Gość: gomich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.05, 15:08 Która z książek Coetzee'go podoba się wam najbardziej? Oczywiście proszę o uzasadnienie. A przy okazji czy ustalono ostateczną wersje wymowy nazwiska: [kutsi], [ketsi], czy może jeszcze inną? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
another_story Re: Coetzee 02.08.05, 17:46 Barbara Marcinik mówiła w radiowej Trójce "kutsi" i nie mam specjalnych powodów, by jej nie wierzyć :). A spośród książek noblisty najbardziej podobała mi się "W sercu kraju". Trzeba włożyć trochę wysiłku w przyzwyczajenie się do specyficznie trudnego języka, ale właśnie ów język wydaje mi się największą atrakcją powieści. Ładne metafory i sporo dwuznaczności. Mówiąc między nami: Coetzee mnie jakoś specjalnie nie zachwyca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zakładka Re: Coetzee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 12:32 A mnie zachwyca bardzo. Lubię "Mistrza z Petersburga", to jest trochę książka- gra narracyjnie - coś może stać się tak, albo zupełnie inaczej, byc takie, albo inne - dużo tam rozbudowanych porównań, takich słów "albo". Nerw opisu w 3 os. czasu teraźniejszego, chociaż o przeszłości. Coś z Dostojewskiego - oczywiście :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gomich Re: Coetzee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 13:29 Widze,że wątek nie cieszy się dużą popularnością. Czyżby słowo "noblista" zawsze źle nam się kojarzyło? Moim zdaniem Coetzee to jedyna słuszna decyzja ostatnich lat akademi noblowskiej. "Czekając na barbarzyńców" i "Wiek żelaza" biją na głowę wszystkie książki z minionych trzydziestu lat. "Mistrz z Petersburga" jest tez bardzo interesujący, ezoteryczny, powolny i wieloznaczny, z szerokim tłem. Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Re: Coetzee 03.08.05, 13:36 > Widze,że wątek nie cieszy się dużą popularnością. Czyżby słowo "noblista" > zawsze źle nam się kojarzyło? A więc dla rozruszania wkładamy kij w mrowisko :) > Moim zdaniem Coetzee to jedyna słuszna decyzja ostatnich lat akademi > noblowskiej. A moim zdaniem, Jelinek bije ostatnich Noblistów na głowę. Przczytałam "Hańbę" i "Wiek żelaza" (ta zdecydowanie lepsza) i doszłam do wniosku, ze Coetzee to dobry pisarz, ale nie wzbudził on mojego szalonego entuzjazmu, który udaje się wzniecić Jelinek... Odpowiedz Link Zgłoś
gomich Re: Coetzee 03.08.05, 13:44 Wydaje mi się, że dlatego Jelinek wzbudza twoje zainteresowanie poniewaz dotyka spraw wewnątrz ludzkich, międzyludzkich. Natomiast do Coetzee'go trzeba niestety swoją wiedze uzupełnić o realia w RPA lat 80. Nie mówie tego, żeby cię kawo obrazić, bo ja tez nie miałem takiego zaplecza, i dopiero czytanie Coetzee'go zmusiło mnie do zainteresowania się sytuacją w RPA. "Hańba" pewnie odstraszyła niestety wszystkich, bo na wyrost została nazwana najlepszą ksiązką noblisty. Każdy więc pomyślał sobie, że jak tak wygląda coś najlepszego, to nie warto sięgać do gorszych. A inne sa lepsze. Własnie "Wiek żelaza", ale najbardziej "Czekając na barbarzyńców". Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Re: Coetzee 03.08.05, 13:54 W takim razie, skoro Cie to interesuje, moze znasz. książkę Lewis DeSoto „Źdźbło trawy”. To nieco inny kaliber, ale proza to całkiem interesująca. Debiutancka, ale sprawnie napisana, nascycona obrazami historia :) Mnie Jelinek fascynuje językiem, ostrością widzenia społeczeństwa, roli kobiet w nim. Moze w tym właśnie lezy sęk mojego nią zainteresowania... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gomich Re: Coetzee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 18:00 Nie czytałem DeSoto, ale chętnie się zainteresuję. Co do Jelinek, to ja jej wcale nie atakuję. Wg mnie "Pianistka" jest kiepsko na polski przetłumaczona i cho ćbym chciał się językiem zachwycać, nie potrafię. jak z innymi książkami nie wiem. A rola kobiety nie interesuje mnie z oczywistego powodu mojej płci. "Hańba" dla mnie jest zbyt obyczajowa. Dotyczy zbyt wielu spraw, a nie analizuje każdej wnikliwie. Ale mimo wszystko jest ciekawa i warta uwagi. Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz W obronie 'Hanby' 03.08.05, 13:57 Czytalem wlasnie tylko Hanbe, ktora zrobila na mnie bardzo mocne wrazenie. Zdecydowanie nie jest to wylacznie powiesc o realiach kraju X lat Ytych, choc niewatpliwie mozna ja tak odbierac. Napisana jezykiem chlodnym, oszczednym, pozbawionym emocji (moze to Cie Kawo zniechecilo), zacheca do proby zastanowienia sie na poziomie czysto intelektualnym, pozbawionym emocji, czym jest wlasnie hanba? Czy odpowiedzialnosc za swoje czyny wiaze sie z koniecznoscia akceptacji wlasnego upokorzenia? Czy duma i godnosc nie sa blisko powiazane, i jak odnalezc roznice? W zyciu kazdego z nas przyjdzie moment, kiedy trzeba bedzie sie wielu pragnien, ambicji, moze uczuc wyrzec. Czy bede to umial zrobic? A moze nie powinienem umiec? Czy walka do konca jest heroiczna, czy smieszna? Warto przeczytac i przemyslec chocby dla cudownej ostatniej sceny. Pozdrowienia, nntpz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zakładka Re: Coetzee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 11:24 Solidaryzuje się z gomich. To jedna z najlepszych decyzji Akademii. Czytałam Coetzee wcześniej i kiedy się dowiedziałam, naprawdę radość :) Jest fenomenalny. Ostatnio usiłowałam się przekonać do Naipaula, ale trochę zbyt rozwlekły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piffpaff Re: Coetzee IP: *.azartsat.pl / 80.51.233.* 09.08.05, 23:17 "Czekając na barbarzyńców" - za klimat, który Coetzee stworzył przy pomocy swojego fenomenalnego stylu. Odpowiedz Link Zgłoś