Dodaj do ulubionych

Wariaty, pedały i ćpuny

26.09.02, 10:37
Wczoraj oglądałam film o Oskarze W., na forum widzę, że wątek z "Heroiną" podskoczył. Pytanie mi się nasunęło:
Obserwuj wątek
    • ada08 Re: Wariaty, pedały i ćpuny 26.09.02, 11:07
      Nie powinno sie, moim zdaniem, mieszac choroby psychicznej, preferencji
      seksualnych i narkotykow; bo - jak slusznie zauwazyla autorka tematu - tylko to
      ostatnie jest kwestia wyboru.
      Zatem ja nie wypowiadam sie za ani przeciw.....

      Na pewno wiedza o autorze rzutuje na odbior dziela. Inaczej czyta sie 'Portret
      DG' , czy 'W poszukiwaniu straconego czasu' gdy sie nie zna zyciorysu autora,
      inaczej gdy sie go zna, wiecej sie wtedy rozumie z roznych podtekstow i szyfrow.

      Ja inaczej zaczelam czytac np. Tomasza Manna , gdy jasne staly sie dla mnie
      jego sklonnosci. Pewne , stworzone przez niego , sytuacje ukazaly mi sie w
      innym swietle. Ale to nie mialo u mnie wplywu na ocene ani autora , ani dziela;
      tylko na rozumienie utworu.

      Na pytanie czy gdyby autorzy nie popadali w obled, narkotyki gdyby nie mieli
      swoistych preferencji seksualnych , to nie stworzyliby swoich dziel - chyba nie
      ma dobrej odpowiedzi.

      Moze by nie tworzyli.
      A moze bylyby to zupelnie inne dziela.
      • jejowannabe Same ćpuny 26.09.02, 11:23
        ada08 napisała:
        > Nie powinno sie, moim zdaniem, mieszac choroby psychicznej, preferencji
        > seksualnych i narkotykow; bo - jak slusznie zauwazyla autorka tematu - tylko to
        > ostatnie jest kwestia wyboru.
        > Zatem ja nie wypowiadam sie za ani przeciw.....

        W porządku, rozumiem: zawężam więc pytanie do narkomanów.
        I to nawet nie do takich, którzy ćpali a potem to ćpanie opisali (casus "Heroiny"), ale do tych, którzy narkotyzaowali się
        z zamiarem "wchodzenia na inne poziomy abstrakcji"?
        • gtk Re: Same ćpuny 26.09.02, 11:54
          jejowannabe napisała:

          > W porządku, rozumiem: zawężam więc pytanie do narkomanów.
          > I to nawet nie do takich, którzy ćpali a potem to ćpanie opisali
          (casus "Heroin
          > y"), ale do tych, którzy narkotyzaowali się
          > z zamiarem "wchodzenia na inne poziomy abstrakcji"?

          Myślę, że Twoje pytanie nie jest pytaniem o literaturę, lecz o politykę
          społeczną. Jak ktoś ćpa, a potem go ratują na koszt społeczny, to oczywiście
          nie powinien ćpać i społeczeństwo to jego ćpanie powinno potępić, niezależnie
          od tego, czy potem coś pisze, czy nie, i jaką to ma wartość. Jeśli
          społeczeństwo pozwoli mu potem umrzeć pod płotem, albo jego ubezpieczenie, on
          sam lub jego przyjaciele zapłacą za skutki jego ćpania, to oczywiście jego
          sprawa i wolna wola.
          Pytaniem zupełnie innym jest to o wartość sztuki, która powstała w ten sposób.
          Moim zdaniem nie ma na nie odpowiedzi.
        • ada08 Re: Same ćpuny 26.09.02, 12:11
          Ja sama napisalam wczesniej, ze narkotyki to wybor, ale to jest jednak bledny
          poglad, bo przeciez narkotyki to (z czasem) fatalna koniecznosc. Przychodzi mi
          w tym miejscu do glowy postac Stanislawy Przybyszewskiej, dla ktorej morfina
          nie byla ''wchodzeniem na wyzsze poziomy abstrakcji'' (moze na poczatku), tylko
          tragiczna, codzienna koniecznoscia. Czy Przybyszewska pisalaby inaczej, gdyby
          nie musiala ''brac'' ? Mysle, ze pisalaby to samo , ale nie tak samo, moze jej
          dramaty bylyby lepiej napisane, mialyby lepsza forme , ale nadal ich bohaterami
          byliby Danton i Robespierre, a nie Tumor Mózgowicz, czy Janulka córka
          Fizdejki :-)

          Z drugiej strony , w przypadku tych, ktorzy traktuja narkotyki jak
          stymulatory , moze nie powstalyby dziela (moze nie wszystkie) Witkaca, czy
          XIX-wiecznego pisarza , ktorego nazwisko na zaboj zapomnialam , ''Wyznania
          palacza opium''.

          p.s. ''Heroiny'' nie czytalam i , przyznam, jakos mnie nie nęci ....
          • jejowannabe Re: Same ćpuny 26.09.02, 14:11
            ada08 napisała:
            [...]
            > Z drugiej strony , w przypadku tych, ktorzy traktuja narkotyki jak
            > stymulatory , moze nie powstalyby dziela (moze nie wszystkie) Witkaca, czy
            > XIX-wiecznego pisarza , ktorego nazwisko na zaboj zapomnialam , ''Wyznania
            > palacza opium''.

            O, o, to właśnie!! Czy akceptować narkotyki jako stymulatory twórczości?
            Jeżeli nie
            • ada08 Re: Same ćpuny 26.09.02, 14:58
              Dziela wymienionych tworcow istnieja . Odrzucanie ich ze wzgledu na to, ze
              powstaly pod wplywem roznych specyfikow , ktorych zazywania sie nie aprobuje,
              byloby czystym fundamentalizmem. Utwor nie jest winien temu, ze powstal pod
              wplywem peyotlu czy heroiny. Tak jak dziecko nie jest winne temu, ze rodzice
              splodzili je po naduzyciu alkoholu. Rodzice mogli byc mniej lub bardziej
              pijani, ale dziecko moze byc calkiem udane aczkolwiek moze byc rowniez ulomne.
              Niemniej jednak zasluguje na zainteresowanie. I okazywanie mu zainteresowania ,
              gdy jednoczesnie potepiamy picie alkoholu, nie jest lamaniem przez nas zadnych
              norm etycznych.

              Pozdrawiam :-)
              a.
              • jejowannabe Rodzic kontra Witkacy 27.09.02, 08:42
                ada08 napisała:
                > Dziela wymienionych tworcow istnieja . Odrzucanie ich ze wzgledu na to, ze
                > powstaly pod wplywem roznych specyfikow , ktorych zazywania sie nie aprobuje,
                > byloby czystym fundamentalizmem.

                IMO, to nie byłby czysty fundamentalizm (a może być nieczysty ;)?), co konsekwencja. A szumniej pisząc, brak
                podwójnej moralności.

                > Utwor nie jest winien temu, ze powstal pod
                > wplywem peyotlu czy heroiny. Tak jak dziecko nie jest winne temu, ze rodzice
                > splodzili je po naduzyciu alkoholu. Rodzice mogli byc mniej lub bardziej
                > pijani, ale dziecko moze byc calkiem udane aczkolwiek moze byc rowniez ulomne.
                > Niemniej jednak zasluguje na zainteresowanie. I okazywanie mu zainteresowania ,
                > gdy jednoczesnie potepiamy picie alkoholu, nie jest lamaniem przez nas zadnych
                > norm etycznych.

                Potrafię wyobrazić sobie sytuację, że:
                a) Witkacego "przerabia się" w liceum
                b) uczeń liceum dowiaduje się, że ten cały Witkacy pisał "na dragach"
                c) uczeń pyta rodzica: "Skoro Witkacy mógł, to dlaczego ja nie mogę (się ponarkotyzować)?"
                Przecież nie uda się odróżnić, czy uczeń w ten sposób zyskuje pretekst do ćpania, czy może rzeczywiście jest
                geniuszem szukającym weny np. w amfetaminie? Co ma odpowiedzieć rodzic?

                > Pozdrawiam :-)
                > a.

                Pozdrawiam :))
                • Gość: ada08 Re: Rodzic kontra Witkacy IP: 212.244.189.* 27.09.02, 15:13
                  jejowannabe napisała:

                  > a) Witkacego "przerabia się" w liceum
                  > b) uczeń liceum dowiaduje się, że ten cały Witkacy pisał "na dragach"
                  > c) uczeń pyta rodzica: "Skoro Witkacy mógł, to dlaczego ja nie mogę (się
                  ponark
                  > otyzować)?"
                  > Przecież nie uda się odróżnić, czy uczeń w ten sposób zyskuje pretekst do
                  ćpani
                  > a, czy może rzeczywiście jest
                  > geniuszem szukającym weny np. w amfetaminie? Co ma odpowiedzieć rodzic?
                  >
                  >

                  Noooo .... różnie moze rodzic odpowiedzieć, np:

                  1. Bo nie jesteś Witkacym !
                  2. Bo ja w twoim wieku tez sie nie narkotyzowalem !
                  3. Bo nie po to z matką harujemy, zebys ty sie gówniarzu narkotyzował !
                  4. Nie, bo nie !!!

                  .... itp

                  albo może w tyłek dać ....

                  Nie wiem, co odpowiadają rodzice w takich przypadkach, bo ja
                  moim takich pytań nie zadawałam , a dzieci nie mam hehehe ....

                  Pozdrawiam :-)

                  • jejowannabe Re: Rodzic kontra Witkacy 30.09.02, 07:56
                    Gość portalu: ada08 napisał(a):

                    > jejowannabe napisała:
                    > > a) Witkacego "przerabia się" w liceum
                    > > b) uczeń liceum dowiaduje się, że ten cały Witkacy pisał "na dragach"
                    > > c) uczeń pyta rodzica: "Skoro Witkacy mógł, to dlaczego ja nie mogę (się ponarkotyzować)?"
                    > > Przecież nie uda się odróżnić, czy uczeń w ten sposób zyskuje pretekst do ćpania, czy może rzeczywiście jest
                    > > geniuszem szukającym weny np. w amfetaminie? Co ma odpowiedzieć rodzic?

                    > Noooo .... różnie moze rodzic odpowiedzieć, np:
                    > 1. Bo nie jesteś Witkacym !
                    > 2. Bo ja w twoim wieku tez sie nie narkotyzowalem !
                    > 3. Bo nie po to z matką harujemy, zebys ty sie gówniarzu narkotyzował !
                    > 4. Nie, bo nie !!!
                    > .... itp
                    > albo może w tyłek dać ....
                    > Nie wiem, co odpowiadają rodzice w takich przypadkach, bo ja
                    > moim takich pytań nie zadawałam , a dzieci nie mam hehehe ....

                    No właśnie, to wszystko jest teoretyczne i jest hehehe, dopóki dzieci nie zapałętną się między nogami z głupimi
                    pytaniami. Problem jest tym dotkliwszy, kiedy ten rodzic wysoko ceni Witkaca (bo gdyby cenił nisko, to problem
                    przestaje być problemem, mówi się smykowi: "Ćpal Witkacy i dlatego takie popłuczyny chorego umysłu
                    skonkoktował").
                  • Gość: castorp7 Rodzic do pani Ady IP: 168.140.227.* 01.10.02, 04:45
                    Gość portalu: ada08 napisał(a):

                    > Noooo .... różnie moze rodzic odpowiedzieć, np:
                    >
                    > 1. Bo nie jesteś Witkacym !
                    > 2. Bo ja w twoim wieku tez sie nie narkotyzowalem !
                    > 3. Bo nie po to z matką harujemy, zebys ty sie gówniarzu narkotyzował !
                    > 4. Nie, bo nie !!!
                    >
                    > .... itp
                    >
                    > albo może w tyłek dać ....
                    >
                    > Nie wiem, co odpowiadają rodzice w takich przypadkach, bo ja
                    > moim takich pytań nie zadawałam , a dzieci nie mam hehehe ....
                    >
                    > Pozdrawiam :-)
                    >

                    Pani Ado,
                    Czy Pani zapomniala co Pani napisala wczesniej?
                    Nie ma zadnego dowodu , ze dzieki narkotykom Witkacy pisal
                    lepsze ksiazki.
                    Dzieci nie trzeba sie bac ale trzeba myslec zanim sie im odpowie.
                    Ja mam dwoje hehehe.
                    Pozdrawiam
                    • ada08 Re: Rodzic do pani Ady 01.10.02, 07:39
                      Gość portalu: castorp7 napisał(a):

                      >
                      > Pani Ado,
                      > Czy Pani zapomniala co Pani napisala wczesniej?
                      > Nie ma zadnego dowodu , ze dzieki narkotykom Witkacy pisal
                      > lepsze ksiazki.
                      > Dzieci nie trzeba sie bac ale trzeba myslec zanim sie im odpowie.

                      No, przyznaję - nie był to najbardziej udany z moich żartów :-)
                      Może z braku wprawy (skutek braku dzieci) w myśleniu ''zanim się im odpowie''.

                      > Ja mam dwoje hehehe.
                      Gratuluję.
                      > Pozdrawiam
                      Również :-)

    • Gość: Abstynent Re: Wariaty, pedały i ćpuny IP: *.waw.cdp.pl 26.09.02, 12:46
      Thomas De Quincey
      'Confessions of an English Opium Eater', 1821
      revised version: 1856
      • ada08 Re: Wariaty, pedały i ćpuny 26.09.02, 13:33
        Gość portalu: Abstynent napisał(a):

        > Thomas De Quincey
        > 'Confessions of an English Opium Eater', 1821
        > revised version: 1856

        Dzięki za przypomnienie :-)
        Ja zreszta czytałam tylko w polskim przekładzie ...
    • dreaded88 Podobnie jest z wojną ( nieco off topic ) 26.09.02, 16:58
      Bez wojen nie mielibyśmy "W stalowych burzach" Jungera, "Na zachodzie bez
      zmian" Remarque'a ( w zasadzie R. ponoć bardzo dużo skorzystał z J. ), "Wojny i
      pokoju" Tołstoja, "Szwejka", "Czerwonego i czarnego", "Uwertury 1812"
      Czajkowskiego, "Symfonii Jowiszowej", strasznych i pięknych "Okropności wojny"
      i tysięcy innych dzieł. Albo np. dadaistów czy surrealistów.
      Czy zatem pacyfizm nie jest drogą do zubożenia ducha ludzkiego ?
      • ada08 Re: Podobnie jest z wojną ( nieco off topic ) 27.09.02, 07:42
        dreaded88 napisał:

        >
        > Czy zatem pacyfizm nie jest drogą do zubożenia ducha ludzkiego ?

        Chce tylko zwrocic uwage , ze wymienione dziela nie sa apoteoza wojny.
        Są to , w istocie, dziela antywojenne. Chociaz ... co sie tyczy
        ''Wojny i pokoju'' oraz ''Uwertury 1812'' to bym sie przy tym pogladzie
        nie upierala.
        Wojna , reminiscencje wojenne sa tworzywem artystycznym, jak narkotyki,
        jak obled, jak wszystko.
        • dreaded88 Re: Podobnie jest z wojną ( nieco off topic ) 27.09.02, 18:06
          Jeszcze "Stalowe burze" nie są raczej antywojenne ( zależy to od wersji,
          których było kilkanaście ), wojna i walka są tam przedstawione jako źródło
          doznań wprawdzie krańcowych, ale na pewno wzbogacających.
          Remarque też się przynajmniej początkowo odżegnywał od pacyfizmu.
      • reptar Re: Podobnie jest z wojną ( nieco off topic ) 27.09.02, 12:12
        dreaded88 napisał:

        > Czy zatem pacyfizm nie jest drogą do zubożenia ducha ludzkiego ?


        Twoje pytanie biorę jako retoryczne i pociągnę to trochę. Abstynencja od
        narkotyków zubaża kulturę, bo nie mielibyśmy Witkacego. Pacyfizm zubaża
        kulturę, bo nie mielibyśmy "Czterech pancernych". Wegetarianzm zubaża kulturę,
        bo nie mielibyśmy "Przepiórek w płatkach róży". I tak dalej, i tym podobne.
        Wybierzmy dowolny ruch, stan, rodzaj aktywności, a wtedy okaże się, że zubaża
        on kulturę, ale uwaga!, zaniechanie go również zubaża. Być może bez narkotyków
        nie mielibyśmy dzieł Witkacego, być może, ale gdyby Milne ćpał zamiast pisać,
        czy mielibyśmy "Kubusia Puchatka"?
        • ydorius Re: Podobnie jest z wojną ( nieco off topic ) 27.09.02, 12:32

          Podejrzewam, ze mielibyśmy Kubiusia Puchatka.
          Byłby bardziej psychodeliczny co prawda, zaś filmy na jego podstawie oglądaliby
          zboczeńcy o trzeciej nad ranem nie przejmując się ostrzeżeniami spikerek...

          :-)))

          .y.

          ----------------------------------
          What is home without Plumtree's Potted Meat?
          Incomplete.
          • reptar Re: Podobnie jest z wojną ( nieco off topic ) 27.09.02, 12:38
            ydorius napisał:

            > Byłby bardziej psychodeliczny co prawda, zaś filmy na jego podstawie
            > oglądaliby zboczeńcy o trzeciej nad ranem nie przejmując się ostrzeżeniami
            > spikerek...


            No nie wiem, nie wiem, ale...

            ...jak Ty się teraz wytłumaczysz przed miłośnikami Witkacego ;)
            • ydorius to proste... 27.09.02, 13:05

              powiem, ze byłem na haju :-)))

              .y.

              ----------------------------------
              What is home without Plumtree's Potted Meat?
              Incomplete.
    • ydorius obawiałem się, czy... 26.09.02, 23:05

      ktoś mnie nie ubiegł, ale na szczęście nie. Mały cytat,
      co prawda nie tyle literacki, co muzyczny, ale za to
      zespół literacki (a przynajmniej tak to sobie wyobrażam :-)):

      "See, I think drugs have done some good things for us, I
      really do. And if you don't believe drugs have done good
      things for us, do me a favor, go home tonight, take all
      your albums, all your tapes, and all your CDs, and burn
      'em. 'Cause you know what? The musicians who made all
      that great music that's enhanced your lives throughout
      the year ... real fuckin' high on drugs"

      jak kto chętny podam namiary na ścieżkę dźwiękową :-)

      No i tak.
      Jak słusznie napisał dreaded88 casus wojny ukazuje, że
      nie wszystko, co złe musi być od razu złe dla sztuki. Ja
      na przykład wierzę w to, że sztuka bierze się z
      cierpienia, nie z wygody i komfortu... Dlatego często nie
      wierzę autorom, którym jest za dobrze. Dwa cytaty,
      również muzyczne, równiez bez podania autorów:
      "ja czasami miewam dobry humor, ale wtedy nic nie piszę"
      i drugi: "najbardziej wiarygodny jest artysta głodny"...

      Oczywiście, zachęcanie do dragów, jak zachęcanie do
      nienawiści, okaleczenia, wpędzenia w depresję
      (abstrahując od fizycznych możliwości) itp. jest złe w
      100%. Jednak jak człowiek sobie sam wybierze i coś "pod
      wpływem" stworzy - to - jak dla mnie - OK.

      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • ada08 Re: obawiałem się, czy... 27.09.02, 07:50
        ydorius napisał:

        >
        > Ja
        > na przykład wierzę w to, że sztuka bierze się z
        > cierpienia, nie z wygody i komfortu... Dlatego często nie
        > wierzę autorom, którym jest za dobrze. Dwa cytaty,
        > również muzyczne, równiez bez podania autorów:
        > "ja czasami miewam dobry humor, ale wtedy nic nie piszę"
        > i drugi: "najbardziej wiarygodny jest artysta głodny"...
        >
        >


        Pusty zoladek , jako warunek wiarygodnosci artysty ? :-)
        Proust, Tomasz Mann, Puszkin, lord Byron, Rafael, Michał Anioł,
        Lew Tołstoj , Zygmunt Krasiński i wielu innych -
        raczej głodu nie cierpieli :-)

        Ja nie wiem z czego sie bierze wielka sztuka: z niedostatku, czy
        z nadmiaru. Bywa tak, ze w nedzy i cierpieniu powstaje wielkie
        dzielo, a w dobrobycie i szczesciu powstaje kicz. Ale mysle, ze bywa
        i odwrotnie :-)

        • Gość: kura Re: obawiałem się, czy... IP: *.gazeta.pl 27.09.02, 08:37
          Artysta głodny jest tak samo niewiarygodny jak artysta nażarty, tylko ma
          większego pałera do wychodzenia przed publicznosc, bo chciałby być artystą
          nażartym.
          Artysta naćpany może ale nie musi być arystą głębszym niż ten sam artysta na
          trzeźwo. To jest kwestia radzenia sobie z własnymi zahamowaniami. Z tego, co
          wiem, to ćpanie np. rokmenów raczej wychodziło z nieszczęscia, z rozziewu
          między publiczną sławą a prywatnym syfem, który artysta sławny ma taki sam w
          życiu jak każdy zwykły człowieczek... A to gadanie o "poszerzaniu horyzontów"
          to jest alibi. Poszerzać horyzonty musi tylko człowiek, który czuje, że ma je
          za wąskie.
          Oczywiscie nie powiem, poszerzyłem sobie horyzonty parę razy i kwasek albo
          ziele ma pewne możliwosci. Bez pierwszego nie przekonałbym się, do jakiego
          stopnia umysł jest czyms względnym (tzn. może w jednej chwili być jakies, a w
          drugiej zupełnie inne, np. jestes człowiekiem a za chwilę robakiem jak Gregor
          Samsa, masz szesć nóżek, którymi niezależnie poruszasz, hi hi). Bez drugiego
          nie przekonałbym się, że można słuchać czterech rozmów w czterech kątach pokoju
          i z żadnej nie uronić ani słowa. Ale podobne efekty są też do osiągnięcia na
          trzeźwo, np. w trakcie medytacji, tylko że oczywiscie łatwiej i prędzej cos
          zarzucić do buzi, noska albo płucek. Różnica jest taka, że po medytacji nie ma
          kaca :-) No i jednak wpadnięcie w psychozę nie grozi, a przy dragach to jest
          zawsze cienka czerwona linia. Jak się nie ma odwagi linoskoczka, to lepiej
          zrezygnować. A jak się ma tę odwagę, to dragi nie są już do niczego potrzebne...
          Inna oczywiscie sprawa to całe publiczne gadanie o dragach, ten przymus
          potępiania itd. Kurwa, dzieci nie brałyby w szkołach dragów, gdyby mieszkały w
          szczęsliwych domach! A poza tym fakt, że tytoń i spirytus są legalne, a maria
          nie, obraża rozum. Ale co robić, rozum trudno kupić.
          A tak w ogóle to jednak lepsza sztuka rodzi się z cierpienia niż ze szczęscia.
          Niekoniecznie z własnego cierpienia artysty, może być też cierpienie dookoła.
          Więzienia. Obozy koncentracyjne. Holocaust. Samodzierżawie w carskiej Rosji i
          terror bolszewików w sowieckiej.
          To dotyczy zwłaszcza literatury, bo już z muzyką albo np. kinem sprawa jest
          trochę inna. W każdym razie im bardziej nażarte społeczeństwo, tym kiepsciejsza
          w nim literatura, statystycznie biorąc. Ameryka produkuje dzisiaj tylko
          literackie hamburgery.
          A wracając do dragów, to prawdę mówi Renton w "Trainspotting": Weź najlepszy
          orgazm, jaki miałes, pomnóż przez tysiąc i to ciągle nie będzie to. Bralismy,
          bo to było przyjemne. Przecież nie jesteśmy, kurwa, aż takimi przygłupami...
      • Gość: qwerty Re: obawiałem się, czy... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.02, 11:57
        ydorius napisał:

        > "See, I think drugs have done some good things for us, I
        > really do. And if you don't believe drugs have done good
        > things for us, do me a favor, go home tonight, take all
        > your albums, all your tapes, and all your CDs, and burn
        > 'em. 'Cause you know what? The musicians who made all
        > that great music that's enhanced your lives throughout
        > the year ... real fuckin' high on drugs"
        hehehe, tez mi to od razu przyszlo do glowy podczas czytania watku ;)
        "choices always were a problem for you"
      • Gość: Kawka Re: obawiałem się, czy... IP: *.avamex.krakow.pl 05.10.02, 09:23
        ydorius napisał:

        >
        > ktoś mnie nie ubiegł, ale na szczęście nie. Mały cytat,
        > co prawda nie tyle literacki, co muzyczny, ale za to
        > zespół literacki (a przynajmniej tak to sobie wyobrażam :-)):
        >
        > "See, I think drugs have done some good things for us, I
        > really do. And if you don't believe drugs have done good
        > things for us, do me a favor, go home tonight, take all
        > your albums, all your tapes, and all your CDs, and burn
        > 'em. 'Cause you know what? The musicians who made all
        > that great music that's enhanced your lives throughout
        > the year ... real fuckin' high on drugs"
        >
        > jak kto chętny podam namiary na ścieżkę dźwiękową :-)
        >
        > No i tak.
        > Jak słusznie napisał dreaded88 casus wojny ukazuje, że
        > nie wszystko, co złe musi być od razu złe dla sztuki. Ja
        > na przykład wierzę w to, że sztuka bierze się z
        > cierpienia, nie z wygody i komfortu... Dlatego często nie
        > wierzę autorom, którym jest za dobrze. Dwa cytaty,
        > również muzyczne, równiez bez podania autorów:
        > "ja czasami miewam dobry humor, ale wtedy nic nie piszę"
        > i drugi: "najbardziej wiarygodny jest artysta głodny"...
        >
        > Oczywiście, zachęcanie do dragów, jak zachęcanie do
        > nienawiści, okaleczenia, wpędzenia w depresję
        > (abstrahując od fizycznych możliwości) itp. jest złe w
        > 100%. Jednak jak człowiek sobie sam wybierze i coś "pod
        > wpływem" stworzy - to - jak dla mnie - OK.
        >
        > .y.
        >
        > ----------------------------------
        > What is home without Plumtree's Potted Meat?
        > Incomplete .
        Tak,tak ,artysta powinien czuć zawsze choćby lekki niedosyt.A że ten głód
        może być różnego rodzaju,wspomnę tu piosenkę wykonywaną w "Piwnicy pod
        Baranami " przez niejaką Marylę Wereszczakównę :
        "Literatura,literatura,to nie jest tylko zasługa pióra!
        Trzeba dziewicy,która wie,kiedy wieszczowi szepnąć :"NIE"....
        Pozdr.
        "











        spomnę tu fragment piosenki wykonywanej w Piwnicy pod Baranami przez "Marylę
        Wereszczakównę" : "Literatura,literatura,to nie jest tylko zasługa pióra!
        Trzeba dziewicy,która wie,kiedy Wieszczowi szepnąć :"NIE"...
    • Gość: dorota jejo, co to znaczy potępiać? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.02, 14:58
      Potępiać autora, czyli co? Sprecyzuj się, bo bełkoczesz.
      • Gość: Otto Re: jejo, co to znaczy potępiać? IP: *.acn.pl / 10.132.129.* 28.09.02, 13:47
        Może wprowadzić zakaz czytania i wydawania. A isntniejące egzemplarze dzieł np.
        Witkacego spalić na ładnym, estetycznie ułożonym stosie. Tylko trzeba uważać,
        żeby się dymem nie zaciągnąć.
      • jejowannabe Re: jejo, co to znaczy potępiać? 30.09.02, 08:04
        Gość portalu: dorota napisał(a):

        > Potępiać autora, czyli co? Sprecyzuj się, bo bełkoczesz.

        Bełkocę, bo jestem na dragach. Nie ma to jak wstać o czwartej rano, mózg staje słupka, w czerepie tumani, mgła i
        maligna.
        "Potępiać autora?"
        Jeżeli potępiamy (zakładam, że potępiamy) narkomanów, to potępiamy również autora narkomana.
        Czyli nie usprawiedliwiamy ćpania potrzebą (lepszego? oryginalniejszego?) pisania.
        Czyli...hm, dalszych implikacji właśnie nie znam. Palimy książki narkomanów na stosie? Na indeks zakazany z nimi?
        A jeżeli je dopuszczamy np. do "obrotu szkolnego", to co mówimy np. uczniom? O ćpaniu w procesie twórczym?
        Jak to się ma do kampanii antynarkotykowych?
        • Gość: dorota Re: to od razu iść na całość IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.02, 13:49
          bo jeśli wzorcem postępowania dla młodzieży ma być autor książek, to może stać
          się nim także literacki bohater. I Józio ugardli babcię, bo Raskolnikow...
          Albo płazował kmieciów będzie, bo Pan Zagłoba, etc.

          Książki groźne są, oj groźne. Wszystkie niemal. Farenheit.
          • jejowannabe Re: to od razu iść na całość 30.09.02, 14:06
            Gość portalu: dorota napisał(a):

            > bo jeśli wzorcem postępowania dla młodzieży ma być autor książek, to może stać
            > się nim także literacki bohater. I Józio ugardli babcię, bo Raskolnikow...
            > Albo płazował kmieciów będzie, bo Pan Zagłoba, etc.
            > Książki groźne są, oj groźne. Wszystkie niemal. Farenheit.

            Rozumowanie błyskotliwe, tylko założenie błędne.
            Nie pisałam o bohaterze literackim, tylko o twórcy literatury.

            Jak Józio ugardli babcię, to
            • ada08 Re: to od razu iść na całość 01.10.02, 07:44
              jejowannabe napisała:

              > Jeśli narkotyki uważa się za zło, i się z nimi walczy, to się walczy na szyst
              > kich frontach, z literaturą
              > włącznie, a raczej wyłącznie, tzn. wyłączając narkotyzujących się twórców z
              > kanonu.

              Z jakiego kanonu ?
              • jejowannabe Re: to od razu iść na całość 01.10.02, 07:55
                ada08 napisała:

                > jejowannabe napisała:
                > > Jeśli narkotyki uważa się za zło, i się z nimi walczy, to się walczy na wszystkich frontach, z literaturą
                > > włącznie, a raczej wyłącznie, tzn. wyłączając narkotyzujących się twórców z kanonu.

                > Z jakiego kanonu ?

                Lektur.
            • Gość: dorota Re: rozumiem, że jest to zagadnienie dydaktyczne IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 13:29
              jejowannabe napisała:

              > Nieproste jest co odpowiedzieć Józiowi gdy ten zechce ćpać, alibując
              argumentem
              > Że Witkacy Którego
              > Przerabia Się W Szkole Przecież Też.
              > Jeśli narkotyki uważa się za zło, i się z nimi walczy, to się walczy na
              wszyst
              > kich frontach, z literaturą
              > włącznie, a raczej wyłącznie, tzn. wyłączając narkotyzujących się twórców z
              kan
              > onu.
              Jako hipoteza myśl Twoja jest bowiem bardzo NIElogiczna. Bowiem wygląda to coś
              jakby tak:
              dragi złe=ćpający zły=wszystko co stworzył złe
              Ale nie ograniczajmy się do literatury - weźmy wszystką ludzką twórczość,
              sztuka (muzyka, malarstwo, architektura), nauka (odkrycia w fizyce, astronomii,
              medycynie) - jeśli wymyślił ktoś kto ćpał, to złe, złe, złe (choćby mogło np.
              ratować życie ludzkie).
              Nie ograniczajmy się jednak tylko do ćpania, inne zachowania są wszak także
              naganne (alkoholizm, przemoc, zdrada, uleganie zboczonym ideologiom). Więc nie
              dopuszczajmy do obiegu nic, zanim autor nie przejdzie moralnej weryfikacji, czy
              tak jejo? A to jus jes czystej wody wariactwo, drogie jejo.
              • jejowannabe Teraz to już raczej logiczne? 01.10.02, 14:45
                Nie zostałam zrozumiana. Podobno grzech niezrozumienia obciąża zawsze osobę pytającą. Czyli mnie.
                Sine ira et studio zacytuję jednak samą siebie z różnych postów:
                -----------
                "Czy powinniśmy być przeciw narkotykom, wiedząc, że brak narkotyków zubożyłby nas o takie a nie inne dzieła
                literackie, muzyczne, plastyczne ich zaćpanych twórców?"
                (Proszę zauważ, Doroto, że piszę "czy powinniśmy być", nie zaś "bądźmy")
                -----------
                "Czy akceptować narkotyki jako stymulatory twórczości? Jeżeli nie
                • Gość: otto Re: Teraz to już raczej logiczne? IP: *.acn.pl / 10.132.129.* 03.10.02, 23:14
                  jejowannabe napisała:

                  > Nie zostałam zrozumiana. Podobno grzech niezrozumienia obciąża zawsze osobę
                  pyt
                  > ającą. Czyli mnie.
                  > Sine ira et studio zacytuję jednak samą siebie z różnych postów:
                  > -----------
                  > "Czy powinniśmy być przeciw narkotykom, wiedząc, że brak narkotyków zubożyłby
                  n
                  > as o takie a nie inne dzieła
                  > literackie, muzyczne, plastyczne ich zaćpanych twórców?"
                  > (Proszę zauważ, Doroto, że piszę "czy powinniśmy być", nie zaś "bądźmy")
                  > -----------
                  > "Czy akceptować narkotyki jako stymulatory twórczości? Jeżeli nie
                  • jejowannabe Re: Teraz to już raczej logiczne? 04.10.02, 08:17
                    Gość portalu: otto napisał(a):

                    > jejowannabe napisała:
                    > > No to jeszcze raz:
                    > > AKSJOMAT 1: utwory Witaca zaćpanego a Witkaca niezaćpanego są różne.
                    > > AKSJOMAT 2: utwór Witaca zaćpanego jest lepszy od tego utworu, gdyby tworzył je Witac niezaćpany

                    > Aksjomat 1 - są różne, ale i tak byłyby różne. Wszystko jest różne. Trzeba by
                    > sie wgłebić, jak i dlaczego są różne, żeby cokolwiek wnioskować. A jak tu się
                    > wgłebiać w dzieła takiego degenarata ?

                    Właściwie to aksjomat 1 był niepotrzebny skoro był 2. Bo jeśli utwór Witkacego ćpającego _jest lepszy_ od utworu
                    Witkacego niećpającego, to wiadomo, że się jeden od drugiego _różni_. Ale jest jak jest, bo się spieszyłam i nie
                    wykasowałam. Wybaczta.

                    > Co do aksjomatu 2, to jesteś tak na bakier choćby z samą gramatyką, że bez
                    > złośliwości podejrzewam jakiś 'czeski błąd', zgubienie wyrazu, nie wiem tylko
                    > jakiego. Kompletnie nie rozumiem. Mam nadzieję, że nie chodzi o to, że Witkacy
                    > te same dzieła bez narkotyków napisałby inaczej.

                    Z tego samego powodu (pospiechu) w aksjomacie 2 nie tylko brak wyrazu, ale nawet więcej brak. Chodziło o to
                    • Gość: otto Re: Teraz to już raczej logiczne? IP: *.acn.pl / 10.132.129.* 04.10.02, 10:21
                      jejowannabe napisała:

                      > Gość portalu: otto napisał(a):
                      >
                      > > jejowannabe napisała:
                      > > > No to jeszcze raz:
                      > > > AKSJOMAT 1: utwory Witaca zaćpanego a Witkaca niezaćpanego są różne.
                      > > > AKSJOMAT 2: utwór Witaca zaćpanego jest lepszy od tego utworu, gdyby
                      > tworzył je Witac niezaćpany
                      >
                      > > Aksjomat 1 - są różne, ale i tak byłyby różne. Wszystko jest różne. Trzeba
                      > by
                      > > sie wgłebić, jak i dlaczego są różne, żeby cokolwiek wnioskować. A jak tu
                      > się
                      > > wgłebiać w dzieła takiego degenarata ?
                      >
                      > Właściwie to aksjomat 1 był niepotrzebny skoro był 2. Bo jeśli utwór
                      Witkacego
                      > ćpającego _jest lepszy_ od utworu
                      > Witkacego niećpającego, to wiadomo, że się jeden od drugiego _różni_. Ale
                      jest
                      > jak jest, bo się spieszyłam i nie
                      > wykasowałam. Wybaczta.
                      >
                      > > Co do aksjomatu 2, to jesteś tak na bakier choćby z samą gramatyką, że bez
                      >
                      > > złośliwości podejrzewam jakiś 'czeski błąd', zgubienie wyrazu, nie wiem ty
                      > lko
                      > > jakiego. Kompletnie nie rozumiem. Mam nadzieję, że nie chodzi o to, że Wit
                      > kacy
                      > > te same dzieła bez narkotyków napisałby inaczej.
                      >
                      > Z tego samego powodu (pospiechu) w aksjomacie 2 nie tylko brak wyrazu, ale
                      nawe
                      > t więcej brak. Chodziło o to
                • reptar logiczne gdyby 04.10.02, 09:28
                  jejowannabe napisała:

                  > No to jeszcze raz:
                  [...]
                  > AKSJOMAT 2: utwór Witaca zaćpanego jest lepszy od tego utworu, gdyby...


                  Chciałem tylko zwrócić uwagę, że to nie jest aksjomat, lecz opinia. Do tego
                  opinia nieweryfikowalna. Nazwanie tego aksjomatem i przepłynięcie dalej to
                  wprowadzanie - czy świadome? - interlokutora w błąd. Chwyt, który psuje Twoje
                  wystąpienie. Spróbuj jeszcze raz, ale bez przemycania własnych przekonań w
                  sferę aksjomatyki.

                  Przy okazji chciałem spytać, jako że nigdy Witkacego w szkole nie przerabiałem,
                  czy program szkolny zawiera specyfikację, który utwór (który fragment którego
                  utworu) Witkacy pisał w jakim stanie?
                  • cruach Do Reptara i Ottona (coraz więcej sofistyki) 04.10.02, 11:19
                    Piszę zbiorczo, bo trzeba się chyba zbierać. Odnoszę wrażenie, że pochylamy się nad kwestiami drugorzędnymi,
                    zamiast odpowiedzieć na pytanie. Nie podejrzewam złośliwości
                    • jejowannabe Cruach=Jejo. Pomylono loginy. Ale ja to ja (N/T) 04.10.02, 11:28
                      • reptar Re: Do Reptara i Ottona (coraz więcej sofistyki) 04.10.02, 12:04
                        Cruach=Jejo napisał:

                        > Co do aksjomatu. Myli się Reptar pisząc, że "to nie jest aksjomat, lecz
                        > opinia. Do tego opinia nieweryfikowalna. Po pierwsze: aksjomat ma to do tego,
                        > że jest nieweryfikowalny.


                        Ładnieś to zakręciła ;)

                        Z tego, że dwie rzeczy mają wspólnę cechę (tu: nieweryfikowalność) nie wynika,
                        że są tym samym. Euklides a Riemann, Russell a Jejo...


                        Ale skoro doszliśmy tak daleko, to masz odpowiedź, jak postąpić z pytaniem
                        dziecka. Po prostu zasunąć mu inny zestaw aksjomatów.
                        • jejowannabe Re: Do Reptara i Ottona (coraz więcej sofistyki) 04.10.02, 12:12
                          reptar napisał:

                          > > Co do aksjomatu. Myli się Reptar pisząc, że "to nie jest aksjomat, lecz
                          > > opinia. Do tego opinia nieweryfikowalna. Po pierwsze: aksjomat ma to do tego,
                          > > że jest nieweryfikowalny.

                          > Ładnieś to zakręciła ;)
                          > Z tego, że dwie rzeczy mają wspólnę cechę (tu: nieweryfikowalność) nie wynika,
                          > że są tym samym. Euklides a Riemann, Russell a Jejo...

                          Ejże, przecież napisałam dalej więcej.
                          Że IMO, aksjomat jest rodzajem opinii.
                          Że aksjomat jest opinią twórcy systemu logicznego na temat tego, co należy przyjąć bez dowodu i
                          weryfikacji w celu skonstruowania tego systemu.
                          Zaś opinia jest opinią w większości logik ;)

                          > Ale skoro doszliśmy tak daleko, to masz odpowiedź, jak postąpić z pytaniem
                          > dziecka. Po prostu zasunąć mu inny zestaw aksjomatów.

                          Ty dopieroś ładnie zakręcił ;))
                          Pzdr
                          PS. Nie mam opisanego problemu z dzieckiem mówiącym o Witkacym. Teoretycznie pytało mi się tylko.
                          • Gość: dorota dla jejo od Starszych Panów IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 16:17
                            w czasie deszczu dzieci się nudzą
                            to ogólnie znana rzecz
                            choć mniej brudzą się i mniej trudzą się
                            ale strasznie nudzą się w deszcz

                            do flaszeczek łapią muszek
                            wypuszczają puch z poduszek
                            żyletkami krojąc je
                            i śpiewając słowa te:
                            w czasie deszczu dzieci się nudzą

                            więc tu trzeba by zalecić
                            w czasie deszczu nie mieć dzieci
                            no a jeśli one są
                            to UWAŻAĆ STRASZNIE
                            bo
                            w czasie deszczu dzieci się nudzą
                          • Gość: dorota a co do dyskusji/aksjomatu/opinii IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 16:21
                            czyby Witkacyby pisałby lepsze utwory trzeźwy niż naćpany to ja odpadam. Tego
                            typu rozważania, gdyby ciocia miała wąsy i chodziła na rękach, to trud daremny
                            (wg. prof. Tutki). I tyż nuda.
                            • jejowannabe A co do czego 04.10.02, 20:53
                              Gość portalu: dorota napisał(a):

                              > czyby Witkacyby pisałby lepsze utwory trzeźwy niż naćpany to ja odpadam. Tego
                              > typu rozważania, gdyby ciocia miała wąsy i chodziła na rękach, to trud
                              daremny
                              > (wg. prof. Tutki). I tyż nuda.

                              Ależ masz rację, masz. Wszystko nuda, jak spojrzeć z odpowiedniej perspektywy.
                              Zamykam wątek, pozdrawiam Starszcyh Panów, młodsze panie, i czekam na deszcz z
                              Warszawy :))
    • Gość: dorota Witkacy dla młodzieży jako wzorzec człeka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.02, 15:01
      poczciwego nie nadaje się. A który pisarz się nadaje? Mickiewicz, Dąbrowska,
      czy kto? Tak sobie pytam.
    • Gość: Nu! Re: Wariaty, pedały i ćpuny IP: *.polsl.gliwice.pl / *.bmj.net.pl 06.10.02, 16:01
      Cześć jejo...Wiem, że zamknęłaś wątek, ale mam pewne dziwne
      doswiadczenie w poruszonym temacie. Otóż pewien znajomy, człowiek inteligentny ale popiepszonym charakterem na skutek spidowania i trybu życia burzliwego doznał zapaści mózgu... itd, no i już nie jest całkiem normalny.
      Przypuszczam, że iq obcięło mu o kilkadziesiat punktów.
      Ale - tu tkwi sedno - po wszystkim, z zarozumiałego, materialistycznego dupka i snoba przeobraził się w uduchowionego, zainteresowanego niemal wyłącznie zaświatami faceta, który w dodatku robi teraz sobie i dla siebie muzykę NIEZŁĄ! (właśnie słucham).
      Jakbym nie widział na własne oczy - nie uwierzyłbym.
      Coś jest na rzeczy w tym, że "anormalność" pomaga twórczo - patrząc z zewnątrz.
      Hmmm.
      • jejowannabe Re: Wariaty, pedały i ćpuny 07.10.02, 08:50
        Cześć Nu! Wątek zamknęłam o tyle, o ile to mój wątek. O tyle on nie mój, że można się dopisywać.
        Chciałam przerwać o narkomanach, bo wymiana zdań albo nie prowadziła do niczego, albo prowadziła
        do logiki, albo prowadziła do nudy ;)

        Najogólniej ujmując, chodzi(ło) mi w tym wątku o takie opozycje (kontrasty):
        1) niezgoda na narkotyki na ulicy (versus) ceniona twórczość narkotykami podszyta
        2) wstręt / strach przed ludźmi psychicznie różnymi w naszym otoczeniu (versus) ceniona twórczość takich
        ludzi w sztuce
        3) potępianie homoseksualizmu u sąsiada (versus) ceniona twórczość homoseksualistów w katalogach
        sztuki wymienianych.
        I tyle tylko. Serdeczności
        • Gość: dorota Re: jeszcze moje 3 grosze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.02, 13:13
          jeśli pozwolisz jejo. Zbyt wiele tego typu sprzeczności w naszym życiu, aby
          było to w stanie zdziwić/zbulwersować kogokolwiek. Przestrzeń publiczna sobie,
          życie prywatne sobie. Co powiesz np. na publiczne potępienie przemocy i z
          lubością stosowanie owej (wobec zwierząt, dzieci, starców i kobiet) w zaciszu
          domowego piekiełka, och, przepraszam, ciepełka? A co to ma do literatury - ano
          wiele.
          Na przykład można kogoś pobić - książką.
          • jejowannabe Grosz do grosza 08.10.02, 14:36
            Gość portalu: dorota napisał(a):

            > jeśli pozwolisz jejo.

            Ależ proszę, proszę uprzejmie :))

            > Zbyt wiele tego typu sprzeczności w naszym życiu, aby
            > było to w stanie zdziwić/zbulwersować kogokolwiek. Przestrzeń publiczna sobie,
            > życie prywatne sobie.

            Hm, no to są jednak opinie, którym ja niekoniecznie potaknę. Bo:
            1) Ocena czy co dziwne / bulwersujące zależy od indywidualnego progu podatności na dziwacje / bulwersacje.
            2) Zdanie "Przestrzeń publiczna sobie, życie prywatne sobie" współbrzmi mi z "Paryż walczy sobie a Gdańsk sobie".
            Sprzeczności to ja bym raczej redukowała, niż nad nimi przechodziła (do porządku). Chyba że kto bardzo lubi teatr
            absurdu i tym podobieństwa.
            3) Co innego "życie prywatne" jako oglądanie migawki z obchodu dnia tolerancji dla schizofrenii w prywatnym
            odbiorniku telewizyjnym prywatnego domu, a co innego "życie prywatne" jako oglądanie schizofrenika w sąsiednim
            pokoju.
            Poza tym: pełna zgoda.

            > Co powiesz np. na publiczne potępienie przemocy i z
            > lubością stosowanie owej (wobec zwierząt, dzieci, starców i kobiet) w zaciszu
            > domowego piekiełka, och, przepraszam, ciepełka? A co to ma do literatury - ano wiele.
            > Na przykład można kogoś pobić - książką.

            No tak, to ma do literatury. Ale z przemocy wobec zwierząt wyłączmy kozę. Bo koza książkę zje i nie rozchorzeje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka