Dodaj do ulubionych

Jesień w literaturze i poezji

30.09.06, 16:51
Bardzo prosze forumowiczów o pomoc.
Przygotowuje wieczorek z motywem jesiennym.
Szukam tekstów o jesieni - poezja, proza, teksty piosenek.
Wiem, że w necie znajdę tego pełno;))ale co kilka głów to nie jedna;))
może znajdę tutaj jakieś oryginalne, niespotykane teksty.
Wykorzystam na pewno Pana Tadeusza i grzybobranie
Co jeszcze?
Obserwuj wątek
    • kawa_malinowa Re: Jesień w literaturze i poezji 30.09.06, 17:23

      Tuwim Julian

      Złota polska jesień


      Korporanci na motocyklach
      Pędzą w sprawie patriotycznej,
      Uradzonej na konwentyklach
      Jednomyślnie i spontanicznie.

      Idę jesienią na ukos

      Oburzeni oficerowie
      Domagają się interwencji
      I meldują w drodze służbowej
      Na audiencji, u ekscelencji.

      Idę jesienią na ukos

      Delegacja obywatelska
      Deklaruje znaczne ofiary,
      Reprezentant nauczycielstwa
      Do katedry niesie sztandary.

      Idę jesienią na ukos

      Proletariat zorganizował
      Wiec masowy za rewolucją,
      Idzie właśnie kadra szturmowa
      Z transparentem i rezolucją

      Idę jesienią na ukos,
      Płynę taflą przekroju,
      Cieciem lustrzanym rozcinam
      Nieziemską ojczyznę swoją.
    • kawa_malinowa Re: Jesień w literaturze i poezji 30.09.06, 17:24

      Jesienna zaduma





      Nic nie mam
      Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
      Nawet nie wiem
      Jak tam sprawy za lasem
      Rano wstaję, poemat chwalę
      Biorę się za słowo jak za chleb
      Rzeczywiście tak jak księżyc
      Ludzie znają mnie tylko z jednej
      Jesiennej strony
      Nic nie mam
      Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet
      Nie zważam
      Na mody byle jakie
      Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
      Uczuć starym drapakiem
      Rzeczywiście tak jak księżyc
      Ludzie znają mnie tylko z jednej
      Jesiennej strony





      Muzyka: Elżbieta Adamiak

      Słowa: J. Harasymowicz
    • Gość: i2h2 Re: Jesień w literaturze i poezji IP: 193.17.14.* 30.09.06, 17:25
      "Strofy o późnym lecie" J.Tuwima ("Zobacz, ile jesieni, pełno jak w cebrze
      wina...")
      • kawa_malinowa Re: Jesień w literaturze i poezji 30.09.06, 17:26
        Widmo Jesieni" Adam Asnyk

        Tak żywe niegdyś błękity
        Cieniami zaszły szaremi,
        Jakiś duch mgłami spowity
        Zimną dłoń kładzie na ziemi.

        Przez mgieł przejrzyste zasłony
        Przegląda postać widziadła,
        Wzrok jakby mgłami zaćmiony,
        Twarz chłodna, smutna, wybladła.

        Na czole wieniec sczerniały
        Kropelki sączy wilgotne...
        Po kwiatach, co się rozwiały,
        Zostały ciernie samotne.

        Tak płynie z schyloną twarzą,
        Roznosząc ciszę złowrogą,
        A łzawe spojrzenia rażą
        Sennością, smutkiem i trwogą.

        Przyciska do ziemi łona
        Dłoń skrzepłą - ziemia się wzdryga,
        Lecz tchem grobowym rażona,
        Martwieje - głuchnie - zastyga.
      • kawa_malinowa Re: Jesień w literaturze i poezji 30.09.06, 17:26

        Leopold Staff
        "Deszcz jesienny"

        O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
        I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
        Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
        Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
        I światła szarego blask sączy się senny...
        O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

        Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
        Na próżno czekały na słońca oblicze...
        W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
        W dal ciemną bezkresną, w dal szarą i mglistą...
        Odziane w łachmany szat czarnej żałoby
        Szukają ustronia na ciche swe groby,
        A smutek cień kładzie na licu ich młodem...
        Powolnym i długim wśród dżdżu korowodem
        W dal idą na smutek i życie tułacze,
        A z oczu im lecą łzy... Rozpacz tak płacze...

        To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
        I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
        Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
        Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
        I światła szarego blask sączy się senny...
        O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

        Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny...
        Kto? Nie wiem... Ktoś odszedł i jestem samotny...
        Ktoś umarł... Kto? Próżno w pamięci swej grzebię...
        Ktoś drogi... wszak byłem na jakimś pogrzebie...
        Tak... Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło.
        Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło,
        Gdy poznał, że we mnie skrę roztlić chce próżno...
        Zmarł nędzarz, nim ludzie go wsparli jałmużną...
        Gdzieś pożar spopielił zagrodę wieśniaczą...
        Spaliły się dzieci... Jak ludzie w krąg płaczą...

        To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
        I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
        Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
        Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
        I światła szarego blask sączy się senny...
        O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

        Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
        I zmienił go w straszną, okropną pustelnię...
        Z ponurym, na piersi zwieszonym szedł czołem
        I kwiaty kwitnące przysypał popiołem,
        Trawniki zarzucił bryłami kamienia
        I posiał szał trwogi i śmierć przerażenia...
        Aż strwożon swym dziełem, brzemieniem ołowiu
        Położył się na tym kamiennym pustkowiu,
        By w piersi łkające przytłumić rozpacze
        I smutków potwornych płomienne łzy płacze...

        To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
        I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
        Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
        Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
        I światła szarego blask sączy się senny...
        O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...
    • kawa_malinowa Re: Jesień w literaturze i poezji 30.09.06, 17:25
      Gdybyś był, a nie bywał
      Raz na jakiś czas...
      Byłabym wreszcie "czyjaś"
      Nie "bezpańska" - aż tak...

      Jesień trwa -
      Rdzawych liści czas,
      Kaloszy, peleryn i mgły
      Jesień trwa -
      Szpetnej aury czas
      Pod płaszcze się pcha,
      Wyziębia nam serca - wiatr

      Gdybyś miał, a nie miewał
      Czas i chęć i gest...
      Byłabym na wyłączność
      A nie - ogólnie dostępna...

      Jesień trwa -
      Rdzawych liści czas,
      Kaloszy, peleryn i mgły
      Jesień trwa -
      Szpetnej aury czas
      Pod płaszcze się pcha,
      Wyziębia nam serca - wiatr

      hey - bylabym.
    • Gość: Zdanka Re: Jesień w literaturze i poezji IP: *.4web.pl 30.09.06, 19:14
      :)
      jesienny-pan.w.interia.pl/jesien-literatura/bruno_shulce.htm



    • mamarcela Re: Jesień w literaturze i poezji 30.09.06, 19:45
      Julian Tuwim "Wspomnienie" (mimozami jesień) i "Tomaszów"
      Obie są piosenkami także
    • mamarcela Re: Jesień w literaturze i poezji 30.09.06, 19:47
      Gałczyński Konstanty Ildefons

      Jesień



      Jabłka świecą na drzewach jak węgle w popiele,
      wiatrak pęka ze śmiechu i powietrze miele.

      Jak na fryzie klasycznym dziewczyny dostojne
      z różowymi żądzami mężną wiodą wojnę.

      Już kasztan się osypał i ochłodły ranki;
      o, młody przyjacielu, poszukaj kochanki

      z małym domkiem, ogródkiem, sennym fortepianem,
      która by włosy twoje czesała nad ranem,

      z którą byś po śniadaniu czytał Mickiewicza -
      niech będzie silna w ręku, a piękna z oblicza,

      jak jesień zamyślona, jak Jesień śmiertelna
      i jako jabłka owe cierpka i weselna.
      • mamarcela Re: Jesień w literaturze i poezji 30.09.06, 19:50
        Gałczyński Konstanty Ildefons

        "Oto widzisz, znowu idzie jesien...."

        Oto widzisz, znowu idzie jesień -
        człowiek tylko leżałby i spał...
        Załóżże twoj szmaragdowy pierścien:
        blask zielony będzie miło grał.

        Lato się tak jak skazaniec kładzie
        pod jesienny topór krwawo bardzo -
        a my wiosnę widzimy w szmaragdzie,
        na pierścieniu, na twym jednym palcu
    • mamarcela Re: Jesień w literaturze i poezji 30.09.06, 19:51


      Raz staruszek, spacerując w lesie,
      Ujrzał listek przywiędły i blady
      I pomyślał: - Znowu idzie jesień,
      Jesień idzie, nie ma na to rady!

      I podreptał do chaty po dróżce,
      I oznajmił, stanąwszy przed chatą,
      Swojej żonie, tak samo staruszce:
      - Jesień idzie, nie ma rady na to!

      A staruszka zmartwiła się szczerze,
      Zamachnęła rękami obiema:
      - Musisz zacząć chodzić w pulowerze.
      Jesień idzie, rady na to nie ma!

      Może zrobić się chłodno już jutro
      Lub pojutrze, a może za tydzień
      Trzeba będzie wyjąć z kufra futro,
      Nie ma rady. Jesień, jesień idzie!

      A był sierpień. Pogoda prześliczna.
      Wszystko w złocie trwało i w zieleni,
      Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
      O mającej nastąpić jesieni.

      Ale cóż, oni żyli najdłużej.
      Mieli swoje staruszkowie zasady
      I wiedzieli, że prędzej czy później
      Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady.


      Andrzej Waligórski
    • mamarcela Re: Jesień w literaturze i poezji 30.09.06, 19:56
      K.I. Gałczyński
      Śmierć Andersena
      • mamarcela Re: Jesień w literaturze i poezji 30.09.06, 20:01
        LEOPOLD STAFF


        ELEGIA KONAJĄCEJ JESIENI


        Uspokojona, uspokajająca
        Rozdzierającym smutkiem wyrzeczenia,
        Jesień, w przewlekłym konaniu gasnąca,
        Zbladłym wspomnieniem lata opromienia
        Wód wyczerpanie i złoci ich chłody
        Snem beznadziejnej, bezsilnej pogody.

        Senne błękity niebios, niedołężnie
        W bezmyślny uśmiech wysilone, chore,
        Tęsknią, jak jeno w szarą zmierzchów porę
        Tesknić umieją kobiety i więźnie.

        Zbłąkana w modrych oparów przeźroczu
        Światłość znużona, zmrużona, zbolała
        - Jak rozjątrzone spojrzenie bez oczu -
        Bezsenną kłótnią jaskrawych barw pała.

        Od włosów kobiet, schorzałych samotnic,
        Wzięły swe barwy drzewa twe, jesieni!
        Z ich złotopłowych warkoczy, z promieni
        Czół pięknych, młodych, pobladłych suchotnic,
        Od bujnych włosów miedzianoczerwonych -
        Kobiet całunkiem śmierci naznaczonych.

        Przyćmiony mosiądz i brąz października:
        Bezduszne złoto pożółkłych jesionów,
        Dębow płomienność, rdzawość buków dzika,
        Błagalna żółtość topoli i klonów,
        Brzozowych liści bursztyn płakany,
        Nieuleczalna czerwień winogradu -
        Ronią wśród liści milczącego spadu
        W głuchego lasu spokój niezbłagany
        Muzykę brązu, mosiądzu i miedzi...
        Kruszczową dźwięczność barw zgasa od śniedzi
        Jesiennej w szelest nieżywy i suchy...
        A liście lecą jak sny i jak duchy.

        Lecz orgii złota jaskrawego dzikiej
        Błękit podrzuca się tłem i przetęża
        Podsyca liści żar, że jak trąb krzyki
        Żółtość ich bucha i słońce zwycięża!...
        I jeno z rzadka gdzie zieleń zgryźliwa,
        Jątrząc swe jady, pieśń złotą przerywa...

        O, i tych bogactw stubarwne przepychy
        Zaginąć muszą, to święto biesiadne
        Oczarowanych oczu!... Śmierci cichej
        Zdane, jesieni, twe piękno bezradne...

        O, że też wszystko, ku czemu ramiona
        Pręży tęsknota piękności spragniona,
        Jest najpiękniejsze dopiero, gdy kona...

        Zima jesieni skarb strwoni doszczętnie...
        Krasa nie broni przed śmiercią złowróżbną. -
        Umiera jesień i umiera smętnie,
        Że była piękna tak długo - na próżno...
    • mamarcela Re: Jesień w literaturze i poezji 30.09.06, 19:59
      LESZEK DŁUGOSZ

      DZIEŃ W KOLORZE ŚLIWKOWYM

      Po czerni jeżyny
      Po liściu kaliny
      - Jesień, jesień już
      Po ciszy na stawie
      Po krzyku żurawi
      - Jesień, jesień już
      Po astrach, po ostach
      To widać, to proste że
      - Jesień, jesień już
      I po tym że wcześniej
      Noc ciągnie ze zmierzchem
      - Jesień, jesień już

      Po pustym już polu
      Po pełnej stodole
      - Jesień, jesień już
      Strachowi na wróble
      Już nad czym sie trudzić?
      - Jesień, jesień już
      I po tym że w górze
      Wiatr wróży kałuże, tak
      - Jesień, jesień już
      I po tym że przecież
      Jak zwykle, po lecie
      - Jesień, jesień już

      Ach, ten dzień w kolorze śliwkowym!
      - Berberysu i głogu ma smak...
      Stawia drzewom pieczątki
      - Żeby było w porządku
      Że już pora
      Że trzeba iść spać...
      A my tak - po kieliszku, po troszeczku
      Popijamy calutki ten dzień
      - Próbujemy nalewki
      Z dzikiej róży, z porzeczki
      Żeby sprawdzić - czy zima
      To wypić się da?...
      - To się w głowie nie mieści
      Że tak szumi szeleści
      Tak bliziutko, o krok, prawie tuż
      Głębokimi rzekami, pachnącymi szuwarami
      Idzie jesień
      I prosto w nasz próg...
      - Ale co tam! przecież taka jesień złota
      Nie jest zła!
      - Ale co tam! Przecież taka jesień złota
      Niechaj trwa...
    • mamarcela Re: Jesień w literaturze i poezji 30.09.06, 19:59
      LEOPOLD STAFF

      JESIEŃ

      Jesienny czas! Cudownych blasków czas!
      O, dęby, buki, klony i platany,
      Ciepłych odcieni stubarwne organy,
      Na których złotą symfonię grałaś!

      O pełne słońca przepychów i kras
      Melancholijnie milczące polany,
      Kędy przez liści ogniste dywany
      Przechodzi piękna bóg ostatni raz!

      Dusza ma, zda się, o tysiące lat
      W przeszłość cofnęła się na czasu zdroju,
      W wiek ziemi błogi, szczęśliwy i młody,

      I patrzy z żalem, jak ginie ten świat,
      Jak kona z boskim uśmiechem spokoju
      Olimp radości, piękna i pogody..
      • ryza_malpa1 Re: Jesień w literaturze i poezji 30.09.06, 20:34
        A z porzy to polecam "Skandal w Wesołych BAgniskach" Chormańskiego - bardzo
        jesienna proza oraz 'Chłopów" reymonta - sugestywne opisy przyrody na każda
        pore roku :)
      • kaaaa3 Re: Jesień w literaturze i poezji 02.10.06, 09:46
        "Jesień" Maria Pawlikowska -Jasnorzewska Zardzewiałe róże
        jesieni patrzą w przestrzeń białą od deszczu / deszcz niebo przeszywa do ziemi
        tysiącem ściegów i dreszczów / I wszystko psuje się, paczy, cieknie, zgnilizną
        broczy,/ lecz nie zawsze z ropaczy- / -ale na krótko z rozkoszy.
        • bdx65 Re: Jesień w literaturze i poezji 03.10.06, 19:30
          "Jesień idzie przez park" - piękna piosenka Krzysztofa Klenczona, słowa (chyba)
          Dzikowskiego.
          • bdx65 Re: Jesień w literaturze i poezji 03.10.06, 19:39
            autorem słów jest p. Janusz Kondratowicz do muzyki K. K.
    • alexanderson Puszkin 30.09.06, 20:57
      Aleksander Puszkin, "Jesień. Fragment" (1833):

      I
      Październik już nadciągnął – już zagajnik młody
      Ostatnie liście z nagich swych gałęzi strząsa.
      Tchnął chłód jesienny – drogę skuły pierwsze lody,
      Za młynem jeszcze biegnie rzeczułka szemrząca,
      Lecz staw już zastygł: czyniąc oziminom szkody,
      Na polowanie w pole wyrusza mój sąsiad,
      I tratują je wściekle rozigrane łowy,
      I psy szczekaniem budzą uśpione dąbrowy.

      II
      Teraz jest moja pora: ja nie lubię wiosny;
      Wtedy choruję – błoto, smród, nuda odwilży;
      Krew burzy się; w uczuciach, w myśli żal nieznośny,
      Surowej zimy powiew jest mi znacznie milszy,
      Lubię jej śnieg; pęd sanek jakże jest radosny,
      W obecności księżyca, u boku najmilszej,
      Gdy pod sobolim futrem ściska wasze dłonie,
      I świeża, i rozgrzana, cała drży i płonie!

      III
      Jakże wesoło, nogi w żelazo obuwszy,
      Szlifować rzeki gładkie, jak posadzka lśniąca!
      A kogóż uczt zimowych świetność nie poruszy?....
      Lecz dość tego. Pól roku śnieg i śnieg, bez końca.
      Toć to nawet niedźwiedzia znudzi i rozjuszy.
      I niejednemu zbrzydnie sanna wiatrem tnąca
      Z młodymi Armidami, jak też zbrzydnie chyba
      Kwaśna nuda przy piecu i podwójna szyba.

      IV
      Och, lato piękne! Jakże ja bym cię miłował,
      Gdyby nie twe upały, komary i muchy,
      Pod twoim kurzem niknie wszelka moc duchowa,
      Jak łany – ty nas męczysz znojami posuchy;
      Chcemy pić, śni się chłód nam i woda zdrojowa,
      Inna myśl pierzcha – szkoda nam zimy staruchy;
      Żegnając ją blinami, winem, po jej zgonie
      Wspominamy lodami ją na stypie po niej.

      V
      Zazwyczaj dni jesieni późnej ganią przecie,
      Lecz, drogi czytelniku, wdzięk jej mi najbliższy.
      Jak we własnej rodzinie niekochane dziecię,
      Które cichą urodą swoją skromnie błyszczy,
      Tak lubię ją – ze wszystkich pór roku na świecie,
      Mówiąc szczerze, ma ona dla mnie czar najtkliwszy,
      W niej jest wiele dobrego, wyzbyty próżności
      Kochanek, śniąc kapryśnie znalazłem w niej coś ci.

      VI
      Jakże to wytłumaczyć? Jest mi ona miła,
      Jak wam niekiedy – młoda suchotnica.
      Chociaż skazaną na śmierć czeka wnet mogiła,
      Biedna, bez skargi gaśnie i nie chmurzy lica.
      Grobowa otchłań jej nie przeraziła,
      Na ustach jej uwiędłych uśmiech nas zachwyca:
      Na twarzy jej rumieńców kwitnie jeszcze szkarłat –
      Dziś ona jeszcze żywa – jutro już umarła.

      VII
      Żałosna poro! Oczu mych oczarowanie!
      Urzekł mnie pożegnalny wdzięk twój niewygasły –
      Lubię przyrody pyszne zamieranie,
      W szkarłat i złoto przyodziane lasy,
      W ich cieniu oddech świeży i wiatru powianie
      I cały w mgle wełnistej okrąg nieba jasny,
      I pierwszy mróz, i skąpy promień słońca zimny,
      I oddalone groźby siwej zimy.

      VIII
      Co jesień znów zakwitam, znowu jestem zdrowy,
      Snadź ciału memu służą tęgie ruskie chłody,
      Znów miłe mi powszednie życiowe narowy,
      W porę sen na mnie spływa, w porę jestem głodny,
      Gra lekko, bujnie w sercu obieg krwi miarowy,
      Pragnienia płoną, jestem znów szczęśliwy, młody,
      Pełen życia – to cecha mego organizmu
      (Wybaczcie mi zbędnego wyskok prozaizmu).

      IX
      Prowadzą ku mnie konia; pędząc szczerym łanem
      I trzęsąc grzywą, niesie w dal mnie wiatronogi,
      I dźwięcznie pod kopytem jego rozbłyskanym
      Pęka lód i zamarzłej dudni grudą drogi,
      Lecz gaśnie krótki dzień. W kominku zapomnianym
      Płonie ogień, to jasny, to znów mdły, ubogi,
      Ledwo tlący się – czytam przy nim lub popadam
      W długą zadumę, która na duszy osiada.

      X
      I już niepomny świata – pośród ciszy błogiej
      Błogo imaginacją już uśpiony własną,
      Czuję, jak we mnie budzi się poezji ogień,
      Jak duszy od lirycznych niepokojów ciasno,
      Więc drży i dźwięczy, szuka jak we śnie swej drogi,
      By przemówić wylewnie, swobodnie i jasno –
      Wtedy dawni znajomi, twór fantazji mojej,
      Idą ku mnie w gościnę niewidzialnym rojem.

      XI
      I w głowie mojej gra już pomysłów odwaga,
      Myśli biegną naprzeciw lekkim, lotnym rymom,
      Palce – pióra, papieru pióro się domaga,
      Jeszcze chwila – a wiersze swobodnie popłyną.
      Tak śpi na martwych wodach okręt, ale z nagła
      Majtkowie w górę, na dół pędzą – i rozwiną
      Żagle – i już wiatr morski płótna nadyma,
      Olbrzym ruszył i pruje fale dziób olbrzyma.

      XII
      Płynie. A nam gdzież płynąć? ..........
      .......................................
      .......................................
      (tłumaczenie: Włodzimierz Słobodnik)
      • alexanderson Fet 30.09.06, 21:02
        Atanazy Fet, "Jesienią" :

        Gdy przezroczysta pajęczyna
        Roznosi nici jasnych dni
        I pod oknami włościanina
        Daleki dzwon wyraźniej brzmi,

        Nie smuci nas, nie wstrząsa dreszczem
        Myśl, że już zimy bliski dech,
        Lecz rozumiemy lepiej jeszcze
        Zbiegłego lata złoty śmiech.

        (przeł. Kazimierz Andrzej Jaworski)
        • alexanderson Bunin 30.09.06, 21:10
          Iwan Bunin, "Listopadowa noc" (1912):

          Po polach mgła przejrzysta płynie,
          Niekiedy szybciej mknie,
          O róg księżyca się zawinie,
          Gdy się ku górze pnie.
          Niemało bruzd i jam w dolinie,
          Które okrywa cień.

          Co to, czy rzeczka - w tamtej stronie?
          Nie, oziminy łan...
          Już rosa lśni na grzywie konia,
          Co w cwał przez pole gna,
          I cały las kadzidłem zionie,
          Rozwarty aż do dna.

          (przeł. Maria Leśniewska)
          • alexanderson Bunin (2) 30.09.06, 21:16
            Iwan Bunin, *** [Jesienny dzień...], 1917:

            Jesienny dzień. Step, parów z rzeczką płytką.
            Rogaty wół, ogromna sztuka siwa,
            Stawiając w śliskim błocie swe kopyto,
            Do wody pyskiem wilgotnawym przywarł.

            Pije i patrzy bladymi oczami,
            Ogonem bijąc swe kościste boki,
            Jak wzdłuż parowu w nieba stok szeroki
            Idą powoli chłopi za wozami.

            (przeł. Maria Leśniewska)
            • alexanderson Achmatowa 30.09.06, 21:22
              Anna Achmatowa, *** [Jesień w czerni...]. 1921:

              Jesień w czerni, zapłakana jak wdowa,
              Wszystkie serca przygnębia...
              Płacze, rozpacza i wciąż od nowa
              Do słów małżonka pamięcią sięga.
              Tak będzie trwać, aż śniegu milczenie
              Zlituje się nad półmartwą,
              Niosąc bólu i szczęścia zapomnienie –
              A za to życie oddać warto.

              (przeł. Krystyna Szlaga)
              • alexanderson Achmatowa (2) 30.09.06, 21:27
                Anna Achmatowa, "Trzy jesienie" (1943):

                Nie jestem wrażliwa na lata umizgi,
                Zima też bez zagadek, na ogół,
                Lecz opętana innym zjawiskiem
                Wypatrzyłam – trzy jesienie co roku.

                Ta pierwsza – świąteczna, gdy koniec i kwita
                Z porządkami wczorajszego lata,
                I liście fruwają jak strzępy zeszytów,
                A dymek zanosi słodkawym błękitem.
                Jak mokro, jak pstro, ile światła.

                Już pierwsze do tańca zbiegają się brzózki
                W przejrzystym stroiku na barkach,
                Strząsają pośpiesznie ulotne swe łezki
                Na sąsiadkę, ot tak, przez parkan.

                Lecz bywa to ledwie zadatek splendoru,
                Liczone minuty – i oto
                Mknie druga – posępna, jak lekcja pokory,
                Z nieodwracalnością nalotu.

                I wszyscy od razu i bledsi, i starsi,
                Zdewastowany szyk letni,
                A trąb złocistych marsz coraz dalszy
                W zapachu odlata, w mgłach rzednie...

                W tych woniach stygnących, w kotarach tumanu
                Twarda jakaś czai się wieść.
                Wiatr szarpnął, odsłonił – i stało się samo,
                Że wszyscy pojęli: to kończy się dramat,
                To nie trzecia jesień, to śmierć.

                (przeł. Józef Maśliński)
                • alexanderson Achmatowa (3) 30.09.06, 21:32
                  Anna Achmatowa, *** [Wzniosła kopułę...], 1922:

                  Wzniosła kopułę wysoką nierzeczywista jesień,
                  Kopuły tej nie przesłaniać rozkazano obłokom.
                  I dziwili się ludzie: już prawie kończy się wrzesień –
                  Gdzież podziały się zimne i dżdżyste dni tego roku?
                  Stała się szmaragdową woda zmąconych kanałów.
                  Jak róże, ale mocniej, zapachniały pokrzywy.
                  Było duszno od zórz, purpurowych, diabelskich, wspaniałych,
                  Zawsze, do końca dni naszych, w pamięci zostaną nam żywej.
                  Słońce było jak wódz, co w miasto buntu wniósł żagiew.
                  Tak się wiosenna jesień garnęła do niego złakniona,
                  Że zdało się – wnet zalśni przejrzysty przebiśnieg w trawie.
                  Wtedy właśnie, spokojny, podszedłeś do drzwi mego domu.

                  (przeł. Seweryn Pollak)
                  • alexanderson Tiutczew 30.09.06, 21:35
                    Fiodor Tiutczew, "Jesienny wieczór" (1830):

                    Jest w świetlistości przedjesiennych zmierzchów
                    Tkliwy, tajemny czar zadumy,
                    Złowieszczy blask i barwność drzew w rozpierzchu,
                    Czerwiennych liści lekkie, czułe szumy.
                    I cichy błękit, co się mgliście chmurzy,
                    Że ziemia wokół smutnie sierocieje,
                    I jak przeczucie nadchodzącej burzy
                    Czasem porywczy, chłodny wiatr zawieje.
                    Znużeniem wszystko, wyczerpaniem tchnie,
                    Uśmiechem cichym schyłku i więdnienia,
                    Co u rozumnej się istoty zwie
                    Podniosłą wstydliwością jej cierpienia.

                    (przeł. Julian Tuwim)
                    • alexanderson Tiutczew (2) 30.09.06, 21:41
                      Fiodor Tiutczew, *** [Jest chwila...], 1857:

                      Jest chwila krótka w dniach jesiennej pory,
                      Przedziwnych chwila mgnień:
                      Powietrze czyste, kryształowy dzień,
                      Świetliste jeszcze wciąż wieczory…

                      Gdzie rześki błyskał sierp i padał kłos,
                      Dziś głucho wszędzie, opuszczona niwa;
                      I tylko cienki pajęczyny włos
                      Na śpiącej bruździe odpoczywa.

                      Wichrowe jeszcze śpią poświsty,
                      W powietrzu pustka, zmilkły ptaków spory,
                      I spływa lazur jasny, ciepły, czysty
                      Na pogrążone w sen ugory.

                      (przeł. Tadeusz Stępniewski)
                      • lenawawa Re: Tiutczew (2) 30.09.06, 21:49
                        Pięknie wszystkim dziękuję;))))
                        Mam z czego wybierać.
                        Mój ulubiony to " Deszcz jesienny". Moi uczniowie też sobie ten wiersz upodobali.
                        • alexanderson Puszkin (2) 01.10.06, 11:10
                          Aleksander Puszkin, "Eugeniusz Oniegin" (1823-30), rozdział czwarty, strofa XL:

                          Ale północne nasze lato
                          Na obraz południowej zimy
                          Błyśnie i zgaśnie: cóż my na to?
                          Wiemy, lecz ukryć to wolimy.
                          Już dzień się kończył coraz wcześniej,
                          Już słonko rzadziej przyświecało,
                          Niebo jesienią oddychało,
                          Ogołocone w głębi leśnej
                          Gąszcze rodziły szum złowrogi,
                          Już na południe ciągnął sznur
                          Krzykliwych gęsi, na rozłogi
                          Opadał tuman, ławy chmur
                          Zapowiadały nudną słotę:
                          Już i listopad stał za płotem.

                          (przeł. Adam Ważyk)
                          • alexanderson Borowski 01.10.06, 11:16
                            Tadeusz Borowski, "Niebo października":

                            Październik był przepiękny. Tak jak dziś pamiętam.
                            Niebo dziwnie przejrzyste i dziwnie głębokie
                            drżało w żarze południa, jak drży liść na wietrze,
                            próżne i niedosiężne. Dziwnie jestem smętny,
                            kiedy ci o tym mówię, bo cóż znaczą słowa?
                            Widziałem smugi dymu, które wiatr rysował
                            na niedosiężnym niebie, i czekałem chwili,
                            gdy niedosiężne niebo ku nim się pochyli,
                            by je w sobie pochłonąć. Potem nic już nie ma,
                            tylko smutek poety i do wiersza temat.

                            A raz widziałem niebo przez okienne szyby.
                            Właśnie okna kazano pootwierać w bloku,
                            a ja, przechodząc mimo, ujrzałem w szkle niebo,
                            niebo niespodziewane, przedziwne, jak gdyby
                            było wielkim obozem. Słupy spięte drutem,
                            drogi tak mi znajome, a teraz powietrzne,
                            i zieleń trawy ciemna, jakby z dna jeziora,
                            mieniła się w szkle szyby. Przez niebo szedł płomień
                            i rdzawo lśnił na trawie rudą strugą rzeczną.
                            A nad tym niebem niebo dymami zasnute,
                            inne niebo wisiało przejrzyste i próżne
                            i dym pierwszego nieba w drugim dymie tonął...

                            I wtedy pomyślałem, że nic nie wiem jasno,
                            że ziemia i to wszystko, co się dzieje wokół,
                            jest tylko szybą szklaną dla cudzego wzroku.
                            Gdy wtem ktoś obraz zmącił i okno zatrzasnął.
                            Chwila dawno miniona. Ziemia jest prawdziwa
                            i wiem już, jak prawdziwe jest ludzkie cierpienie.
                            Lecz jak fala do brzegu, tak chwila zwątpienia
                            wraca do mnie dziś jeszcze, jeszcze mnie przenika,
                            i zawsze, kiedy patrzę na grudniowe chmury,
                            widzę nad nimi niebo, niebo października.
    • sztuka.latania Re: Jesień w literaturze i poezji 06.10.06, 17:56
      Pełno Gałczyśnkiego i Staffa, a ja proponuję K.K. Baczyńskiego wiersz "Deszcze"
      (niestety nie mam pod ręką), jest też taki fragment z Hemingwaya "Ruchomego
      święta" (pojawia się w filmie "Miasto aniołów"): "Człowiek spodziewał się smutku
      na jesieni. Cząstka nas samych umierała co roku, kiedy liście opadały z drzew, a
      gałęzie były nagie na wietrze w chłodnym, zimowym świetle. Ale wiedziałeś, że
      znów będzie wiosna, tak jak wiedziałeś, że rzeka popłynie znów, kiedy odtaje." .....

      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka