Dodaj do ulubionych

Terry Pratchett

IP: *.man.polbox.pl 13.08.03, 16:38
W związku z tym, że jakies 2 tygodnie temu wydano "maskaradę" chciałbym
rozpocząc n-ty juz na forum wątek pratchettowski. Pa początek interesuje mnie
co myślicie o tłumaczeniach Cholewy. Wg mnie facet odwala kawał dobrej roboty
i świtnie sobie radzi omijając nieprzetłumaczalne angielskie gry słowne.
Lingwiści, co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Terry Pratchett 13.08.03, 18:32
      wg mnie pan cholewa omija co trudniejsze kalambury praczetowe i tłumaczy na
      chama, za to dosłownie, dzięki czemu bez oryginału tekst jest kompletnie
      niezrozumiały, albo tylko nieśmieszny

      to już lepiej choć przypis dać, przynajmniej byśmy sie zorientowali zaocznie :(
      • Gość: kubu Re: Terry Pratchett IP: *.chello.pl 13.08.03, 18:37
        nieśmieszny?
        chyba myslisz o jakim innym Cholewie tlumaczacym jakiegos innego Pratchetta :/
        jego tlumaczniea sie genialne
        • jottka Re: Terry Pratchett 13.08.03, 19:00
          pamiętam kawałek tekstu z '3 sióstr', które najpierw czytałam po polsku - otóż
          na końcu magrat pyta hwela, co myśli o 'długich zaręczynach'. na co on jej
          odpowiada, że muszą trwać przynajmniej tydzień, oczywiście z porankami.

          jakoś dziwnie mi to brzmiało, póki nie dopadłam oryginału i sie dowiedziałam,
          że ona pyta o 'long engagements' - w jednym znaczeniu 'zaręczyny', a w
          drugim 'angaż' (np trupy teatralnej na występy). żart zasadza sie na owym
          nieporozumieniu, a po polsku nie wiadomo, do czego to dopiąć.


          tego rodzaju 'uproszczeń' jest sporo, a ponieważ wygłupy słowne praczeta rzecz
          istotna, to od któregoś tomu przerzuciłam sie wyłącznie na oryginały (pomijając
          fakt, że po polsku dopiero połowa 'dysku' wyszła :( przerzucałam w księgarni
          tłumaczenie 'witches abroad', gdzie z kolei piękny jest 'obcy język' niani ogg
          i też mnie polska wersja nie zachwyciła

          silver plate - czyli wg niani s'il vous plait :) było zastąpione czymś w
          rodzaju hop dziś dziś, cholewa nie spróbował szukać ekwiwalentu, tylko dał
          wesoły bełkot bezstresowej staruszki. ale u praczeta dowcip zasadzał się na
          fonetycznym podobieństwie wersji franc i ang, i to faktycznie bawi, a tu jakoś
          mniej :(
          • Gość: kubu Re: Terry Pratchett IP: *.chello.pl 14.08.03, 00:28
            no tak
            ale ja w obronie Cholewy mógłbym zacytować dziesiątki genialnych tłumaczeń na
            język polski, ale chyba nie ma sensu spierać się o statystykę dobrych i złych
            fragmentów
            pamiętajmy, że nie wszystko da się przetłumaczyć, dużo rzeczy w oryginale jest
            naprawdę mało czytelnych dla polskiej publicznosci
            i dlatego będę bronił jak lew swojego zdania, że polskie tłumaczenia Pratchetta
            sa wyjątkowo udane :)
    • Gość: sioux Re: Terry Pratchett IP: *.icpnet.pl 13.08.03, 19:00
      Dla mnie facet jest swietny !!!
      • Gość: ulka Re: Terry Pratchett IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.03, 00:38
        Wg mnie tłumaczenia Cholewy są świetne. Podkreślam, że nie znam angielskiego na
        tyle, żeby czytac Pratchetta w oryginale, więc nie mogę podjąć dyskusji
        nt. "Które żarty TP Cholewa utracił, ktore zachował i w jakim stylu to zrobił".
        Nie dlatego jednak dyskusja ta wydaje mi się bezcelowa. Każdy tłumacz wie z
        doświadczenia, a każdy znający języki obce może się domyslac, że pewne gry
        słowne są nieprzetłumaczalne. Od pewnego poziomu "piękności' literatury kwestia
        polega więc moim zdaniem nie na tłumaczeniu jak najwierniejszym (jak będzie np.
        w przypadku książki kucharskiej) i nawet- horribile dictu- na tlumaczeniu
        literackim, ale jednak wiernym (tzn. żart za żart, gierka słowna za gierkę),
        tylko na ogólnym oddawaniu klimatu, albo wręcz- jeszcze niewierniej- na
        śmieszeniu czytelnika (jeśli ma być rozśmieszony, zgodnie z intencją autora),
        niekoniecznie nawet w tych miejscach, w których autor to zaplanował. I to moim
        zdaniem Cholewa robi dobrze. Zawsze czytalam jego tłumaczenia z przyjemnością,
        ale o jego kunszcie i wyczuciu przekonało mnie jedno króciutkie zdanie z
        tomu 'Straż!Straż!". W końcówce powieści Kapral Marchewa zostaje inicjowany
        seksualnie i wtedy "Świat dla niego skoczył. Nie na pocztę.'. Ten żart, który
        ze względów oczywistych nie mogł znaleźć się w oryginale, dowodzi moim zdaniem
        inwencji i odwagi tłumacza i, że sie tak wyrażę, trzymania przez niego ręki na
        pulsie języka ;), za co tak wychwala się np. innego tłumacza, p. Wierzbiętę.
        Jasne, czytającym w oryginale szkoda na pewno niektórych żartów Pratchetta, ale
        wydaje mi sie, że suma wychodzi podobna. I o to chodzi, co bardzo dobrze, że
        rozumie pan Cholewa, zwłaszcza że jestem przekonana, że to on najbardziej
        cierpi z powodu owych żartów utraty.
        Pozdrawiam
        • jottka nowienc 14.08.03, 13:20
          zgadza sie, że tłumaczenie lit nie jest rzeczą prostą, że nie wszystko da sie
          przetłumaczyć itp itd

          zgadza sie, że zawsze można skopać tłumacza i podsunąć mu pod nos jeden czy dwa
          idiotyzmy, jakich sie dopuścił

          i że praczet sam na tyle fajny, że człowiek bierze go po raz pierwszy do ręki i
          bawi sie jak norka


          tyle że od któregoś momentu złapałam się na tym, że czyta mi się go 'z
          przerwami', tekst leci gładko i nagle stop, nie rozumiem, o co chodzi - i o tę
          niezrozumiałość mi idzie, jak w przykładzie z 'zaręczynami'. w końcu idea
          translacji jest taka, że jeśli już za cholerę nie da się oddać oryginału, to
          trzeba tak chytrze zakamuflować, żeby czytelnik sie nie połapał, a nie siedział
          i patrzył w rozpaczy, o co tu biega.

          no a ponieważ za dużo mi tego było, a odkryłam, że praczet w empiku dostępny,
          to siem przerzuciłam.



          a w ogóle osobną kwestią jest przekład obcych języków niani ogg, bo to jest
          właśnie ciężko intelektualna rozrywka dla tłumacza - nie mam pod ręką polskiego
          tekstu, ale z tych wyrywków, co widziałam, to on mi sie nie podobał :( z racji
          ułatwień właśnie :((

          ale jak pożyczę od kogoś i popatrzę bliżej, to sie wypowiem, teraz za mało
          danych
    • Gość: dyskfan Post numer - liczba między 7, a 9 IP: *.chello.pl 14.08.03, 01:13
      - FISTASZKA?
      - uuk?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka