Dodaj do ulubionych

wąchanie książek

17.09.03, 13:48
Nie uważecie, że zapach książki potrafi czasem powiedzieć o niej więcej niż
sama treść? Ja namiętnie wącham każdą książkę, zwłaszcza te stare kupione w
antykwariatach.
x.
Obserwuj wątek
    • panchovilla Re: wąchanie książek 17.09.03, 13:52
      bajeczna myśl! ja wącham skarpetki po całym dniu i w ten sposób mogę się
      dowiedzoieć, co robiłem cały dzień i jaki to miało sens.
      wąchacze wszystkich krajów łączcie się!
      pancho
      • xiontz Re: wąchanie książek 17.09.03, 13:56
        niech ktoś usunie stąd tego degenerata, bo to nie jego poziom dyskusji!
        x.
        • panchovilla Re: wąchanie książek 17.09.03, 13:58
          ojej, a już myślałem że się zaprzyjaźniliśmy, skoro obaj wąchamy
          po co tyle złości na biednego degenerata?
          pozdrowionka pancho


          dasz kiedyś powąchać...
        • Gość: mik Re: wąchanie książek IP: *.nwrk.east.verizon.net 17.09.03, 14:04
          szanowny xiontzu
          jest to temat literacki - wolnosc wachania
          jesli ty bierzesz ksiazke na wech
          to co gorszego w skarpecie?
          ten ze skarpet ma swoj dziennik intymny
          jesli ty czujesz pismo nosem
          to on swoj zywot
          moze on nawet bardziej artysta niz ty
          • xiontz Re: wąchanie książek 17.09.03, 14:08
            No tak uderz w stół a odezwą się nożyce. Mam nadzieję, że większość nie
            podziela twojej opini o artyzmie panchovilli. Wąchanie gówien też jest sztuką
            życia według ciebie?
            x.
            • Gość: mik Re: a fe, brzydki xiontzulo IP: *.mad.east.verizon.net 17.09.03, 14:59
              takie slowa wyszly ci spod paluszkow:
              "Wąchanie gówien też jest sztuką
              życia według ciebie?"
        • magdusia8 Re: wąchanie książek 17.09.03, 14:49
          xiontz napisał:

          > niech ktoś usunie stąd tego degenerata, bo to nie jego poziom dyskusji!
          > x.
          Tak zwany Panchovilla to szkodnik, nie degenerat, i to z tych mniejszych
          bydlątek. Ja akurat nie mam na niego awersji, a niektóre wypowiedzi wręcz
          działają na mnie rozbrajająco. Jest to prowokator pierwszej, a nawet
          najczystszej wody i usunięcie go z forum byłoby dla tegoż niepowetowaną
          stratą ;-))))))
          Przyznaję, że znacznie gorzej znoszę niektóre chamskie wypowiedzi np. na temat
          Szymborskiej.
          Przypuszczam, że to wiek daje taką wyrozumiałość :-(((((((
    • Gość: lena Re: wąchanie książek IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 17.09.03, 14:14
      zazwyczaj lubie zapach nowych ksiazek.
      i tych, co stoja na polce u mojej Mamy.
      nie wacham ich namietnie ;) ale czasem po prostu, czytajac z nosem miedzy
      kartkami, czuje ich zapach - ktory zazwyczaj bardzo lubie.

      a moj znajomy czytajac kiedys ksiazke (o podrozach :) uzywal kadzidelka o
      zaopachu opium (bodajze) zamiast zakladki. po nim kolezanka w ksiazce sie
      zaczytywala i "zawachiwala"...
      :-))))
    • maniaczytania Re: wąchanie książek 17.09.03, 14:32
      Pisalam o tym juz kiedys w jakims innym watku. Dla mnie czytanie ksiazek jest w
      ogole przezyciem "wielozmyslowym": zapach kartek, struktura, faktura itp.
      A co do zapachow, to mialam kiedys taka historie ( tez juz gdzies o tym
      pisalam): czytalam ksiazke, ktora moja siostra trzymala wczesniej w szufladzie,
      w ktorej rozlaly sie perfumy (zreszta bardzo ladne:) ). Niestety troche zmoczyl
      sie dol ksiazki, ale za to za kazdym razem, jak przewracalam kartke roznosil
      sie w powietrzu przepiekny aromat (ktorego najpierw w ogole nie kojarzylam z
      tym rozlaniem).
      A ksiazka ta to bylo "Pachnidlo" :)
    • magdusia8 Re: wąchanie książek 17.09.03, 14:43
      Przyznaję, że ja wolę zapach nowych książek, wprost z drukarni. Niektóre stare
      książki mają zapach "zbutwiały", za czym nie przepadam.
      Jak ktoś powyżej bardzo mądrze zauważył - w proces czytania książek
      zaangażowanych jest wiele zmysłów, stąd też czytanie książek z monitora to nie
      to ...
    • Gość: Gosia wąchanie książek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.03, 14:44
      uwielbiam, ale tylko nowe
      pomimo tego, że pracuję w bibliotece (a może dlatego) nie lubię zapachu
      przeczytanej książki :)
      pozdrv
    • Gość: Jan Viva Zapata! IP: *.hispeed.ch 18.09.03, 01:22
      A dalej jak w radiu Erewan: po pierwsze nie Zapata, a Pancho Villa, a po drugie
      nie viva, ale może być.

      Nie rozumiem Waszych z nim problemów. Bywałem na Forum Aktualności i Kraj, tak
      że drobne prztyczki Pancho nie robią na mnie specjalnego (negatywnego)
      wrażenia, a to o skarpetkach było naprawdę dowcipne - o co się tu obrażać?

      A co do wąchania - może to być niezdrowe, tak jak lizanie używanej klawiatury.
      A jak tam będzie wąglik? ;-)
      Skądinąd bywały książki, które pachniały na kilometry - myślę np. o radzieckich
      wydaniach o odurzającym aromacie farby i kleju.

      • ada08 Szkodliwośc wąchania (i lizania :)) 18.09.03, 08:36
        Gość portalu: Jan napisał(a):
        >
        > A co do wąchania - może to być niezdrowe, tak jak lizanie używanej klawiatury.
        > A jak tam będzie wąglik? ;-)

        Zdarzały się też książki , których kartki celowo nasączone były trucizną
        przez co czytelnikowi nie było dane dokończyć lektury :)

        Wracając do tematu: książki nowe pachną wszystkie tak samo. Nowością pachną :)
        A te kupowane w antykwariatach - różne mają zapachy; mnie czasem sam zapach
        potrafi od książki odstręczyć.
        a.




        • dr.krisk Też tak mam! 18.09.03, 12:08
          ada08 napisała:

          > A te kupowane w antykwariatach - różne mają zapachy; mnie czasem sam zapach
          > potrafi od książki odstręczyć.
          > a.

          Fakt! Najgorzej zaś śmierdzą te, które nas interesują (pierwsze prawo kriska).
          Pamiętam "Pieśni" Horacego o powalającym zapachu smażonych śledzi, misternie
          wplecionym w nutę zapachową kisłej kapuchy! Zaraz sobie wyobraziłem: lata 60-
          te, ciasna klitka wynajmowana przez chudzinę-inteligenta pracującego (w
          okularach i spodniach z brązowej elany). Owe śledzie smażone w kuchni bez okna,
          w radioodbiorniku przemawia Gomułka Wiesław... ratunek tylko w Horacym.
          Ostatecznie nie kupiłem. Bardzo mnie dołowały te empatyczne doznania...
          KrisK
          • a.b.c Re: Też tak mam! 22.09.03, 22:07
            dr.krisk napisał:

            > ada08 napisała:
            >
            > > A te kupowane w antykwariatach - różne mają zapachy; mnie czasem sam zapac
            > h
            > > potrafi od książki odstręczyć.
            > > a.
            >
            > Fakt! Najgorzej zaś śmierdzą te, które nas interesują (pierwsze prawo
            kriska).

            100% racji. Książek nie wącham ale niektóre z antykawariatu potrafią tak
            cuchnąć, że powniny kosztować jeszcze taniej. Jakiś czas temu przechodziłam
            koło antykwariatu i postnowiłam sobie doń wstąpić. Wypatrzyłam tam jedną z
            moich najbardziej wymarzonych do przeczytania książek, kupiłam natychmiast, a
            że wąchania przed zakupem nie mam w zwyczaju spotkała mnie przykra
            niespodzianka po otwarciu megasmród papierochów. Wąchała moja rodzina i znajomi
            wszyscy mówią że to niesamowite.
            Wy co palicie strzeżcie się albowiem śmierdzieć będą wasze książki!
    • givenchy Re: wąchanie książek 18.09.03, 08:43
      xiontz napisał:

      > Nie uważecie, że zapach książki potrafi czasem powiedzieć o niej więcej niż
      > sama treść? Ja namiętnie wącham każdą książkę, zwłaszcza te stare kupione w
      > antykwariatach.
      > x.

      A cóż może być namiętnego w wąchaniu siedliska kurzu i zarazków ? Brrr.. co
      innego wąchac książki nowe - też to lubię. Ale wdychać stare ksiązki, to jak
      inhalować się chorobą ! Boże broń !
      • staua Re: wąchanie książek 18.09.03, 16:48
        Ja lubie wachac nowe ksiazki, ale nie wszystkie - jest jeden rodzaj papieru,
        czy farby, ktory wyjatkowo mi przeszkadza.
        A stare...wlasnie kupilam podrecznik do francuskiego, ktorego uzywam prawie
        codziennie i nieco mi przeszkadza, ze bez watpienia byl poprzednio wlasnoscia
        nalogowego palacza. Nie myslalam, ze tak mozna to wyczuc, ale jednak.
      • ada08 Re: wąchanie książek 18.09.03, 18:46
        givenchy napisała:

        >
        > A cóż może być namiętnego w wąchaniu siedliska kurzu i zarazków ? Brrr.. co
        > innego wąchac książki nowe - też to lubię. Ale wdychać stare ksiązki, to jak
        > inhalować się chorobą ! Boże broń !

        Dobrze jest wtedy mieć przy sobie mały flakonik do podetknięcia pod nos.
        Może być i 'Givenchy' :
        a.
        • panchovilla Re: bzykanie książek 22.09.03, 16:32
          hej wąchacze, czy poprzestajecie na wąchaniu, czy posuwacie się dalej...
          pancho
    • Gość: ja ka Re: wąchanie książek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.03, 19:35
      Mnie też często zdarza sie wąchać książki - te nowe i z antykwariatu również.
      Bez przesady z tymi chorobami... Są miejsca gdzie jest ich znacznie więcej! Co
      powiecie na poręcze w autobusach i tramwajach, których nie sposób nie dotknąć
      podróżując np. w Krakowie a następnie przekąsić pysznego precelka...? ha!
      pozdrawiam wszystkich!
    • magda_s4 Ostatnio nie pachną najładniej 23.09.03, 16:42
      Szczególnie te z "Muzy".
    • Gość: thaliena Re: wąchanie książek IP: 194.250.98.* 23.09.03, 16:50
      ksiazke wacham raz. kiedy po raz pierwszy biore ja do reki wertuje kartki i
      przykladam nos (oczywiscie kiedy juz jest moja). wtedy wiem juz wszystko...
    • Gość: annnnnn Re: wąchanie książek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 19:35
      to ja myslam ze tylko ja sie wweszam w zapachy ksiazkowe i juz jestem zadowlona
      i szcesciwa z ssamego faktu ale widze ze nie jestem jak to sie mowi sama. moj
      znajomy mowi ze jak ja wejde do ksiegarni antykwariaty mnie tak nie pocaigaja
      ale tez lubie to nie potrafie wyjsc a zapach mnie bardziej przyciaga. w duzych
      book shop potarfilam siedziec i siedziec az do nerwicy znajomego ... wiec teraz
      chodze sama :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka