Gość: kawka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.02.09, 22:54
Czytał ktoś?
Ja właśnie skończyłam.
A wrażenia?
Podczas czytania moje odczucia zmieniały się jak pogoda.
Początkowo całość przypominała mi raczej nieco bardziej rozwinięty reportaż. Była sobie bohaterka -Marta, trochę szczegółów o niej, jej rodzinie, jej przyjaźniach ale właściwie autorka bardziej koncentrowała się na tym, co otacza Martę, niż na niej samej, a tego oczekiwałam już po samym tytule. Zina Rohan nie wnikała za bardzo w psychikę Marty, która skądinąd w moim odczuciu była dość naiwna i bezmyślna. Potem opis realiów obozowych, trochę faktów z historii uczucia i emocje dawkowane dość skromnie.
W pierwszej połowie książka mnie trochę męczyła.
Wszystko zmieniło się w drugiej połowie.
Pojawiła się miłość, błędne decyzje, wspomnienia, komunizm, kultura perska...
Dobre jest zakończenie, bo pozwala czytelnikowi snuć domysły, co mogło się wydarzyć później.
Utkwiły mi w pamięci przemyślenia jednej bohaterki, pani Benki, która w pewnym sensie ceniła czas sprzędzony w łagrach rosyjskich, gdyż w tamtym życiu miała jakiś cel – marzyła o lepszych warunkach bytu, swobodzie, jedzeniu, wolnej Polsce, a ojczyzna którą zastała po wojnie daleka była od tego wszystkiego. Autorka dość wiernie ukazała rzeczywistość PRL-owskiej Polski.
Wzruszyła mnie historia bohaterki, której życie w DUŻEJ mierze ukierunkowali inni ludzie, ojciec-oficer, faszyści, komuniści, alianci, przyjaciele, a w końcu ona sama. I choć w efekcie znowu musi walczyć aby przetrwać, odnaleźć swoje nowe miejsce na ziemi, to pociechą dla niej jest to, iż ma cel i sens dalszej egzystencji.
Piszę ogólnikowo, nie chce zdradzać szczegółów.
Może książka nie jest arcydziełem, ale jeśli traficie na nią, to zachęcam, chociażby dla tej drugiej polowy.