brzydkie
13.09.09, 13:38
Nie wiem czy ktoś z Was jest w stanie mi pomóc bo znajduję się w naprawdę
beznadziejnej sytuacji. Jestem zaręczona z porządnym człowiekiem, mam bardzo
dobrą pracę. No i w tym właśnie cały problem. Praca jest aż za dobra ale mój
kolega z pracy jest diabłem. Pewnie stukacie się teraz w głowy. Ale to prawda.
Jest tak niesamowicie przystojny, nieprzeciętnie inteligentny, ma wygląd
aniołka, a zawrócił mi kompletnie w głowie. Przy nim zapominam o wszystkich
wartościach i chciałabym po prostu uprawiać z nim seks. I nie musiał mówić mi
komplementów. Był tylko miły, pomocny, dowcipny ale ta jego charyzma robi ze
mnie po prostu zwłoki. Nie czuję się z tym zbyt dobrze, bo wiem że gdyby tylko
kiwnął na mnie palcem zostawiłabym wszystko w co wierzę i co wydawało sie do
tej pory mieć znaczenie.
Najgorsze jest to że on mnie doprowadza do pomieszania zmysłów z jednej strony
przez to że jest uosobieniem kobiecych pragnień, a po drugie, że mnie
przyciąga a potem odpycha. Ma żonę i dzieci i to jest jego wymówka. Ale po co
te żarciki, te spojrzenia, te uśmiechy? Ja też nie jestem bez winy - nawet
sama inicjuję sprośne rozmowy i zachęcam go do pieszczot i pocałunków.
Jednego dnia jest dla mnie miły, prowadzimy podniecające rozmowy, po których
już nie mam siły myśleć o pracy a następnego dnia jest zdystansowany i oschły.
Pewnie dopadają go wyrzuty sumienia, ale jak sie wymiksować z tej sytuacji. Ta
huśtawka emocji mnie po prostu wykańcza. Narzeczony widzi że się w domu
zachowuję dziwnie i chyba coś podejrzewa. Nie chcę go zranić ale uczucie do
tamtego jest jak pożar którego nie mogę za żadne skarby ugasić.
Przeszkadza mi to w pracy. Mówię sobie że będziemy rozmawiać tylko na tematy
służbowe i unikam kontaktu jak się da. Ale prędzej czy później spotkanie jest
nieuniknione i gdy go widzę i słyszę jego głos tak na mnie działa że nie
panuję nad sobą. Znowu zaczynam z nim flirtować.
On już nie raz mówił że kończymy z tym ale znów wszystko po jakimś czasie
zaczyna się od początku.
Chciałabym po prostu przeżyć w nim końcu romans i zobaczyć co z tego wyjdzie.
Ale zawsze jak sytuacja się rozkręca on się wycofuje. Już nie mam siły. Po
prostu nie wiem co mam zrobić.
Chyba kocham tego diabła do szaleństwa.