Dodaj do ulubionych

diabelskie nasienie

13.09.09, 13:38
Nie wiem czy ktoś z Was jest w stanie mi pomóc bo znajduję się w naprawdę
beznadziejnej sytuacji. Jestem zaręczona z porządnym człowiekiem, mam bardzo
dobrą pracę. No i w tym właśnie cały problem. Praca jest aż za dobra ale mój
kolega z pracy jest diabłem. Pewnie stukacie się teraz w głowy. Ale to prawda.
Jest tak niesamowicie przystojny, nieprzeciętnie inteligentny, ma wygląd
aniołka, a zawrócił mi kompletnie w głowie. Przy nim zapominam o wszystkich
wartościach i chciałabym po prostu uprawiać z nim seks. I nie musiał mówić mi
komplementów. Był tylko miły, pomocny, dowcipny ale ta jego charyzma robi ze
mnie po prostu zwłoki. Nie czuję się z tym zbyt dobrze, bo wiem że gdyby tylko
kiwnął na mnie palcem zostawiłabym wszystko w co wierzę i co wydawało sie do
tej pory mieć znaczenie.
Najgorsze jest to że on mnie doprowadza do pomieszania zmysłów z jednej strony
przez to że jest uosobieniem kobiecych pragnień, a po drugie, że mnie
przyciąga a potem odpycha. Ma żonę i dzieci i to jest jego wymówka. Ale po co
te żarciki, te spojrzenia, te uśmiechy? Ja też nie jestem bez winy - nawet
sama inicjuję sprośne rozmowy i zachęcam go do pieszczot i pocałunków.
Jednego dnia jest dla mnie miły, prowadzimy podniecające rozmowy, po których
już nie mam siły myśleć o pracy a następnego dnia jest zdystansowany i oschły.
Pewnie dopadają go wyrzuty sumienia, ale jak sie wymiksować z tej sytuacji. Ta
huśtawka emocji mnie po prostu wykańcza. Narzeczony widzi że się w domu
zachowuję dziwnie i chyba coś podejrzewa. Nie chcę go zranić ale uczucie do
tamtego jest jak pożar którego nie mogę za żadne skarby ugasić.
Przeszkadza mi to w pracy. Mówię sobie że będziemy rozmawiać tylko na tematy
służbowe i unikam kontaktu jak się da. Ale prędzej czy później spotkanie jest
nieuniknione i gdy go widzę i słyszę jego głos tak na mnie działa że nie
panuję nad sobą. Znowu zaczynam z nim flirtować.
On już nie raz mówił że kończymy z tym ale znów wszystko po jakimś czasie
zaczyna się od początku.
Chciałabym po prostu przeżyć w nim końcu romans i zobaczyć co z tego wyjdzie.
Ale zawsze jak sytuacja się rozkręca on się wycofuje. Już nie mam siły. Po
prostu nie wiem co mam zrobić.
Chyba kocham tego diabła do szaleństwa.
Obserwuj wątek
    • bombonierka-only Re: diabelskie nasienie 13.09.09, 16:28
      Wiesz co Brzydkie(dziwny nick), myślę że pora zmienić pracę, wytłumacz
      narzeczonemu, że zmieniasz pracę, bo chcesz się rozwijać, szefa poproś o
      referencje i nie oglądaj się za siebie. Zawsze zastanawiało mnie to, jak można
      do tego stopnia dać sobą manipulować innemu człowiekowi, ale to chyba kwestia
      charakteru, może dlatego wszelkiego rodzaju spece od reklamy mają się dobrze, że
      są tacy, którymi po prostu łatwo manipulować i Ty niestety do takiego gatunku
      należysz. Facet ma żonę i rodzinę, ewidentnie się Tobą bawi, czas mu płynie w
      pracy szybciej, ma urozmaicenie, jego ego rośnie, a Ty jesteś kukiełką w tym
      teatrzyku... On Ci gra na emocjach, bo dla niego to tylko flirt, a Ty roisz
      sobie w głowie Bóg wie jakie scenariusze. Kiedyś spotkałam na swej drodze
      takiego bawidamka, ale na mnie to nie działa i prawdę mówiąc dziwi mnie ile
      kobiet łapie się na takich ślicznych, małych żigolaków...
      • zakletawmarmur Re: diabelskie nasienie 13.09.09, 18:27

        To już po ślubie nawet flirtować nie można? Nie znamy zamiarów faceta, może jest
        jednym z tych ludzi co to potrzebują flirtu żeby żyć:-)

        Bardzo możliwe, że koleś wcale nie chce zdradzać żony, chodzi mu tylko o flirt.
        Pewnie nawet nie ma świadomości jak na dziewczynę silnie działa...

        A przede wszystkim to nie wina faceta, że dobrze wygląda:-) Jak to się mówi:

        Człowiek piękny się urodzi a potem cierpi całe życie:-)
        • bombonierka-only Re: diabelskie nasienie 14.09.09, 20:40
          zakletawmarmur napisała:

          >
          > To już po ślubie nawet flirtować nie można?

          Ależ można flirtować, natomiast jeśli się nie rozróżnia flirtu od czegoś więcej,
          jeśli się nie jest na to odpornym, lepiej jak to mówią zmienić klimat...Sama
          pracowałam kiedyś z takim chłopakiem, który flirtował, wysnuwał dwuznaczne
          aluzje uśmiechał się i takie tam różne sztuczki stosował i na wiele kobiet to
          działało, natomiast na mnie jakoś nie...
      • krzysztof-lis Re: diabelskie nasienie 13.09.09, 21:20
        > zastanawiało mnie to, jak można do tego stopnia dać sobą manipulować
        > innemu człowiekowi, ale to chyba kwestia charakteru,

        Ciekawe, kiedy wątkotwórczynią ktoś inny zacznie tak manipulować. Zmiana pracy
        to tylko rozwiązanie tymczasowe. W końcu i tak znajdzie się nowy "diabeł",
        którego nasienie będzie ją przyciągać. Prędzej czy później zrobi
        narzeczonemu/mężowi krzywdę.
        • possessive Re: diabelskie nasienie 14.09.09, 09:14
          Zgadzam się z Krzysztofem, skoro podoba się ze względu na diabelskie
          atrybuty, to widocznie jest parcie na poszukiwanie niemożliwych
          układów i dreszczyku emocji. Po co się wiązać ze stabilnym
          narzeczonym wbrew sobie, można spróbować podążać tam gdzie diabeł
          prowadzi, to będzie zawsze jakaś lekcja i szansa na poznanie siebie.
    • gacusia1 Moja rada 13.09.09, 19:08
      Po prostu przelec diabelka i bedziesz wiedziala na czym stoisz .-)))
      • efi-efi Re: Moja rada 13.09.09, 19:34
        No ale słyszałaś, że diabełek i chciałby i boi się...
      • kag73 Re: Moja rada 13.09.09, 19:34
        Tylko on jescze musi dac sie przeleciec:))
        • gacusia1 Eeee....to kicha.... .-)))) 13.09.09, 22:37

      • finky Re: Moja rada 19.07.10, 17:04
        Gacusia1 ma racje. Przelec go i juz. moze sie okazac ze słabo,albo ze bosko. Tak
        i tak. lepiej wiedzieć niz sie domyslac do końca życia
        pozd
        • brzydkie Re: Moja rada 19.07.10, 17:49
          Było bosko, oj było... ;)
        • ditchdoc Re: Moja rada 19.07.10, 17:54
          finky napisał:

          > Gacusia1 ma racje. Przelec go i juz. moze sie okazac ze słabo,albo ze bosko. Ta
          > k
          > i tak. lepiej wiedzieć niz sie domyslac do końca życia
          > pozd

          sek to dobre samopoczucie i kompletny brak powazania dla kogokolwiek

          potem ludzie sie tutaj dziwia ze ostro traktuje takie krolewny x)
    • krzysztof-lis zostaw narzeczonego, 13.09.09, 21:19
      przeżyj romans, a potem zobacz co będzie dalej.
    • klawiatura_zablokowana Re: diabelskie nasienie 13.09.09, 21:33
      To się nazywa piorun sycylijski i nie musi mieć nic wspólnego z miłością.
      Najczęściej nie ma. Po szczegóły odsyłam do Lwa Starowicza, ale opis się zgadza.

      Facet jak to facet - flirtuje i kręci, pewnie świetnie się bawiąc. Odseparować
      się od takich toksycznych ludzi!
      • herbatka.jasminowa Re: diabelskie nasienie 13.09.09, 21:37
        "Pewnie stukacie się teraz w głowy"

        ja się nie stukam,
        faktycznie brzydkie...to opowiadanie

        jak dla mnie troll
      • brzydkie Re: diabelskie nasienie 14.09.09, 19:01
        Tak. Poczytałam trochę i piorun sycylijski to jest właśnie to co mnie trafiło!
        To opętanie, zaślepienie, siła tego i całkowity brak kontroli nad emocjami -
        wszystko tę diagnozę potwierdza.
        Wydaje mi się że jemu też nie jestem obojętna i w jego przypadku chcica też jest
        duża - może nie tak duża jak moja, ale całkiem spora. Słyszę to w jego głosie
        którego ton zmienia się gdy ze mną rozmawia, widzę w jego oczach, które czasem
        bywają takie rozmarzone kiedy na mnie patrzy a gdy uśmiecham się do niego nie
        może się powstrzymać (choć próbuje) aby ten uśmiech odwzajemnić.
        O tym piorunie piszą też że nie da się nic na niego poradzić trzeba mu się po
        prostu poddać. Z drugiej strony piszesz żeby się odseparować. Tylko jak to zrobić?
        Pracy zmienić nie mogę a inaczej nie przestanę go widywać.
        Jak pisałam wcześniej staram się nasze kontakty ograniczać maksymalnie, ale to
        nic nie pomaga. Przypominam sobie każde zdanie które powiedział, wyraz twarzy, w
        co był ubrany itp itd.
        Chyba muszę zacząć wmawiać sobie że on faktycznie ma wobec mnie złe zamiary,
        chce się mną tylko pobawić, wykorzystać i jest taki sam dla innych kobiet.
        Chociaż trudno będzie, przecież on jest taki słodki...
        No nic. Pożyjemy - zobaczymy.
        • triss_merigold6 Re: diabelskie nasienie 14.09.09, 19:19
          Dziecko drogie, jak ktoś ma wprawę w uwodzeniu i lubi ten sport to
          takie czarujące zachowania przychodzą mu/jej automatycznie. Pan może
          identycznie sugestywnie uśmiechać się do babci na poczcie,
          ekspedientki w mięsnym, żony najlepszego kumpla i urzędniczki w
          skarbówce. Lubi grę, otoczkę, wrażenie jakie robi, widok miękkich
          nóg u kobiet i niekoniecznie chce zaraz zaciągnąć do łózka -
          wystarczy mu świadomość, że gdyby tylko kiwnął palcem to panna sama
          by się rozebrała.
          Daruj sobie, bo się ośmieszysz.
          • finky Re: diabelskie nasienie 19.07.10, 17:07
            Triss - bezsensu porada. I co w tym złego jeśli to taki typ? Jeśli taki to
            znaczy że kobieta nie ma skorzystać? Bo za.... dobry? za kiepski? Co to ma być w
            ogóle?
        • zakletawmarmur Re: diabelskie nasienie 14.09.09, 21:40
          > Wydaje mi się że jemu też nie jestem obojętna i w jego przypadku chcica też jes
          > t
          > duża - może nie tak duża jak moja, ale całkiem spora. Słyszę to w jego głosie
          > którego ton zmienia się gdy ze mną rozmawia, widzę w jego oczach, które czasem
          > bywają takie rozmarzone kiedy na mnie patrzy a gdy uśmiecham się do niego nie
          > może się powstrzymać (choć próbuje) aby ten uśmiech odwzajemnić.

          No to mało jeszcze w życiu widziałaś:-)

          > O tym piorunie piszą też że nie da się nic na niego poradzić trzeba mu się po
          > prostu poddać.

          Ja też radziłabym Ci się mu poddać ale najpierw daj sobie spokój z narzeczonym.
          Jeśli na tym etapie znajomości jesteś w stanie go zdradzić to co będzie za pięć
          lat? Zastanów się do czego ten narzeczony tak bardzo jest Ci potrzebny? Czy nie
          jesteś z nim z powodu wygody lub jakiś głupich lęków?
          • brzydkie Re: diabelskie nasienie 14.09.09, 22:10
            > No to mało jeszcze w życiu widziałaś:-)

            Zaklęta, mogłabyś rozwinąć tę myśl? :-)
            • zakletawmarmur Re: diabelskie nasienie 15.09.09, 15:28
              Miałam okazję znać i obserwować takich kolesi...
              Oni potrafią sprawić, że każda kobieta się czuje przy nich wyjątkowo.
              Takich ludzi często bardziej kręci ta świadomość "że mogą". Uwielbiają się tak
              pastwić nad ludźmi, rozkochiwać i trzymać przy sobie w bezpiecznej odległości
              ale na smyczy zauroczenia/pożądania.

              Wtedy trzeba być bardzo ostrożnym w okazywaniu zainteresowania. Jeśli chcesz,
              żeby traktowali Cię dobrze musisz sama traktować ich źle. Pastwić się nad nimi
              dwa razy bardziej:-) Na przemian rzucić strzępy zainteresowania i później
              konkretnie olewać... W między czasie czasami pozwalać im poczuć tą władzę, bo to
              rodzi w mężczyznach poczucie odpowiedzialność za kobietę ale nie może trwać to
              za długo, bo takie typy szybko się tym męczą. No i wpleść w to spory element
              zazdrości. Najlepiej prowadzić tą grę z kilkoma facetem jednocześnie, najlepiej
              znajomymi (wiem chamskie). Trzeba mieć sporo wyczucia, żeby nie przesadzić.

              Tylko pamiętaj, że w zależności od stopnia trudności, takie flirty można ciągnąć
              się nawet całymi latami. Nie wiem czy można to wszystko faktycznie "zagrać". To
              raczej zabawa dla ludzi, którym chodzi bardziej o rywalizacje niż uczucia,
              którzy startują z pozycji niezaangażowanego uczuciowo i nie przeżyją
              rozczarowania, gdy nie uda im się wygrać. Dla ludzi, którymi trudno
              zmanipulować... No i cały czas trzeba mieć świadomość, że druga strona gra
              podobnie do nas. Nie wiem też czy można taki twór przekształcić w związek lub
              jakieś wartościowe uczucie...

              Gdy nie jest się zaangażowanym łatwiej wysyłać sygnały zainteresowania niż gdy
              jest się zainteresowanym, wysyłać sygnały braku zainteresowania. Ty jesteś
              konkretnie zainteresowana co automatycznie zmniejsza Twoje szanse w tej zabawie.
    • zakletawmarmur Re: diabelskie nasienie 14.09.09, 01:38
      Może być tak, ze facet faktycznie walczy ze sobą, że z jednej strony chce sie z
      Tobą bardzo bzyknąć z drugiej strony ogarniają go wyrzuty sumienia...

      Może być też inna wersja, gorsza dla Ciebie.
      Uwodzenie to trochę taki narkotyk, kiedy się złapie bakcyla to ciężko przestać.
      Celem (szczególnie gdy się to robi jakiś czas i człowiek zdążył się już nasycić
      możliwościami, które uwodzenie daje) wcale nie jest czerpanie jakiś korzyści
      (np. dla faceta seksu z kobietom)...
      W 90% wypadków to raczej taka sztuka dla sztuki, może bardziej dla podtrzymania
      formy. Koleś może wcale nie planować żadnego romansu bo np. wyznaje silne
      zasady, nie chce pakować sie w romans w pracy lub bo nie wydajesz mi sie na tyle
      ciekawa. Jeśli jest taki boski i potrafi z kobietami postępować to pewnie ma
      wiele możliwości. Kiedy ma się tyle możliwości to człowiek nie patrzy na to jak
      zwykły śmiertelnik. Jego zachowanie, to że raz Cię olewa, żeby drugiego dnia
      znowu Cię uwodzić może być na to dowodem. Może być oschły nie z powodu wyrzutów
      sumienia ale właśnie dlatego, że nadmiar tej gry zaczyna go męczyć. Nawet
      subtelne sygnały, które wysyłasz w jego stronę będą go wtedy drażniły. Jednak
      uwodzenie jest silniejsze i po jednodniowej a nawet kilku godzinnej abstynencji
      on znowu zdąży zatęsknić, Ty tracisz grunt pod nogami, wycofujesz się więc znowu
      musi trochę pozabiegać. Problem jednak polega na tym, że on tęsknić może za
      uwodzeniem, za byciem w centrum Twoich wydarzeń, za świadomością, że może Cię w
      każdej chwili mieć... Oczywiście i w takiej sytuacji masz szanse na zaciągnięcie
      go do łóżka.
    • yoko0202 Re: diabelskie nasienie 14.09.09, 19:52
      brzydkie napisała:

      > Jest tak niesamowicie przystojny, nieprzeciętnie inteligentny, ma wygląd
      aniołka, a zawrócił mi kompletnie w głowie. Przy nim zapominam o wszystkich
      wartościach i chciałabym po prostu uprawiać z nim seks. I nie musiał mówić mi
      komplementów. Był tylko miły, pomocny, dowcipny ale ta jego charyzma robi ze
      mnie po prostu zwłoki. Nie czuję się z tym zbyt dobrze, bo wiem że gdyby tylko
      kiwnął na mnie palcem zostawiłabym wszystko w co wierzę i co wydawało sie do tej
      pory mieć znaczenie.
      > Najgorsze jest to że on mnie doprowadza do pomieszania zmysłów z jednej strony
      przez to że jest uosobieniem kobiecych pragnień

      moich na pewno nie, ja już miałam w domu takiego pięknego, dowcipnego i
      charyzmatycznego, tyle że jak się okazało dzielić się musiałam nim z połową
      Polski więc serdecznie dziękuję za takie tematy.

      >a po drugie, że mnie przyciąga a potem odpycha.

      czyli wie co robi.
      zdaj sobie sprawę, że taki ma styl bycia, a ty nie jesteś pierwsza i ostatnia
      pewnie też nie.
    • skarpetka_szara Re: diabelskie nasienie 16.09.09, 21:53
      Pomysl sobie jakiego frajera robisz z Twojego przyszlego meza. On
      lata, planuje z Toba przyszlosc, a ty slinisz sie na innego, chcesz
      z nim miec sex.

      Wiesz, kazda kobieta, kazdy facet ma takie momenty, gdzie nam sie
      nogi pod nami uginaja ALE ja nigdy tak daleko sie nie posunelam nie
      dlatego ze nie chcialam, ale dlatego ze mam zbyt duzy szacunek do
      partnera aby z nigo robic takiego frajera. Bym nie chciala aby
      jakis facet (obiekt westchnien) myslal o moim mezu ze musi byc tak
      beznadziejny skoro jego zona caluje sie z innym.
      • kompresor666 Re: diabelskie nasienie 18.09.09, 00:29
        skarpetka_szara napisała:

        > Pomysl sobie jakiego frajera robisz z Twojego przyszlego meza. On
        > lata, planuje z Toba przyszlosc, a ty slinisz sie na innego, chcesz
        > z nim miec sex.

        Jak ja nie cierpię takiego pierd##enia. A myślisz że człowiek ma wpływ
        na pożądanie, chcice i chemię jaka się mózgu tworzy. Kobieta się zauroczyła,
        sama widzi że ma problem, a tu znów moralizatorstwo. Czy nie jest tak, że te
        wszystkie świętojebliwe cnotki są po prostu nisko-libidowe, albo po nie trafiła
        się jeszcze stosowna sytuacja?

        A może ten porządny narzeczony jest li tylko porządny? Może wygasło "to coś".
        A może wątkotwórczyni chce tylko zaliczyć romans. Ja ją rozumiem i nie zazdroszczę.
        • bi_chetny Re: diabelskie nasienie 18.09.09, 09:50
          może jesteś trochę na rozdrożu ? czy twój związek wchodzi na jakiś poważniejszy
          etap ? Albo powinien ? Kobiety w takich sytuacjach cżęsto są podatne na romans.
          A myślenie, że posiadamy rozum, który nas uchroni od takich zagrożeń, jest
          bardzo niebezpieczne.
        • skarpetka_szara Re: diabelskie nasienie 21.09.09, 23:41
          nie jestem ani cnotka ani nisko-libidowa. a sytuacjia... widac ze
          nie, aczkolwiek moje starania sie przyczynily aby takich sytuacji
          nie miec.


          Ale lubie etyke. Jezeli juz wiesz, ze nie mozesz pochamowac
          emocji, dzialasz impulsywnie- to ok - zyj tak - nikogo nie
          moralizuje. ALE jak juz wybierasz (kluczowe slowo: wybierasz) aby
          tworzyc z kims zwiazek to daj w to 100%. Po co to wszystko gdy nie
          jest sie na to wystarczajaco silnym???
          Partnerstwo jest czyms szalenie trudnym i nie kazdy jest do tego
          stworzony. Wiec po co w narzeczenstwo wchodzic jak sie czlowiek
          slini do innego?
          • finky Re: diabelskie nasienie 19.07.10, 17:16
            skarpetka szara. No cóż. Fajnie masz, ze uważasz, że jak się kogoś juz WYBIERZE,
            to potem się człowiek nigdy na nikogo nie ślini... No po prostu zazdroszczę na
            maksa. Jak ty to robisz? Bzdura wierutna i to taka że az trzeszczy.
            P.S. piszemy pohamować, a nie pochamować.
    • ogromne.oko Re: diabelskie nasienie 17.09.09, 03:16
      Dałas sie wkrecic po prostu i tyle. Ze on to niby sie powstrzymuje, ze nie chce
      sie posunac za daleko i takie tam. Jakby na powaznie sie Toba zainteresowal to
      by Cie juz bzyknal, znam paru takich, a jednego bardzo dobrze bo sie kiedys z
      nim przyjaznilam, zachowywal sie w stosunku do kobiet tak samo jak ten Twoj
      diabel. Fajnie bylo to obserwowac z boku, bo powiem Ci ze bardzo duzo mnie to
      nauczylo. Wez sie otrzasnij, kazdy czlowiek potrafi z siebie wykrzesac troche
      zdrowego rozsadku, tylko jest to bardzo trudne i trzeba sie niezle postarac.
      Powodzenia ;)
    • kic-anty Re: diabelskie nasienie 17.09.09, 08:38
      Zostaw narzeczonego kobieto!

      Jesli to porządny człowiek, to zasługuje na coś więcej niż takie

      traktowanie. Zawsze sądziłem, że człowiek tym się różni od psów

      kopulujących na trawniku, że oprócz instynktu ma jeszcze rozum.

    • ferero Re: diabelskie nasienie 18.09.09, 23:46
      hmmm...takie tasmańskie diabły mają jedną wadę - nie tryskają święconą wodą, bo
      to mogłoby im przywrócić człowieczeństwo. a tak to niestety - wycieczka do Peru
      do egzorcysty. drogi to i skuteczny, pisano o tym w zyciu sławanych i bogatych
      rocznik 2000
    • brzydkie odświeżam wątek 17.07.10, 21:05
      Wracam tutaj po niemalże roku, żeby was prosić o radę.
      W ciągu tych kilku miesięcy raz było dobrze, innym razem źle w moich
      sosunkach z Diabełkiem. Jednak przez cały czas to głównie ja
      wykazałam inicjatywę. Nie wdając się w szczegóły powiem, że między
      innymi w końcu doszło do zbliżeń, ja wyznałam mu miłość i gotowość
      bycia z nim. Niestety nie chciał być ze mną twierdząc, że rodziny
      nie zostawi, a na to, aby prowadzić podwójne życie jest zbyt prosty.
      Mimo tego przez ten cały czas odpowiadał na mój flirt, nie chcąc
      pewnie spalić całkiem mostów, w razie gdyby znów trafiła się okazja
      na niezbyt ryzykowny seksik.
      Przyznam, że nie przestawałam go co jakiś czas kusić i namawiać na
      spotkanie, bo działał na mnie wciąż niesamowicie. Jak nigdy żaden
      inny mężczyzna. Przy nim wszyscy inni wydawali mi się niemęscy.
      Ostatnio zaczęliśmy planować schadzkę. Niestety on się z tych planów
      zaczął wycofywać i poprosił, żebyśmy to wszystko zakończyli, bo
      posunęliśmy się za daleko. Twierdził, że jestem dla niego tylko
      koleżanką, a on popełnił błąd, dał się ponieść instynktom. (Chociaż
      wcześniej mówił zupełnie inne rzeczy. Rozważał ze mną wspólną
      przyszłość.) Poczułam, że mój świat się kończy, że nie mam po co
      żyć. Postanowiłam doprowadzając do konfronacji przekonać się co do
      jego uczuć. Gdy podwiózł mnie do domu, nie chciałam wysiąść z
      samochodu. Wtedy on wkurzył się i zaczął mi mówić okropne rzeczy
      i wyganiać mnie. Ja nie miałam już nic do stracenia, więc siedziałam
      uparcie w jego samochodzie. W końcu wyciągnął mnie z niego siłą i
      poszedł nie mówiąc dokąd. Szłam za nim chcąc go przeprosić chcąc,
      usłyszeć z jego ust chociaż jedno dobre słowo. Było bardzo gorąco,
      on szedł za szybko. W końcu powiedziałam "przebacz mi" i przestałam
      za nim iść. Jego twarz była zacięta i nie odpowiedział nic...
      Nie wiem jak mam w poniedziałek wrócić do pracy. Współpracujemy
      bardzo blisko... Jak mam z nim rozmawiać, jak mu spojrzeć w oczy?
      Powiedział, że mnie nienawidzi. Ja go wciąż kocham, ale czuję że
      jestem dla niego nikim. Spodziewam się że będzie się zachowywał
      wrogo. To mi obiecał. Jak mam na to reagować. Suchy profesjonalizm?
      Czy się na to zdobędę?
      Chyba nie jestem w stanie odpowiedzieć na jego atak. Znaczy dla mnie
      zbyt wiele. A wiem, że moje milczenie będzie odebrane jako oznaka
      słabości i zachęta do dalszej agresji.
      Straciłam godność. Czy jestem w stanie ją w jego oczach odzyskać?
      Czy to, że będę wciąż miała na niego ochotę będzie znaczyło, że tej
      godności nie mam?
      Przykro wam pewnie to czytać, a ja muszę z tym wszystkim żyć. Sama
      jestem sobie winna, to oczywiste. Czy uda mi sie odzyskać do samej
      siebie szacunek?...
      • santo_inc zmień robotę, b/t 17.07.10, 21:22
        • brzydkie Re: zmień robotę, b/t 17.07.10, 21:33
          nawet gdyby to było możliwe, nie uda mi się zmienić pracy od
          poniedziałku...
          podjęłam w pracy pewne zobowiązania, które muszę wypełnić
          • ditchdoc Re: zmień robotę, b/t 17.07.10, 22:18
            rozumiem ze zostawilas narzeczonego?

            czy te cala farsa odbywa sie z tym biednym idiotą czekajacym na swoja ukochana w
            domu?
            • brzydkie Re: zmień robotę, b/t 17.07.10, 22:51
              Ciągle z nim jestem. Może kocham ich obu. Ale tylko jeden sprawiał, że drżała ziemia.
              • ditchdoc Re: zmień robotę, b/t 17.07.10, 23:00
                ja pierdole

                dobrze wierz ze swojego "narzeczonego" nie kochasz, oby biedak w koncu zauważył
                ze jest robiony w trabe

                wez tylko sie zabezpieczaj, przynajmniej chorob mu nie dodawaj
              • zakletawmarmur Re: zmień robotę, b/t 17.07.10, 23:15
                > Ciągle z nim jestem. Może kocham ich obu. Ale tylko jeden
                sprawiał, że drżała z
                > iemia.

                Postaw się w sytuacji swojego narzeczonego. Kocha Cię i ufa Ci. A co
                Ty robisz w tym czasie? Uganiasz się za gościem, który ma Cię w
                dupie. Uganiasz się za gościem, który widzi w Tobie totalną
                desperatkę niewartą nawet darmowego seksu. Wyobrażasz sobie, że Twój
                mężczyzna jest tak zakochany w innej? Wyobrazasz sobie, że tak
                ugania się za jakąś obcą babą, która ma go kompletnie w dupie i
                tylko od czasu do czasu "wykorzystuje" go finansowo? Jak byś się
                czuła w analogicznej sytuacji?

                Rady się nie zmieniły. Problem jednak polega na tym, że i tak z nich
                nie skorzystasz i przy pierwszej możliwej okazji popełnisz ten sam
                błąd. Brak Ci wyczucia i samodyscypliny.
      • m00nlight Ech, co za podręcznikowa sprawa 18.07.10, 14:01
        Tasiemiec brazylijski pt zakochalam się w żonatym i dzieciatym. On
        obiecuje że ze mną będzie, czekam już siódmy rok, az dzieci dorosną,
        wtedy on zostawi żonę i ożeni się ze mną, i wszyscy będą żyli długo
        i szczęśliwie.

        Szkoda tylko (a może lepiej) że na 99% przypadkow tak to nie
        wygląda. Facet ma cieple obiadki w domu, szmate na boku do
        posuwania, ktora godzi sie na wszystko w zamian za głupie obietnice
        i trwa latami :> spędzając przy okazji samotne święta, sylwestry,
        etc. Przecież tą historię znamy na pamięć, była poruszana miliony
        razy, a wciąż znajdują się głupie które uważają 'że tym razem będzie
        inaczej bo on mnie kocha a ja jego'

        Jesli jest się z związku, i na horyzoncie pojawi się ktos
        fajniejszy, albo ma się jaja wywrócić życie do góry nogami, wszystko
        zmienic i zaryzykowac, albo nici z interesu.

        Rozwiązania tchórzliwe i pośrednie nigdy nie prowadzą do niczego
        dobrego.

        PS do Autorki: moim zdaniem poniżyłaś się przed Diabłem i nawet
        jesli jakims cudem cala ta farsa będzie trwala dalej, on Ciebie
        NIGDY nie będzie szanowal, i będzie się bawił Tobą i Twoimi
        uczuciami. Miej kobieto troche godności i daj sobie z nim spokój,
        chyba że chcesz skończyć jako zwykła szmata ktora nie może spojrzec
        w lustro bez obrzydzenia...
        • brzydkie Re: Ech, co za podręcznikowa sprawa 18.07.10, 17:46
          Znasz to powiedzenie, że w miłości i na wojnie wszystko jest dozwolone?
          Byliśmy blisko, widział mnie nago. Poniżając się pokazałam mu szaleńczą głębię mojego uczucia. Teraz już wie że jestem tą, która go kocha najbardziej na świecie.
          Jeśli się nie otworzysz i nie zaryzykujesz, nigdy nie wygrasz.
          Ja zaryzykowałam i przegrałam. Ale nigdy nie będę mogła sobie zarzucić, że nie próbowałam wszystkiego.

          Niczego nie żałuję.

          • kwiatek2-1 Re: Ech, co za podręcznikowa sprawa 18.07.10, 18:33
            brzydkie napisała:


            > Byliśmy blisko, widział mnie nago. Poniżając się pokazałam mu szaleńczą głębię
            > mojego uczucia.

            Chyba czytasz za dużo Harlekinów. Boże, "słowo na i." znów mi się ciśnie...
            • brzydkie Re: Ech, co za podręcznikowa sprawa 18.07.10, 18:49
              Trudno Ci to pojąć, bo dla Ciebie zapewne liczy się tylko zawartość portfela wybranka...
              Zrozum, są na świecie ludzie, którzy w życiu kierują się uczuciami.
              • spicy_orange Re: Ech, co za podręcznikowa sprawa 23.07.10, 13:26
                > Trudno Ci to pojąć, bo dla Ciebie zapewne liczy się tylko zawartość portfela
                wybranka...

                haha... i to mówi ktoś, kto nie ma na tyle honoru, żeby zwrócić wolność
                oszukiwanemu od roku i niczego nie świadomemu narzeczonemu. Co on ma takiego,
                że z nim ciągle jesteś, skoro to nie przy nim ziemia drży? Skoro kochasz innego
                to kieruj się miłością i odejdź. Skoro go oszukujesz to znaczy że trzymasz go "w
                odwodzie", na wszelki wypadek, żebyś nie została sama-nawet jeśli nie traktujesz
                go jak bankomat to i tak podle-jak przedmiot chowany na czarną godzinę, niby
                bezużyteczny, ale szkoda wyrzucić
                • brzydkie Re: Ech, co za podręcznikowa sprawa 23.07.10, 18:56
                  To prawda, honor schowałam dawno do kieszeni. Jestem z nim dla tzw. dobra dziecka. Nie łączy nas zbyt wiele. Ale wybieram jak to mówią mniejsze zło. Dziecko ma tatusia, a nie jakiegoś wujka. Nie wiem czy ktoś mi tu uwierzy, ale dla mnie dziecko jest najważniejsze. Mam tę swoją zarazem dziwną i piękną historię, o której partner nie wie, a powinien się domyśleć znając mnie tyle lat, że coś jest na rzeczy. Moje zachowanie się bardzo zmieniło, ja się zmieniłam.
                  Ja go nie trzymam i nie zatrzymuje, on chce ze mną być mimo wszystko i może się domyśla i jest ze mną również dla dobra dziecka?...
                  Czuję się okropnie w tej sytuacji i gdy wracam do domu staram się dać im tyle miłości ile tylko jest możliwe.
                  Zaczynam sobie uświadamiać, że przede mną i Diabełkiem nie ma żadnej wspólnej przyszłości. Jak mam dalej żyć? Czy mnie jeszcze w życiu coś dobrego spotka?
                  Nie interesuje mnie rola czyjejś zabawki lub koła zapasowego chyba... Tylko jak oprzeć się temu wzajemnemu przyciąganiu i dopasowaniu charakterów?... Diabełek byłby moim idealnym dopełnieniem, ale to chyba nie będzie historia z happy endem...
                  Czy dla dzieci to byłby happy end?
          • zakletawmarmur Re: Ech, co za podręcznikowa sprawa 18.07.10, 19:05
            Problem nie polega na tym, że dostałaś kosza, że upokorzyłaś siebie
            (ja tak tego nie widzę). Problem polega na tym, ze upokorzyłaś
            swojego faceta, tego z którym może spędzisz resztę życia... Za rok,
            dwa kochanka już nie będzie, za pięć nawet myśleć o nim nie
            będziesz. Twój narzeczony dalej będzie trwał przy Tobie, przeżyjecie
            ze soba jeszcze dużo ważnych, trudnych chwil, będzie Cię wspierał,
            dbał o Ciebie. A Ty? Będziesz musiała żyć ze świadomością, ze w
            krytycznej chwili zrobiłaś z niego skończonego frajera a wszystko co
            najlepsze (uczucia) oddałaś obcemu gościowi, który wszystko co
            najlepsze oddaje swojej żonie a nie Tobie.
            • brzydkie Re: Ech, co za podręcznikowa sprawa 18.07.10, 19:27
              Mądre słowa.
              Jednak nic w życiu nie jest białe albo czarne. Mój chłopak nie jest chodzącym aniołem, a diabełek, były chwile, że dawał mi więcej uczucia niż swojej żonie.
              Dzięki niemu poznałam smak życia.
              Jak pisałam wyżej niczego nie żałuję i na łożu śmierci też nie będę żałować.
              Jednak to już koniec tej historii. To jego wybór i już nic więcej nie mogę zrobić.
              • m00nlight Re: Ech, co za podręcznikowa sprawa 18.07.10, 21:10
                Ale zdradzilas go, nie raz, nie 'przypadkowo', ale z premedytacją,
                wielokrotnie, 'na zimno'

                Pomysl co by zrobil gdyby sie dowiedzial, zapewne, kopnąłby cię w
                d... tak jak na to zasługujesz. Bo on mimo ze aniolem może nie jest,
                jak każdy, jako czlowiek nie zaslużył na bycie 'poczekalnią', czy
                planem awaryjnym.

                BTW samo to że 'twój diabełek' nie zostawi dla ciebie rodziny,
                świadczy że nie jesteś dla niego ważniejsza. Więć nie wal głupot
                że 'kochał Cię bardziej od żony', bo gdyby tak było, wybrałby Ciebie.

                Problem kochanek tkwi w ich słodkiej naiwności, ale mają to co
                chciały, próbując złapać zajętego faceta...
              • anais_nin666 Re: Ech, co za podręcznikowa sprawa 19.07.10, 12:09
                brzydkie napisała:diabełek, były chwile, że dawał mi więcej uczucia niż swojej żonie

                Oj Brzydkie. Tego nie wiesz. Nie masz nawet pojęcia co on daje zonie. KIerujesz się wyobraźnia. Bujną. Sama sobie tworzysz film. I gubisz się w tym.

                To jego wybór i już nic więcej nie mogę zrobić.

                Możesz. Zapomnieć o nim. Żałowac? Nie. Bo to kolejne doświadczenie. Lekcja, kt. być może Ci sę na coś jeszcze w życiu przyda.
                Nie gloryfikuj swego diabła, bo to zwykły dupek, który zobaczył w Tobie chętną laskę i mimo tego, że ma rodzinę oczywiście nie odmówił sobie romansu. Narazil na szwank rodzinne zycie dla chwili z Toba. Mydlił Ci oczy, a Ty to łykałaś jak naiwn gąska.
                Jesteś złakniona wrażeń, miłości, szaleństwa.
                Rozumiem to.
                Ale...w ten sposob lepiej szalec bez faceta u boku, bo skoro on Cie nie trzyma, to chyba niewiele Was laczy. No chyba, z macie taki uklad - przyjacielski.
                Co z pracą? Zacisnąć zęby, uda i przełknąć upokorzenie. Jemu zapewne tez łatwo nie jest.
                I zdecydowanie nie myślec o nim jako kimś wartym Twej miłości. Bawił się Tobą. Bawiąc się z Tobą zabawił się szczęściem swej rodziny! Bawił się paroma osobam. Jak i Ty...
                Ja bym pewnie z nim porozmawiala. Powiedziala, ze byl Twoja pomylka zyciowa (tylko nie plec mu o milosci!) i zaproponowac rozejm, i spokojna prace.
                Jesli dasz rade.
                Powodzenia.
              • zakletawmarmur Re: Ech, co za podręcznikowa sprawa 19.07.10, 13:04
                > Jednak nic w życiu nie jest białe albo czarne. Mój chłopak nie
                jest chodzącym a
                > niołem,

                Jeśli ktoś jestem z kimś w związku i nie chcę go zakończyć to musi
                oznaczać, że czerpię jakieś korzyści z posiadania partnera. Nie
                ważne czy chodzi o pieniądze, pomoc w organizacji życia czy
                bezpieczeństwo emocjonalne. Partner coś z siebie daje co sprawia, że
                żyje nam się lepiej, wygodniej. Nie napisałaś dokładnie co Cię
                trzyma przy Twoim facecie. Może to wyjaśniłoby sprawę. Tak czy
                inaczej czerpiesz jakieś korzyści z posiadania faceta, korzyści na
                tyle duże, że nie opłaca Ci się zakończyć tego związku.
                Niestety nie doceniasz tych korzyści. Może dlatego, że się
                przyzwyczaiłaś może dlatego, że uważasz, że Ci się należy. I tu jest
                problem.

                Jeśli uważasz te korzyści za niewystarczające do tego, żeby być
                wierna, dbać o swojego mężczyznę to powinnaś związek zakończyć.
                Jeśli nie możesz tego zrobić lub po prostu z wygody się na to nie
                decydujesz to powinnaś być wierna. Może warto spojrzeć na swojego
                partnera na nowo, bez "mnie się należy". Może wtedy zrozumiesz jak
                dużo dla Ciebie robi? A może wtedy dojdziesz do wniosku, ze tak
                naprawdę do niczego nie jest Ci potrzebny i może odejść? To jest
                bardzo ważne, bo teraz z jednej strony nie doceniasz swojego
                partnera z drugiej strony czerpiesz z niego jakieś korzyści. Nie
                uważasz, że trzeba przerwać ten status quo i coś z tą sytuacją
                zrobić?
    • brzydkie Re: zmień robotę, b/t 17.07.10, 23:44
      Czy jak ktoś przynaje się do słabości to należy mu jeszcze dokopać?
      A mój chłopak jest ze mną bo chce być. Bo mu tak dobrze i wygodnie. Wiele rzeczy jednak nie układa się idealnie, i to nie wyłącznie z mojej winy. Gdyby chciał odejść to by odszedł, bo jest wolnym człowiekiem. A zna mnie lepiej niż wy, nie ukrywam jaka jestem i jakie mam potrzeby. Widocznie mu to pasuje. I proszę nie nazywać go idiotą, bo inteligencji mu nie brakuje.
      • ditchdoc Re: zmień robotę, b/t 17.07.10, 23:47
        czekaj czekaj

        on o tym wszystkim wie?
        • brzydkie Re: zmień robotę, b/t 17.07.10, 23:56
          Nie rozmawiamy o tym, ale wiem, że się domyśla.
          Nikt nie jest idealny. On też na swoje grzeszki.
          Taki układ po prostu. Przyjaźń, trochę seksu (dla mnie za mało), wspólni znajomi, wspólne sprawy. I to nieprawda że go nie szanuję. Po prostu walczyłam o pełnię szczęścia w życiu. Ale pewnie to się zdarza tylko w holywoodzkich filmach...
      • kwiatek2-1 Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 08:26
        brzydkie napisała:

        > Czy jak ktoś przynaje się do słabości to należy mu jeszcze dokopać?

        To nie "słabość", tylko skrajny egoizm; nie myślisz ani o swoim narzeczonym, ani
        o żonie tamtego. Liczysz się tylko Ty, ale o swojej godności też nie myślisz.
        Czym Ty się kierujesz?
        • brzydkie Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 09:07
          Kierowałam się szczęściem Diabła. Nabrałam się na jego opowiastki o złej żonie. Chciałam go uratować i uszczęśliwić.
          Był bardzo przekonujący. Chciałam tego i uwierzyłam mu. A teraz jestem nikim...
          • kwiatek2-1 Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 10:40
            brzydkie napisała:

            > Kierowałam się szczęściem Diabła. Nabrałam się na jego opowiastki o złej żonie.
            > Chciałam go uratować i uszczęśliwić.
            > Był bardzo przekonujący. Chciałam tego i uwierzyłam mu. A teraz jestem nikim.
            > ..

            Ty nie możesz być prawdziwa...
            • kwiatek2-1 Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 10:42


              > brzydkie napisała:
              >potem odpycha. Ma żonę i dzieci i to jest jego wymówka.

              Nabrałam się na jego opowiastki o złej
              > żonie.
              > > Chciałam go uratować i uszczęśliwić.


              Przeczysz sama sobie.


              • brzydkie Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 11:33
                Opowiadam jak było, to on robił mi wodę z mózgu. Do tej pory nie
                wiedziałam, która wersja jest prawdziwa. Teraz już mam jasność.
                • ditchdoc Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 11:35
                  czyli zonaty mezczyzna z dziecmi podrywajacy inna kobiete klamal...

                  pierwsze slysze..
                  • brzydkie Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 11:44
                    Czy to było kłastwo? Nie wiem. Może wtedy tak myślał. Na pewno się
                    wahał. A gdy przycisnęłam go do muru i musiał wybrać, wybrał
                    rodzinę. Czy mam go za to winić? Nie potrafię.
                    • ditchdoc Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 12:04
                      brzydkie napisała:

                      > Czy to było kłastwo? Nie wiem. Może wtedy tak myślał. Na pewno się
                      > wahał. A gdy przycisnęłam go do muru i musiał wybrać, wybrał
                      > rodzinę. Czy mam go za to winić? Nie potrafię.

                      ok
                      teraz zostaw narzeczonego bo wiesz ze jak dojdzie do slubu to i tak szybko
                      znajdziesz sobie nowego "diabla" i bedzie placz..

                      czasem pomysl o innych, raz od swieta
                      A teksty o grzeszkach narzeczonego mozesz opowiadac kolezankom i sobie
                      usprawiedliwiajac swoje poczynania, ja wiem i ty wiesz jak jest na prawde.
                      • brzydkie Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 12:24
                        ditchdoc napisał:

                        > teraz zostaw narzeczonego bo wiesz ze jak dojdzie do slubu

                        nie wyjdę za niego

                        > to i tak szybko
                        > znajdziesz sobie nowego "diabla" i bedzie placz..

                        nie ma drugiego takiego na całym świecie

                        > ja wiem i ty wiesz jak jest na prawde.

                        ja wiem, ty nie wiesz
                        • ditchdoc Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 12:39
                          brzydkie napisała:

                          > ja wiem, ty nie wiesz

                          zbyt wiele takich panienek jak ty spotkalem, zawsze sie usprawiedliwiacie w ten
                          sam sposob

                          ale ok, niech bedzie :)
        • zakletawmarmur Re: zmień robotę, b/t 19.07.10, 13:19

          A dlaczego miałaby myśleć o żonie tamtego? Czy Ty robiąc zakupy
          myślisz o 92,5 miliona dzieciach pomiędzy 5-14 rokiem życia, które
          tyrają w Chinach, żebyś mogła kupić koraliki czy zabawkę? Nie
          myślisz ale swojego dziecka do roboty byś nie wygoniła? Od tego mamy
          męża, żeby to on w takich chwilach myślał o naszym szczęściu i
          podejmował decyzje czy ulec czy nie ulegać! No i dlaczego uważasz,
          że dziewczyna robi jej krzywdę? Ja potraktowałabym to jak próbę.
          Jeśli facet zostawił by mnie dla innej to znaczy, że nasze uczucie
          nie było tak silne. Po co tkwić w byle czym?
          • kwiatek2-1 Re: zmień robotę, b/t 19.07.10, 13:55
            zakletawmarmur napisała:

            >
            > A dlaczego miałaby myśleć o żonie tamtego?

            A mnie niezmiennie dziwi bezwzględność, egoizm i zwykły brak solidarności
            kobiecej osóbek, nie liczących się z tym, że facet ma żonę.
            • zakletawmarmur Re: zmień robotę, b/t 19.07.10, 14:08
              Wiesz co trudno mi sobie wyobrazić, że mogłabym się wziąć za
              żonatego. Nawet fakt, że facet miał dziewczynę sprawiał, ze
              wykluczałam go z grona mężczyzn, którymi byłam zainteresowana.

              Nie widzę jednak powodów, żeby odpowiedzialność zrzucać na kobietę.
              To facet jest winny, ze zdradza żonę, to on ją porzuca. No i gdzie
              według Ciebie jest ta granica, kiedy powinniśmy liczyć się z innymi?
              Czy ludzi, którzy kupują chińskie wyroby też wyzywasz od egoistów,
              bo nie myślą o biednych dzieciach, młodzieży czy dorosłych
              niewolniczo pracujących? Czy Twoja wrażliwość ogranicza się tylko do
              kochanek?
              • urquhart żonaty wykluczony? 19.07.10, 16:55
                zakletawmarmur napisała:
                > Wiesz co trudno mi sobie wyobrazić, że mogłabym się wziąć za
                > żonatego. Nawet fakt, że facet miał dziewczynę sprawiał, ze
                > wykluczałam go z grona mężczyzn, którymi byłam zainteresowana.

                Baby skarżą się że w pewnym wieku nie ma już wyboru, ci którzy nadawali się na koni pociągowych rodziny są już zaobrączkowani a zostają jedynie niepoprawni single i narcyzi którzy się nie nadają do tego bez długotrwałego procesu wtórnego wychowania.
                Czyż nie?
                _____________________________________
                Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                • zakletawmarmur Re: żonaty wykluczony? 19.07.10, 17:10

                  To jeszcze zdefiniuj mi "konia pociągowego rodziny" i "narcyza".
                  Jeśli chodzi Ci o inne zyski to akurat nie ma znaczenia. Jaki
                  interes kobieta ma w bzykaniu się z cudzym koniem pociągowy? Taki
                  sam jak w bzykaniu się z narcyzem:-) Tak więc nie o to chodzi...
                  • urquhart Re: żonaty wykluczony? 19.07.10, 17:42
                    zakletawmarmur napisała:
                    > To jeszcze zdefiniuj mi "konia pociągowego rodziny" i "narcyza".
                    > Jeśli chodzi Ci o inne zyski to akurat nie ma znaczenia. Jaki

                    No jak to? Łatwiej konia sprawdzonego i przyzwyczajonego do ciągnięcia wozu wyprząc i zaprząc do innego, niż przysposabiać do tego wolnego kapryśnego konia. :)
                    Co innego liczyć na seks na jeden wieczór, co innego na zaangażowanie.

                    _____________________________________
                    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                    • zakletawmarmur Re: żonaty wykluczony? 19.07.10, 18:19
                      > No jak to? Łatwiej konia sprawdzonego i przyzwyczajonego do
                      ciągnięcia wozu wyp
                      > rząc i zaprząc do innego, niż przysposabiać do tego wolnego
                      kapryśnego konia.

                      Naiwne myślenie:-) Widzisz ludzie szukają tego czego nie mają.
                      Dlatego w życiu kazdego faceta przychodzi czas, żeby się ustatkować,
                      założyć rodzinę. Szczególnie jeśli zaliczy już odpowiednią ilość
                      lasek i seks bez zobowiązan zaczyna go nudzić.
                      U żonatych sytuacja wygląda inaczej. Oni związkowo i dzieciato się
                      spełniają. Nie brakuje więc im tego. Brakuje im za to seksu bez
                      zobowiązań. Dlatego też szukają sobie kochanek, nie partnerek czy
                      żon.
          • czerwony.poll74 A ja myślę o tych dzieciach 21.07.10, 12:48
            I takiego co produkuje te zabawki wtrąciłbym do Łagru prowadzonego przez największych zwyrodnialców z NKWD. Ale to zły przykład, bo nie można mylić przyczyn zdrady z winą za zdradę. Przyczyny są różne rzadko po jednej tylko stronie. Ale zdrady dopuszcza się ktoś jako pierwszy. Tyle, że zdrada nie zawsze musi być czynem moralnie nagannym, sama w sobie nie jest dobra ani zła. Zdradę można rozpatrywać w kontekście osoby zdradzanej, mąż zdradza żonę sypiając z kochanką, ale kochanka nie zdradza nikogo (o ile jest singielką), jej też nikt nie zdradza, nie musi myśleć o zdradzanej żonie. Ta sama sytuacja jest gdy np. dwóch facetów rywalizuje o jedną kobietę i ta w końcu wybierze jednego z nich, czy ma myśleć o tamtym? I odwrotnie też.
    • lavenders27 Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 00:13
      Eee... myślałam, że konfrontacja to z żoną diabła była :D
      Idź na całość!
      • brzydkie Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 08:58
        Nie widzę sensu. Przegrałam.
        Mimo że on zniszczył mi życie, życzę mu jak najlepiej. Jeśli chce być z nią mogę mu tylko życzyć szczęścia.
        Może za jakiś czas pomyśli o mnie dobrze. On jest centrum mego wszechświata i celem mojego życia. Bez wzajemności niestety. Nie wiem jak odzyskam psychiczną równowagę...
        • sloik-konfitur Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 11:13
          brzydkie napisała:
          > Może za jakiś czas pomyśli o mnie dobrze. On jest centrum mego wszechświata i c
          > elem mojego życia. Bez wzajemności niestety. Nie wiem jak odzyskam psychiczną r
          > ównowagę...

          Znam podobny przypadek w swoim otoczeniu. On żonaty i dzieciaty, ona uzależniona
          on niego całkowicie. On powiedział, że żony nie zostawi i czasami wpada
          pociupciać. Jak nie ma potrzeby to ją w ogóle ignoruje. A ona jak ta ofiara
          patrzy za nim wzrokiem zranionej łani, cierpi i czeka licząc na cud. Niczego
          sobie nie da prztłumaczyć. Tzn wie, że ta znajomość nie ma żadnej perspektywy,
          ale tkwi w niej nie mając siły na zerwanie. IMHO jedyne sensowne rozwiązanie, to
          całkowita zmiana otoczenia. I czas...

          Współczuję
          • brzydkie Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 12:03
            sloik-konfitur napisał:

            > IMHO jedyne sensowne rozwiązanie, t
            > o
            > całkowita zmiana otoczenia. I czas...

            Myślę że masz rację. Zaczynam szukać nowej pracy.
            Niestety póki co muszę z nim pracować. Jednak jego nienawiść zamieni
            mi pracę w piekło. Trudno, muszę temu stawić czoła. Chciałam się
            przekonać kim dla niego jestem, to teraz już mam jasność. Byłam
            zabawką.
            • kwiatek2-1 Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 12:31
              brzydkie napisała:
              Byłam
              > zabawką.

              Tak jak zabawką była dla Ciebie jego żona, dzieci, jak zabawką jest Twój narzeczony.
              Nie przeginaj i nie rób z siebie ofiary.
              • brzydkie Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 12:46
                kwiatek2-1 napisała:

                > Tak jak zabawką była dla Ciebie jego żona, dzieci, jak zabawką
                jest Twój narzec
                > zony.
                > Nie przeginaj i nie rób z siebie ofiary.

                Teraz to Ty przeginasz. Nigdy nie chciałam krzywdzić jego dzieci.
                Uwierzyłam mu, że w jego związku źle się dzieje, że czuje się
                samotny i nieszczęśliwy, że jego kłótnie z żoną odbijają się na
                dzieciach. Jeśli mężczyzna decyduje się coś na boku, to znaczy, że w
                jego związku czegoś mu brakuje. Ja wierzyłam, że jestem w stanie dać
                mu to, czego nie mógł dostać od niej. Grzech pychy...
              • zakletawmarmur Re: zmień robotę, b/t 19.07.10, 13:38
                A w jaki sposób ona krzywdziła jego dzieci? Nawet jeśli udałoby się
                jej odbić tatusia to nie oznaczałoby, że zrobiła jakąś krzywdę jego
                dzieciom. Rozwód nie musi oznaczać, że facet olewa dzieci i myśli
                tylko o nowej partnerce. Znam macochy, dla ktorych ważne było, żeby
                ich partner miał dobre kontakty z dzieckiem i dbał o nie pod
                względem materialnym.
        • ditchdoc Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 11:15
          ja pierdole

          zostaw narzeczonego, wtedy wszysto sie ulozy bo "diabel" zobaczy jak bardzo ci
          zalezy...


          ;)
    • brzydkie Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 13:11
      ditchdoc napisał:


      > Co mial Ci powiedziec, ze jest chujem ktory po prostu bawi sie
      glupia dupa na
      > boku a zony i dzieci nigdy nie zostawi?

      Mógłbył. Zaoszczędziłby tym sobie i mnie wiele stresu.
      • ditchdoc Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 13:18
        brzydkie napisała:

        > Mógłbył. Zaoszczędziłby tym sobie i mnie wiele stresu.

        wtedy nie byloby zabawy, on to lubi, twoj stres go nie interesuje.
      • zakletawmarmur Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 14:21
        Tak, mężczyźni w takich sytuacjach lubią ściemniać. Są jednak
        kobiety, które lubią sobie wiele dopowiadać. Wystarczy, że facet
        wspomni o rozwodzie (nawet nie własnym ale tak ogólnie) a kobieta
        odczytuje to jako dowód na to, że facet o tym myśli...

        Jak to wyglądało u Ciebie trudno powiedzieć. Z wcześniejszego opisu
        wynika, że to z Ty zabiegałaś o romans, to Ty mając świadomość, że
        facet jest żonaty dążyłaś do zbliżenia! To Ty wyznawałaś mu uczucia
        i zwierzałaś się z planów na przyszłość. To Ty założyłaś wątek na
        forum i dostałaś opis tego co Cię może spotkać. Nie on! Nie możesz
        więc pisać, że jesteś biedną ofiara, która nie spodziewała suię tego
        wszystkiego. Musiałaś mieć świadomość jak to może się dla Ciebie
        skończyć.

        Szczerze mówiąc to nie widziałabym w tym nic złego czy
        upokarzającego pod warunkiem, że byłabyś singielką. Nie widze też
        powodów dla których powinnaś myśleć o jego żonie (której nawet nie
        znasz) i nie uważam, żebyś zrobiła coś złego przeciw jego dzieciom
        9przecież nie namawiałaś go do olania ich). Problem polega na tym,
        że do tej gry wciągnęłaś swojego faceta. Z Twoich wcześniejszych
        postów wynikało, że to jeden z tych dobrych facetów a Ty ewidentnie
        na tym żerowałaś.

        Sprawiasz wrażenie osoby, która nie potrafi przyznawać się do błędów
        a odpowiedzialność zwala na innych. Niby wiesz, ze krzywdzisz faceta
        a za chwile piszesz, że to jego wina. Raz pisałaś, że kochanek
        wysyła Ci sygnały braku zainteresowania, teraz piszesz, że Cię
        okłamywał udając zaangażowanie. Może po prostu nie potrafisz
        spojrzeć na siebie krytycznie? Może Twoje postrzeganie świata jest
        dosyć wybiórcze? Może właśnie w tym tkwi źródło Twoich problemów?
        • brzydkie Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 17:27
          No bo to tak wyglądało jakby on nie wiedział czego tak naprawdę chce. To on pierwszy powiedział o nas 'my'. On zastanawiał się nad możliwością wspólnej przyszłości.
          Nie śpieszyłam się z wyznaniem uczucia. Zrobiłam to bardzo niedawno. Zaczęłam dążyć do wyjaśnienia tej sprawy i jego uczuć.
          Nie wyszło to po mojej myśli, ale teraz już mam jasność.

          Czy jeśli Ci powiem, że mam z 'narzeczonym' nieplanowane, lecz bardzo kochane i kochające nas oboje dziecko będzie Ci łatwiej zrozumieć dlaczego go nie zostawiłam?
          Teraz tylko czekać na komentarze w stylu: 'matka dziecku! Wstyd i hańba!'
          • zakletawmarmur Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 18:54
            > Czy jeśli Ci powiem, że mam z 'narzeczonym' nieplanowane, lecz
            bardzo kochane i
            > kochające nas oboje dziecko będzie Ci łatwiej zrozumieć dlaczego
            go nie zostaw
            > iłam?

            Tylko pytanie ile jest w tym troski o dziecko a ile o siebie?
            Przecież, gdyby kochanek Cię kochał to związek z obecnym facetem
            byłby już przeszłością... Rozumiem, że taki związek trudniej jest
            zakończyć jednak to nie usprawiedliwia zdrady.

            Ja to widzę tak, macie nieplanowane dziecko. Życie jest ciężkie i
            masz świadomość, że bez chłopa u boku będzie Ci dużo trudniej
            (problemy finansowe, z obowiązkami związanymi przy dziecku, "co
            ludzie powiedzą", problemy z szukaniem miłości, nieważne jakie
            dokładnie). IMO wybrałaś dość egoistycznie i naiwnie. Masz w domu
            faceta, który inwestuje swoją energię życiową w związek z Tobą. Ty
            jednak zamiast dbać o niego rozpieszczasz obcego gościa, który
            ewidentnie Tobą gardzi.
            No i powiedzmy sobie szczerze to można było przewidzieć. Bez urazy
            ale naiwnością była wiara, że kochanek odejdzie od żony i zwiąże się
            z babą z dzieckiem. W dodatku taką, która sama z jakiś powodów nie
            potrafi sobie poradzić, tylko potrzebuje zabezpieczenia w postaci
            portek u boku. Jaki miałby w tym interes?

            > No bo to tak wyglądało jakby on nie wiedział czego tak naprawdę
            chce. To on pie
            > rwszy powiedział o nas 'my'. On zastanawiał się nad możliwością
            wspólnej przysz
            > łości.

            A ja radziłabym Ci przeanalizować te słowa raz jeszcze, czy
            faktycznie padły deklaracje, czy "można tak było wywnioskować"? Moje
            wrażenie po przeczytaniu tego wątku już wtedy było "on ma ją w
            dupie". Może zakochana tego nie byłaś w stanie dostrzec.


            > Nie wyszło to po mojej myśli, ale teraz już mam jasność.

            No właśnie teraz już masz jasność, jesteś też bogatsza o nową
            wiedzę. Wykorzystaj to dobrze. Chyba wiesz już, ze nie we wszystkich
            warto inwestować swoje uczucia i energię życiową? W pierwszej
            kolejności dbaj o tych, którzy są blisko Ciebie lub o Ciebie dbają.

            Nie chodzi o to, że Tobą gardzę bo tak nie jest. Odbieram Cię jako
            osobę, która nie potrafi panować nad emocjami, spojrzeć na swoją
            sytuacje z dystansem. Mam wrażenie, że należysz do tych osób, które
            delikatnych aluzji nie potrafią załapać tylko trzeba im prosto z
            mostu czasami brutalnie coś powiedzieć. Mam wrażenie, że należysz do
            tych osób, które jeśli nie dostaną po dupie to się nie nauczą.
    • brzydkie Re: zmień robotę, b/t 18.07.10, 17:33
      A ty przestań nadużywać słowa na i, bo to naprawdę nie wnosi wiele do tej dyskusji.
    • brzydkie Re: Ech, co za podręcznikowa sprawa 18.07.10, 18:56
      To po co gadasz i ciągle się powtarzasz?
      • ditchdoc Re: Ech, co za podręcznikowa sprawa 18.07.10, 19:11
        brzydkie napisała:

        > To po co gadasz i ciągle się powtarzasz?

        bo nasmiewanie sie z "kobiet" twojego typu i waszych porazek jest bardzo przyjemne

        szukasz piedny skopany pieseczku pocieszenia ale sorry, u mnie go nie
        znajdziesz. W zasadzie pomimo dosyc zroznicowanego moralnie przekroju tego forum
        chyba nie znajdziesz go u nikogo.
    • killarney5 Stróżowie moralności 18.07.10, 21:06
      Wydawało mi się, że to forum - które podczytuję od dawna - grupuje ludzi o
      trochę wyższym poziomie niż przeciętna na gazeta.pl. Ale po przeczytaniu
      epitetów "szmata", "ściera" i "worek na spermę" rzucanych na kobietę, która nie
      umiała się oprzeć zauroczeniu, będę musiała chyba zmienić zdanie. To słownictwo
      meneli, którzy podobnymi słowami przeklinają "towarzyszki życia", gdy zupa była
      za słona albo wódka skończyła się za wcześnie. Ale oni przynajmniej mogą uważać,
      że ich kobieta jakoś wobec nich zawiniła - a co wam zrobiła autorka wątku, że
      wylewacie na nią wiadra pomyj? Zachowała się niemoralnie? Rozumiem, że sami
      jesteście bez winy i skazy, więc nie wahacie się pierwsi rzucić kamieniem...
      Gratuluję.

      Dla mnie używanie tak pogardliwych słów wobec kogokolwiek świadczy jedynie o
      wypowiadającym je. I to jak najgorzej.
      • m00nlight Re: Stróżowie moralności 18.07.10, 21:16
        Taaa... biedna nie potrafila oprzeć się emocjom. Wiesz co? BULLSHIT

        ialam kiedys sytuację, że spotykalam sie z facetem. Młoda bylam,
        glupia i naiwna. Oszukal mnie, bo dopiero po 2 miesiącach
        dowiedzialam się że jest żonaty, przypadkowo, od niej. Pewnego dnia
        na gg napisala do mnie obca kobieta i zwyzywała od szmat. Tylko że,
        ja o niczym n wiedzialam, zostalam oszukana tak samo jak ona. Byłam
        zakochana do szleństwa w duużo starszym od siebie facecie, ktory
        jawil mi sie jako idealny rycerz na bialym koniu. I wiesz co
        zrobilam? W jednej sekundzie zadzwonilam i powiedzialam że ma
        wypierdalać! Nie wyobrażasz sobie ile wycierpialam wtedy, ale przez
        mysl by mi nie przeszlo zebycokolwiek z nim planowac
        pomomo 'dorbnego szczegolu posiadania przez niego rodziny' Dlatego
        nie wierzę w podobne brednie. Jak ktos est na poziomie i ma
        minimalne chociaz poczucie godności, wycofa się z takiego ukladu.
      • zakletawmarmur Re: Stróżowie moralności 19.07.10, 12:29
        > Wydawało mi się, że to forum - które podczytuję od dawna - grupuje
        ludzi o
        > trochę wyższym poziomie niż przeciętna na gazeta.pl. Ale po
        przeczytaniu
        > epitetów "szmata", "ściera" i "worek na spermę" rzucanych na
        kobietę, która nie
        > umiała się oprzeć zauroczeniu, będę musiała chyba zmienić zdanie.

        Zauważ jednak, że takimi epitetami rzucali nowi forumowicze:-)
        Jeszcze po prostu nieobyci:-)
        • killarney5 Re: Stróżowie moralności 19.07.10, 20:01
          > Zauważ jednak, że takimi epitetami rzucali nowi forumowicze:-)
          > Jeszcze po prostu nieobyci:-)

          To fakt, zaklęta :-) Po napisaniu swoich postów skojarzyłam to samo. Ale jak
          wspomnę Glossator, Avide, Niezapominajkę czy Glamorous i porównam ze stylem
          "nowych" to rozpacz po prostu bierze.

          Pozdrawiam ciepło :-)
    • killarney5 Nie zrozumiemy się 18.07.10, 23:01
      Nie uzasadniajcie mi, że brzydkie zachowała się źle - nie o to chodzi. Po prostu
      dla mnie nazywanie kobiety szmatą dlatego, że przespała się z cudzym mężem mając
      narzeczonego jest niepojęte - ja nie nazwałabym tak żadnej kobiety. Według
      waszej nomenklatury, szmatą byłaby zresztą na przykład Maria Curie-Skłodowska,
      bo spała z cudzym mężem - czy naprawdę tak myślicie?

      Co do porównania z pedofilem - gratuluję poczucia proporcji. Zresztą pedofila
      nazwałabym pedofilem, mordercę - mordercą. Po co mi wyzwiska? A nazwanie mnie
      kretynką dlatego, ze nie chcę obrażać ludzi, jest rzeczywiście głęboko
      uzasadnione. O tempora, o mores...
      • vitek_1 Re: Nie zrozumiemy się 19.07.10, 01:15
        killarney5 napisała:

        > dla mnie nazywanie kobiety szmatą dlatego, że przespała się z
        cudzym mężem mając narzeczonego jest niepojęte - ja nie nazwałabym
        tak żadnej kobiety.


        Jednak są jeszcze normalni ludzie na tym świecie, bo normalnie
        czasem można zwątpić. Pozdrawiam.
        • ditchdoc Re: Nie zrozumiemy się 19.07.10, 08:19
          vitek_1 napisał:
          >
          > Jednak są jeszcze normalni ludzie na tym świecie, bo normalnie
          > czasem można zwątpić. Pozdrawiam.
          >
          czyli kurwy mam traktowac tak samo jak porzadne kobiety?
          Jak juz pisalem, za bardzo lubie i szanuje lepsza plec zeby to robic.

          Moze i jestem prostakiem, ale jak ktos jest chujowy i probuje mi wmowic cos
          innego to o tym uslyszy.

          Co do autorki, coz, nawet jej dzieciak powiedzialby to samo gdyby to czytal ;)
        • killarney5 Re: Nie zrozumiemy się 19.07.10, 15:57
          Miło mi, że chociaż jedna osoba mnie zrozumiała :-) A do tych, co nadal nic nie
          rozumieją, powtórzę głośno i wyraźnie: nie chodzi mi o potępianie zła, tylko o
          sposób wyrażania tego potępienia. Czy naprawdę nie możecie tego zrobić bez
          użycia obrzydliwych epitetów i poniżania "złoczyńcy"? Jeśli tak, to pomyślcie,
          co za tym tak naprawdę się kryje.. Jeśli oczywiście macie chęć na trochę
          autorefleksji.
      • lavenders27 Re: Nie zrozumiemy się 19.07.10, 12:12
        Według
        > waszej nomenklatury, szmatą byłaby zresztą na przykład Maria Curie-Skłodowska,
        > bo spała z cudzym mężem - czy naprawdę tak myślicie?

        Curie-Skłodowska czy Kasia z trzeciej klatki - jaka to różnica? Zło jest złem,
        bez względu na to czy wyrządza je zwykły człowiek czy noblista.

        Zastanawiam się czy Ty masz jakikolwiek kręgosłup moralny, skoro nie rozróżniasz
        dobra od zła. Można sobie spać z kim się chce jeśli jest się wolnym, a nie
        wtedy, kiedy tworzy się rodzinę z innym człowiekiem! Naprawdę nie widzisz w tym
        nic złego? Skoro to takie ok, to dlaczego robią to w tajemnicy? Niech powiedzą
        wszystkim - jego żonie, współpracownikom, rodzinie.

        Ja tej dziewczynie współczuję, bo widać że ma ze sobą duże problemy. Ale
        niestety, nie jest zwierzęciem, tylko człowiekiem - istotą która potrafi
        kontrolować swoje popędy. Niestety ona ich kontrolować nie chce. I wyrządza w
        ten sposób krzywdę przede wszystkim sobie - bo cierpi, czuje się upokorzona i
        poniżona. A finał tej przygody był wiadomy od początku, jak tu już wszyscy
        napisali - jest to kolejna brazylijska telenowela pt. "biedny miś już nie kocha
        żony, ale musi z nią żyć ze względu na dzieci, choć tylko mnie pragnie, bo ja
        moge mu dać prawdziwe szczęście".
        • anais_nin666 Re: Nie zrozumiemy się 19.07.10, 12:20
          Kurcze, same moralne autorytety.
          Można byłoby pomyśleć, że zdrada to coś unikatowego;)
          • kwiatek2-1 Re: Nie zrozumiemy się 19.07.10, 13:52
            anais_nin666 napisała:

            > Kurcze, same moralne autorytety.
            > Można byłoby pomyśleć, że zdrada to coś unikatowego;)

            Jasne, uznajmy, że zdrady są ok, oszustwa są ok, niedotrzymywanie słowa też...
            • anais_nin666 Re: Nie zrozumiemy się 19.07.10, 22:59
              Kwiatku, nie interpretuj moich słów. Czytaj wprost.
          • m00nlight Re: Nie zrozumiemy się 19.07.10, 16:10
            To, że coś jest powszechne nie oznacza że jest normalne :P

            W NASZEJ kulturze, było, nie było, monogamicznej, zdrada jest, była
            i będzie złem.

            Chcesz się puszczać z kim popadnie- nie zawracaj sobie gitry
            zakładaniem rodziny. Coś za coś, życie jest sztuką wyboru. A jak
            ktoś chce mieć ciastko i zjeść ciastko, no to sorry...
    • monikn78 Re: diabelskie nasienie 19.07.10, 10:57
      flirtuj i na tym koniec.
      nie przekreślam w tobie uczucia do narzeczonego. sama jestem typem,
      który bez flirtu i dreszczyku usycha, co nie zmienia faktu, że
      kocham męża i przez szacunek nic nie zmajstruję. bywałam w takich
      sytuacjach jak ty. atomsfera podkręcona do granic możliwości. ale na
      tym koniec i tobie radzę to samo. facet się świetnie bawi i ty na
      tym poprzestań, a się nie sparzysz.
    • skarpetka_szara Re: diabelskie nasienie 19.07.10, 16:15

      Wiesz co pewnie mysli Twoj diabelek?: "ale sie w GOWNO wpakowalem".

      No i to byloby slusznym okresleniem.
      • brzydkie Surprise surprise 19.07.10, 17:41
        Tak się obawiałam jego wrogości, a tu życzliwa koleżeńska współpraca! Żadne z nas nie wracało do tematu, nie było też grama flirtu czy zwykłej radości z mojej strony. W piątek wyraźnie powiedział, że mnie nie chce, więc zachowywałam duży dystans.
        Ale czuć było miłość wiszącą w powietrzu i ten żal...
        A może to była tylko litość nad biedną wariatką?...
        A może wdzięczność, że nie powiadomiłam jego żony?
        Wybieram odpowiedź A. A Wy?

        Do wszystkich życzliwych inaczej. Miałam w życiu trzech partnerów seksualnych, to chyba niezbyt wielu, więc darujcie sobie teksty o rozwiązłym prowadzeniu...
        Nie twierdzę, że mnie bawiło zdradzanie partnera, ale co zrobić jak spotykasz miłość swojego życia o ładnych parę lat za późno. Kto z Was nie dałby jej szansy? Możecie mówić, że wasz obecny partner to miłość życia, ale nigdy na 100% nie będziecie tego wiedzieć i nie możecie być pewni, że wobec tego pięknego, bezinteresownego uczucia okażecie się bezsilni.
        • ditchdoc Re: Surprise surprise 19.07.10, 18:01
          brzydkie napisała:

          > Tak się obawiałam jego wrogości, a tu życzliwa koleżeńska współpraca! Żadne z n
          > as nie wracało do tematu, nie było też grama flirtu czy zwykłej radości z mojej
          > strony. W piątek wyraźnie powiedział, że mnie nie chce, więc zachowywałam duży
          > dystans.
          > Ale czuć było miłość wiszącą w powietrzu i ten żal...
          > A może to była tylko litość nad biedną wariatką?...
          > A może wdzięczność, że nie powiadomiłam jego żony?
          > Wybieram odpowiedź A. A Wy?
          >
          > Do wszystkich życzliwych inaczej. Miałam w życiu trzech partnerów seksualnych,
          > to chyba niezbyt wielu, więc darujcie sobie teksty o rozwiązłym prowadzeniu...
          > Nie twierdzę, że mnie bawiło zdradzanie partnera, ale co zrobić jak spotykasz m
          > iłość swojego życia o ładnych parę lat za późno. Kto z Was nie dałby jej szansy
          > ? Możecie mówić, że wasz obecny partner to miłość życia, ale nigdy na 100% nie
          > będziecie tego wiedzieć i nie możecie być pewni, że wobec tego pięknego, bezint
          > eresownego uczucia okażecie się bezsilni.

          dzieki za +5 do agresji, lepiej bedzie sie cwiczylo. Nie chce wiecej sluchac
          wrzutow za ostry jezyk do takich panienek. Nie macie podstaw.

          pozdrow swojego narzeczonego, waszego dzieciaka tez ;)
          • brzydkie Re: Surprise surprise 19.07.10, 18:09
            Dzięki. Cieszę się że mogłam pomóc :)
        • santo_inc Re: Surprise surprise 19.07.10, 18:26
          > Ale czuć było miłość wiszącą w powietrzu i ten żal...
          > A może to była tylko litość nad biedną wariatką?...
          > A może wdzięczność, że nie powiadomiłam jego żony?
          > Wybieram odpowiedź A. A Wy?

          Zdawało Ci się. Widziałaś to, co chciałaś zobaczyć.
        • zakletawmarmur Re: Surprise surprise 19.07.10, 18:27
          > ? Możecie mówić, że wasz obecny partner to miłość życia, ale nigdy
          na 100% nie
          > będziecie tego wiedzieć i nie możecie być pewni, że wobec tego
          pięknego, bezint
          > eresownego uczucia okażecie się bezsilni.

          Bezinteresowne uczucie jest wtedy, gdy facet chce dać Ci wszystko a
          Ty nic nie weźmiesz...
          A u Ciebie?
          On nie chce Ci dać nic a Ty prosisz o wszystko.
          • brzydkie Re: Surprise surprise 19.07.10, 19:17
            Nie zrozumiałaś mnie. To ja chcę dać mu wszystko.
            Niech to będzie 'święty spokój', jeśli na tym mu zależy...
        • skarpetka_szara Re: Surprise surprise 19.07.10, 19:22

          AAAAhahahahahaha, teraz na 100% wiem ze jestes Trollem!!! Udalo Ci
          sie, hehehehehe
          • songo3000 Re: Surprise surprise 19.07.10, 19:28
            Nie mów 'hop', życie potrafi zadziwić. No wiesz, Einstein i te jego 'nieskończoności' :PPP
        • lavenders27 Re: Surprise surprise 23.07.10, 21:20
          Ale to nie jest miłość Twojego życia.
          Przecież jemu zupełnie na Tobie nie zależy.
          A do tanga trzeba dwojga, jak wiadomo.
          • brzydkie Re: Surprise surprise 24.07.10, 08:31
            Trudno powiedzieć czy jemu wcale na mnie nie zależy. Czasem zachowuje się jakby mu zależało. Jednak czy jest to uczucie czy tylko obawa przed utratą adoratorki tego nie jestem w stanie stwierdzić.
            Czasem wycofuje się zaraz po tym jak zacznie się przede mną otwierać twierdząc, że nie chce się angażować.
            • lavenders27 Re: Surprise surprise 24.07.10, 15:12
              Jak facetowi serio zależy, to nie ma oporów żeby w cholere przekreślić swoje
              dotychczasowe życie, postawić wszystko na jedna kartę i zacząć życie od nowa. Bo
              facet, któremu zależy na kobiecie, MOŻE WSZYSTKO.

              A Twój diabeł zwyczajnie chce trzymać kilka srok za ogon, dlatego lawiruje
              między Tobą a swoją żonką, a może i jeszcze innymi paniami.

              Wiesz, ja myślę że Ciebie chyba nikt nigdy naprawdę nie kochał, bo wtedy byś
              wiedziała jak wygląda prawdziwe uczucie faceta i ile jest wtedy w stanie zrobić
              dla kobiety. Gdybyś raz w życiu tego zasmakowała, to nigdy więcej nie
              zadowoliłabyś się takimi ochłapami.
              • brzydkie Re: Surprise surprise 24.07.10, 18:46
                Diabeł nie wierzy w trwałość uczuć. Mówi, że każde uczucie to tylko hormony i chemia. Po początkowej euforii przyzwyczajamy się do nowości, uczucie nam powszednieje i zanika. Twierdzi, że nie ma sensu angażować się w coś, co wkrótce i tak się skończy.
                Oczywiście nie zgadzam się z takim myśleniem. Według mnie dojrzałe uczucie będzie trwałe.
                Ale ja już chyba nie mam siły go przekonywać. Może kiedyś sam to zrozumie...
                • kawitator Trollica 24.07.10, 19:39
                  IMHO Trollica
                  Jest wredna co stanowi taką powszechna cechę kobitek :-) wiec chyba ma cycki.
                  Kobitki są wredne, ale na Boga nie głupie !!
                  Takich głupich jak pokazuje tu autorka wątku nie ma i być nie może bo zapominały by oddychać i schodziły z tego świata w młodości

                  dla mnie EOT
                  • yoric Re: Trollica 24.07.10, 20:16
                    A moim zdaniem właśnie kobieta jakich mnóstwo. Połowa odcinków seriali i połowa
                    historii z życia jest w typie opisanym tutaj. Moim zdaniem nie ma sensu się
                    buntować przeciw rzeczywistości mówić, że tak nie jest. Tak jest. Teraz trzeba
                    zbadać jak to działa i jak to wykorzystać dla własnych celów :).
                    • kawitator Re: Trollica 24.07.10, 20:50
                      Wiem, że tak jest niestety. Sam widzę i słyszę lub raczej widziałem i słyszałem bo z racji wieku coraz mniej widzę i słyszę
                      To jest takie łagodne zwrócenie uwagi na to co opisałeś w swoim poprzednim poście. Takim łatwym powszechnym samo usprawiedliwianiem się kobitek które zawsze maja straszne powody aby zrobić komuś świństwo i w związku z tymi strasznymi powodami uważać się za całkowicie mało, że usprawiedliwioną, za posiadającą moralna rację
                      a do tego som takie ynteligentne
                      • brzydkie Nietrollica 24.07.10, 22:51
                        Dzisiejsze czasy uczą powoli tolerancji, ale chyba nie wszystkich z nas. Dlaczego nie spróbujemy najpierw postawić się w położeniu osoby zanim ją ostro skrytykujemy?

                        Idiotka? - Cóż, czyż nie wszyscy zakochani zachowują się w rożnym stopniu niepoczytalnie?
                        Niemoralna? - Lepiej jest może usunąć ciążę zamiast poświęcić młodość na nieplanowane macierzyństwo?
                        Robi świństwo? - Może jej dobre intencje i wieloletnie starania nie zostały docenione przez partnera?
                        Zwierzę? - Gatunek człowieka różni się od innych gatunków rozumem i niekonwencjonalnym myśleniem zdawałoby się. Jednak wielu z nas kieruje się łatwymi stereotypami, nie próbując zadać sobie trudu zrozumienia czegoś co jest nieznane, inne.

                        Dziękuję osobom, które mnie próbowały zrozumieć i jakoś pomóc.
                        Pozostałych ostrzegam przez zbyt wielką wiarą w zasady przyjęte w społeczeństwie. Jeśli nie będziecie stale pracować nad swoimi związkami, możecie się obudzić w momencie, gdy już nie będzie nad czym pracować.

                        Pozdrawiam

                        Brzydkie
                        • santo_inc Re: Nietrollica 24.07.10, 23:02
                          > Zwierzę? - Gatunek człowieka różni się od innych gatunków rozumem i niekonwencj
                          > onalnym myśleniem zdawałoby się.

                          No wszystko się zgadza, ale w Twoim przypadku żadnej różnicy nie widać. Włączyło
                          Ci się zwierzęce pożądanie, pobiegłaś z wywalonym jęzorem i jak suka w rui
                          zaczęłaś się odwracać w jego stronę tyłkiem, z odsuniętym na bok ogonem.

                          Nie czyni Cię bardziej człowiekiem to, że wmawiasz sobie, że to było zajebiście
                          głębokie uczucie i z Twojej i z jego strony.
                          • lavenders27 Re: Nietrollica 25.07.10, 00:57
                            Ona jest z tego dumna.

                            I nigdy nie załapie o co nam chodzi.
                            Taki typ.
                        • kwiatek2-1 Re: Nietrollica 25.07.10, 06:57
                          brzydkie napisała:

                          > Dzisiejsze czasy uczą powoli tolerancji, ale chyba nie wszystkich z nas.

                          Tolerancja to nie nazywanie zła dobrem. Ty czynisz zło: zdradzasz, rozbijasz
                          rodzinę, patrzysz tylko na siebie. Na dodatek - by upiększyć to, co robisz -
                          wmawiasz sobie, że to miłość z Twojej i jego strony. Możesz to robić; to Twoje
                          życie. Ale nie oczekuj, że wszyscy uznamy - jak tego chcesz - że to piękne i
                          romantyczne. Nie ma w tym ani piękna ani romantyzmu. Mam wrażenie, że nie widzi
                          go też Twój kochanek; tylko Ty się tego doszukujesz.
                          I dobrze to wypunktowałaś: zachowujesz się jak idiotka, jesteś niemoralna,
                          robisz świństwo (o jakich "dobrych intencjach pisałaś"?), nie myślisz.
    • songo3000 Ehhh 19.07.10, 19:02
      Nie chce mi się dziś wylewać wiadra łatwopalnego cementu, zresztą chamidła i klakiery już dowalili swoje (yyy... a nie, klakierów w zasadzie nie było :)

      Po przeczytaniu wszystkich tych Twoich naiwnych wywodów i opisów kchem 'decyzji' jedyne na co mnie stać to odrobina litości.
      Widzisz, sam jestem takim 'diabłem' (nie mylić z 'Adonisem', hehe), który flirtuje z większością babeczek w swoim otoczeniu. Wszystkie Panie sprzątające, asystujące czy zarządzające uśmiechają się na jego widok i nie ma dla niego sprawy nie do załatwienia w typowym urzędzie państwowym (no, ostatnio jest coraz słabiej bo jakiś wymoczków do pracy przyjmują ;)

      Do rzeczy. Dla mnie i zapewne takich jak ja to tylko i wyłącznie zajebista zabawa. Hormony, ciśnienie, łechtanie ego i ciągłe zapewnienie, że 'jak chcę to (jeszcze) mogę'. Twoje gadki i pseudoanaliza 'diabełka' jak on to 'kocha a nie może' to zwykłe pierdolenie o szopenie.
      Wszystkie Twoje opisane tu działania pokazują jakaś Ty 'słabiutka' i puściutka z czego to pierwsze tylko i wyłącznie na własne życzenie.
      Z takim podejściem do życia zawsze znajdzie się ktoś, kto Cię wypier... Tak po prostu, My silni prędzej czy później wykorzystujemy słabych tylko dlatego, że takowi się do niczego innego nie nadają.

      W tym kontekście wcale mnie nie dziwi Twoja zerowa lojalność (przykryta tłustą fałdą "co ja mogę") w stosunku obecnego faceta. Te wszystkie szlachetne i mocno zapomniane dziś cechy NIGDY nie należały do 'słabych'.
      • brzydkie Re: Ehhh 19.07.10, 19:32
        Songo, błagam Cię. Co Ty mi tu o swojej sile p...
        Uważasz uśmiechanie i mizdrzenie do każdej spódniczki za oznakę męskiej siły? Gdy widzę takiego gościa, to mi się raczej na wymioty zbiera.
        Siłą jest spokojne i logiczne przedstawienie przekonujących argumentów zrozumiałych dla rozmówcy.
        To co Ty opisujesz to żałosne wazeliniarstwo, rodzaj prostytucji. Załatwianie spraw przy użyciu swoich wdzięków...
        • songo3000 Re: Ehhh 19.07.10, 19:38
          Hehe, prostytutką to tu jeszcze nie byłem :)

          Pokazałem Ci jasny mechanizm z prostymi motywatorami od strony faceta. Wiedziałem, że będziesz dalej bajać o swojej wielkiej i niespełnionej 'miłości', dlaczego - to już wiemy.

          Swoją drogą. Na wymioty Ci się jakoś nie zbierało, tylko na zdejmowanie przemoczonych majtek :) Ty nie mówisz o żadnej miłości tylko o zwykłym lecz potężnym POŻĄDANIU seksualnym. Ot, taka drobna różnica, hehe.
          • brzydkie Re: Ehhh 19.07.10, 19:57
            songo3000 napisał:

            > Hehe, prostytutką to tu jeszcze nie byłem :)
            >
            Zawsze musi być ten pierwszy raz :)

            > Swoją drogą. Na wymioty Ci się jakoś nie zbierało, tylko na zdejmowanie przemoc
            > zonych majtek :)
            To fakt, majtki miałam mokre, ale głównie przez jego charyzmę, nie było mowy o żadnym mizdrzeniu.
            No, były może pewne dwuznaczności o erotycznym zabarwieniu, ale broń Boże jakieś podlizywanie!
      • brzydkie Re: Ehhh 19.07.10, 19:48
        Diabełek skusił mnie najpierw swoją dobrocią i nieziemską inteligencją przejawiającą się nie tylko kompetencjami i zdolnościami, ale też poczuciem humoru pomagającym rozładować napięcie.
        Wygląd tylko dopełnił dzieła zniszczenia mojej cnoty.
        • songo3000 cnoty powiadasz :DDD 19.07.10, 19:51
          > Wygląd tylko dopełnił dzieła zniszczenia mojej cnoty.
          Twoje teksty są coraz fajniejsze :)))
          • brzydkie Re: cnoty powiadasz :DDD 19.07.10, 19:58
            Cieszę się, że Ci się podobają :)
            • songo3000 Re: cnoty powiadasz :DDD 19.07.10, 20:05
              No widzisz jaki jestem zajebiaszczy? Wystarczyło tylko kilka moich magicznych zagrań oraz przekazów podprogowych i z 'zbierania się na wymioty' już się cieszysz, że coś MI się podoba. Widzisz jak Męska Świnia z takich jak ja?
              ;PPPPPPPP

              Dobra, dobra, już przestaję :)))
              • brzydkie Re: cnoty powiadasz :DDD 19.07.10, 20:24
                Trochę mam wyrzuty sumienia, że Cię porównałam do prostytutki i chciałam być dla Ciebie miła, a Ty już myślisz bógwieco...
                Może jednak coś Was różni. Ona nie ma z reguły przyjemności w tym co robi, a Ty, jak widzę, masz.
                Jesteś jeszcze w czymś dobry czy tylko w mizdrzeniu się?
                • songo3000 Re: cnoty powiadasz :DDD 19.07.10, 20:40
                  Taaa, naleśniki dobre robię, mistrz patelni i takie tam...

                  > a Ciebie miła, a Ty już myślisz bógwieco...
                  Ja to co? Jako Męska Świnia to akurat wiadomo - myślę kutasem :)
                  A w międzyczasie polecam pl.wikipedia.org/wiki/Emotikon
                  • brzydkie Re: cnoty powiadasz :DDD 19.07.10, 20:52
                    Że niby emotikonów mało używam mam rozumieć?
                    No bo jak już tak sobie rozmawiamy, to tak w imieniu Męskich Świń mógłbyś mi odpowiedzieć co on dziś czuł? B - litość, C - wdzięczność za to że nie niepokoiłam jego żony /strach że mogę/?
                    Pewnie teraz będzie, że nawias nie taki...
                    Odpowiedź A z góry odrzucam, bo MS z definicji nie może się zakochać.
                    • songo3000 Re: cnoty powiadasz :DDD 19.07.10, 21:08
                      > Że niby emotikonów mało używam mam rozumieć?
                      W tym sęk, że nadal nie rozumiesz. Cudzych.

                      > powiedzieć co on dziś czuł
                      Pomyśl. Wiem, ciężko ale skup się na faktach:
                      - wyraźnie wskazał na żonuś i potomstwo jako te WAŻNIEJSZE
                      - wyraźnie powiedział waszemu romansikowi 'papa'
                      w tej sytuacji jedyne o co się martwi to informacja, która może dojść do ukochanej żonusi, tu masz punkt C. Widząc Twoje dalsze umizgi przy takim obrocie sprawy niewykluczone jest też B.

                      Powtarzam, tu nie ma i nie było żadnej miłość, z żadnej strony. Był/jest tylko i wyłącznie ATTRACTION.
                      • brzydkie Re: cnoty powiadasz :DDD 19.07.10, 21:27
                        songo3000 napisał:

                        > > Że niby emotikonów mało używam mam rozumieć?
                        > W tym sęk, że nadal nie rozumiesz. Cudzych.
                        >
                        Co nie rozumiem, co nie rozumiem? Nie tylko Ty umiesz spojrzeć na siebie z pewnym dystansem. Trochę sobie w Tobą pożartowałam i już to wszystko nie wygląda tak śmiertelnie poważnie.

                        > Powtarzam, tu nie ma i nie było żadnej miłość, z żadnej strony. Był/jest tylko
                        > i wyłącznie ATTRACTION.
                        >
                        Tego nie możesz wiedzieć na 100%...
                        • songo3000 Re: cnoty powiadasz :DDD 19.07.10, 21:38
                          Ja (ani pewnie nikt inny tutaj) nic nie 'wiem' tylko tak 'uważam' na podstawie przedstawionych informacji.
                          • brzydkie Re: cnoty powiadasz :DDD 19.07.10, 21:47
                            Możecie sobie uważać co Wam się żywnie podoba i nazywać jak chcecie, a ja go będę kochać skrycie i bezinteresownie.
                            • m00nlight Kobieto... 25.07.10, 13:19

                              Opanuj się i nie marnuj sobie życia. Czas szybko leci, szkoda go na
                              wzdychanie do kolesia który najwyraźniej ma Cię gdzieś...

                              W ten sposob krzywdzisz i siebie, i swojego biednego narzeczonego. I
                              po co? Co ktokolwiek będzie miał z tego twojego 'uczucia'? Uczucie
                              samo w sobie nie jest złe, niestety w Twoim przypadku
                              źle 'zogniskowane'. Ogarnij się i poszukaj czegoś co i Tobie da
                              spełnienie... przecież zasługujesz na miłość, poczucie
                              bezpieczeństwa i wzajemność, nie marnuj swoich emocji dla kogoś kto
                              ich najwyraźniej nie chce- albo chce- ale nie ma do zaoferowania nic
                              w zamian. To nieprawda że miłość jest bezinteresowna- zawsze
                              pragniemy żeby ktoś to uczucie odwzajemnil, jesli dluzszy czas
                              kochamy kogoś kto ma nas w d... prędzej czy pozniej wypalimy się i
                              to nas zniszczy, zeżre od środka. Dla swojego wlasnego dobra daj se
                              spokoj z tym panem i jesli twoj wlasny facet ci nie odpowiada-
                              poszukaj kogos innego, poza tym dziwnym czworobokiem...
                              • ditchdoc Re: Kobieto... 25.07.10, 14:10
                                m00nlight napisała:


                                > przecież zasługujesz na miłość, poczucie
                                > bezpieczeństwa i wzajemność

                                nie
                                • m00nlight Re: Kobieto... 25.07.10, 18:20
                                  Oj nie bądź taki, człowiek z natury grzeszny i popełnia błędy...

                                  ważne by z tych błędów wyciągnąć odowiednie wnioski na przyszłość
                                  • ditchdoc Re: Kobieto... 28.07.10, 08:37
                                    m00nlight napisała:

                                    > Oj nie bądź taki, człowiek z natury grzeszny i popełnia błędy...
                                    >
                                    > ważne by z tych błędów wyciągnąć odowiednie wnioski na przyszłość

                                    az takie bledy?
                                    przez tak dlugi czas? Totalna premedytacja, zero skrupulow wobec narzeczonego
                                    czy dzieciaka, naturalnie wmawia nam ze "narzeczonego nie trzymam na smyczy i na
                                    pewno wie", gowno wie, niech mu powie ze biega za innym i zdradza go rok czasu,
                                    wtedy bedzie wiedzial.

                                    bez jaj
                      • brzydkie Re: cnoty powiadasz :DDD 19.07.10, 21:35
                        A może jest też odpowiedź D, której doczytałam się między wierszami Twojej wcześniejszej wypowiedzi! Zakładając, że on jest MS i myśli dolną częścią ciała, mogło mu się zrobić trochę żal, że pogonil na amen całkiem fajną lalę.
                        Czy gdzie tam?
                        • ditchdoc Re: cnoty powiadasz :DDD 19.07.10, 21:38
                          brzydkie napisała:

                          > A może jest też odpowiedź D, której doczytałam się między wierszami Twojej wcze
                          > śniejszej wypowiedzi! Zakładając, że on jest MS i myśli dolną częścią ciała, mo
                          > gło mu się zrobić trochę żal, że pogonil na amen całkiem fajną lalę.
                          > Czy gdzie tam?

                          juz odswiezasz strone wkolko czekajac na odp songo a jak ta sie nie pojawia
                          dublujesz posty? :)

                          nowy diabel? ;P
                          • brzydkie Re: cnoty powiadasz :DDD 19.07.10, 21:41
                            Chłopie, teraz sam odświeżyłeś...
    • kucurek Re: diabelskie nasienie 19.07.10, 20:29
      umówicie się na byzkanko - to załatwi temat
    • yoric Re: diabelskie nasienie 24.07.10, 20:13
      Wątek doprowadził mnie do ciekawego wniosku. Biologizujące opisy ludzkiego
      zachowania często spotykają się ze sprzeciwem: "nie jesteśmy zwierzętami!", "no
      tak, ale mamy nie tylko żądze, ale i umysł, by je hamować!". Facetowi
      nietrzymanie żądz na wodzy raczej płazem nie ujdzie, natomiast analogiczne żądze
      kobiety są odbierane wręcz jako coś wzniosłego i szlachetnego.
      "To było silniejsze ode mnie". Biedactwo. Ciekawe jak taki tekst sprawdziłby się
      jako argument w dowolnej sprawie w sądzie :).
      • zakletawmarmur Re: diabelskie nasienie 28.07.10, 07:47

        > tak, ale mamy nie tylko żądze, ale i umysł, by je hamować!".
        Facetowi
        > nietrzymanie żądz na wodzy raczej płazem nie ujdzie, natomiast
        analogiczne żądz
        > e
        > kobiety są odbierane wręcz jako coś wzniosłego i szlachetnego.

        Czasami mam wrażenie, że mężczyźni mają dziwny sposób przyswajania
        treści wypowiedzi. W tym wątku kobieta została delikatnie mówiąc
        zgnojona i to głównie przez kobiety za to, że ulega tym zwierzęcym
        instynktom. Właściwie to chyba tylko autorka wątku tak się broni i
        nie zauważyłam, żeby kobiety ją popierały.

        Typowy zdradzający mężczyzna winy za zdradę doszukuje się w swojej
        (często w 95% idealnej) żonie:-) Bo wiadomo, że gdyby żona była inna
        jego biologiczne instynkty byłyby w naturalny sposób tłumione:-)
        • yoric Re: diabelskie nasienie 29.07.10, 01:52
          W kontekście tego wątku to masz rację. Może trafniej byłoby powiedzieć o
          dostępności łatwej wymówki, która podnosi występek do rangi czegoś wzniosłego.
          Czy skutecznie, to już pewnie kwestia indywidualna...
    • madzior87 Re: diabelskie nasienie 25.07.10, 14:39
      > Chyba kocham tego diabła do szaleństwa.
      Chcice masz i tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka