Dodaj do ulubionych

do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie znaczeni

05.02.10, 15:21
Jakbym miala powiedzieć co mnie kręci i powoduje że mam ochotę na
seks to czasem to czasem to nie jest mój mąż ale
to co zrobił:
niestety po kilu latach małeństwa bardziej mnie kręci to że umyje
gary niż że włoży obcisłe spodenki.
MOżecie Panowi napisać co kręci Was w kochanych przez siebie żonach
po kilku latach małżeństwa?
Czy rzeczywiście wygląd, ogolone ciało, opalone, nienaganna figura,
płaskie brzuszki i skóra bez celulitu itp?
Obserwuj wątek
    • superprawda Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 06.02.10, 02:07
      przykro mi ze cie rozczaruje. Wyglad to podstawa. I tylko wyglad ma
      znaczenie.
      • songo3000 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 06.02.10, 08:32
        Buuu a ja myślałem, że tej pomidorowej to liczy się też smak, zapach, restauracja,... a nie tylko wygląd :(((
        • urquhart Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 06.02.10, 08:49
          No ale z drugiej strony muchy i gluty pływają to nawet to że smak, zapach i
          restauracja pomidoerowej nie pomoże, nie Songo?

          Co do męża i garów to niestety tak jest że po iluś latach że wiekszości kobiet
          siada do stałego partnera i już niezależnie od jego wyglądu zachowania itp. O
          wredność natury (niektórzy powiedzieliby że kobiet). Wiecej otym niedawno gadaliśmy:
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,105198079,105198079,Monogamia_a_libido_nieuchronna_konsekwencja_.html
          • czarownica77777 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 06.02.10, 10:40
            Myślę że mężczyzna jest wzrokowcem ,zawsze młode kobiety zwłaszcza te dbające o
            wygląd bendą przykuwać ich wzrok.Czym młodszy facet tym częściej wybiera
            atrrakcyjniejszą wizualnie niż intelektualnie.Można by zażartować;jak ją
            zobaczyłem odrazu mi stanoł hi hi.Dopiero z wiekiem i zdobywanym doświadczeniem
            okazuje się że wygląd to za mało by starczyło na długo.Natomiast myśle że mieć
            obok siebie piękną kobietę chciałby każdy facet ,nawet gdy by seks nie był udany
            ale zawsze rywal pozazdrości hi hi.To takie moje spostrzeżenia pozdrawiam.
            • urquhart Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 06.02.10, 13:07
              Wygląd ma pierwszorzędne znaczenie a mężczyźni są wzrokowcami w przeważającej
              większości. To może boleć czasami i wydawać sie niesprawiedliwe. Każdy by chciał
              być kochany za to że jest bezwarunkowo, ale taka miłość może nas spotkać tylko
              od rodziców, ci którzy nie zaznali szukają u partnera(ki) i muszą sie rozczarować.
              Ale zamiast skupiać się na wadach i oczekiwać że partner(ka) musi mnie kochać
              pomimo ich, lepiej skupić się na ich maskowaniu i eksponowaniu zalet.
              • superprawda Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 06.02.10, 13:20
                >Każdy by chciał
                > być kochany za to że jest bezwarunkowo, ale taka miłość może nas
                >spotkać tylko
                > od rodziców,

                Jeszcze od psow :-))
                • paolo74 Trudno się starzeć równo 16.02.10, 10:22
                  Ale wygląd ma znaczenie, zwiększa komfort seksu, daje dodatkowe zachęty. Warto więc mobilizować partnera, żeby dbał o siebie, ale trzeba odróżnić zapuszczenie się od starzenia się. Nie można oczekiwać, żeby partner(ka) w wieku 40 wyglądał(a) na 25 lat. Ale można oczekiwać, żeby w wieku 40 lat wyglądać na 40 a nie na 50 lat.
                  • urquhart Re: Trudno się starzeć równo 16.02.10, 11:21
                    paolo74 napisał:

                    > Ale wygląd ma znaczenie, zwiększa komfort seksu, daje dodatkowe zachęty. Warto
                    > więc mobilizować partnera, żeby dbał o siebie, ale trzeba odróżnić zapuszczenie
                    > się od starzenia się. Nie można oczekiwać, żeby partner(ka) w wieku 40 wygląda
                    > ł(a) na 25 lat.

                    Można można Sam widziałem 25tki które wyglądały na 40- a także 40 które wyglądały na 28-29 :)
                    Zdradzają prawdziwy wiek jedynie zmarszczki w kącikach ust...
                    • urquhart Re: Trudno się starzeć równo 16.02.10, 12:03
                      > Zdradzają prawdziwy wiek jedynie zmarszczki w kącikach ust...
                      Kącikach oczu, nie ust oczywiście.
                      • aneta-skarpeta Re: Trudno się starzeć równo 16.02.10, 12:25
                        urquhart napisał:

                        > > Zdradzają prawdziwy wiek jedynie zmarszczki w kącikach ust...
                        > Kącikach oczu, nie ust oczywiście.

                        ust też, ale po 50tce;)
              • oronga79 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 06.02.10, 15:03
                Tego się spodziewałam W sumie to ja tez ma bzika na puncie jednej
                czesci ciala mojego meza -brzuch, pewnie jak by sie zrobil zflaczaly
                abo gruby to przeszlaby mi ochota na seks, ale zdecydowanie dla mnie
                liczy sie jego zachowania i zapach
    • zakletawmarmur Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 06.02.10, 16:46

      Tu na forum napiszą Ci, że wygląd jest najważniejszy i jeśli nie
      wglądasz jak gwiazda porno to nie masz szans na sex.
      Czyli wychodzi na to, że udane życie seksualne może mieć tylko 1%
      kobiet:-)

      Jeśli jednak poczytasz to forum to okaże się, że co druga kobieta,
      która tu piszę wygląda jak gwiazda porno, co statystycznie musi
      oznaczać, że ten 1% perfekcyjnych lasek (które w dodatku lubią seks)
      siedzi tu na forum i narzeka, że ma za mało seksu...
      Z drugiej strony piszą tu też panowie, którzy pomimo, że żonka się
      roztyła, zapuściła bobra dalej mają na nią ochotę i nie mogą się
      seksu doprosić...

      Jedyny logiczny wniosek jest taki, że musi chodzić o coś więcej:-)

      Gdy tylko mam okazje przyglądam się prostytutkom. Nie wszystkie z
      nich to fajne dupy. Pare razy zdarzyło mi się pomyśleć, że gdybym
      była facetem to za darmo bym z taką nie poszła a co dopiero za
      pieniądze... A jednak klientów mają.
      • aandzia43 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 06.02.10, 17:17
        Zaklęta, cudny pościk, cudny:-D
        • triss_merigold6 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 06.02.10, 18:07
          Kamyczek do ogródka fanów nieskazitelnego wyglądu: mój ulubiony
          poseł Gosiu miał 2 żony (drugą nadal ma) i z każdą z nich dzieci, co
          oznacza, że znalazły się przynajmniej 2 kobiety, ktore dobrowolnie
          poszły z nim do łózka i zapewne nie były non stop pijane w trupa.
          • songo3000 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 06.02.10, 18:32
            Noo ale mówimy tu o gustach facetów a nie babeczek, które z definicji cosik niedowidzące są :PPP
          • songo3000 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 06.02.10, 18:35
            Zresztą jak tu nie lubić Gosia. W narodzie brak 'ideałów' do naśladowania jest. Kiedyś był chociaż Mis Kolargol to i dla młodszego pokolenia Potwory coś wystawiły, nie?
      • kutuzow Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 07.02.10, 18:19
        zakletawmarmur napisała:


        > Z drugiej strony piszą tu też panowie, którzy pomimo, że żonka się
        > roztyła, zapuściła bobra dalej mają na nią ochotę i nie mogą się
        > seksu doprosić...

        Jest takie powiedzenie że "na bezrybiu i rak ryba", po prostu jeśli
        weźmiemy pod uwagę ich długi celibat, to i ten zarośnięty boberek
        nie przeszkadza. Ciekawe czy tak samo byli by chętni na tą "brzydką"
        gdyby mieli jakąś opcję wyboru. Moim zdaniem żonaty z dziećmi i
        kawaler bez dzieci to zupełnie dwa różne przypadki i dwa
        różne "koszty alternatywne" ich ew wyborów.


        >
        > Jedyny logiczny wniosek jest taki, że musi chodzić o coś więcej:-)
        >
        > Gdy tylko mam okazje przyglądam się prostytutkom. Nie wszystkie z
        > nich to fajne dupy. Pare razy zdarzyło mi się pomyśleć, że gdybym
        > była facetem to za darmo bym z taką nie poszła a co dopiero za
        > pieniądze... A jednak klientów mają.
        >

        To trochę inna kwestia moim zdaniem. Czytałem kiedyś książkę
        napisaną przez byłą "profesjonalistkę" która wspominała właśnie o
        preferencjach swoich klientów. Tutaj chodzi bardziej o to czego
        facet nie ma. Jeśli ma w domu dziewczynę "kobiecą" z dużym biustem,
        to często szuka filigranowej chłopczycy. Jeśli ma plastik blondi -to
        pewnie poszuka bardziej naturalnej itp.

        Co do "a jednak klientów mają" moim zdaniem to pokazuje tylko fakt
        że facet który jest wyposzczony nie myśli racjonalnie. Jak inaczej
        wytłumaczyć klientów tzw "tirówek", których higiena nie istnieje
        (poza butelką wody do podmycia) a odpowiedni urząd mógłby je poddać
        kwarantannie ze względów na zagrożenie sanitarne.
        • glamourous Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 07.02.10, 18:46
          kutuzow napisał:

          > wytłumaczyć klientów tzw "tirówek", których higiena nie istnieje
          > (poza butelką wody do podmycia)

          Butelka wody na skraju lasu to dzis przezytek - teraz w uzyciu sa przeciez mokre
          husteczki do higieny intymnej ;-)) Myc nie myja skuteczniej, ale przynajmniej
          wrazenia zapachowe dla nastepnego klienta sa lepsze ;-)))

          A tak na serio to poza szukaniem odmiany w stosunku do aktualnej partnerki u
          spragnionych poligamii facetow, mysle, ze klientow do tych mniej urodziwych
          dziwek moze przyciagac chec zdjecia choc na chwile maski "grzecznego chlopca".
          Bo przeciez dziwka to taki brudny, zakazany owoc. I tu faktycznie chodzi nie
          tyle o jej urode, ile o symbol przelamywania tabu, jaki ta kobieta soba
          reprezentuje.
          • zakletawmarmur Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 15.02.10, 00:55
            > A tak na serio to poza szukaniem odmiany w stosunku do aktualnej
            partnerki u
            > spragnionych poligamii facetow, mysle, ze klientow do tych mniej
            urodziwych
            > dziwek moze przyciagac chec zdjecia choc na chwile
            maski "grzecznego chlopca".
            > Bo przeciez dziwka to taki brudny, zakazany owoc. I tu faktycznie
            chodzi nie
            > tyle o jej urode, ile o symbol przelamywania tabu, jaki ta kobieta
            soba
            > reprezentuje.

            Od dziewczyny, której facet prowadził taką agencje słyszałam trochę
            inną teorie. W tym lokalu były cztery prostytutki. Trzy fajne,
            zadbane, młodziutkie dupy i jedna o wyraźnie mniejszej atrakcyjności.

            Okazało się, że ta najmniej ciekawa miała branie i to ona miała
            najwięcej "stałych klientów". Właściciel twierdził, że część
            klientów stanowili po prostu faceci, którzy nie potrafili sobie
            znaleźć dziewczyny. W tym przypadku standardowym klientem był górnik
            o nienachalnej aparycji:-) Tacy faceci źle się czuli przy tych
            wypielęgnowanych laskach o perfekcyjnych urodach. Przy tej mniej
            zadbanej mieli ten komfort psychiczny, że dziewczyna nie pomyśli
            sobie o nich źle, nie będzie się ich brzydzić. Spotkania z dziwkami
            były dla nich takim substytutem związku.
            • urquhart Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 15.02.10, 19:59
              zakletawmarmur napisała:
              > Okazało się, że ta najmniej ciekawa miała branie i to ona miała
              > najwięcej "stałych klientów". Właściciel twierdził, że część
              > klientów stanowili po prostu faceci, którzy nie potrafili sobie
              > znaleźć dziewczyny. W tym przypadku standardowym klientem był górnik
              > o nienachalnej aparycji:-) Tacy faceci źle się czuli przy tych
              > wypielęgnowanych laskach o perfekcyjnych urodach. Przy tej mniej
              > zadbanej mieli ten komfort psychiczny, że dziewczyna nie pomyśli
              > sobie o nich źle, nie będzie się ich brzydzić. Spotkania z dziwkami
              > były dla nich takim substytutem związku.

              To ciekawa i trafna uwaga. Też zauważyłem że do tych najśliczniejszych i zarazem
              najdumniejszych uderzają macho przystojniacy, albo kompletni popaprańcy którzy
              mają zaburzone relacje społeczne ogółem. Te o urodzie naturalnej mniej
              spektakularnej potrafią (bo muszą) nadrabiać bardzo dużo zalotnością.
              • brunetka432 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 15.02.10, 23:24
                urquhart napisał:

                > zakletawmarmur napisała:
                > > Okazało się, że ta najmniej ciekawa miała branie i to ona miała
                > > najwięcej "stałych klientów". Właściciel twierdził, że część
                > > klientów stanowili po prostu faceci, którzy nie potrafili sobie
                > > znaleźć dziewczyny. W tym przypadku standardowym klientem był górnik
                > > o nienachalnej aparycji:-) Tacy faceci źle się czuli przy tych
                > > wypielęgnowanych laskach o perfekcyjnych urodach. Przy tej mniej
                > > zadbanej mieli ten komfort psychiczny, że dziewczyna nie pomyśli
                > > sobie o nich źle, nie będzie się ich brzydzić. Spotkania z dziwkami
                > > były dla nich takim substytutem związku.
                >
                > To ciekawa i trafna uwaga. Też zauważyłem że do tych najśliczniejszych i zaraze
                > m
                > najdumniejszych uderzają macho przystojniacy, albo kompletni popaprańcy którzy
                > mają zaburzone relacje społeczne ogółem. Te o urodzie naturalnej mniej
                > spektakularnej potrafią (bo muszą) nadrabiać bardzo dużo zalotnością.
                >

                Nie musza one sa ciepłe a wy macho potrzebujecie ciepła troche,tylko sie do tego
                nie przyznajecie.
                A ci kasowi chłopcy przeciez jak juz płaca to chca miec towar z wyzszej półki
                -droższy rzekomo najlepszy! ,chociazby po to zeby przed kolegami biznesmenami
                sie pochwalic.
          • mezczyzna5 Jak wytumaczyć seks z tirówką 25.11.10, 12:07
            To bardzo proste. Zacznijmy ogólnie jak wytłumaczyć seks z prostytutką. Tu faceci dzielą się na 3 grupy:
            1. Bierze prostytutkę bo żadna (lub tak piękna - niektóe prostytutki są naprawdę sliczne) za darmo nie chciałaby go nie nie miałby normalnie szans na jakikolwiek seks lub seks z taką pieknością.
            2. Klienci tylko luksusowych i poprostu pięknych prostytutek nie mogący mieć seksu z super piękną kobietą bez płącenia za to, zp ze względu na to że nie są dość atrakcyjni.
            3. Trzecia grupa to klienci, którzy nie płacą za seks a za milczenie i dyskrecję. Z doświadczenia wiem, że kobieta "poderwana", "uwiedziona" wcześniej czy później będzie chciała mieć faceta tylko dla siebie. Kawaler sobie poradzi ale żonaty w takim przypadku jest ugotowany. Zawsze ryzykuje, gdyż nawet w romansie nie ma seksu bez zobowiązań. A prostytutka po seksie wychodzi, nie dzwoni, nie wysyłą smsów, nie przyjdzie jej do głowy kontaktować się z żoną klienta, o nic nie pyta tylko robi swoje i o to chodzi. Niektórzy też mają jakieś życzenia, upodobania lub fetysze które są dla ich kobiet nie do pryzjęcia a prostytutka to zrobi lub ubierze się tak jak trzeba.

            Dalej, dlaczego niektózy korzystająz obciążonych ryzykiem TIRówek? Z dwóch powodów:
            1. Dostępność. Żeby zaprosić call girl trzeba mieć lokum lub jechać do niej gdzie przyjmuje a t czasami trudno znaleźć, a to odwagi niektórym itp. a tu panienka stoi przy drodzie, wystarczy się zatrzymać i do lasu.
            2. Cena. O ile ceny call girl są w granicach od 100 do 300 zł i więcej i za wszystko trzeba dopłacać a tyle u TIRówek za koplet płacimy 50-80 zł.A to wystarczy, niektórzy nie chcą ałej godziny, tylko numerek i dalej w drogę.

            To tyle jeśli już Panie koniecznie chcą wiedzieć dlacego mężczyźni chozą do prostytutek.
    • kutuzow "Teoria współczynników" 07.02.10, 18:41
      Ponieważ dyskusja zeszła na temat analizy czy wygląd ma znaczenie
      (niekoniecznie w długoletnim małżeństwie). Moim zdaniem kwestie te
      bardzo dobrze wyjaśnia nieoficjalna "Teoria Współczynników".

      W skrócie zakłada ona że ludzie dobierają się w pary w obrębie
      podobnych do siebie "ocen".
      Jeśli użyjemy skali 1-10 (jak w serialu Joey), to 7 są z 7, 9 z 9
      itp. Tak by było gdyby liczyła się tylko uroda. Ona jest jednak
      wartością bazową do której (jak w grach RolePlayGame) dodawane są
      punkty dodatkowe za cechy "cenione" przez daną płeć.

      I tak dziewczyna o urodzie "6" dostaje w oczach faceta dodatkowe
      punkty za: biust (+2 za D) i sex (+1 za aktywność w łóżku) finalnie
      staje się w jego oczach "dziewiątką"

      Podobnie jest u facetów. Często gość o posturze wspomnianego już tu
      posła Gosiewskiego ma ładną dziewczynę, ponieważ dostaje sporo
      punktów dodatkowych. Np 3 za urodę, + 2 za status materialny + 2 za
      władzę + 1 za popularność i finalnie ma ocenę "8".

      Ta teoria sprawdza się w większości przypadków gdy widzimy pewne
      odstępstwa między urodą partnerów. Niezależnie czy to facet jest tą
      brzydszą stroną czy ew. partnerka jest podejrzanie mało atrakcyjna w
      danym związku. Zazwyczaj stoją za tym współczynniki
      które "wyrównują" niejako ich wzajemną ocenę do tego samego poziomu.

      Lata ewolucji nauczyły obie płcie bezbłędnie wychwytywać co jest
      cenioną cechą u płci przeciwnej i właśnie w te współczynniki
      inwestować najwięcej.

      Ja wiem że zaraz podniosą się głosy iż "miłość jest ślepa", ale tak
      na prawdę to nie prawdą. Ile z Was zna takie związku gdzie piękna
      seksbomba spotyka się z mało atrakcyjnym BIEDNYM facetem?
      • glamourous Re: "Teoria współczynników" 07.02.10, 19:00
        kutuzow napisał:


        > Ja wiem że zaraz podniosą się głosy iż "miłość jest ślepa", ale tak
        > na prawdę to nie prawdą. Ile z Was zna takie związku gdzie piękna
        > seksbomba spotyka się z mało atrakcyjnym BIEDNYM facetem?

        Ja sie z ta teoria jak najbardziej zgadzam. Ja to nazywam "teoria polki". Ludzie
        dobieraja sie w pary nie tyle pod katem urody, ile wartosci (polki cenowej) na
        rynku damsko-meskim. Przy czym chodzi nie tyle o wartosc obiektywna, ile o
        subiektywne postrzeganie samego siebie. To, ze np. bardzo przystojny facet wiaze
        sie z szara myszka swiadczy o tym, ze z jakiegos powodu (chwilowo lub na stale)
        nie postrzega samego siebie zbyt wysoko. To co napisales ma tez dzialanie w
        druga strone. I tak na przyklad kobieta piekna i seksowna, ale juz na przyklad
        bedaca obarczona dziecmi rozwodka bedzie miala mniejsza wartosc rynkowa (nie
        wiem, z -3 na przyklad) niz jej urodowa odpowiedniczka, bezdzietna panna. Bedzie
        wiec szukala faceta na miare swojej obnizonej rynkowej wartosci.
        Brutalne to, ale prawdziwe.
        • triss_merigold6 Re: "Teoria współczynników" 07.02.10, 19:04
          I dlatego też nawet najzgrabniejsza tirówka nie jest żadnym
          zagrożeniem dla stałej partnerki/żony (poza ryzykiem syfa).
          • glamourous Re: "Teoria współczynników" 07.02.10, 21:09
            triss_merigold6 napisała:

            > I dlatego też nawet najzgrabniejsza tirówka nie jest żadnym
            > zagrożeniem dla stałej partnerki/żony (poza ryzykiem syfa).


            Hehe, Triss, co prawda jeszcze nie slyszalam o zadnym historycznie
            udokumentowanym przypadku w stylu Pretty Woman z udzialem przydroznej tirowki,
            niemniej zdarzaja sie przeciez wierni klienci zakochani w ulubionej prostytutce
            ;-) Kiedys to nawet modne i w dobrym tonie bylo stracic glowe dla kobiety
            lekkich obyczajow, przyklady mozna posypac jak z rekawa... ;-)


            Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty good...
            • triss_merigold6 Re: "Teoria współczynników" 07.02.10, 21:17
              No w literaturze to owszem... beletrystycznej. Metresy i kokoty
              XVIII wieczne to nieco inne bajki.
              • aandzia43 Re: "Teoria współczynników" 07.02.10, 21:27
                triss_merigold6 napisała:

                > No w literaturze to owszem... beletrystycznej. Metresy i kokoty
                > XVIII wieczne to nieco inne bajki.


                Z Naną nikt się nie ożenił, choć tracono na nią majątki (a ona
                traciła je cholera wie na co), a Dama Kameliowa umarła na suchoty.
                Jako panna;-)
                • glamourous Re: "Teoria współczynników" 07.02.10, 23:29
                  > triss_merigold6 napisała:
                  >
                  > > No w literaturze to owszem... beletrystycznej. Metresy i kokoty
                  > > XVIII wieczne to nieco inne bajki.
                  >
                  aandzia43 napisała:

                  > Z Naną nikt się nie ożenił, choć tracono na nią majątki (a ona
                  > traciła je cholera wie na co), a Dama Kameliowa umarła na suchoty.
                  > Jako panna;-)
                  >

                  A Swann? Poslubil w koncu przeciez Odete ;-)
                  A nasz rodzimy Wyspianski, ktorego najwieksza i wcale nie fikcyjna miloscia oraz
                  namietnoscia zycia byla tahitanska prostytutka, podsunieta mu w Paryzu przez
                  Gauguina? Nie poslubil jej chyba tylko dlatego, ze od niego niecnie uciekla,
                  zaraziwszy uprzednio syfilisem ;-)
          • kawitator Re: "Teoria współczynników" 07.02.10, 21:28
            Wykazaliście się wiedzą. Teoria współczynników czy teoria półki może nie dokładnie pod tymi nazwami ale są szeroko opisywane w literaturze przedmiotu
            To jest jednak o dobieraniu się w pary a podstawowe pytanie jednak brzmiało
            cytuje
            MOżecie Panowi napisać co kręci Was w kochanych przez siebie żonach
            po kilku latach małżeństwa?

            Pomijam to ze jak się pyta panów to odpowiadają kobitki jako takie które lepiej niż sami faceci wiedza co oni myślą i uważają Takie tu koloryt tego forum.

            Może odpowiem bo mam trochę doświadczenia Tak ze 40 lat ;-P
            Pociąga nas piękno kobitek
            Oczywiście wygląd ale to nie za długo bo patrząc się wstecz to szybciutko mija Potem pozostaje wnętrze które powoduje ze nawet upływ czasu nie powoduje zmiany obrazu swojej kobitki Patrzysz się na nią i i jak się skupisz to widzisz ze to już nie zwariowana dziewczyna a bardziej stara wariatka ale normalnie widzisz nadal ta postrzelona dziewczynę sprzed lat
            Po raz kolejny nie liczę już który pisze na tym forum :
            Pociąga nas w dziewczynach piękno Ale w tym pięknie nie najważniejsze są cycki i nogi a to co pokazują oczy To wnętrze które widać w błysku oka. Rolą faceta jest wyciągnąć to piękno na zewnątrz Jak się uda to masz piękną dziewczyną nawet jak już latka nie te

            HOWG !
            • aandzia43 Re: "Teoria współczynników" 07.02.10, 21:33
              No i po raz kolejny, nie wiem już który na tym forum, rozmarzyłam
              się:-)))
            • czarownica77777 Re: "Teoria współczynników" 08.02.10, 00:09
              jest w tym bardzo dużo prawdy
            • urquhart Pociąga nas w dziewczynach piękno - 08.02.10, 09:05
              kawitator napisał:

              > Pociąga nas piękno kobitek
              > Oczywiście wygląd ale to nie za długo bo patrząc się wstecz to szybciutko mija
              > Potem pozostaje wnętrze które powoduje ze nawet upływ czasu nie powoduje zmian
              > y obrazu swojej kobitki Patrzysz się na nią i i jak się skupisz to widzisz
              > ze to już nie zwariowana dziewczyna a bardziej stara wariatka ale normalnie w
              > idzisz nadal ta postrzelona dziewczynę sprzed lat
              > Po raz kolejny nie liczę już który pisze na tym forum :
              > Pociąga nas w dziewczynach piękno Ale w tym pięknie nie najważniejsze są cyck
              > i i nogi a to co pokazują oczy To wnętrze które widać w błysku oka.

              Widzisz kawi, ja w powracającym jak bumerang pytaniu "wygląd najważniejszy" widzę motyw i pragnienie udowodnienia "skoro kocha wygląd nie powinien się liczyć". Niektóre wprost się chwalą, ja nie muszę się starać (w domyśle dawać uprzedmiotawiać męskiemu seksizmowi) dbać o urodę, ciuch itd bo mój jest ponadto i mnie kocha. Oczywiście chłop potwierdzi bo wie że jak nie to będzie foch i awantura. Piękno kobitek jest wartością. Widzę jak wiele z nich zabija je w sobie, bo one mogą ale nie chcą być piękne (pięknie: podporządkowanie męskim gustom, modzie) wolą być zbuntowanie i wyzywajcie, podkreślić i zaakcentować niezależność i dominację prze rzucenie wyzwaniu pięknu. To zrozumiała tęsknota za miłością bezwarunkową, i wręcz testowanie jej granic wyzwanie, prowokowanie żeby zdobyć potwierdzenie. Ale też ograbianie mężczyzny partnera z tego co cenne i zamiast budować siłę zwiazku, w praktyce niszczy go i osłabia.
              Masz oczywiście rację, wygląd przemija, ale pozostaje bogactwo bycia obdarowanym.
              • bi_chetny Re: Pociąga nas w dziewczynach piękno - 08.02.10, 10:44
                wygląd jest oczywiście istotny. Co ciekawe, w moim przypadku czysto fizyczny
                ideał kobiety [blond-rudowłosa, o jasnej cerze, małych piersiach i zgrabnej
                pupie], nie jest specjalnie zgodny w wyglądem mojej żony [brunetka, piersi
                raczej większe]. To co po tylu latach nadal kręci mnie w mojej żonie, to oprócz
                intelektu i przepięknych oczu, kręci mnie jej pupa [raczej szerokie biodra],
                nogi oraz zapach intymny.

                Bardzo ważna jest teoria półki, która sprawdza się moim zdaniem.
            • kutuzow "Piękno" 08.02.10, 11:03
              kawitator ---> Nie chodziło tutaj o jakieś popisywanie się wiedzą,
              raczej o podsumowanie tego co kilka osób wcześniej ukazywało w
              różnej strony (w skrócie, że nie tylko uroda ma znaczenie, choć jest
              ważna).

              Zgadzam się z Tobą, że tak rozumiane "piękno" kobiety jak Ty je
              definiujesz jest istotą rzeczy, z tym że w tej definicji także można
              się dopatrzyć pewnych składowych (inteligencja, szaleństwo, mądrość
              życiowa, zaufanie itp).
            • kachna79 Re: "Teoria współczynników" 15.02.10, 20:00
              Tak dawno mnie tu nie było i proszę na powitanie ;) jakże mądry wpis. I jak tam
              sobie o moim drogim Małżonku pomyślę to też z trudem dociera do mnie, że ten
              chłop ma już dwoje dzieci!
              • kawitator Re: "Teoria współczynników" 28.11.10, 12:15
                Popatrzcie no sobie To do czego doszedłem w ciągu długiego żywota nagle znajduje potwierdzenie w badaniach
                kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107880,8708292,Seksowna__czyli_jaka_,,ga.html
                I gdzie teraz są zwolenniczki teorii, że tylko brak tego no celuli czy jak mu tam, wypchane silikonem cycki lub wargi wargi oraz wygładzona botoksem twarz i dupa stanowią o seksowności kobitki
                Marsz do kąta i się wstydzić za opowiadanie pierdołów
                • sisi_kecz Re: "Teoria współczynników" 28.11.10, 14:59
                  I gdzie teraz są zwolenniczki teorii, że tylko brak tego no celuli czy jak mu t
                  > am, wypchane silikonem cycki lub wargi wargi oraz wygładzona botoksem twarz i d
                  > upa stanowią o seksowności kobitki
                  > Marsz do kąta i się wstydzić za opowiadanie pierdołów '

                  a znasz jakieś zwolenniczki tej teorii ?
                  wymieniaj- a jak nie, to marsz do kąta i sie wstydź za opowiadanie seksistowskich mantr.

                  ;)
    • poitevin Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 08.02.10, 11:02
      Okrutnie ogólne pytanie.
      Pewnie, ze wygląd się liczy. Nie jest jednak powiedziane, że ma to
      być jakiś określony wygląd. Jak trafisz na amatora krzywych zębów,
      to cecha powszechnie uważana za skazę na urodzie nieoczekiwanie
      stanie sie twoim atutem. W związku z tym nie można powiedzieć, że
      cycata, blondwłosa 19-latka będzie kręcić wszystkich facetów tego
      świata. Chociaż większość pewnie tak:)
      • songo3000 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 09.02.10, 19:52
        Mnie kręcą zęby jak u królika :) kurczę, nie dość że zbok to jeszcze zoofil...
        ;D
      • ert3 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 14.11.10, 17:28
        jeśli chodzi o seks to ja nie dam rady podejść do tematu bez wcięcia w pasie i zgrabnych nóg, reszta może być w dowolnych rozmiarach,kolorach...
    • krzysztof-lis Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 10.02.10, 22:10
      > Czy rzeczywiście wygląd, ogolone ciało, opalone, nienaganna figura,
      > płaskie brzuszki i skóra bez celulitu itp?

      Ponieważ moja żona nie ma nic z tego, co wymieniłaś, a dodatkowo jest stara i
      już dawno mi zbrzydła, nie mogę się tym podniecać.

      Dlatego najbardziej kręci mnie, gdy żona zrobi mi kanapki do pracy. Cwaniara
      nauczyła się to wykorzystywać i teraz kanapki robi wieczorem, gdy mamy więcej
      czasu
    • fajnyschatz Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 11.02.10, 20:22
      Myślę, że po kilku latach jeszcze nie ma problemów, ale po kilkunastu to już
      raczej tak. I wtedy lepiej mieć żonę inteligentną, choć jest wiekowa, niż i
      starą i głupią. Jak wiadomo młodej i głupiej dziewczynie jeszcze się chce
      tłumaczyć akcję filmu, ale gdy jest stara, głupia i jeszcze na dodatek brzydka
      to nawet, gdy dobrze gotuje to niewiele pomaga :-)))
      • oronga79 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 15.02.10, 19:47
        O szczęsliwi ci ktorzy się dobrali w pary także - oboje nie zwracają
        zbytniej uwagi na tusze itp i ktorzy pogodzili sie z upływem czasu.

        Ja nie zgodzę się, że wyglad ma tylko znaczenie, ja trafiłam na
        faceta który jest bardzo emocjonalny i pobudza go to że:
        - będe się nim opiekować czyli zrobie 100 pierogów w nocy lub jego
        ulubione danie, kanapki do pracy, bede chodzic za nim i sprzatac jego
        balagan bez słowa, nie będe na nic narzekać - tylko się uśmiechać i
        być zadowolona z tego że jest koło mnie- to tak w skrócie.
        Jak nie zrobiłam nic w domu ale sie zajełam sobą czyli
        smarowanie kremami, masaż, ćwiczenia, fryzura, kąpiel, sexy bielizna
        itp to go wkurzyło że on musi zająć się obowiazkami i nawet jak
        wyskoczyłam w koronkowych spodenkach to nic nie dało niestety.
        Są różne osoby.....
        • kachna79 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 15.02.10, 20:04
          > faceta który jest bardzo emocjonalny i pobudza go to że:
          > - będe się nim opiekować czyli zrobie 100 pierogów w nocy lub jego
          > ulubione danie, kanapki do pracy, bede chodzic za nim i sprzatac jego
          > balagan bez słowa,

          I to wystarczy żeby mieć udany seks?
          Ja tam od prac domowych nie uciekam, ale mam wrażenie, że to nie jest dobry
          afrodyzjak...
          • urquhart Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 15.02.10, 20:22
            kachna79 napisała:

            > > faceta który jest bardzo emocjonalny i pobudza go to że:
            > > - będe się nim opiekować czyli zrobie 100 pierogów w nocy lub jego
            > > ulubione danie, kanapki do pracy, bede chodzic za nim i sprzatac jego
            > > balagan bez słowa,
            >
            > I to wystarczy żeby mieć udany seks?
            > Ja tam od prac domowych nie uciekam, ale mam wrażenie, że to nie jest dobry
            > afrodyzjak..

            No nie?
            Wpis zupełnie jak z innego forum o bardzo emocjonalnym i wrażliwym 30 letnim
            synku jakiejś Mamusi :)
            Ale Mamusi się przecież nie bzyka, feee...
            • aneta-skarpeta Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 15.02.10, 20:56
              o ile baba w fartuchu i przy garach sexi nie jest to robienie
              obiadu wspólnie potrafi byc mocno pobudzające. zreszta mozna sexi
              wyglądac nawet jak sie miesza pomidorową;)- przeciez do serca
              mężczyzny najlepiej dotrzeć przez żołądek;)

              co do tematu głównego- atrakcyjnosc fizyczna jest bardzo wazna w
              zwiazku i tym samy w sexie . jednak atrakcyjnosc fiz, nie musi
              oznaczac "ciała idealnego". przede wszystkim trzeba o siebie dbać.
              Na "sexowność" kobiety sklada sie bardzooo wiele czynników, a nie
              tylko wymiary. to gesty, zapach, sposób wyrazania sie i milion
              pierdoł. A w tym milionie pierdół mozna ukryc różne mankamenty

              jednak zeby podobac sie sobie przez lata, to sama fizycznosc to za
              mało. nawet najpiękniejsza pupka potrafi sie znudzic, a znam wiele
              par, gdzie ktores nie jest wybitnie atrakcyjne, ale chemia jest taka
              i taka nic porozumienia, że aż strach pomyśleć co oni wyprawiają w
              sypialni:)

              jednym słowem musi trafić swój na swego
              • urquhart Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 15.02.10, 22:59
                aneta-skarpeta napisała:
                > wyglądac nawet jak sie miesza pomidorową;)- przeciez do serca
                > mężczyzny najlepiej dotrzeć przez żołądek;)

                Na szczęście to jedynie krzywdzący stereotyp, bo pewnie byłbym homo, jakoś znajomi mężczyźni biją na głowę w polocie w gotowaniu.

                Aż sie zastanowiłem co to piękno i wygląd czyli atrakcyjność fizyczna znaczy:
                pl.wikipedia.org/wiki/Pi%C4%99kno - zachowanie proporcji i harmonia
                pl.wikipedia.org/wiki/Atrakcyjno%C5%9B%C4%87#Wz.C3.B3r_urody_kobiecej
                - połowa cech jest wrodzona, ale na połowę możemy wpływać na plus lub minus
                • kutuzow Ciekawy eksperyment 16.02.10, 01:57
                  urquhart napisał:


                  Zainteresował mnie ciekawy eksperyment który jest opisany w Wiki pod
                  adresem który podałeś:

                  pl.wikipedia.org/wiki/Atrakcyjno%C5%9B%C4%87#Wz.C3.B3r_urody_kobiecej


                  "Eksperyment. W pewnym eksperymencie naturalnym[38] obserwowano
                  osoby, które po raz pierwszy spotkały się na randce. Badacze
                  wiedzieli, jakie cechy osobowości posiadają obie strony, oceniano
                  także ich wygląd. Okazało się, że jedynym czynnikiem skorelowanym z
                  wyrażeniem zainteresowania ponownym spotkaniem był wygląd. Jeśli
                  osoba była atrakcyjna, druga strona chciała się ponownie spotkać.
                  Żadne cechy osobowości (np. inteligencja, ekstrawersja, otwartość,
                  dobre przystosowanie, kobiecość, męskość, dominacja, uległość,
                  zależność, niezależność, szczerość itp.) nie korelowały z ochotą do
                  ponownych spotkań.

                  Zastanawiające było także to, że gdy badani byli proszeni o
                  uzasadnienie swojego pragnienia, to wymieniali zwykle poczucie
                  humoru, inteligencję, przyjacielskość, dobre zrozumienie itp., ale
                  nie wymieniali atrakcyjności. Ten wynik interpretuje się jako
                  niechęć do przyznania, iż wygląd człowieka ma wpływ na nasz stosunek
                  do drugiej osoby.


                  Badania potwierdzają tę interpretację: nie jesteśmy świadomi (lub
                  tylko w niewielkim stopniu) tego, jak bardzo nasze sądy o innych
                  zależą od ich atrakcyjności"
                  • urquhart Re: Ciekawy eksperyment 16.02.10, 07:22
                    kutuzow napisał:
                    > Badania potwierdzają tę interpretację: nie jesteśmy świadomi (lub
                    > tylko w niewielkim stopniu) tego, jak bardzo nasze sądy o innych
                    > zależą od ich atrakcyjności"

                    Też zwróciłęm na to dawno już uwagę. A
                    Ale jak widzisz w wątku mało kto ma odwagę sie do tego przyznać :)
                    To przecież takie seksistowskie, powierzchowne i przyziemne...
                    • oronga79 Re: Ciekawy eksperyment 16.02.10, 08:50
                      ha ha
                      No ja się przyznaje, że wygląd ma dla mnie znaczenie ale inne rzeczy
                      także. Zdaję sobie z tego sprawe i dlatego robie te wszystkie rzeczy
                      ze swoiem ciałem - typu depilacja, ćwiczenia , makijaż itp.
                      Rzeczywiście jest w tym prawda - ja jestem bardzo emocjonalna i
                      faceci podobali mi się nie dlatego że mieli to i tamto , ale że
                      mieli płaskie brzuchy i ogólnie b.szczupłą budowę ciała i wystające
                      kości policzkowe i umieśnione ramiona itp.
                      Gdybym miała kiedyś więcej rozumku to bym patrzyła na pozycje i
                      wykształcenie itp praktyczne rzeczy, a może mój mąż także.
                      Pewnie wolałby mieć opiekuńczą spokojną mamuśkę w domu, lepiącą te
                      przysłowiowe 100 pierożków dla niego i jego dziecka, dbającą żeby
                      jego skarpetki były zawsze w szafce połączone w pary itp.
                      Nie uważam że to przyziemne itp -myśle, że mamy to głęboko w
                      podświadomości. Niegdy nie miałam do czynienia z tym , że wygląd
                      mojego męża się zmienił i rzeczywiście nie wiem jakbym się zachowała
                      jak podnoszę jego podkoszulek a tam wystająca opona....
                      Wkurza mnie jednak takie podejście jak łysiejący gruby pasztet z
                      niepełnym uzębiebiem mówi że jego żona ma zawsze wyglądać jak Naomi
                      Cambell.
                      • aneta-skarpeta Re: Ciekawy eksperyment 16.02.10, 10:24
                        oronga79 napisała:


                        > Nie uważam że to przyziemne itp -myśle, że mamy to głęboko w
                        > podświadomości. Niegdy nie miałam do czynienia z tym , że wygląd
                        > mojego męża się zmienił i rzeczywiście nie wiem jakbym się
                        zachowała
                        > jak podnoszę jego podkoszulek a tam wystająca opona....


                        moj mocno przytył od kiedy jestesmy razem i mimo ze widze że ma
                        brzuch, to akurat na tyle dobrze tyje, ze nie ma zwisów, galarety
                        itd:) jest po prostu zbity. pewnie ze bardzo mi sie podobało jak
                        był szczuplejszy ( do czego dąży) niemniej jednak tak samo mi mrówki
                        po plecach chodzą jak poczuje jego oddech na szyi

                        chyba bardziej na mnie działało ( negatywnie) jakby przestał o
                        siebie dbac ( higiena), nosił rozciagniete i dziurawe koszulki i
                        sprane slipy

                        > Wkurza mnie jednak takie podejście jak łysiejący gruby pasztet z
                        > niepełnym uzębiebiem mówi że jego żona ma zawsze wyglądać jak
                        Naomi
                        > Cambell.


                        to jest straszne dla zony, smieszne dla otoczenia
                    • zakletawmarmur Re: Ciekawy eksperyment 16.02.10, 14:38
                      Wogóle wszystko co materialne jest złe, czyli nasza fizyczność i
                      pieniądze:-)

                      Ważne są tylko przymioty ducha:-)
                      • ciezka_cholera Re: Ciekawy eksperyment 19.02.10, 13:04
                        zakletawmarmur napisała:

                        > Wogóle wszystko co materialne jest złe, czyli nasza fizyczność i
                        > pieniądze:-)
                        >

                        Wiekszosc panow cechuje jednak hipokryzja w ocenie tego zjawiska: mianowicie
                        kiedy ich kreci ladne, mlode i zadbane cialo, to tylko wzruszaja ramionami
                        twierdzac, ze sa wzrokowcami i nie ma co sie obrazac na fakty, ale gdy tylko
                        jakas pani zadeklaruje, ze zawartosc portfela jej partnera ma dla niej
                        niebagatelne znaczenie i miala rowniez przy wyborze tegoz, od razu pojawiaja sie
                        niewybredne porownania. A niech ktoras smie stwierdzic, ze leci na egzotyke i
                        kreca ja szczegolnie mezczyzni spoza naszego kregu kulturowego - coz, tez ma
                        duza szanse na ostra krytyke.
                        Osobiscie moglabym sie podpisac pod wszystkimi postami Zakletej w tym watku.
                        Uroda, pozycja spoleczna, posiadane zasoby finansowe to sa cechy materialne i sa
                        rownie wazne (albo dla idealistow rownie nieistotne :-)). Jako wskazniki
                        atrakcyjnosci mozemy albo negowac wszystkie (jacy Ci mezczyzni plytcy, ze leca
                        na puste lale, jakie te kobiety wyrachowane, ze leca na bogatych chlopow), albo
                        uznac, ze ludzie juz tak maja i nie ma co sie obrazac na fakty.
                        Osobiscie cenie ludzi, ktorzy jednak sa w stanie zachowac pewna elastycznac i
                        maja jakas doze tolerancji i, zupelnie szczerze piszac, rownie zle mysle o panu,
                        co ma pretensje do zony, ze 3m-ce po porodzie nie wyglada jak modelka, jak o
                        pani, co szuka kochanka 3m-ce po tym jak maz stracil prace i pozycje. Nawet
                        jesli to nie ich wina, bo 'attraction is not a choice'.
                • aneta-skarpeta Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 10:12
                  urquhart napisał:

                  > aneta-skarpeta napisała:
                  > > wyglądac nawet jak sie miesza pomidorową;)- przeciez do serca
                  > > mężczyzny najlepiej dotrzeć przez żołądek;)
                  >
                  > Na szczęście to jedynie krzywdzący stereotyp, bo pewnie byłbym
                  homo, jakoś znaj
                  > omi mężczyźni biją na głowę w polocie w gotowaniu.
                  >


                  to nie jest stereotyp tylko żarcik;), choc mój uważa ze go
                  zbałamuciłam żarciem:) - bo uważa, że dobrze gotuję

                  i albo ja faktycznie nieźle gotuję, albo jest mało wymagalny
                  ;)

                  tak czy siak, ważne że jemu smakuje:)


                  > Aż sie zastanowiłem co to piękno i wygląd czyli atrakcyjność
                  fizyczna znaczy:


                  ja tez się nad tym zastanawiałam i stwierdziłam, że "ładne co się
                  komu podoba"

                  sama niejednokrotnie widziała faceta bardzooo przystojnego, ale
                  jakos nie działał na mnie- powiedzmy erotycznie- a widziałam nieraz
                  facetów średnich, ale mieli to cos nieuchwytnego i takiego, że aż
                  się robiło gorąco

                  zapewne z kobietami jest podobnie

                  > - połowa cech jest wrodzona, ale na połowę możemy wpływać na plus
                  lub minus
                  >

                  jak najbardziej
                  • urquhart Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 11:16
                    aneta-skarpeta napisała:
                    > ja tez się nad tym zastanawiałam i stwierdziłam, że "ładne co się
                    > komu podoba"

                    Co jest atrakcyjne zależy od kultury która na nas oddziaływuje, w Afryce podniecają facetów i podobają się otyłe kobiety, a chude to brzydkie i chore :)
                    afryka.org/index.php?showNewsPlus=1499
                    • aneta-skarpeta Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 11:57
                      urquhart napisał:

                      > Co jest atrakcyjne zależy od kultury która na nas oddziaływuje, w
                      Afryce podnie
                      > cają facetów i podobają się otyłe kobiety, a chude to brzydkie i
                      chore :)

                      to też, ale ludzie maja takze indywidualne upodobania
        • aandzia43 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 09:16
          > Ja nie zgodzę się, że wyglad ma tylko znaczenie, ja trafiłam na
          > faceta który jest bardzo emocjonalny i pobudza go to że:
          > - będe się nim opiekować czyli zrobie 100 pierogów w nocy lub jego
          > ulubione danie, kanapki do pracy, bede chodzic za nim i sprzatac
          jego
          > balagan bez słowa, nie będe na nic narzekać - tylko się uśmiechać i
          > być zadowolona z tego że jest koło mnie- to tak w skrócie.
          > Jak nie zrobiłam nic w domu ale sie zajełam sobą czyli
          > smarowanie kremami, masaż, ćwiczenia, fryzura, kąpiel, sexy
          bielizna
          > itp to go wkurzyło że on musi zająć się obowiazkami i nawet jak
          > wyskoczyłam w koronkowych spodenkach to nic nie dało niestety.
          > Są różne osoby.....

          Wielki jak Sahara błąd u podstaw, jeśli liczy się na żywe, soczyste,
          utrzymujące się latami damsko-męskie relacje w małżeństwie. Właściwy
          kierunek, jeśli dąży się do bezpłciowego układu mamuśka-synalek.
          Niektóre kobiety naprawdę spełniają się w układzie mamuśkowo-
          synalkowym. No i miodzio. Zdecydowana większość jednak wskakuje w ten
          schemat bezwiednie, bo taki a nie inny przykład miały w domu i
          inaczej nie potrafią. Potem wcale nie są szczęśliwe, ale nadal nie
          wiedzą, gdzie tkwi błąd i co spowodowało niemiły stan rzeczy.
          Oronga, straszliwie zaklinasz rzeczywistość. Chcesz był Kobietą
          swojego mężczyzny (nie czułą mamusią)? Chcesz fajnego seksu przez
          długie lata? Chcesz adoracji? To zmień schemat i to natychmiast!
          • oronga79 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 09:46
            No właśnie chce być sobą czyli nie mamuśką, ale czasem się daje
            wpędzić w poczucie winy że za mało gotuje, za mało się opiekuje itp.
            I jak nie ma seksu to szukam przyczyny w tym czego nie robie, poza
            tym moj facet mial idealną babcię i mamuśke która nie pracowała.....
            i walczę z tym jak mogę.
            • aandzia43 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 09:57
              > No właśnie chce być sobą czyli nie mamuśką

              No to już wiesz, czego chcesz. Określiłaś się.

              > tym moj facet mial idealną babcię i mamuśke która nie
              pracowała.....
              > i walczę z tym jak mogę.

              Wyboista droga przed tobą, ale nie ustawaj w wysiłkach;-) Naprawdę
              sporo da się zmienić i odkręcić.

              ale czasem się daje
              > wpędzić w poczucie winy że za mało gotuje, za mało się opiekuje
              itp.
              > I jak nie ma seksu to szukam przyczyny w tym czego nie robie,

              Błędne koło. Jak cię już "udomowi" kompletnie, to przestanie serwować
              ci marchewkę w postaci seksu. Będziesz chodzić w kieracie i bez
              marchewki. A on nie będzie zainteresowany tobą, jako kobietą, bo
              podziwia się rumaki, nie perszerony.
              • notting_hill Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 14:46
                Ktoś miał kiedyś w stopce takie powiedzenie Joan Rivers:

                “Don’t cook. Don’t clean. No man will ever make love to a woman because
                she waxed the linoleum-’My God, the floor’s immaculate. Lie down, you
                hot bitch.’”

                • bi_chetny Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 16:22
                  "liczy się wnętrze" to piękne hasło, jednakże fizyczność też musi kręcić. mogę
                  docenić wewnętrzne piękno kobiety, ale jak nie będzie dla mnie seksowna, to z
                  seksu nici.
                  • aneta-skarpeta Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 18:13
                    bi_chetny napisał:

                    > "liczy się wnętrze" to piękne hasło, jednakże fizyczność też musi
                    kręcić. mogę
                    > docenić wewnętrzne piękno kobiety, ale jak nie będzie dla mnie
                    seksowna, to z
                    > seksu nici.
                    >

                    a jak będzie piekna, a pusta jak dzban, albo bardzo irytująca to
                    jaki bedzie ten sex?

                    mysle, ze wsyztsko musi ze soba współgrac, ale łatwiej zakamuflowac
                    pbraki w atracyjnosci dbaniem o siebie czy charakterem niz bolesną
                    głupotę ładnym cyckiem, albo wielkim instrumentem

                    wiadomo, że puknąc sie można- nawet stanie- ale nie będzie to sex
                    stulecia:)
                    • urquhart Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 18:48
                      aneta-skarpeta napisała:
                      > wiadomo, że puknąc sie można- nawet stanie- ale nie będzie to sex
                      > stulecia:)

                      Lepszy widać taki niż żadny, ktoś daje zarobić tym 13 tysiącom polskich tirówek
                      ? :) :) :)
                      www.wprost.pl/ar/2105/Sluzba-drogowa/
                      • aneta-skarpeta Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 18:59
                        wynika z tego, że Panowie sa mniej wymagający niz to deklarują:>
                    • bi_chetny Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 17.02.10, 15:39
                      aneta-skarpeta napisała:
                      > a jak będzie piekna, a pusta jak dzban, albo bardzo irytująca to
                      > jaki bedzie ten sex?

                      to zależy czy jednorazowy czy "szukam żony" :). na jednorazowy przy odpowiedniej
                      dawce alkoholu pewnie nie byłoby problemu. no, może z ewakuacją :)

                      > mysle, ze wsyztsko musi ze soba współgrac, ale łatwiej zakamuflowac
                      > pbraki w atracyjnosci dbaniem o siebie czy charakterem niz bolesną
                      > głupotę ładnym cyckiem, albo wielkim instrumentem

                      zgadza się - zresztą to że kręci, wcale nie równa się że jest absolutną pięknością.
                      • aneta-skarpeta Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 17.02.10, 16:25

                        na jednorazowy przy odpowiednie
                        > j
                        > dawce alkoholu pewnie nie byłoby problemu. no, może z ewakuacją :)
                        >

                        ale po odpowiedniej dawce alkoholu to i piekna nie musi byc,a
                        raczej...często nie jest tak piekna jak sie wydawało;D

                        >
                        > zgadza się - zresztą to że kręci, wcale nie równa się że jest
                        absolutną pięknoś
                        > cią.
                        >

                        amen
        • symmetryisall Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 10:00
          > Ja nie zgodzę się, że wyglad ma tylko znaczenie, ja trafiłam na
          > faceta który jest bardzo emocjonalny i pobudza go to że:
          > - będe się nim opiekować czyli zrobie 100 pierogów w nocy lub jego
          > ulubione danie, kanapki do pracy, bede chodzic za nim i sprzatac jego
          > balagan bez słowa, nie będe na nic narzekać - tylko się uśmiechać i
          > być zadowolona z tego że jest koło mnie- to tak w skrócie.

          Ja myślę, że tutaj odpowiednim słowem nie jest "emocjonalny", tylko "wygodny",
          ewentualnie "leniwy". Nie bardzo widzę, co jest emocjonalnego w tym, że gość
          oczekuje od Ciebie prania, sprzątania i gotowania (pierogów po nocy, dodajmy),
          do tego z uśmiechem na ustach.
          • oronga79 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 10:18
            No własnie to że jego podnieca jak ja w kuchni stoje i zajmuję sie
            domem. Ja myślałam że wygląd się liczy najbardziej i cwiczyłam jak
            szalona po ciązy żeby mieć jędrne ciało, a tu sie okazuje że nie
            jest to gwarancja seksu.
            W moim przypadku bynajmniej. Może sie mylę i przyczyna tkwi jeszcze
            w czymś innym, w moim zachowaniu - ale to temat na inne forum.
            • kag73 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 17.02.10, 04:41
              To wszystko kwestia oczekiwan. Twoj maz zeniac sie oczekiwal, ze
              bedzie mial kucharke i sprzataczke(przepraszam, ale tak to widze).
              Niektorzy faceci wlasnie to najbardziej cenia w kobiecie. Moze kiedy
              tego nie robilas byl tak wkurzony, ze nie chcialo mu sie seksic,
              albo chcial Cie ukarac.

              Ja przysznaje, jestem prozna i powierzchowna, bo dla mnie liczy sie
              wyglad zewnetrzny. Prawda jest taka, ze jezeli kogos poznajemy,
              pierwszych 30 sekund decyduje o tym, czy mialby szanse czy nie,
              chemia czy wyglad. Ja, widzac faceta pierwszy raz, nie zawsze
              wiedzialam od razu czy ewentualnie wchodzi w rachube, ale zawsze od
              razu wiedzialam kto zuuupelnie ale to zuuupelnie nie ma u mnie
              szans. na pocztaku liczy sie optyka, jezeli ktos nam nie wpadnie w
              oko, to sie niem nie zainteresujemy, chyba, ze poznamy go w innych
              okolicznosciach, albo zyskuje przy blizszym poznaniu.
              Oczywiscie sam wyglad nie wystarczy, potem dochodzi cala reszta,
              zreszta w zaleznosci od tego czego szukamy. Do tylko seksu, owszem
              wystarczy, oczywiscie jezeli jest jescze swego rodzaju sympatia.

              I jak najbardziej uwazam, ze faceci sa wzrokowcami, patrza na urode,
              podczas kiedy kobiety czesto patrza na caloksztal, kim on jest, co
              oferuje, jakie wiedzie zycie.
              Zgadzam sie tez, ze np. u mezczyzn w seksie wszystko tak przez oczy
              a u kobiet przez uszy, czyli mezczyzni to co widza, kobiety to co
              slysza(oczywiscie tendencyjnie, bo wyjatki sie zawsze zdarzaja).
              Wiadomo, ze po latach razem tez rzecz wyglada inaczej niz na
              poczatku.

              • bi_chetny Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 17.02.10, 15:43
                kag73 napisała:

                na pocztaku liczy sie optyka, jezeli ktos nam nie wpadnie w
                > oko, to sie niem nie zainteresujemy, chyba, ze poznamy go w innych
                > okolicznosciach, albo zyskuje przy blizszym poznaniu.

                podobno decyduje te kilkanaście sekund, kiedy wiemy czy jesteśmy zainteresowani
                osobą seksualnie czy nie. cała reszta, to trochę tłumaczenie decyzji podjętej na
                poziomie gadziego mózgu.
                Cała reszta jest ogromnie ważna z racji dalszego długiego wspólnego życia - ale
                to pierwsze wrażenie jest najważniejsze.
              • zakletawmarmur Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 17.02.10, 15:47
                > Ja przysznaje, jestem prozna i powierzchowna, bo dla mnie liczy
                sie
                > wyglad zewnetrzny. Prawda jest taka, ze jezeli kogos poznajemy,
                > pierwszych 30 sekund decyduje o tym, czy mialby szanse czy nie,
                > chemia czy wyglad. Ja, widzac faceta pierwszy raz, nie zawsze
                > wiedzialam od razu czy ewentualnie wchodzi w rachube, ale zawsze
                od
                > razu wiedzialam kto zuuupelnie ale to zuuupelnie nie ma u mnie
                > szans.

                Kag ja mam to samo:-) Dziele facetów na trzy grupy- "ciacha", "szło
                by" i "nigdy w życiu". Ci z pierwszej kategorii mogą trafić bardzo
                szybko do "nigdy w życiu", "szłoby" ma szanse wyemigrować do
                pozostałych kategorii. "Nigdy w życiu" -nigdy w życiu- no chyba, że
                desperacko chciałoby mi się seksu ale góra na jedną noc:-)

                Dodam jeszcze, że mega wybredna nie jestem i jednak sporo facetów na
                pierwszy rzut oka trafia do jednej z dwóch pierwszych kategorii.
                • avide Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 20.02.10, 14:17
                  Kurde, Zaklęta ta Twoja kategoryzacja ...
                  po jej pierwszym przeczytaniu zabrzmiała mniej więcej jak ..:
                  Najpierw "Ciacho" (Karolak by się ucieszył). No, ale jako że niema tak łatwo w
                  życiu szybko może być "Nigdy w życiu" (Ale przecież Żmijewski to podobno też
                  "Ciacho"). To z kolei już tylko krok od "To nie tak jak myślisz kotku" . Co z
                  kolei przy odpowiednim obrocie spraw, jakby Ci się faktycznie desperacko chciało
                  to było by jak "Prety Woman". Zaś gdyby się facet nie sprawdził to pewnie
                  zakończyło by to wszystko "Ai no corrida" ;-)))))))))))))))))))

                  No i weź się tu chłopie połap w tych kobiecych kategoryzacjach ;-))))).

                  Faceci mają dużo prościej.
                  Bzyknę z większą lub mniejszą przyjemnością. Po tym zaś zastanowię się czy
                  kwalifikowało się do "Ciacho", "To nie tak jak myślisz kotku" czy do "Nigdy w
                  życiu"-więcej ;-).
                  Najważniejsze by nie skończyło się jak w ostatniej scenie "Ai no corrida" ;-).
                  • zakletawmarmur Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 20.02.10, 15:47

                    Cześć Avi.
                    Ta kategoryzacja dotyczy wyglądu zewnętrznego, który jest ważną ale
                    nie jedyną cechą odpowiedzialną za atrakcyjność seksualną.
                    Ileż to razy się rozczarowałam, gdy ten super przystojny koleś
                    wreszcie sie odezwał. Kiedy przy bliższym poznaniu wychodzą na jaw
                    jakieś obciachowe cechy. U nas mówi się o takich "kiepski towar w
                    dobrym opakowaniu":-)

                    "Nigdy w życiu", to znaczy nigdy w życiu, nie licząc jakiś skrajnych
                    przypadków życiowych. Jednak na 99% z takim gościem bym nie poszła:-)
                    • avide Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 20.02.10, 20:31
                      Hej Zaklęta.

                      Ależ zrozumiałem Cię doskonale tyle, że te ciacha oraz nigdy w życiu tak mi się
                      jakoś filmowo skojarzyły. Poza tym fajna była ta plątanina zależności, ciacho to
                      ciacho ale nie ciacho bo zależy czy okaże się nie tylko ciacho. No i tak dalej ...
                      To było takie słodkie... takie ... kobiece ;-))))).
                      Pozdrawiam.
    • skarpetka_szara Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 16:44
      Faceci sa wzrokowcami i nie mozna im tego brac za zle. Jest to
      silniejsze od nich. I faceci dokladnie widza ze zona ma grubsze
      rece, ze jej brzuch nie jest juz taki plaski, itd... Tylko czasami
      z milosci do zony jej tego nie powiedza albo beda klamac.
      • aneta-skarpeta Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 18:21
        skarpetka_szara napisała:

        > Faceci sa wzrokowcami i nie mozna im tego brac za zle. Jest to
        > silniejsze od nich. I faceci dokladnie widza ze zona ma grubsze
        > rece, ze jej brzuch nie jest juz taki plaski, itd... Tylko czasami
        > z milosci do zony jej tego nie powiedza albo beda klamac.

        każdy jest wzrokowcem, ale z obserwacji moich wynika, ze nie tyle
        dodatkowe kg ( w zakresie 10 kg, a nie 30:) sa problemem, co brak
        zadbania (zaniechanie dbania o siebie)

        choc oczywiscie sa faceci, dla których powodem do niestawania jest
        nawet 2 kg na plus:)
        • skarpetka_szara Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 16.02.10, 19:34
          tak, zdecydowanie dbanie o siebie jest bardzo wazne aby utrzymac
          zainteresowanie faceta.
        • gomory Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 19.02.10, 14:09
          > choc oczywiscie sa faceci, dla których powodem do niestawania jest
          > nawet 2 kg na plus:)

          Ale tylko u wlasnej zony.
          Dziwnym trafem u cudzej to juz tak czesto w oczy nie kole i niejeden
          z takich zdegustowanych estetow pukal przydroznego bazyla w lesie ;).
          • oronga79 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 19.02.10, 14:44
            :) haha dokładnie zgadzam się z Tobą.
          • aneta-skarpeta Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 19.02.10, 15:31
            bo to tak naprawde chodzi o pretekst do zdrady

            moj ex szukał pretekstu do zdrady poprzez kłótnie ze mną
            ( teraz dopiero to widze:))

            przychodził i szukał "zaczepki", dochodziło do kłótni, on trzaskał
            drzwiami i szedł do kochanki " bo ja taka zła jestem"

            pretekstem moze byc wszystko- nawet te 2kg, które nie maja
            najmniejszego znaczenia

            jak życie pokazuje nie tylko tłuste i straszne baby są zdradzane,
            ale każdy facet ma "powód" zeby to zrobić:)
            • urquhart Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 19.02.10, 16:31
              aneta-skarpeta napisała:
              > pretekstem moze byc wszystko- nawet te 2kg, które nie maja
              > najmniejszego znaczenia
              > jak życie pokazuje nie tylko tłuste i straszne baby są zdradzane,
              > ale każdy facet ma "powód" zeby to zrobić:)

              Jaki pretekst twoim zdaniem jest "powodem" zdradzania mężów przez ich żony?
              • kawitator Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 19.02.10, 19:11
                Jaki pretekst twoim zdaniem jest "powodem" zdradzania mężów przez ich żony?

                Urg!! Taki naumiany wyszczekany i przepełniony wiedzą a zadaje takie retoryczne pytania
                Kobitka jako wredna z natury nie potrzebuje żadnego pretekstu.
                Ona się zakochuje i to w jej pojęciu tłumaczy i usprawiedliwia wszystko. Facet może być chodzącym ideałem ale ona się zakochała bo tamten tak na nią spojrzał a potem ( tu cytat z doświadczonego życiowo i przez życie faceta ) napierdział za uszami.
                Facet może był ideałem przed zakochaniem bowiem jak tylko ona wkłada majtki po upojnym spotkaniu to zaraz nabiera niezbitego przekonania że On jednak ideałem nie był. Przecież ona się puściła więc nie zaspokajał jej potrzeb. Jeszcze nie wie jakich ale na pewno nie zaspokajał Więc jako niezaspokojona jest niewinna a wszystko spowodował on ten niedobry który w tak perfidny sposób tyle lat udawał zakochanego i lojalnego. Potrafił się tak daleko posunąć w swej perfidii że nosił na rękach i kupił kolie z brylantami ale ona go przejrzała i już wie ze nie zaspokajał
                I żeby nie było wątpliwości Większości tych co sie oburzą odbiło lub odbije. Żadna nie jest odporna.
                • kag73 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 20.02.10, 02:49
                  Dobry tekst, podoba mi sie:))
                  A facei tacy biedni cale zycie sie starajacy, nagle zona chce
                  rozwodu albo ma kochanka...jak grom z jasnego nieba, przeciez
                  wszystko gralo a ona mi nagle wycina taki numer, swiat sie wali...No
                  bo facet jak ich wiiekszosc zadnych problemow nie widzial, pamieta i
                  tak dwa ostatnie dni, tak milo bylo, najwaniejsze ze jakos tam ten
                  zwiazek funkcjonowal a problemy? jakie problemy? Wymyslila se
                  kobita, jak zawsze.
                • urquhart Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 20.02.10, 09:16
                  He,he, Kawi, jak mi tu często brakuje twojego spojrzenia na rzeczywistość...
                  • kawitator Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 20.02.10, 11:10
                    Nie ma żadnego specjalnego spojrzenia tylko obserwacja i logika
                    Popatrz na poprzedni post Kag. Nawet taka inteligentna spryciula się nadstawiała bowiem wredota nie tylko wyszła ale został przedstawiona jako zaleta

                    A facei tacy biedni cale zycie sie starajacy, nagle zona chce
                    rozwodu albo ma kochanka..
                    Błąd logiczny chce rozwodu jak ma kochanka a nie albo. Co prawda fizyka dopuszcza także „albo” ale to prawdziwy margines

                    .jak grom z jasnego nieba, przeciez
                    wszystko gralo a ona mi nagle wycina taki numer, swiat sie wali...No
                    bo facet jak ich wiiekszosc zadnych problemow nie widzial, pamieta i
                    tak dwa ostatnie dni, tak milo bylo,

                    Jak widzisz ma pretensje bo on nie pamięta Ona pamięta rozpamiętuje i wyciąga jak potrzebuje wszystko. Przecież 12 lat temu na wiosnę a dokładnie 3 kwietnia o 15/34 to nie wymył okien jak mu kazała tylko oglądał mecz cham jeden i wymył dopiero po meczu Co za upokorzenie dla niej niebywałe. 8 lat temu to się na ulicy obejrzał za taka ruda w mini Oraz kupił sobie scyzoryk o a ona przecież potrzebowała wtedy kremu …. na ten no.. celu coś tam. Przecież smarowała tym kremem tyłek już trzy lata bez rezultatu więc nie mogła przerywać kuracji która tyle kosztuje
                    Nie wpadnie do głowy ze jakby on pamiętał to by już dawno go dawno w jej zasięgu nie było.
                    Czyli jak on taki dziwnie niemałostkowy i nie pamięta jej wyskoków Widać to idiota bo ona pamieta.
                    On ma obowiązek pamiętać wszystkie swoje uchybienia i codziennie się kajać. Jak nie pamięta to nie szkodzi Ona pamięta przypomni i zmusi do kajania się.

                    najwaniejsze ze jakos tam ten
                    zwiazek funkcjonowal a problemy? jakie problemy? Wymyslila se
                    Tu się zgodzę „wymysliła se” jak napisałem jak jej kochanek napierdział do uszu ciepłym barytonem takie pierdoły ze żaden facet nawet po pijaku lub na ciężkim kacu nie uwierzyłby nawet w jedno słowo a ona taka spryciula uwierzyła ;-)

                    Była taka firma sprawdzającą wierność żon i splajtowała bo miała 100 % skuteczność niestety.
                    • kag73 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 20.02.10, 19:04
                      Oj, Kawitator, ze Ty na taka trafiles to pech, co nie znaczy, ze
                      wszystkie takie sa.
                      Powiem Ci, ze mezczyzn bardzo lubie, nie maja latwo ale dobrze sobie
                      radza i odbieraja sporo na luzie. Sa duzo mniej wymagajacy,
                      Prawda jest taka, ze kobiety wlasnie tym sie roznia od mezczyzn, ze
                      zazwyczaj nie zapominaja, bo przywiazuja wage do szczegolow,
                      przypisuja rzeczom wieksze znaczenie niz robia to mezczyni. Gdzie
                      tam facet pamieta za ktora baba sie obejrzal w towarzystwie zony
                      przed rokiem, kobieta, prawie kazda. Co nie znaczy, ze zrobi z tego
                      problem, ale nie zapomni.
                      Oczywiscie, ze mezczyzni wiele rzeczy olewaja, nie przywiazuja do
                      nich wagi, tak bylo i bedzie, oczywiscie zdarzaja sie wyjatki.
                      Dobrze ujal to jeden z moich znajomych "A coz mnie obchodzi jaki
                      kolor ma moj samochod, albo na jaki kolor mamy sciany w domu,
                      najwaniejsze, ze pije piwo, ktore lubie''. Dokladnie tak to
                      zazwyczaj wyglada, na szczescie, bo ja sama tak lubie. Najbardziej
                      nie cierpie upierdliwych facetow, co to sie upieraja jakie meble
                      kupimy,a i tak najczeciej nie maja gustu:))
                      Nie latwo byc kobieta,czasami chcialoby sie tak jak mezczyzni,
                      zamknac jakas szufladke w glowie, otworzyc inna i byloby po
                      problemie:))

                      A tak na zupelnie powaznie na temat zdrad: jezeli ludzie sie
                      kochaja, szanuja, jest im ze soba dobrze, wiedza co maja do
                      stracenia, na pewno nie beda zdradzac ani szukac kochankow, wsztsko
                      jedno jakiej sa plci. AMEN.
              • aneta-skarpeta Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 21.02.10, 17:31
                urquhart napisał:

                > Jaki pretekst twoim zdaniem jest "powodem" zdradzania mężów przez
                ich żony?
                >


                dokładnie taki sam w przypadku obu płci

                kobiety, ktore zdradzają też wymyslają milion powodów i
                usprawiedliwien dla swoich zdrad. czesto mocno naciąganych

            • songo3000 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 19.02.10, 20:44
              aneta-skarpeta napisała:

              > pretekstem moze byc wszystko- nawet te 2kg, które nie maja
              > najmniejszego znaczenia
              O! To tak jak u mojego dobrego kolegi. Hasa sobie po paniach lekkiego obyczaju i tłumaczy to 20 razy cięższym pretekstem (oczywiście bez znaczenia :)
              Ale ja też szuja jestem, bo jak zobaczyłem koleżankę w saunie to go nawet rozumiem, hehe.
              • urquhart postrzeganie wyglądu a pot, feromony i MHC 20.02.10, 11:34
                songo3000 napisał:
                > Ale ja też szuja jestem, bo jak zobaczyłem koleżankę w saunie to go nawet rozum
                > iem, hehe.

                Gdzieś Songo czytałem o doświadczeniach że niezależnie od bodźców wzrokowych wspólna wizyta w saunie zakrzywia i zmienia postrzeganie atrakcyjności (czasem na plus a czasem na minus).
                Pot jest nośnikiem feromonów które działają na warstwie podświadomej, a sauna to nagość i maaaasa świeżego potu. Może dlatego uwielbiam chodzić z żoną do sauny :)
                Znaczy pewnie że koleżanka nie dość że ładna to jeszcze kompatybilna z tobą genetycznie (feromony sygnalijace najbardziej odmienny MHC współczynnik zgodności genetycznej postrzegamy jako najatrakcyjniejsze).
                • songo3000 Re: postrzeganie wyglądu a pot, feromony i MHC 21.02.10, 21:42
                  Nie nie nie, ja jego żonę (a zarazem moją koleżankę) zobaczyłem i żaden MHC tu nie pomoże :)
              • aneta-skarpeta Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 21.02.10, 17:34
                songo3000 napisał:


                > O! To tak jak u mojego dobrego kolegi. Hasa sobie po paniach
                lekkiego obyczaju
                > i tłumaczy to 20 razy cięższym pretekstem (oczywiście bez
                znaczenia :)
                > Ale ja też szuja jestem, bo jak zobaczyłem koleżankę w saunie to
                go nawet rozum
                > iem, hehe.
                >

                jak mu tak źle to niech się rozwiedzie;)

                • songo3000 Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 21.02.10, 21:43
                  Tam od razu źle, nie bądźmy małostkowi ;)))
      • bi_chetny Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 17.02.10, 15:30
        skarpetka_szara napisała:
        > Faceci sa wzrokowcami i nie mozna im tego brac za zle. Jest to
        > silniejsze od nich. I faceci dokladnie widza ze zona ma grubsze
        > rece, ze jej brzuch nie jest juz taki plaski, itd... Tylko czasami
        > z milosci do zony jej tego nie powiedza albo beda klamac.

        wbrew pozorom, kobiety również :)
    • avide Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 20.02.10, 14:26
      Oczywiście, że wygląd ma znaczenie.
      Tylko, że na szczęście tak mężczyźni jak i kobiety nie są wszyscy na jedno kopyto i mają różne upodobania.
      I mimo, iż jest obecnie uznany jakiś tam kanon piękna to jednak wcale nie znaczy, że tylko owi młodzi i najpiękniejsi znajdują partnerów seksualnych.

      Mamy przecież miłośników rozmiarów XXL, miłośników blondynek, brunetek, rudych, drobnych, niskich, wysokich, cycatych, dupczastych a ja się nawet spotkałem z miłośnikiem ... "loczków".
      Jeden znajomy ma absolutnego hopla na punkcie dziewczyn mających włosy na głowie wyglądające jak silnie skręcone sprężynki. Pieszczotliwie nazywa je "loczkami". To najdziwniejszy fetysz jaki znam. ;-).

      Czasami jak mijam stojące na drodze "ssaki leśne" (TIR-ówki) to też zachodzę w głowę jak można chcieć płacić za seks z taka kobietą. Skoro jednak tam stoją znaczy się, że klientów mają.

      Zrozumiałem o co tym chodzi jak kiedyś jeden kumpel zachwycił się masakrycznie brzydką kobietą, która miała jeden walor (z punktu widzenia fetyszu kumpla) Mianowicie ogromny biust. Ja bym jej kijem nie dotknął, on widział tylko jej piersi. Był zachwycony.
      Bywa i tak.... ;-)
    • kutuzow Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 02:30
      Przeczytałem dzisiaj artykuł w najnowszych Wysokich Obcasach "Tu
      mieszkało dziecko" o tym jak zmienia się ciało kobiety po ciąży.
      Przyznam szczerze ze kilka zdań które tam padły dobiły mnie
      całkowicie i tylko potwierdziły moje obawy co do punktu widzenia
      wielu kobiet po urodzeniu dziecka.

      "Redaktor: Zaniedbujesz się?
      Pani nr 1: W tej chwili jestem przede wszystkim mózgiem. Tak
      zapuszczam sie. Ja chyba w ogóle mam takie tendencje i okres
      intensywnego dbania o siebie był tylko epizodem. Chodzę w starym
      swetrze po mamie, po tygodniu wyczesuje jakieś dredy z włosów ...
      R: Mąż akceptuje Cię w tym wydaniu?
      P1: Mam nadzieję! Myślę że on mnie akceptuje w każdym. Nie było tak
      od razu. Lata docierania się. I on, i ja wiemy, że to jest taki
      etap, kiedy inne rzeczy są ważniejsze."

      "R: Nie masz potrzeby podobania się?
      P1: Nie w taki sposób. Kiedyś ciało służyło mi do tego, żeby wyrywać
      facetów, DZISIAJ JUŻ NIE MUSZĘ TEGO ROBIĆ. MAM FAJNEGO MĘŻA...."

      Pani nr2: "... Od siódmego miesiąca zaczęłam bardzo szybko tyć. Nie
      obżerałam się. Ale przytyłam 34 kg! Wyglądałam fatalnie i czułam się
      fatalnie...."

      Przeczytałem i ręce mi opadły. Jest dokładnie tak jak wpisał Leszek
      Talko w swojej książce "Dziecko dla początkujących", niektóre
      (większość?) kobiet po urodzeniu dziecka czuje się "rozgrzeszonych",
      następuje ich swoisty "awans" z partnerki/kochanki w matkę - teraz
      nie muszą (w końcu?) się starać o swój wygląd ponieważ maja duzo
      poważniejszą rolę życiową -teraz są Matką i nie muszą się już
      przecież podobać. Tym zaś którzy nieśmiało sugerują że powinny
      jednak się starać -zawsze można powiedzieć że są "niedojrzali" i nie
      rozumieją ciężkiego losu matek.

      Smutne jest to gdy będąc facetem czytam takie wypowiedzi. Człowiek
      nigdy nie ma pewności czy jego własna partnerka nie zmieni się w
      taką kobietę po ciąży.

      Myślę, że ta wiara kobiet w miłość bezwarunkową ("powinien mnie
      kochać taką jaką jestem -bez względu na (zapuszczony) wygląd")
      wyrządza wiele szkód w związkach.
      • kag73 Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 03:11
        Nie dajmy sie zwariowac. Widomo, ze do wywiadow i artykulow zawsze
        wybieraja jakies ekstremalne przypadki.
        Sama jestem matka, ale nie nigdy nie przyszlo mi do glowy, ze teraz
        juz nie musze o siebie dbac. Nadal jestem kobieta i tak chce byc
        postrzegana. Poza tym przez cale lata przyzwyczailam sie do
        szczuplej figury, dobrze mi z nia, nie chce tego zmieniac. Co nie
        znaczy, ze w ciazy robilam diete, stwierdzilam,z e po ciazy schudne
        i wroce do dawnego wygladu, to tylko kwestia czasu. I tak sie stalo.
        Znam sporo matek, ktore do teraz wygladaja niczego sobie i zadnej
        jej wyglad nie jest obojetny. Znam tez dziewczyny mlodsze ode mnie,
        nie majace dzieci a zapasione i zaniedbane, nie ma regul.
        I znam sporo facetow, ktorzy maja niczego sobie zonki matki a sami
        maja brzuchy jak ciezarne. Wszystko sie moze zdarzyc:))
        • urquhart Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 09:36
          kag73 napisała:
          > jej wyglad nie jest obojetny. Znam tez dziewczyny mlodsze ode mnie,
          > nie majace dzieci a zapasione i zaniedbane, nie ma regul.

          To że możesz przytoczyć pewne wyjątki Kag i nawet sama nim jesteś nie zmienia faktu że reguły i tendencje na pewno istnieją. Dotyczące wiekszości.

          Sam byłem uderzony podczas pierwszego dłuższego pobytu we Francji jak piekne i eksponujące wyjątkowość stanu błogosławionego mogą być kobiety w ciąży, w sklepach na ulicach. Kolorowe jaskrawe chusty brzuchach podkreślające ciąże, obcisłe ubrania, z brzuchem ale szczupłe nie zapasione. U nas w tym czasie żałość, tłuste włosy, zawsze zapasione, wygodne bezkształtne XXL i obleśne ogrodniczki. Teraz zaczęły pojawiać sie pierwsze wyjątki, ale całość jest przygnębiająca.
          Kręci mnie ten fetysz wiec zwracam uwagę.
          • zakletawmarmur Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 09:53
            > Sam byłem uderzony podczas pierwszego dłuższego pobytu we Francji
            jak piekne i
            > eksponujące wyjątkowość stanu błogosławionego mogą być kobiety w
            ciąży, w sklep
            > ach na ulicach. Kolorowe jaskrawe chusty brzuchach podkreślające
            ciąże, obcisłe
            > ubrania, z brzuchem ale szczupłe nie zapasione. U nas w tym czasie
            żałość, tłu
            > ste włosy, zawsze zapasione, wygodne bezkształtne XXL i obleśne
            ogrodniczki.

            W PL nie ma żadnego problemu, żeby kupić sobie zestaw fajnych
            ciuchów ciążowych... Tylko, że nie każdego na to stać. Taka matka
            jak podliczy sobie ile zapłaci za kilka kompletów ciuchów, w których
            pochodzi zaledwie kilka miesięcy, to woli się pomęczyć w tych
            okropnych ogrodniczkach:-) Tym bardziej, że czeka na nią jeszcze
            kilka niezbędnych wydatków na dziecko...

            No i kiedy ma o siebie dbać? W pracy czy w domu pomiędzy smażeniem
            kotletów, myciem garów, sprzątaniem, wyprowadzaniem psa i
            doglądaniem starszych dzieci? Wcale się nie dziwie, że kobietom się
            odechciewa...

            Może kobiety we Francji mają więcej czasu i pieniędzy?
            • urquhart Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 10:25
              Zaklęta, a co z szamponem i zapasieniem?
              • zakletawmarmur Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 11:00

                Co z szamponem i zapasieniem?

                Zwróć uwagę, że spora część osób z nadwagą jest wśród tych
                najbardziej zapracowanych. Nie mają czasu, żeby usiąść i prawdziwe
                śniadanie, obiad zjeść. Z reguły wygląda to tak, że przez większą
                część dnia nic nie jedzą, później wracają do domu i na stojąco
                opróżniają lodówkę. Nie mają czasu gotować, więc wpieprzają
                fastfoody, gotowe dania, byleco.

                Myśle, że na szampon większość z nas stać, co nie oznacza, że każdy
                ma tyle samo czasu, żeby go używać:-) Rozumiem, że jeśli kobieta
                pracuje na 3 etaty (praca+2 w domu) to nawet kąpać jej się już nie
                chce.

                Z biologicznego punktu widzenia obowiązki można podzielić na
                niezbędne do funkcjonowania i zbędne. O ile zdobycie pożywienia,
                zadbanie o dzieci, czy nawet wysprzątanie swojego legowiska z
                gnijących resztek (co by szczury czy jakieś prusaki się nie zalęgły)
                można uznać za niezbędne, tyle kąpiel częściej niż raz na miesiąc
                jest zbędna. Jestem przekonana, że okazałoby się nawet, że częste
                kąpiele są dla nas niezdrowe:-) Jeśli musimy wybierać, wybieramy w
                pierwszej kolejności to co niezbędne.

                Znam też sporo zapracowanych mężczyzn, których czuć na kilometr...
                • lilyrush Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 12:39
                  zakleta..Ty wez napisz ze żartowałas, bo Cie jeszcze ktos weżmie na poważnie ;-)
                  Zadna normalna dbająca o siebie kobieta nie będzie nigdy zbyt zmeczona, zeby się
                  umyc i wyjsc na ulice z tłustymi wlosami. I zadna ciaza jej do tego nie zmusi
                  Ja w ciazy pracowalam, mialam projekt 300 km od domu, drugi etat w domu, jak
                  wreszcie do niego trafilam i jakos sie maszkara nie stalam. Zreszta jak sie
                  rozwiodłam z rocznym dzieckiem i bylam samotna matka pracujaca to tez mi to nie
                  przeszkadzalo, żeby dobrze wygladac. Wrecz nie wyobrazam sobie, zeby miala
                  przytyc i sie zapuscic.
                  Zaraz sie okaze ze mialam pożadna zachete w postaci tego, ze jako zapuszczona
                  fleja nie znajde faceta ;-)
                  • zakletawmarmur Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 13:13
                    > Zadna normalna dbająca o siebie kobieta nie będzie nigdy zbyt
                    zmeczona, zeby si
                    > ę
                    > umyc i wyjsc na ulice z tłustymi wlosami.

                    Nie chodzi tylko o zmęczenie fizyczne, bardziej nawet o to
                    psychiczne. Jestem w stanie zrozumieć takie kobiety. Rozumiem, że
                    kobiecie odechciewa się dbać o siebie, gdy ma się dwójką małych
                    dzieci, dom na głowie i pracę, nie wymuszającą kontaktów służbowych
                    z ludźmi na pewnym poziomie. No i bez możliwości odejścia od tego
                    swojego męża- brzuchatego kanapowca z pilotem przyklejonym do dłoni
                    (np. z powodów finansowych), bez możliwości znalezienia nowego
                    partnera. Wtedy faktycznie sfera życia zwana "życie seksualne"
                    przestaje być na tyle ważna, żeby poświęcać jej jakąś energie
                    życiową.

                    No i nie zapominaj, że włosy w różnym tempie robią się tłuste. U
                    jednych będzie to jeden dzień, u innych tydzień. Jestem w stanie
                    sobie wyobrazić sytuacje, w których nie miałabym możliwości umycia
                    głowy przez jeden dzień, zdarzyło mi się kupować bułki z tłustymi
                    włosami w drodze powrotnej z biegania.

                    No i jest grupa ludzi, która już przed ślubem i ciążą jest
                    zapuszczona. Ciekawa jestem, jak wyglądała ta ciężarna z tłustymi
                    włosami przed ciążą? Może wcale nie lepiej?

                    Oczywiście jest grupa kobiet, które tak pochłania macierzyństwo, że
                    nawet nie pracując zmieniają się w totalne pasztety. Tak samo jak i
                    jest grupa kobiet, która tak bardzo boi się o figurę, że już w ciąży
                    zaczyna sę odchudzać. Znam taki przypadek, że ciężarna dziewczyna
                    skończyła w szpitalu, bo tak silnej anemii się nabawiła w ciąży.
                    • zakletawmarmur Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 13:32
                      dziennik.pl/kobieta/dziecko/article219229/Niebezpieczna_moda_na_odchudzanie_w_ciazy.html
                    • urquhart Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 13:34
                      zakletawmarmur napisała:
                      > No i jest grupa ludzi, która już przed ślubem i ciążą jest
                      > zapuszczona. Ciekawa jestem, jak wyglądała ta ciężarna z tłustymi
                      > włosami przed ciążą? Może wcale nie lepiej?

                      Parę miesięcy temu była podobna dyskusja w której prym wziął Songus, jak to
                      panie zapuszczają i tyją się po dzieciach. Cały czas uważam że aktualna i trafna
                      jest uwaga, wystarczy przyjrzeć się wypindrzonym lalom bez dzieci i w większości
                      zapuszczonym które prowadzają się z dziećmi.

                      Zaś co do tematu braku czasu. Z punktu widzenia zagadnienia zarządzania czasem,
                      nie ma na coś braku czasu, czas jest dobrem krórego zawsze jest za moło, jest
                      tylko podział na sprawy mniej ważne i bardziej ważne. Sprawy mniej ważne są
                      wypierane przez uznane za bardziej ważne.
                      Nie jest zaś tajemnicą że w porównaniu do np Francji macierzyństwo jest w Polsce
                      tak kulturowo ważne że spycha w tło partnerstwo małżeństwo, czy kobiecą
                      seksualność i dbanie o siebie.
                      • zakletawmarmur Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 13:45
                        > tylko podział na sprawy mniej ważne i bardziej ważne. Sprawy mniej
                        ważne są
                        > wypierane przez uznane za bardziej ważne.
                        > Nie jest zaś tajemnicą że w porównaniu do np Francji macierzyństwo
                        jest w Polsc
                        > e
                        > tak kulturowo ważne że spycha w tło partnerstwo małżeństwo, czy
                        kobiecą
                        > seksualność i dbanie o siebie.

                        Ależ właśnie o tym pisze. Wystarczy zwrócić uwagę, jakie oczekiwania
                        od żony, ma ten statystyczny mąż. Żona ma przede wszystkim zarabiać
                        kasę i dbać o dom. Nawet jeśli twierdzą, że jej wygląd jest taaaki
                        ważny, to mało który ma na tyle małą potrzebę posiadania zadbanej
                        żony, żeby brać nadgodziny i pieniążki przeznaczać na te sprawy albo
                        faktycznie szczerze odciążyć ją w codziennych obowiązkach, żeby
                        mogła zająć się tymi obowiązkami, bez których obejść się nie można!
                        • zakletawmarmur Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 13:47
                          Nie nie można, tylko można:-)
                        • urquhart Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 14:14
                          zakletawmarmur napisała:
                          > Ależ właśnie o tym pisze. Wystarczy zwrócić uwagę, jakie oczekiwania
                          > od żony, ma ten statystyczny mąż. Żona ma przede wszystkim zarabiać
                          > kasę i dbać o dom. Nawet jeśli twierdzą, że jej wygląd jest taaaki
                          > ważny, to mało który ma na tyle małą potrzebę posiadania zadbanej
                          > żony, żeby brać nadgodziny i pieniążki przeznaczać na te sprawy albo
                          > faktycznie szczerze odciążyć ją w codziennych obowiązkach, żeby
                          > mogła zająć się tymi obowiązkami, bez których obejść się nie można

                          Żona zarabiać kasę???. No tu się zupełnie zgodzić nie mogę. Po pierwsze na tle Europy mamy najmniej aktywnych kobiet, tym bardziej tych z dziećmi. Natomiast w porównaniu do Europy znakomita większość idzie na zwolnienia w czasie ciąży i nie pracuje, za co winiłbym jednak NASTAWIENIE na odpuszczenie sobie a nie jakiś katastrofalny stan zdrowia polskiego społeczeństwa.

                          Po drugie w kwestii wyglądu, wcale nie ilość pieniędzy czy pomocy (czasu) jest tu kluczowe jak czytasz o problemach w zwiazku, tylko motywacja. Jeżeli ważniejsze jest dziecko i macierzyństwo więcej czasu czy środków zostaje także przeznaczane na macierzyństwo bo nigdy nie jest ich dość.
                          Wbrew pozorom starają się bardziej nie te co mają większa pomoc a ODWROTNIE większa motywację stąd że walczą o chłopa, nie są go pewne, w czasie problemów w zwiazku, czy w konkubinacie, to wredna i gorzka prawda.

                          Z reguły jak chłop bogaty to maja większą czujność bo trudniej go przy sobie utrzymać a nie dlatego że mają więcej czasu. Gdzie bogaty chłop ale dupa od pantoflem tam baba roztyta i tylko przy dzieciach i tak jak obserwuję .
                          • zakletawmarmur Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 15:00
                            > Żona zarabiać kasę???. No tu się zupełnie zgodzić nie mogę. Po
                            pierwsze na tle
                            > Europy mamy najmniej aktywnych kobiet, tym bardziej tych z
                            dziećmi. Natomiast w
                            > porównaniu do Europy znakomita większość idzie na zwolnienia w
                            czasie ciąży i
                            > nie pracuje, za co winiłbym jednak NASTAWIENIE na odpuszczenie
                            sobie a nie jaki
                            > ś katastrofalny stan zdrowia polskiego społeczeństwa.

                            Ależ jedno nie zaprzecza drugiemu:-)
                            Właśnie dlatego, że bezrobocie jest duże, tak samo jak i duże są
                            różnice w zarobkach, panowie często wolą się związać z kobietami
                            lepiej zarabiającymi niż ładnymi:-) Zwróć uwagę, jakie kobiety są
                            teraz na topie, dobrze zarabiające bizneswoman:-) A jeśli jeszcze są
                            naturalnie ładne to mogą mieć praktycznie każdego.

                            Tu na forum często było to podkreślane. Zauważyłam nawet, że panowie
                            wolą mieć pracujące żony, nawet jeśli się to finansowo nie opłaca,
                            bo opiekunka, kasa wydawana na żarcie przewyższa zarobki żony.

                            Nie ma się co oszukiwać kobieta z małym dzieckiem często ma problemy
                            z pracą. Zwiększa to frustracje, bo zdecydowana większość ma
                            świadomość, że partner oczekuje od nich kasy a nie ciepłego obiadku
                            i wysprzątanego domku. Szukają pracy, nie znajdują... Znajdują, ale
                            źle ją tam traktują, bo nie dają z siebie tyle co bezdzietne, wolne
                            koleżanki. Kobiety nie mają na tyle silnej inteligencji
                            emocjonalnej, żeby tak łatwo radzić sobie w stresujących sytuacjach
                            jak mężczyźni.

                            Co więc może zrobić taka słabsza babka? Wycofać się w macierzyństwo
                            i na każdym kroku podkreślać, jakie to nie jest ważne zajęcie. Sama
                            będzie sobie to na tyle często powtarzać, że sie do tego przekona i
                            zagłuszy to poczucie winy, że "żeruje" na swoim mężu. Nie znam
                            kobiet, które mając możliwość bezstresowej pracy wybierają siedzenie
                            z dzieckiem w domu:-) Może za granicą, jest więcej możliwości
                            znalezienia sobie pracy, przez co nie ma takiej presji?

                            > Z reguły jak chłop bogaty to maja większą czujność bo trudniej go
                            przy sobie ut
                            > rzymać a nie dlatego że mają więcej czasu. Gdzie bogaty chłop ale
                            dupa od panto
                            > flem tam baba roztyta i tylko przy dzieciach i tak jak obserwuję .

                            Oczywiście! Jeśli facet dużo zarabia, to jego atrakcyjność seksualna
                            idzie w górę. Szczególnie, że tyle ładnych, młodych i nieodpornych
                            na stres kobiet dokoła:-) Dla takiego trzeba się starać, a przede
                            wszystkim, przy takim można sobie na to pozwolić. Chociażby nie wiem
                            ile energii kobieta poświęcić chciała na zadbanie o siebie, to
                            prędzej czy później zacznie ją ograniczać brak kasy. Fajne ciało to
                            nie tylko dbanie o linię:-)

                            > Wbrew pozorom starają się bardziej nie te co mają większa pomoc a
                            ODWROTNIE wię
                            > ksza motywację stąd że walczą o chłopa, nie są go pewne, w czasie
                            problemów w z
                            > wiazku, czy w konkubinacie, to wredna i gorzka prawda.

                            Jeśli facet nie jest kobiecie potrzebny, to nawet poczucie zazdrości
                            tu nie pomoże. Nie wiem co niby konkubinat zmienia? To chyba tylko
                            brak świadomości jak to się w konkubinacie żyje:-)
                            Jeśli są biedni to chłop i tak nie odejdzie, bo gdzie się podzieje i
                            za co alimenty zapłaci?:-)
                            • aandzia43 Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 16:36
                              >
                              > Oczywiście! Jeśli facet dużo zarabia, to jego atrakcyjność
                              seksualna
                              > idzie w górę. Szczególnie, że tyle ładnych, młodych i nieodpornych
                              > na stres kobiet dokoła:-) Dla takiego trzeba się starać, a przede
                              > wszystkim, przy takim można sobie na to pozwolić. Chociażby nie
                              wiem
                              > ile energii kobieta poświęcić chciała na zadbanie o siebie, to
                              > prędzej czy później zacznie ją ograniczać brak kasy. Fajne ciało
                              to
                              > nie tylko dbanie o linię:-)

                              Dokładnie. Jest kasa, jest dbanie o siebie. Bo jest kasa na
                              opiekunkę, jak się chce wyskoczyć na siłownię czy do kosmetyczki,
                              kasa na siłownię kosmetyczkę, na dietetyka, kosmetyki na rozstępy.
                              Nie znam ani jednej zaniedbanej zamożnej kobiety z powiedzmy,
                              rocznym dizeckiem. Najpóźniej po paru miesiącach wracały do niezłej
                              sylwetki, cała reszta robiona była sukcesywnie wcześniej. Chcesz
                              mieć kobietę, która wygląda jak milion dolarów? Musisz mieć ten
                              milion dolarów. Nie, nie musisz koniecznie jej utrzymywać. Ona
                              często utrzymuje się sama na swoj "milion". Ale ty swój musisz mieć
                              na wabia. Jaki pan, taki kram.
                              • zakletawmarmur Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 18:39
                                IMO nasza ocena przydatności związkowej zależy przede wszystkim od:
                                - pozycji społecznej (w której najważniejszy czynnik stanowią jednak
                                pieniądze)
                                - warunków fizycznych (w tym młody wiek, uroda)

                                Mężczyźni częściej szukają sobie młodszych, kobiety bogatszych,
                                jednak ciągle się to zmienia. Nikogo już przecież nie dziwi, że
                                Madonna ma sporo młodszego kochasia. Stać ją to ma:-) Pewnie w
                                przeciwieństwie do młodej żony Pazury nie oczekuje od męża wsparcia
                                finansowego i "wprowadzenia na salony". Gdyby Madonna była 25 lat
                                młodsza (i tak samo bogata jak jest) to miałaby od faceta większe
                                wymagania finansowe niż ma:-)

                                Fullpacked osobniki szukają fullpacked osobników. Ci z wadami muszą
                                iść na kompromisy i zaakceptować je u partnera albo powalczyć i
                                zwalczyć je u siebie (co nie zawsze jest możliwe). Jest oczywiście
                                grupa osób z roszczeniową postawą do życia- obu płci. Są wyrozumiałe
                                jedynie dla własnych wad. Jednak nikt normalny się z nimi nie
                                zadaje:-)

                                Takie cechy jak charakter, poglądy czy temperament są "za darmo",
                                dlatego, że to co jednemu się będzie podobać, drugiemu będzie już
                                przeszkadzać. Są to cechy oczywiście ważne z punktu widzenia
                                związku, jednak same w sobie nie odpowiadają za miejsce w hierarchii
                                atrakcyjności, którą zajmujemy. Są przecież panowie, którzy wolą np.
                                niskolibidowe-wysokolibidowe, wesołe-melancholijne, katoliczki-
                                ateistki.
                                • urquhart Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 19:58
                                  zakletawmarmur napisała:

                                  > Takie cechy jak charakter, poglądy czy temperament są "za darmo",
                                  > dlatego, że to co jednemu się będzie podobać, drugiemu będzie już
                                  > przeszkadzać. Są to cechy oczywiście ważne z punktu widzenia
                                  > związku, jednak same w sobie nie odpowiadają za miejsce w hierarchii
                                  > atrakcyjności, którą zajmujemy. Są przecież panowie, którzy wolą np.
                                  > niskolibidowe-wysokolibidowe, wesołe-melancholijne, katoliczki-
                                  > ateistki.

                                  Wszystko zgoda, dopasują się, dotrą kompromisy, priorytety, a potem przychodzi macierzyństwo i priorytety zmieniają się o 180 stopni olbrzymiej grupie kobiet. I o tym jest artykuł.
                                  Macierzyństwo ma taki priorytet że relacja pary nie ma szans kofrontacji priorytetów. Odpuszczenie sobie na całej linii. W taki sposób Hellinger pisał że to typowy problem Polski a także znacznie bogatszych Włoch państw o maryjnej kulturze sacrum macierzyństwa.
                                  Rozumiem dlaczego takie wytłumaczenie jest przez was odrzucane i wypierane. Ale jednocześnie tłumaczy największą skalę kryzysów pierwszego dziecka, odpuszczania sobie po ciąży lepiej niż to że w skali Europy kobiety gdzieś indziej mają mniej obowiązków a faceci są mniej leniwi :)
                                  • mujer_bonita Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 20:20
                                    urquhart napisał:
                                    > Wszystko zgoda, dopasują się, dotrą kompromisy, priorytety, a potem przychodzi
                                    > macierzyństwo i priorytety zmieniają się o 180 stopni olbrzymiej grupie kobiet.
                                    > I o tym jest artykuł.
                                    > Macierzyństwo ma taki priorytet że relacja pary nie ma szans kofrontacji
                                    > priorytetów.
                                    (...)
                                    > Rozumiem dlaczego takie wytłumaczenie jest przez was odrzucane i wypierane.

                                    Ale dlaczego odrzucane? OCZYWIŚCIE, że rodzicielstwo staje na pierwszym planie i
                                    powinno tak być DLA OBOJGA. Równie dobrze krytykując matki możemy krytykować
                                    ojców, że w niewystarczającym stopniu w rodzicielstwo się angażują, że właśnie
                                    nie jest ono dla nich priorytetem.

                                    Nie zgadzam się natomiast zupełnie, że relacja partnerska nie ma szans, bo to
                                    już kwestia jakości relacji i wzajemnego zrozumienia. Rodzicielstwo zmienia
                                    bardzo wiele a faceci często by chcieli, żeby wszystko było jak przedtem.
                                    Zamiast zabrać się za pracę nad związkiem i zajęcie miejsca w nowej sytuacji to
                                    stoją i tupią nóżkami jak mali chłopcy.

                                    PS. Jestem ciekawa, czy przytaczany przez Ciebie przykład dbających o siebie
                                    Francuzek ma jakikolwiek przekład na długość trwania czy szczęśliwość związków.
                                    Bo jakoś tak mi się wydaje, że odsetek rozwodów mają znacznie wyższy niż w PL ;)
                                    • urquhart Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 20:43
                                      mujer_bonita napisała:
                                      > powinno tak być DLA OBOJGA. Równie dobrze krytykując matki możemy krytykować
                                      > ojców, że w niewystarczającym stopniu w rodzicielstwo się angażują, że właśnie
                                      > nie jest ono dla nich priorytetem.

                                      Hellinger pisał w odniesieniu do róznych krajów gdzie podróżuje prowadzi terapię rodzin i par. Ma zatem porównanie. Relacja pary ma szansę jego zdaniem jeżeli jest ważniejsza od rodzicielskiej. W innych krajach też ojcowie nie stawiają relacji rodzicielskiej wyżej...

                                      > Francuzek ma jakikolwiek przekład na długość trwania czy szczęśliwość związków.
                                      > Bo jakoś tak mi się wydaje, że odsetek rozwodów mają znacznie wyższy niż w PL ;

                                      Jak pewno sobie imaginujesz, rozpad emocjonalny zwiazku nie jest równoznaczny z rozwodem. Wiele osób pozostaje w PL w zwiazku z powodów innych niż jakość relacji pary i satysfakcja.
                                      Nie spotkałem porównań długości zwiazku, natomiast pamiętam odniesienia że rozpady więzi z powodu kryzysu dziecka to była polska specjalność.
                                      • mujer_bonita Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 21:00
                                        urquhart napisał:
                                        > Hellinger pisał w odniesieniu do róznych krajów gdzie podróżuje prowadzi terapi
                                        > ę rodzin i par. Ma zatem porównanie. Relacja pary ma szansę jego zdaniem jeżeli
                                        > jest ważniejsza od rodzicielskiej. W innych krajach też ojcowie nie stawiają r
                                        > elacji rodzicielskiej wyżej...

                                        Wyższość relacji partnerskiej nad rodzicielstwem = wygodna wymówka, żeby nie brać odpowiedzialności za własne dziecko.


                                        > Nie spotkałem porównań długości zwiazku, natomiast pamiętam odniesienia że rozp
                                        > ady więzi z powodu kryzysu dziecka to była polska specjalność.

                                        Bo inne kultury mają inne problemy. Trawa zawsze zieleńsza na trawniku sąsiada ;)
                                        • urquhart Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 21:12
                                          mujer_bonita napisała:
                                          > Wyższość relacji partnerskiej nad rodzicielstwem = wygodna wymówka, żeby nie br
                                          > ać odpowiedzialności za własne dziecko.

                                          Pomiędzy wzięciem odpowiedzialności a dostaniem hopla i klapek na oczach na punkcie dziecka jest różnica na która właśnie nacisk kładzie Hellinger :)
                                          www.gwp.pl/product/1372.html
                                          Jeżeli nie rozumiesz o czym piszę zainteresuj się jego dorobkiem i zaskakującą innych terapeutów skutecznością w rozwiązywaniu kryzysów w związkach zarówno par jak i rodzin. Złośliwi i zazdrośnicy mówią o skuteczności z wykorzystaniem okultyzmu i czarnej magii.
                                          • mujer_bonita Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 21:27
                                            urquhart napisał:
                                            > Jeżeli nie rozumiesz o czym piszę zainteresuj się jego dorobkiem i zaskakującą
                                            > innych terapeutów skutecznością w rozwiązywaniu kryzysów w związkach zarówno pa
                                            > r jak i rodzin.

                                            Świetny tekst z linka:
                                            " Jeśli jakaś para ma trudności i prosi mnie o radę, wtedy często pytam: "Co ma
                                            dla was pierwszeństwo: bycie rodzicami, czy bycie parą?".(...) A przede
                                            wszystkim: dzieci, które widzą, że ich rodzice się kochają, czują się bardzo
                                            szczęśliwe. "

                                            Taka piękna teoria. Jak to wygląda w praktyce? A tak:
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,106931557,106931557,ciagle_za_malo_.html
                                            Pierwszeństwo w byciu parą wg. panów to zwalenie całego wysiłku rodzicielstwa na
                                            kobietę po czym stanie i tupanie jak mały chłopiec, że 'coś się zmieniło'. Zero
                                            obowiązków - 100% praw.
                                            • aneta-skarpeta Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 21:53
                                              > Taka piękna teoria. Jak to wygląda w praktyce? A tak:
                                              >
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,106931557,106931557,ciagle_za_malo_.htm
                                              l

                                              przeczytałam tylko 1 post i moja refleksja jest taka, ze ta baba to
                                              kombajn, że ma ochote i siłe jeszcze na 3 razy w tyg przy takiej
                                              orce:D
                                            • urquhart niedojrzałe kobiety - polski problem 22.02.10, 07:40
                                              mujer_bonita napisała:
                                              > Taka piękna teoria. Jak to wygląda w praktyce? A tak:
                                              > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,106931557,106931557,ciagle_za_malo_.html
                                              > Pierwszeństwo w byciu parą wg. panów to zwalenie całego wysiłku
                                              > rodzicielstwa na kobietę po czym stanie i tupanie jak mały chłopiec,

                                              Perel i Hellinger ujmują to tak że polską specjalnością jest nieumiejętność
                                              kobiet w pogodzeniu roli matki z rolą partnerki w związku.
                                              Nieumiejętność pogodzenia ról w życiu to niedojrzałość.
                                              Przykład który podajesz być może obrazuje że oprócz głównego polskiego problemu
                                              niedojrzałych kobiet zdarzają się też niedojrzali mężczyźni.
                                              • aneta-skarpeta Re: niedojrzałe kobiety - polski problem 22.02.10, 10:10
                                                urquhart napisał:


                                                > niedojrzałych kobiet zdarzają się też niedojrzali mężczyźni.
                                                >

                                                znam wiele młodych i starszych mam i zauwazyłam, ze te które maja
                                                pomoc w mężach i partnerach przy dzieciach nie mają pieluszkowego
                                                zapalenia mózgu i nie jeżdzą po meżach jak po łysych kobyłach;)

                                                prawda jest taka, ze nawet przeciwnicy emamy ( ja tez ich nie
                                                lubie:) widza te osoby TYLKO przez pryzmat tamtego forum, a internet
                                                może byc mylący i kreuje rzeczywistosc

                                                jakby ktos po moich wpisac oceniał mnie to ja interesuje sie tylko
                                                dradami, kochankami i sexem;D
                                              • mujer_bonita WTF??????? 22.02.10, 10:34
                                                urquhart napisał:
                                                > Perel i Hellinger ujmują to tak że polską specjalnością jest nieumiejętność
                                                > kobiet w pogodzeniu roli matki z rolą partnerki w związku.
                                                > Nieumiejętność pogodzenia ról w życiu to niedojrzałość.
                                                > Przykład który podajesz być może obrazuje że oprócz głównego polskiego problemu
                                                > niedojrzałych kobiet zdarzają się też niedojrzali mężczyźni.


                                                'Zdarzają się niedojrzali mężczyźni'???????? JEST ICH W POLSCE CAŁE MORZE!!!!

                                                ZDECYDOWANA WIĘKSZOŚĆ mężczyzn z Polsce NIE UMIE pogodzić roli partnera i ojca. O ile w przypadku kobiet cierpi na tym związek to u panów cierpią na tym dzieci. Wg. moich obserwacji niedojrzałe kobiety zdarzają się, niedojrzali mężczyźni - to prawie STANDARD.
                                                • kutuzow Re: WTF??????? 22.02.10, 10:55
                                                  mujer_bonita napisała:

                                                  > 'Zdarzają się niedojrzali mężczyźni'???????? JEST ICH W POLSCE
                                                  CAŁE MORZE!!!!
                                                  >
                                                  > ZDECYDOWANA WIĘKSZOŚĆ mężczyzn z Polsce NIE UMIE pogodzić roli
                                                  partnera i ojca.
                                                  > O ile w przypadku kobiet cierpi na tym związek to u panów cierpią
                                                  na tym dziec
                                                  > i. Wg. moich obserwacji niedojrzałe kobiety zdarzają się,
                                                  niedojrzali mężczyźni
                                                  > - to prawie STANDARD.
                                                  >


                                                  mujer_bonita --> Wyjaśnij proszę jak Ty definiujesz niedojrzałych
                                                  mężczyzn? mam wrażenie że dla wielu kobiet KAŻDY facet który nie
                                                  przyjmie ich punktu widzenia, że to DZIECKO jest najważniejsze w
                                                  związku jest od razu oceniany jako niedojrzały (w przeciwieństwie do
                                                  tych "dojrzałych" kobiet które wiedzą przecież że całe życie kręci
                                                  się wokół dzieci, a związek jest tylko drogą do celu,
                                                  (macierzyństwo) a nie celem samym w sobie.

                                                  Ja rozumiem zaś rozczarowanie mężczyzn, którzy czują się zrobieni w
                                                  przysłowiowego konia. Wyobraź sobie że możliwy jest jeszcze inny
                                                  wariant (co prawda rzadko w Polsce występujący z powodów mitu Matki
                                                  Polki o którym pisał już urquhart) w wariancie tym najważniejsi są
                                                  PARTNERZY /MAŁŻONKOWIE, a dziecko jest dopełnieniem ich miłości.
                                                  Najpierw dba się o szczęście partnera, ponieważ szczęśliwa rodzina
                                                  zapewni szczęście i odpowiednie wzorce dla dziecka. W
                                                  wariancie "MatkoPolkowym" gdzie to dziecko jest oczkiem w głowie -
                                                  często następuje rozpad związku (jeśli nie całkowity to
                                                  emocjonalny), i dziecko staje się "zakładnikiem" takiej
                                                  sfrustrowanej kobiety.

                                                  Zerknij sobie na ten art:
                                                  www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53663,1427025.html?as=1&ias=3&startsz=x
                                                  • aneta-skarpeta Re: WTF??????? 22.02.10, 11:25
                                                    u mnie było tak

                                                    moj ex był i jest niedojrzały. Przejawiało sie to tym, ze w
                                                    deklaracjach ( planowalismy dziecko, nie bylo wpadki) zapewniał o
                                                    tym jakie to bedzie wazne, jak bedzie sie nim zajmował i bla bla bla

                                                    w efekcie zostałam na lodzie, bo tatus jest zmeczony, nie znosi
                                                    płaczu i brzydzi sie kupki. A ja kurna to oczywiscie "kocham", bo
                                                    jakze inaczej

                                                    i spałam przez 1.5 r. po 3 h i przerwa, w ciagu dnia jak zombie,
                                                    wszystko mi sie rozłaziło bo nie mialam energii
                                                    wszytsko w biegu i wszystko z dzieckiem- bo mąż sie nie kwapił z
                                                    pomoca, bo on po pracy jest zmeczony, bo musi milion rzeczy zrobic (
                                                    jak sie okazało tak wuielbiał grzebac w smaochodzie bo mógl
                                                    godzinami gadac nieniepokojony przez tel)

                                                    mimo, ze nie chciałam to mialam pieluchowe zapalenie mozgu bo w moim
                                                    zyciu było TYLKO dziecko

                                                    dziecko jest juz duze, tatus ma taki sam olewczy stosunek do roli
                                                    ojca- pewnie nic by sie nie zmieniło

                                                    a teraz z moim partnerem ( kawaler , bezdzietny, mlodszy ode mnie o
                                                    3.5 roku)

                                                    Jakos dziwnym trafem rozumie ze dziecko to obowiązki i jak zrzuci je
                                                    wszystkie na mnie to bede nie do życia, a wtedy on będzie miał
                                                    przerabane i nie bede miala ochoty, sily i energi na nic innego

                                                    nie jest idealem, bo to bałaganiarz do entej potęgi i tez mu sie
                                                    czasem NIE CHCE, ale rozumie ze mi tez sie czasem nie chce, a ktos
                                                    dzieckiem zając sie musi

                                                    w sytuacji gdy moj ex odwracał sie na pięcie to czy chciałam, czy
                                                    mialam ochotę czy nie to dzieckiem zając sie musiałam, a on miał
                                                    postawę roszczeniową " bo nie byłam taka jak kiedys"

                                                  • avide Re: WTF??????? 22.02.10, 16:06
                                                    Aneta, po ty co tutaj napisałaś:

                                                    aneta-skarpeta napisała:

                                                    > u mnie było tak moj ex był i jest niedojrzały. Przejawiało się to tym, ze w
                                                    > deklaracjach ( planowaliśmy dziecko, nie było wpadki) zapewniał o
                                                    > tym jakie to bedzie wazne, jak bedzie sie nim zajmował i bla bla bla
                                                    > w efekcie zostałam na lodzie, bo tatus jest zmeczony, nie znosi
                                                    > płaczu i brzydzi sie kupki. A ja kurna to oczywiscie "kocham", bo
                                                    > jakze inaczej

                                                    _______________________________________

                                                    wnioskuję po tym, że zasadniczo mylisz pojęcia niedojrzałości z wygodnictwem i lenistwem.
                                                    To zupełnie dwie różne rzeczy.
                                                    To że twój eks tak się zachowywał wynikało poniekąd z tego, że SAMA mu na to pozwoliłaś. On nie był niedojrzały. On był cholernie sprytny. Umiejętność manipulacji posiadły nie tylko kobiety. Gdybyś przycisnęła w odpowiednim czasie (tuż po urodzeniu) szanownego pana tatusia i nauczyła go obowiązków przy dziecku zrobiłabyś ogromną przysługę tak jemu jak i sobie.

                                                    Ty wolałaś zrobić coś sama bo nie umiałaś wymóc na nim. A powinnaś. Zwyczajnie dałaś się wywieść w pole. Chciałaś dziecka (jesteś pewna że on też chciał ? czy może powiedział Ci tak byś dała mu już w końcu spokój?), zrobił Ci je po czym sprytnie wymigał się od opieki przerzucając ją na Ciebie.


                                                    Znam osobiście taki przypadek. Niby szczęśliwe małżeństwo. Niby oboje chcieli dziecka, ale tak naprawdę jak na jednej czy drugiej imprezie zakrapianej alkoholem pogadałem sobie na osobności z jednym i drugim wyszło, że ona czuje się szczęśliwa, że ma dwójkę dzieci. On zaś cieszy się, że żona jest szczęśliwa, ale nie ma zamiaru zbytnio ingerować w jej szczęście. W nocy on śpi. Gdy ona się kiedyś pożaliła, że pada z nóg z niewyspania bo od kilku tygodni nocy całej nie przespała, powiedziałem jej, że jest sobie sama winna bo dzieci mają dwoje rodziców. Myśłem, że ON (jej mąż) mnie żywcem ukatrupi na miejscu jak to usłyszał.
                                                    Jako, że lubię ich już się nie odzywam, ale prawda jest taka, że facet jest świetnym manipulantem i potrafi doskonale urobić sobie żonę.
                                                    Czy jest niedojrzały ? Absolutnie nie.
                                                    Czy jest wygodny, leniwy ? Absolutnie tak.

                                                    Czujesz różnicę ?

                                                    Twój obecny partner Aneto jest zwyczajnie trochę niej leniwy poza tym ma świadomość, że skoro pogoniłaś ojca to i jego pogonisz jak będzie miał postawę tylko roszczeniową. Poza tym pewnie od niego więcej wymagasz. Nawet nieświadomie. Nauczyłaś się tego na własnej skórze. Co nota bene działa na korzyść was obojga. Tobie się wydaje że masz super faceta i dzięki temu jesteś dla niego czulsza, bardziej namiętna. On z kolei widząc to poświęca się czasami i da z siebie odrobinę więcej niż mu się chce. Stworzyliście takie swoiste perpetum mobile wzajemnego motywowania się. I o to chodzi.


                                                    Niedojrzały facet to taki, który całe życie nie potrafi podjąć decyzji. Nie potrafi zadbać ani o siebie ani o rodzinę. Żyje na garnuszku innych nie mając ani chęci ani pojęcia jak to zrobić by było im wszystkim lepiej. Jak kobieta na takiego naciśnie i zrobi mu dziecko ten się zgodzi. Albo nawet nie, on się nie tyle zgodiz co nie będzie umiał zaprzeczyć. Później zaś będzie miał żal do całego świata że przez tego malucha musi wstać w nocy, przez niego nie może jechać na koncert, na wakacje. Że ten mały gnojek pochłania wszystkie nadwyżki finansowe i przez niego nie ma w domu nowego zestawu DVD albo wypasionych alufelg w swoim aucie. Bo musiał wózek kupić. To taki mami synek, piotruś pan.
                                                  • aneta-skarpeta Re: WTF??????? 22.02.10, 16:36
                                                    > Twój obecny partner Aneto jest zwyczajnie trochę niej leniwy poza
                                                    tym ma świado
                                                    > mość, że skoro pogoniłaś ojca to i jego pogonisz jak będzie miał
                                                    postawę tylko
                                                    > roszczeniową.

                                                    co do mojego ex to jestem swiadoma ze to czlowiek niedojrzały, a
                                                    dodatkowo leniwy- znam go lepiej niż Ty:)

                                                    a co do opieki nad dzieckiem. MOj ex potrafił zrobic wszystko przy
                                                    dziecku. nawet przez pierwsze 2 tyg to z tego co pamietam mial
                                                    zapał...ale szybko sie znudzil

                                                    niestety nie miałam fizycznie mozliwosci wymóc na nim jakiejkolwiek
                                                    aktywnosci. po prostu trzaskał drzwiami i wychodził, z drugiej
                                                    strony, z perspektywy czasu widze, ze wieczna walka z nim nie
                                                    przyniosłaby mi nic- bo wszystko byloby wyszarpywane, z nerwami,
                                                    płaczem. rozstawalismy sie, byly deklaracje, potem powrot do starych
                                                    nawycków, a ze mnie uchodzilo powietrze. w pewnym momencie
                                                    powiedzialam "mam dosyc"

                                                    natomaist wiem, ze faceci sa rózni i maja różne podejscie do dzieci,
                                                    do zon, do zwiazków, obowiązków i pieniedzy i moj obecny jest
                                                    kompletnie inny niz moj ex i z nim nawet w ułamku porcenta nie mam
                                                    takich porblemów jak z ex. BO TO SĄ ZUPEŁNIE INNI LUDZIE

                                                    i nie wydaje mi sie że mam super faceta- wiem, ze dla mnie jest
                                                    super, bo sie swietnie dogadujemy i dobrze nam sie razem zyje

                                                    inna kwestia, ze oboje czasem musimy sie poswięcic i mimo ze nam sie
                                                    nie chce to cos robimy. Bo kazdy ma takie chwile, ze mu sie po
                                                    prostu nic nie chce



                                                  • mujer_bonita Re: WTF??????? 22.02.10, 16:38
                                                    avide napisał:
                                                    > To że twój eks tak się zachowywał wynikało poniekąd z tego, że SAMA mu na to po
                                                    > zwoliłaś.
                                                    (...)
                                                    > Ty wolałaś zrobić coś sama bo nie umiałaś wymóc na nim. A powinnaś.

                                                    Cokolwiek by się nie działo i tak winna będzie kobieta. Lenistwo faceta - no
                                                    przecież to jego kobieta nie umiała go wychować (względnie wcześniej matka).

                                                    Dojrzałość Avide to umiejętność przewidywania skutków własnych czynów i branie
                                                    na siebie odpowiedzialności. Ja się nie dziwię facetom, że najpierw chcą dziecka
                                                    a później woleliby DVD. Tylko, że na świecie jest już człowiek, za którego
                                                    powinni być odpowiedzialni. Bo dziecko potrzebuje obojga rodziców.

                                                    I znów wracamy do kwestii szacunku i partnerstwa w związku. Można nie lubić
                                                    obowiązków związanych z dzieckiem (je nie lubię) ale w życiu jako partnerka
                                                    mojego TŻ-ta nie zwaliłabym na niego całej pracy. Z szacunku do niego. I zwykłej
                                                    ludzkiej przyzwoitości.
                                                  • aneta-skarpeta Re: WTF??????? 22.02.10, 16:50
                                                    mam coraz wieksze wrazenie, ze sami faceci robią ze swoje płci bandę
                                                    idiotów, która jak nie zostanie odpowiednio pokierowana to zbłądzi
                                                    na pierwszym lepszym zakręcie, sa totalnie bezwolni i przymuszani do
                                                    czegokolwiek przez te złe kobiety, które sa wszystkiemu winne

                                                    doroslego czlowieka trudno nauczyc zwyklej ludzkiej przyzwoitosci,
                                                    jesli nie ma tego we krwi

                                                  • aandzia43 do Avide 22.02.10, 16:45
                                                    Bardzo ciekawy post. Zgadzam się z delikatnie zarysowanym podziałem
                                                    na facetów niedojrzałych i facetów leniwych, a umiejących
                                                    manipulować. Nie wyrokowałabym co do tego, jak było u Anety, bo za
                                                    mało wiem.
                                                    Chciałabym dorzucić jeszcze jedno kryterium do nowej klasyfikacji.
                                                    Ojciec wygodny to taki, który w sytuacji przyciśnięcia do muru (z
                                                    powodu działań wkurzonej żony, czy z powodu okoliczności życiowych)
                                                    staje na wysokości zadania. To znaczy zaczyna wstawać w nocy,
                                                    pamiętać o właściwym żywieniu dziecka (nie pizza codziennie), o
                                                    wizycie u lekarza, o stosownym do pogody ubiorze i zaczyna mieć
                                                    cierpliwość do zabawy z potomkiem (takiej, ze i dziecko jest
                                                    zadowolone i nie wykazuje zniecierpliwienia). I łapie kontakt z
                                                    dzieckiem (choć zapewne wcześniej też ten kontakt miał niezły).
                                                    Szczegóły można darować. Nikt się nei będzie czepiał źle
                                                    zaplecionych warkoczyków czy zielonych rajstopek do różowej
                                                    sukienki;-)
                                                    Niedojrzały zaś ojciec to taki, który dalej olewa potrzeby potomka,
                                                    nawet jeśli wszystko wskazuje na to, że brak jego udziału odbija się
                                                    na dziecku niekorzystnie.
                                                  • aneta-skarpeta Re: do Avide 22.02.10, 16:52
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Niedojrzały zaś ojciec to taki, który dalej olewa potrzeby
                                                    potomka,
                                                    > nawet jeśli wszystko wskazuje na to, że brak jego udziału odbija
                                                    się
                                                    > na dziecku niekorzystnie.
                                                    >

                                                    dokładnie
                                                  • zakletawmarmur Re: WTF??????? 22.02.10, 22:35
                                                    > To że twój eks tak się zachowywał wynikało poniekąd z tego, że
                                                    SAMA mu na to po
                                                    > zwoliłaś. On nie był niedojrzały. On był cholernie sprytny.
                                                    Umiejętność manipul
                                                    > acji posiadły nie tylko kobiety.

                                                    IMO kwestia nomenklatury jest tu sprawą drugorzędną...

                                                    Odwróćmy role. Zakładasz sobie z żoną partnerski model rodziny.
                                                    Oboje macie pracować i w połowie dzielicie się obowiązkami przy
                                                    dziecku.

                                                    Dziecko się rodzi, żona zaczyna marudzić, że do pracy już jej się
                                                    nie chce chodzić. Wyobraź sobie, że musisz codziennie rano jej
                                                    przypominać, żeby ruszyła dupę i poszła zarabiać pieniądze. I tak
                                                    dzień w dzień przez kilka lat. Wyobraź sobie, że codziennie słyszysz
                                                    marudzenie, że jej się nie chce, że zmęczona, że brzydka pogoda, że
                                                    właściwie to bez jej wypłaty przeżyjecie. Wyobraź sobie, że przy tym
                                                    wszystkim sam wypełniasz swoją połowę obowiązków domowych. Długo byś
                                                    wytrwał? A gdybyś któregoś dnia nie wytrzymał psychicznie i zwolnili
                                                    by ją z roboty. Czy uważałbyś, że SAM jej na to pozwoliłeś? Czy
                                                    miałbyś jeszcze ochotę kupować jej czekoladki, kwiatki lub depilować
                                                    sobie na klacie serduszka, bo ją to podnieca?

                                                    To właśnie czuje kobieta, gdy chłop się miga przed obowiązkami
                                                    domowymi.
                                                  • mujer_bonita Re: WTF??????? 22.02.10, 12:22
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > mam wrażenie że dla wielu kobiet KAŻDY facet który nie
                                                    > przyjmie ich punktu widzenia, że to DZIECKO jest najważniejsze w
                                                    > związku jest od razu oceniany jako niedojrzały
                                                    (...)
                                                    > Wyobraź sobie że możliwy jest jeszcze inny
                                                    > wariant (co prawda rzadko w Polsce występujący z powodów mitu Matki
                                                    > Polki o którym pisał już urquhart) w wariancie tym najważniejsi są
                                                    > PARTNERZY /MAŁŻONKOWIE, a dziecko jest dopełnieniem ich miłości.
                                                    > Najpierw dba się o szczęście partnera, ponieważ szczęśliwa rodzina
                                                    > zapewni szczęście i odpowiednie wzorce dla dziecka

                                                    Wyobraź sobie, że ja wariant przez Ciebie opisany preferuję. Tylko jest taki 'drobny' problem, że wymaga on SZACUNKU dla partnera. A zwalenie wszystkich obowiązków związanych z dzieckiem na matkę, stanie i tupanie nóżkami, że dla Jaśnie Pana już czasu nie starcza z szacunkiem nic wspólnego nie ma.

                                                    Dziecko to obowiązki. Karmienie, przewijanie, przebieranie, kąpanie, zabawianie, pilnowanie etc. Obowiązki, które zabierają czas i energię a do tego często są nudne i niewdzięczne. Panowie bardzo często lubią chwalić się swoimi pociechami a do obowiązków garną się rzadko.

                                                    Przykład:
                                                    Kolega mojego TŻ-a. Sytuacja - przyjeżdżamy na weekend do domku letniskowego, w którym przebywa z żoną i półroczną córeczką. Pan domu wita nas sadza przy stole i opowiada jakie to fajne mają wakacje, jak świetnie wypoczywają, jak to jego córeczka świetnie się tu czuje. Po pół godzinie dołącza do nas jego żona, wyglądająca jak 7 nieszczęść. Wg. kolegi jego córeczka to aniołek - cóż - to nie on wstaje do niej w nocy (twardy sen), nie on ją przewija (wrażliwy węch), nie on ją karmi (nie wie czym, brak cierpliwości), nie on ją usypia (bo sam wcześniej zaśnie). Podczas całego naszego kilkudniowego pobytu raz pchał wózek na spacerze i parę razy zabawiał małą jak żona chciała skoczyć do WC lub pod prysznic. Tu w ogóle paranoja - żona zostawia dziecko z tatusiem, idzie do toalety, tatuś zabawia dziecko, które w pewnym momencie zaczyna płakać. I co? Krzyczy do żony - 'Kochanie, maleństwo chyba ma mokro!' Baaaaardzo dojrzały ojciec :D

                                                    I to jest szara rzeczywistość. Tatuś, który COKOLWIEK robi przy dziecku to Super Tatuś a matka to po prostu matka. Sama łapię się czasami, że wzorcem i przykładem do wyróżnienia dla mnie stają się tacy ojcowie w moim otoczeniu, którzy przy dziecku przejmują 40-50% obowiązków. Wydają się tacy 'super' na tle pozostałych a zapominam, że przecież pozostałe 50-60% obowiązków wykonuje matka i bynajmniej nie dostaje za to tytułu Super Mamy ;)

                                                    Dojrzałość to zrozumienie, że dziecko to obowiązki, które same się nie zrobią. Pojęcie takiego prostego faktu, że jak ja czegoś nie zrobię, to będzie musiała to zrobić druga osoba. Zrozumienie, że dziecko stoi w hierarchii wyżej niż komputer, samochód, piwko z kolegami etc. Inne przyĸady tu już linkowałam - aneta-skarpeta opisała jak to wyglądało u niej:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,106826440,107672986,Re_WTF_.html?wv.x=2
                                                  • aneta-skarpeta Re: WTF??????? 22.02.10, 12:40
                                                    jak pisałaś o tym koledze, to rpzypomniało mi sie, jak do znajomych
                                                    na działke przyjechał znajomy z 8 letnią córką. KOchany tatus zabrał
                                                    dziecko na weekend:>

                                                    nie było żony, wiec moja kolezanka zajmowala sie dziewczynką- i to
                                                    dużą wiec miala ulatwione zadanie. Tatus nawet nie pomyslał zeby
                                                    zabrac ze sobą płątki i mleko ( dziewczynka to jadala na sniadanie)

                                                    z rana panowie spali, a w lodówce piwo i kiełbasa, a dziecko glodne.

                                                    a najlepsze odnosnie rodzinnych wakacji są akcje typu

                                                    jedziemy na wakacje, a zeby bylo taniej to sami bedziemy gotowac

                                                    w efekcie tatus leci z rana na ryby, mama pichci jajecznice, wracamy
                                                    z plazy, tatus robi sobie drzemke, gra w piłkarzyki...cokolwiek-
                                                    mama gotuje kluski

                                                    w rezultacie rodzina ma wczasy ,a mama ma dom na głowie tylko, ze w
                                                    innym miejscu

                                                  • mujer_bonita Re: WTF??????? 22.02.10, 12:48
                                                    aneta-skarpeta napisała:
                                                    > Tatus nawet nie pomyslał zeby
                                                    > zabrac ze sobą płątki i mleko ( dziewczynka to jadala na sniadanie)
                                                    > z rana panowie spali, a w lodówce piwo i kiełbasa, a dziecko glodne.

                                                    Bo właśnie sprawa często nie rozbija się o 'bycie oczkiem w głowie' ale takie
                                                    podstawy jak dziecko musi jeść :P I niestety w takich sytuacjach dochodzi
                                                    jeszcze twierdzenie - 'co za zła matka co dziecko wyprawiła nieprzygotowane'.
                                                  • urquhart Re: WTF??????? 22.02.10, 12:46
                                                    mujer_bonita napisała:
                                                    > Dziecko to obowiązki. Karmienie, przewijanie, przebieranie, kąpanie, zabawianie
                                                    > , pilnowanie etc. Obowiązki, które zabierają czas i energię a do tego często są
                                                    > nudne i niewdzięczne.

                                                    Na tym polega zdolność manipulacji żeby własne pragnienia i oczekiwania
                                                    zdefiniować jako wspólne obowiązki.
                                                    Mężczyźni muszą się tu jeszcze dużo nauczyć od Kobiet.
                                                  • mujer_bonita Re: WTF??????? 22.02.10, 12:54
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Na tym polega zdolność manipulacji żeby własne pragnienia i oczekiwania
                                                    > zdefiniować jako wspólne obowiązki.
                                                    > Mężczyźni muszą się tu jeszcze dużo nauczyć od Kobiet.

                                                    Boszzz - ja się zastanawiam, czy to takie idiotyzmy naprawdę masz w głowie, czy tylko wkręcasz?

                                                    W Twoim świecie dziecko nie je, nie sika, nie brudzi się? Robienie kupy przez dziecko to 'pragnienie matki'. PARANOJA!!!!!!

                                                    Sory ale na takim poziomie nie da się dyskutować. To po prostu jeden wielki absurd!
                                                  • aneta-skarpeta Re: WTF??????? 22.02.10, 13:34
                                                    co by sie nie działo to tak czy siak baby wszystkiemu winne:D
                                                  • urquhart projekcja opiekuńczych potrzeb matki czy obowiązek 22.02.10, 14:04
                                                    mujer_bonita napisała:

                                                    > Boszzz - ja się zastanawiam, czy to takie idiotyzmy naprawdę masz w
                                                    > głowie, czy (...) To po prostu jeden wielki absurd!

                                                    Nikt nie kwestionuje że przy dziecku istnieją obowiązki i wyrzeczenia i że w związku trzeba je dzielić.
                                                    Dyskusyjna jest skala tego co jest jedynie projekcją opiekuńczych potrzeb matki a co rzeczywistą niekwestionowana potrzebą dziecka. A Polsce w kulcie matki Polki potrzeby i oczekiwania wobec macierzyństwa są wyjątkowo rozbuchane.
                                                    I o tym pisze i Perel , Hellinger i także cytowany rodzimy Eihelberger w kontekście niebezpieczeństwa kierowania całej energii życiowej na dziecko przez kobiety jako polskiej specjalności.
                                                    Gdzie tu widzisz jakiś absurd?
                                                    Po za tym że nie pasuje to do twojej roszczeniowej wizji dopasowania się potrzeb i oczekiwań mężczyzny do kobiety o czy dyskutowaliśmy już wielokrotnie. Zresztą jeżeli mężczyzna się faktycznie dopasuje do rozbuchanych macierzyńskich potrzeb kobiety, związek rozpada się gdy dzieci odchodzą na etapie kryzysu pustego gniazda okazuje się że nic już małżonków nie łączy.
                                                    Związek partnerski to Wzajemne spełnianie pragnień i oczekiwań i z takiej perspektywy piszą wspomniani psychoterapeuci. Nie jedynie jednej strony. A mężczyźni jeśli chodzi o dzieci oczekiwania maja zwykle dużo mniejsze, w innych zaś sprawach zwykle większe.
                                                    Unikasz religii a tu identyfikujesz się całkowicie z tradycyjną katolicką wizją dzieci jako celu i jedynego sensu istnienia małżeństwa. To przeszłość.
                                                  • mujer_bonita Re: projekcja opiekuńczych potrzeb matki czy obow 22.02.10, 14:24
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Nikt nie kwestionuje że przy dziecku istnieją obowiązki i wyrzeczenia i że w zw
                                                    > iązku trzeba je dzielić.

                                                    No właśnie KWESTIONUJE. Ogromna rzesza mężczyzn w Polsce praktycznie kwestionuje podział obowiązków po prostu ich nie wykonując.

                                                    > Po za tym że nie pasuje to do twojej roszczeniowej wizji dopasowania się potrze
                                                    > b i oczekiwań mężczyzny do kobiety o czy dyskutowaliśmy już wielokrotnie.

                                                    I znów sprowadzamy dyskucję do poziomu - tylko kobieta ma dziecko. To nie do kobiety ojciec ma się dopasować ale DO DZIECKA.

                                                    > A mężczyźni
                                                    > jeśli chodzi o dzieci oczekiwania maja zwykle dużo mniejsze, w innych zaś spra
                                                    > wach zwykle większe.

                                                    A gdzie są oczekiwania DZIECKA? Jaśnie Pan potrzeby zmiany pieluszki nie ma to dziecko ma się odparzeń nabawić?

                                                    Ja poniekąd jestem właśnie dzieckiem takiego 'mało oczekującego' ojca. Największą potrzebą było dla niego pochwalenie się dzieckiem - jaka to jestem mądra, jakie mam dobre oceny, jakie konkursy wygrywam. Cała praca spadała na moją mamę - pilnowanie szkoły, uczenie, wspieranie, wożenie na zajęcia, stawanie na głowie, żeby pomimo rejonizacji szkół zapewnić mi dobrą edukację itp. Mojemu ojcu nie było to 'potrzebne'. Fanie nie?

                                                    Ex mojej kuzynki miał w zeszły weekend zabrać ich córki. W sobotę dzwoni ona do niego około południa z pytaniem gdzie jest i kiedy przyjedzie po dziewczynki. A on na to, że 'wrócił prawie nad ranem z delegacji i musi się wyspać, więc może weźmie je w następny weekend'. No jasne - przecież jego potrzeba to się wyspać - to, że dzieci od paru godzin czekały spakowane pod drzwiami nie mogąc się doczekać tatusia to przecież już nie jego problem!


                                                    > Unikasz religii a tu identyfikujesz się całkowicie z tradycyjną katolicką wizją
                                                    > dzieci jako celu i jedynego sensu istnienia małżeństwa. To przeszłość.

                                                    A to już bzdura totalna i Twoja projekcja bo ja jestem na etapie zastanawiania się, czy w ogóle dzieci będę miała. Tak więc pudło :)
                                                  • zakletawmarmur Re: projekcja opiekuńczych potrzeb matki czy obow 22.02.10, 16:32

                                                    Ta dyskusja pięknie pokazuje jak panowie rozumieją "partnerstwo",
                                                    wychodzi na to, że na wspólnym płaceniu rachunków się kończy:-)
                                                  • aandzia43 Re: projekcja opiekuńczych potrzeb matki czy obow 22.02.10, 16:29
                                                    Urquhart:
                                                    > Nikt nie kwestionuje że przy dziecku istnieją obowiązki i
                                                    wyrzeczenia i że w zw
                                                    > iązku trzeba je dzielić.

                                                    A mnie się wydaję, że właśnie to zakwestionowałeś nie raz. My tu o
                                                    ewidentnych przypadkach olewactwa i przetrwałej chłopiencości wśród
                                                    ojców, a ty nam o Hellingerze. Jeśli Hellinger nawraca na
                                                    dopieszczanie męża żony takich radośniaków, jak chociażby ojciec
                                                    Mujer czy mąż Anety, to ja mam Hellingera w głębokim poważaniu.
                                                    Zresztą naczytałam się o facecie jakiś czas temu i wzbudził we mnie
                                                    zaciekawienie, ale i pewien niepokój. Nie jestem do gościa
                                                    przekonana na spory procent tak, jak np. do Eichelbergera.

                                                    > Związek partnerski to Wzajemne spełnianie pragnień i oczekiwań i z
                                                    takiej persp
                                                    > ektywy piszą wspomniani psychoterapeuci. Nie jedynie jednej strony

                                                    Ależ oczywiście. I jeszcze wywiązywanie się ze zobowiązań wobec
                                                    dzieci w tym związku. Czyli podjęcie się wszystkich tych żmudnych,
                                                    nudnych czynności, podjęcie trudu ogarnięcia logistycznego nowych,
                                                    zmieniających się wraz z dorastaniem dziecka obowiązków i ogarnięcie
                                                    emocji związanych z relacją z potomkiem. To bardzo trudne, wiem. I
                                                    nawet jeśli facet ma mniejsze oczekiwania, jesli chodzi o dzieci, to
                                                    dzieci mają swoje wyraźne potrzeby i oczekiwania i guzik je obchodzi
                                                    niewydolność rodzica. A partnerstwo nie polega na zwaleniu
                                                    WSZYSTKICH CZY WIĘKSZOŚCI tych obowiązków na drugą stronę.
                                                    A jeśli chodzi o puste gniazdo... Jestem na tym etapie małżeństwa i
                                                    rodzicielstwa, kiedy dzieci wyfruwają z gniazda. Już teraz mogę
                                                    powiedzieć, że dotkliwy syndrom pustego gniazda nie grozi mnie i
                                                    mojemu mężowi. Trochę smuteczku, więcej radości i już. Po wszystkim.
                                                    Wielu naszych znajomych jest jednak w gorszej sytuacji. Nie
                                                    przetrwałe pieluszkowe zapalenie mózgu doprowadziło jednak do tego.
                                                    Mnóstwo, mnóstwo innych błędów.

                                                  • symmetryisall Re: WTF??????? 22.02.10, 13:36
                                                    Bonita się wkurza i poniekąd ma rację, ale Ty też masz rację.

                                                    Z jednej strony, jak się już powiedziało A i zgodziło na dziecko, to trzeba
                                                    swoje przy tym dziecku odtańczyć. Zgodnie z popularną maksymą "widziały gały".

                                                    Z drugiej strony, mam bardzo często wrażenie, że dla wielu kobiet definiowany
                                                    jako niedojrzały jest każdy mężczyzna, który nie ma ochoty brać sobie na garb
                                                    zestawu żona na utrzymaniu/dwójka dzieci/kredyt na dom i samochód. Bo przecież
                                                    dojrzały mężczyzna powinien o tym marzyć.
                                                  • aneta-skarpeta Re: WTF??????? 22.02.10, 13:57
                                                    raczej mówi sie tak o takich co niby chac dziecka, domu, kredytu, a
                                                    potem nagle ich to "przerasta"
                                                    nikt facetowi karabinu do glowy nie przystawia i nie zmusza do
                                                    dzieci i obiadków


                                                    zwazywszy ilu facetów zapomina o swoich (niby kochanych) dzieciach
                                                    po rozstaniu, ilu sie nie przejmuje tym co one będa jadły to jednak
                                                    duża grupa jest jednak niedojrzała

                                                    kobiety ( w wiekszosci) mają jednak większe poczucie obowiązku i nie
                                                    odpuszczają sobie dziecka i opieki nad nim, bo mają dosyc
                                                  • krzysztof-lis Re: WTF??????? 22.02.10, 21:25
                                                    > nikt facetowi karabinu do glowy nie przystawia i nie zmusza do
                                                    > dzieci i obiadków

                                                    Jesteś pewna, że nigdy żadna żona nie wrobiła swojego męża w dziecko?
                                                  • aneta-skarpeta Re: WTF??????? 22.02.10, 22:14
                                                    krzysztof-lis napisał:

                                                    > > nikt facetowi karabinu do glowy nie przystawia i nie zmusza do
                                                    > > dzieci i obiadków
                                                    >
                                                    > Jesteś pewna, że nigdy żadna żona nie wrobiła swojego męża w
                                                    dziecko?
                                                    >


                                                    słuchaj, a o gumkach słyszeli? :P

                                                    no nie wierze, zeby mozna było wsadzic faceta w dziecko, jesli mu
                                                    faktycznie zalezy ZEBY DZIECI NIE MIEC

                                                    ale faceci często nie myslą o konsekwencjach- zresztą jak kobiety;)
                                                  • songo3000 Taaa 23.02.10, 09:40
                                                    Oczywiście, że słyszeli. O środkach wczesnoporonnych też, i o zabiegu aborcji także, no i?

                                                    Chcę tylko zauważyć, że zarzucenie tekstu typu: "wiesz kochanie, oczywiście że ci ufam i te twoje plasterki wystarczą ale 'dla wszystkiego' to ja jeszcze gumkę założę" jak najbardziej może spowodować lawinę histerii typu:
                                                    - CO??? pewnie się PUSZCZASZ i dlatego ze mną tu gumek używasz,
                                                    - CO????? NIE UFASZ MI? Ty fakamada jeden!!! ;) Jaki to związek, gdzie nie ma zaufania!!!

                                                    I naprawdę NIJAK nie można odróżnić sytuacji gdzie babeczka odgrywa ten teatr żeby wrobić faceta w bachora od rzeczywistego urażenia uczuć typu zaufanie. NIJAK.
                                                  • aneta-skarpeta Re: Taaa 23.02.10, 10:35
                                                    rozumiem, tylko po co byc z kobietą " na poważnie" skoro w tak
                                                    elementarnej sprawie zakładasz, ze pewnie oszuka?
                                                  • songo3000 Tak czy siak będzie na faceta :) 23.02.10, 10:50
                                                    Może źle się wyraziłem bo i nie o mnie chodzi :)

                                                    To, czy być 'na poważnie' czy 'niepoważnie' z babeczką nie ma tu żadnego znaczenia. Nastawienie faceta NIE MA wpływu na DECYZJE babeczki czy wrobić go w dziecko czy nie. I tak:

                                                    1. Facet kocha i zaufa babce a ta zrobi 'wpadkę kontrolowaną' - facet będzie TYM ZŁYM, niedojrzałym dzieciorobem.
                                                    2. Facet kocha ale nie zaufa (np.: gumki idą w ruch) - facet jest TYM ZŁYM, niedojrzałym do POWAŻNEGO związku lalusiem :)

                                                    Tak czy siak jesteśmy na przegranej pozycji.

                                                    Oczywiście rada tu jest jedna - nie chcesz mieć dzieci to znajdź sobie babeczkę o podobnych poglądach. Powiedzmy, w miarę prawdomówną na innych płaszczyznach ;)
                                                  • aneta-skarpeta Re: Tak czy siak będzie na faceta :) 23.02.10, 10:58
                                                    > Oczywiście rada tu jest jedna - nie chcesz mieć dzieci to znajdź
                                                    sobie babeczkę
                                                    > o podobnych poglądach. Powiedzmy, w miarę prawdomówną na innych
                                                    płaszczyznach
                                                    > ;)


                                                    hehe o tym że sami siebie lekko koloryzujemy na początku znajomości
                                                    kazdy wie. Panowie tez

                                                    ale generalnie warto sie dobrac patrząc na cos wiecej niz zajebista
                                                    dupa i rewelacyjny sex;)
                                                  • aneta-skarpeta Re: Tak czy siak będzie na faceta :) 23.02.10, 10:59
                                                    mialam na mysli, ze obie płcie koloryzuja siebie:)
                                                  • symmetryisall Re: Taaa 23.02.10, 10:55
                                                    Dużo kobiet - znam to z relacji choćby własnej matki - dostaje w którymś
                                                    momencie fiksacji na punkcie dziecka. Po prostu muszą je mieć i są wtedy odporne
                                                    na rozsądną argumentację i logikę. Dlatego trzeba się liczyć z tym, że kiedy
                                                    naszą wybrankę taki moment dopadnie, to może nas wykiwać.

                                                    Przy czym faceci rzadko miewają takie jazdy, do tego możliwości wrobienia
                                                    partnerki też jakby nie te.
                                                  • aneta-skarpeta Re: Taaa 23.02.10, 11:02
                                                    za to częściej panowie fiksują, gdy sie dziecko pojawi, na punkcie
                                                    obcej baby:>
                                                  • krzysztof-lis Re: WTF??????? 25.02.10, 17:42
                                                    > słuchaj, a o gumkach słyszeli? :P

                                                    Niektórzy pewnie słyszeli.

                                                    Ja za wrobienie w dziecko uważam sytuację, w której kobieta oficjalnie informuje
                                                    partnera, że będzie łykać pigułki, a świadomie tego nie robi, żeby zajść w ciążę
                                                    wbrew woli / przy braku zgody męża.

                                                    Nie mam tu na myśli seksu bez zabezpieczeń.
                                                  • mujer_bonita Re: WTF??????? 22.02.10, 13:59
                                                    symmetryisall napisał:
                                                    > Z drugiej strony, mam bardzo często wrażenie, że dla wielu kobiet definiowany
                                                    > jako niedojrzały jest każdy mężczyzna, który nie ma ochoty brać sobie na garb
                                                    > zestawu żona na utrzymaniu/dwójka dzieci/kredyt na dom i samochód. Bo przecież
                                                    > dojrzały mężczyzna powinien o tym marzyć.

                                                    Tu akurat dyskusja toczy się o sytuacji, kiedy dziecko już na świecie jest. Ja np. uważam, że świadoma decyzja o braku dzieci jest jak najbardziej dojrzałością. O wiele większą, niż powoływanie na świat potomstwa bo 'jakoś to będzie'

                                                    Dojrzałość to branie na siebie odpowiedzialności za własne decyzje - takie czy inne.
                                                  • aandzia43 Re: WTF??????? 22.02.10, 16:06
                                                    > Na tym polega zdolność manipulacji żeby własne pragnienia i
                                                    oczekiwania
                                                    > zdefiniować jako wspólne obowiązki.
                                                    > Mężczyźni muszą się tu jeszcze dużo nauczyć od Kobiet.

                                                    Aleś przywalił, Urqu. Niżej kreta. Zastanawiam się, czy masz dzisiaj
                                                    gorszy dzień, czy może nie obsługiwałeś nigdy małego dziecka.
                                                    Nierozbuchana macierzyńsko, jako i Mujer, a do tego z osobistym
                                                    doświadczeniem, stwierdzić muszę, że podstawowa, solidnie wykonana
                                                    obługa średnio upierdliwego niemowlaka, jest nudnym, ciężkim,
                                                    ogłupiającym i wyczerpującym zajęciem. I to w tych podstawach wielu
                                                    (nie jakieś pojedyncze przypadki) facetów miga się, jak tylko może i
                                                    jeszcze stroi fochy. A co się wcześniej nagada, co naobiecuje!
                                                    Łojezujezu! Nie mówiąc o tym, że sami często żonę na dziecko
                                                    namawiają.
                                                • songo3000 Re: WTF??????? 22.02.10, 11:11
                                                  Pamiętasz Bonikto jak żeśmy swego czasu pomstowali, że w ogóle większość ludzi na świecie nadaje się do... Po co tak piękne stwierdzenie rozmieniać na drobne ;D
                                          • gomory Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 22.02.10, 13:33
                                            > Złośliwi i zazdrośnicy mówią o skuteczności z wykorzystaniem
                                            okultyzmu i czarnej magii.

                                            Sluchajac o jego metodzie ustawien na mysl przychodza mityngi Amway-
                                            a i stukanie w bebenek przez wodza Szoszonow.
                                            Sceptyk nie musi byc od razu zlosliwcem pelnym zazdrosci ;).
                                      • songo3000 A propos bachorów i klapek na oczach 21.02.10, 22:08
                                        Byłem dziś na Warszawskiej starówce. Kupa turystów, uśmiechnięte twarze, karmienie ptaszków i w ogóle kulturka :) W pewnym momencie podlatuje z 1.5 roczny bachor i wrzeszczy na gołębie karmione przez parę Japończyków (ktoś z grupy robi im zdjęcie). Rodzice z głupkowatym uśmiechem na twarzy filmują 'pociechę'. Sytuacja powtarza się jeszcze trzy razy, wokół zażenowanie.
                                        Nie wytrzymałem, zwracam uwagę (no dobra, w moim 'stylu', hehe), że nie ładnie itp. i ... ściana - KOMPLETNE niezrozumienie a potem wściekłość jak w ogóle ŚMIEM źle mówić o ich ÓSMYM CUDZIE świata. A że jednak śmiem :) i dalej mówię co widzę skończyło się szarpaniną bo i mnie krew w końcu zalała. Pewnie będę w stołecznej TV bo ekipa się kręciła :)

                                        Tak, że na pogodzenie: debilstwo i odmóżdżenie na punkcie swojego miotu może dotknąć obie płcie :D
                                        • aandzia43 Re: A propos bachorów i klapek na oczach 21.02.10, 23:07
                                          Oooo... Songo, jakbym tam była, to bym pomogła ci się szarpać w imię
                                          uciśnionych gołąbków, bom czuła bardzo na złe traktowanie naszych
                                          mniejszych braci. I z glana też bym przyłożyła. Zdurnienie na
                                          punkcie potomka to jedno, a tradycja traktowania zwierząt w naszym
                                          narodzie, to drugie.
                                          • songo3000 Re: A propos bachorów i klapek na oczach 21.02.10, 23:30
                                            Każda aktywistka cenna dla naszej słusznej sprawy :) Jako były Prezes Szkolnego Klubu Ekologicznego mógłbym nawet służbowe glany załatwić :)))
                                            • aandzia43 Re: A propos bachorów i klapek na oczach 21.02.10, 23:38
                                              songo3000 napisał:

                                              > Każda aktywistka cenna dla naszej słusznej sprawy :) Jako były
                                              Prezes Szkolnego
                                              > Klubu Ekologicznego mógłbym nawet służbowe glany załatwić :)))

                                              Glanów ci u mnie dostatek, ale te przyjmę, jako wróżbę zwycięstwa;-D
                                              • songo3000 Re: A propos bachorów i klapek na oczach 21.02.10, 23:52
                                                aandzia43 napisała:

                                                > Glanów ci u mnie dostatek, ale te przyjmę, jako wróżbę zwycięstwa;-D
                                                No baa. Glany, panterki, bejsbole i kominarki... echhh, długo by opowiadać o dawnych czasach... :DDD
                                        • urquhart Re: A propos bachorów i klapek na oczach 22.02.10, 07:43
                                          Ooo, Regionalna TVP, czy TVN Warszawa kręciła? Bo mało tv oglądam, ale Songa w akcji tępienia objawów okołopieluszkowego zapalenia mózgu chciałbym zobaczyć... :)
                                          • songo3000 Re: A propos bachorów i klapek na oczach 22.02.10, 11:16
                                            Chyba TVP bo ekipa liczyła z 10 osób w tym osobisty pucybut jakiś ;) Nagrywali grajka z harmonijką a nasza 'akcja' była tuż obok więc jest szansa, hehe. Jak pokażą jakąś łajzę z wrednym wyrazem twarzy to będę ja :P Dajcie relację, telewizor wywaliłem z domu ładnych parę lat temu więc nie mam jak sprawdzić.
                                  • zakletawmarmur Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 20:32
                                    > Rozumiem dlaczego takie wytłumaczenie jest przez was odrzucane i
                                    wypierane. Ale
                                    > jednocześnie tłumaczy największą skalę kryzysów pierwszego
                                    dziecka, odpuszczan
                                    > ia sobie po ciąży lepiej niż to że w skali Europy kobiety gdzieś
                                    indziej mają m
                                    > niej obowiązków a faceci są mniej leniwi :)

                                    Gdybym brała pod uwagę pokolenie moich rodziców to mogłabym się z
                                    tym zgodzić. Kiedyś faktycznie idealna kobieta była przede wszystkim
                                    dobrą matką i żoną.

                                    Młodsze pokolenie już żyje w innym świecie:-) Od kobiety oczekuje
                                    się przede wszystkim partnerstwa! Panowie jednak zapominają, że
                                    partnerstwo nie kończy się na wspólnym płaceniu rachunków. Tak
                                    urodzenie dziecka zwiększa ilość obowiązków o 200%. Jeśli facet
                                    myślał, że będzie tak samo jak przed, to albo jest bardzo bogaty (i
                                    stać go na 3 opiekunki i pomoc domową), albo naiwny.

                                    Zwróć uwagę, że żony tych wszystkich tatusio-mamuś to w większości
                                    kobiety zadbane i spełniające się zawodowo. Może właśnie dlatego
                                    jest im łatwiej, bo mają świadomość, że ojciec faktycznie lepiej od
                                    nich zadba o dziecko? Nie jest to oczywiście układ idealny, ale taka
                                    jednak jest prawidłowość...

                                    Nie ma się co oszukiwać mężczyzna ma mniejsze poczucie
                                    odpowiedzialności za dzieci. Mój znajomy na studiach pracował w
                                    McDonaldzie. W weekendy przychodzili tam głównie tatusiowie-
                                    rozwodnicy, którym nawet normalnego obiadu dla dzieci ugotować się
                                    nie chciało:-)

                                    Rozumiem jednak dlaczego to tłumaczenie panowie tak chętnie
                                    odrzucają. Gdyby się przyznali, musieliby te obowiązki zacząć
                                    wypełniać, tudzież więcej pracować, żeby pomoc domową zatrudnić.
                                    Lepiej ograniczyć się do samych wymagań:-)

                                    Tak naprawdę to jest problem nadmiernych oczekiwań obu płci.

                                    We Włoszech faktycznie jest dość tradycyjne podejście do małżeństwa,
                                    bardziej tradycyjne niż u nas. Tam od kobiety wymaga się, że będzie
                                    przede wszystkim dobrą matką i żoną. Do seksu są żony innych, więc
                                    nawet jak nasza własna się zapuści to żadna strata:-)
                                    • urquhart Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 20:53
                                      zakletawmarmur napisała:
                                      > Gdybym brała pod uwagę pokolenie moich rodziców to mogłabym się z
                                      > tym zgodzić. Kiedyś faktycznie idealna kobieta była przede wszystkim
                                      > dobrą matką i żoną. (...)
                                      > urodzenie dziecka zwiększa ilość obowiązków o 200%. Jeśli facet
                                      > myślał, że będzie tak samo jak przed, to albo jest bardzo bogaty (i
                                      > stać go na 3 opiekunki i pomoc domową), albo naiwny.(...)
                                      > Tak naprawdę to jest problem nadmiernych oczekiwań obu płci.

                                      Zbyt wysokich oczekiwań od macierzyństwa w pierwszej kolejności...
                                      Bardzo od niedawna standardem życia stały się rodziny dwupokoleniowe (małżeńśtwo+dzieci). Do 19 wieku podstawą były rodziny 3 pokoleniowe. Jak piszą socjolodzy harmonia i stabilizacja naszych przodków polegała na tym że dziećmi zajmowali się głownie dziadkowie po stosunkowo krótkim okresie niemowlęctwa, którzy nie mieli ani innej roboty ani wyjścia kiedy nie istniały systemy emerytalne byli uzależnieni i podlegli młodym wypracowującym dobra.
                                      • aandzia43 Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 21:43
                                        > Zbyt wysokich oczekiwań od macierzyństwa w pierwszej kolejności...
                                        > Bardzo od niedawna standardem życia stały się rodziny
                                        dwupokoleniowe (małżeńśtw
                                        > o+dzieci). Do 19 wieku podstawą były rodziny 3 pokoleniowe. Jak
                                        piszą socjolodz
                                        > y harmonia i stabilizacja naszych przodków polegała na tym że
                                        dziećmi zajmowali
                                        > się głownie dziadkowie po stosunkowo krótkim okresie niemowlęctwa,
                                        którzy nie
                                        > mieli ani innej roboty ani wyjścia kiedy nie istniały systemy
                                        emerytalne byli u
                                        > zależnieni i podlegli młodym wypracowującym dobra.


                                        Fakt, rodziny były wielopokoleniowe. Dziećmi zajmowali się
                                        dziadkowie, starsze rodzeństwo i kto tylko mógł, jak matka szła do
                                        roboty. Bogatsza miała niańki, jak szła do roboty, czyli pełnienia
                                        obowiązków towarzyskich. To tak, jak teraz, tylko doszły nam żłobki.
                                        Początek kultu macierzyństwa i zarazem moment, kiedy w powszechnej
                                        świadomości zaistniało dziecko-byt odrębny, to końcówka XVIII wieku
                                        i J.J. Rouseau.
                                        Naprawdę wydaje ci się, że w magicznym "kiedyś" było lepiej, jeśli
                                        chodzi o bliskość między kobitą a mężczyznąw małżeństwie?
                                        • urquhart Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 22:10
                                          aandzia43 napisała:
                                          > Naprawdę wydaje ci się, że w magicznym "kiedyś" było lepiej, jeśli
                                          > chodzi o bliskość między kobitą a mężczyznąw małżeństwie?

                                          Nie istniał problem wymieniany jako najczęstszy przez Hellingera.

                                          Tenże spędził wiele lat wśród tubylców na misjach wiec jakby cofnął się te parę wieków wstecz, gdzie dziećmi zajmują sie wciąż dziadkowie, i uważa że żyje im się szczęśliwiej i na tych spostrzeżeniach oparł założenia swojej rodzinnej terapii.
                                      • mujer_bonita Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 21:50
                                        urquhart napisał:
                                        > Zbyt wysokich oczekiwań od macierzyństwa w pierwszej kolejności...
                                        > Bardzo od niedawna standardem życia stały się rodziny dwupokoleniowe (małżeńśtw
                                        > o+dzieci). Do 19 wieku podstawą były rodziny 3 pokoleniowe. Jak piszą socjolodz
                                        > y harmonia i stabilizacja naszych przodków polegała na tym że dziećmi zajmowali
                                        > się głownie dziadkowie po stosunkowo krótkim okresie niemowlęctwa, którzy nie
                                        > mieli ani innej roboty ani wyjścia kiedy nie istniały systemy emerytalne byli u
                                        > zależnieni i podlegli młodym wypracowującym dobra.

                                        Czyli sam widzisz, że oprócz wiecznie podkreślanego przez Ciebie problemu odpieluszkowego zapalenia mózgu ważnym czynnikiem jest ilość nowych obowiązków i ich PODZIAŁ. Jeżeli nie ma dziadków, którym można podrzucić młode to wymiksowywanie się tatusia nie pomaga :/
                                      • zakletawmarmur Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 22:34
                                        > Zbyt wysokich oczekiwań od macierzyństwa w pierwszej kolejności...
                                        > Bardzo od niedawna standardem życia stały się rodziny
                                        dwupokoleniowe (małżeńśtw
                                        > o+dzieci). Do 19 wieku podstawą były rodziny 3 pokoleniowe. Jak
                                        piszą socjolodz
                                        > y harmonia i stabilizacja naszych przodków polegała na tym że
                                        dziećmi zajmowali
                                        > się głownie dziadkowie po stosunkowo krótkim okresie niemowlęctwa,
                                        którzy nie
                                        > mieli ani innej roboty ani wyjścia kiedy nie istniały systemy
                                        emerytalne byli u
                                        > zależnieni i podlegli młodym wypracowującym dobra.

                                        Przypomina mi to wybór pomiędzy falowym a regulaminowych
                                        przetrwaniem wojska:-) Na to samo wychodzi, tylko w pierwszym
                                        przypadku wszystko co najgorsze jest skumulowane w ciągu 3
                                        pierwszych miesięcy, w regulaminowym rozłożone po równo na cały
                                        pobyt.
                                        • urquhart Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 22.02.10, 07:48
                                          > Przypomina mi to wybór pomiędzy falowym a regulaminowych
                                          > przetrwaniem wojska:-) Na to samo wychodzi, tylko w pierwszym
                                          > przypadku wszystko co najgorsze jest skumulowane w ciągu 3
                                          > pierwszych miesięcy,

                                          Przesadzasz, gdy człowiek młody ma mnóstwo możliwości i radości, na jesieni
                                          życia dzieci to może być jedyna radocha, dają starym entuzjazm i energię,
                                          podczas gdy same korzystają z ich doświadczenia i zyskują że są nieprzerwanie w
                                          ich centrum uwagi. Dużo ostatnio piszą, w społeczeństwie azjatyckim ten podział
                                          ról istnieje, ludzie starsi są zdrowsi, nie mają depresji i mniej chorują w
                                          kontakcie z dziecięcą energią :)
                                  • zakletawmarmur Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 20:52
                                    > Wszystko zgoda, dopasują się, dotrą kompromisy, priorytety, a
                                    potem przychodzi
                                    > macierzyństwo i priorytety zmieniają się o 180 stopni olbrzymiej
                                    grupie kobiet.

                                    Albo na odwrót. On obieca, że będzie zajmował się dzieckiem, będzie
                                    wstawał do niego w nocy, będzie je kąpał i uczył jeździć na rowerze.
                                    Tak, na pewno będzie zaangażowanym ojcem! On jest przecież
                                    zwolennikiem partnerstwa w związku!

                                    Dziecko się rodzi, ona ma kilka miesięcy wolnego, więc to oczywiste,
                                    że jemu się już nie chce w nocy wstawać. Ona zajmuje się dzieckiem w
                                    nocy, żeby w dzień nie padać na twarz, śpią z dzieckiem. Ona wraca
                                    do pracy, on dalej w nocy nie wstaje, ma za to pretensje, że dziecko
                                    śpi z nimi:-)
                                    I co robi facet? Chodzi i marudzi:-)
                                    • urquhart Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 21:01
                                      zakletawmarmur napisała:
                                      > Albo na odwrót. On obieca, że będzie zajmował się dzieckiem, będzie
                                      > wstawał do niego w nocy, będzie je kąpał i uczył jeździć na rowerze.
                                      > Tak, na pewno będzie zaangażowanym ojcem! On jest przecież
                                      > zwolennikiem partnerstwa w związku!

                                      Gdzie ty takich chciałabyś znaleźć? Nawet na rozreklamowanym forum etata można
                                      takich policzyć w sumie na palcach jednej ręki :)
                                      • zakletawmarmur Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 22:22
                                        Może to faktycznie zależy od środowiska, od tego z kto z kim się
                                        zwiąże... Moje najbliższe koleżanki to interesujące dziewczyny. Nikt
                                        im łaski nie robił:-) Często to nawet ich faceci pierwsi występowali
                                        z chęcią założenia rodziny. Może jeśli mężczyzna jest przekonany o
                                        wyjątkowości tego związku, tej kobiety, to bardziej mu się chce?
                                        Oczywiście istnieje grupa mężczyzn, która z żadną kobietą dzieci by
                                        mieć nie chciała, ale to wyjątki.

                                        Zresztą niedawno był na gazecie artykuł o tym, że obecnie to
                                        mężczyznom bardziej zależy na dzieciach, niż ich kobietom:-)

                                        Kiedy pojawia sie temat dziecka współczesny młody facet ma szczere
                                        chęci, żeby brać taki sam jak jego matka udział w wychowaniu.
                                        Partnerska wizja związku wydaje im się bardziej opłacalna. Problem
                                        polega na tym, że po narodzinach tracą zapał. Obowiązki przy dziecku
                                        okazują się przytłaczająco nudne i pracochłonne. Łatwiej przychodzi
                                        im odpuszczenie sobie w tej dziedzinie. Kobieta albo przejmuje je na
                                        siebie albo bawi się w panią policjant, która pilnuje i poucza. Pół
                                        biedy, jeśli facet zarabia na tyle dużo, żeby móc kobiecie
                                        zrekompensować finansowo straty moralne poniesione z powodu nie
                                        wypełniania swojej części obowiązków.

                                        Mój facet też był wielkim zwolennikiem np. zdrowego żywienia
                                        dziecka. I co? Teraz kupuje jej gumę mambo a jak wyjeżdżam to karmi
                                        frytkami i kiełbasą.

                                        Od każdej koleżanki słyszę, jakim to jej mąż nie będzie wspaniałym
                                        ojcem. Część niestety myśli tak tylko do czasu porodu. Kiedy widzę
                                        tą nadzieje, te plany to aż mi jest żal, jak się niektóre przejadą.
                                        • songo3000 Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 22:34
                                          zakletawmarmur napisała:

                                          > Oczywiście istnieje grupa mężczyzn, która z żadną kobietą dzieci by
                                          > mieć nie chciała, ale to wyjątki.
                                          No wieszzz, jak już należeć do jakiejś sekty to takiej 'elitarnej' a nie 'dla mas' ;)))
                                          • zakletawmarmur Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 22:47
                                            :-)

                                            Tak samo mogłaby powiedzieć żona, której po ślubie się 100 kilo
                                            przytyło, że teraz to ona budzi zainteresowanie bardziej elitarnej
                                            grupy mężczyzn niż miłośnicy kształtów Dody:-) Jeśli "elitarność"
                                            jest ważna, to jej mąż powinien się przestawić...
                                            • aneta-skarpeta Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 22:57
                                              patrząc na popularnosc wystepów miss dirty martini to grupa
                                              amatorów rubensowskich kształtów jest wieksza niz sie może wydawac;)
                                            • songo3000 Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 23:06
                                              100kg to żadna elita. Popatrz jak trzeba się spaść żeby o tobie gazety w USiA pisały :PPP
                                              • zakletawmarmur Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 23:10
                                                O tym, że jakiś pan Kowalski nie chce meć dzieci też nie napiszą. Na
                                                pewno nie z tego jednego powodu.

                                                No i +100 kilo co oznaczać może 150 albo i więcej:-)
                                                • songo3000 Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 21.02.10, 23:32
                                                  > No i +100 kilo co oznaczać może 150 albo i więcej:-)
                                                  Weź już mnie nie strasz tymi tragicznymi wizjami bo w nocy koszmary będą większe niż zazwyczaj :D
                            • avide Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 22.02.10, 16:17
                              zakleta, nie wiem coś ty ostatnio paliła ale zdecydowanie odstaw to.
                              Dawno już nie słyszałem większej herezji podobnej do tej poniżej Twojego autorstwa:

                              > Właśnie dlatego, że bezrobocie jest duże, tak samo jak i duże są
                              > różnice w zarobkach, panowie często wolą się związać z kobietami
                              > lepiej zarabiającymi niż ładnymi:-) Zwróć uwagę, jakie kobiety są
                              > teraz na topie, dobrze zarabiające bizneswoman:-) A jeśli jeszcze są
                              naturalnie ładne to mogą mieć praktycznie każdego.


                              albo to:


                              Zauważyłam nawet, że panowie
                              > wolą mieć pracujące żony, nawet jeśli się to finansowo nie opłaca,
                              > bo opiekunka, kasa wydawana na żarcie przewyższa zarobki żony.
                              > Nie ma się co oszukiwać kobieta z małym dzieckiem często ma problemy
                              > z pracą. Zwiększa to frustracje, bo zdecydowana większość ma
                              > świadomość, że partner oczekuje od nich kasy a nie ciepłego obiadku i
                              wysprzątanego domku.


                              Zaklęta, faceci zawsze woleli ładne kobiety. Tak był i jest, i chyba będzie. To
                              dla kobiet elementem atrakcyjności partnera jest zamożnośc.
                              Kobieta zamożna i pewna siebie dla faceta stanowi bardziej zagrożenie niż
                              afrodyzjak. Przy takiej trzeba się dużo bardziej wysilić, takiej się nie kupi na
                              ładne kwiatki czy fajną furę. Wiesz czemu ? Bo ona sama jeździ lepszą furą, lata
                              na wakacje w ciepłe kraje i stać ja na wszystko. Przy takiej kobiecie trzeba
                              mieć jaja jak ze stali, niebanalna osobowość, inteligencję i piekielną pewność
                              siebie. w przeciwnym razie taka kobieta błyskawicznie poże cię żywcem.
                              Facet takich kobiet zazwyczaj się .... BOJĄ i uciekają.
                              Jak jest atrakcyjna w dodatku to ma podwójny problem. Bo wiedzą że nie dość że
                              niezależna to jeszcze może mieć każdego. Siedzi wtedy z tyłu głowy taka
                              świadomość że jeden jej kaprys i dosjaesz kopa w dupę.
                              Dlatego włąśnie tkie kobiety najpiej nadają się na .... KOCHANKI a nie parterki.
                              Nie dość że drinka i hotel postawi to jeszcze bzykniesz ją a jak będzie wpadka
                              to o alimenty się nie upomni.

                              Rozumiesz Zaklęta ?
                              • zakletawmarmur Re: Nie wiecej czasu i pomocy, a wiecej motywacji 22.02.10, 17:24
                                > zakleta, nie wiem coś ty ostatnio paliła ale zdecydowanie odstaw
                                to.
                                > Dawno już nie słyszałem większej herezji podobnej do tej poniżej
                                Twojego autors
                                > twa:

                                Fakt, wkurzać mnie ostatnio zaczeła ta postawa roszczeniowa panów na
                                tym forum:-)

                                > Zaklęta, faceci zawsze woleli ładne kobiety. Tak był i jest, i
                                chyba będzie. To
                                > dla kobiet elementem atrakcyjności partnera jest zamożnośc.
                                > Kobieta zamożna i pewna siebie dla faceta stanowi bardziej
                                zagrożenie niż
                                > afrodyzjak. Przy takiej trzeba się dużo bardziej wysilić, takiej
                                się nie kupi n
                                > a
                                > ładne kwiatki czy fajną furę. Wiesz czemu ? Bo ona sama jeździ
                                lepszą furą, lat
                                > a
                                > na wakacje w ciepłe kraje i stać ja na wszystko.

                                Bogaci faceci wolą młodsze i ładniejsze:-) Tacy, którzy mają tyle,
                                że więcej im nie potrzeba. A ilu takich jest? Mało i są już żonaci:-)
                                Przeciętny facet będzie w biednej, ładnej dziewczynie będzie widział
                                pasożyta, co to czyha na jego miliony. Chce się taka ustawić, nie
                                dając nic w zamian (nawet jeśli atrakcyjność pana jest taka, że
                                ostatnio bzykał w 2004 i nie było to za darmo). Nie będę tu linkować
                                tych wszystkich postów z tego i innych forum, sam zwróć uwagę jak
                                się tacy przeciętni panowie wypowiadają... Przypominam, że żyjemy w
                                PL i mamy kryzys gospodarczy.

                                Avi ja tu nie mówie o kobiecie która ma już wszystko:-) Wystarczy,
                                że dobrze zarabia. To i tak dzisiaj ma więcej niż przeciętny Polak,
                                który próbuje zapłacić rachunki i przeżyć do pierwszego albo mieszka
                                z rodzicami, żeby móc sobie na jakieś dodatkowe atrakcje pozwolić.
                                Kasa dla facetów ma znaczenie:-)

                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,92033414,92067220,Odpowiedz.html
                                :-)

                                Rozumiem, że jeśli Ci żona po urodzeniu dziecka do pracy nie wróci,
                                to nie będziesz się czuł wykorzystywany finansowo? Będziesz doceniał
                                jej nowe obowiązki, nawet jeśli potrafisz sam odkurzacz obsłużyć i
                                obiad możesz zjeść na mieście?

                                Nie mam do mężczyzn pretensji, mają prawo mieć konkretne wymagania
                                od kobiety pod względem finansowym. Jeśli szczerze zostały określone
                                warunki związku, a później jedna strona się wymiguje to jest to dla
                                mnie oszustwo. Jeśli w założeniu było partnerstwo, to niech do kurwy
                                nędzy partnerstwo nie kończy się u nich na sprawach finansowych!
                                Jeśli jednak nie dają z siebie tyle ile planowali, to kobieta też
                                niech ma prawo rozleniwić się np. finansowo lub przestać o siebie
                                dbać.
          • aandzia43 Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 12:31
            > Sam byłem uderzony podczas pierwszego dłuższego pobytu we Francji
            jak piekne i
            > eksponujące wyjątkowość stanu błogosławionego mogą być kobiety w
            ciąży, w sklep
            > ach na ulicach. Kolorowe jaskrawe chusty brzuchach podkreślające
            ciąże, obcisłe
            > ubrania, z brzuchem ale szczupłe nie zapasione.

            Odnoszę wrażenie, że przciętna Francuzka jest drobniejsza od
            przeciętnej Polki i z mniejszymi tendencjami do obrastania tkąnką
            tłuszczową. Po drugie: kilogramy w ciąży to niekoniecznie kwestia
            obżerania się "za dwoje". To często hormony, zaburzenia gospodarki
            wodnej, konieczność ograniczenia ruchu ze względu na zagrożenia
            poronieniem. Dynamiczna, uprawiająca ćwiczenia fizyczne i w ten
            sposób walcząca z tendencjami do przybierania na wadze, dziewczyna
            często w ciąży wygląda jak mamut właśnie ze względu na wyżej
            wymienione nieszczęścia ciążowe, co się na nią zwalą. Wszystkie
            znane mi osobiście chude dziewczyny przechodziły ciążę jako chude
            z "piłką" pod sukienką bez względu na to co robiły, ile leżały na
            podtrzymaniu i ile jadły, a te nie żylaste z natury rzeczy niestety
            przytyły. Mniej lub więcej - zależało od okoliczności.
            Co działo się po porodzie, to już inna opowieść. Chodziło mi w tym
            poście o wygląd ciężarnych.
            • kutuzow Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 12:58
              aandzia43 napisała:
              >... Po drugie: kilogramy w ciąży to niekoniecznie kwestia
              > obżerania się "za dwoje". To często hormony, zaburzenia gospodarki
              > wodnej, konieczność ograniczenia ruchu ze względu na zagrożenia
              > poronieniem. Dynamiczna, uprawiająca ćwiczenia fizyczne i w ten
              > sposób walcząca z tendencjami do przybierania na wadze, dziewczyna
              > często w ciąży wygląda jak mamut właśnie ze względu na wyżej
              > wymienione nieszczęścia ciążowe, co się na nią zwalą. Wszystkie
              > znane mi osobiście chude dziewczyny przechodziły ciążę jako chude
              > z "piłką" pod sukienką bez względu na to co robiły, ile leżały na
              > podtrzymaniu i ile jadły, a te nie żylaste z natury rzeczy
              niestety
              > przytyły. Mniej lub więcej - zależało od okoliczności.
              > Co działo się po porodzie, to już inna opowieść. Chodziło mi w tym
              > poście o wygląd ciężarnych.
              >
              >

              Aandzia43 ---> Wszystko pięknie fajnie, tylko jak często kwestie
              zdrowotne są faktycznie przyczyną problemów z wagą, a jak często są
              tylko wygodną wymówką. Swego czasu czytałem w Gazecie Wyborczej (w
              ich cyklu poświęconym odchudzaniu), że w pierwszych dwóch
              trymestrach ciąży, kobieta powinna jeść tylko 10% więcej (czyli
              jakieś 200 kalorii! więcej). Powiedz szczerze ile kobiet zaczyna
              jeść "za dwoje" ? Ile przez pierwsze sześć miesięcy dba o linie i
              zadowala się tymi 200 kaloriami (czyli 4 jabłka więcej lub 3 banany
              więcej) to tak dla zobrazowania ile więcej można jeść w ciąży bez
              przyrostu wagi.

              Sam znam osobiście dziewczynę którą była w ciąży z bliźniakami,
              przytyła, ale potem wzięła się za siebie (basen kilka razy w
              tygodniu) efekt jest taki, że jak zobaczyłem ją na plaży w bikini,
              to nie mogłem uwierzyć iż jest matką (niektóre nastolatki mają
              gorszą figurę i mniej elastyczną skórę).

              Osobiście uważam że pewna część kobiet (jak cytowana przeze mnie
              Pani z tego artykułu) uważa że w życiu najważniejsze jest bycie
              matką, wszystko inne jest drugoplanowe. To niestety widać właśnie w
              takich stwierdzeniach typu "...DZISIAJ JUŻ NIE MUSZĘ TEGO ROBIĆ. MAM
              FAJNEGO MĘŻA...." rozgrzeszaniu swego wyglądu byciem matką,
              traktowanie tego stanu jako wygodną wymówkę.
              • symmetryisall Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 13:22
                > Osobiście uważam że pewna część kobiet (jak cytowana przeze mnie
                > Pani z tego artykułu) uważa że w życiu najważniejsze jest bycie
                > matką, wszystko inne jest drugoplanowe. To niestety widać właśnie w
                > takich stwierdzeniach typu "...DZISIAJ JUŻ NIE MUSZĘ TEGO ROBIĆ. MAM
                > FAJNEGO MĘŻA...." rozgrzeszaniu swego wyglądu byciem matką,
                > traktowanie tego stanu jako wygodną wymówkę.

                Ogólnie to prawda, ale dla przyzwoitości trzeba dodać, że facetów tyczy się to
                samo. Żonka zdobyta, oswojona, to przestają przeszkadzać dziurawe skarpety,
                opona i podkoszulki sprzed tygodnia z plamami po pepperoni.
                • zakletawmarmur Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 13:28
                  > Ogólnie to prawda, ale dla przyzwoitości trzeba dodać, że facetów
                  tyczy się to
                  > samo. Żonka zdobyta, oswojona, to przestają przeszkadzać dziurawe
                  skarpety,
                  > opona i podkoszulki sprzed tygodnia z plamami po pepperoni.

                  Dokładnie:-)

                  Moja koleżanka ma bardzo oszczędnego faceta. Po miesiącu chodzenia
                  rzucił jej tekstem:

                  "Zaoszczędziłem 100zł. Miałem sobie kupić jeansy, ale skoro już
                  sobie znalazlem dziewczynę, to nowe spodnie nie będą mi potrzebne".
                  :-)
                • urquhart Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 14:26
                  symmetryisall napisał:

                  > Ogólnie to prawda, ale dla przyzwoitości trzeba dodać, że facetów tyczy się to
                  > samo. Żonka zdobyta, oswojona, to przestają przeszkadzać dziurawe skarpety,
                  > opona i podkoszulki sprzed tygodnia z plamami po pepperoni.

                  Ty to podejrzanie często widzisz z kobiecej perspektywy...
                  • symmetryisall Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 14:45
                    Nie z kobiecej, tylko z przeciwnej. Tak już mam, że lubię wsadzać kij w szprychy
                    dyskusji.
              • urquhart Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 14:29
                kutuzow napisał:
                > Osobiście uważam że pewna część kobiet (jak cytowana przeze mnie
                > Pani z tego artykułu) uważa że w życiu najważniejsze jest bycie
                > matką, wszystko inne jest drugoplanowe.

                Wystarczy poczytać ematkę żeby się przekonać że masz rację i jak liczna to grupa :)
      • aandzia43 Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 12:48
        > Przeczytałem i ręce mi opadły. Jest dokładnie tak jak wpisał
        Leszek
        > Talko w swojej książce "Dziecko dla początkujących", niektóre
        > (większość?) kobiet po urodzeniu dziecka czuje
        się "rozgrzeszonych",
        > następuje ich swoisty "awans" z partnerki/kochanki w matkę - teraz
        > nie muszą (w końcu?) się starać o swój wygląd ponieważ maja duzo
        > poważniejszą rolę życiową -teraz są Matką i nie muszą się już
        > przecież podobać.

        O ile sobie dobrze przypominam, to po urodzeniu dziecka nie czułam
        się rozgrzeszona z dbania o wygląd. Poza oczywiście hadkorowymi
        pierwszymi tygodniami. Nie czułam się rozgrzeszona, bo ciągle miałam
        wewnętrzną potrzebę bycia kobietą-homoeroticus, a nie tylko kobietą-
        matką. Ale zmęczenie, niewyspanie, brak czasu i rozliczne
        zmartwienia... cała proza nowego etapu życia, sprawiły, że moje
        decyzje były takie: najpierw proza życia i czynności niezbędne do
        wypełnienia obowiązków, potem przyjemności. Wśród przyjemności na
        pierwszym miejscu sytuowałam jako tako wystarczającą do
        funkcjonowania dawkę snu;-)
        • lilyrush Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 13:36
          aandzia43 napisała:


          > O ile sobie dobrze przypominam, to po urodzeniu dziecka nie czułam
          > się rozgrzeszona z dbania o wygląd. Poza oczywiście hadkorowymi
          > pierwszymi tygodniami. Nie czułam się rozgrzeszona, bo ciągle miałam
          > wewnętrzną potrzebę bycia kobietą-homoeroticus, a nie tylko kobietą-
          > matką. Ale zmęczenie, niewyspanie, brak czasu i rozliczne
          > zmartwienia... cała proza nowego etapu życia, sprawiły, że moje
          > decyzje były takie: najpierw proza życia i czynności niezbędne do
          > wypełnienia obowiązków, potem przyjemności. Wśród przyjemności na
          > pierwszym miejscu sytuowałam jako tako wystarczającą do
          > funkcjonowania dawkę snu;-)
          >
          Dla mnie na przykład prysznic z umyciem głowy (i to codziennie) to proza życia.
          Powiedzmy tylko, ze bez układania fryzury i makijażu Przyjemnością by laby długa
          kąpiel w wannie, ale tego to akurat przez jakiś czas nawet nie było wolno
          • aandzia43 Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 16:16
            > Dla mnie na przykład prysznic z umyciem głowy (i to codziennie) to
            proza życia
            > .
            > Powiedzmy tylko, ze bez układania fryzury i makijażu Przyjemnością
            by laby dług
            > a
            > kąpiel w wannie, ale tego to akurat przez jakiś czas nawet nie
            było wolno

            Dla mnie też:-) Prysznic, mycie głowy i czyste ciuchy, to był
            standard nawet, gdy dziecko było naprawdę maleńkie. Na spacer bez
            zrobienia fryzury i lekkiego makijażu nie wytaczałam się z wózkiem.
            Ale nie o to tu chodzi. Panom chodzi o dodatkowe starania typu:
            dbanie o linię (nie miałam głowy do swojej diety, wystarczająco
            pochłaniała mnie dieta dziecka), gimnastyka (padałam na ryj i bez
            niej), seksy ciuchy (cieszyłam się, gdy udawało mi się zmieniać na
            czas obrzygane, obsikane lub zalane mlekiem i zupkami bluzki). Nie
            było mi z tym stanem rzeczy dobrze, ale dogadałam się sama ze sobą,
            ze robię w kwestii wyglądu to, co mogę, czyli to, na co wystarcza mi
            czasu i sił. Nie rozdwoję się, nie rozciągnę doby i nie wydobędę z
            nicości dodatnowych sił. Mogę się założyć, że pomimo moich jednych
            możliwych na tamten moment starań w kwestii wyglądu, według wielu
            panów byłabym i tak zaniedbanym, ogłupiałym macierzyństwem babonem.
            • krzysztof-lis Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 17:27
              > Panom chodzi o dodatkowe starania typu: dbanie o linię (nie miałam
              > głowy do swojej diety, wystarczająco pochłaniała mnie dieta
              > dziecka),

              Ile "głowy" potrzeba do stosowania diety ŻP? Ile czasu w ciągu dnia? Ile sił?
              • aandzia43 Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 17:39
                Nadwaga po porodzie to nie był akurat mój problem. Jakieś tam cztery
                kilogramy rozeszły się same bez diet. Dieta ŻP jest spoko, ale nie
                dla każdego wystarczająca, by schudnąć. Fajnie jeszcze byłoby jeść
                regularnie, to co należy i mieć czas na przyrządzanie odpowiednich
                potraw. Poza tym karmienie piersią wyklucza pewne poczynania w tej
                kwestii.
                • krzysztof-lis Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 22.02.10, 20:49
                  > Dieta ŻP jest spoko, ale nie dla każdego wystarczająca, by schudnąć.

                  Jeśli nie wystarczy, jest jeszcze dieta ŻĆ.
              • zakletawmarmur Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 17:44
                > Ile "głowy" potrzeba do stosowania diety ŻP? Ile czasu w ciągu
                dnia? Ile sił?
                >

                Krzysiu a czy Ty też nie miałeś kiedyś problemów z wagą?
                • krzysztof-lis Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 22.02.10, 20:50
                  > Krzysiu a czy Ty też nie miałeś kiedyś problemów z wagą?

                  A bo ja wiem, mieszczę się blisko dolnej granicy prawidłowego BMI, i to też od
                  niedawna, bo zazwyczaj byłem poniżej.

                  Co to ma do dyskusji?
                  • zakletawmarmur Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 22.02.10, 23:27
                    > Co to ma do dyskusji?

                    Nic, Krzysiu nic:-)

                    Pytałam z ciekawości, bo zdawało mi się, że sam po ślubie
                    kilkanaście kilo na plus zaliczyłeś (przez kuchnie żony oczywiście).
                    Wydawało mi się, że nad dietą się zastanawiałeś, ale może coś źle
                    zapamiętałam...
                    • krzysztof-lis Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 25.02.10, 17:43
                      > Pytałam z ciekawości, bo zdawało mi się, że sam po ślubie
                      > kilkanaście kilo na plus zaliczyłeś (przez kuchnie żony
                      > oczywiście).
                      > Wydawało mi się, że nad dietą się zastanawiałeś, ale może coś źle
                      > zapamiętałam...

                      Kilka kilo, to i owszem. :) Musiałaś źle zapamiętać. :)
              • aneta-skarpeta Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 17:56
                krzysztof-lis napisał:

                > Ile "głowy" potrzeba do stosowania diety ŻP? Ile czasu w ciągu
                dnia? Ile sił?
                >

                jak ktoś lubi jeśc to siły potrzeba bardzoooo duzo:P

                ale od ŻP włosy sie nie umyją, ciuchy nie zrobia sie nowe i sexi:)
                • krzysztof-lis Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 22.02.10, 20:50
                  > jak ktoś lubi jeśc to siły potrzeba bardzoooo duzo:P

                  Motywacji
                  • aneta-skarpeta Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 22.02.10, 22:11
                    krzysztof-lis napisał:


                    > > ale od ŻP włosy sie nie umyją, ciuchy nie zrobia sie nowe i
                    sexi:)
                    >
                    > Ale ciało się może zrobić sexy.
                    >

                    uwierz mi, ze jak kobita ma "schuść" 20 kg po dziecku to ciało TYLKO
                    po diecie ŻP czy ŻĆ nie bedzie sexi. Bedzie chudsze, moze nawet w
                    ubraniu zgrabne, ale pod spodem ukarze sie zwiotczała skóra

                    do tego potrzebne sa cwiczenia, masarze, kremy i duzo, duzo
                    samozaparcia

                    widocznie jesli ktoras starac sie nie chce to
                    -albo facet wcale nie ma ochoty widzec takich wydatkow w budzecie
                    -widocznie moze on nie stara sie na tyle o to zeby jej sie podobać,
                    zeby warto było sie zmuszać?

                    ( mowie to jako kobieta, ktora ZMUSZA sie do cwiczen i wiem co
                    mówie z tym zmuszaniem;))
              • mujer_bonita Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 18:37
                krzysztof-lis napisał:
                > Ile "głowy" potrzeba do stosowania diety ŻP? Ile czasu w ciągu dnia? Ile sił?

                Baaardzo dużo sił, bardzo dużo samozaparcia i mocnej psychiki do wytrzymania ciągłego głodu. Głód drogi Krzysztofie to bardzo nieprzyjemne uczucie porównywalne do chodzenia w za małych butach. Spróbuj a potem się wypowiadaj.
                • songo3000 Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 22:31
                  Jakbyś zapomniała Bonitko to głód jest naturalnym i z punktu widzenia zdrowia pożądanym stanem dla człowieka. Powinien być tylko czasami przerywany chwilami nasycenia tego głodu z podkreśleniem słów >chwilami< i >nasycenia<. Oczywiście dla większości tzw. bogatych społeczeństw (do których PL się zalicza) to abstrakcja i ludkowie do nich należący są lub zaraz będą CHORZY czy się to komuś podoba czy nie.

                  Oczywiście zaraz pada pytanie JAK sobie z tym głodem poradzić. Ano normalnie :) wpierw zaakceptować, że tak ma być. Potem polubić.

                  Aha, nie mówię tego jako kaznodzieja-teoretyk ale jako osoba która od wielu wielu lat nie ma żadnych problemów zdrowotnych (dla prześmiewców - psychicznych nie liczę ;)))
                  • aandzia43 Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 23:28
                    > Aha, nie mówię tego jako kaznodzieja-teoretyk ale jako osoba która
                    od wielu wie
                    > lu lat nie ma żadnych problemów zdrowotnych (dla prześmiewców -
                    psychicznych ni
                    > e liczę ;)))
                    >

                    No taaaak... te wizje pod wpływem długotrwałych postów;-D
                    • songo3000 Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 23:35
                      Wizje też ale to nie od postów, o nie ;))) Przypominam, o żarciu mówimy, nie o piciu :P
                      • aandzia43 Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 23:48
                        Żarcie, picie... Wszystko jedno, ja tylko cichutko przestrzegam
                        przez wystrzeganiem się nadmiernym jadła i napoju. Nie zawsze
                        wstrzemięźliwość na zdrowie wychodzi. Bo od chronicznego niedostatku
                        jadła popaść można w halucynacje, a od nagłego niedostatku napoju,
                        co to do niego człek z dawien dawna przyzwyczajony, w halucynacje
                        jeszcze gorsze;-)
                        • songo3000 Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 23:58
                          Faktycznie, potem jeszcze głupoty do głowy przychodzą, przykładowo o jakiś innych wstrzemięźliwościach cielesnych ;)
                • krzysztof-lis Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 22.02.10, 20:52
                  > Baaardzo dużo sił, bardzo dużo samozaparcia i mocnej psychiki do
                  > wytrzymania ciągłego głodu.

                  Ale mówimy o siłach fizycznych, które się traci ze zmęczenia po urodzeniu dziecka?

                  Bo jak dla mnie to kiepskie wytłumaczenie. Potrzebna jest odpowiednia MOTYWACJA,
                  która załatwia i silną wolę, i samozaparcie, i mocną psychikę (czyli tak
                  naprawdę trzy razy to samo, bo samozaparcie = silna wola = mocna psychika).
        • urquhart Wygląd po ciąży - Polska wyjątkowa 21.02.10, 13:44
          aandzia43 napisała:
          > O ile sobie dobrze przypominam, to po urodzeniu dziecka nie czułam
          > się rozgrzeszona z dbania o wygląd.

          Daj spokój Andzia, dajesz własny przykład jako kontrargument istnienia reguł? Przecież my wszyscy tu jesteśmy na BSWM wyjątkowi i przeczymy regułom co nie znaczy ze one nie istnieją :)

          Perel, Helliger czy Wojcieszke zgodnie piszą że nad Wisła jest wyjątkowy problem sacrum macierzyństwa które jat tak wielkie że przesłania kobietom inne role w życiu: partnerki, kobiety i pracownika.

          TS: W 2006 roku była Pani w Polsce. Czy ma Pani jakieś obserwacje na temat
          relacji erotycznych nad Wisłą?

          EP: Grzechem wielu kochanków w Polsce jest to, że gdy już zostają rodzicami,
          całą energię erotyczną kierują na dzieci. Bawią się wyłącznie
          z nimi, przytulają, śpią w ich objęciach, poświęcają im większość swoich
          myśli i wolnego czasu. Dotyczy to zwłaszcza kobiet. Często partner pozostaje
          w cieniu tej fascynacji, co wywołuje frustrację.

          www.estherperel.com/pix/twoj_styl2_perel.pdf
          • aandzia43 Re: Wygląd po ciąży - Polska wyjątkowa 21.02.10, 16:24
            > Daj spokój Andzia, dajesz własny przykład jako kontrargument
            istnienia reguł? P
            > rzecież my wszyscy tu jesteśmy na BSWM wyjątkowi i przeczymy
            regułom co nie zna
            > czy ze one nie istnieją :)

            Może i niechcący daję ten kontrargument:-) Ale chodzi mi o to, że
            chociaż nie było mi świetnie z moim nowym ciałem i rytmem życia po
            urodzeniu dziecka, to żeby wyrobić się na zakrętach musiałam
            zrezygnować z takiej, jak przed porodem dbałości o siebie. Myślę, że
            wiele świeżych matek ma podobnie: to "rozgrzeszenie się" jest często
            czymś wtórnym. To kompromis pomiędzy tym, co by się może i chciało,
            a tym, co jest możliwe w nowych okolicznościach przyrody. A to, co
            jest możliwe, może często nie zadowalać wybrednych panów.
          • kag73 Re: Wygląd po ciąży - Polska wyjątkowa 21.02.10, 16:26
            A jak dlugo ona byala w Polsce, zeby moc poczynic te obsrwacje?
            Prawda jest taka, ze kobiety w Polsce sa zajechane, bo faceci za
            przeproszeniem sie w domu opierdalaja i wymagaja od zony codziennie
            obiadu, wysprzatanego domu, zadbania o dzieci i jeszcze pracy
            zawodowej a oni sami po 8 godzinach siadaja na kanapie albo przed
            kompem i to by bylo na tyle.
            I jeszcze mysle, ze to drobiazgi, wszystko sie samo robi, tak, to
            prawda. Nie opowiadaj mi, ze to wszystko kwestia zoranizowania sobie
            czasu. Bo pan wymaga, co obiadu nie ma? Wszedzie syf, nic nie
            robisz, tylko paznokcie malujesz? Polski facet chce od kobiety, zeby
            bylo ugotowane, wysprzatane a ona zrobiona na bostwo.
            Uwierz mi, gdzies indziej z powodu wiekszego rownouprawnienia,
            innego sposobu myslenia, innych okolicznosci i warunkow zycia jest
            inaczej.
      • aneta-skarpeta Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 17:38
        kutuzow napisał:


        > Myślę, że ta wiara kobiet w miłość bezwarunkową ("powinien mnie
        > kochać taką jaką jestem -bez względu na (zapuszczony) wygląd")
        > wyrządza wiele szkód w związkach.

        patrząc na zapuszczone baby i grubych facetów myśle, że obie płcie o
        tym zapominają

        faceci tez przestają sie starac po slubie. zaniedbują sie,
        zapuszczaja brzuchol . oczywiscie to generalizacja i uproszczenie,
        ale tak samo jest z kobietami

        czesc o siebie dba po slubie, a czesc nie- niezaleznie od płci
      • mujer_bonita Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 18:42
        kutuzow napisał:
        > Myślę, że ta wiara kobiet w miłość bezwarunkową ("powinien mnie
        > kochać taką jaką jestem -bez względu na (zapuszczony) wygląd")
        > wyrządza wiele szkód w związkach.

        Nie tylko kobiet. Faceci postępują podobnie - babka zaklepana to po co się starać - czułości, komplementy, kwiaty, kolacyjki, wyprasowane ciuchy - to wszystko idzie w kąt ;)

        Pamiętam jedno przypadkowe spotkanie z pewnym kolegą. Przybyło mu ze 2 rozmiary a zapytany 'co słychać' z dumą poklepał się po brzuchu mówiąc 'małżeństwo mi służy' :P

        Już dawno temu krążył po sieci taki dowcip:
        Do Serwisu Technicznego:
        Około roku temu dokonałam upgrade programu Chłopak 1.0 do rzekomo lepszego Mąż v 2.0. Był to pakiet promocyjny i uległam zachętom. Niestety, niemal natychmiast po uruchomieniu nowego oprogramowania zauważyłam, że ma szereg funkcji ubocznych nie opisanych w dokumentacji. Program pracuje dużo wolniej, nie chce współdziałać z wieloma moimi ulubionymi programami i pożera cenne zasoby systemowe. Razem z upgrade przestały funkcjonować aplikacje związane z kwiatami, biżuterią, zakupami, które w pakiecie Chłopak 1.0 działały błyskawicznie i bezbłędnie. Co gorsza, program Mąż 2.0 spowodował automatyczne odinstalowanie tak wartościowych programów jak Romantyczność 9.9, Wieczór w Operze 6.1, Kolacja przy Świecach 7.5, zainstalowanie natomiast szereg niepożądanych programów jak: Noc Pokerowa 1.3, Liga Polska 3.0 i Bałagan 4.5. Nie chce przy tym działać program Rozmowy 8.0, a próba uruchomienia programu Sprzątanie&Porządki 2.6 powoduje zawieszenie całego systemu. Próbowałam ratować system uruchamiając Pretensje 5.3, ale bez widocznych rezultatów. Co robić?

        Zdesperowana
        • zakletawmarmur Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 18:51
          Boski dowcip:-)

          Często nie chodzi nawet o samo małżeństwo, które nie jest już na
          tyle poważnym zobowiązaniem, tylko właśnie narodziny dzieci. Dlatego
          nie ma różnicy czy decydujemy się na konkubinat czy małżeństwo.
          • urquhart Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 19:33
            zakletawmarmur napisała:
            > Często nie chodzi nawet o samo małżeństwo, które nie jest już na
            > tyle poważnym zobowiązaniem, tylko właśnie narodziny dzieci. Dlatego
            > nie ma różnicy czy decydujemy się na konkubinat czy małżeństwo.

            W konkubinacie jak piszą partnerzy sobie tak nie odpuszczają bo jest wiara w
            dobre chęci jedynie drugiej strony a nie w magiczną moc zaklęcia przysięgi
            małżeńskiej.
            Z drugiej strony piszą że 90% konkubinatów w okresie 10 lat decyduje się na
            małżeństwo albo rozpada.
            • mujer_bonita Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 19:52
              urquhart napisał:
              > Z drugiej strony piszą że 90% konkubinatów w okresie 10 lat decyduje się na
              > małżeństwo albo rozpada.

              Jeżeli za 'konkubinat' uznać każdy związek niemałżeński to owszem. Większość z
              nasz przynajmniej parę takich przeszła ;)
            • zakletawmarmur Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 20:00
              > W konkubinacie jak piszą partnerzy sobie tak nie odpuszczają bo
              jest wiara w
              > dobre chęci jedynie drugiej strony a nie w magiczną moc zaklęcia
              przysięgi
              > małżeńskiej.

              Czyli to nie jest kwestia formy związku tylko braku wiary w
              małżeństwo:-)
            • aneta-skarpeta Re: Wygląd po ciąży - art w Wysokich Obcasach 21.02.10, 20:02
              dlatego tak wiele zwiazków konczy sie slubem, bo ze slubem po prostu
              ławiej zyc, szczególnie jak jest dziecko/dzieci

              a w konkubinacie , po 5 latch mieszkania razem nie mysli sie " ojej
              musze myc wlosy, bo moze mnie zostawic":)

              taki związek tez sie traktuje powaznie i ten co chce o siebie dbac
              to bedzie dbał, a ten co nie chce ( bo ma taka naturę) nie będzie

              prawda jest taka, ze jak kobieta nie ma ( wrecz wrodzonego) daru i
              chęci do pielegnowania siebie ( kremy, cwiczenia, masaże,
              oklepywania, ładny dresik po domu i zawsze fajna piżamka) to nie
              bedzie tego robiła. Może to robic czasowo, ale w końcu prawda
              wyjdzie z człowieka

              sztuka wybrac taką, która nie udaje przed slubem, ze lubi o siebie
              dbac.

              tak samo jak facet sam z siebie nie lubi dbac o swoją kobietę (
              kompementy, pomoc, adoracja) to wczesniej czy później ukarze swoją
              prawdziwą twarz. Tak samo jak z wiekiem odpuszcza sobie dbanie o
              siebie

              i nie ma różnicy w jakim związku te osoby były

              jak widać i małżenstwa i konkubinaty jednak sie rozpadają, mimo, ze
              teoretycznie w konkubinatach ludzie mają cisnienie do starania sie.



    • samsam77 odpowiem przewrotnie - co mnie nie kręci 22.02.10, 21:54
      zdecydowanie odraża mnie wielki gobelin od połowy pośladków do pępka. Co śmieszniejsze to moje uwagi o niskiej atrakcyjności tegoż zarostu są ignorowane, natomiast kiedy przychodzi sezon plażowy i trzeba się wbić w kostium kąpielowy, wtedy okolice bikini są pięknie wydepilowane.
      • krzysztof-lis Re: odpowiem przewrotnie - co mnie nie kręci 22.02.10, 22:07
        samsam77 napisała:
        > zdecydowanie odraża mnie wielki gobelin od połowy pośladków do
        > pępka. Co śmieszniejsze to moje uwagi o niskiej atrakcyjności
        > tegoż zarostu są ignorowane, natomiast kiedy przychodzi sezon
        > plażowy i trzeba się wbić w kostium kąpielowy, wtedy okolice
        > bikini są pięknie wydepilowane.

        Masz na myśli swojego męża, czy żonę, bo nie rozumiem...
        • samsam77 nie jesteś domyślny lisie 23.02.10, 13:39
          przeczytaj dokladnie moj post - dowiesz sie kogo mam na mysli
          • krzysztof-lis Re: nie jesteś domyślny lisie 25.02.10, 17:35
            samsam77 napisała:

            > przeczytaj dokladnie moj post - dowiesz sie kogo mam na mysli

            Przeczytałem dokładnie. Cztery razy.

            I zastanawiam się, czy Twój mąż (partner) depiluje włosy do kostiumu
            kąpielowego, czy jesteś lesbijką, czy po prostu facetem, który źle wybrał płeć
            zakładając konto na forum...
            • samsam77 nie wiem skąd przekonanie że jestem kobietą 25.02.10, 22:42
              treść i nick chyba wyrażnie o tym świadczą
              • songo3000 Re: nie wiem skąd przekonanie że jestem kobietą 26.02.10, 08:52
                samsam77 napisała:

                > treść i nick chyba wyrażnie o tym świadczą

                Trzeba było przeczytać jakąś broszurę zakładania kont na gazecie ("nie dla orłów" czy podobna seria...) to byś teraz nie pisałA co masz w majtkach.

                Zresztą jak to było w tej starej parodii SW "Mroczne Widmo" ze Staszkiem? "...Sam to skrót od Samanta" :)))
                • krzysztof-lis Re: nie wiem skąd przekonanie że jestem kobietą 26.02.10, 19:31
                  > Zresztą jak to było w tej starej parodii SW "Mroczne Widmo" ze
                  > Staszkiem? "...Sam to skrót od Samanta" :)))

                  Tak było!

                  Zawsze podziwiałem gościa. :) Ciekawe, czy już film pełnometrażowy skończył...
                  • zyg_zyg_zyg Re: nie wiem skąd przekonanie że jestem kobietą 26.02.10, 20:13
                    > Zawsze podziwiałem gościa. :) Ciekawe, czy już film pełnometrażowy
                    skończył...

                    Jak kręcił ze Staszkiem to musowo skończył. Przecież Staszek szybki
                    jest... :-)
                  • samsam77 Czepiasz się 28.02.10, 23:50
                    po co sprawdzasz profil? Szukasz darmowego bzykanka? Jestem facetem i być może przez pomyłkę zakładając profil nie zaznaczyłem właściwie płci
    • l-oxo-l Re: do mężczyzn: Czy wygląd ma naprawdę takie zna 23.02.10, 14:47
      Ma znaczenie na początku znajomości i jak się jest młodym. Później znaczenia
      nabiera co ewentualna partnerka ma w głowie. Trudna sytuacja powstaje kiedy się
      jest już niemłodym i nadal się ma partnerkę poznaną w latach kiedy liczył się
      prawie wyłącznie wygląd. Np wstyd gdziekolwiek wspólnie się pokazać bo nigdy nie
      wiadomo co palnie i jaką gafę popełni. Trudno jej to wytłumaczyć , sama zaczyna
      się domyślać że "ty chyba mnie się wstydzisz". Oczywiście zapewnia się że nie.
      Unika się wspólnych wyjść , ogólnie następuje wycofanie z życia towarzyskiego i
      takie tam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka