Dodaj do ulubionych

poród rodziny podsumowanie

27.02.10, 10:43
do Kutuzowa, Songo Lisa Urgu i wielu innych

Jak naocznie widzicie przedstawianie kobitkom argumentów logicznych ( no przynajmniej znacznej ich części ) jest równie skuteczne jak sypanie tamy na Amazonce łyżeczka od herbaty.

Zawsze należy dostosowywać przekaz do percepcji odbiorcy

Wobec tego napiszemy coś w zrozumiałym dla nich języku emocji

Droga żono
Kocham Cie bardzo i z niecierpliwością czekam na narodziny naszego dziecka Co więcej chciałbym uczestniczyć w Porodzie razem z Tobą
Znając jednak statystyki które mówią ze u co dziesiątego takiego tatusia zanika pożądanie do żony co skutkuje szybkim rozpadem małżeństwa nie chciałbym narażać naszej miłości naszego małżeństwa a w szczególności naszego przyszłego dziecka na traumę.
Ponieważ jednak upierasz się jak głupia na poród rodzinny więc ci mówię wprost

Ty głupia pipo. Nie pozwolę abyś dla własnej krótkotrwałej satysfakcji z powodu frustracji i dziecinnego strachu narażała szczęście i rozwój mojego dziecka Nie pozwolę narażać je na bardzo prawdopodobną na traumę rozwodu rodziców, na wychowywanie w patologicznej skonfliktowanej rodzinie Nie chce narazić na największe życiowe nieszczęście czyli wychowywanie przez samotną egoistyczna mamuśkę

Dlatego propozycji rodzinnego porodu pokazuje takiego wała

Owszem jako facet zrobię co trzeba Zarobię i opłacę najlepsza z możliwych opiekę. Super szpital i trzech co najmniej docentów aby warowali i pomagali Zapewnię to co ma może kilka z tych 1000 rodzących codziennie w Polsce kobiet

Jeżeli mimo to będziesz się upierała to już szykuje pozew do sądu o odebranie ci praw rodzicielskich ponieważ świadomie i z dużym natężeniem złej woli działasz na szkodę Mojego dziecka

Twój Oddany Miś
Obserwuj wątek
    • wwwybredna Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 10:59
      Kochany mężuniu!
      NIGDY nie zgodziłabym się żebyś zobaczył mnie w pozycji "na
      żabę" ,spoconą ,czerwoną ,z wykrzywioną twarzą i bez makijażu.
      Ew nie pozwolę na to żebyś zobaczył ,że poród był dla mnie całkiem
      przyzwoitym przeżyciem.
      Wolę kilka godzin później przyjąć Cię w pokoju szpitalnym ,wykąpana,
      z becikiem w ramionach i z wypiekami na twarzy opisywać jak było i
      jak bardzo powinieneś mi być wdzięczny za mój wysiłek.

      Twoja najdroższa żonka.

      P.S. Może napisałam ironicznie ,ale tak naprawdę myślę i co więcej -
      tak właśnie postąpiłam z moim mężem.
      P.S.(kolejne) W sumie odszedł ,ale na szczęście nie z powodu
      porodu :P
      • glamourous Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 13:51
        wwwybredna napisała:

        > Kochany mężuniu!
        > NIGDY nie zgodziłabym się żebyś zobaczył mnie w pozycji "na
        > żabę" ,spoconą ,czerwoną ,z wykrzywioną twarzą i bez makijażu.


        W imieniu pustych, acz OBDARZONYCH WYOBRAZNIA i potrafiacych ANTYCYPOWAC
        kokietek, podpisuje sie pod tym zdaniem obiema rekami. Nadal twierdzac, ze
        ISTNIEJA INNE, obiektywnie SKUTECZNIEJSZE formy zorganizowania sobie
        bezpiecznego i optymalnego porodu, niz ciagniecie faceta na porodowke za wszelka
        cene.

        Zreszta mam wrazenie, ze takie histeryczne upieranie sie kobiet "pojdziesz i juz
        - bo jak nie, to ja nie chce takiego mieczaka" w domysle oznacza tak naprawde
        nieco zawistne "skoro JA cierpie te straszne porodowe meki, to ty tez nie
        bedziesz, kochanienki, oszczedzony. Bedziesz w nich uczestniczyl, bo nie pozwole
        ci spokojnie czytac sobie gazety na korytarzu podczas gdy JA sie bede tak
        strasznie meczyla".
        Jednym slowem takim freak control mi to zalatuje : "ja cierpie, to i ty cierp -
        patrzac".

        I co to w ogole za teksty "jezeli maz nie stanie na wysokosci zadania to
        przestanie byc mezem". I to pisza kobiety, ktore pieja w innych watkach o
        malzenskich przysiegach :-/ No to co, jezeli facet uczciwie stwierdzi, ze nie
        czuje sie na silach uczestniczyc w porodzie to kobieta automatycznie podejmie
        decyzje o rozstaniu??? Wyrzuci go z sami, gdy facet przyjdzie w odwiedziny do
        niej i do dziecka? Opusci go z noworodkiem na rekach zaraz po porodzie? Zrazi
        sie, "bo mieczak", wiec tak na zimno ODBIERZE DZIECKU OJCA, wylaczy go z
        codziennego obcowania z nim?
        (Zadalam to pytanie w tamtym watku, ale nie otrzymalam odpowiedzi, moj post
        zagubil sie wiocznie w morzu innych. Moze wiec teraz Bonita albo Ciepla_Zima
        pokusza sie o wyluszczenie mi, jakie konkretnie represje post factum przewiduja
        dla nieszczesnego mieczaka za brak wykazania sie "meskoscia" przy porodzie ;-)
        • songo3000 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 14:56
          Hehe, przecież już wyłuszczyły. Kto chciał widzieć to przeczytał :)
          Powiem więcej, mają do tego prawo... i obowiązek 'wzięcia na klatę' konsekwencji takich tekstów i decyzji.

          W życiu nie ma lipy ;)
          • glamourous Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 15:39
            songo3000 napisał:

            > Hehe, przecież już wyłuszczyły. Kto chciał widzieć to przeczytał :)

            Wyluszczyly dosc radykalnie, ze pan "przestaje byc ich mezem" i ma robic wypad,
            bo haniebnie opuscil je w potrzebie. No, ale konkretow nie podaly, jak sobie to
            "przestanie byc mezem" wyobrazaja (no chyba, ze czegos nie doczytalam, bo watek
            przydlugi)

            Czyli CO sie dzieje po tym porodzie, w ktorym facet nie uczestniczyl, bo nie
            czul sie na silach? Ale konkretnie. Kobieta pisze pozew o rozwod natychmiast po
            powrocie ze szpitala? Decyduje sie sama wychowywac dziecko od pierwszych dni
            jego zycia nie dajac mu szansy wzrastania w pelnej rodzinie, bo chlop "nawalil"?
            Facet nie dostanie zadnej szansy rehabilitacji, nawet jezeli do tej pory super
            sprawdzal sie jako partner, a teraz jest zaangazowany w opieke nad niemowleciem,
            wstaje w nocy, karmi, przewija itp. Milosc i przywiazanie do partnera pryska jak
            banka mydlana? Tak sobie po prostu skreslamy czlowieka, bo mial czelnosc miec
            obiekcje czy wytrzyma psychicznie asystowanie przy porodowym hardkorze?

            No i jak to z tym kobiecym libido ma byc? Bonita pisala, ze jej pozadanie do
            faceta ulotniloby sie, gdyby przezornie odmowil udzialu w porodzie. Bo niby
            objawilby sie jej jako mieczak, niemeski, bo zawiodl, opuscil w potrzebie, itp.
            A co sie w takim razie stanie, jezeli kobieta wywrze na facecie presje wspolnego
            porodu, dajac do zrozumienia ze tego bezwzglednie oczekuje. I facet - niby
            ochoczo, ale jednak z mieszanymi uczuciami - pojdzie, ale w trakcie zemdleje i
            wyniosa go z sali? Wtedy bedzie dla niej mieczakiem, czy nie bedzie? Sprawdzil
            sie, czy jednak nawalil? Jej pozadanie pozostanie, czy prysnie jak banka
            mydlana? No i w ogole SKAD te radykalne przekonania o tym co bedzie i jak
            bedzie, skad kobieta moze to wszystko wiedziec zawczasu, kiedy nie byla jeszcze
            w ciazy, nie rodzila i nie wie jak bardzo wszystko przewartosciowuje sie POTEM?
            Moim skromnym zdaniem zdrowej psychicznie kobiecie po porodzie raczej nie w
            glowie honorowe rzucanie ojca dziecka i rozwalanie rodziny juz na starcie. Bo
            kiedy trzymamy w ramionach nowonarodzone dziecko, za ktorego zycie jestesmy
            odpowiedzialne, to nic nie jest juz wtedy takie proste i czarno-biale, a nasz
            panienski radykalizm i egoistyczne fochy troche sie jednak przewartosciowuja i
            zmieniaja w bardziej dalekowzroczne myslenie o dobru RODZINY...

            --
            Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty good...
            • kag73 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 16:07
              Ciekawa jestem ilu facetom udalo sie zemdlec przy porodzie. Raczej
              znam to z filmow. Ludzie, tak troche to jak mowienie o mieczakach. A
              co jezeli jada samochodem, maja wypadek, zona obok na siedzeniu sie
              wykrwawia, potrzebuje pomocy...a facet mdleje czy wola pomoc, bo on
              nie jest w stanie? Albo ciezko chora, rzyga i nie wiem co jeszcze.
              Do kupy sie trzeba zebrac.
              Znam wielu facetow, ktorzy byli przy porodzie, zaden nie zemdlal,
              seks nadal jest, malzenstwa sie nie rozpadly. Nie wiem skad te
              statystyki.
              Jednak jak nie chce, to nie chce, nie zmuszalabym.
              • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 16:14
                kag73 napisała:
                > co jezeli jada samochodem, maja wypadek, zona obok na siedzeniu sie
                > wykrwawia, potrzebuje pomocy...a facet mdleje czy wola pomoc, bo on
                > nie jest w stanie? Albo ciezko chora, rzyga i nie wiem co jeszcze.
                > Do kupy sie trzeba zebrac.

                No właśnie. Jest w życiu wiele sytuacji, kiedy po prostu trzeba zebrać się do
                kupy i stanąć na wysokości zadania.

                Kiedy z facetów takie mimozy się zrobiły? Kobieta da radę ale to 'nie w ich mocy'??
                • krzysztof-lis Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 20:51
                  > Kiedy z facetów takie mimozy się zrobiły? Kobieta da radę ale to
                  > 'nie w ich mocy'??

                  A to kiedyś było inaczej? Kiedyś mężczyźni regularnie byli przy porodach? Bo mam
                  wrażenie, że w poprzednim wątku była dokładnie odwrotna informacja.

                  Czyli może raczej nie "zrobiły się mimozy", tylko "od zawsze są mimozy" a Ty
                  tylko masz bujną fantazję na temat tego, jacy mężczyźni "być powinni"?
                  • triss_merigold6 Kiedyś 28.02.10, 09:33
                    Kiedys standardy dotyczące wrażliwości na ludzką i zwierzęcą
                    fizjologię były nieco inne. Każdy kto miał kontakt ze zwierzętami
                    gospodarskimi (a znakomita większość miała) oglądał ich cykl
                    rozwojowy, zapłodnienia, porody etc. Kobiety rodziły w domach, wśród
                    ludzi więc trudno było uniknąć wrażeń wizualnych czy akustycznych.
                    BTW kobiety rodziły w otoczeniu kobiet nie ze względu na ewentualne
                    obrzydzenie panów, tylko dlatego, że akuszerstwo było profesją
                    przekazywaną po linii kobiecej z matki na córkę - to raz; a dwa -
                    poród był jednym z kobiecych rytuałów przejścia. Podobnie jak
                    obrzędy inicjacyjne chłopców - tez odbywały się w gronie męskim i
                    też nie z powodu wrażliwości kobiet na widok drastycznych scen.
                    Za to pokładziny - często publicznie.
                    • poitevin Re: Kiedyś 28.02.10, 12:24
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Kiedys standardy dotyczące wrażliwości na ludzką i zwierzęcą
                      > fizjologię były nieco inne. Każdy kto miał kontakt ze zwierzętami
                      > gospodarskimi (a znakomita większość miała) oglądał ich cykl
                      > rozwojowy, zapłodnienia, porody etc.

                      Się zgadza. Ale nie tylko mężczyźni współcześnie nie mają z tym do
                      czynienia. Kobiety również. Z racji zawodu mam bliski kontakt ze
                      zwierzęcą fizjologią i na studiach w trakcie ćwiczeń była jednakowa
                      ilość omdlewająco-rzygających facetów i babek. Człowiek oddala się
                      od takich zjawisk (od śmierci także) i stają się one dla niego obce.
                      Sądze, że z tego też wynika przeidealizowane podejście do "cudu
                      narodzin" oraz udziwnione wymagania jakie miewają kobiety. Nie
                      oszukujmy się, poród to czysta, żywa fizjlogia i instynkt, a ciąża
                      to nie choroba.
                      Cud tego zjawiska to więzi jakie nawiązują się z dzieckiem POTEM. I
                      tu ojciec ma ogrome możliwości wykazania się.
                    • krzysztof-lis Re: Kiedyś 28.02.10, 17:09
                      > tylko dlatego, że akuszerstwo było profesją
                      > przekazywaną po linii kobiecej z matki na córkę - to raz;

                      Ale chyba to przekazywanie po linii kobiecej z czegoś wynikało? Może z tego, że
                      to kobiety lepiej były predystynowane do uczestnictwa przy porodzie w
                      charakterze pomocy rodzącej kobiecie, niż mężczyźni?
                      • kag73 Re: Kiedyś 28.02.10, 18:46
                        Totez facet bedacy przy porodzie nie ma przejmowac zadan poloznej
                        ani lekarza, tylko wspierac zone, ze tak powiem emocjonalnie i
                        psychicznie. Apropos przy porodach bywaja tez lekarze ginekolodzy
                        plci meskiej i jakos sobie radza, to tak apropos predyspozycji.
                        Mnie najbardziej chodzi o to, ze razniej jezeli ma sie przy boku
                        ukochana osobe, moze to byc i mama czy siostra, jeszcze lepiej
                        jezeli bedzie to maz. Przede wszystkim, bo mysle sobie, ze w razie
                        czego moze zainterweniowac. Kobieta rodzaca pochlonieta jest swoim
                        bolem i nie zawsze moze przforsowac swoja wole i wplynac na lekarzy
                        czy wyraznie zakomunikowac swoje zyczenia a bywalay juz rozne
                        przypadki. Moj maz byl na to przygotowany a wiem, ze nie nalezy do
                        ludzi, ktorzy w razie czego nie otworza buzi ze strachu, ze lekarz
                        albo polozna moglaby na niego surowo spojrzec i jak sie uprze, to
                        tak latwo nie zrezygnuje. Ja tam mysle, ze ludzie zachowuja sie
                        inaczej jezli na sali oprocz rodzacej jest bliska jej osoba przy
                        calym zaufaniu do uprzejmosci i znajomosci swojej profesji lekarzy i
                        poloznych.
                        To moja ciaza, moje zdrowie, moj dzieciak, jezeli moge to
                        wyeliminuje kazde ryzyko a obecnosc meza przy porodzie daje mi
                        wieksze poczucie bezpieczenstwa, moze nic by nie pomogl jakby
                        przyszlo co do czego, ale jednak...
                        • krzysztof-lis Re: Kiedyś 28.02.10, 21:28
                          > Apropos przy porodach bywaja tez lekarze ginekolodzy plci meskiej i
                          > jakos sobie radza, to tak apropos predyspozycji.

                          1. Lekarze ci nie są mężami rodzących. Zatem to ryzyko, o którym rozmawiamy
                          (utraty pociągu) ich nie dotyczy.
                          2. Nie wszyscy mężczyźni są ginekologami. Być może zostają nimi tylko ci o
                          odpowiednich (a więc ponadprzeciętnych) predyspozycjach?

                          > Mnie najbardziej chodzi o to, ze razniej jezeli ma sie przy boku
                          > ukochana osobe, moze to byc i mama czy siostra, jeszcze lepiej
                          > jezeli bedzie to maz. Przede wszystkim, bo mysle sobie, ze w razie
                          > czego moze zainterweniowac. Kobieta rodzaca pochlonieta jest swoim
                          > bolem i nie zawsze moze przforsowac swoja wole i wplynac na lekarzy
                          > czy wyraznie zakomunikowac swoje zyczenia a bywalay juz rozne
                          > przypadki. Moj maz byl na to przygotowany a wiem, ze nie nalezy do
                          > ludzi, ktorzy w razie czego nie otworza buzi ze strachu, ze lekarz
                          > albo polozna moglaby na niego surowo spojrzec i jak sie uprze, to
                          > tak latwo nie zrezygnuje.

                          Nie ma więc znaczenia, czy to mąż, matka, czy siostra. Każda z tych trzech osób
                          może przeforsować wolę rodzącej lepiej, niż ona sama.
            • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 16:23
              glamourous napisała:
              > Czyli CO sie dzieje po tym porodzie, w ktorym facet nie uczestniczyl, bo nie
              > czul sie na silach? Ale konkretnie.

              Jak dla mnie spadłoby zaufanie i ocena faceta w moich oczach. Połowę życia jako silna kobieta przyciągałam niezaradnych Misiów i naprawdę nie jest mi potrzebny facet słabszy ode mnie. Są gorsze rzeczy w życiu niż poród - tu się nie sprawdził to jak będzie w innych? I żeby nie było tak, że to zdanie rozhisteryzowanej babki bo akurat na to zwrócił uwagę Symmetryisall:
              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,107688124,107895730,Re_Mala_zabawa_.html
              Czy skończyłoby się rzuceniem? Może nie - na pewno spadkiem libido. Mnie po prostu Misie nie pociągają. Nie robię się mokra na myśl, że facet w kluczowym momencie zwiał ;)

              PS. Jak miło, że potrzeby innych, których Ty nie odczuwasz nazywasz 'egoistycznymi fochami'. Takie to dorosłe :)
              • kawitator Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 17:04
                Niestety gadasz jak Piekarski na mękach

                Mam proste pytanie
                Czy wiedząc o możliwych zagrożeniach dla trwałości twojego małżeństwa i szczęścia Twojego dziecka zagrożeniach decydujesz się zażądać od męża obecności przy porodzie


                TAK
                NIE
                • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 17:27
                  kawitator napisał:
                  > Czy wiedząc o możliwych zagrożeniach dla trwałości twojego małżeństwa i szczę
                  > ścia Twojego dziecka zagrożeniach decydujesz się zażądać od męża obecności prz
                  > y porodzie

                  Już pisałam - niczego nie muszę 'żądać', 'wymagać' itp. Dla niego pomoc w takiej chwili jest oczywistą oczywistością.

                  Jeżeli chcesz rozważać hipotetyczną sytuację niechętnego faceta - poprosiłabym, wytłumaczyła na czym i dlaczego mi zależy. Jeżeli nadal mówiłby 'nie' - nie zmuszałabym. Nie mam w zwyczaju nikogo do niczego zmuszać.
                • aandzia43 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 20:16
                  kawitator napisał:

                  > Niestety gadasz jak Piekarski na mękach
                  >
                  > Mam proste pytanie
                  > Czy wiedząc o możliwych zagrożeniach dla trwałości twojego
                  małżeństwa i szczę
                  > ścia Twojego dziecka zagrożeniach decydujesz się zażądać od męża
                  obecności prz
                  > y porodzie
                  >
                  >
                  > TAK
                  > NIE

                  Pozwolisz, że odpowiem i ja na to pytanie.
                  TAK - jeśli miałoby to być ochroną dla przebiegu porodu, dla zdrowia
                  i życia dziecka, i dla ochrony mnie przed cierpieniem ponad miarę.
                  NIE - jeśli miałaby zagwarantowana rewelacyjną opiekę medyczną i
                  emocjonalną, znieczulenie oraz męża za drzwaimi.
                  Zależy mi na seksie bardzo, ale na zdrowiu kogoś, za kogo ponoszę
                  pełną odpowiedzailność jeszcze bardziej. Zapewne Urqu powie, że to
                  rozbuchany i wrogi związkowi między kobietą a mężczyzną instynkt
                  macierzyński przeze mnie przemawia. Ja bym jednak obstawiała
                  odpowiedzialność.
              • glamourous Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 17:06
                mujer_bonita napisała:


                > PS. Jak miło, że potrzeby innych, których Ty nie odczuwasz nazywasz
                'egoistycznymi fochami'. Takie to dorosłe :)


                Nie pilam bezposrednio do Ciebie piszac o tych fochach. Nie chcialam Cie urazic,
                sorry. Jednak rzeczywiscie uwazam, ze istnieja gorsze "numery dyskwalifikujace"
                ktore facet moze kobiecie wykrecic niz uczciwe posiadanie obiekcji czy aby po
                porodzie nie siadzie mu libido. W ogole facet moze sie w partnerskim zyciu
                gorzej nie sprawdzic niz wymiekajac przy porodzie.

                Zreszta przeciez nie o fizyczne wymiekanie i mdlenie od poczatku nam w tej
                dyskusji chodzilo. Punktem wyjscia calej dyskusji nie bylo to, iz facet boi sie,
                ze zemdleje na widok krwi. Chodzilo o to, ze facet pomimo ze krwawych widokow
                sie nie boi - obawia sie jednak o swoja PODSWIADOMOSC (a konkretnie libido) po
                porodzie. O podswiadoma utrate pozadania do zony, ktora nie ma nic wspolnego z
                byciem meskim i twardym, nie zalezy tez od jego woli ani swiadomosci. Poporodowa
                awaria libido moze sie przytrafic sie nawet najwiekszemu twardzielowi, ktory
                stuprocentowo stanal na wysokosci zadania, bo samodzielnie, fachowo oraz z zimna
                krwia odebral porod zony w taksowce. Dlaczego wiec karac faceta, bo smie
                antycypowac - zamiast isc na zywiol, a potem patrzec jak rozwala mu sie zwiazek?
                czy to tak trudno zrozumiec? Przypominam przytoczone przez dziewczyny przyklady
                wyobrazania sobie, ze facet rodzi penisem ;-) Ja osobiscie taki widok bym
                wytrzymala, owszem - spoko, pomoglabym rodzacemu facetowi itp. ALE czy pozniej
                mialabym ochote na robienie mu loda - wcale nie jestem taka pewna... I o ta
                odrobine wyobrazni oraz calkiem zasadna antycypacje tutaj wlasnie chodzi. Nikt
                nie moze reczyc za to jak zachowa sie jego PODSWIADOMOSC w obliczu takiego hardkoru.
                • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 17:45
                  glamourous napisała:
                  > Nie pilam bezposrednio do Ciebie piszac o tych fochach. Nie chcialam Cie urazic,
                  > sorry.

                  Nie poczułam się urażona - raczej rozbawiona :)

                  > Chodzilo o to, ze facet pomimo ze krwawych widokow
                  > sie nie boi - obawia sie jednak o swoja PODSWIADOMOSC (a konkretnie libido) po
                  > porodzie.

                  Tiaaa - to dlaczego argumentują to w stylu 'nie chcę patrzeć jak żona będzie cierpiała i czuć się bezradny', 'nie chcę widzieć dziecka kiedy będzie wyglądało jak obcy' (by kutuzow)?

                  IMO oni po prostu nie chcą uczestniczyć w porodzie bo jest 'fuj' - i tu się w pełni z nimi zgadzam. Tylko, że to jest czysty egoizm. Natomiast kwestia spadku libido wydaje się tu wygodną wymówką :)
                • zakletawmarmur Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 17:48

                  Uczestnictwo przy porodzie może być dla kogoś takim testem. Rozumiem
                  też, że część kobiet w tej chwili odczuwa ogromną potrzebę
                  bezpieczeństwa. A kto jak nie jej mężczyzna "powinien" być w stanie
                  tę potrzebę zaspokoić? Kobieta faktycznie może zacząć patrzeć na
                  niego w inny sposób. Nie musi wynikać to ze złośliwości. Tak samo
                  jak pan, który traci na żonę ochotę po tym jak zobaczy poród. To
                  jest jeden z tych instynktów, na które możemy nie mieć zbyt dużego
                  wpływu.

                  Dla mnie prywatnie nie ma to aż takiego znaczenia. Fakt, że facet
                  pomyślał jak zapewnić mi bezpieczeństwo w inny sposób (np.
                  organizując lekarza) w zupełności by mnie satysfakcjonował:-)
                  Zresztą po tym jak koleżanki mi powiedziały, że podczas parcia wiele
                  kobiet prócz dziecka wydala kupę, zniechęciłam się do porodów
                  rodzinnych:-)

                  Rozumiem jednak, że dla kogoś wspólny poród może być jednym z
                  ważniejszych potwierdzeń, że można na faceta liczyć... Nie można
                  mieć do nich o to pretensji. Tak jak nie można mieć pretensji, że
                  ktoś będzie wolał tego uniknąć:-)
          • kag73 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 15:58
            "Twój Oddany Miś"

            Hmm, moze tutaj lezy pies pogrzebany. Ja w domu "Misia" nie mam, mam
            faceta.
            Jednak uwazam, ze nic na sile. Jezeli facet chce byc przy porodzie,
            prosze, jak najbardziej, jezeli nie...nic na sile, nie musi. Jest to
            kwestia dosc indywidualna.
            Moj owszem byl przy porodzie z czysto praktycznych wzgledow. Po
            pierwsze milo miec u boku "oddana" osobe. Po drugie, jakby co,
            zawsze moze dopilnowac, zareagowac, bo kobieta nie zawsze jest w
            stanie. I o to najbardziej chodzilo.
        • kutuzow Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 18:53
          glamourous napisała:

          Zreszta mam wrazenie, ze takie histeryczne upieranie sie
          kobiet "pojdziesz i juz
          - bo jak nie, to ja nie chce takiego mieczaka" w domysle oznacza tak
          naprawde
          nieco zawistne "skoro JA cierpie te straszne porodowe meki, to ty
          tez nie
          bedziesz, kochanienki, oszczedzony. Bedziesz w nich uczestniczyl, bo
          nie pozwole
          ci spokojnie czytac sobie gazety na korytarzu podczas gdy JA sie
          bede tak
          strasznie meczyla".
          Jednym slowem takim freak control mi to zalatuje : "ja cierpie, to i
          ty cierp -
          patrzac".

          Mam podobne wrażenie do Twojego. Utwierdza mnie w tym przekonaniu
          podejście do wstawania nocą do płaczącego dziecka. Gdy Panowie
          podali wyniki badań naukowych które potwierdziły że Panie reagują
          dużo łatwiej na płacz dziecka (a Panowie za to łatwiej na dźwięki
          zagrożenia np. wybicie szyby, alarm itp) nie pojawiły się propozycję
          współdziałania w stylu: "OK, skoro my budzimy się łatwiej w nocy -to
          za to Panowie mogliby zając się dłużej dzieckiem w dzień żebyśmy
          mogły odespać" Pojawiła się za to propozycja - skoro my wstajemy, to
          nic nie stoi na przeszkodzie żebyśmy Was obudziły. (w efekcie nie
          będziemy spać oboje) -genialny plan.

          Ja bym dodał jeszcze tylko, że ten wieli upór niektórych kobiet (w
          sumie to chyba tylko dwóch -co jest optymistycznym przesłaniem
          bijącym z tego wątku podsumowującego) wpisuje się w potrzebę kobiety
          bycia najważniejszą, tylko bardzo dziwnie rozumianą przez niektóre
          kobiety) na zasadzie "dla mnie powinien zrobić wszystko -bez względu
          na koszty".
          • triss_merigold6 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 19:08
            Może liczy się nie tyle treść, co melodia przekazu?
            Argument "nie chcę oglądać porodu, bo obawiam się, że potem kijem
            cię nie tknę, ukochana" jest - podkreślam - chamski. Kobieta wyboru
            nie ma, a uwierz mi, że niewiele osób z przyjemnościa ogląda
            operacje czy zabiegi pielęgnacyjne z kontaktem z wydzielnami. Ja też
            bym nie chciała oglądać porodu i nigdy nie obejrzałam żadnego z
            krążących po necie filmików.
            Strach facetów jest bardziej strachem przed bezradnością. Strach
            kobiety to świadomość, że urodzi albo umrze. Nie ma innego wyjścia.
            Jak to do mnie dotarło po rozpoczęciu akcji porodowej, jeszcze przed
            podaniem znieczulenia, to byłam bliska ataku serca. Uczucia misia i
            estetyka są w tym momencie dalece nieistotne, niezauważalne po
            prostu.
            Skądinąd uważam, że poród to pouczające doświadczenie dla panów
            wychowanych na wizerunku kobiety - lalki sprzedawanym przez kulturę
            masową i bajkowej kobiety - krolewny. Konfrontacja z biologią w
            czystej postaci.
          • aandzia43 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 20:09
            > Ja bym dodał jeszcze tylko, że ten wieli upór niektórych kobiet (w
            > sumie to chyba tylko dwóch -co jest optymistycznym przesłaniem
            > bijącym z tego wątku podsumowującego) wpisuje się w potrzebę
            kobiety
            > bycia najważniejszą, tylko bardzo dziwnie rozumianą przez niektóre
            > kobiety) na zasadzie "dla mnie powinien zrobić wszystko -bez
            względu
            > na koszty".

            Dla mnie ten upór może być w wielu przypadkach wynikiem panicznego
            lęku przed porodem, przed nieznnanym i wynikiem lęku o dziecko.
            • songo3000 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 21:58
              Czyli coś w rodzaju "panicznie się boję niech KTOŚ (facet jako najbliższy) mi jakoś pomoże"? Ok, to jestem w stanie zrozumieć.
              • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 23:58
                songo3000 napisał:
                > Czyli coś w rodzaju "panicznie się boję niech KTOŚ (facet jako najbliższy) mi j
                > akoś pomoże"? Ok, to jestem w stanie zrozumieć.

                Czyli jak widać da się zrozumieć :)

                Bardzo tu pasuje to, co napisała (z własnego doświadczenia) Triss:

                'Strach facetów jest bardziej strachem przed bezradnością. Strach
                kobiety to świadomość, że urodzi albo umrze. Nie ma innego wyjścia.
                Jak to do mnie dotarło po rozpoczęciu akcji porodowej, jeszcze przed
                podaniem znieczulenia, to byłam bliska ataku serca. Uczucia misia i
                estetyka są w tym momencie dalece nieistotne, niezauważalne po
                prostu.'
        • krzysztof-lis Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 20:48
          > No to co, jezeli facet uczciwie stwierdzi, ze nie czuje sie na
          > silach uczestniczyc w porodzie to kobieta automatycznie podejmie
          > decyzje o rozstaniu??? Wyrzuci go z sami, gdy facet przyjdzie
          > w odwiedziny do niej i do dziecka? Opusci go z noworodkiem na
          > rekach zaraz po porodzie? Zrazi sie, "bo mieczak", wiec tak na
          > zimno ODBIERZE DZIECKU OJCA, wylaczy go z codziennego obcowania
          > z nim?

          W gębie to sobie jedna rozwydrzona z drugą może być mocna.

          Ale jak przyjdzie co do czego i będzie chciała się z nim rozwieść, to dupa.

          Ostatnio się tu dowiedziałem, że nie może wnioskować o rozwód ten, kto jest mu
          winny
    • izabella9.0 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 16:42
      Drogi męzu
      Kocham Cie bardzo i chciałabym zeby narodziło się nam nasze dziecko.
      Co więcej chciałabym uczestniczyć w Porodzie razem z Tobą
      Znając jednak statystyki które mówią ze u co dziesiątego takiego
      tatusia zanika pożądanie do żony co skutkuje szybkim rozpadem
      małżeństwa nie chciałbym narażać naszej miłości naszego małżeństwa a
      w szczególności naszego przyszłego dziecka na traumę wiec bedzie bez
      dzcka.
      Ponieważ jednak upierasz się jak głupi więc ci mówię wprost pa pa

      :PPPP

      Kobieta przy porodzie musi być i nie tylko patrzeć ale przezywać to
      .Skoro wy od patrzenia macie traumę to co kobity maja powiedzieć?..no
      nicccc...a bron boże nie mogą mieć traumy przed seksem po
      porodzie.:DDDDDD


      Kocham takie teksty.

      Ja bym nie chciała męza przy porodzie ale rozumiem ze kobiety jakieś
      tam chcą i wydaje mi się ze facet powinien się pozbierać i stanąć na
      wysokości zadania.
      • glamourous Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 17:16
        izabella9.0 napisała:

        > Kobieta przy porodzie musi być i nie tylko patrzeć ale przezywać to
        > .Skoro wy od patrzenia macie traumę to co kobity maja powiedzieć?

        No wlasnie, czyli to o czym napisalam powyzej "skoro ja cierpie, to ty tez cierp
        - uczestniczac. Nie ma pomiluj"
        Przypomina mi sie tu tez argument Urqu. Kiedy wybuchlaby wojna, Twoj maz rowniez
        moglby powiedziec "skarbie, jest wojna - skoro ja ide na front walczyc i
        przezywac traume, to nie ma powodu zebym Cie ze soba nie zabral, bo skoro
        PATRNERSTWO to na dobre i na zle"
        • izabella9.0 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 17:25
          Nie zmuszam przecież nikogo do uczestnictwa w porodzie sama bowiem
          jestem tego przeciwnikiem . Zauważam jedynie zabawny dla mnie fakt :

          - facet ząda od kobiety żeby go wykluczyła z uczestnictwa w porodzie
          bo dostanie traumy i nie będzie mógł.
          - facet nie akceptuje i nie rozumie jednocześnie ze kobieta po
          porodzie może mieć awersję do porodu ona może patrzeć , przezywać
          katusze i bron boże nie może mieć traumy.

          :DDDDDD -0 bałabym się z kims takim iśc przez życie.

          Dla mnie wojna to nie to samo co poród wiec skojarzenie do mnie nie przemawia :DDD
          • glamourous Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 17:38
            izabella9.0 napisała:


            > Dla mnie wojna to nie to samo co poród wiec skojarzenie do mnie nie przemawia :
            > DDD

            Chodzilo mi po prostu o tradycyjne, spoleczne role do ktorych kobiety oraz
            faceci byli biologicznie i spolecznie przygotowywani od zarania dziejow. Role
            jakie pisala ludzka codziennosc w mniej pokojowych niz nasze czasach.
            Powinnoscia faceta bylo stawac na wysokosci zadania i bronic bliskich przed
            fizycznymi zagrozeniami (narazajac sie na traume, bol, rany oraz smierc i nie
            wymagajac, zeby kobieta mu w tym partnerowala) zas "zadaniem" kobiet bylo
            "rodzic w bolesciach" bez koniecznosci wciagania w to partnera. Tak juz te role
            zostaly u zaraznia dziekow rozdzielone - i tyle. A wspolczesne kobiety,
            rozpieszczone pokojem i dobrobytem nagle "ksiezniczkuja" i domagaja sie
            wspolnego odwalania ich wlasnej biologicznej czarnej roboty.
            • izabella9.0 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 17:46
              dobra , dobra :DDDDDDDD

              "A wspolczesne kobiety,rozpieszczone pokojem i dobrobytem nagle
              "ksiezniczkuja" i domagaja siewspolnego odwalania ich wlasnej
              biologicznej czarnej roboty. "

              Nie uważam żeby czymś złym było dawanie wsparcia partnerce podczas
              odwalania biologicznej czarnej roboty jeśli ona tego potrzebuje- chociaż tyle dawca spermy może uczynić :P Dodatkowo może przypilnować żeby jego kobiety nie zgnoili podczas i tak trudnej sytuacji .Nie
              uważam żeby to był wymóg na wagę królowej Elżbiety.
              Choć nie uważam to "chcem " sama w przyszłości oczywiście :DD
            • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 17:48
              glamourous napisała:
              > rozpieszczone pokojem i dobrobytem nagle "ksiezniczkuja" i domagaja sie
              > wspolnego odwalania ich wlasnej biologicznej czarnej roboty

              I po raz kolejny dziecinny atak na inne potrzeby od Twoich. Obniżasz loty Glam :)
              • izabella9.0 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 17:53
                boszzz myślałam ze to do mnie , aż mi włosy dęba stanęły.:DDDD
              • krzysztof-lis Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 20:55
                > I po raz kolejny dziecinny atak na inne potrzeby od Twoich.

                Nie na "inne potrzeby", tylko fanaberie.

                Nie nadużywaj słowa "potrzeby" do nazywania czegoś, co jest wyłącznie Twoją (i
                innych) fanaberią. Niczym innym, jak tylko fanaberią.
                • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 23:24
                  krzysztof-lis napisał:
                  > Nie na "inne potrzeby", tylko fanaberie.

                  Pozwól, że użyję Twojego słownictwa <hahaha> <hahaha> <hahaha>
              • glamourous Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 21:47
                mujer_bonita napisała:

                > I po raz kolejny dziecinny atak na inne potrzeby od Twoich.
                > Obniżasz loty Glam


                No tak, z kolei Ty z tym bezposrednio pejoratywnym i personalnym komentarzem
                ("dziecinny atak") pozostajesz wybitnie na poziomie ;-/

                Moze i obnizam loty. A moze po prostu powoli odzwyczajam sie od polskiej
                kobiecej roszczeniowej mentalnosci, dla ktorej facet to rycerz na wiecznym
                posterunku pod pantoflem. Mieszkam w kregu kulturowym, gdzie kobiety uznaja ze
                im po prostu NIE WYPADA tak sie na mezu uwieszac fizycznie i psychologicznie.
                Otacza mnie wszechobecny kult radzenia sobie i bycia silnym, w miare mozliwosci
                samowystarczalnym (pomimo ze ludziom zyje sie naprawde bardzo wygodnie) i
                wlasnie taka postawa jest ceniona zarowno u mezczyzn jak i u kobiet. Dlatego jak
                slysze, ze kobieta RZUCI faceta, bo ten nie czuje potrzeby zeby dotrwac przy
                porodzie az do momentu przecinania pepowiny, albo o tych wszystkich historiach
                ze facet ma obowiazek zajmowania sie samochodem zony - to zaczyna mnie to z
                lekka szokowac. Pomimo, ze SAMA mialam kiedys podobne podejscie. Zarowno do
                omawianej kwestii porodu jak i - symbolicznie - do samochodu ;-)

                I zeby bylo jasne : sama polemizuje z mezem, tylko w odwrotna strone. To on
                chcialby byc przy porodzie, a ja wolalabym zeby jednak byl gdzies obok, ale nie
                przy samej akcji. Pomimo, ze tkwi po uszy w medycznym srodowisku i zadna
                fizjologia mu nie straszna (nie mialby najmniejszego problemu z zachowaniem
                zimnej krwi w razie najkrwawszego porodowego hardkoru) to jednak ja wolalabym
                dmuchac na zimne z wiadomego powodu. I on rozumie moj punkt widzenia, a ja jego
                - o zadnych "jedynych slusznych postawach" nie ma mowy. Wiec jezeli kiedykolwiek
                przyjdzie co do czego, pewnie zakonczy sie to kompromisem, a nie pretensjami i
                rzucaniem sie z powodu niespelnionych oczekiwan.
                • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 23:53
                  glamourous napisała:
                  > Moze i obnizam loty. A moze po prostu powoli odzwyczajam sie od polskiej
                  > kobiecej roszczeniowej mentalnosci, dla ktorej facet to rycerz na wiecznym
                  > posterunku pod pantoflem. Mieszkam w kregu kulturowym, gdzie kobiety uznaja ze
                  > im po prostu NIE WYPADA tak sie na mezu uwieszac fizycznie i psychologicznie.

                  Tak - Glam mieszka w cudownym kraju, wśród cudownych ludzi na wyższym poziomie cywilizacji :) Typowa postawa emigranta :/

                  Jak łatwo przychodzi Ci szufladkowanie innych ludzi. Dlaczego uważasz, że potrzeba bliskiej osoby w trudnej chwili to 'wieszanie się na mężu'. Dlaczego to 'księżniczkowanie'

                  Bzdury aż zęby bolą. W NICZYM nie wieszam się na moim partnerze. Zarabiam na siebie, potrafię wszystko załatwić, odstawiam auto do warsztatu itp. itd. Jestem w stanie sama zrobić w zasadzie WSZYSTKO. Czy na tym ma według Ciebie polegać związek? Mam być samowystarczalna i nic nie oczekiwać bo będę roszczeniowym bluszczem???????


                  > o zadnych "jedynych slusznych postawach" nie ma mowy.

                  Oh really? Przecież przestawiłaś 'jedyną słuszną' postawę. Twoją - pozostałe to 'księżniczkowanie', 'wieszanie się na mężu', 'roszczeniowość'.
                  • glamourous Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 00:30
                    mujer_bonita napisała:


                    > Tak - Glam mieszka w cudownym kraju, wśród cudownych ludzi na wyższym poziomie
                    > cywilizacji :) Typowa postawa emigranta :/


                    I po co komu ta zlosliwosc i ten sarkazm? Czy to cos wnosi do dyskusji? Nigdzie
                    nie pisze, ze mieszkam w jakims ogrojcu wiecznego uradowania czy w jakims
                    lepszym swiecie. Po prostu obserwuje to, co widze naokolo - ludzi, ich postawy,
                    zachowania, sposob na zycie. Zbieram doswiadczenia. Porownuje z tym co znalam
                    dotychczas. Ludzka rzecz chyba. Czy jestem w Polsce, czy gdziekolwiek indziej na
                    swiecie - wybieram to co mi przydatne, a odrzucam to, co mi sie nie podoba.
                    Inspiruje wlasne przemyslenia tym co widze naokolo i czasem upgrade'uje swoje
                    poglady na jakas sprawe, czasami nie. Nie zachlystuje sie nikim ani niczym
                    calosciowo ani bezkrytycznie, wiec mi tu z "typowa postawa emigranta" nie
                    wyjezdzaj :-/


                    > Oh really? Przecież przestawiłaś 'jedyną słuszną' postawę. Twoją - > pozostałe
                    to'księżniczkowanie', 'wieszanie się na mężu',
                    > 'roszczeniowość'.

                    Oj, juz przestan z tym swoim wszedobylskim "oh really?" :-/ Nie pisalam o
                    jedynej slusznej postawie - a o kompromisach i o elastycznosci. Ja nie wymagam
                    od bliskich tylko respektu MOICH WLASNYCH potrzeb, ale tez szanuje i przyjmuje
                    do wiadomosci ze inni moga miec INNE (niechec meza do uczestnictwa w porodzie,
                    czy odwrotnie - chec, podczas gdy ja takowej nie mam). Dla mnie wszystko jest do
                    przedyskutowania i wykompromisowania. Ty z kolei nie pisalas o skromnej
                    potrzebie bliskosci drugiego czlowieka w ciezkiej chwili, tylko o radykalnym
                    rzuceniu chlopa jesli sie nie wywiaze z Twoich oczekiwan.

                    > Bzdury aż zęby bolą. W NICZYM nie wieszam się na moim partnerze.
                    > Zarabiam na siebie, potrafię wszystko załatwić, odstawiam auto do > warsztatu
                    itp. itd.


                    A czy ja pisalam o Tobie??? Nic o Tobie nie wiem, w zwiazku z czym nie mialabym
                    czelnosci napisac o Tobie personalnie "TYPOWA postawa polskiej kobiety-bluszcza"
                    - tak jak zrobilas to powyzej Ty o mnie. Juz nie pierwszy raz zarzucasz innym
                    jakies "ataki" i niedelikatnosc, a sama na ogol pierwsza wyjezdzasz z PERSONALNA
                    zlosliwa i malo majaca wspolnego z szacunkiem dla dyskutanta (cyt." bzdury az
                    zeby bola") artyleria.
                    Na tym poziomie dyskutowac nie mam najmniejszego zamiaru.
                    • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 00:43
                      glamourous napisała:
                      > Ty z kolei nie pisalas o skromnej
                      > potrzebie bliskosci drugiego czlowieka w ciezkiej chwili, tylko o radykalnym
                      > rzuceniu chlopa jesli sie nie wywiaze z Twoich oczekiwan.

                      Owszem - pisałam o 'rzuceniu chłopa' jak właśnie tej 'skromnej' potrzeby nie zaspokaja. I o tym była mowa. Natomiast mam wrażenie, że Ty po prostu albo nie bardzo to zrozumiałaś albo nie chciałaś zrozumieć. Od razu wyjechałaś z negatywnym tonem i nieprzyjemną krytyką.

                      Moim zdaniem nie rozumiesz kompletnie (jak z resztą spora część dyskutantów) o co tak naprawdę drugiej stronie chodzi. Łatwiej jest wrzucić w konwenans 'typowej postawy polskiej kobiety - bluszcza', 'roszczeń' etc.

                      I nie - nie pisałaś personalnie o mnie. Napisałaś coś w stylu zachowanie X wynika z tego, że kobiety są takie i takie. No i tak się dziwnie złożyło, że zachowanie X to też moje zachowanie. No ale przecież o mnie nie było :D
                      • glamourous Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 01:14
                        mujer_bonita napisała:

                        > Moim zdaniem nie rozumiesz kompletnie (...) o
                        > co tak naprawdę drugiej stronie chodzi. Łatwiej jest wrzucić w
                        > konwenans 'typowej postawy polskiej kobiety - bluszcza','roszczeń' etc.

                        Rozumiem doskonale - bo, jak napisalam wyzej, SAMA reprezentowalam kiedys
                        podobna postawe jak Ty opisujesz. Zycie jednak ja skutecznie zweryfikowalo.
                        Zrozumialam, ze mniej sztywnych wymagan, a troche wiecej elastycznosci oraz
                        zrozumienia lepiej sie w kontaktach miedzyludzkich sprawdza. Czasami przydaje
                        sie rowniez umiejetnosc, zeby zwyczajnie odpuscic. Ale to wynik mojej prywatnej
                        ewolucji przemyslen. Ciebie bynajmniej do niej nie namawiam. I wbrew pozorow nie
                        osadzam, ani nie atakuje personalnie. To, ze z moich wywodow okrezna droga
                        wyszlo Ci ze X = Y i ze pisalam wlasnie o Tobie (chociaz tak nie bylo)
                        niespecjalnie IMO uprawnia do takiej dyskusyjnej kryptoagresji jaka
                        uskutecznilas w poprzednim poscie bardzo konkretnie pod moim adresem. Ale na
                        szczescie nie mamy obowiazku ze soba dyskutowac. Proponuje wiec zakonczyc te
                        galaz watku, bo nie ma sensu dluzej przeciagac tego "bo Ty, bo ja" na wszystkie
                        strony. Dobrej nocy zycze. Szczerze i bez urazy.
                        • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 09:26
                          glamourous napisała:
                          > Rozumiem doskonale - bo, jak napisalam wyzej, SAMA reprezentowalam kiedys
                          > podobna postawe jak Ty opisujesz. Zycie jednak ja skutecznie zweryfikowalo.

                          Rozumiesz to co Ty reprezentowałaś i co Ty myślałaś. Nie rozumiesz KOMPLETNIE togo co czuję ja czy inne osoby wypowiadające się w tym wątku. Po prostu podciągnęłaś to pod coś co znasz i nie zadałaś sobie trudu, żeby poszerzyć horyzonty.

                          I po raz kolejny uderzasz w ton 'kiedyś tak myślałam a teraz dojrzałam, zmądrzałam i tak nie myślę'.
                          • glamourous Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 16:40
                            mujer_bonita napisała:


                            > Rozumiesz to co Ty reprezentowałaś i co Ty myślałaś. Nie rozumiesz KOMPLETNIE t
                            > ogo co czuję ja czy inne osoby wypowiadające się w tym wątku. Po prostu podciąg
                            > nęłaś to pod coś co znasz i nie zadałaś sobie trudu, żeby poszerzyć horyzonty.

                            A TY rozumiesz co ja czuje i dlaczego bronie swoich racji? Czy rowniez zadalas
                            sobie trud zeby poszerzyc swoje horyzonty? Czy uklon zrozumienia ma byc tylko w
                            TWOJA strone?
                            I dlaczego uparcie wmawiasz mi zle intencje oraz poczucie wyzszosci wobec
                            pogladow innych??? Nigdzie nie napisalam, ze Twoja postawa jest glupia, a moja
                            madra. Napisalam po prostu ze JUZ tak nie mysle, jak myslalam kiedys. A czy
                            rozumiem Twoj punkt widzenia, czy nie rozumiem, to moge ocenic tylko ja. Kazdy
                            ma swoj wlasny parcours - i skoro ja myslalam kiedys podobnie jak ty, ale
                            zmienilam zdanie, to widocznie zdarzylo sie bezposrednio w moim zyciu cos
                            waznego, co sprawilo, ze moje poglady sie przewartosciowaly. To nie jest efekt
                            tylko pustych przemyslen zblazowanej osobki zyjacej, jak sarkastycznie
                            sugerujesz, w "lepszym swiecie" :-/ I mam do tego prawo.
                            Po raz kolejny stwierdzam - jako zreszta nie jedyna na tym forum - ze nie da sie
                            z Toba dyskutowac, Bonita. Zbyt duzo jest w Twych postach pretensji,
                            oskarzycielskiego imputowania, niewlasciwej nadinterpretacji, tudziez węszenia
                            zlych intencji. Dyskusja z Toba szybko staje , ktora w dodatkuuderza w bardzo
                            niemile tony. Sorry wiec, ale dla mnie EOT.
                            • glamourous poprawka 28.02.10, 16:43
                              Przedostatnie zdanie mialo brzmiec nastepujaco : "Dyskusja z Toba szybko staje
                              sie malo konstruktywna, robi sie z niej zwykla przepychanka "kto kogo przegada",
                              ktora w dodatku uderza w bardzo niemile tony. Sorry wiec, ale dla mnie EOT."
                            • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 17:24
                              glamourous napisała:
                              > A TY rozumiesz co ja czuje i dlaczego bronie swoich racji? Czy rowniez zadalas
                              > sobie trud zeby poszerzyc swoje horyzonty? Czy uklon zrozumienia ma byc tylko w
                              > TWOJA strone?

                              Tak - rozumiem i szanuję. Twój poród - Twój wybór. Twój związek - Twój wybór. Nie widzę potrzeby wylewania pomyj na kobiety, które decydują inaczej niż ja. Mogłabym ponabijać się z kobitek, dla który wygląd w oczach męża jest najważniejszy na świecie ale po co? Twój cyrk - Twoje małpy.

                              Ja po prostu nie czuję potrzeby bronienia moich potrzeb i wyborów przez deprecjonowanie potrzeb i wyborów innych kobiet.

                              > I dlaczego uparcie wmawiasz mi zle intencje oraz poczucie wyzszosci wobec
                              > pogladow innych??? Nigdzie nie napisalam, ze Twoja postawa jest glupia, a moja
                              > madra.

                              Nie użyłaś tego określenia. Natomiast moją postawę nazwałaś 'księżniczkowaniem', 'wieszaniem się na mężu', 'roszczeniową mentalnością'. Rozumiem, że w Twoim języku to były komplementy?
                • kag73 Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 03:14
                  Glam, przypuszczam, ze mieszkasz w tym samym kregu kulturowym co
                  mujer_bonita, tylko Ty bardziej na zachodzie a ona na wschodzie:))
                  Zapomnialas dodac, ze oprocz tego co "NIE WYPADA" kobietom, tamtejsi
                  mezczyzni uznaja, ze im z kolei "NIE WYPADA" od zony wymagac by
                  codziennie byl obiadek podany pod buzie i by zawsze prasowala ich
                  koszule. W Polsce jest inaczej, w wiekszosci przypadkow. Dlatego,
                  jezeli ona zajmuje sie jego koszulami, dlaczego on nie mialby sie
                  zajac jej samochodem? Nie ma Cie co szokowac, inne realia po prostu.
                  Mnie tez szokuje kiedy po imprezie faceci wygodnie sie rozsiaduja a
                  kobiety biora sie za sprzatanie ze stolu, typowy przypadek pokolenia
                  naszych matek i nie tylko) w Polsce, np.

                  A "wszechobecny kult radzenia sobie i bycia silnym" rowniez znam, co
                  nie znaczy, ze zawsze jest dobry i moze czasami komus bokiem wyjsc.
                  Nie zapomne jak kiedys moja zyjaca na zachodzie przyjaciolka
                  Latynoska powiedziala do mnie "wiesz, tutaj mozesz prawie padac na
                  pysk, ale musisz sobie poradzic sama, bo nikt ci nie pomoze. Nie
                  wiesz jak masz to zrobic, ale musisz". Sporo w tym prawdy, niestety.

                  Tak na marganesie porod rodzinny wlasnie z zachodu przywedrowal.

                  Niemniej jednak i tak stoje na stanowisku, ze jezeli facet nie chce,
                  to bym go nie zmuszala.
                  Ogolnie to szansa, z ktorej moze warto skorzystac, cale lata bylo to
                  niemozliwe. Nikt nie lubi jak mu sie na rece patrzy, lekarze tez nie
                  a czasami warto. Znam wielu mezczyzn, ktorzy byli przy porodzie.
                  skrzywienia zadnego przez to nie maja.
                  Naprawde inetersowaloby mnie u ilu procent obecnosc przy porodzie
                  spowodowala spadek libido albo niechec do seksu z zona, bo jakos nie
                  wierze, ze u wiekszosci.

                  • zyg_zyg_zyg Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 07:36
                    > Naprawde inetersowaloby mnie u ilu procent obecnosc przy porodzie
                    > spowodowala spadek libido albo niechec do seksu z zona, bo jakos nie
                    > wierze, ze u wiekszosci.


                    U ilu procent SPOWODOWAŁA, to nie wiadomo.Wiadomo, że pociąg zanika u 5-
                    10% mężczyzn obecnych przy porodzie.

                    www.wprost.pl/ar/166265/Mamuska-w-lozku/?I=1384
                    • kag73 Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 17:03
                      To nie zadna statystyka, skad te dane. Wprost napisl sobie artykul,
                      ktory zreszta w wieszosci traktuje o tym, ze czesto zycie seksualne
                      pary zanika kiedy kobieta staje sie matka a facet zaczyna w niej
                      wiedziec tylko matka a nie kobiete. Z porodem ma to wedlug mnie
                      niewiele wspolnego, bo kobieta jest matka przez wiele wiele lat a
                      nie tylko w momencie porodu. Problem faceta, ze nie potrafi
                      rozdzielac tych rzeczy a moze jeszcze do tego zazdrosny i
                      rozgoryczony jest, ze nagle(zwlaszcza na poczatku) sila rzeczy
                      dziecko jest na pierwszym miejscu. Kubusie misiaczki.
                      Czasem sa i winne temu kobiety, ktore sa kompeltnie pochloniete
                      dzieckiem i dla partnerestwa nie maja czasu, tez blad.
                      Porod..."dyskomfort estetyczny"..."zwierzecosc porodu". Nie nie,
                      jezeli jacys faceci nie potrafia sie z tego "otrzasnac", to powiem
                      krotko: BIEDACZKI, po prostu biedaczki, bo w zyciu cale mnostwo jest
                      nieestetycznych rzeczy. A jak zona z raz sie porzygala z choroby to
                      moze ja jeszcze calowac?
                      A w przypadku choroby? Wypadku, ran, innych "nieestetycznych"
                      rzeczy? Przestancie, ludzie, nie dajcie sie zwariowac.
                      Oczywiscie meza trzeba do tego przygotowac, sa szkoly rodzenia,
                      polozne. Niektorzy potrafia i z doskoku, ale warto zeby wiedzieli co
                      i jak.
                      Co za biedule mezczyzni, ktorzy z powodow estetycznych nie chca byc
                      przy porodzie i wspierac zony w tym waznym i powaznym momencie. Co
                      za biedule, ze nawet po latach nie potrafia zapomniec
                      tego "nieestetycznego" porodu i sypiac z zona. Na pewno sa to
                      wyjatki.
                      Kazda para sama decyduje jak to rozegra. Decyzja nalezy do kobiety,
                      przede wszystkim ona powinna czuc sie komfortowo, maz moze czy
                      powinien spelnic jej oczekiwania. Ja polecam ze wzgledow
                      praktycznych obecnosc meza przy porodzie, chodzi o dobro kobiety.
                      Niemniej jednak kazdy sam decyduje.
                      • glamourous Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 19:56
                        kag73 napisała:

                        > To nie zadna statystyka, skad te dane. Wprost napisl sobie artykul,

                        To nie tylko Wprost napisal sobie artykul. Tako rzecze rowniez Starowicz, ktory
                        nie jest entuzjasta porodow rodzinnych wlasnie z powodu wymienionych wyzej
                        statystyk. Jak kiedys na wlasne uszy slyszalam z jego ust, par przychodzacych do
                        jego gabinetu z tego typu problemem jest mnostwo. Zjawisko to potwierdza rowniez
                        cala rzesza innych seksuologow. Tak, ze to nie Wprost wpadl na ten pomysl i
                        wyssal z palca te statystyki.
            • triss_merigold6 Czas ewoluować 27.02.10, 17:58
              Czas najwyższy ewoluować i dostosować się do zmienionych realiów.
              Człowiek jest istotą dość plastyczną.
              Też kiedyś byłam skrajną estetką. Obecności męża przy II fazie
              porodu nie chciałam, przy innych czynnościach medycznych typu
              zakładanie zzo (igła w kręgosłup) również nie więc czekał poza salą.
              Nadal uważam, że ze względu na intensywność doznań kobiety podczas
              II fazy, pan jest tam doskonale zbędny ale IMO w szpitalu, na
              miejscu być powinien.
              • izabella9.0 Re: Czas ewoluować 27.02.10, 18:13
                ee ale jakich zmiennych realiów ? jakie ewoluować ? Przecież od dawien
                dawna facet był uważany za zło konieczne PRZY PORODZIE .Co najwyżej można się cofać do dawnych czasów a nie ewoluować.:DDD
              • glamourous Re: Czas ewoluować 27.02.10, 22:00
                triss_merigold6 napisała:

                > Nadal uważam, że ze względu na intensywność doznań kobiety podczas
                > II fazy, pan jest tam doskonale zbędny ale IMO w szpitalu, na
                > miejscu być powinien.


                Uwazam dokladnie tak samo. Nie na wodce z kolegami, nie na rybach przeciez - ale
                w szpitalu, gdzies obok, na wyciagniecie reki - chocby na korytarzu. Ale nie
                przy samej akcji. Uwazam bowiem, ze nawet bez zagladania w krocze rodzacej zony,
                nawet pozostajac u niby bezawaryjnego wezglowia w trakcie 2 fazy porodu chlop
                moze byc swiadkiem tak wysoce nieapetycznych widokow jak fioletowa (doslownie!)
                z wysilku twarz rodzacej, tryskajace wydzieliny, mimowolne wydalanie kalu - ze
                potem moze byc naprawde roznie z jego libido. I nie ma to nic wspolnego z byciem
                mieczakiem czy twardzielem. Ot, ludzka rzecz i nie ma co sie zzymac, ze jak
                kobieta moze "to" zniesc to i facet moze. Roznica polega bowiem na tym, ze
                kobieta podczas porodu jest do tego stopnia zaczadzona hormonami (wlasnymi oraz
                podawanymi dozylnie) ze nie ma tak wyostrzonej percepcji jak facet, na trzezwo
                obserwujacy cala akcje...
                • triss_merigold6 Re: Czas ewoluować 28.02.10, 09:52
                  Jeśli sądzisz, że facet obserwuje to na trzeźwo to jesteś w błędzie.
                  Emocje są zaraźliwe i strach, napięcie, oczekiwanie, odczucie
                  wysiłku etc. udziela się także mężczyźnie. Na trzeźwo to może
                  obserwować ktoś z zaburzeniami psychicznymi wyłączającymi emocje
                  albo lekarz/położna/pielęgniarka.
                • izabella9.0 Re: Czas ewoluować 28.02.10, 16:11
                  eee a bardzo bolesnej miesiączki ze wszystkimi atrakcjami można dostać
                  bez obaw ze partner straci do mnie pociąg seksualny czy muszę się na
                  ten czas wyprowadzić /zniknąć z pola widzenia ? :D

                  A co jeśli partnera mleko z cyca brzydzi?:D
                  • poitevin Re: Czas ewoluować 01.03.10, 08:45
                    Jeżeli nie znikasz mu z pola widzenia w trakcie zmiany
                    tamponu/podpaski, to istnieje duża szansa, że jakąś traumę będzie
                    miał.
                    • izabella9.0 Re: Czas ewoluować 01.03.10, 13:18
                      Chodziło mi o bolesną miesiączkę a nie publiczną wymianę ?
                      ZGON innymi słowy :D
                      • poitevin Re: Czas ewoluować 01.03.10, 13:38
                        Przyrównajmy ZGON do pierwszej fazy porodu, a wymianę do drugiej:)
                        • izabella9.0 Re: Czas ewoluować 01.03.10, 15:30
                          Nie rodziłam wiec mogę przystać na porównanie miesiączki do pierwszej
                          fazy porodu ;D

                          Aczkolwiek po tym wszystkim zaczęłam się się bać już nawet chodzić bez makijażu w obawie przed...
    • yoric Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 17:23
      Nie chce mi się czytać trzystu wpisów obok, ale jeśli dobrze rozumiem, jest taka
      tendencja ze strony babek do namawiania na ultimatum. Na miejscu facetów nie
      podnosiłbym sobie ciśnienia, bo tak to zwykle bywa że na forach kobitki lubią
      sobie pokrzyczeć. Natomiast jak już przyjdzie co do czego, warto sprawdzić, ile
      faktycznie ultimatum postawi, a ile z tego je wypełni. A jak się trafi na taką,
      co wypełni, tym lepiej, wystarczy poczekać aż wróci z podkulonym ogonem :).
      • izabella9.0 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 17:26
        Chyba podkulonym cycem - kobiety ogonów nie mają :PPPPPPP
      • kag73 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 17:35
        Ach, to nie jest kwestia do stawiania ultimatum. Jezeli kobiecie
        baaardzo zalezy na jego obecnosci przy porodzie a on w zadnym
        wypadku sie nie zgdadza po prostu bedzie jej przykro, bedzie
        rozczarowana, ale zaakceptyje, ze ma "delikatnego" faceta w domu.
        A zycie toczy sie dalej, po prostu.
        • yoric Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 17:47
          No tak, ale tu nie padają teksty, że "będzie przykro", tylko że "rzuć go!" z
          przynajmniej jednym wykrzyknikiem :).

          Nawiasem mówiąc przynajmniej część facetów nie chce patrzeć na poród nie ze
          względu na bycie miękkim, ale właśnie po to, by POTEM nie być permanentnie
          miękkim w reakcji na partnerkę. To spora różnica :).
          • triss_merigold6 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 18:04
            Nie chcą, bo się boją. Po prostu. Ten strach przed cudzym bólem i
            własną bezsilnością jest nawet dość zrozumiały.
            Moj aktualny partner, silny chłop, cravmagowiec, otwarcie twierdzi,
            że gdyby to mężczyźni mieli rodzić to ten gatunek by nie przetrwał.
            Skądinąd jeśli uda mi się zajść w ciążę i donosić to życzę sobie,
            aby był ze mną w szpitalu. Nie musi asystować przy II fazie, kwestia
            przecinania pępowiny ma lata, łożysko jest wizualnie dość okropne i
            sama widząc je byłam blisko pawia. Natomiast obecność obok, za
            drzwiami, jest poza dyskusją.
            • kutuzow Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 18:17
              triss ---> widzisz większość facetów tu piszących deklarowało
              właśnie taki udział o którym Ty piszesz. Chcieli zrobić wszystko co
              w ich mocy np wynająć lekarza, położną -tak aby rodząca była pod
              stałą PROFESJONALNĄ opieką. Poza tym obecności w czasie I fazy (gdy
              facet faktycznie jest przydatny) chyba żaden z Panów tu piszących
              nie kwestionował.
              Cała "batalia" dotyczyła ew. wątpliwości co do obecności w czasie 2
              fazy -bezpośredniego porodu i tego czy facet kierując się
              wątpliwościami może wyrazić szczerze swą wolę - czy musi się
              potulnie godzić na żądania partnerki.
              • izabella9.0 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 18:21
                "czy musi się potulnie godzić na żądania partnerki."

                Nie, nie musi co najwyżej może.:DDD
              • triss_merigold6 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 18:26
                Uważam, że miałam fantastyczny poród ze znieczuleniem, dość szybki,
                z fantastyczną opieką KOBIET - lekarki, położnej, pani anastezjolog
                i neonatolożki. Jakiekolwiek inne towarzystwo w ciągu owych 15 czy
                20 minut II fazy, było mi zbędne. Serio. Jakby tam był facet to bym
                go nie zauważyła.
                Niemniej, niezależnie od komfortu opieki i znieczulenia, jest to
                cholernie stresujące przeżycie i gdybym mogła je scedować na kogoś
                innego to miło.
                Znam opowieści mężczyzn przekazywane kolegom i ci, którzy byli do
                końca podkreślali moment przecinania pępowiny, głównie to
                zapamiętywali. Może dlatego, że wydaje się to takim symbolicznym
                gestem? Wielu traciło w ogóle poczucie czasu albo mówili o lukach w
                pamięci, z napięcia, koncentracji psychicznej, z powodu
                intensywności przeżycia po prostu.
                Czy musi się godzić? Nie wiem. Lepiej niech nie uzasadnia względami
                estetycznymi, bo to chamskie po prostu. Zresztą esteta nie nadaje
                się do wychowywania dzieci.
              • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 23:35
                kutuzow napisał:
                > Chcieli zrobić wszystko co w ich mocy

                Już ustaliliśmy, że niektórzy po prostu moce mają za małe. 'It's like ten thousand spoons when all you need is a knife'. Czasem po prostu to, co możesz dać drugiej osobie - to NIE TO czego ona potrzebuje. I - zdaje się jak kiedyś Songo napisał - to czego nie potrzebuje druga strona jest bezużyteczne.


                > czy musi się potulnie godzić na żądania partnerki.

                Nie musi. A czy partnerka musi być z tego zadowolona?
          • songo3000 Gadaj zdrów ;) 27.02.10, 18:31
            Oj Yoric, zdaje się, że Twój głos rozsądku nic tu nie da. Strony są już bardzo usztywnione na jakiekolwiek argumenty. Takiej zapiekłości i radykalizmu u co poniektórych już dawno nie widziałem, hehe.

            > Nawiasem mówiąc przynajmniej część facetów nie chce patrzeć na poród nie ze
            > względu na bycie miękkim, ale właśnie po to, by POTEM nie być permanentnie
            > miękkim w reakcji na partnerkę. To spora różnica :).

            Żadna różnica :) O to właśnie, wyraźnie i klarownie jest tu oparta męska linia 'obrony'. Co zrobiły 'niektóre koleżanki' jak już się wyprztykały z rozsądnych kontrargumentów? Typowo - zaczęły radośnie negować istnienie zjawiska jako takiego.
            Między innymi dlatego skłonny jestem spędzać na tych wątkach swój cenny czas. Po prostu taka dawka Goebelssowszczyzny i Kalizmu budzi mój skrajny niesmak.
            • triss_merigold6 Re: Gadaj zdrów ;) 27.02.10, 18:45
              Nie uważam, abym miała radykalne zdanie - możesz przeczytać wyżej.

              IMO podawanie kobiecie w końcówce ciąży, kiedy dominujący wpływ na
              wygląd ma fizjologia, argumentów o wpływie doznań estetycznych na
              libido, jest złym pomysłem. Nawet jeśli częściowo się z tym zgadzam,
              to usłyszenie takiego tekstu byłoby bardzo bolesne i odebrane jako
              skrajne chamstwo.
              Zresztą dzieci nie są dla estetów. Ulewają, nie kontrolują
              wydalania, brudzą w nieskoordynowany sposób, wydają nieprzewidywalne
              dźwięki. Połóg nie jest dla estetów. Nawał pokarmu nie jest dla
              estetów. Jeśli kogoś każdy przejaw fizjologii niekontrolowanej przez
              normy, kulturę i racjonalizm brzydzi to IMO decyzja o dziecku jest
              błędna.
              • songo3000 Re: Gadaj zdrów ;) 27.02.10, 18:49
                Raz, że akurat nie do Ciebie pije, dwa że nie o estetyce mowa :)
                • arronia Re: Gadaj zdrów ;) 28.02.10, 15:03
                  W kontekście ewentualnej blokady?
                  Jakie inne niż estetyczne czynniki mają tu znaczenie?
          • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 23:44
            yoric napisał:
            > Nawiasem mówiąc przynajmniej część facetów nie chce patrzeć na poród nie ze
            > względu na bycie miękkim, ale właśnie po to, by POTEM nie być permanentnie
            > miękkim w reakcji na partnerkę. To spora różnica :).

            Pytanie - jaka część jest na tyle świadoma istoty seksualności i wpływu różnych
            czynników na nią, że RZECZYWIŚCIE się zastanawia a dla ilu poród po prostu jest
            obrzydliwy i znaleźli sobie szybką i wygodną wymówkę?
    • maadzik3 Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 20:14
      No coz, po dostaniu takiego komunikatu to ja bym zlozyla pozew o rozwod. Nie za
      odmowe uczestnictwa w porodzie a za kompletny brak szacunku.
      • krzysztof-lis Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 20:59
        > No coz, po dostaniu takiego komunikatu to ja bym zlozyla pozew
        > o rozwod.

        I co byś w nim napisała?

        Konkretnie.
        • kawitator Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 21:56
          Jak to co by napisała ? Nie zaspokajał jej potrzeb Krokodyla miał dostarczyć a nie dostarczył na czas.

          Po przeczytaniu wypowiedzi widzę że
          Żadna z pań nie czyta ze zrozumieniem
          Żadna z pań nie potrafi odpowiedzieć na proste pytanie Tak Nie
          Żadna z pań ….. a co tam będę mówił jeszcze mnie wybanują
          Rozjaśniły mi się mroki dotyczące poglądów kobitek na małżeństwo związek i wzajemne w nim stosunki Nie są to wnioski budujące
          Zweryfikowałem swoje spostrzeżenia na temat sposobów nie tyle dyskusji ale prowadzenia sporów przez kobitki Potwierdziły się dane z literatury choć sam miałem przedtem lepszą opinie.

          Dla mnie watek wraz z poprzednimi na ten temat spełnił swoje zadanie dowiedziałem się tego co chciałem.

          Na koniec skojarzyła mi się taka sytuacja
          Noc, gwiazdy, ognisko, gorący suchy wiatr, blaszany kubek z kawą i słowa starego tambylca
          Pamiętaj młody (to było do mnie, łza się w oku kręci) z pogodą , sraczką i babą nie ma dyskusji
          • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 23:48
            kawitator napisał:
            > Żadna z pań nie potrafi odpowiedzieć na proste pytanie Tak Nie

            I kolejny dowód, że panowie nawet nie raczą przeczytać a już się rzucają.

            Nie 'żadna' ale DWIE ci odpowiedziały. Ale po co zadać sobie trud czytania - lepiej rzucić błotem.


            Wylałeś jad - teraz może zastanów się nad własnym poziomem.
          • kag73 Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 01:55
            "...z pogodą , sraczką i babą nie ma dyskusji."
            Proste a jakze prawdziwe!

            Kawitator, wez sobie to do serca i dobrze zapamietaj a bedziesz mial
            mniej problemow. Zycie moze byc takie proste:))
      • yoric Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 23:25
        > No coz, po dostaniu takiego komunikatu to ja bym zlozyla pozew o rozwod

        ...już widzę tę scenę... prawnik nad szpitalnym łożem... świeżo upieczona matka
        zmęczona, ale szczęśliwa, że oto uwolni się od tego wyzbytego szacunku drania i
        w dalszą drogę życia razem z dzieckiem podążą już bez ciężaru tego
        zwyrodnialca... w tle podniosła muzyka... fanfary...
        • maadzik3 Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 21:16
          O ile zrozumialam list do zony o uczestnictwie w porodzie pochodzi SPRZED porodu
          (w trakcie lub po to troche pozno na deklaracje obecnosci). Gdyby maz nazwal
          mnie glupia pipa, uwazal jakikolwiek powazny moj lek za dziecinny (nawet gdyby
          byl fobiczny i dla niedotknietych malo powazny - w koncu dla wiekszosci osob,
          dla mnie tez, jezdzenie winda to chwila nudy, a dla niektorych koszmar), lub
          dawal do zrozumienia ze wyrazanie moich potrzeb moze sie spotkac z wysmianiem
          lub pelnymi niecheci oskarzeniami to bylby koniec zwiazku. I nie chodziloby o
          obecnosc/ nieobecnosc przy porodzie. Wtedy juz na pewno by go tam nie bylo
          (podobnie jak w moim zyciu). Na szczescie nie trafilam na niedojrzalego
          frustrata dzieki czemu mam nie tylko udane dziecko ale i udane kilkunastoletnie
          malzenstwo.
    • zly-porucznik Re: poród rodziny podsumowanie 27.02.10, 22:16
      Będę musiał porozmawiać ze swoją żoną, wiem że jej zależy na
      porodzie rodzinnym. Nie wyobrażam sobie żeby ewentualny brak
      pożadania w związku potem mógł być dla niej obojętny jak dla pań co
      tu piszą. Nie uważam się za misia, ale za mężczyznę wrażliwego i
      zresztą za to ceni mnie moja żona.
      • kag73 Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 01:14
        Zly-poruczniku, to znaczy co, jestes "wrazliwy" ale przy porodzie do
        dzisiaj chciales byc? Czy dobrze zrozumialam?
        Jakie szczescie, ze jak rodzilam, nie znalalismy z mezem statystyk.
        A jeszcze wieksze szczescie, ze jestesmy wyjatkiem a nie
        potwierdzamy statystyki:))
        A tak nawiasem mowiac jest roznica miedzy "wrazliwy" a "mimoza".
      • ciepla_zima Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 20:49
        zly-porucznik napisał:

        > Nie uważam się za misia, ale za mężczyznę wrażliwego i
        > zresztą za to ceni mnie moja żona.
        mój M też jest wrażliwy i dlatego nie zrobiłby mi takiego świństwa,
        by zostawić mnie samą gdy ja bym właśnie bardzo go potrzebowała.
    • anais_nin666 Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 23:16
      Każdy argument dobry dla wytłumaczenia egoizmu i tchórzostwa, a tym dla mnie jest mówienie "nie" byciu przy porodzie, bo to brzydkie i skaże mężczyznę na męki widzenia w żonie nie tylko obiektu seksualnego, ale i kobiety cielesnej w sensie: krew, brzydota, śluz itp.
      Jak się robiło dziecko było miło? Zapewne. Można zatem chwilę "pocierpieć" wspierając żonę przy porodzie?
      Uwierzcie panowie, Wasze męki w tym czasie to nic w porównaniu do bolu kobiecego;)
      Gdy jest się "skazanym" na obce osoby - lekarzy, położnych - myśl o tym, że obok jest mąż - podpora, a nie miś, który w tym czasie chleje, zdecydowanie pomaga kobiecie.
      Skoro razem tworzymy dziecko - razem bądźmy przy jego narodzinach. I nie chrzańmy o kroczu itp. Facet stoi od strony głowy i jedyne krocze jakie widzieć powinien to ewentualnie krocze lekarza jeśli zapomniał ubrać fartuch.
      Dla mnie to test na męskość. Brak odwagi, by w tym akcie uczestniczyć z męża tworzy bezjajowego miśka pluszowego.
      Dodam od razu, że arg. iż panowie w danych czasach tym nie uczestniczyli oddalam natychmiast. Uczestniczyli. Popytajcie w rodzinie. Gdzie i jak się rodzili Wasi rodzice, dziadkowie... Możecie się wielu ciekawych rzeczy dowiedzieć;)
    • ciezka_cholera Re: poród rodziny podsumowanie 28.02.10, 23:22
      Kawitatorze,
      zakladam, ze kobieta jest w ciazy, wiec dziecko musi urodzic, mamy wiec dwie
      mozliwosci:
      1) maz jest obecny przy porodzie,
      2) maz nie jest obecny przy porodzie.
      Zalozmy, ze zostaly przeprowadzone rzetelne badania potwierdzajace korelacje
      miedzy punktem 1, a spadkiem libido u mezczyzny. Zalozmy nawet, ze badania
      potwiedzily, ze PRZYCZYNA rzeczonego spadku jest obecnosc chlopa przy porodzie.
      Nadal nie wiemy jednak, czy punkt 1 jest bardziej niebezpieczny dla zycia
      seksualnego pary niz punkt 2, z tej najprostszej na swiecie przyczyny, ze nikt
      nie zajaknal sie nawet, z jakim ryzykiem sie wiaze rozwiazanie 2. Bez tej
      wiedzy, nie mozemy podjac RACJONALNEJ decyzji, bo jedynie POROWNANIE ryzyk
      zwiazanych z obiema wersjami porodu daje jakiekolwiek przeslanki do tejze.
      Nawet jesli rzeczywiscie 5 do 10% mezczyzn bedacych swiadkami porodu zony cierpi
      na spadek checi bzykania jej, to moze 13 do 16% kobiet zostawionych na pastwe
      sluzby zdrowia podczas porodu nabawia sie trwalej awersji do seksu z mezem
      (UWAGA dane z (_._)). Czy jednak troche to nie zmieniloby obrazu calej sytuacji?
      Cala ta dyskusja bazuje na emocjonalnym podejsciu do kwestii uczestnictwa
      mezczyzn przy narodzinach swoich dzieci i nie ma nic wspolnego z "argumentami
      logicznymi".
      • songo3000 Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 01:44
        Co to znaczy 'zostawione na pastwę służby zdrowia'? A przepraszam, to już było...
      • yoric Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 02:22
        > Cala ta dyskusja bazuje na emocjonalnym podejsciu do kwestii uczestnictwa
        > mezczyzn przy narodzinach swoich dzieci

        nie cała. Mniej więcej połowa. Większość facetów powołuje się na konkretny
        argument, którego większość kobiet *w ogóle nie zauważa* i pisze dalej swoje,
        tak jakby argument w ogóle nie istniał. Jesteś bodaj pierwszą osobą, która
        przedstawiła sensowną polemikę. Logiczny argument z ust kobiety - Kawi powinien
        kupić Ci czekoladki i ogłosić koniec świata nie doczekawszy 2012.

        Pozdrawiam
        • kag73 Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 03:45
          Ja Wam powiem co ja mysle.
          Wedlug mnie wiekszosc mezczyzn, ktora nie chce byc przy porodzie,
          nie wie nic o statystykach dotyczacych spadku libido i takich tam.
          Oni po po prostu wierza w ten mit, ze porod jest taki straszny, ze
          facei mdleja. I tego najbardziej sie obawiaja, ze nagle zalicza
          glebe i dopiero bedzie obciach, wszyscy wezma ich za mieczakow. Nie,
          tego nie moga ryzykowac.
          Mysle, ze zdecydowana mniejszosc mowi o niebezpieczenstwie spadku
          libido. I jestem pewna, ze u zdecydowanej mniejszosci uczestnictwo w
          porodzie spowodowalo brak checi do seksu. jezeli juz to
          macierzynstwo zony.
          Wszystkie kobiety, ktore jeszcze nie maja dzieci ostrzegam by nie
          wiazaly sie na stale z takimi przesadnymi "estetami". Wrazliwych
          mezczyzn cenie, ale "mimozy" i nadwrazliwych omijalabym wielkim
          lukiem
          • efi-efi Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 09:06
            anais_nin666 napisała:
            >>Każdy argument dobry dla wytłumaczenia egoizmu i tchórzostwa, a tym >>dla mnie
            jest mówienie "nie" byciu przy porodzie

            - Nie uważam swojego męża ani za trzórza, ani za egoistę. Nie uczestniczył w
            porodzie, siedział pod salą wraz z moją mamą i mnie ta świadomość o ich
            obecności wystarczała.
            Przed porodem miałam schizę, że mi podadzą pavulon :)
            O czym oczywiście nie omieszkałam powiadomić cały zespół medyczny wprowadzając
            ich w konsternację :)

            To, że nie zgodziłam się na uczestnictwo męża w porodzie wynika z mojego
            charakteru. Nie lubię być oglądana w nieciekawych sytuacjach, jest we mnie coś
            ze zwierzątka, które jak cierpi to zaszywa się w gęstwinę i samotnie wylizuje
            swoje rany.
            Mnie samą ogrom bólu i ta cała fizjologia jaka towarzyszy porodowi przeraża i
            obrzydza. Nie wiem po co miałabym fundować to wszystko mojemu mężowi. Zrobił
            chłop co mógł żebym miała najlepszą opiekę medyczną, gdyby były jakieś
            komplikację, wiem, że poruszyłby niebo i ziemię żeby zapobiec zagrożeniom.

            Poza tym znam lepsze testy na męskość niż uczestnictwo/brak uczestnictwa przy
            porodzie.
        • zakletawmarmur Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 08:01
          > nie cała. Mniej więcej połowa. Większość facetów powołuje się na
          konkretny
          > argument, którego większość kobiet *w ogóle nie zauważa* i pisze
          dalej swoje,
          > tak jakby argument w ogóle nie istniał. Jesteś bodaj pierwszą
          osobą, która
          > przedstawiła sensowną polemikę

          I vice versa:-)
          Z tego co widziałam panie też powołały się na konkretne argumenty
          (że mężowie w ich oczach stracą), tylko panowie kompletnie ten fakt
          olali. Zamiast dyskusji doszło do OBUSTRONNEJ pyskówki. Wcale nie
          zachowaliście się sensowniej...
          • anais_nin666 Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 16:30
            zakletawmarmur napisała:
            Z tego co widziałam panie też powołały się na konkretne argumenty
            > (że mężowie w ich oczach stracą), tylko panowie kompletnie ten fakt olali.

            Zastanawia mnie jedno.
            Gdy mężczyzna podaje argument uważa, że tylko ten jest sensowny, argumenty kobiet argumentami nie są. To są emocje.
            Najsensowniejsze komentarze kobiet, gdy tylko nie są zgodne z męskim mysleniem (dla mężczyzn jak się okazuje mysleniem jedynie słusznym), są zbywane lub lekceważone.
            Wszystko co jest widziane inaczej niz mężczyzna sobie by życzył jest nielogicznością, tudzież emocją, ewentualnie bredzeniem histerycznej baby w nie tym co nalezy etapie cyklu (czytaj: buzujące horomony).
            Zakładamy zatem, że tylko facet ma rację. Choćby dlatego, że jest mężczyzną. Nieważne jak mocno pieprzy od rzeczy. Sam fakt, że to męskie gadanie niektórym facetom daje ułudę mądrego gadania. To naprawdę ciakawy problem;)
            Kobieta to histeryczka niezdolna do oceny sytuacji, potrzeb itp.
            I cofamy sie do XIX wieku...;)
            • zakletawmarmur Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 18:30
              > Najsensowniejsze komentarze kobiet, gdy tylko nie są zgodne z
              męskim mysleniem
              > (dla mężczyzn jak się okazuje mysleniem jedynie słusznym), są
              zbywane lub lekce
              > ważone.

              Dokładnie. Panowie też nie potrafią wyzbyć się tych ograniczeń,
              które nakłada na nich "ich własny interes". Kobiece argumenty,
              potrzeby są albo zbywane albo obrażane. No cóż, umiejętność oceny z
              pozycji bezstronnego obserwatora, bez emocji, jest bardzo trudna...
            • arronia Re: poród rodziny podsumowanie 02.03.10, 17:04
              Ciekawe, czy to podejście do kobiety jako istoty kierującej się bezsensownymi
              emocjami, histerycznej i z natury durnej, nie przyczynia się do części
              aktualnych problemów przy porodach. "Lekarz" wie lepiej, kiedy kobieta ma
              urodzić, zna dzień i godzinę nieomal, jak, w jakiej pozycji. Medykalizacja jest
              "męska". Logiczna, poszufladkowana, uporządkowana. Może mężczyzna obecny podczas
              porodu, ma być mężczyzną chroniącym przed "męskim" światem?
        • zyg_zyg_zyg Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 08:56
          Jesteś bodaj pierwszą osobą, która
          > przedstawiła sensowną polemikę. Logiczny argument z ust kobiety -
          Kawi powinien
          > kupić Ci czekoladki i ogłosić koniec świata nie doczekawszy 2012.


          Ciężka nie jest pierwsza. Próbowałam już w tym długaśnym wątku. Ale
          jedynym męskim odzewem na np. argumenty o braku danych o procentach
          mężczyzn nieobecnych przy porodzie, którym zanikło libido, było
          oskarżenia Urquharta, że z wredoty kwestionuję zjawisko impotencji
          poporodowej... ;-)
          • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 09:01
            zyg_zyg_zyg napisała:
            > Ciężka nie jest pierwsza.

            Oczywiście, że nie jest pierwsza. Padło już wiele merytorycznych argumentów, których panowie nie chcą zrozumieć a nawet nie raczą przeczytać.
            • zyg_zyg_zyg Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 09:06
              Wyraziłam sie nieprecyzyjnie, przepraszam... :-) Chodzi mi o
              argumenty podobne do tych, których użyła Ciężka Cholera.
        • mujer_bonita Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 09:05
          yoric napisał:
          > nie cała. Mniej więcej połowa. Większość facetów powołuje się na konkretny
          > argument, którego większość kobiet *w ogóle nie zauważa* i pisze dalej swoje,
          > tak jakby argument w ogóle nie istniał. Jesteś bodaj pierwszą osobą, która
          > przedstawiła sensowną polemikę. Logiczny argument z ust kobiety - Kawi powinien
          > kupić Ci czekoladki i ogłosić koniec świata nie doczekawszy 2012

          Jak widać nieuważnie czytałeś.. To co napisała Ciężka Cholera już było poruszane. Dokładnie to, że ryzyka są różne (nie tylko to jedno, poza którym większość panów nic nie widzi) i WYBÓR jest kwestią ich ŁĄCZNEGO oszacowania.
          • ciezka_cholera Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 10:48
            mujer_bonita napisała:

            > Jak widać nieuważnie czytałeś.. To co napisała Ciężka Cholera już było poruszan
            > e. Dokładnie to, że ryzyka są różne (nie tylko to jedno, poza którym większość
            > panów nic nie widzi) i WYBÓR jest kwestią ich ŁĄCZNEGO oszacowania.
            >

            Panowie stosuja w tym watku bardzo brzydka praktyke, z gory poblazliwego
            traktowania adwersarza. Ktos kto ma inne zdanie i inaczej szacuje zagrozenie
            jest rozhisteryzowana, nielogicznie myslaca kobitka :-/
            Powtorze: powolywanie sie na statystyki (dosc watpliwego pochodzenia, ale niech
            tam) dotyczace zagrozen zwiazanych tylko z jednym rozwiazaniem nie daje nam nic.
            Kompletnie nic. To tak jakby ktos robil crash testy tylko dla lalek przypietych
            pasami. I pozniej biadal, ze az 18% z nich doznaje urazow (znowu sobie wymyslam
            dane). Nie majac danych ile lalek bez zapietych pasow doznaje urazow, nadal nic
            nie wiemy.
            Wiec niech panowie nam nie truja, ze oni maja "logiczne argumenty" i sie
            pogodza, ze cala ta dyskusja bazuje na tym co nam sie tylko WYDAJE byc lepszym
            rozwiazaniem.
            • zyg_zyg_zyg Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 10:52
              > Panowie stosuja w tym watku bardzo brzydka praktyke, z gory
              > poblazliwego traktowania adwersarza

              Niektórzy panowie - dodajmy "niektorzy", żeby było
              sprawiedliwie... :-)
              • songo3000 Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 12:55
                No którzy? którzy to?
                ;P
            • aandzia43 Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 19:37
              > Panowie stosuja w tym watku bardzo brzydka praktyke, z gory
              poblazliwego
              > traktowania adwersarza. Ktos kto ma inne zdanie i inaczej szacuje
              zagrozenie
              > jest rozhisteryzowana, nielogicznie myslaca kobitka :-/

              Tak na marginesie wątku, ale o realu. Panowie obecnie tylko w
              wątkach mogą sobie zastosować praktykę pobłażliwego,
              paternalistycznego i protekcjonalnego traktowania adwersarzy płci
              żeńskiej. Rozumiem, że to boli: nie móc oficjalnie posługiwać się
              batem, który tak pasował do dłoni i taki wygodny był w użyciu;-/
              Dzięki obyczajom panującym od jakichś parunastu lat (zwanym
              pogardliwie poprawnością polityczną) nie spotykam się w realu z
              takimi kwiatkami. Teraz po prostu nie uchodzi. Cieszę się, że
              dożyłam takich czasów. Co sobie myśli o mnie ktoś nie związany ze
              mną - nie interesuje mnie zbytnio. Ale cieszy, że przynajmniej nei
              może kłapać dziobem i poprawiać sobie humoru deprecjonując bez
              powodu mój intelekt i zdrowy rozsądek.
              • songo3000 Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 19:49
                Z racji specyfiki zawodowej - Songo tak robić może :P
                • aandzia43 Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 20:04
                  To niech sobie Songo przypomni, na co sobie pozwolić mogli jeszcze
                  2o lat temu starsi od niego Songowie;-) Zaraz mu się łezka w oku
                  zakręci;-)
                  • songo3000 Re: poród rodziny podsumowanie 01.03.10, 20:29
                    Wszystko mogli ;) Ale cóż z tego, na około bieda, syf i malaria była a teraz to już z nich stare dziady, hehe. A Songo też wszystko może, tylko subtelniej i ostrożniej ;P
    • ciezka_cholera podsumowanie podsumowania: 01.03.10, 13:28
      zeby udowodnic, ze forum nie sluzy tylko jalowym dyskusjom, ale tez niesie
      konkretne rozwiazania, ja osobiscie proponuje co nastepuje:
      1) w przypadku jesli para jest jednomyslna co do nie/obecnosci meza przy
      porodzie - niechaj z radoscia postapi zgodnie ze swoimi pogladami,
      2) w przypadku, gdy jednej stronie zalezy, a drugie z grubsza wisi, strona
      wiszaca powinna ustapic, ewentualnie negocjujac w zamian cos fajnego dla siebie,
      3) w przypadku, gdy obie strony prezentuja stanowisko skrajne i rozne, nalezy
      zagrac w "kamien/nozyce/papier", strona wygrywajaca wybiera forme porodu, strona
      przegrywajaca odstepuje od prawa do mowienia "a nie mowilam/lem". Takie
      rozwiazanie z powodzeniem stosuje w nierozwiazywalnych zwiazkowych dylematach,
      jak np.: kto idzie po piwo do lodowki, albo kto gasi swiatlo. Z lektury watkow
      dotyczacych porodowej tematyki, mozna wysnuc wniosek, ze szanse na przekonanie
      drugiej strony, za pomoca mniej lub bardziej racjonalnych argumentow, sa mikre.

      Uprzedzam jedynie, ze nie jestem specjalnie wiarygodna, gdyz robie bledy
      ortograficzne oraz (co dyskredytuje mnie jeszcze bardziej) zakupy w Lidlu.
      • claudel6 Re: podsumowanie podsumowania: 02.03.10, 16:31
        a to doskonałe zakończenie skądinąd pasjonującej dyskusji! :DDD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka