Dodaj do ulubionych

Jak unikać ciągłych kłótni?

12.06.10, 19:59
Ciągle kłócę się z żoną. To znaczy w tygodniu nie, bo ona pracuje w
ciągu dnia, a ja- wieczorami, i prawie się nie widzimy. Spotykamy
się dopiero w piątek i od razu wybuchają kłótnie.

Wczoraj o to, że ona robiąc pranie celowo pomija moje rzeczy i nie
mam w czym chodzić, a ja wieszam mokre ręczniki w łazience gdzie
podobno śmierdzą (zdaniem żony powinienem wieszać je na szuszarce w
ogrodzie, tylko nie wiem jak ona sobie wyobraża że każdorazowo przed
wejściem do łazienki pobiegnę do ogrodu po ręcznik i ponownie
rozwieszę go tam po skorzystaniu).

Nie mmy wspólnych tematów a żona jawi mi się jako osoba głupia,
nieciekawa, nie mająca żadnych zainteresowań ani niczego ciekawego
do powiedzenia. Czy dawniej też tak było? Może, ale najwidoczniej
nie przeszkadzało mi to tak jak teraz. Po całym tygodniu niemal-
rozłąki oczekuję że wspólny weekend będzie okazją do jakiejś
rozmowy, dyskusji, czułości, po prostu wspólnego spędzenia czasu z
lubianą osobą. Żona najchętniej spędza czas w kuchni i na
niekończących się rozmowach ze swoją mamą i rodzeństwem.
Czy ja zbyt dużo oczekuję?

Ta sytuacja ma oczywiście przełożenie na seks, bo trudno mi się
dobierać do niej po tym gdy spędzieliśmy cały dzień kłócąc sie,
krzycząc na siebie i wyzywając. W efekcie nie dość że jestem
sfrustrowany próżnymi kłótniami to jeszcze brakiem seksu. A nie po
to mam żonę żeby po kryjomu walić konia oglądając klipy z youporn.

Co zrobić żeby się nie kłócić, żeby zdusić w sobie tę nieodpartą
chęć odszczeknięcia się na każde słowo, jak zmusić się żeby spasować?

I jak pogodzić się z tym że nie jest się mężem Skłodowskiej-Curie
albo profesor Środy, tylko osoby raczej przeciętnie inteligentnej i
ciekawej?
Obserwuj wątek
    • mamusia81 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 12.06.10, 20:23
      To że frustruje cię ten problem już świadczy o tym że jesteś facetem który kocha
      swoją żonę i chce by między wami było jak najlepiej.
      Ja niestety nie powiem ci co zrobić by się nie kłócić, bo mój mąż kłóci się ze
      mną, a właściwie nawet nie kłóci, tylko lekceważy mnie prawie codziennie.
      Seks między nami jest udany i niestety jest to jedyna fajna strona naszego
      małżeństwa. Czuję że oprócz seksu do niczego nie jestem mu potrzebna.
      Nie mamy wspólnych zainteresowań, nie mamy tematów do rozmowy, to co ja mówię
      nudzi jego, to co mówi on nie interesuje mnie. On ma swoje komiksy i komputer,
      czasem jakiś film w telewizji i jest dla mnie czuły i miły tylko te kilka minut
      seksu.
      I co z tego że podczas seksu zawsze jestem spełniona, że podczas seksu myśli
      głównie o mnie, że staje na głowie by było nam dobrze, jak chwilę po współżyciu
      mówi że idzie na chwilę do komputera i spędza przed nim resztę wieczoru. A jak
      wejdę do pokoju i chce o coś normalnie zapytać to warczy że nie ma czasu i mam
      dać mu spokój.
      Co z tego że seks jest super jak pomimo mojego chwilowego spełnienia po seksie
      czuję się jak zbędny przedmiot który można odstawić na półkę.
      Dlatego nie doradzę ci co zrobić by nie kłócić się z żoną, natomiast cieszę się
      że myślisz o tym co zrobić by polepszyć wasze relacje. Bo ja już straciłam
      nadzieję na szczęśliwe zakończenie w moim związku.
      Pozdrawiam
      Kasia
      • stwojtek77 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 17.06.10, 18:28
        Kasiu jesteś fajną lalką do seksu widać , jak trzeba bierze z półki i spokój...
        pobawi się i na półkę .....
    • juanita.e Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 12.06.10, 20:53
      Na miejscu Twojej żony to zamordowałabym Cie za taki post.

      Jak to lubisz żonę, a nie kochasz? Jeśli się kogoś nie kocha, a tym
      samym lub zarazem nie potrafi się szanować, dostrzegać tego co
      dobre, doceniać to nie warto być razem. Dręczyć siebie i tą osobę.

      Jeśli jednak po zastanowieniu się dochodzisz do wniosku, że ją
      kochasz to:
      - postaraj się zauważać w niej nawet drobne dobre sprawy, rzeczy za
      które można pochwalić a nie opierd*lić. Nie oczekuj tego samego
      odrazu w zamian, bo to przyjdzie potem, najpierw zaskoczenie,
      przemyślenia a potem zmiany
      - od nowa obserwuj, zwróć uwagę na to czym się interesuje, dla
      ciebie może to być banał: kosmetyki, książki...a może jest coś co ją
      interesuje ale tobie nie mówi, bo czuje że dla ciebie jest tylko
      głupią babą od garów. No właśnie a może jej pasja to też kuchnia?
      - i tu trzecia sprawa, wspólne zainteresowania, postaraj się, choćby
      ta kuchnia. Kiedy ty przyszykowałeś dla was posiłek?

      Wiesz w związku nie daje się od siebie z myślą o tym by otrzymać to
      samo w zamian, ale bezinteresownie.

      A jeśli nie kochasz, daj sobie spokój i odejdź....
      • vitek_1 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 12.06.10, 21:30
        Widzisz, jakoś nie wpadłem na pomysł żeby podzielić się z żoną
        informacją że napisałem ten post, tracąc w ten sposób okazję bycia
        zamordowanym.

        Kocham, nie kocham... primo raczej unikam wielkich słów, sekundo po
        tych kłótniach jakoś nie bardzo chce mi przejść przez palce że kocham

        Zainteresowania żony typu gotowanie czy kosmetyki zwisają mi jak kg
        kitu u sufitu (powiedzcie że nie jestem szczery)
        Posiłków nie przygotowuję nigdy, ogólnie do garów mam 3 lewe ręce.

        Za poradę zawartą w konkluzji dziękuję, ale nie po to tu napisałem
        żeby czytać takie teksty. Jak masz dawać takie rady to może daj
        sobie spokój
        • rumpa Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 12.06.10, 22:05
          A dlczego w zasadzie nie odejdziesz?
          baba głupia, nudna, seksu nie ma, szacunku nie ma, koty drzecie - tak
          z opisu twojego, bo jak jest naprawdę, to nie wiemy
          po jaka cholerę ty z nia jesteś?
          boisz sie powiedzieć sobie że jej nie kochasz?
          • kag73 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 12.06.10, 22:18
            Rumpa, no, a gdzie on znajdzie tak tanio kucharke, praczke i sprzataczke w
            jednym, he?
            • rumpa Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 12.06.10, 23:18
              no taaak, taką szkoda drażnić :))) jeszcze sie wkurzy i sobie pójdzie,
              i znowu będzie trzeba sie użerać z randkami, dobrym wrażeniem i
              powstrzymywaniem pierdzenia :)
        • kag73 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 12.06.10, 22:17
          No sluchaj dziewczyna mial dobre intencje a Ty tutaj gderasz:))

          Ja tez cos dorzuce. Pewnie jak brales slub to na urode patrzylaes, a jak wiadomo
          ta ma 2 tygodnie wyprzedzenia(tak przynajmniej mawiaja Niemcy) a potem zaczynaja
          sie liczyc inne wartosci.
          Przypuszczam, ze zonie tak samo zwisaja Twoje zainteresowania jak Tobie jej;)
          czasami warto mimo wszystko udawac, ze jednak interesuje nas zycie partnera i
          jego "zajecia", to poprawia atmosfere, czlowiek czuje sie wazny, zauwazany a
          czasem mozna sie przy okazji czegos nowego dowiedziec. Nie gotujesz, ale pewnie
          chetnie jadasz, warto docenic zone za zdolnosci kulinarne, bedzie czula sie
          chociaz troche doceniona, bedzie moze mniej gderala.
          Pewnie jakos sie od siebie oddaliliscie, bo za malo spedzacie ze soba takiego
          naprawde "jakosciowego" czasu. Zastanow sie kiedy ostatnio zapytales zone co tak
          naprawde czuje, jakie sa jej marzenia, czy jest szczesliwa. Co jeszcze chcialaby
          w zyciu zrobic. Po prostu czy wywiazala sie miedzy Wami jakas intymnosc, nie w
          sensie seksualnym, po prostu taka bliskosc.
          Moze warto razem dokas wyjsc, albo obejrzec wspolnie dobry film, ktory bedzie
          bodzciem do ciekawej dyskusji, wymiany pogladow. Moze powinienies czasem
          powiedziec zonie co Cie wlasnie zaitresowalo i zobaczyc czy da sie wciagnac w
          rozmowe.
          A jak klotni unikac? Moze postarac sie byc mniej upierdliwym. Nie ze wchodzisz i
          sie czepiasz o pranie wiec ona w odwecie Ci o recznikach i juz macie klotnie, w
          zasadzie o nic, w ogole nie warto. Czasami w zyciu trzeba wyluzowac. Wpakuj
          ciuchy do pralki sie wypiora a nie zonie glowe zawracasz. To mozna wycwiczyc,
          taa, wewnatrz ci sie troche gotuje, ale buziunia na klodke, tez tak czasem mam,
          ale da sie, bo se mysle, ze szkoda popsuc przez bzdete spokoj w domu, za chwile
          mi przejdzie:))
          • vitek_1 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 12.06.10, 23:44
            Tak sobie myślę że te kłótnie to tylko skutek, a przyczyną jest
            generalne zmęczenie życiem i całym tym syfem. Pobraliśmy się dość
            młodo, troje dzieci, nie mieliśmy lekko w kraju balcerowiczowskiego
            cudu gospodarczego... kilka lat temu wyprowadziliśmy się do Anglii,
            miało być pięknie a wyszło jak zwykle... zapieprz od rna do wieczora
            za grosze które ledwo wystarczają na życie... wyobraźcie sobie że
            ceny wszystkiego co kupujecie mnożycie razy 5, a dochody co najwyżej
            razy 2 (zakładając że oboje pracujemy, co z kolei rujnuje nasze
            życie rodzinne, erotyczne i jakie tam jeszcze)

            Jesteśmy oboje śmiertelnie znużeni monotonią życia, tą walką o
            przetrwanie, codziennym utrapieniem z tysiącem drobnych spraw...
            możecie sobie wyobrazić ile ich jest przy dość licznej rodzinie...
            chciałbym rzucić to wszystko w p++++ i wyjechać na jakąś wyspę gdzie
            moglibyśmy nago wylegiwać się na plaży, mieć seks kiedy nam się
            zachce, a jakiś ktoś dbałby o to żebyśmy mieli co jeść i pić i gdzie
            mieszkać :-)

            (jeżeli ktoś chce teraz rzucać tekstami typu trzeba było tyle
            dzieciaków nie robić to niech od razu da sobie spokój)
            • songo3000 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 13.06.10, 00:44
              > (jeżeli ktoś chce teraz rzucać tekstami typu trzeba było tyle
              Etam, zamysł był dobry, trza tylko za ciosem pójść. Sprzedaj jedno czy dwie sztuki jeśli zdrowe - od razu na te długie wakacje będzie :)))
            • kag73 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 13.06.10, 01:51
              No oczywiscie, ze klotnie to tylko skutek, dopadly Was problemy dnia
              codziennego. Zycie latwe nie jest, podobne sytuacje zdarzaja sie tez w Polse,
              gdzie ludzie zyja od pierwszego do pierwszego.
              I nie tylko Ty masz marzenie o beztroskim zyciu.
              Wiesz tak to czytam i sie troche dziwie, bo wlasnie jestem w Anglii i za kazdym
              razem kiedy jestem w tym sklepie za 1 funta nie moge wyjsc ze zdziwienia i nawet
              dzis bedac tam mowilam do meza, ze to dla mnie niepojete, tyle rzeczy i
              produktow (niezlych) za jednego funta, tak tanio nie ma nigdzie, nie ma w Polsce
              i nie ma w Trzecim Swiecie, nie moge sie nadziwic. Poza tym jedzenie tez mozna
              kupic w miare tanio. Ciuchy dla dzieciakow tez sa tansze niz w Polsce albo np. w
              Niemczech. 4 latki chodza do szkoly, za ktora sie nie placi jak u nas za przeszkole.
              Drogi owszem jest czynsz, srodki transportu, paliwo, papierosy, alkohol.
              Nie wiem jakie macie przyzwyczajenia, ale moze mozna cos zmienic, z czegos
              zrezygnowac, jezeli palicie i piwko popijacie, to radze przestac:) Ale wiem, ze
              czasmi nie ma na czym zaoszczedzic, tez to przerabialam.
              Jest Wam ciezko, ale wlasnie dlatego powinniscie trzymac sztame, probowac
              stworzyc taka wyspe we wlasnym domu. Porozmawiac, uzalic sie sobie i powiedziec
              "damy rade" i dbac o Wasze zycie rodzinne. Nie wyzywajcie sie na sobie, tylko
              porozmawiajcie w czym rzecz.
              Wiem, ze to nie latwe, bledne kolo.
              • vitek_1 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 13.06.10, 20:44
                Byłaś w Anglii chyba dość dawno temu, kiedy rzeczywiście za funta mozna
                było jeszcze coś tam kupić. Obecnie w najtańszym spożywczaku mocno się
                natrudzisz żeby znaleźć coś poniżej funta (czyli za 99p, bo to najnizsza
                cena za cokolwiek). Ceny galopują tak że chodząc co tydzień na zakupy za
                każdym razem są wyższe ceny. Podwyżki w pracy też są, a jakże. Ja łaskawą
                decyzją dyrekcji dostałem w tym roku 2.5% podwyżkę, gdy np. benzyna w
                ciagu roku zdrożała o 20%, jedzenie o 10-30%, inne rzeczy nie wiem bo nie
                kupuję, po zakupieniu jedzenia i paliwa praktycznie na nic innego nas już
                nie stać.
                • kag73 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 13.06.10, 21:28
                  No gdzie, jestem tutaj wlasnie. Mowie o tych sklepach "1 Pound" albo wszystko za
                  "99P". Nie znasz ich?
                  Nie wiem w jakich sklepach robicie zakupy, ale w Lidlu mozna sporo kupic tanio i
                  ciagle przeceny poszczegolnych produktow.
                  Nie trzeba kupowac w najdrozszych sklepach.
                  A samochod jest Wam koniecznie potrzebny czy moze moznaby jednak z niego
                  zrezygnowac, szkoda zap..ac od rana do wieczora na beznzyne.
                  Poza tym sa charity shops gdzie tanio mozna kupic rozne rzeczy, nawet takie
                  wspaniale ksiegarnie, super ksiazki za 99p, takie ceny za ksiazki w Polsce to
                  marzenie.
                • claudel6 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 20.06.10, 17:15
                  a Ty chyba dawno w Polsce nie byłeś..
                  jestem ciekawa o jakim wzroście cen mówisz?
                  tu piszą, ze ceny żywności spadają:
                  www.ft.com/cms/s/0/103c58f2-7846-11df-942a-00144feabdc0.html
              • claudel6 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 20.06.10, 17:10
                kag: tak, tez się zastanawiam co jest 5 razy droższe.
                zgadza się, ze czynsz i transport są droższe.
                ale tańsza jest odzież, sprzęt, internet, samochody, wino, rozmowy telefoniczne.
                mnóstwo nowych i dobrej jakosci rzeczy mozna kupić second hand.
                jedzenie w PL bardzo zdrożało i jest w podobnych cenach.
                jednym słowem w PL wcale nie mogłoby wam być lżej. w ogóle trójka dzieci - cóz,
                czyni różnicę w każdym kraju.
            • zakletawmarmur Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 13.06.10, 13:10
              Pieniądze za dużo nie zmienią, jeśli zwyczajnie ma się naturę
              ponuraka i nie potrafi cieszyć z tego co się ma.

              Widzę to po znajomych, rodzinie która ma dużą kasę. Oni też mają
              problemy małżeńskie i ich proza życia wcale nie jest ciekawsza. Z tą
              różnicą, że zamiast pod namiot jeżdżą na egzotyczne wakacje z
              których wracają bardziej znudzeni:-) Ludzie szybko przyzwyczajają
              się do tego co posiadają do pięknych dużych mieszkań, do drogich
              ciuchów, egzotycznych wakacji i nie cieszy ich to tak bardzo, jak
              cieszyłoby biedaków.

              Radziłabym Ci odnowić/zawszeć znajomości z jakimiś wylajtowanymi
              ludźmi. Takimi, z którymi można się ostro zabawić. Tego wam brakuje.
              Macie te weekendy dla siebie, jak rozumiem macie z kim dzieci
              zostawić? W tym czasie zaszalejcie sobie. Zażyjcie trochę kultury i
              wręcz przeciwnie- zdrowo poszalejcie z używkami. Dobry efekt daje
              też pomieszanie tych dwóch rzeczy:-) Nie ograniczajcie się do tego
              co wypada ludziom w pewnym wieku.
              Z dzieciakami też możecie się zabawić, zamiast siedzieć w domu
              pojedźcie coś pozwiedzać, idźcie na nawet krótką wycieczkę po
              okolicy. Tylko ktoś musi to wszystko zorganizować i to będziesz
              musiał być Ty. Z doświadczenia wiem, że najtrudniej jest się
              przełamać ale kiedy już człowiek to zrobi to okazuje się wcale nie
              takie trudne.
              • urquhart Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 13.06.10, 13:19
                zakletawmarmur napisała:
                > Radziłabym Ci odnowić/zawszeć znajomości z jakimiś wylajtowanymi
                > ludźmi. Takimi, z którymi można się ostro zabawić.

                Szczera prawda. Człowiek jest społecznym zwierzakiem i potrzebuje
                inspiracji i wsparcia grupy. Wspierać się i inspirować można w
                radości z życia i spełnienia albo w roszczeniowości i rozpamiętywaniu
                uczucia krzywdy. Dlatego czasem znajomi ciągną ostro związek albo
                górę albo w dół.

                Moim zdaniem kobiece fora specjalizują się w tym drugim :)


                _____________________________________
                Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z
                definicji jest dojrzała - by kawitator
                • kag73 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 13.06.10, 13:36
                  Racja, racja, oni juz tak sie zagubili w tych problemach dnia codziennego, ze
                  zapomnieli, ze w zyciu mozna miec tez sporo przyejmosci i nie zawsze musi to
                  duzo kosztowac. Tylko trzeba sie zebrac i dzialac!
                • zakletawmarmur Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 13.06.10, 14:06

                  To forum jest doskonałym przykładem, że mężczyźni są tak samo
                  roszczeniowi i rozpamiętują krzywdy jak kobiety. Co drugi wątek
                  porusza problem wykorzystywania biednych misiów przez kobiety a TWA
                  na każdym kroku doszukuje się perfidii kobiet. Perfidia meżczyzn
                  jest oczywiście "należną im sprawiedliwością":-)
              • vitek_1 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 13.06.10, 20:51
                Ależ ja wcale nie siedzę w domu, dużo jeździmy, zwiedzamy.. tyle że po
                tych wycieczkach wracam jeszcze bardziej zmęczony.

                Co do wyluzowanych ludzi to stwierdzam że raczej takich nie znam.
                Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi w kontekście twgo wątka uważam że to ja
                jestem najbardziej wyluzowany z tych których znam. Przynajmniej staram
                się :-)
                • kag73 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 13.06.10, 22:50
                  A to znaczy, ze wcale nie jest tak zle, bo jednak troche zyjecie, jezeli
                  jezdzicie i zwiedzacie. Moze Ty jestes z tych "negatywnych", co to zawsze mowia,
                  ze juz polowy nie ma a nie, ze ma jeszcze polowe wody w szklance. Powinno byc,
                  wracam zmeczony, ale zadowolony, bo cos zobaczylem i przezylem a wspomnienia
                  maja przebicie.
                  No a tak poza tym chyba w takim ukladzie zadjesz sie z niewlasciwymi ludzmi:)) A
                  gdzie zreszta Ty jestes wyluzowany jak Ty sie o niewyprane ciuchy dopierdalasz,
                  gdzie by takie cos mojemu mezowi przyszlo do glowy, albo lepiej, niech by tylko
                  sprobowalo mu przyjsc do glowy ;)
                  • vitek_1 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 13.06.10, 23:52
                    Nie jestem aż tak wyluzowany żeby chodzić nago (apropos braku
                    ciuchów).

                    Fakt że trochę przesadziłem w tym narzekaniu. Sorry, postaram się
                    poprawić. Ale bóg mi świadkiem że niczego nie zmyśliłem.
                    • rumpa Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 15.06.10, 01:42
                      to se , k..., upierz
                      nie wpadło do główki?

                      żone wyslij na wakacje, dopiero ją docenisz po powrocie
                      ten pan chyba uważa, że mu się należy :D
                • bigbadpig Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 15.06.10, 01:12
                  człowieku jeśli Ty jesteś wyluzowany w swoim towarzystwie - to sądząc
                  po tych kilku wpisach które poczyniłeś w innych wątkach, reszta Twojej
                  ekipy to chyba są Jeźdźcy Apokalipsy
    • gacusia1 Zmienic zone ? ;-)))) 13.06.10, 07:18

      • superprawda Re: Zmienic zone ? ;-)))) 13.06.10, 15:56
        Nowa zona to nowe, nieznane jeszcze problemy. Stara - przynajmniej
        problemy swojskie. Najlepszym rozwiazaniem jest niezobowiazujacy sex,
        gzdies na boku. Tylko sie nie zakochaj. Nie myl czynnosci odprezajacej
        z obowiazkami.
    • skarpetka_szara Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 14.06.10, 00:03
      o tobie swiadczy to, ze nie umiesz w zonie zauwazyc jej plusow.

      ostatnio dobrze poznalam taka dziewczyne, ktora jest zona dobrego
      kolegi. moze nie jest zbyt inteligentna, moze nie mozna z nia
      pogadac o swiecie, ale jest swietna matka, jest cierpliwa i swietna
      gospodynia. Ja - do gospodarowania mam dwie lewe rece wiec szybko
      zauwazylam jej plusy. Moral jest taki ze kazdy ma jakies minusy i
      plusy - moze te inteligentne kobiety totalnie by cie olewaly
      pochlaniajac sie swojej pracy a ty bys musial ZAWSZE jesc obiady w
      restauracji lub zimna pizze. Utylbys duzo, bylbys zaniedbany bo nie
      umialbys sobie wyprasowac koszuli a ta inteligentna tez by nie
      chciala.

      Docen to co masz.

      Bycie niedoceniona to jest chyba nr. 1 powod dlaczego kobiety ciagle
      sa zfrustrowane - a przez to narzekaja, staja sie zrzedliwe.
      • kag73 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 14.06.10, 00:12
        No bo to tak jest, skarpetka, jak chlopa przyzwyczaisz, to mysli, ze tak musi
        byc i ze mu sie nalezy a o wdziecznosci i docenieniu mozesz zapomnic. ja tam tak
        nie rozpieszczam i jestem doceniana nawet o dziwo!! Jak juz cos ugotuje, to
        jakie pyszne, bo nie ma, ze jest zawsze i ze musi byc.
        Tylko widzisz ludzie bywaja rozni, maja rozne priotytety i oczekiwania. Moj mi
        zawsze mowi, ze sie ze mna nie ozenil dlatego, ze potrzebuje sprzataczki i
        kucharki, to by mu nie wystarczylo..hmm...hmm... to ja sie kurka zastanawiam
        dlaczego!
        • skarpetka_szara Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 14.06.10, 00:30
          ja wcale nie gotuje. maz gotuje, i chyba zajmuje mu to czas aby nie
          myslal o glupotach. lol.

          i to wszystko dziala w duga strone.... chodzi o docenianie tego co
          sie ma. wszystkie moje klotnie tez sa o pierdoly, a naprawde chodzi
          o niewypowiedziane aluzjie, zale itd....

          tylko ze w dobrych zwiazkach ludzie umieja je wprost powiedziec.
          • vitek_1 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 14.06.10, 01:37
            Bez przesady, wyprasować koszulę to jeszcze potrafię, nie jestem aż
            taką łajzą. Choć fakt że najchętniej chodzę w t-shirtach i jeansach
            bo ich za bardzo prasować nie trzeba. Ale nie że nie umiem.
            • skarpetka_szara Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 17.06.10, 20:12
              A myslisz ze Twoja zona uwielbia prasowac koszule? myslisz ze to
              jej hobby? czy po prostu zaciska zeby bo nie stac Cie aby wynajac
              gosposie, a zeby jej dac kase na kosmetyczke co drugi dzien, i w
              spokoju poczytac ambitne ksiazki?
              • krzysztof-lis Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 18.06.10, 18:38
                > A myslisz ze Twoja zona uwielbia prasowac koszule?

                Kolega twierdzi, że jego żona lubi prasować, bo ma wtedy okazję żeby się
                wyciszyć i pomyśleć, niemalże pomedytować... ;)
                • kag73 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 18.06.10, 19:59
                  Ty, to moze i jemu by sie przydalo tak pomedytowac, bo wydaje sie byc naprawde
                  zestresowany ;)
      • santo_inc Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 15.06.10, 19:55
        > o tobie swiadczy to, ze nie umiesz w zonie zauwazyc jej plusow.

        O k--wa, ale błyskotliwa rada.

        To tak, jakby powiedzieć gościowi, który narzeka na swój samochód, że mały,
        ciasny, wolny i dużo pali, że nie docenia tego, że jest czerwony.

        Nie mieści Ci się w głowie, że ktoś może chcieć od żony czegoś innego niż
        gotowanie i sprzątanie i gospodarowanie w domu?
        • skarpetka_szara Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 17.06.10, 20:10
          1) widzialy galy co braly

          2) kobieta to nie przedmiot jak samochod, tylko czlowiek. Swoje
          dziecko tez tak bedziesz traktowac/traktujesz? ze jezeli nie jest
          doskonale, nie robi wszystkiego co chcesz to kopa w d...pe?

          3) zapewne pan tez nie jest perfekcyjny, a gdyby mogl przed slubem
          miec "lepsza" kobiete to by na pewno mial.

          4) jezeli nie ma sie tego co sie lubi, to sie lubi co sie ma.

          5) wydoroslij.
    • poitevin Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 14.06.10, 08:41
      vitek_1 napisał:
      > Nie mmy wspólnych tematów a żona jawi mi się jako osoba głupia,
      > nieciekawa, nie mająca żadnych zainteresowań ani niczego ciekawego
      > do powiedzenia.
      Po całym tygodniu niemal-
      > rozłąki oczekuję że wspólny weekend będzie okazją do jakiejś
      > rozmowy, dyskusji, czułości, po prostu wspólnego spędzenia czasu z
      > lubianą osobą.

      Tymi dwoma zdaniami sam sobie przeczysz. Poza tym, jak się ma taki
      obraz partnera w głowie, to chyba nie ma czego ratować.

      > I jak pogodzić się z tym że nie jest się mężem Skłodowskiej-Curie
      > albo profesor Środy, tylko osoby raczej przeciętnie inteligentnej
      i
      > ciekawej?

      Taką sobie wybrałeś. No chyba, że żona cierpi na jakąś przypadłość,
      która powoduje znaczące obniżenie IQ?
      • triss_merigold6 Proste pytanie 14.06.10, 09:38
        Co żona o potencjale intelektualnym Środy lub Curie-Skołodowskiej
        mogłąby robić z autorem wątku?
        Masz człowieku żonę o takim intelekcie na jaki Cię stać (i nie mówię
        o kasie).
        • kawitator Re: Proste pytanie 15.06.10, 07:13
          o potencjale intelektualnym Środy lub Curie-Skołodowskiej

          Popatrz co indoktrynacja może zrobić z człowiekiem
          To tak brzmi jakbym ja porównał i zrównał Stefana Banacha lub nawet Andrzeja Turowicza do J.R. Nowaka
          Miarkuj się waćpanna bo srom sobie przynosisz.
          Dobre sobie Środa i potencjał intelektualny. Nie znasz nikogo z wielu światłych i naprawdę o ostrych umysłach kobitek żyjących współcześnie tylko niejaką Środę ? Do Curie o wiele bardziej pasuje Rosińska która tak jak jej poprzedniczka pracuje w najbardziej zaawansowanych dziedzinach fizyki współczesnej a nie popaprana feministka gender naukowczyni.
          A co do autora wątku, że maruda to prawda
          • triss_merigold6 Odp... się ode mnie 15.06.10, 08:30
            To autor w pierwszym wpise podał akurat TE przykłady kobiet, które
            mu imponują intelektualnie.
            Ja bym podała Kołakowskiego.
            • kawitator odpi.... sie własnie 17.06.10, 14:13
              Rzeczywiście nie doczytałem alem nawet w swoich najczarniejszych wizjach nie mógł przypuszczać ze facet poda jako idolkę M Środę
              Co do Kołakowskiego to tez chylę czoła. Dużego formatu filozof i ile jestem w stanie ocenić bo akurat tu nie czuje się kompetentny
              Z powodu sporych różnic światopoglądowych będę się jeszcze przypieprzał pod warunkiem, że napiszesz coś ciekawego poza swoimi kilkoma dyżurnymi postami a mnie się będzie chciało
          • vitek_1 Re: Proste pytanie 15.06.10, 12:07
            Zamiast Środy podstaw sobie Nelly Rokitę. Już dobrze?
            • anais_nin666 Re: Proste pytanie 15.06.10, 17:48
              Środa jest super! Mądra, bystra. Z nia zapewne bys się nie nudził, za to wpadłbyś w kompleksy, że za mądra.
              Nelly niestety głupsza od kalosza;)
    • deodyma Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 15.06.10, 08:45

      > Nie mmy wspólnych tematów a żona jawi mi się jako osoba głupia,
      > nieciekawa, nie mająca żadnych zainteresowań ani niczego ciekawego
      > do powiedzenia.


      jak to mozliwe, ze ozeniles sie z taka kobieta?
      calkiem mozliwe, ze zonie jawisz sie podobnie.
      • vitek_1 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 15.06.10, 12:05
        Odpowiedź jest prostsza niż myślisz - żeniłem się równe 20 lat temu.
        A ludzie się zmieniają.

        Co do tego jak jawię się żonie, to obawiam się że w ogóle się nie
        jawię, bo poza zapewnieniem jej 1-2 orgazmów tygodniowo i
        obowiązkową weekendową kłótnią nie przejawia ona większego
        zainteresowania moją osobą.
        • kag73 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 15.06.10, 12:27
          Dobre, czyli stare dobre polskie malzenswto. Jak obserwuje pokolenie moich cioci
          i wujkow, to tez mysle sobie, ze niewiele maja sobie do powiedzenia, bo kiedys
          to czesto bylo tak: oboje pracowali, potem ona zajmowala sie domem i kuchnia a
          on chadzal do garazu/piwnicy albo na dzialake. Przychodzil, kolacja, telewizor i
          do spania. Bo ja wiem czy bylo miejsce na glebokie, ciekawe dyskusje i rozmowy?
          Watpie. Teraz oboje na emeryturze, ona zajmuje sie domem, on dalej chodzi do
          piwnicy/garazu albo gdzies dorobic.
          Chociaz nie watpie, ze zdarzaly sie tez innne pary, moze zalezy to od warstwy
          spolecznej, wykonywanej pracy, zainteresowan, wyksztalcenia.
          20 lat to dlugo, kto wie jak bedzie u mnie za 10 lat:))
          Ciesz sie chlopie, zy po tylu latach w ogole Cie dopuszcza! Bo slyszysz jakie
          tutaj bywaja historie!
          • lavenders27 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 15.06.10, 13:05
            A jakie Ty masz zainteresowania i IQ? Masz jakąś pasję, hobby, coś co sprawia,
            że jesteś interesującym rozmówcą?

            Może warto spojrzeć najpierw na siebie.
          • vitek_1 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 15.06.10, 14:41
            > Ciesz sie chlopie, zy po tylu latach w ogole Cie dopuszcza! Bo
            slyszysz jakie tutaj bywaja historie!

            No dziwne żeby nie dopuszczała. Większość z was jeszcze nie wie do
            czego te czterdziechy są zdolne :-) Ale w swoim czasie się
            dowiecie...
            • kag73 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 15.06.10, 14:56
              Aaa, moj drogi, niektore moze i sa zdolne, ale problem w tym, ze nie z wlasnym
              mezem :)
            • deodyma Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 15.06.10, 15:14
              przekonam sie za 5 lat do czego zdolne sa czterdziechy:D
              musialabym poznac Ciebie i zone osobiscie, zeby uwierzyw w to, co
              piszesz.
              zonka nieciakawa, glupia a Ty zdawaloby sie, chodzacy ideal.
        • anais_nin666 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 15.06.10, 17:50
          vitek_1 napisał:

          > Odpowiedź jest prostsza niż myślisz - żeniłem się równe 20 lat temu.
          > A ludzie się zmieniają.

          Głupieją? Serio??
          • vitek_1 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 17.06.10, 12:33
            No właśnie to jest dziwne bo każdemu się zdaje że z wiekiem człowiek
            nabiera mądrości, doświadczenia i czego tam..

            I to jest zasadniczo prawda, ale jest też druga sprawa, taka że z
            wiekiem grozi nam wyczerpanie, wypalenie, zgnuśnienie.

            Jeżeli przez lata codziennie walczymy z niezliczonymi
            przeciwnościami, zabijamy się o parę groszy żeby jakoś przeżyć do
            jutra, to mi się zdaje że to może sprawić że człowiek tak się
            zogniskuje na tej codziennej walce że nic go już nie interesuje i
            tym sensie głupieje.
            I wcale nie twierdzę że mnie to nie dotyka, być może też, tyle że
            człowiek nie jest w stanie siebie obiektywnie ocenić.
            • kag73 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 17.06.10, 12:55
              Aj, przestan, cale zycie to niezliczone przeciwnosci, jak powiedzial kiedys
              jakis filoz "cale zycie to rozwiazywanie problemow" a sprzataczka dodala "i
              walka z brudem" i to prawda jest. Zalezy od podejscia. trzeba docenic co sie ma
              i nie brac tego za oczywistosc. Masz dwie nogi dwie rece, zdrowe dzieci, nie
              glodujesz? Ciesz sie, bo inni maja gorzej i duzo by dali za Twoje zycie.
              A zycie jest w Twoim reku, albo probujesz przezyc je jak najlepiej i sie nim
              cieszyc albo sie nad soba uzalasz i glupiejesz.
            • kawitator Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 17.06.10, 14:07
              Jeżeli przez lata codziennie walczymy z niezliczonymi
              przeciwnościami, zabijamy się o parę groszy żeby jakoś przeżyć do
              jutra, to mi się zdaje że to może sprawić że człowiek tak się
              zogniskuje na tej codziennej walce że nic go już nie interesuje i
              tym sensie głupieje.

              Jesteś chyba facet choć chwile w to zwątpiłem jak podałeś Magdalenę Środę jako idola.
              Przestań wreszcie traktować życie jako ciąg problemów które narastają ciągle przed tobą jak fale na wzburzonym morzu i na które zaczynasz się patrzyć z przerażeniem i z wewnętrznym przekonaniem, że zaraz następna Cię stłamsi i zakryje
              Popatrz na życie jak na ciąg wyzwań które pokonujesz jako facet bo bez tych wyzwań to byś wegetował a nie żył
              Wyzwania mogą być różne Te najfajniejsze takie jak szus trasą biegu zjazdowego po świeżym śniegu na pełna pytę czy przejście na małej łódce zatoki Biskajskiej Te bardziej upierdliwe codzienne i mało efektowne jak opieka nad dzieckiem ( którą oczywiście każdy normalny facet zrobi o wiele lepiej niż kobitka ) oraz jak przerobienie swojej ślubnej ciut już steranej i zmęczonej życiem na zajebista dziewczynę jaka była jeszcze nie tak dawno ( chyba innej byś nie wybrał na żonę swoją i matkę dzieci też prawdopodobnie twoich :-PP ) Te najtrudniejsze to już zupełnie poważne egzystencjalne jak stawienie czoła chorobie w domu.
              Wyzwania są po to aby im sprostać i potem mieć satysfakcję z tego ze się okazałeś dobry że nie powiem najlepszy i dałeś radę.
              Nie zawsze się udaje to oczywiste bo los to taki skurwysyn ale masz o wiele większą satysfakcje z pokonywania wyzwań niż z jojczenia i załamywania rąk i nóg nad problemami
              Nawet jak się nie uda to musisz móc przed sobą samym uczciwe powiedzieć - przynajmniej się starałem jak umiałem najlepiej, z całych sił fizycznych i umysłowych Przed sobą nie ma kłamstwa i udawania To trzeba zrobić tak naprawdę
              A teraz polecam wrócić do takiego filmu Milosza Formana „Lot nad kukułczym gniazdem” Obejrzeć, przemyśleć i przestać marudzić bo breszysz waść, że słuchać hadko
              • aandzia43 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 17.06.10, 17:04
                Te bardziej upierdliwe codzienne i mało efektowne jak opieka nad
                dzieckiem (
                > którą oczywiście każdy normalny facet zrobi o wiele lepiej niż
                kobitka )

                Hehe, a co na to Urqu, głosiciel tezy, że faceci nie są w stanie
                zajmować się dziećmi (a przynajmniej małymi), bo im na to budowa
                mózgu nie pozwala? ;-) Niech zgadnę: powie, że micha trzy razy
                dziennie i kąt do spania wystarczą, bo inaczej to nic, ino
                nadopiekuńczość ;-)
                • urquhart Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 17.06.10, 17:43
                  aandzia43 napisała:
                  > Hehe, a co na to Urqu, głosiciel tezy, że faceci nie są w stanie
                  > zajmować się dziećmi (a przynajmniej małymi), bo im na to budowa
                  > mózgu nie pozwala? ;-)

                  No wiem że Urqu dla ciebie to WujekSamoZło ale w ja tu nie widzę żadnej sprzeczności. Są w stanie jak najbardziej. Maja tylko inna motywację i ispirację: nie odczuwają fizjologicznej przyjemności z tego powodu w mózgu jak kobitki, każde zaś pobudzanie ośrodka nagrody samokontroli prowadzi do nałogu, w tym przypadku wspomnianej nadopiekuńczości. Mężczyźni (znaczy ta "elita" ojców o którą się spietasz) jeżeli już zajmują się dziećmi to pragmatycznie, dlatego uczą samodzielności inspirują zamiast jedynie rozpieszczać i wyręczać we wszystkim. Może im się nie chcieć, ale jeśli się podejmą to nie ma problemu toksycznych i zawłaszczających ojców w odróżnieniu od matek.
                  _____________________________________
                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                  • aandzia43 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 17.06.10, 17:56
                    No to chyba jestem ojcem, bo swoje jedyne dziecko uczyłam
                    samodzielności (z dobrym skutkiem). I bardzo pobudzony chwilami
                    ośrodek nagrody w mózgu mi w tym nie przeszkadzał. Rzeczowa ocena
                    rzeczywistych potrzeb dizecka nei jest oparta na nie odczuwaniu
                    przyjemności z obcowania z dzieckiem. Powiem nawet, że jest
                    odwrotnie. Wiele niuansów, które potem okazują się bardzo istotnymi
                    problemami rozwojowymi można wychwycić tylko będąc bardzo
                    zaangażowanym, również emocjonalnie. Myślę więc, że dobre wychowanie
                    dziecka to w mniejszym stopniu kwestia płci, a bardziej dojrzałej
                    osobowości, właściwej motywacji i.. miłości.

                    Może im
                    > się nie chcieć, ale jeśli się podejmą to nie ma problemu
                    toksycznych i zawłaszc
                    > zających ojców w odróżnieniu od matek.

                    Nieprawda. Są. Znam.
                    • urquhart Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 17.06.10, 18:24
                      aandzia43 napisała:
                      > No to chyba jestem ojcem, bo swoje jedyne dziecko uczyłam samodzielności

                      No, od dawna to podejrzewam :)

                      > Nieprawda. Są. Znam.

                      Dobrze, to uogólnienie, są to dużo rzadsze przypadki. Też znam jeden przypadek niesamodzielnej córeczki tatusia która ma przechlapane w dorosłym życiu.
                      _____________________________________
                      Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                  • kag73 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 17.06.10, 18:11
                    Nie zgadza sie do konca to co piszesz. mysle, ze kobiety po prostu sa rozsadne,
                    wiedza/czuja czego dziecko potrzebuje i co mu dobrze zrobi, dlatego poswiecaja
                    mu czas, to nie ma nic wspolnego z "fizjologiczna przyjemnoscia". Dzieciak ma
                    radoche, to cieszy to matke, zreszta ojca tez jezeli jest zaangazowany. Poza tym
                    mysle, ze kobiety po prostu chyba maja wiecej wyobrazni, niektorym rzeczom
                    staraja sie zapobiec. Faceci z kolei sa bardziej wyluzowani, szybciutko podniosa
                    dziecko jak juz spadnie z hustwaki, podczas kiedy kobieta raczej z gory postara
                    sie, zeby z tej hustawki nie spadlo, tendencyjne. Kobiety sa bardziej wyczulone
                    i przewidujace, mysle. no i oczywiscie po to sa matkami, zeby matkowac. I
                    nieprawde jest, ze matki tylko rozpiesczaja i wyreczaja we wszystkim, a jezeli
                    wyreczaja to np. z braku czasu, bo np. zaspalismy, to trzeba dzieciaka ubrac, bo
                    inaczej spoznimy sie do przedszkola.
                    • urquhart Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 17.06.10, 18:39
                      kag73 napisała:

                      > Nie zgadza sie do konca to co piszesz. mysle, ze kobiety po prostu sa rozsadne,
                      > wiedza/czuja czego dziecko potrzebuje i co mu dobrze zrobi, dlatego poswiecaja
                      > mu czas, to nie ma nic wspolnego z "fizjologiczna przyjemnoscia"

                      Wykazujesz normalną ignorancję, może jeszcze stwierdzisz że zakochanie nie ma nic wspólnego z wydzielaniem endromorfin i nie dlatego ludzie spedzaja wtedy nałogowo czas razem ?
                      Oczywiście poszczególni ludzie reagują różnie, mówimy o mechanicznie, przecież toksyczne matki to przecież mniejsza część, choć maminsynków jest coraz więcej. Pokusa nadopiekuńczości to problem, a nie posiadanie "wiecej wyobraźni". W dodatku unieszczęśliwiający dziecko i kwalifikowany jako przemoc emocjonalna. Zajrzyj tu:
                      www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=311

                      _____________________________________
                      Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                      • rumpa Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 18.06.10, 11:06
                        forum.gazeta.pl/forum/w,898,112905798,112945943,Re_Mezczyzni_maja_nadzieje_ze_kobiety_sie_nie_z.html

                        to moja opinia, urq, do której się nie odniosłeś, z innego forum.
                        Za bardzo prawdziwa?
                        Są toksyczne matki, owszem, moja była koszmarnie toksyczna, ale
                        mnóstwo z nadopiekunczych mam ma kaca moralnego że nie udało im się
                        stworzyć dziecku pełnej rodziny, że maluch nie ma ojca i starają mu
                        się to jakoś wynagrodzić. Głupie jak nieszczęście, ale nie doszło by
                        do tego gdyby tatuniek nie wziął dupy w troki, był ojcem i mężem.

                        Ja nie wiem skąd Ty masz te urojenia, zaczynam podejrzewać, że
                        jesteś sparaliżowany i Ci się nudzi w domu.
                        Idź na jakikolwiek plac zabaw i pokaż mi te nadopiekuńcze matki, bo
                        ja generalnie widzę panie drące się przez cały plac - że zaraz dadzą
                        w dupę.
                        Nadopiekuncze to są babcie i dlatego osobiście uważam że nie ma co
                        kopulować z facetem który nie jest w stanie utrzymac rodziny i
                        zmusiłby mnie do korzystania z usług babci, o żłobku się nie
                        wypowiadam, bo dla mnie to mordownie i zdania nie zmienię.
                        Dlatego ja nie jestem nadopiekuńczą matką, bo mam czas nią nie być.
                        Nie musiałam zdążyc do pracy i miałam czas aby dziecko samo się
                        ubrało, umyło, zjadło , wykonało te wszystkie czynności, które małym
                        niewprawnym rączkom zajmują masę czasu. Ponieważ bylam w domu
                        absolutnie nie miałam kaca moralnego że dziecko ma za mało matki i
                        nie miałam potrzeby wisieć na dzieciaku non stop, żeby nadrobić
                        czas, kiedy mnie nie ma. Raczej miałam nadmiar co znowu doskonale
                        wpływało na mój stosunek do zabawiania malucha :))), a obecnie na
                        wyjeżdżanie na kolonie i wychodzenie na dwór z kolegami.
                        Wiem ile czasu mu poświęciłam, ile nauczyłam i mam poczucie
                        bezpieczeństwa, wynikłe również z wieloletniego obserwowania
                        dziecka, że sobie poradzi.
                        Obecnie zas z czystym sumieniem wywalam chłopaków pod opiekę ojca i
                        przechodze na etat ich "pluszaka" do przytulania.
                  • poitevin Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 18.06.10, 10:33
                    Maja tylko inna motywację i ispirację: nie
                    > odczuwają fizjologicznej przyjemności z tego powodu w mózgu jak
                    kobitki, każde
                    > zaś pobudzanie ośrodka nagrody samokontroli prowadzi do nałogu, w
                    tym przypadku
                    > wspomnianej nadopiekuńczości.

                    Offtopując, stwierdzam, że odczuwam ogromne pobudzenie ośrodka
                    nagrody oraz fizjologiczną przyjemność w momencie wyjazdu moich
                    młodych na wakacje;P
                    • rumpa Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 18.06.10, 10:44
                      ja też :)))
                      i podobnie większość moich koleżanek
    • kati1973 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 17.06.10, 10:23
      Czy Ty powiedziałeś to żonie
      dopingowałeś do rozwoju
      Tak samo uwazalam o swoim mezu
      Dlatego skonczyl studia
      On nie czuje sie gorszy
      ja nie czyje sie lepsza
      Tylko narzekajac nie mozna nic zrobic
    • stwojtek77 ja 17.06.10, 18:26
      ja to was ludzie nie rozumiem układacie sobie życie w poj..y sposób a potem
      siadacie i piszecie "dlaczego" a dlatego że tak sobie pookładaliście... jak
      można żyć w związku tylko w weekendy "na zawsze"? A spytam sie jeszcze bo nie
      łapie sam sobie prac nie możesz? ze nie masz w czym chodzić ? Łapki obcięło?
      • vitek_1 Re: ja 18.06.10, 14:50
        To że mam związek na weekndy to wyobraź sobie nie mój pomysł tylko
        mojej firmy. Pracuję wieczorami albo wcale, i myślisz że kogoś
        obchodzi że mam żonę, dzieci?

        Co do prania to oczywiście mogę sobie robić swoje pranie, tyle że w
        domu jest 5 osób, gdyby każdy oddzielnie prał swoje rzeczy to pralka
        musiałaby pracowac w trybie ciągłym, a ja pracowałbym wyłącznie na
        rachunki za prąd i wodę. Musi być jakiś system, i jak łatwo się
        domyśleć utarło się że pranie to żony działka.
        • stwojtek77 Re: ja 18.06.10, 15:27
          ożeniłeś się z Twoją Firmą a nie z zoną to się nie dziw
          • vitek_1 Re: ja 19.06.10, 01:53
            Wybacz kolego, ale głupi jesteś, inaczej nie mogę skomentować.
            Te 77 to chyba nie twój rocznik, bo wygląda na to że jeszcze do
            szkoły chodzisz. Pogadamy jak będziesz musiał utrzymać choć siebie,
            że o rodzinie nie wspomnę.
            • stwojtek77 Re: ja 19.06.10, 08:18
              oj wydaje mi się że to określenie na G bardziej pasuje do Ciebie mam rodzinę
              3-kę dzieci i doskonale wiem ile trzeba pracy włożyć by "utrzymać" ale życie to
              ciągłe dokonywanie wyborów Ty wybrałeś rodzinę weekendową i "Twoją Firmę" i
              teraz masz skutki. Wyjaśnię jeszcze że nikt mi niczego nie dał, sami z żoną na
              wszystko zarobiliśmy i zarabiamy i bardzo często pojawiają się możliwości że
              można "więcej" ale wtedy będzie jak u Ciebie - weekendowo albo tylko po 22, na
              sto nie interesuje.
              • vitek_1 Re: ja 19.06.10, 13:26
                W takim razie nie rozumiem o co ci chodzi. Nie ja wybrałem sobie
                godziny pracy, jasne?
                Dziękuję za wypowiedzi, ale nie pomagasz mi, więc pozwól że zakończę
                dyskusję.
                • arronia Re: ja 19.06.10, 13:42
                  Jak długo będziesz się bronił przed przyjęciem do wiadomości, że w
                  swoim życiu to ty dokonujesz wyborów, tak długo będzie ci trudno wyjść
                  z kręgu narzekań, malkontenctwa, czarnowidztwa.
                  • stwojtek77 Re: ja 19.06.10, 14:16
                    mógłbym pracować "lepiej" i więcej zarabiać, kupić lepszy samochód itp ale
                    ucierpiała by na tym moja rodzina i ja wybrałem a Ty przekonujesz że "nie masz
                    wyboru" - masz i musisz to zrozumieć zanim będzie za późno
                    • vitek_1 Re: ja 19.06.10, 14:22
                      Sugerujecie że nasze wybory są niczym nieograniczone co jest
                      oczywistą nieprawdą.

                      Owszem mam wybór - robić to co robię albo odejść z pracy i zostać
                      bezrobotnym.

                      Zaraz będzie odpowiedź znajdź sobie inną pracę. Zapraszam do mnie i
                      zapłacę za podróż, jeżeli znajdziecie mi inną lepszą pracę daję
                      słowo że chętnie ją podejmę.

                      A jak nie to przepraszam ale siedźcie cicho, ok?
                      • arronia Re: ja 19.06.10, 14:38
                        Wybory są określone okolicznościami, ale są.

                        Ty możesz pracować, gdzie pracujesz. Możesz zostawić pracę. Możesz
                        pójść po zasiłek. Możesz zmienić kraj zamieszkania. Możesz się zacząć
                        uczyć innego zawodu. Możesz się rozwieść. Możesz wziąć kredyt, okraść
                        sąsiada albo bank, zmienić mieszkanie. Różne rzeczy możesz. Jedne
                        będą miały więcej sensu, inne mniej. Ale wybór masz. Podejmujesz go,
                        nawet nic nie robiąc. I to jest właśnie to, co masz do zrozumienia:
                        twoje życie to twoje wybory i ich konsekwencje.

                        Bardziej prawdziwe niż "życie mnie unieszczęśliwia", jest "wybrałem
                        tę kobietę, tę pracę, takie rozwiązania".
                        • vitek_1 Re: ja 20.06.10, 00:55
                          Próbowałem się umówić z 10 dziewczynami, udało mi się z jedną.
                          Starałem się o pracę w 10 firmach, przyjęto mnie w jednej.
                          Starałem się o emigrację do 10 krajów, wizę dostałem od jednego.

                          Tak wyglądają te wybory. Tak naprawdę mamy w najlepszym wypadku
                          bardzo ograniczony wybór, a często nie mamy żadnego.

                          Więc nie wmawiajcie że mam takie życie jakie sobie wybrałem.

                          I jeszcze odniosę się do sugestii że kiedyś byłem inny (czytaj
                          lepszy) albo że były "stare dobre czasy". Wcale nie. Kiedyś bywało
                          nawet gorzej, o czym zdaje się wspomniałem zakładając ten topik. Ale
                          kiedyś była przynajmniej jakaś nadzieja że będzie jakoś lepiej. A
                          teraz już nie ma. Nie ma już wyboru, nie ma ucieczki, za głęboko
                          tkwię w tym matrixie żeby uciec - my w pracy, dzieci w szkołach,
                          dom... Nie mogę ot tak powiedzieć rzucam to i zaczynam od nowa.
                          Zresztą po co, skoro wszędzie jest tak samo.

                          Mam świadomość że to wszystko brzmi bardzo pesymistycznie.
                          Odpłynąłem też daleeko od tematu forum. Ale tak to mniej więcej
                          wygląda.
                          • poitevin Re: ja 20.06.10, 12:23
                            vitek_1 napisał:

                            > Nie mogę ot tak powiedzieć rzucam to i zaczynam od nowa.

                            Możesz, tylko się boisz.

                            > Zresztą po co, skoro wszędzie jest tak samo.

                            I w gruncie rzeczy jesteś zadowolony, bo zamiast wziąć
                            odpowiedzialność za własne życie, zrzucasz ją na ślepy los. Twoja
                            inercja jest przerażająca.
        • kag73 Re: ja 18.06.10, 16:59
          "...utarło się że pranie to żony działka."

          Nic prostszego, przyzwyczajenia mozna zmienic. Nie podoba sie jak zona pierze,
          niech bedzie to Twoja dzialka.
          • schmett-erling Re: ja 19.06.10, 10:34
            U mnie żona też pierze ja składam parnie i jest taki układ.
            Lecz jak się kłócimy to nagle nie ma moich ubrań do składania :) To ja robię embargo na składanie jej ubrań :) Więc w przypływie złości nie jest to kwestia podoba się czy nie podoba.

            Na moje oko kłótnie o "pierdoły" ręczniki, prane, obierki na stole itp to skutek czegoś innego. Jest jakiś problem po twojej stronie i jej a znajdziecie go rozmawiając spokojnie. Takie pierwsze pytanie to "Kiedy jestem szczęśliwy ? " Ja przynajmniej od tego zacząłem.

            Ps:
            Zrób jej rano jajecznice jak coś to podam przepis ;)
            Na pewno doceni....
            • vitek_1 Re: 19.06.10, 13:54
              Widzę że embargo na pranie to pomysł nie tylko mojej żony :-)

              Na jakie jeszcze inne sposoby dokuczają wam wasze dziewczyny?
              (embargo na seks pomijamy jako zbyt oczywiste).


              Mój problem polega na tym że jestem totalnie (sorry) zjebany ciągłą
              harówką która nie przynosi absolutnie żadnych efektów, moje życie
              jest puste, męczące i nudne. Z żoną nie mam żadnego wspólnego
              języka, żyjemy jakby w oddzielnych światach, co jest spotęgowane tym
              że w tygodniu niemal się nie widzimy. A ja potrzebuję bliskości,
              czułości drugiej osoby. Gdy jesteśmy razem np. w pokoju to ona siada
              zawsze po przeciwnej stronie kanapy niż ja. Np. wczoraj oznajmiła że
              szef kazał jej przyjść do pracy dziś i jutro, i ona oczywiście
              radośnie się podporządkowała, więc siedzę w domu i nudzę się. Ale po
              prawdzie to gdyby była w domu niewiele by to zmienło bo zamknęła by
              się w kuchni i dziobała dziabli wiedzą co, a ja tak samo siedziałbym
              sam i się nudził.

              Kiedy jestem szczęśliwy? Chyba tylko gdy kochamy się, jest wtedy
              naprawdę dobrze, i żona też wtedy jakby się ociepla, dobrym słowem
              się odezwie, uśmiechnie. Ale to szybciutko mija i znów szara
              codzienność.

              Wydaje mi się też że ona wstydzi się mnie przed swoimi rodzicami,
              gdy nas odwiedzają jest jeszcze bardziej oschła niż zwykle i pilnie
              uważa by nie zbliżyć się do mnie na mniej niż 5 metrów (przy stole
              siada zawsze po przekątnej ode mnie), a gdy wyjadą zawsze są
              pretensje że rzekomo coś nie tak się odezwałem czy zachowałem. Tak
              jakby miała do mnie żal że ją zabrałem od mamusi (ale to było 20 lat
              temu ile lat można tęsknić za domem rodziców?!)

              Jesteśmy dobraną parą kochanów, ale poza tym jesteśmy jak obcy
              ludzie.

              No to sobie pomarudziłem, w czym jak widzicie jestem mistrzem :-)
              • kag73 Re: 19.06.10, 14:36
                Vitek, to i tak masz sie z czego cieszyc, mianowicie, ze po 20 latach nadal
                jestescie dobrana para kochankow, to tez COS, dla niektorych bardzo wiele :)
                Skoro nie przychodzi Wam nic do glowy w domu jak spedzic milo czas razem, to
                sprobujcie czegos nowego/innego.
                Teraz lato, wprowadzcie rytualy, np. co sobote(ok dzis poszla do pracy, ale poza
                tym) wychodzimy na spacer. Wtedy idziecie, trzymacie sie za raczki, nic nie
                odwraca Waszej uwagi, nie ma kuchni i telewizora, rozmaiwcie ze soba.
                Wspomnienia np. zawsze maja przebicie, Wasza pierwsza randka, albo pierwszy raz,
                albo jak urodzilo sie dziecko, albo, albo, albo... wbrew pozorom kazda para ma
                jakies mile wspomnienia. U nas zawsze to dzila, albo na nas dziala, ze tak powiem.
                Albo idziecie do kina a potem do knajpki na lampke wina, albo w domu zadbajcie o
                atmosfere.
                Z drugiej strony dziwie sie, ze sie nudzisz dzis, bo nie ma zony w domu,
                przecize niby z nia tez sie nudzisz. A nie ma ksiazek, gazet, internetu, gier
                komputerowych, telewizji, sportu. A moze wykorzystac moment i przygotowac zonie
                niespodzianke kiedy wroci sie zdziwi, ze jeszcze potrafisz zaskoczyc. Skocz kup
                kwiaty, flaszke winka, bagietke do tego antipsti albo co tam chcesz, nakryj
                stolik, zona wroci sie zdziwi, usiadziecie, powspominacie strare dobre czasy.
                Wszyscy chca uniknac rutyny i nudy, ale niewiele osob chce sie postarac.
              • arronia Re: 19.06.10, 14:40
                > No to sobie pomarudziłem, w czym jak widzicie jestem mistrzem :-)

                I dziwisz się, że żona od Ciebie ucieka? Do kuchni, do serialu, gdzie
                ludzie czasem są uśmiechnięci? Może nie zawsze taki byłeś... Pamiętasz
                inną wersję siebie w ogóle?

                BTW jak żona ucieka do kuchni, odwiedzasz ją tam czasem? Po nic, żeby
                przytulić, spytać, jak jej dzień mija?
              • skarpetka_szara Re: 20.06.10, 05:46
                mysle ze Twoja zona jest tak samo nieszczesliwa z Toba jak ty z nia.
                Co z tym fantem zrobisz???
                • vitek_1 Re: 20.06.10, 12:56
                  Nie, nie wydaje mi się żeby była nieszczęśliwa.
                  Zdaje mi się że ona w ogóle nie myśli takimi kategoriami.

                  Wstać, wyjść do pracy, przyjść z pracy, coś zjeść, coś kupić,
                  obejrzeć serial, iść spać - tak wygląda jej życie i wydaje mi się że
                  ona jest z tym ok i niczego więcej nie pragnie.

                  Często mam wrażenie że żona nie tylko że nie pragnie tego żeby było
                  lepiej, inaczej, ale mnie hamuje, gdy ja chcę coś zmienić, nigdy nie
                  mogę liczyć na jej choćby najmniejsze zainteresowanie, ma wszystko
                  doskonale w d., jest wołem idealnie dopasowanym do kierata.

                  Wiem że nie stawiam jej w dobrym świetle i zaraz pewnie rzucicie mi
                  się do gardła, ale tak jest przynajmniej ja tak to widzę. To nie
                  jest tak że moja żona jest złą osobą, po prostu ma ma taki styl, nic
                  jej nie interesuje poza tym żeby się najeść i wyspać, plus co się
                  dzieje u jej rodziców i rodzeństwa. A może tylko udaje że nic jej
                  nie interesuje bo wiadomo zainteresowania kosztują a nas na nic nie
                  stać.

                  Dostałeś obiad i masz pracę to czego jeszcze chcesz - to byłaby dla
                  niej idealna sygnaturka gdyby była na tym forum :-)
                  • kag73 Re: 20.06.10, 13:17
                    "Dostałeś obiad i masz pracę to czego jeszcze chcesz - to byłaby dla
                    niej idealna sygnaturka gdyby była na tym forum :-)"

                    No wlasnie, to czego jeszcze bys chcial?
                    Skad Ty mozesz wiedziec czego ona by chciala, skoro Wy ze soba w ogole nie
                    rozmawiacie. A moze jest realistka, chciala by wiele, ale wie, ze Was na to nie
                    stac? Tez mozliwe, co sie bedzie ludzic skoro wie jak wyglada sytuacja? A moze
                    masz racje praca, jedzenie i seks jej wystarczaja, tez sie zdarza.
                    A moze ona podobnie jak Ty czeka, zebys okazal troche ciepla i czulosci i
                    zainteresowania jej osoba nie tylko w lozku?

                    • kag73 Re: 20.06.10, 13:38
                      Ach, zapomnialam o najwaniejszym. Twoja zona ma zainteresowania: lubi gotowac i
                      moze robic wypieki. Dla Ciebie to nic, ale gotowanie moze byc pasja, jej
                      sposobem na odreagowanie stresow itp. Poza tym to sztuka. Oj, ilez razy ja juz
                      mowilam do meza jaka szkoda, ze zadne z nas nie lubi gotowac. Uwielbiam dobre
                      jedzenie, ale gotowac zwyczajnie najczesciej mi sie nie chce, maz to juz w ogole
                      nie ma o tym pojecia. Za to jak ja cos ugotuje, to jest zachwyt, Ty bys pewno
                      patrzac z boku powiedzial "czym Ty sie chlopie zachwycasz, gdybys Ty wiedzial co
                      gotuje MOJA zona". Ale Ty tego zwyczajnie nie doceniasz, jakbys musial tak z
                      trzy dni z kolei jesc na obiad kanapki, to bys wiedzial co to znaczy zona, ktora
                      uwielbia gotowac :)
                      • santo_inc Re: 20.06.10, 17:14
                        > Dla Ciebie to nic, ale gotowanie moze byc pasja, jej sposobem na
                        > odreagowanie stresow

                        Jakich stresów? Że się jej coś przypaliło? Że zamiast wstać o 9 spała do 10?
                        • kag73 Re: 20.06.10, 17:50
                          "Jakich stresów? Że się jej coś przypaliło? Że zamiast wstać o 9 spała do 10? "
                          No, przeceiz ona oprocz tego pracuje zawodowo, moze miec stresy w pracy, np.
                          Poza tym autor ciagle pisze jak im ciezko i jaka harowka, czyli moze ma co
                          odreagowywac?
                        • poitevin Re: 21.06.10, 08:00
                          > Jakich stresów? Że się jej coś przypaliło? Że zamiast wstać o 9
                          spała do 10?

                          To, że mieszka z takim gościem jest wystarczającym stresem.
                  • jakniejatokto Re: 22.06.10, 00:09
                    gdzie w tej Anglii mieszkasz? Nie wierzę, że nie można znaleźć lepszej pracy
                    jeśli mówisz po angielsku, a zakładam, że mówisz, bo przecież się nauczyłeś, nie?
                    W Anglii jest bajecznie tanio w porównaniu z innymi państwami EU, przynajmniej w
                    chwili obecnej i jeśli chodzi o żywność. Rachunki też nie są ogromne, ostatnio
                    zapłaciłam 8 funtów za gaz, więc jakoś chyba da się to zorganizować. prąd i woda
                    też nie mogą być takie drogie, mieszkacie w Londynie, czy jak?
                    Za 200 funtów można spokojnie wyżywić przez miesiąc 5-cio osobową rodzinę, tym
                    bardziej że piszesz, że żona lubi gotować, więc na pewno zna jakieś fajne tanie
                    potrawy :)
                    • vitek_1 Re: 22.06.10, 04:05
                      Rozśmieszyłaś mnie z tymi 200 funtami, policzyłem to wychodzi nieco
                      ponad 1 funt na osobę dziennie, za tyle to nie wiem co możesz jeść
                      chyba ziemniaki i najtańszy chleb z jakimś pseudo-masłem.
                      Polacy często tak żyją ale ja się do tej grupy nie zaliczam.

                      Normalnie to single wydają więcej na żywność niż 200 funtów.

                      U nas żona robi zakupy i ciągle narzeka że brak jej pieniędzy, nawet
                      się na nią nie złoszczę bo gdy pójdę do sklepu to strach...
                      Za to przejedź się za miasto na każdej farmie po kilka nowych aut
                      stoi, a domy że hej - skąd na to mają? Miastowych ze skóry
                      obdzierają i tyle.

                      A za 8 funt to chyba domek dla lalek ogrzejesz... poczekaj aż
                      zczytają licznik to się zdziwisz. Ja też tak miałem aż zrobiłem
                      prawie 1000 funtów niedopłaty i teraz spłacam to po 100 miesięcznie
                      (plus 80 za bieżace zużycie).

                      Znam język, ale co z tego. Teraz jest takie bezrobocie że na 1
                      miejsce firmy dostają po 50 podań, i co myślisz że wezmą Polaka (a
                      przecież widać po nazwisku), bo co, bo mówi po angielsku? Każdy
                      Anglik też mówi i to lepiej.
                      W Polsce funkcjomuje stereotyp że Anglicy są leniwi i nie chcą
                      pracować, może kiedyś coś w tym było ale teraz zachrzaniają jak
                      idioci za na ogół mizerne pieniądze.

                      Owszem w Anglii jest nieco taniej niż gdzie indziej ale też zarobki
                      dużo niższe, w innych krajach nikt nie pójdzie do pracy za mniej niż
                      10 euro/godz. a w Anglii większość robi za 6-7 funtów.

                      Aha, dodam że bynajmniej nie robię na zmywaku, pracuję w firmie
                      elektronicznej.
                      • poitevin Re: 22.06.10, 08:14
                        > Za to przejedź się za miasto na każdej farmie po kilka nowych aut
                        > stoi, a domy że hej - skąd na to mają? Miastowych ze skóry
                        > obdzierają i tyle.

                        Ojejku, biedny miś...
                        Wróć do PL, kup na kredyt gospodarstwo na Mazurach i będziesz żył
                        jak panisko z dopłat. I miastowych obdzierał ze skóry.

                        Zazdrość to bardzo brzydkie uczucie, zwłaszcza jak się dupy ruszyć
                        nie chce i czegoś zmienić, tylko jojczy.
                    • kag73 Re: 22.06.10, 11:49
                      Nie, za 200 funtow za jedzenie na miesiac dla pieciu osob nie da sie wyzyc, to fakt.
                      Poza tym w Anglii tez jest kryzys, z praca ciezko, podobnie jak gdzie indziej. I
                      fakt w Anglii po angielsku kazdy mowi, zaden atut.
                      Niemniej jednak Vitku, owszem gdzies indziej, np. w Niemczech ludzie pracuja tez
                      za mniej niz 10 euro za godzine.
                      A to, ze ktos ma samochody o niczym nie swiadczy, pewnie co drugi, tak jak i
                      gdzies indziej, jest zadluzony, samochod w leasingu, dom na kredyt. Na to nie
                      patrz, to pozory.
                      • vitek_1 Re: 22.06.10, 12:19
                        No nie wiem, dla mnie ktoś kto ma 2 nowe samochody i odpierdzieloną
                        chatę jest bogatszy niż ten kto jeździ starym gratem i mieszka w
                        starym bloku. Może i ma na kredyt, ale przynajmniej spełniał
                        kryteria przyznania kredytu i stać go żeby spłacać bo inaczej już by
                        mu to zabrali.

                        I nie chodzi o to że zazdroszczę, wcale nie, ja nie mam nic przeciw
                        temu żeby każdemu powodziło się jak najlepiej! Ale gdy np. ja
                        zarabiam 20k rocznie a general manager 200k to coś się w człowieku
                        burzy. To już nie jest akceptowalna różnica dochodów, to jest wyzysk
                        i nowoczesne niewolnictwo.

                        Poitevin zaraz napisze - to zostań managerem, ale to nie jest takie
                        proste. W końcu ktoś musi wykonywać prawdziwą pracę, wytwarzać coś
                        co można sprzedać żeby zarobić na wypłaty dla zarządów
                        • kag73 Re: 22.06.10, 12:29
                          Ano, to to juz jest odrebna kwesia i naiwnosc ludzi. Mysla, ze ktos ma to
                          co widza a tak naprwade to ma tylko dlug do splacania, ten dom i samochod
                          to jeszcze dlugo dlugo jego nie jest. Poza tym mozliwe, ze podobnie jak
                          np. w Niemczech, domy maja ludzie z pokolenia przed nami, wspaniale lata
                          osiemdziesiate. Teraz dobrze wyksztalceni, mlodzi ludzie haruja jak woly a
                          stac ich na kredy na dwupokojowe mieszkanie.
                          Kwestia managerow i takich tam w bankach to juz kompletna paranoja. Piana
                          mi z ust idzie, jak politycy zaczynaja "ratowac" banki(ch..j wie po co) a
                          managerzy sobie za to milionowe bonusy(czy jak to sie nazywa) wyplacaja. A
                          najgorsze jest to, ze gdzies indziej naprawde trzeba by ratowac ludzi, ale
                          na to nie ma pieniedzy, bo trzeba ratowac banki i Grecje. Ach, szkoda
                          nerwow.
                        • poitevin Re: 22.06.10, 12:51
                          > Poitevin zaraz napisze - to zostań managerem, ale to nie jest
                          takie
                          > proste.

                          :)

                          > W końcu ktoś musi wykonywać prawdziwą pracę, wytwarzać coś
                          > co można sprzedać żeby zarobić na wypłaty dla zarządów

                          Człowieku, trzeba było od razu pisać, że pracujesz dla idei, czy tam
                          dla nagrody w życiu pozagrobowym. Niestety tym bardziej nie
                          rozumiem, dlaczego jęczysz, że ciężko i biednie. Powinieneś być
                          dumny ze swego cierpienia, w niebie dostaniesz za nie lizaka:P



                        • santo_inc Re: 22.06.10, 18:25
                          > To już nie jest akceptowalna różnica dochodów, to jest wyzysk
                          > i nowoczesne niewolnictwo.

                          Przeprowadź się do KRLD. Tam wszyscy pracują za miskę ryżu.
    • fasolka3 Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 21.06.10, 09:35
      Wczoraj o to, że ona robiąc pranie celowo pomija moje rzeczy i nie
      > mam w czym chodzić, a ja wieszam mokre ręczniki w łazience gdzie
      > podobno śmierdzą (zdaniem żony powinienem wieszać je na szuszarce w
      > ogrodzie, tylko nie wiem jak ona sobie wyobraża że każdorazowo przed
      > wejściem do łazienki pobiegnę do ogrodu po ręcznik i ponownie
      > rozwieszę go tam po skorzystaniu).

      Takie sytuacje zdarzaja sie w kazdym malzenstwie. Moj maz zalewa lazienke za
      kazdym razem jak sie kapie, ja kupuje za duzo ciuchow, on.... a ja..... . Wiesz,
      my sie z tego smiejemy, tylko dzieki poczuciu humoru jestesmy razem. Tak w ogole
      to odkrylismy, ze absolutnie nie jestesmy tacy, jak myslelismy, ze jestesmy. A
      co gorsze, ze nigdy nie bedziemy inni. Trudno. Mamy tez inne zainteresowania, ba
      innych przyjaciol i konflikty o tesciowa tez, no i? Moje zycie jest jedno i jest
      krotkie, mam je sobie zatruwac zalana lazienka, przypalonym kotletem i minusem
      na koncie? My tez mamy troje dzieci. Mam im fundowac dziecinstwo typu mama z
      papa biegaja z nozem dookola stolu, bo mucha wpadla do zupy? U nas jest
      nie-idealnie, z kasa nie najlepiej, ale mamy siebie, takich jacy jestesmy. Moze
      twoja zona lubi te swoje seriale i gotowanie, zostaw ja. Zamiast czekac az sama
      siadzie przy tobie na kanapie, usiadz przy niej, zapytaj sie co u jej
      rodzenstwa, zaproponuj wypad za miasto. Usmiechnij sie!!!!!! Masz dzieci, wez je
      na rower, na basen, pogadaj z nimi. To jest twoje zycie, innego miec nie
      bedziesz, wiec przestan sie zadreczac...

      FFF
      • rumpa Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 22.06.10, 13:01
        ale Ty jesteś zdrową i mądrą kobietą, a ten facet jest ... nie jest
        taki.
        Szkoda pisaniny, on uważa że nalezy do tej bardziej światłej częsci
        ludzkości, a ci co są szczęślwi - to ślepi kretyni. Nie wpada mu do
        głowy że inni widza to samo co on, ale inaczej.
        Też tak miałam, ta sama bezradność, jakbym siebie czytała sprzed
        lat.
        Pocieszające jest to że można to zmienić. Tylko po co? W jego
        przypadku to bez sensu, bo facet na tym buduje swój image
        inteligenta i filozofa :))), na żonie sie wyżyje że głupia bo
        gotować lubi - hehhe niektórzy z takie hobby biorą ciężka kasę albo
        płacą cieżką kase jak mój kumpel, za warsztaty kogos tam.

        Pomyśl sobie że masz żonę co czyta zwiedza, z którą się ciagle gada,
        ale obiadku ni ma, koszulki się same nie prasują a porządek się
        zdarza :))) o makijażu u niej możesz zapomieć i od lat oglądasz ją w
        tych samych spodniach, bo przecież jeszcze nie podarte to po co nowe
        :)))
    • eudajmonika Re: Jak unikać ciągłych kłótni? 22.06.10, 14:09
      "Ciągle kłócę się z żoną. To znaczy w tygodniu nie, bo ona pracuje w
      ciągu dnia, a ja- wieczorami, i prawie się nie widzimy. Spotykamy
      się dopiero w piątek i od razu wybuchają kłótnie."

      Kłótnie i seks to emocje w pigułce. Myślę, że tak właśnie kompensujecie sobie
      brak/niewystarczające kontakty na co dzień.
      Załóżmy, że ktoś Ci tutaj dobrze doradzi, a Ty taką radę przyjmiesz i uda Ci się
      te kłótnie wyeliminować. Co wtedy? Całkiem uschniesz z braku emocji i rozrywki.
      Wtopisz się w angielską rzeczywistość, znikniesz po prostu. Warto?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka