Dodaj do ulubionych

Czy komus pomógł kochanek/a?

09.07.10, 11:59
Nie bede sie rozpisywac bo sytuacja u mnie podobna jak u wiekszosci z Was. Maz
nie wykazuje zadnej inicjatywy. Mam ju tego dosc. Jestesmy 13 lat razem i
postanowilam zakonczyc moje tance godowe wokol niego.
Poniewaz za duzo zainwestowalam w ten zwiazek (dzieci, dom, wspolna firma) nie
zamierzam go zostawic i wymienic na nowszy model. Pomyslalam o kochanku. W
domu maz, ognisko domowe a od czasu do czasu bzykanko z kochasiem.
Pomoglo to komus?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 09.07.10, 12:27
      Taaa... mnie pomógł... finał jest w postaci love story z
      gatunku "wielka miłość w jasnych łanach".
      • le_rouge Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 09.07.10, 12:36
        problem jest złożony... ;)

        mojej Pani na pewno pomógł... byłem kochankiem/przyjecielem a taki
        chyba dla kobiety jest najlepszym rozwiązaniem...

        mi pomógł średnio... mam ekstra wspomnienia na całe życie, duuużo
        doświadczenia, ale też... serducho złamane... oj złamane...
        • ziutek2005 Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 09.07.10, 12:57
          Zgadzam się z przedmówcą w 100% może za wyjątkiem tego złamanego
          serca...
      • prezes_pan Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 13.07.10, 01:59
        triss_merigold6 napisała:

        > Taaa... mnie pomógł... finał jest w postaci love story z
        > gatunku "wielka miłość w jasnych łanach".

        Kochaniutka, życzę Ci jak najlepiej, ale czy pomógł to się jeszcze okaże. Na
        razie rozwaliłaś sobie swój wcześniejszy związek, dzieciak krąży między Tobą a
        domem biologicznego tatusia, z kochankiem planujesz nowe dziecko i chyba nowy
        ślub też (?)... zważ na to, że podejmując decyzję o dziecku z byłym mężem też
        byłaś w skowronkach, a po porodzie się wszystko zesrało.
        • sisi_kecz Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 13.07.10, 15:48

          Kochaniutka, życzę Ci jak najlepiej'

          ZAWSZE jak czytam taki tekst, to wierzę że jest akurat odwrotnie;)
          • prezes_pan Re: sisi_kecz 13.07.10, 19:02
            Ja akurat piszę szczerze. Triss to kobieta z barwną osobowością, lubię czytać
            jej posty i czuję do niej sympatię. Szkoda, że od dawna pisuje głównie na
            e-mamie (forum dla mnie ciężkostrawne).
            • sisi_kecz Re: prezes_pan 13.07.10, 19:19
              A to przepraszam, bo odniosłam wrażenie, że śledzisz życiorys triss
              i tylko czekasz, kiedy powinie jej sie noga i spełni sie Twoje
              proroctwo.

              Piszesz, ze tak nie jest- zatem moje wrażenie nie jest zgodne z
              Twoim oswiadczeniem.
              Nie wnikam i wycofuję.

              duze pozdro!!!
    • janznepomuka Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 09.07.10, 13:00
      Widzisz, może pomóc głównie Tobie, ale....

      Jedno jest pewne, musi to być oficjalne. Po cichu tylko
      zaszkodzi....Mężowi stawiasz sprawę jasno
    • zoofka Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 09.07.10, 23:49
      u mnie już pomógł "potencjalny" kochanek :)
      jest w pracy koleś, który na mnie leci. Wprost mi zaproponował. A ja
      na bezseksiu wtedy ze dwa lata byłam już. Pewnego dnia wzięłam
      chłopa na rozmowę, i powiedziałam mu uczciwie, że jak tak dalej
      pójdzie, to sobie sama inaczej poradzę.
      I od tej rozmowy chodzę z nogami szeroko ;) (jeśli wiesz co mam na
      myśli)
      pozdro!
    • aetj Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 13.07.10, 00:21
      Pomogłem swoim przyjaciółkom/kochankom.Wszystkie trzy są szczęśliwe po
      rozwodzie,dwie z nich założyły nowe rodziny.Już im nie pomagam ;) Są
      wystarczająco dowartościowane,otwarte na ludzi i świat,wymłodniały.Nie ma tego
      złego :)
    • potwor_z_piccadilly Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 13.07.10, 00:44
      Oczywiscie. Przeniesc sie na forum "rozwod i co dalej". Tak po prawdzie to
      zalezy od tego czy potrafisz zapanowac nad swoimi uczuciami, wyrzutami sumienia
      i czy potrafisz kontrolowac warunek nieprzekraczalnosci marginesu ktory sobie
      wyznaczysz. Zapewniam ze to bardzo trudne. Jesli sie rozpedzisz to malzonek z
      ciapy moze przeistoczyc sie w demona co dla Ciebie bedzie malo przyjemne.
    • m00nlight Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 13.07.10, 11:13
      Doradziłabym najpierw terapię.

      Kochanek lub wymiana partnera to rozwiązania, zdaje mi się,
      ostateczne.

      Zresztą znając życie i prawa Murphy'ego coś co z założeia miało być
      cacy, skomplikuje wam tylko życie.

      Np weźmiesz sobie kochanka tylko dla seksu, i zakochasz się (co
      bardzo możliwe). Układanka się sypie.

      Mąż się dowie i tego nie zniesie, co również zaowocuje rozwaleniem
      rodziny, najbiedniej głębokim kryzysem.

      Insytucja oficjalnego kochanka- jeśli mąż się zgodzi, może pomóc,
      ale tu patrz punkt 1. Z kolei wielu różnych partnerów może
      zaowocować brzydką chorobą weneryczną i emocjonalnym wypaleniem.

      Natomiast mała manipulacja emocjami/ zazdrością co innego. Sądząc po
      wypowiedziach forumowiczów potrafi nakręcić. Flirtuj (niewinnie!) z
      facetami, niech M widzi, że masz 'branie', wspominaj mimochodem o
      fantastycznych kolegach w pracy, którzy są tacy zabawni, przystojni
      i zapraszali Cię na kawę w przerwie, oczywiście tylko tak
      koleżeńko ;)

      Zobacz jak reaguje.
    • ditchdoc Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 13.07.10, 11:39
      idzcie na terapie

      z kochankiem rozwod z twojej winy, i zostaniesz z niczym, slusznie.
      • potwor_z_piccadilly Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 13.07.10, 22:52
        "Maz nie wykazuje zadnej inicjatywy".
        To malo.
        Czy absolutnie nie chce sie bzykac, czy nie dba o urozmaicenia i jesli dziala to
        robi to po bozemu a lubej nudno.
    • pawulon26 Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 14.07.10, 08:33
      Coż.....mnie kochanka "porzuciła" i serce boli,ja mam rodzinę (żona
      + dziecko),ona jest sama,byliśmy ze sobą 5-6 lat.Znamy się
      świetnie,sex był cudowny,zakochałem się w niej a ona we mnie.

      Do dość skomplikowane jest,nie wiem jak to nazwać-opisać,nie możemy
      być ze sobą i to boli najbardziej.

      Serce mamy złamane,wzajemnie się zraniliśmy.To nas boli
      najbardziej.Zastanów się zanim coś zrobisz:)
      • zizzi Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 14.07.10, 19:42
        Pawulon- powiedz czemu nie możecie być razem. Z Osobą w której się
        zakochałeś oczywiście , co stoi na przeszkodzie ???
        • pawulon26 Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 15.07.10, 08:01
          Ja mam żonę i dziecko,może to nie problem(ktoś nazwie mnie teraz
          świnia itp.,ma do tego prawo,tak - jestem gnojem).

          Jednak "moja" kochanka nie chce ze mna być,też mnie kocha znamy sie
          juz ponad 6 lat,na dobre i na złe,nie jest to jakas krotka i
          przelotna znajomosc.

          Kocha mnie i nie chce mi rozbijac rodziny,boi sie ze ja znowu zranie
          (raz powiedziałem jej "NIE",wowczas jej nie kochałem,bylo to wiele
          lat temu,od tamtej pory wiele sie zmienilo).

          Nie wiem co mam jeszcze napisac,jakby chcial szczeglowo to pewnie
          dnia by mi zabrakło.

          Strasznie mnie boli to,ze nie moge byc z osoba ktora kocham i to ze
          ranie żonę i swoje dziecko.
          • sloik-konfitur Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 15.07.10, 16:04
            pawulon26 napisał:

            > Strasznie mnie boli to,ze nie moge byc z osoba ktora kocham i to ze
            > ranie żonę i swoje dziecko.

            Życie nie jest czarno białe. Dominuje szarość. Ale to miło, że poczucie
            obowiązku i odpowiedzialności wzięły górę nad poszukiwaniem szczęścia. Pociesz
            się tym, że ten "drugi" układ na pewno by zszarzał z upływem czasu.
    • mamina79 Re: Czy komus pomógł kochanek/a? 19.08.10, 15:46
      Moja historie podobna, mozna przesledzic w starych postach. Mialam ten sam
      dylemat i strzelilam sobie romans. Bylo pieknie namietnie burzowo-rewelacja.
      Problem oczywiscie pojawil sie wraz z jego miloscia. Romans jest jak rosyjska
      ruletka, no i nie oszukujmy sie, ze nie o to nam chodzi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka