Dodaj do ulubionych

etat przy dziecku

04.08.10, 22:05
temat nie bezpośrednio związany z forum, ale pośrednio jak
najbardziej:

często na forum pojawiają się sytuacja kiedy jeden z partnerów w
opisywanym związku jest najpierw opisywany jako potencjalnie
wypoczęty bo nie pracujący. kiedy jednak okaże się, że osoba ta ma w
domu dziecko, pojawiają się głosy, że należy taką sytuację traktować
jakby ta osoba pracowała, taka osoba ma prawo czuć się zatyrana,
zmęczona i wymagać równego podziału innych obowiązków już 'poza
pracą'.

otóż dla mnie jest to kompletnie niezrozumiałe i uważam, to za mit
podtrzymywany przez 'pewne grupy' :p
dziecko rzeczywiście wymaga sporo energii przez pierwsze pół roku a
później stopniowo, stopniowo opieka nad dzieckiem zamienia się w
nieustające wakacje, o czym wiem, bo przez dwa lata po moim dość
poważnym wypadku żona na mnie tyrała a ja rehabilitowałem się,
zajmując się równocześnie dzieckiem od 0,5 do 2,5 roku jego życia.
wspominam ten czas jako miks wypoczynku i poczucia winy wobec JEDYNEJ
PRACUJĄCEJ OSOBY - MOJEJ ŻONY.

dobija mnie za każdym razem kiedy słyszę o tym pracowaniu przy
dziecku. teraz pracuję jako freelancer zajmując się równocześnie 8
latkiem i jakoś to godzę. nie najlepiej ale dwóch etatów w jednym to
nie pogodziłbym w ogóle, prawda?

problemem może być kiedy jedna osoba jest obarczona całkowita
odpowiedzialnością za opiekę co pociąga za sobą sytuacje typu - pełne
przerzucenie odpowiedzialności za opanowanie każdego kryzysu (choroba
etc) czy sytuacja uwiązanie jednego z partnerów, 'opiekuna' na 24h -
wtedy brak czasu dla siebie jest dużym problemem
jednakże, jeżeli się siedzi w domu z dzieckiem chodzi na spacery,
czyta mu durne książeczki i wykonuje inne niewymagające czynności,
poświęcając dla siebie ten czas który dziecko poświęca sobie to jest
zwyczajną nieuczciwością porównywać to z prawdziwą pracą. tyle samo
się napracuje taki 'etatowy opiekun' co pracownik biurowy w sektorze
publicznym, ale to nie jest przecież w Polsce normą.

co sądzicie? wszyscy uważają, że praca przy dziecku i praca u
krwiożerczych kapitalistów, a jeszcze gorzej u krwiożerczego siebie
jest porównywalna w ilości wydatkowanej fizycznej i psychicznej
energii?
Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: etat przy dziecku 04.08.10, 23:07
      Slowem nie wspomniales "pracusiu" czy gotowales obiadki-osobne dla
      dziecka,osobne dla zonki i ciebie,czy prales,sprzatales,robiles
      zakupy? Czy twoja praca ograniczala sie do zmiany pieluchy i
      nakarmienia dziecka? Jesli taki byl twoj zakres obowiazkow,to
      naprawde-nie naparacowales sie.
      I jeszcze jedno-za ten ETAT DOMOWY nikt kobiecie nie placi! Ona nie
      ma gwarantowanych dwoch dni w tyg wolnych ani prawa do urlopu. Bo
      nawet jak na ten urlop pojedzie to i tak dalej ciagnie ten swoj ETAT
      DOMOWY (w zaleznosci od rodzaju wakacji,czasem mniej czsem bardziej
      podobny do tego bezurlopowego).
      • basiakrakow1 3 obiady? 06.08.10, 13:45
        ja bym ugotowała jeden dla całej trójki i powiedziałabym że inny sobie muszą
        sami zrobić jak im ten nie odpowiada

        ja jestem kelnerką i też nie mam dwóch dni w tygodniu wolnych zagwarantowanych,
        pracuję w prawie wszystkie niedziele i święta, nie pamiętam kiedy ostatnio
        bawiłam się na sylwestrze, bo zawsze jestem w pracy, ale nie płaczę że świat się
        nade mną znęca.

        Bez pracy nie ma kołaczy - kobieta pracująca w domu bezpośrednio nie dostaje
        wynagrodzenia na swoje konto, ale przecież utrzymuje ją mąż! Więc za swoją pracę
        ma utrzymanie!

        • candyca Re: 3 obiady? 07.08.10, 03:48
          Ale pieprzysz od rzeczy kelnereczko!
          To znaczy jak masz kilkumiesiecznego malucha,ktory nie trawi
          sloiczkow to wpieprzasz mu na talerz golabki albo zrazy i niech je,a
          jak nie to jego problem,tak?
          A co do twojego poswiecenia dla pracy w sylwestra czy inne swieta to
          ty tu mi nie sciemniaj,bo ja z branzy jestem i wiem jak to dziala.
          jak chcesz kupe kasy to zapier... w swieta a jak wazniejsza rodzina
          przy choince to rezygnujesz i dajesz zarobic kolezance.
          To,ze maz utrzymuje zone wychowujaca dzieci to jego zasrany
          obowiazek i on jej do reki pieniedzy za to nie daje wiec to zaden
          argument. Nie udalo ci sie,kelnereczko!
          • urquhart Obowiązki męża i żony 07.08.10, 09:04
            candyca napisała:
            > To,ze maz utrzymuje zone wychowujaca dzieci to jego zasrany
            > obowiazek

            Obowiązek utrzymywania to ma jeszcze mąż w islamie. A żona obowiązek
            rozkładać nogi na każde żądanie albo dostaje legalnie kijem po
            plecach.
            W RP mamy równouprawnienie.
            Znaczy teoretyczni, bo praktycznie to żony mają głównie prawa a
            mężowie głownie obowiazki jak uważa candyca
            _____________________________________
            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z
            definicji jest dojrzała - by kawitator
            • gacusia1 Re: Obowiązki męża i żony 07.08.10, 21:03
              A mnie to sie wlasnie wydaje,ze to rownouprawnienie w PL jest tylko
              teoria. Ogromna wiekszosc zwiazkow wyglada tak-
              Facet pracuje po kilkanascie godzin dziennie. Wraca do domu,pada na
              sofe lub przed kompa i to jest jego glowne zajecie.
              Kobieta zajmuje sie dziecmi,przewaznie 24/7 . Wykonuje wszystkie
              obowiazki domowe,jak pranie,sprzatanie,gotowanie,zakupy,bo
              przeciez "siedzi w domu z dzieckiem" wiec ma na to wszystko czas.
              Facet-wychodzi z kumplami na piwo(i niejednokrotnie na dziwki) bo mu
              sie przeciez nalezy odskocznia od calotygodniowej harowy.
              Kobieta-siedzi nadal w domu z dziecmi i MUSI sie cieszyc,ze jej maz
              wyplate przyniosl. Nie wyjdzie nigdzie bo albo nie ma z kim zostawic
              dzieci,albo maz sie nie zgadza zeby ona gdzies wyszla,albo ona sama
              nie ma po prostu juz sily na cokolwiek,albo chcialaby pojsc z mezem
              tylko on na to nie ma ochoty.
              Ja mam takie spojrzenie na to polskie rownouprawnienie...tylko na
              formu zadna z tych kobiet nie przyzna,ze traktowana jest jak
              muzulmanka conajmniej... Forumki takie beda gnoic Candyce za jej
              podejscie i jej poglady. A moze wlasnie one sa takie same jak ona
              tylko oszukuje siebie i wszystkich dookola?
              • sisi_kecz Re: Obowiązki męża i żony 07.08.10, 21:18
                Zgadzam się, że forum nie jest reprezentatywne dla ogółu związków w
                Polsce.Jest tu przekrój bardziej wykształconych, wielkomiejskich i
                na wyzszej stopie życiowej od przeciętnej, która żyje na wiosce z
                renty KRUS-u i ma jedyną rozrywkę w postaci obczytywanej przez 3
                sąsiadki gazetki typu "Cienie i blaski- prawdziwe historie".

                Zgadzam się, że ludzie chociaż są anonimowi to tutaj podkolorowywuja
                swoje życie- coś jak pisanie wypracowań.
                Sama mam często kijowo i przaśnie ale spod klawiszy wychodzi prawie
                Dynastia,bo nie lubię narzekać. A jest jeszcze odmiana kolorujących
                wszystko na czarno, oprócz siebie, oczywizda ;)

                Życie polskiej kobiety jest najczęściej piz...wate i radzi sobie ona
                z tym jak potrafi, a potrafi wszystko.

                Zatem uważam, że w większosci domów to panie czyszczą klopa, tylko
                powiedzieć o tym na forum jakos tak nie wypada.

                duze pozdro!!!
                -
                Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
                Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
                by Cejrowski
                • gacusia1 Re: Obowiązki męża i żony 08.08.10, 01:44
                  A zebys,kurka wodna wiedziala,ze tego klopa czyszcze ja,bo....eeech
                  niewazne! ;-)
                  • sisi_kecz Re:Kibelek a sprawa równouprawnienia 08.08.10, 12:37
                    no no, koleżanko, co za odwaga !;)

                    a gdzie sobie odbijasz za ten przykry obowiązek?
                    bo ja w gotowaniu obiadów, ostatnio skandalicznie rzadko to robię :)

                    duze pozdro!!!
          • madzior87 Re: 3 obiady? 07.08.10, 13:33

            > Ale pieprzysz od rzeczy kelnereczko!
            Klasyczny syndrom niedopchania, że tak jadem plujesz?
    • szukam-przyjaciela Re: etat przy dziecku 04.08.10, 23:14
      Jeżeli dla ciebie bycie w domu z dzieckiem to nieustające wakacje to
      gratuluje odwagi i współczuje głupoty - widać nie masz pojęcia o
      prowadzeniu domu i wychowywaniu dzieci. W dzisiejszych czasach
      kobieta taka określana jest "menadżerem" i dobrze, że ktoś wkońcu
      określił jej miejsce w społeczeństwie i nazwał wykonywaną pracę.
      Rodzina to nic innego jak firma a każda firma potrzebuje dobrego -
      jednego szefa, bo bez niego nie ma szans na rozwój i istnienie.
      • basiakrakow1 hehehe 06.08.10, 13:39
        nie przesadzaj
        każdy ma taki dom jaki chce mieć moja droga
        jeśli wiążesz się z facetem, który nie potrafi sobie kanapki zrobić ani
        jajecznicy usmażyć bez Ciebie o wyprasowaniu koszuli nie wspomnę to nie miej
        pretensji że odwalasz całą domową robotę i nikt ci nie powie dziękuję, tylko
        powie że to jest nic. Kiedy twój facet jest normalny to wspólne prowadzenie domu
        nie zabiera tyle energii. Niezależnie czy oboje pracujecie, czy tylko jedno z
        was. Jakie trzeba mieć pojęcie o prowadzeniu domu? Każdy żyje tak jak chce. I
        jego dom jest taki, jakiego on chce. Kobiety tylko czasami przesadzają ze
        staraniem dążenia do ideału. Ideału nie ma. Trzeba czasem odpuścić. Zostawić
        naczynia na następny dzień.
        • kindofmagic Re: hehehe 06.08.10, 16:21
          manager, szef firmy... to tak jak Anioł z Alternatywy 4 nazywał się
          gospodarzem domu, a był cieciem. Niektorym wydaje sie , ze jak zajmuja
          sie domem i dzieckiem to musza to jakos uwznioslic, zeby bylo bardziej
          prestizowo. Moja zona jest teraz mamą i gospodynią w domu (i tak tez o
          sobie mowi), a za pare miesiecy bedzie z powrotem pania dyrektor.
          Ale moze byc i pania prezes u naszej rodzinie, jesli zechce :-)
      • kindofmagic Re: etat przy dziecku 06.08.10, 16:13
        > Jeżeli dla ciebie bycie w domu z dzieckiem to nieustające wakacje
        to
        > gratuluje odwagi i współczuje głupoty - widać nie masz pojęcia o
        > prowadzeniu domu i wychowywaniu dzieci.

        Po co podwazasz kompetencje czlowieka, ktory prowadzil dom i
        wychowywal dziecko? Uogólniasz i sypiesz pustymi sloganammi. Co dla
        jednego jest trudną pracą i ciągłym tyraniem - innemu przychodzi z
        łatwością. Kwestia podejscia i umiejetnosci.

        Moja żona zajmuje się dzieckiem, domem, gotowaniem 60% obiadów i
        wcale nie spieszy się jej do pracy, bo lubi to co robi. Pomijając
        trudne początki po urodzeniu dziecka, nie uważa aby jakoś wyjątkowo
        się przepracowywała. Jak syn skończy trzy lata wraca do pracy i wcale
        się z tego nie cieszy, mimo że praca takze jakoś nigdy jej nie
        przytłaczała.

        > Rodzina to nic innego jak firma a każda firma potrzebuje dobrego -
        > jednego szefa, bo bez niego nie ma szans na rozwój i istnienie.

        W mojej firmie, tfu! rodzinie jest dwuosobowy zarzad, nie decyduje
        jeden manager. Firma preznie idzie do przodu.
      • hansfakir Re: etat przy dziecku 06.08.10, 23:37
        szukam-przyjaciela napisała:

        > W dzisiejszych czasach
        > kobieta taka określana jest "menadżerem" i dobrze, że ktoś w końcu
        > określił jej miejsce w społeczeństwie i nazwał wykonywaną pracę.
        > Rodzina to nic innego jak firma a każda firma potrzebuje dobrego -
        > jednego szefa, bo bez niego nie ma szans na rozwój i istnienie.

        Nie mogę co za bzdury Ty naprawdę wierzysz w to co piszesz?
        Rodzina to firma , kobieta menadżer idąc Twoim tokiem myślenia to mąż to
        prezydent ,a teściowa Generał. Naprawdę spokojnie...
        Nie róbmy się się ,aż tacy ważni bo nie będzie komu w biedronce sprzedawać.
    • grazyna510 Re: etat przy dziecku 04.08.10, 23:17
      Aż ciekawa jestem co Ci odpowiedzą inni forumowicze : ja jestem
      kobietą , która odchowała dwójkę dzieciaków i wspominam ten
      okres ..dość wypoczynkowo :)...było ...nudno , bo siedziałam w
      domu..z pewnością nie mogę porównywać "obciążeń" z tego okresu do
      czasu, kiedy wróciłam do pracy zawodowej, a po powrocie i odebraniu
      dzieci( z przedszkola i szkoły ) należało organizować życie
      rodzinne...te czasy wspominam jako najbardziej "wymagające"
      • kuurkuuma Re: etat przy dziecku 04.08.10, 23:30
        jeśli kobieta chce być wiecznie zatyrana, to taka będzie. jeśli chce
        gotować codziennie 3 różne obiadki, to jej wybór. jeśli chce porównywać
        prowadzenie domu do zarządzania firmą, to też jej wola (na marginesie -
        jakoś nie widzę dookoła kobiet, które pchają się do zakładania własnej
        firmy i zarządzania nią, ale tzw. domowych hersztów znam mnóstwo). dla
        mnie wychowywanie dziecka to wielka zabawa i przygoda. tak samo
        prowadzenie domu. pracuję na kierowniczym stanowsku. jeśli potrzebuję
        pomocy, to zwyczajnie o nią proszę, a nie z miną cierpiętnicy zapier... do
        północy. codziennie od swojej koleżanki w pracy słyszę, jak to wróciła do
        domu, ugotowała obiad (oczywiście, poznaję wszystkie szczegóły, łącznie z
        bardzo wysoką ceną na pomidory), potem dała pić dziecku, właczyła bajkę
        dziecku, prasowała, prała, zrobiła kanapki dziecku, itp. kogo to
        obchodzi?! jeśli kobiety chcą robić z siebie cierpiętnice, to jest ich
        wybór. tak, praca w domu wcale nie musi być wyczerpująca. no ale jeśli
        ktoś ma do tego całą dodatową fabułę przygotowaną, to faktycznie robi się
        problem. i wtedy strasznie współczuję :D
        • rumpa Re: etat przy dziecku 05.08.10, 00:11
          jeszcze tylko napisz parę słów o ... dziecku.

          Znam parę takich wyluzowanych, ale ich dzieci w porównaniu z moim
          starszym są prawie że martwe.
          Mój starszy syn to ADHD plus AS, wściekła inteligencja, emocje
          trzylatka.
          Moja szwagierka ma dziecko które mi się wydaje tępe, a jest po prostu
          w normie wiekowej :))) porusza się jak zółw, słucha co się do niego
          mowi, nie zapomina :)))
          można o nim zapomnieć :)))
          moja kuzynka jako dziecko gdzie ją posadzono tam siedziała i dwie
          godziny bawiąc się lalką.

          I tak, gdybym od razu miała mojego młodszego i tylko jego to też bym
          tak bredziła. Ale złożyło się inaczej i może dobrze, bo mogłabym nie
          wyjść z szoku, a tak miałam cudowną niespodziankę i ulgę, bo
          nastawiałam się na kolejny podobny egzemplarz.


          I jeszcze jedno - mój syn nie ma tych przypadłości z sufitu, tylko po
          mnie. I dla mnie to nie była cudowna przygoda, tylko mordęga i
          codzienne zbieranie sił do walki z opornym swiatem domowym. I nie,
          nie jestem pedantką, ale zrobienie obiadu z jednego dania to dla mnie
          wyczyn, bo NIE MAM podzielnej uwagi i jednoczesne kontrolowanie
          trzech garnków i dziecka latającego jak z motorem w tyłku kończyło
          się kompletnym wyczerpaniem. Chodziłam spać razem z nim.
          I znowu, dla mnie niezrozumiałe są gadki o koszmarnych pierwszych
          tygodniach czy miesiącach, bylismy dostrojeni idealnie, żadnych lęków
          z mojej strony, depresji poprodowych, wszystko szło jak po maśle. Im
          dalej tym było gorzej.

          A swoją drogą uwielbiam "doświadczonych " rodziców z jednym dzieckiem
          i "doswiadczone" matki po jednym porodzie, sam cymes takich
          posłuchać.
          • lucyna_n Re: etat przy dziecku 06.08.10, 13:25
            jeden poród naturalny z komplikacjami to więcej doświadczenia niż trzy cesarki.
            Jedno dziecko z silnym ADHD = w miarę żwawe sześcioraczki.
            czasem wystarczy raz a dobrze żeby mieć spore doświadczenie.
          • basiakrakow1 Re: etat przy dziecku 06.08.10, 13:48
            dzieci są różne nic nie poradzisz, opieka nad nimi też

            dlaczego uważasz że jedno dziecko nie daje doświadczenia rodzicom?
          • antidotumm Re: etat przy dziecku 06.08.10, 14:02
            OOO- tez tak mam: przy moim dziecku inne wydaja sie anemikami... jest niby
            grzeczna ale nieprawdopodobnie (!!!) zywa i temperamentna.

            "jeszcze tylko napisz parę słów o ... dziecku.

            Znam parę takich wyluzowanych, ale ich dzieci w porównaniu z moim
            starszym są prawie że martwe."
          • phalene0 Re: etat przy dziecku 06.08.10, 14:35
            Moja młoda też ma motor w tyłku i nieograniczoną pomysłowość. Też mam problem z ugotowaniem obiadu bo muszę ją ciągle kontrolować. Ona nie jest w stanie usiedzieć minuty - fizycznie nie jest w stanie. Dla mnie założyciel tego wątku z swoim problemem jest z kosmosu. Gdyby miał moje dziecko nie gadałby tak po próżnicy i byłby bardziej tolerancyjny. Dzieciaki są różne i w zależności od tego różne są doświadczenia rodziców.
          • symmetryisall Re: etat przy dziecku 10.08.10, 11:22
            > A swoją drogą uwielbiam "doświadczonych " rodziców z jednym dzieckiem
            > i "doswiadczone" matki po jednym porodzie, sam cymes takich
            > posłuchać.

            Posiadanie gromady dzieci z ADHD nie jest obowiązkiem zapisanym w konstytucji,
            kobiety nie są też zapładniane pod przymusem, jak się chciało mieć bandę
            gremlinów roznoszących dom w drzazgi, to teraz nieładnie marudzić. Zwłaszcza że
            już po pierwszym dziecku normalny człowiek wyciąga wnioski, jak to wygląda, i
            przy drugim tylko kretyn mówi "ale ja nie wiedziałem, że to tak będzie."

            Ogólnie - prowadzenie domu to NIE JEST obóz pracy na Syberii. Raz w tygodniu
            duże sprzątanie (w dwie osoby), do tego zmywarka, pralka, których obsługę liczy
            się raczej w minutach niż godzinach, do tego raz na dzień-dwa dni ugotowanie
            obiadu, które mojej żonie zajmuje około godziny. Zakupy przez internet, dziecko
            do 16.30 w przedszkolu - generalnie zostaje naprawdę dużo czasu na poleżenie z
            książką na kanapie.

            Chyba że ktoś dał się wmanewrować w układ, gdzie musi wszystkim domownikom pupki
            podcierać, bo sami mają dwie lewe ręce i bez pomocy "pani domu" jedliby parówki
            gotowane w czajniku, nie umieli znaleźć majtek w szufladzie i robili pod siebie
            - ale wtedy z pretensjami do zainteresowanych, a nie ogółu Złych Mężczyzn
            Wracających Z Pracy Na Kanapę Przed Kompa (Po Drodze Zahaczających O Piwo I Dziwki).

        • rumpa Re: etat przy dziecku 05.08.10, 00:15
          no i jasne, kto ma do powiedzenia jakie wychowywanie dziecka jest
          zajebiste - kobiety które NIE WYCHOWUJĄ swoich dzieci, tylko robi to za
          nie żłobek, niańka, przedszkole, opiekunka i świetlica :))))
          I nie mówcie mi że dzieci "wychowujecie" - jak byscie tak chodziły do
          pracy jak te dzieci wychowujecie, to wyleciałybyscie na zbita twarz po
          dwu dniach albo pracowały - na jedną piatą etatu i za adekwatne
          pieniądze.
          • basiakrakow1 akurat! 06.08.10, 13:51
            otóż wyobraź sobie że daję radę to pogodzić, moja córka ma 2,5 roku, nigdy nie
            miała opiekunki i nie chodziła do żłobka, mieszkamy z mężem sami, nie mamy przy
            sobie uczynnej babci ani dziadka, sami z mężem zajmujemy się małą i cały czas
            OBOJE Pracujemy na pełny etat!
            Jak się chce to się wszystko da!
          • rock73 Re: etat przy dziecku 06.08.10, 14:53
            umpa napisała:

            > [...] kobiety które NIE WYCHOWUJĄ swoich dzieci, tylko robi to za
            > nie żłobek, niańka, przedszkole, opiekunka i świetlica :))))
            > [...] jak byscie tak chodziły do
            > pracy jak te dzieci wychowujecie, to wyleciałybyscie na zbita twarz po
            > dwu dniach

            Sorry, a praca szefa to niby na czym polega? Tylko nie myślcie, że się nabijam:
            praca szefa też jest potrzebna i ważna, sami pracownicy końcowi albo nie dadzą
            rady, albo samorzutnie wybiorą sobie szefa. Chyba że chodzi o prymitywne prace,
            typu wykopać łopatami jak największy dół, albo zerwać jak najwięcej jabłek. Tak
            samo potrzebna jest taka matka, choćby zadanie wychowania dziecka delegowała.
    • ciezka_cholera Re: etat przy dziecku 04.08.10, 23:50
      Ja mam swieze informacje, bo 4 miesiace temu z housewife sie przedziezgnelam w
      pracownika najemnego. Otoz nie ukrywam, ze obecnie jestem bardziej wypoczeta i
      zrelaksowana, niz bylam jako mama domowa. Wszystko zalezy od predyspozycji
      indywidualnych jak i obiektywnego wyzysku w pracy domowej lub zewnetrznej. Jako
      mama domowa uciemiezona bylam strasznie, bo mam az troje dzieci, wszystkie
      knujace bez wytchnienia, jak by tu mi utrudnic blogie domowe lenistwo. Nie mam
      talentu ani zamilowania do prac domowych, ktore jako osoba 'niepracujaca'
      musialam wykonywac. Opieka nad dziecmi jest fajna i satysfakcjonujaca, ale cala
      reszta juz niekoniecznie. Brakuje mi, rzecz jasna, tego czasu, ktory moglam
      poswiecic dzieciom, ale niewatpliwie jestem bardziej wypoczeta.
      Teraz zas mam prace niezbyt meczaca szczerze mowiac. Bez porownania lzejsza niz
      bycie housewife (na pewno w nizszym natezeniu halasu). No i nie jest prawda, ze
      mam dwa etaty, bo jak jestem w pracy to nie opiekuje sie dziecmi, nie szykuje
      im posilkow, nie wychodze z nimi na spacery, nie odrabiam z nimi lekcji, nie
      sprzatam w ciagu dnia mieszkania, nie robie drobnych zakupow jak czegos
      zabraknie - to wszystko robi ich niania, wiec troche smieszy mnie jak ktos
      deklaruje, ze jednoczesnie pracuje zawodowo i robi wszysko w domu (no chyba ze
      pracuje zdalnie).
      Co zas do obiektywnego wyzysku - przypuszczam, ze zupelnie inaczej bym spiewala,
      jakbym np miala jedno spokojne dziecko do opieki vs praca w biedronce (czy u
      innego bezwzglednego wyzyskiwacza).
      • rumpa Re: etat przy dziecku 05.08.10, 00:16
        Jezu, dzieki ci kochana cholero za ten tekst, podpisuję się obiema
        łapkami

        No i nie jest prawda, ze
        > mam dwa etaty, bo jak jestem w pracy to nie opiekuje sie dziecmi,
        nie szykuje
        > im posilkow, nie wychodze z nimi na spacery, nie odrabiam z nimi
        lekcji, nie
        > sprzatam w ciagu dnia mieszkania, nie robie drobnych zakupow jak
        czegos
        > zabraknie - to wszystko robi ich niania, wiec troche smieszy mnie
        jak ktos
        > deklaruje, ze jednoczesnie pracuje zawodowo i robi wszysko w domu
        (no chyba ze
        > pracuje zdalnie).

        szczególnie za ten tekst
        • kuurkuuma Re: etat przy dziecku 05.08.10, 00:26
          Dziecko oddaję do przedszkola, WSZYSTKIE domowe sprawy załatwiam sama,
          sprzątam, gotuję itp. i nie biję koło tego piany, np. pisząc 50 postów na
          forum. Tak, "robienie drobnych zakupów" to faktycznie nie lada wyzwanie :D
          Co złego jest w tym, że kobieta pracująca zatrudnia nianię? Czuję w tym
          dziwną zazdrość matek Polek, które po prostu nie mają wystarczająych
          kwalifikacji, aby iść do pracy i na tę nianię zarobić... Naprawdę,
          kobiety, załóżcie własne firmy i spróbujcie doprowadzić do momentu, kiedy
          te firmy zaczną na siebie zarabiać, a dopiero potem popiskujcie, jakie
          trudne są domowe obowiązki...
          • rumpa Re: etat przy dziecku 05.08.10, 00:37
            nie słoneczko, my wychowujemy swoje dzieci a nie podrzucamy jak kukułki
            innym :)))
            a co do kwalifikacji, uważaj żebys się nie udławiła i żeby ci penis nie
            wyrósł, bo to nader męskie lekceważyć opieke nad dzieckiem i jarać się
            kwalifikacjami i zarobkami, a malucha oddać ćwierćinteligentce na
            wychowanie.
            • ditchdoc Re: etat przy dziecku 05.08.10, 14:49
              rumpa napisała:

              > nie słoneczko, my wychowujemy swoje dzieci a nie podrzucamy jak kukułki
              > innym :)))
              > a co do kwalifikacji, uważaj żebys się nie udławiła i żeby ci penis nie
              > wyrósł, bo to nader męskie lekceważyć opieke nad dzieckiem i jarać się
              > kwalifikacjami i zarobkami, a malucha oddać ćwierćinteligentce na
              > wychowanie.

              boli w oczka sukces i brak problemow tej pani? -,-'

              faktycznie oddanie dziecka do przedszkola to horror i krzywda x)
              • ciezka_cholera Re: etat przy dziecku 05.08.10, 20:20
                Tu nie chodzi o krzywde dzieci oddanych pod opieke komustam, chodzi o swoista
                schizofrenie niektorych pracujacych matek:
                jak mozna twierdzic, ze sie wykonuje te same prace co mama domowa, jesli
                fizycznie jest sie poza domem. No przeciez w czasie pracy matki, dzieckiem ktos
                sie opiekuje, przygotowuje mu posilki, dba o jego rozwoj, sprzata na biezaco,
                dba o jego bezpieczenstwo, rostrzyga klotnie (itd) w wiekszosci przypadkow ta
                osoba bierze za to pieniadze i jest to jej praca! Tymczasem, gdy matka
                postanawia wykownywac te prace osobiscie, naraza sie na zarzut bycia leniem i
                utrzymanka.
                Ja sobie zdaje sprawe, ze rodzice pracujacy zawodowo maja jakies obowiazki
                domowe, ale matka bedaca w domu z dziecmi tez nie konczy pracy o 18.
                • basiakrakow1 Re: etat przy dziecku 06.08.10, 14:03
                  nie chcę bagatelizować pracy domowej, bo nie twierdzę że to jest "nie robienie
                  niczego", ale sama nigdy nie zdecydowałabym się na coś takiego, chyba umarłabym
                  z nudów i depresji zamknięta z dzieckiem w domu na 24 h. Siedziałam w domu po
                  porodzie 7 miesięcy i już marzyłam o tym, żeby iść do pracy.

                  kobieta w domu jak skończy wszystkie prace do 18 to potem też może mieć wolne,
                  bo mąż zajmie się stęsknionym za nim przez cały dzień dzieckiem po powrocie z
                  pracy. Dziecko też będzie szczęśliwsze jak spędzi trochę czasu z tatą.

                  a ja też nie kończę pracy o 18 i nie płaczę
                • klarysa1111 Re: etat przy dziecku 07.08.10, 10:04
                  Wszystko zależy od tego czy masz nianię czy nianię+sprzątaczkę. Są
                  nianie, które tylko bawią się z dzieckiem. Nie robić nic w domu,
                  posiłki maja gotowe w lodówce, nie sprzatają, nawet jak coś przy nich
                  dziecko wyleje. Wtedy to matka czy ojciec po powrocie z pracy odwala
                  całą robotę
              • basiakrakow1 samo zło 06.08.10, 13:57
                jeszcze mu się w przedszkolu straszna krzywda stanie!
            • basiakrakow1 uderz w stół a nożyce się odezwą 06.08.10, 13:55
              uciemiężona się odezwała
              "kukułki" - dobre hehe
              • titta Re: uderz w stół a nożyce się odezwą 06.08.10, 16:26
                Ale to jest fakt: wychowanie swojego dziecka powierza sie komus
                innemu (co z tego, ze wiekszasc tak robi i w danym przypadku moze
                tak byc lepiej dla dziecka?) To swoiste bycie "kukulka".
      • aneta-skarpeta Re: etat przy dziecku 06.08.10, 14:06
        nie robie drobnych zakupow jak czegos
        > zabraknie - to wszystko robi ich niania, wiec troche smieszy mnie
        jak ktos
        > deklaruje, ze jednoczesnie pracuje zawodowo i robi wszysko w domu
        (no chyba ze
        > pracuje zdalnie).


        miala okres 3 lat mieszkania samej z dzieckiem
        pracowalam- jak do dzisiaj w atmosferze malo stresujacej , okresowo
        malo wyczerpujacej
        dziecko bylo w zlobku/przedszkolu
        ale jak sama nie zrobilam zakupow to chodzilismy glodni, jak nie
        odkurzylam to fruwaly koty itd

        do perfekcji opanowalam np ogladanie ulubionego serialu i sprzatanie
        kuchni czy prasowanie i inne czynnosci ulatwiajace zycie

        i wszytsko robiłam:P
    • sisi_kecz Re: etat przy dziecku 04.08.10, 23:59
      Lubie Cie big, ale z tym tematem to wyskoczyłeś ni przypiął ni
      wypiął.
      Co mamy ustalić?
      poziom obiektywnego obciążenia opieką nad dzieckiem oraz to czy, a
      jesli, to w jakim stopniu usprawiedliwia ona brak seksu?

      ustalmy zatem, ile godzin pracy zawodowej i jakiej jest powodem
      impotencji albo wybierania koniobicia?

      zmierzmy i podzielmy udział w obowiązkach domowych, których to
      dzielenie po równo zagwarantuje satysfakcję seksualną.

      przecież to są indywidualne sprawy i dyskusja do końca świata i
      jeden dzień dłużej.

      typowy kij w mrowisko, wiec chociaż teoretycznie o tematyke forum
      zahacza to i tak wyjdzie jatka e-matek i weekendowych tatusiów.

      duze pozdro!!!
      -
      Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
      • bigbadpig Re: etat przy dziecku 05.08.10, 02:30
        rzeczywiście jednej rzeczy nie wziąłem pod uwagę - jedno dziecko, a
        trzy to jest różnica, sam nie wiem co chciałem ustalić - chyba
        podnieśc temat <pracy domowej> jako zasłony dymnej w sprawie braku
        seksu w małżeństwie,
        nadgryzam mity :D
        • sisi_kecz Re: etat przy dziecku 05.08.10, 08:21
          to nie mity tylko wymówki.
          taka sama wymówka jest zmęczenie pracą płatną.

          jest takie brzydkie powiedzenie, że nawet zdychający z głodu pies
          jeszcze dorwie sukę- kwestia instynktu.

          Tylko że to sa niewymierne sprawy i jak widać rzucenie takiego
          tematu wywoła tylko nieroztrzygalne spory- dzieci spokojne, dzieci
          potwory, ilość dzieci, jakość opieki, pomoc w opiece, akceptacja
          roli matki itd. itd.

          duze pozdro!!!
      • basiakrakow1 Re: etat przy dziecku 06.08.10, 14:04
        jest miłość = jest seks
        rzekłam
    • ditchdoc Re: etat przy dziecku 05.08.10, 00:05
      bigbadpig napisał:

      > ..

      widizsz jak Ci panie odpisaly ;)

      dzieciaka nie mam ale znam ludzi ktorzy maja. Kazdy znajomy z pracy by sie
      zamienil ze swoja kobieta a zadna kobieta nie zamienilaby sie z pracujacym mezem.

      Jak dziecko niemowlak to rozumiem bo tutaj sie robi 24 na dobe. Pozniej, po tych
      kilku miesiacach bez jaj, ugotowac obiad dla meza to tez pol godziny z dnia. Nie
      ma co porownywac. Niebo a ziemia.

      Zobacz ile mlodych matek tutaj placze ze maz ich nie rucha. One w domu "pracuja"
      przy dziecku jakos maja sily i ochoty. Maz po 10h w biurze nie ma ochoty na nic.

      I nie spodziewaj sie zadnej sensownej odpowiedzi od kobiety. Wiekszosc tutaj
      bedzie plakac ze pracuje ciezej przy dziecku niz maz w pracy x)
      • rumpa Re: etat przy dziecku 05.08.10, 00:24
        Jak dziecko niemowlak to rozumiem bo tutaj sie robi 24 na dobe.
        Pozniej, po tyc
        > h
        > kilku miesiacach bez jaj

        u mnie było dokładnie na odwrót, wiesz?
        opieka nad niemowlakiem 24 h/ na dobę? jaja sobie robisz?
        moje dziecko z ADHD wtedy głównie spało, budziło się na cyca, i nie
        darło od razu mordy, tylko lekko się krzywiło, małe i lekkie,
        wszędzie mozna je zabrać w nosidełku, ciche, nie ucieka non stop, nie
        gada non stop, nie próbuje popełnić samobójstwa na 100 sposobów, nie
        zadaje milona pytań, raz sprawdziłam z zegarkiem w reku - po trzech
        godzinach nie miał dość!!! itd...

        Kazdy znajomy z pracy by sie
        > zamienil ze swoja kobieta a zadna kobieta nie zamienilaby sie z
        pracujacym meze
        > m.

        taaak, dawno się tak nie ubawiłam, bo ja jakoś nawet w niedzielę czy
        na wakacjach nie widzę wysypu tatusiów ZAJMUJACYCH się dzieckiem, a
        nie tylko wyprowadzających jak psa na spacer.
        Prawdę mówiąc więcej uwagi poświęcają chyba psu.

        • kuurkuuma Re: etat przy dziecku 05.08.10, 00:30
          Rumpka, zdiagnozowałaś u swojego niemowlaka ADHD!!!??? Gratuluję :/
          Poczytaj literaturę, choćby popularnonaukową, zanim zaczniesz wypisywać
          takie brednie. Zrób to w przerwie pomiędzy gotowaniem drugiego i trzeciego
          obiadku...
          • rumpa Re: etat przy dziecku 05.08.10, 00:44
            kłanie się czytanie ze zrozumieniem - piszę wyraźnie że mam dwoje
            dzieci a problemy są ze starszym. `Jak był niemowlakiem nawet nie
            sniło mi się ADHD. Obecnie ma lat 12 i do kompletu zaczął dojrzewać
            :)))
            Podobnie z obiadami, nienawdzę tego, gotuje jednodaniowy , nieeee,
            nie chce mi się pisać jeszcze raz.

            Nie wierzę w twoje kierownicze stanowisko, no chyba że to
            administracja państwowa :))) albo chłop ci własnie strzela minetkę i
            to ogranicza twoje zdolności poznawcze.

            Albo jesteś kobita tego tu od kurew na d cos tam.
            :)))
            • ditchdoc Re: etat przy dziecku 05.08.10, 08:24
              rumpa napisała:

              > Nie wierzę w twoje kierownicze stanowisko, no chyba że to
              > administracja państwowa :))) albo chłop ci własnie strzela minetkę i
              > to ogranicza twoje zdolności poznawcze.
              >
              > Albo jesteś kobita tego tu od kurew na d cos tam.
              > :)))


              rumpa Ci powie, emigrantka majaca kazdego polskiego mezczyzne za kartofla i
              poklask tutaj wszystkich zaniedbanych i nieszczesliwych pan ktore, gdyby nie maz
              i/lub dzieci, robilyby oszalamiajaca kariere ;)

              okok

              niemowlaki moich znajomych ciagle ryczaly, pozniej dzieciak macha sobie lapami
              trzymajac grzechotke w reku, zero placzu. Im dalej tyme lepiej ;)

              moj kolega, i to przy mnie, na marudzenie zonki ze ona tak sie meczy z
              dzieciakem odpowiedzial "idz zarob tyle co ja a ja zostane z dzieckiem w domu,
              nie ma problemu, serio". To byl koniec jej zali ;)
              • basiakrakow1 Re: etat przy dziecku 06.08.10, 14:09
                przecież mogą oboje pracować!
                dlaczego tyle agresji!?
                • ditchdoc Re: etat przy dziecku 06.08.10, 15:15
                  basiakrakow1 napisała:

                  > przecież mogą oboje pracować!
                  > dlaczego tyle agresji!?

                  zero agresji

                  mowimy o dziecku kiedy jest niemowlakiem i matki po prostu potrzebuje. Pozniej
                  przedszkole a kobieta do roboty. Nie widze powodu zeby nianczyc dzieciaka do 18.
                  • basiakrakow1 Re: etat przy dziecku 06.08.10, 18:50
                    a ja nie widzę powodu żeby niańczyć go do 3 lat siedząc przy tym w domu,
                    oczywiście ze macierzyński tak i powinien być trochę dłuższy, ale potem po co
                    siedzieć w domu, jak rodzice tak samo nadają się oboje do opieki nad dzieckiem
            • kuurkuuma Re: etat przy dziecku 05.08.10, 19:04
              rumpa, gratuluję poziomu :/
              • ditchdoc Re: etat przy dziecku 05.08.10, 21:34
                kuurkuuma napisała:

                > rumpa, gratuluję poziomu :/

                powinnas sie juz przyzwyczaic ;)

      • bigbadpig Re: etat przy dziecku 05.08.10, 02:29
        > I nie spodziewaj sie zadnej sensownej odpowiedzi od kobiety

        na pewno nie spodziewam się od Ciebie :p
        • ditchdoc Re: etat przy dziecku 05.08.10, 08:33
          bigbadpig napisał:

          > > I nie spodziewaj sie zadnej sensownej odpowiedzi od kobiety
          >
          > na pewno nie spodziewam się od Ciebie :p

          nie napinaj sie bo nie masz o co

          jasne chyba jest ze wiekszosc pan bedzie mocno bronilo swojego statusu
          "zarobionej i zameczonej dzieckiem i gotowaniem obiadu pani domu"?

          Zreszta co tu gadac, wiekszosc kobiet i tak chce zostac z dzieckiem, odpowiedz
          hormonalna na porod i wydanie potomka. Laktacja to nie wszystko ;)
    • mgla_jedwabna Re: etat przy dziecku 05.08.10, 01:06
      Jak już zauważyło kilka osób tutaj: dzieci dzieciom nierówne. I to nie musi być zaraz ADHD. Wystarczy porównać jak śpią niemowlęta - niektóre potrafią przespać 2 godziny jednym ciągiem, a rodzic może w tym czasie też się przespać, poczytać książkę albo obrać marchewkę na obiadek :) A inne budzą się co 15 min, a 2 godziny to mogą co najwyżej... dać się nosić na rękach. I tak dalej, temperament często jest większym utrudnieniem niż wiek.

      Poza tym jeszcze są dzielno tatusiowie, którzy twierdzą, że opeika nad dzieckiem to pikuś, bo w ich wykonaniu wyglada to tak:

      Rano mamusia wstaje godzinę wcześniej, żeby dzieciaczki obudzić, ubrać. Budzi też mężusia, a następnie robi wszystkim śniadanko. Sama nie bardzo zje, bo musi dopilnować, żeby dzieciaczki zjadły i nie zdemolowały przy tym kuchni. Potem leci do pracy, a dzielny tatuś włącza dzieciom bajkę. Około południa daje im podgrzany obiadek, zrobiony poprzedniego wieczora przez mamusię. Poplamione obiadkiem ubranka rzuca gdzie bądź, o ile w ogóle pofatyguje się przebrać usyfione dzieciątka. Potem kładzie dzieciątka na poobiednią drzemkę, która zamiast godziny trwa około 3. Po co dzieci budzić, skoro przy kompie tak fajnie, skoro jest cicho. Jak wieczorem będzie ciężko je uśpić, to przecież nie jego problem, a mamusi.

      Potem wraca mamusia (po drodze trzeba było jeszcze zrobić zakupy, odebrać kurtki z pralni, lub paczkę z poczty) i od progu rzuca się w wir prania, sprzątania (dzieci zrobiły ladny bajzel między jedną a drugą bajką), zmywania naczyń, ogarniania ogólnego bałaganu, bawienia się z dziećmi, żeby wynagrodzić im swoją nieobecność, robienia kolacji, robienia obiadku na dzień następny, kąpania i usypiania dzieci ( co trwa długo z ww. i innych przyczyn). A pan mąż pragnie peanów, bo on taki dzielny i dziećmi sie zajmuje cały dzień! No i pragnie bogini seksu w łóżku, czym ona taka zmęczona, jak on pracował na etat, to zawsze miał ochote, dlaczego ona ma nie mieć, w końcu co to te 8 godzin w biurze?
      • bigbadpig Re: etat przy dziecku 05.08.10, 03:06
        > Rano mamusia wstaje godzinę wcześniej ... Potem wraca mamusia ... A
        Pan mąż pragnie ...

        współczuję
        • mgla_jedwabna Re: etat przy dziecku 11.08.10, 02:02
          Mnie współczuć nie musisz, moj facet ma tak daleko do opisanych przeze mnie cwaniaków, co ja do tirówki :) I jeszcze nie obarczyliśmy się dzieckiem, kot jest mniej wymagający i nie ma katastrofy, jeśli przypadkiem wejdzie do sypialni w trakcie seksu.
      • sisi_kecz Re: etat przy dziecku 05.08.10, 08:32
        Mgło, od Twojego opisu aż noga składa sie do celnego kopniaka ;)

        nie prowokuj mnie, bo mam kogo tak potraktować :))

        Mój meno nie zostaje nigdy na cały dzień, bo po prostu nie byłby w
        stanie ani też nie miałabym serca dziecka z nim zostawiać ze względu
        na dziecko ;) ale to właśnie taki typ.
        Generalnie swoja pseudoopieką zapracował sobie tylko na jedno:
        noł mor bejbis z tym dżentelmenem :))

        Jest świetny w innych sprawach ale drugi raz w taki kanał nie wejdę.
        Zapłacił też rokiem baaardzo rzadkiego seksu za swoja idolencję i tu
        temat zazębia sie z tematyką forum.
        Mój wniosek: opieka nad dzieckiem jest wymówką od seksu, jeśli mama
        jest zdrowa (nie ma depresji poporodowej ani zapalenia tarczycy),
        dziecko jest zdrowe, a tata naprawdę chociaż POMAGA w domu i przy
        dziecku.

        duze pozdro!!!
        • three-gun-max Re: etat przy dziecku 06.08.10, 14:41
          sisi_kecz napisała:

          > Zapłacił też rokiem baaardzo rzadkiego seksu za swoja idolencję i tu
          > temat zazębia sie z tematyką forum.

          Nie bądź taka pewna. Może być tak, że z tego zdania właściwe jest tylko słowo "zapłacił" :>
          • sisi_kecz Re: etat przy dziecku 07.08.10, 11:11
            aaaa, teraz doczytałam, że znowu znalazł sie taki, co nie umie
            swojego ptaka powstrzymać i sądzi że wszyscy tak mają ;)

            oczywiście, złotko, całkiem możliwe, że mój spragniony seksu meno
            chodził był masowo na dziwki lub inne małpy, w czasie kiedy ja mu
            źródełko odciełam.

            Napisałam, o relacji między nami, w związku z moją jednoosobową
            opieka nad noworodkiem, starszakiem i domem.
            O relacjach mojego męża z innymi w tej wypowiedzi nie pisałam.
            Ale wiadomo, że jak kogoś rączka świeżbi to wszędzie dopiszą taką
            błyskotliwą uwage, brawo!
            • three-gun-max Re: etat przy dziecku 09.08.10, 08:19
              Widze, że cie to poruszyło :) No cóż, tak to jest. Jak żona nie da to facet zaczyna szukać gdzie indziej :D
              • sisi_kecz Re: etat przy dziecku 09.08.10, 21:24
                nie, nie poruszyło mnie to, nic odkrywczego nie powiedziałeś.

                inna rzecz:
                czy sprzeniewieżanie sie swoim zasadom, kiedy fiutek zaswędzi,
                dotyczy mojego mena?
                tego nie wiemy obydwoje- ani Ty ani ja.

                to by mnie poruszyło, jakbys jednak twierdził, że wiesz na pewno, bo
                siedzisz w jego głowie albo byłeś świadkiem,

                a tak to przynudzasz z tą śpiewką.

                zieeeew...
      • basiakrakow1 ale tak poważnie 06.08.10, 14:21
        tak poważnie - to po co budzić dzieci? niech się wyśpią.

        A ta opisywana matka to niech nie robi wszystkiego, tylko coś powie, przecież
        nie jest niewolnica tylko ukochaną żoną męża. Taki mają kontakt wspaniały?
        Kochający mąż ją wysłucha.

        A co do ostatnich słów - prawda jest taka:

        JEST MIŁOŚĆ = JEST SEKS
        • titta Re: ale tak poważnie 06.08.10, 18:38
          Problem w tym, ze jak "ona nie zrobi2 to nikt nie zrobi. A nie kazda
          ma tyle jaj zeby stwierdzic, ze "kochanie potrzebuje czasu dla
          siebie" i wyjechac na tydzien. Albo chociaz na weekend. A po
          przyjezdzie meza zapedzic do sprzatniecia burdelu ktory w tym czasie
          zrobil. No i dzieci zwykle szkoda (chociaz im syf akurat pownie nie
          przeszkadza, ale nieregolarny tryb zycia i brak zainteresowania juz
          tak).
          • basiakrakow1 Re: ale tak poważnie 06.08.10, 18:52
            przepraszam, ale nie wiem co wy macie za mężów
    • zakletawmarmur Re: etat przy dziecku 05.08.10, 11:42

      > później stopniowo, stopniowo opieka nad dzieckiem zamienia się w
      > nieustające wakacje, o czym wiem, bo przez dwa lata po moim dość
      > poważnym wypadku żona na mnie tyrała a ja rehabilitowałem się,
      > zajmując się równocześnie dzieckiem od 0,5 do 2,5 roku jego życia.
      > wspominam ten czas jako miks wypoczynku i poczucia winy wobec
      JEDYNEJ
      > PRACUJĄCEJ OSOBY - MOJEJ ŻONY.

      To, że Ty tak miałeś nie oznacza, że wszyscy tak mają. Mój sąsiad
      też siedział z dzieckiem w domu (od 2 m do 3 lat) i wcale nie
      wyniósł z tego okresu przekonania, że to długie wakacje. Wręcz
      przeciwnie, bardziej docenia teraz żonę zajmującą się drugim
      dzieckiem i cieszy, że sam do pracy chodzi.

      Dużo zależy od dziecka, zaangażowania rodzica i jego naturalnych
      predyspozycji. Jest różnica, gdy masz wymagające dziecko (ruchliwe,
      ciekawe świata, z problemami neurologicznymi, żywieniowymi,
      chorujące itd) a tzw. "idealne". Jest różnica, gdy rodzic spędzi pół
      dnia biegając z dzieckiem, bawiąc się na kolanach "w pieski" i ucząc
      dziecko czytać metodą Domana a jest różnica, gdy posadzibachorka
      przed tv i ma święty spokój. Można mieć ambicje, żeby dziecko karmić
      domowym, zdrowym jedzeniem a można też podać danonki z parówką. No i
      należy pamiętać, że wiele zależy od predyspozycji. Np. dla mnie
      ugotowanie obiadu to przyjemność, dla mojego faceta to okropnie
      meczący, pracochłonny obowiązek, tak samo jak ja nie cierpię chodzić
      z córką na plac zabaw a on całkiem dobrze się tam odnajduje. Tak
      samo może być z wychowaniem dzieci i pracą zawodową.

      Dodam jeszcze, że wcale nie uważam, że to powinno zwalniać z
      odpowiedzialności za dbanie o związek. Tak samo, jak praca zawodowa
      z tego nie zwalnia. Nie traktowałabym jednak tego jak "długich
      wakacji".
      • gacusia1 Re: etat przy dziecku 10.08.10, 05:50
        zakletawmarmur napisała:

        No i
        > należy pamiętać, że wiele zależy od predyspozycji. Np. dla mnie
        > ugotowanie obiadu to przyjemność, dla mojego faceta to okropnie
        > meczący, pracochłonny obowiązek, tak samo jak ja nie cierpię
        chodzić
        > z córką na plac zabaw a on całkiem dobrze się tam odnajduje.

        Jesu,z nieba mi spadasz ;-|)) ja juz myslalam,ze ostatnia taka
        najgorsza jestem,bo wole w garach siedziec niz na plac zabaw isc.
    • kobieta_z_polnocy Re: etat przy dziecku 05.08.10, 15:43
      W zasadzie wszystko zostało już w tym wątku powiedziane. Zgadzam się, że często
      praca przy dziecku i w domu jest demonizowana i traktowana jako wymówka. Nie
      można jednak zapomnieć, że przy trójce dzieci sprawy zaczynają się mieć już
      trochę inaczej, podobnie przy dzieciach mniej lub bardziej chorych, alergikach...

      Za dużo w podejściu autora jest uogólnień. Co z zadowoleniem pozostającego w
      domu rodzica z życia? Co z podejściem partnera? Zamknięcie w domu przez 24
      godziny z dziećmi nie dla każdego jest psychicznym wypoczynkiem.

      Rzeczywiście, zgodzę się, że ta osławiona praca przy dziecku i zostawanie w domu
      wcale nie musi być mordęgą porównywaną do pracy na etat. Nie oznacza to jednak
      automatycznie, że zawsze jest to bułka z masłem. Zbyt wiele innych czynników
      wchodzi w grę, by móc wysnuwać tak proste wnioski.
      • zakletawmarmur Re: etat przy dziecku 05.08.10, 16:17
        > Rzeczywiście, zgodzę się, że ta osławiona praca przy dziecku i
        zostawanie w dom
        > u
        > wcale nie musi być mordęgą porównywaną do pracy na etat.

        To samo może dotyczyć pracy zawodowej. Nie każda praca oznaczać musi
        mordęgę:-) Niektórzy mają całkiem lajtowe, przyjemne prace:-)
        • niezapominajka333 Re: etat przy dziecku 05.08.10, 18:06
          Nie da się porównać opieki nad dziećmi, nawet w jednej rodzinie
          podobnie jak nie można powiedzieć, że każda praca na etacie to ten
          sam rodzaj obciążenia.
          I nie chodzi tylko o to, że jedno dziecko=mniej pracy niż dwójka czy
          trójka. Każde dziecko może być zupełnie nowym wyzwaniem i zajmować
          nieporównanie więcej czasu i energii niż inne.
          Rodzice, mający więcej dzieci mogą tej różnorodności doświadczyć.
          Moja koleżanka zawsze twierdziła, że nie rozumie co to znaczy, że
          dziecko w nocy nie śpi tylko płacze.
          "Kładę dziecko do łóżeczka i koniec. Najwyżej popłacze parę minut i
          uśnie. Trzeba go przyzwyczaić a nie brać na ręce" - tak mawiała do
          wszystkich kobiet, które narzekały, że ich pociechy nie śpią w nocy.
          Tak funkcjonowało jej dwoje starszych dzieci. Ale trzecie za nic nie
          chciało się dostosować do schematu. Nikt nie był w stanie wytrzymać
          dwugodzinnego wrzasku niemowlaka, który uciszał się właśnie na
          rękach. Zaczęli przesypiać noce gdy dziecko miało prawie rok.
          Akurat przy trzecim dziecku jej mąż był na wychowawczym, a ona
          wróciła do pracy. W ciągu 12 godzin pracy odbierała średnio 15
          telefonów od męża i tłumaczyła mu, co zrobić w danej sytuacji, bo
          dzieciak do tego wszystkiego był chorowity.
          Po wychowawczym mąż z radością wrócił do pracy.
          Gdyby mu się trafiła opieka nad pierwszym, spokojnym synem
          powiedziałby, że to żaden wysiłek, a wszystkie narzekania kobiet
          jakie to męczące są bardzo mocno przesadzone.
          Gdyby opiekował się drugim synem, nie mógłby go spuścić z oczu, bo
          dzieciak robił kilka rzeczy naraz poświęcając każdej średnio dwie
          minuty, a im starszy tym było gorzej. Od jednego stanowiska zabawy
          do drugiego biegał z szybkoscią błyskawicy, podczas gdy jego starszy
          brat spokojnie bawił się klockami albo oglądał książeczki.
          Przy drugim dziecku babcia odmówiła pomocy w opiece, bo to nie na
          jej nerwy.
          Ale tych dwoje przynajmniej przesypiało noce.
          Trafił mu się najbardziej absorbujący dzieciak i teraz opowiada, że
          wolałby być 24 godziny w robocie, niż 12 przy dziecku.
          Dodam, że tatuś z tych radzących sobie z obowiązkami domowymi, dla
          którego ugotowanie obiadu czy posprzątanie nie stanowiło wielkiego
          wyzwania.

          Poza tym, kobiety też mają różne predyspozycje do zajmowania się
          domem i opieki nad potomstwem.
          Jest to taki rodzaj pracy, w którym nie każda się odnajdzie,
          podobnie jak nie każdy facet jest równie dobry w te klocki.

          Gdyby z jakiegoś powodu mężczyźni masowo sprawowali opiekę nad
          dziećmi, a kobiety pracowały zawodowo, moglibyśmy ocenić jaki
          odsetek panów radziłby sobie z opieką nad dziećmi plus prace domowe
          plus gotowanie, a jaki narzekałby na ciągłe zmęczenie i nawał
          obowiązków.
          Ale też jaki procent kobiet uważałby, że po powrocie z pracy mąż
          który nie pracuje, tylko zajmuje się domem powinien podać obiad i
          zapewnić godziwy odpoczynek jedynej żywicielce rodziny... :)
          • basiakrakow1 Re: etat przy dziecku 06.08.10, 14:27
            niezapominajka333 napisała:


            > Ale też jaki procent kobiet uważałby, że po powrocie z pracy mąż
            > który nie pracuje, tylko zajmuje się domem powinien podać obiad i
            > zapewnić godziwy odpoczynek jedynej żywicielce rodziny... :)
            >



            no ale ten obiad to by mógł podać już bez jaj
            ogólnie z tekstem się zgadzam :)
        • kobieta_z_polnocy Re: etat przy dziecku 06.08.10, 13:23
          > To samo może dotyczyć pracy zawodowej. Nie każda praca oznaczać musi
          > mordęgę:-) Niektórzy mają całkiem lajtowe, przyjemne prace:-)
          >

          Oczywiście. Takie uproszczenia jak w pierwszym poście wszystko potrafią wypaczyć.
    • m00nlight Re: etat przy dziecku 05.08.10, 19:03

      Ja bym tu dodala jeszcze jeden czynnik- oprocz liczby dzieci, ich
      wieku, temperamentu i ew. zaburzeń...

      Otóż, to jeszcze zależy JAK ktoś się zajmuje domem. Bo jeśli ogarnia
      tylko cokolwiek 30-metrową kawalerkę, nakarmi dzieciaka i zrobi w 15
      minut 'obiad' z mrożonki to fakt może leżeć do góry cycami/lub czy
      innym pół dnia.

      Ja nie mam jeszcze dzieci, mam za to duży dom, i mimo że raz w
      tygodniu przychodzi pani robić generalne sprzątanie,
      samo 'ogarnianie' zajmuje mi 2-3 godziny dziennie. Ale za to w domu
      mam błysk że niemiecka hausefrau by się nie powstydziła.

      Zrobienie porządnego obiadu dla dwóch osob rzadko zajmuje mi mniej
      niż 2-3 godziny.

      Generalnie, nie lenię się i nie siedzę całymi popołudniami przed
      tv,czasem zajrzę na neta na pare minut no i fakt, sporo czasu
      poświęcam dla siebie- basen, rowerek, zabiegi pielęgnacyjne- ale w
      sumie to wszystko robię pośrednio dla faceta :P żeby nie mial w domu
      zapuszczonej baby. Wstaję o 7 razem z moim facetem chodze spać o
      1:00 czasem pozniej, i mimo że 'nic nie robię' wcale nie czuję się
      jak na wczasach. Mając dziecko to już zupelnie sobie nie wyobrażam,
      i naprawde, szczerze PODZIWIAM kobietki wracające z roboty i
      ogarniające jeszcze wszystko naokoło, choć nie chce mi się wierzyć
      że można to zrobić dobrze, doba ma 24 h a nie 48 no i czasem trzeba
      spać...

      Jeszcze jedno- w przypadku młodych mam narzekających na przemęczenie
      dziećm tu może nie tyle chodzi o fizyczne zaharowanie, co po prostu
      24/7 więzienie z dzieciakiem, że nie ma do kogo gęby otworzyc a
      przynajmniej nie można liczyć na inteligentną dysputę, znajomi
      zwykle odwracają się dupami, nawet jak odwiedzą to po 15 minutach
      uciekają bo mają ość absorbującego dziecka... Raczej myślę że taka
      sytuacja jest po prostu DOŁUJĄCA- raz że siedzenie z dzieckiem wdomu
      pewnie nie jest szczytem ambicji, szczegolnie w przypadku gdy takie
      kobiety traktowane są pogardliwie i z lekceważeniem, niemal jak
      pasożyty żerujące na tych biednych zaharowanych mężach, to jeszcze
      dobrego słowa nie uslyszą tylko wymagania, bo przeciez caly
      dziń 'nic nie robiły'.

      Byl kiedys fajny artykul gdzie ekonomisci wyliczyli że wartość pracy
      pelnoetatowej gospodyni domowej wynosi ok średniej krajowej. I co z
      tego, ze 'nie zarabia' skoro oszczędza... szkoda że niektorzy
      panowie nie zauważają tej zależnosci...
      • santo_inc Re: etat przy dziecku 05.08.10, 19:52
        > Ja nie mam jeszcze dzieci, mam za to duży dom, i mimo że raz w
        > tygodniu przychodzi pani robić generalne sprzątanie,
        > samo 'ogarnianie' zajmuje mi 2-3 godziny dziennie. Ale za to w domu
        > mam błysk że niemiecka hausefrau by się nie powstydziła.

        To kwestia priorytetów. Jak ktoś lubi zapier**lać ze szmatą w ręku, to proszę
        bardzo. Tylko niech potem nie wmawia wszystkim naokoło, że to jest niezbędne, bo
        nie jest.
        • majaa Re: etat przy dziecku 05.08.10, 21:51
          santo_inc napisał:

          > To kwestia priorytetów. Jak ktoś lubi zapier**lać ze szmatą w
          ręku, to proszę
          > bardzo. Tylko niech potem nie wmawia wszystkim naokoło, że to jest
          niezbędne, b
          > o
          > nie jest.

          Racja, to kwestia priorytetów. Jak ktoś lubi pierdzielnik i syf w
          domu, to zasuwanie ze szmatą nie jest niezbędne, bez dwóch zdań.
          • titta Re: etat przy dziecku 06.08.10, 18:55
            Jak ktos woli szmate od meza... bo chyba o tym temat, to trudno.
            Chyba lepiej miec (wzgledny) syf i stabilne malzenstwo?

        • vorlonka Re: etat przy dziecku 06.08.10, 08:48
          Czytając tą wypowiedz miałam dokładnie takie samo wrażenie: ludzie mają różne
          zainteresowania. Satysfakcja z wyszorowanej na błysk chaty jest mi obca, już
          bardziej satysfakcjonujące dla mnie są zwycięstwa w grach komputerowych ;)5-6
          godzin dziennie na sprawy domowe ("ogarnięcie" 2-3 i gotowanie drugie tyle) to
          dla mnie jakaś totalna abstrakcja i totalne marnowanie czasu, wolałabym ze dwa
          filmy obejrzeć, ale zasadniczo to kwestia priorytetów i zainteresowań. Może
          rzeczywiście duży dom jakoś się do tego dokłada (ale w takim razie co robi pani
          od sprzątania??), ale generalnie przeciętne mieszkanie (60 metrów, dwie osoby
          bez dzieci) da sie jako tako ogarnac nakladem kwadransu dziennie i koło poltorej
          godziny w weekendzie.
          • m00nlight Re: etat przy dziecku 06.08.10, 13:53

            No widzisz, a dla mnie obejrzenie 2 filmow w tv jest kompletną
            stratą czasu.

            Wole raz na miesiac isc do kina ale na coś dobrego.

            W każdym razie okupowanie kompa czy telewizora zamiast zająć się
            czymś pożytecznym to lenistwo i taki człowiek dla mnie jest po
            prostu pasożytem w domu, jesli nie pracuje.

            Jesli pozostanie w domu jest wyborem kobiety i jej partnera, to ona
            powinna w tym domu pracowac tak samo sumiennie, jak robilaby to idąc
            do biura- za leżenie do góry tyłkiem nikt nie płaci.

            Zauważyłam tylko, że 'praca w domu' i praca w domu to różnica.
            • vanklompf Re: etat przy dziecku 06.08.10, 15:48
              > W każdym razie okupowanie kompa czy telewizora zamiast zająć się
              czymś pożytecznym to lenistwo i taki człowiek dla mnie jest po
              prostu pasożytem w domu, jeśli nie pracuje.

              Rozumiem, że kierujesz się dewizą "Żyję, aby pracować" i wolny czas Cię brzydzi?
      • kobieta_z_polnocy Re: etat przy dziecku 06.08.10, 13:24
        > Ja nie mam jeszcze dzieci, mam za to duży dom, i mimo że raz w
        > tygodniu przychodzi pani robić generalne sprzątanie,
        > samo 'ogarnianie' zajmuje mi 2-3 godziny dziennie. Ale za to w domu
        > mam błysk że niemiecka hausefrau by się nie powstydziła.
        >
        > Zrobienie porządnego obiadu dla dwóch osob rzadko zajmuje mi mniej
        > niż 2-3 godziny.

        A to już jest twój wybór.
        • m00nlight Re: etat przy dziecku 06.08.10, 13:56

          Oczywiście, i żalić się nie zamierzam.

          Wskazalam tylko na różnicę ile i jak, robi się w domu.

          Są tacy co ogarną po lebkach w godzinę a reszte dnia się opier***ją,
          więc fakt, w takim przypadku to kiepska wymówka.

          Ale nie można powiedzieć że każda kobieta siedząc w domu ma wakacje
      • aneta-skarpeta Re: etat przy dziecku 06.08.10, 13:55
        moj maz kiedys- niedawno- dostal pewne zadania domowe w wiekszej
        ilosci- generalnie mial z synem posprzatac i ugotowac obiad, ja
        wychodzilam
        mieli sporo czasu, a ja nie oczekiwalam ze bede mogla jesc z podlogi-
        mialo byc calkiem czysto

        wrocilam po 4 h- gdzie ja bym ogarnela wszystko i jeszcze odcinek
        chirurgów obejrzala, a oni byli w ciemnej dupie

        w zwiazku z tym, ze sie spieszylismy to ogarnelam do konca w
        przyslowiowa chwilę, ale sie nie patyczkowalam. maz stwierdził ze
        jestem kombajnem ( byl to dowod uznania:D)

        i tak oto jak robie obiad czasochlonny to w czasie tych 2h pozmywam,
        posprzatam kuchnie, wstawie/rozwiesze pranie, bo nie musze patrzec
        na piekarnik gdy piecza sie ziemniaczki:)
        • m00nlight Re: etat przy dziecku 06.08.10, 14:00

          No dobra, nawet mając niezłą organizację i mogąc zaoszczędzić na
          czasie (nie na jakości) wykonujesz taką samą ilość obowiązków.

          Zresztą, kto siedząc w biurze 8 godzin 8 godzin naprawde pracuje? A
          to na nk się zajrzy, a to kawke strzeli, a to z koleżankami
          pobajdurzy, a to na papieroska a czas leci :P a potem przychodzi
          taka/i do domu wielce zmordowana/y pracą ^^
          • aneta-skarpeta Re: etat przy dziecku 06.08.10, 14:20
            ja jak najbardziej sie zgadzam, bo ja w tej chwili tez pracuje
            zawodowo:P

            ale bedac w domu jakis dluzszy czas i majac dobra org. pracy nie
            sprzatasz codziennie po 5h, nie gotujesz codziennie po bite 4h itd

            jednego dnia wezmiesz sie za jakies mega porzadki i bedziesz w tym
            siedziala do poznej nocy, ale sa okresy, ze nie trzeba sie
            napracowac przy sprzataniu, bo jest czystko

            chodzi mi raczej o to, ze fajniej brzmi
            gotuje obiad codziennie 3 h, priore 30 min, myje naczynia 20 min
            a mozna to zrobic w ciagu tych 3 h- oczywiscie jak sie robi pierogi
            to nie:)
    • aandzia43 Re: etat przy dziecku 05.08.10, 22:45
      Powtórzę to, co napisały moje poprzedniczki: dzieci są bardzo, bardzo różne.
      Różne są też momenty w życiu rodziny, postawa ojca, sytuacja finansowa, kondycja
      fizyczna i psychiczna matki. Opieka nad dzieckiem może być mordęgą, moze też być
      sielanką. Jak ktoś jest pozbawiony wyobraźni i ma awersję do wyrabiania zmysłu
      obserwacji i zdobywania wiedzy o świecie, to będzie się upierał, że dany problem
      wygląda wszędzie tak, jak na jego podwórku, a jak ktoś ma inne zdanie, to
      pierdaczy i ściemnia. Nie należysz raczej do tego typu człekokształtnych :-) Ja
      też nie, ale gdybym należała, to np. upierała bym się, że powiedzenie "małe
      dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot" jest kompletną bzdurą. Moje dziecię
      bowiem w wieku nastoletnim nie miało tendencji do destrukcyjnych i jeżących włos
      na głowie zachowań, za to wcześniej dawało popalić.
      • urquhart "Mały wielki terror" i "Niemowlak manipulator" 06.08.10, 11:26
        aandzia43 napisała:

        > Powtórzę to, co napisały moje poprzedniczki: dzieci są bardzo, bardzo różne.
        > Różne są też momenty w życiu rodziny, postawa ojca, sytuacja finansowa, kondycj

        Mącisz wodę podczas gdy temat jest przejrzysty. Zgodzę się tylko w jednym: "jest różnie" bo raz rodzice wychowują i socjalizują dziecko innym razem dziecko podporządkowuje sobie rodziców bo ma do tego zdolności i wytrwałość w zmuszaniu ich do podporządkowywania się realizacji potrzeb i zachcianek.
        Każdy rodzi się mniejszym lub większym egoistą, socjalizacja w rodzinie egoizm temperuje lub nie. Historycznie problem jest bardzo nowy, bo jeszcze paręset lat temu rodzina miała 5-10 dzieci z których zaledwie połowa dożywała wieku dojrzewania i w licznej konkurencji mali nieznośni terroryści raczej nie mieli szans. Teraz to jest jedno góra dwoje dzieci w które rodzice inwestują czas, uwagę i uczucia które kiedyś rozkładały się na liczne dzieci.
        Dla mężczyzn, zajmowanie się dziećmi nie jest w przeważającej większości tak traumatyczne i wyczerpujące bo nie maja biologicznej stymulowanej prolaktyna potrzeby i przymusu opieki która blokuje inne potrzeby i nie dają się manipulować.

        Pamiętasz już kiedyś dyskutowaliśmy na forum a tym artykule z Charakterów:

        Gdy przychodzą na świat, są największym skarbem. Malutkie i całkiem niewinne. Gdy tylko trochę podrosną, potrafią wejść na głowę swoim rodzicom. Osaczyć ich, usidlić, sprawić, by tańczyli tak jak one - dzieci - zagrają.

        Dyktator, mały tyran, wręcz diabeł wcielony. Tak nazywamy dzieci, które z byle powodu krzyczą, tupią nogami, rzucają się na podłogę, urządzają awantury. Zawsze mają rację, zawsze ostatnie zdanie. A rodzice tańczą, jak dzieci im zagrają. Dojście z nimi do porozumienia graniczy z cudem, a nakłonienie ich do czegokolwiek zazwyczaj kończy się awanturą. Skąd się biorą takie dzieci? Co mogą zrobić dorośli, aby uniknąć codziennych scen histerii na ulicy, w sklepie, czy w autobusie?

        Małe dzieci nie znają reguł, jakie rządzą ich otoczeniem. Gdyby ich zasób wiedzy o świecie porównać do kartki papieru – to im dziecko młodsze, tym mniej jest na tej kartce zapisane. Z drugiej strony papier przyjmie wszystko. Od nas dorosłych zależy, jakie informacje znajdą się w dziecięcej instrukcji obsługi świata. Krótko mówiąc, nie ma złych dzieci – to nasze wychowawcze pomyłki sprawiają, że wyrastają z nich mali terroryści.

        Niemowlak manipulator

        Rodzice często nie potrafią odczytać potrzeb własnych dzieci. A dzieci zazwyczaj wysuwają absurdalne i niemożliwe do zrealizowania zachcianki tylko po to, aby zaobserwować reakcję dorosłych. Czy malec domagający się dziesiątego samochodu albo piątego misia naprawdę go potrzebuje? Nie można tego wykluczyć, jednak bardziej prawdopodobną motywacją takiego zachowania jest po prostu chęć przekonania się, na ile można sobie pozwolić, które z kaprysów są w stanie spełnić rodzice. Taka swoista próba sił rozgrywa się w każdej rodzinie. Właśnie w ten sposób dziecko dowiaduje się, co jest dozwolone, a co zabronione. Ten niepisany zbiór zakazów i praw, niczym kodeks drogowy dla kierowcy, sprawia, że dziecko może się bezpiecznie poruszać w najbliższym otoczeniu. Jeśli granice wyznaczane przez rodziców są stałe – wyraźnie określone i konsekwentnie przestrzegane – to zapewniają poczucie bezpieczeństwa, oparte na naturalnym podziale ról, w którym to dorosły ustala reguły. Układ, w którym z jakiegoś powodu dziecko przejmuje kontrolę nad rodzicami, zaburza mu wewnętrzny komfort bycia małą, bezbronną istotą.

        Całość:
        www.samo-zycie.iq24.pl/default.asp?grupa=106968&temat=70002
        www.charaktery.eu/artykuly/Rodzina/466/Maly-wielki-terror/

        _____________________________________
        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
        • m00nlight Dzisiejsi rodzice nie potrafią wychowac dziecka 06.08.10, 14:09

          Taka prawda.

          A to dlatego, paradoksalnie, że za bardzo się spinają i chcą być
          idealni. Biegną do kołyski na każde kwęknięcie, chcą za wszelką cenę
          by dziecko miało wszystko i zazwyczaj ma, do wyrzygania. Dlatego nie
          zna wartości pieniądza,bo 'tata wyciąga pieniądze ze ściany' a potem
          dziwią się że wychowali potworka.

          Nie tylko rodzicow to wina, ja w wielu 4-5 lat sama chodzilam do
          przedszkola i często sama zostawalam w domu, potrafilam w zerowce
          zrobic sobie sniadanie, nikt nigdy nie pomagal mi w odrabianiu
          lekcji i wyszlam na czlowieka.
          Teraz matka nie moze wyjsc z domu na 15 minut czy puscic dziecka na
          podworko bo ją aresztują za znęcanie, bo wyrodna.

          Taki świat mamy teraz że ludzie zwariowali. Stawiają dziecko w
          centrum i przesadzają z tym, dziecko staje się najważniejsze, a nie
          powinno być. Powinno być tak samo ważne jak rodzice. ale ludzie
          zawsze mieli tendecję do przeginania, niby każdy zna zasade złotego
          środka a mało kto się stosuje...
        • aandzia43 Re: "Mały wielki terror" i "Niemowlak manipulator 07.08.10, 14:02
          >
          > Mącisz wodę podczas gdy temat jest przejrzysty. Zgodzę się tylko w
          jednym: "jes
          > t różnie" bo raz rodzice wychowują i socjalizują dziecko innym
          razem dziecko po
          > dporządkowuje sobie rodziców bo ma do tego zdolności i wytrwałość
          w zmuszaniu i
          > ch do podporządkowywania się realizacji potrzeb i zachcianek.


          Ty za to jak zwykle spłycasz wybierając wygodne dla ciebie korytko
          rzeki. Przyjemnego spływu, ale istniejące obok inne trakty wodne nie
          zdematerializują się, bo tobie jest wygodnie w swoim korycie.


          > Każdy rodzi się mniejszym lub większym egoistą, socjalizacja w
          rodzinie egoizm
          > temperuje lub nie.

          Nie tyle każdy rodzi się egoistą, co każdy rodzi się z jakimiś
          predyspozycjami. Egoizm to składowa osobowości, a np. zaburzenia
          integracji sensorycznej to częsta przypadłość przychodzących na
          świat ludzi. Jakie cechy charakteru będą miały te dzieci w wieku
          przedszkolnym, szkolnym i dorosłym, to już wyniki splotu wielu
          czynników. Co się działo z dziećmi z ZIS kiedyś? Jak trafiły na
          opiekuńczą i poświętliwą matką lub niańkę, to miały szanse przeżyć,
          a jak nie, to marniały i umierały (problemy ze ssaniem, spaniem, w
          konsekwencji niedożywienie, podatność na choroby i na porzucenie lub
          uduszenie poduszką przez zedsperowaną opiekunkę). Teraz przeżywają,
          bo te głupie, nadopiekuńcze matki (i ojcowie) starają się zapewnić
          solidną opiekę bardziej wymagającemu malcowi.
          A jeśli chodzi o egoizm i neurologiczne mikrozaburzenia u dzieci, to
          owszem, można znaleźć części wspólne zbiorów, ale na pewno funkcja
          nie jest linią prostą.
    • titta Re: etat przy dziecku 06.08.10, 13:13
      Sporo zalezy od podejscia i..od dziecka.
      Opiekowalam sie kiedys dwojka kolezanki (czasem calodobowo) niemowle
      + pieciolatek. Gdybym miala na podstawie tej dwojki wyrabiac sobie
      opinie, to bycie z dziecmi to luz, blus i poziomki z kremem.
      (Pieciolatek w pelni samoobslugowy i jeszcze bratem sie zajmowal,
      maly kompletnie bez problemowy, szczesliwy od obudzenia do zasniecia
      (nawet jak byl chory), przesypiajacy noce; chetnie sluchali bajek i
      nie wykazywali tendencji do glupich pomyslow (tzn. glupie pomysly w
      norme ;), bezkonfliktowi ale asertywni). Mam porownanie z dzieckiem
      1 sztuka -90% bardziej absorbujacym.
      Nie ma to jak ktos na podstawie jednostkowego doswiadczenia ocenia
      innych.
    • mantha Re: etat przy dziecku 06.08.10, 13:37
      'Obsluga' dziecka rzeczywiscie nie jest zbyt meczaca i sprowadza sie
      do przyslowiowych juz zupek i zmieniania pieluszek. zajmowanie sie
      dzieckiem, wychowanie go jest wg mnie o wiele bardziej
      czasochlonne, a przede wszytskim nieslychanie wypompowujace
      psychicznie. ja przy mojej 2-latece padam z nog i plakac mi sie chce
      ze zmeczenia, moja kolezanka opedza dzieciaka byle zbyc i jest
      wypoczeta i na wiecznych wakacjach. ten watek jest idiotyczny i moim
      zdaniem to prowokacja.
    • mmena Re: etat przy dziecku 06.08.10, 13:43
      A ja sie zgadzam. Wychowywanie 2 dzieci i czas spedzony z nimi w
      domu to byl luzik. Wychowanie dzieci i zajmowanie sie domem.
      Wszystkie rzeczy typu pranie, sprzatanie, gotowanie itp. Koordynacja
      bankow, lekarzy, rachunkow, umow itp. Czyli wszystko to co normalnie
      robi sie w domu.
      Wystarczy sie dobrze zorganizowac. Pranie robi pralka, przygotowanie
      rzeczy na obiad to max. 0,5 godz., gotuje/piecze sie samo -
      wystarczy tylko zrezygnowac z golabkow raz w tygodniu, a w
      sprzataniu bardzo pomaga jesli odklada sie rzeczy na miejsce zamiast
      przekladac je z jednej kupy na druga. Sprzatanie lazienek, mycie
      okien - tego nie robi sie codziennie.
      Dzieci tez potrafia sie przez "chwile" same soba zajac jesli tylko
      nadgorliwa mamuska da im szanse. "Ale moje dziecko nie potrafi, to
      zywy 3-latek, nie usiadzie na chwile, ma ADHD." - mam pare takich
      znajomych, biegnacych na kazde westchnienie pociechy. "Bo przeciez
      on sam nie potrafi". I zdziwienie "jakie ty masz grzeczne dziecko".
      Mam dziecko takie samo jak kazde inne. Tez jest wesole, biegajace,
      rozrabiajace. Ale umiem mu powiedziec "nie, teraz ty masz czas dla
      siebie, a ja dla siebie".

      Teraz co drugie dziecko ma ADHD. W miare zywy 3-latek i od razu
      dostaje diagnoze - ADHD. Super wymowka.
      • kutuzow ...Teraz co drugie dziecko ma ADHD. 06.08.10, 14:48
        Spodobało mi się to co napisałaś:
        "> Teraz co drugie dziecko ma ADHD. W miare zywy 3-latek i od razu
        > dostaje diagnoze - ADHD. Super wymowka."

        W erze jedynaków, urodzonych przez kobiety sukcesu w wieku 30+, jest
        duża presja na to jakim się jest rodzicem. Obecnie ta dyktatura
        bycia "matką lub ojcem roku" zatacza coraz szersze kręgi (vide
        specjalne edykacyjne myjki, wanny, i nocniki).
        Dużo łatwiej jest przyznać że nasze dziecko ma ADHD (czyt. jego
        zachowanei nie zależy ode mnie -po prostu takie się urodziło i ja
        nic nie mogę na to poradzić) niż zdać sobie sprawę że to zachowanie
        jest tak na prawdę wynikiem błedów wychowawczych (np. modnego na
        początku lat 90-tych tzw "bezstresowego wychowania")

        Sam jestem kuzynem chłopaka z ADHD. Gdy w pewne wakacje przyjechał
        wraz z rodziną w odwiedziny nie potrafił wysiedzieć na tyłku 5 min,
        nikogo się nie słuchał, robił co chciał. Okazało się że odpowiednio
        stawiając granice i znajdując dużą motywację można spokojnie nad nim
        zapanować. Byłem JEDYNĄ osoba która potrafiła sprawić iż chłopak
        przez 4 godziny siedział grzecznie nie odzywając się do nikogo.

        Całą tajemnicą sukcesu była specjalnie przygotowana dla niego gra
        Role-Play opowiadana przeze mnie -gdzie on wraz z innymi dzieciakami
        z sąsiedztwa mieli swoje role, ich zachowanie i decyzje rzutowały na
        dalsze losy ich postacji. było to coś tak innego (gra opowiadana z
        rzutami kostką, wyprawami po mapy do pobliskiego lasu i innymi
        zadaniami), że groźba bycia wykluczonym z tej przygody była
        silniejsza od jego "ADHD". Specjalnie używam nawiasu mimo iż choroba
        ta została zdjagnozowana przez lekarza w przypadku mego kuzyna. Jak
        widać czasami takie "choroby" maskują tylko lenistwo. Podobnie jest
        z "dyslekcją/dysgrafią", która zwalnia z obowiązku myślanie co i jak
        się pisze.
        • m00nlight Re: ...Teraz co drugie dziecko ma ADHD. 06.08.10, 15:34

          Zgadzam się.

          Oczywiście, fakt, są dzieciaki naprawde zaburzone, gdzie bez leków
          nie da się z takim żyć, ale to jest statystycznie niewielki procent.

          Dużo natomiast jest dzieci po prostu niegrzecznych, niewychowanych,
          u których wiejska pani pedagog zdiagnozowała adhd (prawda jest taka-
          na podstwie kryteriow icd-10 czy dsm-4 każdy rodzic naciągając
          troszku moglby u dzieciaka 'zdiagnozowac' adhd, dlatego do takiej
          diagnozy powinien byc specjalny zespol kompetentnych ludzi, w stylu
          lekarz, psycholog+pedagog i na podstawie rzetelnych obserwacji i
          badan a nie glupiego testu.

          Heh, może ktos kojarzy odcinek Southparka gdzie wszystkie dzieci w
          klasie dostawaly leki na adhd, a potem specjalista w tv tłukł
          linijką po łbach rozwrzeszczane bachory, ktore momentalnie się
          uspokajały i siadaly do nauki ^^ To oczywiscie karykatura, ale cos w
          tym jest że ze stanow i z zachodu idzie i do nas masowa histeria,
          niedlugo nie będzie normalnych dzieci, tylko z roznego rodzaju
          dysmózgowiem, adhd, aspergerem, depresją ;)

          Zgadzam się z Robą Kutuzow- łatwiej powiedzieć o swoim dziecku że
          jest chore, i jeszcze wyrazy wspolczucia zebrac, niż przyznać ze się
          dupy dało jako rodzic ze kilkulatek siedzi na łbie i jak by mógł to
          by jeszcze narobił...
          • urquhart Nicpoń, łobuz, urwis, ancymonek... 06.08.10, 16:00
            m00nlight napisała:

            > Oczywiście, fakt, są dzieciaki naprawde zaburzone, gdzie bez leków
            > nie da się z takim żyć, ale to jest statystycznie niewielki procent.
            >
            > Dużo natomiast jest dzieci po prostu niegrzecznych, niewychowanych,
            > u których wiejska pani pedagog zdiagnozowała adhd

            Nie zdiagnozowanie ADHD jest równoznaczne z przyznaniem się do wychowawczej porażki.
            Tak, było zawsze, tylko kiedyś to się nazywało nie ADHD tylko nicpoń, urwis, łobuz, ancymon...

            _____________________________________
            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
            • m00nlight Re: Nicpoń, łobuz, urwis, ancymonek... 06.08.10, 18:00

              Bez przesady...

              Nie każde dziecko 'z temperamentem' ma od razu ADHD...

              Tylko rodzice mają tendencję do doszukiwania się zaburzen u dzieci
              ktore nie mają ochoty spędzać całego dnia bawiąc się spokojnie same
              w kojcu...

              Tymczasem bardziej bym się martwila gdy dziecko jest 'grzeczne',
              spokojne, nie ma naturalnej dla dziecka chęci eksploracji i
              poznawania wszystkiego. 'Normalne' dziecko jest bardzo absorbujące i
              trzeba się z tym liczyć, tymczasem rodzice mają pobożne życzenie że
              nakarmią, ubiorą i wrócą do swoich zajęć... Nie wiem czy to kwestia
              braku edukacji czy masowej histerii.
              • niezapominajka333 Re: Nicpoń, łobuz, urwis, ancymonek... 06.08.10, 18:33
                Tylko rodzice mają tendencję do doszukiwania się zaburzen u dzieci
                > ktore nie mają ochoty spędzać całego dnia bawiąc się spokojnie
                same
                > w kojcu...
                Dokładnie tak miała moja koleżanka, wzór zorganizowania i zaradności
                przy pierwszym dziecku.
                Jak wyliczała ile prac wykonała opiekując się synem, to czułam się
                przy niej taaaka malutka.
                A potem urodziła córkę i okazało się, że to niemożliwe dziecko.
                Nie usiedzi spokojnie, biega, ciągle trzeba na nią uważać, bo nigdy
                nie wiadomo, co wymyśli.
                Za każdym razem opowiadała jakie to ma z nią urwanie głowy, jak nie
                może nic zrobić, że dziecko jest bardzo nadpobudliwe (ADHD jeszcze
                nie było w modzie).
                W końcu spytałam, co takiego robi ta córeczka? Jak się przejawia ta
                nadpobudliwość?
                Okazało się, że drugie dziecko było całkiem normalnie aktywne,
                natomiast pierwszy syn był niespotykanie spokojny, z tych, co to
                położony na kocyku przebawi się pół dnia, a rodzice całe pole
                obrobią bez oglądania się na pociechę.
                Spał grzecznie w dzień 2 godziny, noce przesypiał, problemów nie
                stwarzał.
                Na jego tle siostrzyczka to diabeł wcielony...
                • kawitator Re: Nicpoń, łobuz, urwis, ancymonek... 06.08.10, 21:48
                  Nie chce mi się pisać ale potwierdzam diagnozę Urgu. ADHD to choroba rodziców a nie dzieci Moja koleżanka psycholog z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem w pracy z dziećmi sprawiającymi kłopoty wychowawcze tez mi powiedziała
                  - Kiedyś nie było ADHD bo ojciec dał w tyłek paskiem i wtedy to przechodziło błyskawicznie

                  Z moich doświadczeń wynika to samo Kiedyś dużo pływałem z młodzieżą na morzu (żagle) Organizowałem rejsy szkolne z młodzieżą licealną Dwa razy miałem przypadek (tylko chłopcy) gdy mamusia po cichu mnie informowała, że jej synek ma ADHD, dysgrafię, dysleksję, wszystko go wdżaźnia i jest taki wrażliwy i delikatny Słuchałem z zatroskaniem a potem brałem wachtę i mówiłem krótko
                  Wychodzimy w morze Żarty się skończyły bo morze ma w dupie czy wam się coś chce czy nie a karze okrutnie za błędy To jest prawdziwe życie Nigdy w czasie rejsu nie było kłopotów tego typu i schodzący po dwóch tygodniach był na pewno uleczony z tych wszystkich przypadłości Fajni potem goście z nich wyrośli.
                  Pływało ze mną dużo dziewczyn ale żadna z nich nie miała takich przypadłości Ostre były ;-))
                  • ciezka_cholera Re: Nicpoń, łobuz, urwis, ancymonek... 06.08.10, 22:12
                    kawitator napisał:

                    > Pływało ze mną dużo dziewczyn ale żadna z nich nie miała takich przypadłości Os
                    > tre były ;-))

                    Oooo ja tez lubie ostre zeglarki :-)
                  • aandzia43 Re: Nicpoń, łobuz, urwis, ancymonek... 07.08.10, 14:26
                    kawitator napisał:

                    > Nie chce mi się pisać ale potwierdzam diagnozę Urgu. ADHD to
                    choroba rodziców
                    > a nie dzieci Moja koleżanka psycholog z kilkudziesięcioletnim
                    doświadczeniem
                    > w pracy z dziećmi sprawiającymi kłopoty wychowawcze tez mi
                    powiedziała
                    > - Kiedyś nie było ADHD bo ojciec dał w tyłek paskiem i wtedy to
                    przechodziło bł
                    > yskawicznie

                    Stara idiotka. Strzeż nas panie Boże przed takimi fachowcami.
                    Psychologowie, rodzice i nauczyciele dopatrujący się wszędzie i u
                    wszystkich dysfunkcji to nieszczęście. Ale nijak ma się to
                    niszczycielskiej działalności betonowch idiotów nie przyjmujących do
                    wiadomości mających mniej niż 20 lat ustaleń psychologów, neurologów
                    i psychiatrów. Od razu przypominają mi się psychologowie
                    behawioralni, którzy zniszczyli psychicznie tysiące matek i ojców,
                    stweirdzając autorytatywnie, że autyzm wynika tylko i wyłącznie z
                    obcowania z zimną emocjonalnie matką. Tylko, że oni chyba nie mieli
                    jeszcze technik badania mózgu i to ich jakoś tłumaczy. Nic natomiast
                    dzisiaj nie tłumaczy tępych i unikających od czasów studiów kontaktu
                    z wiedzą "fachowców".
            • mujer_bonita Re: Nicpoń, łobuz, urwis, ancymonek... 07.08.10, 15:46
              urquhart napisał:
              > Tak, było zawsze, tylko kiedyś to się nazywało nie ADHD tylko nicpoń, urwis, ło
              > buz, ancymon...

              A padaczkę nazywało się opętaniem :) Denny argument.
              • kawitator Re: Nicpoń, łobuz, urwis, ancymonek... 09.08.10, 09:39
                A padaczkę nazywało się opętaniem :) Denny argument.
                >
                Już z kilka chwil medycyna osiągnie taki poziom, że nie będzie już ludzi zdrowych czy to w somie czy w psyche
                Jedyni zdrowi to będą tacy co się nie dadzą przebadać

                Mujerka do lekarza a na pewno coś Ci znajdą, że normalna nie jesteś absolutnie i koniecznie musisz łykać, zażywać i poddawać się terapii na co pójdą ciężko zarobione pieniążki

                Nie dam się przebadać ;-PPPP wobec tego jako zdrowy przeznaczę środki na wino kobiety i śpiew ze znacznie lepszym skutkiem dla mojej psyche i portfela bo wino i kobiety są znacznie tańsze od piguły i doktora

          • titta Re: ...Teraz co drugie dziecko ma ADHD. 06.08.10, 16:14
            To nie tak. Duzo z tych dzieci naprawde jest zaburzonych. Sa
            nadruchliwe i trudno im sie skupic. Tyle, ze mozna to w duzej mierze
            zniwelowac lub obejsc odpowiednim postepowaniem. (nauczyc dziecko
            panowac nad soba). Tyle, ze jest to naprwde spore wyzwanie -
            wymagajace cierpliwosci, milosci i rzelaznej konsekwencji.
            I rodzice sie gubia... albo nie maja czasu, albo totalnie ulegaja,
            albo sami reaguja agresja.
            Czesto jest tak, ze ci sami rodzice swietnie poradzili by sobie ze
            spokojnym dzieckiem (ktoremu wystarczy raz powiedziec), a
            takie "zywe srebro" ich przerasta i ..odpuszczaja.
            Takie dzieciaki zawsze byly, kiedys tylko latwiej temperowalo je
            otoczenie albo po prosu schodzily na zla droge. Dzis moze wiecej sie
            ich rodzi (skazenie srodowiska, pozne ciaze), a moze ilozc
            otaczajacych bodzcow (telewizor, komputer) plus brak swobodnego
            ruchu ("wygonienia sie") wydobywa pewne cechy, z ktorymi czesc ludzi
            zawsze sie rodzila?
            • urquhart Re: ...Teraz co drugie dziecko ma ADHD. 06.08.10, 16:29
              titta napisała:
              > Takie dzieciaki zawsze byly, kiedys tylko latwiej temperowalo je
              > otoczenie albo po prosu schodzily na zla droge. Dzis moze wiecej sie
              > ich rodzi (skazenie srodowiska, pozne ciaze), a moze ilozc
              > otaczajacych bodzcow (telewizor, komputer) plus brak swobodnego
              > ruchu ("wygonienia sie") wydobywa pewne cechy, z ktorymi czesc ludzi
              > zawsze sie rodzila?

              ADHD psychologicznie przecież to strategia zwrócenia na siebie uwagi rodziców.
              Kiedyś była bardzo mało skuteczna, kiedy to przez wieki to dzieci były od małego
              do pomagania rodzicom, nie rodzice do dyspozycji dzieci.
              _____________________________________
              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
              jest dojrzała - by kawitator
              • titta Re: ...Teraz co drugie dziecko ma ADHD. 06.08.10, 18:46
                A jak czlowiek z ADHD nie ma rodzicow? Albo zdjagnozowano go wstecz -
                jako doroslego (a wyrosl bez telewizora i komputera sila rzeczy)?

                Tak wiem, dysleksa to tez chec zwrocenia na siebie uwagi
                i "lenistwo". Tylko moj dziadzius bedac bardzo pracowitym, oczytanym
                i blyskotliwym czlowiekiem wlasciwie w ogole pisac nie umie (nie
                mial dysleksji tylko byl "idiota").
              • titta Ps. 06.08.10, 18:49
                Dziecko z ADHD moze byc bardzo grzeczne. Wtedy czesto sie nie
                diagnozuje, tylko nie rozumie czemu taki aniolek ma straszne klopoty
                szkolne/socjalne.
              • aandzia43 Re: ...Teraz co drugie dziecko ma ADHD. 07.08.10, 14:18
                > ADHD psychologicznie przecież to strategia zwrócenia na siebie
                > uwagi rodziców.
                > Kiedyś była bardzo mało skuteczna, kiedy to przez wieki to dzieci
                były od małeg
                > o
                > do pomagania rodzicom, nie rodzice do dyspozycji dzieci.

                Przykro mi Urqu, ale bardzo obniżyłeś loty i wygadujesz koszmarne
                głupoty. Jakim sposobem choroba wynikająca z takiej a nie innej
                budowy ciała (w tym przpadku mózgu) ma być strategią? Czy np.
                rozszczep kręgosłupa u noworodka też jest strategią mającą na celu
                zwrócenie na siebie uwagi rodziców?
                ADHD jest nieszczęściem dla nieszczęsnego posiadacza. Kiedyś
                bezwzględnie sytuowało go na marginesie społeczeństwa lub rodziny
                (jeśli przeżył dzieciństwo). Teraz jest nieco lepiej. Pod warunkiem,
                że nie spotka się na swojej drodze znajomej psycholożki Kawitatora.
                I jeśli ma się mądrych, kochających i zdolnych do konsekwentnej
                pracy rodziców.
            • rumowanalewka Re: ...Teraz co drugie dziecko ma ADHD. 07.08.10, 17:59
              jak mowia badania, adhd to takze (moze przede wszystkim?) zlego zarcia: malo
              tluszczow nienasyconych, niepotrzebna masa cukru, zla wartosc odzywcza
              przetworzonej papki
    • aneta-skarpeta Re: etat przy dziecku 06.08.10, 13:48
      ja siedzac 1.5 roku z dzieckiem w domu wspominam raczej srednio.
      bylam przemeczona niewyspaniem- bo mialam egzemplarz niespiący-
      płaczący. przez to wszystko mi sie rozłaziło miedzy palcami.sytuacja
      osobista byla nieciekawa to i radosci nie było zbytniej

      jak poszlam do pracy na 1/5 etatu to odzyłam i o dziwo mialam wiecej
      czasu dla wszystkich. dla siebie i dziecka, dla odkurzacza itd:)
      po 3. r.z moje dziecko stalo sie bardzo grzeczne, fajne i malo
      klopotliwe i tak jest do teraz- 8 lat

      u mnie jest tak, ze jak jestem na wychowawczym to tesknie za praca,
      a jak jestem dlugo w pracy to tesknie za tym "cudnym czasem w domu"

      poza tym pomijam absurd gotowania 15stu obiadow dziennie to mialam
      okresy pracowania w domu z dizeckiem. efekt byl taki, ze szybko
      ogarnialam co trzeba, dziecko czyms zajelam i robilam robote. ale
      nie byl to czas "zajmowania sie dzieckiem"

      teraz planuje 2 dziecko i z radoscia czekam na czas w domu. jak on
      nastapi to po roku bede marzyla o czasie kiedy wroce do pracy
      zapewne:)
    • antidotumm To jest osobniczo zmienne 06.08.10, 13:59
      -zalezy zarowno od konstrukcji fizycznej danej osoby, jak i 'jakosci' dziecka.
      Ja mam jedno (!) dziecko w wieku 6 lat i w pracy odpoczywam - glownie
      psychicznie. A juz w wieku do 5 lat bylo naprawde ciezko.
    • mol_chemiczny Można się zagłaskać na śmierć razem z kotem 06.08.10, 14:31
      Wiesz, można się zagłaskać na śmierć razem z kotem.
    • lavinka Re: etat przy dziecku 06.08.10, 14:41
      Myślę,że to jest problem związków gdzie kobieta czuje się
      odpowiedzialna za wszystko i to co robi i myśli - robi tylko ze
      względu na dziecko. Zazwyczaj pan partner jest tylko figurantem("mam
      męża, więc jestem lepsza od tych co nie mają") Przecież człowiek
      sprząta, gotuje,pierze na co dzień. Przy dziecku jest tego więcej,ale
      bez przesady. Dom nie musi lśnić, ubrania nie muszą leżeć wyprasowane
      w szafach. To jest problem chorobliwego perfekcjonizmu("jestem
      świetną matką"), przez co kobiety nie mają czasu dla siebie.
    • hanka13 a niania to jest na etacie? 06.08.10, 15:07
      j.w. - niania zajmująca sie dzieckiem, przy tym nie gotujaca, nie
      sprzatajaca, nie piorąca i nie prasująca - jest "na etacie" i nikt
      nie prawi, ze sie w tej pracy nudzi czy ze jest super lekka i
      nieporownywalna z inna praca...
      ale jak te sama prace - czyli opieke na dzieckiem / dziecmi -
      wykonuje matka, dodatkowo w tym czasie robiac zakupy, przygotowujac
      posilki (i czasem jeden nie wystarczy, jak sie ma dwojke dziecki i
      kazde na co inne alergie!!), utrzymujac dom w porzadku, w tzw.
      miedzyczasie wstawiajac pranie, wieszajac je, prasujac, odkurzajac,
      scierajac plamy po rozlanych soczkach itp, scielac lozka, skladajac
      ubrania, wkladajac je do szaf, itd itp! - to juz nie jest praca i
      etat, tylko odpoczynek w domu...
      Mam porownanie, bo z pierwszym synkiem przez rok zostalam w domu.
      Odpoczynkiem tego nie nazwe - synek spal nawet jako niemowlak 2 x
      15 - 20 minut, co dawalo mi czas na prysznic i sniadanie, a potem na
      zjedzenie obiadu w umiarkowanym spokoju.... sam sie niczym nie
      zajmowal! max 5 minut z czymkolwiek, wymagal nieustannej mojej uwagi
      i obecnosci... nie mialam wiec w ciagu dnia odpoczynku, jak moze
      miewaja rodzice dzieci spiacych w dzien po 2,5 godziny....
      dodatkowo, poniewaz to nie ja bylam "na etacie", oczywiscie musialam
      odpracowac wszystkie nocne pobudki (minimum 4 - max 8, az do
      skonczenia 2 lat!). Jak ktos zacznie mi tu odpowiadac, jakie to
      luksusowe mialam zycie w porownaniu z "normalna" praca, to znaczy ze
      trafil na mega spokojny "egzemplarz". Po powrocie do pracy nie
      moglam nadziwic sie, jaki mam spokoj (choc jestem project managerem
      i spokojnej pracy generalnie nie mam....).
      Gdy bylam w domu z drugim maluszkiem, lepiej nie bylo - w czasie gdy
      on spal, starszy synek nie spal:( generalnie, bylam jeszcze bardziej
      zmeczona, bo doszly "konflikty" miedzy synkami, a czasu nie przybylo
      ani odpoczynku nocnego tez niestety nie... dodatkowo mlodszy synek
      jest z tych pomyslowych - ciagle zadziwia mnie nowymi ....psotami,
      ze tak ladnie to ujme.
      Gdybym miala porownac swoje zmeczenie po dniu opieku nad synkami +
      wszelkie czynnosci zwiazane z prowadzeniem domu do dnia, w ktorym
      jestem w pracy - to sorki, ale jestem min. 2 x bardziej zmeczona
      (rowniez fizycznie!) "domowym etatem".
      Prosze - nie generalizujcie!
      • urquhart Re: a niania to jest na etacie? 06.08.10, 15:35
        hanka13 napisała:
        > zajmowal! max 5 minut z czymkolwiek, wymagal nieustannej mojej uwagi
        > i obecnosci... nie mialam wiec w ciagu dnia odpoczynku, jak moze
        > miewaja rodzice dzieci spiacych w dzien po 2,5 godziny(...) (choc jestem project managerem
        > i spokojnej pracy generalnie nie mam....).

        Czy jako project manager też spełniasz "wymagania" wszystkich dookoła i nie masz czasu na sen i odpoczynek czy może zastanawiasz
        czy są one racjonalne i układasz jakoś priorytetami?
        "wymaganie nieustannej mojej uwagi i obecnosci" to bardziej imperatyw twoich hormonów niż rzeczywiste potrzeby dziecka.

        > Gdybym miala porownac swoje zmeczenie po dniu opieku nad synkami +
        > wszelkie czynnosci zwiazane z prowadzeniem domu do dnia, w ktorym
        > jestem w pracy - to sorki, ale jestem min. 2 x bardziej zmeczona
        > (rowniez fizycznie!) "domowym etatem".

        Niana na etacie zarabia pieniądze a nie realizuje biologiczny przymus opieki, stąd zgadzam się że nie będzie tak zmęczona.


        _____________________________________
        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
        • lavinka Re: a niania to jest na etacie? 06.08.10, 17:47
          Niania jako zawód potrafi być męczący, ale mniej męczący niż
          roznoszenie ulotek czy robienie za ekipę sprzątającą w kręgielni. Jako
          że próbowałam wielu zawodów na studiach - mam pewne porównanie. Bycie
          nianią bywa męczące tylko wtedy, gdy człowiek nie lubi się ruszać, a ja
          lubię :)
        • niezapominajka333 Re: a niania to jest na etacie? 06.08.10, 18:06
          "...wymaganie nieustannej mojej uwagi i obecnosci" to bardziej
          imperatyw twoich ho
          > rmonów niż rzeczywiste potrzeby dziecka..."
          Zwróć uwagę, że w dniach opieki nad dziećmi kobieta stara się
          nadrobić prace domowe. Ma na głowie nie tylko opiekę nad dziećmi.
          To nie są obce dzieci, gdzie ma się za zadanie przetrwać do
          określonej godziny, wypełnić obowiązki i potem do widzenia za dwa
          dni.

          Uważam, że z tą męską opieką nad dzieckiem jest tak samo jak z
          kucharzeniem.
          Można stwierdzić, że najlepszymi kucharzami są mężczyźni, ponieważ
          oni są szefami kuchni najlepszych restauracji.

          Ale można też wziąć do eksperymentu tysiąc przeciętnych rodzin i
          sprawdzić, jaka jest jakość potraw i organizacja pracy mężczyzn i
          kobiet.
          Jesteś pewien, że nadal panowie będą najlepszymi kucharzami? I czy
          dobrych kucharzy mężczyzn będzie procentowo tyle samo co kobiet?
          Podobnie jest z opieką nad dziećmi.
          Jaki odsetek tatusiów podejmuje się opieki nad niemowlakiem? Jaki
          masz materiał do porównania?
          Są dzieci nadpobudliwe, płaczące, nie sypiające w nocy i opieka nad
          nimi jest bardziej uciążliwa niż nad typowym niemowlakiem. Nie
          wszystkie mają od razu ADHD.
          I bardzo różne jest podejście do tej nadpobudliwości u ojców i u
          matek. Nie da się dziecka trzymać pod kloszem, ale trzeba w sposób
          jak najbardziej rozsądny zminimalizować np. ryzyko wypadków.
          Na podstawie znanych mi przypadków mogę powiedzieć, że są panowie
          odpowiedzialni i tacy, których odpowiedzialność i umiejętność
          przewidywania jest na poziomie pięciolatka.
          Jedna z moich znajomych (nota bene sama w wieku dziecięcym dała
          nieźle popalić rodzicom) miała czwórkę dzieci, z których troje to
          takie niespokojne duchy. Oboje rodzice pracujący, wymieniający się
          opieką nad dziećmi, z niedużą pomocą teściowej i dodatkowym
          wsparciem wakacyjnym drugiej babci.
          Ona zaabsorbowana opieką nad dziećmi, tatuś znacznie bardziej
          wyluzowany.
          Organizacyjnie na nią spadały obowiązki domowe, bo mąż miał tzw.
          dwie lewe ręce do gotowania i sprzątania.
          Ale opiekę nad dziećmi organizował jak się patrzy. Jego autorski
          sposób to kilka piw i telewizor, dzięki czemu matkę czekały takie
          atrakcje jak ściąganie raczkującego po parapecie trzeciego piętra
          najmłodszego syna, bo tatuś zostawił dziecko śpiące w łóżeczku przy
          otwartym oknie, liczne wizyty w szpitalu związane z urazami takimi
          jak wyciąganie szkła z oka po rozbiciu szyby drzwi balkonowych
          upadki prowadzące do wstrząśnienia mózgu, rany wymagające szycia,
          złamania kości itp.
          Dziewczyna przychodząc do pracy i zostawiając dzieci pod opieką męża
          nie była pewna dnia ani godziny.
          Albo ona wydzwaniała do domu, albo dzieci do niej dzwoniły, bo
          akurat któryś sobie coś zrobił, a tatuś stosował zasadę
          bezstresowego wyłączenia się.
          Druga znajoma też musiała się wymieniać z mężem, bo pracowali na
          zmiany. Tatuś był tak "zmęczony" że trzyletnie dziecko nie mogąc go
          dobudzić usiłowało samo zrobić sobie kanapki.
          Matka po powrocie z pracy zobaczyła córkę z wielkim, ostrym nożem w
          ręku, usiłującą ukroić sobie kromkę chleba, zakrwawiony stół i
          podłogę i tatusia, który spał sobie w najlepsze, a obudzony nie
          widział problemu, bo przecież dziecku nic wielkiego się nie stało.

          Ale dla równowagi dodam, że znajomy, starszy już pan, wstawał w nocy
          do dziecka, żeby go nakarmić i przewinąć, bo jego żona miała ciężki
          sen i płacz dziecka jej nie budził. I to żona nie pracowała zawodowo.
          O czym świadczą te przykłady?
          O większej zaradności i zorganizowaniu, albo kompletnej
          nieodpowiedzialności i bezmyślności facetów?
          O nadopiekuńczości lub olewającym stosunku kobiet?
          Dlaczego jedni panowie potrafią zająć się pracami domowymi i opieką
          nad dzieckiem, tak jak autor tego wątku, a innych to przerasta?
          Dlaczego ludzie są bardziej i mniej zorganizowani?
          Czemu jedni potrafią trzymać się planu, a drudzy odkładają
          wszystko na ostatnią chwilę?
          Dlaczego jedne dzieci są bardziej absorbujące, a drugie prawie
          wcale?
          Dlaczego jednych męczy bardziej opieka nad dziećmi i prace domowe, a
          inni to uwielbiają?
          Czemu jedni rodzice potrafią się wysilić na zorganizowanie dziecku
          zabawy, a innych stać tylko na wyłączenie się z otoczenia, a dziecko
          traktują jak intruza?
          Czy to jest tylko kwestia płci i hormonów?
          • kawitator Re: a niania to jest na etacie? 06.08.10, 22:18
            Niezapominajko
            Jesteś już na tym forum bardzo długo wiec powinnaś pamiętać ogólne dyskusje w których liczne i świetne grono usiłowało odpowiedzieć na tak postawione przez Ciebie pytania

            Jak wiesz to wszystko nie jest takie proste i absolutnie nie jedno ani nawet dziesięcio wymiarowe
            Wojciszke w swojej prezentacji na konferencji ( mogę podesłać jak będziesz zainteresowana)na temat stereotypów związanych z cechami zależnymi od płci potwierdził ze te stereotypy są rzeczywiste, że tak jest jak wieść gminna niesie Ale na to należało by nałożyć kilka innych krzywych
            1 rozrzut statystyczny w postaci krzywej gausa rozkładu poszczególnych cech obietych stereotypami w populacji każdej z płci Jak wiesz krzywa dzwonowa rozkładu w populacji facetów z przyczyn biologicznych ma wyraźnie inny kształt jak u kobiet
            2 rozrzut statystyczny cech psychicznych kobiecych męskich współistniejących w każdym z nas
            Wnioski wynikłe z badan Wojciszke pokazują, że rozrzut cech charakterystycznych w ramach jednej płaci jest o wiele bardziej znaczący statystycznie niż rozrzut wynikający z płci
            cbdo

        • hanka13 Re: a niania to jest na etacie? 08.08.10, 21:38
          jako PM pracuje z doroslymi, ktorzy rozumieja co mowie i reaguja na
          prosby / polecenia / plany itp.
          Zas dziecko kilkumiesieczne - moje w kazdym razie - nijak nie
          reaguje, wyobraz sobie! chocbym nie wiem ile razy tlumaczyla, ze
          teraz chce przez kwadrans poczytac czy tez zdrzemnac sie, synek nie
          chcial sie sam bawic ani tez nie marudzic, kwekac, poplakiwac.....
          Prosze, nie pisz bzdur - albo masz dziecko typu aniolek, albo dziecka
          nie masz. Wiele dzieci potrafi zajac sie zabawka nawet i pol godziny,
          np. moj mlodszy synek! ale starszy nie chcial, po kilku minutach po
          prostu ryczal! nie tlumacz mi wiec ze to ja "realizuje biologiczny
          przymus opieki" i ze to "imperatyw moich hormonow", bo irrrytacja
          mnie ogarnia....
      • lavinka Re: a niania to jest na etacie? 06.08.10, 17:45
        Słońce,ale wymienione przez Ciebie czynności wykonują wszyscy ludzie
        nie tylko matka. Chyba,że uważasz że życie bezdzietnych polega na
        niesprzątaniu, niepraniu, niegotowaniu, w ogóle leżą do góry brzuchem
        cały dzień a mamusia im podstawia smakołyki ;P
        • hanka13 Re: a niania to jest na etacie? 08.08.10, 21:46
          no i wlasnie ci bezdzietni, jak sadze, wykonuja je po powrocie z
          pracy, w miare rowno dzielac sie obowiazkami... zas od matki
          "siedzacej"w domu z dzieckiem /dziecmi (nota bene, ktoz u licha
          wymyslil haslo "siedzaca" w odniesieniu do tej bieganiny, po ktorej
          silownia i fitness niestraszne?!) - ktora wykonuje w tzw.
          "miedzyczasie" wszelkie prace, wzmiankowane przeze mnie oraz -
          ponizej - przez anjako, oczekuje sie, ze kiedy maz zmeczony
          calodzienna praca wroci do domu, zona bedzie podtykac mu pod nos
          smakolyki, pytac czule jak minal dzien, pachniec itd. No i generalnie
          nie ma prawa byc zmeczona, bo przeciez ona nie pracuje tylko siedzi w
          domu... o tym pisze!
          Nawiasem mowiac, moj maz z tych bardziej racjonalnych i rozumie, ze
          jak mam miec sile i checi na seks poznowieczorny, to pomoc jakas nie
          zaszkodzi:)
    • rock73 Re: etat przy dziecku 06.08.10, 15:18
      To kwestia bardzo indywidualna. Ta sama czynność dla jednego może być koszmarem,
      a dla drugiego wciągającym hobby. Dotyczy tak samo pracy zawodowej, jak i
      wychowywania dzieci.
    • wj_2000 Re: etat przy dziecku 06.08.10, 15:55
      bigbadpig napisał:

      > Kiedy jednak okaże się, że osoba ta ma w
      > domu dziecko, pojawiają się głosy, że należy taką sytuację traktować
      > jakby ta osoba pracowała, taka osoba ma prawo czuć się zatyrana,
      > zmęczona i wymagać równego podziału innych obowiązków już 'poza
      > pracą'.

      Masz chłopie 100% racji, ale baby Cię tu zakrzyczą!!!!!!!!
      >
      > otóż dla mnie jest to kompletnie niezrozumiałe i uważam, to za mit
      > podtrzymywany przez 'pewne grupy'
    • hedonia inny aspekt.... 06.08.10, 16:44
      Dziwie sie, ze malo zwraca sie na szalona roznice miedzy kobieta a
      mezczyzna: na sile fizyczna! To, co faceta wcale nie zmeczy, ba! on
      nawet tego nie zauwaza, moze wykonczyc kobiete... Ta roznica zniknie
      wtedy, kiedy kobiety beda mialy taka sama mase miesniowa jak faceci,
      watpie czy tego chcemy?
      Odczucie praca ciezka-lekka jest subietktywne, ale prawdziwe, ze co
      innym daje w kosc, drugich moze relaksowac :)
      • urquhart Re: inny aspekt.... 06.08.10, 16:51
        hedonia napisała:

        > Dziwie sie, ze malo zwraca sie na szalona roznice miedzy kobieta a
        > mezczyzna: na sile fizyczna! To, co faceta wcale nie zmeczy, ba! on
        > nawet tego nie zauwaza, moze wykonczyc kobiete..

        To są na prawdę nieistotne drobiazgi.
        Istotne jest że facet nie meczy się tak bo nie odczuwa przymusu i obciążenia psychicznego jak kobieta która powyżej pisze o dziecku "wymagal nieustannej mojej uwagi i obecnosci... nie mialam wiec w ciagu dnia odpoczynk"

        _____________________________________
        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
        • mujer_bonita Re: inny aspekt.... 07.08.10, 15:55
          urquhart napisał:
          > To są na prawdę nieistotne drobiazgi.
          > Istotne jest że facet nie meczy się tak bo nie odczuwa przymusu i obciążenia ps
          > ychicznego jak kobieta która powyżej pisze o dziecku "wymagal nieustannej mojej
          > uwagi i obecnosci... nie mialam wiec w ciagu dnia odpoczynk"


          Przechodzisz sam siebie :) Jassssne - siła fizyczna się nie liczy kiedy faceci podchodzą do opieki tak bezstresowo jak pan z opisu niezapominajki:
          > Ale opiekę nad dziećmi organizował jak się patrzy. Jego autorski
          > sposób to kilka piw i telewizor, dzięki czemu matkę czekały takie
          > atrakcje jak ściąganie raczkującego po parapecie trzeciego piętra
          > najmłodszego syna, bo tatuś zostawił dziecko śpiące w łóżeczku przy
          > otwartym oknie, liczne wizyty w szpitalu związane z urazami takimi
          > jak wyciąganie szkła z oka po rozbiciu szyby drzwi balkonowych
          > upadki prowadzące do wstrząśnienia mózgu, rany wymagające szycia,
          > złamania kości itp.
          > Dziewczyna przychodząc do pracy i zostawiając dzieci pod opieką męża
          > nie była pewna dnia ani godziny.
          > Albo ona wydzwaniała do domu, albo dzieci do niej dzwoniły, bo
          > akurat któryś sobie coś zrobił, a tatuś stosował zasadę
          > bezstresowego wyłączenia się.
          > Druga znajoma też musiała się wymieniać z mężem, bo pracowali na
          > zmiany. Tatuś był tak "zmęczony" że trzyletnie dziecko nie mogąc go
          > dobudzić usiłowało samo zrobić sobie kanapki.
          > Matka po powrocie z pracy zobaczyła córkę z wielkim, ostrym nożem w
          > ręku, usiłującą ukroić sobie kromkę chleba, zakrwawiony stół i
          > podłogę i tatusia, który spał sobie w najlepsze, a obudzony nie
          > widział problemu, bo przecież dziecku nic wielkiego się nie stało.


          Taaaa... po co odczuwać "przymus nieustannego czuwania nad dzieckiem' :D :D :D
    • kas.ia Re: etat przy dziecku 06.08.10, 18:32
      Jak rozumiem:
      prócz twórczego spędzania czasu z dzieckiem (czytanie książeczek, chodzenia na spacer jest rozwojowe dla dwóch stron), również:
      gotowałeś,
      robiłeś zakupy (jedzenie, środki czystości, ciuchy dla dziecka,)
      zmywałeś i sprzątałeś po gotowaniu,
      karmiłeś dziecko,
      prałeś,
      prasowałeś,
      sprzątałeś mieszkanie / dom,
      nie zdziczałeś z braku kontaktu z ludźmi i niezdehumanizowałeś się, rozwijałeś swój intelekt, dbałeś również o samopoczucie swójej żony tak, aby nie czuła się odrzucona i zaniedbana przez Twoją zbytnią opiekę nad dzieckiem,
      nie miałeś wokół siebie - rodziców, teściów, nań, bliskich przyjaciół, którzy czasem wyręczyliby Cię w trudzie opieki nad dzieckiem.

      Jeśli tak, jeśli radziłeś sobie z tym wszystkim i czułeś się na wakacjach, to rzeczywiście gratuluję!
    • mr.mind LOL, niezły jesteś lolek... 06.08.10, 20:18
      ...albo masz dziecko autystyczne.

      Zajmuję się (wspólnie z żoną) dzieckiem obecnie piętnastomiesięcznym i czas mu
      poświęcany rośnie niemalże wykładniczo (zgodnie z jego wymaganiami). Żaden
      dzień, kiedy byłem z nim sam, nie był błogim wylegiwaniem się czy leniuchowaniem
      - to była masa pracy - świetnej, dającej ogromną satysfakcję i natychmiastową
      gratyfikację, ale jednak pracy.

      Troll??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka