zimna_ja
18.01.11, 03:07
i właściwie nigdy jej nie miałam..
tzn ochota była, owszem, dopóki nie dowiedziałam się jak to jest..
ok może najpierw przedstawie swoją sytuację..
w małżeństwie od 3lat, na koncie roczne bliźniaki.
Problem w tym, że unikam seksu jak ognia... jaka to była dla mnie męka gdy staraliśmy się o dziecko przez 5mscy..
Chodzi o to że nie czuje potrzeby zbliżenia z facetem (moim) podczas stosunku zawsze czułam tylko ból fizyczny, ostatnio kochałam się z mężem jakieś 2msc temu, skończyłam z płaczem bo moje prośby aby przestał bo boli nic nie pomogły "kochanie wytrzymaj jeszcze tylko chwilka" więc zaciskam zęby i wytrzymuje.
Do lekarza oczywiscie z tym poszłam- anatomicznie wszystko ok, żadnej pochwicy czy innych schorzeń, według niego nie ma przeciwskazań do odczówania przyjemności z seksu,,, niestety nigdy tej przyemności nie miałam.. no prawie nigdy..bo jedynie podczas seksu oralnego cokolwiek mnie ruszy.
No własnie seks oralny względem męża... kiedyś czasem mi się zdażalo, teraz nawet myśleć o tym nie chce, ja od męża też nie potrzebuje (potrafie zadowolic się sama).
Drażni mnie jego dotyk, szczególnie gdy leżymy w łózku a on głaszcze mnie po wgórku łonowym czy piersiach- dostaje szału, wkurzam się, prosze zeby przestal, jednak on nie odpuszcza, co jeszcze bardziej mnie denerwuje.
Unikam pocałunków bo wg męża każdy pocałunek to sygnał, że chce isc z nim do łóżka a tak niestety nie jest, kiedy tylko go pocałuje ten sie zabiera za obmacywanie, kiedy powiem stop rzuci jakiś obrażony tekst i koniec rozmowy.
przez tą sytuacje w naszym małżenstwie zaczyna dziać się źle, ciągłe kłótnie które mnie juz wykańczają, do tego ciągłe prośby z jego strony o seks- kiedy tylko słysze "pokochamy sie dzis?" mam ochote dac mu w twarz..
Nie potrafie sie przełamać i za każdym razem kiedy juz mąż wymani ode mnie "numerek" to zmuszam się do tego i nie jestem chocby troche aktywa- leże bez ruchu i myśle co jutro ugotowac zeby tylko odwrócic swoją uwagę od bólu.
Powiecie pewnie że najwazniejsze jest pozytywne nastawienie- próbowałam, wiele razy podchodzilam do tego w sposób ja najbardziej na luzie z głową pełną erotycznych scen i myśli "będzie zajebiście przyjemnie" i nic z tego, nie pomaga.
Nie wiem już co jest ze mną nie tak, bo chciałabym cieszyć się z bliskości.
Nie czuje pożądania względem męża, zdradziłam go, bo ktos mi doradzil ze to ponoc pomaga- odkrywanie innych dziedzin, spróbowac czegos nowego z kims innym, z kims kto potrafi więcej, kto się skupi tylko na mnie a nie na sobie, kto pokaze ze seksem mozna sie cieszyc, niestety było podobnie... na początku wszystko fajnie, ale kiedy doszło do samego faktu stosunku ta sama reakcja, podkuliłam uszy i powiedziałam stop.
Prosze powiedzcie czy ktos z was miał taki problem???