Dodaj do ulubionych

anal... :/

22.01.11, 14:44
mam cholerny problem z seksem analnym. nie jestem jakas jego fanka, ale wiem, ze moj chlopak go lubi. no i ja bardzo chcialabym spelniac wszystkie jego fantazje... tylko, ze problem polega na tym, ze przy kazdej probie penetracji, czuje tak ogromny bol, ze nie jestem w stanie sie przemoc na ciag dalszy. udalo nam sie raz, ale po tym razie, przy kazdej innej okazji znow jest to samo. wiem, ze moze nie jest to do konca temat forum, ale czy ktos ma jakis pomysl co z tym zrobic? bo ja chce go zaspokajac, nie chcialabym sytuacji, ze on w koncu pojdzie spelnic te fantazje na boku, bo ze mna nie moze... tylko, ze ja na prawde sie staram, ale to boli tak bardzo, ze nie ma opcji...


www.suwaczki.com/ticker.php?pic=tb73qtkfriogravk
Obserwuj wątek
    • beyon Re: anal... :/ 22.01.11, 14:53
      Ból wynkia z tego ze nie jesteś do końca wyluzowana, ja też miałam taki problem, ale udało sie i jest naprawde miło ;-). Musisz ćwiczyć hahaha, brzmi to dziwnie ale taka jest prawda, sa specjale małe wibratory i żele , choc uważam ze najlepsza do tego jest oliwka dla niemowląt, duzo oliwki. zanim twój partner tam zawita spróbujcie takowego wibratora , potem niech to bedzie juz wibrator naturalnych wymiarów ;-), zrób to sama , bo bedziesz miała wyczucie. Palce też są dobrą opcją, dopiero potem penis . No i w nie każdej pozycji taki sex sie udaje. ćwiczenie czyni mistrza. Kiedyś niewyobrażałam sobie ze taki sex moze być przyjemny , ale wszystko sie zmienia jak widać .....Najgorsze są opory psychiczne a nie fizyczne
    • salma75 Re: anal... :/ 22.01.11, 15:01
      Iamhier, pani do ciebie!!

      ;)


      Droga galwaygirl, podstawa to duuużo żelu na odpowiedni poślizg, chociaż tak jak moja przedpiszczyni ja wolę oliwkę dla dzieci.
      I... rozluźnienie się. Może lampka wina przed?
      No i odpowiednia pozycja, ja mam swoje ulubione, ale akurat Tobie nie muszą one odpowiadać. Popróbuj, może w innym ułożeniu będzie Cię mniej bolało.

      Fachowe podejście do sprawy i będzie naprawdę fajnie :).
    • arronia Re: anal... :/ 22.01.11, 15:48
      > chce go zaspokajac, nie chcialabym sytuacji, ze on w koncu pojdzie
      > spelnic te fantazje na boku, bo ze mna nie moze...

      A nietechnicznie - czy to jest dobra motywacja?
      Seks analny nie dla przyjemności (obu stron), ale ze strachu przed odrzuceniem/zdradą?
      Czy przy takiej niepewności co do partnera może być łatwo o pełne rozluźnienie?
      • galwaygirl Re: anal... :/ 22.01.11, 16:08
        "Czy przy takiej niepewności co do partnera może być łatwo o pełne rozluznienie?"

        to nie jest niepewnosc co do partnera- tzn, jest, ale ja mam ogolnie takie zdanie, ze jak z zona/partnerka cos nie tak, to kazdy facet pojdzi po rozkosz gdzie indziej. no coz, taki schiz;)
        jego jestem akurat (w porownaniu z poprzednikami i ze wzgledu na okolicznosci) pewna najbardziej. tylko, ze zawsze gdzies tam zostaje ta mysle, ze jak nie ze mna to z inna.

        a pomijajac zele, w ktore w najblizszym czasie zainwestuje idac za rada:) to bardziej mam problem z przelamaniem oporu psychicznego... tzn 1. ze wzgledu na bol, 2. jak napisac to ladnie... ze po moze byc niefajna sytuacja...
        • salma75 Re: anal... :/ 22.01.11, 16:12
          A słyszała np. o Enemie? :)
          • galwaygirl Re: anal... :/ 22.01.11, 16:33
            a nie. a co to? :)
            • salma75 Re: anal... :/ 22.01.11, 16:39
              galwaygirl napisała:

              > a nie. a co to? :)

              A wygooglaj :).
              Jak ktoś ma schizy, że zdarzy się niespodzianka to warto zastosować ;).
              • galwaygirl Re: anal... :/ 22.01.11, 16:45
                a, no prosze, wygooglalam i slyszalam:)
                bralam taka ewentualnosc pod uwage, ale... tak myslalam, ze moze by sie bez takich atrakcji obeszlo:) w sensie cos bardziej na psyche niz na fizjonomie;)
                • salma75 Re: anal... :/ 22.01.11, 16:48
                  galwaygirl napisała:

                  > a, no prosze, wygooglalam i slyszalam:)
                  > bralam taka ewentualnosc pod uwage, ale... tak myslalam, ze moze by sie bez tak
                  > ich atrakcji obeszlo:) w sensie cos bardziej na psyche niz na fizjonomie;)
                  >

                  Ej no, nie ma co w tym wypadku działać na psyche, a zwyczajnie trzeba coś z fizjologią zrobić ;).
        • mujer_bonita Re: anal... :/ 23.01.11, 12:35
          galwaygirl napisała:
          > to nie jest niepewnosc co do partnera- tzn, jest, ale ja mam ogolnie takie zdan
          > ie, ze jak z zona/partnerka cos nie tak, to kazdy facet pojdzi po rozkosz gdzie
          > indziej. no coz, taki schiz;)

          Schizy się leczy a nie pogłębia.
          • santo_inc Re: anal... :/ 23.01.11, 22:31
            > > to nie jest niepewnosc co do partnera- tzn, jest, ale ja mam ogolnie taki
            > e zdan
            > > ie, ze jak z zona/partnerka cos nie tak, to kazdy facet pojdzi po rozkosz
            > gdzie
            > > indziej. no coz, taki schiz;)
            >
            > Schizy się leczy a nie pogłębia.

            Ale to akurat nie są schizy, tylko zdrowy rozsądek.
        • zakletawmarmur Re: anal... :/ 23.01.11, 20:46
          > to nie jest niepewnosc co do partnera- tzn, jest, ale ja mam ogolnie takie zdan
          > ie, ze jak z zona/partnerka cos nie tak, to kazdy facet pojdzi po rozkosz gdzie
          > indziej. no coz, taki schiz;)

          To jest mit:-) Troche egoizmu sprawia, że faceci bardziej Cię szanują. Wiem to po sobie. Ze mną wiele rzeczy jest "nie tak", nigdy nie bawiłam się też w niewolnice a facet o dziwo innej nie szuka...
          • janznepomuka Re: anal... :/ 23.02.11, 10:21
            Ile to jest trochę? A jak uzna, że tego egoizmu jest jednak za dużo?

            Co do szacunku, to albo jest, albo nie ma. Jak nie ma, to nie będzie. A jak jest, to łatwo go zgubić, stosując mądrości ludowe.

            Realizacja pewnych (bo granice każdy ma, dobrze jest je od poczatku nakreslić, zresztą ludzie ewoluują) pragnień współpartnera jest na pewno lepsza od odmowy na zasadzie "nie, bo nie".

            Jan
            • zakletawmarmur Re: anal... :/ 23.02.11, 14:06
              > Co do szacunku, to albo jest, albo nie ma. Jak nie ma, to nie będzie. A jak jes
              > t, to łatwo go zgubić, stosując mądrości ludowe.

              To nie prawda, szacunek można sobie wypracować, trzeba nauczyć się bronić. Wiesz co zauważyłam już w szkole? Mieliśmy w szkole takiego rasowego frajera. Koleś był wystawiany za okno, bity, koledzy robili mu wredne kawały... Pewnego dnia miarka się przebrała, w chłopaczka wstąpił agresor. Zaczął się bronić. I wiesz co zauważyłam? Ta jedna chwila wystarczyła, żeby chłopcy dali mu spokój. Później jeszcze kilka razy (w odstępach czasu) oddał napastnikowi (wcale nie położył go na łopatki, wystarczyło, ze się bronił) i wygrał szacunek:-)
              Jeśli dajesz sobą pomiatać to ludzie będą Tobą pomiatać...

              > Realizacja pewnych (bo granice każdy ma, dobrze jest je od poczatku nakreslić,
              > zresztą ludzie ewoluują) pragnień współpartnera jest na pewno lepsza od odmowy
              > na zasadzie "nie, bo nie".

              Nie bo nie ale nie bo boli. To subtelna acz istotna różnica. Nie musi oznaczać całkowitej rezygnacji z analu ale danie sobie więcej czasu na przekonanie/przyzwyczajenie się do niego.
              Wyobraź sobie siebie w analogicznej sytuacji. Partnerka ma fantazje wyruchać Ci tyłek wibratorem. Ty, z racji nowoczesności i wielkiej chęci sprawienia jej frajdy, zgadzasz się. Niestety w trakcie bardzo Cię boli. Co robisz? Przemęczasz sie dla dobra związku i udajesz, że sprawia Ci to frajdę? A może prosisz o przerwanie eksperymentu? Jeśli wybierasz pierwszą opcję to jak często dajesz radę tak sie poświęcać? Raz w tygodniu do końca życia?
              • vitek_1 Re: anal... :/ 23.02.11, 14:31
                zaklęta wszyscy wiemy że nie lubisz anala
                więc nie próbuj przytaczać na poparcie swojego stanowiska idiotycznych argumentów i "analogii"
                że o słownictwie nie wspomnę
                • sisi_kecz Re: anal... :/ 23.02.11, 16:51
                  nie lubisz anala
                  > więc nie próbuj przytaczać na poparcie swojego stanowiska idiotycznych argument
                  > ów '

                  tu nie chodzi o to, czy ktoś lubi, czy nie lubi anala, tylko czy o to, czy umie czy nie wczuć sie w odczucia drugiej strony.

                  Ja np lubie anal, a to mój men nie jest zwolennikiem drugiej dziurki i postanowiłam odpuścić temat, bo z jednej strony nie uważam by w całokształcie ten brak anala miał aż tak pierwszorzędne znaczenie by sie musial do niego zmuszać, a dwa bo widze szansę, że kiedyś tam sprobujemy tej techniki i mam nadzieję, że to nastąpi przed pójściem w pieluchomajty ;

                  i "analogii",
                  a co jest nie tak w tej analogii, oprócz tego że chyba porusza ona Twoje homofobiczne lęki? ;)

                  pozdro!
                  -
                  Co do lenistwa mężczyzn, to fakt, ciągnie nas w odróżnieniu od kobiet potrzeba doświadczania pustki i niektórzy nazywają to "boskiego pierwiastka", do którego jest niezbędne wyciszenie i odizolowanie się. by urquhart
                • zakletawmarmur Re: anal... :/ 23.02.11, 17:27
                  Poniosło Cię:-)

                  > zaklęta wszyscy wiemy że nie lubisz anala

                  A gdzie ja o tym pisałam? Tu nie chodzi o moją awersje do analu bo jej nie mam:-) Mam za to awersje do sprawiania bólu partnerowi (no chyba, że lubi)... Zresztą nie chodzi mi o to, że kobieta powinna z analu całkowicie zrezygnować bo przecież fajnie jest odkrywać nowe źródła przyjemności... Chodzi raczej o to, żeby takie zabawy nie zmieniły się w robienie sobie krzywdy ze strachu przed rozstaniem. Lepiej jest robić to dla przyjemności, z ciekawości, głodu odkrywania nowych możliwości niż z lęku!!!

                  > więc nie próbuj przytaczać na poparcie swojego stanowiska idiotycznych argument
                  > ów i "analogii"

                  No cóż... Analogia wydaje mi się dobra. Dlaczego uważasz inaczej? Różnica polega tylko i wyłącznie na tym, że nagle chodzi o Wasz tyłek i to Was by coś bolało... Wiesz, że niektórzy panowie to lubią? I wcale nie trzeba być gejem... Zresztą może chodzić zupełnie o coś innego.
                  O jedzeniu kupy, piss czy sado-maso. Czy fakt, że nie zjadłbyś kupy swojej żony świadczy o tym, że nie jesteś otwarty na jej potrzeby? Czy ludzie naprawdę nie mogą mieć jakiś granic?
                  I kto ma te granice ustalać jak nie my sami...
                • kag73 Re: anal... :/ 23.02.11, 23:20
                  Vitek, to czy zakleta lubi anal czy nie, nie ma tutaj nic do rzeczy. Daj sobie najpierw zrobic dobrze analnie a potem bedziesz mogl wysglaszac opinie, bo na razie to jakby slepy o kolorach mowil. Amen!
                  • vitek_1 Re: anal... :/ 24.02.11, 04:24
                    Nie ma sprawy, jestem gotów poddać się zrobieniu dobrze analnie od zaraz
                    (wersja dla zaklętej: dam się wyruchać w dupę).
                    Oczywiście przez kobietę (przykro mi ale jestem definitywnie heteroseksualny).
                    Oczywiście przez kobietę znaczy przez kobietę a nie przez jakieś plastikowe czy inne narzędzie (ale język czy palec może być :))
                    Chętne proszę zgłaszać się emailem.
                    • niezapominajka333 Re: anal... :/ 24.02.11, 08:50
                      Oczywiście, palec wielkości średniej wielkości męskiego członka...)
                      • sisi_kecz Re: anal... :/ 24.02.11, 09:47
                        zapominajka333 napisała:

                        > Oczywiście, palec wielkości średniej wielkości męskiego członka...) '

                        całą dłoń proponuję, niech vitek idzie na całość !

                        ;)
              • ururam-tururam Re: anal... :/ 18.04.11, 19:03
                zakletawmarmur napisała:

                > Wyobraź sobie siebie w analogicznej sytuacji. Partnerka ma fantazje wyruchać Ci
                > tyłek wibratorem. Ty, z racji nowoczesności i wielkiej chęci sprawienia jej fr
                > ajdy, zgadzasz się.

                Wyobraziłem sobie, jako facet, że jestem młodym dziewczęciem, które ma właśnie przeżyć deflorację.
                Będzie krew, pewnie i ból, skrępowanie no i w ogóle...
                Na miejscu tego dziewczęcia też bym uciekł!
        • po-trafie Re: anal... :/ 24.02.11, 19:15
          heh, z tymi 'niefajnosciami' po sprawie mialam podobnie, jesli nie bardziej.
          Sposoby:

          1. Miejcie cala duza paczke husteczek dla niemowlat (takich nawilzanych) i uzywajcie, takze ze wzgledu na zdrowie. Niech partner sie przeciera, przecierajcie rece itp. Ba. twarz tez fajnie przetrzec :-D Z czasem to sie robi przyjemny nawyk - miec takie husteczki przy lozku i zawsze sie moc odswiezyc, chocby na wzajem.

          2. Nie probuj sie tak bawic w sytuacji kiedy czujesz sie 'pelna', najedzona czy ociezala. Dobrze sie przy tym sprawdza ogolna lekka dieta, warzywa, regularna przemiana materii itp ;-)

          3. Mozna sprobowac pod prysznicem.

          4. Mowcie o tym z partnerem otwarcie. Niech wie czego sie boisz, niech cie zapewni ze sie z tym liczy i ze wszystko bedzie ok.
    • still-keep-breathing Re: anal... :/ 22.01.11, 16:13
      Jaaaaaaa, jakie to zaawansowane ;-)
      nie pomyslalabym o takich technikach i wspomagaczach...;-)

      Do autorki - naprawde myslisz ze zgoda na seks analny to Wasze" BYC ALBO NIE BYC" razem? ze bez tego w koncu partner pojdzie na boki? z takim podejsciem bym sie nie rozluznila bo toz to atmosfera jak przed egzaminem..............................
    • salma75 Re: anal... :/ 22.01.11, 16:38
      mitia1 napisał:

      > arronia napisała:
      >
      > > Seks analny nie dla przyjemności (obu stron)...
      > Pozwolę sobie się nie zgodzić z Twoim twierdzeniem.

      arronia właśnie napisała, że seks bez przyjemności dla obu stron jest bez sensu :).
      Chyba, źle ją zrozumiałeś ;).


      > Czasami obie strony otrzymują radość i satysfakcję z sexu analnego...
      >
      > P.S. Przynajmniej tak jest w moim wypadku :)
      >

      W naszym również :).
      I znam wiele takich par :).
      • arronia Re: anal... :/ 22.01.11, 16:54
        No pewnie, że o to mi chodziło:

        Robienie różnych rzeczy, żeby było przyjemnie obu zaangażowanym stronom - jestem za.
        Robienie rzeczy jednej strony super a dla drugiej "do przyjęcia" - też rozumiem, ma to sens.
        Robienie różnych rzeczy, nawet wbrew sobie, byle zatrzymać drugą stronę przy sobie - pachnie desperacją, niewiarą w siebie, uwieszeniem na drugiej osobie, niepewnością.

        Bo co - ona nie da mu w s z y s t k i e g o, czego on chce, to on sobie pójdzie w dal lub w bok? Kobieta trzymana w szachu. Może przez niego, może przez własne wyobrażenia o nim.
      • n.wataha sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym sekse 26.05.11, 11:26
        salma75 napisała:

        > mitia1 napisał:
        >
        > > arronia napisała:
        > >
        > > > Seks analny nie dla przyjemności (obu stron)...
        > > Pozwolę sobie się nie zgodzić z Twoim twierdzeniem.
        >
        > arronia właśnie napisała, że seks bez przyjemności dla obu stron jest bez sensu
        > :).

        Pytanie 1
        Czy każdy rodzaj zabawy w łóżku ma na celu dawanie przyjemności w danym momencie obu stronom?

        To jak określić fellatio czy cunnilingus?
        Przecież w czasie fellatio chodzi właśnie o danie przyjemności mężczyźnie, a przy cunnilingus kobiecie. I nie chodzi tutaj o to, że facet pieszczący językiem łechtaczkę kobiety ma przyjemność wzrokową z samego faktu jej pieszczenia. Jest wiele zabaw łóżkowych, które mają na celu jednostronne danie przyjemności drugiej osobie, z nadzieją oczywiście, że "ta druga osoba poświęci mi przynajmniej tyle samo czasu co ja jej".
        I nie ma w tym nic zdrożnego.

        Faktem jest, że stosunek analny, z grą wstępną i pewnym przygotowaniem wcale nie musi boleć. Faktem również jest, że właśnie pewne zahamowania w tym stosunku prowadza do bólu. Z resztą można przykłady mnożyć. Czyż nieumiejętny fisting, czy fellatio również nie doprowadzi do bólu? A jednak są miliony kobiet i mężczyzn, którzy wybierają również i takie pieszczoty, choć wiedzą, że brak delikatności może spowodować ból.
        To jest kwestia raczej zaufania partnerowi, że będzie delikatny, niż z góry zakładania, że taki stosunek z założenia musi boleć - bo wcale nie musi.
        • sea.sea Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 26.05.11, 18:14
          Na drugim forum na którym siedzę całkiem spora liczba niewiast w różnym wieku stwierdza, że wykonywanie fellatio je tak zwilża i podnieca, że niekiedy jest w stanie wystarczyć za grę wstępną. Tyle na temat "jednostronnych" przyjemności :)
          • ururam-tururam Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 26.05.11, 20:42
            sea.sea napisała:

            > Na drugim forum na którym siedzę całkiem spora liczba niewiast w różnym wieku s
            > twierdza, że wykonywanie fellatio je tak zwilża i podnieca

            Może zdziwilibyśmy gdyby poproszone zdefiniowały co rozumieją pod tym terminem. :P
            • sea.sea Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 26.05.11, 20:46
              Touche! :D
          • n.wataha Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 27.05.11, 10:00
            sea.sea napisała:

            > Na drugim forum na którym siedzę całkiem spora liczba niewiast w różnym wieku s
            > twierdza, że wykonywanie fellatio je tak zwilża i podnieca, że niekiedy jest w
            > stanie wystarczyć za grę wstępną. Tyle na temat "jednostronnych" przyjemności :
            > )

            Pisałem o fizycznej przyjemności obu partnerów, nie zaś o psychicznym podnieceniu w trakcie wykonywania jakiejś czynności. Przecież i mężczyzna może się podniecić na sam widok ładnej cipeczki, ale nie oznacza to, że fizycznie ma z patrzenia jakieś doznania. Więc fizycznie fellatio jest jednostronną przyjemnością (co nie oznacza, że samo jego wykonywanie moze dać psychiczne bodźce umysłowi).
            • sea.sea Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 27.05.11, 10:16
              Przykro mi, ale nie zgadzam się z Tobą, musisz mieć jaką oryginalną definicję fizycznej przyjemności :) Nie będę się wdawać w pornograficzne opisy ale wykonywanie fellatio może być rozkoszą dla damskich zmysłów także - penis ma jakiś zapach i smak, fakturę, temperaturę, twardość, sposób reagowania - a w ustach jest mnóstwo zakończeń nerwowych, którymi wszystkie te bodźce można rejestrować i tak, jeżeli partner nam odpowiada a kobieta nie ma psychicznych zahamowań względem tej czynności, to może z niej czerpać wybitną, fizyczną radość.
              • ururam-tururam Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 27.05.11, 11:09
                sea.sea napisała:

                > w ustach jest
                > mnóstwo zakończeń nerwowych, którymi wszystkie te bodźce można rejestrować i t
                > ak, jeżeli partner nam odpowiada a kobieta nie ma psychicznych zahamowań względ
                > em tej czynności, to może z niej czerpać wybitną, fizyczną radość.

                Odkrycie przez naukowców orgazmu paszczowego to tylko kwestia czasu.
              • n.wataha Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 27.05.11, 12:18
                sea.sea napisała:

                > Przykro mi, ale nie zgadzam się z Tobą, musisz mieć jaką oryginalną definicję f
                > izycznej przyjemności :)

                A to ciekawe podejście. Chciałbym naprawdę zobaczyć w jaki sposób jesteś w stanie doprowadzić się do orgazmu za pomocą pieszczot własnego języka.

                >Nie będę się wdawać w pornograficzne opisy ale wykonyw
                > anie fellatio może być rozkoszą dla damskich zmysłów także

                Zmysłów owszem, ale przecież zmysły nie pieści się fizycznie, lecz właśnie poprzez psychikę. No chyba, że jesteś w stanie zrobić sobie dziurkę w czaszce i za pomocą np. igły drażnić receptor dotyku, czy wzroku.

                >jeżeli partner nam odpowiada a kobieta nie ma psychicznych zahamowań względ
                > em tej czynności, to może z niej czerpać wybitną, fizyczną radość.

                Fizyczną radość, a fizyczne drażnienie, to dwie różne rzeczy. Ty mylisz pojęcie przyczyny i skutku. Nie jesteś w stanie za pomocą przyczyny (drażnienie języka penisem), wywołać orgazm. Raczej właśnie psychiczne doznania (choćby właśnie widok podniety u mężczyzny przy tej czynności, wzwód jego narządu) powoduje skutek, jakim jest Twoje podniecenie.
                Inaczej samo drażnienie czymkolwiek innym, ale bez bodźców zewnętrznych w postaci obserwacji partnera również dałoby Ci tą podnietę.

                To tak jak z masturbacją. Możesz skierować prysznic na swój srom, i doznać bodźców fizycznych nawet bez obecności obok mężczyzny. Spróbuj teraz zacząć łechtać swój język, nie wyobrażając sobie aktu seksualnego (bo jesli zaczynasz w to włączać wyobraźnię, to już to jest działaniem na psychikę, a nie czynnością fizyczną). Czy jesteś w stanie się podniecić?
                Nie
                • sea.sea Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 27.05.11, 12:31
                  A. Więc właśnie. Tak myślałam. Dla Ciebie fizyczna przyjemność jest synonimem orgazmu.
                  A w moim słowniku każdy orgazm, to przyjemność fizyczna ale nie każda przyjemność fizyczna to orgazm.




                  • n.wataha Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 27.05.11, 12:48
                    sea.sea napisała:

                    > A. Więc właśnie. Tak myślałam. Dla Ciebie fizyczna przyjemność jest synonimem o
                    > rgazmu.
                    > A w moim słowniku każdy orgazm, to przyjemność fizyczna ale nie każda przyjemno
                    > ść fizyczna to orgazm.

                    Raczej dla mężczyzny kontakt fizyczny może prowadzić do ograzmu (nie wykluczając psychiki, ale taka jest już miedzy nami różnica, że samą psychiką mężczyzna nie jest w stanie dojść "do celu". U Was sam kontakt fizyczny nie wystarczy.

                    Przykład?
                    Facet może mieć wytrysk przy pewnych warunkach np. jazdy na motocyklu po wyboistej drodze, w odpowiednim odzieniu, nawet nie mając żadnych skojarzeń z seksem. Wątpię by kobieta była w stanie doznać orgazmu siedząc na działającej pralce i myśląc wyłącznie o tym co trzeba kupić by ugotować zupę.

                    Zaś co się tyczy Twojego zdania "Dla Ciebie fizyczna przyjemność jest synonimem o
                    > rgazmu." to już widzę, że całkowicie nie rozumiesz o czym piszę. Ja nie piszę czym jest orgazm, lecz wyłącznie o czynnikach, które muszą być spełnione by go osiągnąć.
                    Inna sprawa, że jeśli uważasz, że orgazm jest wyłącznie przyjemnością fizyczną, to masz bardzo płytkie o nim pojęcie, bo ja uważam, że orgazm również jest działaniem na psychikę, która dzięki niemu doznaje uniesień czy choćby rozładowania.

                    Trochę mnie rozczarowało to Twoje porównanie "każdy orgazm, to przyjemność fizyczna", bo może w Twoim przypadku powinnaś spróbować chodzić na siłownię. Ostatecznie wystarczy pokopać trochę np. w ogródku i masz przyjemność fizyczną z mniejszym "zachodem" niż seks.
                    • sea.sea Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 27.05.11, 13:21
                      A Ty może powinieneś przestać dopisywać do mojej wypowiedzi rzeczy, których w nich nie było :) Nie mam pojęcia, gdzie napisałam, że orgazm jest w y ł ą c z n i e przyjemnością fizyczną?

                      Tak się rozdrabniasz na drażnienie śmakie, owakie, znaczenie psychiki, możliwe sytuacje kto kiedy może Twoim zdaniem co przeżywać i w jaki sposób - że już przestałam ogarniać.

                      Przyjmij więc do wiadomości, że mnie wykonywanie fellatio sprawia wielką przyjemność - mimo, że nie doprowadza do orgazmu - że nie mam potrzeby się rozdrabniać na dywagacje nt tego, czy to przyjemność fizyczna czy psychiczna, a może i jedno i drugie - i co by było gdyby mnie coś tak samo tarło po receptorach na języku ale nie byłoby penisem :) A także, że nie jestem w tym odosobniona.

                      A kobiety są w stanie mieć orgazm czysto fizjologiczny, właśnie, powiedzmy, siedząc na pralce, w sytuacjach w których się tego nie spodziewają, nie myślą o seksie i nie fantazjują. Jakością on nie dorównuje orgazmom przeżywanym z zaangażowaniem psychicznym, ale spełnia kryteria jeśli przyjrzymy mu się wyłącznie z punktu widzenia fizjologii.
                      • my_sweety Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 30.05.11, 20:26
                        To pewnie będzie banalne co napiszę, ale właśnie u kobiet orgazm rodzi się w głowie, a nie między nogami.
                        Nic na siłę, albo tego chcesz, albo nie. A może po prostu spróbuj sie trochę wyluzować i dać mu to czego chce...i może uzyskać coś w zamian ;) I może przekonasz się, że anal nie musi boleć.
                    • timetotime Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 27.05.11, 14:22
                      n.wataha napisał:

                      > Wątpię by kobieta była w stanie doznać orgazmu siedząc na działającej pralce i
                      > myśląc wyłącznie o tym co trzeba kupić by ugotować zupę.


                      Nawet nie wiesz jak się mylisz kolego :D.
            • zyg_zyg_zyg Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 27.05.11, 11:32
              Nie siedzę na tym drugim forum, o któym pisze sea.sea, ale fellatio dostarcza mi niezwykle przyjemnych bodźców wielorakich :-) Zdecydowanie nie jest "jednostronną przyjemnością".

              A założycielka wątku pisze o czymś, co partnerowi sprawia przyjemność, a jej wyraźną przykrość.
              • n.wataha Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 27.05.11, 12:22
                zyg_zyg_zyg napisała:

                > Nie siedzę na tym drugim forum, o któym pisze sea.sea, ale fellatio dostarcza m
                > i niezwykle przyjemnych bodźców wielorakich :-) Zdecydowanie nie jest "jednostr
                > onną przyjemnością".
                >
                > A założycielka wątku pisze o czymś, co partnerowi sprawia przyjemność, a jej wy
                > raźną przykrość.

                Seks powinien kierować się zasadą nie wyrządzania przykrości drugiej osobie (oczywiście wyjątkiem jest zadawanie bólu, który właśnie niektórym daje doznanie przyjemności/rozkoszy).
              • galwaygirl Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 27.05.11, 13:09
                zyg_zyg_zyg napisała:

                > A założycielka wątku pisze o czymś, co partnerowi sprawia przyjemność, a jej wy
                > raźną przykrość.

                alez ja nie mialam na mysli przykrosci! :) owszem, nie jest to dla mnie przyjemne, czuje bol (a nawet jak zdarza sie, ze nie, to nie czuje przyjemnosci) i czuje dyskomfort, ale przykrosc raczej czulabym, gdyby on mnie do analu w jakikolwiek sposob zmuszal. :) a to byla kwestia tylko tego, ze to ja chcialam sprawic mu przyjemnosc, z jego str nie bylo zadnego nacisku- stad caly watek:)
                swoja droga- jakos nam temat analu uciekl, probowalismy pare razy jeszcze, ale za kazdym razem czulam dyskomfort i jakos po prostu odpusclismy. moze sie jeszcze kiedys przekonam.
                :)
                • zyg_zyg_zyg Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 27.05.11, 13:25
                  > owszem, nie jest to dla mnie przyjemne, czuje bol (a nawet jak zdarza sie, ze nie, to nie
                  > czuje przyjemnosci) i czuje dyskomfort,

                  To dla mnie jest "przykrość" - odwrotność przyjemności :-)
            • nangaparbat3 Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 31.05.11, 19:17
              n.wataha napisał:


              >
              > Pisałem o fizycznej przyjemności obu partnerów, nie zaś o psychicznym podniecen
              > iu w trakcie wykonywania jakiejś czynności. Więc fizycznie fellatio jest jednostronną przyjemnością (c
              > o nie oznacza, że samo jego wykonywanie moze dać psychiczne bodźce umysłowi).

              Wiesz, wataha, o doświadczaniu seksu przez kobiety wiesz chyba tyle co byle przezimek.
              • sea.sea Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 31.05.11, 19:25
                Dlaczego przezimek? :DDD
                • nangaparbat3 Re: sorry ale chyba coś Wam się pomieszało z tym 01.06.11, 19:02
                  Taki wilczek żołtodziobek, co wiedzę o damskiej seksualności czerpie z pornoli.
    • zawsze-soffie Re: anal... :/ 22.01.11, 16:45
      hmm wyrwałaś "zdanie" z kontekstu i wyszło co wyszło a jak dla mnie sens był zupełnie inny.

      A nietechnicznie - czy to jest dobra motywacja?
      Seks analny nie dla przyjemności (obu stron), ale ze strachu przed odrzuceniem/zdradą?

      Inaczej brzmi, prawda?
    • m00nlight wyższa szkoła jazdy 22.01.11, 22:08

      Niestety, to tylko na pornosach wygląda na takie proste, ot pstryk i jest anal.

      Natomiast z tego co wiem od 'normalnych ludzi', bardzo rzadko kiedy takie 'zabawy' się udają. Raz że facet po prostu musi umieć, bo bardzo łatwo się przy ty 'uszkodzić'- słyszalam o baaaardzo nieprzyjemnych przypadkach.

      2, bez odpowiedniego meganawilżenia nie pójdzie na pewno.

      No i 3, tak naprawde nie słyszałam o kobiecie której anal by nie bolał, szczęściary oprócz bólu odczuwają jeszcze mniejszą lub większą przyjemność, z rzadka zdarzają się orgazmy, ale ja bym to podpięła pod urban legend ;)

      Tyle Ci mogę poradzić: na pewno sie do niczego nie zmuszaj, tylko dlatego żeby uniknąć jego zdrady. Seks ma być przyjemny dla obojga, w końcu nie jesteś dziwką, nie musisz się godzić na wszystko. A on też jeśli z czegoś zrezygnuje to nie umrze- a jeśli to jest dla niego wystarczający powod do zdrady.... no cóż, nie sądzę by był wart zachodu....
      • sisi_kecz Re: wyższa szkoła jazdy 22.01.11, 23:34
        Nie wiem, czy to jest wyższa szkoła jazdy, chyba raczej przychylam sie do wersji, że:
        albo sie ma umiejętnośc wyluzowania anusa albo nie ;)
        tak samo jak umiejętnośc wyluzowania gardła do innej megamodnej sztuczki.

        Ale jestem za tym, aby do niczego w seksie sie nie zmuszać.
        Naprawdę nie trzeba być matką, zoną, kochanką, robić kariery w korporacji, odkrywać nowy szczep zmutowanych wirusów, opiekować sie wszystkimi kotami, psami i staruszkami z okolicy, robić patchworki i wyjeżdżać z misją Unicef'u.

        Seks polega na bliskosci, przyjemności i szczerości.
        Jak sie go uprawia w psychicznym oddaleniu, niewygodzie czy nawet bólu i na dodatek robi sie dobrą minę przed partnerem, to coś tu jest nie tak i prędzej czy później sie żal wyleje.

        Także to jest bez sensu, żeby robić coś wbrew sobie na swoim własnym ciele.
        Wszystko ponad stosunkiem, to są techniki ekstra i nie ma obowiązku mieć tych bonusów w pakiecie.

        Ale jeśli już chcesz, a jednak anal boli, to po stronie Twojego partnera, jest zrobić tak żeby nie bolało i jego w tym głowa.
        Jak widać po wypowiedziach panów- wiedzą czego użyć i jak do sprawy podejść , aby rozluźnić kobietę.
        Niech i Twój sie postara, jak mu zależy.

        pozdro!
      • vitek_1 Re: wyższa szkoła jazdy 23.01.11, 00:37
        Moonlight, rozumiem że nie lubisz anala, ale to jeszcze nie znaczy że musisz tę formę seksu ośmieszać ani rozpowszechniać wyssane z palca bzdury na jej temat.

        Nie wchodząc w szczegóły, powiem w skrócie że wszystko co podałaś jako pewnik jest właśnie 'urban legend', a to co opisałaś jako legendę - jest faktem :)
        • sea.sea Re: wyższa szkoła jazdy 23.01.11, 03:12
          No ja się muszę zgodzić z Vitkiem w sprawie oceny postu M00nlight.
          (a dla jasności: jestem kobietą)

          Pomijam kwestię intencji i motywacji, za to dorzucę kilka rad technicznych.
          1. Lewatywa przed, ale płytka. Masz sobie wypłukać samą końcówkę a nie cały przewód pokarmowy. Więc nie wlewaj w siebie półtora litra wody, a tylko troszkę.
          2. Acz wcale nie jest konieczna. Wystarczy przed się wypróżnić, a potem umyć palcem. Dla formalności, bo po porządnym wypróżnieniu raczej nic niesympatycznego w odbycie nie znajdziesz.
          3. Dużo żelu. Niektórzy mogą na kroplę śliny, ale jak bardzo boli, to żel pomaga.
          4. Rozszerzanie palcami lub zabawkami (chociaż mnie osobiście włożenie dwóch palców boli, a penis nie. mimo że ma znacznie większą objętość i długość niż dwa palce)
          5. Kombinowanie z pozycjami. Początkujące chwalą sobie "odwrotnego jeźdźca" bo mają wtedy kontrolę nad tempem i głębokością penetracji.
          6. Lampka wina "przed" też pomaga. Znieczula troszkę.
          • salma75 Re: wyższa szkoła jazdy 23.01.11, 09:56
            To i ja się dopiszę, m00nlight, no głupoty gadasz... "Podobno", "słyszałam", "tylko na pornosach", bla, bla, bla...
            Zastosować po kolei wszystkie punkty o których pisała sea.sea i będzie naprawdę miło :). I nie będzie bolało :).
            • zamyslonaona Re: wyższa szkoła jazdy 23.01.11, 11:16
              Jeśli masz obawy to myślę że nie powinnaś sie zmuszac a twój partner powinien to zaakceptowac, przecież przyjemnosc ma płynąc z obydwu stron, a nie tylko z jednej. Co to za przyjemnosc jeśli tylko twój facet będzie usatysfakcjonowany a ty pełna obaw.
          • mujer_bonita Re: wyższa szkoła jazdy 23.01.11, 12:38
            Taaa... lewatywa, winko na znieczulenie, żel... i to niby wszystko taaaaakie dla kobiety przyjemne :)
            • salma75 Re: wyższa szkoła jazdy 23.01.11, 13:14
              mujer_bonita napisała:

              > Taaa... lewatywa, winko na znieczulenie, żel... i to niby wszystko taaaaakie dl
              > a kobiety przyjemne :)
              >

              To nie jest 1,5l płynu wtłoczone, nie ma w lekkiej lewatywie nic nieprzyjemnego.
              Ba! Jak pisała moja poprzedniczka, jeśli wcześniej skorzystasz z toalety obędziesz się w ogóle bez lewatywy.

              Co do wina i żelu to już w ogóle nie kumam co w tym nieprzyjemnego :).
              • mujer_bonita Re: wyższa szkoła jazdy 23.01.11, 13:40
                Przygotowywanie się jak na wojnę, żeby seks NIE BOLAŁ :)

                Jak widać - mamy bardzo odmienne pojmowanie 'przyjemności' :)
                • salma75 Re: wyższa szkoła jazdy 23.01.11, 13:55
                  mujer_bonita napisała:

                  > Przygotowywanie się jak na wojnę, żeby seks NIE BOLAŁ :)

                  Nie wiem jak Ty, ale jak na mój pierwszy raz w ogóle, też się przygotowałam, żeby było miło i nie bolało ;). Lampka wina, żel i te sprawy. W trosce o swój komfort :).

                  Z analem jest to samo - te pierwsze razy mogą pewien dyskomfort powodować, potem jest już super :).


                  > Jak widać - mamy bardzo odmienne pojmowanie 'przyjemności' :)

                  Mam wrażenie, że jednak identyczne :).
                  Z tą różnicą, że ja jestem otwarta na szukanie fajnych doznań nie tylko w uprawianiu tradycyjnego seksu :).
                  I korona z głowy mi nie spadnie jak odrobinę wysiłku włożę w to by było przyjemnie nam obojgu.
                  • mujer_bonita Re: wyższa szkoła jazdy 23.01.11, 22:51
                    salma75 napisała:
                    > Mam wrażenie, że jednak identyczne :).
                    > Z tą różnicą, że ja jestem otwarta na szukanie fajnych doznań nie tylko w upraw
                    > ianiu tradycyjnego seksu :).
                    > I korona z głowy mi nie spadnie jak odrobinę wysiłku włożę w to by było przyjem
                    > nie nam obojgu.

                    Przy zadzieraniu nosa tak wysoko, Twoja korona już dawno poleciała do tyłu :)
                    • salma75 Re: wyższa szkoła jazdy 23.01.11, 22:54
                      mujer_bonita napisała:

                      > salma75 napisała:
                      > > Mam wrażenie, że jednak identyczne :).
                      > > Z tą różnicą, że ja jestem otwarta na szukanie fajnych doznań nie tylko w
                      > upraw
                      > > ianiu tradycyjnego seksu :).
                      > > I korona z głowy mi nie spadnie jak odrobinę wysiłku włożę w to by było p
                      > rzyjem
                      > > nie nam obojgu.
                      >
                      > Przy zadzieraniu nosa tak wysoko, Twoja korona już dawno poleciała do tyłu :)
                      >

                      Acha.
                      A w jakiej niby sprawie zadzieram nosa?
                      :)
                      • mujer_bonita Re: wyższa szkoła jazdy 23.01.11, 23:13
                        salma75 napisała:
                        > Acha.
                        > A w jakiej niby sprawie zadzieram nosa?
                        > :)

                        No taka żeś (w przeciwieństwie do mnie rzecz jasna) 'otwarta, szukająca fajnych doznań' etc. Ho, ho, ho - tylko tym nosem nie porysuj sufitu :) I uważaj, żeby z tej otwartości mózg nie wyleciał ;)

                        Zieeeew... jak już pisałam - dawno wyrosłam :)
                        • salma75 Re: wyższa szkoła jazdy 23.01.11, 23:27
                          mujer_bonita napisała:

                          > Zieeeew... jak już pisałam - dawno wyrosłam :)


                          To przykre, że najlepszy czas za tobą :).
                          Miłego wieczoru :).
                          • chors7 Re: wyższa szkoła jazdy 23.01.11, 23:41
                            :) nie ma to jak utarczka dwóch jadowicie inteligentnych kobiet
                            • grosz-ek Re: wyższa szkoła jazdy 23.01.11, 23:59

                              > :) nie ma to jak utarczka dwóch jadowicie inteligentnych kobiet

                              Ale na ringu w kiślu byłoby zdecydowanie atrakcyjniej niż na forum. Bo tu mi wieje żenadą...
                              • chors7 Re: wyższa szkoła jazdy 24.01.11, 00:08
                                ew w budyniu..wlaśnie,czemu budyniu nie używają ? :0)
                          • mujer_bonita Re: wyższa szkoła jazdy 24.01.11, 08:18
                            salma75 napisała:
                            > To przykre, że najlepszy czas za tobą :)

                            Wręcz przeciwnie :) Może kiedyś też wyjdziesz poza oklepany schemat :)
        • niepolak_w_polsce Vitek_1, swiete slowa :) 23.02.11, 20:48
          .
      • mujer_bonita Nawet w pornosach nie :) 23.01.11, 12:44
        m00nlight napisała:
        > Niestety, to tylko na pornosach wygląda na takie proste, ot pstryk i jest anal.

        Nawet w pornosach nie wygląda - wystarczy spojrzeć w tym momencie na twarz aktorki a nie na jej tyłek. Wyraz bólu maluje się tam nader często :)
        • salma75 Re: Nawet w pornosach nie :) 23.01.11, 13:20
          mujer_bonita napisała:

          > m00nlight napisała:
          > > Niestety, to tylko na pornosach wygląda na takie proste, ot pstryk i jest
          > anal.
          >
          > Nawet w pornosach nie wygląda - wystarczy spojrzeć w tym momencie na twarz akto
          > rki a nie na jej tyłek. Wyraz bólu maluje się tam nader często :)

          No nie rozśmieszaj mnie :).
          Akurat te panie to do częstej analnej penetracji są przyzwyczajone i czego jak czego, ale wyrazu bólu na twarzy to tam nie uświadczysz, najwyżej udawaną (a może i nie?)rozkosz, którą ich wykrzywiona twarz ma przedstawiać.
          • mujer_bonita Re: Nawet w pornosach nie :) 23.01.11, 13:41
            salma75 napisała:
            > Akurat te panie to do częstej analnej penetracji są przyzwyczajone i czego jak
            > czego, ale wyrazu bólu na twarzy to tam nie uświadczysz, najwyżej udawaną (a mo
            > że i nie?)rozkosz, którą ich wykrzywiona twarz ma przedstawiać.

            Tak - niektórym ból sprawia rozkosz :) Ale mimo wszystko ten wyraz twarzy jest nie do podrobienia.
            • salma75 Re: Nawet w pornosach nie :) 23.01.11, 13:57
              mujer_bonita napisała:

              > salma75 napisała:
              > > Akurat te panie to do częstej analnej penetracji są przyzwyczajone i czeg
              > o jak
              > > czego, ale wyrazu bólu na twarzy to tam nie uświadczysz, najwyżej udawaną
              > (a mo
              > > że i nie?)rozkosz, którą ich wykrzywiona twarz ma przedstawiać.
              >
              > Tak - niektórym ból sprawia rozkosz :) Ale mimo wszystko ten wyraz twarzy jest
              > nie do podrobienia.
              >

              Wiesz co, nie chcę zagłębiać się w szczegóły, ale podobno ja też mam bogatą mimikę w trakcie ;). A zmarszczone brwi, krzyk nie zawsze ból oznaczają :).
              • sea.sea Re: Nawet w pornosach nie :) 23.01.11, 14:57
                O, to, to.
                Chociaż coś może jest jednak w tych opowieściach o "naturalnych predyspozycjach".
                Ja mam lekkiego kota na punkcie męskiej dominacji, więc spróbowanie seksu analnego było moim marzeniem od zawsze - przegadaliśmy temat z partnerem - w końcu jak nas naszło, zostałam wzięta bez lampki wina, bez żadnego żelu (na samą ślinę), dynamicznie (choć z wyczuciem) i bez jakiejkolwiek gry wstępnej palcami - i wyszło idealnie, mimo faktu że partner jest dość bardzo hojnie obdarzony. Zasadniczo jestem w stanie bez problemu rżnąć się analnie jak gwiazda porno, albo i lepiej, bez żadnych rozgrzewek i kombinowania, odczucia są nieziemskie i przepotwornie mnie to podnieca, a orgazm też jest zupełnie inny, imo "bardziejszy".

                Czasami owszem, zdarzało się, że zabolało ale przy pierwszych trzech - czterech ruchach. Pomaga na to spokojne, głębokie oddychanie - człowiek się wyluzowuje.

                Aha, często też się zdarza obawa przed tym, że zwieracze się rozciągną i trzeba będzie chodzić w pieluszce. Jeżeli partner nie ma penisa wielkości gaśnicy, a samemu nie ma się żadnych problemów zdrowotnych - to jest mało prawdopodobne. Nie mam pojęcia, szczerze mówiąc, jak się osiąga ten stan rozwarcia jaki czasem można zaobserwować na pornolach - że facet wyciąga penisa po czym jest ekspozycja na otwartą na oścież dziurę. Przy normalnym analu się nie zdarza. Zwieracz się zamyka od razu po wyjęciu, i w ciągu godziny powraca do stanu sprzed użytkowania (czyli do całkowitego zaciśnięcia, po wyjęciu też jest zamknięty ale jakby nieco miększy)
          • naomel86 Re: Nawet w pornosach nie :) 23.01.11, 13:44
            Wszystko pięknie, tylko ludzie mają różne progi odczuwania bólu, jedna babeczka wzbija się na szczyty rozkoszy podczas podwójnej penetracji, a drugą boli mały paluszek wsadzony w kakaowe oczko. Istnieją jeszcze osoby mające skłonności do stanów zapalnych odbytu czy żylaków (o co w dobie trzymania tyłka przed komputerem 8 godzin dziennie wcale nie tak trudno).

            Oczywiście, jeśli autorce tak bardzo zależy na sprawdzeniu się w roli analnej księżniczki może rzeczywiście warto sięgnąć po winko, czy środek znieczulający, ale stanowczo sprzeciwiam się forumowej propagandzie, że anal jest bez wyjątku dla wszystkich i zawsze. ;-)
            • salma75 Re: Nawet w pornosach nie :) 23.01.11, 14:01
              naomel86 napisała:

              > Wszystko pięknie, tylko ludzie mają różne progi odczuwania bólu, jedna babeczka
              > wzbija się na szczyty rozkoszy podczas podwójnej penetracji, a drugą boli mały
              > paluszek wsadzony w kakaowe oczko. Istnieją jeszcze osoby mające skłonności do
              > stanów zapalnych odbytu czy żylaków (o co w dobie trzymania tyłka przed komput
              > erem 8 godzin dziennie wcale nie tak trudno).


              A z tym to się zgodzę. Wszelkie schorzenia są przeciwskazaniem do takich zabaw.


              > Oczywiście, jeśli autorce tak bardzo zależy na sprawdzeniu się w roli analnej k
              > siężniczki może rzeczywiście warto sięgnąć po winko, czy środek znieczulający,

              Analnej księżniczki? A kto to taki? :)))))

              > ale stanowczo sprzeciwiam się forumowej propagandzie, że anal jest bez wyjątku
              > dla wszystkich i zawsze. ;-)


              Nie, nie dla wszystkich ta sodomia i gomoria ;).
              Uważam natomiast, że spróbować warto, bo jest szansa, że przy odrobinie delikatności, czułości ta forma seksu okaże się miłym urozmaiceniem pożycia :).
          • berenika.5 Re: Nawet w pornosach nie :) 23.01.11, 19:56
            "Akurat te panie to do częstej analnej penetracji są przyzwyczajone i czego jak czego, ale wyrazu bólu na twarzy to tam nie uświadczysz, najwyżej udawaną (a może i nie?)rozkosz, którą ich wykrzywiona twarz ma przedstawiać."

            hola hola

            1. Nie wypowiadałabym się o cudzych odczuciach, nawet zahartowanych panienek z pornoli. Pomijam kwestię, że to tez istoty ludzkie i są w stanie odczuwać ból a niektóre akcje są wyjątkowo ostre, bo podniecać ma ból .:DDDDDDD

            2. Czy to że ktoś jest przyzwyczajony o czegoś oznacza, że nie odczuwa bólu ? Nie wydaje mi się.


            Lubie oglądać porno i wyjątkowo lubię te filmiki z seksem analnym. Oglądnęłam ich sporo. Patrząc na filmy porno tego typu można odnieść wrażenie, że:
            a) aktoreczka ma przyjemność, być może bardzo dobrze udawaną.
            b) aktoreczka ewidentnie gra, strojąc ekspresyjne miny - jakby nic nie czuła. Ma się wrażenie że jakby ktoś przyniósł ziemianka to w trakcie akcji by go obrała :D
            c) aktoreczka przybiera taki wyraz twarzy podczas wyjątkowo ostrej akcji, który innych okolicznościach nazwałabym grymasem bólu - człowiek ( ja ) się serio zaczyna zastanawiać czy aż tak bardzo ją boli, czy takie ma reakcje..z drugiej strony mając na celowniku konkretna aktoreczkę, oglądając ją w innych filmach dalej ostrych, ale już nie tak straszliwie jak wcześniej, można zaobserwować zupełnie inne reakcje- "grymasu bólu" nie ma - Mając to na uwadze można wysunąć wniosek, że mogło być tak, ze ten wyraz twarzy faktycznie był naznaczony bólem, a czemu niby nie mógłby wyrażać bólu ? Przecież aktorka porno to nie terminator. Jednak słowo "może" nie oznacza, że musiał to być wyraz bólu, a słowo "mógł " nie oznacza na pewno, ale choćby z takich względów nie napisałabym zdania: " ale wyrazu bólu na twarzy to tam nie uświadczysz ".
            Pominę już kwestię, że niektórzy podniecają się bólem a producenci filmów tego typu bardzo dobrze o tym wiedzą i kręcą bardzo brutalne filmy, gdzie ma być bardzo ostro..gdzie ma boleć a aktorka porno? Cóż musi zacisnąć zęby i odwalić robotę.
            • salma75 Re: Nawet w pornosach nie :) 23.01.11, 20:45
              berenika.5 napisała:


              > hola hola
              >
              > 1. Nie wypowiadałabym się o cudzych odczuciach, nawet zahartowanych panienek z
              > pornoli.

              Ja tylko pisałam jakie na mnie wrażenie robią miny tych pań :).



              > 2. Czy to że ktoś jest przyzwyczajony o czegoś oznacza, że nie odczuwa bólu ?
              > Nie wydaje mi się.

              Pisząc o przyzwyczajeniu miałam na myśli przyzwyczajenie odbytu do penetracji, zwiększenie jego..hmm... rozciągliwości :).


              > Lubie oglądać porno i wyjątkowo lubię te filmiki z seksem analnym. Oglądnęłam
              > ich sporo. Patrząc na filmy porno tego typu można odnieść wrażenie, że:

              > b) aktoreczka ewidentnie gra, strojąc ekspresyjne miny - jakby nic nie czuła.
              > Ma się wrażenie że jakby ktoś przyniósł ziemianka to w trakcie akcji by go obr
              > ała :D


              b). - to moje najczęstsze wrażenie :).


              [...]>Mając to na uwadze można wysun
              > ąć wniosek, że mogło być tak, ze ten wyraz twarzy faktycznie był naznaczony ból
              > em, a czemu niby nie mógłby wyrażać bólu ? Przecież aktorka porno to nie term
              > inator. Jednak słowo "może" nie oznacza, że musiał to być wyraz bólu, a słowo
              > "mógł " nie oznacza na pewno, ale choćby z takich względów nie napisałabym zdan
              > ia: " ale wyrazu bólu na twarzy to tam nie uświadczysz ".

              Oj czepiasz się słówek ;).
              Nigdy nie mówię nigdy, pewnie zdarzają i przypadki gdy dziewczyna odczuwa ból, ale zaryzykuję stwierdzenie, że jest to zdecydowana mniejszość :).
        • ururam-tururam Re: Nawet w pornosach nie :) 18.04.11, 19:08
          mujer_bonita napisała:

          > Nawet w pornosach nie wygląda - wystarczy spojrzeć w tym momencie na twarz akto
          > rki a nie na jej tyłek. Wyraz bólu maluje się tam nader często :)

          Porno to poważna sprawa (bo chodzi o duże pieniądze). Jeśli na twarzy aktorki maluje się ból to tylko dlatego, że widz właśnie tego oczekuje.
          • zakletawmarmur Re: Nawet w pornosach nie :) 20.04.11, 17:43
            A ja myśle, że trudno rozróżnić grymas bólu od grymasu przyjeności...
            • ururam-tururam Re: Nawet w pornosach nie :) 20.04.11, 17:55
              Oczywiście że trudno. Właściwie nie chciałem tego pisać, choć to oczywista oczywistość dla większości towarzystwa że ból, przynajmniej wyobrażony to sedno seksu analnego.
      • triismegistos Re: wyższa szkoła jazdy 17.04.11, 20:38
        m00nlight napisała:


        > No i 3, tak naprawde nie słyszałam o kobiecie której anal by nie bolał, szczęśc
        > iary oprócz bólu odczuwają jeszcze mniejszą lub większą przyjemność, z rzadka z
        > darzają się orgazmy, ale ja bym to podpięła pod urban legend ;)

        Jestem urban legendą :D
        >
        • salma75 Re: wyższa szkoła jazdy 17.04.11, 20:43
          triismegistos napisała:

          > m00nlight napisała:
          >
          >
          > > No i 3, tak naprawde nie słyszałam o kobiecie której anal by nie bolał, s
          > zczęśc
          > > iary oprócz bólu odczuwają jeszcze mniejszą lub większą przyjemność, z rz
          > adka z
          > > darzają się orgazmy, ale ja bym to podpięła pod urban legend ;)
          >
          > Jestem urban legendą :D


          No to jest nas dwie :D.
          • gomory Re: wyższa szkoła jazdy 17.04.11, 22:14
            A moja zona twierdzi, ze ja boli ale tak przyjemnie. Czyli gdzie ja mialbym zaklasyfikowac?
            • salma75 Re: wyższa szkoła jazdy 17.04.11, 23:11
              gomory napisał:

              > A moja zona twierdzi, ze ja boli ale tak przyjemnie. Czyli gdzie ja mialbym zak
              > lasyfikowac?

              Inna grupa - SM ;).
          • sea.sea Re: wyższa szkoła jazdy 18.04.11, 00:37
            Trzy :>
    • vergaa Re: anal... :/ 23.01.11, 21:25
      o mamo, ale sie zawiodlam...
      takie madre zyciowo towarzystwo, tyle fajnych wypowiedzi, guruuu, a tu:
      1) moonlight - urban legend - mow za siebie, nie bede pierwsza osoba na tym forum, ktora ta legende obali
      2) sisi - o jakich Ty pakietasz mowisz? kazdy wymysla sobie taki "pakiet doznac malzenskich" jaki sobie zyczy, bedziesz tu dyskutowac, ze zwykly pochwowy stosunek jest bardziej "normalny" od anala
      3) mujer bonita - no sie wykazalas, zel, lewatywa, wino, noz to sama udreka dla kobiety ktora cos kreci, ktora chce czegos wyprobowac

      nie latwiej bylo laski powiedziec - "probowalam pare razy, ale nie mam z tego przyjemnosci, probuj swojego szczescia"
      • sisi_kecz Re: anal... :/ 23.01.11, 21:43
        vergaa napisała:

        > o mamo, ale sie zawiodlam...
        > takie madre zyciowo towarzystwo, tyle fajnych wypowiedzi, guruuu, a tu:'

        no niestety, nie realizuję zamówień na fajne wypowiedzi, tylko piszę swoje zdanie ;)

        > 2) sisi - o jakich Ty pakietasz mowisz? kazdy wymysla sobie taki "pakiet doznac
        > malzenskich" jaki sobie zyczy, bedziesz tu dyskutowac, ze zwykly pochwowy stos
        > unek jest bardziej "normalny" od anala'

        nie muszę dyskutowac, to poza kwestią.
        tylko pochwa jest "stworzona" do kopulacji. Resztę otworów ciała trzeba wytrenować i wtedy możesz nawet przyjmować penisa w ucho, jeśloi taki Twój kaprys.
        Ale to Twoje ciało i kolejne mody na seks taki czy owaki, nie powinny dyktować jak z niego korzystaszi co z niego ofiarujesz partnerowi.

        Ludzie są pomysłowym gatunkiem, ale nie trzeba wszystkiego małpować.

        > nie latwiej bylo laski powiedziec - "probowalam pare razy, ale nie mam z tego p
        > rzyjemnosci, probuj swojego szczescia"'

        nie mogę tak dokładnie powiedzieć, bo lubię seks analny, bardzo żałuję, że mój men nie ma na niego ochotyu i zostają mi tylko cudowne wspomnienia, ale mogę powiedzieć to, co już napisałam: niech każdy robi w seksie, wszystko na co ma ochotę, ale nic wbrew sobie.

        pozdro!
        • vergaa Re: anal... :/ 23.01.11, 21:52
          no i cale szczescie sisi, ze nie realizujesz :)
          a tam pochwa stworzona.... a nie czytalas ostatnio zimnej, co to wszystko ja boli, moze pochwa jest tez niestworzona.....
          kto Ci taki dogmat wbil do glowy?
          a widzisz... bylo milo, to takie wzgledne, z kim, gdzie , kiedy.... ale moze byc.... nie tylko na filmach porno!!!!! litosci!
          salma, chyba mowie min o Tobie!
          • salma75 Re: anal... :/ 23.01.11, 22:02
            vergaa napisała:

            > a widzisz... bylo milo, to takie wzgledne, z kim, gdzie , kiedy.... ale moze by
            > c.... nie tylko na filmach porno!!!!! litosci!
            > salma, chyba mowie min o Tobie!

            Że niby ja mówiłam, że tylko w porno jest miło?
            Uchowaj boże! :)
            W moim domowym porno też całkiem, całkiem ;).
      • mujer_bonita Re: anal... :/ 23.01.11, 22:48
        vergaa napisała:
        > o mamo, ale sie zawiodlam...
        > takie madre zyciowo towarzystwo, tyle fajnych wypowiedzi, guruuu, a tu:
        (...)
        > 3) mujer bonita - no sie wykazalas, zel, lewatywa, wino, noz to sama udreka dla
        > kobiety ktora cos kreci, ktora chce czegos wyprobowac

        Owszem - lewatywa i czynności, które wymagają znieczulenia mnie nie kręcą. Dawno już wyrosłam z przekonania, że bycie światowym to lubienie wszystkiego :)
        • chors7 Re: anal... :/ 23.01.11, 23:07
          lewatywa! ha,ha! to już przegięcie :) panowie zapominają,że mają język,on potrafi otworzyć i nawilżyć wzystkie bramy,czasami trzeba jednak odczekać potem chwile bo potrafi i orgazm wywołać-a gdy dodatkowo kciuk operuje w "muszelce" równocześnie-to bardzo szybko :)
        • gomory Re: anal... :/ 24.01.11, 12:50
          > lewatywa i czynności, które wymagają znieczulenia mnie nie kręcą

          Wez jeszcze pod uwage sugestie kolegi Chorsa, o meskim jezyku ktory kazda brame otwiera, zastepujac lewatywe i znieczulenie. Jesli do tego dolozyc orgazmiczny kciuk to moze jeszcze spojrzysz laskawszym wzrokiem na swiatowe salony :)
          • chors7 Re: anal... :/ 24.01.11, 13:17
            co nie zmienia faktu,że kiedyś za takie zabawy gardłem karano :)
            • essauria Re: anal... :/ 08.02.11, 09:28
              mnie również język partnera pomaga, lub paluszek i ślina bądż jakiś gel (zwykle heat durexa)
              Nie mam problemu z sexem analnym ale wymaga on znajomści ciała partnerki. Mój mąż wie kiedy mam ochotę aby mnie odwiedził jak mówi kakaowe ciasteczko a kiedy sprawiłoby mi to ból.
              Kochamy się analnie jakieś 2-3 razy w miesiącu. Czasam ja sama mam ochotę i inicjuję naprowadzając go na własciwą dziurkę, czasami on sam- rznie.
              Ważne jest zrozumienie, brak przymusu.
              Jest to super urozmaicenie sexu. Orgazmy są zupełnie inne niz dopochwowe lub łechtaczkowe, nie lepsze/gorsze ale inne.
              Moja ulubiona pozycja do sexu analnego to albo na jeźdźca gdy siedzę na nim i wsadzam sobie członka w pupkę albo gdy leze na plecach z nogami uniesionymi i opartymi na jego ramionach a on chodzi we mnie- w tej pozycji dodatkowo jeszcze pieszczę sobie ręką łechtaczkę i orgazm jest booski :)
              • pogoda25 Re: anal... :/ 01.06.11, 21:53
                Absolutnie sie zgadzam z Essaurią....dokładnie z moim partnerem robimy tak samo...i doznania są inne tak jak wspomnialaś...i nic nie boli...
    • vitek_1 Re: anal... :/ 13.02.11, 01:08
      galwaygirl napisała:

      > mam cholerny problem z seksem analnym. nie jestem jakas jego fanka, ale wiem, z
      > e moj chlopak go lubi. no i ja bardzo chcialabym spelniac wszystkie jego fantaz
      > je... tylko, ze problem polega na tym, ze przy kazdej probie penetracji, czuje
      > tak ogromny bol, ze nie jestem w stanie sie przemoc na ciag dalszy. udalo nam s
      > ie raz, ale po tym razie, przy kazdej innej okazji znow jest to samo. wiem, ze
      > moze nie jest to do konca temat forum, ale czy ktos ma jakis pomysl co z tym zr
      > obic? bo ja chce go zaspokajac, nie chcialabym sytuacji, ze on w koncu pojdzie
      > spelnic te fantazje na boku, bo ze mna nie moze... tylko, ze ja na prawde sie s
      > taram, ale to boli tak bardzo, ze nie ma opcji...
      >

      Napisze ci jak ja to robię (oczywiście nie musisz naśladować). Najpierw mam 'normalny' seks i w ten sposób doprowadzam partnerkę do orgazmu. Gdy go dostaje to bardzo się moczy, wszystko dookoła normalnie pływa, wtedy wystarczy że wyjmę penisa i przeniosę do drugiej dziurki, wchodzi jak w masełko :) Oczywiście dziewczyna musi się trochę wypiąć i może rozchylić pośladki dłońmi.

      Czy moja żona to lubi? Nie jest to może dla niej jakiś ekstra szał, ale ponieważ nie używamy antykoncepcji ma do wyboru: wziąć do buzi i tak mnie skończyć albo za przeproszeniem dać dupy - w dosłownym sensie :) (poza dniami ewidentnie niepłodnymi w których daje mi znać że mogę do końca). Perspektywa LEKKIEGO dyskomfortu w okolicy tyłka od czasu do czasu wygrywa z perspektywą spermy w buzi :)
      Żeby nie było dodam jeszcze, że ja jej absolutnie do niczego nie zmuszam.
      • grosz-ek Brrr, 13.02.11, 02:01
        może nie wiem co tracę, ale w jakimś sensie cieszę się, że mnie to ominęło. Znaczy się - analne potraktowanie mojej małżonki.

        PS. Vitek, Twój cynizm w traktowaniu sprawy jest tak szokujący, że aż godny podziwu.
        • songo3000 Re: Brrr, 13.02.11, 11:27
          W takim razie nic nie straciłeś bo najwyraźniej nie miałeś takich potrzeb. Dla mnie seks (jako taki, nie 1 stosunek) bez anala satysfakcjonującym seksem nie jest. Ale już bez piss-u znakomicie się obędę i pewnie też "nie wiem co tracę" a przecież to nieporównywalnie higieniczne zachowania, hehe.
        • keri.0 Re: Brrr, 14.06.11, 00:03
          Wiecie co to jest jeden wielki GRZECH jakby szlo to gdzie byscie go jeszcze nie wkladali fujjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjj !!!! I tyle....
      • triss_merigold6 Re: anal... :/ 13.02.11, 11:56
        Hm... a dlaczego nie używacie antykoncepcji? Po trójce dzieci to prawdopodobnie bym używała tabsów, spirali i gumek jednocześnie żeby zminimalizować ryzyko wpadki.
        • zawsze-soffie Re: anal... :/ 13.02.11, 14:09
          Ale jakiej wpadki? Przecież ona cały czas pierze. Jakbym miała tyle prania i faceta którego wszystko ogranicza też bym nie chciała antykoncepcji.
          • simply_z Re: anal... :/ 13.02.11, 15:07
            obrzydliwy opis ,aż mi sie niedobrze zrobilo ,biedna kobieta..jego żona... a metody rodem ze średniowiecza..
            • kag73 Re: anal... :/ 13.02.11, 20:47
              Otoz. A do tego wazelina kosztuje pare groszy a sprawe zdecydowanie uprzyjemnia. Poza tym nie rozumiem skad przymus lykania. Niby dlaczego nie mozna wypluc. Co to rezim jest jakis czy wiezienie?
              • kag73 Re: anal... :/ 13.02.11, 21:03
                Aha, jeszcze jedno pytanie, vitek.
                Skoro oboje zdecydowaliscie sie na seks bez antykoncepcji, dlaczego to TYLKO ona ma odczuwac skutki uboczne, typu sperma w ustach albo za kazdym razem anal? Przeciez Ty tez moglbys w pore wyjac penisa z jej ust, wtedy nie bedzie smaku spermy w buzi. Proste, ze tez na to nie wpadles sam :)
                • vitek_1 Re: anal... :/ 14.02.11, 01:55
                  Spokojnie, dziewczyny!

                  Nie używamy antykoncepcji bo
                  a. żadna nam nie odpowiada
                  b. w wieku mojej żony możliwość zaskoczenia jest bardzo niska
                  c. jak widać doskonale sobie radzimy bez tego :)

                  (ale kiedyś używaliśmy choć fakt że niezbyt pilnie :)

                  Gdzieś napisałem że ktoś coś połyka? Kontakt ze spermą jest minimalny, a anal może w ilości 5% w stosunku do ogółu stosunków :)

                  Metody ze średniowiecza??? Nie, kochana, to są metody z 21 wieku, za to zakładanie na penisa jakiejś śmierdzącej gumy to jest dopiero średniowiecze! I żona nie jest nieszczęśliwa, a już na pewno nie przez seks. Umie czerpać z niego przyjemność i cieszyć się nim, jeżeli ktoś pisze że jest przy tym nieszczęśliwa to znaczy że sam tego nie potrafi, bo nie umie sobie tego wyobrazić.
                  • niezapominajka333 Re: anal... :/ 14.02.11, 08:33
                    No własnie, spokojnie.
                    Statystycznie rzecz ujmując, przy częstotliwości 1 x tydzień, mamy 52 stosunki w roku, z czego 5% przypada na anal czyli mówimy tu o 2 - 3 razach na rok.
                    Naprawdę nie ma się czym ekscytować...
    • wen_yinlu Re: anal... :/ 18.04.11, 13:42
      Wsadzaj mu krakowską suchą w tyłek co tydzień!
      Niech też zazna trochę tych analnych przyjemności... brrr.
      • lala_mi_do Re: anal... :/ 20.04.11, 00:42
        Jest pewne ryzyko, że mu się spodoba. I co wtedy?
    • ururam-tururam Re: anal... :/ 18.04.11, 18:59
      mitia1 napisał:

      > Się chce, się główkuje i się ma :D

      A rozkosz to się w takim potraktowanym dziecięcym żelem rectum - też ma? :)
    • la_extranjera a on lubi anal w jego dziurke? 28.04.11, 18:42
      a nie masz fantazji zerznac go w dupsztala? mozesz kupic w sklepie sztucznego penisa, dwie tony zelu poslizgowego ( dla was obojga rzecz jasna) i zaproponowac mu wspolna jazde. Raz on ciebie, raz ty jego. skoro tak lubie anal, na pewno sie zgodzi :)
      • bi_chetny Re: a on lubi anal w jego dziurke? 11.05.11, 16:37
        co za pierdoły ?

        la_extranjera napisała:
        > a nie masz fantazji zerznac go w dupsztala? mozesz kupic w sklepie sztucznego p
        > enisa, dwie tony zelu poslizgowego ( dla was obojga rzecz jasna) i zaproponowac
        > mu wspolna jazde. Raz on ciebie, raz ty jego. skoro tak lubie anal, na pewno s
        > ie zgodzi :)
        • anais_nin666 Re: a on lubi anal w jego dziurke? 11.05.11, 23:32
          Czemu pierdoły? Może jemu będzie dobrze, gdy poczuje kawał ch... w sobie? Czasem mam wrażenie, że 90% facetów tego pragnie, ale 60% z nich nigdy się do tego nie przyzna;) Bo wstyd;)
          • bia_my Re: a on lubi anal w jego dziurke? 12.05.11, 14:55
            anais_nin666 napisała:

            > Bo wstyd;)

            To ja się przyznaję..taka fantazja przewaliła się przez moją mózgownicę..
            nie koniecznie musi być inny fallus, ale przecież są jeszcze zabaweczki..
            hmm.. aż mnie ciary przeszły ;)
          • bi_chetny Re: a on lubi anal w jego dziurke? 16.05.11, 13:11
            może i pragnie, ale nie tędy droga. tu raczej chodziło o zniechęcenie do tej praktyki, nieprawdaż ?
    • hepatu Re: anal... :/ 29.04.11, 10:48
      Nie wiem, czy ktoś już pisał taką poradę, więc jeśli powtarzam, to przepraszam (nie mam zbyt dużo czasu na poczytanie odpowiedzi, jednak pragnę pomóc).

      Po pierwsze zmień nastawienie. Nie możesz wymagać od siebie czegoś, co ma sprawiać przyjemność komuś. Mnie podejścia do seksu analnego nauczyła moja masażystka. Otóż penetrację powinna poprzedzać rozgrzewka, gdyż napięte mięśnie ciała nie sprzyjają takiej formie współżycia. Dobrze jest połączyć elementy masażu dolnych partii ciała z powolnym wsuwaniem palca czy też zabawki. Co do stosunku to sprawdza się nasuwanie na członek. Wygląda to tak, że ty kierujesz akcją i ty decydujesz o głębokości penetracji oraz intensywności. Wpierw dobrze jest przejść przez żołądź, zwolnić i dopiero podjąć dalsze nasuwanie się. Mnie taka technika dużo pomogła i obecnie zbytniej rozgrzewki nie potrzebuję. Swoją drogą, że lubię jak mnie czasem boli.
      • milamia Re: anal... :/lewatywa 25.05.11, 22:26
        miałam właśnie zacząć podobny wątek. No i mam pytanie. Czy stosujecie lewatywę przed seksem analnym? Nigdy w życiu nie miałam lewatywy. Boję się jednak, że jeśli jej nie zrobię to będzie ... dosłownie i w przenośni kupa;)Wszystko mogę i jestem otwarta i to bardzo, ale kurcze anal jakoś tak boli i jest wyrazem poświęcenia raczej niż przyjemności....
        • sea.sea Re: anal... :/lewatywa 26.05.11, 00:08
          Jak Cię boli, to się nie baw.
          Żeby się ustrzec niespodzianek można:
          1. wypróżnić się i umyć palcem
          2. lewatywa, ale płytka - czyli ingerująca wyłącznie w najostatniejsze centymetry przewodu pokarmowego. Styknie wtedy 1 "gruszka" płynu i już tam gdzie trzeba jest czysto. /w przeciwieństwie do lewatyw które niektórzy stosują celem pozbycia się rzekomych złogów jelitowych, wlewając w siebie minimum 1,5 litra płynów/
          • kag73 Re: anal... :/lewatywa 26.05.11, 00:12
            Poza tym dobre przygotowanie, duuuzo wazeliny i ostrozny poczatek, niekoniecznie od razu penis.
            Partner tez powinien wczuc sie w sytuacje, zaczac ostroznie i uwzglednic Twoje "sygnaly" i odczucia. Poza tym anal wymaga zdolnosci "opanowywania sie" przez partnera, to sie nie da tak z gruber rury jak przy seksie waginalnym.
            I jak zwykle polecam alkohol, dla znieczulenia.
            • milamia Re: anal... :/lewatywa 26.05.11, 00:19
              dzięki było wino i trawa oraz delikatne pieszczenie nie z grubej rury ;-) tyle, że tak naprawdę wcześniej o tym nie rozmawialiśmy. tak wyszło ;-)

              a tą lewatywę robi sie zaraz przed? czy kiedy?Jeśli tak, to musiałabym przewidzieć, że akurat tego wieczora będzie sex analny, a kolejnego nie itd.
              • sea.sea Re: anal... :/lewatywa 26.05.11, 00:26
                Jeżeli nie masz jakiegoś wybitnie szybkiego pasażu jelitowego, to można i kilka godzin przed.
                A tak dla pewności i totalnego komfortu psychicznego przed pójściem do łóżka skontrolować sytuację palcem, acz gwarantuję na 99,9% że nic się nie będzie działo. Ale mało kto ma taką szybką perystaltykę - chyba że się żywisz głównie czereśniami ;)
            • ururam-tururam Re: anal... :/lewatywa 26.05.11, 12:29
              kag73 napisała:

              > Poza tym anal wymaga zdolnosci "opanowywania sie" przez p
              > artnera, to sie nie da tak z gruber rury jak przy seksie waginalnym.

              Koniecznie trzeba znaleźć jakieś kontakt w środowisku filmowym pornograficznym i zapytać jak oni to robią, bo w niektórych produkcjach to o żadnym opanowaniu mowy nie ma, wręcz przeciwnie, cały walor, zresztą skrzętnie reklamowany, polega na absolutnym braku opanowania.
              Efekty specjalne typu makieta z wosku czy animacja komputerowa nie wchodzą w grę.
              Może aktorki obżerają się Ibupromem zanim trzaśnie klaps?
              • sea.sea Re: anal... :/lewatywa 26.05.11, 18:13
                Jakieś 100 lat temu czytałam coś o produkcjach - i było, że one odpowiednio wcześniej chodzą z zaaplikowanym korkiem analnym - żeby się rozciągnąć. Możliwe też, że aplikują sobie żel z lidokainą - wtedy boli z opóźnieniem.

                Ale zupełnie prywatnie - IMO sporo zależy od osobniczych predyspozycji - fizycznych i psychicznych. Da się i bez powyższych bajerów, ale wymaga to naprawdę ogromnego zgrania, zaufania i samokontroli obu stron :)
                • ururam-tururam Re: anal... :/lewatywa 26.05.11, 20:40
                  Pamiętam - to była polska edycja Hustlera. Zaczytywaliśmy się nią z kolegą z ławki w podstawówce, podczas lekcji wychowawczej z wuefistą na zastępstwie. :P
                  Ale lidokainy nie pamiętam, tylko korek analny. Zresztą tam użyto jakże bliskiego mojej poetyce terminu "prawidło". :D
                  • sea.sea Re: anal... :/lewatywa 26.05.11, 20:46
                    Bo tam nie było lidokainy, koncepcja jest z innego forum na którym ktoś pytał, czy można i czy warto. Kolektyw ustalił, że pomysł jest niestety w tym przypadku nie do dupy - bo lido może tak znieczulić, że człowiek nie zaprotestuje przeciwko autentycznej fizycznej krzywdzie.
              • zyg_zyg_zyg Re: anal... :/lewatywa 27.05.11, 11:16
                Z moim poprzednim wieloletnim partnerem stosunek analny miałam słownie raz. On twierdził, że mężczyźni tak po prostu mają, że nie mogą się opanować i zawsze biorą kobiety od tyłu na brutala. Po pierwsze wiedziałam już, że to nieprawda ;-) a po drugie prawie zemdlałam z bólu podczas całej akcji, więc tego doświadczenia z nim nie powtórzyłam.

                Obecny partner podczas pierwszych prób wykazał zdecydowane opanowanie. I dlatego obecnie już nie musi i dlatego też uwielbiam ten rodzaj seksu.
        • vitek_1 Re: anal... :/lewatywa 31.05.11, 01:54
          milamia napisała:

          > miałam właśnie zacząć podobny wątek. No i mam pytanie. Czy stosujecie lewatywę
          > przed seksem analnym?

          Nie wiem jak to sobie wyobrażasz, partner dobiera ci się do tyłka, a ty: poczekaj muszę zrobić lewatywę. Ja bym chyba pękł ze śmiechu i byłyby nici z anala
          (w sumie nie taka zła metoda żeby uniknąć niechcianej penetracji pupy ;)

          Rozwiązanie jest proste - pozwalaj na anal tylko gdy czujesz się wypróżniona.

          > Wszystko mogę i
          > jestem otwarta i to bardzo, ale kurcze anal jakoś tak boli i jest wyrazem poświ
          > ęcenia raczej niż przyjemności....

          Owszem, ale co w tym złego? Nie możesz nieco poświęcić się dla kochanego partnera? Oral daje nawet mniej przyjemności, ale bierzesz do buzi?

          Dobry sposób to pozwalać na anal tylko po przeżytym orgazmie. Dobre dla ciebie, bo jesteś w stanie euforii, dzięki temu nie boli a ty jesteś gotowa na więcej niż zwykle, i dla niego bo twoje przyzwolenie odbiera jako zasłużoną nagrodę za to że potrafił cię doprowadzić. Pod względem fizycznym też jest dobrze bo penis jest wilgotny i łatwiej to wszystko się odbywa.
          • milamia Re: anal... :/lewatywa 05.06.11, 01:12
            no nie mi wlasnie oral ("branie do buzi")sprawia duzo przyjemnosci i moze nawet wiecej niz facetowi ktoremu to robie(choc tez umiera wtedy z rozkoszy).

            nie no nie chodzilo mi o lewatywe w czasie sexu, no sorry az tak perwersyjna nie jestem.
    • pogoda25 Re: anal... :/ 26.05.11, 22:20
      Może partner źle się do tego zabiera?
      Pamiętam jak pewien mój partner uwielbiał seks analny, miałam opory (głównie takie,że pupcia będzie bolala)- tak mnie wymasowal, całował, najpierw paluszki włożył, potem jego...bez oliwek,żeli itp nawilżaczy, była to dość długa i ostra zabawa i tyleczek nic nie bolał...
      • vitek_1 Re: anal... :/ 31.05.11, 02:04
        Najlepsze przygotowanie jest przez wylizanie :)
        Wylizać kobiecie dziurkę w pupie to jest przeżycie nieporównywalne z niczym innym
        ja tak to lubię że zapuszczam się między pośladki za każdym razem, niezależnie od tego czy kombinuję żeby zrobić anal czy nie - po prostu część gry wstępnej
        Nic tam brzydko nie pachnie itd., odwrotnie - pachnie kwiatkami i kobiecym ciałkiem
        w drugą stronę też można to robić, jak najbardziej:)
        • ururam-tururam Re: anal... :/ 31.05.11, 07:55
          vitek_1 napisał:

          > Nic tam brzydko nie pachnie itd., odwrotnie - pachnie kwiatkami

          Ale konkretnie - jakimi?
          Fiołki, bzy?
          • sea.sea Re: anal... :/ 31.05.11, 10:43
            I agresty.
            Przepraszam, musiałam.
          • vitek_1 Re: anal... :/ 31.05.11, 12:07
            > Ale konkretnie - jakimi?
            > Fiołki, bzy?

            zależy od marki mydełka :)
            • bi_chetny Re: anal... :/ 31.05.11, 17:12
              zgadzam się, pieszczoty anusa językiem dostarczają wybitnej przyjemności liżącemu.
              co do propozycji, żeby facet sam spróbował, najczęściej okaże się że bardzo to przyjemne, ponieważ taka stymulacja drażni męski punkt G - prostatę
              • ururam-tururam Re: anal... :/ 31.05.11, 17:19
                bi_chetny napisał:

                > zgadzam się, pieszczoty anusa językiem dostarczają wybitnej przyjemności liżące
                > mu.
                > co do propozycji, żeby facet sam spróbował, najczęściej okaże się że bardzo to
                > przyjemne, ponieważ taka stymulacja drażni męski punkt G - prostatę

                A lektura takich wpisów dostarcza przyjemności czytającemu, tylko co z tego przyjdzie kobiecie która ma...ehem... pochwicę w rectum?
                • gorn73 Re: anal... :/ 03.06.11, 13:20
                  może dziwny jestem, ale zwolennikiem lizania odbytu mojej kobiety ani ładowania tam penisa nigdy nie byłem. dla mnie jest to niestetyczne, niehigieniczne i generalnie mnie cokolwiek odrzuca.
                  • gomory Re: anal... :/ 03.06.11, 13:37
                    > może dziwny jestem, ale zwolennikiem lizania odbytu mojej kobiety

                    Piszesz "mojej" wiec moze to syndrom madonny i ladacznicy? Sasiadce ktora bys uznal za seksowna moze bys lizal jak swiezy boczek ;).
                    • gorn73 Re: anal... :/ 03.06.11, 14:22
                      juz prostuję - nie tylko mojej. którejkolwiek.
                  • zawsze-soffie Re: anal... :/ 03.06.11, 17:05
                    uuu, jaki dziwny człowiek..ukamienować! ;)
    • loppe Re: anal... :/ 03.06.11, 20:55
      seks analny
      seks banalny

      :)
    • anonimowa_melancholiczka Re: anal... :/ 06.06.11, 08:29
      Ta dziurka do srania a nie do kochania. Chyba tylko kolonoskopia jest równie przyjemna.
      • timetotime Re: anal... :/ 06.06.11, 08:34
        anonimowa_melancholiczka napisała:

        > Ta dziurka do srania a nie do kochania. Chyba tylko kolonoskopia jest równie pr
        > zyjemna.

        A usta do mówienia i spożywania pokarmu, nie do obciągania.
        A ręką to można się podetrzeć, a nie zrobić komuś dobrze.
        A pozycja na pieska to dla zwierząt tylko.
        A piersi są tylko do karmienia niemowląt.

        Zrób baranka w ścianę, z rozpędu najlepiej.

        • anonimowa_melancholiczka Re: anal... :/ 06.06.11, 12:46
          [i]A usta do mówienia i spożywania pokarmu, nie do obciągania.[/i]
          Dokładnie tak. Chyba tylko gastroskopia jest równie przyjemna.
          Idź, walnij głową w ścianę, a potem zobacz kolejnego pornoska.
          • bi_chetny Re: anal... :/ 06.06.11, 12:49
            każdy robi w łóżku to co go kręci. i nie ma żadnych ograniczeń, o ile nie wiąże się to ze szkodą dla kogokolwiek
            • ururam-tururam Re: anal... :/ 06.06.11, 16:08
              bi_chetny napisał:

              > każdy robi w łóżku to co go kręci. i nie ma żadnych ograniczeń, o ile nie wiąże
              > się to ze szkodą dla kogokolwiek

              Najgorzej że te szkody mogą się objawiać dopiero po latach, całkiem znienacka. Taka na przykład Aneta Krawczyk, zażywała rozkoszy, odnosiła liczne korzyści i kto by się spodziewał że po latach nagle stwierdzi że się czyje poszkodowana!
              Toż to strach w ogóle wychodzić z rozporka!
              • sea.sea Re: anal... :/ 06.06.11, 16:18
                Przypomnij sobie facjatę Łyżwińskiego a potem napisz jeszcze raz o "zażywaniu rozkoszy" ^^
          • n.wataha Re: anal... :/ 06.06.11, 13:05
            anonimowa_melancholiczka napisała:

            > [i]A usta do mówienia i spożywania pokarmu, nie do obciągania.[/i]
            > Dokładnie tak. Chyba tylko gastroskopia jest równie przyjemna.
            > Idź, walnij głową w ścianę, a potem zobacz kolejnego pornoska.

            No to do Twoich "mundrości" dodam jeszcze jedną - penis jest do oddawania moczu.
            Więc jeśli będziesz mieć ochotę na dziecko - TO PAMIĘTAJ - SZUKAJ GO W KAPUŚCIE!
            Jeśli nie znajdziesz w niej dziecka, to po obraniu liści choć głąb Ci się trafi. Więc stworzycie razem wspaniałą parę.
            Bo jakoś bociany ostatnio nie mają ochoty do Polski przylatywać w wystarczającej ilości.
            • anonimowa_melancholiczka Re: anal... :/ 06.06.11, 13:29
              n.wataha napisał:

              >
              > Bo jakoś bociany ostatnio nie mają ochoty do Polski przylatywać w wystarczające
              > j ilości.

              Skoro wkładają do nie do tych dziurek co trzeba to nie ma się czemu dziwić mundralo.
      • vitek_1 Re: anal... :/ 06.06.11, 15:35
        anonimowa_melancholiczka napisała:

        > Ta dziurka do srania

        Jak na melancholiczkę to dość bezpośrednio się wysławiasz.
    • lonely.stoner Re: anal... :/ 11.06.11, 17:27
      galwaygirl napisała:
      bo ja chce go zaspokajac, nie chcialabym sytuacji, ze on w koncu pojdzie
      > spelnic te fantazje na boku, bo ze mna nie moze... tylko, ze ja na prawde sie s
      > taram, ale to boli tak bardzo, ze nie ma opcji...
      >

      haha, najsmieszniej bedzie jak juz dasz mu d.py za przeproszeniem, a i tak w koncu pojdzie spelnic jakies tam fantazje gdzie indziej. Gdyby tylko to jak dobry seks maja partnerzy w zwiazku mialo byc kwestia trwalosci tegoz zwiazku i gwarancja na wiernosc partnera, to pewnie zadna para ktora ma udane zycie seksualne by sie nigdy nie rozeszla.
      • jedyny_skok_w_bok Re: anal... :/ 11.06.11, 17:43
        lonely.stoner napisała:
        > galwaygirl napisała:
        > bo ja chce go zaspokajac, nie chcialabym sytuacji, ze on w koncu pojdzie
        > spelnic te fantazje na boku, bo ze mna nie moze... tylko, ze ja na prawde
        > sie staram, ale to boli tak bardzo, ze nie ma opcji...

        To jest szczyt desperacji. Więcej szacunku do siebie i więcej egoizmu bo to Wam ma być dobrze, nie jemu tylko. Kup sztucznego penisa i wsadź mu z impetem w odbyt po same jaja, chciałoby się rzec...a potem zapytaj - jak Ci było kochanie?
        • yoric Re: anal... :/ 11.06.11, 19:45
          Wataha, daj spokój tej biednej dziewczynie. Swoją drogą dobrze, że skończyło się na melancholii. Robienie loda zwykle nie kojarzy się z GASTROskopią, ale widać ona ma takie doświadczenia (swoją drogą pogratulować kochanka); cóż, takie coś może potargać psychikę :))).

          > Kup sztucznego penisa i wsadź mu z impetem w od
          > byt po same jaja, chciałoby się rzec...a potem zapytaj - jak Ci było kochanie?

          tak, ale nie zapomnij najpierw mu tego wibratora wsadzić w cipkę. Jak po równo, to po równo!!
          • galwaygirl Re: anal... :/ 11.06.11, 23:21
            yoric napisał:

            Robienie loda zwykle nie kojarzy się z GASTROskopią, ale wida
            > ć ona ma takie doświadczenia (swoją drogą pogratulować kochanka); cóż, takie co
            > ś może potargać psychikę :))).
            >

            alez mi sie tak nie kojarzy... :)
          • kag73 Re: anal... :/ 12.06.11, 16:25
            "tak, ale nie zapomnij najpierw mu tego wibratora wsadzić w cipkę. Jak po równo, to po równo!!"

            Wypowiedz zupelnie bez sensu. Wiadomo, ze facet cipki nie ma, ale odbyt owszem, a zatem... Jak najbardziej mozna w niego cos wlozyc:)
        • vitek_1 Re: anal... :/ 12.06.11, 12:07
          jedyny_skok_w_bok napisała:

          > Kup sztucznego penisa i wsadź mu z impetem w od
          > byt po same jaja, chciałoby się rzec...a potem zapytaj - jak Ci było kochanie?

          O boże, następna idiotka... :(
          Wysilcie się ludzie i wymyślcie coś czego nie było już 20 razy w jednym wątku.
          A jak nie potraficie to się powstrzymajcie i nie piszcie nic.
          Bo rzygać sie chce jak w kółko się czyta te same bzdety.
          • jedyny_skok_w_bok Re: anal... :/ 12.06.11, 12:34
            vitek_1 napisał:
            > O boże, następna idiotka... :(
            Tylko idiota cierpiący na nadmiar wolnego czasu przerył ten długi wątek i zapoznał się z wszystkim co tu jest napisane. Nie życzę sobie takich uwag.

            > A jak nie potraficie to się powstrzymajcie i nie piszcie nic.
            Ta sama prośba do Ciebie bo to wątek autorki a Ty, jak widać bardzo się tu zadomowiłeś. Ba! próbujesz go moderować.

            > Bo rzygać sie chce jak w kółko się czyta te same bzdety.
            To się wyrzygaj, zrobi Ci się lżej.
          • berenika.5 Re: anal... :/ 12.06.11, 12:45
            Ty możesz w kółku pisać to samo a inni nie mogą? Twój post świetnie pasowałby do twoich kosmicznie długich wątków o twoim życiu.
            I czemu wyzywasz innych? Za co?


            wyrwałeś zdanie z kontekstu a "kolega" wyżej pomylił osoby.

            Jeśli ktoś nie lubi seksu analnego albo go boli w trakcie ( PO ENTYM RAZIE) nie powinien się poświęcać bo sobie tylko krzywdę robi. Nie powinien bo seks ma być przyjemnością a nie traumą. Przyjemnością dla obojga. I w tym kontekście zostało użyte sformowanie: " kup sztucznego..."

            JA po części się z tym zgadzam:
            komuś kto nalega na seks analny mimo iż partnerkę boli, jeśli ktoś go wymaga od niej seksu analnego mimo iż partnerkę bardzo boli i mimo iż sam za bardzo nie wie o co w tym chodzi ( robi to niewłaściwie) należny kupić wibrator i wsadzić mu w doppę.

            Tak zgadzam się z tym żeby egoistycznemu natrętowi i mało zdolnemu w te klocki kochankowi przy następnym razie wsadzić w doopę.

            Nie, nie zgadzam się, że tyłek służy tylko s... a buzia do jedzenia. Służą też do wiele przyjemniejszych rzeczy ale nie zawsze i nie wszystkim niestety.
            Jak pojawia się ból to żadna zabawa, na poświęceniu daleko się nie zajedzie.

            W życiu nie dałabym sobie wkładać jeśli po entym razie bolałoby mnie jak diabli a mimo to facet chciałby jeszcze. Pomijam już kwestię, że związek z osobą która ma w gdzieś moje odczucia jest dla mnie bezsensowny. Sory nie miałabym ochoty się poświęcać w nadziei że 167 raz będzie przyjemny albo chociaż bezbolesny.
            sytuacja wygląda zupełnie inaczej gdy mimo iż nie ma przyjemności seks analny nie boli wcale albo prawie wcale.
            • yoric Re: anal... :/ 12.06.11, 13:37
              "Kolega" wyżej nie pomylił osób - proszę sobie jeszcze raz przeczytać wpis, tam jest wystarczająco jasno sfomułowane, co się czego (i kogo) tyczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka