Dodaj do ulubionych

uległy facet

02.03.11, 09:25
Jestem z moim partnerem od 10 lat. Od kilku lat, mój mąż stroni od zwykłego seksu, na rzecz róznistych eksperymentów seksualnych ( cuckold, swing, femdom). Wiele z jego pomysłów zostało zrealizowane, do niczego mnie nie przymuszał. Mam nietypową seksualność ( a raczej miałam), więc jego propozycje trafiały na poddatny grunt. Jednak większość jego pomysłów po przetestowaniu okazywała sie przyjemniejsza w fantazjach niż w realu. Po pewnym czasie zrezygnowaliśmy z wprowadzania osób trzecich do naszej sypialni, siały one bowiem spustoszenie w mojej psychice. Mimo, że chciałam tego równie mocno jak mąż, okazało się jednak, że średnio się do tego nadaję.
Umówiliśmy się, że zabaw nietypowych w naszej alkowie, zostawimy femdom czyli kobiecą dominację. Jako odskocznie od rutyny. I na początku taki układ się sprawdzał. Był to po prostu dodatek do seksu, raz w miesiącu "lajtowe" sesje. Z czasem jednak bdsm zdominowało nasze życie seksualne. Przestało być pieprzną przyprawą, a stało sie normą. W takiej dawce stało się to dla mnie niestrawne. Nie mam w sobie krztyny sadyzmu, nie podnieca mnie uległy facet, z którym mogę zrobić wszystko co zechcę. Moja motywacja, żeby uprawiać tego typu seks jest zupełnie inna niż męża. On jest masochistą, mnie natomiast podobało się w tym łamanie tabu, przygotowania do sesji, atmosfera tajemniczości i jego podniecenie.
Niesłychanie kręci go, że to ja "decyduję" o jego orgazmie. Wywiera na mnie presję, żeby brak wytrysku przedłużać w nieskończoność. Potrafi wytrzymać 3 tygodnie bez finiszu i jeśli już jakimś cudem uda mi się go namówić na zwyczajną penetrację, jest to zwyczajnie żałosne, bo koncentruję się tylko na tym, żeby nie skończyć. Ja jestem już tym zmęczona, znużona. Nie cieszą mnie wspólne weekendy, bo jak pomyslę, że znowu wieczór skonczy się straponem, prowadzaniem go na smyczy i lizaniem mojej cipki, to mnie mdli wręcz. Tego typu seks na dłuższą metę, jest nudniejszy niż seks w klasycznej pozycji przez rok.
Rozmawiałam z nim wiele razy, obiecuje, że postara się to zmienić, a nie robi nic. Po tych rozmowach szanowny małżonek funduje mi posuchę, czasami i miesięczną czyli nie zaspakaja mnie w ogóle. Daję się ponownie namówić na sesję femdom, bo lepszy orgazm z lizania niż wcale:)
Zastanawiam się coraz częściej nad zakończeniem tego związku, bo jestem tym wszystkim wykończona. Boję się również, że się tak kolokwialnie wyraże, że ten facet ma jakieś odchyły psychiczne. Przepraszam za chaotyczny język, ale cięzko to wszystko sensownie opisać. Jesli zechcecie sie odnieść do tych moich wypocin, będę wdzięczna.

Obserwuj wątek
    • gomory Re: uległy facet 02.03.11, 10:54
      Jestem przekonany, ze seksualne preferencje to sie ma, a nie wybiera. Aczkolwiek sa kregi twierdzace, ze grzesznych praktyk mozna sie wyrzec i prowadzic zycie bez nich. Za towarzysza majac np. kota :).
      Mozna probowac maskowac swoje ciagotki - wszak wiele osob pewnie slyszalo o przykladach gdy stateczny ojciec nagle okazuje sie gejem,dziwkarzem,fetyszysta czy cos tam innego. Jak to sie mowi - zlamal sie i wyszlo szydlo z worka. Ale w odkrycie swoich upodoban i schowanie ich na powrot do wora, eeee... w to mi sie nie chce wierzyc. Slyszal ktos o zadeklarowanym geju ktory po latach odkrywa swoja pomylke, prawdziwa tozsamosc i zostaje heterykiem?
      • anna1_3 Re: uległy facet 02.03.11, 11:36
        Towarzystwa kota mu nie proponuję absolutnie:), myślałam, że starczy atrakcyjna i chętna żona, która w zamian za porządne rżnięcie, pomacha raz w miesiacu bacikiem. I wilk syty i owca cała. Widzę jednak, że płonne były to nadzieje. Jeśli chodzi o seksualne preferencje mojego męża, on twierdzi, że to wszystko kręci go właśnie od kilku lat. Kiedyś był facetem, który uwielbiał klasyczny seks i nigdy nie myślał o czymś takim. Do tej pory twierdzi, że lubi to, tylko cholera jego czyny przeczą słowom.

    • sisi_kecz Re: uległy facet 02.03.11, 11:36
      Dominą to Ty nie jesteś, ogólnie mierzi Cie to, co wyprawia w seksie Twój men.
      To nie jest Twoja bajka.

      Najprościej by było kazać swojemu uległemu, by Cie zerżnął do nieprzytomności- ale wiadomo, że nie tędy droga i na niewiele sie zda, gdy nie ma feelingu.

      Jest mało kobiet, które są urodzonymi dominatorkami. Za to całkiem sporo uległych facetów.
      Stad panowie o takich preferencjach zadowalają sie nawet udawaną dominacją.
      Tak samo jak inni panowie nakręcają sie udawanym orgazmem na porno ;)

      Poza tym, kiedys w to weszliście za obopólną jak piszesz, zgodą i chyba tego nie odwołałaś.
      Więc Twój mąż uważa że ten układ obowiazuje i daje Ci satysfakcję.
      Oczywiście, on nie jest głupi i wyczuwa że to już nie jest do końca tak jak byś chciała- ale rznie głupa, bo oficjalniew wypowiedzenia posady pieska nie dostał.

      Możecie ustalić jaki kompromis, że np wracacie do poprzednich proporcji, gdzie klimatyczny seks był raz w miesiącu.
      Ale wątpie aby "zboczek" oddał pole, które po latach wywalczył i na którym sie wreszcie realizuje seksualnie.

      Niedobranie w kwestii dominacja- uległość jest, moim zdaniem, najbardziej dotkliwe z możliwych nieporozumień w łóżku- rozumiem Twój problem.

      Trzymaj sie,
      duze pozdro!!!
      • anna1_3 Re: uległy facet 02.03.11, 12:01
        Sisi, trafiłaś w sedno. Mam tyle wspólnego z dominą, co mój facet z męskością:). Przebieram się w dominującą damę i gram w teatrzyku. I takie przedstawienia raz na jakiś czas mogę poreżyserować. Sęk w tym, że brak mi w nich antraktu:).

        Zwróciłam uwagę, że napisałaś, iż mąż wywalczył sobie taką pozycję i aż mnie olśniło, bo to prawda. A ja głupia, nigdy nie wpadłam na to. Naiwnie sądziłam, że to po prostu odkrywanie bardziej mrocznej strony seksu i tyle. Wystarczy, że powiem dość i wrócimy z powrotem do starej, dobrej rutyny. Niestety mój mąż chyba naprawdę odkrył w sobie uległą naturę i nie spełnia się już w ogóle w tzw. normalnosci.

        Dziekuję i Tobie Sisi, i Tobie Gomory, że poważnie potraktowaliście mój post i nie zostałam na dzień dobry wyzwana od zboczeńców, bo przyznam, że się tego trochę obawiałam:)
        • kag73 Re: uległy facet 02.03.11, 15:50
          Anna, masz powazny problem. Twoj facet jest przekonany albo udaje, ze Ciebie rowniez to kreci, podczas gdy Ty dluugo po prostu odstawialas teatr. Czegos jeszcze nie rozumiem: skoro to Ty dominujesz, to dlaczego musisz zadowolic sie lizankiem, jezeli wolisz cos innego. Przeciez sama mozesz go dosiac, wszystko pod Twoja kontrola ;)
          Najlepiej pewnie z nim porozmawiac. Powiedziec, ze owszem dominacja jest niezla, ale Ty rowniez mialabys ochote kiedys byc ulegla czy tez miec klasyczny seks. Powiedz szczerze, ze chcialabys troche urozmaicenia. Nie ma sie o co obrazac i serwowac Ci posuchy. Zaproponuj, ze sprobujecie tez czegos innego. Zobaczysz jak rowinie sie sytuacja. Byc moze on tak mocno w tym siedzi, ze niestety nic innego go nie podnieca i rezygnujac z tego bedzie "nieszczesliwy". Byc moze bedziecie musieli sie rozstac, bo jezeli Ty bedziesz uszczesliwiac tylko jego, sama bedziesz nieszczesliwa. To tez mu powiedz. Szczerze co i jak, bo mysle, ze i tak jestes w porypanej sytuacji i niewiele masz do stracenia.
          A dzieci macie?
          • anna1_3 Re: uległy facet 02.03.11, 16:28
            Kag, mój facet doskonale wie, że ja to lubię raz na jakiś czas. Wie również o tym, że kiedy dominacji jest za wiele, zaczynam mieć dość i odczuwam zniechęcenie do tego rodzaju praktyk seksualnych. Wtedy też sesje "femdomowe" wzbudzają we mnie raczej śmiech, irytację, i powodują u mnie znudzenie, a jednak nie potrafi powiedzieć sobie dość. Mimo rozmów z nim na ten temat i obietnic, że to się zmieni. Mimo, że cech sadystycznych nie przejawiam, to jestem w sprawach seksu otwarta, lubię eksperymentować i naprawdę nic co ludzkie obce mi nie jest. Nie mam nic przeciwko nylonom, batom, pasom cnoty - wręcz przeciwnie, raz na jakiś czas mnie to kręci, nie zmuszam się do tego. Wszak nie jestem masochistką:)

            Problem w tym, że klasycznego seksu w naszym życiu nie ma wcale, jest tylko femdom, które w takiej dawce jest dla mnie nie do przyjęcia.

            Kag, faceta, który nie ma orgazmu więcej niż tydzień, na własne życzenie, naprawdę ciężko dosiąść, kończy bowiem w chwilę. A priorytetem mojego męża jest wszak brak orgazmu. "Przecież orgazm to tylko chwila przyjemności, a ja uwielbiam być wiecznie nakręcony. Po wytrysku przechodzi mi ochota na igraszki. Twoje zadowolenie kochanie, jest mi po stokroć bardziej potrzebne, niż mój orgazm" - to słowa mojego faceta. Nie dochodzi do tego zakutego łba, że mam w nosie być zadowalana wiecznie w ten sam sposób.

            Jeśli nie mielibyśmy dzieci, Kag, to nie rozważałabym rozstania, tylko wystawiła mu walizki za drzwi już dawno:)
            • kag73 Re: uległy facet 02.03.11, 16:38
              "Jeśli nie mielibyśmy dzieci, Kag, to nie rozważałabym rozstania, tylko wystawiła mu walizki za drzwi już dawno:) "

              No widzisz, gdzes tutaj ktos zalozyl watek, ze jak sa dzieci konczy sie seks i wyszukane praktyki ;(

              No przykro mi, nie wiem co Ci doradzac. Mysle, ze jednak warto mu "zagrozic" rozstaniem, tak przekonywujaco i na serio, jezeli chociaz nie sprobuje czegos zmienic. Dac czas i patrzec co bedzie. Jezeli jemu rowniez zalezy na malzenstwie i rodzinie, moze cos zrobi.
              • kag73 Re: uległy facet 02.03.11, 19:50
                Rozumiem, ze maz po tygodniu powtrzymywania oragzmow dochodzi w sekundzie, ale skoro Tobie na tym zalezy, musisz sie niestety troche wysilic, czyli jak juz tak szybko skonczy, kontynuowac dalej akcje i dac mu sprobowac drugi raz. Maz musi chcec wspolpracowac. Nikt nie mowil, ze bedzie latwo. Za dlugo juz tkwicie w tych praktykach, wiadomo, ze maz ma pewne zakodowane schematy i przyzwyczajenia. Jakos jednak musicie wrocic do "normalnosci", ale latwo nie bedzie.
                Zreszta, nie obrazajac panow, bywaja rozni, to, ze faceci za szybko koncza(jak dla kobiet) to dosc znany temat. Moze pomoc troche alkoholu(oczywiscie nie z przesada), bo jakby troche "znieczula" doznania i dzieki temu facet moze dluzej. Moze inna pozycja seksualna.
                Maz musi rowniez chciec zmian a wtedy malymi kroczkami moze da sie cos zrobic. Wtedy musialby czesciej miec orgazmy i uczyc sie przedluzania stosunku.
                Musi przestac fundowac Ci posuche.
                Zreszta jaka jest reakcja w momencie kiedy Ty sie do niego dostawiasz, tak normalnie w lozku, mowi : "nie dzisiaj" czy co?
                Konkretnie powiedz mezowi, ze Cie sytuacja meczy, tak dluzej byc nie moze i jezeli obu zalezy, probujecie kompromisu. Twoja dominacja owszem, ale nie zawsze i nie tylko to.
                • anna1_3 Re: uległy facet 02.03.11, 21:35
                  Kag, dziękuję Ci za rady. Kiedyś już tak próbowałam, ale muszę przyznać, ze bardzo szybko odpuściłam. Spróbuję jeszcze raz i zobaczę co z tego wyjdzie. A jego reakcja na moje dostawianie sie do niego jest taka " Oczywiście kochanie, że zrobię Ci dobrze". Ja mrucząc mu namietnie w uszko, kochanie chcę porzadnego rżnięcia. Otrzymuję odpowiedz w stylu " wiesz, chciałbym, ale juz tak dawno nie miałem orgazmu, skonczę w minutę. Wyliże cię albo popieszczę dłonią". Odechciewa mi sie wtedy wszystkiego i od niedawna korzystam z jego propozycji jak moje libido wręcz szaleje. W innych sytuacjach, wychodzę wkurzona na powietrze zapalić .
                  • kag73 Re: uległy facet 02.03.11, 23:40
                    "Otrzymuję odpowiedz w stylu " wiesz, chciałbym, ale juz tak dawno nie miałem orgazmu, skonczę w minutę. Wyliże cię albo popieszczę dłonią".

                    Czyli nie jest az tak zle, bo ci seksu W OGOLE nie odmawia. Kiedy Ci mowi powyzsze slowa, mozesz odpowiedziec "nie szkodzi kochanie, jak za szybko slonczysz, odpoczniesz z 20 minut i sprobujesz drugi raz". To jedno. Drugie: nie szkodzi, ze za szybko skonczy, niech sie pakuje tak i tak. Jak dojdzie, na drugi dzien powtorka, czyli znow sie dostawiasz, szanse troche wieksze na cos dluzszego, bo orgazm mial dopiero co wczoraj. Niech maz mysli podczas stosunku o czyms innym, ja tez sie czasem smieje i mowie do mojego starego "kochanie pomysl o akcjach albo o SAP, moze pomoze":))
                    Kolejna kwestia, to taka czy Ty po tak dlugim czasie praktyk jezykiem badz dlonia tak latwo osiagniesz orgazm podczas penetracji. Chociaz rozumiem, ze byc moze wcale nie chodzi tak bardzo o sam orgazm co o fakt, ze juz ta "droga" do niego jest przyjemna, pod warunkiem, ze sie za szybko nie konczy ;))
                    Mozesz probowac na poczatek na jezdzca, wiem, ze nie o to Ci chodzi, zebys to Ty znow dominowala, ale jednak moze to pomoc, bo Ty okreslasz tempo, mozna troche przedluzyc. Mozna tez co jakis czas robic przerwy. Wiadomo, ze to nie to samo, ale od czegos trzeba zaczac. Niestety czesto tak bywa, ze jak kobiecie zaczyna pasowac tempo i zaczyna jej byc tak naprawde dobrze, facetowi wtedy TEZ AZ ZA DOBRZE i po ptaszkach :(( Zycie!
                    • kag73 Re: uległy facet 03.03.11, 03:16
                      Jeszcze jedno przychodzi mi do glowy: w Waszej sytuacji tekst do meza "kochanie chcę porzadnego rżnięcia" jest co najmniej NIEODPOWIEDNI. Dla niego najwieksza wartoscia jest TWOJ orgazm, na taki komunikat odpowiada Ci szczerze, zebys nie byla rozczarowana, bo wie, za szybko skonczy. Skonczy pewnie i tak za szybko, ale z pewnosci jeszcze szybciej w przypadku "porzadnego rzniecia", bo zeby mial szanse na przedluzenie aktu, musi chociaz "powoli i spokojnie" zaczac. Proponuje nie mowic nic, tylko w odpowiednim momencie, kiedy jestes gotowa wcisnac mu w reke prezerwatywe(jezeli ich uzywacie) albo po prostu sie "nadstawic", pociagnac go za soba...facet zakojarzy, ze ma sie pakowac. Jak bedzie oponowal, tylko "szsz... wchodz i tyle". I zaczac musicie na spokojnie.
                      Polecam pozycje na lzyzeczki (nie cierpie jej, w ogole na mnie nie dziala), moze na Ciebie zadziala a facet moze bedzie mogl dluzej. Jak skonczy za szybko nie ma sie co boczyc, wszystko na luzie. Powtorzycie jutro. Nie widze tez problemu, zeby po wylizaniu Ciebie kazac mu wejsc do srodka. Niech tez ma orgazm a nastepnego dnia powtorzycie.
                      Jasne, wiem, Ty chcesz "porzadnego rzniecia", ale niestety tak od razu sie nie da zmienic tego co sie dlugi czas praktykowalo.
                      A tak poza tym to kochasz go, czujesz cos do niego, bo napisalas, ze tylko ze wzgledu na dziecko nie wywalilas go z domu. Moze nie warto niczego ratowac?
            • vitek_1 o/t 02.03.11, 17:01
              twój mąż ma niepokolei w głowie, to jasne, ale zastanawia mnie także jak to robicie że jesteście w stane oddawać się długotrwałym praktykom s/m w każdy weekend mając dzieci. Zamykacie je na weekend w komórce, a może podajecie środki nasenne?
              • kag73 Re: o/t 02.03.11, 19:34
                A widzisz, vitek, jednak jakos sie da ;))
                • anna1_3 Re: o/t 02.03.11, 21:26
                  Vitek, gdybym nie czytała Twoich wątków, potraktowałabym to pytanie poważnie. Jako, że zapoznałam się dziś z Twoją twórczością na forum, pozostaję mi napisać, że tak, usypiamy dzieci eterem, czasem zamykamy w czeluściach piwniczych, sami oddając się wyuzdaniu i perwersji:):). Ty słyszałeś kiedyś o kimś takim jak dziadkowie? O hotelach, słyszałeś? O tym, że jak się żyje wśród ludzi, to ma się przyjaciół, którym można "sprzedać" dzieci i odwdzięczyć się pózniej im tym samym, słyszałeś? Wspomnę też na koniec, że posiadam w domu drzwi i potrafię się ze swoimi chuciami powstrzymać, aż dziecko usnie. Stosuję też antykoncepcję, dzięki temu posiadam w domu jedno dziecko, a nie całe stado i w związku z tym nie mam problemu, żeby sobie tak zaplanować weekend, aby znalazł się czas na zaspokajanie mojej żadzy.

                  • vitek_1 Re: o/t 03.03.11, 14:32
                    antykoncepcja to chyba nadmiar ostrożności w sytuacji kiedy mąż cię tylko chłoszcze i liże?

                    Jeszcze pogratuluję precyzji wypowiedzi. Masz dzieci w liczbie jedno. Za to ja mam "stado". I jeżeli zapokajasz swoje żadze, to skąd wziął się ten wątek?
                    • anna1_3 Re: o/t 03.03.11, 14:48
                      vitku, przeczytaj jeszcze raz moje posty, a może zrozumiesz kto w tym związku kogo chłoszczę i w jakim celu powstał ten wątek. I prośbę mam do ciebie ogromną, nie zaśmiecaj mi tego mojego wątku swoimi wpisami. Nie wnoszą one do mojego problemu nic merytorycznego, a ja nie mam ochoty, żeby jakiś niespełniony frustrat miał sobie na mnie "używanie".
                      • vitek_1 Re: o/t 03.03.11, 15:02
                        Owszem nawet coś wniosły, mianowicie w niezaplanowany sposób obnażyły twoją pierdołowatość. Miałaś dzieci, okazało się że jest tych dzieci aż jedno. Mąż miał orgazm zdaje się raz na 3 miesiące, a ty używasz antykoncepcji. Skarżysz się na niespełnienie, aż tu nagle zaspokajasz swoje żądze. Czegoś jeszcze się dowiemy? Tego że masz wąsy?
                        I jeżeli ja jestem niespełnionym frusratem (nie twierdzę że nie jestem) to kim ty jesteś?
                        Życzę owocnej "dyskusji".
    • kobieta_z_polnocy Re: uległy facet 02.03.11, 21:55
      Nie obraź się, ale trochę zabawna jest twoja historia.
      Otwarta na wszelkie szaleństwa para kończy na seksie na jedno kopyto i to raz na trzy tygodnie ;)
      Co za ironia.

      A tak na poważnie, trochę dziwnie się czyta twoją historię. Czy dobrze zrozumiałam, że twój mąż odmawia penetracji? I na dodatek pości was oboje?
      Jeżeli tak, to po co w ogóle zgadzasz się na te seanse? On wpadł w rutynę, a ty zdajesz się mu wiernie towarzyszyć, choć aż cię w środku skręca. Zacznij od schowania bata w piwnicy na jakiś czas.
      • anna1_3 Re: uległy facet 02.03.11, 22:10
        Nie obrażam się ani trochę, wręcz przeciwnie rozbawił mnie Twój wpis, bo sama tak uważam:):) Często wzdycham ku niebiosom i ofiary składam, żeby zdjęli ze mnie klątwe:):)

        Dobrze zrozumiałaś, mój maż odmawia penetracji mojej cipki penisem. Na inne formy zaspakajania mnie jest otwarty, kiedy tylko sobie zażyczę. A dlaczego się na to zgadzam, ano dlatego, że mam dość wysokie libido i bez orgazmu moje zycie jest wysoce mało satysfakcjonujące. Z racji tego, jak mnie naprawdę "przyszpili", to wole orgazm wynikajacy z lizania niż wcale.
        • sisi_kecz Re: uległy facet 02.03.11, 22:23
          Naprawdę, gdyby nie dziecko to wystawiłabyś mu walizki?

          Do jakiego wk**a doprowadza kobietę zmuszanie jej do władczej roli ;)

          Faceci już tacy są, ze lubią robić sobie dobrze, bez oglądania sie na innych.
          Nie wszyscy, nie zawsze ale Twój men to klasyczny przypadek egoizmu seksualnego.

          Mało tego, jest w tym dwulicowy, bo jak mu wygodnie to chce abyś rządziła jego wytryskiem, ale z drugiej strony, to on rządzi grafikiem Twoich orgazmow. Takie obrzydliwe kombinowanie moze wkurzyć, nie da sie ukryć!

          Najlepiej to posłuchaj kag- polecam Ci jej porady.

          Trzymam kciuki za zmianę tej poronionej sytuacji.

          pozdro!
          -
          Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
          Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
          by Cejrowski
          • anna1_3 Re: uległy facet 02.03.11, 22:35
            Sisi, muszę zaprotestować, żeby nie wyjść w Twoich oczach na uległą gaskę, nie przystoi to nawet udawanej dominie;), dlatego tak nieśmiało napiszę, że owszem rzadzi grafikiem moich orgazmów, ale tych dawanych mi za pomocą penisa, te inne nie są mi limitowane i moge z nich korzystać ile dusza zapragnie:):)

            A tak zupełnie poważnie, to serdeczne dzięki i za trzymanie kciuków i za Twój posty w tym wątku, otworzyły mi trochę szerzej oczy.
            • sisi_kecz Re: uległy facet 03.03.11, 09:39
              anna1_3 napisała:

              > Sisi, muszę zaprotestować, żeby nie wyjść w Twoich oczach na uległą gaskę, nie
              > przystoi to nawet udawanej dominie;), dlatego tak nieśmiało napiszę, że owszem
              > rzadzi grafikiem moich orgazmów, ale tych dawanych mi za pomocą penisa, te inne
              > nie są mi limitowane i moge z nich korzystać ile dusza zapragnie:):)

              sisi rozumie ;)
              ale wiesz, kobieta "niedopchnięta" to chodząca obietnica rozpętania III wojny światowej ;)

              Na pewno nie jesteś gąską :)
              Jesteś babką która waz z partnerem, rozpisała swoje życie seksualne w wielościeżkowy fascynujący labirynt i po prostu musi wycofać sie ze ślepej ścieżki- ale nie z labiryntu!

              Chyba, że o czym nie wiemy, co jest złe w Waszym związku oprócz tego, ale nic nam do tego.

              duze pozdro!!!
    • mexx_01 Re: uległy facet 03.03.11, 12:50
      Widac tak do konca nie jest ulegly.
      Gdyby taki byl, to jedynym jego zadaniam byloby zaspokojenie swojej pani.
      Powinnas go wykorzystac;)
    • vojnar Re: uległy facet 06.03.11, 19:50
      Może facet ma przedwczesny wytrysk. Problem potrafi pojawić się w każdym wieku. Nie wydaje mi się takie oczywiste, że zdrowy mężczyzna po tygodniowej abstynencji kończy w sekundę. Jeśli Autorka wątku niema jakichś przesłanek wykluczających tą przypadłość to powinna podrążyć temat. W takim układzie praktyki męża mogą być zasłoną dymną dla wstydliwego problemu. Oczywiście mam nadzieję, że się mylę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka