Dodaj do ulubionych

Moralność pani... kurtyzany

04.03.11, 13:14
Przeraża mnie ten zawód.

Nie mogę sobie wyobrazić co mówi do siebie po szkończonym dniu. "Ale cięzki dzień miałam w pracy", "coś mały utarg dzisiaj" ...?

Każdy wybiera swoją drogę życiową ale co z zapewnieniem sobie zaplecza finasowego na przyszłość (emerytura)?

Mając np. 45 lat stwierdzi - "chyba już czas z tym skończyć, może wyślę jakieś CV o normalną pracę"

Tylko co tam napisze?
Obserwuj wątek
    • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 04.03.11, 13:27
      > Przeraża mnie ten zawód.

      Ale ktoś Ci każe tak na chleb zarabiać?

      > Nie mogę sobie wyobrazić co mówi do siebie po szkończonym dniu. "Ale cięzki dz
      > ień miałam w pracy", "coś mały utarg dzisiaj" ...?

      A mnie trudniej sobie wyobrazić lepszą fuchę:-) Cały dzień uprawiasz seks z różnymi partnerami, płacą ci za to uczciwe pieniądze wolne od podatku. Może legalnie pooszczędzać, żeby w przyszłości nie musieć żyć z głodowej emerytury... Lepsze to niż mordercza praca w markecie lub podmywanie tyłków starym dziadom...
      No ale w sumie to ja zepsuta jestem:-)
      • afffffff4 Re: Moralność pani... kurtyzany 04.03.11, 14:09
        Serio?
        • tetlian Zawód jak każdy inny 08.03.11, 10:57
          Zawód jak każdy inny, tyle że płacą więcej. Załóżmy, że taka kobieta ma 5-ciu klientów dziennie. Każdy płaci po 200 zł, co daje 1000 zł dziennie, 30 000 zł miesięcznie, a 360 000 zł rocznie. Wystarczy kilka lat tak popracować, potem dobrze ulokować pieniądze i kobieta jest ustawiona na całe życie. Ma sporo czasu dla siebie i nie musi martwić się o przyszłość.

          A to przykład tylko przeciętnej prostytutki. Te luksusowe zarabiają o wiele więcej.
      • la_extranjera Dokładnie! 04.03.11, 14:36
        A na dodatek, po przejściu na emeryturę może spać spokojnie z czystym sumieniem, nie to co niektórzy ludzie zatrudnieni w innych zawodach. Bo: nie oszukiwała fiskusa przy rozliczeniach, nie okradała innych jak niektórzy politycy, nie zabijała jak zawodowi żołnierze, ani nie sprzedawał ludziom trucizny jak pracownicy niektórych fastfoodów czy stacji telewizyjnych.

        Więc o co kaman?
        • mukazy1988 Re: Dokładnie! 07.03.11, 20:11
          no wlasnie o co kaman? Lec szybko extranjero na ulice uprawiac"joder" zarobisz "dinero". Praca ze palce lizac (nie tylko palce)
          • la_extranjera Re: Dokładnie! 08.03.11, 21:31
            zastanów się czy w swojej wielce szacownej pracy nie dajesz się również "joderować" swojemu pracodawcy albo kontrahentom za marne "dinero".

            terminologia firmy może inna, rzeczywistość ta sama...
      • tymczasowasowa Re: Moralność pani... kurtyzany 07.03.11, 17:49
        Niestety Ci partnerzy w większości są dość odrażający :)
        • megg76 Re: Moralność pani... kurtyzany 07.03.11, 20:45
          skąd wiesz?:)
        • senseiek jakiego sie klienta dostanie zalezy od ceny 07.03.11, 23:48
          > Niestety Ci partnerzy w większości są dość odrażający :)

          To jakiego sie klienta dostanie zalezy od ceny za jaka oferuja swoje uslugi.. Jesli kogos stac zeby wydac >250 zl za godzinke seksu, na pewno bedzie stac na perfumy i kosmetyki renomowanych firm, a wiec na 99% nie bedzie cuchnal.. Z tych samych wzgledow istnieje duza szansa na ubrania renomowanych firm. Do tego w agencjach jest obowiazkowy prysznic/kapiel..

          Dla wiekszosci kobiet pan prezes, albo manager jakiejs firmy, w garniaku od armaniego, jest wymarzonym kochankiem..

          Takiego automatycznego filtru w klubie nie dostanie, szczegolnie po paru glebszych, gdy zdolnosci oceny sie pogarszaja..
    • gomory Re: Moralność pani... kurtyzany 04.03.11, 15:07
      > Każdy wybiera swoją drogę życiową ale co z zapewnieniem sobie zaplecza finasowe
      > go na przyszłość (emerytura)?

      A zwiaze sie z ktoryms napalencem i urodze nam jakiegos Tomka :)
      • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 04.03.11, 15:12
        ale trzeba rzyznać, ze ma gość nosa do tworzenia tematów, jakiego szajsu by nie napisał w otwarciu to i tak temat poleci ;)

        Miałam tyle wpisów na swoim temacie, tylko kiedy wpisałam słowo "penis" w tytuł ;)

        to też jakiś talent, brawo you-tomek !

        ;)
        • yourtomek Re: Moralność pani... kurtyzany 04.03.11, 16:40
          oj sisi sisi.

          Podziwiam twoją aktywność i asertywność na tym forum...

          Co do moich wpisów.... czysty spontan i chwilowe przemyślenia rzucane bez celu ilościowego
          • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 04.03.11, 18:03
            Przeca podziwiam.
            Moje przemyslenia sie kompletnie nie nadaja na tematy wątków, a widze naturalny talent, to podziwiam.

            pozdro!
    • vitek_1 Re: Moralność pani... kurtyzany 04.03.11, 18:05
      Mając 45 lat to chyba zadbała o swoje zaplecze finansowe tak że może leżeć do góry d..ą i olewać zus-owską emeryturę
      • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 09:01
        vitek_1 napisał:

        > Mając 45 lat to chyba zadbała o swoje zaplecze finansowe tak że może leżeć do g
        > óry d..ą i olewać zus-owską emeryturę

        Mało prawdopodobne. Zdecydowana większość kobiet świadczących usługi seksualne jest kontrolowana przez mężczyzn, którzy bardziej dbają o swoje korzyści niż o korzysci swoich "podopiecznych".
    • yoric Re: Moralność pani... kurtyzany 05.03.11, 14:21
      Jestem ciekaw, jak wygląda praktyka.
      Po pierwsze nie każdy umie sobie z dużymi (relatywnie, tj. do tego co było przedtem) pieniędzmi poradzić, jak choćby niektórzy sportowcy, dawniej z milionowymi kontraktami, którzy na emeryturze siedzą w długach.
      Inny aspekt jest taki, że robić na własną rękę, bez ochrony, to cholerne ryzyko, a na dłuższą metę i tak się nie da. Kontakt z półświatkiem jest nieunikniony, do tego pewnie w większości przypadków dochodzi alkohol i narkotyki. O tym się nie mówi, ale weźmy sobie tak na logikę - jeśli zorganizowana przestępczość czepia się biznesmenów, to jak łatwym celem muszą być dla nich takie kobiety...
      Ogólnie wydaje mi się, że odłożenie sobie kasy na spokojną emeryturę, czy nawet rozkręcenie interesu jest możliwe, ale w praktyce znacznie trudniejsze, niż się wydaje. Zresztą takie rzeczy się bada, pewnie gdzieś są dane na ten temat.
      • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 05.03.11, 14:39
        > Inny aspekt jest taki, że robić na własną rękę, bez ochrony, to cholerne ryzyko
        > , a na dłuższą metę i tak się nie da.

        Z tego co czytałam na garsonierze, jeśli kobieta zaczyna prowadzić taki seks interes (nie chodzi o tzw. cichodajki, które traktują to jako formę dorobienia sobie) to "ochroniarze" sami szybko ją znajdą:-)

        Swoją drogą przypomina mi się znajomy ksiądz, który prowadził przez jakiś czas sklep z dewocjonaliami w centrum dużego miasta i musiał płacić haracze za "ochronę":-) Ochrona polegała oczywiście na tym, że mu tego sklepu nie spalą:-)
        • stalowa_lady Re: Moralność pani... kurtyzany 06.03.11, 14:51
          gdzieś natknęłam się na artykuł o przemysle prostytucyjnym, ale nie moge znaleźć linka
          na podstawie dość poważnie wyglądających badań socjologowie wysnuli kilka teorii
          w skrócie mówiąc, panie kurtyzany rzadko kiedy odfkładają na eneryturę
          odkładają, owszem, ale raczej na założenie własnego biznesu (najczęściej agencji towarzyskiej), i dosłownie promil z nich myśli o emeryturze
          kolejna grupa liczy na to, że popracuje pare lat a potem znajdzie dobrze "ustawionego" męża
          i ostatmnia grupa ląduje na starość w schroniskach dla bezdomnych
          kiepski los raczej....
          • vitek_1 Re: Moralność pani... kurtyzany 06.03.11, 17:07
            to dobrze że myślą o założeniu biznesu, bo o emeryturze w wieku 40+ lat to chyba nieco za wcześnie? (choć w Polsce nawet ciekawsze przypadki widywano)

            w sumie idealnie realizują założenia kapitalizmu: pracuj, zdobywając doświadczenie i pieniądze, a potem wykorzystaj te 2 rzeczy robiąc biznes i dając pracę innym :)

            btw. wiecie że w Polsce prostytucja to jedyne zajęcie które jest jednocześnie legalne i nie opodatkowane?
            • grosz-ek Re: Moralność pani... kurtyzany 06.03.11, 17:42
              > btw. wiecie że w Polsce prostytucja to jedyne zajęcie które jest jednocześnie l
              > egalne i nie opodatkowane?

              Nie opodatkowane, bo jest zakaz czerpania pożytków z cudzego nierządu. Dziwne w tym wypadku byłoby, gdyby państwo ustanawiając taki zakaz, samo takie pożytki by czerpało.
              • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 09:13
                grosz-ek napisał:

                > Nie opodatkowane, bo jest zakaz czerpania pożytków z cudzego nierządu. Dziwne w
                > tym wypadku byłoby, gdyby państwo ustanawiając taki zakaz, samo takie pożytki
                > by czerpało.

                Nie chodzi tylko o opodatkowanie korzyści z cudzego nierządu. Chodzi również o to, że korzyści z własnego nierządu nie są opodatkowane, choć sama prostytucja nie jest zakazana.
                • grosz-ek Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 09:27
                  Chyba nie zaczaiłeś: alfons czerpie pożytki z cudzego nierządu na zasadzie pobierania jakiegoś procentu od zarobionych przez profesjonalistki pieniędzy. Państwo nakładając na nie obligatoryjne podatki, ustawiałoby się w roli alfonsa. Jeśli więc państwo zakazuje bycia alfonsem, to samo także nie powinno w tej roli występować. I jest to postawa państwa, która ma moją akceptację.
                  • gomory Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 10:55
                    Gwoli scislosci to panstwo i tak czerpie korzysci z nierzadu prostytutek w postaci np. VATu ktory one musza zaplacic za utensylia potrzebne do wykonywania swojego zawodu :).
                  • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 11:53
                    grosz-ek napisał:

                    > Chyba nie zaczaiłeś: alfons czerpie pożytki z cudzego nierządu na zasadzie pobi
                    > erania jakiegoś procentu od zarobionych przez profesjonalistki pieniędzy. Państ
                    > wo nakładając na nie obligatoryjne podatki, ustawiałoby się w roli alfonsa. Jeś
                    > li więc państwo zakazuje bycia alfonsem, to samo także nie powinno w tej roli w
                    > ystępować. I jest to postawa państwa, która ma moją akceptację.

                    Zaczaiłem i zgadzam się z Tobą co do argumentacji dotyczącej opodatkowania korzyści z przychodów alfonsa, ponieważ stręczycielstwo jest nielegalne. Natomiast prostytucja nie jest nielegalna, a zatem dochody z niej są legalne i powinny być opodatkowane. Państwo powino zdecydować się i zdelegalizować prostytucję (wtedy brak opodatkowania byłby logiczny) albo pobierać podatek skoro prostytucja nie jest prawem zabroniona.
        • yoric Re: Moralność pani... kurtyzany 06.03.11, 20:49
          > Z tego co czytałam na garsonierze, jeśli kobieta zaczyna prowadzić taki seks interes (nie chodzi o tzw. cichodajki, które traktują to jako formę dorobienia sobie) to "ochroniarze" sami szybko ją znajdą:-)

          właśnie to mam na myśli. Nie chodzi mi nawet o haracz, ale raczej co dalej. Nie chce mi się wierzyć, żeby "ochroniarze" rezygnowali z takiego kąska, a mają do dyspozycji co najmniej narkotyki oraz szantaż.

          Pewnie w teorii z zarobków spokojnie da się w kilka lat odłożyć na resztę życia, ale w praktyce trzeba mieć do tego odporną psychikę i dobrze poukładane w głowie. Także podobnie jak poprzednicy sądzę, że góra kilka procent daje radę poukładać sobie życie. I myślę sobie tak - jeśli całe życie miałeś kiepską pracę i płacę, to się przyzwyczajasz i nie ma tragedii. Jeśli w takiej sytuacji lądujesz po latach 'kurewskiej' świetności, to to musi być spory ból.
          • aandzia43 Re: Moralność pani... kurtyzany 07.03.11, 00:20
            Ponieważ prostytucja to rodzaj usług, na które zapotrzebowanie jest wielkie, a jednocześnie działania te wykraczają poza granice obyczajowości i prawa w większości kultur, to dziwnym by było, gdyby łap na czerpaniu z nich zysków nie przejmowała mniej lub bardziej zorganizowana przestępczość. Prostytutka to zawód bardzo wysokiego ryzyka (z wielu powodów). A rzewne bajki o pretty woman są dla nierozgarniętych nastolaltek dużo bardzie szkodliwe od harlekinów. Podobnie jak bzdety w rodzaju "11 minut" niejakiego Coelho. Jakoś bardziej wierzę Zoli i jego historii o Nanie.
            • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 07.03.11, 00:33
              A rzewne bajki o pretty woman są dla n
              > ierozgarniętych nastolaltek dużo bardzie szkodliwe od harlekinów.

              Andziu, nikt nie zostaje prostytutką, żeby poderwać bogatego męża:-)
              • aandzia43 Re: Moralność pani... kurtyzany 07.03.11, 01:01
                > Andziu, nikt nie zostaje prostytutką, żeby poderwać bogatego męża:-)


                Zdziwiłabyś się, jaką sieczkę w głowie potrafią mieć głupawe panny.
                • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 08:43
                  Ja jestem zdania, że prostytutkami zostają te kobiety, które i tak na za dużo w życiu liczyć nie mogą... Jak sama zauważyłaś, Pretty women, przed prostytucją, też trafiała na samych dupków a pracy wcale lepszej nie miała:-) Tak więc co za różnica? Będąc prostytutką przynajmniej jakąś kasę mogła zrobić:-)
                  • aandzia43 Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 16:20
                    Nie mogą liczyć niekoniecznie ze względu na okoliczności zewnętrzne (odwrotnie niż kobiety w krajach trzeciego świata), tylko ze względu na, delikatnie mówiąc, zamęt w głowie i osoby wykorzystujące ich popapranie. Do pewnego wieku ten bałagan daje się jeszcze posprzatać, ale jak panna wejdzie na drogę prostutycji połączonej z kontaktami ze światem przestępczym, alkoholem i narkotykami, coraz większa alienacją ze społeczeństwa, to sorry, ale wtedy ma już pozamiatane. Podobnie jest alkoholizmem: skłonności organiczne mieć trzeba by w niego popaść, wiadomo, ale czynnikiem ogromnego ryzyka jest tez wczesny kontakt z alkoholem. Chłopak, który zaczyna piwkować w wieku 14 lat, ma kilka razy większe szanse popaść w alkoholizm, niż jego brat bliźniak, który pierwszy raz upił się w wieku lat 20. Nie mozna mówić, że wykorzystywane seksualnie dziewczyny z patologicznych rodzin czy chłopcy z predyspozycjami do uzależnień skazani sa na nie na 100% i nic lepszego, poza staczaniem się nie spotka ich w życiu. Jest to co prawda bardzo, bardzo prawdopodobne, ale nie przesądzone. Jakby porypanej panienki, która całą sobą woła: "zaopiekuj się mną, a potem wykorzystaj do ostatka", nie zwęszył sprytny alfons i nie uwarunkował jej na resztę życia, miałaby jakieś szanse na rozwiązanie swoich problemów i brak równi pochyłej w perspektywie.

                    • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 17:53
                      > Nie mogą liczyć niekoniecznie ze względu na okoliczności zewnętrzne

                      Ale ja wcale nie twierdzę, że jest inaczej. Jestem zdania, że to jak wygląda nasze życie zależy od nas. Jeśli nam coś nie wychodzi to wina naszych słabości. Jednak to nic nie zmienia:-)

                      Do pewnego wieku ten ba
                      > łagan daje się jeszcze posprzatać, ale jak panna wejdzie na drogę prostutycji p
                      > ołączonej z kontaktami ze światem przestępczym, alkoholem i narkotykami, coraz
                      > większa alienacją ze społeczeństwa, to sorry, ale wtedy ma już pozamiatane.

                      Tylko, że to już demonizowanie:-) To samo można by napisać o lekarzach czy prawnikach, wśród których alkoholizm jest popularniejszy niż wśród przedstawicieli innych zawodów... Tak samo jak i zażywanie narkotyków np. przez pracujące na dwa etaty pielęgniarki... Bardzo łatwo się łączy te zjawiska z prostytutkami. Nie wiem co mówią statystyki... Nie zapominajmy, że może być na odwrót, to chęć zarobienia na narkotyki czy alkohol może pchać kobietę w prostytucje co nie oznacza, że każda prostytutka od razu bierze i pije:-)

                      Nie mozna mówić, że wykorzystywane seksualnie dziewczyny z patologicznyc
                      > h rodzin czy chłopcy z predyspozycjami do uzależnień skazani sa na nie na 100%
                      > i nic lepszego, poza staczaniem się nie spotka ich w życiu

                      Oczywiście, że nie:-) Ale jeśli do tego dołożymy niskie IQ czy inteligencje emocjonalną to "brak sukcesu" w życiu murowany:-) Nie ma się szans na kasę i związek z kimś ciekawym...

                      Jakby porypanej panienki, któ
                      > ra całą sobą woła: "zaopiekuj się mną, a potem wykorzystaj do ostatka", nie zwę
                      > szył sprytny alfons i nie uwarunkował jej na resztę życia, miałaby jakieś szans
                      > e na rozwiązanie swoich problemów i brak równi pochyłej w perspektywie

                      Z tego co pamiętam to większość kobiet decyduje się na prostytucje samodzielnie. Często za namową koleżanek, które wcześniej do fachu weszły. Widzą, że im się dobrze wiedzie, mają kasę na mieszkanie, opłaty, ciuchy, kosmetyki, solarium, operacje i wcale się nie przepracowują:-) A one bidne pół dnia się męczą na dziale reklamacji w markecie i zarabiają tyle, że od rodziców wyniosą się za 1000 lat:-)
                      • songo3000 Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 17:57
                        No wiesz, nie od parady mówią, że adwokaci to dziwki ;PPP
          • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 07.03.11, 00:42
            Chodziło mi o to, że kontakt z półświatkiem jest w tym zawodzie wręcz nieunikniony...
            Warto jednak zwrócić uwagę, że kobiety, które zostają prostytutkami wcześniej miały już doświadczenia z takimi ludźmi i nie jest to dla nich mocno szokujące.
            Mój przyjaciel niedawno miał okazje poznać recydywistę. Praktycznie przez cały czas był zestresowany czy w ryło nie dostanie... Dodam, że recydywista ma znajomych, którzy się go nie boją:-)
            • margaret_cavendish Re: Moralność pani... kurtyzany 07.03.11, 20:26
              Niewiele macie chyba doświadczeń w tym temacie, drogie koleżanki:) - to do Zaklętej i Aandzi.
              Bo niby dlaczego historia jak z Pretty Women nie może się powtórzyć?

              Znam taką jedną pannę, która pracowała przez chwilę jako prostytutka, później zaproponowała swojemu klientowi, aby wziął ją pod swoje opiekuńcze skrzydła i na wyłączność. Pan się odrobinę zdziwił, ale na propozycję przystał:).
              Dziewczyna otoczona parasolem ochronnym skończyła jedne studia, drugie, gładko weszła na rynek pracy a obecnie pracuje w zawodzie, który jest jednym z bardziej prestiżowych i pożądanych zawodów, bo że dobrze opłacanym to się rozumie samo przez się;).
              Na dodatek ma dziewczę szczęście, bo nic z tych doświadczeń nie odbiło się ani specjalnie na psychice, ani na twarzy. Bo i ani alkoholu specjalnie nie pijała (no może kieliszek dobrego wina od czasu do czasu), ani nawet nie wiedziałaby co zrobić z narkotykami.
              Tak, że wygląda nadal młodo, dziewczęco, niewinnie i słodko.

              A ten opiekun? Cóż, po niemal dekadzie nadal są razem i kochają się jak wariaci:).
              • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 07.03.11, 20:32
                Na dodatek ma dziewczę szczęście, bo nic z tych doświadczeń nie odbiło się ani
                > specjalnie na psychice, ani na twarzy. '

                a co sie miało odbić na psyche?
                przecież "prostytutki nie można zgwałcić",
                "cipa nie mysło sie nie wymydli", a
                sam seks- przyjemna sprawa.

                Gratuluję dostępu do psychiki tej "panny".

                ;)
                • margaret_cavendish Re: Moralność pani... kurtyzany 07.03.11, 21:08
                  No nie czarujmy się, seks nie zawsze bywa przyjemny. Owszem z kimś przystojnym, miłym, ładnie ubranym i pachnącym to tak. Zresztą, wbrew powszechnym opiniom prostytutkom też się przecież robi minetkę.
                  Ale przecież klienci są różni.
                  To jest zawód, który bardzo wypala człowieka, w jakiś tam sposób jednak odziera go z intymności.
                  Jak myślisz, dlaczego ta panna tak nalegała, żeby ją wzięto na wyłączność?:)
              • aandzia43 Re: Moralność pani... kurtyzany 07.03.11, 21:20
                > Niewiele macie chyba doświadczeń w tym temacie, drogie koleżanki:) - to do Zakl
                > ętej i Aandzi.

                Ano, Bogu dzięki, doświadczeń w rzeczonym temacie nie mam. Opisana przez ciebie historia ładnie brzmi i pewnie jest prawdziwa. Analogia do Pretty woman nie jest jednak taka oczywista. Nie wiem, jak ta twoja panna, ale o ile sobie dobrze przypominam, to bohaterka filmu zanim zaczęła się prostytuować miała samych beznadziejnych, wykorzystujących ją facetów. To znaczy, ni mniej ni więcej, że sama też miała zryty beret, czyli nie była wówczas zdolna do nietoksycznego, udanego związku. Trochę ją ci panowie przeczołgali. Potem została dziwką, czyli następny etap poniewierania (funkcjonowanie na marginesie społeczeństwa, ryzyko bycia pobitą, okradzioną, zabitą, nieustające odcinanie się od swojego ciała i emocji itd). Taka panna, z mózgiem przepranym w kierunku bycia szmatą, nie wchodzi lekką stópką w fajny, udany związek. Ona nie przyciąga facetów, którzy traktują kobietę, jak damę. A jeśli nawet taki się nią na chwile zainteresuje, to sie szybko odinteresuje, bo ona to zwyczajnie spieprzy. Może twoja znajoma była prostytutką przez chwilę, przypadkiem, a przede wszystkim jej wcześniejsze związku z facetami były względnie normalne. Potem szybko wyszła z zawodu, więc nie zwichrowała się jeszcze bardziej. No ale w takim razie to ona już nie jest Pretty woman. Nie jest po prostu klasyczną kurwą.
                • margaret_cavendish Re: Moralność pani... kurtyzany 07.03.11, 21:30
                  Faktycznie moja "znajoma" miała to szczęście, że nie zdążyła wsiąknąć głęboko w to środowisko. Zresztą pracowała na własny rachunek, chłopców z miasta unikała jak mogła (oni nie są zbyt mądrzy, a poza tym miała owa "znajoma" pewnie więcej szczęścia niż rozumu, w każdym razie nigdy im się nie opłacała).

                  Tak, moja historia jest pewnie prędzej wyjątkiem niż regułą, ale chciałam pokazać, że takie historie czasem też się zdarzają.
                  I czasem samej trudno mi w to uwierzyć, że przez to wszystko przeszłam.
                  • aandzia43 Re: Moralność pani... kurtyzany 07.03.11, 21:50

                    > Tak, moja historia jest pewnie prędzej wyjątkiem niż regułą, ale chciałam pokaz
                    > ać, że takie historie czasem też się zdarzają.

                    Czasem. Zbyt rzadko i zbyt daleko od reguł rządzących tym zajęciem, by robić z tego ikonę popkultury.
                  • yoric Re: Moralność pani... kurtyzany 07.03.11, 23:27
                    Hmm... no, no... historia z życia wzięta - ossstro :)

                    W sumie może za daleko się zapędziliśmy z tym czarnowidztwem, które chyba po częsci wynika z tego, że jednak źle tym kobietom życzymy. 'Success stories' :) na pewno się zdarzają i cholernie ciekawi mnie, jak często. Przeczucie wszystkim nam mówi, że raczej rzadko.
                    • senseiek a jak czesto "normalna kobieta"ma fajnie w zyciu? 07.03.11, 23:59
                      > W sumie może za daleko się zapędziliśmy z tym czarnowidztwem, które chyba po cz
                      > ęsci wynika z tego, że jednak źle tym kobietom życzymy. 'Success stories' :) na
                      > pewno się zdarzają i cholernie ciekawi mnie, jak często. Przeczucie wszystkim
                      > nam mówi, że raczej rzadko.

                      A odpowiedz sobie sama jak czesto "normalna kobieta" ma fajnie w zyciu po 40-50-tce?
                      W wiekszosci wypadkow masz: rozwody, nalogi pijanstwo meza albo zony albo obojga, zdrady meza, zdrady zony, picie i bicie, otylosc poporodowa, albo otylosc bo juz na niczym nie zalezy i zre do upadlego bo to jedyna rzecz ktora sprawia przyjemnosc..
                      Czesto te sprawy sa polaczone ze soba w logiczna calosc, przyczynowo-skutkowa.
                      np. rozwod jest po maz zdradzil.
                      zdradzil bo zona jest nieatrakcyjna, gruba, i juz nie podnieca faceta.
                      zona jest gruba, bo przestalo jej na czymkolwiek zalezec, dostala co chciala czyli dziecko, wiec o cialo przestala dbac..
                      • zakletawmarmur Re: a jak czesto "normalna kobieta"ma fajnie w zy 08.03.11, 09:11
                        > A odpowiedz sobie sama jak czesto "normalna kobieta" ma fajnie w zyciu po 40-50
                        > -tce?

                        Dokładnie:-)
                        Mam wrażenie, że na forum wszystkim się wydaje, że typowa kobieta w PL to bogata biznes women, prawniczka lub lekarka:-) Nie widzą całej tej masy kobiet pracujących za grosze w marketach, sklepach osiedlowych, jako sprzątaczki, kucharki, opiekunki dla dzieci czy innych mało prestiżowych zawodach. Na co takie kobiety mogą liczyć w życiu? One i tak nie będą mieć brania "jako kandydatki na żony", nie mają też dużych szans na wybicie się "normalną pracą". Raczej będzie tyrać do emerytury w pracy, która nie przynosi jej więszkej satysfakcji, po powrocie będzie obsługiwać rodzinkę i tak przeczekiwać życie...

                        Czy bycie prostytutką jest faktycznie gorsze? Nawet jeśli kasy nie odłoży to przynajmniej przez kilkanaście lat pożyje jak wilk... Może i będzie pić, ćpać i bzykać się z różnymi facetami ale za to coś się będzie działo:-) A mąż? Czy posiadanie męża faktycznie jest wyznacznikiem szczęścia?

                        Jak dla mnie to te kobiety dokonują tylko wyboru pomiędzy "nudnie ale bezpiecznie" a "intensywnie ale niebezpiecznie".

                        > zona jest gruba, bo przestalo jej na czymkolwiek zalezec, dostala co chciala cz
                        > yli dziecko, wiec o cialo przestala dbac..

                        A mąż w tym czasie siedzi na siłce czy hoduje mięsień piwny na kanapie przed TV? Dopiero, gdy pojawi sie młoda kochanka kupi sobie nową bielizne, zacznie się regularnie kąpać i uprawiać sporty:-) Z facetami jest tak samo albo i gorzej:-)
                    • sisi_kecz pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 00:00
                      W sumie może za daleko się zapędziliśmy z tym czarnowidztwem, które chyba po cz
                      > ęsci wynika z tego, że jednak źle tym kobietom życzymy.'

                      mów za siebie.

                      zazdrościcie im kasy ?
                      Widać, ąe te sumy działają Wam na wyobraźnię, w całkowitym oderwaniu od tego jaki jest koszt ich zarobienia, i że godności za żadną kasę już nie odkupią.

                      żal.pl
                      • yoric Re: pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 01:37
                        Senseiek - no dobrze, ale jak to się ma do całości wątku? (i proszę mi płci nie zmieniać...)

                        Sisi - nienawiść weszła Ci na oczy. Staramy się ustalić jak jest, a nie jaka ma być ocena moralna tej profesji.
                        • sisi_kecz Re: pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 11:11
                          Sisi - nienawiść weszła Ci na oczy. '

                          po czym wnosisz? bo jeśli z taka samą trafnością odczytujesz stany emocjonalne swojej kobiety to ... wiele wyjaśnia ;)

                          Natomiast Ty jesteś ewidentnym mizoginem, bo z tego co piszesz, to w każdym kobiecym zachowaniu doszukujesz sie interesowności, manipulacji i nieszczerych intencji.
                          Niestety kobiety potrzebujesz, więc tym bardziej ich nie znosisz :)


                          Staramy się ustalić jak jest, a nie jaka ma
                          > być ocena moralna tej profesji.'
                          Potrzebujesz jakiegoś wsparcia, że piszesz w liczbie mnogiej?
                          Czy usiłujesz zdeprecjonować moje posty w rozgrywce MY-reszta kontra sisi?
                          Miałkie zagrania.

                          Temat brzmi Moralność pani... kurtyzany, to że Ty wchodzisz w dygresje logistyczno-emerytalne, to nie znaczy, że ja nie mogę pisać na temat ;)
                          • yoric Re: pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 16:56
                            Przypomnij mi, czemu na początku Twojej obecności na Forum nikt nie chciał z Tobą dyskutować? :)))
                      • zakletawmarmur Re: pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 09:17
                        A co to jest "godność" w obecnych czasach? Tyranie za 1000 zł w markecie 12h/dobę czy podcieranie tyłków staruchom za równie śmieszne pieniądze? Dlaczego uprawianie seksu jest czymś mniej godnym? No i przede wszystkim kto ma to oceniać jak nie my sami?
                        • sisi_kecz Re: pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 11:31
                          A co to jest "godność" w obecnych czasach? '

                          Nie jestem etykiem, ale wydaje mi się, ze godność w "każdych czasach" jest tym samym ;)

                          Tyranie za 1000 zł w markecie 12h/do
                          > bę czy podcieranie tyłków staruchom za równie śmieszne pieniądze? '

                          Te panie nie zarabiają godziwie i nie mogę wieść życia na godziwym poziomie, ale wykonują pracę, która nie hańbi.
                          Wokół widzimy wiele zachowań, nie związanych z seksem, które możemy spokojnie nazwać k*stwem, pracy tych pań tak nikt nie nazwie.

                          Dlaczego upra
                          > wianie seksu jest czymś mniej godnym? '
                          Jest wystawianiem na sprzedaż czegoś, co nie powinno być sprzedawane.
                          Nie słyszałam o żadnej prostytutce, która uważa swoją pracę za godne zajęcie i wykonuje je z czystym sumieniem oraz poleca innym.
                          Może trzeba raz poczuć na sobie ciężar i zapach obcego mężczyzny, który przyszedł 5 minut temu i wkłada właśnie penisa do Twojego wnętrza,a potem sie ze stęknięciem spuszcza i kładzie na przecieradle kilka banknotów, aby sprawdzić ile godności Ci po tym zostanie?

                          No i przede wszystkim kto ma to oceniać j
                          > ak nie my sami? '

                          Idąc tym tokiem rozumowania to cała hierarchia wartości jest o kant dupy rozbić, bo każdy co innego sobie ceni- może mieć życie ludzkie i prawdę gdzieś i nie mamy prawa, by nazywać go mordercą lub kłamcą.

                          pozdro!
                          • zakletawmarmur Re: pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 11:46
                            > Nie jestem etykiem, ale wydaje mi się, ze godność w "każdych czasach" jest tym
                            > samym ;)

                            Czasy się zmieniają... Nie wszędzie i nie każda forma prostytucji była dla kobiety czymś poniżającym. Czy np. bycie gejszą było czymś poniżającym? A młodziutką żoną starego pryka?

                            > Wokół widzimy wiele zachowań, nie związanych z seksem, które możemy spokojnie n
                            > azwać k*stwem, pracy tych pań tak nikt nie nazwie.

                            Kurwą nie ale przez bogatszą część społeczeństwa nie będzie traktowana z szacunkiem... Tak jak prostytutka przez ludzi spoza jej kręgów. Ona wśród swojej grupy społecznej będzie przyjmowana jako coś normalnego:-)

                            > Jest wystawianiem na sprzedaż czegoś, co nie powinno być sprzedawane.

                            Dlaczego nie powinno? No i czy tak naprawdę wiele żon nie robi tego samego? Tylko mniej oficjalnie? Czy każda kobieta, która posiada lepiej zarabiającego męża nie jest czymś na kształt prostytutki? Jak dla mnie to jest obłuda...

                            > Idąc tym tokiem rozumowania to cała hierarchia wartości jest o kant dupy rozbić
                            > , bo każdy co innego sobie ceni- może mieć życie ludzkie i prawdę gdzieś i nie
                            > mamy prawa, by nazywać go mordercą lub kłamcą.

                            Z tą różnicą, że prostytutka nikogo nie krzywdzi! Uprawia seks, sprawia mężczyznom przyjemność, nie zabija, nie kradnie.

                            > Nie słyszałam o żadnej prostytutce, która uważa swoją pracę za godne zajęcie i
                            > wykonuje je z czystym sumieniem oraz poleca innym.

                            To poczytaj garsonierę i statystyki "dlaczego kobiety zostają prostytutkami". Duża część dała się przekonać koleżankom, które pracowały w tym fachu:-)
                            • sisi_kecz Re: pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 12:25
                              godność w "każdych czasach" jes
                              > t tym
                              > > samym ;)
                              >
                              > Czasy się zmieniają... Nie wszędzie i nie każda forma prostytucji była dla kobi
                              > ety czymś poniżającym.'

                              Pojęcie czym jest godność nie zmienia sie z upływem czasu- to pojecie z rzędu uniwersalnych wartości, które idą wraz z rozwojem ludzkości, w niezmienionej formie.
                              Zmienia sie tylko zakres zjawisk, ktore pod -godne- podchodzą lub nie.
                              Uwłaczało godności kobiety, kiedyś sie przed nią nie ukłonić, a dziś to zbytek przestarzałej galanterii.

                              Żeby nie być gołosłownym, godność to:
                              "wewnętrzna właściwość osoby ludzkiej, która zawiera się w sposób konieczny w jej strukturze bytowej i przez którą osoba ludzka istnieje jako cel, nie jako środek działania."

                              Jeśli jakaś prostytutka nie postrzega sie jako środek czy przedmiot działania jej klienta- to po prostu sie oszukuje, by chronić własne "ja" przed kompletnym roztrzaskaniem.
                              I tyle.

                              A wiadomo, że oszukiwać samych siebie potrafimy w sposób niemal doskonały.
                              Na pewno na niejakiej 'garsonierze" jest ten zawód opisany jako zajęcie marzeń ;)
                              • urquhart Re: pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 12:30
                                sisi_kecz napisała:
                                > A wiadomo, że oszukiwać samych siebie potrafimy w sposób niemal doskonały.
                                > Na pewno na niejakiej 'garsonierze" jest ten zawód opisany jako zajęcie marzeń

                                Zazdrość nie jest rozwiązaniem :)
                                • sisi_kecz Re: pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 12:38
                                  Zazdrość nie jest rozwiązaniem :)'

                                  no comments

                                  Nie widziałeś nigdy działu Praca w gazecie?
                                  do agencji szukają ciągle, nawet Ciebie by zatrudnili, gdybyś przyszedł na spotkanie ogolony ;)
                              • zakletawmarmur Re: pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 23:26
                                > Pojęcie czym jest godność nie zmienia sie z upływem czasu- to pojecie z rzędu u
                                > niwersalnych wartości, które idą wraz z rozwojem ludzkości, w niezmienionej for
                                > mie.

                                Coś pokręciłaś. Godność to bardzo subiektywne pojęcia i ma prawo się zmieniać w czasie:-)
                                W wieku 16 lat seks przed małzeński wydawał mi się poniżej godności kobiety, w 20 lat to samo myślałam o seksie bez zobowiązań... Teraz nie ubodłoby to mojej godności w zaden sposób:-) Zmienia się w zależności od kraju, wychowania, religi i pewnie wielu rzeczy...

                                Kolejna sprawa. Każda forma pracy może się wydawać poniżej godności bo każdy z nas coś sprzedaje, coś poświęca w zamian za dobra materialne... Ty uważasz, że prostytucja, czyli sprzedawanie dóbr seksualnych jest nie godne. Ja uważam, że fakt, czy praca jest godna zależy od wielu czynników np. ceny:-) Gdyby ktoś mi zaproponował milion za jedną noc to nie uważałabym tego za poniżające:-) Dla Ciebie spędzanie 8h/dziennie przez całe życie czyszcząc kible jest ok. Dla mnie byłoby to poniżające i na starość czułabym się przegrana... Na pewno bardziej niż, gdybym poszła z kimś za milion:-)

                                > Jeśli jakaś prostytutka nie postrzega sie jako środek czy przedmiot działania j
                                > ej klienta- to po prostu sie oszukuje, by chronić własne "ja" przed kompletnym
                                > roztrzaskaniem

                                Ależ ona ma tego świadomość. Tak samo jak i wszyscy Ci znani aktorzy, którzy sprzedali się za pare groszy producentom płynów do mycia naczyń czy podpasek... Oni też są środkiem do celu w postaci sprzedania jakiegoś produktu. Każdy kto pracuje dla kogoś jest środkiem do celu:-)

                                > Na pewno na niejakiej 'garsonierze" jest ten zawód opisany jako zajęcie marzeń
                                > ;)

                                Nie, pisze o ciemnej stronie... Jednak faktycznie bez przesadyzmu w żadną stronę:-) Świat widziany oczami prostytutek a nie ludzi, którym całe życie się powtarza jak to strasznie wygląda lub którzy swoja wiedze czerpią z "Pretty Woman".
                                • sisi_kecz Re: pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 23:57
                                  Coś pokręciłaś. Godność to bardzo subiektywne pojęcia i ma prawo się zmieniać w
                                  > czasie:-)
                                  > W wieku 16 lat seks przed małzeński wydawał mi się '

                                  czy ja iszę brailem???
                                  Definicja 'godności' sformułowana przez etyków- to ona jest uniwersalna i nie zmienia sie w czasie, a nie Twoje do tego podejście.
                                  Poszłabyś do łożka z kimś w wieku lat 16 uznałabyś, ze straciłaś swoją godność, bo tak to czułaś, pójdziesz teraz za ten milion złociszy i poczujesz że tą godność zyskałaś, bo tak to czujesz.
                                  Kwestie czy to jest godne czy nie roztrzygamy w swoim sumieniu, ale zapewniam Cie że definicja godności, nie zmieniła sie od Twojego urodzenia i będzie taka sama za 300lat.

                                  Zmienia się w zależności od kraju, wychowania, relig
                                  > i i pewnie wielu rzeczy...'

                                  nie znam sie , podaję definicję obowiązyującą w kulturze euroamerykańskiej, bo inne mnie nie dotyczą.
                                  Jak zamieszkam w tej Amazonii to sie dowiem, co jest godnością wg tubylców i nie zdziwię sie jak też będzie chodziło o zachowanie tego czegoś w swoim bycie, co czyni nas podmiotem swojego życia.


                                  Ty uważasz, że
                                  > prostytucja, czyli sprzedawanie dóbr seksualnych jest nie godne. Ja uważam, że
                                  > fakt, czy praca jest godna zależy od wielu czynników np. ceny:-) '

                                  Nie mam jakichkolwiek szans na to by spróbować prostytucji, wiem że po prostu tego bym nie przeżyła i pocięła sie po piertwszym kliencie, jeśli ktoś by mnie do tego zmusił.
                                  Jest to jakimś paradoksem, bo przecież jednoczesnie nie robiło mi problemu iść do łózka z gościem poznanym godzinę wcześniej, ani kochać sie z kimś do kogo czułam tylko sympatie lub ciekawość.
                                  Myślę ze odrzuca mnie moment sprzedaży i stania sie towarem w tej istotnej dla mnie sferze.
                                  Ta relacja klienty i sprzedawczyni swojego ciała jest dla mnie potwornym odarciem z szacunku do drugiej osoby, jest gwałtem na psychice i robieniem sobie niewybaczalnej krzywdy.
                                  Dla mnie seks nie jest na sprzedaż, bo ja go sobie za bardzo cenię, a jak ktoś za to zaplaci nie będzie tego szanował.
                                  Zabierze mi moją godność i nie odkupię tego za 500 zł.

                                  Nie potrafiłabym odciąć sie od tego i życ, bo czułabym w sobie tylko pustkę.
                                  Jak ktoś sprzedaje swoje ciało do seksu to już n ic mu nie pozostaje, chociaż będzie żył i funkcjonował, bo instynkt przetrwania może mieć silniejszy od jakiś przewrazliwionych blubrów o godności.

                                  Wiem, ze po niektórych to moze spływać.
                                  Po mnie może spływac szorowanie kibli prze cale życie, bo nadal pozostaje mi nietknięte wnętrze.

                                  Co inni robią też po mnie spływa i rzeczywiście pisze tu sztuka dla sztuki ;)
                                  Gdyby nie cholerne przeziebienie na progu wiosny, to juz dawno bym chrapała pod kolderką...

                                  Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
                                  Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
                                  by Cejrowski
                                  • songo3000 Ale pierdoły :) 09.03.11, 00:09
                                    Wystarczy, że sytuacja ekonomiczna w rejonie pogorszy się znacznie a jakiś geniusz rozpęta lokalną wojenkę typu Bałkany bis. Jak dzieciak Keczupowej zacznie zdychać z głodu to raptem okaże się, że robienie loda za miskę ziemniaków jest całkiem miłym i sensownym zajęciem. Tak to już jakoś jest na świecie, jak dupa zmarznie to wzniosłe ale cienkie etyki idą w odstawkę.
                                    • aandzia43 Re: Ale pierdoły :) 09.03.11, 23:38
                                      Nie Songo, nie staje się miłym i sensownym zajęciem, tylko jedynym zajęciem, którym można wyżywić rodzinę. Gdyby mi dzieci umierały z głodu, to przypuszczalnie przegryzłabym ci tętnicę i przyrządziła cię na tysiąc sposobów, by je nakarmić. Ale nie sądzę, bym stała się nagle człowiekeim o osobowości psychopatycznej i zaczęła mordować dla przyjemności.
                                      • songo3000 Re: Ale pierdoły :) 11.03.11, 11:48
                                        Czyli jednak jak najbardziej sensownym. Czy miłym to chyba już zależy od punktu odniesienia. Biorąc pod uwagę obecną, naprawdę wygodną sytuację materialną w Polandii to niekoniecznie. Zakładając jednak rozpierduchę i np.: poszukiwanie gnijących odpadków z jedzenia na wysypiskach to dawanie dupy za konserwy wydaje się jak najbardziej miłe.

                                        Co by nie być gołosłownym. W połowie lat 90 poznałem urocze dziewczę, które dopiero co nawiało z Kazachskiej wsi. Jest Polską - repatriantką, której rodzinę wywieźli w 39, itd.(wiadomo o co chodzi). Generalnie opowiadała o swojej biedzie z nędzą, głodzie (konkretnym głodzie) polskich rodzin. Największym frykasem było podobno znalezienie resztek końskiego łba na składowisku odpadów z pobliskiej przetwórni mięsa. W trakcie rozmów sama stwierdziła, że całkiem entuzjastycznie dawała by dupy w zamian za jedzenie, szkopuł był taki, że nie było komu - wszyscy byli biedni.

                                        Tak więc, gadki jakoby to ja nigdy, nikomu bo GODNOŚĆ, itp. mogą sobie produkować niedojrzałe osóbki żyjące z głową w bezpiecznym kloszu, którym życie jeszcze nie dokopało.
                                  • zakletawmarmur Re: pani... kurtyzana mi wisi. 09.03.11, 00:33
                                    Definicja 'godności' sformułowana przez etyków- to ona jest uniwersalna i nie z
                                    > mienia sie w czasie, a nie Twoje do tego podejście.

                                    No wiesz, różni etycy zmieniali definicje "godności". Co innego mówił Homer w VIII wieku pne a co innego Kant w XVIII wieku ne:-)

                                    > nie znam sie , podaję definicję obowiązyującą w kulturze euroamerykańskiej, bo
                                    > inne mnie nie dotyczą.
                                    > Jak zamieszkam w tej Amazonii to sie dowiem, co jest godnością wg tubylców i ni
                                    > e zdziwię sie jak też będzie chodziło o zachowanie tego czegoś w swoim bycie, c
                                    > o czyni nas podmiotem swojego życia.

                                    Tak samo jak zmieniają się w zależności od innych rzeczy. Ty masz inne rozumienie godności niż np. Doda, pani wciskająca ludziom kit gier audiotele czy jakaś prostytutka... To, że Tobie coś wydaje się poniżej godności nie oznacza, że dla kogoś też takie będzie. A przecież godność każdy ma swoją.

                                    > Ta relacja klienty i sprzedawczyni swojego ciała jest dla mnie potwornym odarci
                                    > em z szacunku do drugiej osoby, jest gwałtem na psychice i robieniem sobie niew
                                    > ybaczalnej krzywdy.

                                    Dla Ciebie. Przyznam się, że ja tak tego nie widzę. Nie uprawiałam co prawda ani seksu za pieniądze ani nawet bez zobowiązań. Nie miałam wielu kochanków:-)
                                    Myśle, że to kwestia wychowania. Moja matka zawsze prostytutkami bardzo się interesowała. Powtarzała, że zazdrości im wielu rzeczy związanych z pracą (seksu). Mój ojciec też miał liberalne poglądy na ich temat. Pracował niedaleko ulicy, na której prostytutki łapały klientów więc czasami sobie na ten temat swobodnie w domu rozmawiali:-) Wzrastałam więc w ogólnym szacunku do kobiet sprzedających się. Mój ojciec powtarzał czasami "lepiej mieć kurwę za żonę, niż żonę za kurwę".

                                    Nie widzę nic złego w samym procederze "seks za pieniądze". Myśle, że jest dużo popularniejszy niż sama prostytucja. Ile pań decyduje się na seks bo boi się, że mąż zabierze wypłatę do innej baby albo prostytutki? Ile kobiet leci na status społeczny męzczyzny? To wszystko też zawiera w sobie formę prostytucji. Uważam, że prostytucja to coś oczywistego.

                                    > Dla mnie seks nie jest na sprzedaż, bo ja go sobie za bardzo cenię, a jak ktoś
                                    > za to zaplaci nie będzie tego szanował.

                                    Czyli po prostu jesteś droższa:-)

                                    > Nie potrafiłabym odciąć sie od tego i życ, bo czułabym w sobie tylko pustkę.
                                    > Jak ktoś sprzedaje swoje ciało do seksu to już n ic mu nie pozostaje,

                                    Ależ pozostaje wszystko!!! Nikt tego ciała tak naprawdę nie kupuje, raczej wypożycza... Ty czułabyś pustkę. Inna kobieta nie. Zresztą może mieć zupełnie inną wrażliwość. Co jeśli kobieta jest dość prosta i nie zagłębia się w jakieś moralne pierdoły? Czy dla niej seks za pieniądze jest poniżający?

                                    > Po mnie może spływac szorowanie kibli prze cale życie, bo nadal pozostaje mi ni
                                    > etknięte wnętrze.

                                    Mnie szorowanie kibli do końca życia właśnie zniszczyłoby bardziej to "wnętrze". Fizycznie chyba bym to zdzierżyła:-)
                                    • sisi_kecz Re: pani... kurtyzana mi wisi. 09.03.11, 01:21
                                      No wiesz, różni etycy zmieniali definicje "godności". Co innego mówił Homer w V
                                      > III wieku pne a co innego Kant w XVIII wieku ne:-)

                                      Tak?
                                      Oświeć mnie, bo nie przyjmuję tego bez pokrycia w cytacie.

                                      Tak samo jak zmieniają się w zależności od innych rzeczy. Ty masz inne, rozumien
                                      > ie godności niż np. Doda, pani wciskająca ludziom kit gier audiotele czy jakaś
                                      > prostytutka...'

                                      wspominałam już ze daleko możemy zawędrować z relatywizowaniem wartości.
                                      Dla przykładu: wolność,
                                      dla kogos wtedy kiedy może iść w nieznane dokąd mu sie podoba- to jego wolność.
                                      Dla poety wolnością jest możliwość tworzenia- to jego wolność.
                                      Dla Herlinga Grudzińskiego, wolnością w gułagu była mozliwośc dokonania wyboru: żyć czy umrzeć.
                                      Zestawmy tak różne rzeczy z ogólną definicją wolności:
                                      wolnośc to brak osobistego zniewolenia.

                                      Czyż nie zgadza sie to u każdego, z tych 3 róznie pojmujacych wolność ludzi?

                                      I tak samo z godnością- kazdy inaczej opisze co znaczy dla niego godność, ale jak porównamy z definicja:
                                      wewnętrzne poczucie, takiej struktury swojego bytu, przez którą istnieje się jako cel, a nie środek działania.
                                      to albo poprzez swoje działania zachowuje godność albo nie.
                                      Kobieta, której osoba jest środkiem dla satysfakcji seksualnej płacącego, może czuć sie godnie udostepniając sie na godzinę ale przypomina mi wtedy poetą, który szuka swojej wolności w pisaniu cen na towarach.

                                      Myśle, że to kwestia wychowania. Moja matka zawsze prostytutkami bardzo się int
                                      > eresowała. Powtarzała, że zazdrości im wielu rzeczy związanych z pracą (seksu).
                                      > Mój ojciec też miał liberalne poglądy na ich temat. Pracował niedaleko ulicy,
                                      > na której prostytutki łapały klientów więc czasami sobie na ten temat swobodnie
                                      > w domu rozmawiali:-) Wzrastałam więc w ogólnym szacunku do kobiet sprzedającyc
                                      > h się.'

                                      ależ ja mam szacunek, dla każdego kto nie kradnie.
                                      W żadnym miejscu nie napisałam tutaj że kogoś potepiam- nie mylmy tego, bo jesli ktoś tutaj nie szanuje tych kobiet, to na pewno nie ja.
                                      Raczej Ci co przeliczają ich ciało na majątek, w tym one same.

                                      Ile kobiet leci na stat
                                      > us społeczny męzczyzny? To wszystko też zawiera w sobie formę prostytucji. Uważ
                                      > am, że prostytucja to coś oczywistego.

                                      uważam że to stwierdzenie jest daleko idącym nadużyciem.
                                      Może ustalmy, ze wszyscy sie kur**my, męzczyźni w pracy, kobiety w małżeństwie a dzieci w piaskownicy, i bedzie zgoda;)

                                      bo ja go sobie za bardzo cenię, a jak
                                      > ktoś
                                      > > za to zaplaci nie będzie tego szanował.
                                      >
                                      > Czyli po prostu jesteś droższa:-)

                                      Naprawdę mnie nie można kupić.
                                      Materialne rzeczy tez mi wiszą.
                                      JUz tak mma , jestem cżłowiek Wschodu i jedynym moim bogactwem to co w głowie i bliscy.
                                      Zresztą zobacz, ze pani...kurtyzana też teraz tak zeznaje- a wczesniej: trociny.
                                      Ja do tego doszlam bez dawania dupy luziom, w spotkaniach z którymi interesowałby mnie tylko ich portfel, więc jestem o ten etap do przodu ;)

                                      > Ależ pozostaje wszystko!!! Nikt tego ciała tak naprawdę nie kupuje, raczej wypo
                                      > życza... Ty czułabyś pustkę. Inna kobieta nie. '

                                      A czy ja twierdze, że każda koreluje te rzeczy : seks na sprzedaż i poczucie godności?
                                      Nie wiem, dlaczego zaś Ty twierdzisz, że pozostaje wszystko i to z takimi dramatycznymi wykrzyknikami.

                                      Zresztą może mieć zupełnie inną
                                      > wrażliwość. '
                                      Tak, wrażliwośc na drogie marki, restauracje i samochody ;)

                                      Co jeśli kobieta jest dość prosta i nie zagłębia się w jakieś moral
                                      > ne pierdoły? Czy dla niej seks za pieniądze jest poniżający? '

                                      jak to co wtedy? jest dorosła niech robi co chce, nie moja broszka.

                                      > Mnie szorowanie kibli do końca życia właśnie zniszczyłoby bardziej to "wnętrze"'
                                      Sądzę, że obie te rzeczy: prostytucja i dożywotnie mycie kibli są destrukcyjne dla odpowiednio wrażliwej osoby.
                                      Różnica jest taka, że jak uda Ci sie wybić z kiblowej roboty, to nie musisz tego w przegródki wkładać, tylko sie możesz cieszyć od rana każdego dnia, ze dziś nie idziesz do kibli tylko masz coś milszego do roboty.
                                      A z tej prostytucją to jak zeznaje margaret musisz robić sobie "przyjemną przygodę" żeby gówno Ci sie nie wylało spod nowej małżeńskiej kołdry.

                                      Oba scenariusze odnosze do osób, które nie stawiają pieniędzy na pierwszym miejscu, bo faktycznie ich refleksja nad swoja ludzką kondycją oczywiście nie dotyczy.

                                      pozdro!
                                      • yoric Re: pani... kurtyzana mi wisi. 09.03.11, 02:49
                                        > W żadnym miejscu nie napisałam tutaj że kogoś potepiam- nie mylmy tego, bo jesli ktoś tutaj nie szanuje tych kobiet, to na pewno nie ja.

                                        :)))
                                        • sisi_kecz Look who's talking! 09.03.11, 10:20
                                          a właściwie who's smiling!

                                          Otóż dyskutuje za pomocą emotikonów Autor tych słów:

                                          prostytucja emigruje z burdelów do np. internetu i poszerza kręgi, może być znacznie bliżej nas, niż myślimy :). Trzeba uważać :))). '

                                          oraz o tym, że "źle im życzymy, bo prostytutek nie lubimy".

                                          Chcesz mnie zagnać do swego bagna?
                                          Siedź tam sam, ze swoją nienawiścią do kobiet, a najbardziej do tych kobiet, które mogą Cie naciągnąć jak nie bedziesz czujny, z prostytutkami na czele.

                                          ;)
                                          • yoric Re: Look who's talking! 09.03.11, 22:09
                                            Sisi, kontakt z ludźmi na poziomie trochę Cię ucywilizował, ale jak widzę przyjdzie mi jeszcze poczekać na wpis w tonie dyskusji - na razie są takie w tonie kłótni, zwykle z próbą taniej wycieczki personalnej.

                                            Mój stosunek do prostytucji jasno wynika z moich wpisów. Natomiast z Twoich wylewa się emojonalnie nacechowane wartościowanie. Twoja sprawa, jakie masz poglądy
                                      • zakletawmarmur Re: pani... kurtyzana mi wisi. 09.03.11, 09:31
                                        > Tak?
                                        > Oświeć mnie, bo nie przyjmuję tego bez pokrycia w cytacie.

                                        Dla Homera o godności świadczyło bardziej pochodzenie... No wiesz ideał wojownika. Nie będę sięgać po zeszyty z LO:-)

                                        > Dla przykładu: wolność,

                                        Ale wolność dla każdego może znaczyć coś innego. Dla bezdomnego będzie to ta przyjemna świadomość, "że nic nie musi", nie ogranicza go troska o płacenie rachunków, dbanie o rodzinę. Dla urodzonego biznesmena będzie to możliwość pełnego wykorzystania swoich talentów do zarabiania kasy, bez ograniczeń w postaci prawanych. Dla jednej kobiety wolność będzie oznaczać, że może uprawiać seks dopiero po ślubie (bo to oznacza, że żądza nie ma nad nią władzy), dla drugiej kobiety będzie oznaczać, że może to robić z kim chce, bo nie ogranicza ją w tym względzie prawo i konwenanse:-)

                                        > wewnętrzne poczucie, takiej struktury swojego bytu, przez którą istnieje się j
                                        > ako cel, a nie środek działania.

                                        > wolnośc to brak osobistego zniewolenia.

                                        No widzisz a ja uważam, że wolność to raczej wybór zniewolenia:-) Nie ma czegoś takiego jak wolność absolutna. Tak samo jak i nie ma czegoś takiego jak godność absolutna. Każdy wybór oznacza mniejsze zło... Dla ciebie mniejszym złem byłoby czyszczenie kibli przez całe życie, dla mnie seks za milion raz w życiu:-)

                                        > Raczej Ci co przeliczają ich ciało na majątek, w tym one same.

                                        Ależ nie tylko, myślisz, ze mają na twarzy napisane jestem prostytutką? Myślisz, że nie mają męzów, nie wydają na świat dzieci, nie prowadzą też normalnego życia? Tak samo można by powiedzieć o sportowcu czy modelce też przeliczają swoje ciało na majątek:-)

                                        > Może ustalmy, ze wszyscy sie kur**my, męzczyźni w pracy, kobiety w małżeństwie
                                        > a dzieci w piaskownicy, i bedzie zgoda;)

                                        Dokładnie! Takie właśnie mam zdanie, tylko inne rodzaje kurwienia są społecznie akceptowalne. Seks nie jest bo seks kobiety z natury jest zły:-) Wiadomo, kobieta ma być wierna, mieć mało partnerów. Mężczyzna ma rozsiewać swoje geny, więc on na seks może sobie pozwolić... Zresztą męskie prostytutki (heteroseksualne) nie są tak potępiane jak kobiety w tym fachu.

                                        > Różnica jest taka, że jak uda Ci sie wybić z kiblowej roboty, to nie musisz teg
                                        > o w przegródki wkładać, tylko sie możesz cieszyć od rana każdego dnia, ze dziś
                                        > nie idziesz do kibli tylko masz coś milszego do roboty.

                                        Nie koniecznie. Raczej ta przegródka jest po to, żeby ludzie nie wykorzystywali tej słabości w celu kontroli życia eks prostytutki:-) Ludzie mają to do siebie, że jak kończą się argumenty, nie mają nad kimś przewagi to szukają słabości drugiego człowieka. Mnie też zdarzyło się usłyszeć jako kontrargument, że np. mam takie zdanie na jakiś temat, bo rodzice się rozwiedli (więc muszę być psychicznie zjebana). Jeśli ktoś nie ma mega jaj, nie chce marnować życia na ciągłą walkę, nie powinien się odsłaniać:-)

                                        > Oba scenariusze odnosze do osób, które nie stawiają pieniędzy na pierwszym mie
                                        > jscu, bo faktycznie ich refleksja nad swoja ludzką kondycją oczywiście nie doty
                                        > czy.

                                        Oj uwierz mi nie stawiam pieniędzy na pierwszym miejscu i nigdy tak nie było. Jednak mam świadomość, że pieniądze mogą dawać to poczucie wolności. Zresztą jak dla mnie prostytucja wydaje się zawodem wnoszącym więcej do życia niż czyszczenie kibli. Poznajesz różnych facetów, każdy czegoś Cię uczy, poszerza Twoje horyzonty, wprowadza w świat coraz to innych preferencji seksualnych. Dla kogoś, kto seks lubi może się to wydawać nawet ekscytujące:-)
                                        A czyszczenie kibli? Uczysz się jak efektywnie sprzątać powierzchnie wielościenne? Poznajesz sposoby sadzenia kloców? Jak dla mnie praca prostytutki wydaje się wnosić więcej do życia:-)
                                        • sisi_kecz Re: pani... kurtyzana mi wisi. 09.03.11, 10:46
                                          Ale wolność dla każdego może znaczyć coś innego. Dla bezdomnego będzie to ta pr
                                          > zyjemna świadomość...'
                                          Po co powtarzasz, to co napisałam?

                                          No widzisz a ja uważam, że wolność to raczej wybór zniewolenia:-) '

                                          To jest wyraz Twojego stanu ducha i brak wolności.
                                          Są ludzie którzy mają poczucie wolności naprawdę w każdej sytuacji- vide Popiełuszko, bo mają wolność w sobie.
                                          A są tacy jak Ty, którzy nie potrafią uwolnić sie z zewnętrznych ograniczeń.
                                          Nie każdemu wolnośc jest dana- nie byłaby wtedy wartością.

                                          Dla ciebie mniejszym złem było
                                          > by czyszczenie kibli przez całe życie, dla mnie seks za milion raz w życiu:-) '

                                          Tak, wyraźnie mamy inny światopogląd i nie ma tu co sie przekonywać.

                                          Tak samo można by powiedzieć o sportowcu czy modelce też przeliczają swoje
                                          > ciało na majątek:-)
                                          Ci ludize nie uprawiają seksu ze swoim sponsorem, bo właśnie chodzi mi o nieprzekraczalną granicę ,do której można iść na kompromis.

                                          > Może ustalmy, ze wszyscy sie kur**my, męzczyźni w pracy, kobiety w małżeń
                                          > stwie
                                          > > a dzieci w piaskownicy, i bedzie zgoda;)
                                          >
                                          > Dokładnie! Takie właśnie mam zdanie, tylko inne rodzaje kurwienia są społecznie
                                          > akceptowalne.'

                                          Twoje zdanie- masz prawo, nawet nie umiem tego skomentować, bo bym musiała używać pojęć z zakresu wypaczonej osobowości i byś mnie oskarżyła że powołuję sie na rozwód Twoich rodziców, a tu raczej zachodzi dalece idący indywidualizm;)

                                          Raczej ta przegródka jest po to, żeby ludzie nie wykorzystywali
                                          > tej słabości w celu kontroli życia eks prostytutki:-) Ludzie mają to do siebie
                                          > , że jak kończą się argumenty, nie mają nad kimś przewagi to szukają słabości d
                                          > rugiego człowieka. Mnie też zdarzyło się usłyszeć jako kontrargument, że np. ma
                                          > m takie zdanie na jakiś temat, bo rodzice się rozwiedli (więc muszę być psychic
                                          > znie zjebana). Jeśli ktoś nie ma mega jaj, nie chce marnować życia na ciągłą wa
                                          > lkę, nie powinien się odsłaniać:-)

                                          Tu sie zgodzę, że może również o to chodzić.
                                          Co za peszek, że społeczeństwo piętnuje tą profesję, ale może to sie zmieni i bedzie kiedys Szkoła dla Dziwek im. Madame Bovary? ;)


                                          Oj uwierz mi nie stawiam pieniędzy na pierwszym miejscu i nigdy tak nie było. J
                                          > ednak mam świadomość, że pieniądze mogą dawać to poczucie wolności. '
                                          Znowu uzależniasz wolność od uwarunkowań zewnętrznych, tą drogą nigdy nie bedziesz wolna. Zawsze bedziew brakowalo kilku patoli na wyjazd na Bali, gdzie istnieje prawdziwa wolnosc ;)

                                          Zresztą jak
                                          > dla mnie prostytucja wydaje się zawodem wnoszącym więcej do życia niż czyszcze
                                          > nie kibli. Poznajesz różnych facetów, każdy czegoś Cię uczy, poszerza Twoje hor
                                          > yzonty, wprowadza w świat coraz to innych preferencji seksualnych. Dla kogoś, k
                                          > to seks lubi może się to wydawać nawet ekscytujące:-)'

                                          Właśnie o takich moptywacjach do podjęcia zawodu pisała margaret- nazwała to trocinami w głowie.
                                          Zauważ że porzuciła te ekscytujące doznania gdy tylko nadarzyła sie okazja i klient przystał na jej prosbe, zeby ja z tego zabrał.
                                          Widać jesteś na etapie margaret przed podjęciem pracy- jeśli nie spróbujesz, zawsze bedziesz rozwijać takie idealistyczne wizje.


                                          Tak?
                                          > > Oświeć mnie, bo nie przyjmuję tego bez pokrycia w cytacie.
                                          >
                                          > Dla Homera o godności świadczyło bardziej pochodzenie... No wiesz ideał wojowni
                                          > ka. Nie będę sięgać po zeszyty z LO:-)'

                                          I na tym kończymy dyskusję, przyjdż jak Ci sie zachce- szamować interlokutora.
                                          • zakletawmarmur Re: pani... kurtyzana mi wisi. 09.03.11, 11:00
                                            > A są tacy jak Ty

                                            Bez tego zwrotu nie dałabyś rady... Widzisz ile rzeczy człowieka ogranicza:-)

                                            > Ci ludize nie uprawiają seksu ze swoim sponsorem, bo właśnie chodzi mi o nieprz
                                            > ekraczalną granicę ,do której można iść na kompromis.

                                            Ale sprzedają SWOJE ciało. To ono jest drogą do celu w postaci kasy:-) O tym chyba pisałaś jako dodód na brak godności prostytutki?

                                            > Twoje zdanie- masz prawo, nawet nie umiem tego skomentować, bo bym musiała używ
                                            > ać pojęć z zakresu wypaczonej osobowości i byś mnie oskarżyła że powołuję sie n
                                            > a rozwód Twoich rodziców, a tu raczej zachodzi dalece idący indywidualizm;)

                                            Na szczęście mam na tyle silną osobowość, że zjechałoby to po mnie całkowicie:-)

                                            > Tu sie zgodzę, że może również o to chodzić.
                                            > Co za peszek, że społeczeństwo piętnuje tą profesję, ale może to sie zmieni i b
                                            > edzie kiedys Szkoła dla Dziwek im. Madame Bovary? ;)

                                            Z takich samych powodów ludzie nie zamieszczają filmików z seks wyczynami ale jak widać czasy się zmieniają. Zresztą fakt, że co druga psostytutka ma męża i dzieci oznacza, że jednak nie jest tak źle, jakby niektórzy chcieli:-)

                                            > I na tym kończymy dyskusję, przyjdż jak Ci sie zachce- szamować interlokutora.

                                            To samo mogłabym napisać do Ciebie ale widzę, że już szukasz sobie powodu coby dyskusje zakończyć. No cóż, nie ma to jak wygodny argument:-)
                                            • sisi_kecz Re: pani... kurtyzana mi wisi. 09.03.11, 11:17
                                              > I na tym kończymy dyskusję, przyjdż jak Ci sie zachce- szamować interloku
                                              > tora.
                                              >
                                              > To samo mogłabym napisać do Ciebie ale widzę, że już szukasz sobie powodu coby
                                              > dyskusje zakończyć. No cóż, nie ma to jak wygodny argument:-)'

                                              Owszem nie mam płaszczyzny do syskusji z Tobą na teamt prostytucji, bo niezbyt mam ochotę rozważać: czy lepszy lajtowy seks z 10 nieśmiałymi blondynami po 500 od łepka, czy z 1 brutalnym szatynem ale za 3 kawałki.
                                              Albo co kupiłabyś zachwyconej rodzinie, po numerku za milion.

                                              Ale nie o to chodzi, bo nawet dla zabicia czasu fajne takie problemy.

                                              Chodzi o elementy dyskusji, ktore sa dla mnie niezbywalne, by ja kontynuować.
                                              Jesli podajesz kontrargument do mojego i na moją próśbę o żródło prezentujesz mi olewające tłumaczenie, że Ci sie nie chce- to po kiego grzyba będę sie wysilać na rozmowę z kimś , kto mnie olewa i gada żeby gadać swoje.
                                              Ty mnie nie szanujesz, ale ja siebie tak, dlatego nie może byc innej opcji- niż sajonara!

                                              No cóż, nie ma to jak wygodny argument:-)'

                                              I pisze to ktoś, kto podawał taki pretekst: nie chce mi sie szukać zeszytów, żeby nie ciągnąć niewygodnego dla siebie, bo napisanego bez sprawdzenia wątku.

                                              Hipokryzja ludzka jest bezdenna...
                                              • zakletawmarmur Re: pani... kurtyzana mi wisi. 09.03.11, 11:33
                                                A widzisz i znowu nie dałaś rady:-)

                                                > Albo co kupiłabyś zachwyconej rodzinie, po numerku za milion.

                                                Nie wiem dokładnie co bym zrobiła. Wiem tylko, że zrobiłabym wszystko, żeby mieć z niego dwa miliony:-)

                                                > Jesli podajesz kontrargument do mojego i na moją próśbę o żródło prezentujesz m
                                                > i olewające tłumaczenie, że Ci sie nie chce- to po kiego grzyba będę sie wysila
                                                > ć na rozmowę z kimś , kto mnie olewa i gada żeby gadać swoje.

                                                Wybacza ale nie będę przeszukiwać dzieł Homera szukając czegoś o godości tym bardziej że na necie jest wiele opracowań... To równie dobrze mogłabyś Ty zrobić.

                                                > I pisze to ktoś, kto podawał taki pretekst: nie chce mi sie szukać zeszytów, że
                                                > by nie ciągnąć niewygodnego dla siebie, bo napisanego bez sprawdzenia wątku.

                                                To akurat wydaje mi się sensowny argument:-) Wiesz jak ktoś nie pamięta o czym ktoś pisał to nie prosi, żeby ktoś mu to wyszukał ale sam braki uzupełnia...
                                            • songo3000 Zakleta, daj se spokój 09.03.11, 11:42
                                              Mimo, że pamięć mam zasadniczo marną to dobrze pamiętam popisy Keczupowej z początków bytności na tym forum. Dosyć konkretnie i dosadnie określiłem wtedy jej miałkość, nadęte ego połączone z brakiem kojarzenia przyczynowo-skutkowego (tylko gdy pasuje oczywiście :) Do tego jak widać dochodzi stawianie się na piedestale z liściem laurowym na cyckach. Naprawdę, szkoda słów.
                                              • zakletawmarmur Re: Zakleta, daj se spokój 09.03.11, 11:49
                                                No ale wtedy musiałabym troche popracować a tak to przynajmniej mam wymówkę:-)
                                                • songo3000 Re: Zakleta, daj se spokój 09.03.11, 19:10
                                                  W sumie masz rację, już lepiej poczytać, że dla kogoś czarne jest zielone bo taki ma 'styl pisania' niż w pracy zasuwać :DDD
                            • aandzia43 Re: pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 16:46

                              > Kurwą nie ale przez bogatszą część społeczeństwa nie będzie traktowana z szacun
                              > kiem... Tak jak prostytutka przez ludzi spoza jej kręgów. Ona wśród swojej grup
                              > y społecznej będzie przyjmowana jako coś normalnego:-)

                              No nie osłabiaj mnie? ;-) W kulturalnych (nei tylko bogatych) domach z panią sprzątającą chatę w sobotę pan i pani domu wypiją czasem poranną kawę, a na pewno przyjaźnie zagadają czy miło pogawędzą. W tym czasei dzieci będą się plątać po domu doskonale uświadomione co do charakteru pracy tej pani na rzecz ich rodziny. Panią szanować będą i choć zawód sprzątaczki nie jest szczytem ich marzeń, to będą mieć świadomość, że zarabiając własną kasę na studiach trzeba kelnerować, stać na zmywaku czy właśnei sprzątać. Bo nawet jak w domu dostatnio i z perspektywami na najbliższe trzy pokolenia, to popracować własnymi ręcami w młodości, według wielu rodziców, też trzeba. A teraz: czy wyobrażasz sobie pana domu przedstawiającego rodzinie przy sobotniej porannej kawie dziewczynę z agencji, z którą właśnie spędził noc?

                              Czy każda kobieta, która posiada lepiej zarabiającego męża
                              > nie jest czymś na kształt prostytutki? Jak dla mnie to jest obłuda...

                              Przegięłaś :-)

                              • zakletawmarmur Re: pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 18:16
                                > No nie osłabiaj mnie? ;-) W kulturalnych (nei tylko bogatych) domach z panią sp
                                > rzątającą chatę w sobotę pan i pani domu wypiją czasem poranną kawę, a na pewno
                                > przyjaźnie zagadają czy miło pogawędzą.

                                Ależ takie osoby bywają są miłe pod warunkiem, ze nie trzeba zaciśniać znajomości i wszystko odbywa się jedynie w stopniu, którym sami są zainteresowani. Nikt przecież nie myśli o wspólnym spędzaniu czasu poza domem a jak dziewczyna/chłopak zbliży się do ich potomstwa to już w ogóle:-) Przypomina mi się ojciec koleżanki z LO. Gdy dowiedział się, że jego jedynaczka spotyka się z jego pracownikiem (chłopak po zawodówce mechanik, on właściciel salonu samochodowego) to od razu wytłumaczył chłopakowi, gdzie jest jego miejsce, choć wcześniej był bardzo miły i na luzie:-)

                                Panią szanować będą i choć zawód sprzątaczki nie jest szczytem ich marzeń,
                                > to będą mieć świadomość, że zarabiając własną kasę na studiach trzeba kelnerowa
                                > ć, stać na zmywaku czy właśnei sprzątać.

                                Ja mam świadomość, że w czasie studiów to ludzie różne rzeczy robią, ja roznosiłam gazety w LO, mój chłop pracował w MacDonaldzie, przyjaciel w USA sprzątał Wesołe Miasteczko a przyjaciółka kroiła sałatę pekińską:-) Jednak taka praca z założenia jest "tymczasowa". Nie ma się to nijak do pracy "na stałe". No oczywiście, że nie będą jej wyzywać czy upadlać dlatego, że mało zarabia ale nie będą też mieć ją za równą sobie...

                                A teraz: czy wyobrażasz sobie pana domu p
                                > rzedstawiającego rodzinie przy sobotniej porannej kawie dziewczynę z agencji, z
                                > którą właśnie spędził noc?

                                Pewnie wśród kolegów miałby już mniejsze obiekcje...
                                • aandzia43 Re: pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 19:03
                                  > Ależ takie osoby bywają są miłe pod warunkiem, ze nie trzeba zaciśniać znajomoś
                                  > ci i wszystko odbywa się jedynie w stopniu, którym sami są zainteresowani.

                                  Ależ ja sobie z tego doskonale zdaję sprawę. No i co z tego? Czy ja mówię o bliskich znajomościach? Chodzi mi, ni mniej ni więcej, o bezkolizyjne mijanie się w obrębie społeczności przedstawicieli różnych profesji. I o cieszące się szacunkiem i aprobatą miejsce w tejże społeczności. I tu prostytutka wypada z sieci mniej i bardziej subtelnych ścieżek. I sorry, nawet nie dlatego, że żona to cerber pilnujący swojej dziedziny. Sami panowie bardzo skrupulatnie strzegą miru domowego. Kurwy do pokoju dziecięcego nie przyprowadzają. Przykre.

                                  Nie ma się to nijak do pracy "na stałe". No oczywiś
                                  > cie, że nie będą jej wyzywać czy upadlać dlatego, że mało zarabia ale nie będą
                                  > też mieć ją za równą sobie...

                                  Ale ja nie piszę o jakiejś utopii, w której radca prawny, czy nauczyciel ma sprzątaczkę za równą sobie. No co ty, indoktrynacja peerlowska ci się czkawką odbija? ;-) Piszę o tym, do kogo/czego ludzie się przyznają, kogo wprowadzają w swój świat, czyli do rodziny, domu, w krąg znajomych. Nawet w charakterze sprzątaczki. Ale w oficjalnym obiegu. Swojej pani do obciągania nie przedstawią dzieciom i nie powiedzą: szanuj Zosiu pracę pani Jadzi, bo na studiach może przyjdzie ci pracować w tym samym charakterze ;-)


                                  > Pewnie wśród kolegów miałby już mniejsze obiekcje...

                                  Pewnie wśród niektórych kolegów tak. Ale z wielu srodowisk nawet męskich mogłoby go to wykluczyć.
                                  • zakletawmarmur Re: pani... kurtyzana mi wisi. 08.03.11, 22:50
                                    > Ależ ja sobie z tego doskonale zdaję sprawę. No i co z tego? Czy ja mówię o bli
                                    > skich znajomościach? Chodzi mi, ni mniej ni więcej, o bezkolizyjne mijanie się
                                    > w obrębie społeczności przedstawicieli różnych profesji.

                                    Wybacz ale mnie ten fakt nie przekonuje. Co z tego, że ktoś zaprasza mnie na kawkę, skoro tak naprawdę ma mnie za kogoś gorszego?

                                    Piszę o tym, do kogo/czego ludzie się przyznają, kogo wprowadzają w swó
                                    > j świat, czyli do rodziny, domu, w krąg znajomych.

                                    Tylko, że np. mnie średnio interesuje czy pracodawca mnie w swój świat wprowadza:-) Nie musi mnie przedstawiać żonie czy dzieciom. Dla mnie to nie jest żadna nagroda... Mam swój świat a w nim tych, którym na mnie zależy i to w dodatku ze wzajemnością. Nie czuje potrzeby, żeby był to cały świat. Czy jakaś prostytutka nie może mieć podobnie?

                                    > Pewnie wśród niektórych kolegów tak. Ale z wielu srodowisk nawet męskich mogłob
                                    > y go to wykluczyć.

                                    No wiesz, jeśli się przejmuje to nie powinien sie z prostytutką wiązać:-) Podobno 1/2 prostytutek ma mężów. I oni jakoś sobie z tym radzą...
                                    • aandzia43 Dlaczego cenię sobie "oficjalny obieg"? 09.03.11, 23:33
                                      > Tylko, że np. mnie średnio interesuje czy pracodawca mnie w swój świat wprowadz
                                      > a:-) Nie musi mnie przedstawiać żonie czy dzieciom. Dla mnie to nie jest żadna
                                      > nagroda..

                                      Zaklęta, znasz mnie trochę i chyba nie przypuszczasz, ze jestem osobą, którą kręci uścisk dłoni prezesa? ;-PPP Kiedy piszę o wprowadzaniu pani od sprzątania do domu prezesa (nie na salony, ale do kuchni i, co bardziej znamienne, do pokoju dziecięcego) nie rozumuję w kategorii nagród i zaszczytów. Raczej w kategorii bardzo cennej formy akceptacji i szacunku. Wydaje mi się, że kryterium pewnego rodzaju szacunku i akceptacji dla osoby (np. przez pryzmat jej zajęcia) jest to, czy wprowadzamy ją w obszar życia, w którym poruszają się nasze dzieci. Dzieci to stworzenia, które kochamy straszliwie i które przede wszystkim staramy się chronić przed tym, co według nas złe. Nie przedstawiamy córeczce prostytutki z tekstem: "to jest pani Andżelika, która pomaga tatusiowi spuścić z krzyża" tak, jak przedstawiamy panią Jadzię anonsując ją: "to jest pani Jadzia, która będzie pomagać nam utrzymać dom w czystości i gotować ci pyszne pierożki". I wydaje mi się, że nie tylko dlatego, że dziecko nie ogarnia (i nei powinno) niuansów seksu tak, jak ogarnia sprawy żywienia i sprzątania.
                                      Chronimy dziecko przed tym, co według nas złe, nie przedstawaimy prostytutek świadczących uslugi dla członków naszej rodziny, ale nie dlatego, że uważamy, że seks jest zły i taką wiedzę chcemy przekazać naszemu dziecku. Dlatego, że uważany, że w prostytycji jest coś nie halo, że należy ona do mrocznego i podziemnego świata, o który nasze dzieci nie powinny się ocierać. I coś mi się zdaje, ze dzieje się tak nie tylko w kulturze judeochrześcijańskiej. W tym sensie "oficjalny obieg" nie jest wyrazem załgania, sztywnego kija w dupie i nerwowego "co ludzie powiedzą", tylko ubraniem w formę obyczaju głębszych pokładów moralności.
              • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 10:00
                Nie daleko mnie jest dobra restauracja, którą prowadzi eks prostytutka. Wyszła za mąż za faceta z branży ("biznesmena"). Pamiętam jak zobaczyłam ją pierwszy raz w życiu to zrobila na mnie duże wrażenie. Kobieta bardzo elegancka, zadbana, "na poziomie". Myśle, że jednak nie każda będzie miała tyle szczęścia...

                Myśle, że takie kobiety bardzo często wiążą się właśnie z facetami z branży. Dla przeciętnego mężczyzny prostytucja rzadko jest czymś co potrafiłby tak naprawdę zaakceptować. Tak jak "normalnej" kobiecie ciężko jest zaakceptować "ciemne interesy" lub wyrok więzienia przyszłego męża. Facet z branży jest z tym oswojony... Jeśli facet pół życia spędził wśród prostytutek, jeśli mieszkał w dzielnicy, gdzie co druga kobieta tak zarabiała na chleb, jeśli znał te kobiety od tej drugiej strony (normalnego życia) to zdążył się przyzwyczaić i nie razi go to tak bardzo.
                Co do klientów... To fakt, że wśród nich też zdarzają się "kandydaci na męża". Z tych samych powodów. Jednak trzeba brać pod uwagę, że często są to po prostu mężczyźni, którzy nie potrafią poderwać "normalnej kobiety". Są po prostu za mało atrakcyjni... Ci pozostali nie są zainteresowani taką kobietą na stałe, sami zresztą często mają za porządną żonę:-)

                Myśle, że to prostytutki często nie są skore do wiązania się. Przypomina mi się motyw z "Miasta utrapienia". Prostytutki wyśmiewają podstarzałego klienta, który chce poczuć się jak rycerz i wziąć sobie do domu "biedną prostytutkę". Biedną czyli piękną, młodą i dobrze zarabiającą kobietę:-) Tylko, że im podoba się to życie z adrenalinką, wolnością, różnymi mężczyznami i dużymi pieniędzmi... Ciężko to zamienić na bycie żoną jakiegoś mało atrakcyjnego dziadka:-) Facetom się wydaje, że jak laska jest prostytutką to nie powinna się cenić i związać sie z pierwszym chętnym a poźniej do końca życia całować go po stopach...
                • urquhart Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 10:34
                  > Co do klientów... To fakt, że wśród nich też zdarzają się "kandydaci na męża".
                  > Z tych samych powodów. Jednak trzeba brać pod uwagę, że często są to po prostu
                  > mężczyźni, którzy nie potrafią poderwać "normalnej kobiety". Są po prostu za ma
                  > ło atrakcyjni...

                  Przeważająca większość klientów jest żonata, tylko seksu w domu nie ma :)

                  > Myśle, że to prostytutki często nie są skore do wiązania się. Przypomina mi się
                  > motyw z "Miasta utrapienia". Prostytutki wyśmiewają podstarzałego klienta, któ
                  > ry chce poczuć się jak rycerz i wziąć sobie do domu "biedną prostytutkę". Biedn
                  > ą czyli piękną, młodą i dobrze zarabiającą kobietę:-)

                  Po 40tce te które się nie stoczyły myślą zwykle o stabilizacji i wycofaniu maja odłozone pieniądze, ale coraz trudniej im konkurować. Zwykle maja już dzieci. I maja w czym wybierać, chętnych facetów nie brakuje, mogą wybrzydzać, trochę z sentymentu po zakończeniu kariery udziela się na garsonierze przecież i doradza tym młodszym :)
                  • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 11:00
                    > Przeważająca większość klientów jest żonata, tylko seksu w domu nie ma :)

                    No właśnie w domu mają wszystko poza seksem. Do dziwek przychodzą więc po seks a nie po związek:-)

                    Zwykle maja już dzieci.
                    > I maja w czym wybierać, chętnych facetów nie brakuje, mogą wybrzydzać,

                    Tak, tak, wybrzydzać... Pewnie, że chętnych nie brakuje. Jak kobieta ma kasę i dobrze wygląda to zawsze sobie kogoś znajdzie. Jednak nie może liczyć, że będą to faceci o zbliżonej do niej atrakcyjności (kasa, wiek, atrakcyjność wizualna). Z reguły chodzi o panów, którym w życiu nie wyszło, np. o byłych kryminalistów bez szans na legalna pracę ewentualnie panów w wieku ich ojca, którzy za seks do tej pory i tak płacili... Fakt bycia prostytutką znacznie obniża wartość kobiety na rynku matrymonialnym. Oczywiście niektórym się uda ale statystycznie to pewnie szanse są małe:-) Jestem jednak przekonana, że dla tych kobiet nie ma to większego znaczenia. Małzeństwo, związki są mocno przereklamowane...
                    • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 11:48
                      Z reguły chodzi o panów, którym w życiu nie wyszło, np. o byłych kryminalistó
                      > w bez szans na legalna pracę ewentualnie panów w wieku ich ojca, którzy za seks
                      > do tej pory i tak płacili... Fakt bycia prostytutką znacznie obniża wartość ko
                      > biety na rynku matrymonialnym.'

                      Polecam film "Na krawędzi nieba"
                      www.filmweb.pl/film/Na+kraw%C4%99dzi+nieba-2007-406731
                      to bardziej życiowa historia niż osławiona Pretty women, ktora jest przecież bajką o kopciuszku.
                      Kto chce mieć głębszy wjazd w meandry ludzkich losów i kwestie prostytucji niż tandetny holywoodzki scenariusz, powinien obejrzeć ten obraz.
                      Nigdy go nie zapomni i to wcale nie ze względu na ostre sceny czy brutalność, bo tego tam nie ma, ale jest prawda o ludziach, o najważniejszych rzeczach, które zbliżają nas do krawędzi nieba.

                      :)
                      • aandzia43 Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 16:50
                        Bardzo fajny film :-) Prostytucji dotyczy zaledwie jeden z wątków, a przedstawione jest to zagadneinei bez wzdęcia, patetyczności i ckliwości, ale i bez puszczania oka do widza. Polecam, jak ktoś nie widział.
      • misssaigon Re: Moralność pani... kurtyzany 07.03.11, 23:15
        Rzeczywiscie zastanawiajaca jest troska autora postu o emerytalna kondycje pan trudniacych sie najstarszym zawodem swiata...mafia jej raczej w opieke nie wezmie. Skutecznym sposobem jest znalezienie sobie meza wsrod klientow, takiego, ktory zapewni przywoity status na starosc.

        Brawa za taka doze empatii..nic tylko isc i propagowac jakis sensowny program emerytalny..pytanie tylko czy przed
        czy po?
    • dolby2 Spokojna głowa! 07.03.11, 18:17
      Dają sobie radę! Zrobi smutne oczęta, buźkę w ciup i szybko znajdzie jelenia. A mało to przechodzonych panienek u boku mężów frajerów?
      • brak.polskich.liter Re: Spokojna głowa! 07.03.11, 21:22
        No, wlasnie o to chodzi, ze niezbyt wiele. Wbrew "romantycznym" bajdom rodem z literatury wagonowej i Hollywood, zenienie sie z przedstawicielkami najstarszej profesji czy adeptkami sponsoringu nie jest powszechnym zjawiskiem.
      • zakletawmarmur Re: Spokojna głowa! 08.03.11, 10:24
        Oj moja droga przeceniasz męska naiwność:-) Mężczyźni potrafią świetnie kalkulować, może i nawet lepiej niz kobiety... Z byle kim się nie żenią... Wbrew pozorom "była prostytutka" może być dla kogoś "dobrą kandydatką na żonę". Myślisz, że każdy facet może sobie bez problemu znaleźć atrakcyjną żonę? Myślisz, że dziewictwo to jedyna wartość, którą przekazuje żona? To się mylisz...
        Prostytutka może mieć konkretne plusy, być dużo młodsza, dużo bardziej atrakcyjna wizualnie, może mieć odłożoną większą kasę, niż kobiety u których pan ma branie:-) Sama przyznaj, że dla kogoś te wartości mogą znaczyć więcej niż dziewictwo:-) Jak to powiedział kiedyś znajomy koledze, który się zastanawiał dlaczego związał się z "przechodzoną kobietą":

        "Lepiej kupić używany samochód ale za to dobry model z fajnymi zderzakami, niż malucha prostu z salonu"
        :-)

        I kto jest większym frajerem, facet wiążący się z ustawioną finansowo, atrakcyjną prostytutką czy koleś wiążący się z bidną, brzydką dziewicą? Czy taka atrakcyjna, kasiasta prostytutka wiążaca się ze nieatrakcyjnym panem nie jest większą frajerką?
        • songo3000 Facet wiążący się z dziewicą 08.03.11, 12:14
          zawsze jest frajerem :D
          • zakletawmarmur Re: Facet wiążący się z dziewicą 08.03.11, 12:25
            No wiesz, kogoś to może obrzydzać, że pani innym rozdawała... "Po co płacić za coś co ktoś miał za darmo."
            :-)

            Moim zdaniem "frajerzy" to określona grupa mężczyzn, którzy z kim by sie nie związali i tak zawsze bedą się czuć oszukani:-) W wieku dwudziestu lat za frajerstwo uważają związek z "nie dziewicami". W wieku trzydziestu lat z kobietami mniej zarabiającymi/ dzieciatymi/ posiadającymi jakieś wymagania np. dziecko. W wieku czterdziestu lat z bezpłodnymi równolatkami/ małolatami, które chcą się za ich kasę bawić a nie dzieci rodzić:-) Generalnie zmienia się u nich "motyw wykorzystania" ale zawsze trafiają na kobiety, które chcą ich w jakiś sposób wykorzystać:-)
            • songo3000 Re: Facet wiążący się z dziewicą 08.03.11, 12:55
              Jak dziewica może takiego faceta 'wykorzystać'? Całą resztę czaję ale początek już nie bardzo...
              • zakletawmarmur Re: Facet wiążący się z dziewicą 08.03.11, 13:27
                > Jak dziewica może takiego faceta 'wykorzystać'?

                "Nie dziewica", czyli każda, która dziewicą już nie jest:-)
                Wiadomo, że chce go wykorzystać! Innym dawała bez ślubu, "za darmo":-) A on ma się z taką ożenić? Skoro tamci tego nie zrobili to on też frajerem nie będzie:-)
                • songo3000 Re: Facet wiążący się z dziewicą 08.03.11, 17:55
                  Aha :))) no dobra, bo jeszcze ugrzęznę w odmętach tych z gruntu obcych mi filozofii ;P
    • cartman71 w CV może napisać.... 07.03.11, 18:43
      1. Tester f-my farmakologicznej (wszystkie możliwe choroby przenoszone...;-)
      2. Nocne liczenie samochodów na potrzeby zarządcy dróg
      3. Obserwacja migracji ptaków
      4. Badanie wydajności drogowców (ich pracy przy budowaniu dróg rzecz jasna)
      5. praca na rzecz GUS (Kto, czym i z czym;-)

      I wiele innych możliwości. Więc nie tak źle;-)
    • koszerniak Zalezy JAKA prostytutka 07.03.11, 21:37

      Pannica z Wawki, ktora ustawial sobie biznes na tlelfon/ e-mail jako k...wa luksusowa, dzis juz nie pracuje, mysle ze nei narzeka. Jelonej do dzis oplaca jej mieszkanie na 57 Street w NY, ona ma sklep z ciuchami w Meatpacking District, zdaje sie ze dwie po cichu dalej dziewczyny dla niej pracuja. Za spotkanie brala od 2K w gore, 3-4 w tygodniu max.
      Lubila opowiadac, nasluchalem sie kiedys ze hohho/
    • senseiek perfekcyjna znajomosc francuskiego.. 07.03.11, 23:33
      > Mając np. 45 lat stwierdzi - "chyba już czas z tym skończyć, może wyślę jakieś
      > CV o normalną pracę"
      >
      > Tylko co tam napisze?

      - doswiadczenie w bezposrednim kontakcie z klientami
      - perfekcyjna znajomosc francuskiego
      - bezkonfliktowa
      - umiejetnosc pracy w zespole
      - dostosowywanie sie do najbardziej wyrafinowanych zyczen wymagajacych klientow
    • yoric Re: Moralność pani... kurtyzany 07.03.11, 23:33
      OK, prostytutka to jedno. Powiedzmy, że ma głowę na karku i masę szczęścia, nie daje się wciągnąć w półświatek, w dragi, w alkohol, w szastanie kasą
      • senseiek Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 00:03
        > A co z panienkami, które zgadzają się na występ przed kamerą w jakiejś taniej a
        > le popularnej rodzimej produkcji typu Podrywacze? Ta kasa to są z pewnością jak
        > ieś grosze, a jakie później takiej lasce pozostają opcje???

        Wez nie zartuj.. Podrywacze sa z Kryspinowa, 15 km od Krakowa, a nigdy zadnej z ich lasek w zyciu bym nie poznal na ulicy..
        • yoric Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 00:20
          na ulicy może nie... ale mąż, znajomi z pracy, albo klasowi koledzy dziecka mają więcej czasu żeby się przyjrzeć. A i nagranie można przewinąć... No i takie materiały jednak krążą po Polsce. Moim zdaniem nie da rady się wywinąć od niechcianej popularności.
          • senseiek Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 02:12
            yoric napisał:

            > na ulicy może nie... ale mąż, znajomi z pracy, albo klasowi koledzy dziecka maj
            > ą więcej czasu żeby się przyjrzeć. A i nagranie można przewinąć... No i takie m
            > ateriały jednak krążą po Polsce. Moim zdaniem nie da rady się wywinąć od niechc
            > ianej popularności.

            Colin Farrell, Paris Hilton, itd, itp. maja swoje sex tape'y (nawet ja mam kilka godzin ;), i jakos nie przeszkadza im (nam ;) to w zdobywaniu nowych partnerow..
            • yoric Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 02:33
              To argument na serio, czy na żarty? :)
              • senseiek Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 02:58
                > To argument na serio, czy na żarty? :)

                Po trochu oba.

                Jak ktos ma hopla na punkcie przeszlosci partnera/ki, to moze i fakt braku dziewictwa bedzie argumentem przeciwko nim/niej.. co bylo, to bylo, po co do tego wracac i rozpamietywac..
                • yoric Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 17:08
                  Co do stosunku do przeszłości - zgoda. Ale tu problem jest innej natury - załóżmy nawet, że mąż wie i toleruje, ale odkrycia dokonują sąsiedzi, albo koledzy dziecka... Przecież to jest totalna destrukcja image'u publicznego... Przepraszam za przykład, ale wyobraź sobie, że Twoi kumple z pracy na takim filmiku identyfikują Twoją żonę - w tym kręgu jesteś skończony...
      • songo3000 Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 00:04
        Aaa, tu już nie mówisz o prostytutkach tylko aktorkach ;PPP Mają one dosyć jasną ścieżkę kariery, co faktycznie ogranicza znacznie 'opcje'.

        BTW. "Podrywacze" są po prostu paskudni :/
    • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 09:04
      yourtomek napisał:

      > Przeraża mnie ten zawód.

      A dlaczego? Przecież nikt nie każe Ci być kurtyzaną. :)
      • grosz-ek Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 09:33
        > Przeraża mnie ten zawód.

        Why?

        Dla mnie dużo bardziej moralnie niszczącym jest bycie agentem/doradcą finansowym. Wciskać ludziom niekorzystne dla nich rozwiązania finansowe pomimo całej świadomości szkodliwych konsekwencji za tym stojących - po prostu oburzające...
        • urquhart Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 10:07
          Dobra pointa.
          Prostytutka sprzedaje seks - ale zwykle uczciwie. Konkretna przyjemność za konkretne pieniądze.
          Krzywda dzieje się żonom które ten sam seks wyceniają znacznie drożej.
          Ostatnio byłem przerażony jak normalnie pojmowane i akceptowane jest prawdziwe kurestwo i złodziejstwo jak branie łapówek.
        • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 11:58
          grosz-ek napisał:

          > Dla mnie dużo bardziej moralnie niszczącym jest bycie agentem/doradcą finansowy
          > m. Wciskać ludziom niekorzystne dla nich rozwiązania finansowe pomimo całej świ
          > adomości szkodliwych konsekwencji za tym stojących - po prostu oburzające...

          Mam takie samo podejście do tej kwestii - świadczenie usług seksualnych przez kobiety to uczciwy biznes (oczywiście nie odnosi się to do działalności alfonsów) a działalność wielu firm zajmujących się udzielaniem tzw. kredytów i "skubaniem" ludzim którzy są w trudnej sytuacji finasowej jest nieuczciwe.
          • yoric Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 17:01
            Nawet jeśli zgodzimy się co do zasady, że prostytucja jest uczciwa, i tak każdy z nas wolałby mieć za żonę doradczynię finansową, czy łapówkarę... Tak już jesteśmy skonstruowani...
            • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 10:06
              Zdecydowanie wolałbym uczciwą prostytutkę, niż nieuczciwą doradczynię finasową, którą z pełną świadomością żeruje na ludzkim nieszczęściu.
    • leszekm Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 09:48
      Taaaak, przypomniał mi się taki fragment z Marqueza, z opowiadania - Pogrzeb Mamy Grande:

      ... a najgłośniej płakały stare k....y, bo ktoż jak one rozumie gorycz przemijania...
    • yourtomek Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 16:46
      znalazłem taki wątek na forum o tytule
      "U Mnie Kobieta zarabia min. 120 zl za godz. Jaka dyskryminacja ?"

      Wszyscy zadowoleni :):):):)

      www.bankier.pl/forum/pokaz_tresc.html?thread_id=2149062&strona=1
      • efi-efi Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 20:30
        margaret_cavendish napisała:
        >>Faktycznie moja "znajoma" miała to szczęście, że nie zdążyła wsiąknąć głęboko w to >>środowisko.
        >>I czasem samej trudno mi w to uwierzyć, że przez to wszystko przeszłam.

        -Rozumiem, że mąż(TŻ) akceptuje to co robiłaś wcześniej . A czy mówi swoim znajomym o Twojej przeszłośći?
        • margaret_cavendish Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 22:25
          No wiesz, tak jak on akceptuje moją przeszłość, tak i ja jego, bo niby dlaczego tylko ja miałabym się z niej tłumaczyć?
          A tak poważnie, to kiedy postanowiliśmy być razem, grubą kreską odkreśliliśmy wcześniejsze doświadczenia i zaczęliśmy budować coś na nowo.

          Zresztą myślę, że on tak naprawdę nawet nie pamięta czym się zajmowałam dekadę temu. Gdyby ktoś go o to zapytał, to zobaczył by pewnie na jego twarzy autentyczne zdziwienie;).
          Za bardzo jest przywiązany do wizerunku swojej ukochanej realizującej się zawodowo, bardzo ambitnej i pracowitej, osiągającej kolejne szczeble kariery i nie spoczywającej na laurach, mimo, że już w sumie mogłaby, tak, że nijak ten utrwalony przez ostatnie lata wizerunek nie skorelowałby mu się z kobietą upadłą;).
          Ponadto, nijak sobie nie mogę przypomnieć, abym kiedykolwiek miała status prostytutki. Owszem, studentki, pracownicy banku, korporacji (bo w różnych miejscach zdarzyło mi się pracować), córki, kochanki etc. Bo co poniektórym to się chyba wydaje, że prostytucję ma się wypisaną na twarzy.

          Dlatego z poblażliwym uśmiechem czytam wypociny co poniektórych tutejszych paniuś, które pięknie kompromitują się znajomością tematu, snując coraz to nowe teorie na temat zepsucia, zgnilizny moralnej, i o zgrozo! braku godności adeptek ww. zawodu;).

          Moje drogie (drodzy), wydawałoby się, iż mając pod ręką osobę, którą chwilowo bawi wspominkowe wracanie do przeszłości, choćby po to, aby zobaczyć, jak długą drogę się przebyło, wypadałoby wykorzystać okazję i zasięgnąć języka u źródła. Owa osóbka bowiem nie wykonywała swojego zawodu w próżni, miała koleżanki, z którymi chociażby zdarzało jej się współpracować na gruncie zawodowym, więc jakąś tam wiedzę i szersze spektrum oglądu sytuacji posiada.
          Ale już dawno zauważyłam, że na tym forum uprawia się sztukę dla sztuki, a że przy okazji opowiada kompletne dyrdymały to już insza inszość:).
          • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 22:47
            Dlatego z poblażliwym uśmiechem czytam wypociny co poniektórych tutejszych pani
            > uś, które pięknie kompromitują się znajomością tematu, snując coraz to nowe teo
            > rie na temat zepsucia, zgnilizny moralnej, i o zgrozo! braku godności adeptek w
            > w. zawodu;).'

            Jasne, to był w Twoim zyciu epizod taki jak inne, tylko zupełnie przypadkowo weszłaś w ten temat pisząc o "swojej znajomej", zamiast bezpośrednio o sobie.

            Ponadto, nijak sobie nie mogę przypomnieć, abym kiedykolwiek miała status prost
            > ytutki. Owszem, studentki, pracownicy banku, korporacji '

            A dlaczego ise tego wstydzisz i wypierasz z pamięci?

            a dlaczego uciekłaś od tego z pierwszym lepszym miłym klientem, który sie zgodził?

            Moje drogie (drodzy), wydawałoby się, iż mając pod ręką osobę, którą chwilowo b
            > awi wspominkowe wracanie do przeszłości, choćby po to, aby zobaczyć, jak długą
            > drogę się przebyło, wypadałoby wykorzystać okazję i zasięgnąć języka u źródła. '

            To ja sie zapytam u źródła:
            zaczęłaś wykonywać to zajęcie z konieczności, dla ciuchów i kosmetyków, dla funu?
            ilu klientów miałaś?
            większosc chciała pełnego stosunku czy loda?
            zgadzałaś sie na praktyki typu: wiązanie, poniżanie, a seks analny był za dopłatą?
            musialas sie przebierac lub udawać kogoś?

            opowiadaj, opowiadaj,
            jestem ciekawa jak pielęgnowałaś swoją godnośc w tym szajsie.
            • margaret_cavendish Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 23:02
              Jasne, to był w Twoim zyciu epizod taki jak inne, tylko zupełnie przypadkowo we
              > szłaś w ten temat pisząc o "swojej znajomej", zamiast bezpośrednio o sobie.

              O matulu, tylko osoba o inteligencji rozwielitki mogła się nie zorientować od początku, że piszę o samej sobie;)

              A dlaczego ise tego wstydzisz i wypierasz z pamięci?

              Ani się nie wstydzę, ani nie wypieram specjalnie z pamięci.
              Ja przecież też zapomniałam, bo tamte doświadczenia w żaden sposób nie rzutują na moje obecne życie. Ot, czasem przy okazji takiego tematu, otwiera się w mózgu jakaś przegródka.

              a dlaczego uciekłaś od tego z pierwszym lepszym miłym klientem, który sie zgodz
              > ił?
              Ani nie uciekałam, ani nie był on pierwszym lepszym. Tak naprawdę długo pozwalaliśmy dojrzeć naszemu uczuciu, zanim którekolwiek z nas je nazwało.

              opowiadaj, opowiadaj,
              > jestem ciekawa jak pielęgnowałaś swoją godnośc w tym szajsie

              A teraz to za późno, teraz już mi się nie chce. Trzeba było korzystać, jak była okazja:P.
              Teraz nastrój mi się zmienił i szufladka zamknęła;).
              • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 23:14
                > O matulu, tylko osoba o inteligencji rozwielitki mogła się nie zorientować od p
                > oczątku, że piszę o samej sobie;)

                A ja nie twierdze, ze chciałaś kogoś zmylić, bo jakie to ma znaczenie w anonimowym forum:)
                Twierdzę tylko, że taki zapis w trzeciej osobie, świadczy o tym, że ten etap Twojego życia to dla Twojej psyche, etap wstydu i hańby przykrywany banknotami.


                tamte doświadczenia w żaden sposób nie rzutują
                > na moje obecne życie. Ot, czasem przy okazji takiego tematu, otwiera się w mózg
                > u jakaś przegródka.'

                Zaryzykuję przypuszczenie, że ta przegródka będzie C
                • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 23:25
                  W całości:


                  > O matulu, tylko osoba o inteligencji rozwielitki mogła się nie zorientować od p
                  > oczątku, że piszę o samej sobie;)

                  A ja nie twierdze, ze chciałaś kogoś zmylić, bo jakie to ma znaczenie w anonimowym forum:)
                  Twierdzę tylko, że taki zapis w trzeciej osobie, świadczy o tym, że ten etap Twojego życia to dla Twojej psyche, etap wstydu i hańby przykrywany banknotami.


                  tamte doświadczenia w żaden sposób nie rzutują
                  > na moje obecne życie. Ot, czasem przy okazji takiego tematu, otwiera się w mózg
                  > u jakaś przegródka.'

                  Zaryzykuję przypuszczenie, że ta przegródka będzie Ci sie otwierała co jakiś czas do końca życia, a w międzyczasie będą okresy remisji.
                  Mozesz twierdzić, że Ci to nie rzutuje, ale na pewno wolałabyś tych wspomnień nie mieć i nie upychać ich w przegródki, a swoją niewątpliwą (piszę bez przekąsu) wielką miłość poznać na zwykłych lodach w restauracji.


                  teraz już mi się nie chce. Trzeba było korzystać, jak była
                  > okazja:P.
                  > Teraz nastrój mi się zmienił i szufladka zamknęła;).'

                  Przecież już pisalam, że ogląd życia prostytutki mi wisi.
                  Chciałam zrobić Ci grzeczność swoim zainteresowaniem, skoro sie przełamałaś do wypowiedzi na ten temat w pierwszej osobie.
                  Zabierz te fascynujące detale do przegródki i zainstaluj 3 nowe kłódki.
                  Tym wycofaniem nie możesz sie łudzić , ze mnie przekonałaś do swojego happyendu.

                  pozdro!
                  • margaret_cavendish Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 23:42
                    Twierdzę tylko, że taki zapis w trzeciej osobie, świadczy o tym, że ten etap Tw
                    > ojego życia to dla Twojej psyche, etap wstydu i hańby przykrywany banknotami.
                    >

                    Eeee tam, ja mam po prostu taki styl, że czasem zdarza mi sie pisać o sobie w trzeciej osobie.
                    Ani tu wstydu nie ma ani hańby żadnej, choćbyś nie wiem jak bardzo próbowała mi narzucić swój ogląd świata.
                    Może Cię to szokować, ale ja mam naprawdę sporo miłych wspomnień z tamtego okresu, no co ja na to poradzę, że nie postrzegam tego epizodu jako błędu. Zwłaszcza, że dzięki temu doświadczeniu poznałam swoją drugą połówkę.

                    Przy czym, przyznaję, miałam to szczęście, że uniknęłam w zasadzie jakichkolwiek negatywnych konsekwencji związanych z wykonywaniem takiego zawodu.
                    Dlatego też myślę o tym etapie swojego życia jako o przygodzie w sumie i nie upycham wstydliwie wspomnień po zakamarkach swojego mózgu.
                    A jako, że mam znakomitą pamięć, do tego fotograficzną, to mój umysł sam uznał za stosowne układać całą wiedzę i doświadczenia w stosowne szufladki.
                    • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 00:25
                      Eeee tam, ja mam po prostu taki styl, że czasem zdarza mi sie pisać o sobie w t
                      > rzeciej osobie.'

                      Eeeetam.
                      A dasz jakieś linki to Twoich wypowiedzi o sobie w 3 osobie na inny temat?
                      Są w innej przegródce, która otwiera sie w przyszły czwartek? tak sądziłam:)


                      > Ani tu wstydu nie ma ani hańby żadnej, choćbyś nie wiem jak bardzo próbowała mi
                      > narzucić swój ogląd świata. '

                      Nie mam zamiaru Ci nic narzucać, na podstawie Twoich wypowiedzi o chowaniu w przegródki, nie pamiętaniu ze sie było prostytutką, wielokrotnym zapewnianiu o miłej przygodzie i amnezji partnera, po prostu wysnuwam swoje wnioski i tyle.

                      Może Cię to szokować, ale ja mam naprawdę sporo miłych wspomnień z tamtego okre
                      > su'

                      po prostu masz inna hierarchię wartości. Buciki za ta kase i brylowanie w fajnych ciuchach wśród studentek, dawały Ci więcej satysfakcji niż slęczenie na wykładach.
                      Mnie to nie szokuje, mnie to zniesmacza, ale przyjmuję do wiadomości i nie twierdzę, ze kłamiesz.

                      Zwłaszcz
                      > a, że dzięki temu doświadczeniu poznałam swoją drugą połówkę.'

                      a coś by zmieniło, gdybyś poznała go na koncercie?


                      Przy czym, przyznaję, miałam to szczęście, że uniknęłam w zasadzie jakichkolwie
                      > k negatywnych konsekwencji związanych z wykonywaniem takiego zawodu.

                      Skoro wykonywałaś tą profesję "półgębkiem" to nie dziwota.
                      W sumie w CV nie do końca możesz to wpisac i nie do końca możesz pominąć.

                      > A jako, że mam znakomitą pamięć, do tego fotograficzną, to mój umysł sam uznał
                      > za stosowne układać całą wiedzę i doświadczenia w stosowne szufladki.

                      Kurde, a ja mam na odwrót.
                      Zawaansowana skleroza, a tyle wspomnień chciałabym mieć pod ręką.

                      ;)
                      • margaret_cavendish Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 01:09
                        Eeeetam.
                        > A dasz jakieś linki to Twoich wypowiedzi o sobie w 3 osobie na inny temat?
                        > Są w innej przegródce, która otwiera sie w przyszły czwartek? tak sądziłam:)

                        Nie dam:). Naprawdę myślałaś, że przyjdę tutaj pod swoim regularnym nickiem, z jakimś tam dorobkiem forumowym i może jeszcze ze zdjęciem w wizytówce?

                        po prostu masz inna hierarchię wartości. Buciki za ta kase i brylowanie w fajny
                        > ch ciuchach wśród studentek, dawały Ci więcej satysfakcji niż slęczenie na wykł
                        > adach.

                        Błąd. Ja ślęczałam na wykładach, ale robiłam to w fajnych ciuchach i ślicznych bucikach;). Chociaż nie wiem, co dawało mi więcej satysfakcji, chyba jednak egzaminy zdawane w pierwszych terminach. Śliczne ubranka były tylko dodatkiem, ponadto przez nie musiałam udowadniać co poniektórym wykładowcom, że nie jestem tylko ładną lalką.

                        > a coś by zmieniło, gdybyś poznała go na koncercie?
                        W tym właśnie sęk, że nie poznałabym go na koncercie, a nawet gdyby, prawdopodobnie nie zamienilibyśmy ze sobą więcej niż dwóch zdań.
                        On mnie długo musiał otwierać, stopniowo przełamywaliśmy kolejne bariery intymności. Ja do tej pory uważam, że on mnie uratował.
                        Ale nie od prostytucji, tylko ode mnie samej.

                        Dobrze, koniec tej godziny szczerości, idę spać, bo jutro ciężki dzień w pracy się szykuje. Dobranoc Państwu:).
            • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 10:22
              sisi_kecz napisała:

              > opowiadaj, opowiadaj,
              > jestem ciekawa jak pielęgnowałaś swoją godnośc w tym szajsie.


              Sisi, dlaczego chcesz narzucić komuś swój sposób postrzegania prostytucji? Rozumiem, że dla Ciebie to szajs, ale nie wszyscy muszą mieć takie podejście jak Ty. Dla kogoś to może mieć zupełnie inny "wymiar". Czytałem kiedyś wywiad z kobietą, która pięła się po szczeblach kariery w jakiejś dużej korporacji, aż do szczebla szefowej kadr. W pewnym momencie jednak jej frustracja nieuczciwością sytstemu stala się tak duża, że postanowiła zmienić zawód. Została prostytutką uczciwie zarabiającą na życie na własną rękę. Ja uważam, że lepiej jest być ucziwą prostytutką, niż osobą świadomie bioracą udział w nieuczciwym traktowaniu pracowników w korporacji.
              • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 10:26
                Rozu
                > miem, że dla Ciebie to szajs, ale nie wszyscy muszą mieć takie podejście jak Ty
                > . Dla kogoś to może mieć zupełnie inny "wymiar"'

                Masz rację, wycofuję to słowo.
                zastąpmy je zatem"
                > opowiadaj, opowiadaj,
                > > jestem ciekawa jak pielęgnowałaś swoją godnośc w tym "wymiarze".

                pozdro!
                • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 10:28
                  sisi_kecz napisała:

                  > jestem ciekawa jak pielęgnowałaś swoją godnośc w tym "wymiarze".

                  To nadal to samo podejście - widzisz innych jedynie poprzez pryzmat swojego stosunku do prostytucji. Czy nie przyszło Ci do głowy, że dla kogoś innego prostytucja może być godnym zajęciem?
                  • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 11:02

                    Czy nie przyszło Ci do głowy, że dla kogoś innego prostyt
                    > ucja może być godnym zajęciem?'

                    Przyszło mi to do głowy, dlatego pytam profesjonalistkę.

                    A Tobie przyszlo do głowy, że w dyskusji chodzi o wymianę poglądów, a nie o wieczne Twoje: nie wyrażajmy żadnej opinii, bo to takie ograniczone.

                    pozdro!
                    • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 11:26
                      sisi_kecz napisała:

                      > Przyszło mi to do głowy, dlatego pytam profesjonalistkę.

                      Kto pyta nie błądzi, ale o ile się orientuję, nie ma szans, żebyś zbłądziła w ten 'szajs".
                      Zauważ, że Twoje pytanie zawiera bardzo negatywną ocenę, a wyjaśnienia Twojej rozmówczyni lekceważysz i próbujesz udowodnić, że to co ona pisze jest zasłoną dymną, a tak naprawdę to jest tak i siak (czyli tak jak wynika z Twojego podejścia do prostytucji).

                      > A Tobie przyszlo do głowy, że w dyskusji chodzi o wymianę poglądów, a nie o wie
                      > czne Twoje: nie wyrażajmy żadnej opinii, bo to takie ograniczone.

                      Wymieniaj poglądy do woli, ale nie próbuj wmawiać innym, że powinni dzielić z Tobą podejście do uprawiania prostytucji i godności z tym związanej.
                      • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 11:37
                        Wymieniaj poglądy do woli, '

                        o WOW!, dostałam pozwoleństwo ;)

                        ale nie próbuj wmawiać innym, że powinni dzielić z T
                        > obą podejście do uprawiania prostytucji i godności z tym związanej.'

                        Ty tak wlaśnie odczytujesz, kiedy ktoś mówi swoje zdanie, lub pyta o te a nie inne rzeczy, że kogoś chce przekonać.
                        Mi to WISI, czy ktoś zmieni pogląd pod wpływem moich postów, a nawet to wykluczam jako mniej satysfakcjonującą od sporu, formę.

                        Jesteś przewrażliwiony, nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielblądem.

                        pozdro!
                        • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 12:05
                          sisi_kecz napisała:

                          > o WOW!, dostałam pozwoleństwo ;)

                          o Warszawski Okręg Wojskowy? ;)

                          A co, znaj mój gest! ;) ;)

                          > Ty tak wlaśnie odczytujesz, kiedy ktoś mówi swoje zdanie, lub pyta o te a nie i
                          > nne rzeczy, że kogoś chce przekonać.

                          Oj, sisi, potrafię czytać ze zrozumieniem. Zacytuję zatem Ciebie samą: "Mozesz twierdzić, że Ci to nie rzutuje, ale na pewno wolałabyś tych wspomnień nie mieć i nie upychać ich w przegródki, a swoją niewątpliwą (piszę bez przekąsu) wielką miłość poznać na zwykłych lodach w restauracji."

                          Przecież to nie jest proste wyrażenie swojego negatywnego poglądu na sprawę, tylko wmawianie autorce, że wiesz lepiej, co ona sama czuje. I zauważ, że nie używasz formy przypuszczjącej, nie rozważasz różnych możliwości tylko wyrażasz swoją pewność w odniesieniu do innej osoby, używając zwrotu "na pewno". Skąd tyle pewności w Tobie?

                          > Mi to WISI, czy ktoś zmieni pogląd pod wpływem moich postów, a nawet to wyklucz
                          > am jako mniej satysfakcjonującą od sporu, formę.

                          Nie posądzam Cię wcale o dążenie do zmiany czyichś poglądów. Piszę jedynie o Twojej pewności co do odczuć innej osoby.

                          > Jesteś przewrażliwiony, nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielblądem.

                          Jaki koń jest każdy widzi. Nie zamierzam niczego w tym zakresie udowadniać. ;)
                          • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 13:25

                            Zacytuję zatem Ciebie samą: "Mozesz
                            > twierdzić, że Ci to nie rzutuje, ale na pewno wolałabyś tych wspomnień nie mieć
                            > i nie upychać ich w przegródki, a swoją niewątpliwą (piszę bez przekąsu) wielk
                            > ą miłość poznać na zwykłych lodach w restauracji."
                            >
                            > Przecież to nie jest proste wyrażenie swojego negatywnego poglądu na sprawę, ty
                            > lko wmawianie autorce, że wiesz lepiej, co ona sama czuje.'

                            Nie mam wpływu na to, jak sobie interpretujesz.
                            Czy uważasz, ze mam przekonanie o swoim rentgenie do czyjegoś umysłu, niczym ditchdoc? ;)
                            Naprawdę uważasz, że ja sądzę iż wiem lepiej co myśli i czuje dana osoba, niż ona sama?
                            Że ja komuś wmawiam, co ma czuć i jakie emocje mieć?
                            Dlatego mówię, że jesteś przewrazliwiony, bo jedyne co przyszło Ci do głowy, czytając powyższy tekst, to ze ja pouczam margaret co powinna.

                            Otóz, nie.
                            Kiedy piszę: "ale na pewno wolałabyś tych wspomnień nie mieć" to nadal wyrażam tylko swój pogląd na taką sytuację, kiedy ma sie dziwkarską przesżłość, że wolałoby sie nie mieć takiego epizodu.
                            Jak ona mi pisze: właśnie że nie, to była miła przygoda, myślę o tym jako o jednym ze wspomnień.
                            To ja nadal jestem nieprzekonana, że powtórzyłaby ten epizod bez zastanowienia, ale nie dążę do tego, żeby mi przyklasnęła, że mam rację. Ona wie co myśli i wie, czy to co tu pisze jest z tym zgodne. Nikt tego nie sprawdzi i jej słowo jest jakby końcowe w ramach argumentacji.

                            Nie uważam, że wiem najlepiej co margaret czuje- ona to wie najlepiej- uważam, ze nie mówi prawdy, bo albo oszukuje siebie, albo nie ma na to ochoty w tej dyskusji.
                            To jest mój pogląd, którego jej nie narzucam, bo jakżebym niby mogła to zrobić ? ;)

                            Skąd tyle
                            > pewności w Tobie?'

                            bo na tamten moment byłam pewna swojego poglądu:)
                            teraz juz nie jestem taka pewna, czy dziewczyna, która za modne buciki oddaje swoje ciało do używania seksualnego, ma coś takiego jak obiekcje i wątpliwości.
                            Ale nadal uważam, że jest taka opcja.


                            Jaki koń jest każdy widzi. Nie zamierzam niczego w tym zakresie udowadniać. ;)'

                            ale tam nie zamierzasz. Zawsze wykażesz rewolucyjną czujnośc, kiedy w swoim mniemaniu stwierdzisz, ze ktoś komuś narzuca poglądy lub wyraża sie w sposób wartościujący.
                            Gdyby pilnować tych Twoich ultraliberalnych sposobów mówienia o świecie, to byłoby śmiertelnie nudno i bezpłciowo, ale jakże politycznie poprawnie ;)
                            Natomiast jako jeden taki model, zupełnie dobrze uzupełniasz wachlarz opinii.

                            pozdro!
                            • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 14:20
                              sisi_kecz napisała:

                              > Nie mam wpływu na to, jak sobie interpretujesz.
                              > Czy uważasz, ze mam przekonanie o swoim rentgenie do czyjegoś umysłu, niczym di
                              > tchdoc? ;)

                              Nic nie uważam, tylko czytam dokładnie to, co sama napisałaś.

                              > Otóz, nie.
                              > Kiedy piszę: "ale na pewno wolałabyś tych wspomnień nie mieć" to nadal wyrażam
                              > tylko swój pogląd na taką sytuację, kiedy ma sie dziwkarską przesżłość, że wola
                              > łoby sie nie mieć takiego epizodu.

                              Kiedy piszesz "na pewno", to znaczy, że jesteś pewna. :) A pewni to możemy być tylko siebie i to na tyle na ile nas sprawdzono. Masz więc pełne prawo być pewną jak Ty byś się czuła, ale tej pewności nie możesz mieć w stosunku do innej osoby.

                              > To ja nadal jestem nieprzekonana, że powtórzyłaby ten epizod bez zastanowienia,
                              > ale nie dążę do tego, żeby mi przyklasnęła, że mam rację.

                              Masz prawo być nieprzekonana, ale pewności co do innej osoby mieć nie możesz. :)

                              > Nie uważam, że wiem najlepiej co margaret czuje- ona to wie najlepiej- uważam,
                              > ze nie mówi prawdy, bo albo oszukuje siebie, albo nie ma na to ochoty w tej dys
                              > kusji.
                              > To jest mój pogląd, którego jej nie narzucam, bo jakżebym niby mogła to zrobić? ;)

                              Jeśli nie uważasz, że wiesz najlepiej, to nie pisz "na pewno". Możesz przeciesz napisać, że uważasz za bardzo prawdopodobne.

                              > bo na tamten moment byłam pewna swojego poglądu:)

                              Swojego poglądu możesz być pewna, ale Ty wyraziłaś swoją pewność co do odczuć innej osoby. Łapiesz różnicę pomiędzy tymi dwiema pewnościami? :)

                              > ale tam nie zamierzasz.

                              Nie zamierzam, bo i tak jestem świadom tego, że niczego nie udowodnię. :)
                              • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 14:52
                                > Swojego poglądu możesz być pewna, ale Ty wyraziłaś swoją pewność co do odczuć i
                                > nnej osoby. Łapiesz różnicę pomiędzy tymi dwiema pewnościami? :)'

                                Nikt rozsądny nie uważa, że wie co czuje druga osoba, więc nie bede powtarzać że wyrażałam swój pogląd na temat tego co moim zdaniem ona czuje, bez żądania od niej ,by potaknęła- chociaż oczywiście błoby mi to na rękę by uwskutecznić swój zamysł.
                                A zamysł jest taki, żeby trochę zastopować te ochy i achy nad przedsiębiorczością dziewczyny przywołującej to "miłe wspomnienie".
                                Nie potepiam jej, jej dupa i nic mi do tego, tylko wolałabym aby nie malowała tutaj wizji kurestwa jako fajnego epizodu.
                                Trzeba przyznać, że margaret jest bardzo zasadnicza i uczciwa w podkreślaniu tego, że ona miała szczęście nie zaznać opieki alfonsów, nie popaść w narkotyki i inne atrakcje ją ominęły i że to był fart w tym wszystkim.
                                Jednak jak widać po reakcjach, już tu niektórzy uczestnicy dyskusji zachłysnęli sie tym pomysłem na łatwy szmal i lekkomyslnie nie biorą pod uwagę zagrożeń.
                                Dlatego uważam, że mogłaby nie otwierać przegródki, bo to może narobić tylko szkody.

                                Potępiam osoby, które czerpią zysk z nierządu kobiet, potępiam namawianie kogokolwiek do tej groźnej dla psychiki i zdrowia profesji i uważam, ze żadna osoba, która lubi kobiety nie może lubić prostytucji- powinna kibicować temu, by to zjawisko znikło, a nie aby sie rozwijało.


                                Możesz przeciesz
                                > napisać, że uważasz za bardzo prawdopodobne.'

                                Wiesz, ze nie mogę;)
                                uważałabym wtedy, że nie dość sugestywnie wyraziłam swoją opinię i popadłam w libertyńskie relatywizmy, zamiast przekazać ideę, na której mi zależy.

                                duze pozdro!!!
                                • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 15:45
                                  sisi_kecz napisała:

                                  > Nikt rozsądny nie uważa, że wie co czuje druga osoba, więc nie bede powtarzać ż
                                  > e wyrażałam swój pogląd na temat tego co moim zdaniem ona czuje, bez żądania od
                                  > niej ,by potaknęła- chociaż oczywiście błoby mi to na rękę by uwskutecznić swó
                                  > j zamysł.

                                  Nikt rozsądny nie będzie przypuszczał, że pisząc "na pewno" tak naprawdę masz na myśli jedynie swoje przypuszczenie. Wyrażaj się zatem precyzyjnie, żeby zmniejszyć pole niewłaściwej interpretacji twoich tekstów. :)

                                  > Nie potepiam jej, jej dupa i nic mi do tego, tylko wolałabym aby nie malowała t
                                  > utaj wizji kurestwa jako fajnego epizodu.

                                  Ona tylko przedstawiła swój przypadek, a nie ogólną wizję kurewstwa.
                                  A propos "kurestwa", czy to ma coś wpólnego z kurą? ;)

                                  > Potępiam osoby, które czerpią zysk z nierządu kobiet, potępiam namawianie kogok
                                  > olwiek do tej groźnej dla psychiki i zdrowia profesji i uważam, ze żadna osoba,
                                  > która lubi kobiety nie może lubić prostytucji- powinna kibicować temu, by to z
                                  > jawisko znikło, a nie aby sie rozwijało.

                                  Nie zgadzam się z Tobą. Można lubić kobiety i prostytucję określonego rodzaju (prostytucję bez pośredników, w której buierze udział kobieta, która z własnej i nieprzymuszonej woli świadczy usługi seksualne). Jest natomiast oczywiste, że lubienie prostytucji, w której sutenerzy czerpią korzyści z pracy kobiet, jest złe.

                                  > Wiesz, ze nie mogę;)
                                  > uważałabym wtedy, że nie dość sugestywnie wyraziłam swoją opinię i popadłam w l
                                  > ibertyńskie relatywizmy, zamiast przekazać ideę, na której mi zależy.

                                  Możesz, możesz, bo wyraziłabyś się wtedy precyzyjnie i jednocześnie mogłabyś pokazać swój negatywny stosunek do tego zjawiska. Jedno nie przeczy drugiemu. ;)
                                  • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 16:20
                                    Możesz, możesz, bo wyraziłabyś się wtedy precyzyjnie i jednocześnie mogłabyś po
                                    > kazać swój negatywny stosunek do tego zjawiska. Jedno nie przeczy drugiemu. ;)'

                                    Wiem jestem jak ta babcia, która po obiedzie mówi:
                                    -Wnusiu idź na rowerek
                                    -nie chcę babciu
                                    -Na pewno chcesz, przeciez każdy chłopiec lubi jeździć na rowerku.
                                    itd.

                                    wnerwiająca, ale ma dobre intencje:)
                                    Nie mogę pisać precyzyjniej, nie ograniczaj mi stylu, bo trzymam sie zasad: nieobrażania dyskutanta, solidnego i uczciwego podejścia do dyskusji- co do reszty, no trudno.
                                    Ktoś mnie bedzie nie znosił za styl, komuś bedzie to pasowało, nigdy sie nie dogodzi wszystkim.
                                    Poza tym jak widać , ogromna rzesza moich "mimowolnych" fanów ciągle pamięta nawet moje posty sprzed roku.
                                    Czy po takim połechtaniu kobiecej próżności, sądzisz, że ja wezmę sie za pracę nad ehem...precyzją? :)))

                                    Nie zgadzam się z Tobą. Można lubić kobiety i prostytucję określonego rodzaju (
                                    > prostytucję bez pośredników, w której buierze udział kobieta, która z własnej i
                                    > nieprzymuszonej woli świadczy usługi seksualne). '
                                    No widzisz, ale po pierwsze to są bardzo rzadkie przypadki, a po drugie, chciałabym, żeby każda kobieta była szanowana i pracowała na swój kapitał w taki sposób, by otoczenie nie mogło jej tego w żaden sposób zdyskredytować.
                                    Jeśli ona sprzedaje swoje ciało do użytku obcemu facetowi, to jest to jakaś jej porażka obojętnie czy moralna, czy środowiskowa, czy teraz, czy czkawką w przyszłości. W najlepszym razie jest to strata czasu i potencjału.
                                    A żadnej kobiecie tego nie życzę.

                                    A propos "kurestwa", czy to ma coś wpólnego z kurą? ;)'

                                    Raczej ma to coś wspólnego z zakrętem.
                                    We w Wloszech jest duzo "curv", zarówno naturalnych, jak i asfaltowych.
                                    A to tego na całym morskim wybrzeżu mają "bagno",
                                    czyli plażę.

                                    pozdro!
                                    • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 16:58
                                      sisi_kecz napisała:

                                      > Ktoś mnie bedzie nie znosił za styl, komuś bedzie to pasowało, nigdy sie nie do
                                      > godzi wszystkim.

                                      To nie jest kwestia stylu tylko kwestia precyzji wyrażania się. :)

                                      > Poza tym jak widać , ogromna rzesza moich "mimowolnych" fanów ciągle pamięta na
                                      > wet moje posty sprzed roku.
                                      > Czy po takim połechtaniu kobiecej próżności, sądzisz, że ja wezmę sie za pracę
                                      > nad ehem...precyzją? :)))

                                      Ja wolę precyzję wyrażania myśli zmiast łechtania czyjejkolwiek próżności. ;) Nic nie sądzę, ale uważam, że zwiększenie precyzji byłoby ze wszech miar korzystne. ;)

                                      > No widzisz, ale po pierwsze to są bardzo rzadkie przypadki, a po drugie, chciał
                                      > abym, żeby każda kobieta była szanowana i pracowała na swój kapitał w taki spos
                                      > ób, by otoczenie nie mogło jej tego w żaden sposób zdyskredytować.

                                      Otoczenie zawsze znajdzie sobie powód do dyskredytowania, jeśli zagnie parol na kogoś.

                                      Ja też chciałbym, żeby wszyscy żyli w idealnym świecie, ale rzeczywistości nie przeskoczysz. Prostytucja istnieje od tysięcy lat i będzie istnieć tak długo jak istnieje zapotrzebowanie na seks.

                                      > Jeśli ona sprzedaje swoje ciało do użytku obcemu facetowi, to jest to jakaś jej
                                      > porażka obojętnie czy moralna, czy środowiskowa, czy teraz, czy czkawką w przy
                                      > szłości. W najlepszym razie jest to strata czasu i potencjału.
                                      > A żadnej kobiecie tego nie życzę.

                                      Dla Ciebie to porażka, a dla konkretnej kobiety może to być sukces finasowy połączony z przyjemnością. :)

                                      > Raczej ma to coś wspólnego z zakrętem.
                                      > We w Wloszech jest duzo "curv", zarówno naturalnych, jak i asfaltowych.

                                      Z zakrętem to ma coś wspólnego słowo "kurewstwo", bo pochodzi od słowa "kurwa", a to z kolei pochodzi od słowa "curva". Natomiast "kurestwo" moim zdaniem może pochodzić tylko od kury. ;)
                                      • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 21:01
                                        Ja wolę precyzję wyrażania myśli zmiast łechtania czyjejkolwiek próżności. ;)
                                        > Nic nie sądzę, ale uważam, że zwiększenie precyzji byłoby ze wszech miar korzys
                                        > tne. ;)
                                        Wszystko rozumiem, ale ja naprawde sie tu staram i na tle jakis błaznujących albo sfustrowanych ludzi, powtarzających swoje mantry lub robiących One Man Show, nie uważam żebym musiała wyciskać jeszcze jakieś poty i przełamywać swoja chaotycznosc i lekki bajzel w pisaniu.
                                        Staram sie żeby moje posty nie były pustosłowiem, żeby zawsze starannie zastanowić sie w czym moge pomóc Autorowi albo dodać coś konkretnego w jakieś sprawie.
                                        Porównaj to do osiagnięć innych stałych Userów, to powiem Ci że jakąś robotę robi tu parę osób (gomory, posagowa, aandzia, urquhart, jan, m00n), są też osoby, które piszą rzadko o bardzo treściwie, ale są też takie osoby, które wpadają by wtrącić co bądź byle duzo ":D" i miernych dowcipasków wklepać.
                                        Jestem ambitna i empatyczna, nawet jakąś pisaninę na przypadkowym forum traktuje jako kontakt z prawdziwymi ludźmi, którzy mają prawdziwe uczucia, nie puszczam enterem popeliny.
                                        Ale nie dam sie tresować, do jakieś wydumanej "precyzji" i poprawności politycznej- bo ktoś ma takie widzimisię- dziekuje za radę EOT.

                                        > Dla Ciebie to porażka, a dla konkretnej kobiety może to być sukces finasowy poł
                                        > ączony z przyjemnością. :)'
                                        Niech robi co chce, po prostu wolałabym aby kobiety swój sukces osiągały nie stając sie przedmiotami z dziurą do wynajęcia.

                                        Natomiast "kurestwo" moim zdaniem może
                                        > pochodzić tylko od kury. ;)'

                                        hehehehe:))
                                        jeszcze od "kurka" albo od "kurażu" albo od "kurateli" albo od "kuranta" albo od...

                                        nie no, meliniarskim slangiem poleciałam, nie ma co kombinować :)))

                                        pozdro!




                                        Co do lenistwa mężczyzn, to fakt, ciągnie nas w odróżnieniu od kobiet potrzeba doświadczania pustki i niektórzy nazywają to "boskiego pierwiastka", do którego jest niezbędne wyciszenie i odizolowanie się. by urquhart
                                        • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 10.03.11, 09:05
                                          sisi_kecz napisała:

                                          > Jestem ambitna i empatyczna, nawet jakąś pisaninę na przypadkowym forum traktu
                                          > je jako kontakt z prawdziwymi ludźmi, którzy mają prawdziwe uczucia, nie puszcz
                                          > am enterem popeliny.
                                          > Ale nie dam sie tresować, do jakieś wydumanej "precyzji" i poprawności politycz
                                          > nej- bo ktoś ma takie widzimisię- dziekuje za radę EOT.

                                          Najważniejsze to mieć dobre mniemanie o sobie i dobrze wypadać, porównując się z innymi (gorszymi). ;)
                                          • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 10.03.11, 10:52
                                            Najważniejsze to mieć dobre mniemanie o sobie i dobrze wypadać, porównując się
                                            > z innymi (gorszymi). ;)'

                                            To bardzo ważne, zeby mieć dobre mniemanie o sobie.
                                            Nie dośwaidczałes od swojego otoczenia, byś zawsze zachowywał sie skromnie i nie chwalił siebie- bo to jakaś zbrodnia.
                                            Z takim wdrukowanym podejściem, kobiety zawsze mają problem by np. negocjować swoje warunku pracy, lub nie dać sie zakrzyczeć w tłumie.
                                            Z kultury amerykańskiej może mało rzeczy warto brać, ale zawsze podziwiam to , jak tam kobiety potrafią sie soba chwalić. Ma dwie nogi to zgłasza sie do konkursu Najpiekniejsze Nogi Kalifornii. Ma dwa dni doświadczenia w księgarni to wepnie sobie w klapę plakietkę: Konsultant Literacki, itp.

                                            Co do prównywania sie z gorszymi.
                                            Przychodziłam ze szkoły z czwórką, to tato natychmiast pytał dlaczego taka ocena.
                                            Mówiłam, ze to byla i tak najwyższa ocena, bo inni mieli tróje i dwóje.
                                            - Ty nie jesteś "inni" - odpowiadał.
                                            Oczywiście przysiadywałam fałdów i zakuwałam na piatkę by mu pokazać, że koncentruję sie na tym, aby sama być najlepsza jak potrafię.

                                            W końcu mama powiedziała mi, że uważa ze to mnie za duzo kosztuje i żebym skupiła sie na tym, czego lubie sie uczyc, a resztę przedmiotów po prostu zaliczała.

                                            Tak samo jest w życiu- sufitu nie przeskoczysz.
                                            Nie widzę powodu uderzania sie w łepetynę, bo za 200 uderzeniem wyrobie sobie pióro w perfekcyjnym wyrazaniu myśli.
                                            JA tego nie chcę i właśnie nie oglądam sie na innych, którzy roszczą sobie prawo by mi to wytykać.
                                            Moze zajrzyj do wpisów, w których ktoś obraża druga osobe, może zastanów sie czy nie obrażasz uczuć religijnych drugich osób, może zacznijmhy od poziomu podstawowego zanim przyczepi sie do "precyzji"sisi.

                                            Owszem, na tle wielu innych osób wyróżniam sie poziomem dyskusji- czy to nie jest prawda?
                                            Dlaczego tak kłuje w oczy to stwierdzenie?

                                            Owszem, na tle wielu innych osób wypadam słabo i niemerytorycznie- czy to nie jest prawda?
                                            Takie wyznania zawsze będa popularne w tym kraju, bo lubimy ludzi z niską samooceną.

                                            Co` można zrobić, żeby wszystkich zadowolić?
                                            Nic, można robić swoje.

                                            Tylko raz w żyuciu mnie tato pochwalił i z perspektywy czasu żałuję, że dałam sie wrobić w ten wyscig o jego zadowolenie.
                                            Ma to jakieś plusy ale więcej dało minusów, więc nie powtarzam już tego błędu.

                                            pozdro!
                                            • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 10.03.11, 11:21
                                              sisi_kecz napisała:

                                              > To bardzo ważne, zeby mieć dobre mniemanie o sobie.

                                              tak, to bardzo ważne, ale można je mieć, nie porównując się z gorszymi.

                                              > Z kultury amerykańskiej może mało rzeczy warto brać, ale zawsze podziwiam to ,
                                              > jak tam kobiety potrafią sie soba chwalić.

                                              Nie ma nic złego w chwaleniu się, ale jest inny nieco wymiar ma chwalenie siebie przy jednoczesnym pokazywaniu, że inni są gorsi. A Ty to robisz, odwołując się nawet do konkretnych forumowiczów.

                                              > Nie widzę powodu uderzania sie w łepetynę, bo za 200 uderzeniem wyrobie sobie p
                                              > ióro w perfekcyjnym wyrazaniu myśli.
                                              > JA tego nie chcę i właśnie nie oglądam sie na innych, którzy roszczą sobie pra
                                              > wo by mi to wytykać.

                                              Nie musisz się uderzać, nie pisz jedynie, że "na pewno" oznacza jedynie Twoje przypuszczenie czy coś w tym rodzaju. ;)

                                              > Moze zajrzyj do wpisów, w których ktoś obraża druga osobe, może zastanów sie cz
                                              > y nie obrażasz uczuć religijnych drugich osób, może zacznijmhy od poziomu podst
                                              > awowego zanim przyczepi sie do "precyzji"sisi.

                                              Nie obrażam uczuć religijnych, nie mówię, że są śmieszne, nie mówię, że nie mają do nich prawa, tylko piszę, że ja mam inne poglądy i uważam poglądy religijne za chybione, jeśli chodzi o zrozumienie otaczającej nas rzeczywistości. Ja własnie tak uważam, a inni niech sobie uważają inaczej. Nie wyklucza to dyskusji i wymiany poglądów.

                                              > Owszem, na tle wielu innych osób wyróżniam sie poziomem dyskusji- czy to nie je
                                              > st prawda?
                                              > Dlaczego tak kłuje w oczy to stwierdzenie?

                                              > Owszem, na tle wielu innych osób wypadam słabo i niemerytorycznie- czy to nie j
                                              > est prawda?
                                              > Takie wyznania zawsze będa popularne w tym kraju, bo lubimy ludzi z niską samoo
                                              > ceną.

                                              O to właśnie chodzi, że na tle innych wyróżniasz się pozytywnie, a na tle innych negatywnie. Porównywanie to kij, który ma dwa końce.

                                              Kiedyś w jakimś hotelu w górach wisiała sobie w pokoju tabliczka z takim mniej więcej tekstem: "Nie porównuj się z innymi, bo porównując się z gorszymi możesz wpaść w samozachwyt, a zawsze będą istnieć lepsi od ciebie, więc porównywanie może być przyczyną twoich zgryzot i zgorzknienia."
                                              • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 10.03.11, 11:57
                                                inny nieco wymiar ma chwalenie siebie przy jednoczesnym pokazywaniu, że inni są gorsi. A Ty to robisz, odwołując się nawet do konkretnych forumowiczów.'

                                                Mylisz sie, nikogo nie wymieniam z nick'a jako gorszego ode mnie.


                                                Nie musisz się uderzać, nie pisz jedynie, że "na pewno" oznacza jedynie Twoje p
                                                > rzypuszczenie czy coś w tym rodzaju. ;)'

                                                Nigdy nie napisze tekstu, ktory Tobie w całości podejdzie i po co miałabym to robić?
                                                Jak nie to , to inna rzecz będzie w Twoim mniemaniu nieprecyzyjna.
                                                Więc odpuść sobie pouczanie, nie masz odbioru.

                                                > O to właśnie chodzi, że na tle innych wyróżniasz się pozytywnie, a na tle innyc
                                                > h negatywnie. Porównywanie to kij, który ma dwa końce.'

                                                Tak jak napisałam, nie można sie dać zwariowac, trzeba robić swoje.
                                                Nie obraź sie, ale strasznie mi brzeczysz z tym koło ucha, masz jakiś problem?

                                                pozdro!
                                                • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 10.03.11, 12:28
                                                  sisi_kecz napisała:

                                                  > Mylisz sie, nikogo nie wymieniam z nick'a jako gorszego ode mnie.

                                                  Masz rację, wymieniłaś tych dobrych. Moja wina, przepraszam.

                                                  > Nigdy nie napisze tekstu, ktory Tobie w całości podejdzie i po co miałabym to r
                                                  > obić?
                                                  > Jak nie to , to inna rzecz będzie w Twoim mniemaniu nieprecyzyjna.
                                                  > Więc odpuść sobie pouczanie, nie masz odbioru.

                                                  Możesz calkowicie zignorować mnie i moje teksty, ale nie możesz odebrać mi prawa do domagania się precyzji w dyskusji. Brak odbioru nie wzrusza mnie. :)

                                                  > Tak jak napisałam, nie można sie dać zwariowac, trzeba robić swoje.
                                                  > Nie obraź sie, ale strasznie mi brzeczysz z tym koło ucha, masz jakiś problem?

                                                  Zdaje się, że Cię zirytowałem. Wygaś mnie i będziesz miała z głowy. Przymusu rozmowy z nikim nie ma.
                                                  • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 10.03.11, 13:41
                                                    Masz rację, wymieniłaś tych dobrych. Moja wina, przepraszam.'

                                                    Nie ma sprawy, chodziło tylko o sprostowanie :)

                                                    Zdaje się, że Cię zirytowałem. '

                                                    Raczej zniecierpliwiłeś, bo aktualnie choruję i mam mniejsze pokłady tejże cnoty.

                                                    Wygaś mnie i będziesz miała z głowy.'

                                                    Mam wygaszonego tylko jednego chama, i nie jest to ditchdoc.
                                                    Nie podpadasz pod kategorię osób, które czepiały by sie moich bliskich lub pisały obraźliwie tylko dla własnej uciechy (ditchdoc, właśnie też nie;)
                                                    Prawie wszystkich lubie, a jak ktos ciekawie przedstawia odmienne poglądy, to juz w ogóle miodzio:)

                                                    Przymusu ro
                                                    > zmowy z nikim nie ma.'

                                                    Jest przymus, jesli chce sie pogadać z kimś w czasie grypy.
                                                    Jakie to szczescie, ze przez ekran choroba nie przełazi.

                                                    ;)
                                                  • gravedigger1 Re: Moralność pani... kurtyzany 10.03.11, 13:46
                                                    sisi_kecz napisała:

                                                    > Jest przymus, jesli chce sie pogadać z kimś w czasie grypy.
                                                    > Jakie to szczescie, ze przez ekran choroba nie przełazi.

                                                    > ;)

                                                    Jest tyle innych osób, z którymi możesz porozmawiać. Ze mną nie musisz.
                                                    Zdrowia Ci życzę. :)
                                                  • sisi_kecz Re: Moralność pani... kurtyzany 10.03.11, 13:51
                                                    Jest tyle innych osób, z którymi możesz porozmawiać. Ze mną nie musisz.'

                                                    No nie mogę, bo nikt inny mi nie odpisuje :(
                                                    Żartowałam.


                                                    Zdrowia Ci życzę. :)'

                                                    Dziękuję:)
                                • margaret_cavendish Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 21:56
                                  Sisi, cóż, to może ja też pozwolę sobie na pewne słowo końcowe, jako, że sporo zostało o moim przypadku tu napisane.
                                  Przede wszystkim nasuwa mi się automatycznie taka refleksja, że w sumie to zazdroszczę trochę co poniektórym wolnego czasu (ale tylko odrobinę, bo swoją pracę w sumie bardzo lubię) i chęci prowadzenia drugich dysput. No nie mówiłam, że sztuka dla sztuki?;).
                                  Ja właśnie wróciłam z całodziennej konferencji, po której zwyczajowo czuję się, jakby niedźwiedź się po mnie przetoczył (bite 8 godzin tłumaczenia symultanicznego), ale z nikim nie zamieniłabym się na swoje życie.
                                  I jeżeli piszę, że akceptuję swoje życie, oznacza to, że biorę je z wszystkimi – tymi dobrymi i tymi złymi doświadczeniami, a ponadto oznacza to, że przeszłość mam zamkniętą, poukładaną, rozliczoną, zaakceptowaną.

                                  Po Twoich słowach o tym, że okłamuję samą siebie, że tak naprawdę wolałabym pewnych doświadczeń nie mieć, wymazać je bezpowrotnie gumką myszką, zastanawiałam się nad tym dłuższą chwilę. Dla samej siebie, bo przecież nie dla obcych ludzi, których to tak naprawdę nic nie obchodzi. Wczoraj byłam w swoich wypowiedziach tak szczera jak tylko być mogłam i jeżeli napisałam, że pewnych doświadczeń z przeszłości nie żałuję, to znaczy, że naprawdę ich nie żałuję. Nawet gdybym mogła się teraz cofnąć do roku 1997, wcale nie jestem przekonana, że zrobiłabym, że mogłabym zrobić cokolwiek inaczej. Przeszłam pewną drogę, aby znaleźć się w tym punkcie, w którym jestem obecnie. A doświadczenie bycia prostytutką ani mnie nie złamało, ani też specjalnie nie zepsuło, stało się natomiast częścią mnie, i nie mogę usunąć tej części, bo to tak jakbym próbowała usunąć ze swojego ciała któryś z narządów. To jest częścią mnie i zawsze będzie.
                                  Chociaż na co dzień człowiek tak naprawdę ani specjalnie nie pamięta ani nie rozpatruje wydarzeń sprzed kilku – kilkunastu lat.
                                  To nie jest tak, że ja je specjalnie poupychałam niczym najwstydliwszą tajemnicę po najciemniejszych zakamarkach swojego umysłu i że wyłażą mi w najmniej odpowiednich momentach;).
                                  Raczej sama je czasem przywołuję, a że każdy człowiek jest po trochu ekshibicjonistą, to nic dziwnego, że czasem nachodzi go ochota, aby porozmawiać z internetowymi bytami o swoich intymnych w sumie doświadczeniach, zwłaszcza, że robi to średnio pewnie raz na pięć lat;).

                                  Przykro mi, ale ja naprawdę nie potrafię odwrócić się i odciąć od sporego w sumie kawałka mojego życia. Moje uczucia odnośnie świadczonych przeze mnie usług niewątpliwie są bardzo ambiwalentne, ale nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że to był błąd, ohydny proceder i że żałuję grzechów młodości.
                                  A uczucia zawsze pozostaną ambiwalentne, bo jak to zmierzyć, kłaść na szali wszystkie dobre i złe chwile i patrzeć, co przeważy?
                                  Moja historia nie miała być w żadnym razie dla nikogo zachętą do wstąpienia na tę drogę ‘kariery’, ja po prostu opowiedziałam o swoich doświadczeniach.
                                  Swoją drogą również uważam rojenia Zaklętej za głupawe mrzonki, i o ile jestem w stanie zrozumieć 19.-letnią dziewczynę, która roi sobie coś takiego w głowie i pielęgnuje swoje dość naiwne wyobrażenia, o tyle u dojrzałej kobiety, co więcej matki dzieciom (dziecku, o ile się nie mylę), brzmi do dość kuriozalnie.

                                  Zaś co do Ciebie, droga Sisi, to mam jeszcze dwie takie uwagi.
                                  Po pierwsze: dość mocno spłycasz jednak moje powody, dla których zdecydowałam się wejść dwukrotnie w sumie do tego zawodu. Zapewniam, że miało to dużo głębsze przyczyny (za każdym razem trochę inne), niż pewnie zostało to odczytane, ale sprowadzenie całej sprawy do chęci zakupu modnych butów brzmi jednak dość absurdalnie.
                                  Oczywiście, że byłam targana rozterkami, dręczyły mnie wątpliwości przed, w trakcie, po? Nie, chyba jednak najbardziej przed, później się okazało, że z większością tych lęków da się żyć.
                                  A druga kwestia… cóż, to w jaki sposób o mnie piszesz, nie świadczy specjalnie o ew. szacunku, który teoretycznie powinnaś mieć do swojego rozmówcy.
                                  A pisanie o mnie per pani… kurtyzana, brzmi jakbyś chciała tak naprawdę napisać: pani kurwa;).
                                  Cóż, nie krępuj się, mnie w tej sposób godności nie odbierzesz, bo to jest coś, co mieści się wewnątrz , co nie podlega dewaluacji i czego nikt nigdy nie był mi w stanie odebrać.
                                  Niewątpliwie różnimy się niczym niebo i ziemia, ale naprawdę myślisz, że możesz się uważać za lepszą ode mnie?;)

                                  • aandzia43 Jeszcze pytanie :-) 10.03.11, 00:08
                                    Margaret, mam jeszcze pytanie: czy sypianie z facetami niekoniecznie w twoim typie fizycznym, czy też branie udziału w mało lubianych praktykach seksualnych nei bylo dla twojej psychiki dużym obciążeniem? A jeśli było, to jakie mechanizmy obronne puszczałaś w ruch, by zachować równowagę psychiczną? Mogę też sformułować to w sposób bardziej dramatyczny: czy sypianie z odrażajacymi fizycznie facetami i branie udziału w budzących niechęć praktykach seksulanych nie spowodowało w twojej psychice trwałych szkód? Wybierz wariant ;-)
                                    Mnie chodzi o kwestię: jaką cenę zapłaciłaś za naginanie się do niekoniecznie lubianych zachowań seksulanych? Czy może wszystko to, co działo się w łóżku między tobą a klientami było fajne?
                                    Acha, zaznaczam, że nei chodzi mi jakieś ewentualne dylematy moralne. Interesuje mnie tylko twoje ciało, jego granice i odczucia oraz twoje emocje.
                                    • zakletawmarmur Re: Jeszcze pytanie :-) 10.03.11, 07:57
                                      No właśnie miałam zadać to samo pytanie:-)
                                    • margaret_cavendish Re: Jeszcze pytanie :-) 10.03.11, 19:56
                                      aandzia43 napisała:

                                      > Margaret, mam jeszcze pytanie: czy sypianie z facetami niekoniecznie w twoim ty
                                      > pie fizycznym, czy też branie udziału w mało lubianych praktykach seksualnych n
                                      > ei bylo dla twojej psychiki dużym obciążeniem? A jeśli było, to jakie mechanizm
                                      > y obronne puszczałaś w ruch, by zachować równowagę psychiczną? Mogę też sformu
                                      > łować to w sposób bardziej dramatyczny: czy sypianie z odrażajacymi fizycznie f
                                      > acetami i branie udziału w budzących niechęć praktykach seksulanych nie spowodo
                                      > wało w twojej psychice trwałych szkód? Wybierz wariant ;-)

                                      Cóż, ja po prostu nie sypiałam z odrażającymi fizycznie mężczyznami i nie brałam udziału w budzących niechęć praktykach seksualnych.
                                      Byłam panią samej siebie, sama podejmowałam decyzję, z kim chcę się spotykać, a z kim nie.
                                      Na pewno był to niesamowity komfort, dlatego też nic dziwnego, że szkód na psyche nie zauważono:).
                                      W zasadzie to ja jak na damę lekkich obyczajów nie oferowałam jakiegoś specjalnie szerokiego wachlarza erotycznych usług, raczej moim targetem byli mężczyźni z wyższej półki, którzy chcieli sympatycznie spędzić wieczór i noc z miłą dziewczynką i uprawiać tzw. 'Bluemchensex', a może nawet lepsze byłoby tu słowo, że woleli się kochać?

                                      Zdarzało mi się odmawiać mężczyznom, który z jakiś względów już od początku bardzo nie przypadli mi do gustu. Zresztą to działa zawsze w dwie strony - ja też nie zawsze podobałam się potencjalnym klientom.
                                      Część z nich spodziewała się zapewne platynowej, mocno naznaczonej solarowym słońcem barbie, obowiązkowo z długimi tipsami, ubranej w skórę i oczywiście z dużym biustem.
                                      A tymczasem widzieli drobne, niewinne dziewczątko z wielkimi szarozielonymi oczami.
                                      No i jak tu takie zerżnąć?;)

                                      Generalnie tak starałam sobie dobierać klientów na stałych, aby to byli ludzie, których lubię, z którymi dobrze mi się spędza czas i jest jednak między nami jakaś nić porozumienia.
                                      A w sferze seksualnej nie mogli budzić mojej niechęci, musiało być przynajmniej neutralnie. Oczywiście zdarzało się i tak, że było bardzo miło.
                                      Kiedyś gdzieś przeczytałam wypowiedź jakiejś zszokowanej pani, która nie mogła uwierzyć w to, że mężczyźni zaspokajają prostytutkę oralnie.
                                      Cóż, prawda jest taka, że znacznej części mężczyzn zależało na tym, aby i mnie było dobrze.

                                      Oczywiście, zdarzało się i tak, że dopiero w trakcie aktu wychodziło, że coś nie gra.
                                      Że nie ma chemii, że seks się 'nie klei', że mimo, iż człowiek wydawał się nawet sympatyczny, to ja się męczę.
                                      Cóż, trzeba było to przeżyć, zamknąć za panem drzwi z mocnym postanowieniem, że nigdy więcej mu się ich nie otworzy i o sprawie zapomnieć.

                                      Ok. to na tyle na razie, uciekam, ale jak będę miała jeszcze dziś chwilę wieczorem, to postaram się kontynuować temat i odpowiedzieć na pozostałe pytania.
                                      W końcu sama dałam zielone światło do ich zadawania, to teraz mam za swoje;).
                                      • aandzia43 Re: Jeszcze pytanie :-) 10.03.11, 20:07
                                        > W zasadzie to ja jak na damę lekkich obyczajów nie oferowałam jakiegoś specjaln
                                        > ie szerokiego wachlarza erotycznych usług, raczej moim targetem byli mężczyźni
                                        > z wyższej półki, którzy chcieli sympatycznie spędzić wieczór i noc z miłą dziew
                                        > czynką i uprawiać tzw. 'Bluemchensex', a może nawet lepsze byłoby tu słowo, że
                                        > woleli się kochać

                                        No to gdzie są te rarytasy, co to ich faceci nie znajdują w domu i dlatego udają się po nie do prostytutki? Jestem cokolwiek rozczarowana ;-) Luksusowa dama do towarzystwa oferuje standard, który najczęściej można dostać u zony.
                                        • margaret_cavendish Re: Jeszcze pytanie :-) 10.03.11, 22:46
                                          :-)
                                          Cóż, przykro mi, że jesteś rozczarowana.
                                          A tak kontynuując temat, pytałaś, czy stosowałam jakieś mechanizmy obronne.
                                          Oczywiście, że tak.
                                          Nauczyłam się zapominać sam akt seksualny, zwłaszcza, jeżeli był taki, że mężczyzna nie trafiał automatycznie na sam szczyt mojej prywatnej listy najlepszych kochanków.
                                          To dosyć dobrze działało.
                                          Oczywiście prędzej czy później pojawia się jakieś zmęczenie materiału, i człowiek stwierdza, że już nie ma siły odbierać kolejnych telefonów od nowych ludzi, że już go męczy wieczne zastanawianie się, kto stanie w drzwiach.
                                          Zwłaszcza jeżeli jest się tak naprawdę nieśmiałym dziewczęciem z lekką fobią społeczną.

                                          Wszystko kiedyś musi się skończyć i dobrze, że miałam możliwość odejść. Na szczęście zawsze zależało mi na tym, by swoje życie opierać jednocześnie na kilku filarach, i kiedy zdarza się tak, że jeden runie, to i tak reszta jest w stanie mnie utrzymać.

                                          Jeszcze słówko co do oferowanego repertuaru usług. To, że pewne rzeczy w seksie były dla mnie nie do zaakceptowania, nie oznacza, że nie byłam dobra w tym co robiłam.
                                          Ja już taka jestem - obojętnie w co się zaangażuję, zawsze staram się być najlepsza.
                                          A tak naprawdę to wystarczy lubić seks, nie mieć oporów przez pójściem do łóżka z mężczyzną, którego poznało się godzinę wcześniej i reagować na znaki, jakie daje nam partner w tej grze. Tylko tyle i aż tyle:).
                                          • aandzia43 Re: Jeszcze pytanie :-) 10.03.11, 23:58
                                            > :-)
                                            > Cóż, przykro mi, że jesteś rozczarowana.
                                            [...]
                                            > Jeszcze słówko co do oferowanego repertuaru usług. To, że pewne rzeczy w seksie
                                            > były dla mnie nie do zaakceptowania, nie oznacza, że nie byłam dobra w tym co
                                            > robiłam.

                                            Ten żarcik o rozczarowaniu to w stronę facetów, którzy konfabulują (?), że u średniego sortu pani z agencji, za średnią kasę dostają urozmaicenia na najwyższym poziomie. Full wypas z wodotryskiem ;-)
                                            Wierzę, że byłaś dobra :-)
                                            • gravedigger1 Re: Jeszcze pytanie :-) 11.03.11, 10:47
                                              aandzia43 napisała:

                                              > Ten żarcik o rozczarowaniu to w stronę facetów, którzy konfabulują (?), że u śr
                                              > edniego sortu pani z agencji, za średnią kasę dostają urozmaicenia na najwyższy
                                              > m poziomie. Full wypas z wodotryskiem ;-)
                                              > Wierzę, że byłaś dobra :-)

                                              Andziu, często wystarczy, że jest inna i ma to coś w sobie. To nie musi być ful wypas w stereotypowym rozumieniu. :)
                                              • aandzia43 Re: Jeszcze pytanie :-) 11.03.11, 15:52

                                                > Andziu, często wystarczy, że jest inna i ma to coś w sobie. To nie musi być ful
                                                > wypas w stereotypowym rozumieniu. :)

                                                Jak najbardziej rozumiem ten mechanizm :-) Tylko przypomniałam sobie jakieś gadki o tym, jak to piękna młoda dziewczyna wykonuje oral, anal, podsufitowe akrobacje i jeszcze fantastycznie odgrywa entuzjazm (czyli wszystko to, czego żona dać nie chce) za jakieś nienachalne pieniądze ;-)
                                                • songo3000 300 PLN 11.03.11, 18:15
                                                  Linka (w realu sprawdzonego :) publicznie nie zamieszczę bo to wbrew regulaminowi ale skoroś taka napalona to może na priv? ;P
                                                  • aandzia43 Re: 300 PLN 11.03.11, 19:40
                                                    Nie trzeba, wierzę ci na słowo :-)
                                                    No wiesz, 300 zł samo w sobie to nei majątek dla średnio sytuowanego Polaka. Ale biorąc pod uwagę, że większość panów ma potrzebę bzykania kilka razy w miesiącu, to robi się trochę drogo ;-) Pozostaje im więc korzystać z pań nienachalnej urody o znudzonym obliczu i nei wyczyniających akrobacji. Ponadto pozostaje im wkraczać w obszar moralnie grząski: korzystać z usług taniej siły roboczej ze Wschodu, czyli kobiet zmuszanych do prostytucji, bądź też zmuszanych do niewolniczej i wykańczającej zdrowotnie pracy w prostytucji. Tak, jak napisała Margaret, po iluś tam klientach dziennie ciężko pracujące narządy napierdalają jak wszyscy diabli. Więc alfons-bandzior może zmusić dziewczynę do przyjęcia 10-tego klienta, ale trudno już zmusić mu ją będzie do swobodnych ruchów i dobrze udawanego entuzjazmu. Facetowi, który ma w portfelu niewielką sumkę, a bzykać chce mu się okrutnie, będzie oczywiście wszystko jedno. Jak widać sumienie też nie jest taką niezależną od warunków sprawą. Na luksus czystego mogą sobie pozwolić tylko bogacze, nie tylko Sisi żyjąca w dostatnich i spokojnych czasach, prawda ;-P
                                                  • songo3000 Re: 300 PLN 11.03.11, 20:24
                                                    > No wiesz, 300 zł samo w sobie to nei majątek dla średnio sytuowanego Polaka. Al
                                                    Dla średnio sytuowanego faceta (wyższe realne zarobki w PL :) to dwu-dniówka - żaden kłopot.

                                                    > e biorąc pod uwagę, że większość panów ma potrzebę bzykania kilka razy w miesią
                                                    Ale nie każde bzykanie musi być z full-service prawda? Zrobienie loda/30 minut to już 50-100 PLN u w miarę porządnej prostytutki. To są wszystko warszawskie ceny, koleżanka chwaląca się tu zgarnianiem 500 PLN za rozłożenie nóg tylko od przystojniaków to mocno niszowy segment :) Niszowy i dlatego dochodowy, zawsze znajdą się 'bonzowie', którzy muszą poczuć się jak plastikowy pasza płacąc za tą samą lub gorszą usługę kilkukrotnie większą cenę. To tak jak z kupnem składanej w Meksyku Toyoty i chwalenie się 'japończykiem', hehe.

                                                    > ego entuzjazmu. Facetowi, który ma w portfelu niewielką sumkę, a bzykać chce mu
                                                    Zaraz, nie od wczoraj wiadomo, że FRAJERZY NIE BZYKAJĄ :)))

                                                    > t taką niezależną od warunków sprawą. Na luksus czystego mogą sobie pozwolić ty
                                                    Nie tylko bogacze. Atrakcyjni i znający reguły gry faceci jakoś nigdy nie mają problemu z podrywem.
                                                  • aandzia43 Re: 300 PLN 11.03.11, 21:17
                                                    >
                                                    > > t taką niezależną od warunków sprawą. Na luksus czystego mogą sobie pozwo
                                                    > lić ty
                                                    > Nie tylko bogacze. Atrakcyjni i znający reguły gry faceci jakoś nigdy nie mają
                                                    > problemu z podrywem.

                                                    No ale tu już wychodzimy poza obszar prostutucji.
                                                  • songo3000 Re: 300 PLN 11.03.11, 21:47
                                                    Nieee, skoro używają swojego zgrabnego tyłka do zwabienia i oskubania samic to jak tu odbiegać prostytucji ;)
                                                  • sisi_kecz Czyste sumienie 11.03.11, 20:31
                                                    Na luksus czystego mogą sobie pozwolić ty
                                                    > lko bogacze, nie tylko Sisi żyjąca w dostatnich i spokojnych czasach'

                                                    Czyste sumienie mają przeważnie ludzie względnie biedni i tzw. prości, bo jak wiadomo bogacz musi swój pierwszy milion ukraść.

                                                    ;)
                                                  • songo3000 Re: Czyste sumienie 11.03.11, 20:45
                                                    Więc te wszystkie statystyki o morderstwach za 10 złotych w dzielnicach biedoty czy też masowych gwałtach w każdym slumsie to pewnie jakaś lewicowa propaganda :)
                                                  • gravedigger1 Re: Czyste sumienie 14.03.11, 09:16
                                                    sisi_kecz napisała:

                                                    > Czyste sumienie mają przeważnie ludzie względnie biedni i tzw. prości, bo jak w
                                                    > iadomo bogacz musi swój pierwszy milion ukraść.


                                                    Czyste sumienie mają ci, którzy sumienia nie mają... ;)
                                  • urquhart margaret_cavendish 10.03.11, 09:19
                                    margaret_cavendish napisała:
                                    > I jeżeli piszę, że akceptuję swoje życie, oznacza to, że biorę je z wszystkimi
                                    > – tymi dobrymi i tymi złymi doświadczeniami, a ponadto oznacza to, że prz
                                    > eszłość mam zamkniętą, poukładaną, rozliczoną, zaakceptowaną. (...)
                                    > Raczej sama je czasem przywołuję, a że każdy człowiek jest po trochu ekshibicjo
                                    > nistą, to nic dziwnego, że czasem nachodzi go ochota, aby porozmawiać z interne
                                    > towymi bytami o swoich intymnych w sumie doświadczeniach.

                                    Wypieranie własnej przeszłości i tzw "zapomnienie" zawsze na dobrze nie wychodzi i odbija się w najbardziej nieoczekiwanych momentach.
                                    Wydaje mi się że w tym gronie bez parafialnego wartościowania możesz wykorzystać w dobrej sprawie i pomóc innym mówiąc o swoich doświadczeniach, zaobserwowanych mechanizmach i wnioskach.
                                    Bo znasz mężczyzn i ich oczekiwania z zupełnie innej najczęściej ukrywanej strony niż większość pań które tu zaglądają.

                                    W wielu poważnych pozycjach czytałem opinie że w praktyce była prostytutka sprawdza się jako żona idealna w długich związkach. Bo zna potrzeby i sposoby ich zaspokajanie mężczyzn na wylot i jednocześnie ma wysoką motywację żeby tą wiedzę wykorzystywać (cenią partnerów którzy ich akceptują) :)
                                    • zakletawmarmur Dobra na żonę bo z założenia "ta gorsza". 10.03.11, 09:56
                                      Tak właśnie można by podsumować Twój post. Była prostytutka jest dobra na żonę bo od męża oczekuje jedynie "tego, żeby był". Pan już nawet starać się nie musi bo przecież związał się z prostytutką:-)
                                      • urquhart Marchewka nie tylko kij 10.03.11, 11:10
                                        zakletawmarmur napisała:
                                        > Tak właśnie można by podsumować Twój post. Była prostytutka jest dobra na żonę
                                        > bo od męża oczekuje jedynie "tego, żeby był". Pan już nawet starać się nie musi
                                        > bo przecież związał się z prostytutką:-)

                                        To jedynie twoja wygodna prosta interpretacja Zaklęta. Ja czytałem zaś jedynie że po pierwsze umie motywować męża a do tego chce tej wiedzy używać. A nie typowo jedynie egzekwowania wypełniania męskich "psich obowiązków". Po za tym tam dotyczył sytuacji zarówno kiedy partnerzy znali przeszłość jak i kiedy nie znali.
                                        Czemu upierasz się kolejny raz że pozbawiona poczucia wartości rozpaczliwie uczepiona kobieta faktycznie może być materiałem na żonę idealną?
                                        Każdy satysfakcjonujący związek ma podstawy się w tym że obie strony się starają i jest sprzężenie zwrotne.

                                        Umiejętność i chęć wykorzystywania w pierwszej kolejności marchewki a nie kija jest zaś zaskakująco rzadka. Ciekawie a tym pisze Naura Hayden z mojej sygnaturki, polecam na zachętę:
                                        www.talktotara.com/catalog/product_info.php?products_id=155
                                        • zakletawmarmur Re: Marchewka nie tylko kij 10.03.11, 11:28
                                          > Czemu upierasz się kolejny raz że pozbawiona poczucia wartości rozpaczliwie ucz
                                          > epiona kobieta faktycznie może być materiałem na żonę idealną?

                                          To Ty tak twierdzisz:-) Przeczytaj swój post jeszcze raz...

                                          " jednocześnie ma wysoką motywację żeby tą wiedzę wykorzystywać (cenią partnerów którzy ich akceptują) :)"

                                          A nie typo
                                          > wo jedynie egzekwowania wypełniania męskich "psich obowiązków".

                                          Na szczęście panowie nic od kobiet nie oczekują:-) No tak, ale męskie potrzeby to "psi obowiązek kobiety", kobiece potrzeby to fanaberie:-)
                                          • urquhart Re: Marchewka nie tylko kij 10.03.11, 12:26
                                            zakletawmarmur napisała:
                                            > Na szczęście panowie nic od kobiet nie oczekują:-) No tak, ale męskie potrzeby
                                            > to "psi obowiązek kobiety", kobiece potrzeby to fanaberie:-)

                                            No, masz kobiece potrzeby to przecież typowo "wspólne obowiązki", tylko jakoś niedojrzali mężczyźni nie chcą tego przyjąć do wiadomości i od nich uciekają...
                                            • zakletawmarmur Re: Marchewka nie tylko kij 10.03.11, 12:33
                                              Tak, tak bo faceci nie mają potrzeby posiadania potomstwa... Dlaczego więc wazektomia jest tak mało popularna:-)
                                      • gomory Re: Dobra na żonę bo z założenia "ta gorsza". 10.03.11, 12:39
                                        > Była prostytutka jest dobra na żonę bo od męża oczekuje jedynie "tego, żeby był". Pan już nawet starać się nie musi bo przecież związał się z prostytutką:-)

                                        Niewatpliwie znajda sie tacy ktorzy beda miec taka motywacje i mieli zamiar ja egzekwowac w sposob psychopatyczny. Tym niemniej jakos inaczej widze te zaleznosc.
                                        Wiekszosc mezczyzn dobrze sie czuje w roli przewodniej. Wiec na starcie trudniej im bedzie zainteresowac sie kobieta ktora sama odkreca sobie sloiki, tapetuje sciany, nie pyta sie o zadne wyjasnienia bo majac wieksza wiedze punktuje faceta. Raczej wybiora taka przed ktora moga czyms brylowac i blysnac lub miec poczucie pewnej dominacji. Wiazanie sie z kobieta ktora ma jakas "skaze" w zyciorysie moze dac to poczucie. Bycia ksieciem wybawiajacym z opresji, faceta wybijajacego sie ponad standardy, olewajacego koltunstwo.
                                        To nie znaczy, ze taki bedzie walkiem majacym partnerke za nic, ktora musi go po stopach calowac za to tylko, ze jest. To jak zwiazek bedzie sie ukladal to inna kwestia. Nie kazdy facet jest zakompleksionym psycholem ktory poszukuje bezwolnej lalki ktora da sie tyrac od rana do nocy.
                                        • urquhart Re: Dobra na żonę bo z założenia "ta gorsza". 10.03.11, 13:03
                                          gomory napisał:
                                          > ta. Raczej wybiora taka przed ktora moga czyms brylowac i blysnac lub miec pocz
                                          > ucie pewnej dominacji. Wiazanie sie z kobieta ktora ma jakas "skaze" w zyciorys
                                          > ie moze dac to poczucie. Bycia ksieciem wybawiajacym z opresji, faceta wybijaja
                                          > cego sie ponad standardy, olewajacego koltunstwo.

                                          To dobre wytłumaczenie ale akurat dotyczy męskiej strony związku.

                                          Ja zrozumiałem że kobieta dużo bardziej potrafi docenić szacunek i zaangażowanie mężczyzny zainteresowanie swoimi potrzebami, na tle "zawodowych" doświadczeń mężczyznami, i nie uznaje za coś tak oczywistego i stąd źródło motywacji.
                                        • zakletawmarmur Re: Dobra na żonę bo z założenia "ta gorsza". 10.03.11, 15:06
                                          > Niewatpliwie znajda sie tacy ktorzy beda miec taka motywacje i mieli zamiar ja
                                          > egzekwowac w sposob psychopatyczny.

                                          Może faktycznie z poprzednich postów Urqa taki obraz mi się jawi i przez ten pryzmat czytam jego posty... Nie twierdzę, że wszyscy faceci tak mają:-) Nie uważałabym za "plus" posiadania zastraszonego faceta, który dzięki temu, że ma wstydliwy sekret, traktuje mnie lepiej. Może to idealistyczne podejście? Wolałabym, żeby facet o mnie dbał z potrzeby sprawienia mi przyjemności a nie z poczucia winy czy lęku:-)

                                          Jednak generalnie się z Tobą zgadzam, większość mężczyzn nie ma psychopatycznego zacięcia:-) Pamiętam jak już kiedyś na ten temat rozmawialiśmy i wtedy ja Cię do tego przekonywałam:-)
                                          • gomory Re: Dobra na żonę bo z założenia "ta gorsza". 11.03.11, 07:58
                                            > większość mężczyzn nie ma psychopatyczneg
                                            > o zacięcia:-) Pamiętam jak już kiedyś na ten temat rozmawialiśmy i wtedy ja Cię
                                            > do tego przekonywałam:-)

                                            Jak widzisz skutecznie.

                                            > Nie uważałabym za "plus" posiadania zastraszonego faceta, który dzięki temu, że ma wsty
                                            > dliwy sekret, traktuje mnie lepiej

                                            Ale przyznasz, ze mechanizm doboru partnera jest podobny u nas wszystkich. Twoje poczucie wartosci wycenia Cie jakos. No i uderzasz do tych osob u ktorych wydaje Ci sie, ze masz szanse powodzenia. Bedac naiwna nastolatka mozesz wierzyc, ze idol z plakatu pewnego dnia Ciebie poslubi. Ale dojrzewajac obnizysz te poprzeczke i mozesz zakochac sie w mniej doskonalym egzemplarzu. Dlatego rozne niedoskonalosci wygladu czy zyciorysu moga paradoksalnie zwiekszac szanse na zalotnikow. Aczkolwiek nasze wysokie poczucie wartosci moze ich zlosliwie wysmiewac ;).
                                            Sprawianie przyjemnosci jest samo w sobie mile (no przynajmniej mi sie takie wydaje). Nie potrzeba do tego poczucia winy ani zadnych lekow. Wystarcza poczucie bliskosci z partnerka, i juz mam frajde z prezentow jakie moge jej zrobic. Wiec to zadne idealizowanie rzeczywistosci :).
                                      • margaret_cavendish Re: Dobra na żonę bo z założenia "ta gorsza". 10.03.11, 23:03
                                        zakletawmarmur napisała:

                                        > Tak właśnie można by podsumować Twój post. Była prostytutka jest dobra na żonę
                                        > bo od męża oczekuje jedynie "tego, żeby był". Pan już nawet starać się nie musi
                                        > bo przecież związał się z prostytutką:-)

                                        Prawdę mówiąc ja też odczytałam w ten sposób post kolegi.
                                        A to zupełnie nie tak wygląda, przynajmniej w moim przypadku. Jestem dosyć egocentryczna i zawsze ustawiałam siebie i swoje potrzeby w centrum wszechświata. A mój narzeczony jest cudownym człowiekiem, bo kocha mnie praktycznie miłością bezwarunkową, jest tak bardzo nastawiony na moje potrzeby, że zupełnie nie mam poczucia, abym ja mu musiała cokolwiek wynagradzać, albo być mu wdzięczna za to, że chciał mnie w ogóle wziąć;).
                                        Swoją wartość jako człowieka oceniam bardzo wysoko, osiągnęłam pewien status zawodowy, życiowy i finansowy, który pozycjonuje mnie raczej w tej wyższejśredniej klasie społecznej, więc zastosowaną tu przez kolegę - przepraszam jeżeli przekręcę nicka - Uruqhart? (być może nawet mimowolnie - kierując się po prostu stereotypami), próbę ściągnięcia mnie do parteru i pokazania mi mojego miejsca uznaję za grube nieporozumienie;).

                                        Przy czym akurat pewnie nie jestem typową kobietą, bo nigdy nie miałam parcia na zamążpójście (pierścionek zaręczynowy dostałam kilka lat temu - a czy ślub będzie? - którz to wie) i nigdy nie chciałam poprzez zamążpójście określać swojej wartości jako kobieta.
                                  • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 10.03.11, 15:25
                                    > Swoją drogą również uważam rojenia Zaklętej za głupawe mrzonki, i o ile jestem
                                    > w stanie zrozumieć 19.-letnią dziewczynę, która roi sobie coś takiego w głowie
                                    > i pielęgnuje swoje dość naiwne wyobrażenia, o tyle u dojrzałej kobiety, co więc
                                    > ej matki dzieciom (dziecku, o ile się nie mylę), brzmi do dość kuriozalnie.

                                    A jakie konkretnie urojenia? Wiesz ja nie żałuje, że się nie sprzedawałam:-) Córce też mam zamiar zapewnić na tyle dobre warunki, żeby tego robić nie musiała i mogła godnie wejść w dorosłe życie. Godnie nie w sensie "czystości" ale właśnie posiadania jakiegoś zaplecza finanswego, które sprawia, że można sobie pozwolić na niezależność... Nie miałam nigdy jakiś bardzo złych warunków materialnych a z powodu małych oczekiwań wystarczały mi buty z ccc i wakacje pod namiotem:-) Jestem oszczędna i lubie tanie rzeczy:-) Zresztą byłam zawsze bardzo pomysłowa a to sprawia, że nie potrzebowałam dużo kasy. Patrząc jednak na obecne czasy mam świadomość, że jest trudniej... Społeczeństwo bardziej się rozwarstwia i kasa w coraz to większym stopniu warunkuje naszą wartość.
                                    • margaret_cavendish Re: Moralność pani... kurtyzany 10.03.11, 23:29
                                      Zaklęta, napisałaś na początku tego wątku tak:

                                      "A mnie trudniej sobie wyobrazić lepszą fuchę:-) Cały dzień uprawiasz seks z różnymi partnerami, płacą ci za to uczciwe pieniądze wolne od podatku. Może legalnie pooszczędzać, żeby w przyszłości nie musieć żyć z głodowej emerytury... Lepsze to niż mordercza praca w markecie lub podmywanie tyłków starym dziadom...
                                      No ale w sumie to ja zepsuta jestem:-)"

                                      Napisałaś oprócz tego, że mi zazdrościsz.

                                      To pokazało mi od razu, że masz zerowe pojęcie o tym zawodzie.
                                      Bo nawet ja, mimo, iż miałam tę komfortową sytuację, że mogłam przebierać w mężczyznach, z którymi chciałam się spotykać, nawet ja nigdy bym tak nie napisała. Za dobrze bowiem pamiętam, że nie zawsze jest tak pięknie.
                                      Taka kwestia techniczna - nie da się uprawiać przez cały dzień seksu z mężczyznami.
                                      To akurat, przyznaję, nie jest doświadczeniem stwierdzonym przeze mnie empirycznie, bo ja nie miałam zamontowanych u siebie drzwi obrotowych i jednak wprowadzałam dość mocne ograniczenia ilościowe.
                                      Wystarczy jednak zrobić wywiad z paroma prostytutkami, żeby się dowiedzieć, że po jednym takim intensywnym dniu będziesz się zwijać z bólu i zmuszona będziesz pomagać sobie jogurtem aplikowanym domiejscowo;). A następnego dnia 'w pracy' będziesz zaciskać zęby, żeby nie krzyczeć z bólu.

                                      Mam wrażenie, że masz takie wyobrażenia o prostytucji, jak ja w wieku lat 19stu.
                                      Że mężczyźni będą cię komplementować, zabierać na wystawne kolacje, zabierać na weekendy w fajne miejsca, a na dodatek będą ci płacić za seks, który tak naprawdę sprawia ci przyjemność.
                                      Owszem, to jest część prawdy.
                                      Tak bywa. Są mężczyźni, którzy będą traktować cię jak księżniczkę, zasypywać kwiatami, rozpieszczać. Mężczyźni, którzy po jednym wieczorze, znajdą się w top3 twojego prywatnego rankingu najlepszych kochanków.
                                      Ale są też takie chwile, które cię zniesmaczą.
                                      Przy czym, ja jeszcze raz podkreślam, że nigdy w zasadzie nie spotkało mnie nic złego. Nikt mi nie zrobił krzywdy, nie groził, nie pobił, nie wykorzystał bez mojej zgody.
                                      Takiej pewności nigdy jednak mieć nie możesz, kiedy ktoś po raz pierwszy staje w twoich drzwiach.

                                      Może faktycznie trochę za ostro napisałam o głupich mrzonkach, mam nadzieję, że nie sprawiłam Ci przykrości, no i wcale nie myślę, że chciałabyś się naprawdę prostytuować;).
                                      Rozumiem, że to tylko takie teoretyzowanie.

                                      • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 08:30
                                        > "A mnie trudniej sobie wyobrazić lepszą fuchę:-) Cały dzień uprawiasz seks z ró
                                        > żnymi partnerami, płacą ci za to uczciwe pieniądze wolne od podatku. Może legal
                                        > nie pooszczędzać, żeby w przyszłości nie musieć żyć z głodowej emerytury... Lep
                                        > sze to niż mordercza praca w markecie lub podmywanie tyłków starym dziadom...
                                        > No ale w sumie to ja zepsuta jestem:-)

                                        Fakt, dostrzegam zalety prostytucji:-) Fakt, jeszcze nie musiałam podcierać tyłków starym dziadom ani robić czegoś w moim odczuciu hańbiącego:-) Mam po prostu świadomość, że gdy pojawia się hasło "prostytucja" to ludzie rzucają się jak sępy, żeby z jednej strony udowodnić "że nie ma nic gorszego" a z drugiej strony "pokazać tym głupim dziwką, gdzie ich miejsce". Nie zgadzam się z tym, czego zresztą Ty jesteś idealnym dowodem... Oczywiście jak na egocentryczkę przystało, uważasz, że jesteś jedyna, której to się opłaciło:-)

                                        > To pokazało mi od razu, że masz zerowe pojęcie o tym zawodzie.

                                        Przypominam, że na zawód prostytutki i sponsoring zdecydowałaś się już po studiach, kiedy byłaś dorosła i w dużej mierze ukształtowana, wolałaś to niż np. pracę na dwa etaty... A w wieku 19 lat zdobywałaś pierwsze doświadczenia wiec w dużej mierze wiedziałaś co Cię czeka. Jedyny powód to "naiwność dziewiętnastolatki"? A moze po prostu jednak opłacało się? Z tego co piszesz nie było większych wad, same plusy. Myślisz, że jesteś wyjątkiem a inne prostytutki to tylko dostają w ryło, robią nieprzyjemne rzeczy, są gwałcone i nie mają z tego kasy? Myślisz, że gdyby poszły do pracy w spożywczaku byłoby im lepiej? Żyłyby godniej? Mnie się nie wydaje... Tak, myśle, że są kobiety dla których prostytucja jest wyborem mniejszego zła. I wmawianie im, że robią źle, powinny z tym skończyć wydaje mi się mocno przesadzone:-) Wystarczy posłuchać organizacji pomagającym kobietom skończyć z tym fachem... Większość prostytutek wracała na ulice. Zwykła praca, nawet powyżej ich kwalifikacji okazuje się dla nich za ciężka a płaca wydaje się marna. No oczywiście pewnie są to naiwne idiotki, które nie potrafią kalkulować:-)

                                        > Napisałaś oprócz tego, że mi zazdrościsz.

                                        I zakończyłam to ":-)" Chciałam być po prostu miła:-)

                                        > Może faktycznie trochę za ostro napisałam o głupich mrzonkach, mam nadzieję, że
                                        > nie sprawiłam Ci przykrości

                                        Szczerze pomyślałam sobie, że z Sisi chcecie mnie wykorzystać do Waszej rozgrywki, w której to sobie na wzajem udawadniacie swoją wyższość… Nie, nie przejmuje się takimi rzeczami. Choć nie bardzo wiem po co to robicie? Wystraszyłam się tylko maili z pytaniem "ile bierzesz za numerek":-)
                                        • aandzia43 Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 15:59
                                          Mam po prostu
                                          > świadomość, że gdy pojawia się hasło "prostytucja" to ludzie rzucają się jak s
                                          > ępy, żeby z jednej strony udowodnić "że nie ma nic gorszego" a z drugiej strony
                                          > "pokazać tym głupim dziwką, gdzie ich miejsce". Nie zgadzam się z tym, czego z
                                          > resztą Ty jesteś idealnym dowodem...

                                          Jest jeszcze trzecia strona rzucania się: "dobry zawód, jak każdy inny, jakie zagrożenia, czego się w ogóle czepiacie" ;-P
                                          • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 18:25
                                            Moim zdaniem to co ludzie na ten temat mówią to w dużej mierze zwykłe demonizowanie:-)
                                            A prostytutkom, jako społeczeństwo bardziej, byśmy pomogli, gdybyśmy ten proceder zaakceptowali. Wtedy prostytutka nie kojarzyła by się z kimś kogo można poniazać, lać czy w inny sposób źle traktować... Robienie z nich głupich idiotek, które "nie wiedzą co robią" w tym nie pomoże:-)
                                            • aandzia43 Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 19:41
                                              Pisząc o zagrożeniach akurat nie miałam na myśli tego, co ludzie powiedzą ;-)
                                  • sisi_kecz Re: Moralność pani... prostytutki. 10.03.11, 16:48
                                    margaret_cavendish napisała:
                                    > Sisi, cóż, to może ja też pozwolę sobie na pewne słowo końcowe'
                                    Jestem zaskoczona, ze zwracasz sie w mowie końcowej do mnie, ale jest to zaskoczenie in plus. Chociaż procesu tu nie było, przynajmniej z mojej strony.

                                    > Przede wszystkim nasuwa mi się automatycznie taka refleksja, że w sumie to zazd
                                    > roszczę trochę co poniektórym wolnego czasu (ale tylko odrobinę, bo swoją pracę
                                    > w sumie bardzo lubię) i chęci prowadzenia drugich dysput. No nie mówiłam, że s
                                    > ztuka dla sztuki?;).'

                                    Tak wiem, masz super pracę pomimo, że byłaś prostytutką,
                                    tez mam super pracę- wolny zawód i nie siedzę w konferencyjnym po 8 godzin, bo by mnie szlag trafił. Ale nie podkreślam tego w każdym poście, bo nie mam takiej potrzeby. Za to jest to jedna z Twoich cen za "miłą przygodę"- musisz ciagle zaznaczać jaki osiągnęłaś sukces.
                                    Dla każdego coś miłego;)

                                    No nie mówiłam, że sztuka dla sztuki?;).'

                                    Już wcześniej Twoje przypuszczenie potwierdzałam. Oczywiście, że nic osobistego do Ciebie nie mam i sama Twoja osoba jest mi obojetna- co wyrazilam w nagłówku.

                                    Po Twoich słowach o tym, że okłamuję samą siebie, że tak naprawdę wolałabym pew
                                    > nych doświadczeń nie mieć, wymazać je bezpowrotnie gumką myszką, zastanawiałam
                                    > się nad tym dłuższą chwilę. (...)Nawet gdybym mog
                                    > ła się teraz cofnąć do roku 1997, wcale nie jestem przekonana, że zrobiłabym, ż
                                    > e mogłabym zrobić cokolwiek inaczej.'

                                    To szkoda, ale absolutnie wierzę ,że tak myślisz.

                                    A doświadczenie bycia prostytutką ani mnie
                                    > nie złamało, ani też specjalnie nie zepsuło, stało się natomiast częścią mnie,
                                    > i nie mogę usunąć tej części, bo to tak jakbym próbowała usunąć ze swojego cia
                                    > ła któryś z narządów. To jest częścią mnie i zawsze będzie.'

                                    Wiadomo, ze będzie, chodzilo mi tylko o to, czy inny scenariusz byś wolała, gdyby coś cofnęło Cie do 1997r. Nie wybrałabyś- nie mogłabys żyć, rozwijać sie, funkcjonować bez tego "narządu", ok.

                                    Raczej sama je czasem przywołuję, a że każdy człowiek jest po trochu ekshibicjo
                                    > nistą, to nic dziwnego, że czasem nachodzi go ochota, aby porozmawiać z interne
                                    > towymi bytami o swoich intymnych w sumie doświadczeniach, zwłaszcza, że robi to
                                    > średnio pewnie raz na pięć lat;).'

                                    Powoli zaczynasz jawić mi sie jako natural born dziwka (skoro kurtyzana Ci nie pasuje),
                                    a to już jakby inna kategoria i nie mozna przyłozyć narzędzia oceny moralnej, gdyż za Twoją naturę nie należy Cie oceniać.

                                    Moje uczucia odnośnie świadczonych przeze mnie usług
                                    > niewątpliwie są bardzo ambiwalentne, ale nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że
                                    > to był błąd, ohydny proceder i że żałuję grzechów młodości.
                                    > A uczucia zawsze pozostaną ambiwalentne, bo jak to zmierzyć, kłaść na szali wsz
                                    > ystkie dobre i złe chwile i patrzeć, co przeważy?'

                                    Sądze, że teraz pracujesz na to, aby dobre chwile przeważyły i to jest najwazniejszy pozytyw z tej calej historii.

                                    Moja historia nie miała być w żadnym razie dla nikogo zachętą do wstąpienia na
                                    > tę drogę ‘kariery’, ja po prostu opowiedziałam o swoich doświadczen
                                    > iach. '

                                    to ja sie tu zatrzymam, żeby tez pewne sprawy były jasne z mojej strony.
                                    Musisz przyznać, ze może kogoś szokować, ze młoda niedoświadczona dziewczyna na wyjście ze swoich problemów wymysla zarabianie dupą. Mozna sprzedawać pietruszkę, popołudniu dawać korki, a wieczorem przepisywać prace na komputerze i tez zarobić na kawalerkę.
                                    Także ten argument, ze tam dziadek Cie wnerwiał i potrzebowalas kasy na przeprowadzkę- absolutnie nie daje rady.
                                    Po prostu wolałaś te drogie restauracje i spuszczenie w Ciebie erekcji różnych panow, niż normalna pracę.
                                    I tak jak powiedziałam, miałaś do tego skłonność i taki charakter- zaden problem for me.

                                    Tylko że popatrz trochę szerzej. Co sie obecnie dzieje.
                                    Frajerką jest dziewczyna która nie sprzeda swojego dziewictwa- wiesz ile miesięcznych pensji tłumacza symultanicznego mozna uzbiwrac takim krótkim pyknieciem z przebiciem błonki?
                                    Cieniaską jest dziewczyna, ktora na propozycję sponsoringu nie spyta sie: tylko tyle?
                                    Durna jest każda zgrabna i ładna panna, która kupuje ciuchy w galerii za odłożone kieszonkowe.
                                    To jest jakieś postawienie na głowie zasad, które są ważne.
                                    Publikując sie na forach nakręcasz ten zjazd po równi pochyłej, mówiąc że Tobie to "godności nie uwłaczało".
                                    Publikujesz wspomnienia gejszy i bierzesz odpowiedzialność za to, moim zdaniem- nie masz odpowiedniego morału by to robić.
                                    Wręcz przeciwnie- Ty mówisz: dzięki temu poznałam swoją druga połówkę i inaczej bym go nie poznała.
                                    Stręczysz do zawodu.
                                    I to wszystko by nakarmic swój ekshibicjonizm- nie akceptuję tego.

                                    Swoją drogą również uważam rojenia Zaklętej za głupawe mrzonki, i o ile jestem
                                    > w stanie zrozumieć 19.-letnią dziewczynę, która roi sobie coś takiego w głowie
                                    > i pielęgnuje swoje dość naiwne wyobrażenia, o tyle u dojrzałej kobiety, co więc
                                    > ej matki dzieciom (dziecku, o ile się nie mylę), brzmi do dość kuriozalnie'
                                    No widzisz, a 19latka przeczyta Twoje wynurzenia i od rojeń przejdzie do czynów.

                                    Zaś co do Ciebie, droga Sisi, to mam jeszcze dwie takie uwagi.
                                    > Po pierwsze: dość mocno spłycasz jednak moje powody, dla których zdecydowałam s
                                    > ię wejść dwukrotnie w sumie do tego zawodu. Zapewniam, że miało to dużo głębsze
                                    > przyczyny (za każdym razem trochę inne), niż pewnie zostało to odczytane'

                                    najpewniej były głębsze, ale tak głeboki by uzasadnić chęć własnego upodlenia, nie jest dla mnie nawet Rów Mariański, więc nieistotne.

                                    Oczywiście, że byłam targana rozterkami, dręczyły mnie wątpliwości przed, w tra
                                    > kcie, po? Nie, chyba jednak najbardziej przed, później się okazało, że z większ
                                    > ością tych lęków da się żyć. '
                                    Kolejny raz potwierdzasz, że byłaś jak ryba w wodzie- naturalne środowisko, bezproblemowa adaptacja.

                                    A druga kwestia… cóż, to w jaki sposób o mnie piszesz, nie świadczy specj
                                    > alnie o ew. szacunku, który teoretycznie powinnaś mieć do swojego rozmówcy.
                                    > A pisanie o mnie per pani… kurtyzana, brzmi jakbyś chciała tak naprawdę n
                                    > apisać: pani kurwa;). '

                                    Nie kradłaś, krzywdziłaś tylko siebie- nie mam powodu, aby Cie nie szanować.
                                    Jest mi przykro, że pozwoliłaś sobie na to, by zlekceważyć własną osobę.
                                    Np. swojej córki byśna handel ciałem nie posłała,,a siebie posłałaś.
                                    Kolejny raz: kwestia osobowości z niskim poczuciem wartości- i znowu, nie Twoja wina, więc dlaczego miałabym Cie nie szanować?

                                    Pani...kurtyzana napisał Autor postu, nie wiedziłam że to obraźliwe, nie takie rzeczy nie niszczyły Ci podobno poczucia godności, ale już zmieniłam- nie ma problemu.

                                    Cóż, nie krępuj się, mnie w tej sposób godności nie odbierzesz, bo to jest coś,
                                    > co mieści się wewnątrz , co nie podlega dewaluacji i czego nikt nigdy nie był
                                    > mi w stanie odebrać.'
                                    Jeżeli sobie ustaliłaś, ze po otrzymaniu pieniedzy, żadna rzecz nie bedzie dla Ciebie poniżej godności- to faktycznie nie mogłaś czuć sie poniżona;)

                                    Ale to zmienia faktu., ze Twoi klienci nie traktowali Cie z szacunkiem, nie zwracali uwagi na Twoją godność i nie mieli obiekcji, aby Cie poniżać.

                                    Wyłumacze na tym przykładzie:
                                    Pracownik w chińskiej fabryce koralików zgadza sie pracować za 3 miski ryżu, a nawet za jedną jak będzie trzeba, bo taka jest granica utrzymania jego rodziny przy życiu.
                                    Nie traci godności ani zewnętrznej ani ludzkiej, nawet gdy z tygosnia na ydzień dostaje tylko tą miskę.
                                    Ale kiedys pijany dyrektor fabryki wpada na halę, wyciąga naszego Chinczyka za mundurek i każe mu udawać tresowaną małpę.
                                    Chińczyk idzie w pi**du, bo nie chce tracić godności.
                                    Ty, pokazałabys dyrektorowi jak prosi małpka- bo miałaś swoją granicę ustaloną poza przyjętą w etycznej definicji.

                                    Niewątpliwie różnimy się niczym niebo i ziemia, ale naprawdę myślisz, że możesz
                                    > się uważać za lepszą ode mnie?;)'
                                    Trzymałam sie całe zycie wartości, ktore
                                    • gravedigger1 Re: Moralność pani... prostytutki. 10.03.11, 17:00
                                      Sisi, jestem pod wrażeniem. :) Niemal cały ten długi post dowodzi, że mierzysz swoją rozmówczynię swoją miarą i za cholerę nie przyjmujesz do wiadomości, że istnieją inne miary. :)

                                      > Ale to zmienia faktu., ze Twoi klienci nie traktowali Cie z szacunkiem, nie zwr
                                      > acali uwagi na Twoją godność i nie mieli obiekcji, aby Cie poniżać.

                                      A skąd wiesz jak ją traktowali, że ją poniżali? A jeśli nawet, to może ona lubi poniżanie. Wiele kobiet i mężczyzn to lubi i robią to za darmo, albo jeszcze za to płacą, żeby być poniżanymi. A jak ktoś weźmie za to pieniądze, to traci godność?

                                      Wielu ludzi bierze pieniądze za wciskanie innym kitu całkiem świadomie w tzw. "normalnym" biznesie. Dla mnie ich postawa jest zdecydowanie gorsza od postawy prostytutki oferujacej uczciwe usługi seksualne.
                                      • sisi_kecz Re: Moralność pani... prostytutki. 10.03.11, 17:39
                                        gravedigger1 napisał:

                                        > Sisi, jestem pod wrażeniem. :) Niemal cały ten długi post dowodzi, że mierzysz
                                        > swoją rozmówczynię swoją miarą'

                                        A margaret to niby nie pisze swoją miarą? Dlaczego do niej sie nie zgłaszasz z uwagami nad stylem?

                                        za cholerę nie przyjmujesz do wiadomości, że i
                                        > stnieją inne miary. :)'

                                        każdy akapit koncze zaznaczeniem, że to jej sprawa i nie moj problem.
                                        Nie zaprzeczam, ze tak było i że tak czuje jak ona pisze- a Ty znowu masz wąty.

                                        Skoro już sie 'wtrancasz" skończony relatywisto ;)
                                        to mi odpowiedz:

                                        zająłbyś sie prostytucją?
                                        Napiszesz: ja nie, ale nie mam nic przeciwko ze ona....

                                        Też nie mam nic przeciwko.
                                        Natomiast jestem kobietą i troche wiecej wiem o sytuacji kobiety prostytutki, niż możesz Ty sobie wyobrazić i przejsc z lekkością nad tym, co sobie wyobraziłeś.

                                        Najwazniejszych rzeczy w życiu nie mozna kupić- nie mozna kupić miłości, przyjaźni, szacunku.
                                        Seks jest piękny, jest ważny i mozna go kupić- zonk?

                                        Seks powinno uprawiać sie dla przyjemności z pragnienia uprawiania seksu.

                                        Seks jest uprawiany dla korzyści m.in. dla pieniędzy- zonk!

                                        Kobieta może uprawiać seks bez przyjemności, bo nie musi postawić cżłonka, więc niech korzysta i na tym zarabia.
                                        i to jest powód dla akceptacji prostytucji? - seksistowskie tłumaczenie.

                                        A skąd wiesz jak ją traktowali, że ją poniżali? A jeśli nawet, to może ona lubi
                                        > poniżanie. Wiele kobiet i mężczyzn to lubi i robią to za darmo, albo jeszcze z
                                        > a to płacą, żeby być poniżanymi. A jak ktoś weźmie za to pieniądze, to traci go
                                        > dność?'

                                        Niemożliwe aby 100/100 klientówj wzbudzało w niej podniecenie.
                                        Uprawia zatem seks bez przyjemności- seks wbrew swoim odczuciom, ponieważ pieniądz rządzi.
                                        Czy popierasz to, że pieniadz powinien rządzić ludźmi i byc ważniejszy od ich odczuć?

                                        Nie sklonnośc do poniżania, nie inklinacje do puszczalstwa czyli poszukiwanie akceptacji, nie sytuacja noża na gardle, tylko miłość do pieniedzy stoi za tą historią, więc nie wiem, czego tu bronić i owijac w bibułkę.

                                        Można zaakceptować , ze nr1 dla kogoś jest Mamona i poprosić tylko żeby nie wciskali innych motywacji przypadkowym czytelnikom, bo mogą im zaszkodzić.

                                        pozdro!
                                        --
                                        Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
                                        • gravedigger1 Re: Moralność pani... prostytutki. 11.03.11, 10:43
                                          sisi_kecz napisała:

                                          > A margaret to niby nie pisze swoją miarą? Dlaczego do niej sie nie zgłaszasz z
                                          > uwagami nad stylem?

                                          Ona pisze swoją miarą, ale ni eo Tobie. :)

                                          > każdy akapit koncze zaznaczeniem, że to jej sprawa i nie moj problem.
                                          > Nie zaprzeczam, ze tak było i że tak czuje jak ona pisze- a Ty znowu masz wąty.

                                          Tak, w jednym akapicie piszesz, że to jej sprawa, a w innym, że i tak wiesz lepiej, albo piszesz, że nie oceniasz, ale oceniasz.

                                          Mam prawo mieć wąty.

                                          > zająłbyś sie prostytucją?
                                          > Napiszesz: ja nie, ale nie mam nic przeciwko ze ona....

                                          Owszem zająłbym się, ale obawiam się, że zbankrutowałbym, bo nie mam automatycznej erekcji. ;)

                                          > Też nie mam nic przeciwko.
                                          > Natomiast jestem kobietą i troche wiecej wiem o sytuacji kobiety prostytutki, n
                                          > iż możesz Ty sobie wyobrazić i przejsc z lekkością nad tym, co sobie wyobraziłeś.

                                          Byłaś prostytutką?

                                          > Najwazniejszych rzeczy w życiu nie mozna kupić- nie mozna kupić miłości, przyja
                                          > źni, szacunku.
                                          > Seks jest piękny, jest ważny i mozna go kupić- zonk?

                                          Seks to jedno, a miłość , przyjaźń i szacunek to zupełnie inna para kaloszy. Co prawda czasami "chodzą" razem, ale bardzo czesto oddzielnie. :) Seks można kupić bez problemu. Seks kupowany jest również w "legalnych" związkach. Zpłata co prawda nie zawsze jest konkretna, ale bywa i tak, że dość konkretna (postaci przedmiotu lub "usługi" w zamian).

                                          > Seks powinno uprawiać sie dla przyjemności z pragnienia uprawiania seksu.

                                          Gdzie tak jest napisane?

                                          > Seks jest uprawiany dla korzyści m.in. dla pieniędzy- zonk!

                                          Jena strona ma z tego przyjemność, a druga przyjemność i pieniądze, albo tylko pieniądze. Dobry interes! :)

                                          > Kobieta może uprawiać seks bez przyjemności, bo nie musi postawić cżłonka, więc
                                          > niech korzysta i na tym zarabia.
                                          > i to jest powód dla akceptacji prostytucji? - seksistowskie tłumaczenie.

                                          Jeśli kobieta chce, to niech uprawia. Jej prawo. A potępianie w czambuł prostytucji, to w dużej mierze kobiecy i męski "terroryzm" w stosunku do "niedobrych" kobiet. :)

                                          > Niemożliwe aby 100/100 klientówj wzbudzało w niej podniecenie.
                                          > Uprawia zatem seks bez przyjemności- seks wbrew swoim odczuciom, ponieważ pieni
                                          > ądz rządzi.

                                          Na pewno nie zawsze miała z tego przyjemność, ale jej za to zapłacili. Zastanów się, jak często ludzie wykonują nieprzyjemne rzeczy za pieniądze. Np. robotnik wchodzący do kanałów ściekowych, gdzie jest mnóstwo gówna. On też traci goność, bo robi za pieniądze rzecz obrzydliwą?

                                          > Czy popierasz to, że pieniadz powinien rządzić ludźmi i byc ważniejszy od ich odczuć?

                                          Nie popieram, ale jest często ważniejszy i nic tego nie zmieni.

                                          > Nie sklonnośc do poniżania, nie inklinacje do puszczalstwa czyli poszukiwanie a
                                          > kceptacji, nie sytuacja noża na gardle, tylko miłość do pieniedzy stoi za tą h
                                          > istorią, więc nie wiem, czego tu bronić i owijac w bibułkę.

                                          A Ty tez pracujesz z miłości do pieniędzy? A ten robotnik naprawiający kanały ściekowe w gównie?
                                          >
                                          > Można zaakceptować , ze nr1 dla kogoś jest Mamona i poprosić tylko żeby nie wci
                                          > skali innych motywacji przypadkowym czytelnikom, bo mogą im zaszkodzić.

                                          Tobie na pewno nie zaszkodzi, a przypadkowi czytelnicy (czyt. nastoletnie/dwudziestoletnie kobiety) narażone są na prawdziwe niebezpieczeństwa w otaczającym je środowisku, a nie na tym forum.
                                          • sisi_kecz Re: Moralność pani... prostytutki. 11.03.11, 12:13
                                            Ona pisze swoją miarą, ale ni eo Tobie. :)'

                                            Przecież ja nie jestem bohaterką tematu, to co ma o mnie pisać?
                                            Poza tym ona lubi pisac tylko o sobie, a ja PRÓBUJĘ ująć rzecz bardziej globalnie i uniwersalnie.
                                            Każda z nas, pisze na temat własną miarą- o to mi chodzi.

                                            Tak, w jednym akapicie piszesz, że to jej sprawa, a w innym, że i tak wiesz lep
                                            > iej, albo piszesz, że nie oceniasz, ale oceniasz.
                                            >
                                            > Mam prawo mieć wąty.'

                                            Masz prawo mieć ;)
                                            Ale ja nie będę pisała IMHO w każdym zdaniu, które wyszło z mojego subiektywnie postrzegającego jestestwa.

                                            > zająłbyś sie prostytucją?
                                            > Owszem zająłbym się, ale obawiam się, że zbankrutowałbym, bo nie mam automatycz
                                            > nej erekcji. ;)'

                                            To nic, możesz sie wypinać na sztuczne lub prawdziwe członki swoich klientów- skoro liczy sie pieniądz, a nigdzie nie jest napisane, ze z seksu należy mieć przyjemność.
                                            Jak interes jest taki dobry, to nie wymyślaj fałszywych przeciwskazań, tylko zacznij od jutra!

                                            > Byłaś prostytutką?'

                                            Nie, ale miałam propozycje seksu za pieniądze i wiem ,jakie odczucia wchodzą w grę w momencie decyzji.
                                            Za to mam kurwiki w oczach, w przeciwieństwie do niewinnookiej margaret ;)

                                            A potępianie w czambuł prostyt
                                            > ucji, to w dużej mierze kobiecy i męski "terroryzm" w stosunku do "niedobrych"
                                            > kobiet. :)'

                                            Nie zabraniam przecież, potępiam prostytucję, jako krzywdzenie człowieka w sobie.
                                            To jest jak z narkomanią- to co, że narkoman lubi brać? wszyscy wiemy, że to dla niego desktrucyjne- tylko obojętna osoba mówi: a niech se bierze, jego wybór.
                                            Terroryzuję narkomana, ponieważ mówię mu: takim działaniem robisz sobie krzywdę?

                                            Np. robotnik
                                            > wchodzący do kanałów ściekowych, gdzie jest mnóstwo gówna. On też traci goność
                                            > , bo robi za pieniądze rzecz obrzydliwą?'
                                            Nie, on uczciwie pracuje, nikt nie nazywa jego pracy kurewstwem i nie mówi ,że on nie ma godności.
                                            Jak subiektywnie ów robotnik poczuje, że mu te gówna przeszkadzają to zmieni pracę i nie bedzie nigdy musiał ukrywać swojej przeszłości.

                                            A Ty tez pracujesz z miłości do pieniędzy? A ten robotnik naprawiający kanały ś
                                            > ciekowe w gównie?'

                                            Większość ludzi pracuje dla pieniędzy, ale nie muszą zapominać o tym co robili w czasie pracy, by chronić swoją psychikę.
                                            Jak to o niczym, dla Ciebie nie świadczy, ze prostytutka wypracowuje mechanizmy obronne, żeby sie nie załamać, to byłby z Ciebie niezły poganiacz niewolników ;)
                                            Mówiłbyś sobie: to nic że nie traktuję ich jak ludzi i nie zastanawiam sie czy lubią, to co robią, ważne że dostają za to zupę- krzywdy tu nie widzę.


                                            przypadkowi czytelnicy (czyt. nastoletnie/dwudz
                                            > iestoletnie kobiety) narażone są na prawdziwe niebezpieczeństwa w otaczającym j
                                            > e środowisku, a nie na tym forum.'
                                            Taki już harcerzyk ze mnie, że jednak wolę dmuchać na zimne i wydaje mi sie że jak ktoś młody i niedoświadczony przeczyta, że :
                                            prostytucja nie wywarła na mnie właściwie żadnego negatywnego wpływu, sama wybierałam klientów i traktowali mnie wspaniale, mieszkanie kupiłam za gotówkę po 3 miesiącach, miłość swojego życia spotkałam w czasie płatnego
                                            seksu. To były sympatyczne rozmowy i delikatny seks w luksusowych warunkach. Powtórzyłabym znowu tą "miłą przygodę", gdybym miała wybierać: to, czy pietruszka na rynku.'

                                            to taki młody czytelnik może sie nieźle napalić na taką "zajebistą fuchę".

                                            Ale ok, nie zabraniajmy propagowania narkotyków, przeciez nie kazdy kokainista źle kończy.

                                            pozdro!
                                            • gravedigger1 Re: Moralność pani... prostytutki. 11.03.11, 12:36
                                              sisi_kecz napisała:

                                              > Przecież ja nie jestem bohaterką tematu, to co ma o mnie pisać?

                                              Cokolwiek. Skoro Ty ją oceniasz, to ona mogłaby oceniać Ciebie. Nie widzę przeciwskazań formalnych. :)

                                              > Poza tym ona lubi pisac tylko o sobie, a ja PRÓBUJĘ ująć rzecz bardziej globaln
                                              > ie i uniwersalnie.
                                              > Każda z nas, pisze na temat własną miarą- o to mi chodzi.

                                              To pisz o zjawisku, a nie o niej, bo jej nie znasz, nie siedzisz w jej głowie i nie masz podstaw, żeby twierdzić, że wiesz lepiej niż ona.

                                              > Masz prawo mieć ;)
                                              > Ale ja nie będę pisała IMHO w każdym zdaniu, które wyszło z mojego subiektywnie
                                              > postrzegającego jestestwa.

                                              Pisz, co chesz, a ja będę miał swoje wąty. Prawdę mówiąc, bez Twojego podejścia nie miałbym wątów, więc nie byłoby o czym gadać. ;)

                                              > To nic, możesz sie wypinać na sztuczne lub prawdziwe członki swoich klientów- s
                                              > koro liczy sie pieniądz, a nigdzie nie jest napisane, ze z seksu należy mieć pr
                                              > zyjemność.
                                              > Jak interes jest taki dobry, to nie wymyślaj fałszywych przeciwskazań, tylko za
                                              > cznij od jutra!

                                              O nie, sisi! To jest biznes. Tutaj liczy się jakość usługi, którą mógłbym zaoferować, więc to są przeciwskazania bardzo praktyczne i bardzo ważne. A poza tym, nie jestem homoseksualistą, więc jakość moich usług byłaby kiepska. Nie wyżyłbym z tego. ;)

                                              > Nie, ale miałam propozycje seksu za pieniądze i wiem ,jakie odczucia wchodzą w
                                              > grę w momencie decyzji.
                                              > Za to mam kurwiki w oczach, w przeciwieństwie do niewinnookiej margaret ;)

                                              Wiesz jakie odczucia wchodzą w grę w twoim przypadku. Nie możesz wiedzieć jak jest we wszystkich przypadkach.

                                              > Nie zabraniam przecież, potępiam prostytucję, jako krzywdzenie człowieka w sobie.
                                              > To jest jak z narkomanią- to co, że narkoman lubi brać? wszyscy wiemy, że to dl
                                              > a niego desktrucyjne- tylko obojętna osoba mówi: a niech se bierze, jego wybór.
                                              > Terroryzuję narkomana, ponieważ mówię mu: takim działaniem robisz sobie krzywdę?

                                              Narkomania i prostytucja to nie to samo. Istnieją pomiędzy nimi ogromne różnice, choś seks też potrafi uzależniać. ;)

                                              > Nie, on uczciwie pracuje, nikt nie nazywa jego pracy kurewstwem i nie mówi ,że
                                              > on nie ma godności.
                                              > Jak subiektywnie ów robotnik poczuje, że mu te gówna przeszkadzają to zmieni pr
                                              > acę i nie bedzie nigdy musiał ukrywać swojej przeszłości.

                                              Nikt nie nazywa tego kurewstwem, bo to z seksem nie ma nic wspólnego. ;) Natomiast wielu ludzi uważa taką pracę za poniżającą lub pracę "niskiego poziomu".

                                              > Większość ludzi pracuje dla pieniędzy, ale nie muszą zapominać o tym co robili
                                              > w czasie pracy, by chronić swoją psychikę.
                                              > Jak to o niczym, dla Ciebie nie świadczy, ze prostytutka wypracowuje mechanizmy
                                              > obronne, żeby sie nie załamać, to byłby z Ciebie niezły poganiacz niewolników ;)
                                              > Mówiłbyś sobie: to nic że nie traktuję ich jak ludzi i nie zastanawiam sie czy
                                              > lubią, to co robią, ważne że dostają za to zupę- krzywdy tu nie widzę.

                                              Zdiwiłabyś się, gdybyś dowiedziała się, jak dużo ludzi wypracowuje mechanizmy obronne przed skutkami swojej pracy w tak zwanym "normalnym" biznesie. Natomiast nie wszystkie prostytutki wypracowują mechanizmy obronne, bo są takie, które ten biznes uwielbiają.

                                              > Taki już harcerzyk ze mnie, że jednak wolę dmuchać na zimne i wydaje mi sie że
                                              > jak ktoś młody i niedoświadczony przeczyta, że :
                                              > prostytucja nie wywarła na mnie właściwie żadnego negatywnego wpływu, sama wybi
                                              > erałam klientów i traktowali mnie wspaniale, mieszkanie kupiłam za gotówkę po 3
                                              > miesiącach, miłość swojego życia spotkałam w czasie płatnego
                                              > seksu. To były sympatyczne rozmowy i delikatny seks w luksusowych warunkach. P
                                              > owtórzyłabym znowu tą "miłą przygodę", gdybym miała wybierać: to, czy pietruszk
                                              > a na rynku.'
                                              >
                                              > to taki młody czytelnik może sie nieźle napalić na taką "zajebistą fuchę".

                                              Nie sądzę. Żaden młody człowiek nie podejmie decyzji o zajęciu się prostytucją na podstawie kilku "pochwalnych" wpisów na forum. Do prostytucji może go skłonić zbieg różnych okoliczności i wpływ bliskiego mu środowiska.

                                              > Ale ok, nie zabraniajmy propagowania narkotyków, przeciez nie kazdy kokainista
                                              > źle kończy.

                                              Narkotyki to inna kategoria.
                                              • sisi_kecz Re: Moralność pani... prostytutki. 11.03.11, 13:42
                                                zacznij od jutra!
                                                >
                                                > O nie, sisi! To jest biznes. Tutaj liczy się jakość usługi, którą mógłbym zaofe
                                                > rować, więc to są przeciwskazania bardzo praktyczne i bardzo ważne. A poza tym,
                                                > nie jestem homoseksualistą, więc jakość moich usług byłaby kiepska. Nie wyżyłb
                                                > ym z tego. ;)'

                                                Stary taty...

                                                Jakie to jest seksitowskie: dzieczyna ne ma przeciwskazań, bo nie musi jej stawać.
                                                A co to jest, ze komuś staje? to oznaka ochoty na seks.
                                                Więc facet ma seks , kiedy ma ochotę, a kobieta ma seks nawet kiedy nie ma ochoty.
                                                Jakie jest wytłumaczenie dla seksu, na który nie ma sie ochoty? korzyści materialne, chęć sprawienia przyjemności drugiej osobie, strach i przymus.
                                                I na to wszystko facet nie musi sie pisać, bo moze powiedziec: ależ chętnie bym zarobił seksem, albo zrobil ci dobrze, albo uratowal sie przed tym napalonym bandziorem, ale nie staje mi w takiej sytuacji, sorry.
                                                A właściwie to bandzior by sobie poradził, prawda? ;)

                                                A kiedy pisze, że zawsze możesz robić loda albo wypinać pupę to zaraz jakieś mętne: och nie, to byłaby słaba usługa.
                                                Nieistotne klient chce tylko poruchać w dostępną dziurę!

                                                och, nie , nie jestem homoseksualistą.
                                                Nieistotne! klient chce tylko....!

                                                nie wyżyłbym z tego

                                                Wyżyłbyś, klientom wystarczy tylko....!

                                                Seksistowskie i oburzające pierdy: kobieta to co innego, ona może.

                                                Wiesz jakie odczucia wchodzą w grę w twoim przypadku. Nie możesz wiedzieć jak j
                                                > est we wszystkich przypadkach.'

                                                Ty nie możesz wiedzieć nawet o sobie w tej kwestii.
                                                Ale za to cenzurujesz, co ja mogę, a co nie mogę w tej sytuacji napisać?
                                                Spokojnie ale już któryś raz, mówię- odejdź mi z tym brzęczeniem od ucha.

                                                Zdiwiłabyś się, gdybyś dowiedziała się, jak dużo ludzi wypracowuje mechanizmy o
                                                > bronne przed skutkami swojej pracy w tak zwanym "normalnym" biznesie. '

                                                Wszyscy Ci ludzie gwałcą swoją godność i próbują zachowa status quo w swoim wnętrzu. Przecież nie twierdzę , że tylko prostytutka to robi.

                                                Nie sądzę. Żaden młody człowiek nie podejmie decyzji o zajęciu się prostytucją
                                                > na podstawie kilku "pochwalnych" wpisów na forum.'

                                                A ja nie mam pewności, że nie podejmie i nie ryzykuję snuci historii, w takiej sytuacji.
                                                Są blogi, można napisać ostrzeżenie że od lat 18 i mieć czyste sumienie, a nie wrzucać swój ekshibicjonizm gdzie popadnie, byle komentowali.

                                                > Narkomania i prostytucja to nie to samo. Istnieją pomiędzy nimi ogromne różnice
                                                > , choś seks też potrafi uzależniać. ;)'

                                                Zasadniczo nie jest to identyczność tylko porównanie dwóch analogicznych w pewnych aspektach zjawisk.
                                                Prostytucja i narkomania: wykonywana dla osiągniecia stanu zadowolenia lub/i ucieczki od rzeczywistości wiążącej sie z koniecznością wstawania o szóstej i pójścia do pracy.
                                                Prostytucja i narkomania: zjawisko wiążące sie z zagrożeniami dla zdrowia fizycznego i psychicznego,
                                                Prostytucja i narkomania: zjawisko nieakceptowane społecznie, z którego zyski czerpie świat przestępczy (wyjątek: hodowla koki na własny użytek lub prostytutka bez ochrony)
                                                Prostytucja i narkomania: wysoki odsetek zgonów.
                                                Prostytucja i narkomania: brak wskazań.

                                                pozdro!
                                                • gravedigger1 Re: Moralność pani... prostytutki. 14.03.11, 09:40
                                                  sisi_kecz napisała:

                                                  > zacznij od jutra!

                                                  Bardzo chętnie. Ile płacisz? Jeśli Twoja oferta będzie korzystna, to zaczynam od dziś. :)

                                                  > Stary taty...
                                                  >
                                                  > Jakie to jest seksitowskie: dzieczyna ne ma przeciwskazań, bo nie musi jej stawać.
                                                  > A co to jest, ze komuś staje? to oznaka ochoty na seks.
                                                  > Więc facet ma seks , kiedy ma ochotę, a kobieta ma seks nawet kiedy nie ma ochoty.

                                                  Nie przesadzaj ,sisi! :) To żaden seksizm. To sprawa techniczna i kwestia cech, którymi obdarzyła nas natura. Do tej usługi potrzebne są pewne atrybuty, bez których ani rusz.

                                                  > Jakie jest wytłumaczenie dla seksu, na który nie ma sie ochoty? korzyści materi
                                                  > alne, chęć sprawienia przyjemności drugiej osobie, strach i przymus.

                                                  Często nie mam ochoty pracować, a jednak to robię. Podobnie jest w tym biznesie. To rzecz prosta i zwyczajna. ;)

                                                  > I na to wszystko facet nie musi sie pisać, bo moze powiedziec: ależ chętnie bym
                                                  > zarobił seksem, albo zrobil ci dobrze, albo uratowal sie przed tym napalonym b
                                                  > andziorem, ale nie staje mi w takiej sytuacji, sorry.

                                                  A jak kobiecie zrobić dobrze, jeśli ona chce porządnego rżnięcia, a facetowi nie staje?
                                                  >
                                                  > A kiedy pisze, że zawsze możesz robić loda albo wypinać pupę to zaraz jakieś mę
                                                  > tne: och nie, to byłaby słaba usługa.
                                                  > Nieistotne klient chce tylko poruchać w dostępną dziurę!

                                                  Sisi, zagalopowałaś się trochę. :) Przecież autorka nie uprawiała seksu z kobietami wbrew swojej naturalnej orientacji seksualnej. Dlaczego więc chciałabyś, żebym ja wbrew naturze oferował usługi facetom? To nielogiczne. ;)

                                                  > och, nie , nie jestem homoseksualistą.
                                                  > Nieistotne! klient chce tylko....!

                                                  Bardzo istotne, bo odnosi się do wrodzonej preferencji seksualnej.

                                                  > Wyżyłbyś, klientom wystarczy tylko....!

                                                  Nieprawda. Nie wystarczyłoby na wyżywienie rodziny, a na utrzymaniu mam kilka osób, a nie tylko siebie.

                                                  > Seksistowskie i oburzające pierdy: kobieta to co innego, ona może.

                                                  Sisi, to z Twojej strony pierdy i bardzo brzydka zagrywka. Tu chodzi o naturalne preferencje, a nie seksiz. No chyba że masz pretensje do antury, że jest seksistowka.

                                                  > Ty nie możesz wiedzieć nawet o sobie w tej kwestii.
                                                  > Ale za to cenzurujesz, co ja mogę, a co nie mogę w tej sytuacji napisać?
                                                  > Spokojnie ale już któryś raz, mówię- odejdź mi z tym brzęczeniem od ucha.

                                                  O sobie moge wiedzieć, choć nie muszę.
                                                  Powtarzam - jeśli Ci to brzęczenie przeszkadza, posłuż się "wygaszarką".

                                                  > Wszyscy Ci ludzie gwałcą swoją godność i próbują zachowa status quo w swoim wnę
                                                  > trzu. Przecież nie twierdzę , że tylko prostytutka to robi.

                                                  No właśnie. Prostytutka niczym więc się w tej kwestii nie różni od innych.

                                                  > A ja nie mam pewności, że nie podejmie i nie ryzykuję snuci historii, w takiej
                                                  > sytuacji.
                                                  > Są blogi, można napisać ostrzeżenie że od lat 18 i mieć czyste sumienie, a nie
                                                  > wrzucać swój ekshibicjonizm gdzie popadnie, byle komentowali.

                                                  Sisi, nie rozśmieszaj mnie. :) Któremu anstolatkowi będzie się chciało czytać jakieś osobiste wywody kogoś tam na jakimś durnym forum, przy takim łatwym dostępie do pornograficzno-"prostytucyjnych" materiałów wizualnych w sieci? Bądź realistką. :) Jeśli chcesz chronić młodych, to walcz z pornografią w internecie, a nie z kimś, kto opisuje swoje osobiste doświadczenia.

                                                  > Zasadniczo nie jest to identyczność tylko porównanie dwóch analogicznych w pewn
                                                  > ych aspektach zjawisk.
                                                  > Prostytucja i narkomania: wykonywana dla osiągniecia stanu zadowolenia lub/i uc
                                                  > ieczki od rzeczywistości wiążącej sie z koniecznością wstawania o szóstej i pój
                                                  > ścia do pracy.
                                                  > Prostytucja i narkomania: zjawisko wiążące sie z zagrożeniami dla zdrowia fizyc
                                                  > znego i psychicznego,
                                                  > Prostytucja i narkomania: zjawisko nieakceptowane społecznie, z którego zyski c
                                                  > zerpie świat przestępczy (wyjątek: hodowla koki na własny użytek lub prostytut
                                                  > ka bez ochrony)
                                                  > Prostytucja i narkomania: wysoki odsetek zgonów.
                                                  > Prostytucja i narkomania: brak wskazań.

                                                  Sisi, takich analogii można znaleźć więcej i nie tylko pomiędzy prostytucją i narkomanią, ale np. pomiędzy narkomanią a służbą w wojsku w warunkach wojennych. Jak się chce uzasadnić swoje podejście do problemu, to porównania się zawsze znajdą. ;) Ale są też różnice, np. prostytucja - przynosi dochody, narkomania - dochody zabiera. Prostytucja - nie uzależnia, narkomania - uzależnia organicznie.
                                    • sisi_kecz Re: Moralność pani... prostytutki. 10.03.11, 17:04
                                      Rozpisałam sie i jedno zdanie nie weszło.

                                      Niewątpliwie różnimy się niczym niebo i ziemia, ale naprawdę myślisz, że możesz
                                      > > się uważać za lepszą ode mnie?;)'

                                      Nie mi oceniać.
                                      Trzymałam sie całe zycie wartości, ktore są niepodważalne.
                                      Oczywiscie święta nie jestem, ale etapu prostytuowania sie nie miałam.
                                      I o ten etap jestem lepsza.

                                      Ale tylko dlatego, że Ciebie nikt ani nic do tego nie zmuszało.

                                      duze pozdro!!!
                                      • gravedigger1 Re: Moralność pani... prostytutki. 10.03.11, 17:18
                                        sisi_kecz napisała:

                                        > Nie mi oceniać.

                                        Ale oceniasz.

                                        > Trzymałam sie całe zycie wartości, ktore są niepodważalne.

                                        Nie ma takich wartości. Wszystkie wartości są podważalne, nawet wartość jaką jest życie człowieka jest podważalna (przykładem jest kara śmierci wykonywana w majestacie prawa lub zabijanie ludzi, często niewinnych, w wojnach prowadzonych przez legalne rządy różnych, w tym bardzo cywilizowanych, krajów).

                                        > Oczywiscie święta nie jestem, ale etapu prostytuowania sie nie miałam.
                                        > I o ten etap jestem lepsza.

                                        No, właśnie, tu też oceniasz.
                                    • zakletawmarmur Re: Moralność pani... prostytutki. 10.03.11, 17:47
                                      Swoją drogą również uważam rojenia Zaklętej za głupawe mrzonki, i o ile jestem
                                      > w stanie zrozumieć 19.-letnią dziewczynę, która roi sobie coś takiego w głowie
                                      > i pielęgnuje swoje dość naiwne wyobrażenia, o tyle u dojrzałej kobiety, co więc
                                      > ej matki dzieciom (dziecku, o ile się nie mylę), brzmi do dość kuriozalnie'
                                      No widzisz, a 19latka przeczyta Twoje wynurzenia i od rojeń przejdzie do czynów.

                                      Niestety panowie musze zaprzeczyć tym plotkom:-) Na prawdę nie jestem zainteresowana prostytucją:-) Chciałam być po prostu miła i okazać zrozumienie eks prostytutce...
                                    • margaret_cavendish Re: Moralność pani... prostytutki. 11.03.11, 00:08
                                      > Tak wiem, masz super pracę pomimo, że byłaś prostytutką,
                                      > tez mam super pracę- wolny zawód i nie siedzę w konferencyjnym po 8 godzin, bo
                                      > by mnie szlag trafił. Ale nie podkreślam tego w każdym poście, bo nie mam takie
                                      > j potrzeby. Za to jest to jedna z Twoich cen za "miłą przygodę"- musisz ciagle
                                      > zaznaczać jaki osiągnęłaś sukces.
                                      > Dla każdego coś miłego;)

                                      Hej, ale ja wcale nie mam potrzeby chwalić się swoją pracą. Dodałam to tylko dlatego, że pomyślałam, że gdy napiszę, iż właśnie wracam z pracy i czuję się jak po zderzeniu z ciężarówką, zabrzmiałoby to hmmm... dwuznacznie. No bo jakaż to praca tak męczy?;).
                                      A faktem jest, że dostaję tam mocno po doopie - metaforycznie rzecz ujmując oczywiście.
                                      Ale ok., akceptuję to, że przechodzę tam teraz szkołę życia, że czasem już jestem na granicy ludzkiej wytrzymałości, ale mam jasno wytyczoną ścieżkę kariery zawodowej, wiem dokładnie, dokąd chcę dojść, więc później będzie mi już tylko łatwiej.

                                      > Powoli zaczynasz jawić mi sie jako natural born dziwka (skoro kurtyzana Ci nie
                                      > pasuje),
                                      > a to już jakby inna kategoria i nie mozna przyłozyć narzędzia oceny moralnej, g
                                      > dyż za Twoją naturę nie należy Cie oceniać.

                                      Cóż, poniekąd pewnie masz rację. To chyba kwestia osobowości, że chodzenie z kimś do łóżka po godzinie - kilku godzinach znajomości, nie sprawiało mi nigdy specjalnej przykrości.
                                      A seks był raczej na dole w mojej hierarchii intymności. To już nawet wspólne jedzenie posiłków stało pewnie wyżej;).

                                      Ale człowiek też się zmienia.
                                      Ja od wielu lat sypiam tylko z jednym mężczyzną i nie potrafiłabym go zdradzić, bo sprawdzałam już, że w sytuacjach potencjalnie niebezpiecznych np. jakiegoś wakacyjnego flirtu, uderzam w niewidzialny mur, którego nie mogę przejść.
                                      Cóż, wygląda na to, że albo pojawiły się jakieś hamulce moralne, albo po prostu wiem co mam w osobie mojego partnera i nigdy nie zrobię niczego, co mogłoby narazić nasz związek na szwank.

                                      Po prostu wolałaś te drogie restauracje i spuszczenie w Ciebie erekcji różnych
                                      > panow, niż normalna pracę.
                                      > I tak jak powiedziałam, miałaś do tego skłonność i taki charakter- zaden proble
                                      > m for me.

                                      Po części tak, oczywiście.
                                      Łatwiej mi było zarabiać pieniądze prostytuując się niż dokładać sobie drugi, trzeci legalny etat i przedwcześnie się starzeć, przykryta obowiązkami ponad miarę.
                                      Prawdą jest też, że lubię luksus. Ale tak naprawdę dopiero przez ostatnich kilka lat mój poziom życia znacząco się podniósł. Pojawiły się zagraniczne wakacje kilka razy w roku, i rzeczą oczywistą jest, że nie spędzam ich na polu namiotowym, ani na campingach. A sama wartość mojej szafy z ubraniami idzie w grube tysiące.
                                      Ale to są rzeczy, na które już zapracowałam uczciwą pracą.
                                      Wtedy najważniejszą kwestią było zebranie pieniędzy na zakup mieszkania i to było dla mnie główną motywacją i motorem do działania.
                                      Ty piszesz, że dziadek u którego wynajmowałam mieszkanie był dla mnie niemiły, a ja pamiętam, jak bardzo miałam zachwiane poczucie bezpieczeństwa i jak bardzo potrzebowałam takiego bezpiecznego, tylko mojego azylu.
                                      Wtedy podjęłam taką a nie inną decyzję, bo wydawało mi się, że tak będzie najlepiej.

                                      > Ale to zmienia faktu., ze Twoi klienci nie traktowali Cie z szacunkiem, nie zwr
                                      > acali uwagi na Twoją godność i nie mieli obiekcji, aby Cie poniżać

                                      A to jest nieprawda. Nigdy nie czułam się nieszanowana, nikt mnie nigdy nie poniżał.
                                      Zawsze byłam dość wyczulona na punkcie szacunku do samej siebie i nie pozwoliłabym na takie zachowania w stosunku do mnie.
                                      Ponadto odsyłam do moich postów, które były odpowiedzią na pytania Aandzi i Zaklętej, tam zawarłam opis, jak byłam traktowana przez mężczyzn.

                                      > To jest jakieś postawienie na głowie zasad, które są ważne.
                                      > Publikując sie na forach nakręcasz ten zjazd po równi pochyłej, mówiąc że Tobie
                                      > to "godności nie uwłaczało".
                                      > Publikujesz wspomnienia gejszy i bierzesz odpowiedzialność za to, moim zdaniem-
                                      > nie masz odpowiedniego morału by to robić.

                                      Tu również stanowcze veto. Proszę, nie opowiadaj takich rzeczy, że ktoś pod wpływem moich opowieści postanowi zacząć się prostytuować.
                                      Powiedzmy sobie szczerze, żadna dziewczyna czy chłopak, którzy wyszli z porządnego, dobrego domu, nigdy nie wpadną na taki pomysł.
                                      Do tego zawodu trafiają ludzie z problemami.
                                      Przy czym mój dom rodzinny żadną miarą nie możnaby nazwać patologicznym, ale wyszłam stamtąd z dość poważnymi deficytami i a jakże, niskim poczuciem własnej wartości, spowodowanym, jakże by inaczej, brakiem bezwarunkowej miłości rodziców.
                                      A mój ojciec to niby był, ale tak naprawdę w zasadzie to go nie było, spełniał podobną funkcję użytkową jak krzesło w salonie.
                                      I tu jest ta ogromna praca mojego ukochanego, którą musiał wykonać, żeby wyprowadzić mnie na ludzi, żebym uwierzyła w siebie, chociaż i jemu czasem już ręce opadały. Dlatego napisałam, że mnie uratował.
                                      Bo prawda jest taka, że to dom rodzinny miał na mnie dużo bardziej destrukcyjny wpływ niż epizod prostytuowania się.
                                      • sisi_kecz Re: Moralność pani... margaret. 11.03.11, 11:36
                                        Napisałaś ze jesteś egocentryczna, więc proponuję znajdź kogoś, kto jest tak altruistyczny, ze wysłucha Twoich wypowiedzi, bo mnie interesuje tylko ogólne podejcie do prostytucji, a nie do Twojego zyciorysu i indywidualnych czynników, które Cię ukształtowały.

                                        Z Twoim pierwszym zawodem, to ma tyle samo wspólnego , co nie ma.

                                        Mnóstwo osób z dysfunkcyjnych domów prostytucją sie nie zajęło.
                                        Mnóstwo osób z porządnych domów prostytucją sie zajęło.
                                        Mnóstwo osób lubi luksus, ale nie za taką cenę.
                                        Mnóstwo osób dałoby dupy za każdą cenę ;)

                                        Nie ma mechanizmu, jest kwestia osobowości.

                                        I tu jest ta ogromna praca mojego ukochanego, którą musiał wykonać, żeby wyprow
                                        > adzić mnie na ludzi, żebym uwierzyła w siebie, chociaż i jemu czasem już ręce o
                                        > padały. Dlatego napisałam, że mnie uratował.'

                                        Dobrze ,że miał odpowiedni status materialny, aby ta pracę zacząć, bo gdyby nie ofiarował Ci luksusu to nici by byly z tak cudownej miłości.
                                        Poza tym, sprzeczne rzeczy piszesz, bo raz opowiadasz, ze seks dla Ciebie niżej niż spólny posiłek, ale posilki z obcymi jadałaś, za to teraz za nic nie zdradzisz narzeczonego.
                                        A dlaczego? przecież seks to jest dla Ciebie, jak splunąć?
                                        Zmieniłaś się zapewne- no dobrze, mam nadzieję, że on też przestał chodzić na dziwki.

                                        Bo prawda jest taka, że to dom rodzinny miał na mnie dużo bardziej destrukcyjny
                                        > wpływ niż epizod prostytuowania się.'

                                        Słuchaj, jeżeli twierdzisz, że nie robiłaś sobie nic złego i poniżej godności, to dlaczego szukasz winnego?
                                        Raczej, podziękuj rodzicom, że mogłaś przeżyć "miłą przygodę" i poznać bogatą miłość życia.

                                        pozdro!
                                        • margaret_cavendish Re: Moralność pani... margaret. 11.03.11, 12:19
                                          Brzydko się wycofujesz, Sisi, bardzo brzydko.
                                          Zaczynasz stosować w stosunku do mnie chwyty, które stanowczo są poniżej pasa.
                                          Ale ok, nie interesuje Cię moja osoba, przyjmuję to do wiadomości i nie potnę się z tego powodu;).
                                          Może też nie masz wystarczającej wiedzy, by rozumieć pewne ludzkie mechanizmy i meandry ludzkiej psychiki, nie potrafisz przeprowadzić też analizy przyczynowo-skutkowej ludzkich zachowań.
                                          Mogę tylko jeszcze dodać (choć wiem, że Cię to nie interesuje, ale może inni chcą przeczytać), że przez to, co zrobiła mi moja matka jestem przewlekle i w zasadzie nieuleczalnie chora, bo pojawiły się choroby psychosomatyczne, wywołane przez autoagresję mojego organizmu.
                                          I z tym niestety muszę żyć.

                                          Więc z mojej strony to tyle, dziękuję mimo wszystko za miłą dyskusję, choć teraz zastanawiam się, czy w ogóle potrzebną.
                                          • sisi_kecz Re: Moralność pani... margaret. 11.03.11, 13:52
                                            Zaczynasz stosować w stosunku do mnie chwyty, które stanowczo są poniżej pasa.'

                                            Jakie?

                                            Może też nie masz wystarczającej wiedzy, by rozumieć pewne ludzkie mechanizmy i
                                            > meandry ludzkiej psychiki, nie potrafisz przeprowadzić też analizy przyczynowo
                                            > -skutkowej ludzkich zachowań.'

                                            Nie potrafię, generalnie moim zdaniem, nawet wybitni specjaliści tylko próbują;)

                                            Mogę tylko jeszcze dodać (choć wiem, że Cię to nie interesuje, ale może inni ch
                                            > cą przeczytać),'

                                            ach ta publiczność, zawsze o nią dbasz ;)

                                            e przez to, co zrobiła mi moja matka jestem przewlekle i w zas
                                            > adzie nieuleczalnie chora,'
                                            Współczuję Ci, tez mam przewlekłą i nieuleczalną chorobę- winni są oboje moi rodzice, gdyby mnie nie zrobili, nie byłabym chora.

                                            Brzydko się wycofujesz, Sisi, bardzo brzydko.'

                                            sisi napisała:
                                            opowiadaj, opowiadaj,
                                            > jestem ciekawa jak pielęgnowałaś swoją godnośc w tym szajsie
                                            margaret_cavendish napisała:
                                            A teraz to za późno, teraz już mi się nie chce. Trzeba było korzystać, jak była okazja:P.
                                            Teraz nastrój mi się zmienił i szufladka zamknęła;). '

                                            Przyganiał kocioł garnkowi.

                                            pa!
                                        • zakletawmarmur Re: Moralność pani... margaret. 11.03.11, 12:21
                                          > Dobrze ,że miał odpowiedni status materialny, aby ta pracę zacząć, bo gdyby nie
                                          > ofiarował Ci luksusu to nici by byly z tak cudownej miłości.

                                          Sisi a czy Ty nie cenisz swojego faceta za status, który rodzinie zapewnia? Gdyby był biedny związałabyś się z nim?
                                          • sisi_kecz Re: Moralność pani... margaret. 11.03.11, 14:18
                                            Sisi a czy Ty '

                                            to co pisali Kant i Homer o godności?
    • yoric Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 21:23
      Zaklęta, daj jakiegoś linka do tych wynurzeń lasek namawiających koleżanki...
      • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 08.03.11, 22:31
        kobieta.wp.pl/kat,26353,title,Prostytucja-po-polsku,wid,8852185,wiadomosc.html?ticaid=1be97
        "Statystyka: Najczęściej na prostytucję decydują się kobiety, które mają trudną sytuację materialną (61%), ale rzadziej decydują się na nią z chęci szybkiego zysku, zarobku ( 17%). Tylko niecałe 3% z nich jest zmuszane do wykonywania tej profesji. 55% prostytutek deklaruje, że samodzielnie podjęło decyzję o wyborze tego zawodu. Pozostałe twierdzą, że zrobiły to po namowach koleżanek."

        Szok?
        :-)
    • yoric Margaret - ciągnę za język 08.03.11, 22:59
      > Moje drogie (drodzy), wydawałoby się, iż mając pod ręką osobę, którą chwilowo bawi wspominkowe wracanie do przeszłości, choćby po to, aby zobaczyć, jak długą drogę się przebyło, wypadałoby wykorzystać okazję i zasięgnąć języka u źródła.

      ciekawi mnie kilka spraw. Po pierwsze, w jaki sposób udało się uniknąć 'ochrony'. Po drugie, czy musiałaś jakoś zmieniać tożsamość, choćby np. przez zmianę miasta? I trzy, skoro mowa o koleżankach, jak ułożyły się ich losy - czy wg Twoich doświadczeń my forumowi teoretycy mamy rację, że 'happy end' to jednak wyjątek?
      • margaret_cavendish Re: Margaret - ciągnę za język 08.03.11, 23:26
        W jaki sposób unikałam ochrony? Hmm, byłam ostrożna, to po pierwsze. Ogłaszałam się w dość niszowych czasopismach, o których istnieniu 'chłopcy z miasta' prawdopodobnie nie wiedzieli.
        Oczywiście tak całkiem bezproblemowo to nie było, zaraz na początku popełniłam błąd, na skutek którego jeden z tych panów znalazł się w moim mieszkaniu, podając się za zainteresowanego moimi usługami.
        Wystraszyłam się, ale próbując zachować spokój stwierdziłam, że moja decyzja świadczenia tego typu usług była zbyt pochopna i że jednak po zastanowieniu nie będę kontynuować (czy też w ogóle nie wejdę na ścieżkę kariery) owej działalności. Pan sobie grzecznie poszedł.
        Później rozpoznawałam go już przez telefon i twierdziłam, że ja w żadnym razie nie uprawiam żadnej prostytucji, po prostu zależy mi na zaproszeniu od czasu do czasu na kolację przez miłego pana. Ogłoszenia były ponadto tak skonstruowane, iż nie sugerowały wprost prostytucji.

        A po cóż miałabym zmieniać tożsamość, miejsce zamieszkania? Funkcjonowałam w paru różnych rzeczywistościach - studia, praca zawodowa i dziewczyna świadcząca usługi seksualne - te światy nigdy się nie przenikały. Wystarczyło zamknąć ten (nie)chlubny rozdział, by całkowicie odciąć się od przeszłości.
        Bez specjalnych obaw, że ktoś mnie rozpozna, będzie szeptał po kątach.
        Zresztą, po pierwsze patrząc na mnie nikt by nie uwierzył, po drugie w razie potrzeby poszłabym w zaparte.

        Co do koleżanek, to ja nie przyjaźniłam się z tymi dziewczynami, raczej spotykałyśmy się od czasu do czasu przy okazji wspólnej 'pracy':). Później jeszcze przeprowadzałam wywiady z paroma. Tak naprawde to mało mam informacji o ich losach po latach.
        Mam nadzieję, że dobrze ułożyły sobie życie, bo było tam kilka naprawdę wartościowych i poukładanych sztuk.
        Zresztą czy inkasowanie po 500 zeta za miłe spotkanie naprawdę skutkuje taką degrengoladą?:)
        • zakletawmarmur Re: Margaret - ciągnę za język 08.03.11, 23:55
          A mogę się jeszcze dowiedzieć dlaczego zdecydowałaś się zostałaś prostytutką?
          • margaret_cavendish Re: Margaret - ciągnę za język 09.03.11, 00:36
            Za pierwszym razem miałam 19 lat, byłam na pierwszym roku studiów, ponadto ledwo co spuszczona z łańcucha rodzicielskiej kurateli. Cóż, po prostu miałam trociny w głowie;).
            Ponadto imponowało mi męskie zainteresowanie, kolacje w drogich restauracjach, komplementujący mnie mężczyźni, w których oczach się przeglądałam. Zdarzało mi się wtedy sypiać ze znanymi mężczyznami, którzy mnie za to sowicie wynagradzali.
            A moje zerowe praktycznie doświadczenie w ars amandi raczej mi pomagało niż przeszkadzało.

            Po pięciu latach wróciłam na parę miesięcy do prostytuowania się. Niewątpliwie było to podyktowane finansową koniecznością, bo zbyt mało zarabiałam w legalnej pracy, aby utrzymać samodzielne mieszkanie i prowadzić życie na przyzwoitym poziomie. Byłam zmęczona życiem na stancji u upierdliwego dziadka, zmęczona prozą życia, trochę niedożywiona - ważyłam wtedy nie więcej niż 47 kg przy 168 cm wzrostu.
            A ja chciałam się bawić, korzystać z życia, no i przede wszystkim za wizję mieszkania na swoim byłaby w stanie dać się pokroić.
            Więc wyskrobałam resztki oszczędności, wynajęłam po raz pierwszy samodzielne mieszkanie, w godzinę spakowałam swój dobytek i pożegnałam upierdliwego landlorda, grając mu na zakończenie na nosie i pomyślałam, że jakoś to przecież będzie:).
            Bo przecież czekało na mnie nowe życie.
            • zakletawmarmur Re: Margaret - ciągnę za język 09.03.11, 09:50
              Jak czytam Twoją historie to zaczynam Ci zazdrościć:-) Wyszalałaś się, ustawiłaś finansowo, znalazłaś odpowiedniego faceta. Teraz masz pewnie wyższą pozycje na rynku matrymonialnym, niż te wszystkie kobiety z zasadami co dawały "za darmo". Może i nawet wyrobiło to w Tobie większą pewność siebie z której teraz korzystasz. Na rynku pracy też jak rozumiem Ci to sytuacje poprawiło:-) Teraz sponsoring wśród młodych dziewczyn zdaje się kwitnąć... Może to właśnie jest dobry sposób na życie?
    • yoric Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 00:34
      Songo i inni - a nie dałoby rady wkleić paru cytatów, czy jeszcze lepiej jakiejś syntezy tych rozmów z Garsoniery? Specjalnie dla tych, co są za leniwi/ nie mają czasu na zakładanie konta :).

      Margaret - nie z czepiania się, ale z ciekawości - jak miałaś okazję współpracować z innymi laskami, skoro działałaś na własną rękę?

      Margaret i Zaklęta mają rację, że obraz prostytucji się zmienia i poza standardowym skojarzeniem (burdel i degrengolada) mamy też drugie oblicze. Faktycznie, jeśli babka poza tym zajęciem ma drugą, 'legalną' tożsamość i do tego ma jakąś kontrolę nad tym kiedy i z kim do łóżka idzie, to i odbiór wygląda inaczej. Co innego wziąć za żonę k... z rynsztoka, a co innego 'call girl' z wykształceniem. Więc tu jestem w stanie uwierzyć, że happy-endów może być statystycznie więcej, profil prostytutki może być bliżej 'normalnej laski', a i poziom społecznego potępienia nie tak wysoki, jak by niektórzy chcieli.

      Jest jeszcze taka konkluzja, że skoro prostytucja emigruje z burdelów do np. internetu i poszerza kręgi, może być znacznie bliżej nas, niż myślimy :). Trzeba uważać :))).
      • margaret_cavendish Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 00:49
        > Margaret - nie z czepiania się, ale z ciekawości - jak miałaś okazję współpraco
        > wać z innymi laskami, skoro działałaś na własną rękę?

        A bardzo prosto, mam za sobą kilka trójkątów, podczas których spotkałam 'koleżanki'. Jeden z moich klientów miał takie upodobania, odgrywaliśmy przed taką panną znudzone małżeństwo, które szuka nowych wrażeń. One chyba nawet nie wiedziały, że ja jestem jedną z nich, chociaż stuprocentowej pewności nie mam.
        No i to też było sympatyczne doświadczenie kochać się z kobietą. Zwłaszcza jak ma się pewne ciągoty do własnej płci.
      • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 08:55
        > . Więc tu jestem w stanie uwierzyć, że happy-endów może być statystycznie więce
        > j, profil prostytutki może być bliżej 'normalnej laski'

        Yoricu, jeśli za "happy end" uważasz znalezienie meża to przypominam, że co druga prostytutka już go ma:-) A skoro co druga czynna prostytutka go ma to co dopiero taka, która już nie pracuje? Swoją drogą śmieszy mnie to przedstawianie małzeństwa jako najlepszej rzeczy, która się może kobiecie przydarzyć...

        Trzeba
        > uważać :))).

        A dokładnie to na co trzeba uważać?
        • yoric Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 18:46
          > A dokładnie to na co trzeba uważać?

          żeby się nie związać z taką sztuką i nie odkryć tego po fakcie...
          • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 19:19
            A myślałam, że fakt przebywania z taką kobietą na tej samej przestrzeni internetowej Cię obrzydza...

            Internet nie nie jedyne medium nawiązywania znajomości. Poznawanie kobiet w realu niesie za sobą dokładnie takie same ryzyko:-) Myślisz, że internet ułatwia takim kobietom zadanie?
            • yoric Re: Moralność pani... kurtyzany 09.03.11, 22:20
              A to to nieeee... dyskutowałem sobie kiedyś na jakimś czacie z laską, która miała nick 'szukam sponsora', była to całkiem miła rozmowa, nb. okazało się (przynajmniej w tej dyskusji), że to doktorantka czegoś tam, więc raczej kolejny egzemplarz tej drugiej grupy.

              Tak więc nie mam jakiejś fobii pod tym względem. Ogólnie zjawisko to mnie fascynuje :). Inna jednak sprawa, kiedy tego typu epizod miałaby na koncie moja partnerka i to by po latach wyszło na jaw. Przynajmniej tak mi się wydaje, że moja reakcja byłaby mocno negatywna.

              A jeszcze co do tamtego pytania o zdobycie męża jako wyznacznik szczęścia. Wiesz, mimo wszystko ludzie w stałych związkach są statystycznie szczęśliwsi, więc coś w tym jest. Dla wielu kobiet 'mieć męża i dzieci' to jeden z głównych celów życiowych. Po drugie chodziło mi też o coś innego - happy end to było raczej po prostu uniknięcie wariantu pesymistycznego, typu półświatek, dragi i ta wałkowana tu starość bez emerytury :).
              • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 10.03.11, 09:48
                > Tak więc nie mam jakiejś fobii pod tym względem. Ogólnie zjawisko to mnie fascy
                > nuje :). Inna jednak sprawa, kiedy tego typu epizod miałaby na koncie moja part
                > nerka i to by po latach wyszło na jaw. Przynajmniej tak mi się wydaje, że moja
                > reakcja byłaby mocno negatywna.

                Ja myśle, że raczej taki czarny scenariusz jest mało prawdopodobny. Przypomina mi się jak przechodziłam ze znajomymi fazę Jerrego Springera. Koledzy byli przerażeni gdy zobaczyli odcinek "mam sekret" a tam głównie historie typu "kiedyś byłam mężczyzną":-)

                była to całkiem miła rozmowa, nb. okazało się (przyn
                > ajmniej w tej dyskusji), że to doktorantka czegoś tam, więc raczej kolejny egze
                > mplarz tej drugiej grupy.

                A jeszcze co do tamtego pytania o zdobycie męża jako wyznacznik szczęścia. Wies
                > z, mimo wszystko ludzie w stałych związkach są statystycznie szczęśliwsi, więc
                > coś w tym jest. Dla wielu kobiet 'mieć męża i dzieci' to jeden z głównych celów
                > życiowych. Po drugie chodziło mi też o coś innego - happy end to było raczej p
                > o prostu uniknięcie wariantu pesymistycznego, typu półświatek, dragi i ta wałko
                > wana tu starość bez emerytury :).

                Nie chodzi mi nawet o to. Dla Ciebie wariant pesymistyczny i optymistyczny oznacza jakieś konktety. Ja zastanowiłabym się raczej jak prostytucja wpływa na życie kobiet. Bo fakt, że kobieta skończy w wieku 40 lat bez emerytury i męża nie musi oznaczać, że bez prostytucji jej życie było by lepsze... Może w ogólnym rozrachunku byłoby jeszcze gorzej. Kobiety o których ty piszesz, że im się udało, reprezentują pewien poziom. Wśród prostytutek jednak ciągle w większości są kobiety które cierpią z powodu różnych niedostatków. Może "normalne życie" zakończyłoby się dla nich równie smutno? Albo przynajmniej w odólnym podsumowaniu "poziom szczęścia" byłby zbliżony? Nie można zakładać, że prostytucja jest jedynym powodem ich ewentualnego upadku:-)
                • efi-efi Re: Moralność pani... kurtyzany 10.03.11, 17:05
                  yoric napisał:
                  .>> Inna jednak sprawa, kiedy tego typu epizod miałaby na koncie moja partnerka i to by po >>latach wyszło na jaw. Przynajmniej tak mi się wydaje, że moja reakcja byłaby mocno >>negatywna.

                  W przypadku 'margaret, jej mąż/partner był najpierw jej klientem , później sponsorem , a w końcu mężem. Doskonale wiedział w co wchodzi i jak widać nie stanowiło to przeszkody.
                  Wydaje mi się, że gość jest po prostu open-minded, bez zahamowań i uprzedzeń , skoro są ze sobą -jak pisze autorka wypowiedzi- dekadę i kochają się 'jak wariaci'.

                  • yoric Re: Moralność pani... kurtyzany 10.03.11, 20:32
                    I Bóg niech ich szczęściem darzy. Ale sądzisz, że ile lasek pójdzie tą drogą? Czy raczej nic nie powie, a mąż będzie miał potem szansę dowiedzieć się od kolegi? :)
                    • efi-efi Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 10:23
                      No raczej mało która kobietka przyzna się do takiego procederu .
                      No bo , nie czarujmy się, ale nie ma czym się chwalić. I nawet najwięksi obrońcy prostytutek zdają sobie sprawę, że żeniąc się z taką laską , muszą się liczyć z tym, że jak się sprawa rypnie to są skończeni w swoim środowisku.
                      Margaret pisze, że wykształciła się, zdobyła niezłą posadę, pnie się po szczeblach kariery i żyje jak miliony szczęśliwych , spełnionych kobiet, a o swojej przeszłości mówi dość lekko jak o nic nieznaczącym epizodzie. Dla niej i jej męża nie ma to znaczenia. Ale dla reszty świata ma. I jeżeli spotka kiedyś byłego klienta to - tak jak pisze- może iść w zaparte. Ale jak spotka drugiego , to raczej nikt już w jej zapewnienia nie uwierzy. A procesu o zniesławienie tym panom nie wytoczy .


                      • songo3000 Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 11:53
                        > y prostytutek zdają sobie sprawę, że żeniąc się z taką laską , muszą się liczyć
                        > z tym, że jak się sprawa rypnie to są skończeni w swoim środowisku.
                        Osobiście to w takiej sytuacji, dosyć głośno i efektownie bym skończył z tym środowiskiem. No ale ja to podobno chamem jestem, więc mi wolno ;)
                        • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 12:10
                          To samo sobie pomyślałam:-) Jednak żona/mąż powinni być ważniejsi niż tzw. "środowisko". W sumie to zawsze zlewało mnie co o moich chłopakach myślą moi krewni czy przyjaciele. A dodam, że zdarzyło mi się spotykać np. z chłopakiem, który tańczył "taniec egzotyczny" w knajpie dla gejów:-)
                          • efi-efi Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 14:47
                            songo3000 napisał:
                            >>Osobiście to w takiej sytuacji, dosyć głośno i efektownie bym skończył z tym środowiskiem. >>No ale ja to podobno chamem jestem, więc mi wolno ;)

                            Czemu chamem? Byłbyś lojalny wobec wybranki. Natomiast nie możesz wymagać od ludzi żeby podzielali Twoje zachwyty.
                            Przypuszczam zresztą, że doskonale zdajesz sobie sprawę jaka byłaby reakcja w miejscu pracy czy wśród znajomych na wieść, że Twoja żona trudniła się kiedyś nierządem. I nie sądzę , że będąc w takiej sytuacji chwaliłbyś się tym, raczej oboje z żoną stwierdzilibyście , że bardziej Wam się opłaca nigdy nie ujawniać prawdy.
                            Im wyżej człowiek jest postawiony tym większy kąsek stanowi taka informacja dla wrogów czy innych nieżyczliwców , a takich każdy posiada.
                            Widzę nagłówki w prasie "Sędzina żeby zarobić na studia prawnicze trudniła się nierządem",
                            "Nauczyciel akademicki naucza studentów etyki , a żona byłą prostytutką" hehe.
                            • songo3000 Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 18:13
                              > Czemu chamem? Byłbyś lojalny wobec wybranki. Natomiast nie możesz wymagać od lu
                              Bo kilka razy paluchem pokazałem hipokryzję ;)
                              Od ludziów to ja nic nie wymagam puki sami ode mnie czegoś nie chcą lub nie wchodzą na moje podwórko. Jeśli chodzi o krawężniki to już inna sprawa :P

                              > Widzę nagłówki w prasie "Sędzina żeby zarobić na studia prawnicze trudniła się
                              > nierządem",
                              > "Nauczyciel akademicki naucza studentów etyki , a żona byłą prostytutką" hehe.
                              Prasę czytam tylko fachową, rodzina jest przyzwyczajona na 'niekonwencjonalności' a szanowny Pan Dziekan już raz chciał mnie zwolnić w trybie pomówienia. Wystarczyła podstawowa znajomość prawa oraz kilka wizyt w instytucjach typu (tu nawiążę do tematyki forum :) PIPa aby dokumentacja wytoczona przeciwko mnie była komisyjnie, na kolanach zniszczona, hehe.
                              Zresztą pamiętaj, że szalonym naukowcom tak jak i artystom wiele 'zachowań' uchodzi na sucho :)
                      • yoric Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 17:47
                        Efi - właśnie dokładnie o to mi chodzi.
                        Może póki klientów jest mało i starannie dobrani, sprawa ma szanse pozostać w ukryciu - w końcu dla faceta kupowanie seksu to też niekoniecznie coś, czym chciałby się chwalić. Ale myślę, że ten margines bezpieczeństwa jest niewielki.

                        Songo - możesz sobie mówić, co by było mniej więcej tak, jak deklarować, że gdybyś spotkał Mike'a Tysona, to byś mu po pysku nakładł. 'Środowisko' to nie para rękawiczek, żeby je zmieniać do woli i wedlle uznania.

                        Nawet, jak nam się świadomie wydaje, że opinia innych nas nie obchodzi, to i tak nas obchodzi - zbyt społecznym zwierzęciem jesteśmy...
                        • aandzia43 Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 17:56
                          Zgadzam się. Chyba w całym wątku mamy zbieżne odczucia, Yoric.
                        • songo3000 Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 18:21
                          > Songo - możesz sobie mówić, co by było mniej więcej tak, jak deklarować, że gdy
                          > byś spotkał Mike'a Tysona, to byś mu po pysku nakładł. 'Środowisko' to nie para
                          Bo bym dał... raz z nienacka ;PPP

                          Co do środowiska, już raz zmieniłem wiec czuję się uprawniony do takiej wypowiedzi. Rozumiem jednak, że większość ludzi nie potrafi być radykałami. U mnie radykalność roztacza się wokół pojęcia lojalności i to bynajmniej nie wobec tłumu anonimowych ceciów...
                          • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 19:05
                            To mi teraz zaimponowałeś:-)
                            Tak właśnie wyobrażam sobie dobry związek. Para powinna się razem trzymać nawet wtedy (albo właśnie szczególnie), gdy cały świat jest przeciwko...
                            • songo3000 Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 19:23
                              Baa :) czasami tym nawet udaje mi się przyćmić swoje liczne wady :)))
                              Tak poważniej, to IMO dobry związek to taki, za który warto zginąć. Ja jestem w dobrym związku.
                              • aandzia43 Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 19:26
                                > Tak poważniej, to IMO dobry związek to taki, za który warto zginąć. Ja jestem w
                                > dobrym związku.

                                Też tak sądzę.
                                I po raz kolejny wychodzi, że panowie z tego forum to romantycy :-)
                                • songo3000 Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 19:33
                                  Aaa eee yyy...
                                  Idę do kąta przemyśleć swoją niestosowną postawę. ;D
                              • zakletawmarmur Re: Moralność pani... kurtyzany 12.03.11, 12:52
                                > Baa :) czasami tym nawet udaje mi się przyćmić swoje liczne wady :)))

                                Songo nie żartuj. Ty i jakieś wady??

                                > Tak poważniej, to IMO dobry związek to taki, za który warto zginąć.

                                Brzmi to oczywiście idealistycznie. Ale też uważam, że miłość taka właśnie powinna być... Myśle jednak, że nie każdy potrafi tak kochać a właściwie jest to dane tylko nielicznym:-)
                          • aandzia43 Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 19:24
                            > Co do środowiska, już raz zmieniłem wiec czuję się uprawniony do takiej wypowie
                            > dzi. Rozumiem jednak, że większość ludzi nie potrafi być radykałami. U mnie rad
                            > ykalność roztacza się wokół pojęcia lojalności i to bynajmniej nie wobec tłumu
                            > anonimowych ceciów..

                            Lojalność wobec zagrożonego ostracyzmem towarzyskim ukochanego współmałżonka to dla mnei sprawa oczywista. Ale działania radykalne miluchne nei są i dla samego działającego (weim, co mówię) i dla jego rodziny. Poza tym ich skutki też czasem przerastają człowieka i jego bliskich. Nie o brak odwagi małżonka chyba chodziło Yoricowi, tylko o te konsekwencje.

                            P.S. Jako specjalistka w odgryzaniu sobie łapy w potrzasku dobrze znam cenę życia bez kończyny ;-P Z perspektywy czasu stwierdzam, że często warto było dokonać tej amputacji. Nie z powodu tchórzostwa i konformizmu więc mam taką, a nie inna postawę wobec społecznych konsekwencji prostytucji.
                            A jeśli chodzi o twój radykalizm, to możesz sobie na niego pozwolić tak samo, jak Sisi może sobie pozwolić na obrzydzenie do prostytucji - jak sam zauważyłeś, z tytułu twoje pozycji społecznej dużo ci uchodzi :-) Z głodu nie umrzesz będąc wykluczonym ze środowiska, w którym aktualnie przebywasz.
                            • songo3000 Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 20:40
                              > sem przerastają człowieka i jego bliskich. Nie o brak odwagi małżonka chyba cho
                              > dziło Yoricowi, tylko o te konsekwencje.
                              Jeżeli przy podejmowaniu danej decyzji nie liczysz się lub/i nie jesteś w stanie 'ogarnąć' konsekwencji to nie odwaga cię popycha tylko głupota :)

                              > A jeśli chodzi o twój radykalizm, to możesz sobie na niego pozwolić tak samo, j
                              > ak Sisi może sobie pozwolić na obrzydzenie do prostytucji - jak sam zauważyłeś,
                              > z tytułu twoje pozycji społecznej dużo ci uchodzi :-) Z głodu nie umrzesz będą
                              Każdy możne sobie pozwolić dokładnie na tyle ile samemu wobec siebie i świata reprezentuje. Moja tfu, 'pozycja społeczna' (zresztą dzisiaj jest, jutro może jej nie być niezależnie od mojego widzimisię) nie wzięła się z sufitu tylko ją wypracowałem więc dokładnie wiem na czym stoję i czym żongluję. A na radykalizm i 'gwałtownie zmiany krajobrazu' pozwolić sobie mogę nie dlatego, że wyrobiłem sobie jakieś 'plecy' ale wiedzę i umiejętności co by wystartować od zera choćby na Norweskiej platformie wiertniczej.
                              Keczupowa z kolei jako o fundamencie swoich postaw majaczyła coś na temat jakiejś >godności<. Z tym, że jakoś nie zauważyłem jak by się miała na tym fundamencie utrzymać na wypadek lekkiego nawet chybotania.
                        • songo3000 Re: Moralność pani... kurtyzany 11.03.11, 18:22
                          > Songo - możesz sobie mówić, co by było mniej więcej tak, jak deklarować, że gdy
                          > byś spotkał Mike'a Tysona, to byś mu po pysku nakładł. 'Środowisko' to nie para
                          Bo bym dał... raz z nienacka ;PPP

                          Co do środowiska, już raz zmieniłem wiec czuję się uprawniony do takiej wypowiedzi. Rozumiem jednak, że większość ludzi nie potrafi być radykałami. U mnie radykalność roztacza się wokół pojęcia lojalności i to bynajmniej nie wobec tłumu anonimowych cieciów...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka