Dodaj do ulubionych

żona zabija we mnie radość z seksu

05.09.11, 12:24
Znowu to samo, żona z niskim libido. Małżeństwo z wieloletnim stażem, zmieniamy się a jednak ten problem zostaje bez zmian. Mimo moich starań, podejmowanych rozmów, efektów nie ma. (Nie jestem obleśny, nie jestem tyranem i uważam że partnerstwo w związku to podstawa, więc komentarze, że może za mało pomagam w domu przy dzieciach będą nietrafione.) Ona nie chce lub nie potrafi o tym rozmawiać. Twierdzi, że nie widzi problemu. Wspominałem jej nawet o wspólnej wizycie u seksuologa, nie podjęła tematu. Moja Frustracja narasta, aż sięga zenitu co kilka lat. Odnalazłem swoje poprzednie stare posty i samemu jest mi siebie żal. A może po prostu mam to, na co zasłużyłem. Przed ślubem nie było lepiej. Seks raz na tydzień. Brak inicjowania zbliżenia z jej strony. Kiedyś usłyszałem, że nie może być za często, bo się przyzwyczaję do dobrego. Mam wrażenie, że ona się zmusza do seksu i zawsze jest tak samo … ona leży. Leży, nic nie robi. Nie wiem, czy śpi, czy umarła. Mam już dość, już chyba mi się nie chce. Znajdę sobie jakieś inne zainteresowanie i będę pracował nocami.
Tylko żal mojego życia, mojej młodości. Seks jest taki wspaniały a ja mam go tak niewiele i w takim wydaniu.
Kocham ją, podoba mi się bardzo i strasznie na mnie pociąga ale mam dość tego towarzyszącego inicjowanej przeze mnie grze wstępnej uczucia … uczucia poniżenia, błagania o zbliżenie. Łapię się już na tym, że podczas gry wstępnej, zastanawiam się czy mi się rzeczywiście chce ... i to jest smutne. Tracę chęć na seks.
Tak chciałem się wygadać :)
Jakieś rady?
Obserwuj wątek
    • nxp Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 12:40
      zonaty26 napisał:

      > ona leży. Leży, nic nie robi.

      To już w trakcie samej frykcji a przed nią? Czy nigdy np. nie wygłupiała się, nie bawiła w ganianie po parku, zakończone złapaniem i zamęczaniem "gilgotkami na śmierć", nie brała twojej dłoni by położyć ją sobie na piersi podczas oglądania "M jak miłość" wieczorem?
      Jeśli tak, to przypadek jest zupełnie beznadziejny i nawet kościół nie widziałby innego wyjścia jak separacja (bo rozwodów nie oferuje).
      • zonaty26 Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 12:45
        po parku biegaliśmy, ale potem jest zmęczona i z seksu nici.
        Co do dotykania piersi w trakcie "M jak miłość ..." - o mało ręki nie straciłem.
        • nxp Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 12:51
          zonaty26 napisał:

          > po parku biegaliśmy, ale potem jest zmęczona i z seksu nici.
          > Co do dotykania piersi w trakcie "M jak miłość ..." - o mało ręki nie straciłem

          Wytłumacz jej że kanałów nie przełącza się tasakiem.
          A poważnie mówiąc, jeśli kobieta nie jest choć trochę frywolna, przynajmniej przed etapem zdjęcia majtek, bo potem mogą jej się włączać jakieś mechanizmy, to naprawdę nie ma nadziei.
          To jakiś wrodzony lub nabyty wcześnie uraz.
      • kuwra1 Re: żona zabija we mnie radość z seksu 01.10.11, 03:12
        Co najmniej z kilkoma osobami z tego wątku identyfikuję swoje własne spostrzeżenia. Zarówno z panami jak i z paniami.
        Zajrzałem na ten wątek tak jakoś od niechcenia, kiedyś sporo tu czytałem.
        Cóż, nie przypadkowo chyba to forum ulokowano w bezpośrednim sąsiedztwie "Rozwód..i co dalej?" - to następny etap, na którym ja właśnie jestem - sprawa w poł. listopada.

        Okropne smutne są te "seksualne upodlenia" drugiej strony, też miałem tę jazdę.
        Te sprawy i parę innych jeszcze "mocnych strzałów" jakimi zostałem obdarowany przez żonę doprowadziły do takiego stanu, że znienawidziłem ją nienawiścią szczerą. To też źle. To zabija dodatkowo. Jednak nie jest łatwo kierować własnymi stanami emocjonalnymi ot-tak, pstryk. Powoli otrząsam się z tej nienawiści, przechodzi ona w zupełną obojętność a to pozwala zająć się sobą.
        Jadę chyba na Tajki:)
        [url=https://forum.gazeta.pl/forum/w,24087,129324783,129324783,A_co_z_cholernym_seksem_w_trakcie_rozwodu_.html]Tekst linka[/url]
    • czarny4u Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 13:14
      Rozumiem Cię,
      Też tak kiedyś miałem, ale udało się, przynajmniej jest na tyle dobrze, że w końcu poczułem jak to jest odmówić :),
    • eloach Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 13:51
      U mnie było podobnie. Starałem się, przymilałem, mówiłem komplementy... Było miło i sympatycznie, ale żadnego odezwu ze strony żony. Przyjmowała wszystko, jakby jej się to należało. Rozmowy nie przynosiły efektów, bo ona nie widziała problemu (w końcu jej potrzeby były przeze mnie zaspokojone).
      Miałem dość.
      Odpuściłem sobie na miesiąc czasu. Totalna ignorancja i zobojętnienie. Żadnego przytulania, żadnych miłych gestów...
      No i... nagle szanowna małżonka poczuła, że między nami jest coś nie tak...
      Zaczął rodzić się jakiś żal do mnie i narastała frustracja.
      Jest to najlepszy moment na rozmowę. Dopiero w takim stanie moje słowa zaczęły do niej docierać, bo w końcu poczuła to, co ja czułem będąc odrzucanym.
      Mam nadzieję, że efekt pozostanie na dłużej...
    • triss_merigold6 Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 14:49
      Chciałeś porządną to masz porządną. Skoro przed ślubem nie było lepiej to z jakiego powodu jesteś zdziwiony?!
      • 2dropsy Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 15:03
        Buhaha
        Rozumiem, że twoja żona przez wielu musiała byc obrobiona zanim lub i po tym jak się związała z tobą.
        • triss_merigold6 Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 15:26
          Niuniu, jestem kobietą. Nie związałabym się z mężczyzną bez doświadczeń, podobnie jak nie marzyłam nigdy o jednym jedynym - wręcz przeciwnie.
          • bokkka Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 15:31
            pomijając tego niunia ( nie wiem po co ludzie dodają takie rzeczy) to nie trzeba być dziewicą żeby być porządną. I dalej nie trzeba szaleć w czworokątach albo co noc z innym żeby lubić seks.

            Zgadzam się jedynie z tym, że skoro przed ślubem była mało zainteresowana seksem to teraz o co pretensje.
            • 2dropsy Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 17:18
              ot cała prawda
            • zakletawmarmur Re: żona zabija we mnie radość z seksu 08.09.11, 14:56

              to nie trzeb
              > a być dziewicą żeby być porządną. I dalej nie trzeba szaleć w czworokątach albo
              > co noc z innym żeby lubić seks.

              Zależy w jakim wieku i w jakim środowisku:-) Wśród młodzieży oazowej, jeden partner na koncie oznacza, że jesteś kiepską kandydatką na żonę:-)
    • 2dropsy rodzyneczek? 05.09.11, 14:59
      Myślałam, że powiesz że chyba sobie znajdziesz inną kobietę, a ty o innym zajęciu. Ohh jesteś słodki. Podbudowałeś mnie tym, bo mi się wydaje, ze każdy facet leci jak pies za jednym. I wierz mi, że chciałabym się takiego myslenia wyzbyć, ale chyba fakty mówią same za siebie.

      • czarny4u Re: rodzyneczek? 05.09.11, 15:05
        Po co tak do niego piszesz. Co go obchodzi, że Ty jesteś podbudowana jak facet zaczyna szukać rozwiązania wbrew swojej naturze?
        To załamka,

        Jeżeli w związku nie ma seksu to nie jest problem. Problem jest wtedy jeżeli partnerzy mają różne oczekiwania.

        Żonaty26 ile lat już się tak męczysz?
        • 2dropsy Re: rodzyneczek? 05.09.11, 17:26
          Nie wiem co mu napisać w tym przypadku...może żeby nią potrząsnął porządnie, żeby się obudziła;P
          Niewiadomo jaka naprawdę sytuacja jest w ich związku. Może kobieta dopiero urodziła dziecko, albo przytyła i jej się ruszyć nie chce, wpadła w lenistwo, ma romans z innym, za mało danych żeby coś mądrego wynioskować. Wiemy jedynie że jemu się bardzo chce a jej bardzo nie.
          I tak jak mówisz problem jest wtedy gdy oczekiwania co do częstotliwości i rodzaju uprawianego seksu są zmienne wtedy jest baardzo duży problem.
          • sea.sea Re: rodzyneczek? 05.09.11, 17:38
            Ona tak miała od początku. Taki sobie wziął model, więc taki ma.
            Raczej nie jej się należy potrząśnięcie, bo tu nie zachodzi przypadek, gdzie wersja demo była super, a po ślubie się nagle odwidziało - tylko autorowi. Jak się chce mieć żonę, która lubi seks, należy się właśnie z taką żenić (co owszem, niczego nie gwarantuje, no ale wtedy przynajmniej są podstawy do rozżalenia)
    • dolores34 Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 15:48
      A ja mam tak samo ale w drugą stronę. Mąż zabił we mnie radość seksu...Byłam kobietą z temperamentem, często inicjującą, bawiącą się seksem, kochającą i uwielbiającą dotyk. Do momentu jak zobaczyłam,że mój mąż woli rajcować się własną ręką i codziennie świeżym porno niż...kochać się z atrakcyjną żoną. Bo przecież on już "wyeksploatowany...."
      Bo...
      - tyle lat razem,
      - bo to przecież żona to nie jest to....
      - bo cała gama innych "netowych" daje lepszy efekt niż ta sama żona od 14 lat.
      Zabił we mnie to co kochałam. Zabił całą inicjatywę.
      Wiem jak to jest tylko z drugiej strony:(
      Szkoda, bo miałam nadzieję że z mężem to można wszystko, chciałam wszystko....
      I co się okazało, że nie można. Bo ja żoną jestem.
      Faceci...muszą przecież zaspokajać swoją poligamiczną naturę!
      Ja jestem tylko żoną. Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam...
      • czarny4u Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 15:50
        Nie trzymaj się, puść się :)
        A tak na poważnie, to współczuję Ci.
        • dolores34 Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 15:58
          Ja już sobie nie współczuję, powoli wychodzę z depresji, nigdy już nie będzie tak jak tego chciałam. Widocznie za wygodnie mu było ze mną.
          Straconego czasu i pogrzebanych pragnień nikt mi nie zwróci....
          Zonaty26 skoro Twoje potrzeby ją nie obchodzą i nie jest zdolna wypracować jakiegoś kompromisu....to coś nie tak, nie uważasz?
          Zycie masz tylko jedno a ono biegnie nieubłaganie.
          • czarny4u Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 16:10

            > Zycie masz tylko jedno a ono biegnie nieubłaganie.
            Zgadzam się z koleżanką,
            Lepiej zrobić coś i żałować niż nie zrobić i żałować, że się nie zrobiło.
            Bo bezczynność i oszukiwanie siebie są najgorsze.
      • 2dropsy Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 17:28
        faceci to partacze :P
        • czarny4u Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 19:49
          2dropsy napisała:

          > faceci to partacze :P

          Też wolę kobiety :)
          • 2dropsy Re: żona zabija we mnie radość z seksu 06.09.11, 10:41
            Cóż ...o kobietach nie mam najlepszego zdania. Ale wybierając z dwóch natura ciągnie do mężczyzn.
      • ugly_kitten Re: żona zabija we mnie radość z seksu 08.09.11, 17:39
        dolores, jak ja Cie dobrze rozumiem

        moj wprawdzie porno nie oglada ale leniwiec z niego
        tez chcialam wszystko i mam bardzo niewiele. jak juz jest to ok ale nie do konca tak, jak bym chciala...
    • efi-efi Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 16:48
      zonaty26 napisał:
      >>Leży, nic nie robi. Nie wiem, czy śpi, czy umarła.

      - Ponieważ moje doświadczenie seksualne jest różnorodne tzn. posiadałam (i nadal posiadam )mężów, narzeczonych, długie związki i facetów z "łapanki" , mogę Ci powiedzieć, że bywało w moim życiu , że leżałam i czekałąm żeby był już koniec. Bo zdarzyło mi się trafić na jakiegoś łóżkowego fajtłapę.
      Jesteś pewien, że do takich się nie zaliczasz?
      Miałeś oprócz żony jakieś inne kobiety?
    • swinka_finka Re: żona zabija we mnie radość z seksu 05.09.11, 18:46
      tak czytam i się zstanawiam i jedno przychodzi mi na myśl moze żona nie czuje satysfakcji z takiego seksu ? moze nie ma orgazmów ? Rozmawialiście o tym ? No bo na pewno coś jest nie halo jesli np cos nam smakuje to chcemy tego wiecej i cześciej ....zgadza sie ?
      a jeśli coś nam spowszedniało i nie za bardzo smakuje to unikamy tego ...jak dla mnie to protse
    • samsam77 ja Ciebie rozumiem, mam tak samo albo i gorzej 05.09.11, 23:36
      tyle, że u mnie posucha trwa blisko 2 lata. Zaparłem się i nie proponuję. Widać, że trafiłem w jej gust i oczekiwania - ona również wydaje się być zadowolona. Gorzej, że już mnie nie pociąga. Ile można powtarzać rytuał zdobywcy, nie otrzymując nic w zamian? Może moim błędem było kilkukrotne wygarnięcie kawy na ławę, czyli zdefiniowanie oczekiwań - tzw szczerej rozmowy. Przynajmniej mam świadomość tego, że się starałem. Niestety łączy nas dziecko, dla którego z trudem odgrywany jest teatr pozornie zgodnego związku. Wiem, trująca to dla malucha substancja, ale nie mam siły tego przerwać - nie chcę go stracić. Stał sie całym moim życiem i miłością.
      Wirtualnie napijmy się ciepłej gorzały do twardego rzygu. Pstryk!!!!!
      Cierpienie jednoczy, jest nas nieudaczników już parę, jak widzę na forum. Niech nas zaszczują. Co mi tam
      • czarny4u Re: ja Ciebie rozumiem, mam tak samo albo i gorze 06.09.11, 11:55
        A jak tego biadolenia na tym forum nie rozumiem :)

        Jak kobieta może być oziębła? Moim zdaniem, każdą ( no oczywiście zdrową ) można nakręcić.
        Najważniejsza sprawa to na pewno nie podchodzimy do sprawy szczerą rozmową.
        One tak nie mają, To nie jest tak, że powiesz:
        "Kochanie tworzymy rodzinę. Chcę żebyś chodziła napalona na mnie. A ona na to:
        O kochanie, miło że określiłeś swoje oczekiwania. Zgoda, już jestem na ciebie napalona"


        Są metody manipulacji, oddziaływania, nakręcania czy jak zwał tak zwał. Są skuteczne, sprawdzone na żonie i koleżankach :))
        Niestety mają jedną wadę, wymagają minimalnego, ale niestety realnego wysiłku,
        To nie jest tak jak z dziwką, której płacisz, czy lasce z kompa.
        No jakby się kto uparł to i z dziwką nie jest tak łatwo, trzeba jednak tą kasę gdzieś zarobić :)

        Najpierw trzeba sobie postawić pytanie, takie szczere. Czy faktycznie chcę, żeby tak kobieta była na mnie napalona? Podejrzewam, że w większości przypadków na tym forum odpowiedź jest NIE.

        Ale załóżmy, że jakiś procent odpowie TAK

        To postawmy drugie pytanie, co zrobiliśmy aby tak było? I spróbujcie odpowiedzieć na to pytanie w taki sposób. Wyobraźcie sobie, że Wasza żona nie jest waszą żoną tylko obcą kobietą, którą chcecie poderwać, zdobyć? Czy coś w tym kierunku zrobiliście?

        Czy tylko wynoszenie kubła ze śmieciami ma wystarczyć, żeby kobieta byłą wulkanem seksu .

        • samsam77 oj, jaka Twoja recepta jest prosta:) 06.09.11, 20:40
          gratuluję nakręcaczu, napalaczu, manipulatorze, Casanovo. Rozumiem, że PSTRYK i już kobieta ma mokro w majtkach na twoją obecność. Szczerze gratuluję, ja tak nie potrafiłem i nie potrafię. Otóż nie odpowiedziałeś mi wprost, albo mnie nie zrozumiałeś. Ja JUŻ NIE CHCĘ wykonywać najmniejszego wysiłku. Nie i basta. Ani trochę. Przyznałem przecież szczerze, że NIE MAM OCHOTY ABY MOJA ŻONA BYŁA na mnie napalona. Byłoby to na tym etapie sztuczne i nienaturalne. Zabiegać, zabiegałem wiele lat, alu już nie zabiegam. I wierz mi, nie ograniczałem się do wynoszenia smieci.
          • czarny4u Re: oj, jaka Twoja recepta jest prosta:) 07.09.11, 09:52
            samsam77 napisała:

            > gratuluję nakręcaczu, napalaczu, manipulatorze, Casanovo.
            O, ależ dziękuję dziękuję za te wszystkie na prawdę miłe epitety :))0

            >Rozumiem, że PSTRYK i już kobieta ma mokro w majtkach na twoją obecność. Szczerze gratuluję, ja tak nie potrafiłem i nie potrafię.

            Ja też nie :) źle mnie zrozumiałeś.

            >Otóż nie odpowiedziałeś mi wprost, albo mnie nie
            > zrozumiałeś. Ja JUŻ NIE CHCĘ wykonywać najmniejszego wysiłku. Nie i basta. Ani
            > trochę. Przyznałem przecież szczerze, że NIE MAM OCHOTY ABY MOJA ŻONA BYŁA na
            > mnie napalona. Byłoby to na tym etapie sztuczne i nienaturalne. Zabiegać, zabie
            > gałem wiele lat, alu już nie zabiegam. I wierz mi, nie ograniczałem się do wyno
            > szenia smieci.

            A jakie było pytanie? Nie zauważyłem.



      • bak1234 Re: ja Ciebie rozumiem, mam tak samo albo i gorze 11.09.11, 23:05
        Tak to juz niestety jest. Baby ciagna przed oltarz jak kon pociagowy a potem pilnuja zeby nie bylo nam za latwo. Niszczenie nam zycia to kobieca specjalnosc. Do tego sa mistrzyniami w robieniu z siebie ofiary, wiec co bysmy nie robili to i tak bedzie ze to nasza wina.
    • bcde Re: żona zabija we mnie radość z seksu 08.09.11, 02:40
      zonaty26 napisał:

      Kiedyś usłyszałem, że nie może być za często, bo się przyzwyczaję do dobrego.
      (...)
      > Jakieś rady?

      Tak. Kopnij ją w dupę. Ja bym tak zrobił po takim tekście. Ona cię nie kocha. A wcześniej jej powiedz, że nie możesz z nią być za często, bo się przyzwyczai do dobrego.
    • esteraj Re: żona zabija we mnie radość z seksu 08.09.11, 11:42
      zonaty26 napisał:

      > Kocham ją, podoba mi się bardzo i strasznie na mnie pociąga ale mam dość tego t
      > owarzyszącego inicjowanej przeze mnie grze wstępnej uczucia … uczucia pon
      > iżenia, błagania o zbliżenie. Łapię się już na tym, że podczas gry wstępnej, za
      > stanawiam się czy mi się rzeczywiście chce ... i to jest smutne. Tracę chęć na
      > seks.

      > Jakieś rady?

      Facet nie może wzbudzać litości ale pożądanie.
      Ja jako kobieta nie lubię sztucznego starania się i zabiegania. Facet musi być facetem.
      Ma być pewny siebie i odważny.
      Pomaga bo chce, bo mu zależy, a nie dlatego, że tak wypada lub liczy na coś w zamian.
      Potrafi sam zorganizować sobie czas i nie robi z siebie męczennika.
      Jest silny, niezależny i jasno określa swoje granice poszanowania.
      Nie robi "podchodów" i się "nie czai", otwarcie mówi o swoich pragnieniach.
      Bez strachu przed porażką (odmową) inicjuje zbliżenie, bo w ten sposób przekazuje swoje podniecenie i pożądanie, które przenosi się na partnerkę.
      Jakikolwiek lęk i niepewność ze strony mężczyzny powoduje dyskwalifikację.

      Wzbudzanie litości i cierpiętnictwo może jedynie zainicjować przytulanie ale nie seks.
      • czarny4u Re: żona zabija we mnie radość z seksu 08.09.11, 12:38
        esteraj napisała:


        >
        > Facet nie może wzbudzać litości ale pożądanie.
        > Ja jako kobieta nie lubię sztucznego starania się i zabiegania. Facet musi być
        > facetem.
        > Ma być pewny siebie i odważny.
        > Pomaga bo chce, bo mu zależy, a nie dlatego, że tak wypada lub liczy na coś w z
        > amian.
        > Potrafi sam zorganizować sobie czas i nie robi z siebie męczennika.
        > Jest silny, niezależny i jasno określa swoje granice poszanowania.
        > Nie robi "podchodów" i się "nie czai", otwarcie mówi o swoich pragnieniach.
        > Bez strachu przed porażką (odmową) inicjuje zbliżenie, bo w ten sposób przekazu
        > je swoje podniecenie i pożądanie, które przenosi się na partnerkę.
        > Jakikolwiek lęk i niepewność ze strony mężczyzny powoduje dyskwalifikację.
        >
        > Wzbudzanie litości i cierpiętnictwo może jedynie zainicjować przytulanie ale ni
        > e seks.

        Brawo,
        W ramkę i na ścianę albo wykuć na kamieniu i postawić na każdym skrzyżowaniu.
        • samsam77 Re: żona zabija we mnie radość z seksu 08.09.11, 21:27
          oj czarny4u, przecież jeszcze w tym samym wątku twierdziłeś, że trzeba sposobem, a tu przyklaskujesz poniekąd słusznej postawie
      • kutuzow Bardzo trafne 08.09.11, 13:33
        esteraj napisała:

        Facet nie może wzbudzać litości ale pożądanie.
        > Ja jako kobieta nie lubię sztucznego starania się i zabiegania. Facet musi być
        > facetem.
        > Ma być pewny siebie i odważny.
        > Pomaga bo chce, bo mu zależy, a nie dlatego, że tak wypada lub liczy na coś w z
        > amian.
        > Potrafi sam zorganizować sobie czas i nie robi z siebie męczennika.
        > Jest silny, niezależny i jasno określa swoje granice poszanowania.
        > Nie robi "podchodów" i się "nie czai", otwarcie mówi o swoich pragnieniach.
        > Bez strachu przed porażką (odmową) inicjuje zbliżenie, bo w ten sposób przekazu
        > je swoje podniecenie i pożądanie, które przenosi się na partnerkę.
        > Jakikolwiek lęk i niepewność ze strony mężczyzny powoduje dyskwalifikację.
        >
        > Wzbudzanie litości i cierpiętnictwo może jedynie zainicjować przytulanie ale ni
        > e seks.

        esteraj -super porada. Bardzo fajnie napisane.

        Tutaj zastanawiam się jeszcze, czy autor nie był przypadkiem najlepszą partią z dostępnych, ale nie był w jej typie. Wg mnie jakiś uniesień z jej strony nie było i nie ma, więc żeby pękł, to teraz nie zmieni tego. Błędy były popełnione na starcie -czasami warto zwracać uwagę na sygnały ostrzegawcze.
        • czarny4u Re: Bardzo trafne 08.09.11, 13:56
          No nie spisywałbym na straty ich związku,
          Zależy od wielu czynników, najpierw jednak powinni określić podstawy, czy chcą być razem,
          jeżeli tak to z jakiego powodu. I każdy powinien to sobie sam odpowiedzieć, drugiej osobie wystarczy że powie tak lub nie.

          Potem można pracować, moim zdaniem można zrobić wszystko, nawet jeżeli popełniono błędy
          na początku, w środku, czy na samym końcu.
        • urquhart mężczyzna a facet przyrząd do zaspokajania potrzeb 10.09.11, 14:59
          kutuzow napisał:
          > Facet nie może wzbudzać litości ale pożądanie.
          > > Ja jako kobieta nie lubię sztucznego starania się i zabiegania. Facet mus
          > i być
          > > facetem.
          > > Ma być pewny siebie i odważny.
          > > Pomaga bo chce, bo mu zależy, a nie dlatego, że tak wypada lub liczy na c
          > oś w z
          > > amian.
          > > Potrafi sam zorganizować sobie czas i nie robi z siebie męczennika.
          > > Jest silny, niezależny i jasno określa swoje granice poszanowania.
          > > Nie robi "podchodów" i się "nie czai", otwarcie mówi o swoich pragnieniac
          >
          > esteraj -super porada. Bardzo fajnie napisane.

          Esteara, kutuzow i to właśnie o czym piszecie jest znaczeniową różnica słowa facet od słowa mężczyzna.
          Zainspirowany równoległym wątkiem ORAL poczytałem trochę opinii językowych na ten temat. Mężczyzna to osoba niezależna, a facet to jedynie kandydat na mężczyznę który usiłuje być za wszelką cenę partnerem dla kobiety spełniając jej oczekiwania.
          Innymi słowy w odróżnieniu od mężczyzny, towarzysz życia nie wymarzony, trochę śmieszny, trochę żałosny ale który może zostać lub został wybrany bo lepszych nie było a dom i dzieci z kimś trzeba mieć. Czyli odpowiednik kryzysowej narzeczonej
          Pozdr
      • samsam77 99% racji 08.09.11, 21:32
        0,5% wątpliwości - nie wszystkie tak czują jak Ty:) ja otwarcie mówiłem o swoich oczekiwaniach i odnosiło to odwrotny skutek - byłem egoistą
        drugie 0,5% wątpliwości - "Bez strachu przed porażką (odmową) inicjuje zbliżenie", uważam, że partnerka również powinna inicjować zbliżenie z porównywalną częstotliwością. O tym jakoś się nie mówi. Facetom udziela się rad: pomagaj, zrozum, zastąp, daj czas. A jakieś rady dla pań?
        • konsta-is-me Re: 99% racji 09.09.11, 05:28
          samsam77 napisała:

          > 0,5% wątpliwości - nie wszystkie tak czują jak Ty:) ja otwarcie mówiłem o swoic
          > h oczekiwaniach i odnosiło to odwrotny skutek - byłem egoistą
          Bo prawdopodobnie JESTES egoista

          > drugie 0,5% wątpliwości - "Bez strachu przed porażką (odmową) inicjuje zbliżeni
          > e", uważam, że partnerka również powinna inicjować zbliżenie z porównywalną czę
          > stotliwością

          Zapisz sobie w kalendarzyku kazdy pocalunek i kazda akcje ,po czym w czasie seksu wyjmij,i wyliczaj starannnie kto jest komu co winny !

          • esteraj @samsam77 09.09.11, 11:29
            Jesteś kobietą czy mężczyzną?

            >Facetom udziela się rad: pomagaj, zrozum, zastąp, daj czas. A jakieś rady dla pań?<

            Te same co dla mężczyzn ;-)

            czarny4u napisał:
            >To postawmy drugie pytanie, co zrobiliśmy aby tak było? I spróbujcie odpowiedzieć na to >pytanie w taki sposób. Wyobraźcie sobie, że Wasza żona nie jest waszą żoną tylko obcą >kobietą, którą chcecie poderwać, zdobyć? Czy coś w tym kierunku zrobiliście?

            Podejrzewam, że gdyby ktoś zaproponował pokaźną sumkę za poderwanie i uwiedzenie własnej żony, to sposoby, taktyki i manipulacje od razu rozwinęłyby się u znacznej większości mężczyzn.
            Dobrym przykładem jest tu agent Tomek.
            Wszystko jest kwestią ceny i zysków.
      • bcde Re: żona zabija we mnie radość z seksu 09.09.11, 15:45
        esteraj napisała:

        > Facet nie może wzbudzać litości ale pożądanie.
        > Ja jako kobieta nie lubię sztucznego starania się i zabiegania. Facet musi być
        > facetem.
        > Ma być pewny siebie i odważny.
        > Pomaga bo chce, bo mu zależy, a nie dlatego, że tak wypada lub liczy na coś w z
        > amian.
        > Potrafi sam zorganizować sobie czas i nie robi z siebie męczennika.
        > Jest silny, niezależny i jasno określa swoje granice poszanowania.
        > Nie robi "podchodów" i się "nie czai", otwarcie mówi o swoich pragnieniach.
        > Bez strachu przed porażką (odmową) inicjuje zbliżenie, bo w ten sposób przekazu
        > je swoje podniecenie i pożądanie, które przenosi się na partnerkę.
        > Jakikolwiek lęk i niepewność ze strony mężczyzny powoduje dyskwalifikację.
        >
        > Wzbudzanie litości i cierpiętnictwo może jedynie zainicjować przytulanie ale ni
        > e seks.

        Tak?
        Kobieta nie może wzbudzać wkur.wienia lecz pożądanie.
        Ja jako facet nie lubię sztucznego starania się i zabiegania. Kobieta musi być kobietą, bo do miłości i seksu została stworzona jako piękniejsza płeć.
        Ma być pewna siebie i odważna w seksie.
        Seksi się bo chce, bo jej zależy, a nie dlatego, że tak wypada lub liczy na coś w zamian.
        Nie robi "podchodów" i się "nie czai", otwarcie mówi o swoich pragnieniach.
        Bez strachu przed porażką (odmową) inicjuje zbliżenie, bo w ten sposób przekazuje swoje podniecenie i pożądanie, które przenosi się na partnera.
        Odmawianie seksu przez kobietę i cierpiętnictwo może jedynie zainicjować rozpad związku.
        • esteraj @bcde 09.09.11, 16:00
          bcde napisał:
          > Kobieta nie może wzbudzać wkur.wienia lecz pożądanie.
          > Ja jako facet nie lubię sztucznego starania się i zabiegania. Kobieta musi być
          > kobietą, bo do miłości i seksu została stworzona jako piękniejsza płeć.
          > Ma być pewna siebie i odważna w seksie.
          > Seksi się bo chce, bo jej zależy, a nie dlatego, że tak wypada lub liczy na coś
          > w zamian.
          > Nie robi "podchodów" i się "nie czai", otwarcie mówi o swoich pragnieniach.
          > Bez strachu przed porażką (odmową) inicjuje zbliżenie, bo w ten sposób przekazu
          > je swoje podniecenie i pożądanie, które przenosi się na partnera.
          > Odmawianie seksu przez kobietę i cierpiętnictwo może jedynie zainicjować rozpad
          > związku.

          Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.

          Kobieta musi być kobietą, a facet facetem.
        • zakletawmarmur Re: żona zabija we mnie radość z seksu 09.09.11, 16:07
          > Ja jako facet nie lubię sztucznego starania się i zabiegania. Kobieta musi być
          > kobietą, bo do miłości i seksu została stworzona jako piękniejsza płeć.
          > Ma być pewna siebie i odważna w seksie.

          Z każdym taka ma być?
          Kobiety takie są ale przy odpowiednich facetach- takich, którzy je podniecają:-)

          > Nie robi "podchodów" i się "nie czai", otwarcie mówi o swoich pragnieniach.

          A jeśli jej pragnieniem jest święty spokój?

          > Odmawianie seksu przez kobietę i cierpiętnictwo może jedynie zainicjować rozpad
          > związku

          Ta, bo każdy facet, któremu żona nie daje, się rozwodzi:-) Niektórzy od początku seksu nie mają i jakoś nawet są w stanie ślub wziąć:-) Tak jak autor wątku.
          • bak1234 Re: żona zabija we mnie radość z seksu 11.09.11, 23:08
            zakletawmarmur napisała:

            > > Ja jako facet nie lubię sztucznego starania się i zabiegania. Kobieta mus
            > i być
            > > kobietą, bo do miłości i seksu została stworzona jako piękniejsza płeć.
            > > Ma być pewna siebie i odważna w seksie.
            >
            > Z każdym taka ma być?
            > Kobiety takie są ale przy odpowiednich facetach- takich, którzy je podniecają:-
            > )

            To po co ciągną przed ołtarz tych którzy nie podniecają?

            > > Nie robi "podchodów" i się "nie czai", otwarcie mówi o swoich pragnieniac
            > h.
            >
            > A jeśli jej pragnieniem jest święty spokój?
            >
            To niech sobie ma ten święty spokój, tylko czemu kosztem drugiego człowieka.
            • tucik Re: żona zabija we mnie radość z seksu 11.09.11, 23:38
              Współczuję Ci, bo wiem co przeżywasz...Najgorsza jest ta świadomośc upływającego czasu na celibacie i upokorzeniach. Na pewno nie ma kochanka?
    • vitek_1 Re: żona zabija we mnie radość z seksu 12.09.11, 03:10
      zonaty26 napisał:

      > Jakieś rady?

      Tak, zrób żeby dostała orgazmu, to się nie będziesz mógł od niej opędzić :)
      • czarny4u Re: żona zabija we mnie radość z seksu 29.09.11, 15:33
        To niestety nie jest prawdą.
        Z kobietami to w ogóle nie wiadomo o co chodzi.

    • yidele Re: żona zabija ... 29.09.11, 06:41
      we mnie tez, moze to ta sama?
    • xciekawax Re: żona zabija we mnie radość z seksu 29.09.11, 19:36
      Hej, wiesz, jak jest dobry kochanek to nie ma szansy zeby kobieta po prostu "lerzala". Sek w tym, ze ona ci nie mowi co jest nie tak.

      Co to seksuologa to nie sugeruj, tylko umow sie na wizyte, a ja wez za reke i zaprowadz, bez dyskutowania.
    • pocokonto Re: żona zabija we mnie radość z seksu 29.09.11, 21:14
      Zmienić żonę, bo ona nie chce. Przede wszystkim nie chce.
    • mis_iek25 Re: żona zabija we mnie radość z seksu 29.09.11, 21:41
      Jak was czytam, zwłaszcza tego pana od dziecka i pani żony z 2-letnią posuchą to jestem zdziwona, bo spoko, taki sam post mogę napisac o sowim życiu, o swoim facecie.
      Wiem co to znaczy upokorzenie, odtrącenie, szukanie wymówek.
      Walczyłam parę lat. Dwa tygodnie temu uświadomiłam sobie, że to nie ma sensu. Że jestem jeszcze całkiem fajną, niestarą i całkiem dobrą w te klocki d..ą. Jak pomyślę, że byłm wierna jak pies, mając- bywało okazję na niejednokronie poważny romans, to bylam głupia jak but. I wiecie co- teraz jak spotkam faceta który mi zaimponujem, już sobie nie odmówie. Mam dość.
      Zadziwoa mnie,że tyle i tylu nas tu jest. Sfrustrowanych, smutnych ludzi. Kochających i wiernych. Odtrącanych i sfrustrowanych. Fajnych babek i facetów.Na poziomie, bo jak was czytam, to macie w większości poziom. Dlaczego my sobie to robimy?Serio pytam.
      • dostrzezona Re: żona zabija we mnie radość z seksu 30.09.11, 15:07
        Bo się przyzwyczailiscie i uzalezniliscie od swojego ponizenia, zlego samopoczucia. Bo wydaje sie Wam ze nie zaslugujecie na nic dobrego. Bo ciesza Was male "zwyciestwa". Bo nie chcecie zauwazyc ze inni widza jacy jestescie zalosni jak partner Was karze i "odmawia" tego co moglibyscie dostac dodatkowo karzac Was robiac to publicznie na forum znajomych.

        Bo nie kochacie siebie.
        • mis_iek25 Re: żona zabija we mnie radość z seksu 30.09.11, 17:47
          Gdyby to było tak proste jak piszesz, to super. Parę frazesów rozwojowych też Ci mogę podrzucić.
          Niemniej dziękuję za wypowiedź.
      • yidele Re: żona zabija 04.10.11, 10:06
        pewnie aby sie nie zeszmacic.
    • 4lvp Re: żona zabija we mnie radość z seksu 06.10.11, 00:02
      czy kiedykolwiek mysleliscie o tzw. swingowaniu ? wiecej informacji na ten temat znajdziecie m.in. tutaj postlinknews.com/753nwes.php. polecam poczytac artykuly na ten temat, moze jest to jeden ze sposobw, aby zatracic sie na chwile, by tak naprawde przypomniec sobie o sobie na nowo? niebezpieczne, ale moze warto przekonac sie i zaryzykowac. seks moze byz zabawa. moze przez zabawe przypomnicie sobie o milosci ktora w was drzemie.
    • birmanek Re: żona zabija we mnie radość z seksu 07.10.11, 16:17
      Jestem żoną takiego właśnie frustrata (wybacz za określenie) jak Ty:) Jesteśmy udanym małżeństwem, pod wieloma względami poza tym jednym. on chce wiele, ja staram się sprostać ilościowo, ale jakościowo...:( jest jak piszesz - leżę...ostatnio na obiedzie u przyjaciół poraz kolejny wylały się żale, ale nie podjęto dyskusji, bo mnie denerwuje, on już jakby stracił wiarę... po tym weekendzie otrzymałam maila od mojej przyjaciółki która mocno mi otworzyła oczy, że owszem jesteśmy fajną parą, tym bardziej szkoda by było, by to się skończyło, a jeśli czegoś nie zmienię to tak się stanie. Mój żalił się jej mężowi że jest na skraju wytrzymałości, naprawdę usłyszałam od szczerej bliskiej nam osoby autentyczne słowa ostrzegawcze. I BARDZO DAŁO MI TO DO MYSLENIA. Stąd jestem na tym forum. Zbagatelizowałam ten obszar związku, jego ciągłe oczekiwania, znosił/znosi to dzielnie, ale jak czytam co Ty czujesz, co prawdopodobnie czuje też mój mąż... zaczęłam myśleć o tym inaczej, planuję wizytę u seksuologa, zaczęłam nastawiać się na zmianę, spróbuję coś zmienić i wiem, że on już to zauważył i cieszy się jak dziecko:) Mam nadzieję, że uda mi się zmienić swoje podejście, odnaleźć radość i przyjeność, bo nie jest to łatwe po kilku latach ograniczenia siebie do roli matki i pani domowego ogniska, mądrej żony owszem, ale nie kochanki.
      Moja rada zatem, jeśli macie wspólnych przyjaciół, ale takich prawdziwych od serca, spróbuj albo sprowokować taką sytuację, albo może poproś wprost przyjaciółkę Twojej żony o taki trik. Ja nie wiem, czy w moim przypadku to było ukartowane, myślę, że raczej nie, ale naprawdę zmusiło mnie do myślenia. Rozmowa z partnerem nie jest skuteczna, bo zawsze pozostaje uczucie braku zrozumienia, Ty przedstawiasz swoje stanowisko ona swoje. A może obiektywnie ktoś z boku może bardziej trafi w sedno. Pomyśl o tym..., jak żona zrozumie, że autentycznie może stracić coś wartościowego to może to zmusi ją do przemyślenia problemu. Bo to nie jest tak, że ona nie chce Ciebie, jej się po prostu nie chce sexu. Nie jest to nakierowane na Twoją osobę. No nie wiem, czy pomogę Tobie, na razie sama sobie próbuję, mam nadzieję, że jakoś się uda:) pozdrawiam!
      • bcde Re: żona zabija we mnie radość z seksu 08.10.11, 03:04
        Mój żalił się jej mężowi że jest na skraju
        > wytrzymałości, naprawdę usłyszałam od szczerej bliskiej nam osoby autentyczne s
        > łowa ostrzegawcze. I BARDZO DAŁO MI TO DO MYSLENIA. Stąd jestem na tym forum.

        A kiedy twój mąż mówił ci, że brakuje mu seksu, to nie dało ci do myślenia, prawda?

        Rozmowa z partn
        > erem nie jest skuteczna, bo zawsze pozostaje uczucie braku zrozumienia, Ty prze
        > dstawiasz swoje stanowisko ona swoje.

        A co, jedno mówi po polsku, a drugie po chińsku?
        Powiem ci dlaczego wcześniejsze sygnały od męża nie dały ci do myślenia. Bo się z nim nie liczysz i go nie szanujesz. To jest zresztą jedną z pochodnych twojego braku pociągu do niego. Zdanie obcej osoby liczy się bardziej niż osoby niby najbliższej. To obca osoba ma ci uświadamiać, że masz coś wartościowego? W takim razie już widzę co to za "wartość" dla ciebie. Ty męża niezbyt kochasz, a twój plan naprawczy wynika tylko z kalkulacji i traktowania męża jak własność. Nie chcesz po prostu pozwolić, żeby zostawił cię dla innej.
        • birmanek Re: żona zabija we mnie radość z seksu 08.10.11, 10:02
          A skąd Ty możesz to wiedzieć? co za bzdurne wnioski! Skąd możesz wiedzieć czy szanuję swojego meża i cenię? Naprawdę banalne wyciąganie wniosków. Nie na miejscu zupełnie i też zupełnie niezgodne z moją sytuacją. Jestem po prostu osobą dla której ten obszar ta sfera nie mają aż takiego fundamentalnego znaczenia co nie znaczy że męża nie kocham i nie doceniam. Ale nie zamierzam się z niczego tłumaczyc, chicąlm tylko podpowiedzieć coś co w moim przypadku zadziałało pozytywie. Jeśli ktoś chce niech weźmie pod uwagę. Miłego!
          • sisi_kecz Re: żona zabija we mnie radość z seksu 08.10.11, 10:11
            birmanek napisała:

            > A skąd Ty możesz to wiedzieć? co za bzdurne wnioski! Skąd możesz wiedzieć czy s
            > zanuję swojego meża i cenię? Naprawdę banalne wyciąganie wniosków. Nie na miejs
            > cu zupełnie i też zupełnie niezgodne z moją sytuacją. "

            Bardzo sie Pani oburzyła,
            to jest publiczne forum, gdzie wpisała Pani swoją historię i każdy może ja skomentować i ocenić.

            Jestem po prostu osobą dl
            > a której ten obszar ta sfera nie mają aż takiego fundamentalnego znaczenia co n
            > ie znaczy że męża nie kocham i nie doceniam."

            Jak Pani wytłumaczy zatem, że po informacji, ze mąż może iść na dziw.ki , raczyła Pani udzielić ie w tej sferze, swoją szanowną ...osobą?

            Ale nie zamierzam się z niczego tł
            > umaczyc, "

            Moze jednak Pani ma jakis pomysł , dlaczego sie Pani od tego momentu odmieniło ?

            chicąlm tylko podpowiedzieć coś co w moim przypadku zadziałało pozytyw
            > ie. Jeśli ktoś chce niech weźmie pod uwagę"

            Bardzo mnie to cieszy, bo sama polecam metodę, pokaż żonie/męzowi, że jak nie chcą to kto inny zechce,
            ale Pani twierdzi, że to nie ta metoda,
            więc co ?

            duze pozdro!
            • daria71_ja Re: żona zabija we mnie radość z seksu 14.10.11, 14:53
              "od strony czysto biologicznej, to zazwyczaj mężczyźni regulują, kiedy ten seks będzie miał miejsce..." warto przeczytać, dlaczego ONA nie ma ochoty....może to głębszy problem niż się wydaje i warto spojrzeć na temat z innej strony

              kobieta.wp.pl/kat,26353,title,Brak-ochoty-na-seks-czy-to-wina-jesieni,wid,13889255,wiadomosc.html
              życzę powodzenia!

              • efi-efi Re: żona zabija we mnie radość z seksu 16.10.11, 20:55
                birmanek napisała:
                >>Jestem żoną takiego właśnie frustrata (wybacz za określenie) jak Ty:) Jesteśmy udanym >>..małżeństwem, pod wieloma względami poza tym jednym. on chce wiele, >>[...]Zbagatelizowałam ten obszar związku,[...]zaczęłam myśleć o tym inaczej, planuję wizytę >>u seksuologa, zaczęłam nastawiać się na zmianę, spróbuję coś zmienić

                - A po co Ci ten seksuolog?
    • silna135 Re: żona zabija we mnie radość z seksu 19.10.11, 20:21
      Witaj... To jest stan chyba trudny do zaakceptowania ...polecam jednak stronę www.seksualnepozycje.pl/seks/petting-sztuka-pieszczot by pouczyć się trochę, poczytać, poznać swoje i partnera potrzeby od strony teoretycznej by później móc zacząć działać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka