25.02.12, 01:46
Witajcie,
Ostatnio trochę "poszalałem" na forum,
Jak pisałem wcześniej, jestem to od dawna i ma wielki sentyment to tego forum.

W związku z tym mam pytanie do Was,
Jaki jest dla każdego z Was osobno, sens brania udziału w takim forum?

Moim jest to, aby seks w moim związku przybierał na częstotliwości i jakości czyli na wartości :))))


Obserwuj wątek
    • elsa33 Re: Sens. 26.02.12, 00:12
      a kiedyś go nie było, lub był bardzo rzadko? Ja pojawiłam się załamana spadkiem częstotliwości seksu. Dziś chcę więcej niż tyko reanimacji starej relacji,
      Na forum pozostałam, bo jest tu kilka fajnych osób, którzy wnoszą trochę w moje życie, dają mi dystans i nadzieję
    • yoric Re: Sens. 26.02.12, 18:45
      Mnie trochę zaskakuje jak rozbudowana jest towarzyska 'szara strefa' wokół Forum :o.

      Po co - kiedyś po radę i dla zabicia czasu, no i żeby się kłócić, że mam rację.
      Potem chyba podobnie - dla satysfakcji z polemiki przy obronie własnych poglądów, no i dla autokreacji (co jest motywacją wszystkich klikaczy, niezależnie jak bardzo będą zaprzeczać).
      Obecnie w stanie spoczynku ze sporadycznymi wizytami.
    • kachna79 Re: Sens. 29.02.12, 21:49
      Bywałam często, bo dyskusje mnie wciągały (a jakoś tak zwykle moje poglądy były "pod prąd" ogółowi). Ponadto z powodów, które opisał joric. I chyba nudziło mi się w dawnej robocie.
      Natomiast seksu od bywania na forum raczej nie przybywa.
    • aandzia43 Re: Sens. 29.02.12, 22:16
      Ciekawość, ciekawskość i gadulstwo mię pchnęły w objęcia forum. Poza tym lubię temat, jak każdy tutaj. No i oczywiście się autokreuję ;-P Przerwy niewielkie, zaglądam dość regularnie.
      • aandzia43 Re: Sens. 29.02.12, 22:18
        Aaaa, poza tym to bardzo mi leży towarzystwo na tym podwórku.
    • rozwodnik-waw Re: Sens. 29.02.12, 22:22
      > Jaki jest dla każdego z Was osobno, sens brania udziału w takim forum?

      Ja lubię się wyzłośliwiać i to mi sprawia największą frajdę tu na forum. :)

      Zaraz obok obserwowania coraz to nowych roszczeń kobietek.
      • pink_dream Re: Sens. 01.03.12, 09:53
        Ja zagladam z nudów i w czasie wolnym-tylko w pracy:)
        i z ciekawości-to mój pierwszy wpis
        nie miewam problemów z jakoscia ani częstotliwościa doznan
        więc nie zabieram głosu:)
    • kutuzow Walka z mitami (np. "Staraj się bardziej") 01.03.12, 11:10
      Jeszcze zanim trafiłem na forum (przy okazji jakiegoś tematu ze strony głównej gazety) przerobiłem na własnej skórze brak (wystarczającej) ilości seksu w związku. Przeszedłem przez fazę: "staraj się bardziej", zahaczyłem o "święta i dziwka" i kilka innych motywów, które tutaj się przewijają.

      Teraz bogatszy o swoje doświadczenia i sporą dawkę wiedzy mam w sobie "pasję neofity" do niesienia kaganka oświaty. Teraz gdy faza ta trochę przygasa, podobnie jak Yoric wpadam dla: "satysfakcji z polemiki przy obronie własnych poglądów, no i dla autokreacji".

      Dyskusja tutaj przypomina mi także pewien rodzaj walki z mitami*, które pokutują w świadomości wielu osób. Nie raz na tapecie było "staraj się bardziej", ciekawie brzmi teoria partnera krótko i długookresowego. Pojawia się także wersja "grzecznego chłopca" itp.

      P.S. Ostatni argument za zaglądaniem tutaj to fakt, że najtaniej wychodzi uczenie się na błędach innych.

      * właśnie czytam "50 wielkich mitów psychologi popularnej", którą to książkę mogą gorąco polecić.
      • urquhart Re: Walka z mitami (np. "Staraj się bardziej") 02.03.12, 07:41
        kutuzow napisał:
        > Teraz bogatszy o swoje doświadczenia i sporą dawkę wiedzy mam w sobie "pasję ne
        > ofity" do niesienia kaganka oświaty.

        Miałem podobną refleksję co do kaganka. Większość osób które tu poznałem (towarzyska 'szara strefa'?) bliżej zajmuje się uczeniem, przekazywaniu czegoś innych...
        Oczywiście bardzo doceniam jakie to forum dzięki ciekawym jak nigdzie indziej uczestnikom jest ono unikalną inspiracją do poszukiwań refleksji i szukania dalej głębiej zasygnalizowanych tu tematów, poznawania tych tematów z innej strony (barykady?) a także wyzwalania się z nieprowadzącego donikąd życzeniowego i naiwnego nastawienia którym karmi nas kultura masowa (np. staraj się bardziej).
        Wykorzystuję nacodzień wiele drobnych pomysłów którymi podzielili się uczestnicy.
        Oczywiście wpłynęło to na ilość i intensywność pozytywnie :)
        • niezapominajka333 Re: Walka z mitami (np. "Staraj się bardziej") 02.03.12, 08:01
          '' ...a także wyzwalania się z nieprowadzącego donikąd życzeniowego i na
          > iwnego nastawienia którym karmi nas kultura masowa (np. staraj się bardziej)..."
          Czy mit "staraj się bardziej" obejmuje też kuszenie seksownymi koronkami niechętnego partnera ...;)
          Zaglądam tu czasem, bo lubię.
          • urquhart niezapominajka333 05.03.12, 08:18
            niezapominajka333 napisała:
            > Czy mit "staraj się bardziej" obejmuje też kuszenie seksownymi koronkami niechę
            > tnego partnera ...;)
            > Zaglądam tu czasem, bo lubię.

            "Staraj się bardziej" dotyczy wąskiego wycinka - przewrotnego dowodzenia że powodem braku chęci kobiety na seks jest za mało sprzątania/ zajmowania się potomstwem przez mężczyznę i jej rzekomym zmęczeniem.
            Nie potrzeba do tego teorii psychologii ewolucyjnej, Lwa, Milskiej czy Perel, by na zdrowy rozum, dysponując odrobiną inteligencji zauważyć że samców którzy dużo sprzątają i zajmują się potomstwem i mają jednocześnie dużo seksu wysokiej jakości nie ma i nie sposób znaleźć i podać takiego przykładu. Za to na odwrót, takich co wcale tego nie robią unikają angażowania się i mają seksu dużo i największej jakości jest dużo :)

            Wredne to w przyrodzie jak to że słodkie lwiątka żrą inne małe zwierzątka, dzieciom się wmawia że jest inaczej, słodko i bezpiecznie żyć naiwnym w życzeniowym świecie :)

            Ale Niezapominajka rozwiń coś o sobie, bo w docieraniu z przekazem emocjonalnym jesteś na tym forum do lat niezrównana, sytuację też potrafisz zdiagnozować zaskakująco trafnie po okruchach informacji, zdradź skąd się bierze ten talent i motywacja do pracochłonnych przecież wywodów? Przecież nie z traumatycznych przeżyć...
            "Zaglądam tu czasem, bo lubię" - to za mało i za skąpo jak na Ciebie!
            • aandzia43 Re: niezapominajka333 05.03.12, 23:19
              dysponując odrobiną inteligencji zauważyć że samców którzy d
              > użo sprzątają i zajmują się potomstwem i mają jednocześnie dużo seksu wysokiej
              > jakości nie ma i nie sposób znaleźć i podać takiego przykładu.

              Hmmm... "nie sposób znaleźć", "nie ma" ;-P
              Hehehehe, siedzisz pod wszystkimi łóżkami, czy może klimacik "wszyscy mężczyźni to świnie, a wszystkie kobiety to dziwki oprócz mojej matki"?

              Za to na odwrót,
              > takich co wcale tego nie robią unikają angażowania się i mają seksu dużo i naj
              > większej jakości jest dużo :)

              A co jest miarą jakości tego seksu, spytam złośliwie, i kto to mierzy? No ale załóżmy, że jest on wysokiej jakości dla nieangażującego się pana, czyli że pan jest zadowolony z bzykanek - jaki problem dla takiego mężczyzny nie angażować się, bzykać na prawo i lewo, żeby było dużo i "najwyższej jakości"? No jaki, w dobie chętnych, wyzwolonych i napalonych lasek? (Tylko proszę, nie próbuj nam znowu wmawiać, że kobiety nie uprawiają seksu dla samego seksu, bo padnę ze śmiechu po raz kolejny) Ja nie widzę najmniejszego problemu. Nie mam nic przeciwko wyuzdanym singlom, niech sobie żyją i robią co im się podoba, byle nie zawracali głowy dziewczynom biorącym pod uwagę związek i zaangażowanie. Sama kiedyś taka byłam i ostatnie, co by mi przyszło wtedy do głowy, to małżeństwo. A fuj, ohyda!!! I może jeszcze dzieci! Fuj! No więc jaki problem, jeśli można mieć tyyyyle seksu bez zaangażowania?
              Mitologizujesz. Zarówno potrzebę zaangażowania się mężczyzny z związek z kobietą/ami w celu uzyskania seksu, jak i jakość bzykanka motylków skaczących z kwiatka na kwiatek. Jakaś fatamorgana cię dopada ;-P
              • aandzia43 Re: niezapominajka333 05.03.12, 23:21
                aandzia43 napisała:

                > dysponując odrobiną inteligencji zauważyć że samców którzy d
                > > użo sprzątają i zajmują się potomstwem i mają jednocześnie dużo seksu wys
                > okiej
                > > jakości nie ma i nie sposób znaleźć i podać takiego przykładu.
                >
                Hmmm... "nie sposób znaleźć", "nie ma" ;-P
                Hehehehe, siedzisz pod wszystkimi łóżkami, czy może klimacik "wszyscy mężczyźni
                to świnie, a wszystkie kobiety to dziwki oprócz mojej matki"?

                > Za to na odwrót,
                > > takich co wcale tego nie robią unikają angażowania się i mają seksu dużo
                > i naj
                > > większej jakości jest dużo :)
                >
                A co jest miarą jakości tego seksu, spytam złośliwie, i kto to mierzy? No ale
                załóżmy, że jest on wysokiej jakości dla nieangażującego się pana, czyli że pan
                jest zadowolony z bzykanek - jaki problem dla takiego mężczyzny nie angażować
                się, bzykać na prawo i lewo, żeby było dużo i "najwyższej jakości"? No jaki, w
                dobie chętnych, wyzwolonych i napalonych lasek? (Tylko proszę, nie próbuj nam z
                nowu wmawiać, że kobiety nie uprawiają seksu dla samego seksu, bo padnę ze śmie
                chu po raz kolejny) Ja nie widzę najmniejszego problemu. Nie mam nic przeciwko
                wyuzdanym singlom, niech sobie żyją i robią co im się podoba, byle nie zawracal
                głowy dziewczynom biorącym pod uwagę związek i zaangażowanie. Sama kiedyś tak
                a byłam i ostatnie, co by mi przyszło wtedy do głowy, to małżeństwo. A fuj, ohy
                da!!! I może jeszcze dzieci! Fuj! No więc jaki problem, jeśli można mieć tyyyyle
                seksu bez zaangażowania?
                Mitologizujesz. Zarówno potrzebę zaangażowania się mężczyzny z związek z kobiet
                ą/ami w celu uzyskania seksu, jak i jakość bzykanka motylków skaczących z kwiat
                ka na kwiatek. Jakaś fatamorgana cię dopada ;-P
                • urquhart "kobiety takie nie są"? 06.03.12, 07:42
                  aandzia43 napisała:
                  > Mitologizujesz. Zarówno potrzebę zaangażowania się mężczyzny z związek z kobiet
                  > ą/ami w celu uzyskania seksu, jak i jakość bzykanka motylków skaczących z kwiat
                  > ka na kwiatek. Jakaś fatamorgana cię dopada ;-P

                  Dla mnie Ty mitologizujesz, że wiesz lepiej że "kobiety takie nie są".
                  Ja jedynie widzę wiele dowodów na wspomniane wredne prawo psychologii ewolucyjnej strategii seksualnej wobec partnera krótko- i długo-terminowego.
                  Żeby nie było że czepiam się kobiet. Obserwuję skuteczność używania przez niektórych kolegów unikających zaangażowania zasad PUA bazującej też na tym prawie i kłóci mi się to z przyzwoitością.
                  Wierzę w ogólną przyzwoitość ludzi, wdzięczność i empatię, ale akurat prawa seksu mają własne ścieżki.
                  A "staraj się bardziej" to akurat oszustwo i wredna ślepa uliczka.

                  Zresztą opowieści twoje i Triss która cię tak poparła jak to były przed związkiem wszystkie możliwe układy, seks dla seksu, a tera to je orka i trzeba było wyszumieć się wcześniej i nie zawracać głowy jak się jest mężem i rodzicem jest dla mnie tylko jednym z wielu przykładów tego prawa.
                  • aandzia43 Re: "kobiety takie nie są"? 07.03.12, 20:45
                    > Zresztą opowieści twoje i Triss która cię tak poparła jak to były przed związki
                    > em wszystkie możliwe układy, seks dla seksu, a tera to je orka i trzeba było
                    > wyszumieć się wcześniej i nie zawracać głowy jak się jest mężem i rodzicem jest
                    > dla mnie tylko jednym z wielu przykładów tego prawa.

                    Niestety, kompletnie niczego nie zrozumiałeś. Dramat i ręce opadają. Jaka orka jakie nie zawracać głowy? Nie czytasz ze zrozumieniem naszych postów czy wyrywasz z kontekstu zdania i zupełnie nie łączysz jednych naszych wypowiedzi z innymi? Do kogo ty to mówisz? Triss przez brak erotycznych ruchów ze strony męża rozwiodła się, ja prawie się rozwiodłam między innymi z powodu koszmarnie nudnego w łóżku męża. Teraz każda z nas bzyka i jest bzykana ochoczo w stałym związku, choć jedna ma małe dzieci a druga jest stara jak świat. Pieprzysz jednym słowem, waść.

                    A jeśli chodzi o ideę wyszumienia się przed ślubem, to sprawa jest prosta: zaznałam różnego, przetestowałam różne układy, nie zmniejszyło to mych chuci ani oskomy na radosną zabawę we dwoje. I to nawet, o zgrozo, z mężem! Więc nie bardzo wiem, gdzie ty tu widzisz przykład wyłuszczonego przez siebie prawa. Natomiast nie ma we mnie tego uczucia "chciałabym, ale właściwie sama nei wiem czego bym chciała" i żalu do życia, że może mnie to omija lub ominie. Żalu, który wynika z wypartej świadomości, że tak, jak najbardziej mnie to ominie ;-) Brak tego żalu powoduje, że mogę się bez fochów i fumów, radośnie skupić na radosnej zabawie we dwoje, czyli na ubarwianiu sobie życia, na czynieniu go piękniejszym i po prostu na korzystaniu z niego. Taka jest moja definicja "wyszumienia się przed ślubem". Jest na pewno ze sto pięćdziesiąt innych.

                    Co do pierwszej części twojej wypowiedzi: nie zaprzeczam przecież istnieniu opisywanych przez ciebie zjawisk, nie zaprzeczam, że "kobiety takie nie są" (bo niektóre są), tylko zwracam uwagę, że mitologizujesz, generalizujesz i naginasz. Cytat z ciebie:
                    "dysponując odrobiną inteligencji zauważyć że samców którzy d
                    > użo sprzątają i zajmują się potomstwem i mają jednocześnie dużo seksu wysokiej
                    > jakości nie ma i nie sposób znaleźć i podać takiego przykładu."

                    No kolego, jak to "nie istnieją" i "nie sposób znaleźć takiego przykładu"? Ty takiego nie widziałeś, albo widziałeś i przezornie nie zapamiętałeś. Albo miałeś opisywany na forum i nie raczyłeś zapamiętać. Ale to już twój problem, bo ludzie, których przykład ci nie przystaje do matrycy mają się dobrze. I bzykają :-)
                    • urquhart Re: "kobiety takie nie są"? 09.03.12, 07:45
                      aandzia43 napisała:
                      > Niestety, kompletnie niczego nie zrozumiałeś. Dramat i ręce opadają. Jaka orka
                      > jakie nie zawracać głowy?

                      Dobra, dobra, dociera, a przykłady były naciągane, nieliczne wyjątki od przykrej reguły istnieją i warto zastanawiać się i odkrywać co to sprawia.
                      • aandzia43 Re: "kobiety takie nie są"? 09.03.12, 21:58
                        nieliczne wyjątki od przykre
                        > j reguły istnieją i warto zastanawiać się i odkrywać co to sprawia.

                        Eee... jeśli chodzi ci o to, co sprawia, że mężczyźni przewijający swe dzieciny i sprzątający po sobie i dziecinie chlewik bzykają, to sprawa jest prosta - ożenili się z fajnymi babkami ;-P
            • zyg_zyg_zyg Re: niezapominajka333 06.03.12, 09:54
              samców którzy d
              > użo sprzątają i zajmują się potomstwem i mają jednocześnie dużo seksu wysokiej
              > jakości nie ma i nie sposób znaleźć i podać takiego przykładu. Za to na odwrót,
              > takich co wcale tego nie robią unikają angażowania się i mają seksu dużo i naj
              > większej jakości jest dużo :)

              Mój mąż pobawił się rano z synkiem, a potem zaprowadził go do przedszokla. Normalnie jak o tym pomyślę, to mi się od razu odechciewa z nim seksu. Założę mu szlaban - może jak zacznie rozrzucać brudne gacie i skarpetki po całym mieszkaniu wrócimy do tematu.

              Jak facet jest cipą, to sprzątanie i zajmowanie się dziećmi nie zrobi z niego supermena - całkiem prawdopodobnie może w oczach kobiety tę jego cipowatość pogłębić. Ale jak facet-cipa zacznie chojraczyć i odmówi wynoszenia śmieci, to już może to być tylko żałosne. Niesprzątanie i niezajmowanie się dziećmi nie zrobi z cipy mężczyzny. Nie tędy droga.

              Męskość i atrakcyjność seksualną mierzę całkiem inną miarą. Ja i zapewne sporo innych kobiet.

              A w temacie głównym - interesuje mnie seks w praktyce i w teorii. A tutaj spotykam kulturalnych i inteligentynych ludzi, którzy podzielają to zainteresowanie. Niektórzy więcej wiedzą, niektórzy więcej doświadczyli. Trafiłam tu kilka lat temu, jak zdychałam z braku seksu w związku. Niewykluczone, że forum pomogło mi otworzyć trochę oczy i podjąć decyzję o definitywnym rozstaniu.
              • kutuzow nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze Urqu 06.03.12, 11:22
                zyg_zyg_zyg napisała:
                > Jak facet jest cipą, to sprzątanie i zajmowanie się dziećmi nie zrobi z niego s
                > upermena - całkiem prawdopodobnie może w oczach kobiety tę jego cipowatość pog
                > łębić. Ale jak facet-cipa zacznie chojraczyć i odmówi wynoszenia śmieci, to już
                > może to być tylko żałosne. Niesprzątanie i niezajmowanie się dziećmi nie zrobi
                > z cipy mężczyzny. Nie tędy droga.

                zyg-zyg-zyg --? wszystko pięknie fajnie, tylko pomijasz jedną, acz kluczową sprawę.
                Jeśli ten wspomniany facet jest "cipą" to powiedz mi proszę czemu stał się partnerem/mężem i co ważne OJCEM w Twoim przykładzie? Rozumiem że do bzykanka mającego na celu prokreację nie przeszkadzało Pani że jest "cipą", ale potem zaczęła to dostrzegać?
                Gdyby ta jego "cipowatość" przeszkadzała ew kandydatce na partnerkę/matkę jego dzieci to by nie była z nim i gostek byłby sobie cipowatym singlem.

                Jak widzisz sama potwierdziłaś tylko teorie Urqu.
                • zyg_zyg_zyg Re: nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze U 06.03.12, 12:06
                  Kutuzow,
                  tak jak zazwyczaj nie mam problemów ze zrozumieniem Twoich postów, to tutaj mam. Więcej precyzji proszę :-) Które teorie Urqu potwierdziłam (bo ma ich trochę, zresztą nie wszystkie z dupy wzięte...)? W powyższym poście obśmiałam tylko tę, że porada "staraj się mniej" - tzn. przestań wyrzucać śmieci i zacznij ignorować własne dzieci - jest receptą na udany seks. Jest warta mniej więcej tyle, co "staraj się bardziej".

                  Nie wiem, co ma z tym wspólnego pytanie, dlaczego cipowatość nie przeszkadza w zostaniu partnerem i ojcem, ale może przeszkadzać potem.
                  • urquhart Re: nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze U 06.03.12, 13:59
                    zyg_zyg_zyg napisała:
                    > wać własne dzieci - jest receptą na udany seks. Jest warta mniej więcej tyle,
                    > co "staraj się bardziej".

                    Z nieprawdziwości "staraj się bardziej" nie wynika wynika "staraj się mniej". Tłumacznie tego jest nudne już.
                    Podobnie jak bezsensowne jest wnioskowanie na podstawie fałszywości twierdzenia: "jeżeli zupa jest nie smaczna to powinnaś ją jeszcze mocniej dosolić", prawdziwości odwrotnej zależności "żeby zupa była smaczna nie należy używac soli."
                    Genealnie aby zapobiegać i nie wpisywać się w schemat partnera długoteminowago kobiecie dla którego pożadanie musi zdechnąć lista warunków koniecznych i niewystarczających jest długa, a unikanie tworzenia zbytniego bezpieczeństwa i stabilizacji (czyli "staraj się bardziej") tylko jednym z nich, choć podstawowym.
                    • zyg_zyg_zyg Re: nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze U 06.03.12, 18:58
                      > Z nieprawdziwości "staraj się bardziej" nie wynika wynika "staraj się mniej". T
                      > łumacznie tego jest nudne już.

                      Ależ ja wcale nie przeprowadziłam takiego wnioskowania. Parafrazowałam Twoje słowa:

                      >Nie potrzeba do tego teorii psychologii ewolucyjnej, Lwa, Milskiej czy Perel, by na zdrowy
                      >rozum, dysponując odrobiną inteligencji zauważyć że samców którzy dużo sprzątają i
                      >zajmują się potomstwem i mają jednocześnie dużo seksu wysokiej jakości nie ma i nie
                      >sposób znaleźć i podać takiego przykładu. Za to na odwrót, takich co wcale tego nie robią
                      >unikają angażowania się i mają seksu dużo i największej jakości jest dużo :)
                  • kutuzow Re: nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze U 06.03.12, 14:29
                    Nie wiem czego tu nie rozumiesz.

                    W swoim przykładzie powołałaś się na gościa który ma dzieci i jest "cipowaty".
                    Pytanie więc proste, czy jego partnerce ta "cipowatość" nie przeszkadzała na etapie początku związku i wyboru go jako ojca jej dzieci? Jeśli nie przeszkadzała (bo przecież ojcem został) to potwierdzasz tym samy tezę Urqu, że po pewnym czasie nawet faceci którzy kiedyś wzbudzali pożądanie (kandydat na ojca w Twoim przykładzie tym ojcem został), po pewnym czasie wzbudzają już tylko ziewnięcie i irytację że są tacy "cipowaci".

                    Jeśli był cipowaty od początku, to czemu go wybrała? Czemu nie wzięła sobie fajnego faceta za męża/partnera?

                    pozwolę sobie raz jeszcze wrzucić cytat który wg mnie idealnie oddaje teorię o której pisze Urqu:

                    "Wszystkie kobiety chcą ciepłego domu, ogródka, dzieci, wspólnych tematów do rozmów, czułości, zaufania, troskliwości. Chcą, żeby ich facet był jak prawdziwy Robert Redford i ten z filmów. Chcą, żeby tenże Redford realizował swoją wspaniałą karierę, ale żeby wracał po 15. do domu, pomagał w sprzątaniu, zmywał naczynia, wynosił śmieci, chodził na spacery i na obiady do teściowej. Usilnie latami pracują nad swoim Redfordem. Jeśli są nieustępliwe to mają w efekcie .... Dulskiego. I wtedy gnoją go za to, że jest jaki jest, że był uległy. Na starość z grymasem nieszczęścia na twarzach wracają do minionych lat: - Ach, gdybym wyszła za Stefana a nie tego safandułę, to moje życie byłoby inne. "

                    Więcej... wyborcza.pl/1,76842,6350593,Jestem_meska_swinia.html#ixzz1oLKGrdfO
                    • kag73 Re: nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze U 06.03.12, 16:07
                      Kutuzow, a o czyms takim jak "milosc jest slepa" i "rozowe okulary" slyszal? No wlasnie, to co nie przeszkadza a czasem i rozczula na poczatku, po paru latch moze zaczac przeszkadzac, bo po jakichs(w szczesliwym przypadku) 3 latach konczy sie etap zakochania i rozowych okularow. A po takim czasie wiekszosc ludzi jest juz w malzenstiwe. To podobnie jak faceci, maja super lalke, cudo jaka sliczna, do lozka w sumie niechetna, z laski "daje" i co...zawsze ja zostawiaja? Czy i tak sie wiaza, bo "milosc jest slepa" a nadzieja matka glupich. Dopiero po paru latch wychodzi im bokiem i pisza na forum.

                      Wiemy juz teraz czego chca WSZYSTKIE kobiety. Teraz jeszcze dopisz czego chca WSZYSCY mezczyzni.
                      • urquhart czego-mezczyzna-chce-od-kobiety? 06.03.12, 16:43
                        kag73 napisała:
                        > wlasnie, to co nie przeszkadza a czasem i rozczula na poczatku, po paru latch
                        > moze zaczac przeszkadzac, bo po jakichs(w szczesliwym przypadku) 3 latach koncz
                        > y sie etap zakochania i rozowych okularow

                        To jak Ty jesteś zwolennikiem szkoły: widziały gały co brały? Czy może odwrotne: związek rodzi wzajemne zobowiązania?

                        > Wiemy juz teraz czego chca WSZYSTKIE kobiety. Teraz jeszcze dopisz czego chca W
                        > SZYSCY mezczyzni.

                        Wrzucenie kwantyfikatora to typowa manipulacja, punkt pierwszy na liście nieuczciwych chwytów droga Kag. Dobre może na inne forum ale tu się nie sprawdzi.
                        hotnews.pl/artnauka-156.html
                        A temat czego pragną mężczyżni (męscy mężczyźni? wiekszość?) to ciekawy temat aktualny temat ze Zwierciadła (zaglądam reguralnie ze względu na Eichelbergera)
                        zwierciadlo.pl/2012/seks/erotyka/czego-mezczyzna-chce-od-kobiety-2
                        • kag73 Re: czego-mezczyzna-chce-od-kobiety? 06.03.12, 23:15
                          urquhart napisał:

                          > To jak Ty jesteś zwolennikiem szkoły: widziały gały co brały? Czy może odwrotne

                          > : związek rodzi wzajemne zobowiązania?

                          Hmm, stwierdzam, ze jestem zwoleninkiem obu szkol.

                          > A temat czego pragną mężczyżni (męscy mężczyźni? wiekszość?) to ciekawy temat a
                          > ktualny temat ze Zwierciadła (zaglądam reguralnie ze względu na Eichelbergera)

                          Co do artykulu, powiem "wow", niestety panie skupily sie na malym wycinku zycia we dwoje. Zapomniano dodac, ze np. wiekszosc panow chce codziennie obiadow i uprasowanych koszul oraz czystych skarpetek i zadbanych dzieci...ach nie, zapomnialam, oni tego wcale nie chca...to zony same robia, tak przy okazji w ramach hobby prasuja koszule meza. Tez dobrze, szkoda tylko, ze zdecydowana wiekszosc traktuje ten codzienny obiad i czyste koszule jak oczywista oczywistosc.
                          Nie zaczynaj prosze znow o tej krzatawicy co poniektorych kobiet, bo na przemian wk..wia albo rozsmiesza mnie to do bolu. Dziekuje.
                          • urquhart Re: czego-mezczyzna-chce-od-kobiety? 07.03.12, 07:29
                            kag73 napisała:
                            > Hmm, stwierdzam, ze jestem zwoleninkiem obu szkol.

                            Też stwierdzam kwaśno że wile kobiet które znam podobnie jest wybiórczo zwolennikiem szkoły "widziały gały co brały" jeśli chodzi o oczekiwania partnera, a jednocześnie szkoły "związek rodzi zobowiązania" jeśli chodzi o zobowiązania mężczyzny i własne oczekiwania :)

                            > Co do artykulu, powiem "wow", niestety panie skupily sie na malym wycinku zycia
                            > we dwoje. (...)Tez dobrze, szkoda tylko, ze zdecydowana wiekszosc t
                            > raktuje ten codzienny obiad i czyste koszule jak oczywista oczywistosc.

                            Podobnie jak większość kobiet jako oczywistą oczywistość traktuje większe oczekiwania wkładu finansowego mężczyzny i to że znacznie więcej i dłużej pracuje.
                            Pomijam że wiekszość znanych mi mężczyzn obiady je w pracy, a koszule prasuje w Real, Tesco lub u pani od prasowania, a w weekend gotuje bo lubi (chociaz rozumiem ze w skali kraju to wcale nie większość).
                            Byłem już świadkiem na rozwodzie i słyszałem także że sąd (3 sędziny) podzielał przekonanie że zrobiony obiad, pranie i zainteresowanie dziećmi to zdecydowanie za mało jeżeli ze strony kobiety brak szacunku dla partnera i jest odrzucenie w sypialni, ona jest winna rozpadowi związku, a o tym mniej więcej jest w tym artykule.
                            • kutuzow Re: czego-mezczyzna-chce-od-kobiety? 07.03.12, 10:01
                              urquhart napisał:

                              > Też stwierdzam kwaśno że wile kobiet które znam podobnie jest wybiórczo zwolenn
                              > ikiem szkoły "widziały gały co brały" jeśli chodzi o oczekiwania partnera, a je
                              > dnocześnie szkoły "związek rodzi zobowiązania" jeśli chodzi o zobowiązania mężc
                              > zyzny i własne oczekiwania :)
                              >

                              Miałem dokładnie to samo napisać. Dodam więc tylko, że nawet na tym forum widać tą tendencję. Porady w stylu "staraj się bardziej" i "widziały gały co brały" w wątkach gdzie to mężczyźni skarżą się na swe partnerki (ostatnio wątek faceta którego kobieta odstawiła przy okazji drugiej ciąży) oraz porady "on nie jest Ciebie wart" i "zostaw go" w wątkach gdzie autorkami opisywanych problemów są kobiety.
                            • kag73 Re: czego-mezczyzna-chce-od-kobiety? 07.03.12, 13:33
                              "Też stwierdzam kwaśno że wile kobiet które znam podobnie jest wybiórczo zwolennikiem szkoły "widziały gały co brały" jeśli chodzi o oczekiwania partnera, a jednocześnie szkoły "związek rodzi zobowiązania" jeśli chodzi o zobowiązania mężczyzny i własne oczekiwania :)"

                              Twoja interpretacja. Dla mnie dziala to w obie strony, czyli zarowno dla kobiet jak i dla mezczyzn, to sprawa oczywista. Kazde z nich widzi co bierze a pozniej zyje sie we dwoje i bierze wzglad na druga osobe i owszem ma sie wobec niej zobowiazania.

                              I owszem koszule parsowane w marketach i obiady w pracy to mniejszosc.
                              I jeszcze nie wiem skad Twoje ciagle przekonanie, ze kazda kobieta nie szanuje meza i odrzuca go w sypialni. Pomijam tutaj fakt co jest powodem takiego traktowania. Kto wie moze pan, z roznych wzgledow, na szacunek nie zasluguje.
                              Co do finansow. Czesto kobiety pracuja rownie dlugo jak mezczyni, ale dostaja za prace nizsze wynagrodzenie, kumasz? Czyli tak czy siak zmarnowaly czas w robocie a kasy z tgo nie za wiele. Co nie zmienia faktu, ze ciagna drugi etat w domu, bo zdaniem meza malo zarabiaja a on, choc zmarnowala tyle samo godzin w pracy, potem, jego zdaniem, nie musi robic juz nic w domu. I co najlepsze, a tez sie zdarza, on uwaza, ze to JEGO pieniadze a jej wkladu we wspolnote nie widzi i nie docenia. Bo niektorzy nie kumaja, ze praca w domu to tez praca, tylko, ze za nia nikt nie placi.
                              • urquhart czy zawsze praca w domu to tez praca??? 09.03.12, 08:40
                                kag73 napisała:
                                > I jeszcze nie wiem skad Twoje ciagle przekonanie, ze kazda kobieta nie szanuje
                                > meza i odrzuca go w sypialni.

                                Zlituj się z tym "każda" Kag.
                                Zobacz jakie to powszechne nastawienie na przykład na Życiu rodzinnym, nieliczne babki próbują to piętnować, a i prowadząca parokrotnie wspominała że powszechnie akceptowana niesymetryczność w podejściu jest co najmniej bardzo niepokojąca. A ignorowanie roli więzi fizycznej na porządku dziennym.

                                > Co do finansow. Czesto kobiety pracuja rownie dlugo jak mezczyni, ale dostaja z
                                > a prace nizsze wynagrodzenie, kumasz?

                                A co ty kumasz? Proponuję poczytać co o tym piszą kobiety otwarcie na wysokich stanowiskach a nie bredzą roszczeniowe feministki. Zarabiają mniej, dzięki koleżankom które nagle przestają się angażować, być dyspozycyjne i odpowiedzialne (hormony, dziecko) są w grupie wysokiego ryzyka co do inwestowania w ich karierę zawodową. Bycie w grupie ryzyka kosztuje, także przy ubezpieczeniach i kredytach. Teraz Kumasz?

                                > nie docenia. Bo niektorzy nie kumaja, ze praca w domu to tez praca, tylko, ze z
                                > a nia nikt nie placi.

                                Naprawdę nie łapiesz różnicy w podejściu?
                                NIe spotkałem się żeby mężczyzna próbował wcinąć komuś że jego wileogodzinne ślęczenie przy ulepszaniu samochodu (autem jeździ też żona) w garażu czy wysiadywnie z wędką na rybach (ryby zje też żona) to niedoceniana ciężką praca.
                                Natomiast znam masę pań które utyskają że mąż nie docenia ciężkiej pracy jej codziennego ścierania kurzów z regałów, wielogodzinnego latania za dzieckem z łyżeczką żeby mu wcisnąć kolejną łyżkę serku homonigezowanego, pół godziny płukania ogórka, czy mycia schodów klatki schodowej (casus żony Marcienkiewicza).
                                Naprawdę nie łapiesz różnicy co jest faktycznie pracą i wkładem w potrzeby partnera a co jedynie krzątawicą, własnym szkodliwym niekiedy hobby nadopiekuńczości lub wręcz nerwicą natrętctw?
                                • aandzia43 Re: czy zawsze praca w domu to tez praca??? 09.03.12, 21:47
                                  > NIe spotkałem się żeby mężczyzna próbował wcinąć komuś że jego wileogodzinne śl
                                  > ęczenie przy ulepszaniu samochodu (autem jeździ też żona) w garażu [...] to niedoceniana ciężką praca.

                                  OJP!!! Żebym nie wiem, jak się starała, nie mogę dłużej wmawiac sobie, że nie jesteś z Księżyca. Po raz kolejny apeluję: zejdź na Ziemię, bo wypisujesz bzdury.

                                  > Naprawdę nie łapiesz różnicy co jest faktycznie pracą i wkładem w potrzeby part
                                  > nera a co jedynie krzątawicą, własnym szkodliwym niekiedy hobby nadopiekuńczośc
                                  > i lub wręcz nerwicą natrętctw?

                                  Naprawdę nie łapiesz, że kobiety z krzątawicą prawdziwą to margines, a krzątawica rzekoma to świetna wymówka partnera, żeby umniejszyc wartośc rzeczywistą czynności podciągniętych pod krzątawicę? A wszystko po to, by w nich nie partycypowac. Ponieważ zaraz się rozgdakasz o jakimś obcym mi mentalnie wycieraniu kurzu pięc razy dziennie, to dodam dla porządku: mam na myśli czynności naprawdę podstawowe, niezbędne do utrzymania rodziny, dzieci i domu w JAKO TAKIM porządku, zdrowiu i ogólnym dobrostanie.
                                  • urquhart Re: czy zawsze praca w domu to tez praca??? 10.03.12, 09:37
                                    aandzia43 napisała:
                                    > Naprawdę nie łapiesz, że kobiety z krzątawicą prawdziwą to margines, a krzątawi
                                    > ca rzekoma to świetna wymówka partnera, (...) mam na myśli czynności naprawdę pod
                                    > stawowe, niezbędne do utrzymania rodziny, dzieci i domu w JAKO TAKIM porządku,
                                    > zdrowiu i ogólnym dobrostanie.

                                    Wydaje mi się że utożsamiasz swój pukt widzenia jedynie z normalnością. Czynności podstawowe i niezbędne? Krzątawica to margines? No proszę Cię. Typowa jak z tym żartem o typowym zachowaniu kobiety przy pierwszym, drugim i trzecim dziecku (masz jedno tylko???). Albo drugi że typowa kobieta tym różni się od typowego mężczyzny że nie zniesie pustego pudełka. Pamiętasz?
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,16,44269772,44269772,pierwsze_dziecko_drugie_trzecie_.html
                                    www.joemonster.org/filmy/20999/Czym_sie_rozni_mozg_mezczyzny_od_mozgu_kobiety
                                    Rzekome "czynności podstawowe", "porządek", "dobrostan" definiowane są bardzo subiektywnie i elastycznie w odniesieniu do swoich potrzeb i oczekiwań i zdefiniuje jako "niezbędne"

                                    > ca rzekoma to świetna wymówka partnera, żeby umniejszyc wartośc rzeczywistą czy
                                    > nności podciągniętych pod krzątawicę?

                                    Ja tu widzę olbrzymią odwrotną manipulację celowo umniejszającą męski wkład, której większość facetów nie rozszyfrowuje i łyka gładko jak gęsi kluski nie pozostawiając miejsca na kompromis pozostaje jedynie ucieczka.
                                    • aandzia43 Re: czy zawsze praca w domu to tez praca??? 10.03.12, 18:50
                                      Dobre te pudełka ;-D
                                      A ja bardzo sobie cenię moje puste pudełko. Częste przebywanie w nim to niezbędny element mojej higieny psychicznej. Nie jest to żaden dowód na męski charakter mózgu, tylko specyfika układu nerwowego. Tak ma cała moja rodzina. Z kolei rodzina małża, z nim na czele, nieustannie jazgocze. Oni chyba nie mają pustych pudełek. Bardzo ich lubię, ale po przekroczeniu pewnego progu w przebywaniu na jednym terytorium zaczynam się nie tylko denerwowac - ja się czuję, jak zaszczute zwierzę albo ofiara torturowania hałasem! Płec w tym przypadku nie ma nic do rzeczy. Układ nerwowy, konstrukcja psychiczna, sposoby bycia z domu wyniesione - tego bym się czepiała.

                                      Jest jeszcze jeden podział, jakiego należałoby dokonac przy rozpatrywaniu konfliktów na linni jazgocząca żona-milczący mąż. Podział na układ "rozgdakana kobieta-ceniący ciszę mąż" i "kobieta usiłująca nawiazac jakikolwiek kontakt w istotnych sprawach-ucieczkowo nastawiony mąż". To małżeństwo moich rodziców: matka z dużym pustym pudełkiem, milcząca i konkretna, ale potrafiąca zmusic się do otwarcia buzi, kiedy trzeba coś załatwic i obgadac (również na niwie uczuc) - bo ani nie autystyczna, ani ucieczkowa oraz ojciec z dużym pustym pudełkiem, milczący, nie autysytyczny, ale ucieczkowy. Jakby ktoś patrzył z boku mało bystrym lub uprzedzonym okiem, to by ojcu pewnie współczuł, że się go baba czepia i pokontemplowac pustego pudełka mu nie pozwala, bo "typową kobietą" jest i mielic jęzorem musi. Ja wiem, że tak nie było. Abstrahując od posiadania lub nie posiadania pustych pudełek - mężczyźni bardzo często uciekają od komunikacji, bo są po prostu ucieczkowi, a kobiety ich nagabują bo nie uciekają, tylko biorą problem na klatę. Mężczyźni to słabsza płec, częściej porąbana i felerna (i oczywiści częściej genialna :-)). Czemu nie przyznac, że częściej wymiękają w obliczu problemów dnia codziennego i udają się na emigrację wewnętrzną? Również tych problemów zwiazanych z emocjami i zwiazkiem.

                                      A puste puedłka... no cóż, jest jeszcze jeden powód, dla którego rzadko można obserwowac kobiety oddające się z upodobaniem przebywaniu w nich. Tradycja. Ciągle żywa tradycja wymagająca od kobiet nieustannego udowadniania swojej przydatności, krzątania się wokół bliskich, opiekowania się i służenia wszystkim wokół. Męczę się już tylko patrząc na w/w zjawisko, a jakbym miała brac w nim udział, to bym padła trupem po roku takiego życia. Większa częśc moich koleżanek i współpracownic nie ma krzątawicy (szeroko pojętej). Nie są leniwe (niektóre są nawet bardzo pracowite i obowiązkowe) czy nisko aktywne i mało dynamiczne (niektóre to torpedy i mocarne baby). Łączy je jedno: są na tyle same ze sobą dogadane, że dobrze wiedzą, że mogą byc kochane i podziwiane mimo udawania się od czasu do czasu do pustego pudełka. No, ale to są feministki ;-P

                                    • aandzia43 Re: czy zawsze praca w domu to tez praca??? 10.03.12, 19:23
                                      > Rzekome "czynności podstawowe", "porządek", "dobrostan" definiowane są bardzo s
                                      > ubiektywnie i elastycznie w odniesieniu do swoich potrzeb i oczekiwań i zdefini
                                      > uje jako "niezbędne"

                                      To prawda, subiektywnośc ma tu miejsce. Sytuacja zmienia się, kiedy do pary dorosłych ludzi dołączają małe ludziki. Kto lepiej ocenia, co jest niezbędne dla małego ludzika? Zazwyczaj ten, kto jest z małym ludzikiem związany bliżej i obserwuje go pilniej. Ten, kto informacje dotyczące pielęgnacji i rozwoju ludzika zbiera pilnie i przetwarza je w pocie czoła. A najczęsciej jest to matka .(Uffff... ciężka praca! Jak dobrze, że mam ją poza sobą ;-) ) Jak ojciec chce decydowac, czy warto codziennie myc podłogę w domu, gdzie raczkuj niemowlę lub czy warto wstawac w nocy do płaczącego dziecka, to niech się dokształci w temacie oraz wejdzie w bliski kontakt z dziecięciem. Jak mu się nie chce lub nie potrafi, to niech się zda na żonę. Niech każdy robi to, co potrafi najlepiej, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by więcej niż jedna osoba siedziała w jednym temacie :-) Można wtedy podyskutowac, jak równy z równym. Ja się nei wtrącam chłopu do potrzeb samochodu, bo się na tym guzik znam i nie chce mi się wchodzic w temat. Nie pozostaje mi nic innego, jak zaufac mu.
                                      Oczywiście pole do nadużyc jest. Jak wszędzie. Stary może nagle zacząc kupowac do samochodu jakieś psu na budę potrzebne gadżeciki ;-P
                                      • urquhart kryteria normalności i minimum? 11.03.12, 09:33
                                        aandzia43 napisała:
                                        > Jak ojciec chce decydow
                                        > ac, czy warto codziennie myc podłogę w domu, gdzie raczkuj niemowlę lub czy war
                                        > to wstawac w nocy do płaczącego dziecka, to niech się dokształci w temacie oraz
                                        > wejdzie w bliski kontakt z dziecięciem. Jak mu się nie chce lub nie potrafi, t
                                        > o niech się zda na żonę.

                                        I tu twoja teoria ma istotne luki. Bo po owocach ich poznacie. Bo i ile nie ma samochodów które cierpią na nadmiar zajmowania się nimi przez facetów, to dzięki zdaniu się na żonę i jej kryteria normalności i minimum mamy podobno w Polsce ponad połowę chłopców którzy wyrastają na Piotrusiów panów nadmiarze opieki, 20% jawnie krzywdzących matek nadopiekuńczych, których opiekę można zaliczyć jednoznacznie do przemocy emocjonalnej (wg Niebieska Linia), oraz wzrastającą liczbę ciężkich chorób autoimmunologicznych i uciązliwych alergii co do których których dziś już coraz częściej oficjalnie przyjmuje się że źródłem jest nadmiar higieny i sterylności (google: "hipoteza higieny").
                                        Moim zdaniem typowo żona zawsze bedzie w tej sferze oczekiwała znacznie wiecej niż normalność i śrubować ideał, bo typowo kieruje nią prolaktynowy przymus będący przyczyną krzątawicy jak i ogólnie rodzicielstwa. (także znacznie mniej rozwiniętych zwierząt nad którymi robiono badania).
                                        • aandzia43 Re: kryteria normalności i minimum? 11.03.12, 20:26
                                          Owszem, są samochody (i inne gadżety) przeinwestowane przez właścicieli. Samochody nie cierpią, bo układu nerwowego nie mają, ale to nie zmienia faktu, że się wokół nich biega ponad miarę. Wysyp Piotrusiów Panów nie wynika tylko i wyłącznie ze zdania się na matki w kwestii wychowania, bo zjawisko osieroconych przez ojców chłopców to nie pierwszyzna na terytoriach, gdzie wojny przetrzebiały mężczyzn w sile wieku z przychówkiem. Sprawa jest bardzije skomplikowana. Również przyczyną alergii nie jest tylko i wyłącznie czystośc nadmierna (o ile mi wiadomo nawet nie przede wszystkim czystośc). Przeinterpretowujesz.

                                          > Moim zdaniem typowo żona zawsze bedzie w tej sferze oczekiwała znacznie wiecej
                                          > niż normalność i śrubować ideał,

                                          Nie sądzę. Jednak przeceniasz pęd kobiet do utrudniania sobie zycia przy pomocy dzieci ;-)
                                          "Normalnośc" poza tym oznacza co innego dla ubogiej i niewykształconej kobiety ze wsi mieszkajacej w kiepskiej chałpinie, a co innego dla wykształconej i zamożnej kobiety z ciepłego, pełnego wygód domu. Ta pierwsza spełni swój obowiązek macierzyński jeśli dziecko nie będzie pełzac po zimnej i brudnej podłodze, a po w miarę czystym dywanie bez zwierzęcych kup i dostanie kilka posiłków dziennie, w tym przynajmniej jeden ciepły. Już to będzie ją kosztowało dużo wysiłku. Wyżej nie podskoczy. Druga spełni go, gdy dywan będzie odkurzany parę razy w tygodniu, w kącie pokoju będzie stał nawilżacz powietrza, a żarcie to juz w ogóle będzie ekologiczne i z najwyższej półki. Dążenie do jak najlepszego wyposażania swojego potomstwa w dobra (w tym zdrowie, wykształcenie i poczucie bezpieczeństwa) to naturalne dążenie ludzi w każdej sytuacji. Tylko nie każdy może dac dziecku tyle samo. Druga pani zacznie przeginac, gdy będzie wisiec nad dzieckiem całą dobę, gdy zacznie myc podłogę i wszystkie sprzęty płynem dezynfekującym kilka razy dziennie, a sama przestanie dbac o siebie (sen, relaks, wygląd). Prawdę mówiąc nie słyszałam w najbliższym otoczneiu o takich dewiacjach u matek zdrowych dzieci (dzieci chore to odrębna sprawa). To znaczy nie słyszałam o takim śrubowaniu ideału :-)
                          • that.bitch.is.sick Re: czego-mezczyzna-chce-od-kobiety? 07.03.12, 09:39
                            kag73 napisała:

                            >Zapomniano dodac, ze np. wiekszosc panow chce codziennie obiadow i u
                            > prasowanych koszul oraz czystych skarpetek i zadbanych dzieci...ach nie, zapomn
                            > ialam, oni tego wcale nie chca...to zony same robia, tak przy okazji w ramach h
                            > obby prasuja koszule meza. Tez dobrze, szkoda tylko, ze zdecydowana wiekszosc t
                            > raktuje ten codzienny obiad i czyste koszule jak oczywista oczywistosc.

                            Model który opisałaś jest chory i absurdalny, nie brnij w to dalej proszę.
                            • kag73 Re: czego-mezczyzna-chce-od-kobiety? 07.03.12, 13:36
                              "Model który opisałaś jest chory i absurdalny, nie brnij w to dalej proszę."

                              Nie wiem co masz na mysli piszac "nie brnij w to dalej". Owszem zgadzam sie z Toba, ze ten model jet "chory" i "absurdalny", ale prawdziwy i bardzo popularny w Polsce.


                      • kutuzow Re: nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze U 06.03.12, 16:54
                        Kag73 ---> czyż to nie na tym forum często forumowe koleżanki piszą "widziały gały co brały?"?
                        Ja rozumiem "różowe okulary" w kwestiach "drobnych" które potem mogą doskwierać, ale nie są powodem do zniechęcenia. Jeśli ktoś był męski (na tyle żeby był ojcem dziecka danej kobiety), to chyba na prawdę duuużo cech nagle musi mu odpaść skoro nagle jest postrzegany jako "cipowaty".

                        Jeśli facet zakocha się w jakiejś seks bimbo, to nie będzie nagle zrzędził że jest głupia jak paprotka (przynajmniej osobiście nie znam ani jednego takiego przypadku). owszem może dostrzegać że inteligencja nie jest jej najmocniejszą stroną, ale wieczorem przypomni sobie czemu z nią jest w wystarczający sposób ;-)

                        >"bo po jakichs(w szczesliwym przypadku) 3 latach koncz
                        > y sie etap zakochania i rozowych okularow. A po takim czasie wiekszosc ludzi je
                        > st juz w malzenstiwe. "

                        To już problem ludzi że lecą do ołtarza jak lemingi*. Jeśli nie ma się nawet grama refleksji nad sobą/związkiem i fazami w związku to wtedy powinno się mieć pretensję do SIEBIE SAMEGO, a nie do partnera że jest inny niż nam się WYDAWAŁO.

                        * mam świadomość że przez wspomniane przez Ciebie 3 lata facet nie raz usłyszy "cztery słowa śmierci" (by "Coupling") -czyli pytanie "Dokąd zmierza ten związek". Jedni mają jaja żeby rozmawiać o tych 3 latach i chcą poczekać do tego aby opadły te różowe okulary (i podejmować decyzję na trzeźwo a nie na chemicznym haju) inni zaś lecą na żywioł i potem stękają że miało być tak pięknie.


                        P.S. Nie mogę się wypowiadać o tym co chcą Wszyscy mężczyźni -tak jak cytat o kobietach był dużym uproszczeniem. Zauważ jednak że ten wątek z "urabianiem" swojego Redforda dość często się przejawia na tym forum. Czy potrafisz tak z ręką na sercu stwierdzić że kobiety które znasz nie próbowały "zmieniać" swych facetów na swoją modłę (choćby dobór obrań, zwyczaje żywieniowe itp)?
                        • kag73 Re: nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze U 06.03.12, 19:36
                          Kutuzow, takich par gdzie moznaby powiedziec "widzialy galy co braly" sa tuziny, dziala to w obie strony, bo ludzie sie ludza albo sie zmieniaja, albo sie rozwijaja albo stoja w miejscu, albo...albo...albo. Wszystkiego z gory wykluczyc nie mozna. Sama nie jestesm z tych, ktorzy czekaja lata zanim sie pobiora. Rzecz w tym, ze ludzie jak zbyt dlugo ze soba sa tez sie przyzwyczajaja, trudno im sie rozstac, kocha sie zawsze te 40% np. Poza tym znane stwierdzenie on/ona jest taki/taka i owaki/owaka, ale ja go/ja kocham. Coz, zycie, wszyscy sa tylko ludzmi. Zreszta dla mnie slub nic nie zmienia, czy sie rozstac przed czy po...swjo ryba...bardzo wiele natomiast zmienia pojawienie sie dziecka, to juz inna para kaloszy.

                          Co do seksownej dziewczyny. Po pierwsze, nie uwazam, ze musi byc "glupia" tylko dlatego, ze jest seksowna. Poza tym ja pisalam o przypadku jeczenia na forum, bo ta ladna seksu nie chce. I co wtedy? Bo jak ladna i seksu chce, to z reguly sie przeboleje, chociaz i tak jestem zdania, ze moze tylko do czasu...a zycie dluuugie jest.

                          Nie mozesz sie wypowiadac o tym czego chca WSZYSCY mezczyzni, ale wklejasz i moezesz czego chca WSZYSTKIE kobiety. Ciekawe bardzo.
                          Z pewnoscia kobiety maja cala wizje jak ma sie ubierac ich facet albo co to jest zdrowe odzywianie. Przy czym to drugie(gotowanie) to i tak z reguly dzialka kobiet. Podobnie mezczyzni maja wizje co maja na siebie wkladac(albo nie wkladac) kobiety, no prosze Cie. Niektorzy faceci(np. moj) bardzo lubia, zeby ich ubierac, bo nie cierpia lazic po sklepach i szukac ciuchow. Wczesniej zreszta tez doradzaly im kobiety: mama, siostra, sprzedawczyni. Male wyjatki facetow potrafiacych dobrac ubrania.
                          Zreszta nie wiem czy zauwazyles, ale jak facet nie tak ubrany, to tez zazwyczaj spychaja na zone, co nie umie mu powiedziec jak ma sie ubrac, albo koszuli mu nie uprasowala.
                        • aandzia43 Re: nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze U 07.03.12, 21:00

                          > Jeśli facet zakocha się w jakiejś seks bimbo, to nie będzie nagle zrzędził że j
                          > est głupia jak paprotka (przynajmniej osobiście nie znam ani jednego takiego pr
                          > zypadku). owszem może dostrzegać że inteligencja nie jest jej najmocniejszą str
                          > oną, ale wieczorem przypomni sobie czemu z nią jest w wystarczający sposób ;-)

                          No prawie się popłakałam: jacy ci faceci, jak jeden mąż, rozsądni, mądrzy, zawsze wiedzą, czego chcą, oczywiście nigdy nie żałują wyborów i nigdy im się nie odwidzi ;-P Kolejny kwiatek do urquhowego: nie ma mężczyzny, co poświęca czas dzieciom i ma jednocześnie fajny seks.
                          • urquhart Re: nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze U 11.03.12, 08:46
                            aandzia43 napisała:
                            > No prawie się popłakałam: jacy ci faceci, jak jeden mąż, rozsądni, mądrzy, zaws
                            > ze wiedzą, czego chcą, oczywiście nigdy nie żałują wyborów i nigdy im się nie o
                            > dwidzi ;-P Kolejny kwiatek do urquhowego: nie ma mężczyzny, co poświęca czas dz
                            > ieciom i ma jednocześnie fajny seks.

                            Urquhart obserwuje w życiu o na co zwróciła uwagę Perel. Ona wyjaśnia przyczyny dlaczego małżeństwo z założenia jest przeszkodą a dzieci istną katastrofą w seksie z której nieliczni się potrafią podnieść. Ty widać nie chcesz tego widzieć.
                            "W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt."
                            • niezapominajka333 Re: nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze U 11.03.12, 10:44
                              ".....a dzieci istną katastrofą w seksie z której nieliczni się potrafią podnieść...."
                              A propos tej katastrofy....
                              Urqu chyba przez przeoczenie zapomniał wspomnieć o syndromie MiL, paskudnej męskiej przypadłości podzieciowej...
                              • urquhart Re: nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze U 11.03.12, 13:02
                                Złośliwość ci nie przystoi Niezapominajko.
                                Jak nie pamiętasz to użyj wyszukiwarki. Nie zapominam wspomnieć gdy temat tego dotyczy.
                                Odróżnia to skala zjawiska.
                                MiL dotyczy podobno 30-40% procent mężczyzn w Polsce jak gdzieś się doczytałem, uraz po wspólnym porodzie 10%, jak by to nie było mniejszość.
                                Zachowanie o którym Perel pisze wpływ bezpieczeństwa i stabilizacji na zanik zainteresowaniem seksu u partnerki, a psychoewo strategią wobec partnera długoterminowego, dotyczy zdecydowanej większości kobiet.
                                • niezapominajka333 Re: nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze U 12.03.12, 13:45
                                  Jaka tam złośliwość...
                                  Tylko jak ktoś rozważa pojawienie się dziecka w kontekście erotycznej katastrofy w związku, to warto wspomnieć o OBUSTRONNYM ryzyku.
                                  Przyznaj uczciwie, że gdyby narodziny dziecka były przywoływane jako istotne zagrożenie brakiem seksu TYLKO z powodu syndromu MiL, to nie wytrzymałbyś, żeby nie przypomnieć o krzątawicy....;)
                            • aandzia43 Re: nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze U 11.03.12, 20:36
                              Bo między życie
                              > m małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt."

                              "Pewien konflikt" to jeszcze nie katastrofa. Za co byśmy się nei zabrali w życiu jest obciążone jakimś "pewnym konfliktem". Jedni sobie radzą, inni nie. Życie erotyczne można miec dobrej jakości prowadząc jednocześnie życie rodzinne. Mają je wbrew temu, co tak autorytarnie stwierdzasz, również pary dzieląca obowiązki okołodzieciowe. Czy ci się podoba, czy nie pasuje ci do twojego oglądu świata. Pani Perel napisała ciekawą książkę, zwróciła uwagę szerokich rzesz na ważny problem i chwała jej za to. Ale celowe przerysowania z jej książki nie mogą byc traktowane jak jedynie obowiązujące zasady.
                              • urquhart Re: nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze U 11.03.12, 21:52
                                aandzia43 napisała:
                                > "Pewien konflikt" to jeszcze nie katastrofa. Za co byśmy się nei zabrali w życi
                                > u jest obciążone jakimś "pewnym konfliktem".

                                "Dlaczego przyjście na świat dziecka tak często zapowiada erotyczną katastrofę?"
                                sprawdź sobie w googgle

                                Problem można próbować rozwiązywać lub próbować wypierać jego istnienie...
                                • aandzia43 Re: nieświadomie potwierdzasz tylko to co pisze U 11.03.12, 22:41
                                  > Problem można próbować rozwiązywać lub próbować wypierać jego istnienie...

                                  Nie bądź śmieszny, brak obsesji na punkcie jakiegoś zagadnienia, to nie wypieranie go. Ale odnoszę wrażenie, że już dawno straciłeś miarę i dystans.
    • esteraj Re: Sens. 02.03.12, 10:42
      Trafiłam tu przypadkiem, gdy spojrzałam w "spis treści" forum gazetowego.
      Dział ten wydał mi się ciekawy, więc zajrzałam.
      Tematyka wątków przyciągała moją uwagę i zainteresowanie.

      Dzięki różnym spojrzeniom zweryfikowałam swoje poglądy na wiele spraw. Fantastycznie jest poznać inne punkty widzenia, szczególnie dla mnie kobiety - męskie.

      Zaglądam regularnie, bo bywają tu mądrzy i kulturalni ludzi, rzadko zdarzają się pyskówki.
      Czasami wrzucam swoje zdanie, dzielę się wnioskami i doświadczeniami.
      Od długiego czasu nie mogę narzekać na swoje życie i pożycie małżeńskie.
      Zmieniając siebie dostrzegłam, jak superowego mam męża.
      W każdym drzemie potencjał, trzeba tylko odpowiedniego klucza, żeby go rozbudzić (tak mi się wydaje :-)).
    • gomory Re: Sens. 07.03.12, 16:34
      Jak wspomniak Yoric: autokreacja to super sprawa, bo nawet bedac glabem mozna pozowac na inteligenta :). No i jak swego czasu napomknal Schopenchauer: milo jest wiedziec, ze ktos ma gorzej od nas ;).
      • kawitator Re: Sens. 07.03.12, 21:23
        bo nawet bedac glabem mozna pozowac na inteligenta :).
        Dla mnie podstawowa przyczyna dla której pisałem.
        Dlaczego zaglądam
        Bo lubię co poniektórych znanych sieciowo i realnie ( to podziemne życie forum ) Piszą na dobrym mało spotykanym na forumach poziomie więc i poczytać można.
        Dlaczego prawie nie piszę
        Po początkowym okresie kiedy wydawało mi się ze takie wypociny mogą coś komuś dać doszedłem do przekonania z doświadczenia i literatury, że "Ludź" jako taki w swoich zasadniczych cechach się nie zmienia. Wobec tego jak mawiał pewien wybitny francuski artysta przetłumaczony przez polskiego wybitnego artystę "Jak ktoś jest huj to będzie huj"
        i żadne rady tłumaczenia i przekonywania tego nie zmienią
        Ps Nie będę odpowiadał bowiem wybywam tam gdzie sieci nie ma gdzieś do Wielkiej Nocy
        • urquhart kawitator napisał: 09.03.12, 07:52
          kawitator napisał:
          > Dlaczego prawie nie piszę
          > Po początkowym okresie kiedy wydawało mi się ze takie wypociny mogą coś komuś d
          > ać doszedłem do przekonania z doświadczenia i literatury, że "Ludź" jako takit
          > w swoich zasadniczych cechach się nie zmienia. Wobec tego jak mawiał pewien wyb

          Zawsze jest tak że słucha wielu, a skorzysta niewielu bo niewielu jest gotowych na zmiany, bo oczekuje jedynie zmian od otoczenia nie od siebie. Ale czy mam przypomnieć ci przykłady o których sam mówiłeś że zmieniło ich życie? Czy ja się nie zmieniłem? Sięgnij pamięcią. A Na razie życzę moc egzotycznych wrażeń i dużo dobrego wiatru !
        • morrison9 Re: Sens. 09.03.12, 14:57
          Dodatkowy plus czytania tego forum jest taki, że można przekonać się, ze jest jeszcze trochę ludzi, którym nazwisko George Brasens nie jest obce :-)
          A to poeta, którego niektóre utwory bardzo mocno zahaczają o tematykę forum:
          "Dziewięćdziesiąt pięć pań na sto
          kopulując nudzi się bo..."
          lub to samo w wykonaniu Zespołu Reprezentacyjnego:
          "Niemal wszystkie czy chcesz czy nie
          w łóżku męczą lub nudzą się.."
          • aandzia43 Re: Sens. 09.03.12, 21:30
            Nooo. A niektórzy panowie, to są wdzięczni, gdy im się nie zabiera ryb. Zasadniczo większa częśc ludzkości nudna jest jak flaki.
            • gomory Re: Sens. 10.03.12, 21:34
              > Zasadniczo większa częśc ludzkości nudna jest jak flaki.

              Teraz tylko wypadaloby roztrzygnac dylemat: czy nudni ludzie moga prowadzic urozmaicone pozycie? Czy to sie wyklucza, bo jest zarezerwowane dla figur nietuzinkowych.
              • aandzia43 Re: Sens. 10.03.12, 23:27
                Jeśli minus i minus dają razem plus, to i owszem. Nudzące się podczas stosunku panie i nudni panowie rozmiłowaniu w łowieniu ryb, co pozwalają się gapic w swój ryż. Mój przedpiśca wyraził się na temat 95% pań, to mu wyłuskałam z Brassensa panów dla tych pań. Jak wygląda pożycie tych par - nie wiem. A i Brassens chyba nic na ten temat nei napisał. Ale może jak pogrzebiemy głębiej, to coś znajdziemy.
          • gomory Re: Sens. 10.03.12, 21:28
            > Dodatkowy plus czytania tego forum jest taki, że można przekonać się, ze jest j
            > eszcze trochę ludzi, którym nazwisko George Brasens nie jest obce :-)

            Jesli to nie tajemnica, to ktore nicki miales dokladnie na mysli?
    • anais_nin666 Re: Sens. 07.03.12, 21:22
      udział w tym forum obecnie ma sens li tylko towarzyski;) i to poza forum;)
    • hubertkk Re: Sens. 09.03.12, 18:51
      ja może uproszczę chociaż cześć Waszych rozważań. odnoszę wrażenie, ze sex jest proporcjonalny do miłości jaka was obdarza partner.
      tak mało tu ludzi którzy się przyznają do oziębłości i dyskutują bo coś chcą zmienić, bo im przeważnie nie zależy. myślę ze jeszcze mogą mieć znaczenie zaburzenia hormonalne ale to w mniejszym stopniu. pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka