margaret_cavendish
24.07.12, 21:49
Seks w naszym związku jakoś tak zawsze odgrywał dużą rolę, ale teraz, jako że staramy się o progeniturę, jeszcze się te działania zintensyfikowały. Więc nie ma, że boli, że komuś się nie chce, ktoś jest zmęczony, jeżeli tylko jest najmniejszy ślad, że właśnie występuje owulacja, zaczyna się codzienny maraton;). Rano, wieczór, we dnie, w nocy i ten deseń.
I chociaż rozsądek by podpowiadał, żeby chociaż puścić jeden cykl zaraz po odstawieniu plastrów na pusto, to rozsądek może sobie gadać zdrów;).
Jeszcze nie doszłam do etapu leżenia z nogami w górze, do tego dojdziemy pewnie, jeżeli będzie trzeba (oby nie) w późniejszym okresie.
Więc? Jak przetrwać ten okres i się nie pozabijać? No i jak działać, aby nie nabawić się trwałej awersji do seksu? Są jakieś sposoby przyspieszenia dojścia do celu?;)