Dodaj do ulubionych

głupi seks

30.09.12, 22:54
Witam forumowiczów. Jestem tu 1 raz, więc może powtórzę czyjś wcześniejszy temat, ale bądźcie wyrozumiali. Mam problem z moim mężem, on ze mną, a opowiem, jak to widzę z mojej strony. Z grubsza rzecz biorąc seks stał się dla mnie zmorą. Nigdy nie byłam demonem seksu, mój mąż również, ale teraz jesteśmy w tym momencie, że on się naprasza od miesiąca, a ja zwiewam jak od ataku pająków. Wszystko siedzi w mojej głowie.
Po pierwsze mój mąż często jest dla mnie niemiły w ciągu dnia. Kiedy mu się coś nie spodoba, zamiast jakoś kulturalnie zwrócić uwagę, opieprza mnie jak dziecko, często podniesionym głosem. Na zwróconą (grzecznie) uwagę, że nie jestem głucha i żeby nie krzyczał, krzyczy, że nie krzyczy i mam go przestać wnerwiać, bo on może dopiero zacząć krzyczeć. Po wtóre wrzeszczy na nasze dzieci, w większości wypadków bez powodu. Włącza mi się wtedy mechanizm samicy- kto krzywdzi moje dzieci, ten mój wróg. Oczywiście kiedy zapytam, jaki miał właściwie powód, żeby krzyczeć, krzyczy, że się wtrącam. Tłumaczę, proszę, ale im bardziej nie ma racji, tym bardziej się upiera przy swoim. Poza tym nie jest takim ciepłym tatą na co dzień. Głowa non stop w pracy, w finansach, ostatnim meczu, grze internetowej, we wszystkim, ale nie tu i teraz w rodzinie. Chyba nie widziałam go, żeby podszedł do dziecka i zagadnął: Hej, co słychać, co porabiasz, chodźmy gdzieś razem, zróbmy coś. No, może do córki czasem. Ale z synem- nastolatkiem stosunki ma napięte, bo obydwoje to taki sam charakter.
Inna rzecz- mąż uważa, że dom to moja domena. Trzeba go prosić, żeby coś zrobił, raz na 2 tygodnie domyśli się, że naczynia same nie wchodzą do zmywarki, ani z niej nie wychodzą. Nie wymagam wielkiego zaangażowania, bo on dużo pracuje, ja znacznie mniej, ale raz na dwa dni mógłby chyba czymś się zainteresować, choćby dla rozrywki.
Nigdy mnie nie pyta, kiedy dzwoni i jak przychodzi z pracy: co słychać, jak się czujesz, co robiłaś, tak, jakby go to w ogóle nie interesowało. I tak zawsze było, dawno temu, kiedy pisałam pracę dyplomową, chodziłam do pierwszej pracy, zostawałam w domu z niemowlakiem, skądś przyjechałam. On uważa, że mnie kocha i to wystarczy. Czasem to aż się zastanawiam, czy on mnie w ogóle lubi. No bo jak ja kogoś lubię, to z nim spędzam czas, rozmawiam, pytam co u niego. No ale on mnie kocha, kropka.
Kiedyś był seks i ochota na seks. Później dzieci, antykoncepcja, problemy, itp. Zaczęło mi przeszkadzać to, że mąż jak się przytula, to mnie obmacuje. Z czasem zaczęło mnie to doprowadzać do szału. Jestem w łóżku, czytam książkę, albo oglądam TV, a ten wchodzi do łóżka i bez ceregieli wkłada mi rękę między nogi. Ja już mam od tego normalnie nerwicę. Albo głaszcze mnie po plecach niby oglądając TV, ale czuję, że powoli zjeżdża mi z tych pleców. Myśli, że ja nie zauważę, a ja jestem na granicy wyskoczenia z łóżka. Na nic wyjaśnienia, prośby, parę razy dostał w łeb- nie działa. Uważa, że skoro już i tak seksu nie ma, to przynajmniej sobie na chwilę dotknie. A po takim zagraniu jestem tak urażona, że tracę ochotę na jakiekolwiek zbliżenie przez tydzień.
Teraz do łóżka zakradam się, kiedy on mocno śpi i kładę się na brzeżku (kiedy wyczuje mnie, przez sen wyciąga rękę i trafia zadziwiająco precyzyjnie) Kiedy zaczyna coś napomykać, czy może byśmy dziś coś... zaraz przypominam sobie, ile przykrości robił mi za dnia i ostatnią rzeczą jaką mi się chce z nim robić, to seks.
Teraz ja w jednym pokoju tu piszę, on siedzi w drugim i gra w grę internetową. Pół godziny temu nakrzyczał na mnie, że ma dość polityki w TV. Za godzinę przyjdzie z pretensją, że moja kolej ścielenia i dlaczego jeszcze nie pościelone a w ogóle to gdzie jest jego piżama. Potem weźmie prysznic, a w łóżku będzie puszczał z komórki piosenki, których w większości nie cierpię. Za kolejną godzinę ze słodkim uśmiechem będzie mnie głaskał po plecach i będzie zdziwiony, dlaczego ja znów nie mam na niego ochoty. Obrażony pójdzie spać, a rano znów będzie chodził zły jak osa- po seksie jest o niebo łagodniejszy.
Ostatnio dałam namówić się na seks, bez chęci, dla świętego spokoju. I powiem Wam, było to tak przykre dla mnie, że obiecałam sobie: nigdy w życiu.
No i pożaliłam się. Nic się nie poprawi, bo co się ma poprawić. Nie trzymam niczego w tajemnicy, otwarcie mówię mężowi, co mi przeszkadza, ale mąż uważa to za „psychologiczne pierdoły” i nie zamierza niczego zmieniać. Szkoda, że organ nieużywany nie zanika. Oszczędziłoby to nam paru problemów.
Obserwuj wątek
    • yoric Re: głupi seks 30.09.12, 23:45
      > Kiedy zaczyna coś napomykać, czy może byśmy dziś coś... zaraz przypominam sobie, ile pr
      > zykrości robił mi za dnia i ostatnią rzeczą jaką mi się chce z nim robić, to seks.

      a może "kiedy zaczyna... ja szybko skanuję przebieg dnia w poszukiwaniu jakiejś przykrości=wymówki, która usprawiedliwi moją odmowę i pozwoli być urażoną przez najbliższy tydzień"?

      Twój facet ma prosty problem, bo że jest wk...ny jak nie ma seksu to oczywistośc. U Ciebie jest inaczej, bo Twój facet Cię ewidentnie nie kręci, więc musisz to jakoś zracjonalizować (np. 'jest nieczuły', czy cokolwiek), żeby lepiej się czuć ze swoją odmową.
      • sootball Re: głupi seks 01.10.12, 07:44
        Zastosuj swoją radę do siebie: zastanów się co powoduje, że lepiej się czujesz jeśli przerzucisz odpowiedzialność za problemy w związku obcej kobiety z jej męża na nią?
        Wiesz co, jakby mój facet mnie tak traktował, to bym nie potrzebowała żadnych wymówek, przestałby mnie kręcić chociaż teraz kręci.
        Ciepło, otwartość na argumenty, umiejętność słuchania i dyskusji są pociągające, bo pierwsze daje poczucie bezpieczeństwa, a reszta jest pochodną mądrości i jako taka wchodzi w skład autorytetu.
        • urquhart Re: głupi seks 01.10.12, 08:28
          sootball napisała:
          > Ciepło, otwartość na argumenty, umiejętność słuchania i dyskusji są pociągające
          > , bo pierwsze daje poczucie bezpieczeństwa, a reszta jest pochodną mądrości i j
          > ako taka wchodzi w skład autorytetu.

          Rany ale brak podstawowego obiektywizmu.
          Pani próbuje ci uzmysłowić że prawdziwa mądrość polega na uznaniu jedynie słusznego i oczywistego kobiecego punktu widzenia.

          Glossator to kupił, ma blog, własne forum i stado wielbicielek narzekających na mężów :)
          • sabat77 Re: głupi seks 01.10.12, 09:38
            Byc po stronie kobiet, to prawie jak kolaboracja z okupantem ;)

            Wyluzuj urqu, panowie czesto sa sami sobie winni. Wiele dziewczyn tutaj mowi prawde. Chociaz oczywiscie nie zawsze tak jest.

            I mowiac o winie panow nie mam na mysli tego, ze nie jest super samcem, ale czesto jest zwyczajnie zaniedbany i niedomyty.

            Po co dorabiac filozofie jak ktos chodzi w opierdzialych gaciach i dziurawych skarpetach :) ?
            • urquhart ewidentnie ma dupie potrzeby chłopa i jojczy 01.10.12, 10:36
              sabat77 napisał:
              > Wyluzuj urqu, panowie czesto sa sami sobie winni. Wiele dziewczyn tutaj mowi pr
              > awde. Chociaz oczywiscie nie zawsze tak jest.
              > I mowiac o winie panow nie mam na mysli tego, ze nie jest super samcem, ale cze
              > sto jest zwyczajnie zaniedbany i niedomyty.

              Jaki jest Sabat Twój cel "byc po stronie kobiet"? Co to im da? Ty sam sobie jesteś winny że żonę rozumiesz a własnego zdania przy niej nie potrawisz przedstawić i obronić.
              Co to jest prawda twoim zdaniem? A wina?
              Jest jedynie subiektywny czasem egoistyczny punkt widzenia który można rozumieć lub oburzać się że ktoś postrzega rzeczywistość inaczej niż ja przez pryzmat innych swoich potrzeb i oczekiwań jak tu.
              Musi być albo złą wolę, byc zaburzony lub psychicznie chory przecież!
              Wybierasz się z żoną na terapię podobno to się dowiesz że nie będzie ustalenia "winnej strony" żeby druga się dostosowała, ale próba pokazania i szanowania innych puntów widzenia. potrzeb, oczekiwań i wypracowania kompromisu. Unikanie oceniania, tylko pokazanie wzajemnego odczuwania sytuacji.
              Tu pani ewidentnie ma dupie CAŁKOWICIE potrzeby chłopa i jojczy że przecież to on ma w dupie jej potrzeby. Przesłanie jest niech zrealizuje NAJPIERW moje potrzeby, to się zobaczy. Moje potrzeby są słuszne i oczywiste (kupiłeś to!) a jego uprzedmiotawiające (z definicji) i absurdalne.

              Zobacz sytuację odwrotna która wyciągnięta wprawiła baby w histerię na życiu rodzinnym, faceta któremu sie wszystko chciało , chciał pomóc babom sprzedając sekret spełnionego związku (do czasu gdy mu żonę przejechał ktoś na pasach).
              forum.gazeta.pl/forum/w,898,118725871,,Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia_.html?v=2
              -
              Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
              • grosz-ek Re: ewidentnie ma dupie potrzeby chłopa i jojczy 09.10.12, 00:20
                Zaskakujesz mnie tym, że jeszcze ten wątek pamiętasz, a nawet go przytaczasz jako przykład. Po 2 latach od jego założenia, teraz nie miałbym śmiałości go ponownie zakładać. I raczej słowa w nim użyte nie były zbyt mądre. Może miałem receptę na udany związek, ale tylko dlatego, że i moja żona miała podobną. Zgraliśmy się w czasie i przestrzeni. Teraz widzę, jak ogromne miałem szczęście w tym względzie. Po prostu, znalazłem swoją przysłowiową "połówkę". Kobietę z tym samym temperamentem jak ja. Wypracowaliśmy swój sposób na udane życie małżeńskie. Teraz, z perspektywy 2 lat i relacji z innymi kobietami, widzę jak bardzo słabo jest on przenoszalny na inne związki. Do tanga jednak trzeba dwojga. Chętnych dwojga.
                • urquhart Do tanga jednak trzeba dwojga. Chętnych > dwojga. 15.10.12, 10:37
                  grosz-ek napisał:

                  > Zaskakujesz mnie tym, że jeszcze ten wątek pamiętasz, a nawet go przytaczasz ja
                  > ko przykład. Po 2 latach od jego założenia, teraz nie miałbym śmiałości go pono
                  > wnie zakładać. I raczej słowa w nim użyte nie były zbyt mądre
                  (....)
                  > eraz, z perspektywy 2 lat i relacji z innymi kobietami, widzę jak bardzo słabo
                  > jest on przenoszalny na inne związki. Do tanga jednak trzeba dwojga. Chętnych
                  > dwojga.

                  Słowa były bardzo emocjonalne od serca i faktycznie w twoim stanie pozbawione pewnych społecznych barier.
                  To był piękna próba przerzucenia kładki pomiędzy damsko męską przepaścią niezrozumienia w kobiecym emocjonalnym języku.
                  Dlatego warto do niej wracać. Groszek to było bardzo pouczające!!!
                  Ale faktycznie nie mało kto jest go w stanie zrozumieć. A na pewno nie tamte baby które poszukują Pana nie do tanga, a DO KIERATU, oczekiwań gniazda i potomstwa, a nie damsko męskiej bliskości.
                  • mujer_bonita Urqu czyta tylko to co chce :D 15.10.12, 11:42
                    urquhart napisał:
                    > To był piękna próba przerzucenia kładki pomiędzy damsko męską przepaścią niezro
                    > zumienia w kobiecym emocjonalnym języku.
                    > Dlatego warto do niej wracać. Groszek to było bardzo pouczające!!!

                    Wiesz Urqu - pięknie pokazujesz, że czytasz tylko to co chcesz. Jak cytat nie pasuje do teorii to i tak go rzucę, podpiszę, że mówi o tym co ja chcę i może nikt się nie zorientuje. A guzik - zorientuje!

                    Groszek pisze tak (i sam to cytujesz!):
                    > Może miałem receptę na udany związek, ale tylko dlatego, że i moja żona miała podobną.
                    (...)
                    > z perspektywy 2 lat i relacji z innymi kobietami, widzę jak bardzo słabo
                    > jest on przenoszalny na inne związki.

                    Czyli miód na Twoje serce, 'kładka nad przepaścią', tekst 'pouczający' - okazał się nie prawdą uniwersalną ale przypadkiem konkretnego związku i konkretnych dwojga ludzi. Jaka szkoda :P



                    PS.
                    > a nie damsko męskiej bliskości.

                    Żebyś jeszcze napisał jak małżeńska prostytutka ma odczuwać 'bliskość'.... :D
                    • urquhart NAJLEPSZY samochód BEZ PALIWA nie pojedzie 15.10.12, 12:42
                      mujer_bonita napisała:
                      > Wiesz Urqu - pięknie pokazujesz, że czytasz tylko to co chcesz. Jak cytat nie p
                      > asuje do teorii to i tak go rzucę, podpiszę, że mówi o tym co ja chcę i może ni
                      > kt się nie zorientuje. A guzik - zorientuje! (...)
                      > Żebyś jeszcze napisał jak małżeńska prostytutka ma odczuwać 'bliskość'.... :D

                      Pewnie że pokazuje co chcę. I ty też jedynie co chcesz. Szukasz do czegoby się przyczepić.
                      Właśnie dlaczego jest nieprzenoszenie na inne związki, nie zastanawia cie to przez chwilę?
                      A powinno.
                      W temacie: więziotwórczy seks i bliskość ty przeciwstawiasz skrajność małżeńska prostytucję.
                      To jak dyskusja o paliwie do samochodu .
                      Ja (i Groszek w rzeczonym wątku) utrzymuje że NAJLEPSZY samochód BEZ PALIWA nie pojedzie daleko co jest oczywiste ale wam niewygodne.
                      Ty (i Andzia i Kag pisząc o rzekomych moich poglądach ostatnio) odwracacie przewrotnie implikacje, że to absurdalne gadanie, bo przecież jeżeli samochód jest ZEPSUTY (wadliwie wykonany) to paliwo mu nie pomoże wcale - czemu też trudno zaprzeczyć.
                      • mujer_bonita Re: NAJLEPSZY samochód BEZ PALIWA nie pojedzie 15.10.12, 12:58
                        urquhart napisał:
                        > W temacie: więziotwórczy seks i bliskość ty przeciwstawiasz skrajność małżeńska
                        > prostytucję.

                        Nie ja tylko - Ty. Wymiana seksu za dobra - kobieta daje dupy - mężczyzna daje dobra - to przecież Twoja wizja związku.

                        > Ja (i Groszek w rzeczonym wątku) utrzymuje że NAJLEPSZY samochód BEZ PALIWA nie
                        > pojedzie daleko co jest oczywiste ale wam niewygodne.
                        > Ty (i Andzia i Kag pisząc o rzekomych moich poglądach ostatnio) odwracacie prze
                        > wrotnie implikacje, że to absurdalne gadanie, bo przecież jeżeli samochód jest
                        > ZEPSUTY (wadliwie wykonany) to paliwo mu nie pomoże wcale - czemu też trudno
                        > zaprzeczyć.

                        Seks jest 'paliwem' związku? Znów przewrotna logika Urqu - z potrzeb mężczyzn takich jak Ty czy Groszek (seks ponad wszystko) robisz jednie słuszne 'potrzeby związku'.

                        Dla mnie (i podejrzewam dla wieeelu kobiet) seks jest WYRAZEM bliskości i smakuje najlepiej w dobrej relacji. Nie jest paliwem, nie 'stwarza' relacji między mną a mężczyzną. Jest wobec bliskości i relacji wtórny bądź równoległy.

                        Piszesz o różnicach między kobietami a mężczyznami i 'wykorzystywaniu mechanizmów' a wcale tych mechanizmów nie znasz. Starasz się narzucić wizję własnych potrzeb w stylu 'moja racja najmojsza'. A jak fakty nie pasują do teorii - tym gorzej dla faktów. Kobiet nie znasz prawie wcale - starasz się nam po prostu wmówić, że Twoje potrzeby są potrzebami związku więc są 'obiektywnie' słuszne. Nie różnisz się niczym od obśmiewanych przez Ciebie opresyjnych feministek - działasz po prostu w ODWROTNYM KIERUNKU.
                        • urquhart Kobiet nie znasz prawie wcale ?! 15.10.12, 13:32
                          mujer_bonita napisała:
                          > Nie ja tylko - Ty. Wymiana seksu za dobra - kobieta daje dupy - mężczyzna daje
                          > dobra - to przecież Twoja wizja związku.

                          Myślisz że jak będziesz powtarzać to w każdym możliwym wątku to przekonasz wszystkich? To twoja wizja Urqu. Dyskutowaliśmy parę razy co to znaczy płaszczyzna biologiczna.

                          > Piszesz o różnicach między kobietami a mężczyznami i 'wykorzystywaniu mechanizm
                          > ów' a wcale tych mechanizmów nie znasz. Starasz się narzucić wizję własnych pot

                          Ty za to znasz "mechanizmy", nie rozśmieszaj mnie. Nawet nie zadajesz sobie trudu odniesień. Jedyne co potrafisz to deprecjonować kolejne autorytety które uważają inaczej niż Ty i koleżanki
                          Jakiż to psychologiczny mechanizm PE jest w ogóle poważany przez gender studies? :)

                          > zej dla faktów. Kobiet nie znasz prawie wcale - starasz się nam po prostu wmówi
                          > ć, że Twoje potrzeby są potrzebami związku więc są 'obiektywnie' słuszne. Nie r

                          Ja nie pretenduje do "znania kobiet", jedynie obnażam fakt że kobiety JAK TY owszem oczekują "poznawania", a nie chcą znać i szanować zdania mężczyzn.

                          Nudne jest powtarzanie Ci że typowo mężczyźni i kobiety mają inne punkty widzenia, odczuwania i priorytety co kwestionujesz gdzie możesz. OBIEKTYWNIE INNE.
                          • mujer_bonita Odnbijanie piłeczki :D 15.10.12, 13:56
                            urquhart napisał:
                            > Myślisz że jak będziesz powtarzać to w każdym możliwym wątku to przekonasz wszy
                            > stkich? To twoja wizja Urqu. Dyskutowaliśmy parę razy co to znaczy płaszczyzna
                            > biologiczna.

                            Nie moja wizja tylko schemat powtarzany w każdym wątku. Łącznie z histerycznym czepianiem się 'brania kasy' przez kobiety - patrz ten wątek i uwagi pod adresem jego autorki.

                            > Ty za to znasz "mechanizmy", nie rozśmieszaj mnie.

                            Och - jak się nic nie ma do powiedzenia to odbija się piłeczkę :D Jakie to uroczo nieporadne :D

                            > Ja nie pretenduje do "znania kobiet", jedynie obnażam fakt że kobiety JAK TY ow
                            > szem oczekują "poznawania", a nie chcą znać i szanować zdania mężczyzn.

                            Tak na marginesie - mężczyzn też nie znasz. Nic nie 'obnażasz' - po prostu starasz się wszystkim wmówić (przez powtarzanie milion razy) jak Twoje potrzeby są jedynie słuszne.

                            A jeżeli wyrzucasz komuś brak chęci 'poznawania' zdania innej strony to najpierw trzeba samemu chcieć poznać. Ty nie znasz i nie chcesz poznać kobiet. Kierujesz się utartym, płytkim schematem. Twój umysł nie ogrania różnorodności. Nie czytasz nawet tekstów, które linkujesz. Kobieta w Twoich wizjach to jakaś wredna harpia kierująca się tylko macicą. Zła kobieta - zawsze zła. Czyhająca na biednego misia. Krzywdząca, kastrująca.

                            > Nudne jest powtarzanie Ci że typowo mężczyźni i kobiety mają inne punkty widzen
                            > ia, odczuwania i priorytety co kwestionujesz gdzie możesz. OBIEKTYWNIE INNE.

                            Zamiast powtarzać - sam się nad tym zastanów. Bo na razie kiepsko Ci idzie. Poznaj te 'inne punkty widzenia' to będziesz miał prawo się o nich wypowiadać.
                    • spinka1_0 Wina skryptu forum 23.10.12, 12:18
                      Witam
                      To wina skryptu forum, który wyświetla tylko poszczególne elementy, trzeba kliknąć na jakieś odpowiedzi, aby zobaczyć posta.
                      __________________
                      Kwejk dla dorosłych: www.redu.pl/
          • sootball Re: głupi seks 01.10.12, 10:24
            Ignorowanie potrzeb drugiej strony, permanentne ranienie jej uczuć i odmowa rozmowy na ten temat - to jest ten obiektywizm?
            Poza tym nie odpowiedziałeś na pytanie.
            Dlaczego czujesz potrzebę przerzucenia odpowiedzialności na kobietę?
            • that.bitch.is.sick Re: głupi seks 01.10.12, 10:35
              sootball napisała:

              > Ignorowanie potrzeb drugiej strony, permanentne ranienie jej uczuć i odmowa roz
              > mowy na ten temat - to jest ten obiektywizm?
              > Poza tym nie odpowiedziałeś na pytanie.
              > Dlaczego czujesz potrzebę przerzucenia odpowiedzialności na kobietę?

              Ale dlaczego "na kobietę"? Po cholerę Twój podatny móżdżek zaraz tu węszy konflikt płci? Co to ma do rzeczy "na kobietę" czy nie kobietę? Po prostu zajął stanowisko, reszta to Twoja zaśpiewka. I zwalaj się z nią na jakieś ideologiczne forum(babskie babskie) Bardzo wielu facetów i kobiet, jak wynika z forumowej praktyki racjonalizuje fakt że partner ich nie kręci szukaniem u nich wad i przerzucaniem na nich odpowiedzialności, tymczasem autorka nie potrzebuje seksu per se, jej zarzuty pod kątem męża są takie typowo małżeńskie i niektóre za wyjątkiem wybuchowości to szukanie dziury w całym(słucha piosenek których nie lubię), co skłoniło yorica do słusznej i uzasadnionej konkluzji.
              Oczywiście możemy kontynuować zwycięski i triumfalny pisk, że oto nareszcie trafił się nam długo oczekiwany przemocowiec:) alleluja, ale tu się zajmujemy brakiem seksu akurat.
              • sootball Re: głupi seks 01.10.12, 11:03
                Dlatego na kobietę, że widzę bardzo silne tendencje u niektórych osób, zarówno u facetów jak i kobiet, utożsamiania się ze stroną należącą do tej samej płci i upatrywania winy wyłącznie po drugiej stronie.
                Tak, wiem, że istnieje takie zjawisko jak racjonalizacja, występuje w tej formie jaką opisujesz, ale też np. w formie gdy ktoś zdradził lub chce zdradzić i nie ma siły poradzić sobie z odpowiedzialnością, więc przerzuca jej część na drugą osobę, nagle zaczyna drastycznie przeszkadzać coś, co nigdy nie przeszkadzało lub przeszkadzało nieznacznie.
                W tym przypadku nie sądzę żeby to była racjonalizacja, babka ma po prostu buca za męża, w dodatku głuchego buca.
                "I zwalaj się z nią na jakieś ideologiczne forum" - wiesz, miałam w dzieciństwie taką koleżankę, która na wszystkie dzieci z innego bloku niż ona darła się tak: I co tu łaaaaziiisz? Twoje podwóóórkoooo? Śmieszyło mnie to wtedy, śmieszy i teraz.

                • yoric Re: głupi seks 01.10.12, 11:46
                  > babka ma po prostu buca za męża, w dodatku głuchego buca.

                  a diagnozę 'buca' przeprowadziłaś na podstawie kilku linijek emocjonalnie zabarwionego tekstu dostarczonego przez całkowicie nieobiektywną autorkę, bez żadnej wiedzy na temat tego, co zostało pominięte w portrecie jego lub jej. Przecież o tym gościu nic nie wiadomo. Jeśli kobieta wypisuje jego wady i jakoś nie może znaleźć nic większego od 'ma słaby kontakt z dziećmi, a właściwie z córką dobry tylko napięty z nastoletnim synem' to już daje wiele do myślenia. A ludzie to łykają jak gęsi kluski. W ten sposób to ja mogę moją mamę, człowieka-anioła, opisać tak, że ludzie się będą dziwili czemu mnie opieka społeczna nie zabrała :).

                  Oddziel łaskawie odczucia od faktów. Brak 'ciepła' to jest odczucie; ciepło można definiować tak, że zawsze będzie go brakować. Faktem w tym wszystim jest brak seksu i seksualna awersja autorki wątku do męża, a reszta to - dokładnie tak jak opisałaś odnośnie zdrady - nabudowana racjonalizacja, która ma pomóc tę awersję usprawiedliwić.
                  • sootball Re: głupi seks 01.10.12, 11:56
                    "a diagnozę 'buca' przeprowadziłaś na podstawie kilku linijek emocjonalnie zabarwionego tekstu dostarczonego przez całkowicie nieobiektywną autorkę, bez żadnej wiedzy na temat tego, co zostało pominięte w portrecie jego lub jej."
                    Ty na podstawie tego samego postanowiłeś obciążyć ją odpowiedzialnością.

                    "Jeśli kobieta wypisuje jego wady i jakoś nie może znaleźć nic większego od 'ma słaby kontakt z dziećmi, a właściwie z córką dobry tylko napięty z nastoletnim synem' "
                    Czytaliśmy ten sam tekst?
                    A gdzie: "Kiedy mu się coś nie spodoba, zamiast jakoś kulturalnie zwrócić uwagę, opieprza mnie jak dziecko, często podniesionym głosem. Na zwróconą (grzecznie) uwagę, że nie jestem głucha i żeby nie krzyczał, krzyczy, że nie krzyczy i mam go przestać wnerwiać, bo on może dopiero zacząć krzyczeć. Po wtóre wrzeszczy na nasze dzieci, w większości wypadków bez powodu".
                    "Oczywiście kiedy zapytam, jaki miał właściwie powód, żeby krzyczeć, krzyczy, że się wtrącam."
                    "Pół godziny temu nakrzyczał na mnie, że ma dość polityki w TV. Za godzinę przyjdzie z pretensją, że moja kolej ścielenia i dlaczego jeszcze nie pościelone a w ogóle to gdzie jest jego piżama."
                    "otwarcie mówię mężowi, co mi przeszkadza, ale mąż uważa to za „psychologiczne pierdoły” i nie zamierza niczego zmieniać."
                    Miałbyś ochotę na seks babą, która by się tak zachowywała wobec Ciebie? Serio?
                    • sabat77 Re: głupi seks 01.10.12, 12:07
                      No jesli chodzi o mnie to mialbym ochote na seks z taka baba, pod warunkiem ze bylaby atrakcyjna. Imo przenosisz babski punkt widzenia na faceta, to blad. Mezczyzni duzo mocniej oddzielaja seks od emocji niz kobiety.
                      • bessie_blount Re: głupi seks 01.10.12, 12:32
                        sabat77 napisał:

                        > No jesli chodzi o mnie to mialbym ochote na seks z taka baba, pod warunkiem ze
                        > bylaby atrakcyjna.

                        Chcesz przez to powiedzieć, że można zjeb... Cię jak psa w ramach gry wstępnej i dalej będzies mieć ochotę na seks?
                        • sabat77 Re: głupi seks 01.10.12, 12:39
                          Naturalnie :) klotnia potrafi niezle nakrecic.
                          • bessie_blount Re: głupi seks 01.10.12, 13:35
                            Kłotnia tak. Poniżanie nie.
                            • sabat77 Re: głupi seks 01.10.12, 13:47
                              Sa tacy, ktorych i ponizanie potrafi nakrecic, ale mozemy przyjac, ze nie stanowia wiekszosci i ze schemat ktory reprezentuja nie stanowi silnej reguly.
                              chociaz jesli przyjac, ze wiekszosc kobiet ma ukryte tendencje masochistyczne, to umiarkowane ponizanie w polaczeniu z demonstracja typowo samczych zachowan moze byc strasznie ekscytujace.
                              Zazwyczaj panie jednak nie nazywaja tego po imieniu, mowiac o samczej arogancji.
                              Arogancki, dominujacy samiec moze byc podniecajacy, nie zaprzeczysz chyba ?
                              • bessie_blount Re: głupi seks 01.10.12, 15:21
                                sabat77 napisał:

                                > Arogancki, dominujacy samiec moze byc podniecajacy, nie zaprzeczysz chyba ?
                                Arogancki, dominujący samiec może być podniecający w łóżku. Ale w zyciu codziennym już niekoniecznie
                            • yoric Re: głupi seks 01.10.12, 14:14
                              > Kłotnia tak.

                              byle taka kłótnia bez podnoszenia głosu. Bo podnoszenie głosu może zniechęcić do seksu na tydzień :).

                              > Poniżanie nie.

                              na przykład przez niewkładanie naczyń do zmywarki.
                              • bessie_blount Re: głupi seks 01.10.12, 15:22
                                yoric napisał:

                                > byle taka kłótnia bez podnoszenia głosu. Bo podnoszenie głosu może zniechęcić d
                                > o seksu na tydzień :).
                                Zastanawiam się czy Ty wiesz lepiej co może czuć kobieta czy po prostu usiłujesz to sprowadzić do poziomu byle pierdoły?
                                • sootball Re: głupi seks 01.10.12, 16:06
                                  Przecież wszystko co my czujemy, a nie jest ochotą na seks, to pierdoły. :)
                      • sootball Re: głupi seks 01.10.12, 12:45
                        Tutaj racja. U Was to działa bardziej bezwarunkowo.
                        Jednak gdybym odnosiła się do męża tak, jak opisywany facet, albo on do mnie, to żadnego seksu by nie było.
                      • proto Re: głupi seks 08.10.12, 08:15
                        sabat77 napisał:

                        > No jesli chodzi o mnie to mialbym ochote na seks z taka baba, pod warunkiem ze
                        > bylaby atrakcyjna.

                        Jeśli chodzi o mnie to tak samo, wystarczy, że kobieta jest dla mnie atrakcyjna.
                    • urquhart Re: głupi seks 01.10.12, 14:10
                      sootball napisała:
                      > "otwarcie mówię mężowi, co mi przeszkadza, ale mąż uważa to za „psycholog
                      > iczne pierdoły” i nie zamierza niczego zmieniać."
                      > Miałbyś ochotę na seks babą, która by się tak zachowywała wobec Ciebie? Serio?

                      Ty się lepiej zapytaj jak on by się zachowywał jak by żona którą utrzymuje dystrybuowała mu tak seks ? :)
                    • yoric Re: głupi seks 01.10.12, 14:11
                      Błagam... wszystko co wiemy z tego opisu, to że ten człowiek czasami 'krzyczy', bywa że 'bez powodu'. Przy czym 'krzyczy' i 'bez powodu' to są percepcje autorki ewidentnie zorientowanej na opis wad partnera. Przecież takie rzeczy to się da napisać o każdym. To są dwa akapity tekstu pisanego z jednej strony, bez ujęcia choćby jednym słowem wad drugiej strony. Jak sytuacja wygląda naprawdę - kompletnie nie wiadomo. To jest wrzucane na forum tylko ze względu na mechanizm forum, na którym wiadomo, że się zleci towarzystwo oburzonych, którym to wystarczy i zaczną pocieszać.

                      > Ty na podstawie tego samego postanowiłeś obciążyć ją odpowiedzialnością.

                      na pewno nie. Stwierdzam fakty. Seksu nie ma. Facet jej nie kręci (jakaś tam pierdoła dostarcza wymówki, żeby ją odrzucało 'przez tydzień'). To nie jest jej wina.
                      To jest zupełnie co innego, niż dokonywanie oceny jakości partnera i związku na podstawie selektywnie wybranych fragmentów.
                      • sootball Re: głupi seks 01.10.12, 15:02
                        "Facet jej nie kręci (jakaś tam pierdoła dostarcza wymówki, żeby ją odrzucało 'przez tydzień')"
                        Oceniasz bardzo wybiórczo.
                        "Jakaś tam pierdoła" to też jest rzecz bardzo względna.
                        Jeśli tą "pierdołą" jest, że ktoś się do mnie przypieprzy bez racjonalnego powodu, będzie próbował poniżać, to też nie będę miała ochoty na seks. Raz, z powodu zranionych uczuć, dwa, facet, który kogoś poniża nie jest dla mnie seksualnie atrakcyjny - postrzegam go jako słabego.
                        To nie jest jakiś tajemniczy, niewiadomy powód, dla którego ona nie ma ochoty, ona macha tym powodem przed oczami zarówno Wam, jak i mężowi. I na razie nie trafiło.
                        • yoric Re: głupi seks 01.10.12, 15:23
                          Tak ale od paru wpisów próbuję zwrócić Twoją uwagę na fakt, że przy odrobinie 'dobrej' woli właścwie KAŻDĄ postawę da się opisać jako 'brak ciepła', 'poniżanie', itd. Jak ktoś bardzo chce, to że partner/ka zrobił/a herbatę tylko dla siebie, a mnie nie spytał/a będzie lekceważeniem moich potrzeb. Jak powiedzmy ja zmywam a żona pierze i spytam się ją "kiedy zrobisz pranie" to też może być czepianie się, czemu jeszcze nie zrobiła. Itd. Jak się chce uderzyć psa, to kij się znajdzie i w tym pierwszym wpisie akurat ewidentnie jak na złość nie ma kija w promieniu dwóch kilometrów i znajduje się jedynie takie uschłe patyki, że 'słucha złych piosenek' i 'nie wyciąga naczyń ze zmywarki' - no sorry ale jak tego uparcie nie widzisz, to po co w ogóle dalej dyskutować?
                          • sootball Re: głupi seks 01.10.12, 16:04
                            Jak się nie chce zauważyć że pies jest bity, to się kija nazywa patykami, a poza tym "bicie" to pojęcie względne, jak nie ma siniaka to się nie liczy ;)

                            Na forum zakładamy, że ludzie jako-tako piszą prawdę, tak jak ją widzą, inaczej nie byłoby najmniejszego sensu czytać forum. To, co ona opisuje w pierwszym poście, to nie są pierdoły. To nie jest dopatrywanie się problemów, to jest opis realnych problemów. Nie musi ich wymyślać, dopisywać sobie co mąż tak naprawdę pomyślał, bo on jasno i dobitnie oznajmia co właśnie pomyślał (że znowu jest nie tak).
                            Wrzask da się odróżnić od spokojnego zwrócenia uwagi.
                            Odmowę rozmowy da się odróżnić od rozmowy.
                            • yoric Re: głupi seks 01.10.12, 23:46
                              > Jak się nie chce zauważyć że pies jest bity, to się kija nazywa patykami,

                              jak zauważył wyżej Urqu, jedyne bicie dotyczy męża jako obrywającego. Ale mąż obrywa słusznie i dojrzale, to wolno. Co innego podnoszenie głosu.

                              > To nie jest dopatrywanie się problemów, to jest opis
                              > realnych problemów

                              takich jak piosenki z komórki, naczynia, czy brak telefonu co słychać.
                              Przedziwne rzeczy dzieją się z dwoma trzecimi pierwszego wpisu - zastanawiam się czy nie przekleić go jeszcze raz w całości, bo te 2/3 są dla Was jakby niewidzialne, chociaż 5-ty raz o nich piszę, za to widzicie jakieś rzeczy, których tam nie ma.
                              • urquhart problem kontroli, władzy i podporządkowania 02.10.12, 07:33
                                Yorick, to w gruncie rzecz bardzo ciekawy wątek!
                                Im dłużej czytam postawę pani beton, wspieranej przez podobnie myślace akolitki , to zaczynam rozumieć że pani oczekuje nie kompromisu czy satysfakcjonującego związku który wymaga prób zrozumienia drugiej strony, ale po prostu władzy i pełnego podporządkowania się jej pana. Zdanie zbliżone do odczuć jej faceta ją po prostu NIE INTERESUJE. Potrzebuje wsparcia w potwierdzeniu swojego stanowiska i go otrzymuje (Już niekiedy czułam się jak idiotka).
                                Widać że facet jej sie podporządkował, dostaje w łeb, zachrzania, ale wszystko za mało jeszcze.
                                Wypisz wymaluj słowa psychoterapeutki z życia rodzinnego:
                                "Wina, bez analizy, natychmiast włożona jest w mężczyznę. On się ma zmieniać, nadskakiwać, zawieszać swoje potrzeby seksualne, rozumieć, pomagać, rozkochiwać, sprawdzać, zarabiać, wspólnie tańczyć, zrezygnować bez bólu ze swoich zainteresowań, a obrzydliwą uwagę o zniszczenu finansowym potraktować jak troskę o małżeństwo. "
                                Seksu nie może zatem lubić bo jest formą jakiejś męskiej dominacji.
                                Chociaż dziwię się że nie wypowiedziały się nieliczne panie którym seks jest potrzebny do życia jak powietrze i które nie raz tu pisały że są bez niego nieznośne i sfrustrowanie w związku.
                                To odróżnia problemy w dłuższym związku.
                                Pouczające.
                                • yoric Re: problem kontroli, władzy i podporządkowania 02.10.12, 10:58
                                  > Chociaż dziwię się że nie wypowiedziały się nieliczne panie którym seks jest potrzebny do życia jak powietrze

                                  bingo.
                                  One chyba wyczuły, że na ławie przysięgłych nie ma dla nich miejsca. Bo tu mamy ewidentnie proces z orzeczeniem o winie, tyle że poszlakowy.
                                • sea.sea Re: problem kontroli, władzy i podporządkowania 02.10.12, 16:02
                                  Wywołana do odpowiedzi :)

                                  No więc ja chciałam powiedzieć, że jak mój eks nie reagował lub reagował odtrącaniem mych zabiegów mających na celu zwabienie go do łóżka, to ja się z grubsza zachowywałam jak mąż Liny. W ogóle nie miałam ochoty nic z nim robić, żadnych takich tam integrujących aktywności w stylu wyjście gdzieś razem itd, a to czy mu dzień minął miło, czy wręcz przeciwnie, obchodziło mnie tyle co zeszłoroczne mgły. Gdyby eks zastosował na mnie jakiś odpowiednik "parę razy dostał w łeb" to spotkałby się z taką reakcją, że lepiej by mu było wsadzić tyłek w gniazdo szerszeni.

                                  Powiem więcej, przypuszczam że mąż autorki sobie myśli zupełnie analogicznie "no jak to, wykształcona kobieta, ja jej komunikuję że mi się chce chędożyć, a ona nie rozumie, że chłop czasami musi, inaczej się udusi".

                              • sootball Re: głupi seks 02.10.12, 10:50
                                Nie, takich jak strofowanie i opieprzanie na każdym kroku. Codziennie.
                                O czym wyraźnie pisała. Widziałeś to? Napisz proszę czy widziałeś.
                                I czy uważasz że to pierdoła, nic nie znaczący drobiazg, który chętnie byś zaakceptował u swojej partnerki.

      • bessie_blount Re: głupi seks 01.10.12, 07:45
        yoric napisał:
        U Ciebie jest inaczej, bo Twój facet Cię ewidentnie nie kręci, więc musisz t
        > o jakoś zracjonalizować (np. 'jest nieczuły', czy cokolwiek), żeby lepiej się c
        > zuć ze swoją odmową.

        A psińco! Przynajmniej nie zawsze tak jest. Mnie też mąż nie kręcił. Nie dawałam mu bo poza łóżkiem była kicha. A teraz jestem demonem seksu i mogę codziennie. Dlaczego? Bo do męża w końcu trafiło, że jeśli w innych dziedzinach wspólnego życia jestem zadowolona to wtedy mam ochotę zawsze i wszędzie.
        • yoric Re: głupi seks 01.10.12, 11:33
          No błagam. To zadowolenie w innych dziedzianach to nie było chyba, żeby słuchał innych piosenek albo żeby wstawiał naczynia do zmywarki (choć dużo więcej pracuje).
          • bessie_blount Re: głupi seks 01.10.12, 12:28
            Byś się zdziwił o jakie pierdoły może chodzić
      • proto Re: głupi seks 08.10.12, 08:13
        yoric napisał:
        > bo Twój facet Cię ewidentnie nie kręci, więc musisz to jakoś zracjonalizować

        Krótko i na temat, co tu więcej pisać, Nie kręci Cię i już. Nie chcesz go, wkurza cię, więc po co z nim jesteś? On sierota ma jeszcze nadzieję i złudnie wydaje mu się, że ma rodzinę. G..no ma. Nie ma żony, nie ma kochanki tylko tego nie widzi. A ty skoro już to widzisz to pędem składaj pozew o rozwód.
      • iza3020 Re: głupi seks 20.10.12, 12:32
        kurcze znajdz sobie fajnego kochanka :) wszystko wroci do normy
    • bcde Re: głupi seks 01.10.12, 00:35
      > Teraz do łóżka zakradam się, kiedy on mocno śpi i kładę się na brzeżku (kiedy wyczuje mnie, przez sen wyciąga rękę i trafia zadziwiająco precyzyjnie)

      :)
    • urquhart Re: głupi seks 01.10.12, 07:39
      Wyssałaś obrzydzenie seksem z mlekiem matki czy wzięłaś sobie chłopa znacznie poniżej oczekiwań a teraz odgrywasz się na nim że żaba nie stała się ksieżniczką.
      Walenie w łeb jest karalne, nawet taką swołocz ja męża.
      • mujer_bonita Re: głupi seks 01.10.12, 21:10
        urquhart napisał:
        > Wyssałaś obrzydzenie seksem z mlekiem matki czy wzięłaś sobie chłopa znacznie p
        > oniżej oczekiwań a teraz odgrywasz się na nim że żaba nie stała się ksieżniczką


        Jakikolwiek problem nie będzie omawiany na forum Urqu ZAWSZE, ale to ZAWSZE przyczynę problemu znajdzie w kobiecie. Jeżeli facet to buc - winna kobieta, że sobie takiego wybrała. I jeszcze trzeba jej dokopać, bo się 'odgrywa'.

        Jesteś tak tendencyjny, że to się do leczenia kwalifikuje.
    • that.bitch.is.sick Re: głupi seks 01.10.12, 09:48
      A tak generalnie na innych facetów masz ochotę? Brakuje Ci seksu czy Ci dobrze tak jak jest, to mnie ciekawi..?
    • brak.polskich.liter Re: głupi seks 01.10.12, 10:15
      W swietle tego, co opisujesz, brak seksu jest zaledwie wisienka na torciku.
    • coff.eina Re: głupi seks 01.10.12, 10:18
      a może mąż tak się zachowuje bo czegoś mu brakuje właśnie??chyba każdy tak się zachowuje na głodzie jak Twój mężczyzna?
      pomyśl o tym :)
      • urquhart Re: głupi seks 01.10.12, 10:40
        coff.eina napisał(a):

        > a może mąż tak się zachowuje bo czegoś mu brakuje właśnie??chyba każdy tak się
        > zachowuje na głodzie jak Twój mężczyzna?
        > pomyśl o tym :)

        Ba, Ja się zachowywałem gorzej jak mi brakowało!
        • coff.eina Re: głupi seks 01.10.12, 10:50

          >
          > Ba, Ja się zachowywałem gorzej jak mi brakowało!

          Opowiedz mi o tym...:)
          >
    • hello-kitty2 Re: głupi seks 01.10.12, 10:37
      lina.jansson napisała:

      Poza tym nie jest takim ciepłym tatą
      > na co dzień.

      Kreci cie codzienny cieply tata?

      :)
    • sabat77 rozwiazanie 01.10.12, 11:09
      Mam dla ciebie prosta recepte na sukces, droga damo.
      Nie jestes przeciez jedyna na swiecie, powiedz mu wiec glosno i dobitnie ze a) nie masz ochoty i ma dac sobie spokoj b) ma twoje pelne i nieskrepowane blogoslawienstwo na bzykanie kogo chce i jak chce poza zwiazkiem.
      Bedzie wyluzowany i mily wobec dzieci, a ty bedziesz mogla w tym czasie szydelkowac i kontemplowac sztuke starozytnych kultur srodziemnomorskich :)
      • proto Re: rozwiazanie 08.10.12, 08:26
        Co za denna rada!!!!. Co z tego wynika? To po co mają być razem dalej?
        Ludzie co Wy się tak upieracie na to bycie razem? Tego kwiatu jest pół światu.
        Albo są razem, się kochają, pożądają, szanują albo rozwód i po krzyku.
        Jesteście odrębnymi istotami, urodziliście się w innych rodzinach, wychowywaliście w różnych miejscach. Nic Was razem nie trzyma oprócz szacunku, miłości pożądania. A jeżeli tego nie ma to nic niema. Nie ma sensu razem siedzieć i się męczyć.
        • prosty_facet Re: rozwiazanie 08.10.12, 09:12
          > Nic Was razem nie trzyma oprócz szacunku, miłości pożądania.

          Zapomniałaś o:
          - dzieciach;
          - kredytach;
          - mieszkaniu, którego nie da się podzielić;
          - szerokich układach rodzinnych i towarzyskich;
          - może są przyjaciółmi i dobrze się dogadują poza łóżkiem?
          - inne ......

          Przekreślenie 15 lat wspólnego życia nie jest takie proste. Lepiej "otworzyć" związek jeśli chodzi o sex i dalej spokojnie żyć. Wiele par tak robi i świetnie funkcjonuje bez dramatycznych operetek.
          • proto Re: rozwiazanie 08.10.12, 10:06
            prosty_facet napisał:
            > Zapomniałaś o:
            > - dzieciach;
            > - kredytach;
            > - mieszkaniu, którego nie da się podzielić;
            > - szerokich układach rodzinnych i towarzyskich;
            > - może są przyjaciółmi i dobrze się dogadują poza łóżkiem?
            > - inne ......

            No, najlepsze te dzieci nie? A niech widzą jak ojciec w..wia się na matkę, jak matko go poniża, jak on ją poniża. Jak mają się głeboko w d..pie. Przecież to dla ich dobra.
            Potem oni będą tak samo wychowywać swoje dzieci.

            Te czasu już się skończyły, facet nie jest potrzebny kobiecie do przeżycia, kobieta nie jest potrzebna facetowi.
    • delice_pice Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 15:19
      Jeśli chcesz, żeby był dla Ciebie miły, weź Aviomarin i po prostu daj mu pobzykać. :) Może to go zmieni, na pewno doceni Twoje poświęcenie.

      Współczuję facetowi..
      • lina.jansson Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 15:45
        Dzięki wszystkim za wypowiedzi. Czytam je uważnie i biorę sobie do serca to, co piszecie. Proszę więc o powstrzymanie się od ironizowania, w końcu powierzam Wam mój realny problem, Yoric:)
        Bessie- jak tego dokonałaś? W zwykłej rozmowie, czy nie wiem...hipnozą, egzorcyzmem, z pomocą specjalisty? Może jakieś praktyczne wskazówki?
        Hallo-kitty, tak, kręci mnie ciepło, szacunek, okazywana sympatia. Może jestem skrzywiona, ale naprawdę mnie to kręci. To wcale nie znaczy, że w łóżku facet jest "miękki", prawda?:)
        Panom sugerującym usprawiedliwianie mojego braku popędu byle pierdołami, które zawsze można każdemu wynaleźć- dzięki również, tę opcję również przemyślę. Do powodów dodam jeszcze średnio satysfakcjonujący seks. Mąż "po" i moim "przed" to taki mąż, jakiego życzyłabym sobie teraz na każdy wieczór. Rozleniwiony, senny, bez tego ognia, co 2 minuty temu spalał go żywcem. A ja na lodzie. Bo jak widzę, że facet mnie już nie pożąda, tylko spełnia małżeński obowiązek, a najchętniej to uciąłby komara, to właśnie tak się czuję.
        W związku z tym, że jednak mężczyźni mają inaczej a kobiety inaczej, zapytam panie: czy to, jaki jest dla Was partner w innych aspektach życia, przekłada się na Wasze relacje łóżkowe? A może powinnam być ponad to, popracować nad rozdzieleniem tych dwu sfer. Seks może nie jest priorytetem w moim życiu, ale chciałabym mieć normalny, zdrowy związek z moim mężem. Nie jest tak, że wypięłam się na męża i zwalam na niego winę. To dla mnie trudne iść do łóżka bez komfortu emocjonalnego. Co mam poradzić na to, że seks nie jest dla mnie tylko aktem pocierania naskórka w celu uzyskania przyjemności.
        Sootball, Ty chyba mnie rozumiesz.
        Jak każdy z nas mierzę innych własną miarą. Myślę, że gdybym słuchała piosenek, które kogoś wkurzają, a ten ktoś poprosiłby mnie, żebym przestała, po prostu bym przestała. To nie jest kwestia głupich piosenek, naczyń, czy tonu, w jakim się ktoś do mnie odnosi, tylko liczenia się z moimi uczuciami. Czego mi brakuje.
        Co do zalet męża, są oczywiście. Jest pracowity, odpowiedzialny, opiekuńczy, inteligentny, z wysoką samooceną:)
        • yoric Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 15:56
          Nie wydaje mi się, żeby ktoś Cię winił za to, że Twój facet Cię nie kręci, bo zwyczajnie nie masz na to wpływu. Moim zdaniem jednak przyczyny niekręcenia są nie takie, tj. brak pożądania jest pierwotny, a reszta wtórna, no i jeszcze jest piękny wzmocnienie zwrotne, tj. mąż nie dostaje seksu = chodzi wściekły.
          Kluczowe pytanie zadała TBiS - na innych gości masz ochotę? Czy nic w ogóle?
          • kag73 Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 16:19
            Nie wmawiaj jej dziecka w brzuch, yoric. Nawet jezeli trudno Ci to sobie wyobrazic facet, ktory na nia wrzwszczy i strofuje jak dziecko nie jest wzorem idealnego kochanka. Ma isc do lozka z tata? Poza tym jak ktos Cie "gnoi" za dnia to nie zacheca do seksu z nim. Nie watpie, ze to bledne kolo. Nie wiadomo od czego sie zaczelo. On jest wkurzony, bo na glodzie i wrzeszczy na nia, ona nie potrafi sie kochac z takim gburem(rozumiem to). I maja problem.
            Rozwiazanie: pogadac, ze seksu nie ma i dlaczego. Zaproponowac: dzis ide z Toba do lozka, od jutra Ty probujesz miec nerwy pod kontrola, policz do stu w duchu zanim wybuchniesz, moze sie uda. Potem bedziemy patrzec czy jest poprawa sytuacji czy nie. Dopoki sie bedziesz na mnie wyzywal seksu nie bedzie, bo tak nie potrafie.
            W lozku zadbaj o to, zebys to Ty doszla przed nim.
          • sootball Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 16:19

            Za to ten facet miałby na to wpływ kluczowy. Gdyby tylko zechciał.

            Moim zdaniem, jako kobiety, jest tak, że brak chęci jest spowodowany zachowaniem męża.
            Gdyby tak spróbował być miły przez tydzień, co w jego przypadku nie oznaczałoby zapewne kwiatów i śniadań do łóżka, ale powstrzymanie się przed krzykiem i krytyką, plus odrobina życzliwego zainteresowania, problem z seksem prawdopodobnie zniknąłby z głośnym "puff".
            Do czasu powrotu do starych nawyków, rzecz jasna.
            • yoric Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 17:55
              O nie, moje drogie - wybuchowość i gnojenie to już same dodałyście. Tą drogą bardzo szybko dojdzie do znęcania się psychicznego, jeśli nie fizycznego, policja, prokurator.
              U autorki było o "podniesionym głosie", który w następnym zdaniu stał się "krzyczeniem"; nie mamy wyniku w decybelach, więc może krzyczy, a może to jest tylko odczucie. Pisałem z 4 razy, że to jest subiektywna percepcja, ale łaskawe byłyście to zignorować.
              Eksponujecie ten jeden wątek, zresztą wyolbrzymiając go, bez chwili zastanowienia nad resztą obu wpisów. Jak autorka mówi "nie chodzi o ton głosu, tylko o liczenie się z moimi uczuciami", że nie dzowni co słychać, itd. Liczenie się z uczuciami, dawanie za mało ciepła itd. to są rzeczy w ogóle nie mierzalne i jak widać one stanowią tutaj główną przeszkodę, ale jakoś to Wam umknęło, za to znalazła się przemoc psychiczna.

              Właśnie to mnie tak mierzi w tym Forum, że można niezawodnie liczyć na taką gawiedź, która bez wahania zacznie klaskać, jak tylko poda im się w dwóch zdaniach odpowiednio selektywnie przedstawioną sytuację. Wystarczy, że żeby się utwierdzać w przekonaniu o własnej racji i że ja jestem tym/tą dobrym/ą.
              • urquhart Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 18:04
                yoric napisał:
                > dać one stanowią tutaj główną przeszkodę, ale jakoś to Wam umknęło, za to znala
                > zła się przemoc psychiczna.(...)
                > odpowiednio selektywnie przedstawioną sytuację. Wystarczy, że żeby się utwierd
                > zać w przekonaniu o własnej racji i że ja jestem tym/tą dobrym/ą.

                Psychicznie bo fizycznie "w łeb" dostaje mąż przecież.
                Dojrzale dostaje słusznie i sprawiedliwie, zasłużył przecież co autorka wyjaśniła niezbicie
                :) :) :)
              • sootball Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 18:05
                Ale nie wiesz tego na pewno.
                Autorka wie.
                I ona twierdzi, że on krzyczy.
                Ty twierdzisz: "a może wcale nie krzyczy", myśląc, jak sądzę "na pewno nie krzyczy, tylko jej się tak wydaje".
                Mylę się?

                • yoric Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 18:07
                  A inne poruszone przeze mnie wątki, bo coś się nie mogę doprosić?

                  A, no i krzyczy na dzieci. A znasz rodziców, co nie krzyczą?
                  • sootball Re: Rozwiązanie problemu. :) 02.10.12, 09:54
                    To teraz potoczy się tak: ja przyznam, że rzeczywiście trudno przyłożyć jedną miarę do wszystkich zachowań (bo trudno - w pewnych granicach), a Ty ochoczo potwierdzisz: a widzisz, czyli jednak miałem rację, to histeryczka, a facet jest niewinnym misiem.
                    Przerzucisz na nią odpowiedzialność za kłopoty, o których pisze, ulży Ci że to nie facet, z którym się solidaryzujesz jest odpowiedzialny i odejdziesz w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, oraz z przekonaniem że te baby to jednak durne są i czepiają się misiów o byle pierdoły.
                    • urquhart Re: Rozwiązanie problemu. :) 02.10.12, 10:27
                      > Przerzucisz na nią odpowiedzialność za kłopoty, o których pisze, ulży Ci że to
                      > nie facet, z którym się solidaryzujesz jest odpowiedzialny i odejdziesz w poczu
                      > ciu dobrze spełnionego obowiązku, oraz z przekonaniem że te baby to jednak durn
                      > e są i czepiają się misiów o byle pierdoły.

                      Ty mylisz solidaryzowanie się ze podobnym puntem widzenia.
                      Odpowiedzialność za skopany związek zawsze będzie wspólna może jedynie nie w tym samym stopniu.
                      I jego wina - też.
                      Ale o co idzie: że Baba obrazuje się i i czuje jako ta mądrzejsza, licząc że to ten szmatławy facet powinien okazać się madrzejszy i bardzie domyślny. To bez sensu z punktu rozwiazania konfliktu.
                      Bardzo z sensem z puntu widzenia podporządkowania i kontroli.
                      • sootball Re: Rozwiązanie problemu. :) 02.10.12, 10:45
                        Po raz kolejny piszę: ona nie oczekuje, że on będzie domyślny.
                        Ona mu wykłada kawę na ławę.
                        Ale jego to nie obchodzi.

                      • mujer_bonita Re: Rozwiązanie problemu. :) 02.10.12, 18:56
                        urquhart napisał:
                        > Ale o co idzie: że Baba obrazuje się i i czuje jako ta mądrzejsza, licząc że to
                        > ten szmatławy facet powinien okazać się madrzejszy i bardzie domyślny. To bez
                        > sensu z punktu rozwiazania konfliktu.

                        Ale ona mu nie każe się domyślać o co chodzi - ona mówi wprost. A on ma to w dupie i tyle. Nie da się naprawić związku z jednej strony - to prosta droga do skopania sobie życia. Albo oboje albo wcale.
              • lina.jansson Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 20:18
                Ojej, Yoric, uczepiłeś się. Tak bronisz mojego męża, jakbym tu napisała, że wszyscy faceci są beznadziejni. Jak piszę, że mój mąż dużo krzyczy i to bez powodu, to właśnie to mam na myśli. Nie przeszkadza mi, kiedy krzyknie z drugiego pokoju, że prosi herbatę. Przeszkadza mi za to, kiedy artykułuje myśli tuż nad moją głową wkurzonym tonem, z dużą siłą głosu i wpada w wysokie rejestry, przy czym używa zwrotów: ty zawsze, ty nigdy, mogłabyś, powiedziałem, nie przyszłoby ci do głowy, weź się zastanów itp.
                Czy mam ochotę na innych facetów? Nie.
                I właśnie krzyczenie na mnie uważam za nieliczenie się z moimi uczuciami, bo proszę go niezliczoną ilość razy, żeby tego nie robił, bo tego nie znoszę, bo mnie to obraża, bo nie ma powodu, bo rozpętuje się piekło. No nie wiem, może i są tacy, co krzyki traktują jako część gry wstępnej. Ja u siebie nie zauważam w takim momencie oznak podniecenia.
                Urquhart, pewnie, że zasłużenie. Gorzej jest zostać złapaną znienacka za intymną część ciała, niż dostać w tzw. łeb. (nie mam bicepsów)

                Kag, zastanawiam się nad tym, co napisałaś. Mąż alergicznie reaguje na próby rozmów, ale czyny może by go przekonały. W zasadzie mogę pierwsza wyciągnąć rękę, wypić pół wina i "najwyżej" zaryzykuję, że poczuję się jak sprzedajna dziwka.
                • sabat77 Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 20:28
                  Maz odreagowuje na tobie frustracje seksualna.
                  Dlaczego nie odpowiedzialas na moja propozycje otwarcia waszego zwiazku ? To oczywiste rozwiazanie, ktore nikogo nie krzywdzi a obu stronom pomaga.
                  Why not ???
                  • lina.jansson Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 20:33
                    Dzięki za radę:) Chociaż mój mąż zachowuje się często niestosownie, nie mam powodu, żeby go tak ciężko obrazić..
                    • sabat77 Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 20:43
                      Obrazic ? Otwarcie zwiazku to obraza ? Kpisz sobie ??
                      to lepiej zeby chodzil naladowany, agresywny i pelen bezsilnej wscieklosci ?

                      ty zupelnie nie rozumiesz swojego meza. Sproboj nie jesc przez kilka dni i zobaczymy czy bedziesz lagodna, sympatyczna i rodzinna.
                      zrozum. Dla mezczyzny spelnienie seksualne jest przymusowa potrzeba fizjologiczna, odbieranie tego to sadyzm.

                      oczywiscie rozumiem, ze nie umiesz sie przelamac, ale nie rozumiem czemu on ma cierpiec na podstawie jakiejs w chory sposob pojmowanej lojalnosci.

                      przemysl to.
                      Danie mu szansy na spelnienie poza zwiazkiem w zadnej mierze mu nie ujmuje, ani nie obraza - jest wrecz oznaka empatii i uczucia w tej sytuacji.
                      • urquhart Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 20:49
                        Mało prawdopodobne. A psychoewo pamiętasz?
                        Kobiety podświadomie obawiają sie naprawdę zaangażowania uczuciowego w innej kobiecie które towarzyszy udany seks. Bo to jednocześnie utrata zasobów samca.
                        Ewentualnie kobiety przymykają oko na kontakty z dziwkami, to bezpieczne im sie wydaje.
                        A mężczyzna boi seksu kobiety i ze bedzie wychowywał nie swoje potomstwo, co dziś zredukowała technologia. Ale na projektowaniu tej obawy można dużo ugrać :)
                      • lina.jansson Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 21:02
                        To nie wchodzi w rachubę. Mąż jest tak prawy i sprawiedliwy (bez podtekstów), że ciężko by sie obraził. Lepiej poradź mi coś innego.
                        Dlaczego mężczyźni (niektórzy) wyznają miłość zapłaceniem rachunku, wymianą koła, zapłaceniem za kurs angielskiego. Dlaczego nie chcą mówić o uczuciach. Dlaczego zamykają sie w sobie. Dlaczego próbę rozmowy o problemach odbierają jako krytykę. Dlaczego wszystko traktują instrumentalnie. Przed ślubem byłam świadoma wad mojego męża, ale byłam pewna, że zawsze można pogadać i iść na kompromis. Jestem już zmęczona ciągłym ustępowaniem, bo "mężczyźni tak mają".
                        • sabat77 Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 21:12
                          Z cala pewnoscia woli walic konia. Nie rozsmieszaj mnie.

                          Co do meza - to nie sa wady. To sa typowe zachowania osoby o silnie meskiej strukturze mozgu. Tacy sa mezczyzni, to zupelnie naturalne zachowania.
                          Obrazamy sie zatem na swiat ?

                          Mezczyzna proszony o okazanie wiekszej czulosci moze pojsc umyc ci samochod :)

                          Mowie to jako osoba androgyniczna, o dwuplciowej strukturze mozgu. Umiem siegac do obu schematow i widze, ze nie sa ze soba spojne. Kobieca kobieta moze miec powazny problem by zrozumiec meskiego mezczyzne.
                        • lawirant Re: Rozwiązanie problemu. :) 15.10.12, 10:12
                          jeśli jesteś zmęczona to sobie odpocznij...

                          lina.jansson napisała:
                          > To nie wchodzi w rachubę. Mąż jest tak prawy i sprawiedliwy (bez podtekstów), ż
                          > e ciężko by sie obraził. Lepiej poradź mi coś innego.
                          > Dlaczego mężczyźni (niektórzy) wyznają miłość zapłaceniem rachunku, wymianą koł
                          > a, zapłaceniem za kurs angielskiego. Dlaczego nie chcą mówić o uczuciach. Dlacz
                          > ego zamykają sie w sobie. Dlaczego próbę rozmowy o problemach odbierają jako kr
                          > ytykę. Dlaczego wszystko traktują instrumentalnie. Przed ślubem byłam świadoma
                          > wad mojego męża, ale byłam pewna, że zawsze można pogadać i iść na kompromis. J
                          > estem już zmęczona ciągłym ustępowaniem, bo "mężczyźni tak mają".
                      • sootball Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 21:23
                        "odbieranie tego to sadyzm"
                        OK, więc ktoś mówi: "nie wal we mnie jak w worek, to mnie boli".
                        W normalnym umyśle powstaje skojarzenie: "ktoś obolały nie ma ochoty na seks"
                        Więc stara się nie walić.
                        I po chwili seks jest.
                        W ślepym umyśle powstaje myśl:
                        "a co to za pierdoły". I nie zmienia się nic.
                        I seksu nie ma.
                        • sabat77 Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 21:36
                          Piekne w teorii - niestety w praktyce kazdy mezczyzna w zwiazku gdzie seksu nie ma przechodzil przez spelnianie tej racjonalizacji - i okazywalo sie, ze spelnienie jednej zachccianki owocuje pojawieniem sie trzech kolejnych. Nigdy nie jest dosc dobrze.
                          a jak juz wysprzatasz caly dom, chodzisz jak wokol jajka, zrobisz sniadanie do lozka, jestes mily, sympatyczny i nadskakujacy z kwiatami - to na wieczor dostaniesz buziaka do snu, bo twoja ksiezniczka nie ma dzisiaj nastroju. Jutro bedzie tak samo, pojutrze tez - BO TO NIE O TO CHODZI !!! Ja nie wiem czy to tak ciezko zakumac ?
                          kolejne argumenty sa wyciagane jak krolik z kapelusza, zeby uzasadnic cos co jest oczywiste - brak pozadania. NIC WIECEJ. KAPEWU ?
                          Fuck, juz rece opadaja od tego tlumaczenia rzeczy oczywistych.
                          • kag73 Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 21:39
                            A skad Ty, u diabla, masz taka pewnosc, ze autorka watku nie pozada meza? I skad wiesz, ze jak przestanie wrzeszczec na rodzine i psuc atmosfere w domu to i tak nie bedzie seksu? Co Ty jasnowidz jestes?
                            • sabat77 Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 21:44
                              A mam taka pewnosc, bo raz opisuje go jako potwora, a raz jako prawego i sprawiedliwego czlowieka - ktorym zapewne w istocie jest.
                              Pan potwor to tylko projekcja lekow z id - strachu przed jednookim wezem w jego spodniach.
                              przecie pani wije sie w zeznaniach jak Piekarski na mekach... Naprawde tego nie widzicie ? Ten przypadek wydaje sie tak oczywisty jak gola dupa zza krzaka.
                              • mujer_bonita Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 22:17
                                sabat77 napisał:
                                > A mam taka pewnosc, bo raz opisuje go jako potwora, a raz jako prawego i sprawi
                                > edliwego czlowieka - ktorym zapewne w istocie jest.

                                Z dwóch dla Ciebie przeciwstawnych opisów wybrałeś to co Tobie pasowało.

                                A prawda jest taka, że z 'prawymi i sprawiedliwymi' ludźmi nie zawsze życie jest słodkie. Mój kolega miał takiego ojca - lał go pasem do krwi za byle co, żeby 'wyszedł na ludzi'. Fajnie?
                              • kag73 Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 22:32
                                Przypuszczalnie maz ma nie tylko wady, moze nie jest az takim potworem.
                                Hmm, jednak mozesz miec racje z jej niechecia do seksu...zastanawiam sie dlaczego nazwala wpis "glupi seks" a nie "glupi maz". Z drugiej strony dlaczego pisze o jego zachowaniu tutaj na forum, zamiast napisac prosto z mostu, ze nie ma ochoty na seks i co ma z tym zrobic, jak jej nabrac np.
                          • sootball Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 21:41
                            Spoko, jak pojawiają się trzy następne, wtedy Ty mówisz, chwila, jedną już spełniłem teraz twoja kolej.
                            • sabat77 Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 21:47
                              Akurat wtedy pani zaczyna wrzeszczec - nie krzycz na mnie, Marian, ty zawsze musisz zaczynac ? I wychodzi z pokoju, @JEB DRZWIAMI@...
                              • sootball Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 22:11
                                No następnym razem Ty też, a potem mówisz jej że dałeś jej posmakować jej sposobu rozmowy i czy fajnie.
                      • ale-cialo Re: Rozwiązanie problemu. :) 02.10.12, 10:59
                        Dla kobiety szacunek jest podstawową potrzebą ludzką, odbieranie tego to sadyzm.

                        Twierdzenie że "Dla mezczyzny spelnienie seksualne jest przymusowa potrzeba fizjologiczna" jest
                        1. fałszywe, z braku seksu się nie umiera, z braku jedzenia owszem
                        2. implikuje, że mężczyzna nie jest panem samego siebie, lecz niewolnikiem swojego fiuta - dość obraźliwe moim zdaniem

                        > oczywiscie rozumiem, ze nie umiesz sie przelamac, ale nie rozumiem czemu on ma
                        > cierpiec na podstawie jakiejs w chory sposob pojmowanej lojalnosci.

                        Lojalność która facetowi nie pasi jest chora? Bo on się nie może przełamać i traktować ją przyzwoicie, powiedzmy z szacunkiem który okazuje się normalnie obcym osobom, to ona ma mu pozwalać na zdradę żeby miś nie miał dyskomfortu złego mniemania o sobie zdradzając
                        • abrigado Re: Rozwiązanie problemu. :) 02.10.12, 11:30
                          ale ciało, alez popisowa demagogia ;P

                          kolejny dowód, ze z kobieta nie da sie prowadzić rzecozwej dyskusji na argumenty ;p


                          z braku szacunku tez sie nie umiera- a twierdzisz, że to sadyzm ;) czyżbys implikowała, ze kobieta nie jest panem samego siebie i jest tak uzalezniona od zewnętrznej oceny

                          a gdzie szacunek kobiety do faceta w tej relacji- on rozumiem jest juz opcjonlany?


                          popis podwójnych standardów

                          i jakie pomieszanie pojęć !?

                          dobra nie chce mi się nawet poświecac wiecej uwagi - bo to jak kłótnia z maszyną cyfrową lema co mówiła, ze 2 razy dwa jest siedem...i już ;p
                          • sabat77 Maszyna cyfrowa 02.10.12, 11:41
                            abrigado napisał:

                            > dobra nie chce mi się nawet poświecac wiecej uwagi - bo to jak kłótnia z masz
                            > yną cyfrową lema co mówiła, ze 2 razy dwa jest siedem...i już ;p

                            a jak myślisz, co było pierwowzorem tej maszyny ? :)))
                            • abrigado Re: Maszyna cyfrowa 02.10.12, 11:59
                              > a jak myślisz, co było pierwowzorem tej maszyny ? :)))

                              była koszmarnie obrażalska... więc to oczywiste

                              na szczęscie była tez koszmarnei głupia i pozbawiona zwierzęceg sprytu- w rzeczywsitości nasze samice moga mieć inteligencję cocker - spaniela ale manipulowanie emocjami wychodzi im wrecz bezwiednie

                              osobiście uwazam, ze nie ma to nic wspólnego z emaptią. To troche tak jakby przypisywac wspomnianemu cocker - spanielowi abstrakcyjne myslenie.

                              To po porstu wyksdztałcony w toku ewolucji instrumentalny mechanizm umożliwiajacy przylgniecie do żywiciela.
                              Porówanie kynologiczne jest zreszta nadzwyczaj trafne- psy przecież też bywaja przez ludzi kochane na zabój, aż do dziwactwa a trudno zarzucać, że to jakies genialne psie wizjonerstwo i zamierzona gatunkowa manipulacja.
                              • sabat77 Re: Maszyna cyfrowa 02.10.12, 12:13
                                abrigado napisał:

                                > Porówanie kynologiczne jest zreszta nadzwyczaj trafne- psy przecież też bywaj
                                > a przez ludzi kochane na zabój, aż do dziwactwa a trudno zarzucać, że to jakies
                                > genialne psie wizjonerstwo i zamierzona gatunkowa manipulacja.

                                Psy są rewelacyjne jeśli chodzi o budowanie relacji stadnych. Pod tym względem często przerastają ludzi i są genialnymi manipulatorami. W tym wąskim wycinku pracy mózgu są od nas lepsze. Mają też doskonałe wyczucie charakteru właściciela.
                                Zawsze mówiłem, że mężczyzna, wobec którego psy żywią szacunek, będzie też naturalnym magnesem na kobiety.

                                Co do intelektu kobiet, to nie do końca się z tym zgodzę. Jest cała masa inteligentnych kobiet, oczytanych, rozumnych, takich z którymi rozmowa jest prawdziwą przyjemnością.

                                Problem jest inny - kobiece myślenie jest mocno nacechowane emocjami, stąd w wielu sytuacjach traci dystans i samokontrolę. Na tym bazują właśnie sztuczki uwodzicieli - które niestety rzeczywiście często zdają egzamin.

                                To akurat mnie smuci. Mężczyzna myśli chłodniej, bardziej kalkuluje. U kobiety to często "poryw serca", który czyni ją nieprzewidywalną jako partnera...
                                • abrigado Re: Maszyna cyfrowa 02.10.12, 12:33

                                  > To akurat mnie smuci. Mężczyzna myśli chłodniej, bardziej kalkuluje. U kobiety
                                  > to często "poryw serca", który czyni ją nieprzewidywalną jako partnera...


                                  no i włąsnie od tego zaczelismy rozmowe kilka miesiecy temu- ze swojej istoty jestesmy ( kobiety i meżczyżni) niekompatybilni i niezdolni do zrozumienia się na intymnej płaszczyznie.
                                  wiec próby przekonywania do swojej wizji światan alezy sobie z góry odpuścic- mozecie mówic tymi samymi słowami a i tak co innego będziecie mieć w głowach

                                  jasne, ze kobiety sa inteligentne- chodzi jednak o to, że nie ma prostego przełożenia inteligencji na spryt, zrećzność w budowaniu relacji. Temu słuzyl przykład z psami- one manipulują instynktownie a nie za pomoca świadmoych działań-mężczyzni mają sklonnośc do przypisywania zbyt duzej roli świadomości ( ego) i wierzy temu co jest wyrażane na tym poziomie- a u kobiet deklaracjev ego mogą (z męskiego punktu widzenia) stać w kompletnej sprzeczności z celami nieświadomości.

                                  Kobieta może deklarować no życie w "czystości i bezseksui" świecie w to wiezryc. Jednoczesnie za tydzień puścić się z autobusem cyganów i kiedy zarzucisz jej sprzeczność uzna cie za wrogo nastawionego i traktującego ja niesprawiedliwie

                                  moim zdaniem kobiety nie mają wykształconej uczuciowości wzszej tylko pewien zestaw instrumentów społecznych naśladujacych meskie wyobrażenie o niej. Na tym opiera się cały mechanizm miłości do kobiety, który jest pochodną kompleksu edypa i spowodowanej tym idealizacji parnterki.

                                  to troche jak z dziećmi- dzieci przed 6 tym rokiem zycia neizlaeznie od płci nie mają zdolności do uczuć wyższych- taka budowa mózgu. Tak naprawdę ta zdolnośc moze ( a cale niemusi wykształcić sie dopiero w wieku nastu lat)

                                  tymczasem 4- 5 letnei dzieci będa wykonywały gesty i wypowiadały słowa, które będziemy brali za okazywanie uczuć wyższych.
                                  do pewnego stopnia tak samo jest z kobietami. Nigdy was nie zasatanawiało, ze najbardziej zmysłowe i kobiece są postaci kobiet, które wyszły spod pióra facetów? w filmie, literaturze, teatrze.

                                  Zanim suie na mnie rzucicie drogie panie- ja niemal cytuję cZechowa, Tolstoja , Nabokova ;P

                                  żyjemy w swiecie pozorów















                                  UstawieniaWyloguj

                                  abrigado

                                  Ulubione fora
                                  Ulubione wątki
                                  Mężczyzna




                                  + dodaj zdjęciaTwoje:PostyZdjęcia

                                  Posty:PrzyjaciółNieprzyjaciół




                                  ForumTowarzyskie


                                  Samotni? - łączmy się! ;-)
                                  (Brak) Seks(u) w małżeństwie
                                  Na razie optymistycznie
                                  40+
                                  S@lon Odrzuconych [O!]
                                  PODWÓRKO
                                  Kalejdoskop ❁♫♫
                                  Dla nieśmiałych i samotnych
                                  Vistula
                                  forum (...)lolum.

                                  więcej »Załóż forum







                                  reklama



















                                  • sabat77 Re: Maszyna cyfrowa 02.10.12, 13:05
                                    abrigado napisał:

                                    > Kobieta może deklarować no życie w "czystości i bezseksui" świecie w to wiezry
                                    > c. Jednoczesnie za tydzień puścić się z autobusem cyganów i kiedy zarzucisz jej
                                    > sprzeczność uzna cie za wrogo nastawionego i traktującego ja niesprawiedliwie

                                    Podobnie jak mężczyzna może deklarować romantyczną miłość do partnerki i reszty rodziny, ba, sam w to święcie wierzyć - tymczasem chodzi de facto o nakarmienie jego wiecznie głodnego fiuta.
                                    Czyż nie ?

                                    > moim zdaniem kobiety nie mają wykształconej uczuciowości wzszej tylko pewien z
                                    > estaw instrumentów społecznych naśladujacych meskie wyobrażenie o niej. Na tym
                                    > opiera się cały mechanizm miłości do kobiety, który jest pochodną kompleksu edy
                                    > pa i spowodowanej tym idealizacji parnterki.

                                    Te "instrumenty społeczne" o których piszesz, to nic innego jak konkretne zespoły reakcji chemicznych uruchamiane na zadany bodziec. I człowiek je jak najbardziej odczuwa, wierzy że są jego i są realne.
                                    Ludzie są w dużej mierze sterowalni z zewnątrz, to nie odkrycie - ale dlaczego nie mieliby mieć uczuć wyższych ? Przesadzasz.

                                    W sumie nie różnimy się wiele od węża, który będzie atakował żarówkę odpowiednio przebraną za mysz (kluczem jest temperatura), albo szczura, który po podaniu odpowiedniego zastrzyku uruchamia program instynktu macierzyńskiego i zaczyna opiekować się piłeczką :D

                                    Uczucia wyższe to właśnie takie skomplikowane schematy zachowań. A że może je uruchomić konkretny bodziec, zadany w sposób laboratoryjny - to przecież żadna nowina.

                                    > tymczasem 4- 5 letnei dzieci będa wykonywały gesty i wypowiadały słowa, które b
                                    > ędziemy brali za okazywanie uczuć wyższych.

                                    Bo przenosimy swoje odczucia i oczekiwania wobec danej osoby na jej wyobrażenie.

                                    Rzeczywistość rozgrywa się w naszej głowie. Z rzeczywistością obiektywną może mieć niewiele wspólnego. To my tworzymy nasz świat przeżyć.

                                    Zakochujemy się w wyimaginowanych obrazach, istotach które nigdy nie istniały, a następnie przenosimy cechy tych imaginacji na realnego partnera, czasem dokonując niemal karkołomnych racjonalizacji, gdy coś się nie zgadza :)

                                    Ale ten proces nie trwa wiecznie. Jednak mechanizm jest podminowywany kolejnymi niezgodnościami modelu z rzeczywistością - aż wreszcie następuje racjonalizacja finalna:
                                    Skoro się nie zgadza, to znaczy że partner się zmienił.
                                    I to jest początek końca.
                                    Uruchamia się proces rozpadu, który jest zwykle nieodwracalny a jego społeczne konsekwencje opłakane.

                                    Stąd problem z długoterminowymi związkami. W tym mechanizmie.
                                  • thelma.333 Re: Maszyna cyfrowa 03.10.12, 21:14
                                    "kobiety nie mają wykształconej uczuciowości wzszej tylko pewien z
                                    > estaw instrumentów społecznych naśladujacych meskie wyobrażenie o niej."

                                    o k... koles, ales pojechal;
                                    ja pierd...
                                    nie dziwie sie, ze macie tu problemy w malzenstwach przy takich pogladach o kobietach
                                  • sabat77 Re: Maszyna cyfrowa 03.10.12, 21:48
                                    abrigado napisał:

                                    > do pewnego stopnia tak samo jest z kobietami. Nigdy was nie zasatanawiało, ze
                                    > najbardziej zmysłowe i kobiece są postaci kobiet, które wyszły spod pióra face
                                    > tów? w filmie, literaturze, teatrze.

                                    zaSATANawiało ? :D Cóż za intrygująca literówka... Rzekłbym "mój Boże" ale obawiam się, że niski, mrukliwy głos "tylko bez histerii" mógłby wyprowadzić mnie z równowagi, szczególnie w dniu dzisiejszym.

                                    Otóż - myślałem o tym, a jeszcze większe zdumienie moje wywołał fakt, iż gdy próbowałem przywoływać wspomnienia o podobnie intrygujących mężczyznach, którzy wypsnęli się przypadkiem spod pióra jakiejś sympatycznej pani - autorki, zawsze dochodziłem do jakichś nieatrakcyjnych Bogumiłów Niechciców, albo lekko upośledzonych Janków Bohatyrowiczów :)

                                    Zastanawiający jest ten doskwierający brak archetypicznych literackich adonisów będących dziełem wyobraźni kobiety...
                                • yoric Re: Maszyna cyfrowa 02.10.12, 23:52
                                  > Na tym bazują właśnie sztuczki uwodzicieli - które niestety rzeczywiście często zdają egzamin.

                                  powiedz mi Sabat, co Ty, k...a, wiesz o sztuczkach uwodzicieli :) że klepiesz takie bzdury.
                          • mujer_bonita Równość to tylko uznanie zdania mężczyzny :) 02.10.12, 19:05
                            abrigado napisał:
                            > ale ciało, alez popisowa demagogia ;P
                            > kolejny dowód, ze z kobieta nie da sie prowadzić rzecozwej dyskusji na argumen
                            > ty ;p

                            No to wyszło szydło z worka. W związku liczy się tylko zdanie mężczyzny. Zbiorowy najazd panów na 'złą' autorkę wątku bo nie chce sytuacji ze strony swojego męża poznać.

                            A co robią panowie? Jak tylko pojawia się żeński punkt widzenia to zrównują go z ziemią łącznie z kulminacją 'kobieta nie powinna prowadzić rzeczowej dyskusji na argumenty'.

                            Gówno nie równość - tyle Wam powiem. Was interesuje tylko, żeby męskiemu fiutowi było dobrze. I git ale nie przybierajcie tego w piękne słówka o równości, bo obok równości to nawet nie stało. Szowinizm i tyle - możecie być z siebie dumni.
                            • sabat77 Re: Równość to tylko uznanie zdania mężczyzny :) 02.10.12, 19:11
                              Dzieki, ja tam jestem dumny. Jednak ze swiadomoscia, ze z toba konkurowac w zakresie szowinizmu i agresji i tak nie damy rady.
                        • sabat77 Re: Rozwiązanie problemu. :) 02.10.12, 11:34
                          ale-cialo napisała:

                          > Twierdzenie że "Dla mezczyzny spelnienie seksualne jest przymusowa potrzeba fiz
                          > jologiczna" jest
                          > 1. fałszywe, z braku seksu się nie umiera, z braku jedzenia owszem
                          > 2. implikuje, że mężczyzna nie jest panem samego siebie, lecz niewolnikiem swoj
                          > ego fiuta - dość obraźliwe moim zdaniem

                          Mężczyzna niestety JEST niewolnikiem swojego fiuta. Może próbować to opanowywać, i zazwyczaj się to udaje - ale narastające niezaspokojone pożądanie po jakimś czasie zaczyna przypominać przymus.

                          Masz rację - moje porównanie z jedzeniem było zupełnie nietrafne.
                          O wiele trafniejsze byłoby porównanie z silnym uzależnieniem fizycznym, np. od narkotyków.

                          Czy niezaspokojnona potrzeba szacunku u kobiety wywołuje reakcje fizjologiczne przypominające syndrom odstawienia ?

                          > Lojalność która facetowi nie pasi jest chora? Bo on się nie może przełamać i tr
                          > aktować ją przyzwoicie, powiedzmy z szacunkiem który okazuje się normalnie obcy
                          > m osobom, to ona ma mu pozwalać na zdradę żeby miś nie miał dyskomfortu złego m
                          > niemania o sobie zdradzając

                          Pytanie na ile możemy wierzyć w obiektywizm autorki ? Gdybyś wzięła na to forum żonę moją, abrigado, urqu - wtedy gdy seksu nie miał, kogo tam chcesz - to dowiedziałabyś się jakimi jesteśmy i byliśmy nieludzkimi potworami.
                          Próbuję uzasadnić fakt, że żona jaka by nie była - w sytuacji braku pożądania do niego - zawsze będzie uruchamiać mechanizmy obronne w niej samej, generujące taki a nie inny obraz małżonka.
                          NIEOBIEKTYWNY OBRAZ.

                          Co to znaczy że ktoś podnosi głos ? Czy ja nie podnoszę głosu na moją żonę ? Jeśli wrzeszczy przez godzinę, to w końcu sam wrzasnę, to jasne.
                          No i - tryumf - okrutny bandyta, przemocowiec.
                          • abrigado Re: Rozwiązanie problemu. :) 02.10.12, 11:53
                            bo to wszystko zalezy od tego, czy celem kobiety wpadającej na to forum jest:

                            1) naprawa relacji z "partnerem"

                            2) udowodnienie sobie samej, że mamy rację żywiąc do niego negatywne uczycia;

                            przytłaczająca wiekszośc wpada tu z celem opisanym w opcji 2- a pisanie o opcji jeden jest tylko po to żeby uwiarygodnić rolę biednej ofiary, skrzywdoznej przez los złego samca i tak dalej. no bo tylko udajac opcję nr 1 możan udawac zdradzoną ( opcji nr 2 nie da się zdradzić- bo to m,niej wiecej aby mi pan policjant albo zła matematyczka z czasów podstawówki zarzucała zdradę ;P

                            jesli celem jest opcja nr 1 to siłą rzeczy dla rozwiazania problemów konieczne jest dostrzeżenie, że przyczyną złej sytuacji w związku jest zachowanie obojga partnerów. Związek to przecież interakcja a nie monodram obrzydliwego samca z martwą rzeżbą z marmuru.

                            kobiety- jak zauważyłem maj ą koszmarna skłonnośc ( dużo silnijsza niz wieskzość meżczyzn umiejcych jednak spojrzeć na problem analitycznie) do utożsamiania przyczyny z winą. Dlatego bronia się jak moga przed przyjeciem do świadomości, ze ich zachowanie ma jakiś wpływ na to, że "partner" zachowuje sie tak a nie inaczej.

                            Ten mechanizm wystepuje nawet w tak rzadkiej i w sumie pełnej dobrej woli opcji nr 1

                            W opcja nr 2 to wina mężczyzny jes dogmatem i kobiecie nie mieści się po prostu w glowie, ze moze być inaczej
                          • ale-cialo Re: Rozwiązanie problemu. :) 02.10.12, 22:59
                            > Mężczyzna niestety JEST niewolnikiem swojego fiuta. Może próbować to opanowywać
                            > , i zazwyczaj się to udaje - ale narastające niezaspokojone pożądanie po jakimś
                            > czasie zaczyna przypominać przymus.

                            Jest różnica pomiędzy przypominaniem przymusu a przymusem. Nie każdy mężczyzna po odmowie "musi" czepiać się durnot czy robić kobiecie na złość. Nie każdy jest seksoholikiem.

                            Natarczywość, uporczywe lekceważenie potrzeb, uczuć mimo informacji powodują u mnie reakcje fizjologiczne przypominające odruch wymiotny.
        • urquhart listy czego brakuje... 01.10.12, 17:21
          lina.jansson napisała:
          > W związku z tym, że jednak mężczyźni mają inaczej a kobiety inaczej, zapytam pa
          > nie: czy to, jaki jest dla Was partner w innych aspektach życia, przekłada się
          > na Wasze relacje łóżkowe? A może powinnam być ponad to, popracować nad rozdzie
          > leniem tych dwu sfer. Seks może nie jest priorytetem w moim życiu, ale chciałab
          > ym mieć normalny, zdrowy związek z moim mężem.

          Żeby zrozumiec jak to wygląda z perspektywy chłopa jesteś w dobrym miejscu na tym forum.
          Jeżeli nie wyobrażasz sobie jak to wygląda z punktu widzenia faceta uruchom empatię i zobacz parę wątków chłopów którzy opisują w jakiej są czarnej du...e

          A co do reszty, to można zacząć od konfrontacji listy co mnie brakuje w związku, co brakuje w związku, próbujecie sie zrozumieć i egzekwować. A, lista powinna być ułozona priorytetami i mieć świadomośc że te z niskim priorytetem trzeba bedzie odpuścic i olać.
          • mujer_bonita Re: listy czego brakuje... 01.10.12, 21:16
            urquhart napisał:
            > > W związku z tym, że jednak mężczyźni mają inaczej a kobiety inaczej, zapy
            > tam pa
            > > nie: czy to, jaki jest dla Was partner w innych aspektach życia, przekład
            > a się
            > > na Wasze relacje łóżkowe?
            (...)
            > Żeby zrozumiec jak to wygląda z perspektywy chłopa...


            Urqu - od kiedy jesteś kobietą? Bo pytanie zostało skierowane do innych pań tutaj :)
        • mujer_bonita Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 21:22
          lina.jansson napisała:
          > W związku z tym, że jednak mężczyźni mają inaczej a kobiety inaczej, zapytam pa
          > nie: czy to, jaki jest dla Was partner w innych aspektach życia, przekłada się
          > na Wasze relacje łóżkowe? A może powinnam być ponad to, popracować nad rozdzie
          > leniem tych dwu sfer.

          Tak, przekłada się - nawet bardzo. Tylko u mnie jest równowaga więc działa bardzo na plus. Wyjście z nierównowagi jest wiele trudniejsze.

          Tak na szybko na myśl mi przychodzi - może napisz list z opisem (na spokojnie) jak się czujesz, kiedy traktuje Cię tak jak traktuje i jak to przekłada się na Twoją ochotę na seks?

          Na forum kojarzy mi się już podobny przypadek....
          • sootball Re: Rozwiązanie problemu. :) 01.10.12, 21:28
            E tam, niech się zacznie zachowywać, tak przez tydzień, dokładnie tak jak on.
            Ciekawe kiedy mu przejdzie ochota ;)
            Za trzecim razem kiedy go nazwie niekompetentnym imbecylem czy za trzynastym?
          • anais_nin666 Re: Rozwiązanie problemu. :) 08.10.12, 18:54
            mujer_bonita napisała:
            > lina.jansson napisała:
            > > W związku z tym, że jednak mężczyźni mają inaczej a kobiety inaczej, zapytam panie: czy to, jaki jest dla Was partner w innych aspektach życia, przekłada się na Wasze relacje łóżkowe?

            Oczywiście, że tak. Trudno bym miała chęć na seks z kolesiem, kt. cały dzień burczy, marudzi, ma focha lub nie zauważa mojej obecności. Na seks nakręca mnie uwaga i fajny klimat. Bez tego jedyne co chcę to zasnąć z dala od trutnia.
            Reasumując. Dobry klimat jest niezbędnym warunkiem seksu.
            Co innego kłótnia, zrodzona z konkretu, w kt. oboje dalismy sobie do wiwatu. Wtedy fajnie się godzi w łóżku, ale to inna sytuacja niż udowadnianie na każdym kroku, że się jest burakiem;)
        • bessie_blount Do liny 02.10.12, 15:15
          U nas sytuacja przedstawiała sie mniej więcej tak: 10 lat po ślubie, jedno dziecko 5 lat.
          Moje zarzuty: +40 kg, brak higieny, brak zainteresowania synem, brak zainteresowania moją satysfakcją seksualną plus przedwczesny wytrysk, brak zainteresowania sprawami domowymi zarówno typu sprzątanie, mycie garów jak i malowaniem, naprawianiem.
          Jego zarzuty: unikanie seksu, zbyt mało wspólnie spędzanego czasu, brak czułości, nadmierne samozosiowanie, nadmierne skupienie na synu, pomieszane priorytety "ważniejsze żeby było czysto w mieszkaniu niż żeby pobyć z mężem"
          Jak doszliśmy do kompromisu? Rozmowy. Trwające wiele godzin. Bolesne jak diabli, bo nikt nie lubi słyszeć zarzutów jakim kiepskim jest partnerem w życiu i łóżku. Co sprawiło, że nagle zaczęłlśmy szczerze ze sobą rozmawiać? Powód jest jednak trochę nietypowy. A może bardzo typowy. Mąż odkrył, że ma konkurencję. Że jest ktoś kto usilnie zabiega o moje względy. I mimo, że do niczego nie doszło, mąż dowiedział się, że jestem na granicy. Że mimo dotychczasowego oporu mogę w końcu ulec. To zmobilizowało go do walki. A kiedy ja zauważyłam, że naprawdę mu zależy na tym żeby naprawić nasze małżeństwo, sama ruszyłam do boju i zaczęło mi się znów chcieć starać. On poczuł, że może mnie stracić, a ja miałam wyrzuty sumienia, że w ogóle pozwoliłam na to żeby ktoś znalazł się tak blisko mnie.
          Nie odkryliśmy Ameryki stwierdzeniem, że wszysto jest ze sobą połączone. Prosty przykład: relacje z synem. Mąż nie potrafił nawiązać kontaktu z synem. Nie było wspólnego spędzania czasu, rozmów i zabaw. A dlaczego? Bo byłam zachłanna. Chciałam być ojco-matką bo taki wzorzec przekazała mi moja matka. Bo wydawało mi się, że jeśli mąż nie realizuje mojej wizji bycia tatą, to znaczy że jest do bani i to ja muszę zastąpić go w procesie wychowawczym. Bo tylko ja to potrafię zrobić najlepiej. A im bardziej mąż to widział tym bardziej się wycofywał. A ja tym bardziej próbowałam być ojcem. Zamknięte koło. I tak było z każdym problemem.
          Zarzuty każdej ze stron zostały omówione i wspólnie opracowaliśmy strategię działania. Próbujemy uczyć sie nowych zachowań, choć przyznam się że łatwe to nie jest. Ja musiałam wyluzować w wielu sprawach, nie wyrywać sie przed szereg jak to miałam dotychczas w zwyczaju. I okazało się, że kiedy pozwoliłam mężowi rozwinąć skrzydła okazuje się, że potrafi być zarówno fajnym facetem, cudownym kochankiem jak i super ojcem. A to, że ja miałam inne wyobrażenia? Trzeba było mi się nauczyć, że moje wyobrażenia nie są wzorcem postępowania dla innych :)
          Nie ma w tym naszym uzdrawianiu związku udziału żadnego specjalisty i pewnie popełniamy masę błędów, ale obydwoje wiemy teraz, że zalezy nam na naszym małżeństwie i sukces tkwi we wspólnym działaniu. I chyba to daje nam wiatr w żagle.
        • aandzia43 Re: Rozwiązanie problemu. :) 02.10.12, 22:30
          czy to, jaki jest dla Was partner w innych aspektach życia, przekłada się
          > na Wasze relacje łóżkowe?

          Przekłada się.

          > Jak każdy z nas mierzę innych własną miarą. Myślę, że gdybym słuchała piosenek,
          > które kogoś wkurzają, a ten ktoś poprosiłby mnie, żebym przestała, po prostu b
          > ym przestała. To nie jest kwestia głupich piosenek, naczyń, czy tonu, w jakim s
          > ię ktoś do mnie odnosi, tylko liczenia się z moimi uczuciami. Czego mi brakuje.

          No właśnie o to chodzi. O liczenie się z moimi uczuciami i potrzebami. Nie ma tego -> nie ma pociągu do faceta -> nie ma seksu.
      • prosty_facet Re: Rozwiązanie problemu. :) 08.10.12, 09:14
        delice_pice napisał:

        > na pewno doceni Twoje poświęcenie.

        Dzięki za taki sex - to już chyba lepiej zrobić sobie dobrze przy red..be.
    • kobieta_z_polnocy Re: głupi seks 01.10.12, 21:07
      No widzisz i już ci panowie odpowiedzieli zgodnie, że to twoja wina, bo mężowi nie dajesz. ;)

      Daj sobie spokój, wśród forumowych frustratów nie znajdziesz zrozumienia. Nie dość, że wiedzą doskonale co w twojej podświadomości siedzi, to jeszcze solidarnie stoją za twoim mężem, bo przecież najwyraźniej abstynencja seksualna usprawiedliwia wszystko.

      Twój mąż przypomina mi trochę byka walącego bezmyślnie w ścianę, chociaż dwa kroki obok są otwarte drzwi: ty mu wprost mówisz, czemu seksu nie ma, a ten.. no cóż, wciąż wie lepiej niż ty sama, podobnie zresztą jak koledzy z forum ;)

      Nie dziwię ci się wcale. Co to za przyjemność przebywania z człowiekiem, który wprawia cię w dyskomfort psychiczny? Jak tu w ogóle można mówić o pożądaniu? Niby się tłucze od rana o tym, że u wielu kobiet emocje są ważne, że nie tak łatwo jest im czasem rozdzielić cielesność od pozostałych sfer, ale jak widzisz, to są tylko "psychologiczne pierdoły".

      • sabat77 Re: głupi seks 01.10.12, 21:17
        Tylko dlaczego mezczyzna ma rozumiec kobiete, a kobieta mezczyzny nie musi ? Tego prostego faktu nie dostrzegacie.
        mezczyzna w zwiazku ma bacznie sledzic co pani kobieta raczy miec na mysli. Stad juz tylko o krok od skakania przez plonace obrecze i aportowanie na sygnal.
        a gdy juz mezczyzna zmieni sie w tego pieska, to nagle staje sie malo atrakcyjny, nudny, kiepski w lozku - i szuka sie kolejnego zywiciela :)
        • sootball Re: głupi seks 01.10.12, 21:33
          Ha, właśnie tu tkwi ten szkopuł.
          W rozmowie dochodzicie jak kto co postrzega i kto czego potrzebuje, oraz OCZEKUJE.
          Artykułowanie oczekiwań, tych rzeczy, bez których, jak wyraźnie zaznaczacie, nie możecie się obejść. Nie masz sie zmieniać w pieska. Masz prawo oczekiwać i masz prawo wymagać w zamian.

          Tymczasem w przypadku założycielki wątku, ten facet nie musi się domyślać i zgadywać, ona mu wyraźnie mówi co i jak, a on to najzwyczajniej w świecie ignoruje.
        • mujer_bonita Re: głupi seks 01.10.12, 21:34
          sabat77 napisał:
          > Tylko dlaczego mezczyzna ma rozumiec kobiete, a kobieta mezczyzny nie musi ? Te
          > go prostego faktu nie dostrzegacie.

          A kto pisze, że nie musi? Problem polega na tym, że forumowi panowie myślą, że nie tylko musi zrozumieć ale musi też zrobić, żeby jemu było lepiej. A facet nie musi nawet zrozumieć. Ba! To przecież nie w jego naturze leży zrozumieć a co dopiero cokolwiek zrobić :)

          > mezczyzna w zwiazku ma bacznie sledzic co pani kobieta raczy miec na mysli.

          No tak. Mężczyzn proste stwierdzenie 'nie podnoś głosu' zwyczajnie przerasta :) Nie bardzo wiem czego tam się domyślać ale tam musi coś bardzo skomplikowanego być :)
          • sootball Re: głupi seks 01.10.12, 21:36
            dobre ;)
          • lina.jansson Re: głupi seks 01.10.12, 23:03
            Dzięki za te ostatnie wpisy. Już niekiedy czułam się jak idiotka, no bo w sumie czy ja mówię coś skomplikowanego, żeby mnie inteligentny facet z wyższym wyksz. nie zrozumiał? Otóż to, sprawa jest tak prosta, że nie powinno być sprawy. Porównanie do byka walącego w ścianę jest w 10. To taki charakter: "nie będzie mi baba rozkazywała". Więc więcej rzeczy również sie nie dzieje :P I to nie na zasadzie odwetu, raczej w myśl przysłowia: jak sobie pościelisz...itp.

            Wcale się nie plączę w zeznaniach, czy jak tam ktoś wyżej napisał. Życie nie jest czarno- białe. Po co tu jestem, żeby sobie pofantazjować? Rady potrzebuję więc piszę jak umiem, a że ktoś czyta między wierszami czego nie ma, to ja podziwiam wyobraźni. Albo może braku wyobraźni.
            Dlaczego taki tytuł. Ot, taki, żeby nie powielać tych, co już są.
            • yoric Re: głupi seks 01.10.12, 23:38
              > Rady potrzebuję więc piszę jak umiem

              no nie bardzo. Potrzebujesz grupy wsparcia, która zjawia się na wezwanie :)
              • bessie_blount Re: głupi seks 02.10.12, 10:42
                A skąd ten wniosek?
            • sabat77 inny seks 02.10.12, 10:42
              Ciekawi mnie co zrobisz, jak okaze sie, ze twoj prawy i sprawiedliwy maz wzgardzil twoim glupim seksem i zaczal szukac go w majtkach innej kobiety ? Bo wiesz, ze jest taka opcja, prawda ?
              • bessie_blount Re: inny seks 02.10.12, 10:44
                Ciekawa jestem co być Ty jej poradził? Ma rozkładać nogi bez względu na swoje potrzeby bo inaczej mąż jej boki zrobi?
                • sabat77 Re: inny seks 02.10.12, 10:48
                  Przeciez jej poradzilem - pozwolic mu te boki robic, i to nie kazac mu sie domyslec, ale powiedziec wprost.
                  • bessie_blount Re: inny seks 02.10.12, 13:39
                    A skąd pewność, że mąż ma na to ochotę? A co jeśli powie, że nie jest zainteresowany skokiem w bok?
        • bessie_blount Re: głupi seks 02.10.12, 07:31
          sabat77 napisał:

          > a gdy juz mezczyzna zmieni sie w tego pieska, to nagle staje sie malo atrakcyjn
          > y, nudny, kiepski w lozku - i szuka sie kolejnego zywiciela :)

          Spełnianie pozałóżkowych oczekiwań kobiety nie oznacza automatycznie dupowatości.
          • sabat77 Re: głupi seks 02.10.12, 08:13
            Spelnianie czyichkolwiek oczekiwan oznacza uleglosc i jako takie jest odbierane. Szczegolnie ze oczekiwania mnoza sie.
            kobieta najpierw robi z mezczyzny papucia a potem traci nim zainteresowanie.
            to zlota regula wiekszosci zwiazkow jakie znam.
            atrakcyjni pozostaja wylacznie ci co nie dali sie spapuciowac.
            gornolotne partnerstwo to bajka, na dluzsza mete nie zadzialalo w zadnym znanym mi ukladzie damsko meskim.

            Inna sprawa, ze mianem partnerstwa bluszcze zwykly nazywac czolganie meza po zwiazkowym poligonie. Ona odbiera to jako partnerstwo, nawet irracjonalnie w to wierzy - bo przeciez jej oczekiwania sa spelniane, a sama pewnie tez cos z siebie daje (w swoim mniemaniu) wiec to musi byc to partnerstwo.
            • urquhart Re: głupi seks 02.10.12, 09:01
              sabat77 napisał:
              > Inna sprawa, ze mianem partnerstwa bluszcze zwykly nazywac czolganie meza po zw
              > iazkowym poligonie. Ona odbiera to jako partnerstwo, nawet irracjonalnie w to w
              > ierzy - bo przeciez jej oczekiwania sa spelniane, a sama pewnie tez cos z siebi
              > e daje (w swoim mniemaniu) wiec to musi byc to partnerstwo.

              Zobacz wątek obok o typach kobiet od księzniczki do modliszki. Myśle że wszystkie aktywistki widzą w sobie kobietę-partnera na przekór wszystkim oczywistym ich cechom które tu ujawniają.
              Podczas gdy rzeczczywistośc jest brutalna i to dość rzadki typ kobiet z jakim sie można spotkać, i jeszcze mało wymaga odpowiedniego mężczyzny który z nią zagra (a nie będzie pozwalał się walić w łeb jak w przypadku powyżej). Ale warto się orientować w temacie żeby je rozpoznać.
            • niezapominajka333 Re: głupi seks 02.10.12, 09:06
              "...Spelnianie czyichkolwiek oczekiwan oznacza uleglosc i jako takie jest odbierane..."
              Sabat, ja tylko przypomnę, jakby Ci umknął ten drobny fakt, że olewanie oczekiwań też seksu nie zapewnia. Zdaje się, że w tym konkretnym przypadku pan stosuje olewanie już dość długo i jeszcze nie zauważył, że nie działa.
              Zdradzę Ci też, że wszelkie rady typu schudnij, nie leż jak kłoda, nie zrzędź, załóż erotyczną bieliznę też są g.... warte. Jak widać po lekturze tego forum niczego nie gwarantują.

              Jakże budujący jest fakt, że panowie z tego forum, w odróżnieniu od pań, nie tworzą towarzystwa wzajemnej adoracji...
              • urquhart Re: głupi seks 02.10.12, 09:12
                niezapominajka333 napisała:
                > Jakże budujący jest fakt, że panowie z tego forum, w odróżnieniu od pań, nie tw
                > orzą towarzystwa wzajemnej adoracji...

                Kto jak kto ale Ty Niezapominajko dobrze wiesz że wiele osób co chciało rozwiązania problemów, znalazło je dzięki refleksji i zrozumienia uczuć motywów drugiej strony związku na tym forum.
                Pani Beton ewidentnie chce czegoś innego.
                • 0graszka Re: też tak mam/miałam 02.10.12, 09:25
                  Lino, muszę Ci napisać, że mogę się w 100% podpisać pod Twoim pierwszym postem. Właściwie, kiedy go czytałam, miałam wrażenie, że sama go napisałam. Otwierałam ze zdumienia oczy, i czułam się jak bym czytała o sobie.

                  lina.jansson napisała:

                  > Hallo-kitty, tak, kręci mnie ciepło, szacunek, okazywana sympatia. Może jestem
                  > skrzywiona, ale naprawdę mnie to kręci. To wcale nie znaczy, że w łóżku facet j
                  > est "miękki", prawda?:)

                  Lino mam, a właściwie miałam tak samo. Rozstałam się z mężem. Kręciło mnie kiedy był ciepły, kiedy mądrze postępował z dziećmi, kiedy nie przeklinał, kiedy normalnie ze mną rozmawiał. Ale to tak rzadko miało miejsce, że rzadko kiedy miałam ochotę na seks z nim.

                  > W związku z tym, że jednak mężczyźni mają inaczej a kobiety inaczej, zapytam pa
                  > nie: czy to, jaki jest dla Was partner w innych aspektach życia, przekłada się
                  > na Wasze relacje łóżkowe?

                  Przekładało się w 100%.

                  A może powinnam być ponad to, popracować nad rozdzie
                  > leniem tych dwu sfer. Seks może nie jest priorytetem w moim życiu, ale chciałab
                  > ym mieć normalny, zdrowy związek z moim mężem. Nie jest tak, że wypięłam się na
                  > męża i zwalam na niego winę. To dla mnie trudne iść do łóżka bez komfortu emoc
                  > jonalnego. Co mam poradzić na to, że seks nie jest dla mnie tylko aktem pociera
                  > nia naskórka w celu uzyskania przyjemności.

                  Próbowałam tego. Wlewałam w siebie pół butli wina i jego chamstwo przestawało mieć znaczenie. Ale to była zła droga. Po czasie spowodowało, że straciłam do siebie szacunek. Nie polecam.

                  > Co do zalet męża, są oczywiście. Jest pracowity, odpowiedzialny, opiekuńczy, in
                  > teligentny, z wysoką samooceną:)
                  Zastanawiam się, czy to nie ten seam facet. Chociaż chyba nie. Mój był jeszcze przemocowcem.
                • niezapominajka333 Re: głupi seks 05.10.12, 14:17
                  Urqu, Lina nie jest betonem.
                  Trudno jest zachować dystans do swojej sytuacji. Gdyby napisał tu jej mąż, to nie wspomniałby ani słowem o swoim zachowaniu, a cały nacisk położyłby na brak seksu. Przecież on tak się stara, pracuje dla rodziny, a żona jakieś dyrdymały wymyśla, żeby wymigać się od seksu.
                  Poza tym, my naprawdę mamy za mało danych, żeby upierać się przy jakiejś wersji. Nie wiemy, jaki był ten seks wcześniej. Nie wiemy, jakiego seksu oczekuje mąż Liny. Może jest wysokolibidowy, ale niskoerotyczny. Może potrzebuje tylko spuścić z krzyża i wcale mu nie zależy na tym, żeby żona była namiętną kochanką. Nie mamy pojęcia, jak wyglądał ich seks, gdy jeszcze był? Czy autorka w ogóle ma potrzeby seksualne? Odczuwa podniecenie w jakiejkolwiek sytuacji, czy kiedykolwiek w ostatnim czasie sama inicjowała seks? Czy porno (ew. jakaś "romantyczno-erotyczna" literatura bądź filmy) wywołuje podniecenie, obrzydzenie czy obojętność.

                  Kobieta napisała to, do czego sama doszła. Czy to takie dziwne, że trzeba trochę czasu, żeby przyjąć do wiadomości i przetrawić inny punkt widzenia, niż ten, według którego wszystko nam się zgadza i mimo naszych starań jesteśmy zupełnie bezsilni wobec bezmyślnego uporu partnera.



                • anais_nin666 Re: głupi seks 08.10.12, 19:21
                  urquhart napisał:
                  >
                  > Kto jak kto ale Ty Niezapominajko dobrze wiesz że wiele osób co chciało rozwiązania problemów, znalazło je dzięki refleksji i zrozumienia uczuć motywów drugiej strony związku na tym forum.

                  Ja wiem, że moja próba zrozumienia czegokolwiek, a potem wcielenia w czyn przemyśleń nie dała niczego. Bo tylko ja chciałam zrozumieć, a druga strona chciała stać dokładnie w tym samym miejscu co stała. Nie miała chęci ruszyć się choćby o krok. W tej sytuacji można znieśc jajko, a i tak nic z tego nie wyjdzie.
                  Dziś, już po rozwodzie, nawet eks to zauważa;)

                  > Pani Beton ewidentnie chce czegoś innego.

                  Na pewno nie chce oceny, którą jej właśnie fundujesz. To nie buduje. Więcej jej da potępiana "grupa wsparcia" niż obelgi pt. "beton". Takie komentarze nie wnosza niczego poza sugestią, że ich autor jest niepotrzebnie chamowaty.

                  Grupa wsparcia zaś ma tę wielką zaletę, że składa się z osób, które po pierwsze są kobietami i znają z własnego doswiadczenia problem, po drugie często wiedzą, że niestety autorka ma dużo racji, gdy pisze, że burczenie męża i jego niechęc do jakiejkolwiek komunikacji niczego nie buduje, a już na pewno nie tworzy potrzeby seksu.
                  Kobieta nie jest dmuchana lalą, która można cały dzień przerzucać z kąta w kąt, a wieczorem wydymać;) Ma coś takiego jak oczekiwania, potrzeby, np. szacunku czy uwagi. I nie nalezy tego mylić z potrzebą dominowania nad partnerem czy wstawienia go w bambosze ciepłych kluch. Te 2 sprawy można pięknie rozgraniczyć. Ale do tego potrzebna jest wola mężczyny, któremu często zwyczajnie jest być wygodnie bucem;) Dopiero jakieś dramatyczne decyzje, typu "rozstańmy się" prowadzą do wytrącenia takiego buca z jego drzemki i uświadomienia sobie, że praca winna być podjęta przez obie strony. Inaczej nie ma mowy o sukcesie...
                  • that.bitch.is.sick beton 08.10.12, 21:21
                    anais_nin666 napisała:


                    > Kobieta nie jest dmuchana lalą, która można cały dzień przerzucać z kąta w kąt,
                    > a wieczorem wydymać;) Ma coś takiego jak oczekiwania, potrzeby, np. szacunku c
                    > zy uwagi. I nie nalezy tego mylić z potrzebą dominowania nad partnerem czy wsta
                    > wienia go w bambosze ciepłych kluch. Te 2 sprawy można pięknie rozgraniczyć. Al
                    > e do tego potrzebna jest wola mężczyny, któremu często zwyczajnie jest być wygo
                    > dnie bucem;) Dopiero jakieś dramatyczne decyzje, typu "rozstańmy się" prowadzą
                    > do wytrącenia takiego buca z jego drzemki i uświadomienia sobie, że praca winna
                    > być podjęta przez obie strony. Inaczej nie ma mowy o sukcesie...
                    >
                    właśnie nazywanie bucem osoby o której się nic nie wie, a wszystko inne podsuwa neurotyczna wyobraźnia doskonale obrazuje podejście które tu zostało określone...niestety ile byście się drogie panie nie kopały z koniem i podjudzały nawzajem to z tym bucem właśnie rzeczona pani sobie życie ułożyła, nie z wami "przyjaciółeczkami" i to od jego akceptacji wspólnych planów będzie zależał sukces. Na tym właśnie polega jałowość waszych wywodów, bez dogadania się z facetami nic nie wskóracie i druga strona musi na te szumne koncepcje wyrazić zgodę:), zawsze się można jednak pomiotać na forum, poudawać że wreszcie sobie mogę porządzić:), bo jak przychodzi co do czego, to w realu jakoś się okazuje że faceci są wam potrzebni. I nie ma aż tylu chętnych na wasze wdzięki abyście sobie mogły wybierać samych feministów:). Lądujecie więc z bucami(bo kto normalny by wytrzymał w betonie) i szukacie wsparcia płacząc na forum. Czy się rozstaniecie? Oczywiście że nie:), jedyne co możecie zrobić to sobie anonimowo powyzywać a w domku po cichu renegocjować kontrakt płci:) Powodzenia.
                    • anais_nin666 Re: beton 08.10.12, 22:44
                      that.bitch.is.sick, czytanie ze zrozumieniem przydaje się w zyciu;)
                      Gdy piszę o pracy podjętej przez OBIE strony nie mam na myśli wyżalania się przyjaciółeczkom, a własnie pracę. Jej i jego.
                      Buc = ktoś mało przyjemny, wiecznie skwaszony. Tak mówi definicja miejskiego słownika slangu. Z opisu postaci (krzyki, burczenie itp.) mąż autorki wątku takim się zdaje. Jasne, to tylko jej opis. Nie ma tu jednak żadnego naddatku z mej strony i nie potrzeba ani neurotycznej wyobraźni ani kopania z koniem. Ot, ujęcie w 1 słowo opisu postaci.
                      Natomiast autorka wątku nie płacze tylko pyta. Docieka. Zastanawia się. Szuka wyjścia. To, że nie szuka wyjścia w sposób, który ten czy ów jej podsuwa jeszcze nie stawia jej w pozycji betonu.
                      Jałowe nie sa dyskusje w tym wątku, a brak działań. To jest jałowe.
                      Próba, choćby zrozumienia problemu (nie tylko jej, ale i jego postaw, którą to postawę niektórzy panowie starają się tłumaczyć), już jest ucieczką od jałowości.

                      Na pytanie - czy się rozstaną odpowiedzi nie znasz ani Ty, ani ja. Nic nie jest oczywiste;) Na pytanie czy ja się rozstałam, bo pytanie było skierowane do wszystkich "przyjaciółeczek" - tak, rozstałam się. Na szczęście wokół wielu chętnych feministów;)

                      Wątku nie czytałam od A do Z, ale to co czytałam nie przyniosło mi ani jednej informacji, że mężczyźni nie sa autorce wątku czy jej "przyjaciółkom" potrzebni. Są. Mężczyźni zawsze;) Nie czytałam też na tyle uważnie, by dostrzec gdzies podjudzanie, a już na pewno nie w swojej odpowiedzi, żeby je dostrzec trzeba naprawdę dużo neurotycznej wyobraźni:P


                    • mujer_bonita Re: beton 08.10.12, 23:51
                      that.bitch.is.sick napisała:
                      > ciółeczkami" i to od jego akceptacji wspólnych planów będzie zależał sukces. Na
                      > tym właśnie polega jałowość waszych wywodów, bez dogadania się z facetami nic
                      > nie wskóracie i druga strona musi na te szumne koncepcje wyrazić zgodę:), zawsz
                      > e się można jednak pomiotać na forum, poudawać że wreszcie sobie mogę porządzić
                      > :),

                      Wiesz Bitch - ja rozumiem, że Twoja agresja wobec kobiet bierze się z odrzucenia przez 'przyjaciółeczki' z powodu takiego a nie innego podejścia do pewnych kwestii ale tutaj naprawdę wypowiadają się kobiety z doświadczeniem i w szczęśliwych związkach. Obrażanie tych kobiet i obrażanie się na rzeczywistość świadczy jedynie o Twoim niskim poziomie.

                      > I nie ma aż tylu chętnych na wasze wdzięki abyście sobie mogły wyb
                      > ierać samych feministów:). Lądujecie więc z bucami(bo kto normalny by wytrzymał
                      > w betonie) i szukacie wsparcia płacząc na forum.

                      A ile jest amatorek męskich buców traktujących kobietę jak dmuchaną lalę do rżnięcia? Wiesz przecież Bitch, że jesteś w mniejszości :)

                      Życie to sztuka kompromisów - obie strony z czegoś rezygnują, żeby dostać coś więcej dla nich wartego. Ważne jest, żeby w tej wymianie nie zatracić siebie takiej jaką się jest niezależnie co takie 'Bitch' o tym sądzą. I dlatego miło jest mieć wsparcie osób, które Cię rozumieją.
                      • urquhart „to co, ja mam się zmuszać?” 09.10.12, 00:25
                        mujer_bonita napisała:
                        > A ile jest amatorek męskich buców traktujących kobietę jak dmuchaną lalę do rżn
                        > ięcia? Wiesz przecież Bitch, że jesteś w mniejszości :) (...)
                        > Życie to sztuka kompromisów - obie strony z czegoś rezygnują, żeby dostać coś w
                        > ięcej dla nich wartego. Ważne jest, żeby w tej wymianie nie zatracić siebie tak


                        Generalnie, dla zamożonego głodem to i lala jest atrakcją. I łatwo go wyśmiać że poleci na ochłapy. Wygodnie zdeprecjonować i seks w związku sprowadzić do tematu dmuchanej lali. Widać twóją propozycje konsesusu po takim przejaskrawianiu. Proponuję spojrzeć jak taki problem przedstawia prowadząca terapię, która szuka dróg rozwiązania, a nie winnego i eskalowania konfliktu.
                        >>>
                        Na terapii par mężowie często pytają żony: „Dlaczego mnie odpychasz? Czemu mówisz, że mężczyźni chcą tylko tego?”. Staram się wtedy pokazać kobietom, ile tracą, odrzucając męskie pożądanie. W nim jest wiele uczuć, których mężczyźni inaczej nie umieją okazać. Kobiety słuchają mnie, a potem mówią: „to co, ja mam się zmuszać?”. Nie, pogadaj z przyjaciółką, z psychoterapeutką, dlaczego nie chcesz seksu. Kobieta, która czuje się obrażona męską seksualnością, zwykle jest zagubiona w swojej kobiecości. Nie akceptując jej, nie czuje się istotą seksualną. Może dlatego, że jej matka uznawała seks za coś brudnego. Nie sypiała z jej ojcem, a kiedy w filmie były „sceny”, zasłaniała córce oczy? Jeśli tak, to trzeba o tym otwarcie powiedzieć mężowi. Wtedy można przez jakiś czas tylko pieścić się, bez seksu. Nauczyć się też sprawiać sobie inne przyjemności. On zabierze ją do kina, ona pójdzie z nim na mecz, on jej coś pysznego ugotuje, ona pomasuje mu stopy.(...)
                        – 20-latek, który ma wzwód jak skała i jedyne, o czym marzy, to seks, może nie zdawać sobie sprawy, że jego pragnienie fizycznej bliskości z kobietą to także pragnienie czułości. Ale im mężczyzna starszy, tym lepiej o tym wie. Niestety i tu pojawiają się problemy. Kobieta chce być przytulana, ale wścieka się, że on to robi tylko, kiedy idą do łóżka. Złości się, że gdy sama go przytula, on odbiera to jako zaproszenie do seksu. Ja postawiłabym ważne pytanie: ile twój mężczyzna ma w waszym związku czułości? Jeżeli mało, przytulanie wywoła w nim łańcuch emocji i reakcji, na końcu których jest wzwód. Jeśli wiele, częściej będzie bezinteresownie czuły. Seks nie jest już wtedy jedyną drogą do bliskości.

                        zwierciadlo.pl/2012/seks/erotyka/katarzyna-miller-sposob-na-mezczyzne
                      • that.bitch.is.sick Re: beton 09.10.12, 09:21
                        mujer_bonita napisała:


                        > A ile jest amatorek męskich buców traktujących kobietę jak dmuchaną lalę do rżn
                        > ięcia? Wiesz przecież Bitch, że jesteś w mniejszości :)
                        >
                        > Życie to sztuka kompromisów - obie strony z czegoś rezygnują, żeby dostać coś w
                        > ięcej dla nich wartego. Ważne jest, żeby w tej wymianie nie zatracić siebie tak
                        > iej jaką się jest niezależnie co takie 'Bitch' o tym sądzą. I dlatego miło jest
                        > mieć wsparcie osób, które Cię rozumieją.
                        >
                        Człowieku, jaką lalę do rżnięcia?! Wy się do psychiatry nadajecie:)przecież, po to wchodzicie na takie fora gdzie różne niepozbierane osoby piszą pod wpływem emocji bo będą potwierdzać wasze neurotyczne urojenia, bo rzeczywistość nie spełnia oczekiwań. najlepiej stworzyć sobie w umyśle obraz wroga i szukać go wokół na podstawie rożnych poszlak. Żal:) Histeria, fiksacja i klapki na oczach. Nie mówię że urquhart nie jest tu w tym samym celu.
                        • that.bitch.is.sick wtf!? 09.10.12, 09:59
                          Jeśli w każdej relacji, często wynikającej z nieporozumień albo z naturalnych różnic między płciami, będziecie się doszukiwać przemocy, opresji i celowego działania to od razu się ubierajcie w kaftan bo kontakty z mężczyznami was wpędzą do psychiatryka. Nie wiem kogo Ty masz bonita, ale to być może święta postać która rozumie Twoje upośledzenie:), nie wszyscy mężczyźni mają obowiązek pochylać się nad ofiarami szkodliwej ideologii i nie każdej kobiecie taki się trafi. Większość też kobiet potrzebuje mężczyzn, więc dobrze by było radzić jak się porozumieć a nie buntować kobietę przeciwko mężowi, eskalując i antycypując jego podejście do niej którego nie znacie i opieracie się na opisie.

                          P.S. Nie odrzuciły mnie kobiety, naprawdę nie same spaczone żyją na świecie.
                          • mujer_bonita Re: wtf!? 09.10.12, 10:19
                            that.bitch.is.sick napisała:
                            > Jeśli w każdej relacji, często wynikającej z nieporozumień albo z naturalnych r
                            > óżnic między płciami, będziecie się doszukiwać przemocy, opresji i celowego dz
                            > iałania to od razu się ubierajcie w kaftan bo kontakty z mężczyznami was wpędzą
                            > do psychiatryka.

                            Jedyny dyskutantem non-stop używającym w tej dyskusji słów 'przemoc', 'opresja' itp. jesteś Ty Bitch. Zastanów się chwilę nad sobą, bo to na jakąś manię prześladowczą wygląda ;)

                            Przykro mi, że kobiety Cię nie rozumieją więc musisz histerycznie atakować 'szkodliwą ideologię', której nawet nie rozumiesz. Bijesz na oślep nie czytając co jest napisane. Nie rozumiesz, że 'porozumienie' czy 'komrpomis' to nie jest spełnienie wszystkich wymagań mężczyzny, żeby w końcu ktoś Cię zechciał.

                            PS. Wierzę, że jest parę kobiet takich jak Ty, które Cię rozumieją. Ale większość jest inna nie da się ukryć. Gdyby nie bolało Cię, że Cię odrzuciły nie czułabyś tak silniej agresji wobec nich. Plujesz na 'spaczone' Twoim zdaniem kobiety zamiast dostrzegać piękno tego, że się różnimy. Osoba zadowolona i pewna swegeo światopoglądu tak nie robi.

                            --
                            Uzależnienie
                            • mujer_bonita Re: wtf!? 09.10.12, 11:49
                              mujer_bonita napisała:
                              > Jedyny dyskutantem non-stop używającym w tej dyskusji słów 'przemoc', 'opresja'
                              > itp. jesteś Ty Bitch. Zastanów się chwilę nad sobą, bo to na jakąś manię prześ
                              > ladowczą wygląda ;)

                              Pozwoliłam sobie policzyć użycie słowa 'przemoc' w tej dyskusji w różnych odmianach
                              Bitch - 3 razy
                              Sabat - 1 raz
                              Yoric - 1 raz
                              0raszka - 1 raz (w odniesieniu do swojego męża, nie autora wątku)

                              Czyż to nie piękny przykład na to, że forumowa klika nie czyta tylko wali na ślepo swoim schematem?
                              • urquhart wali na ślepo swoim schematem? 09.10.12, 14:16
                                mujer_bonita napisała:
                                > Pozwoliłam sobie policzyć użycie słowa 'przemoc' w tej dyskusji w różnych odmia
                                > nach(...)
                                >Czyż to nie piękny przykład na to, że forumowa klika nie czyta tylko wali na śl
                                > epo swoim schematem?

                                A ja pozwoliłem sobie policzyć "przemoc" na bswm ogólnie i na tej podstawie wytypować potencjalnych przemocowców jadących schematem: :)

                                urquhart - 107
                                mujer_bonita - 85
                                andzia43 - 61
                                yoric - 34
                                t.b.i.s. - 34
                                bluenote1 - 33
                                • mujer_bonita A słowo 'kontekst' Pan zna? 09.10.12, 17:57
                                  urquhart napisał:
                                  > A ja pozwoliłem sobie policzyć "przemoc" na bswm ogólnie i na tej podstawie wyt
                                  > ypować potencjalnych przemocowców jadących schematem: :)

                                  Rozkład zapewne zbliżony do ogólnej liczby postów.

                                  Wiesz co to 'kontekst'? Jeżeli przy tym wyszukiwaniu wejdziesz w opcje pokazywania wątków to zobaczysz, że większość przypadków użycia tego słowa wiąże się dyskusjami na ten temat.

                                  Swoją drogą - sprawdź jeszcze użycie słowa 'kompromis' ;)
              • sabat77 Re: głupi seks 02.10.12, 09:23
                Niezapominajko, czesto prawda jest jedna i dosc smutna - zwiazki przezywaja sie, wyczerpuje wzajemna atrakcyjnosc i juz nic nie pomoze.
                zona przystojnego biznesmena zdradzi go z wygladajacym jak mapla robotnikiem budowlanym, a maz pieknej i eleganckiej kobiety zrobi skok w bok w objecia umalowanej i wytapetowanej kretynki z dyskoteki.
                Kiedy znamy sie juz dlugie lata, czasem przestajemy nawzajem sie poociagac i nic tego nie zmieni.
                cudowne przemiany moga jedynie ulatwic realizacje potrzeb poza ukladem. I na to wplyw maja bezdyskusyjny.
                • urquhart Re: głupi seks 02.10.12, 09:33
                  sabat77 napisał:
                  > zona przystojnego biznesmena zdradzi go z wygladajacym jak mapla robotnikiem bu
                  > dowlanym, a maz pieknej i eleganckiej kobiety zrobi skok w bok w objecia umalow
                  > anej i wytapetowanej kretynki z dyskoteki.
                  > Kiedy znamy sie juz dlugie lata, czasem przestajemy nawzajem sie poociagac i ni
                  > c tego nie zmieni.

                  Pilolisz Sabat.
                  Statki cięższe od powietrza latają mimo prawa powszechnej grawitacji.
                  Jest inżynieria i jest prawo ekonomii, czy ryzyko sie opłaca bo ile możesz zyskać a jak cenne jest co ryzykujesz ze stracisz.
                • abrigado Re: głupi seks 02.10.12, 09:39
                  sabat - mam nadzieję, ze piszesz to nie po to zeby się nad soba użaleać tylko żeby coś ze sobą zrobić.
                  kwestia tylko czego ty chcesz?
                  więc bierz dupe w troki i przestań pozować na obrażonego na rzeczywistośc rycerza ;P
                  • sabat77 Re: głupi seks 02.10.12, 10:11
                    Ejjjj... Skoro wiesz, ze to tylko poza, to czemu sie dasasz, gdy rycerz mruga porozumiewawczo okiem :) ?

                    BTW. Spodziewasz sie wyznan na forum ? Nie badz dzieckiem.
              • mujer_bonita Re: głupi seks 02.10.12, 18:52
                niezapominajka333 napisała:
                > Sabat, ja tylko przypomnę, jakby Ci umknął ten drobny fakt, że olewanie oczekiw
                > ań też seksu nie zapewnia. Zdaje się, że w tym konkretnym przypadku pan stosuje
                > olewanie już dość długo i jeszcze nie zauważył, że nie działa.

                Dla głosicieli teorii Macho na tym forum niestety ten przykład jest bardzo niewygodny. Jak to? Facet stosuje się do zaleceń Urqu czy Yorica i seksu nie ma? No to hajda na babkę - zdepczmy ją, zdeprecjonujmy i teoria się utrzyma :)

                A tutaj... nadal pudło :D :D :D Aż miło się czyta jak panowie się wiją. Jak podchodzą z nieufnością i agresją do każdego słowa. Jak walczą o własne poglądy. A seksu od tego niet :D
                • urquhart he, he, he 02.10.12, 19:02
                  mujer_bonita napisała:
                  > Aż miło się czyta jak panowie się wiją. Jak pod
                  > chodzą z nieufnością i agresją do każdego słowa. Jak walczą o własne poglądy. A
                  > seksu od tego niet :D

                  Przynajmniej napisałaś wprost co tak tu lubisz i co Cię naprawde wkręca.

                  :)
                  • sabat77 Re: he, he, he 02.10.12, 19:08
                    No chyba nie miales watpliwosci co do tych zapedow... ? Rzadko spotyka sie tak agresywne osoby, wspolczuje jej partnerowi - na dluzsza mete nie ma z nia szans...
                    • mujer_bonita Klasyk z jematki :) 02.10.12, 19:17
                      sabat77 napisał:
                      > No chyba nie miales watpliwosci co do tych zapedow... ? Rzadko spotyka sie tak
                      > agresywne osoby, wspolczuje jej partnerowi - na dluzsza mete nie ma z nia szans

                      'Współczuję...' - to taki klasyk z ematki :) Jakoś się nie dziwię, że tutaj Sabat nim rzuca - to takie symptomatyczne :)

                      A mój partner pozdrawia z kanapy obok. Na szczęście to mężczyzna, nie chłopiec więc z silną babą radzi sobie doskonale :) Na bardzo dłuższą metę :)
                      • urquhart Re: Klasyk z jematki :) 02.10.12, 19:28
                        mujer_bonita napisała:
                        > A mój partner pozdrawia z kanapy obok. Na szczęście to mężczyzna, nie chłopiec
                        > więc z silną babą radzi sobie doskonale :) Na bardzo dłuższą metę :)

                        A wiesz Bonitka że to świetny temat na następny ciekawy osobny wątek?
                        Jak mężczyzna ma sobie poradzić w związku z naprawdę silną babą?
                        Swoją drogą sekrety i szczegóły Waszej sypialni to faktycznie ciekawa sprawa!
                        • mujer_bonita Re: Klasyk z jematki :) 02.10.12, 19:33
                          urquhart napisał:
                          > Jak mężczyzna ma sobie poradzić w związku z naprawdę silną babą?

                          Ha! Na szybko chłop odpowiedział: 'Pejczykiem' :P
                          • urquhart Re: Klasyk z jematki :) 02.10.12, 19:36
                            mujer_bonita napisała:
                            > Ha! Na szybko chłop odpowiedział: 'Pejczykiem' :P

                            Ja tam preferuję palcat :)
                    • yoric Re: he, he, he 03.10.12, 00:47
                      > No chyba nie miales watpliwosci co do tych zapedow... ? Rzadko spotyka sie tak
                      > agresywne osoby, wspolczuje jej partnerowi - na dluzsza mete nie ma z nia szans

                      też się zastanawiałem, ale potem spojrzałem na 'feministki' z mojego otoczenia, które werbalnie wywijają szabelką dopóki ich facet nie przykręci - to chodzą jak w zegarku.
                      Trochę jak z poetą, który się podpali, napisze odę do młodości i wyjdzie na balkon wygrażać światu pięścią. Ale się zasapie, zawieje go, więc zakaszle i wróci do chałupy przykryć się kocykiem.
                      • hello-kitty2 Re: he, he, he 03.10.12, 13:30
                        yoric napisał:

                        > też się zastanawiałem, ale potem spojrzałem na 'feministki' z mojego otoczenia,
                        > które werbalnie wywijają szabelką dopóki ich facet nie przykręci - to chodzą j
                        > ak w zegarku.
                        > Trochę jak z poetą, który się podpali, napisze odę do młodości i wyjdzie na bal
                        > kon wygrażać światu pięścią. Ale się zasapie, zawieje go, więc zakaszle i wróci
                        > do chałupy przykryć się kocykiem.

                        Dobry tekst. Do mnie tam najlepiej przemawia jezyk businessu :)
                      • mujer_bonita Re: he, he, he 04.10.12, 23:16
                        yoric napisał:
                        > też się zastanawiałem, ale potem spojrzałem na 'feministki' z mojego otoczenia,
                        > które werbalnie wywijają szabelką dopóki ich facet nie przykręci - to chodzą j
                        > ak w zegarku.

                        Jakież to znamienne - forumowi 'eksperci' znają tylko jedną, jedynie słuszną formę związku - opartą na dominacji mężczyzny. Jeżeli kobieta twierdzi, że nie jest zdominowana to na pewno(!) jakiś mężczyzna je 'przykręca' :) Generalnie kobieta nie może być niezależna emocjonalnie - nie może myśleć samodzielnie ani mieć własnego zdania :) Jakie to urocze kisić się we własnym smrodku :)

                        Ale tak to jest jak 'partnerstwo' zna się jedynie jako słowo w słowniku...
                        • yoric Re: he, he, he 04.10.12, 23:35
                          > Generalnie kobieta nie może być niezależna emocjonalnie - nie może myśleć samodzielnie ani mieć własnego zdania :)

                          nie no, czemu. Masz zadziwiająco marną opinię o własnej płci...
                  • mujer_bonita Re: he, he, he 02.10.12, 19:14
                    urquhart napisał:
                    > Przynajmniej napisałaś wprost co tak tu lubisz i co Cię naprawde wkręca.

                    Na co dzień nie mam dookoła ludzi, którzy próbują udowodnić, że słońce kręci się wokół ziemi więc czasem miło popatrzeć :)
                    • urquhart Re: he, he, he 02.10.12, 19:23
                      Dobra, dobra, to było wredne, obiecuję że już mnie nie podkusi. :)
                  • yoric Re: he, he, he 03.10.12, 00:13
                    > > Aż miło się czyta jak panowie się wiją.

                    > Przynajmniej napisałaś wprost co tak tu lubisz i co Cię naprawde wkręca.

                    eee tam, podobno przepracowała to już z psychologiem i ma to za sobą :). Nawiasem mówiąc w wątku pojawiła się Bonita = ciekawe ile czasu zajmie jej zamiana go na zapasy w błocie jak to ma w swoim stylu.

                    Swoją drogą łechcze moją próżność, że na Forum doczekałem się swoistej persony, czyli zestawu wyrazistych poglądów, które rzekomo posiadam - i do których dyskutanci próbują się czasami odwołać zamiast do tego, co faktycznie napisałem. W sumie jak komuś wystarczy popyskować i taki ma cel swojej bytności na Forum (hmmm niech się rozejrzę czy jest tu kto taki :)), to może i to starczy. Jak chce dojść do jakichś wniosków, jednak lepiej byłoby rzeczywiście zajrzeć do wpisów - i sprawdzić, czy np. 'przerzucam winę na kobietę' jak to mi przypisuje tutaj 1/3 Pań (a odnoszę się do tego wprost), itd. itp.
                    • mujer_bonita Re: he, he, he 04.10.12, 23:12
                      yoric napisał:
                      > Swoją drogą łechcze moją próżność, że na Forum doczekałem się swoistej persony,
                      > czyli zestawu wyrazistych poglądów, które rzekomo posiadam - i do których dysk
                      > utanci próbują się czasami odwołać zamiast do tego, co faktycznie napisałem. W
                      > sumie jak komuś wystarczy popyskować i taki ma cel swojej bytności na Forum (hm
                      > mm niech się rozejrzę czy jest tu kto taki :)), to może i to starczy. Jak chce
                      > dojść do jakichś wniosków, jednak lepiej byłoby rzeczywiście zajrzeć do wpisów
                      > - i sprawdzić, czy np. 'przerzucam winę na kobietę' jak to mi przypisuje tutaj
                      > 1/3 Pań (a odnoszę się do tego wprost), itd. itp.

                      No widzisz - ja wg. niektórych panów (i przynajmniej jednej pani) na forum nienawidzę mężczyzn :) Także - witaj w klubie :)
                      • yoric Re: he, he, he 04.10.12, 23:39
                        Niech zgadnę - ci panowie i pani to jacyś dobrzy klinicyści? ;)
                        • mujer_bonita Re: he, he, he 05.10.12, 18:15
                          yoric napisał:
                          > Niech zgadnę - ci panowie i pani to jacyś dobrzy klinicyści? ;)

                          Ani jeden :)
                          • yoric Re: he, he, he 06.10.12, 00:16
                            to kto Cię w końcu skierował?
            • bessie_blount Re: głupi seks 02.10.12, 10:40
              sabat77 napisał:

              > Spelnianie czyichkolwiek oczekiwan oznacza uleglosc i jako takie jest odbierane
              > . Szczegolnie ze oczekiwania mnoza sie.
              > kobieta najpierw robi z mezczyzny papucia a potem traci nim zainteresowanie.
              > to zlota regula wiekszosci zwiazkow jakie znam.

              Spełnianie oczekiwań partnera, zwłaszcza takich które nie kłócą się z moim szeroko rozumianym światopoglądem nie uważam za uległość. Być może tu leży różnica :)

              > gornolotne partnerstwo to bajka, na dluzsza mete nie zadzialalo w zadnym znanym
              > mi ukladzie damsko meskim.

              W dupie mam czy moje małżeństwo jest uważane za partnerskie czy nie. Układ w nim panujący ma być akceptowalny dla mnie i mojego męża.
              • urquhart Re: głupi seks 02.10.12, 11:27
                bessie_blount napisała:
                > W dupie mam czy moje małżeństwo jest uważane za partnerskie czy nie. Układ w ni
                > m panujący ma być akceptowalny dla mnie i mojego męża.

                He, he, he
                Ot prawda.
                Tyle że z akcentem "dla mnie" :)
                • abrigado Re: głupi seks 02.10.12, 11:32
                  przyznam, że jak budzi się we mnie sympatia do jakiejś pani to wchodzę na to forum, czytam kilka kobiecych postów i juz wiem, że życie to ne je bajka ;)
                • bi_chetny Re: głupi seks 02.10.12, 11:41
                  czytam ten wątek i pozostaje tylko smutno pokiwać głową. niektóre kobiety nie chcą zrozumieć mężczyzn, tylko zmienić ich w kobiety. Kiedy to się stanie, przestają je pociągać.
                  Facet ma z pewnością problem z brakiem seksu - mimo tego że jestem miłym facetem, w przeszłości kiedy były długie okresy bez seksu, wychodził ze mnie jadowity cynik. co nie było miłe. Kluczem do udanego związku jest rozmawianie o problemach i rozumienie drugiej strony. Bez tego, najlepiej spakować się i poszukać szczęścia gdzie indziej - tyle że najpierw polecam terapię ego.
                  • sootball Re: głupi seks 02.10.12, 12:31
                    "Kluczem do udanego związku jest rozmawianie o problemach i rozumienie drugiej strony".
                    Masz świętą rację.
                    I teraz słowa autorki:
                    "Nie trzymam niczego w tajemnicy, otwarcie mówię mężowi, co mi przeszkadza, ale mąż uważa to za „psychologiczne pierdoły” i nie zamierza niczego zmieniać".
                    Ale tak, to kobiety "nie chcą zrozumieć" :)
                    • bi_chetny Re: głupi seks 02.10.12, 12:51
                      I teraz słowa autorki:
                      > "Nie trzymam niczego w tajemnicy, otwarcie mówię mężowi, co mi przeszkadza, ale
                      > mąż uważa to za „psychologiczne pierdoły” i nie zamierza niczego z
                      > mieniać".
                      > Ale tak, to kobiety "nie chcą zrozumieć" :)

                      autorka nie widzi również niczego złego w sobie. Zresztą, wiadomo w jaki sposób artykułuje te pretensje - tak jak większość kobiet, na co odpowiedź faceta jest z reguły jedna - ale o co ci chodzi ?
                      Moja żona dopiero po uświadomieniu sobie kryzysu naszego związku zaczęła analizować siebie i swoje kamyczki do ogródka. Dopiero wtedy mogliśmy normalnie i bez złych emocji rozmawiać
                      o związku. Tu tego nie ma, jest całkowite oczyszczenie się z winy "przecież mówiłam"
                    • niezapominajka333 Re: głupi seks 02.10.12, 12:53
                      Nie bardzo rozumiem, skąd ta chęć, żeby obciążyć tylko jedną stronę winą za brak seksu w tym związku.
                      Po pierwsze, autorka w pierwszym poście nigdzie nie napisała, że głosi jedynie słuszną i niepodważalną prawdę. Napisała cytuję:
                      " ....Mam problem z moim mężem, on ze mną, a opowiem, jak to widzę z mojej strony..."
                      Pewne rzeczy może racjonalizować, inne mogą być prawdziwymi problemami.
                      Mąż Liny raczej nie jest spełniającym roszczenia żony tzw. miłym facetem, a seksu niet.
                      W świetle miłościwie nam panującej na forum teorii, że mili faceci seksu nie mają, proponuję zauważyć, że niemili również.

                      Lina, ja to widzę tak.
                      Po okresie zauroczenia, w fazie spadania różowych okularów, zaczęły Ci przeszkadzać wady męża. Ale problemy z seksem zaczęły się zapewne po dzieciach. Są tacy, co twierdzą, że pigułki antykoncepcyjne nie mają wpływu na libido kobiety, chyba, że naczyta się ulotek. Ale dla równowagi są też tacy, którzy twierdzą, że jesteśmy wręcz niewolnikami hormonów. W każdym razie zapewne po urodzeniu dzieci i przy stosowaniu pigułek libido Ci się wyzerowało. Podchody męża zaczęły Cię drażnić, bo nie mogłaś odwzajemnić jego oczekiwań.
                      Z kolei brak seksu miał wpływ na jego zachowanie i koło zaczęło się domykać. Nie była to komfortowa sytuacja ani dla Ciebie, ani dla męża, ale seks się zdarzał, tyle, że bez żadnej ochoty, ani przyjemności z Twojej strony i pewnie zbyt rzadko, w porównaniu z jego potrzebami.
                      Nie rozumiałaś, dlaczego nie masz ochoty, a ponieważ jego zachowanie sprawiało, że jeszcze bardziej odrzucało Cię od zbliżeń, przyjęłaś, że to jest główny powód Twojej awersji.

                      Czy gdyby mąż zmienił swoje zachowanie seks byłby częstszy? Zapewne tak. Czy zmiana jego zachowania sprawiłaby, że zaczniesz go pragnąć? Raczej nie.
                      Jeśli rozpatrywać sytuację w kontekście winy, to oboje jesteście winni, albo żadne z Was nie jest winne. Czy można sytuację poprawić staraniem tylko jednej strony? Moim zdaniem nie.
                      Podstawą powinno być zrozumienie i chęć współdziałania. Empatia i chęć poprawy. Musisz zrozumieć, że walka nie toczy się o to, ilu zwolenników będzie po Twojej stronie, ale o przyszłość Waszego związku. I że oboje musicie ruszyć przysłowiową d…, żeby było lepiej.
                      Wiadomo, że najprościej jest okopać się na swoim stanowisku i przerzucić całą odpowiedzialność na drugą stronę, ale stawka jest zbyt duża, żeby coś spieprzyć przez głupi upór.
                      Na początek proponuję Ci przeanalizować sytuację w swoim małżeństwie. Sama dla siebie, szczerze i bez udawania. W końcu Ty wiesz najlepiej ile seksu było kiedyś, a ile jest teraz, co się zmieniło, z jakimi problemami musieliście się uporać.
                      Poczytaj koniecznie wątki osób (obojga płci), które seksu mają drastycznie mało. Spójrz na swój związek z ich perspektywy. Może zrozumiesz drażliwość i wkurzenie męża. Spróbuj wykrzesać z siebie odrobinę empatii.

                      Kiedy zrozumiesz, co się dzieje w Tobie samej, kiedy zobaczysz, jak to wygląda po drugiej stronie barykady, będzie czas, żeby siąść z mężem i pogadać. Ale o tym, że oboje macie problem.

                      • sabat77 Re: głupi seks 02.10.12, 13:11
                        Masz silnie analityczne i obiektywne spojrzenie na sytuację.
                        Osoba o androgynicznym modelu myślenia ?

                        Szacun.
                        • niezapominajka333 Re: głupi seks 05.10.12, 13:35

                          > Masz silnie analityczne i obiektywne spojrzenie na sytuację.
                          > Osoba o androgynicznym modelu myślenia ?
                          >
                          > Szacun.

                          Jeśli to do mnie, to osoba o normalnym modelu myślenia, którą stać na obiektywizm.

                          Mój analityczny sposób myślenia mógłby Ci się nie spodobać, gdyby dotyczył Twojego przypadku... :)











                          • sabat77 Re: głupi seks 05.10.12, 15:56
                            A to dlaczego ? Chetnie wyslucham wyniku twoich przemyslen, nawet gdyby mialy to byc surowe slowa. Wzbudzilas moja ciekawosc, serio.
                            • niezapominajka333 Re: głupi seks 06.10.12, 08:57
                              Jutro :)
                              Może wolisz nz priva?
                              • sabat77 Re: głupi seks 06.10.12, 09:17
                                Ale stopniujesz napiecie, jak w dobrym horrorze.
                                Po co na priva ? Jesli nie chcesz mowic rzeczy, ktore moga mi zaszkodzic (np znamy sie irl, o czym nie wiem - i mialoby to wplyw na real) to nie mam nic do ukrycia.
                                wszystko co dotyczy mojej osoby moze byc przedmiotem analizy, nie widze problemu.
                      • lina.jansson Re: głupi seks 02.10.12, 15:03
                        Dzięki znów za komentarze, te "miłe" dla mnie, jak i "niemiłe":) Czytam wszystkie i mylą się ci, którzy twierdzą, że okopałam sie na swoim stanowisku i szukam tylko zwolenników i usprawiedliwień. Nie nazywam przyczyny winą. Wiem, że jestem współodpowiedzialna za to, co sie dzieje. Całą sytuację rozumiem, to znaczy przyczyny i skutki, mechanizm błędnego koła, różnice w budowie mózgów, faceci są z Marsa etc. Ze smutkiem obserwuję rozwój wypadków i nie wiem, co robić, bo choć obydwoje mamy problem, zostaję z nim ja sama. Nasz impas łóżkowo- emocjonalny trwa już, hmmm, może rok, a seksu nie ma od 2 miesięcy. O psychologu/ seksuologu mogę sobie pomarzyć ("psychologiczne pierdoły"). Rozmawiać z moim mężem sie nie da. "Nie mam czasu"- mówi mój mąż z oczami utkwionymi w komórce. Ale to nie dlatego, że wybieram zły moment. Za każdym razem jest zły moment. Wczoraj byliśmy sami, w dobrych nastrojach, chwila idealna. Zaczęłam o czymś neutralnym, żeby broń boże nie naciskać. Zanim przeszłam do meritum- mąż spał. I z nim tak właśnie jest. Blokada na rozmowy, na wymianę myśli. "daj mi spokój", "znowu zaczynasz" itp. Z tego co wiem w jego rodzinie było podobnie. Ojciec był od pieniędzy i przypierniczania się, mama od dzieci i domu, dialog- zbędny. W mojej wszyscy sie darli na siebie po równo. Tak więc coś mi mówi, że happy endu nie będzie.
                        Oczywiście, poczytam męskie wątki i stanę się mistrzynią empatii. Będę szukać w sobie słabych punktów, a w mężu- zalet. Będę śledzić Wasze wypowiedzi i zastanawiać się nad kolejnym krokiem. A mój mąż niczego nieświadom kolejny dzień spędzi z oczami utkwionymi w TV/komórce/komputerze/gazecie i kolejnego wieczoru pójdzie spać sfrustrowany. Aha, nie jestem wróżką:) Dzięki raz jeszcze za Wasze zainteresowanie i poświęcony mi czas. L.
                        • bessie_blount Re: głupi seks 02.10.12, 15:18
                          Lina, a może po prostu daj mu linka do tego wątku? niech sobie poczyta i się odniesie
                        • bi_chetny Re: głupi seks 02.10.12, 15:22
                          powiedz mu, że poszukasz sobie kochanka. i poszukaj.
                        • brak.polskich.liter Re: głupi seks 02.10.12, 15:39
                          lina.jansson napisała:

                          > O psychologu/ seksuologu mogę sobie pomarzyć ("psychologiczne pierdoły").
                          > Rozmawiać z moim mężem sie nie da. "Nie mam czasu"- mówi mój mąż z oczami
                          > utkwionymi w komórce.

                          Lina, skoro Twoj maz do psychologa nie pojdzie, Ty idz sama.
                          Swego czasu pisalo na tym forum pare osob, ktore chodzily w podobnych butach, w jakich Ty chodzisz teraz (kryzys, brak seksu albo seks fatalnej jakosci, problemy pozalozkowe rzutujace na seks, niewspolpracujacy partner) i ktore zaczely od siebie - tj. poszly na terapie indywidualna. A jak sie nieco odgruzowaly, odbudowaly, doszly do ladu i skladu same ze soba, to zabraly sie za porzadki w swoim malzenstwie i otoczeniu.
                          Slowem - zacznij od siebie, bo tylko w ten sposob w ogole ruszysz z miejsca.
                          • bi_chetny Re: głupi seks 02.10.12, 15:49
                            bardzo dobry pomysł. To pozwoli ci zrozumieć wiele elementów tego co nie działa w waszym związku
                        • niezapominajka333 Lina ! 05.10.12, 15:42
                          Lina, okopanie się na swoim stanowisku to ogólny zwrot , chociaż użyłam go pisząc bezpośrednio do Ciebie, to dotyczy on równie, a może nawet bardziej Twojego męża.
                          Ty szukasz rozwiazania, trafiłaś na to forum, jesteś spory krok przed nim. Do Ciebie można dotrzeć z argumentami, do niego chyba gorzej, o ile w ogóle, i to nie z powodu naszej słabej biegłości w telepatii.
                          Na razie i Tobą i nim targają emocje. Dlatego daj sobie czas na ochłonięcie, na nabranie dystansu, na zorientowanie się w swoich uczuciach.
                          Jedna uwaga: postaraj się nie przejmować tym "zmasowanym atakiem". Większość wątków staje się pretekstem do zażartych dyskusji przechodzących miejscami w pyskówki spolaryzowanych obozów stałych bywalców. Taki lokalny koloryt. Traktuj je jak swoiste "otrzęsiny".
                          "....W związku z tym, że jednak mężczyźni mają inaczej a kobiety inaczej, zapytam panie: czy to, jaki jest dla Was partner w innych aspektach życia, przekłada się na Wasze relacje łóżkowe?..."

                          Lina, niezależnie od tego, jakie zadasz pytanie, zawsze - no, prawie zawsze - znajdziesz "grupę wsparcia" i "opozycję". Mogą się różnić liczebnością, mogą napisać na priva, ale zawsze się znajdzie ktoś, kto Cię zrozumie i ma tak samo. Ja też Cię rozumiem i co z tego. Gdyby mój mąż w fazie mojej awersji seksualnej zachowywał się podobnie do Twojego, to zapewne racjonalizowałabym niechęć do seksu jego zachowaniem. Mnie było łatwiej, bo nie miałam mu czego zarzucić. Jest miłym facetem i tacy mnie kręcą najbardziej, a na choleryków mam alergię.
                          Trudno jest dotrzeć do człowieka z takim nastawieniem jak Twój mąż. Może pokazanie mu tego wątku coś by pomogło?
                          • that.bitch.is.sick Re: Lina ! 05.10.12, 16:23
                            niezapominajka333 napisała:


                            > Jedna uwaga: postaraj się nie przejmować tym "zmasowanym atakiem". Większość w
                            > ątków staje się pretekstem do zażartych dyskusji przechodzących miejscami w pys
                            > kówki spolaryzowanych obozów stałych bywalców. Taki lokalny koloryt. Traktuj je
                            > jak swoiste "otrzęsiny".
                            > "....W związku z tym, że jednak mężczyźni mają inaczej a kobiety inaczej, zapyt
                            > am panie: czy to, jaki jest dla Was partner w innych aspektach życia, przekłada
                            > się na Wasze relacje łóżkowe?..."
                            >
                            > Lina, niezależnie od tego, jakie zadasz pytanie, zawsze - no, prawie zawsze - z
                            > najdziesz "grupę wsparcia" i "opozycję". Mogą się różnić liczebnością, mogą nap
                            > isać na priva, ale zawsze się znajdzie ktoś, kto Cię zrozumie i ma tak samo. Ja
                            > też Cię rozumiem i co z tego. Gdyby mój mąż w fazie mojej awersji seksualnej
                            > zachowywał się podobnie do Twojego, to zapewne racjonalizowałabym niechęć do s
                            > eksu jego zachowaniem. Mnie było łatwiej, bo nie miałam mu czego zarzucić. Jes
                            > t miłym facetem i tacy mnie kręcą najbardziej, a na choleryków mam alergię.
                            > Trudno jest dotrzeć do człowieka z takim nastawieniem jak Twój mąż. Może pokaz
                            > anie mu tego wątku coś by pomogło?

                            No ładnie. To po co my się tu produkujemy? Żeby lina i tak słuchała tylko tych osób które przyznają jej rację? Grupa wsparcia? To temu ma służyć to wszystko? Wylewanie żali i dostawanie głasków oraz potakiwań, to jak w ten sposób wyjść z małżeńskiego impasu, skoro się swoich błędów nie zobaczy? Zmieniać drugiego człowieka, obwiniać? Nie tędy droga, trzeba zacząć od siebie. Sabatowi tu radzimy aby poszedł na terapię, a nie zajmujemy się obgadywaniem jego żony i wyzywaniem jej od buców. Moim zdaniem ten wątek i podejście jest żenua...podobnie jak laska która razem z chórem obcych osób zajmuje się szydzeniem i obgadywaniem intymności własnego męża. Nie na tym to powinno polegać niestety.
                            • urquhart Denerwujące żółte lampki ostrzegawcze. 05.10.12, 16:43
                              that.bitch.is.sick napisała:
                              > No ładnie. To po co my się tu produkujemy? Żeby lina i tak słuchała tylko tych
                              > osób które przyznają jej rację? Grupa wsparcia? To temu ma służyć to wszystko?

                              Z mojego doświadczenia życiowego, porównując sytuacje związku znów do auta jak obok, opisana Pani sytuacja to ewidentnie jak żółte migające lampki na desce rozdzielczej auta, od oleju i baku. Zamiast zastanowić się przed czym ostrzegają, Pani narzeka że żółte migające lampki ją tak denerwują.
                              A za chwilę auto stanie i będzie lament co to za palant takie auta projektuje i produkuje że mało że trzeba dolewać olej i paliwo i w dodatku tak często. Tak je zawiódł bo przestał nagle jechać! Bo generalnie znaczenie tych lampek znają, ale one mają ochotę na coś innego niż wizyta na stacji lub (i) w warsztacie.
                              Dowoziłem paliwo koleżankom do nieuruchomianych aut z pustym bakiem to wiem :)

                              Skoro Pani podrzuca mężowi psychologiczne teksty to chyba i sama powinna wiedzieć że seks jest więziotwórczym paliwem zwiazku i jego barometrem instrukcje przeczytała i znaczenie lampek zna.

                              No chyba że pani uważa że wybrała sobie takiego nieudacznika i quasimodo że jest pewna że nikt inny go nie bedzie chciał, i robi mu swoją osoba i tak wielką łaskę....
                              • sabat77 Re: Denerwujące żółte lampki ostrzegawcze. 05.10.12, 16:51
                                urquhart napisał:
                                > No chyba że pani uważa że wybrała sobie takiego nieudacznika i quasimodo że jes
                                > t pewna że nikt inny go nie bedzie chciał, i robi mu swoją osoba i tak wielką ł
                                > askę....

                                a ktora z nich tak nie uwaza po kilkunastu latach malzenstwa ? :)
                                najgorsze jest to, ze czasem maja racje :p
                              • that.bitch.is.sick Re: Denerwujące żółte lampki ostrzegawcze. 05.10.12, 16:57
                                urquhart napisał:


                                > Z mojego doświadczenia życiowego, porównując sytuacje związku znów do auta jak
                                > obok, opisana Pani sytuacja to ewidentnie jak żółte migające lampki na desce ro
                                > zdzielczej auta, od oleju i baku. Zamiast zastanowić się przed czym ostrzegają,
                                > Pani narzeka że żółte migające lampki ją tak denerwują.
                                > A za chwilę auto stanie i będzie lament co to za palant takie auta projektuje i
                                > produkuje że mało że trzeba dolewać olej i paliwo i w dodatku tak często. Tak
                                > je zawiódł bo przestał nagle jechać! Bo generalnie znaczenie tych lampek znają,
                                > ale one mają ochotę na coś innego niż wizyta na stacji lub (i) w warsztacie.
                                > Dowoziłem paliwo koleżankom do nieuruchomianych aut z pustym bakiem to wiem :)
                                >
                                > Skoro Pani podrzuca mężowi psychologiczne teksty to chyba i sama powinna wiedzi
                                > eć że seks jest więziotwórczym paliwem zwiazku i jego barometrem instrukcje prz
                                > eczytała i znaczenie lampek zna.
                                >
                                > No chyba że pani uważa że wybrała sobie takiego nieudacznika i quasimodo że jes
                                > t pewna że nikt inny go nie bedzie chciał, i robi mu swoją osoba i tak wielką ł
                                > askę....

                                Sama nie wiem jak to określić, ludzie jej tu radzą najlepiej jak potrafią, a taka przyjdzie i gada że to lokalny koloryt:). Może tego typu niezapominajkom i innym postaciom zależy żeby czyjś związek się rozpadł, może jak komuś jest źle to one się tym podniecają i cieszą, podsuwają działania eskalujące całą sytuację, żeby bliźni miał gorzej? Weź tu traf za pokrętną psychiką ludzką...
                                Niedawno widziałam artykuł o pani co urodziła czworaczki, myślałam że komentarze będą w stylu: gratulacje/powodzenia, a tu z kolei czytam treści w stylu: kolejne darmozjady i patologia która będzie pobierać socjal z moich podatków!:) dęba mi włosy stanęły. Dlatego nie rozumiem działalności niektórych pań które jeszcze podjudzają żonę przeciwko mężowi, a już najlepsze są osoby które nie znają całej sytuacji już wiedzą: To przemocowiec! albo weź sobie kochanka! zostaw buca! - tak, w rozbijaniu cudzych związków to jesteśmy bardzo bezkompromisowi, szkoda tylko że potem się okazuje że taka jedna z drugą buntowniczki robią rzeczy zdecydowanie przeciwne do forumowego bicia piany...
                                • mujer_bonita Re: Denerwujące żółte lampki ostrzegawcze. 05.10.12, 18:30
                                  that.bitch.is.sick napisała:
                                  > atak, w rozbijaniu cudzych związków to jesteśmy bardzo bezkompromisowi, szk
                                  > oda tylko że potem się okazuje że taka jedna z drugą buntowniczki robią rzeczy
                                  > zdecydowanie przeciwne do forumowego bicia piany.

                                  Wiesz Bitch - poza zwyczajową agresją pod adresem kobiet o innych poglądach niż Twoje jakoś nic ciekawego tutaj nie napisałaś. Ani pół zdania na temat sposobu ROZWIĄZANIA problemu i wielu postów, które dowodzą, że rozumiesz męża Liny a jej nie. Także - Twoje poczucie wyższości nad innymi dyskutantami jest po prostu zabawne :)
                                • niezapominajka333 Re: Denerwujące żółte lampki ostrzegawcze. 05.10.12, 18:37
                                  Z mojego doświadczenia życiowego, porównując sytuacje związku znów do aut
                                  > a jak
                                  > > obok, opisana Pani sytuacja to ewidentnie jak żółte migające lampki na de
                                  > sce ro
                                  > > zdzielczej auta, od oleju i baku. Zamiast zastanowić się przed czym ostrz
                                  > egają,
                                  > > Pani narzeka że żółte migające lampki ją tak denerwują.
                                  > > A za chwilę auto stanie i będzie lament co to za palant takie auta projek
                                  > tuje i
                                  > > produkuje że mało że trzeba dolewać olej i paliwo i w dodatku tak często
                                  > . Tak
                                  > > je zawiódł bo przestał nagle jechać! Bo generalnie znaczenie tych lampek
                                  > znają,
                                  > > ale one mają ochotę na coś innego niż wizyta na stacji lub (i) w warszt
                                  > acie.

                                  Urqu, zwróć uwagę, że to jest wspólny samochód i pan też widzi te migające lampki. Ale uważa, że jak raz zapłacił, to ma działać i jakieś wizyty w warsztacie to głupoty.
                                  • mujer_bonita Re: Denerwujące żółte lampki ostrzegawcze. 06.10.12, 00:24
                                    niezapominajka333 napisała:
                                    > Urqu, zwróć uwagę, że to jest wspólny samochód i pan też widzi te migające lamp
                                    > ki. Ale uważa, że jak raz zapłacił, to ma działać i jakieś wizyty w warsztacie
                                    > to głupoty.

                                    Dobre :)
                                • niezapominajka333 Re: Denerwujące żółte lampki ostrzegawcze. 05.10.12, 19:07
                                  Sama nie wiem jak to określić, ludzie jej tu radzą najlepiej jak potrafią, a t
                                  > aka przyjdzie i gada że to lokalny koloryt:). Może tego typu niezapominajkom i
                                  > innym postaciom zależy żeby czyjś związek się rozpadł, może jak komuś jest źle
                                  > to one się tym podniecają i cieszą, podsuwają działania eskalujące całą sytuacj
                                  > ę, żeby bliźni miał gorzej? Weź tu traf za pokrętną psychiką ludzką...

                                  Tak, tak, takie niezapominajki podniecają się ludzkim nieszczęściem, a już jak dojdzie do czyjegoś rozwodu, to normalnie dostają orgazmu :)))

                                  "...Właśnie pisałam wątek żeby nie popadać w skrajności jak niezbyt sympatyczne towarzystwo z wątku "głupi seks" i nie zmieniać tego forum w ścianę płaczu, walkę płci, bezproduktywne gdakanie i narzekalstwo. Z ust mi to wyjąłeś, założę się że też wliczasz się do grona panów którzy robią coś ze swoim życiem i nie skupiają się tylko na pluciu jadem i nienawiścią, choć dawniej wyczuwałam w Tobie resentyment ale jest gites. Trzymaj tak, trzymaj:) Czołem."

                                  I pomyśleć, że rzucanie pereł przed wieprze to porównanie literackie i razić nie powinno, a lokalny koloryt uraża do żywego...:)

                              • mujer_bonita Re: Denerwujące żółte lampki ostrzegawcze. 05.10.12, 18:27
                                urquhart napisał:
                                > Skoro Pani podrzuca mężowi psychologiczne teksty to chyba i sama powinna wiedzi
                                > eć że seks jest więziotwórczym paliwem zwiazku i jego barometrem instrukcje prz
                                > eczytała i znaczenie lampek zna.

                                Wymuszony seks nie stworzy żadnej więzi. Jeszcze się tego nie nauczyłeś?
                              • aandzia43 Re: Denerwujące żółte lampki ostrzegawcze. 05.10.12, 23:13
                                Zamiast zastanowić się przed czym ostrzegają,
                                > Pani narzeka że żółte migające lampki ją tak denerwują.
                                [...]
                                Tak
                                > je zawiódł bo przestał nagle jechać! Bo generalnie znaczenie tych lampek znają,
                                > ale one mają ochotę na coś innego niż wizyta na stacji lub (i) w warsztacie.
                                > Dowoziłem paliwo koleżankom do nieuruchomianych aut z pustym bakiem to wiem :)

                                A ja patrzyłam na zdezorientowanych, przerażonych i zrozpaczonych facetów, od których odeszły żony, bo nie tylko migające żółte światełka ignorowali, ale nawet czerwonego walącego w oczy nie zauważyli ;-) Wiesz, Lena coś w temacie ruszyła, myśli, duma, kombinuje, proponuje mężowi i sobie pomoc fachowców. Gotowa jest poddać siebie, sytuację i swoje racje ocenie psychologa. To nie jest ignorowanie żółtych światełek. A przynajmniej nie większości. Bo na pewno niektórych nie widzi, ale myśląc o terapii zdaje sobie sprawę z tego, że będzie w końcu musiała je zobaczyć, co miłe nie będzie. I to tym też wie.l Mąż okopany w swoich racjach (jak żona Sabata) nie dopuszcza myśli o tym, że ktoś go weźmie pod lupę. Ten to dopiero ślepy na światełka ;-) Albo może tak pewny swojej pozycji, że dobrze wie, że na ślepotę może sobie pozwolić ;-)
                            • sootball Re: Lina ! 05.10.12, 17:19
                              Sabatowi proponowałaś żeby wtajemniczył swoją żonę w to, o czym pisze o niej na forum?
                              Jeśli nie, to powinnaś. Żeby uniknąć hipokryzji.
                              • niezapominajka333 Re: Lina ! 06.10.12, 08:43
                                Nie pamiętam, czy mu proponowałam, bo Sabat sporo pisze i być może gdzieś mogłam mu i to poradzić, ale raczej zwracałam mu uwagę na ryzyko odkrycia przez żonę tego, co pisze na forum. Jeśli inne środki zawiodą i potrzebna będzie terapia wstrząsowa przed ostatecznym rozpadem związku, to może być dobry sposób, choć nie twierdzę, że bezbolesny.
                            • mujer_bonita Re: Lina ! 05.10.12, 18:24
                              that.bitch.is.sick napisała:
                              > No ładnie. To po co my się tu produkujemy? Żeby lina i tak słuchała tylko tych
                              > osób które przyznają jej rację?

                              A potrafisz odróżnić 'przyznanie komuś racji' od 'zrozumienia kogoś'?
                              • niezapominajka333 Re: Lina ! 05.10.12, 19:19
                                > that.bitch.is.sick napisała:
                                > > No ładnie. To po co my się tu produkujemy? Żeby lina i tak słuchała tylko
                                > tych
                                > > osób które przyznają jej rację?

                                Może jest jakiś sposób, żeby Lina słuchała czyichś rad, a nawet robiła to, co w swej mądrości forumowicze każą jej zrobić. Ja jednak tego sposobu nie znam.
                                Nie chce mi się teraz szukać, ale jestem pewna, że kiedyś Bitch napisała, żeby kobieta nigdy nie zmuszała się do seksu. Ale z wielkim zainteresowaniem przeczytam jej radę dla autorki wątku, jeśli jej wreszcie udzieli
                                • sootball Re: Lina ! 05.10.12, 22:20
                                  Nie udzieli.
                            • aandzia43 Re: Lina ! 05.10.12, 22:51
                              > No ładnie. To po co my się tu produkujemy? Żeby lina i tak słuchała tylko tych
                              > osób które przyznają jej rację? Grupa wsparcia? ...

                              Masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Kiepsko. Idź spać.
                      • urquhart Re: głupi seks 02.10.12, 15:49
                        niezapominajka333 napisała:
                        > W świetle miłościwie nam panującej na forum teorii, że mili faceci seksu nie m
                        > ają, proponuję zauważyć, że niemili równiez

                        Niech będzie!
                        Niezapominajka wraca do formy. Serce się się cieszy!
                        :)
                        • yoric Re: głupi seks 03.10.12, 00:23
                          Tak jest, Niezapominajka jak to już często bywało dała jeden z nielicznych wpisów, do których w ogóle warto się tu odnieść.

                          > W świetle miłościwie nam panującej na forum teorii, że mili faceci seksu
                          > nie mają, proponuję zauważyć, że niemili równiez

                          ale proponuję zauważyć również, że teoria nic nie mówi o niemiłych :)

                          > Czy gdyby mąż zmienił swoje zachowanie seks byłby częstszy? Zapewne tak. Czy zmiana jego zachowania sprawiłaby, że zaczniesz go pragnąć? Raczej nie.

                          to chyba najlepsze podsumowanie wątku.

                          > Jeśli rozpatrywać sytuację w kontekście winy, to oboje jesteście winni, albo żadne z Was nie jest winne.

                          tak, z zastrzeżeniem, że piłeczka jak zawsze jest po stronie osoby niemającej seksu. Ona nie zacznie go pragnąć sama z siebie. On może odejść, znaleźć sobie kochankę, albo zacząć pracować nad sobą według naszych wskazówek.
                          • niezapominajka333 Re: głupi seks 05.10.12, 14:35
                            "...ale proponuję zauważyć również, że teoria nic nie mówi o niemiłych :)..."
                            Nie zauważyłam, żeby teoria i "niemiłych facetach" była z równą gorliwością propagowana na forum...:)


                            tak, z zastrzeżeniem, że piłeczka jak zawsze jest po stronie osoby niemającej s
                            > eksu. Ona nie zacznie go pragnąć sama z siebie. On może odejść, znaleźć sobie k
                            > ochankę, albo zacząć pracować nad sobą według naszych wskazówek..."

                            I to jest główny problem. Niestety mąż autorki jest poza wpływem Forum.











                            UstawieniaWyloguj

                            niezapominajka33

                            Ulubione fora
                            Ulubione wątki
                            .
                            .


                            + dodaj zdjęciaTwoje:PostyZdjęcia

                            Posty:PrzyjaciółNieprzyjaciół
                            .



                            ForumTowarzyskie


                            (Brak) Seks(u) w małżeństwie
                            Samotni? - łączmy się! ;-)
                            Na razie optymistycznie
                            40+
                            Kalejdoskop ❁♫♫
                            PODWÓRKO
                            S@lon Odrzuconych [O!]
                            Dla nieśmiałych i samotnych
                            Vistula
                            forum (...)lolum.
                            .
                            więcej »Załóż forum.







                            reklama




















                  • mujer_bonita Re: głupi seks 02.10.12, 19:06
                    bi_chetny napisał:
                    > czytam ten wątek i pozostaje tylko smutno pokiwać głową. niektóre kobiety nie c
                    > hcą zrozumieć mężczyzn, tylko zmienić ich w kobiety. Kiedy to się stanie, przes
                    > tają je pociągać.

                    'Niektóre' kobiety w tym wątku vs. WSZYSCY mężczyźni, których kompletnie nie interesuje zrozumienie kobiety. Przyganiał kocioł garnkowi.
            • ale-cialo Re: głupi seks 02.10.12, 23:03
              sabat77 napisał:

              > Spelnianie czyichkolwiek oczekiwan oznacza uleglosc i jako takie jest odbierane
              > . Szczegolnie ze oczekiwania mnoza sie.
              > kobieta najpierw robi z mezczyzny papucia a potem traci nim zainteresowanie.
              > to zlota regula wiekszosci zwiazkow jakie znam.
              > atrakcyjni pozostaja wylacznie ci co nie dali sie spapuciowac.
              > gornolotne partnerstwo to bajka, na dluzsza mete nie zadzialalo w zadnym znanym
              > mi ukladzie damsko meskim.

              I to pisze wczorajszy rycerz
              • sabat77 Re: głupi seks 02.10.12, 23:12
                ale-cialo napisała:

                > sabat77 napisał:
                >
                > > Spelnianie czyichkolwiek oczekiwan oznacza uleglosc i jako takie jest odb
                > ierane
                > > . Szczegolnie ze oczekiwania mnoza sie.
                > > kobieta najpierw robi z mezczyzny papucia a potem traci nim zainteresowan
                > ie.
                > > to zlota regula wiekszosci zwiazkow jakie znam.
                > > atrakcyjni pozostaja wylacznie ci co nie dali sie spapuciowac.
                > > gornolotne partnerstwo to bajka, na dluzsza mete nie zadzialalo w zadnym
                > znanym
                > > mi ukladzie damsko meskim.
                >
                > I to pisze wczorajszy rycerz

                Widzisz - wiedzieć a wcielać w życie to dwie różne sprawy.
                Przecież ja się dałem spapuciować i robię co żona chce.
    • bcde Re: głupi seks 03.10.12, 12:23
      Autorka wątku już w zasadzie zamknęła temat, więc tylko krótko napiszę, że rozumiem ją i podzielam zdanie większości wypowiadających się kobiet. Ja też nie miałem ochoty na seks z żoną, kiedy wydzierała się ona i robiła awantury bez powodu. Dlatego odmawiałem jej seksu, gdy jeszcze go ze mną chciała, mimo że lubię seks. Nie jest więc tak, że tylko kobiety potrzebują przyjaznej atmosfery. Zapewne są tacy, którzy potrafią się seksić "na zgodę", aby rozładować wcześniejsze napięcia. Ja nie potrafię. Najpierw zgoda, a później seks.
    • r0mar Re: głupi seks 03.10.12, 17:05
      Rzadko tu piszę, na ogół tylko czytam, ale twoja wypowiedź zachęciła mnie do skrobnięcia tego posta.
      Pytanie mam od kiedy to się zaczęło?
      Gdyby nie kilka szczegółów zastanawiał bym się czy nie jesteś moją żoną :D
      Tylko że u nas to ja ładuję zmywarkę, żona robiła to kilka razy w życiu. Zmywarkę kupiłem w zasadzie sam - po zakupie powiedziała Twoja zmywarka to są sam włączaj, ale to inny temat. Nie gram w gry internetowe. A jak robiłem kiedyś dżem z jabłek to powiedziała, że mam takie niemęskie zajęcia :)

      U nas na początku było znośnie jeśli chodzi o sex. Jednak żona zawsze miała mniejsze potrzeby. Facet (ja) jak to facet, potrzeby ma ciągle a im mniej seksu tym większe potrzeby, a żona jak to żona (wiem, że generalizuję ale opieram się na statystykach więc wyjątki się nie liczą ;) ) chciała coraz rzadziej coraz mniej.
      Po urodzeniu dziecka sex dla niej stał się nie potrzebny. Jestem z pewnością często niemiły, ale jak już tutaj Ci pisali wynika to z nagromadzenia hormonów. Ile można się starać, ile można być miłym, skoro do niczego to nie prowadzi? Po co się starać dzień czy nawet tydzień skoro seksu nie będzie.

      Jeśli chcesz ratować małżeństwo, daj mężowi sygnał, że jak się postara to będzie sex. Ale nie oszukuj. Zobaczysz na co go stać.

      U nas na początku to ja zajmowałem się większością obowiązków. Sprzątałem (teraz też tylko ja odkurzam) gotowałem obiady, robiłem zakupy, zmywałem. Żona też się udzielała, ale znacznie mniej.
      Po urodzeniu dziecka przez 2 tyg. byłem na urlopie, było ok (bez sexu, ale ok). Później poszedłem do pracy i do domu zaczęła przychodzić tesciowa - pomagać córce. Tak jej pomagała, że dla mnie nie było już miejsca. Gotowała, sprzątała itp a mnie szlag trafiał, że mi się tak wtrynia w moje prywatne zycie. Seksu oczywiscie nie bylo.
      Zona byla zmeczona ... ciagle. Mijaly miesiace a seksu nadal nie bylo - zona zmeczona, brak ochoty.
      Tesciowa przestala się udzielać, jakoś to w koncu częściowo zwalczylem.
      Czytałem to forum i po jakimś czasie stwierdzilem ze cos robie zle. Skoro moje starania nie przynosza efektu, zona wiecznie zmeczona, mimo ze to ja robie wiekszosc rzeczy w domu. Ona nie wiedziala gdzie sol lezy - dzwonila kiedys do mnie do roboty z pytaniem.

      Postanowilem - pieprzyc wszystko, powoli odsunalem sie w kąt. Zacząłem się zmieniać. Przestalem sie udzielac. Ucze sie jak byc normalnym facetem który w domu nic nie robi. Bo niestety wychowano mnie do zycia w stosunkach rownouprawnienia. Jak juz jest syf maxymalny to odkurzę, jak gary nie mieszcza sie w zlewie to zaladuje zmywarke o ile zona ją wczesniej rozładowała. Późno wracam z roboty. Nie ma sensu się starać, to nie przynosi efektów. Jestem niemiły, bo nie ma sexu i ona o tym wie.
      Czasami sam wychodzę z domu - próbowałem sztuczki z zazdrością, ale też nie działa. Może jak bym faktycznie ewidentnie pokazał że kogoś mam na boku to by podjęła jakieś kroki.
      Obecnie moja żona mówi tak samo, że ją obmacuję, a nie pieszczę, ale jak człowiek nie ma nic to stara się cokolwiek złapać na chwilę, zanim ona zdąży zaprotestować :)
      Im częściej mnie odtrącała tym mniej mi zależało na tym, żeby było miło, żeby nie była zmęczona itp. - niechęć do starania się narasta.
      Wynika to z przekonania, że ona nigdy nie bedzie chciała sexu - taka już jest,

      Ty pewnie też taka jesteś. Jego starania nie przełożą się na ilość seksu.

      Szczerze mówiąc sytuacja bez wyjścia. Nie wierzę, że Ty nagle obudzisz w sobie wulkan, nie lubiłaś seksu to go nie polubisz, a na pewno nie z tym partnerem.
      On nie będzie milszy bo jeśli nie ma sexu i on wie że go nie będzie to nie warto się starać.
      Pewnie nowy partner na jakiś czas by Cię pobudził, ale po jakimś czasie sytuacja wróciła by do normy z pierwszego związku.


      A prawda jest taka, że "z jedzeniem jest jak z seksem, po kilku dniach głodu nawet najgorszy pasztet wygląda jak super ciacho", prędzej czy później pewnie on stwierdzi, że nie warto dłużej się męczyć i pójdzie w swoją stronę.

      Czy kopiesz studnię wiedząc, że nigdy nie będzie z niej wody?
      • hello-kitty2 Re: głupi seks 03.10.12, 17:36
        r0mar napisał:

        > Po urodzeniu dziecka przez 2 tyg. byłem na urlopie, było ok (bez sexu, ale ok).
        => a liczyles na penetracje? :)

        A co do reszty postu to mam pytanie: i co dalej? masz jakis plan?
        • abrigado Re: głupi seks 03.10.12, 18:13
          LOL- wiedziałem, że do tego sie przypier..sz

          chłopina wyraźnie napisał o swoim życiu a Ty co? brakuje ci wenezualskich seriali?



          > r0mar napisał:
          >
          > > Po urodzeniu dziecka przez 2 tyg. byłem na urlopie, było ok (bez sexu, al
          > e ok).
          > => a liczyles na penetracje? :)
          >
          > A co do reszty postu to mam pytanie: i co dalej? masz jakis plan? tego
          • hello-kitty2 Re: głupi seks 03.10.12, 19:04
            abrigado napisał:

            > LOL- wiedziałem, że do tego sie przypier..sz
            >
            > chłopina wyraźnie napisał o swoim życiu a Ty co? brakuje ci wenezualskich seri
            > ali?

            Abrigado, ja mam poczucie humoru, a ty mnie lubisz zaczepic (=chlopina), z wzajemnoscia :)
            Aha i tez wiesz dobrze czego mi brakuje, a dasz mi to?
      • that.bitch.is.sick Re: głupi seks 03.10.12, 19:06
        r0mar napisał:

        > Rzadko tu piszę, na ogół tylko czytam, ale twoja wypowiedź zachęciła mnie do sk
        > robnięcia tego posta.
        > Pytanie mam od kiedy to się zaczęło?....

        opadła mi szczęka....i mówią że mężczyźni nie potrafią się otworzyć, a tu proszę uczciwe postawienie sprawy, piękny kontrapunkt dla postawy autorki tego wątku. Bardzo wartościowa wypowiedź, dzięki!:) Obawiam się jednak że to rzucanie pereł przed wieprze. Jednak doceniam i popatrzcie państwo tu jest mężczyzna którego szczerość dobrych intencji aż wali po oczach z tego co czytam między wierszami, w odróżnieniu do autorki wątku która nawet nie raczyła odpowiedzieć na niewygodne postawione przeze mnie pytanie, a mianowicie: czy ma ochotę na seks z innymi mężczyznami, czy potrzebuje seksu sama z siebie?
        >
        • bcde Re: głupi seks 03.10.12, 20:33
          Obawiam się jednak że to
          rzucanie pereł przed wieprze.

          Masz na myśli siebie?
          • that.bitch.is.sick Re: głupi seks 03.10.12, 20:43
            bcde napisał:

            > Obawiam się jednak że to
            > rzucanie pereł przed wieprze.
            >
            > Masz na myśli siebie?

            nie bardzo rozumiem, możesz rozwinąć czy się boisz?:) zapowiada się agresywnie a takie coś niesamowicie lubię.
            • bcde Re: głupi seks 03.10.12, 21:25
              A ja nie rozumiem dlaczego miałabyś tak pogardliwie określić innych użytkowników tego forum. Zwłaszcza, że w tym wątku nikt ci na odcisk nie nadepnął. Dlatego zapytałem.
              • sabat77 Re: głupi seks 03.10.12, 21:57
                bcde napisał:

                > A ja nie rozumiem dlaczego miałabyś tak pogardliwie określić innych użytkownikó
                > w tego forum. Zwłaszcza, że w tym wątku nikt ci na odcisk nie nadepnął. Dlatego
                > zapytałem.

                Miało być agresywnie.
                Cóż za rozczarowanie.
                A już przyniosłem popcorn, zapowiadała się fajna walka.
              • that.bitch.is.sick Re: głupi seks 03.10.12, 21:59
                bcde napisał:

                > A ja nie rozumiem dlaczego miałabyś tak pogardliwie określić innych użytkownikó
                > w tego forum. Zwłaszcza, że w tym wątku nikt ci na odcisk nie nadepnął. Dlatego
                > zapytałem.

                To znane powiedzenie, więc w żaden sposób nie jest użyte w kontekście pogardliwym. Jeśli ktoś uważa że porównanie do wieprza go obraża to znaczy że ma o sobie być może nazbyt wysokie mniemanie. Wieprze cierpią w rzeźniach męki za nas wszystkich.
                A tak poważnie, to uważam że szczere i uczciwe podejście tego mężczyzny w tym wątku jest marnotrawieniem potencjału dobrych chęci, zostanie zabity pogardą, zakrzyczany przez osoby którym nie zależy na prawdzie tylko na potwierdzeniu pewnej ideologii.
                • kag73 Re: głupi seks 03.10.12, 22:21
                  No i badz tu mily i pisz wiersze...chce przez to powiedziec, ze wypowiedz tego mezczyzny wyraznie pokazuje, albo obala dwie rozne ideologie.
                  1. badz mily i bardziej sie staraj...w jego przypadku nie pomoglo.
                  2. Olewaj wszystko, postaw sie, zacznij zyc wlasnym zyciem...w jego przypadku nie pomoglo.

                  Moze sprawdza sie trzecia ideologia: co ma wisiec nie utonie, jezeli seks bedzie mial byc to bedzie, niezaleznie od tego czy facet "swinia" czy "aniol"(mowimy o przypadkach gdzie kobiety nie chca)
                  Jedno jest dla mnie dosc pewne: jak od poczatku bylo malo i z zebraniem, to wieksze szanse, ze pozniej bedzie jeszcze gorzej a nie lepiej. Jasne, jest szansa, ze ktos sie rozkreci, ale raczej mala szansa.
                  • kag73 Re: głupi seks 03.10.12, 22:45
                    "i badz tu madry..." mialo byc

                    Sprawa jest zlozona i wcale nie latwa do ogarniecia. Co pomaga jednym nie musi pomoc drugim a co jednych blokuje nie blokuje innych, ze nie wspomne o kreceniu.
                    A do tego jeszcze temperamet i libido(jego wahania) decyduja o tym ile albo czy w ogole jest seks. No i oczywiscie jakosc seksu.
                    • sabat77 Re: głupi seks 03.10.12, 22:55
                      Kag - zachodzi taki paradoks:
                      To czy seks jest czy nie zależy oczywiście od tego, który seksu odmawia, ale...
                      ... ponieważ to jemu najczęściej jest wszystko jedno, to pole do działania jest głównie po stronie tego, który seksu chce.

                      Trzeba jakoś tego nie chcącego przekonać. Jak ? Metody bywają rozmaite. Właściwie każdy przypadek jest trochę inny i schematy zawodzą.

                      Podstawowe pytanie to kwestia powodu braku zainteresowania seksem w związku.
                      Jeśli powodem jest brak chęci z konkretnym partnerem to imho jest o wiele prościej niż gdy powodem jest brak chęci ogólnie.
                      Bo zmienić się tak, by być o wiele atrakcyjniejszym się da.
                      Za to zmienić wewnętrznie partnera, wpłynąć by zajął się sobą - to jest o wiele trudniejsze. Czasem trzeba uciec się do metod mocno brutalnych i stanowczych. Zaszachować odejściem, zdradą, zazdrością - jeśli to nie działa, to według mnie można się spakować i szukać szczęścia gdzieś indziej.
                      • kag73 Re: głupi seks 03.10.12, 23:08
                        "Czasem trzeba uciec się do metod mocno brutalnych i stanowczych. Zaszachować odejściem, zdradą, zazdrością - jeśli to nie działa, to według mnie można się spakować i szukać szczęścia gdzieś indziej."

                        Tutaj sie z Toba calkowicie zgadzam. Z tym, ze te "grozby" musza byc wiarygodne a do tego partnerowi, ktoremu sie grozi, musi na zwiazku/malzenstwie i na tej drugiej osobie zalezec(milosc).
                  • yoric Re: głupi seks 04.10.12, 13:09
                    > No i badz tu mily i pisz wiersze...

                    bo to inaczej jest. To co Urqu pisze, że bycie 'miłym gościem' to jedna z lepszych dróg, żeby zniknął pociąg kobiety, to fakt. Co nie znaczy, że sobie można to odwrócić i być chamskim, to pożądanie wróci ;).
                    Moim zdaniem pożądanie to raczej zmienna zależna od konkretnego partnera, niż stała osobnicza. Ileż to osób, babek w szczególności, które myślały, że 'one po prostu nie potrzebują seksu' nagle obudziło w sobie demona z kolejnym partnerem. Tyle, że jak już pożądanie zniknie, trudno cokolwiek zdziałać (jedyna sprawdzona i wielokrotnie poświadczona tu metoda to przez realne - ale *realne* ryzyko utraty na rzecz konkurencji).
                • bessie_blount Re: głupi seks 04.10.12, 08:22
                  that.bitch.is.sick napisała:

                  > A tak poważnie, to uważam że szczere i uczciwe podejście tego mężczyzny w tym w
                  > ątku jest marnotrawieniem potencjału dobrych chęci, zostanie zabity pogardą, za
                  > krzyczany przez osoby którym nie zależy na prawdzie tylko na potwierdzeniu pewn
                  > ej ideologii.

                  Jakoś kurna nie widzę tego zmasowanego ataku sfrustrowanych macic :)
                  • that.bitch.is.sick Re: głupi seks 04.10.12, 09:30
                    bessie_blount napisała:


                    > Jakoś kurna nie widzę tego zmasowanego ataku sfrustrowanych macic :)
                    >
                    >

                    Powiem Ci w sekrecie, że właśnie po to napisałam żeby się zamknęły:)
                  • zyg_zyg_zyg Re: głupi seks 04.10.12, 10:57
                    > > A tak poważnie, to uważam że szczere i uczciwe podejście tego mężczyzny w
                    > tym w
                    > > ątku jest marnotrawieniem potencjału dobrych chęci, zostanie zabity pogar
                    > dą, za
                    > > krzyczany przez osoby którym nie zależy na prawdzie tylko na potwierdzeni
                    > u pewn
                    > > ej ideologii.
                    >
                    > Jakoś kurna nie widzę tego zmasowanego ataku sfrustrowanych macic :)

                    Bo akurat na tym forum ci od zakrzykiwania i potwierdzania ideologii siedzą po drugiej stronie... :-)
                    • yoric Re: głupi seks 04.10.12, 13:39
                      Taaa, a pierwsze stop wpisów to kto gadał ponad głowami? Bo mi się wydawało że sekcja Ideo z Seksmisji prześcigałą się w wyrazach solidarności z poszkodowaną...

                      Ciekawe jakie spustoszenie wywołał wpis tego gościa. Jak pod zamówienie :). Jak pół wątku pisałem, że oskarżony, skazany już zaocznie z orzeczeniem o winie, to nie figura literacka z paru linijek tekstu, tylko normalny człowiek, mający swoje całkiem sensowne racje i odmienny punkt widzenia na sprawę - to można było zignorować. A tu oskarżony, albo pełnomocnik, wchodzi na salę rozpraw i ława przysięgłych robi wieeeelkie oczy, bo okazuje się, że faktycznie!
                      • zyg_zyg_zyg Re: głupi seks 04.10.12, 14:09
                        No cóż - ja widzę jedną różnicę. R0mar robił wiele i zrobiłby jeszcze więcej, żeby seks z żoną mieć. Był gotowy na zmiany, na działanie, na propozycje. Podejrzewam, że gdyby jego żona powiedziała "Postaraj się, to będzie seks", to stanąłby na uszach. Tego żona nie powiedziała, bo seksem (tudzież seksem z nim) nie jest zainteresowana wcale.

                        Autorka wątku prosi o zmianę zachowania swojego męża, ale prośby te są ignorowane. Autorka wątku jest przekonana, że gdyby mąż na nią nie wrzeszczał, to miałaby na niego większą ochotę. Jasne - całkiem (a według mnie najbardziej) prawdopodobne jest to, że gdyby mąż Liny prośby spełnił, "postarał się bardziej", to w końcu znalazłby się dokładnie w tym samym miejscu, co R0mar teraz. Ale jakby na to nie patrzeć, teraz jest w miejscu innym.
                        • bi_chetny Re: głupi seks 04.10.12, 14:32
                          samo bycie miłym nie zadziała. trzeba być trochę miłym, trochę draniem. trochę opiekuńczym gentlemanem, trochę chamem i egoistą. i być postrzeganym jako facet atrakcyjny dla innych kobiet.
                          • sabat77 Re: głupi seks 04.10.12, 15:01
                            Odkryles wlasnie esencje meskiej atrakcyjnosci w oczach kobiety.
                            otoz - kobiecie podoba sie chamski dzentelmen i opiekunczy egoista :)
                            • sabat77 Re: głupi seks 04.10.12, 15:04
                              sabat77 napisał:

                              > Odkryles wlasnie esencje meskiej atrakcyjnosci w oczach kobiety.
                              > otoz - kobiecie podoba sie chamski dzentelmen i opiekunczy egoista :)

                              no i oczywiscie musi byc przy tym spojny, bez sprzecznosci w przekazie :) taka sucha woda albo twardy i zmny ogien.


                              Tego wlasnie pragna kobiety :)
                          • zyg_zyg_zyg Re: głupi seks 04.10.12, 15:19
                            Samo bycie miłym nie zadziała. Natomiast nie trzeba być chamem, draniem ani egoistą. Trzeba być mężczyzną. Zamiast chamstwa może być zdecydowanie i twardość, zamiast egoizmu kawałek własnego odrębnego świata i dbałość o siebie. Atrakcyjność w oczach innych kobiet mile widziana.
                            • urquhart Re: głupi seks 04.10.12, 15:27
                              zyg_zyg_zyg napisała:
                              > Zamiast chamstwa może być zdecydowanie i twardoś
                              > ć, zamiast egoizmu kawałek własnego odrębnego świata i dbałość o siebie. Atrakc
                              > yjność w oczach innych kobiet mile widziana.

                              Jedno jest ściśle związane z drugim, pod warukiem że sie poświęci czas na "stwarzanie okazji".
                              Generalnie lojalność przy utrzymywaniu jednak aktualnej "ławki rezerwowych", "opcji B", jest kluczowe i sukcesie związku i kariery zawodowej. :)
                              • sabat77 Re: głupi seks 04.10.12, 15:32
                                przeciez nawet tu pisaly kobiety, ze to na nie juz nie dziala i maz jest im obojetny.
                                • that.bitch.is.sick Re: głupi seks 04.10.12, 15:41
                                  sabat77 napisał:

                                  > przeciez nawet tu pisaly kobiety, ze to na nie juz nie dziala i maz jest im obo
                                  > jetny.

                                  Myślę, że wspomniane tu środki: trzymanie w niepewności, odrębny świat, ławka rezerwowych czyli delikatne manifestowanie powodzenia u płci przeciwnej muszą być konsekwentnie stosowane od początku związku, jeśli ktoś był całkowicie oddanym burkiem a potem nagle manifestuje odrębność to po pierwsze jest niewiarygodny a po drugie może być już za późno.
                                  Znane są historie, że kobieta co nie miała ochoty na męża, po rozwodzie nagle zaczęła się bzykać, albo zmieniła stosunek do faceta - to oznacza że nie było za późno;)
                        • yoric Re: głupi seks 04.10.12, 14:49
                          Ja też widzę jedną zasadniczą różnicę. O osobie męża w historii Romara opowiada on sam, a u Liny - żona.
                          • zyg_zyg_zyg Re: głupi seks 04.10.12, 15:11
                            I...? On zgodnie z faktami, a ona nie?
                            • yoric Re: głupi seks 04.10.12, 23:23
                              Tak zwane fakty to się dzieją na miejscu, a na Forum mamy odfiltrowaną i starannie spreparowaną prezentację. I najbardziej mnie zadziwia, że nawet w tej prezentacji 2/3 pierwszego wpisu nadal jest niewygodne. I jak mówię szósty raz, pogadajmy o tych dwóch trzecich, to babki piszą, nie, nie, nie, nam bardziej pasuje tamta 1/3, więc nie bądźmy tendencyjni i wybióczy i dyskutujmy o tym wycinku!
                              • mujer_bonita Re: głupi seks 04.10.12, 23:34
                                yoric napisał:
                                > Tak zwane fakty to się dzieją na miejscu, a na Forum mamy odfiltrowaną i staran
                                > nie spreparowaną prezentację. I najbardziej mnie zadziwia, że nawet w tej preze
                                > ntacji 2/3 pierwszego wpisu nadal jest niewygodne. I jak mówię szósty raz, poga
                                > dajmy o tych dwóch trzecich, to babki piszą, nie, nie, nie, nam bardziej pasuje
                                > tamta 1/3, więc nie bądźmy tendencyjni i wybióczy i dyskutujmy o tym wycinku!

                                Kolejny znamienny wpis! Słowa aktorki wątku są niewiarygodne, są 'spreparowaną prezentacją'. Ale tylko autorki wątku bo już r0marowi przyklasnąłeś w całej rozciągłości.

                                Wiarygodne = to co Yoricowi pasuje do teorii :)
                              • sootball Re: głupi seks 05.10.12, 10:03
                                I jak mówię szósty raz, poga
                                > dajmy o tych dwóch trzecich, to babki piszą, nie, nie, nie, nam bardziej pasuje
                                > tamta 1/3, więc nie bądźmy tendencyjni i wybióczy i dyskutujmy o tym wycinku!

                                OK, pogadajmy o tych dwóch trzecich.
                                O co się założymy że będziesz przeforsowywał tezę "fanaberie autorki"?
                                • yoric Re: głupi seks 05.10.12, 12:17
                                  > O co się założymy że będziesz przeforsowywał tezę "fanaberie autorki"?

                                  to może od razu dać Ci hasło i login i Ty popiszesz zamiast mnie, co? ;)))
                              • zyg_zyg_zyg Re: głupi seks 05.10.12, 12:10

                                > Tak zwane fakty to się dzieją na miejscu, a na Forum mamy odfiltrowaną i staran
                                > nie spreparowaną prezentację.

                                I czym się różni prezentacja mężczyzny od prezentacji kobiety? Któraś jest lepsza? Któraś bardziej zgodna z rzeczywistością? Bo ciągle nie rozumiem, po co przywołałeś różnicę w płci autorów.

                                I jak mówię szósty raz, poga
                                > dajmy o tych dwóch trzecich, to babki piszą, nie, nie, nie, nam bardziej pasuje
                                > tamta 1/3, więc nie bądźmy tendencyjni i wybióczy i dyskutujmy o tym wycinku!

                                Taaa... Jak babki mówią "pogadajmy o tej jednej trzeciej", to Yoric mówi - nie, dwie trzecie to prawie jeden, więc nie ma o czym gadać. Gdyby mąż Leny się uspokoił i traktował ją z szaucnkiem, to jedna trzecia by zniknęła. Mogłoby się okazać, że król jest nagi i że Lena nie ma na kogo zwalić winy za swoją niechęć do seksu. Ale do tej pory się nie okazało, bo jedna trzecia ciągle istnieje - i ta jedna trzecia najbardziej różni według mnie historię autorki od historii R0mara.

                                Bo ja powiem Ci, że seksu potrzebuję do życia jak powietrza. Ale jeśli mój mąż by na mnie krzyczał, burczał, rozmawiał ze mną w sposób agresywny, to seksu z nim bym nie chciała - bo nie chcę dotyku chama i buraka, nie chcę jego w sobie. A gdybym seksu potrzebowała mało, to tym bardziej jedną z ostatnich rzeczy byłoby myślenie, co zmienić w sobie, żeby zachcieć zbliżeń z chamem i burakiem.

                                Tak jak padło tu już parę razy - Lina i jej mąż są w klinczu. I któreś musi pierwsze puścić.
                                • yoric Re: głupi seks 05.10.12, 12:42
                                  > I czym się różni prezentacja mężczyzny od prezentacji kobiety? Któraś jest leps
                                  > za? Któraś bardziej zgodna z rzeczywistością? Bo ciągle nie rozumiem, po co prz
                                  > ywołałeś różnicę w płci autorów.

                                  Ale czy gdzieś zasugerowałem, że któraś jest lepsza? :). Obie to prezentacje, obie subiektywne. Obie pewnie pomijają jakieś niewygodne fakty, itd. A różnią się być może tylko punktem widzenia. Rozumiesz? Ludzie krzyczą takim Linom 'kopnij męża w dupę', a R0marom 'kopnij żonę w dupę' w zależności czyj opis przeczytają. A być może (nie dosłownie, ale w pewnym sensie) to jest to samo małżeństwo. są różne opisy, więc Wy tu widzicie dwie różne historie, a ja widzę być może tę samą historię pisaną z różnych punktów widzenia.


                                  >> I jak mówię szósty raz, pogadajmy o tych dwóch trzecich, to babki piszą, nie, nie, nie, nam bardziej pasuje tamta 1/3

                                  > Taaa... Jak babki mówią "pogadajmy o tej jednej trzeciej", to Yoric mówi - nie,

                                  I znowu :)


                                  > Tak jak padło tu już parę razy - Lina i jej mąż są w klinczu. I któreś musi pie
                                  > rwsze puścić.

                                  to jedna możliwość, którą przyjmujesz jako dogmat. Jest jeszcze taka, że mąż w ogóle Liny nie kręci i pretensje pod jego adresem to są wtórne racjonalizacje mające usprawiedliwić brak seksu. Z tego co widzę po wpisach Liny jest to dla mnie możliwość co najmniej - co najmniej - równie prawdopodobna.
                                  • zyg_zyg_zyg Re: głupi seks 05.10.12, 13:05
                                    > to jedna możliwość, którą przyjmujesz jako dogmat. Jest jeszcze taka, że mąż w
                                    > ogóle Liny nie kręci i pretensje pod jego adresem to są wtórne racjonalizacje m
                                    > ające usprawiedliwić brak seksu.

                                    JA przyjmuję jako dogmat?? JA?? Yoric, czy Ty czytasz posty w tym wątku w ogóle, czy nie, bo szkoda Ci czasu i przecież wiesz, co kto napisze? Bo jeśli to drugie, to szkoda mi czasu na pseudodyskusję z Tobą. Napisałam dwa razy:

                                    "całkiem (a według mnie najbardziej) prawdopodobne jest to, że gdyby mąż Liny prośby spełnił, "postarał się bardziej", to w końcu znalazłby się dokładnie w tym samym miejscu, co R0mar teraz." forum.gazeta.pl/forum/w,15128,139274787,139361375,Re_glupi_seks.html

                                    "Gdyby mąż Leny się uspokoił i traktował ją z szaucnkiem, to jedna trzecia by zniknęła. Mogłoby się okazać, że król jest nagi i że Lena nie ma na kogo zwalić winy za swoją niechęć do seksu." forum.gazeta.pl/forum/w,15128,139274787,139382323,Re_glupi_seks.html

                                    • yoric Re: głupi seks 05.10.12, 13:27
                                      No tu masz rację :). Po prostu ogólnie mam takie poczucie jakbym gadał do ściany i stąd to przerysowanie - i także dlatego, że mimo wszystko poniżej piszesz o klinczu. Moim zdaniem ten klincz to jest warstwa powierzchowna. Jeśli facet teraz będzie miły, ona i tak to odbierze jako instrumentalne udawanie - stara się, żeby dobrać mi się do majtek, obrzydliwe; on raczej nie wytrwa w byciu sztucznie miłym odpowiednio długo jeśli nie będzie odpowiednio częstej nagrody. To jest leczenie objawowe, a zwykle przyczyna takich problemów w związku jest głębsza. Ja bym mu radził głównie to, co wszystkim - popracować nad własną atrakcyjnością jako punkt startowy.
                                      • kag73 Re: głupi seks 05.10.12, 13:31
                                        Dla mnie jak ktos przestaje wykrzykiwac i zawrac dupe pierdolami i klotniami tez staje sie co nieco atrakcyjniejszy :)
                                      • zyg_zyg_zyg Re: głupi seks 05.10.12, 13:41
                                        > i także dlatego, że mimo wszystko poniżej piszesz o
                                        > klinczu

                                        Klincz rozumiem jako zacięcie się w zwalaniu winy na drugą stronę i na oczekiwaniu zmian po drugiej stronie. Ona myśli "To jego wina, ja jestem ok. On wrzeszczy, nie będę mu dawać", a on "To jej wina, ja jestem ok. Wrzeszczę, bo mi nie daje". W takiej sytuacji nie ma w ogóle szansy na rozsądne rozwiązanie. Nikt nie będzie chciał go szukać, nikt nie będzie chciał go dostrzec, nikogo nie obchodzi inna wersja rzeczywistości.
                        • lina.jansson Re: głupi seks 04.10.12, 23:22
                          Zyg, ja widzę w naszych historiach jedno podobieństwo. Romar i mój mąż nie obserwują, nie słuchają, nie starają się zrozumieć, nie wyciągają wniosków i biją w przytoczoną już ścianę nie patrząc, czy gdzie nie ma przypadkiem jakich drzwi.
                          Romar, skoro żona wymawia się, że jest zmęczona, a Ty twierdzisz, że nie ma do tego powodów, to równie dobrze może to znaczyć, że:
                          jest chora, ma depresję, ma kochanka, ma kochankę, jest znudzona, kupiła wibrator, nigdy tak naprawdę jej nie znałeś, zacząłeś brzydko pachnieć, irytujesz ją, jesteś nudny, ma problemy w pracy, nie satysfakcjonujesz jej w łóżku, przytyła, ma kompleksy, ma do Ciebie urazę, potrzebowała tylko Twoich plemników, nie Ciebie, Wasze łóżko skrzypi, ma zmiany hormonalne, boi się ciąży, boi się, że obudzicie dziecko, itd, itd. Ile z tych i jeszcze innych możliwości wziąłeś w ogóle pod uwagę?
                          Jak nie wyleczysz chorego na dżumę lekarstwem na cholerę, tak nie będziesz miał seksu od przejmowania w domu obowiązków. Może powinieneś dowiedzieć się na początek, jakie są żony pragnienia, potrzeby, niepokoje, co ona myśli, czuje, co przeżywa. Oto klucz.
                          Jeśli o mnie chodzi, masz rację, starania męża nie przełożą się na ilość seksu, czyli: macanie na siłę, namolność i bycie milusim w łóżku po zgaszeniu światła. Ja nie marzę, żeby mój mąż się jakoś "starał", tylko, żeby mnie przestał obrażać i wykazał minimum zainteresowania mną i domem. A tak w ogóle to uważam, że bycie miłym to żadna łaska, tylko śmieszny standard.
                          Gdyby mój mąż się ucywilizował, to jak już ktoś wcześniej wspomniał, jego problem zniknął by z cichym "pyk"
                          • sootball Re: głupi seks 05.10.12, 10:00
                            Może powinieneś dowiedzieć się na poc
                            > zątek, jakie są żony pragnienia, potrzeby, niepokoje, co ona myśli, czuje, co p
                            > rzeżywa. Oto klucz.
                            Niestety często bywa też tak, co sama dobrze wiesz, że druga strona nie chce rozmawiać. Jest jej wygodnie tak jak jest, motywów swojego postępowania po części jest nieświadoma, po części nie powie z różnych powodów, a zmiana to wysiłek i strach, więc po co cokolwiek ruszać?
                            To dotyczy i mężów i żon.
                          • r0mar Re: głupi seks 05.10.12, 10:47
                            Masz rację podobieństw jest wiele. Tylko wydaje mi się, że są nieco inne niż Ci się wydaje.
                            Otóż, ja słucham, obserwuję. Żona nawija odkąd mnie zobaczy, pomagam jej w rozwiązywaniu problemów i wysłuchuję ją. Szczerze mówią to od tego uszy puchną bo człowiek zjeść spokojnie nie może. Ostatnio faktycznie strofuję ją coraz częściej mówię że mnie to nie interesuje. Po co mam przejmować się jej problemami, problemami w jej pracy skoro ona nie interesuje się zupełnie moimi. Po co się katować, skoro to już było przerobione setki razy i z góry wiadomo, że żona która nie ma co robić w domu jest mimo wszystko zmęczona. Że żona która nawija od progu i jeszcze zasnąć nie daje bo dalej nawija i tak jest zmęczona. Tu nie ma drzwi, po prostu sytuacja nie ma rozwiązania (wspólnego).
                            Pomóc może ew. terapia, ale co jak druga osoba nie chce?
                            Powodów z pewnością jest wiele, nie jeden. Faktem jest natomiast to, że kobieta posiadająca stabilizację po 10 latach małżeństwa przestaje mieć potrzebę seksu ze swoim partnerem w większości przypadków.
                            Lek na to jest jeden, być chamem od początku. Facet powinien mieć przysłowiową "maczugę " i trzymać kobietę w ciągłej niepewności. Uchylanie rąbka nieba nic nie da. Bo następuje przyzwyczajenie. Kobieta chce coraz więcej bo uważa że to się należy. Nie rozumie też, że tak jak ona ma okres, to facet jak nie ma seksu to też ma humory.

                            Czy Twój mąż nie był dla Ciebie nigdy miły? Na początku też nie? dlaczego więc skoro był miły ograniczałaś mu dostęp? Zapewne nie czułaś potrzeby. Zapewne czułaś się bezpieczna. Facet złapany to nie trzeba się nim zajmować - a to błąd. Obie strony mają potrzebę czułości.

                            Wyjaśnię, bo widzę niezrozumienie.
                            Pisząc starania mam na myśli jego humor i stosunek do Ciebie, a nie milusi w łóżku po zgaszeniu światła. Uwierz mi można się zmusić i być miłym w trakcie "okresu posuchy". Ale jeśli jesteś miły dwa miesiące, trzy, pół roku a nie ma efektu to baterie się wyczerpują.
                            Na cóż jego starania jak nie dajesz szansy?

                            Jego problem nie zniknie - ja uważam, że się nie zmienisz w stosunku do niego. Wywleczesz inne problemy i będziesz go gnębić o coś innego.




                            • kag73 Re: głupi seks 05.10.12, 11:14
                              R0mar, patrzysz na temat dosc jednostronnie. Tymczasem forum pokazuje, ze problem dotyczyc moze rowniez drugiej dtrony, zanane sa tutaj przypadki siedzacych przed kompem i walacym konia facetow, podczas gdy zona chce i obsycha.
                              Po 10 latach moze nastapic nasycenie/znudzenie, zemczenie materialu, zmiany hormonalne. I wzbudzanie niepewnosci dziala w obie strony. Kobieta tez powinna zaskakiwac i nie dawac 100 % pewnosci, ze maz to na zawsze i nikt inny. Inna sprawa to seks po 10 latach, czasem zaden szal. Przy czym wiadomo, ze generalnie "normalny" zdrowy facet jak sie sprezy dojdzie w 3 minuty, co generalnie "normalnej" przecietnej kobiecie raczej sie nie zdarza(mowie o penetracji). A zatem nawet jezeli dla niego to jest spuszczenie z krzyza, to on jednak w ostatecznosci cos z tego ma=orgazm, ona byc moze najczesciej/czesto nie. Dlatego nie bedzie sie do tego wyrywala.
                              jeszcze jedna wazna kwestia: mezczyzni tendencyjnie biora sobie za zony dziewice i swietojebliwe, bo boja sie kobiet z doswiadczeniem, boja sie porownania z innymi facetami, boja sie kobiecej seksualnosci "oj, ona taka jorna, to pojdzie mi z kazdym", chca grzecznych dziewczynek i z takimi sie wiaza. A potem nagle po latach chca bogini seksu od kobiety, ktorej zryto beret i wychowano na grzeczna dziewczynke, ktora czesto nic nie wie o sobie i swojej seksualnosci, nie wie co ja kreci, nie wie jak by ja krecil ktos inny. Malo tego, ona czesto mysli, ze ta beznadzieja z mezem w lozku to wlasnie jest seks, bo nigdy innego, moze lepszego, nie poznala. I ilez ilez mozna to znosic i sie poswiecac?
                              Uchylanie rabka nieba moze cos dac, przede wszystkim kobiecie, ktora seks lubi i ma z niego frajde.
                              Bledem jest myslec i wmawiac ludziom, ze seks jest tylko dla mezczyzn a kobiety dawaja dopoki czuja sie niepewne a przestaja kiedy maja stabilizacje. To w ogole jest nieprawda, moim zdaniem. A jezeli tak jest to wniosek jest tylko jeden: kobiety z seksu nic nie maja, bo z rzeczy, ktore sie lubi sie nie rezygnuje. No chyba, ze role odgrywaja hormony, chamskie zachowania, oblesnosc partnera i zerowa jakosc seks. Powodow jest duzo.
                            • sootball Re: głupi seks 05.10.12, 12:45
                              "Czy Twój mąż nie był dla Ciebie nigdy miły? Na początku też nie? dlaczego więc skoro był miły ograniczałaś mu dostęp"?
                              A gdzie to jest napisane?
                              Pamiętaj, że piszesz do obcej kobiety, nie do Twojej żony.

                              Swojej żonie powiedz wprost, że masz do niej żal że ignoruje Twoje potrzeby (inaczej tego nie można nazwać). Jeśli wyjedzie z tym, że jesteś niemiły, przeproś że sprawiłeś jej przykrość (tylko za to), ale zaznacz, że było to wynikiem frustracji i nie daj sobie odebrać prawa do tego, że możesz tak się czuć. Że możesz czuć się zraniony i sfrustrowany jej zachowaniem. Tak się czujesz i to są fakty, koniec. Żadnego "przesadzasz", "daj spokój" itp, zaznacz, że masz duży problem, który chciałbyś rozwiązać wspólnie z nią, bo brak rozwiązania i to, w jaki sposób to w tej chwili wygląda, jest dla Ciebie nie do zaakceptowania.
                              Mów otwarcie, ale stanowczo - że jesteś w związku, którego nie uważasz za udany i satysfakcjonujący.
                              Terapia będzie dla Was najlepszym rozwiązaniem, żebyście pod okiem psychologa wyjaśnili sobie wzajemnie co i jak.
                              • r0mar Re: głupi seks 17.10.12, 21:03
                                > "Czy Twój mąż nie był dla Ciebie nigdy miły? Na początku też nie? dlaczego więc
                                > skoro był miły ograniczałaś mu dostęp"?
                                > A gdzie to jest napisane?
                                Teraz seksu nie ma, zakładam, że kiedyś był. Tak więc został prawdopodobnie stopniowo ograniczony do zera, bo raczej nie stało się to nagle.

                                > Pamiętaj, że piszesz do obcej kobiety, nie do Twojej żony.
                                faktycznie, może jestem zbyt bezpośredni czasami.
                          • peyotl108 Re: głupi seks 23.10.12, 23:57
                            Ta wyliczanka pan Jansson, to totalna bzdura, szukanie wymówki. Jak się kocha, to można we wszystkim sie porozumieć, a jak sie nie kocha to są "zmiany hormonalne", "pobudzisz dzieci" i "łóżko skrzypi". Przypadek klasyczny. Czy pan próbowała rozmawiać z terapeutą, pani Jansson? Próbuje pani racjonalizować swój brak namiętności w związku - a wspólnym mianownikiem tych racjonalizacji jest, że "mąż nie czuje". A pani czuje??
                • sootball Re: głupi seks 04.10.12, 21:19
                  ple, ple.
                  Po pierwsze, autorka odpowiedziała, ale nie chciało Ci się dokładnie przeczytać wątku,
                  po drugie, czy napisałabyś podobną odpowiedź, gdyby post analogiczny do r0mar napisała kobieta?
                  • yoric Re: głupi seks 04.10.12, 23:14
                    Przykro mi, że pojawił się wpis, który Wam zepsuł piękną wizję i że zamiast do tego co piszę odwołujesz się kolejny raz do tego, co 'pewnie bym napisał, gdyby'.

                    Ale - napisałbym - jak to już wiele razy czyniłem - że ona go nie kręci i to nie jest jego wina.Czyli analogicznie do tego, co napisałem tu.
        • lina.jansson Re: głupi seks 03.10.12, 23:08
          Owszem, napisałam w której odpowiedzi, że nie mam ochoty na innych facetów. Żadne mi niewygodne pytanie- seks dla samego seksu to nie moja bajka.
          Sory wszystkim, że już nie odpisuję, starczy wałkowania:) Teraz intensywnie obserwuję siebie i męża, notuję spostrzeżenia, wyciągam wnioski. Ale czytam wszystko i niektóre posty dają mi wciąż do myślenia. O matko, jaka ja się teraz empatyczna zrobiłam. L.

          • kag73 Re: głupi seks 03.10.12, 23:11
            A bierzesz pigulki anty?
            Dobrze rozumiem, ze ogolnie to mialabys czasem ochote na seks, ale ze wzgledu na odzywki meza i jego gburowatosc Ci przechodzi? Czy tez ochoty na seks nie masz w ogole?
          • lawirant Re: głupi seks 12.10.12, 13:23
            nie masz ochoty na innych facetów...? do czasu... i wspomnisz moje słowa !!!
            A jeśli Cię to nie spotka to znaczy, że miałaś w życiu rzeczywiście pecha, w nawiązaniu do seksu.
            Z seksem jest jak z jazdą, a z partnerem jak z autem: nie kręci, nie jeździ... więc albo trzeba zmienić, albo postawić na drugie.
            Seks dla samego seksu!!! to właśnie jest prawdziwe dla pełnej satysfakcji obojga. Idę się bzykać po to żeby jej zrobić dobrze i spuścić z krzyża. Jakie inne założenie może mieć seks? Seks nie dla seksu tylko dla czego?
        • sootball Re: głupi seks 04.10.12, 12:06
          odpowiedziała. :)
        • mujer_bonita Re: głupi seks 04.10.12, 23:27
          that.bitch.is.sick napisała:
          > . Bardzo wartościowa wypowiedź, dzięki!:) Obawiam się jednak że to rzucanie per
          > eł przed wieprze. Jednak doceniam i popatrzcie państwo tu jest mężczyzna któreg
          > o szczerość dobrych intencji aż wali po oczach z tego co czytam między wierszam
          > i, w odróżnieniu do autorki wątku która nawet nie raczyła odpowiedzieć na niewy
          > godne postawione przeze mnie pytanie, a mianowicie: czy ma ochotę na seks z inn
          > ymi mężczyznami, czy potrzebuje seksu sama z siebie?

          Autorka wątku odpowiedziała Ci na pytanie - gdybyś była nastawiona na dialog a nie tezę to byś to dostrzegła. Ale po co czytać to co ona ma do powiedzenia - na pewno się przecież myli :)

          Zmartwię Cię Bitch - kobiety piszące w tym wątku, zapewne łącznie z autorką wątku nie są głupie. To co napisał r0mar to taka oczywista oczywistość jak to, że słońce wschodzi na wschodzie a zachodzi na zachodzie. Żadnych 'pereł' rzucać nie musisz.

          Problem w tym wątku polega na tym, że prawdy działają w dwie strony. Brak seksu ma wpływ na zachowanie męża Liny a jego zachowanie ma wpływ na jej niechęć do seksu. Takie błędne koło. Najeżdżasz tu z panami na kobiety ('wieprze'), że ponoć nie dostrzegają czegoś a robicie dokładnie tak samo. Jak panowie (zdaje się, że jedynie z chlubnym wyjątkiem bcde) zareagowali na prawdę oczywistą o wpływie zachowania mężczyzny na chęć seksu u kobiety? Zbiorowym zaprzeczeniem! Tylko bcde napisał, że ROZUMIE, że taki wpływ istnieje! A reszta co? Nie - przecież ona nigdy go nie pożądała i tyle! Koniec kropka - wszelkie stwierdzenia, że mężczyźnie nie należy się seks jak psu buda będzie torpedowane ile się da!

          Pożądaniem między ludźmi rządzi wiele zależności. Ograniczanie do połowy nie da nic. Jak się żali tu mężczyzna, że żona roztyła się to klepią go panowie po plecach, że zła kobieta, rozumieją. Dlaczego - bo wygląd to dla mężczyzny czynnik warunkujący pożądanie. Jak przychodzi się żalić kobieta - to zrozumienie przez inne kobiety budzi w panach agresję. Czemu? I czemu czują się lepsi w swoim oglądzie sprawy?
          • sabat77 Re: głupi seks 05.10.12, 10:15
            Mujer, ja sie zgadzam i rozumiem, ale musisz przyznac ze w tym ukladzie jest juz tak, ze ktos musi zacisnac zeby i zrobic pierwszy krok, bo inaczej to sie rozleci.
            na forum mamy line a nie jej meza. Daj mi meza to bede go przekonywac inaczej. Teraz mam zone, to proboje sklaniac jak zone. Ktos MUSI cos zrobic, inaczej bedzie kicha - zgadzasz sie czy nie ?
            • sabat77 Re: głupi seks 05.10.12, 10:25
              Cholera, ktorys juz raz napisalem proboje zamiast probuje. Wtorny analfabetyzm przez to wysiadywanie na sieci :)
            • mujer_bonita Re: głupi seks 05.10.12, 18:20
              sabat77 napisał:
              > Mujer, ja sie zgadzam i rozumiem, ale musisz przyznac ze w tym ukladzie jest ju
              > z tak, ze ktos musi zacisnac zeby i zrobic pierwszy krok, bo inaczej to sie roz
              > leci.
              > na forum mamy line a nie jej meza. Daj mi meza to bede go przekonywac inaczej.
              > Teraz mam zone, to proboje sklaniac jak zone. Ktos MUSI cos zrobic, inaczej bed
              > zie kicha - zgadzasz sie czy nie ?

              Idę o zakład, że mąż Liny żalący się tutaj na brak seksu i piszący, że żona narzeka na jego chamskie zachowanie od żadnego pana nie przeczytałby 'bądź dla niej milszy' :D

              Tak - ktoś musi zrobić pierwszy krok - tyle, że tutaj już mamy jednoznaczna odmowę współpracy drugiej strony. I co z tym zrobić? Rozkładać nogi i liczyć na cud?
      • sootball Re: głupi seks 04.10.12, 21:11
        Projektujesz swoje doświadczenia z żoną na autorkę.
        Czy seks stał się jej niepotrzebny po urodzeniu dzieci czy jest wynikiem stosunku męża do niej, nie wiemy.
        Ja stawiam na to drugie, bo zwyczajnie wiem, że kiedy mam żal do męża (w drugą stronę też to działa) to trudno o seks. Ale my potrafimy rozmawiać i rozładowujemy ewentualne napięcia na bieżąco. Mąż autorki rozmawiać nie chce.
    • marcel109 Re: głupi seks 04.10.12, 09:41
      Myślę, że powinnaś zmienić męża lub poważnie z nim porozmawiać.
      • yoric Re: głupi seks 04.10.12, 23:36
        > Myślę, że powinnaś zmienić męża lub poważnie z nim porozmawiać.

        :)
    • evil.eyes orzeczenie o winie ? 06.10.12, 08:04
      Cala ta dyskusja o winie jest wedlug mnie bezprzedmiotowa.
      Wazniejsze jest to, kto jest gotowy na zmiane i kto tej zmiany w ogole jest w stanie dokonac. Jesli odpowiedzialna i przemyslana odpowiedz bedzie brzmiala nikt; wtedy trzeba bedzie rozwazyc wariant zakonczenia zwiazku.
      Na poczatek zaproponowalbym odpoczynek od siebie obu partnerow, jesli to mozliwe trwajacy kilka tygodni.
      Pozwoli to na uspokojenie emocji, ktore sa zlym doradca i przemyslenie przez obu partnerow dotychczasowego miejsca w relacji. Bedzie tez dodatkowym sygnalem dla obojga, ze obecny stan jest nie do zaakceptowania.
      • niezapominajka333 To są rady .... 06.10.12, 10:11
        Z całego wątku na ponad 200 wpisów udało mi się zebrać tyle konkretnych rad.
        Urqu
        Żeby zrozumiec jak to wygląda z perspektywy chłopa jesteś w dobrym miejscu na tym forum.
        Jeżeli nie wyobrażasz sobie jak to wygląda z punktu widzenia faceta uruchom empatię i zobacz parę wątków chłopów którzy opisują w jakiej są czarnej du...e

        A co do reszty, to można zacząć od konfrontacji listy co mnie brakuje w związku, co brakuje w związku, próbujecie sie zrozumieć i egzekwować. A, lista powinna być ułozona priorytetami i mieć świadomośc że te z niskim priorytetem trzeba bedzie odpuścic i olać.

        Mujer Bonita
        Tak na szybko na myśl mi przychodzi - może napisz list z opisem (na spokojnie) jak się czujesz, kiedy traktuje Cię tak jak traktuje i jak to przekłada się na Twoją ochotę na seks?

        Na forum kojarzy mi się już podobny przypadek....

        Sabat
        Mam dla ciebie prosta recepte na sukces, droga damo.
        Nie jestes przeciez jedyna na swiecie, powiedz mu wiec glosno i dobitnie ze a) nie masz ochoty i ma dac sobie spokoj b) ma twoje pelne i nieskrepowane blogoslawienstwo na bzykanie kogo chce i jak chce poza zwiazkiem.
        Bedzie wyluzowany i mily wobec dzieci, a ty bedziesz mogla w tym czasie szydelkowac i kontemplowac sztuke starozytnych kultur srodziemnomorskich :)


        brak.polskich.liter
        Lina, skoro Twoj maz do psychologa nie pojdzie, Ty idz sama.
        Swego czasu pisalo na tym forum pare osob, ktore chodzily w podobnych butach, w jakich Ty chodzisz teraz (kryzys, brak seksu albo seks fatalnej jakosci, problemy pozalozkowe rzutujace na seks, niewspolpracujacy partner) i ktore zaczely od siebie - tj. poszly na terapie indywidualna. A jak sie nieco odgruzowaly, odbudowaly, doszly do ladu i skladu same ze soba, to zabraly sie za porzadki w swoim malzenstwie i otoczeniu.
        Slowem - zacznij od siebie, bo tylko w ten sposob w ogole ruszysz z miejsca.

        rOmar
        Jeśli chcesz ratować małżeństwo, daj mężowi sygnał, że jak się postara to będzie sex. Ale nie oszukuj. Zobaczysz na co go stać.

        marcel109
        Myślę, że powinnaś zmienić męża lub poważnie z nim porozmawiać.

        evil.eyes
        Cala ta dyskusja o winie jest wedlug mnie bezprzedmiotowa.
        Wazniejsze jest to, kto jest gotowy na zmiane i kto tej zmiany w ogole jest w stanie dokonac. Jesli odpowiedzialna i przemyslana odpowiedz bedzie brzmiala nikt; wtedy trzeba bedzie rozwazyc wariant zakonczenia zwiazku.
        Na poczatek zaproponowalbym odpoczynek od siebie obu partnerow, jesli to mozliwe trwajacy kilka tygodni.
        Pozwoli to na uspokojenie emocji, ktore sa zlym doradca i przemyslenie przez obu partnerow dotychczasowego miejsca w relacji. Bedzie tez dodatkowym sygnalem dla obojga, ze obecny stan jest nie do zaakceptowania.

        A tak w kwestii formalnej :)
        Może pora, żeby obok regulaminu dodać ostrzeżenie:

        Uwaga!
        Osoby, które szukają pomocy, a nie chcą zmienić swojego punktu widzenia zgodnie z naszymi światłymi radami w czasie krótszym niż 3 dni, proszone sa uprzejmie o niezawracanie nam dupy i nie marnowanie naszego cennego czasu.


        --
        • that.bitch.is.sick niezapominajka cierpi.... 06.10.12, 10:34
          niezapominajka333 napisała:


          > Uwaga!
          > Osoby, które szukają pomocy, a nie chcą zmienić swojego punktu widzenia zgodnie
          > z naszymi światłymi radami w czasie krótszym niż 3 dni, proszone sa uprzejmie
          > o niezawracanie nam dupy i nie marnowanie naszego cennego czasu.
          >
          >
          >
          • niezapominajka333 Re: niezapominajka cierpi.... 06.10.12, 11:04
            Bitch, idź jeszcze pospać, dopóki Twoje szare komórki nie odzyskają pełni potencjału.
            I moja rada.
            Dołącz do moderatorów, wtedy będziesz mogła wycinać niewygodne posty według swojego uznania. Myśl przewodnią już masz,
            "....Właśnie pisałam wątek żeby nie popadać w skrajności jak niezbyt sympatyczne towarzystwo z wątku "głupi seks" i nie zmieniać tego forum w ścianę płaczu, walkę płci, bezproduktywne gdakanie i narzekalstwo...."

            Idea nader szczytna i z zasięgu Twoich możliwości.Nożyczki w dłoń i już zostaną same wartościowe i cenne wpisy.

            "...P.S. Ty też reklamujesz swojego bloga?..."
            A Ty?
            • zyg_zyg_zyg Re: niezapominajka cierpi.... 06.10.12, 11:46
              Dołącz do moderatorów, wtedy będziesz mogła wycinać niewygodne posty według swo
              > jego uznania

              E tam, Bitch po prostu lubi napierdalanki od czasu do czasu. Taki sznyt. Sznycik.
        • sabat77 Re: To są rady .... 06.10.12, 10:41
          Czego sie dziwic, jesli na tym forum duza czesc stanowia frustraci. Nie zebym sie uchylal - ja tez jestem jednym z nich.

          Przychodzac na forum liczylem na jakies rozwiazania.
          Spedzilem tu ponad pol roku, przestudiowalem dziesiatki wariantow rozwiazan.

          Moj ostateczny wniosek jest taki, ze forum pomaga...
          ...pomaga zrozumiec, ze to my sami jestesmy odpowiedzialni za nasze zycie i tylko my sami mozemy w nim cos zmienic.

          Nikt inny tego nie zrobi, trzeba wziac los w swoje rece. Tylko my sami wiemy gdzie chcemy isc, dokad dojsc. Jesli TEGO nie jestesmy pewni, nie znamy nas samych - to od tego trzeba zaczac wszystkie zmiany.

          Czlowiek powinien wiedziec dokad idzie, bo inaczej bedzie jak alicja w krainie czarow. Idac odpowiedni dlugo dojdzie gdzies. Tylko czy bedzie mu dobrze z tym "gdzies" dokad dojdzie ?
          tym bardziej sluchajac innych - przeciez nikt nie wie czego tak naprawde chcemy, wiec jego rady moga byc zupelnie dla nas nie trafione.

          W zasadzie osoby, ktore same podejmuja dojrzale decyzje tutaj nie trafiaja. A ci ktorzy trafiaja powinni nauczyc sie przede wszystkim wlasnie tego.
          • that.bitch.is.sick Sabat 06.10.12, 10:51
            sabat77 napisał:
            .
            >
            > W zasadzie osoby, ktore same podejmuja dojrzale decyzje tutaj nie trafiaja. A c
            > i ktorzy trafiaja powinni nauczyc sie przede wszystkim wlasnie tego.

            Nie przeczytałeś nawet 10 procent wartościowego dorobku tego forum, czasów gdy pewne rzeczy dopiero się formułowały, a teraz wydają się oczywiste (jak choćby to że jak pojawia się laska co narzeka na męża, to pojawi się zaraz gromadka zwolenniczek okropnie pewnych żę to cierpiąca ofiara patriarchatu).
            Gdybyś cokolwiek tu przestudiował to byś nie pisał takich głupot. Jesteś tu po to żeby podrywać laski, gadać z nimi na privie i karmić swoje ego takimi kontaktami bo żeby to zrealizować w realu jesteś zbyt tchórzliwy:)
            Ocenę kto tutaj trafia pozostaw komuś innemu(bardziej zorientowanemu niż ty) bo z pewnością osoby dojrzalsze niż na forum e-mamy i życia rodzinnego gdzie cyklicznie rozgrywa się komedia z dramatem.
            A tak poza tym co ty możesz wiedzieć o podejmowaniu dojrzałych decyzji i ludziach którzy tu piszą, żę tak pieprzysz? Co wiesz o tych ludziach:)?
            • sabat77 Re: Sabat 06.10.12, 11:11
              I tak masz wiekszy problem z samym soba niz ja.
        • urquhart Do NIezapominajki 06.10.12, 18:33
          niezapominajka333 napisała:
          > Z całego wątku na ponad 200 wpisów udało mi się zebrać tyle konkretnych rad.

          Rozczarowujesz mnie. Rady radami pani nie jest gotowa na żadne rady z listy bo żeby z nich skorzystać trzeba mieć cel typu naprawa związku , osiągniecie kompromisu. Niby czytasz nieźle emocje ale nie widzisz że cel jest inny co widać po podejściu.

          Z psychologii - kiedy dąży się do rozwiązania konfliktu należy próbować zrozumieć drugą stronę. Panie łącznie z autorką odnoszą owszem to do psubrata faceta ale zaskakujące nie do siebie to raz. Zresztą to typowe dla równoległych babskich forów, napędzanych przez roszczeniowe feministki.

          Dwa. Gdzie Andzia ze swoją sztandarową radą dla facetów (zresztą się zgadzałem z nią w tym wzgledzie) że dążąc do zmian naprawy należy zacząć od siebie , zmieniać siebie w pożadanym kierunku, a partner podąży zwykle za tymi zmianami. A jak nie podąży przynajmniej wiadomo że powinno się go zmienić na innego.
          A tu jest na odwrót, Pani zresztą nieprzypadkowo pisze o wychowywaniu go...

          Co do stosunku do mężczyzn, i rzekomych obozów, też jeżeli w podobnych sytuacjach pojawiają tu z problemami nie mają grupy wsparcia, a raczej pokazujemy trudną drogę zmian
          • mujer_bonita Re: Do NIezapominajki 06.10.12, 20:54
            urquhart napisał:
            > Z psychologii - kiedy dąży się do rozwiązania konfliktu należy próbować zrozumi
            > eć drugą stronę. Panie łącznie z autorką odnoszą owszem to do psubrata faceta a
            > le zaskakujące nie do siebie to raz. Zresztą to typowe dla równoległych babskic
            > h forów, napędzanych przez roszczeniowe feministki.

            Wiesz Urqu - to Ty rozczarowujesz. Autorka wątku wyraźnie już napisała, że OBIE sony już wiedzą jak działa mechanizm. Jedna nie chce go zaakceptować. Nie czytasz - bijesz na oślep swoje jak zawsze. Niezależnie co Lina napisze - Ty nadal będziesz głosić swoje teorie z odwołaniem do 'roszczeniowych feministek' jako niejakim forumowym prawem Goodwina.

            > Co do stosunku do mężczyzn, i rzekomych obozów, też jeżeli w podobnych sytuacj
            > ach pojawiają tu z problemami nie mają grupy wsparcia, a raczej pokazujemy trud
            > ną drogę zmian

            Cóż - jak widać najtrudniej jest dostrzec belkę we własnym oku :)
          • aandzia43 Re: Do NIezapominajki 06.10.12, 23:42
            > Dwa. Gdzie Andzia ze swoją sztandarową radą dla facetów (zresztą się zgadzałem
            > z nią w tym wzgledzie) że dążąc do zmian naprawy należy zacząć od siebie , zmie
            > niać siebie w pożadanym kierunku, a partner podąży zwykle za tymi zmianami. A
            > jak nie podąży przynajmniej wiadomo że powinno się go zmienić na innego.

            A co to ja jestem, jakaś instytucja? W ogóle nie udzielałam rad Linie w tym wątku, bo mi się nie chce i nie mam czasu. A rady w moim stylu udzieliła już B.P.L.:

            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,139274787,139313757,Re_glupi_seks.html
            Ale jeśli zostałam już wywołana do tablicy, to się udzielę. Owszem, jak jej źle w małżeństwie i samej ze sobą i chce zmian, to niech idzie do psychologa. To pierwsza rada. A druga, a właściwie spostrzeżenie, brzmi tak: ja w podobnej sytuacji wyszczególniwszy łopatologicznie (kiedy zawiodły mniej subtelne sposoby) wypięłam się na seks z kompletnie niesatysfakcjonującym mnie facetem. I nie tylko na seks. I nie żałuję. Tzw. "wyciąganie ręki", "organizowanie fajnego seksu", "wychodzenie naprzeciw" można sobie w buty wsadzic w pewnych sytuacjach i z pewnymi facetami. Efekt jest taki, że teraz mam bardzo satysfakcjonujący seks z tym samym facetem. Wystarczyło, że przejechał go życiowy walec w postaci wstrząsu po rozstaniu. Nie wiem, co ma zrobic Lena, zeby wyjsc na prostą, ale wiem, czego ma nie robic: nie zmuszac się do seksu TYLKO na jego warunkach i na jego sposoby i skończyc psychologiczne pogadanki i delikatne próby uświadomienia mężowi, że ona ma coś do powiedzenia, i że może on by tak uprzejmie, i że może psycholog. Misiu-rysiu wymaga innych metod.
          • niezapominajka333 Re: Do NIezapominajki 08.10.12, 00:07
            Rady skopiowałam według kolejności postów. Ani ich nie oceniałam, ani nie klasyfikowałam według ważności i lista nie była skierowana do Liny, tylko do Bitch, którą tak do żywego uraził mój zwrot.
            Sama nie wiem jak to określić, ludzie jej tu radzą najlepiej jak potrafią, a t
            > aka przyjdzie i gada że to lokalny koloryt..."
            Co do reszty, sorry, ale nie mam chwilowo czasu na dyskusję:)
    • kobieta_z_polnocy Re: głupi seks 06.10.12, 14:48
      Przyznam, że ten wątek bardzo mnie zaskoczył. Tak to wszystko schludnie opisałaś, a okazało się, że sprawa rozrosła się do ponad dwustu wpisów i przepychanki między paniami i panami. Ta ostra reakcja co poniektórych forumowiczów wydaje mi się dosyć znamienna.

      Co do ciebie, lina, tu naprawdę nie ma nic więcej do dodania. Mnie naprawdę nie dziwi, że nie masz ochoty na seks z mężem. Wydaje mi się również, że znacznie większym anty-afrodyzjakiem jest nie tyle jego chamstwo (czy też nieokrzesanie w wersji łagodniejszej), lecz właśnie ten dziwaczny upór do wzięcia twojego zdania pod uwagę. Przecież co jest niezrozumiałego w komunikacie "nie podnoś na mnie głosu"?
      Nie ma bata, on doskonale rozumie, że tego nie lubisz, no ale przecież nie będzie się podporządkowywał jakiejś babie. Coś mu te wrzaski dają - wyładowanie frustracji i stresu, skok adrenaliny, who cares. Faktem pozostaje, że takie podejście do drugiej, bliskiej osoby jest chyba jednym z najbardziej odstręczających.

      Nie wiem doprawdy nad czym tu dywagować. Jego potrzeba dominacji jest zbyt ślepa i okrutna, by wzbudzić pożądanie, co zdają się sugerować niektórzy panowie. Ba, w moich oczach taki facet stałby się całkowicie niemęski, za to dosyć obleśny.

      Nie wiem, jakie są twoje plany i czy chcesz ratować wasze małżeństwo. Z opisu wynika, że nie jest dobrze, ale dalsze kroki zależą od twoich decyzji.
      • lina.jansson Re: głupi seks 06.10.12, 17:33
        Macie bardzo miłe forum, i bardzo pouczające:) dzięki za wpisy, te mądre i rzeczowe, zwłaszcza za przewodnik po radach z forum:)
        Oprócz podziwiania Waszego "lokalnego kolorytu" doszłam do pewnych wniosków (tutaj dziękuję zwłaszcza autorom postów), a mianowicie, że mój mąż nie jest taki okropny. Owszem, wrzeszczy, to fakt i nienawidzę tego. I tego jego uporu "nie będzie mi baba mówiła". I przykro mi, że woli grać na komputerze niż delektować się widokiem swojej żony i prowadzić z nią kulturalną konwersację. Trudno, nie można mieć wszystkiego. Ale za to 1 raz doceniłam to, że nigdy nie zaproponował mi "otwarcia związku", nie dowodził, że seks mu się słusznie należy i że powinnam go zrozumieć, bo faceci tak mają. Nie będę go wychowywać, niech sobie krzyczy, ale będzie musiał przywyknąć do drzwi zatrzaśniętych mu przed nosem. Koniec z psychologicznymi rozmowami- nie odnoszą skutku, więc szkoda nerwów moich i jego. Widocznie taki lokalny koloryt naszego małżeństwa i tyle, ale koniec z moim ustępowaniem dla "wspólnego dobra". Już nie będę zastanawiać się, czy dobrze robię odmawiając seksu i czy nie powinnam popracować nad rozdzieleniem sfer dziennej i nocnej. Odtąd definitywny koniec z seksem. Mój mąż nie jest głupi, wie, jak działa mechanizm (nie akceptuje go, ale działanie zna) i skoro nie ma w nim dobrej woli, to poniesie tego konsekwencje. A jak mnie jeszcze raz macnie tak, jak tego nie cierpię (wie o tym również), zasłużenie oberwie po tym, co będzie pod ręką. Faceci i kobiety to dwa różne gatunki i zgoda może istnieć tylko, kiedy ustąpią obydwie strony. Koniec altruizmu, bo biedni mężczyźni tak mają, bo seks jest ich naturalną potrzebą jak jedzenie i picie. Ostatecznie to ich problem, nie mój. Nie mogę traktować męża jak niepełnosprawnego umysłowo, on umie myśleć, wnioskować i przewidywać. Dużym pocieszeniem jest to, że obydwoje mamy zbliżone poczucie humoru i po obrażaniu szybko się godzimy, może jakoś to będzie.
        I jeszcze jeden wniosek- różnica między facetami a kobietami jest następująca: dla kobiety seks= dobry seks, a dla faceta seks=jakikolwiek seks. To naprawdę fascynujące:) L.
        • kag73 Re: głupi seks 06.10.12, 18:00
          Hmm, z tym ze decyzja "koniec seksu", z mojego punktu widzenia, karzesz rowniez siebie, no chyba, ze Ty seksu nie potrzebujesz.
          Moze liczysz, ze to zadziala i maz przestanie wrzeszczec. Moze. Na dwoje babka wrozyla.

          > I jeszcze jeden wniosek- różnica między facetami a kobietami jest następująca:
          > dla kobiety seks= dobry seks, a dla faceta seks=jakikolwiek seks. To naprawdę f
          > ascynujące:) L.

          Z tym wnoskiem sie nie wpelni zgadzam. Jezeli seksu jest sporo a zona chetna, temperamenty i libido w miare wyrowane to nagle rowniez facet patrzy na jakosc. I nagle okazuje sie, ze liczy sie jakosc, bo i facetowi ten "bylejaki" sie znudzi i nie wystarcza, patrz panowie z reka przy porno. To wbrew pozorom nie jest takie proste i oczywiste.
          Jezeli facet nie ma seksu w ogole, bo zona dozuje i nie chce, wtedy zadowoli sie kazdym i mysli, ze moglby ciagle, kazdego dnia. Wiadomo jest na glodzie, gdyby sie najadl, po jakims czasie patrzylby na to inaczej. Po pierwsze jednak niekoniecznie potrzebowalby kazdego dnia i chcialby jednak czegos wyszukanego, bo inaczej znudzi go monotonia i zmeczy ciagly wysilek.
          Poza tym zalezy to od temperamentu, niektorzy sa wysokolibidowai ale niskoerotyczni, wystarcyz im szybko i byle jak. Inni maja w glowie cale kino i chca je realizowac z zywa partnerka, moze nie ciagle, ale jednak.
        • urquhart prostacki rozwój wydarzeń 06.10.12, 18:05
          lina.jansson napisała:
          > iennej i nocnej. Odtąd definitywny koniec z seksem. Mój mąż nie jest głupi, wie
          > im dobrej woli, to poniesie tego konsekwencje. A jak mnie jeszcze raz macnie ta
          > k, jak tego nie cierpię (wie o tym również), zasłużenie oberwie po tym, co będz
          > ie pod ręką. Faceci i kobiety to dwa różne gatunki i zgoda może istnieć tylko,
          > kiedy ustąpią obydwie strony.

          A jednak Beton. :) Rozumiem kto jak kto ale ty dumna kobieta się szanujesz i nie ustąpisz pierwsza :) ???
          Cóż pani wyciąga prostackie wnioski które sugerują prostacki rozwój wydarzeń.
          Na taki pokaz Pan jak nie jest nieudacznikiem powinien odpowiedzieć podobną eskalacją konfliktu i krokami odwetowymi. (podobno dużo pracuje wiec powinna być z tego jakaś kasa)

          Facet mówi do żony:
          - Kochanie, przynieś mi piwo.
          Na to żona:
          - Może jakieś magiczne słowo?
          Facet:
          - Hokus pokus czary mary, zapierdalaj po browary!
          A na to żona:
          - Hokus pokus, ence pence, zamiast cipki masz dziś ręce!!
          Na to Facet:
          - Skoro jesteś tak pyskata, dziś ominie Cię wypłata!
          Żona:
          - Bardzo mocne masz dziś czary, zaraz biegnę po browary!
          • sootball Re: prostacki rozwój wydarzeń 06.10.12, 18:23
            nie dostrzegasz jednego: ona już ustępowała. Niejednokrotnie.
            Ale ileż można.
            Ustępstwo teraz będzie oznaczało seks z kimś, do kogo się czuje wstręt.
            Wybierz sobie jakiegoś brzydkiego geja i spróbuj jakie to fajne.
            • urquhart ustępowanie 06.10.12, 18:53
              sootball napisała:
              > Ale ileż można.
              > Ustępstwo teraz będzie oznaczało seks z kimś, do kogo się czuje wstręt.
              > Wybierz sobie jakiegoś brzydkiego geja i spróbuj jakie to fajne.

              Jak to taki paskudny brzydki gej to czego go nie pogoni kijem? Kase od brzydkiego to się bierze bez wstrętu?

              A tu nie chodzi o ustępowanie jedynie. Nawet z gazetek dla kobitek pamiętam ze strona która chce naprawy w podobnym (jakże typowym przecież) impasie wzajaemenego rozczarowania, organizuje na przykład weekend bez dzieci gdzieś z dala od domu i rodziny tylko we dwoje (intymność) i daje zaliczkę tego co może dać w związku : adoracja, seks, razem miło i ciekawie spędzony czas, W 80% procentach jak pojawia się po takiej zaliczce NADZIEJA że będzie lepiej i jest wyciągnięta ręka druga strona też się zmienia.
              I dotyczy to obu stron.
              • mujer_bonita Re: ustępowanie 06.10.12, 20:44
                urquhart napisał:
                > Jak to taki paskudny brzydki gej to czego go nie pogoni kijem? Kase od brzydkie
                > go to się bierze bez wstrętu?

                Sprowadzanie relacji międzyludzkiej do kwestii - kto więcej zarabia ten wymaga jest dość obrzydliwe nie sądzisz?

                Swoją drogą nie wiemy nawet, czy mąż Liny więcej zarabia (wiemy, że pracuje więcej a to nie to samo) a jeżeli tak to czy dużo więcej zarabia. Wiemy, że ona odwala dwa etaty - jeden zawodowy, drugi bezpłatny w domu. Czy on nie brzydzi się przyjmować jej pracy i nie płacić?
              • sootball Re: ustępowanie 07.10.12, 01:04
                spoko, postarasz się, wszystko wymyślisz i zorganizujesz, a następnie przy świecach zgarniesz zjebkę, że nie to miejsce, nie taki kolor ścian, a w ogóle czemu tak drogo i czemu się tak głupio patrzysz.


                Nie wiesz czy bierze od niego kasę czy nie, ale już ją osądziłeś.

        • sabat77 Re: głupi seks 06.10.12, 18:10
          A ja przeciwnie - po lekturze tego bezpardonowego ataku wscieklych feministek i cyniczno-drwiacym tonie pani autorki - poczulem nagle ze mam w domu fajna i rozsadna babke i ze warto dac naszemu zwiazkowi jeszcze jedna szanse, nie tylko w imie dzieciakow.
          Bylem beznadziejnym mezem, czas to naprawic.
          • kag73 Re: głupi seks 06.10.12, 18:14
            He, sabat? Bezseksie Ci na umysl pada?
            • sabat77 Re: głupi seks 06.10.12, 18:32
              Przeciwnie, czuje ze odzyskuje jasnosc myslenia.
          • aandzia43 Re: głupi seks 07.10.12, 00:02
            Ty się Sabat zajmij sobą bezpośrednio, a nie swoim związkiem. Kwestia związku wyklaruje ci się sama, jak sobie w głowie poukładasz. Więc nie "dawaj szansy związkowi" (ale też nie odbieraj jej definitywnie), tylko popracuj nad sobą. A jeśli chodzi o Linę i "wściekłe feministki"... Nie czytałam calutkiego wątku od góry do dołu, to nie wiem, co się tu działo, ale powiem ci coś w tajemnicy: "wściekłe feministki" dobrze dają dupy :-) Tylko żeby miec ten fajny i długofalowy seks z nimi trzeba się ich nie bac ;-)
        • lawirant Re: głupi seks 12.10.12, 13:03
          :) napiszę tylko swoje spostrzeżenie...
          to byłoby zabawne jeśli moja kobieta odmówiłaby by mi seksu, bo się wcześniej sprzeczaliśmy...
          Powiem tylko, że zrobiłaby sobie problem - w domyśle wiemy jaki...
          Skąd takie spostrzeżenie, że u faceta sex = jakikolwiek sex? Rozumiem, że to spostrzeżenie z własnego 'ogródka' - zapomniałaś zatem dodać - 'nie uogólniając', albo nie 'u faceta', a u 'mojego męża'.
          Moim priorytetem jest satysfakcja partnerki, siebie stawiam na drugim miejscu, ale nie zdarzyło mi się być niezadowolonym i rozczarowania z drugiej strony też specjanie nie kojarzę.
          Inny temat to przelotne znajomości. Tam obie strony nastawione z góry na szybkie branie i wtedy myśli się przede wszystkim o sobie i własnej eksplozji.
    • okazyjnynews Re: głupi seks 06.10.12, 21:38

      www.newsletterki.pl Męczy Cię otwieranie gazetek promocyjnych na poczcie i bałagan, który za sobą ciągną?? Dobrze trafiłeś. Z nami nie potrzebujesz zapisywać się na różnego rodzaju stronach sklepów, aby mieć świeżą porcję informacji z ofertami produktów w atrakcyjnych cenach. Oddajemy do Twojej dyspozycji stronę newsletterki.pl zawierającą uporządkowany w 8 kategorii (bielizna, dla dziecka, księgarnia, odzież, dodatki, pozostałe , sprzęt RTV i AGD ,uroda wakacje) zbiór newsletterów wszystkich znaczących na rynku sklepów. Jeśli w naszej bazie nie znalazłeś Twojego ulubionego sklepu napisz a my dodamy go do bazy. Pozdrawiamy i życzymy udanych zakupów zespół newsletterki.pl.
    • mujer_bonita Tak na koniec - do poczytania 07.10.12, 23:28
      Jako że temat bliskości i seksu przewija się tu regularnie - coś do poczytania i refleksji:
      www.kafeteria.pl/namarginesie/obiekt.php?id_t=87
      Może nie do końca ten przypadek ale ujęcie bardzo trafne :)
      • bcde Re: Tak na koniec - do poczytania 08.10.12, 01:12
        Jak dla mnie - bzdury kompletne, bez żadnego uzasadnienia.

        "W momencie urodzenia się dziecka mężczyzna ma już z reguły osłabioną możliwość odczuwania uczucia bliskości, natomiast matka, z powodu rozbudzonego instynktu macierzyństwa, wręcz przeciwnie. Ten rozdźwięk, między zdolnością do odczuwania uczucia bliskości przez kobietę i mężczyznę może powodować stopniowe rozluźnienie więzi ich łączących."

        Że co? Niby dlaczego mężczyzna ma "osłabioną możliwość odczuwania bliskości"? To raczej kobiety, będąc jeszcze w ciąży zaczynają mieć mężczyzn w dupie, skupiając się na wiciu gniazda i planowaniu porodu.

        "Gdy dziecko trochę podrośnie, kobieta pragnie na pierwszym miejscu powrotu uczucia bliskości z mężczyzną - wtedy potrzeby seksualne zwykle stawia na drugim miejscu. Ale partner, od dawna nie doświadczający tego stanu emocjonalnego, nie potrafi go w sobie wskrzesić na nowo. Potrzeby sygnalizowane przez kobietę są dla niego całkowicie niezrozumiałe. Ona z kolei nie wie, że on nie potrafi już odczuwać bliskości; ma do niego pretensje o to, że on całe uczucie sprowadza do seksu."

        I znowu bzdury. Zazwyczaj kobieta po urodzeniu dziecka skupia się na nim i jego potrzebach, a mężczyznę ma głęboko w... poważaniu. Ale znowu to mężczyzna "nie potrafi już odczuwać bliskości."

        Akurat wg mnie, zwykle jest odwrotnie niż napisano. Po przyjściu na świat dziecka to zwykle mężczyzna stara się zwrócić uwagę kobiety, aby nie zajmowała się tylko dzieckiem, ale też przypomniała sobie o mężczyźnie i jego potrzebach, nie tylko seksualnych.
        • kawitator Re: Tak na koniec - do poczytania 08.10.12, 15:13
          Zachęcony miłą recenzją Bcde zapoznałem sie z za linkowanym tekstem
          Mujerka czy tu to w ogóle czytałaś ????
          skrót treści:
          Kobiety mówią kobiecym językiem i jest to wspaniale. Faceci mówią męskim językiem i to powoduje problemy.
          Jedyna rada jest to aby facet nauczył eis kobiecego języka i wtedy jak już się stanie psychicznie baba to będzie wspaniale i zostanie dopuszczony do kobiecego kółka.

          Mój dodatek - komentarz
          Będzie wspaniale przez jakieś 48 godzin po których rozczarowana kobitka kopnie go w dupę fizycznie jak będzie bardziej energiczna lub mentalnie jak będzie bardziej łajzowata. Jak będzie sie przydawał do prostych prac domowych, nie rezonował i grzecznie oddawał wypłatę to może go zostawi i nawet za wierna służbę zostanie w drodze łaski dopuszczony raz w miesiącu lub raz na kwartał ( kilku tu to przypomina;-PP )
          Bcde masz racje takiego bełkotu dawno nie czytałem.
          • mujer_bonita Re: Tak na koniec - do poczytania 08.10.12, 15:22
            kawitator napisał:
            > Mujerka czy tu to w ogóle czytałaś ????
            > skrót treści:
            > Kobiety mówią kobiecym językiem i jest to wspaniale. Faceci mówią męskim języki
            > em i to powoduje problemy

            Oczywiście, że czytałam - mało tego - tekst był już dyskutowany na forum (linkowany nomen omen przez Urqu :P).

            Czułość i intymność między dwojgiem ludzi w związku to nie jest 'kobiecy język'. To jest właśnie to co odróżnia relację tych ludzi od innych relacji z otoczeniem. Seks można uprawiać z prostytutką - kochać się już nie. Sposób może kontrowersyjny dla panów ale równie kontrowersyjny co 'rozłóż nogi i myśl o Anglii', który może spowoduje spuszczenie z krzyża ale naprawy relacji już nie bardzo.
    • proto Nie ma dla was ratunku 08.10.12, 08:07
      On się wścieka bo nie ma seksu, Nie ma seksu więc na drugi dzień chodzi wkurzony. Jak on chodzi wkurzony cały dzień to Ty mu wieczorem nie dajesz. Więc on na drugi dzień znowu się wkur..a.

      Nie dobraliście się, nie ma dla Was ratunku, ty nie dasz on nie ustąpi. Złóż pozew o rozwód, podzielcie majętek/długi i po ptakach. Po co się męczyć.
    • schade dawaj mu częściej 11.10.12, 23:57
      To będzie dla ciebie milszy. Sama jak za długo seksu nie mam to chodzę wqwiona.
    • totomark Re: głupi seks 12.10.12, 17:11
      Bardzo Ci współczuję. Mija czas, dobry czas na to by się kochać. Szkoda
    • peyotl108 Re: głupi seks - zdrada 23.10.12, 23:53
      Zdrada małżeńska to nie jest wtedy, gdy ktoś sie prześpi z nie-żoną, nie-mężem. Zdrada to jest to, co ta pani robi swojemu mężowi. On "Głaszcze po plecach", a pani "już wie" do czego to zmierza... Co to jest w ogóle za gadanie? Przecież to pani mąż! Odmawia mu pani seksu a potem się dziwi, że on "krzyczy na dzieci" i w ogóle jest sfrustrowany. Tak, to jest zdrada, nielojalność. Jeśli go pani nie kocha, jeśli sie pani brzydzi seksu z nim - to PROSZE SIE ROZWIEŚĆ!
    • morhile Re: głupi seks 26.10.12, 14:22
      Kluczem jest to zdanie:
      "(...)Po pierwsze mój mąż często jest dla mnie niemiły w ciągu dnia(...)"

      A wszystko co potem napisałaś - to zbiór żalu do męża.
      Nie wiemy czy zawsze taki był czy taki jest, bo nie ma seksu ani bliskości, tyle, że więzi między Wami tez jakoś z opisu nie widać.
      Wnoszę że nie rozmawiałaś z mężem, bo nieco pary by się odpuściło a i nieco żalu straciłoby na ważności.
      Skupiłaś się tylko na negatywach chociaż i on na pewno ma coś do poskarżenia.
      Kwadratura koła. Trzeba porozmawiać, dowiedzieć się jak mąż to czuje.
      Znajdź coś do przyjęcia w jego zachowaniu czy osobie i wykorzystaj moment na rozmowę "wiesz ze do seksu potrzebuję czułości i bliskości, a jak na siebie warczymy w ciągu dnia nie umiem się pozbyć przykrości i ..." lub na poczet kilku chwil w sypialni, a rozmowa i tak Was nie ominie.

      Ktoś tu kiedyś napisał, że w przypadku stosu problemów i braku seksu, należy problemy likwidować chociaż po jednym, żeby stres odpuszczał.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka