Dodaj do ulubionych

Prostsze sposoby na seks niż stały związek.

07.02.13, 17:01
that.bitch.is.sick napisała:

> Bo jeśli bardziej zależy na seksie niż na związku - to tkwiąc w stałym zw
> iązku jest idiotą. To tak jak próbować się zastrzelić strzelając sobie w tył gł
> owy. Są prostsze sposoby na seks niż stały związek:)

Daruj bitch, ale w poprzednim wątku zaczyna gubić się drabinka, dlatego wyciągam na główną. Jest to o tyle ciekawe zagadnienie, że jest tego warte.

Otóż - pozwól, że się ustosunkuję. Uważam, że to co napisałaś jest prawdą połowiczną. Dotyczy przede wszystkim kobiet. W tym wypadku zgodzę się.
Jednak z drugiej strony jestem zdania, że dla 80-90 procent populacji mężczyzn, nie istnieje prostszy sposób na seks niż długoterminowy związek z kobietą, a dla lwiej części z tych 80-90% jest to sposób jedyny. Poza korzystaniem z usług prostytutek rzecz jasna, na to wystarczy gotówka. Jest to jednak sposób na tyle kosztowny, że na regularny seks z prostytutkami potrzeba by wydać naprawdę sporo kasy.
Obserwuj wątek
    • kag73 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 07.02.13, 17:09
      Oczywiscie, ze placenie za prostytuki moze Cie wyniesc mniej niz zwiazek. Popatrz na siebie, nie mozesz sie wyrwac, bo jestes w malzenstiwe i do tego masz dzieci. Kosztuje Cie to kupe szmalu.
      Juz dawno stwierdzilam, ze w zwiazku/malzenstiwe nie tylko o seks chodzi, inaczej juz dawno wszyscy nie wiazali by sie w pary tylko chodzili do burdelu. Rzecz w tym, ze kazdy czlowiek chce czuc sie kochany i chce seksu, bo druga osoba zwyczajnie na niego leci a nie, bo zaplacil.
      • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 07.02.13, 17:16
        regularnie ? Wez policz.
        • kag73 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 07.02.13, 17:21
          Taa, a jak czesto masz w domu?
          Realnie: zalezy od wielu czynnikow, czasami sie potrzebuje mniej, czasami wiecej, w zaleznosci od zaspokojenia i innych okolicznosci typu zmeczenie, brak czasu, zajmujace hobby sport, lenistwo, mroz za oknem. Do tego w zastepstwie od czasu do czasu masturbacja.
          Zastanow sie ile wiecej placisz za wieksze mieszkanie, wspolne wydatki, ze nie wspomne o dzieciach:)
          • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 07.02.13, 17:29
            a ile razy ma kutuzow ? Wez jakas srednia krajowa :)
            • kag73 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 07.02.13, 17:39
              Trudno mowic o sredniej krajowej. Kutuzow chyba ma stala partnerke.
              Poza tym nie da sie niektorych rzeczy porownywac, oczywiscie, ze ja moge miec wiecej seksu niz ktos kto chadza do burdelu a to dlatego, ze ja co noc zasypiam w lozku i budze sie ze swoim facetem, wiadomo, ze mam wieksze szanse na czesty seks, bo mam na wyciagniecie reki. Warunek: partner chce rowieniz ze mna sypiac tak czesto jak chce tego ja. Ktos kto idzie do burdelu, zamawia laske, musi to zorganizowac, potrzebuje wiecej czasu. Do tego zalezy kto z kim ile lat i jakie ma potrzeby.
            • kutuzow Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 07.02.13, 18:08
              sabat-77 napisał:

              > a ile razy ma kutuzow ? Wez jakas srednia krajowa :)

              Sabat zauważ, że zupełnie inaczej jest gdy jesteś sam i np. idziesz spać do pustego łóżka, a zupełnie inaczej gdy się kładziesz koło bardzo seksownej dziewczyny. W tym pierwszym przypadku masz rzadziej "ciśnienie" bo nie masz aż tylu bodźców na co dzień. W tym drugim ciężko zasnąć czując obok seksi ciało.
              • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 07.02.13, 18:13
                Nie wiem, moge wierzyc na slowo.
                • proto Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 07.02.13, 20:13
                  @abat-77 napisał:

                  > Nie wiem, moge wierzyc na slowo.

                  ha ha ha ha ha, co za szczerość
                  • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 07.02.13, 21:14
                    Widzisz cos zlego w szczerosci ?
                    • proto Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 08.02.13, 14:31
                      Po prostu mnie rozbawiło, ogólnie w szczerości nie widzę nic złego ale czasami nie można być zbyt szczerym, powiedziałbym nawet rzadko wypada być szczerym. Ludzie nie lubią szczerych ludzi bo są dla nich albo śmieszni albo nie milii

                      Poza tym zdolność do kłamania jest oznaką inteligencji :)))
                      Wiesz kiedy naukowcy stwierdzili, że małpa zachowuje się inteligentnie?
                      Nauczyli ją kilku elementów języka migowego. Pewnego razu małpa zbiła zlew czy coś podobnego. Skłamała na pytania czy to ona zrobiła? To było oznaką inteligencji.

                      Więc
                      • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 08.02.13, 15:02
                        proto napisał:

                        > Poza tym zdolność do kłamania jest oznaką inteligencji :)))
                        > Wiesz kiedy naukowcy stwierdzili, że małpa zachowuje się inteligentnie?
                        > Nauczyli ją kilku elementów języka migowego. Pewnego razu małpa zbiła zlew czy
                        > coś podobnego. Skłamała na pytania czy to ona zrobiła? To było oznaką inteligen
                        > cji.
                        >
                        > Więc

                        ... jestem mniej inteligentny niż gorylica Koko, którą opisujesz ?
                        Intrygujący wniosek. Chciałbym jednak zauważyć, że w przypadku Koko, chodziło strach przed potencjalną karą i chęć jej uniknięcia. A jaką karą może skończyć się moje neutralne i szczere oświadczenie, na temat braku konkretnego typu doświadczeń seksualnych ?

                        Chyba rzeczywiście jestem mniej inteligentny od tej małpy, bo nie widzę absolutnie żadnego związku między jednym i drugim zdarzeniem. Poza przyznaniem racji, że rzeczywiście małpy zdają się kłamać.
                        • proto Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 08.02.13, 15:36
                          jakie wnioski wyciągniesz to Twoja sprawa, ja nie osądzam czy jesteś mniej czy bardziej inteligentny.

                          Bez urazy ;)
      • kutuzow Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 07.02.13, 17:33
        kag73 napisała:

        > Oczywiscie, ze placenie za prostytuki moze Cie wyniesc mniej niz zwiazek. Popat
        > rz na siebie, nie mozesz sie wyrwac, bo jestes w malzenstiwe i do tego masz dzi
        > eci. Kosztuje Cie to kupe szmalu.
        > Juz dawno stwierdzilam, ze w zwiazku/malzenstiwe nie tylko o seks chodzi, inacz
        > ej juz dawno wszyscy nie wiazali by sie w pary tylko chodzili do burdelu. Rzecz
        > w tym, ze kazdy czlowiek chce czuc sie kochany i chce seksu, bo druga osoba zw
        > yczajnie na niego leci a nie, bo zaplacil.

        Bardzo dobrze napisane.

        Sabat jeszcze zapomina o kosztach wyjścia ze związku przy dużych różnicach w dochodach te 50% majątku może też być bolesne i nieźle podbić cenę za ten seks domowy).

        Sabat -->
        Poza tym obecnie nie ma wyboru tylko miedzy małżeństwem a dziwkami z agencji. Masz pełny wybór małolat które szukają sponsora. Masz zapewnione GFE (girlfriend experience) całą tą otoczke w stylu randka, wypad do klubu itp (bez ryzyka ew. odrzucenia) i do tego cenę w formie ryczałtu i trochę większe bezpieczeństwo jeśli chodzi o choroby, ryzyko szantażu itp.
        i nie musiałbyś się wyprowadzać z mieszkania jak Ci się znudzi taka panna i chcesz mieć drugą ;-)
    • zyg_zyg_zyg Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 07.02.13, 17:35
      Dla mnie stałość i wyłączność partnera ma wiele zalet. Nawet jeśli związek (z założenia i za zgodą obu stron) nie jest oparty na miłości, a służy jedynie wzajemnemu zaspakajaniu potrzeb seksualnych.

      Zalety to np. zwiększone bezpieczeństwo - minimalizowanie ryzyka złapania jakiegoś syfa, ale też dostania w łeb -, znajomość swoich upodobań łóżkowych, dostępność. Jasne, żadna z tych rzeczy nie jest zagwarantowna w stałym związku, ale bardziej prawdopodobna.
      • kutuzow Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 07.02.13, 18:00
        zyg_zyg_zyg napisała:

        > Dla mnie stałość i wyłączność partnera ma wiele zalet. Nawet jeśli związek (z z
        > ałożenia i za zgodą obu stron) nie jest oparty na miłości, a służy jedynie wzaj
        > emnemu zaspakajaniu potrzeb seksualnych.
        >
        > Zalety to np. zwiększone bezpieczeństwo - minimalizowanie ryzyka złapania jakie
        > goś syfa, ale też dostania w łeb -, znajomość swoich upodobań łóżkowych, dostęp
        > ność. Jasne, żadna z tych rzeczy nie jest zagwarantowna w stałym związku, ale b
        > ardziej prawdopodobna.


        zyg_zyg_zyg --bardzo trafnie napisane. Dla pełnego obrazu dodam tylko że dla mężczyzn zaletą w krótkich związkach jest efekt nowości (brak efektu Coolidge'a itp). Wydaje mi się, że im lepszy związek (zapewnia on więcej potrzeb) tym mniejszy problem z tym brakiem różnorodności/nowości. To oczywiście moje prywatne zdanie bazujące na moim odczuciu. Jeszcze 2 lata temu pewnie bym kręcił głową na te słowa o tym że stałość i wyłączność partnera ma wiele zalet (gdy tyle okazji dookoła). Dzisiaj zaś mając super związek, przychylam sie do tego w pełni.
        • marek.zak1 Sex sexem a... 07.02.13, 19:36
          Sex sexem, ale spędzanie nocy samemu zawsze było i jest dla mnie wyjątkowo nieprzyjemne. Oczywiscie jest alkohol i to trochę pomaga. TV, czy komp, butelka wina i spać. Gdybym był singlem, chyba już zapiłbym się.
      • that.bitch.is.sick Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 07.02.13, 21:45
        zyg_zyg_zyg napisała:

        > Dla mnie stałość i wyłączność partnera ma wiele zalet. Nawet jeśli związek (z z
        > ałożenia i za zgodą obu stron) nie jest oparty na miłości, a służy jedynie wzaj
        > emnemu zaspakajaniu potrzeb seksualnych.
        >
        > Zalety to np. zwiększone bezpieczeństwo - minimalizowanie ryzyka złapania jakie
        > goś syfa, ale też dostania w łeb -, znajomość swoich upodobań łóżkowych, dostęp
        > ność. Jasne, żadna z tych rzeczy nie jest zagwarantowna w stałym związku, ale b
        > ardziej prawdopodobna.


        Do tego nie trzeba związku - wystarczy fucking friend. jeśli w związku trzyma nas tylko seks to ryzyko zachowań wiarołomnych jest identyczne. I nie trzeba kupować karczmy żeby się bezpiecznego piwa napić z czystego kufla. Bez przesady:)
        • zyg_zyg_zyg Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 07.02.13, 23:37
          >
          > Do tego nie trzeba związku - wystarczy fucking friend. jeśli w związku trzyma n
          > as tylko seks to ryzyko zachowań wiarołomnych jest identyczne. I nie trzeba kup
          > ować karczmy żeby się bezpiecznego piwa napić z czystego kufla. Bez przesady:)

          No to mi jeszcze wymień różnice między układem FF, a związkiem nie opartym na miłości, a służącym jedynie zaspakajaniu potrzeb seksualnych, o którym pisałam. Najlepiej zwięźle w punktach - a nie w kolejnych trzystu postach po kawałku.

          Miałam w życiu jednego FF i nie wiem, czy ten człowiek zawyżył mi standardy, czy inne kobiety zadowala byle kutas. Ale znalezienie idealnego partnera do związku czysto seksualnego nie wydaje mi się dużo łatwiejsze od znalezienia idealnego partnera do związku uczuciowego.
          • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 08.02.13, 00:26
            zyg_zyg_zyg napisała:

            > Miałam w życiu jednego FF i nie wiem, czy ten człowiek zawyżył mi standardy, cz
            > y inne kobiety zadowala byle kutas. Ale znalezienie idealnego partnera do związ
            > ku czysto seksualnego nie wydaje mi się dużo łatwiejsze od znalezienia idealneg
            > o partnera do związku uczuciowego.

            Możesz z grubsza określić te standardy ?
            • zyg_zyg_zyg Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 08.02.13, 13:10
              > Możesz z grubsza określić te standardy ?

              Chcesz, żebym Ci wymieniła cechy kochanka dla mnie idealnego? ;-) Bo one stanowią lwią część zbioru tych standardów.
              Zakochanie czy miłość zmiękczają i unieważniają różne niedoskonałości i niedociągnięcia. Od FF oczekiwałabym więcej i bezwzględniej, niż od mężczyzny, którego kocham. Tak mi się przynajmniej wydaje... :-)
              • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 08.02.13, 15:06
                zyg_zyg_zyg napisała:

                > Chcesz, żebym Ci wymieniła cechy kochanka dla mnie idealnego? ;-) Bo one stanow
                > ią lwią część zbioru tych standardów.

                O ile to możliwe, bardzo chętnie posłucham.
                • zyg_zyg_zyg Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 09.02.13, 00:48
                  Tak z grubsza dla mnie o idealności kochanka decydują cechy osobowości i fizyczności oraz pewna zgodność, kompatybilność ze mną.

                  On. Lubi seks ze mną i to okazuje - lubi go uprawiać, lubi o nim rozmawiać. Jest otwarty, ale i tak nie może być całkiem różny ode mnie - musimy się mniej więcej zgadzać co do spraw higieny, upodobań, chęci do eksperymentowania, osobistych skrzywień i zboczeń ;-) Albo w kwestii wspólnej kołdry i przytulania się po seksie/podczas snu. Akceptuje i okazuje akceptację, nie boi się demonów, ciemnych miejsc w sobie i we mnie, nie boi się mojego libido. Jest pewny siebie, jednocześnie zna i szanuje stawiane przeze mnie granice. Jest swobodny, umie żartować. Umie być czuły. Jest czujny, odbiera sygnały pyłnące z mojego ciała, słucha ich i dostosowuje do nich swoje działania. Precz ze schematyzmem i sztancą - na jakimś poziomie musi wyczuwać moje nastroje, rozumieć gesty i słowa (nie że ma się zawsze i dobrze domyślać ;-) ale np. nie potrzebuje tłumaczeń ani dokładnych instrukcji, co znaczy "dziś chcę czule i delikatnie", albo "zerżnij mnie mocno" ). Chce się mnie uczyć. Kiedy nie wie, pyta ("Miałaś ten orgazm?!" ;-)))). Nie trzeba mu przypominać wiecej niż trzy razy co lubie, a czego nie. Odpowiada mi pod względem fizycznym - przede wszystkim jego naturalny zapach jest przyjemny, a co najmniej obojętny. Ale też np. na starcie odpadają rachityczni kolesie z długimi włosami :-) Musi być między nami chemia/iskrzenie. Nie mogę go nie lubić. Jest wierny i monogamiczny - w przypadku pojawienia się kogoś innego oczekuję uczciwości i zerwania/zmiany charakteru relacji. Jest dostępny - inicjuje seks, ale też pozytywnie odpowiada na moją inicjację. Jest uczciwy - potrzebuję poczucia bezpieczeństwa. Zgadza się ze mną w kwestii stosowanej antykoncepcji -w jakimś stopniu współodpowiada za nią. Sprawność fizyczna/brak zaburzeń i zdrowie to jedna z rzeczy, której brak u FF działa dyskwalifikująco, w przeciwieństwie do mężczyzny kochanego (u tego drugiego mogę akceptować problemy ze wzwodem czy za szybkim wytryskiem, u tego pierwszego to raczej bez sensu). Świetny kochanek widzi we mnie świetną kochankę, odpowiadam mu w tym samym stopniu, co on mnie. Nie wyobrażam sobie idealnej relacji bez symetrii.

                  To nie jest czeklista :-) Niektóre punkty są decydujące, inne ważne, a jeszcze inne to wisienki, bez któych tort i tak jest wyśmienity :-)

                  PS. Przypomniała mi się moja sprzeczka z Kutuzowem na temat tego, czy kobiety tak samo jak mężczyzni mogą być zainteresowani wymianą seksu za seks. W świetle tego posta pewnie odpadam :-)
    • loppe Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 08.02.13, 07:50
      Stały związek mnie trochę ograniczał dostęp do seksu. Wam tez na pewno się nieraz zdarzało że powiedzmy na imprezie jest wyraźna chemia z osoba płci przeciwnej, no ale na imprezie jest też żona czy mąż (nasz) i jak to sie mówi - bez przesady... Kiedy indziej często po prostu brak czasu i motywacji by dązyć do zbliżenia, żonaty/męzatka nie ma tej determinacji... A niewątpliwie odbyłbym m/w dwa razy więcej stosunków w życiu gdybym się nigdy nie ożenił, czyli seksu byłoby więcej. Byłoby więcej bo w miodowych okresach się dużo więcej spólkuje.
      Na szczęście związek okazał się niezwykle cenny i o ile kiedyś żałowałem nieraz (na tych imprezach), to summa summarum lepszy stały związek, a poza tym tzryamała mnie na luźnej smyczy i coś tam człowiek wyhaczył od czasu do czasu na otarcie łez hi hi
    • sea.sea Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 08.02.13, 08:37
      Polemizowałabym.
      Z pobieżnej lektury forum można by właściwie wydedukować, że problemem jest nie samo tkwienie w stałym związku. Tkwienie w stałym związku jakoś programowo w seksie nie przeszkadza. Przeszkadza natomiast dopakowanie go akcesoriami w postaci obrączki i wspólnych różowych dzidziusiów.

      Przed nastaniem różowych dzidziusiów to nawet żona Sabata była skłonna dawać (pomińmy, że zapewne był to jedynie środek do celu, ale teraz ma swoje dzidziusie i już NIC NIE MUSI)
      • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 08.02.13, 09:26
        sea.sea napisała:

        > Polemizowałabym.
        > Z pobieżnej lektury forum można by właściwie wydedukować, że problemem jest nie
        > samo tkwienie w stałym związku. Tkwienie w stałym związku jakoś programowo w s
        > eksie nie przeszkadza. Przeszkadza natomiast dopakowanie go akcesoriami w posta
        > ci obrączki i wspólnych różowych dzidziusiów.
        >
        > Przed nastaniem różowych dzidziusiów to nawet żona Sabata była skłonna dawać (p
        > omińmy, że zapewne był to jedynie środek do celu, ale teraz ma swoje dzidziusie
        > i już NIC NIE MUSI)

        Dla sprawiedliwości, trzeba by dodać, że męskie zaangażowanie w utrzymywanie relacji też z czasem opada w długoletnim układzie i mężczyzna koncentruje się na tym czym sam jest zainteresowany - czyli seksem, zamiast piać serenady o miłości pod oknem, kupować kwiaty, czekoladki, zapewniać o miłości itd.
        Generalnie olewają to o czym pisała w sąsiednim wątku wyzerowana seksualnie pani z depresją tęskniąca za "przyjacielskim związkiem".
        W sumie z tymi różowymi dzidziusiami, to ja to rozumiem. Każdy maksymalizuje swój zysk. Kobieta, która seksu nie potrzebuje i traktuje go użytkowo jako sposób na osiągnięcie swoich korzyści, koncentruje się na tym co jest jej stroną - czyli "przyjacielskim związkiem" i wychowywaniem potomstwa, a ciągłe nagabywanie na seks traktuje jako objaw niedojrzałości.
    • that.bitch.is.sick Też się ustosunkuję 08.02.13, 10:20
      sabat-77 napisał:


      >
      > Otóż - pozwól, że się ustosunkuję. Uważam, że to co napisałaś jest prawdą połow
      > iczną. Dotyczy przede wszystkim kobiet. W tym wypadku zgodzę się.
      > Jednak z drugiej strony jestem zdania, że dla 80-90 procent populacji mężczyzn,
      > nie istnieje prostszy sposób na seks niż długoterminowy związek z kobietą, a d
      > la lwiej części z tych 80-90% jest to sposób jedyny. Poza korzystaniem z usług
      > prostytutek rzecz jasna, na to wystarczy gotówka. Jest to jednak sposób na tyle
      > kosztowny, że na regularny seks z prostytutkami potrzeba by wydać naprawdę spo
      > ro kasy.

      Oj Sabat, tu wychodzi twój malkontentyzm albo kokieteria:)/ Odkąd jesteś na forum - nawiązujesz znajomości - kilka kobiet mniej lub bardziej poważnie proponowało Ci stosunek seksualny albo to sugerowało, wówczas Twoim tłumaczeniem było - że jesteś żonaty i nie mógłbyś spojrzeć sobie w twarz. Obecnie odwracasz kota ogonem i twierdzisz wręcz przeciwnie - jesteś żonaty bo inaczej nikt by Cie nie chciał. Gdzie leży prawda? Widać jak na dłoni - jednak Ty wolisz utrzymywać jakieś stereotypy płciowe i mącić. Natomiast świat nie jest rozszerzeniem Ciebie, Twojej żony i relacji między wami.

      Sabat nie sądzę mój drogi:) aby granica przebiegała na linii płci. Są osoby takie jak ja i np. kolega Loppe z którym się całkiem zgadzam w zakresie tego co napisał w tym wątku, które wiecznie wokół siebie dostrzegają tysiąc okazji i generalnie nie widzą problemu, są takie osoby które nie potrafią nawiązywać tych kontaktów, brak swobody.. Zauważ jednak że te osoby "niezręczne w relacjach między płciami", one w związku mają jeszcze mniejsze szanse na seks bo nie da się nikogo zmusić de facto, a postać niepewna siebie, nieświadoma tajników uwodzenia, wstydząca się swojego ciała - jak mija w związku pierwsza namiętność - nie potrafi nic wykrzesać z siebie aby te kontakty ożywić, żeby do nich zachęcić. Osobom wycofanym w relacjach między płciami jeszcze bardziej polecałabym singielstwo, bo wówczas człowiek ma większe szanse pokazać się od dobrej strony w sytuacji randkowania, niż w domowych gaciach, gdzie wychodzą wszystkie irytujące cechy
      • marek.zak1 Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 10:28
        ,, Osobom wycofanym w relacjach między płciami jeszcze bardziej polecałabym singielstwo, bo wówczas człowiek ma większe szanse pokazać się od dobrej strony w sytuacji randkowania, niż w domowych gaciach, gdzie wychodzą wszystkie irytujące cechy."

        No jednak nie. Człowiek wycofany, który jest singlem ma niewielkie szanse na randkach, jesli już do nich dojdzie. Jeśli facet jest ładnie zbudowany to w domowych gaciach wcale źle nie wygląda.













        • that.bitch.is.sick homo subtraxit 08.02.13, 10:48
          marek.zak1 napisał:

          >
          > No jednak nie. Człowiek wycofany, który jest singlem ma niewielkie szanse na r
          > andkach, jesli już do nich dojdzie. Jeśli facet jest ładnie zbudowany to w domo
          > wych gaciach wcale źle nie wygląda.

          Rozumiem że mówisz o sobie:), człowiek wycofany jak widać w związku może się rozwinąć w złą stronę, np. stosować przymus ekonomiczny wobec niepracującej żony, szantaż i manipulację szczególną interpretacją obowiązków małżeńskich. Niestety obecnie w większości małżeństw panuje egalitaryzm i nie mam możliwości żeby kogoś zmusić do seksu. Można go co najwyżej zmanipulować. Ale wówczas człowiek wycofany - łac. homo subtraxit:D traci tak naprawdę radość z prawdziwego seksu i namiętności która ma miejsce gdy druga osoba naprawdę jej pragnie. W związku z tym twierdzę że homo subtraxit, pozostając w singielstwie większe ma szanse opanowania technik uwodzenia, doskonalenia relacji poprzez interakcję z nowopoznanymi ludźmi, uzyskania swobody kontaktów bo zwyczajnie ma luz. W związku człowiek jest ograniczony do pewnego rodzaju kontaktu z jedną osobą, co sprzyja tworzeniu się schematów.
          Twierdzę też że nie ma nic gorszego dla człowieka niż tak jak sabat - wpakowanie się w związek z nikłą ilością doświadczeń seksualnych oraz w zakresie flirtu z drugą płcią. Kompetencje społeczne nie biorą się znikąd tylko z praktyki.
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          • marek.zak1 Re: homo subtraxit 08.02.13, 11:17
            Odnosze wtrażenie, ze człowiek wycofany ma kompleksy, jest nieśmiały, prędzej przebiegnie 10 km niż zadzwoni do dziewczyny. Szansą jest gdy sama dziewczyna weźmie sprawę w swoje ręce i go uwiedzie, widząc gdzieś jego wewnętrzne przymioty.
            Praktyka czyni mistrza, ale w tych klockach jeszcze ważniejsze są sukcesy :)
            • that.bitch.is.sick Re: homo subtraxit 08.02.13, 11:24
              marek.zak1 napisał:

              > Odnosze wtrażenie, ze człowiek wycofany ma kompleksy, jest nieśmiały, prędzej p
              > rzebiegnie 10 km niż zadzwoni do dziewczyny. Szansą jest gdy sama dziewczyna w
              > eźmie sprawę w swoje ręce i go uwiedzie, widząc gdzieś jego wewnętrzne przymiot
              > y.
              > Praktyka czyni mistrza, ale w tych klockach jeszcze ważniejsze są sukcesy :)

              NO tak ale żeby znaleźć osobę do seksu z podobnymi potrzebami, w dobie internetu to naprawdę nie trzeba być uwodzicielem, byłeś na seks czacie kiedyś? Na portalu erotycznym? Możliwe że nie wiesz na jakim świecie żyjesz. To nie Syberia i nie czasy doktora Żywago, na boga. Zresztą właśnie: co żonaty może wiedzieć o okazjach? W tym problem.
              • marek.zak1 Re: homo subtraxit 08.02.13, 11:39
                Rzeczywiście na czacie nie byłem i okazji nie szukałem. Jestem mało kompetentny, natomiast moje dzieci mówia, ze wielu ich znajomych jest samych i nic się w ich życiu nie dzieje. Oni mają dostęp do netu.
      • sabat-77 bitch please ! :) 08.02.13, 11:05
        Propozycje, a wlasciwie kuszenie owszem, zarejestrowalem. Otoz taki niedoswiadczony, dosc naiwny i zagubiony chlopak jak sabat rokuje na dobra zabawe. Abrigado kiedys cos mowil o wiktymologii. Tu sie wpisuje w schemat. Jest grupa kobiet, ktora lubi sie bawic pozadaniem faceta jak kot z mysza, a moje zyciowe doswiadczenia podpowiadaja, ze dla tej grupy jestem wyzywajacy jak lolita dla profesora Humberta. Jednakowoz, traktowanie na serio takich propozycji musi niechybnie skonczyc sie waleniem w mur glowa i postawiona na sztorc erekcja, co w gruncie rzeczy zbyt przyjemne nie jest :)
        • that.bitch.is.sick Re: bitch please ! :) 08.02.13, 11:32
          sabat-77 napisał:

          > Propozycje, a wlasciwie kuszenie owszem, zarejestrowalem. Otoz taki niedoswiadc
          > zony, dosc naiwny i zagubiony chlopak jak sabat rokuje na dobra zabawe. Abrigad
          > o kiedys cos mowil o wiktymologii. Tu sie wpisuje w schemat. Jest grupa kobiet,
          > ktora lubi sie bawic pozadaniem faceta jak kot z mysza, a moje zyciowe doswiad
          > czenia podpowiadaja, ze dla tej grupy jestem wyzywajacy jak lolita dla profesor
          > a Humberta. Jednakowoz, traktowanie na serio takich propozycji musi niechybnie
          > skonczyc sie waleniem w mur glowa i postawiona na sztorc erekcja, co w gruncie
          > rzeczy zbyt przyjemne nie jest :)

          Dobra dobra Sabacik najbardziej ciekawi mnie w tobie, dlaczego właściwie nie uprawiasz seksu, zawsze się nad tym zastanawiałam, skoro jest okazja to zapytam: czemu znajdujesz tysiąc usprawiedliwień i wymówek aby nie mieć seksu:)?
          • sabat-77 Re: bitch please ! :) 08.02.13, 11:44
            Wyjde na hipokryte, ale chyba zwyczajnie brak mi okazji. Niestety, jestem tylko czlowiekiem, moja potrzeba namietnosci i seksu jest ogromna.
            • zawle Re: bitch please ! :) 08.02.13, 11:54
              Nie każdego pociąga onanizujący się przed monitorem inny człowiek. Nie każdy sprowadza seks to podniecenia i ruchów kopulacyjnych. Nie każdy zadowoli się intymnością z istotą która pieprzy się z kim popadnie. Oczywiście, gdy człowiek jest głodny to zje gówno. Ale seks to nie to samo co jedzenie. Bez tego się przeżyje.
              • that.bitch.is.sick Re: bitch please ! :) 08.02.13, 12:01
                zawle napisała:

                > Nie każdego pociąga onanizujący się przed monitorem inny człowiek. Nie każdy sp
                > rowadza seks to podniecenia i ruchów kopulacyjnych. Nie każdy zadowoli się inty
                > mnością z istotą która pieprzy się z kim popadnie. Oczywiście, gdy człowiek jes
                > t głodny to zje gówno. Ale seks to nie to samo co jedzenie. Bez tego się przeży
                > je.

                o rany, jakbym słuchała św. pamieci Glempa. Pamiętam że jak się zjawiał na wykładzie inauguracyjnym to wszyscy się do drzemki szykowali. Dzisiaj głosisz, czy jak?
                W internecie można znaleźć do seksu dowolnego partnera. I wielbiciela Heideggera( był tu casus takiej pani) i prezesa klubu książki katolickiej.
                • zawle Re: bitch please ! :) 08.02.13, 12:18
                  Myślę że się w tej materii nie dogadamy. Ja nie będę podsumowywać Twoich wywodów jako tragicznych potrzeb napalonej nimfomanki, bo dopuszczam że na świecie istnieje duża grupa ludzi mająca takie zapatrywanie na seks jak Ty. I nic mi do tego. Glempa nie słucham, bo nie jest w moim kręgu kulturowym- nie jestem katoliczką.
            • that.bitch.is.sick zawle i sabat 08.02.13, 12:10
              sabat-77 napisał:

              > Wyjde na hipokryte, ale chyba zwyczajnie brak mi okazji. Niestety, jestem tylko
              > czlowiekiem, moja potrzeba namietnosci i seksu jest ogromna.

              Co za bzdura. Tak się z wami rozmawia jak z dupą w nocy.
              Przecież rozgraniczyliśmy na samym początku: jeśli zależy komuś na samym SEKSIE, a nie na innych komponentach zwiazku (bliskość, zaangażowanie, intymność itd.) to łatwiej mu jest znaleźć to jak jest samotny, niż osiągnąć bedąc w związku. To naprawdę nie jest trudne do zrozumienia: w związku musimy spełnić szereg warunków tej konkretnej osoby żeby doszło do seksu, poza związkiem możemy sobie znaleźć osobę o podobnej motywacji gdzie w związku możemy to wypracować. Co tu jest niejasnego?
              I dlaczego skoro mówimy o SEKSIE zawle zawraca kota ogonem i mówi o ludziach którym samo podniecenie i seks nie wystarczy? Ci ludzie wchodzą w takie a nie inne związki. Zależy im nie tylko na seksie tylko na prezesurze klubu książki katolickiej lub podobnych zainteresowaniach.
              Tu moje stwierdzenie dotyczyło samych potrzeb seksualnych - takich jakie się realizuje w love hotelach w japonii.
              Dlaczego wszystko wam trzeba tłumaczyć?
              Sabat - nie zależy Ci na samym seksie - stąd problem.
              • zawle Re: zawle i sabat 08.02.13, 12:22
                that.bitch.is.sick napisała: > Przecież rozgraniczyliśmy na samym początku: jeśli zależy komuś na samym SEKSIE
                > , a nie na innych komponentach zwiazku

                Z Tobą trzeba w instytucie miar i wag ustalać na początku rozmowy co znaczą słowa. Same potrzeby seksualne można realizować w niemal każdej sekundzie, niemal w każdym miejscu, bez żadnych przygotowań. Z sobą. Do tego nie jest potrzebny drugi człowiek.
              • sabat-77 Re: zawle i sabat 08.02.13, 12:26
                Pewnie ze nie, inaczej bym do burdelu poszedl.
              • sabat-77 Re: zawle i sabat 08.02.13, 17:21
                skoro nie zalezy mi na samym seksie, to na czym mi zalezy ? Hmmm...
                • kag73 Re: zawle i sabat 08.02.13, 18:28
                  sabat-77 napisał:

                  > skoro nie zalezy mi na samym seksie, to na czym mi zalezy ? Hmmm...

                  Na tej calej otoczce do tego ;)
                  I w dodatku brakuje Ci jaj do zadzialania i podjecia inicjatywy. Jakby Ci spadlo jak z nieba, podane na tacy...to moze bys wzial.
                  Albo, jezeli to nie strach, to blokuja Cie "zasady" albo swiadomosc, ze za seks musialbys zaplacic, fuj, tez bym nie chciala placic za seks, jeszcze nie teraz, dopiero 40-tka;))

                  • sabat-77 Re: zawle i sabat 08.02.13, 18:54
                    Dopiero ? Ja mam 35 i czuje, ze to calkiem sporo.
                    zasady ? Nie, to raczej nie tak. Swiadomie tego nie ma, ale moze zaprogramowane w podswiadomosci - tak. Strach ? Mysle ze robilem w zyciu rzeczy gorsze i obarczone wiekszym odium spolecznym niz seks w burdelu.
                    Problem z placeniem ? Ale zona mi ostatnio udowadnia, ze placilem od dawna tylko tego nie wiedzialem. Wiec to nie problem.

                    Sam nie rozumiem. Serio. Dziwne uczucie. Moze to ten slawetny dysonans :)
                    • hello-kitty2 Re: zawle i sabat 08.02.13, 20:55
                      sabat-77 napisał:

                      > Sam nie rozumiem. Serio. Dziwne uczucie. Moze to ten slawetny dysonans :)

                      Taaaaaa nie wiesz, o jejeciu, taki jestes biedny, choc do mamy na kolanka, mama da cycusia:)

                      Sabat zaczales stosowac metode, ktora przypisales Kitty, jak bede z siebie robil zagubionego gape, to ktos wyciagnie raczke, zlituje sie i da :) Ta metoda sprawdza sie tylko z przypadku kobiet, bo na glupiutka ale ciekawska i ladna, cycata blondyneczke jest spoleczne przyzwolenie, a na glupiutkiego 35 letniego mezczyzne nie ma.

                      Krecisz. A tyle bylo gadek, ze bys nie mogl zony zdradzic. Cos sie zmienilo? Jesli nie mozesz to sie tego trzymaj, zamiast mowic 'sam juz nie wiem', bo to nieszczere i lizusowskie, jak diabli.

                      Moja interpretacja Twoich slow jest taka: "jakby ktora tu dala dupy to chetnie wezme, bylebym tylko sam z siebie nic nie musial robic, ulitujcie sie i dajcie, niestety jestem tylko czlowiekiem, no dajcie dupy, nie widzicie glupie cipy, ze moja potrzeba namietnosci i seksu jest ogromna! Same durne kury, nie widza jaki jestem fajny, glupie sa i tyle, a ja tu siedze i usycham.

                      • sabat-77 Re: zawle i sabat 08.02.13, 22:00
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Taaaaaa nie wiesz, o jejeciu, taki jestes biedny, choc do mamy na kolanka, mama
                        > da cycusia:)

                        Zajebiiiście ! Nie wiedziałem, że lubisz roleplay. Już lecę.
                        Ty, ale jak Ci się właduje na kolana to możesz się zarwać :D

                        > Sabat zaczales stosowac metode, ktora przypisales Kitty, jak bede z siebie robi
                        > l zagubionego gape, to ktos wyciagnie raczke, zlituje sie i da :) Ta metoda spr
                        > awdza sie tylko z przypadku kobiet, bo na glupiutka ale ciekawska i ladna, cyca
                        > ta blondyneczke jest spoleczne przyzwolenie, a na glupiutkiego 35 letniego mezc
                        > zyzne nie ma.

                        Fuck. Wiedziałem że mój wielki podryw na tym forum ma jakiś słaby punkt, bo nic się kurwa na to nie łapie. Dzięki za szczerość, redo from start. :D

                        > Krecisz. A tyle bylo gadek, ze bys nie mogl zony zdradzic. Cos sie zmienilo? Je
                        > sli nie mozesz to sie tego trzymaj, zamiast mowic 'sam juz nie wiem', bo to nie
                        > szczere i lizusowskie, jak diabli.
                        >
                        > Moja interpretacja Twoich slow jest taka: "jakby ktora tu dala dupy to chetnie
                        > wezme, bylebym tylko sam z siebie nic nie musial robic, ulitujcie sie i dajcie,
                        > niestety jestem tylko czlowiekiem, no dajcie dupy, nie widzicie glupie cipy, z
                        > e moja potrzeba namietnosci i seksu jest ogromna! Same durne kury, nie widza ja
                        > ki jestem fajny, glupie sa i tyle, a ja tu siedze i usycham.

                        Okej.
                        Inaczej - zadam Ci pytanie wobec tego:
                        Kitty, czy twoim zdaniem najbardziej pożądanym męskim zachowaniem w kobiecym środowisku jest obranie sobie celu w postaci jakiejś miłej pani i nacieranie na nią z seksualnym impetem aż ziemia się trzęsie, przy którym armia Żukowa szturmująca Berlin nabawiłaby się kompleksów i poszła łowić ryby ? Oczywiście to wszystko tak długo aż wlezie babie w majtki a po udanym stosunku płciowym zawiesi je na kiju zamiast flagi nad ruinami miasta ?

                        No dobrze, oczywiście, że nie jestem do końca szczery. Bawię się, kluczę, masz rację. To tylko gra, taki mój styl. Żałuję, że nie chcesz lub nie umiesz tego docenić :)
                        Ja tam cenię sobie kontakty z dziewczynami z tego forum, obserwuję was, uczę się, zapamiętuję. Morze wiedzy.

                        :>
            • gomory Re: bitch please ! :) 08.02.13, 12:33
              > jestem tylko czlowiekiem, moja potrzeba namietnosci i seksu jest ogromna.

              Ta potrzeba jest na tyle duża by móc powiedzieć do lustra - zostałem wiarołomnym łajdakiem?
              • sabat-77 Re: bitch please ! :) 08.02.13, 12:39
                Chyba tak. Ale ja jednak zawsze mialem duza latwosc akceptowania wlasnych swinstw. Egoista :)
                • that.bitch.is.sick a może... 08.02.13, 12:43
                  sabat-77 napisał:

                  > Chyba tak. Ale ja jednak zawsze mialem duza latwosc akceptowania wlasnych swins
                  > tw. Egoista :)

                  Dużo przyjemniej przekomarzać się na forum?:)
                  • sabat-77 Re: a może... 08.02.13, 12:49
                    To tez mile. Jedno nie wyklucza drugiego.
      • gomory Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 12:22
        > Sabat nie sądzę mój drogi:) aby granica przebiegała na linii płci. Są osoby tak
        > ie jak ja i np. kolega Loppe...

        Ja jednak uwazam, ze granica przebiega pomiedzy plciami.
        Sprawdzic to byloby niezmiernie latwo - na stosownym forum daj ogloszenie, ze jestes zainteresowana seksem dla sportu. Policzymy odpowiedzi chetnych mezczyzn.
        Analogiczne ogloszenia da Loppe i zobaczymy ile panienek mu by do lozka chcialo wskoczyc.

        Zgadzam sie za to z tym fragmentem o wycofanych osobach. Trudno im tworzyc relacje, wiec i trudniej o zblizenia konczace sie seksem.
        Owszem, sa urodzeni uwodziciele, ktorzy niczym Loppe maja intrygujaca dla kobiet osobowosc. Ale nie sa wiekszoscia. Facet raczej musi sie troche nagimnastykowac by kobieta chetna byla pokazac mu piersi bez pushupu. A chetny bylby rzucic okiem na piersi mnostwa z nich.
        Kobieta ma jednak inne problemy. Jak splawic mnostwo facetow nie spelniajacych jej oczekiwan. Seksualna przygoda? W sumie czemu nie... Tylko z kim do cholery? Skoro wokol same meskie tragedie niegodne zdjecia majtek. Bo do checi na bzykanie potrzebuja czegos wiecej (i nie mowie tutaj o slubnej obraczce) niz napalonego samca. Pokusilbym sie o stwierdzenie, za Panie potencjalnie wieksza latwosc w znalezieniu partnera seksualnego maja duzo wiecej problemow by zblizenie zaliczyc jako w pelni satysfakcjonujace.
        • that.bitch.is.sick Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 12:34
          gomory napisał:

          >
          > Zgadzam sie za to z tym fragmentem o wycofanych osobach. Trudno im tworzyc rela
          > cje, wiec i trudniej o zblizenia konczace sie seksem.
          > Owszem, sa urodzeni uwodziciele, ktorzy niczym Loppe maja intrygujaca dla kobie
          > t osobowosc. Ale nie sa wiekszoscia. Facet raczej musi sie troche nagimnastykow
          > ac by kobieta chetna byla pokazac mu piersi bez pushupu. A chetny bylby rzucic
          > okiem na piersi mnostwa z nich.
          > Kobieta ma jednak inne problemy. Jak splawic mnostwo facetow nie spelniajacych
          > jej oczekiwan. Seksualna przygoda? W sumie czemu nie... Tylko z kim do cholery?
          > Skoro wokol same meskie tragedie niegodne zdjecia majtek. Bo do checi na bzyka
          > nie potrzebuja czegos wiecej (i nie mowie tutaj o slubnej obraczce) niz napalon
          > ego samca. Pokusilbym sie o stwierdzenie, za Panie potencjalnie wieksza latwosc
          > w znalezieniu partnera seksualnego maja duzo wiecej problemow by zblizenie zal
          > iczyc jako w pelni satysfakcjonujace.


          No dobra ale nie sądzisz że udawania takiej osobowości jak Loppe, dla potrzeb zaliczenia, można się nauczyć?:) Przecież to tylko sposób bycia, chyba bycie tym człowiekiem wycofanym przeszkadza też w innych aspektach życia - znalezieniu pracy, sukcesie materialnymi, czy osiągnięciu uznania społecznego - przecież wszystko się opiera na kontaktach między ludźmi. Czy nie powinniśmy uznać że niskie kompetencje społeczne ogólnie nadają się do pracy nad sobą? Nie tylko chodzi o seks. Może masz rację że kobiety sobie lepiej radzą w kwestiach interpersonalnych ale my też mamy szereg trudności które sądzę, że jakby to nazwać...same sobie nastręczamy:), mężczyźni cieszą się większą tolerancją społeczną jeśli chodzi o rozwiązłość, my ..same siebie piętnujemy i biczujemy, jak facet nie stworzy warunków do bezpiecznego dla nas "puszczenia się" z alibi - to raczej się nie zdecydujemy.:), więc nie wiem Gomory, kurcze w sumie to samo napisaliśmy poniekąd:)
          • sabat-77 Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 12:47
            Czym sie rozni loppe od josefa ? Autoprezentacja. Oprocz tego ten sam styl wypowiedzi, podobne parci na forumowe szklo i nawet zblizony model smeagolowskiego dyskutowania z samym soba.

            :)
            • that.bitch.is.sick Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 12:50
              sabat-77 napisał:

              > Czym sie rozni loppe od josefa ? Autoprezentacja. Oprocz tego ten sam styl wypo
              > wiedzi, podobne parci na forumowe szklo i nawet zblizony model smeagolowskiego
              > dyskutowania z samym soba.
              >
              > :)

              oj nie no proszę Cię. Loppe jest słodki. Nawet został astrologiem na potrzeby imponowania kobietom. a josef to jakiś typ obsesyjno-kompulsywny, owładnięty myślą o swoim dziewictwie i związanymi z tym stereotypami. Co tu porównywać.
              • loppe Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 13:01
                Dziękuję Bitch. Jedna ważna sprawa - ja się nigdy nie wysilałem żeby imponowac kobietom (lwy zresztą właśnie nie wysilają się w zalotach, to znana sprawa), ja je zawsze bardzo lubiłem po prostu
              • loppe Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 13:25
                Kobiety bardzo cenią sobie wrażliwość u faceta. A jesli on wykazuje sie też dzielnością, to powstaje mieszanka piorunująca fermon 3000
                • sabat-77 Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 15:20
                  loppe napisał:

                  > Kobiety bardzo cenią sobie wrażliwość u faceta. A jesli on wykazuje sie też dzi
                  > elnością, to powstaje mieszanka piorunująca fermon 3000

                  Pod warunkiem dodania tajnego składnika w postaci dorzuconych ukradkiem opowieści o bicepsie 42+ i imponującej ilości partnerek seksualnych w różnych konfiguracjach geometrycznych... Przypominających gwiazdozbiór lwa i wodnika ;) Wodniczki znaczy się, mocium panie.

                  A mówiąc poważnie - duża ilość partnerek seksualnych zawsze stawia faceta w dobrym świetle jako kochanka, przynajmniej w oczach samych zainteresowanych. Jeśli było ich mało lub tylko jedna (o prawiczkach nie wspomnę) zawsze kobieta zaczyna się zastanawiać nad walorami potencjalnego kandydata, co z nim nie tak. I przeciwnie - duża ilość kochanek jest społecznym dowodem słuszności tego a nie innego wyboru :)
                  Inaczej gdy chodzi o związki długoterminowe, to może być przy bardzo dużej rozwiązłości przeszkodą, podobnie jak brak historii związkowej "w cv".
                  • loppe Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 15:32
                    To jest - jak czesto na tym znakomitym, najlepszym forum - bardzo erudycyjna wypowiedź. Wybaczcie mi że od erudycyjności stronię, że wypowiedzi moje skromne, niedługie.
                    Pomyśl o pięknym madrym bogatym etc. facecie który jest znany z tego że z jedną tylko dotychczas. Naprawdę sądzisz że panie nie interesowałyby się nim?

                    • sabat-77 Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 15:37
                      loppe napisał:

                      > Pomyśl o pięknym madrym bogatym etc. facecie który jest znany z tego że z jedną
                      > tylko dotychczas. Naprawdę sądzisz że panie nie interesowałyby się nim?

                      A ty pomyśl o tym samym facecie, o którym wiadomo, że jest znanym uwodzicielem. Wszystko inne pozostaje tak samo.

                      Przecież nie powiedziałem, że to jedyny czynnik, tylko że działa społeczny dowód słuszności.
                      • loppe Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 15:42
                        sabat-77 napisał:

                        > loppe napisał:
                        >
                        > > Pomyśl o pięknym madrym bogatym etc. facecie który jest znany z tego że z
                        > jedną
                        > > tylko dotychczas. Naprawdę sądzisz że panie nie interesowałyby się nim?
                        >
                        > A ty pomyśl o tym samym facecie, o którym wiadomo, że jest znanym uwodzicielem.
                        > Wszystko inne pozostaje tak samo.
                        >
                        > Przecież nie powiedziałem, że to jedyny czynnik, tylko że działa społeczny dowó
                        > d słuszności.

                        Sabat, rozumiemy się, ja doskonale wiem jak Ty i Inni (ja z wykładu prof. Cialdiniego) jak działa społeczny dowód słuszności. (Dlatego też nie wchodze już w detale tylko od razu kwintesencja).

                        No i własnie...piekny, madry, niedziwkasz, reszta ceateris paribus contra piekny, madry, dziwkasz...no nie trzeba dalej tłumaczyc
                        • sabat-77 Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 15:46
                          dlatego mowilem o kochankach, nie kandydatach na meza.
          • loppe Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 12:49
            To znaczy muszę Wam wyjasnić, że ja się na ogół uważałem za wycofanego, wrażliwego, nerwowego i dopiero gdy po czasie spojrzałem na ogrom moich osiągnięć w kontaktach z płcią piekną (w porównaniu ze wszystkimi kolegami), zrozumiałem że miałem błedną percepcję siebie:)
            • loppe Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 12:58
              Przypomniało mi się jak poprosiłem tę barmankę z która flirtowałem w weekendowe noce miesiącami (z dużym powodzeniem) by mnie określiła trzema przymiotnikami i ona wystrzeliła - odważny, inteligentny i uuuparty! to ja się zdumiałem, naprawdę, skromny był człowiek.
            • gomory Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 13:02
              Chyba mam bledna percepcje siebie (wtf?) ale dokladnie odwrotna niz Ty.
              Moze jestesmy kolegami i do mnie sie porownujesz? Jesli masz na imie Eustachy toby mi wiele tlumaczylo.
              Bo Ja spogladam i widze tylko ogrom braku osiagniec w kontaktach z plcia piekna. Wiec ogolnie to jestem wrazliwy, wycofany i nerwowy.
              • zyg_zyg_zyg Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 13:12
                > Wiec ogolnie to jestem wrazliwy, wycofany i nerwowy.

                Ale za to z jakim wdziękiem... ;-)
              • loppe Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 13:16
                Nie, nie, oczywiście nie jestem Eustachy. Że wywodzimy się z jednego kręgu rozumiałem w sensie bardziej symbolicznym.


                ad> Chyba mam bledna percepcje siebie (wtf?) ale dokladnie odwrotna niz Ty.

                Znaczy uważasz się błędnie za macho czy jak ??:)
              • that.bitch.is.sick Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 14:20
                gomory napisał:

                > Chyba mam bledna percepcje siebie (wtf?) ale dokladnie odwrotna niz Ty.
                > Moze jestesmy kolegami i do mnie sie porownujesz? Jesli masz na imie Eustachy t
                > oby mi wiele tlumaczylo.
                > Bo Ja spogladam i widze tylko ogrom braku osiagniec w kontaktach z plcia piekna
                > . Wiec ogolnie to jestem wrazliwy, wycofany i nerwowy.


                Gomory, czuję się niedowartościowana że nigdy nie odpowiadasz na moje posty:) zostawiać dziewczynę tak sam na sam z jej emocjonalnymi wynurzeniami;) tak się nie robi;)
                Aż takie głupoty piszę?
                • gomory Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 15:53
                  Nie zgodze sie, ze nigdy nie odpowiadam na Twoje posty.
                  Odpowiadam.
                  Ale nie zawsze ;).
                  Nie bierz tego do siebie, to nie jest z mojej strony zadna oznaka ignorowania Twojej osoby.
                  • that.bitch.is.sick Re: Też się ustosunkuję 08.02.13, 16:20
                    gomory napisał:

                    > Nie zgodze sie, ze nigdy nie odpowiadam na Twoje posty.
                    > Odpowiadam.
                    > Ale nie zawsze ;).
                    > Nie bierz tego do siebie, to nie jest z mojej strony zadna oznaka ignorowania T
                    > wojej osoby.

                    nie bądźmy nerwowi nadwrażliwi i wycofani, mówię do siebie i do Ciebie:)
                    • hello-kitty2 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 08.02.13, 21:42
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      > nie bądźmy nerwowi nadwrażliwi i wycofani, mówię do siebie i do Ciebie:)

                      Zgadza sie nie badzmy, dlatego zaproponuje: co Wy towarzysze na to, zebysmy okreslili swoje typy, a mianowicie kogo z forumowiczow bysmy przerzneli. Byly te notowania ostatnio modne na forum, czego zaluja ludzie przed smiercia, co daje im szczescie, w punktach byly, tak?

                      To moze TOP 3 do przerzniecia od zaraz? Uproszcze Sabatowi te podchody, no, bo sie chlopak meczy. Bedzie wiedzial na kogo ma sie ukierunkowac i w zwiazku z tym jaka ma obrac strategie, zamiast skakac ze skrajnosci w skrajnosc.

                      Starczy Wam jaj i dystansu do zabawy? :)


                      • sabat-77 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 08.02.13, 22:09
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Zgadza sie nie badzmy, dlatego zaproponuje: co Wy towarzysze na to, zebysmy okr
                        > eslili swoje typy, a mianowicie kogo z forumowiczow bysmy przerzneli.

                        Ale to trochę bez sensu, bo raczej dość istotne jest to jak wyglądamy, jaki mamy "stajl", czym tam pomykamy po ulicach metropolii - mam oceniać forumowiczki wyłącznie po zachowaniu ? To trochę niesprawiedliwe, bo moja szklana kula podpowiedziała mi jak wyglądają niektóre z was, a innych mogę się co najwyżej domyślać :D
                        Sama wiesz jak to z domysłami bywa...
                        • 3rd_sin Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 08.02.13, 22:45
                          Zgadzam się =) no i do tej pory widziałam tylko Ciebie i Kitty ;-)
                        • hello-kitty2 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 08.02.13, 22:48
                          sabat-77 napisał:

                          > Ale to trochę bez sensu, bo raczej dość istotne jest to jak wyglądamy, jaki mam
                          > y "stajl", czym tam pomykamy po ulicach metropolii - mam oceniać forumowiczki w
                          > yłącznie po zachowaniu ? To trochę niesprawiedliwe, bo moja szklana kula podpow
                          > iedziała mi jak wyglądają niektóre z was, a innych mogę się co najwyżej domyśla
                          > ć :D
                          > Sama wiesz jak to z domysłami bywa...

                          Ja tam potrafie sie napalic bez zdjecia. Zdjecie, spotkanie to dopiero po napaleniu. Potem zdjecie, spotkanie, woz albo przewoz. Na kazdym etapie mozna sie wycofac.

                          Ciebie powinno interesowac, zeby zaliczyc jak najwiecej etapow, nawet jak nie zaliczysz koncowego. Wiesz dlaczego? Zeby pocwiczyc. Pracowalam kiedys w korporacji. Wiesz, ze ludzie masowo chodzili na rozmowy o prace, nawet jak nie zamierzali zmienic pracy. Ano zeby nie wyjsc z wprawy. Wiec nie przejmuj sie, ze wyglada na to, ze walisz glowa w sciane czy masz erekcje. To tak, jak ludzie przepraszaja, ze ich pies warczy czy szczeka. Po co? Po to jest psem, zeby warczal i szczekal.

                          Zabawe odwolujesz. W zasadzie na reke, uff :)

                          Wiecej zdecydowania w stosunku do kobiet i pojdzie. Powodzenia :) Aha jeszcze rada: lepiej od poczatku budowac relacje erotyczne z nowo poznanymi kobietami niz przerabiac przyjaciolki na kochanki. To na wypadek, gdybys probowal isc na latwizne :)
                          • 3rd_sin Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 08.02.13, 22:56
                            Kitty, chyba coś w tym jest =) Jest tutaj kilka intrygujących osób =]
                          • sabat-77 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 08.02.13, 22:56
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Zabawe odwolujesz. W zasadzie na reke, uff :)

                            Nie, dlaczego ? Ograniczmy się do samego zachowania z forum, inne czynniki mentalnie wyłączyć, na potrzeby zabawy.
                            Zaczynasz, bo wymyśliłaś.
                            • zyg_zyg_zyg Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 00:56
                              Ci mniej odważni i śmiali mogą odpowiadać na pytanie "Kto z forum jest w Twoim typie?" - trochę mniej zobowiązujące... :-)
                              • sabat-77 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 06:39
                                zyg_zyg_zyg napisała:

                                > Ci mniej odważni i śmiali mogą odpowiadać na pytanie "Kto z forum jest w Twoim
                                > typie?" - trochę mniej zobowiązujące... :-)

                                Przede wszystkim mniej wulgarne.
                                Jeśli miałbym podać typ kobiety, który mnie nieodmiennie przez świadome lata życia fascynuje i ma potencjał sprawić, bym się solidnie i bezwstydnie zapomniał, to z tych, które zauważyłem na forum, w kolejności przypadkowej - jesod, lina_onsdag, wiktoria_pierwsza.

                                Uwielbiam kobiety inteligentne, wrażliwe, czułe i delikatne. Mimo tego, że z reguły doskonale wiedzą czego chcą, mają potencjał by robić wrażenie nieco zakłopotanej i zagubionej. Chyba zawsze takie dziewczyny były rzadkością. Przynajmniej tutaj rzadko takie widzę.
                                To co mnie intryguje i nakręca to chyba pierwiastek żeński w kobiecie. A to są takie ultrakobiety.

                                Czuję też, że dość swobodnie mógłbym związać się z kobietą w typie kag albo andzi. Mądra, wyrozumiała (ale bez przesady), budująca i empatyczna. Może nie na zasadzie takiej chemii jak z poprzednim typem ale za to z większym porozumieniem.

                                Natomiast to co dla mnie jest w kobiecie nie do zaakceptowania to prymitywizm, deficyt uczuć, chamstwo oraz podłość. Kobiety zimne i twarde są dla mnie odpychające. Budzą we mnie lęk i agresję.
                                • zawle Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 09:10
                                  Od zaraz przespałabym się z miedzianąkonefką. Co do obecnych, łatwiej mi wskazać z kim za żadne skarby nie poszłabym do łóżka.
                                  • hello-kitty2 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 11:22
                                    zawle napisała:

                                    > Od zaraz przespałabym się z miedzianąkonefką. Co do obecnych, łatwiej mi wskaza
                                    > ć z kim za żadne skarby nie poszłabym do łóżka.

                                    No dawaj Zawle! Z kim nie?

                                    ps. nie czuj sie zazenowana, ze wystapilas w moim przykladzie. Reprezentujesz po prostu jedna z wazniejszych cech, ktorej na forum baaaardzo brakuje wsrod panow - poczucie humoru - bardzo sexy i wzbudza pozadanie jak diabli.
                                • hello-kitty2 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 11:31
                                  sabat-77 napisał:

                                  > Przede wszystkim mniej wulgarne.

                                  Sam bywasz wulgarny, bluznisz jak szewc, chyba ze udajesz? :) Zreszta jak Ty sobie wyobrazasz seks? Jako czysty czy brudny? Pytanie retoryczne.

                                  > Jeśli miałbym podać typ kobiety, który mnie nieodmiennie przez świadome lata ży
                                  > cia fascynuje i ma potencjał sprawić, bym się solidnie i bezwstydnie zapomniał,
                                  > to z tych, które zauważyłem na forum, w kolejności przypadkowej - jesod

                                  A jesod oddala zycie wirtualne za Marka :) Wiec widac jacy panowie jej sie podobaja, a szkoda. Ale jak na kogos kto Cie intryguje to traktowales ja bardzo jak NIC/NIKOGO szczegolnego (?) To chyba nie tedy droga. Tak wiem, jestes zonaty i nie moglbys nawet na sex chat sobie pozwolic. Pozostaja sny i marzenia.
                                  • marek.zak1 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 11:47
                                    Jesod, wróć !! :).
                                  • urquhart wulgarność 09.02.13, 12:04
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > > Przede wszystkim mniej wulgarne.
                                    > Sam bywasz wulgarny, bluznisz jak szewc, chyba ze udajesz? :) Zreszta jak Ty so
                                    > bie wyobrazasz seks? Jako czysty czy brudny? Pytanie retoryczne.

                                    Ale co Kitty ogólnie jest seksy dla mężczyzn? Bo nie trąbienie o tym jak lubię seks z tymi i owym! Zniechęca otwarcie seksualne kobiet na wszystkich - to wulgarność. Dostępność tak ale tylko dla wybrańców, a on właśnie tym wybrańcem.
                                    zobacz Zagrywki z górnej półki
                                    www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/lukasz-mytnik
                                    Pomijając że dla mężczyzn (o czym trąbią we wszystkich badaniach) decydujące o atrakcyjności seksualnej partnerki jest wygląd (i to w stopniu przeważającym twarzy) wiec forum już raczej pozwala na autoprezentację mężczyzn i przekazuje inicjatywę kobietom, no pomijając despearatów i wyrywających na metodę porucznika Rżewskiego :)
                                    • hello-kitty2 Re: wulgarność 09.02.13, 12:50
                                      urquhart napisał:

                                      > Ale co Kitty ogólnie jest seksy dla mężczyzn? Bo nie trąbienie o tym jak lubię
                                      > seks z tymi i owym! Zniechęca otwarcie seksualne kobiet na wszystkich - to wulg
                                      > arność. Dostępność tak ale tylko dla wybrańców, a on właśnie tym wybrańcem.

                                      Przeciez wiesz, ze 'wybraniec' to sciema :) Nie ma ludzi nie do zastapienia.

                                      Tak, ja jestem otwarta, kazdy moze sprobowac swoich sil i zmierzyc sie z moja wulgarnoscia, jak nie wymieknie :) A z drugiej strony na nikim mi nie zalezy, wiec po co mam byc dostepna? Zycie bez seksu jest bardzo ok. Tak naprawde mezczyzni jakos szczegolnie mnie nie obchodza. Spokojnie odnajduje sie w swiecie kobiet i gejow.
                                      • zawle Re: wulgarność 09.02.13, 14:34
                                        hello-kitty2 napisała: Zycie bez seksu jest bardzo ok.

                                        Nie do końca się z Tobą zgodzę. Ja napisałabym tak:Życie bez faceta jest tak bardzo Ok, że można poświęcić seks.
                                        • zawle Re: do dziewczyn 09.02.13, 14:37
                                          nie które z was bardzo lubię, ale nie potrafię przełożyć tego na erotyzm.
                                        • hello-kitty2 Re: wulgarność 09.02.13, 16:52
                                          zawle napisała:

                                          > hello-kitty2 napisała: Zycie bez seksu jest bardzo ok.
                                          >
                                          > Nie do końca się z Tobą zgodzę. Ja napisałabym tak:Życie bez faceta jest tak ba
                                          > rdzo Ok, że można poświęcić seks.

                                          Ale zeby zyc bez faceta nie trzeba poswiecac seksu, bo mozna miec seks na dochodne :) Akceptujesz seks tylko w zwiazku?
                                          • zawle Re: wulgarność 09.02.13, 17:55
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > zawle napisała:

                                            > Ale zeby zyc bez faceta nie trzeba poswiecac seksu, bo mozna miec seks na docho
                                            > dne :) Akceptujesz seks tylko w zwiazku?
                                            • urquhart Re: wulgarność 09.02.13, 18:47
                                              A to zostały Ci jedynie perwersje z babkami?
                                              :)
                                              • loppe Re: wulgarność 09.02.13, 18:49
                                                A jak inaczej:)
                                            • sabat-77 Re: wulgarność 09.02.13, 19:09
                                              Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków.
                                              Śpisz w szklanej trumnie, na dnie oceanu swoich łez.
                                              Ale ty mówisz, udajesz, że to tylko przypływ i odpływ, że nikt już nie czeka na te fale.
                                              Tak jest łatwiej i trudniej zarazem.
                                              Chciałbym powiedzieć, że nie ważne jak szybko będziesz uciekać i tak znajdzie się ktoś, kto będzie gonić Cię szybciej.
                                              Chciałbym, ale to nieprawda.

                                              Masz rację, Zawle, mężczyźni to durnie. Muszę tak powiedzieć, skoro nikt nie schyla się po taki klejnot. Nawet jeśli klejnot kryje się w cieniu, fuka i broni się jak przestraszone dzikie zwierzę, to i tak powinien znaleźć się ktoś, komu wystarczy odwagi, charakteru i inteligencji by po niego sięgnąć i zdobyć.

                                              Ale tak się nie dzieje. Wokół same jamochłony gotowe jedynie filtrować to co im przyniosą pływy. Nie wiem co powiedzieć. Pozostaje chyba założyć na łeb papierową torebkę po drugim śniadaniu i się wstydzić.
                                              • hello-kitty2 Re: wulgarność 09.02.13, 19:40
                                                sabat-77 napisał:

                                                > Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków.
                                                > Śpisz w szklanej trumnie, na dnie oceanu swoich łez.
                                                > Ale ty mówisz, udajesz, że to tylko przypływ i odpływ, że nikt już nie czeka na
                                                > te fale.
                                                > Tak jest łatwiej i trudniej zarazem.
                                                > Chciałbym powiedzieć, że nie ważne jak szybko będziesz uciekać i tak znajdzie s
                                                > ię ktoś, kto będzie gonić Cię szybciej.
                                                > Chciałbym, ale to nieprawda.

                                                Nie wiem czy to tez do Zawle? bo Twoj post jest pod Loppe, wczesniej byl Urqu. To pomijam, bo nie wiem do kogo.

                                                > Masz rację, Zawle, mężczyźni to durnie. Muszę tak powiedzieć, skoro nikt nie sc
                                                > hyla się po taki klejnot. Nawet jeśli klejnot kryje się w cieniu, fuka i broni
                                                > się jak przestraszone dzikie zwierzę, to i tak powinien znaleźć się ktoś, komu
                                                > wystarczy odwagi, charakteru i inteligencji by po niego sięgnąć i zdobyć.

                                                A jak klejnot jest brzydki jak diabli to tez siegasz? :)

                                                (Zawle pytanie teoretyczne, bo zdjec nie widzialam wiec sobie teoretyzuje :)
                                                • sabat-77 Re: wulgarność 09.02.13, 19:50
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > A jak klejnot jest brzydki jak diabli to tez siegasz? :)

                                                  Brzydki jak diabli ? To niefortunne określenie. Lucyfer jest najpiękniejszym ze stworzeń.

                                                  Klejnot z definicji nie jest brzydki.

                                                  A serio - pociągały mnie piękności, jestem koneserem kobiecej urody ale największa miłość mojego życia (młodzieńcza, niespełniona) była raczej brzydulą. Nie każdy mężczyzna to Piesek Leszek, bo inaczej stosunki między ludźmi wyglądałyby tak:
                                                  www.youtube.com/watch?v=fkRB-2lK_aQ
                                                  • hello-kitty2 Re: wulgarność 09.02.13, 20:05
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > A serio - pociągały mnie piękności, jestem koneserem kobiecej urody ale najwięk
                                                    > sza miłość mojego życia (młodzieńcza, niespełniona) była raczej brzydulą. Nie k
                                                    > ażdy mężczyzna to Piesek Leszek, bo inaczej stosunki między ludźmi wyglądałyby
                                                    > tak:
                                                    > www.youtube.com/watch?v=fkRB-2lK_aQ

                                                    Czyli nie zgadzasz sie z Urqu (chocby z dzisiejszej jego wrzutki cytat: "Pomijając że dla mężczyzn (o czym trąbią we wszystkich badaniach) decydujące o atrakcyjności seksualnej partnerki jest wygląd (i to w stopniu przeważającym twarzy)" czy obnizasz swoje standardy (pisales ze masz piekna zone)?
                                              • zawle Re: wulgarność 09.02.13, 21:20
                                                sabat-77 napisał:

                                                > Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków.

                                                Ależ już wcześniej pisałam że dopuszczam dwóch krasnoludków. Nie mam mocy takich mocy przerobowych i nie lubię dużych skupisk ludzkich:)

                                                > Śpisz w szklanej trumnie, na dnie oceanu swoich łez.
                                                > Ale ty mówisz, udajesz, że to tylko przypływ i odpływ, że nikt już nie czeka na
                                                > te fale.
                                                > Tak jest łatwiej i trudniej zarazem.

                                                Śpię na łóżku 180/220. Sama. Do niedawna na drugiej połowie leżała umywalką, ale ciężko mi wyciągać spod niej kołdrę więc ją zamontowałam. Czy czekam? E tam. Zakładasz że znajdziesz we mnie romantyczkę. Bywam. Po swojemu. Kwiatkami i wierszami gardzę.

                                                > Chciałbym powiedzieć, że nie ważne jak szybko będziesz uciekać i tak znajdzie s
                                                > ię ktoś, kto będzie gonić Cię szybciej.
                                                > Chciałbym, ale to nieprawda.

                                                To zupełnie nie moja bajka. Nie będę tu pisać o badziewnych stereotypach, bo i tak nie uwierzysz.

                                                > Masz rację, Zawle, mężczyźni to durnie. Muszę tak powiedzieć, skoro nikt nie sc
                                                > hyla się po taki klejnot. Nawet jeśli klejnot kryje się w cieniu, fuka i broni
                                                > się jak przestraszone dzikie zwierzę, to i tak powinien znaleźć się ktoś, komu
                                                > wystarczy odwagi, charakteru i inteligencji by po niego sięgnąć i zdobyć.

                                                Sabat...nie rób podsumowań swojego życia, nie czas. Jeśli zaś chodzi o zdobywanie. Zawsze obrzydzeniem napawali mnie mężczyźni nachalni, nie dający za wygraną, podrywacze. Uwielbiam uwodzić i mam na tym polu duże osiągnięcia. Lubię się natrudzić. Zbyt łatwi faceci mnie nie interesują. Nie chcę żebyś sobie pomyślał że pociągają mnie tacy, co to nie mogą- bo żona, chcieliby- ale się boją itp. Z nimi zabawy nie będzie. Stytłani, zastraszeni, połamani gwarantują słabiznę i brak kreatywności. Taki będzie opowiadał że jest otwarty na nowości i zażyczy sobie zwykłego loda:) "Po" wstanie zawstydzony i owinie się spodniami żeby poszukać kołdry. Gdy już ją znajdzie to biegiem uda się do łazienki żeby zmyć z siebie wszystko a wieczorem będzie miał sobie za złe, że nie poprosił z połykiem i że się z taką dziwką co robi loda przespał. Naraz.

                                                Nie rób więc ze mnie wyniosłej, podstarzałej księżniczki, czekającej na księcia na wyliniałym koniu.
                                                • sabat-77 Re: wulgarność 09.02.13, 22:01
                                                  zawle napisała:

                                                  > Zakładasz że znajdziesz we mnie romantyczkę. Bywam. Po swojemu. Kwiatkami i wie
                                                  > rszami gardzę.

                                                  Ja niczego nie zakładam. Ja pytam. Ty odpowiadasz. Dziękuję.
                                                  Szczerze mówiąc, pogarda do wierszy i kwiatów jest dla mnie powszechną obserwacją u płci pięknej, nie dziwi ani trochę. Ale mnie to nie rusza - ja poezję czasem, owszem, lubię. Oczywiście, bez przesady.

                                                  > Nie chcę żebyś sobie pomyślał
                                                  > że pociągają mnie tacy, co to nie mogą- bo żona, chcieliby- ale się boją itp.
                                                  > Z nimi zabawy nie będzie. Stytłani, zastraszeni, połamani gwarantują słabiznę i
                                                  > brak kreatywności. Taki będzie opowiadał że jest otwarty na nowości i zażyczy
                                                  > sobie zwykłego loda:) "Po" wstanie zawstydzony i owinie się spodniami żeby posz
                                                  > ukać kołdry. Gdy już ją znajdzie to biegiem uda się do łazienki żeby zmyć z sie
                                                  > bie wszystko a wieczorem będzie miał sobie za złe, że nie poprosił z połykiem i
                                                  > że się z taką dziwką co robi loda przespał. Naraz.

                                                  To teraz ty bawisz się w badziewne stereotypy. Jakiego faceta w dobie internetu przeraża robienie loda ? :) Albo który uważa, że to robią tylko dziwki ?

                                                  > Nie rób więc ze mnie wyniosłej, podstarzałej księżniczki, czekającej na księcia
                                                  > na wyliniałym koniu.

                                                  Gdzież bym śmiał mówić kobiecie, że jest podstarzała.
                                                  Co do czekania na księcia, to przecież każda czeka. Bardzo możliwe, że ty stwierdziłaś: pierdolę, i tak nie przyjedzie, a ktoś musi narąbać drwa bo w komnacie zimno. :) Zakasałaś rękawy, narąbałaś, jest ciepło i doszłaś do konstruktywnego wniosku, że na co komu ten książe.
                                                  Ale ciepło jest tylko na zewnątrz zawle.
                                                  Jak kto lubi.

                                                  Mnie na przykład stytłane, przygniecione i przerażone kobiety nie napawają odrazą. Mimo, że potrafią ranić dotkliwie; broniąc się na wszelki wypadek używają kłów, pazurów i wszystkiego co mają pod ręką by tylko odgonić intruza, w którym widzą domniemane zagrożenie. Smutny casus zaszczutego psa. A przecież nie każda wyciągnięta ręka oznacza ból. I nie każda chce zabrać miskę.
                                                  • zawle Re: wulgarność 09.02.13, 22:10
                                                    sabat-77 napisał: Ale mnie to nie rusza - ja poezję czas
                                                    > em, owszem, lubię. Oczywiście, bez przesady.

                                                    Czym innym jest czytanie, czym innym uwodzenie poezją.

                                                    > To teraz ty bawisz się w badziewne stereotypy. Jakiego faceta w dobie internetu
                                                    > przeraża robienie loda ? :) Albo który uważa, że to robią tylko dziwki ?

                                                    Żadnego w internecie:)

                                                    > Ale ciepło jest tylko na zewnątrz zawle.
                                                    > Jak kto lubi.

                                                    Dziwne założenie. Najzimniej bywa z drugim człowiekiem.

                                                    > Mnie na przykład stytłane, przygniecione i przerażone kobiety nie napawają odra
                                                    > zą. Mimo, że potrafią ranić dotkliwie; broniąc się na wszelki wypadek używają k
                                                    > łów, pazurów i wszystkiego co mają pod ręką by tylko odgonić intruza, w którym
                                                    > widzą domniemane zagrożenie. Smutny casus zaszczutego psa. A przecież nie każda
                                                    > wyciągnięta ręka oznacza ból. I nie każda chce zabrać miskę.

                                                    Wzruszyłeś mnie:)))
                                                  • sabat-77 Re: wulgarność 09.02.13, 23:01
                                                    zawle napisała:

                                                    > Czym innym jest czytanie, czym innym uwodzenie poezją.

                                                    Mam odmienne zdanie. Uwodzenie poezją rzecz jasna musi skończyć się niechybną klęską literacką, chyba że jest się Szekspirem bądź Mickiewiczem. Niemniej - w stosunku do bogatego wachlarza pozostałych form zachowań prezentowanych przez samców w okresie godowym ("pokazać ci tylne siedzenie mojego Ferrari ?", "fajną masz kurtkę. Z twarzą gorzej", "choć sie dupić suko"), odczuwam subiektywnie pewną niewielką wyższość formy poetyckiej :)

                                                    Poważniej - mężczyzna prezentujący swoją emocjonalność, nawet na tyle koślawo by być odczytany jako pozer i mięczak, zawsze naraża się na stworzenie pewnej wizji siebie jako jednostki słabej. A kobiety, które same są słabe tego mężczyźnie nie odpuszczą.

                                                    Słabość pożąda siły. Dziewczyny zaszczute, bite czy gwałcone za młodu mogą potem szukać schematu twardego gościa, przy którym poczują się bezpieczne. Tylko mocna i poukładana kobieta będzie potrafiła dostrzec w człowieku otwarcie przyznającym się do pewnych słabości jego realną wartość.
                                                    Zakompleksione, przerażone swoją wewnętrzną słabością ofiary z pewnością zachwyci zimny i kostyczny sukinsyn, który zafunduje im i ich potomstwu wycieczkę do domu strachów w jedną stronę. Potem będą ucieczki, dramatyczne próby przejmowania kontroli nad swoim życiem. A burdel od początku był w ich głowach i ich słabość pchnęła je w nurty, którymi mocna i poukładana dziewczyna wolałaby sobie nie zawracać głowy.

                                                    Podsumowując - chłopak poeta może być trochę komiczny, czasem trochę wzruszający - ale godny pogardy ? Hola, hola :)

                                                    > > To teraz ty bawisz się w badziewne stereotypy. Jakiego faceta w dobie int
                                                    > ernetu
                                                    > > przeraża robienie loda ? :) Albo który uważa, że to robią tylko dziwki ?
                                                    >
                                                    > Żadnego w internecie:)

                                                    Jak nawet ja doświadczyłem i przerażony nie byłem, to, wysoki sądzie, no kurtka, nie uwierzę ;)

                                                    > > Ale ciepło jest tylko na zewnątrz zawle.
                                                    > > Jak kto lubi.
                                                    >
                                                    > Dziwne założenie. Najzimniej bywa z drugim człowiekiem.

                                                    To zależy od człowieka. Zależy jakimi otaczamy się ludźmi.
                                                    Czasem działa też samosprawdzająca się prognoza.
                                                    Ale...
                                                    Jeśli ktoś ma tendencję do popełniania błędów w tym zakresie, to faktycznie może lepiej się nikim nie otaczać :)

                                                    > Wzruszyłeś mnie:)))

                                                    Ty mnie również. Ewidentna słabość drugiego człowieka zawsze mnie rusza. Wiem skąd to wynika, nie musisz się bawić w psycha. :)
                                                  • zawle Re: wulgarność 10.02.13, 00:26
                                                    sabat-77 napisał: ("pokazać ci tylne siedzenie mojego Ferrari ?", "fajną m
                                                    > asz kurtkę. Z twarzą gorzej", "choć sie dupić suko"), odczuwam subiektywnie pew
                                                    > ną niewielką wyższość formy poetyckiej :)

                                                    Ja wybieram: Zrobić Ci herbaty, widzę że zmarzłaś. Chodź pogadać albo się przytulić. I takie tam. Zaprezentowane przez Ciebie ( łącznie z klepaniem cudzych/swoich wierszy, sentencji, cytatów) są dla mnie odstręczające.
                                                    > Poważniej - mężczyzna prezentujący swoją emocjonalność, nawet na tyle koślawo b
                                                    > y być odczytany jako pozer i mięczak, zawsze naraża się na stworzenie pewnej wi
                                                    > zji siebie jako jednostki słabej. A kobiety, które same są słabe tego mężczyźni
                                                    > e nie odpuszczą.

                                                    Lubię ludzką stronę mężczyzn. Ale nie zgadzam się z tezą że tylko słabe kobiety nie odpuszczą słabości mężczyźnie. Silne też nie odpuszczą. Ciągłej słabości, mazgajstwa, rozkładania rąk, spychologii. Kobieta mężczyznę musi podziwiać.

                                                    > Słabość pożąda siły. Dziewczyny zaszczute, bite czy gwałcone za młodu mogą pote
                                                    > m szukać schematu twardego gościa, przy którym poczują się bezpieczne. Tylko mo
                                                    > cna i poukładana kobieta będzie potrafiła dostrzec w człowieku otwarcie przyzna
                                                    > jącym się do pewnych słabości jego realną wartość.
                                                    > Zakompleksione, przerażone swoją wewnętrzną słabością ofiary z pewnością zachwy
                                                    > ci zimny i kostyczny sukinsyn, który zafunduje im i ich potomstwu wycieczkę do
                                                    > domu strachów w jedną stronę. Potem będą ucieczki, dramatyczne próby przejmowan
                                                    > ia kontroli nad swoim życiem. A burdel od początku był w ich głowach i ich słab
                                                    > ość pchnęła je w nurty, którymi mocna i poukładana dziewczyna wolałaby sobie ni
                                                    > e zawracać głowy.

                                                    Nie jest to takie oczywiste. Wybieramy różne role. Czasami diametralnie różne przy tych samych doświadczeniach życiowych.

                                                    > > Wzruszyłeś mnie:)))
                                                    >
                                                    > Ty mnie również. Ewidentna słabość drugiego człowieka zawsze mnie rusza. Wiem s
                                                    > kąd to wynika, nie musisz się bawić w psycha. :)

                                                    Nie bawię się. Staram się nie łączyć pracy zawodowej z zabawą i życiem prywatny.
                                                  • sabat-77 Re: wulgarność 10.02.13, 07:44
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja wybieram: Zrobić Ci herbaty, widzę że zmarzłaś. Chodź pogadać albo się przyt
                                                    > ulić. I takie tam.

                                                    To ja bym partycypował w tym "i takie tam". Brzmi bardzo zachęcająco :)

                                                    Co do herbaty - mówiłem już, że zmarzłaś i w środku jest zimno ? ;) Trzeba ogrzać, to nie przelewki. Przytulić się a potem pogadać też można, w końcu żeśmy rozumni ludzie - ponoć.

                                                    No to cześć zagniewana królowo, miłego dzionka. :D
                                                  • zawle Re: wulgarność 10.02.13, 09:10
                                                    sabat-77 napisał: że zmarzłaś i w środku jest zimno ? ;) Trzeba ogrz
                                                    > ać, to nie przelewki. Przytulić się a potem pogadać też można, w końcu żeśmy ro
                                                    > zumni ludzie - ponoć.

                                                    W piecu byś Heniek lepiej napalił a nie na amory Ci się zbiera.
                                                    Czy ja robię wrażenie zagniewanej? Helouuuu
                                                    ;)))
                                                  • sabat-77 A teraz trochę poważniej. 11.02.13, 07:22
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja wybieram: Zrobić Ci herbaty, widzę że zmarzłaś. Chodź pogadać albo się przyt
                                                    > ulić. I takie tam. Zaprezentowane przez Ciebie ( łącznie z klepaniem cudzych/sw
                                                    > oich wierszy, sentencji, cytatów) są dla mnie odstręczające.

                                                    Widzisz, tu może leżeć problem.
                                                    Większość dziewczyn, które w życiu spotkałem spodziewała się czegoś innego niż empatia i przyjacielskie gesty. Wielokrotnie mi to zarzucano. Podświadomie próbuję nawiązywać z dziewczynami dość silne więzi emocjonalne, lecz - można by rzec przyjacielskie - na bazie których próbuję zbudować związek. Jakiś - nie mówię, że długotrwały, ale emocjonalny.
                                                    Panowie rzadko tak postępują. Według moich obserwacji raczej próbują przede wszystkim dobrze wypaść, paradują jak koguty i ostro zaczepiają.
                                                    Ten sposób "otwarcia" relacji, który zaprezentowałaś, z przyjacielską herbatką i przytulaniem jest NIEMĘSKI, więc jeśli sama oczekujesz czegoś takiego, to może dlatego trafiałaś głównie na popaprańców, którzy spaczyli twój model męskości.

                                                    > Lubię ludzką stronę mężczyzn. Ale nie zgadzam się z tezą że tylko słabe kobiety
                                                    > nie odpuszczą słabości mężczyźnie. Silne też nie odpuszczą. Ciągłej słabości,
                                                    > mazgajstwa, rozkładania rąk, spychologii. Kobieta mężczyznę musi podziwiać.

                                                    Ludzka strona jest tożsama ze słabościami. Słabości nadają człowieczeństwa. To nie oznacza, że partner musi składać się z samych słabości. Kiedy jednostka składa się z wad i zalet, to jeśli w oczach partnera powinno wystarczyć, że te drugie znacząco przeważają.
                                                    Jeśli chcesz kogoś permanentnie podziwiać, to z twoim modelem związku i ideałem męskości jest coś zdrowo nie halo. Nie ma takich ludzi, których dało by się podziwiać non-stop.

                                                    > Nie bawię się. Staram się nie łączyć pracy zawodowej z zabawą i życiem prywatny

                                                    Nie przeczę, starasz się. Jednak takie starania są z gruntu skazane na porażkę.
                                                    Nawet na forum internetowym użyłaś swojego warsztatu zawodowego, by bawić się w psychoanalizę mojej postaci.
                                                    Jesteś równie wdzięcznym obiektem analiz, i nie trzeba studiować psychologii, żeby zauważyć pewne zależności. Nie muszę używać mądrych słówek, a jako że to moje hobby, to trochę ich poznałem, by opisać stan faktyczny.

                                                    Łatwo zauważyć, że trochę w życiu ci nie wyszło z facetami. To nie jest przyjemne doświadczenie, zgoda. Ale ty, zamiast przyznać się przed samą sobą, że może coś z tobą jest nie tak, postanowiłaś przerzucić winę za ten stan na całą płeć męską, zarzucając jej chroniczną słabość, nieumiejętność tworzenia związków i kolosalną niedojrzałość.
                                                    Żeby tego było mało, utwierdzasz się w tym schemacie, układając sobie życie zawodowe poprzez współpracę z nieudanymi związkami i sycąc się negatywnym przykładem.
                                                    Jest cała masa ludzi, którzy nie potrzebują mediatora, mężczyźni w tych związkach są siłaczami ciągnącymi na swoich wózkach odpowiedzialność za dom, rodzinę, bliskich. Nie widzisz ich, bo NIE CHCESZ ich widzieć.

                                                    No cóż, każdy jest niewolnikiem swojej narracji.
                                                    Jak chcesz, to kręć się jak hiena z przestrzelonym kręgosłupem. Nie trudno zauważyć w tobie silną potrzebę miłości i zamiast przelewać wszystko na dzieci, możesz spróbować coś jeszcze zrobić ze swoim życiem. Obok ciebie nie musi na łóżku leżeć umywalka. Chyba że w końcu rzeczywiście uwierzysz w to, że tak chcesz. Współczuję ci.
                                                  • zawle Re: A teraz trochę poważniej. 11.02.13, 09:38
                                                    sabat-77 napisał: > Widzisz, tu może leżeć problem.
                                                    > Większość dziewczyn, które w życiu spotkałem spodziewała się czegoś innego niż
                                                    > empatia i przyjacielskie gesty. Wielokrotnie mi to zarzucano. Podświadomie prób
                                                    > uję nawiązywać z dziewczynami dość silne więzi emocjonalne, lecz - można by rze
                                                    > c przyjacielskie - na bazie których próbuję zbudować związek. Jakiś - nie mówię
                                                    > , że długotrwały, ale emocjonalny.
                                                    > Panowie rzadko tak postępują. Według moich obserwacji raczej próbują przede wsz
                                                    > ystkim dobrze wypaść, paradują jak koguty i ostro zaczepiają.
                                                    > Ten sposób "otwarcia" relacji, który zaprezentowałaś, z przyjacielską herbatką
                                                    > i przytulaniem jest NIEMĘSKI, więc jeśli sama oczekujesz czegoś takiego, to moż
                                                    > e dlatego trafiałaś głównie na popaprańców, którzy spaczyli twój model męskości

                                                    Nieco niżej piszesz że trafiałam na zwykłych facetów, tylko ze mną jest coś nieteges. Ale nie będę się czepiać. Masz rację, większość dziewczyn pragnie w domu miłego, sympatycznego misia a równocześnie ładuje się w związki z egoistami, samolubami, egocentrykami. Jak jest u mnie? Na pewno odstręczą mnie panowie gotowi kogoś pobić, bo na mnie spojrzał ( co dla niektórych pań jest dowodem miłości), obsypujący mnie kwiatami, bombardujący tysiącem komplementów itd. Czyli...nie lubię przesady. Nie dopatruje się w tym patologii:)

                                                    > Ludzka strona jest tożsama ze słabościami. Słabości nadają człowieczeństwa. To
                                                    > nie oznacza, że partner musi składać się z samych słabości. Kiedy jednostka skł
                                                    > ada się z wad i zalet, to jeśli w oczach partnera powinno wystarczyć, że te dru
                                                    > gie znacząco przeważają.
                                                    > Jeśli chcesz kogoś permanentnie podziwiać, to z twoim modelem związku i ideałem
                                                    > męskości jest coś zdrowo nie halo. Nie ma takich ludzi, których dało by się po
                                                    > dziwiać non-stop.

                                                    Trochę to niespójne co napisałeś. Doprostuję. Daję prawo każdemu człowiekowi do chwil słabości, ale nie lubię przesady. Rozmemłany, wiecznie szukający wymówek, zwalający winę na innych, zasmarkany mężczyzna nie może być dla mnie żadnym obiektem. Nie muszę nikogo ciągle podziwiać. Mężczyzna potrafi rozczulić pokazując swoją emocjonalną stronę.Wtedy nic tylko przytulić do piersi.

                                                    > Jesteś równie wdzięcznym obiektem analiz, i nie trzeba studiować psychologii, ż
                                                    > eby zauważyć pewne zależności. Nie muszę używać mądrych słówek, a jako że to mo
                                                    > je hobby, to trochę ich poznałem, by opisać stan faktyczny.

                                                    Uważam nawet że studiowanie tylko psychologii może spowodować fiksację zawodową. Jak zresztą wielu innych kierunków:)

                                                    > Łatwo zauważyć, że trochę w życiu ci nie wyszło z facetami. To nie jest przyjem
                                                    > ne doświadczenie, zgoda. Ale ty, zamiast przyznać się przed samą sobą, że może
                                                    > coś z tobą jest nie tak, postanowiłaś przerzucić winę za ten stan na całą płeć
                                                    > męską, zarzucając jej chroniczną słabość, nieumiejętność tworzenia związków i k
                                                    > olosalną niedojrzałość.
                                                    > Żeby tego było mało, utwierdzasz się w tym schemacie, układając sobie życie zaw
                                                    > odowe poprzez współpracę z nieudanymi związkami i sycąc się negatywnym przykład
                                                    > em.

                                                    Czy mi nie wyszło z facetami? Ja ZAWSZE byłam w szczęśliwych związkach. Gdy zaczynały być nieszczęśliwe, kończyliśmy zabawę w udawanie i rozchodziliśmy się w innych kierunkach. Od 16 roku życia jestem w nieustających związkach z mężczyznami. Od ponad roku jestem sama. Z wyboru. Oczywiście mogłabym wejść na portal randkowy i jeździć z dupą po Polsce żeby się bzykać. W miejscu gdzie mieszkam trudno kogoś WARTOŚCIOWEGO poznać. Na wypady do dużych miast nie mam czasu, chęci i wewnętrznego przekonania że mi to niezbędne do życia.
                                                    Moje życie zawodowe nie ma nic wspólnego z nieudanymi związkami. Zafiksowałeś się trochę:) Czy się natomiast sycę tym co widzę wokół siebie? Tu masz trochę racji. Może nie użyłabym tak perwersyjnego słowa jak sycenie, a jedynie dostarczanie argumentacji.
                                                    Bo jeśli ktoś zdecydował , że zawiesza interes na czas nieokreślony , to świat może mu dostarczać wielu argumentów "za"( jeśli jest przekonany co do swojego wyboru), lub "przeciw" ( jeśli nie jest przekonany).
                                                    Teraz wyznanie winy. Wokół mam samych puszących się kogutów, zajętych normalnych, p, spasionych- zaniedbanych 50 latków, sfrustrowanych strachliwych małżonków, napalonych 30 latków. Z natury jestem brzydliwa.


                                                    Nie trudno zauw
                                                    > ażyć w tobie silną potrzebę miłości i zamiast przelewać wszystko na dzieci, moż
                                                    > esz spróbować coś jeszcze zrobić ze swoim życiem. Obok ciebie nie musi na łóżku
                                                    > leżeć umywalka. Chyba że w końcu rzeczywiście uwierzysz w to, że tak chcesz. W
                                                    > spółczuję ci.

                                                    Miłością swą wypełniam cały świat. Gdy idę to rozkwitają kwiatki, ptaszki zaczynają śpiewać a lisy ( pracuję w lesie) łaszą się do moich stóp. Więc bzykanie nie może dla mnie być jednoznaczne z miłością. Nie mam w tym względzie żadnych niespełnionych oczekiwań względem umywalki. Nie czuje się przez nią odepchnięta, nie zabiegam o udostępnienie przewodu.

                                                    Czego i Tobie życzę z całego serca przepełnionego miłością:))))
                                                  • hello-kitty2 Re: A teraz trochę poważniej. 11.02.13, 10:23
                                                    zawle napisała:

                                                    > Miłością swą wypełniam cały świat. Gdy idę to rozkwitają kwiatki, ptaszki zaczy
                                                    > nają śpiewać a lisy ( pracuję w lesie) łaszą się do moich stóp. Więc bzykanie n
                                                    > ie może dla mnie być jednoznaczne z miłością. Nie mam w tym względzie żadnych n
                                                    > iespełnionych oczekiwań względem umywalki. Nie czuje się przez nią odepchnięta,
                                                    > nie zabiegam o udostępnienie przewodu.
                                                    >
                                                    > Czego i Tobie życzę z całego serca przepełnionego miłością:))))

                                                    No cos Ty, jestes najdelikatniej ujmujac, dziwna. Jak Cie nikt regularnie nie dudni w trzy dziury to jestes w czarnej dupie :))))) Hello, wake up! No musze oblesnie i dosadnie, bo jak profesor hobby-psychologii Sabat probuje dyplomatycznie i z rowaga to nie dociera :))))

                                                    Zycze Ci z calego serca zebys sie obudzila i dostrzegla jak masz przejebane :)) Co mowisz?, ze masz kupe kasy, fascynujaca robote, humor masz i dobry nastroj dzien w dzien. No wiesz kadzy sobie jakos racjonalizuje. :)
                                                  • sabat-77 Re: A teraz trochę poważniej. 11.02.13, 10:53
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Zycze Ci z calego serca zebys sie obudzila i dostrzegla jak masz przejebane :))
                                                    > Co mowisz?, ze masz kupe kasy, fascynujaca robote, humor masz i dobry nastroj
                                                    > dzien w dzien. No wiesz kadzy sobie jakos racjonalizuje. :)

                                                    Akurat Ty Kitty, jesteś klasycznym przypadkiem takiego zadowolenia z życia. Dlatego reakcja wydaje się dość uzasadniona. :P
                                                    Teraz i ty będziesz wypierać swoją seksualność ? Kurwa, koniec świata jest bliski.
                                                  • zawle Re: A teraz trochę poważniej. 11.02.13, 12:35
                                                    sabat-77 napisał: > Teraz i ty będziesz wypierać swoją seksualność ? Kurwa, koniec świata jest blis
                                                    > ki

                                                    Sabat....Kitty nie jest Twoją żoną. Ja też nią nie jestem. Jeśli jednak zapytasz czy kiedyś miałam podobną sytuację do waszej to powiem że tak. Byłam z kimś i go nie pragnęłam, byłam z kimś i ktoś mnie nie pragnął. Teraz możesz pytać a ja szczerze Ci odpowiem co kryje się po drugiej stronie.
                                                    Czasowa rezygnacja z seksu nie jest wypieraniem własnej seksualności. Przejechałeś stację. Nawet kurwy robią sobie urlopy?
                                                  • aandzia43 Radość życia a aktualny stan łóżkowy 11.02.13, 13:01

                                                    > > Zycze Ci z calego serca zebys sie obudzila i dostrzegla jak masz przejeba
                                                    > ne :))
                                                    > > Co mowisz?, ze masz kupe kasy, fascynujaca robote, humor masz i dobry n
                                                    > astroj
                                                    > > dzien w dzien. No wiesz kadzy sobie jakos racjonalizuje. :)
                                                    >
                                                    > Akurat Ty Kitty, jesteś klasycznym przypadkiem takiego zadowolenia z życia. Dla
                                                    > tego reakcja wydaje się dość uzasadniona. :P
                                                    > Teraz i ty będziesz wypierać swoją seksualność ? Kurwa, koniec świata jest blis
                                                    > ki.


                                                    Sabacie drogi nasz, ja również od wielu lat jestem przypadkiem takiego zadowolenia z życia i mogę cię zapewnić, że minusowy stan łóżkowy w tym nie przeszkadza*. Do utrzymującej się na dobrym poziomie satysfakcji ze swojej egzystencji bez seksu aktualnie w danym czasie nie trzeba piętrowych racjonalizacji. Mówimy oczywiście o ludziach z trzymającym się jakiejś średniej libido, aseksualni nas nie interesują. Otóż można mieć spore libido, trwać w celibacie, nie gryźć z rozpaczy pazurów i bez udawania przed sobą być szczęśliwym. Ja tak miewałam w okresach, gdy reszta grała, gdy jakaś siła niosła mnie do przodu, gdy miałam satysfakcjonujące zajęcie i, co bardzo ważne, gdy wiedziałam, że celibat nie jest mi stanem danym raz na zawsze i za następny, a może jeszcze następnym rogiem czeka mnie i w tej materii coś fajnego. Bez spinania się, rozpaczliwych łowów, skrupulatnego planowania.

                                                    Poza tym zastanawiam się nad jednym: czy ja jestem ślepa, niedomyślna, czy nie doczytałam czegoś bardzo istotnego, ale kompletnie nei rozumiem twoich domysłów na temat charakteru Zawle, jej relacji ze światem i facetami. Jakoś mi się trudno dopatrzeć w niej zranienia i fobii antyfacetowej, jakie jej przypisujesz. Dla mnie to całkiem zadowolona z życia baba z jadowitym poczuciem humoru. Trochę ciut jako i ja, więc może z tego powodu automatycznie i nieświadomie przypisuję jej moją resztę ;-)


                                                    * Nie zawsze bowiem miałam tak satysfakcjonujący jak ostatnimi laty seks. Stan głębokiego zadowolenia natomiast dopisywał mi i bez niego. Ale też nie od zawsze - dopiero po latach pracy nad sobą.
                                                  • zawle Re: Radość życia a aktualny stan łóżkowy 11.02.13, 13:25
                                                    aandzia43 napisała: Nie zawsze bowiem miałam tak satysfakcjonujący jak ostatnimi laty seks. Stan
                                                    > głębokiego zadowolenia natomiast dopisywał mi i bez niego. Ale też nie od zawsz
                                                    > e - dopiero po latach pracy nad sobą.


                                                    To jest prawda. Nie zawsze tak było:)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Radość życia a aktualny stan łóżkowy 11.02.13, 13:33
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    >
                                                    > Poza tym zastanawiam się nad jednym: czy ja jestem ślepa, niedomyślna, czy nie
                                                    > doczytałam czegoś bardzo istotnego, ale kompletnie nei rozumiem twoich domysłów
                                                    > na temat charakteru Zawle, jej relacji ze światem i facetami. Jakoś mi się tru
                                                    > dno dopatrzeć w niej zranienia i fobii antyfacetowej, jakie jej przypisujesz. D
                                                    > la mnie to całkiem zadowolona z życia baba z jadowitym poczuciem humoru. Trochę
                                                    > ciut jako i ja, więc może z tego powodu automatycznie i nieświadomie przypisuj
                                                    > ę jej moją resztę ;-)
                                                    >
                                                    >
                                                    > * Nie zawsze bowiem miałam tak satysfakcjonujący jak ostatnimi laty seks. Stan
                                                    > głębokiego zadowolenia natomiast dopisywał mi i bez niego. Ale też nie od zawsz
                                                    > e - dopiero po latach pracy nad sobą.

                                                    Zadowolona z życia w świecie gdzie mężczyzna jest zbędny. Nie to nie jest fobia antyfacetowa:) to jest nowy lepszy świat, gdzie samce zostały wyeliminowane. Seksmisja po prostu drogie siostry:)
                                                    >
                                                  • aandzia43 Re: Radość życia a aktualny stan łóżkowy 11.02.13, 15:09
                                                    > Zadowolona z życia w świecie gdzie mężczyzna jest zbędny. Nie to nie jest fobia
                                                    > antyfacetowa:) to jest nowy lepszy świat, gdzie samce zostały wyeliminowane. S
                                                    > eksmisja po prostu drogie siostry:)

                                                    Bitch, albo znowu ci się pogorszyło, albo znowu podałaś hasło bratu gimnazjaliście.
                                                    Bardzo zgrabnie wycięłaś z cytatu (albo bardzo zgrabnie ze swojej świadomości) fragment, który jest odpowiedzią na twój zarzut. A właściwie: fragment, który samym swoim istnieniem powoduje, że taki zarzut paść nie powinien:

                                                    "Sabacie drogi nasz, ja również od wielu lat jestem przypadkiem takiego zadowolenia z życia i mogę cię zapewnić, że minusowy stan łóżkowy w tym nie przeszkadza*. Do utrzymującej się na dobrym poziomie satysfakcji ze swojej egzystencji bez seksu aktualnie w danym czasie nie trzeba piętrowych racjonalizacji. Mówimy oczywiście o ludziach z trzymającym się jakiejś średniej libido, aseksualni nas nie interesują. Otóż można mieć spore libido, trwać w celibacie, nie gryźć z rozpaczy pazurów i bez udawania przed sobą być szczęśliwym. Ja tak miewałam w okresach, gdy reszta grała, gdy jakaś siła niosła mnie do przodu, gdy miałam satysfakcjonujące zajęcie i, co bardzo ważne, gdy wiedziałam, że celibat nie jest mi stanem danym raz na zawsze i za następny, a może jeszcze następnym rogiem czeka mnie i w tej materii coś fajnego. Bez spinania się, rozpaczliwych łowów, skrupulatnego planowania"

                                                    Dla opornych: jeszcze raz czytamy kluczowy fragment:
                                                    "Ja tak miewałam w okresach, gdy reszta grała, gdy jakaś siła niosła mnie do przodu, gdy miałam satysfakcjonujące zajęcie i, co bardzo ważne, gdy wiedziałam, że celibat nie jest mi stanem danym raz na zawsze i za następny, a może jeszcze następnym rogiem czeka mnie i w tej materii coś fajnego. Bez spinania się, rozpaczliwych łowów, skrupulatnego planowania""

                                                    Weź się kobieto ogarnij, albo zmień hasło do nicka, bo żal serce ściska, że się taka inteligencja i intuicja marnują na paranoiczne pierdoły.
                                                  • hello-kitty2 Re: Radość życia a aktualny stan łóżkowy 11.02.13, 17:36
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Dla mnie to całkiem zadowolona z życia baba z jadowitym poczuciem humoru. Trochę
                                                    > ciut jako i ja, więc może z tego powodu automatycznie i nieświadomie przypisuj
                                                    > ę jej moją resztę ;-)

                                                    Tez tak to widze dlatego pozwolilam sobie na obsceniczny zarcik pt 'jak to Zawle nie lapie w jakim jest kryzysie' :)

                                                    > Poza tym zastanawiam się nad jednym: czy ja jestem ślepa, niedomyślna, czy nie
                                                    > doczytałam czegoś bardzo istotnego, ale kompletnie nei rozumiem twoich domysłów
                                                    > na temat charakteru Zawle, jej relacji ze światem i facetami. Jakoś mi się tru
                                                    > dno dopatrzeć w niej zranienia i fobii antyfacetowej, jakie jej przypisujesz.

                                                    Byc moze Sabat chcialby skierowac uwage Zawle na swoja osobe (poderwac :), prezentujac wiedze, w ktorej jest biegly (brak seksu w malzenstwie :). Strategia pordrywu zupelnie nietrafiona. Ja postawilabym na prezentacje poczucia humoru, zamiast na smiertelne powazna pisanine o rzekomych brakach.

                                                    I zgadzam sie z Aandzia, pomimo tych wyglupow, ktore tu uprawiam, wiem, ze gdzies za rogiem kryje sie namietnosc. Zycie przeciez nie konczy sie wraz czterdziestymi urodzinami. Mysle ze Zawle tez to czuje.

                                                    Sabat ja nie wypieram swojej seksualnosci. Mysle, ze traktujesz to wszystko co tu pisze zbyt doslownie. A przeciez wstawiam tony buziek, zupelnie jak nie ja. Przeciez to oczywiste, ze seksu jeszcze bedziemy mieli az do przejedzenia. W miedzyczasie mozna sie powyglupiac, zajac soba, pogadac o dupie Maryni, co tam kto lubi :)
                                                  • sabat-77 zrozumialem 11.02.13, 21:41
                                                    Ok, zalapalem roznice. Wy dziewczyny nie uprawiacie seksu z wyboru i w zasadzie kiedy chcecie mozecie to zmienic. A przeciez jest wielu facetow, ktorzy nie maja w tym wzgledziee ani wyboru ani tym bardziej perspektyw. To nas rozni.
                                                  • zawle Re: zrozumialem 11.02.13, 22:10
                                                    sabat-77 napisał: A przeciez jest wielu facetow, ktorzy nie ma
                                                    > ja w tym wzgledziee ani wyboru ani tym bardziej perspektyw.

                                                    Jak mawiała moja śp. mama : Pitu, pitu a garb se sam wyrośnie.
                                                  • urquhart Re: zrozumialem 11.02.13, 22:17
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > Ok, zalapalem roznice. Wy dziewczyny nie uprawiacie seksu z wyboru i w zasadzie
                                                    > kiedy chcecie mozecie to zmienic. A przeciez jest wielu facetow, ktorzy nie ma
                                                    > ja w tym wzgledziee ani wyboru ani tym bardziej perspektyw. To nas rozni.

                                                    Wcale tak bardzo nie różni. Liczy się z kim, a nie jakikolwiek seks. Jakbyś obniżył także swoje wymagania też byś nie narzekał ani na brak okazji, wyboru ani perspektyw. Tak trudno sobie to uświadomić, ze one maja po prostu tą poprzeczkę znacznie wyżej i położoną wg innych kryteriów :)
                                                    www.youtube.com/watch?v=6o9orTYGNB8
                                                  • sabat-77 Re: zrozumialem 11.02.13, 22:41
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Jakbyś obn
                                                    > iżył także swoje wymagania też byś nie narzekał ani na brak okazji, wyboru ani
                                                    > perspektyw.

                                                    Obniżył ? Czy ja kiedyś zademonstrowałem jakiekolwiek zachowanie mogące świadczyć o wysokich wymaganiach w kontekście damsko-męskim ?

                                                    > Tak trudno sobie to uświadomić, ze one maja po prostu tą poprzeczkę
                                                    > znacznie wyżej i położoną wg innych kryteriów :)
                                                    > www.youtube.com/watch?v=6o9orTYGNB8

                                                    Nie trudno.
                                                    Jakoś sobie zanotowałem w pamięci schemat master / feeder. Feeder musi być na tyle zamożny, żeby przebić konkurentów ofertą w postaci oferowanych dóbr - zapewnienia bezpieczeństwa itd, zaś master - nie musi, ale musi za to mieć wybitne geny nadające sens prokreacji przy mniej korzystnych warunkach bytowych. IQ, niesamowita fizyczność, wyjątkowe umiejętności, magnetyczna osobowość, charyzma - coś co wybitnie wyróżnia z tłumów. Feeder to bardziej długo, a master krótkoterminowy układ.
                                                    Czyli jeśli nie jest się masterem, to trzeba być dobrym feederem :)

                                                    Co do grubych bab, jeśli to miało być przesłanie i to skierowane do mnie, to kompletnie nie trafiłeś. Ja tam lubię grube i to od dawien dawna. :P
                                                  • zawle Re: zrozumialem 11.02.13, 22:48
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    A może wystarczy zrozumieć że czary nie istnieją? Nie ma zaczarowanego ołówka, zaczarowanych pałek (?)...różdżek, i innych słownych zaklęć. Pocałuj żonę po raz ostatni w usta i zobacz czy się zmieniła.
                                                  • sabat-77 Re: zrozumialem 11.02.13, 22:54
                                                    zawle napisała:

                                                    > sabat-77 napisał:
                                                    >
                                                    > A może wystarczy zrozumieć że czary nie istnieją? Nie ma zaczarowanego ołówka,
                                                    > zaczarowanych pałek (?)...różdżek, i innych słownych zaklęć. Pocałuj żonę po ra
                                                    > z ostatni w usta i zobacz czy się zmieniła.

                                                    No ale przecież ja nie wierzę w takie czary :) No co ty, zawle...
                                                  • zawle Re: zrozumialem 11.02.13, 22:58
                                                    www.youtube.com/watch?v=lKXg8bxSDYU
                                                  • urquhart Re: zrozumialem 12.02.13, 00:14
                                                    no zmysły prysły, inne uczucia do innego dominują, ale żeby tak żeby choć trochę kobiecej troski i zrozumienia wykazać...
                                                    www.youtube.com/watch?v=nIeUHV8VUdU
                                                    :)
                                                  • sabat-77 Re: zrozumialem 12.02.13, 07:50
                                                    urquhart napisał:

                                                    > no zmysły prysły, inne uczucia do innego dominują, ale żeby tak żeby choć troch
                                                    > ę kobiecej troski i zrozumienia wykazać...
                                                    > www.youtube.com/watch?v=nIeUHV8VUdU
                                                    > :)

                                                    Nie no, urqu, spotkałeś kiedyś się z sytuacją gdzie żona otwarcie męża na panienki posłała ? :) I nie mam na myśli kłótni i aroganckich odzywek, tylko właśnie - a ulżyj sobie.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: zrozumialem 12.02.13, 10:08
                                                    sabat-77 napisał:


                                                    > Nie no, urqu, spotkałeś kiedyś się z sytuacją gdzie żona otwarcie męża na panie
                                                    > nki posłała ? :) I nie mam na myśli kłótni i aroganckich odzywek, tylko właśnie
                                                    > - a ulżyj sobie.

                                                    Słyszałam, że na Śląsku jest taka tradycja, że kobieta w niedzielę daje mężowi na dziwkę i mówi: idź, ulżyj sobie:), prawda to?
                                                  • sabat-77 Re: zrozumialem 12.02.13, 10:25
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Słyszałam, że na Śląsku jest taka tradycja, że kobieta w niedzielę daje mężowi
                                                    > na dziwkę i mówi: idź, ulżyj sobie:), prawda to?

                                                    Nie wiem, nie spotkałem się, może dlatego, że nie jestem zbyt dobrze zapoznany z tradycjami rodowitych Ślązaków. Natomiast obiło mi się o uszy, że baba kiedyś wystawiała wiadro przed drzwi co miało oznaczać, że męża nie ma w domu :P
                                                    A w Warszawie są jakieś niedzielne tradycje ? :P
                                                  • zawle Re: zrozumialem 12.02.13, 10:36
                                                    sabat-77 napisał: > A w Warszawie są jakieś niedzielne tradycje ? :P

                                                    Popularne: obowiązkowy wypad za miasto na łono natury. Mało popularne: w niedzielę pani domu gotuje obiad.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: zrozumialem 12.02.13, 11:15
                                                    zawle napisała:

                                                    >
                                                    >
                                                    > Popularne: obowiązkowy wypad za miasto na łono natury. Mało popularne: w niedzi
                                                    > elę pani domu gotuje obiad.

                                                    Jako kobietka z Pragi, zakazanej dzielnicy rozrywki w przedwojniu słyszałam od starszej części rodziny że były speluny z paniami, lunapark, piłka nożna, a także popularne wśród warszawiaków były spontaniczne tańce i przy każdej większej okazji towarzyszyły kapele, które albo się zamawiało albo grały pod oknami szukając zarobku. Zanim Hitler i Stalin zrobili co swoje.
                                                    Oczywiście tradycja kobiecej sztuki kulinarnej, odchodząca w niepamięć z ostatnim pokoleniem gotujących kobiet, nie zasługuje na łyżkę dziegciu którą próbujesz tu wsadzić.
                                                    Tradycja podtrzymywana na przykład w Warszawie Lucyny Ćwierczakiewiczowej, dziennikarki kulinarnej i modowej autorki książek, XIX wiecznej businesswoman - odpowiednika Marthy Stewart, która prowadziła elegancki salon na królewskiej bodajże.
                                                  • zawle Re: zrozumialem 12.02.13, 10:26
                                                    that.bitch.is.sick napisała: > Słyszałam, że na Śląsku jest taka tradycja, że kobieta w niedzielę daje mężowi
                                                    > na dziwkę i mówi: idź, ulżyj sobie:), prawda to?
                                                    >

                                                    Polska Kobieta powinna zrozumieć że nie podoła wszystkiemu. A w niedzielę: śniadanie, kościół, obiad, spacer z dziećmi, i jeszcze wieczorem ulżyć mężowi? A tak se w spokoju M jak miłość obejrzy:)
                                                  • hello-kitty2 Re: zrozumialem 12.02.13, 10:49
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Słyszałam, że na Śląsku jest taka tradycja, że kobieta w niedzielę daje mężowi
                                                    > na dziwkę i mówi: idź, ulżyj sobie:), prawda to?

                                                    Jesli rozmawiamy o Slasku to odkryje rabka tajemnicy i powiem (o ile pamiec mnie nie myli), ze jedna pani obecna na forum, ktorej urody jestem wielbicielka, prawdziwa sex bomba przechadza sie ulicami Slaska dzien w dzien. Sabat moze randka w ciemno? :)
                                                  • sabat-77 Re: zrozumialem 12.02.13, 10:59
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Jesli rozmawiamy o Slasku to odkryje rabka tajemnicy i powiem (o ile pamiec mni
                                                    > e nie myli), ze jedna pani obecna na forum, ktorej urody jestem wielbicielka, p
                                                    > rawdziwa sex bomba przechadza sie ulicami Slaska dzien w dzien. Sabat moze rand
                                                    > ka w ciemno? :)

                                                    Widzę kitty, że też lubisz złotowłose króliczki. Za młodu to nawet próbowałem gonić, ale wiesz... one bardzo szybko biegają :D Taki typ ;)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: zrozumialem 12.02.13, 11:22
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    >
                                                    > Jesli rozmawiamy o Slasku to odkryje rabka tajemnicy i powiem (o ile pamiec mni
                                                    > e nie myli), ze jedna pani obecna na forum, ktorej urody jestem wielbicielka, p
                                                    > rawdziwa sex bomba przechadza sie ulicami Slaska dzien w dzien. Sabat moze rand
                                                    > ka w ciemno? :)

                                                    Grunt to dobry marketing ale w tym wypadku im więcej się wysilasz zachwalając towar tym bardziej przestraszysz biednego sabata. Najlepiej powiedzieć że to kobieta skrzywdzona przez jakiegoś mężczyznę, wymagająca pomocy i długiego żmudnego poniżania się:). To właśnie moim zdaniem klimaty sabata:)
                                                  • hello-kitty2 Re: zrozumialem 12.02.13, 11:43
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Grunt to dobry marketing ale w tym wypadku im więcej się wysilasz zachwalając t
                                                    > owar tym bardziej przestraszysz biednego sabata. Najlepiej powiedzieć że to kob
                                                    > ieta skrzywdzona przez jakiegoś mężczyznę, wymagająca pomocy i długiego żmudneg
                                                    > o poniżania się:). To właśnie moim zdaniem klimaty sabata:)

                                                    Bitch zgadzam sie, z bolem serca ale oczywiscie, ze sie zgadzam. Czy my mamy w to swoj wklad? Jak wrocic to punktu, w ktorym zycie jest proste i przyjemne, przynajmniej dla niektorych?
                                                  • sabat-77 Re: zrozumialem 12.02.13, 12:26
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > that.bitch.is.sick napisała:
                                                    >
                                                    > > Grunt to dobry marketing ale w tym wypadku im więcej się wysilasz zachwal
                                                    > ając t
                                                    > > owar tym bardziej przestraszysz biednego sabata. Najlepiej powiedzieć że
                                                    > to kob
                                                    > > ieta skrzywdzona przez jakiegoś mężczyznę, wymagająca pomocy i długiego ż
                                                    > mudneg
                                                    > > o poniżania się:). To właśnie moim zdaniem klimaty sabata:)
                                                    >
                                                    > Bitch zgadzam sie, z bolem serca ale oczywiscie, ze sie zgadzam. Czy my mamy w
                                                    > to swoj wklad? Jak wrocic to punktu, w ktorym zycie jest proste i przyjemne, pr
                                                    > zynajmniej dla niektorych?

                                                    Czy wy uwazacie, ze otrzymujac moje aktualne warunki poradzilybyscie sobie lepiej ?
                                                    Prowadzilybyscie udane zycie, w tym seksualne ?
                                                  • hello-kitty2 Re: zrozumialem 12.02.13, 12:36
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > Czy wy uwazacie, ze otrzymujac moje aktualne warunki poradzilybyscie sobie lepi
                                                    > ej ?
                                                    > Prowadzilybyscie udane zycie, w tym seksualne ?

                                                    "Warunki" fizyczne?
                                                  • sabat-77 Re: zrozumialem 12.02.13, 13:58
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > sabat-77 napisał:
                                                    >
                                                    > > Czy wy uwazacie, ze otrzymujac moje aktualne warunki poradzilybyscie sobi
                                                    > e lepi
                                                    > > ej ?
                                                    > > Prowadzilybyscie udane zycie, w tym seksualne ?
                                                    >
                                                    > "Warunki" fizyczne?
                                                    Tak, plus sytuacja zyciowa.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: zrozumialem 12.02.13, 12:57
                                                    sabat-77 napisał:


                                                    >
                                                    > Czy wy uwazacie, ze otrzymujac moje aktualne warunki poradzilybyscie sobie lepi
                                                    > ej ?
                                                    > Prowadzilybyscie udane zycie, w tym seksualne ?

                                                    Sabat, nie mieszajmy dwóch tematów dyskusji. Kitty napisała że rozumie ale to ona tak twierdzi. Mnie natomiast chodzi o to że nie ma jednego słusznego modelu seksualności, określonego przez kitty czy inną osobę jako "wspaniały samiec". Chodzi o to żeby zrozumieć swoje potrzeby i nauczyć się realizować je tak, aby nie prowadziło to do toksycznych układów a co za tym idzie - do nieszczęścia. Twierdzę, że ty byłbyś całkiem zadowolony z siebie jako facet pod autorytarnymi kobiecymi rządami, gdybyś miał seks. Jesteś wprawdzie trochę lalusiowaty i spragniony poklasku ale mimo wszystko empatyczny i emocjonalny. Po co zawracać kijem wisłę i usiłować przerobić Ciebie w kogoś kto pociągałby kobiety które ciebie nie pociągają?:) Czy chodzi o to żeby być zadowolonym czy chodzi o to żeby dążyć do jakiegoś wzorca?
                                                  • zawle Re: zrozumialem 12.02.13, 13:06
                                                    that.bitch.is.sick napisała: Mnie natomiast chodzi o to że nie ma jednego słusznego modelu
                                                    > seksualności, określonego przez kitty czy inną osobę jako "wspaniały samiec". C
                                                    > hodzi o to żeby zrozumieć swoje potrzeby i nauczyć się realizować je tak, aby n
                                                    > ie prowadziło to do toksycznych układów a co za tym idzie - do nieszczęścia. Tw
                                                    > ierdzę, że ty byłbyś całkiem zadowolony z siebie jako facet pod autorytarnymi k
                                                    > obiecymi rządami, gdybyś miał seks. Jesteś wprawdzie trochę lalusiowaty i sprag
                                                    > niony poklasku ale mimo wszystko empatyczny i emocjonalny. Po co zawracać kijem
                                                    > wisłę i usiłować przerobić Ciebie w kogoś kto pociągałby kobiety które ciebie
                                                    > nie pociągają?:) Czy chodzi o to żeby być zadowolonym czy chodzi o to żeby dąży
                                                    > ć do jakiegoś wzorca?


                                                    Jednym słowem: każda potwora znajdzie swojego amatora więc możesz być sobą. Od siebie powiem Ci że byłam kiedyś szczęśliwie zakochana w takim Jojczku jak Ty. Drugi raz już nie tknę tej potrawy, ale za pierwszym razem upoiła mnie bez reszty:)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: zrozumialem 12.02.13, 13:15
                                                    zawle napisała:

                                                    >
                                                    >
                                                    > Jednym słowem: każda potwora znajdzie swojego amatora więc możesz być sobą. Od
                                                    > siebie powiem Ci iże byłam kiedyś szczęśliwie zakochana w takim Jojczku jak Ty.
                                                    > Drugi raz już nie tknę tej potrawy, ale za pierwszym razem upoiła mnie bez resz
                                                    > ty:)

                                                    Chyba coś ci umknęło. Nie ma że jakiego mnie panie boże stworzyłeś. Każdy jest przypadkiem do rozwiązania bo ludzie sobie wybierają często coś co ich do zguby prowadzi, nie chodzi żeby siebie przerabiać tylko znaleźć prawidłowy sposób funkcjonowania w swojej skórze.
                                                    Kobieta o tendencjach masochistycznych może zamiast sobie znaleźć dobrego kolesia co ją po dupie czasem chlaśnie palcatem - znajdzie sobie takiego co łamie nadgarstki wpada w furię. To chyba znane mechanizmy, tak myślę.
                                                  • zawle Re: zrozumialem 12.02.13, 13:25
                                                    Jedno drugiego nie wyklucza. Nie musisz się zmieniać, musisz lepiej wybierać. Chyba że tu nie chodzi o sabata, tylko o to żeby być w ciągłej opozycji. Twoje fukanie mnie zupełnie nie rusza bitch. Zastanawia mnie natomiast po co to robisz? Bo chyba chcesz jakiś efekt osiągnąć?
                                                  • sabat-77 Re: zrozumialem 12.02.13, 14:02
                                                    masochista tez moze wpasc w analogiczna pulapke. To sie czasem zdarza.
                                                  • hello-kitty2 Re: zrozumialem 12.02.13, 15:41
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    Mnie natomiast chodzi o to że nie ma jednego słusznego modelu
                                                    > seksualności, określonego przez kitty czy inną osobę jako "wspaniały samiec".

                                                    NIe odbieram tego jako zarzut ale sie ustosunkuje. To nie kitty czy ktorakolwiek z kobiet narzuca facetowi wzorzec idealnego samca (to juz predzej faceci maja w tym swoj udzial, nieprawdaz?) tylko sam Sabat przybiera ciagle rozne postawy, wysylajac tak duza ilosc niespojnych komunikatow, co musi byc jakims rodzajem testosowania przez niego otoczenia (nas), bo niemozliwoscia jest, zeby osoba mogla tak funkcjonowac w realu np wychowujac dzieci.

                                                    C
                                                    > hodzi o to żeby zrozumieć swoje potrzeby i nauczyć się realizować je tak, aby n
                                                    > ie prowadziło to do toksycznych układów a co za tym idzie - do nieszczęścia. Tw
                                                    > ierdzę, że ty byłbyś całkiem zadowolony z siebie jako facet pod autorytarnymi k
                                                    > obiecymi rządami, gdybyś miał seks. Jesteś wprawdzie trochę lalusiowaty i sprag
                                                    > niony poklasku ale mimo wszystko empatyczny i emocjonalny. Po co zawracać kijem
                                                    > wisłę i usiłować przerobić Ciebie w kogoś kto pociągałby kobiety które ciebie
                                                    > nie pociągają?:)

                                                    Zalozmy ze u siebie rozpoznaje te potrzeby (rozpoznajesz Sabat?) ALE:
                                                    1. przeciez musi je jeszcze u siebie akceptowac (akceptujesz Sabat?)
                                                    2. rozpoznac klase autorytarnych babek (rozpoznajesz Sabat?)

                                                    Kag sie ujawnila z klasy autorytarnych, tak? To moze jej sie przyjrzec? Czego ona szuka w mezczyznie? Natomiast ja widze jedno zagrozenie, jak taka autorytarna nagle zakreci kran z seksem to jak ja przekonac, zeby jednak dala? Takich rzeczy to ja nie wiem? Ale moze Kag wie?
                                                  • sabat-77 Re: zrozumialem 12.02.13, 15:53
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Zalozmy ze u siebie rozpoznaje te potrzeby (rozpoznajesz Sabat?) ALE:
                                                    > 1. przeciez musi je jeszcze u siebie akceptowac (akceptujesz Sabat?)
                                                    > 2. rozpoznac klase autorytarnych babek (rozpoznajesz Sabat?)

                                                    Ja nie mam scisle okreslonych typow kobiet, ktore sa dla mnie interesujace.
                                                    Pod wzgledem samych zachowan seksualnych i upodoban w zasadzie sie akceptuje.

                                                  • that.bitch.is.sick Re: zrozumialem 12.02.13, 16:01
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > NIe odbieram tego jako zarzut ale sie ustosunkuje. To nie kitty czy ktorakolwie
                                                    > k z kobiet narzuca facetowi wzorzec idealnego samca (to juz predzej faceci maja
                                                    > w tym swoj udzial, nieprawdaz?) tylko sam Sabat przybiera ciagle rozne postawy
                                                    > , wysylajac tak duza ilosc niespojnych komunikatow, co musi byc jakims rodzajem
                                                    > testosowania przez niego otoczenia (nas), bo niemozliwoscia jest, zeby osoba m
                                                    > ogla tak funkcjonowac w realu np wychowujac dzieci.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Zalozmy ze u siebie rozpoznaje te potrzeby (rozpoznajesz Sabat?) ALE:
                                                    > 1. przeciez musi je jeszcze u siebie akceptowac (akceptujesz Sabat?)
                                                    > 2. rozpoznac klase autorytarnych babek (rozpoznajesz Sabat?)
                                                    >
                                                    > Kag sie ujawnila z klasy autorytarnych, tak? To moze jej sie przyjrzec? Czego o
                                                    > na szuka w mezczyznie? Natomiast ja widze jedno zagrozenie, jak taka autorytarn
                                                    > a nagle zakreci kran z seksem to jak ja przekonac, zeby jednak dala? Takich rze
                                                    > czy to ja nie wiem? Ale moze Kag wie?

                                                    Że co proszę:)?! Zostałam zarzucona taką ilością informacji że czuje się jak Siara z kilera:). Powiem jak siara w kilerze do swej żony gabrysi która mu zaproponowała że usmaży mu jajka:). Kitty: cycki se usmaż:)
                                                  • that.bitch.is.sick sorry kitty 12.02.13, 16:13
                                                    Ja jakoś ciężko reaguje że szlag mnie trafia ostatnio łatwo. tzn.
                                                    ja nie wiem takich rzeczy, wszystko się przekręca w takich dyskusjach. nie wiem czemu niby wywnioskowałaś że domina to kobieta dla sabata? I że wystarczy że sabat będzie naśladował męża kag, tu se przyklei wąsy, tam założy pekaesy i jest nowy sabat jak bum cyk cyk? ja tam tego nie wiem, ale na pewno coś takiego w nim siedzi tylko ujawnia się w sposób dość ambiwalentny.
                                                    ten dowcip o jajkach i cyckach - tu chodziło o błędne zrozumienie.
                                                  • hello-kitty2 Re: sorry kitty 12.02.13, 16:39
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    I że wystarczy że
                                                    > sabat będzie naśladował męża kag, tu se przyklei wąsy, tam założy pekaesy i jes
                                                    > t nowy sabat jak bum cyk cyk?

                                                    Co Ty z tym nasladowaniem i przerabianiem? Zapytac kogos o cos to nie znaczy dazyc do nasladowania go.

                                                    nie wiem
                                                    > czemu niby wywnioskowałaś że domina to kobieta dla sabata?

                                                    A gdzie ja tam pisalam o dominie?

                                                    Z calego Twojego wywodu tylko jedna informacja jest cenna:

                                                    ja tam tego nie wiem, ale na pewno coś takiego w
                                                    > nim siedzi tylko ujawnia się w sposób dość ambiwalentny.

                                                    Dobra zostawiam temat bo grzaski. W sumie wazne zeby zainteresowany skorzystal, a nie ja.
                                                  • sabat-77 Re: sorry kitty 12.02.13, 16:42
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > ja tam tego nie wiem, ale na pewno coś takiego w
                                                    > nim siedzi tylko ujawnia się w sposób dość ambiwalentny.

                                                    Słusznie.
                                                    Ujawnia się w sposób ambiwalentny, gdyż GDYBYM już miałbym się próbować określać w tych klimatach to najprędzej widziałbym się w roli switcha. Ale skąd mam to wiedzieć, skoro nie próbowałem ani jednej ani drugiej strony SM ? Gadać to sobie możemy do woli.
                                                    I dopóki nie mam potrzeby się określić, to jest to gadanie o niczym.
                                                  • kag73 Re: sorry kitty 12.02.13, 21:15
                                                    "Kag sie ujawnila z klasy autorytarnych, tak? To moze jej sie przyjrzec? Czego ona szuka w mezczyznie? Natomiast ja widze jedno zagrozenie, jak taka autorytarna nagle zakreci kran z seksem to jak ja przekonac, zeby jednak dala? Takich rzeczy to ja nie wiem? Ale moze Kag wie?"

                                                    Nie wiem co to znaczy "autorytarna". Jestem zwyczajna kobieta, owszem zdecydowana/rezolutna, ktora, jak napisalam, czasami domininuje meza w lozku (demokracja, kitty, bo czasami on dominuje mnie ).
                                                    W zyciu codziennym zyje w zwiazku partnerskim i nie pomiatam mezem, nie pozwolilabym tez pomiatac soba, bardzo mi to odpowiada.
                                                    Co do "zakrecania kranu z seksem" to nie tylko ja nim roporzadzam i nie ma sie co martwic na zapas.
                                                  • gomory Re: zrozumialem 12.02.13, 12:58
                                                    > Czy wy uwazacie, ze otrzymujac moje aktualne warunki poradzilybyscie sobie lepiej? Prowadzilybyscie udane zycie, w tym seksualne ?

                                                    Ja Ci mowilem, ze bedac Toba "chcialoby" mi sie wszystko wokol siebie poukladac bardziej niz Tobie. Byloby bardziej zabawowo - podkreslam to "chcialoby" mi sie.
                                                    Mam tyle pokory by przyznac, ze mogloby mi sie nie udac. Moze i nie prowadzilbym lepszego zycia (w tym seksualnego). Moze wrecz poszloby mi gorzej. Ale moze i lepiej ;).
                                                  • zawle Re: zrozumialem 12.02.13, 10:27
                                                    sabat-77 napisał: > Nie no, urqu, spotkałeś kiedyś się z sytuacją gdzie żona otwarcie męża na panie
                                                    > nki posłała ? :) I nie mam na myśli kłótni i aroganckich odzywek, tylko właśnie
                                                    > - a ulżyj sobie.

                                                    Ni kuźwa sabat. Tobie to nie dogodzisz. To jeszcze ma się uśmiechać i może kasę w rękę wepchnąć????
                                                  • hello-kitty2 Re: zrozumialem 12.02.13, 10:43
                                                    zawle napisała:

                                                    > sabat-77 napisał: > Nie no, urqu, spotkałeś kiedyś się z sytuacją gdzie żon
                                                    > a otwarcie męża na panie
                                                    > > nki posłała ? :) I nie mam na myśli kłótni i aroganckich odzywek, tylko w
                                                    > łaśnie
                                                    > > - a ulżyj sobie.

                                                    > Ni kuźwa sabat. Tobie to nie dogodzisz. To jeszcze ma się uśmiechać i może kasę
                                                    > w rękę wepchnąć????

                                                    Jako ksiegowy Sabat sklania sie ku rozwiazaniom z tzw podkladka. Podkladka na kazde zdarzenie gospodarcze musi byc. Wowczas w sytuacji konfliktowej ma wszystko na papierze czarno na bialym, podsteplowane i podpisane. Umow 'na gebe' nie ksiegujemy :)

                                                    Ps Sabat a czy Ty czytales czasem jak Tygrys komentowal zawsze takie pytania jak Twoje?
                                                  • gomory Re: zrozumialem 12.02.13, 11:31
                                                    > Nie no, urqu, spotkałeś kiedyś się z sytuacją gdzie żona otwarcie męża na panienki posłała?

                                                    Ja się spotkałem.
                                                  • hello-kitty2 Re: zrozumialem 12.02.13, 15:48
                                                    Aha no i jeszcze o czym nie mowimy tu wprost ale to chyba jest ewidentne i widoczne dla kazdego: Sabat ma zanizone poczucie wlasnej atrakcyjnosci. A dlaczego? Czy to jest konsekwencja znizonego poczucia swojej wartosci czy jakis myk w stylu 'schudlem juz 40 kg, nie mam juz nawet nadwagi ale i tak mysle o sobie jako o grubasie'. Nie jest tak Sabat? Nie wiem jak to naprawic.
                                                  • zawle Re: A teraz trochę poważniej. 11.02.13, 12:26
                                                    hello-kitty2 napisała: > Zycze Ci z calego serca zebys sie obudzila i dostrzegla jak masz przejebane :))
                                                    > Co mowisz?, ze masz kupe kasy, fascynujaca robote, humor masz i dobry nastroj
                                                    > dzien w dzien. No wiesz kadzy sobie jakos racjonalizuje. :)

                                                    Pozwolisz że zdementuję. Zarabiam powyżej średniej krajowej, ale to jeszcze nie kupa kasy. Moja robota jest ciekawa, pojebana. Jednak nie nazwałbym jej fascynującej. Co do poczucia humoru...rośnie wprost proporcjonalnie do stresu w życiu codziennym. Taki wesoły mechanizm obronny. Nastrój mam na co dzień lekko ciepły. W przeciwieństwie do mojej znajomej zakochanej w niewłaściwym facecie. Wiem że wypadam jeszcze gorzej, ale trudno, dbanie o swój image nie jest w moich priorytetach życiowych.
                                                  • sabat-77 Re: A teraz trochę poważniej. 11.02.13, 10:51
                                                    zawle napisała:

                                                    > Trochę to niespójne co napisałeś. Doprostuję. Daję prawo każdemu człowiekowi do
                                                    > chwil słabości, ale nie lubię przesady. Rozmemłany, wiecznie szukający wymówek
                                                    > , zwalający winę na innych, zasmarkany mężczyzna nie może być dla mnie żadnym o
                                                    > biektem. Nie muszę nikogo ciągle podziwiać. Mężczyzna potrafi rozczulić pokazuj
                                                    > ąc swoją emocjonalną stronę.Wtedy nic tylko przytulić do piersi.

                                                    Zgadzam się, że nie należy wybaczać słabości chronicznej. Teraz to co napisałaś odbieram zupełnie inaczej. Wybaczanie cały czas to już masochizm i cierpiętnictwo. Tak umieją tylko partnerzy alkoholików i przemocowców ;)
                                                    Można wyciągnąć pojednawczo rękę, ale jeśli ktoś to odrzuca, to nie widzę powodu by mu wybaczyć.
                                  • sabat-77 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 15:01
                                    I po co te ranking sympatii erotycznych skoro nikt nie mowi prawdy ? Nie wylaczajac mnie.

                                    poza tym, ty kitty wiesz kto mnie podnieca wiec po co wlasciwie kontynuujesz.
                                    • hello-kitty2 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 16:18
                                      sabat-77 napisał:

                                      > I po co te ranking sympatii erotycznych skoro nikt nie mowi prawdy ? Nie wylacz
                                      > ajac mnie.
                                      >
                                      > poza tym, ty kitty wiesz kto mnie podnieca wiec po co wlasciwie kontynuujesz.

                                      Po co? Po jajco :) A na serio. Sabat szczerze mowiac to wszystko co tu pisze jest bez sensu, takie marnowanie czasu, takie bez powodu, przeciez sam musisz miec podobne odczucia, bo inaczej bys nie znikal i sie nie pojawial.

                                      Sabat Ty masz masochistyczne ciagoty, prawda? Moze na jakis SM forach bys sie zrealizowal? Pisze bez zlosliwosci. Bo tu wbrew pozorom nie ma domin. No chyba, ze wiesz wiecej niz ja. A dlaczego Cie to podnieca ciekawa jestem? W ogole kiedys pisala tu dziewczyna, ze prawdziwe dominy to sa tylko przebrane prostytutki, za kase odgrywajace swoja role. Nie wiem czy to prawda?

                                      Ja tam pisalam prawde: 3 byty odzwierciedlajace pewne cechy: romantyczny i wulgarny (Tygrys) jebaka (Songo) z poczuciem humoru (Zawle). Nie wystepujacy w przyrodzie :)

                                      • sabat-77 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 19:22
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Sabat Ty masz masochistyczne ciagoty, prawda? Moze na jakis SM forach bys sie z
                                        > realizowal? Pisze bez zlosliwosci. Bo tu wbrew pozorom nie ma domin. No chyba,
                                        > ze wiesz wiecej niz ja. A dlaczego Cie to podnieca ciekawa jestem? W ogole kied
                                        > ys pisala tu dziewczyna, ze prawdziwe dominy to sa tylko przebrane prostytutki,
                                        > za kase odgrywajace swoja role. Nie wiem czy to prawda?

                                        Kim jest Twoim zdaniem domina ? Czy to pejcz w ręku i skórzany mundurek tworzą dominę ?
                                        To by była absolutna bzdura, przyznasz chyba ? A może prymitywna agresja lub żałosne pokrzykiwanie, które patrząc obiektywnie mogłoby sprawiać bardziej komiczne niż poważne wrażenie ?
                                        Zatem co ? Według mnie - inteligencja, siła, charakter, wola. Jednym słowem - kompetencje. Górowanie nad partnerem relacji, intelektualnie, z racji panowania nad sytuacją i siły swojej osobowości.

                                        A skoro tak, to czy na forach SM łatwiej spotkać dominę niż tutaj ? I co z tego, że ktoś się nią samozwańczo obwołał. Czy to jakieś żarty ?

                                        Może i ja mogę być dominą ? :)

                                        Niewolnikiem czy niewolnicą to raczej dość łatwo być. Ale przyznasz, że prawdziwego mastera / dominę raczej trudno spotkać. Chociaż nietrudno - idiotę czy idiotkę, którzy się nimi obwołali. I jeszcze na tym zarabiają. No czysta bezczelność :)
                                        • that.bitch.is.sick Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 19:38
                                          sabat-77 napisał:

                                          >
                                          > A skoro tak, to czy na forach SM łatwiej spotkać dominę niż tutaj ? I co z tego
                                          > , że ktoś się nią samozwańczo obwołał. Czy to jakieś żarty ?
                                          >
                                          > Może i ja mogę być dominą ? :)


                                          Kto się samozwańczo obwołał dominą że kitty taki atak zazdrości złapał:), - zawle? Dlatego do nie j wierszem gadasz:), bo ja nie w temacie..

                                          :)
                                          >
                                          > Niewolnikiem czy niewolnicą to raczej dość łatwo być.

                                          Z całą sympatią sabat, nie wiem czy tak łatwo być uległym..
                                          • sabat-77 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 19:45
                                            that.bitch.is.sick napisała:

                                            > Kto się samozwańczo obwołał dominą że kitty taki atak zazdrości złapał:), - zaw
                                            > le? Dlatego do nie j wierszem gadasz:), bo ja nie w temacie..

                                            Ja sobie moja droga teoretyzuje o zjawisku ekonomicznej rzadkości :D

                                            > Z całą sympatią sabat, nie wiem czy tak łatwo być uległym..

                                            Może i racja, mnie się do tej pory nie udało... :/
                                            • that.bitch.is.sick Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 10.02.13, 02:32
                                              sabat-77 napisał:

                                              > >
                                              > Ja sobie moja droga teoretyzuje o zjawisku ekonomicznej rzadkości :D

                                              ja nie wiem i nie chcę wiedzieć ale uważaj co opowiadasz socjopatkom z łaski swojej..bo ja jestem chora na głowę ale w kwestiach społecznych trzeźwa jak świnia i widzę co jest.>

                                              > Może i racja, mnie się do tej pory nie udało... :/

                                              może ci nikt fizycznie w dupę palca nie wsadził ale nawet nie wiesz kiedy cię parę kokietujących swoją ascezą i udających bardzo chore niuń z tego forum poetycko wyobraca na wszystkie strony. żebyś potem nie uciekał.
                                              • sabat-77 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 10.02.13, 07:47
                                                that.bitch.is.sick napisała:

                                                > może ci nikt fizycznie w dupę palca nie wsadził ale nawet nie wiesz kiedy cię p
                                                > arę kokietujących swoją ascezą i udających bardzo chore niuń z tego forum poet
                                                > ycko wyobraca na wszystkie strony. żebyś potem nie uciekał.

                                                Uciekać ? My dear. Jako prawdziwy rycerz Yebi zjawiam się zawsze tam gdzie mnie potrzebują. Staję na parapecie, w wietrze, z rozwianą peleryną superbohatera i krzyczę "stać ! Mój ci on !"... Albo i nie ? Nie wiem, chyba mi się bajki pojebały. Ale coś tam krzyczę w każdym razie.
                                              • zawle Re:Kitty....bitch Cię znowu zaczepia... 10.02.13, 09:16
                                                > może ci nikt fizycznie w dupę palca nie wsadził ale nawet nie wiesz kiedy cię p
                                                > arę kokietujących swoją ascezą i udających bardzo chore niuń z tego forum poet
                                                > ycko wyobraca na wszystkie strony. żebyś potem nie uciekał.

                                                Ja popatrzę zza winkla;))
                                                • hello-kitty2 Re:Kitty....bitch Cię znowu zaczepia... 10.02.13, 10:15
                                                  zawle napisała:

                                                  > > może ci nikt fizycznie w dupę palca nie wsadził ale nawet nie wiesz kiedy
                                                  > cię p
                                                  > > arę kokietujących swoją ascezą i udających bardzo chore niuń z tego forum
                                                  > poet
                                                  > > ycko wyobraca na wszystkie strony. żebyś potem nie uciekał.
                                                  >
                                                  > Ja popatrzę zza winkla;))

                                                  Nie kus czarcie :)
                                                • that.bitch.is.sick Re:Kitty....bitch Cię znowu zaczepia... 10.02.13, 11:31
                                                  zawle napisała:


                                                  >
                                                  > Ja popatrzę zza winkla;))

                                                  Taak no jasne, ktoś Cię dotknie przypadkowo w windzie a Ty go oskarżysz o molestowanie:) dość typowe, powiedziałabym że to podświadoma chęć wzbudzania zainteresowania i że ty zaczepiasz mnie..
                                                  >
                                                  >
                                                  • that.bitch.is.sick moderacja mogłaby wyciąć groźby pod moim adresem 10.02.13, 11:32
                                                    ....w sumie byłoby miło;), może zrobię to samo pod adresem grożącego i sie przekonamy czyj post zniknie?
                                                  • aandzia43 Re: moderacja mogłaby wyciąć groźby pod moim adre 10.02.13, 15:55
                                                    Gdzie te groźby? Kto jest agresorem? Coś mnie ominęło?
                                                  • zawle Re: moderacja mogłaby wyciąć groźby pod moim adre 10.02.13, 16:51
                                                    E tam zaraz groźby. Bitch pracuje nad spójnością swojego internetowego wizerunku ostrej babki..
                                                  • that.bitch.is.sick Re: moderacja mogłaby wyciąć groźby pod moim adre 10.02.13, 17:49
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Gdzie te groźby? Kto jest agresorem? Coś mnie ominęło?

                                                    Otóż jestem przemocowcem a panie to podnieca, zawle chciałaby aby ktoś włożył łapę pod kraciasty kocyk, sabat klepie poezje, reszta się nie garnie, zostałam ja robiący za alfę i niespełnienie marzenia o molestowaniu że strony pań. Rozwój wypadków łatwo przewidzieć kitty chce mnie uciszyć jak zrobiła to że swoim ojcem a zawle usiłuje mnie sprowokować. Czekam aż się znajdzie facet na którego się rzucą bo ich nadpobudliwość staje się uciążliwa.;)
                                                    >
                                                  • zawle Re: moderacja mogłaby wyciąć groźby pod moim adre 10.02.13, 18:26
                                                    Łał... aż boję się pomyśleć co wyczyniałabyś sprowokowana. Jak na moją ocenę w tej chwili masz symptomy załamania nerwowego.
                                                  • hello-kitty2 Re: Obiecany alfa :) 10.02.13, 18:54
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Otóż jestem przemocowcem a panie to podnieca, zawle chciałaby aby ktoś włożył ł
                                                    > apę pod kraciasty kocyk, sabat klepie poezje, reszta się nie garnie, zostałam j
                                                    > a robiący za alfę i niespełnienie marzenia o molestowaniu że strony pań. Rozwój
                                                    > wypadków łatwo przewidzieć kitty chce mnie uciszyć jak zrobiła to że swoim ojc
                                                    > em a zawle usiłuje mnie sprowokować. Czekam aż się znajdzie facet na którego si
                                                    > ę rzucą bo ich nadpobudliwość staje się uciążliwa.;)

                                                    Pozwole sobie przypomniec :)

                                                    Ostrzegam więc wszystkie panie, że następny s
                                                    > amiec alfa, którego będziecie próbowały nęcić - to może być Bitch i konsekwencj
                                                    > e waszego zachowania będą kompromitujące:).

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,142035315,142050748,Re_Przeprosiny_.html

                                          • hello-kitty2 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 19:50
                                            that.bitch.is.sick napisała:

                                            > Kto się samozwańczo obwołał dominą że kitty taki atak zazdrości złapał:), - zaw
                                            > le? Dlatego do nie j wierszem gadasz:), bo ja nie w temacie..

                                            Zazdrosc o domine? Zartujesz? Mnie takie praktyki nie kreca. Nie chce nad nikim w zadnym z mozliwych rozumien tego slowa dominowac. Wiec nie mam pojecia o kim on gada. Prowokacja.
                                        • kag73 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 19:47
                                          "Zatem co ? Według mnie - inteligencja, siła, charakter, wola. Jednym słowem - kompetencje. Górowanie nad partnerem relacji, intelektualnie, z racji panowania nad sytuacją i siły swojej osobowości.

                                          A skoro tak, to czy na forach SM łatwiej spotkać dominę niż tutaj ? I co z tego, że ktoś się nią samozwańczo obwołał. Czy to jakieś żarty ? "

                                          Amen, sabat, dobrze to ujales, o to wlasnie chodzi mezczyznom, na ktorych "silne" kobiety robia wrazenie.
                                          I tez mysle, ze zdecydowanie latwiej jest byc "niewolnica/niewolnikiem".
                                          • urquhart Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 19:54
                                            kag73 napisała:
                                            > Amen, sabat, dobrze to ujales, o to wlasnie chodzi mezczyznom, na ktorych "siln
                                            > e" kobiety robia wrazenie.
                                            > I tez mysle, ze zdecydowanie latwiej jest byc "niewolnica/niewolnikiem".

                                            Pamiętacie gorzkie gody jak poalński to szyderczo przedstawił w krzywym zwierciadle rolepaly?
                                            to dla niewkręconych pole do wyśmiewania
                                            www.youtube.com/watch?v=Zhkeb4Qi6Tc
                                          • hello-kitty2 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 19:55
                                            kag73 napisała:

                                            > Amen, sabat, dobrze to ujales, o to wlasnie chodzi mezczyznom, na ktorych "siln
                                            > e" kobiety robia wrazenie.

                                            Kag, a Ty masz jakies doswiadczenia w tym wzgledzie? Czy Ty jestes domina dla swojego meza?
                                            • kag73 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 20:02
                                              Hmm, bywa:)
                                              Meza bardzo krecil/kreci moj "charakterek".
                                              Nawet teraz po 12 latach razem potrafie go "oniesmielac" i wzbudzac uczucie niepewnosci, chociaz moj maz dupowaty nie jest;)
                                              • hello-kitty2 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 20:10
                                                kag73 napisała:

                                                > Hmm, bywa:)
                                                > Meza bardzo krecil/kreci moj "charakterek".
                                                > Nawet teraz po 12 latach razem potrafie go "oniesmielac" i wzbudzac uczucie nie
                                                > pewnosci, chociaz moj maz dupowaty nie jest;)

                                                To ciekawe, a ja Cie tak nie odbieralam. Moze sie odslon to sie czegos dowiemy :) Ja np nie wiem na ten temat nic, najwidoczniej Sabat mial czuja :) Nawet teraz przypomina mi sie jak Abi nazwal Cie uroczym hipciem w rozowej spodniczce baleriny. Tez sie nie poznal :) A tu prosze - domina. Hmm
                                                • zyg_zyg_zyg Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 20:42
                                                  Mnie się tam zawsze Kag będzie kojarzyła z klatką... ;-)
                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,103617374,103617374,Wpakowalam_GO_za_kratki_.html
                                                  • urquhart Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 20:48
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Mnie się tam zawsze Kag będzie kojarzyła z klatką... ;-)

                                                    Mnie też :)
                                                    Ale wydawało mnie się niestosowne to wyciągać.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 21:07
                                                    Niestosowne? Mnie się wydaje, że Kag nie żałuje ani trochę napisania tego posta - zresztą dlaczego miałaby żałować? Że świadomie dzieliła się (i wciąż dzieli) swoją intymnością na forum w stopniu, który jej odpowiada. Poza tym szkoda by było, gdyby pamięć o takim eksperymencie zaginęła gdzieś w otchłani :-)
                            • hello-kitty2 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 01:19
                              sabat-77 napisał:

                              > Zaczynasz, bo wymyśliłaś.

                              No to juz, raz kozie smierc.

                              Songo, Tygrys, Zawle. Kolejnosc bez znacznia, podalam alfabetycznie. Pisalam bez zastanowienia. I jestem bezpieczna, bo panowie nie czytaja, a pani mnie 'lubi' :)

                              Dawajcie!
                              • aandzia43 Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 12:19
                                Kłopot w tym, że różnie się ludzie odkrywają poprzez swoje nicki. Tworzą się byty wirtualne mniej i bardziej bezpośrednie, z mniejszą czy większą zawartością człowieka w nicku. Uwielbiam np. Loppego od lat, ale jest on dla mnie bytem cokolwiek astralnym. Człowiek w nicku jest co prawda, ale mocno przefiltrowany przez Nieziemskość. Więc zaznać z nim rozkoszy mogłabym, owszem, ale zaczęłabym od tych zrealizowanych w czasie marzeń sennych. Ostatecznie panie donoszą od czasu do czasu, że nawiedzają je w snach chutliwe diabły/anioły/duchy i różne takie ;-)
                                A tak zszedłszy już na Ziemię (kolejność alfabetyczna): Gomory, Miedzianakonefka, Songo, Urquhart.
                                Są też panie, które siedzący we mnie mężczyzna przeleciałby bez wahania: Glam, Kag, Zawle - każdą za inne przymioty.
                                Na pewno o kimś zapomniałam, jak sobie przypomnę, to dopiszę. Dodam, że nigdy nikogo z forum w realu nei widziałam, więc odnoszę się tylko i wyłącznie do energii emanującej z nicków.
                                • loppe Re: Co wy na to, zeby podac swoje typy? :) 09.02.13, 20:43
                                  Jest coś niesłychanie przenikliwego w Twojej wypowiedzi.

                                  Rzeczywiście jest w kim wybierać na tej stacji, dużo ludzi ciekawych.

                                  I moja persona jest jakaś oderwana od ziemskości, ja wiem choć nie rozumiem ani nie doceniam tego do końca. Od 10 lat jestem samotnikiem w sensie nie spotykania się z kobietami i mężczyznami spoza bardzo wąskiego kręgu. Bardzo mi to odpowiada. Pieniądze - Kitty - giełdy tego świata via komputer, nie radze próbować, wygrywa 10%, ja wygrywam.
          • gomory Re: Też się ustosunkuję 09.02.13, 09:23
            that.bitch.is.sick napisała:
            > No dobra ale nie sądzisz że udawania takiej osobowości jak Loppe, dla potrzeb zaliczenia, można się nauczyć?:)

            W pewnym sensie masz racje. Gdyby tak nie bylo, Narcyz nie mialby kogo udawac i czego doskonalic zeby potwierdzic swoj obraz. Adepci kursow podrywania nie mowiliby "to działa"!
            Chociaz jak sie zastanowic to duza czesc tej sztuki skierowana jest na wzmacnianie poczucia wlasnej wartosci. Po poprawieniu kosmetycznych drobiazgow natury estetycznej zeby nie straszyc (co z reguly jest najlatwiejsze), nastepuje z reguly pompowanie balona wiary.
            Mozna nie miec specjalnie dobrego mniemania o wlasnej atrakcyjnosci i niezle radzic sobie w kontaktach interpersonalnych. Tutaj wystarczy sama swoboda i mile usposobienie.
            Jednak bez przekonania o swojej atrakcyjnosci, powyzsze cechy to za malo by dobrze radzic sobie w nawiazywaniu seksualnych relacji. Do tego zawsze trzeba podjac wysilek przejscia przez plot swoich kompleksow. Oczywiscie jedni ten plot maja wysoki, inni malutki, a jeszcze innym bystry spryciarz pomogl dziure zrobic. Ale wiele osob latwiej nauczy sie przelamywac strach przed publicznym wystapieniem niz powiedzeniem banalnego: "podobasz mi sie".
            Wiec zgadzam sie, ze "niskie kompetencje społeczne ogólnie nadają się do pracy nad sobą".
            Ale raczej bym ten ciezar pracy przesuwal w strone polubienia siebie niz nauki "o czym rozmawiac po powitaniu, zeby wydac sie ciekawym".
            Faktycznie pisalismy o tym samym. Jedyne z czym nie do konca sie zgodzilem to, ze jest niezalezna od plci szansa na przygode seksualna. Uwazam, ze z kazdym rokiem coraz bardziej rozluzniajacy sie gorset spolecznych wiezow, umozliwia kobietom swobodniejsze podejscie do wlasnej reputacji. Oczywiscie obecnie nie jest idealnie dla kobiet, ale w coraz bardziej nieskrepowany sposob moga uprawiac seks. Uwazam, ze granica tego co nie bedzie potepiane bedzie sie przesuwala. Mezczyznom pod tym wzgledem niewiele sie zmienia.
            • kag73 Re: Też się ustosunkuję 09.02.13, 15:44
              "Uwazam, ze z kazdym rokiem coraz bardziej rozluzniajacy sie gorset spolecznych wiezow, umozliwia kobietom swobodniejsze podejscie do wlasnej reputacji. Oczywiscie obecnie nie jest idealnie dla kobiet, ale w coraz bardziej nieskrepowany sposob moga uprawiac seks. Uwazam, ze granica tego co nie bedzie potepiane bedzie sie przesuwala. Mezczyznom pod tym wzgledem niewiele sie zmienia."

              To sie zgadza. Niemniej jednak porownujac gotowosc do przygod seksualnych kobiet i mezczyzn czesto zapomina sie, ze kobieta troche wiecej ryzykuje: moze zajsc w ciaze(mimo antykoncepcji) a do tego zawsze bedzie slabsza fizycznie od mezczyzny. Czyli jak trafi na psychopate/brutala czy nawet jakiegos z fantazjami, ktore jej nie odpowiadaja, to ja facet moze niezle poturbowac, bo wiadomo, ze ma przewage fizyczna. Jak dla mnie to dosc "odstraszajace" powody dla wielu kobiet, co by nie isc z pierwszym lepszym.
        • hello-kitty2 Re: Intrygujaca osobowosc jak Loppe-WTF? :) 08.02.13, 21:12
          gomory napisał:

          > Owszem, sa urodzeni uwodziciele, ktorzy niczym Loppe maja intrygujaca dla kobie
          > t osobowosc.

          He? Gomory ty powaznie? Mysle, ze Loppe najbardziej zaintrygowal mnie, Yorica, Tygrysa i Bitch :) Mnie osobiscie najbardziej zaintrygowalo kto i za co placi temu czlowiekowi? Gdzie jest ta latwa kasa? :)
          • aandzia43 Re: Intrygujaca osobowosc jak Loppe-WTF? :) 09.02.13, 12:34

            > He? Gomory ty powaznie? Mysle, ze Loppe najbardziej zaintrygowal mnie, Yorica,
            > Tygrysa i Bitch :

            Kitty świeżynko ty nasza, Loppe roztacza swe uroki na forum już od wielu lat :-) I ja też, nie od dziś, należę to grona "zaintrygowanych".
    • prima_sorta Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 08.02.13, 13:47
      sabat-77 napisał:

      > that.bitch.is.sick napisała:
      Są prostsze sposoby na seks niż stały związek:)

      zgadzam się częściowo, są i n n e sposoby na seks niż stały związek, ale to nie oznacza, że są prostsze,
      'jednorazowi' partnerzy z netu szybko tracą na atrakcyjności,
      układy typu ff też są dosyć skomplikowane wg mnie, trudno zachować na dłuższą metę podobny poziom zaangażowania po obu stronach, zwykle trwa to około roku i trzeba szukać dalej...
      tak czy siak jest to skomplikowane czy w związku czy poza nim...

    • urquhart Potrzeby - Mężczyzni kochają bardziej? 09.02.13, 08:58
      sabat-77 napisał:
      > prostytutek rzecz jasna, na to wystarczy gotówka. Jest to jednak sposób na tyle
      > kosztowny, że na regularny seks z prostytutkami potrzeba by wydać naprawdę spo
      > ro kasy.

      Pomijając kto tu kogo podrywa, kto chciałby skutecznie zaruchać , a kto się dowartościowuje trenując jedynie, ja chciałbym wrócić do głównej myśli :)
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,109947518,,Mezczyzni_kochaja_bardziej.html?v=2
      Jestem przekonany jak w dyskusji powyżej że mężczyzna z powodów emocji bardziej potrzebuje związku, bo relacja z kobietą partnerką (niekoniecznie żoną!) to jedyny sposób wyrażania bliskości seks jest językiem tej bliskości, kobieta zaś podobne związki emocjonalne bliskości nawiązuje z dziećmi rodziną przyjaciółkami i ma znacznie szersze spektrum wyrażania bliskości. Kiedyś było prosto, mężczyzna za to był kobiecie potrzebny ze względy na dostarczanie zasobów (zwłaszcza dla potomstwa), dużo mniejszą siłę fizyczną potrzebą niegdyś na codzień i ochronę przed innymi.
      A dziś kobiety są niezależne, zasoby dla dzieci zabiera mężczyznom państwowy przymus w postaci podatków na zasiłki i alimentów, państwo dba o ochronę, a maszyny zastąpiły mężczyzn w pracach fizycznych.
      Generalnie prostytuki czy rąsial przy porno łatają braki innych relacji ale nie widziałem przykłądu ani sytuacji gdzie dla kogoś były wystarczające. Oczywiście potrzeba seksu jest niżej na piramidzie Masłowa niż akceptacji, bliskości, zrozumienia, miłości ale to tylko objawia się że bardziej doskwiera ich brak, natomiast satysfakcjonujący związek dłuższy lub krótszy to zaspokajanie kompletu potrzeb i tu mężczyzni mają znacznie bardziej przerypane niż kobiety.
    • sabat-77 Re: A teraz trochę poważniej. 11.02.13, 11:29
      Nie sadze. Ona mna gardzi jako facetem, a wspolczuje jako czlowiekowi. Zupelnie jak ty. Taki schemat nie prowadzi do seksu, niestety :) Gdyby tak bylo to mialbym na drugie imie jebaka ;)
      • that.bitch.is.sick Re: A teraz trochę poważniej. 11.02.13, 11:43
        sabat-77 napisał:

        > Nie sadze. Ona mna gardzi jako facetem, a wspolczuje jako czlowiekowi. Zupelnie
        > jak ty. Taki schemat nie prowadzi do seksu, niestety :) Gdyby tak bylo to mial
        > bym na drugie imie jebaka ;)

        W zasadzie ty mnie mało ruszasz, bardziej jej współczuję, gdyby miała być szczera.
        • sabat-77 Re: A teraz trochę poważniej. 11.02.13, 11:52
          Jak kobieta kobiecie. Rozumiem to. Ja tez bardziej wspolczuje facetom.
          • that.bitch.is.sick Re: A teraz trochę poważniej. 11.02.13, 12:19
            sabat-77 napisał:

            > Jak kobieta kobiecie. Rozumiem to. Ja tez bardziej wspolczuje facetom.

            Tia, tylko u Ciebie współczucie wygląda tak że bierzesz na rączki zarzyganego bahora i lulasz, a ja mam trochę inne reakcje, w sumie też to nazwałam współczuciem ze względu na cenzurę:) uważam że dla większości wariatek z mojej płci należałby się kop w cellulit po prostu:)
    • gomory Re: A teraz trochę poważniej. 12.02.13, 15:08
      Abstrahujac od blyszczacych wlosow i usmiechu, ostatnie wpisy na forum sugeruja, ze kwestia milosci francuskiej tez ma niebagatelna wartosc dla facetow.
    • abrigado Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 13.02.13, 14:59
      Otóż - pozwól, że się ustosunkuję. Uważam, że to co napisałaś jest prawdą połow
      > iczną. Dotyczy przede wszystkim kobiet. W tym wypadku zgodzę się.
      > Jednak z drugiej strony jestem zdania, że dla 80-90 procent populacji mężczyzn,
      > nie istnieje prostszy sposób na seks niż długoterminowy związek z kobietą, a d
      > la lwiej części z tych 80-90% jest to sposób jedyny. Poza korzystaniem z usług
      > prostytutek rzecz jasna, na to wystarczy gotówka. Jest to jednak sposób na tyle
      > kosztowny, że na regularny seks z prostytutkami potrzeba by wydać naprawdę spo
      > ro kasy.



      przecież to napisał abrigado zeszłej wiosny :P
      jestem za młody by być klasykiem...:P
      • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 13.02.13, 21:54
        no bo w pewnym sensie tak jest. Jakos mi sie sprawdzilo wszystko co mi napisales. Az za bardzo. Napiszesz cos jeszcze z perspektywy tegorocznego, zimowego abrigado ?
        • abrigado Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 08:35
          przyznam, ze musiałbym odświeżyć sobie pamięc aby przypomniec sobie wszystko co pisałem w Twoim wątku

          zimowy abrigado wrócił właśnie z tygodniowej zagranicznej konferencji bankowców na innym kontynencie i chociaz miejsce mu się podobało to stwierdził, że p...li taka robotę. Złożył wymówienie skracając okres wypowiedzenie i jest szczęśliwy że będzie wkrótce bezrobotny.

          poza tym abrigado przeżył burzliwy zimowy romans, który tak jawnie kłuł w oczy Panią wkrótce byłą, ze nagle zaczęła udawać zakochaną. Wyznań miłości abriogado miał po uszy, a że z natury jest nieprzyzwyczajony do tego typu sytuacji bardzo szybko poczuł się niekomfortowo.

          Obie panie skaczą sobie do oczu wymyslając jakjieś intrygi a abrigado myśli o tym zeby osiedlić się gdzieś zdala od cywilizacji, hodować husky, łowić łososie i mieszkać w chacie z drewna

          typowy syndrom narcyza :P

          mówiac poważnie- rola ofiary losu jest bardzo wygodna bo pomaga powkładac świat w szufladki i tłumaczy nasze porażki albo niepodejmowanie wysiłku w ogóle
          • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 09:36
            To dopiero poczatek, ale jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy. Laczy nas wiecej niz myslalem.
            • urquhart Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 11:06
              sabat-77 napisał:

              > To dopiero poczatek, ale jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy. Laczy nas wie
              > cej niz myslalem.

              Wplątujesz się także w romans a twoja żona znów zaczyna zachowywać się jak zaokochana?
              :)
              • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 11:14
                urquhart napisał: > Wplątujesz się także w romans a twoja żona znów zaczyna zachowywać się jak zao
                > kochana?
                > :)

                Tyle się tu pisze o emocjach, potrzebach, samoocenie. Rozumiem że te wzniosłe teksty nie dotyczą kobiet- kochanek?
          • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 09:45
            abrigado napisał: > mówiac poważnie- rola ofiary losu jest bardzo wygodna bo pomaga powkładac ś
            > wiat w szufladki i tłumaczy nasze porażki albo niepodejmowanie wysiłku w ogóle



            Chyba sobie zmienię sygnaturkę. Mogę pożyczyć?
            • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 10:32
              zawle napisała:

              > Chyba sobie zmienię sygnaturkę. Mogę pożyczyć?

              Pożycz, ale koniecznie dopisz autora. To przyda cytatowi dodatkowej pikanterii :D
              • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 10:56
                sabat-77 napisał:

                > zawle napisała:
                >
                > > Chyba sobie zmienię sygnaturkę. Mogę pożyczyć?
                >
                > Pożycz, ale koniecznie dopisz autora. To przyda cytatowi dodatkowej pikanterii
                > :D

                Jesteś męskim odpowiednikiem bitch na tym forum. Oczywiście nie o urodę mi chodzi.
                • that.bitch.is.sick Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 11:20
                  zawle napisała:

                  > sabat-77 napisał:
                  >
                  > > zawle napisała:
                  > >

                  > Jesteś męskim odpowiednikiem bitch na tym forum. Oczywiście nie o urodę mi chod
                  > zi.

                  Ciężko wyczuć co masz na myśli porównując mnie do sabata :) to miało być błyskotliwe jak piorun z dupy davida copperfielda? takie przekomarzanki dla cieniasków:) Docenię i nazwę cie mistrzem - jeśli wyjaśnisz te enigmatyczne skróty.
                  Jak na razie wiadomo tylko że sabat wysyłał Ci fotki. Sabat działasz stary.


                  Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                  Myśli jak uderzenia bata...
                  Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                  To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                  • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 11:31
                    nie wyslalem, widac ktos mnie wyreczyl :)
                    • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 11:40
                      sabat-77 napisał:
                      > nie wyslalem, widac ktos mnie wyreczyl :)

                      Megalomania z zaniżoną samooceną???
                      • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 11:48
                        zawle napisała:

                        > sabat-77 napisał:
                        > > nie wyslalem, widac ktos mnie wyreczyl :)
                        >
                        > Megalomania z zaniżoną samooceną???
                        Owszem, to bardzo trafne. Moze dlatego, ze jest dosc absurdalne :)
                        • that.bitch.is.sick Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 11:55
                          sabat-77 napisał:

                          > Owszem, to bardzo trafne. Moze dlatego, ze jest dosc absurdalne :)

                          Sabat, czy była na tym forum jakaś bzdura którą ktoś na twój temat powiedział, a ty byś nie przyklasnął, że bardzo trafne:)?
                          • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 12:01
                            bawi mnie przyklaskiwanie bzdurom, czuje sie jak bracia marx
                            • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 12:09
                              sabat-77 napisał:

                              > bawi mnie przyklaskiwanie bzdurom, czuje sie jak bracia marx

                              Pięciu na raz?:)))
                              • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 21:53
                                zawle napisała:

                                > sabat-77 napisał:
                                >
                                > > bawi mnie przyklaskiwanie bzdurom, czuje sie jak bracia marx
                                >
                                > Pięciu na raz?:)))

                                Nie, po kolei z osobna, w kolejnosci alfabetycznej, po 10 sekund kazdy.
                                • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 15.02.13, 07:23
                                  sabat-77 napisał: > >
                                  > > Pięciu na raz?:)))
                                  >
                                  > Nie, po kolei z osobna, w kolejnosci alfabetycznej, po 10 sekund kazdy.

                                  Rozumiem że znalazłeś rozwiązanie swoich kłopotów. Było fajnie,ale Cię to brzydzi, o czym na pewno opowiesz....
                                  • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 15.02.13, 09:19
                                    Cos ty, zaburzenia osobowosci w polaczeniu z hustawka emocji (amplituda od kilku godzin do paru dni) to niezly rollercoaster :)


                                    jakos to sie tam uczenie zwalo, nie pamietam juz nazwy i szczerze powiedziawszy mam ja w nosie.
                  • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 11:38
                    that.bitch.is.sick napisała: > Ciężko wyczuć co masz na myśli porównując mnie do sabata :)
                    to miało być błysko
                    > tliwe jak piorun z dupy davida copperfielda?

                    Tak samo z przyczajki łapiecie za nogę. I macie pewnie pozakładane zeszyty z prostackimi porównaniami oraz tendencję do ich używania.
                    • that.bitch.is.sick Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 11:53
                      zawle napisała:


                      >
                      > Tak samo z przyczajki łapiecie za nogę. I macie pewnie pozakładane zeszyty z pr
                      > ostackimi porównaniami oraz tendencję do ich używania.

                      Prostak który nie żyje złudzeniami przynajmniej. Natomiast ty i twoja szklana kula to od wielkiej nędzy można nazwać analizą na razie , ale z wiekiem się będzie coraz gorzej kojarzyć..wiesz jak to jest kiedy z czarodziejka musi zmienić nazwę na tę wstydliwą z innej bajki..np o jasiu i małgosi...:)
                      >
                      • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 12:06
                        that.bitch.is.sick napisała: > Prostak który nie żyje złudzeniami przynajmniej. Natomiast ty i twoja szklana k
                        > ula to od wielkiej nędzy można nazwać analizą na razie , ale z wiekiem się będz
                        > ie coraz gorzej kojarzyć..wiesz jak to jest kiedy z czarodziejka musi zmienić n
                        > azwę na tę wstydliwą z innej bajki..np o jasiu i małgosi...:)

                        Często takie zachowania widuję. Gdzie młodzieńcza hucpa spowodowana zachłyśnięciem się nowością neguje cudze doświadczenie. Młode posiadaczki 1 dziecka z pogardą patrzą na inne, dojrzałe matki i myślą : Co Ty wiesz o zabijaniu?
                        Mogę tylko z pobłażliwością obserwować Twoje samozadowolenie.
                        • that.bitch.is.sick Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 12:16
                          zawle napisała:
                          >
                          > Często takie zachowania widuję. Gdzie młodzieńcza hucpa spowodowana zachłyśnięc
                          > iem się nowością neguje cudze doświadczenie. Młode posiadaczki 1 dziecka z poga
                          > rdą patrzą na inne, dojrzałe matki i myślą : Co Ty wiesz o zabijaniu?
                          > Mogę tylko z pobłażliwością obserwować Twoje samozadowolenie.


                          Twoja postawa odcina cie od nieprzyjemnych doświadczeń i od zranień ale odcinając się od cierpienia i złego samopoczucia przestajesz się rozwijać i komunikować z otoczeniem.
                          Teraz widzę, że strzelasz na oślep. Łatwo jest wróżyć z fusów osobom otwartym i prostolinijnym jak sabat, w innych przypadkach pozostaje zgaduj zgadula:)
                          >
                          • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 12:39
                            that.bitch.is.sick napisała:
                            > Twoja postawa odcina cie od nieprzyjemnych doświadczeń i od zranień ale odcinaj
                            > ąc się od cierpienia i złego samopoczucia przestajesz się rozwijać i komunikowa
                            > ć z otoczeniem.

                            Wypracowanie tej postawy zajęło mi 43 lata. Swoje dzieci też usiłuję tego nauczyć: Jak na ulicy leży gówno....nie kop. Jak jakaś żulica wyzywa Cię, nie wdawaj się w pyskówki. Nie mam ciągotek masochistycznych w życiu codziennym. Stawiasz jak zwykle śmiałe i bardzo przemyślane tezy;)



                            O...Broń Boże analizowanie trollizmu. To pozostawiam specjalistom
                  • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 11:41
                    that.bitch.is.sick napisała: > Jak na razie wiadomo tylko że sabat wysyłał Ci fotki. Sabat działasz stary.

                    Myślisz że Twój nick to tłumaczy?
                    • that.bitch.is.sick Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 12:00
                      zawle napisała:

                      > Myślisz że Twój nick to tłumaczy?

                      Mój nick daje mi bardzo fajne alibi. I jak dalej, zrozum: jesteś błyskotliwa tylko wówczas gdy twoje skróty myślowe łapie ktokolwiek, w przeciwnym wypadku to objawy autystyczne.
          • hello-kitty2 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 17:38
            abrigado napisał:

            > zimowy abrigado wrócił właśnie z tygodniowej zagranicznej konferencji bankowców
            > na innym kontynencie i chociaz miejsce mu się podobało to stwierdził, że p...
            > li taka robotę. Złożył wymówienie skracając okres wypowiedzenie i jest szczęśli
            > wy że będzie wkrótce bezrobotny.
            >
            > poza tym abrigado przeżył burzliwy zimowy romans, który tak jawnie kłuł w oczy
            > Panią wkrótce byłą, ze nagle zaczęła udawać zakochaną. Wyznań miłości abriogad
            > o miał po uszy, a że z natury jest nieprzyzwyczajony do tego typu sytuacji bar
            > dzo szybko poczuł się niekomfortowo.
            >
            > Obie panie skaczą sobie do oczu wymyslając jakjieś intrygi a abrigado myśli o t
            > ym zeby osiedlić się gdzieś zdala od cywilizacji, hodować husky, łowić łososie
            > i mieszkać w chacie z drewna

            Sorry abrigado z tego wywodu najbardziej szokuje mnie ze rzuciles robote. Jak to? I co teraz? Choc jest plus, ze na bezrobociu to i walki o Ciebie ucichna, bo w koncu o co walczyc? :P Dobra, a na powaznie: a co z dzieciakami? Dawaj jak to rozwiazujecie.
            • abrigado Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 18:58
              na razie robię im nalesniki i nie mysle o przyszłości
              na szczęście jest kryzys czyli wszystkie cykory siedzą na etatach i taki magik jak ja ma mniejsza konkurencję na rynku.

              przy okazji jest to bardzo ciekawe doswiadczenie n.t materializmu kobiet= zobaczymy jak będą ewoluować uczucia intrygantek :)

              poza tym miałem wyjechac na islandię w ciągu 2 lat a teraz w zasadzie mogę od razu i na dłużej- bajka nie?

              • tygrys-bez-rys Islandia? 14.02.13, 19:54
                Abi? Dlaczego ucieczka do doopy swiata?
                • sabat-77 Re: Islandia? 14.02.13, 21:49
                  tygrys-bez-rys napisała:

                  > Abi? Dlaczego ucieczka do doopy swiata?

                  Ty, grys, ale on juz tam jest :)
              • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 14.02.13, 21:46
                Ty abrigado nalezysz widze do ludzi, ktorym jak ptak nasra na twarz, to rozsmaruja gowno na policzkach i szyji, twierdzac ze to odmladzajaca pomada :)
                Bezrobotny 35-latek. Do banku juz sie nie pchaj, nie beda nawet czytac twojego cv. Ale na ph mozesz poprobowac, pewnie dobrze wypadniesz na rozmowie.
                • abrigado Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 15.02.13, 08:15
                  oj sabat, sabat, naprawde nie jestesmy podobni
                  w życiu nie pracowałem w banku tylko dla bankowców i mi wystarczy przyglądanie sie temu rozbijaniu gówna na atomy

                  skąd pomysl ,ze ja w ogóle mam zamiar gdzieś składac CV?

                  czowieku praca na etacie to dla mnie tylko króciutki epizod potwierdzający że kompletnie nie pasi mi bezsensowne siedzenie pod zegarem.

                  a co do Islandii- właśnie spędziłem tydzień w miejscu gdzie jest poniżej -20 - i uwielbiam niskie temperatury!


                  • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 15.02.13, 09:14
                    Zbijales meble dla tych bankowcow, nie ? :)

                    Diabli cie tam wiedza abri, sam pamietam jak pisales twojejbogini o tym, zescie koledzy po fachu. W sumie stawiam, ze jednak jestes psychem, kto inny moglby tak krecic :)

                    Ale w sumie to gowno mnie to obchodzi.

                    Chociaz troche sie zawiodlem, liczylem na pogawedke po grecku w greckiej restauracji.
                    • hello-kitty2 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 15.02.13, 10:22
                      sabat-77 napisał:

                      > Diabli cie tam wiedza abri, sam pamietam jak pisales twojejbogini o tym, zescie
                      > koledzy po fachu. W sumie stawiam, ze jednak jestes psychem, kto inny moglby t
                      > ak krecic :)

                      Nie masz czuja Sabat :) Ja stawiam, ze Abi jest prawnikiem (jakims tam rodzajem, na kogo oni sie tam dziela?). A ze jest 'trzepok' i go nosi to za biurkiem nie usiedzi :) Prawnicy to 'kretacze' :))) Mialam kumpele prawnika. Mawiala o sobie: pijawka :)
                      • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 15.02.13, 11:10
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Nie masz czuja Sabat :) Ja stawiam, ze Abi jest prawnikiem (jakims tam rodzajem
                        > , na kogo oni sie tam dziela?). A ze jest 'trzepok' i go nosi to za biurkiem ni
                        > e usiedzi :) Prawnicy to 'kretacze' :))) Mialam kumpele prawnika. Mawiala o sob
                        > ie: pijawka :)

                        To też całkiem możliwe. Jeśli chodzi o sposób wypowiedzi i ogólnie sposób bycia, to zgadzałoby się co do joty. Pracowałem trochę z prawnikami, rzeczywiście są specyficzni.
                  • tygrys-bez-rys Monki! 17.02.13, 15:32
                    Abi zwierzyl sie:"[...] właśnie spędziłem tydzień w miejscu gdzie jest poniżej -20[...]"

                    O! Jesteś w Monkach! Lepsze niż Islandia!
                    • altz Re: Monki! 17.02.13, 15:54
                      Jeśli już to w Mońkach. Z szacunkiem do nazwy, bo to wioska powiatowa. :-D
                      A Mońki nie są biegunem zimna, przeważnie w okolicach Suwałk jest jeszcze chłodniej.
                      • tygrys-bez-rys Kozy w nosie 17.02.13, 19:09
                        Alez oczywiście zdecydowanie tak jak napisał przedmówca. A ja chciałem przypomnieć ze Abi pisał o -20 a nie o jakimś zimnie z znaczącym, przy -20 nawet kozy w nosie nie zamarzaja.
              • hello-kitty2 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 15.02.13, 02:52
                abrigado napisał:

                > na razie robię im nalesniki i nie mysle o przyszłości
                > na szczęście jest kryzys czyli wszystkie cykory siedzą na etatach i taki magik
                > jak ja ma mniejsza konkurencję na rynku.

                Czyli masz plan.

                > przy okazji jest to bardzo ciekawe doswiadczenie n.t materializmu kobiet= zobac
                > zymy jak będą ewoluować uczucia intrygantek :)

                Czyli nowa juz zjebala sobie pozycje? :) Kurde a ja Ci tu takie poklony bilam na darmo?

                > poza tym miałem wyjechac na islandię w ciągu 2 lat a teraz w zasadzie mogę od r
                > azu i na dłużej- bajka nie?

                Zimna bajka, ja sie dzisiaj poslizgalam na rowerze plus pare piruetow w kozaczkach, pieprze jutro chyba siedze w chacie. Chce zeby zima sie juz skonczyla.
                • kag73 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 15.02.13, 02:56
                  Na Islandie bym sie zdecydowanie nie pisala, moze to i "bajka" ale nie moja:)

                  Kitty, dlaczego Ty jeszcze nie spisz?
                  • hello-kitty2 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 15.02.13, 03:04
                    kag73 napisała:

                    > Na Islandie bym sie zdecydowanie nie pisala, moze to i "bajka" ale nie moja:)
                    >
                    > Kitty, dlaczego Ty jeszcze nie spisz?

                    Sama nie wiem, gdybym sie nie zmuszala do snu to chyba nigdy bym nie spala. Mam jakies zaburzenia spania, do uzka musze chodzic z rozsadku. Chcialbym chociaz raz zeby chcialo mi sie spac :)

                    Poza tym czytam o Twoim synku i Zawle nastolatku i mi zal dupe sciska :) No ale nie narzucam nic swojemu teroryscie, zobaczymy co z niego wyrosnie :) Pytam sie jego ojca dlaczego mu nie mowi, ze go kocha, a on mowil mi, ze takie rzeczy to dla kobiet, no to jak ma dwoch ojcow to wymysla glupoty :)

                    Kag u mnie wypizdow kolejny tydzien, kiedy wracasz do Europy? Przywiez slonca.
                    • kag73 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 15.02.13, 03:25
                      Ooo,nie wiem nie wiem, nie spieszy sie mi,moze w kwietniu jak sie troche ociepli w Europie:)

                      Oj, ojciec Twojego dziecka twardziej, testosteronowy! Polak?

                      Za pozno chodzisz spac, za pozno pewnie potem wstajesz no i wieczorem znow nie chce Ci sie spac:)
                      • hello-kitty2 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 15.02.13, 10:16
                        kag73 napisała:

                        > Oj, ojciec Twojego dziecka twardziej, testosteronowy! Polak?

                        Eee tam, przez ja z testostosteronowym to bym sie zatukla, Holender. Wczoraj mloda dziewczyna spiewalam mi stara spiewke mlodych niewiast, ze nie potrzebuje faceta na ojca, zrobi sobie dziecko i sama wychowa. Tjaa mowie do niej porozmawiamy o tym, to Ci wyloze, co to za bzdura. Ona nie wie, bo mloda ale przeciez my wiemy ile warta jest odpowiedzialna 'pomoc' przy wychowaniu dziecka. Wysokotestoronowcy nadaja sie tylko do lozka ewentualnie do trzepania kasy, a do zycia i do dzieci potrzebni sa ojcowie z prawdziwego zdarzenia :)

                        > Za pozno chodzisz spac, za pozno pewnie potem wstajesz no i wieczorem znow nie
                        > chce Ci sie spac:)

                        Odkrecam to czasem przy pomocy tabletek nasennych. Ups przyleci Sabat i bede 'musiala' sie tlumaczyc z chemii.
                        • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 15.02.13, 11:15
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Odkrecam to czasem przy pomocy tabletek nasennych. Ups przyleci Sabat i bede 'm
                          > usiala' sie tlumaczyc z chemii.

                          Nie musisz. Ty zbyt serio bierzesz to co mówię :) Łykaj sobie co tam chcesz przecież.
                          Mnie tylko zmierziło, że proponowałyście leczenie bezseksia prozakiem. To nie jest rozwiązanie ani do niego nie prowadzi. To jest kapitulacja, a jeśli chodzi o formę kapitulacji, to już wolałbym ten nieszczęsny burdel :D Przyjemniejsza perspektywa niż kastracja chemiczna.
    • tygrys-bez-rys Kocopoly Szabasa 14.02.13, 19:51
      Nie możesz sam wierzyć w bzdety które wypisujesz, czy ja dobrze czytam?

      Związk wymaga zaangażowania i wysokiej wydajności na płaszczyźnie ekonomicznej, emocjonalnej i społecznej. Skomplikowane!!!!

      Dupczeniem za kasę to funkcja, dupczysz=placisz(zarabiasz) Proste!!!!

      Wypada zapytać, CZEGO NIE ROZUMIESZ?
    • yoric Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 15.02.13, 20:07
      Wątek poszedł w 'hejty', jak widzę, a szkoda, bo miał potencjał. Obserwując rozwój wydarzeń mam ochotę zapytać o te prostsze sposoby :).
    • rede.ye Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 14:42
      Nie powiedziałbym, że prostytutka to sporo kasy. Mimo wszystko, nawet regularnie. Trzeba dobrze przekalkulowac wydatek, pozytywy i negatywy i wszystko się klaruje. Na partnerkę też wydaje się nie mało. Stały związek pochłania dodatkowo czas i nerwy. Ja np (i paru innych znajomych) umawiam się przez Roksę i jestem w stu procentach zadowolony. Zarówno finansowo jak i seksualnie :)
      • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 15:07
        rede.ye napisał(a):

        > Ja np (i paru innych znajomych) umawiam się przez Roksę i jestem w
        > stu procentach zadowolony. Zarówno finansowo jak i seksualnie :)

        A psychicznie ?
        Nie mam tu na myśli żadnego "brudu", nie myśl sobie.
        Raczej czy nie prześladuje cię poczucie jakiegoś rodzaju męskiej kapitulacji, jak to ujął Gomory ?
        • hello-kitty2 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 15:16
          sabat-77 napisał:

          > rede.ye napisał(a):
          >
          > > Ja np (i paru innych znajomych) umawiam się przez Roksę i jestem w
          > > stu procentach zadowolony. Zarówno finansowo jak i seksualnie :)
          >
          > A psychicznie ?
          > Nie mam tu na myśli żadnego "brudu", nie myśl sobie.
          > Raczej czy nie prześladuje cię poczucie jakiegoś rodzaju męskiej kapitulacji, j
          > ak to ujął Gomory ?

          Biznes. Odpowiedzia jest business. Jak jestes zajety bardzo swim zyciem seks mozesz potraktowac jak relacje biznesowa. Ja bym spokojnie mogla tak funkcjonowac, nie tracisz niepotrzebnie energii i czasu na nazwijmy to roznego rodzaju 'zabiegi'. Ale wyobrazam sobie, ze niektorzy lubia te zabiegi (ja tez czasami) wiec bez nich ani rusz.
          • hello-kitty2 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 15:24
            hello-kitty2 napisała:

            > sabat-77 napisał:
            >
            > > A psychicznie ?
            > > Nie mam tu na myśli żadnego "brudu", nie myśl sobie.
            > > Raczej czy nie prześladuje cię poczucie jakiegoś rodzaju męskiej kapitula
            > cji, j
            > > ak to ujął Gomory ?
            >
            > Biznes. Odpowiedzia jest business. Jak jestes zajety bardzo swim zyciem seks mo
            > zesz potraktowac jak relacje biznesowa. Ja bym spokojnie mogla tak funkcjonowac
            > , nie tracisz niepotrzebnie energii i czasu na nazwijmy to roznego rodzaju 'zab
            > iegi'. Ale wyobrazam sobie, ze niektorzy lubia te zabiegi (ja tez czasami) wiec
            > bez nich ani rusz.

            Jeszcze dodam: w relacji biznesowej czuje sie o wiele lepiej, wbrew pozorom wychodzisz z niej z czystym sumieniem i poczuciem partnerstwa/wspolpracy, podczas gdy relacje oparte na uwodzeniu smierdza, bo koncza sie zazwyczaj zle i daja poczucie przegranej/straconej referujac do uczucia bycia oklamywanym, wykorzystanym, zmanipulowanym, jednym slowem byciu WYDYMANYM i w druga strone to samo: oklamywanie, wykorzystanie, manipulacja. To dobre dla zlych i podlych tudziez zranionych, mszczacych sie, tudziez ludzi bez serca i takie tam kwasy i zgnilizna.
            • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 15:37
              hello-kitty2 napisała:

              > Jeszcze dodam: w relacji biznesowej czuje sie o wiele lepiej, wbrew pozorom wyc
              > hodzisz z niej z czystym sumieniem i poczuciem partnerstwa/wspolpracy, podczas
              > gdy relacje oparte na uwodzeniu smierdza, bo koncza sie zazwyczaj zle i daja po
              > czucie przegranej/straconej referujac do uczucia bycia oklamywanym, wykorzystan
              > ym, zmanipulowanym, jednym slowem byciu WYDYMANYM i w druga strone to samo: okl
              > amywanie, wykorzystanie, manipulacja. To dobre dla zlych i podlych tudziez zran
              > ionych, mszczacych sie, tudziez ludzi bez serca i takie tam kwasy i zgnilizna.

              WTF ?
              Albercik, nie poznaję kolegi !
              Przecież uwodzenie jest obopólną grą, jak szachy. To jest ekscytujące, działa w obie strony, ludzie mogą się w ten sposób niesamowicie na siebie nakręcić i potem już sama konsumpcja w postaci seksu jest tylko wisienką na torcie.
              Owszem, jeśli ktoś jest niegodziwy, możne za pomocą uwodzenia próbować osiągnąć inne cele, takie jak wymieniłaś, ale to tak jak z nożem - można nim kogoś zadźgać, ale można też pokroić chleb dzieciom na kolacje.
              Samo uwodzenie nie jest dla mnie niczym złym, o ile ktoś uwodzący nie zapędza się za daleko. Tą granicę wyznacza poczucie przyzwoitości i naruszanie żywotnych interesów drugiej osoby, stąd wystarczy być po prostu przyzwoitym i uczciwym człowiekiem.
              Zadziwiłaś mnie tym co napisałaś...
              • hello-kitty2 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 16:57
                sabat-77 napisał:

                o ile ktoś uwodzący nie zapędza s
                > ię za daleko. Tą granicę wyznacza poczucie przyzwoitości i naruszanie żywotnych
                > interesów drugiej osoby, stąd wystarczy być po prostu przyzwoitym i uczciwym c
                > złowiekiem.

                hehe a widziales takiego? :)

                Poza tym zasadniczo sie zgadzam, tez nie uwazam, ze jest to cos bardzo zlego ALE ja jestem z tych co jak mnie okradna to mam pretensje do siebie, rozumiesz?
                • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 17:57
                  hello-kitty2 napisała:

                  > sabat-77 napisał:
                  >
                  > o ile ktoś uwodzący nie zapędza s
                  > > ię za daleko. Tą granicę wyznacza poczucie przyzwoitości i naruszanie żyw
                  > otnych
                  > > interesów drugiej osoby, stąd wystarczy być po prostu przyzwoitym i uczci
                  > wym c
                  > > złowiekiem.
                  >
                  > hehe a widziales takiego? :)


                  Miałam na studiach koleżankę. W jej opinii wszystkie dziewczyny z roku to zwykłe kurwy i puszczalskie były. Gdy po raz kolejny wysłuchiwałam jej przemówienia, przypomniałam jej że swojego oficjalnego narzeczonego też zdradzała z niejakim Heniem. . Cóż usłyszałam?
                  - Ja to co innego. Wydawało mi się że go kocham.
                  Tak więc..odrobina racjonalizacji i przyzwoitość ma inną twarz:)
                • tygrys-bez-rys No jako! 17.02.13, 19:31
                  Naiwna Kicia napisała:
                  "hehe a widziales takiego? :) "

                  No przecież to Szabasowe MO.

                  Uczciwy jak mało ktory,
                  A oprócz tego przyzwoity,
                  A oprócz tego ciekawy.
                  • hello-kitty2 Re: No jako! 17.02.13, 20:07
                    tygrys-bez-rys napisała:

                    > Naiwna Kicia napisała:
                    > "hehe a widziales takiego? :) "
                    >
                    > No przecież to Szabasowe MO.
                    >
                    > Uczciwy jak mało ktory,
                    > A oprócz tego przyzwoity,
                    > A oprócz tego ciekawy.

                    hahaha no masz, Sabat to ator ator znany dominator, jakby dac ogloszenie towarzyskie to moglo by leciec tak:

                    'pragniesz ciekawej, meskiej dominacji?, oferuje dominacje na przyzwoitym poziomie, zdominuje cie uczciwie bez zapedzania sie za daleko, bez naruszania twoich zywotnych interesow'

                    ps1 co to sa 'zywotne interesy' ? :)
                    ps2 Tygrys co Ty przypalasz?, ja chyba jade na tym samym, bo jak 'cie' czytam to mam jakas dziwna glupawke
                    • tygrys-bez-rys Nigdy nic 17.02.13, 20:32
                      Głupie pytania, nigdy nic nie przypadlam, mnie wystarcza poranną dawka podróży autobusem pełnym pretensjonalnych głupich choojow na moje podobieństwo, na dotfatek nawpierdalalem sie organicznej trawy lokalnie zbieranie i zaczynam sie zwolna uspokajac.
                      • 3rd_sin Re: Nigdy nic 17.02.13, 21:31
                        Tygrysss :)
                        • tygrys-bez-rys Re: Nigdy nic 18.02.13, 10:17
                          3rd_sin napisał(a):

                          > Tygrysss :)

                          Czego?
          • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 15:25
            hello-kitty2 napisała:

            > Biznes. Odpowiedzia jest business. Jak jestes zajety bardzo swim zyciem seks mo
            > zesz potraktowac jak relacje biznesowa. Ja bym spokojnie mogla tak funkcjonowac
            > , nie tracisz niepotrzebnie energii i czasu na nazwijmy to roznego rodzaju 'zab
            > iegi'. Ale wyobrazam sobie, ze niektorzy lubia te zabiegi (ja tez czasami) wiec
            > bez nich ani rusz.

            Raczej nie mogłabyś. Sama pisałaś, że nie sypiasz z facetami, którzy nie czują do ciebie namiętności, a z tego co pamiętam to wspomniałaś też, że gdybyś musiała prosić się jakiegoś faceta w tych kwestiach, to byś go znienawidziła.
            Płacenie za seks jest upokarzające dla wielu ludzi, z tego co pisałaś to wątpię byś była wyjątkiem w tym względzie.
            • kag73 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 15:28
              Hmm, zwyczajnie pewnie ten pan i jego znajomi korzystajacy z uslug za pieniazki, po prostu sie nad tym nie zastanawiaja, nie mysla o tym. Robia swoje i ida dalej, prosta koncepcja. Dopiero jak czlowiek zaczyna analizowac, myslec, zastanawiac sie zaczyna sie problem.
              • sea.sea Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 15:48
                Ten pan uskutecznia klasyczny buzz na forach, był komdax a teraz uaktywniło się roksy, tyle że roksy ma lepszych buzzowiczów, takich co się starają jednak napisać posta robiącego wrażenie, że jest na temat dyskusji a nie via kopiuj wklej. Nie liczcie, że będzie z Wami dyskutował :)

                • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 16:03
                  sea.sea napisała:

                  > Ten pan uskutecznia klasyczny buzz na forach, był komdax a teraz uaktywniło się
                  > roksy, tyle że roksy ma lepszych buzzowiczów, takich co się starają jednak nap
                  > isać posta robiącego wrażenie, że jest na temat dyskusji a nie via kopiuj wklej
                  > . Nie liczcie, że będzie z Wami dyskutował :)

                  No widzisz, a zabrzmiał jak klasyczny szwagier z garso, nie połapałem się. Starzeje się :)
                  Ale temat aktualny, więc można zignorować skąd pochodzi.
            • hello-kitty2 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 16:51
              sabat-77 napisał:

              > Raczej nie mogłabyś. Sama pisałaś, że nie sypiasz z facetami, którzy nie czują
              > do ciebie namiętności, a z tego co pamiętam to wspomniałaś też, że gdybyś musia
              > ła prosić się jakiegoś faceta w tych kwestiach, to byś go znienawidziła.
              > Płacenie za seks jest upokarzające dla wielu ludzi, z tego co pisałaś to wątpię
              > byś była wyjątkiem w tym względzie.

              Sypiam z facetami, ktorzy nie czuja do mnie namietnosci? To duze nieporozumienie. Nie wyobrazam sobie sypiac z kims nie odczuwajac wobec siebie namietnosci, ktora bierze sie z pozadania. Biznes w mojej wypowiedzi nie odnosi do transakcji wyrazonej z jednej strony w pieniadzu = seks za pieniadz (choc nie wyklucza). Relacja biznesowa to w mojej wypowiedzi wszelkiego rodzaju 'wymiany' miedzy uczestnikami relacji, ktore nie musza zahaczac o pieniadz. Natomiast sa nieco rozebrane z romantyzmu i uwodzenia. Na zasadzie 'get to the point'.
      • yoric Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 22:59
        > Ja np (i paru innych znajomych) umawiam się przez Roksę i jestem w
        > stu procentach zadowolony.

        naganiacz, nie naganiacz, ale myśl ciekawa. Zajrzałem w ceny, zaczyna się od 60zł za kwadransik :). A zatem przykładowe 2x w tygodniu (zdaje się częstotliwość marzeń tyh co się tu skarżą) można osiągnąć za, jak to się mówi, 'jedyne' pięć stów miesięcznie. Żona, czy kochanka faktycznie wychodzi drożej :). Ba, nawet wyjście na miasto na podryw to podobnego rzędu kwoty, a przecież nawet najlepsi mają w takich zabawach skuteczność rzędu paru procent. Także finansowo chodzenie na panienki kalkuluje się jak najbardziej.

        Ponieważ jednak zakładam (może naiwnie), że korzystający z tego wyjścia są w zdecydowanej mniejszośći, samo to daje jasność, że te wszystkie zabiegi, otoczka, itd. są dla faceta nawet nie równie ważne, ale daleko ważniejsze niż samo 'wsadzenie'...
        • sukienkawkratke Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 23:06
          O tak, tak. Nikt nie chce bylejakości, byle kogo i byle komu i z byle kim. Dość dawno też zauważyłam, że mężczyzna to takie dziwne stworzenie, o ile sam odżegnuje się od miłostek, to będąc z kobietą nie wiedzieć czemu wymaga by ta patrzyła na niego z uwielbieniem w oczach. Coś jak z wersetów Tuwima:
          Przychodzisz, grzeszna i cudowna,
          Przychodzisz w jaśni księżycowych smug
          I masz wiosenne oczy,
          A w oczach - Bóg .

          Przychodzisz, święta i zbrodnicza,
          Przychodzisz krętym labiryntem dróg
          I masz niebiańskie oczy,
          A w oczach - Bóg.

          Przychodzisz, jeszcze dysząc ciężko
          Od pocałunków grzesznych, na mój próg
          I patrzysz na mnie oczyma,
          W których jest Bóg.
        • hello-kitty2 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 23:38
          yoric napisał:

          > naganiacz, nie naganiacz, ale myśl ciekawa. Zajrzałem w ceny, zaczyna się od 60
          > zł za kwadransik :). A zatem przykładowe 2x w tygodniu (zdaje się częstotliwość
          > marzeń tyh co się tu skarżą) można osiągnąć za, jak to się mówi, 'jedyne' pięć
          > stów miesięcznie. Żona, czy kochanka faktycznie wychodzi drożej :). Ba, nawet
          > wyjście na miasto na podryw to podobnego rzędu kwoty, a przecież nawet najlepsi
          > mają w takich zabawach skuteczność rzędu paru procent. Także finansowo chodzen
          > ie na panienki kalkuluje się jak najbardziej.
          >
          > Ponieważ jednak zakładam (może naiwnie), że korzystający z tego wyjścia są w zd
          > ecydowanej mniejszośći, samo to daje jasność, że te wszystkie zabiegi, otoczka,
          > itd. są dla faceta nawet nie równie ważne, ale daleko ważniejsze niż samo 'wsa
          > dzenie'...

          Zgadza sie: 'lowy, lowy, lowy' ale przyznasz, ze bez 'wsadzenia' jakby niekompletne :) Czyli nawet jak nie grasz to jestes w grze i jedziemy z koksem :)
          • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 00:04
            hello-kitty2 napisała:

            > Zgadza sie: 'lowy, lowy, lowy' ale przyznasz, ze bez 'wsadzenia' jakby niekompl
            > etne :) Czyli nawet jak nie grasz to jestes w grze i jedziemy z koksem :)

            Dawniej mówiło się wojom wyruszającym na bój: wróć z tarczą lub na tarczy.
            Wygraj lub polegnij.
            Ale nie bez tarczy - czyli nie uciekaj :D

            Sama mówiłaś o obrażaniu się na egzamin. No to co - czy korzystanie z usług wiadomych nie jest właśnie drastycznym przykładem obrażenia się na egzaminatorki ? :)
        • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 17.02.13, 23:58
          Yoric, ale po co Ci te rozważania, jak rozumiem czysto teoretyczne. Jesteś spoko gościem, masz coś do powiedzenia, ćwiczysz, dbasz o siebie, w dodatku jesteś singlem. Nie dość na tym, jesteś koniec końców częstym gościem forum, na którym fajne i zadbane dziewczyny narzekają na nieudolność bądź brak chęci ich mężów lub partnerów.
          Rozprawiać, co gorsza wyrażając się pozytywnie, o wizytach u panienek z Roksy w takim wypadku jest ciężkim nietaktem. Coś jakby pójść do wykwintnej restauracji i mruczeć kelnerowi na ucho, że w sumie to opłaca się kupować hamburgery w maku :)

          Dywagacje o tym czy fajnie jest korzystać z Roksy zostaw może umorusanemu sztygarowi z brakami w uzębieniu i brzuchem jak arbuz. :) Ty raczej korzystaj z życia, masz przecież teraz zielone światło.
          • yoric Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 00:27
            Sabat, ale sam dobrze wiesz, że w tej grze karty rozdaje kobieta; więcej, ona je znaczy i tasuje. My niestety reprezentujemy stronę podaży na 'rynku kupującego'... chciałbym odnosić takie sukcesy, o jakie mnie posądzasz, ale obawiam się, że to wizja daleka od rzeczywistości - niestety...

            Co do taktu, to tym się akurat nie przejmuję, nb. co za intuicja, bo byłem dziś w Maku po hamburgera :). Czy sam bym się wybrał na panie? Nie będę hipokrytą i powiem wprost, nie widzę jakichś przeszkód natury zasadniczej -
            • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 01:27
              yoric napisał:

              > Sabat, ale sam dobrze wiesz, że w tej grze karty rozdaje kobieta; więcej, ona j
              > e znaczy i tasuje. My niestety reprezentujemy stronę podaży na 'rynku kupująceg
              > o'... chciałbym odnosić takie sukcesy, o jakie mnie posądzasz, ale obawiam się,
              > że to wizja daleka od rzeczywistości - niestety...

              Wiem doskonale.
              Do niedawna bym się zgodził.
              Jednak ciut się ostatnio nad tym zastanawiałem i doszedłem do nowych wniosków.
              Ten proces bardziej przypomina negocjacje. Obie płcie mają wygórowane wymagania, ale tylko na początku. Mężczyźni startują do najfajniejszych lasek, Kobiety oczekują najfajniejszych facetów. Siłą rzeczy za pierwszymi podejściami udaje się to rzeczywiście tylko tym najlepszym, w wypadku obu płci. Ci mniej atrakcyjni dostają kosza, te mniej atrakcyjne są olewane. Przychodzi kolejna runda, wymogi obniżają się i kolejne procenty trafiają na "swoją niszę". I jest kolejny odsiew nieudaczników, płci obojga.
              I cykl idzie tak długo, aż w końcu każda potwora znajdzie swego amatora :D
              Każdy z nas doświadcza jakiejś reakcji płci przeciwnej. Jeśli są to komplementy, zainteresowanie - dostajemy skrzydeł. Jeśli reakcja przypomina zbieranie się na wymioty - wręcz przeciwnie ;)

              To nie jest tak, że to kobieta tasuje talie i wybiera najlepsze kąski. To dotyczy jedynie najatrakcyjniejszych dziewczyn. A przecież wybitnie atrakcyjne kobiety - nie oszukujmy się - stanowią jakiś nieliczny procent populacji. W dodatku konwenans zakazuje im zaczynać zaloty, nie wypada kobiecie przekroczyć pewnego progu zainteresowania mężczyzną, przynajmniej na samym początku.
              Na drugim końcu są niezbyt atrakcyjne desperatki, które cieszą się na widok jakiejkolwiek pary gaci, zmierzających w jej stronę. To oczywiście też jakiś nieliczny odsetek, ale nie da się ukryć, że i takie są.
              Szara większość będzie próbowała negocjować i nie sprzeda tanio skóry ALE mężczyzna atrakcyjniejszy od kobiety (w jej mniemaniu) zawsze będzie miał u niej fory i w tym szczególnym przypadku to raczej on będzie tasował karty.

              Mam stuprocentową pewność, że jakieś laski kiedyś na ciebie leciały, zapewne nawet dość fanatycznie - ale nie pamiętasz tego, albo nie bierzesz pod uwagę, bo niekoniecznie ci się podobały.
              A jeśli w układance z uwodzeniem zakładasz istnienie wyłącznie tych lasek, które uważasz za atrakcyjne, to nigdy nie zrozumiesz kobiet jako płci. Klucz do zrozumienia kobiecych piękności tkwi w zachowaniu brzydul, które nie kryją się z tym co czują, są nieporadne i czytelne dla obserwatora.

              W twoim przykładzie - jeśli mam pełną talię w ręku to ładnie mi się ona tasuje i mogę ją znaczyć i przekładać do woli.

              Ale jeśli karta jest tylko jedna... to jako kobieta mogę nią zagrać lub powiedzieć "nie, tak nisko jeszcze nie upadłam".
              Te mniej ładne z reguły szybko rozumieją, że nie ma sensu zbytnio grymasić :P

              > Co do taktu, to tym się akurat nie przejmuję, nb. co za intuicja, bo byłem dziś
              > w Maku po hamburgera :).

              The dark side of the Force is a pathway to many abilities some consider to be unnatural.

              > Czy sam bym się wybrał na panie? Nie będę hipokrytą i
              > powiem wprost, nie widzę jakichś przeszkód natury zasadniczej -
              • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 01:31
                sabat-77 napisał:

                > Mam stuprocentową pewność, że jakieś laski kiedyś na ciebie leciały, zapewne na
                > wet dość fanatycznie - ale nie pamiętasz tego, albo nie bierzesz pod uwagę, bo
                > niekoniecznie ci się podobały.

                Damn, dziwnie to zabrzmiało. Jasne że leciały, ale mam na myśli takie fanatyczne zakochanie, że musiałeś się kryć przed nimi :) A nie standardowy model, że najpierw ty podrywasz a potem ona reaguje pozytywnie lub nie.
              • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 09:10
                Mężczyźni startują do najfajniejszych lasek, Kobiety o
                > czekują najfajniejszych facetów. Siłą rzeczy za pierwszymi podejściami udaje si
                > ę to rzeczywiście tylko tym najlepszym, w wypadku obu płci. Ci mniej atrakcyjni
                > dostają kosza, te mniej atrakcyjne są olewane. Przychodzi kolejna runda, wymog
                > i obniżają się i kolejne procenty trafiają na "swoją niszę". I jest kolejny ods
                > iew nieudaczników, płci obojga.


                Moje przemyślenia są z goła odmienne. Będąc młodą kobietą wybierałam facetów fajnych ( wysoki, przystojny, świetny tyłek- obowiązkowo, coś magicznego w sposobie bycia- jednym słowem atrakcyjnych fizycznie). Bzykanko i do kosza na śmieci. Teraz, będąc dojrzałą kobietą mogę stwierdzić że takie pojęcia jak atrakcyjność fizyczna, kupa kasy, fajny samochód się zdewaluowały. Zostały te mniej chodliwe: inteligencja, charakter, poczucie humoru, optymizm, wiara w siebie i tym podobne. Czy obniżyłam kryteria? Nie sądzę.
                • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 09:17
                  zawle napisała:

                  > Moje przemyślenia są z goła odmienne. Będąc młodą kobietą wybierałam facetów fa
                  > jnych ( wysoki, przystojny, świetny tyłek- obowiązkowo, coś magicznego w sposob
                  > ie bycia- jednym słowem atrakcyjnych fizycznie). Bzykanko i do kosza na śmieci.

                  No to jak odmienne ? Przecież właśnie to napisałem ?

                  > Teraz, będąc dojrzałą kobietą mogę stwierdzić że takie pojęcia jak atrakcyjnoś
                  > ć fizyczna, kupa kasy, fajny samochód się zdewaluowały. Zostały te mniej chodli
                  > we: inteligencja, charakter, poczucie humoru, optymizm, wiara w siebie i tym po
                  > dobne. Czy obniżyłam kryteria? Nie sądzę.

                  Nie zawle, ty nie obniżyłaś kryteriów. Tobie faceci są niepotrzebni. CAŁKOWICIE.
                  Chodzisz sobie po lesie i szczęśliwa karmisz jelonki, więc o jakich właściwie kryteriach mówimy ?
                  • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 09:33
                    sabat-77 napisał: > Nie zawle, ty nie obniżyłaś kryteriów. Tobie faceci są niepotrzebni. CAŁKOWICIE
                    > .
                    > Chodzisz sobie po lesie i szczęśliwa karmisz jelonki, więc o jakich właściwie k
                    > ryteriach mówimy ?


                    Coś Ty sabat. W moim lesie nie ma jelonków:) Mówiłam że są tylko liski:)

                    Co do reszty masz rację. Mnie faceci nie są POTRZEBNI. Sama siebie i dzieci utrzymuję. Umiem dokonać prawie wszystkich biedzących napraw domowych. Mieszkam na swoim, nie mam kredytów. Posiadanie ruchacza nie wyznacza mnie jako kobiety.Drewna nie muszę rąbać- mam centralne. Ludzi mam w dupie.
                    Dlatego mogę być z mężczyzną dlatego że chcę, nie dlatego że MUSZĘ.
                    • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 09:40
                      zawle napisała:

                      > Co do reszty masz rację. Mnie faceci nie są POTRZEBNI. Sama siebie i dzieci utr
                      > zymuję. Umiem dokonać prawie wszystkich biedzących napraw domowych. Mieszkam na
                      > swoim, nie mam kredytów. Posiadanie ruchacza nie wyznacza mnie jako kobiety.Dr
                      > ewna nie muszę rąbać- mam centralne. Ludzi mam w dupie.
                      > Dlatego mogę być z mężczyzną dlatego że chcę, nie dlatego że MUSZĘ.

                      A ty uważasz, że faceci z tego forum MUSZĄ mieć kobietę ? Według mnie wygląda to dokładnie tak jak piszesz. Możemy ale nie musimy, jak jeden. Chyba, że trzyma nas sytuacja ekonomiczna - ale nie wewnętrzny imperatyw.
                      • that.bitch.is.sick Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 10:03
                        sabat-77 napisał:


                        >
                        > A ty uważasz, że faceci z tego forum MUSZĄ mieć kobietę ? Według mnie wygląda t
                        > o dokładnie tak jak piszesz. Możemy ale nie musimy, jak jeden. Chyba, że trzyma
                        > nas sytuacja ekonomiczna - ale nie wewnętrzny imperatyw.

                        Rewelacje! Zawle potrafi się sama utrzymać. No brawo i potrafi sobie tyłek podetrzeć? Wreszcie może przestać się zwieszać na chłopie:)? Świetna nowina. Może Cię zaskoczę kotuś ale takie "cuda" jak samodzielne utrzymywanie się to ja wykonuję od 16 stego roku życia.Nie każdy mógł sobie w życiu pozwolić na feminizm i frazesy rozhisteryzowanej niuni. I nie słyszałam o dorosłych osobach które nie miałyby obowiązku utrzymywania się więc gratuluję samopoczucia ale raczej nie ma się czym chwalić. I konkludując w tym sensie my też tu wszyscy dorośli nie potrzebujemy sponsora więc twoje osiągnięcia życiowe średnio nam imponują.
                        • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 12:42
                          that.bitch.is.sick napisała:

                          Znowu że jest najpiękniejsza na świecie:)
                          Oczywiście poza wirtualnym pięknem jak zwykle trysnęła jadem a nie inteligencją. I tu pojawia się kwestia zasadnicza....jesteś głupia i dlatego jadowita, czy też jadowita i dlatego sprawiasz wrażenie głupiej?
                        • zyg_zyg_zyg Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 13:05
                          > gratuluję samopoczucia ale raczej nie m
                          > a się czym chwalić. I konkludując w tym sensie my też tu wszyscy dorośli nie po
                          > trzebujemy sponsora więc twoje osiągnięcia życiowe średnio nam imponują.


                          A moim zdaniem jest się czym chwalić. Z utrzymaniem siebie nie miałam nigdy żadnych problemów, ale z dwójką dzieci na mojej pensji daleko bym nie zajechała. A Zawle ma się raczej dobrze.
                          Mów więc za siebie, droga Bitch, zwłaszcza, że są tu tacy, którym sponsor całkiem by się przydał. Mogliby wtedy w końcu żyć tak jak chcą, a nie tak jak (z powodu niewystarczających zarobków) muszą ;-)
                          • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 13:18
                            Lgarstwo. Zajechany to jest finansowo alimenciarz a nie biedna mamuska. Jak sie dostaje wsparcie w swietle prawa to utrzymanie tej dwojki juz nie wyglada tak bohatersko.
                            • zyg_zyg_zyg Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 13:56
                              > Lgarstwo.
                              Ale co jest łgarstwem? Moje zdanie, że jest się czym chwalić? Moja obawa, że sama nie utrzymałabym swoich dzieci? Zdanie, że Zawle ma się raczej dobrze? Czy to, że wielokrotnie twierdziłeś, że gdyby nie kwestie finansowe, dawno byłbyś po rozwodzie? Czy coś co sobie dośpiewałeś do tego, co napisałam?

                              > Jak sie dostaje wsparcie w swietle prawa to utrzymanie tej dwojki juz nie wyglada
                              > tak bohatersko.
                              Jak się dostaje. A jak się nie dostaje? Poczytaj trochę o ściągalności alimentów w Polsce.
                              • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 15:35
                                zyg_zyg_zyg napisała:

                                > > Lgarstwo.
                                > Ale co jest łgarstwem? Moje zdanie, że jest się czym chwalić? Moja obawa, że sa
                                > ma nie utrzymałabym swoich dzieci? Zdanie, że Zawle ma się raczej dobrze? Czy t
                                > o, że wielokrotnie twierdziłeś, że gdyby nie kwestie finansowe, dawno byłbyś po
                                > rozwodzie? Czy coś co sobie dośpiewałeś do tego, co napisałam?


                                Faktycznie, źle zinterpretowałem Twój post. Wybacz, emocje.
                                • zyg_zyg_zyg Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 19.02.13, 10:26
                                  nie ma sprawy :-)
                            • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 15:08
                              sabat-77 napisał:

                              > Lgarstwo. Zajechany to jest finansowo alimenciarz a nie biedna mamuska. Jak sie
                              > dostaje wsparcie w swietle prawa to utrzymanie tej dwojki juz nie wyglada tak
                              > bohatersko.

                              Nie dostaję alimentów. A w świetle prawa to matka samotnie wychowująca dzieci mająca mój dochód nie dostaje od państwa nic. Ponadto mój były w świetle prawa nic nie płaci. W świetle prawa alimenty są nieściągalne. I nie mam zamiaru ani Ci tego tłumaczyć, ani siebie tłumaczyć. Utrzymuję swoje dzieci SAMA. I nie zamierzam robić z siebie tutaj cierpiętnicy czy matki polki.
                              • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 15:49
                                zawle napisała:

                                > Nie dostaję alimentów. A w świetle prawa to matka samotnie wychowująca dzieci m
                                > ająca mój dochód nie dostaje od państwa nic. Ponadto mój były w świetle prawa
                                > nic nie płaci. W świetle prawa alimenty są nieściągalne. I nie mam zamiaru ani
                                > Ci tego tłumaczyć, ani siebie tłumaczyć. Utrzymuję swoje dzieci SAMA. I nie zam
                                > ierzam robić z siebie tutaj cierpiętnicy czy matki polki.

                                Nie uważam, że robisz z siebie cierpiętnice czy matkę polkę. W przeciwieństwie do bitch mi twoja samodzielność w jakimś stopniu imponuje. Jednak jest otwartym pytanie na ile jest to zasługa wyłącznie Twojego zaangażowania, a na ile różnych szczęśliwych zbiegów okoliczności, które poprowadziły Cię tam gdzie doszłaś. Szczęściu trzeba pomóc, ale najpierw trzeba je mieć :)
                                Ludzie mają tendencję do przypisywania sobie siły sprawczej kiedy odnoszą sukcesy, natomiast w wypadku porażek wolą mówić o ślepym losie i prześladującym ich pechu, odpychając od siebie odpowiedzialność. Znam ten mechanizm.

                                Sam uważam, że prawda leży gdzieś po środku. W życiu mamy różne przełomowe momenty. One zdarzają się dość rzadko, ale pojawiają się. Moim zdaniem od wykorzystania potencjału tych "magic moments" zależy często przyszłość kilku- do kilkunastu przyszłych lat. Natomiast kiedy się już przegapi to okienko, to bywa że próby zmiany sytuacji przypominają walenie głową w mur. Bywa również, że człowiek, który już dojrzał psychicznie do zmiany, nie ma jeszcze na to warunków w praktyce.

                                Najlepiej widać to na przykładzie budowania kariery. Widziałem pracując w bankowości jak kariery rodziły się i padały w ciągu jednego rautu. Zupełnie jak w "Karierze Nikodema Dyzmy". Jedna wódka wypita z odpowiednim dyrektorem potrafiła uruchomić ciąg zdarzeń, który prowadził do kariery w centrum regionalnym albo w centrali. Z drugiej strony, jedno zdanie wypowiedziane nieopatrznie w obecności niewłaściwego człowieka w konsekwencji mogło prowadzić na bruk. Teoretycznie jesteśmy kowalami własnego losu... No, ale czasem teoria rozmija się z praktyką, szczególnie kiedy podstawą budowania życia zawodowego jest człowiek, a nie kompetencje. A tak jest w lwiej części przypadków w naszym kraju.
                                Koneksje > Umiejętności. Często wręcz umiejętności można wykształcić dzięki koneksjom (dostęp do aparatury, stanowisk, staży).
                                • that.bitch.is.sick Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 16:19
                                  sabat-77 napisał:
                                  >
                                  > Nie uważam, że robisz z siebie cierpiętnice czy matkę polkę. W przeciwieństwie
                                  > do bitch mi twoja samodzielność w jakimś stopniu imponuje. Jednak jest otwartym
                                  > pytanie na ile jest to zasługa wyłącznie Twojego zaangażowania, a na ile różny
                                  > ch szczęśliwych zbiegów okoliczności, które poprowadziły Cię tam gdzie doszłaś.

                                  Sabacie drogi, pozwól że się odniosę i to złośliwie jak zwykle. Jeśli IMPONUJE Ci sytuacja kiedy kobieta ponosi odpowiedzialność za swoją decyzję o potomstwie, nawet w sytuacji kiedy ojciec się wyłamał, to nie wiem co to za standardy. Skoro to ma być imponujące to co jest normą? Mama Madzi z Sosnowca? Ja rozumiem że państwo nie pomaga, ale też nie inseminuje kobiet wbrew ich woli. Gdybym chciała być to bym sobie do tej pory trzasnęła 5 dzieci i potem stała z kubeczkiem na dworcu prosząc o wsparcie. Po prostu sabat boisz się bab z forum. A co do Ciebie sabat. Gdybyś stawiał przed kobietami wyższe wymagania niż tylko takie jak rodzice przed rozkapryszonym nastolatkiem, czyli niech przestanie brać leki i chlać a niech zacznie pracować:), to może byłbyś mniej rozczarowany. To, że niektóre kobiety traktują siebie jak osoby szczególnej troski w stosunku do swoich niepowodzeń życiowych, nie oznacza, że inne kobiety nie stać na więcej niż tylko "utrzymać się".
                                  • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 16:34
                                    mi imponuje, poniewaz ja nawet tego standardu nie spelniam. Tzn nie utrzymalbym drugiego domu + alimentow.
                                    • that.bitch.is.sick Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 19.02.13, 14:23
                                      sabat-77 napisał:

                                      > mi imponuje, poniewaz ja nawet tego standardu nie spelniam. Tzn nie utrzymalbym
                                      > drugiego domu + alimentow.

                                      To rozumiem, że imponują ci faceci alimenciarze, utrzymujący drugą rodzinę(mi nie imponują tacy ludzie ale gusta są różne) ale jak to się ma do tematu dyskusji czyli pań które utrzymują siebie i dzieci?
                                      • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 19.02.13, 16:16
                                        that.bitch.is.sick napisała:

                                        > To rozumiem, że imponują ci faceci alimenciarze, utrzymujący drugą rodzinę(mi n
                                        > ie imponują tacy ludzie ale gusta są różne) ale jak to się ma do tematu dyskusj
                                        > i czyli pań które utrzymują siebie i dzieci?

                                        Najbardziej imponują mi ludzie nie dopuszczający do takiej sytuacji, że trzeba je płacić. Rodzina to szerszy problem niż seks jednego facecika albo niedojebanej niuni.
                                        • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 19.02.13, 20:16
                                          sabat-77 napisał: > Najbardziej imponują mi ludzie nie dopuszczający do takiej sytuacji, że trzeba
                                          > je płacić. Rodzina to szerszy problem niż seks jednego facecika albo niedojeban
                                          > ej niuni.

                                          Czyli kto Ci imponuje? Facet nie posiadający dzieci czy uchylający się od płacenia ojciec?
                                          Co do reszty Twojej wypowiedzi. Ponieważ rozmowa była pomiędzy Tobą a mną, wnoszę że tym facecikiem jesteś TY, a niedojebaną niunią JA. To chyba powinno być na odwrót. Niedojebany facecik i niunia. Bo to Ty czujesz braki w tym zakresie? I niemożności.
                                          • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 19.02.13, 20:38
                                            zawle napisała:

                                            > Czyli kto Ci imponuje? Facet nie posiadający dzieci czy uchylający się od płace
                                            > nia ojciec?

                                            Ja nie wiem jaką ty masz wizję świata, ale mój jest pełen odpowiedzialnych mężczyzn, ojców i mężów, a umykające przed alimentami ćwoki i samotni kawalerowie to raczej margines niż normalność. Większość ludzi wokół mnie stara się stworzyć i utrzymać normalne rodziny. Nie zawsze im wychodzi, ale próbują.

                                            > Co do reszty Twojej wypowiedzi. Ponieważ rozmowa była pomiędzy Tobą a mną, wnos
                                            > zę że tym facecikiem jesteś TY, a niedojebaną niunią JA. To chyba powinno być n
                                            > a odwrót. Niedojebany facecik i niunia. Bo to Ty czujesz braki w tym zakresie?
                                            > I niemożności.

                                            Masz jakąś obsesję na swoim punkcie zawle. Zwisa mi i powiewa twój przypadek, nawet na tyle by nie musieć się odgrywać obelgami. Mówiłem ogólnie, na rozwiązanie na zasadzie interes własny przeciwko interesowi rodziny.
                                            • hello-kitty2 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 19.02.13, 21:50
                                              sabat-77 napisał:

                                              > Ja nie wiem jaką ty masz wizję świata, ale mój jest pełen odpowiedzialnych mężc
                                              > zyzn, ojców i mężów, a umykające przed alimentami ćwoki i samotni kawalerowie t
                                              > o raczej margines niż normalność. Większość ludzi wokół mnie stara się stworzyć
                                              > i utrzymać normalne rodziny. Nie zawsze im wychodzi, ale próbują.

                                              Uuuu zepchnales na magines i w nienormalnosc Yorica i poniekad tez Kutuzowa, bo nie prze do zalozenia 'normalnej' rodziny. Az sie boje pomyslec co robisz w swoich myslach z gejami? :)

                                              btw ostatnio w pociagu w siadlo 4, jakie tam panowalo napiecie, to byli najprzystojniejsi faceci jakich ostatnio widzialam (wszyscy czterej!), nie moglam oderwac wzroku, o stylu, ciuchach i akcesoriach nie wspominajac, wlosy i do czego zmierzam: ZNAK rozpoznawczy dla tropicieli gejow (pseudo hetero): obcisle spodnie, obcisle nogawki!
                                              • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 19.02.13, 22:03
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > Uuuu zepchnales na magines i w nienormalnosc Yorica i poniekad tez Kutuzowa, bo
                                                > nie prze do zalozenia 'normalnej' rodziny. Az sie boje pomyslec co robisz w sw
                                                > oich myslach z gejami? :)

                                                pl.wiktionary.org/wiki/normalny
                                                Normalny -> w tym znaczeniu = typowy, najczęściej spotykany.
                                                Przykro mi, ale w środowiskach, w których się obracam większość ludzi prze do założenia rodziny, stąd mogę mówić o tym, że w moim świecie jest to normalne (najczęściej spotykane).
                                                Co do gejów, generalnie nie mam nic przeciwko nim z racji orientacji seksualnej, podobnie jak nie przeszkadza mi sam fakt, że ktoś jest heteroseksualny.

                                                > btw ostatnio w pociagu w siadlo 4, jakie tam panowalo napiecie, to byli najprzy
                                                > stojniejsi faceci jakich ostatnio widzialam (wszyscy czterej!), nie moglam oder
                                                > wac wzroku, o stylu, ciuchach i akcesoriach nie wspominajac, wlosy i do czego z
                                                > mierzam: ZNAK rozpoznawczy dla tropicieli gejow (pseudo hetero): obcisle spodn
                                                > ie, obcisle nogawki!

                                                hmmm... Achtung, bejbe, robisz bach i skok w bok. Faktycznie, strasznie irytujące :p
                                                Joke :D

                                                W Polszy to się średnio sprawdza. Jednego geja znałem, to był jak laleczka. Jeszcze sobie włosy długie zapuścił i loczki zrobił :D
                                                A dwóch innych - żenada.
                                                • hello-kitty2 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 20.02.13, 15:30
                                                  sabat-77 napisał:

                                                  > hmmm... Achtung, bejbe, robisz bach i skok w bok. Faktycznie, strasznie irytują
                                                  > ce :p
                                                  > Joke :D

                                                  No chwileczke, przeciez napisalam ''btw'' = 'by the way' co wskazalo ze zalaczam offtop

                                                  > Normalny -> w tym znaczeniu = typowy, najczęściej spotykany.
                                                  > Przykro mi, ale w środowiskach, w których się obracam większość ludzi prze do z
                                                  > ałożenia rodziny, stąd mogę mówić o tym, że w moim świecie jest to normalne (na
                                                  > jczęściej spotykane).
                                                  > Co do gejów, generalnie nie mam nic przeciwko nim z racji orientacji seksualnej
                                                  > , podobnie jak nie przeszkadza mi sam fakt, że ktoś jest heteroseksualny.
                                                  (...)
                                                  > W Polszy to się średnio sprawdza. Jednego geja znałem, to był jak laleczka. Jes
                                                  > zcze sobie włosy długie zapuścił i loczki zrobił :D
                                                  > A dwóch innych - żenada.

                                                  A ja mysle, ze jestes hipokryta. Oficjalnie formulujesz zgrabne, politycznie poprawne tezy o rownosci, a przy nadarzajacej sie okazji jednak wywyzszasz sie nad tymi 'nienormalnymi' czyli de facto nie traktujesz ich rowno. Mowisz ze Ci przykro, a tak naprawde wcale nie jest Ci przykro. Gladkie, plastikowe gadki.
                                                  • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 20.02.13, 15:54
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A ja mysle, ze jestes hipokryta. Oficjalnie formulujesz zgrabne, politycznie po
                                                    > prawne tezy o rownosci, a przy nadarzajacej sie okazji jednak wywyzszasz sie na
                                                    > d tymi 'nienormalnymi' czyli de facto nie traktujesz ich rowno. Mowisz ze Ci pr
                                                    > zykro, a tak naprawde wcale nie jest Ci przykro. Gladkie, plastikowe gadki.

                                                    Nie przypisuj mi takich bzdur. Ja nie wywyższam się nad nienormalnymi, ja jestem nienormalny :)
                                                    Przecież gdybym się rozwiódł sam byłbym singlem. Gdybym był gejem, nie wstydziłbym się tego. Niestety dla siebie jestem tylko w niewielkim stopniu biseksualny, bo pewnie jako gej ułożyłbym sobie życie lepiej niż teraz. Prostytutki też mi nie przeszkadzają, męczyła by mnie jedynie kwestia płacenia za seks. Nie dlatego że jestem skąpy (bo jestem tylko biedny, nie skąpy), ale dlatego że taka relacja jest poniżająca, imho dla obu stron. Nawet nie tak bardzo, gdybym wiedział że się chociaż trochę podobam, a nie że płacę jak za kilo cukru.
                                                    Zawsze coś sobie dośpiewasz kitty :/

                                                    No nie mogę.
                                                    Ludziom nie da się sprostać w wypowiedziach :)
                                                    Kiedy mówisz wszystko szczerze, powiedzą ci, że jojczysz i zabiegasz o ich uwagę. Kiedy kłamiesz - dorobią mordę, że się wywyższasz i pewnie masz w tym jakiś biznes. Kiedy milczysz, zarzucą niedojrzałość i niekomunikatywność :D
                                            • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 19.02.13, 22:05
                                              sabat-77 napisał: > Ja nie wiem jaką ty masz wizję świata, ale mój jest pełen odpowiedzialnych mężc
                                              > zyzn, ojców i mężów, a umykające przed alimentami ćwoki i samotni kawalerowie t
                                              > o raczej margines niż normalność.

                                              Wizja to nie to samo co real...jednak chyba mogę stwierdzić że mój świat jest podobny do Twojego .Mamy podobne wykształcenie, obydwoje mieszkamy w niezbyt dużym mieście, w Polsce. Odpowiedzialni mężczyźni też w nim bywają. Niewielu. To dla mnie są mężczyźni którzy są w szczęśliwych związkach lub nadal są ojcami, pomimo że nie są z matkami swoich dzieci. Ale jak to mówi moja sąsiadka...gdzie jest idealnie?;)

                                              > Masz jakąś obsesję na swoim punkcie zawle. Zwisa mi i powiewa twój przypadek, n
                                              > awet na tyle by nie musieć się odgrywać obelgami.


                                              A ja myślę że zachowujesz się jak dziewczę co się upiło, dało dupy a następnego dnia gada że facet ją zgwałcił. Prowokujesz.

                                              Mówiłem ogólnie, na rozwiązan
                                              > ie na zasadzie interes własny przeciwko interesowi rodziny.

                                              Nie znam ani Ciebie ani Twojej rodziny więc nie będę oceniać co jest w niej ważniejsze. O ile chodzi tylko o brak seksu, ale jesteś w niej szczęśliwy, to rzeczywiście nie warto nic zmieniać.
                                              • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 19.02.13, 22:11
                                                zawle napisała:

                                                > Nie znam ani Ciebie ani Twojej rodziny więc nie będę oceniać co jest w niej waż
                                                > niejsze. O ile chodzi tylko o brak seksu, ale jesteś w niej szczęśliwy, to rzec
                                                > zywiście nie warto nic zmieniać.

                                                No więc sama widzisz :)
                                • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 22:43
                                  sabat-77 napisał: Jednak jest otwartym
                                  > pytanie na ile jest to zasługa wyłącznie Twojego zaangażowania, a na ile różny
                                  > ch szczęśliwych zbiegów okoliczności, które poprowadziły Cię tam gdzie doszłaś.
                                  > Szczęściu trzeba pomóc, ale najpierw trzeba je mieć :)


                                  Ależ oczywiście zbiegów okoliczności.
                                  Czasami warto byłoby się zastanowić, kim może być osoba siedząca po drugiej stronie monitora. Warto byłoby założyć że nasze wyobrażenia o niej mogą być tak bardzo nierealne, że swoimi etykietkami robimy z siebie ignoranta/ignorantkę.
                                  • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 22:50
                                    Alez oczywiscie, w dodatku to dziala w obie strony relacji monitor - monitor :) dlatego pytanie pozostalo otwartym, a ty jak chcesz mozesz je troche domknac.
                                    Psychologowie maja z natury tendencje do unikaniia pojecia losu, pecha, przypadku, jako ze tymii kategoriami najczesciej odbieraja sobie sprawczosc frustraci, na wlasne zyczeniie.
                                    Ja na szczescie nie jestem psychologiem i moge pozwolic sobie na pelna przekonania konstatacje, ze swiatem bez watpienia rzadzi przypadek :)
                                    • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 23:12
                                      Nie będę domykać żadnego pytania. Nie zamierzam prześcigać się ani z Tobą, ani z Bitch kto miał ciężej, kto ile osiągnął, kto dokonał właściwych wyborów, kto miał większe szczęście. To nie to forum. Ja oczywiście zgadzam się z Tobą że świat czasami sprawia wrażenie że rządzi nim przypadek, czasami zaś że czyimś życiem fatum. I być może obie opcje są poprawne. I co z tego? Dla mnie liczy się to czy dam radę wstać po raz tysięczny z kolan.
                                      Poza tym kwestie finansowe dla każdego co innego znaczą. Ty piszesz że nie stać Cię na odejście. Ale z całą pewnością są tysiące ludzi odchodzących, a będących w gorszej sytuacji finansowej. Więc nie o tą kasę chodzi. Może masz wyższe standardy "normalnego życia", może kochasz swoją żonę i to jest prawdziwy powód zostania, może nie wyobrażasz sobie niewidzenia dzieci każdego ranka, może boisz się nowego? A może istnieje tysiąc innych powodów dla których zostałeś? To bardzo ważne żeby wiedzieć czemu się robi coś na prawdę. Wszystko przestawia się jak w kalejdoskopie. czasami tak bardzo że zaczynasz cieszyć się z tego co masz. Ja się cieszę. Nie mam faceta, ale mimo tego jestem szczęśliwa. Wielu rzeczy nie mam, ale to nie zatruwa mi życia. Po prostu jest fajnie
                      • zawle Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 12:51
                        sabat-77 napisał: > A ty uważasz, że faceci z tego forum MUSZĄ mieć kobietę ? Według mnie wygląda t
                        > o dokładnie tak jak piszesz. Możemy ale nie musimy, jak jeden. Chyba, że trzyma
                        > nas sytuacja ekonomiczna - ale nie wewnętrzny imperatyw.

                        Potrzeba to nie mus. Drobna różnica która zmienia sens. Mój wewnętrzny imperatyw mówi że przydałby mi się jakiś fajny facet. Imperatywy zewnętrzne mnie nie ograniczają. Dlatego mogę sobie pozwolić na pewne luksusy...np...niebycia w związku z kimś kto mi nie odpowiada. Ty sabat naprawdę nie wiesz o co mi chodzi, ty zgrywasz się?
              • hello-kitty2 Re: Ciekawe co na to Tygrys? :) 18.02.13, 09:12
                sabat-77 napisał:

                A jeśli w układance z uwodzeniem zakładasz istnienie wyłącznie tych lasek, któr
                > e uważasz za atrakcyjne, to nigdy nie zrozumiesz kobiet jako płci. Klucz do zro
                > zumienia kobiecych piękności tkwi w zachowaniu brzydul, które nie kryją się z t
                > ym co czują, są nieporadne i czytelne dla obserwatora.

                Ciekawe co na to Tygrys? :)

                > Ale jeśli karta jest tylko jedna... to jako kobieta mogę nią zagrać lub powiedz
                > ieć "nie, tak nisko jeszcze nie upadłam".
                > Te mniej ładne z reguły szybko rozumieją, że nie ma sensu zbytnio grymasić :P

                Co ty sie tak fiksujesz na te urodzie? W dzisiejszych czasach kazda kobieta ma szanse byc ladna, a kazdy mezczyzna interesujacy. Inna sprawa: na cholere pieknej kobiecie bardzo atrakcyjny mezczyzna, zeby cale zycie musiala odganiac inne suki od budy? A daj spokoj.
                • sabat-77 Re: Ciekawe co na to Tygrys? :) 18.02.13, 09:23
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Co ty sie tak fiksujesz na te urodzie?

                  Dlatego, że jest to najważniejszy wyznacznik atrakcyjności kobiety. To zmienia całość układu, bo atrakcyjna kobieta, to pewna siebie kobieta, zakładająca o wiele wyższe wymagania wobec partnera. W przypadku mężczyzn uroda nie jest aż tak istotna, dlatego mówiłem o atrakcyjności. Z pięknymi kobietami żenią się ATRAKCYJNI mężczyźni, czyli uroda nie jest warunkiem absolutnie koniecznym, jeśli pozostałe czynniki podnoszące jego atrakcyjność są na wybitnie wysokim poziomie.

                  > W dzisiejszych czasach kazda kobieta ma
                  > szanse byc ladna, a kazdy mezczyzna interesujacy.

                  Chyba sama w to nie wierzysz ? Są ograniczenia biologiczne takie jak wzrost, cera, wygląd twarzy (w większości wypadków niewiele da się tu zrobić bez interwencji chirurgicznej) i masę czynników dyktowanych przez geny. Już to tłumaczyłem - da się zbliżyć do swojego własnego optimum wyznaczanego przez geny. Ktoś o wybitnym genotypie a zaniedbany może być podobnie atrakcyjny jak brzydal, który zafiksował się na osiągnięciu sukcesu w dbaniu o siebie.
                  • hello-kitty2 Re: Ciekawe co na to Tygrys? :) 18.02.13, 09:37
                    sabat-77 napisał:

                    > Dlatego, że jest to najważniejszy wyznacznik atrakcyjności kobiety. To zmienia
                    > całość układu, bo atrakcyjna kobieta, to pewna siebie kobieta, zakładająca o wi
                    > ele wyższe wymagania wobec partnera. W przypadku mężczyzn uroda nie jest aż tak
                    > istotna, dlatego mówiłem o atrakcyjności. Z pięknymi kobietami żenią się ATRAK
                    > CYJNI mężczyźni, czyli uroda nie jest warunkiem absolutnie koniecznym, jeśli po
                    > zostałe czynniki podnoszące jego atrakcyjność są na wybitnie wysokim poziomie.
                    >
                    > > W dzisiejszych czasach kazda kobieta ma
                    > > szanse byc ladna, a kazdy mezczyzna interesujacy.
                    >
                    > Chyba sama w to nie wierzysz ? Są ograniczenia biologiczne takie jak wzrost, ce
                    > ra, wygląd twarzy (w większości wypadków niewiele da się tu zrobić bez interwen
                    > cji chirurgicznej) i masę czynników dyktowanych przez geny. Już to tłumaczyłem
                    > - da się zbliżyć do swojego własnego optimum wyznaczanego przez geny. Ktoś o wy
                    > bitnym genotypie a zaniedbany może być podobnie atrakcyjny jak brzydal, który z
                    > afiksował się na osiągnięciu sukcesu w dbaniu o siebie.

                    I tak uwazam, ze sie za bardzo fiksujesz. Malo tego to glupie i powierzchowne. Przeciez uroda przemija, bo sie starzejemy. Moja matka byla najpiekniejsza kobieta jaka znam, a teraz wyglada jak czarownica (szczerze :) fakt ze doszlo zaniedbanie) wiec gdziez bym mogla glosic wyzszosc urody kobiet nad innymi walorami. Chyba bylabym idiota. Malo tego, mimo swojej urody miala skopane zycie. W miedzyczasie obserwowalam bardzo udane, dlugoletnie malzenstwo, malo urodziwej kobiety (wg twoich kryteriow brzyduli ale bardzo zadbanej) z bardzo przystojnym mezczyzna. No nijak to co piszesz ma sie do moich obserwacji powodzenia i szczescia w zyciu. To sa jakies teorie, ktore z praktyka maja sie niejak.
                    • sabat-77 Re: Ciekawe co na to Tygrys? :) 18.02.13, 09:50
                      hello-kitty2 napisała:

                      > W mied
                      > zyczasie obserwowalam bardzo udane, dlugoletnie malzenstwo, malo urodziwej kobi
                      > ety (wg twoich kryteriow brzyduli ale bardzo zadbanej) z bardzo przystojnym mez
                      > czyzna. No nijak to co piszesz ma sie do moich obserwacji powodzenia i szczesci
                      > a w zyciu. To sa jakies teorie, ktore z praktyka maja sie niejak.

                      Primo - skąd wiesz jakie ja mam kryteria oceny urody kobiecej ? Zadbana brzydula ? WTF.

                      Nie uważam urody za jedyny czynnik. Zakładam - obserwowałaś małżeństwo mało urodziwej kobiety z bardzo przystojnym mężczyzną. Okej. Prosta sprawa - on oprócz bycia przystojnym miał widać mało do zaoferowania (wygląd faceta jako czynnik mający powiedzmy 20-30% wpływu na całość atrakcyjności jest według mnie trafną oceną), ona oprócz urody dorzuciła coś jeszcze. Wyrównało się.
                      Natomiast kwestia odwrotna - zdarzyło się ? Piękna kobieta z niezbyt przystojnym, niezbyt inteligentnym i mało zasobnym facetem ??

                      Attraction Isn't A Choice. Zwracam uwagę na atrakcyjność, bo ona jest podstawą podstaw. Według mnie bezdyskusyjną. Mogą się ciut zmieniać kryteria, według których w danej sytuacji życiowej tą atrakcyjność oceniamy. Jednak można według mnie wyróżnić ludzi mniej i bardziej atrakcyjnych, bo pewne cechy będą poszukiwane powszechnie a inne rzadko.
                      Niski i ubogi mężczyzna oraz bardzo gruba i śmierdząca kobieta rzadko będą odczytywani jako atrakcyjni. Ich przeciwieństwa - często.
                      • tygrys-bez-rys Yayco 18.02.13, 10:24
                        Szabas jak to szabas, uwiklal z dzbel i paciorkow variacje na temat histeri. Ja mam wizje szabasa z fajka przy szklance rumu moczaczacego kończyny w wodzie z solą i nucacego oj dana dana.
                    • sabat-77 Re: Ciekawe co na to Tygrys? :) 18.02.13, 10:35
                      poza tym ja nie mowie o urodzie kobiet by stawiac im warunki. Staram sie zrozumiec czego oczekuje od faceta przecietna niunia, i prawde mowiac odrobine mnie to przytlacza :p
                      • gomory Re: Ciekawe co na to Tygrys? :) 18.02.13, 10:46
                        Niunia tez moze poczuc sie przytloczona oczekiwaniami najzwyklejszego przecietniaka ;).
                        • sabat-77 przytloczenie 18.02.13, 10:53
                          gomory napisał:

                          > Niunia tez moze poczuc sie przytloczona oczekiwaniami najzwyklejszego przecietn
                          > iaka ;).

                          no tak, ten przerazajacy i przytlaczajacy seks w dojmujacej czestotliwosci raz na tydzien. Bariera nie do przejscia.
                        • sukienkawkratke Re: Ciekawe co na to Tygrys? :) 18.02.13, 11:57
                          To prawda, czasem ktoś mówi, że podobam mu się taka jaka jestem a w praniu otrzymuję karteczkę w której sukcesywnie mnie udoskonala. Czyli pytanie typu - jakie masz argumenty by tego nie zrobić, a że nie mam żadnych dopasowuję z wolna do wizji. Niestety wszystko ma swoje granice więc po jakimś czasie burzysz to co mozolnie budowałaś. A światełko w tunelu wyznacza wciąż tę samą droge celebrowania celibatu.
                          • hello-kitty2 Re: Ciekawe co na to Tygrys? :) 18.02.13, 14:10
                            sukienkawkratke napisała:

                            > To prawda, czasem ktoś mówi, że podobam mu się taka jaka jestem a w praniu otrz
                            > ymuję karteczkę w której sukcesywnie mnie udoskonala.

                            Tez tak mialam, dostalam nawet na pismie w formie 10 punktow. Dawno temu wiec nie pamietam co tam bylo, oprocz punktu 1. = schudnij 10 kg, hehe juz sie rozpedzilam.

                            Wiec Sabat co chce przecietna niunia, przez odwrotnosc: pkt 1 niunia nie chce schudnac 10 kg :)
                            • sabat-77 Re: Ciekawe co na to Tygrys? :) 18.02.13, 15:57
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Wiec Sabat co chce przecietna niunia, przez odwrotnosc: pkt 1 niunia nie chce s
                              > chudnac 10 kg :)

                              Weź, w życiu nie byłbym na tyle bezczelny, żeby jeszcze dyktować jakiejkolwiek kobiecie warunki. Przecież to absurd. To jakby Polska wysłała dzisiaj Stanom Zjednoczonym ultimatum z groźbą rozpoczęcia wojny :) Posikaliby się ze śmiechu.
                              • gomory Re: Ciekawe co na to Tygrys? :) 18.02.13, 16:11
                                > To jakby Polska wysłała dzisiaj Stanom Zjednoczonym ultimatum z groźbą rozpoczęcia wojny :) Posikaliby się ze śmiechu.

                                Nie zapominaj, ze za nami potega NATO stoi :P
                            • gomory Re: Ciekawe co na to Tygrys? :) 18.02.13, 16:09
                              Hmm... na ciekawa rzecz sukienka zwrocila uwage.
                              Jak ktos mowi, ze jestes skonczona doskonaloscia to znak, ze to duren slepo zabujany, po tym wyznaniu poprosi Cie o nerke, cos sprytnie przemilcza albo jest Twoja Mama. Bo calkowitej i bezwarunkowej milosci mozna tylko od Mamy oczekiwac.
                              Nie no ale az taki 10 punktowiec to tez przeginka. Jesli w ktoryms bylo cos o polykaniu, to moze nawet zaczne miec podejrzenia ;).
                              Btw zdarzylo Ci sie kochac z kims kto nie byl freakiem?
                              • hello-kitty2 Re: Ciekawe co na to Tygrys? :) 18.02.13, 17:48
                                gomory napisał:

                                Bo calkowitej i bezwarunkowej milosci mozna tylko od Mamy oczekiwac.
                                > Nie no ale az taki 10 punktowiec to tez przeginka. Jesli w ktoryms bylo cos o p
                                > olykaniu, to moze nawet zaczne miec podejrzenia ;).
                                > Btw zdarzylo Ci sie kochac z kims kto nie byl freakiem?

                                hehe seks z tym panem byl akurat super (zanim sie nie zafiksowal na 2 aktywnosciach ;) wiec punktow o polykaniu na bank nie bylo. Chcial mnie nagiac pod swoja eks dziewczyne, ktora zreszta ktoregos dnia wprowadzil do nas w 9 miesiacu ciazy po tym jak ja ojciec jej dziecka wyrzucil z domu i stala sie bezdomna (wazyla wtedy ok 60 kg przy 175 cm?, jakos tak, wiec widac skad 10 kg miescilo sie na pierwszym punkcie :).

                                Lubie freakow, co poradze? :D
              • yoric Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 11:30
                > sabat-77 napisał:

                Aleś strzelił elaborat... Obie płci szukają i obie konkurują, jasne. Facetów i babek jest po 50%, więc konkurują mniej więcej tak samo intensywnie. Tyle, że - oczywista oczywistość - poszukują innych rzeczy. I jeśli chodzi o seks, to kobiety są dystrybutorkami, i możesz sobie pisać na dwie strony, że się nie zgadzasz, ale potem wystarczy zrobić jakąś taką prostą rzecz typu porównać liczbę facetów i kobiet prostytutek, albo facetów i kobiet na seks-czacie, żeby zobaczyć, jak to się rozkłada w przyrodzie. Albo zerknąć w przytłaczające wyniki badań typu słynne 'would you like to go to bed with me'. Z wyjątkiem jakichś naprawdę ciężkich przypadków, powiedzmy paru procent, kobieta jak zechce to znajdzie gościa tylko na seks w ciągu paru minut. Faceci odwrotnie, są tacy, co mają laski na pstyknięcie palcem (kiedyś nie wierzyłem, ale teraz znam osobiście), ale to poniżej 1% populacji.
                Także mogą sobie na mnie lecieć wszystkie okoliczne brzydule i kilka fajnych lasek, ale nic z tego nie wyniknie, póki jest między nami fundamentalna rozbieżność, co z tego lecenia ma wyniknąć...
                • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 12:41
                  yoric, z tego co napisales mozna wywnioskowac, ze najskuteczniejszy sposob uwodzenia to pozorowanie zainteresowania zwiazkiem na dlugo. Zdajesz sobie z tego sprawe, prawda ?
                  • yoric Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 14:50
                    Zależy. Na początek to wybitnie zła strategia, bo kobieta grając na dłuższy związek będzie cwaniakować i właśnie odwlekać pójście do łóżka. To niestety dobrze znany i dobrze opisany mechanizm :). Trzeba jasno postawić sprawę, że albo sam seks, albo w ogóle nic. Sprawy się komplikują, kiedy znajomość się przedłuża, a kobiecie zaczyna ten stan przeszkadzać - ma nadzieję, że może jednak sprawy przekształcą się w związek. Tu zaczyna się cienista sfera, w której pozorowanie zainteresowania związkiem dłuższym może być skuteczne...
                    • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 15:54
                      yoric napisał:

                      > Zależy. Na początek to wybitnie zła strategia, bo kobieta grając na dłuższy zwi
                      > ązek będzie cwaniakować i właśnie odwlekać pójście do łóżka. To niestety dobrze
                      > znany i dobrze opisany mechanizm :). Trzeba jasno postawić sprawę, że albo sam
                      > seks, albo w ogóle nic.

                      Yoric, ja się poddaje. Moja logika tego nie łapie, bracie. Najpierw mówisz, że kobiet zainteresowanych głównie seksem jest jakiś nikły procent, a potem twierdzisz, że należy jasno postawić sprawę, że albo seks albo w ogóle nic. Czy to nie jest sprzeczne z logiką i przeciwskuteczne ? To komu stawiać tą sprawę jasno, skoro zainteresowanych ze świecą szukać ? Nie rozumiem, zupełnie.
                      • hello-kitty2 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 17:55
                        sabat-77 napisał:

                        > Yoric, ja się poddaje. Moja logika tego nie łapie, bracie. Najpierw mówisz, że
                        > kobiet zainteresowanych głównie seksem jest jakiś nikły procent, a potem twierd
                        > zisz, że należy jasno postawić sprawę, że albo seks albo w ogóle nic. Czy to ni
                        > e jest sprzeczne z logiką i przeciwskuteczne ? To komu stawiać tą sprawę jasno,
                        > skoro zainteresowanych ze świecą szukać ? Nie rozumiem, zupełnie.

                        Sabat postaw nam, odpal swiece i postaw nam sprawe jasno :)
                        • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 18:42
                          co mam postawic ?
                      • yoric Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 22:20
                        Bo to inaczej leci.

                        Rozumiem, że nie kwestionujesz różnicy między płciami co do 'pozycji krótkiej', bo podobno czytałeś Bussa ;), a zresztą do tego i Buss nie potrzebny, bo to widzi każdy, kto ma oczy potrafiące patrzeć i połączone z pracującym mózgiem.
                        Stąd wynika, że nie zgadza Ci się ten drugi punkt, czyli ultimatum.
                        No tu sprawa jest prosta. Laska często jest chętna na 'pełen pakiet', tj. seks i związek. Jak powszechnie wiadomo, opłaca jej się trochę przytrzymać samca, raz żeby sprawdzić intencje, dwa żeby go przywiązać, zaangażować.
                        Jeśli na tym etapie postawisz sprawę jasno i powiesz 'nic z tego, albo sam seks, albo w ogóle nic, kotku', to owszem, jakaś część podziękuje za współpracę, ale spora część zostanie (w proporacjach najbardziej zależnych pewnie od atrakcyjności faceta) i przyjmie ten układ. Nie wykluczam, że może podświadomie liczą, że może za łóżkiem pójdzie i związek (bo tak czasem bywa), niemniej to już jest ich własne ryzyko.
                        • jesod Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 22:59
                          yoric napisał:
                          > Laska często jest chętna na 'pełen pakiet', tj. seks
                          > i związek. Jak powszechnie wiadomo, opłaca jej się trochę przytrzymać samca, raz
                          > żeby sprawdzić intencje, dwa żeby go przywiązać, zaangażować.

                          Nie wiem, czy to wszystko, co dzieje się między kobietą a mężczyzną da się tylko ująć w kategorii tego, co się opłaca. :)
                          Ale... z przytoczonego opisu ujarzmiania samca wynika, że jemu to nic poza seksem się nie opłaca. Same straty. Małego tego, że go taka, jedna z drugą (laska) przywiąże, to jeszcze będzie musiał się zaangażować i w trakcie tej obróbki zostanie wyposażony w intencje, których tak naprawdę w nim nie ma za grosz.
                          Takie fajne stworzenia prosto z Marsa tłamszone i ograniczane przez stworzenia z Wenus. Miejsce akcji Ziemia. ;)
                          • sabat-77 Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 23:11
                            jesod napisała:

                            > yoric napisał:
                            > Ale... z przytoczonego opisu ujarzmiania samca wynika, że jemu to nic poza sek
                            > sem się nie opłaca. Same straty.

                            E, nie. Yoric zapomnial dodac, ze na ten pakiet seks + zwiazek jest chetnych tez wielu facetow :)
                            Bez tego troche ciezko byloby sie mnozyc i odchowac zdrowe potomstwo, stad prosta selekcja negatywna typow co tylko chcieli sie mnozyc a nie przynosili skor, miesa i paciorkow :) mniej ich potomkow przezywalo.
                            • jesod Skoro Yoric zapomniał 18.02.13, 23:42
                              sabat-77 napisał:
                              > E, nie. Yoric zapomnial dodac, ze na ten pakiet seks + zwiazek jest chetnych te
                              > z wielu facetow :)

                              Skoro Yoric zapomniał, a Ty twierdzisz, że jednak wielu facetów jest chętnych na zupełnie inny układ to oznacza, że im też zależy na czymś więcej. Czasem sobie jednak do końca nie zadają sprawy tak naprawdę na czym, dokąd nie dostaną między oczy albo nie przejdą terapii wstrząsowej ponieważ ich męska duma nie pozwala im często, by sobie to sami, bezboleśnie uświadomili.

                              Samiec to brzmi dumnie, a samica tylko zachwyca - taka jej rola, lecz w tym zachwycie sami często się gubicie, bo.... nagle bez seksu (lub może w jego nadziei lub nadziei posiadania samicy -takie tam polowanie jedno z wielu) potraficie oddawać wszystko co macie. Tylko w zamian za seks? Tylko w zamian za samicę, których jest wiele do wyboru - więc nie warto tyle tracić dla tej jednej? To przecież naprawdę się nie opłaca.
                              Tak jak strata wolności, którą można tak lekko i ufnie oddać kobiecie przypadkowo spotkanej w podróży pociągiem zanim się z niego wysiądzie.
                              Co jest z tym marsjańskim myśleniem? Zmierza do samozagłady? :)
                              • yoric Re: Skoro Yoric zapomniał 19.02.13, 02:03
                                Yyy... Jesod, nie do końca wiem o co chodzi, ale z tonu listu wnoszę, że w czymś tam się ze mną nie zgadzasz?
                              • zawle Re: Skoro Yoric zapomniał 19.02.13, 10:07
                                jesod napisała: nagle bez seksu (lub może w jego nadziei
                                > lub nadziei posiadania samicy -takie tam polowanie jedno z wielu) potraficie o
                                > ddawać wszystko co macie. Tylko w zamian za seks? Tylko w zamian za samicę, któ
                                > rych jest wiele do wyboru - więc nie warto tyle tracić dla tej jednej? To przec
                                > ież naprawdę się nie opłaca.


                                Psychologia społeczna mówi co innego:) To chwyty marketingowe. Niedostępność= rzadkość, cenność. Chcąc zdobyć tej jeden, jedyny egzemplarz inwestuje się swój czas, pieniądz, emocje. I tu "egzemplarz" musi wykazać się odrobiną sprytu, a tego ewolucja nauczyła i sprawiać wrażenie że już się stoi u raju bram i że wystarczy jeden krok. I jak się już tyle zainwestowało, to przed końcem wycofać się nie opłaca. Bo jak na działce człowiek zbudował dom, stworzył rodzinę i zainwestował swoje życie to chuj że zalewowa.
                              • gomory Re: Skoro Yoric zapomniał 19.02.13, 11:45
                                > Co jest z tym marsjańskim myśleniem? Zmierza do samozagłady? :)

                                Jak cała nasza planeta od dnia jej powstania.
                                Ten teren jest trudny do eksploracji. Ludzie (bo nie tylko mężczyźni) coś oceniają, składają deklaracje, opowiadają o swoich gustach. Naprawdę wiekszość to osoby światłe, poukładane, twardo stąpające po ziemi, wiedzące czego chcą i respektujące własne zasady.
                                Tyle tylko, że to tak pięknie wygląda dopóki nie przyjrzeć się temu bliżej.
                                Wtedy wychodzą różne kwiatki. Ktoś opowiada, że lubi seks - ale całe życie niewiele go się nauprawiał. I tak mamy rzeszę wiernych-niewiernych, brzydzących się domem domatorów, miłośników cycatek z żonami o małych piersiach i miłośniczek muskularnych blondynów zawsze związanych z chudymi brunetami.
                                Samiec może puszyć piórka, opowiadać, że no wiadoooomo w grę wchodzi tylko ostra superlala do pukanka w rozmiatych pozycjach, bo konkretny seks to podstawa. A będzie na czworakach pełzał za bylejaką, która przerwie jego męczenie bułgara przy pornosite'ach.
                                Każdy facet chciałby mieć kobietę która mu się podoba, rozumie go i akceptuje. Nawet zdobywca coraz to kolejnych ;).
                                No i kazdy facet ma wdrukowane podskórnie zainteresowanie nie tylko jedną kobietą. A to już rzecz indywidualna pełne spektrum - od niemożności dochowania wierności, aż po niemożność odbycia stosunku seksualnego z żadną ;).
                                Daje to pokaźną liczbę możiwych zachowań, tym bardziej, że to bywa zmienne wraz z upływem czasu. Niejednoznaczny ten ród męski bywa.
                                • yoric Re: Skoro Yoric zapomniał 19.02.13, 13:07
                                  Zmienność, różnorodność, ale nie przypadkowość. Człowiek to jednak przewidywalne bydlę. Każdy chciałby być monopolistą, ale fakty są takie, że musi funkcjonować w warunkach 'wzmożonej konkurencji'. Mogę czegoś tam chcieć, ale niestety tego samego pragnie oprócz mnie jeszcze połowa populacji, z którą muszę o te zasoby konkurować. Jak już się wytypowało odpowiednią osobę, stały związek nie jest najgorszym wyjściem.
                        • tygrys-bez-rys If I do say so myself ... 18.02.13, 23:22
                          Yo napisał:
                          "[...] podobno czytałes Bussa(*)[...]

                          "[...], bo to widzi każdy, kto ma oczy potrafiące patrzeć i połączone z pracującym mózgiem.[...]

                          "[...] Jak powszechnie wiadomo,[...]

                          (*) Bussa /ˈbʌsə/ was an African-born Barbadian slave who in 1816 led a slave uprising in Barbados.

                          A ja wczoraj nie dość ze jechałem Busem pełnym przemadrzalych choiii to jeszcze jedna bezczelne suka uważała za stosowne użyć mnie jako taniej siły roboczej tylko dlatego ze sie jej niechcialo założyć o 2 cm wyższych obcasow. A co gorsza jej zachowanie spotkało sie z gremialna aprobatą.
                          • hello-kitty2 Re: If I do say so myself ... 19.02.13, 01:17
                            tygrys-bez-rys napisała:

                            > A ja wczoraj nie dość ze jechałem Busem pełnym przemadrzalych choiii to jeszcze
                            > jedna bezczelne suka uważała za stosowne użyć mnie jako taniej siły roboczej t
                            > ylko dlatego ze sie jej niechcialo założyć o 2 cm wyższych obcasow. A co gorsza
                            > jej zachowanie spotkało sie z gremialna aprobatą.

                            Od kiedy to tygrysy jezdza busami? Anyway w sprawie tej interacji z kobieta zapytam podprowadzajac Cie slepcze na rozwijany temat w tym watku (to nie jest bus): czy przedstawiles tej kobiecie sprawe jasno?

                            Cytujac klasyka "Trzeba jasno postawić sprawę, że albo sam seks, albo w ogóle nic. Sprawy się komplikują, kiedy znajomość się przedłuża" (jak to w podrozy wiadomo, przedluza sie podroz), "a kobiecie zaczyna ten stan przeszkadzać - ma nadzieję, że może jednak sprawy przekształcą się w związek...."
                            • tygrys-bez-rys Giles Corey 19.02.13, 01:41
                              Pomijajace fakt ze Twoj klasyk bredzi w maligmie, lub sperma uderzyla mu z jaj prosto w lepetyne, to dlaczego mialbym jej cokolwiek przedstawiac, odnioslem zwyciestow moralne.
                              • hello-kitty2 Re: He fagas! 19.02.13, 02:17
                                tygrys-bez-rys napisała:

                                > Pomijajace fakt ze Twoj klasyk bredzi w maligmie, lub sperma uderzyla mu z jaj
                                > prosto w lepetyne

                                He? Szczerze? Robilam sobie fun. Ale kurwa nalezalo posluchac ludzi dobrej woli i nie zawracac sobie lepetyny jakims pisarzem formy i jego zwidami suk i duzych cycow. Idziesz do ignora fagasie.
                                • zawle Re: Re: Kowalem swego losu każdy bywa sam 19.02.13, 10:00
                                  www.youtube.com/watch?v=Yeqkej9q3mE
                                  • tygrys-bez-rys Przejechane 19.02.13, 18:55
                                    Ja sie zastanawiam czemu Sztefan jej nie kazał żeby se cyce urosła, choć proporcjonalnie tak, może on spowodu nadwagi nie może, reszty tego pierdolenia nie zrozumiałem.
                                • tygrys-bez-rys Trzeba sie jednak zdecydować 19.02.13, 19:32
                                  Albo dobre rady dobrych ludzi. Albo Fun Fun Fun. Don't talk just kiss, let your tongue fool around.

                                  Huh, we're wastin' precious time
                                  Don't talk kiss ah, make it mine
                                  The one and only reason is fun, fun, fun
                                  I said, "Well baby, we've only just ...

                                  A jak nie to spierdalaj.
                • gomory Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 18.02.13, 16:15
                  > Faceci odwrotnie, są tacy, co mają laski na pstyknięcie palcem (kiedyś nie wierzyłem, ale teraz znam osobiście), ale to poniżej 1% populacji

                  Pfffff.... Pesymista.
                  Myslisz, ze tylko 1% populacji zna te magiczne tricki? Badzmy szczerzy, co w tym trudnego? Wchodze na jakiego foto fapa i co pstrykniecie mycha mam nowa laske :).
          • urquhart o wizytach u panienek z Roksy - odwrócenie ról 19.02.13, 13:47
            sabat-77 napisał:
            > Rozprawiać, co gorsza wyrażając się pozytywnie, o wizytach u panienek z Roksy w
            > takim wypadku jest ciężkim nietaktem. Coś jakby pójść do wykwintnej restauracj
            > i i mruczeć kelnerowi na ucho, że w sumie to opłaca się kupować hamburgery w ma
            > ku :)
            > Dywagacje o tym czy fajnie jest korzystać z Roksy zostaw może umorusanemu sztyg
            > arowi z brakami w uzębieniu i brzuchem jak arbuz. :) Ty raczej korzystaj z życi
            > a, masz przecież teraz zielone światło.

            Czy ty Sabat nie przejąłeś się zbytnio wymową cytatu Gomorego ze stopki Andzi?
            Byłem w lepszych klubach i burdelach w ramach róznych podróży i jest jedna zasadnicza różnica.
            O ile wyrywać laski to ty musisz się strać i wyjdzie albo nie wyjdzie, odrzuci albo nie odrzuci, będzie miałą chęć cię zachęcać, uwodzić lub zostawi całą inicjatywę tobie udając niedostępną, o tyle tam role się odwracają, laski o nieprzeciętnej urodzie łażą z powłóczystym spojrzeniem w seksownych szpilach w przezroczystych tiulach lub podkreślających kobiecość bieliźnie i one chcą cię upolować, przysiąść się (a raczej twoją kasę) to ty udajesz niedostępnego i wybierasz, dasz się upolować czy nie :)
            Więc opowieści o bezzębnych sztygarach zostaw naiwnym i spłukanym.
            • tygrys-bez-rys OMFFG! 19.02.13, 19:38
              Oczywiście moim słuchanymi nie wierze Urug, zamias skopiowac mądrości z papierowej wierzy otoczonej fosa, spod parasola, który chroni go przed nocą, podzielił sie swoją nocą w Tichuanie, przybij piateczke fagas ( przecztalem w słowniku polskiego ze to znaczy tyle co facio) no ale zjeb.
            • sabat-77 Re: o wizytach u panienek z Roksy - odwrócenie ró 19.02.13, 20:12
              porownujesz relacje czysto biznesowa z nawiazywaniem sie wiezi emocjonalnej ? Wtf ?
              • tygrys-bez-rys Nie udawaj szabas nie dawaj! 19.02.13, 20:26
                Ze nie rozumiesz. Bycie skurwysnem jako takie nie jest szkodliwe w ten sposob co ci sie wydaje. A rachunek jaki ci belzebub wystawi to jest oddzielna sprawa. Pytasz najpierw o stukanie w najprostszy sposób a potem maciasz i zaciemniasz.
              • hello-kitty2 Re: o wizytach u panienek z Roksy - odwrócenie ró 19.02.13, 20:57
                sabat-77 napisał:

                > porownujesz relacje czysto biznesowa z nawiazywaniem sie wiezi emocjonalnej ? W
                > tf ?

                Tu wlasnie robisz to o czy mowila Aandzia, buch i wskakujesz na boczny tor i jeszcze z trzepaniem sie i blaznowaniem. Dzieci tak sie zachowuja, bo nie potrafia skoncentrowac uwagi na tym co sie do nich mowi, chyba nie musze mowic jak to jest wkurwiajace, jak nie mozesz z nim zalatwic jednej sprawy do konca i miec jej z glowy. Jesli tak zachowujesz sie na codzien to to Twoja najwieksza wada (w moim rankingu), ktorej bym nie zdzierzyla.
                • sabat-77 Re: o wizytach u panienek z Roksy - odwrócenie ró 19.02.13, 21:23
                  hello-kitty2 napisała:

                  > sabat-77 napisał:
                  >
                  > > porownujesz relacje czysto biznesowa z nawiazywaniem sie wiezi emocjonaln
                  > ej ? W
                  > > tf ?
                  >
                  > Tu wlasnie robisz to o czy mowila Aandzia, buch i wskakujesz na boczny tor i je
                  > szcze z trzepaniem sie i blaznowaniem. Dzieci tak sie zachowuja, bo nie potrafi
                  > a skoncentrowac uwagi na tym co sie do nich mowi, chyba nie musze mowic jak to
                  > jest wkurwiajace, jak nie mozesz z nim zalatwic jednej sprawy do konca i miec j
                  > ej z glowy. Jesli tak zachowujesz sie na codzien to to Twoja najwieksza wada (
                  > w moim rankingu), ktorej bym nie zdzierzyla.
                  Odpowiadam na posta urqu. Co wg ciebie tam jest przeskoczeniem na boczny tor ?
                  • hello-kitty2 Re: o wizytach u panienek z Roksy - odwrócenie ró 19.02.13, 21:38
                    sabat-77 napisał:

                    > Odpowiadam na posta urqu. Co wg ciebie tam jest przeskoczeniem na boczny tor ?

                    Wykazal Ci, ze nie masz racji w kwestii bezzebnych, a ty jakby nigdy nic juz w innej grzadce :)
                    • sabat-77 Re: o wizytach u panienek z Roksy - odwrócenie ró 19.02.13, 21:49
                      hello-kitty2 napisała:

                      > sabat-77 napisał:
                      >
                      > Wykazal Ci, ze nie masz racji w kwestii bezzebnych, a ty jakby nigdy nic juz w
                      > innej grzadce :)

                      Nie musiał wykazywać. Dziewczynki na garso same pisały, że zdarzają się bardzo fajni i zadbani klienci. (co nie znaczy, że nie zdarzają się niefajni i niezadbani). Według mnie to nie ma ze sobą za wiele wspólnego, wygląd nie ma większego wpływu na to czy facet łazi do burdelu czy nie.
                      Generalnie za bardzo sobie to do serca chłopina wziął.

                      Natomiast sposób w jaki porównał zainteresowanie jakim obdarza diva klienta i zainteresowanie faceta ładną dziewczyną jest dla mnie kuriozalny. Równie dobrze odwracam role w salonie samochodowym. Dealer też skacze wokół mnie, żeby wcisnąć mi jak najdroższy wózek :D
                      • hello-kitty2 Re: o wizytach u panienek z Roksy - odwrócenie ró 19.02.13, 22:02
                        sabat-77 napisał:

                        > Generalnie za bardzo sobie to do serca chłopina wziął.
                        >
                        Jak dla mnie to on zwyczajnie czyta uwaznie co piszesz. Tak jak i ja, a jednak przekonujsz mnie, ze nie nalezy czytac zbyt uwaznie, bo po co, skoro lecisz ozdobnikami :)

                        "wygląd nie ma większego
                        > wpływu na to czy facet łazi do burdelu czy nie."

                        +

                        "Dywagacje o tym czy fajnie jest korzystać z Roksy zostaw może umorusanemu sztyg
                        > arowi z brakami w uzębieniu i brzuchem jak arbuz."
                        • sabat-77 Re: o wizytach u panienek z Roksy - odwrócenie ró 19.02.13, 22:06
                          hello-kitty2 napisała:

                          > "wygląd nie ma większego
                          > > wpływu na to czy facet łazi do burdelu czy nie."
                          >
                          > +
                          >
                          > "Dywagacje o tym czy fajnie jest korzystać z Roksy zostaw może umorusanemu szty
                          > g
                          > > arowi z brakami w uzębieniu i brzuchem jak arbuz."

                          Chciałem chłopu na ambicje wjechać ;p
                      • urquhart Re: o wizytach u panienek z Roksy - odwrócenie ró 20.02.13, 06:43
                        sabat-77 napisał:
                        > Generalnie za bardzo sobie to do serca chłopina wziął.
                        > Natomiast sposób w jaki porównał zainteresowanie jakim obdarza diva klienta i z
                        > ainteresowanie faceta ładną dziewczyną jest dla mnie kuriozalny. Równie dobrze
                        > odwracam role w salonie samochodowym. Dealer też skacze wokół mnie, żeby wcisną
                        > ć mi jak najdroższy wózek :D

                        Gorzej jak już dossie się do portfela na stałe i uwłaszczy a zainteresowania żadnego nie i skakania i tak nie ma i nie będzie bo się jej należy i wie że puści chłopinę w skarpetach. Czyli jak w prostytucji małżeńskiej :)
                        Jak sądzisz który daje się zrobić w większego buraka?
                        • sabat-77 Re: o wizytach u panienek z Roksy - odwrócenie ró 20.02.13, 06:50
                          urquhart napisał:

                          > sabat-77 napisał:
                          > > Generalnie za bardzo sobie to do serca chłopina wziął.
                          > > Natomiast sposób w jaki porównał zainteresowanie jakim obdarza diva klien
                          > ta i z
                          > > ainteresowanie faceta ładną dziewczyną jest dla mnie kuriozalny. Równie d
                          > obrze
                          > > odwracam role w salonie samochodowym. Dealer też skacze wokół mnie, żeby
                          > wcisną
                          > > ć mi jak najdroższy wózek :D
                          >
                          > Gorzej jak już dossie się do portfela na stałe i uwłaszczy a zainteresowania ża
                          > dnego nie i skakania i tak nie ma i nie będzie bo się jej należy i wie że puści
                          > chłopinę w skarpetach. Czyli jak w prostytucji małżeńskiej :)
                          > Jak sądzisz który daje się zrobić w większego buraka?

                          Urqu, nic dziwnego, ze z taka wizja zwiazku masz wizje kobiet jaka masz. Po co sie wiazac skoro to takie hieny, he ?
                          Na szczescie moja zona nie jest ze mna dla pieniedzy:
                          • hello-kitty2 Re: o wizytach u panienek z Roksy - odwrócenie ró 20.02.13, 10:01
                            sabat-77 napisał:

                            > Na szczescie moja zona nie jest ze mna dla pieniedzy:

                            Na szczescie? Ale czyje szczescie? Przeciez nie Twoje :)

                            Tak sobie myslalam, o ktorej trzeba wstawac, zeby chodzic spac o 21:00? Moja matka chodzila do pracy na 5:00 ale chodzila spac pozniej.
                            • sabat-77 Re: o wizytach u panienek z Roksy - odwrócenie ró 20.02.13, 10:51
                              No, ona spi do 7-8 rano, jak budza sie dzieci. Pracuje na pol etatu wiec sie nigdzie nie spieszy :)
                              • that.bitch.is.sick Re: o wizytach u panienek z Roksy - odwrócenie ró 20.02.13, 11:07
                                sabat-77 napisał:

                                > No, ona spi do 7-8 rano, jak budza sie dzieci. Pracuje na pol etatu wiec sie ni
                                > gdzie nie spieszy :)

                                żona? i ona nie nie jest z sabatem dla pieniędzy?:)
                              • hello-kitty2 Re: o wizytach u panienek z Roksy - odwrócenie ró 20.02.13, 11:11
                                sabat-77 napisał:

                                > No, ona spi do 7-8 rano, jak budza sie dzieci. Pracuje na pol etatu wiec sie ni
                                > gdzie nie spieszy :)

                                Wiesz co Sabat, to musie byc jakis 'statement', przeciez zdrowy, dorosly czlowiek nie potrzebuje tyle snu. Chociaz znam rodzine, ktora ma 4 dzieci i po 19:00 nie mozna juz do nich dzwonic, bo sie klada razem do barloga, no ale ich zycie to dzieci i zyja ich biorytmem. Dla mnie to porzadne swiry, bo jak to? Dorosly czlowiek ne zyje doroslym zyciem tylko zyciem swoich dzieci?

                                To kiedy wy spedzacie czas razem? (bez dzieci)
                          • zawle Re: cudne:)))) 20.02.13, 15:36
                            sabat-77 napisał: > Na szczescie moja zona nie jest ze mna dla pieniedzy
                            • sabat-77 Re: cudne:)))) 20.02.13, 15:58
                              zawle napisała:

                              > sabat-77 napisał: > Na szczescie moja zona nie jest ze mna dla pieniedzy

                              Jeśli cię to śmieszy, to wytłumacz czemu chciała rezygnować z brania ode mnie alimentów ? Czemu nie porzuciła, gdy byłem długie miesiące bez pracy ? Od lat wspiera nas finansowo JEJ rodzina, nie moja. Zaczyna mnie już to wróżenie z fusów zwyczajnie wkurwiać.
                              • zawle Re: cudne:)))) 20.02.13, 16:19
                                sabat-77 napisał: > Jeśli cię to śmieszy, to wytłumacz czemu chciała rezygnować z brania ode mnie a
                                > limentów ? Czemu nie porzuciła, gdy byłem długie miesiące bez pracy ? Od lat ws
                                > piera nas finansowo JEJ rodzina, nie moja. Zaczyna mnie już to wróżenie z fusów
                                > zwyczajnie wkurwiać.

                                Czemu??? Bo skamlesz od kiedy pamiętam o tym że jesteś bardzo nieszczęśliwy, że żona z Tobą nie sypia, że dawno byś się rozwiódł, ale Cię nie stać.
                                A teraz piszesz że alimentów nie musisz płacić, bo żona by chętnie je darowała. Że jej rodzina was finansuje od lat.
                                To teraz po raz pierwszy powróżę z fusów, co mi zarzucasz przy każdym poście.
                                Żona z Tobą nie sypia bo jesteś dupą. A może nawet chciałaby się Ciebie pozbyć ( odmawia seksu, nie woła alimentów), tylko na zbyt dobre serce żeby Ci to powiedzieć?
                                • sabat-77 Re: cudne:)))) 20.02.13, 17:02
                                  Dzis nie wola, jutro moze zawolac :)
                                  ale tego czemu chce kolejnego dzidziusia to nie lapie. I jak sie to ma do... :)
                                  • sea.sea Re: cudne:)))) 20.02.13, 17:19
                                    Ja łapię. Widocznie dzieci to jej jedyna lub największa przyjemność w życiu, być może jesteś akurat dobrym ojcem, więc warto mieć z Tobą potomstwo. A jak coś się stanie, to i tak rodzina jej pomoże.

                                    BTW spanie w opór przez 11 godzin IMO jest objawem albo stanu depresyjnego objawiającego się ucieczką w sen, albo jakiejś choroby - coś z tarczycą, może anemia. Dorosły człowiek tyle nie potrzebuje, nie codziennie.
                                    • zawle Re: cudne:)))) 20.02.13, 17:26
                                      Ja potrzebuję i zawsze potrzebowałam. Mam melodię do spania:)

                                      sea.sea napisała:

                                      > Ja łapię. Widocznie dzieci to jej jedyna lub największa przyjemność w życiu, by
                                      > ć może jesteś akurat dobrym ojcem, więc warto mieć z Tobą potomstwo. A jak coś
                                      > się stanie, to i tak rodzina jej pomoże.

                                      A może rodzina już nie chce dawać ( wzięlibyście się do roboty, dzieci już duże) i trzeba ją troszkę więcej nacisnąć ?
                                    • tygrys-bez-rys To sie uklada w logiczna calosc 21.02.13, 09:20
                                      Szabas ma subskribcje to okolicznego teorii ze sie lole bzykaja z super samcami dla potomstwa a z innymi natomiast wychowywuja dzieci. Wiec w kwesti formalnej chcialem zglosic poprawke. Powiinno byc "więc warto wychowywac z Tobą potomstwo."
                                      • sabat-77 Re: To sie uklada w logiczna calosc 21.02.13, 10:05
                                        tygrys-bez-rys napisała:

                                        > Powiinno byc "więc warto wychowywac z Tobą potomstwo."

                                        Z tobą najwyraźniej nawet tego nie było warto.
                                        • tygrys-bez-rys Szabas slonko! 21.02.13, 10:27
                                          Mrau, ale pokazałes pazura! Yo mama is so ugly that she makes blind children cry.
                              • hello-kitty2 Re: cudne:)))) 20.02.13, 17:04
                                sabat-77 napisał:

                                > > sabat-77 napisał: > Na szczescie moja zona nie jest ze mna dla pienie
                                > dzy
                                >
                                > Jeśli cię to śmieszy, to wytłumacz czemu chciała rezygnować z brania ode mnie a
                                > limentów ? Czemu nie porzuciła, gdy byłem długie miesiące bez pracy ? Od lat ws
                                > piera nas finansowo JEJ rodzina, nie moja. Zaczyna mnie już to wróżenie z fusów
                                > zwyczajnie wkurwiać.

                                O ja pierdziele ale bombe rzuciles Sabat. I Ty tu siedzisz i gadasz, ze nie stac Cie na rozwod, bo by ten podly babsztyl Cie pozbyl srodkow do zycia. A teraz to wychodzi, ze to Ty jestes z nia dla kasy. Wyglada na to, ze sam bys sobie w zyciu nie poradzil lub nie poradzil tak dobrze jak teraz, gdy rodzina finansowo pomoze. No tak, to jak juz nabrales tej kasiory od innych ludzi to nie ma o czym mowic. Najrozsadniej morda w kubel, powaznie, niezlosliwie. No chyba ze dasz rade to wszystko najpierw splacic (?)


                                • sabat-77 Re: cudne:)))) 20.02.13, 17:39
                                  powiedzialem wspiera, nie utrzymuje. Nie no, ja pierdole, jakie wnioski z paru slow.
                                  • zawle Re: cudne:)))) 20.02.13, 18:49
                                    Było pytanie, jest odpowiedź. Dla mnie tak samo abstrakcyjna jak sytuacja że ludzie wykształceni, pracujący jedynie na 1.5 etatu, mający potomstwo, sporadycznie uprawiający seks, mający za sobą rozmowy o alimentach i odchodzeniu , wspierani przez rodzinę, chcą następne dziecko. Ja pierdolę.
                                    • sabat-77 Re: cudne:)))) 21.02.13, 10:08
                                      zawle napisała:

                                      > Było pytanie, jest odpowiedź. Dla mnie tak samo abstrakcyjna jak sytuacja że lu
                                      > dzie wykształceni, pracujący jedynie na 1.5 etatu, mający potomstwo, sporadyczn
                                      > ie uprawiający seks, mający za sobą rozmowy o alimentach i odchodzeniu , wspier
                                      > ani przez rodzinę, chcą następne dziecko. Ja pierdolę.

                                      Poprawka - ja nie chcę.
                                      • zawle Re: cudne:)))) 21.02.13, 10:24
                                        Jak sam powiedziałeś to tylko poprawka do gotowej kreacji.
                                    • urquhart "opieka nad dziećmi" 21.02.13, 11:57
                                      zawle napisała:
                                      > Było pytanie, jest odpowiedź. Dla mnie tak samo abstrakcyjna jak sytuacja że lu
                                      > dzie wykształceni, pracujący jedynie na 1.5 etatu, mający potomstwo, sporadyczn
                                      > ie uprawiający seks, mający za sobą rozmowy o alimentach i odchodzeniu , wspier
                                      > ani przez rodzinę, chcą następne dziecko. Ja pierdolę.

                                      Tyle doświadczeń życiowych i nie znasz takich kobitek i piszesz naiwnie i idealistycznie ?
                                      Przecież "opieka nad dziećmi" to jedna z czynność sprawiająca ze ludzie (niektórzy) czują się szczęśliwi w badaniach zaraz za alkoholem.
                                      Alkoholik zaś podobnie nie zastawia skąd weźmie jutro na wódkę i jak picie wpłynie na jego przyszłość?
                                      Ja się tam akurat dystansuje i porównuje na chłodno, bo ani jedno ani drugie nie działa na mój mechanzim nagrody w mózgu.
    • monrougemerise Re: Prostsze sposoby na seks niż stały związek. 04.03.13, 13:38
      Mogę uprawiać seks i nie mają uczuć. Seks bez miłości nie jest dla mnie ciężarem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka