bia_my
15.02.13, 07:50
Pierwszy wątek zakończyłem tezą:
"Generalizując: czy pewne formy seksu nie są dla sypialni małżeńskich?"
Teraz chciałbym to nieco rozwinąć, podsumować.
Być może - to też teza ;) - zbyt dużą wagę przywiązujemy do rodzaju figli.
Marzymy a to o lodzie, a to o analu, a to o tym albo tamtym.
A może - jak się jest już w związku (mówię o małżeństwie) - to liczy się to jest (powinno być) efektem figli?
Liczy się poczucie bliskości, połączenia i bycia razem - nie wiem jak to nazwać.
...
Oczywiście kto powie o znużeniu, o braku polotu...
Ale myślę, że to już zupełnie inna historia.