mama.szyma 19.03.13, 21:30 ....były efekty? działa? ciekawi mnie, czy faktycznie skuteczne to jest Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gomory Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 05:57 Moze nie byc latwo znalezc zadowolone testerki. Z ciekawosci zajrzalem w google'a i tylko gromki chor piszacych: NIE DZIALA. Za to na dwoch forach widzialem pozytywne wpisy ktorym zarzucano internetowa reklame. Umiescily je uzytkowniczki nowe, ktorych nikt nie znal. Moze dawac do myslenia, po jakie sposoby gotowe sa siegac dzialy marketingu ;). No ale poczekam, moze ktos wiarygodny zweryfikuje moja opinie :). Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 07:28 Nie można traktować takich środków poważnie, bo gdyby faktycznie działały to byłby przełom w medycynie dużo większy niż odkrycie viagry. Byłoby o tym głośno. Według mnie raczej się na to nie zapowiada, biorąc pod uwagę, jakim skomplikowanym zjawiskiem jest kobieca seksualność. Na szczęście kobieca oziębłość to chyba wyjątkowo rzadkie zjawisko. Często mylona z oczywistym brakiem właściwego samca na widoku. A jak tego brakuje, to żadna chemia nie pomoże. Wydaje mi się, że wiele kobiet ma jeszcze wyższe wymagania od facetów niż głośno deklarują, a wyraża się to właśnie chociażby brakiem otwartości na seks. Sądzę, że w większości wypadków wpisy na forach w stylu "kocham go, ale nie mam ochoty na seks" właśnie to wyrażają. Bo kiedy już znajduje się ten właściwy do szpiku kości, super zajebisty samior, to nagle dotąd oziębła zmienia się w wilgotną, niepohamowaną, napaloną kotkę :P Odpowiedz Link
zawle Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 08:42 sabat-77 napisał: > Bo kiedy już znajduje się ten właściwy do szpiku kości, super zajebisty samior, > to nagle dotąd oziębła zmienia się w wilgotną, niepohamowaną, napaloną kotkę : > P Podpisuję się czterema łapami Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 10:42 z faktami sie nie dyskutuje. Pozostaja wiec jedynie ich konsekwencje. Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 10:50 oczywiscie konsekwencje emocjonalne, bo bez emocji seks to banal. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 11:35 sabat-77 napisał: > oczywiscie konsekwencje emocjonalne, bo bez emocji seks to banal. Mozesz podac przyklad jakie konsekwencje emocjonalne? Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 11:54 hello-kitty2 napisała: > Mozesz podac przyklad jakie konsekwencje emocjonalne? Podobne jak zaprzestanie leczenia nowotworu w IV stadium - ptasią kupą, vilcakorą, preparatem doktora Tołpy czy wodą ze świętego źródełka. Umiejętność zaakceptowania porażki. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 12:01 sabat-77 napisał: > hello-kitty2 napisała: > > > Mozesz podac przyklad jakie konsekwencje emocjonalne? > > Podobne jak zaprzestanie leczenia nowotworu w IV stadium - ptasią kupą, vilcako > rą, preparatem doktora Tołpy czy wodą ze świętego źródełka. > Umiejętność zaakceptowania porażki. Jakiej porazki? Jak sie trafi samsior jak slepej kurze ziarno, to o jakiej porazce mowimy? :) Odpowiedz Link
zawle Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 12:06 hello-kitty2 napisała:> Jakiej porazki? Jak sie trafi samsior jak slepej kurze ziarno, to o jakiej pora > zce mowimy? :) O porażce męża? Jak się przez kilkadziesiąt lat musiało zmuszać do tego co zajebiście przyjemne to też porażka. Lub....chciałem ją tylko bzyknąć a ona się zabujała...co na to MOJA żona? Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 12:21 wlasnie, porazka ma rozne oblicza zalezne od punktu widzenia. Ja patrze, co oczywiste, z punktu widzenia osoby odrzuconej. W tym znaczeniu akceptacja porazki to zaprzestania przegranej walki. A wiekszosc forumowiczow uprawia badz uprawiala donkichoterie stad moja uwaga o emocjach. Odpowiedz Link
zawle Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 12:42 sabat-77 napisał: > wlasnie, porazka ma rozne oblicza zalezne od punktu widzenia A wiekszosc forumowiczow uprawia badz uprawia > la donkichoterie stad moja uwaga o emocjach. Dla jednych donkichoteria, dla innych zwykłe życie. To też zależy od punktu widzenia. A konkretnie o co chodzi? Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 12:49 o nic. Pacjent z siodemki znow hamletyzuje. Prosze dopic kawe, pani doktor. Odpowiedz Link
lampardzikus Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 12:41 To jest klucz to co napisałeś sabat o tym, że wiele kobiet ma wyższe wymagania od facetów niż to deklaruje. Z tym, że to w dużej mierze tkwi w ich podświadomości. Nie potrafią nawet tego wypowiedzieć. Po prostu - nie... bo nie... Jak w ogóle o tym rozmawiać z kobietą? Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 12:47 z krolowa nieswiadomosci rozmawiaj przez gesty, czyny - nie slowa. Odpowiedz Link
lampardzikus Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 12:48 sabat-77 napisał: > z krolowa nieswiadomosci rozmawiaj przez gesty, czyny - nie slowa. Ja już o tym wiem. Takim czynem jest wzbudzanie niepewności i strachu. Mam wrażenie że tylo to działa. Czy to normalne? Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 12:52 lampardzikus napisał: > sabat-77 napisał: > > > z krolowa nieswiadomosci rozmawiaj przez gesty, czyny - nie slowa. > > Ja już o tym wiem. Takim czynem jest wzbudzanie niepewności i strachu. Mam wraż > enie że tylo to działa. Czy to normalne? Tak, to normalne w sytuacji gdy nie masz kobiecie nic innego do zaproponowania. Oswiecilem teraz ? Odpowiedz Link
lampardzikus Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 12:55 Średnio oświeciłeś ;) Były różne propozycje z mojej strony. I to działa dosłownie "na chwilę". Komleksowo to nie działa... Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 12:58 lampardzikus napisał: > Średnio oświeciłeś ;) > Były różne propozycje z mojej strony. I to działa dosłownie "na chwilę". Komlek > sowo to nie działa... Zatem sam sobie odpowiedziales. Podejmij jakas decyzje i ustosunkuj sie do faktow. Odpowiedz Link
lampardzikus Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 13:06 Decyzja w sensie - zostania w związku i męczarni - odejścia ze związku - radykalnych zmian w związku - tylko co zrobić gdy nie ma porozumienia wręcz elementarnego Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Stimea - brałaś? 21.03.13, 07:02 lampardzikus napisał: > Decyzja w sensie > - zostania w związku i męczarni > - odejścia ze związku > - radykalnych zmian w związku - tylko co zrobić gdy nie ma porozumienia wręcz e > lementarnego Każda z tych decyzji jest możliwa. Podejmując decyzje należy rozważyć wszystkie opcje. Dlaczego podjęcie decyzji jest takie istotne ? Otóż dlatego, że umożliwia ono podjęcie dalszych działań, określenie się i ustosunkowanie się wobec sytuacji. Ludzie, którzy nie potrafią podejmować decyzji robią to ze strachu przed negatywnymi konsekwencjami swoich działań. Problem w tym, że statystycznie najgorsze konsekwencje przynosi brak działań. Nawet podjęcie błędnej decyzji jest lepsze, bo człowiek o przeciętnym zmyśle obserwacji dokona po jakimś czasie interpretacji otoczenia i to umożliwi korektę - czyli pójście w kolejną drogę, która może okazać się właściwa. To zupełnie jakbyś stał na rozstaju dróg. Niezależnie którą drogą byś nie poszedł, jest to lepsze niż koczowanie na tym rozstaju. Nawet jeśli pójdziesz nie tam gdzie chciałeś dojść, zawsze przynajmniej przekonasz się, że to była niewłaściwa droga :) Taki trick - jeśli nie umiesz podjąć decyzji - losuj. Napisz sobie karteczki z decyzją, zamknij, pomieszaj i wybierz jedną z nich. Jeśli podświadomie bardziej skłaniasz się ku jakiejś wersji, napisz więcej karteczek z tą decyzją. Proste, ale pomaga. Oczywiście, musisz przyjąć, że to co wylosujesz, będzie wersją ostateczną - nie ma odwołania. Jako prokrastynator mający świadomość swojej ułomności, robię tak od wczesnych lat młodzieńczych ;) Odpowiedz Link
zawle Re: Stimea - brałaś? 21.03.13, 08:00 sabat-77 napisał: Problem w tym, że statystycznie najgorsze > konsekwencje przynosi brak działań. Łoł...a mógłbyś podać jakieś linki do tych badań statystycznych? Wszystko zależy jaka to decyzja. Czasami nie ma się się siły na jej podjęcie. Zwyczajnie. Miałam kilka razy w życiu takie stany. U mnie sprawdziła się opcja fali na rzece. Kładłam się na tej fali i miałam wszystko w dupie. Dosłownie. I choćby cały świat zapłonął, ja byłam na środku przemieszczającej mnie rzeki. Już sam fakt zrozumienia że coś należy zrobić, wykonac jakiś ruch to czasami bardzo dużo. Rzucanie monetą jest oki. Wypadnie rozwiązanie a tu całe jestestwo krzyczy : Tylko nie to!!!!!! I wtedy albo wiesz że ta druga opcja jest lepsza, albo kładź się na fali;) Nie ma co się tak napinać. Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Stimea - brałaś? 21.03.13, 09:08 zawle napisała: > Łoł...a mógłbyś podać jakieś linki do tych badań statystycznych? Nie mógłbym. > Wszystko zależy jaka to decyzja. Czasami nie ma się się siły na jej podjęcie. Z > wyczajnie. Miałam kilka razy w życiu takie stany. U mnie sprawdziła się opcja f > ali na rzece. Kładłam się na tej fali i miałam wszystko w dupie. Dosłownie. I c > hoćby cały świat zapłonął, ja byłam na środku przemieszczającej mnie rzeki. Ju > ż sam fakt zrozumienia że coś należy zrobić, wykonac jakiś ruch to czasami bard > zo dużo. Cieszę się, że i to potrafisz zrozumieć. Szkoda, że wcześniej wobec mnie taka wyrozumiała nie byłaś. To w sumie dość oczywiste, że wobec siebie mamy więcej wyrozumiałości niż w stosunku do innych. > Rzucanie monetą jest oki. Wypadnie rozwiązanie a tu całe jestestwo krzyczy : Ty > lko nie to!!!!!! > I wtedy albo wiesz że ta druga opcja jest lepsza, albo kładź się na fali;) > > Nie ma co się tak napinać. Każdy ma swoje sposoby działania. W wypadku prokrastynacji przy każdym rozwiązaniu jestestwo krzyczy "TYLKO NIE TO !!!", więc drugiej opcji nie ma. Według mnie pewna część forumowiczów - tych, którzy mają rzeczywiste problemy, w przeciwieństwie do tych, którzy są tutaj po to, by się sycić swoją przewagą - ma dylemat zbliżony do tego w filmie "Piła". Obciąć sobie piłą rękę albo zginąć. A oni uparcie szukają trzeciego wyjścia, którego nie ma. Mówię przecież też o sobie. Ale ja już się określiłem. Odpowiedz Link
lampardzikus Re: Stimea - brałaś? 21.03.13, 09:35 No to dość osobliwy punkt widzenia. Dla niezdecydowanych - losowanie. Być może jak dojdę już do skrajnej skrajności, to będzie jedyny ratunek. Jak nie ma racjonalnych rozwiązań trzeba zdać się na nieracjonalne - tak to odbieram. Poza tym - losowanie daje alibi. W sensie: to nie ja zdecydowałem - taki był los. Ale nie jest to dobre rozwiązanie - na razie na pewno nie. Bycie na rozdrożu - w moim przypadku daje jeszcze tę możliwość, że widzę dokąd prowadzą te drogi. Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Stimea - brałaś? 21.03.13, 09:45 lampardzikus napisał: > No to dość osobliwy punkt widzenia. Dla niezdecydowanych - losowanie. > Być może jak dojdę już do skrajnej skrajności, to będzie jedyny ratunek. Jak ni > e ma racjonalnych rozwiązań trzeba zdać się na nieracjonalne - tak to odbieram. Mam nadzieję, że rozumiesz metodę. Losujesz wyłącznie spośród racjonalnych, jedynie konkurencyjnych ze sobą opcji. To oczywiste, że nie losujesz spośród rozwiązań, z którymi się absolutnie nie zgadzasz. Chyba że masz do wyboru tzw. mniejsze zło, czyli nie masz wyjścia. > Poza tym - losowanie daje alibi. W sensie: to nie ja zdecydowałem - taki był lo > s. Jeśli tak na to patrzysz, to nigdy tego nie rób. Podjęcie decyzji o takim losowaniu jak najbardziej jest decyzją osobistą i bierzesz za nią odpowiedzialność :) > Ale nie jest to dobre rozwiązanie - na razie na pewno nie. Bycie na rozdrożu - > w moim przypadku daje jeszcze tę możliwość, że widzę dokąd prowadzą te drogi. Tyle że możesz na nim już utknąć na zawsze :p Odpowiedz Link
lampardzikus Re: Stimea - brałaś? 21.03.13, 12:58 Podjęcie decyzji o losowaniu decyzja osobista- ale zdejmuje odpowiedzialność. No bo czemuś to służy, to losowanie... ;) Owszem Sabat - na rozdrożu teoretycznie można utknąć "na zawsze" - i to jest największe ryzyko. Więc - może - lepiej zamiast losowania wstępnie wybrać drogę i określić czas tj. ile czasu mozna stac na tych rozstajach. Bardziej racjonalne to chyba. Odpowiedz Link
zawle Re: Stimea - brałaś? 21.03.13, 13:10 sabat-77 napisał: > Nie mógłbym. O powód nie pytam, jest oczywisty. > Cieszę się, że i to potrafisz zrozumieć. Szkoda, że wcześniej wobec mnie taka w > yrozumiała nie byłaś. To w sumie dość oczywiste, że wobec siebie mamy więcej wy > rozumiałości niż w stosunku do innych. Przykro że tylko tyle z naszych rozmów wyniosłeś;) > Według mnie pewna część forumowiczów - tych, którzy mają rzeczywiste problemy, > w przeciwieństwie do tych, którzy są tutaj po to, by się sycić swoją przewagą - > ma dylemat zbliżony do tego w filmie "Piła". Obciąć sobie piłą rękę albo zginą > ć. A oni uparcie szukają trzeciego wyjścia, którego nie ma. > Mówię przecież też o sobie. Ale ja już się określiłem. Rozmawiać mogą tylko Ci co mają rzeczywiste problemy? Ci co ich już nie mają nie mają prawa głosu? Bo jak to określiłeś w swojej głowie : szczycą się swoją przewagą? Rozmawiać powinni Ci co się jeszcze nie ubrali z tymi co już idą i z tymi co już doszli. Ty się określiłeś?????? Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Stimea - brałaś? 21.03.13, 13:47 zawle napisała: > Przykro że tylko tyle z naszych rozmów wyniosłeś;) Nie tylko ;) > Rozmawiać mogą tylko Ci co mają rzeczywiste problemy? Ci co ich już nie mają ni > e mają prawa głosu? Bo jak to określiłeś w swojej głowie : szczycą się swoją pr > zewagą? Rozmawiać powinni Ci co się jeszcze nie ubrali z tymi co już idą i z ty > mi co już doszli. Ty się określiłeś?????? No dobra, z tym syceniem się przewagą to było dość chamskie, sorry. No, chyba się określiłem, prawda ? Stwierdzenie, że na obecnym etapie nie opłaca mi się rozwodzić, to jest określenie się. Podobnie jak stwierdzenie, że będę dążyć do choćby niewielkiej ilości seksu co jakiś czas, żeby to przestało mnie tak niewolić i osłabiać - również się określam. Czyż nie ? Odpowiedz Link
lampardzikus Re: Stimea - brałaś? 21.03.13, 15:01 Nie wnikałem w wątki w których się wypowiadałeś sabat, ale czy mogę zapytać czy to co postanowiłeś, to nie jest rozdroże? Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Stimea - brałaś? 21.03.13, 15:44 lampardzikus napisał: > Nie wnikałem w wątki w których się wypowiadałeś sabat, ale czy mogę zapytać czy > to co postanowiłeś, to nie jest rozdroże? Mogę filozoficznie odrzec, że całe życie jest rozdrożem :) Ale nie, nie uważam tak. Kluczem jest - "w obecnej sytuacji". Życie płynie, nie jest stałe. Wszystko się zmienia, zatem nie można określić co będzie "kiedyś tam" w przyszłości. Nie wiem co zrobię kiedyś. Wiem co robię teraz. I TO jest decyzja :) Nie można zadecydować co będzie się robiło w przyszłości, bo to może jedynie świadczyć jedynie o tym, że jest się idiotą pozbawionym wyobraźni. Trzeba być w życiu elastycznym. Odpowiedz Link
lampardzikus Re: Stimea - brałaś? 21.03.13, 15:51 No rozumiem Twoją postawę. Tylko z tego opisu, co przytoczyłeś, to hm... zgidzłeś się na pewien - z naszego faceckiego punktu widzenia - zgniły kompromis. Czy to dlatego, że uważasz, ze nic więcej nie da się wywalczyć więc zostajesz z tym co masz i czerpiesz przynajmniej minimum przyjemności? Odpowiedz Link
loppe Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 13:00 sabat-77 napisał: > lampardzikus napisał: > > > sabat-77 napisał: > > > > > z krolowa nieswiadomosci rozmawiaj przez gesty, czyny - nie slowa. > > > > Ja już o tym wiem. Takim czynem jest wzbudzanie niepewności i strachu. Ma > m wraż > > enie że tylo to działa. Czy to normalne? > Tak, to normalne w sytuacji gdy nie masz kobiecie nic innego do zaproponowania. > Oswiecilem teraz ? Ha ha ha !!! Odpowiedz Link
zawle Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 13:03 loppe napisał:> Ha ha ha !!! Daj spokój, Kaziu... Odpowiedz Link
loppe Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 13:05 Wyraz akceptacji. Bardzo mi sie spodobało dictum autorstwa Sabata. Odpowiedz Link
zawle Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 13:47 loppe napisał: > Wyraz akceptacji. Bardzo mi sie spodobało dictum autorstwa Sabata. Myślisz? Że to dictum oparte jest na autorefleksji? Może nie doceniam sabata. Odpowiedz Link
lampardzikus Re: Stimea - brałaś? 20.03.13, 13:57 A może odpowidzią na ratowanie związku jest potajemne dodawanie żonie Stimea... do herbaty, do kanapek... Odpowiedz Link
coffei.na Re: Stimea - brałaś? 21.03.13, 09:45 nie,również uważam,że to raczej sam osobnik działa na zwiększenie naszego libido..czy może bardziej jego umiejętności?! albo inaczej- połączenie sił,pragnień i temperamentów-wtedy żadna stimea nie będzie nam potrzebna :) Odpowiedz Link
szardonaj Re: Stimea - brałaś? 29.03.13, 19:40 Zapytana o skuteczność tego typu środków (asequrella itp.) pani ginekolog powiedziała: "no wie pani... każdy koncern farmaceutyczny chce zarobić na czym się da...". Mi pomogła za to, polecona właśnie przez ginekolożkę, zmiana pigsów na krążki nuvaring. Tylko u mnie to nie był problem z libido w sensie, że mi się nie chciało zaczynać w ogóle zabawy. Ale taki, że już w trakcie, pomimo starań obu stron, trudno mi było "dojść". Odpowiedz Link
mela1 Re: Stimea - brałaś? 13.08.13, 13:34 Na mnie trochę działa. Miewam problem przez antydepresany, okresowy raczej i czasem się czymś wspomagam. Z oziębłej nie zrobi kocicy, ale jak kocica chwilowo nie odczuwa chęci, a chciałaby, to może pomóc. Zawiera l-arganinę, potrzebną do syntezy telnku azotu, który ponoć poprawia erekcję, czyli u kobiet także ukrwienie. Mozna delikatnie wspomóc hydraulikę. Odpowiedz Link
diankarad Re: Stimea - brałaś? 24.08.20, 14:19 Od dwóch lat co najmniej sama potrzebuję stymulacji libido i wiem, że niektóre suplementy faktycznie nie działają. Przyznaję, że akurat tabletek Stimea nie stosowałam, więc nie jestem w stanie wydać żadnej opinii choć to mnie właśnie ciekawiło dlatego tu jestem. A co sądzicie o Femin Plus? Myślicie, że zawarta w nim L-Arginina HCI faktycznie działa na ukrwienie i nawilżenie pochwy? ( źródło feminplus.pl/ ) Odpowiedz Link