twojabogini
17.07.13, 12:06
Forum BSM jest pełne wyjaśnień dla zjawiska BSM, ale takiej teorii jak ostatnio przeze mnie zasłyszana tu chyba nie grano.
Tao. W uproszczeniu całość polega na wyrównywaniu przeciwieństw określanych jako jin żeńska i jang męska (każde z nich ma swoje atrybuty, męska: ruch, łączenie, płytki, żeńska: bezruch, separacja, głębokość - tych atrybutów jest o wiele więcej). Jeśli atrybutu jing jest mniej - automatycznie więcej jest jang (i odwrotnie). Ideałem jest stan równowagi, gdy obu jest tyle samo. Z drugiej strony wszelki ruch i zmiany, także napięcie seksualne wynikają z przepływów jin i jang - a więc z sytuacji nadmiaru i niedoboru.
Każdy człowiek stanowi indywidualną kombinację elementów jing i jang. Najprostszym zestawem ludzkim generującym pożądanie jest kombinacja kobiety z przewagą energii żeńskiej i mężczyzny z przewagą męskiej (króliczek i myśliwy, księżniczka w wieży i rycerz, zdobywana i zdobywca itp.). I tak zaczyna się większość związków - bardzo namiętnie.
Jednak koniec końców wieża pada, smok jest zabity, dziecko w drodze - i napięcie seksualne na tym etapie często spada. Spada także, gdy jedno z małżonków staje się zbyt jang (aktywne) w dziedzinie seksu - wtedy drugie automatycznie staje się jin (bierne).
Recepta taoisty: osoba nieotrzymująca seksu w związku pozostaje w związku, który jest w stanie stagnacji (jin i jang są wyrównane, ale w stanie skrajnej nierównowagi, np. większość jin po stronie mężczyzny, jang - kobiety). Inicjacja, aktywność, seksualne pragnienie jednego z małżonków są stanem kompensowanym przez bierność i wycofanie drugiego z partnerów. Inaczej się nie da - zasada wyrównywania jin i jang jest jak prawo fizyki i działa wewnątrz każdej całości.
Osoba taka powinna określić pola w których jest zbyt dominująca (nie tylko pole inicjowania seksu, ale także inne atrybuty) - i w tej sferze wycofać się, i w druga stronę - tam gdzie jest zbyt uległa, zacząć dominować. Jeśli zmiana będzie autentyczna - pociągnie za sobą zmianę przepływów wewnątrz związku.
W sumie ta teoria pasuje do teorii kastrujących samic (nadmiar ich jang spycha mężczyznę do roli osobnika jin, który w takim układzie nigdy nie zdobędzie się na zdominowanie partnerki, prędzej wycofa się z seksu w ogóle), także do księżniczek, które po zdobyciu przestały być zainteresowane seksem i do wielu innych teorii oraz układów opisanych w wielu wątkach na tym forum. Pasuje także do teorii Starowicza i w ogóle stanowi mistyczną podbudowę wszystkich teorii z którymi się nie zgadzam.
Typowy przebieg związku (najbardziej powszechny) w którym nie dochodzi do spadku namiętności:
1. Kobieta jin, mężczyzn jang - kobieta w roli zdobywanej, ale także uczennicy (nie musi być dziewicą, chodzi o bardziej jej sposób zachowania, roli). W tym układzie kobieta bardziej koncentruje się na daniu przyjemności, mężczyzna na braniu - i oboje czerpią z tego satysfakcję.
2. Kobieta rozbudza się (jeśli mężczyzna nie był dostatecznie jang, a kobieta była naprawdę jin - na tym etapie wszystko pada, dalej nic się nie wydarzy, bo mężczyzna nie spełnił swojej roli i nie rozbudził kobiety).
3. Następuje zmiana ról - to kobieta staje się stroną jang, a motorem seksualnym związku- jej rozbudzone pożądanie. Mężczyzna wchodzi w rolę dającego przyjemność, kobieta - strony ją biorącej. Na tym etapie odpada wielu mężczyzn, nie potrafią wejść w rolę jin, odczuwają to jako kastrację, ale jeśli tego nie zrobią, zgaszą pożądanie kobiety.
4. Dochodzi do wyrównania, każde było już zdobytym i zdobywcą. Partnerzy potrafią się już bawić przepływami energii, jeśli do tego istnieję sfery, w których on jest bardzo jang - ona może go podziwiać, ona jin - on może ją wielbić - namiętność utrzyma się długie lata.
Odpowiedzialnym za seks jest mężczyzna, który jakkolwiek by nie było będzie miał przewagę jang - z racji natury. Najpierw musi umieć być jang, potem jin - jeśli nie da rady z seksu nici.
I w tej mierze koncepcja tao potwierdza także moją teorię za którą tak często jestem tu krytykowana - za jakość seksu odpowiada mężczyzna. Co jednak nic nie znaczy - bo jak podałam wyżej - koncepcja ta uzasadnia także teorie z którymi się kompletnie nie zgadzam. Takie to kompletne i całościowe tao, co mieści w sobie tyle przeciwieństw w stanie równowagi :)