kotoshi
20.09.13, 15:46
Czy 5 lat różnicy wieku ( i ew. w pojedynczych przypadkach więcej) to tak dużo, żeby mogło być przyczyną tego, że ja nie mogę się odnaleźć na imprezach z towarzystwem mojego chłopaka? Już dawno miałam takie wrażenie, tylko że na wczorajszej imprezie czułam się już wyjątkowo tak źle.
„Źle” polega na tym, że nie mogę wciągnąć się do rozmowy, kiedy rozmowa jest w większym gronie, a gdy na kogoś trafię na zasadzie sam na sam albo np. ja i 2 osoby, to rozmowa zawsze jakoś tak się nie klei (jak tylko wyczerpie się repertuar pytań w stylu co ja studiuję lub co kto studiuje lub jaką robi specjalizację). A jeśli do tego jest obecna koleżanka byłej mojego chłopaka (jak wczoraj, to taka, co mi kiedyś coś złośliwie powiedziała), to w ogóle jakby coś się blokowało w moich rozmowach z dziewczynami. A przecież nie mogę ciągle siedzieć przy moim chłopaku albo wisieć mu na ramieniu, i on też nie da rady podtrzymywać rozmów sztucznie w danym momencie.
Najśmieszniejsze, że najlepiej mi się rozmawia z osobą, która ma (jak się później dowiedziałam) 34 lata (kobieta) - między nami jest więc 14 lat różnicy! - ona jest bardzo w porządku, jest bardzo miła i życzliwa.
Tzn. nie dziwiłabym się, gdybym zawsze miała ten problem (sama znam osoby, które po prostu źle się czują w większym gronie, zwłaszcza jeśli się trafi trochę obcych) - tylko że ja go nigdy nie miałam ani nie mam!, nawet gdy trafiam do obcej grupy, tj. czuję się tam zaraz bardzo swobodnie.