Dodaj do ulubionych

Strachy....

20.01.14, 11:19
Nie chcę się angażować, nie chcę dawać, nie chcę mieć nikogo na głowie. Nie chcę obiecywać, planować. Jest nas więcej?
Obserwuj wątek
    • sabat.77 Re: Strachy.... 20.01.14, 11:25
      Strach na wróble się zgłasza.
    • bianka02 Re: Strachy.... 20.01.14, 11:50
      to jest nas juz troje...
      • hello-kitty2 Re: Strachy.... 20.01.14, 12:11
        Nie chce miec w domu chlopca, nie moze pojechac na oboz i wrocic z niego jako dojrzaly czlowiek, z ktorym bede mogla normalnie porozmawiac, bez tych wszystkich emocji i buntowania sie. Ostatnio powiedzial mi, ze jestem mila tylko dla gosci, w zwiazku z tym oglosil gosciom, ze nie moze doczekac sie kiedy wyjda :) Zazdrosny, tez tak matce nieraz zakonczylam imprezke na wczasach. Nie jest w stanie na mnie zrobic zadnego wrazenia, przeciez ja juz to wszystko przerabialam wczesniej. A wlasnie byl ten facet z dziecmi, ten od kobitki co poszla z rehabilitantem. To juz prawie rok ale do pazdziernika mial nadzieje, ze wroci. Mowil, ze siedzi na zwolnieniu, bo nie ogarnia opieki nad dziecmi. Schudl chyba z 15 kg, zalamany pan dyrektor. Probowalam przywolac jakies wspomnienia z mojego rozwodu, zeby z nim sie podzielic. Ale szlo mi jak po grudzie. Zupelnie nie umialam wczuc sie w jego cierpienie.
        Zawle czy Ty umiesz jeszcze wspolodczuwac?
        • zawle Re: Strachy.... 20.01.14, 12:18
          hello-kitty2 napisała:> Zawle czy Ty umiesz jeszcze wspolodczuwac?

          Czasami wydaje mi się że tylko to umiem. Gdy we mnie pojawiają się emocje...biorę leki. Jestem zmęczona. Całe życie stykam się z taką ilością dramatów że nie mogłabym oddychać gdybym czuła. Mój syn za to twierdzi że wszystkimi się bardzo przejmuję.
        • zawle Re: Strachy.... 20.01.14, 12:22
          hello-kitty2 napisała:

          > Nie chce miec w domu chlopca, nie moze pojechac na oboz i wrocic z niego jako d
          > ojrzaly czlowiek, z ktorym bede mogla normalnie porozmawiac, bez tych wszystkic
          > h emocji i buntowania sie.

          hehe...ja tak miałam z moim . Do sanatorium pojechał grubaskowaty, depresyjny chłopiec proszący o pieska. Gdy pojechałam po niego po 4 tygodniach, ujrzałam wyższego o 20 cm, szczupłego mężczyznę z uwieszoną na nim laską w różowych kozakach z czubem:))) Psa w domu nawet nie zauważył. I wtedy się dopiero zaczęło......;)
          • hello-kitty2 Re: Strachy.... 20.01.14, 12:45
            zawle napisała:

            > hehe...ja tak miałam z moim . Do sanatorium pojechał grubaskowaty, depresyjny c
            > hłopiec proszący o pieska. Gdy pojechałam po niego po 4 tygodniach, ujrzałam wy
            > ższego o 20 cm, szczupłego mężczyznę z uwieszoną na nim laską w różowych kozaka
            > ch z czubem:))) Psa w domu nawet nie zauważył. I wtedy się dopiero zaczęło.....
            > .;)

            Lojezu, oglaszam, ze przestaje czytac Ciebie i Kutuzowa w wystapieniach macierzynskich, bo zle na mnie wplywacie, szarlatany :-)))))))))))))))) Uspokoje sie czytajac, no tak Big mnie nie uspokaja, to chyba mojemail i bgz jak smazyla nalesniki, to bylo fajne uspokajajace, odprezajace z czym tam z bita smietana, z dzemem, rybki tez lubie, tematy spozywcze i jak Urqu rozkreca cos w domu i corka mu pomaga albo sama cos usmaze zaraz: cebule z jajkiem, smak dziecinstwa.
            • bgz0702 Re: Strachy.... 21.01.14, 00:18
              hello-kitty2 napisała:

              > Lojezu, oglaszam, ze przestaje czytac Ciebie i Kutuzowa w wystapieniach macierz
              > ynskich, bo zle na mnie wplywacie, szarlatany :-)))))))))))))))) Uspokoje sie c
              > zytajac, no tak Big mnie nie uspokaja, to chyba mojemail i bgz jak smazyla nale
              > sniki, to bylo fajne uspokajajace, odprezajace z czym tam z bita smietana, z dz
              > emem, rybki tez lubie, tematy spozywcze i jak Urqu rozkreca cos w domu i corka
              > mu pomaga albo sama cos usmaze zaraz: cebule z jajkiem, smak dziecinstwa.

              uspakajają cię moje naleśniki?;)) nie ma sprawy jak będziesz miała kryzys usmażę je dla ciebie;)) mogłabym cię podkarmić jak będziesz miała następną sesję
              • hello-kitty2 Re: Strachy.... 21.01.14, 00:29
                bgz0702 napisała:

                > uspakajają cię moje naleśniki?;)) nie ma sprawy jak będziesz miała kryzys usmaż
                > ę je dla ciebie;)) mogłabym cię podkarmić jak będziesz miała następną sesję

                :) podkarmiona to ja jestem i podpasiona ostatnio ale jak slucham jak opowiadasz to mi sie dobrze robi, bo ja zarta jestem, w kuchni wychowana wsrod bab :)
    • meg_mag Re: Strachy.... 20.01.14, 13:41
      jest, owszem
      • hello-kitty2 Re: Strachy.... 20.01.14, 13:47
        Ale ludzie niechetnie pisza o swoich strachach, nie? Kiedys bodajze Recreactivia proponowala zebysmy wrzucili swoje schizy, tez sie nie garnelismy:)
        • meg_mag Re: Strachy.... 20.01.14, 13:56
          na otwartym forum raczej tak
          ale pamietam czasy kiedy kochanki i kochankowie (zamkniete) hulalo, az sie do reala przenioslo ;)
          • sabat.77 Re: Strachy.... 20.01.14, 14:05
            O. Tak grupowo sie przenioslo ?? :)
            • meg_mag Re: Strachy.... 20.01.14, 14:49
              moze niekoniecznie doslownie grupowo, ale wieloosobowo ;)
              • sabat.77 Re: Strachy.... 20.01.14, 15:03
                Lekkie rozczarowanie jednak. Mialem nadzieje na jakies grubsze ekscesy w tej historii. Taki sabat bardziej :)
                • meg_mag Re: Strachy.... 20.01.14, 15:07
                  no coz, moge mowic tylko za siebie
                  niemniej czasem grubo bywalo
          • hello-kitty2 Re: Strachy.... 20.01.14, 15:32
            meg_mag napisała:

            > na otwartym forum raczej tak
            > ale pamietam czasy kiedy kochanki i kochankowie (zamkniete) hulalo, az sie do r
            > eala przenioslo ;)

            Zawsze sie zastanawialam jaka idea stoi za zamykaniem forum?
            • gomory Re: Strachy.... 20.01.14, 20:44
              Bo na otwartym to Marka żona czyta, moja żona czyta, sabata żona czyta ;).
              • hello-kitty2 Re: Strachy.... 20.01.14, 20:54
                gomory napisał:

                > Bo na otwartym to Marka żona czyta, moja żona czyta, sabata żona czyta ;).

                Ze pani Zak wie co napisal jej maz to kumam ale skad Twoja zona wie zes Gomory? Masz na nazwisko Gomory? :-)Zona Sabata nie czyta, bo nie wie jak wlaczyc komputer i w ogole nie rzucilo jej sie jeszcze w oczy, ze Sabat jest czlonkiem jakiej internetowej spolecznosci :)
            • meg_mag Re: Strachy.... 21.01.14, 07:40
              hello-kitty2 napisała:
              > Zawsze sie zastanawialam jaka idea stoi za zamykaniem forum?

              zeby nie byc jak okaz w zoo dla szerokiej rzeszy czytelnikow?
              • hello-kitty2 Re: Strachy.... 21.01.14, 11:43
                meg_mag napisała:

                > hello-kitty2 napisała:
                > > Zawsze sie zastanawialam jaka idea stoi za zamykaniem forum?
                >
                > zeby nie byc jak okaz w zoo dla szerokiej rzeszy czytelnikow?

                To tylko chodzi o skale, tak? Bo i tak jestes okazem. Malo tego w dzungli sie latwiej schowac :) Dlatego np przestepczosc dotyczy glownie miast.
                • meg_mag Re: Strachy.... 21.01.14, 12:02
                  o zaufanie tez
                  ale to najwyrazniej moje subiektywne odczucie
                • meg_mag Re: Strachy.... 22.01.14, 08:55
                  jeszcze jedno - tutaj nie ma dzungli, jest za to grupa konkretnych linkow, ktore dosc konsekwentnie opowiadaja o sobie
                  • hello-kitty2 Re: Strachy.... 22.01.14, 14:37
                    meg_mag napisała:

                    > jeszcze jedno - tutaj nie ma dzungli, jest za to grupa konkretnych linkow, ktor
                    > e dosc konsekwentnie opowiadaja o sobie

                    Dzungla czytajacych. Ale o co chodzi, jestes za czy przeciw? :) Ja jestem przeciw zamykaniu. Wg mnie to oznaczaloby obumarcie.
                    • meg_mag Re: Strachy.... 22.01.14, 14:57
                      staram sie zrozumiec, dlaczego to forum nie jest zamkniete, tzn dostepne tylko po wyslaniu zaproszenia
                      chyba jako osoba, ktora po wielu latach czytania i podgladatwa zza krzakow wystapila z pisaniem, niewiele mam do decydowania
                      • hello-kitty2 Re: Strachy.... 22.01.14, 15:05
                        meg_mag napisała:

                        > staram sie zrozumiec, dlaczego to forum nie jest zamkniete, tzn dostepne tylko
                        > po wyslaniu zaproszenia
                        > chyba jako osoba, ktora po wielu latach czytania i podgladatwa zza krzakow wyst
                        > apila z pisaniem, niewiele mam do decydowania

                        Mam Cie! :-) To Ty jestes z dzungli czytajacych. A co chcialabys cos napisac o sobie ale sie krepujesz, bo forum jest otwarte? Szczerze mowic zupelnie nie rozumiem czemu kombinujesz z tym zamykaniem? Co Toba kieruje? Wyjasnisz dlaczego niby byloby lepiej zeby bylo zamkniete? Czemu by to mialo sluzyc? Jakis rodzaj cenzury czy eliminacji? Nie kumam za cholere.
                        • meg_mag Re: Strachy.... 22.01.14, 15:10
                          spokojnie, nie tak agresywnie ,) nie kombinuje (co to za insynuacja?), tylko probuje znalezc odpowiedz, dlaczego
                          kiedy mnie cos dziwi albo chce cos wiedziec, to pytam

                          pisac o sobie nie zamierzam niczego wiecej, ponad to, co napisalam
                          • hello-kitty2 Re: Cos 'kompromitujacego' do ukrycia? :) 22.01.14, 15:31
                            meg_mag napisała:

                            > spokojnie, nie tak agresywnie ,) nie kombinuje (co to za insynuacja?), tylko pr
                            > obuje znalezc odpowiedz, dlaczego
                            > kiedy mnie cos dziwi albo chce cos wiedziec, to pytam
                            >
                            > pisac o sobie nie zamierzam niczego wiecej, ponad to, co napisalam

                            Ale przeciez ja nie jestem agresywna, zastanawiam sie tylko dlaczego dziwi Cie cos, co nie jest dziwne w moim rozumieniu. Nie podajesz nawet jednego argumentu. Przeciez gdyby bylo zamkniete to bys tu nic nie mogla napisac i by Ci sie ucielo gapienie sie z krzakow :-))))

                            Tylko raz spotkalam sie z propozycja zamkniecia w przypadku innego forum. Wystapila z propozycja osoba, ktora miala cos do ukrycia, co w jej rozumieniu bylo kompromitujace, miala jednak potrzebe sie tym dzielic ale bala sie, ze ktos ja zidentyfikuje. Jej propozycja zostala odrzucona.

                            Reasumujac: zamykaja ci, ktorzy maja cos 'kompromitujacego' w ich rozumieniu do ukrycia. Ale to moja opinia. Jak masz pragnienie dowiedziec sie u zrodla, to tam u gory jest email do moderatorow. Mozesz sie zapytac bezposrednio.

    • zyg_zyg_zyg Re: Strachy.... 20.01.14, 20:54

      > Nie chcę się angażować, nie chcę dawać, nie chcę mieć nikogo na głowie. Nie chc
      > ę obiecywać, planować.

      Ale to ze strachu?
      • zawle Re: Strachy.... 21.01.14, 08:50
        zyg_zyg_zyg napisała:
        > Ale to ze strachu?

        No...przed następną miałkością i mizeryją. Bo to jest wszystko połączone. Musi być bezpieczeństwo (obiecanki, deklaracje, rozmowy) żeby wejść na nastepny lewel. A następny zawsze się okazuje mniej ciekawy od poprzedniego.
    • bgz0702 Re: Strachy.... 21.01.14, 00:15
      zawle napisała:

      > Nie chcę się angażować, nie chcę dawać, nie chcę mieć nikogo na głowie. Nie chc
      > ę obiecywać, planować. Jest nas więcej?

      oj tak, wyobraź sobie że mam tak właśnie. Od zawsze tak miałam i mam nadal bo jakaś pieprzona ambiwalencja emocjonalna we mnie drzemie jakiś dualizm cholerny. I z jednej strony wiem i to pewne że inaczej nie będzie to z drugiej strony nie znoszę kiedy ludzie cierpią z mojego powodu i taka popieprzona łajza chodzi po tym świecie z jedną nogą po tej a drugą po tamtej stronie i cię doskonale rozumie. No ale gdyby było tak że jestem nieszczęśliwa no to cóż? Wzięłabym manatki i poszła w diabły ale kurwa nie mogę tak powiedzieć. To skomplikowana akcja, dla jakiegoś specjalisty chyba;))
      • zawle Re: Strachy.... 21.01.14, 08:55
        bgz0702 napisała: > I z jednej strony wiem i to pewne że inaczej nie będzie to z drugiej strony ni
        > e znoszę kiedy ludzie cierpią z mojego powodu i taka popieprzona łajza chodzi p
        > o tym świecie z jedną nogą po tej a drugą po tamtej stronie i cię doskonale roz
        > umie. No ale gdyby było tak że jestem nieszczęśliwa no to cóż? Wzięłabym manatk
        > i i poszła w diabły ale kurwa nie mogę tak powiedzieć. To skomplikowana akcja,
        > dla jakiegoś specjalisty chyba;))

        Inaczej nie będzie. O to chodzi. Z tym że ja jestem nieszczęśliwa. Mam więcej obowiązków, muszę zauważać drugiego człowieka przy sobie, niewiele dostaję ( nic czego sama sobie nie dam) i jeszcze wiem że ta druga osoba to wie i ma w sobie napięcie- oboje je mamy. I to się rozłazi. Samej jest mi lepiej- odchodzą mi stresy.
        Problem polega na tym że ja nie potrafię tak jak wszyscy. Jak już wcześniej wspomniałam- nie miałam wzorca faceta. Mam w głowie że to taki sam człowiek jak MY. A to nie jest prawda. Nawet to forum dostarczyło mi na to tysiac dowodów. A jak człowiek jest samowystarczalny, leniwy i mało elastyczny, a do tego nie chce i nie potrafi sie naginać, rezygnować i tak dalej...to niech lepiej będzie sam. I tak robię. Mam dość unieszczęsliwiania siebie i innych.
        • zyg_zyg_zyg Re: Strachy.... 21.01.14, 10:15
          A powiedz, Zawle, bo nie mam jasności. Tobie jest dobrze samej i nie chcesz zmieniać tego, że samej jest Ci dobrze, czy jednak jakoś tęsknisz do bliskości z mężczyzną - takiej codziennej i zwykłej? Bo mi te strachy jakoś zgrzytają z akceptacją.
          • zawle Re: Strachy.... 21.01.14, 10:23
            zyg_zyg_zyg napisała:

            > A powiedz, Zawle, bo nie mam jasności. Tobie jest dobrze samej i nie chcesz zmi
            > eniać tego, że samej jest Ci dobrze, czy jednak jakoś tęsknisz do bliskości z m
            > ężczyzną - takiej codziennej i zwykłej? Bo mi te strachy jakoś zgrzytają z akce
            > ptacją.

            Dobrze mi samej i nie tęsknię za bliskością na co dzień. Mam dzieci, psa, kota i masę bardzo bliskich przyjaciół. Z Wami też gadam. Do tego faceta masz codziennie. I musisz czasami być wtedy, gdy nie masz ochoty. Ze znajomymi tak nie jest- spotykam się wtedy gdy chcę, rozmawiam gdy mam ochotę. Facet jako taki mi przeszkadza. Jest zobowiązaniem, zajmuje zbyt dużo przestrzeni. Jedyne czego mi brakuje to intymności. Ale nie takiej zwykłej- tą mogę mieć i nie zaspokaja mojej potrzeby. Brakuje mi ważnej, bliskiej intymności. Jedno kłóci się z drugim. Więc wolę być sama- taki wyszedł mi wynik z rachunku. Że wolę. Że lubię i że mi się opłaca.
            • bgz0702 Re: Strachy.... 21.01.14, 10:46
              zawle napisała:

              > Dobrze mi samej i nie tęsknię za bliskością na co dzień. Mam dzieci, psa, kota
              > i masę bardzo bliskich przyjaciół. Z Wami też gadam. Do tego faceta masz codzie
              > nnie. I musisz czasami być wtedy, gdy nie masz ochoty. Ze znajomymi tak nie jes
              > t- spotykam się wtedy gdy chcę, rozmawiam gdy mam ochotę. Facet jako taki mi pr
              > zeszkadza. Jest zobowiązaniem, zajmuje zbyt dużo przestrzeni. Jedyne czego mi b
              > rakuje to intymności. Ale nie takiej zwykłej- tą mogę mieć i nie zaspokaja moje
              > j potrzeby. Brakuje mi ważnej, bliskiej intymności. Jedno kłóci się z drugim. W
              > ięc wolę być sama- taki wyszedł mi wynik z rachunku. Że wolę. Że lubię i że mi
              > się opłaca.

              nic z tego! nie rób jaj ja bardzo cię proszę. NIe możesz do cholery tak łatwo zrezygnować z seksu o nie! Moja Droga a niechże on ten twój Freud bo tylko tego co najlepsze ci życzę, mieszka sobie sam gdzieś w swoim malutkim czy dużym mieszkanku i niech ma potrzebę tak raz na jakiś czas się pospotykać a potem rozejść na noc do swoich domków i pomyśleć przed snem o tym co się dzieje nadal w waszych brzuchach;)) no chyba że wam się nagle zachce inaczej to nie ma sprawy chyba kołdry mu możesz użyczyć raz na jakiś czas, już taka nie bądź kurna. Na samą myśl w moim podbrzuszu zaczynam czuć jakieś dziwne reakcje;)))) och, cholera, ale nie będę cię podglądać, obiecuję;))
              • sabat.77 Re: Strachy.... 21.01.14, 11:07
                Ale przeciez ona uprawia seks z facetami, tylko ich nie kocha ani nie dzieli sie z nimi intymnoscia. Przynajmniej tak zrozumialem. Miala nawet stalego kochanka wylacznie do seksu, ale jak zaczal swirowac to dostal kopa w dupe.
                Zawle sobie zorganizowala swiat tak, jak chcialaby miec zorganizowany chyba spora czesc facetow.
                Zjada ciastko i ma ciastko :p
                • bgz0702 Re: Strachy.... 21.01.14, 11:19
                  sabat.77 napisał:

                  > Ale przeciez ona uprawia seks z facetami, tylko ich nie kocha ani nie dzieli si
                  > e z nimi intymnoscia. Przynajmniej tak zrozumialem. Miala nawet stalego kochank
                  > a wylacznie do seksu, ale jak zaczal swirowac to dostal kopa w dupe.
                  > Zawle sobie zorganizowala swiat tak, jak chcialaby miec zorganizowany chyba spo
                  > ra czesc facetow.
                  > Zjada ciastko i ma ciastko :p

                  oj tam spora część facetów... ludzie tak sobie organizują seks jak lubią albo chcą albo nie mają wyjścia, nie bądź znowu taki: "spora część facetów" bo nie wiesz chyba cholera że laski też mają swoje potrzeby i fantazje. Czasami wystarczy bzykanko- jakiś dobry seks dosłownie, przepraszam że cię zaskoczyłam ale miłośc nie zawsze musi temu towarzyszyc, ważne jest aby spełnić choć część niezbędnych oczekiwań względem owego bzykania ;) ale o tym własnie Loppe chce se pogadać troszkę i się dowiedzieć czegoś więcej
                  • sabat.77 Re: Strachy.... 21.01.14, 11:24
                    A czy ja mowie, ze nie ? Przyjelo sie w naszej kulturze, ze panowie preferuja seks bez milosci a panie musza miec milosc w pakiecie, gdzie seks gra drugie skrzypce. Jasne ze nie zawsze tak jest, chociaz mam wrazenie, ze wiele osob zyje w tym wzorcu na zasadzie "tak sie powinno robic". Nie maja wlasnego osadu i przyjmuja kulturowy wzorzec jako wlasny.
                    • bgz0702 Re: Strachy.... 21.01.14, 11:41
                      sabat.77 napisał:

                      > A czy ja mowie, ze nie ? Przyjelo sie w naszej kulturze, ze panowie preferuja s
                      > eks bez milosci a panie musza miec milosc w pakiecie, gdzie seks gra drugie skr
                      > zypce. Jasne ze nie zawsze tak jest, chociaz mam wrazenie, ze wiele osob zyje w
                      > tym wzorcu na zasadzie "tak sie powinno robic". Nie maja wlasnego osadu i przy
                      > jmuja kulturowy wzorzec jako wlasny.

                      ale czy sposób w jaki mówisz lub też "głos" naszego społeczenstwa ma powodować u mnie wyrzuty sumienia że odbiegam od jakiegoś wzorca kulturowego? Przepraszam ja też tworzę wzorce kulturowe i co gorsza "wychowuję" (oddziałuję pośrednio- TERAZ) na wasze dzieci kochane społeczeństwo;))
                      • sabat.77 Re: Strachy.... 21.01.14, 11:51
                        Co ty mowisz :) Gdybym ja byl demiurgiem to wszyscy mieliby taka chcice, ze parzylibysie jak zwierzeta, kazdy z kazdym. Jestem ostatni, ktory w rozbudzonej seksualnie kobiecie widzialby ladacznice. Czesto dazylem duzym sentymentem (nie wynikajacym z oportunizmu) kolezanki, o ktorych koledzy wypowiadali sie pogardliwie ze wzgledu na wybujale dokonania erotyczne, ktorych nie kryly przed swiatem. Seks nie jest niczym zlym i brudnym, bez obaw.
                        • bgz0702 Re: Strachy.... 21.01.14, 11:59
                          sabat.77 napisał:

                          > Co ty mowisz :) Gdybym ja byl demiurgiem to wszyscy mieliby taka chcice, ze par
                          > zylibysie jak zwierzeta, kazdy z kazdym. Jestem ostatni, ktory w rozbudzonej se
                          > ksualnie kobiecie widzialby ladacznice. Czesto dazylem duzym sentymentem (nie w
                          > ynikajacym z oportunizmu) kolezanki, o ktorych koledzy wypowiadali sie pogardli
                          > wie ze wzgledu na wybujale dokonania erotyczne, ktorych nie kryly przed swiatem
                          > . Seks nie jest niczym zlym i brudnym, bez obaw.

                          och, kamień spadł mi z serca, dziękuje ;)) To dla mnie wiele znaczy;)) Pozdrawiam i cholera muszę pracować w przeciwieństwie do was...;))
                          • bgz0702 Re: Strachy.... 21.01.14, 12:01
                            >Czesto dazylem duzym sentymentem
                            > (nie w
                            > > ynikajacym z oportunizmu) kolezanki, o ktorych koledzy wypowiadali sie po
                            > gardli
                            > > wie ze wzgledu na wybujale dokonania erotyczne, ktorych nie kryly przed s
                            > wiatem
                            > > . Seks nie jest niczym zlym i brudnym, bez obaw.

                            ach, jeszcze muszę ci powiedzieć że świat nic nie wie o moich dokonaniach erotycznych;)) możliwe ze nie mam się czym chwalić;)))
                        • hello-kitty2 Re: Strachy.... 21.01.14, 12:30
                          sabat.77 napisał:

                          > . Seks nie jest niczym zlym i brudnym, bez obaw.

                          Dla mnie seks jest brudny. Ale poszliscie w zla sciezke. Tam juz Zawle byla nie raz nie dwa. Ona mowi o brakujacej intymnosci. Intymnosc to nie milosc i nie seks.
                    • wont Re: Strachy.... 22.01.14, 05:39
                      sabat.77 napisał:

                      > Przyjelo sie w naszej kulturze, ze panowie preferuja s
                      > eks bez milosci
                      ----------------
                      Tak jak w większości przypadków się z tobą zgadzam, tak tutaj się nie zgadzam się. Oczywiście mężczyźni dużo łatwiej dopuszczają możliwość seksu bez miłości - to wynika z powodów kulturowych, o których wspomniałeś, które mają źródła w biologii (mniejsze konsekwencje wpadki, teraz się to zmienia dzięki antykoncepcji i mechanizmom prawnym pt. alimenty). Ale napisałeś, że mężczyźni PREFERUJĄ seks bez miłości i albo to było przejęzyczenie (tak sądzę) albo wyraz twoich projekcji. De Mello napisał kiedyś, że jak przychodzi do niego prostytutka, to chce rozmawiać o Bogu, a jak ksiądz – o seksie. Każdemu czegoś brakuje – trwały deficyt sprawia, że nadajemy temu czemuś w hierarchii naszych potrzeb wyższą rangę, padre. :)
                • zawle Re: Strachy.... 21.01.14, 11:28
                  sabat.77 napisał:

                  > Ale przeciez ona uprawia seks z facetami, tylko ich nie kocha ani nie dzieli si
                  > e z nimi intymnoscia. Przynajmniej tak zrozumialem. Miala nawet stalego kochank
                  > a wylacznie do seksu, ale jak zaczal swirowac to dostal kopa w dupe.
                  > Zawle sobie zorganizowala swiat tak, jak chcialaby miec zorganizowany chyba spo
                  > ra czesc facetow.
                  > Zjada ciastko i ma ciastko :p

                  Mylisz się. Chciałam mieć fajną, kochającą się pełną rodzinę. Mój sen się nie ziścił. Powiem więcej..nie ziścił się w żadnej rodzinie którą znam. Czyli coś jest z tym snem nie tak. Więc ponieważ ciastko o takim smaku nie istnieje, chronię siebie i to co zostało z mojej rodziny. Bo ją nadal mam. Wiesz gdzie jest ból? Jako dziecko nigdy nie żałowałam że nie mam ojca. Zwłaszcza po wizytach w domach moich pełnorodzinnych koleżanek. Moja córa ma dokładnie takie same spostrzeżenia....uważa że ma normalnie, inni mają gorzej. Mojemu synowi ojca brakuje- wzoru mężczyzny mu brakuje. Dobrego wzoru- tego nigdzie też nie widzi.
                  Ja nie sugeruję że faceci są do dupy. Nie są. Ale to co tworzą z kobietami, a kobiety z nimi, zazwyczaj jest w mojej ocenie marną namiastką.

                  , szanującą rodzinę
                  • sabat.77 Re: Strachy.... 21.01.14, 11:43
                    Zawle, bo moze masz dziwny wzorzec tej szanujacej rodziny. Zawsze jest jakis uklad, gdzie zyski przewazaja nad stratami. Uklady gdzie straty sa wieksze niz zyski rozpadaja sie samoistnie, bez niczyjej pomocy. Tam gdzie przewaga strat jest znaczaca, dynamika rozpadu jest gwaltowna.
                    Natomiast faktycznie, nie znam ukladu, gdzie nie funcjonowalyby z zaletami zwiazku jakies, czasem widoczne golym okiem wady.
                    Mi sie wydaje, ze moze masz problem z czerpaniem radosci z zalet zwiazku, stad wady stanowia przeszkode nie do przeskoczenia. Nikt nie bedzie sie pchac w uklad, z ktorego nie czerpie jakichs przyjemnosci.
                    • hello-kitty2 Re: Strachy.... 21.01.14, 12:38
                      sabat.77 napisał:

                      > Mi sie wydaje, ze moze masz problem z czerpaniem radosci z zalet zwiazku, stad
                      > wady stanowia przeszkode nie do przeskoczenia. Nikt nie bedzie sie pchac w ukla
                      > d, z ktorego nie czerpie jakichs przyjemnosci.

                      'Zalety zwiazku' to ciekawe zagadnienie. Mozesz podac na swoim przykladzie jakie sa zalety Waszego zwiazku? Jakie zalety wnosi w zwiazek mezczyzna. Tylko realitycznie, nie idealistycznie. Podaj tylko to co dzieje sie naprawde, szczegolnie po wielu latach.
                      • sabat.77 Re: Strachy.... 21.01.14, 13:34
                        Kitty, normalnie sie dzieje, wspolpraca, kooperacja, wspolne wychowywanie dzieci. To co normalnie robia malzenstwa, oprocz regularnego seksu. Zakupy, codzienne rozmowy, kucharzenie, prowadzienie dzieci do i z przedszkola, praca, wspomaganie sie w czasie jak jedno jest w robocie a drugie ma chwile czasu wolnego, wspolne decyzje finansowe, prowadzenie jednego gospodarstwa domowego. To wszystko nie sa pozytywy ? Razem jest latwiej.
                        • hello-kitty2 Re: Strachy.... 21.01.14, 15:39
                          sabat.77 napisał:

                          > Kitty, normalnie sie dzieje, wspolpraca, kooperacja, wspolne wychowywanie dziec
                          > i. To co normalnie robia malzenstwa, oprocz regularnego seksu. Zakupy, codzienn
                          > e rozmowy, kucharzenie, prowadzienie dzieci do i z przedszkola, praca, wspomaga
                          > nie sie w czasie jak jedno jest w robocie a drugie ma chwile czasu wolnego, wsp
                          > olne decyzje finansowe, prowadzenie jednego gospodarstwa domowego. To wszystko
                          > nie sa pozytywy ? Razem jest latwiej.

                          Opisales ludzi, ktorzy maja do wychowania wspolne dzieci. Jak nie ma dzieci lub nie sa wspolne to juz latwiej nie jest z tytulu kucharzenia, zakupow, rozmow i wspolnych decyzji finansowych, bo to jest tylko support dla wychowania dzieci. Bez dzieci jak nie ma milosci, bliskosci i seksu to nie ma nic, puste pole za stodola :-)
                          • marek.zak1 Re: Strachy.... 21.01.14, 15:50
                            No i sama napisałaś., co masz z facetem: miłość, bliskość, sex.
                          • sabat.77 Re: Strachy.... 21.01.14, 17:00
                            No i tu sie zgodze, bez dzieci takie uklady sie rozpadaja. Wtedy jest jednak za malo na plus :)
                    • zawle Re: Strachy.... 21.01.14, 15:08
                      sabat.77 napisał: > Natomiast faktycznie, nie znam ukladu, gdzie nie funcjonowalyby z zaletami zwia
                      > zku jakies, czasem widoczne golym okiem wady.
                      > Mi sie wydaje, ze moze masz problem z czerpaniem radosci z zalet zwiazku, stad
                      > wady stanowia przeszkode nie do przeskoczenia. Nikt nie bedzie sie pchac w ukla
                      > d, z ktorego nie czerpie jakichs przyjemnosci.

                      o tym ciągle piszę. Że mi facet nie jest potrzebny. Poprosiłam nawet Ciebie żebyś mi napisał, ale się nie odniosłeś. Pisałeś o tym co Cię łączy z żoną. Nie lubię jak ktoś plącze się po mojej kuchni, żadko który facet umie zrobić w domu więcej niż ja- naprawy, remonty. Do dżwigania zakupów mam syna. Kasa- tu miałby pole do popisu. Gdyby miał dużo kasy- bo ja mam tyle że wystarcza. Ale wiesz jak jest- jak wystarcza to i ciśnienia nie ma. Dzieci w przedszkolu nie mam, wychowywać moich nie pozwolę. Nic mi więcej nie przychodzi do głowy.
                      • zawle Re: Strachy.... 21.01.14, 15:08
                        rzadko...masakra

                      • kag73 Re: Strachy.... 22.01.14, 02:42
                        " Nie lubię jak ktoś plącze się po mojej kuchni..."

                        Matko, jak ja bym chciala, zeby mi sie facet po kuchni krecil i jeszcze cos ugotowal. Bywaja rozni faceci, moj, jak zechce to mi calymi dniami nie bedzie wchodzil w droge. Nie przeszkadza mi:)
                  • kag73 Re: Strachy.... 22.01.14, 02:50
                    zawle napisała:
                    > Mylisz się. Chciałam mieć fajną, kochającą się pełną rodzinę. Mój sen się nie z
                    > iścił. Powiem więcej..nie ziścił się w żadnej rodzinie którą znam. Czyli coś je
                    > st z tym snem nie tak. Wiesz gdzie jest ból
                    > ? Jako dziecko nigdy nie żałowałam że nie mam ojca. Zwłaszcza po wizytach w dom
                    > ach moich pełnorodzinnych koleżanek. Moja córa ma dokładnie takie same spostrze
                    > żenia....uważa że ma normalnie, inni mają gorzej. Mojemu synowi ojca brakuje- w
                    > zoru mężczyzny mu brakuje. Dobrego wzoru- tego nigdzie też nie widzi.
                    > Ja nie sugeruję że faceci są do dupy. Nie są. Ale to co tworzą z kobietami, a k
                    > obiety z nimi, zazwyczaj jest w mojej ocenie marną namiastką.

                    Ja mialam jako dziecko pelna rodzine, taka "normalna". Rodzice sie tez bywalo klocili, bywaly krzyki i inne takie ale ogolnie wszystko sie krecilo. Ja bardzo lubilam swojego tate. Bywalo, ze po wizytach u kolezanek(zwlaszcza u jednej) czesto mylalam "moj tata jest super, ekstra, mam wspanialego ojca", bo ich ojcowie byli koszmarni. I pamietam tez, ze u jednej kolezanki wszyscy(lacznie z mama) cieszyli sie jak ojca nie bylo w domu, jak wyjechal na pare dni itd.
                    • hello-kitty2 Re: Strachy.... 22.01.14, 14:55
                      kag73 napisała:

                      > Ja mialam jako dziecko pelna rodzine, taka "normalna". Rodzice sie tez bywalo k
                      > locili, bywaly krzyki i inne takie ale ogolnie wszystko sie krecilo. Ja bardzo
                      > lubilam swojego tate. Bywalo, ze po wizytach u kolezanek(zwlaszcza u jednej) cz
                      > esto mylalam "moj tata jest super, ekstra, mam wspanialego ojca", bo ich ojcowi
                      > e byli koszmarni. I pamietam tez, ze u jednej kolezanki wszyscy(lacznie z mama)
                      > cieszyli sie jak ojca nie bylo w domu, jak wyjechal na pare dni itd.

                      Pamietam, ze moj ojciec tez byl fajny i sie podobal moim kolezankom doslownie do jakiegos momentu, jakies 1 klasy podstawowki, udzielal sie spolecznie, byl lubiany, dbal o siebie, a potem jak za dotknieciem czarodziejskiej rozczki sie 'popsol'. Teraz wiem, ze wtedy posypal sie wlasnie zwiazek z matka i juz nigdy nie bylo dobrze tylko coraz gorzej. Przestal dbac o wszystko, w tym o siebie, wszystkie zeby mu wypadly, rownia pochyla az do smierci. Zupelnie jak z opowiesci Urqu o mezczyznach. Dzieki Urqu, dopiero teraz poskladalam te puzle. Teraz to wszystko ma sens i jest wytlumaczalne. To zawdzieczam temu forum.
            • hello-kitty2 Re: Strachy.... 21.01.14, 12:13
              zawle napisała:

              > Dobrze mi samej i nie tęsknię za bliskością na co dzień. Mam dzieci, psa, kota
              > i masę bardzo bliskich przyjaciół. Z Wami też gadam. Do tego faceta masz codzie
              > nnie. I musisz czasami być wtedy, gdy nie masz ochoty. Ze znajomymi tak nie jes
              > t- spotykam się wtedy gdy chcę, rozmawiam gdy mam ochotę. Facet jako taki mi pr
              > zeszkadza. Jest zobowiązaniem, zajmuje zbyt dużo przestrzeni. Jedyne czego mi b
              > rakuje to intymności. Ale nie takiej zwykłej- tą mogę mieć i nie zaspokaja moje
              > j potrzeby. Brakuje mi ważnej, bliskiej intymności. Jedno kłóci się z drugim. W
              > ięc wolę być sama- taki wyszedł mi wynik z rachunku. Że wolę. Że lubię i że mi
              > się opłaca.

              A moze miec kogos bliskiego ale nie mieszkac razem. Nie wiem dlaczego jak sie jest w zwiazku to z automatu zazwyczaj oznacza to zamieszkanie razem. Mnie to nie jest potrzebne wrecz uwazam, ze codziennosc razem zabija pozadanie. Po co facet ma mnie widziec jak depiluje bikini czy ja widziec go jak sra czy przy czyms tam swiruje, wpieprza kielbase przed kompem dziewczyna pisala. Chyba, ze ktos ma bardzo duzy dom i kobieta ma np wlasna lazienke/toaletke. Mieszkanie z facetem we wspolczesnych apartamentach, gdy dupa o dupe sie trze odziera z romasu, wspollokatoryje ludzi. Przy zalozeniu, ze nie ma wspolnych dzieci lub dzieci sa odchowane oczywiscie.
    • kuku-na-muniu8 Re: Strachy.... 21.01.14, 09:02
      A moim zdaniem zaangażowanie się w jakąś relację i dawanie czegoś od siebie jest najpiękniejszym co może istnieć. Nie jest to wcale proste i często pojawiają się różne trudności, ale na pewno warto.
      • hello-kitty2 Re: Strachy.... 21.01.14, 12:41
        kuku-na-muniu8 napisał(a):

        > A moim zdaniem zaangażowanie się w jakąś relację i dawanie czegoś od siebie jes
        > t najpiękniejszym co może istnieć. Nie jest to wcale proste i często pojawiają
        > się różne trudności, ale na pewno warto.

        To moze jeszcze wyjasnij co w tym pieknego. Dasz rade to uchwycic w slowach, najlepiej w punktach ;) Mniej abstraktu wiecej konkretu.
        • zawle Re: Strachy.... 21.01.14, 15:10
          hello-kitty2 napisała: > To moze jeszcze wyjasnij co w tym pieknego. Dasz rade to uchwycic w slowach, na
          > jlepiej w punktach ;) Mniej abstraktu wiecej konkretu

          hehe...dawanie jest fajne żeby poczuć się lepiej ze sobą. Ale tylko czasami. Gdy oczekuje się czegokolwiek w zamian ( a trudno nie oczekiwać, gdy dajesz ciągle), to już po przyjemności;)
    • leebanka Re: Strachy.... 21.01.14, 21:14

      > Nie chcę obiecywać, planować. Jest nas więcej?

      Tak :)
      Nigdy nie chciało mi się starać i zawsze wolałam samotność/singielstwo czy tam staropanieństwo niż tkwienie w letnim związku bez ognia.
      Moje nastawienie zmieniało tylko pierdyknięcie pioruna sycylijskiego.
      Ooch, wtedy zawsze chciało mi się obiecywać, planować etc :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka