rakmartha27
14.08.06, 14:50
Witam wszystkich,
Właśnie dotarłam do tego forum, gdzie można znależć wiele przydatnych
informacji, ale i się przerazić.Właśnie po raz drugi mam candidę, poprzednie
leczenie farmakologiczne zakończyłam w marcu tego roku, kiedy w kale wyszło
wreszcie: "candida - nie wyhodowano". W związku z tym moje pytanie - jeżeli w
kale nie ma juz candidy to czy oznacza to, że nie ma go już w całym
organiźmie? Mi lekarz zakończył leczenie po tym wyniku badania kału na
posiew, ale potem wciąż miałam nawracającą grzybicę pochwy i nieliczne gzyby
w moczu.Czy walka z candidą nie przypomina czasem zabawy w kotka i myszkę -
czyli na tym że ten grzyb ciągle znajduje nowe lokum?
Będę wdzięczna za rady.
Ja za pierwszym razem tylko leczyłam sie fluconazolem i brałam probiotyki i
myślałam, że mam to za sobą. Nie trzymałam diety, miałam ostatnio silny stres
( czyli osłabienie organizmu ) i wszystko ze zdwojoną siłą wróciło z dnia na
dzień.
Jestem delikatnie mówiąc podłamana, ale dzięki informacjom na tym forum już
wiem, że walka będzie długa i bardzo skomplikowana.Muszę walczyć.
Czekam teraz na wyniki posiewu kału, ale wiem, że to wróciło. Modlę sie żeby
lekarze zaczęli mnie leczyć, bo poprzednio miałam z tym duży problem. Mam
nadzieję, że to + dieta + wzmacnianie odporności organizmu pozwoli mi wygrać
z tym świństwem, którego nie życzyłabym najgorszemu wrogowi.
Pozdrawiam wszystkich na forum, którzy walczą i którzy już zwyciężyli.
Odezwę się jak będę miała wynik badania kału.
Trzymajcie kciuki.