Dodaj do ulubionych

Mąż ma blokadę w stosunku do mnie

20.02.14, 23:28
Witam serdecznie

Może Ktoś z Was spotkał się z czymś takim? Jesteśmy 5 lat razem,małżeństwem od 1,5 roku,mamy 2 letnie dziecko. Od prawie 5 ze sobą mieszkamy,ale do rzeczy. Mąż od 8 miesięcy (policzyłam...) spał ze mną 3 razy:w tym dwa z mojej inicjatywy. Na co dzień mnie nie dotyka oprócz zwykłego buzi jak wychodzi do pracy.Gdy wraca to ja już mogę nie istnieć-zajmuje się dzieckiem,a jak dziecko idzie spać,to ogląda filmy albo siedzi przy komputerze. Przy próbie rozmowy najpierw twierdzi,że ja coś wymyślam,że o co mi chodzi, a następnie za każdym razem twierdzi,że ma do mnie blokadę, hmm której nie umie za bardzo wytłumaczyć.
Cóż,znosiłam to,łudziłam się, ale chyba już tak dłużej nie mogę,nie mam pojęcia co mogłabym jeszcze zrobić. Mąż jest świetnym specjalistą w swojej dziedzinie,jak tylko może to pomaga mi w domu i przy dziecku,nie ma z tym żadnych problemów. Tylko co ze mną i ze sferą seksualną?
Wyglądam tak jak przed ciążą,zawsze makijaż nawet delikatny,zajmuje się całymi dniami dzieckiem plus studiuję,czytam książki,gazety,oglądam filmy,czyli można ze mną porozmawiać.Tylko gdzie się podział ten sex i dotyk? :-( Ja mam 29 lat,mąż 31
Obserwuj wątek
    • lebara1984 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 20.02.14, 23:42
      Dziś już nie wytrzymałam,zrobiłam mu awanturę,coś we mnie pękło.Z uśmiechniętej,młodej kobiety stałam się osobą,która zastanawia się nad własną wartością i co może być ze mną nie tak...skoro mój mąż mnie najzwyczajniej w świecie nie chce. Po awanturze mąż do mnie przyszedł i zaczął dotykać...nie chciałam,odmówiłam,nie mogłam.Po prostu nie mogłam w taki sposób,że robi to tylko dlatego,że mu to wszystko wypomniałam. Efekt tego jest taki,że teraz jest moja wina,bo ja najpierw chcę,a potem odmawiam. Nie mogę uwierzyć,że mąż powolutku i drobnymi kroczkami zabija we mnie seksualność itp.że muszę starać się to w sobie wyciszać,bo inaczej bym chyba zwariowała...
      • that.bitch.is.sick Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 00:35
        lebara1984 napisała:

        Mam parę pytań:
        A jak wygląda twoje życie towarzyskie, czy jesteś całkiem dyspozycyjna dla męża?
        Czy masz jakiś kolegów, znajomych płci męskiej?
        Czy przeżywasz regularne orgazmy i czy czujesz się dowartościowana i usatysfakcjonowana w innych sferach Twojego życia (nauka, relacje z dzieckiem, rodziną, znajomymi)?
      • radi_7 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 08:45
        No witaj w klubie ;-). Sorki za sarkazm ale to tak żebyśmy trochę na dystansu nabrali.
        A poważnie, z moich doświadczeń i wiedzy, to może być kilka powodów. Te Wasze 5 lat to akurat podręcznikowy maksymalny okres stanu określanego jako klasyczne zakochanie. Mija wzmożone działanie pewnej grupy hormonów i człowiek wraca do normy sprzed początku związku. A że ludzie mają różny temperament, poziom potrzeb zmysłowych i seksualnych to zaczynają się rozjeżdżać w oczekiwaniach do partnera. Jednemu wystarczy ustabilizowane życie i wspólne dzielenie czasu, inny oczekuje nadal seksu i czułości jako potrzeby samej z siebie.
        Jest wiele powodów dla których związki trwają mimo spadku wzajemnej fascynacji erotycznej i partnerzy są z nich zadowolenie, ale też jest wiele przypadków gdy właśnie po tym okresie "zakochania" różnice między nimi zaczynają uwierać.
        Może też być inny powód. Często w okresie ciąży i tuż po niej, niektórzy partnerzy, niezależnie od tego czy kobieta czy mężczyzna, przeżywają silny stres z powodu radykalnych zmian które zachodzą w sferze fizycznej i psychicznej. Sam poród bywa silny przeżyciem. Opór wobec tego stanu bywa wypierany ze świadomości i chowany gdzieś głębiej. Pozostaje potem nieuświadomiony i blokuje kontakty erotyczne, które grożą przecież powtórzeniem sytuacji powodującej stres.
        Wiadomo że nikt tu na forum nie zdiagnozuje Waszego przypadku ale może uświadomi Ci to, że trzeba spróbować zrozumieć sytuację bez emocji. Na pewno powinniście o tym spokojnie pogadać, pytanie czy mąż będzie chciał o tym głębiej porozmawiać. Jeśli jego problemy są ukryte, podświadome, to nawet próba dochodzenia przyczyn będzie wywoływała w nim opór. To naturalne, wbrew pozorom nie jesteśmy tak do końca panami samego siebie. Ale problemu nie można zamieść pod dywan bo będzie narastał i wpływał na Wasze relacje. Jeśli sami nie dojdziecie przyczyny to oczywiście nie ma co się męczyć i trzeba poszukać seksuologa. W końcu od takich spraw oni są.
      • orzech69 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 13:13
        Moja propozycja jest następująca:
        Na spokojnie znaleźć pomoc u terapeuty.
        Powodów może być bardzo wiele i bez rozmowy z obojgiem nie można stwierdzić co się stało.
        Ps
        I nie bierz na poważnie gotowych rozwiązań podawanych na forum.
    • feniks_4 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 00:33
      Moze zakochal sie w innej kobiecie (kolezance z pracy np.)?
    • bigbadpig Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 04:30
      Ta jego zagrywka - pretensje pt. "najpierw chcesz potem odmawiasz" to prymitywna manipulacja, widać jest troglodytą albo nie tylko w sferze seksu ma wobec Ciebie blokadę ale i w kwestii uczciwości i szacunku.

      Nie napisałaś ważnej informacji - wyglądasz jak przed ciążą, ale... co to znaczy? Nadal jesteś szczupła czy nadal jesteś otyła? Te 3 razy w ciągu 8 miesięcy - albo mu fizycznie zupełnie nie odpowiadasz, co uważam za statystycznie najbardziej prawdopodobne; albo ma o coś do Ciebie gigantyczny żal, ale to odczuwałabyś chyba na co dzień; albo wreszcie - zasmakował czegoś nowego co mu bardziej pasuje. Może być też tak, że coś tam się u niego w życiu dzieje, stres zabija jego libido, albo ma perma doła z jakiegoś powodu, ale żeby aż tak się ograniczyć? Z drugiej strony presja na seks w imię wymuszonego obowiązku wobec partnera, raczej nie pomaga na libido - choć doskonale rozumiem Twoje potrzeby i frustracje.

      Spróbuj może z nim pogadać uczciwie i masz prawo oczekiwać bardziej klarownych wyjaśnień niż "blokada" (choć jeśli to jest sytuacja z mężem troglodytą, to może się nie udać).
      • loppe Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 09:13
        Ad. Ta jego zagrywka - pretensje pt. "najpierw chcesz potem odmawiasz" to prymitywna manipulacja, widać jest troglodytą albo nie tylko w sferze seksu ma wobec Ciebie blokadę ale i w kwestii uczciwości i szacunku.

        Exactly.
    • 3rd_sin Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 07:36
      Dobrze to nie wygląda. Znam z autopsji. Życzę Ci poprawy i uzdrowienia sytuacji, ale niestety poprawy w takich sytuacjach są krótkotrwałe. Przez chwile będzie lepiej, ale później wróci do schematu. Chyba bez terapii będzie trudno trwale uporać sie z problemem.
    • loppe Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 09:10
      Facet zapytany po 3 stosunkach w ciągu 8 miesięcy dlaczego rzadko odpowiada, że partnerka coś sobie uroiła. Po awanturze rusza do dotyku i obraża się chytrze gdy zostaje oddalony w tym momencie. Dno. Wybrałaś sobie psychola na męża.
    • rekreativa Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 09:52
      A to nie wygląda na ten często przywoływany na forum syndrom MiL?
    • yoric Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 11:06
      1. BigBad i Loppe: znamy sytuację z dwóch czy trzech akapitów tekstu jednej strony, pisanego mniej lu bardziej pod wpływem emocji. Mocne i kategoryczne oceny są nieuzasadnione.

      2. 3 razy na 8 miesięcy to standard forumowy - nie wiem, skąd to zaskoczenie i radykalne diagnozy :).

      3. Tak jak pisze BBP, awantury na pewno nie pomogą na libido. Co nie znaczy, że nie masz prawa do działań, ale te działania powinny być przemyślane.

      4. MiL - ten syndrom jest wymyślony.
      Gdyby był realny, to by się włączał od razu po ślubie, albo przynajmniej po dziecku.
      To jest wymyślna nazwa na fakt, że partnerka się po prostu opatrzyła, co jest znanym i powszechnym zjawiskiem.
      • rekreativa Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 11:20
        "partnerka się po prostu opatrzyła, co jest z
        > nanym i powszechnym zjawiskiem."

        Czy niestary, zdrowy mężczyzna, któremu partnerka się opatrzyła, odwiesza swe potrzeby seksualne na kołek?
        Bo jeśli nie, to albo mimo opatrzenia bzyka nadal swą połowicę, albo bzyka cudze poza domem.
        Jak wynika z postu autorki, w domu nie bzyka, więc?
        • bigbadpig Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 13:03
          > Bo jeśli nie, to albo mimo opatrzenia bzyka nadal swą połowicę, albo bzyka cudz
          > e poza domem.

          Trochę nie tak - jak wiesz na samoobsłudze też można przeżyć.
          • rekreativa Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 16:04

            Sa trzy lata po ślubie, mają dwuletnie dziecko, domyslam się, że jeszcze młodzi ludzie, w ok. 30.
            To sądzisz, że chłopak już zdecydował przejść na samoobsługę?
            • bigbadpig Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 16:16
              Nie mam pojęcia, napisałem tylko że żona i kochanka to nie są jedyne alternatywy. Nie wiem w jaki sposób wiek 30-tu lat miałby być skorelowany z brakiem takiej alternatywy. Nie chcę się spierać, po prostu - tak też może być, bo tak bywa.
      • loppe Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 11:26
        yoric napisał:

        > 1. BigBad i Loppe: znamy sytuację z dwóch czy trzech akapitów tekstu jednej str
        > ony, pisanego mniej lu bardziej pod wpływem emocji. Mocne i kategoryczne oceny
        > są nieuzasadnione.

        Nikt nie prześcignie mnie w ostrożności w ferowaniu werdyktów na temat cudzych związków na tym forum. Niezwykle rzadko zdecydowaną ocenę sformułuję (a i to - niech będzie wiadomo raz jeszcze- zawsze przy założeniu że uznaję opis autorki wątku za prawdziwy i nie pomijający znanych jej istotnych elementów które przemawiałyby na korzyść Partnera; prawda, tylko prawda, możliwie choć nie w pełni cała prawda - wszak miejsca i czasu mało, a poza tym kto ze śmiertelnych zna całą prawdę?)
      • orzech69 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 12:52
        yoric napisał:

        > 1. BigBad i Loppe: znamy sytuację z dwóch czy trzech akapitów tekstu jednej str
        > ony, pisanego mniej lu bardziej pod wpływem emocji. Mocne i kategoryczne oceny
        > są nieuzasadnione.

        Szkoda ze ludzie tak często popełniają ten błąd.

        > 2. 3 razy na 8 miesięcy to standard forumowy - nie wiem, skąd to zaskoczenie i
        > radykalne diagnozy :).

        to ja jestem nienormalny.....
        • lebara1984 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 13:23
          Cóż,próbowaliśmy różnych rozwiązań-np.postarać się o częstsze wyjścia bez dziecka (nie mamy nikogo do pomocy na miejscu,więc udaje się to średnio dwa-trzy razy w roku),mąż wychodzi sam znacznie więcej, mowa tu o wieczorach w weekendy. Ciekawy przykład: sprzed 2 miesięcy,impreza domowa u znajomych,ja wystrojona,wyszykowana,dziecko z dziadkami:mąż poszedł wcześniej na imprezę,ja dołączyłam później ze względu na dziecko.Gdy już wychodziłam telefon od męża:że mam się zastanowić czy chcę przyjechać,bo jest tutaj jego była narzeczona i on zrozumie jeśli nie będę chciała.Opadły mi ręce,i z resztą co tylko mogło...Cóż,pojawiłam się,bawiłam się szampańsko..szkoda tylko,że bez mojego męża.Miał ciekawsze zajęcia,np.rozmowy ze swoją ex albo traktowanie mnie jak powietrze.
          Kolejny przykład:sprzed miesiąca,wycieczka zaproponowana przez męża,zagranicę. Wyjazd wymarzony,w ciepłe kraje itp.Szkoda tylko,że się pofatygowałam,gdyż przez 8 dni czułam się jakbym pojechała z bratem albo z kolegą,nie gorzej,bo z kolegą to jeszcze można rozmawiać,flirtować i może by doszło do jakiegoś akty seksualnego. Przynajmniej bym poczuła,że jestem na prawdziwych wakacjach pełnych wrażeń. Przez cały wyjazd mąż mnie nawet nie dotknął, do dzisiaj nie ma na to wytłumaczenia,twierdzi, że to przez blokadę.
          • lebara1984 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 13:26
            nie do końca jest mi dobrze z tym,że się tak uzewnętrzniam na forum, ale już trudno,muszę to w końcu z siebie wyrzucić.
            Nie mam komu o tym powiedzieć, przed koleżankami zwyczajnie się wstydzę...Wstydzę się powiedzieć, że mąż mnie po prostu już nie chce, kiedy słyszę historie z ich życia, że ich mężowie to mają ogromne potrzeby,albo że może postarają się o kolejne dziecko itp.itd.
            Więc wyciszam w sobie ten popęd seksualny,tą miłość, to zakochanie-cóż,może i 5 lat minęło, ale nadal zdarzają się motylki w brzuchu na widok męża.Ale może to dlatego,że tak rzadko mam od niego jakikolwiek dotyk?W sumie to zakazany owoc zawsze lepiej smakuje..
            • zawle Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 13:28
              ma blokadę, czy nie jest już zainteresowany?
            • bigbadpig Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 14:04
              Jak dla mnie to doświadczenie z tego forum jest takie, że często zanim frustracja zaczyna zjadać do samego środka; najpierw partner z nad-popytem na seks, zaczyna odczuwać jego coraz większą wartość i jako takiego jeszcze mocniej pragnie dostać od partnera limitującego seks. Ponadto, wiele razy widziałem w różnych związkach taki powtarzający się mechanizm - mężczyzna wychodzi, udziela się, ma takie zasady w domu, że jakoś może lub nawet chce więcej, a kobieta im bardziej zahukana i postawiona na uboczu tym bardziej go kocha. Im bardziej ma reglamentowany seks, tym bardziej go pragnie. To może trwać latami, które są bolesne, a no koniec skończyć się pęknięciem, i tylko straconego czasu żal; choć są też tacy którzy tak życie przeżyją. Ponieważ piszesz, że nie masz z kim pogadać, sugerowałbym Ci przejście się do psychologa, w większych miastach w Pl jest interwencja kryzysowa gdzie możesz przyjść dzisiaj nawet bez rejestracji. nie ma wielu doświadczeń z psychologami, byłem 3-4 u jednej kobiety, te rozmowy do dzisiaj wspominam jako gigantyczne oczyszczenie i pomoc. Kiedy na ostatnim spotkaniu powiedziała, że w razie innych problemów mogę znowu się do niej zgłosić, to jakiś czas później pół-serio szukałem w głowie problemów aby znowu pogadać. Spotkanie z dobrym psychologiem może być naprawdę przydatnym doświadczeniem w trudnej sytuacji.
              • orzech69 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 14:39
                bigbadpig napisał:
                > Jak dla mnie to doświadczenie z tego forum jest takie, że często zanim frustrac ciach.
                lebara1984 posłuchaj mnie, bigbadpig i udaj się do specjalisty sama a potem z mężem.
                Jeżeli chcesz zmiany na pewno ja osiągniesz z tym że może być lepiej ale może tez skończyć się tym że się rozstaniecie.
                Zadaj sobie pytanie czy jesteś gotowa zmienić swoje życie i czy możesz tak dalej żyć.
          • loppe Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 13:56
            Jakże szybko historia przyznaje rację...

            Ciekawy przykład: sprzed 2 miesięcy,impreza domowa u znajomych,ja wystrojona,wyszykowana,dziecko z dziadkami:mąż poszedł wcześniej na imprezę,ja dołączyłam później ze względu na dziecko.Gdy już wychodziłam telefon od męża:że mam się zastanowić czy chcę przyjechać,bo jest tutaj jego była narzeczona i on zrozumie jeśli nie będę chciała.Opadły mi ręce,i z resztą co tylko mogło...Cóż,pojawiłam się,bawiłam się szampańsko..szkoda tylko,że bez mojego męża.Miał ciekawsze zajęcia,np.rozmowy ze swoją ex albo traktowanie mnie jak powietrze.
            • loppe Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 14:00
              Oczywiście ktoś może napisać, że to powyżej nie jest psycholska postawa, ale ja tego nie kupię...
              • loppe Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 14:03
                Ofiara tak już przywykła do crazy standardów Partnera-psychola, że relacjonuje sytuację po której 50% kobiet z forum wnosiłoby o rozwód... jako ciekawy przykład...próbowała się nawet tam bawić jak gdyby nigdy nic...
                • zuzi.1 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 15:12
                  Dokładnie zgadzam się z loppe, dziewczyno ten facet Cię wyniszczy emocjonalnie. Jemu niszczenie Ciebie sprawia po prostu przyjemnosc, jestes jego dziewczynką do "bicia" i wyżywania się emocjonalnie, ten brak seksu to też jest jego celowe zachowanie, on chce Cię zniszczyc i to robi a Ty się na to godzisz i mu pozwalasz. Jestes prawie już "ugotowaną żabą."
                  Przeczytaj:mojedwieglowy.blogspot.com/
          • that.bitch.is.sick Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 14:21
            lebara1984 napisała:

            > Cóż,próbowaliśmy różnych rozwiązań-np.postarać się o częstsze wyjścia bez dziec
            > ka (nie mamy nikogo do pomocy na miejscu,więc udaje się to średnio dwa-trzy raz
            > y w roku),mąż wychodzi sam znacznie więcej, mowa tu o wieczorach w weekendy. Ci
            > ekawy przykład: sprzed 2 miesięcy,impreza domowa u znajomych,ja wystrojona,wysz
            > ykowana,dziecko z dziadkami:mąż poszedł wcześniej na imprezę,ja dołączyłam późn
            > iej ze względu na dziecko.Gdy już wychodziłam telefon od męża:że mam się zastan
            > owić czy chcę przyjechać,bo jest tutaj jego była narzeczona i on zrozumie jeśli
            > nie będę chciała.Opadły mi ręce,i z resztą co tylko mogło...Cóż,pojawiłam się,
            > bawiłam się szampańsko..szkoda tylko,że bez mojego męża.Miał ciekawsze zajęcia,
            > np.rozmowy ze swoją ex albo traktowanie mnie jak powietrze.
            > Kolejny przykład:sprzed miesiąca,wycieczka zaproponowana przez męża,zagranicę.
            > Wyjazd wymarzony,w ciepłe kraje itp.Szkoda tylko,że się pofatygowałam,gdyż prze
            > z 8 dni czułam się jakbym pojechała z bratem albo z kolegą,nie gorzej,bo z kole
            > gą to jeszcze można rozmawiać,flirtować i może by doszło do jakiegoś akty seksu
            > alnego. Przynajmniej bym poczuła,że jestem na prawdziwych wakacjach pełnych wra
            > żeń. Przez cały wyjazd mąż mnie nawet nie dotknął, do dzisiaj nie ma na to wytł
            > umaczenia,twierdzi, że to przez blokadę.

            Z pytaniem ci się tu wpieprzę które zadałam na początku, jak ty żyjesz? Czy twoje życie i aktywność jest oparta wyłącznie na mężu, bo z tych nielicznych wzmianek o jego zachowaniu, to absolutnie aktywności z mężem dla dobrego samopoczucia i ocalenia swojego poczucia seksualnej wartości od kompletnej ruiny nie polecam. Czy wyjeżdżałaś tylko razem z mężem? czy masz jakieś wyjścia bez męża? Jakie masz wsparcie towarzyskie poza mężem i neutralizujące ciosy ze strony męża? czy przeżywasz orgazmy bez męża bo stałe przeżywanie orgazmów z osobą która cię odrzuca, bądź uprawianie seksu z taką osobą na dłuższą metę może spowodować problemy seksualne.
            Pytam o to gdyż mam wrażenie że za bardzo przestawiłaś się na rzeczywistość związku, nie myślisz my już nawet bo więzi tu nie widać, tylko "ja" mając na myśli siebie i jego, a za bardzo zepchnęłaś na dalszy plan swoja indywidualną, samodzielną egzystencję. Nie zamierzam tu ci prawić kazań odnośnie zależności finansowych ale w razie kryzysy taka zależność bardzo utrudnia kobiecie odbudowanie poczucia własnej wartości.
            Swój indywidualny kawałek życia, prywatność w związku uważam za taki bastion, który pozwala nam chronić to co najcenniejsze : naszą niezależność która jest w sumie źródłem atrakcyjności dla partnera. To czego on o nas nie wie, tego czym możemy go zaskoczyć itd. Jest to także schronienie w czasie kryzysu i polisa ubezpieczeniowa dla ego. Dlatego namawiam cię, abyś powiększyła albo odbudowała sferę swojej prywatności i życia odrębnego od partnera.
            • bigbadpig Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 14:29
              > Swój indywidualny kawałek życia, prywatność w związku uważam za taki bastion,
              > który pozwala nam chronić to co najcenniejsze :
              > naszą niezależność która jest w sumie źródłem atrakcyjności dla partnera.
              > To czego on o nas nie wie, tego czym możemy go zaskoczyć itd.
              > Jest to także schronienie w czasie kryzysu i polisa ubezpieczeniowa dla ego.

              Świetne słowa! Nie tylko w sensie celnej porady dla konkretnej osoby, ale też najlepszy argument w dyskusji o prywatności - gdzie miałem zamiar napisać coś podobnego ale tak dobrze nie udało mi się tego sformułować.
              • jesod Swój indywidualny kawałek życia 21.02.14, 16:01
                bigbadpig napisał:
                > > Swój indywidualny kawałek życia, prywatność w związku uważam za taki bast
                > ion,
                > > który pozwala nam chronić to co najcenniejsze :
                > > naszą niezależność która jest w sumie źródłem atrakcyjności dla partnera.
                >
                > > To czego on o nas nie wie, tego czym możemy go zaskoczyć itd.
                > > Jest to także schronienie w czasie kryzysu i polisa ubezpieczeniowa dla e
                > go.
                >
                > Świetne słowa! Nie tylko w sensie celnej porady dla konkretnej osoby, ale też n
                > ajlepszy argument w dyskusji o prywatności - gdzie miałem zamiar napisać coś po
                > dobnego ale tak dobrze nie udało mi się tego sformułować.
                >

                Mam wątpliwości czy świetne... To lekka przesada.
                Bardziej tutaj chodzi o indywidualność, a nie o indywidualny kawałek życia i bardziej psychiczną niezależność, a w tym poczucie własnej godności, która nie pozwoli na przekroczenie pewnych granic - a nie prywatność pojmowaną w sensie "mojej tajemnicy", do której nikt nie ma dostępu.
                Absolutnie też nie chodzi o to by czegoś tam nie wiedzieć o partnerze, co niby miałoby nas stymulować do stanu wiecznego zachwytu i zainteresowania, a w efekcie przekładałoby się między innymi na pociąg (hi hi hi) seksualny.
                Konieczność tzw. zaskakiwania partnera w ramach podgrzewania temperatury związku kojarzy mi się co nieco z cyrkiem na efekciarstwo, który raczej wprowadza raczej stresujący element napięcia powinności ciągłego wykazywania się w celu zaliczania punktów dodatnich, we własnych oczach również.
                Każdy związek jest ryzykiem w odniesieniu do przyszłości i przed tym nie da się zabezpieczyć tak na sto procent. To jest niemożliwe. Albo się ludzie dobiorą i będzie dobrze, albo nie i... wtedy trzeba coś z tym robić, o ile się będzie chciało, nie chcąc dalej tkwić w czymś, czego się nie trawi i nie akceptuje.
              • that.bitch.is.sick Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 19:57
                bigbadpig napisał:

                >
                > Świetne słowa! Nie tylko w sensie celnej porady dla konkretnej osoby, ale też n
                > ajlepszy argument w dyskusji o prywatności - gdzie miałem zamiar napisać coś po
                > dobnego ale tak dobrze nie udało mi się tego sformułować.
                >

                Ty świetnie formułujesz większość wypowiedzi Mr Bad:)
    • bianka02 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 15:24
      Rowniez zgadzam sie z loppe.
      Mozna oczywiscie radzic terapie dla par jednakze musisz sobie zdac sprawe z tego ze terapia nie uzdrowi waszych relacji a moze je zakonczyc.
      Mi szybciej tym lepiej.

      • orzech69 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 15:37
        bianka02 napisała:

        > Rowniez zgadzam sie z loppe.
        > Mozna oczywiscie radzic terapie dla par jednakze musisz sobie zdac sprawe z teg
        > o ze terapia nie uzdrowi waszych relacji a moze je zakonczyc.
        > Mi szybciej tym lepiej.
        Bianka nie znając sprawy nie można pisać tak radyklanie.
        Terapia na pewno przyniesie zmianę jaka ? Tego nikt nie wie.
        • bianka02 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 16:44
          Orzech masz racje.
          Pisze ze swojego doswiadczenia.
          Ludzie traktuja terapie jak jakies czary mary ktore leczy i idzie w kierunku uzdrawiajacym znaczy naprwiajacym malzenstwo.Tymczasem terapia to ciezka praca nad soba przede wszystkim.
          Nie znam tej pary ale znajome sa mi stany o ktorych pisze ta kobieta stad pozwolilam sobie na tak radykalna opinie.
        • loppe Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 17:30
          Tak...Orzech i Yoric mają rację być może....
          • loppe Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 17:50
            Już już ofiara wychodzi na ulicę zawołać ratunku, a tam jej mówią - pani, pani...
            Znieczulica to zjawisko bywa nazywane.
            • loppe Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 17:51
              Oczywiście tu nie biją pięścią, tu walą psychicznie - co jest poza zasięgiem niektórych panów na tym forum...
              • loppe Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 17:53
                Konkretnie Orzecha, Yoric akurat wydał mi się wrażliwy
                • zuzi.1 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 20:09
                  ale jaka terapia? jak można isc na terapię z kimś, kto nie ma chocby podstawowego szacunku do żony, a tak jest w przypadku tego męża, takie olewanie zony jakie prezentuje ten "mąż" kwalifikuje się do zakończenia tego małżeństwa, które małżeństwem jest ale głównie z nazwy, a żona tkwi w roli ofiary i pokornie znosi wszystkie burackie zachowania "męża", obudź się dziewczyno, to żaden mąż...to zwykły bydlak i prymityw
                  • loppe Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 20:26
                    On - sprawny profesjonalista zresztą w jakiejś dziedzinie - to typowy pasożyt emocjonalny do terapii jeśli w ogóle chce oglądać tę panią jeszcze (przyjmuję że nie jest drugą psycholką i to co się miedzy nimi odbywa to nie jest licytacja psycholi kto komu bardziej), a tacy właśnie żerują psychicznie na innych, tacy muszą generować złe emocje i fatalne samopoczucie ofiary żeby żyć, karmić się, swoją chorą dziurę. To jest inny świat niż nasz, ludzi na skali od normalny do bardzo empatyczny (wybitnie ludzki). To są ludzie kontr-empatyczni. Wampiry emocjonalne - tak ich nazywają w literaturze. Oni muszą wysysać życie z innych!!!
                    • loppe Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 21.02.14, 20:38
                      To jest moment wysysania życia z ofiary:

                      Ciekawy przykład: sprzed 2 miesięcy,impreza domowa u znajomych,ja wystrojona,wyszykowana,dziecko z dziadkami:mąż poszedł wcześniej na imprezę,ja dołączyłam później ze względu na dziecko.Gdy już wychodziłam telefon od męża:że mam się zastanowić czy chcę przyjechać,bo jest tutaj jego była narzeczona i on zrozumie jeśli nie będę chciała.

                      Ja wiem że dla niektórych niewrażliwych czytelników to jest tylko jakaś rozmowa telefoniczna. Otóż dla wprawnego serca (bo tu serca trzeba w rozszyfrowaniu tak samo jak mózgu) to jest wypowiedź DYSKWALIFIKUJĄCA po prostu
                      • loppe Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 22.02.14, 17:01
                        Nawet bardziej mi się podoba niż te "wampiry emocjonalne" ostatnio poznany termin pasożyty emocjonalne
                        • zuzi.1 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 22.02.14, 20:29
                          Dokładnie loppe to jest TEN TYP właśnie. Który mąż idzie pierwszy sam na imprezę zostawiając żonę z dzieckiem, która ma potem dołączyc, po zorganizowaniu opieki dla dziecka a potem dzwoni do żony i informuje, że może nie przychodzic, bo jest jego eks, a następnie, gdy zona pojawi się na imprezie, on w najlepsze bawi się z eks.... Te zachowania i teksty to jest po prostu DNO DNA...i dużo poniżej poziomu mułu... A autorka udaje, że się na imprezie dobrze bawi i godzi się na to wszystko...Terapia TYLKO I WYŁĄCZNIE dla autorki wątku, może po niej przejrzy w końcu na oczy z CZYM ma do czynienia (celowo nie piszę z kim...).
                          • orzech69 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 25.02.14, 10:08
                            Podziwiam wasza pewności tego co piszecie.
                            Zero refleksji nad tym że znacie tylko maluteńki wycinek rzeczywistości podawany na form w jakże subiektywnej postaci.
                            • sabat.77 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 25.02.14, 10:17
                              orzech69 napisał:

                              > Podziwiam wasza pewności tego co piszecie.
                              > Zero refleksji nad tym że znacie tylko maluteńki wycinek rzeczywistości podawan
                              > y na form w jakże subiektywnej postaci.

                              Ale my wcale nie mamy pewności, w dodatku mamy w dupie jaka jest prawda. To forum jest niewolnikiem własnej narracji i napierdala na ślepo tam, gdzie je same boli. A że czasem trafi - no cóż, to jak z przysłowiową ślepą kurą i ziarnem.
                              • orzech69 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 25.02.14, 10:21
                                sabat.77 napisał:

                                > orzech69 napisał:
                                >
                                > > Podziwiam wasza pewności tego co piszecie.
                                > > Zero refleksji nad tym że znacie tylko maluteńki wycinek rzeczywistości p
                                > odawan
                                > > y na form w jakże subiektywnej postaci.
                                >
                                > Ale my wcale nie mamy pewności, w dodatku mamy w dupie jaka jest prawda. To for
                                > um jest niewolnikiem własnej narracji i napierdala na ślepo tam, gdzie je same
                                > boli. A że czasem trafi - no cóż, to jak z przysłowiową ślepą kurą i ziarnem.
                                Pozwolisz że będę to cytował przy twoich wypowiedziach ?
                                • sabat.77 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 25.02.14, 10:27
                                  orzech69 napisał:

                                  > Pozwolisz że będę to cytował przy twoich wypowiedziach ?

                                  Cytuj przy wypowiedziach każdego, orzech :)
    • potwor_z_piccadilly Re: Lud chrześcijański 21.02.14, 20:08
      Uwaga.
      Pofilozofować mi się zachciało.
      Jak coś pokręcę, to opierdziel z pokorą przyjmję

      lebara1984 napisała:

      > Może Ktoś z Was spotkał się z czymś takim?

      Jako że my wszyscy, to lud chrześcijański, to my wszyscy w mniejszym, lub większym stopniu z czymś takim się spotkaliśmy.
      Jeśli niewierni z forum żachną się tutaj, że ni cholery, oni absolutnie, że nigdy w życiu, to wszyscy oni są w błędzie.
      Są ludem chrześcijańskim, czy im się to podoba, czy nie.
      Wyjaśniam.
      Już wieki temu kościoły głosiły, że Bóg stworzył ziemię, na swoje podobieństwo stworzył człowieka i jego duszę, a całą resztą stworzył jako coś bezdusznego i tylko po to, by ta cała reszta człowiekowi służyła.
      Do dziś ta linia jest mocno pielęgnowana. Zewsząd nas otacza, bo wygodnie, bo w ambicje wbija i postęp generuje. Postęp to nic złego, ale skutki uboczne tylko takiego postrzegania świata już ciekawie nie wyglądają. Ludzie zapominając kim są, w egocentryzm popadli. Uwierzyli w swoja wielkość, ich zdanie jest ich zdaniem i tylko ich, maja prawo do tego zdania, mają prawo do samorealizacji i tzw. wyrażania siebie.
      O fundamentach zapomnieli zadowalając się i podniecając tylko powłokami.
      A kim my tak naprawdę jesteśmy ?
      Wyjaśnię to na przykładzie batonika.
      Zwykły batonik, pełno ich w sklepach.
      By wyprodukować batonik,bezwzględnie potrzebne są trzy składniki :
      1 - Mąka
      2 - Cukier
      3 - Tłuszcz
      To baza, bez tych składników batonik nie ma prawa istnieć i tu pytanie. Czy to będzie zjadliwy łakoć ?
      Nie, a jak nie, to co trzeba zrobić ? Trzeba coś dodać, no i dodają coś czego nie muszą dodawać, a dodają by wyrób uatrakcyjnić, czyli :
      - Wypełniacze
      - Zagęszczacze
      - Konserwanty
      - Walory smakowe
      - Walory zapachowe
      - Walory kolorystyczne
      - Polewy
      - Jakieś orzeszki sreszki i wiórki srurki
      - Ciut spirytusu plus walor - przykładowo, o smaku koniaku.
      No i mamy produkt który będzie smakował i nikt się nie otruje.
      Teraz o związku batonika z nami.
      Batonik to w zasadzie mąka, cukier, tłuszcz, a my to też cukier, tłuszcz w formie paru wiader połączonej białkiem gęstej cieczy osadzonej na wapiennym szkielecie tyle że w przeciwieństwie do batonika z osadzonym na tym szkielecie organem decyzyjnym, a cała reszta to dodatki i walory. Podobnie jak z batonikiem, dodatki są potrzebne, ale czy ci którzy postrzegą tylko dodatki nie robią się w konia ?
      Tego Twojego lebaro ewidentnie robią. On nie wie kim jest i jaka jest jego rola. U Ciebie nie znając prawdziwej istoty człowieczeństwa, zaczął dostrzegać tylko mąkę, cukier i tłuszcz. Przejadło się cymbałowi. Niby atrakcyjne dodatki i walory widzi wszędzie wokół i podnieca się nimi. Nie wie że to tylko powłoki i że prędzej czy później mocno zdziwiony też dostrzeże w nich tylko mąkę, cukier tłuszcz i mało tego. Jeszcze bardziej zdziwiony dostrzeże, że to w domu to była prawdziwa mąka, prawdziwy cukier i szlachetny tłuszcz, a te co nimi się podniecał, to poślad, sachar i jakiś cerez.
      O Tym rozmawiajcie.
      Rozmawiajcie o związku i o połączeniu w jedno nie powłok Waszych lecz rdzeni, a dopiero gdy już te rdzenie jedność osiągną to nadające Waszemu życiu smaczku i miłej barwy powłoki wspólne sobie stworzycie.
      Do fundamentów dotrzyjcie bo czy bez wzmocnienia fundamentów łatanie pęknięć ścian przyniesie pozytywny efekt ?
      Tak ode mnie.
      W sytuacjach Ciebie stresujących, wypowiadaj pod jego kierunkiem
      - mąka
      - cukier
      - tłuszcz
      Miech się cymbał głowi co autor miał na myśli.
      Może dotrze.

      Ps - 1 - Następnym razem daj się zerżnąć.
      Może uleczalna jest ta jego przypadłość ?
      Jest nadzieja bo jakby nie przymierzał, to jednak my, ludzie, dysponujemy jakimś organem decyzyjnym czyż nie ?
      Ps -2 - Dedykacja dla autorki wątku i pewnej forumowiczki rodzonego co to zamiast ślub, zrobił siup.
      Przed wyborem ci młodzi rodzice dziś stoją.
      Mogą wybrać :
      - Schody do piekła
      - Schody do bylejakości
      - Schody do nieba, do harmonii
      Tu piękny przykład harmonii

      www.youtube.com/watch?v=vNc5o9TU0t0






      • sabat.77 Re: Lud chrześcijański 21.02.14, 20:26
        Czuje sie jak na Odyseji Kosmicznej, a zamiast monolitu widze monumentalny batonik.
        • potwor_z_piccadilly Re: Lud chrześcijański 21.02.14, 22:54
          sabat.77 napisał:

          > Czuje sie jak na Odyseji Kosmicznej, a zamiast monolitu widze monumentalny bato
          > nik.

          Jakbyś tyle wypił co ja, to całe Tesko monumentalnych batoników byś widział.
          O kiełbasie dla Biedronki nie napiszę, Marka mi szkoda.
          Wysłuchałeś i obejrzałeś dedykację ?
          Ta z gitarą, to dopiero jest batonik.
          Ale nie dla psa kiełbasa.
          Dzieło podziwiać można, ale czy zaraz trzeba je mieć ?
          Niech lśni to co na mące cukrze i tłuszczu.
    • lebara1984 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 22.02.14, 16:53
      Podsumowując: zapisałam się do psychologa.A po drugie,to po rozmowie z mężem:stwierdził,że on taki jest przeze mnie,że to jest tylko moja wina,że jak ja się zmienię to i on się zmieni. Czyli,że mam sobie zasłużyć na "mężowskie dobre traktowanie". Czy to jakiś matrix,czy ja śnię czy to się dzieje naprawdę? Jak facet mógł aż tak się zmienić na przestrzeni czasu,jego miłość,uczucie,szacunek do mnie jako nawet do osoby.Jak my możemy żyć jak współlokatorzy,jak ja mogę w tym trwać,bo każda rozmowa z mojej inicjatywy kończy się pretensjami co do mojej osoby,jakby mi nie było wolno się z tym nie zgadzać i jakbym nie mogła mówić o tym co mnie boli.
      Gdy po raz setny słyszę,że mąż ma do mnie blokadę, że on czeka na moją zmianę i będzie wtedy wszystko dobrze,to już mi się robi słabo,żeby nie napisać dosadniej...
      Pytaliście o mój wolny czas i jak go spędzam,cóż mam go bardzo mało.Dziecko,do 20 jest tylko na mojej głowie,odkąd zaczęłam studia to żyję głównie tym(ale jeżdżę na zjazdy do innego miasta i tam nocuję),plus siłownia wieczorami albo w weekendy itp. Ale złapałam się na tym,że nie mam już w sobie uczucia tzw."uwiązania przez dziecko", tylko czuję się jakby wszystkie siły witalne ze mnie się ulotniły...Pisaliście o wampirach energetycznych,ja się właśnie tak czuję,jakby wyssano ze mnie energię,czasami czuję się też jakby zdeptana...
      To pewnie ma znaczenie,ale nie jest mi łatwo o tym pisać,z resztą to nie jest forum stricte psychologiczne-to zachowanie męża przeżywam jakby podwójnie,dużo mocniej,bo...kilka miesięcy temu straciliśmy drugie dziecko,drugą ciążę,w 4 miesiącu...Przeżyłam to,podniosłam się...Ale to było dla mnie za dużo po tej przykrej historii: olewczy stosunek męża w stosunku do mnie, I tu nie chodzi tylko o brak seksu..ale w ogóle o brak dotyku
      • rekreativa Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 22.02.14, 17:23
        Piszesz, że mąż wszystko warunkuje Twoją zmianą. Ale powiedział, o co mu właściwie chodzi?
        Jakiejż to zmiany miałabyś dokonać?
        • lebara1984 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 22.02.14, 17:31
          okazać mu szacunek i traktować jak męża.Tylko nie wiem co jeszcze miałabym zrobić,żeby okazać mu szacunek i co to właściwie znaczy traktować jak męża. I ciekawe jest to,że zawsze o tym mówi po kłótni,czyli po mojej przemowie co mi się nie podoba albo co mnie boli.Poza czasem moich pretensji jest cisza w eterze i jakoś nic mu nie przeszkadza,i wszystko się kręci...
          • lebara1984 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 22.02.14, 17:34
            Czuję się tak,jakbym to tylko ja miała się starać,zabiegać o niego,głaskać po główce pomimo wszystko,to może wtedy szanowny mąż się odblokuje i ujrzy mnie w lepszym świetle
            • radi_7 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 22.02.14, 19:49
              Dziewczyno, nie daj sobie wmówić, że jest coś z Tobą nie w porządku. A ten brak energii to nie żadne "wampiry energetyczne". Jesteś uwikłana sprzecznymi dążeniami wewnątrz Ciebie, które wzajemnie się blokują. Dochodzi pewnie jeszcze bagaż emocji które są nie zrealizowane i dręczą Cię w podświadomości. Miejmy nadzieję że psycholog pomoże Ci w tym żebyś sobie uświadomiła to wszystko i zaczęła wychodzić z dołka.
              Powodzenia.
              • potwor_z_piccadilly Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 22.02.14, 20:06
                radi_7 napisał:

                > Miejmy nadzie
                > ję że psycholog pomoże Ci w tym żebyś sobie uświadomiła to wszystko i zaczęła w
                > ychodzić z dołka.

                Jeśli ten psycholog jest też zdolnym ekonomistą i pomoże autorce przerobić pewnego siebie bufona w cieniasa, to szanse widzę.
                Takie życie.
                Za dobro nagroda, za zło kara.


                • jesod Takie życie 22.02.14, 21:01
                  potwor_z_piccadilly napisał:
                  > Takie życie.
                  > Za dobro nagroda, za zło kara.

                  Tylko... kto karze, a kto nagradza? I do kogo należy przywilej decydowania o tym?
                  Gdyby to robiło życie, to... życie byłoby sprawiedliwe. A jednak wcale nie jest...
                  • potwor_z_piccadilly Re: Takie życie 22.02.14, 21:56
                    jesod napisała:

                    > Tylko... kto karze, a kto nagradza? I do kogo należy przywilej decydowania o t
                    > ym?

                    My.
                    Nigdy nie powiedziałaś komuś kto Cie zawiódł by wypierdzielał, ale przedtem by zostawił nienależną mu portmonetkę ?

                    > Gdyby to robiło życie, to... życie byłoby sprawiedliwe.

                    Tu coś mi się kojarzy.
                    Z i do pracy jeżdżę pewną dwupasmówką. Na pewnym odcinku tej drogi jest długi pas dla skręcających w przecznicę i dalej dla wyjeżdżających z niej. No i zdarza się, że jadę na tym odcinku pasem na wprost i w lusterku cwaniaka widzę jak skacze w prawo na ten pas dla skręcających i mimo nakazu skrętu grzeje na wprost by ominąć choć parę samochodów i tu się myli, bo na zodiakalnego skorpiona trafia. Gdy zrównuje się ze mną, to o powrocie na poprzedni pas może już tylko pomarzyć. Do wyboru ma. Walić we mnie, w wysepkę, lub skręcić w następną przecznicę. Jak dotąd wszyscy skręcają (o przepraszam, jeden mi uciekł i to Focusem, zagapiłem się).
                    A co tu jest budujące.
                    Budująca jest mina niby cwaniaka z Octavii gdy jadąc równiutko obok siebie z prędkością 30 km/godz (zrozumiałe, gdy widza że ich 1,9 tdi puchnie, hamują), patrzymy sobie uważnie w oczy.

                    > A jednak wcale nie jest

                    Bo widocznie skorpionów mało.
                    A tak w ogóle, to bardzo kulturalnym kierowcą jestem.



                    • marek.zak1 Re: Takie życie 22.02.14, 22:13
                      Moja zona też jest skorpionem. Ale ja jestem czarodziejem, a na czary, jak wiadomo, sposobu nie ma :)
                    • zawle Re: Takie życie 22.02.14, 22:38
                      potwor_z_piccadilly napisał:No i zdarza
                      > się, że jadę na tym odcinku pasem na wprost i w lusterku cwaniaka widzę jak sk
                      > acze w prawo na ten pas dla skręcających i mimo nakazu skrętu grzeje na wprost
                      > by ominąć choć parę samochodów i tu się myli, bo na zodiakalnego skorpiona traf
                      > ia.> A co tu jest budujące.
                      > Budująca jest mina niby cwaniaka z Octavii gdy jadąc równiutko obok siebie z pr
                      > ędkością 30 km/godz (zrozumiałe, gdy widza że ich 1,9 tdi puchnie, hamują), pat
                      > rzymy sobie uważnie w oczy.


                      hehe..ja też nie znoszę wszelkiej maści młodych-prężnych-dynamicznych na drodze. Ale jeszcze bardziej nie znoszę kowbojów wymierzających sprawiedliwość.
                      • potwor_z_piccadilly Re: Takie życie 22.02.14, 23:14
                        zawle napisała:

                        > . Ale jeszcze bardziej nie znoszę kowbojów wymierzających sprawiedliwość.

                        Jasne.
                        Wpierdzieli się przede mnie na pas taki pryszcz, drogę hamowania skróci i ostro hamować zacznie bo dalej jest skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną, a że ja w takiej sytuacji jeszcze ostrzej będę musiał hamować to prawdopodobnie od jadącego za mną dostanę w dupę.
                        A sprawca ?
                        Sprawca pojedzie sobie w dal z "śmieć fajerom i garbusom" na roześmianych ustach.
                        Szanowna zawle.
                        W tego typu sprawach od osobistych uliczek, lepiej zdrowy rozsądek się sprawdzi.
                        Pozdrawiam.
                        • zawle Re: Takie życie 23.02.14, 08:34
                          potwor_z_piccadilly napisał: > Jasne.
                          > Wpierdzieli się przede mnie na pas taki pryszcz, drogę hamowania skróci i ostro
                          > hamować zacznie bo dalej jest skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną, a że ja w
                          > takiej sytuacji jeszcze ostrzej będę musiał hamować to prawdopodobnie od jadące
                          > go za mną dostanę w dupę.
                          > A sprawca ?
                          > Sprawca pojedzie sobie w dal z "śmieć fajerom i garbusom" na roześmianych ustac
                          > h.

                          Błędnie zakładasz że sprawca to cham, co Ci się w gębę śmiać będzie. Błędnie zakładasz że swoja reakcją kogokolwiek nauczysz czegokolwiek. Chamy mają to do siebie że w innych oczach siebie widzą.

                          > Szanowna zawle.
                          > W tego typu sprawach od osobistych uliczek, lepiej zdrowy rozsądek się sprawdzi

                          Zalecasz mi zdrowy rozsądek w sytuacji w której mścisz się/wymierzasz sprawiedliwość/ chwalisz się zachowaniem które nie jest na zdrowym rozsądku zbudowane? I insynuujesz osobiste wycieczki tylko dlatego że mam inne zdanie niż ty?

                          > Pozdrawiam.

                          A to po co?
                          • bigbadpig Re: Takie życie 23.02.14, 13:44
                            > Zalecasz mi zdrowy rozsądek w sytuacji w której mścisz się/wymierzasz sprawiedl
                            > iwość/ chwalisz się zachowaniem które nie jest na zdrowym rozsądku zbudowane?

                            Starszych ludzi rad nie lekceważ :P
                            • hello-kitty2 Re: Takie życie 23.02.14, 14:15
                              bigbadpig napisał:

                              > Starszych ludzi rad nie lekceważ :P

                              Ozesz Ty zlosliwy dziadu :) Tamten przytyk odnosil sie do Twoich zaburzen odbioru wypowiedzi. Swoja droga ciekawe jak Ci zaburza odbior wypowiedzi sugestywny obraz? ;)

                              Zawle z Potworem sa prawie rownolatkami wiec moga swoje rady dowolnie lekcewazyc. Skad wiem ze sa z tej samej generacji? Bo obydwoje linkuja te same stare szlagiery :-)))))) Mozna by tu jeszcze sie przyjrzec definicji 'rady' ale to za duzo roboty. Przyloze sie bardziej, jak mnie bardziej przyprzesz do muru. Ale nie sadze zeby to bylo konieczne. Lenie wszystkich krajow laczcie sie ;-)
                              • zawle Re: Takie życie 23.02.14, 14:42
                                hello-kitty2 napisała: > Zawle z Potworem sa prawie rownolatkami wiec moga swoje rady dowolnie lekcewazy
                                > c. Skad wiem ze sa z tej samej generacji? Bo obydwoje linkuja te same stare szl
                                > agiery :-))))))

                                Odwal się...to gust muzyczny nie wiek:)))
                                www.youtube.com/watch?v=OMXpf2UvYoQ
                                hellnokitty.wrzuta.pl/film/aABlbYpQVXP/pharrell_williams_-_happy?utm_source=o2_SG&utm_medium=Wideo&utm_campaign=o2
                                www.youtube.com/watch?v=SIJKTcrAMQc
                                tera się będę robić na nastolatkę;)))
                              • potwor_z_piccadilly Re: Takie życie 23.02.14, 15:28
                                hello-kitty2 napisała:

                                > bigbadpig napisał:

                                > Zawle z Potworem sa prawie rownolatkami wiec moga swoje rady dowolnie lekcewazy
                                > c. Skad wiem ze sa z tej samej generacji? Bo obydwoje linkuja te same stare szl
                                > agiery :-))))))

                                Ja zawle rozumiem. Po kobiecie z nabrzmiałymi sutkami po próżnicy, wszystkiego można się spodziewać.
                                Włącznie z takimi próbami komunikacji.
                                www.youtube.com/watch?v=lwnJ2AaIhk4
                                • hello-kitty2 Re: Takie życie 23.02.14, 15:40
                                  potwor_z_piccadilly napisał:

                                  > Ja zawle rozumiem. Po kobiecie z nabrzmiałymi sutkami po próżnicy, wszystkiego
                                  > można się spodziewać.
                                  > Włącznie z takimi próbami komunikacji.
                                  > www.youtube.com/watch?v=lwnJ2AaIhk4

                                  ''Bez wyglupow'', ''nie znam terminu prawniczego'' :-))) Czeski film. Niestety Zawle pobila Cie na szlagiery.
                                  • potwor_z_piccadilly Re: Takie życie 23.02.14, 19:33
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Niestety
                                    > Zawle pobila Cie na szlagiery.

                                    Cieszę się, bo przynajmniej to jej się udało.
                                    Ja na otarcie łez nowe głośniki do laptopa sobie kupiłem.
                            • orzech69 Re: Takie życie 25.02.14, 10:29
                              bigbadpig napisał:

                              > > Zalecasz mi zdrowy rozsądek w sytuacji w której mścisz się/wymierzasz spr
                              > awiedl
                              > > iwość/ chwalisz się zachowaniem które nie jest na zdrowym rozsądku zbudow
                              > ane?
                              >
                              > Starszych ludzi rad nie lekceważ :P
                              Babci trzeba się słuchać ;)
                              • sabat.77 Re: Takie życie 25.02.14, 10:32
                                orzech69 napisał:

                                > Babci trzeba się słuchać ;)

                                Moja babcia do dziś szuka dowodu. Myślisz, że czas oddać ? :D
                    • jesod Re: Takie życie 22.02.14, 23:32
                      potwor_z_piccadilly napisał:
                      > jesod napisała:
                      >
                      > > Tylko... kto karze, a kto nagradza? I do kogo należy przywilej decydowania
                      >> o tym?
                      >
                      > My.

                      My...?
                      Nie sądzę by aż taka była nasza rzeczywista moc.
                      Gdyby tak naprawdę było całe zło tego świata dałoby się wyeliminować przy użyciu kary, a dobro dałoby się rozmnażać za pomocą nagrody. A nawet w pewnym momencie można byłoby dobro posądzić o interesowność i przekupstwo. :)
                      Tylko w pewnych sytuacjach może nam się tak wydawać, że możemy karać i nagradzać. To sposób na trzymanie w ryzach i przestrzeganie pewnych reguł. Raczej jest to mechanizm reakcji, ale... by była reakcja musi być najpierw akcja.

                      potwor_z_piccadilly napisał:
                      > Nigdy nie powiedziałaś komuś kto Cie zawiódł by wypierdzielał, ale przedtem by
                      > zostawił nienależną mu portmonetkę ?

                      Zastanowiłam się nad tym pytaniem i .... jakoś nie mogę znaleźć niczego konkretnego w odpowiedzi. Może po prostu nie miałam takiej sytuacji, bym musiała tak powiedzieć. Nie wiem.
                      Chyba to jest tak, że jeśli mnie ktoś zawiedzie najpierw muszę mieć tego pewność co do motywacji jego działania, a potem.... to ja się odsuwam.

                      potwor_z_piccadilly napisał:
                      > Budująca jest mina niby cwaniaka z Octavii gdy jadąc równiutko obok siebie z pr
                      > ędkością 30 km/godz (zrozumiałe, gdy widza że ich 1,9 tdi puchnie, hamują), pat
                      > rzymy sobie uważnie w oczy.

                      Sytuacja, którą opisałeś wyżej to tylko pewien rodzaj demonstracji, forma protestu i udowadniania swojej racji, ale określenie "kara" jest chyba określeniem na wyrost, chociaż może poprawiać samopoczucie i dawać złudzenie, że wymierzyło się sprawiedliwość.
                      Bardziej przypomina zabawę w dobrych i złych, gdzie zło musi/powinno mieć pod górkę, a dobro zawsze się samo obroni i ma zdecydowanie lżej.

                      potwor_z_piccadilly napisał:
                      > jesod napisała:
                      > > A jednak wcale nie jest
                      >
                      > Bo widocznie skorpionów mało.
                      > A tak w ogóle, to bardzo kulturalnym kierowcą jestem.

                      Hmmm... Też jestem skorpionem...
                      Jednak nie mam/ nie czuję w sobie wewnętrznej potrzeby karania za wszystko, co jest nie tak na mojej drodze. Na pewno ma tutaj znaczenie skala tych przewinień. Jednak z reguły zostawiam to innym siłom i... mam wrażenie, że one mnie w tej materii nie zawodzą. To tylko kwestia czasu.
                      Specjalnie nie czuję potrzeby udowadniania komuś, że ktoś coś robi źle, a tym bardziej karania za to w moim indywidualnym wymiarze. Szkoda mnie i mojego czasu - w sensie niepotrzebnej straty sił, energii i zbędnego angażowania się w coś, co daje wątpliwą satysfakcję, a bardziej w ostatecznym efekcie może mnie niszczyć.
                      Walczę tylko po to by wydobyć prawdę, a potem uciekam w swój intymny, mały świat...
                      • potwor_z_piccadilly Re: Takie życie 23.02.14, 20:53
                        jesod napisała:

                        > > > Tylko... kto karze, a kto nagradza? I do kogo należy przywilej decy
                        > dowania
                        > >> o tym?
                        > > My.
                        > My...?
                        > Nie sądzę by aż taka była nasza rzeczywista moc.
                        > Gdyby tak naprawdę było całe zło tego świata dałoby się wyeliminować przy użyc
                        > iu kary, a dobro dałoby się rozmnażać za pomocą nagrody. A nawet w pewnym momen
                        > cie można byłoby dobro posądzić o interesowność i przekupstwo. :)
                        > Tylko w pewnych sytuacjach może nam się tak wydawać, że możemy karać i nagradza
                        > ć. To sposób na trzymanie w ryzach i przestrzeganie pewnych reguł.

                        Masz inny pomysł ?
                        Może po główkach mamy głaskać, tłumaczyć, perswadować. Może posiadającym obrzydzenie do nauki, pracy, prawa, przepisów i ludzi, powinniśmy pieniążki dawać i to sporo pieniążków bo potrzeby mają duże ? Może Wy, kobiety, cycka im powinnyście dawać by rozmarzeni, zapomnieli o niecnych czynach ?

                        > Chyba to jest tak, że jeśli mnie ktoś zawiedzie najpierw muszę mieć tego pewno
                        > ść co do motywacji jego działania, a potem.... to ja się odsuwam.
                        > potwor_z_piccadilly napisał:

                        Czyli też karzesz.
                        Alienacja jest jedną z form kary.

                        > Sytuacja, którą opisałeś wyżej to tylko pewien rodzaj demonstracji, forma prote
                        > stu i udowadniania swojej racji, ale określenie "kara" jest na wyrost.

                        > Hmmm... Też jestem skorpionem...
                        > Jednak nie mam/ nie czuję w sobie wewnętrznej potrzeby karania za wszystko, co
                        > jest nie tak na mojej drodze.

                        No to witaj w klubie. Ja też nie uzurpuję sobie praw do karania kogokolwiek za wszystko, ale gdy zdarzy się sprawa mnie dotycząca, to reagować muszę. Normalny, ludzki odruch w przypadku zagrożenia, a wariat na drodze, to zagrożenie.
      • orzech69 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 25.02.14, 10:34
        lebara1984 napisała:

        > Podsumowując: zapisałam się do psychologa.
        Gratulacje.
        Teraz tylko trzeba męża zaciągnąć na terapię.
        Proponowałbym bym rozmową spokojna bez awantur.
    • meg_mag Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 23.02.14, 15:45
      nie blokade ma, tylko kogos na boku, z kim sobie seksualnie hasa, jak ciele na swobodzie, a Ciebie tresuje, bo lubi miec poczucie wladzy i sprawda, ile i jak daleko mozna

      do tej drugiej sie na swoj sposob przywiazal, wiec dlatego nie chce sypiac z Toba
      • orzech69 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 25.02.14, 10:35
        Zacytuje za sabatem
        " Ale my wcale nie mamy pewności, w dodatku mamy w dupie jaka jest prawda. To forum jest niewolnikiem własnej narracji i napierdala na ślepo tam, gdzie je same boli."
        Może podzielisz się z nami kto zdradził Ciebie ?
        • sabat.77 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 25.02.14, 10:39
          orzech69 napisał:

          > Zacytuje za sabatem
          > " Ale my wcale nie mamy pewności, w dodatku mamy w dupie jaka jest prawda. To f
          > orum jest niewolnikiem własnej narracji i napierdala na ślepo tam, gdzie je sam
          > e boli."
          > Może podzielisz się z nami kto zdradził Ciebie ?

          Padawanie młody, mocy z rozwagą używaj.
          • orzech69 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 25.02.14, 10:52
            sabat.77 napisał:

            > orzech69 napisał:
            >
            > > Zacytuje za sabatem
            > > " Ale my wcale nie mamy pewności, w dodatku mamy w dupie jaka jest prawda
            > . To f
            > > orum jest niewolnikiem własnej narracji i napierdala na ślepo tam, gdzie
            > je sam
            > > e boli."
            > > Może podzielisz się z nami kto zdradził Ciebie ?
            >
            > Padawanie młody, mocy z rozwagą używaj.
            Potęga nieograniczona potęga ;)
            • sabat.77 Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 25.02.14, 11:00
              orzech69 napisał:

              > Potęga nieograniczona potęga ;)

              Ciemnej mocy wibrację wyczuwam w tobie. Nie wiem czy rycerzem Jebi możesz zostać ty...
    • konkursowoo Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 23.02.14, 18:23
      Chciał(a)byś wygrać iphone? xboxa? 3000PLN? Dziś to możliwe, spróbuj swoich szans w naszym konkursie, nie masz nic do stracenia iż koszt smsa wynosi 0,00zł! cips.pl/qbxc
    • koniczynka.ltd Re: Mąż ma blokadę w stosunku do mnie 01.03.14, 19:40
      Witaj,dobrze Cię rozumiem bo mam taką sama sytuację. Nie jesteś sama. Moje monologi na ten temat kończą się obwinianiem mnie.n

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka