Dodaj do ulubionych

jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźmie

01.04.14, 13:14
Ian Kerner:

"W całej tradycyjnej wiedzy dotyczącej seksualności kobiety widoczny jest zamęt jaki wywołują domniemane różnice między orgazmem łechtaczkowym, pochwowym, mieszanym (...) Co zatem z orgazmami pochwowymi oraz jękami rozkoszy, jakie często towarzyszą penetracji? Przykro odzierać was ze złudzeń panowie. Cóż, skoro wolicie wierzyć, że doznanie przejmującej ekstazy dobywa się z głębi pochwy za sprawą wielkiej siły naszych straszliwych pchnięć...(...) O wiele lepiej jest użyć języka do wywołania orgazmu niż tracić czas na spory"

I jeszcze: "Liczne badania wykazały, że znacznie większe prawdopodobieństwo regularnego doświadczania ekstazy występuje u kobiet, których partnerzy zapewniają im bezpośrednią stymulację łechtaczki podczas zbliżenia. Jednak ze względu na lokalizację tego organu prawie wszystkie pozycje, szczególnie misjonarska, uniemożliwiają jego pobudzenie. Jak stwierdza Shere Hite"Seks skutecznie zapewnia orgazm mężczyźnie, kobieta jednak nie może liczyć na to samo"".

A wy się dalej bawcie klockami lego, wy wspaniali kochankowie...
Obserwuj wątek
    • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 14:28
      Jako mężczyzna czuję się w obowiązku zabrać głos.... Tekst poniżej jest żywym dowodem na poparcie tezy, iż omawiany temat naprawdę nie jest z gatunku prostych i łatwych....

      Mężczyzna spaceruje kalifornijską plażą pogrążony w głębokiej modlitwie.Nagle przemówił glośno:
      - Panie Bożespełnij jedno moje życzenie.
      I usłyszal glos Boga;- Ponieważ zawsze chodziłeś moimi drogami spełnie twoje życzenie.
      Meżczyzna poprosił;
      -Zbuduj dla mnie most na Hawaje żebym mógł tam jeździć samochodem, kiedy tylko zechce.
      Bóg odpowiedział;
      - Twoje życzenie jest bardzo materialistyczne. Pomyśllogicznie jak wielkich nakladow wymaga takie przedsięwzięcie. Ile betonu, stali. Rzecz jasna mogę to zrobić, ale trudno znaleźć usprawiedliwienie dla takiej prośby. Może wymyśliłbyś inne życzenie, które bardziej oddałoby mi chwałę.
      Meżczyzna długo się zastanawiał i w końcu odrzekł:
      - Dobrze Panie Boże,w takim razie chciałbym być w stanie zrozumieć kobiety. Chciałbym,
      wiedziec, co one czują, w glębi duszy, co myślą, kiedy nie odzywają się do mnie albo, kiedy płaczą. O co tak naprawdę im chodzi, kiedy na moje pytanie - co ci jest? -Odpowiadają - a nic.... I chciałbym wiedzieć jak mogę uczynić kobietę naprawdę szczęśliwą... ZWŁASZCZA W ŁÓŻKU.
      Po kilku minutach ciszy Bóg odpowiedział;
      - Chcesz dwa czy cztery pasy ruchu na tym moście?
      • twojabogini Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 15:02
        No bo po co na temat kobiecej satysfakcji gadać z bogiem-facetem, trzeba zwrócić się do bogini ;) (zbieżność nicku przypadkowa).

        A poważnie - odkąd seksuologami zostały także kobiety, wiele to wniosło do wiedzy o kobiecej seksualności - na tyle, że dotarło to także do niektórych panów. Vide cytaty (autor jest mistrzem oralu, opracował wypasione scenariusze minet - polecam jego książkę dla tych co chcą się wspiąć na oralne wyżyny). Co do omawianego tematu i jego zawiłości - staje się prosty, gdy uzna się rolę łechtaczki i pożegna z mitem stosunku jako podstawowego źródła satysfakcji seksualnej kobiety.

        Rzecz w tym, że do większości nie dociera, że rolą mężczyzny w kontakcie seksualnym mogłoby być stymulowanie kobiety. Najbardziej lubię jak powołuje się przy tym "na naturę" - np. że suka nie potrzebuje stymulacji ze strony psa. Odpowiedź jest prosta - zawsze można mieć stosunek z suką, skoro ktoś jest bliżej seksualności psa.
        • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 15:12
          Ale zdajesz sobie sprawę, że tekstami okraszonymi takimi porównaniami to co najwyżej sprowokujesz pyskówkę ew. wymianę coraz bardziej skrajnych epitetów - a nie jakąkolwiek dyskusję ?
          Czy też to jakaś potrzeba odreagowania ?
          • twojabogini Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 15:51
            Ech zorzyk, zorzyk...

            Gdyby ktoś napisał, że jego zdaniem suka i pies i ja wtedy bym napisała no to idź do suki - byłoby to obraźliwe dla twórcy tej wyrafinowanej analogii. Ale analogia jest moim wymysłem, więc nikogo nie obrażam. Liczę na poczucie humoru i inteligencję dyskutantów, na tym forum można.

            A odreagowywanie? To w realu w którym jestem zwyczajną kobietą, której co nieco się nieraz uzbiera. W internecie jako bogini zajmuję się oświecaniem. Aktualnie od paru już dni oświecam męskich kochanków co do natury spazmatycznych jęków kobiet. Dostarcza mi to emocji pozwalających przetrwać dzień w pracy. Nie mam szefa i sama się muszę zmuszać do napisania np. paru totalnie nudnych pism. Wtedy wizja pyskówki z takim kutuzowem urquhartem, poczytania bitch i zweryfikowania jej roboczego portretu psychologicznego po raz setny (z uwzględnieniem poziomu agresywności i powiązaniem go potencjalnie z fazami cyklu) czy też zbiorowej zabawy w holmsa i dochodzenie, czemu pani x nie sypia z panem y, a dodatkowo gdzie autor postu zataił prawdę o własnej osobie, sprawia, że z radością klikam przycisk włącz.
            • yoric Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 00:33
              > W internecie jako bogini zajmuję się oświecaniem.

              w końcu musiała się pojawić internetowa wersja świadków Jehowy.
              • twojabogini Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 12:01
                yoric napisał:

                > w końcu musiała się pojawić internetowa wersja świadków Jehowy.

                i rzesza niedowiarków, którzy odrzucając jedyną i prawdziwą prawdę prawd, zapłoną na stosach wznieconych przez porośnięte włosiem kobiety, które wykorzystując swoje kobiece zdolności do manipulacji i męskie mózgi już wkrótce przejmą władzę.

                Biada, biada nieoświeconym - bo tylko seksualne zaspokojenie genderowego potwora płci żeńskiej z zastosowaniem wyrafinowanych technik może stanowić minimalną gwarancję przeżycia czasów rewolucji.
              • druginudziarz Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 03.04.14, 11:24
                yoric napisał:

                > > W internecie jako bogini zajmuję się oświecaniem.
                >
                > w końcu musiała się pojawić internetowa wersja świadków Jehowy.

                Z niepokojem czekam na ogłoszenie daty kolejnego końca świata :]
                • mojemail3 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 03.04.14, 11:33
                  druginudziarz napisał:

                  > yoric napisał:
                  >
                  > > > W internecie jako bogini zajmuję się oświecaniem.
                  > >
                  > > w końcu musiała się pojawić internetowa wersja świadków Jehowy.
                  > Z niepokojem czekam na ogłoszenie daty kolejnego końca świata :]

                  Ha, ha ale śmieszne, gdybym nie miała jeszcze sprawnych zwieraczy, posikałabym się ze śmiechu...
                  • yoric Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 03.04.14, 16:56
                    > > > w końcu musiała się pojawić internetowa wersja świadków Jehowy.
                    > > Z niepokojem czekam na ogłoszenie daty kolejnego końca świata :]
                    >
                    > Ha, ha ale śmieszne, gdybym nie miała jeszcze sprawnych zwieraczy, posikałabym
                    > się ze śmiechu...

                    Drugi:
                    no już dwa razy był ogłaszany (dwa razy była ogłoszona przyczyna BSwM), po czym prorok zmieniał zdanie.

                    MM:
                    mistrzyni ciętej riposty :)))
                • twojabogini Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 03.04.14, 13:21
                  druginudziarz napisał:

                  > Z niepokojem czekam na ogłoszenie daty kolejnego końca świata :]


                  Marek już ogłosił - goniąc za orgazmami wszyscy spadniemy w przepaść. Wieszczę, że w tej przepaści czekają na nas wieczyste męki: za próby niszczenia i destrukcji pożycia seksualnego małżeństw, promowanie rozwiązłości i nieskromnego grzebania w damskich narządach tudzież ich lizania, oraz podważanie naturalnego porządku rzeczy, w którym mąż jest panem i przewodnikiem stada, a żona jest jego naczyniem rozkoszy, co zresztą winno dawać jej radość, szczęście i pogodę.
    • rekreativa Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 15:38
      Przy okazji Shere Hite Report o seksualności męskiej - jeden tom i kobiecej drugi tom to jest pasjonująca i wielce pouczająca lektura.
      Polecam wszystkim, których takie tematy interesują.
      • marek.zak1 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 15:42
        Na podstawie dyskusji T i Zorzyka coraz bardziej dochodze do przekonania, że przyszłość to coraz doskonalsze wibratory i lalki. Każdy będzie miał, to co lubi.
        • twojabogini Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 15:55
          marek.zak1 napisał:

          > Na podstawie dyskusji T i Zorzyka coraz bardziej dochodze do przekonania, że pr
          > zyszłość to coraz doskonalsze wibratory i lalki. Każdy będzie miał, to co lubi.

          Ech, pesymisto. Z badań wynika co innego - każdy zaczyna mieć to co lubi w ramach zabawy w parze. Kiedyś frajdę z seksu mieli tylko panowie a o kobiecym orgazmie pisano ze nie istnieje. Trochę edukacji i 70% pań szczytuje przynajmniej raz na jakiś czas.

          Naprawdę sądzisz, że większość panów, gdy będzie musiało się zdobyć na dotknięcie łechtaczki kobiety dłonią lub językiem ucieknie z łózka do lalki, która się podda zabiegom i niczego nie będzie wymagać, partnerce zostawiając wibrator, żeby sama się obsłużyła??
          • marek.zak1 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 16:04
            Jesli prze seksem facet będzie miał świadomość, że
            - musi byc orgazm, bo bez tego kobieta będzie bardzo niezadowolona i
            - że jak nie bedzie, to swiadczy o tym, że jest beznadziejnym kochankiem.

            To nasze forum zapełni sie kolejnymi nieszczęśliwymi kobiatami, pytajacymi co się dzieje i dlaczego:
            - woli porno, niż mnie,
            - woli spać, niz się seksować,
            - ja sie ubieram seksownie, a on nic,
            - nie ma kolacji przy swiecach,
            - siedzi długo w pracy i do domu mu sie nie spieszy,
            - rozmawia w łazience przez telefon,
            - zawsze ma telefon przy sobie
            - temat seksu przestał istnieć
            itd itp.
            • zawle Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 16:15
              Marek...my już wszyscy wiemy że ty masz problemy z pracą, gdy przed Tobą stawia się jakiekolwiek wymagania. To wina korpo Marek ( tu głaszczę po główce), Ela i tak Cię będzie kochać. Chcesz herbatki Marek? A ciasteczko? ( teraz biorę Cię za rękę i spokojnie odprowadzam do pielęgniarki).

              :))))
              • marek.zak1 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 16:24
                Nie mam , póki co. Lubię, jak Ela robi herbatę, ale teraz jestem w Krakowie i mam przed soba kolejną korpokolację.
                Seks jest dla mnie totalnym szaleństwem. Ja sie w nim zupełnie zatracam, nie wiem, kim jestem, jak sie nazywam. Zreszta opisałem to w...
                Czuł, że nie jest już sobą, a jakąś bezduszną maszyną, która
                nie ma z nim nic wspólnego. Gdyby miał wybór, kontynuować
                i następnie zginąć, albo przestać, wybrałby to pierwsze. Nagle
                poczuł, że ogarnia go szaleństwo i stopniowo przechodzi do
                innego wymiaru, tracąc kontakt ze światem. Opadł na kobietę
                i złączył się z nią całym swoim istnieniem
                • zawle Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 16:35
                  marek.zak1 napisał:
                  > Czuł, że nie jest już sobą, a jakąś bezduszną maszyną, która
                  > nie ma z nim nic wspólnego. Gdyby miał wybór, kontynuować
                  > i następnie zginąć, albo przestać, wybrałby to pierwsze. Nagle
                  > poczuł, że ogarnia go szaleństwo i stopniowo przechodzi do
                  > innego wymiaru, tracąc kontakt ze światem. Opadł na kobietę
                  > i złączył się z nią całym swoim istnieniem

                  Wiedziałam że się zemścisz:))) Przypominasz mi moją ciotkę (a może nie moją)- specjalistkę od ciast pt: krakersy przekładane ohydnym kremem z biedronki. Każdego usiłowała napaść, każdy unikał jej ciast jak ognia;))
                • zyg_zyg_zyg Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 17:04
                  > Czuł, że nie jest już sobą, a jakąś bezduszną maszyną, która
                  > nie ma z nim nic wspólnego. Gdyby miał wybór, kontynuować
                  > i następnie zginąć, albo przestać, wybrałby to pierwsze. Nagle
                  > poczuł, że ogarnia go szaleństwo i stopniowo przechodzi do
                  > innego wymiaru, tracąc kontakt ze światem. Opadł na kobietę
                  > i złączył się z nią całym swoim istnieniem

                  Czuła się jak dmuchana lala, która nie ma z nią nic wspólnego. Próbowała skupić myśli na czymś konkretnym, żeby tylko odciąć się od tego pozbawionego sensu pompowania oraz głośnego sapania. Rozmroziła mięso na mielone? Jaka suróweczka będzie pasować do gryczanej? Ciekawe czy Paweł Zduński poprosi w końcu Kingę o rękę. No w mordę, zawsze w tym momencie kończył, co tak długo dzisiaj? Wyprzedaż w Zarze w następnym tygodniu, Halinka mówiła, że chętnie się przyłączy. O, przyspieszył, hura, zaraz koniec, a potem jakaś nagroda. Z ulgą przyjęła zwierzęcy ryk wyrywający się z jego gardła
                  • marek.zak1 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 18:13
                    zyg_zyg_zyg napisała:
                    > Czuła się jak dmuchana lala, która nie ma z nią nic wspólnego. Próbowała skupić
                    > myśli na czymś konkretnym, żeby tylko odciąć się od tego pozbawionego sensu po
                    > mpowania oraz głośnego sapania. Rozmroziła mięso na mielone? Jaka suróweczka bę
                    > dzie pasować do gryczanej? Ciekawe czy Paweł Zduński poprosi w końcu Kingę o rę
                    > kę. No w mordę, zawsze w tym momencie kończył, co tak długo dzisiaj? Wyprzedaż
                    > w Zarze w następnym tygodniu, Halinka mówiła, że chętnie się przyłączy. O, prz
                    > yspieszył, hura, zaraz koniec, a potem jakaś nagroda. Z ulgą przyjęła zwierzęcy
                    > ryk wyrywający się z jego gardła

                    Proponuję napisanie wspólnego opowiadania, składającego się ze spojrzenia faceta i kobiety na te same zdarzenia, w tym na sex. Okładke widzę tak: pół twarzy faceta i pół kobiety. Będzie bomba :).
                    • rekreativa Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 18:17
                      "Okładke widzę tak: pół twarzy f
                      > aceta i pół kobiety."

                      Ło matko, gender!
                    • zyg_zyg_zyg Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 18:30
                      > Proponuję napisanie wspólnego opowiadania, składającego się ze spojrzenia facet
                      > a i kobiety na te same zdarzenia, w tym na sex. Okładke widzę tak: pół twarzy f
                      > aceta i pół kobiety. Będzie bomba :).

                      Daj spokój, Maruś. Miałabym wymyślać, jakie jeszcze męki w łóżku przeżywa partnerka seksualna Jana Mroza? :-) Jak drugoplanowe bohaterki Twoich książek zaczną przeżywać orgazmy, to pogadamy :-)
                      • marek.zak1 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 18:38
                        zyg_zyg_zyg napisała:


                        > Daj spokój, Maruś. Miałabym wymyślać, jakie jeszcze męki w łóżku przeżywa partn
                        > erka seksualna Jana Mroza? :-) Jak drugoplanowe bohaterki Twoich książek zaczn
                        > ą przeżywać orgazmy, to pogadamy :-)

                        Kobiety drugoplanowe? Nigdy. W moim zyciu i książkach kobiety sa absolutnie najwazniejsze i o nie, o ich miłość, duszę i ciało chodzi mnie i bohaterom.
                        Ja moge opisywać to, co znam, przezyłem i wiem jak jest. O orgazmach niech piszą kobiety, wtedy bedzie wiarygodne.
                        • zawle Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 19:42
                          marek.zak1 napisał: > Kobiety drugoplanowe? Nigdy. W moim zyciu i książkach kobiety sa absolutnie naj
                          > wazniejsze i o nie, o ich miłość, duszę i ciało chodzi mnie i bohaterom.
                          > Ja moge opisywać to, co znam, przezyłem i wiem jak jest. O orgazmach niech pis
                          > zą kobiety, wtedy bedzie wiarygodne.

                          I wyszło szydło z worka:)))
                  • sabat.77 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 21:41
                    Myslisz, ze panowie nie zdaja sobie sprawy z perspektywy odczuc takiej kobiety ? Zareczam Ci, ze ja to rozumiem. Rzeczywiscie, tak przezywany seks na dluzsza mete jest nie do zniesienia. Tylko nie bardzo wiadomo co z tym zrobic. Chyba niespecjalnie jest co. Tak na siebie reaguja osoby, kiedy juz dawno zdechla chemia. Potem to juz takie durne pompowanie, fakt.
                    Zeby wam bylo razniej:
                    "Jan obserowal jej cialo. Blade piersi rozchodzily sie po torsie na boki, niczym mieknace na sloncu hemisfery waniliowego pudingu. Konczyny kobiety lekko prezyly sie, jakby usilujac przypomniec sobie dawna dziewczeca gracje. Lekko obwisla skora nadawala tym probom posmak nieszczesnej groteski, falujac delikatnie na marszczacej sie niczym bryza tkance. Przejechal dlonmi po wilgotniejacym sromie. Usilowala sie usmiechnac spod podbrodka opartego na klatce piersiowej. Swist wydychanego powietrza, kuriozalne proby demonstrowania przebrzmialego seksapilu, jej w zamiarze uwodzicielski smiech, cialo pokryte delikatna pajeczyna naczynek meandrujacych pomiedzy platanina pojawiajacych sie posrod pieprzykow zmarszczek,mimowolnie wypuszczane gazy przy zbyt frywolnych ruchach biodrami - wszystko to nadawalo wrazenie jakiegos przedziwnego biologicznego spektaklu. Erotycznego dance macabre, spotkanie penisa z okrutnym przeznaczeniem ubranym w szaty wiednacych wdziekow kobiety.
                    Niech wiec tak bedzie - pomyslal. Uniosl w dloni wiedniejacego czlonka i ostroznie wprowadzil go w bagienny gaszcz rozposcierajacej swoje podwoje wilgotnej, pokrytej lepkim sluzem kobiecosci."
                    • zawle Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 22:22
                      sabat.77 napisał: > Niech wiec tak bedzie - pomyslal.

                      A gdzie faceci chodzą na wyprzedaże?;)
                      • sabat.77 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 22:38
                        zawle napisała:

                        > A gdzie faceci chodzą na wyprzedaże?;)

                        Do marketu RTV, jak nowy asortyment wchodzi.
                        • zawle Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 23:01
                          sabat.77 napisał:
                          > Do marketu RTV, jak nowy asortyment wchodzi.

                          I jak tu porównywać? Babki zadowolą się bluzeczką wyprzedażową a faceci chcą nowość z RTV?
                    • rekreativa Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 22:44
                      Skąd ten cytat?
                      • sabat.77 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 22:54
                        rekreativa napisała:

                        > Skąd ten cytat?

                        Cytat, żeby było wiadomo od kiedy zacząłem pisać swoją wersję historyjki Jana Mroza :)
                        • zyg_zyg_zyg Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 23:01
                          Ja już wcześniej mówiłam, że Sabat zagraża pozycji Marka. Maruś, Sabata weź do teamu! :-)
                          • zawle Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 23:04
                            zyg_zyg_zyg napisała:

                            > Ja już wcześniej mówiłam, że Sabat zagraża pozycji Marka. Maruś, Sabata weź do
                            > teamu! :-)

                            Można by okładkę zrobić z dwóch połówek twarzy. Jedna stara, uradowana, zadowolona z plastikową złoconą koroną. Druga umęczona, młoda, boleściwa z koroną z damskich stringów:)))
                            • marek.zak1 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 23:17
                              Nie. Dwie połówki twarzy, kobiety i mężczyzny. Zastanów się, może przyłączysz się? Jan Mróz, autor globalnego ocieplenia mieszka w New Jersey ze swoja żoną i ją, ku obopólnej radosci, regularnie bzyka. Ona kocha swojego męża, nie wie kto to Twoja Bogini i dlatego jest szczęśliwa.
                              Jako ze obejrrzałem z moim Angolem mecz MU - Bayern i wypiłem kilka piw, ide spać. Bye. Jezcze pozdrowienia od Sowy:
                              zakbajka.blog.onet.pl/2014/03/03/co-robic/
                              • mojemail3 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 23:23
                                marek.zak1 napisał:

                                > Nie. Dwie połówki twarzy, kobiety i mężczyzny. Zastanów się, może przyłączysz
                                > się? Jan Mróz, autor globalnego ocieplenia mieszka w New Jersey ze swoja żoną i
                                > ją, ku obopólnej radosci, regularnie bzyka. Ona kocha swojego męża, nie wie kt
                                > o to Twoja Bogini i dlatego jest szczęśliwa.
                                > Jako ze obejrrzałem z moim Angolem mecz MU - Bayern i wypiłem kilka piw, ide sp
                                > ać. Bye. Jezcze pozdrowienia od Sowy:
                                > zakbajka.blog.onet.pl/2014/03/03/co-robic/

                                Marek, bo się porzygam, dlaczego tak natrętnie się promujesz???
                                • marek.zak1 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 23:33
                                  Masz na myśli ilośc piw, mecz, czy Sowę?
                                  Tak czy inaczej ide spać. Bye :)
            • zyg_zyg_zyg Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 16:37
              Jeżeli przed seksem kobieta będzie miała świadomość, że
              -na orgazm nie ma co liczyć, bo jemu opada na samą myśl o jakimkolwiek działaniu w tym kierunku,
              -orgazm jest jego przywilejem, a jej fanaberią,

              to nasze forum zapełni się kolejnymi mężczyznami pytającymi co się dzieje i dlaczego:
              -ją ciągle boli głowa,
              -po dzidziusiu nie chce się kochać,
              -woli spać z dzieckiem, a nie mężem,
              -jej się cos nie podoba, a on przecież MA EREKCJĘ,
              -ona nigdy nie wychodzi z inicjatywą,
              -podczas seksu leży jak kłoda,
              -woli zeżreć paczkę ptasiego i/lub obejrzeć m jak miłość, zamiast kochać się z mężem,
              -temat seksu przestał istnieć
              itd. itp.

              Maruś, wytłumacz mi proszę tak na marginesie, co rozumiesz pod pojęciem "dobry kochanek"?
              • zawle Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 16:44
                zyg_zyg_zyg napisała: > Maruś, wytłumacz mi proszę tak na marginesie, co rozumiesz pod pojęciem "dobry
                > kochanek"?

                Już mówił. Ciuszek Zary PO;)))
            • tadeo.1 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 22.04.14, 15:26
              marek.zak1 napisał:

              > Jesli prze seksem facet będzie miał świadomość, że
              > - musi byc orgazm, bo bez tego kobieta będzie bardzo niezadowolona i
              > - że jak nie bedzie, to swiadczy o tym, że jest beznadziejnym kochankiem.
              >
              > To nasze forum zapełni sie kolejnymi nieszczęśliwymi kobiatami, pytajacymi co
              > się dzieje i dlaczego:
              > - woli porno, niż mnie,
              > - woli spać, niz się seksować,
              > - ja sie ubieram seksownie, a on nic,
              > - nie ma kolacji przy swiecach,
              > - siedzi długo w pracy i do domu mu sie nie spieszy,
              > - rozmawia w łazience przez telefon,
              > - zawsze ma telefon przy sobie
              > - temat seksu przestał istnieć
              > itd itp.
              Tak sobie czytam i nie dowierzam ,czyli faceci chętnie chodzili by do łóżka z kobietami ,gdyby one nie oczekiwały orgazmu ,ciekawa konstatacja ,swoja drogą ,co to za satysfakcja, dobiec samemu ,nie bardzo rozumiem.
        • that.bitch.is.sick Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 16:39
          marek.zak1 napisał:

          > Na podstawie dyskusji T i Zorzyka coraz bardziej dochodze do przekonania, że pr
          > zyszłość to coraz doskonalsze wibratory i lalki. Każdy będzie miał, to co lubi.
          >

          Teraz już wszystkie szczytujące podczas stosunku i te które rozkosz przeżywają głośno (kiedyś byłam atrakcją turystyczną bo okno było otwarte), udają aby zadowolić partnera:-) determinacja bogini aby rozwijać ten absurd jest godna podziwu.są kobiety które krzyczą z rozkoszy podczas stosunku i takie które szczytują bezpośrednio w wyniku pchnięć. Przykro mi burzyć bajkowy świat który widocznie taki idealny níe jest:-) coś boginię uwiera w tym zacietrzewieniu. Metody opisywane w tych elaboratach, techniki których poznanie wymaga przebrnięcia przez wypracowania i kursy, níe dają satysfakcji na tyle, że trzeba drążyć temat i przekonywać siebie o istnieniu matrixa bądź spisku. Tak níe jest. Część kobiet ma orgazm podczas stosunku, część ma problemy,część się fiksuje na jednym sposobie szczytowania przy intensywnej stymulacji łechtaczki, a to problem podobny do jazdy na ręcznym u facetów - przyzwyczajają się do regulacji zacisku dłonią, to standardowa pochwa níe stanowi dla nich takiej frajdy. Podobnie kobiety przyzwyczajone do naciskania guziczka przyzwyczajają się do łatwej stymulacji, orgazmy głębsze to coś co się łapie przy silnym zacisku mięśni i czuje bardziej dogłębnie;-). To oczywiście ten sam orgazm tylko inna stymulacja. Podział na łechtaczkowy i pochwowy to bardziej kwestia umowna

          Freedom's just another word for nothing left to lose
          Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
          • kag73 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 17:03
            Jak najbardziej sie zgadza, bitch. Nazywa sie, ze 70-80% kobiet osiaga orgazm dzieki/przy bezposredniej stymulacji lechtaczki, czyli spoko iles procet ma inaczej. Tak czy siak podobno wiekszosc dzieki bezposredniej badz posredniej stymulacji lechtaczki, ktora jest dosc duzym(dlugim) organem.
            Ja tam nie uznaje podzialow na orgazm pochwowy, lechtaczkowy itp. Dla mnie orgazm to orgazm. Roznica, ze roznie sie go osiaga i tyle:)
            Zdarzaja sie kobiety, ktore minety nie lubia i wola stosunek, chociaz niekoniecznie osiagaja przy nim (zawsze) orgazm. A dlaczego minety nie lubia? Hmm, trudno wyczuc: albo im nie odpowiada, bo laskocze, drazni, nic nie daje, bo tak maja albo, bo facet minety zrobic nie potrafi. Inne maja opory i facetowi nie pozwola na oral i do tego zapewne sporo ludzi uwaza minete za forme gry wstepnej a nie za droge do orgazmu. Ktoz to wie.
          • mojemail3 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 23:11
            that.bitch.is.sick napisała:

            (...)"Teraz już wszystkie szczytujące podczas stosunku i te które rozkosz przeżywają głośno (kiedyś byłam atrakcją turystyczną bo okno było otwarte), udają aby zadowolić partnera:-) determinacja bogini aby rozwijać ten absurd jest godna podziwu.są kobiety które krzyczą z rozkoszy podczas stosunku i takie które szczytują bezpośrednio w wyniku pchnięć. Przykro mi burzyć bajkowy świat który widocznie taki idealny níe jest:-)"

            Bitch, ale teraz odwracasz kota ogonem;-) No przecież nikt nie stawia zarzutu,że "wszystkie udają"... No i nie schlebiajmy im tak, mężczyzna to stworzenie wystarczająco leniwe i pomysłowe, żeby chodzić na skróty...a niech się wezmą do roboty, niech zaczną uprawiać sztukę miłości,a do uprawiania sztuki, to wiadomo trzeba cierpliwości, dyscypliny,samozaparcia, wiedzy...
            Ja mam mniej szczęścia, wybrykiem natury jestem, ale pod innym względem i jestem w tych 70 % ( uwaga-antyreklama:) przy czym, "pchnięcia" bez podbudowy, to mogą sobie panowie do dupy wsadzić ( rzecz jasna nie mojej;-). Bajkowy świat to jest raczej w filmach fikanych, gdzie panie jęczą z rozkoszy ( o ile nie jęczy za nie gruba pani w średnim wieku w studiu nagraniowym, zajadając hot-doga...)
            No a jak taka Bianka czy Mabelle nie jęczy, albo się jej nie chce ściemniać i nie jęczy, to panowie, zamiast zakasać rękawy lub wziąć język w obroty idą poszukać takiej, co owszem drze się wniebogłosy ( o jakie ładne słowo!)
            www.banzaj.pl/Dlaczego-one-krzycza-i-jecza-52097.html
            Może to zależy od typu osobowości, ja np. jestem odporna na ból i nie wydaję okrzyków ani w sytuacjach przyjemnych ani bolesnych...
            Moja mama np. opowiadała,że podczas rodzenia mnie i siostry, zastanawiała się dlaczego te kobiety tak się drą ??? Może to kwestia ekspresyjności?
            • that.bitch.is.sick Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 03:04
              mojemail3 napisała:


              > Bitch, ale teraz odwracasz kota ogonem;-) No przecież nikt nie stawia zarzutu,ż
              > e "wszystkie udają"... No i nie schlebiajmy im tak, mężczyzna to stworzenie wys
              > tarczająco leniwe i pomysłowe, żeby chodzić na skróty...a niech się wezmą do ro
              > boty, niech zaczną uprawiać sztukę miłości,a do uprawiania sztuki, to wiadomo t
              > rzeba cierpliwości, dyscypliny,samozaparcia, wiedzy...

              Nie odwracam kota ogonem, tylko zwracam uwagę na tendencyjny i wyrwany z kontekstu dobór cytatów - oraz ich wymowę. Koncepcja tekstu który ma potraktować mężczyznę jak uczniaka, potrząsnąć nim i nauczyć go szczególnego scenariusza postępowania z kobietą, to już się wypowiadałam oprócz pomysłu odwrócenia roli seksu z jej czekania na jego wytrysk na jego czekania na jej orgazm niczego nie rozwiązuje. To tylko odwrócenie ról. Po she comes first, było he comes next jednak przypominam że stereotypowe przeświadczenie iż mężczyzna to "łatwy w obsłudze leń", któremu wystarczy leżąca kobieta, możę się zemścić i uprawianie sztuki spełniania oczekiwań w łóżku to obowiązuje w dwie strony. oby się nie okazało dla niektórych pań puszką pandory.

              > Ja mam mniej szczęścia, wybrykiem natury jestem, ale pod innym względem i jeste
              > m w tych 70 % ( uwaga-antyreklama:) przy czym, "pchnięcia" bez podbudowy, to mo
              > gą sobie panowie do dupy wsadzić ( rzecz jasna nie mojej;-). Bajkowy świat to
              > jest raczej w filmach fikanych, gdzie panie jęczą z rozkoszy ( o ile nie jęczy
              > za nie gruba pani w średnim wieku w studiu nagraniowym, zajadając hot-doga...)
              > No a jak taka Bianka czy Mabelle nie jęczy, albo się jej nie chce ściemniać i n
              > ie jęczy, to panowie, zamiast zakasać rękawy lub wziąć język w obroty idą poszu
              > kać takiej, co owszem drze się wniebogłosy ( o jakie ładne słowo!)
              > www.banzaj.pl/Dlaczego-one-krzycza-i-jecza-52097.html
              > Może to zależy od typu osobowości, ja np. jestem odporna na ból i nie wydaję ok
              > rzyków ani w sytuacjach przyjemnych ani bolesnych...
              > Moja mama np. opowiadała,że podczas rodzenia mnie i siostry, zastanawiała się d
              > laczego te kobiety tak się drą ??? Może to kwestia ekspresyjności?

              Coż, no w takim razie muszę uwierzyć że są kobiety które uprawiają seks z kamienną twarzą i skoro są w stanie nawet urodzić w milczeniu.:)


              Freedom's just another word for nothing left to lose
              Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
              • mojemail3 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 08:33
                that.bitch.is.sick napisała:

                (...)"Po she comes first, było he comes next jednak przypominam że stereotypowe przeświadczenie iż mężczyzna to "łatwy w obsłudze leń", któremu wystarczy leżąca kobieta, możę się zemścić i uprawianie sztuki spełniania oczekiwań w łóżku to obowiązuje w dwie strony. oby się nie okazało dla niektórych pań puszką pandory (...)"

                Bitch, zupełnie nie o to mi chodziło, "sztukę uprawiania miłości" zaczerpnęłam z...Ericha Fromma.
                Miało być nieco humorystycznie i sarkastycznie zarazem.
                A że taki mam a nie inny nastrój i odbiór, no cóż,życie.

                > Coż, no w takim razie muszę uwierzyć że są kobiety które uprawiają seks z kamie
                > nną twarzą i skoro są w stanie nawet urodzić w milczeniu.:)

                Ale dlaczego tak przejaskrawiać, dlaczego z kamienną twarzą od razu?
                Czy jest jakiś jeden uznany i zatwierdzony wzorzec zachowań?
              • twojabogini Bitch 02.04.14, 12:15
                that.bitch.is.sick napisała:

                > Nie odwracam kota ogonem, tylko zwracam uwagę na tendencyjny i wyrwany z kontek
                > stu dobór cytatów

                Bitch, cała ta książka jest o tym, że większość kobiet nie dochodzi przy stosunku, za to dobrą metodą jest wyspecjalizowanie się w oralu. Więc absolutnie cytaty nie są wyrwane z kontekstu całej ksiązki. Jej orgazm najpierw.

                Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że nie odpowiada ci wizja seksu w której najpierw jedna strona jest biorąca, druga daje i potem się zmieniają. Autor poświęcił temu trochęmiejsca, opisując jak mężczyzna może czerpać radośc i przyjemność z zaspokajania kobiety i nie traktowac tego jako orki na ugorze.

                Ja tam się nie znam, ale obsługiwanie partnerek i partnerów seksualnych i doprowadzanie ich do rozkoszy zawsze dawało mi ogromną przyjemność i satysfakcję. Nigdy nie dobierałam tego jako orki.

                Nie sadze też że ideałem jest równoczesny orgazm, lubię się czasem skupić wyłącznie na sobie i brac, brac, brać.

                A to co wyżej napisałaś o orgazmach do złudzenia przypomina mi starego doktora Freuda. Jak to w końcu jest? Sądzisz, że kobiety które wymagają bezpośredniej stymulacji łechtaczki do osiągnięcia orgazmu (70%) są rodzajem koniotrzepaczy i powinny dążyć do nauki normalnego orgazmu pochowewgo, do którego dochodzi podczas stymulacji przy stosunku, czy też sadzisz że ich reakcje są normalne i mają prawo oczekiwać że ich partnerzy się do ich potrzeb dostosują? Raz piszesz tak, raz tak, albo może ja czegoś nie rozumiem...
                Pytam powaznie i bez uszczypliwości - wiele twoich pini jest sensownych i wyważonych, a wtym przypadku tak naprawde nie wiem co sądzisz, może cos źle rozumiem.
                • lybbla Re: Bitch 02.04.14, 18:46
                  twojabogini DZISIEJSZA napisała:

                  > Bitch, cała ta książka jest o tym, że większość kobiet nie dochodzi przy stosun
                  > ku, za to dobrą metodą jest wyspecjalizowanie się w oralu. Więc absolutnie cyta
                  > ty nie są wyrwane z kontekstu całej ksiązki. Jej orgazm najpierw.
                  >
                  > Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że nie odpowiada ci wizja seksu w której najpier
                  > w jedna strona jest biorąca, druga daje i potem się zmieniają. Autor poświęcił
                  > temu trochęmiejsca, opisując jak mężczyzna może czerpać radośc i przyjemność z
                  > zaspokajania kobiety i nie traktowac tego jako orki na ugorze.

                  twojabogini NIEDZISIEJSZA napisała:

                  > Prawdziwe są jedynie statystyki - ale nazwijmy rzecz po imieniu - 70 % kobiet
                  > cierpi na brak satysfakcji z życia seksualnego.

                  > Z trudnościami z odczuwaniem przez kobiety przyjemności podczas stosunku (a > dotyczy to większości kobiet) wiele par radzi sobie techniką "jej orgazm
                  > najpierw". Wiem jednak z własnego doświadczenia, jak również od innych
                  > kobiet, że choć miłe - jest to jednak rozwiązanie odczuwane często przez same
                  > kobiety jako "zastępcze".
                  • mojemail3 Re: Bitch 03.04.14, 00:04
                    lybbla napisał:

                    > "twojabogini DZISIEJSZA napisała: (...)"
                    > "twojabogini NIEDZISIEJSZA napisała: (...)"

                    Czepiasz się Lybbla, mistrzu logiki...
                    W pierwszym cytacie jest napisane, co autor książki sugeruje, a w drugim osobista refleksja.
                    Nie widzę sprzeczności Sherlocku Holmsie...
                    • yoric Re: Bitch 03.04.14, 02:49
                      > W pierwszym cytacie jest napisane, co autor książki sugeruje, a w drugim osobis
                      > ta refleksja.
                      > Nie widzę sprzeczności Sherlocku Holmsie...

                      W takim razie ja poproszę o podsumowanie stanowiska samej TB.
                      • twojabogini podsumowanie stanowiska 03.04.14, 09:07
                        1. Za prawdziwe przyjmuję dane stwierdzające, że 70% kobiet nie jest w stanie doświadczyć orgazmu wynikającego z samej tylko stymulacji pochwy. Badania były przeprowadzane przez różne zespoły badaczy i różnymi metodami - powtarzalność wyników niezależnie od przyjętej metody jest dobrą podstawą za przyjęcie uzyskanych danych za wiarygodne.
                        2. Tą kwestię potwierdza także moje osobiste doświadczenie oraz doświadczenie innych kobiet z którymi mam kontakt.
                        3. Powszechne jest błędne pojmowanie kobiecej seksualności: niezdolność do przeżycia orgazmu na drodze stosunku (bez dodatkowej stymulacji łechtaczki) jest uważana nie za normę (a normą jest to co jest prawidłowe dla większości populacji, stad m.in. stale pikujące w dół normy dotyczące ilości plemników w męskim ejakulacie) a za przejaw oziębłości, dysfunkcji seksualnej, zahamowań, uwarunkowań masturbacyjnych itp.
                        4. Z uwagi na brak wiedzy o kobiecej seksualności oczekiwania zarówno samych kobiet jak i ich partnerów, a często także terapeutów i seksuologów koncentrują się na osiągnięciu przez kobietę orgazmu na drodze stosunku.Przy tym nawet specjaliści kompletnie czasem nie mają pomysłu co tak naprawdę zmienić i zajmują się odblokowywaniem kobiety, szukaniem traumatycznych doświadczeń w jej dzieciństwie itp..
                        5. Koncentracja na osiąganiu przez kobietę satysfakcji seksualnej tą samą drogą, która do satysfakcji prowadzi jej partnera skutkuje zaniechaniem i rozwijaniem tych aktywności, które dla kobiety są seksualnie satysfakcjonujące.
                        6. Zadziwiająco wiele kobiet nie mając wiedzy o swojej seksualności, a nie chcąc stracić partnera, uchodzić za zimną czy dysfunkcyjną udaje orgazmy na drodze stosunku (nie twierdze, że wszystkie). Drugą motywacją do teatrzyku jest nacisk wywierany ze strony zafiksowanego partnera, który mylnie uważa, że sprawdzi się jako kochanek doprowadzając kobietę do orgazmu na drodze stosunku. Prowadzi to wszystko do poważnych zaburzeń w ich związkach, od zaniku płaszczyzny seksualnej, po konflikty, negatywny stosunek do partnera,oraz dysonans u mężczyzny, który nie rozumie przyczyn niechęci partnerki, którą z czasem coraz mocniej wyczuwa.
                        7. Kit wie dlaczego kobiety jako statystyczny ogół ogromną wagę przywiązują do udawania i zaspokajania mężczyzny podczas jednorazowych kontaktów seksualnych, a w dłuższych związkach ich chęć do takiej aktywności niemal geometrycznie maleje. przekonuje mnie teoria urqu, który sądzi, że w dużej mierze dla zdobytego i pewnego partnera już się nie chce, a nowy samiec to zawsze szansa na związek, satysfakcjonujące kontakty - potencjalną korzyść.
                        Sądzę jednak, że gdyby kobieta w związku była usatysfakcjonowana seksualnie - nie następowałby spadek jej ochoty, bo dotyczy on spadku ochoty na udawanie satysfakcji, a nie na jej przeżywanie. Tym się różnimy.

                        Co do orgazmów na drodze stosunku:
                        1. Sądzę, że większość kobiet jest w stanie się ich nauczyć.
                        2. Sądzę, że także te "stosunkowe" orgazmy wynikają ze stymulacji łechtaczki, nie zewnętrznej jej części, ale tego co znajduje się w głębi ciała. Sama pochwa jest słabo unerwiona, co wiadomo od dawna. Stymulacja tego co wewnątrz wymaga odpowiedniej techniki i wiedzy co mniej więcej gdzie się znajduje. Taka stymulację może zapewnić sobie kobieta - odpowiednio zaciskając mięśnie i kierunkując oraz regulując kąt pchnięć, lub mężczyzna - rezygnując z ruchów posuwistych wzdłuż pochwy na rzecz stymulujących wewnętrzne części łechtaczki.
                        3. Nauczenie się osiągania orgazmu przez kobietę absolutnie nie wpłynie na poprawę jakości jej życia seksualnego - jeśli jej partner nie jest gotowy zaakceptować jej seksualności i domaga się tego co uważa za "normalny seks": jakaś tam gra wstępna, stosunek (ruchy wzdłuż pochwy jako baza działań), orgazm mężczyzny przy męskiej dominacji w trakcie wszystkich działań lub aktywności kobiety i bierności mężczyzny - ale nakierowanych na przyjemność mężczyzny.
                        4. Wręcz przeciwnie - kobieta osiągająca głębokie i satysfakcjonujące orgazmy oraz odczuwająca wiele rozkoszy na drodze stymulacji zewnętrznej łechtaczki może mieć znacznie słabsze odczucia podczas stosunków, nawet gdy nauczy się osiągać podczas nich orgazmy.

                        Dla satysfakcji kobiecej z seksu za kluczowe uważam:
                        1. Akceptację przez jej partnera oraz nią samą dla seksualności tej konkretnej kobiety oraz drogi jaką preferuje ona do osiągania orgazmu.
                        2. Technikę partnera - a więc wiedzę o tym jak pobudzić ciało kobiety, wywołać w nim napięcie seksualne, zaspokoić i uwolnić jej seksualne napięcie. To o wiele więcej niż umiejętność "dania orgazmu". W druga stronę - te same elementy prowadzą do satysfakcji seksualnej mężczyzny - nie mylić z wytryskiem/orgazmem.
                        2. Wzmacnianie mięśni wewnętrznych dnia miednicy.
                        3. Pogłębianie orgazmów na drodze ćwiczeń i eksperymentów, wydłużanie czasu trwania fazy rozkoszy, zamiast dążenia do orgazmu.

                        Sam orgazm nie jest tożsamy z satysfakcją seksualną, za to stały brak orgazmu jest tożsamy z barkiem satysfakcji.



                        • marek.zak1 Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 09:22
                          No to jeszcze jedna uwaga od mojej żony. Najważniejsze, żeby w seksie było miło, pogodnie i wesoło. Czy to jest gdzieś w podręcznikach?
                          • twojabogini Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 10:22
                            marek.zak1 napisał:

                            > No to jeszcze jedna uwaga od mojej żony. Najważniejsze, żeby w seksie było miło
                            > , pogodnie i wesoło. Czy to jest gdzieś w podręcznikach?

                            Co kto lubi, czasem tak jest fajnie ale bywa tez ciekawie, gdy jest "mrocznie, podejrzanie i niebezpiecznie", albo "wyrafinowanie, stymulująco i rozkosznie", "brudno, dziko i brutalnie", "słodko, delikatnie i romantycznie".
                            Mogę tak jeszcze zestawami po trzy słowa zapełnić kilka postów, tylko po co?
                            Najważniejsze żeby poszerzać zakres doświadczeń i szukać tego w czym się para odnajduje. Skoro wy odnajdujecie się w "miło, pogodnie i wesoło" - dobrze dla was.
                            Nie przekładaj jednak preferencji swoich i żony na całą ludzkość. Ja np. ostatnio oczekiwałam od seksu, żeby było miło pogodnie i wesoło, jako nastolatka, która bała się utraty kontroli nad sobą lub nad partnerem i wolała taki grzeczny i miły i wesoły seks.

                            Był też czas, gdy od seksu oczekiwałam znacznie bardziej mrocznych ekscytacji i badałam swoje granice, lub bawiłam się w ich przekraczanie - i to wcale nie było miłe, pogodne i wesołe, ale bywało "satysfakcjonujące, nieziemskie i zboczone".
                            • marek.zak1 Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 10:31
                              twojabogini napisała:

                              > marek.zak1 napisał:
                              >
                              No to jeszcze jedna uwaga od mojej żony. Najważniejsze, żeby w seksie był
                              o miło, pogodnie i wesoło. Czy to jest gdzieś w podręcznikach?


                              Nie przekładaj jednak preferencji swoich i żony na całą ludzkość.

                              Nie przekładam. To Twoje, jedynie słuszne wykładnie mają obowiązywać każdego. Nie wprzeczę, że w nastepstwie ich zastosowania przybedzie trochę orgazmów, ale jeszcze wiecej przybędzie kobiet na forach, pytajacych, ,,dlaczego on nie chce?"
                              • zawle Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 10:52
                                marek.zak1 napisał: > Nie wprzeczę, że w nastepstwie ich zastosowania przybedzie trochę orgazmów, al
                                > e jeszcze wiecej przybędzie kobiet na forach, pytajacych, ,,dlaczego on nie chc
                                > e?

                                I to jest ciekawy zaczątek do dyskusji o odpowiedzialności kobiet za ich własny orgazm.
                                Odpowiedź Marka na zadanie pytanie jest prosta. Kobieta która je zadaje powinna usłyszeć: On nie chce, bo nie czerpie żadnej przyjemności z dawania komuś rozkoszy. Niestety za tym idzie odpowiedzialność. Co zrobić ze swoim życiem. Dawać mu tak jak lubi i wtedy weźmie? Czy też olać ten niereformowalny typ i szukać innego? Potrzeby to ważna rzecz. Gdy dajesz sobie do nich prawo, gdy chcesz je realizować, właśnie weszłaś w świat ludzi wolnych i dorosłych. A co za tym idzie...pełen konsekwencji wyborów. A zmiany najlepiej zacząć od siebie....na to mamy wpływ. Otoczenie ulegnie wtedy zmianie....dowiesz się czy w domu masz uczącego się czy nie. I co dalej z tym zrobić? Ścieżek jest kilka i każda ma swoje mroczne tajemnice.
                                • mojemail3 Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 11:01
                                  zawle napisała:

                                  (...)"On nie chce, bo nie czerpie żadnej przyjemności z dawania komuś rozkoszy. Niestety za tym idzie odpowiedzialność. Co zrobić ze swoim życiem. Dawać mu tak jak lubi i wtedy weźmie? Czy też olać ten niereformowalny typ i szukać innego?(...)"

                                  O właśnie, Erich Fromm się kłania..." O sztuce miłości" polecam serdecznie wszystkim forumowiczom.
                                  Zawsze można dać sobie spokój( to mówię o tym, co mu się nie chce dawać)i pójść w całe gówno tego świata, konsumpcję, wymianę dóbr, poszukiwanie obiektu idealnego, autodestrukcję, autoerotyzm, przestymulowanie bodzcami. Do wyboru do koloru, po sobie głowę i dupę drugim człowiekiem zawracać, wymienic na inny model, potem inny i tak dalej.
                                  • hello-kitty2 Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 11:20
                                    mojemail3 napisała:

                                    > zawle napisała:
                                    >
                                    > (...)"On nie chce, bo nie czerpie żadnej przyjemności z dawania komuś rozkoszy.
                                    > Niestety za tym idzie odpowiedzialność. Co zrobić ze swoim życiem. Dawać mu ta
                                    > k jak lubi i wtedy weźmie? Czy też olać ten niereformowalny typ i szukać innego
                                    > ?(...)"
                                    >
                                    > O właśnie, Erich Fromm się kłania..." O sztuce miłości" polecam serdecznie wsz
                                    > ystkim forumowiczom.
                                    > Zawsze można dać sobie spokój( to mówię o tym, co mu się nie chce dawać)i pójść
                                    > w całe gówno tego świata, konsumpcję, wymianę dóbr, poszukiwanie obiektu ideal
                                    > nego, autodestrukcję, autoerotyzm, przestymulowanie bodzcami. Do wyboru do kolo
                                    > ru, po sobie głowę i dupę drugim człowiekiem zawracać, wymienic na inny model,
                                    > potem inny i tak dalej.

                                    Mozna w ogole dac sobie spokoj z tym calym seksem, mozna rozwijac przyjaznie, realizowac sie w nauce. Ludzie przeciez my mamy po 40 lat i juz sie rozmnozylismy. 40-50 cio letnie dziady myslace o ruchaniu, to juz nie te ciala, no sorry ale podniecic tez sie trzeba czyms. Mnie juz tacy mezczyzni nie podniecaja. Naprawde rzadko zdarza sie atrakcyjny facet w tym wieku, a jak sie zdarzy to jest obladowany zona i kochanka 20 lat mlodsza. Mi sie juz nie chce pchac do tego koryta. Im dluzej nie mam seksu tym mi sie mniej chce. O co chodzi come on? ;-)
                                    • mojemail3 Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 11:30
                                      hello-kitty2 napisała:
                                      > Mozna w ogole dac sobie spokoj z tym calym seksem, mozna rozwijac przyjaznie, r
                                      > ealizowac sie w nauce. Ludzie przeciez my mamy po 40 lat i juz sie rozmnozylism
                                      > y. 40-50 cio letnie dziady myslace o ruchaniu, to juz nie te ciala, no sorry al
                                      > e podniecic tez sie trzeba czyms.

                                      Nie Kitty, nie zgadzam się, też byłam niewolnikiem takiego myślenia, to jest rezygnacja z siebie, z własnej seksualności.
                                      Fromm o seksie też pisze, mądrze i pięknie, był buddystą ( Żydem z pochodzenia)
                                      więc nie jest to kwestionowane przez wielu chrześcijańskie bajanie.
                                      Kitty, dobrze wiesz,że ciała mamy wcale nie gorsze niż 10 lat temu...Może po 50 tce zaczniemy się lekko sypać, ale do czego są zdobycze kosmetologii...
                                      Widzisz, pamiętam z opowieści rodzinnych, jak moje ciotki od strony ojca, jak miały po 18 lat, robiły akcję rozdzielania łóżka swoim rodzicom ( moim dziadkom) ale nie udało się, jeszcze się mój ojciec urodził, babcia miała 43 lata, dziadek 48. No to jednak nie spychajmy się na śmietnik ewolucji, zresztą, co na ewolucja i jej prawa obchodzą...

                                      > Mnie juz tacy mezczyzni nie podniecaja. Napra
                                      > wde rzadko zdarza sie atrakcyjny facet w tym wieku, a jak sie zdarzy to jest ob
                                      > ladowany zona i kochanka 20 lat mlodsza. Mi sie juz nie chce pchac do tego kory
                                      > ta. Im dluzej nie mam seksu tym mi sie mniej chce. O co chodzi come on? ;-)

                                      Kitty, ciało ciałem, oni są często nieatrakcyjni duchem, umysłem, brakiem woli...
                                      Wypaczone wzorce męskości nie podniecają. Cod o starych facetów, to myślę,że w dojrzałości, zadbanej piękno i urok tkwi.
                                      • zawle Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 12:26
                                        mojemail3 napisała:
                                        > Nie Kitty, nie zgadzam się, też byłam niewolnikiem takiego myślenia, to jest re
                                        > zygnacja z siebie, z własnej seksualności.> Kitty, ciało ciałem, oni są często nieatrakcyjni duchem, umysłem, brakiem woli.

                                        Z tym też się zgadzam:)))Ale ja dzisiaj zgodna jestem:))) To z powodu długiego odpoczywania na zwolnieniu pewnie.
                                      • twojabogini Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 13:26
                                        Kitku,

                                        co ma w ogóle atrakcyjność ciała wiązana z jego młodością do satysfakcji seksualnej? Obok narządu wzroku mamy mnóstwo innych źródeł bodźców seksualnych, które nakręcają. Oczywiście że z czasem sama pewnie nabiorę ochoty na zaliczenie fajnego 20 parolatka z wysportowanym ciałem, a mąż zaślini się na ładną nimfę (i ja pewnie też). Ładne i młode jest młode i ładne i jeszcze atrakcyjnie seksualne. Ale jest masa innych rzeczy równie fajnych w seksie. Ja tam już z etapu nimfy schodzę i ten proces przyśpiesza, a seksem ciesze się bardziej niż jak byłam gładka, sutki mi sterczały do nieba, uda miałam toczone i ani jednego siwego włosa (na razie znalazłam parę i wyrwałam, ale przecież z czasem będzie ich więcej).
                                      • hello-kitty2 Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 13:30
                                        mojemail3 napisała:

                                        > Kitty, ciało ciałem, oni są często nieatrakcyjni duchem, umysłem, brakiem woli.
                                        > ..
                                        > Wypaczone wzorce męskości nie podniecają. Cod o starych facetów, to myślę,że w
                                        > dojrzałości, zadbanej piękno i urok tkwi.

                                        Zgadzam sie. Poza tym z tego forum widze, ze faceci tez sa cwani, daza do swojego, do swojej wygody, do egzekwowania wlasnych praw. Ja to wszystko rozumiem, wydaje mi sie logiczne ale mimo wszystko oddarte zupelnie z romansu, uczucia i emocji. Normalnie na randce czulabym sie jak na rozmowie o prace. I dziwic sie ze babki odgrywaja teatrzyk w lozku. Przeciez o to chodzi zeby sie dobrze sprzedac, presja. Na Twoje miejsce 10 innych, mlodszych i bezdzietnych, udajacych orgazmy wielokrotne zamiast pojedynczego ;-)))

                                        Zawle a co Ty sie byczysz na zwolnieniu? ;)
                                        • kutuzow Kitty - cóż za zmiana podejścia 03.04.14, 14:37
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > Normalnie na randce czulabym sie jak na rozmowie o prace. I dziwic sie z
                                          > e babki odgrywaja teatrzyk w lozku. Przeciez o to chodzi zeby sie dobrze sprzed
                                          > ac, presja. Na Twoje miejsce 10 innych, mlodszych i bezdzietnych, udajacych org
                                          > azmy wielokrotne zamiast pojedynczego ;-)))

                                          Widzę, że wymagać jest fajnie, ale gdy samemu staje się do konkurencji to już dąsasz się że "10 młodszych" o to miejsce walczy.

                                          Przypomnij sobie jak wcześniej sama pisałaś o tym jak to facecji powinni się wykazywać na randkach (metafora z egzaminem):

                                          "Kurwa przeciez wiem, ze jak zaczynam studia to beda egzaminy, tak czy nie? A ze presja jest nie podoba sie? No jest, a co nie wiedziales, ze bedzie? A czego sie spodziewales? Co chcecie studiowac, a nie chcecie zdawac egzaminow! Pogielo was?

                                          Powiem tak, wasza wola i wasz wybor, ale ruchac nie bedziecie, ruchaja ci co podchodza w pierwszym terminie i daja z siebie wszystko."

                                          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,139096282,139096282,Obrazam_sie_na_egzamin_.html
                                          • hello-kitty2 Re: Kitty - cóż za zmiana podejścia 03.04.14, 15:38
                                            kutuzow napisał:

                                            > Widzę, że wymagać jest fajnie, ale gdy samemu staje się do konkurencji to już d
                                            > ąsasz się że "10 młodszych" o to miejsce walczy.

                                            Ale przeciez nie ma rownosci miedzy plciami, nie bylo i nie bedzie, zgadzasz sie?
                                            Wiec tak na randce facet musi starac sie bardziej od kobiety, bo jemu zalezy bardziej na seksie po tej randce niz babce, zgadzasz sie?
                                            Kobieta wnosi urode wiec tak w pewnym wieku (np w wieku +/-40 lat?) uroda sie konczy i odpada przy mlodszych, zgadzasz sie?
                                            Kiedys jeszcze myslalam, ze jestem w miare goraca w lozku ale po doniesieniach Boginii, w ktore wierze wychodzi, ze kazda jest goraca, w zaleznosci od potrzeby (=udaje), zgadzasz sie?
                                            Zatem skoro mozesz miec mlodsza i rownie goraca to ja odpadam, zgadzasz sie?

                                            Mozesz traktowac to tak: zestarzalam sie ;)
                                            • kag73 Re: Kitty - cóż za zmiana podejścia 03.04.14, 16:10
                                              Kiedys jeszcze myslalam, ze jestem w miare goraca w lozku ale po doniesieniach Boginii, w ktore wierze wychodzi, ze kazda jest goraca, w zaleznosci od potrzeby (=udaje), zgadzasz sie?
                                              Zatem skoro mozesz miec mlodsza i rownie goraca to ja odpadam, zgadzasz sie?"

                                              Kitty, no zaraz, zaraz, niekoniecznie. Sama mam w domu taki egzemplarz, ktory majac przed soba 25 latke z brzuszkiem albo szczupla zadbana 40 stke, wezmie 40 stke. Bo tak ma, bo sama mlodosc go nie urzeka. Nie wszystkie mlode sa szczuple i zgrabne. Do tego jakas sliczna mloda i zgrabna nie pojdzie z byle dziadem po 40 stce albo 50 tce. Jezeli to musialby on miec kase, konkretna kase. I to jeszcze nie kazda poleci na kase a do tego ilu jest takich z kasa?
                                              Ogladam tutaj prawie codziennie takie parki, on dziadus a przy nim mloda, czesto ladna i zgrabna dziewczyna, bo on ma kase, z jej perspektywy ma kase, bo ma wiecej kasy niz wiekszosc facetow tutaj. Az sie czasem serce kraje patrzac na to :) Niemniej jednak bardzo czesto kazdy placi za to swoja cene, czasem dosc wysoka. Hmm, ale nic w zyciu nie ma za darmo, cos za cos.
                                            • kutuzow Re: Kitty - cóż za zmiana podejścia 03.04.14, 17:18
                                              hello-kitty2 napisała:
                                              ..., zgadzasz sie?

                                              zasadniczo NIE zgadzam się.
                                              Po pierwsze nie podoba mi się taką wersja, gdzie facet najpierw ma się "wykazać" (Kitty) żeby zacząć związek, potem ma się wykazywać w łóżku (TB) bo jego partnerka to sierota która nie potrafi sama zadbać o swoją seksualność (ani jej komunikować), a na koniec ma być "dojrzały" i chcieć tego co większość kobiet -czyli dziecka (tutaj kilka nicków na czele z Kag).
                                              Zasadniczo, albo mamy równouprawnienie i obie płcie mają starać się tak samo, albo nie mamy równouprawnienia i wtedy nie marudzimy że obie płcie mają inaczej.

                                              Teraz zaś jest tak, że kiedy wygodniej to Panie na forum podkreślają różnice, a kiedy przestaje to być wygodne i "nowoczesne" podejście daje więcej zysku to wyskakujemy z równouprawnieniem. Sorry, ale jak dla mnie to albo rybki albo akwarium.

                                              Pisałem Ci już wcześniej w tamtym wątku i tutaj powtórzę, że tam gdzie trzeba się "wykazywać", "spinać" i w inny sposób prężyć muskuły bo się jest ciągle ocenianym nie można mieć głębszego związku. Bo ciągle trzeba się pilnować, żeby na chwilę nie okazać słabości. Tak jak Ty narzekasz że zawsze znajdzie się młodsza, tak samo facet może narzekać że zawsze znajdzie się przystojniejszy/bogatszy.

                                              Trochę dorabiasz ideologie niczym Sabat do tego swojego bezseksia.
                                              • mojemail3 Re: Kitty - cóż za zmiana podejścia 03.04.14, 17:30
                                                kutuzow napisał:

                                                (...)"że tam gdzie trzeba się "wykazywać", "spinać" i w inny sposób prężyć muskuły bo się jest ciągle ocenianym nie można mieć głębszego związku. Bo ciągle trzeba się pilnować, żeby na chwilę nie okazać słabości (...)"

                                                Kutuzow, to jest ciekawa obserwacja,zgadzam sie, spinanie sie i napinanie do niczego dobrego nie prowadzi, ale czy TB pisze zeby dawac cos z siebie drugiej osobie w seksie, to trzeba byc spietym, napietym i zestresowanym??? To tez jest swego rodzaju fiksacja,nad ktora nalezy pracowac.
                                                Slabosc owszem,kazdy ma prawo, nawet poplakac sie, to z meskosci nie odziera ( sama pamietam ojca jak plakal z bezsilnosci i zlosci, bo zlamal noge a robota czekala...)

                                                Z meskosci odziera brak odpowiedzialnosci, egocentryzm, zaklamanie i ucieczka w obliczu problemow.
                                                • kutuzow Re: Kitty - cóż za zmiana podejścia 03.04.14, 18:26
                                                  mojemail3 napisała:

                                                  > Kutuzow, to jest ciekawa obserwacja,zgadzam sie, spinanie sie i napinanie do ni
                                                  > czego dobrego nie prowadzi, ale czy TB pisze zeby dawac cos z siebie drugiej os
                                                  > obie w seksie, to trzeba byc spietym, napietym i zestresowanym???

                                                  Mojemail - przecież TB cały czas "wałkuje" na różne sposoby wariant w którym za kobiecą przyjemność odpowiada facet. Kobieta w jej wersji to bezwolna mimoza którą gdzie postawią tam stoi. Jak jej gośc nie rozbudzi to umrze nie poznając rozkoszy WŁASNEGO ciała.

                                                  Jest spora różnica między podejście OBOJE są odpowiedzialni za jakość swego życia erotycznego, a wersją TB gdzie ON jest odpowiedzialny za jakość ich życia erotycznego.
                                                  • mojemail3 Re: Kitty - cóż za zmiana podejścia 04.04.14, 00:02
                                                    kutuzow napisał:

                                                    (...)"Kobieta w jej wersji to bezwolna mimoza którą gdzie postawią tam stoi. Jak jej gośc nie rozbudzi to umrze nie poznając rozkoszy WŁASNEGO ciała (...)"

                                                    Naprawdę TB pisała o kobiecie-mimozie?
                                                    Z mojego doświadczenia, gdybym nie trafiła w początkach kariery na takiego, co mu się chciało rozbudzac, to obawiam się, trwale zraziłabym się do seksu.
                                                    Toteż jestem w tych 70 % nad którymi należy się pełen pakiet zabiegów agrotechnicznych;-)

                                                    Z tym ugorem( i orką na nim) to ktoś niewłaściwe zastosował porównanie, bo ugór rokuje doskonale, gorzej z nieużytkiem...

                                                  • kutuzow Re: Kitty - cóż za zmiana podejścia 04.04.14, 00:11
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Naprawdę TB pisała o kobiecie-mimozie?

                                                    Wiesz jeśli wszędzie pisze że to rola FACETA jest, od JEGO techniki zależy, ON powinien rozbudzić itp. Wszędzie on, on, on nigdzie nie występuje ONA (na zasadzie że to ich WSPÓLNA odpowiedzialność), to chyba nietrudno wyciągnąć wnioski że w wizji TB kobieta jest bezwolną istotą skoro pomija jej rolę w życiu seksualnym.

                                                    > Z tym ugorem( i orką na nim) to ktoś niewłaściwe zastosował porównanie, bo ugó
                                                    > r rokuje doskonale, gorzej z nieużytkiem...

                                                    P.S. Przysłowie jest OK. Zobacz, że orka na ugorze obrazuje działania bez sensu-bez efektów. Ugór to ziemia/pole wyłączone z użytkowania -więc nic tam nie siejemy. Skoro nie siejemy to sama orka nie zapewni plonów. Żeby się rolnik zaorał na śmierć to i tak tam nic nie wzejdzie.
                                                  • mojemail3 Re: Kitty - cóż za zmiana podejścia 04.04.14, 00:32
                                                    kutuzow napisał:

                                                    "P.S. Przysłowie jest OK. Zobacz, że orka na ugorze obrazuje działania bez sensu-bez efektów. Ugór to ziemia/pole wyłączone z użytkowania -więc nic tam nie siejemy. Skoro nie siejemy to sama orka nie zapewni plonów. Żeby się rolnik zaorał na śmierć to i tak tam nic nie wzejdzie"

                                                    Ale gleba odpocznie, po to jest ugorowanie...To ma sens;-)

                                                    No i w sumie, seks bez prokreacji jest jak orka na ugorze, nie?
                                                  • lybbla Re: Kitty - cóż za zmiana podejścia 04.04.14, 01:03
                                                    > P.S. Przysłowie jest OK. Zobacz, że orka na ugorze obrazuje działania bez sensu
                                                    > -bez efektów. Ugór to ziemia/pole wyłączone z użytkowania -więc nic tam nie si
                                                    > ejemy. Skoro nie siejemy to sama orka nie zapewni plonów. Żeby się rolnik zaora
                                                    > ł na śmierć to i tak tam nic nie wzejdzie.

                                                    Przysłowie jest very very ok. Ziemię porośniętą darnią trawy i chwastów ciężko się orze. Ziemię wzruszoną niedawno łatwo. Ruszone panny same układają się w dłoniach, czysta przyjemność.
                                                  • mojemail3 Re: Kitty - cóż za zmiana podejścia 04.04.14, 10:05
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Przysłowie jest very very ok. Ziemię porośniętą darnią trawy i chwastów ciężko
                                                    > się orze. Ziemię wzruszoną niedawno łatwo. Ruszone panny same układają się w dł
                                                    > oniach, czysta przyjemność.

                                                    Oj Lybbla, lybbla...Nie przegadasz mnie, nie poddaję się;-)
                                                    Typologia ugorów jak typologia orgazmów, niejedno ma imię...
                                                    To określenie wg, mnie dotyczy bardziej nieużytków, powszechnie mylonych z ugorem...
                                                    A ugór nie tylko zielony ale i czarny i herbicydowy...
                                                    W założeniu ugór jest kiedyś uprawiany, więc dziewicy z ugorem nie porównuj, raczej wytęsknioną singielkę, wyposzczoną i chętną aż miło;-)
                                                    A w czarny ugór, to wiesz, wchodzi się jak masło, bo nie ma resztek pożniwnych...
                                              • hello-kitty2 Re: Kitty - cóż za zmiana podejścia 03.04.14, 18:01
                                                kutuzow napisał:

                                                > zasadniczo NIE zgadzam się.

                                                W porzadku.

                                                (..) Trochę dorabiasz ideologie niczym Sabat do tego swojego bezseksia.

                                                To juz, zamykam sie.
                                                • mojemail3 Re: Kitty - cóż za zmiana podejścia 03.04.14, 18:06
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > (..) Trochę dorabiasz ideologie niczym Sabat do tego swojego bezseksia.
                                                  >
                                                  > To juz, zamykam sie.

                                                  Raczej się otwórz, tak ogólnie,świat czeka:)
                                    • zawle Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 12:23
                                      hello-kitty2 napisała: 40-50 cio letnie dziady myslace o ruchaniu, to juz nie te ciala, no sorry al
                                      > e podniecic tez sie trzeba czyms. Mnie juz tacy mezczyzni nie podniecaja. Napra
                                      > wde rzadko zdarza sie atrakcyjny facet w tym wieku, a jak sie zdarzy to jest ob
                                      > ladowany zona i kochanka 20 lat mlodsza. Mi sie juz nie chce pchac do tego kory
                                      > ta. Im dluzej nie mam seksu tym mi sie mniej chce.

                                      Dokładnie. Ja sama zaczynam sobie przypominać 50 latka z brzuszkiem, w rurkach, rozsznurowanych sztybletach i za ciasnej kurtce:) A nie lubię być żenująca;)
                                  • zawle Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 12:17
                                    mojemail3 napisała: > O właśnie, Erich Fromm się kłania..." O sztuce miłości" polecam serdecznie wsz
                                    > ystkim forumowiczom.
                                    > Zawsze można dać sobie spokój( to mówię o tym, co mu się nie chce dawać)i pójść
                                    > w całe gówno tego świata, konsumpcję, wymianę dóbr, poszukiwanie obiektu ideal
                                    > nego, autodestrukcję, autoerotyzm, przestymulowanie bodzcami. Do wyboru do kolo
                                    > ru, po sobie głowę i dupę drugim człowiekiem zawracać, wymienic na inny model,
                                    > potem inny i tak dalej.

                                    Z Frommem to się na dyskutowałam na studiach. Teraz już mi nie zależy żeby podpierać się czy obalać autorytety:)))
                                  • twojabogini Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 13:10
                                    mojemail3 napisała:

                                    > O właśnie, Erich Fromm się kłania..." O sztuce miłości" polecam serdecznie wsz
                                    > ystkim forumowiczom.

                                    Od siebie też już kiedyś polecałam, ale zostało to potraktowane jako samo zło. No bo ca miłość do seksu? A ja się z tobą zgadzam, że ma i radość dawania jest ważnym elementem relacji seksualnej w parze. No bo zawsze można pójść w to, że seks to pykanie fajnych panienek, tylko po co wtedy zakładać związek, skoro wiadomo z góry, że żona nie będzie zawsze fajna panienka no i będzie chciała z seksu coś dla siebie.
                                • marek.zak1 Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 11:10
                                  zawle napisała:
                                  I co dalej z tym zrobić? Ścieżek jest kilka i każda ma swoje mroczne tajemnice.


                                  Na końcu ścieżki jest albo zadowolenie, ludzie są szczęśliwwi, albo nie. Dopiero to okresla, dokąd ona prowadzi. Ludziom (niektórym) sie wydaje, że prowadzi w dobrym kierunku, maja wiele argumentów (jak marksiści) a może sie okazać, że są w błędzie, a na jej końcu znajduje sie przepaść.
                                  • mojemail3 Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 11:13
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > Na końcu ścieżki jest albo zadowolenie, ludzie są szczęśliwwi, albo nie. Dopier
                                    > o to okresla, dokąd ona prowadzi. Ludziom (niektórym) sie wydaje, że prowadzi w
                                    > dobrym kierunku, maja wiele argumentów (jak marksiści) a może sie okazać, że s
                                    > ą w błędzie, a na jej końcu znajduje sie przepaść.

                                    Srutu tutu majtki z drutu;-)
                                    • zawle Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 12:20
                                      mojemail3 napisała:

                                      > marek.zak1 napisał:
                                      >
                                      > > Na końcu ścieżki jest albo zadowolenie, ludzie są szczęśliwwi, albo nie.
                                      > Dopier
                                      > > o to okresla, dokąd ona prowadzi. Ludziom (niektórym) sie wydaje, że prow
                                      > adzi w
                                      > > dobrym kierunku, maja wiele argumentów (jak marksiści) a może sie okazać
                                      > , że s
                                      > > ą w błędzie, a na jej końcu znajduje sie przepaść.
                                      >
                                      > Srutu tutu majtki z drutu;-)

                                      A ja myślę że to święta prawda. Dopiero czas i życie zweryfikuje nasze wyboru. Gdyby była jedna mądrość to napisano by o niej jedną książkę i każdy wiedziałby jak żyć. Ale takiej mądrości nie ma. Życie to ciągłe wzloty, upadki, droga, nauka.
                              • twojabogini Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 13:14
                                marek.zak1 napisał:

                                > Nie przekładam. To Twoje, jedynie słuszne wykładnie mają obowiązywać każdego.
                                > Nie wprzeczę, że w nastepstwie ich zastosowania przybedzie trochę orgazmów, al
                                > e jeszcze wiecej przybędzie kobiet na forach, pytajacych, ,,dlaczego on nie chc
                                > e?"

                                Ależ absolutnie nie każdego. Gdy para ma fajne relacje - to najwyraźniej ma fajne relacje. Ja pisze o sytuacjach gdy relacje są fatalne i nie wiadomo czemu kobieta unika seksu, a jak już daje to i tak ten seks jest nijaki, a nie gdy seks jest jak napisałeś miły fajny i radosny i wszyscy są zadowoleni.

                                To w tych sytuacjach warto zastanowić się, czy kobieta czasem nie dostawała nic w seksie - a chciała dostawać i dlatego się wycofała. Jak już pisałam dla wysokolibidowej kobiety seks notorycznie nie zakończony zaspokojeniem to tortura. Od tego się dostaje pierdolca, nienawidzi męża i wrzeszczy na dzieci. Nie jest miło i radośnie.
                                • marek.zak1 Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 13:56
                                  twojabogini napisała:

                                  > marek.zak1 napisał:
                                  >
                                  > > Nie wprzeczę, że w nastepstwie ich zastosowania przybedzie trochę orgazmó
                                  > w, ale jeszcze wiecej przybędzie kobiet na forach, pytajacych, ,,dlaczego on n
                                  > ie chc e?"
                                  >
                                  Od tego się dostaje pierdolca, nienawidzi męża i wrzeszczy na dzieci. Nie jest miło i radośnie.

                                  W tym momencie chyba przyznasz, ze facet musi zapewnić orgazm, bo inaczej strach się bać.
                                  • twojabogini Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 14:06
                                    marek.zak1 napisał:

                                    >>W tym momencie chyba przyznasz, ze facet musi zapewnić orgazm, bo inaczej strach się bać.

                                    Stare znane porzekadła: jak nie jęczy w nocy, to w dzień, czy tam o wściekach macicy - zjawisko znane, że sfrustrowane seksualnie kobiety są złe i kąśliwe jak osy. Ja tam bym nawet dla spokoju w domu zapewniła. Nawet wiktorianie uznali że bez orgazmu się nie odbędzie i skonstruowali polewacze łechtaczek, wibratory i inne masażery intymne.
                                    • marek.zak1 Strach & terror 03.04.14, 14:17
                                      twojabogini napisała:

                                      > marek.zak1 napisał:
                                      W tym momencie chyba przyznasz, ze facet musi zapewnić orgazm, bo ina czej strach się bać.

                                      Stare znane porzekadła: jak nie jęczy w nocy, to w dzień, czy tam o wściekach macicy - zjawisko znane, że sfrustrowane seksualnie kobiety są złe i kąśliwe jak osy. Ja tam bym nawet dla spokoju w domu zapewniła. Nawet wiktorianie uznali że bez orgazmu się nie odbędzie i skonstruowali polewacze łechtaczek, wibratory i inne masażery intymne.

                                      Skoro piszesz, ze sfrustrowane seksualnie kobiety sa złe i kąśliwe jak osy, podchodzi to pod psychiczną przemoc. Facet jest zatem terroryzowany i musi, dla świętego spokoju w domu, czy ze strachu, zapewnić orgazm, bo jak nie....

                                      • twojabogini Re: Strach & terror 03.04.14, 14:40
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > Skoro piszesz, ze sfrustrowane seksualnie kobiety sa złe i kąśliwe jak osy, po
                                        > dchodzi to pod psychiczną przemoc. Facet jest zatem terroryzowany i musi, dla ś
                                        > więtego spokoju w domu, czy ze strachu, zapewnić orgazm, bo jak nie....

                                        A wiesz Marku, że w niektórych postępowych społeczeństwach patriarchalnych już sobie z tym poradzono? Wycina się łechtaczkę i facet niczego już nie musi. A kobieta spokojna podporządkowana, wierna i bogobojna. Daje jak trzeba i jest miło, radośnie i pogodnie.
                                        • marek.zak1 Re: Strach & terror 03.04.14, 14:52
                                          twojabogini napisała:

                                          > marek.zak1 napisał:
                                          >
                                          > > Skoro piszesz, ze sfrustrowane seksualnie kobiety sa złe i kąśliwe jak os
                                          > y, po
                                          > > dchodzi to pod psychiczną przemoc. Facet jest zatem terroryzowany i musi,
                                          > dla ś
                                          > > więtego spokoju w domu, czy ze strachu, zapewnić orgazm, bo jak nie....
                                          >
                                          > A wiesz Marku, że w niektórych postępowych społeczeństwach patriarchalnych już
                                          > sobie z tym poradzono? Wycina się łechtaczkę i facet niczego już nie musi. A ko
                                          > bieta spokojna podporządkowana, wierna i bogobojna. Daje jak trzeba i jest miło
                                          > , radośnie i pogodnie.

                                          I to dzieki małej łechtaczce jest niesppokojna, niepodporzadkowana, niewierna? Cos podobnego.
                                          • twojabogini Re: Strach & terror 03.04.14, 15:17
                                            marek.zak1 napisał:

                                            Marek przestań udawać głupiego...Jakbyś nie udawał tylko serio pytał. Łechtaczka jest organem odpowiedzialnym za przyjemność seksualną kobiety. Wycięcie tego co na zewnątrz upośledza funkcje seksualne kobiety. Seks nie pobudza jej seksualnie, więc nie ma frustracji - ergo jest spokojna, nie odczuwa pożądania, nie domaga się orgazmu.

                                            Gdy seks kobietę pobudza, a nie jest ona zaspokojona - frustracja seksualna przejawia się często pierdolcem, wrzeszczeniem na męża i dzieci i innymi fajnymi zajobami z napadami płaczu i depresyjnymi stanami włącznie. Dla wielu kobiet lepszą alternatywą niż seksualna frustracja jest wtedy wygaszenie libido - nie mają seksu, ale czują wtedy ulgę i osiągają równowagę emocjonalną.

                                          • niezapominajka333 Re: Strach & terror 03.04.14, 16:07

                                            Marku jak często zdarza Ci się satysfakcjonujący seks bez Twojego orgazmu?

                                            A taki, że żona ma orgazm, a Ty nie?
                                            • marek.zak1 Re: Strach & terror 03.04.14, 16:24
                                              niezapominajka333 napisała:

                                              >
                                              > Marku jak często zdarza Ci się satysfakcjonujący seks bez Twojego orgazmu?
                                              >
                                              > A taki, że żona ma orgazm, a Ty nie?

                                              Mnie się czasami zdarza, ale nigdy przenigdy nie obiciążyłbym o to mojej żony, a niektóre dyskutantki, na czele z TB to robią i własnie to budzi mój sprzeciw. Zwalanie braku swojego orgazmu na drugą osobę. Zreszta większość ludzi zwala swoje niepowodzenia zyciowe na innych, i to wpasowuje sie w tę zasadę.
                                              • kag73 Re: Strach & terror 03.04.14, 16:32
                                                > Mnie się czasami zdarza, ale nigdy przenigdy nie obiciążyłbym o to mojej żony,

                                                Bo zdarza sie to tak rzadko, ze nie ma o czym gadac:)
                                                Ale gdybys ciagle nie mial...to bylyby inne kwiatki zapewne. Znam przypadek ze facet regularnie nie mogl dojsc i winna byla babka, bo nie byla dziewica, w jego przeswiadczeniu, autentyk.
                                                • marek.zak1 Re: Strach & terror 03.04.14, 16:38
                                                  KAG, jako doswiadczona mężatka wiesz doskonale, że orgazm raz jest raz go nie ma, a zalezy to od wielu rzeczy, i robienie z tego afery doprowadza tylko do nerwów i stresów.
                                                  Sex przestaje być spontaniczny a robi się coś typu : zadanie - orgazm i fun znika.
                                                  Podany przez Ciebie przyklad jest własnie taki - zwalanie winy na druga osobę.
                                              • niezapominajka333 Re: Strach & terror 03.04.14, 16:41
                                                Mnie się czasami zdarza, ale nigdy przenigdy nie obiciążyłbym o to mojej żony,
                                                > a niektóre dyskutantki, na czele z TB to robią i własnie to budzi mój sprzeciw.
                                                > Zwalanie braku swojego orgazmu na drugą osobę. Zreszta większość ludzi zwala
                                                > swoje niepowodzenia zyciowe na innych, i to wpasowuje sie w tę zasadę.

                                                To jest odpowiedź na oba pytania, czy na pierwsze?
                                                Czy możesz sprecyzować to" czasem"? Czy to jest 10% zbliżeń? A może 30%?
                                                A może tak, jak w przypadku Twojej żony 30 - 70 %?

                                                I jak się czujesz, gdy żona w czasie seksu tak bardzo się zatraca, koncentrując się na swojej przyjemności, że ona dochodzi, a Ty nie?
                                                • marek.zak1 Re: Strach & terror 03.04.14, 16:46
                                                  niezapominajka333 napisała:

                                                  > I jak się czujesz, gdy żona w czasie seksu tak bardzo się zatraca, koncentrując
                                                  > się na swojej przyjemności, że ona dochodzi, a Ty nie?

                                                  Chodzi o to, zeby każde koncentrowało sie na własnej przyjemności, a nie odbierało sobie funu myśląc : dojdzie czy nie, jeszcze stymulować, czy już wystarczy. O rany, nie dojdzie, będzie afera i złość jak stado os.
                                                  • niezapominajka333 Re: Strach & terror 03.04.14, 17:20
                                                    Chodzi o to, zeby każde koncentrowało sie na własnej przyjemności, a nie odbier
                                                    > ało sobie funu myśląc : dojdzie czy nie, jeszcze stymulować, czy już wystarczy.
                                                    > O rany, nie dojdzie, będzie afera i złość jak stado os.

                                                    Bardzo ładnie wymijająco odpowiadasz, ale ja jeszcze podrążę temat :)
                                                    W końcu powinieneś mieć szansę obrony swoich przekonań, najlepiej na własnym przykładzie.
                                                    Nie, żeby mnie szczególnie interesowało Twoje życie intymne, ale sam wystawiasz je na "widok publiczny".
                                                    No więc, jak często zdarza się, że oboje koncentrujecie się na własnej przyjemności, Ty się zatracasz, Ona się zatraca, narzuca swoje tempo i zanim dojdziesz do finału, żona wydaje z siebie ów zwierzęcy ryk rozkoszy, opada na poduszki z błogim wyrazem twarzy i mruczy coś pod nosem, że znowu ją wykończyłeś, że jesteś boskim kochankiem, ale teraz tak baaardzo chce jej się spać i ... zasypia głębokim snem sprawiedliwego.
                                                    Jako gorący orędownik podejścia Tatiany Okupnik podziel się z nami sposobami na nieodczuwanie frustracji, gdy liczba orgazmów twoich i żony jest w dużej dysproporcji na twoją niekorzyść, i jak się to dzieje, że nadal masz niezmienną ochotę na seks ze swoją żoną?
                                                  • marek.zak1 Re: Strach & terror 03.04.14, 17:35
                                                    niezapominajka333 napisała:

                                                    jak się to dzieje, że nadal masz niezmienną ocho tę na seks ze swoją żoną?

                                                    I nawzajem. Sekret jest JEDEN. Kochamy się a orgazm koleżanko nie jest w penisie ani łechtaczce, tylko w GŁOWIE.
                                                  • mojemail3 Re: Strach & terror 03.04.14, 17:45
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > I nawzajem. Sekret jest JEDEN. Kochamy się a orgazm koleżanko nie jest w penisi
                                                    > e ani łechtaczce, tylko w GŁOWIE.

                                                    Słodka bzdurencja...Sama big love nie wystarczy, a poza tym jakby mi coś w głowie podczas seksu pulsowało, to bym się zaniepokoiła...( czy to nie tętniak???)
                                                  • twojabogini Re: Strach & terror 03.04.14, 17:47
                                                    Nie wiem gdzie ty masz orgazmy. O tych orgazmach z głowy to się już nasłuchałam, zanim nie zaczęłam dostawać prawdziwych orgazmów. I żaden jak dotąd nie pochodził z głowy, ani się w niej nie odbył.

                                                    Może ustalmy wobec tego, że mężczyźni też mają orgazm w głowie i zaprzestańmy stymulacji penisów, skoro stymulacja analogicznych organów żeńskich łechtaczek - nie jest do orgazmu potrzebna. Niech sobie dochodzą z głowy, a ja i inne kobiety zaczniemy się cieszyć orgazmami z łechtaczki, czy to przez jej bezpośrednią stymulację, czy też odpowiednią stymulację waginalną lub analną. Co ty na to?
                                                  • mojemail3 Re: Strach & terror 03.04.14, 18:00
                                                    twojabogini napisała:

                                                    "Może ustalmy wobec tego, że mężczyźni też mają orgazm w głowie i zaprzestańmy stymulacji penisów, skoro stymulacja analogicznych organów żeńskich łechtaczek - nie jest do orgazmu potrzebna. Niech sobie dochodzą z głowy, a ja i inne kobiety zaczniemy się cieszyć orgazmami z łechtaczki, czy to przez jej bezpośrednią stymulację, czy też odpowiednią stymulację waginalną lub analną "

                                                    Markowi coś się popieprzyło...Może chodziło mu o główkę a nie głowę???
                                                  • niezapominajka333 Re: Strach & terror 03.04.14, 18:26

                                                    > jak się to dzieje, że nadal masz niezmienną ocho tę na seks ze swoją żoną?
                                                    >
                                                    > I nawzajem. Sekret jest JEDEN. Kochamy się a orgazm koleżanko nie jest w penisi
                                                    > e ani łechtaczce, tylko w GŁOWIE.

                                                    Marku, ale ta odpowiedź nadal nie daje nam obrazu Twojego niespełnienia, a raczej jak sobie radzisz z nierozładowanym napięciem seksualnym.
                                                    Widzisz, TB postuluje, że kobiety przy takiej dysproporcji zaczynają unikać seksu, że wolą wyciszyć libido, albo szukają kochanka, który nie myśli tylko o swojej przyjemności.

                                                    A mężczyźni?
                                                    Nie czujesz się sfrustrowany, gdy kolejny raz zostajesz z naprężonym, gorącym kutasem, a żona odwrócona plecami mruczy przez sen:
                                                    - Pamiętasz Maruś,..... co Tatiana mówiła ... następnym razem skup się bardziej....orgazm jest w głowie...
                                                  • kutuzow Re: Strach & terror 03.04.14, 18:29
                                                    niezapominajka333 napisała:

                                                    > A mężczyźni?
                                                    > Nie czujesz się sfrustrowany, gdy kolejny raz zostajesz z naprężonym, gorącym k
                                                    > utasem, a żona odwrócona plecami mruczy przez sen:
                                                    > - Pamiętasz Maruś,..... co Tatiana mówiła ... następnym razem skup się bardziej
                                                    > ....orgazm jest w głowie...

                                                    Fajnie napisane,
                                                    +1
                                                  • marek.zak1 Re: Strach & terror 03.04.14, 19:11
                                                    1. Jestem bardzo spełniony,
                                                    2. Z tym ku sterzczącym, mozna robić to, co (prawie) wszyscy faceci na świecie i dojścćsamemu. To żaden problem. Oskarżanie partnerki jest własnie tym, czym, co TB proponuje kobietom-zemsta i opierdzielanie faceta złoscią osy.
                                                  • sea.sea Re: Strach & terror 03.04.14, 20:15
                                                    A gdybyś za każdym razem musiał dochodzić na ręcznym i to ukryty w łazience, żeby żonie nie było przykro albo żeby się nie czuła fatalną kochanką? :)
                                                  • marek.zak1 Re: Strach & terror 03.04.14, 21:08
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > A gdybyś za każdym razem musiał dochodzić na ręcznym i to ukryty w łazience, że
                                                    > by żonie nie było przykro albo żeby się nie czuła fatalną kochanką? :)

                                                    Jesli ja nie dochodzę to moja żona jest fatalną kochanką? Odwrotnie. To ja powinienem popracowac nad soba , moją psychiką, a nie moja żona. Zwalanie na innych poprawia samopoczucie, ale to jest samooszukiwanie się.
                                                  • sea.sea Re: Strach & terror 03.04.14, 21:31
                                                    Ale mi nie o to chodziło, czyja to "wina", że ktoś drugi nie dochodzi, a o to, że jednak przeciętny człowiek jak widzi permanentny brak erekcji czy orgazmu u partnera płci dowolnej, zaczyna się zastanawiać, czy nie robi czegoś źle. Wspominany przez boginię teatrzyk kobiety odwalają dla własnej zabawy, czy po to, żeby chłopu samoocena nie spadła?

                                                    Nie odpowiedziałeś na moje pytanie: czy jakbyś musiał notorycznie jechać na ręcznym w łazience, bo żona z dowolnych przyczyn sobie takich widoków nie życzy, to nadal to nie byłby żaden problem? :)
                                                  • kag73 Re: Strach & terror 03.04.14, 21:34
                                                    sea.sea napisała:
                                                    > Nie odpowiedziałeś na moje pytanie: czy jakbyś musiał notorycznie jechać na ręc
                                                    > znym w łazience, bo żona z dowolnych przyczyn sobie takich widoków nie życzy, t
                                                    > o nadal to nie byłby żaden problem? :)

                                                    To jest problem, ktory Marka nie dotyczy, on sie wczuc nie potrafi, to tak jakby slepy o kolorach gadal albo jak bys slepemu o kolorach opowiadala i tyle w temacie.

                                                  • sabat.77 Re: Strach & terror 03.04.14, 21:34
                                                    Marek ma mentalnosc czlowieka sukcesu. Sam sie bierze za bary z problemami i oczekuje tego od innych :)
                                                  • marek.zak1 Re: Strach & terror 03.04.14, 21:40
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    Marek ma mentalnosc czlowieka sukcesu. Sam sie bierze za bary z problemami i oczekuje tego od innych :)

                                                    To nie ma nic wspolnego z sukcesem, czy jego brakiem. Uważam, że obciążanie innych za swoje porażki jest wprawdzie powszechne (zawsze winny Tusk i faceci) ale nieuprawnione. Juz dawno mówiłem moim dzieciom: zwal wine na innych, bedzie ci lżej.
                                        • urquhart Re: Strach & terror 03.04.14, 15:39
                                          Dobrze że o tym wspomnialas, tradycjonalisci z afryki twierdzą że w ten sposób mają być lepszymi żonami a lewaccy wyznawcy Gender chcą w podobny sposób ulepszyć świat psychicznie kastrujac mężczyzn.
                                          I mówią obludnie ¿o co całe zamieszanie?
                                          niepoprawni.pl/polecanka/gender-zmiekczanie-spoleczenstw-zaczyna-sie-juz-na-poziomie-przedszkoli-system-edukacyjny


                                          • mojemail3 Re: Strach & terror 03.04.14, 17:03
                                            urquhart napisał:

                                            > Dobrze że o tym wspomnialas, tradycjonalisci z afryki twierdzą że w ten sposób
                                            > mają być lepszymi żonami a lewaccy wyznawcy Gender chcą w podobny sposób ulepsz
                                            > yć świat psychicznie kastrujac mężczyzn.

                                            Urqu, no proszę Cię, a kto broni mężczyznom być odważnymi i walecznymi?
                                            Czy męskość ma się przejawiać jedynie poprzez pociąg seksualny i jego realizację?
                                            Wychowanie dziewczynek też szwankuje, skąd się niby wzięły te straszne, przeklinające i wulgarne gimnazjalistki...
                                            • urquhart Re: Strach & terror 03.04.14, 18:11
                                              A Kto twoim zdaniem broni kobietom w Afryce wyłamać się systemu żeby nic nie obcinac swoim córkom?
                                              U nas też masz pranie mózgu ludziom że Gender to jedynie programy edukacyjne dla ich dobra ewntualnie kulturowe akademickie rozważania, ale jak ich nie wprowadzą nie dostaną dofinansowania.
                                              To oczywiście znacznie szerszy problem niż spełnienie seksualne.
                                      • bigbadpig Re: Strach & terror 03.04.14, 14:52
                                        A nie dopuszczasz takiej możliwości, że ludzie bywają wkur...ni bo tak się właśnie czują? Ja sobie mogę wyobrazić babkę wściekłą z braku orgazmu, bo mnie doprowadza do wkurwa już brak seksu, niekoniecznie orgazmu i naprawdę nie muszę mieć nikogo w pobliżu do terroryzowania.
                        • lybbla Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 21:52
                          Bogini rewelacyjny wpis!
                          Jasno przedstawiony Twój punkt widzenia.
                          Nowościa dla mnie jest punkt 3 z którym polemizuję.
                          Punkt 4 uważam za absurdalną manipulację

                          twojabogini napisała:

                          > 1. Za prawdziwe przyjmuję dane stwierdzające, że 70% kobiet nie
                          > jest w stanie doświadczyć orgazmu wynikającego z samej
                          > tylko stymulacji pochwy. Badania były przeprowadzane
                          > przez różne zespoły badaczy i różnymi metodami - powtarzalność
                          > wyników niezależnie od przyjętej metody jest dobrą podstawą
                          > za przyjęcie uzyskanych danych za wiarygodne.

                          Korekta:
                          70% kobiet nie jest w stanie doświadczyć orgazmu ->
                          70% kobiet nie doświadcza orgazmu

                          > 3. Powszechne jest błędne pojmowanie kobiecej seksualności:
                          > niezdolność do przeżycia orgazmu na drodze stosunku
                          > (bez dodatkowej stymulacji łechtaczki) jest uważana nie
                          > za normę a za przejaw oziębłości, dysfunkcji seksualnej, zahamowań,
                          > uwarunkowań masturbacyjnych itp.

                          Otóż nie! Powszechnie uważa się, że niezdolność
                          do przeżycia orgazmu na drodze stosunku jest normą.
                          Większość kobiet tak ma. Cytowany przez Ciebie specjalista od minet
                          to właśnie głos: orgazm łechtaczkowy jest normą.
                          To Ty mówisz, że nie powinno być normą.
                          I niesiesz swój kaganek oświaty.
                          W Twoich wypowiedziach wreszcie pojawiają się elementy akceptacji
                          dla innych dróg.

                          Przykłady
                          A) istnieją kobiety, które nie doświadczają żadnego orgazmu z mężczyzną.
                          Wystarcza im ostra jazda.
                          MOŻE to prowadzić i pewnie zazwyczaj prowadzi do oziębłości, dysfunkcji seksualnej, zahamowań, depresji. Ale czy musi?
                          To idealne partnerki krótkoterminowe dla facetów,
                          których orgazm kobiety kompletnie nie obchodzi. Kobiety te lubią
                          zmieniać partnerów.

                          B) istnieją kobiety, całkiem spora ilość,
                          którym orgazm łechtaczkowy wystarcza.
                          Tobie nie wystarcza, nie narzucaj się z tym innym.

                          C) istnieją kobiety, które chcą mieć lepiej
                          niż całkiem spora ilość kobiet,
                          życzymy im superkochanków i megaorgazmów.

                          > 4. Z uwagi na brak wiedzy o kobiecej seksualności
                          > oczekiwania zarówno samych kobiet jak i ich partnerów,
                          > a często także terapeutów i seksuologów koncentrują się
                          > na osiągnięciu przez kobietę orgazmu na drodze stosunku.

                          Nie! W dzisiejszym mainstreemie
                          nie koncentrujemy się na osiągnięciu przez kobietę orgazmu
                          na drodze stosunku. Terapeuci i seksuolodzy z uwagi na ich
                          rozległą wiedzę sugerują często orgazm łechtaczkowy jako
                          równoprawny sposób zaspokojenia kobiety.

                          > Przy tym nawet specjaliści kompletnie czasem nie mają
                          > pomysłu co tak naprawdę zmienić i zajmują się
                          > odblokowywaniem kobiety, szukaniem traumatycznych
                          > doświadczeń w jej dzieciństwie itp..

                          Tu idziesz za daleko! Dyskredytujesz inne spojrzenia na
                          problem. Kobiecie, która jest zablokowana po serii
                          fatalnych kochanków zdecydowanie nie należy mówić
                          o mięśniach Kegla.


                          > 7. Kit wie dlaczego kobiety jako statystyczny ogół ogromną wagę
                          > przywiązują do udawania i zaspokajania mężczyzny podczas jednorazowych
                          > kontaktów seksualnych, a w dłuższych związkach ich chęć do takiej
                          > aktywności niemal geometrycznie maleje.

                          Bo przykład A) wcale nie jest rzadkością?

                          > Co do orgazmów na drodze stosunku:
                          > 1. Sądzę, że większość kobiet jest w stanie się ich nauczyć.

                          Tych łechtaczkowych na drodze stosunku jak najbardziej.

                          > 2. Sądzę, że także te "stosunkowe" orgazmy wynikają ze stymulacji
                          > łechtaczki, nie zewnętrznej jej części,
                          > ale tego co znajduje się w głębi ciała. Sama pochwa
                          > jest słabo unerwiona, co wiadomo od dawna.

                          Opisujesz to tak jakbys nigdy nie miała orgazmu pochwowego.
                          Tak się składa, że miałem przyjemność obcować z kobietą,
                          która łechtaczkę miała wyłączoną. W końcu dotarło do mnie,
                          że jednak dla Ciebie orgazm pochwowy to również tajemnica.

                          > Stymulacja tego co wewnątrz wymaga odpowiedniej techniki
                          > i wiedzy co mniej więcej gdzie się znajduje. Taka stymulację
                          > może zapewnić sobie kobieta - odpowiednio zaciskając
                          > mięśnie i kierunkując oraz regulując kąt pchnięć,
                          > lub mężczyzna - rezygnując z ruchów posuwistych wzdłuż
                          > pochwy na rzecz stymulujących wewnętrzne części łechtaczki.

                          Nie wymaga! Wywołanie orgazmu łechtaczkowego samymi ruchami
                          frykcyjnymi jest stosunkowo proste.

                          Ponadto
                          to co TB opisuje jako odpowiednie zaciskanie mięśni to
                          najbardziej standardowa technika relaksacyjna.
                          Zaciskanie (napinanie mięśni) na wdechu (standardowo mówi się jednak o 10 sekundach, zaczynamy od łydek idąc w górę). NIE JEDYNA TECHNIKA.


                          > 3. Nauczenie się osiągania orgazmu przez kobietę
                          > absolutnie nie wpłynie na poprawę jakości jej życia seksualnego
                          > - jeśli jej partner nie jest gotowy zaakceptować
                          > jej seksualności i domaga się tego co uważa za "normalny seks":
                          > jakaś tam gra wstępna, stosunek
                          > (ruchy wzdłuż pochwy jako baza działań), orgazm mężczyzny
                          > przy męskiej dominacji w trakcie wszystkich działań
                          > lub aktywności kobiety i bierności mężczyzny -
                          > ale nakierowanych na przyjemność mężczyzny.

                          E tam. My lubimy się bawić (takie pokolenie bez klocków lego).

                          > 4. Wręcz przeciwnie - kobieta osiągająca głębokie i satysfakcjonujące
                          > orgazmy oraz odczuwająca wiele rozkoszy na drodze stymulacji
                          > zewnętrznej łechtaczki może mieć znacznie słabsze
                          > odczucia podczas stosunków, nawet gdy nauczy się osiągać
                          > podczas nich orgazmy.

                          Ależ my uwielbiamy robić minety łechtaczkobijkom:)
                          Nie fiksujemy się na orgazmie podczas stosunków.

                          > Dla satysfakcji kobiecej z seksu za kluczowe uważam:
                          > 1. Akceptację przez jej partnera oraz nią samą
                          > dla seksualności tej konkretnej
                          > kobiety oraz drogi jaką preferuje ona do osiągania orgazmu.

                          Tak!

                          > 2. Technikę partnera - a więc wiedzę o tym jak
                          > pobudzić ciało kobiety, wywołać
                          > w nim napięcie seksualne, zaspokoić i uwolnić jej
                          > seksualne napięcie. To o wiele więcej niż umiejętność
                          > "dania orgazmu". W druga stronę - te same elementy prowadzą
                          > do satysfakcji seksualnej mężczyzny -
                          > nie mylić z wytryskiem/orgazmem.

                          Tak!

                          > 2. Wzmacnianie mięśni wewnętrznych dnia miednicy.

                          Wzmacnianie mięśni wszelakich.

                          > 3. Pogłębianie orgazmów na drodze ćwiczeń i eksperymentów,
                          > wydłużanie czasu trwania fazy rozkoszy, zamiast dążenia do orgazmu.

                          Tak! Tak! Tak! Orgazm sie buduje!

                          > Sam orgazm nie jest tożsamy z satysfakcją seksualną,
                          > za to stały brak orgazmu jest tożsamy z barkiem satysfakcji.

                          Tak!
                          • kag73 Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 21:58
                            "To idealne partnerki krótkoterminowe dla facetów,
                            których orgazm kobiety kompletnie nie obchodzi. Kobiety te lubią
                            zmieniać partnerów."

                            A nie przyszlo Ci do glowy, ze ona szukaja, ciagle szukaja satysfakcji i zaspokojenia i dlatego testuja i zmieniaja partnerow.

                            Aha, wywolac "orgazm lechtaczkowy" za pomoca ruchow frykcyjnych jest bardzo proste? Bedziesz laskawy/laskawa wytlumaczyc jak. Przyjmuje, ze penis znajduje sie w pochwie a nie na zewnatrz?
                            • mojemail3 Re: podsumowanie stanowiska 03.04.14, 23:26
                              kag73 napisała:

                              > Aha, wywolac "orgazm lechtaczkowy" za pomoca ruchow frykcyjnych jest bardzo pro
                              > ste? Bedziesz laskawy/laskawa wytlumaczyc jak. Przyjmuje, ze penis znajduje sie
                              > w pochwie a nie na zewnatrz?

                              Przyłączam się do pytania Kag, ale zakładam,że na talent nie ma rady;-)
                            • lybbla Re: podsumowanie stanowiska 04.04.14, 00:24
                              kag73 napisała:

                              > "To idealne partnerki krótkoterminowe dla facetów,
                              > których orgazm kobiety kompletnie nie obchodzi. Kobiety te lubią
                              > zmieniać partnerów."
                              >
                              > A nie przyszlo Ci do glowy, ze ona szukaja, ciagle szukaja satysfakcji i
                              > zaspokojenia i dlatego testuja i zmieniaja partnerow.

                              Przyszło, przyszło. I co mają takiego niesamowitego pecha?

                              > Aha, wywolac "orgazm lechtaczkowy" za pomoca ruchow frykcyjnych jest
                              > bardzo proste? Bedziesz laskawy/laskawa wytlumaczyc jak.
                              > Przyjmuje, ze penis znajduje sie w pochwie a nie na zewnatrz?

                              Stosunkowo proste. Można podać opis, jest to powtarzalne.

                              Dotyczy to kobiet takich jak Ty Kag. Mających orgazm przy minecie,
                              gdy często trzeba uważać by tego orgazmu nie spalić.
                              Pozycja misjonarska.
                              Ważny jest kąt natarcia, głowny punkt styczności penisa z górną ścianką
                              pochwy znajduje się tuż przy jej brzegu (między wejściem a punktem G).
                              W końcowej fazie głębokie pchnięcia podbrzusze mężczyzny ma muskać łechtaczkę (za długie penisy odpadają).
                              Zakładam, że umiecie wskazać mężczyźnie właściwy rytm.

                              Wszystkie inne przypadki orgazmu podczas stosunku
                              wrzucam do worka orgazm pochwowy. Odróżniam go bo dwie kobiety
                              mówiły mi, że jest on inny. Może wciskały mi kit?
                              Nie jest to dla mnie istotne.

                              • kag73 Re: podsumowanie stanowiska 04.04.14, 01:13
                                "Ważny jest kąt natarcia, głowny punkt styczności penisa z górną ścianką
                                pochwy znajduje się tuż przy jej brzegu (między wejściem a punktem G).
                                W końcowej fazie głębokie pchnięcia podbrzusze mężczyzny ma muskać łechtaczkę (za długie penisy odpadają).
                                Zakładam, że umiecie wskazać mężczyźnie właściwy rytm."

                                :((
                                Tyle to sama wiem. Po pierwsze wychodzi, ze jednak technika sie liczy, w co nigdy nie watpilam. To mezczyzni tutaj czesto twierdza cos innego. Po drugie maly problemik z ta faza koncowa, glebokie pchniecia sa tak "gleboko" odjazdowe rowniez dla faceta, ze czesto mi tych dwoch minutek niestety zabraknie:)

                                • twojabogini A jednak technika??? 04.04.14, 09:50
                                  kag73 napisała:

                                  > "Ważny jest kąt natarcia, głowny punkt styczności penisa z górną ścianką
                                  > pochwy znajduje się tuż przy jej brzegu (między wejściem a punktem G).
                                  > W końcowej fazie głębokie pchnięcia podbrzusze mężczyzny ma muskać łechtaczkę (
                                  > za długie penisy odpadają).
                                  > Zakładam, że umiecie wskazać mężczyźnie właściwy rytm.">

                                  Tyle to sama wiem. Po pierwsze wychodzi, ze jednak technika sie liczy, w co nig
                                  > dy nie watpilam. To mezczyzni tutaj czesto twierdza cos innego.

                                  Nie technika nie jest istotna...ech...
                                • lybbla Re: podsumowanie stanowiska 04.04.14, 20:17
                                  kag73 napisała:

                                  > Tyle to sama wiem. Po pierwsze wychodzi, ze jednak technika sie liczy, w co nig
                                  > dy nie watpilam. To mezczyzni tutaj czesto twierdza cos innego. Po drugie maly
                                  > problemik z ta faza koncowa, glebokie pchniecia sa tak "gleboko" odjazdowe rown
                                  > iez dla faceta, ze czesto mi tych dwoch minutek niestety zabraknie:)

                                  Po pierwsze entuzjazm i szczery zachwyt nad!

                                  Popełnię nadużycie bowiem nie mogę robić statystyki. Mam kilka palców lewej ręki wolnych przy liczeniu. Technika ta dotyczy 30% kobiet, tych z wrażliwą łechtaczką (obrabianie brzegów ;). Różnorodność zachowań pozostałych kobiet jest tak wielka, że podawanie jakichkolwiek ogólnych wskazówek mija się z celem. Pozostaje radosna improwizacja i okrzyki, ze to niebywałe.

                                  Dobrze kombinujecie z TB z tym zaburzaniem rytmu mężczyznom.
                                  Ja bym ich wciągnął jednak do tej zabawy, niech sie sami zaburzają.
                                  Coś ze 20 sekund przed wytryskiem
                                  Nie rozumiem jednak co to znaczy nie dochodzą.
                                  Klapie im? Nie wiecie co się robi z miękkim fiutkiem?
                                  czy
                                  Nie dochodzą przez następne 20 min? Może lodzika?
                                  • kag73 Re: podsumowanie stanowiska 04.04.14, 20:53
                                    "Nie rozumiem jednak co to znaczy nie dochodzą.
                                    Klapie im? Nie wiecie co się robi z miękkim fiutkiem?"

                                    Chodzi o konkretny przypadek kiedy ja jestem na gorze, ujezdzam faceta tak jak ja tego potrzebuje a on potrzebuje inaczej. Wcale mu nie opada, owszem on by i doszedl ale nie zdazy, bo ja w tej pozycji, w swoim tempie/rytmie(mam pelna kontrole i koncentruje sie na sobie, nie na nim) potrzebuje znacznie krocej niz on. Oczywiscie jak juz dojde to pozwalam jemu na dalsza akcje i dojscie, ale teoretycznie bym nie musiala;)
                                    Co sie z miekkim robi to wiemy, tutaj chodzi o chcenie, rozumiesz? On sie tez wcale miekki nie robi, tylko rodzaj stymulacji nie jest optymalny, stad potrzebuje dluzej niz ja.
                                    Podobnie jak kobieta moglaby dojsc gdyby miala wiecej czasu, ale nie ma. I jezeli facet po sprawie zasnie albo przed swoim orgazmem nie zapewnil go kobiecie, to...ona zostaje bez orgazmu, proste.
                                    • kag73 Re: podsumowanie stanowiska 04.04.14, 21:19
                                      kag73 napisała:
                                      > Podobnie jak kobieta moglaby dojsc gdyby miala wiecej czasu, ale nie ma. I jeze
                                      > li facet po sprawie zasnie albo przed swoim orgazmem nie zapewnil go kobiecie,
                                      > to...ona zostaje bez orgazmu, proste.
                                      Uzupelninie: wiecej czasu i odpowiednia stymulacje albo tylko odpowiednia stymulacje albo tylko wiecej czasu:)
                              • twojabogini Re: podsumowanie stanowiska 04.04.14, 09:47
                                lybbla napisał:

                                > Wszystkie inne przypadki orgazmu podczas stosunku
                                > wrzucam do worka orgazm pochwowy. Odróżniam go bo dwie kobiety
                                > mówiły mi, że jest on inny. Może wciskały mi kit?
                                > Nie jest to dla mnie istotne.

                                Jest inny, w odczuciu wielu kobiet głębszy. Tyle że w miarę praktyki da się osiagnać taki sam odpowiednio stymulując zewnętrzna łechtaczkę. I wtedy róznicy nie ma.
                          • hello-kitty2 Re: Na cholere te podzialy? 03.04.14, 23:29
                            lybbla napisał:

                            > Opisujesz to tak jakbys nigdy nie miała orgazmu pochwowego.

                            Ooo to ciekawe. Mamy meskiego specjaliste od kobiecych orgazmow. A jak rozpoznac, ze sie mialo orgazm pochwowy? A jak sie wale w dupe i mam orgazm to jaki on byl? Dupny?

                            > Tak się składa, że miałem przyjemność obcować z kobietą,
                            > która łechtaczkę miała wyłączoną. W końcu dotarło do mnie,
                            > że jednak dla Ciebie orgazm pochwowy to również tajemnica.

                            Wylaczona? tzn wycieta? A moglby ktos, kto wie objasnic po jakiego gwozdzia uzywa sie tych dwoch nazw: orgazm lechtaczkowy i pochwowy? Bo jak na moje oko to sa tylko dwa rozne (a moze i wiecej) sposoby symulacji ale wciaz TEGO SAMEGO ORGANU - lechtaczki. Bo skoro tak jest, ze pochwowy orgazm nie ma kompletnie nic wspolnego z lechtaczka to znaczyloby, ze kobiety z wycieta lechtaczka sa zdolne do przezywania orgazmow. A sa? Idac ta droga to sie moze okazac, ze orgazm jest z glowy (by Marek) :-) z wrazenia (by ktostam) i cholera wie z czego jeszcze?

                            Wiec moze umowmy sie raz na zawsze: jest tylko jeden orgazm i pochodzi z lechtaczki.


                            • rekreativa Re: Na cholere te podzialy? 04.04.14, 00:15
                              Wreszcie ktoś gada z sensem.
                            • lybbla Re: Na cholere te podzialy? 04.04.14, 00:53
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Ooo to ciekawe. Mamy meskiego specjaliste od kobiecych orgazmow...

                              Po pierwsze.
                              Odpowiadając Kag podałem jak dzielę orgazmy.
                              Ale zgadzam się, że ten podział może być dupny.
                              Opieram sie na relacjach z pierwszej ręki.
                              Dla mnie podział jest kompletnie nieistotny.

                              Po drugie Kitty ile muszelek miałaś w ustach?
                              I nie wyjeżdżaj mi z tym że lubisz owoce morza.

                              Mówię o wyjątkowym nieaktywnym guziczku
                              i nieaktywnej górnej ściance pochwy.
                              Palcówka dolnej ścianki była jedynym rozwiązaniem jakie ja znalazłem
                              (plus te kilka sporadycznych orgazmów pochwowych).
                              Mogę to interpretować, ze tam były jedyne aktywne włokna łechtaczki.

                              > Wiec moze umowmy sie raz na zawsze: jest tylko jeden orgazm i pochodzi z
                              > lechtaczki.

                              Jak się zgadzam! Rozmów się z Boginią.
                              • twojabogini Re: Na cholere te podzialy? 04.04.14, 09:49
                                lybbla napisał:

                                > > Wiec moze umowmy sie raz na zawsze: jest tylko jeden orgazm i pochodzi z
                                > > lechtaczki.
                                >
                                > Jak się zgadzam! Rozmów się z Boginią.

                                Dopiero co pisałes mi, że jak sadzę, że mój orgazm na drodze stosunku i tak ma praźródło w łechtaczce to go nie mam. Zdecyduj się z czym się zgadzasz a z czym nie..
                            • zawle Re: Na cholere te podzialy? 04.04.14, 02:25
                              hello-kitty2 napisała: Bo jak na moje oko to s
                              > a tylko dwa rozne (a moze i wiecej) sposoby symulacji ale wciaz TEGO SAMEGO ORG
                              > ANU - lechtaczki.

                              Nosz kurcze....następna mi rozjaśniła;) A ten orgazm w którym nie ma pulsowania pochwy? Co to jest? Ten miewam tylko przy autoerotyzmie.
                              • kag73 Re: Na cholere te podzialy? 04.04.14, 02:35
                                Ja bym powiedziala, ze orgazm to orgazm, roznica jest tylko w jaki sposob sie go osiaga. No i wiadomo rozna intensywnosc, zaleznie od dnia, okolicznosci i nie wiem czego jeszcze.
                                • zawle Re: Na cholere te podzialy? 04.04.14, 02:55
                                  kag73 napisała:

                                  > Ja bym powiedziala, ze orgazm to orgazm, roznica jest tylko w jaki sposob sie g
                                  > o osiaga. No i wiadomo rozna intensywnosc, zaleznie od dnia, okolicznosci i nie
                                  > wiem czego jeszcze.

                                  Czyli sprawdza się moja teoria, że język ludzki jest ubogi a ludzie wszystko usiłują nazwać. A to powoduje podziały. I tworzy jednostki nieistniejące.

                                  Przecież można dojść do końca podczas penetracji. Nawet tej od tyłu....trzeba tylko wiedzieć kiedy ją zacząć. Oczywiście mówię tu o kobietach które nie mają z tym problemów.

                            • twojabogini Re: Na cholere te podzialy? 04.04.14, 09:43
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Wiec moze umowmy sie raz na zawsze: jest tylko jeden orgazm i pochodzi z lechta
                              > czki.

                              Po latach doświadczeń własnych, słuchania o doświadczeniach innych, lekturze rożnych opracowań oraz popraktykowaniu odrobiny tantry - uważam dokładnie to samo. Także za orgazm na drodze stumulacji pochwy odpowiada łechtaczka - której znacząca ilość znajduje się pod ściankami pochwy. Sama pochwa jest słabo unerwiona
                          • zawle Re: podsumowanie stanowiska 04.04.14, 02:59
                            lybbla napisał: > Przykłady
                            > A) istnieją kobiety, które nie doświadczają żadnego orgazmu z mężczyzną.
                            > Wystarcza im ostra jazda.
                            > MOŻE to prowadzić i pewnie zazwyczaj prowadzi do oziębłości, dysfunkcji seksual
                            > nej, zahamowań, depresji. Ale czy musi?
                            > To idealne partnerki krótkoterminowe dla facetów,
                            > których orgazm kobiety kompletnie nie obchodzi. Kobiety te lubią
                            > zmieniać partnerów.

                            ??????? Lubienie ostrych jazd prowadzi do oziębłości? Ja sobie taką babkę która lubi jazdy i do tego lubi zmieniać partnerów uważam za nimfomankę. Ale to zaburzenie jest. Zresztą, co to znaczy ostra jazda? Dla niektórych to pewnie lód, a dla innych wieszanie na sutki;)
                            • mojemail3 Re: podsumowanie stanowiska 04.04.14, 08:55
                              zawle napisała:

                              (...)"Zresztą, co to znaczy ostra jazda? Dla niektórych to pewnie lód, a dla innych wieszanie na sutki;)"

                              Ostra jazda, to jak jest lód podczas jazdy samochodem.
                              W przyczynach wypadków samochodowych, to się pojawia ale zwykle pracownicy pogotowia i lekarze podają inną wersję dla rodziny ( jak mąż np. tylko koleżankę z pracy odwoził;-)
                          • twojabogini Re: podsumowanie stanowiska 04.04.14, 09:36
                            Wszystko fajnie, w wielu punktach się zgadzamy.

                            > Otóż nie! Powszechnie uważa się, że niezdolność
                            > do przeżycia orgazmu na drodze stosunku jest normą.

                            Powiedz to mężom i partnerom kobiet które do mnie przychodzą, powiedz panom, którzy absolutnie nic nie będą robić kobiecie, bo orgazm to jej sprawa. Wystarczy ze łaskawie ja przelecą.

                            > To Ty mówisz, że nie powinno być normą.

                            Kompletnie mnie nie rozumiesz. Z faktami się nie dyskutuje. Tyle, że znaczna ilość kobiet ma problem z zaakceptowaniem swojej seksualności, podobnie jak ich partnerzy. Fiksują się na pochwowy. Teatrzyki. Zaspokajanie się cichaczem samodzielnie, gdy mąż idzie po do łazienki. To jest rzeczywistość takich kobiet.

                            Akceptuję rózne drogi dochodzenia do orgazmu - mało tego wskazuje, że takze mężczyźni mają różne drogi - ale oczywiście panowie sa specjalistami - tak jakby nigdy orala nie doświadczyli albo stymulacji ręcznej. Nie mówiąc o pobudzaniu prostaty - to dla nich pewnie łamanie tabu.

                            Nie zgadzam się z opisami kobiet jakie podałeś - oczywiście każdy musi się cieszyć tym co ma - jednak najbardziej satysfakcjonujący seks, to taki, który jednak kończy się rozładowaniem napięcia seksualnego. Dla obu płci.

                            Co do orgazmu pochwowego - naukowcy jednoznacznie orzekli, że łechtaczka jest ogromnym organem, który znajduje się także pod ścianką pochwy, ja w to wierzę - jest masa rysunków anatomicznych, sprawdziłam na sobie - to ma sens. Tantrycy nie bawili się w analizy, po prostu opracowali skuteczne techniki osiągania orgazmu przy stosunku. Wzmocnienie mięśni wewnętrznych miednicy, plus ćwiczenia tantryczne dają dobre efekty i większość kobiet zaczyna faktycznie te orgazmy osiągać.
                            naukowcy twierdzą, że jednak nadal wynikają one ze stymulacji łechtaczki, nawet jeśli odczucie przyjemności mam w pochwie. Inna sprawa, że faktycznie stymulacja wzdłuż pochwy nie daje takich efektów jak np. nacisk na przednią ściankę pochwy, na co tantrycy opisujący kobiece drogi zwracali uwagę - co w sumie potwierdza wersje o rozbudowanej łechtaczce. Do tego dochodzi jeszcze żeńska prostata i jej stymulacja przez ściankę pochwy. Ci co szukają w samej pochwie nie znajdują, ci co szukają pod ścianka pochwy jak najbardziej odnajdują.
                            Biorąc pod uwagę moje doświadczenia - jestem w stanie w to uwierzyć, że za całość mojej przyjemności, nieważne od rodzaju stymulacji odpowiada zawsze moja boska łechtaczka. Głęboki orgazm mogę osiągnąć także na drodze odpowiedniej stymulacji łechtaczki - tej jej zewnętrznej części i jest on naprawdę niesamowity, nie różni się głębia od pochwowego. Natomiast bardzo rożni się od tego osiąganego na drodze takiej standardowej stymulacji łechtaczki, nastawionej na szybkie wywołanie orgazmu.
                            Tak więc konioec końców głebokie i wpsaniełe orgazmy sa dostępne dla kobiet nawet jesli nie nauczą się one lub nie uda im się nauczyć osiagania orgazmu na drodze stosunku.

                      • mojemail3 Re: Bitch 03.04.14, 09:58
                        yoric napisał:

                        > W takim razie ja poproszę o podsumowanie stanowiska samej TB.

                        TB napisała:

                        >Z trudnościami z odczuwaniem przez kobiety przyjemności podczas stosunku (a dotyczy to większości kobiet) wiele par radzi sobie techniką "jej orgazm
                        > najpierw". Wiem jednak z własnego doświadczenia, jak również od innych
                        > kobiet, że choć miłe - jest to jednak rozwiązanie odczuwane często przez same
                        > kobiety jako "zastępcze".

                        Proszę bardzo, ale ja nie mogę podsumowac stanowiska TB, bo jej osobiste odczucia i kobiet , z którymi rozmawiała. Mnie nigdy nie przeszkadzała różnica w czasie, nie odbierałam tego jako zastępcze rozwiązanie, tym bardziej,że naprawdę ciężko o pełną synchronizację, no można ją podciągnąć "teatrzykiem" ale po co.
                        Nie widzę powodu,żeby sobie jakieś dziwne standardy narzucać, to raczej mężczyzni mają taką tendencję, jak sobie coś do głowy przybiorą.
                        Mi się już w ogóle nic nie chce nikomu udowadniać, mam to w d....
                        • twojabogini Re: Bitch 03.04.14, 10:28
                          mojemail3 napisała:

                          > Nie widzę powodu,żeby sobie jakieś dziwne standardy narzucać, to raczej mężczyz
                          > ni mają taką tendencję, jak sobie coś do głowy przybiorą.
                          > Mi się już w ogóle nic nie chce nikomu udowadniać, mam to w d....

                          Dlatego piszę, że żadne orgazmy pochwowe ani inne nie zapewnią satysfakcji seksualnej kobiecie, a podstawa jest akceptacja jej osobistej seksualności i opanowanie tych dróg które do niej prowadzą.

                          Jeśli jakaś kobieta sytuację, gdy partner przed stosunkiem doprowadza ją do orgazmu (a dla wielu jest to droga do poczucia satysfakcji z seksu, ale i ze stosunku, bo czują się wtedy mocno nakręcone, pobudzone, kochane i piękne) odbiera jako satysfakcjonująca super. Jeśli odczuwa ją jako zastępcza - para powinna szukać dalej - jest wiele możliwych rozwiązań
                          Niektóre kobiety będą wolały stymulację łechtaczki przy samym stosunku.
                          Chodziło mi o to - że nie jest to jedyny wzorzec postępowania - ona najpierw i recepta na satysfakcję dla wszystkich kobiet - choć dla wielu jest.
                        • hello-kitty2 Re: Boginii sie waha 03.04.14, 10:51
                          > yoric napisał:
                          > > W takim razie ja poproszę o podsumowanie stanowiska samej TB.

                          > TB napisała:
                          Wiem jednak z własnego doświadczenia, jak również od innych
                          > > kobiet, że choć miłe - jest to jednak rozwiązanie odczuwane często przez
                          > same
                          > > kobiety jako "zastępcze".

                          mojemail3 napisała:
                          > Proszę bardzo, ale ja nie mogę podsumowac stanowiska TB, bo jej osobiste odczuc
                          > ia i kobiet , z którymi rozmawiała. Mnie nigdy nie przeszkadzała różnica w cza
                          > sie, nie odbierałam tego jako zastępcze rozwiązanie, tym bardziej,że naprawdę
                          > ciężko o pełną synchronizację, no można ją podciągnąć "teatrzykiem" ale po co.
                          > Nie widzę powodu,żeby sobie jakieś dziwne standardy narzucać, to raczej mężczyz
                          > ni mają taką tendencję, jak sobie coś do głowy przybiorą.
                          > Mi się już w ogóle nic nie chce nikomu udowadniać, mam to w d....

                          Ja mam wrazenie, ze Boginii sie waha. Rzeczywiscie pisala tak, jak cytujesz o czynnosciach ''zastepczych'', a teraz jednak sklania sie do modelu akceptacji takiego sposobu zaspokajania, jaki kobiecie pasuje np modelu najpierw ona potem on. Mnie ten model nie pasuje z prostej przyczyny: po orgazmie to jestem dentka i jezeli bym miala sie po nim bezposrednio (bez conajmniej kilkudziesieciu minut przerwy) zajmowac np oralem to bym to robila na odpierdol sie ;-) a po pewnie paru latach to bym mila zupelnie w tyle. Zwyczajnie mi sie nie chce po orgazmie podejmowac juz zadnych dzialan.
                          Jesli chodzi o inne kobiety/zwiazki to najwazniejsze jaki model pasuje im dwojgu. Problem gdy sie rozjezdzaja, o czym zwykle donosi Boginii. Bo to moze byc tak, ze po latach facetowi tez sie przestaje chciec zaspokajac napierw ja potem siebie, czlowiek jest leniwy, zmeczony, a tu jakby nie bylo podwojna robota i podwojny czas. Sam Yoric pisal parafrazujac: 'partnerka ma fajne orgazmy ale to za dlugo trwa zeby ja na ten szczyt doprowadzic kiedy moge skonczyc wczesniej. Nie ma zatem szans by w orgazmach bylo 1:1.' Ja to rozumiem. I wtedy kobieta moze zareagowac unikaniem seksu albo przyzwoleniem na 'nierowne traktowanie' (jak Marka zona). Nie sadze zeby sie udalo zmienic mezczyzn. Pileczka jest po stronie kobiet: co zrobia z tym fantem?
                          • mojemail3 Re: Boginii sie waha 03.04.14, 10:54
                            hello-kitty2 napisała:

                            (...)"Nie sadze zeby sie udalo zmienic mezczyzn (...)"

                            Jasne,że się da, na innego;-)
                            Chociaż...

                            www.youtube.com/watch?v=hCUgkUUufBo
                            • hello-kitty2 Re: Boginii sie waha 03.04.14, 11:07
                              mojemail3 napisała:

                              > hello-kitty2 napisała:
                              >
                              > (...)"Nie sadze zeby sie udalo zmienic mezczyzn (...)"
                              >
                              > Jasne,że się da, na innego;-)

                              haha FAKT ale moze byc kosztowny ;( a tu czlowiek coraz biedniejszy
                              • mojemail3 Re: Boginii sie waha 03.04.14, 11:12

                                > > hello-kitty2 napisała:

                                > >
                                > > Jasne,że się da, na innego;-)
                                >
                                > haha FAKT ale moze byc kosztowny ;( a tu czlowiek coraz biedniejszy)

                                Kitty, ale chyba nie planujesz mieć żigolaka vel utrzymanka ;-)
                                • hello-kitty2 Re: Boginii sie waha 03.04.14, 11:24
                                  mojemail3 napisała:

                                  > Kitty, ale chyba nie planujesz mieć żigolaka vel utrzymanka ;-)

                                  Szczerze (pisalam wlasnie gdzies obok): ja juz w ogole seksu nie planuje. Czuje taki blogi stan, jakbym byla na zasluzonej emeryturce, nic mnie nie goni. A Tobie sie jeszcze chce? Ty chyba laczysz seks z miloscia, tak? I dlatego Ci go brak, tak? Dobrze to rozumiem?
                                  • mojemail3 Re: Boginii sie waha 03.04.14, 11:31
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > Szczerze (pisalam wlasnie gdzies obok): ja juz w ogole seksu nie planuje. Czuje
                                    > taki blogi stan, jakbym byla na zasluzonej emeryturce, nic mnie nie goni. A To
                                    > bie sie jeszcze chce? Ty chyba laczysz seks z miloscia, tak? I dlatego Ci go br
                                    > ak, tak? Dobrze to rozumiem?


                                    Sprawa jest skomplikowana, bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz, albo jak w bajce o żurawiu i czapli;-)
                                  • kag73 Re: Boginii sie waha 03.04.14, 16:21
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > Szczerze (pisalam wlasnie gdzies obok): ja juz w ogole seksu nie planuje. Czuje
                                    > taki blogi stan, jakbym byla na zasluzonej emeryturce, nic mnie nie goni.

                                    Bo podobno kobiety czesto maja tak, ze jak nie maja "odpowiedniego" obiektu przy boku to im sie jakby wylacza libido. Przyzwyczajaja sie do tego stanu i nieczego im nie brakuje(tzn. seksu im nie brakuje)
                                    • sabat.77 Re: Boginii sie waha 03.04.14, 16:47
                                      A mozemy przelozyc to na realia malzenskie ? Kobieta traci zainteresowanie seksem, bo brak jej odpowiedniego obiektu, ktorym moglaby sie nakrecac. Ma to sens ?
                                      • rekreativa Re: Boginii sie waha 03.04.14, 18:46
                                        Ma to sens.
                                        Może niekoniecznie zaraz obiekt taki, że majtki same przez głowe spadają, ale jakiś poziom kręcenia przez tę drugą osobę musi być, żeby się choć czasem chciało.
                                      • kag73 Re: Boginii sie waha 03.04.14, 21:13
                                        sabat.77 napisał:
                                        > A mozemy przelozyc to na realia malzenskie ? Kobieta traci zainteresowanie seks
                                        > em, bo brak jej odpowiedniego obiektu, ktorym moglaby sie nakrecac. Ma to sens
                                        > ?
                                        Tutaj juz kiedys na temat wyluszczylam swoje zdanie: seks daje jej stanowczo za malo, zeby chciec sie w to bawic.
                          • twojabogini Re: Boginii sie waha 03.04.14, 13:16
                            > Ja mam wrazenie, ze Boginii sie waha. Rzeczywiscie pisala tak, jak cytujesz o c
                            > zynnosciach ''zastepczych'',

                            > Wiem jednak z własnego doświadczenia, jak również od innych
                            > > > kobiet, że choć miłe - jest to jednak rozwiązanie odczuwane często
                            > przez same> > kobiety jako "zastępcze".

                            Ja osobiście uważam je za zastępcze - bo mnie nie satysfakcjonuje. Wiele kobiet które znam - także. Dla wielu par jest to z kolei droga do satysfakcji. Dlatego w ogóle o nim piszę - jednocześnie wyrażając swoją subiektywną opinię.
                  • twojabogini lubbla 03.04.14, 09:16
                    lybbla napisał:

                    Zestawiłeś przytoczoną przeze mnie opinię autora książki, preferującego rozwiązanie "jej orgazm najpierw" z moją opinią. Są odmienne. I????

                    > twojabogini DZISIEJSZA napisała:
                    > > Bitch, cała ta książka jest o tym, - jak widzisz nie wykładam swoich poglądów w tym kawałku, relacjonuję cudze.

                    Osobiście niezmiennie twierdze, że takie rozwiązanie jest lepsze niż nic, stanowi tez wstęp do poznania przez parę reakcji seksualnych kobiety - ale lepiej jeśli jest jedynie przystankiem do seksu partnerskiego. Zatrzymanie się na etapie - "najpierw on masturbuje ją, a potem ona jemu udostępnienia swoje ciało" to i tak lepiej niż "ona udostępnia mu ciało i wydaje jęki rozkoszy". Niemniej jednak nadal będzie to rozwiązanie zastępcze w porównaniu z seksem partnerskim.

                    A książkę przywołałam nie z uwagi na receptę jaka sobie wypracował autor (choć uważam, że jako instruktor oralu jest dobry, nawet bardzo dobry i dopracował technikę do perfekcji), ale z uwagi na to, ze zwraca uwagę na problem kobiecych teatrzyków, poziom ich satysfakcji ze stosunków i mitologie jaka wokół tego narosła.
            • zawle Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 07:40
              mojemail3 napisała: > Bitch, ale teraz odwracasz kota ogonem;-) No przecież nikt nie stawia zarzutu,ż
              > e "wszystkie udają"... No i nie schlebiajmy im tak, mężczyzna to stworzenie wys
              > tarczająco leniwe i pomysłowe, żeby chodzić na skróty...a niech się wezmą do ro
              > boty, niech zaczną uprawiać sztukę miłości,a do uprawiania sztuki, to wiadomo t
              > rzeba cierpliwości, dyscypliny,samozaparcia, wiedzy...

              A dla mnie to było humorystyczne ( lubię) podsumowanie bronienia się panów z tego forum przed wizją kobiety z potrzebami:))))

              > Moja mama np. opowiadała,że podczas rodzenia mnie i siostry, zastanawiała się d
              > laczego te kobiety tak się drą ??? Może to kwestia ekspresyjności?

              Mama kulturalna osoba. Wiem o co chodzi. Też tak miałam. Ale w łóżku lubię i od tyłu. Dlatego właśnie że zwierzęce, poniżające, atawistyczne i co tam brudnego jeszcze. Drzeć się lubię rzadko. Zawsze mnie na pornosach rozśmieszały te wijące się i drące lapy panny. A już ekspresyjnego faceta to bym po raz drugi do łóżka nie wpuściła;)
              • mojemail3 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 08:45
                zawle napisała:
                > Mama kulturalna osoba. Wiem o co chodzi. Też tak miałam. Ale w łóżku lubię i od
                > tyłu. Dlatego właśnie że zwierzęce, poniżające, atawistyczne i co tam brudnego
                > jeszcze.

                Moja mama jest super, naprawdę widzę to teraz jasno...Pogodna, radosna babka( i z temperamentem, który na nieszczęście odziedziczyłam...) mimo,że dużo w życiu przeszła.No i ojca też mam świetnego, taki góral żywiecki z prawym charakterem. Teraz widzę pewne kwestie jaśniej, na czym polega tajemnica trwałych i udanych małżeństw.

                Od tyłu mi się znudziło, a co, tylko panom może się coś znudzić i opatrzeć? ;-)
                • zawle Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 08:48
                  mojemail3 napisała: Teraz widzę pewne kwestie jaśniej, na czym polega tajemnica trwałych i udany
                  > ch małżeństw.

                  Byś się czasami podzieliła, a tak to tylko że wiesz, że Ci się udaje i bez konkretów.

                  > Od tyłu mi się znudziło ;-)

                  Może warto zmienić tapetę?:)))))
                  • mojemail3 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 09:00
                    zawle napisała:

                    > Byś się czasami podzieliła, a tak to tylko że wiesz, że Ci się udaje i bez konk
                    > retów.

                    Mi się udaje? Moim rodzicom się udało...

                    > > Od tyłu mi się znudziło ;-)
                    > Może warto zmienić tapetę?:)))))

                    Mam nieciekawy widok z okna, poza tym zaczynam się zastanawiać, kiedy ostatnio robiłam manicure ;-)
                    Co do zwierzęcości, no można się odwoływać, można, to takie lubiane tutaj, te odnośniki do epoki kamienia łupanego. a jednak rui nie mamy, periodycznej...
                    No a co do monogamii, to przecież występuje, a jakże, częściej wprawdzie u ptaków.

                    • zawle Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 09:12
                      mojemail3 napisała: > Mam nieciekawy widok z okna, poza tym zaczynam się zastanawiać, kiedy ostatnio
                      > robiłam manicure ;-)

                      Mieszkasz na parterze i łapiesz się pazurami zewnętrznego parapetu podczas seksu od tyłu????? :)))))) Och TY.....

                      > Co do zwierzęcości, no można się odwoływać, można, to takie lubiane tutaj, te o
                      > dnośniki do epoki kamienia łupanego. a jednak rui nie mamy, periodycznej...

                      hehe...wychowywałam się na starówce pewnego miasta w latach 70. Psy jeszcze wtedy bzykały się radośnie przy uciesze rodziców i dzieci. Mój pierwszy raz i ruchy mojej miłości jako żywo przypominały mi to co robiły pieski. Tylko to było dla mnie bardzo wstydliwe;) Ani to epoka kamienia łupanego-mam nadzieję:))) Teraz takich kojarzeń nie mam. Albo umysł i pamięć nie te, albo się pozmieniało;)
                      • mojemail3 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 09:32
                        zawle napisała:
                        > Mieszkasz na parterze i łapiesz się pazurami zewnętrznego parapetu podczas seks
                        > u od tyłu????? :)))))) Och TY....

                        Mieszkam na wysokim parterze:)
                        I siedzę na wysokim krzesełku;-)

                        • zawle Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 09:58
                          mojemail3 napisała: > Mieszkam na wysokim parterze:)
                          > I siedzę na wysokim krzesełku;-)

                          To dla kogo ten manikiur będziesz robić? Chociaż...mój wujek nie popełnił kiedyś samobójstwa bo sobie przypomniał że ma brudne skarpety. Łapię logikę. Jakbyś spadła z krzesełka i przydałaby się medyczna interwencja to paluchy zrobione. Brak zrobionych nóg motywuje Cię do zachowania bezpieczeństwa?;)
              • hello-kitty2 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 03.04.14, 01:16
                zawle napisała:

                Drzeć się lubię rzadko. Zawsze mnie na pornosach rozśmieszały te wiją
                > ce się i drące lapy panny. A już ekspresyjnego faceta to bym po raz drugi do łó
                > żka nie wpuściła;)

                A ja nie lubie ciszy w lozku. Krepuje mnie. Kiedys bylam z facetem, co ryczal jak jelen. Strasznie mnie to podkrecilo. W przeciwienstwie np cisza i skrzypienie lozka to mi sie smiac chce ;)
    • zawle Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 15:53
      Sorry...ale zamieszczone cytaty nic a nic mi nie rozjaśniły. A już końcówka to żałość.
      Skoro łechtaczka jest stymulowana podczas każdej penetracji, to chyba wystarczy walić ile sił w przyrodzeniu? I jeszcze jedno...jakby dobrym kochankiem zostawali ci co się nie bawią klockami lego:)) Ja się nie zgodzę. Wręcz na odwrót. Bawienie się klockami lego świadczy o cierpliwości, kreatywności, planie, strategii i umiejętności doprowadzenia rzeczy do końca. Świadczy u wyczuciu ręki, doświadczeniu z małymi i dużymi elementami. O ciekawości świata. Jedno tylko przemawia przeciw klockom....zazwyczaj bawią się sami;))) Jak ja was lubię!!!!
      • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 16:03
        "Bawienie się klockami lego świadczy o cierpliwości, kreatywności, planie, strategii i umiejętności doprowadzenia rzeczy do końca. Świadczy u wyczuciu ręki, doświadczeniu z małymi i dużymi elementami".

        To kryptoreklama ;) producent Jengi za tym stoi ;-)
        • zawle Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 16:12
          zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

          > "Bawienie się klockami lego świadczy o cierpliwości, kreatywności, planie, stra
          > tegii i umiejętności doprowadzenia rzeczy do końca. Świadczy u wyczuciu ręki, d
          > oświadczeniu z małymi i dużymi elementami".
          >
          > To kryptoreklama ;) producent Jengi za tym stoi ;-)

          tego też nie rozumiem.
          • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 16:27
            Zawle - naprawdę nigdy nie grałaś w Jengę ?
            Takie fajne drewniane klocuszki do układania ???
            :) :)
            Wyguglaj to przyznasz mi rację ;)
            • zawle Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 16:41
              zorzyk.gitarzysta.basowy napisał: > Zawle - naprawdę nigdy nie grałaś w Jengę ?
              > Takie fajne drewniane klocuszki do układania ???
              > :) :)
              > Wyguglaj to przyznasz mi rację ;)


              Dobra...wytłumaczę bo się nam robi następne pokolenie nie wiedzących o co chodzi.


              > "Bawienie się klockami lego świadczy o cierpliwości, kreatywności, planie, stra
              > tegii i umiejętności doprowadzenia rzeczy do końca. Świadczy u wyczuciu ręki, d
              > oświadczeniu z małymi i dużymi elementami".

              Napisałeś:
              > To kryptoreklama ;) producent Jengi za tym stoi ;-)

              To co ja napisałam o lego było pozytywne. Mogłabym więc uprawiać kryptoreklamę będąc producentem klocków lego. Czy lego produkuje jengę? Czy znasz taki rodzaj reklamy w którym firma a promuje produkt firmy b tylko dlatego że mają te same zalety? O co kaman?

              Znam jengę, ale wolę się bawić w inne klocki.
              • zawle Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 16:41
                Wolę rummicub:)))))
      • hello-kitty2 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 03.04.14, 01:23
        zawle napisała:

        > Sorry...ale zamieszczone cytaty nic a nic mi nie rozjaśniły. A już końcówka to
        > żałość.
        > Skoro łechtaczka jest stymulowana podczas każdej penetracji, to chyba wystarczy
        > walić ile sił w przyrodzeniu?

        Trzeba walic ;-))))) poplakalam sie
        • marek.zak1 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 03.04.14, 08:52
          Walić i ryczeć, ale jak dzikie zwierzę, niekoniecznie jeleń :).
    • sabat.77 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 21:12
      Trzeba jednak powiedziec, ze nie wszyscy mezczyzni zastanawiaja sie nad dawaniem kobiecie orgazmu. Jest pewnie jakas czesc, ktorych przyjemnosc kobiety niespecjalnie obchodzi. Sa skupieni na fizycznosci, chca przede wszystkim przeleciec ladna laske, a reszta jest im praktycznie obojetna. Sa skupieni na plytkiej, fizycznej relacji, optymalnie ze zgrabna i ladna panienka. I najwieksza zlosliwoscia losu jest to, ze ci faceci sa w zdecydowanie najkorzystniejszej sytuacji jesli chodzi o zycie erotyczne.
    • hello-kitty2 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 23:16
      twojabogini napisała:

      > I jeszcze: "Liczne badania wykazały, że znacznie większe prawdopodobieństwo reg
      > ularnego doświadczania ekstazy występuje u kobiet, których partnerzy zapewniają
      > im bezpośrednią stymulację łechtaczki podczas zbliżenia. Jednak ze względu na
      > lokalizację tego organu prawie wszystkie pozycje, szczególnie misjonarska, unie
      > możliwiają jego pobudzenie. Jak stwierdza Shere Hite"Seks skutecznie zapewnia o
      > rgazm mężczyźnie, kobieta jednak nie może liczyć na to samo"".

      > A wy się dalej bawcie klockami lego, wy wspaniali kochankowie...

      Wg mnie przy misjonarskiej pozycji jest stosunkowo latwo dojsc podczas stosunku, a przy pozycji na jezdzca to trzeba sie wyjatkowo 'starac' zeby nie dojsc. Takze cos tu jest nie tak, jak na moje oko.


      • mojemail3 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 23:22
        hello-kitty2 napisała:

        "Wg mnie przy misjonarskiej pozycji jest stosunkowo latwo dojsc podczas stosunku, a przy pozycji na jezdzca to trzeba sie wyjatkowo 'starac' zeby nie dojsc. Takze cos tu jest nie tak, jak na moje oko"


        Kitty, a według mnie, w Twoim porównaniu nie ma żadnej różnicy, i tu można "dojść" i tu...
        Dlaczego mówimy "dojść" w odniesieniu do kobiety? Przecież to ma nieco inny charakter, falowy, chyba,że ja jestem dziwadłem;-)
        • sabat.77 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 23:24
          mojemail3 napisała:

          > Przecież to ma nieco inny cha
          > rakter, falowy, chyba,że ja jestem dziwadłem;-)

          Korpuskularno-falowy :)
          • mojemail3 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 23:29
            sabat.77 napisał:


            > Korpuskularno-falowy.

            Korpuskularny to raczej u mężczyzn, bo strumieniowy...
            A widzisz, może połączenie kobiety mężczyzny jest jak dualna teoria światła, czyli korpuskularno-falowa...Prorok, czy co ???
        • hello-kitty2 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 01.04.14, 23:44
          mojemail3 napisała:

          > hello-kitty2 napisała:
          >
          > "Wg mnie przy misjonarskiej pozycji jest stosunkowo latwo dojsc podczas stosunk
          > u, a przy pozycji na jezdzca to trzeba sie wyjatkowo 'starac' zeby nie dojsc. T
          > akze cos tu jest nie tak, jak na moje oko"

          > Kitty, a według mnie, w Twoim porównaniu nie ma żadnej różnicy, i tu można "do
          > jść" i tu...
          > Dlaczego mówimy "dojść" w odniesieniu do kobiety? Przecież to ma nieco inny cha
          > rakter, falowy, chyba,że ja jestem dziwadłem;-)

          Moge uzywac innego okreslenia. Problem tkwi w tym, jak ubogie jest moje slownictwo w tym zakresie, a nie w wyborze okreslenia. Ja nie posluguje sie polskim na codzien, a w lozku polskim to chyba sie juz nigdy nie posluze. Co proponujesz? Chetnie podchwyce.

          Tylko zdziwilo mnie w tym tekscie zrodlowym, ze wymieniona pozycje misjonarska, jako wyjatkowo trudna. Potem stopniowalam, ze najlatwiej na jezdzca, bo kobieta sama sie stymuluje/sama reguluje stymulacje. Dla mnie najtrudniej od tylu. Mnie pobudza kontakt cial, jak najwiekszej powierzchni, kontakt ust i rak, kontakt wzrokowy. A od tylu jest najmniejszy, stad trudnosc.
          • mojemail3 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 00:04
            hello-kitty2 napisała:

            > Tylko zdziwilo mnie w tym tekscie zrodlowym, ze wymieniona pozycje misjonarska,
            > jako wyjatkowo trudna. Potem stopniowalam, ze najlatwiej na jezdzca, bo kobiet
            > a sama sie stymuluje/sama reguluje stymulacje. Dla mnie najtrudniej od tylu. Mn
            > ie pobudza kontakt cial, jak najwiekszej powierzchni, kontakt ust i rak, kontak
            > t wzrokowy. A od tylu jest najmniejszy, stad trudnosc.

            A tu akurat bardzo logiczny wywód:)
            I z ostatnim zdaniem tez się zgodzę, nie lubię, atawistyczne to jakieś, homoseksualne, zwierzęce...
            No ja pierdzielę na ile rzeczy się zgadzamy,żeby zadowolić partnera, a ten gatunek leniwy jakiś, jak jest wątek o babskiej przyjemności to zaczyna się bunt na pokładzie, jakieś kwękanie,że się babom w dupach poprzewracało...
            No i jak się tu nie dziwić decyzji życiowej Marii Konopnickiej, zwanej kiedyś poetką ;-)

            • kag73 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 01:37
              No ja tam od tylu lubie, nie ze wzgledu na orgazm, bo o niego trudno, ale po prostu lubie:) wiec sie nie poswiecam. Tez czasem jestem leniwa a od tylu nic robic nie musze...a zatem w zaleznosci od sytuacji i okolicznosci ma swoje plusy.
              Przy misjonarskiej jak dla mnie trudno o dojscie. Hmm.... ogolnie lubie decydowac co/jaka pozycja mi kiedy jest potrzebna/odpowiada:)
              • zorzyk.gitarzysta.basowy Pozycja od tyłu 02.04.14, 12:27
                Jak to mawiają moi koledzy w szatni po wygranym meczu w piłkę (jak chyba wszystkim wiadomo to najlepsze miejce i chwila na typowe męskie rozmowy ;) ....
                "w pozycji od tyłu najważniejsza sprawa to być z tyłu"
                :) :)
                • mojemail3 Re: Pozycja od tyłu 02.04.14, 14:12
                  zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                  > Jak to mawiają moi koledzy w szatni po wygranym meczu w piłkę (jak chyba wszyst
                  > kim wiadomo to najlepsze miejce i chwila na typowe męskie rozmowy ;) ....
                  > "w pozycji od tyłu najważniejsza sprawa to być z tyłu"
                  > :) :)

                  Czyli w dupie, dobrze,że nie kaczej ;-)
            • sabat.77 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 05:59
              mojemail3 napisała:

              > No ja pierdzielę na ile rzeczy się zgadzamy,żeby zadowolić partnera, a ten gatu
              > nek leniwy jakiś, jak jest wątek o babskiej przyjemności to zaczyna się bunt na
              > pokładzie, jakieś kwękanie,że się babom w dupach poprzewracało...
              > No i jak się tu nie dziwić decyzji życiowej Marii Konopnickiej, zwanej kiedyś p
              > oetką ;-)

              Przyjęcie założenia, że to tylko tamci są źli jest łatwe, ale to droga do autodestrukcji. Tą drogą kroczą ludzie głodni, smutni, opuszczeni, a rękę do nich wyciągają rozmaite ideologiczne dyktatury, by pozornie pocieszając wspiąć się po ich barkach na szczyt.
              Mężczyźni bywają bardzo różni, a jechanie mentalnym monoblokiem - chwytliwe aczkolwiek bardzo zdradliwe.
              • mojemail3 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 08:38
                sabat.77 napisał:
                > Przyjęcie założenia, że to tylko tamci są źli jest łatwe, ale to droga do autod
                > estrukcji. Tą drogą kroczą ludzie głodni, smutni, opuszczeni, a rękę do nich wy
                > ciągają rozmaite ideologiczne dyktatury, by pozornie pocieszając wspiąć się po
                > ich barkach na szczyt.

                I kto to mówi i pisze...
                A co nie mam prawa do małej prowokacji?
                Dlaczego autodestrukcji? Ja nie mam takich skłonności, nawet nie mam skłonności do uzależnień. Nie rozśmieszaj mnie z ideologicznymi dyktaturami, na których wpływ niby jestem podatna?


                > Mężczyźni bywają bardzo różni, a jechanie mentalnym monoblokiem - chwytliwe acz
                > kolwiek bardzo zdradliwe.

                Po raz drugi, i kto to mówi...Przyganiał kocioł garnkowi;-)
              • rekreativa Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 14:07
                Apropo mentalnego monobloku, to jesteś w tym Mistrzem .
                • sabat.77 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 19:49
                  rekreativa napisała:

                  > Apropo mentalnego monobloku, to jesteś w tym Mistrzem .

                  Nie mogę być w tym mistrzem, bo przecież wciąż zmieniam zdanie na ten temat :D
    • bigbadpig Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 02.04.14, 14:19
      Wy, ale kto? Próbujesz pozyskiwać (skutecznie to przyznam)uwagę forum przez wzniecanie kontrowersji, teza dowolna byle znaleźli się przeciwnicy, najłatwiej skrytykować i tym samym prowokoiwać do samoobrony, jak nie ma kogo to zawsze jakiś niejasnych "tych którzy bawią się klockami". Na ironię zakrawa fakt, że to Ty konsekwentnie tłumaczysz wbrew mężczyznom na forum skąd i jak bierze się ich męski orgazm.
      • twojabogini Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 03.04.14, 09:56
        bigbadpig napisał:

        Przypisujesz mi intencję "pozyskiwania uwagi forum" jakimiś sztuczkami. Ja tu sobie siedzę zaś bo lubię dyskutować, bo to czasem lepsze w pracy niż tępe gry i wirtualne jednorękie bandyty, bo mogę wymieniać swoje doświadczenia z innymi osobami, bo dyskutując z osobami o odmiennych poglądach wynoszę z dyskusji więcej, niż rozmawiając z gronem potakiwaczy. Nic nie szkodzi przy tym - jeśli akurat pozyskiwanie uwagi ciebie kręci - żebyś zakładał sobie swoje wątki.

        Co do dowolności tez - moje tezy nie są dowolne, wszystkie są wynikiem mojego przekonania, że nie mamy żadnych wzorców relacji partnerskich: ani w małżeństwach, ani ich w płaszczyźnie seksualnej. Mężczyźni często obawiają się partnerstwa, a kobietom jest często trudno się na nie zdobyć. W sytuacji, gdy mężczyzna odrzuca partnerstwo, pieprząc coś o przyrodzonych talentach kobiety do obsługi pampersów i sprzętu AGD, oraz/lub gdy oczekuje on, że partnerka będzie odczuwała satysfakcję seksualną w wyniku tych aktywności, które sprawiają satysfakcję jemu - i skutkuje to BSM (a tak jest często) uważam, że przyczyna leży po stronie mężczyzny i jego niechęci do relacji partnerskiej - czy to na poziomie podziału obowiązków, czy na płaszczyźnie intymnej.
        Uważam też że za większością przypadków BSM stoi właśnie brak relacji partnerskiej (czy to w kuchni, czy to w łóżku) wynikający z męskich lęków. W przeciwieństwie do polskich seksuologów ze Starowiczem na czele uważam, że receptą nie jest powrót kobiety do roli podległej i słodkiej idiotki wzmacniającej ego partnera, ale dojrzałość mężczyzny do partnerstwa.

        >Ty konsekwentnie tłumaczysz wbrew mężczyznom na forum skąd i jak bierze się ich męski >orgazm.

        Nie wiem ile miałeś kontaktów seksualnych z mężczyznami, a na ile zgłębiałeś temat teoretycznie. Ja na płaszczyźnie obu tych dróg poznania wiem, że:

        1. To co większość mężczyzn uważa za orgazm, jest jedynie prostym rozładowaniem napięcia seksualnego. Gdy mężczyzna zna tylko to - jest usatysfakcjonowany swoim życiem seksualnym. (Któryś z seksuologów tak ujął swoje wyniki badań - Polacy są na ogół zadowoleni z seksu, bo mają niskie oczekiwania).
        2. Do rozładowania napięcia oczywiście wystarczy damska cipka, skórzana torebka, albo takie fajne jajo do masturbacji (polecam, daje moc wrażeń i uwrażliwia).
        3. To zupełnie co innego niż osiągnięcie głębokiego orgazmu i seksualnej satysfakcji, a nie tylko skądinąd przecież fajnego i przyjemnego rozładowania.

        Jeden z kolegów tu kiedyś napisał, że gdy mężczyzna poważnie zabierze się za masturbację i dostarczanie sobie satysfakcji, to przeciętna żona wysiada. Niemniej jednak śmiem twierdzić, że wiedza o tej głębszej satysfakcji jaką można dać mężczyźnie jest bardziej powszechna u kobiet, niż wiedza o tym jak dać ją kobiecie u mężczyzn.
        • bigbadpig Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 03.04.14, 11:43
          > 1. To co większość mężczyzn uważa za orgazm, jest jedynie prostym rozładowaniem
          > napięcia seksualnego. Gdy mężczyzna zna tylko to - jest usatysfakcjonowany swo
          > im życiem seksualnym. (Któryś z seksuologów tak ujął swoje wyniki badań - Polac
          > y są na ogół zadowoleni z seksu, bo mają niskie oczekiwania).
          > 2. Do rozładowania napięcia oczywiście wystarczy damska cipka, skórzana torebka,
          > albo takie fajne jajo do masturbacji (polecam, daje moc wrażeń i uwrażliwia).
          > 3. To zupełnie co innego niż osiągnięcie głębokiego orgazmu i seksualnej satysfakcji,
          > a nie tylko skądinąd przecież fajnego i przyjemnego rozładowania.

          Niesamowite - dobra, poddaję się Ty wiesz lepiej o co chodzi w orgazmie mężczyzn. Ja mam z żoną tylko rozładowania napięcia, bo nie dostrzegam tej różnicy orgazm/rozładowanie napięcia; a przecież chyba zauważyłbym prawdziwy orgazm? Skoro końcowe przeżycia mam podobne czy żona robi mi loda czy tylko wypnie tyłek, i zależne raczej od tego jaki seks był udany (czego upraszczanie do jakiś kobiecych sztuczek z wędzidełkiem graniczy z absurdem) to ewidentnie nie może to być ten graal uzyskany dzięki kobiecemu mistrzostwu. Gdybym miał brać na poważnie Twoją twórczość fabularną na forum, musiałbym przyjąć, że moje odczucia są złudzeniem a oto pojawia się objawienie na forum, odkrywające przede mną prawdziwą naturę i mechanikę męskiej seksualności, mniejsza, że kompletnie niezgodną z doświadczeniem.

          W pierwszym poście zarzucasz niesprecyzowanym mężczyznom wypowiedzi nt. kobiecego orgazmu i tak dyskutujesz sobie z adresatem, który nie ma pewności, że nim jest. Wychodzi na to, że żeby zrozumieć kobiecy orgazm trzeba być kobieta, ale żeby zrozumieć męski trzeba sypiać z mężczyznami :P

          > Jeden z kolegów tu kiedyś napisał, że gdy mężczyzna poważnie zabierze się za ma
          > sturbację i dostarczanie sobie satysfakcji, to przeciętna żona wysiada.

          Jeśli jeden człowiek napisał w stylu marka żaka, o tym jak ma mężczyzna i kiedy mężczyzna wysiada to jak dla mnie możesz dalej nie cytować, mam alergię na takich samozwańczych rzeczników. Ty, co mnie nie dziwi, patrzysz przychylnie na "kolegę po fachu", dla mnie to wygląda co najwyżej na reprezentanta zdeklarowanych onanistów.
          • twojabogini Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 03.04.14, 13:50
            bigbadpig napisał:

            Co ty się tak emocjonujesz? Jak masz fajne orgazmy i cię one cieszą to chyba okej? Strasznie cię bulwersuje, że piszę, że dla mężczyzn jest osiągalne parę poziomów rozkoszy, poza tym co znają jako swój standard? I czemu? Ja odkryłam, że mężczyźni, podobnie jak kobiety mają parę poziomów więcej dostępnych orgazmów - i byli oni zadowoleni z tego odkrycia. Nie wiem dlaczego sądzisz, że wszyscy muszą mieć dokładnie tak jak ty. Nasze doświadczenia się różnią i tyle.

            > W pierwszym poście zarzucasz niesprecyzowanym mężczyznom wypowiedzi nt. kobiece
            > go orgazmu

            Nie niesprecyzowanym mężczyznom, ale mężczyznom o konkretnych przekonaniach. Pomijając, że zwyczajnie cytuję facetom (a ogólniej uczestnikom forum płci wszelakiej) faceta, który się wypowiedział o damskich orgazmach, i dorzucam komentarz w nawiązaniu do dowcipu, który mi się akurat przypomniał (A propos: To jest burdel! O!!! - właśnie sobie przypomniałam, gdzie zostawiłam kalosze.).

            >Wychodzi na to, że żeby zrozumieć kobiecy orgazm trzeba być kobieta, ale żeby zrozumieć >męski trzeba sypiać z mężczyznami :P

            To twój wniosek. Ja tam sądzę, że do zrozumienia wystarczy jedna para chętna do eksperymentów i pogłębiania doświadczeń. Na pewno jednak nie zgodzę się, że przeżycia jednej kobiety są reprezentatywne dla wszystkich (i dlatego krytykuję cytowanego autora, za to, że "jej orgazm najpierw" uważa za lek na wszystkie seksualne bolączki par, choć zgadzam się z nim, że wielu się to spodoba). Nie zgodzę się też, że ty jeden reprezentujesz męską mechanikę orgazmu. Ani, że nie reprezentuje jej mężczyzna, który na drodze eksperymentów odkrył nowe formy i obszary swojej przyjemności - na skutek doskonalenia techniki stymulacji penisa.

            >Ty, co mnie nie dziwi, patrzysz przychylnie na "kolegę po fachu", dla mnie to wygląda co >najwyżej na reprezentanta zdeklarowanych onanistów.

            Onanizm jako uzależnienie czy forma wycofania się z seksu niefajny. Ale jest to też jedna z form realizacji seksualnej, która np. pozwala nie dostać pierdolca w związku w którym seksu przejściowo lub stale nie ma lub jest fatalny, a mimo to z rożnych przyczyn decydujemy się związek utrzymać. Jest to też droga do samopoznania, seksualnej eksploracji, odkrywania. Nie rozumiem dlaczego kobietom zaleca się onanizm i samopoznanie, żeby oszczędzić starań i czasu ich partnerom, ale mężczyznom tego samego nie wolno, bo to zaraz staje się koniobijstwem. Podwójny standardzik?
            • bigbadpig jak kobieta mężczyźnie...o męskim orgazmie. 03.04.14, 14:41
              Twoje fantazje o męskiej seksualności nie mają uniwersalnego charakteru, a wszystko pt. "jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźmie" coś tu grubo nie gra.

              > ić starań i czasu ich partnerom
              > , ale mężczyznom tego samego nie wolno, bo to zaraz staje się koniobijstwem. Po
              > dwójny standardzik?

              Nie podwójne standardy (standardziki???) tylko Twoje powoływanie się na kaznodzieję który formułuje stwierdzenia o mężczyznach jako grupie homogenicznej w kwestii przeżywania orgazmu (tutaj na podstawie własnych masturbacyjnych oświadczeń). Dla mnie takie pseudo-autorytety kompromitują się od miejsca w którym stwierdzają, że "mężczyzna ma tak, że". Co on się urodził jako wzorzec mężczyzny? I to stwierdzenie o "przeciętnych żonach" Ile ten rzekomy autor tych przeciętnych żon miał? Czy może kolegom dał skalę do określenia ich orgazmów z tymi przeciętnymi żonami? Aż trudno mi się opędzić od myśli, że sama stworzyłaś te "cytaty" - tak bardzo w Twoim stylu są te fałszywe generalizacje.

              Nie manipuluj wkładając mi w usta wymyślonych stwierdzeń o onanizmie, już kiedyś pisałem, że masturbuję się prawie codziennie, sprawdzałem nie raz co mogę sam osiągnąć palcem w tyłku, itd. Nie znasz tego tematu lepiej niż ja, znasz relacje, a widać po Twojej forumowej działalności, że twoja zdolność do zamykania oczu na relacje nie pasujące to założonej tezy jest wybitna. Gdybyś tylko się ograniczyła do pisania o przypadkach z jakimi się spotkałaś, zamiast tworzyć te zmieniające się z czasem "systemy" nie byłoby problemu.

              > >Wychodzi na to, że żeby zrozumieć kobiecy orgazm trzeba być kobieta, ale ż
              > eby zrozumieć >męski trzeba sypiać z mężczyznami :P
              >
              > To twój wniosek.

              To nie mój wniosek, sądząc po tytule wątku masz pretensje do mężczyzn, że próbują się wypowiadać w kwestiach orgazmu kobiet, ale nic nie przeszkadza Ci tłumaczyć mężczyznom ich seksualność. Przecież Ty piszesz takie bzdury jak np. to literalnie WIĘKSZOŚĆ mężczyzn nie potrafi rozpoznać swojego orgazmu. To by było nawet śmieszne może, gdyby nie to, że takimi rewelacjami wprowadzasz zamęt do każdej dyskusji na forum.
              • twojabogini Re: jak kobieta mężczyźnie...o męskim orgazmie. 03.04.14, 15:10
                bigbadpig napisał:

                Weź ty sobie chłopie nerwosol, abo coś na rozweselenie, bo się jeszcze z tej złości popłaczesz...Do rzeczy:

                > Twoje fantazje o męskiej seksualności nie mają uniwersalnego charakteru,

                Moje fantazje w ogóle mają charakter indywidualny, a nie uniwersalny. Jak jednak rozumiem piszesz "fantazje" - bo nie przejdzie ci słowo "doświadczenia". Albo dbasz o moją reputację, w co wątpię, albo nie możesz zaakceptować, że ktoś odkrył w seksie i męskim sposobie jego przeżywania więcej niż doświadczyłeś ty. Stawiam na to ostatnie.

                >a wszystko pt. "jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźmie" coś tu grubo nie gra

                Tak jasne, bo tytuł wątku jest wiążący...

                >Twoje powoływanie się na kaznodzieję

                Teraz to ty fantazjujesz, ja tylko powołałam się na wypowiedź innego forumowicza, który napisał, że podczas masturbacji odkrył nowe fajne rzeczy, wykraczające poza to, czego doświadczał z partnerką i poza podstawowy "orgazm".

                >Dla mnie takie pseudo-autorytety kompromitują się od miejsca w którym stwierdzają, że >"mężczyzna ma tak, że".

                Wiem, wiem, tylko ty jesteś ekspertem od tego jak mają faceci, a jeśli ktoś odkrył inne niż ty fakty - tym gorzej dla faktów. Ani ja, ani kolega który wypowiedział się na forum nie twierdziliśmy nic o ogóle mężczyzn. Każde z nas stwierdziło, że da się także mężczyzn zaprowadzić na wyższe poziomy seksualności, przeżywania orgazmu, rozkoszy i nie tylko kobiecy orgazm może być wielowymiarowy, w tym np. totalny czy nawet mistyczny - i każde z nas w oparciu o własne doświadczenia. Nie wiem co cię bulwersuje w tym?

                >Aż trudno mi się opędzić od myśli, że sama stworzyłaś te "cytaty" - tak bardzo w Twoim >stylu są te fałszywe generalizacje.

                Nie robię żadnych generalizacji. Piszę, że odpowiednia technika może dać mężczyznom w seksie więcej niż sądzą, że mogą z niego wziąć. Czy wszystkim - to nie mam pojęcia, ze wszystkimi nie spałam. A co do cytatów - nie mam zamiaru latać po forum i szukać wypowiedzi gościa sprzed paru miesięcy, bo trudno ci uwierzyć, ze mężczyzna w drodze autopoznania odkrył coś więcej i zapewnił sobie trochę fajnych wrażeń.

                >sądząc po tytule wątku masz pretensje do mężczyzn, że próbu
                > ją się wypowiadać w kwestiach orgazmu kobiet, ale nic nie przeszkadza Ci tłumac
                > zyć mężczyznom ich seksualność.

                Jest takie słowo: nadinterpretacja. Tytuł dotyczył li i jedynie tego, że cytuję faceta zwracającego się do innych mężczyzn i wypowiadającego się o kobiecym orgazmie...jak facet z facetem o kobiecym orgazmie.

                I nie tłumaczę mężczyznom ich seksualności - opisuję swoje osobiste doświadczenia z męską seksualnością. I tak z moich doświadczeń wynika, że jest ona złożona, wielopoziomowa, i że za jednym poziomem orgazmu, kryje się ich znacznie więcej, że są rożne drogi do osiągania orgazmu przez mężczyzn. I że największym zaskoczeniem bywa to dla samych mężczyzn, którzy dotąd sadzili, ze dziura to dziura, a orgazm to orgazm - i ze ich męska seksualność jest prosta jak konstrukcja cepa.





                • bigbadpig Re: jak kobieta mężczyźnie...o męskim orgazmie. 03.04.14, 15:31
                  Twoje absurdalne stwierdzenie "nie robię żadnych generalizacji" zamyka temat jak dla mnie.

                  Fakt, że po raz drugi używasz żałosnej manipulacji, jakobyś mnie ponoć znała na tyle aby wyrokować o moich emocjach - świadczy o tym z kim marnuję czas na rozmowę. Przepraszam, naprawdę nie chciałem sprawić Ci przykrości, a widzę, że Ty już płaczesz w zaciszu swojego gabinetu (tak mamy rozmawiać? nie sądzisz że takie gimnazjalne gotowce jak ten o nerwosolu są kompromitujące dla mówiącego?)
              • kutuzow 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 15:17
                bigbadpig napisał:

                > To nie mój wniosek, sądząc po tytule wątku masz pretensje do mężczyzn, że próbu
                > ją się wypowiadać w kwestiach orgazmu kobiet, ale nic nie przeszkadza Ci tłumac
                > zyć mężczyznom ich seksualność. Przecież Ty piszesz takie bzdury jak np. to lit
                > eralnie WIĘKSZOŚĆ mężczyzn nie potrafi rozpoznać swojego orgazmu.

                Big, nie mogłem się powstrzymać przed zauważaniem "symetrycznego" problemu do tego, który promuje tutaj TB. Może jest tak, że większość facetów ma tylko "zwykły" orgazm (odpowiednik tego łechtaczkowego z teorii TB) i ich partnerki powinny popracować nad lepszą techniką, żeby oni osiągnęli w końcu wyższy stopień wtajemniczenia -ten mityczny super orgazm (odpowiednik tego orgazmu pogłębionego łechtaczkowo-pochwowego). W końcu analogicznie to partnerki i ich technika, (odpowiednie "rozpalenie" faceta przed seksem) są odpowiedzialne, za to czy facet będzie miał ten SUPERORGAZM czy nie.

                Czyli zgodnie z teorią TB, że za orgazm danej osoby odpowiada jej partner (a w przypadku facetów ich partnerka ), może powinniśmy porozmawiać o fatalnym podejściu kobiet do tych super orgazmów u mężczyzn.

                Oczywiście to żart (podobnie jak tytuł postu), ale mam nadzieję, że pokazuje rafy w teorii TB o odpowiedzialności mężczyzn za orgazm kobiet i jednocześnie minimalizowanie wpływu samych kobiet na swój własny orgazm i własną seksualność.
                • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 17:15
                  > ale mam nadzieję, że pokazuje rafy w teorii TB

                  tam w ogóle są same rafy. TB powinna się zastanowić, dlaczego NIKT w tym wątku się z nią nie zgadza - nawet babki, które z nią sympatyzują i próbują jej bronić. Jak wiele razy pisałem, absurdalne założenia zawsze muszą doprowadzić do absurdalnych konsekwencji i to się właśnie dzieje. Są dwa wyjścia z takiej sytuacji, można albo upierać się przy jawnym nonsensie, albo udawać, że się miało co innego na myśli - i obie te strategie są tu obecne.
                  Przykład pierwszej to twierdzenie o męskim orgaźmie, które nie da się utrzymać, więc trzeba zredefiniować 'orgazm', coś w stylu Billa Clintona, który nie uprawiał seksu z Moniką Lewinsky albo "palił trawę ale się nie zaciągał".
                  Druga rzecz to nagłe porzucenie wcześniej bronionego stanowiska ("większosć BSwM wynika z nierównego podziału obowiązków"), albo odejście od tego, że facet powinien poprawić technikę, żeby stymulować orgazmy pochwowe do jakiegoś nowego bliżej nieokreślonego, trudnego do uchwycenia i rozmytego między poglądami autorki a cytowanych autorytetów.

                  Wspólnym mianownikiem tych wszystkich stanowisk pozostaje dogmat o winie mężczyzn, któremu TB również zaprzecza - ostatnio w dyskusji z Sabatem padło coś w stylu "błędnie przyjmujesz, że uważam, że zawsze winny jest facet" - jednakże trudno jest jakoś inaczej interpretować liczne kawałki, gdzie teza o winie faceta pada expressis verbis.
                  • twojabogini Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 18:01
                    yoric napisał:

                    >Przykład pierwszej to twierdzenie o męskim orgaźmie, które nie da się utrzymać,

                    Po weekendzie założę osobny watek i podam źródła, które tak kochacie...Dotyczące męskich orgazmów, poziomów i technik ich wzbogacania. Argument, ze mężczyzna może dojść przy gwałcie który tu padł wcześniej jest głupi. Jakby gwałcący macał kobiecie łechtaczkę, też by doszła - to reakcja fizjologiczna, zależna od autonomicznego układu nerwowego nie od woli - tak jak macanie penisa w odpowiedni sposób doprowadzi do wytrysku.

                    > Druga rzecz to nagłe porzucenie wcześniej bronionego stanowiska ("większosć BSw
                    > M wynika z nierównego podziału obowiązków"), albo odejście od tego, że facet po
                    > winien poprawić technikę, żeby stymulować orgazmy pochwowe do jakiegoś nowego b
                    > liżej nieokreślonego, trudnego do uchwycenia i rozmytego między poglądami autor
                    > ki a cytowanych autorytetów.

                    Alez yoricu - ja w kółko o tym samy - BSM to skutek braku partnerstwa. Czasy zon które były uzależnione finansowo i musiały dawać się skończyły. Teraz jak chcesz bzykać żonę - to musisz być jej partnerem - w kuchni, w łóżku i w ogrodzie. Nie ma baba satysfakcji - to się wypnie na seks, bo i po co on jej? Jak chcesz dać babie satysfakcję - to musisz nauczyć się jak - i kłania się technika. A ten watek jest o tym, co sadza faceci - i jest odpowiedzią na argumenty, że się babom w głowach przewraca. Są mężczyźni dostrzegający kobiecy punkt widzenia i zwracający się do facetów. A że uważam - w przeciwieństwie do autora, że nie samym oralem kobieta żyje to inna sprawa - od początku ta różnicę zaznaczam. Ja nie zmieniam stanowiska - tylko ukazuje rożne aspekty braku partnerstwa których konsekwencją jest często BSM wynikający z unikania seksu przez kobietę.

                    > Wspólnym mianownikiem tych wszystkich stanowisk pozostaje dogmat o winie mężczy
                    > zn, któremu TB również zaprzecza - ostatnio w dyskusji z Sabatem padło coś w st
                    > ylu "błędnie przyjmujesz, że uważam, że zawsze winny jest facet" -

                    Gdy mężczyzna nie chce relacji partnerskiej i olewa komunikaty żony w tej materii (czy to podziału obowiązków, czy rozdziału frajdy w łóżku) - uważam, ze jest winien. Co nie znaczy że we wszystkich przypadkach BSM winni są mężczyźni. Wskazywałam na przypadki gdy winne są kobiety (brak komunikacji, teatrzyk na dowartościowanie lub z braku wiedzy o własnej seksualności, przypadki uzależnienia od masturbacji i jeszcze parę innych). Wiec to, ze w określonych przypadkach stwierdzam - winny facet nie oznacza, że twierdze zawsze winny facet.
                    To jakby powiedzieć, że sądy zawsze skazują mężczyzn, bo czasami ich skazują.

                    • sabat.77 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 18:16
                      Kobieta w czasie gwaltu doszlaby poprzez stymulacje lechtaczki ? To po co w takim razie zastanawiamy sie nad przygotowaniem organow plciowych do samej stymulacji ? Na co doprowadzanie do odpowiedniego nawilzenia, ukrwienia, przygotowania do ekspozycji na pieszczoty ? Czy nie jest tak, ze kobieta pod wplywem podniecenia otwiera sie na bodzce, jak drzwi otwieraja sie by kogos wpuscic, badz nie ? Sytuacja w ktorej znajduje sie dana osoba tez jest bodzcem. Szczerze powatpiewam, zeby w czasie takiej traumy i cierpienia jakim jest gwalt, jakas znaczaca czesc kobiet bylalby w stanie osiagnac rozkosz, o orgazmie nie wspominajac.
                      Dotyk chcianego kochanka bedzie wywolywal dreszcz, ale wroga, oblesna stymulacja psychola wywola co najwyzej bol i odraze.
                      Nie raz kobiety opisywaly w sytuacji wygaszenia swoich potrzeb wobec meza jego dotyk jako niemal parzace, traumatyczne doznanie. Temu podobne doswiadczenie mialoby wywolac orgazm ? To jakies kpiny ?
                      • kag73 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 21:25
                        A widzisz, sabat, nie do konca. Jest sporo publikacji o miedzy innym mlodych chlopakach wykorzystawanych seksualnie, stymulowanych wbrew wlasnej woli gdzie cialo pokazywalo reakcje mimo woli. Stad ich traumy pozniej i niechcec/wstret do wlasnego ciala, zdrajcy, ktore reagowalo chociaz glowa i serce nie chcialo.
                        I teraz wyobraz sobie gwalt: czyli postepowanie wbrew czyjejs woli: kobieta przywiazana do lozka i druga osoba umiejetnie ja stymulujaca. Owszem cialo moze i przypuszczalnie pokaze reakcje, dzieki tym mechanicznym odpowiednim bodzcom. I tutaj dylemat wielu ofiar gwaltu i molestowania, bo cialo reaguje wbrew woli/wbrew glowie.
                    • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 21:27
                      > Po weekendzie założę osobny watek i podam źródła, które tak kochacie...

                      marnujesz się tu na Forum - skoro masz źródła, może powinnaś ogłosić to w jakimś ważnym czasopiśmie. "Miliony mężczyzn się mylą" myślać, że przeżywają orgazm, a jeśli nawet, zawdzięczają to tylko fachowej wiedzy partnerki, która wie jak im stymulować wędzidełko, ponieważ nauczyła się tego od babci bądź z kolorowych pism (które nb. kobiecą seksualność wstydliwie pomijają).

                      > Jakby gwałcący macał kobiecie łechtaczkę, też by doszła - to reakcja fizjologiczna, zależna od autonomicznego układu nerwowego nie od woli

                      to są nowe kanony seksuologii!! :))
                      Chętnie poczytam komentarze kobiet. Na przykład MM ostatnio ochoczo komentowała wpisy TB :)).
                      • kag73 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 21:32
                        yoric napisał:

                        > > Po weekendzie założę osobny watek i podam źródła, które tak kochacie...
                        >
                        > marnujesz się tu na Forum - skoro masz źródła, może powinnaś ogłosić to w jakim
                        > ś ważnym czasopiśmie. "Miliony mężczyzn się mylą" myślać, że przeżywają orgazm,
                        > a jeśli nawet, zawdzięczają to tylko fachowej wiedzy partnerki, która wie jak
                        > im stymulować wędzidełko, ponieważ nauczyła się tego od babci bądź z kolorowych
                        > pism (które nb. kobiecą seksualność wstydliwie pomijają).
                        >
                        > > Jakby gwałcący macał kobiecie łechtaczkę, też by doszła - to reakcja fiz
                        > jologiczna, zależna od autonomicznego układu nerwowego nie od woli
                        >
                        > to są nowe kanony seksuologii!! :))
                        > Chętnie poczytam komentarze kobiet. Na przykład MM ostatnio ochoczo komentowała
                        > wpisy TB :)).
                        Ja sie powyzej ustosunkowalam do tego, jak najbardziej uwazam to za mozliwe, orgazm dzieki stymulacji lechtaczki podczas gwaltu/molestowania.
                        Poza tym moim skromnym zdaniem podsumowanie TB jest bardzo trafne.
                        Owszem zgadzam sie, ze rowniez mezczyzni przezywaja rozne i roznie oragzmy i sam orgazm to nie zawsze najwieksza satysfakcja z seksu, zalezy od ich preferencji i usposobienia mezczyzny.
                        Pol zartem pol serio: owszem kobiety o meskim orgazmie wiedza co nieco, bo o niego generalnie nie trudno. Mezczyzni o kobiecym wiedza zazwyczaj niewiele, bo to mistycyz owiany tajemnica, teatrem, udawaniem, pozrami itd.
                        • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 21:47
                          > Owszem zgadzam sie, ze rowniez mezczyzni przezywaja rozne i roznie oragzmy i sa
                          > m orgazm to nie zawsze najwieksza satysfakcja z seksu, zalezy od ich preferencj
                          > i i usposobienia mezczyzny.

                          to miło, ale to nie ma nic do dyskusji :).

                          > Pol zartem pol serio: owszem kobiety o meskim orgazmie wiedza co nieco, bo o ni
                          > ego generalnie nie trudno.

                          a teza TB, przypominam, była taka, że właśnie bardzo trudno, i to że mężczyźni w ogóle dochodzą zawdzięczają seksualnemu wedukowaniu ich partnerek.

                          A to, że kobiecie wystarczy macać łechtaczkę i dojdzie nawet podczas gwałtu to powinno się dostać do jakiegoś wątku podwieszonego, albo wręcz do nagłówka Forum jako nowe przełomowe odkrycie :).
                          • kag73 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 22:08
                            yoric napisał:
                            > a teza TB, przypominam, była taka, że właśnie bardzo trudno, i to że mężczyźni
                            > w ogóle dochodzą zawdzięczają seksualnemu wedukowaniu ich partnerek.

                            No owszem mezczyni dochodza miedzy innym dzieki dobrej woli ich partnerek w lozku. Jak siade na swoim i go ujezdzam na swoj sposob, nie ma szans na dojscie, bo doszedl by, ale zwyczajnie nie zdazy, jestem za szybka i stymulacja jest nie taka jakiej potrzeba jemu. Odwrotnie ja zazwyczaj nie mam szans w pozycji od tylu, bo to jego "ulubiona" pozycja i za szybko konczy:(
                            I troche w tym prawdy, ze dochodza, bo dominuja i sobie robia dobrze. Zauwaz, ze jak kobieta obrabia facetowi penisa recznie albo oralnie na swoj sposob wyglada to juz inaczej i jak nie zechce, zeby doszedl... to nie dojdzie.
                            >
                            > A to, że kobiecie wystarczy macać łechtaczkę i dojdzie nawet podczas gwałtu to
                            > powinno się dostać do jakiegoś wątku podwieszonego, albo wręcz do nagłówka Foru
                            > m jako nowe przełomowe odkrycie :).

                            Sie nie wypowiadam, bo ja jestem z tych wlasnie "lechtaczkowych" i podczas stymulacji lechtaczki najczesciej musze wszystkimi silami woli opozniac orgazm, bo za szybko dojsc nie chce:)
                            • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 23:30
                              > No owszem mezczyni dochodza miedzy innym dzieki dobrej woli ich partnerek

                              zauważ "między innymi", a także "dzięki dobrej woli", a nie "dzięki wyedukowaniu".

                              Teza była taka, że mężczyźni nie mają problemów z dojściem, a kobiety tak, ponieważ kobiety dobrze znają męską anatomię (z opisów powszechnych w prasie), mężczyźni zaś nie mają porównywalnej wiedzy nt. kobiet.

                              > I troche w tym prawdy,

                              tak, ogólnie ziarno prawdy u TB da się znaleźć, tylko potrzebny mocny mikroskop.
                              • sabat.77 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 00:09
                                No i sam sobie odpowiedziales. Mezczyzni i kobiety w sumie mieliby podobny potencjal wzajemnego zaspokojenia, gdyby nie to, ze panowie sa glupi, prymitywni i generalnie smierdza :)
                              • bigbadpig Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 01:29
                                Coś pomyliłeś bo przecież mężczyźni mogą mieć orgazm nawet z niewyedukowaną amatorką (tyle tylko że będzie to orgazm typu mikro) No i nie wolno go mylić z "rozładowaniem napięcia" (niestety większość mężczyzn nie potrafi rozpoznać u siebie orgazmu)
                                • kutuzow Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 01:35
                                  bigbadpig napisał:

                                  > No i nie wolno go mylić z "rozładowaniem napięcia" (niestety większość mężczyzn nie potrafi
                                  > rozpoznać u siebie orgazmu)

                                  Czyli do "klasycznego" pytania "Czy było Ci dobrze" facecji powinni zacząć dodawać drugie "Czy było MI dobrze"?

                                  Już widzę te rozmowy po seksie:
                                  M: Kochanie myślisz że to był orgazm, czy tylko spuściłem z krzyża?

                                  • kag73 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 01:41
                                    kutuzow napisał:
                                    > Czyli do "klasycznego" pytania "Czy było Ci dobrze" facecji powinni zacząć doda
                                    > wać drugie "Czy było MI dobrze"?
                                    >
                                    > Już widzę te rozmowy po seksie:
                                    > M: Kochanie myślisz że to był orgazm, czy tylko spuściłem z krzyża?

                                    Nie wiem co Was tak bawi? Chyba sie ze mna zgodzicie, ze orgazm orgazmowi nierowny, rowniez u mezczyzn.
                                    • bigbadpig Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 01:52
                                      Oczywiście, że się zgodzimy ale my tu rozmawiamy o znacznie donioślejszych nowinkach od TB
                      • sea.sea Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 21:34
                        Ta, doszłaby cztery razy po dwa razy, zwłaszcza że gwałciciele płci męskiej zazwyczaj są młodzi, przystojni, pachną fiołkami i wcale nie ma groźby, że sprzedadzą jakiegoś syfa, albo że na koniec po prostu zabiją albo pobiją.
                        • kag73 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 21:44
                          Niemniej jednak znany jest fakt, ze rowniez podczas gwaltu nastepuje lubrykacja pochwy, nie wystarcza do orgazmu, bo generalnie w 70-80% przypadkow nie wystarcza nawet podczas chcianych stosunkow. Jezeli przyjmiemy, ze gwalt to stymulacja, "obrabianie" drugiej osoby wbrew jej woli a bedzie to odpowiednia stymulacja, taka jakiej potrzebuje kobieta, zeby osiagnac orgazm, to jak najbardziej cialo moze zareagowac na mechaniczne bodzce. Dzieje sie tak bardzo czesto, stad poczucie wstydu i wstretu do wlasnego ciala u ofiar molestowania, czytalam publikacje na ten temat.
                          Temat ten byl omawiany niejednokrotnie, stad poczucie winy i argument wykorzystujacych/gwlacicieli "przeciez Tobie tez sie podobalo", bo cialo reagowalo.
                          • sea.sea Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 22:05
                            Czytałam, nie pomnę gdzie, że ta lubrykacja ma proste uzasadnienie ewolucyjne: służy uniknięciu uszkodzeń pochwy, których niechybnie gwałcona by się nabawiła przy posuwaniu na sucho.
                            • kag73 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 22:09
                              sea.sea napisała:

                              > Czytałam, nie pomnę gdzie, że ta lubrykacja ma proste uzasadnienie ewolucyjne:
                              > służy uniknięciu uszkodzeń pochwy, których niechybnie gwałcona by się nabawiła
                              > przy posuwaniu na sucho.
                              No wlanie ale ta lubrykacja skas sie bierze, prawda. Wlasnie z tych dostarczanych bodzcow.
                              • sea.sea Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 22:10
                                No ale to nie oznacza, że te bodźce ją podniecają przecież!
                                • kag73 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 22:15
                                  sea.sea napisała:
                                  > No ale to nie oznacza, że te bodźce ją podniecają przecież!

                                  Czy ona jest podniecona to inna kwestia, mowimy o reakcji ciala.
                                  Pisalam kiedys o eksperymencie gdzie sie okazalo, ze kobiety na widok okreslonych obrazow zaczynaja wilgotniejc bardzo szyko, zanim jeszcze czuja podniecenie. I teraz wychodzi na to, ze kontynuowanie stymulacji powoduje reakcje ciala, czy to nazwac podnieceniem, nie wiem, pewnie tak, taka czysto fizyczna reakcja. Facet tez moze nie miec ochoty na seks( w glowie) a ma stojaka i stymulowany by doszedl.

                          • bigbadpig Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 22:59
                            Ta lubrykacja to może być czysto mechaniczna reakcja imo - bez pośrednictwa w erotycznym napięciu. Już kiedyś pisałem, że moja żona może spać twardym niewzruszonym snem, a wystarczy chwilę pogmerać i będzie mokra choć ani nie westchnie.
                            • kag73 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 02:00
                              bigbadpig napisał:

                              > Ta lubrykacja to może być czysto mechaniczna reakcja imo - bez pośrednictwa w e
                              > rotycznym napięciu. Już kiedyś pisałem, że moja żona może spać twardym niewzrus
                              > zonym snem, a wystarczy chwilę pogmerać i będzie mokra choć ani nie westchnie.

                              Mmmn, to zrob eksperyment kiedys i "gmeraj" dalej sie okaze czy sie jednak nie obudzi, najpozniej w momencie orgazmu. Jesli nalzy do tych co stymulacje np. lechtaczki(okolice) lubia i tak potrafia dojsc.
                      • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 22:33
                        > > Jakby gwałcący macał kobiecie łechtaczkę, też by doszła - to reakcja fiz
                        > jologiczna, zależna od autonomicznego układu nerwowego nie od woli
                        >
                        > to są nowe kanony seksuologii!! :))

                        To nie są nowe kanony seksuologii:
                        www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15261004
                        The percentage of involuntary orgasms in assault victims is reported to be 4-5%, but the actual occurrence is likely to be higher due to under-reporting. Levin and van Berlo state that arousal and orgasm during non-consensual sexual stimulation is likely to be under-reported by victims due to “the obvious embarrassment of succumbing to the stimulation and thus appearing to others to have accepted and enjoyed it.”

                        Nawiasem mówiąc pewnie niewielu gwałcicieli zajmuje się kobiecą łechtaczką...
                        • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 03.04.14, 23:22
                          4-5%...

                          Tylko co z przypadkami, grubo więcej niż 4-5%, gdzie facet maca, maca i nic? Może powinien zacząć gwałcić? ;)

                          No i co z tonami literatury, że kobiecy orgazm jest w głowie, że kobiecy orgazm - nawet ten "nędzny łechtaczkowy" - jest ulotny i delikatny, że wymaga rozudzenia kobiety, itd.
                          • sabat.77 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 00:04
                            Nie czarujmy sie yoric :) Pamietaj, ze mezczyzna ma konstrukcje psychiczna, intelekt i maniery zblizone do patrolu ogrow z serialu dla dzieci pt. "Gumisie". Sadzi tez, ze lechtaczka jest u kobiety pod pachami, ale i tak go to nic a nic nie wzrusza, bo gdy ma ochote na seks, to bezceremonialnie wklada ptaka w sucha pipe i rusza tylko tak dlugo, az sam sie spusci, a prze do tego najszybciej jak potrafi. Potem obraca sie dupa do partnerki, beka halasliwie niczym slowianski, piwny skrzat i mlaszczac z ukontentowania zasypia :)
                            W tych realiach nawet lechtaczkowy gwalciciel moze byc inicjatorem orgastycznego spelnienia.
                          • kag73 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 01:35
                            yoric napisał:
                            > No i co z tonami literatury, że kobiecy orgazm jest w głowie, że kobiecy orgazm
                            > - nawet ten "nędzny łechtaczkowy" - jest ulotny i delikatny, że wymaga rozudze
                            > nia kobiety, itd.
                            No wlasnie tej literatury jest niewiele, albo lepiej, instrukcji bylo/jest do tej pory niewiele. To zdanie m.in. mojego meza. Pierdolenie co kto ma w glowie. Jak juz pisza to o glowie i o mizianiu, poglaszcz ja po ramionach, udach, cyckach...ale orgazmu to raczej z tego nie bedzie:)
                            Ogolnie sie nazywa, ze seks zaczyna sie w glowie, u wszystkich. Moze to oznaczac, ze ochota budzi sie w glowie, ale na orgazm to juz trzeba sie wysilc albo docelowo stymulowac.
                            I faktem jest, ze o penisie, oralu, lodzie, zaciskaniu ud pisza ale jak zrobic minete to juz nie albo jak stymulowac punkt G, jezeli taki istnieje w ogole. Moze teraz troche wiecej, ale przed laty wcale.
                            Jest nadzieja, ze cos sie zmienia, kobiety bardziej swiadome, moze lepsza edukacja, wreszcie odejdzie sie od mitu: stosunek i wspolne szczytowanie. Dla mnie ta malolata(zachodniaczka) z pirsingiem przez lechtaczke byla bardzo budujaca:) Nowe pokolenie kobiet. Ta sama malolata opowiadla jak w swoje urodziny byla z facetem w lozku. Ten pilowal jak umial, ale frajdy z tego dla niej nie bylo a zatem powiedziala krotko. "nieeee, zlaz, dzis sa moje urodziny, sobie na to nie pozwole" i czesc. Gostek nie mial wyjscia, dorzucila, ze se sam moze konia zwalic to mu ulzy. Ja, lat 40, moja tesciowa, lat 70 sluchalysmy tej relacji z oczyma jak 5 zlotych, bo w zyciu zadnej z nas nie przyszlo do glowy zrobic taka akcje, czlowiek sie "przemeczyl" a nic nie powiedzial co by facetowi frajdy nie zepsuc:)
                            Jest nadzieja:)
                            • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 02:12
                              > I faktem jest, ze o penisie, oralu, lodzie, zaciskaniu ud pisza ale jak zrobic
                              > minete to juz nie albo jak stymulowac punkt G, jezeli taki istnieje w ogole

                              :) jest właśnie dokładnie na odwrót, z tego względu, że przeciętny facet dochodzi bez problemu i naprawdę trudno wyobrazić sobie instrukcje, które miałyby być WARUNKIEM jego orgazmu (leżeć i nie przeszkadzać???), natomiast jak powszechnie wiadomo, gros kobiet ma z tym problem, stąd te wszystkie opisy. Zagadka, której płci może dotyczyć tytuł "jak osiągnąć orgazm" i czy ktokolwiek widział taki tytuł w odniesieniu do facetów? A "jak opóźnić orgazm"?

                              > "nieeee, zlaz, dzis sa moje urodziny..."

                              Różne są przypadki. Ja miałem kiedyś koleżankę, która mi powiedziała "ok koniec, bo się spóźnię na tramwaj" :).
                              • kag73 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 02:16
                                opisy pod tytulem "kobiecy orgazm jest w glowie? Czy "poglasz ja po ramionach?:))
                                • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 10:37
                                  Kag, odpowiedz na pytania :).
                                  • mojemail3 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 10:40
                                    yoric napisał:

                                    > Kag, odpowiedz na pytania :)

                                    Yoric, Ty normalnie prowadzisz sadystyczne przesłuchania...
                                    Wiesz, że przyczyną takiej postawy może być chęc poznania drugiego człowieka, ale metoda jest okrutna...
                                    • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 13:07
                                      Niestety. Chęć poznania ewidentnie charakteryzuje tutaj wpisy Kitty, z której to przyczyny nawiasem mówiąc mam dla niej wiele sympatii.

                                      Moja przyczyna jest dużo bardziej przyziemna: ktoś twierdzi oczywiste bzdury - na poziomie "Księżyc jest zrobiony z sera" - i usilnie się przy nich upiera. Tłumaczenia innych osób w stylu "zgódźmy się, że tam jest sporo racji, bo przecież księżyc jest żółty" i tego typu doszukiwanie się "ziarna prawdy" i zamiatanie pod dywan ewidentnego fałszu w imię sympatii ideologicznych jest dla mnie rozczarowujące i właśnie dlatego różne bzdury, które tu padły wytykam i cytuję po dziesięć razy do skutku, tj. aż autorka lub adwokaci zmierzą się z nimi bez uników.
                                      • urquhart Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 13:19
                                        Podziwam twója konsekwencje w edukowaniu TB.
                                      • mojemail3 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 13:20
                                        Yoric, Ty chcesz procentów, linków, potwierdzenia w badaniach naukowych, Tobie nauka płynąca z ludzkiego doświadczenia i obserwacji nie wystarcza.
                                        A to jest podstawa tzw. dobrej praktyki, dużo wazniejsza w niektórych dziedzinach.

                                        Przedkładasz kogoś kto pyta, bo nie wie, jak żyć, czy tego kto ci daje cos ze swego doswiadczenia???
                                        Zastanów się, a nie stawiaj się tak uparcie...
                                        • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 14:09
                                          > Yoric, Ty chcesz procentów, linków, potwierdzenia w badaniach naukowych, Tobie
                                          > nauka płynąca z ludzkiego doświadczenia i obserwacji nie wystarcza.

                                          jak ktoś twierdzi, żee Księżyc jest z sera, to owszem, nie wystarczą mi jego "doświadczenia i obserwacje". Badania naukowe nawet nie są konieczne do obalenia takiej tezy, ona się sama zapada pod ciężarem swojej głupoty.
                                          • mojemail3 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 14:14
                                            yoric napisał:

                                            > jak ktoś twierdzi, żee Księżyc jest z sera, to owszem, nie wystarczą mi jego "d
                                            > oświadczenia i obserwacje".

                                            Dajże już spokój z tym serem...
                                            A przy okazji, pytanie, które nam zadawał na studiach profesor z fizyki,co by było gdyby księżyc był z żółtego sera? ( powaznie, takie pytanie było na egzaminie;-)
                                            • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 14:21
                                              > zadawał na studiach profesor z fizyki,co by b
                                              > yło gdyby księżyc był z żółtego sera?

                                              a to nie jest? ;))
                                              • mojemail3 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 14:29
                                                yoric napisał:

                                                > > zadawał na studiach profesor z fizyki,co by b
                                                > > yło gdyby księżyc był z żółtego sera?
                                                >
                                                > a to nie jest? ;))

                                                No ale nie odpowiedziałes na moje pytanie??
                                                Nie wiesz???
                                                ( Twoja metoda, ucze się ;-)
                                  • kag73 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 21:03
                                    yoric napisał:

                                    > Kag, odpowiedz na pytania :).

                                    Eee... u mnie 30 stopni nie kumama jakie pytania?
                              • niezapominajka333 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 14:03
                                :) jest właśnie dokładnie na odwrót, z tego względu, że przeciętny facet dochod
                                > zi bez problemu i naprawdę trudno wyobrazić sobie instrukcje, które miałyby być
                                > WARUNKIEM jego orgazmu (leżeć i nie przeszkadzać???),

                                Był tu kiedyś taki wątek, w którym panowie prześcigiwali się w zapewnieniach, jakoby kobiety nagminnie myliły męski wytrysk z orgazmem, że ten drugi to potrafi zapewnić tylko zaangażowana kochanka, potrafiąca odpowiednią stymulacją doprowadzić mężczyznę na wyżyny rozkoszy, a głupie, leniwe baby myślą, że jak leżą jak kłody, to facet miał orgazm, bo miał wytrysk...

                                A tymczasem w seksuologii ...... wiele się zmieniło w kwestii męskiego orgazmu.
                                Kobieta nie musi się starać, po co technika, lodziki, odpowiednie stymulacje, jak facet bez najmniejszego problemu ma orgazm bez tego. Proszę bardzo, na poparcie powyższego zbiór książek Marka Żaka, z których jasno wynika, że mężczyźnie wystarczy tylko nie przeszkadzać, a ma takie odloty, że traci kontakt z rzeczywistością...
                                • mojemail3 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 14:08
                                  niezapominajka333 napisała:

                                  (...)"zbiór książek Marka Żaka,(...) z których jasno wynika,że traci kontakt z rzeczywistością..."

                                  A to akurat prawda;-)
                                • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 14:16
                                  > Był tu kiedyś taki wątek...

                                  przypominam, że punktem wyjścia jest twierdzenie, że kobiety nie mogą osiągnąć orgazmu, ponieważ panowie guzik o nich wiedzą, natomiast w drugą stronę jest na odwrót, panie dysonują dużą wiedzą i to właśnie jest przyczyną łatwości, z jaką dochodzą faceci.

                                  Z tego co pamiętam zdaje się Rekreativa przyznała, że to bzdura. Jeszcze Sea sea wyraziła wyraźną wątpliwość odnośnie szczytowania podczas gwałtu. Reszta Pań kombinuje jak koń pod górę :).
                                  • niezapominajka333 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 14:32
                                    Reszta pań jest zajęta dyskusją z Markiem, i jakoś nie rzuciło im się w oczy, żeby panowie czuli się w obowiązku wyprostować niektóre twierdzenia, które on w ich imieniu tak ochoczo wypowiada.
                                    • marek.zak1 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 14:36
                                      niezapominajka333 napisała:

                                      > Reszta pań jest zajęta dyskusją z Markiem, i jakoś nie rzuciło im się w oczy, ż
                                      > eby panowie czuli się w obowiązku wyprostować niektóre twierdzenia, które on w
                                      > ich imieniu tak ochoczo wypowiada.

                                      W głębi duszy mysla, jak ja, ale nie chca się Wam narażać :)
                                      • mojemail3 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 14:44
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > W głębi duszy mysla, jak ja, ale nie chca się Wam narażać :)

                                        W głębi duszy? Przecież nikt tu w duszę nie wierzy...
                                        No i w jakiej głębi, ja się pytam;-)
                                      • niezapominajka333 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 15:00
                                        Joric jakiś czas temu, zakończył kilkuletni związek z dziewczyną. W podsumowaniu stwierdził, że jednego jest pewny. Tego, że niełatwo jej będzie znaleźć kogoś, z kim będzie miała tak dobry seks.
                                        Podejrzewam, że nie miał na myśli ilości i jaskrawości rozbłysków światła w swojej głowie :)
                                        • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 15:04
                                          > Joric jakiś czas temu, zakończył kilkuletni związek z dziewczyną. W podsumowan
                                          > iu stwierdził, że jednego jest pewny. Tego, że niełatwo jej będzie znaleźć kogo
                                          > ś, z kim będzie miała tak dobry seks.
                                          > Podejrzewam, że nie miał na myśli ilości i jaskrawości rozbłysków światła w swo
                                          > jej głowie :)

                                          za czym konkretnie miałby to być argument? :)
                                        • marek.zak1 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 15:08
                                          niezapominajka333 napisała:

                                          Podejrzewam, że nie miał na myśli ilości i jaskrawości rozbłysków światła w swo jej głowie :).

                                          Nie lubia Janka Mroza a się na niego powołują.
                                          On jest też naukowcem, jak TB :)
                                    • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 14:50
                                      > Reszta pań jest zajęta dyskusją z Markiem, i jakoś nie rzuciło im się w oczy, ż
                                      > eby panowie czuli się w obowiązku wyprostować niektóre twierdzenia, które on w
                                      > ich imieniu tak ochoczo wypowiada.

                                      ale przynajmniej nie próbują udowodnić, w ramach solidarności z kolegą, że ziemia jest płaska :).

                                      Z Markiem czasem się zgadzam, czasem zupełnie nie. W tym wątku nei wczytywałęm się, ale rejestruję generalny wydźwięk i jest on bardzo sensowny. I właśnie miałem nawet napisać, skoro traktujemy poważnie TB i jej "doświadczenia i obserwacje", analogicznie musimy uznać ważność dowodową doświadczeń bohaterów powieści Marka oraz status Marka jako edukatora ;).
                                      • marek.zak1 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 15:05
                                        yoric napisał:
                                        > Z Markiem czasem się zgadzam, czasem zupełnie nie. W tym wątku nei wczytywałęm
                                        > się, ale rejestruję generalny wydźwięk i jest on bardzo sensowny. I właśnie mia
                                        > łem nawet napisać, skoro traktujemy poważnie TB i jej "doświadczenia i obserwac
                                        > je", analogicznie musimy uznać ważność dowodową doświadczeń bohaterów powieści
                                        > Marka oraz status Marka jako edukatora ;).

                                        Dzieki. Opinie T i jej dowody są równocenne mojej autopsji i opiniom moich bohaterów. :). Biorac pod uwagę, że jestem w bardzo udanym związku po ślubie juz 36 lat, doświadczenie, a więc ciężar argumentów jest po mojej stronie.
                                      • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 15:18
                                        > ale przynajmniej nie próbują udowodnić, w ramach solidarności z kolegą, że ziem
                                        > ia jest płaska :).
                                        >
                                        > Z Markiem czasem się zgadzam, czasem zupełnie nie. W tym wątku nei wczytywałęm
                                        > się, ale rejestruję generalny wydźwięk i jest on bardzo sensowny. I właśnie mia
                                        > łem nawet napisać, skoro traktujemy poważnie TB i jej "doświadczenia i obserwac
                                        > je", analogicznie musimy uznać ważność dowodową doświadczeń bohaterów powieści
                                        > Marka oraz status Marka jako edukatora ;).

                                        Jak to rejestrujesz ogólny wydźwięk i jest on sensowny?! No przecież przed chwilą pisałeś, że nie można rejestrować ogólnego wydźwięku i uznawać za sensowny, jeśli autor zasadzi jakąś bzdurę. Marek zasadził i to niejedną. Tak jak Bogini.

                                        Z Boginią czasem się zgadzam, a czasem nie. Czasem z nią polemizuję, a czasem mi się nie chce. Czasem się wkurzam na jej sposób podawania różnych stwierdzeń (np. na formułowanie prawd o ogóle na podstawie jednostkowych przypadków). Czasem z niedowierzaniem patrzę, jak upiera się przy odrealnionych tezach, czasem podziwiam niezwykłą ich trafność. Nie robię niczego w ramach solidarności z Boginią, bo nie wiem, co to znaczy.
                                    • kutuzow Jak to z Marka teorią jest 04.04.14, 16:28
                                      niezapominajka333 napisała:
                                      > Reszta pań jest zajęta dyskusją z Markiem, i jakoś nie rzuciło im się w oczy, ż
                                      > eby panowie czuli się w obowiązku wyprostować niektóre twierdzenia, które on w
                                      > ich imieniu tak ochoczo wypowiada.

                                      Wiesz, to jest tak że Marek jest na drugim końcu skali w stosunku do TB.
                                      Ona twierdzi, że na barkach faceta spoczywa odpowiedzialność za jakość życia erotycznego, a on że facet zupełnie nie powinien się przejmować.

                                      W środku skali jest zaś stan gdzie to OBOJE dbają o swoje życie erotyczne i komunikują swoje potrzeby.

                                      Żeby być sprawiedliwym zarówno TB jak i Marek odeszli od tego środka równie daleko -tylko każde w swoją stronę.

                                      Co do "popierania".
                                      Jak napisałaś fajny tekst wymuszający na Marku chwilę zastanowienia, to napisałem że popieram Twój post:
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,150357990,150392589,Re_Strach_terror.html
                                      Jednocześnie przyznaję Markowi rację w jednym. Próba zastosowania w życiu teorii TB, czyli zrzucenia na faceta CAŁEJ odpowiedzialności skończy się źle. Co więcej gdyby TB nie pisała co chwila o "winie facetów" tylko jasno komunikowała, że OBOJE muszą dbać o technikę, rozwijać swoją seksualność, to też bym jej przyklasnął. Zamiast tego kurczowe trzymanie się tezy, że za orgazm partnerki jest odpowiedzialny partner i za orgazm partnera partnerka, zawiodła ją na manowce absurdów. Dokładnie w to samo miejsce trafił Marek trzymając się tezy że gdy facet zacznie dbać o partnerkę, to jego przyjemność się skończy.
                                      • marek.zak1 Drugi koniec skali 04.04.14, 17:42
                                        Tak przyznaje, moje wypowiedzi, często przekorne i prowokacyjne wzięły się jako reakcja na te, głoszone od dawna przez Cosmo, a tutaj przez TB, sprowadzajacych sie do tego, że facet służy wyłącznie do zapewnienia odlotowego seksu kobiecie, a coz nim sie dzieje, jest poza zainteresowaniem kobiety, gdyz on, ma i tak bezproblemowy orgazm i niech sie cieszy, że ma.
                                        A teraz powiedzcie skąd tojest:
                                        - Do czego służyli mężczyźni?
                                        -Jak to do czego, Do przyjemności.


                                  • rekreativa Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 17:11
                                    Owszem, to akurat jest słaba teza TB - mężczyzna ma tak skonstruowaną fizjologię, że mechanika stosunku sprzyja jego orgazmowi i u zdrowego, podnieconego daną partnerką pana absolutnie wystarczy do orgazmu, by się poruszał w damskiej pochwie. Żadnego ars amandi tutaj nie potrzeba.
                                    Owszem, jeśli już chcemy ten orgazm pogłębić, czy opóźnić, czy co tam z nim zrobić, to przydaje się znajomość pewnych pieszczot czy sztuczek. Niemniej do samej reakcji fizjologicznej wystarczą ruchy frykcyjne, a babka dość, by spokojnie poleżała.

                                    Czym innym jest natomiast dostępność materiałów, jeśli już ktoś zechce zgłębiać temat - tutaj faktycznie do niedawna było znacznie więcej informacji dla pań, jak zrobić fajnego loda itp. niż dla panów, jak zrobić odlotową minetę.
                                    Niemniej dzisiaj, w dobie Internetu informacji jest multum o każdym możliwym rodzaju seksu i pieszczot i jeśli ktoś zapragnie się dowiedzieć, to się dowie. No i chyba nie ma już wielu facetów, którzy by wciąż nie zdawali sobie sprawy ze znaczenia łechtaczki.
                                    • sabat.77 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 17:49
                                      I mimo, ze wszyscy niby wiedza jak, wciaz tyle kobiet ma problemy z osiagnieciem orgazmu. Gdyby to byla tylko kwestia techniki, to bylby pierwszy cud tej wagi od czasu wskrzeszenia Lazarza.
                                      • rekreativa Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 18:19
                                        No bo to nie jest TYLKO kwestia techniki.
                                        Poza tym nie wystarczy wiedzieć, ale jeszcze mieć ochotę zastosować. Tymczasem możliwe, że wielu jest takich jak Marek, którym opada na samą myśl, że mieliby koło kobiety porobić coś więcej niż posuwanie.
                                        • sabat.77 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 19:22
                                          Ja wypowiedzi Marka zinterpretowalem tak, ze chociaz chce swojej zonie dawac przyjemnosc poprzez urozmaicone pieszczoty, a takze bylby bardzo zadowolony gdyby prowadzily one do jej orgazmu i satysfakcji, to jednak nie chce by ciazyla na nim jasno postawiona odpowiedzialnosc za danie jej seksualnej satysfakcji. Dla mnie to duza roznica i ja dostrzegam.
                                          • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 19:34
                                            > Ja wypowiedzi Marka zinterpretowalem tak, ze chociaz chce swojej zonie dawac pr
                                            > zyjemnosc poprzez urozmaicone pieszczoty, a takze bylby bardzo zadowolony gdyby
                                            > prowadzily one do jej orgazmu i satysfakcji, to jednak nie chce by ciazyla na
                                            > nim jasno postawiona odpowiedzialnosc za danie jej seksualnej satysfakcji. Dla
                                            > mnie to duza roznica i ja dostrzegam.

                                            Obawiam się, że się mylisz. Opad następuje, jeżeli partnerka potrzebuje czegokolwiek ponad to, co on oferuje, i tę potrzebę wyraża. Nawet jej "Popieść mnie jeszcze trochę" jest równoznaczne z obarczaniem "odpowiedzialnością za dostarczenie odpowiedniej dawki rozkoszy" i powoduje zanik erekcji. On ma określony pakiet zachowań, ona ma się do tego pakietu dostosować i nie chcieć niczego więcej, bo inaczej będzie klapa.
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,141219459,141363702,Re_okragle_kolo.html
                                            (Pardon, dziewczyny :-))
                                            • sabat.77 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 19:59
                                              Mozliwe. Jednak zauwaz, ze on uprawia seks z zona od wielu lat. Zatem w tym konkretnym przypadku to nie ma znaczenia.
                                            • marek.zak1 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 20:03
                                              Cały czas rozmijamy sie w zrozumieniu 2 kompletnie różnych rzeczy - chęci dostarczenia przyjemności i odpowiedzialności za nią. Moja szanowna małżonka chce dać mi wiele przyjemności i rozkoszy, ale nie ponosi odpowiedzialności, gdy ze mną coś nie bedzie tak. W calej dyskusji upada magia, spontaniczność i radośc seksu, radość bycia razem, a przesuwa się na maksymalnie skuteczne, mechaniczne stymulowanie łechtaczki w celu wywolania mega orgazmu. w pzrypadku braku tegoz orgazmu, zawsze z winy faceta pojawiaja sie groźby żale i złość stada os.
                                              Propozycja większego wsłuchiwania sie w głos ludzi długo ze sobą szczęśliwych. To nasza recepta na zycie się sprawdziła i warto zastanowić sie dlaczego.
                                              • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 20:41
                                                W calej dyskusji upada magia, spontaniczność i radośc s
                                                > eksu, radość bycia razem, a przesuwa się na maksymalnie skuteczne, mechaniczne
                                                > stymulowanie łechtaczki w celu wywolania mega orgazmu.

                                                Nie upada. Ty przeciwstawisz sobie dwie rzeczy, które jak najbardziej mogą współistnieć.

                                                > Propozycja większego wsłuchiwania sie w głos ludzi długo ze sobą szczęśliwych.
                                                > To nasza recepta na zycie się sprawdziła i warto zastanowić sie dlaczego.

                                                To Twoją receptę znamy. Podejrzewam, że gdybyś ją próbował zastosować do związku z kimś innym, to długo ten związek by nie przetrwał. Nie znamy recepty Twojej żony - myślę, że ona tu jest kluczowa. I co więcej pewnie nie do zastosowania dla kobiety z co najmniej średnimi potrzebami seksualnymi. Myślę, że taka kobieta nigdy nie chciałby się spotkać z Tobą w łóżku.
                                                • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 22:04
                                                  Marek, ja Tobie i Twojej żonie życzę szczęścia i pożycia tak udanego jak dotychczas.
                                                  Ale to, że pasujecie do siebie idealnie, nie oznacza, że indywidualnie każde z Was jest wzorem partnera. To, że funkcjonujecie świetnie na jakichś zasadach, nie oznacza, że te zasady to wzorzec z Sevres do stosowania dla wszystkich par.
                                                  • marek.zak1 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 22:14
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Marek, ja Tobie i Twojej żonie życzę szczęścia i pożycia tak udanego jak dotych
                                                    > czas.
                                                    > Ale to, że pasujecie do siebie idealnie, nie oznacza, że indywidualnie każde z
                                                    > Was jest wzorem partnera. To, że funkcjonujecie świetnie na jakichś zasadach, n
                                                    > ie oznacza, że te zasady to wzorzec z Sevres do stosowania dla wszystkich par.

                                                    Kazdy człowiek ma wady , ale team moze byc idealny. To się sprowadza w korpo (mam zaliczone szkolenia) i w malżeństwie. A moze te zasady sa jednak skuteczne?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 23:02
                                                    > Kazdy człowiek ma wady , ale team moze byc idealny. To się sprowadza w korpo (m
                                                    > am zaliczone szkolenia) i w malżeństwie. A moze te zasady sa jednak skuteczne?

                                                    Dla mnie te zasady stosowane uniwersalnie oznaczałyby obopólna zgodę na nierównowagę w zaspokajaniu łóżkowych potrzeb obojga partnerów. Zasady są na pewno skuteczne - jeśli tylko oboje zgodnie ustalą, kto ma dostawać mniej.
                                      • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 19:55
                                        > I mimo, ze wszyscy niby wiedza jak, wciaz tyle kobiet ma problemy z osiagniecie
                                        > m orgazmu.

                                        Może dlatego, że "wszyscy niby wiedzą", zamiast po prostu wiedzieć. Pamiętam taki stary wątek tutaj, w którym dziewczyny pisały, co lubią w oralu. Zestaw każdej się różnił. Jeżeli koleś "niby wie", bo przeczytał, że u kobiety tam trzeba nacisnąć trzy razy, tu pocierać dwie minuty i trzydzieści sekund, a gdzie indziej jeszcze poklepać, to może rzeczywiście nie wystarczyć.

                                        Ale żeby nie było - ja też uważam, że technika nie jest jedynym czynnikiem decydującym o być albo nie być dla orgazmu kobiety. I żeby nie było - uważam, że po stronie kobiety jest zdecydowanie więcej tych must have'ów, niż po stronie mężczyzny. Ale są po obu.
                                        • sabat.77 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 20:03
                                          Skoro zestaw kazdej sie rozni, to jak mozna mowic o technice ? Raczej o poznaniu potrzeb i preferencji konkretnej partnerki. Przykladowo - moja zona deklaruje, ze uwielbia pieszczoty uszu, karku i rowka gdzie idzie kregoslup. Moja kolezanka za to stwierdzila na glos, ze wrecz nienawidzi jak sie ja caluje po uszach. Zatem co jest wlasciwa technika ? Moze to, co danej osobie odpowiada ?
                                          • rekreativa Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 20:14
                                            No to dlatego ja postulowałam, by zaniechać słowa "technika" na rzecz "właściwej stymulacji" - a właściwa to znaczy dostosowana do tej jednej konkretnej osoby.
                                            • sabat.77 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 22:45
                                              rekreativa napisała:

                                              > No to dlatego ja postulowałam, by zaniechać słowa "technika" na rzecz "właściwe
                                              > j stymulacji" - a właściwa to znaczy dostosowana do tej jednej konkretnej osoby
                                              > .

                                              I tutaj zgodzę się w zupełności. Pytanie jednak, czy nie stoi to w sprzeczności z lansowaną przez TB wizją mężczyzny - aroganckiego troglodyty, zajętego osiąganiem jedynie własnej satysfakcji ?
                                              Ze swojej strony przypuszczam, że gdybym poznał "the magic trick" zapewniający każdej bez wyjątku kobiecie orgazm i usiłował go sprzedać rzeszy mężczyzn, to po krótkim czasie zostałbym najbogatszym facetem na świecie.
                                              Wywoływanie u swojej partnerki orgazmu jest zjawiskiem w oczywisty sposób korzystnym dla samego mężczyzny, jego związku z kobietą, dla przywiązania partnerki wobec partnera i jej zainteresowania samym seksem z danym facetem. Mężczyzna musiałby być ciężkim idiotą, żeby ten temat - który jak nadmieniłem, bardzo działa na jego korzyść - pozostawał mu zupełnie obojętny.
                                              Nie umieć dać kobiecie rozkoszy jest tożsamym z byciem marnym kochankiem. Bycie kiepskim kochankiem to ujma dla męskości. Wie o tym również sama TB, uderzając z tej armaty w tytułowym poście.
                                              Powiedz mężczyźnie, że jest kiepskim kochankiem - zobaczysz czy będzie zachwycony.
                                              Jeśli tak - czy jest uprawniona teza, że mężczyźni nie są zainteresowani poznawaniem faktów, sprawiających że staną się lepszymi kochankami ?
                                              Wobec tego, czy można stwierdzić coś innego niż to, że TB manipuluje faktami, przy bardzo prawdopodobnym udziale jej świadomości ? :)
                                              • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 22:58
                                                Mężczyzna mu
                                                > siałby być ciężkim idiotą, żeby ten temat - który jak nadmieniłem, bardzo dział
                                                > a na jego korzyść - pozostawał mu zupełnie obojętny.
                                                > Nie umieć dać kobiecie rozkoszy jest tożsamym z byciem marnym kochankiem. Bycie
                                                > kiepskim kochankiem to ujma dla męskości. (...)
                                                > Powiedz mężczyźnie, że jest kiepskim kochankiem - zobaczysz czy będzie zachwyco
                                                > ny.
                                                > Jeśli tak - czy jest uprawniona teza, że mężczyźni nie są zainteresowani poznaw
                                                > aniem faktów, sprawiających że staną się lepszymi kochankami ?

                                                Sabat, ilu miałeś kochanków? ;-) Bo ja z doświadczeń z mężczyznami, nieszczególnie imponującymi, ale większymi niż Twoje doświadczenia z mężczyznami ;-) napiszę - absolutnie nie wszyscy mężczyźni są zainteresowani poznaniem faktów sprawiających, że stają się lepszymi kochankami. Niektórym z nich wystarczy przekonanie, że ONI JUŻ SĄ dobrymi kochankami - ewentualnie z kochanką jest coś nie tak. Nie wiem, czy to lęk, czy zarozumiałość, czy odwrotnie - niepewność siebie, czy lenistwo. Nie wszyscy są zainteresowani dawaniem rozkoszy kobiecie i samoedukacją w tym zakresie... Daleko nie musisz szukać - na forum przecież też tacy są ;-)
                                                • sabat.77 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 23:05
                                                  Dlaczego partnerki udają orgazm ?
                                                  Dlaczego również np. prostytutki udają orgazm i krzyczą teatralnie z rozkoszy ?

                                                  Czym w znaczeniu biologicznym jest orgazm i jaki jest jego sens ? Skoro takie zjawisko wytworzyło się, to pewnie jest jakaś logika z tym związana.
                                                  • mojemail3 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 23:13
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Dlaczego partnerki udają orgazm ?
                                                    > Dlaczego również np. prostytutki udają orgazm i krzyczą teatralnie z rozkoszy ?

                                                    No jak to po co udaja...Przeciez cytowalam z badan Johnson&Masterson, opinie studentki-prostytutki,"zeby klient jak najszybciej skonczyl,zaplacil i wyszedl"...
                                                    No i maz tez zeby jak najszybciej dal spokoj ;-)
                                                  • sabat.77 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 23:22
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > No jak to po co udaja...Przeciez cytowalam z badan Johnson&Masterson, opinie st
                                                    > udentki-prostytutki,"zeby klient jak najszybciej skonczyl,zaplacil i wyszedl"..
                                                    > .
                                                    > No i maz tez zeby jak najszybciej dal spokoj ;-)

                                                    To po co ten cały cyrk z seksem ? Z tego co piszesz, można by wysnuć wniosek, że kobietom seks sprawia przykrość. No to po co to halo, w jakim celu jesteście na forum ?

                                                  • mojemail3 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 23:54
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > To po co ten cały cyrk z seksem ? Z tego co piszesz, można by wysnuć wniosek, ż
                                                    > e kobietom seks sprawia przykrość. No to po co to halo, w jakim celu jesteście
                                                    > na forum ?

                                                    Oj Sabacik no przeciez te co nie udaja to lubia seks pasjami,,,I jeszcze sie moga uzaleznic od dawcy oragzmow ;-)
                                                  • zawle Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 04:46
                                                    sabat.77 napisał: > To po co ten cały cyrk z seksem ? Z tego co piszesz, można by wysnuć wniosek, ż
                                                    > e kobietom seks sprawia przykrość. No to po co to halo, w jakim celu jesteście
                                                    > na forum ?

                                                    Stosując prostacki podział kobiety dzielą się na dwie grupy. Te które nie lubią i te które lubią. Te które nie lubią poza tym żeby facet skończył jak najszybciej chyba potrzeb innych nie mają. Mądrzejsze "robią mu dobrze" szybko i sprawnie, żeby nie cierpieć. Ta druga grupa to te ze stronnictwa TB- lubią i wymagają. Zdziry jedne.
                                                  • sabat.77 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 07:24
                                                    zawle napisała:

                                                    > Stosując prostacki podział kobiety dzielą się na dwie grupy. Te które nie lubią
                                                    > i te które lubią.

                                                    Kurcze, to zupełnie jak z facetami. To sprzeczne z kulturowymi kanonami, ale przecież na naszym forum jest sporo lasek, które relacjonują coś właśnie takiego. Ja im wierzę - są faceci z tak zrytymi beretami, że seks jest dla nich - jak to ładnie określiłaś - czymś czarnym, nakrytym brudnym kocem.
                                                    Zatem pytam - skoro tak jest z mężczyznami, dlaczego nie miałoby tak być z kobietami????
                                                    Dlaczego winna jest technika, winny jest brak zdecydowania, winny jest brak mycia naczyń, generalnie winny jest mężczyzna - a nie przyjąć do wiadomości, że po drugiej stronie jest też człowiek, który może mieć ciężkie lęki, uprzedzenia, fobie, albo najzwyczajniej w świecie zryty łeb?

                                                    To że na forum kobiety stosują tak jaskrawo odmienne standardy ocen wobec innych kobiet, w przeciwieństwie do sposobu oceniania mężczyzn, jest najzwyczajniej w świecie wkurwiające. Jeśli przyjmujecie, że winni za rozpad seksualności w związku w wariancie gdzie "nie daje" kobieta są mężczyźni, musicie przyjąć także na klatę ANALOGICZNIE, że w wypadku gdy na seks w małżeństwie wypina się mąż, pewnie to zachowanie kobiety w domu oraz jej mało wyrafinowane techniki seksualne są dla faceta tak wkurwiające, że wygania ją z łóżka.
                                                  • marek.zak1 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 08:54
                                                    sabat.77 napisał:


                                                    > To że na forum kobiety stosują tak jaskrawo odmienne standardy ocen wobec innyc
                                                    > h kobiet, w przeciwieństwie do sposobu oceniania mężczyzn, jest najzwyczajniej
                                                    > w świecie wkurwiające. Jeśli przyjmujecie, że winni za rozpad seksualności w zw
                                                    > iązku w wariancie gdzie "nie daje" kobieta są mężczyźni, musicie przyjąć także
                                                    > na klatę ANALOGICZNIE, że w wypadku gdy na seks w małżeństwie wypina się mąż, p
                                                    > ewnie to zachowanie kobiety w domu oraz jej mało wyrafinowane techniki seksualn
                                                    > e są dla faceta tak wkurwiające, że wygania ją z łóżka.

                                                    Zawsze lepiej wszelkie winy zwalić na innych. To poprawia samopoczucie i daje poczucie moralnej przewagi/wyższości.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 09:10
                                                    > To że na forum kobiety stosują tak jaskrawo odmienne standardy ocen wobec innyc
                                                    > h kobiet, w przeciwieństwie do sposobu oceniania mężczyzn, jest najzwyczajniej
                                                    > w świecie wkurwiające. Jeśli przyjmujecie, że winni za rozpad seksualności w zw
                                                    > iązku w wariancie gdzie "nie daje" kobieta są mężczyźni,

                                                    Ale kto tak przyjmuje? Konkretnie (Boginię pomińmy).
                                                  • sabat.77 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 09:38
                                                    Dlaczego pominac TB?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 09:53
                                                    > Dlaczego pominac TB?

                                                    Bo bez trudu znajdę jej posty, w których odpowiedzialnością za BSM obarcza mężczyzn. Ale piszesz w liczbie mnogiej "przyjmujecie". Pytam więc, kto jeszcze przyjmuje?
                                                  • rekreativa Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 12:32
                                                    W strasznie sfochowany sposób się wypowiedziałeś, aczkolwiek jest w tym sens.
                                                    Te wszystkie powody jak technika, nieporozumienia, rozczarowanie drugą osobą (, bo nie dość taki i owaki), nawet to nieumycie naczyń (które nie jest zwykłym nieumyciem naczyń, ale raczej miganiem się od zaangażowania w sprawy ważne dla drugiej osoby, co z kolei znowuż prowadzi do rozczarowań) MOGĄ prowadzić do problemów z osiągnięciem przyjemności seksualnej i w efekcie do unikania seksu.
                                                    I to jest to , o czym pisze elaboraty TB.
                                                    Tyle że ona na tym poprzestaje. A tymczasem mamy drugą stronę - czyli uwarunkowania, fobie, traumy, upodobania, libido itp. osoby, która seksu unika. I które to czynniki nie muszą mieć nic wspólnego z poczynaniami aktualnego partnera.
                                                    Ja wiem, padła teoria, że facet ma babkę rozbudzać itd. Ja się z tym nie całkiem zgadzam. Owszem, może w takim układzie, że mamy młodą dziewczynę i starszego doświadczonego faceta, to jakiś element mentorstwa seksualnego może wystąpić.
                                                    Ale w pozostałych przypadkach to ludzie powinni jednak liczyć na siebie w poznawaniu własnej seksualności. Nie żyjemy w XIX wieku w końcu, o masturbacji, łechtaczce, orgazmach, cipkach, penisach pisze się w kolorowej prasie, to już nie są żadne tajemnice.
                                                    A co do cudzych fobii, uprzedzeń i zrytych beretów - partner (partnerka) nie jest naszym terapeutą. Nie można go obarczać odpowiedzialnością za to, żeby nas wyciągał z tych naszych ciemności. To nie jego wina, że kobietę ktoś molestował, albo że ma ona kiepski przykład z domu, albo nazbyt religijną mamusię.
                                                    Zresztą niekoniecznie musi być zaraz jakaś fobia i trauma. Ktoś może po prostu mieć z natury, całkiem zwyczajnie bardzo nizutkie libido i bardzo słabe zainteresowanie seksem jako takim. No i co? I też nie jego wina.
                                                  • sea.sea Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 12:58
                                                    "winni za rozpad seksualności w związku w wariancie gdzie "nie daje" kobieta są mężczyźni, musicie przyjąć także na klatę ANALOGICZNIE, że w wypadku gdy na seks w małżeństwie wypina się mąż, pewnie to zachowanie kobiety w domu oraz jej mało wyrafinowane techniki seksualne są dla faceta tak wkurwiające, że wygania ją z łóżka."

                                                    Też to zauważyłam, wystarczy poczytać odpowiedzi pod żalami na forum: jak są żale na to, że żona nie daje, to pewnie misiu nie sprzątasz, nie zajmujesz się dzieckiem, nie rozumiesz tego, że libido ma skoki i upadki albo nie wiesz, gdzie łechtaczka. Jak są żale o to, że mąż nie daje, to na bank ukryty gej albo burak z prostacką seksualnością uzależnioną od bodźców z porno, względnie impotent ukrywający uwiąd penisa.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 13:20
                                                    > Też to zauważyłam, wystarczy poczytać odpowiedzi pod żalami na forum: jak są ża
                                                    > le na to, że żona nie daje, to pewnie misiu nie sprzątasz, nie zajmujesz się dz
                                                    > ieckiem, nie rozumiesz tego, że libido ma skoki i upadki albo nie wiesz, gdzie
                                                    > łechtaczka. Jak są żale o to, że mąż nie daje, to na bank ukryty gej albo burak
                                                    > z prostacką seksualnością uzależnioną od bodźców z porno, względnie impotent u
                                                    > krywający uwiąd penisa.

                                                    Ale zauważyłaś u wszystkich, czy u Bogini? Z ciekawości aż przejrzałam z sześć ostatnich wątków żalących i nie znajduję uzasadnienia do używania liczby mnogiej. Może Bogini robi Wam sztuczny tłok?
                                                  • sea.sea Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 13:52
                                                    Trzeba by się przekopać przez starsze wątki, w wolnej chwili to ogarnę - bo w tych aktualnych to zazwyczaj odpowiedzi w ogóle nie dotyczą problemu wątkodawców, a zazwyczaj są głęboko offtopiczną dyskusją między stałymi forumowiczami, często nawet niespecjalnie inspirowaną tematem z postu założycielskiego.
                                                  • urquhart prostacki podz. warunki konieczne niewystarczające 05.04.14, 10:01
                                                    zawle napisała:
                                                    > Stosując prostacki podział kobiety dzielą się na dwie grupy. Te które nie lubią
                                                    > i te które lubią. Te które nie lubią poza tym żeby facet skończył jak najszybc
                                                    > iej chyba potrzeb innych nie mają. Mądrzejsze "robią mu dobrze" szybko i sprawn
                                                    > ie, żeby nie cierpieć. Ta druga grupa to te ze stronnictwa TB- lubią i wymagają
                                                    > . Zdziry jedne.

                                                    Podoba mi się idea próby prostackiego przybliżenia. Ale kryterium lubią nie lubią jest z dupy moim zdaniem. No może tysiąc lat temu jak tu pierwszy raz głos zabrałem to roiło mi się podobnie.
                                                    Teraz mam inne przybliżenie lubią wszystkie jedne mają kisiel w gaciach z byle powodu, inne rzadziej ale podstawowy powód dla którego jedne to robią a drugie nie jest taki że dla wielu jeszcze się taki nie narodził co by im dogodził i spełniał 101 innych warunków koniecznych niewystarczających żeby z nim lubiły seks. No a że dom i dzieci z kimś trzeba mieć to z mężem nie lubią , a wymarzony idealny książę się nie pojawia, którzy zrobi za nie wszystko do tego rozbudzi seksualnie i zabierze na wyżyny rozkoszy nie pojawia się to wiążą się z facetem z którym sesku nie lubią.
                                                    Czy nie pisałaś że to i twój problem rozczarowywanie się mężczyznami i kiedyś brak ochoty w związku?
                                                    Jak pamiętam to opisują że właśnie kobiety które nie mają wygórowanych oczekiwań i nie tworzą WYIDEALIZOWNEGO obrazu mężczyzny (jak TB) zaakceptują realnego mężczyznę i tworzą satysfakcjonujące relacje długoterminowe, lubią seks, to kobiety które mają ciepłe relacje z ojcem i/lub najlepiej ze starszym bratem.
                                                    Ten książe to iluzja patnera krótkoterminowego z PE z którym zaś związku nie utworzą może jednorazowo jak ktoś się w iluzje wpisze poprawią sobie humor na moment docelowo tylko utwierdzając streotyp że faceci to świnie jak po aliczeniu straci nią zainteresowanie.
                                                  • hello-kitty2 Re: prostacki podz. warunki konieczne niewystarcz 05.04.14, 13:36
                                                    urquhart napisał:

                                                    > dla wielu jeszcze się taki nie narodził co by im dogodził i sp
                                                    > ełniał 101 innych warunków koniecznych niewystarczających żeby z nim lubiły sek
                                                    > s. No a że dom i dzieci z kimś trzeba mieć to z mężem nie lubią , a wymarzony i
                                                    > dealny książę się nie pojawia, którzy zrobi za nie wszystko do tego rozbudzi se
                                                    > ksualnie i zabierze na wyżyny rozkoszy nie pojawia się to wiążą się z facetem z
                                                    > którym sesku nie lubią.
                                                    > Czy nie pisałaś że to i twój problem rozczarowywanie się mężczyznami i kiedyś b
                                                    > rak ochoty w związku?
                                                    > Jak pamiętam to opisują że właśnie kobiety które nie mają wygórowanych oczekiwa
                                                    > ń i nie tworzą WYIDEALIZOWNEGO obrazu mężczyzny (jak TB) zaakceptują realnego m
                                                    > ężczyznę i tworzą satysfakcjonujące relacje długoterminowe, lubią seks, to kobi
                                                    > ety które mają ciepłe relacje z ojcem i/lub najlepiej ze starszym bratem.
                                                    > Ten książe to iluzja patnera krótkoterminowego z PE z którym zaś związku nie ut
                                                    > worzą może jednorazowo jak ktoś się w iluzje wpisze poprawią sobie humor na mom
                                                    > ent docelowo tylko utwierdzając streotyp że faceci to świnie jak po aliczeniu s
                                                    > traci nią zainteresowanie.

                                                    Cos w tym jest. Pewnie tez sie zaliczam do tej grupy. Co zrobic? Przeciez sie nie zmienie. Nie potrafie. Nie uwazam, ze faceci to swinie. Wiem, ze blad lezy we mnie. Ale przeciez sie nie wyprostuje, zaakceptowalam wiec to. Jedynie wskazowka dla facetow zeby sprawdzali relacje rodzinne zanim sie zwiaza z kobieta (jesli to prawda).
                                                  • urquhart Re: prostacki podz. warunki konieczne niewystarcz 05.04.14, 14:00
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Cos w tym jest. Pewnie tez sie zaliczam do tej grupy. Co zrobic? Przeciez sie n
                                                    > ie zmienie. Nie potrafie. Nie uwazam, ze faceci to swinie. Wiem, ze blad lezy w
                                                    > e mnie. Ale przeciez sie nie wyprostuje, zaakceptowalam wiec to. Jedynie wskazo
                                                    > wka dla facetow zeby sprawdzali relacje rodzinne zanim sie zwiaza z kobieta (je
                                                    > sli to prawda).

                                                    No dla inżyniera z otwartym umysłem nie ma pojęcia "nie da się" , tylko są z jakim marginesem ryzyka, na kiedy i jakim kosztem. Fakt dla wielu koszt jest za duży bo są wygodni, a ryzyka boją się jakiegokolwiek bo są neurotyczni.
                                                    Jak przełamywać destrukcyjne zakodowane schematy rodzinne w podświadomości polecałem ci kiedyś bardzo przystępnym językiem napisaną , przejrzystą książkę, zajrzałaś do niej?
                                                    merlin.pl/To-wszystko-wina-twoich-rodzicow-Co-nie-gra-w-waszych-zwiazkach-i-jak-to-naprawic_Philip/browse/product/1,558897.html#fullinfo
                                                  • hello-kitty2 Re: prostacki podz. warunki konieczne niewystarcz 05.04.14, 14:53
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Jak przełamywać destrukcyjne zakodowane schematy rodzinne w podświadomości pole
                                                    > całem ci kiedyś bardzo przystępnym językiem napisaną , przejrzystą książkę, zaj
                                                    > rzałaś do niej?
                                                    > merlin.pl/To-wszystko-wina-twoich-rodzicow-Co-nie-gra-w-waszych-zwiazkach-i-jak-to-naprawic_Philip/browse/product/1,558897.html#fullinfo
                                                    >

                                                    Holenderskie tlumaczenie jest ale nie ma w bibliotece.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 23:17
                                                    > Dlaczego partnerki udają orgazm ?

                                                    Bo myślą, że to kogoś obchodzi... :-)
                                                  • sabat.77 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 23:31
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > Dlaczego partnerki udają orgazm ?
                                                    >
                                                    > Bo myślą, że to kogoś obchodzi... :-)

                                                    Mi teoria, że kobiecy orgazm jest naturalnym stymulatorem zapłodnienia bardzo się pokrywa z innymi obserwacjami dotyczącymi seksualności. Jest w tym pewna ekonomika związana z gene shopping, atrakcyjnością itd. W tym sensie łatwiej kobiecie mieć orgazm z facetem, który daje dobre geny. On sam działa mocniej, powoduje większe ukrwienie organów płciowych, jest powodem silniejszego podniecenia seksualnego i przy jego działaniach bodźce nerwowe są silniejsze i lepiej stymulują sam proces.
                                                    Już to kiedyś opisałem powiedzonkiem - "Mąż - maca, Kochanek - pieści".
                                                  • kag73 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 00:34
                                                    > Mi teoria, że kobiecy orgazm jest naturalnym stymulatorem zapłodnienia bardzo s
                                                    > ię pokrywa z innymi obserwacjami dotyczącymi seksualności. Jest w tym pewna eko
                                                    > nomika związana z gene shopping, atrakcyjnością itd. W tym sensie łatwiej kobie
                                                    > cie mieć orgazm z facetem, który daje dobre geny. On sam działa mocniej, powodu
                                                    > je większe ukrwienie organów płciowych, jest powodem silniejszego podniecenia s
                                                    > eksualnego i przy jego działaniach bodźce nerwowe są silniejsze i lepiej stymul
                                                    > ują sam proces.
                                                    > Już to kiedyś opisałem powiedzonkiem - "Mąż - maca, Kochanek - pieści".

                                                    Nie sadze, kobiecy orgazm nie jest potrzebny do zaplodnienia. Kto na kogo dziala to kwestia chemii a do tego jeszcze temperamentu i libido. To z pewnoscia odgrywa istostna role w checi na seks, ale do orgazmu nie wystarczy, moim zdaniem.
                                          • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 20:22
                                            > Zatem co jest wlasciwa technika ? Moze to, co danej osobie odpowiada ?

                                            Między innymi umiejętność rozpoznania i dostosowania się do tego, co danej osobie odpowiada, ale przecież też i odpowiednie wykonanie. Co z tego, jak wiem, że moja żona lubi długie lizanko, jak mnie język wysiada po trzech godzinach? ;-)
                                  • sea.sea Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 12:50
                                    Yoric - one może i szczytują, ale jeśli tak, to część tez bogini idzie się kochać w kąciku, co obśmiałam w poście wyżej. No chyba, że to jest taki typ jak żona Gogola - kobiety przeżywające orgazm z samego wrażenia :)
                            • mojemail3 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 08:59
                              kag73 napisała:

                              (...)"Ten pilowal jak umial, ale frajdy z tego dla niej nie bylo a zatem powiedziala krotko. "nieeee, zlaz, dzis sa moje urodziny, sobie na to nie pozwole" i czesc (...)"

                              Niezła, w "naszych czasach" byłyśmy chyba subtelniejsze, " nie pasujemy do siebie" i takie tam...
                              • twojabogini podsumowanko 04.04.14, 10:10
                                Orgazm jest jeden - łechtaczkowy. Łechtaczka jest wielka - dosłownie, ten mały guziczek to jej szczyt. Technika stymulacji się liczy. Punkt G istnieje nie jest żadnym punktem, jest pod przednią ścianka pochwy i żeby go stymulować trzeba na niego naciskać, a nie pocierać ściankę pochwy. Głęboki orgazm kobiecy da się osiągnąć przez stymulację łechtaczki zewnętrznej - wymaga to długiej i właściwej technicznie (nacisk, rytm) stymulacji oraz podniecenia - przekrwienia organów. Wtedy przy orgazmie faluje nawet macica.

                                Panowie mają tez kilka poziomów orgazmów i odpowiednia technika ich stymulacji może dać im bardzo głęboki totalny orgazm. To co większość mężczyzn uważa za swój szczyt seksualny odpowiada płytkiemu orgazmowi łechtaczkowemu.

                                Tak panowie dochodzą i nie mają z tym problemu bo ich partnerki wiedzą co robić. W moim eksperymencie wzięło już udział 11 kobiet, które nieodpowiednio stymulowały partnerów ale tez nie dały im przejąc prowadzenia, żaden nie doszedł. Za tydzień robimy powtórkę (panowie nie wiedza że są obiektami eksperymentu, a codziennie im takiej traumy lepiej nie fundować).

                                Tak, wiedza o prawidłowej stymulacji kobiety jest żadna. Na tyle, żadna, że panowie są zdziwieni, że w ogóle jakaś stymulacja i technika jest tu potrzebna. Może i droga do orgazmu człowieka zaczyna się w głowie, ale kończy na odpowiedniej stymulacji organów - i dotyczy to "płci obojga".

                                Orgazm kobiety przy gwałcie i przemocy seksualnej jest zjawiskiem opisanym w literaturze, podobnie jak orgazm gwałconego mężczyzny.

                                Odpowiednikiem penisa jest łechtaczka. Odpowiednia stymulacji łechtaczki daje ten sam efekt co odpowiednia stymulacja penisa. Liczy się technika.


                                Na zarzut że kobiety także powinny się wziąć za męskie orgazmy - ależ się biorą. Przeżywacie je panowie w seksie regularnie - bo partnerkom na waszym orgazmie zależy. Przy braku wzajemności i starań mężczyzny - wielu kobietom się odechciewa. Ile można tylko obsługiwać.

                                Wiedza o głębokich męskich orgazmach też jest żadna - więc panowie nagle znaleźli drugiego świętego grala - obok orgazmu kobiecego nie istnieje także głęboki orgazm męski. Dwa grale ! :)

                                Co do przebojowej małolaty - zacznę promować pomysł zwalania z siebie nieefektywnych chłopów. Stara pokolenie jest za mało asertywne - większość znanych mi kobiet z mojego pokolenia uprzejmie czeka aż pan skończy, nawet jeśli nie daje to kobiecie specjalnych efektów. Ba, nawet angażują się w to jego kończenie, a to ruchami ciała, a to uroczym wzdychaniem, a to pulsowaniem pochwy, a to jakimś słówkiem zbereźnym. Jestem za zrzucaniem :)
                                • marek.zak1 Re: podsumowanko 04.04.14, 10:45
                                  twojabogini napisała:


                                  ,,Na zarzut że kobiety także powinny się wziąć za męskie orgazmy - ależ się biorą"

                                  Nie dziękujemy. Niech myślą o swojej przyjemności i nie stresują się naszymi orgazmami..

                                  ,, Wiedza o głębokich męskich orgazmach też jest żadna"

                                  Otóż to. Stąd moje ich opisy w książkach. Dowiedzcie sie dziewczyny ,ze podczas odlotu facet nie wie, jak sie nazywa i gdzie jest.
                                  • mojemail3 Re: podsumowanko 04.04.14, 10:53
                                    marek.zak1 napisał:
                                    > Nie dziękujemy. Niech myślą o swojej przyjemności i nie stresują się naszymi or
                                    > gazmami.

                                    Dziękuj za siebie, ja tam wolę opcję obopólnego dawania z siebie co najlepsze, bez presji, na luzie.

                                    > Otóż to. Stąd moje ich opisy w książkach. Dowiedzcie sie dziewczyny ,ze podcza
                                    > s odlotu facet nie wie, jak sie nazywa i gdzie jest.

                                    Znowu autopromocja. Rzyg.

                                    Dlatego dla mężczyzny najlepszy jest seks 5 minutowy, bo w czasach walki o ogień mogło mu jakieś zwierzę skoczyć na plecy w trakcie i podstępnie zagryżć...
                                    • marek.zak1 Re: podsumowanko 04.04.14, 11:08
                                      mojemail3 napisała:

                                      > marek.zak1 napisał:
                                      > > Nie dziękujemy. Niech myślą o swojej przyjemności i nie stresują się nasz
                                      > ymi or
                                      > > gazmami.
                                      >
                                      ,,Dziękuj za siebie, ja tam wolę opcję obopólnego dawania z siebie co najlepsze,
                                      bez presji, na luzie".

                                      Ja cały czas o tym pisze, żeby nie wprowadzano presji i było na luzie. dzieki za wsparcie.

                                      > > Otóż to. Stąd moje ich opisy w książkach. Dowiedzcie sie dziewczyny ,ze
                                      > podcza
                                      > > s odlotu facet nie wie, jak sie nazywa i gdzie jest.
                                      >
                                      > Znowu autopromocja. Rzyg.
                                      >
                                      > Dlatego dla mężczyzny najlepszy jest seks 5 minutowy, bo w czasach walki o ogie
                                      > ń mogło mu jakieś zwierzę skoczyć na plecy w trakcie i podstępnie zagryżć...

                                      Czy twój facet opisał Ci, co i jak przezywa? A może nie przeżywa? Miliony stron i tysiące książek o kobiecym orgaźmie (Rzyg) a o męskim mało co.
                                  • twojabogini Re: podsumowanko 04.04.14, 11:04
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > . Niech myślą o swojej przyjemności i nie stresują się naszymi orgazmami.

                                    Okej, tylko, że wtedy to panowie przestaną dochodzić...Pomijam mój eksperyment, dziewczyny piszą to samo - że kiedy dążą do swojej przyjemności - pan niespecjalnie ma frajdę.

                                    Gdyby potrenować - da się to zsynchronizować. Albo się wymieniać dawaniem i braniem. Nie rozumiem naprawdę dlaczego forumowych panów w tym ciebie tak to oburza i czemu kojarzy się z frustracja, orką i czym tam jeszcze.

                                    Okej na przykład danie kobiecie głębokiego orgazmu łechtaczkowego, gdy takiego jeszcze nie doświadczyła wymaga poświęcenia czasu i uwagi kobiecie - ale czemu to ma być nieprzyjemne trudne. Marek - nikt ci nie każe przerywać własnego orgazmu, czy własnej przyjemności. Ale trochę cennego czasu można chyba poświęcić na zaspokojenie kobiety i danie jej rozkoszy?
                                    Około 40 minut stymulacji, w trakcie której nie dąży się do orgazmu, tylko potęgowania rozkoszy i powstrzymywania szybkiego orgazmu, przekrwienia genitaliów - i masz kobietę, która uważa cię za super kochanka i mało tego jest wdzięczna, zrelaksowana i gotowa do wszystkich akcji, które dadzą przyjemność tobie - i jej wtedy też.
                                    Okej, wymaga to dopracowania techniki stymulacji - tempa, nacisku, zasięgu dotyku, bodźców dodatkowych. Ale to właśnie jest w seksie piękne - poznawanie, odkrywanie, pogłębianie doznań. Seks jako kompulsywne rozładowanie napięcia jako jedyny repertuar seksualny - jest seksem bardzo zubożonym.

                                    >Dowiedzcie sie dziewczyny ,ze podcza
                                    > s odlotu facet nie wie, jak sie nazywa i gdzie jest.

                                    Zupełnie tak samo mają kobiety.
                                    • twojabogini miłego weekendu 04.04.14, 11:07
                                      Jadę ładować baterie, po weekendzie spróbuję opisać graala 2 - męski głęboki orgazm. On istnieje!
                                      • marek.zak1 Re: miłego weekendu 04.04.14, 11:09
                                        twojabogini napisała:

                                        Jadę ładować baterie, po weekendzie spróbuję opisać graala 2 - męski głęboki or
                                        gazm. On istnieje!

                                        Nie, proszę, daj to zrobić komuś, to to sam przezywał.
                                    • zyg_zyg_zyg Re: podsumowanko 04.04.14, 11:11
                                      > Marek - nikt ci nie każe przerywać własnego orga
                                      > zmu, czy własnej przyjemności. Ale trochę cennego czasu można chyba poświęcić
                                      > na zaspokojenie kobiety i danie jej rozkoszy?

                                      No właśnie u Marka poświęcanie czasu kobiecie oznacza bezpowrotny zanik erekcji, czyli definitywne przerwanie własnej przyjemności.

                                      która uważa cię za super kochanka i mało tego jest wdzięczna,
                                      > zrelaksowana i gotowa do wszystkich akcji, które dadzą przyjemność tobie - i je
                                      > j wtedy też.

                                      A po co ma uważać za świetnego kochanka? Po kiego jej w ogóle orgazm? Wystarczy, że zawsze daje.
                                      • marek.zak1 Re: podsumowanko 04.04.14, 11:19
                                        zyg_zyg_zyg napisała:

                                        > > Marek - nikt ci nie każe przerywać własnego orga
                                        > > zmu, czy własnej przyjemności. Ale trochę cennego czasu można chyba pośw
                                        > ięcić
                                        > > na zaspokojenie kobiety i danie jej rozkoszy?
                                        >
                                        > No właśnie u Marka poświęcanie czasu kobiecie oznacza bezpowrotny zanik erekcji
                                        > , czyli definitywne przerwanie własnej przyjemności.


                                        Czyli chcecie, zeby wszystko nie działo sie spontanicznie tylko tak: Teraz poświęcam ci 10 minut na twoje przyjemności, zgodnie z zyczeniem, a potem to juz dziekuję?
                                        Sex to nie wzajemne poswięcanie czasu.
                                        • zyg_zyg_zyg Re: podsumowanko 04.04.14, 11:33
                                          > Czyli chcecie, zeby wszystko nie działo sie spontanicznie tylko tak: Teraz poś
                                          > więcam ci 10 minut na twoje przyjemności, zgodnie z zyczeniem, a potem to juz d
                                          > ziekuję?
                                          > Sex to nie wzajemne poswięcanie czasu.

                                          Ja tam się, Maruś, nie wypowiem w imieniu kobiet, ale "spontanicznie" spokojnie obejmie dawanie przyjemności, a nie tylko branie. Spokojnie obejmie dzielenie uwagi między siebie a partnera, a nie skupianie jej wyłącznie na sobie i swoich odczuciach. Seks to nie jest może wzajemne poświęcanie czasu. Ale seks bez wzajemności to nie jest seks. To jest jakiś wyścig, kto się więcej nachapie.
                                          • marek.zak1 Re: podsumowanko 04.04.14, 11:53
                                            zyg_zyg_zyg napisała:

                                            > > Czyli chcecie, zeby wszystko nie działo sie spontanicznie tylko tak: Tera
                                            > z poś
                                            > > więcam ci 10 minut na twoje przyjemności, zgodnie z zyczeniem, a potem to
                                            > juz d
                                            > > ziekuję?
                                            > > Sex to nie wzajemne poswięcanie czasu.
                                            >
                                            > Ja tam się, Maruś, nie wypowiem w imieniu kobiet, ale "spontanicznie" spokojnie
                                            > obejmie dawanie przyjemności, a nie tylko branie. Spokojnie obejmie dzielenie
                                            > uwagi między siebie a partnera, a nie skupianie jej wyłącznie na sobie i swoich
                                            > odczuciach. Seks to nie jest może wzajemne poświęcanie czasu. Ale seks bez wza
                                            > jemności to nie jest seks. To jest jakiś wyścig, kto się więcej nachapie.

                                            To jest moja teza, natomiast jestem przeciwko szkoleniu facetów i świadomemu zaprzęganiu ich do dawania orgazmu wg wskazanej techniki, wychodząc z założenia, że ,,on i tak sam dojdzie i niech sie skupi na mnie"
                                • bigbadpig Re: podsumowanko 04.04.14, 14:59
                                  > Tak panowie dochodzą i nie mają z tym problemu bo ich partnerki wiedzą co robić.
                                  > W moim eksperymencie wzięło już udział 11 kobiet,
                                  > które nieodpowiednio stymulowały partnerów ale tez nie dały im przejąc prowadzenia,
                                  > żaden nie doszedł. Za tydzień robimy powtórkę (panowie nie wiedza
                                  > że są obiektami eksperymentu, a codziennie im takiej traumy lepiej nie fundować).

                                  Wydaje Ci się, że gdyby to była prawda to miała by cokolwiek wspólnego z Twoją tezą? Najpierw twierdzisz, że mężczyźni zawdzięczają orgazm wyedukowanym partnerkom, a teraz wymyślasz jakieś bzdury pt. nieumiejętnie/nie dawały przejąć. Na takiej samej zasadzie to ja mogę związać moją żonę, zostawić ja na łóżku, pójść oglądać mecz i powiedzieć z wyższością, że sama nie potrafi się doprowadzić do orgazmu. Coraz wyższe poziomy absurdu osiągasz, a fakt jak z podniesioną przyłbicą ignorujesz uwagi osób które w przeciwieństwie do Ciebie wiedzą, a nie wyobrażają sobie - potwierdza moją wcześniejszą opinię, że kolejne twoje teorie nie mają służyć dyskusji tylko służyć wzbudzaniu zainteresowania Tobą na forum.
                                • urquhart Re: podsumowanko 05.04.14, 19:42
                                  twojabogini napisała:

                                  > Orgazm jest jeden - łechtaczkowy. Łechtaczka jest wielka - dosłownie, ten mały
                                  > guziczek to jej szczyt.

                                  W temacie wiedzy o budowie to arcyciekawy jest dokument . Warto zerknąć choćby na zdjęcia budowy wg najnowszych badań.
                                  www.planeteplus.pl/dokument-lechtaczka-piekna-nieznajoma_15530
                          • sea.sea Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 07:31
                            Mam podobną refleksję i pytania.
                            Może te 4-5% ma silne, a starannie ukrywane tendencje masochistyczne?
                            • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 11:41
                              > Mam podobną refleksję i pytania.
                              > Może te 4-5% ma silne, a starannie ukrywane tendencje masochistyczne?

                              Nie wiem, nie ciekawi mnie zgłębianie tego tematu. Informowałam jedynie Yorica, że zagadnienie "orgazm podczas gwałtu" jest już znane seksuologom.
                              • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 12:51
                                > że zagadnienie "orgazm podczas gwałtu" jest już znane seksuologom

                                Kobieta z brodą też jest znana nauce :).
                                Moje pytanie było w kontekście tego, że "wystarczy macać po łechtaczce". Nb. ciekawe co by było, gdyby zebrać parę ostatnich wpisów o macaniu po łechtaczce i orgazmach podczas gwałtów i dać na np. e-mamie jako twierdzenia faceta :OOO.
                                • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 13:31
                                  > Kobieta z brodą też jest znana nauce :).

                                  Jest, przyznaję. I co z tego?

                                  > Moje pytanie było w kontekście tego, że "wystarczy macać po łechtaczce".

                                  Moim zdaniem macanie po łechtaczce nie wystarczy. Jakiekolwiek macanie po łechtaczce. Ale nie zdziwiłabym się, jeśli podczas gwałtu czy innej niechcianej czynności seksualnej znaczny procent UMIEJĘTNIE stymulowanych kobiet doświadczałby orgazmu. Takich badań na szczęście nikt nie zrobił, więc chwilowo Twoje stwierdzenie "to niemożliwe!" jest dokładnie tyle warte, co stwierdzeniu Bogini "to możliwe!".
                                • sea.sea Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 12:43
                                  A najlepsze jest to, że to są fachowe orgazmy pochwowe najwyraźniej, bo już widzę, jak sympatyczny pan gwałciciel zajmuje się w trakcie gwałtu odpowiednim stymulowaniem łechtaczki... :D

                                  BTW damskie orgazmy w trakcie gwałtu przeczą temu, co pisze bogini: że jak ktoś posuwa tak, żeby samemu dojść (niezależnie od płci), to partner nie dojdzie. Mili i sympatyczni gwałciciele najwyraźniej rżną bardziej fachowo niż niejeden mąż - że dają radę i sami mieć przyjemność i dać przyjemność ofierze. Coś pięknego. Może należy zalecić panom, co się skarżą, że żony nie mają orgazmów, żeby je na początek porządnie zgwałcili, a nuż się uda - zawsze to mniej pracy niż jakieś poznawanie budowy łechtaczki, ćwiczenie Kegla itd.
                                  • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 14:07
                                    Mili i sympatyczni gwałciciele najwyraźniej rżną bardziej fachowo niż niejeden m
                                    > ąż - że dają radę i sami mieć przyjemność i dać przyjemność ofierze. Coś piękne
                                    > go. Może należy zalecić panom, co się skarżą, że żony nie mają orgazmów, żeby j
                                    > e na początek porządnie zgwałcili, a nuż się uda - zawsze to mniej pracy niż ja
                                    > kieś poznawanie budowy łechtaczki, ćwiczenie Kegla itd.

                                    Kurczę, jakoś średnio mi się ten temat wydaje śmieszny. Może się za dużo naczytałam kiedyś o molestowanych dzieciakach, które mimo odrazy, przerażenia i wstrętu odczuwały podczas molestowania przyjemność płynącą z ciała. I to ta przyjemność - rozwarstwienie i niezgodność między psychiką a i fizycznością - potęgowała wewnętrzny chaos, poczucie winy, myślenie "jestem zły, brudny i zboczony", nienawiść do siebie i swojego ciała. Oraz była wykorzystywana przez ich katów do usprawiedliwienia i szantażu.

                                    O dorosłych nie czytałam, ale nie zaskakuje mnie to, że niechciany i wstrętny kontakt seksualny może przynieść również niechciany i wstrętny, ale orgazm.
                                    • sea.sea Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 14:22
                                      Mnie też nie śmieszy, ale to wszystko się nie trzyma kupy. O ile jestem w stanie faktycznie sobie wyobrazić, że można mieć orgazm - kiedy sprawca molestowania celowo pobudza narządy płciowe ofiary na przykład głaskaniem, ocieraniem itp - tak orgazm w trakcie wymuszonego stosunku czyli penetracji pochwy/odbytu penisem zaprzecza teoriom Bogini z serii "technika jest ważna, jeśli odbywasz stosunek tak jak Ci wygodnie, nie myśląc o partnerze, to nawet facet nie dojdzie, co potwierdziło 11 koleżanek, a co dopiero kobieta".

                                      Już nie mówiąc o tym, że w sumie orgazmy w sytuacji przymusu i z niechcianym partnerem mogą się wydawać nieco zaskakujące dla każdego, kto choć parę razy w życiu nie był w stanie dojść podczas masturbacji...
                                      • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 14:34
                                        > Mnie też nie śmieszy, ale to wszystko się nie trzyma kupy. O ile jestem w stani
                                        > e faktycznie sobie wyobrazić, że można mieć orgazm - kiedy sprawca molestowania
                                        > celowo pobudza narządy płciowe ofiary na przykład głaskaniem, ocieraniem itp -
                                        > tak orgazm w trakcie wymuszonego stosunku czyli penetracji pochwy/odbytu penis
                                        > em zaprzecza teoriom Bogini z serii "technika jest ważna, jeśli odbywasz stosun
                                        > ek tak jak Ci wygodnie, nie myśląc o partnerze, to nawet facet nie dojdzie, co
                                        > potwierdziło 11 koleżanek, a co dopiero kobieta".

                                        Koleżanki zdaje się potwierdzały, że jak się celowo przeszkadza dojść facetowi w sposób, do którego jest przyzwyczajony, to on nie dojdzie. A wniosek był taki, że jeśli nie da się kobiecie stymulacji, jakiej ona potrzebuje, to ona nie dojdzie. Z tym trudno się nie zgodzić :-)

                                        Ale to moje precyzowanie jest w zasadzie jest bez znaczenia - wcale nie mam zamiaru sklejać do kupy tych tez :-)
                                        • sea.sea Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 14:57
                                          No ale jak by nie patrzeć, to wnioski mogą być 2.

                                          Skoro 5% (a nawet więcej, bo część to ukrywa, więc załóżmy na oko 10%) zgwałconych ma w trakcie orgazm to:
                                          - albo 10% gwałcicieli to skuteczniejsi "kochankowie" niż niejeden starający się mąż
                                          - albo 10% populacji potrzebuje właśnie takiej stymulacji do orgazmu, jaką zapewnia gwałciciel

                                          Mało optymistyczne...
                                          • lybbla Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 18:14
                                            sea.sea napisała:

                                            > No ale jak by nie patrzeć, to wnioski mogą być 2.

                                            Ja jako kobieta powiedziałbym, że nasuwa się sieć konkluzji.

                                            > Skoro 5% (a nawet więcej, bo część to ukrywa, więc załóżmy na oko 10%)
                                            > zgwałconych ma w trakcie orgazm to:
                                            > - albo 10% gwałcicieli to skuteczniejsi "kochankowie" niż niejeden
                                            > starający się mąż

                                            Mężowie mają 30 % skuteczność.

                                            > - albo 10% populacji potrzebuje właśnie takiej stymulacji do orgazmu,
                                            > jaką zapewnia gwałciciel

                                            uruchamiają się mechanizmy obronne, ciało okazuje się mądrzejsze niż
                                            mózg (lub odwrotnie), minimalizuje straty.

                                            część technik PUA kojarzy mi się z gwałtem w wersji light,
                                            wypchnij kobietę z komfortowej sytuacji, z wyuczonych zachowań,
                                            postaw ją w sytuacji w której nie będzie miała pojęcia jak się
                                            zachować

                                            > Mało optymistyczne...

                                            Przygnębiające...

                                            Z drugiej strony może być pomocne w terapiach.
                                            • sea.sea Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 18:26
                                              > uruchamiają się mechanizmy obronne, ciało okazuje się mądrzejsze niż
                                              > mózg (lub odwrotnie), minimalizuje straty.

                                              E, faktycznie, to by miało sens...
                                              • urquhart Dywersyfikacja 05.04.14, 19:05
                                                sea.sea napisała:

                                                > > uruchamiają się mechanizmy obronne, ciało okazuje się mądrzejsze niż
                                                > > mózg (lub odwrotnie), minimalizuje straty.
                                                >
                                                > E, faktycznie, to by miało sens...

                                                No nie, jaka znów minimalizacja strat, to maksymalizacja szansy na sukces genów! przecież strategia natury dywersyfikacji genów, inaczej przecież geny silnych, zorientowanych na eksplorację, walkę i wędrówki wyzwania osobników by wymarły! A przetrwałyby jedynie geny zastrachanych domatorów nie wyścubiających nosa z domu i za to najlepiej opiekujących się jak najliczniejszym potomstwem...
                                                Natura jest wredna i niepoprawna politycznie.
                                                Ale wejdą tanie i powszechne testy na ojcostwo i kombinatorstwo genów się skończy...
                                                :)
                                              • zyg_zyg_zyg Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 05.04.14, 20:10
                                                > > uruchamiają się mechanizmy obronne, ciało okazuje się mądrzejsze niż
                                                > > mózg (lub odwrotnie), minimalizuje straty.
                                                >
                                                > E, faktycznie, to by miało sens...

                                                Lubrykacja jako mechanizm obronny - to rozumiem. Ale orgazm? W jaki sposób ma minimalizować straty?
                                                • sea.sea Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 06.04.14, 09:23
                                                  Przy orgazmie wydzielają się endorfiny, które, cytuję " Tłumią odczuwanie drętwienia i bólu".
                                                  • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 06.04.14, 12:25
                                                    Tylko samo z siebie to nic nie daje. Ból fizyczny i psychiczny ma funkcję - bronić nas przed szkodliwymi doświadczeniami. Możliwość wyłączenia go z poziomu umysłu kasowałaby tę funkcję (łamana ręka musi boleć, żeby starać się do tego nie dopuścić, a jak już się stało, żeby nie dopuścić ponownie).

                                                    Jeśli muszę wskazać wyjaśnienie, poszedłbym tropem Urqu - orgazm - podobno - pomaga w zapłodnieniu. Czyli przekazaniu genów. W ten sposób kobieta wydaje potomstwo ze 'zdobywcą', silnym samcem, który 'umie' zdobyć dostęp do samicy (był wystarczająco silny, żeby pokonać opór jej oraz osób ją broniących).

                                                    Mam jednak bardzo wiele wątpliwości. Po pierwsze związek orgazmu z zapłodnieniem nie jest wystarczająco udokumentowany. Po drugie jest to tylko 4-5%, a dyskutujemy jakby było 90%. Tak nikły wynik nie wymaga uzasadnienia w kategoriach jakiejś pożytecznej funkcji. Po trzecie, te 4-5% to wynik badań ankietowych w wyjątkowo nietypowych okolicznościach. Chociaż pozornie należałoby się spodziewać niedoszacowanai raczej niż przeszacowania, to jednak metodologia sama w sobie nie jest jakoś szczególnie wiarygodna. Po czwarte, dużo zależy od definicji gwałtu - mamy przed oczami stereotypowy obraz,a tymczasem te 4% może zawierać przypadki gwałtu małżeńskiego, gwałtu bez użycia przemocy fizycznej, przymuszenia mężczyzny

                                                    www.popsci.com/science/article/2013-05/science-arousal-during-rape
                                                    a także być może przypadki fałszywego oskarżenia o gwałt, co przypuszczam jest wcale nie tak rzadkim zjawiskiem.

                                                    Temat jest ciekawy i ważny dla seksuologii, ale także bardzo śliski.
                                                  • lybbla Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 06.04.14, 14:09
                                                    yoric napisał:

                                                    > Tylko samo z siebie to nic nie daje. Ból fizyczny i psychiczny ma funkcję - bronić
                                                    > nas przed szkodliwymi doświadczeniami. Możliwość wyłączenia go z poziomu
                                                    > umysłu kasowałaby tę funkcję (łamana ręka musi boleć, żeby starać się do
                                                    > tego nie dopuścić, a jak już się stało, żeby nie dopuścić ponownie).

                                                    W sytuacjach w których walczysz o przetrwanie ból zostaje czasowo wyłączony, pojawia się później o ile przetrwasz. W bójce nie myślisz, że
                                                    boli umysł koncentruje się na walce i zagrożeniach. Tis but a scratch :)

                                                    W wersji współczesnej ten darowany czas, który pierwotnie pozwalał na ucieczkę, znalezienie schronienia, służy temu by zadzwonić do mamy i po pogotowie:

                                                    www.youtube.com/watch?v=5cZBLXa2RY4
                                                    Jeśli miałbym pójść tropem Urqu zapytałbym dlaczego
                                                    nie nie zawsze znaczy nie.
                                                  • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 06.04.14, 14:30
                                                    Tak, to racja, ale ten mechanizm czasowego wyłączania bólu jest zdecydowanie nie-orgazmowy. Orgazm to przyjemność i jest nagrodą za coś dobrego i ewolucyjnie ma motywować do powtórki. Ból dokładnie przeciwnie. Zakładając, że gwałt jest czymś ewolucyjnie niepożądanym przez kobietę, powinniśmy oczekiwać bólu. I dokładnie tak tłumaczą to Thornhill i Palmer, którzy napisali o tym książkę (ból psychiczny po gwałcie jako mechanizm mający uchronić przed powtórką). Ma to sens, ale książka jest kontrowersyjna i w żadnym razie nie brałbym tego wyjaśnienia ze pewnik.
                      • twojabogini Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 09:11
                        Kag:
                        Jest sporo publikacji o miedzy innym mlodych chlopakach wykorzystawanych seksualnie, stymulowanych wbrew wlasnej woli gdzie cialo pokazywalo reakcje mimo woli. Stad ich traumy pozniej i niechcec/wstret do wlasnego ciala, zdrajcy, ktore reagowalo chociaz glowa i serce nie chcialo.
                        I teraz wyobraz sobie gwalt: czyli postepowanie wbrew czyjejs woli: kobieta przywiazana do lozka i druga osoba umiejetnie ja stymulujaca. Owszem cialo moze i przypuszczalnie pokaze reakcje, dzieki tym mechanicznym odpowiednim bodzcom. I tutaj dylemat wielu ofiar gwaltu i molestowania, bo cialo reaguje wbrew woli/wbrew glowie.

                        Kwestia tego co się stymuluje - gdy pochwe orgazmu nie ma, gdy łechtaczkę w odpowiedni sposób - jest.

                        Odpowiednikiem penisa jest łechtaczka. Gdyby tylko klepać penisa, tez orgazmu nie będzie. Penis tak jak i łechtaczka wymaga odpowiedniej stymulacji. I reakcje seksualne penisa i łechtaczki prowadzące do orgazmu są niezależne od woli - tyle panowie wypisuje o neorobliologii, psychoewo - a jakoś o podstawach zapominacie. Przecież te informacje to punkt wyjścia dla jednej i drugiej dziedziny?
                  • mojemail3 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 09:54
                    yoric napisał:

                    (...)"Druga rzecz to nagłe porzucenie wcześniej bronionego stanowiska ("większosć BSwM wynika z nierównego podziału obowiązków")

                    Yoric, ja wiem,że trudno to zaakceptowac, ale jest w tym sporo prawdy. Nie chodzi stricte o "podział obowiązków" ale własnie o brak partnerstwa, o którym TB mówiła, o tym,że wygodniej jest nie zawracać sobie głowy zbyt wieloma obowiazkami i odpowiedzialnością za związek.
                    I nic nie rozwiązuje postawa, jaka była u mojego męża: "powiedz mi co mam robić w domu"...( wydawaj polecenie, zadania jak dziecku, jako strona aktywna)
                    Jak jeszcze dojdzie brak komunikacji i zamykanie sie w sobie,to prowadzi do jednego, oddalenia, zerwania więzi, utraty bliskości oraz intymności.
                    I na nic potem sztuczki i gierki.
                    Mówię na własnym przykładzie,wzięłam za dużo na siebie dałam dużo wolności i obróciło się to przeciwko mnie i relacji ( również seksualnej)

                    yoric napisał:

                    > Wspólnym mianownikiem tych wszystkich stanowisk pozostaje dogmat o winie mężczy
                    > zn, któremu TB również zaprzecza(...)"

                    To nie kwestia winy, ale zaniedbania, braku odpowiedzialności za jakośc związku, jak jedna osoba na uszach będzie stawac, a druga ucieka w łatwiejsze rozwiązania, to jak ma się to udać?
                    U mnie to już było krok od katastrofy, ja chciałam odejśc, choć tak cudownie było na początku, wielka miłość i przekonanie o idealnym obiekcie.
                    Partner się pogubił, poszedł w półśrodki, a nie szukanie rozwiązań.
                    Yoric, zakładam,że w dalszej perspektywie myslisz jednak o trwałym związku,o małżeństwie i rodzinie, to dlaczego tak mocno wypierasz doświadczenie osób, które chcą się Tobą podzielić wnioskami z własnych błędów, z własnych obserwacji???
                    • yoric Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 11:16
                      > Yoric, ja wiem,że trudno to zaakceptowac, ale jest w tym sporo prawdy.

                      w średniowicznej astronomii też jest "sporo prawdy" (jest ziemia, są planety i coś tam się nawet kręci). Piszmy o konkretach. Na początku była teza o obowiązkach domowych, która potem została rozciągnięta na partnerstwo, a wreszcie na ogólnie pojętą odpowiedzialność, która obejmowała także różnice poglądó religijnych (!!!). Równie dobrze można napisać, że BSwM "zalezy od wielu czynników" i będzie w tym "sporo prawdy".

                      Poza tym, skoro jest tam prawda, to szkoda, że ta teza została porzucona i zastąpiona nową. A tak się stało, ponieważ *większość* BSwM, podkreślam, większość, a słowo to pada przy obu tezach, nie może jednocześnie wynikać z dwóch różnych przyczyn. Piszecie - zwłaszcza TB - kilometrowe elaboraty nie na temat a jakoś do tej kwestii nie udało Wam się odnieść.

                      > To nie kwestia winy

                      wielokrotnie pada słowo "wina" pisane otwartym tekstem...

                      > dlaczego tak mocno wypierasz

                      już Ci pisałem, nic nie wypieram, dyskutuję o konkretach, a nie po to, żeby udowadniać Forumowiczkom, że nie jestem wieldbłądem.
                      • mojemail3 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 11:20
                        yoric napisał:


                        (...)"A tak się stało, ponieważ *większość* BSwM, podkreślam, większość, a słowo to pada przy obu tezach, nie może jednocześnie wynikać z dwóch różnych przyczyn (...)"

                        A dlaczego nie? Myślę,że może wynikać nie z dwóch, ale nawet z 3 i więcej przyczyn...
                        • kutuzow Re: 70% facetów ma zwykły orgazm ;-) 04.04.14, 12:22
                          mojemail3 napisała:

                          > A dlaczego nie? Myślę,że może wynikać nie z dwóch, ale nawet z 3 i więcej przyc
                          > zyn...

                          Yoricowi chodzi o kwestie czysto matematyczno-logiczne.
                          Większość to więcej niż 50%, czyli jak dodasz obie "większości" to Ci wychodzi ponad 100%.

                          Nie możesz powiedzieć:
                          Większość mężczyzn umiera na choroby związane z układem krwionośnym i jednocześnie większość mężczyzn umiera na raka płuc.

                          Albo jedna "większość" albo druga. Jak gdzieś jest większość to musi być mniejszość, a nie dwie większości.
                • lybbla 70% facetów ma zwykły orgazm 03.04.14, 22:53
                  kutuzow napisał:

                  > Big, nie mogłem się powstrzymać przed zauważaniem "symetrycznego" problemu do t
                  > ego, który promuje tutaj TB. Może jest tak, że większość facetów ma tylko "zwyk
                  > ły" orgazm (odpowiednik tego łechtaczkowego z teorii TB) i ich partnerki powinn
                  > y popracować nad lepszą techniką, żeby oni osiągnęli w końcu wyższy stopień wta
                  > jemniczenia -ten mityczny super orgazm (odpowiednik tego orgazmu pogłębionego ł
                  > echtaczkowo-pochwowego). W końcu analogicznie to partnerki i ich technika, (odp
                  > owiednie "rozpalenie" faceta przed seksem) są odpowiedzialne, za to czy facet b
                  > ędzie miał ten SUPERORGAZM czy nie.
                  >
                  > Czyli zgodnie z teorią TB, że za orgazm danej osoby odpowiada jej partner (a w
                  > przypadku facetów ich partnerka ), może powinniśmy porozmawiać o fatalnym podej
                  > ściu kobiet do tych super orgazmów u mężczyzn.
                  >
                  > Oczywiście to żart (podobnie jak tytuł postu), ale mam nadzieję, że pokazuje ra
                  > fy w teorii TB o odpowiedzialności mężczyzn za orgazm kobiet i jednocześnie mi
                  > nimalizowanie wpływu samych kobiet na swój własny orgazm i własną seksualność.

                  A ja poważnie (może nie całkiem) . Sposób na mój megaorgazm.
                  Najpierw kilkugodzinny stosunek, wzajemne przewalanki. Po drugim
                  kobiecym orgazmie (pewnie udawanym) kobieta proponuje loda.
                  Wycieńczony się zgadzam. Następuje nieśpieszne kilkunastominutowe wykonanie.

                  Kluczem są słowa wycieńczony i nieśpieszne.

                  Czy te 70% to nie za mało?

                  Aaaa i jeszcze ten jedyny mistyczny (pewnie kobiecy) orgazm.
                  Wykonanie jak wyżej + ingerencja duchów zmarłych przodków (kość dla MM)
                  bo nie wiem co innego mogło spowodować to pulsujące emanowanie z rozbłyskiem.
                  • marek.zak1 A Jan Mróz? 03.04.14, 22:59
                    Znany wam Jan Mróz i jego orgazm:


                    Przed oczami miał twarz dziewczyny, która przybierała wciąż inną postać. Czuł przechodzące przez całe ciało prądy i dreszcze. Nagle przestał widzieć cokolwiek.
                    Ogarnęła go ciemność, a zaraz potem zobaczył wybuch gwiazdy, która rozświetliła wszystko dookoła. Siła grawitacji przestała obowiązywać, jedynie leżąca pod nim kobieta przyciągała go
                    jak magnes. Wydobył z siebie jęk, niepodobny do wszystkiego, który nie należał do niego. Prądy przeszywały go i sprawiały mu ból graniczący z nigdy tak intensywnie nieprzeżywaną rozkoszą.
                    • mojemail3 Re: A Jan Mróz? 03.04.14, 23:49
                      marek.zak1 napisał:


                      (...)"Przed oczami miał twarz dziewczyny, która przybierała wciąż inną postać. Czuł przechodzące przez całe ciało prądy i dreszcze. Nagle przestał widzieć cokolwiek (...)"

                      No, tu to jest stan epilepsjo-podobny,po obu stronach...
                  • mojemail3 Re: 70% facetów ma zwykły orgazm 03.04.14, 23:47
                    lybbla napisał:

                    (...)"Aaaa i jeszcze ten jedyny mistyczny (pewnie kobiecy) orgazm.
                    Wykonanie jak wyżej + ingerencja duchów zmarłych przodków (kość dla MM)
                    bo nie wiem co innego mogło spowodować to pulsujące emanowanie z rozbłyskiem (...)"

                    No dzisiaj przechodzicie samych siebie panowie...Gdzie ja pisałam o mistycyzmie orgazmu?
                    Emanowanie z rozbłyskiem? Chyba tylko epilepsja, ale nic mi o tym nie wiadomo, abym na nią cierpiała...
                    • lybbla Re: 70% facetów ma zwykły orgazm 04.04.14, 00:29
                      mojemail3 napisała:

                      > lybbla napisał:
                      >
                      > (...)"Aaaa i jeszcze ten jedyny mistyczny (pewnie kobiecy) orgazm.
                      > Wykonanie jak wyżej + ingerencja duchów zmarłych przodków (kość dla MM)
                      > bo nie wiem co innego mogło spowodować to pulsujące emanowanie z rozbłyskiem (.
                      > ..)"
                      >
                      > No dzisiaj przechodzicie samych siebie panowie...Gdzie ja pisałam o mistycyzmie
                      > orgazmu?
                      > Emanowanie z rozbłyskiem? Chyba tylko epilepsja, ale nic mi o tym nie wiadomo,
                      > abym na nią cierpiała...

                      Mojemail duchy zmarłych przodków to ta kość.
                      I co się nabijasz z mojego mistycznego przeżycia :?
    • twojabogini klocki lego i watpliwosci 03.04.14, 09:24
      >Sorry...ale zamieszczone cytaty nic a nic mi nie rozjaśniły. A już końcówka to żałość.
      >Skoro łechtaczka jest stymulowana podczas każdej penetracji, to chyba wystarczy walić ile sił >w przyrodzeniu?

      Jeszcze raz cytuję: Jednak ze względu na lokalizację tego organu prawie wszystkie pozycje, szczególnie misjonarska, UNIEMOŻLIWIAJĄ jego pobudzenie.

      Autor twierdzi, że: orgazm kobiety na drodze stosunku jest trudnoosiagalny, więc lepiej sobie dać z nim spokój. Kobiety udają orgazmy przy stosunkach, a mężczyźni w nie wierzą. Orgazm na drodze bezpośredniej stymulacji łechtaczki jest łatwo osiągalny. Opracowanie odpowiedniej techniki stymulacji łechtaczki może dać kobiecie głęboką satysfakcję seksualną, a mężczyźnie przyjemność i poczucie bycia dobrym i docenianym kochankiem.

      Zaznaczam, to autor nie ja. Cytuje go bo proponuje inne wyjście z sytuacji niż ja - może łatwiejsze do zaakceptowania, a z drugiej strony - jest ono odpowiedzią na to samo zjawisko które ja obserwuję - powszechny teatrzyk związany z damskimi orgazmami osiąganymi na drodze stosunków.

      Co do lego:

      - Wiesz ty facet, czym się różnią piersi kobiece od klocków lego?
      - Yyyyyyy?
      - No idź i dalej baw się klockami.
    • yoric Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 04.04.14, 13:17
      Mam kolejne pytanie do TB, ale najpierw cytat:

      Yoric: zamiast dwóch stron wypracowania o tantrze napisz proszę jak to możliwe, że pokolenia mężczyzn sprzed prasy kolorowej z opisami wędzidełka osiągały orgazmy :)

      TB: Napisałam ci - wiedza była przekazywana - ustnie albo poprzez doświadczenia. W czasach braku edukacji międzypokoleniowej edukacji nadrabia ja porno, pisma kobieca, podwórka.

      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144968722,144968722,_Alternatywa_warta_swojej_ceny_.html
      Jaką edukacją i jak przekazywaną (ustnie, przez doświadczenie, filmy, itp.) dysponuje lalka z linkowanego wątku?
      • mojemail3 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 04.04.14, 13:23
        yoric napisał:


        (...)"Jaką edukacją i jak przekazywaną (ustnie, przez doświadczenie, filmy, itp.) dysponuje lalka z linkowanego wątku?(...)"

        Ja Ci powiem jaką, gównianą edukację, sprowadzoną do gadżetu.
        Edukuj tą lalką nastoletnich chłopców, ciekawe co z tego eksperymentu wyjdzie.
        • yoric Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 04.04.14, 14:22
          aha... a jaką drogą lalka nabyła tę wiedzę, że może dać facetowi orgazm? Proszę jasno, bez wykrętów :).
          • mojemail3 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 04.04.14, 14:26
            yoric napisał:

            > aha... a jaką drogą lalka nabyła tę wiedzę, że może dać facetowi orgazm? Proszę
            > jasno, bez wykrętów :)

            Zapewne będzie to banalne, co napiszę, ale chyba nie w tym rzecz,żeby się lalką czy kobietą masturbować, niech to będzie zwierzęce, ludzkie, ale nie przedmiotowe.
            Może o to chodzi TB, o pogłębienie wrażeń ?
            • yoric Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 04.04.14, 14:40
              > Może o to chodzi TB, o pogłębienie wrażeń ?

              być może. A może pisała szyfrem i chodziło o stopę inflacji na Malezji.
              Ponieważ jednak otwartym tekstem TB napisała co innego (wiedza jako warunek orgazmu), możemy albo przyznać, że padła bzdura, albo dalej prowadzić egzegezę jak z biblią.
              • mojemail3 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 04.04.14, 14:45
                yoric napisał:

                > > Może o to chodzi TB, o pogłębienie wrażeń ?
                >
                > być może. A może pisała szyfrem i chodziło o stopę inflacji na Malezji.
                > Ponieważ jednak otwartym tekstem TB napisała co innego (wiedza jako warunek org
                > azmu), możemy albo przyznać, że padła bzdura, albo dalej prowadzić egzegezę jak
                > z biblią.

                Yoric, nie ulegaj zgorzknieniu w tak młodym wieku, bo strach się bać jakim będziesz zgryzliwym staruszkiem;-)
                • yoric Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 04.04.14, 14:53
                  > Yoric, nie ulegaj zgorzknieniu w tak młodym wieku, bo strach się bać jakim będ
                  > ziesz zgryzliwym staruszkiem;-)

                  już się tak trochę czuję :o. I znowu tracę tu za dużo czasu!
                  • mojemail3 Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 04.04.14, 14:57
                    yoric napisał:

                    > już się tak trochę czuję :o. I znowu tracę tu za dużo czasu!

                    Kolejne złudzenie współczesnego konsumpcjonisty, jak się rozmawia z ludzmi i myśli, to się traci czas...
                    Na rutynową pracę i konsumpcję nigdy nam czasu nie żal...
    • twojabogini laleczki yorica 07.04.14, 12:26
      Pytasz czemu z lalką, która nie ma żadnej wiedzy mężczyzna może mieć orgazm? Z tego samego powodu dla którego kobieta może mieć orgazm z tępym masażarem łechtaczki albo wibratorem.
      Nie myl seksu partnerskiego z masturbacją. Do masturbacji wystarczy wiedza o sobie.
      • that.bitch.is.sick Re: laleczki yorica 08.04.14, 10:23
        twojabogini napisała:

        > Pytasz czemu z lalką, która nie ma żadnej wiedzy mężczyzna może mieć orgazm? Z
        > tego samego powodu dla którego kobieta może mieć orgazm z tępym masażarem łecht
        > aczki albo wibratorem.
        > Nie myl seksu partnerskiego z masturbacją. Do masturbacji wystarczy wiedza o so
        > bie.

        Bogini przestań zawracać kota ogonem. Wiedza i technika partnera jako warunek orgazmu tego się níe da obronić. Fakty temu przeczą ile byś níe napłodziła wypracowań i ile níe przepisała artykułów z netu. Orgazm podczas masturbacji i "partnerski" to to samo- orgazm, wiesz?:-)
        • zawle Re: laleczki yorica 08.04.14, 11:13
          that.bitch.is.sick napisała:> Bogini przestań zawracać kota ogonem. Wiedza i technika partnera jako warunek o
          > rgazmu tego się níe da obronić. Fakty temu przeczą ile byś níe napłodziła wypra
          > cowań i ile níe przepisała artykułów z netu. Orgazm podczas masturbacji i "part
          > nerski" to to samo- orgazm, wiesz?:-)


          Podobnie jak zjedzenie jajka na twardo i sadzonego. To to samo ....jajko.
          • that.bitch.is.sick Re: laleczki yorica 08.04.14, 11:38
            zawle napisała:

            >
            > Podobnie jak zjedzenie jajka na twardo i sadzonego. To to samo ....jajko.

            Wiele jest sposobów ich przeżywania a dokłądnie tyle ile dróg stymulacji całego unerwieniea sromu, krocza i narządów płciowych, jednak skoro załóżmy ktoś i tak podczas stosunku musi ręczmie stymulować łęchtaczkę aby dojść, i podobnie robi sam to co dla niego za rożnica skoro musi wpieprzać jaja na twardo w każdym przypadku się pytam?:) Odsyłam do raportu Shere Hite. A to jaki orgazm przeżywasz nie zależy od udziału partnera tylko od twoich indywidualnych umiejętności i możliwości.
            Tylko bez kwestii emocjonalnych.
        • twojabogini orgazm partenrski a masturbacyjny 08.04.14, 12:58
          that.bitch.is.sick napisała:

          > Bogini przestań zawracać kota ogonem. Wiedza i technika partnera jako warunek o
          > rgazmu tego się níe da obronić. Fakty temu przeczą ile byś níe napłodziła wypra
          > cowań i ile níe przepisała artykułów z netu. Orgazm podczas masturbacji i "part
          > nerski" to to samo- orgazm, wiesz?:-)

          Orgazm to orgazm z tym się zgodzę. Okej. Tylko, że przypomnij sobie watki: a) w których panowie pisali o tym, że wytrysk to nie zawsze orgazm i narzekali na technikę żon/pratnerek, lepsze efekty osiągali solo, albo z tymi co technikę miały b) pań które same dochodzą, a z partnerem nie.

          Orgazm przy masturbacji nie ważne ręka, masturbartorem, krowim sercem pod prądem, czy muszkami z wyrwanymi skrzydełkami - to orgazm który nie robi się sam - tylko my robimy sobie, czasem dostarczając bardzo wyrafinowanych bodźców, czasem wręcz przeciwnie. Ale rzecz się zasadza na tym, że czujemy swoje reakcje.
          Jeśli partner się nie nauczy przynajmniej minimum - jak nie przeszkadzać w osiągnięciu orgazmu z jego ciałem (co nadal jest masturbacja, tyle, że o ciało partnera)- seks nie będzie satysfakcjonujący.
          • that.bitch.is.sick Re: orgazm partenrski a masturbacyjny 08.04.14, 13:57
            twojabogini napisała:


            >
            > Orgazm przy masturbacji nie ważne ręka, masturbartorem, krowim sercem pod prąde
            > m, czy muszkami z wyrwanymi skrzydełkami - to orgazm który nie robi się sam - t
            > ylko my robimy sobie, czasem dostarczając bardzo wyrafinowanych bodźców, czasem
            > wręcz przeciwnie. Ale rzecz się zasadza na tym, że czujemy swoje reakcje.
            > Jeśli partner się nie nauczy przynajmniej minimum - jak nie przeszkadzać w osią
            > gnięciu orgazmu z jego ciałem (co nadal jest masturbacja, tyle, że o ciało part
            > nera)- seks nie będzie satysfakcjonujący.

            Kryteria satysfakcji seksualnej mogą być bardzo różne (temat niewątpliwie fascynujący), natomiast orgazm to orgazm i nie pisze się o satysfakcji tylko o orgazmie który powoduje że ja na jakiś czas mogę przestać obsesyjnie myśleć o seksie i się na czymś innym skupić.
            Co do tego kryterium znajomości reakcji to nie trafia do mnie aby powtarzać z partnerem wszystkie moje nawyki masturbacyjne, a co gdy jest tylko jeden nawyk (bo tak też się zdarza)?
            Ciężko żeby ktoś mi stymulował łechtaczke jęzorem lepiej niż ja palcem, skoro ja jestem w tym ekspertem. Tu osoba która mnie podczas seksu obsługuje spada rzeczywiście do podrzędnej roli wykonawcy poleceń lub przeszkadzacza:).
            • twojabogini Re: orgazm partenrski a masturbacyjny 08.04.14, 14:17
              that.bitch.is.sick napisała:

              > Ciężko żeby ktoś mi stymulował łechtaczke jęzorem lepiej niż ja palcem, skoro j
              > a jestem w tym ekspertem. Tu osoba która mnie podczas seksu obsługuje spada rz
              > eczywiście do podrzędnej roli wykonawcy poleceń lub przeszkadzacza:).

              Zaraz zaraz, zafiksowanie na masturbacji to osobny temat - wtedy człowiek nie jest zdolny do przeżycia orgazmu z partnerem. A rozmawiamy o tym, dlaczego lalka nie musi mieć wiedzy i techniki, a partnerka już coś powinna potrafić, bo inaczej z satysfakcji nici.

              I moja odpowiedź jest taka: lalka jest jednym z wielu akcesoriów i to nie ona robi mężczyźnie orgazm, tylko on sobie robi orgazm z użyciem lalki. Kobieta, która chce dać orgazm mężczyźnie coś tam jednak wiedzieć musi i sprawdzić co panu sprawia przyjemność.
              Nawet gdy pan jest zafiksowany na lale, lub na masturbację z użyciem ciała kobiety - kobieta musi odkryć, że powinna udawać lalę lub umożliwić mężczyźnie masturbację i nie przeszkadzać :)
              Gdy pan ma większe wymogi - kobieta także musi "odkryć" technikę - znaleźć sposób satysfakcjonującego zaspokojenia partnera. Wielu panów, których partnerki nie opanowały zestawu, a lubią gdy orgazm dostają, a nie sobie robią, twierdzi, że na jakimś etapie kobiety coś psują (np. zmieniają tempo lub nacisk w ostatniej chwili, zamieniając nieźle zapowiadający się orgazm w wytrysk).

              Inna sprawa, że panowie, którzy w seksie z kobietą orgazm sobie robią i to dla nich jedyny sposób, nie potrafią orgazmu dosłownie "dostać" tylko muszą go "wziąć" - to często panowie, którzy często korzystają z masturbacji pod porno. Fajni kochankowie dla kobiet, które w łóżku stale lubią być wykorzystane, czuć się jak lale, dawać się dominować. Dla całej reszty, dla których taki seks może być fajną odmianą, ale mają też inne potrzeby - na dłuższą metę nie.

    • twojabogini Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 07.04.14, 13:52
      Rozrósł się watek, wyjaśnię jeszcze:

      1. Gwałt a orgazm - gwałt to nie tylko brutalny stosunek seksualny, ale także zmuszenie innej osoby do poddania się niechcianym czynnościom seksualnym. Dane dotyczące przezywania orgazmów i reakcji seksualnych dotyczą sytuacji w których gwałciciel stymulował ofiarę w sposób prowadzący do orgazmu. Dane statystyczne dotyczące orgazmów podczas gwałtów najczęściej dotyczą wszystkich gwałtów razem - tych polegających na brutalnym stosunku jak i na stymulacji kobiety. Zatem na ich podstawie nie da się stwierdzić ile kobiet zareaguje orgazmem na tak przeprowadzony gwałt - wiemy, że tak to działa, nawet niechciana stymulacji prowadzi kobietę do silnych reakcji seksualnych. Identyczne zjawisko jest przy pobudzaniu prostaty i penisa u mężczyzny - do niechcianego orgazmu może dojść wbrew woli. Coś jak bardziej rozbudowany odruch kolankowy.
    • fidziaczek Re: jak mężczyzna z mężczyną...o kobiecym oragaźm 26.04.14, 16:23
      Pochwa to odpowiednik moszny u faceta.
      Łechtaczka to tak naprawdę nie wyrośnięty penis.
      Jak facet połączy te fakty wiedząc co mu sprawia przyjemność a co łatwiej prowadzi do orgazmu to wszystko staje się jasne.
      Choć myśl z tym "niewyrośniętym penisem" dla 100% hetero może być kłopotliwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka