that.bitch.is.sick
13.04.14, 19:40
To woła o szerszą refleksję. Wont, po którym spójności przekonań nie ma się co spodziewać, po tym jak się napierdział kazań o bierności kobiet, ich zależności finansowej i nieudolności w obsłudze pojazdów mechanicznych, widząc inicjatywę seksualną kobiety, pod postacią anonsu niczym się od męskich nie odróżniajacego (również ignorowaniem regulaminu) - nagle neguje kobiece prawo do aktywnych poszukiwań kochanka wedle wybranych przez nią kryteriów - czyniąc aluzję do jej wieku i dojrzałości. Przyczyną jest oczywiście żę wont mimo deklaracji, jest goowno nie nowoczesny w relacjach między płciami i ma mentalność chłopa z konopielki, na każdą inicjatywę kobiecą, czuje się zagrożony w swoich tradycyjnych prerogatywach. Tu najwyraźniej zagrał instynkt. Wiadomo że jego zarzuty są wyssane z palca: pani podała tyle swoich zalet co wymagań. Dojrzała, zadbana, to tabu dla wonta (przy jego przydrożnych preferencjach) ale dla niektórych - to zaleta. I dostępność. Czy to nie jest zaleta dla młodego mężczyzny (nawet jeśli młodość wonta jest tylko umowna)
Jednak coś jest na rzeczy i w komentarzach innych panów i co tak naprawdę z tym fikcyjnym równouprawnieniem, skoro kobieta w średnim wieku poszukująca kochanka jest (hi hi) desperatką, należy jej się minuta ciszy - imponujące buractwo potwór - nazwę to po imieniu (też musiałeś odreagować poczucie zagrożenia) - rozumiem).
To jak to jest? Mamy równouprawnienie? Kobieta podrywa mężczyznę i co? Starsza kobieta chce mieć młodego mężczyznę, ma prawo spróbować?
Jak się czujecie, gdy kobieta przejmuje inicjatywę, podrywa was, z jakimi różnicami, problemami to się wiąże? Odrzucenie natrętnego podrywacza płci męskiej to co innego niż płci żeńskiej?
A co ogólnie z kobiecą aktywnością, inicjatywą. Co ze świadomością że kobieta ma potrzeby seksualne? Czy nie lepiej jak ma ale mniejsze niż on? I orgazm jest dla niej na 14 dopiero miejscu?
Poniżej przykład z miłą ilustrację muzyczną. Teledysk z udziałem dity von teese. Widzieliście? Kto nie zna tego problemu. Ona wciąż myśli o seksie, mąż nie potrafi jej zaspokoić albo nie potrafi jej zaspokoić w tak perwersyjny sposób jaki ona lubi. Ona czuje się wyobcowana, a inicjatywy przejąć nie może. Jest panią domu w latach 60-tych.
Coś się zmieniło? Czy ktoś chciałby serio taką żonę?
www.youtube.com/watch?v=JhkZGqkIjPg
Freedom's just another word for nothing left to lose
Nothing don't mean nothing honey if it ain't free