a.jung22
06.05.14, 22:20
od dwóch lat zero seksu. ostatni raz kochaliśmy się kiedy poczęła się nasza córka. pół roku wcześniej zaczęły się problemy - A. stwierdził, że stracił zainteresowanie seksem ze mną. na inne kobiety patrzył z ogniem w oku, na mnie nie. obecnie zupełnie się wyciszył w temacie seksu - "żeby mnie nie ranić" - nie chciał oglądać się za innymi kobietami.
myślę, że powinnam była odejść od niego kiedy usłyszałam, że już go nie pociągam. ale przekonał mnie, że dla niego liczy się to co jest między nami oprócz seksu, że to przecież nie wszystko. dałam się przekonać.
kurewsko cierpiałam. prawie co noc poduszka była mokra. to upokorzenie, kiedy tulisz się do mężczyzny, a on zostaje zimny jak lód. jak kłoda. jedną noc, drugą, piętnastą, setną. teraz się uspokoiłam. myślałam sobie: jeśli odpuszczę, może sam zainicjuje zbliżenie. ale nic takiego się nie dzieje.
jestem świetną mamą, dobrą partnerką. lubimy ze sobą rozmawiać, razem gotować, oglądać filmy, razem pracujemy (pisanie), mamy wspólne pasje. ale nie czuję się już kobietą. i czasami chce mi się wyć. chce mi się go zacząć okładać pięściami i krzyczeć. ale tego nie robię. co najwyżej płaczę w samotności.
nigdy nie miałam takiego problemu. nigdy nie podejrzewałam, że mnie to spotka. mam tyle do dania. ogromny temperament, urodę (oczywiście jest to kwestia gustu), bogatą osobowość. piszę to bez próżności. po prostu potrafię siebie samą z dystansu ocenić.
czy możliwy jest powrót fascynacji seksualnej między ludźmi, którzy przestali ze sobą sypiać? co jako kobieta mam zrobić.