Dodaj do ulubionych

ON nie chce się ze mną kochać

06.05.14, 22:23
od dwóch lat zero seksu. ostatni raz kochaliśmy się kiedy poczęła się nasza córka. pół roku wcześniej zaczęły się problemy - A. stwierdził, że stracił zainteresowanie seksem ze mną. na inne kobiety patrzył z ogniem w oku, na mnie nie. obecnie zupełnie się wyciszył w temacie seksu - "żeby mnie nie ranić" - nie chciał oglądać się za innymi kobietami.
myślę, że powinnam była odejść od niego kiedy usłyszałam, że już go nie pociągam. ale przekonał mnie, że dla niego liczy się to co jest między nami oprócz seksu, że to przecież nie wszystko. dałam się przekonać.
kurewsko cierpiałam. prawie co noc poduszka była mokra. to upokorzenie, kiedy tulisz się do mężczyzny, a on zostaje zimny jak lód. jak kłoda. jedną noc, drugą, piętnastą, setną. teraz się uspokoiłam. myślałam sobie: jeśli odpuszczę, może sam zainicjuje zbliżenie. ale nic takiego się nie dzieje.
jestem świetną mamą, dobrą partnerką. lubimy ze sobą rozmawiać, razem gotować, oglądać filmy, razem pracujemy (pisanie), mamy wspólne pasje. ale nie czuję się już kobietą. i czasami chce mi się wyć. chce mi się go zacząć okładać pięściami i krzyczeć. ale tego nie robię. co najwyżej płaczę w samotności.
nigdy nie miałam takiego problemu. nigdy nie podejrzewałam, że mnie to spotka. mam tyle do dania. ogromny temperament, urodę (oczywiście jest to kwestia gustu), bogatą osobowość. piszę to bez próżności. po prostu potrafię siebie samą z dystansu ocenić.
czy możliwy jest powrót fascynacji seksualnej między ludźmi, którzy przestali ze sobą sypiać? co jako kobieta mam zrobić.
Obserwuj wątek
    • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 06.05.14, 23:17
      Tak blad, trza bylo odejsc a nie brac sie za dziecko. Stalo sie. Temat musi powrocic, bo inaczej nic sie nie zmieni. Zapros go na rozmowe, na spokojnie, powiedz, ze sie pomylilas, bo dla Ciebie wszystko oprocz seksu nie wystarczy.
      Powiedz, ze myslisz o rozwodzie/rozstaniu, o poszukaniu kogos innego do lozka, mimo, ze bardzo go kochasz i najbardziej chcialbys seksu z nim. Skoro tak dobrze sie dogadujecie, przedstaw mu swoje odczucia i rozsterki. Bez wyrzutow, po prostu mow o sobie. Nie namawiam Cie do rozwodu, radze tylko tak zagrac, on musi uwierzyc, ze na serio gotowa jestes odejc, jezeli nic sie nie zmieni. Jest szansa, ze mu zalezy, wtedy sprobuje cos zmienic. Daj mu czas do namyslu z tydzien i zapewnij, ze wesprzesz i pomozesz jezeli chce razem z Toba ratowac malzenstwo. Sa specjalisci a zaczac trzeba od jego dobrej woli. Po tygodniu znow konkret rozmowa. Co on czuje, czy chce czy nie chce cos zrobic itd.
      Konkretnie zapytalabym jak zaspokaja swoje potrzeby seksualne. Jezeli recznie, proponuje odlozyc reka, zaraz zona bedzie miala wieksze szanse.
      Jak dlugo jestescie razem? Jak bylo kiedys z seksem?
      Nie mam pojecia czy mozliwe jesz znow zaczac ze soba sypiac, bo nie znam powodow jego wycofania sie, ich moze byc wiele, ale bez proby walki to na pewno sie nie da. Dobra wola z jego strony jest nieodzowna.
      • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 00:01
        Aha a te problemy, ktore sie zaczely na pol roku przed poczaciem corki to jak wygladaly? Nie stawal mu, czy on wzbranial sie od seksu czy co?
        A dziecko planowane? Zmusil sie co by je zrobic?
        A moze warto troche sie zdystansowac, czesciej wyjsc samemu, mniej razem goowac i spedzac czasu, troche tajemniczosci z Twojej strony.
        • dreemcatcher Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 10:13
          może tak być że dziewczyna zrobiła z siebie nieświadomie mamusię , przyjaciółkę, a może facet ma kogoś i nie starcza mu energii na zabawy z żona .
          Swoja drogą nie wiem czy można sie przestawić tak z obojetności na pożądanie go . BO np moja zona jest mi obojętna seksualnie , matka mojego dziecka to wszytko. MOże w przypadku autorki też tak jest
          • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 10:36
            dreemcatcher napisał:

            > może tak być że dziewczyna zrobiła z siebie nieświadomie mamusię , przyjaciółkę
            > , a może facet ma kogoś i nie starcza mu energii na zabawy z żona .
            > Swoja drogą nie wiem czy można sie przestawić tak z obojetności na pożądanie g
            > o . BO np moja zona jest mi obojętna seksualnie , matka mojego dziecka to wszyt
            > ko. MOże w przypadku autorki też tak jest
            No ale moze Twoja zona na to "zapracowala", bo ciagle Cie odrzucala, nie chciala sie z Toba kochac, do tego "sie zapuscila", jest/byla niemila, no nie wiem. Ona pisze, ze ladna i do tego chetna...Napisala, ze juz przed ciaza mowil, ze nie pozada. Cos mi w tej historii nie pasuje.
            • dreemcatcher Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:00
              zgadza się zapracowała , bardzo ciężko na to pracowała udało jej się .

              > Ona pisze, ze ladna i do tego chetna...Napisala, ze juz przed ciaza mowil, ze ni
              > e pozada. Cos mi w tej historii nie pasuje.
              ładną kobietą facet nigdy nie pogardzi , ale zachodzić w ciąże i myśleć że może jakoś to będzie jest dla menie niepojete
              • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:05
                dreemcatcher napisał:
                > ładną kobietą facet nigdy nie pogardzi , ale zachodzić w ciąże i myśleć że może
                > jakoś to będzie jest dla menie niepojete

                Jak widac pogardzi:)
                No dokonala zlego wyboru, wydawalo jej sie, ze da rade a teoria z praktyka sie mija. Nie lawto tak kogos wykopac skoro sie go kocha i poza tym dobrze im razem w pozostalych kwestiach.
                • dreemcatcher Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:53
                  z mojego doświadczenia wynika że jeśli seks zanika w związku to i inne przyjemności razem tracą na wartości
                  • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:07
                    tak - to prawda. kiedy ogląda się razem film na kanapie dobrze byłoby mieć również taki scenariusz, że się go nie skończy oglądać, tylko zacznie robić się coś innego w trakcie. tak samo z gotowaniem, czytaniem, etc etc...
              • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:05
                dreemcatcher - to była klasyczna, licealna wpadka. wstyd się przyznać. i niech spadną na mnie gromy - walę to. pół roku wcześniej zaczęły się nasze problemy - seks był głównie z mojej inicjatywy. brakowało pieprzu - nie byłam kolejną laską z internetu, tylko dziewczyną, bliską, coraz bliższą. a tu nagle, po kilku miesiącach unikania przez niego zbliżenia, na wakacjach pewnego dnia wstąpił w niego demon seksu - byłam zachwycona i dałam się porwać, chociaż wiedziałam, że istnieje 5% sznasy że będzie wpadka. w sytuacji gdzie seks wyglądałby normalnie powiedziałabym - hola, teraz zabawimy się inaczej, a za kilka dni sobie odbijemy. ale następna okazja mogła zdarzyć się za kilka miesięcy.

                wiem, jak to brzmi. zdesperowana idiotka. i teraz właśnie tak o sobie myślę. więc proszę się nie powtarzać ; )
                • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:11
                  Ok, wszystko jasne, kupilas osla to na rumaku nie bedziesz jezdzic.
              • luciva Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 14:13
                A jak się na to pracuje, w jaki sposób?
                • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 14:28
                  ?
                  na taką sytuację w związxku?

                  oglądając porno i umawiając się z laskami przez internet. rodzi się apetyt na takie doznania, spada na zwykły seks, fizyczną bliskość.
                  • lampardzikus Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 14:29
                    To próbuj to odkręcać jeśli ci zależy na nim. Nie wyobrażam sobie, żeby można to odkręcić bez prawdziwie szczerej rozmowy.
            • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:17
              i słusznie ze nie pasuje. mi też do cholery nic tu nie pasuje. wpieprzyłam się w ostrą kabałę. wczoraj rozmawialiśmy. przyznał się, że zawsze zdradzał swoje partnerki. to była jego norma - nawet w jego pierwszym związku w którym seks był rewelacyjny. mnie też zdradzał na początku związku ("wszyscy faceci mają na to ochotę, każdy chce wyruchać jak największą liczbę lasek - jego filozofia"). Dla A. seks musi wiązać się z podrywaniem, sytuacją, niebezpieczeństwem, ryzykiem, etc. Od jakiegoś czasu założył blokadę na seksualność. odciął się zupełnie. po to, żeby mnie nie ranić swoimi flirtami. jednocześnie dla mnie nie zostawiając nic. nawet pocałunku, kiedy wraca po kilku dniach z wyjazdu. A. przeklina seks, kulturę porno, na której się wychował. miał dziesiątki lasek przez internet. mówi, że teraz, kiedy mamy dziecko, nie mógłby tego robić. ten problem z seksem, ta blokada to jego osobisty dramat. którego nie do końca rozumiem.

              • kotoshi Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:31
                a.jung22 napisał(a):
                > ł rewelacyjny. mnie też zdradzał na początku związku ("wszyscy faceci mają na t
                > o ochotę, każdy chce wyruchać jak największą liczbę lasek - jego filozofia").

                Kobiety też miewają na różne rzeczy ochotę, a liczy się to, co z tym się robi.

                D
                > la A. seks musi wiązać się z podrywaniem, sytuacją, niebezpieczeństwem, ryzykie
                > m, etc.

                Dla mnie to jest na poziomie u licealisty

                A. przeklina se
                > ks, kulturę porno, na której się wychował.

                Biedaczek... I sprytny koleś w sumie, jak sam sobie umie wszystko wytłumaczyć i się usprawiedliwić...
                • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:40
                  zgadza sie. jeśli chodzi o seksulaność to A. reprezentuje poziom licealisty. i zgadza się, że jest sprytny w swoich tłumaczeniach...
              • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:39
                Moze w skrocie: ma swoj model seksualnosci, walenie konia przy porno, w internecie. Niekoniecznie znajdzie satysfakcje z kobieta, bo to nie te/inne bodzce. Powiem tak: skrzywiony.
                Zdradzac kogos na poczatku zwiazku, to ma byc norma? Na poczatku zwiazku to ludzie zazwyczaj sa tak zakochani(mezczyzni rowniez), ze swiata poza swoja partnerka/partnerem nie widza a co dopiero isc do lozka z kims innym. Niech mnie ktos z bledu wyprowadzi jezeli tak nie jest.
                A jak Wasz seks wygladl na poczatku? Jak dlugo bylo dobrze? kto go inicjowal?
                • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:48
                  na początku było fajnie. ostro, często, byliśmy bardzo blisko. skończyło się po jakimś roku. kiedy zaczęliśmy się zbliżać w inny sposób - mentalny, emocjonalny. rozumiesz - miłość i seks dla niego się wykluczają.

                  no i co tu robić.

                  p.s. był u seksuologów.jeden powiedział mu że widocznie musi zdradzać bo ma taka konstrukcję. A. podziękował. drugi zaczął stosować jakieś dziwne techniki relaksacyjne i hipnozę, i z nim A. też się pożegnał.

                  • dreemcatcher Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:55
                    a ja twierdzę że facet puka inne na boku i dla ciebie już mu energii nie starcza
                    • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:59
                      możliwe.
                    • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:04
                      dreemcatcher napisał:

                      > a ja twierdzę że facet puka inne na boku i dla ciebie już mu energii nie starcz
                      > a
                      konia wali
                    • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:31
                      ..ale idąc tym tokiem rozumowania znaczyłoby, że na boku pukają tylko ci, którzy nie pukają swojej kobiety, a ci co pukają swoją nie pukają innych, a przeciez wszyscy wiemy, że jest cała masa facetów, którym pukanie zony nie przeszkadza pukać na boku.
                      • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:35
                        a.jung22 napisał(a):
                        > ..ale idąc tym tokiem rozumowania znaczyłoby, że na boku pukają tylko ci, którz
                        > y nie pukają swojej kobiety, a ci co pukają swoją nie pukają innych, a przeciez
                        > wszyscy wiemy, że jest cała masa facetów, którym pukanie zony nie przeszkadza
                        > pukać na boku.
                        To zalezy od faceta, jego konstrukcji, potrzeb, preferencji, itd. Moim zdaniem tendencyjnie na boku pukaja Ci, ktorym zona "nie daja". Najmniej na boku pukaja Ci, ktorzy maja w domu satysfakcjonujacy seks, mila atmosfere i duzo do stracenia typu udany zwaizek. No chyba, ze ktos ma "skrzywienie" i inaczej nie potrafi, musi chodzic w boku. Moim zdniem to nie wiekszosc.

                        • dreemcatcher Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 13:04
                          100% racji
              • jesod Mi też do cholery nic tu nie pasuje 07.05.14, 13:46
                a.jung22 napisał(a):

                > i słusznie ze nie pasuje. mi też do cholery nic tu nie pasuje. wpieprzyłam się
                > w ostrą kabałę. wczoraj rozmawialiśmy. przyznał się, że zawsze zdradzał swoje
                > partnerki. to była jego norma - nawet w jego pierwszym związku w którym seks by
                > ł rewelacyjny. mnie też zdradzał na początku związku ("wszyscy faceci mają na t
                > o ochotę, każdy chce wyruchać jak największą liczbę lasek - jego filozofia"). D
                > la A. seks musi wiązać się z podrywaniem, sytuacją, niebezpieczeństwem, ryzykie
                > m, etc. Od jakiegoś czasu założył blokadę na seksualność. odciął się zupełnie.
                > po to, żeby mnie nie ranić swoimi flirtami. jednocześnie dla mnie nie zostawiaj
                > ąc nic. nawet pocałunku, kiedy wraca po kilku dniach z wyjazdu. A. przeklina se
                > ks, kulturę porno, na której się wychował. miał dziesiątki lasek przez internet
                > . mówi, że teraz, kiedy mamy dziecko, nie mógłby tego robić. ten problem z seks
                > em, ta blokada to jego osobisty dramat. którego nie do końca rozumiem.

                Właściwie, to... Nie rozumiem Twojego ględzenia.
                Po tym, co napisałaś (hehehe) wynika z tego, że bardzo dobrze wiesz na czym stoisz, albo... wiesz, co Tobie stoi przy tym pisaniu. :)))))
                To już klasyka. Przypływy i odpływy.
                Tendencyjność pierwszego wpisu dała się wyczuć automatycznie, ale... pobawić się zawsze można zachowując powagę wyimaginowanego klimatu.

                • lampardzikus Re: Mi też do cholery nic tu nie pasuje 07.05.14, 13:49
                  jesod - upraszczasz. Na podstawie wpisu stwierdziłaś że tendencyjny. Nie chcę wchodzi w poboczne wątki teraz.
                  Albo - chcesz pomóc albo nie. Potrzebne jest minimum zaufania, że dziewczyna ma rzeczywiście problem.
                  • jesod Re: Mi też do cholery nic tu nie pasuje 07.05.14, 14:00
                    lampardzikus napisał:
                    > Albo - chcesz pomóc albo nie.

                    Ale w czym?
                    W pieprzeniu kotka za pomocą młotka?

                    lampardzikus napisał:
                    > Potrzebne jest minimum zaufania, że dziewczyna ma rzeczywiście problem.

                    Komu potrzebne? Bo... na pewno nie mi.
                    Po tym, co sobie przeczytałam, to są bzdety... Mało wiarygodne bzdety.
                    Natomiast mogą być potrzebne komuś, w zupełnie innych celach... O! I może Mareczkowi przydadzą się też. :)
                    • lampardzikus Re: Mi też do cholery nic tu nie pasuje 07.05.14, 14:08
                      Ale droga jesod:
                      nie o Ciebie przecież tu idzie - więc jeśli Tobie to niepotrzebne to OK :) :)

                      A czy ktoś ma ukryte zamiary - to tego nigdy do końca nie jest się pewnym. Ale uważam, że zaufanie się należy.

                      OK?
                      • a.jung22 Re: Mi też do cholery nic tu nie pasuje 07.05.14, 14:14
                        dziękuję. ja naprawdę mam problem... i jestem stuprocentową kobietą.
                        • jesod Jestem stuprocentową babką 07.05.14, 14:50
                          a.jung22 napisał(a):
                          > dziękuję. ja naprawdę mam problem... i jestem stuprocentową kobietą.

                          Nie... Moim zdaniem brakuje Ci jaj. :)
                          • kag73 Re: Jestem stuprocentową babką 07.05.14, 14:54
                            jesod napisała:

                            > Nie... Moim zdaniem brakuje Ci jaj. :)

                            Zdecydowanie tak, ale mloda jest, niedoswiadczona i daje soba manipulowac.
                            Ona miala chyba na mysli, ze naprawde jest kobieta a nie facetem podajacym sie za babke:)
                            • jesod Re: Jestem stuprocentową babką 07.05.14, 14:58
                              kag73 napisała:
                              > Ona miala chyba na mysli, ze naprawde jest kobieta a nie facetem podajacym sie
                              > za babke:)

                              Nieważne, co on miał na myśli... :))))
                              Naprawdę uważam, że stuprocentowa kobieta powinna mieć jaja, a nie tylko je znosić.
                            • a.jung22 Re: Jestem stuprocentową babką 07.05.14, 15:02
                              kag73 napisała:

                              > jesod napisała:
                              >
                              > > Nie... Moim zdaniem brakuje Ci jaj. :)
                              >
                              > Zdecydowanie tak, ale mloda jest, niedoswiadczona i daje soba manipulowac.
                              > Ona miala chyba na mysli, ze naprawde jest kobieta a nie facetem podajacym sie
                              > za babke:)

                              :D proszę w takim razie o radę babkę z trzema jajami. krótko i na temat.

                              bop ja naprawdę próbowałam wszystkiego. długie spokojne rozmowy, koronki, stawianie na ostzu noza. może brakuje mi konsekwencji, a może zalezy mi na tym związku mimo wszystko. czy to znaczy ze jestem pipką?
                              • lampardzikus Re: Jestem stuprocentową babką 07.05.14, 15:12
                                A kiedy ostatnio gdzieś byliście - tylko we dwoje. Mieliście czas tylko dla siebie - we dwoje itd? Nie chodzi mi o seks, tylko o czas TYLKO dla was?
                                • kag73 Re: Jestem stuprocentową babką 07.05.14, 15:14
                                  lampardzikus napisał:

                                  > A kiedy ostatnio gdzieś byliście - tylko we dwoje. Mieliście czas tylko dla sie
                                  > bie - we dwoje itd? Nie chodzi mi o seks, tylko o czas TYLKO dla was?

                                  Pezsetan, czy Ty czujesz bluesa? Facet z nia nie spal 2 lata, powtarzam slownie: DWA lata. Sa razem wcale nie najdluzej i mlodzi, przestan
                                  • a.jung22 Re: Jestem stuprocentową babką 07.05.14, 15:19
                                    wychodzimy regularnie do kina na koncert etc. ale musimy biegiem wracać do domu, do dziecka. to trochę deprymuje.
                              • jesod Re: Jestem stuprocentową babką 07.05.14, 15:40
                                a.jung22 napisał(a):
                                > :D proszę w takim razie o radę babkę z trzema jajami.

                                Najpierw musisz mi wyjaśnić dokładnie, dlaczego z trzema, bo.... rachunki mi się nie zgadzają. :)

                                a.jung22 napisał(a):
                                > krótko i na temat.

                                Tak się nie da, psze pana.
                                • a.jung22 Re: Jestem stuprocentową babką 07.05.14, 15:44
                                  jesod napisała:

                                  > a.jung22 napisał(a):
                                  > > :D proszę w takim razie o radę babkę z trzema jajami.
                                  >
                                  > Najpierw musisz mi wyjaśnić dokładnie, dlaczego z trzema, bo.... rachunki mi si
                                  > ę nie zgadzają. :)
                                  >
                                  > a.jung22 napisał(a):
                                  > > krótko i na temat.
                                  >
                                  > Tak się nie da, psze pana.

                                  MASZ MNIE. jestem facetem i właśnie walę konia na monitor.
                                  niech żyje internet.

                                  żegnam wątek i dziękuję wszystkim.
                                  • zyg_zyg_zyg Re: Jestem stuprocentową babką 07.05.14, 15:49
                                    > MASZ MNIE. jestem facetem i właśnie walę konia na monitor.
                                    > niech żyje internet

                                    Świeża jesteś, to nie wiesz, że Jesod tak już ma - jak się zdenerwuje, to wszędzie widzi mężczyzn podszywających się pod kobiety. Pardon - bezlitośnie demaskuje mężczyzn podszywających się pod kobiety.
                                    • lampardzikus Re: Jestem stuprocentową babką 07.05.14, 15:51
                                      Nie zniechęcaj się a.jung22. Są inni użytkownicy forum, którzy chcą Ci coś doradzić. Czy to coś da - tego nie wiemy - ale będziesz miała większą motywację do dzuiałania, zobaczysz jakie są możliwości.
                                      • a.jung22 Re: Jestem stuprocentową babką 07.05.14, 17:37
                                        dzięki. wbrew pozorom jestem wdzięczna za każdą wypowiedź. tylko temat dla mnie bardzo bolesny.
                                    • jesod Jesod tak już ma 07.05.14, 20:28
                                      zyg_zyg_zyg napisała:
                                      > Jesod tak już ma - jak się zdenerwuje, to wszędzie widzi mężczyzn podszywających się pod
                                      > kobiety.

                                      To stara, sprawdzona metoda, robić z kogoś wariata. :)
                                      Chyba coś o tym wiesz... Wygląda na to, że masz dużą wiedzę i praktykę w tej dziedzinie.
                                      Właśnie tutaj mamy wielbicieli i wybitnych specjalistów od syfu, od których przecież należy się uczyć.

                                      zyg_zyg_zyg napisała:
                                      > Pardon - bezlitośnie demasku je mężczyzn podszywających się pod kobiety.

                                      Użycie słowa bezlitośnie, to zdecydowane nadużycie. Raczej wyjątkowo litośnie... :)
                                      • a.jung22 Re: Jesod tak już ma 07.05.14, 20:54
                                        jesod napisała:

                                        > zyg_zyg_zyg napisała:
                                        > > Jesod tak już ma - jak się zdenerwuje, to wszędzie widzi mężczyzn podszyw
                                        > ających się pod
                                        > > kobiety.
                                        >
                                        > To stara, sprawdzona metoda, robić z kogoś wariata. :)
                                        > Chyba coś o tym wiesz... Wygląda na to, że masz dużą wiedzę i praktykę w tej
                                        > dziedzinie.
                                        > Właśnie tutaj mamy wielbicieli i wybitnych specjalistów od syfu, od których prz
                                        > ecież należy się uczyć.
                                        >
                                        > zyg_zyg_zyg napisała:
                                        > > Pardon - bezlitośnie demasku je mężczyzn podszywających się pod kobiety.
                                        >
                                        > Użycie słowa bezlitośnie, to zdecydowane nadużycie. Raczej wyjątkowo litośnie..
                                        > . :)

                                        najciemniej pod latarnią - obstawiam że sam ma problem z tożsamością. :P
                                        • jesod Re: Jesod tak już ma 07.05.14, 21:10
                                          a.jung22 napisał(a):
                                          > najciemniej pod latarnią - obstawiam że sam ma problem z tożsamością. :P

                                          Pomarzyć zawsze można. To nie jest zabronione.
                                          • a.jung22 Re: Jesod tak już ma 07.05.14, 21:17
                                            jesod napisała:

                                            > a.jung22 napisał(a):
                                            > > najciemniej pod latarnią - obstawiam że sam ma problem z tożsamością. :P
                                            >
                                            > Pomarzyć zawsze można. To nie jest zabronione.

                                            mały, pryszczaty siedemnastolatek, a taki wyszczekany.
                                            • jesod Re: Jesod tak już ma 07.05.14, 21:23
                                              a.jung22 napisał:
                                              > mały, pryszczaty siedemnastolatek, a taki wyszczekany.

                                              Autoprezentacja..?
                                              Czy też uchylasz nam rąbka tajemnicy na temat swojego partnera?

                                              • a.jung22 Re: Jesod tak już ma 07.05.14, 21:31
                                                jesod napisała:

                                                > a.jung22 napisał:
                                                > > mały, pryszczaty siedemnastolatek, a taki wyszczekany.
                                                >
                                                > Autoprezentacja..?
                                                > Czy też uchylasz nam rąbka tajemnicy na temat swojego partnera?

                                                zgadłeś. to było o mnie. mówiła ci już mama że bystry z ciebie chłopaczek?
                                                >
                                                • jesod Re: Jesod tak już ma 07.05.14, 21:36
                                                  a.jung22 napisał(a):
                                                  > zgadłeś. to było o mnie. mówiła ci już mama że bystry z ciebie chłopaczek?

                                                  Niestety, nie zdążyła mi tego powiedzieć.

                                                  • a.jung22 Re: Jesod tak już ma 07.05.14, 21:38
                                                    jesod napisała:

                                                    > a.jung22 napisał(a):
                                                    > > zgadłeś. to było o mnie. mówiła ci już mama że bystry z ciebie chłopaczek
                                                    > ?
                                                    >
                                                    > Niestety, nie zdążyła mi tego powiedzieć.
                                                    >

                                                    to może chociaż wujek wziął na kolanko.
                                                  • jesod Re: Jesod tak już ma 07.05.14, 21:54
                                                    a.jung22 napisał(a):

                                                    > jesod napisała:
                                                    >
                                                    > > a.jung22 napisał:
                                                    > > > zgadłeś. to było o mnie. mówiła ci już mama że bystry z ciebie chło
                                                    > paczek
                                                    > > ?
                                                    > >
                                                    > > Niestety, nie zdążyła mi tego powiedzieć.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > to może chociaż wujek wziął na kolanko.

                                                    Baaardzo dużo energii włożyłeś w odwracanie kota ogonem....
                                                    Należało skupić się na własnym nieszczęściu, wszak kochanie się to esencja życia.
                                                  • a.jung22 Re: Jesod tak już ma 07.05.14, 22:06


                                                    > Baaardzo dużo energii włożyłeś w odwracanie kota ogonem....
                                                    > Należało skupić się na własnym nieszczęściu, wszak kochanie się to esencja życi
                                                    > a.

                                                    co tak słabo? zabrakło pomysłów na ripostę? rozczarowałeś mnie... no nic, może jutro będzie lepiej.
                                                  • jesod Re: Jesod tak już ma 07.05.14, 22:13
                                                    a.jung22 napisał(a):
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Baaardzo dużo energii włożyłeś w odwracanie kota ogonem....
                                                    > > Należało skupić się na własnym nieszczęściu, wszak kochanie się to esencj
                                                    > a życi
                                                    > > a.
                                                    >
                                                    > co tak słabo? zabrakło pomysłów na ripostę? rozczarowałeś mnie... no nic, może
                                                    > jutro będzie lepiej.

                                                    Niepotrzebnie pokładałeś we mnie jakąkolwiek nadzieję... Nie będzie żadnego jutra. Na to nie licz.

                                                  • a.jung22 Re: Jesod tak już ma 07.05.14, 22:15
                                                    jesod napisała:

                                                    > a.jung22 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > > Baaardzo dużo energii włożyłeś w odwracanie kota ogonem....
                                                    > > > Należało skupić się na własnym nieszczęściu, wszak kochanie się to
                                                    > esencj
                                                    > > a życi
                                                    > > > a.
                                                    > >
                                                    > > co tak słabo? zabrakło pomysłów na ripostę? rozczarowałeś mnie... no nic,
                                                    > może
                                                    > > jutro będzie lepiej.
                                                    >
                                                    > Niepotrzebnie pokładałeś we mnie jakąkolwiek nadzieję... Nie będzie żadnego ju
                                                    > tra. Na to nie licz.
                                                    >
                                                    damn. tyle postów żeby się trol odczepił,a wystarczyło napisać "do jutra".
                                                  • jesod Re: Jesod tak już ma 07.05.14, 22:21
                                                    a.jung22 napisał:
                                                    > damn. tyle postów żeby się trol odczepił,a wystarczyło napisać "do jutra".

                                                    Cieszysz się...?
                                                    Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, jednak nie.
                                                  • a.jung22 Re: Jesod tak już ma 07.05.14, 22:29
                                                    jesod napisała:

                                                    > a.jung22 napisał:
                                                    > > damn. tyle postów żeby się trol odczepił,a wystarczyło napisać "do jutra"
                                                    > .
                                                    >
                                                    > Cieszysz się...?
                                                    > Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, jednak nie.

                                                    tak, cieszę się. w końcu mam powód do radości, w moim smutnym jak *izda życiu.

                                                  • jesod Re: Jesod tak już ma 07.05.14, 22:34
                                                    a.jung22 napisał(a):

                                                    > jesod napisała:
                                                    >
                                                    > > a.jung22 napisał:
                                                    > > > damn. tyle postów żeby się trol odczepił,a wystarczyło napisać "do
                                                    > jutra"
                                                    > > .
                                                    > >
                                                    > > Cieszysz się...?
                                                    > > Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, jednak nie.
                                                    >
                                                    > tak, cieszę się. w końcu mam powód do radości, w moim smutnym jak *izda życiu.

                                                    No widzisz, ile zawdzięczasz jesod.
                                                  • a.jung22 Re: Jesod tak już ma 07.05.14, 22:37
                                                    jesod napisała:

                                                    > a.jung22 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > jesod napisała:
                                                    > >
                                                    > > > a.jung22 napisał:
                                                    > > > > damn. tyle postów żeby się trol odczepił,a wystarczyło napisa
                                                    > ć "do
                                                    > > jutra"
                                                    > > > .
                                                    > > >
                                                    > > > Cieszysz się...?
                                                    > > > Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, jednak nie.
                                                    > >
                                                    > > tak, cieszę się. w końcu mam powód do radości, w moim smutnym jak *izda ż
                                                    > yciu.
                                                    >
                                                    > No widzisz, ile zawdzięczasz jesod.
                                                    <3 DO JUTRA
                                  • jesod MASZ MNIE 07.05.14, 20:11
                                    a.jung22 napisał(a):
                                    > jesod napisała:
                                    >
                                    > > a.jung22 napisał(a):
                                    > > > :D proszę w takim razie o radę babkę z trzema jajami.
                                    > >
                                    > > Najpierw musisz mi wyjaśnić dokładnie, dlaczego z trzema, bo.... rachunki
                                    > mi si
                                    > > ę nie zgadzają. :)
                                    > >
                                    > > a.jung22 napisał(a):
                                    > > > krótko i na temat.
                                    > >
                                    > > Tak się nie da, psze pana.
                                    >
                                    > MASZ MNIE. jestem facetem i właśnie walę konia na monitor.
                                    > niech żyje internet.
                                    >
                                    > żegnam wątek i dziękuję wszystkim.

                                    Och... Co za zmienność nastrojów. Mam nadzieję, że to jednak nie kolejna ciąża.
                                    Nie otrzymałam wyjaśnienia, o które prosiłam. A rachunki wciąż mi się nie zgadzają... :/

                                    Poza tym, zaręczam Ci, że prawdziwa kobieta, na którą się tak kreowałaś w pierwszym wpisie, raczej nie napisałaby w ten sposób: "i właśnie walę konia na monitor."

                                    a.jung22 napisał(a):
                                    > niech żyje internet.

                                    "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." S.Lem
                                    :)
                                    • a.jung22 Re: MASZ MNIE 07.05.14, 20:20
                                      jesod napisała:

                                      > "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu i
                                      > diotów." S.Lem
                                      > :)

                                      cóż za autoironia.
                                      • jesod Re: MASZ MNIE 07.05.14, 20:31
                                        a.jung22 napisał(a):
                                        > jesod napisała:
                                        >
                                        > > "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest
                                        > tylu i
                                        > > diotów." S.Lem
                                        > > :)
                                        >
                                        > cóż za autoironia.

                                        Nie. To nie była autoironia.
                                        • a.jung22 Re: MASZ MNIE 07.05.14, 20:40
                                          jesod napisała:

                                          > a.jung22 napisał(a):
                                          > > jesod napisała:
                                          > >
                                          > > > "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie
                                          > jest
                                          > > tylu i
                                          > > > diotów." S.Lem
                                          > > > :)
                                          > >
                                          > > cóż za autoironia.
                                          >
                                          > Nie. To nie była autoironia.

                                          masz za dużo wolnego czasu, czy lubisz sobie potrolować przy świetle księżyca? bardzo cię proszę, zabieraj stąd swoje żałosne teorie spiskowe.

                                          • jesod Re: MASZ MNIE 07.05.14, 20:53
                                            a.jung22 napisał(a):
                                            > masz za dużo wolnego czasu, czy lubisz sobie potrolować przy świetle księżyca?

                                            Zacznijmy najpierw od Ciebie.
                                            Wszak damy mają pierwszeństwo przed płaczącymi i łażącymi po tym forum insektami.

                                            a.jung22 napisał(a):
                                            > bardzo cię proszę, zabieraj stąd swoje żałosne teorie spiskowe.

                                            Napisz do mnie grzeczną petycję z uzasadnieniem.
                                            • a.jung22 Re: MASZ MNIE 07.05.14, 21:00
                                              jesod napisała:

                                              > a.jung22 napisał(a):
                                              > > masz za dużo wolnego czasu, czy lubisz sobie potrolować przy świetle księ
                                              > życa?
                                              >
                                              > Zacznijmy najpierw od Ciebie.
                                              > Wszak damy mają pierwszeństwo przed płaczącymi i łażącymi po tym forum insekta
                                              > mi.
                                              >
                                              > a.jung22 napisał(a):
                                              > > bardzo cię proszę, zabieraj stąd swoje żałosne teorie spiskowe.
                                              >
                                              > Napisz do mnie grzeczną petycję z uzasadnieniem.

                                              szkoda mi grzecznych wyrazów na nad wyraz irytujące jednostki z wątpliwym urokiem osobistym.








                                              • jesod Re: MASZ MNIE 07.05.14, 21:07
                                                a.jung22 napisał(a):
                                                > szkoda mi grzecznych wyrazów na nad wyraz irytujące jednostki z wątpliwym uroki
                                                > em osobistym.

                                                Mam dokładnie tak samo.
                                                • a.jung22 Re: MASZ MNIE 07.05.14, 21:12
                                                  jesod napisała:

                                                  > a.jung22 napisał(a):
                                                  > > szkoda mi grzecznych wyrazów na nad wyraz irytujące jednostki z wątpliwym
                                                  > uroki
                                                  > > em osobistym.
                                                  >
                                                  > Mam dokładnie tak samo.

                                                  ależ nikt nie każe ci tu siedzieć. wyraźnie nie masz co robić z wolnym czasem. może książkę poczytaj, o ile lubisz.
                                    • a.jung22 Re: MASZ MNIE 07.05.14, 20:24
                                      jesod napisała:

                                      jesod napisała:
                                      > Poza tym, zaręczam Ci, że prawdziwa kobieta, na którą się tak kreowałaś w pierw
                                      > szym wpisie, raczej nie napisałaby w ten sposób: "i właśnie walę konia na monit
                                      > or."
                                      errata:
                                      jest: na którą się tak kreowałaś.
                                      powinno być: na którą się tak kreowałeś.

                                      więcej finezji i precyzji, Szeroloku. wiedz, że ludzie nie dzielą się na efemeryczne blondynki i ordynarne czarne. świat jest troszkę bardziej złożony.

                                      > "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu i
                                      > diotów." S.Lem
                                      > :)
                                      • jesod Re: MASZ MNIE 07.05.14, 20:39
                                        a.jung22 napisał(a):
                                        > errata:
                                        > jest: na którą się tak kreowałaś.
                                        > powinno być: na którą się tak kreowałeś.

                                        Dzięki, że poprawiłeś to za mnie. :)

                                        a.jung22 napisał(a):
                                        > więcej finezji i precyzji, Szeroloku.

                                        Tobie to też zalecam.
                                        Kto to jest Szerolok?

                                        a.jung22 napisał(a):
                                        > wiedz, że ludzie nie dzielą się na efemeryczne blondynki i ordynarne czarne. świat jest >troszkę bardziej złożony.

                                        Ależ oczywiście. Czy ja napisałam, gdziekolwiek coś innego...?
                                        Dlaczego robisz się agresywny?
                      • jesod Re: Mi też do cholery nic tu nie pasuje 07.05.14, 14:48
                        lampardzikus napisał:
                        >Ale uważam, że zaufanie się należy.

                        To chyba nie znasz znaczenia i wartości zaufania.
                        Nigdy nie można powiedzieć, że zaufanie się należy. Błąd.
                        Zaufanie można wzbudzić - niekoniecznie naprawdę na nie zasługując, albo... sobie na nie uczciwie i rzetelnie zapracować, i być jego godnym.

                        lampardzikus napisał:
                        > OK?

                        W kwestii "należy się"? :)
                        Nie uważam.

                    • a.jung22 Re: Mi też do cholery nic tu nie pasuje 07.05.14, 14:13
                      : d nie sądziłam, że to co piszę jest AŻ TAK NIEBYWAŁE żeby posądzać mnie o bycie facetem, którego jarają te wpisy hehe no padłam.

                      ale też zaczynam się bardzo niepokoić - czy naprawdę ta sytuacja jest aż tak po****lona?
                      • kag73 Re: Mi też do cholery nic tu nie pasuje 07.05.14, 14:45
                        > ale też zaczynam się bardzo niepokoić - czy naprawdę ta sytuacja jest aż tak po
                        > ****lona?

                        Nie chce Cie martwic, ale moim zdaniem, tak.
                        • a.jung22 Re: Mi też do cholery nic tu nie pasuje 07.05.14, 14:57
                          kag73 napisała:

                          > > ale też zaczynam się bardzo niepokoić - czy naprawdę ta sytuacja jest aż
                          > tak po
                          > > ****lona?
                          >
                          > Nie chce Cie martwic, ale moim zdaniem, tak.

                          no to świetnie. wiedziałam, że nasza sytuacja jest wyjątkowa, ale miałam nadzieję że znajdzie się ktokolwiek z podobnym doświadczeniem. na dodatek A. wyszedł obrażony.
                          no cóż, ta cała rozmowa utwierdza mnie w przeczuciu, że to co mówi i robi A. nie jest normalne, i nie tak zachowują się faceci. A. twierdzi, że większość zdradza swoje partnerki, a prawie wszyscy o tym marzą. on wyciszył seksualnośc na wszystkich frontach, mówi że seks jest zły, i njajchętniej by o nim zapomniał. a ja potrzebuję jego ciepła, siły, bliskości. i jestem jedyną osobą na tym fprum która ma taki problem. do tego stopnia że cvo poniektórzy kwestionują moją wiarygodnośc.
                          • kag73 Re: Mi też do cholery nic tu nie pasuje 07.05.14, 15:03
                            A ten A. to powiedz mi dla Ciebie wyrocznia jest? I skad mu przyszlo do glowy, ze wie co robia i mysla i robia wszyscy mezczyzni i w dodatku dlaczego mysli, ze Cie to interesuje. Ty jestes z nim a nie z innymi.
                            Teraz jeszcze powienien zakumac, ze rowniez kobiety sa zainteresowane seksem i ze i one czasem zdradzaja albo o tym marza. Sama rozpatrujesz opcje seksu z innym. To mu sie jednak nie miesci w glowie???
              • burzowa.kejt Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 17:34
                a.jung22 napisał(a):
                > wczoraj rozmawialiśmy. przyznał się, że zawsze zdradzał swoje
                > partnerki. to była jego norma - nawet w jego pierwszym związku w którym seks by
                > ł rewelacyjny. mnie też zdradzał na początku związku ("wszyscy faceci mają na t
                > o ochotę, każdy chce wyruchać jak największą liczbę lasek - jego filozofia"). D
                > la A. seks musi wiązać się z podrywaniem, sytuacją, niebezpieczeństwem, ryzykie
                > m, etc. Od jakiegoś czasu założył blokadę na seksualność. odciął się zupełnie.
                > po to, żeby mnie nie ranić swoimi flirtami.
                > A. przeklina se ks, kulturę porno, na której się wychował. miał dziesiątki lasek przez >internet mówi, że teraz, kiedy mamy dziecko, nie mógłby tego robić. ten problem z >seks em, ta blokada to jego osobisty dramat.

                ale bullshit.
                urzekła mnie twoja historyja panie A. :D

          • luciva Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 14:13
            A jak się z siebie robi mamusię, przyjaciółkę?
            • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 14:31
              nie bardzo rozumiem tę ironię (?)

              kiedy mieszka się pod jednym dachem i ma sie dziecko siłą rzeczy nie zostaje się na poziomie codziennego noszenia podwiązek i ostrego makijażu, tylko zapieprza w dresie i robi śniadanie. tylko że większości par to nie przeszkadza żeby mieć normalny seks, o ile w związku gra. proste?
        • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:25
          dzięki, to bardzo mądre co piszesz. z tą tajemniczością. to jest element którego brakuje w naszym życiu.

          trudno mówić o tajemniczości przy robieniu obiadu albo prania, w dresach.
          ale prawda jest taka że nawet kiedy wychodzimy gdzieś a ja nakładam 8centymetrowe szpilki i obcisłe legginsy to nie widzę szału w jego oczach, co kontrastuje z tym co widzę w oczach innych facetów. A. twierdzi, że to całkiem normalne, że patrzy się w ten sposób na obce kobiety. "Bo faceci to zdobywcy - ja też cały czas gapię sie na obce laski, no i co z tego". dodam, że A to nie prymityw - ma dwa fakultety, wykonuje wolny zawód. śmietanka.
          • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:31
            Czyli: wychowal sie na porno, seks z jedna i ta sama partnerka na dluzej go nudzi/nie kreci.
            Czy to znaczy, ze taraz porno nie oglada? A co robi jak go najdzie potrzeba fizjologiczna? Bo nie uwierze, ze go nigdy nie nachodzi.
            I teraz wszystko opowiedzial, pytanie co zrobic? Seksuolog, zaniechanie onanizmu, wtedy potrzeba fizjologiczna bedzie jednak pachac w kierunku dostepnej zony?
            Skoro piszesz, ze nie problem przespac sie z kims, on rowniez lubi zmiany, to otworzcie zwiazek, niech kazdy sobie jak mu sie chce sypia z kims innym(bez wiezi emocjonalnych), nie mowiac o tym drugiemu, albo osoby trzecie, swing, no nie wiem. Skoro dobrze Wam sie razem zyje, poszukajcie seksu gdzie indziej.
            Mysl czego chcialabys Ty, zacznij od wersji najbardziej optymistycznej, czyli czy da sie przywrocic seks u Was.
            I niech nie mowi o "wszystkich" facetach, bo ozenilas sie z NIM a nie z wszystkimi
            • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:43
              rozmawialiśmy o tym wczoraj. A. kiedy zasugerowałam żebyśmy pomyśleli nad związkiem otwartym - co by powiedział na to, żebym kochała się z innym mężczyzną, odpowiedział, że nie wyobraża sobie tego. ale myślę, że w naszym przypadku byłoby to jakieś rozwiązanie.
              • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:47
                a.jung22 napisał(a):
                > rozmawialiśmy o tym wczoraj. A. kiedy zasugerowałam żebyśmy pomyśleli nad związ
                > kiem otwartym - co by powiedział na to, żebym kochała się z innym mężczyzną, od
                > powiedział, że nie wyobraża sobie tego. ale myślę, że w naszym przypadku byłoby
                > to jakieś rozwiązanie.

                Dlaczego sobie nie wyobraza? W koncu on realnie nawet sypial z innymi bedac z Toba w zwiazku. Nie obraz sie, dla mnie to jest najwieksza hipokryzja. A Ciebie podziwiam za wyrozumialosc.
                • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:49
                  dzięki Kag. staram się. chociaż teraz zasunęłam mu taki list, że się obraził i wyjechał. on nie rozumie, że info o zdradzie na samym początku związku może mnie zranić, nawet po kilku latach.
                  • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:55
                    a.jung22 napisał(a):

                    > dzięki Kag. staram się. chociaż teraz zasunęłam mu taki list, że się obraził i
                    > wyjechał. on nie rozumie, że info o zdradzie na samym początku związku może mni
                    > e zranić, nawet po kilku latach.

                    Dwa fakultety moze ma, ale inteligencji emocjonalnej niestety zero:) To tak na marginesie.

                    • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:57
                      a tu trafiłaś w punkt. ostatnio zabawialiśmy się w testy na inteligencję emocjonalną - wyszło mu grubo poniżej przeciętnej ; )
              • jesod A kiedy zasugerowałam 07.05.14, 11:48
                a.jung22 napisał(a):
                > A. kiedy zasugerowałam żebyśmy pomyśleli nad związ
                > kiem otwartym - co by powiedział na to, żebym kochała się z innym mężczyzną, od
                > powiedział, że nie wyobraża sobie tego.

                Tu już jesteś niekonsekwentna. Przecież wcześniej napisałaś, że zależy Ci na tym związku.
                • a.jung22 Re: A kiedy zasugerowałam 07.05.14, 11:50
                  tak - zależy mi na tym związku - szukam tylko rozwiązań w sferze seksu - a to nie jest tożsame.
                  • jesod Re: A kiedy zasugerowałam 07.05.14, 11:57
                    a.jung22 napisał(a):
                    > tak - zależy mi na tym związku - szukam tylko rozwiązań w sferze seksu - a to n
                    > ie jest tożsame.

                    To Ty musisz wiedzieć, czego chcesz i co Ci odpowiada.
                    Jeśli zależy Ci na tym związku - szukasz rozwiązań satysfakcjonujących obydwie strony.
                    Jeśli się na coś nie godzisz - mów o tym otwarcie. A jeśli druga strona nie reaguje i nic z tym nie ma zamiaru zrobić, musisz podjąć jakąś decyzję.
                    Albo... ranicie się wzajemnie i związek trwa nadal. Tylko pytanie: jak?
                  • tadeo.1 Re: A kiedy zasugerowałam 07.05.14, 12:43
                    a.jung22 napisał(a):

                    > tak - zależy mi na tym związku - szukam tylko rozwiązań w sferze seksu - a to n
                    > ie jest tożsame.

                    Tak sobie poczytałem te wszystkie literki i myślę sobie , że rokowanie dla związku bardzo kiepskie ,żeby nie powiedzieć ,że beznadziejne,wcześniej czy później , ktoś nie wytrzyma , zresztą już nie wytrzymuje.:).....według mnie tak się nie da na dłuższą metę żyć razem , bo i sensu w tym nie ma żadnego.
                    Frustracja będzie narastać z dnia na dzień.................a po jakimś czasie frustracja zaczyna bardzo boleć i psychicznie i fizycznie.
                    Myślę ,że trzeba dalej być fajną mamą , jego dziecka ,ale rozglądnąć się za jakimś normalnym facetem przy którym poczujesz sie kobietą....szkoda czasu......
    • bcde Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 10:50
      >czasami chce mi się wyć. chce mi się go zacząć okładać pięściami i krzyczeć.

      Za co? Przecież to był twój wybór.

      > czy możliwy jest powrót fascynacji seksualnej między ludźmi, którzy przestali z
      > e sobą sypiać? co jako kobieta mam zrobić.

      Kag dała ci dobrą radę, skorzystaj z niej. Moim zdaniem powrót fascynacji seksualnej nie jest możliwy, ale możliwe jest ponowne sypianie ze sobą.
    • triss_merigold6 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 10:53
      Znajdź sobie kochanka i odejdź.
      • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:20
        pls, bez takich idiotycznych rad. kochanek nie jest rozwiązaniem. to żaden problem iśc z kimś do łóżka. nie interesuje mnie przygodny seks. chcę ratować ten związek.
        • triss_merigold6 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:24
          Ratować co?!
          • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:29
            : ) no bez przesady. seks to nie wszystko, nie bądźmy prymitywni.

            mamy dziecko, za którym oboje szalejemy - to już bardzo dużo.
            uwielbiamy spędzać razem czas, i razem pracować. inspirujemy się nawzajem w swojej pracy. kochamy się - a to oznacza coś więcej niż pieprzenie się co drugi dzień, prawda?
            to, że w łóżku jest słabo albo wcale, nie znaczy że związek nie ma sensu.

            moje pytanie dotyczyło tego, czy jest szansa na powrót życia seksualnego między nami, mam nadzieję że znajdzie się ktoś kto ma podobne doświadczenia. chociaż zdaję sobie sprawę że to bardzo trudny przypadek.

            • triss_merigold6 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:31
              Nie ma szans. Tracisz czas.
              • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:38
                haha. może masz rację. ale jednak zaryzykuję.
                p.s. śmieszą mnie takie jednoznaczne prawdy objawione. bez obrazy. ale świat jest trochę bardziej skomplikowany niż wynika z Twoich postów.
                • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:40
                  a.jung22 napisał(a):

                  > haha. może masz rację. ale jednak zaryzykuję.
                  > p.s. śmieszą mnie takie jednoznaczne prawdy objawione. bez obrazy. ale świat je
                  > st trochę bardziej skomplikowany niż wynika z Twoich postów.

                  I przez 2 lata nic nie wymyslilas? Podziwiam Twoja cierliowsc i wytrzymalosc, ale medalu za to nie dostaniesz:)
                  Pytanie czy on, oprocz tego, ze sie wypowiedzial, chce cos zmienic? Czy nadal chce zasypiac jak sopel lodu obok Ciebie?
                  • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:53
                    A. chce żeby było inaczej. ale dopóki mamy takie a nie inne warunki mieszkaniowe (do czasu ukończenia remontu mieszkamy u rodziców, w dużym domu, więc nie jest to chyba aż taki problem - chyba że mentalny) i dopóki nie zacznę nosić na co dzień szpilek i krótkich spódnic, oraz paradować w pełnym makijażu - to niestety dla A. seks będzie trudny. on musi mieć bodźce zewnętrzne. tak wczoraj się wyraził.

                    • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:03
                      Wiesz co, do d..py z takim chlopem! Po 2 miesiacach spodniczki i szpilki nie pomoga, bedzie chcial. Ja wszystko rozumiem, atrakcje od czasu do czasu, ale "normalka" tez powinna byc w normie.
                      Spoko, wieczorkiem zamykasz drzwi Waszej sypialni i masz na sobie szpilki i spodniczke mini, zobaczymy co zrobi.
                      Lezysz obok chlopa w lozku, czuje Twoje cialo, bliskosc fizyczna i mu nawet nie stanie od czasu do czasu, czysto mechanicznie/biologia? Dwa lata?
                      Sprobujcie malymi kroczkami, z cierliowcia, nago, przytulac sie, delikatnie piescic, glaskac, masowac jakims olejkiem i ogladac reakcje.
                      Nie no nie wiem, zwodzi Cie, jemu nic nie przeszkadza a Ty masz anielska cierpliwosc.
                      Poza tym zle przeprowadzilas rozmowe. Ja bym nie pytala co on na to, ze zaczne sypiac z innymi. Ja bym powiedziala "ze jezli nie zaczniemy razem sypiac, poszukam sobie seksu gdzie indziej". Ja bym nie pytala o zgode, tylko uzyla trybu oznajmujacego, konkret.
                      Onanizuje sie? Niech przestanie.
                • triss_merigold6 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 13:10
                  Been there, done that.
                  Świat nie jest skomplikowany, nie w tej materii.
    • jesod Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:28
      Jak się nie chce z Tobą kochać to... przestań z nim być mentalnie, psychicznie i fizycznie oraz na wszystkie inne możliwe sposoby.
      Albo... cierpienie zamień na porozumienie, w tym sama ze sobą również.


      • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:31
        nie chcę przestać. zalezy mi cholernie na tym związku. ale dziękuję za tę radę....
        • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:33
          a.jung22 napisał(a):

          > nie chcę przestać. zalezy mi cholernie na tym związku. ale dziękuję za tę radę.
          > ...
          No to proste, znajdz seks gdzie indziej, reszte masz w domu.
        • jesod Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:39
          a.jung22 napisał(a):
          > nie chcę przestać.

          A więc dokonałaś już pewnego wyboru.
          Teraz szukaj drogi i rozwiązania, by było lepiej.
          Podpowiadam porozumienie i... zrozumienie. Wzajemne.
          Należy zacząć ze sobą rozmawiać. Otwarcie i szczerze.
          A potem... podejmować świadome decyzje.

          a.jung22 napisał(a):
          > zalezy mi cholernie na tym związku.

          Rozumiem. Nie zawsze wszystko da się od razu przekreślić. Jesteśmy istotami dosyć skomplikowanymi, wbrew pozorom. :)
          • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 11:56
            dziękuję za te słowa.
            faktycznie jesteśmy bardziej skomplikowani niż nam samym się wydaje.
            z jednej strony jestem bardzo wyrozumiała, z drugiej trudno mi to wszystko zrozumieć, i tkwić w tym bez bólu. próbuję zrozumieć, że jemu też ze sobą samym jest z tym wszystkim ciężko.
            • lampardzikus Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:20
              Ewidentnie chłopak ma jakiś kłopot. A we dwójkę jest szansa, żebyście udali się do terapeuty? Czy to raczej odpada?
              • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:26
                zaczęliśmy od psychologa.
                A. sam się naprawdę męczy ze sobą. i chętnie się zgodził - kocha mnie. inaczej nic by go tu nie trzymało, a dziecko wpadałby odwiedzać. ma swoje własne mieszkanie w wwa, dla mnie przeniósł się bliżej natury. wlasciwie to mieszkamy w uroczym środku dzikiej puszczy (ale z dostępem do internetu;).
                za dwa tygodnie mamy kolejną wizytę.
                • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:30
                  a.jung22 napisał(a):

                  > zaczęliśmy od psychologa.
                  > A. sam się naprawdę męczy ze sobą. i chętnie się zgodził - kocha mnie. inaczej
                  > nic by go tu nie trzymało, a dziecko wpadałby odwiedzać. ma swoje własne mieszk
                  > anie w wwa, dla mnie przeniósł się bliżej natury. wlasciwie to mieszkamy w uroc
                  > zym środku dzikiej puszczy (ale z dostępem do internetu;).
                  > za dwa tygodnie mamy kolejną wizytę.

                  Dobrze, czyli cos sie dzieje, jest nadzieje, ze facet chce to zmienic.
                  Ja jestem z twardzieli, dzialajacych lopatologicznie. Mialbym pod kontrola czy oglada lub nie oglada porno, ma znajomosci w necie i czy przyklada reke. Jezeli ma wole zmian, poprosilabym o zaprzestanie onanizowania sie. Wtedy jest szansa, ze potrzebe fizjologiczna zaspoki z Toba, inaczej zrobi sobie sam dobrze i znow jest wyciszony a Ty obsychasz.
                  Nie probowals przez te dwa lata dostawiac sie do niego w lozku, miziac, dotykac, robic cos...
                  • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:35
                    jasne że próbowałam. nic.

                    nie ma pieprzu. nie wystarczy że zamruczę o go dotknę t a m.
                    wyobraź sobie jakie to rozkoszne uczucie. takie sytuacje kończa sie zazwyczaj tym, że wychodze z pokoju i płaczę.
                    • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:38
                      a.jung22 napisał(a):

                      > jasne że próbowałam. nic.
                      >
                      > nie ma pieprzu. nie wystarczy że zamruczę o go dotknę t a m.
                      > wyobraź sobie jakie to rozkoszne uczucie. takie sytuacje kończa sie zazwyczaj t
                      > ym, że wychodze z pokoju i płaczę.

                      To znaczy, ze mu sie w ogole nic nie podnosi czy ze mimo wzwodu nie chce seksu?
                      Moze on ma jakies problemy fizjologiczne.
                      • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:51
                        wzwody ma przy wiadomo czym.
                        przy mnie w ciągu tych dwóch lat miał go raz. po sylwestrze, kiedy przyszliśmy do domu w skowronkach. ale byliśmy zbyt pijani żeby zrobić z tym coś konkretnego i poszliśmy spać. ; ) potraktowaliśmy to tylko jako dobra wróżbę na ten rok.
                • lampardzikus Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:31
                  A wasze między sobą rozmowy? Rozmawiacie na "różnych częstotliwościach" czy jest jakaś nić porozumienia?
                  • kag73 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:36
                    lampardzikus napisał:
                    > A wasze między sobą rozmowy? Rozmawiacie na "różnych częstotliwościach" czy jes
                    > t jakaś nić porozumienia?

                    No rozmowy maja super, tylko facet na porno wychowany i widocznie od niego uzalezniony, innych bodzcow potrzebuje
                    • lampardzikus Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 12:41
                      Po raz kolejny jest ambaras. Jak ona chce to on nie chce. Jak on chce to ona nie chce. Trzeba zrobić jakąś wymianę :).

                      No to trzeba uświadomić mu, że te bodźce musi zastopować.
    • brak.polskich.liter To go kopnij 07.05.14, 12:43
      Dziekuje za uwage.
      • triss_merigold6 Re: To go kopnij 07.05.14, 13:06
        Przecież autorka napisała, że nie chce takich prostych rad.
        • a.jung22 Re: To go kopnij 07.05.14, 13:26
          proste rady oczywiście najlepsze - wystaw mu rzeczy za drzwi bo nie chce seksu.
          weźcie pod uwagę to, że jest nam dobrze ze sobą w innych sferach życia. zarówno dla niego jak i dla mnie na seksie związek się nie kończy.

          oczywiście rozumiem te wasze rady, ja też czytając to co napisałam z boku pewnie myślałabym podobnie. łatwo jest wirtualnie rozpieprzyć czyjś związek. trudniej własny w realu.
          • lampardzikus Re: To go kopnij 07.05.14, 13:29
            Masz sporo racji. Wirtualnie wszystko łatwo się mówi.
            Macie punkt zaczepienia - psychologa. A do tego - warto może się wyrwać gdzieś poza dom we dwójkę - jeśli u was to możliwe - i po prostu pobyć ze sobą. Wiem - to zadanie bardziej dla faceta, żeby swoją ukochaną wyciągał w fajne miejsca. Czasem trzeba zwykłej zmiany - nawet miejsca - żeby zacząć choć trochę inaczej patrzeć na świat.
          • triss_merigold6 Re: To go kopnij 07.05.14, 13:36
            Powtórzę: been there, done that. Ani przez chwilę nie żałowałam.
            • a.jung22 Re: To go kopnij 07.05.14, 13:37
              triss_merigold6 napisała:

              > Powtórzę: been there, done that. Ani przez chwilę nie żałowałam.


              a macie dziecko?
              • triss_merigold6 Re: To go kopnij 07.05.14, 13:45
                Owszem, miało niecałe 2 lata jak zmusilam eksa do wyprowadzenia się. A wcześniej miałam kochanka, zresztą do dziś z nim jestem i mamy wspólne młode.
                Z opisu wynika, że Twój mąż jest jedną wielką wadą jeśli chodzi o seksualność. To jego problem, nie musisz się z tym szarpać.
                • a.jung22 Re: To go kopnij 07.05.14, 14:42
                  zazdroszczę tego podejścia. naprawdę.
                • kag73 Re: To go kopnij 07.05.14, 14:52
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Z opisu wynika, że Twój mąż jest jedną wielką wadą jeśli chodzi o seksualność.
                  > To jego problem, nie musisz się z tym szarpać.

                  Widze to dokladnie tak samo. Niemniej jednak, jezeli odpowiada jej rozwiazanie niekonwencjonalne: jestesmy nadal para, rodzina, mlazenstwem a seks mam gdzie indziej z kims innym, to tez sie moze sprawdzic.
                  Ciekawam co ten psycholog poradzi albo radzi.
                  • triss_merigold6 Re: To go kopnij 07.05.14, 15:05
                    Nie sprawdzi się.
                    Psycholog im nic konstruktywnego nie powie. Pan był rozkosznie szczery, wierzyć w cudowną odmianę może tylko idiotka. Niech niesie swój krzyż, wytrzymała 2 lata, wytrzyma i 20.
                    • a.jung22 Re: To go kopnij 07.05.14, 15:07
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Nie sprawdzi się.
                      > Psycholog im nic konstruktywnego nie powie. Pan był rozkosznie szczery, wierzyć
                      > w cudowną odmianę może tylko idiotka. Niech niesie swój krzyż, wytrzymała 2 la
                      > ta, wytrzyma i 20.

                      dziękuję za twoje rady triss, nara.
                      • triss_merigold6 Re: To go kopnij 07.05.14, 15:13
                        Nie podobają Ci się?
                      • zyg_zyg_zyg Re: To go kopnij 07.05.14, 15:45
                        > > Nie sprawdzi się.
                        > > Psycholog im nic konstruktywnego nie powie. Pan był rozkosznie szczery, w
                        > ierzyć
                        > > w cudowną odmianę może tylko idiotka. Niech niesie swój krzyż, wytrzymał
                        > a 2 la
                        > > ta, wytrzyma i 20.
                        >
                        > dziękuję za twoje rady triss, nara.

                        Pomijając tę idiotkę, Triss ma rację. Jeśli nie masz siły lub ochoty, żeby kopnąć pana w dupsko, zostaje Ci albo pogodzenie się z brakiem seksu w związku, albo szukanie tej siły i ochoty na własną rękę. Ale zdecydowanie nie liczyłabym na cudowną przemianę - bo panu raczej niczego nie brakuje, ma w związku wszystko, czego potrzebuje. Nie ma więc żadnej motywacji, żeby cos zmieniać.
        • brak.polskich.liter Re: To go kopnij 07.05.14, 14:50
          To niech niesie swoj krzyz, spoko. Jej dobre prawo.
          Wzglednie moze poswiecic kawal zycia na naprawianie nienaprawialnego - wizyty u psychologow, czytanie literatury fachowej i niefachowej, zmiany wizerunku, gadzety, zabawe w tour operatora, czy co tam jeszcze lubi. Guzik to pomoze, ale niewatpliwie zajmie jej czas i mysli.
          • kag73 Re: To go kopnij 07.05.14, 14:56
            brak.polskich.liter napisała:

            > To niech niesie swoj krzyz, spoko. Jej dobre prawo.
            > Wzglednie moze poswiecic kawal zycia na naprawianie nienaprawialnego - wizyty u
            > psychologow, czytanie literatury fachowej i niefachowej, zmiany wizerunku, gad
            > zety, zabawe w tour operatora, czy co tam jeszcze lubi. Guzik to pomoze, ale ni
            > ewatpliwie zajmie jej czas i mysli.

            Otoz a po tych paru latach sama bedzie klebkiem nerwow, wrakiem kobiety i bedzie sama potrzebowala psychologa. A na razie z nia wszystko w porzadku, zdrowa, mloda, niczego jej nie brakuje a pcha sie na wlasne zyczenie w gowno.
            >
    • taka.jedyna Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 16:01
      Przeczytałam cały wątek i w sumie nie mam żadnej innej rady dla Ciebie niż te co tu padły. Jedyne co warto dodać to sugestia, żebyś sama dla siebie ustaliła granice, tj.ile czasu i szans chcesz dać temu panu. Co do związku otwartego to nie jestem pewna, czy to taki super pomysł. Pan do seksu najpewniej da Ci kopulacje a z poczuciem intymności, bliskości etc może być już gorzej.
    • potwor_z_piccadilly Re: Z doświadczenia wiem, 07.05.14, 17:43
      że nie ma takiej dziury, ktorej nie można odetkać

      a.jung22 napisał(a):

      > razem pracujemy (pisanie),

      Powiadasz że pracujecie razem.
      Aha
      Czy razem robicie wszystko przebywając ze sobą (wyjazdy pomijam) 24h/dobę?
      Jeśli tak, to pytanie mam.
      A kupy też razem robicie?
      Szanowna autorko, tak się nie da. Wy się dusicie, a jeśli Ciebie ta zadyszka jeszcze nie dopadła, to twierdzę, że dopadnie, to tylko kwestia czasu.
      1 - Pracę zmień. Niech on swoje nowelki pisze, a Ty swoje gdzieś w oddaleniu.
      2 - Co jakiś czas wychodź z domu sama. Odstaw się i na ksiuty. Dziecko niech tata popilnuje.
      3 - Kino Ci zaproponuje, to pytaj, do kina idziemy, czy na film. Jeśli powie, że na film, to odpowiedz, że znielubiłaś filmy.
      4 - Rozmowy nie pomogły, to nie rozmawiaj.
      5 - W domowych, takich przyziemnych stosunkach nic nie zmieniaj. Bądź nadal miłą, ale do tego stan się zagadkową. Niech facet kombinuje jakie to pomysły pod papilotami Ci się kłębią.
      6 - Skoki w bok potrzebne nie są, ale aura, że takowe są, lub mogą być, nie zaszkodzi, a wręcz pomóc może.
      Na koniec znowelizowany Archimedes.
      "Ciało zanurzone w wodzie, traci na wadze. Zanurzone w gównie, traci na odwadze".
      Czytaj, że powinnaś z wyrazem miłości i oddania na twarzy, rozpocząć powolny proces zanurzania miłego w gównie. Nie zaszkodzi mu. W końcu jedno do drugiego pasuje jak ulał.
      Udać się moze, Powolny to i wymagający proces, ale cóż.
      Jeśli mały śmieć wala się po chałupie, to wystarczy miotełka i szufelka, lecz gdy tona się tego nazbiera, to tylko łopata i kontener z MPO plus harówka.
      Pozdrawiam.




      • zyg_zyg_zyg Re: Z doświadczenia wiem, 07.05.14, 20:43
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > 1 - Pracę zmień. Niech on swoje nowelki pisze, a Ty swoje gdzieś w oddaleniu.
        > 2 (...)
        > 6 - Skoki w bok potrzebne nie są, ale aura, że takowe są, lub mogą być, nie zas
        > zkodzi, a wręcz pomóc może.

        Tylko czy takie akcje dadzą jakiś trwały efekt? Czy raczej będą działać tylko w czasie, kiedy są przeprowadzane? I czy nie będą dla autorki czymś nienaturalnym, wymagającym wejścia w sztuczną rolę oraz ciągłego wysiłku pamiętania, żeby z tej roli nie wyjść? Bo jeśli ona się nie stanie taka, tylko taką będzie udawać, to w końcu nie wytrzyma tego, że atrakcyjna dla partnera nie jest ona, tylko osoba, którą gra.
        • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 07.05.14, 20:52
          zyg_zyg_zyg napisała:

          > potwor_z_piccadilly napisał:
          >
          > > 1 - Pracę zmień. Niech on swoje nowelki pisze, a Ty swoje gdzieś w oddal
          > eniu.
          > > 2 (...)
          > > 6 - Skoki w bok potrzebne nie są, ale aura, że takowe są, lub mogą być, n
          > ie zas
          > > zkodzi, a wręcz pomóc może.
          >
          > Tylko czy takie akcje dadzą jakiś trwały efekt? Czy raczej będą działać tylko w
          > czasie, kiedy są przeprowadzane? I czy nie będą dla autorki czymś nienaturalny
          > m, wymagającym wejścia w sztuczną rolę oraz ciągłego wysiłku pamiętania, żeby z
          > tej roli nie wyjść? Bo jeśli ona się nie stanie taka, tylko taką będzie udawać
          > , to w końcu nie wytrzyma tego, że atrakcyjna dla partnera nie jest ona, tylko
          > osoba, którą gra.

          ludzie, ile wy macie lat? 15?
          nie da się udawać kogoś innego. nie chcę. zgadzam się z tym, że trzeba dać sobie oddech, zdystansować się do siebie. A. bardzo często wyjeżdża, więc nie dusimy się przy sobie absolutnie. Oboje mamy też dużą potrzebę samotności, wyciszenia się. ja chodzę na spacery z dzieckiem, on też wychodzi ilekroć sytuacja między nami jest napięta, albo musi zwyczajnie coś przemyśleć. biega co drugi dzień 10 km w lesie, to tez chwila na oddech.
          a co do udawania flirciary, to niestety nie przejdzie. ja jestem otwarta na wszelkie gierki, ale A. jest w te sprawy prosty. i zna mnie. problemem jest moze to, że za bardzomnie szanuje za zasady, jakie wyznaję. to paradoksalnie może przeszkadzać w seksie. jestem zbyt wielką idealistką. nigdy nie zdradziłąm żadnego z moich chłopaków. być może faceci potrzebują poczuć niepokój. przemyślę to. : )
          • potwor_z_piccadilly Re: Z doświadczenia wiem, 07.05.14, 22:10
            a.jung22 napisał(a):

            > ludzie, ile wy macie lat? 15?

            Nie wiem ile ludzie mają lat. Wiem tylko, że to nie ludzie mają poważny, życiowy dylemat, tylko Ty i domyślam się, że chyba nie po to założyłaś wątek by ironizować z czegoś, czego nie rozumiesz, tylko po to, by to coś zrozumieć.
            Czy tak?
            Co do mojej wyliczanki, to nie napisałem jej byś ściśle się jej trzymała. Napisałem ją po to byś zrozumiała linię postępowania, a co do szczegółów, to już Twoja głowa bo tylko Ty znasz Wasze pożycie w detalach.
            • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 07.05.14, 22:23
              ależ nikt tu nie ironizuje. dziwi mnie tylko naiwność, że takimi tanimi sztuczkami da się cokolwiek na trwałe zmienić. mimo to - dzięki za rady, zgadzam się z tym, że zdecydowanie gdzieś nam umknęła tajemniczość, niedopowiedzenie, każdy człowiek powinien mieć swoje tajemnice swoje sekretne miejsca, ale to jest po prostu niemożliwe, kiedy cały dzień latam za niezwykle żwawym dzieckiem. zresztą, fizycznie nie mam szans na flirt ani chociażby markowanie flirtu. nie ma tu z kim, a ja nie mam kiedy. uprawiam macierzyństwo bliskości, dzieciak jest ze mną praktycznie non stop, nie ma możliwości, żebym zaczęła wychodzić sama przez następne pół roku minimum. później to się oczywiście będzie zmieniało. ale w tym momencie to po prostu utopia. : )

              potwor_z_piccadilly napisał:

              > a.jung22 napisał(a):
              >
              > > ludzie, ile wy macie lat? 15?
              >
              > Nie wiem ile ludzie mają lat. Wiem tylko, że to nie ludzie mają poważny, życiow
              > y dylemat, tylko Ty i domyślam się, że chyba nie po to założyłaś wątek by ironi
              > zować z czegoś, czego nie rozumiesz, tylko po to, by to coś zrozumieć.
              > Czy tak?
              > Co do mojej wyliczanki, to nie napisałem jej byś ściśle się jej trzymała. Napis
              > ałem ją po to byś zrozumiała linię postępowania, a co do szczegółów, to już Two
              > ja głowa bo tylko Ty znasz Wasze pożycie w detalach.
              • potwor_z_piccadilly Re: Z doświadczenia wiem, 07.05.14, 22:38
                a.jung22 napisał(a):

                > ależ nikt tu nie ironizuje. dziwi mnie tylko naiwność, że takimi tanimi sztuczk
                > ami da się cokolwiek na trwałe zmienić.

                To nie są tanie sztuczki. To nic nowego, bo to gra zapisana w Waszych - kobiet - (większość z Was opanowała jej zasady do perfekcji) genach i nie jest to metoda czarodziejskiej różdżki, lecz gra (w Waszym przypadku) polegająca no zbieraniu punkcik po punkciku w okresie coś min. 10 lat. Tak myślę.

                • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 07.05.14, 22:55
                  jestem bardzo kobieca, piccadily. bardziej się już chyba nie da. mam też swoje potrzeby, przez co rozumiem dużą przestrzeń na własne myśli, rozwój intelektualny, lub zwyczajne bezmyślne bycie ze sobą samą. moje potrzeby to również obcowanie z przyrodą. uwielbiam chodzić boso. uwielbiam też szaleć w kuchni. nie codziennie. ale czasami wpadać w amok i wymyślać nowe przepisy. lubię nietuzinkowe perfumy, baby doll yves saint laurenta, czy kingdom mcqueena. lubię upinać włosy w kok. lubię masło shea i olej kokosowy zamiast tanich balsamów z rossmana. zawsze miałam wielu znajomych mężczyzn, z którymi lubiłam spędzać czas, rozmawiać o muzyce, o książkach, albo po prostu wypić piwo nad rzeką. lubię brzydkie wyrazy. faceci szaleli na moim punkcie, bo do perfekcji opanowałam (a może już się z tym urodziłam) sztukę konwersacji. mówiono mi, że przy mnie facet czuje się jak prawdziwy facet. czy to, że mój facet ma problem sam ze sobą stanowi automatycznie o tym, że to ja mam problem ze swoją kobiecością? i że to ja mam w sobie coś zmienić? czy kobiecość oznacza tak - właśnie tanie sztuczki? jeśli tak, to ja taką kobiecość pier**lę. nie mam zamiaru zniżać się do poziomu kobietek - nie kobiet. i wiem, że istnieją mężczyźni, którzy umieją poznać się na prawdziwej kobiecie. to,że mój jest pod tym względem ułomny, to mój i jego dramat. gdyby mu nie zależało, spokojnie mógłby siedzieć w wwa, w swoim mieszkaniu na mokotowie, i rżnąć dupy z internetu. nie robi tego, tylko siedzi ze mną i dzieckiem w sercu puszczy i razem próbujemy walczyć ze słabościami. Twoje rady o tyle mijają się z celem, że sama w sobie jestem wystarczająco kobieca. i nie jest to moje zdanie, tylko mężczyzn, z którymi byłam wcześniej. ale doceniam twoją uwagę, i dziękuję.

                  mogę jedynie zacząć bardziej o siebie dbać. to naturalne, że kobieta siedząc w chacie z bachorem nie chodzi w szpilkach. za to przez ostatnie pół roku miałam czerwone pazury. ; )

                  potwor_z_piccadilly napisał:

                  > a.jung22 napisał(a):
                  >
                  > > ależ nikt tu nie ironizuje. dziwi mnie tylko naiwność, że takimi tanimi s
                  > ztuczk
                  > > ami da się cokolwiek na trwałe zmienić.
                  >
                  > To nie są tanie sztuczki. To nic nowego, bo to gra zapisana w Waszych - kobiet
                  > - (większość z Was opanowała jej zasady do perfekcji) genach i nie jest to meto
                  > da czarodziejskiej różdżki, lecz gra (w Waszym przypadku) polegająca no zbieran
                  > iu punkcik po punkciku w okresie coś min. 10 lat. Tak myślę.
                  >
                  • potwor_z_piccadilly Aha, kobieta z lasu. 07.05.14, 23:20
                    a.jung22 napisał(a):

                    > jestem bardzo kobieca, piccadily. bardziej się już chyba nie da. mam też swoje
                    > potrzeby, przez co rozumiem dużą przestrzeń na własne myśli, rozwój intelektual
                    > ny, lub zwyczajne bezmyślne bycie ze sobą samą. moje potrzeby to również obcowa
                    > nie z przyrodą. uwielbiam chodzić boso. uwielbiam też szaleć w kuchni. nie codz
                    > iennie. ale czasami wpadać w amok i wymyślać nowe przepisy. lubię nietuzinkowe
                    > perfumy, baby doll yves saint laurenta, czy kingdom mcqueena. lubię upinać włos
                    > y w kok. lubię masło shea i olej kokosowy zamiast tanich balsamów z rossmana. z
                    > awsze miałam wielu znajomych mężczyzn, z którymi lubiłam spędzać czas, rozmawia
                    > ć o muzyce, o książkach, albo po prostu wypić piwo nad rzeką. lubię brzydkie wy
                    > razy. faceci szaleli na moim punkcie, bo do perfekcji opanowałam (a może już si
                    > ę z tym urodziłam) sztukę konwersacji. mówiono mi, że przy mnie facet czuje się
                    > jak prawdziwy facet. czy to, że mój facet ma problem sam ze sobą stanowi autom
                    > atycznie o tym, że to ja mam problem ze swoją kobiecością? i że to ja mam w sob
                    > ie coś zmienić? czy kobiecość oznacza tak - właśnie tanie sztuczki? jeśli tak,
                    > to ja taką kobiecość pier**lę. nie mam zamiaru zniżać się do poziomu kobietek -
                    > nie kobiet. i wiem, że istnieją mężczyźni, którzy umieją poznać się na prawdzi
                    > wej kobiecie. to,że mój jest pod tym względem ułomny, to mój i jego dramat. gdy
                    > by mu nie zależało, spokojnie mógłby siedzieć w wwa, w swoim mieszkaniu na moko
                    > towie, i rżnąć dupy z internetu. nie robi tego, tylko siedzi ze mną i dzieckiem
                    > w sercu puszczy i razem próbujemy walczyć ze słabościami.

                    Może jesteś aż tak kobieca i masz tak wysoką samoocenę, że urządziłaś i urządzać chcesz mężowi życie, a on nieszczególnie jest z tego zadowolony?
                    Pomyśl.
                    Moja używa od lat Chanel Coco, cudaki do oczu Diora, dezodoranty Lancome, a kremy to jakieś jej odpowiednie wykapowała w drogerii zwykłe. Twierdzi że te drogie są gówno warte.

                    • a.jung22 Re: Aha, kobieta z lasu. 08.05.14, 07:20
                      nie, A. bardzo dobrze wie co chce w życiu robić, nie da sobą sterować. zresztą, nie mam i nigdy nie miałam takich ambicji.
                      tak, kobieta z lasu która część czasu spędza w wawie - takie mamy życie z wyboru. nie musimy też chodzić do pracy od 8-15.

                      potwor_z_piccadilly napisał:

                      > Może jesteś aż tak kobieca i masz tak wysoką samoocenę, że urządziłaś i urządza
                      > ć chcesz mężowi życie, a on nieszczególnie jest z tego zadowolony?
                      > Pomyśl.
                      > Moja używa od lat Chanel Coco, cudaki do oczu Diora, dezodoranty Lancome, a kre
                      > my to jakieś jej odpowiednie wykapowała w drogerii zwykłe. Twierdzi że te drogi
                      > e są gówno warte.
                      >
                      • sabat.77 Re: Aha, kobieta z lasu. 08.05.14, 08:00
                        a.jung22 napisał(a):

                        > takie mamy życie z wybor
                        > u. nie musimy też chodzić do pracy od 8-15.

                        Ja też nie. Na poranną zmianę chodzę od 7 do 15 :D
                      • lampardzikus Re: Aha, kobieta z lasu. 08.05.14, 09:38
                        Z bogatej lektury porannej nadrabiając wpisy w wątku - może być tak, że on ma Ciebie jak na tacy. Wie, że jesteś kobieca.... i tyle. On po prostu Cię ma. A czy to sprzyja pożądaniu? Raczej nie. Bywa tak, że jak coś nam się opatrzy - choć nawet jest mega-super - to zaczynamy mieć do tego stosunek obojętny.
                        Myślę, że to co było parenaście postów wcześniej to jest dobra rada. Wzbudzenie tajemniczości, zmiany itp. On musi poczuć, że może Cię stracić. To jest szansa.
        • potwor_z_piccadilly Re: Z doświadczenia wiem, 07.05.14, 21:43
          zyg_zyg_zyg napisała:

          > Bo jeśli ona się nie stanie taka, tylko taką będzie udawać
          > , to w końcu nie wytrzyma tego,

          Ma stać się taką.
          Jej dotychczasowa postać, tak fizyczna, jak i mentalna, nie jest akceptowana przez jej partnera.
          Nie przekonstruuje się i jego nie zmusi (nakłaniać już probowała) do samoprzemiany, to ze związku tylko wspomnienia zostaną.
          • zyg_zyg_zyg Re: Z doświadczenia wiem, 07.05.14, 21:58
            > Nie przekonstruuje się i jego nie zmusi (nakłaniać już probowała) do samoprzemi
            > any, to ze związku tylko wspomnienia zostaną.

            Czyli obciąć palce, żeby bucik na nogę pasował?
            • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 07.05.14, 22:05
              zyg_zyg_zyg napisała:

              > > Nie przekonstruuje się i jego nie zmusi (nakłaniać już probowała) do samo
              > przemi
              > > any, to ze związku tylko wspomnienia zostaną.
              >
              > Czyli obciąć palce, żeby bucik na nogę pasował?

              : ) usiec paluchy i uśmiechnąć się tajemniczo, nie zapominając o wywarciu wrażenia że gdzieś tam, jest kochanek wielbiciel.

              swoją drogą, jest ktoś, o kogo A. jest bardzo zazdrosny. to nieźle działa, widzę jak się pręży, ilekroś mowa o tym gościu. to nasz wspólny znajomy, ceniony artysta fotograf i grafik, super zbudowany. swego czasu ostro do mnie świrował, chciał nawet rzucić swoją dziewczynę. A. świetnie wyczuł napięcie w powietrzu. jednak jeśli chodzi o sprawy łóżkowe nic się nie ruszyło. pies ogrodnika, normalnie.
            • potwor_z_piccadilly Re: Z doświadczenia wiem, 07.05.14, 22:18
              zyg_zyg_zyg napisała:

              > Czyli obciąć palce, żeby bucik na nogę pasował?

              No co Ty?
              Po co takie bolesne zabiegi.
              Mniej bolesne będzie przenieś się na forum rozwód i co dalej.

              • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 07.05.14, 22:25
                a za takie rady serdeczne dzięki. to nie wchodzi w grę, dopóki nie wykorzystamy wszystkich możliwości - nie wykluczam takiego scenariusza w przyszłości. ale jednak uważam, że zbyt lekko szafuje się rozstaniami, szczególnie kiedy są dzieci.

                potwor_z_piccadilly napisał:

                > zyg_zyg_zyg napisała:
                >
                > > Czyli obciąć palce, żeby bucik na nogę pasował?
                >
                > No co Ty?
                > Po co takie bolesne zabiegi.
                > Mniej bolesne będzie przenieś się na forum rozwód i co dalej.
                >
                • potwor_z_piccadilly Re: Z doświadczenia wiem, 07.05.14, 22:43
                  a.jung22 napisał(a):

                  > a za takie rady serdeczne dzięki. to nie wchodzi w grę, dopóki nie wykorzystamy
                  > wszystkich możliwości - nie wykluczam takiego scenariusza w przyszłości. ale j
                  > ednak uważam, że zbyt lekko szafuje się rozstaniami, szczególnie kiedy są dziec
                  > i.

                  To nie była rada dla Ciebie, lecz odpowiedz na wpis zyguzugulki.
                  Troszczy się o Ciebie dziewczyna.
                  • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 07.05.14, 22:58
                    potwor_z_piccadilly napisał:

                    > a.jung22 napisał(a):
                    >
                    > > a za takie rady serdeczne dzięki. to nie wchodzi w grę, dopóki nie wykorz
                    > ystamy
                    > > wszystkich możliwości - nie wykluczam takiego scenariusza w przyszłości.
                    > ale j
                    > > ednak uważam, że zbyt lekko szafuje się rozstaniami, szczególnie kiedy są
                    > dziec
                    > > i.
                    >
                    > To nie była rada dla Ciebie, lecz odpowiedz na wpis zyguzugulki.
                    > Troszczy się o Ciebie dziewczyna.

                    czuję się zaopiekowana i przytulona <3 tego mi dzisiaj bardzo brakuje.
          • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 07.05.14, 22:01
            coraz bardziej się tu robi groteskowo. ale jest git. wyobraźmy sobie, że przechodzę metamorfozę. może mi się przyśni, jaka mam być dla niego...

            a serio - to zupełna bzdura, stawać się kimś innym dla kogokolwiek. prędzej jestem gotowa zakończyć związek, niż dla jego ratowania stać się kimś na modłę partnera. hello, nie ten adres. mam zbyt silną osobowość.

            potwor_z_piccadilly napisał:

            > zyg_zyg_zyg napisała:
            >
            > > Bo jeśli ona się nie stanie taka, tylko taką będzie udawać
            > > , to w końcu nie wytrzyma tego,
            >
            > Ma stać się taką.
            > Jej dotychczasowa postać, tak fizyczna, jak i mentalna, nie jest akceptowana pr
            > zez jej partnera.
            > Nie przekonstruuje się i jego nie zmusi (nakłaniać już probowała) do samoprzemi
            > any, to ze związku tylko wspomnienia zostaną.
            • jesod Mam zbyt silną osobowość 07.05.14, 22:15
              a.jung22 napisał:
              > mam zbyt silną osobowość.

              Sprzeczne z pierwszym postem wątku.

              • a.jung22 Re: Mam zbyt silną osobowość 07.05.14, 23:06
                jesod napisała:

                > a.jung22 napisał:
                > > mam zbyt silną osobowość.
                >
                > Sprzeczne z pierwszym postem wątku.
                >
                życie jest w ogóle pełne sprzeczności. dorośniesz, to sam zobaczysz.
          • kag73 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 09:55
            A ja Wam powiadam, ze facet jest "skrzywiony", ma wlasna seksualnosc, ktora daje mu wiecej satysfakcji niz seks z zywa kobieta, do tego od jakiegos czasu ta sama.
            Ludzie, sami jestescie facetami, byliscie mlodzi, macie u boku co noc mloda/atrakcyjna zone i przez 2 lata ani razu nie zbierze sie Wam na seks? To nie jest normalne.
            • sea.sea Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 10:21
              Zgadzam się z przedmówczynią. Zdrowy facet, który przez 2 lata nie tknie leżącej obok, atrakcyjnej kobiety - albo jedzie na porno, albo ma kochankę lub nawet stado kochanek, bo prawdopodobieństwo, że przez te 2 lata ani razu nie odczuwał potrzeb seksualnych jest zerowe.

              Wszystko, co autorka opisała w wątku jest bardzo niepokojące, zwłaszcza ta akcja ze zdradzaniem na początku związku.

              Nie sądzę, żeby taki na przykład seksuolog był w stanie "wyprostować" zawodnika na tyle, by zaczął pałać żądzą do jednej jedynej, opatrzonej już kobiety. Nawet gdyby ta kobieta codziennie przebierała się w inne seksowne ciuszki :/ Sytuacja jest do bani, bo jakie pozostają opcje do wyboru: otworzyć związek (pies ogrodnika się nie zgadza), dawać mu w rogi i nic nie mówić (w tej sytuacji jest to wet za wet, bo pan zdradzał i skrupułów nie miał) albo go kopnąć w tyłek. Słabo...
              • lampardzikus Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 10:30
                Trochę wróżymy z fusów - bo przecież wnioskujemy z pewnych opisów. Może być i jedno i drugie. To znaczy - i kwestia tego, że gość ma kogoś na boku lub (i) kocha porno, a zarazem wie, że to co ma w domu (żona) jest atrakcyjna tak samo atrakcyjna od niepamiętnych czasów i mu... spowszedniała. To znaczy, że nie wydziela w nim odpowiednich adrenalin i innych hormonów.
                • mojemail3 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 10:43
                  lampardzikus napisał:

                  (...)"To znaczy, że nie wydziela w nim odpowiednich adrenalin i innych hormonów (...)"

                  Bla, bla bla...To nie tędy droga,żeby nasilać bodżce, w ten sposób trzeba by zacząc brać mocne narkotyki.
                  Chodzi o uzdrowienie, a nie branie środków przeciwbólowych.
                  Jedna rzecz ma sens, zmiana postawy w sensie przełamania rutyny dnia codziennego, zrzędzenie nic nie da, facet musi odczuć zmianę sytuacji, przerwanie kontaktu.
                  • lampardzikus Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 11:02
                    Ja zamieściłem opis sytuacji nie wartościując tego. A wartościując - to masz rację bla, bla, bla :)
                    Chodzi o to, żeby coś zmienić
                  • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 11:32
                    mojemail3 napisała:
                    ]To nie tędy droga,żeby nasilać bodżce, w ten sposób trzeba by za
                    > cząc brać mocne narkotyki.
                    > Chodzi o uzdrowienie, a nie branie środków przeciwbólowych.
                    > Jedna rzecz ma sens, zmiana postawy w sensie przełamania rutyny dnia codzienneg
                    > o, zrzędzenie nic nie da, facet musi odczuć zmianę sytuacji, przerwanie kontakt
                    > u.

                    no właśnie zastanawiam się nad tym, czy właściwie nie byłoby najzdrowiej odesparować się od siebie na jakiś czas. ja już szczerze mówiąc mam dosyć.
                    • mojemail3 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 11:49
                      a.jung22 napisał(a):

                      > no właśnie zastanawiam się nad tym, czy właściwie nie byłoby najzdrowiej odespa
                      > rować się od siebie na jakiś czas. ja już szczerze mówiąc mam dosyć.

                      Mądra kobieta czasem powinna odejść, może nie na zawsze, ale na tyle,żeby mężczyzna się pozbierał,żeby zawalczył o siebie i o swoją kobietę i rodzinę.
                      Jest jednak ryzyko,że się pogubi całkiem i nie znajdzie drogi z powrotem...
                      • lampardzikus Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 11:52
                        Jest ryzyko, ale niekoniecznie trzeba je od razu podejmować. To może być kolejny etap. W ramach związku sama Jung może się zmienić. Być bardziej niezależna, umawiać się gdzieś na zewnątrz - słowem zadbać o swoje sprawy. Pokazać mu że nie wokół niego świat się kręci.
                      • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 11:54
                        mojemail3 napisała:

                        > a.jung22 napisał(a):
                        >
                        > > no właśnie zastanawiam się nad tym, czy właściwie nie byłoby najzdrowiej
                        > odespa
                        > > rować się od siebie na jakiś czas. ja już szczerze mówiąc mam dosyć.
                        >
                        > Mądra kobieta czasem powinna odejść, może nie na zawsze, ale na tyle,żeby mężcz
                        > yzna się pozbierał,żeby zawalczył o siebie i o swoją kobietę i rodzinę.
                        > Jest jednak ryzyko,że się pogubi całkiem i nie znajdzie drogi z powrotem...
                        ...
                        jest duża szansa na to, że nie zrozumie, i zwali odpowiedzialnośc za rozpad związku na mnie. przecież on się teraz stara. i to jest prawda.
              • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 11:39
                sea.sea napisała:
                > Zgadzam się z przedmówczynią. Zdrowy facet, który przez 2 lata nie tknie leżące
                > j obok, atrakcyjnej kobiety - albo jedzie na porno, albo ma kochankę lub nawet
                > stado kochanek, bo prawdopodobieństwo, że przez te 2 lata ani razu nie odczuwał
                > potrzeb seksualnych jest zerowe.
                A. we wcześniejszych związkach zdradzał na porządku dziennym - przyznał to przedwczoraj. miał laski z internetu, uwielbiał porno - właściwie codziennie.
                kiedy się poznaliśmy, siłą rozpędu ulegał swoim złym nawykom. jednocześnie okłamując mnie, oczywiście. po pewnym czasie zaczęło mu to przeszkadzać. zlikwidował konto na sympatia.pl, odstawił porno. miał bardzo wybujałą chuć, ale tylko w stosunku do obcych. nieznanych, takich, które dopiero trzeba zdobyć. to chore ale tak właśnie było. teraz - nałożył sobie blokadę, bo jak mówi - nie chce mnie ranić zdradami i flirtami. musiał się kompletnie odciąć od tej sfery, ale wylał dziecko z kąpielą, bo dla mnie nie zostało kompletnie nic. na to nakłada się fakt, że siedzę w domu, nie mam przed nim tajemnic, swojego życia, jestem na wyciągnięcie ręki. intymnośc i bliskość stoją w sprzeczności z dzikim seksem. a niestety, tylko taki uznaje On.
                >
                > Wszystko, co autorka opisała w wątku jest bardzo niepokojące, zwłaszcza ta akcj
                > a ze zdradzaniem na początku związku.
                >
                > Nie sądzę, żeby taki na przykład seksuolog był w stanie "wyprostować" zawodnika
                > na tyle, by zaczął pałać żądzą do jednej jedynej, opatrzonej już kobiety. Nawe
                > t gdyby ta kobieta codziennie przebierała się w inne seksowne ciuszki :/ Sytuac
                > ja jest do bani, bo jakie pozostają opcje do wyboru: otworzyć związek (pies ogr
                > odnika się nie zgadza), dawać mu w rogi i nic nie mówić (w tej sytuacji jest to
                > wet za wet, bo pan zdradzał i skrupułów nie miał) albo go kopnąć w tyłek. Słab
                > o...
                • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 11:42
                  sea sea napisała:
                  Nie sądzę, żeby taki na przykład seksuolog był w stanie "wyprostować" zawodnika
                  > na tyle, by zaczął pałać żądzą do jednej jedynej, opatrzonej już kobiety. Nawe
                  > t gdyby ta kobieta codziennie przebierała się w inne seksowne ciuszki :/

                  seksowne ciuszki to za mało, mam w szufladzie stos podwiązek i pasów no i co z tego. musi być nowość. nowa twarz, nowe cycki, nowy zapach, nowa gadka - nowa laska. wtedy jest podjarka.

                  • sea.sea Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 11:50
                    No więc jesteś niestety w czarnej dupie, bo - jak pisałam - taki typ seksualności chyba raczej się nie da sformatować na seks monogamiczny. Zostaje Wam albo wspólny swing, albo otwarcie związku, albo dyskretny kochanek dla Ciebie, albo rozstanie, względnie dalsze wspólne życie w celibacie i nawet bez buziaka (wątpię, że długo tak pociągniesz, pretensje i żale będą narastać). Jak się nie obrócisz, dupa z tyłu :/
                • mojemail3 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 11:54
                  a.jung22 napisał(a):

                  (...)"A. we wcześniejszych związkach zdradzał na porządku dziennym - przyznał to przedwczoraj. miał laski z internetu, uwielbiał porno - właściwie codziennie.
                  kiedy się poznaliśmy, siłą rozpędu ulegał swoim złym nawykom. jednocześnie okłamując mnie, oczywiście. po pewnym czasie zaczęło mu to przeszkadzać. zlikwidował konto na sympatia.pl, odstawił porno. miał bardzo wybujałą chuć, ale tylko w stosunku do obcych. nieznanych, takich, które dopiero trzeba zdobyć. (...)"

                  Zdobyć umie, a walczyć o kobietę i utrzymać ją przy sobie potrafi??? Przecież kobieta jego życia, matka jego dziecka własnie od niego chce odejść (zresztą prawidłowa reakcja na taki typ "męskości" )
                  Jung, on ma poważny problem ze sobą,ze swoją męskością.
                  Jak wyglądają jego relacje z ojcem???
                  • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 11:59
                    "Zdobyć umie, a walczyć o kobietę i utrzymać ją przy sobie potrafi??? Przecież kobieta jego życia, matka jego dziecka własnie od niego chce odejść (zresztą prawidłowa reakcja na taki typ "męskości" )
                    Jung, on ma poważny problem ze sobą,ze swoją męskością.
                    Jak wyglądają jego relacje z ojcem??? "
                    mojemail, relacje z ojcem były bardzo neutralne, jego ojciec od kilku lat nie żyje. natomiast ciekawy jest jego stosunek z matką, która ostro mu namieszała w głowie. to jest oddzielny topik ; )
                    • mojemail3 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:06
                      a.jung22 napisał(a):

                      > mojemail, relacje z ojcem były bardzo neutralne, jego ojciec od kilku lat nie ż
                      > yje. natomiast ciekawy jest jego stosunek z matką, która ostro mu namieszała w
                      > głowie. to jest oddzielny topik ; )

                      Pewnie tak, matki potrafią zepsuć syna, jak ojciec jest bierny, agresywny lub w jakiś sposób nieobecny.
                • kag73 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:27
                  Wracam do pytania jak zaspokaja swoje potrzeby seksualne. To, ze "nalozyl sobie blokade", nie ma konta w necie, nie oglada porno itd. nie znaczy, ze zdrowy mlody chlop nie ma popedu. A zatem co robi jak ma tzw. cisnienie? Zapewne onanizuje sie, porno ani netu do tego nie potrzeba. Wystarczy wlasna glowa i dlon. I w momencie kiedy rozladuje napiecie seksualne sam ze soba, znow nie potrzebuje Ciebie i kolko sie zamyka.
                  • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:40
                    kag73 napisała:

                    > Wracam do pytania jak zaspokaja swoje potrzeby seksualne. To, ze "nalozyl sobie
                    > blokade", nie ma konta w necie, nie oglada porno itd. nie znaczy, ze zdrowy ml
                    > ody chlop nie ma popedu. A zatem co robi jak ma tzw. cisnienie? Zapewne onanizu
                    > je sie, porno ani netu do tego nie potrzeba. Wystarczy wlasna glowa i dlon. I w
                    > momencie kiedy rozladuje napiecie seksualne sam ze soba, znow nie potrzebuje C
                    > iebie i kolko sie zamyka.

                    Kag, myślę że ogląda porno w takich momentach. nie podglądam go, ale jako takiej blokady na treści porno w swoim kompie nie ma. a ja już przestałam być naiwna.
                    • kag73 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:45
                      a.jung22 napisał(a):
                      > Kag, myślę że ogląda porno w takich momentach. nie podglądam go, ale jako takie
                      > j blokady na treści porno w swoim kompie nie ma. a ja już przestałam być naiwna

                      No to Cie przepraszam gdzie ta nalozona blokada?
                      Opowiedzial Ci teraz wszystko w szczegolach i co teraz z tym chce poczac. Czy opowiedzial z nadzieja, ze wiesz na czym stoisz i zaakceptujesz?
                      Rada jest prosta: odcinamy pana od porno i od onanizowania sie i ogladamy czy cos sie bedzie dzialo i czy pojawi sie co jakis czas reakcja na Ciebie i Twoja bliskosc fizyczna.
                      Od tego bym zaczela, psycholog chyba nic tu nie pomoze.
                      Problem, ze on ma swoje preferencje: porno i onanizm. To dla niego lepsze niz seks z Toba, smutne ale prawdziwe.
                      • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:48
                        no tak. "blokadę" ma w głowie. na obce laski. porno bardzo ograniczył. założył blokadę w kompie jakiś czas temu, ale ją zdjął, bo nie mógł wejśc na inne linki,niepowiązane z porno, tak to podobno działało (np na sforze wystarczy że jest jakiś artykuł z gołą dupą, a już mu blokowało). ale wiesz co, chyba jednak mus to mus.

                        kag73 napisała:

                        > a.jung22 napisał(a):
                        > > Kag, myślę że ogląda porno w takich momentach. nie podglądam go, ale jako
                        > takie
                        > > j blokady na treści porno w swoim kompie nie ma. a ja już przestałam być
                        > naiwna
                        >
                        > No to Cie przepraszam gdzie ta nalozona blokada?
                        > Opowiedzial Ci teraz wszystko w szczegolach i co teraz z tym chce poczac. Czy o
                        > powiedzial z nadzieja, ze wiesz na czym stoisz i zaakceptujesz?
                        > Rada jest prosta: odcinamy pana od porno i od onanizowania sie i ogladamy czy c
                        > os sie bedzie dzialo i czy pojawi sie co jakis czas reakcja na Ciebie i Twoja b
                        > liskosc fizyczna.
                        > Od tego bym zaczela, psycholog chyba nic tu nie pomoze.
                        > Problem, ze on ma swoje preferencje: porno i onanizm. To dla niego lepsze niz s
                        > eks z Toba, smutne ale prawdziwe.
                        • lampardzikus Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:49
                          o to jest jak z nałogiem. Alkoholik też mówi, że tylko jedno piwko... I wiadomo jak to się kończy. Jak abstynencja to musi być na całego. O ile naprawdę mu na Tobie zależy, a nie że tylko gada
                      • mojemail3 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:48
                        kag73 napisała:

                        (...)"Problem, ze on ma swoje preferencje: porno i onanizm. To dla niego lepsze niz seks z Toba, smutne ale prawdziwe (...)"

                        Kag, to smutne przede wszystkim dla niego, o ile sobie to uświadamia. Nie sprawdza się przy żonie, nie jest przy niej mężczyzną.
                        Czy to dla niego lepsze niż seks z żoną? Wątpię, po prostu to jest łatwiejsze.
                        • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:52

                          "Kag, to smutne przede wszystkim dla niego, o ile sobie to uświadamia. Nie sprawdza się przy żonie, nie jest przy niej mężczyzną.
                          Czy to dla niego lepsze niż seks z żoną? Wątpię, po prostu to jest łatwiejsze".

                          Mojemail, chciałabym mieć chociaż cząstkę twojego spokoju i dystansu. mądrze piszesz. ja mam w sobie dużo goryczy. i patrzę krzywym okiem. właściwie to łypię.
                          tak, on bardzo cierpi, przeklina porno, i wogóle seks, bo kojarzy mu się źle. sam przyznał, że to jest jego przekleństwo, i że nie marzy o niczym innym, tylko o tym, żeby między nami było normalnie.
                          • mojemail3 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:58
                            a.jung22 napisał(a):

                            (...)"tak, on bardzo cierpi, przeklina porno, i wogóle seks, bo kojarzy mu się źle. sam przyznał, że to jest jego przekleństwo, i że nie marzy o niczym innym, tylko o tym, żeby między nami było normalnie (...)"

                            Uważam,że on już coś sobie uświadomił, zrozumiał,ale ma złe skojarzenia z seksem w ogóle.
                            Normalnie bez seksu między Wami nie będzie, mężczyzna, kobieta i dziecko, normalna rodzina, a między rodzicami seks być musi...( dziecko musi to czuć,że między wami jest więż nie tylko uczuciowa ale i zmysłowa)
                            Słuchaj, on jest na odwyku może, ale może wizyta u seksuologa, może uda wam się odbudować więż seksualną, może jak Kag mówi, powoli, od trzymania się za rączkę, przytulania itp.
                            • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:16
                              "Uważam,że on już coś sobie uświadomił, zrozumiał,ale ma złe skojarzenia z seksem w ogóle.
                              Normalnie bez seksu między Wami nie będzie, mężczyzna, kobieta i dziecko, normalna rodzina, a między rodzicami seks być musi...( dziecko musi to czuć,że między wami jest więź nie tylko uczuciowa ale i zmysłowa)"
                              też to czuję. dlatego jest mi bez tego źle. kiedy wiesz, kłócimy się, albo kiedy wyjeżdża na kilka dni i wraca, to takie naturalne, przytulić się do siebie, pocałować się... ostatnio wrócił, położyliśmy się obok siebie, on powiedział że tęsknił, ja też. chciałam go pocałować, ale delikatnie odwrócił głowę. takie są nasze powitania. przecież to nie ma najmniejszego sensu. A. uważa całowanie za wstęp do seksu. tak twierdzi. ale kiedy na początku związku potrafiliśmy cały film w kinie spędzić na fotelach tylko się całując, już zapomniał.

                              "Słuchaj, on jest na odwyku może, ale może wizyta u seksuologa, może uda wam się odbudować więż seksualną, może jak Kag mówi, powoli, od trzymania się za rączkę, przytulania itp."

                              na to liczę. zakłądając wątek miałam nadzieję, że znajdę kogoś z podobynym problemem, kto z niego wyszedł. ale okazuje się, że sytuacja jest na tyle wyjątkowa, że są osoby które podejrzewają mnie o tworzenie fejków, o bycie facetem etc : ) co jeszcze bardziej mnie zastanawia - chyba faktycznie jest bardzo nietypowo.
                              • kag73 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:27
                                "...ostatnio wrócił, położyliśmy się obok siebie, on powiedział że tęsknił, ja też. chciałam go pocałować, ale delikatnie odwrócił głowę. takie są nasze powitania. przecież to nie ma najmniejszego sensu. A. uważa całowanie za wstęp do seksu. "

                                No i co by sie stalo gdyby byl seks? Nie starczyloby mu potem energii na to co lubi naprawde? Czy moze juz wlasnie sie zaspokoi? Ewidentnie facet jest chory, ja bym swojego zycia na jego leczenie marnowac nie chciala. Sku..wiel i jeszcze mowi, ze nie wyobraza sobie, zebys sypiala z kims innym. I to jest milosc? A w jakim to wydaniu? To puste slowa sa.
                              • luciva Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 14:09
                                A gdzie on wyjeżdża na kilka dni? i po co?
                                Bo nie chce być brutalna, ale chyba nie jesteś na tyle naiwna, żeby myśleć, że gdzieś tam,gdzie jedzie nie ma "koleżanki"?
                                Albo nie jedzie tam gdzie mówi, tylko do "koleżanki".
                          • triss_merigold6 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:00
                            Jaja sobie z Ciebie robi, a Ty łykasz jak gęś kulki.
                            Marzenia piękna rzecz, a konkrety?
                            Czy Ty czytasz samą siebie, dziewczyno? Facet, który nie jest w stanie odbyć stosunku, przeklinający porno, błagam przecież słuchanie i oglądanie czegoś takiego jest uwłaczające...
            • mojemail3 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 10:38
              kag73 napisała:

              > A ja Wam powiadam, ze facet jest "skrzywiony", ma wlasna seksualnosc, ktora daj
              > e mu wiecej satysfakcji niz seks z zywa kobieta, do tego od jakiegos czasu ta s
              > ama.
              > Ludzie, sami jestescie facetami, byliscie mlodzi, macie u boku co noc mloda/atr
              > akcyjna zone i przez 2 lata ani razu nie zbierze sie Wam na seks? To nie jest n
              > ormalne.

              Zgadzam się z Tobą Kag. Facet skrzywiony, mający poważne problemy sam z sobą, nieświadomy, czym jest małżeństwo i rodzina. W jakiś sposób chory,uśpiony i uzależniony.
              Szukający imitacji, z lęku przed prawdziwą kobietą. Niepewny własnej męskości, wbrew pozorom.
              Bardzo podziwiam Jung, że chce o niego walczyć, ale musi pamiętać,że kobieta nie może być terapeutką mężczyzny, nie może go ratować, nie tędy droga. Jeśli on przejrzy na oczy ( a w jakiś sposób zobaczył swoje dno) to jest szansa, tylko że on chyba nie wie, jak ruszyć z miejsca, gdzie szukać zagubionego samego siebie.
              Problem wielu współczesnych mężczyzn, to nie kobieta ma problem w tym przypadku.
              • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 11:46
                mojemail3 napisała:
                > Bardzo podziwiam Jung, że chce o niego walczyć, ale musi pamiętać,że kobieta ni
                > e może być terapeutką mężczyzny, nie może go ratować, nie tędy droga.

                wiem. musze o tym pamiętać. nie bardzo potrafię stawiać granice. pieprzona matka teresa od zbolałej dupy. jestem zła, potrafię bardzo mocno dowalić, ale nic z tego nie wynika. zawsze mam na celu dobro drugiej strony, chcę zrozumieć, pomóc, i gówno z tego mam. może czas zacząć myslec o sobie.

                > Problem wielu współczesnych mężczyzn, to nie kobieta ma problem w tym przypadku

                TAK. porno, i laski z internetu na pstryknięcie palcem. nigdy wczesniej seks nie był tak prosty. a za chętne niunie nawet nie trzeba płacić. tylko przebierać. nie wiem, jak można się tak kurwić. bardziej już rozumiem profesjonalne dziwki. te przynajmniej trzepią na tym kasę. przepraszam, ale jestem wściekła ; )
                • mojemail3 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:01
                  a.jung22 napisał(a):

                  (...)"TAK. porno, i laski z internetu na pstryknięcie palcem. nigdy wczesniej seks nie był tak prosty. a za chętne niunie nawet nie trzeba płacić. tylko przebierać. nie wiem, jak można się tak kurwić. bardziej już rozumiem profesjonalne dziwki. te przynajmniej trzepią na tym kasę. przepraszam, ale jestem wściekła ; )"

                  Jung, Twoja wściekłość jest uzasadniona, masz prawo do takich emocji.
                  Tylko nie bierz jego zachowań jako wymierzonych w Ciebie, ja myślę,że on świadomie nie chce Ciebie skrzywdzić, dlatego podjął działania dyscyplinujące samego siebie, ale to za mało,żeby się wyleczył.
                  Popatrz na niego jak na pogubionego, chorego człowieka, on sobie nie radzi sam ze sobą.
                  On szuka potwierdzenie swej męskości w najbardziej żałosny i dla nas kobiet niezrozumiały ( i budzący litość) sposób. Przy prawdziwej kobiecie trzeba się czuć prawdziwym mężczyzną, żeby jej sprostać, prawdziwa żywa kobieta ma wymagania, prawda?
                  • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:15
                    "Jung, Twoja wściekłość jest uzasadniona, masz prawo do takich emocji.
                    Tylko nie bierz jego zachowań jako wymierzonych w Ciebie, ja myślę,że on świadomie nie chce Ciebie skrzywdzić, dlatego podjął działania dyscyplinujące samego siebie, ale to za mało,żeby się wyleczył.
                    Popatrz na niego jak na pogubionego, chorego człowieka, on sobie nie radzi sam ze sobą.
                    On szuka potwierdzenie swej męskości w najbardziej żałosny i dla nas kobiet niezrozumiały ( i budzący litość) sposób. Przy prawdziwej kobiecie trzeba się czuć prawdziwym mężczyzną, żeby jej sprostać, prawdziwa żywa kobieta ma wymagania, prawda?"

                    Mojemail, ja to widze, masz rację, tak właśnie powinnam na niego patrzeć. co nie znaczy, że nie łączy się to na poziomie elementarnych emocji ze zwykłą frustracją i wściekłością z mojej strony. to są bardzo szkodliwe emocje, które rzutują również na dziecko. bo łażę smutna, płaczę, brakuje mi czegoś. może piątej klepki żeby go faktycznie kopnąć, zrobić radykalny krok. może to byłoby dla niego najlepsze. cruel to be kind.
                • taka.jedyna Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:27
                  a.jung22 napisał(a):
                  > TAK. porno, i laski z internetu na pstryknięcie palcem. nigdy wczesniej seks ni> e był tak prosty. a za chętne niunie nawet nie trzeba płacić. tylko przebierać.> nie wiem, jak można się tak kurwić. bardziej już rozumiem profesjonalne dziwki> . te przynajmniej trzepią na tym kasę. przepraszam, ale jestem wściekła ; )

                  No to dorzuciłaś do pieca. Taki masz stosunek do seksu? Kobieta musi mieć z seksu zwiazek lub kasę?
                  Wyobraź sobie, że są kobiety, które uprawiają seks dla seksu i funu i do tego są takie, które podnieca właśnie ten dreszczyk emocji seksu z nieznanym facetem. I jak dla mnie kurwienie się to jednak seks za coś. No ale moge się mylić.

                  Moim zdaniem ten Twój facet może być klasyczną ofiarą syndromu madonny i ladacznicy, a Twoje nieco purytańskie ppodejście do seksu sytuacji nie poprawia.
                  • kag73 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:31
                    taka.jedyna napisała:
                    > Moim zdaniem ten Twój facet może być klasyczną ofiarą syndromu madonny i ladacz
                    > nicy, a Twoje nieco purytańskie ppodejście do seksu sytuacji nie poprawia.

                    Momencik, diagnoze to juz postawilam ja:))
                    On jest skrzywiony, ma wlasna seksualnosc, jest uzalezniony od porno i wlasnej reki.
                    • mojemail3 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:33
                      kag73 napisała:


                      > Momencik, diagnoze to juz postawilam ja:))
                      > On jest skrzywiony, ma wlasna seksualnosc, jest uzalezniony od porno i wlasnej
                      > reki.

                      Kag, ale to są nadal objawy choroby ( masturbacja, porno) a nie przyczyna choroby duszy...
                      • kag73 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:36
                        mojemail3 napisała:
                        > Kag, ale to są nadal objawy choroby ( masturbacja, porno) a nie przyczyna choro
                        > by duszy...

                        Zwal jak chcial, jego problem nie moj a jemu zdaje sie nie przeszkadzac, inaczej nie dalby obsychc spragnionej malzonce dwa lata tylko by wuial dupe w troki i sprobowal cos zmienic.

                  • mojemail3 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:31
                    taka.jedyna napisała:


                    (...)"Moim zdaniem ten Twój facet może być klasyczną ofiarą syndromu madonny i ladacznicy, a Twoje nieco purytańskie ppodejście do seksu sytuacji nie poprawia (...)"

                    No jasne, najlepiej całe życie człowieka wytłumaczyć wydumanym syndromem MiL, bujdą na resorach...
                    Purytańskie podejście? A po czym tak sądzisz???
                    • taka.jedyna Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 21:32
                      mojemail3 napisała:> Purytańskie podejście? A po czym tak sądzisz???

                      Autorka wątku wyzywa kobiety umawiające się na sam seks od "koorwiących się niuń". Dla mnie natomiast to nic zdrożnego, gdy kobieta realizuje swój popęd w sposób na jaki ma ochotę.
                      Zastanawiam się co jeszcze uważa za godnego pogardy z repertuaru czynności seksualnych jej męża- oprócz masturbacji przy porno i seksu z nieznanymi kobietami... Może są pod tym względem totalnie niedobrani i stąd jego brak zainteresowania.
            • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 11:52
              kag73 napisała:

              > A ja Wam powiadam, ze facet jest "skrzywiony", ma wlasna seksualnosc, ktora daj
              > e mu wiecej satysfakcji niz seks z zywa kobieta, do tego od jakiegos czasu ta s
              > ama.
              > Ludzie, sami jestescie facetami, byliscie mlodzi, macie u boku co noc mloda/atr
              > akcyjna zone i przez 2 lata ani razu nie zbierze sie Wam na seks? To nie jest n
              > ormalne.

              pamiętajmy, oddając sprawiedliwość różnym preferencjom, że 9 miesięcy byłam w ciąży, z czego trzy z pokaźnym brzuchem. ale osoby zainteresowane wiedzą, jak buzują hormony szczególnie w drugim trymestrze. i jak się wtedy pięknie wygląda, a cycki to cud natury, o dwa rozmiary większe i ech, nie będę wspominać ; ) w każdym razie w ciąży chodziłam po ścianach. i ryczałam. ilekroć w jakiejś książce/poradniku/forum znajdowałam info o tym, jak to cudownie kochać się w ciąży. to była masakra. A. stwierdził, że go absolutnie nie podnieca seks z kobietą w ciąży, jest to wykluczone.


              • mojemail3 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:04
                a.jung22 napisał(a):

                (...)"ilekroć w jakiejś książce/poradniku/forum znajdowałam info o tym, jak to cudownie kochać się w ciąży. to była masakra. A. stwierdził, że go absolutnie nie podnieca seks z kobietą w ciąży, jest to wykluczone (...)"

                Lęk przed pełnią kobiecości.Panie na ekranie zawsze kuszące i niczego nie wymagające...
                Jung masz synka czy córeczkę, to ważne pytanie, dla rozwoju ojca Twojego dziecka.
                • kag73 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:22
                  A. zdecydowanie jest egosista, bo co ma zrobic ta ukochana podjarana kobieta w ciazy? Kobietom sie dobradza rozlozyc nogi jak facet chce, mimo, ze nie maja ochoty. On mogl chociaz sie sprezyc, zrobic minete, albo uzyc rak a kto wie czy by jednak sytuacjo go nie podniecila.
                  • mojemail3 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:28
                    kag73 napisała:

                    > A. zdecydowanie jest egosista, bo co ma zrobic ta ukochana podjarana kobieta w
                    > ciazy? Kobietom sie dobradza rozlozyc nogi jak facet chce, mimo, ze nie maja oc
                    > hoty. On mogl chociaz sie sprezyc, zrobic minete, albo uzyc rak a kto wie czy b
                    > y jednak sytuacjo go nie podniecila.

                    Kag, nie traktuj takiego człowieka, jak zdrowego mężczyznę prawidłowo reagującego na kobietę. On nie zna i nie rozumie własnych potrzeb,stąd jego kompulsywne zachowania przy porno czy na portalach randkowych, a co dopiero miałby sobie uświadomic potrzeby żywej kobiety...
                    • lampardzikus Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:34
                      Masz więc chorego faceta w domu. I jak z każdym uzależnieniem z tym trzeba też udać się do specjalisty. Tak jak z alkoholikiem. Czasem udaje się że alkoholik - bez terapii - staje się niepijącym alkoholikiem. Ale to dość rzadkie. Tu masz inne uzależnienie psychiczne.
                    • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:42
                      mojemail3 napisała:
                      > Kag, nie traktuj takiego człowieka, jak zdrowego mężczyznę prawidłowo reagujące
                      > go na kobietę. On nie zna i nie rozumie własnych potrzeb,stąd jego kompulsywne
                      > zachowania przy porno czy na portalach randkowych, a co dopiero miałby sobie uś
                      > wiadomic potrzeby żywej kobiety...

                      Mojemajl ma dużo racji. tym bardziej że A. naprawdę na mnie zależy. nie moge go butować za to, co zrobił kiedyś (zdrady), bo sam to zwalczył. o ile zwalczył, i o ile moge mu w ogóle ufać, bo niczego nie mogę być pewna.
                      • mojemail3 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:45
                        a.jung22 napisał(a):

                        > Mojemajl ma dużo racji. tym bardziej że A. naprawdę na mnie zależy. nie moge go
                        > butować za to, co zrobił kiedyś (zdrady), bo sam to zwalczył. o ile zwalczył,
                        > i o ile moge mu w ogóle ufać, bo niczego nie mogę być pewna.


                        Cóż, nędzny to mężczyzna, który nie potrafi zdobyć zaufania swej kobiety. I jak tu w takiego wierzyć?
                        • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:49
                          mojemail3 napisała:

                          > a.jung22 napisał(a):
                          >
                          > > Mojemajl ma dużo racji. tym bardziej że A. naprawdę na mnie zależy. nie m
                          > oge go
                          > > butować za to, co zrobił kiedyś (zdrady), bo sam to zwalczył. o ile zwal
                          > czył,
                          > > i o ile moge mu w ogóle ufać, bo niczego nie mogę być pewna.
                          >
                          >
                          > Cóż, nędzny to mężczyzna, który nie potrafi zdobyć zaufania swej kobiety. I jak
                          > tu w takiego wierzyć?

                          ... smutne.
                          • triss_merigold6 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:52
                            Co zwalczył? Nie ma okazji albo nawet nie chce mu się poszukać tych okazji i tyle.
                    • triss_merigold6 Przecież to żałosne 08.05.14, 12:49
                      Przecież to jest wręcz śmieszne (o ile nie jest fejkiem). Dorosły facet i dorosła kobieta szukają usprawiedliwień w wirtualnej ofercie, potrzebie nowości i innych kocopałach, zamiast uznać, że gość po prostu do niczego się nie nadaje. Wirtualnie r...ął niunie? Litości, po prostu walił konia do kompa, tyle w tym zdobywania i inicjatywy, co w świniobiciu zamiast polowania.

                      Koleś nie tyle nie zna i nie rozumie własnych potrzeb - znów cudowne usprawiedliwienie - co po prostu ma takie potrzeby, wirtualne i żenujące. On się nie zmieni, psycholog go nie uleczy, autorka może na głowie stawać. Próby uwodzenia, zachęcania, przekonywania takiego faceta, są żałosne i skazane na niepowodzenia.
                      Autorka nie jest silną osobowością, jest słabą, zakompleksioną dziewczynką z syndromem Matki Teresy. Silniejsza i bardziej świadoma swojej atrakcyjności i potrzeb kobieta już dawno temu dorobiłaby gościowi poroże i rzuciła go z hukiem.
                      • mojemail3 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 12:53
                        triss_merigold6 napisała:

                        (...)"Autorka nie jest silną osobowością, jest słabą, zakompleksioną dziewczynką z syndromem Matki Teresy. Silniejsza i bardziej świadoma swojej atrakcyjności i potrzeb kobieta już dawno temu dorobiłaby gościowi poroże i rzuciła go z hukiem (...)"

                        Nie Triss, niesprawiedliwie oceniasz Jung. Poza tym oko za oko, zdrada w odwecie nic nie da Autorce wątku, poza niesmakiem dla samej siebie.Zbudowanie nowego związku ze starym ( lub nowym partnerem) już coś zmieni.
                        • triss_merigold6 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 12:57
                          EEee... w odwecie? Jakim odwecie?
                          Zwyczajnie, panna nie ma w domu, mimo że powinna mieć więc komunikuje swoje potrzeby panu i uprzedza, że poszuka na mieście. To nie odwet, to naturalna konsekwencja.
                          • a.jung22 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 13:09
                            triss_merigold6 napisała:

                            > EEee... w odwecie? Jakim odwecie?
                            > Zwyczajnie, panna nie ma w domu, mimo że powinna mieć więc komunikuje swoje pot
                            > rzeby panu i uprzedza, że poszuka na mieście. To nie odwet, to naturalna konsek
                            > wencja.

                            myślisz, że to trudne, iść w miasto?pstryknięcie palcami. nie o takie prostackie rozwiązania mi chodzi. nie każdy traktuje seks jak sport.
                            • triss_merigold6 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 13:13
                              Muj bosze... to się męcz. Nikt Ci nie obiecywał, że będzie łatwo.
                              Twój problem polega na tym, że nie chcesz przyjąć do wiadomości, że niczego od swojego męża nie uzyskasz.
                              • mojemail3 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 13:18
                                triss_merigold6 napisała:

                                > Muj bosze... to się męcz. Nikt Ci nie obiecywał, że będzie łatwo.
                                > Twój problem polega na tym, że nie chcesz przyjąć do wiadomości, że niczego od
                                > swojego męża nie uzyskasz.

                                Małżeństwo i rodzina to najtrudniejsza ze sztuk, nie powinno dziwić,że tylu nie umie podołać.
                                A skąd wiesz,że nie uzyska nic od swego męża? Przecież periodyczne kryzysy rzecz zwyczajna w związku. A ja własnie po 2 latach mam renesans w małżeństwie, czyli jednak zdarza się???
                                • a.jung22 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 13:21
                                  mojemail3 napisała:

                                  > triss_merigold6 napisała:
                                  >
                                  > > Muj bosze... to się męcz. Nikt Ci nie obiecywał, że będzie łatwo.
                                  > > Twój problem polega na tym, że nie chcesz przyjąć do wiadomości, że nicze
                                  > go od
                                  > > swojego męża nie uzyskasz.
                                  >
                                  > Małżeństwo i rodzina to najtrudniejsza ze sztuk, nie powinno dziwić,że tylu nie umie podołać. A skąd wiesz,że nie uzyska nic od swego męża? Przecież periodyczne kryzysy rzecz zwyczajna w związku. A ja własnie po 2 latach mam renesans w małżeństwie, czyli jednak zdarza się???

                                  ; )
                                • kag73 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 13:22
                                  mojemail3 nie porownuj tego, Ty w malzenstiw jestes lat prawie 20 i wygladaly one na pewno zupelnie inaczej niz tych pare lat u autorki.
                                  Ona traci cenny czas.
                                  Sprobowalabym konkretow, jezeli on zechce, ale nie czekalabym latami.
                                  • mojemail3 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 13:27
                                    kag73 napisała:

                                    > mojemail3 nie porownuj tego, Ty w malzenstiw jestes lat prawie 20 i wygladaly
                                    > one na pewno zupelnie inaczej niz tych pare lat u autorki.
                                    > Ona traci cenny czas.
                                    > Sprobowalabym konkretow, jezeli on zechce, ale nie czekalabym latami.

                                    Nie 20 a 15,5 roku, a poza tym różnie bywało, z perspektywy kazdego partnera. Ja miałam gorszy czas w życiu,problemy ze zdrowiem, to on miał abstynencję, a jednak nie poszukał " na boku". To co, ja miałam w jego gorszym czasie zabawiać się dla sportu?
                                    • kag73 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 13:29
                                      mojemail3 napisała:

                                      > Nie 20 a 15,5 roku, a poza tym różnie bywało, z perspektywy kazdego partnera. J
                                      > a miałam gorszy czas w życiu,problemy ze zdrowiem, to on miał abstynencję, a je
                                      > dnak nie poszukał " na boku". To co, ja miałam w jego gorszym czasie zabawiać s
                                      > ię dla sportu?

                                      I Ty widzisz tutaj jakas analogie?Bo ja nie. Czy ktos u nich chory, zestersowany, umeczony a drugi sie na niego wypina i szuka gdzie indziej?
                                • triss_merigold6 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 13:25
                                  Bo jest młodą kobietą, to młody facet i od początku miał potężny feler. 2 lata bez pożycia i kontaktów fizycznych, to nie periodyczny kryzys tylko rozpad więzi.
                                  • mojemail3 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 13:28
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Bo jest młodą kobietą, to młody facet i od początku miał potężny feler. 2 lata
                                    > bez pożycia i kontaktów fizycznych, to nie periodyczny kryzys tylko rozpad więz
                                    > i.

                                    Po rozpadzie można nową więż zbudować, na innych fundamentach...
                                    • triss_merigold6 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 13:42
                                      Ooo, naprawdę? Na jakich, przepraszam, fundamentach ma budować para młodych ludzi, którzy jeszcze nie powinni być sobą znudzeni? Zdrowi, bez problemów materialnych, samodzielni etc. Nie porównuj do pary z kilkunastoletnim czy dwudziestoletnim stażem, która ma wspólne pozytywne wieloletnie doświadczenia - ma rezerwę z której może czerpać podczas kryzysu.
                                      Tu zawsze było kiepsko i zawsze pan miał feler, wspólnej rezerwy brakuje.
                                      • sea.sea Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 13:54
                                        Z pewnego punktu widzenia podstawa jest: panu bardzo zależało i chyba zależy na stałym związku i to właśnie z tą panią - bardziej niż na bzykaniu co tydzień innej cipci. Inaczej by się nie wydurniał z zabawą w jakies stałe związki tylko po prostu bzykał, zwłaszcza, że wcześniej już wiedział, że ma takie uwarunkowania, nie spadło to na niego po dziesięciu latach małżeństwa
                                        • a.jung22 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 13:57
                                          tak to wygląda. dlatego rady w stylu "kopnij go w dupę i poszukaj kochanka" naprawdę mi nie robią.
                                        • triss_merigold6 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 14:02
                                          Może mu zależeć na stabilizacji, a ta pani akurat łykneła warunki. Inna by go pognala wcześniej, bo okresy bezseksia były + głodne kawałki o porno.
                                        • terazkasia Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 14:07
                                          sea.sea napisała:

                                          > Z pewnego punktu widzenia podstawa jest: panu bardzo zależało i chyba zależy na
                                          > stałym związku i to właśnie z tą panią - bardziej niż na bzykaniu co tydzień i
                                          > nnej cipci. Inaczej by się nie wydurniał z zabawą w jakies stałe związki tylko
                                          > po prostu bzykał, zwłaszcza, że wcześniej już wiedział, że ma takie uwarunkowan
                                          > ia, nie spadło to na niego po dziesięciu latach małżeństwa

                                          Dlaczego tak zerojedynkowo? Dlaczego "bardziej"? Pan sobie mógł wszystko połączyć: ma w obecnej opcji w domu pewne wartości, poza np. sobie używa (na co mocno wskazuje zero pożądania do obecnej). Gospodarstwo domowe z panią wątkodawczynią może funkcjonować jako super tło do ekscesów w stolicy na przykład. Wiesz, jak to może podkręcać? Skoro on taki łowca, to 100% wolności też go nie będzie kręcić, on potrzebuje adrenaliny...
                                          • sea.sea Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 14:13
                                            No bo najpierw pomyślałam, że gdyby chciał bzykać to by nie siedział w puszczy, tylko na wspomnianym przez autorkę Mokotowie, ale jak napisałaś o dodatkowej adrenalinie, to tak myślę teraz, że w tym też może coś być..
                                            • triss_merigold6 Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 14:15
                                              Wyjeżdża. Na co dzień prawdopodobnie potrzebuje zwyczajnej stabilizacji, domu, cieszy się potomstwem etc. i nie tyle bardzo chce być akurat z autorką, co autorka jest kobietą, która zgodziła się na jego warunki.
                                              Wprawdzie twierdzi, że się nie zgadzała i nie zgadza, ale jej czyny temu przeczą.
                                              • luciva Re: Czemu to ma się wykluczać? 09.05.14, 09:00
                                                Haha, ja pierwsza napisałam o jego wyjazdach, ale znowu wątek ten rozmył się.
                                                Autorko, może odpowiesz - gdzie on wyjeżdża? Po co? Czy to są regularne wyjazdy i częste?
                                                Jeśli tak, to masz odpowiedź.
                                                Są faceci, których kręci zdrada, tak po prostu.
                                                Mój eks też mnie przestał dotykać, potem już wiedziałam, że nałożyły się dwie rzeczy - dziecko i kochanka.
                                                Pomyśl o tym. U mnie było to samo - czas ciąży i po urodzeniu dziecka.
                                                To bardzo charakterystyczne dwa lata.
                                                I do tego on wyjeżdza, no nie mogę, toć to klasyka.
                                                Zakaż mu wyjazdów na pół roku, albo wyjeżdżaj z nim. Potem pogadamy.
                                                • mojemail3 Re: Czemu to ma się wykluczać? 09.05.14, 10:26
                                                  luciva napisała:

                                                  (...)"Są faceci, których kręci zdrada, tak po prostu (...)"

                                                  Są zapewne i takie kobiety. I to jest żałosne, pokątnie,cichaczem jak dziecko robiące coś mimo zakazu rodziców...Mieć odwagę odejść, z otwartą przyłbicą, nie zostawiac po sobie ofiar, a potem wejść w nowy związek.
                                                  Ale jak się okazuje, czasem zakazany owoc bardziej nęci...
                                            • terazkasia Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 14:19
                                              sea.sea napisała:

                                              > No bo najpierw pomyślałam, że gdyby chciał bzykać to by nie siedział w puszczy,
                                              > tylko na wspomnianym przez autorkę Mokotowie, ale jak napisałaś o dodatkowej a
                                              > drenalinie, to tak myślę teraz, że w tym też może coś być..

                                              W tej całej przydługawej dyskusji uciekły najprostsze fakty: Facet regularnie bywa poza domem i kontrolą, z partnerką się nie seksi, bo nie chce, zdradzał zawsze i na początku tego jakoby wyjątkowego związku też, więc o co biega? ;)
                                              • triss_merigold6 Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 14:22
                                                O to, że dziewczę ma syndrom ZSMP - Zmienię Sobie Marka Później.
                                                Facet ją znakomicie wyczuł - wiedział, że jej może opowiedzieć o swoich upodobaniach, o zdradach w trakcie związku, że może jej zafundować długi celibat i zero dotyku. Wybrał znakomicie.
                                                • a.jung22 Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 15:42
                                                  O to, że dziewczę ma syndrom ZSMP - Zmienię Sobie Marka Później.
                                                  Facet ją znakomicie wyczuł - wiedział, że jej może opowiedzieć o swoich upodobaniach, o zdradach w trakcie związku, że może jej zafundować długi celibat i zero dotyku. Wybrał znakomicie.

                                                  a kto to jest Marek?
                                                  : D

                                                  dziewczyny, ja może i jestem naiwna, ale Wam też brakuje odrobiny założenia, że ludzie naprawdę są różni, i przeżywają historie, o których nie śniło się ani dziewczętom spod dyskoteki, ani panom spod monopola. istnieją szczególnie wrażliwe jednostki, z którymi żyć jest bardzo trudno, i wymykają się wszelkim regułom. dzięki temu wątkowi dowiedziałam się, że moja sytuacja jest na tyle wyjątkowa, że albo się jej nie dowierza, albo się ją wyśmiewa jako nierealną. od roku mam na głowie dziecko, więc siłą rzeczy pewne sprawy poszły na bok. wezmę wszystkie głosy pod uwagę, ale wierzcie mi, kiedy czytam niektóre wypowiedzi to chce mi się śmiać.
                                                  • sea.sea Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 15:54
                                                    No IMO nawet przy założeniu, że pan jest takim wrażliwym kwiatuszkiem, to i tak jestem zdania, że wrażliwe kwiatuszki płci dowolnej, które przez 2 lata odmawiają seksu i dotyku i widok nieszczęścia partnera nie budzi w nich chęci postarania się znalezienia rozwiązania problemu, które ten problem po prostu zmiatają pod dywan, to odpady atomowe, które nadają się wyłącznie do gruntownej terapii (która da efekt albo nie), a nie do związku.

                                                    Ja sobie w ogóle nie umiem wyobrazić sytuacji, w której wiem, że ukochanemu człowiekowi na czymś bardzo zależy, a ja mu mówię, że prośbami o to rozwala nasz związek i czekam aż mu przejdzie, albo się odczepi.
                                                  • terazkasia Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 16:10
                                                    Wrażliwy kwiatuszek i jednocześnie "śmietanka" (z Mokotowa!) ;)
                                                    A autorka ma mało potencjału do zmian, bardzo mało - wystarczy spojrzeć, jak reaguje na wpisy: na te, które jej pasują, reaguje wręcz entuzjastycznie, a do tych, które zaburzają obraz chłopa-ideału, ma stosunek bardzo negatywny, i jeszcze opiernicza ich autorów.
                                                    Reasumując: autorka w najmniejszym stopniu nie jest skłonna do krytycznego spojrzenia na rzeczonego pana.
                                                  • kag73 Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 16:17
                                                    To dosc normalne, ze chcemy wierzyc w to co chcemy, ze nie latwo lykac oskarzenia wobec ukochanej osoby i ze milosc zaslepia. I ze ludzie czesto sami siebie oklamuja albo nie chca uslyszec prawdy.
                                                  • terazkasia Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 16:35
                                                    Gdy ktoś pyta o radę (na forum), często da się zauważyć, że jest otwarty, że bierze sobie do serca uwagi - szczególnie jeśli nagle zaczynają się powtarzać! - że jest krytyczny i próbuje zmienić sposób myślenia, mimo że te uwagi nie są miłe. Przecież po to przychodzimy na forum, czyż nie?
                                                    Dlatego nie przesadzałabym z tym, że "to jest normalne". Poza tym, jeśli tak wszyscy będziemy mówić autorce wątku, że to jest normalne, to ona będzie sie kręcić w kółko, jak nie powiem co i gdzie ;)
                                                    Na dowód, do jakiej paranoi można dojść, wrzucam watek z innego forum
                                                    newforum.gazeta.pl/forum/w,24087,150846719,150846719,Zmiana_frontu_po_rozstaniu.html
                                                  • a.jung22 Re: Czemu to ma się wykluczać? 09.05.14, 14:47
                                                    "Wrażliwy kwiatuszek i jednocześnie "śmietanka" (z Mokotowa!) ;)
                                                    ; ) A. skończył reżyserię w łodzi. robi filmy dokumentalne, jeździ więc w Polskę kręcić (sic!)
                                                    tak wygląda kwestia jego wyjazdów. dużo czasu spędza w domu, robiąc dokumentację i pisząc.

                                                    "A autorka ma mało potencjału do zmian, bardzo mało - wystarczy spojrzeć, jak reaguje na wpisy: na te, które jej pasują, reaguje wręcz entuzjastycznie, a do tych, które zaburzają obraz chłopa-ideału, ma stosunek bardzo negatywny, i jeszcze opiernicza ich autorów.
                                                    Reasumując: autorka w najmniejszym stopniu nie jest skłonna do krytycznego spojrzenia na rzeczonego pana."

                                                    jeśli ktoś nazywa mnie wprost idiotką, albo zakompleksioną dziewczynką, to ja niestety, reaguję ostro. nie pozwolę się obrażać.
                                                    co innego merytoryczne, trzeźwe uwagi, jakkolwiek ostre by nie były - i za nie dziękuję. bardzo dużo dają mi Wasze przemyślenia.
                                                    i nie jest absolutnie tak, że nie jestem zdolna do krytycznego spojrzenia na A.
                                                    ale zaczynam rozumieć, że sama siebie zapędziłam w sytuację, której dla siebie nie chcę.



                                                  • a.jung22 Re: Czemu to ma się wykluczać? 09.05.14, 15:01
                                                    my sami w tym momencie mieszkamy na południu Polski, w moich stronach, A. pochodzi z Warszawy, jego rodzina tam jest, zostawił też wszystkich znajomych. tak to wygląda. początkowo myślałam sobie, że skoro ma świetne warunki u siebie w wwa, to siedzi tu z rodziną bo taki jest jego wybór.
                                                    ktoś tu napisał że są faceci których rajcuje zdradzanie partnerki, że to daje im większego kopa. nigdy się nad tym nie zastanawiałam. jednak znając A. i wiedząc, przez co przeszliśmy razem, i jak zmienił się po urodzeniu się naszej córki, nie sądzę, że tak jest. chociaż - niczego już w tym momencie nie jestem pewna.
                                                  • luciva Re: Czemu to ma się wykluczać? 09.05.14, 15:27
                                                    To tylko kobiety patrzą na sprawy tak sentymentalnie - tyle razy przeszliśmy, on się tak zmienił, bla bla bla.
                                                    Faceci tacy nie są, albo mało który, ale Twój z pewnością nie, skoro zdradzał na początku związku.
                                                    mało wagi widzę przykładasz do jego wyjazdów, to Tobie się wydaje, że nie ma kiedy, że on kręci, itd. Ja obstawiam jego wyjazdy. zrób eksperyment, serio -0 wyjeżdżaj z nim, bo zakazać rozumiem, że nie możesz? Chyba, że skupi się na innej pracy, w sensie, ze w swoim zawodzie przerzuci się na coś, co będzie mógł robic na miejscu. O co zakład, że absolotunie nie będzie o tym mowy?
                                                    A to, ze przeniósł się z Warszawy? To nie ma znaczenia, jeszcze lepiej, nie ma znajomych, przypadkiem go nie zobaczysz, itd. układ idealny.
                                                  • kag73 Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 16:08
                                                    a.jung22 napisał(a):
                                                    > dziewczyny, ja może i jestem naiwna, ale Wam też brakuje odrobiny założenia, że
                                                    > ludzie naprawdę są różni, i przeżywają historie, o których nie śniło się ani d
                                                    > ziewczętom spod dyskoteki, ani panom spod monopola. istnieją szczególnie wrażli
                                                    > we jednostki, z którymi żyć jest bardzo trudno, i wymykają się wszelkim regułom
                                                    > . dzięki temu wątkowi dowiedziałam się, że moja sytuacja jest na tyle wyjątkowa
                                                    > , że albo się jej nie dowierza, albo się ją wyśmiewa jako nierealną. od roku ma
                                                    > m na głowie dziecko, więc siłą rzeczy pewne sprawy poszły na bok. wezmę wszystk
                                                    > ie głosy pod uwagę, ale wierzcie mi, kiedy czytam niektóre wypowiedzi to chce m
                                                    > i się śmiać.

                                                    Mnie tam nic nie brakuje i wszystko sobe moge wyobrazic. Mnie chodzi o jedno: czy jestem gotowa/chce mimo tej "wyjatkowosci" pchac sie albo twic w gownie, ktore mnie niszczy i unieszczesliwia. Nie latwo odejsc od kogos/rozstac sie z kim, kogo sie kocha, wiem, bo przerabialam, ale czasami warto i powinno sie.
                                                    Przyklad podobny do Twojego znam, opisalam juz kiedys na forum. Kolezanka moja byla z facetem 6 lat bez seksu, do konca nie dowiedziala sie dlaczego. Tzn. miziali sie i on nawet mial stojaka, ale nie, bo nie i ona powinna miec hormony pod kontrola. Sfrustrowana poszla w bok, wykrzyczala mu to pewnego dnia, zaczela pakowac manatki a on przyszedl na to i poprosil, zeby zostala. Dobrze sie dogadywali, wychodzili razem, pomagl jej, no spoko.Ale wreszcie po tylu latch zdecydowla sie odejsc.
                                                    A i jeszcze jedan znam przypadek: dziewczyna byla z facetem, ktorego fetyszem byly laski niepelnosprawne, seksu nie bylo dlugo, w koncu zostawil ja dla jakiejs kobiety na wozku inwalidzkim. Po czym po krotkim czasie stwiedzil, ze to byl blad i chcial ja z powrotem. Nie chciala, odcierpiala swoje, trwalo zanim doszla do siebie. teraz jest szczesliwa mezatka i seksu nie brakuje.
                                              • sea.sea Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 14:25
                                                Uciekły, mi na przykład uciekło, że regularnie wyjeżdża.
                                                • lampardzikus Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 14:28
                                                  sea.sea napisała:

                                                  > Uciekły, mi na przykład uciekło, że regularnie wyjeżdża.

                                                  No ale wyjeżdża "służbowo" przecież... ;)
                                                • triss_merigold6 Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 14:31
                                                  A jak wraca, to laski nie dotyka i twierdzi, że seks jest zły oraz że zablokował swoją seksualność. Błagam, kto ten kit kupuje? Sama taka deklaracja jest słusznym powodem do zabicia gościa śmiechem, a potem wyrzucenia zwłok.
                                                  Jak potwornie niską trzeba mieć samoocenę, żeby w ogóle wysłuchiwać takich tekstów spokojnie i rozważać jakiż to głęboki emocjonalny/behawioralny/psychiczny problem się na nimi kryje.
                                                  • kag73 Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 14:53
                                                    triss_merigold6 napisała:
                                                    > A jak wraca, to laski nie dotyka i twierdzi, że seks jest zły oraz że zablokowa
                                                    > ł swoją seksualność.

                                                    Ale tesknil, ale...nawet nie caluje, no bo nie pozada, powiedzial juz przed poczeciem dziecka. Czyli jest fair. Milosc i zwiazek to nie tylko seks stwierdzil...przekonal ja i sa gdzie sa.



                                                  • mojemail3 Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 16:32
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ale tesknil, ale...nawet nie caluje, no bo nie pozada, powiedzial juz przed poc
                                                    > zeciem dziecka. Czyli jest fair. Milosc i zwiazek to nie tylko seks stwierdzil.
                                                    > ..przekonal ja i sa gdzie sa.

                                                    A może ma poczucie winy i wstydu albo nie chce zbliżeń bo wydaje mu się,że na seks z żoną nie zasługuje? Czy możemy założyć,że męskie pożądanie to taka oczywista sprawa, bodzce wzrokowe, obca baba i już?
                                                    Obca baba czy ekranowa lala jest kusząca i pociągająca tylko dlatego,że nie wiążą się z nią problemy związku, relacji itp. takie pójście na skróty, na łatwiznę.
                                                  • kag73 Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 16:46
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > A może ma poczucie winy i wstydu albo nie chce zbliżeń bo wydaje mu się,że na s
                                                    > eks z żoną nie zasługuje? Czy możemy założyć,że męskie pożądanie to taka oczywi
                                                    > sta sprawa, bodzce wzrokowe, obca baba i już?
                                                    > Obca baba czy ekranowa lala jest kusząca i pociągająca tylko dlatego,że nie wią
                                                    > żą się z nią problemy związku, relacji itp. takie pójście na skróty, na łatwizn
                                                    > ę.
                                                    Ty tak na serio? A jezeli tak to bym bardziej czego ja jako zona szukam z tym mezem?
                                                    Nie wkrecaj jje, ze on biedny misio a ona Matka Teresa, bo se dziewczyna mlodosc i zdrowie zmarnuje.
                                                  • brak.polskich.liter Re: Czemu to ma się wykluczać? 09.05.14, 10:37
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Nie wkrecaj jje, ze on biedny misio a ona Matka Teresa, bo se dziewczyna mlodos
                                                    > c i zdrowie zmarnuje.

                                                    A to niech zmarnuje, widac takie ma zapotrzebowanie. Ostatecznie "z wielu roznzych drog przez zycie kazdy ma prawo wybrac zle", ze zacytuje klasyka.

                                                    Pan malzonek jest tak ewidentny w swej patologii, ze w tym przypadku nie ma ofiar, sa tylko ochotnicy. Laska rady dostala, watek ma obecnie cos ponad 260 wpisow. Ze nie skorzysta i ze skacze do oczu kazdemu, kto sugeruje, ze jej misio jest jedna wielka wada, jesli chodzi o zycie seksualne w zwiazku? Trudno.
                                                  • lampardzikus Re: Czemu to ma się wykluczać? 09.05.14, 10:55
                                                    Ona wie, że jej misio to wada seksualna. Ona pyta, co zrobić. Postawcie się w jej sytuacji. Myśli się dziewczynie kłębią. Wie, że kocha - to ważne i jej się chce coś zrobić. A skoro kocha - to zadajcie sobie pytanie czym jest miłość? jeśli ktoś naprawdę kocha to nie powie swojemu misiowi "wyrzucam Cię". Próbuje coś zrobić dziewczyna. Kochając się reaguje nawet jeśli kochana osoba robi coś przeciw.
                                                  • brak.polskich.liter Re: Czemu to ma się wykluczać? 09.05.14, 11:33
                                                    lampardzikus napisał:

                                                    > Ona wie, że jej misio to wada seksualna. Ona pyta, co zrobić.

                                                    Odpowiedzi na pytanie, co ona moze zrobic, dostala. W kilku wariantach. Nie spodobaly jej sie. Coz...

                                                    > Wie, że kocha - to ważne i jej się chce coś zrobić.

                                                    Och, to cudownie, ze kocha. Ale zauwaz, ze jedyna osoba, ktora moglaby rozwiazac problem, z jakim laska przyszla na forum, jest nie ona, a jej misio. A misiowi generalnie jest fajnie tak, jak jest.

                                                    > jeśli ktoś naprawdę kocha to nie powie swojemu misiowi "wyrzucam Cię".

                                                    A to zalezy. Ja akurat jestem z frakcji, ktora potrafi misia kopnac w dupe mimo romantycznych uczuc, jesli bilans zyskow i strat w danej relacji jest dla mnie wybitnie niekorzystny. Czytaj - jesli nie dostaje tego, na czym zalezy mi bardzo i mimo wielokrotnych prosb i sygnalow, ze mi niehalo misio moje potrzeby olewa. Wychodze po prostu z zalozenia, ze zwiazek dwojga doroslych ludzi sluzy WZAJEMNEMU zaspokajaniu roznych potrzeb, a nie tylko robieniu dobrze jedej ze stron. Poki co, sprawdza mi sie.
                                                  • lampardzikus Re: Czemu to ma się wykluczać? 09.05.14, 12:07
                                                    brak.polskich.liter napisała:


                                                    > A to zalezy. Ja akurat jestem z frakcji, ktora potrafi misia kopnac w dupe mimo
                                                    > romantycznych uczuc, jesli bilans zyskow i strat w danej relacji jest dla mnie
                                                    > wybitnie niekorzystny. Czytaj - jesli nie dostaje tego, na czym zalezy mi bard
                                                    > zo i mimo wielokrotnych prosb i sygnalow, ze mi niehalo misio moje potrzeby ole
                                                    > wa. Wychodze po prostu z zalozenia, ze zwiazek dwojga doroslych ludzi sluzy WZA
                                                    > JEMNEMU zaspokajaniu roznych potrzeb, a nie tylko robieniu dobrze jedej ze stro
                                                    > n. Poki co, sprawdza mi sie.
                                                    >

                                                    Romantycznych uczuć to zgadzam się z Tobą. Że mimo romantycznych uczuć można kopnąć misia w d***. Ale romantyczne uczucia to nie miłość.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Czemu to ma się wykluczać? 09.05.14, 13:20
                                                    > Romantycznych uczuć to zgadzam się z Tobą. Że mimo romantycznych uczuć można ko
                                                    > pnąć misia w d***. Ale romantyczne uczucia to nie miłość.

                                                    Ale pokorne i ciągłe bycie z misiem mimo, że kopie on w dupę raz za razem i za nic nie chce przestać, to też nie miłość. To uzależnienie albo jakaś inna choroba.
                                                  • lampardzikus Re: Czemu to ma się wykluczać? 09.05.14, 13:43
                                                    Zgadzam się z tobą. Dlatego ona próbuje coś z tym zrobić i dlatego prosi o radę.
                                                  • triss_merigold6 Re: Czemu to ma się wykluczać? 09.05.14, 13:56
                                                    I dostała rady + obszerną diagnozę. Ona tka iluzję, że próbuje coś z tym zrobić, bo w rzeczywistości nie robi nic, a w każdym razie nic, co byłoby w jakikolwiek sposó skuteczne.
                                                    Pielęgnuje złudzenia całkowicie bezpodstawnie. To nie była sytuacja "było pięknie i stał się kryzys", tylko od początku, po roku znajomości pan zaczął konsekwentnie unikać seksu, a wpadka była wynikiem jakiejś jednorazowej akcji.
                                                    Ale spoko, wraz z narastaniem frustracji miłość jej przejdzie.
                                                  • terazkasia Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 16:46
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > A może ma poczucie winy i wstydu albo nie chce zbliżeń bo wydaje mu się,że na s
                                                    > eks z żoną nie zasługuje? Czy możemy założyć,że męskie pożądanie to taka oczywi
                                                    > sta sprawa, bodzce wzrokowe, obca baba i już?

                                                    Przez 2 lata ma poczucie wstydu i "niezasługiwania"? :)
                                                    "Mail", nie znam Cię, ale zapamiętałam, co tu wspomniałaś o swoim związku i przezwyciężeniu kryzysu. Gratuluję Ci tego - ale czy właśnie to nie sprawia, że tę sytuację i tego pana z wątku troszkę idealistycznie traktujesz? Moim zdaniem - i już to pisano - nijak ma się ona do takiej jak w Twoim małżeństwie (z tego, co pisałaś).
                                                    A ja mam 21 lat stażu małżeńskiego ( przy tym wpadka w b. młodym wieku), za sobą piekło prawie-rozwodowe ok. 10 lat temu, koszmar po prostu - po czym przezwyciężenie kryzysu. Dlatego wydaje mi się, że mam coś tam do powiedzenia na temat takich porównań.
                                                    Pozdrawiam Cię i gratuluję jeszcze raz:) my już 10 lat po kryzysie :)
                                                  • mojemail3 Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 16:53
                                                    terazkasia napisała:

                                                    > Gratuluję Ci tego - ale czy właśnie to nie sprawia, że t
                                                    > ę sytuację i tego pana z wątku troszkę idealistycznie traktujesz? Moim zdaniem
                                                    > - i już to pisano - nijak ma się ona do takiej jak w Twoim małżeństwie (z tego,
                                                    > co pisałaś).

                                                    Trochę się ma, wycofanie to wycofanie. Mąż Jung i tak już się przyznał do wszystkiego,wyraził skruchę, chęć poprawy, ale przecież to się nie dzieje wszystko w jednej chwili, uzdrowienie związku to proces jest, a seks powróci, jak problemy partnerów i związku się rozwiążą.
                                                    Ja myślę,że tam terapia jest potrzebna, pierwsze pana, a potem małżeńska.


                                                    > A ja mam 21 lat stażu małżeńskiego (...)Dlatego wydaje mi się, że mam coś tam do powiedzenia na temat
                                                    > takich porównań.
                                                    > Pozdrawiam Cię i gratuluję jeszcze raz:) my już 10 lat po kryzysie :)

                                                    No widzisz, a jednak da się :) Nie znam małżeństw bez kryzysów, chyba że udające,że jest OK...Ja też gratuluję, jest czego!!!
                                                  • terazkasia Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 17:01
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Trochę się ma, wycofanie to wycofanie.

                                                    Chodziło mi o fundamenty :) Zwyczajnie: w długoletnich szczęśliwych (przed kryzysem) związkach są solidne, tu nie widzę takich szans - jednak nie kłócę się, przecież każdy ma prawo do swojego zdania.

                                                    > No widzisz, a jednak da się :) Nie znam małżeństw bez kryzysów, chyba że udając
                                                    > e,że jest OK...Ja też gratuluję, jest czego!!!

                                                    Bardzo dziękuję... A piekło było naprawdę, mieliśmy już nawet nowych partnerów, ja kupiłam mieszkanie i urządziłam je, hehe... :)
                                                    E, sorry, tak jakoś mi się przypomniało, gdy Ty napisałaś o swoim związku.
                                                  • mojemail3 Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 17:05
                                                    terazkasia napisała:

                                                    > Chodziło mi o fundamenty :) Zwyczajnie: w długoletnich szczęśliwych (przed kryz
                                                    > ysem) związkach są solidne, tu nie widzę takich szans - jednak nie kłócę się,
                                                    > przecież każdy ma prawo do swojego zdania.

                                                    Widzisz, jak jest żle, to się zapomina o pięknych początkach, przeszłości, nawet dobro dzieci nie jest ważne w emocjach...Ma się ochotę rzucić wszystko w diabły,żeby nie bolało.

                                                    > Bardzo dziękuję... A piekło było naprawdę, mieliśmy już nawet nowych partnerów,
                                                    > ja kupiłam mieszkanie i urządziłam je, hehe... :)
                                                    > E, sorry, tak jakoś mi się przypomniało, gdy Ty napisałaś o swoim związku.

                                                    Niesamowite, powinnaś więcej o tym pisać,ku pokrzepieniu serc, to jest niezwykły przykład ocalenia małżeństwa...
                                                  • terazkasia Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 17:22
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Widzisz, jak jest żle, to się zapomina o pięknych początkach, przeszłości, nawe
                                                    > t dobro dzieci nie jest ważne w emocjach...Ma się ochotę rzucić wszystko w diab
                                                    > ły,żeby nie bolało.

                                                    Owszem, wiem to niestety aż za dobrze ;)
                                                    Wiesz, tylko że przez fundamenty rozumiem nie to, co się wydaje (że kiedyś było tak czy owak) - gdyż w tym jesteśmy subiektywni .Fundamenty to dla mnie rzeczy wypracowywane przez lata, których nie widać, których nawet w momencie kryzysu byś nie wymieniła. One jednak SĄ i procentują, gdy nadchodzi czas próby.

                                                    > Niesamowite, powinnaś więcej o tym pisać,ku pokrzepieniu serc, to jest niezwyk
                                                    > ły przykład ocalenia małżeństwa...

                                                    Tak, a co najdziwniejsze, jest bardzo dobrze :) - żeby nie zapeszyć, nie chcę używać wznioślejszych przymiotników...
                                                  • sea.sea Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 16:56
                                                    Poczucie winy i wstydu z powodu dawania w rogi ukochanej kobiecie na początku związku dało się zawiesić na kołku na czas robienia dziecka, ale teraz jest znowu aktualne, mimo że ukochana kobieta chodzi po ścianach, płacze i błaga o odrobinę dotyku? I nic się z tym poczuciem winy nie robi, ukochana kobieta niech się męczy przez najbliższych 50 lat, Polacy, nic się nie staaaało? I jeszcze się wmawia ukochanej kobiecie, że to w sumie jej wina, bo to ona się czepia, nęka i jęczy, zamiast chodzić po domu w szpilkach i udawać obcą babę oraz zapewniać dreszcz adrenaliny?

                                                    Ty tak serio? :)
                                                  • terazkasia Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 14:56
                                                    Hehe, pieknie powiedziane.
                                                    Dodam tezę , którą postawił mój mąż przed chwilą (czytałam mu fragmenty): że koleś może być bi, z odwrotem w stronę panów ostatnio, ponieważ żaden normalny facet, nawet bzykający na boku, nie pozostawia przez dwa lata "w spokoju" kobiety leżącej u jego boku, skoro jest w chacie parę dni z rzędu.
                                                    Ale to mój mąż, racja to czy nie, ja tam podpisuję się w każdym razie pod Triss.
                                                  • kag73 Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 15:02
                                                    terazkasia napisała:
                                                    "żaden normalny facet, nawet bzykający na boku, nie pozostawia przez dwa lata "w spokoju" kobiety leżącej u jego boku, skoro jest w chacie parę dni z rzędu."

                                                    To tez dlatego podejrzenie o specyficzna seksualnosc, jak go kreci bardziej porno i onanizm, to se babka moze lezec i nic nie pomoze, bo jego kreci co innego i juz to skonsumowal albo chce/woli tak skomsumowac. Aaa, moze byc tej naszym ulubionym kryptogejem:)
                                                    A co maz Twoj na wyjasnienie typu: nie pozadam Cie? Wyobraza sobie taka opcje?




                                                  • sea.sea Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 15:09
                                                    Dwa lata z obłażącą człowieka napaloną, laską i nic, to nawet nie "nie pożądam" ale wręcz "czuję do Ciebie fizyczną niechęć".

                                                    Myślę, że niejednemu i niejednej z tu obecnych i nie tylko zdarzyło się przespać z kimś, na widok kogo się nie odczuwało szału zmysłów, ale akurat był ten ktoś pod ręką, był chętny i wstrzelił się w moment, w którym akurat mieliśmy ochotę na seks. Autorka przez 2 lata ani razu się nie wstrzeliła w moment, że byłaby dobra nawet z braku laku? Bardzo dziwne.
                                                  • triss_merigold6 Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 15:17
                                                    Nie takie dziwne. Trzyma pannę na specyficznej smyczy. Przeciez ona mu nie miauknie, nie ponarzeka, nie zwymysla, bo wtedy on się zablokuje czy zestresuje jeszcze bardziej, zniechęci, poczuje brak wsparcia i w ogóle będzie jej wina.
                                                  • a.jung22 Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 15:30
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    > Nie takie dziwne. Trzyma pannę na specyficznej smyczy. Przeciez ona mu nie miau
                                                    > knie, nie ponarzeka, nie zwymysla, bo wtedy on się zablokuje czy zestresuje jes
                                                    > zcze bardziej, zniechęci, poczuje brak wsparcia i w ogóle będzie jej wina.


                                                    w punkt. owszem, miauczę, ale wtedy on ucieka. i wina moja.
                                                    chyba naprawdę jestem idiotką.
                                                  • terazkasia Re: Czemu to ma się wykluczać? 08.05.14, 15:09
                                                    kag73 napisała:
                                                    > To tez dlatego podejrzenie o specyficzna seksualnosc, jak go kreci bardziej por
                                                    > no i onanizm, to se babka moze lezec i nic nie pomoze, bo jego kreci co innego
                                                    > i juz to skonsumowal albo chce/woli tak skomsumowac. Aaa, moze byc tej naszym u
                                                    > lubionym kryptogejem:)
                                                    > A co maz Twoj na wyjasnienie typu: nie pozadam Cie? Wyobraza sobie taka opcje?

                                                    No mój mąż właśnie tę specyficzną seksualność określił jako "bi"; jego zdaniem nawet przy kolesiu lubiącym porno i onanizującym się nie ma takiej opcji, żeby własna babka go nie kręciła przez 2 lata :) strasznie się śmiał - taka było jego reakcja.
                                      • mojemail3 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 16:47
                                        triss_merigold6 napisała:

                                        (...)"Na jakich, przepraszam, fundamentach ma budować para młodych ludzi, którzy jeszcze nie powinni być sobą znudzeni?(...)"

                                        Na nowych Triss, na nowych, zburzyć wszystko i wylać nowe fundamenty pod budowę...
                      • a.jung22 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 13:01
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Przecież to jest wręcz śmieszne (o ile nie jest fejkiem). Dorosły facet i doros
                        > ła kobieta szukają usprawiedliwień w wirtualnej ofercie, potrzebie nowości i in
                        > nych kocopałach, zamiast uznać, że gość po prostu do niczego się nie nadaje. Wi
                        > rtualnie r...ął niunie? Litości, po prostu walił konia do kompa, tyle w tym zdo
                        > bywania i inicjatywy, co w świniobiciu zamiast polowania.

                        nie wiesz jak się rżnie laski przez interent? umawiasz się z nimi w realu i pieprzysz. u siebie, albo u niej, jak ci pasuje. proste? cieszę się, że mogłam tak przenikliwej osobie objawić prawdę o otaczającym nas świecie.
                        >
                        > Koleś nie tyle nie zna i nie rozumie własnych potrzeb - znów cudowne usprawiedl
                        > iwienie - co po prostu ma takie potrzeby, wirtualne i żenujące. On się nie zmie
                        > ni, psycholog go nie uleczy, autorka może na głowie stawać. Próby uwodzenia, za
                        > chęcania, przekonywania takiego faceta, są żałosne i skazane na niepowodzenia.

                        może i masz rację. ale pamiętaj, że ty piszesz o anonimowej, papierowej postaci, a ja o mężczyźnie, z którym mam dziecko, i którego kocham. spróbuj uczynić ten wysiłek i poczuj różnicę.

                        > Autorka nie jest silną osobowością, jest słabą, zakompleksioną dziewczynką z sy
                        > ndromem Matki Teresy. Silniejsza i bardziej świadoma swojej atrakcyjności i pot
                        > rzeb kobieta już dawno temu dorobiłaby gościowi poroże i rzuciła go z hukiem.
                        >
                        hehe. dziękuję za szkic psychologiczny mojej osoby.
                        i nie jestem taka pewna, czy oznaką słabości jest to, że ktoś próbuje ratować ważny dla niego związek, czy może jednak to, że ktoś myśli *izdą i leci ruchać się na bok jeśli seksu nie dostaje w domu. gratuluję prostego spojrzenia na świat. na pewno Twoje życie jest przez to łatwiejsze niż moje.
                        • terazkasia Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 13:04
                          Jesteś strasznie wulgarna.
                        • triss_merigold6 Re: Przecież to żałosne 08.05.14, 13:10
                          A tam kochasz, po prostu z niewiadomych powodów uznałaś, że ten i tylko ten, mimo że totalnie zlewa bardzo istotną sferę życia i wpędza Cię w depresję. Jeszcze ze 2 lata i miłość Ci przejdzie, zostanie zgorzknienie i foch o zmarnowany czas. Gwoli, ścisłości uważam, że nie masz prawa do focha - czas marnujesz na własne życzenie. Nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia.

                          Przestań się nad sobą wzruszać i dopisywać sobie szlachetne intencje. Jesteś tchórzem i wolisz to co znane (nawet jeśli jest fatalne), od decyzji.
                          Gdybyś pobiegła szukać na boku po 2 tygodniach czy 2 miesiącach abstynencji, to uznałabym to za przedwczesne, ale po 2 latach nie ma już co zbierać, nie ma żadnego WY w sensie pary. Prowadzicie razem gospodarstwo domowego i przedsiębiorstwo zwane formalnie rodziną, ale para z Was żadna.
                          Owszem, może życie jest dość nieskomplikowane i zdecydowanie bardziej satysfakcjonujące.
                  • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:38
                    kag73 napisała:

                    > A. zdecydowanie jest egosista, bo co ma zrobic ta ukochana podjarana kobieta w
                    > ciazy? Kobietom sie dobradza rozlozyc nogi jak facet chce, mimo, ze nie maja oc
                    > hoty. On mogl chociaz sie sprezyc, zrobic minete, albo uzyc rak a kto wie czy b
                    > y jednak sytuacjo go nie podniecila.

                    a daj spokój. jak o tym pomyślę to mnie krew zalewa. teoretycznie powinien o mnie bardziej dbać, skoro mu zalezy i chce ze mną być, a sam ma problem. masaż, pieszczoty, większa czułość. ale nie. "nigdy tego nie lubiłem". kiedyś z łaski zrobił mi masaż. pięć minut i bolą ręce. "już?"

                    • triss_merigold6 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:51
                      On ma w d..ie czy z Tobą będzie, czy nie. Na razie jest, bo Ty nie wykonujesz żadnych konkretnych ruchów. Jak wykonasz, to spłynie jak sen złoty, opowiadając Ci znów jakieś kompletne bzdury o blokadach, uwarunkowaniach czy innym shicie.
                      • mojemail3 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:54
                        triss_merigold6 napisała:

                        > On ma w d..ie czy z Tobą będzie, czy nie. Na razie jest, bo Ty nie wykonujesz ż
                        > adnych konkretnych ruchów. Jak wykonasz, to spłynie jak sen złoty, opowiadając
                        > Ci znów jakieś kompletne bzdury o blokadach, uwarunkowaniach czy innym shicie.

                        Triss, gość ma problemy emocjonalne, duchowe etc. dlaczego mamy się nad nim nie zastanowić, jakby tu babka miała problemy to zaraz byśmy z nią płakały...
                        • triss_merigold6 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 12:58
                          No i? Mów za siebie, ja bym nie płakała. Facet ma kluczowy defekt i to jego problem, a nie małżonki. Dorosły jest, skutki powinien umieć przewidzieć.
                        • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:07
                          mojemail3 napisała:

                          > triss_merigold6 napisała:
                          >
                          > > On ma w d..ie czy z Tobą będzie, czy nie. Na razie jest, bo Ty nie wykonu
                          > jesz ż
                          > > adnych konkretnych ruchów. Jak wykonasz, to spłynie jak sen złoty, opowia
                          > dając
                          > > Ci znów jakieś kompletne bzdury o blokadach, uwarunkowaniach czy innym sh
                          > icie.
                          >
                          > Triss, gość ma problemy emocjonalne, duchowe etc. dlaczego mamy się nad nim nie
                          > zastanowić, jakby tu babka miała problemy to zaraz byśmy z nią płakały...

                          dziękuję mojemail. dla takich osób jak Ty warto było założyć ten wątek. łatwiej jest się wyżalić obcym, niż tym których znamy. a ja naprawdę siedzię z tym wszystkim w czarnej dup*e.
                          • mojemail3 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:23
                            a.jung22 napisał(a):

                            > dziękuję mojemail. dla takich osób jak Ty warto było założyć ten wątek. łatwiej
                            > jest się wyżalić obcym, niż tym których znamy. a ja naprawdę siedzię z tym wsz
                            > ystkim w czarnej dup*e.

                            Jung, od kilku dni się zastanawiałam czy napisać.
                            Ja mam podobne doświadczenia,w skutkach, nie tak drastyczne jak twoje, ale własnie skutkujące wycofaniem męża. A jednak się dało, wrócił do życia, "nawrócił się", seks też wrócił, a ja przecież cudownej metamorfozy nie przeszłam, gorzej nawet, skończyłam 40 tkę a ostatnio rzuciłam talerzem ;-)
                            Mężczyzna potrzebuje aby mu ufać i w niego wierzyć, na zaufanie trzeba sobie zapracowac, wierzyć w niego możesz profilaktycznie, daj mu to odczuć.
                            Trzymaj się, miej wiarę, bo cuda się zdarzają.
                            • kag73 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:33
                              No ja bym nie czekala na cud po 2 latach bezseksia i znajac sytuacje. Jak juz to bym dzialala i to konkretnie. Jezeli facet sie pisze na wspolprace i chce zmian, wspieralbym, jezeli nie...zycie mam tylko jedno
                      • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:04
                        triss_merigold6 napisała:

                        > On ma w d..ie czy z Tobą będzie, czy nie. Na razie jest, bo Ty nie wykonujesz ż
                        > adnych konkretnych ruchów. Jak wykonasz, to spłynie jak sen złoty, opowiadając
                        > Ci znów jakieś kompletne bzdury o blokadach, uwarunkowaniach czy innym shicie.

                        hehe, no mimo woli chyba mnie rozśmieszasz. g*wno wiesz, czy chce być czy nie - a mądrzysz się jakbym co najmniej opowiedziała ci kawał mojego życia przy kominku.
                        A. mógłby spokojnie spakować manatki i przenieść się do SWOJEGO mieszkania w wawie, które w tym momencie stoi puste, bo od kilku lat mieszkamy u mnie. nic go tu nie trzyma, więc schowaj swoje głębokie przemyślenia i nie zawracaj mi już głowy, bardzo Cię proszę.
                        • triss_merigold6 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:15
                          Widocznie nawet tego mu się nie chce.
                          Chętnie z Tobą jest na swoich warunkach. Daje Ci to, co przychodzi mu bez wysiłku, niekoniecznie to czego Ty oczekujesz i potrzebujesz. Postaw warunki i zacznij egzekwować, ulotni się szybko.
                          • sea.sea Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:23
                            Też mi się tak wydaje.

                            Weź, autorko, spróbuj sobie wyłączyć empatię względem faceta i nie widzieć w nim przez chwilę biednego misia, który się stara. Przypomnij sobie, że miś Cię od początku robił w ciula i to zupełnie nieempatycznie. Gdyby na początku związku lub jeszcze przed dzieckiem był uprzejmy Cię poinformować, że dawał Ci w rogi, albo że nie jest zdolny do monogamii, to byś miała o nim pełną wiedzę i mogłabyś zdecydować, czy mimo wszystko chcesz z kimś takim być. Niestety, facet Cię oszukiwał przez długie lata, więc jego poświęcenie przy tym - przynajmniej w mojej opinii - bardzo traci na wartości. Gdyby Cię nie oszukał, nie musiałby się teraz poświęcać, już nie mówiąc o tym, że cóż Ci po poświęceniu, mimo którego i tak jesteś tak strasznie nieszczęśliwa.

                            Wyłącz tryb matki Teresy i pomyśl o sobie, o swoich potrzebach i o tym, czy dasz radę tak trwać do czasu, aż dziecko się wyprowadzi z domu i przestanie tak bardzo potrzebować obydwojga rodziców. Bo Twoje wyrzuty sumienia "no przecież on się stara, a jak się postawię, to mi powie, że to ja rozwalam związek" są nieuzasadnione. Jeśli ten związek się rozwali, to nie przez Ciebie, a przez to, że miał fałszywe fundamenty. A fałszywe fundamenty wylał mu nie kto inny, a biedny, starający się, skrzywdzony przez porno (rety, rety) miś.
                        • kag73 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:18
                          Triss chce sprowadzic na ziemie, jestes w czarnej dupie i zostaniesz w niej jezeli nic nie zrobisz. Nie watpie, ze on Cie kocha, chce rodziny, normalnego zycia, dobrze sie dogadujecie, milo jest, dlaczego by nie. I jest swiadom, ze ma powazny defekt, ktory nie kazda kobieta zaakceptuje i tyle. Co nie zmiena faktu, ze to Tobie brakuje seksu i to Ty masz problem, nie on, wiec i Ty musisz znalezc rozwiazanie. Sama milosc to zamalo, jak sama juz zaczynasz zauwazac.
                          • triss_merigold6 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:21
                            Miłość też piękna rzecz, podobnie jak marzenia. Niemniej, liczy się konkret.
                            Dopowiem: żadna zdrowa psychicznie młoda kobieta nie zaakceptuje takiego defektu. Po prostu nie ma niczego, co by rekompensowało braki w najistotniejszym elemencie więzi męsko-damskich.
                            • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 13:25
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Miłość też piękna rzecz, podobnie jak marzenia. Niemniej, liczy się konkret.
                              > Dopowiem: żadna zdrowa psychicznie młoda kobieta nie zaakceptuje takiego defekt
                              > u. Po prostu nie ma niczego, co by rekompensowało braki w najistotniejszym elem
                              > encie więzi męsko-damskich.

                              zgadza się. nie twierdzę, że nie masz racji w tym co piszesz. o ile nie zaczynasz obrażać i jechać personalnie.
                        • satrustequi Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 15:27
                          Podoba mi się jak a.jung ze szczyptą soli podeszła do diagnoz i porad znachorów tego forum, a co niektórym przetrzepała futra - z kurzu ich własnych stereotypów/doświadczeń życiowych.
                          Widać że jesteś zdrowa na umyśle.
                          A Twój związek owszem bardzo trudny... Ja nic tutaj nie umiem pomóc.
                          • a.jung22 Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 15:32
                            "Podoba mi się jak a.jung ze szczyptą soli podeszła do diagnoz i porad znachorów tego forum, a co niektórym przetrzepała futra - z kurzu ich własnych stereotypów/doświadczeń życiowych.
                            Widać że jesteś zdrowa na umyśle.
                            A Twój związek owszem bardzo trudny... Ja nic tutaj nie umiem pomóc. "

                            d z i ę k i .

                            • satrustequi Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 18:14
                              Słuchaj, był tutaj w ostatnim roku taki wątek długi (dyskusja) kobiety po 30., której facet bardzo czarujący w ogóle i artystyczny, ale do seksu niechętny (tylko oralny czasem). Ktoś na pewno pamięta tytuł lub autorkę to może Ci poda link, bo pewnie są jakieś punkty warte uwagi tam, styczne że tak powiem.
                              • luciva Re: Z doświadczenia wiem, 09.05.14, 14:34
                                O to chodzi?
                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,147634131,,O_co_chodzi_.html?s=0
                                • satrustequi Re: Z doświadczenia wiem, 09.05.14, 15:01
                                  luciva napisała:

                                  > O to chodzi?

                                  Tak, tak! Właśnie o to mi chodziło, dziękuję
                          • potwor_z_piccadilly Re: Z doświadczenia wiem, 08.05.14, 17:04
                            satrustequi napisał:

                            > Podoba mi się jak a.jung ze szczyptą soli podeszła do diagnoz i porad znachorów
                            > tego forum, a co niektórym przetrzepała futra - z kurzu ich własnych stereotyp
                            > ów/doświadczeń życiowych.
                            > Widać że jesteś zdrowa na umyśle.

                            Baaaardzo budujące.

                            > ... Ja nic tutaj nie umiem pomóc.

                            A kartofle potrafisz obierać?
                            Jeśli tak, to START
                            • satrustequi Re: Z doświadczenia wiem, 09.05.14, 10:54
                              Proszę mnie opatrznie nie zrozumieć. Moja wypowiedź nie była nihilistyczna. Warto rozmawiać! Dyskusja przebiegła bardzo dobrze m.in. dzięki aktywnej roli osoby zapytującej.
    • sabat.77 Re: ON nie chce się ze mną kochać 07.05.14, 23:42
      a.jung22 napisał(a):

      > co jako kobieta mam zrobić.

      Zakochać się jeszcze raz. Może tym razem się uda.
    • dorry Re: ON nie chce się ze mną kochać 13.05.14, 00:19
      Ten Twój ON jest poważnie uzależniony od pornografii. Mniej więcej tak jak wieloletni narkoman od heroiny. I chyba podobne są szanse powodzenia na odwyk, czyli mizerne, niestety.
    • sonia_siemionowna Re: ON nie chce się ze mną kochać 13.05.14, 01:11
      Ależ A. to est prymityw i żadne dwa fakultety oraz wolny zawód tego nie zmienią. Sporo to mówi o Tobie, że wyznacznikiem kultury i wartości człowieka jest dla Ciebie liczba fakultetów i ilość zarabianych pieniędzy.

      Prymitywem można być i z tytułem profesora, ba, prezydenta nawet (bez podtekstów, piszę ogólnie).

      Na moje oko A. to narcyz. Typowa osobowość narcystyczna, dla której seks możliwy jest tylko bez zaangażowania emocjonalnego. Ponieważ zaś narcyz nie dostrzega potrzeb innych, a jedynie swoje, w momencie kiedy jemu odechciewa się seksu, następuje 'ban' na seks. Seks jest zły, itp. Jednocześnie deprecjonuje innych mężczyzn (i kobiety) poprzez wygłaszanie teorii na temat ich zachowania, potrzeb itp.

      Typowy narcyz, aż mnie odrzuca od samego opisu. No, ale skoro tak się świetnie rozumiecie, to chyba Tobie to pasuje. Osobowość narcystyczna nie ma motywacji do zmiany, więc raczej będzie tylko gorzej. A kiedy kiedyś odejdzie do innej kobiety to usłyszysz, że to Twoja wina.
      • satrustequi Re: ON nie chce się ze mną kochać 13.05.14, 14:56
        Kapitalnej wagi spostrzeżenie:

        "Na moje oko A. to narcyz. Typowa osobowość narcystyczna, dla której seks możliwy jest tylko bez zaangażowania emocjonalnego."
      • a.jung22 Re: ON nie chce się ze mną kochać 14.05.14, 22:18
        sonia napisała:
        Ależ A. to est prymityw i żadne dwa fakultety oraz wolny zawód tego nie zmienią. Sporo to mówi o Tobie, że wyznacznikiem kultury i wartości człowieka jest dla Ciebie liczba fakultetów i ilość zarabianych pieniędzy.

        : ) musiałam się zaśmiać na ilość zarabianych pieniędzy jako wyznacznik wartości człowieka. otóż tak się składa że artyści w Polsce, zwłaszcza ci mniej znani klepią ostrą biedę.

        Prymitywem można być i z tytułem profesora, ba, prezydenta nawet (bez podtekstów, piszę ogólnie).

        zgadza się.

        Na moje oko A. to narcyz. Typowa osobowość narcystyczna, dla której seks możliwy jest tylko bez zaangażowania emocjonalnego. Ponieważ zaś narcyz nie dostrzega potrzeb innych, a jedynie swoje, w momencie kiedy jemu odechciewa się seksu, następuje 'ban' na seks. Seks jest zły, itp. Jednocześnie deprecjonuje innych mężczyzn (i kobiety) poprzez wygłaszanie teorii na temat ich zachowania, potrzeb itp.

        Typowy narcyz, aż mnie odrzuca od samego opisu. No, ale skoro tak się świetnie rozumiecie, to chyba Tobie to pasuje.

        niestety nie do końca. bardzo celna analiza jakiej dokonałaś chyba nie pozostawia wątpliwości, że z takim człowiekem jest żyć bardzo trudno. porozumienie między nami opiera się na miłości do dziecka, wspólnych pasjach - które jako takie są dosyć neutralnymi przestrzeniami w których można się razem poruszać w miarę przyjemnie - i to jest ok. lubimy bardzo filmy, muzykę, przyrodę - na tych polach pełna zgodność. jeśli natomiast chodzi o sprawy życia codziennego, niestety kumulują one sporo nieporozumień i kłótni. więc jeśli chodzi o to świetne porozumienie, to zachodzi ono na bardzo szczególnych polach.

        Osobowość narcystyczna nie ma motywacji do zmiany, więc raczej będzie tylko gorzej. A kiedy kiedyś odejdzie do innej kobiety to usłyszysz, że to Twoja wina.

        ostatnio wyprowadził się z domu i tak zakręcił kłótnią, że to ja ostatecznie byłam postawiona w roli osoby która zniszczyła relację i zerwała związek - przy każdej okazji i każdej cięższej kłótni wypływa motyw zerwania. tak więc wszystko to co napisałaś to prawda. to ja zawsze jestem wszystkiemu winna. zauważyłam, że ostatnio po prostu mnie to już przestało ruszać.
    • twojabogini Re: seksoholizm? 13.05.14, 13:15
      Podczytałam sobie wątek.

      1. Brak seksu w okresie ciąża/połóg/karmienie/małe dziecko jest raczej powszechnym zjawiskiem. W wielu związkach - po rozwiązaniu wielu problemów pary, jak również indywidualnych problemów seks wraca, w innych nie wraca, inne jeszcze pary się rozpadają.
      2. W związku autorki wątku problem jest ewidentnie po stronie mężczyzny, kobieta jest gotowa do podjęcia współżycia, pan takiej gotowości nie wyraża. Wyjaśnienia partnera są przy tym sprzeczne i nieprzekonujące, stąd zresztą zamęt u autorki wątku i poczucie, że coś nie gra, ona o czymś nie wie.
      3. Obok braku seksu autorka wątku, doświadcza także braku bliskości fizycznej.
      4. Związek jest w innych płaszczyznach udany.

      Moje propozycje:
      1. Pan był u seksuologów, ale rezygnował, za każdym razem twierdząc, że to byli szarlatani. Albo miał pecha labo kłamie. Para powinna poszukać dobrego rekomendowanego seksuologa - i udać się do niego razem. Jeśli mężczyzna ukrywa swój problem i wstydzi się lub boi jego ujawnienia przed partnerką - nigdzie nie pójdzie. Gdy partnerka będzie nalegać - zrobi się agresywny lub o sytuację zacznie winić swoją partnerkę.
      2. Całość chaotycznych wypowiedzi i poglądów mężczyzny przytoczonych przez jego partnerkę może dać wątłą podstawę do twierdzenia, że mężczyzna jest seksoholikiem.

      Przypadki seksoholizmu mężczyzn z którymi się zetknęłam - czas teraźniejszy: całkowity brak seksu w stałym związku, zapewnianie partnerki, że jest się aseksualnym dla jej dobra, wyłączyło się seks, bo inaczej to mężczyzna nic by nie robił tylko zdradzał, początki związku: kiedy seks w związku był, to najczęściej w formach skrajnych, wcale, albo szał, jeśli szał to najczęściej w nowych okolicznościach - wyjazd, nowy wygląd kobiety - odstawiona na przyjęcie, zmiana koloru włosów, cokolwiek z tej kategorii, przeszłość mężczyzny: z jego opowiadań wynika, że prowadził bujne życie seksualne, zdradzał, seks uprawiał z dużą ilością partnerek, korzystał z pornografii, umawiał się na seks za pośrednictwem netu - taki obraz da się złożyć z całości jego opowiadań, szczątków informacji, postawa mężczyzny wobec seksu: oddziela seks od miłości, twierdzi, że seks w związku nie jest istotny (dla niego może i nie, dla jego partnerki jak najbardziej jest to ważna sfera), czasem w jego opisach pojawia się zadziwiające twierdzenie, że odkąd ma żonę i dziecko/dzieci nie może kalać się seksem (to często wyrażane przekonanie - bardziej naokoło, ale sens jest taki), celem seksu jest zaliczanie wielu kobiet, kobieta stała nie jest atrakcyjna, praca mężczyzny: wymaga nieobecności poza domem, nocowania poza nim, lub przynajmniej czasu spędzanego poza kontrola partnerki, częściej jest to przedstawiciel wolnego zawodu, często także przedstawiciel handlowy, który często wyjeżdża, lub osoba która często jeździ w delegacje, czasem także mężczyźni pracujący w innym mieście niż mieszka ich rodzina. Terapie: wielu seksoholików ukrywających się przed partnerkami twierdzi, że podjęło terapię (oszukują) i że albo usłyszeli, że są normalni, albo terapeuta był do niczego. Odmawiają wspólnej terapii z zoną - i bronię się przed wspólną wizyta u seksuologa jak mogą.

      Nie doczytałam wszystkich postów, ale to przeczytałam z relacji autorki wątku wydało mi się zbieżne z tym co relacjonowały mi partnerki seksoholików, oczywiście z dużym prawdopodobieństwem mogę się mylić, zwłaszcza, że czytałam jedynie wybiórczo.

      Rzeczywistość, gdy on jest seksoholikiem: mężczyzna seksoholik wcale nie wyłącza seksu. Jest bardzo aktywny seksualnie, identycznie jak był zanim założył stały związek. Stałą partnerkę postrzega jako inną od kobiet z którymi się spotyka i naprawdę nie reaguje na nią seksualnie. Poza domem bzyka ile może, polując, uwodząc, "zdobywając" wciąż nowe kobiety. wielu seksoholików podejmuje bardzo ryzykowne zachowania, istnieje ryzyko zakażenia różnymi chorobami. To jeszcze jedna z przyczyn dla której niektórzy nie sypiają z żonami - boją się zarazić zony lub dziecka. Nie wszyscy są tak niefrasobliwi, są seksoholicy, którzy starannie się zabezpieczają. Tak czy siak kobieta seksoholika powinna się zaszczepić, także w kierunku wirusa raka szyjki macicy, jest tego cała grupa i zakażenie jest bezobjawowe (także z uwagi na fakt na wcześniejsze życie partnera, mając wiele kobiet przed nią z dużym prawdopodobieństwem on może być nosicielem kilku podtypów tego wirusa), Bogate życie seksualne umożliwia najczęściej seksoholikowi jego praca - to prawie nigdy nie jest 8 godzin w fabryce lub za biurkiem, raczej nieusystematyzowany tryb pracy, wyjazdy, delegacje, brak stałych godzin (dzięki temu partnerka nie ma możliwości się zorientować, ze tym razem nie idzie do pracy, a na spotkanie z dziunią z netu).
      Stosunek do stałej partnerki: gdy ją poznali jak większość osób z zaburzeniami zachowania, sądzili, że ta konkretna partnerka wyzwoli ich z niechcianych zachowań nad którym tracili już kontrolę (seksoholizm, ale też wiele innych problemów) wierzyli cała duszą. Ale oczywiście nie dali rady. Czują wyrzuty sumienia. Ukrywają problem. Najczęściej racjonalizują, że to normalne i ich zachowanie wynika z męskiej natury. Nie dopuszczają pomysłu otworzenia związku - partnerka w ich oczach musi być czysta - takie propozycje ze strony partnerek mogą budzić i seksoholika gniew, nawet agresję - niektóre kobiety doświadczają wtedy przemocy fizycznej lub psychicznej, co je szokuje, mają wrażenie, że "wylazł z niego potwór", kompletnie inne oblicze partnera, niż znały przez lata, inni zagadują problem, lub twierdza, ze to niemoralne bez większych emocji.
      Część seksoholików gra z partnerką i gdyby ona otworzyła szerzej oczy szybko odnalazła by dowody zdrady - tacy panowie jakby świadomie narażają się na złapanie - podobno to bardziej ich rajcuje, daje dodatkowego kopa. Nie wszyscy - inni starannie się ukrywają.

      Seksoholik nie przyzna się do swojego problemu dopóki nie wykaże mu się czarno na białym co robi. Jedynym sposobem wykluczenia lub potwierdzenia podejrzeń jest albo uważna inwigilacja partnera i bardzo ostrożna - gdy się zorientuje to się przyczai na jakiś czas, albo inwigilacja za pomocą detektywa. Z twardymi dowodami można zacząć rozmowę i terapię. Albo złożyć pozew o rozwód i odszkodowanie.
      Niektórym parom się udaje, ale dla kobiety taki związek jest trudny - większość kobiet żyje w lęku że partnerowi kiedyś puści tama, panowie z kolei potrafią ten lęk wykorzystywać i ustawiają sobie partnerkę. Inna sprawa, że mężczyznom rzadko udaje się "naprawić" na tyle, aby być satysfakcjonującym partnerem seksualnym dla kobiety, co z punktu widzenia kobiety jest sporym mankamentem. Wtedy prędzej czy później to kobieta otwiera związek - najczęściej po cichu i bez przyzwolenia partnera. Zwłaszcza jeśli odkryje, że on wrócił do dawnych zwyczajów. Wtedy tylko żałuje, że spędziła samotnie okres gdy była młoda, miała libido, czuła się pożądana. Pary, które przez jakiś czas żyją pozornie harmonijnie to takie w których kobieta wyraża przyzwolenie na zachowania partnera, nie domaga się seksu a po cichu bierze kochanka, grając przed mężem rolę czystej. Na dłuższa metę kończy się katastrofą.

      Mam nadzieję, że w przypadku autorki wątku to nie to stanowi sedno problemu. Niemniej jednak jeśli tak - to zanim rozważy się zostanie i jego koszty warto też przemyśleć odejście. To czasem prostsze wyjście jest wielu normalnych mężczyzn.


      • satrustequi Re: seksoholizm? 13.05.14, 14:55
        Świetnie to naświetliłaś - kwestię domniemanego seksoholizmu!

        Przy okazji - mamy tutaj kandydata albo kandydatów na forum do opisanej choroby...
        • twojabogini Re: seksoholizm? 14.05.14, 15:20
          satrustequi napisał:
          > Przy okazji - mamy tutaj kandydata albo kandydatów na forum do opisanej choroby

          Kandydata powiadasz?

          A tak sobie jeszcze pomyślałam właśnie, czy istnieje linia oddzielająca seksoholika (czy nimfomankę) od osoby, która po prostu lubi urozmaicony seks. Może tak: osoba która lubi urozmaicony seks nie ma problemu ze współżyciem z partnerem/ką, niezależnie od tego, czy bogate życie seksualne poza związkiem prowadzi za zgodą partnera/ki, czy też bez wiedzy. Nie podejmuje też zachowań destrukcyjnych - seksi się bezpiecznie.

          Znów dałabym analogię z alkoholem są ludzie, którzy lubią alkohol i w sumie spożywają go sporo, ale nie jest to dla nich i ich istotnych związków z ludźmi (dziećmi, partnerem, szefem itp.) destrukcyjne. Czyli linia między uzależnieniem od seksu/pornografii/whatever być może przebiega właśnie po skali destrukcyjności zachowań.
          Być może chcąc się dowiedzieć, czy popadamy w nałóg walenia konia czy browara warto zobaczyć jak to wpływa na relację z żoną czy mężem. Koniotrzep który od roku nie przespał się z żoną ma problem.
          • marek.zak1 Re: seksoholizm? 14.05.14, 15:37
            twojabogini napisała:

            Koniotrzep który od roku nie przespał się z żoną ma problem.

            Masturbator i nie on ma problem, tylo jego kobieta.
            • twojabogini Re: seksoholizm? 14.05.14, 17:12
              marek.zak1 napisał:

              > Masturbator i nie on ma problem, tylo jego kobieta.

              Jak rozumiem, gdy mężczyzna uzależni się od alkoholu, to tak samo on nie ma problemu, tylko jego kobieta? Uzależnienie to uzależnienie - jest destrukcyjne przede wszystkim dla osoby uzależnionej, nawet jeśli ta osoba twierdzi, że pali bo lubi, pije bo lubi czy trzepie konia bo lubi. Osoby bliskie osób uzależnionych obrywają jedynie rykoszetem.

              Gdyby facet był masturbatorem, to nie zakładałby związku hetero. Albo od początku funkcjonowałby w tym związku źle. Tak samo jak w przypadku orientacji homo - jeśli gej założy związek z nieświadomą orientacji partnera kobietą - a bywa i tak - to ten związek z punktu widzenia kobiety od samego początku jest obciążony problemami w sferze seksu.

              Wiem, że trudno ci dopuścić sytuację, że zdrowy seksualnie heteryk uzależnia się od konibijstwa, ale takie przypadki się zdarzają. Nie dlatego, że żona była nie taka. Jednych uzależnia piwo, innych automaty a jeszcze innych trzepanie konia do porno. Z żoną to nie ma nic wspólnego - po prostu niektórzy ludzie są podatni na niektóre uzależnienia.

              Ja na przykład nałogowo palę. I wcale nie uważam tego nałogu za nieszkodliwy. Za to kompletnie nie rozumiem jak można uzależnić się od grania na automatach, choć czasem zdarzy mi się wrzucić w maszynkę dwie dychy, nie rozumiem jak można pić codziennie i twierdzić że to fajne, choć zdarza mi się wypić piwko czy winko, czy mieć większa frajdę z akcji solo niż z partnerem, choć zdarzają mi się akcje solowe. Ale wiele osób nie rozumie jak można wydawać stosunkowo spore kwoty na małe pałeczki z których wciąga się dym do płuc i czego jedynym efektem jest to, że człowiek śmierdzi. A jednak to robię i jeszcze twierdzę, że jest to dla mnie przyjemne. Perspektywa osoby nie uzależnionej jest zawsze sensowniejsza, co nie znaczy, że osoba uzależniona kłamie, że jej nałóg daje jej sporo frajdy.

              • marek.zak1 Re: seksoholizm? 14.05.14, 20:48
                twojabogini napisała:

                > marek.zak1 napisał:
                >
                > > Masturbator i nie on ma problem, tylo jego kobieta.
                >
                > Jak rozumiem, gdy mężczyzna uzależni się od alkoholu, to tak samo on nie ma pro
                > blemu, tylko jego kobieta? Uzależnienie to uzależnienie - jest destrukcyjne prz
                > ede wszystkim dla osoby uzależnionej, nawet jeśli ta osoba twierdzi, że pali bo
                > lubi, pije bo lubi czy trzepie konia bo lubi. Osoby bliskie osób uzależnionych
                > obrywają jedynie rykoszetem.

                Widzisz i tutaj sie z Toba nie zgadzam. W przypadku masturbatora (prosze, nie używaj obraźliwych słów jak koniobijca) on wcale nie cierpi. Wybiera świadomie i dobrowolnie masturbacje i ma z tego fun. Cierpi WYŁĄCZNIE jego kobieta. To NIE jest uzaleznienie, tylko wybór.



                Gdyby facet był masturbatorem, to nie zakładałby związku hetero. Albo od początku funkcjonowałby w tym związku źle.

                Znowu jest inaczej. facey masturbujacy się wierzy, że gdy będzzie miałobietę, odstawi masturbację. Odstawia, ale do niej wraca, bo uważa, że jest fajniejsza od seksu z kobietą.

                > Wiem, że trudno ci dopuścić sytuację, że zdrowy seksualnie heteryk uzależnia si
                > ę od konibijstwa. żoną to nie ma nic wspólnego - po prostu niektórzy ludzie są pod
                > atni na niektóre uzależnienia.

                Powtarzam - masturbacja nie jest uzaleznieniem - jest wyborem, a z żoną ma wiele, a nawet wszystko wspólnego. Mam nie tylka piekną, ale zwlaszcza mądrą zonę i może dlatego tak jest.
            • wont Re: seksoholizm? 14.05.14, 20:01
              marek.zak1 napisał:

              > twojabogini napisała:
              >
              > Koniotrzep który od roku nie przespał się z żoną ma problem.
              >
              > Masturbator i nie on ma problem, tylo jego kobieta.
              --------------------
              Marku, po pierwsze cieszę się bardzo, że wróciłeś.

              Po drugie, nie wiem, czy to dobre miejsce, ale co tam...

              Pisałeś kiedyś, chyba nawet też niedawno, że świat zmierza do tego, że jak nastąpi przełom technologiczny (za kilkanaście, kilkadziesiat lat), to każdy będzie się zaspokajał za pomocą maszyny, czy tam jakiegoś komputerowego VR interfejsa. I ja się z Tobą w 100 procentach zgadzam. W ogóle, ludzie zaczną żyć, prowadzić subiektywnie prawdziwe życie w wirtualu, wychodząc do reala tylko w takim celu aby zarobić na swoje dostatnie i szczęśliwe życie z wirtualu. Spierdolisz coś w realnej pracy, to nie ma że boli, twoje dziecko zachoruje w wirtualu albo zginie pies. No po prostu totalna kontrola, totalny wyzysk. Dokładnie do tego zmierza ludzkość :)

              PS. Kurde, ja nawet z kilkanaście lat temu wymyśliłem koncepcję "sztucznych macic" ale mnie Dukaj z Czarnymi Oceanami albo wyprzedził albo wpadł na to równolegle :)
              PS2. Oglądałeś Matrixa? Oglądałeś. Na pewno oglądałeś. No to powiedz mi, bo ja tego w ogóle nic a nic nie rozumiem. Po co oni się od tego matrixa odłączali???
              • marek.zak1 Re: seksoholizm? 14.05.14, 20:56
                wont napisał:

                > > Masturbator i nie on ma problem, tylo jego kobieta.
                > --------------------
                > Marku, po pierwsze cieszę się bardzo, że wróciłeś.
                >
                > Po drugie, nie wiem, czy to dobre miejsce, ale co tam...

                Traktuje to jako ciekawą dyskusje i inspirację. Po opowiadaniu o lalkach napisałem nastepne, o atrakcyjnym facecie mającym traumę, wywołaną przez wymagające partnerki, który, zreszta nie będę spoilerował.
                >
                > Pisałeś kiedyś, chyba nawet też niedawno, że świat zmierza do tego, że jak nast
                > ąpi przełom technologiczny (za kilkanaście, kilkadziesiat lat), to każdy będzie
                > się zaspokajał za pomocą maszyny, czy tam jakiegoś komputerowego VR interfejsa
                > . I ja się z Tobą w 100 procentach zgadzam. W ogóle, ludzie zaczną żyć, prowadz
                > ić subiektywnie prawdziwe życie w wirtualu, wychodząc do reala tylko w takim ce
                > lu aby zarobić na swoje dostatnie i szczęśliwe życie z wirtualu. Spierdolisz co
                > ś w realnej pracy, to nie ma że boli, twoje dziecko zachoruje w wirtualu albo z
                > ginie pies. No po prostu totalna kontrola, totalny wyzysk. Dokładnie do tego zm
                > ierza ludzkość :)

                Pisałem o tym ze smutkiem. Powstaną także takie substancje, czy urządzenia, ktore dostarczą przyjemności wielokrotnie silniejsze od tych w realu. Ludzie w realu będą pracować tylko po to, zeby je kupić, podobnie jak obecnie narkotyki.

      • mojemail3 Re: seksoholizm? 13.05.14, 15:48
        twojabogini napisała:

        (...)"Mam nadzieję, że w przypadku autorki wątku to nie to stanowi sedno problemu. Niemniej jednak jeśli tak - to zanim rozważy się zostanie i jego koszty warto też przemyśleć odejście. To czasem prostsze wyjście jest wielu normalnych mężczyzn (...)"

        Ale tak może być, jakoś się te puzzle dobrze układają...
        Czyli sugestia,że trzeba na niego patrzeć jak na człowieka chorego i przydałaby się terapia okazały się całkiem prawdopodobne...
        Seksoholizm nie przyszedł mi do głowy, z powodu wrodzonej wiary w szczerość przekazu, a tu się okazuje,że to może być typowe "ściemnianie" :(
        Jakie problemy z osobowością kryją się za seksoholizmem?

        To jest kwestia decyzji, czy żyć z takim człowiekiem, wierzyć że z tego wyjdzie i ponosić konsekwencje kosztem siebie, czy zdecydować o wyjściu ze związku. Dziecko malutkie, to póki co aż tak mocno tego nie odczuje.
      • a.jung22 Re: seksoholizm? 14.05.14, 22:29
        zmroziło mnie.

        • a.jung22 Re: seksoholizm? 14.05.14, 22:33
          twojabogini opisała tutaj bezbłędnie kilka mechanizmów które obserwuję u nas.
          te same argumenty przemawiające za brakiem seksu. to samo poczucie winy, opisywanie seksu jako brudnego, złego, oburzenie na sugestię otwarcia związku.

          opis dotyczący początku związku również się zgadza.
          • a.jung22 Re: seksoholizm? 14.05.14, 22:47
            rozmawialiśmy kiedyś o tym z A. - ten termin pojawił się w naszych rozmowach.
            przyznaję się bez bicia do nalotów na jego pocztę i komórkę. i tak jak kiedyś znajdowałam tam różne dwuznaczności, tak teraz jest pustynia. zero jakichkolwiek nowych znajomości, wchodzenia na podejrzane portale, etc. A. jest roztargniony, jestem pewna że nie pamiętałby o tym żeby zatrzeć za sobą wszystkie ślady.
            ale pewności mieć nie mogę.
        • mojemail3 Re: seksoholizm? 14.05.14, 22:52
          a.jung22 napisał(a):

          > zmroziło mnie.


          Jung, mimo wszystko myślę,że w przypadku problemów tego typu lepiej rozważyć najgorszą ewentualność,jak w przypadku diagnoz lekarskich, od podejrzenia najgorszego do wykluczenia,a nie jak w sądownictwie od domniemanej niewinności...
          Zawsze lepiej się miło rozczarowac,że nie było tak żle, a nie trwać w złudzeniach a potem cierpieć bardziej.
          Żądaj prawdy i nie możesz się godzić na obciążenie siebie odpowiedzialnością za problemy partnera a co za tym idzie związku.
          • a.jung22 Re: seksoholizm? 14.05.14, 23:30
            mojemail3 napisała:

            > a.jung22 napisał(a):
            >
            > > zmroziło mnie.
            >
            >
            > Jung, mimo wszystko myślę,że w przypadku problemów tego typu lepiej rozważyć na
            > jgorszą ewentualność,jak w przypadku diagnoz lekarskich, od podejrzenia najgors
            > zego do wykluczenia,a nie jak w sądownictwie od domniemanej niewinności...
            > Zawsze lepiej się miło rozczarowac,że nie było tak żle, a nie trwać w złudzenia
            > ch a potem cierpieć bardziej.
            > Żądaj prawdy i nie możesz się godzić na obciążenie siebie odpowiedzialnością za
            > problemy partnera a co za tym idzie związku.

            mojemail, wiem że jako osoba o ogromnych pokładach empatii zdajesz sobie sprawę, jak trudno jest podejrzewać o takie rzeczy osobę, którą się kocha.
            to wymaga asertywności i zdrowego egoizmu. i nad tym w tym momencie pracuję.
            na szczęście nie stałam się jeszcze szarą plamką z kompleksami i poczuciem winy - wręcz przeciwnie.
            • mojemail3 Re: seksoholizm? 15.05.14, 10:24
              a.jung22 napisał(a):

              > mojemail, wiem że jako osoba o ogromnych pokładach empatii zdajesz sobie sprawę
              > , jak trudno jest podejrzewać o takie rzeczy osobę, którą się kocha.
              > to wymaga asertywności i zdrowego egoizmu. i nad tym w tym momencie pracuję.
              > na szczęście nie stałam się jeszcze szarą plamką z kompleksami i poczuciem winy
              > - wręcz przeciwnie.

              Wiem, jak się ma zaufanie, to ogromny ból sprawia,że ta wartość zostaje nadszarpnięta.
              Jednak największą stratę ponosi mężczyzna, który zaufanie swej kobiety traci, co za tym idzie wiarę w niego.
              Miłość zostaw sobie na póżniej, teraz lepiej byłoby wykrzyczec mu, jak bardzo Cię zawiódł i że go nienawidzisz...Zrzędzenie, gadanie,kazania, "naprawianie związku" w pojedynkę, z osobą która nadal tkwi w zamroczeniu i nieświadomości nie przyniesie efektu niestety.
              • kag73 Re: seksoholizm? 15.05.14, 10:36
                "Miłość zostaw sobie na póżniej, teraz lepiej byłoby wykrzyczec mu, jak bardzo Cię zawiódł i że go nienawidzisz...Zrzędzenie, gadanie,kazania, "naprawianie związku" w pojedynkę, z osobą która nadal tkwi w zamroczeniu i nieświadomości nie przyniesie efektu niestety."

                Wykrzyczec to jedno, ale za tym, moim zdaniem musza isc konkrety, terapia szokowa. "Odchodze albo zaczynam chodzic w bok". Ja to nazywam gra w pokera, tak blefowac, zeby on w to uwierzyl i jezeli kocha i mu zalezy, to jest szansa, ze cos zrobi. A jezeli nie, hmm... to wiadomo i tak meczyc sie nie warto bylo. Inaczej nie zmusisz czlowieka do zmian/do dzialania. Jak ona pokrzyczy, to on sie znow schowa, biedny, wrazliwy mis, w swojej skorupce, wyjdzie z domu i bedze biedny skrzywdzony a ona winna.
                • mojemail3 Re: seksoholizm? 15.05.14, 10:41
                  kag73 napisała:


                  (...)"Wykrzyczec to jedno, ale za tym, moim zdaniem musza isc konkrety, terapia szokowa. "Odchodze albo zaczynam chodzic w bok" (...)"

                  Zgadzam się, terapia szokowa jest dobrym pomysłem,ale nie blef, przekaz ma być szczery i autentyczny. No cóż, przy takim mężczyżnie ja bym na poważnie pakowała walizki...
                  Jak mu nie zależy, nic nie zrobi, to też będzie jasna sytuacja.
                  • kag73 Re: seksoholizm? 15.05.14, 10:59
                    mojemail3 napisała:

                    > kag73 napisała:
                    > (...)"Wykrzyczec to jedno, ale za tym, moim zdaniem musza isc konkrety, terapia
                    > szokowa. "Odchodze albo zaczynam chodzic w bok" (...)"
                    >
                    > Zgadzam się, terapia szokowa jest dobrym pomysłem,ale nie blef, przekaz ma być
                    > szczery i autentyczny. No cóż, przy takim mężczyżnie ja bym na poważnie pakował
                    > a walizki...
                    > Jak mu nie zależy, nic nie zrobi, to też będzie jasna sytuacja.

                    Blef w tym sensie, ze wlasciwie jej na nim zalezy, chce z nim byc(pod warunkiem, ze bedzie seks) i mowiac to ma nadzieje, ze wystarczy milosci z jego strony, zeby to ratowac. Jednak trzeba byc gotowym na to, ze ewentualnie sie zwiazek rozwali jezeli on go ratowac nie bedzie chcial. Ale po co tkwic w ziwazku gdzie tylko jedna osoba tak naprawde kocha, chce ratowac i sie strarac a druga ma inne priorytety?
                    Powolutku i malymi kroczkami straci dwa lata, dzieciak bedzie bardziej kumaty to w ogole nie da rady sie wywinac z tego malzenstwa a frustracja ja zniszczy i zniszczy tez to wszystko co teraz maja razem.
                    • marek.zak1 Re: seksoholizm? 15.05.14, 11:05
                      A oprócz tezy TB, ze jest seksoholikiem sa jakies inne dowody/argumenty, ze on chodzi na boki?
                      Wg mnie wcale tak nie jest.
                      • kag73 Re: seksoholizm? 15.05.14, 11:22
                        marek.zak1 napisał:

                        > A oprócz tezy TB, ze jest seksoholikiem sa jakies inne dowody/argumenty, ze on
                        > chodzi na boki?
                        > Wg mnie wcale tak nie jest.

                        Nikt tego nie twierdzi. Ogolnie co kogo obchodzi gdzie on chodzi, faktem jest, ze dwa lata, 2!!!! lata z zona ani razu nie spal! Marek, hamuj sie! Wczuj sie chlopie w sytuacje.
                        • marek.zak1 Re: seksoholizm? 15.05.14, 11:28
                          kag73 napisała:

                          > marek.zak1 napisał:
                          >
                          > > A oprócz tezy TB, ze jest seksoholikiem sa jakies inne dowody/argumenty,
                          > ze on
                          > > chodzi na boki?
                          > > Wg mnie wcale tak nie jest.
                          >
                          > Nikt tego nie twierdzi. Ogolnie co kogo obchodzi gdzie on chodzi, faktem jest,
                          > ze dwa lata, 2!!!! lata z zona ani razu nie spal! Marek, hamuj sie! Wczuj sie c
                          > hlopie w sytuacje.

                          Ja się tej pani dziwię, że po 2 tygodniach nie zareagowała. Natomiast co do analizy - jest masturbatorem, czyli onanizuje sie z wyboru.
                          • kag73 Re: seksoholizm? 15.05.14, 11:37
                            marek.zak1 napisał:
                            > Ja się tej pani dziwię, że po 2 tygodniach nie zareagowała. Natomiast co do ana
                            > lizy - jest masturbatorem, czyli onanizuje sie z wyboru.
                            Zwal jak chcial. Seksu w malzenskim lozku niet i to jest najistotniejsze. Skoro ona cierpliwie to znosi dwa lata i nic nie robi, to dla pana szafa gra, nic zmieniac nie chce i nie musi.
                            Jak pani jest nieszczesliwa to wlasnie ona musi cos zmienic. A pan albo zechce albo nie zechce.
                            Napisalam w jej watku obok, ze facio jest "skrzywiony" i tyle. Moze sie meczyc albo sie rozstac i zaczac od nowa z kims innym.
                            • marek.zak1 Re: seksoholizm? 15.05.14, 12:13
                              kag73 napisała:

                              > marek.zak1 napisał:

                              > Zwal jak chcial. Seksu w malzenskim lozku niet i to jest najistotniejsze. Skoro ona cierpliwie to znosi dwa lata i nic nie robi, to dla pana szafa gra, nic zm ieniac nie chce i nie musi.
                              > Jak pani jest nieszczesliwa to wlasnie ona musi cos zmienic. A pan albo zechce albo nie zechce. Napisalam w jej watku obok, ze facio jest "skrzywiony" i tyle. Moze sie meczyc albo sie rozstac i zaczac od nowa z kims innym.

                              Jestem dokladnie tego samego zdania. Znasz to: brak seksu -> brak związku, tak wiec i tak sie wszystko rozsypało.
                      • brak.polskich.liter Re: seksoholizm? 15.05.14, 13:51
                        marek.zak1 napisał:

                        > A oprócz tezy TB, ze jest seksoholikiem sa jakies inne dowody/argumenty, ze on
                        > chodzi na boki?

                        Qrwa, a co za roznica, czy on chodzi na dziwki, ma kochanke, stado kochanek, jest kryptogejem, czy "tylko" marszczy freda do pikselowych panienek?

                        Problemem jest to, ze facio od 2 lat (!) nie bzyka zony. Tzn. dla owej niebzykanej zony jest to problem, bo panu jest kul.
                        • marek.zak1 Re: seksoholizm? 15.05.14, 18:17
                          brak.polskich.liter napisała:

                          > marek.zak1 napisał:
                          >
                          > > A oprócz tezy TB, ze jest seksoholikiem sa jakies inne dowody/argumenty,
                          > ze on chodzi na boki?
                          >
                          > Qrwa, a co za roznica, czy on chodzi na dziwki, ma kochanke, stado kochanek, jest kryptogejem, czy "tylko" marszczy freda do pikselowych panienek? Problemem jest to, ze facio od 2 lat (!) nie bzyka zony. Tzn. dla owej niebzykanej zony jest to problem, bo panu jest kul.

                          Różnica jest taka, że jesli jest seksoholikiem, to 100% winy leży po jego stronie, a jak nie jest to tak naprawde nie wiemy, o co chodzi, bo mamy sprawę naświetloną tylko przez nią.
                          • potwor_z_piccadilly Re: seksoholizm? 15.05.14, 20:44
                            marek.zak1 napisał:

                            > Różnica jest taka, że jesli jest seksoholikiem, to 100% winy

                            Marek, jesteś chemikiem.
                            Uda Ci się upędzić bimber o zawartości alkoholu 100% ?
                            • marek.zak1 Re: seksoholizm? 15.05.14, 22:35
                              potwor_z_piccadilly napisał:

                              > marek.zak1 napisał:
                              >
                              > > Różnica jest taka, że jesli jest seksoholikiem, to 100% winy
                              >
                              > Marek, jesteś chemikiem.
                              > Uda Ci się upędzić bimber o zawartości alkoholu 100% ?

                              W tradycyjny sposób nie. Powtarzanie , że kolega mąż jest seksoholikiem ma na celu obciążenie go winą. Ja nie twierdzę, że winny nie jest, ale w każdej rozprawie należy wysłuchac obu stron, a następnie wydać wyrok. Kolezanka Twoja Bogini wyrok wydała, bo ,,spotkała się z podobnymi przypadkami".
                              • sea.sea Re: seksoholizm? 15.05.14, 22:45
                                Jak to jest, że powtarzanie, że kolega mąż jest seksoholikiem i powinien się udać na terapię ma na celu obarczenie go winą, a powtarzanie sugestii, że żona mu musiała dawać nieodpowiednio, zapewne zgodnie ze swoimi preferencjami, a nie z jego i że stąd ten cały kram - nie ma na celu obarczania winą żony, jest li tylko przyjazną radą dawaną z głębi dobrego serduszka? :)
                                • marek.zak1 Re: seksoholizm? 15.05.14, 22:51
                                  sea.sea napisała:

                                  > Jak to jest, że powtarzanie, że kolega mąż jest seksoholikiem i powinien się ud
                                  > ać na terapię ma na celu obarczenie go winą, a powtarzanie sugestii, że żona mu
                                  > musiała dawać nieodpowiednio, zapewne zgodnie ze swoimi preferencjami, a nie z
                                  > jego i że stąd ten cały kram - nie ma na celu obarczania winą żony, jest li ty
                                  > lko przyjazną radą dawaną z głębi dobrego serduszka? :)

                                  Bardzo dobrze okresliłaś obydwa stanowiska. Precyzyjnie i obiektywnie :)
                                • jesod Jak to jest, że 15.05.14, 23:17
                                  sea.sea napisała:
                                  > Jak to jest, że powtarzanie, że kolega mąż jest seksoholikiem i powinien się ud
                                  > ać na terapię ma na celu obarczenie go winą, a powtarzanie sugestii, że żona mu
                                  > musiała dawać nieodpowiednio, zapewne zgodnie ze swoimi preferencjami, a nie z
                                  > jego i że stąd ten cały kram - nie ma na celu obarczania winą żony, jest li ty
                                  > lko przyjazną radą dawaną z głębi dobrego serduszka? :)

                                  No, bo on jest taki biedniutki i chorutki, nierozumiany przez świat, pozbawiony w odbiorze empatii, wsparcia i cierpliwości.
                                  A ona wszystkiemu jednak winna, bo nie rzucała właściwie dupką, by się tak bardzo nie rozchorował. Nie zadbała, nie zapobiegała, nie oddała się zgodnie ze swoim przeznaczeniem. :)
                              • kag73 Re: seksoholizm? 15.05.14, 22:52
                                Marek, zazwyczaj wszystko tutaj to tylko domniemania, spekulacje, rady, pokazanie ewentualnych przyczyn, bo wlasciwe zawsze mamy tutaj tylko jedna strone. TB nie napisala, ze on jest seksoholikiem, podala taka mozliwosc. Tak jak ja napisalam, ze moim zdaniem jest "skrzywiony", ma wlasna seksualnosc, ktora jej nie uwzglednia i do ktorej ona nie jest mu potrzebna.
                                Faktem jest, ze z nia nie sypia, chociaz ona owszem jest chetna, atrakcyjna, milo spedzaja czas wolny. Nie wmawialabym kobiecie, ze to jej wina. Moim zdaniem to nie norma, ze zdrowy/mlody facet dwa lata nie sypia z chetna zona, ktora do tego kocha.
                                • sea.sea Re: seksoholizm? 15.05.14, 22:57
                                  Nie jestem pewna, czy w sytuacji gdy się ma wywalone totalnie na potrzeby partnera przez czas dłuższy - wszystko jedno jakie, czy potrzebę seksu, czy potrzebę pozmywanych talerzy - i nie odczuwa się refleksji, że skoro partner prosi, to nie prosi ze złośliwości, tylko mu faktycznie o coś chodzi, i się palcem nie kiwnie w kierunku choćby podjęcia prób rozwiązania problemu - można mówić o miłości.
                                  • marek.zak1 Re: seksoholizm? 15.05.14, 23:02
                                    sea.sea napisała:

                                    > i nie odczuwa się refleksji, że skoro partner prosi, to nie prosi ze złośliwości, tylko mu faktycznie o coś chodzi, i się palcem nie kiwnie w kierunku choćby podjęcia prób rozwiązania problemu - można mówić o miłości.

                                    Widzę tu jakąś walkę na wyniszczenie. Mamy relacje tylko jednej strony. Coś mi tu nie gra.
                                    • sea.sea Re: seksoholizm? 15.05.14, 23:07
                                      Zawsze, no prawie zawsze, mamy relację tylko jednej strony. W sumie szkoda, bo gdyby się częściej pojawiał po czasie opisywany partner, to by było ciekawe poznawczo... tyle że trochę takie Jerry Springer Show by się z tego zrobiło :)
                              • potwor_z_piccadilly Re: seksoholizm? 15.05.14, 23:03
                                marek.zak1 napisał:

                                > > Uda Ci się upędzić bimber o zawartości alkoholu 100% ?
                                >
                                > W tradycyjny sposób nie.

                                W ogóle nie.
                                100% w naturze nie występuje.

                                Kolezanka Twoja Bogini
                                > wyrok wydała, bo ,,spotkała się z podobnymi przypadkami".

                                W wcześniejszych wpisach rzeczywiście, demona w facecie dostrzegła, a przynajmniej tak go opisała. W następnych już się nieco poprawiła, a przypadki?
                                Ja też takie znam, przy czym te moje przypadki to jaja jak berety, a nad boginiowymi to tylko zapłakać.
                                Generalnie jednak to Bogini fachowcem jest i nie da się zaprzeczyć.
                                • marek.zak1 Re: seksoholizm? 15.05.14, 23:24
                                  potwor_z_piccadilly napisał:

                                  > marek.zak1 napisał:
                                  >
                                  > > > Uda Ci się upędzić bimber o zawartości alkoholu 100% ?
                                  > >
                                  > > W tradycyjny sposób nie.
                                  >
                                  > W ogóle nie. 100% w naturze nie występuje.

                                  Szanowny Potworze. jak mówil Kmicic do księdza Kordeckiego. Jestes osoba swiętą, ale na armatach się nie znasz. Można uzyskać 100% alkohol etylowy.
          • potwor_z_piccadilly Re: seksoholizm? 15.05.14, 00:27
            mojemail3 napisała:

            > Żądaj prawdy i nie możesz się godzić na obciążenie siebie odpowiedzialnością za
            > problemy partnera a co za tym idzie związku.

            Żądania, groźby, czy prośby, na nic się zdadzą. Jung ograniczając się do tylko takich form prawdy nie pozna. Małżonek mataczyć będzie jak mataczył, bo zdemaskowany nie będzie. Pisałem wyżej jakim sposobem dobrać się do prawdy. Ot, w g...o go spokojnymi i powolnymi (spokojnymi i powolnymi, bo jung chce ten związek ratować) ruchami nakierować, by stracił na odwadze i rezonie.
            A czy efekt jakiś będzie i sypać zacznie ?
            Nie wiadomo, ale próbować nie zawadzi, bo gdy wreszcie prawdę o sobie wyjawi, to ulgę poczuje i może to być krok ku odbudowie związku.
            Co do diagnoz TB (diagnozę wystawiłaś, to może o recepcie jakiejś pomyślisz), to ja bym podchodził do nich ostrożnie. W/g niej, ten facet jest prawie demonem. A czy jest ? Może jest po prostu człowiekiem słabej woli? Może Te jego harce z "łatwymi" paniami, to głównie produkt jego fantazji, wyobraźni? Może jakiś towarek, gdzieś zawadził, ale zaspokojenia mu to nie dało bo albo to prostytutki były, albo tym zawadzonym łgał ( www.youtube.com/watch?v=vNP-Yz50NDE ) kłamał tak jak okłamuje żonę. No i mieszanina niespełnienia, wyrzutów sumienia i wewnętrznego poczucia bycia gnidą, swoje efekty przynosi.
            • mojemail3 Re: seksoholizm? 15.05.14, 10:32
              potwor_z_piccadilly napisał:

              > Żądania, groźby, czy prośby, na nic się zdadzą. Jung ograniczając się do tylko
              > takich form prawdy nie pozna. Małżonek mataczyć będzie jak mataczył, bo zdemask
              > owany nie będzie.

              Nie żądania, grożby i prośby tylko całkowita zmiana frontu, zmiana rutyny dnia codziennego, zmiana postawy.

              >Pisałem wyżej jakim sposobem dobrać się do prawdy. Ot, w g...
              > o go spokojnymi i powolnymi (spokojnymi i powolnymi, bo jung chce ten związek r
              > atować) ruchami nakierować, by stracił na odwadze i rezonie.

              Dajże spokój Potworze, ona ma ten związek ratować? Ona ma być terapeutką???
              "Spokojne, powolne ruchy" ? A co to ma być w praktyce? Przemawianie do rozsądku???


              > A czy efekt jakiś będzie i sypać zacznie ?
              > Nie wiadomo, ale próbować nie zawadzi, bo gdy wreszcie prawdę o sobie wyjawi, t
              > o ulgę poczuje i może to być krok ku odbudowie związku.

              No jasne, jak zdradzający, jak się wygada, to ulgę poczuje, on sam, a nijak się do ma do poprawy relacji.


              (...)" Co do diagnoz TB (diagnozę wystawiłaś, to może o recepcie jakiejś pomyślisz), to ja bym podchodził do nich ostrożnie. W/g niej, ten facet jest prawie demonem. A czy jest ? Może jest po prostu człowiekiem słabej woli? Może Te jego harce z "łatwymi" paniami, to głównie produkt jego fantazji, wyobraźni? Może jakiś towarek, gdzieś zawadził, ale zaspokojenia mu to nie dało bo albo to prostytutki były(...)"

              Od rozgrzeszania i tłumaczenia to są inne instancje.
              "Zaspokojenia mu to nie dało"...no co to znaczy? że człowiek chory, że szuka przyjemności w postaci uzależenienia dla wyeliminowania bólu z życia, dla wyeliminowania myślenia, działania i zyskania świadomości. A przy tym rani najbliższe osoby.

              (...)"No i mieszanina niespełnienia, wyrzutów sumienia i wewnętrznego poczucia bycia gnidą, swoje efekty przynosi (...)"

              Nie wierzę, aby poczucie winy coś tu wniosło.
            • twojabogini Re: seksoholizm? 15.05.14, 12:41
              potwor_z_piccadilly napisał:

              > Co do diagnoz TB (diagnozę wystawiłaś, to może o recepcie jakiejś pomyślisz), to ja bym >podchodził do nich ostrożnie. W/g niej, ten facet jest prawie demonem.

              Nie wystawiłam żadnej diagnozy. Nie znam ani autorki wątku, ani tym bardziej jej męża. Podczytując wątek zauważyłam tylko pewne punkty styczne z historiami, które słyszałam od innych kobiet, których mężowie byli seksoholikami. Opisałam więc w których miejscach te punkty styczne dostrzegam, oraz jak przebiega schematyczne związek z seksoholikiem (a nie jak przebiega związek autorki wątku).

              Co do recepty - nie ma recepty na związek z osobą uzależnioną. Istotą problemu seksoholika nie jest to, że "chodzi na boki". Znam parę osób, które są dobrymi ojcami/mężami matkami/żonami prowadząc przy tym utajone życie seksualne. Oczywiście jeśli robią to bez wiedzy partnera, sporo ryzykują, ale widocznie potrzebują adrenaliny.
              Z seksoholikiem/nimfomanką jest inaczej. Po pierwsze osoba uzależniona uprawia seks z przyczyn nieseksualnych, a wybór partnerów nie jest podyktowany ich atrakcyjnością. Po drugie taka osoba nie jest zdolna do stworzenia trwałej dojrzałej więzi emocjonalno-seksualnej ze stałą partnerką/em (w jej związku nie ma seksu - w przeciwieństwie do związków w których jeden z partnerów ma trudność z utrzymaniem monogamii i stale dokonuje nowych podbojów). Ma też problem ze swoim stosunkiem do seksu i seksualności - w przypadku mężczyzn często odczuwają oni pogardę w stosunku do brudnych kobiet. Taki rozbudowany syndrom ML.
              Problemem osoby uzależnionej od seksu jest tez przymusowość zachowań. Seksoholik nie jest w stanie zapanować nad swoim zachowaniem, a jego życie jest podporządkowane określonym zachowaniom, dotyczy to nawet wyboru pracy i jej trybu. Do tego dochodzi przedziwna mieszanka uzasadnień i racjonalizacji zachowań, wyrzutów sumienia. Za tym wszystkim z kolei stoją problemy pierwotne, które doprowadziły do rozwoju zachowań autodestrukcyjnych - najczęściej nierozwiązane problemy z domu rodzinnego (czasem jeśli osoba jest wrażliwa nie musi to być żadna trauma - wystarczą rodzice, którzy tej wrażliwości nie uwzględniali), czasem (w sumie często) fakt molestowania.
              Osoba podatna na tego rodzaju uzależnienia jest też często osobą niedojrzałą. Do tego ma niezły bajzel w głowie jeśli chodzi o seksualność (też najczęściej na skutek "domowej edukacji seksualnej").
              Nie ma jednego schematu zachowań - jeden seksoholik będzie dążył do upokarzania kobiet z którymi sypia, inny do upokarzania siebie. Jeden będzie miał swoje zachowania w pełni zracjonalizowane, inny będzie się non stop zadręczał. Jeden dba o zdrowie, inny się naraża i nie zabezpiecza. Każdy niemal seksoholik jest narażony na próbę samobójczą, gdy jego działania doprowadzą go na skraj - zapląta się w niebezpieczna sytuację, narazi dobre imię. To zresztą dotyczy wszystkich osób uzależnionych - ryzyko załamania jest spore.

              Cechą wspólną seksoholików jest to jak dobrze potrafią się maskować. Oraz to, że dopóki nie złapie się ich za rękę, nie przygwoździ dowodami - nie ma szansy na szczerą rozmowę o ich problemie. Im bardziej inteligentna jest osoba uzależniona od seksu - tym trudniej. I jeszcze - coś w rodzaju rozdwojenia osobowości - żona ma w domu ciepłego, kochającego mężczyznę, który jeśli wszystko idzie dobrze stawia ją niemal na piedestale, trochę gapę - gdy wychodzą na jaw ciemne sprawki - okazuje się, że ten sam mężczyzna był świetnie zorganizowany, systematyczny, potrafił latami przekonująco kłamać, zwodzić nie tylko żonę, ale i inne kobiety, w dodatku np. w seksie był agresywny i np. lubił nacinać kobietom skórę na pośladkach (w domu zaś mdlał na sam widok krwi). Dwa światy - dwie osobowości.

              I teraz pytanie - czy da się z kimś takim żyć? Powolne rozwikływanie węzłów emocjonalnych, problemów, utrwalonych krzywych poglądów, odkrywanie czystej, świętej seksualności, czyli terapia, terapia, wsparcie itp. To dodatkowo musi być połączone z tym, aby wspierać partnera w jego procesie do uzyskania dojrzałości i odrębności. Cóż miłość podobno potrafi wiele, ale nie jest to droga łatwa. Inny sposób to zaakceptowanie tego co jest, unikanie kontaktów seksualnych i znalezienie kochanka, naprawdę bardzo dyskretnego. Tylko, że wtedy zostawia się partnera w nałogu. Inne wyjście - to odejść.
              Grożenie odejściem seksoholikowi po to aby zmusić go do zmiany, szczerego wyznania itp. nic nie da. Seksoholik bardziej boi się ujawnienia, niż odejścia żony. Zwłaszcza, że według swoich kryteriów zdołał się już nią rozczarować - nie spełniła oczekiwań czystości seksualnej, domaga się seksu, jest więc fizyczna i brudna. Jak odejdzie mężczyzna będzie się mógł spokojnie oddawać szukaniu czystej.

              Czy tacy ludzie to demony? Nie, tylko biedne poprańce. Inna sprawa, że schemat zachowań seksoholika nie rożni się niczym od schematów zachowań ludzi uzależnionych od innych rzeczy - substancji (tych po prostu łatwiej wykryć, bo pojawiają się charakterystyczne objawy, zapach itp.), hazardu czy koniotrzepów. Podwójne życie, oszukiwanie partnerki, problemy emocjonalne, mieszanka adrenaliny i strachu, napady obrzydzenia do siebie, racjonalizacje, obwinianie otoczenia, pokręcone wymagania wobec żony, niedojrzałość. Seksoholików postrzegamy bardziej demonicznie - bo "zdradzają".

              • twojabogini sensowne linki 15.05.14, 12:57
                Znalazłam artykuły napisane przez osoby, które zetknęły się ze zjawiskiem

                kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-intymne/seksoholizm-przyczyny-objawy-leczenie/zqrn3
                "Seks jest czystą fizycznością i dążeniem do orgazmów za wszelką cenę. Często wpisuje się to w mechanizm upodlenia się i braku szacunku dla siebie i swojego ciała. Takie osoby bardzo często podejmują ryzykowne zachowania seksualne z przypadkowymi partnerami, często nie myśląc o zabezpieczeniu. A po seksie zamiast euforii i odprężenia przychodzi dół i użalanie się nad sobą."

                sa.org.pl/index.html
                www.psychotekst.pl/artykuly.php?nr=35
                To jakby namiastka prawdziwego kontaktu z drugim człowiekiem. Niestety, erotomani szybko wycofują się ze związków, które stają się zbyt osobiste. Lęk przed bliskością emocjonalną pcha ich w stronę obsesji seksualnej. Jednocześnie odpychają swoich małżonków - często zupełnie z nimi nie współżyją. Realizują się nierzadko w pornografii i masturbacji oraz kontaktach pozamałżeńskich. Ich partnerzy nie potrafią odnaleźć przyczyn tej oziębłości, czują się odrzuceni, bywa, że odchodzą.

                Marek twardo broni opcji świadomego wyboru - ale same relacje osób uzależnionych, seksoholików (niezależnie od formy - czy to koniobicie, czy nawiązywanie przypadkowych kontaktów seksualnych) poświadczają, że osoby uzaleznione od seksu nie dokonują świadomych wybórów, oraz że bardzo cierpią. Oraz że to co je spotyka jest najczęściej wynikiem powaznych zaburzeń we wczesnych latach ich zycia, relacji z rodzicami, otoczeniem lub nadmiernej wrażliwości. Oraz popapranego stosunku do seksu jaki wynoszą z domu.
                • twojabogini przykłady historii S.Z. 15.05.14, 13:25
                  S.Z. - seksualnie zależni

                  Mężczyzna, dom rodzinny: alkoholizm ojca i przemoc wobec matki i dzieci. Do tego faworyzowanie najstarszego syna, przy jednoczesnym wpajaniu mu, że kobiety to szmaty, dziwki, nie myślą o niczym innym jak tylko się gzić itp. Syn był świadkiem jak ojciec przymusza matkę i jak brutalnie ją przy tym traktuje.
                  Kompulsywne zachowanie tego człowieka przejawiały się potrzebą dotykania kobiet - wbrew sobie zrozpaczony wyruszał na miasto i obmacywał skąpo ubrane kobiety, dotykał ich. Zawstydzony ich reakcją oburzeniem uciekał, czasem miał z tego powodu problemy, był bity.
                  Miał ogromny problem z tym, że podniecały go myśli o brutalnym seksie, poniewieraniu kobietą. Czuł się winny, że np. wyobraża sobie partnerkę gwałconą przez innych mężczyzn.
                  Po początkowej fazie związku z kobietą - intensywny seks, przestawał z nią współżyć, nigdy nie podając przyczyny. W tym czasie oglądał pornografię, nawiązywał kontakty z innymi kobietami, aż w końcu wracał do swoich komupulsywnych zachowań. Po jakimś czasie partnerki od niego odchodziły - najczęściej nie poznając prawdy. Marzył o kobiecie - dziewicy, która broniłaby się przed seksem i zgadzała na niego tylko pod przymusem i raz na jakiś czas, poświęcając się. Sądził, że kobieta zgadzając się na seks (nie był w stanie przyjąć, że kobieta może chcieć seksu i może on być dla niej przyjemny) upokarza się, nie szanuje.
                  To ciemne sprawki. Tworzył dobre ciepłe związki, był wspierającym partnerem, organizował fajnie czas, był serdeczny towarzyski, nikt nie pomyślałby że miał trudne dzieciństwo, choć partnerkom czasem coś wspominał. Miał mnóstwo niesamowitych umiejętności, fantastycznie gotował, umiał skakać na spadochronie, lubił podróże. Zawsze bardzo dobrze zwracał się do swoich kobiet. W jego związku padał zawsze tylko seks i żadna z jego partnerek nie spodziewałaby się, że jest ze "zboczeńcem".Żaden demon. Leczy się od 10 lat z depresji, bezskutecznie.

                  Kobieta. Dobry dom rodzinny, dobre relacje. Z ojcem aż za dobre, bo ją molestował, nie gwałcił, ale dotykał, sam się obnażał itp. Przy tym był bardzo oddanym i kochającym ojcem, a molestując nigdy nie sprawił jej bólu.
                  W głowie tej kobiety miłość i troska powiązała się z seksem. Wcześnie rozpoczęła współżycie, szukając w seksie miłości, akceptacji. Im więcej seksu tym było gorzej. A ona zaliczała coraz więcej. Sama nie czerpała satysfakcji z seksu wcale - zablokowała się, gdy uświadomiła sobie jak wykorzystywał ją ojciec. W zasadzie czuła wstręt do seksu i męskiego pożądania, równocześnie tego właśnie szukając. wpadła tez w inne nałogi, wplątywała się w coraz bardziej ryzykowane sytuacje. W końcu wyrobiła sobie tzw. opinię i w jej środowisku każdy wiedział, że może jej użyć. Zabiła się w wieku 28 lat.
                  Była bardzo fajną wesołą dziewczyną. Potrafiła się dobrze bawić. Odczuwała głód miłości i to było widoczne, przynajmniej dla mnie. Nie umiała stawiać granic, wciąż komuś pomagała, często swoim kosztem, oddawała pieniądze, sama potem nie mając z czego żyć. Wydawała się taką trochę małą bezbronną dziewczynką. Sypiała (a raczej odbywała stosunek) z każdym, kto miał ochotę. Tylko dwa razy była w związku, każdy kończył się donosem o tym jak się puszcza. Nie wiem czy sypiała z partnerami.

                  Nie zawsze osoby uzależnione od seksu mają za sobą aż tak ciężkie przejścia. Czasem wystarczy paranoiczny stosunek rodziców do seksu i spraw cielesnych, albo fakt, że dziecko jest mimowolnym świadkiem popapranej sytuacji seksualnej rodziców - ojciec wymusza seks np. Albo wyrzuty sumienia z powodu masturbacji i nieumiejętnosci zapanowania nad popędem (czasem spowodowane przez przekaz religijny, nie rodzinny). Ale gdzieś na jakimś etapie zawiązują się pętelki i węzły i trudno je potem rozplątać.

                  Seksoholizm ma wiele postaci: uzależnienie od pornografii i masturbacji, różne formy dotykania innych osób, sypianie z kim popadnie i jeszcze parę innych zachowań typu przymusowego.
                  • potwor_z_piccadilly Re: przykłady historii S.Z. 15.05.14, 21:54
                    1 - Aleś boginko ćwieka koleżance jung zabiła.
                    Siedzi teraz pewnie czytając i kombinując i zajś kombinując i czytając, by znaleźć odpowiedź na pytanie, co z tym fantem zrobić?
                    Ja tylko jeszcze na lekko. Ot, tak by walce która ją czeka, ciut motywacji dodać.
                    1 - www.youtube.com/watch?v=ucU5c9ilIIc
                    Ochłodziło się, tutaj to się kończy.
                    A więc powiedziałem jej, że wciąż będziemy przyjaciółmi.
                    Wtedy przysięgliśmy sobie prawdziwą miłość.
                    Jestem ciekaw co teraz robi.
                    Letnie sny podarły się w szwach.
                    Ale oh, te letnie noce.

                    2 - www.youtube.com/watch?v=7oKPYe53h78
                    Mam dreszcze, których coraz więcej i tracę nad sobą panowanie,
                    bo emanuje z ciebie elektryzująca moc.

                    Lepiej żebyś się poprawił, bo potrzebuję mężczyzny, a zdobyłeś moje serce.
                    Lepiej żebyś się poprawił, żebyś zrozumiał,
                    że wobec mojego serca muszę być szczera.

                    Powodzenia.
                    Uda się to dobrze (ostatnie wrzutki pomijam, bo ku pokrzepieniu one są tylko).
                    Nie, to też dobrze, bo będziesz mieć jeszcze trzy atuty.
                    1 - Dziecko
                    2 - Dno z którego będzie łatwo Ci się odbić.
                    3 - Świra z odciskiem damskiego pantofla na dupie w rozsądnej od Was odległości.
              • loppe Re: seksoholizm? 15.05.14, 18:57
                Respekt dla Ciebie. Świetnie to napisałaś, wiesz tam, dotknęłaś i mojego serca...
                :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka