Dodaj do ulubionych

moje obawy

24.05.14, 02:52
Skończyłam robotę, zasnąć nie mogę, to zaglądam co nowego...Jestem przerażona, wydaje mi się bowiem - sądząc po mnogości wypowiedzi marka - że jego żona zażądała orgazmu. Oczywiście zapewne wszystko to przez forumowe feministki i forumowych panów, którzy bezczelnie twierdzą, że seks powinien kobiecie sprawiać frajdę i przynosić jej zaspokojenie.
Co gorsza marek po lekturze licznych wątków dotyczących porno i kryptoreklamie takiej formy zaspokojenia stosowanej przez niektórych użytkowników i użytkowniczki takoż postanowił wypiąć się na seks małżeński na rzecz masturbacji przy porno i lansuje teraz tezę samca hetero, macho-nieruchaczo.
(Marku bez obrazy - jakbyś miał gorszy dzień - to jedynie żarty, żadne aluzje do twojego życia prywatnego, raczej nawiązanie do ilości wątków, które w ostatnim czasie stworzyłeś w kontekście: żona żąda orgazmu, mężczyzna przechodzi na porno. Jak ci się zrobi od tego lepiej możesz mi też pojechać w tym stylu :)

Podsumowując: kompletnie nie braną pod uwagę dotąd na forum przyczyną BSM może być uczestnictwo na forum BSM. Może to ta późna pora, ale zaczynam powątpiewać w sens tak lansowanej przeze mnie potrzeby edukacji seksualnej. Bo co będzie jak kobiety powszechnie się dowiedzą, że mają prawo do orgazmu? Zaniknie nie tylko seks, ale być może i prokreacja a wraz z nią cały gatunek ludzki :)
Obserwuj wątek
    • twojabogini i teorie spiskowe 24.05.14, 02:56
      Przeglądając wątki wypatrzyłam też trzy różne wersje czyim alter ego jest drugi nudziarz. Marka o nudziarza nie podejrzewałam...chyba, że nick który podejrzewałam o bycie alterego drugiego nudziarza jest w rzeczywistości drugim alter ego marka, a drugi nudziarz jest w zależności od spojrzenia drugim alter ego pierwszego alter ego, albo też trzecim alter ego marka, tylko czy może istnieć coś takiego jak trzecie alter? Zresztą głupio pytam - na forum może :)
      • sabat.77 Re: i teorie spiskowe 24.05.14, 06:26
        Może być jedynie drugim alter ego, ponieważ jak sama nazwa wskazuje, jest drugi.
        Niemniej, w porównaniu z tym co Ty tu odstawiasz, to i tak jest imho pikuś.
        • urquhart Re: i teorie spiskowe 24.05.14, 09:50
          Ty jesteś rozbiegany i chaotyczny w myślach, emocjach i koncepcjach. Druginudziarz jest spójny i konsekwentny.
          A Bogini powinna bardziej skupić się uczeniu na czytaniu jezyka emocji a nie deklaracji i racjonalizacji to by się jej rozjaśniło. Emocje nie kłamią.
    • midnight_lightning Re: moje obawy 24.05.14, 03:20
      Przecież rozwiązanie tej sprawy jest takie proste.

      Niech kobiety się żenią z tymi 15% samców alfa, których tak kochają i tak łatwo okazują im swoje wdzięki. A facetów, których uznawają za "nudnych", niech zostawią w spokoju. Sytuacja, w której kobiety pozbawione uczuć sypią się obrzydliwie jedynie z garstką facetów, a utrzymywanie bachorów z tego procederu chcą zcedować na tą większość mężczyzn pozbawianych seksu i miłości, jest po prostu żałosna.

      Tak, "zharmonizowany" matriarchat polega właśnie na tym, że panie rżną się z garstką wg nich najlepszych samców, a reszta ma harować na te trutnie i ich potomstwo. To zwykłe niewolnictwo.
      • gyubal_wahazar Re: moje obawy 24.05.14, 11:19
        >Sytuacja, w której kobiety pozbawione uczuć sypią się obrzydliwie jedynie z garstką facetów, a utrzymywanie bachorów z tego procederu chcą zcedować na tą większość mężczyzn pozbawianych seksu i miłości, jest po prostu żałosna.

        Zcedowała któraś na Ciebie utrzymywanie jej dziecka ? Nie, bo inaczej byś o tym zajojczył już pół neta. A skoro nie, to po co cierpisz za miliony ?

        Im częściej beczysz jak baba, tym bardziej oczywiste jest, dlaczego Ci z nimi kiepsko idzie. Kumple Ci tego nie mówią ? Czy również mają po kokardy Twego smarkania w rękaw ?
        Z tego co tu okazjonalnie czytam, prawie każdy z piszących oberwał kiedyś po uszach, a jednak nikt tak nie biadoli.

        Ptaka Ci chyba żadna nie urwała ? To pokaż że go masz, zaciśnij kły, zapisz się na jakieś kopanie po twarzy czy przestawianie odważników i zobaczysz, że problem zniknie, jak kilo kitu w dupie
        • midnight_lightning Re: moje obawy 24.05.14, 23:16
          Cenię Cię jako człowieka, na podstawie Twoich postów sądzę, że jesteś porządnym facetem. Dlatego też szczerze odpowiadam.

          Owszem, wiele kobiet próbowało mnie wkręcić w rolę tatusia nieswoich dzieci, pierwsze dwa przypadki zaszły, gdy miałem 15 lat. Na szczęście dla siebie byłem wtedy zbyt nieśmiały, by ich plany się spełniły. Wtedy nawet nie miałem świadomości, że te ich podchody to tylko z powodu ciąży.

          W sąsiednim wątku pisałem o sprawie dużo bliższej czasowo, o pannie z dzieckiem, która chciała, bym został jej mężem, a która po mojej zgodzie od razu puściła się ze znajomymi ziomalami.

          Uważam, że nie beczę i ryczę, jedynie informuję potencjalnych czytelników płci męskiej, na jakie to niespodzianki mogą się natknąć w życiu, gdy zbyt kochają i szanują kobiety. A że robię to w konwencji dramatycznej, to tylko mój estetyczny wybór. Zimne słowa nie dają takiego samego efektu.

          w wielkim skrócie, próbuję uświadomić te kobiety, że ich zamiłowanie jedynie do tych 15% najbardziej umięśnionych i najbogatszych, omijająć resztę jako "byle kogo", źle się dla nich skończy.

          Owszem, każdy wrażliwy facet oberwał wielokrotnie po uszach, ale czy to znaczy, że rany po takich doświadczeniach, nawet doskonale skrywane, nie mają wpływu na ich życie?


          Twoje porady odnośnie siłowni zresztą same ukazują, jakie to prostackie wymagania mają kobiety, nie intelekt, nie dobroć, lecz mięśnie i zgrywanie chojraka. Zresztą, pewnych rzeczy się nie zniweluje, super fajny gość poniżej 1,80 i tak będzie przez kobiety traktowany jak zero, a wysokie, żenujące zera będą przez nie wysoko cenione.

          • gyubal_wahazar Re: moje obawy 25.05.14, 00:34
            Ok, przepraszam, trochę mnie poniosło. Nie chciałem Cię urazić, ale odniosłem wrażenie że raptem raz zostałeś bardzo źle potraktowany (historia z panią, co to wyszła na chwilę się przewietrzyć) i na tej podstawie od miesięcy roztaczasz taką skrajnie czarną ocenę ogółu kobiet.

            Sam mam po prostu skrajnie odmienne doświadczenia, w których to faceci w przeważającej większości przypadków, bardzo przeginali, stąd moja - pewnie krzywdząca - ocena Twojego podejścia.

            Nadal uważam, że miałeś po prostu wyjątkowego pecha, bo znałem i znam sporo normalnych, uczciwych dziewczyn, które chciałyby znaleźć naprawdę zwykłego chłopaka, a jedynym ich oczekiwaniem wobec niego, jest jego miłość i wierność.

            Wierzę że kiedyś trafisz na taką i zmienisz zdanie, czego Ci szczerze życzę
            • gyubal_wahazar Re: moje obawy 25.05.14, 01:03
              > Twoje porady odnośnie siłowni zresztą same ukazują, jakie to prostackie wymagania mają kobiety, nie intelekt, nie dobroć, lecz mięśnie i zgrywanie chojraka

              Może faktycznie prostacko to zabrzmiało, ale chodziło mi o to, że duży wysiłek fizyczny powoduje że nie ma się siły dołować. Równie dobrze mogłem wymienić pewnie bieganie maratonów, czy wioślarstwo, ale z nimi nie miałem do czynienia, więc nie przyszły mi do głowy.
            • mojemail3 Re: moje obawy 25.05.14, 17:06
              gyubal_wahazar napisał:

              (...)"Nadal uważam, że miałeś po prostu wyjątkowego pecha, bo znałem i znam sporo normalnych, uczciwych dziewczyn, które chciałyby znaleźć naprawdę zwykłego chłopaka, a jedynym ich oczekiwaniem wobec niego, jest jego miłość i wierność (...)"

              No popatrz, mam podobne obserwacje...Ciekawe, gdzie ML bywał,że miał okazję takie wnioski dziwnej treści wysnuć...
              Przykro mi to pisać, bo wiem,że zdrada jest efektem a nie przyczyną rozpadu związku, ale porzuconego i zdradzonego mężczyznę znam osobiście jednego, a kobiet...bez liku.Wcale nie brzydkich, nie grubych i nie paskudnych z charakteru. Liczących głównie na tą miłość i wierność, a nie na kasę i 185 cm wzrostu...
              • midnight_lightning Re: moje obawy 25.05.14, 19:33
                "Ciekawe, gdzie ML bywał,że miał okazję takie wnioski dziwnej treści wysnuć..."

                ML bywał bynajmniej nie wśród nizin społecznych, lecz odwrotnie. I bynajmniej nie patrzył na jakieś super zrobione laski, ważne dla niego był poziom intelektualny. ML nie traktował kobiet jako mięcha do wyruchania, szukał więzi emocjonalnej i kulturowej, czymś mu musiała kobieta zaimponować, bynajmniej nie urodą. Jasne jest, że szukał zbyt wysoko.

                Piszesz o zdradach? przecież to kobiety mówią "seks to nic takiego, to nic ważnego".
                • kag73 Re: moje obawy 25.05.14, 19:49
                  midnight_lightning napisał:
                  > Piszesz o zdradach? przecież to kobiety mówią "seks to nic takiego, to nic waż
                  > nego".
                  Chyba Ci sie miesza, bo to najczesciej mowia mezczyzni, zreszta rozni roznie mowia bez wzgldu na plec.
                  Chlopie, wez sie w garsc. Nie wszyscy ludzie sa tacy sami, przejechales sie raz czy dwa, ale zycie toczy sie dalej. Nie przekreslaj wszystkich kobiet i swojej przyszlosci, tylko dobrze sie rozejrzyj i do przodu.
                  • midnight_lightning Re: moje obawy 25.05.14, 20:44
                    Bynajmniej wcale nie. To nie mężczyźni najczęściej tak mówią. To tylko kobieca optyka, wy widzicie jedynie tych "najfajniejszych" z 15%, dla których tak owszem i jest. Dla reszty mężczyzn jest inaczej.

                    Wykorzystam średniej jakości film, jednak prawdziwie pokazujący sprawy damsko-męskie.

                    www.youtube.com/watch?v=KBNH2wcOWeY
                    1.16,25 - początek sceny niezobowiązującego seksiku

                    1.18.00 - tłumaczenie chłopakowi, że seksik to tylko seksik, nic ważnego. A wszystko w wykonaniu niby szukającej miłości, szarej myszki. Standard.
                    • mojemail3 Re: moje obawy 26.05.14, 10:35
                      midnight_lightning napisał:

                      > Bynajmniej wcale nie. To nie mężczyźni najczęściej tak mówią. To tylko kobieca
                      > optyka, wy widzicie jedynie tych "najfajniejszych" z 15%, dla których tak owsze
                      > m i jest. Dla reszty mężczyzn jest inaczej.

                      Ciekawa to statystyka, mimo ze struktura ludnosci ze wzgledu na plec wykazuje praktycznie fifty-fifty, u ML 15 % mezczyzn wiaze sie z 100 % kobiet...Mimo,ze zwiazki sa monogamiczne( oficjalnie)
                      To przeciez naturalne,ze monogamia zmusza kobiety do poszukiwanie najlepszego partnera, ale tez monogamia jest korzystniejsza dla mezczyzn, kazdy ma szanse znalezc partnerke, te 15 % nie tworzy haremow przeciez.
                      Czy moze swiat sie tak bardzo zmienil? Ja nie pamietam zeby moje kolezanki byly aktywne w zabieganiu o tych niecnych przystojniakow...

                      > Wykorzystam średniej jakości film, jednak prawdziwie pokazujący sprawy damsko-m
                      > ęskie.
                      www.youtube.com/watch?v=KBNH2wcOWeY
                      > 1.16,25 - początek sceny niezobowiązującego seksiku


                      A myslalam,ze dorosli ludzie nie wysnuwaja wnioskow na zycie na podstawie filmow, co fikcja i fantazja scenarzysty i rezysera sa...
            • midnight_lightning Re: moje obawy 25.05.14, 19:08
              Dziękuję za miłe słowa.

              Oczywiście, że jedna porażka to za mało, by zmienić się o 180 stopni.

              Dobrze rozumiem Twoje zdanie w temat pokrzywdzonych przez facetów dziewczyn, wiele lat temu myślałem tak jak i Ty. Jednak to są ich autonomiczne wybory, same i nieprzymuszone wybierają takich facetów, coś w nich im imponuje.
              Widocznie, nawet jeśli wiedzą od nich, że to tylko krótkotrwała przygoda, liczą gdzieś w głębi, że to przerodzi się w coś większego. Podobnie łudzą się faceci wtrąceni do friendzone.

              Myślę, że to jednak nie jest nieprawdopodobny pech, aż za tak wyjątkową osobę się nie uważam. To raczej pewna prawidłowość, akurat dla podobnych mi bardzo przykra.

              A skoro jesteśmy przy pechu:
              www.youtube.com/watch?v=6QD8buRoiAs
              pozdrawiam
          • bcde Re: moje obawy 25.05.14, 01:24
            ML, coś dla ciebie:

            www.sfora.pl/swiat/Strzelanina-byla-zemsta-na-kobietach-Zabije-kazda-blond-suke-a68103
            • midnight_lightning Re: moje obawy 25.05.14, 19:11
              czyżby to miała być wskazówka dla mnie ?
          • kag73 Re: moje obawy 25.05.14, 10:12
            midnight_lightning napisał:
            "Zresztą, pewnych rzeczy się nie zniweluje, super fajny gość poniżej 1,80 i tak będzie przez kobiety traktowany jak zero, a wysokie, żenujące zera będą przez nie wysoko cenione."

            To nieprawda jest wcale, rozejrzyj sie wokol. Jezeli wszystko inne pasuje i czlowiek sie zakocha to nie przekresli kogos, bo nie ma 1,80.
            Przyznaje, ze dla mnie jako kobiety bylo wazne, zeby facet nie byl nizszy od mnie. Tym bardziej, ze sama nie jestem olbrzymka.
            • midnight_lightning Re: moje obawy 25.05.14, 19:40
              "Jezeli wszystko inne pasuje"

              i wszystko jasne. Nasłuchałem się z życiu mnóstwo takich deklaracji, nasłuchałem się też wiele razy grzecznej formy odprawy pt "jesteś taki fajny, miły i inteligentny, na pewno spotkasz fajną kobietę". O tych niegrzecznych odprawach już nie wspomnę.




    • urquhart reglamentacja narzedziem kontroli 24.05.14, 08:21
      Teraz to histeryzujesz. Na tym polega rownouprawnienie. Mężczyźni gdy pozbawieni zostali mozliwosci uzycia przewagi fizycznej, podczas gdy kobiety dalej maja przewagę predyspozycji w zdolnosciach spolecznych i manipulacji, powoli uczą się od kobiet ze seks może być narzedziem kontroli i sprawowania władzy w związku o ile reglamentuje sie to na czym drugiej stronie zależy.
      A mężczyźni maja coraz mniej do powiedzenia przecież :-)
      • mojemail3 Re: reglamentacja narzedziem kontroli 24.05.14, 09:56
        urquhart napisał:

        > Na tym polega rownouprawnienie. Mężczyźni gdy pozbawien
        > i zostali mozliwosci uzycia przewagi fizycznej, podczas gdy kobiety dalej maja
        > przewagę predyspozycji w zdolnosciach spolecznych i manipulacji

        Nie na tym polega równouprawnienie. Masz nieco racji, ale "winą " za istniejący stan rzeczy obciążasz kobiety.Wprowadzasz stan wojny między kobietę i mężczyznę, a ta wojna toczy się na zewnątrz i zagraża związkom.Dlaczego mężczyzni zostali pozbawieni możliwości użycia przewagi, może nie fizycznej, ale męskiej siły i dominacji ?Bo współczesny świat opiera się na manipulacji i zdolnościach społecznych. Facet co ma żonę, dzieci i kredyt zamiast dać w ryj komuś, kto go upokarza, musi włożyć przysłowiową mordę w kubeł, bo może stracić żródło dochodu.
        Współczesny system społeczno gospodarczy udupia facetów, zresztą jak mają się czuć mężczyznami ci, którzy przesiadują za biurkami całe dnie???


        >powoli uczą się od kobiet ze seks może być narzedziem kontroli i sprawowania władzy w związku
        > o ile reglamentuje sie to na czym drugiej stronie zależy.
        > A mężczyźni maja coraz mniej do powiedzenia przecież :-)

        Nie, to nie narzędzie kontroli i sprawowanie władzy, to ostateczna porażka,walkower, pozbawienie kobiety męskiej siły, ucieczka w przyjemności dla zabicia bólu męskiej duszy.
        Stamtąd już ciężko powrócić, trzeba wszystko budowac od nowa.
        • urquhart Re: reglamentacja narzedziem kontroli 24.05.14, 12:04
          mojemail3 napisała:
          > Nie na tym polega równouprawnienie. Masz nieco racji, ale "winą " za istniejący
          > stan rzeczy obciążasz kobiety.Wprowadzasz stan wojny między kobietę i mężczyzn
          > ę, a ta wojna toczy się na zewnątrz i zagraża związkom.Dlaczego mężczyzni zosta

          Dobry trop. Powinien skłonić cię do autorefleksji nad tematem przypisywania winy.
          Dla mnie przedstawiłem logiczny mechanizm przyczynowo skutkowy. Emocjonalnie czytając można to wziąć za przypisywanie winy.
          Nie wprowadzam wojny miedzy kobietę i mężczyznę tylko naświetlam logiczny konflikt interesów w któej nie ma słusznej i niesłusznej strony.
          Jeżeli już to wyszydzam absurdalne obwinianianie za całe zło przemoc i agresje świata mężczyzn i tradycyjnej męskości z którym feministki i zwolennicy gender się nie kryją.

          > Nie, to nie narzędzie kontroli i sprawowanie władzy, to ostateczna porażka,walk
          > ower, pozbawienie kobiety męskiej siły, ucieczka w przyjemności dla zabicia ból
          > u męskiej duszy.
          > Stamtąd już ciężko powrócić, trzeba wszystko budowac od nowa.

          Jak zawsze kiedy konflikt interesów zamiast budować komunikacje i porozumienie zamienia się w wojnę.
          A tak musi być gdy punkt widzenia i uczucia jednej strony przestają interesować i być respektowane przez drugą. To normalna teoria psychologii konfliktu. NIektórzy zbijąją kapitał na jego eskalacji.
          • mojemail3 Re: reglamentacja narzedziem kontroli 24.05.14, 15:01
            urquhart napisał:

            (...)"Dobry trop. Powinien skłonić cię do autorefleksji nad tematem przypisywania winy.
            Dla mnie przedstawiłem logiczny mechanizm przyczynowo skutkowy. Emocjonalnie czytając można to wziąć za przypisywanie winy (...)"

            Pojęcie "winy" dałam w cudzysłów.

            > Jak zawsze kiedy konflikt interesów zamiast budować komunikacje i porozumienie
            > zamienia się w wojnę.
            > A tak musi być gdy punkt widzenia i uczucia jednej strony przestają interesować
            > i być respektowane przez drugą. To normalna teoria psychologii konfliktu. NIek
            > tórzy zbijąją kapitał na jego eskalacji.

            Zapewne. Nieznane mi osobiście mechanizmy. Co do potrzeb, warto byłoby je werbalizować, a nie formułować jako zarzut, to jest deprymujące zarówno dla kobiety jak i mężczyzny.
    • marek.zak1 Re: moje obawy 24.05.14, 09:19
      twojabogini napisała:

      > Co gorsza marek po lekturze licznych wątków dotyczących porno i kryptoreklamie
      > takiej formy zaspokojenia stosowanej przez niektórych użytkowników i użytkownic
      > zki takoż postanowił wypiąć się na seks małżeński na rzecz masturbacji przy por
      > no i lansuje teraz tezę samca hetero, macho-nieruchaczo.
      > (Marku bez obrazy - jakbyś miał gorszy dzień - to jedynie żarty, żadne aluzje d
      > o twojego życia prywatnego, raczej nawiązanie do ilości wątków, które w ostatni
      > m czasie stworzyłeś w kontekście: żona żąda orgazmu, mężczyzna przechodzi na po
      > rno. Jak ci się zrobi od tego lepiej możesz mi też pojechać w tym stylu :)


      1. Nie reklamuję porno. Jestem jednakże świadomy jego rosnącego wpływu i mozliwości.
      2. To, co pisze jest reakcją na epidemie bezseksia. Staram się wniknąć w jej przyczyny i znaleźć wyjscie. To, co pisze jmoże być nadzieja dla kobiet, zrozpaczonych, odtrąconych, ktore rozumieja, że im chce pomoc.
      3. To, co pisze, nie ma nic wspolnego ze mną i moim udanym pozyciem.
      4. Rozumiem Twoja postawe, niemniej jednak to, co powtarzasz, czyli facet powinien zapewnić orgazm jest jedną a może najwazniejszą z przyczyną bezseksia z winy jego. Każdy powinien troszczyć sie o swoja przyjemność. Jesli tak nie jest - koniec przjemności i seksu.
      5. Powtarzam - piszę ZAWSZE pod moim własnym imieniem. Nie zakładam i nie mam zamiaru zamiaru tworzyć nicków.
      Pozdrawiam z daleka.
      Marek
      • mabelle2000 Re: moje obawy 24.05.14, 09:50
        marek.zak1 napisał:
        > 2. To, co pisze jest reakcją na epidemie bezseksia.

        Ne ma zadnej epidemii bezseksia, a raczej jest tylko w Twojej glowie. Wiec skoro, jak twierdzisz, masz udane zycie erotyczne, ciekawe jest dlaczego sie tym wyimaiginowanym problemem tak intensywnie zajmujesz i martwisz ?

        > To, co pisze jmoże być nadzieja dla kobiet, zrozpac
        > zonych, odtrąconych, ktore rozumieja, że im chce pomoc.

        Wzruszajace. Lekarstwem mialoby by byc dla tych kobiet sprowadznei zycia seksulanego do czynnosci sluzacych zaspokojeniu mezczyny, z zupelnym pominieciem wlasnej przyjemnosci. Wsadz sobie w buty takie rady.

        > Każdy powinien troszczyć sie o swoja przyjemność. Jesli tak nie jest -
        > koniec przjemności i seksu.

        Aha, czyli seks wedlug Marka Zaka wyglada nastepujaco- dwie osoby spotykaja sie, po czym kazda masturbuje sie ku wlasnej uciesze. Jak sie jej uda uzyskac samodzielny orgazm, to super, jak nie -moze miec pretensje tylko do siebie. A o zasadzie wzajemnosci slyszales ? O bezinteresownej potrzebie obdarowania drugiej osoby ?
        Wycierasz sobie gebe miloscia, a oficjalna Twoja wersja, ktora tu preferujesz, to masturbacja cialem drugiej osoby? Jak tak ma wygladac seks, to ja pierd..., bo to co piszesz bardziej przypomina stosunek inseminatora z krowa, a nie radosc, bliskosc i WZAJEMNE spelnienie.

        • marek.zak1 Re: moje obawy 24.05.14, 15:18
          mabelle2000 napisała:

          > marek.zak1 napisał:
          > > 2. To, co pisze jest reakcją na epidemie bezseksia.
          >
          > Ne ma zadnej epidemii bezseksia, a raczej jest tylko w Twojej glowie. Wiec skor
          > o, jak twierdzisz, masz udane zycie erotyczne, ciekawe jest dlaczego sie tym wy
          > imaiginowanym problemem tak intensywnie zajmujesz i martwisz ?

          Interesuje mnie to dlaczego w cukierni nie ma ciastek.
          >
          >
          > Wzruszajace. Lekarstwem mialoby by byc dla tych kobiet sprowadznei zycia seksul
          > anego do czynnosci sluzacych zaspokojeniu mezczyny, z zupelnym pominieciem wlas
          > nej przyjemnosci. Wsadz sobie w buty takie rady.
          >
          Czyli, że jesli facet nie ma przyjemnosci to zaraz obciążyc ma swoją kobietę? To twoja rada?

          > Wycierasz sobie gebe miloscia, a oficjalna Twoja wersja, ktora tu preferujesz,
          > to masturbacja cialem drugiej osoby? Jak tak ma wygladac seks, to ja pierd...,
          > bo to co piszesz bardziej przypomina stosunek inseminatora z krowa, a nie rados
          > c, bliskosc i WZAJEMNE spelnienie.

          Wzajemne spełnienie tak a nie wzajemne pretensje, jaki to partner być musi. Instruowanie i zamienianie go w masażystę przez terrorystki- feministki.
          • sea.sea Re: moje obawy 24.05.14, 19:58
            > Czyli, że jesli facet nie ma przyjemnosci to zaraz obciążyc ma swoją kobietę? To twoja rada?

            Ależ Twój model faceta właśnie to robi! Nie ma przyjemności z seksu takiej, jaką by chciał, więc ucieka w masturbację, bo małżonka źle mu daje, więc dla odmiany on przestaje dawać jej, wtedy kiedy ona chce. Cóż to jest, jeśli nie obciążanie kobiety za dawanie facetowi niedostatecznej przyjemności, hę? Tylko takie bardziej w stylu passive-agressive :))
      • hello-kitty2 Re: moje obawy 24.05.14, 11:29
        marek.zak1 napisał:

        To, co pisze jmoże być nadzieja dla kobiet, zrozpac
        > zonych, odtrąconych, ktore rozumieja, że im chce pomoc.

        Czy sa na forum jakies kobiety, ktore rozumieja, ze Marek chce im pomoc? NIe ma? Nie widze podniesionych rak. Dziekuje, tak myslalam ;-)
        • sea.sea Re: moje obawy 24.05.14, 11:37
          A czy są kobiety, które gdy dowiedziały się, że na ich smutki i żale "Lekarstwem mialoby by byc dla tych kobiet sprowadznei zycia seksulanego do czynnosci sluzacych zaspokojeniu mezczyny, z zupelnym pominieciem wlasnej przyjemnosci." /cyt. Mabelle/ zakrzyknęły radośnie: hurra, jednak jest remedium, lecę sprawdzić czy działa!!! Była zdaje się jedna... pomogło na chwilę, a teraz pomaga jej kochanek, którego jakoś presja orgazmu nie zasmuca :)))
        • marek.zak1 Re: moje obawy 24.05.14, 15:26
          hello-kitty2 napisała:

          > marek.zak1 napisał:
          >
          > To, co pisze jmoże być nadzieja dla kobiet, zrozpaczonych, odtrąconych, ktore rozumieja, że im chce pomoc.
          >
          > Czy sa na forum jakies kobiety, ktore rozumieja, ze Marek chce im pomoc? NIe ma ? Nie widze podniesionych rak. Dziekuje, tak myslalam ;-)

          Mylisz sie. W sąsiednim wątku założycielka podziekowała mnie i Urqu za wpisy, pozwalające prześwietlić jej męski mózg.
      • glorak Re: moje obawy 24.05.14, 11:41
        > 3. To, co pisze, nie ma nic wspolnego ze mną i moim udanym pozyciem.

        Ja pozwole sobie zauwazyc, ze doradzajace tu towarzysztwo wzajemnej adoracji, prawdopodobnie moze miec srednio udane pozycie...
        Bo jak mozna je miec w syuacji, kiedy wysyla sie posta co 20min, przez niemalze cala dobe?
        5min udanego seksu?
        Podczas gdy ja zajmuje sie zdradzaniem zony i organizuje sobie na to czas.
        (chwilowo mam nadmiar, bo dupcia pojechala na wakacje)
        Wy piszecie, piszecie i ciagle piszecie...
        Z ciekawosci chcialbym wiedziec ile wy macie lat?
        • gyubal_wahazar Re: moje obawy 24.05.14, 11:47
          A ja z ciekawości chciałbym wiedzieć, czy dajesz radę nożem i widelcem i czy odróżniasz asa od pika
          • glorak Re: moje obawy 24.05.14, 13:52
            Tak, bo mam dobrych rodzicow ktorzy mnie tego nauczyli.
            Tak, bo grywam w texas hold'em
            Mam.nadzieje ze zaspokoilem ciekawosc
            • gyubal_wahazar Re: moje obawy 24.05.14, 15:43
              W texas holdem ? O w pyte, aż mnie ciary przeszły
              • gyubal_wahazar Re: moje obawy 24.05.14, 15:45
                Ups. Nie holdem, jeno hold'em. Muszę zanotować
                • glorak Re: moje obawy 24.05.14, 18:50
                  Nie musisz, obydwie nazwy sa prawidlowe
                  O nozu i widelcu moze rozwin temat,
                  Powinno ci to przywrocic spokoj ducha.
                  • gyubal_wahazar Re: moje obawy 24.05.14, 19:50
                    Pochojrakuj jeszcze, jak zdradzasz swoją żonę. Wszystkim tu majtki spadły na tą wieść i długo nie dojdą do siebie. Wielkie to dzieło oszukiwać kogoś bliskiego i popisywać się w internecie swoją - jak to finezyjnie ująłeś - 'dupcią'.
                    • glorak Re: moje obawy 24.05.14, 20:57
                      Ty sie przypierdalasz?
                      Tak pytam bo nie wiem,
                      Moze glodny jestes?
                      • gyubal_wahazar Re: moje obawy 24.05.14, 21:17
                        Poradź się dupci, jak już wróci.

                        PS Zabolało ? I miało zaboleć. Ale naprawdę zaboli, jak ktoś kogo ty będziesz kochał, sprzeda Ci kose w plecy
                        • glorak Re: moje obawy 24.05.14, 21:37
                          Nie nie boli,
                          W moim wieku ma sie skore krokodyla,
                          Mam gdzies kim jestes i co piszesz.
                          A dupcia jest albo jej nie ma.
                          Koluniu, to nie jest realny swiat,
                          Odslon zaslony...
                          Poza kablem ludzie zyja,
                          Nie sa ciagoem zer i jedynek
                          • gyubal_wahazar Re: moje obawy 24.05.14, 21:50
                            Szkoda że w twoim wieku, prócz skóry krokodyla, nie dorobiłeś się szacunku do innych. A póki się go nie dorobisz (a nie jestem optymistą) i znowu zachowasz się poniżej, pewnie znowu usłyszysz to, na co zasługujesz. Karolku
                            • glorak Re: moje obawy 24.05.14, 23:29
                              No wstrzasajace, co powiedziales.
                              Napewno cos mi sie stanie zlego za sprawa twojego wrozbiarstwa,
                              Kto to Karolek? powaznie nie widze zwiazku tego imienia ze mna.
                              Czy tylko tak sobie Czesiu napisales?
                              • gyubal_wahazar Re: moje obawy 25.05.14, 00:41
                                A tego nicka wyciągnąłeś pewnie sierotce z kapelusza ? To pokombinuj trochę jak z niego wyjść na Karola. Nie napocisz się specjalnie, zapewniam
                                • glorak Re: moje obawy 25.05.14, 02:07
                                  Oj Czesiu nie desperuj...
                                  Nick jak nick, zlepek literek ksywki, imienia, nazwiska i miasta sierotko ty moja.
                                  Naprawde sie mi w waszym gronie spodobalo,
                                  Oprocz kilku osob ktore czytaja i potrafia odpowiedziec, to napinacze, wierszokleci, moralizatorzy...
                                  Dlaczego?
                                  Bo w realu nikt ich nie slucha.
                                  Bo tylko tutaj moga budowac swoje lepsze ego.
                                  Bo ciezko znalezc sie w towarzystwie, a nawet sobie dziewczyne wyhaczyc.
                                  To smutne co internet robi z ludzmi ale i ciekawe, jestes wzorcem. Pienisz sie do mnie, bulgoczesz i tupiesz nozkami. Usilujesz mi ublizyc, trajkoczesz, zarzicasz odpowiedzi co 20min i sam to samo robisz, odpowiadasz.
                                  Moze nie rozmawiaj z debilem, bo moze cie sprowadzic do swojego poziomu i zniszczyc swoimi argumentami.
                                  Odpusc sierotko w kapwluszu.
                                  Po co ci to?
                                  Zeby deficyt intelektu poglebic? Naprawde nie warto z trollem rozmawiac, nie karm go zatem.
                                  Przyszedlem na chwile, chcialbym sie wylac a ty.mnie za fiuta lapiesz

                                  • gyubal_wahazar Re: moje obawy 25.05.14, 09:59
                                    To wszystko na co cię stać ? To może zaproś tu dupcię, bo nawet jeśli poleciała na tak prostą formę życia jak ty, to pewnie i tak bieglej opanowała antyczną sztukę składania literek.

                                    Z żachnięcia Karolkiem, czyste jak łza sierotki jest, że nim jesteś. Nie zamierzałem cię dekonspirować, zrewanżowałem się tylko za jakże figlarnego 'Kolunia'. Ale śpij spokojnie misiu puszysty i opanuj dygot pośladków, żona się nie dowie

                                    Nie łudzę się, że ten epizod cię czegokolwiek nauczy, ale może w jakiś tajemniczy dla mnie sposób dotrze do ciebie wieść, że ile razy wychylisz się lekceważąc innych, tyle razy znajdzie się ten czy inny Czesio, który znowu cię ośmieszy.

                                    A teraz biegaj aniołku rwać dupcie koło trzepaka, miast rozmieniać się na ciąg zer i jedynek
                                    • glorak Re: moje obawy 25.05.14, 11:47
                                      To wszystko na co cię stać ? To może zaproś tu dupcię, bo nawet jeśli poleciała na tak prostą formę życia jak ty, to pewnie i tak bieglej opanowała antyczną sztukę składania literek.

                                      ****
                                      Oj, no popatrz, bylo juz o nozu widelcu, byl Karolek, o piku, teraz personalnie, formy zycia, literki zle skladam
                                      Starasz sie okropnie silno, wynalazles Karolka, po dupci sie wozisz teraz... Moze by popisala z toba.
                                      A co w literkach nie tak bledy? Krzaczki moze TSZCIĄKA nie taka, hujowo z telefona sie pisze tez wiem, a i galki oczne w plus poszly :-)


                                      Z żachnięcia Karolkiem, czyste jak łza sierotki jest, że nim jesteś. Nie zamierzałem cię dekonspirować, zrewanżowałem się tylko za jakże figlarnego 'Kolunia'. Ale śpij spokojnie misiu puszysty i opanuj dygot pośladków, żona się nie dowie
                                      dowie.
                                      ****
                                      Nie, nie, zachnalem sie gdyz albowiem poniewaz poczulem ze to coś w rodzaju Czesia z moich czasow.
                                      Na imie mam Rafal, serio serio :-))))
                                      Nie boje sie ze zona mnie przylapie
                                      Jak taki kozak jesteś,
                                      to przeciez mozesz mnie przez ajpi znalezc ;-)
                                      Nie czytam wszystkich slow wspak od razu


                                      Nie łudzę się, że ten epizod cię czegokolwiek nauczy, ale może w jakiś tajemniczy dla mnie sposób dotrze do ciebie wieść, że ile razy wychylisz się lekceważąc innych, tyle razy znajdzie się ten czy inny Czesio, który znowu cię ośmieszy.
                                      ***
                                      Epizod jaki?
                                      Ze mam najczestsza wade postawy u zonatych facetow... Dupe na boku?
                                      Czy ze mnie probujesz jak siersciuch udowodnic mi ze mnie osmieszyles.
                                      Czesiu, dopoki bylem dla ludzi slodziutkim Rafalkiem bylo super...dla nich, pomagalem, tracilem czas.
                                      Dzis mam w dupie szacunek.mowie calkiem serio.
                                      Jakbym moim pracownikom pozwolil to by mi na pagony weszli i na łeb srali.
                                      A tak dostaja dobra wyplate i moga sie na wakacjach skarzyc zonom jaki jestem chuj.
                                      Szacunek sie skonczyl wraz z przyjsciem poprawnosci politycznej i praw czlowieka, przewrotne to troche.



                                      A teraz biegaj aniołku rwać dupcie koło trzepaka, miast rozmieniać się na ciąg zer i jedynek
                                      ***
                                      Eee nie, dupcia sama przyjdzie, rwac nie musze, memory fajf.

                                      Piekna kurwa niedziela jest, sloneczko mi napierdala przez okienko, pora wstac...
                                      Pozdro
                                      Karol Glinski ;-)


                                      • gyubal_wahazar Re: moje obawy 25.05.14, 17:19
                                        Chyba obaj tracimy czas. Szkoda sensu
                        • mabelle2000 Re: moje obawy 25.05.14, 00:15
                          gyubal_wahazar napisał:

                          > Poradź się dupci, jak już wróci.
                          >
                          > PS Zabolało ? I miało zaboleć. Ale naprawdę zaboli, jak ktoś kogo ty będziesz k
                          > ochał, sprzeda Ci kose w plecy

                          Gyubalu, wczoraj byles antyklerykalem, dzisiaj grzmisz jak ksiadz proboszcz z ambony, ciekawe co bedzie jutro ;-)
                          • gyubal_wahazar Re: moje obawy 25.05.14, 00:49
                            Poniedziałek ;)

                            Przeceniasz mnie. Nie dorabiam sobie żadnej ideologii, po prostu czasem coś mnie wkurza i to wszystko
                            • mabelle2000 Re: moje obawy 25.05.14, 13:49
                              gyubal_wahazar napisał:

                              > Poniedziałek ;)
                              >
                              > Przeceniasz mnie. Nie dorabiam sobie żadnej ideologii, po prostu czasem coś mni
                              > e wkurza i to wszystko

                              Wkurzenie piekna rzecz, a i przy okazji mozna samemu troche odreagowac, prawda ? ;-) No nie zeby mi to Twoje wkurzenie przeszkadzalo, tylko jakos tak chetnie pietnujemy cudze skurwysynstwa wierzac swiecie, ze sami jestesmy bez skazy.
                              Facet napisal szczerze, ze wplatal sie w uklad, z ktorego nie umie sie wykaraskac, ale ma pelna swiadomosc, ze zdradza zone. Uznales, ze masz prawo do oceny moralnej jego czynu. Ok, zgoda, masz prawo. Ja sie zastanowilam jednak, co by bylo gdyby facet napisal, ze nie widzi nic zlego w zdradzie, ba, ze jego swietym prawem jest szukac tego czego nie dala mu zona. Co wtedy bys zrobil ? Namierzyl go, wzial kalacha i poszedl rozstrzelac ? ;-)

                              • glorak Re: moje obawy 25.05.14, 16:00
                                No i wlasnie o tym marabelle chcialem powiedziec,
                                Zdaje sobie sprawe ze skurwysynstwa jakie robie, ale cos czuje ze pewnie bede tkwil w tym, bo to jak kokaina.

                                Dostalem odpowiedzi kilka naprawde kilka,
                                kto widzi to nie jako ksiadz z ambony
                                Ty jestes akurat w tej mniejszosci.
                                Poza tym dowiedzialem sie technicznie co to jest oliwka, olejek i zel do nuru. Wiedzialem to bardzo dobrze ale nie to bylo tematem.

                                Szkoda dyskutowac na wyzszym poziomie,
                                jesli poziom jest dnem i metrem mułu

                                Obrazanie, masazystki? Po co?
                                Jest tez czlowiekiem, tez ma uczucia i tez popelnia bledy. Ale robienie z niej kurwy jest nie na miejscu. Prawda?

                                Tymczasem spodobalo mi sie wkurwianie napinaczy,
                                I normalna rozmowa z normalnymi ludzmi.

                                Pozdr
                                Rafal, nie Karolek


                                Moge dla forum pozostac wujem zlo, nie dbam o to :-)
                                • mojemail3 Re: moje obawy 25.05.14, 16:55
                                  glorak napisał:

                                  (...)Obrazanie, masazystki? Po co?
                                  Jest tez czlowiekiem, tez ma uczucia i tez popelnia bledy. Ale robienie z niej kurwy jest nie na miejscu. Prawda? (...)"

                                  Prawda,po co kogokolwiek obrażać?
                                  Takie czasy i poprawność polityczna,że prostytucji też nie można nazwać po imieniu,żeby czyichś uczuć nie urazić.

                                  Rycerskość obyczajów jest mocno zakorzeniona w umysłach męskich, teraz wybranką "serca" jest diva, ona jest tą Piękną, którą się ratuje ( przed podłymi ludzkimi językami)

                                  Wokulskich już nie ma w naszych czasach, co inaczej rozumieli "ratowanie pięknej"...
                                  ( Przypominam epizod z prostytutką)

                                  Miłego popołudnia życzę.
                              • mojemail3 Re: moje obawy 25.05.14, 17:00
                                mabelle2000 napisała:

                                (...)"Wkurzenie piekna rzecz, a i przy okazji mozna samemu troche odreagowac, prawda ? ;-)
                                No nie zeby mi to Twoje wkurzenie przeszkadzalo, tylko jakos tak chetnie pietnujemy cudze skurwysynstwa wierzac swiecie, ze sami jestesmy bez skazy (...)

                                Jasne,że piękna rzecz wkurzenie, święta rzecz ;-)
                                Oczywiście piętnować się nie godzi, jak się ma belkę w oku wlasnym, a drzazgę się widzi w oku innego, ale...jeżeli jest odwrotnie???
                                • mabelle2000 Re: moje obawy 25.05.14, 18:32
                                  mojemail3 napisała:

                                  > Oczywiście piętnować się nie godzi, jak się ma belkę w oku wlasnym, a drzazgę s
                                  > ię widzi w oku innego, ale...jeżeli jest odwrotnie???

                                  No i wyszlam na adwokata zdrajcy ;-)
                                  Szczerze mowiac, to mialam nadzieje, ze forum o seksie w zwiazku ( czy tez bardziej o jego braku w zwiazku) jest o...seksie, a nie o moralnych dylematach. No ale skoro taka jest formula forum, ze obowiazkowo trzeba komus dowalic, a wiekszosc forumowiczow robi to jak widac bardzo chetnie, to oprocz dowartosciowania samych siebie ( jestem lepszy/lepsza bo nie zdradzam) niczego wiecej sie juz nie dowiemy. Bo kazda historia odbiegajaca od schematu, nie dosc, ze zostanie poddana surowej ocenie moralnej, to jeszcze spotka sie z niedowierzaniem, lekcewazeniem, zeby na koncu wzbudzic agresje podszyta wlasnymi lekami. Reszta tresci jest niewazna jak widac. Kurcze, tak sie zastanawiam, skoro wszyscy tacy krysztalowi jestesmy, to czego szukamy na forum BSwM, przeciez nasza nieskazitelna osobowosc powinna nam zagwarantowac erotyke na najwyzszym poziomie ;-)
                                  • rekreativa Re: moje obawy 25.05.14, 18:56
                                    "przeciez nasza nieskazitelna oso
                                    > bowosc powinna nam zagwarantowac erotyke na najwyzszym poziomie ;-)"

                                    A skąd Ci się wzięła taka korelacja?
                                  • kag73 Re: moje obawy 25.05.14, 18:59
                                    Ten pan Rafal sam napisal o swoich dylematach. W kolejnych zdaniach dodal, ze zdradza, bo zdradza i juz. To ja powiem krotko: niech zdradza skoro chce czy musi a sie tutaj z kacem moralnym nie pakuje. Bo nie ma gwarancji, ze go tu ktos po plecach poklepie ze zrozumieniem. Zdradza, ma moralnego kaca, ok, to cena za nieuczciwosc malzenska. Nikt mu tu nic nie pomoze, bo on sam nic zmienic nie chce i nie zamierza.
                                    Czego szukamy na forum? Ja jestem na forum, bo je bardzo lubie a ze jestem w malzenstwie to se moge tez na temat malzenskiego seksu pisac:)
                                  • sabat.77 Re: moje obawy 25.05.14, 21:39
                                    Ej, mow za siebie :) Ja sie czuje gorszy, bo nie zdradzam :)))
                                  • hello-kitty2 Re: moje obawy 26.05.14, 13:26
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > No i wyszlam na adwokata zdrajcy ;-)
                                    > Szczerze mowiac, to mialam nadzieje, ze forum o seksie w zwiazku ( czy tez bard
                                    > ziej o jego braku w zwiazku) jest o...seksie, a nie o moralnych dylematach. No
                                    > ale skoro taka jest formula forum, ze obowiazkowo trzeba komus dowalic, a wieks
                                    > zosc forumowiczow robi to jak widac bardzo chetnie, to oprocz dowartosciowania
                                    > samych siebie ( jestem lepszy/lepsza bo nie zdradzam) niczego wiecej sie juz ni
                                    > e dowiemy. Bo kazda historia odbiegajaca od schematu, nie dosc, ze zostanie pod
                                    > dana surowej ocenie moralnej, to jeszcze spotka sie z niedowierzaniem, lekcewaz
                                    > eniem, zeby na koncu wzbudzic agresje podszyta wlasnymi lekami. Reszta tresci j
                                    > est niewazna jak widac. Kurcze, tak sie zastanawiam, skoro wszyscy tacy kryszta
                                    > lowi jestesmy, to czego szukamy na forum BSwM, przeciez nasza nieskazitelna oso
                                    > bowosc powinna nam zagwarantowac erotyke na najwyzszym poziomie ;-)

                                    Mabelle2000 ja tez kiedys pisalam cos w podobnym tonie w reakcji na post zdradzajacej kobiety, to sie dowiedzialam, ze interesuje mnie tylko dupa i okolice, jestem ekshibicjonistka i powinnam sie leczyc :) Wiec nauczylam sie, ze zdrada jest tematem tabu na forum i sie o tym nie mowi, przy czym ci co zdradzali nadal jada wiadomo, a wiedza tylko zainteresowani. I to jest sluszna koncepcja ;)
                                    • glorak Re: moje obawy 26.05.14, 13:49
                                      Kitty
                                      Dostalem informacje teraz?
                                      Jakbym wiedzial ze tematyka forum jest tabu, to pewno bym nie napisal nic.
                                      Zdrada bowiem z reguly jest skutkiem dziania sie zle, nie przyczyna.
                                      Zwykle w moralnych przepychankach nikt tego nie zauwaza, i o rozpad malzenstwa oskarza sie juz zdradzajacego,
                                      Mam racje?

                                      • mojemail3 Re: moje obawy 26.05.14, 14:00
                                        glorak napisał:

                                        > Zwykle w moralnych przepychankach nikt tego nie zauwaza, i o rozpad malzenstwa
                                        > oskarza sie juz zdradzajacego,
                                        > Mam racje?

                                        Oczywiscie, za rozpad relacji bywa,ze obie strony sa odpowiedzialne.
                                        Ale zdrada to juz decyzja zdradzajacego, nikt Ci pistoletu przy glowie nie trzymal, zdrada raczej nie byla w slusznej sprawie, ratowania zycia itepe. Co?
                                        • druginudziarz Re: moje obawy 26.05.14, 14:06
                                          mojemail3 napisała:

                                          > glorak napisał:
                                          >
                                          > > Zwykle w moralnych przepychankach nikt tego nie zauwaza, i o rozpad malze
                                          > nstwa
                                          > > oskarza sie juz zdradzajacego,
                                          > > Mam racje?
                                          >
                                          > Oczywiscie, za rozpad relacji bywa,ze obie strony sa odpowiedzialne.
                                          > Ale zdrada to juz decyzja zdradzajacego, nikt Ci pistoletu przy glowie nie trzy
                                          > mal, zdrada raczej nie byla w slusznej sprawie, ratowania zycia itepe. Co?

                                          Niesiołowski zdaje się tak tłumaczył "nikt dwóm milionom Polaków nie kazał wyjeżdżać z Polski, nikt pistoletu" etc. A praca dla tych dwóch milionów w Polsce jest?
                                          • mojemail3 Re: moje obawy 26.05.14, 14:07
                                            druginudziarz napisał:


                                            > Niesiołowski zdaje się tak tłumaczył "nikt dwóm milionom Polaków nie kazał wyje
                                            > żdżać z Polski, nikt pistoletu" etc. A praca dla tych dwóch milionów w Polsce j
                                            > est?

                                            Nudziarz, dajesz czadu z ta demagogia i odwracaniem kota ogonem...
                                            Znaczy Glorak MUSIAL, inaczej co???
                                            • druginudziarz Re: moje obawy 26.05.14, 14:09
                                              mojemail3 napisała:

                                              > druginudziarz napisał:
                                              >
                                              >
                                              > > Niesiołowski zdaje się tak tłumaczył "nikt dwóm milionom Polaków nie kaza
                                              > ł wyje
                                              > > żdżać z Polski, nikt pistoletu" etc. A praca dla tych dwóch milionów w Po
                                              > lsce j
                                              > > est?
                                              >
                                              > Nudziarz, dajesz czadu z ta demagogia i odwracaniem kota ogonem...
                                              > Znaczy Glorak MUSIAL, inaczej co???

                                              Nie płacz ;)
                                      • zawle Re: moje obawy 26.05.14, 17:39
                                        glorak napisał:

                                        > Kitty
                                        > Dostalem informacje teraz?
                                        > Jakbym wiedzial ze tematyka forum jest tabu, to pewno bym nie napisal nic.
                                        > Zdrada bowiem z reguly jest skutkiem dziania sie zle, nie przyczyna.
                                        > Zwykle w moralnych przepychankach nikt tego nie zauwaza, i o rozpad malzenstwa
                                        > oskarza sie juz zdradzajacego,
                                        > Mam racje?

                                        Absolutnie nie masz. Na tym forum to zadne tabu. Trudno natomiast szukać przyczyn rozpadu związku faceta, który przyłazi i macha nad głową majtami ze słowami: właśnie mam chwilę. Teraz popełniasz drugi falstart. Dostałeś po łapach, połozyłes się miękkim do góry i skamlesz. Gdzie jest Ura- Bura Szef Podwóra?
                                        • kag73 Re: moje obawy 27.05.14, 00:18
                                          zawle napisała:
                                          > Absolutnie nie masz. Na tym forum to zadne tabu. Trudno natomiast szukać przycz
                                          > yn rozpadu związku faceta, który przyłazi i macha nad głową majtami ze słowami:
                                          > właśnie mam chwilę. Teraz popełniasz drugi falstart. Dostałeś po łapach, połoz
                                          > yłes się miękkim do góry i skamlesz. Gdzie jest Ura- Bura Szef Podwóra?

                                          No ale o czym my tu w ogole rozmaiamy? Dla mnie facet zalicza sie do grupy: te typy tak maja, zdradzil, szuka okazji, udalo sie raz albo i drugi to sie zdradza dalej.
                                          Po pieciu latach jest inaczej niz bylo na poczatku. Czy koos to dziwi? Mnie wcale. Zeby zawsze bylo tak jak w pierwszych 5 latch trzeba by co 5 lat zmieniac partnera i tyle.
                                          • marek.zak1 Re: moje obawy 27.05.14, 09:13
                                            kag73 napisała:

                                            > Po pieciu latach jest inaczej niz bylo na poczatku. Czy koos to dziwi? Mnie wcale. Zeby zawsze bylo tak jak w pierwszych 5 latch trzeba by co 5 lat zmieniac partnera i tyle.

                                            Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Wcale nie. Ja, po tylu latach jestem cały czas bardzo zadowolony. Moja żona również. Mamy teraz może najlepszy okres wspólnego życia (i współżycia).
                                            • gyubal_wahazar Re: moje obawy 27.05.14, 11:41
                                              Z całym szacunkiem, ale wydaje mi się, że to argument trochę naciągany. Kag73 chyba miała na myśli większość populacji, więc po mojemu to, że u Ciebie jest inaczej, nie stoi z tym w sprzeczności. Po prostu Twoje szczęście zdaje się być wg Niej (i mnie również) udziałem mniejszości

                                              Nie wplotła zastrzeżenia '(zdecydowana) większość populacji', ale wydaje się to dość czytelnym skrótem myślowym. No chyba, że się mylę
                                            • kag73 Re: moje obawy 27.05.14, 12:22
                                              > kag73 napisała:
                                              >
                                              > > Po pieciu latach jest inaczej niz bylo na poczatku. Czy koos to dziwi? Mn
                                              > ie wcale. Zeby zawsze bylo tak jak w pierwszych 5 latch trzeba by co 5 lat zmie
                                              > niac partnera i tyle.
                                              >
                                              > Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Wcale nie. Ja, po tylu latach jestem cały czas
                                              > bardzo zadowolony. Moja żona również. Mamy teraz może najlepszy okres wspólnego
                                              > życia (i współżycia).
                                              Tez mam dla Ciebie dobra wiadomosc, bo i ja i moj maz jestesmy zadowoleni. Co nie zmienia faktu, ze teraz jest inaczej niz bylo na poczatku. Nawet u Ciebie jest inaczej, bo piszesz, ze macie teraz "najlepszy okres wspolnego zycia i wspolzycia":) Jestescie ze soba dlugo, wiec bywaly zapewne rozne okresy, sadze, ze rozumiesz o czym mowie.
                                              • marek.zak1 Re: moje obawy 27.05.14, 14:33
                                                kag73 napisała:

                                                > Tez mam dla Ciebie dobra wiadomosc, bo i ja i moj maz jestesmy zadowoleni. Co nie zmienia faktu, ze teraz jest inaczej niz bylo na poczatku. Nawet u Ciebie jest inaczej, bo piszesz, ze macie teraz "najlepszy okres wspolnego zycia i wspolzycia":) Jestescie ze soba dlugo, wiec bywaly zapewne rozne okresy, sadze, ze rozumiesz o czym mowie.

                                                Oczywiscie. Okres wychowywania dzieci był bardzo obciażający i meczący. Ja je wszystkie nauczylem angielskiego i wyszkolilem w tenisa + inwestycje kulturalne + praca na kilka etatów.
                                                Pod wzgledem uczuciowym i seksu zawze było bardzo fajnie.
                                              • jesod Zadowoleni 27.05.14, 23:01
                                                kag73 napisała:
                                                > Tez mam dla Ciebie dobra wiadomosc, bo i ja i moj maz jestesmy zadowoleni.

                                                Tak ogólnie ta wiadomość nie jest jakąś specjalną i zaskakującą rewelacją.
                                                Około 80% Polaków deklaruje zadowolenie ze swojego życia małżeńskiego. Więc wcale, a wcale nie jest tak źle... Przynajmniej tak wynika z deklaracji.
                                                • kag73 Re: Zadowoleni 27.05.14, 23:18
                                                  jesod napisała:
                                                  > Tak ogólnie ta wiadomość nie jest jakąś specjalną i zaskakującą rewelacją.
                                                  > Około 80% Polaków deklaruje zadowolenie ze swojego życia małżeńskiego. Więc wca
                                                  > le, a wcale nie jest tak źle... Przynajmniej tak wynika z deklaracji.

                                                  Czyli czego tu sie bac malzenstwa. Gdzie indziej co niedawno opowiadali, ze jest tylko 10-20% udanych zwiazkow. Ale to sa wszystko tylko deklaracje i te i inne, diabli wiedza co w trawie piszczy:)
                                                  • jesod Re: Zadowoleni 28.05.14, 00:07
                                                    kag73 napisała:
                                                    > jesod napisała:
                                                    > > Tak ogólnie ta wiadomość nie jest jakąś specjalną i zaskakującą rewelacj
                                                    > ą.
                                                    > > Około 80% Polaków deklaruje zadowolenie ze swojego życia małżeńskiego. Wi
                                                    > ęc wca
                                                    > > le, a wcale nie jest tak źle... Przynajmniej tak wynika z deklaracji.
                                                    >
                                                    > Czyli czego tu sie bac malzenstwa.

                                                    Oczywiście, że nie ma czego się bać, bo małżeństwa są dla ludzi. Ludzi odpowiedzialnych, jeżeli to małżeństwo ma trochę potrwać lub przetrwać do... wieczności. :)

                                                    Małżeństwo nie jest więzieniem. Mimo wszystko, jest zawsze możliwość zakończenia go przez rozwód lub separację, albo... rozstanie nawet bez dopełnienia formalnie tych warunków.
                                                    Wchodząc w związek małżeński człowiek nigdy nie ma i nie będzie miał pewności tego, jak potoczą się jego losy - tego po prostu się do końca nigdy nie wie, taka pewność nie istnieje. Nie da się wszystkiego przewidzieć, lecz od nas zależy na ile będziemy od ten związek i o siebie wzajemnie dbać. Nie licytując, nie kalkulując i nie punktując tego na zasadzie zdobywania plusów w oczach partnera lub zabezpieczania tylko swoich interesów.

                                                    Jednak od nas samych zależy już o tyle więcej, że to my musimy kierować się uwagą i rozsądkiem w podejmowaniu decyzji dotyczących naszego życia, czyli zawarcia samego małżeństwa.
                                                    Praktycznie nie ma sytuacji bez wyjścia, tylko czasem to wyjście jest bardziej skomplikowane.

                                                    kag73 napisała:
                                                    > Gdzie indziej co niedawno opowiadali, ze jes
                                                    > t tylko 10-20% udanych zwiazkow. Ale to sa wszystko tylko deklaracje i te i inn
                                                    > e, diabli wiedza co w trawie piszczy:)

                                                    Najlepiej wiedzą sami zainteresowani. Odczuwanie szczęścia jest względne - każdemu coś innego do niego potrzeba, więc... musi być również jakaś zgodność partnerów w jego przeżywaniu, poprzez zbliżone potrzeby, których zaspokojenie daje radość i spełnienie.

                                                    Do wszelkich statystyk odnoszę się raczej sceptycznie, bo nawet przy anonimowych ankietach część ludzi ma tendencje do przedstawiania stanu rzeczy jaki chciałaby widzieć, a nie jaki jest faktycznie. A więc... niektórzy nie mogą (!) być nieszczęśliwi, bo... muszą być, za wszelką cenę szczęśliwi, a inni nie mogą być szczęśliwi, bo szczęście to takie coś, co jest nieosiągalne i spotkać ich nie może.
                                                    Jeszcze inni potrafią go odnaleźć w najprostszych sprawach, zwykłego, codziennego życia.
                                                  • urquhart Re: Zadowoleni Obiektywnie czy Subiektywnie 28.05.14, 09:50
                                                    Jak ma się ta deklarowana dbałość o zwiazek w odniesieniu do kontestowania przez Ciebie w pierwzej linii rozpoznanych zwiazkowych destrukcyjnych mechanizmow i determinacji bo emocjonalnie sprowadzaszto do nienawisci do kobiet???
                                                    Bez ich znajomosci niemozliwa jest prewencja i zapobieganie, dobre checi i szczere rozmowy to mało jak sie w takim schemacie siedzi.
                                                    Mam wrażenie że sprowadzanie że nic nie wiadomo to wygodne usprawiedliwienie nie tylko ingnorancja i zrzucenie przyczynowosci - ja chcialam dobrze ale on ta męską wiarolomna swina zchrzanila wszystko zamiast odpowiedzialnie sie do mnie i moich oczekiwan dostosowac... Co gorsza mial wlasne potrzeby wiadomo niedpowidzialne i niedojrzale!

                                                    A te ok 20% procent to nie deklarują subiektywnego szczescia ale sa obiektywie satysfakcjonujace, wydzielaja endorfiny i pobudzają sfere pozytywnych emocji i nagrody w mózgu przy swojej obecnosci lub nawet tylko fotografii co mozna weryfikowac. Parokrotnie o tym pisalem w kontekscie badan Helen Fisher o fenomenie dlugoteminowej milosci romantycznej. Dziwi mnie że tak niewiele osob to zanteresowalo do dociekliwosci wlasnych poszukiwan szczegółów...
                              • gyubal_wahazar Re: moje obawy 25.05.14, 17:14
                                > Wkurzenie piekna rzecz, a i przy okazji mozna samemu troche odreagowac, prawda ? ;-)

                                Nie wiem, ale wierzę Ci na słowo ;)

                                > jakos tak chetnie pietnujemy cudze skurwysynstwa wierzac swiecie, ze sami jestesmy bez skazy.

                                Lubię jasne sytuacje. Jeśli więc chcesz mi cos powiedzieć, to powiedz

                                > Facet napisal szczerze, ze wplatal sie w uklad, z ktorego nie umie sie wykaraskac,

                                Gdzie znalazłaś choćby cień wyznania, że się wplatał ? I gdzie, że się nie umie wykaraskać ?
                                Któryś raz czytam tego posta i za każdym razem widzę to:

                                'Podczas gdy ja zajmuje sie zdradzaniem zony i organizuje sobie na to czas.
                                (chwilowo mam nadmiar, bo dupcia pojechala na wakacje)'

                                > Uznales, ze masz prawo do oceny moralnej jego czynu

                                Czy ktoś przyprowadził tu pana pod przymusem i groźbą wydobył od niego to wyznanie ?
                                Czy może pan sam się objawił, stawiając jakże frapującą tezę, że

                                'towarzysztwo wzajemnej adoracji, prawdopodobnie moze miec srednio udane pozycie...
                                Bo jak mozna je miec w syuacji, kiedy wysyla sie posta co 20min, przez niemalze cala dobe?

                                A przy tym budując swój merytoryczny majestat strofą:

                                "Podczas gdy ja zajmuje sie zdradzaniem zony i organizuje sobie na to czas. (chwilowo mam nadmiar, bo dupcia pojechala na wakacje)"

                                Cytuję to wszystko, by się upewnić że rozmawiamy o tej samej sytuacji, czego prawdę mówiąc nie jestem pewien

                                > gdyby facet napisal, ze nie widzi nic zlego w zdradzie, ba, ze jego swietym
                                > prawem jest szukac tego czego nie dala mu zona. Co wtedy bys zrobil ? Namierzyl
                                > go, wzial kalacha i poszedl rozstrzelac ? ;-)

                                Stoję przed wyborem czy odpisać poważnie, czy dopasować się do figlarnego tonu tych spekulacji. Zaryzykuję wariant poważny. Niewiele jest kwestii, które interesują mnie mniej, niż święte prawa tego pana.

                                Interesuje mnie za to, czy ktoś zwracajac się do grona ludzi (w tym mnie), zachowuje elementarne formy. Jeśli nie, a tak było w tym przypadku, to zdarza mi się uznać, że winien mu jestem nieśmiałą sugestię, której mu zresztą nie poskąpiłem

                                Co do chyba jednak bardziej frapującego Cię wątku, tzn mojej oceny tych którzy zdradzają, to nigdy się z tym nie kryłem, że jest najgorsza z mozliwych
                                • mabelle2000 Re: moje obawy 25.05.14, 18:58
                                  gyubal_wahazar napisał:
                                  > Lubię jasne sytuacje. Jeśli więc chcesz mi cos powiedzieć, to powiedz

                                  Przepraszam Gyubal, to nic osobistego, zauwazylam tylko, ze poniosly Cie emocje, chociaz jak twierdzisz osoba, ktore te emocje wywolala zupelnie Cie nie interesuje :-)

                                  > Gdzie znalazłaś choćby cień wyznania, że się wplatał ? I gdzie, że się nie umie
                                  > wykaraskać ?

                                  Tutaj znalazlam :
                                  " (...) W tym zwiazku nie ma seksu za to jest dotyk, lubimy to oboje, to glupie, ale uwielbiamy piescic swoje dlonie, czasem inne czesci ciala, ale raczej mniej, generalnie omijamy intymnosc.
                                  I nie chce sie z nia bzykac.
                                  Ale czuje ze zdradzilem jak kobieta emocjonalnie i nie wiem jak to ogarnac, mam dwa rozne serca, dwie rozne emocje. Obie kocham.(...) "

                                  > Czy ktoś przyprowadził tu pana pod przymusem i groźbą wydobył od niego to wyzna
                                  > nie ?

                                  Oczywiscie, ze nie, dlatego Ci napisalam, ze masz prawo dokonywac oceny moralnej jego czynu, jesli naturalnie uwazasz, ze taki jest Twoj obowiazek, aby faceta pouczyc.
                                  Jaki jest jednak sens pisac komus, ze jest skurwysynem, skoro sam sie do tego przyznal ?
                                  • gyubal_wahazar Re: moje obawy 25.05.14, 20:42
                                    > Przepraszam Gyubal, to nic osobistego,

                                    Nie stało się nic takiego, by trzeba było przepraszać, ale miło z Twojej strony.

                                    > zauwazylam tylko, ze poniosly Cie emocje, chociaz jak twierdzisz osoba, ktore te emocje wywolala zupelnie Cie nie interesuje :-)

                                    Emocje - przyznaję - poniosły mnie w wątku ML (za co go zresztą przeprosiłem). Tu ledwie odbiłem kilka żwawszych piłek. Zgadza się, ta osoba mnie nie interesuje, tak długo jak będzie zachowywała się na jakimś z grubsza poziomie

                                    > Tutaj znalazlam (...)

                                    Tego wcześniej nie widziałem, a dość uważnie czytałem ten watek. Na marginesie, ta duszoszczypiaszcza historyjka kompletnie kupy się nie trzyma, bo o damie którą się kocha miłościa tak romantyczną, że ograniczającą się do kiziania po łapkach, nie pisze się per 'dupcia'. Każdy oczywiście wierzy w co chce, ale co do mnie, w oczywiste bzdety wierzyć nie zamierzam, podobnie jak w bardzo nerwową reakcję na Karolka i gorliwe zapewnienia o Rafale.

                                    > Jaki jest jednak sens pisac komus, ze jest skurwysynem, skoro sam sie do tego przyznal ?

                                    Poproszę o cytat, w kórym z mojej strony w kierunku pana słowo 'skurwysyn'. Jeśli go nie znajdziesz (a oboje wiemy, że nie), to miałbym prośbę o nie przypisywanie mi czegoś, czego nie powiedziałem

                                    Co do meritum pytania, sens jest przyznaję dyskusyjny, ale przemawia do mnie myśl, by przeciwstawiać się czemuś co jest niefajne, nawet jeśli szanse że to coś zmieni są żadne
                                    • glorak Re: moje obawy 25.05.14, 22:30
                                      No to z grubsza.osiagnalem co chcialem,
                                      Wzbudzilem jednak dyskusje na poziomie.
                                      Wypunktuje zatem i poprosze o. konkrety :-)
                                      1.Historyjka jak najbardziej prawdziwa
                                      2.nie bylo seksu i oby nie bylo
                                      3. Dupcia mowie do niej, albo slonko albo jakkolwiek albo po imieniu, a dupcia? bo zgrabna, czego zonie rowniez nie brakuje.
                                      4. Tak mam na imie Rafal
                                      5. Zdradzilem genitalnie i przyznaje nie bylo takich emocji.
                                      6. Problem zaistnial bo nie potrafie chlodno do tego podejsc, sa w tym wielkie emocje i dopiero twraz czuje ze to zdrada, tamto to byl seks.
                                      7. I chcialbym zeby sie to nie wydarzylo ale nie oddal bym ani jednej spedzonej chwili z nia
                                      8. Nie potrafie z tego zrezygnowac, jak z poprzednich wyskokow.
                                      9. Zadaje pytanie tym ktorym sie zdarzyło cos takiego,
                                      bo ci którzy sa w monogamicznych i krystalicznych zwiazlach bez zdrady, nie moga oprocz moralnego zle czy dobrze nic o tym powiedziec i nawet jak sie ktoremus z nich przydarzylo to nie przyznaja sie bo zburzyc by to moglo wizerunek na forum
                                      10. Moze nie jestem skonczonym skurwysynem skoro place cene za to i o tym mysle. To czy skoncze ten epizod, czy zmienie swoje zycie czy bede sie meczyl dalej niea tu znaczenia.

                                      Pozdrawiam

                                      • mojemail3 Re: moje obawy 25.05.14, 22:53
                                        glorak napisał:

                                        (...)"bo ci którzy sa w monogamicznych i krystalicznych zwiazlach bez zdrady, nie moga oprocz moralnego zle czy dobrze nic o tym powiedziec i nawet jak sie ktoremus z nich przydarzylo to nie przyznaja sie bo zburzyc by to moglo wizerunek na forum(...)"

                                        Nie ma związków "krystalicznych" zawsze jakaś rysa jest.
                                        Gdyby chodziło o moralność, to pewnie nie miałbyś takiego problemu z SOBĄ SAMYM jaki masz teraz.Przestrzeganie zasad i pilnowanie sumienia nie boli, gdy się wie, jaki komfort życia psychicznego to daje.
                                        Zdradziłeś cieleśnie, nie bolało aż tak bardzo jak świadomość zaangażowania emocjonalnego i robienia w bambuko kogoś, komu się składało obietnice przy świadkach zapewne.
                                        No to się trzeba przyznać do słabości i że tym danym słowem można sobie tyłek podetrzeć.

                                        Żadna kobieta, kolejna, najpiękniejsza i najsłodsza na świecie nie rozwiąże problemów jakie masz sam ze sobą, nie przyniesie ukojenia.Lepiej byś zrobił, jak byś się oddalił na jakiś czas, przemyślał swoje życie i kolejnym babom życia nie komplikował.
                                        • glorak Re: moje obawy 25.05.14, 23:18
                                          Tego soe nie wypieram, "dalem dupy" ze slowem, czego w interesach nigdy nie zrobilem.

                                          Ciekawe w tym wszystkim jest to ze moje zycie erotyczne.w.malzenstwie nabiera powoli ale jednak,
                                          troce iskry, z mojej strony i paradoksalnie ze strony zony tez, z mojej to bym jeszcze zrozumial.
                                          Poczucie winy i zalatania grzeszkow, i/lub podwyzszonego testosteronu, ale ze strony zony?
                                          Lepszy jestem?
                                          Teraz sprawa wyglada tak ze ona.laduje mi baterie, mie chodzi o fizyczny kontakt, ale nawet wypiciekawy czy malego piwa, i chwila rozmowy.
                                          Wrocilem do rysowania i czytania co zarzucilem, wydawalo mi sie z braku czasu, a jednak nie bo jakis czas znajduje dla wszystkiego po trosze.
                                          I jak w takiej sytuacji sie oddalic, nosz kurwa nie wiem,
                                          • mojemail3 Re: moje obawy 25.05.14, 23:28
                                            glorak napisał:

                                            > Poczucie winy i zalatania grzeszkow, i/lub podwyzszonego testosteronu, ale ze s
                                            > trony zony?
                                            > Lepszy jestem?

                                            No widzisz, wyszło szydło z worka, szukasz u kobiet potwierdzenia swej męskości.
                                            Do kobiety masz przyjść z odpowiedzią, a nie z pytaniem " czy jestem lepszy " ( od kogo w domyśle???)


                                            > Teraz sprawa wyglada tak ze ona.laduje mi baterie, mie chodzi o fizyczny kontakt, ale nawet wypiciekawy czy malego piwa, i chwila rozmowy.

                                            Czyli pan rozładowany...skąd ta pustka? Czyżby kolejny przypadek 40 latka "martwego za życia" co sobie musi coraz silniejszych i różnorodnych bodzców dostarczać,żeby poczuć że żyje??? Cóż to za wiek straszny...


                                            > Wrocilem do rysowania i czytania co zarzucilem, wydawalo mi sie z braku czasu,
                                            > a jednak nie bo jakis czas znajduje dla wszystkiego po trosze.
                                            > I jak w takiej sytuacji sie oddalic, nosz kurwa nie wiem.

                                            No wiesz, spakuj się, idz w góry,na nieuczęszczane szlaki, nałykasz się świeżego powietrza, mózg się dotleni, może zaczniesz myśleć, zamiast dostarczać sobie kolejnych wrażeń.
                                            W przełamaniu tendencji do zdrad, może sobie uświadom,że masz jako mężczyzna tendencję do szukania różnorodności seksualnej, ale czy musisz się temu poddawać, mając wolną wolę?
                                            Nosz kurwa, zwierzętami jesteśmy kierowanymi czystym instynktem czy ludżmi ???
                                            • glorak Re: moje obawy 25.05.14, 23:41
                                              Ok, ok lepszy jestem to nie chodzilo o lozko,
                                              Dawalem rade zawsze, jak byl seks to od dawna staralem sie zeby byl dpbry, czy w.lozku czy w kuchni na blacie
                                              Lepszy mysle bardzie w sensie bycia nie osiagniec lozkowych.
                                              Co do gor, moze to dobry pomysl, ale troche malo realny, ktos bajzel w pracy musi trzymac w garsci.
                                              Ale idea dobra...
                                              Jesli uda soe oddalic a seksu i zobowiazan nie bylo, moze poprostu zostac na etapie milej zmajomosci bez podyekstu?
                                              To tez moze byc ppcka.
                                              No i kurwa wiem ze nie jestesmy zwierzętami.... :-)
                                              Chcoalbym zeby bylo jasne ze zdajemy sobie sprawe z tego, ze ja od zony nie chce odejsc a ona nie ma cisnienia na zwiazek ze mna.
                                              Nazwijmy to znajomoscia z podtekstem erotyvznym
                                              • sabat.77 Re: moje obawy 25.05.14, 23:46
                                                Stawiam, ze zona wyczuwa twoj romans i stara sie jakos wkroczyc do akcji. Babki to czesto wyczuwaja instynktownie, widac jej zalezy na ukladzie.
                                              • mabelle2000 Re: moje obawy 25.05.14, 23:55
                                                glorak napisał:

                                                > Chcoalbym zeby bylo jasne ze zdajemy sobie sprawe z tego, ze ja od zony nie ch
                                                > ce odejsc a ona nie ma cisnienia na zwiazek ze mna.

                                                Chcesz miec ciastko i zjesc ciastko, nie da sie tak :-P
                                              • mojemail3 Re: moje obawy 25.05.14, 23:56
                                                glorak napisał:

                                                (...)"Jesli uda soe oddalic a seksu i zobowiazan nie bylo, moze poprostu zostac na etapie milej zmajomosci bez podyekstu?( ...)"

                                                Mi takich pytań nie zadawaj, zadaj je sobie.
                                                Ja odpowiem, jasne, wszystko się uda, zjeść ciastko i mieć ciastko, Bogu świeczkę, diabłu ogarek.
                                                Jak z rzucaniem palenia, Mark Twain mawiał,że to pestka, rzucał już ze 100 razy...
                                                A w "Kawie i papierosach" Jarmusha? " To jak już rzuciliśmy to palenie, to możemy sobie spokojnie zapalić"...
                                                Oczywiście możesz też posłuchać rad bardziej wygodnych i komfortowych, o związku otwartym o swingowaniu, ale osobiście nie wierzę,że w takich układach nikt nie cierpi.
                                            • mabelle2000 Re: moje obawy 25.05.14, 23:52
                                              mojemail3 napisała:
                                              > No wiesz, spakuj się, idz w góry,na nieuczęszczane szlaki, nałykasz się świeżeg
                                              > o powietrza, mózg się dotleni, może zaczniesz myśleć, zamiast dostarczać sobie
                                              > kolejnych wrażeń.

                                              To jest dobra rada, uwazam, ze na chwile obecna najlepsza z mozliwych.

                                              > W przełamaniu tendencji do zdrad, może sobie uświadom,że masz jako mężczyzna te
                                              > ndencję do szukania różnorodności seksualnej, ale czy musisz się temu poddawać,
                                              > mając wolną wolę?

                                              MYsle, ze tu nie chodzi o roznorodnosc, chodzi o odkrycie w sobie takiego potencjalu, ktory do tej pory byl nieczynny, o uswiadomienie sobie jak moze zachowywac sie wlasne cialo, jak moga reagowac wszystkie zmysly poddane tak osobliwej stymulacji. To w koncu troche tak jakby po latach wyjsc z mrocznego pokoju na slonce :-) Nie wiem, nie mam kompletnie pojecia czy taka magie daloby sie powtorzyc z wieloma osobami. Szczerze mowiac watpie, szczegolnie jesli w pakiecie jest tez porozumienie na innych plaszczyznach. No nie latwo chyba z czegos takiego zrezygnowac :-)
                                              • mojemail3 Re: moje obawy 25.05.14, 23:57
                                                mabelle2000 napisała:


                                                (...)"MYsle, ze tu nie chodzi o roznorodnosc, chodzi o odkrycie w sobie takiego potencjalu, ktory do tej pory byl nieczynny, o uswiadomienie sobie jak moze zachowywac sie wlasne cialo, jak moga reagowac wszystkie zmysly poddane tak osobliwej stymulacji. To w koncu troche tak jakby po latach wyjsc z mrocznego pokoju na slonce :-)"

                                                Mabelle, piszesz na podstawie własnych doświadczeń, z własnej perspektywy, w męskim mózgu nie siedzisz. Też bym kiedyś nie uwierzyła w to co wiem teraz.
                                      • mabelle2000 Re: moje obawy 25.05.14, 23:14
                                        glorak napisał:

                                        > . To czy skoncze ten epizod, czy zmienie swoje zycie czy bede sie meczyl dalej
                                        > niea tu znaczenia.

                                        Bede brutalna- masz do wyboru albo skonczyc ten epizod, albo skonczyc swoje malzenstwo. Innej alternatywy nie widze.
                                        • zawle Re: moje obawy 25.05.14, 23:16
                                          mabelle2000 napisała:
                                          > Bede brutalna- masz do wyboru albo skonczyc ten epizod, albo skonczyc swoje mal
                                          > zenstwo. Innej alternatywy nie widze.

                                          hehe...a jest, pomimo ze TY jej nie widzisz. Moze nadal tkwić w tym co ma, jego prawo.
                                          • mabelle2000 Re: moje obawy 25.05.14, 23:24
                                            zawle napisała:

                                            > hehe...a jest, pomimo ze TY jej nie widzisz. Moze nadal tkwić w tym co ma, jego
                                            > prawo.


                                            Eee...predzej zezra go moralne dylematy, albo prozaicznie zona sie dowie i dostanie paternoster wraz ze szlabanem na masazystke ;-)
                                    • mabelle2000 Re: moje obawy 25.05.14, 23:08
                                      gyubal_wahazar napisał:

                                      > Na marginesie,
                                      > ta duszoszczypiaszcza historyjka kompletnie kupy się nie trzyma, bo o damie kt
                                      > órą się kocha miłościa tak romantyczną, że ograniczającą się do kiziania po łap
                                      > kach, nie pisze się per 'dupcia'.

                                      Nie no cham to wyszedl z niego dopiero pozniej, jak juz dostal solidnie po lbie za zdrade, widac uznal, ze zrobienie z siebie cynicznego palanta bardziej mu sie oplaca niz szczere i pokorne wyznanie swoich dylematow :-) Zreszta niewazne, nie mam zamiaru go bronic, nie takie sa moje intencje.

                                      > Każdy oczywiście wierzy w co chce, ale co do
                                      > mnie, w oczywiste bzdety wierzyć nie zamierzam,

                                      Otoz to, kazdy wierzy w co chce. Jakos tak sie zdarzylo w moim zyciu, ze podobne "kizianie po lapkach" jak to pieknie nazywasz zmienilo cale moje myslenie o seksie, o tym co moze laczyc dwoje ludzi. To jest inny wymiar erotyki. A ze przy okazji jakos tak posrednio moj facet zostal nazwany " pierdolonym impotentem " dowodzi tylko tego, ze rzeczywiscie kazdy wierzy w co chce, a raczej wierzy tylko w to co ogarnia swoim rozumkiem.

                                      > podobnie jak w bardzo nerwową r
                                      > eakcję na Karolka i gorliwe zapewnienia o Rafale.

                                      Ale ze co, Karolkiem byc nie chcial, bo imie zbyt dostojnie mu sie kojarzy czy jak ? Poddaje sie, Twoja niszowa teoria o magicznej wymowie forumowych nickow slabo do mnie przemawia ;-)

                                      > Poproszę o cytat, w kórym z mojej strony w kierunku pana słowo 'skurwysyn'. Jeś
                                      > li go nie znajdziesz (a oboje wiemy, że nie), to miałbym prośbę o nie przypisyw
                                      > anie mi czegoś, czego nie powiedziałem

                                      Nie chodzi konkretnie o slowo "skurwysyn", ktorego rzeczywiscie nie uzyles. Chodzi o tendecje do przywalenia komus kto i tak poczuwa sie do winy.

                                      > ale przemawia do mnie my
                                      > śl, by przeciwstawiać się czemuś co jest niefajne, nawet jeśli szanse że to coś
                                      > zmieni są żadne

                                      Wiesz, nie gniewaj sie, ale ja Twoje slowa odbieram troszke jako forumowa autoreklame, chociaz nie wykluczam, ze wyobraziles sobie po prostu co moze czuc taka zdradzana zona i zwyczajnie zrobilo Ci sie zal. Przyznasz jednak sam, ze opieprzac anonimowego nicka w internecie, ze prowadzi sie niemoralnie, to jakby troche nadmiar troski. Ale moze sie myle.
                                      • zawle Re: moje obawy 25.05.14, 23:15
                                        mabelle2000 napisała: > Wiesz, nie gniewaj sie, ale ja Twoje slowa odbieram troszke jako forumowa autor
                                        > eklame, chociaz nie wykluczam, ze wyobraziles sobie po prostu co moze czuc taka
                                        > zdradzana zona i zwyczajnie zrobilo Ci sie zal. Przyznasz jednak sam, ze opiep
                                        > rzac anonimowego nicka w internecie, ze prowadzi sie niemoralnie, to jakby troc
                                        > he nadmiar troski. Ale moze sie myle.

                                        ja nie odebrałam tego jako opieprzania za zdradę. Mnie tez zmierził sposób mówienia o zdradzie w wykonaniu tego pana. Nie chcę zyć w świecie w którym nietaktem jest niezgoda na czynienie zła i do tego chwalenie się tym. Nie jestem święta, więc swoje belki widzę. Z tym ze nie dajmy się zwariować w naszej poprawności i tolerancji. Gdy zaczniemy tak myśleć zło przestanie być złem a dobro dobrem.
                                        • sabat.77 Re: moje obawy 25.05.14, 23:43
                                          Hmmm... czy TBIS nie napisala kiedys czegos o nieomal identycznym wydzwieku? Macie podobne poglady na zdrade?
                                          • mojemail3 Re: moje obawy 25.05.14, 23:48
                                            sabat.77 napisał:

                                            > Hmmm... czy TBIS nie napisala kiedys czegos o nieomal identycznym wydzwieku? Ma
                                            > cie podobne poglady na zdrade?

                                            Coś strasznego, wyszło na to,że obie są kobietami ;-)
                                            • sabat.77 Re: moje obawy 26.05.14, 00:05
                                              Ale chyba nie stoimy w jakiejs opozycji pogladow, zdeterminowanych plcia? Dla mnie zdrada, mimo ze nie rozpatruje ja w kategoriach moralnych, bezdyskusyjnie rzutowalaby na moja emocjonalnosc. Byloby to przekroczenie jakiegos Rubikonu, za ktorym nie ma juz powrotu. Zdrada jest dla relacji czyms nieodwracalnym, jak smierc. Dla mnie ona jest poniekad wlasnie smiercia ducha, ktory nad danym zwiazkiem czuwal. Mozna potem trwac przy sobie, mozna wybaczyc z milosci, ale nie sposob tego zapomniec. Cud niepamieci, o ktorym spiewal Sojka, tutaj sie nie zisci. To jak gwalt. Kobieta nigdy nie zapomni gwaltu. Tak samo - nie zapomni zdrady.
                                              A nawet jesli druga osoba o tym nie wie, zdrada jest powolaniem na swiat wewnetrznego potwora przed ktorym nie ma juz ucieczki. Mozna juz tylko uciec do przodu, rozbijajac zwiazek dokumentnie.
                                              • mojemail3 Re: moje obawy 26.05.14, 00:14
                                                sabat.77 napisał:

                                                (...)"Ale chyba nie stoimy w jakiejs opozycji pogladow, zdeterminowanych plcia?(...)"

                                                Podobno motywacja do zdrady jest nieco inna w zależności od płci.
                                                Ale największe znaczenie ma typ osobowości, czyli typ narcystyczny,egoistyczny,impulsywny i psychotyczny o niskim poziomie samokontroli wykazuje największe tendencje do zdradzania.
                                                • sabat.77 Re: moje obawy 26.05.14, 00:27
                                                  mojemail3 napisała:

                                                  > Ale największe znaczenie ma typ osobowości, czyli typ narcystyczny,egoistyczny,
                                                  > impulsywny i psychotyczny o niskim poziomie samokontroli wykazuje największe te
                                                  > ndencje do zdradzania.

                                                  A to ciekawe - opisałaś dokładnie mój typ charakteru - wobec tego dlaczego jeszcze nie zdradziłem?
                                                  • sabat.77 Re: moje obawy 26.05.14, 07:18
                                                    Do czego zmierzam - mam spore watpliwosci co do uwarunkowania charakterologicznego czy zwiazku z moralnoscia w wypadku zdrady. Sadze, ze w przypadku gros mezczyzn decyduje realna okazja do zdrady. Facet w typowej sytuacji musi sie mocno postarac, zeby cos ugrac w tym wzgledzie. A i tak udaje sie rzadko.
                                                    W przypadku kobiety jest nieco inaczej. Babka ma mnostwo okazji do zdrady, propozycje sa z lewa i z prawa, ale tutaj decyduje cos innego - po pierwsze, czy proponuja faceci, ktorzy w oczach babki cos znacza, a po drugie, ona sama musi uwazac, ze sam seks z atrakcyjnym facetem jest dla niej korzystny, co wcale sie chyba az tak czesto nie zdarza.
                                                    Tak czy inaczej - decyduje glownie uklad sil.
                                                  • rekreativa Re: moje obawy 26.05.14, 10:37
                                                    Nie przestaje mnie zadziwiać ten Twój matriks, gdzie każdej babce "z lewa i z prawa" nic tylko proponują i proponują...
                                                    Czy pod oknem Twej żony też się kolejka zalotników ustawia?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: moje obawy 26.05.14, 10:48
                                                    > Nie przestaje mnie zadziwiać ten Twój matriks, gdzie każdej babce "z lewa i z p
                                                    > rawa" nic tylko proponują i proponują...

                                                    A mnie z deka irytować...
                                                  • sabat.77 Re: moje obawy 26.05.14, 10:57
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > Nie przestaje mnie zadziwiać ten Twój matriks, gdzie każdej babce "z lewa
                                                    > i z p
                                                    > > rawa" nic tylko proponują i proponują...
                                                    >
                                                    > A mnie z deka irytować...

                                                    Tu nie chodzi o propozycje wprost (chociaż kobiety czasem wspominają o nich, najczęściej z irytacją), ale o pewien potencjał, emocjonalne napięcie między ludźmi. Panowie z pracy itd. nie próbują z wami flirtować, puszczać przysłowiowe oko? Z ręką na sercu odpowiedzcie... Nie znacie NIKOGO, kto aktualnie byłby wami zainteresowany?
                                                    Przykładowo - kobieta oferująca wprost mężczyznom niezobowiązujący seks w większości wypadków spotka się z entuzjazmem, zaś mężczyzna w tej samej roli - z kobiecą odrazą i wyrazami oburzenia. Jest to społeczne tabu, ale działa tylko w jedną stronę.
                                                  • mojemail3 Re: moje obawy 26.05.14, 10:45
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    (...)"W przypadku kobiety jest nieco inaczej. Babka ma mnostwo okazji do zdrady, propozycje sa z lewa i z prawa, ale tutaj decyduje cos innego - po pierwsze, czy proponuja faceci, ktorzy w oczach babki cos znacza, a po drugie, ona sama musi uwazac, ze sam seks z atrakcyjnym facetem jest dla niej korzystny, co wcale sie chyba az tak czesto nie zdarza.
                                                    Tak czy inaczej - decyduje glownie uklad sil (...)"

                                                    Uklad sil decyduje...ciekawa teza doprawdy.
                                                    Najczesciej zdradzajaca kobieta jest na glodzie emocjonalnym a nie seksualnym, tak mi sie wydaje.Zapytaj tych, co maja takie doswiadczenie na koncie.
                                                    kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-intymne/jak-zdradzaja-kobiety/6c7mm
                                                    Kobieta zdradzajaca jest tez narazona na wiekszy ostracyzm spoleczny, pomysl, taki Wiktor Hugo ( przy okazji, zone zaczal zdradzac za jej przyzwoleniem, odtracila go seksualnie) miewal romanse z aktoreczkami, ok, ale kiedy wyszedl na jaw romans z mezatka, ta zostala wtracona do wiezienia z prostytutkami...
                                                  • sabat.77 Re: moje obawy 26.05.14, 11:04
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Najczesciej zdradzajaca kobieta jest na glodzie emocjonalnym a nie seksualnym,
                                                    > tak mi sie wydaje.Zapytaj tych, co maja takie doswiadczenie na koncie.

                                                    Moje obserwacje wskazują, że kobieta związana z jakimś mężczyzną zaczyna zdradzać w fazie "rozmrożenia" związku. Gdy aktualny układ się posypie i uznaje, że czas aktywnie szukać nowego partnera.
                                                    Najpierw dokonuje ponownej oceny swojej atrakcyjności, poprzez kilka - kilkanaście do niczego nie prowadzących flirtów, a gdy rozezna sytuację, uderza w faceta najbardziej obiecującego do roli "zapasowego małżonka".
                                                    Można to nazwać głodem emocjonalnym, pewnie subiektywne odczucia kobiety właśnie takie są: straciła oparcie w aktualnym partnerze i szuka kogoś, kto jej to oparcie zaoferuje. Oczywiście decyduje sfera emocjonalna, zdrada jest krokiem do rozpoczęcia nowego związku, on się na niej potencjalnie buduje.
                                                  • mojemail3 Re: moje obawy 26.05.14, 11:11
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    (...)"uderza w faceta najbardziej obiecującego do roli "zapasowego małżonka".
                                                    Można to nazwać głodem emocjonalnym, pewnie subiektywne odczucia kobiety właśnie takie są: straciła oparcie w aktualnym partnerze i szuka kogoś, kto jej to oparcie zaoferuje (...)"

                                                    No takie sa oficjalne, naukowo zbadane motywacje. Mezczyzni maja w glowie zapotrzebowanie na roznorodnosc seksualna, kobieta na "zapasowego malzonka".Moze warto miec swiadomosc swoich ograniczen i panowac nad nimi, zanim one zapanuja nad nami.
                                                    W dziedzinie mesko-damskich relacji seksualnych podobno nie wyszlismy z jaskini, ale swiat sie zmienil...
                                                  • sabat.77 Re: moje obawy 26.05.14, 11:20
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    >.Moze war
                                                    > to miec swiadomosc swoich ograniczen i panowac nad nimi, zanim one zapanuja nad
                                                    > nami.

                                                    Nawet za cenę ascezy? Widzisz, tutaj się różnimy. Nie uważam, żeby opanowywanie swoich popędów za wszelką cenę było wartością samą w sobie. Dlaczego miałoby nią być? Czy jesteś w stanie uzasadnić, PO CO mielibyśmy panować nad swoimi popędami, które nazywasz "ograniczeniami". Ja nie postrzegam ich jako "ograniczenia".
                                                  • mojemail3 Re: moje obawy 26.05.14, 11:27
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Nawet za cenę ascezy? Widzisz, tutaj się różnimy. Nie uważam, żeby opanowywanie
                                                    > swoich popędów za wszelką cenę było wartością samą w sobie. Dlaczego miałoby n
                                                    > ią być? Czy jesteś w stanie uzasadnić, PO CO mielibyśmy panować nad swoimi popę
                                                    > dami, które nazywasz "ograniczeniami". Ja nie postrzegam ich jako "ograniczenia
                                                    > ".

                                                    Wez nie piernicz o wartosciach. Jak sie nie da uratowac zwiazku, trzeba myslec o rozstaniu, a nie jeczec nieustannie.Tym bardziej,ze akurat przysiega, sakrament to dla Ciebie bzdety nieistotne. Dla dzieciakow to katastrofa patrzec na martwy seksualnie zwiazek rodzicow.
                                                  • sabat.77 Re: moje obawy 26.05.14, 11:43
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Jak sie nie da uratowac zwiazku, trzeba myslec
                                                    > o rozstaniu, a nie jeczec nieustannie.

                                                    Nie, nie TRZEBA. Kto tak powiedział? Czemu miałoby służyć takie "rozstanie"? Jaką nową wartość wnosi? Jaki sens?

                                                    >Tym bardziej,ze akurat przysiega, sakrame
                                                    > nt to dla Ciebie bzdety nieistotne.

                                                    A nie? To tylko forma, jak u Gombrowicza. Jeśli nie niosą żadnej treści, albo ich treść z czasem wypaliła się - są tylko pustym rytuałem. Spełniają w pełni definicję "nieistotnych bzdetów" :)

                                                    > Dla dzieciakow to katastrofa patrzec na mar
                                                    > twy seksualnie zwiazek rodzicow.

                                                    Wiesz, ludzie bezustannie podcierają sobie dupę tymi dzieciakami.
                                                    Rozwodzą się - w imię dobra dzieci.
                                                    Nie rozwodzą się - w imię dobra dzieci.
                                                    Jeśli chcesz zbić psa, kij zawsze się znajdzie.
                                                    A katastrofa jest i tak, niezależnie od tego czy dzieci widzą, czy nie.
                                                  • kag73 Re: moje obawy 26.05.14, 11:49
                                                    > Dla dzieciakow to katastrofa patrzec na martwy seksualnie zwiazek rodzicow.

                                                    Bo ja wiem czy to taka katastrofa? Niby, ze skad dzieciaki wiedza, ze rodzice ze soba nie sypiaja a nawet gdyby, najczesciej dla dzieci rodzice sa istostami aseksualnymi. Taki mlododciany nie chce sobie nawet wyobrazac, ze rodzice maja seks.
                                                    Katastrofa jest jezeli rodzice sie nie szanuja, wyzywaja od najgorszych, ojciec chleje i wyzywa/bije matke. Co nie zmienia faktu, ze seks owszem maja.
                                                  • sabat.77 Re: moje obawy 26.05.14, 12:03
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Katastrofa jest jezeli rodzice sie nie szanuja, wyzywaja od najgorszych, ojciec
                                                    > chleje i wyzywa/bije matke. Co nie zmienia faktu, ze seks owszem maja.

                                                    Właśnie. Dlatego wyobrażam sobie, że w imię dobra dzieci, niedoceniony seksualnie partner powinien poszukać sobie zaspokojenia poza związkiem. Wtedy i domostwo posprząta, będzie wdzięczniej zachowywać się na co dzień, polepszy mu się humor a w życiu zawodowym będzie skuteczniejszy. :)
                                                    Jak więc widać, w imię dobra dzieci można znieść wiele poświęceń.
                                                  • rekreativa Re: moje obawy 26.05.14, 11:27
                                                    "PO CO mielibyśmy panować nad swoimi popę
                                                    > dami, "

                                                    No chyba po to, żeby drugim krzywdy nie robić?
                                                  • sabat.77 Re: moje obawy 26.05.14, 11:36
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No chyba po to, żeby drugim krzywdy nie robić?

                                                    Nawet tylko żyjąc, bezustannie robisz czemuś/komuś krzywdę. By przetrwać musisz wchłaniać materię organiczną, która kiedyś była żywa i w gros przypadków została uśmiercona, ku polepszeniu twojej egzystencji. Materia organiczna nas otacza i ułatwia nam życie.
                                                    Filozofia natury jest jednak inna - życie jest walką jego różnorodnych form o dostęp do zasobów, a wygrywa w tej walce lepiej dostosowany i silniejszy.
                                                  • rekreativa Re: moje obawy 26.05.14, 12:12
                                                    Sabat, może zaraz na początku zaznacz, z jakich to filozoficznych poziomów chcesz rozmawiać, to nie będziemy gadać na zasadzie "babka o chlebie, dziadek o niebie"...
                                        • kotoshi Re: moje obawy 26.05.14, 07:40
                                          zawle napisała:
                                          > ja nie odebrałam tego jako opieprzania za zdradę. Mnie tez zmierził sposób mówi
                                          > enia o zdradzie w wykonaniu tego pana. Nie chcę zyć w świecie w którym nietakte
                                          > m jest niezgoda na czynienie zła i do tego chwalenie się tym. Nie jestem święta
                                          > , więc swoje belki widzę. Z tym ze nie dajmy się zwariować w naszej poprawności
                                          > i tolerancji. Gdy zaczniemy tak myśleć zło przestanie być złem a dobro dobrem.

                                          Powinnaś dostać nagrodę tygodnia, Zawle, za to podsumowanie.
                                          Poza tym nie mogę pozbyć się wrażenia, że ów pan tylko używa sformułowań o tym, że mu tak ciężko, a w rzeczywistości puszy pióra, pisząc o "dupci", "zajmowaniem się zdradzaniem żony" - i puszenie piór to główny cel, z którym tu przyszedł (i nieważne, czy historia jest prawdziwa, czy nie).
                                          Zdradzający nieznany mi facet powiewa mi kompletnie, zdradzający i przechwalający się tym na prawo i lewo budzi we mnie odrazę.
                                      • gyubal_wahazar Re: moje obawy 26.05.14, 12:27
                                        > rzeczywiscie kazdy wierzy w co chce, a raczej wierzy tylko w to co ogarnia swoim rozumkiem.

                                        Jest takie karciane powiedzonko: 'wojny nie zawsze wygrywają szybsi i silniejsi, ale tak należy obstawiać'. Godzę się spudłować raz na 100, bo dzięki temu 99 razy trafię . Mogę też nie próbować trafiać w ogóle. Ustrzeże mnie to przed pudłem sztuk 1, ale nie trafię ani razu.

                                        > Twoja niszowa teoria o magicznej wymowie forumowych nickow slabo do mnie przemawia ;-)

                                        A skąd założenie że powinna przemawiać, w ogóle ? Nie zamierzam nikomu narzucać swoich pogladów, po prostu lubię je wymieniać. A dzięki różnicom pogladów, ich wymiana jest moim skromnym, ciekawsza

                                        > Chodzi o tendecje do przywalenia komus kto i tak poczuwa sie do winy.

                                        Kojarzysz takie zdanie, w którym pan mówi, że to wszystko to tylko zera i jedynki a życie istnieje poza kablem ? Wynika z niego chyba dość jasno, że nie przejął się moim jakoby 'przywalaniem' zanadto. Pomijam już fakt, że nie użyłem żadnego wulgaryzmu, do czego Ty zdajesz się mieć pewną słabość

                                        W kontekście który był dla mnie pierwszoplanowy, czyli braku szacunku do czytelników ('towarzystwo wzajemnej adoracji', 'ile wy macie lat' i coś że słabo jakoby idzie nam w związkach), pan ani przez chwilę nie poczuł się do winy.

                                        Gdyby chodziło o sam fakt zdradzania żony, obeszłoby mnie to mniej, niż zeszłoroczny śnieg

                                        > Wiesz, nie gniewaj sie, ale ja Twoje slowa odbieram troszke jako forumowa autoreklame,

                                        Dlaczego miałbym się gniewać ? Ale przyznaję, że rozczulasz mnie tym nieco, bo celem chyba każdej reklamy jest jakiś zwrot nakładów na nią. Na jaki zwrot Twoim zdaniem, w związku z tym liczę ? :)
                                        • glorak Re: moje obawy 26.05.14, 12:53
                                          Zdaje sobie sprawe z tego ze ciagalem cie po zaulkach,
                                          Zaczepki slowne itd, czego sam nie poskapiles.
                                          Zostawmy to bo nic z tego nie bedzie, przepraszam
                                          Ile macie lat to bardzo kluczowe pytanie, tak samo ile w zwiazku. My przez pierwszych 5 lat nie odklejalismy sie od siebie. Pozniej roznie ale ok, bez cyrkow, odpowiedzialnie dom, rodzina, praca, nie klocimy sie, rozmawiamy. Ale czegos braklo.

                                          Jestesmy kompletnie rozni, ja troche zwariowany, motocykle, rock.n.roll w pomieszaniu z sluchaniem klasyki i rysowaniem.
                                          Ona od - do planistka, zle sie czuje bez planow, bez uporzadkowania.
                                          I podejrzewam ze moze ku uciesze niektorych zachowuje sie w materii zdrady jak kobieta, szukalem chyba wlasnie emocji co mnie zgubilo w pewnym sensie.
                                          Samiec alfa nie ma rozterek zdobywa i ucieka, a do mnie dziewczyny sie kleily i nie wiem dlaczego, opowiadaly mi o zwiazkach i swoich zdradach tez.
                                          Ciezko pytac na ulicy albo w gronie znajomych, wiec chcialem spojrzec na to z poziomu forum, i opinie sa kompletnie rozne.
                                          Ale dzieki, z tego mozna wyciagnac wiele wnioskow na przyszlosc.
                                          • mojemail3 Re: moje obawy 26.05.14, 13:07
                                            glorak napisał:

                                            (...)"Ile macie lat to bardzo kluczowe pytanie, tak samo ile w zwiazku. My przez pierwszych 5 lat nie odklejalismy sie od siebie. Pozniej roznie ale ok, bez cyrkow, odpowiedzialnie dom, rodzina, praca, nie klocimy sie, rozmawiamy. Ale czegos braklo (...)"

                                            Za pierwszym razem to pytanie : "ile macie lat" zabrzmiało dla mnie jak: "ile macie lat...gówniarze"...
                                            Wydaje mi się, że średnia wieku to 35-45, ale są osoby dużo młodsze oraz starsze.

                                            No widzisz, wraca pytanie, dlaczego tak dobrze żarło przez 5 lat i zdechło...Musi chore coś było...
                                            Albo jak w ogrodnictwie, zdechło, "wypadło" może nie podlewane, żle nawożone, nieodporne na choroby i szkodniki...
                                            Sam się zastanów.
                                            A jeśli brakiem cyrków określasz periodyczne zdrady, to gratuluję dobrej oceny sytuacji.

                                            Czego brakło? Świadomości pewnie.

                                            • glorak Re: moje obawy 26.05.14, 13:41
                                              > Za pierwszym razem to pytanie : "ile macie lat" zabrzmiało dla mnie jak: "ile m
                                              > acie lat...gówniarze"...
                                              > Wydaje mi się, że średnia wieku to 35-45, ale są osoby dużo młodsze oraz starsz
                                              > e.

                                              To wazne, moze tak napisalem w porywie, nie ukrywam ze mowiac w myslach intonuje odpowiednio, a przelewajac w tekst, do tego z telefonu, tak wyszlo.
                                              Lepiej mi zdecydowanie formulowac i wyartykulowac mysli patrzac w oczy rozmowcom. Nie jestem zwierzeciem internetowym najwyrazniej

                                              > No widzisz, wraca pytanie, dlaczego tak dobrze żarło przez 5 lat i zdechło...Mu
                                              > si chore coś było...
                                              > Albo jak w ogrodnictwie, zdechło, "wypadło" może nie podlewane, żle nawożone, n
                                              > ieodporne na choroby i szkodniki...
                                              > Sam się zastanów.

                                              Byc moze dziecko, bo nie wpadlismy, chcielismy razem być, kilka lat wczesniej bylismy malzenstwem.
                                              Mialem chwile kiedy poczulem sie odrzucony i niepotrzebny. Pozniej wrocilo do normy. Ale zona sie zmienila tez. Brak potrzeby bliskosci? Zastapienie dzieckiem? Probowalem rozmawiac ale wszystko ok z jej strony zamykalo temat.
                                              No to zaczalem harowac jak wol od rana do nocy.
                                              Tak w krotkim opisie, nie chce oceniac czyja wina, czyjej wiecej. Czasu nie cofniemy, tego co zrobilem tez, nadal kocham i chce byc kochany, i pomimo upadkow probuje.

                                              > A jeśli brakiem cyrków określasz periodyczne zdrady, to gratuluję dobrej oceny
                                              > sytuacji.

                                              Nie, chodzi o nasze stosunki międzyludzkie, brak cyrkow oznacza w miare spokojne zycie, rodzinne, towarzyskie itd.




                                              • mojemail3 Re: moje obawy 26.05.14, 14:02
                                                glorak napisał:

                                                (...)"Nie, chodzi o nasze stosunki międzyludzkie, brak cyrkow oznacza w miare spokojne zycie, rodzinne, towarzyskie itd.(...)"

                                                Znam, znam z...doswiadczenia wlasnego. Cale nieszczescie tzw.dobrych malzenstw, schludne zamiatanie problemow pod dywanik...
                                                • glorak Re: moje obawy 26.05.14, 14:50
                                                  Znam, znam z...doswiadczenia wlasnego. Cale nieszczescie tzw.dobrych malzenstw,
                                                  > schludne zamiatanie problemow pod dywanik...

                                                  Znaczy jak mam pozamiatane to nie znaczy ze jest dobrze....
                                          • gyubal_wahazar Re: moje obawy 26.05.14, 15:04
                                            Ok, w takim razie również przepraszam. Początkowo chciałem Ci tylko zasugerować nieco inną formę zwracania do czytelników, ale później poniósł mnie melanż ;)

                                            To nie jest tak, że a'priori potępiam każdego zdradzającego, bo po pierwsze, bardzo różnie bywa w życiu, a po drugie nie jestem jakimś fedainem moralności. Z drugiej strony, napatrzyłem się ile dramatów (w tym tych odbijających się na dzieciach) bierze się ze zdradzania, dlatego ciężko mi na ogół wykrzesać z siebie jakiekolwiek zrozumienie dla zdradzającego.

                                            Tak czy inaczej, interesująco się chwilami rozmawiało i życzę Ci, by poukładało Ci się jak najlepiej
                          • mojemail3 Re: moje obawy 25.05.14, 17:09
                            mabelle2000 napisała:


                            (...)"Gyubalu, wczoraj byles antyklerykalem, dzisiaj grzmisz jak ksiadz proboszcz z ambony, ciekawe co bedzie jutro ;-)"

                            Widzisz Mabelle( vel Marabelle ;-) żeby to księża z ambony grzmieli, gdyby się zajmowali sprawami małżeństwa, rodziny, problemów ludzkich, zagubienia we współczesnym świecie, ale nie, ale nie- grzmią o sprawach zupełnie nieistotnych niestety.
              • glorak Re: moje obawy 24.05.14, 18:45
                Moze wytrysk tez miales?
                Nie wzniecaj sie, gra kak kazda inna,
                Tyle ze trzeba wiedziec co to pik, a nie podniecac
                • gyubal_wahazar Re: moje obawy 24.05.14, 19:58
                  Tracąc czas odpisywaniem co 20 minut dowodzisz, że nie wyrwałeś na zastępstwo żadnej Krystyny z gazowni, czym rujnujesz swój siermiężnie rzeźbiony wizerunek osiedlowego dobiegacza
        • hello-kitty2 Re: moje obawy 24.05.14, 13:13
          glorak napisał:

          > (chwilowo mam nadmiar, bo dupcia pojechala na wakacje)
          > Wy piszecie, piszecie i ciagle piszecie...
          > Z ciekawosci chcialbym wiedziec ile wy macie lat?

          A co? Szukasz dupci na zastepstwo?
          • glorak Re: moje obawy 24.05.14, 13:55
            Nie, jak wspominalem mam juz, jestem dwugamistą.
            Ale moglbym sprawdzic co potrafisz, jesli masz cycki ;-)
            Jak bedziesz OK to moze nawet bede trzygamistą ;-)
            • druginudziarz Re: moje obawy 24.05.14, 15:41
              glorak napisał:

              > Nie, jak wspominalem mam juz, jestem dwugamistą.
              > Ale moglbym sprawdzic co potrafisz, jesli masz cycki ;-)
              > Jak bedziesz OK to moze nawet bede trzygamistą ;-)

              Z tym że kitty drapie, więc nie wiem jakbyś to potem ukrył przed żoną.
              • glorak Re: moje obawy 24.05.14, 19:21
                Ona tez drapie, cale plecy mam podrapane
                • twojabogini Re: moje obawy 27.05.14, 12:20
                  Ciekawie się rozwinął wątek zdrady. Osobiście jestem zdradom małżeńskim przeciwna. Żeby sobie ułatwić życie uznałam dawno temu, że wystarczającym uzasadnieniem nie zdradzania jest dane słowo. Nawet jeśli nikomu nie zależy na tym, ja czuję się lepiej ze sobą, jeśli wiem, że moje słowo coś waży. W chwilach pokusy/okazji/kryzysu w związku działa to jak tarcza.
                  Szanuję wiele osób tu na forum za to, że mimo trudności związanych z BSM dotrzymują danego słowa i nie zdradzają - są dla mnie wzorem. Mój staż małżeński jest stosunkowo krótki, nie wiem co jeszcze mnie i mój związek czeka - dobrze mieć dobre wzorce :)

                  Umów należy dotrzymywać, ewentualnie w razie zmiany okoliczności można je renegocjować. Jeśli kiedykolwiek poczuję realną potrzebę seksu z innymi osobami niż mój małżonek, na tyle realną, że zacznę myśleć o realizacji, to go o tym poinformuję. Mam szczerą nadzieję, że mój mąż będzie równie uczciwy wobec mnie. Swoją drogą, znam trochę małżeństw, w których doszło do renegocjacji, związki zostały otwarte. Jeśli dzieje się to na etapie rodzina, wychowanie dzieci - zazwyczaj kończy się fatalnie, ktoś cierpi, ktoś odchodzi. Gdy jednak podobny krok podejmują ludzi dojrzali, którzy już razem wiele przeszli i zachowali silną więź emocjonalną, często otwarcie związku po prostu wzbogaca ich życie seksualne.
    • mojemail3 Re: moje obawy 24.05.14, 10:04
      twojabogini napisała:

      (...)"Podsumowując: kompletnie nie braną pod uwagę dotąd na forum przyczyną BSM może być uczestnictwo na forum BSM. Może to ta późna pora(...)"

      O, dobry trop, ale sama jesteś podejrzana, pisząc ten post w póżnych godzinach nocnych ;-)
      Ponieważ mi też kiedyś przyszło do głowy,że ktoś kto póżną nocą posty pisze,nie ma seksu w małżeństwie;-)
      I ja też kiedyś często nocą pisałam, teraz sporadycznie...
      • twojabogini Re: moje obawy 27.05.14, 12:31
        mojemail3 napisała:

        > O, dobry trop, ale sama jesteś podejrzana, pisząc ten post w póżnych godzinach
        > nocnych ;-) Ponieważ mi też kiedyś przyszło do głowy,że ktoś kto póżną nocą posty pisze,nie
        > ma seksu w małżeństwie;-) I ja też kiedyś często nocą pisałam, teraz sporadycznie...

        No pewnie, że tak. Nie sądzę, aby ktokolwiek po udanym seksie leciał włączać kompa i posty nocą na BSM pisać. Jak mnie gonią terminy i siedzę po nocach to siłą rzeczy kończy się BSM. Niby i można zawsze małżonka dobudzić nad ranem, ale po prostu padam. Niemniej jednak wybór jest :)

        Inna sprawa, że widzę, że nawet dość krótki okres BSM spowodowany pracą, czy czymś takim rzutuje na związek, relację, poczucie więzi, bliskości. Może więc w ramach dbania o relację powinno się jednak tak planować swój czas, żeby związek i płaszczyzna fizyczna były stale uwzględniane? Żeby się tak "po kościach" nie rozchodziło. Może to stąd bierze się czasem: "pięć lat było ok, a potem jakoś się tak rozlało"? Muszę przemyśleć...
        Żeby było zabawniej nie obserwuję niczego takiego, gdy bsm jest efektem np. wyjazdu (to raczej ogrzewa i ociepla atmosferę), chociaż w sumie nigdy nie było to na bardzo długo, max do miesiąca.
        • mojemail3 Re: moje obawy 27.05.14, 19:38
          twojabogini napisała:

          (...)"Może to stąd bierze się czasem: "pięć lat było ok, a potem jakoś się tak rozlało"? Muszę przemyśleć...(...)"

          Wiesz Bogini, a ja ze swego doswiadczenia wiem,że kryzys w związku przychodzi niespodziewanie, po cichutku, jak złodziej w nocy...
          Dlatego warto być czujnym na sygnały, mieć system alarmowy...


          (...)"Żeby było zabawniej nie obserwuję niczego takiego, gdy bsm jest efektem np. wyjazdu (to raczej ogrzewa i ociepla atmosferę), chociaż w sumie nigdy nie było to na bardzo długo, max do miesiąca (...)"

          Mądrzy i doświadczeni mówią,żeby w małżeństwie nie rozstawac się na długo, max.miesiąc:)
    • mojemail3 Re: moje obawy 24.05.14, 10:13
      twojabogini napisała:

      (...)" żona żąda orgazmu, mężczyzna przechodzi na porno (...)"

      No to jest karkołomna bzdura...I ja tu żądam dowodów,badań naukowych itp. a co...

      Odpowiedzialność za wycofanie z seksu ponosi osoba wycofująca się, pewne czynniki zewnętrzne mają wpływ, ale bezpośrednia przyczyna leży w osobie, która się wycofuje, czy to kobieta, czy mężczyzna.W jednym tylko zgadzam się z markiem ,że małżeństwo bez seksu ( o ile nie wchodzi w grę poważna dolegliwość, choroba) to współlokatorstwo, jeśli ten stan się przedłuża.Koniec i kropka.
    • druginudziarz Re: moje obawy 24.05.14, 16:16
      twojabogini napisała:
      > Podsumowując: kompletnie nie braną pod uwagę dotąd na forum przyczyną BSM może
      > być uczestnictwo na forum BSM. Może to ta późna pora, ale zaczynam powątpiewać
      > w sens tak lansowanej przeze mnie potrzeby edukacji seksualnej. Bo co będzie j
      > ak kobiety powszechnie się dowiedzą, że mają prawo do orgazmu?

      W końcu Ci coś w głowie sensownego kiełkuje.
      Tak przy okazji to pewnie wiesz jakie sa skałdniki żeńskiej "pigułki na dobry seks"? tak, tak, zazwyczaj ma trzy składniki: testosteron, antydepresant i sildenafil. Ot i cała tajemnica czego kobieta potrzebuje :P

      > Zaniknie nie tylko seks, ale być może i prokreacja a wraz z nią cały gatunek ludzki :)
      I znów klasyk się na usta cisnie: "informacje o śmierci seksu są przesadzone".
      Jestes zanużona w konkretnym sosie cywilizacyjnym i przez to wydaje Ci się, że innych kultur nie ma. Więc jak już to jakaś część "rasy białej" zaniknie, w co też zresztą wątpie.
      • twojabogini Re: moje obawy 27.05.14, 12:39
        druginudziarz napisał:

        > W końcu Ci coś w głowie sensownego kiełkuje.

        Nic mi nie kiełkuje (na szczęście, bo to chyba niezbyt przyjemne, jakby mi coś urosło). Moje wypowiedzi były ironiczne.

        > Tak przy okazji to pewnie wiesz jakie sa skałdniki żeńskiej "pigułki na dobry s
        > eks"? tak, tak, zazwyczaj ma trzy składniki: testosteron, antydepresant i silde
        > nafil. Ot i cała tajemnica czego kobieta potrzebuje :P

        Testosteron? Antydepresant? Dla zdrowej kobiety? Sildenafil sobie wkplepałam i znalazłam takie info - "W dwóch dużych badaniach klinicznych z randomizacją na grupie 781 kobiet z dysfunkcją seksualną z prawidłowym (577 pacjentek) i obniżonym (204 pacjentki) poziomem estrogenów nie stwierdzono klinicznie istotnej poprawy po przyjmowaniu dawek sildenafilu (10–100 mg) w porównaniu z placebo".

        Coś słaba ta twoja recepta. Dobry kochanek - dobry seks. Oczywiście zakładając że kobieta jest zdrowa. Jeśli potrzebuje pigułek - to coś tam szwankuje i wtedy pigułki mogą pomóc. Ta to widzę. Inna sprawa, że znaczna ilość panów uważa się za dobrych kochanków, choć jest wręcz przeciwnie, więc zapewne ich gotowość do serwowania kobietom piguł jest pewnie spora.

        > Jestes zanużona w konkretnym sosie cywilizacyjnym i przez to wydaje Ci się, że
        > innych kultur nie ma.

        Wręcz przeciwnie, moja pasja to poznawanie innych kultur, co prawda odległych w czasie, ale chodzi m.in. o zmianę perspektywy. To co pisałam o zaniku ludzkości to była ironia do komentarzy Marka o "epidemii bezseksia". Takiego zjawiska nie ma.
        • urquhart Re: moje obawy 27.05.14, 12:58
          Pisałem już o badaniach nad pigułsmi na libido dla kobiet różnych generacji w oparciu o testosteron , mają ta cechę że istotnie libido zwiększają ale nie w kierunku stałego partnera co tylko pogarsza sprawę .
          Jak nie ma pożądania to dotyk i myśl o seksie bedzie przykry i irytujacy niezależnie od umiejejetnosci wywolywania orgazmu czy to nie oczywiste?
          • twojabogini Re: moje obawy 27.05.14, 13:31
            urquhart napisał:

            > Pisałem już o badaniach nad pigułsmi na libido dla kobiet różnych generacji w
            > oparciu o testosteron , mają ta cechę że istotnie libido zwiększają ale nie w k
            > ierunku stałego partnera co tylko pogarsza sprawę .

            Testosteron działa w ten sam sposób na kobiety i mężczyzn. Mężczyźni z bardzo wysokim poziomem testosteronu szukają przygód, z mniejszym - są bardziej monogamiczni. To samo dotyczy kobiet.

            Z badań nowej generacji wynika, że osoby w związkach monogomicznych, sprawujące opiekę nad dziećmi, zaangażowane w swoje związki - mają niższy poziom testosteronu. Kiedyś interpretowano to w ten sposób, że są wysokotestoronowi mężczyźni i kobiety oraz jednostki niskotestoronowe. ktoś dociekliwy wpadł jednak na pomysł, że to tylko korelat a istota zależności nie jest znana. No i wymyślił jak to zweryfikować: badać poziom testosteronu w czasie u tych samych jednostek, porównując ze statusem osobistym i innymi danymi. Ustalono bezsprzecznie ze m.in. mężczyznom opiekującym się troskliwie swoimi dziećmi i pozostającym w monogamicznych związkach poziom tego hormonu spada. To badanie było linkowane i wielokrotnie tu omawiane.
            Niektórzy zaczynali panikować, że w takim razie faceci przestaną mieć ochotę i się wykastrują, jak będą zmywać naczynia. To nieprawda. Niższy poziom testosteronu sprzyja długowieczności i wbrew pozorom nie jest skorelowany z jakością życia seksualnego, a raczej z jego stylem (zaliczanie dupek versus monogamia).

            Inny badacz uznał, że do nieporozumienia dochodzi także w sytuacji w której oceniamy wpływ testosteronu na atrakcyjność mężczyzn w oczach kobiet. Z badań wynika, że kobiety oceniają jako atrakcyjniejsze próbki wysokotestosteronowe. Jak się okazuje jednak dobór próby był niereprezentatywny, w badaniu uczestniczyły zazwyczaj studentki (większość na etapie poszukiwań). Poza tym niesprecyzowane było kryterium "atrakcyjności". W przeprowadzonym do ankiety badaniu kontrolnym, podano następujące definicje słowa atrakcyjny mężczyzna: "atrakcyjny seksualnie", "pewny siebie","zainteresowany kobietami" oraz szereg innych czynników. Zbierając to wszystko okazuje się, że kobiety oceniały mężczyzn z wysokim poziomem testosteronu jak "atrakcyjnych" w tym sensie, że: byli w ich ocenie zainteresowani seksem, wolni, zainteresowani nawiązaniem znajomości i wykazywali gotowość do nawiązania relacji.

            Żeby było ciekawiej, jedynie niektórzy psycholodzy ewolucyjni uznali, że zatem testosteron nie jest hormonem "seksualności", a hormonem "poszukiwania partnera". U mężczyzn jego poziom jest wysoki, bo to mężczyzna musi posiadać motywację (z ewolucyjnego punktu widzenia) do zdobycia kobiety. Kobiecie wystarczy tyle tego hormonu, aby czuła zainteresowanie rożnymi mężczyznami (czyli znacznie mniej).

            Naładowanie więc ponownie testosteronem ponownie zamienia baki i chłopaków w "poszukiwaczy". Tak ja zazwyczaj całe psychoewo wydaje mi się w wielu miejscach naciągane i nieprzekonujące, tak w tym miejscu jestem w stanie uznać, ze argumentacja (i dowody z badań) są przekonujące. Co w sumie potwierdzają badania cytowane przez urqu, że kobiety ładowane testosteronem, miały ochotę szukać nowych znajomości. Z punktu psychoewo to logiczna konsekwencja funkcji testosteronu.



            • sabat.77 Re: moje obawy 27.05.14, 13:47
              Ej, ale czy właśnie nie opisałaś przez przypadek logicznego ciągu rządzącego BSwM ze strony faceta?
              Jeśli wysoki testosteron jest skorelowany z atrakcyjnością, to jego niski poziom ją obniża. Jeśli maleje atrakcyjność, to przecież własna żona też będzie tak to odczuwać. Czy nie to właśnie opisuje większość odrzuconych w małżeństwie facetów? Im są bardziej bierni, ulegli, podporządkowani, dobrodusznie uczciwi i monogamiczni, tym w efekcie stają się mniej strawni jako obiekt zainteresowania kobiet. Więc skoro babki wolą testosteronowego skurwysyna, to czy te twoje recepty na temat mycia naczyń i bujania dzieci w kołysce nie rozmijają się z tym kompletnie?
              • twojabogini Re: moje obawy 27.05.14, 15:06
                sabat.77 napisał:

                > Ej, ale czy właśnie nie opisałaś przez przypadek logicznego ciągu rządzącego BS
                > wM ze strony faceta?
                > Jeśli wysoki testosteron jest skorelowany z atrakcyjnością,

                Przecież napisałam, a właściwie zrelacjonowałam nowe założenia badawcze. Wysoki testosteron koreluje z pewnymi cechami określanymi jako atrakcyjność (gotowość na seks, stan wolny, otwartość na nawiązanie znajomości, zawiązanie relacji) z punktu widzenia młodych kobiet poszukujących partnera. To nie to samo co korelowanie z atrakcyjnością seksualną.

                Spadek testosteronu określany obecnie jako fizjologiczny wiążący się z wejściem w relację monogamiczną nie pociąga za sobą ujemnych skutków. Zresztą nie wiem po co lata badań - widać gołym okiem, że mężczyźni w udanych związkach monogamicznych, zaangażowani w rodziny i dzieci prosperują, podobnie jak prosperują ich małżeństwa.
                Ty mieszasz kategorię mężczyzny zaangażowanego w dom i rodzinę - na własnych zasadach i warunkach (na zasadzie własnej odpowiedzialności) z bardziej popularnym modelem, który na pierwszy rzut oka jest identyczny. Mianowicie mężczyznę, który jest zaangażowany bo mu żona każe, nie ma żadnej odpowiedzialności, jest jedynie wykonawcą poleceń, sam okreslasz go cechami: bierny, uległy, podporządkowany.

                Nie myl tych dwóch kategorii. Mój mąż wstawia do zmywarki i zmywa naczynia i robi to dość często, ale nie dlatego, że ja mu każę, tylko dlatego, że są brudne. Cokolwiek robi w domu, robi to na własnych warunkach, są rzeczy których robienia odmawia (dając mi identyczne prawo odmowy), bo nie czuje się w nich dobrze jako mężczyzna. Nie mam też prawa krytykować sposobu wykonania przez niego rożnych prac (do czego na początku małżeństwa miałam tendencje, jak większość kobiet czepiających się, że to nie tak złożone, to nie tak ustawione, to jeszcze nie zrobione, inna sprawa, że jest gotowy wysłuchać moich uwag i jeśli uzna moją rację zastosować się do nich, dzięki czemu np. wstawiając pranie nie gotuje moich bluzek w 90 stopniach). Wyjaśnił mi to prosto - on nie stoi mi nad głową i mnie nie rozlicza i oczekuje, ze okaże mu ten sam respekt. Plus dodał, że uwagi są mile widziane, jeśli sądzi, że mógłby robić coś lepiej inaczej - ale muszę się liczyć z tym, że takich uwag wysłucham z jego strony, gdy będzie miał zastrzeżenia do mnie.

                On tez nie od razu wiedział że to jest właściwa postawa, zanim się poznaliśmy na dobre, zanim ustaliła się równowaga rożnie to bywało. Ponieważ jako ludzie jesteśmy skłonni powielać wzorce jakie mamy od poprzednich pokoleń, to w większości małżeństw będzie tendencja do wejścia w schemat - ona zajmuje się domem, on jej pomaga, ona go rozlicza, ocenia, on się podporządkowuje, ona przestaje uważać go za atrakcyjnego, zacznie mówić o nim jak o kolejnym dziecku itp. (a on nie będzie rozumiał o co jej chodzi, no bo przecież robi co ona mu każe, to dlaczego jest niezadowolona). Tez to przerobiliśmy.
                Może inaczej by to wyglądało, gdyby kobiety potrafiły same sprecyzować o co im chodzi - o to, aby mężczyzna angażował się w dom, a nie wykonywał ich polecenia. Ponieważ jednak większość panów obowiązki domowe zna jako wykonywanie poleceń mamusi to także dla nich długa droga zanim wpadną aby coś sprzątnąć z własnej inicjatywy. Więc dobrze by było, żeby mężczyźni nie mylili miłości kobiety z obsługa ich osoby i domu. I nie sadzili, że są po to by w domu i przy dzieciach "pomagać". Mają do odegrania swoją własną męska rolę - bardzo ważną.

                Gdyby mój mąż był pantoflarzem już dawno bym go zostawiła. Ponieważ jest zaangażowanym w rodzinę i związek ze mną mężczyzną - jestem gotowa być z nim, mimo kryzysów, wahnięć, potknięć i innych meandrów małżeńsko-zwiazkowych. Może to głupie, ale z punktu widzenia żony obok poziomu zaangażowania równie istotna jest zdolność mężczyzny do mówienia "nie" (o ile takie samo prawo przyzna zonie i nie będzie traktował tego jako przejawu swojej męskości i przewagi, ale jako przejaw bycia odrębną osobą, która nie ma obowiązku "się słuchać").

            • urquhart Re: moje obawy 27.05.14, 14:05
              Jak masz być ucziwa przypomnij koszt jak reaguje męski organizm nieprzywykly do hustawek hormonów na duży spadek testosteronu w pracy i społecznie? Na status, motywację, nastawienie, gotowość do wyzwań.
              I dlaczego najbardziej zangazowani w dzieci faceci są najliczniej zdradzana i porzucaną przez partnerki ?
              Do jakiej grupy rodzi się zaś pożądanie?
              Ignorujesz brutalne elementy nie pasujące do zyczeniowej teorii.
              Brakuje podstawowej osi nad którą skupią się Perel dlaczego stały związek i rodzicielstwo zabija pożądanie?
              • twojabogini Re: moje obawy 27.05.14, 15:22
                urquhart napisał:

                > Jak masz być ucziwa przypomnij koszt jak reaguje męski organizm nieprzywykly do
                > hustawek hormonów na duży spadek testosteronu w pracy i społecznie?

                Monogamia nie powoduje nagłego skokowego spadku testosteronu ani jego zaniku. Jego ilość się zmniejsza do pewnego poziomu, który nie utrudnia niczego, poza tym, że zmienia się postawa mężczyzny. Szczególnie widać to u tzw. zabijaków, którzy podejmowali ryzykowne przygody, brali udział w bójkach - gdy się urodzinnią - nadal są męscy i gotowi dać w pysk w razie potrzeby, ale pewne ich cechy ulegają złagodzeniu. Mniej testosteronu nie oznacza kastracji :)

                > I dlaczego najbardziej zangazowani w dzieci faceci są najliczniej zdradzana i p
                > orzucaną przez partnerki ?

                Najbardziej nudną i nieatrakcyjną dla kobiet grupą z kategorii mąż są obezjajce i pantoflarze. Zaangażowanie to nie to samo co "słuchanie żony". Mężczyźni zaangażowani na partnerskich zasadach raczej podnoszą swój status (po co miałabym przelatywać superprzystojniaka ryzykując tym samym utratę dobrego związku z męskim w moich oczach mężczyzną - to naprawdę pozwala pohamować hormonalne szaleństwa i zadurzenia).

                > Do jakiej grupy rodzi się zaś pożądanie?

                Na jakim etapie życia? Jak byłam młodsza (od przedszkola do końca podstawówki) to lubiłam zabijaków, bo oferowali mi to czego pragnęłam - przygodę. Potem lubiłam romantyków, bo potrzebowałam wzlotów emocji (pierwsze pół ogólniaka). Potem lubiłam mężczyzn, którzy wyzwalali we mnie kobietę, działali na mnie - a były to rożne typy osobowości, pewnie naładowane testosteronem :) Potem pragnęłam wszystkiego na raz - i przygody, która mnie porwie i romantyzmu i pobudzenia seksualnego a do tego jeszcze odpowiedzialności. Na całe szczęście dojrzały mężczyzna jest w stanie zaoferować kobiecie pełny pakiet - i takich mężczyzn spotykałam.

                > Ignorujesz brutalne elementy nie pasujące do zyczeniowej teorii.
                > Brakuje podstawowej osi nad którą skupią się Perel dlaczego stały związek i ro
                > dzicielstwo zabija pożądanie?

                Nie ty ignorujesz funkcję testosteronu, przyjmując paradygmat: męskość = wysokie stężenie testosteronu. A już Perel niczego nie wyjaśnia, poza tym, że tworzy nieprzekonującą, wielowątkową jak tasiemiec brazylijski historyjkę wyjaśniającą dlaczego kobieta nie ma orgazmu z mężem na drodze stosunku, a osiąga go na skutek ręcznej stymulacji.
                Pomijając przy tym istotne dane np. te dotyczące 30% kobiet które orgazm z mężem na drodze stosunku osiągają.
                • twojabogini fiksacja Perel 27.05.14, 18:14
                  Perel przejawia przy tym fiksację na punkcie orgazmu pochwowego, choć z punktu widzenia osoby badającej uwarunkowania ewolucyjne nieco dziwi pominięcie funkcji łechtaczki, która pojawiła się wszakże na drodze ewolucji i służy właśnie orgazmowi kobiety. Mąż nie musi masturbować kobiety, ale może - dając jej tym samym satysfakcje (nawiązuję tu do badawczej tezy - perełki Perel że mąż nie może stale masturbować żony, żeby ją zaspokajać - cóż za głęboka myśl, a może jednak wyraz frustracji, ręka go bolała, czy język odpadał?). Zresztą samo słowo masturbować jest bez sensu, bo akt masturbacji jest aktem autoerotycznym. Lepszym słowem byłoby zaspokajać na drodze stymulacji łechtaczki. Ale co ja tam wiem...
                • urquhart ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości życia 27.05.14, 20:12
                  twojabogini napisała:
                  > Monogamia nie powoduje nagłego skokowego spadku testosteronu ani jego zaniku. J
                  > ego ilość się zmniejsza do pewnego poziomu, który nie utrudnia niczego, poza ty
                  > m, że zmienia się postawa mężczyzny.

                  Monogamia owszem obniża poziom, a ojcostwo jest fla poziomu T katastrofą, do połowy nawet jeżeli facet zamuje sie dzieckiem na parę lat. O ile portale o dzieciach zachwalają ten efekt przygotowujący do opieki (poobnie jak przegrana w walce przygotowuje d uległości i poddania już na pozionie paunastu procent) to te o zdrowiu mówią wprost o pogorszeniu jakości życia.
                  >>>
                  Mężczyźni z niskim poziomem testosteronu cierpią z powodu chronicznego zmęczenia, mogą również zaobserwować znaczny spadek energii i sił. Gdy w organizmie brakuje tego hormonu, mężczyzna ciągle czuje się przemęczony, ma problemy z koncentracją, może również brakować mu motywacji do systematycznej aktywności. Dowiedziono także, że zespół niedoboru testosteronu objawia się nerwowością, ospałością oraz ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości życia.
                  >>>
                  republikakobiet.pl/seks/seks-po-narodzinach-dziecka/
                  facet.wp.pl/kat,70996,wid,13892010,wiadomosc.html?ticaid=112cd4
                  www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0CDkQFjAB&url=http%3A%2F%2Fczasopisma.viamedica.pl%2Fsp%2Farticle%2Fview%2F33565&ei=BNWEU4uvKtOY0AX5poHYDA&usg=AFQjCNFX12ujol2F0NsIFlNsO6t_mcUFWQ&sig2=DuDj7dHXAiz8FCar9PMpGQ&bvm=bv.67720277,d.d2k
                  • rekreativa Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ż 27.05.14, 20:31
                    "zespół niedoboru testosteronu "

                    Przecież obniżenie poziomu hormonu w stosunku do tego, co było na wyjściu nie oznacza automatycznie spadku poniżej normy.
                    Norma to 5-10 nmol/l (3-10µg/l).
                    Więc jeśli facet miał, powiedzmy 9, a spadnie mu na 6, to jest testosteronu mierzalnie mniej, ale wciąż w normie, a zatem o żadnym niedoborze nie ma mowy - i objawy, które opisujesz, nie wystąpią.
                    • kag73 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ż 27.05.14, 20:41
                      Otoz. Do zego badanie zapodane przez samego urgu pokazalao, ze wlasnie ci wysokotestonerowi faceci znalezli partnerki i popolodzili dzieci. Nawet jak im poziom test. spadnie to i tak nie maja na minusie w porownaniu z innymi.
                      Obcujacy z dzieckiem lagodnieje. Ale poziom testosteronu nie jest tez wartoscia stala, podobno najwiecej ma sie rano, albo wysiek fizyczny, silka, sport i juz poziom sie podnosi.
                  • kag73 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ż 27.05.14, 20:47
                    Taa, a wiekszosc na wlasne zyczenie rezygnuje z jakosci zycia, chla piwsko na umor, zapuszcza brzuch a tluszcz ten powoduje, ze tosteron zamienia sie w estrogen i mamy co mamy, spadek potencji i zamiast ochoty na amory...sennosc;))
                  • mojemail3 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ?? 27.05.14, 20:57
                    urquhart napisał:

                    (...)"Monogamia owszem obniża poziom, a ojcostwo jest fla poziomu T katastrofą, do połowy nawet jeżeli facet zamuje sie dzieckiem na parę lat (...)"

                    Ojej jaka to katastrofa dla mężczyzny...Przecież po to ten testosteron jest,żeby poszukać sobie partnerki, skutecznie się z nią rozmnożyć a następnie walczyć o przetrwanie swej rodziny, bronić jej przed zagrożeniami...


                    Bo raczej nie po to,żeby marnotrawić siły witalne i zasoby życiowe sponsorując "usługodawców" takiej garsoniery, co?

                    No świat zwariował, mylić środki do celu z samym celem...
                    • mojemail3 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 21:09
                      Ojej jaka to katastrofa dla mężczyzny...Przecież po to ten testosteron jest,żeby poszukać sobie partnerki, skutecznie się z nią rozmnożyć a następnie walczyć o przetrwanie swej rodziny.

                      Ps. a masz Urqu, chyba z tego samego artykułu cytat:

                      "(...)"Wysoki poziom testosteronu przed ślubem - wyjaśnia dr Douglas Granger, endokrynolog behawioralny z Pennsylvania State University - zwiększa Twoje szanse na znalezienie partnerki i wygranie rywalizacji o jej względy. Ale kiedy już ją zdobędziesz, spadek testosteronu, jaki następuje w tym momencie, pomaga Ci złagodzić nieco charakter, aby utrzymać wybrankę przy sobie (...)"

                      No i co?
                      Dla ciekawych cały artykuł, niezmiernie ciekawy:

                      www.menshealth.pl/zdrowie/Testosteron-sila-napedowa-faceta,3581,2
                      • sabat.77 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 21:17
                        Zatrzymanie partnerki moze nastapic tylko tam, gdzie jest sie konkurencyjnym. Najczesciej, gdy partnerka czuje na plecach oddech konkurencji i jest niepewna swojej pozycji. Tylko wtedy walczy seksem. I to - nie gniewajcie sie - jest wg. mnie gros przypadkow bswm ze strony kobiet na tym forum. Dziewczyny boja sie, ze cos jest nie tak, i traca partnera. Dlatego tak naciskaja na seks - by sie upewnic co do jego lojalnosci. Brak seksu moze spedzac sens z powiek - a co, jesli on kogos ma i mnie zostawi?
                        • sea.sea Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 21:45
                          A same z siebie nie mają potrzeb seksualnych? Sądzę, że istnieje sporo egzemplarzy, dla których orgazm w towarzystwie jest bardziej satysfakcjonujący niż masturbacja - patrząc pod kątem czystej fizjologii, siły odczuć, stopnia podniecenia itp.
                          • zyg_zyg_zyg Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 21:52
                            > A same z siebie nie mają potrzeb seksualnych? Sądzę, że istnieje sporo egzempla
                            > rzy, dla których orgazm w towarzystwie jest bardziej satysfakcjonujący niż mast
                            > urbacja - patrząc pod kątem czystej fizjologii, siły odczuć, stopnia podnieceni
                            > a itp.

                            Masturbacja u kobiet też służy wyłącznie do badania lojalności - wobec samej siebie.
                            • kag73 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 21:57
                              zyg_zyg_zyg napisała:
                              > Masturbacja u kobiet też służy wyłącznie do badania lojalności - wobec samej si
                              > ebie.

                              No co Ty, przeciez kobiety sie nie masturbuja!
                              • zyg_zyg_zyg Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 22:01
                                No fakt - ale to dlatego, że wiedzą, że są lojalne wobec siebie i nie potrzebują tego sprawdzać.
                              • sabat.77 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 22:11
                                Możesz wyśmiewać, oczywiście że mnóstwo kobiet się nie masturbuje.
                                • zyg_zyg_zyg Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 22:18
                                  Oczywiście, ale większe mnóstwo się jednak masturbuje.
                                • kag73 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 22:20
                                  sabat.77 napisał:
                                  > Możesz wyśmiewać, oczywiście że mnóstwo kobiet się nie masturbuje.

                                  A ciekawe skad Ty to chcesz wiedziec? Pytales i daly odpowiedz negatwyna?

                                  • sabat.77 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 22:22
                                    kag73 napisała:

                                    > sabat.77 napisał:
                                    > > Możesz wyśmiewać, oczywiście że mnóstwo kobiet się nie masturbuje.
                                    >
                                    > A ciekawe skad Ty to chcesz wiedziec? Pytales i daly odpowiedz negatwyna?

                                    A Ty jak chcesz dowiedzieć się czegoś o Nowej Zelandii, to musisz tam pojechać?
                                    • kag73 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 22:26
                                      sabat.77 napisał:
                                      > A Ty jak chcesz dowiedzieć się czegoś o Nowej Zelandii, to musisz tam pojechać?

                                      Ha, ha, ha, ha, ha. Ty tak na serio? Dobre, dobre. Gbybym nie miala dobrego humoru to bys mi go wlasnie poprawil:))
                                      • sabat.77 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 22:30
                                        Niby czemu? Rozsądni ludzie posługują się statystykami a nie odpytują znajomych. Jeśli już generalizujemy, to niech przynajmniej próba będzie właściwie dobrana.
                                  • druginudziarz Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 22:23
                                    kag73 napisała:

                                    > sabat.77 napisał:
                                    > > Możesz wyśmiewać, oczywiście że mnóstwo kobiet się nie masturbuje.
                                    >
                                    > A ciekawe skad Ty to chcesz wiedziec? Pytales i daly odpowiedz negatwyna?
                                    >

                                    Moja żona, żona sabata, to już dwie :P
                                    • sabat.77 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 22:28
                                      druginudziarz napisał:

                                      > Moja żona, żona sabata, to już dwie :P

                                      Stawiam hipotezę: zdecydowana większość spośród żon "nie dających" a jednocześnie nie dążących do rozwodu.
                                      • druginudziarz Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 28.05.14, 00:20
                                        sabat.77 napisał:

                                        > druginudziarz napisał:
                                        >
                                        > > Moja żona, żona sabata, to już dwie :P
                                        >
                                        > Stawiam hipotezę: zdecydowana większość spośród żon "nie dających" a jednocześn
                                        > ie nie dążących do rozwodu.

                                        Raczej miałem na myśli ten serdeczny, ale niech Ci będzie.
                    • sabat.77 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 21:11
                      Moja droga, przeciez to jest wszystko naturalne. Pan jaskiniowiec by taka pania jaskiniowiec zostawil w diably, gdyby ta mu przestala regulanie dawac tylka. Wkrotce mialaby powazny problem z wykarmieniem swojego potomstwa, wyszlaby z jaskini w jakies ostepy i wpierdolilby ja na kolacje tygrys szablastozeby, majac w nastepstwie latwe i regularne wyproznienie.
                      Zatem w naturalnym srodowisku takie kuriozum jak brak seksu w zwiazku by nie nastapilo, chyba ze kolega z jaskini obok przynosilby jej wiecej koralikow i miesa i majac wieksza maczuge przegonil poprzedniego pana jaskiniowca.
                      Oni nie znali zadnych sakramentow i przysiag - oni sie zwyczajnie dupczyli.
                      • mojemail3 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 21:17
                        sabat.77 napisał:

                        (...)"Moja droga, przeciez to jest wszystko naturalne. Pan jaskiniowiec by taka pania jaskiniowiec zostawil w diably, gdyby ta mu przestala regulanie dawac tylka (...)"

                        Mój drogi, teraz napisz co by zrobiła pani jaskiniowcowa w analogicznej sytuacji, jakby się pan jaskiniowiec za bardzo zapatrzył na figurke Wenus z Willendorfu...
                        Sytuacja jednak mało prawdopodobna, bo pewnie zmysłem węchu też się posługiwali...
                        pl.wikipedia.org/wiki/Wenus_z_Willendorfu
                        • sabat.77 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ? 27.05.14, 21:23
                          Wtedy to bylo niemozliwe, ciamajdy co sie wolaly tylko gapic na Wenus nie dozywaly wieku prokreacyjnego :)
                  • druginudziarz Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ż 27.05.14, 21:08
                    urquhart napisał:
                    > Mężczyźni z niskim poziomem testosteronu cierpią z powodu chronicznego zmęczeni
                    > a, mogą również zaobserwować znaczny spadek energii i sił. Gdy w organizmie bra
                    > kuje tego hormonu, mężczyzna ciągle czuje się przemęczony, ma problemy z koncen
                    > tracją, może również brakować mu motywacji do systematycznej aktywności. Dowied
                    > ziono także, że zespół niedoboru testosteronu objawia się nerwowością, ospałośc
                    > ią oraz ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości życia.

                    To mi stanami depresyjnymi zajeżdza.
                    • mojemail3 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ż 27.05.14, 21:11
                      druginudziarz napisał:

                      > urquhart napisał:
                      > > Mężczyźni z niskim poziomem testosteronu cierpią z powodu chronicznego zm
                      > ęczeni
                      > > a, mogą również zaobserwować znaczny spadek energii i sił. Gdy w organizm
                      > ie bra
                      > > kuje tego hormonu, mężczyzna ciągle czuje się przemęczony, ma problemy z
                      > koncen
                      > > tracją, może również brakować mu motywacji do systematycznej aktywności.
                      > Dowied
                      > > ziono także, że zespół niedoboru testosteronu objawia się nerwowością, os
                      > pałośc
                      > > ią oraz ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości życia.
                      >
                      > To mi stanami depresyjnymi zajeżdza.

                      Ale Urqu sprytnie przemilczał,że na depresję są narażeni zarówno panowie ze zbyt wysokim i ze zbyt niskiem poziomem testosteronu...
                      Ponownie cytat ze wspomnianego artykułu:
                      (...)"Testosteron ma wpływ na wahania nastroju. Paradoksalnie, zarówno ci, którzy mają go bardzo dużo, jak i ci o wyjątkowo niskim jego poziomie, są bardziej skłonni do depresji. Chociaż efekty są podobne, mechanizm jest zupełnie inny - ci z wysokim testosteronem częściej pakują się w sytuacje, które mają przygnębiające skutki (np. popełniają przestępstwa), natomiast niewielki poziom tego hormonu prawdopodobnie zmniejsza produkcję serotoniny, ponieważ testosteron jest niezbędny do jej wytwarzania (...)"

                      www.menshealth.pl/zdrowie/Testosteron-sila-napedowa-faceta,3581,2
                      • druginudziarz Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ż 27.05.14, 21:26
                        mojemail3 napisała:

                        > Ale Urqu sprytnie przemilczał,że na depresję są narażeni zarówno panowie ze zby
                        > t wysokim i ze zbyt niskiem poziomem testosteronu...
                        > Ponownie cytat ze wspomnianego artykułu:
                        > (...)"Testosteron ma wpływ na wahania nastroju. Paradoksalnie, zarówno ci, któr
                        > zy mają go bardzo dużo, jak i ci o wyjątkowo niskim jego poziomie, są bardziej
                        > skłonni do depresji. Chociaż efekty są podobne, mechanizm jest zupełnie inny -
                        > ci z wysokim testosteronem częściej pakują się w sytuacje, które mają przygnębi
                        > ające skutki (np. popełniają przestępstwa), natomiast niewielki poziom tego hor
                        > monu prawdopodobnie zmniejsza produkcję serotoniny, ponieważ testosteron jest n
                        > iezbędny do jej wytwarzania (...)"
                        >
                        > www.menshealth.pl/zdrowie/Testosteron-sila-napedowa-faceta,3581,2

                        Ano widzisz, nos mnie nie mylił, bo przyznam sie że do linków nie zagladałem.
                        Ja nie wiem czy nie wpływamy na mielizny, bo te sprawy nalażałony odnosić do konkretnych warunków kulturowych nie nie ogólnie "mężczyźnie coś tam".
                        To o czym piszesz to chyba ładnie się rozkłada na depresję endogenna (mającą źródło w kondycji hormonalnej) i egzogenną (długotrwała frustracja). Jakoś wcześniej nie widziałem tu związku z poziomem testosteron (niski vs. wysoki) ale może.
                      • urquhart Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ż 27.05.14, 22:31
                        mojemail3 napisała:
                        > Ale Urqu sprytnie przemilczał,że na depresję są narażeni zarówno panowie ze zby
                        > t wysokim i ze zbyt niskiem poziomem testosteronu...
                        > Ponownie cytat ze wspomnianego artykułu:

                        Inne źródłą nie mowią nic o depresji z nadmiaru testosteronu, raczej wymieniają zupełnie inne problemy. Jednakże załączony materiał pisał gdzieś że nadmiar testosteronu może dotykać 1-2 procent a niedobór w zależności od źródeł 17 do 50% mężczyzn i w młodym pokoleniu jest znacznie znacznie gorzej niż w starszym (pdf).

                        portal.abczdrowie.pl/co-to-jest-testosteron
                        "Kiedy testosteronu jest za mało, sylwetka nabiera kobiecych kształtów. Biodra się zaokrąglają, zarysowuje się brzuch i biust, rzednie owłosienie, a jądra zmniejszają swoją objętość. Znika też zainteresowanie seksem. Przychodzi nieuzasadnione zmęczenie, osłabienie mięśni, niska samoocena, apatia, a nawet depresja"

                        www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/zdrowie-rodziny/zdrowie-mezczyzny-badaj-poziom-testosteronu_38265.html
                        >>>
                        Zdiagnozowanej ewidentnie depresji jest 10% , ale przecież mężczyźni zwykle stronią od lekarza.

                        >>>
                        fajnamama.pl/ojcowska-depresja/
                        • mojemail3 Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ż 27.05.14, 22:36
                          urquhart napisał:

                          (...)"Inne źródłą nie mowią nic o depresji z nadmiaru testosteronu, raczej wymieniają zupełnie inne problemy(...)"

                          Nic nie powiem na temat innych żródeł, natomiast osobiście znam osobnika, z wysokim testosteronem, co najpierw miał depresję, a potem raka prostaty ( nie odwrotnie) a wcześniej skłonności do zdradzania żony...
                          Ale jak wiadomo, jedna jaskółka wiosny nie czyni,ale fakt faktem.
                          • urquhart Re: ogólnie pojmowanym pogorszeniem się jakości ż 27.05.14, 22:47
                            mojemail3 napisała:
                            > Nic nie powiem na temat innych żródeł, natomiast osobiście znam osobnika, z wys
                            > okim testosteronem, co najpierw miał depresję, a potem raka prostaty ( nie odwr
                            > otnie) a wcześniej skłonności do zdradzania żony...

                            He, he, do tego skłonność do zdradzania żony... To faktycznie bardzo zawęża spektrum. :)
        • druginudziarz Re: moje obawy 27.05.14, 13:39
          twojabogini napisała:

          > Testosteron? Antydepresant? Dla zdrowej kobiety? Sildenafil sobie wkplepałam i
          > znalazłam takie info - "W dwóch dużych badaniach klinicznych z randomizacją na
          > grupie 781 kobiet z dysfunkcją seksualną z prawidłowym (577 pacjentek) i obniżo
          > nym (204 pacjentki) poziomem estrogenów nie stwierdzono klinicznie istotnej pop
          > rawy po przyjmowaniu dawek sildenafilu (10–100 mg) w porównaniu z placebo
          > ".
          > Coś słaba ta twoja recepta.

          I prawidłowo, bo viagra nie jest na popęd tylko na ukrwienie tego i owego.
          Na popęd jest testosteron, a antydepresant działa przciwlękowo.

          > Dobry kochanek - dobry seks. Oczywiście zakładając
          > że kobieta jest zdrowa. Jeśli potrzebuje pigułek - to coś tam szwankuje i wtedy
          > pigułki mogą pomóc. Ta to widzę. Inna sprawa, że znaczna ilość panów uważa się
          > za dobrych kochanków, choć jest wręcz przeciwnie, więc zapewne ich gotowość do
          > serwowania kobietom piguł jest pewnie spora.

          Spora to jest taki zarodnik u grzybów.
          "Spora" to nic nie znaczy ;)
          Nie wiem po co koniecznie przy każdej okazji jakąś łatkę mężczyznom musisz przypinać.

          > To co pisałam o zaniku ludzkośc
          > i to była ironia do komentarzy Marka o "epidemii bezseksia". Takiego zjawiska n
          > ie ma.

          Jakbyś nie zauważyła, to mój post też był ironiczny ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka