Dodaj do ulubionych

Just one more thing...

22.06.14, 06:28
Mój ulubiony autor literacki piszący na tym forum wyraził swego czasu zachwyt nad postacią serialowego detektywa Columbo. Mnie również postać ta spodobała się, więc pozwolę sobie zagaić na jego wzór, zanim wyjdę z forumowego pokoiku popełnić cywilne samobójstwo.
Just one more thing, friends...

Chciałbym zapytać panie w otwartych związkach, singielki, panienki z odzysku i inne kobitki, które lubią / lubiły swego czasu spotykać się z miłymi panami poznawanymi przez internet na niezobowiązujące przygody, niekoniecznie matrymonialne:
Co o nich w sumie wiecie?

Takie jesteście uczciwe i sprawiedliwe. Solidarne z innymi kobietami. Spoko. A jak sprawdzić, czy umawiany do trójkąta kochanek przez sieć jest żonaty? Jak się przekonać, że facet, z którym idziesz do łóżka na drugiej czy trzeciej randce nie wyskoczy za chwile z czcigodną małżonką, gromadką dzieci i ratą kredytu przerastającą waszą pensję?
Skąd to wiecie, skoro spotykacie/spotykałyście się na seks z nieomal przypadkowymi osobami (bo tak trzeba określić znajomość sprowadzającą się do jednego/kilku wspólnych wypadów)?
Wykrywacz kłamstw? Czarodziejska kula? Może stawiacie Tarota?
Obserwuj wątek
    • zawle Re: Just one more thing... 22.06.14, 07:30
      Jak mi odpowiesz po co zadałeś to pytanie, to ja Ci odpowiem na nie.
      • sabat.77 Re: Just one more thing... 22.06.14, 08:33
        Nie musisz mi odpowiadac na pytania retoryczne :) Ale porozmawiac sobie o tym mozemy.
        Nie umiem zebrac swoich mysli tak precyzyjnie jak bym chcial.
        Rozmyslam o interakcjach miedzy ludzmi. O tym jaka iluzja jest wiara w poznanie rzeczywistej tozsamosci drugiego czlowieka. Czy ona istnieje? Nie wierze w istnienie stalej tozsamosci, to plynny, efemeryczy byt. Czy nie sa na to posrednim dowodem ustawienia Hellingerowskie? O tym, ze autoprezentacja oparta na archetypach i fantazmatach kreuje nierzeczywiste byty, w ktore ludzie zdaja sie wierzyc. O tym jakie pokraki kryja pod soba spoleczne. maski. Czy wszystko w co wierzymy jest pozorem?
        • zawle Re: Just one more thing... 22.06.14, 19:12
          sabat.77 napisał:
          O tym jakie pokraki kryja pod soba spoleczne. maski. Czy wszystko w co wier
          > zymy jest pozorem?

          Porozmyślaj sobie, mnie temat nie ciekawi w ogóle.Jako podkład graficzny proponuję
          www.behance.net/sicioldr
          Mam.....
          cytaty.eu/zrodlo/traktatoluskaniufasoli-4.html
          • zawle Re: Just one more thing... 22.06.14, 19:13
            www.facebook.com/Sicioldr
            • arcibiskup Re: Just one more thing... 22.06.14, 19:36
              Z moich doświadczeń wynika ,że niektóre "panie" ze swojej pi i du robią bezcenne relikwie :)
              Myślą że facet na ich widok będzie przychodził na kolanach i ...
              Szkoda czasu.
              • sabat.77 Re: Just one more thing... 22.06.14, 19:39
                A to akurat wiadomo, zgadzam sie ze szkoda.
              • druginudziarz Re: Just one more thing... 23.06.14, 10:06
                arcibiskup napisał:

                > Z moich doświadczeń wynika ,że niektóre "panie" ze swojej pi i du robią bezcenn
                > e relikwie :)

                To z Koterskiego jest (Baby są jakieś inne) :D
          • sabat.77 Re: Just one more thing... 22.06.14, 19:38
            Dobra, to na przykladzie. Pamietacie moment kiedy ujawnilem, ze bylem strachem.na.wroble - poczuliscie sie oszukani? A jesli tak, to dlaczego?
            • zawle Re: Just one more thing... 22.06.14, 20:24
              sabat.77 napisał:

              > Dobra, to na przykladzie. Pamietacie moment kiedy ujawnilem, ze bylem strachem.
              > na.wroble - poczuliscie sie oszukani? A jesli tak, to dlaczego?

              ja nie...to nawet zabawne...takie przepoczwarzenia. Ale zawsze ciekawi czemu?
              • sabat.77 Re: Just one more thing... 22.06.14, 20:53
                Bo widzisz, niby nic odkrywczego - ale kobiety sypiaja z takimi strachami a z sabatami nie. Tak samo kobiety maja takie strachy, wirtualne wizerunki. Bo nie wiem, nikt by jej nie przelecial, jakby sie spocila, zabolalby ja brzuch, albo przez przypadek puscila glosno baka.
                Jak potem wygladaja internetowe randki? Spotkania surogatow :)
                U niego wszystko super i u niej wszystko super.
                Ty, a moze przetrwanie naszego gatunku opiera sie na umiejetnosci budowania korzystnego wizerunku ? :) Tak jak w tancu godowym - golab jak widzi golebice to robi sie dwa razy wiekszy, zamiata ogonem po ziemi i grucha :)
                Ej, a moze to odpowiedz, czemu czesc facetow nie rucha? Nie tancza tanca godowego, samiczki mysla, ze sa dwa razy mniejsi niz pozostali co pusza piorka?
                • zyg_zyg_zyg Re: Just one more thing... 22.06.14, 22:18

                  > Bo widzisz, niby nic odkrywczego - ale kobiety sypiaja z takimi strachami a z s
                  > abatami nie.

                  Z dwojga złego ;-) wolałabym w łóżku Sabata, Stracha w życiu...
                  • sabat.77 Re: Just one more thing... 23.06.14, 07:18
                    Wiesz, w sumie jakbym byl kobieta, to umawialbym sie z facetami mowiacymi, ze dziewczyny sa fajne, chetne by je podrywac, lubiace seks i facetow. To pokazuje nie tyle prawde, a perspektywe tego faceta, ktory najwyrazniej jest atrakcyjny. Natomiast faceci mowiacy o koniecznosci posiadania pozycji, kasy, zasobow itd. od razu daja do myslenia, rodzi sie wniosek, ze pewnie w ten sposob ukrywaja jacy sa beznadziejni, brzydcy, nieciekawi. Taka brzydka meska ropucha, ktora narzeka na kobiety, zamiast popatrzec w lustro i przyznac jaka jest straszna :) No przeciez dokladnie takim zgnilym dorszem rzucila Triis, ale byla wyrazicielka pewnego pogladu, ktory z kobiecej perspektywy jest oczywisty.
                    • zyg_zyg_zyg Re: Just one more thing... 23.06.14, 07:51

                      > Wiesz, w sumie jakbym byl kobieta, to umawialbym sie z facetami mowiacymi, ze d
                      > ziewczyny sa fajne, chetne by je podrywac, lubiace seks i facetow. To pokazuje
                      > nie tyle prawde, a perspektywe tego faceta, ktory najwyrazniej jest atrakcyjny.

                      To Twój opis Stracha na Wróble? Z tego, co pamiętam, miałam Stracha za kogoś, kto swój brak pewności siebie przykrywa z deka agresywną złośliwością wobec kobiet. Kogoś, komu brakuje solidnej podstawy, tylko buduje jakąś fasadę. Kto kozakowaniem przykrywa lęk. I kto kobiet zwyczajnie nie lubi. Kiedyś podobnie odbierałam Urqu - myślałam zresztą, że to jakieś jego alter ego :-)
                      • sabat.77 Re: Just one more thing... 23.06.14, 08:07
                        Nie, to nie opis stracha, w zadnej mierze. Nigdy nie kreowalem takiego wizerunku na forum, to byloby niepotrzebne.
    • marek.zak1 Re: Just one more thing... 22.06.14, 08:38
      sabat.77 napisał:

      > Mój ulubiony autor literacki piszący na tym forum wyraził swego czasu zachwyt nad postacią serialowego detektywa Columbo. Mnie również postać ta spodobała się
      więc pozwolę sobie zagaić na jego wzór, zanim wyjdę z forumowego pokoiku popełnić cywilne samobójstwo.
      > Just one more thing, friends...

      Jesli to o mnie to dzięki, jak ni e- to nie szkodzi. Lubie postawe Columbo, bo:
      - uważam skromnośc za fajna cechę.
      - przy bliższym poznaniu człowiek może zyskiwać.

      Co do pytania, wątek obok wiele wyjasnia. Bardzo często nie wie sie, czy znajomość jest na jedna noc, czy na stałe. W takim przypadku nie ma zmiłuj, bo w pewnym wieku faceci są tylko z odzysku. i trzeba go sobie zabrać. Konkurencja.
      Na koniec cos od Sowy i przyjaciół:
      zakbajka.blog.onet.pl/2014/06/21/sowa-i-przyjaciele/
      • potwor_z_piccadilly Re: Just one more thing... 22.06.14, 22:43
        marek.zak1 napisał:

        > Na koniec cos od Sowy i przyjaciół:
        > zakbajka.blog.onet.pl/2014/06/21/sowa-i-przyjaciele/

        Marek, uważaj.
        Dziś na sam dźwięk pewnych dwoch wyrazów połączonych spójnikiem, służby nasze "specjalne" gorączki dostają i Twojemu stworzeniu w miejscu gdzie powinno mieć ogon - czipów szukając, gmerać zaczną.
    • jesod Mój ulubiony autor 22.06.14, 11:53
      sabat.77 napisał:
      > Mój ulubiony autor literacki piszący na tym forum

      :)))))))))))))
      • sabat.77 Re: Mój ulubiony autor 22.06.14, 13:21
        No a nie jest autorem literackim piszacym na naszym forum? Co w tym smiesznego?
    • hello-kitty2 Re: Just one more thing... 23.06.14, 10:30
      sabat.77 napisał:

      > Chciałbym zapytać panie w otwartych związkach, singielki, panienki z odzysku i
      > inne kobitki, które lubią / lubiły swego czasu spotykać się z miłymi panami poz
      > nawanymi przez internet na niezobowiązujące przygody, niekoniecznie matrymonial
      > ne:
      > Co o nich w sumie wiecie?
      >
      > Takie jesteście uczciwe i sprawiedliwe. Solidarne z innymi kobietami. Spoko. A
      > jak sprawdzić, czy umawiany do trójkąta kochanek przez sieć jest żonaty? Jak si
      > ę przekonać, że facet, z którym idziesz do łóżka na drugiej czy trzeciej randce
      > nie wyskoczy za chwile z czcigodną małżonką, gromadką dzieci i ratą kredytu pr
      > zerastającą waszą pensję?
      > Skąd to wiecie, skoro spotykacie/spotykałyście się na seks z nieomal przypadkow
      > ymi osobami (bo tak trzeba określić znajomość sprowadzającą się do jednego/kilk
      > u wspólnych wypadów)?
      > Wykrywacz kłamstw? Czarodziejska kula? Może stawiacie Tarota?

      Mnie sie jeszcze nie zdarzylo zeby sie ktos kryl ze swoja sytuacja. Zonaci mowia wprost, ze sa zonaci, bo nie chca sobie komplikowac zycia, nie odbieraja telefonow i nie odpowiadaja na smsy w wieczornej czesci dnia, umawiaja sie poza domem. Wolni bzykaja czesto w chacie, u siebie, z ktorej nie zdazayliby przeciez uprzatnac wszystkich atrybutow ich malzenskiego/rodzinnego zycia, dysponuja czasem. U mnie tez rozpoznasz +/- po miejscu zamieszkania. Inne sa apartamenty singli, a zonaci mieszkaja w domach z 3-4 sypialniami. No to juz wiesz czego sie spodziewac :)

      Co Ty kombinujesz? ;-)
      • sabat.77 Re: Just one more thing... 23.06.14, 11:37
        Lol, Kitty ty to tak przekazujesz jakby facet przedstawial sprawe w stylu: "czesc, jestem Sabat. Widzialem twoje foty, chetnie bym cie zerznal. Tylko wieczorami mi nie dzwon, bo jestem zonaty i nie moge swobodnie odbierac telefonu. A poza tym zwykle o tej porze bawie sie z dziecmi. No i daj cynk jak bedziesz chciec sie spotkac wczesniej, bo nie dysponuje tak swobodnie czasem."
        • anbale Re: Just one more thing... 23.06.14, 11:46
          A wiesz, niektórzy przedstawiają sprawę dokładnie w ten sposób, bez żadnego poczucia obciachu (troche obijałam się lata temu po portalach randkowych)
          Bywają i tacy, co na zalotno-zaczepnego maila od kobiety wysyłają tylko swój nr telefonu, bez żadnego słowa komentarza, to są dopiero zagadkowe sprawy...:)
          Generalnie faceci są wygodniccy, pragmatyczni i asekuranccy, udawanie kogoś kim się nie jest to chyba dla większości zbyt wielki wysiłek, nieopłacalny. Choć zdarzają się i tacy, którzy się tym dobrze bawią, ale chyba rzadko.
          • sabat.77 Re: Just one more thing... 23.06.14, 11:59
            Ale takie przedstawienie sytuacji musi wzbudzic oczywiste oburzenie u kobiety, bo jest jasne ze on ja chce wykorzystac i zupelnie sie z tym nie kryje...
            • rekreativa Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:03
              No ale może ona akurat chce być wykorzystana i to wiele razy :)
              • sabat.77 Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:21
                Nooo... moze. Ale to jest kochana szukanie igly w stogu siana :) Tak fajnie to to nie jest...
              • yoric Re: Just one more thing... 24.06.14, 02:28
                > No ale może ona akurat chce być wykorzystana i to wiele razy :)

                jesli tak, to się myli, ale na szczęście Grazabal czuwa i do tego nie dopuści i ją uratuje ;).
            • anbale Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:07
              To zależy pewnie od podejścia kobiety.
              Dla jednych jest to nie do przyjęcia, inne nastawione są na przelotne przygody bo same wkręcone są w życie rodzinne, więc im to gra.
              A są i takie, które są przyzwyczajone do złego traktowania i nie widzą w tym nic niewłaściwego ;)
            • kag73 Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:07
              sabat.77 napisał:
              > Ale takie przedstawienie sytuacji musi wzbudzic oczywiste oburzenie u kobiety,
              > bo jest jasne ze on ja chce wykorzystac i zupelnie sie z tym nie kryje...

              Wykorzystac to on by ja chcial gdyby obiecywal zlote gory, slubowal milosc a potem zostail. Jak serwuje kawe na lawe, to wszystko jest jasne i nikt nikogo nie wykorzystal.
            • zawle Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:09
              sabat.77 napisał:

              > Ale takie przedstawienie sytuacji musi wzbudzic oczywiste oburzenie u kobiety,
              > bo jest jasne ze on ja chce wykorzystac i zupelnie sie z tym nie kryje...


              Starzy jesteście i tyle. Seks za związek, wykorzystywanie kobiety....a gdzie radość z bycia z drugim człowiekiem ez tej całej otoczki kalkulowania? Czy to nie jest naturalne? Spotykamy się, poznajemy, idziemy do łózka i jak jest fajnie...zostajemy. Po co tak brudzić i wymadzać?
              • kag73 Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:12
                zawle napisała:
                > Starzy jesteście i tyle. Seks za związek, wykorzystywanie kobiety....a gdzie ra
                > dość z bycia z drugim człowiekiem ez tej całej otoczki kalkulowania? Czy to nie
                > jest naturalne? Spotykamy się, poznajemy, idziemy do łózka i jak jest fajnie..
                > .zostajemy. Po co tak brudzić i wymadzać?

                Wychowanie, kochana, mity pokutujace w spoleczenstwie, pdwojna moralnosc. Z tych lancuchow nie latwo sie uwolnic:)
                • sabat.77 Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:18
                  Ale ja na to patrze z punktu widzenia kobiety wlasnie. Mezczyzna moze na to patrzec inaczej, ale co z tego, skoro to kobieta decyduje...
                  • zawle Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:23
                    sabat.77 napisał:

                    > Ale ja na to patrze z punktu widzenia kobiety wlasnie. Mezczyzna moze na to pat
                    > rzec inaczej, ale co z tego, skoro to kobieta decyduje...

                    Co to za bzdety? Jakiej kobiety? Twojej wymyślonej? Po co to robisz, co Ci to daje?
                  • kag73 Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:26
                    sabat.77 napisał:
                    > Ale ja na to patrze z punktu widzenia kobiety wlasnie. Mezczyzna moze na to pat
                    > rzec inaczej, ale co z tego, skoro to kobieta decyduje...

                    Ty nie mozesz patrzec z punktu widzenia kobiety, bo kobieta nie jestes:)
                    Twoje wypowiedzi zakladaja, ze kobiety seksu nie chca i nie lubia, bo tak myslisz na podstawie swojej zony, ale nie wszystkie kobiety tak maja.

                    • sabat.77 Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:38
                      Przeciez ustalone jest na forum, ze lubia ale w niektorych sytuacjach i tylko z niektorymi mezczyznami.
                      Poza tym nie znam tylko jednej kobiety na swiecie.
                      • kag73 Re: Just one more thing... 23.06.14, 14:44
                        sabat.77 napisał:
                        > Przeciez ustalone jest na forum, ze lubia ale w niektorych sytuacjach i tylko z
                        > niektorymi mezczyznami.
                        > Poza tym nie znam tylko jednej kobiety na swiecie.

                        Nie jestes na biezaco, bo sie okazuje, ze jednak faceci tez nie z kazda, tylko z niektorymi(atrakcyjnami) kobietami.
                        To, ze znasz kobiety nie znaczy, ze Ci beda o swoich prferencjach albo zyciu seksulanym opowiadac. Do tego co mowia a co robia/mysla to tez roznica :)
                        • kutuzow Yoric będzie zachwycony :-) 23.06.14, 15:00
                          kag73 napisała:
                          > Nie jestes na biezaco, bo sie okazuje, ze jednak faceci tez nie z kazda, tylko
                          > z niektorymi(atrakcyjnami) kobietami.

                          Kag, wyjaśniałem, ale widzę, że Ty nadal twardo swoje.
                          Dany facet wybieraj najbardziej atrakcyjną z DOSTĘPNYCH mu kobiet.
                          Tak jak Ty mając do wyboru w tej samej cenie czekoladę Lindt-a i "wybór czekoladopodobny" z dyskontu na pewno wybierzesz tą lepszą. Przyznasz, że to jest dość logiczne.

                          Znasz powiedzenie "każda potwora znajdzie swego amatora"?
                          To własnie pokazuje, że KAŻDA kobieta ,która byłaby chętna znalazłaby gościa, który chce się z nią przespać. Inna sprawa, że nie zawsze to byłby gościu na miarę jej aspiracji. Taka 3-ka moze sobie i wzdychać do Brada Pitt-a, ale jej realne szanse do brzuchaty Zdzichu. To czy ona się skusi na zaloty Zdzicha, czy nadal będzie wzdychała do Pitt-a to juz jej indywidualny wybór.

                          >Do tego co mowia a co robia/mysla to tez roznica :)

                          Yoric będzie zachwycony. Gdy on próbował to wyjaśniać w wątku o PUA, to Panie jakoś nie chciały przyjąć tego do wiadomości. Tutaj zaś jakoś tak samo się "wymskło" Rewelka.
                          • kag73 Re: Yoric będzie zachwycony :-) 23.06.14, 15:28
                            kutuzow napisał:
                            > Kag, wyjaśniałem, ale widzę, że Ty nadal twardo swoje.
                            > Dany facet wybieraj najbardziej atrakcyjną z DOSTĘPNYCH mu kobiet.
                            > Tak jak Ty mając do wyboru w tej samej cenie czekoladę Lindt-a i "wybór czekola
                            > dopodobny" z dyskontu na pewno wybierzesz tą lepszą. Przyznasz, że to jest dość
                            > logiczne.
                            A dlaczego podajesz mnie przyklad z czekolada a nie napiszesz, ze ja analogicznie do facetow wybiore najbardziej atrakyjnego z chetnych/dostepnych facetow?
                            >
                            > Znasz powiedzenie "każda potwora znajdzie swego amatora"?
                            > To własnie pokazuje, że KAŻDA kobieta ,która byłaby chętna znalazłaby gościa, k
                            > tóry chce się z nią przespać. Inna sprawa, że nie zawsze to byłby gościu na mia
                            > rę jej aspiracji. Taka 3-ka moze sobie i wzdychać do Brada Pitt-a, ale jej real
                            > ne szanse do brzuchaty Zdzichu. To czy ona się skusi na zaloty Zdzicha, czy nad
                            > al będzie wzdychała do Pitt-a to juz jej indywidualny wybór.
                            Jest tez powiedzenie kazdy garnek znajdzie swoje pokrywke, w niemieckim np.
                            To swiadczy tylko o tym, ze ludzie jakos dobieraja sie w pary i sie znajduja.
                            I rzecz jednak w tym, ze zazwyczaj nieatrakcyjni tez by chcieli atrakcyjnej, bo jak nie to se lepiej do burdelu pojsc albo porno z atrakcyjnymi zalaczyc, jezeli juz by chodzilo tylko o seks/seks na jeden raz.
                            >
                            > >Do tego co mowia a co robia/mysla to tez roznica :)
                            >
                            > Yoric będzie zachwycony. Gdy on próbował to wyjaśniać w wątku o PUA, to Panie j
                            > akoś nie chciały przyjąć tego do wiadomości. Tutaj zaś jakoś tak samo się "wyms
                            > kło" Rewelka.
                            Nic sie nie "wymsklo". No chyba Sabat nie oczekuje, ze mu znajome babki intymne detale beda opowiadac, znajac w dodatku polska mentalnosc facetow:)
                            Ja z yoriciem sie nie zgadzalam co do poniektorych, bo osobiscie jestem pewna, ze z fizycznie nieaktrakcyjnym dla mnie gosciem do lozka nie pojde, to rzecz, ktora wiem jak w banku. No chyba, ze bym byla jakas pijana/polprzytomna:), w co watpie!
                            A ogolnie to jestem zdania, ze wielu kobietom(mezczyznom rowniez) sie sporo rzeczy tylko "wydaje", one "mysla", ze jest tak i tak a okolicznosci pokazaly by co innego. Musze zalozyc o tym chyba osobny watek na temat "kobieta do seksu potrzebuje milosci, bliskosci, zwiazku". Zainspirowaly mnie Twoje slowa na temat Twojej "narzeczonej" :)

                            • kutuzow Re: Yoric będzie zachwycony :-) 23.06.14, 15:56
                              kag73 napisała:
                              > A dlaczego podajesz mnie przyklad z czekolada a nie napiszesz, ze ja analogiczn
                              > ie do facetow wybiore najbardziej atrakyjnego z chetnych/dostepnych facetow?

                              Bo raz Ci to już wyjaśniałem, ale Ty chyba nie zrozumiałaś bo tutaj Sabatowi dalej swoje piszesz, że mieli bzykać każda ale nie bzykają bo wolą te fajniejsze. Stąd przykład z czekoladą - łatwiejszy bo neutralny emocjonalnie (w stosunku do dyskutowanego wątku).

                              Skoro masz tą swiadomość, że Ty wybierzesz najbardziej atrakcyjnego, to czemu nie możesz przyjąć że mężczyźni też tak robią? Jedyna różnica jest taka, że u kobiet poprzeczka jest wyżej i jeśli nawet nie ma chętnych którzy spełniają te kryteria, to część kobiet nie obniża kryteriów tylko czeka dalej (stąd "nawis" wykształconych singielek 30+).
                              Faceci zaś w tej samej sytuacji po prostu obniżają poprzeczkę i w końcu kogoś spotykają. Nadal jest to jednak najlepsza z dostępnych.

                              > Nic sie nie "wymsklo". No chyba Sabat nie oczekuje, ze mu znajome babki intymne
                              > detale beda opowiadac, znajac w dodatku polska mentalnosc facetow:)

                              Jaaaasne.
                              No tak, bo na forum to są szczere, wylewne i wcale nie chodzi o "mentalność facetów"


                              > A ogolnie to jestem zdania, ze wielu kobietom(mezczyznom rowniez) sie sporo rze
                              > czy tylko "wydaje", one "mysla", ze jest tak i tak a okolicznosci pokazaly by c
                              > o innego.

                              Pewnie masz rację. Mi się także podoba tekst, że znamy się na tyle na ile nas sprawdzono.

                              > Musze zalozyc o tym chyba osobny watek na temat "kobieta do seksu pot
                              > rzebuje milosci, bliskosci, zwiazku". Zainspirowaly mnie Twoje slowa na temat T
                              > wojej "narzeczonej" :)

                              Zakładaj - może będzie ciekawa dyskusja.
                              Wyjaśnij mi tylko czemu narzeczona dałaś w cudzysłów? Masz wątpliwości czy jest narzeczoną?

                              bo Twoje użycie "" "" w tym zdaniu, to tak mi się skojarzyło:
                              www.youtube.com/watch?v=eb1A4KmVJME
                              • kag73 Re: Yoric będzie zachwycony :-) 23.06.14, 16:00
                                kutuzow napisał:
                                > Pewnie masz rację. Mi się także podoba tekst, że znamy się na tyle na ile nas s
                                > prawdzono.
                                Dokladnie tak samo mysle:)

                                > Wyjaśnij mi tylko czemu narzeczona dałaś w cudzysłów? Masz wątpliwości czy jest
                                > narzeczoną?
                                Nie, watpliwosci nie mam, tylko termin wydaje mi sie lekko przestarzaly, dlatego ;) Raczej nikt o narzeczonej nie mowi, tylko o dziwczynie, przyjaciolce w dzisiejszych czasach, co nie?

                                Niestety internet mi cos dzis szwankuje, z youtubu nici:(
                              • kag73 Re: Yoric będzie zachwycony :-) 23.06.14, 16:01
                                > Nic sie nie "wymsklo". No chyba Sabat nie oczekuje, ze mu znajome babki intymne
                                > detale beda opowiadac, znajac w dodatku polska mentalnosc facetow:)

                                >Jaaaasne.
                                >No tak, bo na forum to są szczere, wylewne i wcale nie chodzi o "mentalność facetów".

                                Na forum nikt nikogo nie zna, mozna se poopowiadac wszystko, nie ma sie po co czaic:))
                                • sabat.77 Re: Yoric będzie zachwycony :-) 23.06.14, 16:07
                                  Fajnie, to zaczynamy opowiadac intymne szczegoly :)
                                  • rekreativa Re: Yoric będzie zachwycony :-) 23.06.14, 16:17
                                    A mało tu już było intymnych szczegółów?
                                    Nawet wymiary ktoś podawał...
                                    Osobiście też coś tam czasem palnę, czego znajomym w realu nie opowiadam.
                              • sabat.77 Re: Yoric będzie zachwycony :-) 23.06.14, 16:12
                                Mi sie podoba, zeby nie sluchac co kto deklaruje a patrzec co robi. Bo w deklaracjach to z zonatymi nie sypiaja, a te co zasilaja forum kochanek to sie z powietrza biora :) Ciekawe ile lasek z forum przespalo sie kiedys z zonatym. Mowie o innym zonatym niz wlasny maz ;p
                                • kag73 Re: Yoric będzie zachwycony :-) 23.06.14, 16:17
                                  sabat.77 napisał:
                                  > Mi sie podoba, zeby nie sluchac co kto deklaruje a patrzec co robi. Bo w deklar
                                  > acjach to z zonatymi nie sypiaja, a te co zasilaja forum kochanek to sie z powi
                                  > etrza biora :) Ciekawe ile lasek z forum przespalo sie kiedys z zonatym. Mowie
                                  > o innym zonatym niz wlasny maz ;p

                                  Mysle, ze trzaba tu rozgraniczyc. Niektore kwestie sa bezdyskusyjne, po prostu takie zasady, od ktorych sie nie odstepuje: dla mnie jedna z takich zasad jest, ze z zonatymi nie sypiam!

                                • triismegistos Re: Yoric będzie zachwycony :-) 23.06.14, 16:22
                                  Oczywiście, laski od deklaracji i laski z forum kochanki to na pewno te same kobiety. Oj, przepraszam, zapomniałam, my wszystkie (my w sensie kobiety) jesteśmy takie same. Wsztskie jak leci rude, mamy około 165 wzrostu, skończyłyśmy wyższą szlołę lansu i paznokciologii, raz w tygodniu jadamy sledze ze smietaną, nie lubimy seksu, ale dajemy dupy za dzieci, związek i zasoby, nie lubimy "brzyduli", ale uwielbiamy "pierwszą milość", nosimy espadryle, no i oczywiście z upodobaniem deklarujemy niechęć do żonatych dając im jednocześnie dupy.
                                  Rozgryzłeś nas.
                                  • sabat.77 Re: Yoric będzie zachwycony :-) 23.06.14, 17:01
                                    Oczywiscie, ze rozgryzlem. W koncu jestem forumowym Columbo :)
                                  • yoric Re: Yoric będzie zachwycony :-) 23.06.14, 22:37
                                    > Wsztskie jak leci rude, mamy około 165 wzrostu, skończyłyśmy wyżs
                                    > zą szlołę lansu i paznokciologii, raz w tygodniu jadamy sledze ze smietaną, nie
                                    > lubimy seksu, ale dajemy dupy za dzieci, związek i zasoby, nie lubimy "brzydul
                                    > i", ale uwielbiamy "pierwszą milość", nosimy espadryle,

                                    co to są espadryle?
                                    • rekreativa Re: Yoric będzie zachwycony :-) 23.06.14, 23:39
                                      www.snobka.pl/artykul/kolorowe-espadryle-9285
                                      • yoric Re: Yoric będzie zachwycony :-) 24.06.14, 02:14
                                        O żesz w mordę.
                                • zawle Re: Yoric będzie zachwycony :-) 23.06.14, 16:37

                                  "sabat.77 napisał:
                                  Ciekawe ile lasek z forum przespalo sie kiedys z zonatym. Mowie
                                  > o innym zonatym niz wlasny maz ;p

                                  ja się przespałam, dlatego już nie sypiam:))


                                  Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
                                  • sabat.77 Re: Yoric będzie zachwycony :-) 23.06.14, 17:05
                                    Czyli musialbym spotkac kogos takiego jak Ty, zanim sie przespalas. Challenge Accepted :)
                        • sabat.77 Re: Just one more thing... 23.06.14, 15:20
                          Faceci robia to z kazda dostepna, z tym ze paradoksalnie bardziej dostepne na niezobowiazujacy seks maja te atrakcyjne. Wedlug mojej obserwacji im laska mniej atrakcyjna tym wieksze prawdopodobienstwo monumentalnego parcia na dlugoterminowy uklad i tym mniejsze zainteresowanie seksem i rownoczesnie male doswiadczenia w tym wzgledzie. To taki mechanizm sprzezen zwrotnych, ale dziala.
                          • kag73 Re: Just one more thing... 23.06.14, 15:35
                            sabat.77 napisał:
                            > Faceci robia to z kazda dostepna, z tym ze paradoksalnie bardziej dostepne na n
                            > iezobowiazujacy seks maja te atrakcyjne. Wedlug mojej obserwacji im laska mniej
                            > atrakcyjna tym wieksze prawdopodobienstwo monumentalnego parcia na dlugotermin
                            > owy uklad i tym mniejsze zainteresowanie seksem i rownoczesnie male doswiadczen
                            > ia w tym wzgledzie. To taki mechanizm sprzezen zwrotnych, ale dziala.

                            To moze byc inaczej. Te bardziej atrakcyjne sa czesto podrywane, maja wiele okazji, chlopy sie do nich kleja, rowniez atrakcyjne chlopy a ze kobieta tez czlowiek i z drewna nie jest...Poza tym moze ryzykowac, bo nstepny chetny sie wkrotce i tak znajdzie.
                            Moze sie zgadzac, ze mniej atrakcyjna chce czegos na dluzej, bo tez chce sobie zapewnic adoracje i seks. Nie wiem czy mniej atrakcyjna musi byc mniej zainteresowa seksem? Moze jest jakas korelacja? Moze ma kompleksy, robierac sie nie lubi? Hmm, no nie wiem. Ale chyba gdzies juz bylo i o tym, ze sliczna laska wcale nie jest z automatu seksiara i czasem daje z laski lezac jak kloda. Ach, pewnie wszystko sie zdarza. Ze mniej atrakcyjna jest mniej doswiadczona, moze sie zgadzac, bo miala mniej chetnych z kim zatem to doswiadczenie zebrac.
                            • gogol77 Re: Just one more thing... 24.06.14, 21:16
                              kag73 napisała:
                              >. Nie wiem czy mniej atrakcyjna musi byc mniej zainteresowa seksem? Moze jest jakas korelacja? Moze ma kompleksy, robierac sie nie lubi? Hmm, no nie wiem. Ale chyba gdzies juz bylo i o tym, ze sliczna laska wcale nie jest z automatu seksiara i czasem daje z laski lezac jak kloda. Ach, pewnie wszystko sie zdarza. Ze mniej atrakcyjna jest mniej doswiadczona, moze sie zgadzac, bo miala mniej chetnych z kim zatem to doswiadczenie zebrac.

                              Zdrzemnąłem się kiedyś z koleżanką z pracy, fizycznie mało atrakcyjną - chuda jak szczapa, z przodu - deska. Było fajnie. W pewnym momencie powiedziałem: Mario Anno ( tak się nazywała) - ale ty jesteś świetna w łóżku. A ona na to: "no muszę, bo przy moich warunkach nic bym już z tego życia nie miała".
                              • sabat.77 Re: Just one more thing... 24.06.14, 21:29
                                Z cala pewnoscia jest taki typ kobiety, ktory uwazajac sie za bardzo malo atrakcyjny wypiera swoja seksualnosc. Spotkalem sporo takich dziewczyn na studiach. Taka znerwicowana mysz kujonka. Nie chodzi na imprezy, nie pije, lazi w obciagnietych swetrach i okularach, nie daje odpisywac na kolokwiach, a jej dzialnosc zyciowa sprowadza sie do rycia w akademiku. Ogolnie osoba kompletnie aspoleczna.
                                • druginudziarz Re: Just one more thing... 25.06.14, 03:56
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Z cala pewnoscia jest taki typ kobiety, ktory uwazajac sie za bardzo malo atrak
                                  > cyjny wypiera swoja seksualnosc. Spotkalem sporo takich dziewczyn na studiach.
                                  > Taka znerwicowana mysz kujonka. Nie chodzi na imprezy, nie pije, lazi w obciagn
                                  > ietych swetrach i okularach, nie daje odpisywac na kolokwiach, a jej dzialnosc
                                  > zyciowa sprowadza sie do rycia w akademiku. Ogolnie osoba kompletnie aspoleczna

                                  W sumie to dość dobrze moja babę scharaktertyzowałeś ;)
                                  Plus depresja jeszcze w pakiecie :(
                          • yoric Re: Just one more thing... 24.06.14, 02:18
                            > paradoksalnie bardziej dostepne na n
                            > iezobowiazujacy seks maja te atrakcyjne. Wedlug mojej obserwacji im laska mniej
                            > atrakcyjna tym wieksze prawdopodobienstwo monumentalnego parcia na dlugotermin
                            > owy uklad i tym mniejsze zainteresowanie seksem

                            nie mówię, że tak nie jest, ale ja nic takiego nie zauważyłem, a i literatura PUA też nic na ten temat nie donosi...
                  • rekreativa Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:37
                    Ale że pan , który bez ogródek oświadcza, że chce mnie wyłomocić i żadnych dodatkowych cukierków nie da, to z "punktu widzenia kobiety" wykorzystywacz jest?
                    A gdzie to wykorzystanie, skoro nie ma zwodzenia i sprzedawania uludy?
                    • sabat.77 Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:41
                      No nie w tym sensie, ale to cos jakby bandzior pukal po ludziach i pytal z prosba w glosie "czy pozwoli sie pan/pani okrasc".
                      • anbale Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:48
                        Bez urazy, Sabat, ale czytając Ciebie mam coraz wyraźniejsze wrażenie, że nawet mając nadzieję na upojny seks z Tobą po wysłuchaniu wszystkich Twoich pełnych rezygnacji, smętku, bólu, wykoślawionych przez nieudane życie poglądów- położyłabym się z bólem głowy spać, zaciskając mocno powieki przekonana, że i tak nic nie ma sensu, a seks to już na pewno...
                        • sabat.77 Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:57
                          Wiem :) Dlatego ze nie musze dbac o wizerunek na tym forum, mam komfort mowienia co mysle. Normalnie bym taki szczery nie byl.
                          • anbale Re: Just one more thing... 23.06.14, 13:20
                            No ale skoro taki jest stan Twojej świadomości, i sam troskliwie pielęgnujesz i uklepujesz swoje wizje w głowie- to nie wierzę, żebyś w realu był kimś diametralnie innym...
                            Mnie się kojarzysz z kimś, kto wpadł do szklanego słoika i nic nie robi, żeby się wydostać, tylko dokręca coraz mocniej zakrętkę, taką mam wizję :)
                            • yoric Re: Just one more thing... 24.06.14, 02:21
                              > Mnie się kojarzysz z kimś, kto wpadł do szklanego słoika

                              teraz rozumiem powagę sytuacji - biedak bez Wittgensteina się stamtąd nie wydostanie :)
                              www.brainyquote.com/quotes/quotes/l/ludwigwitt397944.html
                        • gogol77 Re: Just one more thing... 24.06.14, 21:41
                          Wyżej, ja - gogol napisalem:
                          Zdrzemnąłem się kiedyś z koleżanką z pracy, fizycznie mało atrakcyjną - chuda jak szczapa, z przodu - deska. Było fajnie. W pewnym momencie powiedziałem: Mario Anno ( tak się nazywała) - ale ty jesteś świetna w łóżku. A ona na to: "no muszę, bo przy moich warunkach nic bym już z tego życia nie miała".

                          a anbale napisala:
                          Bez urazy, Sabat, ale czytając Ciebie mam coraz wyraźniejsze wrażenie, że nawet mając nadzieję na upojny seks z Tobą po wysłuchaniu wszystkich Twoich pełnych rezygnacji, smętku, bólu, wykoślawionych przez nieudane życie poglądów- położyłabym się z bólem głowy spać, zaciskając mocno powieki przekonana, że i tak nic nie ma sensu, a seks to już na pewno...

                          Sabacie, a może spróbuj przyjąć filozofię Marii Anny - jak nie masz imponujących warunków fizycznych to bądź dobry w łóżku. Dodatkowo odpowiedni marketing - Maria Anna nie ukrywała, że lubi seks i było raczej tajemnicą poliszynela że jest w tym dobra.
                          • sabat.77 Re: Just one more thing... 24.06.14, 21:51
                            Bez przesady, co tu maja do rzeczy warunki fizyczne, nie wiem skad wysnules taki wniosek. Poza tym, kto ma imponujace warunki fizyczne i w jakim zakresie? Do jakich sie w tym momencie odnosisz kanonow? Nie rozumiem Twoich wnioskow.
                            • gogol77 Re: Just one more thing... 24.06.14, 21:55
                              nieraz pisałeś, ze nie jesteś Bradem Pittem. Jeśli jesteś piękny, to przepraszam
                              • sabat.77 Re: Just one more thing... 24.06.14, 22:31
                                Nie jestem piekny. Odrazajacy tez nie, nikt nie rzyga na moj widok. Jestem od strony fizycznej kompletnie zwyczajnym gosciem, ktorych mijasz dziesiatkami na ulicach wielkiego miasta. Jestem na wskrosc przecietny, minalbys mnie obojetnie i bez zastanowienia. Jakis gosc sobie przeszedl i tyle.
                                A Brad Pitt drogi Gogolu77 to raczej symbol slawy niz urody. Moge w ciemno wymienic wielu facetow, ktorych uwazam za bardziej urodziwych niz on. Jednak zaden z nich nie jest taki slawny, zaden nie jest takim symbolem kulturowym jak on. Stary, Brad jest ikona pop-kultury, dlatego jest postrzegany jako tak niewiarygodnie atrakcyjny. Mezczyzna o wygladzie Brada Pitta, ale nie bedacy Bradem - to jedna dziesiata jego atrakcyjnosci, albo i mniej :)
                                • kag73 Re: Just one more thing... 24.06.14, 23:00
                                  > A Brad Pitt drogi Gogolu77 to raczej symbol slawy niz urody. Moge w ciemno wymi
                                  > enic wielu facetow, ktorych uwazam za bardziej urodziwych niz on. Jednak zaden
                                  > z nich nie jest taki slawny, zaden nie jest takim symbolem kulturowym jak on. S
                                  > tary, Brad jest ikona pop-kultury, dlatego jest postrzegany jako tak niewiarygo
                                  > dnie atrakcyjny. Mezczyzna o wygladzie Brada Pitta, ale nie bedacy Bradem - to
                                  > jedna dziesiata jego atrakcyjnosci, albo i mniej :)

                                  Chyba raczysz zartowac, sabacie! A widziales go w "randce z Joe Blackiem"? Slodki/ladniutka buzia i piekne cialo a w Troii, te miesnie? No ale i Pitt sie starzeje, niestety :(
                                  Teraz mi sie przypomnialo, znacie to: najpiekniejszy wiezen swiata?
                                  www.stern.de/panorama/jeremy-meeks-so-gefaehrlich-ist-der-schoenste-knacki-der-welt-2118870.html
                                  • sabat.77 Re: Just one more thing... 24.06.14, 23:12
                                    Nie w tym rzecz. Wbij w google jakies haslo zwiazane z modelami, to zobaczysz jaka masa zajebiscie przystojnych gosci wyskoczy. Czesto gesto fajniej wygladajacych niz Brad. Ale on jest Brad a oni anonymus :)
                                    • kag73 Re: Just one more thing... 24.06.14, 23:17
                                      sabat.77 napisał:
                                      > Nie w tym rzecz. Wbij w google jakies haslo zwiazane z modelami, to zobaczysz j
                                      > aka masa zajebiscie przystojnych gosci wyskoczy. Czesto gesto fajniej wygladaja
                                      > cych niz Brad. Ale on jest Brad a oni anonymus :)

                                      No to jasne. On jest atrakcyjny i slawny, wszyscy go znaja. Co nie zmienia faktu, ze atrakcyjny jest dzieki swojej twarzy i budowie a nie bo jest slawny. Atrakcyjny fizycznie, a wiemy o tym, bo jest slawny, inaczej nie wiedzielibysmy o jego istnieniu.
                                      • yoric Re: Just one more thing... 24.06.14, 23:38
                                        > Atrakcyjny fizycznie, a wiemy o tym, bo jest slawny, inaczej nie wiedzielibysmy o
                                        > jego istnieniu.

                                        to zupełnie nie tak.
                                        Po pierwsze, jak pisze Sabat, jest wielu gości równie ładnych, których atrakcyjność nie jest nawet ułamkiej tej BP. Powinni być równie atrakcyjni (=mieć równie duże powodzenie u kobiet), tylko mniej znani, a tak oczywiście nie jest.
                                        Po drugie, jest wielu aktorów, którzy są atrakcyjni mimo co najwyżej przeciętnej urody. Choćby Sean Connery, który był uważany za atrakcyjnego i miał powodzenie do dosyć późnej starości, kiedy obiektywnie rzecz biorąc nie można osoby w takim wieku rozpatrywać jako urodziwej, bo kategoria wiekowa to wyklucza.
                                        Oni są atrakcjni, bo są sławni, no i dzięki cechom osobowościowym typu charyzma.
                                        Część wyjaśnienia leży w tym, że standardy męskiej urody są dużo bardziej płynne i kobiety potrafią je sobie wstecznie zracjonalizować. Podoba mi się --> znaczy, że jest ładny (nawet jesli inne kobiety widząc samo zdjęcie nigdy by tak nie pomyślały).
                                        • kag73 Re: Just one more thing... 24.06.14, 23:52
                                          Yoric, dobrze rozumiem o co Ci chodzi ale moim zdaniem Brad Pitt jest atrakcyjny fizycznie, podoba mi sie, jego wyglad mi sie podoba. Przystojny jest i twarz tez ma niezla.
                                          Podobnie jak dla wiekszosci mezczyzn atrakcyjna jest Angelina.
                                          • yoric Re: Just one more thing... 25.06.14, 00:55
                                            Przecież nikt tego nie kwestionuje.
                                • gogol77 Re: Just one more thing... 25.06.14, 11:51
                                  A co powiesz drogi Sabacie na sytuację, gdy gość o atrakcyjności Brada (uroda, sława, kasa) - jest beznadziejny w łóżku. I nie dlatego, że ma małego albo za wcześnie kończy, ale dlatego, że nie ma tej iskry, nie ma potrzeby cieszyć się, smakować, rozkoszować ciałem kobiety. Karmić swoje ego jej orgazmami, jej maślanymi oczami po. Wtedy nawet Bradowi niejedna laska po pierwszym ruchaniu powie: spadaj.
                                  I dlatego my, ani piękni ani odrażający, ale których stwórca obdarzył takimi potrzebami (no chyba jednak nie stwórca ale raczej szatan bo przecież za realizację takich potrzeb idzie się do piekła) - mamy być może gorsze branie na ONS ale za to jest nam lepiej w dłuższych związkach. Powinno.
                                  Gratulacje w związku ze światełkiem w tunelu w pożyciu małżeńskim choć wiadomo, że w tej materii jedna jaskółka nie czyni wiosny
                                  • sabat.77 Re: Just one more thing... 25.06.14, 21:26
                                    Sluchaj, przeciez facet nie ma na czole napisane, ze jest dobrym albo zlym kochankiem. Akurat bycie dobrym kochankiem moze byc wrecz w sprzecznosci z byciem atrakcyjnym. Te same cechy, ktore zbiorczo moznaby okreslic jako sklonnosc do dominacji, jednoczesnie sa dosc atrakcyjne seksualnie, a z drugiej strony warunkuja skupienie faceta na swojej wlasnej osobie co w lozku dobrze nie rokuje.
                                    Paradoksalnie, chetniej do lozka moze byc wpuszczony seksualny troglodyta, ze wzgledu na ewidentna samczosc. A ze potem konczy sie to lozkowa porazka? Coz, bywa.
                                    Za to odpowiadajac na Twoje pytanie - facet niezbyt atrakcyjny owszem, moze sie postarac, pod warunkiem, ze do tychze staran zostanie dopuszczony. A to jak wiadomo czesto sie nie zdarza :)
                                    • triismegistos Re: Just one more thing... 26.06.14, 11:22
                                      Owszem, faceci mają to napisane na czołach. Ja osobiście mówię na to- śmierdzi dobrym pieprzeniem. Aczkolwiek nie mam pojecia po czym dokładnie to poznaję, ale wyczuwam bez pudła.
                                      • sabat.77 Re: Just one more thing... 26.06.14, 11:32
                                        triismegistos napisała:

                                        > Aczkolwiek nie mam pojecia po czym dokładnie to poznaję, ale wyczuwam bez pudła.

                                        Wierze Ci. Niemniej według mnie wytłumaczenie może być inne - ci faceci, którzy dobrze na Ciebie działają feromonami, podobają Ci się, uważasz ich za samczych itd. będą sprawiać Ci frajdę w łóżku. Więc faktycznie wyczuwasz bez pudła, bo znasz siebie.
                                        • mojemail3 Re: Just one more thing... 26.06.14, 11:39
                                          sabat.77 napisał:

                                          > Wierze Ci. Niemniej według mnie wytłumaczenie może być inne - ci faceci, którzy
                                          > dobrze na Ciebie działają feromonami, podobają Ci się, uważasz ich za samczych
                                          > itd. będą sprawiać Ci frajdę w łóżku. Więc faktycznie wyczuwasz bez pudła, bo
                                          > znasz siebie.

                                          Feromony to najlepiej dzialaja jako pulapki do wabienia szkodnikow ;-)
                                          pl.wikipedia.org/wiki/Pu%C5%82apka_feromonowa
                                          Mam inne wytlumaczenie, mezczyzni pozbawieni lekow i kompleksow lepiej sprawdzaja sie jako kochankowie( i znowu to "sprawdzanie" sie...niestety)
                                          Nie moze to byc nadmierna pewnosc siebie, bo to tez przykrywka niepewnosci.
                                          No i trzeba lubic byc z kobietami, jak Casanova...wtedy wszystko gra.
                                          • sabat.77 Re: Just one more thing... 26.06.14, 12:01
                                            No i po co te nieprzyjazne uszczypliwości. Mógłbym bez problemów złośliwie oddać, ale czy tu o to chodzi? Przepychanki jak w piaskownicy, byle zapakować szpilę...
                                            • mojemail3 Re: Just one more thing... 26.06.14, 12:08
                                              sabat.77 napisał:

                                              > No i po co te nieprzyjazne uszczypliwości. Mógłbym bez problemów złośliwie odda
                                              > ć, ale czy tu o to chodzi? Przepychanki jak w piaskownicy, byle zapakować szpil
                                              > ę...

                                              Nie rozumiem, nie bylo moim celem "zapakowanie szpili" w ogole nie pomyslalam o Tobie personalnie.Takie moje spostrzezenie wynikajace z doswiadczenia zyciowego, nie wiedzialam ze wezmiesz to do siebie.
                                              Jak sie czepiam to wprost, jak juz pewnie pare osob zauwazylo.
                                              Alez oddaj zlosliwie, jak czujesz taka potrzebe.
                                              W tej sytuacji nie wiem, mam zaprzestac pisania na forum, zeby neutralnymi uwagami kogos nie urazic???
                                              Moze tak byc, moze wystarczy mojej obecnosci tutaj.
                                              • sabat.77 Re: Just one more thing... 26.06.14, 12:11
                                                mojemail3 napisała:

                                                > Alez oddaj zlosliwie, jak czujesz taka potrzebe.

                                                No właśnie nie czuję, dlatego nie wiem czemu do mnie pijesz. No ale ok, niech będzie że nie do mnie, jjjasne... Akurat w kontekście mojej rozmowy z Triis to zabrzmiało jednoznacznie, ale może to tylko przypadek...
                                                I nie obrażaj się, nie ma o co...
                                          • kag73 Re: Just one more thing... 26.06.14, 16:28
                                            mojemail3 napisała:
                                            > > Wierze Ci. Niemniej według mnie wytłumaczenie może być inne - ci faceci,
                                            > którzy dobrze na Ciebie działają feromonami, podobają Ci się, uważasz ich za samczych itd. będą sprawiać Ci frajdę w łóżku. Więc faktycznie wyczuwasz bez pudła, bo znasz siebie.
                                            >
                                            > Feromony to najlepiej dzialaja jako pulapki do wabienia szkodnikow ;-)
                                            > Mam inne wytlumaczenie, mezczyzni pozbawieni lekow i kompleksow lepiej sprawdza
                                            > ja sie jako kochankowie( i znowu to "sprawdzanie" sie...niestety)
                                            > Nie moze to byc nadmierna pewnosc siebie, bo to tez przykrywka niepewnosci.
                                            > No i trzeba lubic byc z kobietami, jak Casanova...wtedy wszystko gra.

                                            Bo ja wiem, mojemail. Co to znaczy "lubic byc z kobietami", hmm, trzeba lubic byc w danym momencie z ta jedna, co z drugiej strony w sytuacji jednoznacznej jest raczej oczywiste.
                                            "Pozbawionym lekow i kompleksow" zapewne latwiej wyrwac jakas laske, ale ze Ci inni maja byc tylko dlatego gorszymi kochankami?
                                            Mnie bardziej sie sprawdza teoria z feromonami i chemia. Poza tym czesto pomaga doswiadczenie, czasem talent :) i jeszcze czy facet potrafi "wsluchac" sie w kobiete, albo sluchac jej.
                                            Mnie sie wydaje, ze to co Ty wyliczylas to plusy do lepszego podrywu, ale lepszego kochanka z automatu z tego nie ma.
                                            Zreszta co/kto to jest dobry kochanek? Dla mnie to taki, ktory spelnia moje oczekiwania w lozku, jest mi z nim dobrze, nie jest zajety tylko soba, ale rowniez mna, do tego odpowiada mi jego fizycznosc.
                                        • triismegistos Re: Just one more thing... 26.06.14, 16:37
                                          Guciu prawda. Już pominę to "uważanie za samczych", bo co prawda nie stronię od samczych samców, ale lubię też wiotkich intelektualistów, albo metroseksualne ciotki (nigdy nie lubilam nonotonii w łóżku".
                                          Zanim nauczyłam się słuchać, khem, serca i instynktu zdarzało mi się lądowac w łózku z przystojniaczkami, którzy nadawali się bardziej do podziwiania niż używania. Potem nauczyłam się jak rozpoznawać tą aurę.
                                          • mojemail3 Re: Just one more thing... 26.06.14, 16:50
                                            triismegistos napisała:

                                            > Zanim nauczyłam się słuchać, khem, serca i instynktu zdarzało mi się lądowac w
                                            > łózku z przystojniaczkami, którzy nadawali się bardziej do podziwiania niż używ
                                            > ania. Potem nauczyłam się jak rozpoznawać tą aurę.


                                            No tak, jak dwie kobiety to samo piszą, musi to być prawda;-)
                                            W sąsiednim wątku nieco wcześniej pisałam tak:

                                            "(...)Wiem, ze dla mezczyzn glownie bodzce wzrokowe sie licza, ja wiem, ze co ladne z zewnatrz, bywa takie sobie w kontakcie ;-) Moze to kwestia szerszego odbioru bodzcow, zapach, smak, aura no i zawartosc( mozgu np.) ma wieksze znaczenie..."

                                            I niech to będzie moje ostatnie słowo w tym temacie.

                                            Ps. co ciekawe, "aura" się powtórzyła;-)
                          • kag73 Re: Just one more thing... 24.06.14, 23:03
                            gogol77 napisał(a):
                            > Sabacie, a może spróbuj przyjąć filozofię Marii Anny - jak nie masz imponującyc
                            > h warunków fizycznych to bądź dobry w łóżku. Dodatkowo odpowiedni marketing - M
                            > aria Anna nie ukrywała, że lubi seks i było raczej tajemnicą poliszynela że jes
                            > t w tym dobra.
                            Eee tam, kobiecie duzo latwiej jest byc dobra w lozku, bo faceci maja mniejsze wymagania, duzo latwiej ich zadowolic/zaspokoic :) A jak jeszcze trafisz na taka babe "to nie, tego nie, tak mi nie rob, tego nie che" to juz zupelnie przechlapane.
                      • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:49
                        Sabat przyjmij do wiadomości, że taki mniej więcej dialog jest jak najbardziej możliwy :

                        M - Puk puk - dzień dobry, chętnie bym panią puknął, nawet nie raz. Klik - załączam foto.
                        K - A wie pan co, nie najgorzej pan wygląda, dzisiaj to niekoniecznie, ale w przyszłym tygodniu to czemu nie. Pan da numer telefonu.

                        To, że nie spotkałeś PÓKI CO takiej akurat to jeszcze nie dowód, że takich kobiet nie ma.
                        Kto szuka ten puka :-)
                        • yoric Re: Just one more thing... 24.06.14, 02:22
                          > Kto szuka ten puka :-)

                          genialne :)
                          (no może nie działa po rosyjsku, ale poza tym genialne :))
                      • rekreativa Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:51
                        Nie, sabacie, to nie jest to samo.

                        *Aczkolwiek to ciekawe, że seks Ci się skojarzył z okradaniem kogos z czegoś...
                        • sabat.77 Re: Just one more thing... 23.06.14, 12:59
                          Toz nawet mowi sie, ze mezczyzna ukradl kobiecie cnote czy zbalamucil ja - czyli zabral jej seks, a nie dal zwiazku/malzenstwa w zamian.
        • hello-kitty2 Re: Just one more thing... 23.06.14, 18:14
          sabat.77 napisał:

          > Lol, Kitty ty to tak przekazujesz jakby facet przedstawial sprawe w stylu: "cze
          > sc, jestem Sabat. Widzialem twoje foty, chetnie bym cie zerznal. Tylko wieczora
          > mi mi nie dzwon, bo jestem zonaty i nie moge swobodnie odbierac telefonu. A poz
          > a tym zwykle o tej porze bawie sie z dziecmi. No i daj cynk jak bedziesz chciec
          > sie spotkac wczesniej, bo nie dysponuje tak swobodnie czasem."

          Ej no Sabat nie brykaj :-) Ja odpowiadalam na nerwowe pytanie, ze rzekomo zonaci nie do odroznienia sa od tych wolnych i robia babki w bambuko zamykajac zone z dziecmi na romantyczny wieczor z laska w kiblu :)
          Rozumiem, ze bardziej interesuje Cie odpowiedz na pytanie 'Jak zaczac?', ehe. No wiec nie tak, najpierw buduj relacje na innym szczeblu i buduj tak, by fakt, za masz zone, dwojke dzieci i zero miejsca na bzykanko to byl maly pikus ;)

          • sabat.77 Re: Just one more thing... 23.06.14, 18:46
            O, to dobre wyzwanie. To rozumiem. Czyli tak: Jestem Wisznu, niszczyciel i kreator swiatow. Elvis zemdlal kiedy odmowilem mu autografu. Jestem autorem ciosu wirujacej piesci, ktory unicestwil Brucea Lee, a zadalem go wylacznie mysla. Cos w tym stylu? :)
            • sabat.77 Re: Just one more thing... 23.06.14, 18:58
              Zakladam ze tak, bo "jestem sabat i zona mi nie daje" okazalo sie malo skuteczne :)
              • zawle Re: Just one more thing... 23.06.14, 19:50
                zalezy...ja bym raczej poleciała na jestem biedny bo zona mi nie daje....kiedyś oczywiscie. Mój mąz mi nie dawał, więc jakby wspólnota dusz nas połączyła:)))
              • hello-kitty2 Re: Just one more thing... 24.06.14, 00:59
                sabat.77 napisał:

                > Zakladam ze tak, bo "jestem sabat i zona mi nie daje" okazalo sie malo skuteczn
                > e :)

                A probowales? Czynnie i wyraziscie dla obiektu? :)

                A co Ty w ogole kombinujesz? Jak poszly te rozmowy o rozwodzie z zona? Nie moge trafic gdzie Ty sie z nimi zapowiadales i czy podales juz jaki z nich final?
                • sabat.77 Re: Just one more thing... 24.06.14, 06:49
                  Final byl taki, ze wyladowalismy w lozku. A w sumie dlatego, ze nie dokonczylem rozmowy. Ktos mi poradzil, zebym mowil o uczuciach. No to zaczalem, ze czuje do niej ogromna namietnosc i ze sie z tym dusze. Ona sie ucieszyla, przerwala mi, cieszac sie, ze jeszcze widze w niej kobiete i ze ja jeszcze dostrzegam. Miala tylko zartobliwa nadzieje, ze to nie z powodu dnia ojca i to nie ze wzgledu na moja chec na kolejnego potomka ;) No to nie szedlem juz w zlym kierunku, bo final rozmowy zrobil sie bardzo mily...
                  • zawle Re: Just one more thing... 24.06.14, 07:56
                    sabat.77 napisał:

                    > Final byl taki, ze wyladowalismy w lozku. A w sumie dlatego, ze nie dokonczylem
                    > rozmowy. Ktos mi poradzil, zebym mowil o uczuciach. No to zaczalem, ze czuje d
                    > o niej ogromna namietnosc i ze sie z tym dusze. Ona sie ucieszyla, przerwala mi
                    > , cieszac sie, ze jeszcze widze w niej kobiete i ze ja jeszcze dostrzegam. Mial
                    > a tylko zartobliwa nadzieje, ze to nie z powodu dnia ojca i to nie ze wzgledu n
                    > a moja chec na kolejnego potomka ;) No to nie szedlem juz w zlym kierunku, bo f
                    > inal rozmowy zrobil sie bardzo mily...

                    I po kiego chodzić na terapię? Okazuje się ze wystarczy odrobina szczerości:)) Ty soie uzmysłowiłeś ze zasady i romantyzm są na pierwszym miejscu, a seks niżej. Ze kochasz zonę ( bo kogo wzrusza uśmiech z rana od niekochanej osoby), ze raczej jej pragniesz ( zwerbalizowałeś to. Ktoś Ci doradził zebyś się skupił na odbudowaniu WASZYCH relacji. Zona powiedziała ze brakuje jej zebyś widział w niej kobietę, ze boi się ciązy. No i seks był i to radosny pomimo zapewnień ze nigdy więcej ochłapów.

                    I to jest ta racjonalizacja o której Ci pisałam. Nie ze wszyscy ludzie kłamią, tylko ze inaczej się kurwa nie da;)
                  • marek.zak1 Re: Just one more thing... 24.06.14, 08:38
                    sabat.77 napisał:

                    > Final byl taki, ze wyladowalismy w lozku.

                    BrawoSsabat. jeszcze wzcoraj byłes na dnie a teraz juz pełne zadowolenie. Jak te kobiety potrafią nasz uszczęśliwić albo odwrotnie. Keep this way :).
                    Twój ulubiony autor :)
                  • hello-kitty2 Re: Just one more thing... 24.06.14, 09:34
                    sabat.77 napisał:

                    > Final byl taki, ze wyladowalismy w lozku. A w sumie dlatego, ze nie dokonczylem
                    > rozmowy. Ktos mi poradzil, zebym mowil o uczuciach. No to zaczalem, ze czuje d
                    > o niej ogromna namietnosc i ze sie z tym dusze. Ona sie ucieszyla, przerwala mi
                    > , cieszac sie, ze jeszcze widze w niej kobiete i ze ja jeszcze dostrzegam. Mial
                    > a tylko zartobliwa nadzieje, ze to nie z powodu dnia ojca i to nie ze wzgledu n
                    > a moja chec na kolejnego potomka ;) No to nie szedlem juz w zlym kierunku, bo f
                    > inal rozmowy zrobil sie bardzo mily...

                    Sypiajac z wrogiem ;-) Jak to bylo? Teraz nawet jakby ona chciala, to ja juz bym nie chcial, zapewnilbym kochance wylacznosc, ehe. Dlatego kobiety nie chca sypiac z zonatymi, bo lza jak psy ;)
                    • kutuzow Re: Just one more thing... 24.06.14, 14:31
                      hello-kitty2 napisała:
                      > Jak to bylo? Teraz nawet jakby ona chciala, to ja juz by
                      > m nie chcial, zapewnilbym kochance wylacznosc, ehe. Dlatego kobiety nie chca sy
                      > piac z zonatymi, bo lza jak psy ;)

                      Dokładnie tego samego cytatu miałem poszukać.
                      Widzę, że nawet komiks który wrzuciłem był proroczy :-)
                      • kag73 Re: Just one more thing... 24.06.14, 15:01
                        kutuzow napisał:

                        > hello-kitty2 napisała:
                        > > Jak to bylo? Teraz nawet jakby ona chciala, to ja juz by
                        > > m nie chcial, zapewnilbym kochance wylacznosc, ehe. Dlatego kobiety nie c
                        > hca sy
                        > > piac z zonatymi, bo lza jak psy ;)
                        >
                        > Dokładnie tego samego cytatu miałem poszukać.
                        > Widzę, że nawet komiks który wrzuciłem był proroczy :-)

                        Samo zycie! Bo teoria, moi drodzy, z praktyka sie mija:)
                        Tak trzymac, Sabat! Zeby tylko ona wreszcie zaczela cos pic, przynajmniej do czasu do czasu. Poszlo by jak z platka, bo i na minete by pozwolila ;)
                        • kutuzow Zapach wolności 26.06.14, 15:37
                          kag73 napisała:
                          > Samo zycie! Bo teoria, moi drodzy, z praktyka sie mija:)
                          > Tak trzymac, Sabat!

                          Moim zdaniem, to tutaj teoria nie mija się z praktyką. Nie jestem chyba jedyną osobą która prognozuje że za miesiąc Sabat na głodzie będzie znów biadolił, że życie bez seksu jest do kitu.

                          Ja tam Sabatowi kupiłbym taki prezent. Skoro nie stać go na odwagę, to niech choć poczuje ten zapach:

                          uberhumor.com/mmm-smells-like-freedom
                          • kag73 Re: Zapach wolności 26.06.14, 15:59
                            kutuzow napisał:
                            > Moim zdaniem, to tutaj teoria nie mija się z praktyką.
                            No tak, bo teoretycznie to mowil, ze nawet jaby baba chciala to on nie zechce. A okazalo sie w praktyce, ze jak zechciala, to z nia do lozka poszedl;))
                            • kutuzow Re: Zapach wolności 26.06.14, 16:41
                              kag73 napisała:
                              > No tak, bo teoretycznie to mowil, ze nawet jaby baba chciala to on nie zechce.
                              > A okazalo sie w praktyce, ze jak zechciala, to z nia do lozka poszedl;))

                              Chyba w to nie wierzyłaś???
                              Ja od początku wiedziałem, że to takie typowo męskie wymachiwanie szabelką.
                              Nie wiem, czy widziałaś serial "Coupling"? Tam w pierwszym odcinku pięknie to pokazali (kłopoty z rozstaniem z kobietą która gra kartą "zróbmy to").
                              • kag73 Re: Zapach wolności 26.06.14, 16:49
                                kutuzow napisał:
                                > Chyba w to nie wierzyłaś???
                                No fakt, nie wierzylam;))
                                > Nie wiem, czy widziałaś serial "Coupling"? Tam w pierwszym odcinku pięknie to p
                                > okazali (kłopoty z rozstaniem z kobietą która gra kartą "zróbmy to").

                                Nie, nie znam tego serialu. Ale jasne, nadzieja umiera ostatnia i zawsze jest szansa. Chociaz kazdemu sie kiedys konczy cierpliwosc, jedni potrzebuja dluzej inni krocej.
                          • sabat.77 Re: Zapach wolności 26.06.14, 17:18
                            Kutuzow, to ze bardzo boje sie zdrady i ze miedzy mna i moja zona pare dni temu raz zaiskrzylo NIC NIE ZMIENIA. Rozumiesz? Ja nnie jestem az tak naiwny by w to wierzyc. A co sie odwlecze to nie uciecze, po prostu skorzystalem z okazji. Grzech nie skorzystac. I ze do zdradzania niestety bede musial sie w koncu przelamac to jasne. Cholera, odwlekam jak sie da, jestem tchorzem, to fakt.
                            • kutuzow Re: Zapach wolności 26.06.14, 18:44
                              sabat.77 napisał:

                              > Kutuzow, to ze bardzo boje sie zdrady i ze miedzy mna i moja zona pare dni temu
                              > raz zaiskrzylo NIC NIE ZMIENIA. Rozumiesz? Ja nnie jestem az tak naiwny by w t
                              > o wierzyc. A co sie odwlecze to nie uciecze, po prostu skorzystalem z okazji. G
                              > rzech nie skorzystac. I ze do zdradzania niestety bede musial sie w koncu przel
                              > amac to jasne. Cholera, odwlekam jak sie da, jestem tchorzem, to fakt.

                              Sabat, Jakiej zdrady? Przecież miałeś w planach się rozwodzić. Nawet ogłaszałeś to wszem i wobec żebyś miał motywację i żebyś nie mógł niby się rozmysleć.
                              Teraz nagle rozwód już nie, ale ew zdrada?

                              Widzisz. Właśnie za to ludzie na forum nie biorą Cię na poważnie. Masz 5 nowych pomysłów z czego 2 wykluczają się z pozostałymi 3-ma.
                              • zawle Re: Zapach wolności 26.06.14, 20:44
                                kutuzow napisał: Masz 5 nowych
                                > pomysłów z czego 2 wykluczają się z pozostałymi 3-ma.

                                Nie ma żadnych hamulców:)) I zerową potrzebę "zachowania twarzy".
                                • sabat.77 Re: Zapach wolności 26.06.14, 20:57
                                  Ale to dobrze rokuje w lozku... albo zle.
                                  Dzika bestia!.. albo dzika swinia.
                                  Wszystko jest kwestia optyki, widzowie decyduja :)
    • triismegistos Re: Just one more thing... 23.06.14, 13:41
      100% pewności nigdy nie ma, ale całkiem wysoką daje umówienie się na te seksy u faceta na kwadracie. Nawet jeśli żonka wyjechała na weekend to trudno ukryć fakt, że w mieszkaniu mieszka kobieta.
      Ale tak na serio, to nie zawracam sobie jakoś szczególnie głowy prześwietlaniem pana. To trochę tak jak z zakupami w osiedlowym spożywczym. Jeśli wiem, że oszukują tam przy wydawaniu reszty, bulki mają czerstwe, cebulę zgniłą i pluskwy na zapleczu to wiadomo, że nic tam nie kupie, natomiast nie zawracam sobie glowy szczegółowym wywiadem zanim gdzieś po drodze kupię drożdżówkę.
    • luciva Re: Just one more thing... 23.06.14, 13:51
      Dlatego właśnie nie chodzę do łózka na trzeciej ani na czwartej randce
      A nawet gdyby - to uwierz, łatwo poznać czy facet jest ok czy nie. Telefony, pory i czas rozmów, smsy, dyspozycyjność, itd......
    • kruche_ciacho ale co ma jedno z drugim sabacie 23.06.14, 16:16
      jak sie umawiam tylko li jeno na bzykanie to mnie nie interesuje czy pan ozeniony i zdziecialy
    • rekreativa Re: Just one more thing... 23.06.14, 16:29
      "Co o nich w sumie wiecie?"

      To, co sami powiedzą.
      I nie, nie czuję się w moralnym obowiązku bawić w detektywa i sprawdzać, czy pan "singiel, lat 35, szatyn" na pewno nie ma jakiejś żony w sąsiednim siole.
      Jeśli chce kłamać, to jego brocha, ale dlaczego uważasz, że ja powinnam swoje sumienie obciążać cudzymi kłamstwami?
    • twojabogini Re: Just one more thing... 23.06.14, 22:49
      Ja - chyba z racji wychowania - nie chadzałam z żonatymi, czy też "zajętymi" mężczyznami do łóżka. Do dziś mam wewnętrzne przeświadczenie, że tak po prostu nie wypada. Nie miałam problemu z wykluczaniem żonatych, bo nie wiązałam się nigdy i nie wchodziłam w relacje erotyczne z osobami totalnie mi nieznajomymi. Nie potrafiłabym umówić się na seks z netu, czy wyjść z przypadkowo poznaną osobą z baru. Osoby z którymi nawiązywałam relacje erotyczne zawsze pochodziły z kręgu osób mi znajomych. Żeby odbyć jakąkolwiek erotyczną akcję potrzebuję kontekstu, fascynacji - takie pieprzenie dla pieprzenia jest dla mnie zbyt bezosobowe. Chyba już mi tak zostanie.
      Gdybym jednak miała zdecydować się na romans (nie sądzę, mam zwyczaj dotrzymywać słowa i nic nie wskazuje, żeby to miało się zmienić) myslę, że na obecnym etapie życia i kolejnych akurat status matrymonialny kochanka czy kochanki nie miałby znaczenia (czyli jednak konserwatywne wychowanie z wiekiem traci na znaczeniu).

      Sabat - nie załamuj się. Jak rozumiem zastanawiasz się jak i z kim rozpocząć romans i jak zanęcić laski z netu. Ze znanych mi kobiet umawiających się z netu "na seks" - to głównie rozwódki, wychowujące dzieci (seks jest u nich, problem chaty odpada, dzieci są odsyłane na noc do dziadków albo nocują akurat u ojca). Te raczej szukają mężczyzn deklarujących stan wolny i raczej wyrażają rozczarowanie faktem, że panowie umawiają się tylko na seks (więc coś z tym okradaniem jest na rzeczy). Nie sądzę, aby dokonywały weryfikacji stanu wolnego - raczej opierają sie na deklaracjach i raczej przynajmniej niektórzy panowie graja nieczysto (co one dopuszczają, tylko nie chcą wiedzieć o jakichś partnerkach żonach, czyli kłam miły kłam). Działa scenariusz - parę tygodni gadki, jakaś wymiana zdjęć, informacji o sobie (coś w rodzaju wywiadu epidemologicznego, jak zadeklarujesz, że jestes ruchaczem - odpadasz) potem - akurat będę w twoim mieście w sobotę (ewidentnie zawsze są to panowie z innych miast, przejeżdżający przypadkiem przez miasto - delegacja, konferencja - pewnie też element ściemy, jadą żeby bzyknąc pewnie i pół polski z wywieszonym ozorem liczac, że laska ich przenocuje, bo na hotel raczej ich nie stać, z karty nie zapłacą, bo żona sie połapie :) - może się spotkamy, może u ciebie? Jest w tym coś z tego co piszesz o okradaniu - bo jednak dziewczyny liczą na związek i sa rozczarowane, że kolejny pan chciał tylko seksu i "nic" z tego nie wynikło. Nawet jeśłi seks był ok. Symulujesz, że chodzi opotencjalnie dłuższą znajomośc, ale laska dopuszcza, że to własnie robisz, ale jej się też chce bzykać. Laksa sama cię spławi, w niedobrym tonie jest przelecenie jej i nie zadzwonienie. Jak masz dośc, to lepiej powiedzieć, że było wspaniale,ona jest cudowna, ale na tym etapie życia nie czujesz się gotowy do związku, praca jest wyjazdowa, więc nigdzie nie jestes na stałe, nie chcesz jej skrzywdzić, więc więcej nie będziecie się spotykać, ona zsługuje na coś więcej niż możesz zaoferować. Plusy: ona zapewnia chatę, ty co najwyżej jaskieś wino i jak lubisz gotować to możesz zaproponować że ugotujesz u niej kolację (wtedy kupujesz też potrzebne produkty), albo zamawiasz jakies żarcie z miasta (ale typu restauracyjnego, nie sieciową pizzę). czyli tanio - wacha lub bilety kolejowe lub na samolot, plus koszt żarcia. Minusy - spotkanie raczej dopiero póxno wieczorem, jak dzieci wyprawi, i raczej pobudka dość wcześnie zanim dzieci wrócą. Czasem jednak trafia się weekend i wtedy w dobrym tonie jest zaopatrywać w jedzenie i zafundowac jakies kino, czy coś w tym stylu.

      Target w którym możesz otwarcie informować o swoim stanie cywilnym to mężatki w związkach w których wygasła namiętność, mąż się średnio interesuje, brakuje im czułości, bliskości, poczucia atrakcyjnosci. Warunek - musisz zafascynować sobą kobietę, bo żeby zdradziła męża (o czym myśli od dawna) musi czuć się usprawiedliwiona - czyli zakochana (to eufemizm dla słowa podniecona - czyli wystarczy ją dobrze podniecić). Dla bezpieczeństwa z góry deklaruj wieroność żonie - w sensie, że nigdy od niej nie odejdziesz i nigdy nie planuj dla romantyzmu wspólnej przyszłości, scenariuszy co by było gdyby i jak wyglądałoby wspólne potomstwo. Chodzi o romans z dobrą oprawą i kontekstem i na tych regułach się gra. Dbasz więc o ładną scenerię, randki z oprawą odpowiadajacą zainteresowaniom pani, lub wprowadzające ją w świat twoich zainteresowań. Przynajmniej raz na jakiś czas wyjeżdzik na weekend - ale wtedy tez romansowo - ładne miejsce, gdzie jest co zwiedzic, dobrze zjeśc, coś przeżyć. Prezenty - tylko dyskretne, płyta z muzyką, ksiązka (ale trafiające w jej gust i o których wiesz że ich na bank nie ma)- cos co łatwo jej będzie wnieść do domu bez wzbudzania podejrzeń męża. Czyli romans jest droższy.

      Trzeci target dla romansów żonatych mężczyzn to pary które chcą swingować, o ile interesują cię trójkąty. Tu trzeba uważać, bo większość - a trochę z tym środowiskiem miałam do czynienia - jest poparana emocjonalnie. Jedno chce swingu - drugie się decyduje, bo boi się stracić partnera, albo też jest w związku ofiarą przemocy psychicznej i fizycznej (częściej rolę "ofiary" pełni kobieta). Jeśli spotkanie zaczyna się od tego, że jedno z małżonków się upija (czytaj znieczula emocjanalnie), albo dziwacznie i sztucznie zachowuje zanim do czegoś dojdzie, kobieta jest przesadnie wylaszczona (czytaj: zrobiona na tandetną dziwkę) - to można sobie darować. Kieliszek wina do kolacji jest ok, butelka albo parę drinków - to sygnał alarmowy. Nie spotkałam normalnych swingersów w wieku 30+, może kwestia pecha. Więcej normalnych układów swingerskich jest w przedziałach 40+ i więcej (nie licz na laski w stylu porno, panie są zadbane, ale normalne, naturalne). Normalni swingersi dbają o swoje zdrowie, licz się z tym, że zostaniesz poproszony o badania (to dobrze rokuje). Trzeba też wyjaśnić kwestię orientacji - jeśli nie chcesz doświadczeń bi (jest sporo par w których mężczyźni są heterykami, więc spokojnie). Opcja dość tania, lokum daje para i to raczej para zaprosi cię na kolację, w dobrym guście jest przynieść np. wino.

      Ostatni target znam tylko z opowieści i trudno mi uwierzyć, że to działa. Podobno tak. Anonsujesz otwarcie - jestem żonaty, interesuje mnie tylko seks dobrej jakości, jesli masz więcej niż tyle i tyle kilo, nadwagę, nie depilujesz się, nie robisz lodów, masz więcej lat niż 30, rozstępy albo liczysz na sponsoring - nie pisz. Oferty tylko ze zdjęciem, zbliżenie twarzy i całej sylwetki. Ponoć rzecz się wiąże ze sponsoringiem typu light - dobry hotel, wcześniej jakaś kulturalna rozrywka, kolacja w restauracji, choć niektóre laski podobno od razu chcą do hotelu - wieczór planujesz pytając panią. Podobno ofert jest dużo, tak dużo, że trzeba wybierać wszystkich się nie da obskoczyć. Grasz coś w rodzaju skrzyżowania pewnego siebie mężczyzny z greyem, ale nie musisz być bogaty i wydawac full kasy - wystarczy opłacenie w miare komfortowych warunków i przyzwoitego jedzenia, czy rozrywki, czasem romantyczna oprawa (zalezy od preferencji laski). Nie wiem czy to działa - mam dwóch kolegów którzy twierdza, że tak. I że jak zrobisz na wstepie lasce dobrze, tak naprawde dobrze, to potem w rewanzu masz chętna na wiele laskę, niektótre z full opcją i jeszcze potem sama do ciebie dzwoni, czy tam pisze i to tylko po to, aby doszło do powtórki z seksu, nic więcej. Nie wiem, takich klimatów nie znam. Na pewno tanio.
      • sabat.77 Re: Just one more thing... 24.06.14, 00:01
        Boje sie tego swiata i przeraza mnie to, tak zupelnie po ludzku. Mozecie tego nie rozumiec, ale teraz jestem zupelnie szczery. Jak nigdy dotad na forum. Dla mnie to jakies nieludzkie, bezosobowe cos, czemu nie umiem stawic czola. Oczami duszy widze siebie po takim wyskoku wracajacego do obcego-wlasnego domu. Rozmawiajacego z obca kobieta, ktora byla kiedys moja zona. Zadeptalbym ostatnie resztki nadziei, ktore gdzies tam tla sie w podanych sobie rekach na spacerze, usmiechu rano po przebudzeniu, herbacie przyniesionej kiedy jestem chory. Podobno nadzieja umiera ostatnia, a moja nie umarla jeszcze. Nie mogla, to moja matka, w koncu nie od parady jestem idiota :)
        • szopen_cn Re: Just one more thing... 24.06.14, 02:04
          sabat.77 napisał:

          Zadeptalbym ostatnie resz
          > tki nadziei, ktore gdzies tam tla sie w podanych sobie rekach na spacerze, usmi
          > echu rano po przebudzeniu, herbacie przyniesionej kiedy jestem chory. Podobno n
          > adzieja umiera ostatnia, a moja nie umarla jeszcze. Nie mogla, to moja matka, w
          > koncu nie od parady jestem idiota :)

          Wielokrotnie pisales, ze nie chcesz zadnych rad.
          To masz.

          Teraz odpowiedziales sobie na pytanie o to co jest najwazniejsze dla ciebie.
          Moze czas przestac sie motac i coraz doskonalsze plany rozejscia i rewanzu wymyslac.
          Moze warto by ten czas spedzany na planowaniu i forumowaniu poswiecic na budowanie od nowa relacji z zona?
          Bo widac, ze i czasu i energi masz napewno wystrczajaca ilosc.

          Moze warto pomyslec, ze szanse na sukces sa niewielkie ale sa.
          Przestac myslec, ze napewno sie nie uda.

        • twojabogini Re: Just one more thing... 24.06.14, 11:22
          sabat.77 napisał:

          > Boje sie tego swiata i przeraza mnie to, tak zupelnie po ludzku.

          Doskonale cię rozumiem. Nie wyobrażam sobie zdrady. W żadnych okolicznościach. Gdy słucham relacji zdradzających - podsumowałam ci mniej więcej targety, wydaje mi się to wszystko paskudne. Wiąże się z tym mnóstwo poparania emocjonalnego, samotności, a i ten seks nie jest taki do końca udany.
          Jedyne "ładne" relacje to romans kobiety, która od wielu lat była ignorowana przez męża, jednak ona była zdecydowana na to żeby trwać w małżeństwie. Nie szukała romansu, ale romans się jej przydarzył. Przez rok była bardzo szczęśliwa, ale romans wzbogacił ją i jej życie w wielu aspektach, odzyskała pewność siebie, a zyskała taki wewnętrzny blask, zaczęła bardziej o siebie dbać, powróciła do swoich zainteresowań, rozwinęła się, zmieniła pracę. Rozkwitła pod wpływem bliskości, może nawet miłości. Żeby było ciekawiej - po jakimś czasie zwrócił na nią uwagę równiez jej mąż. Nie przyznała mu się do romansu i myślę że dobrze zrobiła. To trochę inna historia niż proste bzykanie kogoś. Miała dużo miłości i czułości i uwagi do dania - a mąż nie miał ochoty tego od niej brać. Nieco inny wymiar relacji.

          Podobne są historie niektórych swingersów. Ja ich trochę rozumiem, śniło mi się kiedyś, że wspólnie z mężem uwodzimy jakieś dziewczę i było to naprawdę coś. Zdarzało mi się za młodszych lat być uwodzoną przez pary. Wtedy jest w tym jakiś inny ludzki kontekst, to trochę inne doświadczenie niż zamówienie sobie panienki przez net, czy bzynięcie kogoś czy zmiana partnerów w klubie. Wierzę, że swing może być pięknym przeżyciem wzmacniającym więź między małżonkami, a nie rozbijającym związek - ale ale - ta więź musi najpierw istnieć i być bardzo trwała i głęboka, partnerzy muszą znac nawzajem swoją seksualność, swoje granice.

          Myślę, że róznica tkwi nie w przedziale świat zdrady/świat seksu małżeńskiego, ale seks oparty na relacji, posiadający jakikolwiek kontekst/seks na zaspokojenie popędu z kimś umówionym w tym celu.

          Przy czym wcale bnie chodzi o to, żeby czekac z seksem - równei piękna może być relacja dwojga ludzi, między którymi zaiskrzyło i dali upust swojej namiętnosci po 15 minutach rozmowy.
          • urquhart Jedyne "ładne" relacje to romans kobiety! 24.06.14, 12:12
            twojabogini napisała:
            > Jedyne "ładne" relacje to romans kobiety, która od wielu lat była ignorowana pr
            > zez męża, jednak ona była zdecydowana na to żeby trwać w małżeństwie. Nie szuka
            > ła romansu, ale romans się jej przydarzył. Przez rok była bardzo szczęśliwa, al
            > e romans wzbogacił ją i jej życie w wielu aspektach, odzyskała pewność siebie,
            > a zyskała taki wewnętrzny blask, zaczęła bardziej o siebie dbać, powróciła do s
            > woich zainteresowań, rozwinęła się, zmieniła pracę. Rozkwitła pod wpływem blisk
            > ości, może nawet miłości. Żeby było ciekawiej - po jakimś czasie zwrócił na nią
            > uwagę równiez jej mąż. Nie przyznała mu się do romansu i myślę że dobrze zrobi
            > ła. To trochę inna historia niż proste bzykanie kogoś. Miała dużo miłości i czu
            > łości i uwagi do dania - a mąż nie miał ochoty tego od niej brać. Nieco inny w
            > ymiar relacji.

            Piękny romans ze strony kobiety posiadającej potrzeby versus podła zdrada ze strony mężczyzny myślącego kutasem :)
            "Inny wymiar relacji" Jak łatwo zmieniać zabarwienie pojęć i kryteria oceny w zależności od potrzeb.
            Tylko jak ja wyciągnąłem kiedyś podobne historie z męskiej strony cytując Mirę Kirshenbaum, ("When Good People Have Affairs") jak zmienia to w romansie się nagle ignorowany facet typowo facet zmienia dbanie o siebie, poczucie wartości, motywacje do życia, na czym może skorzystać związek to wywołało to tu burzę rozsierdzonych kobitek jak można tłumaczyć i relatywizować co robią podłe patriarchalne wiarołomne męskie świnie nie szanujące prawa kobiety że ma mniejsze potrzeby seksualne.
            :)

            > Podobne są historie niektórych swingersów. Ja ich trochę rozumiem, śniło mi się
            > kiedyś, że wspólnie z mężem uwodzimy jakieś dziewczę i było to naprawdę coś. Z
            > darzało mi się za młodszych lat być uwodzoną przez pary. Wtedy jest w tym jaki
            > ś inny ludzki kontekst, to trochę inne doświadczenie niż zamówienie sobie panie
            > nki przez net, czy bzynięcie kogoś czy zmiana partnerów w klubie. Wierzę, że sw
            > ing może być pięknym przeżyciem wzmacniającym więź między małżonkami, a nie roz
            > bijającym związek - ale ale - ta więź musi najpierw istnieć i być bardzo trwała
            > i głęboka, partnerzy muszą znac nawzajem swoją seksualność, swoje granice.

            Muszą znać granice by je razem przekraczać nie łamiąc wzajemnej lojalności, ale i w pierwszym i drugim kluczem przykładzie kluczem motywacyjno-rozwojowym jest własnie przekraczanie granic - transgresja.
            www.charaktery.eu/slownik-psychologiczny/T/129/Transgresja/
            • twojabogini Re: Jedyne "ładne" relacje to prawdziwy romans 24.06.14, 13:44
              urquhart napisał:

              > Piękny romans ze strony kobiety posiadającej potrzeby versus podła zdrada ze st
              > rony mężczyzny myślącego kutasem :)

              Nie pisałam według kryterium płci, ani jak zaznaczyłam nawet statusu matrymonialnego. Chodziło mi o okoliczności romansu. Gdybym usłyszała o romansie mężczyzny w podobnych okolicznościach, także uznałabym to za ładne. I nie chodzi o myślenie kutasem czy pochwą, bo to niemożliwa niemożliwość, tylko o to, że czym innym jest pieprzenie obcego ciała, a czym innym relacja seksualna z innym człowiekiem - niezależnie czy dzieje się to w małżeństwie, w ramach romansu czy swingu. Płeć także nie gra roli.

              >kluczem motywacyjno-rozwojowym jest
              > własnie przekraczanie granic - transgresja.

              Nie postrzegam swingu jako transgresji, tak samo jak nie postrzegam tak mitu o zerwaniu jabłka w ogrodzie eden. W obu przypadkach sądzę, że chodzi o rozwój, poszerzanie doświadczenia przez dążenie do prawdy i czerpanie z własnych wewnętrznych źródeł, a nie przez przełamywanie własnych granic. Ale dla mnie jest ważne aby pozostawać w zgodzie ze sobą, a nie się autotresować, przekraczać własne granice i robić sobie kuku, tylko po to żeby komuś dogodzić, albo udowodnić sobie, że jestem wyzwolona i nowoczesna. Nie jestem.
              Sądzę, że mój wewnętrzny rozwój doprowadzi mnie do momentu gotowości do swingu małżeńskiego (to inna strona medalu, niż dołączenie do pary), ale jeśli rozwój mojego męża pójdzie w innym kierunku - nie będę płakać, ani mieć poczucia straty. Jest wiele rożnych doświadczeń, które nie staną się moim udziałem i co z tego? Nie da się doświadczyć wszystkiego w ciągu jednego życia.
              • marek.zak1 Rozwój do swingu 24.06.14, 13:52
                twojabogini napisała:

                > Sądzę, że mój wewnętrzny rozwój doprowadzi mnie do momentu gotowości do swingu
                > małżeńskiego

                Cekamy z niecierpliwościa na opis jak było.
                • twojabogini Re: Rozwój do swingu 24.06.14, 15:22
                  marek.zak1 napisał:

                  > Cekamy z niecierpliwościa na opis jak było.

                  Mogę opisywać swoje życie seksualne przed związkiem, ale na pewno nie zamierzam opisywać życia seksualnego w małżeństwie. Zobowiązałam się m.in. do lojalności.

                  Co do rozwoju do swingu - jest to kwestia osobowości predyspozycji. Jestem biseksualna, lubię seks, lubię ludzi, lubię przyjemność i zabawę. Mam za sobą trochę doświadczeń tego rodzaju, typu light, bez stosunków i uważam je za pozytywne. Czuję się pewnie w swoim związku, nie obawiam się zdrady, czy opuszczenia przez męża - jestem pewna stabilności mojego małżeństwa.
                  To jest podstawa swingu. Ale jest też kwestia potrzeb związku i moich własnych. Na razie nie jest mi do niczego potrzebny kontakt seksualny z innymi osobami niż mój mąż. Jesteśmy na etapie wychowania dzieci, realizacji zawodowej, inwestycji, pomnażania i dorabiania się majątku i jeśli czegoś nam potrzeba, to więcej czasu na życie jako pary. To nie jest etap dobry do szukania doświadczeń poza związkiem.

                  Swoją drogą to, że ja jestem jaka jestem nie oznacza, że mój mąż radośnie zaakceptuje inną osobę w łóżku. Może tak być ale nie musi. Wtedy inne osoby pozostaną w sferze fantazji i nie sądzę, abym cokolwiek przez to straciła, czy była mniej szczęśliwa. Kompletnie nie rozumiem osób szntazujących partnerów albo rozwód, albo swing.

                  Kurwa - marzę także o byciu wypas amerykańskim komandosem, wypas sprawnym po drakońskim treningu, zdolnym przemierzać pustynię ze sprzętem ważącym 50 kilogramów i rakietami przeciwlotniczymi oraz zapasem kondonów i wielkim penisem. Nawet kiedyś przez moment udało mi się być nim we śnie. Ta siła, to poczucie sprawności i jurności, czułam, że jestem w stanie zerżnąć wszystkich talibów, ich zony i kozy :) I co mam powiedzieć mężowi, że albo pomoże mi stać się amerykańskim jebaka-zabijaką i wyruchać wioskę talibów (najlepiej niech stoi wtedy na czatach), albo się z nim rozwiodę? Kurwa - skąd pomysł, że małżonek ma obowiązek realizować wszystkie fantazje, bo inaczej mu się krzywda stanie i będzie pozbawiony seksualnej realizacji, która jest jego niezbywalnym prawem?
                  W mojej ocenie pomysł aby żona zgodziła się na ruchanie przy niej innej baby, której ona jeszcze dla podniety pana męża ma macać cycki, chociaż kobieta jest hetero, jest równie abstrakcyjny jak wymaganie od męża realizacji mojej fantazji z zostaniem komandosem.

                  I to mareczku mam na myśli mówiąc o rozwoju do swingu - to proces przejścia od fantazji, do realu. Długi proces, który wcale nie musi doprowadzić do wpuszczenia innych osób do łózka.
                  • sabat.77 Re: Rozwój do swingu 24.06.14, 15:34
                    Mysle ze amerykanscy komandosi mogliby Cie zaskoczyc co do tej rzekomej sprawnosci. Natomiast niepozorni Talibowe byliby rownie zaskakujaco sprawni i silni. Tacy ludzie zyjacy blisko z przyroda sa nie do pokonania jesli chodzi o wydolnosc organizmu przez zwyklych, nawet cwiczacych mieszczuchow.
                    • twojabogini Re: Rozwój do swingu 25.06.14, 04:40
                      sabat.77 napisał:

                      > Mysle ze amerykanscy komandosi mogliby Cie zaskoczyc co do tej rzekomej sprawno
                      > sci.

                      Nie znoszę amerykańskich komandosów z przyczyn ideologicznych. Ot sprzecznosci wymiaru seksualnego...Zabili mi ten fragment seksualności po doniesieniach o tym jak paru z nich zruchało czternastolatkę po tym jak zabili na jej oczach całą jej rodzinę od dziadkka po najmłodszego braciszka. Chciałam tylko uswiadomić marka, że nie każda fantazja musi być spełniona, bo kiedys naprawdę miałam fazę na bycie amerykańskim wypas komandosem z weilkim fiutem na witaminach...I nawet w fazie mega fantazji nie sądziłam, że to zobowiązuje mojego męza do czegokolwiek, tak jak nie zobowiązuje autorki watku fantazja męza o dymaniu innej babki. A to raczej zwyczajne - w fantazjach niektórzy rżną inną dupę na oczach żony. Nie sądzę, żeby to z komandosami wynikało z fazy bi - wtedy bardziej chciałam zerżnąc =upokorzyc paru facetów. Ot, rywalizacja w pracy.

                      Chwilowo moim obiektem westchnień stał się sabat...za jeden komentarz. Walić amerykańskie komandoskie mięśnie i brata pita, viva la brak czułości, viva la potrzeba dowartościowania, viva la ludzki wymiar seksu. Sabat jestes moim wrogiem forumowym, lansujemy sprzeczne tezy i się żremy, ale bezinteresownie ci przyznam - jestes mężczyzną. To wiele w świecie porypanych wartości. Nawet jeśli jestem tylko kobietą - to jednak przywiązaną do męza więzami miłości, przysięgi i danego słowa.
                      Tak myślę sobie, że częśc użytkowników forum BSM za dużo chce od seksu - bliskości, więzi, wyrazu miłości. Te ręce, które gdzieś tam splatają się razem...kurwa albo marnujemy najlepsze lata życia, albo jestesmy zajebistymi romantykami. Jak jako 80 letnia pani będę sobie wyrzucac poważne traktowanie przysięgi małżeńskiej to będę jedyną winną.
                  • marek.zak1 Re: Rozwój do swingu 24.06.14, 19:38
                    Mie wiedziałem, że jestes biseksualna. Reszta, w tym chęć bycia konadosem, to konsekwencja.
                    Jest to bardzo odległe od mojego seksualizmu, ale z zainteresowaniem przeczytałem.
              • sabat.77 Re: Jedyne "ładne" relacje to prawdziwy romans 24.06.14, 19:21
                Musisz jednak zalozyc jeszcze jeden scenariusz. Emocje moga stanowic rodzaj haka, za pomoca ktorego dziewczyna zostaje wyciagnieta ze swiata swoich zasad. Milosc nie zawsze jest obustronna. To prawda, ze wielu kobietom potrzebna jest milosc, by doswiadczyc radosci z seksu, takze by zwyczajnie do niego doszlo. Ale to wcale nie znaczy, ze mezczyzna musi byc rowniez zakochany. Moze grac. Takie rozegranie sprawy z jego strony musi wymagac ogromnej inteligencji emocjonalnej, charyzmy, wrecz dominacji pod wzgledem intelektu i osobowosci, niemniej jest mozliwe. Wydaje mi sie to prawdopodobnym scenariuszem w wypadku zwiazkow w stylu mloda gaska zakochala sie w zonatym i doswiadczonym zyciowo facecie.
                I to juz takie ladne nie jest.
              • urquhart Re: Jedyne "ładne" relacje to prawdziwy romans 25.06.14, 08:42
                twojabogini napisała:
                > Nie pisałam według kryterium płci, ani jak zaznaczyłam nawet statusu matrymonia
                > lnego. Chodziło mi o okoliczności romansu. Gdybym usłyszała o romansie mężczyzn
                > y w podobnych okolicznościach, także uznałabym to za ładne. I nie chodzi o myśl
                > enie kutasem czy pochwą, bo to niemożliwa niemożliwość, tylko o to, że czym inn
                > ym jest pieprzenie obcego ciała, a czym innym relacja seksualna z innym człowie
                > kiem - niezależnie czy dzieje się to w małżeństwie, w ramach romansu czy swingu
                > . Płeć także nie gra roli.

                A nie zauważasz że jest to wewnętrznie sprzeczne z imperatywem który głosisz że facet ma rozbudzać babę i jej potrzeby a jak tego nie potrafi sam sobie jest winny bezseksia? Bo generalnie jak ignorowany mężczyzna trafia na ognistą kochankę w oczach której ma uznanie to także rozkwita. Że seks nie istnieje bez pożądania które rządzi sie określonymi prawami a mechanika pobudzania łechtaczki czy jej tylniej części punktu g to tylko element wtórny. Co w swoich rozważaniach skrzętnie pomijasz i ma to dla mnie charakter wyraźnie roszczeniowy twoich teorii wobec mężczyzn. Może czas je skorygować?

                > Sądzę, że mój wewnętrzny rozwój doprowadzi mnie do momentu gotowości do swingu
                > małżeńskiego (to inna strona medalu, niż dołączenie do pary), ale jeśli rozwój
                > mojego męża pójdzie w innym kierunku - nie będę płakać, ani mieć poczucia strat
                > y.

                Byłem przekonany że jesteś już na tym etapie :)
                Oby wiodło Co się zatem szczęśliwie równie jak na drodze Stinga i jego długoletniej żony Trudie Styler którzy określani są najdłużej szczęśliwą parą razem w Hollywood i do tego najaraną na siebie , pełną namiętności i pożądania do siebie ale budzą kontrowersje dziennikarzy sami tłumacząc że to dzieki seksowi tantrycznemu i swingowaniu i że z tego czerpią energie i motywację.
                www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-1346787/Sting-Trudie-Styler-reveal-secret-strong-30-year-marriage--tawdry-sex.html
                • kag73 Re: Jedyne "ładne" relacje to prawdziwy romans 25.06.14, 10:01
                  urquhart napisał:
                  >Że seks nie istnieje bez pożąd
                  > ania które rządzi sie określonymi prawami a mechanika pobudzania łechtaczki czy
                  > jej tylniej części punktu g to tylko element wtórny. Co w swoich rozważaniach
                  > skrzętnie pomijasz i ma to dla mnie charakter wyraźnie roszczeniowy twoich teor
                  > ii wobec mężczyzn. Może czas je skorygować?

                  Ty tutaj cos myslisz urqu. Owszem do seksu potrzebne jest pozadanie. Jednak doswiadczenie pokazuje, ze od pozadania kobieta orgazmu nie dostaje. Rowniez mezczyznie potrzebne sa bodzce/stymulacja. Czyli mozna miec seks, bo sie kogos pozada, ale nie jest to jednoznaczne z satysfakcja seksualna. W oczach mezczyzny seks=orgazm, bo tak mu sie najczesciej wydarza, ale w przypadku kobiety seks nie zawsze rowna sie orgazm/satysfakcja. To jest roznica.

                  > Oby wiodło Co się zatem szczęśliwie równie jak na drodze Stinga i jego długolet
                  > niej żony Trudie Styler którzy określani są najdłużej szczęśliwą parą razem w
                  > Hollywood i do tego najaraną na siebie , pełną namiętności i pożądania do siebi
                  > e ale budzą kontrowersje dziennikarzy sami tłumacząc że to dzieki seksowi tantr
                  > ycznemu i swingowaniu i że z tego czerpią energie i motywację.

                  Zdarzaja sie pary szczesliwe i bez tego, czy maja namietny seks nadal nie mam pojecia, mysle, ze jak najbardziej, ale wiem tez, ze ludzie sa rozni a cele i priorytety w zyciu sie zmieniaja ;)
                  Sting oststnio mi zniesympatycznial, bo ma milony 225 milionow euro a pisze, ze nie ma zamiaru zostawiac w sapaku dzieciom, ani teraz im nie daje a ma tych "dzieci" szostke, w wieku 18 i 37 lat, apropos z dwoch malzenstw? Z dwoma kobietami.
                  • kag73 Re: Jedyne "ładne" relacje to prawdziwy romans 25.06.14, 10:17
                    I wlasnie wyczytalam w niemieckiej gazecie, ze Sting jest monogamista z przekonania, od kiedy jest ze swoja druga zona. Kiedys bylo inaczej, zyl dziko, ale stwierdzil, ze przynosci to same problemy. I dzis uwaza, ze seks z wszystkimi mozliwymi to marzenie 14 sto latkow, niektorzy sie nie zmieniaja nawet w pozniejszym wieku, co jest katastrofalne w skutkach.
                    Wychodziloby ze do klubow chadzaja ale sypiaja tylko ze soba?
                • mojemail3 Re: Jedyne "ładne" relacje to prawdziwy romans 25.06.14, 10:55
                  Tak Urqu a jak mezczyzna ignoruje ognista kochankę bo mu się nie chce palcem ruszyc;-) to tez bezseksie pewne...Kuszenie bryły lodu nie jest specjalnie ekscytujące każdy to wie. A jak o celebrytach to moze tak wzór piękna ciała i ducha
                  ...Paul Newman? Co bez wstydu wychwalał monogamię...
            • sabat.77 Re: Jedyne "ładne" relacje to romans kobiety! 24.06.14, 16:28
              Urquhart, jesli nie widzisz roznicy pomiedzy ruchaniem dla sportu, albo z tego tylko powodu, ze jest chec by wsadzic sobie gdzies dla przyjemnosci kutasa a nieszczesliwa miloscia, ktora zawiazala sie miedzy zagubionymi ludzmi, to ja kompletnie nie wiem co powiedziec. W tym momencie trace watek...
        • jesod Teraz jestem zupełnie szczery 24.06.14, 11:47
          sabat.77 napisał:
          > Mozecie tego nie rozumiec, ale teraz jestem zupelnie szczery.

          Nie tylko, że tego nie rozumiem, ale przede wszystkim nie wierzę w tę szczerość, bo ta wiara byłaby trudna do zrozumienia. A zrozumienie nigdy nie mogłoby być w zgodzie z wiarą.

          > Jak nigdy dotad na forum.
          :)))))))
          • sabat.77 Re: Teraz jestem zupełnie szczery 24.06.14, 16:24
            A w co wierzysz??
            • twojabogini Re: Teraz jestem zupełnie szczery 25.06.14, 04:42
              sabat.77 napisał:

              > A w co wierzysz??

              A ja wierzę w świete jeze, jeśli piję, piję szczerze :)))))
      • hello-kitty2 Re: Just one more thing... 24.06.14, 10:12
        twojabogini napisała:

        (...)

        Dobry opis.

        Kieliszek wina do kolacji jest ok, butelka albo parę dri
        > nków - to sygnał alarmowy.

        Tu zazgrzytalo. Kieliszek wina to jest dla abstynentow. Bez przesady, my jestesmy Polakami ;) Chociaz niektorzy panowie rzeczywiscie pilnuja, zeby pic jak opisujesz ale to nie dlatego, ze sa nie potrzebuja sie wylaczyc emocjonalnie tylko dlatego, ze wiedza, ze im nie stanie. I slusznie.

        Dla mnie seks po alko ma inny wymiar. Ja sie nie wylaczam emocjonalnie, tylko wylaczam sie z dnia, wylaczam tez z analitycznego myslenia, zeby przestac czepiac sie szczegolow.
        • twojabogini Re: Just one more thing... 24.06.14, 11:03
          hello-kitty2 napisała:

          > Tu zazgrzytalo. Kieliszek wina to jest dla abstynentow. Bez przesady, my jestes
          > my Polakami ;)

          Okej, może ilościowo zestawiając kieliszek kontra butelkę nie uwzględniłam naszej rodzimej kultury picia i mozliwości :) Jednak warto pokusić się o spojrzenie czy kobieta pije, żeby się zrelaksować i złapać nastrój, czy żeby się odłączyć, nawalić i jakoś to "obrzydlistwo" przeżyć. Jak się nawala - lepiej się ewakuować, po co bzykac wystrachaną nawaloną kobietę?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka