Dodaj do ulubionych

Co mu dolega?

29.10.14, 18:58
Taka sytuacja. Po ślubie 11 lat, razem od 14. Od samego początku bardzo słabo z seksem. Przez dłuższy czas byłam na to ślepa. Po pierwsze dlatego, że mój poprzedni związek był toksyczny i ten w porównaniu z tamtym wydawał się super (komunikacja, zaangażowanie itd.). Po drugie mąż był zapatrzony we mnie jak w obrazek, więc byłam przekonana, że i z tym jakoś się ułoży – odblokuje się, otworzy i będzie dobrze. Taaaaaaa….

To teraz opis sytuacji. Podaję różne fakty. Ostrzegam, że sytuacja jest dziwna, bardzo dziwna i raczej rzadko spotykana. Ciężko włożyć ją do jakiejś szufladki z nazwą „choroby”. Ale może? Wiele tu łebskich osób.

- Przez pierwsze dwa lata znajomości w ogóle nie inicjował seksu. Całowanie, przytulanie jak najbardziej, ale nic poza tym. Facet 25-letni, kiedy hormony szaleją???
- W końcu ja zainicjowałam, parę razy. Czy ucieszył się? Nie, miał minę jakby połknął żabę. Więc odpuściłam aż do ślubu.
- Po ślubie – zero zmian (bo i skąd niby). Wiedział, że jako małżeństwo musimy współżyć, więc robiliśmy to (moja inicjatywa), ale robił to jakby za karę. Praktycznie wcale mnie nie dotykał, nie przeprowadzał gry wstępnej, raczej całował, obejmował, robił swoje i po sprawie. Próbowałam to zmienić, mówiłam, czego chcę, ale on tego nie robił. Może moim błędem było to, że go stymulowałam, bo gdybym tego nie robiła, prawdopodobnie nie miałby wzwodu i szybciej bym się pokapowała, jak bardzo jest źle.
- Zero spontaniczności. Zawsze wieczorem w łóżku, pod kołdrą, z zamkniętymi oczami. A podobno faceci to wzrokowcy? Tu jeszcze nadmienię, że nie jestem odrażająca, wyglądam młodziej niż wskazuje metryka, dbam o sobie, jestem szczupła, lubię szpilki, eleganckie ubrania i ładną bieliznę.
- Gdyby pokazać mu zdjęcia kilku kobiet, w tym moje „poniżej pępka” – nie rozpoznałby mnie. On naprawdę nie wie, jak tam wyglądam, nigdy nie patrzył.
- Nie chce seksu oralnego, w żadną stronę. Z mojej strony – bo to wymagałoby wzajemności. Kilka razy na samym początku na moją prośbę zrobił to dla mnie, ale widziałam, że jest niezadowolony, że o to proszę, więc przestałam. Kilka razy wracałam do tego tematu, obiecywał, że tak, tak, nie ma spawy, ale nic się nie zmieniało. Ostatnio znów wróciłam do tego tematu i tym razem uparłam się i nie dałam za wygraną, myśląc, że może coś w końcu powie, jakoś to wytłumaczy, więc przemógł się i zrobił to, przy czym trwało to jakieś… 15 sekund. Nigdy więcej takich upokorzeń, już niczego od niego nie chcę.
- Kilka razy zaobserwowałam, że przeciąga w nieskończoność etap całowania się i przytulania, kiedy jesteśmy w ubraniach. Nie chce iść „dalej”.
- Nie interesuje go ani ciało kobiety ani seks jako taki. I to nie chodzi o to, że ja go nie kręcę. Żadna kobieta w sensie erotycznym go nie pociąga. Za żadną się nie obejrzy. Pornografia dla niego w ogóle nie istnieje. Kiedyś trafiliśmy na wystawę, gdzie ktoś miał zamysł artystyczny i okleił całą wielką ścianę czystą pornografią, wszystko pokazane w całej okazałości. To przyciągało wzrok! A co zrobił mój mąż? Wpadł, rzucił okiem i po minucie już oglądał pejzaże w sali obok.
- Stara się maskować swój brak zainteresowania urokami płci przeciwnej i przy każdej okazji w męskim gronie rzuca uwagi nt. „dużych cycków”. Kiedy jednak znalazłam mu w necie stronę z dużymi biustami, ofuknął mnie, że przeszkadzam mu czytać książkę.
- Najdłuższa przerwa w pożyciu wynosiła 2 lata. Po prostu się wkurzyłam, że to wygląda jak wygląda. Jak myślicie, kto ją przerwał? On w tym czasie nawet raz nie próbował niczego inicjować. Przez cały ten czas uważał oczywiście, że jesteśmy idealną parą.
- Odczuwa napięcie seksualnie, które sam wyładowuje – przyłapałam go na tym kilka razy (oczywiście nie potrzebuje do tego żadnego porno). Ale absolutnie nie jest typem masturbatora. Zresztą chyba każdy masturbator zanim mu się znudziło, kiedyś interesował się kobietą, uprawiał normalny seks (albo jest w stanie robić to od czasu do czasu) – mój mąż nigdy.
- Jakieś 2 lata temu postanowiłam coś zmienić. Zaczęłam tłumaczyć, inicjować, mieć pretensje itd. Doprowadziłam w końcu do tego, że jest skłonny dotykać mnie, oczywiście pod kołdrą, bo bodźców wzrokowych nie potrzebuje i wykonać szybki numerek (jest krótkodystansowcem, ale to akurat nie problem, bo da się leczyć, problemem jest dla mnie brak pożądania z jego strony). Seks to nie jest jego żywioł, w tym momencie po tylu latach znajomości, nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie go normalnie zachowującego się w łóżku, to jakby do niego nie pasuje….
- Co znamienne, już jak się poznaliśmy (a miał wtedy mniej niż 30 lat) nie był w stanie mieć wzwodu 2 x, zawsze tylko raz i po sprawie. To mizianie pod kołdrą przebiega zawsze wg tego samego schematu, w nim czuje się bezpiecznie i pewnie dlatego chce to robić. Nie ma mowy, żeby ten facet coś w łóżku zaproponował, nigdy, przenigdy nie wykazał żadnej inicjatywy. Ale ja już nie chcę takiej namiastki seksu. Chce mi się płakać z żalu, przed, po i w trakcie (nieraz zresztą płakałam). Ja już tak dłużej nie mogę, odmawiam, uważam, że to uwłacza mojej godności jako kobiety. Więc teraz – uwaga! - w jego wersji, to ja nie chcę seksu!!!
- Sprawę komplikuje fakt, że on bardzo lubi bliskość fizyczną, dotyk, całowanie, tylko nie prowadzi to w jego przypadku do pożądania i seksu, co jest normalną koleją rzeczy w związku kobiety i mężczyzny.
- Pomijając ten „defekt”, facet jest całkowicie normalny, a nawet fajny - inteligentny, ogarnięty życiowo, dobry ojciec, bardzo wspiera mnie, jest stale przy mnie, kocha mnie jakąś przedziwną miłością.

Pytanie za 100 punktów - co mu dolega?
Jak w przypadku ewentualnego rozwodu udowodnić, że coś z nim jest nie tak?
Obserwuj wątek
    • triismegistos Re: Co mu dolega? 29.10.14, 19:20
      Pedał. Dziękuję za uwagę.
      • klasa-m Re: Co mu dolega? 07.11.14, 00:33
        To samo pomyslalam. Przypomniana mi sie nawet taka sytuacja, gdzie moj kolega-jeszcze wowczas nie wiedzial, ze jest pedalem, nie mogl patrzeć na dziewczyne bez stanika, na jej brzuch czy też.... cokolwiek "kobiecego", dotykal jej tam gdzie byla 'podobna" do chlopca..
        :))

        triismegistos napisała:

        > Pedał. Dziękuję za uwagę.
        • 5chantal Re: Co mu dolega? 07.11.14, 13:55
          Wszystko się zgadza. Na samym początku, zanim go pogonilam, zawzięcie masował mi przestrzeń tuż pod biustem, ale nie wpadł na to, żeby rękę przesunąć wyżej, na piersi.

          Ja p.....ę, on chyba naprawdę jest z odmiennej orientacji...
          • sabat.77 Re: Co mu dolega? 07.11.14, 14:02
            A moze "chrzescijanin"?
            • 5chantal Re: Co mu dolega? 07.11.14, 14:55
              Nie, zupełnie nie. Nigdy nie był religijny. Poza tym dobry chrześcijanin w małżeństwie to myślę, że nieźle p...y.
      • sabat.77 Re: Co mu dolega? 07.11.14, 10:53
        triismegistos napisała:

        > Pedał.

        Nieładnie tak mówić, to zawiera w sobie obraźliwy pierwiastek. Aczkolwiek zgadzam się co do meritum :)
    • sea.sea Re: Co mu dolega? 29.10.14, 19:21
      IMO może mu dolegać skrywane gejostwo.
      • ninek04 Re: Co mu dolega? 29.10.14, 19:42
        to wygląda, jakby miał trwale obniżone libido, niski poziom testosteronu, tylko on przeważnie spada z wiekiem, a Ty piszesz, że od początku tak było.Guz prolaktynowy przysadki? Ale po tylu latach dawałby też inne objawy.Jeśli te medyczne przyczyny są wykluczone, to gdzieś psyche jest zaburzone, ewidentnie
        • kag73 Re: Co mu dolega? 29.10.14, 19:47
          Albo jest aseksulany, co nie wyklucza emocjonalnej wiezi, czulosci itd., nawet milosci.
          Aseksualnosc to temat malo zbadany ale znany.
    • rekreativa Re: Co mu dolega? 29.10.14, 20:11
      Z opisu to klasyczny kryptogej.
      Może też być aseksualny.
      Tak czy owak przesrane masz...
    • hello-kitty2 Re: Co mu dolega? 29.10.14, 20:12
      5chantal napisał(a):

      > Pytanie za 100 punktów - co mu dolega?
      > Jak w przypadku ewentualnego rozwodu udowodnić, że coś z nim jest nie tak?

      A potrzebujesz udowadniac?
      Podziwiam Cie za Twoje liczne proby i czas jaki mu lozkowo poswiecilas. Ale nie ma nad czym debatowac. Gdyby do mnie wyskoczyl z mizianiem to bym mu zajebala, nienawidze jak ktos uzywa zwiazku do przykrywki swoich zaburzen. Tu referuje do jego bezczelnego tekstu, ze to TY nie chcesz seksu. Obrzydliwy. Wspolczuje Ci.
      • jednatak.atam Re: Co mu dolega? 30.10.14, 14:14
        hello-kitty2 napisała:

        > 5chantal napisał(a):
        >
        > > Pytanie za 100 punktów - co mu dolega?
        > > Jak w przypadku ewentualnego rozwodu udowodnić, że coś z nim jest nie tak
        > ?
        >
        > A potrzebujesz udowadniac?
        > Podziwiam Cie za Twoje liczne proby i czas jaki mu lozkowo poswiecilas. Ale nie
        > ma nad czym debatowac. Gdyby do mnie wyskoczyl z mizianiem to bym mu zajebala,
        > nienawidze jak ktos uzywa zwiazku do przykrywki swoich zaburzen. Tu referuje d
        > o jego bezczelnego tekstu, ze to TY nie chcesz seksu. Obrzydliwy. Wspolczuje Ci


        100/100
      • klasa-m Re: Co mu dolega? 07.11.14, 00:34
        hello-kitty2 napisała:
        Gdyby do mnie wyskoczyl z mizianiem to bym mu zajebala
    • marek.zak1 Re: Co mu dolega? 29.10.14, 21:56
      Przypadek nr 150 tutaj. Kryptogej na 90%, badź aseksualny na 10%.
      • ninek04 Re: Co mu dolega? 29.10.14, 22:23
        czemu tak forsujecie tezę, że kryptogej? Czy 5chantal by tego nie wyczuła, nie wytropiła po tylu latach wspólnego życia? Nawet słowem o tym nie wspomniała, że ma jakieś podejrzenia odnośnie jego być może gejowstwa.A on aż do tego stopnia by się maskował? Więc nie sądzę, że to kryptogej.Nie odczuwa potrzeby seksu, widocznie raz na jakiś czas rozładuje napięcie, masturbując się, i to mu wystarczy do szczęścia, poza tym celebruje kulturę wyższą:wystawy, książki, może wtedy doznaje orgazmu
        • marek.zak1 Re: Co mu dolega? 29.10.14, 22:44
          ninek04 napisała:

          > czemu tak forsujecie tezę, że kryptogej? Czy 5chantal by tego nie wyczuła, nie
          > wytropiła po tylu latach wspólnego życia?


          Moja znajoma rozeszła sie po 15 latach małżeństwa, dwoje dzieci. Facet po rozwodzie zamieszkał z facetem. Nigdy jej to nie przyszło do głowy.
        • sea.sea Re: Co mu dolega? 29.10.14, 22:45
          Bo się ewidentnie brzydzi damskim ciałem.

          A potrzeby seksualne ma.
          Dał się przyłapać na masturbacji kilka razy, więc chyba robi to wcale nie tak rzadko, mnie nigdy nikt nie przyłapał, ani ja nie przyłapałam nikogo, mimo, że staż mieszkania z osobnikami płci odmiennej mam dziesięcioletni i wiem, że ani poprzedni partner, ani aktualny, nie mieli awersji do autorobótek ręcznych, ale wiem to z ich deklaracji paszczą.
          • kag73 Re: Co mu dolega? 29.10.14, 23:05
            sea.sea napisała:

            > Bo się ewidentnie brzydzi damskim ciałem.
            >
            > A potrzeby seksualne ma.
            > Dał się przyłapać na masturbacji kilka razy, więc chyba robi to wcale nie tak r
            > zadko, mnie nigdy nikt nie przyłapał,
            Dal sie przylapac, bo sie nie ukrywal a w dodatku ona mogla probowac tropic.
            I owszem ma potrzeby seksualne i zaspokaja je jak kazda inna potrzebe fizologiczna a w seksunde potem zapomina, ze cos tam bylo.
            To, ze ktos jest aseksualny nie oznacza koniecznie, ze sie nie masturbuje, ze nie ma tzw. popedu, on po prostu nie odczuwa pociagu do innych osob, nie potrzebuje po prostu takiej interakci z druga osoba jaka jest seks.
            • kag73 Re: Co mu dolega? 29.10.14, 23:20
              Tu z wikipedii:
              "Aseksualizm, inaczej aseksualność − trwałe nieodczuwanie pociągu seksualnego wobec innych osób. Od niedawna uznawany w części środowisk naukowych za jedną z orientacji seksualnych lub za brak orientacji seksualnej[2][3][4][5][6][7]. Szacuje się, że 1% społeczeństwa jest aseksualny[5][8].

              Aseksualizm nie jest tym samym, co abstynencja seksualna, która jest powstrzymaniem się od aktywności seksualnej pomimo odczuwania pociągu seksualnego. Niektórzy aseksualiści są aktywni seksualnie pomimo nieodczuwania pociągu seksualnego, np. by zaspokoić potrzeby partnera[4].

              Aseksualizm nie jest też tożsamy z hipolibidemią (brakiem lub utratą potrzeb seksualnych). Część aseksualistów posiada libido, lecz nie jest ono zwrócone w stronę innych osób[3]."
    • potwor_z_piccadilly Re: Co mu dolega? 30.10.14, 00:30
      Na kryptogeja mi nie wygląda. Gdyby nim był, to ściany pełnej scenek by nie zignorował. Świadomie, lub podświadomie by szukał interesujących go scenek.
      To pewnie aseksualizm wtórny. On nie lubi kobiet. Tym bardziej tych (niestety dla 5chantal), które nie są jego pierwszymi. Te uważa za "brudne" i pewnie nie tylko te. Pewnie wszystkie w/g niego to źródła zła, rozpusty, przyczyna utraty mleka przez dojne krowy i brak jajek u kur niosek (zielononóżek też dotyczy).
      a - specyficzna odmiana idealisty
      b - oazowiec
      c - jedno i drugie.
      Skąd to?
      W historii jego należy pogrzebać.
      • ninek04 Re: Co mu dolega? 30.10.14, 05:04
        może był molestowany w swym życiu (jako oazowiec, czy ministrant, czy w ogóle),może miał złe, toksyczne dzieciństwo, "powodów może być milion"(takich , a nie innych zachowań ludzkich),gorzej, gdy próby rozmów na ten temat nic nie dają, a wręcz przeciwnie, to on oskarża chantal za odmawianie mu seksu! Ewidentnie jest gdzieś poblokowany, ale nadziei na zmianę nie widzę.
        • zawle Re: Co mu dolega? 30.10.14, 06:16
          A może przestań się zastanawiać co mu jest? Jakie to ma znaczenie że będziesz znała przyczynę. Rozwieść się można i bez tego.No chyba że chcesz jeszcze z nim trochę posiedzieć i łapiesz się różnych;)
      • urquhart wyparty gej 30.10.14, 10:17
        Bo to nie kryptogej a wyparty gej.
        Znam takiego pękł po upiciu sie na umòr, piekna żona dzieci, on sublimuje skupiony na karierze zawodowej, dawny oazowiec (ja też wiec bylo o co sie zaczepic) nie akceptuje homoseksualizmu jako najgorszego grzechu przeciw naturze, probuje byc normalny, ale oczywiscie nie moze to wyjsc.
        Starowicz pisze ze to większość rzekomych aseksuanych przyprowadzonych przez partnerki do jego gabinetu to wyparci homo.
        Latwo rozpoznac po szczegółach seks z zamnietymi oczami, po ciemku, pod kołdrą, tylko klasycznie, żadnych eksperymentow, najbardziej podniecają sie do pozycji od tyłu, ale do tego nie dążą. Oczywiscie mineta ich brzydzi...
        Typ nie do uleczenia bo primo nie akceptuje diagnozy problemu.
        PS
        Watek aż za bardzo pod te objawy napisany :)
        • d-77 Re: wyparty gej 30.10.14, 11:21
          Zgadzam się.
          Był tutaj mój wątek, poczytaj sobie.
          Już się z facetem nie spotykam, ale wiele rzeczy się zgadza, ja zaczęłam łączyć wiele faktów.
          On też na mnie nie patrzył, nie dotykał w miejsca intymne, a jak raz na siłę wzięłam jego rękę - wytarł z obrzydzeniem.
          Dążenie do seksu oralnego, itd.....zresztą wszytsko pisałam.
          Poza tym ważne, co mówi, jak się wypowiada.
          Ważne - ten z którym się spotykałam, zwracał często uwagę na facetów, jak fajnie ubrany, itd, do kolegów zwracał się per "misiaczku", wypowiadał się bardzo źle o gejach, a jednocześnie wchodziliśmy do lokalu i mi mówił: ten gej, tamten też gej......
          To nie kryptogej, dla którego żona jest przykrywką.
          To gej, który sam do siebie nie dopuszcza świadomości własnej seksualności, nie akceptuje tego w sobie.
          Ten, z którym się spotykałam, za żadne skarby nie chciał iść do seksuologa, ciekawe czemu........
          Pogadaj z mężem, rozejrzyj się wokoło, zwróć uwagę na wiele rzeczy, które teoretycznie z seksem nie mają wiele wspólnego.
          Ma kolegów? Ma jakiegoś daleko od miejsca zamieszkania? Czym się interesuje, co robi (praca, hobby).
          Wg mnie na 85% to to, a jak nie, to jakiś problem z dzieciństwa (wykorzystywanie?)
          • potwor_z_piccadilly Re: wyparty gej? 30.10.14, 14:23
            d-77 napisał(a):

            > Ważne - ten z którym się spotykałam, zwracał często uwagę na facetów, jak fajni
            > e ubrany, itd, do kolegów zwracał się per "misiaczku", wypowiadał się bardzo źl
            > e o gejach, a jednocześnie wchodziliśmy do lokalu i mi mówił: ten gej, tamten t
            > eż gej......

            Może tak?
            Ale w opisie 5chantal, o tego typu spostrzeżeniach ani mru mru.
            Dlaczego?
            Czy ślepa, głucha?

            > To gej, który sam do siebie nie dopuszcza świadomości własnej seksualności, nie
            > akceptuje tego w sobie.

            Tu też pytania.
            Możliwym jest, że swojej inności nie dopuszcza do swojej świadomości. ale tę świadomość ma, a jeśli ma, to skąd u niego zwalanie winy za bezseksie na żonę?
            Czyżby aż tak perfidny?
            Nie wierzę.
            Wierzę natomiast w ostry przypadek odmiennych stanów świadomości. Ten facet błędnie odczytując otaczającą go rzeczywistość, sam na własny użytek wykreował swoje zasady i swoją rzeczywistość. To może tłumaczyć jego gniew na babę, która probuje zmusić go do wprowadzenia korekt w tej jego rzeczywistości.
            To żadna nowość. Setki milionów mężczyzn drepcących po tym świecie takie zasady wyznaje. Dla nich kobieta, to tylko worek do produkcji potomstwa. Reszta w nich to napawające obrzydzeniem, bród i zło.


            • potwor_z_piccadilly Żeby nie było 30.10.14, 14:37
              Uzupełniam.

              potwor_z_piccadilly napisał:

              > Dla nich kobieta, to tylko worek do produkcji potomstwa. Reszta w nic
              > h to napawające obrzydzeniem, bród i zło.

              Oczywiście to postrzeganie dotyczy jedynie ciał i organów.
              Co do istoty człowieczeństwa, dusz tych kobiet, to osobnicy ci potrafią się wznieść do czułości względem nich i opatrzenia ich oznakami szacunku.

            • d-77 Re: wyparty gej? 31.10.14, 08:18
              Akurat obwinianie kogoś o coś to problem powszechny i ja nie byłabym tutaj zdziwiona, nawet jeśli to nieracjonalne.
              nie znasz sytuacji, ze np rodzic wrzeszczy na dziecko i je obwinia o swoje zdenerwowanie? Dziecko ma tajemne moce, aby pstryknąc palcem i wywołać daną emocję u rodzica>
              nie, to tylk odorosły jest odpowiedzialny jak zareaguje, nawet na extra niegrzeczne dziecko, można reagować bez zdenerwowania.
              Nie znasz ludzi, którzy obwiniają wszystkich o wszystko? a tak naprawdę sami mają problem?
    • wont Re: Co mu dolega? 30.10.14, 06:43
      Zbierasz dowody potrzebne na swój proces kanonizacyjny?

      A dużo dzieci masz? Jak nie masz, to do roboty bo nie dadzą "św." przed imieniem!
    • socrates11 Re: Co mu dolega? 30.10.14, 07:20
      Ciężka sytuacja
    • yorelka Re: Co mu dolega? 30.10.14, 07:59
      Dużo piszesz o podejmowanych próbach, inicjowaniu różnych sytuacji.... a mnie zastanawia jedna rzecz.
      Jesteście dość długo razem, ale nic nie napisałaś o tym, czy kiedykolwiek próbowałaś szczerze rozmawiać, próbować zdiagnozować przyczynę, dowiedzieć się, jaki jest Jego punkt widzenia? Co on mówi? Jak reaguje na takie rozmowy (jeżeli miały miejsce)?
    • jednatak.atam Re: Co mu dolega? 30.10.14, 13:58
      Imho wyparty gej, jak już ktoś tutaj napisał. Długo podejrzewałam o to mojego męża.
      Były ministrant, do seksu się nie garnął, kiedy widywaliśmy się rzadko przed ślubem, np. wyjeżdżał daleko, to po powrocie ja miałam ochotę zajechać go, a on chciał leżeć i przytulać się ;) Naiwnie odbierałam to jako szacunek i takie tam duperele ;)
      Po ujawnieniu zawartości komputera stwierdziłam, że to jednak nie to, bo chyba nie oglądał by młodych suczy tylko młodych samców? Albo tak bardzo to wypiera? Gejów nie trawi, nawet różowej koszulki by nie założył :D

      5chantal - przeszukiwałaś mu dyskretnie komputer?
    • 5chantal Re: Co mu dolega? 30.10.14, 16:15
      Dziękuję za wszystkie wypowiedzi.

      Konserwatyzm - odpada, ani on religijny, ani jego rodzina.

      Patologiczne środowisko, molestowanie itd. - też. Rodzina bardzo zdrowa, jego rodzice tworzą fajne małżeństwo, bardzo się szanują. Myślę, że stąd ma wiele wzorców, jak traktować z szacunkiem kobietę (w sytuacjach pozaseksulnych).

      Więc tak. Krytptogejem, w sensie udaje hetero i robi coś na boku - nie jest. Sprawdzałam komputer i inne rzeczy, jest czysty. Poza tym nie ma opcji, żeby gdzieś pojechał z kolegami, namawiałam go parę razy (mając na myśli jego wypoczynek, nie była to żadna prowokacja), ale zawsze odmawia, tylko ze mną chce jeździć. Ma oczywiście wielu kolegów, ale także spore grono przyjaciółek, z którymi jest w bliskich relacjach i które często wypłakują mu się w rękaw.

      Opcja wypartej orientacji homoseksualnej (nieświadomej) - jak najbardziej rozważam taką opcję. Oprócz tego, co opisałam, jest w jego zachowaniu, ruchach coś nieuchwytnego, co każe mi tak myśleć.

      Poza tym, co się dzieje, gdy wypieramy coś ze świadomości? To cały czas jest w podświadomości, wychodzi np. w snach. Mąż od samego początku naszej znajomości narzekał, że nigdy nic mu się nie śni, nie ma żadnych snów. Hmmm, też je wyparł?
      A poglądy ma homofobiczne dość.

      Co mówi pytany, co mu jest? Nic nie mówi. Kiedy zaczęłam poruszać ten temat, raptem jakieś 2,5 roku temu, kompletnie nie wiedział, co powiedzieć, był potwornie skonfundowany, wyglądało na to, że zdaje sobie sprawę ze swojego problemu, obiecywał poprawę. Teraz, gdy o tym mówię (niezbyt często, raz na parę miesięcy) stosuje inną taktykę, oskarża mnie, że sprawiam mu przykrość, bo on mnie tak kocha itd. Następnego dnia udaje, że nie było rozmowy. Bo co on może właściwie zrobić? Nic. Normalny już na pewno nie będzie.

      Pytanie, co zrobię ja. Pisałam o tym, że potrzebuję dowodów, bo chcę jakoś ruszyć z miejsca. Udowodnić mężowi, że jest zaburzony, bo ostatnio uważa, że wymyślam, za każdym razem tłumaczę mu, jak zachowuje się normalny facet w łóżku – to żenujące. Jak rozmowa ze ślepym o kolorach.

      Do rozwodu też by się przydało. Na razie tylko bardzo hipotetycznie rozważam taką opcję (są dzieci), ale gdyby przyszło co do czego, to jak o tym zakomunikuję otoczeniu? Przecież mąż będzie chodził i opowiadał, że on bardzo chce być ze mną i mnie uwielbia, a ja będę ta zła, która rozbija rodzinę. Bo co mam właściwie powiedzieć – tę listę dziwnych zachowań z wątku założycielskiego przedstawić na rodzinnym obiadku lub na lunchu w pracy?

      potwor_z_piccadilly napisał:

      > Dla nich kobieta, to tylko worek do produkcji potomstwa. Reszta w nic
      > h to napawające obrzydzeniem, bród i zło.

      >Oczywiście to postrzeganie dotyczy jedynie ciał i organów.
      >Co do istoty człowieczeństwa, dusz tych kobiet, to osobnicy ci potrafią się wznieść do >czułości względem nich i opatrzenia ich oznakami szacunku.

      Hmmm... Po urodzeniu 1. dziecka miała miejsce dziwna sytuacja. Mój mąż po raz pierwszy w życiu przestał okazywać mi szacunek, skupił się na dziecku, a ja byłam jakby niepotrzebnym dodatkiem. Przez całą ciążę byłam hołubiona, a po porodzie wszystko się zmieniło - warczał na mnie, lekceważył mnie, itd., a po cesarce naprawdę kiepsko się czułam. To było bardzo dziwne i do tej pory czasem się zastanawiam, że akurat w takim momencie tak zmienił do mnie stosunek? Takie zachowanie nigdy się już potem nie powtórzyło.

      Oczywiście na codzień chciałby cały czas trzymać się za rączki i spijać sobie z dzióbków......
      • marek.zak1 Re: Co mu dolega? 30.10.14, 22:36
        Opcja wypartej orientacji homoseksualnej (nieświadomej) - jak najbardziej rozwa żam taką opcję. Oprócz tego, co opisałam, jest w jego zachowaniu, ruchach coś nieuchwytnego, co każe mi tak myśleć.

        Miła koleżanko.Wyważasz otwarte drzwi. Geja, ukrytego, wypartego, czy nie wykryje TYLKO gej. Jesli masz takiego znajomego, poproś go o opinie na temat Twojego męża.
      • d-77 Re: Co mu dolega? 31.10.14, 08:15
        Akurat nie przyjmuję całkiem argumentu ze snem.
        Mnie też się nic nie śni, a uwierz, że problemów mam po kokardkę.
        Może tez tak być że jemu się śni, ale potem nie pamięta.
        A może to takie sny, ktorych nikomu nie zdradzi, nawet Tobie. Albo zwłaszcza Tobie.

        Co do rozwodu - hm, a jakie znaczenie ma co powiesz w pracy, w rodzinie, itd??
        Jezu, co to za postawa? Chyba tu chodzi o Twoje życie, a nie słowa i opinie innych?
        • 5chantal Re: Co mu dolega? 31.10.14, 09:41
          Jasne, że to moje życie, ale żyję wsród ludzi i coś muszę powiedzieć, przede wszystkim rodzinie. Zwłaszcza, że druga strona będzie promować swoją wersję wydarzeń. Cóż, zawsze mogę powiedzieć, że "się wypaliło"...
          • hello-kitty2 Re: Co mu dolega? 31.10.14, 10:10
            5chantal napisał(a):

            > Jasne, że to moje życie, ale żyję wsród ludzi i coś muszę powiedzieć, przede ws
            > zystkim rodzinie. Zwłaszcza, że druga strona będzie promować swoją wersję wydar
            > zeń. Cóż, zawsze mogę powiedzieć, że "się wypaliło"...

            A nie mozesz powiedziec prawdy: ze seks jest do dupy i Cie nie zaspokaja. Jaki moze przeciwko temu rzucic argument jego rodzina? Co mamusia powie: nieprawda, moj syn jest wspanialym kochankiem! ;) Nikt nie bedzie rozwijal tematu, bo to przeciez upokarzajace dla niego. A jak go tak cenia i kochaja to nie beda go chcieli go ranic ;-)

            ps nienawidze spijania z dziobkow, bo to falsz

            Sluchaj, a moze on sie czuje kobieta? Tak mysle, jak Cie traktowal po porodzie. Nie wiem. Ja bym sie w nim juz nie babrala.
    • midnight_lightning Re: Co mu dolega? 03.11.14, 18:44
      Moim zdaniem mamy tu do czynienia z efektami wykluczenia.

      "mój poprzedni związek był toksyczny i ten w porównaniu z tamtym wydawał się super... ...zapatrzony we mnie jak w obrazek... inteligentny, ogarnięty życiowo, dobry ojciec, kocha mnie jakąś przedziwną miłością."

      Taki opis pasuje do faceta grzecznego, inteligentnego, dobrego, czułego, czyli należącego do grupy mężczyzn z definicji narażonych na wykluczenie "za dobroć". Z pewnością nazbierał on wiele kopniaków i odrzuceń oraz naoglądał się, jakim to żałosnym prostakom i prymitywom tak chętnie kobiety oferowują seks i miłość. Wiadomo, ziomale i kibole nie mają problemów z kobietami. Sądząc po jego reakcji być może oprócz tych typowych urazów spotkała go jeszcze poważniejsza trauma, być może oglądał obiekt którejś ze swoich miłości zupełnie dosłownie w akcji z "cudownym", wieśniackim troglodytą.

      Samo wyparcie seksualności jako rzeczy brudnej, plugawej i niegodnej łatwo zrozumieć. Weszła tu ona wyraźnie w konflikt z potrzebą uczucia wyższego, miłości, a dokładnie potrzeby dawania miłości kobiecie, a że seksualność zbrukana przez kobiety "psuje" ich wyidealizowany wizerunek, trzeba ją stłumić. Dla dobra kobiety i możliwości ich kochania. I ta potrzeba miłości wzięła w tym przypadku górę. Stąd niechęć do seksu, a jednocześnie zamiłowanie do pocałunków i przytulania, nie kojarzących się ze zwierzęcą seksualnością, a z wysublimowanymi uczuciami. I tak to z wykluczanego rodzi się jednostka aseksualna. Chociaż, w końcu woląca od czasu do czasu masturbację z osobą niezdeprawowaną, czystą, czyli z samym sobą.

      Każdy wykluczony przez kobiety przechodzi z większym lub mniejszym natężeniem taki etap uznawania seksualności za brudną i plugawą, chociaż po dłuższym czasie wykluczenia potrzeba dawania miłości naturalnie zanika. Ilość nazbieranych urazów staje się zbyt duża. Wtedy nie ma już problemu, potrzeba dawania miłości zanika, gdyż kobiety podłe z natury na miłość nie zasługują.
      Wtedy seks sam w sobie przestaje być zły i plugawy, gdyż to nie wina seksu przecież, lecz jego dyspozytorek.


      Ciekawe, jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie było mowy o takim zjawisku jak aseksualność u mężczyzn, dziś o tym coraz częściej mówi, coraz więcej jest "przyszywanych" gejów, coraz więcej singli, coraz więcej incelsów. Oczywiście nie wiadomo skąd oni się biorą, w końcu żadna kobieta w życiu nikogo nie skrzywdziła, nie zepsuła. A że jedna trauma - jedna zła kobieta to za mało, potrzeba ich z kilkanaście, to rzeczywiście dziwne, skąd kobiety biorą swoje dobre samopoczucie.

      Faktem jest, że po 30-ce prawie 30% mężczyzn kawalerów już nie wchodzi w związki małżeńskie (po braku seksu odmawiają związku). Ten przykład, ukazujący wykluczonego oferującego związek, ale bez seksu ( co za ironia!) ukazuje, że wykluczonych jest dużo więcej niż by się zdawało.

      P.S. Nie przekonuje mnie ta łatwa diagnoza pt kryptohomoseksualizm. Kobietom przyzwyczajonym od młodu do chamowatych debili łatwo rzucać takimi etykietkami, według których każdy nieśmiały i nieofensywny osobnik, czytaj "niepewny", to gej, ja osobiście otrzymałem taką etykietę za to, że nie używam wulgaryzmów. "Prawdziwy facet" bluzga jak pijany szewc. Już sam fakt czytania książek świadczy rzekomo o gejostwie. Taka jest fuzzy logic kobiet.
      • 5chantal Re: Co mu dolega? 03.11.14, 22:33
        Diagnoza tyle ciekawa, co trafiona kulą w płot. Mąż należy do facetów atrakcyjnych, wysokich i dobrze zarabiających. W życiu go żadna kobieta nie wykluczyła :-)

        Poza tym nie sadzę, żeby to "wykluczenie" powodowało trwałą, głęboką i nieodwracalną niechęć do seksu w sytuacji, gdy masz przy sobie od 11 lat chętną i atrakcyjną żonę.

        Aha, nigdy nie miałam do czynienia z chamowatym debilem, ale może po prostu mam szczęście :-)
        • triismegistos Re: Co mu dolega? 04.11.14, 09:00
          Noe dyskutuj z ML, on pisze z psychiatryka.
    • prosty_facet Re: Co mu dolega? Homoseksualizm ? 04.11.14, 10:58
      5chantal napisał(a):

      > Żadna kobieta w sensie erotycznym go nie pociąga. Za żadn
      > ą się nie obejrzy. Pornografia dla niego w ogóle nie istnieje. Kiedyś trafiliśm
      > y na wystawę, gdzie ktoś miał zamysł artystyczny i okleił całą wielką ścianę cz
      > ystą pornografią, wszystko pokazane w całej okazałości. To przyciągało wzrok! A
      > co zrobił mój mąż? Wpadł, rzucił okiem i po minucie już oglądał pejzaże w sali
      > obok.

      > Pytanie za 100 punktów - co mu dolega?

      Sama sobie odpowiedziałaś na pytanie.

      A próbowałaś z gejowskim porno ?
    • twojabogini Re: Co mu dolega? 07.11.14, 09:19
      Cokolwiek mężowi dolega, a jest tego z pewnością świadomy, postanowił zachować swoją tajemnicę dla siebie. Zważywszy, że w aseksualny sposób zachowywał się już przed ślubem, jest to problem, który wniósł w małżeństwo. Jego zona w żaden sposób na jego aseksualność nie wpłynęła - to niej wina, on po prostu taki jest.

      Dla autorki postu nie jest istotne co kryje się za aseksualnością męża, tylko w jaki sposób zamierza się do niej odnieść i jak dalej pokierować swoim życiem i związkiem.

      Wiele kobiet w takich sytuacjach martwi się, czy dadzą radę przeprowadzić w razie czego rozwód i obawiają się, że okaże się, że to one są "te złe", rozbijają rodzinę itp. I martwią się, że muszą zdemaskować męża i ustalić przyczynę jego braku zainteresowania seksem w małżeństwie i zdobyć dowody. Na szczęście nie jest to potrzebne.

      Z mojej praktyki - skuteczne są zazwyczaj dwie opcje:
      1. Ugodowa. Informujesz, że jesteś zdecydowana na rozwód, zamierzasz wnieść o rozwód z jego winy z powodu jego aseksualności wobec ciebie. Na tym etapie trzeba mieć już gotowy pozew w którym krótko, w paru zdaniach (jak w poście startowym) opisany przebieg seksualnego życia pary od etapu poznania, z uwypukleniem reakcji nietypowych. Ostatnie zdanie powinno brzmieć, że mąż nigdy otwarcie nie porozmawiał z tobą o twoich preferencjach seksualnych i przyczynie swojej awersji i unikania kontaktów seksualnych z tobą, wobec czego wnosisz o powołanie dowodu z opinii biegłego seksuologa.
      Jako alternatywę wskazujesz zgodne wniesienie o rozwód za porozumieniem stron i bez orzekania o winie z powodu niezgodności charakterów.
      (Jeśli planujesz kościelne unieważnienie małżeństwa - zachowujesz także wersję pierwszą jako dowód do postępowania w procesie unieważnienia.)

      Mężczyźni, którzy naprawdę coś ukrywają jak ognia boją się zdemaskowania, badanie przez seksuologa napawa ich przerażeniem i godzą się na ugodę w sprawie rozwodu.

      2. W przypadku braku zgody na ugodę nie warto pisać pozwu opartego jedynie na aseksualności męża. Trzeba będzie wskazać jeszcze jakieś inne mankamenty, jak choćby niezgodność charakterów, inne cele życiowe. To ze względów obyczajowych - kobieta, która wnosi o rozwód z powodu nieudanego seksu lub jego braku jest często postrzegana jako suka, której zachciało się rżnąc i z tak błahego powodu rozbija rodzinę. Niemniej jednak jak najbardziej w pozwie pożycie seksualne warto opisać. Zawsze się da coś znaleźć, jakąś skazę.

      Uwaga! Postępowanie rozwodowe jest z zasady prowadzone przy drzwiach zamkniętych! Niemniej jednak z uwagi na praktykę sądów w każdym przypadku warto w pozwie zaznaczyć, że z uwagi na dobro stron wnosi się o prowadzenie postępowania przy drzwiach zamkniętych. Wiele moich klientek skarżyło się, że w trakcie sprawy rozwodowej niejawność w praktyce wyglądała tak, że sąd przesłuchiwał świadka, po czym pozostawiał go na sali i np. koleżanka z pracy męża miała okazję wysłuchać szczegółów z pożycia małżeńskiego opowiadanych przez innych świadków. Sąd prowadząc postępowanie w ten sposób narusza prawo!

      Jest też opcja pozostania w związku. Jeśli małżeństwo funkcjonuje poprawnie i strony darzą się szacunkiem jest możliwe dogadanie się i otworzenie małżeństwa - żona zyskuje prawo do kontaktów seksualnych i prowadzenia życia erotycznego poza małżeństwem.
      Niemniej jednak jest to opcja tylko dla niewielu par - które naprawdę się w tym układzie odnajdą, wymaga tez ogromnej dyskrecji kobiety. W dwóch znanych mi przypadkach mężczyzna się zgodził, po czym zebrał dowody i sam wniósł o rozwód z winy kobiety, robiąc z niej zdzirę i sukę. Jeden pan wywalczył sobie z tych przyczyn opiekę nad dziećmi.
      Zdarza się też że mężczyzna wyraża zgodę, po czym zaczyna mścić się na kobiecie i w związku dochodzi do przemocy.
      Niemniej jednak znam też w zasadzie udane związki oparte na takim układzie, gdy mężczyzna jest dysfunkcyjny. W jednym przypadku mężczyzna jest homoseksualny, w drugim jest uzależniony od marihuany i ma zaburzenia wzwodu. Jednak kobiety w tych związkach zdecydowanie nie wiodą normalnego życia, a życie seksualne prowadzą w ukryciu, zdarza się, że zakochują się w kochankach itp. Niemniej jednak w ich ocenie jest to cena za cała rodzinę dla dzieci.

      • bcde Re: Co mu dolega? 08.11.14, 08:40
        > Z mojej praktyki - skuteczne są zazwyczaj dwie opcje:
        > 1. Ugodowa. Informujesz, że jesteś zdecydowana na rozwód, zamierzasz wnieść o r
        > ozwód z jego winy z powodu jego aseksualności wobec ciebie. Na tym etapie trzeb
        > a mieć już gotowy pozew w którym krótko, w paru zdaniach (jak w poście startowy
        > m) opisany przebieg seksualnego życia pary od etapu poznania, z uwypukleniem r
        > eakcji nietypowych.

        Opcja ugodowa zaczyna się od groźby rozwodu z winy małżonka? Ten pozew też pokazuje się małżonkowi? Zaiste ugodowe podejście.
        • twojabogini Re: Co mu dolega? 09.11.14, 16:44
          bcde napisał:

          > Opcja ugodowa zaczyna się od groźby rozwodu z winy małżonka? Ten pozew też poka
          > zuje się małżonkowi? Zaiste ugodowe podejście.

          Oceniam z punktu widzenia skutku jakim jest zgodny pozew o rozwód. Dla niektórych to żadna opcja ugodowa tylko zwykły szantaż - albo się zgadzasz na rozwód bez walki, albo zacznę uważniej przyglądać się twoim tajemnicom i wiedz, że sprawa rozwodowa da mi do tego środki.
          ja wiem, że w idealnym świecie najlepsza rada byłoby buduj zgodne małżeństwo, dbaj o seks, skacz koło męża, może w końcu sie przełamie.
          Ja uważam, że wniesienie w małżeństwo własnych problemów seksualnych, instrumentalna traktowanie małżeństwa jako przykrywki, olewanie seksualności osoby, która się podobno kocha i manipulowanie nią - to nie są cechy pozytywne. Kobieta ma prawo w takiej sytuacji przebudować związek na własnych zasadach, lub zakończyć go. Podobnie jak ma prawo ustalić, jaką to tajemnicę skrywa przed nią mąż.
          Jeśli ma zamiar zostać, to powinna wiedzieć. Nie można podejmować decyzji nie znając podstawowych danych. Jeśli mąż wstydzi się, że jest gejem - to z tym da się żyć. Niewiele kobiet jednak zdecyduje się ciągnąć związek z pedofilem. Niektórym kobietom nie będzie przeszkadzać mąz który bzyka wszystko co się rusza, poza nią samą - innym będzie. Inna sprawa, że w ostatnim przypadku otwarcie małżeństwa i tak się nie uda - bo takie świry od zony chcą zazwyczaj czystości i abstynencji - w kontarscie do kobiet z którymi sypiają.

    • twojabogini możliwe przyczyny 07.11.14, 10:18
      Co do przyczyn:

      W naszym tolerancyjnym społeczeństwie osoby o odmiennej orientacji seksualnej często wypierają ją jak mogą i pozostają w stanie "nieświadomości" co do istoty własnych popędów seksualnych. Za wszelką cenę starają się być osobami "normalnymi". W przypadku mężczyzn służy temu małżeństwo.
      Kobiety maskują swoją odmienność na inne sposoby. To głownie dlatego, że mężczyzna jest w stanie dość długo maskować swój problem i wmawiać kobiecie, że to ona jest nienormalna, albo nawet, że to ona unika seksu. Wychowanie kobiet powoduje, że często są one uznać mężczyznę który nie dąży do seksu przed ślubem i ma ewidentne zaburzenia w sferze seksualnej za normalnego i pożądanego kandydata na męża (w przeciwieństwie do złych seksualnych mężczyzn). Często łapią się też kobiety zranione w poprzednich związkach.

      Pytanie o to na ile świadomie mężczyzna niezdolny do życia seksualnego z kobietą wchodzi w związek małżeński i na ile instrumentalnie wobec tego traktuje on swoją żonę. Uważam, że za każdym razem jest to w pełni świadome i w każdym takim przypadku kobieta jest od początku oszukiwana i manipulowana.
      Rzadko jest to pierwsza kobieta, taki mężczyzna ma za sobą zazwyczaj ileś nieudanych prób, gdy kobiety po prostu go zlewały i nie kontynuowały znajomości - więc z czasem takiemu mężczyźnie udaje się zbudować lepszą strategię, lub też odszukać kobietę bardziej łatwowierną. Najczęstsza strategia to bycie "cudownym", "zakochanym", "wpatrzonym". Kobieta nagle jest w raju, tylko że to raj bez seksu.

      Często wyrzuty sumienia wobec kobiety powodują, że mężczyzna także w trakcie związku jest bardzo kochający, uprzejmy, nadskakujący, liczący się, opiekuńczy. Te wszystkie pozytywy często kończą się w a) sytuacjach krytycznych, b) gdy kobieta zaczyna dociekać, co jest nie tak, naciskać na seks. Im mniej naciska na seks tym większą ma sielankę.

      Co do przyczyn: dość często zdarza się, że chodzi o orientację homoseksualną. Zdarzają się też dość nietypowe upodobania - osoby starsze, martwe, okaleczone, bardzo otyłe. Takie osoby bardzo rzadko mają okazję doznać spełnienia seksualnego, bieżący popęd seksualny zaspokajają okazjonalną masturbacją (fantazjując o swoim "fetyszu"), niemniej jednak za wyjątkiem wypartych gejów, zazwyczaj dążą do realizacji swoich potrzeb w realu. Czasem wymaga to bardzo misternych planów, wielowątkowych intryg i kłamstw, kłamstw, kłamstw.
      Z uwagi na wstyd takie osoby bardzo dobrze się maskują i trudno jest je przyłapać. Szukający szukają nie tam gdzie trzeba, typowo - innych kobiet, mężczyzn, pornografii itp.

      Jeśli ktoś upiera się przy zdemaskowaniu to po sprawdzeniu standardów - komputer, telefon, ewentualnie drugi ukryty telefon, mail, face inne społecznościówki (przy typowych zachowaniach seksualnych są tam zawsze jakieś ślady) trzeba wejść na wyższy poziom.

      Pierwsza analiza obejmuje pracę i możliwości jakie ona daje. Pedofile pracują z dziećmi lub w obszarach, w których mają dostęp do dzieci (tak, pedofile też mają zony, rodziny itp.), mający pociąg do osób starych, martwych - w obszarach które dają do nich dostęp. Nie zawsze oznacza to pracę bezpośrednio z grupa docelową, często pracę która zahacza i daje dostęp okazjonalnie raz na jakiś czas.
      W prostych przypadkach np. osoby promiskuityczne lub uzależnione od seksu prowadzą pracę wymagającą częstych pobytów poza domem, wyjazdową. Stali klienci i wielbiciele burdelów albo prowadzą swoje sprawy tak, że żona nie wie ile zarabiają, albo mają prace w której uzyskują dodatkowe dochody (napiwki, drobne zlecenia od klientów), których nigdy nie wkładają do wspólnego budżetu. Tanie prostytutki są tanie, więc dochody nie muszą być duże.

      Jeśli praca nic nie wyjaśnia, często zagadka tkwi w pracy społecznej. Mąż jednej z moich klientek angażował się w organizację obozów dla dzieci niepełnosprawnych, na co poświęcał swój urlop. Nie sypiał z nią. Jestem dość cyniczna jeśli chodzi o filantropię, w środowiskach "pomocowych" jest pełno zboczeńców.

      Jeśli i tu brak tropów warto przyjrzeć się tym obszarom życia męża, które są osobiste (hobby, wyjazdy). Czasem relacjom w rodzinie (mąż jednej z moich klientek sypiał ze swoją matką). Każda nietypowa rzecz, której inni zazwyczaj nie robią (regularne nocowanie u mamusi, czy siostry), a która została zaakceptowana jako norma dla danej rodziny jest warta zbadania. Warto tez przeanalizować posiadane przez współmałżonka przedmioty, szukając rzeczy nietypowych, o które kiedyś mimochodem pytaliśmy i dostaliśmy przekonującą i uspokajającą odpowiedź.

      Przy totalnym nulu ostatnia analiza to schemat czasowy, niestety nie w skali dnia czy miesiąca, raczej roku. Każda osoba o nietypowych upodobaniach dąży do realizacji i w którymś momencie się urywa, choćby na parę godzin. Zawsze stoi za tym przekonujące mocne alibi. Często jest to to samo powtarzające się alibi, jeśli się sprawdziło.

      Część nietypowych zachowań seksualnych się rytualizuje, wymaga odpowiedniego ubioru, akcesoriów, warto wiec tez zwrócić uwagę na w sumie normalne rzeczy, których małżonek nie pozwala dotykać, dostaje piany przy ich przełożeniu, lub miejscu, którego strzeże jako prywatnej przestrzeni (szuflada, dom na działce).

      Każda z rzeczy opisanych powyżej jest zainspirowana doświadczeniem którejś z moich klientek, która wykryła nietypowe upodobanie męża i przyczynę jego awersji do seksu z nią, obejmującej cały związek od samego początku.

      Jeszcze parę lat prowadzenia porad przy nietypowych poufnych przygotowaniach do rozwodów i będę się mogła przekwalifikować na detektywa, z wiedzą o schematach zachowań osób o nietypowych upodobaniach seksualnych.

      Im lepiej ukrywa się mąż i żona ma mniejsze pojęcie i pomysł na jakikolwiek trop tym paskudniejsze rzeczy zazwyczaj odkrywa. Dlatego najczęściej radzę żeby jednak dać sobie spokój i zwyczajnie się rozwieść zaczynając normalne życie.

      Warto tylko przeanalizować swoje życie i sprawdzić kiedy i jak jest się manipulowaną. Wiele osób nie wierzy, że zona takiego Fritza mogła nie wiedzieć, że ma on druga rodzinę w piwnicy. Mogła. Osoby o nietypowych upodobaniach seksualnych (często nielegalnych lub niemoralnych) wykazują też cechy psychopatyczne i są doskonałymi manipulatorami.

      Do autorki - jeśli w całej tej sielance odczuwasz stale coś jak niewidzialny ciężar, co przejawia się także np. w spłyconym oddechu, zwłaszcza w obecności męża, lub uczuciem niewyjaśnionej ulgi, czy wolności, gdy go nie ma lub ty wyjeżdżasz - daj sobie spokój z dociekaniem, możesz nie chcieć wiedzieć. Po prostu odejdź.
      Jeśli mąż się maskuje, ale nie obciąża to ciebie w sposób w jaki opisałam wyżej - jego nietypowość mieści się w granicach normy (wypierany homoseksualizm, upodobanie do nastolatek, prostytutek, starszych panów, kotów perskich).

      Ostatni motyw unikania seksu od początku związku - to niechęć narażenia kobiety na chorobę, o której mężczyzna wie, że ją ma, ale ją ukrywa. Na liście najczęściej jest HIV i zupełnie niesłusznie HCV (od dawna jest ustalone, że nie przenosi się drogą płciową).
      • marek.zak1 Re: możliwe przyczyny 07.11.14, 10:31
        twojabogini napisała:

        > Co do przyczyn:
        >
        > W naszym tolerancyjnym społeczeństwie osoby o odmiennej orientacji seksualnej często wypierają ją jak mogą i pozostają w stanie "nieświadomości" co do istoty własnych popędów seksualnych. Za wszelką cenę starają się być osobami "normalny mi". W przypadku mężczyzn służy temu małżeństwo.

        Szanowna TB. Tak byc mogło jak seks miał zaczynać sie po slubie, a nie teraz. Przeciez jak facet miga sie od seksu przed ślubem, trzeba mu od razu podziękować, a nie pakować sie w kłopoty na własne życzenie.
        • twojabogini Re: możliwe przyczyny 07.11.14, 11:14
          marek.zak1 napisał:

          > twojabogini napisała:

          > Szanowna TB. Tak byc mogło jak seks miał zaczynać sie po slubie, a nie teraz.

          Szanowny marku,

          Nie piszę o świecie idealnym, ale o takim jaki znam ze swojego doświadczenia. A z tego doświadczenia wynika, że jakiś procent kobiet wikła się w związki z mężczyznami niezdolnymi do seksu z kobietą, lub co najwyżej potrafiącymi się raz na jakiś czas przymusić do stosunku, choćby w celu prokreacji - co tak czy siak nie stanowi życia seksualnego, które kobiecie może dac spełnienie.

          Część z tych panów jest wypartymi homo, część ma nietypowe, ale nieszkodliwe upodobania seksualne. Niektórzy z nich to jednak osobnicy których praktyki seksualne naruszają prawo, moralność, bezpieczeństwo zdrowotne kobiety z która pozostają w małżeństwie.

          Ci ostatni to często psychopaci, osoby zaburzone - jednak z punktu widzenia społecznego zupełnie normalne. Są doskonałymi manipulatorami i świetnie się maskują. Nie spotkałam nigdy żony kogoś w stylu Fritza, ale spotkałam już kobietę której mąż współżył ze swoja matką, kobietę której mąż pykał wszystko co się rusza, kobietę której mąż wykorzystywał niepełnosprawne dzieci. W każdym z tych przypadków seksu w związku nie było od początku, a barak seksu maskowany był wyjątkową dobrocią, idealnym partnerstwem, wszystkimi objawami zakochania i wpatrzenia.
          Różnica między maskowaniem normalnych upodobań a upodobań chorych polega na różnicy w poziomie manipulacji w związku. Kobiety poddane tej manipulacji nie są jej świadome, ale czują jej ciężar, odczuwają niepokój, którego źródła nie są w stanie ustalić, akceptują jako normę coś, co jest nietypowe (np. prywatne rzeczy męża, których nie wolno im ani dzieciom dotykać, spędzanie przez męża urlopów na obozach dla niepełnosprawnych dzieci, czy regularne noclegi u mamusi).

          Nie masz prawa oceniać kobiet i twierdzić, że nie miały prawa dać się oszukać, bo jak chłop się do seksu nie garnął, to nie powinny pakować się w kłopoty. To są osoby od początku poddawane manipulacji. To, że są na nią podatne często wynika z: a) braku doświadczenia, b) własnego nierozbudzenia seksualnego kobiety w początku relacji, wtedy brak popędu mężczyzny nie jest przeszkodą, c) złych doświadczeń i silnych zranień w poprzednich związkach - wtedy opiekuńczy i nie dążący do seksu mężczyzna, ale za to czuły i przychylający nieba jawi się ideałem, d) kobiety wychowane w religii katolickiej, którym ileś związków się nie udało i bardziej lub mniej świadomie obawiają się, że ksiądz miał rację i związek wcześniejsze nie udały się, bo dochodziło do seksu przedmałżeńskiego i teraz chcą w zgodzie z nauczaniem budować związek czysty - tylko, że po ślubie do seksu w normalnym rozumieniu seksu nie dochodzi, jeśli trafia na popaprańca i manipulatora.

          Więc w związki z patologicznymi osobami pakują się także kobiety dojrzałe, świadome siebie i nie wyznające zasady, że seks to tylko po ślubie. W dzisiejszych czasach.
          Mam nadreprezentację takich przypadków wśród klientek, bo marketingiem szeptanym zyskałam sobie opinię osoby doświadczonej w sprawach trudnych, nietypowych i zawstydzających. I uwierz mi te kobiety są zupełnie normalne. W przeciwieństwie do ich mężów.
          W drugą stronę - nie ma przypadków maskowania małżeństwem zaburzeń seksualnych kobiet i jest to czysto kulturowy powód. Mężczyzna o zdrowym popędzie seksualnym nie wpakuje się w kłopoty małżeńskie z babką, która unika seksu, bo kultura nie wmawia mu, że kobiety dzielą się na złe myślące tylko o jednym i dobre potencjalne zony, które hamują swój popęd seksualny.
          Inna sprawa, że z tego powodu kobiety, które mają problem z własną seksualnością (ale nie psychopatyczne paranoje) do czasu ślubu udają zaangażowanie seksualne i często są gorętszymi kochankami niż kobiety bez problemów w tej sferze. Co szybko zmienia się po ślubie, dzieciach i kredycie (część tych przypadków to jednak przypadki w których seks był po prostu kiepski i przykry dla kobiety i to jej mąż zgasił jej libido).
          Tak czy siak wtedy mężczyźni - partnerzy takich kobiet są tak samo ugotowani jak zony homoseksualistów, czy zboczeńców. Teraz - w czasach seksu przed ślubem. Seks jest w naszej społeczności takim tabu, że pary, którym udaje się wieść normalne życie seksualne bez zaburzeń i bez takich czy innych wypaczeń popędu po przynajmniej jednej ze stron są wyjątkiem - nie regułą. Jako społeczeństwo jesteśmy seksualnie chorzy, a często wypaczeni.
          • japanunieprzerywalempanieposle Re: możliwe przyczyny 07.11.14, 13:13
            Teraz - w czasach seksu przed ślubem. Seks jest w naszej społeczności takim tabu, że pary, którym udaje się wieść normalne życie seksualne bez zaburzeń i bez takich czy innych wypaczeń popędu po przynajmniej jednej ze stron są wyjątkiem - nie regułą. Jako społeczeństwo jesteśmy seksualnie chorzy, a często wypaczeni.

            nie rozumiem zwiazku miedzy zyciem seksualnym przed slubem a wypaczeniami?
            • triismegistos Re: możliwe przyczyny 07.11.14, 13:18
              Yyyy, naprawdę nie widzisz?
            • twojabogini Re: możliwe przyczyny 07.11.14, 13:23
              Może dlatego, że takiego związku nie ma? Tak jak nie ma nic nienormalnego w ludziach, którzy z przyczyn światopoglądowych lub swojej wiary nie decydują się na współżycie przed ślubem, ani nie ma nic nienormalnego w tych, którzy z tych samych przyczyn się w nie angażują. Lub w ogóle nie biorą ślubu.
              Czarna strefa to osoby, które maskują swoje ułomności i manipulują innymi osobami. Mężczyźni obojętni seksualnie wobec kobiet, którzy mimo to dążą do ślubu, bo małżeństwo będzie dla nich przykrywką. Kobiety, które udają seksualne zaangażowanie przed ślubem, bo chcą mieć dzieci, rodzinę ale z rożnych przyczyn nie chcą bliskości z mężczyzną, a już zwłaszcza na poziomie seksualnym?
              • hello-kitty2 Re: możliwe przyczyny 07.11.14, 13:31
                twojabogini napisała:

                Mężczyźni obojętni seksualnie wobec kobiet, którzy mimo to dążą do ślubu, b
                > o małżeństwo będzie dla nich przykrywką. Kobiety, które udają seksualne zaangaż
                > owanie przed ślubem, bo chcą mieć dzieci, rodzinę ale z rożnych przyczyn nie ch
                > cą bliskości z mężczyzną, a już zwłaszcza na poziomie seksualnym?

                Ma cycki = lubi sie ruchac
                Jest mily = kocha mnie

                ;-)
            • twojabogini Re: możliwe przyczyny 07.11.14, 13:34
              Swoja drogą - życie seksualne przed ślubem a wypaczenia są powiązane w takim sensie, że jeśli coś jest nie tak przed ślubem, to ślub nie jest receptą.

              Niektórzy geje wypierający swój popęd próbują tak się leczyć, podobnie jak wiele innych osób - w tym osób z poważnymi zaburzeniami popędu. Inni nie leczą się a świadomie maskują. Głownie mężczyźni.

              Wiele historii nieudanych seksualnie małżeństw zaczyna się od słów ""on od początku związku nie dążył do seksu, nawet jeśli to ja go inicjowałam, dawał znać, że życie seksualne woli zacząć po ślubie". W kulturze w której taki model sprzedaje się jako ideał kobiety to kupują. Ani się obejrza a już sa idelanymi zonami w idealnych małżeństwach i nie bardzo maja pomysł jak się z tego wyplątać.

              Na tej samej zasadzie w życiu niektórych panów pojawiają się gorące napalone laski spełniające marzenia i gotowe na wszystko. Ideały z męskich marzeń. Tym panom tez nie świta, że to coś nie halo. Ani się obejrzą i są już w związku małżeńskim, odpowiedzialni za dzieci, finanse, poza tym zbędni. Z chłodna zdystansowaną żoną. Jeśli słabo się sprawdzają w roli w której ich obsadziła - za małe zarobki, zbyt małe zaangażowanie w sprawy rodzinne - dodatkowo z żona która nimi gardzi.

              To kulturowe, że ideał dla kobiet jest aseksualny, ideał dla mężczyzn jest seksualny. Ideałów jednak nie ma. Ale osoby dla własnych celów udające ideały istnieją. A ich ofiary czasem pukają na przykład na to forum.

              Żeby nie było - to przypadki skrajne, większość BSM to efekt niewiedzy, zagonienia, trudności w komunikacji, problemów w samym związku, ciąż, połogów, stresu, nieporozumień, źle dobranej antykoncepcji.



        • 5chantal Re: możliwe przyczyny 07.11.14, 13:50
          Marku, w tym momencie się z Tobą w 100% zgadzam. Gdybym tylko tak mądra była 15 lat temu...
          W ogóle pomysł wstrzemięźliwości przedmałżeńskiej uważam za poroniony. Gdybym nie miała takich dziwnych pomysłów (wpływ KK), pewnie uniknęłabym tego wszystkiego.
      • 5chantal Re: możliwe przyczyny 07.11.14, 13:43
        TB, dziękuję bardzo. Bardzo mądrze i wyczerpująco mi to wszystko skomentowałaś. Szczególnie o rozwodzie / zmienionym modelu związku - cenne dla mnie informacje. Dzięki raz jeszcze.
    • stra-ight Re: Co mu dolega? 07.11.14, 15:19
      Gość jest na 100% pedałem, ale boi się "outingu" ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka