Dodaj do ulubionych

Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz

14.11.14, 12:31
czyli watek pomocowy dla kobiet.

Od paru dni chodzila za mna chec zalozenia tego watku.
Przyznam, ze powstaje on z inspiracji rozkminek malalam (chyba ja przeploszylismy z BSwM), troche z narzekan Kitty a troche z przypadkow (znanej mi z drugiej reki z innego forum) siostry TrissMerigold.

Istnieje (chyba uzasadnione) ogolne spoleczne przekonanie, ze jest wiecej kobiet po 30 ktore celuja w mezczyzn z wyzszej polki, niz mezczyzn z wyzszej polki, ktorzy celuja w kobiety po 30.
Rozpaczliwa sytuacja braku wystarczajacej podazy na rynku artykulu zwanego "mezczyzna na poziomie" powoduje bardzo ostra konkurencje pod tytulem "survival of the fittest".

W zalozeniu watek jest skierowany do tych "fit", ktore zalicza swoj pierwszy sprawdzian znajdujac watek w przepastnych glebinach internetu ;)

Mezczyzni maja swoje blogi, swoje strony, swoje filmy na youtubie i dziela sie, do pewnego stopnia za darmo, swoja wiedza o tym jak podrywac kobiety. Tak, mezczyni maja PUA.
My kobiety mamy duzo mniej latwo dostepnych materialow jak poznac, zmusic do zwiazku i w nim utrzymac "wystarczajaco dobrego" dla siebie mezczyzne. Zamierzam to zmienic na swoja skromna miare czyli zakladajac ten watek :)

Mam nadzieje, ze rowniez panowie zdecyduja sie kontrybuowac do niego swoimi komentarzami - dzielac sie wbrew "solidarnosci jader" swoja wiedza, doswiadczeniem, uprzedzeniami i lekami.
Bez Waszych uwag i 'feedbacku' sadze, ze bardzo daleko bowiem nie zajedziemy, gubiac sie w gaszczu kobiecego "a mnie sie wydaje, ze mezczyzni..."
Obserwuj wątek
    • fanny Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 14.11.14, 13:00
      Mysle, ze najpierw nalezaloby stworzyc cos w rodzaju katalogu cech poszukiwanego obiektu, koncentrujac sie na tym co naprawde kluczowe, by zbytnio nie zawezac sobie samej wyboru.
      W zadanu stworzenia kryteriow "wystarczajco dobrego" mezczyzny, raczej nie okaze sie zbyt dobra, bo moj maz (pierwszy i wciaz obecny) zawyzly ostro pod bardzo wieloma wzgledami moja osobista wysoka poprzeczke. Ale ja meza poznalam jak mialam 19 lat i bylam w miare rozgarnieta blondyna z dlugimi wlosami i cialem jak z rozkladowki playboya, ktorej przypadkowi mezczyzni oswiadczali, ze natychmiast rozwioda sie z zona ;), wiec moje mlodziencze doswiadczenia nie bardzo nadaja sie na potzreby tego watku.

      Powaznie piszac i zaczynajac od wygladu - mysle, ze oszalamiajaca powierzchownosc a la Brad Pitt jest zupelnie niekonieczna cecha (badzmy realistkami). Mysle, ze nawet bardzo dobra forma fizyczna tez jest niekonieczna - pod wplywem zdrowego odzywiania, wspolnego uprawiania sportow (i seksu, duzej ilosci seksu), zupelnie niepostrzezenie z misia z oponka, przy sprzyjajacych wiatrach da sie zrobic misia z prawie ze kaloryferem :)
      Natomiast skreslalabym na starcie przepracowanych facetow z otyloscia, z poczatkami cukrzycy typu2, garsciami lykajacych statyny albo leki na nadcisnienie. To juz swiadczy o b.slabej kondycji fizycznej oraz wrozy powazne klopoty ze wzwodem, a watek przeciez nie jest dla chcacych zostac mlodymi bogatymi wdowami ani dla pozadajacych braku seksu w malzenstwie (chyba, nie wiadomo jak sie watek rozwinie, przyp. moj)
      Doprowadzenie takiego egzemplarza do jako takiej uzytecznosci, to jest zadanie na lata, 30+ nie ma az tyle czasu, wiec smialo moze bez zalu zostawic tego typu mezczyzn swoim mlodszym kolezankom. Tak mysle...

      CDN
      • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 14.11.14, 13:09
        Aaa, fanny i jeszcze sie dowiesz, ze jak masz 30+ to jestes starym pudlem i kazdy "ciekawy" facet w podobnym wieki rozglada sie za 20+- A zatem pierwsza rada dla szukajacej faceta 30+:
        rozejrzyj sie wsrod facetow o 15 do 20 lat starszych. jezeli nie sa bogaczami to masz szanse:)
        • fanny Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 14.11.14, 13:17
          kag73 napisała:

          > Aaa, fanny i jeszcze sie dowiesz, ze jak masz 30+ to jestes starym pudlem i kaz
          > dy "ciekawy" facet w podobnym wieki rozglada sie za 20+- A zatem pierwsza rada
          > dla szukajacej faceta 30+:
          > rozejrzyj sie wsrod facetow o 15 do 20 lat starszych. jezeli nie sa bogaczami t
          > o masz szanse:)

          Czekaj, czekaj. Jak sa bogaczami tez ma sie szanse. I to duza.
          Do bogaczy tez dojdziemy, cierpliwosci, ale musze robic kolacje mojemu bogaczowi, bo helperka nie potrafi zrobic tego, co zaplanowalam na wieczor.
          I wole jej nie pokazywac, bo "strzezonego pan bog strzeze" a jeszcze mogloby sie okazac, ze jest bardziej "low maintenance" ode mnie, a jak wiadomo mezczyzni sa leniwi (albo tak twierdza nieudacznicy) o czym tez bedzie ale ...

          CDN
          • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 14.11.14, 13:24
            Nie, nie kochana, jak sa bogaczami to szanse sa marne, bo sami maja 50+ a bzykac chca 20+, a poniewaz zadna 20+ nie jest na tyle glupia, zeby sie bzykac z dziaduniem za frico, dziadek musi wejsc z nia w zwiazek:)
            Tak, tak, przez zoladek do serca. Jak mnie maz ostatnio zapytal :jak zrobilas ten sos? ale dobry". To odpowiedzialam "nie jestem taka glupia, nie powiem, bo po co bedziesz mnie jeszcze potrzebowal"? Maz na to "wiedziec jak zrobic to jest pikus, bo i tak nie bedzie mi sie chcialo go zrobic, dlatego nadal Cie bede potrzebowal". Widzisz, tak chlop leniwy jest z natury.
          • hello-kitty2 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 14.11.14, 13:37
            fanny napisała:

            a jak wiadomo mezczyzni
            > sa leniwi (albo tak twierdza nieudacznicy) o czym tez bedzie ale ...

            O! A mowilas, ze nie masz specjalych przemyslen w temacie lenistwa mezczyzn, a jednak cos tu sie wykluwa ;-)
        • loppe Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 14.11.14, 13:28
          kag73 napisała:

          > Aaa, fanny i jeszcze sie dowiesz, ze jak masz 30+ to jestes starym pudlem i kaz
          > dy "ciekawy" facet w podobnym wieki rozglada sie za 20+- A zatem pierwsza rada
          > dla szukajacej faceta 30+:
          > rozejrzyj sie wsrod facetow o 15 do 20 lat starszych. jezeli nie sa bogaczami t
          > o masz szanse:)

          Fakt, że kobiety po 30-tcea na wydaniu jakoś tak nie trafiają wyraziście w matrymonialne potrzeby facetów, (co nie znaczy że nie są ładne:). Ale bogacz może 30+ wybrać, a nie 20+ będąc 15-20 lat starszy, bo na przykład potrzebuje partnerki życiowej a nie tylko ciała do małżeńskiej sypialni, plus może nie chcieć się afiszować z b. dużą różnicą wieku w środowisku.

          • loppe Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 14.11.14, 13:32
            Znam dwa przypadki kiedy faceci zamożni bardzo będący po 50. ożenili się z panienkami (w sensie stanu cywilnego) po 30. I urodziło się dziecko. Oni byli rozwodnikami z dziećmi.
            • loppe Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 14.11.14, 13:35
              Tak, to jest duża szansa dla 30-tek: wydaje mi się - ja taki też bym był:) - że istnieje spora grupa facetów którzy matrymonialnie chcieliby się zmieścić w kilkunastoletniej różnicy wieku, a zdecydowanie stroniliby od różnicy wieku rzędu tato-córka!
              • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 14.11.14, 13:46
                Loppe, to co ja napisalam powyzej to moja wiedza zdobyta na tym forum, tego sie dowiedzialam o ile dobrze kojarze to Kutuzow dokladnie rozwijal co by bylo gdyby Kowalski byc bogaty, celebryci i takie tam inne.
                Sama wiem, ze mezczyni, ludzie sa rozni i roznych rzeczy w zyciu oczekuja/szukaja.
              • triss_merigold6 Że co? 14.11.14, 17:32
                Że co? Sorry, ale proponowanie kobiecie trzydziestoletniej lub tuż po trzydziestce, żeby interesowała się panami pod pięćdziesiątkę, to jakaś niesmaczna żenada.
                • kag73 Re: Że co? 14.11.14, 19:44
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Że co? Sorry, ale proponowanie kobiecie trzydziestoletniej lub tuż po trzydzies
                  > tce, żeby interesowała się panami pod pięćdziesiątkę, to jakaś niesmaczna żenada.

                  To tez ja napisla co poradza panowie tutaj na forum, bo to nie zadne nowum.
                  Oczywiscie, ze to nie moje zdanie, ja zawsze przestrzegam kobiety przed wiazaniem sie z duzo straszymi, oczywiscie jezeli zalezy im na seksie;))
                  • triss_merigold6 Re: Że co? 14.11.14, 22:30
                    Dla mnie to takie... nieestetyczne.
          • loppe Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 14:08
            Taki facet po 50. i żona po 20. to wśród wielu komplikacji także i towarzyska. On nie pasuje do jej koleżanek i kolegów to jasne, a iść z nią na obiad do państwa Y będących po 50. to ha ha bardzo intersująca perspektywa. A taka partnerka po 30-tce to już ujdzie za doświadczoną w tego typu spotkaniach, nie będzie takiego kontrastu życiowych doświadczeń.
      • fanny Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 06:07
        Nie bylo w sumie zadnych uwag na ten temat wiec uznaje, ze kwestia zostala przyjeta przez aklamacje - wyglad nie jest jednak kluczowy dla kobiet przy szukaniu partnera do zwiazku :)
        Jak wyglad i forme fizyczna mamy jako tako odebnione, to moze: wyksztalcenie i inteligencja, kultura i ogolne obycie?

        Dla mnie formalnie odebrane wyksztalcenie ma jakies tam znaczenie (w sensie, ze jednak wieksze wrazenie robi na mnie MBA z Harvard czy doktorat z Oxbridge niz licencjat z wyzszej szkoly lansu i bansu) ale nie skreslalabym na starcie potencjalnych kandydatow z powodu braku miliona podyplomowek (to raczej hobby polskich samotnych 30+) ani tez nie skreslilabym wlascicela firmy budowlanej specjalizujacego sie w odrestaurowywaniu obiektow pod opieka konserwatora, ktory zakonczyl formalna edukacje na tytule murarza obiektow zabytkowych.
        Kultura.
        Dosc szerokie pojecie, ale dla mnie pewne kwestie sa tutaj nienegocjowalne, jak np. otwarcie na kulture rozumiane jako wewnetrzna ochota na przezywanie sztuki i niezniechecanie sie sztuka, ktorej sie na poczatku nie rozumie. Co mam na mysli?
        Np. jezeli bylabym zainteresowana opera, a przed poznaniem mnie facet byl w operze w zyciu dwa razy (pierwszy i ostatni) jak byl ze szkola podstawowa, to jesli uslyszalabym, ze nie pojdzie ze mna na "La Boheme" (dobre dla poczatkujacego), bo on wie, ze nie lubi opery, to jest "game over". Po La Boheme, Marriage of Figaro i Peter Grimes, ok, ma prawo oswiadczyc, ze nie lubi opery i nie zamierza mi wiecej w operze towarzyszyc ale nie, bo nie?
        Odstreczajace i slabo rokuje.
        Ogolne obycie.
        Tu tez pewne rzeczy dla mnie sa nienegocjowalne, np. szkoda mi byloby czasu na jaskiniowca, ktorego nalezy uczyc jak sie poslugiwac sztuccami albo oduczac glosnego publicznego bekania.
        Ale duzo wazniejszy wydaje mi sie aspekt obycia i kultury osobistej polegajacy na traktowaniu wszystkich ludzi, bez wzgledu na ich pozycje spoleczna, z szacunkiem przynaleznym im z samego faktu urodzenia sie. Czyli na stracie odpadaja tez kolesie wyzywajacy sie na bellboy'u czy valecie (jak to po polsku?) bo walizka spadla albo blotnik przytarty. Moim zdaniem o poziomie czlowieczenstwa swiadczy miedzy innymi postawa "im wyzej jestes na drabinie spolecznej tym lepiej _musisz_ traktowac tych, ktorzy sa pod toba".
        Inteligencja.
        Inteligencja i blyskotliwosc to u obu plci najwieksze dla mnie afrodyzjaki.
        Inteligencja emocjonalna.
        Dla mnie niekonieczna. Jesli tylko w miare zdolny, inteligentny i zdeterminowany, to i autystyk jest w stanie nauczyc sie "czytac" ludzi.
        • kawitator Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 09:55
          Oj Fanny Fanny
          Przedstawiłaś fajną listę spraw nienegocjowanych czyli wymagań bezwzględnych skutecznie ograniczając tym samym pule dostępnych możliwości o koło 90 %

          Może z drugiej strony Przychodzi taki ideał i mówi: Popatrz mam to wszystko na czym Ci zależy jestem...... mam... i tu to wszystko co tam wymieniłaś a na dodatek nie jestem idiota więc wykładam te moje karty i mówię "sprawdzam co masz w puli" Pokaż czy ty masz także to co uważam za nienegocjowalne I tu może byc mały zonk bo na przedstawiane w auto prezentacji zalety facet odpowiada To akutar dla mnie mało warte Po czym stwierdza za mało moja droga oferujesz. Nie wchodzę.

          To tak oficjalnie w nawiązaniu do Twoich wymagań Ale naprawdę to się dzieje inaczej
          Współczesne poglądy o myśleniu Ludzia czyli człowieków mówią, że nasza świadomość to nieudolny rzecznik naszej podświadomości To pod nad świadomość, karma, wewnętrzne ego czy jak je tam zwał kieruje naszym postępowaniem i tyli Dlatego jak nasza nieświadomość za pomocą nieodbieranych świadomie sygnałów Stwierdza ze to będzie dobry materiał na tatusia/mamusie wysyła odpowiedni koktajl hormonalny i juz ludziskom miękną kolana i osoba z naprzeciw zyskuje urody wzrostu ai inteligentna staje sie niesłychanie. Po tych 4 latach gdy podświadomość zaczyna szukać nowego partnera i zmienia haj hormonalny na stan zwykły otwierają sie oczka i pada pytanie Co ja w nim w niej widziałem ;-) wiem upraszczam i trywializuje ale to specyfika przekazu na forum
          To jest to co poprzednicy w dyskusji nazywali chemia piorunem sycylijskim itd. I trzeba sobie wbić w głowę Życie nie jest sprawiedliwe, mało kto dostaje to na co zasługuje Dostaje to co dostaje i nie można tego zmienić
          • triss_merigold6 Juz chciałam znów napisać "robisz to źle" 15.11.14, 10:18
            Fanny zrobiła wyliczankę, a check listy się nie sprawdzają.
          • fanny Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 12:50
            kawitator napisał:

            > Oj Fanny Fanny
            > Przedstawiłaś fajną listę spraw nienegocjowanych czyli wymagań bezwzględnych s
            > kutecznie ograniczając tym samym pule dostępnych możliwości o koło 90 %

            Ze co slucham?
            Albo Ty nadinterpretowales moj post albo z facetami jest duzo gorzej niz mi sie naiwnie mysli.
            Na razie napisalam, ze mezczyzna nie musi:
            - byc super przystojny i wysportowany
            - miec formalnego wyksztalcenia na wysokim poziomie
            - nie musi byc specjalista w waskiej dziedzinie inteligencji emocjonalnej
            Oraz napisalam, ze musi:
            - umiec zachowac sie przy stole
            - szanowac nie tylko siebie a rowniez innych ludzi
            - nie bac sie nowych rzeczy sluchajac np. tylko muzyki, ktora slyszal juz wczesniej albo stronic od muzeow, bo w jednym juz kiedys byl i mu sie nie podobalo
            Napisalam takze, ze podnieca mnie (nic nie bylo o tym jako warunku koniecznym do zwiazku malzenskiego) inteligencja i blyskotliwosc u innych ludzi oraz ze wole powaznie chorych mezczyzn zostawic zainteresowaniu innych kobiet.

            Czy Ty naprawde uznajesz, ze wlasnie skreslilam swoja lista 90% mezczyzn??????????

            • zawle Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 13:07
              fanny napisała: > Czy Ty naprawde uznajesz, ze wlasnie skreslilam swoja lista 90% mezczyzn???????
              > ???

              Co się dziwisz???
              www.youtube.com/watch?v=zOpDo4rEaqw
              Jak Ci mówi że 90%, to 90%:))))
            • fanny Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 05:51
              fanny:

              > Na razie napisalam, ze mezczyzna nie musi:
              > - byc super przystojny i wysportowany
              > - miec formalnego wyksztalcenia na wysokim poziomie
              > - nie musi byc specjalista w waskiej dziedzinie inteligencji emocjonalnej
              > Oraz napisalam, ze musi:
              > - umiec zachowac sie przy stole
              > - szanowac nie tylko siebie a rowniez innych ludzi
              > - nie bac sie nowych rzeczy sluchajac np. tylko muzyki, ktora slyszal juz wczes
              > niej albo stronic od muzeow, bo w jednym juz kiedys byl i mu sie nie podobalo
              > Napisalam takze, ze podnieca mnie (nic nie bylo o tym jako warunku koniecznym d
              > o zwiazku malzenskiego) inteligencja i blyskotliwosc u innych ludzi oraz ze wol
              > e powaznie chorych mezczyzn zostawic zainteresowaniu innych kobiet.
              >
              > Czy Ty naprawde uznajesz, ze wlasnie skreslilam swoja lista 90% mezczyzn???????
              > ???

              Kawitator nie odpowiedzial, a ja do ciagniecia swojej charakterystyki mezczyzn, za ktorych warto sie wydac bedac po 30 _musze_ przyjac jakies zalozenia, to sobie przyjme (jako optymistka z natury), ze na razie _wiekszosc_ mezczyzn odhacza soba moje warunki.

              Ide zatem dalej.
              Tytulem wyjasnienia dopisze, ze fora gazety wyborczej towarzysza sporej czesci mojego doroslego zycia - trafilam bowiem pierwszy raz na forum gdy licznik postow wskazywal liczbe mniejsza niz 1000 ;) Ogromna czesc informacji o doswiadczeniach, ktore na 99% beda w tym zyciu dla mnie zupelnie niedostepne, jak np. bycie matka blizniakow albo budowa domu w Polsce pochodzi wlasnie z forum.gazeta.pl Duza czesc informacji o doswiadczeniach, ktore moga stac sie moim udzialem jak rozwod, macochowanie czy choroby tarczycy ;) rowniez.
              IMO forum to zrodlo wiedzy lepsze niz wikipedia, bo zawartosc mimo wszystko (wiekszosc uzytkownikow tylko czyta) pisze wiekszy zespol redaktorow.

              Lista jest niepelna a Panie i Panowie proszeni sa o uzupelnianie.

              Kto by _mnie_ nie interesowal w ogole:
              - mezczyzni, ktorzy za swoje zyciowe niepowodzenia obwiniaja poprzednie partnerki
              - mezczyzni po 60 roku zycia (osobiste uwarunkowania - ja mam juz fajnego ojca)
              - mezczyzni po rozwodzie bedacy "bezkontaktowymi" ojcami (nawet jesli sama nie zamierzalabym miec dzieci, braku kontaktu z wlasnym potomstwem wydaje mi sie zbyt duza aberracja biologiczna, by w swojej desperacji wydania sie za maz moc przymknac na to oko)
              - mezczyzni po rozwodzie z dziecmi i zona wariatka (macochy bedace w tej sytuacji praktycznie jednym glosem twierdza, ze gdyby wiedzialy wczesniej to, co wiedza teraz - przed obecnym partnerem uciekalyby sprintem w druga strone)
              - biedni mezczyzni mieszkajacy w innej strefie czasowej (niepotrzebne komplikacje utrudniajace zwiazek na co dzien)


              Przy tych mezczyznach zachowalabym duza doze ostroznosci:
              - mezczyzni po rozwodzie z rzadkimi np. 1x2 tygodnie kontaktami z dzieckiem/dziecmi (ojcowskie wyrzuty sumienia zbyt na co dzien komplikuja zwiazek i z mezczyzna i jego dziecmi)
              - mezczyzni po rozwodzie potrafiacy ledwo zarobic na alimenty (ani nie bawiloby mnie lozenie kasy na na utrzymanie przy zyciu partnera, ani tym bardziej lozenie na utrzymanie przy zyciu cudzych dzieci)
              - mezczyzni przed rozwodem z zona, ktora ich nie rozumie, od 10 lat wcale ze soba nie spia, a tak w ogole to nigdy jej nie kochal a ona zlapala go na dziecko (tej goracej relacji dalabym 2-3 miesiace na rozwiniecie sie i albo mezczyzna realnie porzadkuje swoje sprawy albo niech spada nawijac makaron na uszy innej)
              - mezczyzni po rozwodzie z orzeczeniem o jego winie (chcialabym przeczytac akta sprawy)
              - kawalerowie wciaz mieszkajacy z mamusia (zalezy jaka by sie okazala przy blizszym poznaniu mamusia - jak fajna babka a synus mieszka z nia tylko dla wlasnej dla wygody i w kazdej chwili jest gotow pojsc na swoje bo zmienily mu sie okolicznosci zyciowe, to czemu nie?)
              - mezczyzni po 30 bez zadnego dorobku ani intelektualnego ani materialnego (no bez przesady, IMHO nie wszystko da sie wytlumaczyc poznym meskim dojrzewaniem :P)
              • sabat.77 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 08:25
                Np to skreśliłaś już nie 90% ale 99% mężczyzn, i to nie tylko tych samotnych i dostępnych, ale i potencjalnych, bo pozostających w związkach. Tu się praktycznie nikt nie łapie, przynajmniej w Polsce. Pozostają obcokrajowcy.
                • fanny Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 09:28
                  Rozgryzles mnie Sabat :D
                  Jeszcze nie przeszlam do ostaniego punktu jaki mialabym do odhaczenia gdybym byla samotna wyksztalcona 30+ z wiekszego miasta, a Ty juz wiesz, ze szukalabym kandyndata do zamozpojscia w gornym 1% meskiej populacji.
                  To najprawdziwsza prawda, a ja w kolejnych wypowiedziach zamierzam podzielic sie z innymi kobietami swoim pomyslem jak zamierzalabym tego dokonac. Jest szansa, ze pomysl poddany (nie)przyjaznej krytyce forumowych uczestnikow ma szanse zostac dopracowany na tyle, ze jakies kobiety celulace w dokladnie ten sam target dadza go rade wykorzystac w "real life'.

                  Z nieskreslaniem obcokrajowcow tez dobrze wyczules sytuacje. W koncu bedac wyksztalcona 30+ zna sie obce jezyki oraz we wspolczesnym swiecie nie powinno stanowic przeszkody, ze przyszly chlop nie wychowal sie na rejsie i misiu uszatku.

                  f.
                  • sabat.77 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 09:38
                    Musialabys byc piekna, to podstawowy wymog. Nadziani faceci maja zwykle piekne i mlodsze zony, ktore po jakims czasie wymieniaja na mlodszy model. Wiec musialabys tez caly czas kombinowac pod katem przyszlego oskubania indora.
                    • fanny Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 12:00
                      sabat.77 napisał:

                      > Musialabys byc piekna, to podstawowy wymog.

                      Niekoniecznie musialabym byc piekna, Sabat :)

                      To jest tak, jak z maksymalizacja sukcesu wprowadzenia nowego produktu lub uslugi na rynek (tu wielkomiejska dating scene). Zanim sie ten produkt lub usluge wymysli, trzeba:
                      (i) zidentyfikowac *niezaspokojone* potrzeby na rynku i
                      (ii) zbudowac swoja wlasna oferte wokol tych potrzeb, dla ktorych zaspokojenia konkurencja istniejaca na rynku jest stosunkowo niewielka.

                      Przyznaje, ze moj target niewatpliwie dazy do zaspokojenia potrzeby posiadania atrakcyjnej wizualnie partnerki.
                      Konkurencja w tym wzgledzie jest ogromna i zaoferowanie czegos specjalnego w tym obszarze jest po prostu trudne. Proba czynienia ze swojego wygladu 'point of difference' dla wiekszosci kobiet po 30+ jest strzelaniem sobie w stope. Wystarczy utrzymywac swoja atrakcyjnosc tuz powyzej 'cutoff point' i zgodnie z zasada (ii) znalezc i odpowiedziec na te inne, unikatowe potrzeby.

                      f.
                      • urquhart Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 12:28
                        fanny napisała:
                        > (i) zidentyfikowac *niezaspokojone* potrzeby na rynku i
                        > (ii) zbudowac swoja wlasna oferte wokol tych potrzeb, dla ktorych zaspokojenia
                        > konkurencja istniejaca na rynku jest stosunkowo niewielka.

                        No i tu jesteś unikalna że w ogóle masz przemyślaną motywacje żeby analizować potrzeby tej drugiej strony, a nie dzielić je deynie według własnego kryterium na dojrzałe i niedojrzałe :)
                  • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 09:39
                    fanny napisała:

                    > Rozgryzles mnie Sabat :D
                    > Jeszcze nie przeszlam do ostaniego punktu jaki mialabym do odhaczenia gdybym byla samotna wyksztalcona 30+ z wiekszego miasta, a Ty juz wiesz, ze szukalabym kandyndata do zamozpojscia w gornym 1% meskiej populacji.

                    Bardzo wiele kobiet tak zaczyna. Potem życie weryfikuje. W końcu te 99% facetów tez chce jakoś żyć.

                    > To najprawdziwsza prawda, a ja w kolejnych wypowiedziach zamierzam podzielic si e z innymi kobietami swoim pomyslem jak zamierzalabym tego dokonac.

                    Dawaj, nie trzymaj społeczności w napieciu.
                    • fanny Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 12:01
                      marek.zak1 napisał:

                      > Dawaj, nie trzymaj społeczności w napieciu.

                      Spokojnie Marku, cierpliwosci.
                      Jesli chodzi o meska spolecznosc, to mam wrazenie, ze do pewnego stopnia lubi byc utrzymywana w napieciu ;)

                • triismegistos Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 09:51
                  Co ty opowiadasz? Przecież po ulicach chodzi pełno normalnych facetów!
                  • sabat.77 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 10:05
                    Ale opisane zalozenia nie dotycza normalnych facetow..
                    • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 10:11
                      A dotycza normalnych kobiet?
                      • sabat.77 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 10:36
                        Brawo Kag, masz racje :) Podstarzale, nadasane singielki z pretensjami zostawmy samym sobie :)
                      • kag73 Gdybym byla 30+ singielka... 16.11.14, 10:40
                        ...i zapragnela stalego zwiazku. Co bym zrobila?
                        Przede wszystkim mialabym oczy i uszy szeroko otwarte, co by nie przegapic jakis potencjalnych kandydatow zainteresowanych ewentualnie moja osoba, czyli otworzylabym sie na ludzi wokol mnie.
                        Ewnetualnie zaczelabym aktywnie szukac(czego jako mloda kobieta nigdy nie robilam). Probowalabym na jakichs portalach czy wychodzila dokas potanczyc czy cos, moze do silowni(tam duzo facetow). I jezeli facet podobal by mi sie i i gadal/pisal z sensem to bym sie z nim spotkala. Pierwsze sekundy sa decydujace by wiedziec, ze ten na pewno NIE a inny owszem albo ewentualnie mialby sznase. W sytuacji gdzie facet by mi sie podobal, byl sympatyczny, z poczuciem humoru itd., jezeli by zechcial i on, umowilabym sie na kolejna randke i w zalenosci od rozwoju sytuacji nastepna i tak dalej. Przypuszczalnie jednoczesnie moglabym umawiac sie tez z innymi, co by nie tracic czasu.
                        Jezeli wkrotce nie poczulabym miety to dalabym sobie spokoj. Bardzo czesto jest tak, ze jak sie z kims spotka pare razy okazuje sie, ze nagle zaprzata nasze mysli i nie ma sie ochoty na spotykanie sie z kims innym, to dobry znak, ze do zakochania jeden krok.
                        Oczywiscie wazne, zeby i facet "zaskoczyl" i poczul miete, wiadomo, w tym caly ambaras, zeby dwoje chcialo na raz.
                        • hello-kitty2 Re: Gdybym byla 30+ singielka... 16.11.14, 10:59
                          Ewentualnie mozna by sie wykastrowac i pokazywac kandydatom stosowne zawiadczenie.

                          Jezu musze odpuscic czytanie Kutuzowa i Wonta, bo juz mi bije na mozg ;) Swoja droga ciekawe czy dziewczyny, ktore nie chca miec dzieci maja wieksze powodzenie?
                          • sabat.77 Re: Gdybym byla 30+ singielka... 16.11.14, 11:14
                            Albo ktore nie moga ich miec :) Dla mnie bardzo na plus, ale i tak samym deklaracjom to bym nie wierzyl. Zdarzaja sie cudowne uzdrowienia. A potem - "he he, plac frajerze"...
                            • hello-kitty2 Re: Gdybym byla 30+ singielka... 16.11.14, 11:26
                              sabat.77 napisał:

                              > Albo ktore nie moga ich miec :) Dla mnie bardzo na plus, ale i tak samym deklar
                              > acjom to bym nie wierzyl. Zdarzaja sie cudowne uzdrowienia. A potem - "he he, p
                              > lac frajerze"...

                              Ja tam udostepniam kochankowi pochwe, zeby sobie druciki od spirali wymacal jak sie boi ;) Dobra wznioslam sie juz na wyzyny obrzydzenia wlasna osoba. Sabat to okropne, nie tak sie powinny relacje z drugim czlowiekiem ksztaltowac. Kazdy wie, ze powinny byc zbudowane na zaufaniu. Idac ta droga cofamy sie w kwestiach elementarnych.
                              • sabat.77 Re: Gdybym byla 30+ singielka... 16.11.14, 11:37
                                Nie powinny, ale sie ksztaltuja. Wisly kijem nie zawrocisz. A swiat jest generalnie okropny, ale ja uwazam, ze stworzyl go jakis diabel. Demiurg jest zlem.
                                • slepafuria15 Re: Gdybym byla 30+ singielka... 17.11.14, 09:06
                                  Ktos tu sie naczytał Innych Piesni. ;)
                        • kag73 "dobrze wydac sie za maz" 16.11.14, 11:16
                          Co wlasciwie oznacza "dobrze wydac sie za maz"? Byc moze dla kazdego czy dla wielu cos innego.
                          Wiek ma tutaj o tyle cos do rzeczy, ze bedac po 30 ma sie mniejszy wybor wsrod rownolatkow i troche starszych, bo oni sa juz wydani. Wiekszosc kobiet obawia sie wiazac z mlodszym, chociaz nektorzy mlodsi nie mieliby nic przeciwko temu, moze nie wiekszosc, ale zalezy od kobiety, no i od tej przyslowiowej chemii/spodobania sie komus. Czesto spotykajac kogos "na zywo" nie wiemy ile ma lat, wychodzi to dopiero pozniej.
                          Troche kojarzy mi sie to z tekstem faceta pod 30, nie zadnego celebryty, albo kasiastego, tylko normalnego przecietnego faceta, ktory kiedys uslyszalam: "jak bylem mlodszy chcialem, zeby byla ladna, zgrabna, dlugie nogi, blyskotliwa. Teraz nie mowie "jaka" ona ma byc, tylko pytam "gdzie" ona jest. Czyli skad te kobiete wziac.
                          Sama dobrze wydalam sie za maz, nie bylam po 30 ale chyba i po 30 widzialbym to podobnie.
                          A wydalam sie dobrze za maz, bo(pisze w przeszlym):
                          1. Wyszlam za maz z milosci. Milosci po obu stronach.
                          2. Przekonaniu obu stron, ze wygrali los na loterii "lowiac" wlasnie te osobe.
                          Dla meza bylam wlasnie ta "naj". Wiedzialam, ze bardzo mu na mnie zalezy. Mnie na nim rowniez.
                          3. Byla namietnosc, przyciaganie, pociag fizyczny, gralo w lozku.
                          4. Lubilismy sie i bylo nam dobrze w swoim towarzystwie.
                          5. Mielismy podobne nastawienie do zycia i zgadzalismy sie w sprawach fundamentalnych, waznych.
                          6. Patrzylismy w tym samym kierunku, mielismy taka sama wizje wspolnej przyszlosci, wspolny plan na zycie/na przyszlosc. Kwestia dzieci nie byla zupelnie jasna, albo o tyle jasna, ze oboje nie wiedzielismy czy chcemy je miec.
                          7. Maz spelnial moje wyobraznie o meskosci, o zyciu w zwiazku, odpowiadal mi jego sposob bycia i cechy charakteru.

                          To tak w skrocie. Po prostu serce podpowiadalo, ze to ten a glowa rowniez nie oponowala.
                          Malzenstwo to loteria, ngdy nie wiadomo co sie wydarzy, co wyjdzie, co sie pozmienia i co przyniesie zycie. Ale ja jestem zdania, ze wiazac sie z kims trzeba w tym momencie byc pewnym, ze to wlasnie ta osoba a nie miec watpliwosci i do tego myslec "ach, jakos to bedzie, na pewno sie zmieni, bedzie lepiej". To takie moje prywatne doswiadczenie, zapewne subiektywne, bo w moim przypadku sie sprawdzilo. Wcale tak nie musialo byc, bo jest to jeszcze kwestia szczescia, no i nastawinia, rozwijania sie w zwiazku, umiejetnosci radzenia sobie z konfliktami, kompromisow itd., postawy obu stron. Milosc stawiam na pierwszym miejscu, choc sama ona nie wystarczy.
                          • burzowa.kejt Re: "dobrze wydac sie za maz" 16.11.14, 12:07
                            kag73 napisała:
                            > A wydalam sie dobrze za maz, bo(pisze w przeszlym):
                            > 1. Wyszlam za maz z milosci. Milosci po obu stronach.
                            > 2. Przekonaniu obu stron, ze wygrali los na loterii "lowiac" wlasnie te osobe.
                            > Dla meza bylam wlasnie ta "naj". Wiedzialam, ze bardzo mu na mnie zalezy.
                            > 3. Byla namietnosc, przyciaganie, pociag fizyczny, gralo w lozku.
                            > 4. Lubilismy sie i bylo nam dobrze w swoim towarzystwie.
                            > 5. Mielismy podobne nastawienie do zycia i zgadzalismy sie w sprawach fundament
                            > alnych, waznych.
                            > 6. Patrzylismy w tym samym kierunku, mielismy taka sama wizje wspolnej przyszlo
                            > sci, wspolny plan na zycie/na przyszlosc. Kwestia dzieci nie byla zupelnie jasn
                            > a, albo o tyle jasna, ze oboje nie wiedzielismy czy chcemy je miec.
                            > 7. Maz spelnial moje wyobraznie o meskosci, o zyciu w zwiazku, odpowiadal mi je
                            > go sposob bycia i cechy charakteru.
                            > To tak w skrocie. Po prostu serce podpowiadalo, ze to ten a glowa rowniez

                            wreszcie konkrety, bo do tej pory Fanny zrobiła spis poboznych życzeń jaki mężczyzna powinien/nie powinien być.
                            zgadzam się Kag z tym podsumowaniem, też tak to widzę i uważam że w bliskich relacjach damsko-męskich nie powinno być miejsca na kalkulowanie i wyrachowanie.
                • hello-kitty2 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 10:50
                  sabat.77 napisał:

                  > Np to skreśliłaś już nie 90% ale 99% mężczyzn, i to nie tylko tych samotnych i
                  > dostępnych, ale i potencjalnych, bo pozostających w związkach. Tu się praktyczn
                  > ie nikt nie łapie, przynajmniej w Polsce. Pozostają obcokrajowcy.

                  Tez pomyslalam ze Fanny sugeruje cudzoziemcow ale pamietajac, ze te 30+ wyksztalcone nie siedza w domu tylko robia jaka kariere to zmiana miejsca zamieszkania na kraj partnera moze zagrozic ich pozycji zawodowej. Wiec trzeba sie liczyc, ze dla utrzymania zwiazku klania sie siedzenie w domu na garnuszku cudzoziemca. Pierwszy duzy minus. Drugi: potrzeba nauki jezyka tego kraju (wylaczam angielski i niemiecki zeby nie bylo tak latwo, chyba, ze wszystkie jada na wyspy tudziez do sasiadow ale tam nie jest nas juz za pelno?). Po 30stce bez talentu do jezykow osiagniecie poziomu native-like jest rowne zeru.
                  • sabat.77 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 11:02
                    Ale dla kobiety cudzoziemiec to zwykle atrakcyjniejsza oferta, bez znaczenia w jakim wieku i statusie jest kobieta. No chyba ze lokalna milionerka, ale takie bawia sie z mlodymi i przystojnymi...
                    • rekreativa Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 12:29
                      " Ale dla kobiety cudzoziemiec to zwykle atrakcyjniejsza oferta, bez znaczenia w
                      > jakim wieku i statusie jest kobieta. "

                      Może tak było 20 lat temu, ale dzisiaj? W globalnej wiosce cudzoziemiec, szczególnie biały i z Europy to jest taka atrakcja? Weź se nie rób jaj.
                  • wont Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 11:21
                    Zawsze mnie dziwiło parcie ze strony Polek na związek z cudzoziemcem (oczywiście z tym lepszym cudzoziemcem - z Zachodu). Wiadomo z jakimi problemami się to wiąże, wystarczająco już chyba to tutaj opisano. Ale dla mnie jest jedna podstawowa rzecz, z powodu której nie wyobrażam sobie długoterminowego związku z kobietą, która nie jest Polką - otóż musiałbym się z nią komunikować po angielsku a nie po polsku. Z angielskim sobie jakoś radzę w sytuacjach zawodowych czy prywatnych, ale w sytuacjach intymnych, osobistych czy nawet żartując z nią czułbym się jak idiota, jak jakiś oszust, za każdym razem filtrując to co chcę powiedzieć w ojczystym języku i przekazując to w wersji jednak uproszczonej, wykoślawionej, przetrawionej przez tłumaczenie. A gdzie byłoby miejsce na jakieś żarty, aluzje do kultury czy popkultury w jakiej zostałem wychowany - bareizmy dajmy na to? Przecież komunikacja w takim związku byłaby tak okrojona z wszelkich ozdobników, że sprowadzałaby się w zasadzie do przekazywania sobie w miarę prostych komunikatów. To byłoby jednak na dłuższą metę bardzo męczące.

                    Ale oczywiście mówię za siebie. Rozumiem, że pieniądze są ważne w życiu.
                    • sabat.77 Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 11:34
                      Jakie zarty, jaka intymnosc? Z byka spadles, mowimy o zonie? A poza tym, "ty chuju" albo "gdzie wyplata?" brzmia po angielsku jakos mniej inwazyjnie :) a na przyklad po rosyjsku to juz takie wesole cwierkanie :)
                      Za to milczenie i mijanie sie w kazdym jezyku brzmi tak samo. Za to z cudzoziemka jest wiecej seksu i mniej podskakuje, bo nie ma cie w garsci tak mocno jak krajowka. A pewnie krajowy sad chetniej przyzna dziecko tobie niz w wypadku rodzimej mamy. Same zalety.
                      Za to w druga strone tez dziala na plus bo babka nie musi biedowac u siebie i awansuje spolecznie. Oczywiscie mowimy o ukladach gdzie facet jest z bogatszego kraju, bo odwrotnie to juz surrealizm. Chyba ze rosyjski milioner :)
                    • hello-kitty2 Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 11:39
                      wont napisał:

                      > Zawsze mnie dziwiło parcie ze strony Polek na związek z cudzoziemcem (oczywiści
                      > e z tym lepszym cudzoziemcem - z Zachodu). Wiadomo z jakimi problemami się to w
                      > iąże, wystarczająco już chyba to tutaj opisano. Ale dla mnie jest jedna podstaw
                      > owa rzecz, z powodu której nie wyobrażam sobie długoterminowego związku z kobie
                      > tą, która nie jest Polką - otóż musiałbym się z nią komunikować po angielsku a
                      > nie po polsku. Z angielskim sobie jakoś radzę w sytuacjach zawodowych czy prywa
                      > tnych, ale w sytuacjach intymnych, osobistych czy nawet żartując z nią czułbym
                      > się jak idiota, jak jakiś oszust, za każdym razem filtrując to co chcę powiedzi
                      > eć w ojczystym języku i przekazując to w wersji jednak uproszczonej, wykoślawio
                      > nej, przetrawionej przez tłumaczenie. A gdzie byłoby miejsce na jakieś żarty, a
                      > luzje do kultury czy popkultury w jakiej zostałem wychowany - bareizmy dajmy na
                      > to? Przecież komunikacja w takim związku byłaby tak okrojona z wszelkich ozdob
                      > ników, że sprowadzałaby się w zasadzie do przekazywania sobie w miarę prostych
                      > komunikatów. To byłoby jednak na dłuższą metę bardzo męczące.
                      >
                      > Ale oczywiście mówię za siebie. Rozumiem, że pieniądze są ważne w życiu.

                      Chyba nie czytales calego watku, bo droge, ktora doszlismy do cudzoziemcow wyznaczyla Fanny dokonujac szerokich wykluczen.

                      Pieniadze? Tak to podsumowujesz? A moze troche uczciwosci wrzuc Wont i przyznaj sie, ze by Ci sie nie chcialo uczyc jezyka jej kraju zebys wlasnie MOGL porozumiewac sie z nia jak z Polka. Ale zeby zamaskowac wlasne lenistwo to lepiej postawic akcent przypisujac potepiana motywacje wszytkim tym, ktorzy sa w stanie sie tego jednak podjac. Krotko:

                      mi sie nie chce wiec jak jemu sie chce to musi byc z nim cos nie tak.

                      Co jest nie tak? Tu podstawiasz oklepane:
                      - kompleksy
                      - lecenie na kase
                      - ect.

                      I juz swiat jest taki posty i mozna se polezec z poczuciem wlasnej wyzszosci nad innymi NIE ROBIAC NIC ;-)
                      • kag73 Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 12:00
                        Moim zdaniem wcale nie dla wiekszosci kobiet wyjscie za cudzoziemca jest szczytem marzen, raczej dla mniejszosci jezeli go docelowo szukaja czy w ogole szukaja partenra.
                        Dla wielu ludzi odstraszajaca jest "tak na trzezwo" to rozpatrujac, bariera jezykowa. Inaczej zaczyna to wygladac gdy "spotyka sie dwoje ludzi..." tak jak to bylo np. w przykladzie podanym przez Fanny. Tutaj jest chemia, przyciaganie, bicie sreca i nagle wszystko jest mozliwe. I nagle da sie, bo jest ogromna motywacja. Jezyka mozna sie nauczyc.
                        Inna kwestia jezeli mieszka sie poza granicami kraju, logicznym jest, ze czesciej zahacza sie o tubylcow a do tego przy okazji lepiej wlada sie jezykiem tego kraju.
                        Ja, np. powiem nieskromnie, dlaczego nie, mam tak opanowany niemiecki, ze mucha nie siada, nie robi mi w ogole zadnej roznicy czy mowie czy czytam po polsku czy po niemiecku, snie czasem po polsku, czasem po niemiecku. Nawet z przyzwyczajenia roznych publikacji, info itd. zawsze szukam w necie po niemiecku, prawie wszystkie ksiazki czytam po niemiecku, bo mialam do nich latwiejszy dostep, teraz niestety przerzucilam sie na angielski, z braku laku i co by podciagnac sie w angielskim.
                        Zatem roznie to wyglada.
                        • rekreativa Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 12:40
                          Możesz sobie gadać, a wonty z sabatami i tak wiedzą swoje: na kase żeśmy poleciały.
                          • wont Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 12:51
                            rekreativa napisała:

                            > Możesz sobie gadać, a wonty z sabatami i tak wiedzą swoje: na kase żeśmy poleci
                            > ały.
                            -------------------
                            Jak sobie z sabatem przywieziemy do Polski dziewczyny z Białorusi to rozumiem, że żadna z was nawet przez sekundę nie pomyśli, że te dziewczyny poleciały na coś innego niż moja i sabata olbrzymia elokwencja, inteligencja i urok osobisty :)
                            • rekreativa Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 13:23
                              " żadna z was nawet przez sekundę nie pomyśli, że te dziewczyny poleciały na c
                              > oś innego niż moja i sabata olbrzymia elokwencja, inteligencja i urok osobisty "

                              Mam tu problem, bo wirtualnie to mi się obaj wydajecie elokwentni, inteligentni i uroczy :D Ale owszem, pewnie przez sekundę pojawiłaby się taka myśl.
                              Natomiast weźcie , chłopcy, pod uwagę, że dzisiejsza Polska to nie Białoruś, a dzisiejszy Zachodniak to nie Pan Buk gwarantujący życie jak w Madrycie (bo życie w Madrycie też już kompletnie inne niż za czasów, gdy powstało to przysłowie).
                              I też coraz więcej jest Polek, które jadą za granicę nie z powodu faceta, tylko na studia i do pracy, a mąż cudzoziemiec jest po prostu naturalną kolejnością rzeczy dla osoby, która mieszka i pracuje za granicą.
                              • ruda_owca Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 17.11.14, 16:15
                                > Natomiast weźcie , chłopcy, pod uwagę, że dzisiejsza Polska to nie Białoruś, a
                                > dzisiejszy Zachodniak to nie Pan Buk gwarantujący życie jak w Madrycie

                                No ale to trzeba rozpatrywac w kontekscie jak ma sie Polska do zachodu i jak ma sie Bialorus do Polski, a nie jakie one sa same w sobie.
                                Pierwszy z brzegu wskaznik: PKB per capita PPP:
                                UK - 37
                                PL - 21
                                BY - 15

                                UK/PL = 1,76
                                PL/BY = 1,40

                                Jest to oczywiscie tylko jeden ze wskaznikow, niemniej jednak dosc istotny, ktory wskazuje, ze np UK jest dla Polakow ziemia bardziej obiecana, niz PL dla Bialorusinow.
                                Zatem jesli taka mysl pojawia sie w przypadku Bialorusinek lecacych na Polakow, to tym bardziej powinna sie pojawic w przypadku Polek lecacych np na Anglikow.
                                • rekreativa Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 17.11.14, 17:18
                                  Tylko że Europa nie składa się z samego UK, a kobiety, które wyjeżdżają to też nie same bidule na socjalu szukające księcia z bajki.
                                  To takie same stereotypy jak to, że Polak za granicą to tylko na zmywaku stoi.
                            • sabat.77 Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 20:34
                              No nie wiem, raczej nie liczylbym, ze poleci na mnie jakas Bialorusinka, mow za siebie Wont.
                      • wont Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 12:46
                        hello-kitty2 napisała:
                        >
                        > Pieniadze? Tak to podsumowujesz?
                        ---------------
                        Daj spokój, nikogo nie atakuję. Przecież kobiety cierpią wiążąc się z obcokrajowcami zamożnymi (z Zachodu) a nie obcokrajowcami biednymi (ze Wschodu) nie dla siebie tylko dla potomstwa.

                        A moze troche uczciwosci wrzuc Wont i przyznaj
                        > sie, ze by Ci sie nie chcialo uczyc jezyka jej kraju zebys wlasnie MOGL porozu
                        > miewac sie z nia jak z Polka. Ale zeby zamaskowac wlasne lenistwo to lepiej pos
                        > tawic akcent przypisujac potepiana motywacje wszytkim tym, ktorzy sa w stanie s
                        > ie tego jednak podjac.
                        ---------
                        Ale przecież sama napisałaś gdzieś dzisiaj, że w wieku circa about 30 lat NIE DA SIĘ nauczyć języka obcego na poziomie native speakera :)

                        Poza tym, oprócz języka, który jest też ważny, poruszyłem kwestię kultury i popkultury. Zresztą, podobnie jak z laską zza granicy, myślę, że trudno byłoby mi znaleźć wspólny język z dziewczyną piętnaście lat młodszą. Przecież ona nawet nie żyła przez minutę w PRL-u :) Taka dziewczyna na przykład nie rozumie, że istniało w ogóle życie przed komputerami, komórkami i internetem :)
                        • rekreativa Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 12:56
                          "przecież sama napisałaś gdzieś dzisiaj, że w wieku circa about 30 lat NIE D
                          > A SIĘ nauczyć języka obcego na poziomie native speakera :)"

                          Napisała, że bez talentu do języków się nie da.
                          Zalezy jeszcze, czy dana osoba w wieku trzydziestu lat uczy się obcego języka po raz pierwszy, czy jest to kolejny język, a ona już jakiś zna. W tym drugim przypadku uczy się znacznie łatwiej.
                          • wont Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 13:02
                            rekreativa napisała:

                            > "przecież sama napisałaś gdzieś dzisiaj, że w wieku circa about 30 lat NIE D
                            > > A SIĘ nauczyć języka obcego na poziomie native speakera :)"
                            >
                            > Napisała, że bez talentu do języków się nie da.
                            > Zalezy jeszcze, czy dana osoba w wieku trzydziestu lat uczy się obcego języka p
                            > o raz pierwszy, czy jest to kolejny język, a ona już jakiś zna. W tym drugim pr
                            > zypadku uczy się znacznie łatwiej.
                            --------------
                            No dobrze - kitty napisała, że bez talentu się nie da. No to ja dodam, że moim zdaniem, jak ktoś nie ma wybitnego talentu do języków obcych, to w wieku 30 lat nie nauczy się języka obcego na poziomie native speakera, tak, żeby móc mówić tak swobodnie, jak w języku polskim. No i większość osób nie ma wybitnego talentu do języków obcych.
                            • hello-kitty2 Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 13:13
                              wont napisał:

                              > No dobrze - kitty napisała, że bez talentu się nie da. No to ja dodam, że moim
                              > zdaniem, jak ktoś nie ma wybitnego talentu do języków obcych, to w wieku 30 lat
                              > nie nauczy się języka obcego na poziomie native speakera, tak, żeby móc mówić
                              > tak swobodnie, jak w języku polskim. No i większość osób nie ma wybitnego talen
                              > tu do języków obcych.

                              Nieprawda. Z paru wzgledow. Przede wszytkim, ze nie potrzeba mowic na poziomie native, zeby sie SWOBODNIE porozumiewac tym jezykiem jak polskim. Bo dla przykladu mozesz mowic bezblednie, a tylko akcent odroznia cie od native speakerow. Talent potrzebny jest ci chocby do fonetycznego nieodrozniania sie od tubylcow ale przeciez tego nikt nie potrzebuje w codziennym zyciu. A przeciez ty sobie chciales z pania pogaworzyc w sytuacjach intymnych, hehe a nie przeporowadzac z nia rozmowe o prace ;)
                            • rekreativa Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 13:41
                              Nie wiem, woncie, co uznajesz za "poziom native speakera".
                              Jesli chodzi o mówienie płynne, pozwalające i na żartowanie i na flirtowanie i na kłócenie się z małżonką, to do tego Ci jakieś szekspirowskie poziomy z bezbłędnym akcentem potrzebne nie są.
                              Ja tam nie miałam nigdy ambicji, by mnie tubylcy brali za swoją. Tego portugalskiego się uczyłam już po trzydziestce. Akcent mam wieśniaczki z Alentejo (bo głównie gadałam z teściową, a ona z tamtych stron:)) i czasami zdarza mi się sadzić jakieś gramatyczne babole, ale przynajmniej rodzina ma uciechę.
                              • zyg_zyg_zyg Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 13:59
                                > Jesli chodzi o mówienie płynne, pozwalające i na żartowanie i na flirtowanie i
                                > na kłócenie się z małżonką, to do tego Ci jakieś szekspirowskie poziomy z bezbł
                                > ędnym akcentem potrzebne nie są.

                                Chodzi o swobodę przekazywania myśli i uczuć. O to, żeby z całej palety tysiąca barw nie zostały tylko zielony i czerwony. Są ludzie, dla których ważne jest, żeby odpowiednie dać rzeczy słowo, żeby trafiać w sam punkt, kiedy coś opisują. Ja na przykład tak mam - nie zawsze mi to wychodzi, ale lubię, jak mi wychodzi.

                                Mam kolegę Polaka, który od wielu lat siedzi za granicą i tam też znalazł dziewczynę. Dziewczyna nie jest Polką, nie pochodzi też z kraju, w którym mieszkają, ale zna parę języków bardzo dobrze. Kolega posługuje się z łatwością angielskim - w robocie i w życiu. Normalnie gadają po angielsku. Ale twierdzi, że jeśli ma mówić z nią o uczuciach, przeżyciach, potrzebach, pragnieniach itp. to woli używać hiszpańskiego, którego uczył się dużo później i który zna o wiele gorzej niż angielski. Bo po angielsku po prostu nie da się przekazać tego, co chciałby.
                                • rekreativa Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 14:17
                                  "Chodzi o swobodę przekazywania myśli i uczuć."

                                  Czyli przede wszystkim mieć bogaty zasób słów - a to nie jest równoznaczne z mówieniem jak native speaker.
                                  W końcu i Polacy po polsku nie zawsze są na tyle elokwentni, by swobodnie wyrazić myśli i uczucia.

                                  A co do języków i sytuacji ich użycia, to ja np. zupełnie nie czuję portugalskich przekleństw. Dla mojego ucha brzmią zbyt łagodnie i zabawnie, więc głównie rzucam fuckami i cudowną polską kurwą.
                                  • zyg_zyg_zyg Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 15:08
                                    > Czyli przede wszystkim mieć bogaty zasób słów - a to nie jest równoznaczne z mó
                                    > wieniem jak native speaker.

                                    Bogaty zasób, ale też "czucie" słów w innym języku, rozpoznawanie ich barwy.

                                    > W końcu i Polacy po polsku nie zawsze są na tyle elokwentni, by swobodnie wyraz
                                    > ić myśli i uczucia.

                                    Albo też nie potrzebują aż tylu odcieni. Dla mnie na przykład jest duża różnica między słowami "rozzłoszczona", "zła", "rozgniewana". A dla mojego męża (Polaka) nie ma żadnej :-) Każde z nich rozumie tak, jakby to było angielskie "angry" :-)
                                  • hello-kitty2 Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 15:48
                                    rekreativa napisała:

                                    > A co do języków i sytuacji ich użycia, to ja np. zupełnie nie czuję portugalski
                                    > ch przekleństw. Dla mojego ucha brzmią zbyt łagodnie i zabawnie, więc głównie r
                                    > zucam fuckami i cudowną polską kurwą.

                                    Dobre, dobre, ja np nie znam w ogole jezyka lozkowego holenderkiego (brak kochanka) jak czasem ktos palnie jakis wyraz typu 'obciagnac' przy okazji jakis gierek slownych w towarzystwie to nie wiem z czego sie ludzie smieja ale mam kumpele co studiuje literature i jest przez to w tych slowkach obcykana mowila. Marek slyszysz? Nie wprowadzaj zadnych 'zlaczen przyrodzeniem'', bo Bialorusinka bedzie Wontowi albo Sabatowi rzucac gniotami w lozku ;)
                                • hello-kitty2 Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 15:07
                                  zyg_zyg_zyg napisała:

                                  > Chodzi o swobodę przekazywania myśli i uczuć. O to, żeby z całej palety tysiąca
                                  > barw nie zostały tylko zielony i czerwony. Są ludzie, dla których ważne jest,
                                  > żeby odpowiednie dać rzeczy słowo, żeby trafiać w sam punkt, kiedy coś opisują.
                                  > Ja na przykład tak mam - nie zawsze mi to wychodzi, ale lubię, jak mi wychodzi
                                  > .
                                  >
                                  > Mam kolegę Polaka, który od wielu lat siedzi za granicą i tam też znalazł dziew
                                  > czynę. Dziewczyna nie jest Polką, nie pochodzi też z kraju, w którym mieszkają,
                                  > ale zna parę języków bardzo dobrze. Kolega posługuje się z łatwością angielski
                                  > m - w robocie i w życiu. Normalnie gadają po angielsku. Ale twierdzi, że jeśli
                                  > ma mówić z nią o uczuciach, przeżyciach, potrzebach, pragnieniach itp. to wol
                                  > i używać hiszpańskiego, którego uczył się dużo później i który zna o wiele gorz
                                  > ej niż angielski. Bo po angielsku po prostu nie da się przekazać tego, co chcia
                                  > łby.

                                  W kazdym jezyku da sie wyrazic wszystko, dokladnie to, co chcesz powiedziec, bo nie ma jezykow prymitywniejszych od innych. Wszystko to o czym piszesz wynika tylko z wlasnych ograniczen ewentualnie z upodoban. Jesli czegos nie potrafisz to wazne zebys pamietala, ze nie potrafisz tego TY (ten facet, ja, kazdy). A po tym mozna juz cos z tym zrobic albo odpuscic ;)
                                  • zyg_zyg_zyg Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 15:12
                                    Jesli czegos nie potrafisz
                                    > to wazne zebys pamietala, ze nie potrafisz tego TY (ten facet, ja, kazdy). A po
                                    > tym mozna juz cos z tym zrobic albo odpuscic ;)

                                    Tak, Kicia - żle się wyraziłam. Ten mój kolega nie mówił, że się po angielsku tego nie da, tylko że on nie umie. Bo nie czuje tego języka - w przeciwieństwie do hiszpańskiego.
                                    • hello-kitty2 Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 15:38
                                      zyg_zyg_zyg napisała:

                                      > Tak, Kicia - żle się wyraziłam. Ten mój kolega nie mówił, że się po angielsku t
                                      > ego nie da, tylko że on nie umie. Bo nie czuje tego języka - w przeciwieństwie
                                      > do hiszpańskiego.

                                      Domylilam sie ale fakt, ze jest to znane zjawisko wystepujace tez u ludzi dwujezycznych, takze zgoda. A jeszcze odnosnie Ciebie (mala prywata) to zauwazylam, ze zalezy Ci na powiedzeniu czegos dokladnie tak, by ujac istote rzeczy. Ja to widze i doceniam. To jest to co w Tobie lubie ta starannosc, dopieszczenie konkretu. Widze ja tez we wpisach Kutuzowa zeby nie bylo, ze tylko Ciebie wyrozniam ;) Choc przewyzszasz go kondensacja przekazu, no i luzem ale to juz inne kwestie.
                          • hello-kitty2 Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 13:05
                            rekreativa napisała:

                            > "przecież sama napisałaś gdzieś dzisiaj, że w wieku circa about 30 lat NIE D
                            > > A SIĘ nauczyć języka obcego na poziomie native speakera :)"
                            >
                            > Napisała, że bez talentu do języków się nie da.
                            > Zalezy jeszcze, czy dana osoba w wieku trzydziestu lat uczy się obcego języka p
                            > o raz pierwszy, czy jest to kolejny język, a ona już jakiś zna. W tym drugim pr
                            > zypadku uczy się znacznie łatwiej.

                            Tak + kluczem jest w jakim wieku ZACZYNASZ nauke jezyka obcego i czy uczysz sie w kraju jego uzycia. Stad sukces Kag (wczesniej zaczela i miala dostep do native speakera/zyla w kraju, ktorego jezyka sie uczyla) + moze byc utalentowana ;) Im pozniej sie zaczyna tym gorzej niestety.
                    • lybbla Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 19:23
                      Najwyraźniej Woncie masz małe doświadczenie z jajogłowymi cudzoziemkami.
                      Różnice kulturowe to jest coś co nas przyciąga (oprócz diametralnie różnego MHC).
                      Z jednej strony można latami prowadzić intelektualne dysputy na temat tego co istnieje w danym języku i dlaczego się nie wykształciło w drugim. Można tropić w przyjemny sposób zabobony wtłaczane nam przez babcie obcując z obcą kulturą:)

                      Z drugiej strony, gdy pojawia się różnica zdań, można zwalić
                      wszystko na różnice kulturowe i nie kiwnąć nawet palcem by przepaść zasypać.
                      Latami ze spokojem przyjmować fochy na klatę bo nasze kultury są tak odmienne.


                      Szukałeś kiedyś wspólnego języka we dwoje?
                      Angielki i Ukrainki wybierają nas z tego samego powodu dla którego większość stałych bywalczyń tego forum wybrała obcokrajowców. Paradoksalnie, mniej znając język łatwiej się dogadać (obniżona wrażliwość na stinging sarkasm, przekleństwa itp. itd. nawet bekanie przy obiedzie można zaakceptować).

                      Nijak to się ma do tematu tego wątku (motywacje autorki każdy widzi).
                      O ile uwierzę w istnienie rycerzy PUA (mówiących wprost ``obchodzi mnie tylko seks nie związek'')
                      to nie uwierzę w rycerki MarryBigFishArtists (mówiących wprost ``obchodzi mnie tylko związek nie seks'').

                      PS Ale fakt, nadreprezentatywność emigrantek na tym forum zastanawia.
                      • hello-kitty2 Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 19:57
                        lybbla napisał:

                        > PS Ale fakt, nadreprezentatywność emigrantek na tym forum zastanawia.

                        A Ty skad nadajesz, ha?
                      • rekreativa Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 22:31
                        A dlaczego zastanawia?
                        • urquhart Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 23:29
                          rekreativa napisała:

                          > A dlaczego zastanawia?

                          Bo my wychowani od dzieciństwa na baśni o Wandzie co wolała się utopić niż dać Niemcowi...
                          • hello-kitty2 Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 16.11.14, 23:52
                            urquhart napisał:

                            > Bo my wychowani od dzieciństwa na baśni o Wandzie co wolała się utopić niż dać
                            > Niemcowi...

                            Jak Janek Wande rzucil w cholere to spojrzala przychylnie na Niemca ;) Albo jak w opowesci Fanny o dorabiajacej kelnerce i eks obiboku. Albo jeszcze inaczej. Zycie.
                            • kag73 a moze z pomoca telewizji i metod naukowych 17.11.14, 00:55
                              Wlasnie przeczytalam w niemieckiej gazecie, ze pojawil sie nowy program w TV "Slub od pierwszego wejrzenia". Czyli dwoje ludzi poznaje sie dopiero w urzedzie stanu czywilnego i sie hajta. Wybrali ich dla siebie eksperci kierujac sie metodami naukowymi.
                              I na serio sa prawnie mezem i zona.
                              Wariactwo. "Rolnik szuka zony" to juz przezytek :)
                              94% przepytanych na ten tamet wierzy w milosc do drugiego spojrzenia. 1502 osoby przepytali, 98% z nich nie wyobraza sobie poznac meza/zone dopiero w urzedzie stanu cywilnego, ale co czwarty sadzi, ze eksperyment moze sie udac.
                              Krytyka pojawila sie ze strony kosciola.
                            • wont Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 17.11.14, 13:34
                              hello-kitty2 napisała:

                              > urquhart napisał:
                              >
                              > > Bo my wychowani od dzieciństwa na baśni o Wandzie co wolała się utopić ni
                              > ż dać
                              > > Niemcowi...
                              >
                              > Jak Janek Wande rzucil w cholere to spojrzala przychylnie na Niemca ;) Albo jak
                              > w opowesci Fanny o dorabiajacej kelnerce i eks obiboku. Albo jeszcze inaczej.
                              > Zycie.
                              ---------
                              No ale w bajce fanny o dorabiajacej kelnerce, mezu obiboku i Francuzie na bialym koniu nie bylo jednak klasycznego happy endu. Zarazila ksiecia HPV. A miala tylko jednego partnera seksualnego - meza.

                              Wbrew pozorom moim zdaniem mezatki, ktorych mezowie stukaja sie na lewo i prawo sa najwieksza grupa ryzyka.
                              • hello-kitty2 Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 17.11.14, 14:57
                                wont napisał:

                                > Wbrew pozorom moim zdaniem mezatki, ktorych mezowie stukaja sie na lewo i prawo
                                > sa najwieksza grupa ryzyka.

                                A jak jeszcze te mezatki pocieszaja sie w ramionach kochankow z portali randkowych to juz sie robi taka gmatwanina przelewow i polaczen. Nie podkrecaj Wont, bo ja i tak mam wystarczajcego swira na punkcie Hxx ;)
                      • fanny Re: Co wy z tymi cudzoziemcami? 17.11.14, 05:45
                        lybbla napisał:

                        > O ile uwierzę w istnienie rycerzy PUA (mówiących wprost ``obchodzi mnie tylko s
                        > eks nie związek'')
                        > to nie uwierzę w rycerki MarryBigFishArtists (mówiących wprost ``obchodzi mnie
                        > tylko związek nie seks'').


                        Moze pora rozejrzec sie wokol uwazniej :)
                        www.facebook.com/TheRulesOfficialBook
                        Korzystalabym z ich rad pelnymi garsciami!

                        f.
              • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 08:38
                Uzupełniam do 100%:
                - mężczyźni niezainteresowani zwiazkiem,
                - mężczyźni niezainteresowani kobietami alfa, jaka jestes,
                - mężczyźni niezainteresowani Tobą.
              • fanny Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 13:11
                Zanim przejde do ostatniego punktu na liscie "Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna, male podsumowanie:
                Na razie napisalam, ze mezczyzna nie musi:
                - byc super przystojny i wysportowany
                - miec formalnego wyksztalcenia na wysokim poziomie
                - nie musi byc specjalista w waskiej dziedzinie inteligencji emocjonalnej
                Oraz napisalam, ze musi:
                - umiec zachowac sie przy stole
                - szanowac nie tylko siebie a rowniez innych ludzi
                - nie bac sie nowych rzeczy sluchajac np. tylko muzyki, ktora slyszal juz wczesniej albo stronic od muzeow, bo w jednym juz kiedys byl i mu sie nie podobalo
                Napisalam takze, ze podnieca mnie (nic nie bylo o tym jako warunku koniecznym do zwiazku malzenskiego) inteligencja i blyskotliwosc u innych ludzi oraz ze wole powaznie chorych mezczyzn zostawic zainteresowaniu innych kobiet.
                Napisalam rowniez kto by _mnie_ nie interesowal w ogole:
                - mezczyzni, ktorzy za swoje zyciowe niepowodzenia obwiniaja poprzednie partnerki
                - mezczyzni po 60 roku zycia (osobiste uwarunkowania - ja mam juz fajnego ojca)
                - mezczyzni po rozwodzie bedacy "bezkontaktowymi" ojcami (nawet jesli sama nie zamierzalabym miec dzieci, braku kontaktu z wlasnym potomstwem wydaje mi sie zbyt duza aberracja biologiczna, by w swojej desperacji wydania sie za maz moc przymknac na to oko)
                - mezczyzni po rozwodzie z dziecmi i zona wariatka (macochy bedace w tej sytuacji praktycznie jednym glosem twierdza, ze gdyby wiedzialy wczesniej to, co wiedza teraz - przed obecnym partnerem uciekalyby sprintem w druga strone)
                - biedni mezczyzni mieszkajacy w innej strefie czasowej (niepotrzebne komplikacje utrudniajace zwiazek na co dzien)

                Oraz, ze przy tych mezczyznach zachowalabym duza doze ostroznosci:
                - mezczyzni po rozwodzie z rzadkimi np. 1x2 tygodnie kontaktami z dzieckiem/dziecmi (ojcowskie wyrzuty sumienia zbyt na co dzien komplikuja zwiazek i z mezczyzna i jego dziecmi)
                - mezczyzni po rozwodzie potrafiacy ledwo zarobic na alimenty (ani nie bawiloby mnie lozenie kasy na na utrzymanie przy zyciu partnera, ani tym bardziej lozenie na utrzymanie przy zyciu cudzych dzieci)
                - mezczyzni przed rozwodem z zona, ktora ich nie rozumie, od 10 lat wcale ze soba nie spia, a tak w ogole to nigdy jej nie kochal a ona zlapala go na dziecko (tej goracej relacji dalabym 2-3 miesiace na rozwiniecie sie i albo mezczyzna realnie porzadkuje swoje sprawy albo niech spada nawijac makaron na uszy innej)
                - mezczyzni po rozwodzie z orzeczeniem o jego winie (chcialabym przeczytac akta sprawy)
                - kawalerowie wciaz mieszkajacy z mamusia (zalezy jaka by sie okazala przy blizszym poznaniu mamusia - jak fajna babka a synus mieszka z nia tylko dla wlasnej wygody i w kazdej chwili jest gotow pojsc na swoje bo zmienily mu sie okolicznosci zyciowe, to czemu nie?)
                - mezczyzni po 30 bez zadnego dorobku ani intelektualnego ani materialnego (no bez przesady, IMHO nie wszystko da sie wytlumaczyc poznym meskim dojrzewaniem : P)

                Ostatni punkt wyliczanki moich poboznych zyczen w jakiejs mierze laczy sie z Wasza Panowie bystra uwaga, ze wiekszosc 30+ chcialby nie tylko korzystnie wydac sie za maz ale rowniez doczekac w tym malzenstwie slicznych dziatek.

                Nie powinno wiec byc dla nikogo zaskoczeniem, ze dlugoterminowy potencjal bezpieczenstwa ("long term security potential"), czyli po polsku piszac ilosc kasy, ktora jest w stanie zapewnic potencjalny kandydat na meza kobiecie i jej przyszlym dzieciom (by mogla bezstresowo skupic sie na wypelnianiu swojej biologicznej roli jako matka), bylby jednym z kluczowych elementow branych przeze mnie pod uwage gdybym miala 30+ i chciala sie wydac za maz ;)
                Szukalabym zatem tzw. "mezczyzny sukcesu".
                Gdybym nie planowala dzieci, tez szukalabym "mezczyzny sukcesu", ale to ja.
                Ma to swoje blaski i cienie (ktore zamierzam tez wkrotce poruszyc) ale dla mnie blaski jednak przewazaja. I gdy pisze, ze pozadalabym za meza "mezczyzne sukcesu" bynajmniej nie chodzi mi jedynie o aspekt materialny, ktory wiaze sie najczesciej z owym sukcesem, lecz chodzi o "personal qualities and traits', ktore sa dla przecietnego mezczyzny z klasy sredniej konieczne, by do tego sukcesu wlasnym wysilkiem doszedl, a ktore wydaja mi sie pozadane u partnera.
                Moj terapeuta zapewne powiedzialby, ze szukam ich u mezczyzny, bo samej mi ich braknie :)
                Niechby mu bylo, nie jest to akurat interpretacja warta mojego wysilku sprzeczania sie z moim terapeuta :D

                Sukces mierzony rowniez wymiarem finansowym wymaga bowiem (kolejnosc raczej przypadkowa):
                - cierpliwosci
                - dobrych pomyslow czyli kreatywnosci
                - determinacji i zaangazowania w realizacje przyjetych do realizacji pomyslow
                - prawidlowej oceny ryzyka
                - latwosci w przyjmowaniu accountability (na emamie nie udalo mi sie znalezc zgrabnego polskiego tlumaczenia, moze tutaj?)
                - elastycznosci
                - umiejetnosci planowania i wyznaczania priorytetow
                - umiejetnosci ponoszenia wyrzeczen/odraczania gratyfikacji
                - przezwyciezania porazek oraz traktowania wlasnych bledow jako zrodla nauki o sobie i swiecie
                - unikania powtarzania ciagle i ciagle tych samych bledow
                - dazenia do doskonaleniam sie w roznych obszarach motywowanych wlasnym wewnetrznym przymusem
                - bezwzglednej uczciwosci wobec samego siebie
                - itd

                W czasie krotkiego czasu, ktory ma kobieta po 30, by ocenic czy mezczyzna nadaje sie na meza czy tez nie (czyli NEXT!), trudno jest zdobyc twarde dowody na posiadanie przez kandydata tych wszystkich zalet. Skupiajac sie na szukaniu w tym czasie dowodu, ze mezczyzna osiagnal realny sukces a nie tylko stwarza pozory sukcesu, kobieta robi sobie prawdziwa przysluge.
                Jak to zadecydowal moj ulubiony bohater literacki czyli mis Paddington (do ktorego mam nadzieje, ze jestem podobna), gdy dyrektor banku zaproponowal mu, ze zamiast uzywanego banknotu 5 funtowego da mu nowiusienki:
                Paddington powiedzial "If you don't mind, I think I'd like a used one instead." - although the crisp new note looked very tempting he decided he would much prefer to have one that had been properly tested :D

                f.
                • wont Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 13:27
                  Czyli, dekodujac ten przydlugi i okraszony wieloma ozdobnikami wywod na nasz chlopski, prosty jezyk:

                  Mezczyna nie musi byc przystojny, wysportowany, wyksztalcony i inteligentny. Mezczyzna musi miec kase :)
                  • zawle Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 13:31
                    Wont..piłeś?
                    • wont Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 13:36
                      zawle napisała:

                      > Wont..piłeś?
                      ----------
                      Nie... A dlaczego pytasz? W pracy mam przerwe.
                      • zawle Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 13:39
                        Bo gadasz jak sabat...
                        • wont Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 13:45
                          Odnioslem sie tylko do ostatniego wpisu fanny. Przeciez wiem, ze kobiety sa rozne. Ale sa tez takie golddiggerki (nie znajduje lepszego okreslenia w jezyku polskim, pomozesz fanny?) jak fanny :)
                          • sabat.77 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 14:10
                            wont napisał:

                            > Odnioslem sie tylko do ostatniego wpisu fanny. Przeciez wiem, ze kobiety sa roz
                            > ne. Ale sa tez takie golddiggerki (nie znajduje lepszego okreslenia w jezyku po
                            > lskim, pomozesz fanny?) jak fanny :)

                            To nie tak, że kobiety są różne i są też golddiggerki. Po prostu są różne golddiggerki :D
                            A duża część oprócz kasy ma też litanię innych wymagań, więc takie proste golddiggerki są najmniej wymagające i najbardziej przewidywalne :D
                  • fanny Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 14:29
                    wont napisał:

                    > Mezczyzna musi miec kase :)

                    Mam nadzieje, ze nie przypisujesz mi tego odkrycia?
                    Kredyt za nie nalezy sie D’Angelo i spolce, ja sie tego od nich dowiedzialam :)
                    Uznalam ich wyzszosc, ze lepiej znaja sie na kobietach niz ja, wiec doceniajac ich osiagniecia przyjelam jak swoje.
                    "Attraction is not a choice" itd.


                    f.
                    • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 14:57
                      Eee tam, naczytalam sie jaki ma, nie ma byc facet co ma a co nie ma miec, z czym po czesci sie wcale nie zgadzam, mniejsza o to. I teraz pytanie: jak i gdzie go znalezc?
                      I jeszcze co ta 30+ ma do zaoferowania w zamian, jaka jest, dlaczego mialby chciec zwiazac sie wlasnie z nia?
                      Fanny, zwiazalas sie majac lat 19 i wygladlas jak z rozkladowki do playboya, zapewne wiec i wieku 30+ wygladalas i do teraz wygladasz niczego, jestes atrakcyja. Dla mezczyzn liczy sie glownie wyglad. Nigdzie nie powiedzine, ze te wsyzstkie 30+ sa atrakcyjne fizycznie, w dodatku moga miec calkiem zryty beret i byc wrednymi babsztylami. Tak byc nie musi ale moze. W dodaku to, ze ja kogos chce, nie znaczy, ze on zechce mnie np.
                      czyli to wszystko o kant dupy rozbic. Babka z Twojego przykladu jest tylko dowodem na to, ze kazdemu i w roznym wieku moze zdarzyc sie milosc. Ona nie miala zadnej listy, nawet nie szukala. I zapewne kto szuka ten ma wiecej szans, ze znajdzie. Jednak nie wszyscy znajduja.
                      • fanny Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 16:24
                        kag73 napisała:

                        > Fanny, zwiazalas sie majac lat 19 i wygladlas jak z rozkladowki do playboya,

                        Ty, ale golca se wzielam. A nie, mial trabanta ;) I beznadziejny wasik, ktory jak postanowilam mu zgolic, to protestowal mowiac "ze mama lubi u niego ten wasik" :D
                        Nie zdal 2 razy na prawo wiec z braku laku studiowal cos innego. Poprzednia dziewczyna go rzucila, bo nie pchal sie z lapami tylko ja adorowal (!)
                        A i jeszcze uprawial amatorsko jakis niszowy sport - ping pong czy cos w tym stylu.
                        Z duma (?) opowiadal mi, ze jest calkiem w tym niezly - zwykle 6 na 4 startujacych ;)
                        Dobre, ze chociaz ojca mial lekarza o dochodowej specjalizacji, ale jak go uwiodlam zapraszajac do mieszkania babci (ktora pojechala w odwiedziny do rodziny) zapraszajac na jajka po wiedensku na sniadanie, to nawet tego nie wiedzialam :)))))

                        > czyli to wszystko o kant dupy rozbic. Babka z Twojego przykladu jest tylko dowo
                        > dem na to, ze kazdemu i w roznym wieku moze zdarzyc sie milosc.

                        Ja jestem zywym dowodem, ze kazdemu moze sie zdarzyc!

                        f.
                        • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 16:52
                          No a co mial miec jak byl taki mlody(chociaz trabant to juz cos) ale do tego piekny a Ty sie zakochalas. I rzecz w tym, ze ta 30+ tak samo jak TY (i ja) tez sie chce zakochac. Rzecz utrudnia kwestia lat i doswiadcznia, bo zapewne juz zdazyla sie dowiedziec, ze sama milosc nie wystarczy ale bez niej tez ani rusz. A zatem do bani rady typu: niech facet ma kase i umie zachowac sie przy stole. Bo nalezy sobie zadac pytanie czego ona ta 30+ chce: wyjsc za maz po to, zeby wyjsc za maz, dla samego faktu albo, zeby miec dziecko/rodzine czy ona chce znalezc milosc i szczescie i dlatego wyjsc za maz, byc z kims?

                          Zywych dowodow na to, ze kazdemu moze zdarzyc sie milosc to tutaj jest pelno, wiekszosc ludzi piszacych na tym forum bedacych w zwiazkach/malzenstwach te milosc znalazlo.
                          I to nie jest takie proste powiedziec tak taki ma byc ten facet i wierzyc, ze jest to gwarancja na to, ze poczuje sie do niego miete i ze w dodatku on tez te kobiete zechce. I rownie naiwne jest wierzyc, ze wystaczy, zeby taki byl i osiagnie sie pelnie szczescia w malzenstwie.
                        • loppe Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 17:45
                          Sorki jeśli coś przeoczyłem i żeby właśnie nie przeoczyć - czy Ty Fanny jesteś teraz nie z pierwszym mężem?

                          I czy ta pani z pl. na Rozdrożu to Ty kiedyś?:)

                          Pozdrawiam!
                          • fanny Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 03:50
                            loppe napisał:

                            > I czy ta pani z pl. na Rozdrożu to Ty kiedyś?:)

                            Hmmm, Plac na Rozdrozu (nazwa brzmi mi teraz jednoczesnie nostalgicznie, romantycznie i powaznie?)...
                            Czy ta kobieta (mozliwe ze ja kiedys) bywala w czerwieni?
                            Good times.
                            Nigdy juz w pozniejszym zyciu nie mialam jednoczesnie do wyboru tak wielu (drog), jak na tym (pl. Na) Rozdrozu ;)

                            f.

                            P.S. Jestem wciaz z pierwszym mezem i za kilkanascie dni bedziemy mieli 23 rocznice slubu.
                        • wont Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 18:07
                          fanny napisała:

                          > Ty, ale golca se wzielam. A nie, mial trabanta ;) I beznadziejny wasik, ktory j
                          > ak postanowilam mu zgolic, to protestowal mowiac "ze mama lubi u niego ten wasi
                          >
                          -------------------
                          Nie no, ja bardzo prosze, bo sie zaraz zrobi licytacja, ktora wiekszego golca wziela... A ten, ni stad ni z owad, psikusa zrobil...
                    • wont Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 18:12
                      fanny napisała:

                      > wont napisał:
                      >
                      > > Mezczyzna musi miec kase :)
                      >
                      > Mam nadzieje, ze nie przypisujesz mi tego odkrycia?
                      ---------------
                      Nie, jasne, ze nie! Przeciez to rzecz stara jak swiat, sam z tego przez wiele lat korzystalem. Tyle, ze ja sie nie zenilem a zawieralem umowy o dzielo.
                      • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 18:26
                        > > > Mezczyzna musi miec kase :)

                        A ile by ty kasy mialo/musialo byc? Bo kasa a kasa to roznica;)
                        • wont Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 18:41
                          kag73 napisała:

                          > > > > Mezczyzna musi miec kase :)
                          >
                          > A ile by ty kasy mialo/musialo byc? Bo kasa a kasa to roznica;)
                          ----------------------
                          Widzisz kag... Ja pochodze z rodziny z pewna dosc powazna dewiacja. Otoz moj ojciec i moja matka oboje pracuja. I moja matka przez wiele lat zarabiala nawet wiecej pieniedzy niz moj ojciec (niewiele wiecej). No i dla mnie naturalne bylo, ze kobieta robi kariere, pracuje i nie wisi u klamki mezczyzny. No i cale moje dorosle zycie to w zasadzie powolne wybudzanie z tego matrixa :) Nie moglem pojac, tak na logike, jak w dobie takich zdobyczy cywilizacji jak nianie, zlobki, przedszkola, pralki, kiedy kobieta moze wreszcie byc samodzielna - zarabiac swoje wlasne pieniadze, robic kariere, to kobiety w swojej masie maja to w nosie. Kase ma zarabiac maz a praca kobiety ma pelnic funkcje towarzyska :)
                          • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 19:08
                            wont napisał:


                            > ----------------------
                            > Widzisz kag... Ja pochodze z rodziny z pewna dosc powazna dewiacja. Otoz moj ojciec i moja matka oboje pracuja. I moja matka przez wiele lat zarabiala nawet wiecej pieniedzy niz moj ojciec (niewiele wiecej). No i dla mnie naturalne bylo, ze kobieta robi kariere, pracuje i nie wisi u klamki mezczyzny. No i cale moje dorosle zycie to w zasadzie powolne wybudzanie z tego matrixa :) .

                            Widzisz Wont. Moja mama tez pracowała, miała przeciekawa pracę, wiele jeździła, a nawet założyła jedyna polska spółkę w Nigerii - Polfa Nigeria (sprawdź w googlach). BTW wychowywała mnie babcia. Ja też wyroslem w przekonaniu, ze kobieta pracuje, jest niezależna i spełnia się w pracy.
                            Moja żona też pracowała.W przedszkolu, i tamże dostała propozycję zostania zastępcą dyrektora tamże. Zaszła w ciążę raz, drugi i trzeci i zanim dzieci sie odchowały minęło sporo lat. W międzyczasie doszła do wniosku, że nie da rady dalej zajmować sie dziećmi i jednoczesnie pracować zawodowo, czyli pracować na 2 etaty.
                            Gdybyśmy mieli jedno dziecko, na pewno kontynuowałaby zawodowa karierę. Obecnie jest bardzo ze swojej decyzji zadowolona, a ja także.
                          • rekreativa Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 19:15
                            "Otoz moj oj
                            > ciec i moja matka oboje pracuja."

                            A to nie jest norma?
                            Bo w moim otoczeniu nie widzę jakoś kobiet niepracujących.
                            • zyg_zyg_zyg Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 21:20
                              No właśnie, Wont - skąd Ty bierzesz te kobiety w swojej masie?
                          • sabat.77 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 21:47
                            Jesli psychoewolucjonisci maja racje, to nie chodzi tutaj o racjonalne rozumowanie, tylko o instynkt ksztaltowany milionami lat ewolucji. On pojawia sie niezaleznie od tego jaka obecnie jest koniunktura i jak ksztaltuja sie stosunki miedzyludzkie.
                          • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 22:33
                            > Widzisz kag... Ja pochodze z rodziny z pewna dosc powazna dewiacja. Otoz moj oj
                            > ciec i moja matka oboje pracuja. I moja matka przez wiele lat zarabiala nawet w
                            > iecej pieniedzy niz moj ojciec (niewiele wiecej). No i dla mnie naturalne bylo,
                            > ze kobieta robi kariere, pracuje i nie wisi u klamki mezczyzny. No i cale moje
                            > dorosle zycie to w zasadzie powolne wybudzanie z tego matrixa :) Nie moglem po
                            > jac, tak na logike, jak w dobie takich zdobyczy cywilizacji jak nianie, zlobki,
                            > przedszkola, pralki, kiedy kobieta moze wreszcie byc samodzielna - zarabiac sw
                            > oje wlasne pieniadze, robic kariere, to kobiety w swojej masie maja to w nosie.
                            > Kase ma zarabiac maz a praca kobiety ma pelnic funkcje towarzyska :)

                            Otoz wont...z rodzin z taka dewjacja jak w Twojej pochodzi tutaj wiekszosc z nas:)
                            W komunizmie zwlaszcza oboje malzonkow pracowalo, znam moze jeden wyjatek w kregu mojej rodziny i znajomych gdzie tak nie bylo.
                            I do teraz w wiekszosci przypadkow obie strony pracuja zawodowo, chociazby dlatego, ze z jednej pensji nie wyzyja. Jak ktos nie pracuje, to czesto, bo pracy nie ma. Albo pracuje ale zarabia bardzo malo, wtedy moze chodzi mu o towarzystwo ale czesciej o to, ze nawet te marne grosze sa lepsze niz nic. A zatem nie wiem gdzie Ty widzisz te masy nie pracujacych zawodowo kobiet, bo chyba nie w Polsce.
                            Jezeli chodzi tutaj o niepracowanie zawodowe to zaweza sie to do czasu kiedy dziecko jest malutkie i potrzebuje matki. Niektorzy decyduja sie, jezli moga, bo finansowo daja rade, na mniejsze pieniadze ale za to matka spedza czas z dziekiem, bo nie wszystko w zyciu da sie i warto przeliczac na pieniadze.
                            Nie wszyscy maja tez pieniadze na nianie i nie wszyscy chca oddac malude do zlobka. I nie wszyscy maja babcie, ktora bedzie za frico siedziala z dzieciakiem.
                            Kasa jest potrzebna i nawet jak babka sama zarabia, to chce zeby facet zarabial jeszcze wiecej, bo: dom na kredyt, samochod albo dwa, luksusy innego rodzaju tez kosztuja. Dlatego tutaj sie nazywa, ze facet ma miec kase:)) Przydatne jest jezli facet zarabia nie najgorzej i nie trzeba zachodzic w glowe co tu zrobic jak pojawi sie dziecko. I tak samo wazne jest, zeby facet nie byl skapy i przewrazliwony na punkcie "swoich" pieniedzy.
                            No i oczywiscie statystyki pokazuja, ze nawet kasiaste kobiety zawsze(z malymi wyjatkami) i tak chca, zeby facet byl jeszcze bardziej kasiasty;))
                            • sabat.77 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 22:46
                              OK, ale z jakichś przyczyn facetom na takich kasiastych kobitkach zależy znacznie mniej, jeśli nie wcale. Może być niepracująca ale za to bardzo ładna i lubiąca seks. W druga stronę to nie działa, przystojny niepracujący buchaj będzie na dłuższa metę irytować. Wiec generalnie Wont w swej przewodniej myśli ma całkowita racje.
                              • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 23:10
                                sabat.77 napisał:
                                > OK, ale z jakichś przyczyn facetom na takich kasiastych kobitkach zależy znaczn
                                > ie mniej, jeśli nie wcale. Może być niepracująca ale za to bardzo ładna i lubią
                                > ca seks. W druga stronę to nie działa, przystojny niepracujący buchaj będzie na
                                > dłuższa metę irytować. Wiec generalnie Wont w swej przewodniej myśli ma całkow
                                > ita racje.
                                Faceci przy wyborze partnerki bardzo duza wage przywiazuja do wygladu, babka ma byc atrakcyjna fizycznie i tyle. To biologia, bo atrakcyjnosc fizyczna oznacza zdrowie i zwieksza szanse na zdrowe potomstwo.
                                Nie miliby zapewne nic przeciwko gyby babka byla atrakcyjna fizycznie, do tego koasiasta i ich chciala;)), przynajmniej niektorzy, bo inni znowu nie.
                                Zadaniem kobiety jest urodzic zdrowe dzieci a zadaniem mezczyzny te dzieciaki wyzywic. A ze teraz faceci na lowy nie chodza, to do domu maja przyniesc kase, co by dzieci z glodu nie pomarly. Wiec matka natura tak to nakreca, ze obibok nie jest prototypem silnego/dbajacego o zasoby rodziny samca.
                                Kobiety pracuja, czesto zarabiaja mniej i tendencyjnie ciagna dwa etaty, ten drugi w domu. Z drugiej strony jak zarabiaja za duzo, to mezczyni(niektorzy)przestraszeni, wykastrowani, boja sie konkurencji. Wiec sie pytam o co chodzi?
                                Jak dla mnie: zarabiajmy sobie ile mozemy, kazdy jak najwiecej jak mu sie uda a potem wrzucmy to do jednego worka i jest "nasze". Jako kobieta myslaca zwroce uwage na stosunek faceta do pieniedzy, ewentualne skapstwo, nastawinie do przedsiebiorstwa "rodzina", bo potrzebuje zabezpiecznia na czas kiedy bede chciala albo musiala zostac z dzieckiem a nie chce byc wtedy nazywana "pasozytem". Poza tym zaleznie od okolicznosci pary wybieraja rozne rozwiazania.
                                I Wont jest przykladem faceta, ktoremu nie jest wszystko jedno, ze kobieta mialby nie pracowac albo by pracowac nie chciala. Byc moze, bo nigdy nie trafil na taka naprawde ladna i lubiaca seks i chetna z nim byc?:) A co kobiecie z kolei po takim, dla ktorego niewazne jest, ze nie zarabia, jak trzeba biede klepac. to trzeba jeszcze samemu zarobic tyle, zeby starczylo dla dwojga.

                                • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 23:42
                                  I jeszcze gwoli scislosci dodam, ze nie wszystkim kobietom i nawet nie wiekszosci zalezy i jest dla nich najwazniejsze, zeby facet byl kasiasty, bo w koncu tylu tych kasiastych nie ma a jednak wiekszosc sparowana. Dla wiekszosci wazne jest, zeby facet pracowal, zarabial jakies tam pieniadze, co by bylo latwiej niz samemu zachodzic w glowe jak powiazac koniec z koncem.
                                  I o ile kazdy facet(prosze nie zaprzeczac) chce atrakcyja fizycznie parterke(czy ja dostanie to juz inna kwestia), o tyle nie kazda kobieta chce kasiastego faceta, wiele z nich wybierze przystojnego i wystaczy, ze jest chetny i stawia na "my". Co nie zminia faktu, ze kasa nie smierdzi i nikt by nie pogardzil jakby sie zdarzylo dwa w jednym:)
                              • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 09:59
                                sabat.77 napisał:
                                > OK, ale z jakichś przyczyn facetom na takich kasiastych kobitkach zależy znaczn
                                > ie mniej, jeśli nie wcale. Może być niepracująca ale za to bardzo ładna i lubią
                                > ca seks. W druga stronę to nie działa, przystojny niepracujący buchaj będzie na
                                > dłuższa metę irytować. Wiec generalnie Wont w swej przewodniej myśli ma całkow
                                > ita racje.
                                I jeszcze, Sabacie, wychodzi mi, ze ludzie maja rozne obserwacje, bo wcale nie tak dawno temu w jakiejs dyskusji Kitty napisala mi, ze nie ma facetow chcacych niepracujacych zawodowo kobiet, oprocz Marka i mojego meza. Chociaz trzeba dodac, ze te niepracujace zarobkowo kobiety najczesciej zdarzaja sie tam gdzie sa dzieci i wyplata faceta wystarcza na pokrycie kosztow zycia a im samym i rodzinie odpowida takie rozwiazanie.
                                I owszem to tez niesprawiedliwosc, bo piszesz, ze jak kobieta jest ladna to moze nie pracowac, jak dla faceta. No a jak nie jest ladna? Poza tym nawet jak jest ladna a facet zarabia za malo, to teoretycznie on se moze pogadac. I dalej po jakims czasie mu sie ta ladnosc opatrzy albo sie do niej przyzwyczai a kasy nie starcza i co z tego, ze mu na kasiastej nie zalezy jak kasy nie ma?
                                I w dodatku nie mielibysmy przypadku nazywania kobiety w domu z dzieckiem, przez co niektorych "pasozytami". Ale tu mam wyjasnienie: ta kobieta nie jest ladna:))
                                Z kolei kasiasty tez oczywiscie chce atrakcyjnej babki (bo kazdy facet chce) i jezeli nie jest skapy to jest mu pikus czy kobieta zarabia czy nie, bo im na wszystko wystarcza. Wtedy kobieta moze sobie wybrac czy pracuje czy nie pracuje zarobkowo i jak sie ugaduja.
                                A na koniec i tak zadecyduja: nastawienie konkretnej osoby, okolicznosci, uczucia.
                                Bo nie bede oryginalna mowiac, ze wszystko sie zdarza a zycie czesto zaskakuje;)
                                • sabat.77 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 10:11
                                  Życie zaskakuje, ale nie znam żadnej udanej pary, gdzie facet zajmuje się domem a babka pracuje zawodowo, a w drugą stronę - znam takich par wiele i są to najbardziej udane związki.
                                  • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 10:16
                                    sabat.77 napisał:

                                    > Życie zaskakuje, ale nie znam żadnej udanej pary, gdzie facet zajmuje się domem a babka pracuje zawodowo, a w drugą stronę - znam takich par wiele i są to najbardziej udane związki.

                                    Możesz do znanych dodac mój :)
                                  • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 10:31
                                    sabat.77 napisał:
                                    > Życie zaskakuje, ale nie znam żadnej udanej pary, gdzie facet zajmuje się domem
                                    > a babka pracuje zawodowo, a w drugą stronę - znam takich par wiele i są to naj
                                    > bardziej udane związki.
                                    Dodajmy, ze jest to najczesciej okres przejsciowy kiedy dzieci sa male.
                                    Ja znam taka pare w Niemczch, kobieta robi kariere, maja czworke dzieci i facet sie nimi zajmuje. Doszlo do tego poniewaz on ze wzgledu na wyksztalcenie(pedagog) zarobilby mniej niz zona w brazny samochodowej. I znam tez przypadek, tez z Niemiec, ze babka byla rok na wychowawczym a na nastepny rok przejal facet. I teraz w UK tez znam przypadek, ze facet jest w domu z 5 dzieci a zona pracuje, tez juz nie niemowlaki. I jeszcze jeden facet z 2 dzieci w domu a zona pracuje, te dzieci sa juz starsze. pewnie jakbym pomyslala to znalazlabym wiecej.
                                    To kwestia utartego podzialu rol i oczywiscie natury ludzkiej. To kobieta daje mleko i bardzo czesto ludzie sa zdania, ze w pierwszym okresie zycia dziecka to ona lepiej sie sprawdzi jako opiekunka. Moj maz otwarcie powiedzial, ze zostanie z dzieckiem i ogarniecie tego wszystkiego w domu by go przeroslo. Natomiast swoja papierkowo biurowa robote potrafi odwalic bez problemu. Kolejna kwestia to kwestia zarobkow, kobiety czesto zarabiaja mniej, dlatego lepiej by zostaly w domu a maz chodzil do pracy.
                                • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 10:15
                                  kag73 napisała:

                                  > > ita racje.
                                  > I jeszcze, Sabacie, wychodzi mi, ze ludzie maja rozne obserwacje, bo wcale nie tak dawno temu w jakiejs dyskusji Kitty napisala mi, ze nie ma facetow chcacych niepracujacych zawodowo kobiet, oprocz Marka i mojego meza. Chociaz trzeba do dac, ze te niepracujace zarobkowo kobiety najczesciej zdarzaja sie tam gdzie sa dzieci i wyplata faceta wystarcza na pokrycie kosztow zycia a im samym i rodzinie odpowida takie rozwiazanie.

                                  To nie jest kwestia checi, tylko, jak wspomnialaś, dzieci i mozliwości zarobkowych obojga.



                                  > I w dodatku nie mielibysmy przypadku nazywania kobiety w domu z dzieckiem, przez co niektorych "pasozytami".

                                  Tu przypomne moje okreslenie: ,,pracująca nieopłacana".


                                  • hello-kitty2 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zrec 18.11.14, 11:20
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > kag73 napisała:
                                    >
                                    > > I jeszcze, Sabacie, wychodzi mi, ze ludzie maja rozne obserwacje, bo wca
                                    > le nie tak dawno temu w jakiejs dyskusji Kitty napisala mi, ze nie ma facetow
                                    > chcacych niepracujacych zawodowo kobiet, oprocz Marka i mojego meza. Chociaz tr
                                    > zeba do dac, ze te niepracujace zarobkowo kobiety najczesciej zdarzaja sie tam
                                    > gdzie sa dzieci i wyplata faceta wystarcza na pokrycie kosztow zycia a im samy
                                    > m i rodzinie odpowida takie rozwiazanie.
                                    >
                                    > To nie jest kwestia checi, tylko, jak wspomnialaś, dzieci i mozliwości zarobkow
                                    > ych obojga.

                                    Projetujesz swoje mylenie na reszte mekiego spoleczenstwa. Czy Wont nie napisal wyraznie czego chce od kobiety? Czy ja nie napisalam wczesniej czego mezczyzni oczekuja ode mnie? Co Ty myslisz, ze ja nie spotykalam sie z takimi, ktorzy nie mogliby mnie utrzymac biorac pod uwage ich zarobki? Ludzie w tym mezczyzni kieruja sie wlasnymi zasadami czesto innymi od Twoich. Ale nie wszystkich przerabiac na swoje kopyto. Zrob eksperyment: wyslij mloda, ladna laske (tu daje Ci fory) na serie randek z roznymi panami. Niech na tych randkach mowi panom, ze planuje by oni ja utrzymywali, a ona zajmie sie domem i dziecmi. I tak cale zycie. Potem policz ilu z nich przyjdzie na kolejna randke.

                                    > Tu przypomne moje okreslenie: ,,pracująca nieopłacana".

                                    Mezczyznie nie chca dawac 'zatrudnienia' niepracujacym kobietom w ich gospodarstwie domowym.

                                    A jak nie wierzysz to niech sie forumowi faceci wypowiedza czego chca/oczekuja od swoich partnerek:
                                    1. zeby pracowaly zawodowo czy
                                    2. zeby siedzialy w domu na ich utrzymaniu.

                                    I tu ich rozumiem, bo ja tez bym nie chciala utrzymywac innego doroslego czlowieka i jako kobieta i jako mezczyzna, po prostu nie. Z prostego wzgledu: zawsze zakladam mozliwosc rozstania. Jesli nie potrafisz sie utrzymac mozesz stac sie wiszacym kamieniem na czyjes szyi. Podam Ci przyklad mojej kumpeli ze studiow - Polki. Matka jej sie rozwiodla, a dokladnie maz sie z nia rozwiodl, nigdy nie pracowala, bo wychowala trojke dzieci. Teraz nie ma prawa do emerytury, nie pracuje, a moja kumpela zaciagnela kredyt studencki by oprocz swoich studiow i utrzymania w tutaj utrzymywac jeszcze matke w Polsce, bo rodzenstwo sie wypielo. Ja pierdole przeciez to mozna sie pociac! I to jest dorosly czlowiek? I wiesz co tez byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zrec.
                                    • sabat.77 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 11:27
                                      A dlaczego ten mąż się rozwiódł?
                                      • hello-kitty2 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 11:31
                                        sabat.77 napisał:

                                        > A dlaczego ten mąż się rozwiódł?

                                        Zgadnij ;)
                                        • sabat.77 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:55
                                          A to mi jej nie zal. Kiepsko przekalkulowala. Bylo dawac dupy.
                                          • hello-kitty2 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:59
                                            sabat.77 napisał:

                                            > A to mi jej nie zal. Kiepsko przekalkulowala. Bylo dawac dupy.

                                            Tego nie wiem. Pan sobie znalazl inny model.
                                    • kag73 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 11:40
                                      Kitty, to tutaj ponizej napisla Sabat:

                                      "OK, ale z jakichś przyczyn facetom na takich kasiastych kobitkach zależy znacznie mniej, jeśli nie wcale. Może być niepracująca ale za to bardzo ładna i lubiąca seks."

                                      Czyli wychodzi nam, ze Sabat klamie i takich facetow w ogole nie ma.
                                      No chyba, ze przyjmiemy wersje najbardziej prawdopodobna, ze owszem zdarza sie wszystko. Ja przykladow znam sporo.
                                      • hello-kitty2 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:03
                                        kag73 napisała:

                                        > Kitty, to tutaj ponizej napisla Sabat:
                                        >
                                        > "OK, ale z jakichś przyczyn facetom na takich kasiastych kobitkach zależy znacz
                                        > nie mniej, jeśli nie wcale. Może być niepracująca ale za to bardzo ładna i lubi
                                        > ąca seks.

                                        Jak facet ma palaca potrzebe wsadu to obniza wymagania. Poza tym priorytety: moze jesc suchy chleb by tylko ruchanko bylo ;) Moze to chcial wyrazic.
                                    • kag73 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 11:55
                                      Kitty, zdziwilabys sie co czasami ludzie mowia a co potem robia. I my mowimy tutaj w dodatku o przypadku tej osoby, czy ja chce tej osoby, czy chce z nia byc i mam efekt "jestem szczesciarzem" i do tego jeszcze kwestia oczekiwan i nastawienia.
                                      Najczesciej wszystko rozbija sie o pieniadze, jak ich brakuje zaczynaja sie problemy. Jak dla kogos/faceta jego pieniadze sa jego najwieksza potencja i strasznie sie o nie boi, to ja mu zwyczajnie podziekuje. I powiedz mi teraz co babce po kasiastym wcale nie urodziwym facecie, jezeli on sie ta kasa podzielic nie chce. Rozjerzyj sie wokol czy kobiety(najczesciej mlode i piekne) tych naprawde kasiastych hanbia sie chodzeniem regularnie do biura.
                                      Kwestia "utrzymywania" kobiety, ktora jest w domu z dziecmi/z dzieckiem. Ona nie jest utrzymywana, bo to co zarobi maz to rowniez jej pieniadze, bo rodzina to "firma", w ktorej kazdy ma swoje zadania, z ktorych sie wywiazuje i wszystko co maj jest do podzialu, jest wspolne. Ale to sie trzeba dobrac, to trzeba rozumiec, na to trzeba moc sobie pozwolic i sie w tym odnalezc.
                                      Ja znam takie przypadki, czesto sa spotykane tam gdzie facet duzo zarabia/albo wystarczjaco a pojscie zony do pracy oznaczaloby, rowniez dla niego dodatkowe utrudnienia i wysilki logistyczno/organizacyjne i wcale nie duzo wiecej pieniedzy.

                                      • marek.zak1 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:05
                                        kag73 napisała:

                                        .
                                        > Kwestia "utrzymywania" kobiety, ktora jest w domu z dziecmi/z dzieckiem. Ona nie jest utrzymywana, bo to co zarobi maz to rowniez jej pieniadze, bo rodzina to "firma", w ktorej kazdy ma swoje zadania, z ktorych sie wywiazuje i wszystko co maj jest do podzialu, jest wspolne. Ale to sie trzeba dobrac, to trzeba rozumiec, na to trzeba moc sobie pozwolic i sie w tym odnalezc.

                                        Dokładnie tak. Rodzina to firma i w tej firmie każdy robi to, co umie najlepiej. Cały nasz dorobek jest z litery prawa wspólny. I na końcu, bo jednak skoro kasa jest taka ważna. Licza sie zarobki i zarobki potencjalne.
                                        Wpmniałaś, że żaden facet nie umawiałby sie z laska, która by oswiadczyła, że chce zająć sie domem. Skąd takie dane?
                                        • hello-kitty2 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:27
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > Wpmniałaś, że żaden facet nie umawiałby sie z laska, która by oswiadczyła, że c
                                          > hce zająć sie domem. Skąd takie dane?

                                          Chociazby w tym watku panowie sie opowiedzieli za podsumowaniem Zyg zyg zyg:

                                          "-brak desperacji i głodu w oczach - pracowala tam, żeby zarobić na życie, a nie wyrwać nowe spodnie do chaty,
                                          -niezaleznosc - mężczyzna ma być nie po to, żeby nadać życiu sens i je wypełnić, tylko po to, żeby je dopełnić,
                                          -pewnego rodzaju odwaga i otwartość na życie, na nieznane "
                                          • kag73 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:31
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > marek.zak1 napisał:
                                            >
                                            > > Wpmniałaś, że żaden facet nie umawiałby sie z laska, która by oswiadczyłaże c
                                            > > hce zająć sie domem. Skąd takie dane?
                                            >
                                            > Chociazby w tym watku panowie sie opowiedzieli za podsumowaniem Zyg zyg zyg:
                                            > "-brak desperacji i głodu w oczach - pracowala tam, żeby zarobić na życie, a ni
                                            > e wyrwać nowe spodnie do chaty,
                                            > -niezaleznosc - mężczyzna ma być nie po to, żeby nadać życiu sens i je wypełnić
                                            > , tylko po to, żeby je dopełnić,
                                            > -pewnego rodzaju odwaga i otwartość na życie, na nieznane "

                                            To nie jest dowod na potwierdzenie Twojej tezy, kitty.
                                            To, ze ona zarabia w wieku 30+ swoje pieniadze, jest niezalezna, nie znaczy, ze on/ona nie zechca/nie zdecyduja, ze w momencie kiedy pojawi sie dzieciak ona zostanie z nim w domu na 3 lata albo dluzej. Bo to wszystko wychodzi w praniu, ze tak powiem.
                                            • marek.zak1 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:37
                                              kag73 napisała:

                                              To nie jest dowod na potwierdzenie Twojej tezy, kitty.
                                              > To, ze ona zarabia w wieku 30+ swoje pieniadze, jest niezalezna, nie znaczy, ze on/ona nie zechca/nie zdecyduja, ze w momencie kiedy pojawi sie dzieciak ona zostanie z nim w domu na 3 lata albo dluzej. Bo to wszystko wychodzi w praniu, ze tak powiem.


                                              Dokladnie, a moze się okazać, że on straci prace I tematu nie będzie.
                                              A moja zona jest głównym spadkobiercą. Jak jeszcze umre w pracy do dostanie jeszcze kilka moich rocznych pensji więc da radę :).
                                              • hello-kitty2 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:57
                                                marek.zak1 napisał:

                                                > A moja zona jest głównym spadkobiercą. Jak jeszcze umre w pracy do dostanie jes
                                                > zcze kilka moich rocznych pensji więc da radę :).

                                                No wlasnie Marek dlatego Ty nie zotaniesz nigdy mentorem dla nikogo, bo u Ciebie to jest tylko 'JA i MOJE', to multiplikujesz w swoich wypowiedziach i zapewne w swoich ksiazkach. Nie masz zadnej ponad 'ja i moje' rady dla takiej kobiety jak z mojego przykladu, nic uniwersalnego nie wymyslisz, bo sie na nic ponad 'ja i moje' nie wzniesiesz. I co Ty chcesz ludziom jako pisarz przekazac?
                                                • kag73 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 13:15
                                                  > No wlasnie Marek dlatego Ty nie zotaniesz nigdy mentorem dla nikogo, bo u Ciebi
                                                  > e to jest tylko 'JA i MOJE', to multiplikujesz w swoich wypowiedziach i zapewne
                                                  > w swoich ksiazkach. Nie masz zadnej ponad 'ja i moje' rady dla takiej kobiety
                                                  > jak z mojego przykladu, nic uniwersalnego nie wymyslisz, bo sie na nic ponad 'j
                                                  > a i moje' nie wzniesiesz. I co Ty chcesz ludziom jako pisarz przekazac?

                                                  Kicia, na rady dla kobiety z Twojego przykladu jest juz za pozno :(
                                                  Niestety nie ma ma jedynego slusznego wyjscia dla wszystkich. Kazdy jest kowalem swego losu i musi myslec jak se w zyciu poradzic i jaki uklad wchodzi dla niego w rachube.
                                                • marek.zak1 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 13:18
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > No wlasnie Marek dlatego Ty nie zotaniesz nigdy mentorem dla nikogo, bo u Ciebie to jest tylko 'JA i MOJE', to multiplikujesz w swoich wypowiedziach i zapewne w swoich ksiazkach. Nie masz zadnej ponad 'ja i moje' rady dla takiej kobiety jak z mojego przykladu, nic uniwersalnego nie wymyslisz, bo sie na nic ponad 'ja i moje' nie wzniesiesz. I co Ty chcesz ludziom jako pisarz przekazac?

                                                  To, ze do mojej zony należy połowa tego co mamy, to nie jest ,,ja i moje" tylko dotyczy wszystkich. Jesli facet się rozwiedzie i rozwod jest z jego winy, ma obowiazek utrzymywac byłą zone. To sa zasady prawne obowiazujące w cywilizowanym świecie.
                                                  • wont Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 20:07
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    Jesli facet się rozwiedzie i rozwod jest z jego winy, ma
                                                    > obowiazek utrzymywac byłą zone. To sa zasady prawne obowiazujące w cywilizowany
                                                    > m świecie.
                                                    ---------------
                                                    Nie wiem jak jest w cywilizowanym swiecie ale w Polsce twoja zona moze wystapic o alimenty rowniez w przypadku, gdyby rozwod nastapil z waszej wspolnej winy albo oboje bylibyscie bez winy. Jedyne co chroniloby cie przed ryzykiem alimentow na zone (a wystapic o nie moze ona takze juz po rozwodzie) to orzeczenie o jej wylacznej winie :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 20:32
                                                    wont napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > Jesli facet się rozwiedzie i rozwod jest z jego winy, ma
                                                    > > obowiazek utrzymywac byłą zone. To sa zasady prawne obowiazujące w cywili
                                                    > zowany
                                                    > > m świecie.
                                                    > ---------------
                                                    > Nie wiem jak jest w cywilizowanym swiecie ale w Polsce twoja zona moze wystapic
                                                    > o alimenty rowniez w przypadku, gdyby rozwod nastapil z waszej wspolnej winy a
                                                    > lbo oboje bylibyscie bez winy. Jedyne co chroniloby cie przed ryzykiem alimento
                                                    > w na zone (a wystapic o nie moze ona takze juz po rozwodzie) to orzeczenie o je
                                                    > j wylacznej winie :)

                                                    A dla mnie rozwodzenie sie z orzekaniem o winie nie jest w ogole cywilizowne, bo oznacza walke i podkladanie swin. Z kazdej umowy powinna byc zatem godna droga wyjcia dla obu stron. Jesli jedna ze stron przestanie kochac to mozna ja za to winic?
                                          • kag73 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:34
                                            I jeszcze Sabat napisal:
                                            "Życie zaskakuje, ale nie znam żadnej udanej pary, gdzie facet zajmuje się domem a babka pracuje zawodowo, a w drugą stronę - znam takich par wiele i są to najbardziej udane związki."

                                            Czyli, zaden facet nie chce ale musi;))
                                      • hello-kitty2 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:14
                                        kag73 napisała:

                                        > Kwestia "utrzymywania" kobiety, ktora jest w domu z dziecmi/z dzieckiem. Ona ni
                                        > e jest utrzymywana, bo to co zarobi maz to rowniez jej pieniadze, bo rodzina to
                                        > "firma", w ktorej kazdy ma swoje zadania, z ktorych sie wywiazuje i wszystko c
                                        > o maj jest do podzialu, jest wspolne. Ale to sie trzeba dobrac, to trzeba rozum
                                        > iec, na to trzeba moc sobie pozwolic i sie w tym odnalezc.
                                        > Ja znam takie przypadki, czesto sa spotykane tam gdzie facet duzo zarabia/albo
                                        > wystarczjaco a pojscie zony do pracy oznaczaloby, rowniez dla niego dodatkowe u
                                        > trudnienia i wysilki logistyczno/organizacyjne i wcale nie duzo wiecej pieniedz
                                        > y.

                                        Ja to wszytko rozumiem, kwesie ekonomicznej oplacalnosci przemawiaja do mnie. Problem tylko wtedy gdy nagle jeden ze wspolnikow zapragnie zamknac firme zwana rodzina i otworzyc sobie nowa z nowym wpolnikiem. I co wtedy robi odtracony wpolnik? Powiem wprost jesli zdecydowalabym sie na utrzymanie mnie przez faceta w celu zajecia sie domem i dziecmi zadalabym zabezpieczenia finanowego na wypadek rozwodu/jego smierci w wysokosci wytarczajacej do konca zycia dla mnie i dla dzieci. To jaki to jest rzad wielkosci i kto taka kasa dysponuje? Dalej kto by sie na to zgodzil? Wszystkie inne rozwiazania to ruletka.
                                    • kag73 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:15
                                      " Czy ja nie napisalam wczesniej czego mezczyzni oczekuja ode mnie? Co Ty myslisz, ze ja nie spotykalam sie z takimi, ktorzy nie mogliby mnie utrzymac biorac pod uwage ich zarobki? Ludzie w tym mezczyzni kieruja sie wlasnymi zasadami czesto innymi od Twoich. Ale nie wszystkich przerabiac na swoje kopyto. Zrob eksperyment: wyslij mloda, ladna laske (tu daje Ci fory) na serie randek z roznymi panami. Niech na tych randkach mowi panom, ze planuje by oni ja utrzymywali, a ona zajmie sie domem i dziecmi. I tak cale zycie. Potem policz ilu z nich przyjdzie na kolejna randke."

                                      A to jest interesujace. Bylam w swoim zyciu na wielu randkach, spotykalam sie z roznymi facetami, ale nie pamietam, zebym kiedykowiek mowila panom takie rzeczy. Nie pamietam tez, zeby oni mowi o czyms takim. No cuda na kiju tam opowiadali, ale o utrzymywaniu i zajmowaniu sie dziecmi, domem, nic nie bylo. Byc moze dlatego, ze nigdy spotykajac sie z jakims mezczyzna nie widzialam w nim z automatu potencjalnego kandydata na meza. Byc moze to wyjasnia dlaczego to oni do mnie ciagneli i nie chieli sie odczepic. I stad nie rozumiem tego ciaglego powtarzania, ze to kobiety chca zwiazku i probuja zlowic faceta i wkrecic w malzenstwo:)
                                      • hello-kitty2 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:35
                                        kag73 napisała:

                                        > A to jest interesujace. Bylam w swoim zyciu na wielu randkach, spotykalam sie z
                                        > roznymi facetami, ale nie pamietam, zebym kiedykowiek mowila panom takie rzecz
                                        > y. Nie pamietam tez, zeby oni mowi o czyms takim. No cuda na kiju tam opowiadal
                                        > i, ale o utrzymywaniu i zajmowaniu sie dziecmi, domem, nic nie bylo. Byc moze d
                                        > latego, ze nigdy spotykajac sie z jakims mezczyzna nie widzialam w nim z automa
                                        > tu potencjalnego kandydata na meza. Byc moze to wyjasnia dlaczego to oni do mni
                                        > e ciagneli i nie chieli sie odczepic. I stad nie rozumiem tego ciaglego powtarz
                                        > ania, ze to kobiety chca zwiazku i probuja zlowic faceta i wkrecic w malzenstwo
                                        > :)

                                        Jejciu Kag, my mamy tu po 40 lat, a Ty z nami tu flirtujesz jakbymy dwudziestoparoletnimi panami byli ze stajaca pala, a kazdy widzi jaka z Ciebie cwana gapa ;-)
                                        • kag73 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:38
                                          > Jejciu Kag, my mamy tu po 40 lat, a Ty z nami tu flirtujesz jakbymy dwudziestop
                                          > aroletnimi panami byli ze stajaca pala, a kazdy widzi jaka z Ciebie cwana gapa
                                          > ;-)

                                          Ze mnie cwana gapa? Nie, Kitty, glupi ma zawsze szczescie, ale tylko co drugi glupi:)) Mialam szcescie, ze znalazlam sie w tej drupie! I sugerujesz w dodatku, ze 40 juz nie staje!!!!!
                                          • hello-kitty2 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:42
                                            kag73 napisała:

                                            > > Jejciu Kag, my mamy tu po 40 lat, a Ty z nami tu flirtujesz jakbymy dwudz
                                            > iestop
                                            > > aroletnimi panami byli ze stajaca pala, a kazdy widzi jaka z Ciebie cwana
                                            > gapa
                                            > > ;-)
                                            >
                                            > Ze mnie cwana gapa? Nie, Kitty, glupi ma zawsze szczescie, ale tylko co drugi g
                                            > lupi:)) Mialam szcescie, ze znalazlam sie w tej drupie! I sugerujesz w dodatku,
                                            > ze 40 juz nie staje!!!!!

                                            Nie, sugeruje, ze 40 letni nie mysla juz tak palami.
                                            • kag73 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:50
                                              > Nie, sugeruje, ze 40 letni nie mysla juz tak palami.

                                              A jak ma sie to do tematu?
                                              Z drugiej strony 40 letni nie mysla palami to sie pytam po co im piekne i ladne jak maja kase i szukaja. Do popatrzenia?
                                              • kag73 piekne i mlode mialo byc 18.11.14, 12:51
                                              • sabat.77 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 12:58
                                                Nie mysla wylacznie palami. Kalkuluja ryzyko i straty.
                                                Ja moge mowic o sobie - nie zawsze wszedlbym w uklad, gdyby kobieta zaproponowala mi seks. Kwestia potencjalnych zyskow i strat.
                                                • kag73 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 13:10
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > Nie mysla wylacznie palami. Kalkuluja ryzyko i straty.
                                                  > Ja moge mowic o sobie - nie zawsze wszedlbym w uklad, gdyby kobieta zaproponowa
                                                  > la mi seks. Kwestia potencjalnych zyskow i strat.

                                                  ???? Sabat, Ty masz zone na skladzie, mnie o do wzicecia, wolnych chodzi.
                                              • hello-kitty2 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 13:02
                                                kag73 napisała:

                                                > > Nie, sugeruje, ze 40 letni nie mysla juz tak palami.
                                                >
                                                > A jak ma sie to do tematu?
                                                > Z drugiej strony 40 letni nie mysla palami to sie pytam po co im piekne i ladne
                                                > jak maja kase i szukaja. Do popatrzenia?

                                                Do tematu ma sie nijak tylko do Ciebie to byla uwaga, za nas tu czarujesz jak mlodych chlopcow, ktorym dodatkowo hormony przeszkadzaja w mysleniu :)
                                                • kag73 Re: Byla ladna i cycata, a teraz nie ma za co zre 18.11.14, 13:11
                                                  > Do tematu ma sie nijak tylko do Ciebie to byla uwaga, za nas tu czarujesz jak m
                                                  > lodych chlopcow, ktorym dodatkowo hormony przeszkadzaja w mysleniu :)

                                                  Gdzie ja Was, kicia, czaruje? Mowie jak jest.
                            • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 22:52
                              kag73 napisała:

                              > Kasa jest potrzebna i nawet jak babka sama zarabia, to chce zeby facet zarabial jeszcze wiecej, bo: dom na kredyt, samochod albo dwa, luksusy innego rodzaju tez kosztuja. Dlatego tutaj sie nazywa, ze facet ma miec kase:)) Przydatne jest jezli facet zarabia nie najgorzej i nie trzeba zachodzic w glowe co tu zrobic jak pojawi sie dziecko. I tak samo wazne jest, zeby facet nie byl skapy i przewrazliwony na punkcie "swoich" pieniedzy.

                              Mam porównanie, bo syn z rodzina żyje w UK. Jego partnerka nie pracuje. Wielkich luksusów nie ma, ale jest zupełny luz finansowy. Mieszkanie samochód i jak wspomnialem, luz, ktorego w Polsce przy zarobkach zirca 3 tysiace nie było. Jego syn chodzi do angielskiej szkoły. Tak wiec przy jakiejs tam w miare intensywnej pracy standard zycia jest nieporownany do polskiego.
                • fanny Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 04:35
                  Poniewaz watek jest bez sensu, bo praktycznie udalo sie w nim udowodnic, ze nie ma 30+ chcacych dobrze wydac sie za maz, wiec nie ma juz sensu im podpowiadac gdzie i jak takiego "dobrego" mezczyzne zlapac, to tylko skoncze swoja mysl (kobiete poznaje sie po tym jak konczy a nie jak zaczyna) dopisujac kogo bym szukala, jakbym byla taka kobieta, ktorych w naturze nie ma, czyli wyksztalcona, samotna 30+ z wiekszego miasta.

                  Ok, szukalabym kasiastego "mezczyzny sukcesu".
                  Czy oznacza to ze szukalabym tzw. 'alpha male?

                  Boze bron! W swoim zyciu spotkalam wystarczajaco duzo prawdziwych, urodzonych 'alpha male' z poteznym 'alpha male syndromem', pogardzajacych w gruncie rzeczy kobietami jako slabsza plcia i dla nich okrutnymi, by wiedziec jak duze klopoty, niedogodnosci i cierpienie potrafia swoja osoba sprowadzic na zycie kazdej, przecietnej kobiety.
                  Jako tzw. przecietna kobieta nawet nie probowalabym wchodzic z zadnym z nich w jakiekolwiek poza biznesowe kontakty!

                  Tzw. urodzony 'alpha male' to wedlug mnie tak naprawde dla kazdej w miare rozsadnej 30+ pierwszy kandydat do odstrzalu sanitarnego (by znow odwolac sie do Triss) .

                  A ja w koncu szukalabym wspanialego partnera do stworzenia z nim rodziny, dobrego ojca dla naszych przyszlych dzieci, wiernego, sklonnego do kompromisow, nie czujacego sie zle z odkurzaczem w dloni i nie rozgladajacego sie na boki, ktorej tu by jeszcze "sprzedac" swoje geny. Szukalabym mezczyzny, ktory nie musi kontrolowac kazdej sytuacji do najmniejszego przecinka, by zachowac sens swojego "SELF".
                  'Alpha male' sa IMO dobrzy wylacznie na wczesnym etapie zycia kobiety by "pierdolac sie z nimi w lozku i poza nim" dowiedziec sie z pierwszej reki, doswiadczonego kutasa i "zlotoustych" ust, co mezczyzni (rowniez niesmiali, ktorzy zwykle wstydza sie powiedziec) w seksie lubia. To moze sie bowiem przydac na pozniej :)

                  Celowalalabym wiec w mezczyzn z kategorii 'beta male', na tyle jednak wystarczajaco inteligentnych i sprytych, by potrafili wykorzystac (gdy sytuacja tego wymaga) swe talenty do przekonujacego udawania przez chwile typowego 'alpha male' na gruncie biznesowym/kariery zawodowej odnoszac w nich sukces, i na gruncie kontaktow mesko-damskich potrafiac swiadomie wywolywac 'attraction' u plci przeciwnej.
                  To tez sie mogloby nam przydac na pozniej (w malzenstwie rzecz jasna).

                  f.
                  • urquhart ZNOWU Myślenie życzeniowe (ang. wishful thinking) 18.11.14, 07:56
                    fanny napisała:
                    > Poniewaz watek jest bez sensu, bo praktycznie udalo sie w nim udowodnic, ze nie
                    > ma 30+ chcacych dobrze wydac sie za maz, wiec nie ma juz sensu im podpowiadac
                    > gdzie i jak takiego "dobrego" mezczyzne zlapac, to tylko skoncze swoja mysl (ko
                    > biete poznaje sie po tym jak konczy a nie jak zaczyna) dopisujac kogo bym szuka
                    > la, jakbym byla taka kobieta, ktorych w naturze nie ma, czyli wyksztalcona, sam
                    > otna 30+ z wiekszego miasta

                    Udowodnić ci się udało że parę osób woli tkwić w swoich schizach zamiast konfrontować fakty ze swoim światopoglądem.
                    Tak jak sie jest w tej grupie można liczyć na łut szczęścia biernie czekać zamiast i wpaść w większą deprechę że nie wychodzi zamiast świadomie wpływać na swój los.

                    Myślenie życzeniowe (ang. wishful thinking) – sposób rozumowania i podejmowania decyzji opierający się o wizję "optymistycznego scenariusza" w miejsce odwoływania się do dowodów i racjonalności. Może być także jednym z objawów psychozy reaktywnej, nerwicy, a nawet schizofrenii. Przed wojną Melchior Wańkowicz ukuł termin chciejstwo.
                    pl.wikipedia.org/wiki/My%C5%9Blenie_%C5%BCyczeniowe
                    Jak jest wystarczy poczytać tych co odwołują sie do statystyki.

                    kafeteria.pl/seks-i-zwiazki/samotne-perfekcjonistki-a_931
                    polska.newsweek.pl/dlaczego-coraz-wiecej-polek-zyje-samotnie-zwiazki-uczucia-milosc-single-singielki-newsweek-pl,artykuly,280972,1.html

                    facet.wp.pl/kat,70996,wid,13955930,wiadomosc.html?ticaid=113d30
                    jegostrona.pl/news/artykuly/419454,co-piaty-polak-wiedzie-samotne-zycie-oto-glowne-powody.html
                    • marek.zak1 Bo faceci.... 18.11.14, 09:08
                      Ciekawe linki i dobre spostrzeżenia. Faceci rzeczywiście:
                      - boją się odrzucenia, mają kompleksy i wielu z tego powodu nawet nie proponuje spotkań,
                      - są wyksztalceni, a jednak. Tutaj odniosę się do szkoły, która każe opanowywać tysiące faktów, a nawet nie stara sie pomóc mlodym ludziom odpowiedziec na pytanie, jakie sa cele w życiu, jak je osiągac i w ogóle jak życ.
                      - kojarzenie faktów jest wielkim problemem. Co z tego, że już w szkole średniej uczy sie rachunku prawdopodobieństwa, skoro ludzie nie wiedzą, że z tego rachunku wynika, że jak pójda na sto randek, ze stoma różnymi ludźmi, to nawet, jak mają małe szanse, to prawdopodoboieństwo sukcesu u przynajmniej jednej osoby jest bardzo wysokie.
                      • urquhart Re: Bo faceci.... 18.11.14, 09:21
                        Im faceci są wychowywani na bardziej wrażliwych tym mają wiekszy lek przed odrzuceniem i stają się bardziej pasywni i wycofani w relacji z kobietami.

                        Kobiety odwrotnie w pogoni za sukcesem niezależności muszą być skupione na celach i niewrazliwe.
                        W efekcie jednak zamiast szczęścia spelninnej singieki statystycznie częściej kończą z nerwicą lub alkoholizmem.
                        Wszędzie piszą że to narastające nowe zjawisko społeczne.
                        • marek.zak1 Re: Bo faceci.... 18.11.14, 09:28
                          urquhart napisał:

                          > Im faceci są wychowywani na bardziej wrażliwych tym mają wiekszy lek przed odrzuceniem i stają się bardziej pasywni i wycofani w relacji z kobietami.
                          >
                          > Kobiety odwrotnie w pogoni za sukcesem niezależności muszą być skupione na celach i niewrazliwe.
                          > W efekcie jednak zamiast szczęścia spelninnej singieki statystycznie częściej kończą z nerwicą lub alkoholizmem.
                          > Wszędzie piszą że to narastające nowe zjawisko społeczne.

                          Tak, ale ani w szjkole, ani w lekturach nie ma słowa, jak z tymi zjawiskami walczyć. Bardzo wiele lat temu moj śp ojciec przywiozł mi książkę z UK ,,The power of positive thinking" i ta książka miała na moje zycie większy wpływ aniżeli wszystkie inne książki, jakie czytałem. Otóz po raz pierwszy przeczytałem, że najważniejsza w życiu jest wytrwałość i wiara w to, co się robi. Sukces w każdej dziedzinie bez tejże wytrwałości nie jest możliwy.
                          Nie ma o tym mowy w szkolnych programach.
                        • kag73 Re: Bo faceci.... 18.11.14, 11:32
                          Mysle, ze czasy sie troche ogolnie zmienily.
                          Posiadanie rodziny i dzieci nie jest jedyna mozliwa forma zycia dla kobiety.
                          Dzieci rodzi sie coraz mniej i kobiety rodza coraz pozniej. Rowniez mezczyzni chca sie "bawic" a nie pakowac mlodo w rodzine i dziecko. I w dodatku kobiety sa bardziej niezalezne, maja wyksztalcenie, prace, nie potrzebuja meza, ktory je bedzie utrzymywal albo dolozy sie do wspolnego a one w zamian beda mialy wiecej prania i gotowania. Nie wystarczy tez, ze nie bije i nie pije. Jednoczesnie chyba jeszcze nigdy wyglad nie liczyl sie tak bardzo jak teraz, zwlaszcza dla mezczyzn, ale niestety rownize dla kobiet, ktore kase zarobia sobie same. Do tego liczy sie robienie kapuchy, co powoduje brak czasu, czesto zubozenie kontaktow, wieczorami wciaga interent. W dodatku hormony i checi, ktore kiedys motywowaly facetow do uganiania sie za kobietami, mozna dzis latwo okielzac przed kompem z porno.
                          Faceci sie zniechecaja, bo sa czesciej odrzucani przez kobiety, ktorym sie do ozenku nie spieszy, lepiej poczekac czy nie nadarzy sie lepszy.
                          Jednoczesnie wielu chce tej naladniejszej, to tych z nizszej polki nie startuja, bo tez maja nadzieje, ze jednak jakos sie da znalesc te slicznotke, poki co porno dopomoze. I nawet seks mozna miec bez malzenstwa i zwiazku, jakby co w interencie, podroba ale jest.
                          I wreszcie, przed laty mowiono o tym np. w Niemczech, "ich-bezogen", czyli ludzie skoncetrowani na sobie, egoistyczni, niechetni i nie zdolni do kompromisu a tego potrzeba w zwiazku.

                        • hello-kitty2 Re: Bo faceci.... 18.11.14, 11:50
                          urquhart napisał:

                          > Im faceci są wychowywani na bardziej wrażliwych tym mają wiekszy lek przed odrz
                          > uceniem i stają się bardziej pasywni i wycofani w relacji z kobietami.
                          >
                          > Kobiety odwrotnie w pogoni za sukcesem niezależności muszą być skupione na cela
                          > ch i niewrazliwe.

                          Dla mnie BINGO! No i jak to odkrecic? Ja tez jestem skupiona na celach. Im ciezej mi je jest osiagnac tym bardziej twardnieje, nie mam litosci dla mezczyzn, ktorzy w mojej ocenie powinni byc twardsi ode mnie. Ja po prostu potrzebuje zeby mezczyzna mnie jeszcze bardziej utwardzal do walki, a nie rozmiekczal. Zebym mogla sie sama rozmiekczyc musialabym zrezygnowac z celu, a to droga do nikad.
                    • hello-kitty2 Re: ZNOWU Myślenie życzeniowe (ang. wishful think 18.11.14, 11:36
                      urquhart napisał:

                      > Udowodnić ci się udało że parę osób woli tkwić w swoich schizach zamiast konfro
                      > ntować fakty ze swoim światopoglądem.
                      > Tak jak sie jest w tej grupie można liczyć na łut szczęścia biernie czekać zami
                      > ast i wpaść w większą deprechę że nie wychodzi zamiast świadomie wpływać na swó
                      > j los.

                      Ulegasz zludzeniu Urqu. Ludzie zazwyczaj zyja tak jak chca. Zmian chca tylko takich, ktore im sie oplacaja.

                      Poza tym tu nie ma singielek 30+ wiec sobie odbieglismy tu i tam od tematu. Nie widze problemu.
                  • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 10:17
                    fanny napisała:
                    to tylko skoncze swoja mysl (kobiete poznaje sie po tym jak konczy a nie jak zaczyna) dopisujac kogo bym szukala, jakbym byla taka kobieta, ktorych w naturze nie ma, czyli wyksztalcona, samotna 30+ z wiekszego miasta.
                    >
                    > Ok, szukalabym kasiastego "mezczyzny sukcesu".

                    Dobrze, napisalas kogo bys szukala. Teraz w koncu napisz jak i gdzie bys szukala, jak go znalezc.
                    Byc moze przyczyna ich singielstwa jest wlasnie fakt, ze chca "kasiastego mezczyzne sukcesu" a takich zwyczajnie brakuje, bo no zycie ciezkie jest, zarobki czesto nie najlepsze a w dodatku ci "kasiasci z sukcesem" juz dawno zgarnieci i zaobraczkowani. Aha a czesc tych kasiastych sukcesowych chce mlodych i ladnych i ich podziwiajacych.
                    Poza tym pozostaje jeszcze kwestia wygladu tej 30+ (bo faceci chca atrakcyjnej fizycznie) i jej sposobu bycia/charakteru.
                    Jezeli sama bylabym wyksztalcona 30+ wychodze z zaloznia, ze mialabym tez prace, w miare dobrze platna prace. Wiec po co mi na upratego jakis kasiasty. Wystarczy, ze by mi sie podobal, pociagal mnie fizycznie, lecial na mnie, gralo w lozku i zebysmy mieli podobne podejcie do zycia, dobrze sie rozumieli. Jezeli ja, 30+ chce rodziny/dziecka on tez musialby chciec. Zeby mial normalna prace, co by nie nie musiec go utrzymywac i nie moc pozwolic sobie na to dziecko.
                    I nawet to juz nie jest takie proste, bo jest cale mnostwo porypanych ludzi a do wielu z nich w ogole nie zapuka mi serce a ja chce, zeby mi serce lomotalo, bez milosci nie chce wychodzic za maz!
                    • sabat.77 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 10:24
                      kag73 napisała:

                      > Jezeli sama bylabym wyksztalcona 30+ wychodze z zaloznia, ze mialabym tez prace
                      > , w miare dobrze platna prace. Wiec po co mi na upratego jakis kasiasty. Wystar
                      > czy, ze by mi sie podobal, pociagal mnie fizycznie, lecial na mnie, gralo w loz
                      > ku i zebysmy mieli podobne podejcie do zycia, dobrze sie rozumieli. Jezeli ja,
                      > 30+ chce rodziny/dziecka on tez musialby chciec. Zeby mial normalna prace, co b
                      > y nie nie musiec go utrzymywac i nie moc pozwolic sobie na to dziecko.

                      Ale ty jesteś "męską" kobietą i patrzysz na świat inaczej niż większość kobiet. Normalnie, dla "kobiecych" kobiet to inaczej działa. Jak w "American Beauty" - dla męża wściekła mina po powrocie z pracy i oskarżanie o nieumycie naczyń i nieposprzątanie kibla, a dla imponującego pozycją i kasą szefa - multiorgazm z krzyczeniem na jego biurku.
                      • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 10:44
                        > Ale ty jesteś "męską" kobietą i patrzysz na świat inaczej niż większość kobiet.
                        > Normalnie, dla "kobiecych" kobiet to inaczej działa. Jak w "American Beauty" -
                        > dla męża wściekła mina po powrocie z pracy i oskarżanie o nieumycie naczyń i n
                        > ieposprzątanie kibla, a dla imponującego pozycją i kasą szefa - multiorgazm z k
                        > rzyczeniem na jego biurku.

                        Mozesz sie mylic. Nawet produkujaca ten watek fanny tylko sobie teoretyzuje, bo jej sie tak wydaje. Wyszla za maz mlodo i z milosci a teraz teoretyzuje co by zrobila majac wyksztalcenie i 30+.
                        I skad bierzesz obrazki z szefem na biurku, bajki. Zreszta nawet jezeli, nie ludzmy sie w przypadku facetow majacych kochanki: wyzywanie sie i zasypywanie zarzutami zony a dla kochanki prezenty i komplementy. Samo zycie;))
                        Nie moge potwierdzic tego wyrafinowania i lecenia na kase kobiet, bo takich wokol siebie nie mam i nie znam.
                        • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 10:57
                          kag73 napisała:

                          I skad bierzesz obrazki z szefem na biurku, bajki.


                          Ale przeciez ludzie kochają bajki. Nie wiedza, że za cos takiego,jesli kobieta oskarży swojego szefa, to nie ma zmiłuj i facet wylatuje.
                          Wdawanie sie w romanse z podwładnymi to naprawdę jest bardzo ryzykowna sprawa.
                    • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 10:34
                      kag73 napisała:
                      > Jezeli sama bylabym wyksztalcona 30+ wychodze z zaloznia, ze mialabym tez prace
                      > , w miare dobrze platna prace. Wiec po co mi na upratego jakis kasiasty. Wystarczy, ze by mi sie podobal, pociagal mnie fizycznie, lecial na mnie, gralo w lozku i zebysmy mieli podobne podejcie do zycia, dobrze sie rozumieli.

                      I dlatego jedna z bogatych bardzo dziewczyn mowi do Janka Mroza: o milionerach tak naprawdę to milionerki wcale nie marzą. A potem dodaje to, co Ty napisalaś :)
                  • burzowa.kejt Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 10:33
                    fanny napisała:
                    > Poniewaz watek jest bez sensu, bo praktycznie udalo sie w nim udowodnic, ze nie
                    > ma 30+ chcacych dobrze wydac sie za maz, wiec nie ma juz sensu im podpowiadac
                    > gdzie i jak takiego "dobrego" mezczyzne zlapac, to tylko skoncze swoja mysl

                    tak, watek nie ma sensu, nawet zabawny nie jest i naprawdę nie wiem po co go Fanny założyłas?
                    z nudów chyba i żeby popisać cokolwiek, takie odnoszę wrażenie.
                    wyprodukowałaś całą listę jakiego mężczyznę chciałabyś złowić, a na temat łowienia od kilku dni obiecanki że już, już, lada moment zdradzę tajemnicę i wszyscy czekają na prawdy objawione hehe, a do tej pory jednie Kag dała jakieś sensowne rady.
                    a na koniec doszłaś do wniosku, że rad żadnych udzielać nie będziesz, bo to nie ma sensu:)))
                    schizofrenia?:))
                    nie no, właściwie to nawet zabawne jest, cofam co powiedziałam wcześniej.
                    • sabat.77 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 10:56
                      Bo Fanny to facet, chyba Yoricowi sie nudzi :)
                      Przeciez to prowokacja.
                      • fanny Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 13:28
                        sabat.77 napisał:

                        > Bo Fanny to facet,

                        Oczywiscie, ze jestem 100% mezczyzna!
                        Najlatwiej to sprawdzic (bo nie wszystkim daje zagladac sobie w majtki) pokazujac mi wyglad metki "dry clean only" i jej umieszczenie na zabytkowej carre Hermes a ja wtedy powiem z dokladnoscia do 2-3 lat z ktorego roku prawdopodobnie pochodzi :)
                        Poszczegolne kolory chanel reissue tez potrafie dosc dobrze osadzic w czasie.
                        To juz, przyznasz, ze ostateczny dowod.

                        > Przeciez to prowokacja.

                        Zycie to jedna wielka prowokacja.
                    • fanny Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 13:42
                      burzowa.kejt napisała:


                      > tak, watek nie ma sensu, nawet zabawny nie jest i naprawdę nie wiem po co go Fa
                      > nny założyłas?
                      > z nudów chyba i żeby popisać cokolwiek, takie odnoszę wrażenie.

                      Sluszne odnosisz wrazenie - zeby inni, w tym i Ty mogli z nudow go poczytac i sobie w nim popisac.

                      > wyprodukowałaś całą listę jakiego mężczyznę chciałabyś złowić, a na temat łowie
                      > nia od kilku dni obiecanki że już, już, lada moment zdradzę tajemnicę i wszyscy
                      > czekają na prawdy objawione hehe, a do tej pory jednie Kag dała jakieś sensown
                      > e rady.

                      Jesli choc jedna Kag dala sensowne rady, to moze bylo warto go zalozyc?
                      Jak myslisz?
                      A z radami to nie zadna tajemnica tylko zeby wiedziec jak lowic najpierw trzeba mniej wiecej wiedziec co sie zamierza lowic. Nigdy nie bylas na rybach czy jak?

                      > a na koniec doszłaś do wniosku, że rad żadnych udzielać nie będziesz, bo to nie
                      > ma sensu:)))

                      Uznalam (chwilowo), ze nie ma sensu zastanawiac sie nad tym jak lowic bo wygladalo, ze nie ma w naturze kobiet, ktorym te ewentualne pomysly mialyby sie przydac.

                      > schizofrenia?:))

                      Ja to nazywam oszczedzaniem wlasnej energii kreatywnej. Ty mozesz nazywac to chocby i kapelusz.

                      > nie no, właściwie to nawet zabawne jest, cofam co powiedziałam wcześniej.

                      A ja biedna dopiero teraz to przeczytalam :( A tak sie nameczylam klepiac, ze az sie zmeczylam. Pojde zjesc kolacje.
                      Wiedz, ze nie chowam urazy :)

                      f.
                      • burzowa.kejt Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 18:33
                        fanny napisała:
                        > Jesli choc jedna Kag dala sensowne rady, to moze bylo warto go zalozyc?
                        > Jak myslisz?
                        > A z radami to nie zadna tajemnica tylko zeby wiedziec jak lowic najpierw trzeba
                        > mniej wiecej wiedziec co sie zamierza lowic. Nigdy nie bylas na rybach czy jak
                        > ?
                        wyobraź sobie że nigdy.
                        myślę Fanny że nie powinnaś tyle pić:))))

                    • hello-kitty2 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 13:58
                      burzowa.kejt napisała:

                      > tak, watek nie ma sensu, nawet zabawny nie jest i naprawdę nie wiem po co go Fa
                      > nny założyłas?
                      > z nudów chyba i żeby popisać cokolwiek, takie odnoszę wrażenie.
                      > wyprodukowałaś całą listę jakiego mężczyznę chciałabyś złowić, a na temat łowie
                      > nia od kilku dni obiecanki że już, już, lada moment zdradzę tajemnicę i wszyscy
                      > czekają na prawdy objawione hehe, a do tej pory jednie Kag dała jakieś sensown
                      > e rady.
                      > a na koniec doszłaś do wniosku, że rad żadnych udzielać nie będziesz, bo to nie
                      > ma sensu:)))
                      > schizofrenia?:))
                      > nie no, właściwie to nawet zabawne jest, cofam co powiedziałam wcześniej.

                      Watek pomocowy dla kobiet, a Fanny gada glownie w facetami i jak pisala to panow celowo trzyma w napieciu, bo lubia. Ciekawe po co stwarzac panom napiecie skoro watek pomocowy dla kobiet? ;-)

                      Ja mam taki filter: jak widze uzytkowniczke co gada tylko z facetami, albo uzytkownika co gada tylko z babkami to cokolwiek by nie pisali przyszli sobie tu troche kobiecosc/meskosc odswiezyc, ewentualnie brakuje im bodzcow w sypialni i dobieraja sobie na boku. To tak jakby sobie pornusa odpalic albo obkupic sie w sexshopie nowymi zabawkami tudziez bielizna zanim malzonek/malzonka wroci z pracy.

                      Jakby co to nie widze w tym nic zlego, choc slyszalam tez opinie, ze to dowartosciowywanie sie adoracja innych bez niczego w zamian.

                      Natomiast uwazam za spolecznie szkodliwe pierdolenie o luksusie ludziom, ktorzy pracuja w Polsce albo za najnizsza krajowa, tudziez wiaza koniec z koncem w innej rzeczywistoci, bo np utrzymuja bezrobotna matke, ktora tez stawiala na 'strategie milosci', itp.
                      • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 14:22
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Natomiast uwazam za spolecznie szkodliwe pierdolenie o luksusie ludziom, ktorzy pracuja w Polsce albo za najnizsza krajowa, tudziez wiaza koniec z koncem w innej rzeczywistoci, bo np utrzymuja bezrobotna matke, ktora tez stawiala na 'strategie milosci', itp.

                        Kitty, rozumiem, że to jest sprzeczne z Twoim postrzeganiem rzeczywistości, ale Fanny postawiła na strategie miłości i wygrała. Bo to nie jest tylko kwestia strategii, ale przede wszystkm właściwego faceta oraz tej strategii wykonania.
                        • burzowa.kejt Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 18:29
                          marek.zak1 napisał:
                          > hello-kitty2 napisała:
                          > > Natomiast uwazam za spolecznie szkodliwe pierdolenie o luksusie ludziom,
                          > ktorzy pracuja w Polsce albo za najnizsza krajowa, tudziez wiaza koniec z konc
                          > em w innej rzeczywistoci, bo np utrzymuja bezrobotna matke, ktora tez stawiala
                          > na 'strategie milosci', itp.
                          > Kitty, rozumiem, że to jest sprzeczne z Twoim postrzeganiem rzeczywistości, ale
                          > Fanny postawiła na strategie miłości i wygrała. Bo to nie jest tylko kwestia s
                          > trategii, ale przede wszystkm właściwego faceta oraz tej strategii wykonania.

                          w ogóle Marek nie zrozumiałeś Kitty.
                          i nie wiem skąd wniosek na co postawiła Fanny i czy wygrała, bo skoro ma potrzebę dowartościowania się wśród obcych ludzi to jakie to zwycięstwo.
                          Marek, wiesz jaki błąd ludzie bardzo często popełniają? wszystkich mierzą swoją miarą,a Ty robisz to non stop.
                          pierwszy lepszy przykład z niepracująca zoną - wam to pasuje, tak wybraliście i ok, cześć i chwała, ale przestań swoje życie stawiać za wzór innym, bo np. gdyby moje życie miało wygladać tak, jak Twojej żony to wolałabym sobie strzelić w łeb. no.
                          większość ludzi lubi swoje życie, czasami lubi nawet ten cholerny brak seksu, samotność i chodzenie do pracy, czy to jest takie dziwne?
                          • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 19:17
                            burzowa.kejt napisała:
                            w ogóle Marek nie zrozumiałeś Kitty. i nie wiem skąd wniosek na co postawiła Fanny i czy wygrała, bo skoro ma potrzebę dowartościowania się wśród obcych ludzi to jakie to zwycięstwo.

                            Pisze o swoim zyciu z zadowoleniem. Nie widze żadnego dowartościowania. W Polsce to wkurza, jak ktos jest zadowolony. Tu sie ceni płaczących.

                            > Marek, wiesz jaki błąd ludzie bardzo często popełniają? wszystkich mierzą swoją miarą,a Ty robisz to non stop. Pierwszy lepszy przykład z niepracująca zoną - wam to pasuje, tak wybraliście i ok, cześć i chwała, ale przestań swoje życie stawiać za wzór innym, bo np. gdyby moje życie miało wygladać tak, jak Twojej żony to wolałabym sobie strzelić w łeb.

                            A Kitty to nie stawia za wzór swojej niezalezności finansowej?
                            Ja bronię mojego modelu, a zwlaszcza jestem przeciwko mówieniu o ,,pasożytach w domu", czy ,,niepracujacych kobietach", ktore to okreslenia padaja nagminnie, takż e w twoim poście. .
                            A Ty, czy nie stawiasz swojego życia za wzór, skoro twierdzisz, że jest tak bardzo lepsze? Dlaczego ja w takim razie nie moge postawić mojego?
                            • burzowa.kejt Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 19:33
                              Marek, czy ja może piszę po murzyńsku?
                              stawiam swoje życie za wzór???? twierdzę że jest bardzo lepsze???
                              wlaśnie piszę, że każdy ma swoje, większość je lubi i nie zamieniłaby się na inne. twoja zona też by się ze mną nie zamieniła.
                              co do niepracującej żony to przecież jest niepracująca, o co chodzi?
                              niepracująca na etacie brzmi lepiej?
                              z tego co pamiętam, o pasożytach w domu, to chyba chłopcy tutejsi pisali:)
                              niezależność, jakakolwiek, zawsze jest lepsza od zależności, przyznasz?
                              • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 19:52
                                burzowa.kejt napisała:

                                Co do niepracującej żony to przecież jest niepracująca, o co chodzi? Niepracująca na etacie brzmi lepiej?

                                Powtarzam, pracująca nieopłacana. Zajmuje się dziećmi mojej rodziny, plus wszelkimi sprawami firmy, jaka jest rodzina.
                                Wydaje mi sie, że jeśli bym napisał, że płace jej pensje, powiedzmy 2 tysiące netto, zostałaby postrzegana w innym świetle.
                                • burzowa.kejt Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 19:59
                                  marek.zak1 napisał:
                                  > Powtarzam, pracująca nieopłacana. Zajmuje się dziećmi mojej rodziny, plus wszel
                                  > kimi sprawami firmy, jaka jest rodzina.

                                  z prawnego punktu niepracująca, koniec. kto wie co ona tam w domu robi...:D
                            • wont Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 19:53
                              marek.zak1 napisał:

                              > Pisze o swoim zyciu z zadowoleniem. Nie widze żadnego dowartościowania. W Polsc
                              > e to wkurza, jak ktos jest zadowolony. Tu sie ceni płaczących.
                              ---------------
                              Ja tam w twoich wpisach Marku nie widze "zadowolenia" tylko unoszenie sie pycha i szukanie poklasku.

                              No bo powiedz, tak na chlopski rozum, kto "zadowolony" siedzialby na forum 24/7, zeby non stop pisac jaki to on jest zadowolony?
                              • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 22:43
                                wont napisał:

                                Ja tam w twoich wpisach Marku nie widze "zadowolenia" tylko unoszenie sie pycha i szukanie poklasku.

                                Nie kolego. Nie poklasku, tylko prawdy o życiu.
                                • zawle Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 19.11.14, 05:44
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > wont napisał:
                                  >
                                  > Ja tam w twoich wpisach Marku nie widze "zadowolenia" tylko unoszenie sie pych
                                  > a i szukanie poklasku.
                                  >
                                  > Nie kolego. Nie poklasku, tylko prawdy o życiu.

                                  Bo bajka o złej królowej wyglądałaby inaczej:))
                                  I Król zapytał lustereczko:
                                  - lustereczko, powiedz przecie, ze jestem najpiękniejszy w świecie!!!
                                  • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 19.11.14, 08:18
                                    zawle napisała:

                                    > marek.zak1 napisał:
                                    >
                                    > > wont napisał:
                                    > >
                                    > > Ja tam w twoich wpisach Marku nie widze "zadowolenia" tylko unoszenie sie pycha i szukanie poklasku.
                                    > >
                                    > > Nie kolego. Nie poklasku, tylko prawdy o życiu.
                                    >
                                    > Bo bajka o złej królowej wyglądałaby inaczej:))
                                    > I Król zapytał lustereczko:
                                    > - lustereczko, powiedz przecie, ze jestem najpiękniejszy w świecie!!!

                                    Cos się komus pomyliło. Wielokrotnie pisałem, że jestem zwyczajnie brzydki.
                                    • fanny Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 19.11.14, 08:34
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > Cos się komus pomyliło. Wielokrotnie pisałem, że jestem zwyczajnie brzydki.

                                      Bylbys ladniejszy gdybys sie zrobil nomen omen "na lyso" :)

                                      • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 19.11.14, 08:42
                                        fanny napisała:

                                        > marek.zak1 napisał:
                                        >
                                        > > Cos się komus pomyliło. Wielokrotnie pisałem, że jestem zwyczajnie brzydki.
                                        >
                                        > Bylbys ladniejszy gdybys sie zrobil nomen omen "na lyso" :).

                                        Przekazałem to żonie. ale sie defitywnie nie zgzodziła. Powiedziała, ze wtedy zrobi sie na brunetkę. A z kolei ja na to ni emogę pojść :)
                                        A wywód o MS bardzo mi sie podoba.
                                        >
                        • hello-kitty2 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 20:45
                          marek.zak1 napisał:

                          > Kitty, rozumiem, że to jest sprzeczne z Twoim postrzeganiem rzeczywistości, ale
                          > Fanny postawiła na strategie miłości i wygrała. Bo to nie jest tylko kwestia s
                          > trategii, ale przede wszystkm właściwego faceta oraz tej strategii wykonania.

                          Marek gadanie o luksusie mnie mierzi, strategie milosci jakos przelkne poki dzieci nie placa ;)
                          • zawle Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 18.11.14, 22:13
                            Bo ty Kitty jesteś beznadziejnie szczera. I tą szczerością nic nie zwojujesz.
        • triss_merigold6 Źle, źle, źle 15.11.14, 10:25
          W zasadzie dałaś antyrady.
          Wygląd jest szalenie istotny subiektywnie, podobnie jak seks - ma się podobać, niezależnie od aktualnie modnych standardów.
          MBA i Harvard - oni mają już żony ze swojej sfery. Dziękuję za uwagę.
          Potencjalni kandydaci? Przede wszystkim muszą być jacyś kandydaci i w dodatku wolni.
          Właściciel firmy budowlanej, taki po 30-tce ma już żonę, dzieci i jest pilnowany przez żonę dość mocno, bo na tle bezrobotnych przedstawicieli handlowych czy socjologów jest cennym dobrem. Te branżę akurat trochę znam.
          Sztuka? Za przeproszeniem, pierdol sztukę. Dla wspólnego życia, płacenia rachunków, ogarniania dzieci i negocjowania podziału obowiązków nie ma żadnego znaczenia.

          Inteligencja emocjonalna, jakieś minimum empatii, wyczucia, ma znacznie większe znaczenie niż błyskotliwość - tak w praktyce. Autystyk nie nauczy się czytać ludzi, nauczy się najwyżej nie popełniać radykalnych błędów.
          • loppe All right! 15.11.14, 11:13
            > W zasadzie dałaś antyrady.

            Ale to nie były rady. Fanny napisała jak sama by wybierała, o sobie. Teraz Ty odpowiedziałaś kategorycznie, już nie pisząc o swoich preferencjach ze świadomością że są tylko Twoje, ale właśnie w formie rady dla wszystkich pań, a nawet nadrady takie to śmiesznie kategoryczne:))
            • triss_merigold6 Re: All right! 15.11.14, 11:23
              Fanny poznała męża mając lat 19 więc o czym rozmawiamy.
              Ja miałam 2 mężów, żyję z trzecim i też się hajtniemy pewnie w nowym roku podatkowym.
              • loppe Re: All right! 15.11.14, 11:26
                triss_merigold6 napisała:

                > Fanny poznała męża mając lat 19 więc o czym rozmawiamy.
                > Ja miałam 2 mężów, żyję z trzecim i też się hajtniemy pewnie w nowym roku podat
                > kowym.

                Najlepsze życzenia! Może masz rację że to wielokrotne rozwódki i rozwodnicy są ekspertami od doboru partnerów do związku.
                • loppe Re: All right! 15.11.14, 13:25
                  Ha, ha! Właśnie weszło na pierwszą stronę gazeta.pl ha ha. Rozwodnicy to eksperci:
                  www.edziecko.pl/rodzice/56,79361,16953337,Sposob_na_udane_malzenstwo__Spytaj_rozwodnika___.html#BoxLSTxt
                  • loppe Re: All right! 15.11.14, 13:37
                    loppe napisał:

                    > Ha, ha! Właśnie weszło na pierwszą stronę gazeta.pl ha ha. Rozwodnicy to eksper
                    > ci:
                    > rel="nofollow">www.edziecko.pl/rodzice/56,79361,16953337,Sposob_na_udane_malzenstwo__Spytaj_rozwodnika___.html#BoxLSTxt

                    Z tym że tekst nie dotyczy wybierania partnerki/partnera... Zbiera doświadczenia rozwodników na temat kilku rzeczy które należy robić, albo nie robić w związku, żeby trwał.
                    Są to raczej ogólnie znane wskazówki. No ale żyjemy w erze ogromnej dostępności wiedzy i życiowa trudność sprowadza się mniej do tego żeby się dowiedzieć jak postępować, a bardziej do tego żeby potrafić tak postępować:)
                  • loppe Re: All right! 15.11.14, 15:49
                    rel="nofollow">Sposob_na_udane_malzenstwo__Spytaj_rozwodnika___

                    Oczywiście ten tytuł jest przestrzelony. Spytanie rozwodnika absolutnie nic da. Poszczególni rozwodnicy mają różne preferencje i różne powody rozpadu związku. Potem przeważają ten swój powód w trakcie poszukiwania następnego partnera, tzn. powie taki rozwodnik że najważniejsze jest to czego jemu najbardziej zabrakło w związku. Dopiero ta badaczka która zbadała tysiące rozwodników coś wie na temat, tzn. poznała 5 powodów dla których ludzie najczęściej się rozwodzą. A te powody są rozmaite dla różnych rozwodników.
        • triss_merigold6 Źle, źle, źle II 15.11.14, 10:32
          Listy wymagań nie zdają żadnego egzaminu, wbicie sobie do główki, że zewnętrzny blichtr - to zainteresowanie kulturą, dyplom czegoś ważnego, błyskotliwość, kultura osobista itp. ma jakiekolwiek znaczenie praktyczne w perspektywie wielu lat, to prosta droga do bycia samotną starą wariatką z kotem. Bezdzietną.
          Istotniejszy jest brak skąpstwa, pracowitość, skupienie na rodzinie (tej własnej - żona + dzieci), chęć wspólnego spędzania czasu, możliwość pogadania wieczorem, pewien wspólny kod kulturowy i światopoglądowy.
          • kag73 Re: Źle, źle, źle II 15.11.14, 15:16
            "Istotniejszy jest brak skąpstwa, pracowitość, skupienie na rodzinie (tej własnej - żona + dzieci), chęć wspólnego spędzania czasu, możliwość pogadania wieczorem, pewien wspólny kod kulturowy i światopoglądowy."

            Zgadzam sie z tym. Dodalabym jeszcze: patrzenie w tym samym kierunku, czy tez podobnie podejcie do zycia i spraw zasadniczych. Oczywista oczywistosc to oczywiscie MILOSC na pierwszym miejscu no i jeszcze wlasnie ta chemia, ze ludzi do siebie ciagnie, partnerka/partner pociaga fizycznie, po prostu w lozku musi grac!
        • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 14:58
          Fanny:
          "Nie bylo w sumie zadnych uwag na ten temat wiec uznaje, ze kwestia zostala przyjeta przez aklamacje - wyglad nie jest jednak kluczowy dla kobiet przy szukaniu partnera do zwiazku :)

          Ehmm, abstrahujac od tego, ze nigdy nie szukalam faceta do zwiazku, zawsze zostalam "znaleziona", chcialam zauwazyc, ze dla mnie(a ma tak wiecej kobiet) od wygladu sie zaczyna, dlatego dla mnie jest kluczowy. Bo, jezeli facet mi sie nie spodoba, bo w ogole nie dostanie szansy sie sprzedac, nie umowie sie z nim na pierwsza randke. Przyklad: impreza sdudencka siedze przy barze, zaczyna sie gadka z calkiem sympatycznym facetem, twarz calkiem OK, on doktor fizyki, gada nam sie milo. Facet wstaje a widze takie dluuugie pajakowate nogi. Facet potem do mnie o pojsciu na kawe i takie tam, ale niestety jego zewnetrznosc tak mi sie nie podoba, ze nie ma szans. Jak facet nie pociaga, sie nie podoba to generalnie jest ciezko, dla wielu kobiet, nie mowie, ze dla wszystkich.
          Niektorzy zyskuja przy blizszym poznaniu, ale dzieki sprzyjajacym okolicznosciom musza dostac szanse, zeby ich polubic;)
          • rekreativa Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 15:16
            " Jak facet nie pociaga, sie nie podoba to generalnie
            > jest ciezko, dla wielu kobiet, nie mowie, ze dla wszystkich."

            Jak facet nie pociąga, ale ma inne walory, to się go bierze za męża, płodzi się dzieciątko, a facet ląduje na naszym forum i pyta "jak długo już żyjecie, koledzy, bez seksu?"
            • urquhart Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 15:24
              rekreativa napisała:
              > Jak facet nie pociąga, ale ma inne walory, to się go bierze za męża, płodzi się
              > dzieciątko, a facet ląduje na naszym forum i pyta "jak długo już żyjecie, kole
              > dzy, bez seksu?"

              Bingo :)
              • urquhart Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 15:37
                urquhart napisał:

                > rekreativa napisała:
                > > Jak facet nie pociąga, ale ma inne walory, to się go bierze za męża, płod
                > zi się
                > > dzieciątko, a facet ląduje na naszym forum i pyta "jak długo już żyjecie,
                > kole
                > > dzy, bez seksu?"
                >
                > Bingo :)

                A ściśle to jak opisuje badaniami Buss pożądanie kobiety działa tylko w przez parę miesięcy kiedy dziewczynie bez stabilizacji dany mężczyzna tą zapewnia bezpieczeństwo i stabilizację.
                A potem automatycznie wygasa i przełącza się na innych.

                Nie jest to ani świadome wyrachowanie jak to widzą czujący sie pokrzywdzeni faceci, ani mizoginia jak atakują Busa feministki.

                Ale proponuję otrzeźwienie badaniami ile kobiet czuje pożądanie do partnera po 10 latach związku :)
              • hello-kitty2 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 15:41
                urquhart napisał:

                > rekreativa napisała:
                > > Jak facet nie pociąga, ale ma inne walory, to się go bierze za męża, płod
                > zi się
                > > dzieciątko, a facet ląduje na naszym forum i pyta "jak długo już żyjecie,
                > kole
                > > dzy, bez seksu?"
                >
                > Bingo :)

                Tylko nie bierzecie jednej rzeczy pod uwage. Tak zrobiony facet i tak moze w ostatecznym rozrachunku miec wiecej niz gdyby mial gdyby nie zostal tak zlowiony, bo ma:
                1. iles tam czasu seksu za soba,
                2. ma dziecko,
                3. ma zwiazek.

                Ja wiem ze my tu walkujemy, ze to dziecko, zwiazek bez seksu to tam na chooj mu ALE jakby mial byc przez cale zycie sam i nie miec potomka? Bo przeciez tak robione nie sa alfy, tylko jakies bety, ktore i tak na nic nie moglyby liczyc, nie? A potomek moze byc akurat bardzo udany. Przeciez wiekszosc ludzi, w tym mezczyzn chce miec dziecko. Zalezy jak na to spojrzec. Jak jest taki atrakcyjny na rynku mesko-damskim to niech probuje na niego wrocic. Prawda jednak jest, ze czesto ci niepociagajacy mezczyzni i tak ani seksu ani fajnego zwiazku ani potomka i tak by nie mieli. Zatem wychodzicie z blednego zalozenia, ze kazdy facet to moze miec. Wg mnie nie. Wiec nawet tak zrobieni w ostatecznym rozrachunku zyskali.
                • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 15:55
                  > Ja wiem ze my tu walkujemy, ze to dziecko, zwiazek bez seksu to tam na chooj mu
                  > ALE jakby mial byc przez cale zycie sam i nie miec potomka? Bo przeciez tak ro
                  > bione nie sa alfy, tylko jakies bety, ktore i tak na nic nie moglyby liczyc, ni
                  > e? A potomek moze byc akurat bardzo udany. Przeciez wiekszosc ludzi, w tym mezc
                  > zyzn chce miec dziecko. Zalezy jak na to spojrzec. Jak jest taki atrakcyjny na
                  > rynku mesko-damskim to niech probuje na niego wrocic. Prawda jednak jest, ze cz
                  > esto ci niepociagajacy mezczyzni i tak ani seksu ani fajnego zwiazku ani potomk
                  > a i tak by nie mieli. Zatem wychodzicie z blednego zalozenia, ze kazdy facet to
                  > moze miec. Wg mnie nie. Wiec nawet tak zrobieni w ostatecznym rozrachunku zysk
                  > ali.
                  >
                  Absolutnie sie z Toba zgadzam. Niektoryz sa tylko nieswiadomi tego co zyskali, albo/bo nie ma to dla nich zadnej wartosci.
                  Jest tylko jedno ALE:
                  nie powiedziane, ze ten niepociagajacy dla jednej nie bylby jednak pociagajacy dla innej, co nie, bo to kwestia bardzo subektywna jest.
                  • rekreativa Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 16:06
                    "Niektoryz sa tylko nieswiadomi tego co zyskali,
                    > albo/bo nie ma to dla nich zadnej wartosci."

                    Tylko o jakim zysku mowa, skoro ktoś jest go nieświadomy, lub nie widzi w nim wartości?
                    O własnym zysku to mogę mówić, jeśli dla mnie coś ma wartość, nie dla postronnych.
                    • hello-kitty2 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 16:22
                      rekreativa napisała:

                      > Tylko o jakim zysku mowa, skoro ktoś jest go nieświadomy, lub nie widzi w nim w
                      > artości?
                      > O własnym zysku to mogę mówić, jeśli dla mnie coś ma wartość, nie dla postronny
                      > ch.

                      Rekreativia malo dla kogo potomek nie ma wartosci.
                • rekreativa Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 16:03
                  "Wiec nawet tak zrobieni w ostatecznym rozrachunku zysk
                  > ali."

                  Myślę, że oni też się tak pocieszają, ale to raczej robienie dobrej miny do złej gry. Takie doszukiwanie się sensu w beznadzieji.
                  I nie jestem wcale pewna, czy mężczyźnie dziecko, nawet super udane, może wynagrodzić brak satysfakcjonującej relacji z kobietą (i nie chodzi wyłącznie o seks).
                  • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 16:21
                    I nie jestem wcale pewna, czy mężczyźnie dziecko, nawet super udane, może wynagrodzić brak satysfakcjonującej relacji z kobietą (i nie chodzi wyłącznie o seks).

                    Wynagrodzic moze nie(a czasem nawet tak), ale jakby nie bylo to juz cos, moze lepsze nic nic, lepszy wrobel w garsi niz golab na dachu, jakby nie bylo ma rodzine, bo dziecko to jego rodzina, wielu mezczyzn znajduje sie w ojcowstwie, ma dobre relacje z dziecmi i na zone/kobiete patrzec nie moze ale dzieciaki kocha nad zycie. A coz jest w zyciu wazniejszego niz milosc? Nawet jezeli to "tylko" milosc do dzieci czy od nich?
                    • hello-kitty2 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 16:36
                      kag73 napisała:

                      > Wynagrodzic moze nie(a czasem nawet tak), ale jakby nie bylo to juz cos, moze l
                      > epsze nic nic, lepszy wrobel w garsi niz golab na dachu, jakby nie bylo ma rodz
                      > ine, bo dziecko to jego rodzina, wielu mezczyzn znajduje sie w ojcowstwie, ma d
                      > obre relacje z dziecmi i na zone/kobiete patrzec nie moze ale dzieciaki kocha n
                      > ad zycie. A coz jest w zyciu wazniejszego niz milosc? Nawet jezeli to "tylko" m
                      > ilosc do dzieci czy od nich?

                      Dokladnie, milosc bezwarunkowa. Ja widze po ojcu wlasnego dziecka. Moze on jest zenski (sprawdzalam ale serdeczny ma dluzszy wiec nie wiem?) on jest faktycznie szczesliwy majac syna. A i tak go zadna babka nie chce albo jemu sie juz nie chce szukac, bo mu mowilam, ze moze sobie kogos znalezc. Nie chce. Caly czas wolny spedza z synem i mu dobrze. Mysle, ze dla niektorych mezczyzn relacja z kobieta nie jest az tak wazna jakby nam kobietom sie wydawalo.
                      • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 16:50
                        Dokladnie. Moj maz nie jest zenski ale tak samo szczesliwy, ze ma tego dzieciaka. A "nasz" czesto tutaj wspominany Brad Pitt na pytanie w wywiadzie "Kim jest Brad Pitt?" odpowiedzial "Jestem ojcem". I znam facetow gdzie relacja z zona/kobieta lezy i kwiczy a za dziecmi przepadaja, maja dobre relacje itd. korzystaja z przywileju ojcostwa.
                        U mnie w roznych rozmowkach pseudo planowaniach rozstania maz wyjezdza z tekstem "ale mojego chlopaka zabieram ze soba". Na co ja odpowiadam "po moim trupie, kochany, never!"


                        • ruda_owca Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 16:55
                          > A "nasz" czesto tutaj wspominany Brad Pitt na pytanie w wywiadzie "Kim jest
                          > Brad Pitt?" odpowiedzial "Jestem ojcem".

                          Kiepski przyklad, wizerunek i odbior spoleczny ma dla ludzi zatrudnionych w szolbiznesie kluczowe znaczenie, udzielil takiej odpowiedzi, jaka da mu najwiecej punktow, czy naprawde tak mysli - tego nie wiemy.
                          • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 17.11.14, 17:04
                            ruda_owca napisał:
                            > Kiepski przyklad, wizerunek i odbior spoleczny ma dla ludzi zatrudnionych w szo
                            > lbiznesie kluczowe znaczenie, udzielil takiej odpowiedzi, jaka da mu najwiecej
                            > punktow, czy naprawde tak mysli - tego nie wiemy.

                            No fakt, nie wiemy. Moze zwyczajnie podporzadkowal sie, z braku laku, Angelinie i wychowuje z nia szostke dzieci. Poza tym kto powiedzial, ze to mu przyniesie najwiecej punktow czy posiadanie na skladzie gromadki dzieci jest az tak w cenie i postrzegane w dzisiejszym swiecie jak non plus ultra? Hmm, nie jestem pewna.
                      • rekreativa Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 16:51
                        "Mysle, ze dla niektorych mezczyzn relacja z kob
                        > ieta nie jest az tak wazna jakby nam kobietom sie wydawalo. "

                        A relacja z dzieckiem jest?
                        Bo wiesz, z tego, co piszą faceci na tym forum, wynika raczej coś odwrotnego.
                        • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:03
                          > A relacja z dzieckiem jest?
                          > Bo wiesz, z tego, co piszą faceci na tym forum, wynika raczej coś odwrotnego.

                          No wlasnie to mi zupelnie nie pasuje do tego co ja poznalam/widze czesto wokol siebie.
                          Na forum mamy Marka i Loppe, ktorzy sa spelnionymi mam wrazenie mezczyznami i ojcami, relacje z dziecmi duza im daja/dawaly i sa wazne.
                          Potem mamy Kutuzowa, ktory dzieci nie chce i nie ma, yorica dzieci nie ma ale chce miec, wonta, ktory nie ma i chyba nie chce.
                          No i wreszczcie urqu, ktorego trudno rozgryzc, bo gada tak jaby dzieci byly najwiekszym zlem i jakby w ogole ich nie chcial a sam jest ojcem i chyba nikt go do tego nie zmusil.No i jeszcze Sabat, ktory chyba swoich chlopakow lubi, ale podobnie jak urqu troche w dzieciach widzi powod beseksia w zwiazku.
                          Co do reszty to nie wiem.
                          • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:09
                            kag73 napisała:
                            > Na forum mamy Marka i Loppe, ktorzy sa spelnionymi mam wrazenie mezczyznami i ojcami, relacje z dziecmi duza im daja/dawaly i sa wazne.

                            Relacje z dziećmi sa ważne i zawsze miałem z nimi bardzo dobre, także obecnie, gdy są dorosłe i maja swoje życie. Niemniej jednak uważam relacje z moja kobietą za cos zupełnie szczególnego. Spelnienie wydaje mi sie jak jest jedno i drugie.
                            • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:20
                              > Relacje z dziećmi sa ważne i zawsze miałem z nimi bardzo dobre, także obecnie,
                              > gdy są dorosłe i maja swoje życie. Niemniej jednak uważam relacje z moja kobiet
                              > ą za cos zupełnie szczególnego. Spelnienie wydaje mi sie jak jest jedno i drugie.

                              To nie ulega kwestii, najlepiej jak jest jedno i drugie. Ale teraz wyobraz sobie, ze relacje z zona nie bardzo/praktycznie ich nie ma, negatywnie....czy wtedy fakt, ze jestes ojcem/masz dzieci nie byly nic wart, nie cieszylbys sie nimi, nie cieszylbys sie, ze je masz.
                              Bo ja np. mam tak, moj maz chyba tez, cokolwiek by sie nie stalo, rozwod, rozstanie, nie wiem, mam dzieciaka i to jest cos, nikt mi tego nie odbierze, bo mam jego milosc i ja jego rowniez kocham.
                              • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:37
                                kag73 napisała:

                                > To nie ulega kwestii, najlepiej jak jest jedno i drugie. Ale teraz wyobraz sobie, ze relacje z zona nie bardzo/praktycznie ich nie ma, negatywnie....czy wtedy fakt, ze jestes ojcem/masz dzieci nie byly nic wart, nie cieszylbys sie nimi, nie cieszylbys sie, ze je masz.

                                Oczywiście, że tak. Zreszta relacje z córkami sa zupełnie czyms innym niz z synem., a wszystko to sie uzupełnia.
                        • hello-kitty2 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:04
                          rekreativa napisała:

                          > A relacja z dzieckiem jest?

                          Jest.

                          > Bo wiesz, z tego, co piszą faceci na tym forum, wynika raczej coś odwrotnego.

                          Dokladnie. Tez sie temu przygladam, przecieram oczy i widze co innego niz w domu ;) Na forum pisza, ze relacja z dzieckiem to tylko przez kobiete, ''jak chcesz miec psa, musisz polubic pchly'', ect. Dziwne.
                          • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:13
                            "Dokladnie. Tez sie temu przygladam, przecieram oczy i widze co innego niz w domu ;) Na forum pisza, ze relacja z dzieckiem to tylko przez kobiete, ''jak chcesz miec psa, musisz polubic pchly'', ect. Dziwne."

                            To zdaniem akurat pochodzi od Kutuzowa, no sorry, ale to tak jakby slepy o kolorach mowil. Tak wiem wystarczy troche wyobrazni, zeby cos tam sobie moc wyobrazic, ale naprawde tutaj sie nie da, bo to trzeba przezyc, to podobnie jest jak z miloscia do kobiety/mezczyzny, tak jest z miloscia do dziecka.
                            • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:19
                              kag73 napisała:

                              bo to trzeba przezyc, to podobnie jest jak z miloscia do kobiety/mezczyzny, tak jest z miloscia do dziecka.


                              Tak jest. To, czyli jedno i drugie, trzeba przeżyc a warto.
                              • loppe Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:29
                                marek.zak1 napisał:

                                > kag73 napisała:
                                >
                                > bo to trzeba przezyc, to podobnie jest jak z miloscia do kobiety/mezczyzny, t
                                > ak jest z miloscia do dziecka.
                                >
                                >
                                > Tak jest. To, czyli jedno i drugie, trzeba przeżyc a warto.

                                W ogóle wewnętrzne przeżycia są najważniejsze i najcenniejsze w życiu. Miłość, zachwyt, tkliwość, wybaczenie...
                                • loppe Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:33
                                  Specjaliści od konsumpcjonizmu i marketingu znaleźli już nawet pozycjonowanie dla tych wewnętrznych potrzeb człowieka i piszą że ta czy tamta oferta nie jest zaledwie jeszcze jednym "wielkim żarciem", ale że jest to "experience". No niestety specjaliści, najlepsze w życiu jest za darmo.
                                  • loppe Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:36
                                    loppe napisał:

                                    > Specjaliści od konsumpcjonizmu i marketingu znaleźli już nawet pozycjonowanie d
                                    > la tych wewnętrznych potrzeb człowieka i piszą że ta czy tamta oferta nie jest
                                    > zaledwie jeszcze jednym "wielkim żarciem", ale że jest to "experience". No nies
                                    > tety specjaliści, najlepsze w życiu jest za darmo.


                                    Tu mi się przypomniało jak 20 lat temu mówię, że najlepsze w życiu jest za darmo, a ktoś odpowiada - no nie, najlepsze samochody kosztują bardzo dużo...
                                    • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:38
                                      loppe napisał:
                                      Tu mi się przypomniało jak 20 lat temu mówię, że najlepsze w życiu jest za darmo, a ktoś odpowiada - no nie, najlepsze samochody kosztują bardzo dużo...

                                      Najlepsze samochody to słuzbowe i są za darmo :)
                                      • loppe Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:41
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > loppe napisał:
                                        > Tu mi się przypomniało jak 20 lat temu mówię, że najlepsze w życiu jest za dar
                                        > mo, a ktoś odpowiada - no nie, najlepsze samochody kosztują bardzo dużo...
                                        >
                                        > Najlepsze samochody to słuzbowe i są za darmo :)

                                        Głębiej, głębiej Marek. No ale Twój służbowy Bugatti oczywiście robi wrażenie:)
                                        • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:43
                                          > > Najlepsze samochody to słuzbowe i są za darmo :)
                                          >
                                          Wydaje Ci sie, Ty placisz za nie swoim czasem. A czas to pieniadz!:)
                                          • loppe Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:50
                                            kag73 napisała:

                                            > > > Najlepsze samochody to słuzbowe i są za darmo :)
                                            > >
                                            > Wydaje Ci sie, Ty placisz za nie swoim czasem. A czas to pieniadz!:)

                                            Tak. Błyskotliwe. Czas to życie. Jakiś czas temu rozmawiałem o kimś kto dojeżdża do pracy i z pracy 2 godziny dziennie podliczając ile lat z tego w sumie wychodzi. Bo lata życia z tego wychodzą - spędzone na drodze i w korkach. Oczywiście są ludzie ceniący jazdę (mniej tych którzy cenią korki). Marek akurat wydaje mi się doskonale sobie radzi z tymi sprawami, dla pisarza czas w korku może być czasem myślenia twórczego, albo słuchania czegoś bez frustracji. Frustracja korków - idiotyczne - jest w topie stressorów życia codziennego. Ja bym się nie stresował.
                                            • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:56
                                              loppe napisał:

                                              > Tak. Błyskotliwe. Czas to życie. Jakiś czas temu rozmawiałem o kimś kto dojeżdża do pracy i z pracy 2 godziny dziennie podliczając ile lat z tego w sumie wychodzi. Bo lata życia z tego wychodzą - spędzone na drodze i w korkach. Oczywiście są ludzie ceniący jazdę (mniej tych którzy cenią korki). Marek akurat wydaje mi się doskonale sobie radzi z tymi sprawami, dla pisarza czas w korku może być czasem myślenia twórczego, albo słuchania czegoś bez frustracji. Frustracja ko rków - idiotyczne - jest w topie stressorów życia codziennego. Ja bym się nie stresował.

                                              Myslenie w samochodzie? Loppe - to bym miał stłuczki raz w tygodniu :). Na szczęśćie mam ruchomy czas pracy i najpierw pracuję z domu i wyjeżdżam po korkach.
                                              Służbowio jeżdzę głównie pociagami, a w pociągu mozna normalnie pracować i pisać.
                                              • loppe Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:58
                                                marek.zak1 napisał:

                                                > loppe napisał:
                                                >
                                                > > Tak. Błyskotliwe. Czas to życie. Jakiś czas temu rozmawiałem o kimś kto d
                                                > ojeżdża do pracy i z pracy 2 godziny dziennie podliczając ile lat z tego w sumi
                                                > e wychodzi. Bo lata życia z tego wychodzą - spędzone na drodze i w korkach. Ocz
                                                > ywiście są ludzie ceniący jazdę (mniej tych którzy cenią korki). Marek akurat w
                                                > ydaje mi się doskonale sobie radzi z tymi sprawami, dla pisarza czas w korku mo
                                                > że być czasem myślenia twórczego, albo słuchania czegoś bez frustracji. Frustr
                                                > acja ko rków - idiotyczne - jest w topie stressorów życia codziennego. Ja bym s
                                                > ię nie stresował.
                                                >
                                                > Myslenie w samochodzie? Loppe - to bym miał stłuczki raz w tygodniu :). Na szcz
                                                > ęśćie mam ruchomy czas pracy i najpierw pracuję z domu i wyjeżdżam po korkach.
                                                > Służbowio jeżdzę głównie pociagami, a w pociągu mozna normalnie pracować i pisa
                                                > ć.

                                                No myślenie w korkach, jak ja nie cenię tych analitycznych przepychanek...
                                          • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:50
                                            kag73 napisała:

                                            > > > Najlepsze samochody to słuzbowe i są za darmo :)
                                            > >
                                            > Wydaje Ci sie, Ty placisz za nie swoim czasem. A czas to pieniadz!:).

                                            No tak, coś w tym jest. Bardziej uzalezniajace są jednak smartfony, które Cie przyspawuja do firmy na 24 godziny.
                                          • loppe Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:56
                                            kag73 napisała:

                                            > > > Najlepsze samochody to słuzbowe i są za darmo :)
                                            > >
                                            > Wydaje Ci sie, Ty placisz za nie swoim czasem.

                                            Kag, to było świetne!
                                        • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:47
                                          loppe napisał:

                                          > marek.zak1 napisał:
                                          >
                                          > > loppe napisał:
                                          > > Tu mi się przypomniało jak 20 lat temu mówię, że najlepsze w życiu jest za dar
                                          > > mo, a ktoś odpowiada - no nie, najlepsze samochody kosztują bardzo dużo..
                                          > .
                                          > >
                                          > > Najlepsze samochody to słuzbowe i są za darmo :)
                                          >
                                          > Głębiej, głębiej Marek. No ale Twój służbowy Bugatti oczywiście robi wrażenie:).

                                          Ja jestem skromny i mam przecietny, nierzucający sie w oczy samochod.
                            • urquhart Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:46
                              kag73 napisała:

                              > "Dokladnie. Tez sie temu przygladam, przecieram oczy i widze co innego niz w do
                              > mu ;) Na forum pisza, ze relacja z dzieckiem to tylko przez kobiete, ''jak chce
                              > sz miec psa, musisz polubic pchly'', ect. Dziwne."
                              >
                              > To zdaniem akurat pochodzi od Kutuzowa, no sorry, ale to tak jakby slepy o kolo
                              > rach mowil. Tak wiem wystarczy troche wyobrazni, zeby cos tam sobie moc wyobraz
                              > ic, ale naprawde tutaj sie nie da, bo to trzeba przezyc, to podobnie jest jak z
                              > miloscia do kobiety/mezczyzny, tak jest z miloscia do dzieck

                              No nie, to dotyczyło OBCYCH dzieci kobiety które faceci akceptują jak własne.

                              Jak kobiety traktują dzieci faceta z innych związków, to przecież nawet określenie macocha jest symboliczne...

                              Natomiast generalnie baby nakręcane genderową propagandą że mężczyźni i kobiety się przecież nie różnią oczekują od nich tych samych uczuć co własne i instynktu macierzyńskiego a każda inną reakcje niż własną traktują jak niedojrzałość...
                              Niby logicznie absurd a dzieje się na co dzień! :)
                              • hello-kitty2 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 18:06
                                urquhart napisał:

                                > No nie, to dotyczyło OBCYCH dzieci kobiety które faceci akceptują jak własne.

                                Tak ale zasada jest jedna i brzmi (wg Ciebie zreszta): mezczyzna kocha dzieci (swoje czy obce) przez kobiete.

                                Wg mnie nie jest to prawda.

                                > Natomiast generalnie baby nakręcane genderową propagandą że mężczyźni i kobiety
                                > się przecież nie różnią oczekują od nich tych samych uczuć co własne i instynk
                                > tu macierzyńskiego a każda inną reakcje niż własną traktują jak niedojrzałość..
                                > .
                                > Niby logicznie absurd a dzieje się na co dzień! :)

                                A wokol mnie i wokol Kag tego nie ma w sensie mezczyzni maja dobre relacje z dziecmi niezaleznie od relacji z matka i niezaleznie od jej oczekiwan.
                                • urquhart dominowali ojcowie o typach kobiecy mężczyzna i ni 15.11.14, 18:45
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > Tak ale zasada jest jedna i brzmi (wg Ciebie zreszta): mezczyzna kocha dzieci (
                                  > swoje czy obce) przez kobiete. (...)
                                  > A wokol mnie i wokol Kag tego nie ma w sensie mezczyzni maja dobre relacje z dz
                                  > iecmi niezaleznie od relacji z matka i niezaleznie od jej oczekiwan.

                                  Dobra patrzysz przez swoje doświadczenia i nie podoba ci się uproszczenie które twoim zdaniem się nie sprawdza. Ostatnio rozmawialiśmy o tym w kontekście wątku zawle dlaczego część mężczyzn jest kompletnie NIEZAINTERESOWANA losem potomstwa i ja to podałem jako warunek konieczny niewystarczający w WARUNKOWEJ miłości ojcowskiej.

                                  Co do doświadczeń twoich Kitty i Kag, jestem przekonany że w twoim i jej otoczeniu meskiech kobiet dominują mężczyźni o określonym profilu psychicznym którzy lepiej sprawdzają się w roli ojca i łatwo to dowieść.

                                  Odnieśmy się zatem do uogólnionych badań odcinając się od twoich i moich doświadczeń.:
                                  Tak pierwsze co mi wpadło z google o badaniach mężczyzn w roli ojca:


                                  "Badania pokazują, że role ojcowskie częściej podejmują i realizują mężczyźni, którzy mają predyspozycje do introwersji."(...) "Miłość ojcowską charakteryzują takie cechy, jak: warunkowość, wymagalność, krytycyzm. Pierwsza z nich polega na spełnianiu przez dziecko określonych wymagań, aby zasłużyć na miłość ojca. Ojciec nie kocha dziecka tak jak matka za to, że jest jego dzieckiem, ale dlatego, że spełnia jego oczekiwania i jest mu posłuszne. W momencie gdy dziecko spełnia wymagania stawiane mu przez ojca, rozwija się wobec niego uczucie ojcowskie. (...)
                                  Dane zawarte w tabelach jednoznacznie wskazuje, że w grupie mężczyzn posiadających dzieci dominowali ojcowie o typach kobiecy mężczyzna i nieokreślony seksualnie, z kolei mężczyźni wolni częściej przejawiają typ androgyniczny - o wysokim natężeniu cech męskości i kobiecości we własnym obrazie. Cechy płciowości u ojców wyraźnie predysponują ich do pełnienia i realizowania roli rodzicielskiej, przejawiającej się chęcią wykonywania zadań uchodzących za nietypowe dla mężczyzn.

                                  www.niebieskalinia.pl/pismo/kontakt/153-czasopismo/artyluly-nl/4635-mezczyzna-w-roli-ojca
                                  • marek.zak1 Re: dominowali ojcowie o typach kobiecy mężczyzna 15.11.14, 18:52
                                    urquhart napisał:
                                    dczeń.:
                                    "Miłość ojcowską charakteryzują
                                    > takie cechy, jak: warunkowość, wymagalność, krytycyzm. Pierwsza z nich polega na spełnianiu przez dziecko określonych wymagań, aby zasłużyć na miłość ojca. Ojciec nie kocha dziecka tak jak matka za to, że jest jego dzieckiem, ale dlatego, że spełnia jego oczekiwania i jest mu posłuszne.

                                    Błąd zasadniczy. stsunek ojca do syna i córki jest inny. W stosunku do syna wymagania są większe i tak było zawsze, bo ojciec uczył syna polować, a jak sie nie udało, to sie wściekał, gdyż wiedział, że jak sie nie nauczy, a ojciec bedzie stary, obaj będą głodować.
                                    Stosunek do córki jest inny, a wymaganie podstawowe, żeby coreczka tatusia kochała :)
                                    • urquhart Re: dominowali ojcowie o typach kobiecy mężczyzna 15.11.14, 18:59
                                      marek.zak1 napisał:
                                      > Stosunek do córki jest inny, a wymaganie podstawowe, żeby coreczka tatusia koch
                                      > ała :)

                                      Fakt to kolejna subtelność.

                                      Szczególnie nie do zaakceptowania przez dorosłe córeczki odrzucone przez tatusia.
                                  • hello-kitty2 Re: dominowali ojcowie o typach kobiecy mężczyzna 15.11.14, 20:46
                                    urquhart napisał:

                                    > Odnieśmy się zatem do uogólnionych badań odcinając się od twoich i moich doświa
                                    > dczeń.:
                                    > Tak pierwsze co mi wpadło z google o badaniach mężczyzn w roli ojca:
                                    >
                                    >
                                    > "Badania pokazują, że role ojcowskie częściej podejmują i realizują mężczyźni,
                                    > którzy mają predyspozycje do introwersji."(...) "Miłość ojcowską charakteryzują
                                    > takie cechy, jak: warunkowość, wymagalność, krytycyzm. Pierwsza z nich polega
                                    > na spełnianiu przez dziecko określonych wymagań, aby zasłużyć na miłość ojca. O
                                    > jciec nie kocha dziecka tak jak matka za to, że jest jego dzieckiem, ale dlateg
                                    > o, że spełnia jego oczekiwania i jest mu posłuszne. W momencie gdy dziecko speł
                                    > nia wymagania stawiane mu przez ojca, rozwija się wobec niego uczucie ojcowskie
                                    > . (...)
                                    > Dane zawarte w tabelach jednoznacznie wskazuje, że w grupie mężczyzn posiadając
                                    > ych dzieci dominowali ojcowie o typach kobiecy mężczyzna i nieokreślony seksual
                                    > nie, z kolei mężczyźni wolni częściej przejawiają typ androgyniczny - o wysokim
                                    > natężeniu cech męskości i kobiecości we własnym obrazie. Cechy płciowości u oj
                                    > ców wyraźnie predysponują ich do pełnienia i realizowania roli rodzicielskiej,
                                    > przejawiającej się chęcią wykonywania zadań uchodzących za nietypowe dla mężczy
                                    > zn.

                                    Ok ale i tak wynika z tego, ze relacja: ojciec - dziecko/ojczym - obce dziecko ksztaltuje sie niezaleznie od relacji mezczyzny z matka dziecka, a to wlasnie podwazalam.

                                    BTW chcesz zatem powiedziec, ze w przypadku mezczyzny niepredyspowanego do ojcowstwa udana relacja z matka dziecka stanowi dodatkowy stimulus do uzyskania i utrzymania dobrych relacji mezczyzny z dzieckiem? Jesli tak to sie moge zgodzic. Problem tylko, ze to jednak dodatkowe obciazenie dla kobiety, bo musi pamietac, ze jak spieprzy z ojcem to spieprzy miedzy ojcem a dzieckiem. To nie fair.
                                    • urquhart Re: dominowali ojcowie o typach kobiecy mężczyzna 15.11.14, 21:01
                                      Sama nie raz pisałaś że życie i biologia ogólnie jest nie fair
                              • kutuzow to dotyczyło OBCYCH dzieci kobiety... 15.11.14, 18:28
                                urquhart napisał:
                                > No nie, to dotyczyło OBCYCH dzieci kobiety które faceci akceptują jak własne.

                                Taaa. że o dzieciach było to już włączył się widzę koleżankom emocjonalny odbiór i wk***w gotowy.
                                To może inne podejście -Ci co grają w gry komputerowe zrozumieją analogie.
                                oi57.tinypic.com/2v2i1xf.jpg
                                • rekreativa Re: to dotyczyło OBCYCH dzieci kobiety... 15.11.14, 18:34
                                  " Taaa. że o dzieciach było to już włączył się widzę koleżankom emocjonalny odbió
                                  > r i wk***w gotowy."

                                  A gdzie konkretnie widzisz ten wkurw i wielkie emocje?
                                  • kutuzow Re: to dotyczyło OBCYCH dzieci kobiety... 15.11.14, 18:41
                                    rekreativa napisała:
                                    >
                                    > A gdzie konkretnie widzisz ten wkurw i wielkie emocje?

                                    Emocje widze w tym że Kag nie przeczytała dokładnie, tylko od razu założyła BŁEDNIE negatywne podejście do tematu dzieci ogólnie.

                                    Wk**w w tym że wyprodukowała cały akapit o tym w którym totalnie minęła się z tym co pisałem. Dyskutowała z tym co jej się wydawało że ja pisze, a nie z tym co faktycznie komunikowałem:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,155508064,155524762,Re_Jaki_powinien_byc_ten_odpowiedni_mezczyzna.html
                                  • hello-kitty2 Re: to dotyczyło OBCYCH dzieci kobiety... 15.11.14, 18:46
                                    rekreativa napisała:

                                    > " Taaa. że o dzieciach było to już włączył się widzę koleżankom emocjonalny odb
                                    > ió
                                    > > r i wk***w gotowy."
                                    >
                                    > A gdzie konkretnie widzisz ten wkurw i wielkie emocje?

                                    Bo kazda kobieta to histeryczka ;) ehe.

                                    Ja juz to wyjasnialam ale on mnie nie czyta wiec nie rozumie. Obce czy wlasne wg przyjetego przez Urqu zalozenia mezczyzna akceptuje poprzez milosc do kobiety. Wiec zasada jest JEDNA, z ktora ja sie wlasnie nie zgadzam.
                                    • urquhart Re: to dotyczyło OBCYCH dzieci kobiety... 15.11.14, 18:57
                                      hello-kitty2 napisała:
                                      > Ja juz to wyjasnialam ale on mnie nie czyta wiec nie rozumie. Obce czy wlasne w
                                      > g przyjetego przez Urqu zalozenia mezczyzna akceptuje poprzez milosc do kobiety
                                      > . Wiec zasada jest JEDNA, z ktora ja sie wlasnie nie zgadzam.

                                      Po pierwsze mamy rożne założenia co do słowa męskość...
                                      Bo przecież mężczyźni o kobiecej psychice będą reagować zupełnie inaczej niż męscy mężczyźni mimo że też mają kutasa między nogami.
                                      • kag73 Re: to dotyczyło OBCYCH dzieci kobiety... 15.11.14, 19:06
                                        Na ten przyklad moj maz absolutnie nie jest kobiecym mezczyna.
                                        A w przytaczanym przez Ciebie kiedys badaniu, tym na Filipinach chyba, wyszlo, ze ci najbardziej testosteronowi sie pozenili i splodzili najszybciej dzieci. I jeszcze bylo, ale moze w innym badaniu, ze to czy facet jest dobrym/zaangazowanym ojcem jest dosc zlozona kwestia i ma duzo wspolnego z nastawieniem i swiadomoscia mezczyzny.
                                        Tak troche na zasadziie: jestes swiadomy, ze dziecko tego potrzebuje, ze warto zainwestowac czas i sie tym dzieckiem zajac, cos mu pokazac itd., bo przyniesie to owoce, bedzie z pozytkiem przede wszystkim dla dziecka ale rowniez dla relacji ojciec dziecko. Czyli istotne jest Twoje nastawienie.
                                        I jeszcze mowi sie, ze kobieta kocha dziecko za to, ze jest a mezczyzna za to jakie jest. Czesto dopiero jak dzieciak zaczyna pokazywac charakter, jest jakas reakcha, zaczyna sie prawdziwe zaangazowanie faceta.
                                    • kag73 Re: to dotyczyło OBCYCH dzieci kobiety... 15.11.14, 18:59
                                      W dodatku wszyscy znaja opinie Kutuzowa: kobiety chca miec zwiazek i dzieci i wrabiaja w to mezczyzn, czy to szantaz czy ultimatum albo inne sztuczki. A poniewz mezczyzni chca miec seks to sie na to zgadzaja, w wiekszosci, bo on sam jest wyjatkiem;))
                          • rekreativa Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:33
                            Wiesz, ja nie kwestionuję bynajmniej, że dla faceta relacja z dzieckiem może być ważna i że dziecko jest jego radością i pociechą.
                            Niemniej jednak nie przypominam sobie , bym kiedykowleik na forum widziała mężczyznę, który by napisał "wprawdzie nie uprawiam z zoną seksu i traktuje mnie ona jak mebel, ale przynajmniej mam dzieci".
                            Zauważ, że jeśli dzieci w ogóle się pojawiają w męskich postach, to zazwyczaj w kontekście negatywnym - jako przeszkoda, zawada, przyczyna oziębienia stosunków z małżonką, punkt zapalny, kajdany na drodze do wolności, największa broń w rękach podstępnych kobiet i narzędzie szantażu.
                            • hello-kitty2 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:56
                              rekreativa napisała:

                              > Niemniej jednak nie przypominam sobie , bym kiedykowleik na forum widziała męż
                              > czyznę, który by napisał "wprawdzie nie uprawiam z zoną seksu i traktuje mnie o
                              > na jak mebel, ale przynajmniej mam dzieci".
                              > Zauważ, że jeśli dzieci w ogóle się pojawiają w męskich postach, to zazwyczaj w
                              > kontekście negatywnym - jako przeszkoda, zawada, przyczyna oziębienia stosunkó
                              > w z małżonką, punkt zapalny, kajdany na drodze do wolności, największa broń w r
                              > ękach podstępnych kobiet i narzędzie szantażu.

                              Dokladnie. Masz racje oczywiscie. Byl tylko jeden taki facet Abrigado, pamietasz? Mial wyjatkowo dobre relacje z dziecmi podczas gdy jego zwiazek sie rozpadal. Ale to byl rzeczywiscie wyjatek.

                              Do czego zmierzam. Cos tu nie gra. Bo albo jest to roznica kulturowa, bo ja widze wokol siebie to co Kag albo jakies forumowe przeklamanie albo przypadek, ze tu sie tacy, a nie inni panowie zgromadzili.
                              • loppe Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 18:11
                                Kitty, masz bardzo interesującą wysoką inteligencję, nie tylko bardzo wysoką ale również interesującą z mojego punktu widzenia, dlatego chciałbym Cię zapytać - Co jest najważniejsze w życiu?
                                • hello-kitty2 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 23:27
                                  loppe napisał:

                                  > Kitty, masz bardzo interesującą wysoką inteligencję, nie tylko bardzo wysoką al
                                  > e również interesującą z mojego punktu widzenia, dlatego chciałbym Cię zapytać
                                  > - Co jest najważniejsze w życiu?

                                  Kiedys myslalam ze wolnosc, potem ze balans, a teraz mysle, ze widziec jego sens.
                                  • sabat.77 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 23:39
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Kiedys myslalam ze wolnosc, potem ze balans, a teraz mysle, ze widziec jego sen
                                    > s.

                                    Słusznie, bo obojętnie jaki by nie był dla danej osoby, najpierw musi go dostrzec.
                                    A żeby dostrzec sens życia trzeba najpierw się obudzić. Zupełnie jak Neo w Matrixie. Trzeba zrozumieć, że się żyje, zdać sobie w pełni sprawę ze swojego istnienia.
                                    Wielu ludzi żyje jak kamienie lecące z lawiną - nie wiedzą czemu tak lecą, nie wiedzą gdzie - to lawina nadaje im sens. Nie rozumieją, że są popychani - zatem nie mają własnego celu. To lawina wskazuje im cele i sens toczenia się. Dla ludzi tą lawiną jest społeczeństwo.
                                    Trzeba się wyodrębnić ze społeczeństwa, żeby postawić pytania o swój sens i cel życia.
                                  • loppe Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 16.11.14, 11:49
                                    > > - Co jest najważniejsze w życiu?
                                    >
                                    > Kiedys myslalam ze wolnosc, potem ze balans, a teraz mysle, ze widziec jego sen
                                    > s.

                                    Wolność, balans, sens


                                    przyjemność, władza, Sens
                                    Logotherapy was developed by neurologist and psychiatrist Viktor Frankl. It is considered the "Third Viennese School of Psychotherapy"[1][2] after Freud's psychoanalysis and Adler's individual psychology. Logotherapy is based on an existential analysis[3] focusing on Kierkegaard's will to meaning as opposed to Adler's Nietzschean doctrine of will to power or Freud's will to pleasure. Rather than power or pleasure, logotherapy is founded upon the belief that it is the striving to find a meaning in one's life that is the primary, most powerful motivating and driving force in humans.[4] A short introduction to this system is given in Frankl's most famous book, Man's Search for Meaning.
                              • rekreativa Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 18:13
                                "bo ja wid
                                > ze wokol siebie to co Kag albo jakies forumowe przeklamanie albo przypadek, ze
                                > tu sie tacy, a nie inni panowie zgromadzili. "

                                Ale ci, co ich widzisz dookoła, to takie sabaty bez seksu w małżeństwie? Czy faceci w udanych związkach? Czy rozwodnicy, co dzieci widzą raz na dwa tygodnie?

                                Po drugie: facet może mieć świetne relacje z dzieckiem, ale nie widzieć tych relacji jako odtrutki na brak seksu. To znaczy relacje z dzieckiem sobie, a frustracja seksualna sobie.
                                Podczas gdy u kobiet, mam wrażenie, że dziecko usuwa brak seksu w cień. (generalizując oczywiście). Innymi słowy kobiecie dziecko bardziej potrafi wypełnić życie i uczynić inne jej potrzeby nieistotnymi niż w przypadku faceta.

                                PS Też jestem ciekawa, jak to naprawdę jest z facetami. Bo zauważ, że forumowi koledzy nie występują wyłącznie we własnym imieniu, jeśli chodzi o tematy dzieciowe, ale piszą, że większość facetów ma tak jak oni.
                                • hello-kitty2 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 18:40
                                  rekreativa napisała:

                                  > Ale ci, co ich widzisz dookoła, to takie sabaty bez seksu w małżeństwie? Czy fa
                                  > ceci w udanych związkach? Czy rozwodnicy, co dzieci widzą raz na dwa tygodnie?

                                  Trudno powiedziec? Ludzie zazwyczaj nie mowia glosno o tym czy seks jest w ich zwiazku. Ale trzeba zalozyc, ze widze jakis przekroj porownowalny do Polski. Czyli widze wszystkie przypadki.

                                  > Po drugie: facet może mieć świetne relacje z dzieckiem, ale nie widzieć tych r
                                  > elacji jako odtrutki na brak seksu. To znaczy relacje z dzieckiem sobie, a frus
                                  > tracja seksualna sobie.
                                  > Podczas gdy u kobiet, mam wrażenie, że dziecko usuwa brak seksu w cień. (genera
                                  > lizując oczywiście). Innymi słowy kobiecie dziecko bardziej potrafi wypełnić ży
                                  > cie i uczynić inne jej potrzeby nieistotnymi niż w przypadku faceta.

                                  Zgoda.

                                  > PS Też jestem ciekawa, jak to naprawdę jest z facetami. Bo zauważ, że forumowi
                                  > koledzy nie występują wyłącznie we własnym imieniu, jeśli chodzi o tematy dziec
                                  > iowe, ale piszą, że większość facetów ma tak jak oni.

                                  Otoz. Tez mnie to wlasnie zastanawia. Nawet zaczelam doszukiwac sie roznic miedzy narodami.
                                  • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 19:18
                                    > Otoz. Tez mnie to wlasnie zastanawia. Nawet zaczelam doszukiwac sie roznic mied
                                    > zy narodami.
                                    Czytalam kiedys wyniki jakichs badan i sie nazywalo, ze sa roznice w satysfakcji ze zwiazku/z zycia miedzy poszczegolnymi krajami. Tam gdzie zyje sie ciezko, bo nie ma polityki prorodzinnej, wsparcia panstwa satysfakcja spada(Polska nalezy do tych krajow) u ludzi w wieku jakos kolo 30. Natomiast juz po 40 te roznice sie jakos zacieraja i ludzie/mezczyzni znow odczuwaja wieksza satysfakcje i sa zadowoleni z zycia i posiadania potomstwa.
                                    • urquhart satysfakcja spada 15.11.14, 20:16
                                      kag73 napisała:
                                      > i ze zwiazku/z zycia miedzy poszczegolnymi krajami. Tam gdzie zyje sie ciezko,
                                      > bo nie ma polityki prorodzinnej, wsparcia panstwa satysfakcja spada(Polska nale
                                      > zy do tych krajow) u ludzi w wieku jakos kolo 30. Natomiast juz po 40 te roznic
                                      > e sie jakos zacieraja i ludzie/mezczyzni znow odczuwaja wieksza satysfakcje i s
                                      > a zadowoleni z zycia i posiadania potomstwa.

                                      Pamiętam badania szcześliwości ludzi w róznych populacjach TED prezentację którą tu dyskutowaliśmy.
                                      Faktycznie mówił obrazując że średnio po 40 gdy dzieci pary wychodzą w świat wraca poczucie szczęścia i satysfakcji z życia. Podobnie jak gwałtownie poczucie szczęścia spada jak pojawia się potomstwo.
                                      I że jest to jak narkotyki, zapewniają wyjątkowo mocne chwile szczęścia kosztem spadku ogólnego poczucia satysfakcji z innych dotychczasowych źródeł , i ujemnego bilansu ogólnie :)
                                      • urquhart Szczęście faceta? Mariage, Money, Children? 15.11.14, 20:26
                                        Już mam, może warto się zastanowić jak już się szuka :)
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,148796070,,Szczescie_faceta_Mariage_Money_Children_.html?v=2
                                        www.ted.com/talks/dan_gilbert_asks_why_are_we_happy
                                        (napisy po polsku można wybrać)
                                      • kag73 Re: satysfakcja spada 15.11.14, 20:29
                                        Nie, no nie, na Zachodzie(w Polsce tez rzadziej) po 40 rodzicow potomstwo jeszcze z domu nie wychodzi, bo dzieci ma sie dosc pozno, czesto po 30 stce albo 28, ale dzieciaki odchowane, samodzielne w miare i znow mozna sie bardziej zajac soba jako para.
                                        • urquhart Re: satysfakcja spada 15.11.14, 20:37
                                          kag73 napisała:

                                          > Nie, no nie, na Zachodzie(w Polsce tez rzadziej) po 40 rodzicow potomstwo jeszc
                                          > ze z domu nie wychodzi, bo dzieci ma sie dosc pozno, czesto po 30 stce albo 28,
                                          > ale dzieciaki odchowane, samodzielne w miare i znow mozna sie bardziej zajac s
                                          > oba jako para.

                                          W UK i częściowo USA wypychają nastolatki w jakim wieku z domu do internatu ? 14 lat?
                                          • kag73 Re: satysfakcja spada 15.11.14, 20:48
                                            > W UK i częściowo USA wypychają nastolatki w jakim wieku z domu do internatu ? 1
                                            > 4 lat?
                                            Nie mam pojecia, moze zalezy od kasy, bo internat duzo koszuje, nie kazdego stac.
                                            Na mojej prowincji tu w UK ludzie nie maja duzo kasy, skromnie zyja, fakt, ze czesto z socjalu, ale kokosow nie ma. Przyklad: byla wycieczka ze szkoly kosztowala na chyba 4-5 dni 140 funtow, wiadomo kieszonkowe trza dac, w cos wyposazyc, dzieci w klasie 28, pojechalo tylko 15. Zapewne ze wzgledu na kase, jej brak. Ale akurat w tej szkole duzo przypadkow z socjalu i rodzin wielodzietnych. Sa roznice, tak jak i w Polsce.
                                          • fanny Re: satysfakcja spada 16.11.14, 04:33
                                            urquhart napisał:


                                            > W UK i częściowo USA wypychają nastolatki w jakim wieku z domu do internatu ? 1
                                            > 4 lat?

                                            Myslmy syna wypchneli z domu w wieku 18 lat zostawiajac go samego w UK, sami przenoszac sie do HK, a corke w wieku 16 lat (dziewczynki dojrzewaja wczesniej, nie?) wypychajac ja do szkoly przygotowawczej :D

                                            Seks nam sie polepszyl i poziom szczesliwosci wzrosl, ale to produkt uboczny, bo podyktowane to bylo zupelnie inna motywacja.
                                            Byla nia moja realizacja, ze jako matka jestem tak dominujaca osobowoscia, ze jezeli chcemy z mezem zwiekszyc szanse sukcesu biologicznego naszych dzieci w postaci udanych wnukow (co w duzej mierze zdeterminowane jest faktem czy dzieci stana sie odpowiednio mezczyzna i kobieta alpha), to dla ich dobra musza oni kluczowe lata swojej adolescencji spedzic bez codziennego mojego wplywu na ich zycie. Pomysl poki co sie sprawdza :)
                                            • urquhart polska_krajem_wiecznych_dzieci_coraz_wiecej_mlodyc 16.11.14, 10:44
                                              > Myslmy syna wypchneli z domu w wieku 18 lat zostawiajac go samego w UK, sami pr
                                              > zenoszac sie do HK, a corke w wieku 16 lat (dziewczynki dojrzewaja wczesniej, n
                                              > ie?) wypychajac ja do szkoly przygotowawczej :

                                              To akurat fanny zacne i jak widać z korzyścią dla wszystkich.
                                              Zresztą pamiętam twoje posty przed lat jak trzeba separować sie od dzieci żeby znaleźć przestrzeń dla seksu, byliśmy w jednej drużynie w tym temacie wtedy.
                                              Ale akurat trend w Polsce i Europie jest odwrotny coraz wiecej rodziców pielegnuje niezaradność swioch dzieci, i odnajduje cel życia w ich obsłudze co mentanie wspiera tu chodźby Kag pisżąc że chce zapewnić bajkowe dzieciństwo. No przecież nie obudzi sie z tej bajki w wieku 18 lat nagle.
                                              "Polak jest jak Włoch. Przynajmniej jeśli chodzi o niewielką chęć uniezależniania się od rodziców. Według GUS w 2011 r. z mamą i tatą mieszkało 44,4 proc. młodych ludzi w wieku 25-34 lat."
                                              forsal.pl/artykuly/672209,polska_krajem_wiecznych_dzieci_coraz_wiecej_mlodych_mieszka_z_rodzicami.html
                                              • hello-kitty2 Re: polska_krajem_wiecznych_dzieci_coraz_wiecej_m 16.11.14, 11:15
                                                urquhart napisał:

                                                > To akurat fanny zacne i jak widać z korzyścią dla wszystkich.
                                                > Zresztą pamiętam twoje posty przed lat jak trzeba separować sie od dzieci żeby
                                                > znaleźć przestrzeń dla seksu, byliśmy w jednej drużynie w tym temacie wtedy.
                                                > Ale akurat trend w Polsce i Europie jest odwrotny coraz wiecej rodziców pielegn
                                                > uje niezaradność swioch dzieci, i odnajduje cel życia w ich obsłudze co mentani
                                                > e wspiera tu chodźby Kag pisżąc że chce zapewnić bajkowe dzieciństwo. No przec
                                                > ież nie obudzi sie z tej bajki w wieku 18 lat nagle.

                                                Ja pierdziele przeciez Kag ma osmiolatka! Wiec jak najbardziej on jest w swoim okresie dziecinstwa. Poza tym oni z mezem wystepuja w roli nauczycieli kiedy dziecko nie uczeszcza do szkoly wiec jak najbardziej sa mu potrzebni i jeszcze dlugo beda poki beda prowadzic taki styl zycia. A co sie bedzie dzialo po jego osiemnastce to nie wiemy i pewnosci w zgadywankach nie mamy. Sama studiowalam z Holendrem na 2gim roku gramatyke, bo musial sie z niej podciagnac choc mowil jak Holender i wszyscy sie dziwili co on tu robi. Mowil mi, ze wlasnie cale dziecinstwo z rodzicami podrozowal, a teraz po 20 roku zycia szlifuje to w czym rodzice nie mogli mu pomoc (zasady gramatyczne) i mu swietnie szlo, a rodzice nadal byli daleko.

                                                Poza tym to chyba nawet Sabat mowil, Kag zreszta tez, a ja sie przylaczam: to kwestia KASY. U mnie Holendrzy studiuja w innych miastach od 19 roku zycia ale panstwo doplaca do studiow bodajze do 1000 euro rocznie. A i tak za studia placisz srednio 2000 euro za rok, a pokoj w akademiku koztuje 400 euro na miesiac, a zarcie, a przejazdy, a materialy, a ciuchy. Przelicz sobie ilu na to stac? A i tak prawie wszyscy studenci pracuja gdzie sie da.
                                                • urquhart Re: polska_krajem_wiecznych_dzieci_coraz_wiecej_m 16.11.14, 11:42
                                                  hello-kitty2 napisała:
                                                  > Ja pierdziele przeciez Kag ma osmiolatka! Wiec jak najbardziej on jest w swoim
                                                  > okresie dziecinstwa. Poza tym oni z mezem wystepuja w roli nauczycieli kiedy dz
                                                  > iecko nie uczeszcza do szkoly wiec jak najbardziej sa mu potrzebni i jeszcze dl
                                                  > ugo beda poki beda prowadzic taki styl zycia. A co sie bedzie dzialo po jego os
                                                  > iemnastce to nie wiemy i pewnosci w zgadywankach nie mamy.

                                                  Otóz właśnie że wiemy. Jeżeli poczucia odpowiedzialności nie wykszaltuje sie w okresie kształtowaniu charakateru dziecka własnie do 8 lat (niektórzy piszą że do 12 lat) to nie pojawi
                                                  się samo nagle cudownie w wieku lat 18!
                                                  A za kwestę KASY będą winić jedynie rodziców i przy nich tkwić.
                                              • kag73 Re: polska_krajem_wiecznych_dzieci_coraz_wiecej_m 16.11.14, 11:44
                                                > Ale akurat trend w Polsce i Europie jest odwrotny coraz wiecej rodziców pielegn
                                                > uje niezaradność swioch dzieci, i odnajduje cel życia w ich obsłudze co mentani
                                                > e wspiera tu chodźby Kag pisżąc że chce zapewnić bajkowe dzieciństwo. No przec
                                                > ież nie obudzi sie z tej bajki w wieku 18 lat nagle.

                                                Mnie i moje dziecko podajesz tu za przyklad a nic o nas nie wiesz:)
                                                Moj dzieciak ma 9 lat i radzi sobie wspaniale w 4 roznych krajach i 4 roznych jezykach. I calym mnostwem rzeczy musi/musial poradzic sobie sam. W klasie "0" w UK nauczycielka z zachwytem mowila "wspaniale dziecko, trafia do klasy, nie zna jezyka a tak wspaniale sie aklimatyzuje, sredecznie i z usmiechem na ustach dzieli sie zabawkami, przylacza do zabawy, itd" . Wyjezdza, wraca, bywa w roznych miejscach i znajduje sie wsrod ludzi, wsrod kolegow, nawiazuje nowe kontakty, przestawia sie na inny jezyk. Mial przed soba sporo wyzwan, zmiany miejsca zamieszkania, przedszkola/szkoly i zawsze sobie poradzil.
                                                A ze ja mu zaserwuje kakao albo inne slodkosci kiedy siedzi w wannie i nie zmuszam do regularnego sprzatania wlasnego pokoju(sama tez go nie sprzatam) to uwazasz, ze on sobie z tego powodu w zyciu nie poradzi? I owszem czasem go obsluguje a czasem on obsluguje mnie:) zalezy od okolicznosci. Ja musze rozpieszczac swoje dzieko, bo sama wychowalam sie w domu wielopokoleniowym i rozpieszczala mnie babcia(wcale mi to nie zaszkodzilo, uwazam:))). Moj dzieciak babci pod jednym dachem ani w poblizu nie mial a zatem musialam znalezc cos posrodku, nie tylko wychowywac/wymagac ale tez rozpieszczac.
                                                • urquhart wygórowane oczekiwania od innych, nic od siebie 16.11.14, 12:12
                                                  kag73 napisała:
                                                  > e a czasem on obsluguje mnie:) zalezy od okolicznosci. Ja musze rozpieszczac sw
                                                  > oje dzieko, bo sama wychowalam sie w domu wielopokoleniowym i rozpieszczala mni
                                                  > e babcia(wcale mi to nie zaszkodzilo, uwazam:))).

                                                  Nie wiem jak jest, wiem jak opisujesz swoje podejcie, masz ochotę się nim opiekować i rozpieszczać i nie obciążasz żadnymi obowiazkami współuczestniczenia w domowej wspólnocie żeby odreagować własne lęki czy traumy. To cechy wymieniane jako naodpiekuńczość i krzywdzenie dziecka. A partner który powinien być ojcowsko wymagający nie ma nic do powiedzenia i ci się podporządkowuje.

                                                  Zresztą te dzieci wchodzące w dorosłość to dobre porównanie do singielek z wątku które nie mogą znaleźć na stałe partnera.
                                                  Nie mogą znaleźć pracy bo oczekują średniej krajowej na dzień dobry, niewiele mogą zaoferować, myślą że mając wyniki ze szkoły są dowodem że są wyjątkowi , lepsi od innych z definicji, bo tak całe życie ich traktowali rodzice,chcą zaczynać pacę jako kierownicy i dyrektorzy. Ale pracodawców odrzuca na dzień dobry ta roszczeniowość.
                                                  Przynajmniej tak przedstawiają to pracodawcy i ci których znam z HR a jak na razie to ich rynek :)
                                                  • kag73 Re: wygórowane oczekiwania od innych, nic od sieb 16.11.14, 12:24
                                                    "Nie wiem jak jest, wiem jak opisujesz swoje podejcie, masz ochotę się nim opiekować i rozpieszczać i nie obciążasz żadnymi obowiazkami współuczestniczenia w domowej wspólnocie żeby odreagować własne lęki czy traumy. To cechy wymieniane jako naodpiekuńczość i krzywdzenie dziecka. A partner który powinien być ojcowsko wymagający nie ma nic do powiedzenia i ci się podporządkowuje."

                                                    Aha, inetresujacych rzeczy sie dowiaduje o sobie. Jakie leki i taumy ja mam? I moj partner podoprzadkowany? Gdybys Ty wiedzial jaki moj partner jest wymagajacy wobec swojego syna...tylko, ze nie ma to nic wspolnego ze sprzataniem albo pomaganiem w domu.
                                                    U mnie w domu nie ma ogolnie duzo roboty a w dodatku to dziecka nie ma do po 15:00 w domu, bo jest w szkole a rodzice sa, wiec trudno, zeby on wracal o 15:30 i zmywal po nas naczynia;)
                                                    Owszem moj mlodzy sprzata w weekendy po obiedzie ze stolu, wynosi smieci. Ostatnio sam zadeklarowal i wyciaga pranie z pralki i zanosi po schodach na gore. Czasem chce pomagac w gotowaniu i wtedy pomaga. Od czasu do czasu sprzata w swoim pokoju. Styka, moim zdaniem. Jak jestesmy w cieplych krajach przychodzi babka do sprzatania a tu nikt sie nie wyrywa, jak jest chaos to jest chaos, jak blysk to blysk, zalezy od nastroju i jak sie uda.
                                                    Czasem wyjezdzam z tekstem "Ozesz, jaki tu balagan i nikomu to nie przeszkadza!!!". Na to maz odpowiada "No i dzieki Bogu". Albo zwraca sie do syna "Chlopcze, czy tutaj jest balagan?" A syn calkowicie po linii ojca odpowiada z przekonaniem "Nieeee".
                                                  • urquhart Re: wygórowane oczekiwania od innych, nic od sieb 16.11.14, 12:36
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Aha, inetresujacych rzeczy sie dowiaduje o sobie. Jakie leki i taumy ja mam? I
                                                    > moj partner podoprzadkowany? Gdybys Ty wiedzial jaki moj partner jest wymagajac
                                                    > y wobec swojego syna...tylko, ze nie ma to nic wspolnego ze sprzataniem albo po
                                                    > maganiem w domu.(...)
                                                    > Owszem moj mlodzy sprzata w weekendy po obiedzie ze stolu, wynosi smieci. Ostat
                                                    > nio sam zadeklarowal i wyciaga pranie z pralki i zanosi po schodach na gore. Cz
                                                    > asem chce pomagac w gotowaniu i wtedy pomaga. Od czasu do czasu sprzata w swoim
                                                    > pokoju. Styka, moim zdaniem. Jak jestesmy w cieplych krajach przychodzi babka
                                                    > do sprzatania a tu nikt sie nie wyrywa, jak jest chaos to jest chaos, jak blysk
                                                    > to blysk, zalezy od nastroju i jak sie uda.

                                                    Cóż, dla mnie w takim razie kolejne elementy które przedstawiasz są dla mnie kompletnie niespójne.
                                              • kag73 Re: polska_krajem_wiecznych_dzieci_coraz_wiecej_m 16.11.14, 12:11
                                                Urqu a wziales pod uwage sytuacje ekonomiczna w Polsce. Niektorych nie stac na wynajem wlasnego mieszkania. We Wloszech ostatnio tez rozow nie jest.
                                                Owszem u mamy dobrze: obiadek ugotowany i pranie zrobione. To przede wszystkim wieeelka wygoda i czesto oszczednosc pieniedzy. Wiesz, jak ja nie musze, to tez nie robie ale jak musze to zrobie.
                                                • urquhart Re: polska_krajem_wiecznych_dzieci_coraz_wiecej_m 16.11.14, 12:23
                                                  kag73 napisała:
                                                  > Urqu a wziales pod uwage sytuacje ekonomiczna w Polsce. Niektorych nie stac na
                                                  > wynajem wlasnego mieszkania. We Wloszech ostatnio tez rozow nie jest.
                                                  > Owszem u mamy dobrze: obiadek ugotowany i pranie zrobione. To przede wszystkim
                                                  > wieeelka wygoda i czesto oszczednosc pieniedzy. Wiesz, jak ja nie musze, to tez
                                                  > nie robie ale jak musze to zrobie.

                                                  I tak i nie. To właśnie zależy od podejścia.
                                                  W moim dziale pracują młodzi inżynierowie co pracowali na całodobowym Call Center i utrzymywali sie studiując, wynajmujac mieszkania po 4-6 osób mieszkając po 2 osoby w pokoju. Inni których znam młodego pokolenia studiowali za pieniądze zarobione i odłożone na zmywaku w Irlandii.
                                                  Ja sam też dorabiałem do stypendium podejmowałem pierwsze różnorakie sezonowe prace w wakacje jeszcze niepełnoletni w technikum bo na rodziców nie mogłem liczyć finansowo.
                                                  • kag73 Re: polska_krajem_wiecznych_dzieci_coraz_wiecej_m 16.11.14, 12:33
                                                    A to zalezy jeszcze gdzie jest uczelnia i skad sie pochodzi. Po co mieszkac w 4 jezli dobrze rozumiesz sie z rodzicami i mieszkasz w tym samym miescie. I owszem mozna zarabic na zmywaku w Irlandii, potem studiowac i nadal mieszkac u rodzicow, bo sie wiecej odlozy, albo wesprze rodzicow, bo to tez jest czasem istotne. Niektorzy maja wlasny dom, np. emerytki itd ale nie sa go wstanie same ogrzac i utrzymac. Roznie bywa.
                                                  • urquhart Re: polska_krajem_wiecznych_dzieci_coraz_wiecej_m 16.11.14, 12:40
                                                    kag73 napisała:
                                                    > A to zalezy jeszcze gdzie jest uczelnia i skad sie pochodzi. Po co mieszkac w 4
                                                    > jezli dobrze rozumiesz sie z rodzicami i mieszkasz w tym samym miescie. I owsz
                                                    > em mozna zarabic na zmywaku w Irlandii, potem studiowac i nadal mieszkac u rodz
                                                    > icow, bo sie wiecej odlozy, albo wesprze rodzicow, bo to tez jest czasem istotn
                                                    > e. Niektorzy maja wlasny dom, np. emerytki itd ale nie sa go wstanie same ogrza
                                                    > c i utrzymac. Roznie bywa.

                                                    Róznie bywa.
                                                    Po co robić cokolwiek jak się ma ciepły kąt u mamusi która nakarmi, opierze i podzieli się rentą.
                                                  • wont Re: polska_krajem_wiecznych_dzieci_coraz_wiecej_m 16.11.14, 12:58
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A to zalezy jeszcze gdzie jest uczelnia i skad sie pochodzi. Po co mieszkac w 4
                                                    > jezli dobrze rozumiesz sie z rodzicami i mieszkasz w tym samym miescie.
                                                    -------------
                                                    Po to, żeby się usamodzielniać. Zresztą to jest fantastyczny okres w życiu - mieszkać w wynajmowanym mieszkaniu z kumplami czy kumpelami :)
                                                  • hello-kitty2 Re: polska_krajem_wiecznych_dzieci_coraz_wiecej_m 16.11.14, 14:50
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Ja sam też dorabiałem do stypendium podejmowałem pierwsze różnorakie sezonowe
                                                    > prace w wakacje jeszcze niepełnoletni w technikum bo na rodziców nie mogłem li
                                                    > czyć finansowo.

                                                    To sie chwali, bo ksztaltuje charakter.

                                                    Mnie zdarzylo sie obserwowac dziewczyne z UK, ktora obmalowala sobie pokoj w akademiku zanim sie w ogole wprowadzila farbami za 400 euro (!). Rodzice bulili za wszystko i choc miala fory, bo starzy to holenderscy emigranci mieszkajacy w UK mowiacy w domu po holendersku to zaraz nie zaliczyla pierwszego roku i przeniola sie na nowe studia w jezyku angielskim (!). A poza tym przy piwku opowiadala, ze chce tak jak matka na studiach tylko troche poszalec z facetami, a potem zlapac jakiegos gacha, co ja bedzie utrzymywal. Sama bedzie realizowala sie w wychowywaniu 6 dzieci. Wiec te studia to takie na wyhaczenie faceta odpowiednio ustawionego w zyciu. Madra zyciowo ;-)
                                • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 19:13
                                  "Innymi słowy kobiecie dziecko bardziej potrafi wypełnić życie i uczynić inne jej potrzeby nieistotnymi niż w przypadku faceta."

                                  Mnie osobiscie nie, bo sa to zupelnie inne rzeczy i potrzeby. No i nikt nie twierdzi, ze dobre relacje z dzieckiem moga zastapic seks albo zmniejszyc frustracje, To sa dwie rozne sprawy, jak dla mnie. Kobiety realizujace sie wylacznie jako matki bez potrzeby seksu, po prostu z jakiegos wzgledu go nie lubia, tego seksu, nic im on nie daje, no chyba, ze powody sa hormonalne/zdrowotne.
                            • kag73 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 17:57
                              A zauwazylas, ze mezczyzni tendencyjnie nie sa wylawni, nie rozprawiaja o uczuciach. Np. w Polsce bardzo rzadko uslyszysz od faceta cos powiedzianego na serio o uczuciach do zony(w Niemczech dla porownania slyszalam nie raz), jezeli juz to przesmiewki albo zartobliwe powiedzonka, albo nie uslyszysz nic.
                              I jeszcze ja zauwazylam male rozdwojenie jazni, wezmy Kutuzowa, ktory gada o psie i pchlach a jak idzie o rozstania/rozwody krzyczy na niedobre kobiety i sady, ze prawo do dzieci przyznaja kobietom i ze ojciec dzieciaka nie bedzie widywal jak sie baba uprze. A ja sie pytam po ch...ja mu widywac dzieciaka, niech sie cieszy, ze sie wreszcie tych pchel pozbyl.
                              Czyli te dzieci sa zrodlem calego zla, ale biada jakby im je ktos chcial odebrac? Bo co?
                              • marek.zak1 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 18:14
                                kag73 napisała:

                                > A zauwazylas, ze mezczyzni tendencyjnie nie sa wylawni, nie rozprawiaja o uczuciach.

                                Jest to postrzegane jako mało męskie.
                              • hello-kitty2 Re: Jaki powinien byc ten odpowiedni mezczyzna 15.11.14, 18:26
                                kag73 napisała:

                                > I jeszcze ja zauwazylam male rozdwojenie jazni, wezmy Kutuzowa, ktory gada o ps
                                > ie i pchlach a jak idzie o rozstania/rozwody krzyczy na niedobre kobiety i sady
                                > , ze prawo do dzieci przyznaja kobietom i ze ojciec dzieciaka nie bedzie widywa
                                > l jak sie baba uprze. A ja sie pytam po ch...ja mu widywac dzieciaka, niech sie
                                > cieszy, ze sie wreszcie tych pchel pozbyl.
                                > Czyli te dzieci sa zrodlem calego zla, ale biada jakby im je ktos chcial odebra
                                > c? Bo co?

                                Tutaj nie ma zadnej spojnosci pogladow, bo bierze WSZYSTKO co mozliwe, zeby tylko dowalic kobietom. Dlatego to wyglada na rozdwojenie. Ja widze rozdwojenie gdzie indziej: jesli mezczyzni maja tak silna potrzebe dowalenia kobietom i maja tak niskie mniemanie o nich to za pomoca jakiego mechanizmu dokonuja wylaczenia swojej wlasnej dziewczyny czy zony ze zbioru tego robactwa, jakim dla nich sa kobiety? Przeciez to trzebaby byc wyjatkowym megalomanem zeby uznac, ze wlasnie moja kobieta jest jedynym wyjatkiem wsrod tych wszystkich podlych kobiet. Cos jak: wszystkie kobiety to kurwy z wyjatkiem mojej matki ;) A jesli jednak takiego rozdwojenia nie ma i traktuja wszystkie kobiety tak, jak o nich tutaj pisza to o jakiej milosci oni pisza do tych swoich partnerek? To raczej przypomina milosc do siebie: jestem tak wspanialomyslny, ze jestem w stanie dla tej jednej zrobic wyjatek mimo, ze wiem, ze jest taka jak wszystkie. Innymi slowy: jak mozna kochac kogos kim sie gardzi?
                              • kutuzow do Kag - wyjaśnienie o tych pchłach. 15.11.14, 18:37
                                kag73 napisała:
                                > wezmy Kutuzowa, ktory gada o ps
                                > ie i pchlach a jak idzie o rozstania/rozwody krzyczy na niedobre kobiety i sady
                                > , ze prawo do dzieci przyznaja kobietom i ze ojciec dzieciaka nie bedzie widywa
                                > l jak sie baba uprze. A ja sie pytam po ch...ja mu widywac dzieciaka, niech sie
                                > cieszy, ze sie wreszcie tych pchel pozbyl.

                                Kag, czytaj prosze DOKŁADNIE.
                                Pisałem o przypadku umawiania się z kobietą która ma dzieci Z POPRZEDNIEGO ZWIĄZKU.
                                Czyli facet bez "swoich" dzieci (to ważne) wchodzi w związek z kobietą która te dzieci już ma.
                                Urqu to jasno opisywał nie raz, nie dwa. Nie będę się produkował w temacie. Po prostu racz zauważyć różnice.

                                Nie pisałem o związkach gdzie oboje nie mają dzieci i się na te SWOJE dziecko decydują. Są dorośli, wiedzą co robią - ponoszą potem konsekwencję za ew. "bo ja myślałem że będzie inaczej".

                                • kag73 Re: do Kag - wyjaśnienie o tych pchłach. 15.11.14, 19:28
                                  Wyluzuj, Kutuzow. Pisales tutaj w przeszlosci o wrednych babach i sadach, ktore przyznaja prawo opieki kobietom podczas kiedy jednoczesnie twierdzisz, ze posiadanie dzieci to fanaberia i potrzeba kobiet. Chyba Kitt ma racje, chodzi o "dowalenie" tym wrednym kobietom, zeby nie postawily na swoim. Ja, facet nie chce dziecka, nigdy tez nie chcialem sie nim zajmowac, ale mi baba nie podskoczy, nie oddam jej praw rodzicielskich.
                                  • kutuzow Re: do Kag - wyjaśnienie o tych pchłach. 15.11.14, 19:36
                                    > Wyluzuj, Kutuzow. Pisales tutaj w przeszlosci o wrednych babach i sadach, ktore
                                    > przyznaja prawo opieki kobietom

                                    ..czy to nie jest zgodne z prawdą?

                                    > jednoczesnie twierdzisz, ze posiadanie dzieci to fanaberia i potrzeba kobiet.

                                    chyba nawet z tego wątku widać że owszem większość bierze dzieci pod uwagę, stąd ta walka z czasem (biologicznymi ograniczeniami) w wieku 30+

                                    > Chyba Kitt ma racje, chodzi o "do
                                    > walenie" tym wrednym kobietom, zeby nie postawily na swoim.

                                    Jak na razie w realu to działa w drugą stronę. To kobiety grają "dzieckiem" i blokują dostęp do niego krnąbrnym ex mężom. Wrzucałem tu kiedyś informacje za BBC że w UK występuje to w ponad 50% przypadków (teraz nie pamiętam dokładnie ale cos ok 60% tam było).

                                    > Ja, facet nie chce
                                    > dziecka, nigdy tez nie chcialem sie nim zajmowac, ale mi baba nie podskoczy, ni
                                    > e oddam jej praw rodzicielskich.

                                    Kag, teraz to chyba piszesz o krajach arabskich. Bo w Polandii to jakieś SF jest to co piszesz.
                                    Facet w sadzie rodzinnym to sobie może :-)
                                    Naprawdę w temacie dzieci tracisz kontakt z rzeczywistością.
                                    • kag73 Re: do Kag - wyjaśnienie o tych pchłach. 15.11.14, 19:45
                                      Kutuzow jakze kobieta chce dowalic facetowi? Przeciez ona chce go tylko uwolnic od tego czego i tak nigdy nie chcial. Nie chce sie zajmowac dzieckiem to po co chce praw widzenia i kontaktu?
                                      O Uk nie pisz, bo to inna bajka, tu faceci chca dzieci, chca kobiet/zwiazkow ale maja marne szanse czesto. Dla nich zmywanie garow i opieka nad dziecmi nie jest niemeskie.
                                      I tu nie chodzi o to co facet sobie moze w sadzie tylko o to czego facet chce albo nie chce. A jetes na forum specjalista od uzalania sie nad biednymi misiami co to po pracy jeszcze dzieckiem sie musza zajmowac, chociaz sam dzieci nie masz, no wybacz. Wiec co mnie obchodzi co powie sad, jak facet mial szanse sie angazowac w rodzine to tego nie robil a jak przychodzi do sadu to mu nagle zaczyna zalezec na czasie z dzieckiem?
                                      • kutuzow Re: do Kag - wyjaśnienie o tych pchłach. 15.11.14, 20:16
                                        kag73 napisała:
                                        > Kutuzow jakze kobieta chce dowalic facetowi? Przeciez ona chce go tylko uwolnic
                                        > od tego czego i tak nigdy nie chcial. Nie chce sie zajmowac dzieckiem to po co
                                        > chce praw widzenia i kontaktu?

                                        Kag, zdajesz sobie sprawę że z tego co piszesz wyłazi podejście wielu kobiet pt. "niech jeleń płaci na MOJE dziecko i nie zawraca mi głowy". Zobacz że jeśli chodzi o alimenty to owszem exżony bardzo chętnie bo dziecko jest WSPÓLNE. Jeśli zaś chodzi o kontakt i relacje z dzieckiem, to nagle dziecko jest ICH. Czyli klasyka -wyjadanie rodzynek z ciasta.

                                        Ja osobiście jestem za opieką naprzemienną - odpada wtedy wiele "walki" dzieckiem, walki o alimenty.

                                        > O Uk nie pisz, bo to inna bajka, tu faceci chca dzieci, chca kobiet/zwiazkow al
                                        > e maja marne szanse czesto.

                                        Niby czemu mają marne szanse? Jeśli piszesz o emigrantach z Ghany co to nie mają domu ani pracy, to jasne - mają takie same szanse jak każda inna grupa na dolnych półkach -są nietylkalni dla wielu kobiet. Taki Angol z dziada pradziada może wybierać w emigrantkach jak w ulęgałkach.

                                        > I tu nie chodzi o to co facet sobie moze w sadzie tylko o to czego facet chce a
                                        > lbo nie chce.

                                        Praktyka pokazuje że Ci co chcą i walczą o swoje prawa, to też niewiele mogą i w 90% przegrywają.


                                        > A jetes na forum specjalista od uzalania sie nad biednymi misiami

                                        To że punktuje podwójne standardy kobiet nie znaczy że użalam się nad biednymi misiami.
                                        Nie raz pisałem że jak sami się dali wkopać, to sami mają teraz problem. Tylko nie lubię ściemniania na tym forum. Kiedyś panie starały mi się tu udowodnić że zasadniczo to facet zyskuje na małżeństwie a kobieta to wręcz tracji - tylko jak przyszło do agrumentów to jakoś ich zabrakło. Tutaj w wątku gdy to kobieta zapytała "po co te małżeństwa" to nagle się okazało że znalazło się kilka udogodnień dla kobiet :-)
                • urquhart większość kobiet i mężczyzn chce mieć dzieci 15.11.14, 18:24
                  > Ja wiem ze my tu walkujemy, ze to dziecko, zwiazek bez seksu to tam na chooj mu
                  > ALE jakby mial byc przez cale zycie sam i nie miec potomka? Bo przeciez tak ro
                  > bione nie sa alfy, tylko jakies bety, ktore i tak na nic nie moglyby liczyc, ni
                  > e? A potomek moze byc akurat bardzo udany. Przeciez wiekszosc ludzi, w tym mezc
                  > zyzn chce miec dziecko. Zalezy jak na to spojrzec. Jak jest taki atrakcyjny na
                  > rynku mesko-damskim to niech probuje na niego wrocic.

                  Ależ, zgoda Kitty, ogólnie większość kobiet i mężczyzn chce mieć dzieci. Ja zresztą też.
                  Tak jak większość ludzi chce mieć samochód.
                  Ale jakim kosztem i jaki priorytet, jakie miejsce w życiu temu sie nada, tu typowo mężczyźni i kobiety jest kompletnie różne podejście też jak z dziećmi.
                  Kobiety które znam traktują w większości samochód bez emocji ot ma mało palić nie psuć się i przewieść zakupy i do pracy z punktu A do punktu B.
                  Faceci zaś podniecają się typowo ile ma koni, jakie alufelgi, turbodoładowanie i jak reaguje jak mu sie przyciśnie gaz do dechy latami zbierają na wymarzony model lub zadłużają sie żeby spełnić marzenia nie zraża ich że psują sie na potęgę, a nieekonomiczne silniki o olbrzymiej mocy palą jak smoki.
                  I prowadzenie samochodu czy napraw przy nim zaliczane są do hobby i przyjemności facetów a nie ciężkiej pracy za którą małżonki powinne być im wdzięczne że wożą im dupę jakąś furą marzeń.

                  Choć te babki z palcem serdecznym dłuższym jak Martyna Wojciechowska są przecież odwrotnie podobnie zakochane w samochodach (i strzelania z pistoletów), a mało odnajdują przyjemności i nie zapamietują się ja typowe matki polki w macierzyństwie.
    • kag73 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 13:02
      No wlasnie juz to zalozenie, ze facetow trzeba "zmuszac do zwiazku", bo inaczej w zwiazek nie wejeda, jest bledne. Sama mam inne doswiadczenia, nie ja jedna.
      I owszem zapewne odezwa sie nasi mili panowie(Urqu, Kutuzow, Marek), ktorzy znow przypomna swa tradycyjna spiewke pt. "mezczyzni chca seksu a nie zwiazku a ze kobiety chca "dawac" tylko w zwiazku, mezczyzni sa zmuszenie wejsc w zwiazek". Bzdury oczywiscie, ale tak im sie wydaje albo naprawde w te bzdury wierza;)
      • urquhart Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 13:34
        Manipulujesz.
        Ja nie raz pisałem że na związku wbrew pozorom w dłuższym rozrachunku zależy mężczyźnie bo to dla niego jedyna droga przeżywania bliskości.
        To o czym pisze fajny to dla Mnie problem nierealnych oczekiwań babek i kompletnego ignorowania oczekiwań tych wybrańców zwykle jako dowodów ich niedojrzałości.

        W magazynie Ciach był artykuł i wywiady jak niełatwo kobietom połączyć wysoką funkcję władzę zawodowo z rownoscia bądź oddaniem odpowiedzialności mężczyźnie w związku,..

        Nawet jak adrenalina skacze w relacji facetowi i uruchamia mechanizm walcz albo uciekaj, to uciekają nie widząc szans...: )
        • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 13:48
          urquhart napisał:

          > To o czym pisze fajny

          No nie mowilam, ze smartphone z funkcja poprawiania nie nadaje sie do pisania w obcych jezykach. Takze Fanny zostalas Fajny ;)
          • marek.zak1 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 13:57
            hello-kitty2 napisała:

            > No nie mowilam, ze smartphone z funkcja poprawiania nie nadaje sie do pisania w obcych jezykach. Takze Fanny zostalas Fajny ;)

            Kiedys mi smartfon zmienił jakies słowo w ofercie na ,,sex" I to poszło do kilku osób. Nastąpiła wielka konsternacja.
            • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 14:54
              marek.zak1 napisał:

              > Kiedys mi smartfon zmienił jakies słowo w ofercie na ,,sex" I to poszło do kilk
              > u osób. Nastąpiła wielka konsternacja.

              Hehe dobre, dobre, nigdy nie kupie sobie takiego cacka, no chyba, ze mnie rynek zmusi.
              • ruda_owca Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 17.11.14, 15:23
                Nie bój żaby, można wyłączyć.
      • marek.zak1 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 13:34
        kag73 napisała:

        > I owszem zapewne odezwa sie nasi mili panowie(Urqu, Kutuzow, Marek), ktorzy znow przypomna swa tradycyjna spiewke pt. "mezczyzni chca seksu a nie zwiazku a ze kobiety chca "dawac" tylko w zwiazku, mezczyzni sa zmuszenie wejsc w zwiazek".
        > Bzdury oczywiscie, ale tak im sie wydaje albo naprawde w te bzdury wierza;).

        Szanse seksu dla seksu ma taki zupełnie przeciętny facet dosyć przecietne? W pakiecie seks + związek ma szanse o wiele większe. Może któras się skusi?
        Ja tam jestem za związkiem, bo z obecnego jestem zadowolony.
        Wracając do szans dziewczyn po trzydziestce, to z moich obsetrwacji widzę że jednak facet ok. czterdziestki z odzysku.
        • triismegistos Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 19:56
          Musze staremu powiedzieć, żeby zmienił dokument, bo teraz się odmładza ;)
    • zyg_zyg_zyg Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 13:06
      > Mezczyzni maja swoje blogi, swoje strony, swoje filmy na youtubie i dziela sie,
      > do pewnego stopnia za darmo, swoja wiedza o tym jak podrywac kobiety. Tak, mez
      > czyni maja PUA.

      PUA się przydaje do poznawania kobiet, podrywania ich, "zmuszania" ;-) do związku, ale już raczej średnio daje informacje, jak związek utrzymać.
      • fanny Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 13:09
        zyg_zyg_zyg napisała:

        > PUA się przydaje do poznawania kobiet, podrywania ich, "zmuszania" ;-) do związ
        > ku, ale już raczej średnio daje informacje, jak związek utrzymać.

        I jeszcze jak w tym utrzymywanym zwiazku miec seks, najlepiej duzo seksu (ale nie za duzo - tak "akurat" najlepiej).
        Tak, mezczyznom tez w zyciu nie jest lekko, ale to z zalozenia watek pomocowy dla kobiet :)
        • zyg_zyg_zyg Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 13:15
          > Tak, mezczyznom tez w zyciu nie jest lekko, ale to z zalozenia watek pomocowy d
          > la kobiet :)

          Ten mały offtopik stąd, że w temacie chyba nie mam za dużo do powiedzenia. Chociaż sama męża złowiłam ;-) po trzydziestce.
    • urquhart Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 13:16
      Jak się rozpisuje się na ten temat Szlendak kobiety w odróżnieniu od mężczyzn nie tworzą sojuszów żeby dzielić się czymkolwiek, chyba że z własnym potomstwem :)
      Pozostajecie im wy fajny i triss czyli babki z męskim mózgiem : )
      • triismegistos Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 19:59
        Bogowie, z jakim znowu męskim mózgiem? Mój mózg jest bardzo kobiecy, jak męski mózg mógł wykreowac tak kobiecą kobietę jak ja?
    • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 13:27
      No to hop z brzegu. Bazujac na watku Janusza z Bytomia nalezaloby przyjac za strzal w krok opowiadanie potencjonalnemu kantydatowi o swoich przebytych czy obecnych zaburzeniach psychicznych, odzywiania, fascynacji rzeczami ektremalnie niekobiecymi, wielopokoleniowej nienawisci do mezczyzn, Zydow, czarnuchow i czego/kogo tam jeszcze, zlych relacjach z rodzina, przypadku sprzedania kopa psu, tak, ze poszybowal przez ogrodzenie, posiadanych medalach zdobytach w zawodach sportowych, strzeleckich czy jescze jakis i w ogole o wszystkim co jest odchyleniem od jedynej sluszne obowiazujacej normy, ze kobieta ma byc:

      mila, czula, kochajaca, wierna, sliczna, zgrabna, mlodsza i powinna patrzec na swojego faceta z podziwem pucujac mu regularnie berlo na dole i aureole na gorze smyrajac go przy tym po pleckach ;)

      Kobiety ktore nie chca lub nie moga realizowac sie w tym schemacie niech odmaszeruja do armii, wyjada do Afryki jako pomocne rece przy Ebola, zostana prostytutkami, siostrami milosierdzia, kochankami zonatych mezczyzn, realizuja sie w pracy, zaczna nowe studia, robia kariere naukowa, wyjada do za granice, generalnie tym paniom dziekujemy ;-)

      Fanny nic sie nie da zrobic i to trzeba zaakceptowac. Poznalas meza w wieku 19 lat. Jezeli w pewnym okresie sie nie zwiazesz to potem juz tylko pod gorke. A jak masz ogon w postaci dziecka to zapomnij.
      • urquhart Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 13:39
        No nie kitty, znam parę satysfakcjonujący związków kobiet z dziećmi którzy po latach mają ciągle zakochanych partnerów traktujących ich dzieci jak własne!
        Ale są to babki nietuzinkowe, w niczym nie przypominające schemat matki Polki!
        • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 13:54
          urquhart napisał:

          > No nie kitty, znam parę satysfakcjonujący związków kobiet z dziećmi którzy po
          > latach mają ciągle zakochanych partnerów traktujących ich dzieci jak własne!
          > Ale są to babki nietuzinkowe, w niczym nie przypominające schemat matki Polki!

          A ja Ci przypominam matke Polke? Wydaje mi sie, ze to nie jest kluczem.
          Dziecko stanowi przeszkode. Zawle linkowla fajny film na ten temat.
          Ale tez nie o tym watek Fanny. Watek pomocowy dla tych co sobie jeszcze dzieckiem zycia nie spieprzyly vide co pisal niedawno Wont.
          • kag73 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 14:00
            "Watek pomocowy dla tych co sobie jeszcze dzieckiem zycia nie spieprzyly vide co pisal niedawno Wont."
            Ozesz, cokolwiek by sie teraz nie wydarzylo, nigdy bym nie powiedziala, ze sobie "dzieckiem zycie spieprzylam". Czy jestem matka Polka?
      • kag73 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 13:56
        "Fanny nic sie nie da zrobic i to trzeba zaakceptowac. Poznalas meza w wieku 19 lat. Jezeli w pewnym okresie sie nie zwiazesz to potem juz tylko pod gorke. A jak masz ogon w postaci dziecka to zapomnij."

        Ja wyszlam za maz maja 28. Po prostu dluzej mi zajelo znaleznie tego odpowiedniego, ale kandydatow nie brakowalo:) Niemniej jednak dzialo sie to w duzym niemieckim miescie, to moze tez roznica, bo facetow bylo do zaje...nia i z powrotem a kobiet jakos mniej. Dla mnie po prostu raj na ziemii;) I w dodatku nie bylo problemem dla kobiety z dzieckiem/dziecmi znalezc partnera. Wiem, ze w Polsce kiedys bylo inaczej, moze teraz sie cos zmienia/zmienilo. Ale Ty, Kitty, w Holandii mieszkasz.
        Z drugiej strony pewnie fakt jak sie za dluugo czeka to potem trudniej, okazji mniej, wymagania wieksze, kandydatow ubywa...
      • fanny Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 14:07
        Kitty, poniewaz moj maz z przyczyn zawodowych nie zalapal sie na ten prom do domu, na ktory liczylam, ze sie zalapie, to mam wiecej czasu na robienie kolacji (wino juz sobie otworzylam) i chcialam napisac o niebagatelnej "kwestii czasu" w zwiazkach z bogaczami.
        Wiec o tym nastepnym razem.
        CDN

        Ale korzystajac z chwili, ktora mam odpowiem na Twoje hiobowe wizje przypowiastka z zycia mojej poznanej w HK polskiej znajomej. Ona tez byla inspiracja mojego watku.

        Otoz babka byla 30+, ladna, zgrabna, ale nie oszalamiajacej urody, z dwojka maloletnich dzieci i mezem; leniwym, pieknym i zalosnym obibokiem, ktory bzykal wszystko co nie uciekalo na drzewo (nota bene zarazil ja HPV, z powodu ktorego kilka lat pozniej stracila szyjke macicy). Kobieta przygotowujac sie do ewentualnego rozwodu dorabiala do dziennej glodowej pensji wieczorami jako kelnerka w knajpie na Trakcie Krolewskim w Warszawie. Poznala tam mezczyzne, Francuza 40+, cos zaczelo miedzy nimi iskrzyc (choc nie poszli wtedy do lozka), jak to mozliwe nie do konca mi sie miesci w glowie, bo ona w tym czasie nie znala ani angielskiego ani francuskiego, a on byl na poczatku swojego 3 miesiecznego 'secondment' w Polsce i po polsku potrafil powiedziec "dzien dobry".

        "Fast forword" do dzis.

        Sa od kilku lat szczesliwym malzenstwem (ona jest jego pierwsza zona), obecnie mieszkaja w jednym z azjatyckich krajow (ona polubila bardzo Azje i nie chciala stad wyjezdzac ani do Moskwy ani do NYC), maja wspolne dzieko a on (okazalo sie po dluzszym czasie, ze jest bankierem inwestycyjnym a ona nawet nie wiedziala wtedy co to znaczy) jest szefem oddzialu dajmy na to ;) Goldman Sachs w tym kraju, w ktorym obecnie mieszkaja. I jak mieszkali w Paryzu nauczyl sie (chodzil po pracy do Instytutu Polskiego) dla niej, jej osobnych dzieci i jej rodziny, polskiego. I mnostwo roznych rzeczy zrobil ze soba z milosci do niej.
        Widocznie ona miala to "cos", co go do niej przyciagnelo. I nie puszcza.

        Wiec, kurcze blade, zawsze jest nadzieja :)
        Tylko musimy rozpracowac to "cos".

        f.
        • loppe Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 14:18
          Mogła emanować rozwiniętą duchowością. Mógł należeć do facetów którzy pragną odmienić życie kobiety. Mogła mu przypominać miłość życia z młodości. Nie do odtworzenia w "modelu":)
        • rekreativa Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 14:24
          "Tylko musimy rozpracowac to "cos". "

          No ale właśnie tego "coś" się rozpracować nie da, bo ono jest całkowicie nieuchwytne i dla każdego znaczy co innego.
          • loppe Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 14:28
            rekreativa napisała:

            > "Tylko musimy rozpracowac to "cos". "
            >
            > No ale właśnie tego "coś" się rozpracować nie da, bo ono jest całkowicie nieuch
            > wytne i dla każdego znaczy co innego.

            No jakieś statystycznie ważne wartości dałoby się pewnie wyodrębnić. Każdy człowiek jest owszem inny, ale jednak ludzie bywają do siebie podobni, choć nie tacy sami. Tworzą pewne grupy z pktu widzenia preferencji. Np. na partię X głosują ludzie, każdy inny, a jednak można coś wyodrębnić wspólnego dla wielu z nich.
          • fanny Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 14:34
            Oj tam oj tam, trolololo.
            Mezczyzni na prawde nie sa az tak skomplikowani jak im sie wydaje.
            Damy rade!

            f.

            P.S. Przyjmijmy robocza hipoteze, ze kobiety _sa_ bardziej skomplikowane niz mezczyzni (bedac kobieta sie z tym zgadzam). A jednak zasady PUA dzialaja, prawda?
            Nie na kazda laske, ale na bardzo wiele tak. Inaczej panowie by sobie nie przekazywali tej "tajemnej" wiedzy.
            Dlaczego zatem nie przyjac roboczej hipotezy, ze istnieje klucz do wiekszosci mezczyzn?
            To by bylo kompletnie nielogiczne!
            • rekreativa Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 14:50
              Ależ oczywiście, że istnieje klucz do większości mężczyzn - machnąć cyckiem przed oczami.
              Tylko że my tu chcemy za mąż wyjść, tak?
              A tu już proste triki nie działają. I potem mamy te zdumienia "patrz, Jola, ona takie byle co, a jakiego męża fajnego złapała... " I zachodzimy w głowę, jakież to "coś" odegrało tutaj rolę, bo na oko to nic ciekawego.
              • kutuzow Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 16:52
                rekreativa napisała:
                > Tylko że my tu chcemy za mąż wyjść, tak?
                > A tu już proste triki nie działają.

                Nie rozumiem po co wyważać drzwi otwarte na oścież. Pokolenia kobiet od lat wiedziały co zrobić żeby wyjść za mąż. (wg nieoficjalnych statystyk nadal ok 50% par młodych korzysta z tej metody):
                oi57.tinypic.com/spciyt.jpg
                • rekreativa Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 17:01
                  No ta... tylko my tu raczej o tym, co zrobić, by chłop CHCIAŁ z nami być, a nie musiał, czy poczuwał się do obowiązku.
                  • kutuzow Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 17:27
                    rekreativa napisała:

                    > No ta... tylko my tu raczej o tym, co zrobić, by chłop CHCIAŁ z nami być, a nie
                    > musiał, czy poczuwał się do obowiązku.

                    Wiesz jeśli dla danej singielki 30+ przez lata powtarzał się taki schemat, że tych co ona by chciała (w domyśle tych "best of the best" -z samego czubka drabiny społecznej) to ją nie chcą, a Ci co znowu ją chcą, to ona nie chce (bo za nisko na drabinie), to nagle metoda z linka nie jest taka zła. Rzutem na taśmę zapewnia choć zostanie mamą i hobby w postaci dzidziusia plus skoro Pan się poczuł to jeszcze jakieś tam wsparcie (choćby finansowe w postaci drugiej pensji) do jego wychowania.

                    Jeśli mamy rozmawiać o tych normalnych z rozsądnymi oczekiwaniami (a nie takich co chcą księcia na białym koniu) to mi się podobało to co pisała Zyg w poście obok:

                    "-brak desperacji i głodu w oczach - pracowała tam, żeby zarobić na życie, a nie wyrwać nowe spodnie do chaty,
                    -niezależność - mężczyzna ma być nie po to, żeby nadać życiu sens i je wypełnić, tylko po to, żeby je dopełnić,
                    -pewnego rodzaju odwaga i otwartość na życie, na nieznane "

                    Z punktu widzenia mężczyzny to te dwa pierwsze punkty są baaardzo istotne. Wiele razy wśród znajomych widziałem powtarzającą się sytuację. Singielka 30+ samotna od lat nagle poznaje gościa, tworzą związek. Pierwsze co robi to go oplata niczym bluszcz, zero czasu "ja" 100% to "my". Na pytanie czemu np. nie puści gościa na weekend z kumplami pada odpowiedź, że ona już wystarczająco wiele weekendów spędziła sama, więc teraz skoro ma faceta to nie chce weekendów samotnych. Przez jej przeszłość gostek jest "uwiązany". Ile można wytrzymać w takim związku?

                    Wrzucałem już tutaj ciekawy art o tym:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,136122107,136395582,art_w_Wysokich_przestrzen_osobista_w_zwiazku_.html
                    W przypadku desperacji sprawa jest jeszcze poważniejsza bo często chodzi o dzieci. Skoro mowa tutaj o singielkach 30+ to są możliwe dwie sytuacie:

                    a) Dzieci jeszcze nie ma, ale bardzo chce mieć (większość moim zdaniem)
                    b) Dzieci jeszcze nie ma i nie chce mieć (z tą grupą jest taki problem że często tak się "maskują" laski z grupy A) - raczej mniejszość
                    c) Dzieci już ma - więc nie ma takiego ciśnienia. Tutaj podzielam zdanie Urqu, że facecji wiążą się z takimi kobietami z przychówkiem głównie dlatego, że kochają tę kobietę, a dzieci są niejako "w pakiecie". Pasuje mi tutaj przysłowie: "Jak chcesz mieć psa, musisz polubić także pchły" -nawet jeśli brzmi mocno niepoprawnie politycznie.

                    Ponieważ przeważa tutaj grupa A, to na niej się skupie. Tak samo, jak Panie przerażają gostkowie którzy na pierwszych randkach już mówią "Kocham Cię" i snują plany na przyszłość (gdy jeszcze nie wiedzą wiele więcej poza imieniem swojej wybranki i kolorem oczu), tak samo na facetów mocno "mrożąco" działa wizja laski która już po 2-giej randce ma ochotę na huczne wesele i wybiera imiona dzieci. Myślę że wielu panów 30+ (wolnych/rozwiedzionych) ma sporo opowieści o takich laskach.
                    • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 17:36
                      Wyjątkowo się zgodzę. Mnóstwo kobiet - bez względu na wiek - nie rozumie, że po 2-3-4 spotkaniach i nawet kilkukrotnym entuzjastycznym seksie jeszcze nie ma żadnego my. To bardzo wstępny etap poznawania się, nic wiążącego i lepiej tego nie psuć dociskaniem faceta do ściany czy innym zapraszaniem na rodzinny obiad.
                    • wont Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 19:27
                      Mi się też podoba co napisała zyg. Dodałbym jeszcze do tego optymizm, zadowolenie z życia.
                    • urquhart wścieklizna macicy 15.11.14, 10:38
                      Fajnie podsumowałeś Kutuzow naprawdę lecz nie to z pewnością nasze Panie chciały usłyszeć :)
                      Znów jesteś do znudzenia logiczny podczas gdy do serca kobiecych kobiet dojdziesz przez wsparcie emocjonalne i trzymanie się pryncypiów (sposób Marka) lub do tych mniej kobiecych inteligentne cyniczne wypunktowanie problemów obracanie w żart lub szyderstwo (wg. PUA).
                      No to ja spróbuję drugiego sposobu bo je lubię :)

                      Mój przyjaciel z roboty który mimo zadziwiająco niespecjalnych warunków fizycznych jest niesłychanym naturalsem w podrywaniu opowiadał że miał sposób na randki z sigielkami 30+ co to maskowały wściekliznę macicy czyli twój punkt a) , umawiał się w knajpie przy sklepie z artykułami dla niemowląt i jak lody puściły i było parę promili przechodzili koło wystawy i singielka dostawała szmergla jakie słodkie buciki, skarpeteczki i infantylnego słowotoku to była skreślona...
                      Żeby nie wnikać że to on miał nieuzasadnione schizy, to ma syna na którego płacił alimenty poczętego w bardzo młodym wieku z panną która szukała spodni i wspólnika do dzidziusia...
                      Rany w pracy parę razy upiłem się z takimi sigielkami z roboty wydawałoby się kariera, lans, wysokie stanowisko, a po pijaku zaczęło się bredzenie i maślane oczy jak by chciała mieć słodkie dzieciątko i takie tam. Od razu trzeźwiałem! :)
                      Porażka normalnie i myślenie macicą. Chłop jedynie jako narzędzie osiągniecia celu. Normalny chop z inteligencją emocjonalną którą podobno cenicie poczuje się takiej sytuacji potraktowany przedmiotowo , nieodpowiedzialnemu palantowi wszystko jedno albo wręcz uważa że sam zdąży potraktować kandydatkę równie przedmiotowo wcześniej szybko zaliczyć, wyruchać i dać długą...

                      A zabrakło pragmatycznie wstydliwego niezręczniejszego tematu, czyli chłopy z inteligencją emocjonalną wcześnie zajęte jak pisze Kawi ale potraktowane po spłodzeniu dzieciątku jak przysłowiowy cieć czy wół roboczy, czyli na samiutkim końcu listy priorytetów swojej posiadaczki do odrabiania "psich obowiązków". Którzy czując się odrzuceni i osamotnieni są wygłodniali relacji, bliskości , sesku z drugą osobą i nagle trafiają na kobietę "pocieszycielkę" singielkę. No i rozwodnik gotowy i zaklepany zanim jeszcze wpadł na oficjalną listę rozwodników...
                      Wyczucie i przekabacenie takiego głodnego uczuć i relacji jest dziecinnie prosto, sam słyszałem szczegóły wielokrotnie od znajomych babek jak je podpuściłem.
                      Oczywiście czasami historia się powtarza za parę lat , ale to już jak pisała Kittty zależy jak postąpi kobieta i ile jest dla niej wart facet jako mężczyzna :)
                      No, a niektóre wolą pozostać z romantyczną stroną meskodamskiej relacji bez bekania i prania skarpet czyi jako kochanki.

                      Może i to niehonorowo, fakt, ale nie każdy ma kasy jak lodu i społecznie predyspozycje jak Triss i Fanny by rozgrywać tylko na swoich warunkach bez kompromisów :)
                      • triss_merigold6 Ale o co chodzi? 15.11.14, 10:52
                        Ale o co chodzi, bo z naturalnej biologicznej potrzeby robicie aberrację.

                        Tak, zwykle kobieta 30+ chce mieć dzieci. Konkretnie - chce mieć rodzinę, gniazdo, a nie tylko potomstwo z anonimowym dawcą. To tak samo normalne i powszechne oczekiwanie jak to, że facet będzie pracował zamiast np. grać w gry czy tworzyć niezbywalną sztukę.

                        Nie wiem czy zauważyłeś, ale ja mam dokładnie to, co chciałam - mężczyznę na stałe i dwójkę dzieci, mimo że mój partner był z gatunku "żadnych trwałych zobowiązań". Był, od lat nie jest.
                        • urquhart aberracje - wydaje się że cele są przecież wspólne 15.11.14, 11:56
                          triss_merigold6 napisała:
                          > Ale o co chodzi, bo z naturalnej biologicznej potrzeby robicie aberrację.
                          > Tak, zwykle kobieta 30+ chce mieć dzieci. Konkretnie - chce mieć rodzinę, gniaz
                          > do, a nie tylko potomstwo z anonimowym dawcą. To tak samo normalne i powszechne
                          > oczekiwanie jak to, że facet będzie pracował zamiast np. grać w gry czy tworzy
                          > ć niezbywalną sztukę.

                          No no właśnie! zasadniczo wydaje się że męsko damskie cele potrzeby są przecież wspólne i niezaprzeczalne: romantyczny związek, seks, wspólne dzieci, bezpieczny i zadbany dom.

                          Ale w szczegółach i priorytetach zaczyna się zgrzyt i abberacja jak przyjdze do nadawania priorytetów na tej liście w danym czasie: typowo jak pojawia się dzieciątko nagle babkom związek i seks spada na samiutki koniec listy priorytetów. Znaczy nie ma czasu.
                          Faceci zaś pod hasłem dom widzą miejsce wypoczynku od roboty a nie harówy a pod hasłem dziecko dodatek jedynei do życia a nie jego nowa centralną oś która ma zabrać czas i środki na wszystkie dotychczasowe aktywności i hobby. No a dodatkowo naiwnie wierzą że po małżeństwie seks będzie co najmniej codziennie a fizyczna atrakcyjność i seksapil małżonki będzie rosnąć zgodnie z dynamiką starań przedślubnych...

                          Babki nie chcą czuć się jedynie dodatkiem do cipy, to oczywiste i obnoszą się z tą obawą wszędzie a tu nagle obawa facetów że nie chcą być dodatkiem do spłodzenia potomstwa i wołem roboczym od tych "psich obowiązków" budzi zdziwienie i jest abberracją?

                          P.S.
                          Co do Ciebie osobiście jak pytasz Triss6 to dawno zauważyłem że osiągasz zamierzone cele i jesteś skuteczna i wyjątkowa i godna podziwu niezależnie że nieraz żeśmy się mocno starli.
                          Z drugiej strony nie mogę zapomnieć jak pogardliwie i ironicznie wyrażałaś się w jednym z wątków na ematce o włąsnym nowym partnerze i jego durnocie jak musisz go manipulować pod wątkiem faceci są durni i trzeba nimi w związku rządzić i wszystko pokazac co mają robić. Wątpię więc w "wielką miłość" bo brak w tobie podziwu do partnera i wyczuwam zgorzknienie ze to nie do końca to chociaż cel osiągnięty.
                          Niesmaczne jest też dla mnie że dowartościowujesz się uchodząc za guru i wzór zdecydowania i odwagi dla zagubionych babeczek ale jestem przekonany że krzywdzisz je podpuszczając bo nigdy nie bedą w stanie w większości chwycić w pełni stery jak ty, zostać menaderką w życiu prywatnym i zawodowym ,nie mając twoich predyspozycji męskiej psychiki, lodołamacza, bo one walkę z nieskutecznym przełamywaniem lęków których ty nie masz przypłacają nerwicami.
                          • zawle Re: aberracje - wydaje się że cele są przecież ws 15.11.14, 12:59
                            urquhart napisał:typowo jak pojawia się dzi
                            > eciątko nagle babkom związek i seks spada na samiutki koniec listy priorytetów.
                            > Znaczy nie ma czasu.
                            > Faceci zaś pod hasłem dom widzą miejsce wypoczynku od roboty a nie harówy a pod
                            > hasłem dziecko dodatek jedynei do życia a nie jego nowa centralną oś która ma
                            > zabrać czas i środki na wszystkie dotychczasowe aktywności i hobby.No a dodatk
                            > owo naiwnie wierzą że po małżeństwie seks będzie co najmniej codziennie a fizyc
                            > zna atrakcyjność i seksapil małżonki będzie rosnąć zgodnie z dynamiką starań pr
                            > zedślubnych...

                            To niezbyt dobre określenie...naiwnie. Ja na ten przykład nie zakładałabym że mój facet, który WSPÓLNIE ze mną zdecydował się na wzięcie drugiego etatu, będzie tak samo prężny, gotowy, ba ! nawet zadbany. To nie jest naiwność tylko manipulacja bądź głupota. Kraina życzeń i baśni.

                            > Z drugiej strony nie mogę zapomnieć jak pogardliwie i ironicznie wyrażałaś się
                            > w jednym z wątków na ematce o włąsnym nowym partnerze i jego durnocie jak musi
                            > sz go manipulować pod wątkiem faceci są durni i trzeba nimi w związku rządzić i
                            > wszystko pokazac co mają robić. Wątpię więc w "wielką miłość" bo brak w tobie
                            > podziwu do partnera i wyczuwam zgorzknienie ze to nie do końca to chociaż cel o
                            > siągnięty.

                            Bo kobiety potrafią pogardzać i kochać:))) Pogarda jest bardziej osobista, miłość bardziej publiczna, ale co tam. Znam tysiące par w związkach które za związek trudno byłoby mi uznać. Zdrady, pogarda, świństwa, poniżanie, kłamstwa, manipulacje to chyba chleb powszedni? Gdy jednak zapytasz czy jest miłość/pożadanie (po damsku/po męsku), to jest. Sam o tym wiesz urgu.
                            Każdy dokonał swojego wyboru i teraz skupia się na szukaniu wszystkich argumentów które ten wybór potwierdzają. Absolutnie każdy.
                          • triss_merigold6 Re: aberracje - wydaje się że cele są przecież ws 15.11.14, 14:35
                            www.youtube.com/watch?v=UiVCD9QMAMI
                            Tyle w temacie mojej rzekomej pogardy i ironii wyrażanej na temat partnera - to, że pewne męskie wady/zachowania mnie irytują lub śmieszą (zależnie od własnego nastroju) nie oznacza odrzucenia. Fakt, że istnienie bałaganu pokazywałam palcem nie zmienia faktu, że chcę z tym facetem żyć.
                            IMO podejście "zachwyca mnie wszystko" przechodzi weryfikację w życiu codziennym i ewoluuje w "nie wszystko mnie zachwyca, ale nadal go chcę". Jesli ktoś uważa to za brak uczucia, to ma mentalnie 16 lat.
                            Co do lęków - miewałam i miewam, ale nauczyłam się je zlewać w mniejszym lub większym stopniu.
                        • hello-kitty2 Re: Ale o co chodzi? 15.11.14, 14:31
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Nie wiem czy zauważyłeś, ale ja mam dokładnie to, co chciałam - mężczyznę na st
                          > ałe i dwójkę dzieci, mimo że mój partner był z gatunku "żadnych trwałych zobowi
                          > ązań". Był, od lat nie jest.

                          I poznaliscie sie jako kochankowie kiedy bylas po 30stce? Dasz sie podpuscic by opowiedziec jak to sie rozwinelo, ze z faceta rownolatka ''zadnych trwalych zobowiazan'' stal sie facetem na stale, z ktorym wychowujesz dwojke dzieci z 2 zwiazkow? Ile to trwalo? Ta przemiana. Wyglada na to, ze to wlasnie Ty masz najmocniejsze karty w tym watku ;)
                          • triss_merigold6 Re: Ale o co chodzi? 15.11.14, 15:01
                            Nie, poznaliśmy się mając te 24-25 lat, w najdzikszym wieku. Ja byłam formalnie mężatką po raz pierwszy, a on spotykał się z laskami nie dłużej niż po pół roku - żeby się nie przyzwyczajały. Totalny brak zobowiązań nam pasował, od czasu do czasu miewaliśmy fazy krótkich romansów, żadnych pytań, żadnych planów, żadnych wyznań, czarodziejka gorzałka tańczyła w nas.
                            Potem poznałam swojego drugiego męża i miałam etap stabilizacji z ucięciem wszystkich ff i innych dobiegaczy.
                            Mój obecny przestał pić, zaczął trzeźwieć i próbował zaproponować mi coś na serio, ale wtedy to olałam, byłam zakochana w drugim mężu, planowaliśmy razem zamieszkać, związek rokował. Obecnego wspominałam jako fantastycznego kochanka, ale na co dzien to on się wtedy nie nadawał.
                            Ślub, dziecko, brak seksu w małżeństwie i telefon do niegdysiejszego kochanka. On wtedy mieszkał z laską młodszą ode mnie o prawie 10 lat. Romans, laskę zostawił, skończyło się bo musiało, potem zero kontaktów przez rok. Jak odeszłam od męża, to dałam znać, że jestem wolna. Obecny był za granicą, zmiennika znalazł do pracy i wrócił po tygodniu.

                            Półtora roku trwał niezobowiązujący układ zanim doszło do wyznań, znaczy on wyznał pierwszy oczywiście. Ja byłam na etapie "Kochanie, chcesz zamieszkać w ziemiance w Bieszczadach? Jak cudownie, jadę!", ale nigdy nie odkrywałam kart pierwsza, nigdy. Każdego innego bym wykopała znacznie szybciej, ale tu trzymał mnie obłędny seks i świadomość, że jesteśmy do siebie bardzo podobni.
                            Potem jeszcze trochę trwało zanim zamieszkaliśmy razem, on sobie musiał poukładać sprawy zawodowe i inne, ja chciałam drugie dziecko, on dał się przekonać.
                            Generalnie przez lata krążyliśmy wokół siebie zanim doszło do związku.
                            • hello-kitty2 Re: Ale o co chodzi? 15.11.14, 15:20
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Nie, poznaliśmy się mając te 24-25 lat, w najdzikszym wieku. Ja byłam formalnie
                              > mężatką po raz pierwszy, a on spotykał się z laskami nie dłużej niż po pół rok
                              > u - żeby się nie przyzwyczajały. Totalny brak zobowiązań nam pasował, od czasu
                              > do czasu miewaliśmy fazy krótkich romansów, żadnych pytań, żadnych planów, żadn
                              > ych wyznań, czarodziejka gorzałka tańczyła w nas.
                              > Potem poznałam swojego drugiego męża i miałam etap stabilizacji z ucięciem wszy
                              > stkich ff i innych dobiegaczy.
                              > Mój obecny przestał pić, zaczął trzeźwieć i próbował zaproponować mi coś na se
                              > rio, ale wtedy to olałam, byłam zakochana w drugim mężu, planowaliśmy razem zam
                              > ieszkać, związek rokował. Obecnego wspominałam jako fantastycznego kochanka, al
                              > e na co dzien to on się wtedy nie nadawał.
                              > Ślub, dziecko, brak seksu w małżeństwie i telefon do niegdysiejszego kochanka.
                              > On wtedy mieszkał z laską młodszą ode mnie o prawie 10 lat. Romans, laskę zosta
                              > wił, skończyło się bo musiało, potem zero kontaktów przez rok. Jak odeszłam od
                              > męża, to dałam znać, że jestem wolna. Obecny był za granicą, zmiennika znalazł
                              > do pracy i wrócił po tygodniu.
                              >
                              > Półtora roku trwał niezobowiązujący układ zanim doszło do wyznań, znaczy on wyz
                              > nał pierwszy oczywiście. Ja byłam na etapie "Kochanie, chcesz zamieszkać w ziem
                              > iance w Bieszczadach? Jak cudownie, jadę!", ale nigdy nie odkrywałam kart pierw
                              > sza, nigdy. Każdego innego bym wykopała znacznie szybciej, ale tu trzymał mnie
                              > obłędny seks i świadomość, że jesteśmy do siebie bardzo podobni.
                              > Potem jeszcze trochę trwało zanim zamieszkaliśmy razem, on sobie musiał poukład
                              > ać sprawy zawodowe i inne, ja chciałam drugie dziecko, on dał się przekonać.
                              > Generalnie przez lata krążyliśmy wokół siebie zanim doszło do związku.

                              Ale bogate zycie i co za historia. Ze ja wczesniej tego nie wyciagnelam z Ciebie. Wydaje sie jakby chaotycznie ale mimo wszystko po kolei. Dobra wychwycilam pare punktow:
                              1. ''Jak odeszłam od męża, to dałam znać, że jestem wolna.'' = najpierw uporzadkowanie dotychczasowego zycia,
                              2. "nigdy nie odkrywałam kart pierwsza, nigdy." = wylewna szczerosc jest naiwna,
                              3. "tu trzymał mnie obłędny seks i świadomość, że jesteśmy do siebie bardzo podobni.'' = core.
                            • urquhart Re: Ale o co chodzi? 15.11.14, 15:23
                              Czyli krótko mówiąc to oni faceci zabijają się o Ciebie i są pełni podziwu dla atrakcyjności.
                              Ty ewentualnie sygnalizujesz otwartość a ini traktują to jako okazję życia...

                              Na ile twoje rozwiązania mogą być zatem równie dobre i uniwersalne dla innych babek startujących z kompletnie innego pułapu?
                              • zawle Re: Ale o co chodzi? 15.11.14, 15:25
                                Nie przesadzaj urgu....większość dziewczyn ma jakiś tam wielbicieli.
                                • rekreativa Re: Ale o co chodzi? 15.11.14, 16:07
                                  No właśnie cały szkopuł w tym, że "jakichś tam"...
                        • ninek04 Re: Ale o co chodzi? 15.11.14, 19:58
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Ale o co chodzi, bo z naturalnej biologicznej potrzeby robicie aberrację.
                          >
                          > Tak, zwykle kobieta 30+ chce mieć dzieci. Konkretnie - chce mieć rodzinę, gniaz
                          > do, a nie tylko potomstwo z anonimowym dawcą. To tak samo normalne i powszechne
                          > oczekiwanie jak to, że facet będzie pracował zamiast np. grać w gry czy tworzy
                          > ć niezbywalną sztukę.
                          >
                          > Nie wiem czy zauważyłeś, ale ja mam dokładnie to, co chciałam - mężczyznę na st
                          > ałe i dwójkę dzieci, mimo że mój partner był z gatunku "żadnych trwałych zobowi
                          > ązań". Był, od lat nie jest.
                          Uwiera mnie to słowo" zwykle", sama mam dzieci, ale nie dążyłam wściekle, żeby je mieć, bo mam już 30 lat i zegar tyka.Tak wyszło, że mam.I tak jak pisał Sabat, o hobby, dzieci nie są moim hobby, no nie, kocham je, ale hobby mam zdecydowanie inne.Więc to "zwykle" mąż i dzieci jako generalna potrzeba kobiety 30+, to nie zawsze tak musi być
                          • kag73 Re: Ale o co chodzi? 15.11.14, 20:19
                            Uwiera mnie to słowo" zwykle", sama mam dzieci, ale nie dążyłam wściekle, żeby
                            > je mieć, bo mam już 30 lat i zegar tyka.Tak wyszło, że mam.I tak jak pisał Saba
                            > t, o hobby, dzieci nie są moim hobby, no nie, kocham je, ale hobby mam zdecydow
                            > anie inne.Więc to "zwykle" mąż i dzieci jako generalna potrzeba kobiety 30+, to
                            > nie zawsze tak musi być

                            Jak to "wyszlo", ze masz dzici? A moze jakby nie wyszlo to bys wsciekle dazyla, albo i nie.
                            I potrzeba to jeszcze nie hobby;)
                            Sama jestes w malzenstwie, pewnie tez tak wyszlo i teraz opowiadasz, ze sie nie nadajesz.

                      • marek.zak1 Re: wścieklizna macicy 15.11.14, 10:56
                        Urqu, czy ty jestes żonaty? Wyczuwam zle doświadczenie, czy rozczarowanie kobietami. A moze to ja mam kobiecyumysł, bo z perspektywy czasu oceniam, że małżeństwo mi pomogło we wszystkich wymiarach: emocjonalnym, seksualnym, zawodowym i genetycznym. Nie dziwie sie kobietom, ktore chcą miec rodziny i dostaja, jak opisaleś, wscieklizny. Dziwię sie niektórym facetom , którzy o tym wiedzą i to wykorzystują, mamią za łatwy seks. Nie ma dla mnie niczego smutniejszego niz opuszczona, samotna, zdołowana kobieta. Cieszę sie, że moim zachowanien niczego takiego nie spowodowałem.
                      • triismegistos Re: wścieklizna macicy 15.11.14, 15:26
                        Urqu, ten twój kumpel jest z Warszawy? Odnoszę wrażenie, że byłam z nim na randce kiedyś. W każdym razie kiedyś pewien przesympatyczny typ po podlaniu mnie alkoholem prowadzał mnie obok jakiegoś Smyka, czy cuś. Wiałam.
                      • fanny Re: wścieklizna macicy 15.11.14, 16:16
                        urquhart napisał:

                        > Fajnie podsumowałeś Kutuzow naprawdę lecz nie to z pewnością nasze Panie chciał
                        > y usłyszeć :)
                        > Znów jesteś do znudzenia logiczny (...)

                        Zanim dojde do tematu dlaczego dla mnie i byc moze czesci innych kobiet "dobrze wydac sie za maz po 30" oznacza wydac sie za maz za mezczyzne sukcesu, jakie mam pomysly by go "zlowic" i jakie mam pomysly na dalsze zycie do wykorzystania przez samotne, laknace zwiazku laski po 30, to podzielic sie z Wami chce pewna obserwacja z zycia, lecz z pewnoscia nie tym, co chcielibyscie panowie uslyszec.

                        Otoz ogromna wiekszosc kobiet szukajacych bardzo bogatych facetow bynajmniej nie chce dostepu do mezowskich pieniedzy by zapewnic swietlana przyszlosc przyszlym dzieciom, tylko chce za te pieniadze prowadzic styl zycia, o ktorym same marza i ktory z reguly wyklucza macierzynstwo.
                        Bo uwaga, uwaga - wiekszosc 'smart', pieknych, wysportowanych, bezpruderyjnych i genialnych w lozku polujacych na bogatych NIE CHCE MIEC DZIECI!
                        Dzieci sa upierdliwe, slinia sie i sraja, odbieraja figure, odbieraja niepodzielne zainteresowanie mezczyzny, trzeba sie z nimi dzielic wlasnym czasem i zasobami. I jeszcze te dzieciate zaczyna straszyc widmo bezdzietnej, wiec niezaleznej, nieudomowionej i twardej konkurencji.

                        Wiec jesli waszym najwiekszym klopotem jest to, ze wiekszosc kobiet w waszym otoczeniu (otwarcie badz skrycie) chce miec dzieci, rozwiazanie jest bardzo proste - stancie sie bogaci.
                        Otoczenie samo sie zmieni :D

                        f.

                      • kag73 Re: wścieklizna macicy 15.11.14, 17:38
                        > , umawiał się w knajpie przy sklepie z artykułami dla niemowląt i jak lody puściły i
                        > było parę promili przechodzili koło wystawy i singielka dostawała szmergla jak
                        > ie słodkie buciki, skarpeteczki i infantylnego słowotoku to była skreślona...

                        No i by sie zdziwil. Ja mam 40 + dziecka nie planuje a na widok slodkich bucikow i sukienek dostaje "szmergla" i dostawalam zawsze a instynku macierzynskiego nie mialam nigdy, albo tak dawno temu i krotko, ze nie pamietam. Dostaje tez "szmergla" na widok slodkich bobaskow/dzieci, od zawsze i do teraz. To rodzinne:))
            • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 14:50
              fanny napisała:

              > P.S. Przyjmijmy robocza hipoteze, ze kobiety _sa_ bardziej skomplikowane niz me
              > zczyzni (bedac kobieta sie z tym zgadzam). A jednak zasady PUA dzialaja, prawda
              > ?
              > Nie na kazda laske, ale na bardzo wiele tak. Inaczej panowie by sobie nie przek
              > azywali tej "tajemnej" wiedzy.
              > Dlaczego zatem nie przyjac roboczej hipotezy, ze istnieje klucz do wiekszosci m
              > ezczyzn?
              > To by bylo kompletnie nielogiczne!

              Piekny, prosty, logiczny wywod. Zgadzam sie.

              Taki klucz istnieje i sie sprawdza: 'ladna, chetna i glupsza'. Wszystko w czym sie odchylasz od klucza chowasz do kieszeni. Problem tylko ze swiadomoscia mocno wypchanej kieszeni. Im bardziej sie odchylasz tym ci bardziej kieszen ciazy.
        • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 14:36
          fanny napisała:

          > Tylko musimy rozpracowac to "cos".

          Wlasciwie to nie wiem na czym powinnismy sie skoncentrowac w tym watku: na szukajacych kobietach czy na mezczyznach do zlapania?

          Kto ma to 'cos' co sprawia, ze wiazesz sie z czlowiekiem, z ktorym nie potrafisz sie porozumiec w zadnym znanym ci jezyku? Ona czy on?
          • loppe Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 14:41
            hello-kitty2 napisała:

            > fanny napisała:
            >
            > > Tylko musimy rozpracowac to "cos".
            >
            > Wlasciwie to nie wiem na czym powinnismy sie skoncentrowac w tym watku: na szuk
            > ajacych kobietach czy na mezczyznach do zlapania?
            >
            > Kto ma to 'cos' co sprawia, ze wiazesz sie z czlowiekiem, z ktorym nie potrafis
            > z sie porozumiec w zadnym znanym ci jezyku? Ona czy on?

            Może żeby dobrze wyjść za mąż po 30-tce trzeba być zacną kobietą i trafić na zacnego mężczyznę...
          • kag73 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 15:05
            Tu po prostu zadzialala chemia i wszystko w temacie!
            • loppe Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 15:12
              kag73 napisała:

              > Tu po prostu zadzialala chemia i wszystko w temacie!

              Zważywszy na sytuację jej i na sytuację jego to bardziej alchemia...

              A co to właściwie jest chemia i z jak wieloma kandydatkami/tami można ją odczuwać?
              • kag73 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 15:25
                loppe napisał:
                > Zważywszy na sytuację jej i na sytuację jego to bardziej alchemia...
                Noo, alkohol we krwi;)
                Po prostu na poczatek zgadzala sie optyka, po prostu sie sobie spodobali.

                > A co to właściwie jest chemia i z jak wieloma kandydatkami/tami można ją odczuw
                > ać?
                No ta chemia to jest wlasnie jak sie iskrzy, nie wiadomo dlaczego, ale ktos Cie pociaga fizycznie, podoba Ci sie, dziala na Ciebie, no tak mniej wiecej.
              • loppe Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 15:42
                loppe napisał:

                > kag73 napisała:
                >
                > > Tu po prostu zadzialala chemia i wszystko w temacie!
                >
                > Zważywszy na sytuację jej i na sytuację jego to bardziej alchemia...
                >
                > A co to właściwie jest chemia i z jak wieloma kandydatkami/tami można ją odczuw
                fizyka, chemia, alchemia

                Fizyka - ciało się podoba i zachowania w łóżku, jest pociąg seksualny, łóżko aż skrzypi i to oczywiście często
                Chemia - zachowania pozałóżkowe, osobowość podoba się, może być odmienna, a może podobieństwo być haczykiem
                Alchemia - to coś najtrudniejszego do zwerbalizowania, może braterstwo dusz...
                • loppe Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 19:06
                  Tu warto zniuansować dalej - np. w dziale Fizyka: ciało się podoba, ale zachowanie w sypialni nie. Albo vice versa. No albo pełnia i o to chodzi.

                  Jeśli chodzi o osobowość będą prawie zawsze plusy i minusy, i bardzo dobrze.
        • zyg_zyg_zyg Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 14:57
          > Ale korzystajac z chwili, ktora mam odpowiem na Twoje hiobowe wizje przypowiast
          > ka z zycia mojej poznanej w HK polskiej znajomej. Ona tez byla inspiracja mojeg
          > o watku.

          > Wiec, kurcze blade, zawsze jest nadzieja :)
          > Tylko musimy rozpracowac to "cos".

          To może przyjrzeć się Twojej znajomej i zobaczyć, co ją różni od tych wszystkich dziewczyn 30+, które wciąż bez skutku czekają na miłość życia? Na przykład:

          -brak desperacji i głodu w oczach - pracowała tam, żeby zarobić na życie, a nie wyrwać nowe spodnie do chaty,
          -niezależność - mężczyzna ma być nie po to, żeby nadać życiu sens i je wypełnić, tylko po to, żeby je dopełnić,
          -pewnego rodzaju odwaga i otwartość na życie, na nieznane - zdecydowała się na rozwód, zdecydowała się na znajomość z człowiekiem, z którym nie potrafiła na początku zamienić słowa, zamieszkała w obcej kulturowo Azji,
          -weryfikacja tego, że nadaje się do związku. Weszła w małżeństwo z kimś - wybrała jakiegoś mężczyznę z krwi i kości, zamiast snuć odrealnione wizje o księciu na białym koniu,
          -?
          • kag73 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 15:13
            Zyg_zyg bardzo dobrze to wypunktowalas, mysle. Jednak dlaczego tak postapila, dlaczego byla gotowa tak wlasnie postapic? Bo, moim zdaniem, zadzialala chemia, miala dobre "przeczucie", intuicja jej podpowiadala, ze warto, ze to ten. Jak tak mysle, bo mialam podobna historie z moim mezem(zdecydowalam sie na wyjazd z nim prawie go nie znajac) i druga podobna z exem(tez nie bylo warunkow do konwersacji ze wzgledu na roznorodnosc jezykow).
            • fanny Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 16:36
              kag73 napisała:

              > Bo, moim zdaniem, zadzialala chemia,
              > miala dobre "przeczucie", intuicja jej podpowiadala, ze warto, ze to ten.

              No nie calkiem tak bylo.
              Kobieta miala mnostwo obaw; jej obecny maz chcial zeby sie przeprowadzila z dziecmi do niego, do kraju w ktorym akurat pracowal. Ze albo beda jak najszybciej razem jako rodzina, albo to nie ma sensu i musimy sie rozstac. Jej obecny ex-maz nie godzil sie na rozwod (generalnie zadziwil sie strasznie pomyslem, ze jak to, taka szara udomowiona myszka wrobiona w dzieci a go nie chce), potem nie godzil sie na wyjazd dzieci poza granice Polski (pieklo nie zna wiekszej furii niz wzgardzony mezczyzna), w sumie to je w koncu wykradla a dopiero potem obecny maz zamknal ex usta zastrzykiem gotowki. I wogole to wszystko bylo na tak wariackich papierach, ze ta znajoma zupelnie nie wiedzac co ma robic, poszla z tej bezradnosci do wroza.
              Wroz popatrzyl w karty czy w reke czy tam w nia i powiedzial (mniej wiecej): "wie pani co? Ta cala sprawa przypomina mi skakanie na glowke do basenu w ktorym pewnie nie ma wody. Ale wie pani, gdybym byl na pani miejscu, to ja bym skoczyl, zeby sie przekonac czy jej na prawde nie ma".
              I skoczyla.

              Wiec moze rzeczywiscie, tak jak pisze Loppe, bylo w tym wiecej alchemii niz chemii :)

              • kag73 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 16:48
                Tym bardziej, tyle przeszkod, przeciwnosci to bylo cos wiecej, jezeli nie milosc, to zakochanie albo do zakochania jeden krok, inaczej by nie skakala, ale cos jej mowilo, ze powinna, oprocz wroza:)
              • fanny Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 16:53
                Jeszcze dodam, ze ten wroz jej tez przepowiedzial, ze jej maz zrobil jej cos strasznego, czego konsekwencje moga spowodowac, ze nawet moze umrzec. Ale ze ten maz nie ma swiadomosci krzywdy, ktorej sie wobec niej dopuscil. Wroz nie potrafil podac zadnych wiecej szczegolow.
                Potem, jak sie juz przeprowadzila do tego innego kraju, to trafila do lekarza na cytologie. I jej wyszla strasznie zla grupa - wykryli jej komorki rakowe. Na szczescie kraj byl bardzo cywilizowany a ubezpieczenie meza szerokie i skonczylo sie na amputacji szyjki macicy i chyba chemii (juz nie pamietam). Jak jej lekarz wytlumaczyl, ze ten nowotwor powstal w nastepstwie zarazenia wirusem HPV (a pierwszy maz byl jej pierwszym i jedynym partnerem seksualnym), to od razu zrozumiala, co wroz mial na mysli mowiac, ze moze umrzec z powodu zachowan ex meza.
                • wont Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 19:25
                  fanny napisała:
                  Jak jej lek
                  > arz wytlumaczyl, ze ten nowotwor powstal w nastepstwie zarazenia wirusem HPV (a
                  > pierwszy maz byl jej pierwszym i jedynym partnerem seksualnym), to od razu zro
                  > zumiala, co wroz mial na mysli mowiac, ze moze umrzec z powodu zachowan ex meza
                  --------------------
                  Jedynym partnerem? A co z Francuzem? A może to od niego się zaraziła? :)
        • kag73 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 16:30
          No tu nie ma co rozpracowywac, bo dla kazdego to "cos" moze oznaczac cos innego, cos co urzeka, w czym sie czlowiek zakochuje, co na kogos dziala, kreci. U tej pary na poczataku: opytka i chemia(to cos) a potem to juz standardowo zakochanie i milosc. I juz nic ich nie wyroznia wsrod kochajacych sie, szczesliwych ludzi.
          Ja obstaje przy swoim: najczesciej jest to najpierw optyka, jak ci sie ktos nie spodoba/nie wpadnie w oko to sie nim w ogole nie zainteresujesz, to nie ma nawet szansy, zeby go lepiej poznac. Chociaz niektorzy zyskuja przy blizszym poznaniu, ale musza dostac szanse albo poznac sie w jakichas tam okolicznosciach. Nastepne to korzystny czas i miejsce, korzystne dla kogos okolicznosci.
      • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 16:39
        hello-kitty2 napisała:
        >nic sie nie da zrobic i to trzeba zaakceptowac. Poznalas meza w wieku 19
        > lat. Jezeli w pewnym okresie sie nie zwiazesz to potem juz tylko pod gorke. A j
        > ak masz ogon w postaci dziecka to zapomnij.

        Kitty, nie zawsze to się sprawdza, jestem tego dobrym przykładem.
        Swojego partnera poznałam będąc dobrze po 30-tce, do tego mając dziecko. I to nie jakiegoś dziadka dużo starszego, ale rówieśnika. Kawalera. Zamożnego. Zdrowego. Przystojnego.
        Tylko między nami była chemia od momentu poznania. Żadne tam kalkulowanie, pua czy śmoje boje dzikie węże. Wyjątkowa chemia, która trwa już drugą dekadę.
        Zresztą jak czytam ten wątek to mam mieszane uczucia, bo rady jak złowić sobie męża wydają mi się strasznie głupie. Wolałabym być sama niż kombinować jak opętać faceta;) I co potem?...
        A z drugiej strony wiem że większość kobiet tego męża pragnie.

        • fanny Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 17:03
          burzowa.kejt napisała:

          > Zresztą jak czytam ten wątek to mam mieszane uczucia, bo rady jak złowić sobie
          > męża wydają mi się strasznie głupie. Wolałabym być sama niż kombinować jak opę
          > tać faceta;)

          Ja tam bym wolala kombinowac jak opetac interesujacego mezczyzne.
          Mnie z fajnym facetem jest bardzo fajnie.
          Myslisz, ze sa kobiety, ktore sa z fajnym facetem i jest im niefajnie?
          Dobra, wiem, ze sa, ale nie ten przypadek wlasnie tu rozkminiamy.

          > I co potem?...

          Potem przy sobie utrzymac i jeszcze zeby nie zdziadzial i mi sie nie znudzil :)

          > A z drugiej strony wiem że większość kobiet tego męża pragnie.

          Nie wiem czy wiekszosc, ale mysle, ze jest sporo takich, ktore tego pragna.
          • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 17:20
            fanny napisała:
            > Mnie z fajnym facetem jest bardzo fajnie.
            > Myslisz, ze sa kobiety, ktore sa z fajnym facetem i jest im niefajnie?

            pewnie. bo on może być fajny, tylko że nie dla nich.

            > > A z drugiej strony wiem że większość kobiet tego męża pragnie.
            > Nie wiem czy wiekszosc, ale mysle, ze jest sporo takich, ktore tego pragna. oczywiście że większość. ile znasz takich które NAPRAWDĘ nie chcą wyjść za mąż?
        • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 20:43
          burzowa.kejt napisała:

          > Kitty, nie zawsze to się sprawdza, jestem tego dobrym przykładem.
          > Swojego partnera poznałam będąc dobrze po 30-tce, do tego mając dziecko. I to n
          > ie jakiegoś dziadka dużo starszego, ale rówieśnika. Kawalera. Zamożnego. Zdrowe
          > go. Przystojnego.
          > Tylko między nami była chemia od momentu poznania. Żadne tam kalkulowanie, pua
          > czy śmoje boje dzikie węże. Wyjątkowa chemia, która trwa już drugą dekadę.
          > Zresztą jak czytam ten wątek to mam mieszane uczucia, bo rady jak złowić sobie
          > męża wydają mi się strasznie głupie. Wolałabym być sama niż kombinować jak opę
          > tać faceta;) I co potem?...
          > A z drugiej strony wiem że większość kobiet tego męża pragnie.

          Bardzo sie ciesze Kejt, ze przelamujesz prezentowany przeze mnie stereotyp i ze przelamujesz go wlasnie Ty. Czesto pisze o rzeczach, ktore uwazam, a ktorych nie supportuje swoimi uczuciami tj chcialabym sie mylic.

          Mam jedno pytanie: czy macie wspolne dziecko? Bo ja nie chcialabym juz nigdy rodzic. A we wszystkich opowiesciach jak dotad pojawia sie taki motyw. Chemia jest mi znana ale nie przypisuje jej az takiej mocy, bo czulam ja z wieloma facetami wiec nie jest dla mnie niczym szczegolnym. Jestem pewna, ze musicie dobrze do siebie pasowac lub miec cos wspolnego, co Was silnie wiaze.
          • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:20
            hello-kitty2 napisała:
            > Mam jedno pytanie: czy macie wspolne dziecko? Bo ja nie chcialabym juz nigdy ro
            > dzic.
            Nie mamy dzieci. Kiedyś coś tam przebąkiwaliśmy, że może, ale na czczym gadaniu się skończyło.
            Więc nie mamy i tutaj chyba trochę odbiegamy od stereotypu.

            > chemia jest mi znana ale nie przypisuje jej az takiej mocy, bo czulam ja z wieloma faceta
            > mi wiec nie jest dla mnie niczym szczegolnym. Jestem pewna, ze musicie dobrze d
            > o siebie pasowac lub miec cos wspolnego, co Was silnie wiaze.
            masz rację, że pasujemy do siebie prawie idealnie. nawet większość znajomych uważa, że jesteśmy do siebie podobni jak brat i siostra.
            ale chemia jest jak cholera i nie wiem czy bez tego wytrzymalibyśmy ze sobą, więc ja akurat nadaję jej dużą rangę w związkach. dla mnie to podstawa. pisałam już kiedyś że muszę mieć fajerwerki, letnie związki nie dla mnie.
            mój partner kiedyś zażartował, że gdyby nie ta chemia to nie wytrzymałby ze mną:D
            tutaj podzielam zdanie TB, ze początkiem końca naszego związku będzie chęć siedzenia razem przed TV i zachwycanie się pięknymi wnukami, czy jakoś tak:)
            i dlatego nie rozumiem idei wątku, bo gdybym miała stosować jakieś sztuczki, podchody, kombinować jak ujarzmić faceta, to ja to serdecznie pieprzę i wolę być sama.


            • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:27
              A ja rozumiem.
              Nie chodzi o sztuczki tylko o decyzyjność.
              Po 30-tce - mając wciąż wybór - trudniej jest zdecydować się, że to ten, dalej nie szukać, dać szansę na rozwinięcie się związku i osiąść. Tym niebanalny, aspirującym i sięgającym na wyżsżą półkę tkwi gdzieś w głowie przekonanie, że stać je na kogoś jeszcze lepszego.
              • zyg_zyg_zyg Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:56
                > A ja rozumiem.
                > Nie chodzi o sztuczki tylko o decyzyjność.
                > Po 30-tce - mając wciąż wybór - trudniej jest zdecydować się, że to ten, dalej
                > nie szukać, dać szansę na rozwinięcie się związku i osiąść. Tym niebanalny, asp
                > irującym i sięgającym na wyżsżą półkę tkwi gdzieś w głowie przekonanie, że stać
                > je na kogoś jeszcze lepszego.

                Faktycznie, to jest dobre wyjaśnienie. Problem samotności babek 30+ ma więc dwie strony. Po pierwsze: co robić, żeby mieć wybór (tzn., żeby ktoś mnie ciągle chciał), po drugie: co zrobić, żeby samej zechcieć któregoś z dostępnych mężczyzn.
                • zyg_zyg_zyg Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:57
                  To znaczy nie problem, tylko jego rozwiązanie ma te dwie strony.
                • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:59
                  Dołóż do tego przyzwyczajenie do samostanowienia bez konieczności liczenia się z drugą osobą. To problem z podzieleniem się przestrzenią - lokalową, czasową, finansową i z byciem zależną.
            • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:36
              burzowa.kejt napisała:

              > ale chemia jest jak cholera i nie wiem czy bez tego wytrzymalibyśmy ze sobą, wi
              > ęc ja akurat nadaję jej dużą rangę w związkach. dla mnie to podstawa. pisałam j
              > uż kiedyś że muszę mieć fajerwerki, letnie związki nie dla mnie.
              > mój partner kiedyś zażartował, że gdyby nie ta chemia to nie wytrzymałby ze mną
              > :D

              W takim ujeciu to rozumiem range tej chemii. Zdarzalo mi sie doswiadczyc takiej chemii ale ona nas spalala i wypalila inne uczucia do konca. A teraz zeby zrozumiec wyrazenie ''nie wytrzymalibysmy ze soba'' zapytam: miewalas/miewasz mysli ze masz go tak dosc, ze chcesz go rzucic w diably czy on Ciebie? Bo jesli nie to w czym by sie wyrazalo to ''nie wytrzymalabym"?
              • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:44
                hello-kitty2 napisała:
                > W takim ujeciu to rozumiem range tej chemii. Zdarzalo mi sie doswiadczyc takiej
                > chemii ale ona nas spalala i wypalila inne uczucia do konca. A teraz zeby zroz
                > umiec wyrazenie ''nie wytrzymalibysmy ze soba'' zapytam: miewalas/miewasz mysli
                > ze masz go tak dosc, ze chcesz go rzucic w diably czy on Ciebie?
                nie, nigdy. wiem że to głupie, ale kiedyś myślałam że umarłabym bez niego hehe.
                Kitty, jak to chemia wypaliła inne uczucia?

                • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 00:18
                  burzowa.kejt napisała:

                  > nie, nigdy. wiem że to głupie, ale kiedyś myślałam że umarłabym bez niego hehe.
                  > Kitty, jak to chemia wypaliła inne uczucia?

                  Aaa zlapalam sie na tym, ze nie wiem do konca co to jest ta chemia;) Bo dla mnie to pozadanie, pragnienie kogos, tak? Ciagnie cie tak do kogos, ze tracisz glowe i zachowujesz sie irracjonalnie, a w normalnym zyciu potrzeba spokoju i racjonalnosci. I z czasem zaczyna Cie to meczyc, ze ktos wzbudza w tobie az takie amplitudy emocji. Chcesz sie wyciszyc. Poza tym widzisz tego czlowieka przez pryzmat tych swoich impulsywnych reakcji, co przyslania ci inne uczucia do niego, staja sie niedostrzegalne, gina.

                  Czyli Kejt to przesadzone bylo, ze bez chemii byscie nie wytrzymali ;-) Ewentualnie podaj jakis przyklad, bo nie bardzo lapie.
                  • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 23:43
                    hello-kitty2 napisała:
                    > Aaa zlapalam sie na tym, ze nie wiem do konca co to jest ta chemia;) Bo dla mni
                    > e to pozadanie, pragnienie kogos, tak? Ciagnie cie tak do kogos, ze tracisz glo
                    > we
                    tak, dokładnie to, plus jeszcze parę innych dolegliwości typu ból wszystkiego z tęsknoty;)

                    >I z czasem zaczyna Cie to meczyc, ze ktos wzbudza w tobie az takie a
                    > mplitudy emocji. Chcesz sie wyciszyc. Poza tym widzisz tego czlowieka przez pry
                    > zmat tych swoich impulsywnych reakcji, co przyslania ci inne uczucia do niego,
                    > staja sie niedostrzegalne, gina.
                    aaa, już wiem co miałaś na myśli pisząc o wypaleniu uczuć.
                    też byłam tym zmęczona, bardzo, w końcu jak długo człowiek może tak żyć.... do tego mieszkaliśmy w różnych krajach, więc doszły problemy logistyczne, życie na walizkach, kompletne wariactwo. na szczęście taki stan nie trwa wiecznie i po mniej więcej 2-3 latach przyzwyczaiłam się.

                    > Czyli Kejt to przesadzone bylo, ze bez chemii byscie nie wytrzymali ;-) Ewentua
                    > lnie podaj jakis przyklad, bo nie bardzo lapie.
                    nie, nie, pisałam że to on kiedyś z przymrużeniem oka powiedział, że bez chemii nie wytrzymałby ze mna.
                    wiesz, my nie spijamy sobie z dziobów, w pewnych kwestiach fundamentalnych różnimy się bardzo i potrafimy zdrowo się pożreć, ale trwamy tak już kilkanaście lat i jest dobrze.

                    • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 00:03
                      burzowa.kejt napisała:

                      > też byłam tym zmęczona, bardzo, w końcu jak długo człowiek może tak żyć.... do
                      > tego mieszkaliśmy w różnych krajach, więc doszły problemy logistyczne, życie n
                      > a walizkach, kompletne wariactwo. na szczęście taki stan nie trwa wiecznie i po
                      > mniej więcej 2-3 latach przyzwyczaiłam się.

                      To ciekawa historia. Niedaleko jak z miesiac temu mowilam wlasnie przyjacielowi, ze zauwazylam, ze starsze ode mnie kobiety nosza w sobie wiele prawd o zyciu czego nie dostrzegam u starszych mezczyzn. Oczywiscie zaprzeczyl. Poprosilam o podanie przykladu i nie byl w stanie. A ja bym mu teraz mogla sypnac przykladem ale nie pytal :) Bylas wtrdy w tej Szwecji? A jak czesto sie spotykaliscie?


                      > nie, nie, pisałam że to on kiedyś z przymrużeniem oka powiedział, że bez chemii
                      > nie wytrzymałby ze mna.
                      > wiesz, my nie spijamy sobie z dziobów, w pewnych kwestiach fundamentalnych różn
                      > imy się bardzo i potrafimy zdrowo się pożreć, ale trwamy tak już kilkanaście la
                      > t i jest dobrze.

                      A podasz jakis przyklad prosze takiej fundamentalnej kwestii. Bo wydawaloby sie, ze w kwestiach fundamentalnych nie mozna sobie pozwilic na roznice zdan. Ja sie ostatnio pozarlam nawet o sens zycia :)

                      Wiesz co tak sobie myslalam przez weekend o tym co powiedzialas, ze myslalas w jakims momencie, ze nie moglabys bez niego zyc. Nie uwazam tego za glupie. W ogole mi sie to nie gryzie z idea niezaleznosci, samostanowienia, ect. Wg mnie to bylo piekne. Chcialabym kiedys cos takiego poczuc.
                      • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 00:22
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Bylas wtrdy w tej Szwecji? A jak czesto sie spotykaliscie?

                        różnie. czasami co weekend, czasami co miesiąc. urlopy zawsze razem.
                        i zawsze to było święto hehe. staranniej wybierałam ciuchy, ciągle byłam jak na jakichś dopalaczach.
                        aż się łezka w oku kręci:)

                        > A podasz jakis przyklad prosze takiej fundamentalnej kwestii. Bo wydawaloby sie
                        > , ze w kwestiach fundamentalnych nie mozna sobie pozwilic na roznice zdan.

                        wlaśnie jak jest ta chemia, to coś, to można.
                        u nas główny problem to podejście do rodziny i do ludzi. dla mnie więzy krwi, same w sobie, niewiele znaczą. do tego jestem odludkiem, rzadko wchodzę w bliskie relacje, długo by pisać, nawet nie bardzo umiem.
                        on serdeczny, sympatyczny, ciągle chce do ludzi, ma mnóstwo znajomych, bliskie relacje z rodziną. i tutaj zgrzyta najbardziej.
                        • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 00:37
                          burzowa.kejt napisała:

                          > różnie. czasami co weekend, czasami co miesiąc. urlopy zawsze razem.
                          > i zawsze to było święto hehe. staranniej wybierałam ciuchy, ciągle byłam jak na
                          > jakichś dopalaczach.
                          > aż się łezka w oku kręci:)

                          A czy na tamtym etapie wiedzialas, ze bedziecie razem? Wiedzialas juz czego chcesz?

                          > wlaśnie jak jest ta chemia, to coś, to można.
                          > u nas główny problem to podejście do rodziny i do ludzi. dla mnie więzy krwi, s
                          > ame w sobie, niewiele znaczą. do tego jestem odludkiem, rzadko wchodzę w bliski
                          > e relacje, długo by pisać, nawet nie bardzo umiem.
                          > on serdeczny, sympatyczny, ciągle chce do ludzi, ma mnóstwo znajomych, bliskie
                          > relacje z rodziną. i tutaj zgrzyta najbardziej.

                          Rozumiem chemia sprawia, ze ciagniecie do siebie mimo wszytko.
                          • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 11:57
                            hello-kitty2 napisała:
                            > A czy na tamtym etapie wiedzialas, ze bedziecie razem? Wiedzialas juz czego chc
                            > esz?
                            tyle czasu minęło i tyle się wydarzyło, że już nawet nie pamiętam dokładnie swoich uczuć.
                            ale tak, być z nim chciałam, choć nie sądziłam że to się może udać. a tu proszę, tyle lat.

                            > Rozumiem chemia sprawia, ze ciagniecie do siebie mimo wszytko.
                            tak, poza tym sprawdziło się tutaj powiedzenie "kto z kim przestaje, takim się staje" i każde z nas rzeczywiście trochę się nagięło do oczekiwań drugiej strony i np. ja czasami wychodzę z nim do ludzi, a on czasami nie truje mi dupy że ma w domu dzikusa.
                            myślę zresztą, że w większości związków tak się dzieje i dobrze, bo inaczej ludzie pozabijaliby się.
                            • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 16:46
                              burzowa.kejt napisała:

                              > tyle czasu minęło i tyle się wydarzyło, że już nawet nie pamiętam dokładnie swo
                              > ich uczuć.
                              > ale tak, być z nim chciałam, choć nie sądziłam że to się może udać. a tu proszę
                              > , tyle lat.

                              To jeszcze tylko dopytam: mieszkasz w Polsce? Z Polakiem?
                              • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 21:43
                                hello-kitty2 napisała:
                                > To jeszcze tylko dopytam: mieszkasz w Polsce? Z Polakiem?
                                tak pani Kitty, w Polsce i z Polakiem:)
            • kag73 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 14:36
              Widze to podobnie jak burzowa.kejt. "Na letniaka" tez nie dla mnie.
              Opetywac i lowic faceta tez bym nie chciala. Nigdy nie bylo moim celem zlowic faceta i wyjsc za maz. On ma na mnie leciec, mnie chciec od tak, bo jest wlasnie ta chemia, bo jest we mnie zakochany. No i ja na niego tez.
              Tylko w odroznieniu od TB i burzowej nie sadze, zeby poczatkiem konca mojego zwiazku bylo siedzenie razem przed TV i zachwycanie sie wnukami, bo jakos tak zdaje sobie z tego sprawe, ze ten seks to jednak kiedys sie skonczy, mam nadzieje, ze odpowiednio w poznym wieku :) Hmm, niedawno maz powiedzial, ze my pewnie i po 80 tce bedziemy nadal w lozku nago tak na sobie sobie lezec;) Ale kto wie, mysle sobie, moze na tym lezeniu sie skonczy, zapewne zreszta.
      • stary.dziadyga Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 17:24
        Kitty ja opowiedziałam to wszystko z wyjątkiem szybującego psa (bo takiego wątku akurat brak w życiorysie) i mój status nadal ma się dobrze.
        A Ty Kitty w ogóle znasz jakichś fajnych facetów? Ja pomimo swoich naprawdę słabych doświadczeń znam różnych równych gości z aureolą której nie trzeba podtrzymywać. Strasznymi stereotypami tu lecicie, aż łezka się w oku kręci
        • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 20:31
          stary.dziadyga napisała:

          > Kitty ja opowiedziałam to wszystko z wyjątkiem szybującego psa (bo takiego wątk
          > u akurat brak w życiorysie) i mój status nadal ma się dobrze.
          > A Ty Kitty w ogóle znasz jakichś fajnych facetów? Ja pomimo swoich naprawdę sła
          > bych doświadczeń znam różnych równych gości z aureolą której nie trzeba podtrzy
          > mywać. Strasznymi stereotypami tu lecicie, aż łezka się w oku kręci

          Janusz z Bytomia tez podkresla jak bardzo piekna jest jego dziewczyna. Wyjatkowo piekne, mlode i cycate kobiety, jak Ty (pisze jako komplement, nie bierz tego jakos negatywnie do siebie) nalezy traktowac odrebnie jako wyjatki. Ty nie przekroczylas nawet 30stki i niezanany jest mi Twoj status. Czy aby jest narzyczenski? Bo o tym tu Fanny pisze. O mozliwosci zamazpojscia po 30stce.

          Czy znam jakis wolnych, fajnych facetow +/- w moim wieku? Tak, znam jednego. Zajetych nie licze. Dziadyga ja jestem o dekade starsza od Ciebie.

          ps moze ja jakos desperacyjnie tutaj brzmie ale ja nie poszukuje aktywnie faceta, nigdy np nie bylam na zadnym portalu randkowym ani nic takiego wiec tak naprawde nie sprawdzilam swoich mozliwosci na rynku matrymonialnych, nie bez znaczenia jest tez fakt, ze nie jestem wolna i niezalezna wiec jakbym mogla ubiegac sie o faceta, przeciez to nie po kolei
    • triss_merigold6 Wyjść za mąż - robisz to źle 14.11.14, 17:30
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,145208701,145208701,Odpychajaca_forma_nie_tresc.html
      Tu macie w skrócie uwagi i refleksje.
      • kutuzow Re: Wyjść za mąż - robisz to źle 14.11.14, 17:55
        triss_merigold6 napisała:

        rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,567,145208701,145208701,Odpychajaca_forma_nie_tresc.html
        > Tu macie w skrócie uwagi i refleksje.

        Spodobał mi się komentarz etatowgoszydercy pod tamtym artykułem:

        Będzie to dość subiektywna ocena, ale doświadczenie z życia podpowiada mi co jest przyczyną samotności tych dam.

        "Szukamy chłopaka, który nie będzie miał pretensji, że praca jest dla nas ważna, nie będzie się wściekał, kiedy wyjedziemy na miesiąc w sprawach zawodowych. Nie będzie z nami rywalizował, bo będzie miał swoją własną pasję, i nie będzie oczekiwał, że będziemy się nim nieustannie zachwycać. Nie obrazi się, że czasem chcemy same wyjść na imprezę."

        Obawiam się, że tutaj leży pies pogrzebany. Nie ma możliwości stworzenia trwałego związku, między "niezależnymi" ludźmi.
        Innymi słowy - jeżeli ktoś próbuje "mieć ciastko i zjeść ciastko" - czyli stworzyć związek z mężczyzną na zasadzie - spotkam się z Tobą raz na 3 tygodnie w przerwie między szlifowaniem 3-ciego języka a skakaniem na bungee oraz robieniem "zawrotnej" kariery, to zwykle kończy się to w wieku lat 30 czy 35 z poczuciem "gdzie Ci mężczyźni".

        Jeżeli podobnie wygląda związek - jeżeli już się uda go zbudować - gdzie mężczyzna czuje się "dodatkiem do kożucha" - gdzie jest ostatni w kolejce bo przed nim są koleżanki, impreza i kariera oraz pasje, to o czym my dyskutujemy.

        Dodatkowo - czemu na ten przykład ja - mężczyzna po 30 - mający swoje poukładane życie - miałbym spotykać się z 30stką, kiedy mogę przebierać w 20latkach, które jeszcze nie są zmanierowane i sfrustrowane życiem z kotami.
        Panie muszą szukać na rynku wtórnym - pewnie jakiś 40latek się znajdzie. :D

        PS. Ok - macie pracę, macie pasje, macie pieniądze. Nie tego przede wszystkim szuka mężczyzna! A przynajmniej nie to określa czy kobieta nadaje się na partnerkę! Jest to jakoś tam ważne - nikt nie chce nieroba i laluni....ALE....
        ... czy macie w sobie choć odrobinę ciepła, serdeczności? Umiecie poświęcić się dla drugiej osoby - nie siedzieć dziś do 20 w biurze, tylko zwyczajnie spędzić go z swoim mężczyzną przy winie? Umiecie być partnerkami dla swojego mężczyzny - tak żeby on też czuł - że kiedy wszystko będzie się waliło - staniecie u jego boku? Umiecie stworzyć związek w którym on nie czuje się jak dodatek do waszych pasji?

        Jeżeli tak - to przepraszam - i przyznaję, że w takim razie mężczyźni - są beznadziejni.

        Jeżeli nie - no to jesteście właśnie tymi przysłowiowymi księżniczkami. To zawsze są dobre dziewczyny do zabawy. Ale nigdy na partnerkę czy matkę dzieci.

        Miłego weekendu - i życzę, żeby książę się znalazł bo samotność to okropna sprawa, cokolwiek wmawiają nam media i moda na "singla"."

        Plus ten komentarz do jego koemntarza:
        "@etatowyszyderca
        Jest dokładnie tak jak piszesz, może tylko jeszcze z taką uwagą, że kiedy słyszę te wszystkie wymagania PRZECIĘTNYCH kobiet, to one szukają WYSOCE NIEPRZECIĘTNEGO mężczyzny. Pytanie moje, czemu taki facet miałby się w ogóle zainteresować taką kobietą (niezależnie od tego co pisałes w sprawie lat 20, a 30+).

        Aspiracje do wyższej ligi są jak najbardziej ok, ale jak FC Włoszczowa przegra z Barceloną, to czyja to jest wina?
        Zastanówcie się Panie (i Panów czasem też to dotyczy) trochę, i może najpierw wymagajcie od siebie, potem od innych."
        • marek.zak1 Dlaczego? 14.11.14, 18:12
          Jako ze w korposwiecie mnóstwo kobiet zadaje sobie to pytanie, napisałem niedawno wiersz pt, ,,Dlaczego?".


          Dlaczego?

          Oczy nie mają
          Dawnego blasku.
          Wiedzą, że są już
          W czasu potrzasku

          Źle wybierały,
          Lub źle wybrały.
          Może zwyczajnie
          Szczęścia nie miały.

          Na rokujących
          Nie postawiły.
          Zwyczajnie dawniej
          Niemądre były.

          Może za długo
          Wtedy czekały?
          Karierę robić
          Tak bardzo chciały.

          Dziś mają kasę
          Bo to istotne.
          Lecz nieszczęśliwe
          Bardzo samotne.

          A jeszcze teraz
          Nie wiedzą tego.
          Co to się stało
          Jak i dlaczego?

          Że mogąc wtedy
          Przecież każdego.
          Zostały same.
          Właśnie. Dlaczego?






        • kag73 Re: Wyjść za mąż - robisz to źle 15.11.14, 18:45
          Dobre, dobre, Kutuzow. Pare postow wyzej pislaes, ze babka 30+ napala sie na bobasa, wiec trza wiac. Tu sie podpisujesz pod postem faceta, ktory mowi, o babkach do zabawy a nie na partnerke i matke a przeciez, Twoim zdaniem faceci ani zwiazku ani dzieci nie chca. I wsczesniej pisales, ze 30+ to bluszcz(blusz) i nie mozna samemu na weekend z kumplami wyjechac. A jak babka chce dokas sama i nie tylko z facetem to juz problem.
          A w odpowiedzi dlaczego 30+ mialaby miec szanse u rowiesnika jak on moze wybierac w 20+ powiem, bo dla wielu dziewczyn 20+ taki 30+ jest zwyczajnie za stary. No chyba, ze sa one bardzo rozsadne a on dobrze sytuowany, ale to chyba nie wiekszosc.
          Osobscie uwazam, ze 30+ trudniej o znalezienie partnera, bo jest ich zwyczajnie malo, wiekszosc juz zajeta. W dodatku po 30 stce ma sie troche inne oczekiwania niz jako 20 sto latka. Problemem jest rowniez jezeli taka 30+ koniecznie chce jakiegos kasiastego, bo skad ich brac.
          • kutuzow Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 18:59
            kag73 napisała:
            > Pare postow wyzej pislaes, ze babka 30+ napala sie na bo
            > basa, wiec trza wiac. Tu sie podpisujesz pod postem faceta, ktory mowi, o babka
            > ch do zabawy a nie na partnerke i matke a przeciez, Twoim zdaniem faceci ani zw
            > iazku ani dzieci nie chca.


            Kag, jak Tobie trzeba w tym temacie wszystko palcem pokazywać. Wrzuciłem CAŁY post gościa bo nie chciałem, żeby było że wycinam coś co jest dla mnie nie wygodne.
            Jak chcesz mogę Ci zrobić skrót tego z czym się zgadzam, a co nie jest moim odczuciem.
            (wydawało mi się że skoro piszę tu nie od dziś, to moje poglądy są raczej znane).

            > Osobscie uwazam, ze 30+ trudniej o znalezienie partnera, bo jest ich zwyczajnie
            > malo, wiekszosc juz zajeta.

            Bzdura!
            Trzeba być humanistą żeby takie brednie matematyczne głosić.
            Kag, skoro rodzi się więcej mężczyzn niż kobiet (bo mężczyźni częściej giną i w ten sposób matka natura robi pewien "zapas"), to jasne jest że w młodym okresie (18-30) to mężczyzn jest więcej, lub w najgorszym razie tyle samo co kobiet. Jakim zatem cudem część kobiet które są samotne nie ma nagle w populacji odpowiadającej jej części mężczyzn którzy są także samotni?
            To by było możliwe tylko przy założeniu poligamii.

            Rozwiązanie tej zagadki matematycznej jest proste. Ta "ukryta" część wolnych facetów to po prostu facecji ze wsi i małych miasteczek -tam jest nadreprezentacja samotnych fecetów 20 i 30+
            Czyli grupa której laski 30+ nie dostrzegają (tak jak Ty Kag). Łatwiej im założyć wbrew logice że po męskiej stronie jest tajemnicza "dziura" w populacji niż przyznać wprost że chodzi o facetów o statusie co najmniej wyzszym od własnego. Takich owszem nie ma, bo im wyżej na piramidzie społecznej, tym robi się ciasniej (mniejsze jeziorko z rybami do połowu).


            • marek.zak1 Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 19:16
              kutuzow napisał:
              >
              > Rozwiązanie tej zagadki matematycznej jest proste. Ta "ukryta" część wolnych facetów to po prostu facecji ze wsi i małych miasteczek -tam jest nadreprezentacja samotnych fecetów 20 i 30+
              > Czyli grupa której laski 30+ nie dostrzegają (tak jak Ty Kag). Łatwiej im założyć wbrew logice że po męskiej stronie jest tajemnicza "dziura" w populacji niż przyznać wprost że chodzi o facetów o statusie co najmniej wyzszym od własnego.

              Słuszna uwaga. Przecież mowimy o interesujacych facetach, a więc nie ze wsi nie z wyksztalceniem zawodowym. Oni pozostaja transparentni, jak z musicalu ,,Chicago" ,,Cellluloid man".
            • rekreativa Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 19:31
              Ale kag chyba o to właśnie chodziło pod hasłem "nie ma", że są już mocno przebrani i zostały same "ulęgałki" (bez obrazy) bądź "surowce wtórne".
              A wiadomo, że nikt nie chce brać , co podleci, ani facet, ani babka. Szczególnie jeśli samego/samą siebie uważa za wyższą pólkę.
              • kag73 Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 19:37
                Otoz to. Czyli teraz biore co podleci, byle miec spodnie w domu i sie nazywac mezatka, co moim zdaniem nie ma sensu, albo zyje sama.
                W dodatku sie nazywa, ze w Polsce ostatnio wiecej wyksztalconych kobiet niz mezczyzn. Dobrze pamietam?
                Z drugiej strony znam przerozne pary, czesto ona po studiach, on po zawodowce. Rzecz w tym, ze moze ci "nierowni" jakos sie nie moga znalezc/spotkac, bo zyja w zupelnie innych srodowiskach, obracaja sie w innych kregach.
                • triss_merigold6 Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 19:39
                  To też. W Polsce więcej wykształconych kobiet niż mężczyzn jest mniej więcej od lat 60-tych więc nihil novi sub sole.
                  • kag73 Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 19:50
                    triss_merigold6 napisała:
                    > To też. W Polsce więcej wykształconych kobiet niż mężczyzn jest mniej więcej od
                    > lat 60-tych więc nihil novi sub sole.
                    A to ciekawe jest, co nie. Ciekawe jaka jest tego przyczyna? Czy faceci chca wczseniej zarabiac wlasne pieniadze stad decyzja by szybciej wyuczyc sie zawodu albo rozkrecic interes? Czy tez zauwazyli, ze studia pienidzy nie daja?
                  • marek.zak1 Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 19:53
                    triss_merigold6 napisała:

                    > To też. W Polsce więcej wykształconych kobiet niż mężczyzn jest mniej więcej od lat 60-tych więc nihil novi sub sole.

                    Niestety sie mylisz
                    praca-kobiet.wieszjak.polki.pl/studia/285886,Jak-wyksztalcone-sa-Polki.html
              • kutuzow Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 19:58
                rekreativa napisała:

                > Ale kag chyba o to właśnie chodziło pod hasłem "nie ma", że są już mocno przebr
                > ani i zostały same "ulęgałki" (bez obrazy) bądź "surowce wtórne".

                No właśnie nie do końca - bo do tej grupy z małych miasteczek i wsi to nikt nawet nie zerka. Tam nie ma przebranych - cały "worek" jest zalakowany i nawet nie otwarty :-)
                Chodzi mi o to żeby precyzyjne definiować problem bo tylko wtedy widać z czego on wynika.

                > A wiadomo, że nikt nie chce brać , co podleci, ani facet, ani babka. Szczególni
                > e jeśli samego/samą siebie uważa za wyższą pólkę.

                Czytałem kiedyś ciekawy art socjologiczny o tym że te wszystkie singielki 30+ same sobie są winne. Inwestują bowiem w te rzeczy które nie są wcale punktowane przez płeć przeciwną (kariera, zarobki). Jednocześnie z czasem ubywa tego składnika, który jest ważny dla płci przeciwnej (młodość i uroda która jest z nią skorelowana).

                W skrócie -sama piszesz że zerkamy na tych co są na półce wyżej. Więc jeśli jestem studentką 20 lat, to jest sporo dookoła osób na podobnej półce lub wyżej. Z czasem gdy awansuje, robie kariere, to moja własna ocena rośnie, patrze jeszcze wyżej -więc biorąc pod uwagę że to piramida społeczna to każda kolejna półka jest mniejsza/mniej liczna.

                Mały eksperyment logiczny. Wyobraźmy sobie, że Angela Merkel jest singielką i szuka partnera.
                Ma okazałą karierę polityczną, piastuje kluczowe stanowisko Kanclerza Niemiec, więc szukałaby co najmniej wśród podobnych sobie lub jeszcze bardziej utytułowanych.
                Teraz pytanie ilu facetów oceni Angelę jako atrakcyjną fizycznie - taką która pociągałaby ich fizycznie.

                Angela wyszła za mąż pierwszy raz w wieku lat 23 za studenta fizyki. Gdy wychodziła za mąż drugi raz jej wybrankiem był już profesor chemii kwantowej. Jak widać zgodnie z powyższą tezą o półkach. Gdyby teraz została singielką, to mogłaby mieć już problem z znalezieniu odpowiedniego partnera na jeszcze wyższej półce.


                Zobacz, że u facetów nie ma takiego rozminięcia się z oczekiwaniami płci przeciwnej. W przeważającej większości facecji wiedzą co jest punktowane i optymalizują swój czas nakierowując się własnie na kariere, gromadzenie zasobów, pozycji społecznych itp. Wyobraź sobie faceta który wzorem tych singielek 30+ rozwijał coś co wg niego samego powinno być atrakcyjne. Np. zamiast kariery zawodowej postawił na wygląd (fryzier, wizażystka, kosmetyki itp). W wieku 35 lat ma cerę 20-to latka, piękne włosy, ładne ciuchy, ale wydaje na to cała pensje, więc nadal mieszka u matki.
                Taki gość narzeka potem że nie może znaleźć partnerki a przecież ma tyle do zaoferowania na tle innych. Dużo czyta (ma dużo czasu), wygląda super, umie tańczyć itp. Ma wiele ew. partnerek na krótko i żadna nie chce się z nim zwiazać na poważnie. Czemu?
                • kag73 Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 20:10
                  Hmm, ja pochodze z malego miasteczka i bywam tam regularnie ale tam naprawde raczej facetow do wziecia nie ma, bo tendencyjnie ludzie z malych miasteczek i wsi wiaza sie wczesniej, zwlaszcza jezeli nie studiuja.
                  Angela, jak miala 23 wziela studenta, bo sama byla studentka. Potem profesora, bo sama moze miala juz doktorat i obracali sie w tych samych kregach, albo uniwersyteckich albo politycznych. To typowe chyba.
                  Teraz co do tych zle inwestujacych 30+ singielek. jestem kobieta, ale zapewne nie myslalam bedac mloda, ze teraz pojde do fryzjera, kupie se ladne buty, skocze do wisazystki, myslalam: co by tu zastudiowac, zeby miec perspektywe na przyszlosc, zarabiac pieniadze i byc niezalezna fiansowo. Bo chyba nie polecisz dziewczynie, zeby zamiast edukacja zajela sie robieniem se paznokci a w perspektywie miala bycie zalezna od faceta i nazywanie jej "pasozytem". Prawda? Bo co zrobi ze swoja piekna fryzura jak sie zaden nie polasi albo ona nie zechce?
                  Jak nie gowno to nasrane.
                  Waznym aspektem jest dlaczego ta singielka 30+ jest singielka? Bo taka wybredna byla czy bo nikt sie jakos nie szarpal, co by ja przygarnac, konkurencja duza a to nie koncert zyczen, zeby miec duze piersi, piekna buzie, zgrabe nogi i co tam jeszcze. Koleja kwestia jak nie trafila na swojego i jej serce nie zabilo to tez sie z zadnym nie zwiazala, bo czekala/czeka nadal na te wielka milosc i motyle w brzuchu, co rozumiem.
                  • kag73 Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 20:15
                    Bo zapewne kawalerowie i panny sa, moze nawet ich po rowno. Problem w tym, zeby dwoje chcialo na raz albo, zeby serce im do siebie zabilo. Jest jeszcze opacja rozsadkowa: Ok, wielka milosc to to nie jest, ale babka/facet jest OK, mila/mily, w miare ladna i podobnie jak ja chce rodziny. Obserwuje wlasnie taka pare z pierwszej reki. Wielkiej namietnosci nie widac, ale da sie, podobno na letniaka przetrwa wieki. Oboje chcieli tego samego, zobaczymy czy sie sprawdzi.
                    • urquhart Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 20:19
                      kag73 napisała:

                      > Bo zapewne kawalerowie i panny sa, moze nawet ich po rowno. Problem w tym, zeby
                      > dwoje chcialo na raz albo, zeby serce im do siebie zabilo. Jest jeszcze opacja
                      > rozsadkowa: Ok, wielka milosc to to nie jest, ale babka/facet jest OK, mila/mi
                      > ly, w miare ladna i podobnie jak ja chce rodziny. Obserwuje wlasnie taka pare z
                      > pierwszej reki. Wielkiej namietnosci nie widac, ale da sie, podobno na letniak
                      > a przetrwa wieki. Oboje chcieli tego samego, zobaczymy czy sie sprawdzi.

                      :)
                      Aż spotka jedno albo drugie takiego do którego poczuje namiętność...
                      • kag73 Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 20:26
                        > Aż spotka jedno albo drugie takiego do którego poczuje namiętność...

                        Oooo i tu jest pies pogrzebany!
                        Niemniej jednak co by nie bylo beda miec dziecko a oboje tego chca/chcili, bo rodzicami pozostana zawsze;)
                  • marek.zak1 Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 20:18
                    kag73 napisała:

                    > Hmm, ja pochodze z malego miasteczka i bywam tam regularnie ale tam naprawde raczej facetow do wziecia nie ma, bo tendencyjnie ludzie z malych miasteczek i wsi wiaza sie wczesniej, zwlaszcza jezeli nie studiuja.

                    Powszechny placz wśród wiejskich kawalerów, że babki ich i ciężkiej pracy nie chca, a tylko do miast. Nawet jest taki program tV ,,Rolnik szuka zony".
                    Może sa przypadki warszawskich singielek, ktore rolnika chcą, ale o ani jednym takim nie słyszałem.
                  • kutuzow Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 20:35
                    kag73 napisała:
                    > Angela, jak miala 23 wziela studenta, bo sama byla studentka. Potem profesora,
                    > bo sama moze miala juz doktorat i obracali sie w tych samych kregach, albo uniw
                    > ersyteckich albo politycznych.

                    Czyli teraz gdy jest Kanclerzem to musiałaby szukać w tych samych kręgach, czyli singli/rozwodników wśród przywódców państw. Przyznasz, że to trochę zawęża wybór w porównaniu z czasami studenckimi.
                    Dostrzegasz ten mechanizm, że im wyżej na piramidzie społecznej, tym wybór mniejszy?

                    > Teraz co do tych zle inwestujacych 30+ singielek.
                    Kag, po prostu chodzi o świadomość co jest cenne. Jeśli idę do korpo zasówać 12 na dobę i na ew związek nie mam czasu, to nie ma sensu płakać po 30-tce że nagle jestem samotna a chciałabym dziecko.

                    Nie chodzi o to żeby przeginać i kończyć edukację na gimnazium a potem robic tylko loki i tipsy. Chodzi o jakąś równowagę - mam i karierę i życie osobiste.
                    • marek.zak1 Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 20:40
                      kutuzow napisał:

                      > Kag, po prostu chodzi o świadomość co jest cenne. Jeśli idę do korpo zasówać 12 na dobę i na ew związek nie mam czasu, to nie ma sensu płakać po 30-tce że nagle jestem samotna a chciałabym dziecko.
                      >
                      > Nie chodzi o to żeby przeginać i kończyć edukację na gimnazium a potem robic tylko loki i tipsy. Chodzi o jakąś równowagę - mam i karierę i życie osobiste.

                      Jako że znam temat z autopsji, to jeszcze dodam, że w korpo poddaje się pracowników pewnej indoktrynacji, że to my jesteśmy kims wybranym, elitą, a w takiej sytuacji, gdy ktoś w to uwierzy, wymagania wobec potencjalnego partnera rosną jeszcze bardziej.
                    • kag73 Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 20:54
                      Moze Angela teraz w ogole nie pakowalaby sie w zwiazek. Kto wie, wiele kobiet decyduje sie zyc samotnie w pozniejszym wielu, wcale nie szuka.
                      Ach, kutuzow, czy to takie pewne, ze te 30+ w singielki wszystkie w korpo pracuja a moze po prostu brzydkie sa?
                      • triss_merigold6 Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 21:10
                        Nie wszystkie pracują w korpo i nie wszystkie miały szalony wybór w młodych latach.
                      • rekreativa Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 21:38
                        " Ach, kutuzow, czy to takie pewne, ze te 30+ w singielki wszystkie w korpo pracu
                        > ja a moze po prostu brzydkie sa?"

                        Zdaje mi się, że w tej rozmowie mamy na myśli te "lepsze" singielki, co to "atrakcyjna, zadbana, pięć języków, dobra praca".
                        Strategie łapania męża u brzydkich kobiet to temat na oddzielny wątek.
                • rekreativa Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 20:14
                  " No właśnie nie do końca - bo do tej grupy z małych miasteczek i wsi to nikt naw
                  > et nie zerka. Tam nie ma przebranych - cały "worek" jest zalakowany i nawet nie
                  > otwarty :-)"

                  No właśnie nie - sam fakt zamieszkiwania na wsi czy w jakiejś dziurze już ich dla singielek z wielkich miast stawia do odsiewu.

                  " Inwestują bowiem w te rzeczy które nie są wcale punktowane
                  > przez płeć przeciwną (kariera, zarobki). Jednocześnie z czasem ubywa tego skład
                  > nika, który jest ważny dla płci przeciwnej (młodość i uroda która jest z nią sk
                  > orelowana). "

                  Ale Ty piszesz o tym w taki sposób, jakby one te kariery czy edukacje robiły w celu złapania męża. A to nie jest tak. Studiują, dokształcają się, robią karierę, bo chcą być niezależne i coś w życiu osiągnąć oprócz złapania męża :)
                  Natomiast warto mieć tę świadomość, że po trzydziestce znaleźć wolnego, ogarniętego faceta jest trudniej niż przed trzydziestką i po prostu jednocześnie z karierą trochę się jednak rozglądać matrymonialnie...

                  A to, że kobiety zachwalając siebie wymieniają w jednym rzędzie urodę, zadbanie oraz wykształcenie, karierę i wysokie zarobki ma na celu zwrócenie uwagi potencjalnego kandydata, że nie są jakimiś niedojdami , które szukają jelenia, by je utrzymywał. Oraz dają do zrozumienia, od jakiego pułapu kandydat jest poszukiwany. (bo owszem, zwykle szukają kogoś na równi lub wyżej, więc warto sprecyzować, na jakim poziomie samej się stoi).
                  • kutuzow Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 20:28
                    rekreativa napisała:
                    > No właśnie nie - sam fakt zamieszkiwania na wsi czy w jakiejś dziurze już ich d
                    > la singielek z wielkich miast stawia do odsiewu.

                    Dokładnie o to mi chodziło. Sam "zły adres", wyklucza z gry.
                    Wydaje mi się że tylko inaczej to przedstawiłem.

                    > Ale Ty piszesz o tym w taki sposób, jakby one te kariery czy edukacje robiły w
                    > celu złapania męża. A to nie jest tak. Studiują, dokształcają się, robią karier
                    > ę, bo chcą być niezależne i coś w życiu osiągnąć oprócz złapania męża :)

                    Nie twierdzę że to ma być w celu złapania męża. Z tym, że potem pisząc iż "mam karierę, dobrą pracę, dużo zarabiam" nie wnoszą wiele do oceny in plus ze strony płci przeciwnej. Dla lepszego przykładu użyłem własnie Angeli Merkel. Uważasz że gdyby pisała iż "jestem kanclerzem dużego i prężnego gospodarczo kraju w Europie" to dodałoby jej atrakcyjności w oczach "zwykłych' facetów, czy raczej skusiło takich którzy chcieliby się ogrzać w ogniu jej sławy i wypromować siebie?


                    > Natomiast warto mieć tę świadomość, że po trzydziestce znaleźć wolnego, ogarnię
                    > tego faceta jest trudniej niż przed trzydziestką i po prostu jednocześnie z kar
                    > ierą trochę się jednak rozglądać matrymonialnie...

                    o to to!
                    Szczególnie gdy ma się jeszcze kosmiczne oczekiwania wobec kandydata rodem z seriali TVN-u.

                    > A to, że kobiety zachwalając siebie wymieniają w jednym rzędzie urodę, zadbanie
                    > oraz wykształcenie, karierę i wysokie zarobki ma na celu zwrócenie uwagi poten
                    > cjalnego kandydata, że nie są jakimiś niedojdami ,

                    Wiesz, to trochę jak w tym artykule który linkowała tu Triss. Często wychodzi z tego istny casting na męża. Nie chodzi o to że związek dla tych pań jest cenny -bo przez lata obywały się one idealnie bez niego. Często chodzi o to, że dzieci nie biorą się z powietrza i wartoby mieć kogoś z kim to dziecko można począć, kto w razie ew. problemów pomoże przy nim, zaopiekuje się itp.
                    Facecji wyczuwają takie przedmiotowe podejście i pokazują fucka na takie castingi gdzie tak na prawdę chodzi o "Projekt Dziecko" -jeden z ważniejszych w ich karierze.
                    W ostatnim Newsweeku lub Polityce jest ciekawy artykuł o kobietach 50+ które zdecydowały się na dziecko. Ciąża i dziecko są właśnie takim "Projektem" niemalże rozpisanym w Excellu.
                    • rekreativa Re: Gdzie Ci "zaginieni" kawalerowie??? 15.11.14, 20:48
                      " Często wychodzi z
                      > tego istny casting na męża."

                      No ja o tym właśnie napisałam - że to wymienianie całej listy swoich osiągnięć to nie w celu wabienia, tylko uzmysłowienia kandydatom, jakie warunki muszą spełnić.
                      I owszem, zgadzam się, że wiele z takich ustawionych super women męża i dziecko ma po prostu na liście zadań do odhaczenia.
                      Choć wydaje mi się, że wielu facetów również podchodzi w ten sposób - praca, dorobienie się, a na końcu ewentualnie jakaś baba i dziecko, jako kropka nad i spełnionego faceta ( a niekoniecznie jako potrzeba emocjonalna).
                    • triss_merigold6 Tekst z Polityki był straszny 15.11.14, 21:09
                      Tekst z Polityki był straszny. Przerażający. Była tam m.in pani, która w wieku 51 lat była w ciąży z kupionego jajka i nasienia męża, pani twierdziła, że teraz ma poukładane, bo 1,2,3 i przeszła pięcioletnią psychoterapię. Qrwa, jeśli ktos potrzebuje pięcioletniej psychoterapii , żeby ogarnąć o co mu w życiu kaman, to nie powinien mieć dzieci nigdy. Albowiem ma zryty beret.
    • wont Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 19:18
      A ja nie rozumiem skąd się wzięła ta granica 30 lat. W dzisiejszym świecie wiek wejścia w dorosłość przesunął się znacznie do przodu i nie ma też, tak jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu, silnego nacisku społecznego czy kulturowego na szybkie ustatkowanie.

      Moim zdaniem ludzie, do ukończenia 30-tego roku życia raczej nie powinni podejmować tak fundamentalnych, rzutujących na całe życie, decyzji. Do tej umownej trzydziestki powinni wybawić się, poznawać życie, siebie i dowiedzieć się czego tak naprawdę chcą od życia a decyzję o małżeństwie i dziecku/dzieciach podjąć później, jak będą do tego po prostu intelektualnie i emocjonalnie zdolni.

      To niestety nie jest anegdota tylko smutna prawda - Ukrainka, która u mnie sprząta ma córkę. Córka skończyła w tym roku 21 lat i wyszła za mąż. Nie kocha tego swojego męża i ma go za buraka (no bo jak inaczej ocenić gówniarza, który swoją przyszłą teściową, która finansuje to całe przedsięwzięcie, krytykuje, że dała swoje bo zarobione przez siebie pieniądze na jakąś ozdobę w cerkwi, w której odbędzie się ślub) ale wychodzi za niego za mąż, bo wszystkie koleżanki naokoło już zamężne a ona nie chce zostać starą panną. No dramat po prostu.

      Ale zgadzam się, że w mentalności kobiet w Polsce (nawet w Warszawie) istnieje ta magiczna granica 30 lat, po przekroczeniu której dostają wścieku dupy.
      • ninek04 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 19:53

        >
        >
        > Ale zgadzam się, że w mentalności kobiet w Polsce (nawet w Warszawie) istnieje
        > ta magiczna granica 30 lat, po przekroczeniu której dostają wścieku dupy.
        Nie dostawałam wścieku dupy, choć wyszłam za mąż mając 33 lata, po 6-letniej znajomości, i to mąż mnie męczył o ślub, mnie on do niczego nie był potrzebny, mogłam żyć dalej bez papierka.Nie miałam czegoś takiego w głowie, że "masz już swoje lata, weź się ustatkuj, weź ten ślub",weź się wydaj za niego, to wypada.Miałam w dupie , co wypada, co nie, ale uległam presji, nie będąc do końca przekonaną, i wyszło, jak wyszło, czyli nie wyszło.Z tego, co obserwuję , presja, żeby szybko wyjść za mąż, istnieje w środowiskach małych miasteczek i wsi, tam, jak dziewczyna 21,22,23 letnia nie złapie męża, no to stara panna.Ważne, żeby mieć przekonanie, że to ten jedyny, że chcę z nim być długo, a gdy są jakiekolwiek wahania, wątpliwości, to się nie wydawać za mąż, bonie ma sensu, bo nic na siłę.Ale to też kwestia osobistych poglądów każdego człowieka,przekonań, charakteru, czy to wydanie się za mąż jest aż takie ważne.Dla mnie absolutnie nie.
        • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 20:15
          ninek04 napisała:
          > Ale to też kwestia osobistych poglądów każdego człowieka,przekonań, charakter
          > u, czy to wydanie się za mąż jest aż takie ważne.Dla mnie absolutnie nie.

          a to to już jest jakiś fenomen, przynajmniej dla mnie.
          prawie każda babka twierdzi, że zamążpójście jest bez sensu i że mogłaby żyć bez tego papierka (?), ale prawie każda męża ma lub miała.
          nawet tutaj na forum - ile jest kobiet które nigdy nie wyszły za mąż?
          wnioskuję że kobiety chcą mieć mężów, tylko wstydzą się do tego przyznać.
          • marek.zak1 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 20:21
            burzowa.kejt napisała:

            > wnioskuję że kobiety chcą mieć mężów, tylko wstydzą się do tego przyznać.

            Chca miec fajnych mężów, a nie męzów jako takich.
          • sea.sea Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 20:25
            Wyjście za mąż niekoniecznie musi wynikać z chciejstwa kobiety.
            Czasem po prostu to kwestia okoliczności w których lepiej być w związku z papierkiem, niż nie.
            • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:34
              sea.sea napisała:
              > Wyjście za mąż niekoniecznie musi wynikać z chciejstwa kobiety.
              > Czasem po prostu to kwestia okoliczności w których lepiej być w związku z papie
              > rkiem, niż nie.

              na przykład jakich okoliczności?
              oprócz wizyt w szpitalu, info od lekarzy nt. zdrowia partnera czy odbioru ciała ( sorry, wybaczcie że tak o śmierci), żaden inny przypadek nie przychodzi mi do głowy.
              • zyg_zyg_zyg Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:39
                > na przykład jakich okoliczności?
                > oprócz wizyt w szpitalu, info od lekarzy nt. zdrowia partnera czy odbioru ciała
                > ( sorry, wybaczcie że tak o śmierci), żaden inny przypadek nie przychodzi mi d
                > o głowy.

                Na przykład jeśli życiowy partner nie jest małżonkiem, to wpada do trzeciej grupy podatkowej, razem ludźmi całkiem Ci obcymi. I to, że mieszkacie razem od czterdziestu lat i wasze wspólne dzieci mają już wnuki, nie ma żadnego znaczenia.
                • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:48
                  zyg_zyg_zyg napisała:
                  > Na przykład jeśli życiowy partner nie jest małżonkiem, to wpada do trzeciej gru
                  > py podatkowej, razem ludźmi całkiem Ci obcymi.
                  nie rozumiem, jakiej znowu trzeciej grupy z obcymi?

                  >I to, że mieszkacie razem od czterdziestu lat i wasze wspólne dzieci mają już wnuki, nie ma żadnego znaczenia.
                  można spisac testament przecież?
                  • sea.sea Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:51
                    > można spisac testament przecież?

                    Jaki podatek od spadku płacą spokrewnieni/małżonkowie, a jaki "obcy" ludzie? :)
                    • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:56
                      Małżonkowie stawka 0, III grupa spadkowa 20% od kwoty powyżej 20 tysięcy, o ile kojarzę. Przy spadkach typu nieruchomości bez zadłużeń 20 tysięcy to koszt miejsca parkingowego w pipidówku.
                    • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:57
                      sea.sea napisała:
                      > > można spisac testament przecież?
                      > Jaki podatek od spadku płacą spokrewnieni/małżonkowie, a jaki "obcy" ludzie? :)

                      nie mam pojęcia, serio.
                      Sea, ja tutaj nikogo nie potępiam ani nie wyśmiewam. Po prostu stwierdzam fakt, że niby nikt nie chce za mąż wychodzić/ żenić się, a wokół same pary małżeńskie:D
                      • sea.sea Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 23:06
                        www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130823/PORADYPRAWNE/130719373
                        Triss już napisała, ale wrzucam ściągę. W Polsce jeśli konkubin zapisze Ci w spadku nieruchomość wartą marne 300 000, musisz wyczarować mniej więcej 60 000 w gotówce i zaniesc je w zębach US w jakimś tam określonym terminie. Jeśli jest to Twój mąż, a z jakiegoś powodu nieruchomość należała wyłącznie do niego, płacisz koło 20 000. Jak macie współwłasność, to jeszcze inaczej...(tzn bardziej korzystnie dla małżonka). Rachunek jest prosty :)

                        Nie wiem czy to jest tak, że ludzie nie chcą. Między "chcą i świadomie dążą, zależy im" a "bronią się rękami i nogami" jest jeszcze pole "w sumie to wszystko im jedno, jak wygodniej się hajtnąć, to się hajtną, ale z przyczyn technicznych, a nie dla samego hajtnięcia" :)
                        • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 23:10
                          2 tygodnie. Trochę mało czasu na skołowanie kilkudziesięciu tysięcy.
                          Powiem więcej - przelewy między konkubentami mogą zostać potraktowane przez US jako darowizny. Jeśli np. facet pani z którą żyje od 15 lat przelewa co miesiąc na konto kwotę X na wspólne opłaty i tzw. życie, to US widzi darowiznę od osoby obcej i opodatkować.
                          • sea.sea Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 23:19
                            Tylko 2 tygodnie? Ale liczone od jakiego momentu? Przecież jak dostajesz spadek, to nie wiesz zrazu, ile to jest obecnie warte?

                            A co się dzieje, jak ktoś nie skołuje od razu, ale nie chce się zrzec spadku? Komornik wpada i sprzedaje za bezcen?
                            • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 23:24
                              Od momentu stwierdzenia nabycia spadku, ale głowy nie dam.
                              Nie wiem reszty, w życiu nie dostałam spadku od niespokrewnionej osoby. Ponieważ oboje z konkubentem mamy zaawansowaną paranoję, to przelewów nie robimy sobie nigdy.
                        • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 23:26
                          sea.sea napisała:
                          > www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130823/PORADYPRAWNE/130719373
                          > Triss już napisała, ale wrzucam ściągę. W Polsce jeśli konkubin zapisze Ci w sp
                          > adku nieruchomość wartą marne 300 000, musisz wyczarować mniej więcej 60 000 w
                          > gotówce i zaniesc je w zębach US w jakimś tam określonym terminie. Jeśli jest t
                          > o Twój mąż, a z jakiegoś powodu nieruchomość należała wyłącznie do niego, płaci
                          > sz koło 20 000. Jak macie współwłasność, to jeszcze inaczej...(tzn bardziej kor
                          > zystnie dla małżonka). Rachunek jest prosty :)

                          aaa, czyli chodzi o kasę po śmierci.
                          no jak tak, to rozumiem;)
                          • zyg_zyg_zyg Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 23:28
                            > aaa, czyli chodzi o kasę po śmierci.
                            > no jak tak, to rozumiem;)

                            To Ci zamieszam znowu, bo przy darowiznach za życia jest tak samo :-)
                            • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 23:40
                              zyg_zyg_zyg napisała:
                              > To Ci zamieszam znowu, bo przy darowiznach za życia jest tak samo :-)

                              dziękuję. teraz już rozumiem o co chodzi w walce o uznanie związków partnerskich.
                              i może wreszcie wyjdę za mąż hyhy.
                        • sea.sea Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 23:37
                          Tfu, zapędziłam się, jak mąż, to płacisz 0 zł jeśli zgłosisz w ciągu pół roku od nabycia, 20 000 niesiesz w zębach jeśli nie zgłosisz.
              • sea.sea Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:45
                A nie znasz takich przypadków: jest dziecko, więc rodzina nalega, albo ma się poczucie, że jest dziecko, więc "tak wypada".

                Albo: młodzi chcieliby zamieszkać razem, a rodzinie się w pale nie mieści, że można bez ślubu. Albo np rodzice obiecali młodym, że im zasponsorują mieszkanie - po ślubie.

                Owszem, gdyby młodzi nie chcieli, to by się nie hajtnęli, jednak trudno ślub w takich okolicznościach uznawać za wypływający z głęboko zakorzenionego chciejstwa i upartego dążenia kobiety. Gdyby nie presja z zewnątrz, ślubu by może nie było wcale, a może byłby, ale sporo później i np. właśnie jak w przypadku Kory - z przyczyn spadkowo-logistyczno-okołochorobowych.
          • triismegistos Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 15:35
            Ja nigdy w życiu nie chciałam mieć męża. Aczkolwiem podejrzewam, że niedługo zacznę chcieć, bo nie uśmiecha mi się przerwacać życie do góry nogami bez jakiegoś gwarantu stabilizacji. This economy, stupid!
          • ninek04 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 16:47

            >
            > a to to już jest jakiś fenomen, przynajmniej dla mnie.
            > prawie każda babka twierdzi, że zamążpójście jest bez sensu i że mogłaby żyć be
            > z tego papierka (?), ale prawie każda męża ma lub miała.
            > nawet tutaj na forum - ile jest kobiet które nigdy nie wyszły za mąż?
            > wnioskuję że kobiety chcą mieć mężów, tylko wstydzą się do tego przyznać.
            Ja jestem w tej mniejszości,która twierdzi, że męża nie musiałabym mieć, wystarczałby mi jakiś miły przyjaciel, "dochodzący",nie mieszkajäcy ze mną, z którym mogłabym mieć interesujące rozmowy, niezobowiązujący seks, jakieś wspólne wyjazdy.Stwierdzam, że jest we mnie tak duża potrzeba wolności, jakiejś osobności, i poglądów nie akceptowalnych prawie w społeczeństwie, że chyba nie nadaję się do małżeństwa,no ale cóż, może jest to do zrealizowania, ale w "innym" życiu.Nigdy nie zależało mi na złowieniu , złapaniu męża,i myśleniu o tykającym zegarze-nie rozumiem łapania faceta na dziecko
            • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 18:11
              A ile masz lat, bo poglądy w dużej mierze od wieku zależą.
      • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 20:00
        wont napisał:

        > A ja nie rozumiem skąd się wzięła ta granica 30 lat.

        Przeciez to granica biologiczna. Chodzi o tykajacy zegar. Zaloz, ze laska/para/facet chce miec kilkoro dzieci to przelicz sobie. Poza tym trzeba pomyslec, ze moze cos wyjsc po drodze. Adopcja noworodka to tez bodajze tylko do 40 stki, a i procedury trwaja nawet do kilku lat. Czas naprawde maja Ci, ktorzy nie chca miec dzieci, a tez jak wskazuja relacje nawet z tego forum to ludziom potrafi sie nagle odwidziec, ze nie chca.
        • drinkit Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 21:48
          35 to granica biologiczna ponoć
          • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:12
            drinkit napisała:

            > 35 to granica biologiczna ponoć

            na urodzenie zdrowego dziecka bez przydzialu dodatkowych badan (uogolniajac), a przeciez zanim sie urodzi przed 35 rokiem zycia to trzeba jeszcze: byc w ciazy, zajsc w ciaze, wyjsc za maz, poznac kogos dobrze, spotkac kogos.
            • kawitator Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:20
              Fajnie się zaczęło ale potem co co zwykle czyli może miłe ale pierdoły.
              Miał być wątek o ogólnych zasadach pozwalających dziewczynom w wieku 30 i 30+ zajętych dotychczas karierami poszukać faceta i stworzyć tu będę staroświecki małżeństwo.
              Rzewne opowieści o tym, że ja mam koleżankę co to szczęście osiągnęła bo pomimo zamężności i dwójki dzieci zakochał się w niej książę czyli finansista.... A Tris ma młodszego faceta (:-) co nie jest dla mnie akurat dziwne) Że jeszcze inna to mała takie osiągnięcia w wyszukaniu faceta..
              Przepraszam ale to są ploteczki i opowieści drobnej treści. Może poczytać będzie miło ale wiedzy ogólnej nijakiej w tym nie ma.
              Oczekiwałem, że zaczynając taki wątek ktoś się ciut wysili i poszuka na ile jest to problem realny a na ile medialny. Może ludzie w większości są w związkach a przywoływane singielki to promil z promila nieistotny w społeczeństwie ale nośny medialnie. Może kiedyś zostawało więcej samotnych kobiet w tak zwanym kiedyś staropanieństwie niż teraz singielek.
              Mój wniosek wynikający z doświadczenia życiowego : Mądrę życiowo dziewczyny bardzo wcześnie rozglądają się za rokującymi chłopakami. Jak już znajdą takiego co rokuje to pilnują bardzo i zanim te mniej sprytne życiowo się zorientują, że poza karierą przydała by się także rodzina to zostają na rynku matrymonialnym same męskie wybierki. I tyli Wnioski same się nasuwają W realu nie ma replay ani kliku „rzyć”. Zapierdoliłaś / zapierdoliłeś przegapiłaś/przegapiłeś Trudno czas przeszedł Możesz liczyć na wygranie na loterii lub w przyszłym wcieleniu.
              • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:22
                Młodszego o rok więc bez przesady...
              • zyg_zyg_zyg Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:31
                Miał być wątek o ogólnych zasadach pozwalających dziewczynom w wieku 30 i 30+ z
                > ajętych dotychczas karierami poszukać faceta i stworzyć tu będę staroświecki m
                > ałżeństwo.

                Nigdzie nie było o tym, że te dziewczyny były do tej pory zajęte karierami i dlatego są same. To dopiero jest medialny stereotyp, że samotne laski są samotne dlatego, że kiedy był czas na łowienie męża, to zajmowały się pięciem po szczeblach...
                • arek.982 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 12.03.15, 15:46
                  Jestem dawcą nasienia i pomagam w zajściu w ciążę, więc jeżeli masz taki problem, to ja mogę ci pomóc. Do tej pory pomogłem kilku parom i paniom, nasienie jest sprawdzone.
                  Jeżeli jesteś zainteresowana, to napisz na email arek982@op.pl
              • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 23:53
                kawitator napisał:
                > Mój wniosek wynikający z doświadczenia życiowego : Mądrę życiowo dziewczyny bar
                > dzo wcześnie rozglądają się za rokującymi chłopakami. Jak już znajdą takiego co
                > rokuje to pilnują bardzo

                wcześnie to znaczy w jakim wieku?
                gdyby mi moja 20 czy 24letnia córka oznajmiła że ma kandydata na męża, albo że wychodzi za mąż, to chyba uznałabym że rozum jej odjęło.



                • kawitator Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 08:13
                  Ale dlaczego ma od razu wychodzić za mąż. Niech sobie wybierze chłopaka i go poznaje Niech się sprawdza i dograją
                  Przytoczę dane znane i łatwe do wyszukania
                  w roku 2010 zawarto 228 tys małżeństw
                  w sumie było w Polsce 9 milionów małżeństw
                  Ludzi w wieku 18 - 65 lat było około 23 milionów (powyżej 65 lat na 100 facetów przypada 164 kobiety więc interesująca nas grupa raczej wdowy a nie małżonki)
                  Z tego wynika że 18 milionów było w małżeństwach
                  5 milionów to rozwiedzeni najwięcej , samotni i w związkach beż małżeńskich określanych lata temu jako życie na kocia łapę lub na kartę rowerową. ;-)
                  Teraz odpowiedz na twoje święte oburzenie
                  Średni wiek zawierania małżeństw w Polsce to dla panów 28 lat a dla pań 26 lat
                  Mówiąc jak do humanisty z tych 228 tys małżeństw zwieranych co roku połowa nowożeńców ma mniej niz 28 lub 26 lat w zależności od płci. Jeżeli w wieku 24 lat stwierdzisz że to za wcześnie aby twoja córka zaczęła rozglądać się za rokującym chłopakiem ma duże szanse spotkać sie z problemem który tak tu analizujecie
                  Gdzie te chłopy Gdzie ?
                  Prawidłowa odpowiedź brzmi zaklepane ożenione i można tylko liczyć, że może się rozwiodą .
                  W końcu rozwodzi się co roku ok 60 tys małżeństw ale średni wiek rozwodnika to 42 lata
                  czyli rady facetów dla zagapionych lub pechowych 30 i 30+ aby szukać w tej grupie wiekowej są jak najbardziej zasadne
                  • marek.zak1 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 09:11
                    kawitator napisał:


                    > Gdzie te chłopy Gdzie ?
                    > Prawidłowa odpowiedź brzmi zaklepane ożenione i można tylko liczyć, że może się rozwiodą .

                    Dramat polega nie na tym, ze tych 80% jest zajętych, ale w tym, że (intuicyjnie i z obserwaji)wydaje mi sie, że w tych pozostałych 20% procent wad ukrytych i widocznych jest wyższy niż przeciętna.
                  • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 23:53
                    kawitator napisał:
                    > Średni wiek zawierania małżeństw w Polsce to dla panów 28 lat a dla pań 26 lat
                    > Mówiąc jak do humanisty z tych 228 tys małżeństw zwieranych co roku połowa nowo
                    > żeńców ma mniej niz 28 lub 26 lat w zależności od płci. Jeżeli w wieku 24 lat
                    > stwierdzisz że to za wcześnie aby twoja córka zaczęła rozglądać się za rokujący
                    > m chłopakiem ma duże szanse spotkać sie z problemem który tak tu analizujecie

                    gwoli ścisłości ja akurat nie analizowałam, bo uważam ten problem jest wydumany a łowienie męża za żenadę stulecia.
                    statystyki mało mnie interesują.
                    i chyba żyjemy w różnych światach, bo w moim młode dziewczyny nie zaklepują sobie chłopaków na przyszłych mężów.
                  • lukrrecja Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 10:01
                    > Średni wiek zawierania małżeństw w Polsce to dla panów 28 lat a dla pań 26 lat
                    > Mówiąc jak do humanisty z tych 228 tys małżeństw zwieranych co roku połowa nowo
                    > żeńców ma mniej niz 28 lub 26 lat w zależności od płci.
                    No nie. To musiałaby być mediana. Średnia działa trochę inaczej.
              • marek.zak1 Na rokujacych nie postawiły 15.11.14, 09:32
                kawitator napisał:


                > Mój wniosek wynikający z doświadczenia życiowego : Mądrę życiowo dziewczyny bardzo wcześnie rozglądają się za rokującymi chłopakami. Jak już znajdą takiego co rokuje to pilnują bardzo i zanim te mniej sprytne życiowo się zorientują, że poza karierą przydała by się także rodzina to zostają na rynku matrymonialnym same męskie wybierki.

                Mój wniosek jest podobny. Zacytuję sam siebie:

                Na rokujących nie postawiły,
                Zwyczajnie dawniej niemądre były.
                • hello-kitty2 Re: Wont - meska wybierka? 15.11.14, 10:48
                  > kawitator napisał:
                  >
                  > > Mój wniosek wynikający z doświadczenia życiowego : Mądrę życiowo dziewczy
                  > ny bardzo wcześnie rozglądają się za rokującymi chłopakami. Jak już znajdą taki
                  > ego co rokuje to pilnują bardzo i zanim te mniej sprytne życiowo się zorientuj
                  > ą, że poza karierą przydała by się także rodzina to zostają na rynku matrymoni
                  > alnym same męskie wybierki.

                  marek.zak1 napisał:

                  > Dramat polega nie na tym, ze tych 80% jest zajętych, ale w tym, że (intuicyjnie
                  > i z obserwaji)wydaje mi sie, że w tych pozostałych 20% procent wad ukrytych i
                  > widocznych jest wyższy niż przeciętna.

                  Jak tak pieprzycie to jak sie czuje 40 letni kawaler Wont - meska wybierka, z ponadprzecietnie wyzszym procentem ukrytych wad???

                  Przeciez ten watek to przesmiewczy jest w zamysle, a nie pomocowy. Stare baby i dziady pompuja sobie ego mysla o dawnej swietnosci ;)
                  • triss_merigold6 Re: Wont - meska wybierka? 15.11.14, 10:55
                    Facet, który ma 40 lat i żadnych dzieci na stanie, żadnego małżeństwa, jest podejrzany z definicji. Coś z nim jest bardzo nie tak. Gdyby nie miał zasadniczych wad, to dawno zostałby zgarnięty z rynku.
                    • wont Re: Wont - meska wybierka? 16.11.14, 12:32
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Facet, który ma 40 lat i żadnych dzieci na stanie, żadnego małżeństwa, jest pod
                      > ejrzany z definicji. Coś z nim jest bardzo nie tak. Gdyby nie miał zasadniczych
                      > wad, to dawno zostałby zgarnięty z rynku.
                      -----------------
                      Fakt :) Jakbym był kobietą, to za chuchu nie chciałbym się związać z kimś takim jak ja :)
                      • jesod Jakbym był kobietą 16.11.14, 13:08
                        wont napisał:
                        > Jakbym był kobietą, to za chuchu nie chciałbym się związać z kimś takim jak ja :)

                        A Twoje życiowe nieszczęście pewnie polega na tym, że każdą musisz o tym przekonać, dlatego jesteś już tym baaardzo zmęczony i znudzony. To jednak jest wysiłek...
                        • wont Re: Jakbym był kobietą 16.11.14, 13:11
                          jesod napisała:

                          > A Twoje życiowe nieszczęście pewnie polega na tym, że każdą musisz o tym przek
                          > onać, dlatego jesteś już tym baaardzo zmęczony i znudzony. To jednak jest wys
                          > iłek...
                          --------------
                          Nie. Moje życiowe nieszczęście polega na tym, że wcześniej czy później każda okazuje się taka męcząca i nudna jak Ty.

                          PS. Nie no. Jaja sobie robię! Tak męczącej i nudnej kobiety jak Ty to ja jeszcze nie spotkałem.
                          • jesod Re: Jakbym był kobietą 16.11.14, 13:23
                            wont napisał:
                            > Nie. Moje życiowe nieszczęście polega na tym, że wcześniej czy później każda ok
                            > azuje się taka męcząca i nudna jak Ty.

                            Twoje życiowe nieszczęście polega na tym, że jesteś palantem.
                            Pewnie wydaje Ci się, że każda, która pojawia się na Twoim horyzoncie poluje na Ciebie oraz ma obowiązek Ciebie zachwycać, bawić i dopieszczać Twoje ego.

                            wont napisał:
                            > Jaja sobie robię!

                            A cóż Ci innego pozostało z takim podejściem do człowieka...

                            wont napisał:
                            >Tak męczącej i nudnej kobiety jak Ty to ja jeszcze nie spotkałem.

                            Świetnie. Nareszcie masz okazję, intelektualisto.



                          • fanny Re: Jakbym był kobietą 16.11.14, 13:39
                            wont napisał:

                            > Nie. Moje życiowe nieszczęście polega na tym, że wcześniej czy później każda ok
                            > azuje się taka męcząca i nudna jak Ty.

                            Wont, a nie myslales o terapii?
                            Bo moze to Ty takie meczace i nudne kobiety z jakichs powodow nieswiadomie dla siebie wybierasz?
                            Zrodlo Twojego zyciowego nieszczescia moze okazac sie ze lezy w Tobie, a nie w tych bogu ducha winnych kobietach.
                            • jesod Re: Jakbym był kobietą 16.11.14, 13:45
                              fanny napisała:
                              > Bo moze to Ty takie meczace i nudne kobiety z jakichs powodow nieswiadomie dla
                              > siebie wybierasz?

                              No, przecież on mnie wcale nie wybrał!!! To, co pierdzielisz jak potłuczona?! :)
                              On jest zajęty robieniem sobie jaj... Przyjrzyj się.
                        • zawle Re: Jakbym był kobietą 16.11.14, 13:15
                          jesod napisała:

                          > wont napisał:
                          > > Jakbym był kobietą, to za chuchu nie chciałbym się związać z kimś takim j
                          > ak ja :)
                          >
                          > A Twoje życiowe nieszczęście pewnie polega na tym, że każdą musisz o tym przek
                          > onać, dlatego jesteś już tym baaardzo zmęczony i znudzony. To jednak jest wys
                          > iłek...

                          ja tam mu wierzę. Każdemu facetowi wierzę gdy mówi źle o sobie. W praniu okazywało się że nigdy nie kłamali;)
                          • wont Re: Jakbym był kobietą 16.11.14, 13:19
                            zawle napisała:

                            > ja tam mu wierzę. Każdemu facetowi wierzę gdy mówi źle o sobie. W praniu okazyw
                            > ało się że nigdy nie kłamali;)
                            ----------
                            I słusznie :) Poza tym, zawsze lepsza jest miła niespodzianka niż gorzkie rozczarowanie ;)
          • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:28
            drinkit napisała:
            > 35 to granica biologiczna ponoć

            granica biologiczna czego? urodzenia dziecka?
            dzisiaj granica biologiczna jest przesunięta, ludzie dłużej żyją, dłużej młodo wyglądaja.
            medycyna też nie śpi i dopóki kobieta ma przynajmniej jeden jajnik i macicę, może urodzić dziecko.
            choć oczywiście statystyki mówią, ze szanse na urodzenie zdrowego dziecka drastycznie spadają po 40-45 r.ż.
            • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:35
              Bzdury, cherie. Granice płodności się nie przesuwają, po 35. roku życia ta płodność gwałtownie spada. Zresztą coraz częściej zdarzają się u młodych kobiet przedwczesne menopauzy, efekt zaburzeń hormonalnych i stresu. Odkładanie zajścia w pierwszą ciążę na moment koło 40-tki to gra w rosyjską ruletkę z biologią, może się udać ale jest ogromne ryzyko że jednak się nie uda.

              Na próbowanie z ciążą w okolicach 40-tki może sobie pozwolić laska, która ma już dziecko czy dzieci i chciałaby kolejne albo zwyczajnie zaszaleli z małżonkiem i zaliczyli wpadę.
              • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 22:54
                triss_merigold6 napisała:
                > Bzdury, cherie. Granice płodności się nie przesuwają, po 35. roku życia ta płod
                > ność gwałtownie spada. Zresztą coraz częściej zdarzają się u młodych kobiet prz
                > edwczesne menopauzy, efekt zaburzeń hormonalnych i stresu. Odkładanie zajścia w
                > pierwszą ciążę na moment koło 40-tki to gra w rosyjską ruletkę z biologią, moż
                > e się udać ale jest ogromne ryzyko że jednak się nie uda.

                wszystko to prawda, tylko ja nie pisałam o patologiach do jakich zaliczają się zaburzenia hormonalne, ale o fizjologii.
                • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 23:06
                  Te patologie coraz częściej są normą vide choroby tarczycy i hiperprolaktynemia. Wystarczy zapytać dobrego endokrynologa w większym mieście.
                  Inaczej: jeśli laska dopiero po 35. roku życia zaczyna próby zajścia w ciążę, to ma bardzo mało czasu na ewentualną diagnostykę i leczenie, jeśli problem jest poważniejszy.

                  Na własnym przykładzie: mając 30 lat w ciążę zaszłam od pierwszego strzału, w pierwszym miesiącu starań. Mając prawie 37 lat musiałam brać bromergon, żeby zbić prolaktynę. O tyle miałam rozsądku, że po 3 miesiącach bez ciąży poszłam do bardzo dobrej endokrynolog i powiedziałam, że ja nie mam czasu na zabawy przez rok czy dwa bez gwarancji. Profil hormonalny, bromergon i ciąża była natychmiast, mam drugie dziecko.
                  • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 23:36
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Te patologie coraz częściej są normą vide choroby tarczycy i hiperprolaktynemia
                    patologia to patologia, żadna norma.
                    dzisiaj zdrowe kobiety rodzą zdrowe dzieci po 35 r.ż, a nawet i później.
                    jeszcze kilkadziesiąt lat temu niewyobrażalne, prawda?
                    a tak przy okazji, Annie Leibovitz pierwsze dziecko urodziła w wieku 51 lat! co prawda miała inseminację, ale niesamowite, prawda?
                    • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 23:43
                      Jeszcze kilkadziesiąt lat i wcześniej temu całkiem sporo było ciąż dobrze po 40-tce. Były to kolejne ciąże kobiet, które już miały dzieci, zachodziły bez wspomagania medycznego. Sama znam takie kobiety.
                      To dziecko w wieku 51 lat to z własnego jajka czy kupionego od dawczyni?
                      • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 14.11.14, 23:56
                        triss_merigold6 napisała:
                        > To dziecko w wieku 51 lat to z własnego jajka czy kupionego od dawczyni?

                        nie wiem, wszystko było owiane tajemnicą. Wiadomo tylko że nasienie było od dawcy.
                        a potem urodziła jeszcze bliźnięta.
                        • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 00:02
                          Nie urodziła bliźniąt, opłaciła cudzy brzuch tj. matkę zastępczą - doczytałam.

                          Sorry, to nie są patenty dla przeciętnych kobiet.
                          • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 00:07
                            triss_merigold6 napisała:
                            > Sorry, to nie są patenty dla przeciętnych kobiet.
                            oczywiście że nie, wspomniałam przy okazji.
                            • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 00:09
                              Przy okazji dyskusji nad szansami trzydziestolatek+ na założenie rodziny?
      • kag73 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 18:30
        Wont:
        > Ale zgadzam się, że w mentalności kobiet w Polsce (nawet w Warszawie) istnieje
        > ta magiczna granica 30 lat, po przekroczeniu której dostają wścieku dupy.

        momencik, a moze ta granica bierze sie tez stad, ze zdaniem panow(dowiedzialam sie na forum) 30+ to stare pudlo, traci na atrakcyjnosci i jej rowiesnicy chca 20+. A zatem jak sie nie chce wiazac ze starszym od siebie o 10+ to warto sie wczesniej rozejrzec.
        Poza tym, zapominasz, bo dla Ciebie to bez znaczenia, niektorzy(plci obojga) chca miec dzieci a im pozniej tym ryzykowniej dla kobiety i moze nie zdazyc. A facet jakby co sie zaaranzuje i poszuka gdzie indziej kandydatki na matke swojego dziecka.
    • brak.polskich.liter Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 15:37
      Krotko: znalezc fajnego i pasujacego nam partnera mozna w kazdym wieku, w zomaitych sytuacjach zyciowych, pod warunkiem, ze sie nie ma cisnienia na zwiazek/zamazpojscie/posiadanie meskich gaci w szafie. Nic tak nie odstrecza sensownych facetow i kobitek, jak widok desperatki/desperata z listem gonczym w oczach. Nie musze chyba tlumaczyc, dlaczego.

      I fajnie - tyle, ze ten warunek jest nie do spelnienia w przypadku wielu bohaterek tego watku. Bo jak tu nie miec cisnienia, skoro od dluzszego czasu cisnie wazna a niezaspokojona potrzeba?
      • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 15:55
        brak.polskich.liter napisała:

        > I fajnie - tyle, ze ten warunek jest nie do spelnienia w przypadku wielu bohate
        > rek tego watku. Bo jak tu nie miec cisnienia, skoro od dluzszego czasu cisnie w
        > azna a niezaspokojona potrzeba?

        Chodzi Ci o brak seksu? ;)

        Od razu widac, ze watku nie przeczylalas, bo nie wypowiadala sie w nim ani jedna babka (z tych ''wielu'' na ktore sie powolujesz) wolna po 30stce poszukujaca kandydata na meza.
      • zyg_zyg_zyg Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 16:18
        > I fajnie - tyle, ze ten warunek jest nie do spelnienia w przypadku wielu bohate
        > rek tego watku. Bo jak tu nie miec cisnienia, skoro od dluzszego czasu cisnie w
        > azna a niezaspokojona potrzeba?

        Jak zmienić postawę "przybądź mężczyzno i uratuj mnie" na "zobacz, jak mi dobrze w życiu - chcesz, to się z tobą tym podzielę"? Może terapią?
        • brak.polskich.liter Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 13:58
          zyg_zyg_zyg napisała:

          > Jak zmienić postawę "przybądź mężczyzno i uratuj mnie" na "zobacz, jak mi dobrz
          > e w życiu - chcesz, to się z tobą tym podzielę"? Może terapią?

          Jest to jakis pomysl.

          Pare moich znajomych, ktore dluuuugo byly singielkami i to raczej nie z wyboru, znalazlo pasujacych im partnerow - fajni, poukladani, atrakcyjni faceci to sa, nie jakies odpady - w momencie, kiedy po latach zabiegania i lowienia pogodzily sie z tym, ze najprawdopodobniej beda same, bez partnerow w zyciu (nie liczac przygodnych znajomosci i kolegow do lozka).
          • marek.zak1 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 18:30
            brak.polskich.liter napisała:


            Pare moich znajomych, ktore dluuuugo byly singielkami i to raczej nie z wyboru, znalazlo pasujacych im partnerow - fajni, poukladani, atrakcyjni faceci to sa, nie jakies odpady - w momencie, kiedy po latach zabiegania i lowienia pogodzily sie z tym, ze najprawdopodobniej beda same, bez partnerow w zyciu (nie liczac przygodnych znajomosci i kolegow do lozka).

            Czyli trzeba czekać dłuuugo i wszystko się rozwiąże i dobrze skończy. Cierpliwośc popłaca. To bardzo optymistyczne.

            • brak.polskich.liter Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 22:26
              Gdzie ja napisalam, ze one czekaly cierpliwie?
              Przeciwnie - one odpuscily. W pewnym momencie uznaly, ze game over i ze nikogo sensownego nie znajda w tym rozdaniu kart, nie zasadza domu, nie urodza drzewa i nie zbuduja potomka :P

              I to pomoglo, bo zamiast kazdego nowo poznanego faceta testowac pod katem "pasuje/nie pasuje do checklisty" zaczely po prostu milo spedzac czas z ludzmi, z ktorymi im bylo po drodze. Dla samej przyjemnosci spedzania z nimi czasu/robienia czegos razem, a nie w celu lowienia Kandydata Na Partnera Idealnego.
    • triismegistos Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 15:40
      Nie wiem, czy jestem kompetentna, by się wypowiedzieć w temacie ślubów, ale całkiem sporo moich ffów chciało się wiązać na stałe. Jestem dość silnie przekonana, że ujmowała ich kombinacja trzech cech
      - jestem wielce oryginalną osobą
      - jestem dobra w łóżku
      - świetnie gotuję
      • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 16:00
        triismegistos napisała:

        > Nie wiem, czy jestem kompetentna, by się wypowiedzieć w temacie ślubów, ale cał
        > kiem sporo moich ffów chciało się wiązać na stałe. Jestem dość silnie przekonan
        > a, że ujmowała ich kombinacja trzech cech
        > - jestem wielce oryginalną osobą
        > - jestem dobra w łóżku
        > - świetnie gotuję

        Dobre, dobre ale mysle, ze bylo tam cos wiecej ;) Podchwytliwe pytanie: czy jestes osoba: mila, czula, dobra i kobieca?
        • triismegistos Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 16:20
          Potrafię być bardzo miła, bardzo czuła i zasadniczo jestem bardzo kobieca, ale potrafię być naprawdę bezwzględną suką, bywam obojętna, wymagam dużo przestrzeni dla siebie, i w gruncie rzeczy mam raczej paskudny charakter.
          Pięknością też nie jestem, mam przepiękne oczy i niezłą figurę, ale w całości jestem raczej charakterystyczna niż ładna, więc nie tędy droga.
          Nie jestem też porażająco inteligenta, ani wykształcona, ani nie mam jakiś niezwykłych osiągów życiowych.
          Natomiast obcując ze mną mozna odnieść wrażenie, że jestem jedyną taką kobietą na świecie, i ze jak się mnie wypuści z rąk to już się drugiej takiej nie znajdzie. I to chyba jest ten czynnik, który przeważa.
          • kag73 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 09:26
            triismegistos napisała:
            "Pięknością też nie jestem, mam przepiękne oczy i niezłą figurę, ale w całości jestem raczej charakterystyczna niż ładna, więc nie tędy droga."

            Oczywiscie, ze tedy droga, niezla figura jest baardzo duzo warta i leci na nia bardzo wielu facetow, oznacza wlasnie atrakcyjnosc fizyczna(to nawet biologia, dobra figura oznacza zdrowie, zdrowe dzieci itd.) A oczy...w niektorych oczach mozna sie utopic, robia wrazenie i ewentulanie dochodzi emanacja, to cos, ta sila wyrazu. Co nie zmienia faktu, ze liczy sie tez osobowosc czy sposob bycia.

            Ciekawsze jest dlaczego:
            > Natomiast obcując ze mną mozna odnieść wrażenie, że jestem jedyną taką kobietą
            > na świecie, i ze jak się mnie wypuści z rąk to już się drugiej takiej nie znajd
            > zie. I to chyba jest ten czynnik, który przeważa.
            Tu pewnie jest kombinacja: atrakcyjnosc fizyczna + mily spsob bycia.

            Ogolnie tez sie dziwie czytajac ciagle jak bardzo trza lowic albo omotac faceta, zeby chcial zwiazku, bo sama mam podobne doswiadczenia do Twoich. Jak sie jakis facet doczepil to sie odczepic nie chcial i chcial na stale.

    • sabat.77 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 18:36
      Wtrace swoje trzy grosze, ale pozornie nie w temacie. Forum pelni role terapeutyczna, bo uswiadamia, ze moze zony, ktore my - faceci z niewielka dawka seksuu - mamy w domu, w calkowitym rozrachunku sa calkiem fajnymi babkami.
      • loppe Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 19:25
        sabat.77 napisał:

        > Wtrace swoje trzy grosze, ale pozornie nie w temacie. Forum pelni role terapeut
        > yczna, bo uswiadamia, ze moze zony, ktore my - faceci z niewielka dawka seksuu
        > - mamy w domu, w calkowitym rozrachunku sa calkiem fajnymi babkami.

        Wrzuć więcej do pieca w temacie...
        • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 19:27
          Normalne.
          W ostatecznym rozrachunku wychodzi panom na to, że łatwiej funkcjonować z żoną, która niekoniecznie uwielbia seks, ale ma inne zalety i jest udomowiona niż z kobietą, która ma wysokie libido i trudny charakter.
          • loppe Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 19:29
            triss_merigold6 napisała:

            > Normalne.
            > W ostatecznym rozrachunku wychodzi panom na to, że łatwiej funkcjonować z żoną,
            > która niekoniecznie uwielbia seks, ale ma inne zalety i jest udomowiona niż z
            > kobietą, która ma wysokie libido i trudny charakter.

            Jeśli o mnie chodzi, o niebo łatwiej.
            • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 19:34
              Nie będę się upierać, że jest inaczej, ale jakimś cudem trafiłeś na to forum i toczysz długie debaty.
              Z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że duże i konkretne potrzeby u kobiety większość facetów przytłaczają zamiast cieszyć na dłuższą metę. One idą w parze z ryzykiem zdrady i porzucenia jeśli dla kobiety układ staje się niesatysfakcjonujący.
              • loppe Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 19:38
                triss_merigold6 napisała:

                > Nie będę się upierać, że jest inaczej, ale jakimś cudem trafiłeś na to forum i
                > toczysz długie debaty.
                > Z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że duże i konkretne potrzeby u kobiety
                > większość facetów przytłaczają zamiast cieszyć na dłuższą metę. One idą w parz
                > e z ryzykiem zdrady i porzucenia jeśli dla kobiety układ staje się niesatysfakc
                > jonujący.


                Właśnie myślałem dzisiaj żeby to napisać, świetnie że napisałaś. Moim zdaniem po pierwsze, jest złudzeniem (to widać nawet w nazwie forum gdy się ją wnikliwie przeczyta, co nie każdy potrafi i to wraca w rozmowach, nie mówiąc o spektrum piszących) że trafiają tu tylko osoby z problemami seksualnymi w związku. Po drugie i najważniejsze, to jest imho najlepsze forum w polskim internecie. Wysoka jakość od lat.
                • loppe Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 19:40
                  Nie mówiąc o spektrum piszących z których wielu jest jak się wydaje zadowolonych, jak.. Ty, ze swojego życia seksualnego. Zauważyłaś?:)
                  • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 19:43
                    Owszem i ja bywam z doskoku, bo nie chce mi się walczyć z projekcjami U. czy Kutuzowa ani czytać wynurzeń Marka. A paniom niedopchniętym wieloletnio mogę doradzić tylko ewakuację zamiast przez 300 postów rozbijać guano na atomy.
                    Życie jest proste, kwestia decyzyjności i braku tchórzostwa.
                    • loppe Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 19:45
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Owszem i ja bywam z doskoku, bo nie chce mi się walczyć z projekcjami U. czy Ku
                      > tuzowa ani czytać wynurzeń Marka. A paniom niedopchniętym wieloletnio mogę dora
                      > dzić tylko ewakuację zamiast przez 300 postów rozbijać guano na atomy.
                      > Życie jest proste, kwestia decyzyjności i braku tchórzostwa.


                      All right. Ja tu pisuję (i wcale nie debatuję długo z nikim), ponieważ pracuję samotnie i cenię sobie ten kanał towarzyski:)
                    • urquhart Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 19:57
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Owszem i ja bywam z doskoku, bo nie chce mi się walczyć z projekcjami U. czy Ku
                      > tuzowa ani czytać wynurzeń Marka. A paniom niedopchniętym wieloletnio mogę dora
                      > dzić tylko ewakuację zamiast przez 300 postów rozbijać guano na atomy.
                      > Życie jest proste, kwestia decyzyjności i braku tchórzostwa.

                      No Jasne! He, he :)
                      Na innych forach łatwo dajesz sobie radę i przycinasz podskakujące Ci nierozgarnięte kwoczki i błyszczysz jak diament wśród nich. Tu poziom jest wyższy i trzeba by się namęczyć żeby przedstawić i obronić swój punkt widzenia. I po co? :)
                      • triss_merigold6 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 21:04
                        Tu są za długie dyskusje, które ostatecznie kończą się wyciąganiem teorii i literatury i machaniem tym jak sztandarem. Teorie mnie bawią średnio.
                        • urquhart bo nie chce mi się walczyć z projekcjami U. czy Ku 16.11.14, 13:09
                          triss_merigold6 napisała:
                          > Tu są za długie dyskusje, które ostatecznie kończą się wyciąganiem teorii i lit
                          > eratury i machaniem tym jak sztandarem. Teorie mnie bawią średnio.

                          Wyciągane na forum tematy przykładowo są dla mnie inspiracją żeby się więcej dowiedzieć, odkrywać, zaspokajać ciekawość i szukać czy ktoś to weryfikował badniami czy to aby to nie jedynie czyjaś życzeniowa rzeczywistość, projekcja albo racjonalizacja czy jak sama napisałaś wcześniej.
                          Zresztą wszyscy wymienieni wcześniej faceci pojawili się tu problemem, zwykle mając dobre chęci , uczeni że sposobe na problem jest "staraj sie bardziej" i "porozmawiaj z nia", a potem odkrywając że sami są sobie winni beseksia tkwiąc w życzeniowej rzeczywistości którą przekazują media rzekomego partnerstwa i równouprawnienia na babskich warunkach. Nauczyli się czegoś przełamali problem i towarzysko zasiedzieli, przekazując innym (no z wyjątkiem Sabata).

                          Z mojego punktu widzenia to ty tkwisz w swoich projekcjach przekonana o wszechwiedzy.

                          A dobrymi chęciami piekło wybrukowanie. Najlepiej właśnie to widać na przykładzie efektów "staraj sie bardziej" dla partnerki czy nadopiekuńczości w przypadku do dzieci.
                          Łatwo przesadzić nie weryfikując przekonań jak coś działa i światopoglądu, lub wręcz będąc użytecznym idiotą zmanipulowanym przez innych :)
          • sabat.77 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 23:17
            triss_merigold6 napisała:

            > Normalne.
            > W ostatecznym rozrachunku wychodzi panom na to, że łatwiej funkcjonować z żoną,
            > która niekoniecznie uwielbia seks, ale ma inne zalety i jest udomowiona niż z
            > kobietą, która ma wysokie libido i trudny charakter.

            To nawet nie to. Chodzi o to, że kobiety z pokolenia IKEA są cyniczne i roszczeniowe - nie mówię, może zawsze takie były, a dopiero teraz mówią na głos co myślały od dawna. W każdym razie totalnie konsumpcyjne podejście do świata nie nastraja do współpracy...

            Jeśli mam być szczery, to jestem mocno "square" w wielu kwestiach. Trudno mi się pogodzić z kompletnym wyjebaniem na jakiekolwiek wartości lansowanym przez media. Że tylko forsa się liczy i nic więcej.

            Jan Paweł II mówił o kulturze śmierci i miał rację. Z tym że ta kultura nie mówi o śmierci, ona nią jest. Właśnie - śmierć jako moment graniczny jest zamiatana pod dywan, a my żyjemy sobie jak ten narrator w Fight Clubie, dla którego jedynym problemem jest zapełnienie swojego lokum sprzętami z katalogu, 499 dolców za sztukę. Jakie to ma znaczenie z perspektywy całego życia? Człowiek który usiłuje porządkować swoje życie pod kątem jedynie gromadzenia dóbr pozbawia się w ten sposób duszy.

            I właśnie taki bezduszny świat mi nie pasuje.
            • loppe Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 11:51
              I bardzo dobrze to ująłeś, i to jest cenne słowo na niedzielę!
        • sabat.77 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 15.11.14, 23:04
          loppe napisał:

          > Wrzuć więcej do pieca w temacie...

          Ale co tu wrzucać? Seks trwa krótko, a przez resztę dnia trzeba jakoś żyć i wzajemnie ze sobą funkcjonować.
          Po hektolitrach jadu, dzikich pretensji, niczym nieuzasadnionej zarozumiałości, oderwanych od rzeczywistości oczekiwań wobec mężczyzn, a także chciwości, cwaniactwa i zwyczajnego cynizmu prezentowanego przez rzeszę kobiet na forach internetowych łatwo wyciągnąć wniosek, że spokojna, normalna dziewczyna o zrównoważonym charakterze w dzisiejszych czasach to prawdziwy skarb.
    • kutuzow Kogo powinien wybrać facet 30+ 15.11.14, 20:45
      Tak dla równowagi punkt widzenia drugiej strony.

      Pół żartem pół serio (choć panowie przyznają pewnie że sporo w tym prawdy jest)

      www.funnyjunk.com/funny_pictures/3605757/Who+should+you+date
      (mozna sobie powiększyć -lepiej widać napisy wtedy)
      • marek.zak1 Re: Kogo powinien wybrać facet 30+ 15.11.14, 20:49
        A dlaczego dziewczyna w tym samym wieku jest niezbyt, a starsza to Michele Pfeifer? :)
      • fanny Re: Kogo powinien wybrać facet 30+ 16.11.14, 04:35
        Nie trzeba powiekszac, wystarczy kliknac zarowke i czlowiek przezywa oswiecenie ;)
    • sabat.77 potencjalny rozwodnik 16.11.14, 08:45
      Nadmienię, że uważam lekturę wątku za obowiązkową dla każdego potencjalnego rozwodnika - aby ocenił, czy rzeczywiście to co ma zamiar zrobić, będzie miało pozytywny wpływ na jego dalsze losy.
      Kobiety oskarżające mężczyzn o tchórzostwo z racji trwania w "nieudanych" związkach, również powinny w tej chwili zastanowić się pomiędzy znaczeniami takich słów jak "tchórzostwo" i "rozsądek"
    • urquhart Solution - How I hacked online dating 16.11.14, 11:11
      fanny napisała:
      > Istnieje (chyba uzasadnione) ogolne spoleczne przekonanie, ze jest wiecej kobie
      > t po 30 ktore celuja w mezczyzn z wyzszej polki, niz mezczyzn z wyzszej polki,
      > ktorzy celuja w kobiety po 30.

      Kiedyś na TED jedna sprytna żydówka taka singielka opowiedziała jak kluczem znalezienia partneta było podejscie naukowe najpierw sprawdzenie czego faceci poszukują faktycznie badając najpopularniejsze słowa i kobiety na portalu i umiejętne zaprezentowanie co chce facetowi dać ( a nie tkwienie we własnych racjonalizacjach jak ta: częsta być mi powinien wdzieczny że dam mu dziecko :) )
      a potem wybranie wśrod kandydatów którzy się licznie odezwali według skali własnych uporządkowanych realistycznych oczekiwań.
      Polecam.
      www.ted.com/talks/amy_webb_how_i_hacked_online_dating#t-29439
    • statikk Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 11:31
      I tego własnie w was kobietach nie lubię ,narzucacie takie kryteria jakbyście wszystkie były miss a latka uciekają młodość przemija co zrobicie jak przez własnie takie oczekiwania nikogo
      nie znajdziecie? A chyba wiecie że mężczyźni na ogół wolą młodsze? Chyba lepiej mieć rozsądne oczekiwania od partnera jak bawić się w księżniczkę nie do zdobycia?
      • fanny Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 12:17
        statikk napisał:
        > Chyba lepiej
        > mieć rozsądne oczekiwania od partnera jak bawić się w księżniczkę nie do zdobycia?

        Bawienie sie w ksiezniczke nie do zdobycia jest dobre dla tych co poluja w dolne 90%.
        Kazdy chcialby sie poczuc zdobywca, nie?
        Akurat ta technika slabo sie sprawdza wsrod tych mezczyzn, ktorzy stoja na drabinie spolecznej wyzej. O czym oczywiscie ;) wkrotce napisze.
        Te kobiety, ktore celuja w gorny 1% musza sie dobrze bawic zabawa w zdobywce :)

        f.

        • wont Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 12:37
          fanny napisała:

          > Kazdy chcialby sie poczuc zdobywca, nie?
          ---------------
          Nie wiem skąd ten przesąd. Jakbym chciał pobawić się w myśliwego to bym sobie kupił strzelbę i taki śmieszny kapelusik.
          • jesod Jakbym chciał 16.11.14, 12:54
            wont napisał:
            > Jakbym chciał pobawić się w myśliwego to bym sobie kupił strzelbę i taki śmieszny kapelusik.

            To se kup... Zobaczymy co ustrzelisz.

            • wont Re: Jakbym chciał 16.11.14, 13:00
              jesod napisała:

              > wont napisał:
              > > Jakbym chciał pobawić się w myśliwego to bym sobie kupił strzelbę i taki
              > śmieszny kapelusik.
              >
              > To se kup... Zobaczymy co ustrzelisz.
              --------------
              A ty gdzie żerujesz? Pytam, żeby przypadkiem nie postrzelić...
              • jesod Re: Jakbym chciał 16.11.14, 13:14
                wont napisał:
                > A ty gdzie żerujesz? Pytam, żeby przypadkiem nie postrzelić...

                W dupie, więc się tam nie wybieraj, myśliweczku.

                • wont Re: Jakbym chciał 16.11.14, 13:21
                  jesod napisała:

                  > wont napisał:
                  > > A ty gdzie żerujesz? Pytam, żeby przypadkiem nie postrzelić...
                  >
                  > W dupie, więc się tam nie wybieraj, myśliweczku.
                  --------------
                  W mojej dupie? To już się nie zmieszczę obok ciebie.
                  • jesod Re: Jakbym chciał 16.11.14, 13:29
                    wont napisał:
                    > W mojej dupie? To już się nie zmieszczę obok ciebie.

                    Uważasz, że Twoja dupa jest celem mojego żerowania? Nie schlebiaj sobie, aż tak...

          • fanny Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 13:24
            wont napisał:

            > > Kazdy chcialby sie poczuc zdobywca, nie?
            > ---------------
            > Nie wiem skąd ten przesąd. Jakbym chciał pobawić się w myśliwego to bym sobie k
            > upił strzelbę i taki śmieszny kapelusik.

            Kolo 40, wciaz kawaler, ktory nie ma potrzeby czuc sie zdobywca na polu damsko-meskim?
            To pierwsze powazne przeslanki, ze moze jestes w tym targetowanym przez wyimaginowana mnie 1% (?)

            xxx
            f.

            • wont Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 13:34
              fanny napisała:
              >
              > Kolo 40, wciaz kawaler, ktory nie ma potrzeby czuc sie zdobywca na polu damsko-
              > meskim?
              > To pierwsze powazne przeslanki, ze moze jestes w tym targetowanym przez wyimagi
              > nowana mnie 1% (?)
              ----------------
              Ja po prostu mam za mały poziom testosteronu. I na pewno do żadnego 1% nie należę. I nie chcę być przez nikogo "zgarniany z rynku" czy jak to w inny obrzydliwie przyziemny sposób określiła triss.

              PS. No i nie mam jeszcze 40 lat! Kurde...


              • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 20:42
                wont napisał:

                > fanny napisała:
                > >
                > > Kolo 40, wciaz kawaler, ktory nie ma potrzeby czuc sie zdobywca na polu d
                > amsko-
                > > meskim?
                > > To pierwsze powazne przeslanki, ze moze jestes w tym targetowanym przez w
                > yimagi
                > > nowana mnie 1% (?)
                > ----------------
                > Ja po prostu mam za mały poziom testosteronu. I na pewno do żadnego 1% nie nale
                > żę. I nie chcę być przez nikogo "zgarniany z rynku" czy jak to w inny obrzydliw
                > ie przyziemny sposób określiła triss.
                >
                > PS. No i nie mam jeszcze 40 lat! Kurde...

                No to rzeczywiscie cos z tym testoteronem nie tak, bo krygujesz sie z tym wiekiem jak baba ;) Przeciez Fanny napisala wyraznie ''kolo'' 40. Nie widze zatem sprzecznosci.
                To moze tak zrob: za poltora miesiaca wez do reki kalkulator i wykonaj obliczenie:
                2015 - 1975 = 40
            • jesod Na polu damsko-męskim 16.11.14, 13:34
              fanny napisała:
              > Kolo 40, wciaz kawaler, ktory nie ma potrzeby czuc sie zdobywca na polu damsko-
              > meskim?

              Nooo, bo se sam zrobił z niego pole minowe. Tylko zapomniał według jakiego klucza...
            • zawle Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 13:54
              fanny napisała: > wont napisał:
              >
              > > > Kazdy chcialby sie poczuc zdobywca, nie?
              > > ---------------
              > > Nie wiem skąd ten przesąd. Jakbym chciał pobawić się w myśliwego to bym s
              > obie k
              > > upił strzelbę i taki śmieszny kapelusik.
              >
              > Kolo 40, wciaz kawaler, ktory nie ma potrzeby czuc sie zdobywca na polu damsko-
              > meskim?
              > To pierwsze powazne przeslanki, ze moze jestes w tym targetowanym przez wyimagi
              > nowana mnie 1% (?)

              I tu wtrącę się ja. I też dam swoją pierwszą radę. Jeśli już produkujesz filmy, to bądź optymistką...najlepiej do końca:))

              Bo dla mnie może być zbyt stary i przeżarty żeby mu się chciało polować. Ale ja nie z Semafora jestem
    • rozm_aryn Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 12:39
      No dobrze, mam wobec tego pytanie.
      Jeśli wiek jest tak ważny i rozważacie kwestię doboru starszy facet-młoda kobieta, dojrzała kobieta (specjalnie nie piszę starsza, bo 30 to nie jest starszy wiek:) - młody facet, jakie jest prawdopodobieństwo, że te związki przetrwają 5 lat?
      O czymś w końcu trzeba ze sobą rozmawiać prawda?

      P.S. stawiam na równolatków, + - 2 lata:)
    • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 21:48
      wątek ma prawie 400 wpisów, a uniwersalnej recepty jak upolować kandydata na męża niet.
      dlaczego?
      bo może taka recepta nie istnieje?
      • zawle Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 21:56
        Moja jest uniwersalna..helooou:))
        • burzowa.kejt Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 16.11.14, 22:02
          zawle napisała:
          > Moja jest uniwersalna..helooou:))

          :))
          a kandydat gdzie?;)
          • zawle Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 17.11.14, 02:26
            burzowa.kejt napisała:
            > a kandydat gdzie?;)

            Ja jestem po 40, nie po 30. Do tego żoną już byłam i mi się nie po-do-ba-ło. Czyli mam inne potrzeby niż w tym wątku. Aczkolwiek moja zajebista rada, jest tak zajebista, że się tyczy każdej kobiety, w każdym momencie życia. Nieźle, nie? :)))
      • marek.zak1 Wydumany problem, 16.11.14, 21:58
        burzowa.kejt napisała:

        > wątek ma prawie 400 wpisów, a uniwersalnej recepty jak upolować kandydata na męża niet. laczego? bo może taka recepta nie istnieje?

        A moze problem jest wydumany. Przecież:


        Po trzydziestce są cały czas duże szanse na super ślub z super kandydatem. Trzeba spokojnie czekać.
        Faceci, także ci rokujący, czekają z niecierpliwością, że singielki się w końcu zdecydują na któregoś z nich.
        Wykształcenie i wysokie stanowisko przyciągną interesujących kandydatów,
        Młodsze są głupsze i mniej doświadczone i to zadecyduje o powodzeniu.
        Najważniejsza jest osobowość , a ona kształtuje się z czasem.
        Poczucie wysokiej własnej wartości jest zupełnie usprawiedliwione. W końcu dobra firma, mieszkanie, samochód mówią same za siebie.
        A w ogole facet to jeszcze a ślub jest niekoniecznie potrzebny. Singielkom nie jest wcale gorzej.

        • burzowa.kejt Re: Wydumany problem, 16.11.14, 22:06
          marek.zak1 napisał:
          > Po trzydziestce są cały czas duże szanse na super ślub z super kandydatem. Trze
          > ba spokojnie czekać.
          > Faceci, także ci rokujący, czekają z niecierpliwością, że singielki się w końc
          > u zdecydują na któregoś z nich.
          > Wykształcenie i wysokie stanowisko przyciągną interesujących kandydatów,
          > Młodsze są głupsze i mniej doświadczone i to zadecyduje o powodzeniu.
          > Najważniejsza jest osobowość , a ona kształtuje się z czasem.
          > Poczucie wysokiej własnej wartości jest zupełnie usprawiedliwione. W końcu dobr
          > a firma, mieszkanie, samochód mówią same za siebie.
          > A w ogole facet to jeszcze a ślub jest niekoniecznie potrzebny. Singielkom nie
          > jest wcale gorzej.

          ahahaha, Marek wesoły i miły z Ciebie facet, ale zaraz przyjdzie Kutuzow i powie że bredzisz w malignie:))

          • marek.zak1 Re: Wydumany problem, 16.11.14, 22:21
            burzowa.kejt napisała:

            > ahahaha, Marek wesoły i miły z Ciebie facet, ale zaraz przyjdzie Kutuzow i powie że bredzisz w malignie:))

            Jestem w szoku po zwyciestwie PIS-u. Dzisiaj pije do oporu :)
        • urquhart wystarczy czekać - bajki dla singielek 16.11.14, 23:18
          marek.zak1 napisał:
          > Po trzydziestce są cały czas duże szanse na super ślub z super kandydatem. Trze
          > ba spokojnie czekać.
          > Faceci, także ci rokujący, czekają z niecierpliwością, że singielki się w końc
          > u zdecydują na któregoś z nich.
          > Wykształcenie i wysokie stanowisko przyciągną interesujących kandydatów,
          > Młodsze są głupsze i mniej doświadczone i to zadecyduje o powodzeniu.
          > Najważniejsza jest osobowość , a ona kształtuje się z czasem.
          > Poczucie wysokiej własnej wartości jest zupełnie usprawiedliwione.

          Idealna nisza!
          Marek przerzuć ty się na pisanie bajek dla singielek bo popyt będzie gwałtownie rósł według przepowiedni Zibardo a całkiem nieźle ci idzie. :)
          Pierwsze fanki już masz.
          Nikt wam nie obieca tyle co my obiecamy :)
          W końcu tekst że trzeba tylko cierpliwie czekać a mityczny książę w szczerozłotej lśniącej zbroi na białym koniu sam się któregoś dnia objawi brzmi anachronicznie i jest już wyświechtany.

          P.S.
          Ja mam jedną przyjaciółkę dyrektor fajnego rudzielca która po 40tce zdecydała się zmnienić trochę swoje podejście i szybko upolowała kolegę z pracy rozwodnika którego wcześniej inna babka potraktowała przedmiotowo na dziecko, w dodatku bajecznie bogatego.
          Ale ta singielka nie czekała, a zaczęła zmieniać diametralnie swój stosunek do facetów. Opisałem to kiedyś, choć nieco ironicznie. Mają już ślub córeczkę i czekają na unieważnienie poprzedniego małżeństwa żeby wziąć kościelny.
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,127832929,127840469,Re_Udawanie_glupiej_zrodlem_sukcesu_w_zwiazku_.html
          • marek.zak1 Re: wystarczy czekać - bajki dla singielek 17.11.14, 08:17
            urquhart napisał:

            > marek.zak1 napisał:
            > > Po trzydziestce są cały czas duże szanse na super ślub z super kandydatem
            > . Trze
            > > ba spokojnie czekać.
            > > Faceci, także ci rokujący, czekają z niecierpliwością, że singielki się w
            > końc
            > > u zdecydują na któregoś z nich.
            > > Wykształcenie i wysokie stanowisko przyciągną interesujących kandydatów,
            > > Młodsze są głupsze i mniej doświadczone i to zadecyduje o powodzeniu.
            > > Najważniejsza jest osobowość , a ona kształtuje się z czasem.
            > > Poczucie wysokiej własnej wartości jest zupełnie usprawiedliwione.
            >
            > Idealna nisza!
            > Marek przerzuć ty się na pisanie bajek dla singielek bo popyt będzie gwałtownie rósł według przepowiedni Zibardo a całkiem nieźle ci idzie. :)
            > Pierwsze fanki już masz.

            Dzięki za inspirację. Bajki dla singielek to genialny pomysł. Rynek chce - rtynek dostanie :)

            • sabat.77 Re: wystarczy czekać - bajki dla singielek 17.11.14, 08:55
              E, chyba dynastia cie juz ubiegla :)
              • zawle Re: wystarczy czekać - bajki dla singielek 17.11.14, 09:08
                Dynastia jest oglądana. Harlekiny są pisane. One tam są zazwyczaj nauczycielkami, artystkami, pracownicami socjalnymi. Mało businesswomen . Więc nisz jest. On niech będzie artystą, pracownikiem socjalnym lub nauczycielem;))) Może zaciekawić empatią, wrodzoną melancholią, rowerem i grą na game boyu:)))
                • zawle Re: wystarczy czekać - bajki dla singielek 17.11.14, 09:11
                  Nisza oczywiście:))
                • sabat.77 Re: wystarczy czekać - bajki dla singielek 17.11.14, 09:28
                  zawle napisała:

                  > Dynastia jest oglądana. Harlekiny są pisane. One tam są zazwyczaj nauczycielkam
                  > i, artystkami, pracownicami socjalnymi. Mało businesswomen . Więc nisz jest. On
                  > niech będzie artystą, pracownikiem socjalnym lub nauczycielem;)))

                  Współczesne dynastie z produkcji na produkcję grawitują w stronę obsadzania w głównej roli business woman, albo generalnie jakiejś przedsiębiorczej baby. Chyba nawet te polskie "Grochole" - ale nie wiem dokładnie, bo oglądałem to piąte przez dziesiąte...

                  Chodzi o to, żeby pokazać jak ona "radzi se sama". To znaczy - niby z kimś nowym, ale bardzo samodzielnie. Taka moda.
              • marek.zak1 Re: wystarczy czekać - bajki dla singielek 17.11.14, 09:16
                sabat.77 napisał:

                > E, chyba dynastia cie juz ubiegla :)

                Konkurencja czyni nas lepszymi. Poza tym, w bajkach czuje sie mocny. Moja bajka ,,Błyszczące krążki" została laureatka konkursu bajek blogerów i wydana w formie książkowej.. Idę te drogą.
                Zawle - dzieki za wskazówki :).
                zakbajka.blog.onet.pl/2011/09/22/blyszczace-krazki/
    • jednatak.atam Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 17.11.14, 09:34
      Nie pomogę niestety, bo choć wydałam się po 30 i wszyscy twierdzili, że "złapałam Pana Boga za nogi", nie do końca tak jest ;)

      Jedno wiem na pewno - faceci zjawiają się, kiedy odpuszczamy szukanie, zajmujemy się sobą, własnym rozwojem, pasją, a ich olewamy. Wtedy się zjawiają stadnie, jak kobieta inteligentna, to wie co robić dalej ;)
    • stary.dziadyga Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 17.11.14, 14:23
      Dla tych kalkulujących mam prostą receptę, którą sprzedał mi ostatnio jeden niemłody lecz bardzo successful man:

      Mężyczźni i kobiety nie pasują do siebie, bo kobiety są skomplikowane, a mężczyźni prości.
      Jeżeli jednak kobieta chce mieć przy sobie wybranego przez siebie mężczyznę, musi być od niego sprytniejsza i dać mu to czego potrzebuje:

      - dobry seks
      - dobrą konwersację
      - dobrą kuchnię

      Oczywiście nie zapominając, że mężczyzna z natury jest łowcą, co trzeba mieć na uwadze w procesie łapania a następnie w trakcie eksploatacji.

      Podobno sukces murowany!

      Powodzenia
      • marek.zak1 Podsumowanie 17.11.14, 14:28
        stary.dziadyga napisała:

        > Dla tych kalkulujących mam prostą receptę, którą sprzedał mi ostatnio jeden nie
        > młody lecz bardzo successful man:
        >
        > Mężyczźni i kobiety nie pasują do siebie, bo kobiety są skomplikowane, a mężczyźni prości.
        > Jeżeli jednak kobieta chce mieć przy sobie wybranego przez siebie mężczyznę, musi być od niego sprytniejsza i dać mu to czego potrzebuje:
        >
        > - dobry seks
        > - dobrą konwersację
        > - dobrą kuchnię

        A facet musi mieć, jak stwierdziła Fanny, Wont, Sabat i inni - kasę.
        Wszystko już jasne.
        • stary.dziadyga Re: Podsumowanie 17.11.14, 14:46
          Witam Sąsiada!

          > A facet musi mieć, jak stwierdziła Fanny, Wont, Sabat i inni - kasę.

          Jeżeli kobieta nie godzi się do końca na taki układ, ale robi to bo wydaje jej się że musi to tak. Niech jej chociaż w jakiś sposób wynagrodzi to kombinowanie :)
          Jednak walutą wymienną dla kobiety może tu być zwyczajnie bliskość, poczucie bezpieczeństwa, posiadanie fajnego chłopa za męża czy inne tam ważne dla ludzi sprawy.
          Kasę może sobie od biedy sama zarobić.

          • marek.zak1 Re: Podsumowanie 17.11.14, 14:55
            stary.dziadyga napisała:

            > Witam Sąsiada!

            A ja Sasiadkę :)

            > Jeżeli kobieta nie godzi się do końca na taki układ, ale robi to bo wydaje jej się że musi to tak. Niech jej chociaż w jakiś sposób wynagrodzi to kombinowanie :)
            > Jednak walutą wymienną dla kobiety może tu być zwyczajnie bliskość, poczucie
            bezpieczeństwa, posiadanie fajnego chłopa za męża czy inne tam ważne dla ludzi sprawy.
            > Kasę może sobie od biedy sama zarobić.

            Fajność fajnościa,a kasą - kasą. Jak to mówia, ,,gdy bieda wchodzi drzwiami, miłość wylatuje oknem" :).
            • kag73 Re: Podsumowanie 17.11.14, 15:01
              > Fajność fajnościa,a kasą - kasą. Jak to mówia, ,,gdy bieda wchodzi drzwiami, mi
              > łość wylatuje oknem" :).
              Mowia tez, ze milosci na patelni nie usmazysz, ale jest roznica miedzy "bieda" a kasa.
      • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 17.11.14, 15:03
        stary.dziadyga napisała:

        > Jeżeli jednak kobieta chce mieć przy sobie wybranego przez siebie mężczyznę, mu
        > si być od niego sprytniejsza i dać mu to czego potrzebuje:
        >
        > - dobry seks
        > - dobrą konwersację
        > - dobrą kuchnię

        Rady dobre i nawet wstrzele sie w 2 na 3. Co z tego jednak, jak facet powiedzial mi ostatnio, ze gdybym tylko sie nie odzywala...;)

        ps fajnie, ze wpadlas Dziadyga
        • kag73 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 17.11.14, 15:10
          A ja od mojego nie raz slyszlam "nie ozenilem sie z Toba, bo dobrze gotujesz". Bo tez prawie nigdy nie gotowalam, nie bylo u nas przez zoladek do serca. Chociaz widze, ze z wiekiem docenia moje obiady, ktore od jakiegos czasu coraz czesciej przyrzadzam ;)
        • stary.dziadyga Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 17.11.14, 15:46
          Co z tego jednak, jak facet powiedzial mi ostatnio, ze gdybym tylko sie nie odzywala...;)

          Cześć Kitty :)

          A i owszem usłyszeć róźne rzeczy można tu i ówdzie. Moja znajoma na ten przykład, usłyszała kiedyś że ma za duże stopy :)))))))

          Może mu coś za bardzo przysoliłaś? Albo przyznałaś się że wysłałaś psa w kosmos?
          Czasem się różne rzeczy palnie, ja kiedyś powiedziałam mojemu byłemu że ktoś tam miał dużego penisa. Do dzisiaj mi nie może tego wybaczyć
          • hello-kitty2 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 17.11.14, 18:19
            stary.dziadyga napisała:

            > A i owszem usłyszeć róźne rzeczy można tu i ówdzie. Moja znajoma na ten przykła
            > d, usłyszała kiedyś że ma za duże stopy :)))))))
            >
            > Może mu coś za bardzo przysoliłaś? Albo przyznałaś się że wysłałaś psa w kosmos
            > ?
            > Czasem się różne rzeczy palnie, ja kiedyś powiedziałam mojemu byłemu że ktoś ta
            > m miał dużego penisa. Do dzisiaj mi nie może tego wybaczyć

            Ano ba! Slodze to ja tylko w kuchni, a w rozmowie przysole nie raz. Ale prawda jest taka, ze nie nalezy byc zbyt wylewnym (nie pokazywac calej dupy) i swoje wypowiedzi troche bardziej rezyserowac. Zmienilam zdanie na temat szczerosci w ogole. Akurat o penisach to ja wiem, mam wyryte na blache, konmi ze mnie nie wyciagna zlego slowa na penisa :) Musze to nieco rozszerzyc na rozne aspekty innych meskich niedowladow.

            A w ogole to chodzi o to, ze nie jestem mila z natury.
            • kag73 Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 17.11.14, 18:25
              "A w ogole to chodzi o to, ze nie jestem mila z natury".

              Oo widzisz i moze tu jest pies pogrzebany? Z drugiej stony co to znaczy "mila"? Mnie sie nie wydajesz nie mila:)
              Ale ogolnie w zyciu lepiej mowic ludziom, komentowac dobre rzeczy a te negatywne przemilczac, bo nikt nie musi byc do bolu szczery, zwlaszcza jak nie ma po co i nie ma takiej koniecznosci.
    • statikk Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 18.11.14, 00:51
      Hm, post zaczynający ten wątek zawiera kulawą i bezsensowną sugestię, że wszystkie Panie w wieku 30+ mają jakieś rozpaczliwe parcie na małżeństwo.
      A tymczasem wcale tak nie jest, bo po pierwsze: nie każda kobieta marzy o tym, aby być w ogóle czyjąkolwiek żoną, a po drugie "faceci z wyższej pułki" to wymysł "kobiet z niższej pułki", a jak wiadomo, nie każdy człowiek sadowi się na jakichś nieistniejących pułkach. :-)

      Nie wiem o co chodzi w tematach dotyczących tego rodzaju kołtuńskich schematów?
      O ich potwierdzenie, czy raczej o zaprzeczenie? ;-)
      • fanny Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 18.11.14, 04:10
        statikk napisał:

        > Hm, post zaczynający ten wątek zawiera kulawą i bezsensowną sugestię, że wszyst
        > kie Panie w wieku 30+ mają jakieś rozpaczliwe parcie na małżeństwo.
        > A tymczasem wcale tak nie jest, bo po pierwsze:

        Po pierwsze to jest bardzo ciekawe, bo chociaz pewnie kazdemu z nas w tym watku wydaje sie, ze zna przynajmniej jedna kobiete 30+ rozpaczliwie pragnaca wydac sie dobrze za maz, to watek jest zasiedlony glownie paniami po 40 - szczesliwymi mezatkami badz dobrze czujacymi sie w swojej samodzielnosci kobietami oraz panami ok. 30-40 kompletnie nie zainteresowanymi wchodzeniem w zwiazek z 30+ dazaca do malzenstwa.

        Wiec Twoja teza, ze:
        > nie każda kobieta marzy o tym, aby być w ogóle czyjąkolwiek żoną, a po drugie "faceci z
        > wyższej pułki" to wymysł "kobiet z niższej pułki", a jak wiadomo, nie każdy człowiek sadowi > się na jakichś nieistniejących pułkach. :-)

        wychodzi ze jest jeszcze bardziej prawdziwa niz to sformulowales.

        > Nie wiem o co chodzi w tematach dotyczących tego rodzaju kołtuńskich schematów?

        Watek byl stworzony glownie dla zabawy (ale z zabawna nadzieja, ze moze komus pomoze) ale wychodzi na to, ze jest kompletnie bez sensu i nikomu nie ma szansy pomoc, bo z 30+ chcacymi dobrze wydac sie za maz jest jak z YETI - kazdy slyszal ze sa, a nikt ich nie widzial w naturze (przynajmniej tego watku).

        > O ich potwierdzenie, czy raczej o zaprzeczenie? ;-)

        Takich kobiet po prostu nie ma! :D

        f.
        • fanny Odpowiednia kobieta dla odpowiedniego mezczyzny 20.11.14, 07:28
          czyli rozwazania fanny nad tym, co jej sie wydaje :)

          [Sorry Kag, dzis tylko poczatek, bo zaraz powinnam wsiadac na prom do wiekszego miasta ;) a troche za pozno dzis wstalam i jeszcze nolmejkap make up musze zrobic, a w moim wieku troche z tym schodzi.]

          - warunek pierwszy - dobrze miec "chociaz troche" urode i sylwetke atrakcyjna w konwencjonalnym tego slowa znaczeniu. Kobieta bardzo charakterystyczna, np otyla jednoczesnie z wielkim nosem dominujacym cala twarz i z gigantycznym tylozgryzem naraza sie IMO na to, ze trafi na urodzonego samca alpha, ktory ma w dupie to, co koledzy w pracy powiedza. Alpha male zostali przeze mnie jak wiadomo skresleni, wiec raczej poszlabym do silowni, ortodonty i wizazystki (zeby dowiedziec sie jak odwrocic uwage od mojego nosa). Moze ortodonta okazalby sie samotny? Zawsze jest jakas szansa, ze moja metamorfoza spowodowana przez niego polaczona z metamorfoza, ktora przeszlam na silowni, obudzilaby w nim lekki "kompleks Pigmaliona".
          - warunek drugi - laska nie moze byc "zjebana" jak to dosadnie, ale precyzyjnie okreslila Kitty w innym watku. Jak targetowany MS, po 30+, czesto kawaler wczesniej zajety kariera/budowaniem/rozwijaniem biznesu, juz dojdzie do wniosku, ze moze przyszla pora na odrobine oddechu (bo czas jemu tez leci) i rozejrzenie sie za kandydatka na KJZ i matke jego
          dzieci, to z reguly (podobnie jak 30+ szukajaca kandydata na dobrego meza) chcialby miec ja juz zaraz, natychmiast gotowa emocjonalnie do malzenstwa, a nie wymagajaca mnostwa czasu (ktorego nie ma) i dlugotrwalej terapi, zeby doprowadzic ja do stanu (w jezyku singielek 30+ nazywa sie to prawdopodobnie "uleczyc miloscia") by nadawala sie na KJZ i matke jego dzieci. MS jest w tej lepszej sytuacji niz czesto "zjebana" 30+, ze ma, coz, wiekszy wybor kandydatek wokol siebie. Te powazna przeszkode, ktora kobieta po 30+ napotyka, nalezy w mojej opinii, pokonac solidna, conajmniej 2 letnia terapia psychodynamiczna (nie, nie wystarczy 6 tygodniowa terapia behawioralno-poznawcza pod kontem asertywnosci).
          Ja wiec zamiast ladowac kase i czas w kolejna podyplomowke, wybralabym sie do gabinetu terapeuty.
          - przede wszystkim rozumiejaca i wyrozumiala. Rozumie jego ambicje, leki, nadzieje i obawy, rozumie rowniez, ze nie jest mistrzem rozmawiania o nich i potrzebuje od KJZ dyskretnego wsparcia, by sie w nich rozeznac z jednej strony, z drugiej zas bezpiecznego, akceptujacego
          srodowiska, stworzonego oczywiscie przez KJZ, by moc sie emocjonalnie przed nia otworzyc ('easier said than done'). Wazna jest tutaj jak sadze umiejetnosc aktywnego sluchania.
          Przydac sie w tym moze zarowno uwazne obserwowanie pracy swojego terapeuty jak i podsluchiwanie sposobu, w ktory rozmawiaja miedzy soba mezczyzni. Oni biora pierwsza odpowiedz za dobra monete i nie grilluja kolegi "ale co przez to konkretnie rozumiesz.
          Obydwu sposobow uzywalabym w zaleznosci od okolicznosci: jak MS mowi "nie lubie jak mi nie dajesz dojsc do slowa", to zmieniam sie w sluch i uzywam parafrazy, jak powie "chyba troche Ci sie uda zaokraglily" zapewniam, ze tez to zauwazylam i dlatego wlasnie wieczorem wlasnie ide pobiegac.

          CD mam nadzieje nastapi.
          Uwagi mile widziane.

          f.
          • hello-kitty2 Re: Odpowiednia kobieta dla odpowiedniego mezczyz 20.11.14, 07:58
            Bravo Fanny! Wreszcie jest KONKRET! Przeczytalam Twoj post bardzo uwaznie. Now you are talking :)
            • urquhart wykorzystywanie neuropsychologii i innych 20.11.14, 09:53
              hello-kitty2 napisała:

              > Bravo Fanny! Wreszcie jest KONKRET! Przeczytalam Twoj post bardzo uwaznie. Now
              > you are talking :)

              A dla mnie zagadnienie poszukiwania niezaklepanego kawalera 30+ mężczyzny sukcesu to sowizmaty i domniemania jak o raju świadków jehowy jak to kiedyś w raju lwy będą się pasły razem z owieczkami niezgodne ze statyką co się rzeczywiście wydarza...

              Owi ustawieni finansowo mężczyźni sukcesu którzy odwlekają związek zawsze otoczeni są przez liczne babki, trzeba wyróżnić się na ich tle atrakcyjnością głównie ale jak czekali tyle to raczej będą czekali dalej i to jest jedyny klucz.
              Atrakcyjna żona jest częścią tego sukcesu, jak sie ma kocmołucha to środowisko do którego aspirujesz cię oceni żeś dupa i nieudacznik i nie zaakceptuje :)
              Chyba że jak wspomniałem byli owo MS pryncypialni ale sypie sie im dotychczasowy związek i są głodni relacji wtedy liczy się wyczucie czasu i czujność. Rynek wtórny to krótkotrwałe okazje.

              Zaś kluczowe omawiane kobiety sukcesu 30+ nieraz rozmawialiśmy o statystyce i regułach łączenia w pary udanych związków: jeżeli tworzą już to udane i satysfakcjonujące związki głównie z aktorami, artystami, literatami. Znaczy zbyt wrażliwymi na finansowe ryzyko i wyścig szczurów ale których można PODZIWIAĆ z jakiegoś innego powodu niż bogactwo, ale jednocześnie z głęboka potrzebą relacji i bliskości. Wtedy typowo oceniania atrakcyjność fizyczna kobiety nie jest najważniejsza . Przykład to Kammel i Niezgoda.

              To zasady że jedna se stron jest męska-aktywna-zdobywca, druga kobieca-wrażliwa. Żeby nie było inny rzadszy układ opisywany przez Helen. Fisher zasad neuropsychologii to odkrywca-odkrywca, (inaczej inżynier-inżynier) in ludzi niepędzanych przez ciekawość i odkrywanie, pasje, wtedy obie strony moga być postrzegane zewnętrznie jako mężczyzna i kobieta sukcesu ale tam jest też jet parę mocno dominujących charakterystycznych cech.

              Podsumowując jest przecież parę komplementarnych zasad: wspominania chemia czyli MHC inaczej feromony, wspomniana neuropsychologia atrakcyjności (współdziałanie hormonów i neuroprzekaźników), klucz kulturowy atrakcyjności fizycznej - genów i psychicznej (samoocena, sukces finansowy, podrabianie tego czyli pua) czyli atawizmy atrakcyjnosci wynikające z psychologii ewolucyjnej. Każda z tych zasad stwarza warunki konieczne niewystarczające.

              Wiedza o tym do wykorzystania to benefit uczestnictwa na tym forum chyba ze ktoś zagląda tu jak parę osób jedynie pogadać o swoich emocjach.
              • hello-kitty2 Re: wykorzystywanie neuropsychologii i innych 26.11.14, 09:36
                urquhart napisał:

                > Podsumowując jest przecież parę komplementarnych zasad: wspominania chemia czyl
                > i MHC inaczej feromony, wspomniana neuropsychologia atrakcyjności (współdziałan
                > ie hormonów i neuroprzekaźników), klucz kulturowy atrakcyjności fizycznej - gen
                > ów i psychicznej (samoocena, sukces finansowy, podrabianie tego czyli pua) czyl
                > i atawizmy atrakcyjnosci wynikające z psychologii ewolucyjnej. Każda z tych zas
                > ad stwarza warunki konieczne niewystarczające.
                >
                > Wiedza o tym do wykorzystania to benefit uczestnictwa na tym forum chyba ze kto
                > ś zagląda tu jak parę osób jedynie pogadać o swoich emocjach.

                Przeciez wykorzystujemy. Ja tam mam ostatnio poczucie sukcesu. Bylbys ze mnie dumny :)
    • midnight_lightning Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 19.11.14, 03:27
      Dobrze wydać się za mąż po 30-ce? Intrygujące i ambitne zadanie rzucające wyzwanie Naturze. Ciekawe, dlaczego dopiero po 30-ce? I czy taka szukająca to dziewica?

      Wstęp:

      Gdy powstawały mechanizmy opisywane przez psycho-ewo, w czasach ludzi pierwotnych średnia długości życia to właśnie było 30 lat. I nic dziwnego, że samce, zarówno alfa, jak i beta tracą zainteresowanie samicami powyżej tego wieku.
      Potomstwo samic w tym wieku, pozapłodnianych wcześnie przez samce alfa, i odchowanych przez samce beta już jest samodzielne. Bety miały wtedy coś z życia.

      Dziś, dzięki antykoncepcji, lansowanej modzie na egoizm i "swobodę seksualną", a także i dzięki feministycznym, rzekomo równościowym tezom, sytuacja stała się następująca: kobiety same ochoczo wchodzą w rolę "krótkoterminowych" seksualnych zabawek dla małej części mężczyzn, traktujących je wyjątkowo przedmiotowo, jednocześnie z całą mocą traktując pogardą i wykluczeniem tą większość mężczyzn szanujących kobiety i oferujących związek. I tak kobiety postępują, dopóki nie zauważą, że te cudowne samce alfa już nie są tak chętne na seks z nimi jak kiedyś. 30 lat, dla samców alfa starsze kobiety to próchno, które samo powinno się połozyć do grobu. Oni dobrze znają kobiety, używają ich na co dzień, zapewne wiedzą, co mówią.



      1 - rynek pierwotny - po 30-ce jest spora ilość wolnych mężczyzn, aż prawie 30%. Tak, to są ci za dobrzy, za grzeczni, za inteligentni, za uczciwi, za porządni, za bardzo kochający. Za swoje zalety gnojeni przez zbyt wiele lat przez kobiety i częstowani często chamskimi odrzuceniami. Oni muszą obserwować przez wiele lat, jak kobiety gardzące ich miłością i dobrocią WOLĄ oddawać się bez uczuć, bez sympatii debilom o inteligencji ameby, dla których one są jedynie kolejną zaliczoną foką, mięchem, epizodem, o którym następnego ranka nawet nie pamiętają.

      Niech sobie kobiety myślą o nich co chcą. Niech cynicznie udają zdziwienie, że ci, którym same przez tak wiele lat odbierały prawo do zaspokajania tak ważnych potrzeb jak potrzeba miłości, akceptacji, seksu, cytuję, "mają zryte berety", "są jacys dziwni", "nieudacznicy" itp. czyli w skrócie po swoich wielokrotnych, przykrych doświadczeniach po prostu nie lubią już kobiet jak kiedyś, nie wynoszą ich na piedestał.

      Z innej strony patrząc, cały czas zmienia się wartość i kobiet i mężczyzn. Ci wykluczeni z każdym rokiem nabierają na wartości, tak pogardzane przez kobiety rzeczy jak inteligencja, mądrość, upartość, erudycja zaczynają przynosić owoce i w efekcie zarabiają więcej niż te wieśniackie, ziomalskie, umięśnione przygłupy, które są tak uwielbiane przez kobiety.

      A wartość kobiet? ach, to nie tylko kwestia postępującego wieku, bety nie są tak prostackie jak alfy. To w dużej mierze ilość i jakość poprzednich partnerów seksualnych. Tak, skoro kobiety mogą wartościować mężczyzn i uznawać największych łajdaków za najlepszych, to i mężczyźni mogą.

      Dla kobiet owszem, mający na koncie mnóstwo zaliczonych kobiet dziwkarz i kanalia przelatujący dziewczyny swoich najlepszych znajomych to imponujacy samiec, ale dla mężczyzn kobieta rozwiązła ma taką samą wartość związkową jak prostytutka.
      Takie coś nie nadaje się na żonę.

      Trudno, życie to sztuka wyboru, albo fun z bycia posuwaną jak zwierzę przez zwierzę (póki jest się młodą), albo nastawienie się na jednego partnera na całe życie. I dlatego szare myszki, pominięte przez samców alfa, mają takie wzięcie. Nie są zeszmacone. Nie po to mężczyzna wchodzi w związek, by wychowywać cudze potomstwo. Rozpustne kobiety, które same z siebie cynicznie, dla zysku, zrobiły obiekt seksualny dla nielicznych nigdy tego nie pojmą.

      I w ten sposób uzyskujemy specyficzną równowagę, kobiety dysponują seksem i rozdają to jak najgorzej się da, a my wykluczeni faceci, w podzięce rewanżujemy się podobnie, pogardą i brakiem związku.


      2- rynek wtórny - zawsze można próbować przejąć odpowiednio majętnego, żonatego gościa, oczywiście taki musi byćz definicji starszy, inaczej nie ma to sensu.

      Kłopoty, na które może się napotkać taka chytra menda:
      - żona takiego majętnego gościa to też chytra sztuka, prędzej pozwoli mężowi na liczne kochanki, byleby zachować jak najwięcej jego kasy.
      - taki majętny gość, gdy sam zechce wymienić żonę na młodszy model, weźmie sobie raczej dużo mlodszą niż 30+


      Z tego wynika wyjątkowo dołująca dla mnie, szczerze nienawidzącego kobiet mizogina wieść, że i tak największym wrogiem kobiety była, jest i będzie ta ta młodsza, chytra, podła kobieta. Tego nie da się przebić, smutne to dla mnie. Ależ, co ja się martwię, każdy rozwodnik to przecież podstarzała ex-żona wyrzucona jak wieloryb na plażę. A przecież nie kazdy rozwodnik się da wrobic w piekło, z którego to się uwolnił.

      I tak to jednak odczuwam satysfakcję, jak to moje, totalnie amatorskie i podyktowane EMOCJAMI odczucia i przeczucia zamieniają się nieuchronnie w rzeczywistość.
    • fanny Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 08:31
      blaski i cienie zycia z "mezczyzna sukcesu" nazywanego przeze mnie dalej "MS".
      Czesc z nich zostala podniesiona juz przez innych forumowiczow. Postanowilam je razem z wlasnymi obserwacjami zebrac w jednym miejscu.

      Zaczne od cieni:
      - kwestia pracy zawodowej i czesto nieuchronnej koniecznosci zrezygnowania z niej dla malzenstwa z MS.
      Jak napisala Kag: "Ja znam takie przypadki, czesto sa spotykane tam gdzie facet duzo zarabia/albo wystarczjaco a pojscie zony do pracy oznaczaloby, rowniez dla niego dodatkowe utrudnienia i wysilki logistyczno/organizacyjne i wcale nie duzo wiecej pieniedzy."
      Dla kobiety, ktora ma wlasne ambicje zawodowe i interesujaca prace koniecznosc rzucenia jej by stac sie 'trailing spouse' nie zawsze jest latwa i prosta nawet, a moze szczegolnie, gdy kocha prawdziwie swojego MS. W Hong Kongu gdzie mieszkam latwo da sie spotkac niepracujaca prawniczke, lekarke czy marketingowca, ktorych obecne zycie ogranicza sie do domu, dzieci, lunchy z kolezankami oraz pracy charytatywnej. Latwo nie jest szczegolnie ze kolejnym cieniem zycia z MS jest
      - problem duzej ilosci czasu spedzanego samej (bez aktywnego towarzystwa MS), ktory trzeba sobie jakos ustrukturalizowac. MS jest albo w pracy albo odbiera maile, albo gada z kims w innej strefie czasowej albo mysli nad kodem albo jest w podrozy sluzbowej albo martwi sie czy 'deal' sie uda. Wspolny madrze spedzany czas ('quality time') staje sie jednoczesnie najcenniejszym i najrzadszym dobrem, ktore dostaje kobieta od swojego MS.
      - MS ma dwa najwieksze leki, z ktorymi nie tylko trzeba nauczyc sie zyc ale i w madry sposob probowac je ciagle neutralizowac: ze straci to do czego doszedl i ze "kobieta jego zycia" jest z nim glownie dla pieniedzy i kiedy straci on wszystko (albo wiele), straci rowniez KJZ. Ten ciagly lek (bo MS codziennie towarzyszy on gdzies w tyle glowy napedzajac go do ciaglego wysilku, by tak sie nie stalo, patrz: problem czasu) nie jest bynajmniej duzo latwiejszy do 'zycia z' niz np. lek za co kupimy dziecku zimowa kurtke.
      - poniewaz MS ma ogolnie malo czasu i za krotka dobe oczekuje on, ze KJZ bedzie dobrze wiedziala czego chce (niestety nalezy praktycznie zapomniec o rozkosznych wspolnych dlugotrwalych debatach w przymierzalni "w ktorej sukience jest mi lepiej" i przyzwyczaic sie do "zaplace za obydwie bo troche sie spiesze". To jest fajne niestety tylko na poczatku.
      - poniewaz MS ma ogolnie malo czasu i za krotka dobe, lepiej nie nalezy liczyc na dlugotrwaly rozkoszny proces zalotow z jego strony, w ktorym kobieta bedzie ciagle miala okazje go wabic i odrzucac z nadzieje, ze odpowiednio dlugi proces "gonienia kroliczka" gdzies w przyszlosci zakonczy sie dla niej brylantowym pierscionkiem na serdecznym palcu. Wybranie akuratnego czasu pomiedzy 'hard to get' (MS nie ceni tego, co przychodzi mu zbyt latwo) a "niech spada, nie mam czasu na takie glupie gierki" to nie jest zabawa dla slabych duchem
      - przywykly do ciaglej konkurencji MS oczekuje od swojej partnerki, ze w conajmniej jednym obszarze bedzie od niego lepsza. Nawet, jesli twierdzi, ze przynajmniej w zwiazku malzenskim chialby miec spokoj od ciaglej walki, to niestety, przegrana od czasu do czasu na polu walki zwiazanym z tradycyjnie meskimi obszarami jak sprawnosc fizyczna, np. w grze w tenisa albo znajomosci silnikow okretow ;) jest konieczna by kobieta mogla utrzymac swoja atrakcyjnosc seksualna w oczch MS. To silniejsze od niego.
      - zle znosi brak seksu w malzenstwie i zbyt drastyczne wedlug niego zmiany w partnerce (np. gabarytowe) a poniewaz MS ma wprawe w wyciaganiu sie za uszy z niekomfortowych dla siebie sytuacji, to niestety mozna sie spodziewac, ze i w tej znajdzie dla siebie jakies rozwiazanie niekoniecznie wymagajace kooperacji ze strony zony

      A teraz blaski:
      - w zyciu prawie kazdego "MS" przychodzi czas, w ktorym orientuje sie, ze zarobil/zarabia wystarczajaco duzo pieniedzy, zeby zaczac sie cieszyc z wydawania ich z kims lub na kogos, najczesciej pada wtedy na tzw. "kobiete jego zycia"
      - pieniadze wnoszone w zwiazek przez "MS" nie kupuja szczescia ale kupuja wygode - codziennego zycia, ochrony zdrowia, podrozowania, kupowania bez zastanowienia niepotrzebnych glupot, wykreslajac tym samym ze zwiazku jeden z glownych zwiazkowych stresorow, czyli brak pieniedzy i klotnie z braku pieniedzy wynikajace
      - kilkuletni/kilkudziesiecioletni zwiazek malzenski z "MS" daje b. czesto kobiecie dostep do majatku gromadzonego przez meza nie tylko w trakcie trwania malzenstwa ale rownie po jego rozwiazaniu (sama znam 'klike' pan 60+, ktore zdecydowaly sie byc utrzymywane przez mezczyzne, niektore z nich sa wdowami niektore z nich sa rozwodkami. Tracac meza zyskaly jednoczesnie calkowita finansowa niezaleznosc. Takie z nich teraz wesole staruszki rozbijajace sie po swiecie)
      - MS lubi i docenia kobiety, ktore dobrze wiedza czego chca. Nie kastruje ich to tylko oszczedza ich cenny czas (to pieniadz). Kobiety, ktore wiedza jak nalezy sprawiac im przyjemnosc (w kazdym tego slowa znaczeniu) sa powiedzialaby w cenie.
      - dbanie o swoja kobiete i jej komfort jest dla MS bardzo wazne. Poniewaz wielu MS to sprytni i pracowici 'beta male', inwestowanie w wyglad i samopoczucie KJZ dodaje im poczucia meskosci i ladnie komponuje sie z wizerunkiem 'alpha male', ktory chca w spoleczenstwie uzyskac/podtrzymac. Np. wola zeby ich zona nie pracowala (bo przeciez nie musi) tylko lezala piekna na pieknej kanapie w pieknym domu i pieknie pachniala tulac do pieknej piersi piekne dziatki. Marek napisal "Wpmniałaś, że żaden facet nie umawiałby sie z laska, która by oswiadczyła, że chce zająć sie domem. Skąd takie dane?" Ja nie wiem skad Kitty ma takie dane, ale nie wydaje mi sie, zeby byly prawdziwe. Moje zyciowe obserwacje bowiem temu przecza.
      - poniewaz maja o sobie (czesto uzasadnione) wysokie mniemanie, to rownie wysoko cenia swoje geny w osobach swoich dzieci. Majac rowniez spore zasoby finansowe, rzadko sie zdarza, by po rozwodzie mieli okazac sie kutasami i nie lozyc wystarczajaco na swoja progeniture. Jesli tylko kobieta (byla zona in spe) okaze sie wystarczajaco sprytna by mimo urazy do MS nadal miec na uwadze glownie dobro jego dzieci, ona rowniez moze liczyc po rozwodzie na jej wlasne zabezpieczenie, tym razem jako najlepszej i zaufanej opiekunki jego dzieci. Poniewaz mezczyzna ten _ma_ zwykle na uwadze dobro swoich dzieci, to jezeli tylko udalo sie kobiecie zbudowac mocna wiez z wlasnymi dziecmi (przydaje sie do tego niepracowanie), to z reguly mezczyzna nie walczy o opieke nad swymi dziecmi i alimenty na nie od ex zony, bo zdaje sobie sprawe, ze nie bardzo ma na to czas
      - (moj ulubiony) w zwiazku z MS nie tylko mozna ale i trzeba miec oczekiwania. Kitty napisala: "Ja po prostu potrzebuje zeby mezczyzna mnie jeszcze bardziej utwardzal do walki, a nie rozmiekczal. Zebym mogla sie sama rozmiekczyc musialabym zrezygnowac z celu, a to droga do nikad." Tak wlasnie mysli MS. Zycie to dla niego ciagly rozwoj, dazenie do bycia w czyms lepszym niz jest obecnie. I chcociaz ma do tego silna motywacje wewnetrzna, to kobiete, ktora oczekuje od niego wiecej i lepiej, traktuje jak swojego najwiekszego sprzymierzenca.


      f.
      • sabat.77 Re: Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 10:01
        fanny napisała:

        > - MS ma dwa najwieksze leki, z ktorymi nie tylko trzeba nauczyc sie zyc ale i w
        > madry sposob probowac je ciagle neutralizowac: ze straci to do czego doszedl i
        > ze "kobieta jego zycia" jest z nim glownie dla pieniedzy i kiedy straci on wsz
        > ystko (albo wiele), straci rowniez KJZ. Ten ciagly lek (bo MS codziennie towa
        > rzyszy on gdzies w tyle glowy napedzajac go do ciaglego wysilku, by tak sie nie
        > stalo, patrz: problem czasu) nie jest bynajmniej duzo latwiejszy do 'zycia z'
        > niz np. lek za co kupimy dziecku zimowa kurtke.

        Ale kto powiedział, że status samca Alfa jest łatwy? Oglądałem fajny film przyrodniczy na ten temat. Samcem Alfa się bywa, a nie "jest się". U zwierząt często jest to kwestia sprawności fizycznej i bojowej. Pretendenci regularnie wyzywają Alfę na pojedynek, czasem wychodzi on z tej walki okaleczony, poraniony.
        Aż do upokarzającej porażki. W najlepszym razie bywa wygoniony ze stada, w najgorszym - zabity. Co oczywiste - traci on prawo do krycia samic.
        U ludzi jest dokładnie tak samo. U nas status Alfa jest związany z władzą i zasobami materialnymi lub z pozycją społeczną. O te dobra rozgrywa się regularna bitwa.
        Dla mnie wspaniałym okresem historii, demonstrującym ludzką naturę w pełni były czasy starożytnego Imperium Rzymskiego.
        Naturą człowieka jest bezwzględna i okrutna walka o władzę, seks i pieniądz. W tej walce liczą się tylko najsilniejsi, słabi muszą zadowolić się statusem sługi lub niewolnika. W najgorszym razie trafiają na arenę pełną dzikich zwierząt albo na krwawy pal.
        W kwestii seksu, prawo do niego należy bezwzględnie do tryumfatora.
        Z zakrwawionym gladiusem przed sobą i obciętymi głowami swoich wrogów u pasa. Vae Victis!
        • marek.zak1 Re: Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 10:16

          > fanny napisała:
          >
          > > - MS ma dwa najwieksze leki, z ktorymi nie tylko trzeba nauczyc sie zyc a le i w> madry sposob probowac je ciagle neutralizowac: ze straci to do czego doszedl i ze "kobieta jego zycia" jest z nim glownie dla pieniedzy i kiedy straci on wszystko (albo wiele), straci rowniez KJZ. Ten ciagly lek (bo MS codziennie towarzyszy on gdzies w tyle glowy napedzajac go do ciaglego wysilku, by tak sie nie stalo.

          Ja nie mam tych lęków. Teraz siedzewygodnie na dworcu we Wrcocławiu w pociągu przewozów regionalnych I zaraz ruszam do Wałbrzycha. Potem powrót I podróż Polskim Expresem (13 zł) do Krakowa. Czego tu sie bać? Życie jest piękne :)

          • sabat.77 Re: Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 10:22
            marek.zak1 napisał:

            > Ja nie mam tych lęków. Teraz siedzewygodnie na dworcu we Wrcocławiu w pociągu
            > przewozów regionalnych I zaraz ruszam do Wałbrzycha. Potem powrót I podróż Pols
            > kim Expresem (13 zł) do Krakowa. Czego tu sie bać? Życie jest piękne :)

            Marek, bo z tym Twoim sukcesem to jest jak z Misiem u Barei. To jest sukces na miarę Twoich możliwości i potrzeb :D
            Mam wrażenie, że Fanny pisała o jakichś rekinach finansjery...
            • marek.zak1 Re: Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 10:35
              sabat.77 napisał:

              > marek.zak1 napisał:
              >
              > > Ja nie mam tych lęków. Teraz siedzewygodnie na dworcu we Wrcocławiu w po
              > ciągu przewozów regionalnych I zaraz ruszam do Wałbrzycha. Potem powrót I podró
              > ż Polskim Expresem (13 zł) do Krakowa. Czego tu sie bać? Życie jest piękne :)
              >
              > Marek, bo z tym Twoim sukcesem to jest jak z Misiem u Barei. To jest sukces na
              > miarę Twoich możliwości i potrzeb :D
              > Mam wrażenie, że Fanny pisała o jakichś rekinach finansjery...

              Każdy onosi sukcesy na swoja mîare. Teraz kupiłem w pociągu bardzo smaczną herbatę. Dzień dobrze sie rozpczął :). Wrocław Zachodni. Ale ten pociąg pędzi :). Doskwiera mi brak żony I Sowy.
            • fanny Re: Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 10:59
              sabat.77 napisał:

              > Mam wrażenie, że Fanny pisała o jakichś rekinach finansjery...

              Troche pisala ;), ale nie sadzisz, ze przedsiebiorca budowlany tez sie stresuje, ze klient mu nie zaplaci i nie bedzie mial za co oplacic zusu nawet za siebie a tym bardziej za pracownikow, juz nie wspominajac w ogole zeby miec za co zaplacic pracownikom?

              • kag73 Re: Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 13:49
                fanny napisała:
                > Troche pisala ;), ale nie sadzisz, ze przedsiebiorca budowlany tez sie stresuje
                > , ze klient mu nie zaplaci i nie bedzie mial za co oplacic zusu nawet za siebie
                > a tym bardziej za pracownikow, juz nie wspominajac w ogole zeby miec za co zap
                > lacic pracownikom?

                A nie sadzisz, ze zwykly pracownik fizyczny czy biurowy tez sie stresuje, ze go szef zwolni i nie bedzie mial za co splacic kredytu albo, ze mu ta licha wyplata do konca miesiaca nie wystarczy?
                • marek.zak1 Re: Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 13:55
                  kag73 napisała:


                  > A nie sadzisz, ze zwykly pracownik fizyczny czy biurowy tez sie stresuje, ze go szef zwolni i nie bedzie mial za co splacic kredytu albo, ze mu ta licha wypla ta do konca miesiaca nie wystarczy?

                  Bardzo słuszna uwaga. Tak więc w sumie lepiej stresowac sie jak mąż Fanny, który zarabia bardzo dużo, niż jak ten najemny pracownik, który ma dużo kredytu do spłacenia.
                  • loppe Re: Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 14:00
                    marek.zak1 napisał:

                    > kag73 napisała:
                    >
                    >
                    > > A nie sadzisz, ze zwykly pracownik fizyczny czy biurowy tez sie stresuje,
                    > ze go szef zwolni i nie bedzie mial za co splacic kredytu albo, ze mu ta licha
                    > wypla ta do konca miesiaca nie wystarczy?
                    >
                    > Bardzo słuszna uwaga. Tak więc w sumie lepiej stresowac sie jak mąż Fanny, kt
                    > óry zarabia bardzo dużo, niż jak ten najemny pracownik, który ma dużo kredytu d
                    > o spłacenia.

                    Pieniądze szczęścia nie dają, problemy pozostają, ale borykanie się z nimi odbywa się w bardziej eleganckich dekoracjach.
                    • zawle Re: Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 14:04
                      A ja , poniewaz znam i tą i tą sferę powiem: Bogaci mają więcej do stracenia.
                      • marek.zak1 Re: Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 14:25
                        zawle napisała:

                        > A ja , poniewaz znam i tą i tą sferę powiem: Bogaci mają więcej do stracenia.

                        Bo dużo mają :).
                        Ja teraz pije znakomita herbate na dworcu autobusowym we Wrocławiu. Załóżmy że nie zdążę na autobus, to tez strata nie bedzie duża, bo tylko 13 zł. Da sie przeżyć.
                • kag73 OK, przyjmijmy, ze... 19.11.14, 14:51
                  ...jestem wyksztalcona 30+ z wiekszego miasta. Przekonalas mnie, fanny, chce tego kasiastego mezczyzne sukcesu!
                  I teraz mi powiedz jak i gdzie mam go znalezc. Mam zaczac chodzic tam gdzie tacy chadzaja i co robic? Mam dac oglosznie: jestem wyksztalcona 30+ i szukam kasiastego mezczyzny sukcesu?
                  I teraz czy on jest w ogole do wziecia? Jest wolny? Opuscila go wlasnie kobieta jego zycia (KJZ), zeby wreszcie byc niezalezna finansowo i popodrozowac troche? Czy to on postanowil wymiec ja na nowy/inny/mlodszy model?
                  I dlaczego chce wlasnie mnie, bo: jestem od niego 15+ lat mlodsza.
                  Czy moze szczesliwym trafem on jest singlem, moim rownolatkiem? I szeczesliwym trafem nie chce mlodszej od siebie, tylko mnie wyksztalcona 30+? Ja nawet nie musze byc szczegolnie atrakcyjana fizyczna? Ale ilu jest takich wolych kasiastych mezczyzn sukcesu w moim wieku albo troche starszych? Raczej niewielu.
                  Czy wreszcie mam swoje zasady schowac do kieszeni(zonaci tabu) i sprobowac takiego uwiesc, nie wazne, ze w domu ma KJZ i dzieci. Moze wda sie ze mna w romans i zostawi KJZ albo chociaz wkrece go w dzieciaka i bede miala chociaz dziecko i kase na nie, jezeli nie jest wykastrowany.
                  Krotko mowiac, co juz wspomnialas, najistotniejsze dla mnie musi byc by facet byl kasiastym mezczyzna sukcesu, wiek, wyglad, mysli o przyszlosci seksualnej i nie tylko nie sa wazne/nie mogo byc wazne.
                  Szanse zapewne najwieksze mialabym wsrod takich 15 lat jak nie wiecej starszych ode mnie, ale:
                  czy jest szansa na dziecko z nim? W wielu przypadkach zapewne KJZ i on sam w trosce o pozostanie zasobow w rodzinie a swiadomi czyhajacych niebezpieczenstw zatroszczyli sie o wysterylizowanie. Czyli to musze uwzglednic randkujac z takim gosciem i jeszcze liczyc na jego szczerosc. W dodatku nie prezentuje sie dobrze jak zaraz na poczatku zaczynam o malzenstwie i dzieciach:( Albo musze z zyczenia posiadania dziecka zrezygnowac.
                  Poza tym nie moge myslec o przyszlosci: ja ryczaca 40 stka a on pod 60 tke i moze problemy z potencja. Do tego moze bede musiala dziadka pielegnowac. No ale cos za cos.
                  I jeszcze moze umrze duzo przede mna(wiem umrzec kazdy moze w kazdym wieku) i zostane na cale lata sama, jezeli by mi sie zdarzylo go pokochac. Tu pomoze nastawienie: zyje tu i teraz.
                  Podobno jezeli chodzi o kasiastego to nie ma za starych, przeciwnie im starszy tym lepiej, niech ma nawet 8o+ :))

                  • fanny Re: OK, przyjmijmy, ze... 19.11.14, 15:51
                    kag73 napisała:

                    > ...jestem wyksztalcona 30+ z wiekszego miasta. Przekonalas mnie, fanny, chce te
                    > go kasiastego mezczyzne sukcesu!
                    > I teraz mi powiedz jak i gdzie mam go znalezc. Mam zaczac chodzic tam gdzie tac
                    > y chadzaja i co robic?

                    Klaruje mi sie mi jeden konkretny pomysl w glowie, ale na razie jestem na etapie konfrontowania go z kilkoma znanymi mi MS :)
                    Natomiast postaram sie wkrotce (moze jutro zanim wstaniesz) wysmazyc posta "Odpowiednia kobieta dla odpowiedniego mezczyzny czyli rozwazania fanny nad tym, co jej sie wydaje :)"

                    > I teraz czy on jest w ogole do wziecia? Jest wolny?

                    To jest caly urok MS, wbrew temu co mysli Triss, ze jesli w wieku kolo 40 "nie zostal jeszcze zgarniety z rynku" koniecznie musi oznaczac jakies jego powazne wady ukryte. U MS oznaczac to moze, ze wczesniej cala swoja zyciowa energie (libido) koncentrowal na pieciu sie po spolecznej drabinie i odnoszenie sukcesu :)
                    Taki MS, jesli tylko nie ozenil sie na studiach (rzecz obecnie rzadsza niz w moim czy Marka pokoleniu) to nadal jest wolny!!! W sensie niezaobraczkowany, jupi!
                    Zadnych moralnych rozterek!

                    > I dlaczego chce wlasnie mnie,

                    Bo zamierzasz uzyc na nim miedzy innymi techniki zwanej 'demonstration of higher value' (DHV) oraz przykroic swoja 'survival and replication value' do oczekiwan MS. Wywolasz w nim 'attraction'. Czy to nie jest pierwszy krok do udanego zwiazku?

                    f.
                    • sabat.77 Re: OK, przyjmijmy, ze... 19.11.14, 16:24
                      Fanny, jak natychmiast nie zdradzisz mi tego magicznego sposobu, o ktorym nawijasz od 500 postow z hakiem, to wyjme z kacika na gazety najnowsze wydanie wyborczej i wpierdole je z rozpaczy jak glodna koza, smarujac kazda kartke obficie musztarda sarepska...
                    • marek.zak1 Re: OK, przyjmijmy, ze... 19.11.14, 19:33
                      fanny napisała:

                      > Taki MS, jesli tylko nie ozenil sie na studiach (rzecz obecnie rzadsza niz w mo
                      > im czy Marka pokoleniu) to nadal jest wolny!!! W sensie niezaobraczkowany, jupi
                      > !
                      > Zadnych moralnych rozterek!
                      >
                      > > I dlaczego chce wlasnie mnie,


                      Przyjechałem do Krakowa. Ale leje. Kupiłem butelkę wina i mogę z Wami dyskutować.
                      Otóż sądzę, że w bardzo młodym wielku postawiłaś na dobrego konia, i miałaś szczęście. Wypowiadasz się jak 30+ ma wyhaczyć MS a nie masz o tym (sorry) pojęcia. A przecież Twój facet mógl zwyczajnie kariery nie zrobić I co wtedy?
                      • kag73 Re: OK, przyjmijmy, ze... 19.11.14, 21:47
                        "Otóż sądzę, że w bardzo młodym wielku postawiłaś na dobrego konia, i miałaś szczęście. Wypowiadasz się jak 30+ ma wyhaczyć MS a nie masz o tym (sorry) pojęcia. A przecież Twój facet mógl zwyczajnie kariery nie zrobić I co wtedy?"

                        Nic wtedy, nie opisywalaby nam teraz o mezczyznach sukcesu i plusach i minusach wiazania sie z nimi:) Moze wtedy to ona zrobilaby kariere? Albo oboje by sobie pracowali jak "normalne" ludki i jezeli nie stawiala na meza i jego kariere to nawet nie musialaby byc teraz rozczarowana mezem i zyciem.
                        • marek.zak1 Re: OK, przyjmijmy, ze... 19.11.14, 22:03
                          kag73 napisała:


                          > Nic wtedy, nie opisywalaby nam teraz o mezczyznach sukcesu i plusach i minusach wiazania sie z nimi:) Moze wtedy to ona zrobilaby kariere? Albo oboje by sobie pracowali jak "normalne" ludki i jezeli nie stawiala na meza i jego kariere to nawet nie musialaby byc teraz rozczarowana mezem i zyciem.

                          Dlatego pisze, że jest mało kompetentna w temacie. Ma jednego MS, ktory się stresuje, że kasa mu przepadnie, a żona jest być może dla kasy.
                          Ja sie nie stresuję. Dałem rade za komuny, w stanie wojennym i w kapitaliźmie. Dzieci odchowane, żyja wlasnym życiem, jeden niedaleko Ciebie i gra muzyka, jak mowili moi aparatowi z fabryki.
                          • fanny Re: OK, przyjmijmy, ze... 20.11.14, 05:04
                            marek.zak1 napisał:

                            > Dlatego pisze, że jest mało kompetentna w temacie.

                            Jezeli uwazasz sie za bardziej kompetentnego niz ja w temacie MS, to moze moglbys podzielic sie ze mna swoimi obserwacjami na ich temat i skorygowalbys moje bledne kobiece "a mnie sie wydaje, ze mezczyzni...", prosze.

                            > Ma jednego MS, ktory się stresuje, że kasa mu przepadnie, a żona jest być może dla kasy.

                            Interesujaca fantazja przeniesieniowa. Dlaczego zakladasz z gory, ze moj maz nie moglby miec tak samo:
                            > Ja sie nie stresuję.

                            > Dałem rade za komuny, w stanie wojennym i w kapitaliźmie.
                            > Dzieci odchowane, żyja wlasnym życiem, jeden niedaleko Ciebie i gra muzyka, jak
                            > mowili moi aparatowi z fabryki.

                            Jak miales 3 malych dzieci i nieoplacana pracujaca w domu zone, tez sie nigdy nie stresowales chociaz troche swoja rola 'breadwinnera'?

                            f.
                            • marek.zak1 Re: OK, przyjmijmy, ze... 20.11.14, 10:31
                              fanny napisała:

                              > marek.zak1 napisał:
                              >
                              > > Dlatego pisze, że jest mało kompetentna w temacie.
                              >
                              > Jezeli uwazasz sie za bardziej kompetentnego niz ja w temacie MS, to moze moglb ys podzielic sie ze mna swoimi obserwacjami na ich temat i skorygowalbys moje bledne kobiece "a mnie sie wydaje, ze mezczyzni...", prosze.

                              30+ to tylko z rynku wtórnego (statystyznie)



                              >
                              > > Ma jednego MS, ktory się stresuje, że kasa mu przepadnie, a żona jest być może dla kasy.
                              >
                              > Interesujaca fantazja przeniesieniowa. Dlaczego zakladasz z gory, ze moj maz nie moglby miec tak samo:

                              A skąs wiesz, że MS sie stresują?


                              > > Ja sie nie stresuję.
                              >
                              > > Dałem rade za komuny, w stanie wojennym i w kapitaliźmie. Dzieci odchowane, żyja wlasnym życiem, jeden niedaleko Ciebie i gra muzyka, jak mowili moi aparatowi z fabryki.
                              >
                              > Jak miales 3 malych dzieci i nieoplacana pracujaca w domu zone, tez sie nigdy nie stresowales chociaz troche swoja rola 'breadwinnera'?

                              Jak dzieci mnie wjurzały to bardzo:)

                              A traz bye - do fabryki.
                      • fanny Re: OK, przyjmijmy, ze... 20.11.14, 05:00
                        marek.zak1 napisał:


                        > Otóż sądzę, że w bardzo młodym wielku postawiłaś na dobrego konia, i miałaś szc
                        > zęście.

                        Mozesz nazywac to "postawieniem na dobrego konia", ja nazywam to wlasciwym doborem komplementarnego ukladu zgodnosci tkankowej (MHC), na ktory kobieta nie bedaca na antykoncepcji hormonalnej ma jak najbardziej wplyw. Dzieci mamy b. udane genetycznie :)
                        "Manie szczescia" niech pozostanie "maniem szczescia" by nie odzierac tak calkiem zycia z magii. Pewnie postawa zyciowa Twojej zony w zaden sposob nie miala wplywu na to kim teraz jestes. Miala prawdziwe szczescie, ze Cie takiego calkowicie uksztaltowanego spotkala w wieku dwudziestukilku lat. Ja tez mialam szczescie, tylko jak moj maz sie ze mna zenil w wieku 24 lat, to jeszcze nie byl w pelni uksztaltowanym mezczyzna a jego najwiekszym wtedy sukcesem bylo posiadanie stosunkowo atrakcyjnej zony i warunkowe utzrymanie sie na 3 roku.
                        Prawie calkiem nie na temat (bo to nie moj przypadek) ale mi sie skojarzylo takie powiedzenie mojej starej przyjaciolki, ktora podobny rodzaju szczescia zaprowadzil do zycia na Eaton Sq.:
                        "Za kazdym mezczyzna sukcesu stoi madra kobieta. Za kazda kobieta sukcesu stoi mezczyzna pytajacy "gdzie sa moje skarpetki, kochanie".

                        > Wypowiadasz się jak 30+ ma wyhaczyć MS a nie masz o tym (sorry) pojęcia.

                        To bardzo prawdopodobne. Ale w naglowku forum nie ma przypisu, ze wolno sie wypowiadac tylko o tym, o czym ma sie pojecie :p

                        > A przecież Twój facet mógl zwyczajnie kariery nie zrobić I co wtedy?

                        Wtedy prawdopodobnie bylabym z mezczyzna niesukcesu. Gdyby by taki dobry w lozku jak jest teraz, to mozliwe, ze nawet seks by byl ;)

                        f.
                    • triss_merigold6 Czas nie kutas, nie stanie 19.11.14, 21:34
                      Czas nie kutas, nie stanie.
                      Między końcem studiów a czterdziechą na karku jest sporo czasu. Jesli przez circa about 15 lat pan nie zdołał się zakochać i stworzyć trwalszego związku (nawet jeśli ów związek się rozpadł), to najprawdopodobniej w ogóle nie nadaje się do trzymania w domu w charakterze męża.
                      Brzytwa Ockhama, a nie "wspinanie się po drabinie społecznej".
                      • kag73 Re: Czas nie kutas, nie stanie 19.11.14, 21:43
                        triss_merigold6 napisała:
                        > Czas nie kutas, nie stanie.
                        > Między końcem studiów a czterdziechą na karku jest sporo czasu. Jesli przez cir
                        > ca about 15 lat pan nie zdołał się zakochać i stworzyć trwalszego związku (nawe
                        > t jeśli ów związek się rozpadł), to najprawdopodobniej w ogóle nie nadaje się d
                        > o trzymania w domu w charakterze męża. Brzytwa Ockhama, a nie "wspinanie się po drabinie społecznej".
                        Ach, triss, moze mial pecha i ciagle trafial na nie swoja:) I oczywiscie, ze sie nadaje na meza, bo ma kase, kobieto!:) I kto go chce w domu trzymac, niech on se idzie na Wall Street albo do innego biura, najwazniejsze, ze karte kredytowa zonie zostawi.
                      • sea.sea Re: Czas nie kutas, nie stanie 19.11.14, 21:47
                        Niestety raczej nie ma napisane na czole, czy w międzyczasie stwarzał, czy nie. Zwłaszcza, jeśli był to konkubinat.
                        • kag73 Re: Czas nie kutas, nie stanie 19.11.14, 21:52
                          Ale, dziewwczynki, to nie jest w ogole istotne. Istostne jest czy nie jest skapy. Czy jest szczodry i sie lubi dzielic swoja kasa. To wszystko:) To przeba wybadac i jezeli sie chce dzielic to szafka gra!
                          A tak na serio...to oczywiscie nie ma zadnej gwarancji, ze ozenek z kasiastym MS oznacza "dobrze wydac sie za maz". Dla jednych tak, dla innych nie. I wiadomo, ze teoria to teoria a praktyka tez czesto wyglada inaczej.
                • fanny Re: Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 15:22
                  kag73 napisała:


                  > A nie sadzisz, ze zwykly pracownik fizyczny czy biurowy tez sie stresuje, ze go
                  > szef zwolni i nie bedzie mial za co splacic kredytu albo, ze mu ta licha wypla
                  > ta do konca miesiaca nie wystarczy?

                  Ja to nawet sadze, ze leki MS, ze KJZ jest z nim tylko dla kasy, podzielaja nawet niektorzy (nieujawnieni jeszcze) czytajacy to forum mezczyzni, ktorzy maja domowy BSwM.
                  Tylko, ze oni podejrzewaja, ze zona z nimi jest nie dla ich assetow, tylko wylacznie dlatego ze maja wspolny kredyt w CHF na mieszkanie (dawno pod woda) i ewentualne alimenty, ktore by dostala od meza razem z jej skromna pensja, zwyczajnie nie wystarczylyby jej na przezycie.
                  Wiec sie nie rozwodzi kobita ale do seksu tez specjalnie nie garnie :(
                  A facet to ma takie stresy, ze mu i tak nie staje, a nawet jak juz staje, to woli sie sam zaspokoic przed kompem, bo to zdecydowanie szybszy i prostrzy sposob na szybki zastrzyk poprawiajacej nastroj dopaminy, niz podejmowanie dlugotrwalego wysilku (ktory niekoniecznie poplaci) by zmienic te cala, nieciekawa sytuacje (rowniez finansowa) od podstaw.

                  Wiec zeby uniknac takiego smutnego scenariusza, ktory niestety jest chyba dosc czesty, nasza singielka 30+ z wielkiego miasta celuje jednak w nieco inne okolicznosci zewnetrzne, w ktorych ten meski lek mialby sie juz ujawniac ;)
                  Taka kuta na 4 nogi z niej dziewczyna. Jak juz bawic sie wlasnym zyciem, to chociaz z rozmachem.


                  f.
                  • loppe Re: Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 15:40
                    Ci którzy wzięli - a propos' pod wodą - kredyt wartości 300,000zł we frankach circa 7 lat temu, do dzisiaj spłacili ok. 100,000zł w ratach, a do spłacenia mają jeszcze circa 400,000zł. Ale to tak na marginesie. Moja przemiła dentystka przewalutowała parę lat temu po rozmowach z pacjentem.
                    • loppe Re: Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 15:42
                      loppe napisał:

                      > Ci którzy wzięli - a propos' pod wodą - kredyt wartości 300,000zł we frankach c
                      > irca 7 lat temu, do dzisiaj spłacili ok. 100,000zł w ratach, a do spłacenia maj
                      > ą jeszcze circa 400,000zł. Ale to tak na marginesie. Moja przemiła dentystka pr
                      > zewalutowała parę lat temu po rozmowach z pacjentem.

                      Mało kto tak robi zastrzyk znieczulający jak ona... Cudowna kobieta... Po jednej z wizyt pożegnała mnie słowami: Niech pan zaprosi żonę na spacer!
                      • loppe Re: Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 15:45
                        loppe napisał:

                        > loppe napisał:
                        >
                        > > Ci którzy wzięli - a propos' pod wodą - kredyt wartości 300,000zł we fran
                        > kach c
                        > > irca 7 lat temu, do dzisiaj spłacili ok. 100,000zł w ratach, a do spłacen
                        > ia maj
                        > > ą jeszcze circa 400,000zł. Ale to tak na marginesie. Moja przemiła dentys
                        > tka pr
                        > > zewalutowała parę lat temu po rozmowach z pacjentem.
                        >
                        > Mało kto tak robi zastrzyk znieczulający jak ona... Cudowna kobieta... Po jedne
                        > j z wizyt pożegnała mnie słowami: Niech pan zaprosi żonę na spacer!

                        Że niby potrzebuję ochłonąć na świeżym powietrzu?
                        • loppe Re: Jaki jest ten odpowiedni mezczyzna czyli 19.11.14, 15:51
                          Powiedziała mi że mam niesamowitą córkę (tu szczegóły), a ja mówię - wszyscy to mówią, ale pani też to ma... Mowa o rozmowach w gabinecie stomatologicznym
    • zyg_zyg_zyg Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 20.11.14, 11:04
      Zaraz się okaże, że Fanny się w realu nazywa Catherine Kasima Kanda i serdecznie zaprasza wszystkie 30+ do swojej szkoły uwodzenia :-)

      kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,16994491,Pierwsza_w_Polsce_szkola_uwodzenia_dla_kobiet__czego.html#BoxLSTxt

      • wont Re: Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 20.11.14, 15:31
        zyg_zyg_zyg napisała:

        > Zaraz się okaże, że Fanny się w realu nazywa Catherine Kasima Kanda i serdeczni
        > e zaprasza wszystkie 30+ do swojej szkoły uwodzenia :-)
        >
        > kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,16994491,Pierwsza_w_Polsce_szkola_uwodzenia_dla_kobiet__czego.html#BoxLSTxt
        >
        --------------
        Bardzo madrze gada. Ta cala Kanda a nie fanny, oczywiscie. Ale az dziw bierze, ze takie oczywistosci trzeba sprzedawac pod marka "szkoly uwodzenia dla kobiet", przeciez takie rzeczy to mamy powinny uczyc.

        Fajny byl taki fragment:
        "Telefonujemy często, po to, żeby zapytać gdzie jesteś, kiedy wrócisz, dlaczego cię jeszcze nie ma. To może być denerwujące.

        - Najlepiej dzwonić do kogoś wtedy, kiedy czegoś potrzebujemy, mamy jakąś sprawę lub aby powiedzieć mu coś miłego. Często dzwonimy niestety po to, aby przekazać swoje pretensje, złość i rozczarowanie, że nie dzwoni albo po prostu, żeby zwrócić na siebie uwagę."

        Moze to malo istotne, ale spodobalo mi sie, bo jest podobne do zasad szkolenia psa :) Glowna zasada w nauce psa, jest chwalenie go. No i jak go zawolamy, a on nie chce przybiec tylko sie bawi, to go nie ochrzaniamy jak do nas w koncu przybiegnie tylko (wbrew pozorom) nagradzamy. Wyrabiamy u niego nawyk, ze przybiegniecie do nas = nagroda. I po jakims czasie sam bedzie wolal przybiec do nas, mimo zabawy, bo czekajaca go nagroda w postaci smakolyka (na poczatku) czy pochwalenia i poglaskania jest dla niego milsza. Mysle, ze podobne zasady mozna stosowac w wychowaniu mezczyzny :)
        • kutuzow Wzmocnienie pozytywne 26.11.14, 10:12
          wont napisał:
          > Moze to malo istotne, ale spodobalo mi sie, bo jest podobne do zasad szkolenia
          > psa :) Glowna zasada w nauce psa, jest chwalenie go. No i jak go zawolamy, a on
          > nie chce przybiec tylko sie bawi, to go nie ochrzaniamy jak do nas w koncu prz
          > ybiegnie tylko (wbrew pozorom) nagradzamy. Wyrabiamy u niego nawyk, ze przybieg
          > niecie do nas = nagroda. I po jakims czasie sam bedzie wolal przybiec do nas, m
          > imo zabawy, bo czekajaca go nagroda w postaci smakolyka (na poczatku) czy pochw
          > alenia i poglaskania jest dla niego milsza. Mysle, ze podobne zasady mozna stos
          > owac w wychowaniu mezczyzny :)

          Nie wiem czy miałes okazję oglądać serial komediowy "Big Bang Theory". Serial jest (w skrócie) o tym jak dwóch mózgowców (fizycy teoretyczni) i ich kumple radzą sobie w świecie "męsko-damskim". W jednym z odcinków jest własnie o pozytywnym wzmocnieniu, które ma wyplenić wkurzające nawyki dziewczyny jego współlokatora. Zobacz na czym się gość wywalił :-)

          www.youtube.com/watch?v=JA96Fba-WHk
          (można włączyć angielskie napisy)

          To fragmenty wycięte z całego odcinka, dotyczące tylko tej kwestii szkolenia.

          Jak obejrzysz do końca to zobaczysz, że całkiem sporo kobiet stosuje tą technikę na swoich partnerach :-)
          • wont Re: Wzmocnienie pozytywne 26.11.14, 11:27
            kutuzow napisał:

            > Jak obejrzysz do końca to zobaczysz, że całkiem sporo kobiet stosuje tą technik
            > ę na swoich partnerach :-)
            -------------
            Dobre :) Ale przerazajace. My, mezczyzni jestemy tresowani jak psy :) Na poczatku jest obiecujaco i niewinnie - smakolyki, same pyszne smakolyki, w kazdej ilosci i pozycji. Wystarczy, ze tylko przybiegniemy do panci i zamachamy, no powiedzmy, ze ogonkiem. A pozniej, to juz i zadnych smakolykow i rzadko nas pancia nawet poglaszcze...

            Wiesz co? Zmienie sie. Bede znowu zabieral na spacer z moim psem smakolyki! :)))
            • marek.zak1 Re: Wzmocnienie pozytywne 26.11.14, 11:48
              wont napisał:

              > Wiesz co? Zmienie sie. Bede znowu zabieral na spacer z moim psem smakolyki! :))

              Z jednego z licznych korposzkoleń, uniwersalna zasada: You don't get you deserve, you get what you negotiate.

              • wont Re: Wzmocnienie pozytywne 26.11.14, 12:23
                marek.zak1 napisał:

                > wont napisał:
                >
                > > Wiesz co? Zmienie sie. Bede znowu zabieral na spacer z moim psem smakolyk
                > i! :))
                >
                > Z jednego z licznych korposzkoleń, uniwersalna zasada: You don't get you deserv
                > e, you get what you negotiate.
                ------------------
                To ja, poniewaz moj pies ma dosc slaba pozycje konkurencyjna wzgledem mnie, pojde pod prad korposzkoleniom i bede dawac mojemu psu smakolyki na spacerze sam z siebie :)
                • marek.zak1 Re: Wzmocnienie pozytywne 26.11.14, 12:31
                  wont napisał:

                  > marek.zak1 napisał:
                  >
                  > > wont napisał:
                  > >
                  > > > Wiesz co? Zmienie sie. Bede znowu zabieral na spacer z moim psem sm
                  > akolyk
                  > > i! :))
                  > >
                  > > Z jednego z licznych korposzkoleń, uniwersalna zasada: You don't get you
                  > deserv
                  > > e, you get what you negotiate.
                  > ------------------
                  > To ja, poniewaz moj pies ma dosc slaba pozycje konkurencyjna wzgledem mnie, poj
                  > de pod prad korposzkoleniom i bede dawac mojemu psu smakolyki na spacerze sam z
                  > siebie :).

                  Jak to słabą? Przyjdzie albo nie. Poza tym możesz mu pomieszać w głowie, gdyz zburzysz logike rozumowania: wołasz - przychodzi - dostaje. Zgadzam sie generalnie z duchem Twojego rozumowania, gdyz najważniejsza jest pozytuwna motywacja :)
            • kutuzow Re: Wzmocnienie pozytywne 26.11.14, 12:31
              wont napisał:
              > Dobre :) Ale przerazajace. My, mezczyzni jestemy tresowani jak psy :)

              Wont, specjalnie dla Ciebie znalazłem jeszcze jeden fragment.
              tym razem chodzi o Howarda Wolowitza -gość ma tytuł inżyniera z MIT (mimo to na tle reszty jest najsłabiej wykształcony). Typowy geek IT, mieszka z matką (ojciec opuścił ich jak był mały). Jak na geeka przystało ma "pewne" trudności z nawiązywaniem kontaktów z "normalnymi" dziewczynami. Za to ma duzo pomysłów i się nie zniechęca szybko.
              Jego przyjacielem jest Rajesh, który na początku miał problemy z odzywaniem się przy pięknych kobietach (stąd telefon w 2:30 w imieniu Raja do laski).


              Tutaj kilka scen z nim -jak Cię zainteresują oglądaj całość - jak nie przewiń do 7:50
              tam zaczyna się scena gdy w końcu dorwał się do łatwej dziewczyny (lecącej na kasę). Płena jest piękna (8:20) :-)
              www.youtube.com/watch?v=k5PwwLBFrUI
              Tutaj zaś przykład tego jak większość z nas na forum wyobraża sobie PUA i gości którzy je stosują:
              www.youtube.com/watch?v=x864dAl7-Nw
              czyli lekcja pt: zwróć na siebie uwagę + neg (negative compliment)

              • wont Re: Wzmocnienie pozytywne 26.11.14, 13:37
                Dzieki, kutuzow :)

                Jakos sobie poki co radze. Nie finansuje dziewczyn ani nie uzywam negow jak Wolowitz ale stosuje za to sekretny sposob Charliego z "Dwoch i pol" :)

                www.youtube.com/watch?v=w2Jw4ZdZNPY
                • kutuzow Re: Wzmocnienie pozytywne 26.11.14, 13:54
                  wont napisał:

                  > Jakos sobie poki co radze.

                  Wont, to nie było do Ciebie. Ja tam uważam że w wielu facetach jest coś z Wolowitza.

                  Co do "Dwóch i pół", to odcinki z Charliem to klasyka. Nie wiem czy widziałeś co zrobili z tego serialu po jego odejściu. Żal oglądać.
                  • wont Re: Wzmocnienie pozytywne 26.11.14, 14:21
                    Po odejsciu Charliego nie obejrzalem ani jednego odcinka. To jakas profanacja by byla...
            • hello-kitty2 Re: Wzmocnienie pozytywne 26.11.14, 13:49
              wont napisał:

              Ale przerazajace. My, mezczyzni jestemy tresowani jak psy :) Na poczat
              > ku jest obiecujaco i niewinnie - smakolyki, same pyszne smakolyki, w kazdej ilo
              > sci i pozycji. Wystarczy, ze tylko przybiegniemy do panci i zamachamy, no powie
              > dzmy, ze ogonkiem. A pozniej, to juz i zadnych smakolykow i rzadko nas pancia n
              > awet poglaszcze...

              A wczesniej:

              wont napisał:

              > Moze to malo istotne, ale spodobalo mi sie, bo jest podobne do zasad szkolenia
              > psa :) Glowna zasada w nauce psa, jest chwalenie go. No i jak go zawolamy, a on
              > nie chce przybiec tylko sie bawi, to go nie ochrzaniamy jak do nas w koncu prz
              > ybiegnie tylko (wbrew pozorom) nagradzamy. Wyrabiamy u niego nawyk, ze przybieg
              > niecie do nas = nagroda. I po jakims czasie sam bedzie wolal przybiec do nas, m
              > imo zabawy, bo czekajaca go nagroda w postaci smakolyka (na poczatku) czy pochw
              > alenia i poglaskania jest dla niego milsza. Mysle, ze podobne zasady mozna stos
              > owac w wychowaniu mezczyzny :)

              Samorozmowy ;-) Rozumiem, ze sie bawisz. Podejscie behawiorystyczne to najprostsza droga do przyjecia pogladu, ze milosc nie istnieje, ewentualnie, ze istnieje tylko jako milosc wlasna, co w Twoim przypadku uklada sie w jedna calosc ;) Nie wierzysz w milosc prawda?
              • wont Re: Wzmocnienie pozytywne 26.11.14, 14:17
                hello-kitty2 napisała:

                Nie wierzysz w milosc prawda?
                ------------
                "Milosc" w rozumieniu najbardziej popularnym, romantycznym, nie jest prawdziwa miloscia tylko uzaleznieniem. To co nazywamy "stanem zakochania" natomiast to haj narkotykowy wymyslony przez nature, ktory ma za zadanie zaburzyc nasze postrzeganie rzeczywistosci, tak abysmy splodzili i odchowali potomstwo.

                Nie jestem zadnym oszolomem religijnym, wrecz przeciwnie, ale milosc, prawdziwa milosc, to ma taki bardziej nowotestamentowy charakter - to stan ducha podobny chyba do "oswiecenia" w buddyzmie. Mi sie strasznie podoba Hymn do Milosci z listu do Koryntian, ale czuje go intuicyjnie, nie rozbijam kazdego zdania na czynniki pierwsze, wiec moze zle go rozumiem ;)

                www.nonpossumus.pl/ps/1_Kor/13.php




                • marek.zak1 Re: Wzmocnienie pozytywne 26.11.14, 14:34
                  wont napisał:
                  > "Milosc" w rozumieniu najbardziej popularnym, romantycznym, nie jest prawdziwa
                  > miloscia tylko uzaleznieniem. To co nazywamy "stanem zakochania" natomiast to haj narkotykowy wymyslony przez nature, ktory ma za zadanie zaburzyc nasze postrzeganie rzeczywistosci, tak abysmy splodzili i odchowali potomstwo.
                  >
                  > Nie jestem zadnym oszolomem religijnym, wrecz przeciwnie, ale milosc, prawdziwa milosc, to ma taki bardziej nowotestamentowy charakter - to stan ducha podobny chyba "oswiecenia" w buddyzmie.

                  W podobnym tonie wypowiedział sie Wagner w w Tanhauserze. Miłość jest ograniczona z jednej strony szaleńczym seksem, z drugiej uduchowionym uczuciem idealnym,
                  Wszystko znajduje sie miedzy tymi granicami.
                  zakbajka.blog.onet.pl/2014/11/14/czym-jest-milosc-what-is-love/
                • hello-kitty2 Re: Wzmocnienie pozytywne 26.11.14, 20:52
                  wont napisał:

                  > "Milosc" w rozumieniu najbardziej popularnym, romantycznym, nie jest prawdziwa
                  > miloscia tylko uzaleznieniem. To co nazywamy "stanem zakochania" natomiast to h
                  > aj narkotykowy wymyslony przez nature, ktory ma za zadanie zaburzyc nasze postr
                  > zeganie rzeczywistosci, tak abysmy splodzili i odchowali potomstwo.
                  >
                  > Nie jestem zadnym oszolomem religijnym, wrecz przeciwnie, ale milosc, prawdziwa
                  > milosc, to ma taki bardziej nowotestamentowy charakter - to stan ducha podobny
                  > chyba do "oswiecenia" w buddyzmie. Mi sie strasznie podoba Hymn do Milosci z l
                  > istu do Koryntian, ale czuje go intuicyjnie, nie rozbijam kazdego zdania na czy
                  > nniki pierwsze, wiec moze zle go rozumiem ;)
                  >
                  > www.nonpossumus.pl/ps/1_Kor/13.php

                  Tak, przeczytalam ale do takiej milosci nowotestamentowej potrzeba wiary.

                  A w czyms takim spokojnie sie kazdy z nas odnajdzie:
                  www.youtube.com/watch?v=61bKDb2cW-w
                  grubsia dla Yorica, bo lubi popatrzec ;)
                • sabat.77 Re: Wzmocnienie pozytywne 26.11.14, 21:48
                  A w ujeciu spolecznym taka milosc po osiagnieciu wspolnego potomstwa jest juz niepotrzebna, gdyz osiaga sie wtedy stan wzajemnego uzaleznienia realnego. Psychiczne uzaleznienie staje sie zbedne :)
                • slepafuria15 Re: Wzmocnienie pozytywne 10.12.14, 21:50
                  Ten haj to straszna sprawa. Okropna! Człowiek dostaje anginy mozgu!
    • fajnaret Jak bedac po 30 dobrze wydac sie za maz 25.11.14, 18:07
      To będzie bardzo trudne. Należało pomyśleć o tym dużo wcześniej. Chyba, ze szukało się księcia z bajki na białym koniu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka