my.river
01.01.15, 15:38
Na początku był seks...
Ona -wolna, bez zobowiązań, nadwrażliwa introwertyczka z bardzo trudną,rzucającą cień na jej życie osobiste przeszłością ale uparcie wierząca, że miłość istnieje. On-biedny, smutny , niekochany przez żonę, z seksem raz na kwartał, stały bywalec portali randkowych, poszukiwacz doznań i uciech cielesnych.
Spotkanie gwałtowne, intensywne, bardzo krótkie ale niezapomniane przez oboje, niedokończone...
Czy to była miłość? Nie wiem.
On wraca do spodziewającej się dziecka żony a ona zostaje z poczuciem, że tak właśnie musiało być.
Przez kilka lat ona nie potrafi o nim zapomnieć, nie potrafi poradzić sobie z poczuciem żalu po stracie a złość kieruje w swoją stronę.Masochizm i samodestrukcja.Świadomość tego,że to taka piękna i przerwana historia utrudnia jej wchodzenie w nowe związki chociaż na brak adoratorów nie musi narzekać.Jemu przychodzi to bez trudu i na zmianę a to ratuje małżeństwo a to się łajdaczy, zagląda na TO forum rozpaczliwie prosząc o rady.
Mija kilka lat.
Jej się w końcu udaje zapomnieć,odzyskać upragnioną równowagę...On postanawia pojawić się w jej życiu ponownie bo
kilkanaście lat naprawiania związku to dość, żeby zdecydować się na konkretne kroki.No i pojawia się...
Ona się waha bo doskonale pamięta jak wiele ją to kosztowało,on jest zdecydowany i optymistycznie maluje przyszłość,zachęca,mami, przekonuje, wyprowadza się z domu.
Deja vu, porozumienie dusz i ciał, ona go kocha, on się nad tym nie zastanawia,czerpie.
Dmuchawce, latawce, wiatr. Jej sny zostały spełnione, może dotknąć marzeń a on...on zdaje sobie sprawę jaką ma nad nią władzę.
Zaczyna dyktować warunki, poddaje kolejnym próbom, testuje...
Jego wahanie pojawia się nagle, ona zaczyna mu przeszkadzać,bo wymaga uwagi nie tylko podczas upojnych nocy, za dnia również.I co to będzie jeśli żona się dowie? Ona wpada w rozpacz, zaczyna tracić kontrolę nad emocjami.
On prosi o czas,więcej czasu, czerpie, mówi, że nie ma pewności,że nie kocha żony ale czerpie,wciąż czerpie.
Poczucie winy za rozpad małżeństwa ma ona, on jej już tylko nienawidzi za to że pozwoliła sobie na wejście z buciorami w jego, w ich życie.Że rości sobie do niego jakieś prawo.Ma być twarda i trwać bo on wystarczająco
wiele dla niej zrobił.Zbyt wiele.
W końcu on prosi ją o urlop.Urlop od emocji.Jest ich za dużo, są niepotrzebne, irracjonalne, zbędne.Odpycha łokciem,udaje że nigdy nie istniała, potrzebuje świętego spokoju.
Jego urlop od emocji.Jej myśli samobójcze.Psychiatra.List do jego żony z linkiem do jego tu szczerych wynurzeń.List trudny, mocny, prawdziwy.Zrobi z tym co zechce ale ma prawo wiedzieć. Ma prawo.
Uwolniona złość, ulga, brak poczucia klęski, WOLNOŚĆ.
Dlaczego warto wejść do tej samej rzeki? Żeby się rozczarować, dać się obedrzeć ze złudzeń,
móc optymistycznie spojrzeć w przyszłość. Po to, żeby rozpocząć nowe życie.
Czy to była miłość? To nie mogła być miłość.
Miłość jest wtedy,kiedy uskrzydla a nie ciągnie w dół. Miłość się nie wydaje, o miłości się wie, że to miłość.
Z miłości nie chce się umierać. Dla miłości chce się żyć.
I zanim zaczniecie moralizować...Że to klasyczne, że głupia kochanka, że mam za swoje...
Nie wie NIKT jak to jest, kto tego nie przeżył. A mam za swoje, oj mam :)
Sabat.77 - Przeczytaj to dokładnie i Ty się dobrze zastanów czy aby nie kochasz swojej żony :)
Bo czymże jest seks bez miłości ?
...