Dodaj do ulubionych

Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki...

01.01.15, 15:38
Na początku był seks...
Ona -wolna, bez zobowiązań, nadwrażliwa introwertyczka z bardzo trudną,rzucającą cień na jej życie osobiste przeszłością ale uparcie wierząca, że miłość istnieje. On-biedny, smutny , niekochany przez żonę, z seksem raz na kwartał, stały bywalec portali randkowych, poszukiwacz doznań i uciech cielesnych.
Spotkanie gwałtowne, intensywne, bardzo krótkie ale niezapomniane przez oboje, niedokończone...
Czy to była miłość? Nie wiem.
On wraca do spodziewającej się dziecka żony a ona zostaje z poczuciem, że tak właśnie musiało być.
Przez kilka lat ona nie potrafi o nim zapomnieć, nie potrafi poradzić sobie z poczuciem żalu po stracie a złość kieruje w swoją stronę.Masochizm i samodestrukcja.Świadomość tego,że to taka piękna i przerwana historia utrudnia jej wchodzenie w nowe związki chociaż na brak adoratorów nie musi narzekać.Jemu przychodzi to bez trudu i na zmianę a to ratuje małżeństwo a to się łajdaczy, zagląda na TO forum rozpaczliwie prosząc o rady.
Mija kilka lat.
Jej się w końcu udaje zapomnieć,odzyskać upragnioną równowagę...On postanawia pojawić się w jej życiu ponownie bo
kilkanaście lat naprawiania związku to dość, żeby zdecydować się na konkretne kroki.No i pojawia się...
Ona się waha bo doskonale pamięta jak wiele ją to kosztowało,on jest zdecydowany i optymistycznie maluje przyszłość,zachęca,mami, przekonuje, wyprowadza się z domu.

Deja vu, porozumienie dusz i ciał, ona go kocha, on się nad tym nie zastanawia,czerpie.
Dmuchawce, latawce, wiatr. Jej sny zostały spełnione, może dotknąć marzeń a on...on zdaje sobie sprawę jaką ma nad nią władzę.
Zaczyna dyktować warunki, poddaje kolejnym próbom, testuje...
Jego wahanie pojawia się nagle, ona zaczyna mu przeszkadzać,bo wymaga uwagi nie tylko podczas upojnych nocy, za dnia również.I co to będzie jeśli żona się dowie? Ona wpada w rozpacz, zaczyna tracić kontrolę nad emocjami.
On prosi o czas,więcej czasu, czerpie, mówi, że nie ma pewności,że nie kocha żony ale czerpie,wciąż czerpie.
Poczucie winy za rozpad małżeństwa ma ona, on jej już tylko nienawidzi za to że pozwoliła sobie na wejście z buciorami w jego, w ich życie.Że rości sobie do niego jakieś prawo.Ma być twarda i trwać bo on wystarczająco
wiele dla niej zrobił.Zbyt wiele.
W końcu on prosi ją o urlop.Urlop od emocji.Jest ich za dużo, są niepotrzebne, irracjonalne, zbędne.Odpycha łokciem,udaje że nigdy nie istniała, potrzebuje świętego spokoju.

Jego urlop od emocji.Jej myśli samobójcze.Psychiatra.List do jego żony z linkiem do jego tu szczerych wynurzeń.List trudny, mocny, prawdziwy.Zrobi z tym co zechce ale ma prawo wiedzieć. Ma prawo.
Uwolniona złość, ulga, brak poczucia klęski, WOLNOŚĆ.

Dlaczego warto wejść do tej samej rzeki? Żeby się rozczarować, dać się obedrzeć ze złudzeń,
móc optymistycznie spojrzeć w przyszłość. Po to, żeby rozpocząć nowe życie.

Czy to była miłość? To nie mogła być miłość.
Miłość jest wtedy,kiedy uskrzydla a nie ciągnie w dół. Miłość się nie wydaje, o miłości się wie, że to miłość.
Z miłości nie chce się umierać. Dla miłości chce się żyć.

I zanim zaczniecie moralizować...Że to klasyczne, że głupia kochanka, że mam za swoje...
Nie wie NIKT jak to jest, kto tego nie przeżył. A mam za swoje, oj mam :)
Sabat.77 - Przeczytaj to dokładnie i Ty się dobrze zastanów czy aby nie kochasz swojej żony :)
Bo czymże jest seks bez miłości ?
...
Obserwuj wątek
    • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 15:56
      Dla mnie to klasyczne wykorzystanie. Nie wiem czym Cie tak ujal ten facet? Z nim by kazda miala przesrane, lacznie z zona.
      • bigbadpig Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 16:06
        Nie wiem czy jest co moralizować. Dobrze że się od niego uwolniłaś, dobrze że dostał jakąś formę kopa na koniec. Z twojego opisu wygląda na typ człowieka który dla własnych korzyści wysysa innych ludzi (kobiety). Co jeszcze słabsze, wydaje się, że był w tym nerwowy i niezdecydowany - bywają ludzie którzy potrafią być bezwzględnymi ch...ami, ale gorszy typ to bezwzględny ch...j który potrafi sobie wmówić, że chce dobrze.
        • bigbadpig Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 16:07
          Miało być bezpośrednio do autorki.
          • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 16:21
            bigbadpig napisał:

            > Miało być bezpośrednio do autorki.

            No i jest. Nie stresuj sie. A jak nie mozesz to rozgryz strukture drzewka. A jak nie mozesz to zaufaj nam, ze nie jestesmy debilami ;-)
        • loppe Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 16:14
          bigbadpig napisał:

          > Nie wiem czy jest co moralizować. Dobrze że się od niego uwolniłaś, dobrze że d
          > ostał jakąś formę kopa na koniec. Z twojego opisu wygląda na typ człowieka któr
          > y dla własnych korzyści wysysa innych ludzi (kobiety). Co jeszcze słabsze, wyda
          > je się, że był w tym nerwowy i niezdecydowany - bywają ludzie którzy potrafią b
          > yć bezwzględnymi ch...ami, ale gorszy typ to bezwzględny ch...j który potrafi s
          > obie wmówić, że chce dobrze.

          Psychol, oczywiście. No rzeczywiście, wejście po raz drugi w związek z niereformowalnym psycholem może chyba być porównane do wejścia po raz drugi do tej samej rzeki... Jednak przynajmniej percepcja podmiotu jest już inna i w tym sensie rzeka nie jest ta sama.
    • loppe Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 16:08
      Szanuję Twoją historię.
    • bcde Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 16:12
      >Jemu przychodzi to bez trudu i na zmianę a to ratuje małżeństwo a to się łajdaczy, zagląda na TO forum rozpaczliwie prosząc o rady.

      Ciekawe, o kogo chodzi :) Obstawiamy?

      >Deja vu, porozumienie dusz i ciał, ona go kocha, on się nad tym nie zastanawia,czerpie.
      >Dmuchawce, latawce, wiatr. Jej sny zostały spełnione, może dotknąć marzeń a on...on zdaje sobie sprawę jaką ma nad nią władzę.

      Nie warto było, choćby dla tych chwil?

      >Czy to była miłość? To nie mogła być miłość.
      >Miłość jest wtedy,kiedy uskrzydla a nie ciągnie w dół. Miłość się nie wydaje, o miłości się wie, że to miłość.
      >Z miłości nie chce się umierać. Dla miłości chce się żyć.

      To była miłość. Bywają miłości nieszczęśliwe. Może nawet jest ich więcej niż tych szczęśliwych.
      • loppe Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 16:16

        Odpowiedz cytując Odpowiedz

        >Jemu przychodzi to bez trudu i na zmianę a to ratuje małżeństwo a to się łajdaczy, zagląda na TO forum rozpaczliwie prosząc o rady.

        Ciekawe, o kogo chodzi

        Ciekawe!
        • loppe Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 16:40
          loppe napisał:

          >
          > Odpowiedz cytując Odpowiedz
          >
          > >Jemu przychodzi to bez trudu i na zmianę a to ratuje małżeństwo a to się ł
          > ajdaczy, zagląda na TO forum rozpaczliwie prosząc o rady.
          >
          > Ciekawe, o kogo chodzi
          >
          > Ciekawe!

          Na pewno nie chodzi o mnie, więc tu już mamy jasność. Jeśli Autorka nie wyjaśni o kogo chodzi, to niech kolejni panowie się zgłaszają tutaj i będziemy w końcu mieli jasność... Jasność jest tu ważna...
      • marek.zak1 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 17:13
        bcde napisał:

        > >Jemu przychodzi to bez trudu i na zmianę a to ratuje małżeństwo a to się ł
        > ajdaczy, zagląda na TO forum rozpaczliwie prosząc o rady.
        >
        > Ciekawe, o kogo chodzi :) Obstawiamy?

        A skąd ona wie, że ON wchodzi na TO forum. Obstawiam konfabulację.
        • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 19:07
          Nie tylko , że wiem, że pisał to jeszcze mam pewność. Jeśli wymieniasz z kimś milion e-maili, smsów to nie sposób nie rozpoznać tej jednej osoby pośród miliona na tym forum. To jest ON, jego żona, życie i jego problemy.Zaglądam tu często nie z powodu problemów z seksem tylko dlatego Was strasznie lubię czytać :)
          Nie mam nic do ukrycia:
          Losowylogin - znany, irytujący i średnio lubiany przez was facet.
          • marek.zak1 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 19:12
            my.river napisała:

            > Nie tylko , że wiem, że pisał to jeszcze mam pewność. Jeśli wymieniasz z kimś milion e-maili, smsów to nie sposób nie rozpoznać tej jednej osoby pośród miliona na tym forum. To jest ON, jego żona, życie i jego problemy.Zaglądam tu często nie z powodu problemów z seksem tylko dlatego Was strasznie lubię czytać :) . Nie mam nic do ukrycia:

            > Losowylogin - znany, irytujący i średnio lubiany przez was facet.

            Ten login to do mnie pasuje, ale to nie ja.
          • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 19:50
            Zapomnialas napisac, ze ma malego ptaszka i problemy z erekcja :))))
            Wedlug mnie z tymi kochankami to ludzie same problemy maja. I po co? Dla chwili przyjemnosci. Nie oplaca sie.
            • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 19:56
              Nie Sabat. Trzeba mu to oddać że niezły z niego jebaka, z fajną, sprytną fujarą i że marnuje swój potencjał. A niech sobie marnuje. Mi tam też niczego nie brakuje, idę na balety :)
              • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 20:05
                Skad wiesz, moze zona go przyjela z otwartymi ramionami.
                A ja tez se pojde na balety. No i powodzenia ;)
                • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 20:16
                  Ale ja oprócz tego, że durna jestem to jeszcze z sercem na dłoni :)
                  Życzę wszystkim zdrowia, szczęścia, pomyślności.
                  Takie jak ja wykorzystać najłatwiej :P
    • triismegistos Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 16:49
      Baby to są durne jednak.
      • druginudziarz Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 17:47
        triismegistos napisała:

        > Baby to są durne jednak.
        >
        Chłopy też są durne.
        W ogóle ludzie są durne.
        • triismegistos Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 18:07
          Jeszcze nie widziałam faceta, który kity "mąż mnie nie rozumie i nie sypiamy ze sobą" łykał jak gęś kluski.
          • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 18:12
            Za to w "po dziecku bedzie lepiej" i "po slubie bedzie fajnie" wierza. No bo czym to co przytoczylas mialoby niby skutkowac? Seksualnym wykorzystaniem? Doprawdy straszne z punktu widzenia faceta ;)
            • zawle Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 18:32









              Szkoda że nie ma fejsowego Lubię to:))
              • urszula.slo Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 18:48
                A ja nie rozumiem pisania tego listu jego żonie pod koniec. Przecież ty sama jesteś sobie winna, to był twój błąd - wchodzić do tej samej rzeki po raz kolejny. Żona i tak ma przesrane, skoro ma takiego męża. Ona cierpi, on też, bo tkwią w nieudanym związku. Po co jeszcze komplikować im życie?! Zajmij się swoim, może jakaś terapia, by poukładać sobie w głowie, i zapomnieć o takich gościach jak ten.
                Czy to była miłość? Nie wiem, jakiś rodzaj miłości chyba to był.
                • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 19:13
                  Wiedziałam, że to pytanie padnie. Na terapię chodzę. To była jedna z form wyrażenia złości i w pewien sposób jakaś kobieca solidarność. Zachęcam do lektury. Czy chciałabyś mieć pod dachem takiego człowieka nic o nim nie wiedząc? Bo ja nie. Jego żona zrobi co zechce. Mnie to już nie interesuje.

                  forum.gazeta.pl/forumSearch.do?&query=losowylogin&author=losowylogin&sortMode=DATE&queryMode=SIMPLEALL&pageNumber=1
                  • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 19:19
                    my.river napisała:

                    > Wiedziałam, że to pytanie padnie. Na terapię chodzę. To była jedna z form wyraż
                    > enia złości i w pewien sposób jakaś kobieca solidarność. Zachęcam do lektury. C
                    > zy chciałabyś mieć pod dachem takiego człowieka nic o nim nie wiedząc? Bo ja ni
                    > e. Jego żona zrobi co zechce. Mnie to już nie interesuje.
                    >
                    > forum.gazeta.pl/forumSearch.do?&query=losowylogin&author=losowylogin&sortMode=DATE&queryMode=SIMPLEALL&pageNumber=1

                    U la la losowylogin to byl? ;-) Alfabetyczny zepsula Ci zabawe! Hehe pamietam goscia, no no, cos tam pisyswal.
                  • zyg_zyg_zyg Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 10:54
                    To była jedna z form wyraż
                    > enia złości i w pewien sposób jakaś kobieca solidarność.

                    U la la! Jak szlachetnie!

                    > Jego żona zrobi co zechce. Mnie to już nie interesuje.

                    O? Taki nagły koniec kobiecej solidarności?
                    • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 11:00
                      zyg_zyg_zyg napisała:

                      > O? Taki nagły koniec kobiecej solidarności?

                      Zyg, kobieca solidarność kończy się w momencie gdy do pokoju wchodzi atrakcyjny mężczyzna. Co do powodów jej obecności na forum, to również są oczywiste - chęć ujawnienia personaliów pana i rozciągnięcie swojej zemsty na szerszych wodach. Odrzucona kochanka to niezły tajfun, potrafi nieźle nawywijać.
                      Chociaż słabo to tą razą wyszło, bo od razu nabrałem do typa odrobiny męskiej sympatii :D
                      No i jest dobrym jebaką ze sprytną fujarą, to dobra rekomendacja dla żeńskiej części forum ;)
                      • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 11:16
                        "Zyg, kobieca solidarność kończy się w momencie gdy do pokoju wchodzi atrakcyjny mężczyzna. Co do powodów jej obecności na forum, to również są oczywiste - chęć ujawnienia personaliów pana i rozciągnięcie swojej zemsty na szerszych wodach. Odrzucona kochanka to niezły tajfun, potrafi nieźle nawywijać. "

                        Otóż to ! Najazd trolli nie jest przypadkowy bo niechcący rozreklamowałam to forum :)
                      • zyg_zyg_zyg Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 11:16
                        > Chociaż słabo to tą razą wyszło, bo od razu nabrałem do typa odrobiny męskiej s
                        > ympatii :D

                        Przeczytałam losowy post Losowego i też przypomniałam sobie odrobinę żeńskiej sympatii, którą dla niego miałam.

                        My River, ja Ciebie rozumiem. Dla mnie Twoje doświadczenie nie jest jakimś banałem, bo ja to też przeżyłam. Nie wszystko, co Ty, ale jakąś część ;-) I nie są mi obce szaleńcze zakochanie, a potem masochizm i samodestrukcja zamiast wzrastania i rozkwitania. Testowanie, czerpanie, wysysanie życiowej energii i tak dalej i ta dalej. Nie powiem, że w podobnych okolicznościach nie napisałabym listu do żony, bo nie wiem. Ale pewnie zrobiłabym to wyłącznie z mściwości i chęci doszczętnego zniszczenia tego, co on ma, a nie z kobiecej solidarności. I ogólnie dużo bardziej owocne dla mnie jest szukanie po swojej stronie cech, wad, mechanizmów, przekonań, przez które pakuję się w syfne sytuacje. Bo że ludzie bywają skurwysynami to ja przecież wiem i tego nie zmienię. Ale już do zmiany (często niełatwej) jest własna potrzeba wchodzenia w te syfne sytuacje i wybierania tych skurwysynów.
                        • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 11:23
                          Sytuacja syfiasta, ale według mnie facet, który nie zamierza zakończyć swojego związku nie powinien zawracać w głowie innym kobietom. Dla swojego własnego dobra, bo baby potrafią być strasznie mściwie - w sumie to może generalnie skończyć na mocno minusowym bilansie, bo nie dość, że straci kochankę to jeszcze i żonę.
                          Dlatego najlepszym i najbardziej rozsądnym rozwiązaniem w tym wypadku jest chodzenie do burdelu - i nie ma się co wzdragać przed tym. Jest to znacznie uczciwsze rozwiązanie niż zabawa cudzymi uczuciami.
                          • zyg_zyg_zyg Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 11:38
                            > Sytuacja syfiasta, ale według mnie facet, który nie zamierza zakończyć swojego
                            > związku nie powinien zawracać w głowie innym kobietom.

                            A jak się zakocha i da ponieść uczuciu? Sabat, sam wiesz, co to jest walka między sercem a rozumem, między pragnieniami a twardą rzeczywistością. Zanurzyć się na chwilę w innym świecie, przeżyć uniesienie ok - ale burzyć dla tego uniesienia od razu całe życie, budować je na nowo? Jak kradniesz czekoladę z kredensu, to nie myślisz o konsekwencjach, tylko o jej słodyczy.
                            • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:00
                              zyg_zyg_zyg napisała:

                              > > Sytuacja syfiasta, ale według mnie facet, który nie zamierza zakończyć sw
                              > ojego
                              > > związku nie powinien zawracać w głowie innym kobietom.
                              >
                              > A jak się zakocha i da ponieść uczuciu? Sabat, sam wiesz, co to jest walka międ
                              > zy sercem a rozumem, między pragnieniami a twardą rzeczywistością. Zanurzyć si
                              > ę na chwilę w innym świecie, przeżyć uniesienie ok - ale burzyć dla tego uniesi
                              > enia od razu całe życie, budować je na nowo? Jak kradniesz czekoladę z kredensu
                              > , to nie myślisz o konsekwencjach, tylko o jej słodyczy.

                              No ale to tak nie działa, sama wiesz. Żeby się zakochać, to trzeba kogoś poznać. Jak się nikogo nie szuka, nie poznaje - to nie ma możliwości się zakochać, chyba że na zasadzie losowego zdarzenia, gdzie nie masz na to wpływu. Ale najczęściej jest tak, że do poznawania się kochankowie dążą sami - idą w tym kierunku. Facet się musi trochę postarać, żeby coś z tego było.
                        • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 11:32
                          "Przeczytałam losowy post Losowego i też przypomniałam sobie odrobinę żeńskiej sympatii, którą dla niego miałam. "

                          Ja po jego odejściu miałam dla niego dużo sympatii, trzymałam kciuki, wierzyłam że im się uda, zajęłam się swoimi sprawami. W chwili jego zwątpienia ( a miewał je bardzo często) wzięłam z nim nawet raz w dyskusji jako Ślepa Kura. Dało mu to wtedy do myślenia, jestem pewna :)
                          Zrobiłam wszystko co w mojej mocy dlatego NIE WYBACZĘ takiego potraktowania. NIE WYBACZĘ.
                          • mabelle2000 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:21
                            my.river napisała:

                            > Ja po jego odejściu miałam dla niego dużo sympatii, trzymałam kciuki, wierzyłam
                            > że im się uda

                            Sorry, ale slabe jest to co piszesz. Rozumiem, ze "mialo im sie udac" po liscie, ktory wysmarowalas do jego zony ?
                            O ile potrafie zrozumiec, jak to ladnie Zyg napisala- walke serca z rozumem, to nie ogarniam ani chlapania jezorem, ani zemsty. Po co ? Dlaczego ?

                            > Zrobiłam wszystko co w mojej mocy dlatego NIE WYBACZĘ takiego potraktowania. NI
                            > E WYBACZĘ.

                            Facet Ci cos obiecywal? Zwodzil ? Jesli bylo fajnie, to podziekuj mu przynajmniej za dobry seks :-)
                            • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:27
                              mabelle2000 napisała:

                              > Sorry, ale slabe jest to co piszesz. Rozumiem, ze "mialo im sie udac" po liscie
                              > , ktory wysmarowalas do jego zony ?

                              On ją zostawił teraz po raz drugi. Po tym jak się przez lata doprowadziła psychicznie do porządku, ponownie uwiódł, obiecał że się do niej wprowadzi i chce odejść od żony, podymał sobie przez parę miesięcy jako materacyk do jebania, potrzymał w niepewności, a potem stwierdził, że muszą od siebie odpocząć.
                              Jakbym był kobietą, to bym urwał facetowi jaja i zrobił sobie z nich marakasy.
                              • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:30
                                Jeśli się nie mylę w rozumieniu sprawy, to facet potraktował dziewczynę jak darmową prostytutkę. Wybacz nazwanie rzeczy po imieniu.
                                • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:34
                                  No nie chce być inaczej...ale ja byłam naprawdę szaleńczo zakochana. Sztuka manipulacji...wszak dyplomowany psycholog to był :)
                                  • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:38
                                    my.river napisała:

                                    > No nie chce być inaczej...ale ja byłam naprawdę szaleńczo zakochana. Sztuka man
                                    > ipulacji...wszak dyplomowany psycholog to był :)

                                    A tam, dyplomowany Kleofas - Filozof. Trza było zostać z tą co lepiej dupy daje :>
                                    No chyba, że przegrałaś w tej konkurencji z panią loginową, ale wątpię :P
                                    • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:56
                                      sabat.77 napisał:

                                      > A tam, dyplomowany Kleofas - Filozof. Trza było zostać z tą co lepiej dupy daje
                                      > :>
                                      > No chyba, że przegrałaś w tej konkurencji z panią loginową, ale wątpię :P

                                      No jak on tam zonie dzieci robil! Kurwa nienawidze na dwa fronty. Ma szczescie facet, ze mu kutasa ktoras nie urabala tasakiem ;-) A moze to nie jego dziecko. W sumie nie wiadomo. Moze zona tez sie puszczala. Psycholog kurwa.
                                      • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 13:01
                                        "Ma szczescie facet, ze mu kutasa ktoras nie urabala tasakiem ;-) "

                                        Myślę że to kwestia czasu :) Z takim wiercipiętą w spodniach nie da się żyć...
                                  • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:52
                                    my.river napisała:

                                    > No nie chce być inaczej...ale ja byłam naprawdę szaleńczo zakochana. Sztuka man
                                    > ipulacji...wszak dyplomowany psycholog to był :)

                                    OOoo w zyciu nie pojde do psychologa, chocby mnie wolami ciagneli, nie wierze w zadne terapie srapie to juz wole stac sie Katoliczka i w kosciele plackiem lezec jakby co, o!
                              • mabelle2000 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:54
                                sabat.77 napisał:

                                > On ją zostawił teraz po raz drugi. Po tym jak się przez lata doprowadziła psych
                                > icznie do porządku, ponownie uwiódł, obiecał że się do niej wprowadzi i chce od
                                > ejść od żony

                                Nie rozsmieszaj mnie. Facet, ktory JEST ZONATY po prostu jest zonaty. Kropka. Na co mozna liczyc wiazac sie z nim ?

                                > podymał sobie przez parę miesięcy jako materacyk do jebania, potr
                                > zymał w niepewności,

                                O przepraszam, podymali sobie OBOJE. No chyba ze brzydko sugerujesz, ze ona DALA SIE DYMAC dla jakis korzysci (jakich?).

                                > a potem stwierdził, że muszą od siebie odpocząć.

                                Mozna powiedziec oczywiscie " na dluzsza mete jestes wkurwiajaca", ale zwykle w takim przypadku uzywa sie ladnego eufemizmu :-)

                                > Jakbym był kobietą, to bym urwał facetowi jaja i zrobił sobie z nich marakasy.

                                A po co? Jak dla mnie sytuacja byla jasna od poczatku, takie jest ryzyko wiazania sie z osoba, ktora jest w zwiazku.
                              • ninek04 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 16:38
                                Zgadzam się, omamił obietnicami, nawet zamieszkali razem, z tego, co zrozumiałam, a potem i tak wrócił do żony,ale to norma, w przypadku żonatych facetów, rzadko który odchodzi od zony.Tylko,ze ty byłaś chyba osobą samotną, nie pozostającą w związku i pewnie oczekiwałaś, że zostanie z toba na zawsze, i stąd ten ból,cierpienie i frustracja,że cie oszukał.
                            • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:31
                              Jego żona została w poczuciu, że nawala. Że na jego powrót musi sobie zasłużyć, miała sobie wszystko przemyśleć, zacząć się starać. On w tym czasie dawał sobie z krzyża i wpadał do domu od czasu do czasu sprawdzić jak się sprawy mają.
                              Nooo nie ! Basta, pauza, pass.
                              Znalazłam mu zajęcie do końca życia - staranie się o swoją własną żonę :)
                              • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:35
                                my.river napisała:

                                > Znalazłam mu zajęcie do końca życia - staranie się o swoją własną żonę :)

                                Wyjątkowo niewdzięczne zajęcie. Wiem po sobie. Tylko ja na nie nawet nie zasłużyłem! Ej, nie ma sprawiedliwości.
                                Znaczit - trzeba zacząć zasługiwać.
                              • bcde Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 19:05
                                >Znalazłam mu zajęcie do końca życia - staranie się o swoją własną żonę :)

                                Chyba sobie za wiele obiecujesz.
                          • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:46
                            my.river napisała:

                            > Zrobiłam wszystko co w mojej mocy dlatego NIE WYBACZĘ takiego potraktowania. NI
                            > E WYBACZĘ.

                            Ale chodzi o to, ze sie nie pozegnal, tak? Ze nie zamknal tego rozdzialu miedzy Wami? Nie zakonczyl? Jak to mowil Walesa "Ani be ani me ani kukuryku", tak?
                      • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:07
                        sabat.77 napisał:

                        > Zyg, kobieca solidarność kończy się w momencie gdy do pokoju wchodzi atrakcyjny
                        > mężczyzna. Co do powodów jej obecności na forum, to również są oczywiste - chę
                        > ć ujawnienia personaliów pana i rozciągnięcie swojej zemsty na szerszych wodach
                        > . Odrzucona kochanka to niezły tajfun, potrafi nieźle nawywijać.

                        Oj Sabat Ty sie latwo podniecasz. "Chec ujawienia personaliow pana"? A co cos Ci mowi Losowylogin? Bo mnie niewiele. A przeciez jak sie do niego tulila to nie szeptala 'Losowyloginie bierz mnie'. Wiec jak narazie trzyma celowo buzie na klodke. A Ty trzymaj sie faktow. Personalia pana pozostaja nieujawnione przynajmniej przed nami, przynajmniej zanim nie doczytam wszystkich postow do konca ;-)

                        > Chociaż słabo to tą razą wyszło, bo od razu nabrałem do typa odrobiny męskiej s
                        > ympatii :D
                        > No i jest dobrym jebaką ze sprytną fujarą, to dobra rekomendacja dla żeńskiej c
                        > zęści forum ;)

                        No ba ja juz natrzepalam emaili ale dziad nie odpisuje. Chyba ma busy busy busy ;-)
                        • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:11
                          "No ba ja juz natrzepalam emaili ale dziad nie odpisuje. Chyba ma busy busy busy ;-) "

                          Kitty...do kogo natrzepałaś e-maili ?
                          • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:21
                            my.river napisała:

                            > Kitty...do kogo natrzepałaś e-maili ?

                            Do losowego logina. Przeczytała, że to dobry jebaka i ma sprytnego kutasa.
                            Mówiłem, że trzeba było napisać o małym ptaszku i problemach z erekcją to nie słuchałaś :)))
                            • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:23
                              Poza tym - mężczyzna, który ma kochanki, a tym bardziej taki, który je samemu porzuca - jest z automatu o wiele atrakcyjniejszy w oczach pozostałych kobiet. Społeczny dowód ufności.
                          • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:43
                            my.river napisała:

                            > "No ba ja juz natrzepalam emaili ale dziad nie odpisuje. Chyba ma busy busy bus
                            > y ;-) "
                            >
                            > Kitty...do kogo natrzepałaś e-maili ?

                            Spokojnie. Jaja sobie robie z tego jak sie Sabat nakreca ;)
                            • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:48
                              I jak do tej pory trzymałam wszystko dla siebie to pomyślałam, że wato się tą historią podzielić nie tylko na forum, to jeszcze z kilkoma osobami z najbliższego otoczenia. Jeśli znajdą moje biedne zwłoki to łatwiej będzie ustalić sprawcę. To że nie zginę śmiercią naturalną jest pewne ;)
                              • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:51
                                my.river napisała:

                                > I jak do tej pory trzymałam wszystko dla siebie to pomyślałam, że wato się tą h
                                > istorią podzielić nie tylko na forum, to jeszcze z kilkoma osobami z najbliższe
                                > go otoczenia. Jeśli znajdą moje biedne zwłoki to łatwiej będzie ustalić sprawcę
                                > . To że nie zginę śmiercią naturalną jest pewne ;)

                                Niszczycielka! Moje oczy antychrysta błyszczą z zachwytu! Płoń, Falka, Płoń!
                                • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:54
                                  I wiesz co Sabat? Tajfun to mi teraz może z ręki jeść ;)
                            • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:49
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Spokojnie. Jaja sobie robie z tego jak sie Sabat nakreca ;)

                              Ratunkuuuu!!!
                              Kity mi jaja nakręca!
                              • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 13:03
                                sabat.77 napisał:

                                > Ratunkuuuu!!!
                                > Kity mi jaja nakręca!

                                Hehe sama sie wkrecilam. Nienawidze psychologow i innych terapeutow, mozgomieszaczy. Idziesz sobie do takiego, a on se kombinuje jak Cie wydymac, ehe, fajnie ;-) Chyba mnie fantazja ponosi.
                                • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 13:09
                                  A ja tak z perspektywy czasu wiem, że wiedział co robi. Jak to na psychologa przystało :)
                                  To miała być terapia pod tytułem - " jak seks jest mało istotny w życiu ". Czyli podymać do zdarcia napletka i wrócić w domowe pielesze.
                                  Tylko, że w tym przypadku pojawił się koszt. Psychoterapia potrafi słono kosztować.
                    • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 11:00
                      > Jego żona zrobi co zechce. Mnie to już nie interesuje.
                      O? Taki nagły koniec kobiecej solidarności? "

                      Nie widzę związku :)

                      Jeśli jego żona będzie chciała omówić ze mną pikantne szczegóły to przyjmę ja z otwartymi ramionami :)
                      Przecież nie będę jej mówić co ma robić.
                • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 19:14
                  urszula.slo napisała:

                  > A ja nie rozumiem pisania tego listu jego żonie pod koniec. Przecież ty sama je
                  > steś sobie winna, to był twój błąd - wchodzić do tej samej rzeki po raz kolejny
                  > . Żona i tak ma przesrane, skoro ma takiego męża. Ona cierpi, on też, bo tkwią
                  > w nieudanym związku. Po co jeszcze komplikować im życie?!

                  Ja wiem, ja bym wolala wiedziec. Moze sie przebadac na przyklad, rozwiesc na jego rachunek. Z drugiej strony swiete slowa naszego forumowego kolegi parafrazujac: 'jesli zona nie wie o istnieniu kochanki to albo zona do dupy albo kochanka slaba'.
                  Pojade po gosciu. Z tego ''cierpienia'' ile to sie trzeba naruchac, dzieci porobic ;-)
                  • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 19:47
                    ... a sproboj jeszcze raz napisac, ze moja meskosc w twoich oczach gdzies tam upadla, to normalnie pojade do tej twojej Holandii i cie kopne w dupe :))))
                    • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 19:56
                      sabat.77 napisał:

                      > ... a sproboj jeszcze raz napisac, ze moja meskosc w twoich oczach gdzies tam u
                      > padla, to normalnie pojade do tej twojej Holandii i cie kopne w dupe :))))

                      Nie widze zwiazku ;)
                      • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 20:01
                        Ja widzę. On na Ciebie leci :) Zaproś go do tej Holandii :P
                        • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 20:04
                          my.river napisała:

                          > Ja widzę. On na Ciebie leci :) Zaproś go do tej Holandii :P

                          Sabat mi jak brat, mlodszy zreszta, braciszek ;)
                          • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 20:15
                            A mi Kitty siostra... przelozona :)
                            • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 20:17
                              Sabat, ile masz lat? 18 ?
                              • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 20:27
                                25. Ale bede apelowal :)
      • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 19:09
        Przyjmuję z pokorą - durna jestem. Innych bab bym w to nie mieszała :)
        • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 19:16
          > Przyjmuję z pokorą - durna jestem. Innych bab bym w to nie mieszała :)

          To miało być do triismegistos :)
        • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 19:21
          my.river napisała:

          > Przyjmuję z pokorą - durna jestem. Innych bab bym w to nie mieszała :)

          Nie przejmuj sie, nie Ty pierwsza i nie ostatnia. Zycie. Move on.
          • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 20:01
            Teraz za kare losowylogin bedzie musial pojsc na terapie do twojejbogini. Po niej najprawdopodobniej bedzie nosil sukienki, szydelkowal i bawil sie lalkami. :)
    • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 18:55
      Lepszy seks bez milosci. Milosc bez seksu jest dobra w podstawowce ;)
      • slepafuria15 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 20:05
        Albo w bajkach
        • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 01.01.15, 20:13
          A jako wybraniec - Prince Charming :)
    • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 10:28
      Dziennik pokladowy, 02.01.2015. Kapitan Sabat.

      Przeczytalem jeszcze raz ten wpis. Mysle ze to facet popelnil glowny blad. Gdyby sprawil, ze to kobieta przestalaby go kochac i doprowadzilby do tego, ze to ona by go odepchnela, to sprawa rozeszlaby sie po kosciach. Kochanka odchodzac ma miec poczucie, ze to ona sama podjela taka decyzje. Co wiecej, majac sama troche poczucia winy pewnie zostawilaby go w spokoju. A on majac jasnosc sytuacji moglby miec juz od jakiegos czasu urabiana kolejna na boku. Dac drugiemu czlowiekowi poczucie, ze samemu podejmuje decyzje to podstawa udanej psychomanipulacji.
      • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 10:57
        "Przeczytalem jeszcze raz ten wpis. Mysle ze to facet popelnil glowny blad. Gdyby sprawil, ze to kobieta przestalaby go kochac i doprowadzilby do tego, ze to ona by go odepchnela, to sprawa rozeszlaby sie po kosciach. Kochanka odchodzac ma miec poczucie, ze to ona sama podjela taka decyzje. Co wiecej, majac sama troche poczucia winy pewnie zostawilaby go w spokoju."

        Sabat, to jest dobre i działa ale tylko za pierwszym razem :) To nie mogło się zakończyć tak samo.
        • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 11:01
          my.river napisała:

          > Sabat, to jest dobre i działa ale tylko za pierwszym razem :) To nie mogło si
          > ę zakończyć tak samo.

          Dlatego nie warto wchodzić drugi raz do tej samej rzeki :D
          • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 11:12
            Ja mogę napisać tylko w swoim imieniu - warto i nie żałuję :)
            Pozbyłam się upiora z przeszłości ( bo najgorzej żyć w poczuciu, że coś zajebistego przeleciało Ci koło nosa ).
      • bcde Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 19:11
        >Mysle ze to facet popelnil glowny blad. Gdyby sprawil, ze to kobieta przestalaby go kochac i doprowadzilby do tego, ze to ona by go odepchnela, to sprawa rozeszlaby sie po kosciach. Kochanka odchodzac ma miec poczucie, ze to ona sama podjela taka decyzje.

        Częsty problem w tym, że im bardziej facet się stara, żeby kochanka sama odeszła, tym bardziej ona nie chce odejść. Jest wiele ochotniczek na takie jazdy i huśtawki emocji, jakie funduje facet, któremu już mało zależy.
        • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 19:49
          "Częsty problem w tym, że im bardziej facet się stara, żeby kochanka sama odeszła, tym bardziej ona nie chce odejść. Jest wiele ochotniczek na takie jazdy i huśtawki emocji, jakie funduje facet, któremu już mało zależy."

          O Bosz...tak to właśnie było.Ale jak to trzeba być wypranym z emocji ? I jak ja życia nie znam...
        • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 22:38
          bcde napisał:

          > Częsty problem w tym, że im bardziej facet się stara, żeby kochanka sama odeszł
          > a, tym bardziej ona nie chce odejść. Jest wiele ochotniczek na takie jazdy i hu
          > śtawki emocji, jakie funduje facet, któremu już mało zależy.

          Bo źle się stara. Bycie szorstkim i aroganckim może podkręcać atmosferę.
          A tu trzeba pokazać się jako totalna dupa wołowa, dziwak i sirota, co o wszystko pyta i prosi o pozwolenie. Energia seksualna ucieknie z kochanki jak z przebitego balonika :)
          • bcde Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 23:24
            No, nie każdy facet jest tak sprytny jak ty :)
    • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 10:54
      Mam jeszcze kilka pytań technicznych, o ile pozwolisz. Skąd wiesz o jego działalności na forum? Sam Ci o nim opowiedział czy może poznaliście się tutaj?
      Właśnie - jak się poznaliście? Przez sieć, a może osobiście? Od razu wspominał, że jest żonaty? Czym tak Cię ujął, że zdecydowałaś się poświęcić mu więcej uwagi?
      • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 11:09
        Sabat, potrafisz czytać ze zrozumieniem ?
        O 10.28 chwaliłeś się, że przeczytałeś wpis jeszcze raz...
        Na TYM forum pisał pod wieloma nickami. Sympatia.pl , nick - po nitce do kłębka...
        • sabat.77 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 11:12
          my.river napisała:

          > Sabat, potrafisz czytać ze zrozumieniem ?
          > O 10.28 chwaliłeś się, że przeczytałeś wpis jeszcze raz...
          > Na TYM forum pisał pod wieloma nickami. Sympatia.pl , nick - po nitce do kłębka
          > ...

          O, ten sam nick na portalu randkowym co na forum BSWM - wow, odważny pomysł, nie wpadłbym na to :)
          • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 11:19
            No sam widzisz...

            • urszula.slo Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:45
              A ja się jeszcze raz przyczepię do tego listu do żony. Że niby ona "ma prawo wiedzieć" itd itp. Jeżeli naprawdę istniałoby takie prawo i ty wierzyłabyś w nie, to musiałabyś ją poinformować także w przypadku, gdyby wam się układało (z kochankiem). No bo żona ma prawo wiedzieć, żeby mogła się, jak wyżej napiała Kitty, "przebadać na przykład". ALE: gdyby wam się układało, nie pomyślałabyś o poinformowaniu żony o tym.
              Dlaczego nie? Dlaczego, jeżeli wam się z kochankiem układa, to wtedy żona już nie ma prawa wiedzieć o tym, za jakiego gościa wyszła zamąż?

              To, że wysłałaś list do żony, nie miało żadnego związku z żoną (w sensie: niech się dowie, może się przebadać itd.), lecz tylko z tobą, z poczuciem/świadomością klęski. To był gest zemsty i nic innego. A jednocześnie wyrażny sygnał, że nie uwolniłaś się jeszcze od tego gościa. Że uważasz, iż jest to jego wina i że zasługuje na cierpienie. A obwinianie innych za własne klęski prowadzi na manowce. To ty wchodziłaś do tej samej rzeki, pamiętaj.
              Dopóki będziesz uważała, że dobrze zrobiłaś wysyłając list do żony, dopóty tobą będą rządzić emocje, bądziesz ich niewolnikiem. Wolność, o której piszesz w pierwszym poście, wygląda zupełnie inaczej.

              Ja wiem, że trudno od razu się uwolnić od ludzi i emocji. I nie mówię, że koniecznie trzeba tak zrobić. Ale trochę mnie denerwuje zamykanie oczu na rzeczywistość, stawiając siebie na pozycję ofiary a potem jeszcze niby-sprawiedliwego mściciela ("żona ma prawo wiedzieć", "niech zrobi z tym co chce", "może się przebadać" i tym podobne bzdury).
              • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 12:53
                Czymkolwiek ten list był...Jest mi po tym lepiej, dużo lepiej.
                To był pierwszy raz, kiedy skupiłam się na swoich emocjach a nie na tym, co napisanie tego listu spowoduje.


                • mabelle2000 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 13:07
                  my.river napisała:

                  > Czymkolwiek ten list był...Jest mi po tym lepiej, dużo lepiej.

                  Lepiej to by bylo pojsc na silownie, przekopac ogrod, albo zmienic olej w samochodzie.

                  > To był pierwszy raz, kiedy skupiłam się na swoich emocjach a nie na tym, co nap
                  > isanie tego listu spowoduje.

                  Przeciez Ty caly czas skupiasz sie tylko na swoich emocjach, cala Twoja historia jest tego dowodem.
              • mariaantonina6 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 13:07
                Urszula.slo - dokładnie tak...
              • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 14:18
                urszula.slo napisała:

                > Ja wiem, że trudno od razu się uwolnić od ludzi i emocji. I nie mówię, że konie
                > cznie trzeba tak zrobić. Ale trochę mnie denerwuje zamykanie oczu na rzeczywist
                > ość, stawiając siebie na pozycję ofiary a potem jeszcze niby-sprawiedliwego mśc
                > iciela ("żona ma prawo wiedzieć", "niech zrobi z tym co chce", "może się przeba
                > dać" i tym podobne bzdury).

                No przepraszam Cie, prawo do przebadania sie nie jest bzdura. Jakbys odbierala pozytywny wynik na HIV, bo Twojego meza dupa zaswedziala to tez uwazasz, ze to bzdura? Ja wiem, ze Ty naiwnie wierzysz w trwalosc zwiazkow malzenskich i moze bys nawet chciala umierac za meza wyskoki ale ja nie. Postawilam sie na miejscu zony i okreslilam, ze wolalabym wiedziec. Ty rozumiem zajmujesz stanowisko, ze bys nie chciala. To nie ma zadnego zwiazku z intencjami River. W mojej ocenie oczywiscie zrobila to z zemsty na facecie, a teraz sobie racjonalizuje. Tylko ze dla mnie to nie jest jakis big deal. Kazdy kto wchodzi w takie relacji musi sie liczyc, ze takie rzeczy moga wyjsc. Ja jestem tylko oredownikiem prawdy. Jeszcze raz: wole wiedziec. Co nie znaczy, ze poslanca mam na rekach nosic i z nim przymierze zawierac ;)
                • mabelle2000 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 14:34
                  hello-kitty2 napisała:

                  >. Postawilam sie na miejscu
                  > zony i okreslilam, ze wolalabym wiedziec.

                  Dosc ryzykowne jest przypisywanie innym swoich uczuc, przekonan i intencji ;-)))
                  Wcale nie powiedziane, ze jego zona koniecznie chciala wiedziec, co jej maz robi. Zreszta osoby unikajace seksu ( z roznych powodow) czesto te sfere nie tylko wyrzucaja z zycia, ale przede wszystkim probuja wyrzucic ja z glowy. Lepiej sie ludzic, ze maz mimo, ze nie ma seksu w domu, to nie zdradzi, nie trzepie tez konia w samotnosci. Tak jest wygodniej. O czym sie nie mowi, nie mysli, to nie istnieje ;-)
                  • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 14:41
                    Mabelle2000 , ja bardzo sobie cenię Twoje trzeźwe, obiektywne podejście do tematu.
                    Jeśli Losowemu na NIEJ zależy, jeśli nie potrafił jej tego wszystkiego powiedzieć, wyartykułować, uzmysłowić, to kolejna terapia na którą się zdecydują, powinna dać dużo większe efekty niż ta improwizorka, która miała miejsce dotychczas. Bo oboje wiedzą gdzie leży problem.
                    • 5chantal Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 15:37
                      My.river,
                      a czy miałaś jakąś informację zwrotną od żony czy też eksa, co działo się po wysłaniu Twojego listu, jaka była ich reakcja? Znasz ich obecną sytuację?
                      • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 15:49
                        Oj, Chantal. A jakie to ma teraz znaczenie? Jeśli jego żona będzie chciała o tym porozmawiać to mnie bez trudu odnajdzie. Podpisałam się imieniem i nazwiskiem. Nie mam nic do ukrycia...
                  • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 16:08
                    mabelle2000 napisała:

                    > Dosc ryzykowne jest przypisywanie innym swoich uczuc, przekonan i intencji ;-))

                    Ja caly czas pisze za siebie czyli przedstawiam sytuacje hipotetyczna, nieistniejaca typu: gdydbym ja byla w takiej sytuacji to...

                    > Wcale nie powiedziane, ze jego zona koniecznie chciala wiedziec, co jej maz rob
                    > i. Zreszta osoby unikajace seksu ( z roznych powodow) czesto te sfere nie tylko
                    > wyrzucaja z zycia, ale przede wszystkim probuja wyrzucic ja z glowy. Lepiej si
                    > e ludzic, ze maz mimo, ze nie ma seksu w domu, to nie zdradzi, nie trzepie tez
                    > konia w samotnosci. Tak jest wygodniej. O czym sie nie mowi, nie mysli, to nie
                    > istnieje ;-)

                    A to ze ona moze wolalaby nie wiedziec to ja sobie zdaje sprawe. Teoretycznie to mogla nawet uznac, ze jakas tam dziewucha klamie, a maz wyprowadzil sie z domu by kontemplowac jakby tu malzenstwo naprawic ;0 Zreszta to sie nie wyklucza, zatoczyl kolo i wrocil.
                    • slepafuria15 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 16:25
                      Jakbym ja była w takiej sytuacji, to tez wolałabym wiedziec. Wtedy wiedziałabym na czym stoję.
                      • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 16:31
                        "Jakbym ja była w takiej sytuacji, to tez wolałabym wiedziec. Wtedy wiedziałabym na czym stoję."

                        I pozbyłabyś się poczucia winy. Poczucia winy, że to Ty nawalasz, że masz ze zdwojoną siłą stroszyć piórka a może pan i władca postanowi wrócić. A jak wróci to trzeba zrobić wszystko, żeby mu było dobrze, żeby nie wyprowadzić go z równowagi, żeby zechciał zostać.
                        Ja nadal wierzę, że zrobiłam tej kobiecie przysługę...
                        • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 16:42
                          my.river napisała:

                          > "Jakbym ja była w takiej sytuacji, to tez wolałabym wiedziec. Wtedy wiedziałaby
                          > m na czym stoję."
                          >
                          > I pozbyłabyś się poczucia winy. Poczucia winy, że to Ty nawalasz, że masz ze zd
                          > wojoną siłą stroszyć piórka a może pan i władca postanowi wrócić. A jak wróci t
                          > o trzeba zrobić wszystko, żeby mu było dobrze, żeby nie wyprowadzić go z równow
                          > agi, żeby zechciał zostać.
                          > Ja nadal wierzę, że zrobiłam tej kobiecie przysługę...

                          Ja bym tak powiedziala: River zdecydowalas sie go spalic i spalilas. Grzebanie w jego zonie to juz nie Twoja rola. Teraz to idz jak radza dziewczyny kopac ogrod czy na silke. Zatrzasnelas drzwi to juz nie podsluchuj pod nimi. Zamkniete, zakonczone, nie wracaj, nie ogladaj sie, nie rozmyslaj. Takie moje rady.
                          • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 16:44
                            Kitty, uwielbiam Cię :)
                            • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 16:57
                              my.river napisała:

                              > Kitty, uwielbiam Cię :)

                              Wiesz ja juz tez swoje przeszlam. Zeby zapomniec o swoim eks mezu musialam celowo o nim przestac myslec. I to jest najlepszy sposob jaki wyprobowalam. Zadne nalogi sie temu nie rownaja, tyle ze to jest praca, a nalogi to czesto przyjemnosc (w poczatkowej fazie ;) Doslownie za kazdym razem jak przychodzil mi na mysl to zmienialam mysl na inna, zaczynalam myslec o czyms innym, swiadomie. Po jakis czasie przestal przychodzic mi na mysl. Calosc zajela mi pare lat. Najpierw 2 lata tarzania sie w rozpaczy, a potem zaczelam robic tak, jak opisalam, potem poszlo z gorki. Teraz jak jestem w Polsce i chce sie ze mna spotkac, nie mam nawet na to ochoty, przestal dla mnie istniec, nie znam goscia. Umysl jest plastyczny, wszystko mozesz zrobic ze swoja glowa.
                              • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 17:04
                                Przykro mi...Każdy dźwiga ze sobą jakiś bagaż doświadczeń. A najfajniejsze jest to, że pomimo tych strasznych doświadczeń nie zgorzkniałaś, tylko jesteś jedną z najbardziej pozytywnych osób na tym forum :)
                                Dobrze, że mróz zleżał. Jutro idę kopać :D
                                • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 17:21
                                  my.river napisała:

                                  > Dobrze, że mróz zleżał. Jutro idę kopać :D

                                  Im wiecej sie narobisz tym lepiej ;-) Umecz sie przy czyms, ze padniesz. Jeden, drugi, trzeci, trzydziesty dzien i umysl sie oczysci. A jakby to cos pozytecznego bylo to jeszcze lepiej, bo zaczna wychodzic rezultaty. Maly przyklad. Kiedys przyjechal do mnie moj Holender i chcial zwiedziec oboz koncentracyjny w Oswiecimiu. Dobra dla mnie to nie pierwszyzna, bo przeciez tam sie od podstawowki jezdzilo. Pojechalismy, ten lata jak debil z aparatem, ja jak to wszystko zobaczylam tak po doroslemu, jak to we mnie wsiaknelo to jak wrociclismy do mnie to ja z 8 godzin na szmacie latalam, ten sie dziwil, co mi odpierdolilo, on tu przyjechal, a ja generalne porzadki az padlam ze zmeczenia. To uderzenie co mialam w glowie musialam przekuc na prace fizyczna, dopiero sie pozbieralam.
                                  Jak matka mieszkala jeszcze z ogrodem i polem to jej dzikie roze co sie rozsialy i rozrosly po 2 metry po rozwodzie sekatorem wytrzebilam. Na jakies karate sie zapisalam ze 2 lata chodzilam po pracy. Wszedzie bylam i wszystko robilam. Rzuc sie tez w cos ;)
                                  • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 17:27
                                    Kitty, to nie jest tak, że ja umieram z rozpaczy... Ja jestem nie tylko spokojna ale i gotowa na TU i TERAZ na nowy związek :) To jest ta różnica - pomiędzy pierwszym i drugim razem. I pomyśleć że wystarczył ten jeden jedyny list, który budzi tyle kontrowersji a który pozwolił mi się tak pozbyć złych emocji.
                                    • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 17:56
                                      my.river napisała:

                                      > Kitty, to nie jest tak, że ja umieram z rozpaczy... Ja jestem nie tylko spokojn
                                      > a ale i gotowa na TU i TERAZ na nowy związek :) To jest ta różnica - pomiędzy
                                      > pierwszym i drugim razem. I pomyśleć że wystarczył ten jeden jedyny list, któr
                                      > y budzi tyle kontrowersji a który pozwolił mi się tak pozbyć złych emocji.

                                      Dobrze. Chce pomoc, a Ty wybieraj co Ci potrzeba, reszte zlomuj ;)
                                    • zawle Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 20:23
                                      my.river napisała:

                                      > Kitty, to nie jest tak, że ja umieram z rozpaczy... Ja jestem nie tylko spokojn
                                      > a ale i gotowa na TU i TERAZ na nowy związek :) To jest ta różnica - pomiędzy
                                      > pierwszym i drugim razem. I pomyśleć że wystarczył ten jeden jedyny list, któr
                                      > y budzi tyle kontrowersji a który pozwolił mi się tak pozbyć złych emocji.

                                      No i spaliłaś nie tylko jego, ale i siebie w jego oczach. To było przypieczętowanie zakończenia związku. Ale ja wiem że kochanki powinny odchodzić w ciszy i spokoju, tak żeby broń boże nie narobić panu kłopotów;)
                                      • zawle Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 20:37
                                        A i te żony takie biedne. Zdradzane. Takie sabatowe czasami, a czasami cwane gapy. Niech tam se do innej chodzi, byle kasę do domu przynosił. To chory układ z chorymi ludżmi.
                                        • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 20:43
                                          Jego żona to raczej cwana gapa dlatego jestem spokojna, że to doskonale wykorzysta ;)
                                          Po kilkunastu latach małżeństwa smalący cholewki mąż...mniammmm.
                        • slepafuria15 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 17:43
                          my.river napisała:

                          > "Jakbym ja była w takiej sytuacji, to tez wolałabym wiedziec. Wtedy wiedziałaby
                          > m na czym stoję."
                          >
                          > I pozbyłabyś się poczucia winy. Poczucia winy, że to Ty nawalasz, że masz ze zd
                          > wojoną siłą stroszyć piórka a może pan i władca postanowi wrócić. A jak wróci t
                          > o trzeba zrobić wszystko, żeby mu było dobrze, żeby nie wyprowadzić go z równow
                          > agi, żeby zechciał zostać.
                          > Ja nadal wierzę, że zrobiłam tej kobiecie przysługę...

                          Wiedza nie oznacza braku poczucia winy.
                          Wiedza pozwala mi tylko na wybór i reakcje w związku z zaistnialą sytuacją.

                          • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 18:01
                            "Wiedza nie oznacza braku poczucia winy.
                            Wiedza pozwala mi tylko na wybór i reakcje w związku z zaistnialą sytuacją."

                            ...ale czy to nie jest ten jedyny, najwłaściwszy ( dopiero ) moment, żeby ten związek zacząć naprawiać?
                            Losowy miał swoje, w moim mniemaniu wygodne dla siebie, teorie na temat terapii małżeńskiej. Tamta terapia nie przyniosła spodziewanych rezultatów.
                • bcde Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 19:17
                  >No przepraszam Cie, prawo do przebadania sie nie jest bzdura. Jakbys odbierala pozytywny wynik na HIV, bo Twojego meza dupa zaswedziala to tez uwazasz, ze to bzdura?

                  Sądzisz, że my.river podejrzewała u siebie HIV albo inną chorobę weneryczną? Bo tylko wtedy można by tłumaczyć jej list do żony losowegologina troską o nią.
                  • hello-kitty2 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 19:38
                    bcde napisał:

                    > Sądzisz, że my.river podejrzewała u siebie HIV albo inną chorobę weneryczną? Bo
                    > tylko wtedy można by tłumaczyć jej list do żony losowegologina troską o nią.

                    Twoje pytanie to manipulacja znana najczesciej z przykladu 'Czesto bije pan swoja zone?'.
                    • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 19:51
                      Ja sama połapałam się, że jednak warto się przepadać pod kątem HIV bo to co wiem to może być wierzchołek góry lodowej.
    • mariaantonina6 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 13:05
      Jak się wchodzi w takie związki, które z założenia budowane są na kruchym lodzie, to trzeba mieć silną psychę i z góry nie zakładać istnienia miłości. Jaka miłość?
      Ludzie będący w innych związkach spotykają się na seks, nie na miłość. Zakochać się można, ba, nawet nie ma innej opcji, emocje muszą być ;) samo się staje... ale po to człowiek ma rozum, żeby umiał odróżnić miłość od zakochania. Takie relacje są dla twardzieli, a jeśli emocje sięgają zenitu i nie można nad nimi zapanować, należy odejść. Boli? Jasne, że boli, boli jak jasna cholera, bo takie jest życie. Możesz wyć jak pies, ale jak już się wypłaczesz, to jesteś silniejsza. Jeśli teraz cię boli, to następnym razem tysiąc razy bardziej odczujesz szczęście i rozkosz. Nie nastawiając się na nic. Na tym polega zabawa, na tym polega życie.

      Sorry, jestem kobietą i czuję odrazę do tego, co zrobiłaś na końcu, mściwa idiotko.
      Nie zemściłaś się na nim, tylko na niej. Nie żal mi Ciebie i Twojej głupoty oraz niestabilności emocjonalnej, żal mi tej drugiej kobiety.
      Żeby nie było, nie jestem tu nowa, to pisałam ja, Mariaantonina, onegdaj pytająca o kwestię fucking frienda ;) ale musiałam zmienić aranżację ;)

      Po Twoim wpisie tym bardziej się cieszę z nowej tożsamości. Faceci też będą ostrożniejsi nawiązując tego typu relacje. I dobrze, bo sex pozamałżeński to ostra jazda bez trzymanki, a nie marzenia o drugiej połówce. Hawk.
      • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 13:14
        "Sorry, jestem kobietą i czuję odrazę do tego, co zrobiłaś na końcu, mściwa idiotko. "

        No widzisz a ja jestem z tego najbardziej zadowolona. Wszystkim nie dogodzisz ;)
      • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 14:32
        I wiesz co, Mania ? Wzruszył mnie Twój powrót na to forum :) Wzruszyła mnie Twoja nowa tożsamość. Wzruszyło mnie to jak bardzo wygrywasz z turniejem czterech skoczni w tivi :) i jak Twój chłop ma ochotę na to, żeby Cię wtedy i tylko wtedy bzyknąć.
        Ja Cieszę się z każdego gościa w moim wątku ale idź mieć odrazę gdzie indziej.

        UWAGA. Najazd Trolli trwa :D
        • mariaantonina6 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 15:35
          Nic Cię nie wzrusza, jesteś rozdziamdzianą pannicą, która nie umie panować nad swoimi emocjami.
          Może i ma ochotę tylko wtedy, ale w przeciwieństwie do Ciebie bzykanie mam, nie tylko wtedy ;)
          Nie, nie jestem Twoim byłym, mogę się uwiarygodnić, nie lamentuj o trollach, to żałosne.
          • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 15:46
            Mania, ja nie muszę panować nad swoimi emocjami. Nie muszę.Wbij to sobie do zakutego łba - NIE MUSZĘ.Wystarczająco długo nad nimi panowałam.Nie zamierzam się ze swoich emocji tłumaczyć bo nie tylko mam do nich prawo ale to dlatego TU jestem.
            Każdy orze jak może. Ty się cieszysz z tego co masz, a ja Ci współczuję. I trzeba Ci to oddać, że Ty zasługujesz na wiele więcej współczucia.
            I nawet nie pogadamy sobie, kto w tym sezonie najlepiej ląduje telemarkiem :)
            Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
            A kyszzzzzzzzz
            • jednatak.atam Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 15:53
              Czegoś się obawiasz, przeganiając Marię i nawet nazywając ją Manią, próbujesz jej umniejszać ?
              Prawda w oczy kole?

              Uwiarygadniająco ;)
              • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 15:57
                Mania bardziej pieszczotliwie i nawet przez moment nie przyszło mi do głowy, żeby jej umniejszać :)
                Niemniej cieszę się że ma swoich arbitrów :)
    • mariaantonina6 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 16:22
      Boże, nie tylko emocjonalnie popaprana, ale też mało bystra.
      • my.river Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 02.01.15, 16:35
        Nie będę Cię przekonywać że bystrości mi nie brak bo nie widzę w tym większego sensu :)
        Twoja nowa tożsamość jest nieco lepsza od tej poprzedniej ale mimo wszystko nie będę tracić na Ciebie więcej czasu ani energii.
        Adiossss.
    • bgz0702 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 03.01.15, 21:53
      my.river napisała:


      > Bo czymże jest seks bez miłości ?
      > ...

      ta miłość to jakiś święty graal poszukiwany przez wszystkich. Seks bez miłości jest przyjemną zabawą, mi wystarczała sympatia i wzajemna wyrozumiałość. Dałaś czadu, wkurwiona kochanka
      • jesod Ta miłość to jakiś święty graal 03.01.15, 22:02
        bgz0702 napisała:
        > ta miłość to jakiś święty graal poszukiwany przez wszystkich.

        Oczywiście, bo ma wiele imion. Każde z nich jest jej częścią, a wszystkie stanowią jej całość.
        • my.river Re: Ta miłość to jakiś święty graal 03.01.15, 22:05
          Jesod, jestem ciekawa Twojej opinii. Jakie masz zadnie na temat kochanek już wiem...z innego wątku :D
          Ale co Ty byś zrobiła na moim miejscu?
          • sabat.77 Re: Ta miłość to jakiś święty graal 03.01.15, 22:09
            To co zrobila. Znalazla milosc, a z nia przyszedl spokoj. Tylko tak znajdziesz ukojenie.
          • jesod Jesod, jestem ciekawa 03.01.15, 22:32
            my.river napisała:
            > Jesod, jestem ciekawa Twojej opinii.

            Nie udzielam porad. ;)
            A tak, na poważnie moja opinia nie ma żadnego znaczenia, bo to jest Twoje życie i to Ty znasz wszystkie okoliczności w sprawie oraz klimaty im towarzyszące. Znasz swoje emocje, uczucia, potrzeby... oraz wszystko inne co składa się na Twój świat zewnętrzny i wewnętrzny.
            To Ty - sama masz wiedzieć, czy jest Ci z czymś dobrze czy źle.
            Tym się kieruj - słuchaj samej siebie.

            my.river napisała:
            > Jakie masz zadnie na temat kochanek już wieem...z innego wątku :D

            Niestety nie wiesz, bo... nigdzie go nie wyraziłam. :P
            W innym wątku rozgrywała się kwestia prawidłowego nazewnictwa, w odniesieniu do konkretnej sytuacji. A że inni od razu dorobili do tego co napisałam własne teorie - to już inna para kaloszy.
            .
            my.river napisała:
            > Ale co Ty byś zrobiła na moim miejscu?

            Nie wiem... bo najpierw musiałbym Ciebie poczytać dokładniej. :D
        • bgz0702 Re: Ta miłość to jakiś święty graal 03.01.15, 22:06
          jesod napisała:

          > bgz0702 napisała:
          > > ta miłość to jakiś święty graal poszukiwany przez wszystkich.
          >
          > Oczywiście, bo ma wiele imion. Każde z nich jest jej częścią, a wszystkie stano
          > wią jej całość.

          ;) co do imion i całości się zgadzam
        • sabat.77 Re: Ta miłość to jakiś święty graal 03.01.15, 22:07
          Tak, imie tej calosci to przedwieczny, nieskonczony Bog.
          • ninek04 Re: Ta miłość to jakiś święty graal 03.01.15, 22:17
            sabat.77 napisał:

            > Tak, imie tej calosci to przedwieczny, nieskonczony Bog.

            czyżby zakonnica?Nie,chyba nie, za dużo nienawiści ,pychy i pogardy
            • sabat.77 Re: Ta miłość to jakiś święty graal 03.01.15, 22:26
              ninek04 napisała:

              > sabat.77 napisał:
              >
              > > Tak, imie tej calosci to przedwieczny, nieskonczony Bog.
              >
              > czyżby zakonnica?Nie,chyba nie, za dużo nienawiści ,pychy i pogardy

              Raczej nie. "Jesod" to termin mający swoje źródła w okultyzmie :)
              • rekreativa Re: Ta miłość to jakiś święty graal 03.01.15, 23:58
                Jesod to nie jest coś z kabały?
                • jesod To nie jest coś 04.01.15, 15:15
                  rekreativa napisała:

                  > Jesod to nie jest coś z kabały?

                  Ależ skąd!
                  To coś z chujowej pały, adekwatnie pasujące do tego forum... Taki performance na potrzeby miejsca, czasu i towarzystwa.
              • ninek04 Re: Ta miłość to jakiś święty graal 04.01.15, 07:38
                sabat.77 napisał:

                >

                >
                > Raczej nie. "Jesod" to termin mający swoje źródła w okultyzmie :)

                To by się zgadzało,zważywszy na "uduchowienie" większosci jej postów
                • sabat.77 Re: Ta miłość to jakiś święty graal 04.01.15, 08:25
                  ninek04 napisała:

                  > To by się zgadzało,zważywszy na "uduchowienie" większosci jej postów

                  Ktoś ją pewnie skrzywdził kiedyś, ale to jej sprawa. Mnie to nie interesuje, dlatego nie chce mi się w to zagłębiać.
                  • jesod To by się zgadzało 04.01.15, 15:09
                    sabat.77 napisał:
                    > ninek04 napisała:
                    >
                    > > To by się zgadzało,zważywszy na "uduchowienie" większosci jej postów
                    >
                    > Ktoś ją pewnie skrzywdził kiedyś, ale to jej sprawa. Mnie to nie interesuje, dlatego nie chce mi się w to zagłębiać.

                    A na jakiej podstawie stawiasz tę diagnozę...?
                    Skoro prawdą ma być, że Ciebie w ogóle to nie interesuje, to po co zabierasz głos?
                    Chcesz tu więcej nasmażyć tych swoich wypocin? To jakaś płatna manufaktura na akord, czy też zabijasz tu swój czas?
            • jesod Co za dużo - to niezdrowo 04.01.15, 15:43
              ninek04 napisała:
              > sabat.77 napisał:
              >
              > > Tak, imie tej calosci to przedwieczny, nieskonczony Bog.
              >
              > czyżby zakonnica?Nie,chyba nie, za dużo nienawiści ,pychy i pogardy

              Może przestań się już tak sam namiętnie podniecać? To już jest nudne...
              • ninek04 Re: Co za dużo - to niezdrowo 04.01.15, 16:08
                jesod napisała:

                y
                >
                > Może przestań się już tak sam namiętnie podniecać? To już jest nudne...

                Proszę pana, ja się mam kim podniecać, panem na pewno nie, to mi nie grozi
                • jesod Re: Co za dużo - to niezdrowo 04.01.15, 16:35
                  ninek04 napisała:
                  > jesod napisała:
                  >
                  > y
                  > >
                  > > Może przestań się już tak sam namiętnie podniecać? To już jest nudne...
                  >
                  > Proszę pana, ja się mam kim podniecać, panem na pewno nie, to mi nie grozi

                  Świetnie, świetnie...
                  Z Nowym Rokiem Jesod żegna się ze zbokiem.
                  • my.river Re: Co za dużo - to niezdrowo 04.01.15, 17:06
                    Przecież ta dyskusja do niczego nie prowadzi...
                    Jesod, ja lubię Twoje posty, lubię czytać to co piszesz, bo to jest zawsze bardzo prawdziwe, do bólu czasami ale konstruktywne i dające do myślenia. Właśnie dlatego zapytałam Cię o opinię. I chociaż bardzo odbiegliście od tematu, to cieszę się że odwiedziłaś mój wątek. Dziękuję.


      • slepafuria15 Re: Warto jest wejść dwa razy do tej samej rzeki. 04.01.15, 00:13
        Byc kochanym i pożądanym przez tych których kochamy i pożądamy. Jeszcze, zeby to były te same osoby ;)
    • dry.ocean Takiej durności oczy me piękne dawno nie widziały! 04.01.15, 23:25
      Panowie żonaci – zakładam, że żadnemu z was po prostu nie chce się zabrać głosu w tej idiotycznej sprawie, ale tak mnie to dziwi że ja poczułam w sobie solidarność plemników. Może z powodu, że mam cudownego żonatego kochanka od czasu do czasu w sobie. Wątek ten, choć jestem kobietą, niesamowicie mnie zirytował. Autorka wątku, w mojej opinii, jest egocentryczną, rozpieszczoną stara panienką, która skupia się na sobie i żyje w świecie mydlanej bańki, którą należy jak najszybciej - dla dobra jej samej - i innych osób, których przez tę bańkę nie dostrzega a na domiar złego w swojej dziwnej furii je krzywdzi – pęknąć.

      Nie wiem, ile autorka ma lat i nie interesuje mnie to, zakładam że mentalnie to góra 17, a kalendarzowo to i tak bez znaczenia. Sama bywałam i żoną i kochanką w przeróżnych naprawdę konfiguracjach życiowych i niejedno widziałam, ale to już szczyty głupoty i naiwności.

      Po pierwsze (do autorki) to zmień psychoanalityka, bo ten Ci nabełtał we łbie, po drugie nie jesteś gotowa nażaden związek z drugim człowiekiem, chyba że samej ze sobą, a po trzecie to czego oczekiwałaś od żonatego faceta z ruchliwym fiutem dziewczyno? Że wymaże sobie z pamięci swoje dotychczasowe rozbuchane życie erotyczne, żonę a pewnie i też jakieś dzieci i będzie z Toba pływał łodzią w stronę zachodzącego słońca, wiodąc długie, górnolotne dyskusje o Tobie i Twoich imaginacjach? Facet Cię wziął na kochankę, wiedziałaś, że jest żonaty – miałaś służyć do bzykania i sympatycznego spędzania czasu, jak się nie sprawdziłaś – ulotnił się i co w tym dziwnego? O co się mścisz? Jego wina, że się „Ani z Zielonego Wzgórza” naczytałaś? I po cholerę informujesz żonę, że kiepsko dawałaś jej mężowi i się Tobą znudził? Co ją to na Boga obchodzi? Nie masz żadnych praw, będąc jedynie nieudaczną kochanką, wpieprzać się w życie nieswoje a Twoje ostrzeżenia i dobre rady to nie wiem do kogo są adresowane? Żałosne, nikogo i niczego to nie uczy no poza tym może, że panowie naprawdę powinni uważać na to, gdzie moczą swoje kije, a już szerokim łukiem omijać stare panienki z tykająca bombą zegarową niespełnionego bycia w związku i macierzyństwa.



      A najbardziej żałosna chyba jest ta „terapeutyczna(?!)” zemsta i podawanie loginu faceta i pewnie gryzienie pięści przed monitorem lub zacieranie rąk, że oto pewnie on to czyta, bo przecież tu przychodzi na to forum, że może odpowie, może pożałuje swoich decyzji, może ktoś go rozpozna i znienawidzi. Jestem przekonana, że jedyny morał jaki dla niego płynie z Twoich rzecznych wynurzeń jest taki, że gdyby wiedział w co się wplącze, spuściłby się pod prysznicem. Rany… Co za dno.
      • urquhart Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 00:20
        dry.ocean napisał(a):
        > Panowie żonaci – zakładam, że żadnemu z was po prostu nie chce się zabrać
        > głosu w tej idiotycznej sprawie, ale tak mnie to dziwi że ja poczułam w sobie
        > solidarność plemników. Może z powodu, że mam cudownego żonatego kochanka od cza
        > su do czasu w sobie.

        Dla mnie to historia śmierdząca sztucznością wymyślona na potrzeby płytkiego dydaktyzmu
        Że kochanki są głupie a wiarołomni faceci powinni się obawiać ich i dyskredytacji.
        Ale i takie twory potrafią sprowokować ciekawą dyskusję w nietuzinkowym gronie :)
        "Nie wie NIKT jak to jest, kto tego nie przeżył. A mam za swoje, oj mam :)
        Sabat.77 - Przeczytaj to dokładnie i Ty się dobrze zastanów czy aby nie kochasz swojej żony :)"
      • my.river Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 07:34
        Bardzo emocjonalny bełkot, pobił mój wpis na łopatki :)
        Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.








        • dry.ocean A gdyby jednak... 05.01.15, 10:23
          Się okazało, że oprócz psychoanalityka korzystasz tez z pomocy psychiatry, to przy najbliższej wizycie mu powiedz, żeby Ci dobrał inne psychotropy, bo obcy ludzie Cię zaczepiają na internetowych forach i mówią Ci, że kompletnie straciłaś kontakt z Ziemią. No chyba, że musisz być na takim haju, bo inaczej sobie robisz wycinanki na skórze czy coś, to wtedy tego nie mów. Leki działają.
          • my.river Re: A gdyby jednak... 05.01.15, 14:53
            ? Się okazało, że oprócz psychoanalityka korzystasz tez z pomocy psychiatry, to przy najbliższej wizycie mu powiedz, żeby Ci dobrał inne psychotropy, ?

            Rada psychiatry nie była do końca obiektywna, bo to mój przyjaciel ;) Nie potrzebuję lekarstw ? Wystarczył jeden list, żeby wszystko wróciło do normy.

            ? bo obcy ludzie Cię zaczepiają na internetowych forach i mówią Ci, że kompletnie straciłaś kontakt z Ziemią. ?
            Obcy? Przecież znasz mnie jak moja własna siostra. Dużo, dużo starsza ?

            ? Leki działają.?

            Skoro tak twierdzisz?
      • wont Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 09:28
        Droga dry.ocean - co prawda nie jestem zonaty ale sie wypowiem. Po lekturze tego watku dochodze do wniosku, ze zeby z kims bezpiecznie pozamalzensko spolkowac, to ten ktos powinien byc zdrowy nie tylko na ciele ale i na umysle. Jakbym byl zonaty i chcial zdradzac, to unikalbym jak ognia wolnych kobiet z potencjalna wscieklizna jajnikow - tylko albo mezatki albo dziwki.
        • dry.ocean Wiesz... 05.01.15, 10:19
          Nie ma co generalizować i skreślać wolnych kobiet, tu nie chodzi o stan cywilny, ja jestem rozwiedziona czyli potencjalnie wolna, ale rozumiem, w jakimś też pewnie niewielkim zakresie, ale rozumiem otaczający mnie świat, rozumiem, że żonaty facet, który ma dzieci nie myśli jednak wyłącznie penisem, że np. kocha swoje dzieci, przeraża go dramat odejścia od nich, że rodzi to poczucie winy, że jest koszmarny kredyt na dom, który daje po kieszeni, że kiedyś jednak tę żonę kochał, że przywykł i tysiące innych spraw ludzkich... po prostu takie rzeczy się wie, jeśli się posiada EMPATIĘ, jeśli się jest zdolnym do bycia kompatybilnym z drugą osobą, czego tej dziewczynie, która się tu wynurza i wkurza innych sama przy tym pozostając w dobrym humorze, ewidentnie brakuje.
          • hello-kitty2 Re: Wiesz... 05.01.15, 10:31
            dry.ocean napisał(a):

            > Nie ma co generalizować i skreślać wolnych kobiet, tu nie chodzi o stan cywilny
            > , ja jestem rozwiedziona czyli potencjalnie wolna, ale rozumiem, w jakimś też p
            > ewnie niewielkim zakresie, ale rozumiem otaczający mnie świat, rozumiem, że żon
            > aty facet, który ma dzieci nie myśli jednak wyłącznie penisem, że np. kocha swo
            > je dzieci, przeraża go dramat odejścia od nich, że rodzi to poczucie winy, że j
            > est koszmarny kredyt na dom, który daje po kieszeni, że kiedyś jednak tę żonę k
            > ochał, że przywykł i tysiące innych spraw ludzkich... po prostu takie rzeczy si
            > ę wie, jeśli się posiada EMPATIĘ, jeśli się jest zdolnym do bycia kompatybilnym
            > z drugą osobą, czego tej dziewczynie, która się tu wynurza i wkurza innych sam
            > a przy tym pozostając w dobrym humorze, ewidentnie brakuje.

            Empatia tylko dla wybranych.
          • marek.zak1 Re: Wiesz... 05.01.15, 10:31
            dry.ocean napisał(a):

            > Nie ma co generalizować i skreślać wolnych kobiet, tu nie chodzi o stan cywilny, ja jestem rozwiedziona czyli potencjalnie wolna, ale rozumiem, w jakimś też pewnie niewielkim zakresie, ale rozumiem otaczający mnie świat, rozumiem, że żonaty facet, który ma dzieci nie myśli jednak wyłącznie penisem, że np. kocha swoje dzieci, przeraża go dramat odejścia od nich, że rodzi to poczucie winy, że jest koszmarny kredyt na dom, który daje po kieszeni, że kiedyś jednak tę żonę kochał, że przywykł i tysiące innych spraw ludzkich... po prostu takie rzeczy się wie, jeśli się posiada EMPATIĘ, jeśli się jest zdolnym do bycia kompatybilnym z drugą osobą, czego tej dziewczynie, która się tu wynurza i wkurza innych sam a przy tym pozostając w dobrym humorze, ewidentnie brakuje.

            Moralnie masz oczywiscie racje, ale ale, trzeba znac druga strone medalu, ktora jest chęć zdobycia wartosciowego samca z odzysku. Aby to zrobic trzeba rozbić jego małżeństwo i tutaj ten przypadak ma miejsce. Jak wojna to wojna na calego - no mercy. Przykładów mnostwo - Zamachowski, Lis...
          • zawle Re: Wiesz... 05.01.15, 13:01
            dry.ocean napisał(a):


            hehe..pewnie jesteśmy świadkami kłótni kochanków:)))
          • my.river Re: Wiesz... 05.01.15, 14:48
            ?Nie ma co generalizować i skreślać wolnych kobiet, tu nie chodzi o stan cywilny, ja jestem rozwiedziona czyli potencjalnie wolna, ale rozumiem, w jakimś też pewnie niewielkim zakresie, ale rozumiem otaczający mnie świat, rozumiem, że żonaty facet, który ma dzieci nie myśli jednak wyłącznie penisem, że np. kocha swoje dzieci, przeraża go dramat odejścia od nich, że rodzi to poczucie winy, że jest koszmarny kredyt na dom, który daje po kieszeni, że kiedyś jednak tę żonę kochał, że przywykł i tysiące innych spraw ludzkich... po prostu takie rzeczy się wie, jeśli się posiada EMPATIĘ?

            Facet, który ma dzieci, powinien chodzić do takich pań jak Ty, i powinno mu to wystarczyć. Stara, cicha, mało wymagająca. Jeśli zaczyna sięgać po kogoś takiego jak ja, powinien liczyć się z konsekwencjami.
            Empatia to moje drugie imię ale każda empatia ma gdzieś swoje granice.

            ?czego tej dziewczynie, która się tu wynurza i wkurza innych sama przy tym pozostając w dobrym humorze, ewidentnie brakuje.?

            ? Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu??

            I rzeczywiście, nieźle mi się udało Cię wkurzyć, za co najmocniej przepraszam. ?
            Tak już mam, że budzę skrajne emocje. Ty nie budzisz żadnych. I chociaż takim ludziom żyje się łatwiej, nie zazdroszczę im tego.
        • hello-kitty2 Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 10:45
          wont napisał:

          > Droga dry.ocean - co prawda nie jestem zonaty ale sie wypowiem. Po lekturze teg
          > o watku dochodze do wniosku, ze zeby z kims bezpiecznie pozamalzensko spolkowac
          > , to ten ktos powinien byc zdrowy nie tylko na ciele ale i na umysle. Jakbym by
          > l zonaty i chcial zdradzac, to unikalbym jak ognia wolnych kobiet z potencjalna
          > wscieklizna jajnikow - tylko albo mezatki albo dziwki.

          Bo jak wiadomo dziwka jest okazem zdrowia psychicznego i fizycznego ;-) O bezpieczenstwie zrzniecia sie z mezatkami to juz sie wypowiadales wczesniej. Wystepowaly w Twojej opowiesci jako ognisko chorob i w zwiazku z tym zrodlo najwiekszego ryzyka.
        • lybbla Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 12:14
          Ad suchy.ocean

          Mnie urzekła ta historia. Jestem emocjonalnie związany z powiedzeniem
          ``nigdy nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki'' a tu proszę. Liczyłem na to, że pojawi się losowy rycerz na białym koniu i zacznie się siekana (a jeszcze bardziej liczyłem na to, że losowy odmówi publicznego trzepania).


          Co prawda to było dawno ale się wypowiem jako ten trzeci głos.
          Niezadowoloną kochankę i zadowoloną kochankę już słyszeliśmy.
          Najpierw liczby by mieć świadomość czym to się kończy. Atak harpii na małżeństwo w co trzecim przypadku kończy się jego rozpadem. Nie oznacza to sukcesu harpii. Zdobycz może uciec do Nowej Zelandii.

          Zwrócę uwagę, że delikwent, o którym mówimy, ``wyprowadził się z domu''.
          Mówił, że chce opuścić gniazdo i z opisu wynika, że
          He said he wanted to. But he was a liar.
          A może po prostu się czegoś przestraszył? Szpikulec do lodu, królik w piekarniku?

          My.river zdanie
          ``Zaczyna dyktować warunki, poddaje kolejnym próbom, testuje...''
          jest dla mnie kluczowe i bolesne. Przypomina mi, że nawet gdy trafi się druga połówka brzoskwini człowiek wychodzący z nieudanego związku zachowuje się
          niestosownie (i powinien być szybko spuszczony na drzewo). Za pierwszym razem tak się zachowuje, potem mu przechodzi.


          Jednakże, dużo częściej chodzi o coś innego niż druga połówka,
          trawestując Rekreativę:
          Jeśli dorosły osobnik nie ma świadomości, że seks to seks i żadnej ze stron do niczego nie zobowiązuje, to niech lepiej w domu siedzi, zamiast żonatych podrywać.
          • zawle Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 13:11
            lybbla napisał: > Jeśli dorosły osobnik nie ma świadomości, że seks to seks i żadnej ze stron do
            > niczego nie zobowiązuje, to niech lepiej w domu siedzi, zamiast żonatych podryw
            > ać.

            Matko Jeża....zaraz się okaże że większą dojrzałością wykazuje się "dorosły osobnik" płci męskiej, który zdradza żonę, okłamuje również inne kobiety? No sorry...jak już wspomniałeś 30% związków po pojawieniu się kochanki się rozpada. Nie sądzisz, że w tych 70 procentach jest spora grupa facetów którzy uczciwie mówią że mają żonę, dzieci i nie zamierzają się rozwodzić? A pozostali to wyłudzacze? Co na litość biorą i sprzedają marzenia?

            Dojrzała kochanka to powinna grzecznie wysłuchać zapewnień pana o wielkiej miłości, wspólnym życiu i pozwolić mu dosmaczyć wspólne noce tymi planami. A potem grzecznie odejść, nie robią zamieszania w życiu pana. To jest dojrzałość że hoho. I takich kochanek nam trzeba. ;)
            • hello-kitty2 Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 13:35
              zawle napisała:

              > Dojrzała kochanka to powinna grzecznie wysłuchać zapewnień pana o wielkiej miło
              > ści, wspólnym życiu i pozwolić mu dosmaczyć wspólne noce tymi planami. A potem
              > grzecznie odejść, nie robią zamieszania w życiu pana. To jest dojrzałość że hoh
              > o. I takich kochanek nam trzeba. ;)

              Tak jest! I wiecej zdrowych na umysle i ciele dziwek. O przepraszam divek ;)

              ps u zeby zeszly troche z cen jedne i drugie, w sensie zeby bylo taniej ;)
              • lybbla Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 14:44
                hello-kitty2 napisała:

                > zawle napisała:
                >
                > > Dojrzała kochanka to powinna grzecznie wysłuchać zapewnień pana o wielkie
                > j miło
                > > ści, wspólnym życiu i pozwolić mu dosmaczyć wspólne noce tymi planami. A
                > potem
                > > grzecznie odejść, nie robią zamieszania w życiu pana. To jest dojrzałość
                > że hoh
                > > o. I takich kochanek nam trzeba. ;)
                >
                > Tak jest! I wiecej zdrowych na umysle i ciele dziwek. O przepraszam divek ;)
                >
                > ps u zeby zeszly troche z cen jedne i drugie, w sensie zeby bylo taniej ;)

                Tak jest! Żonaci muszą bulić. A po dojrzałych jedziemy na dwa dildo i jeden bat.
                • hello-kitty2 Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 14:50
                  lybbla napisał:

                  > Tak jest! Żonaci muszą bulić. A po dojrzałych jedziemy na dwa dildo i jeden bat
                  > .

                  A Ty jestes zonaty?
            • lybbla Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 14:29
              W poście Rekreativy było o flircie (kobiety lubią być adorowane a ponieważ flirt opiera się na niedopowiedzeniach trudno ustalić gdzie zaczyna się nadużycie a zaczyna wkręcanie pacjenta, od flirtu do seksu daleka droga).
              W poście moim było o seksie (mężczyznom zasadniczo chodzi o seks, który z natury z racjonalnym myśleniem ma niewiele wspólnego, od seksu do związku daleka droga, diabeł tkwi w `zasadniczo').
              Zrównuję obie sytuacje a raczej tłumaczę z męskiego na kobiece.

              W konkretnych sytuacjach mamy całą paletę werbalnych komunikatów od stawiania sprawy jasno przez niedopowiedzenie na czystym łgarstwie skończywszy. I nie zależy to od tego czy małżeństwo się rozpadnie czy nie.

              Co do tych pozostałych 30 procent mogę wskazać trzy grupy
              I) Łgarze, którym łgarstwo nie wyszło
              II) Ci którym kochanka służy przedmiotowo jako trampolina do wyjścia ze związku
              III) Ci którzy odnaleźli się w nowym układzie

              Nie wiem Zawle kto Ci jakie kity wciskał, ale te zadowolone kochanki to niegrzeczne są.
              Nie trzeba o niczym zapewniać. Faktem jest, że temat `a nie moglibyśmy tak do końca swoich dni' się pojawia.
      • my.river Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 14:44
        No przecież niemożliwością jest, żebyśmy doszły do konsensusu przy tak skrajnie odmiennym spojrzeniu na rzeczywistość. Nie warto kruszyć kopii?

        i

        ja nie wymagam od Ciebie zrozumienia ani Cię o zrozumienie nie proszę.
        Tak się, widzisz, składa, że ja dopiero zaczynam życie, a nie tak jak Ty mam już to życie za sobą.
        No bo czego może chcieć od życia rozwódka, kopnięta w dupę przez własnego męża ?
        Jeśli nie jesteś zdolna do uczuć wyższych ( Miłość) i jeśli do końca życia masz zamiar obcować z żonatymi mężczyznami, nie chcąc niczego więcej - to jest Twój wybór. Albo nie wybór. Są w życiu rzeczy, na które jest już dużo za późno?
        Nie każ mi się oceniać. Nie każ mi mówić czym jest kopulowanie bez zaangażowania emocjonalnego,

        Dalej.

        ?Może z powodu, że mam cudownego żonatego kochanka od czasu do czasu w sobie.?

        Baw mnie :)

        ?I po cholerę informujesz żonę, że kiepsko dawałaś jej mężowi i się Tobą znudził? Co ją to na Boga obchodzi? Nie masz żadnych praw, będąc jedynie nieudaczną kochanką, wpieprzać się w życie nieswoje a Twoje ostrzeżenia i dobre rady to nie wiem do kogo są adresowane? Żałosne, nikogo i niczego to nie uczy no poza tym może, że panowie naprawdę powinni uważać na to, gdzie moczą swoje kije, a już szerokim łukiem omijać stare panienki z tykająca bombą zegarową niespełnionego bycia w związku i macierzyństwa.?

        Bo poczułam taką cholerną potrzebę, żeby ją o tym poinformować. Bo jestem niepokorna, bo dla mnie to było coś dużo bardziej wykraczającego poza kontakt fizyczny. Przecież i tak tego nie pojmiesz?
        I jeśli jego żona przeczytała ten list to nie będzie mogła podzielić Twojej opinii na temat nieudolnej kochanki. Zapamiętaj to sobie - do nieudolnych kochanek się NIE wraca. Jeśli facet ma zamiar dać sobie z krzyża, to szuka takich Kobiet jak Ty. Starych, smutnych, przegranych, z uśmiechem przyklejonym do twarzy, wyeksploatowanych. Takich, w które się można spuścić, bo lepsze to niż prysznic, takich, których nie sposób pokochać, takich na jedną noc i takich co nie narobią problemów. Ja takich kobiet NIE oceniam, nie potępiam i? nie rozumiem.

        ? po drugie nie jesteś gotowa na żaden związek z drugim człowiekiem, chyba że samej ze sobą ?

        I Ty mi to mówisz? Przecież Ty piszesz o sobie, nie o mnie ? Ja się z nikim nie rozwiodłam?? Ja nie przegrałam swojego życia. Przegrałam czyjeś.

        ?Rany? Co za dno.?

        To jest właśnie TO dno, od którego można się odbić.
        • lybbla Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 15:00
          my.river napisała:

          Wont musimy pochować nasze króliki.
          • wont Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 16:16
            lybbla napisał:

            > my.river napisała:
            >
            > Wont musimy pochować nasze króliki.
            -------------
            Tja... dawno pochowane. I szpikulce do lodu tez. Zaraz jak tylko przeczytalem wpis inaugurujacy watek. Nagi instynkt/Fatalne zauroczenie. Ciekawostka jest, ze w obu filmach glowna role meska gral Michael Douglas. Druga ciekawostka jest fakt, ze w realu tez mial pecha, bo jego aktualna zona, Catherine Zeta-Jones ma zdiagnozowana chorobe afektywna dwubiegunowa. Ja w kazdym razie dostaje gesiej skorki jak mam obejrzec film osadzony na przyklad w realiach szpitala psychiatrycznego (Lot nad kukulczym gniazdem byl straszny) a co dopiero jak mam miec z chorymi psychicznie kontakt osobisty. Ja sie ich po prostu boje. I to jest podswiadomy strach przed tym, zeby cos takiego strasznego nie dotknelo ani mnie ani moich najblizszych Wspolczuje oczywiscie chorym psychicznie ale jednak wole to robic na odleglosc. Przepraszam, ale musze odmeldowac sie z tego watku.
            • my.river Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 16:28
              Wont, nie przepraszaj i ...wont :)
              • urquhart Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 18:02
                Jesod, twój unikalny zjadliwy humor Cię zdradza bardziej po tym wymyślonym nickiem niż wcześniejsza nachalnia autoreklama.
                Może po prostu napisz nam jak ludziom co chcesz tym osiągnąć? Będziesz bardziej przekonywujaca.
                • ninek04 Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 20:24
                  urquhart napisał:

                  > Jesod, twój unikalny zjadliwy humor Cię zdradza bardziej po tym wymyślonym nic
                  > kiem niż wcześniejsza nachalnia autoreklama.
                  > Może po prostu napisz nam jak ludziom co chcesz tym osiągnąć? Będziesz bardziej
                  > przekonywujaca.

                  Nie, chyba jednak nie, takiego rozszczepienia osobowości nie podejrzewam, nawet u jesod.Dobór słownictwa i sposób wyrażania się są znamiennie inne, nie przypuszczam, żeby można było się aż tak rozdwoić.Poza tym jesod i takie przyziemne sprawy, jak kochanek? To trudne do wyobrażenia.
                • jesod Jesod, twój unikalny 05.01.15, 21:04
                  urquhart napisał:
                  > Jesod, twój unikalny zjadliwy humor Cię zdradza bardziej po tym wymyślonym nic
                  > kiem niż wcześniejsza nachalnia autoreklama.
                  > Może po prostu napisz nam jak ludziom co chcesz tym osiągnąć? Będziesz bardziej
                  > przekonywujaca.

                  A coś się tak uczepił mego nicku, jak pijany płotu? Odzyskujesz przy nim równowagę, czy też ma jakieś inne działanie terapeutyczne?

                  urquhart napisał:
                  > Może po prostu napisz nam jak ludziom co chcesz tym osiągnąć?

                  No i do tego jesteś Pan ciekawski... Może odpowiedź jest bardzo prosta? Prostsza niż myślisz... Po prostu dostrajam się do Twojej wibracji.

                  urquhart napisał:
                  > Będziesz bardziej przekonywujaca.

                  Może trudno Ci to będzie zrozumieć, ale... nie zależy mi na tym by być bardziej przekonywującą, albo w ogóle przekonującą.
                  Uważasz, że to tutaj ma jakiś sens? Moim zdaniem to bezcelowe.
                  • my.river Re: Jesod, twój unikalny 05.01.15, 21:12
                    Jesod...:)

                    To może jednak przeczytasz mój post i napiszesz? Proszę :)
                    • jesod Re: Jesod, twój unikalny 05.01.15, 21:34
                      my.river napisała:
                      > Jesod...:)
                      >
                      > To może jednak przeczytasz mój post i napiszesz? Proszę :)

                      Wiesz, co... Zastanawiam się, czy warto mi się tu w ogóle odzywać?
                      Po co mam się narażać na nieprzyjemności faceta skażonego wścieklizną do kobiet?
                      Kobieta pod presją to raczej nie moja bajka. :)
                      • my.river Re: Jesod, twój unikalny 05.01.15, 21:51
                        I tak całe życie, kilka centymetrów nad ziemią...

                        ?Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
                        Że według Bożego rozkazu
                        Kto nie dotknął ziemi ni razu
                        Ten nigdy nie może być w niebie?.
                        • jesod Re: Jesod, twój unikalny 05.01.15, 22:12
                          my.river napisała:
                          > I tak całe życie, kilka centymetrów nad ziemią...
                          >
                          > ?Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
                          > Że według Bożego rozkazu
                          > Kto nie dotknął ziemi ni razu
                          > Ten nigdy nie może być w niebie?.

                          Przybliż mi swój komentarz. Proszę. :)
                          • my.river Re: Jesod, twój unikalny 05.01.15, 22:31
                            A co to przybliżać Jesod...
                            To o mnie, nie o Tobie.
                            Znikam :(
                • zawle Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 06.01.15, 15:09
                  urquhart napisał:

                  > Jesod, twój unikalny zjadliwy humor Cię zdradza bardziej po tym wymyślonym nic
                  > kiem

                  A ja bym obstawiała na byłego kochanka:))
            • hello-kitty2 Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 16:39
              wont napisał:

              > Tja... dawno pochowane. I szpikulce do lodu tez. Zaraz jak tylko przeczytalem w
              > pis inaugurujacy watek. Nagi instynkt/Fatalne zauroczenie. Ciekawostka jest, ze
              > w obu filmach glowna role meska gral Michael Douglas. Druga ciekawostka jest f
              > akt, ze w realu tez mial pecha, bo jego aktualna zona, Catherine Zeta-Jones ma
              > zdiagnozowana chorobe afektywna dwubiegunowa. Ja w kazdym razie dostaje gesiej
              > skorki jak mam obejrzec film osadzony na przyklad w realiach szpitala psychiatr
              > ycznego (Lot nad kukulczym gniazdem byl straszny) a co dopiero jak mam miec z c
              > horymi psychicznie kontakt osobisty. Ja sie ich po prostu boje. I to jest podsw
              > iadomy strach przed tym, zeby cos takiego strasznego nie dotknelo ani mnie ani
              > moich najblizszych Wspolczuje oczywiscie chorym psychicznie ale jednak wole to
              > robic na odleglosc. Przepraszam, ale musze odmeldowac sie z tego watku.

              Prosze ;) Tak to jest jak sie za duzo TV oglada w przerwie od netu.
              Mialam kiedys kumpla co sie filmow o wampirach naogladal, a potem nie mogl spac, bo obserwowal czy bratu zeby nie rosna ;)
              • my.river Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 16:48
                Swoją drogą, fajny nick...wont :)
                Pewnie całe życie to słyszał i to pierwsze co mi przyszło do głowy.

                Ja jestem dusza człowiek, naprawdę. Tyle tylko, że jak się wkurwię, to nie ma co zbierać.
                Już mi przeszło. Życie toczy sie dalej.
                • hello-kitty2 Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 17:09
                  my.river napisała:

                  > Swoją drogą, fajny nick...wont :)
                  > Pewnie całe życie to słyszał i to pierwsze co mi przyszło do głowy.

                  Albo won't = will not

                  > Ja jestem dusza człowiek, naprawdę. Tyle tylko, że jak się wkurwię, to nie ma c
                  > o zbierać.
                  > Już mi przeszło. Życie toczy sie dalej.

                  Nie przejmuj sie, kazdy musi stawic czola przede wszystkim swoim strachom.
                  • my.river Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 17:19
                    Nie, bez apostrofa się nie liczy ;)

                    Zamykam wątek.

                    Dziękuję za WSZYSTKIE, bez wyjątku głosy w dyskusji :)
                    • sea.sea Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 17:42
                      Na tym forum (i generalnie na forach gazety) zdaje się nie ma czegoś takiego jak "zamykam wątek" :) jak tu przyjdziesz za 2 tygodnie to się może okazać, że wątek żył własnym życiem i zamienił się w dyskusję o tym, co najlepiej ćwiczyć zimą ;)
                      • hello-kitty2 Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 18:00
                        sea.sea napisała:

                        > Na tym forum (i generalnie na forach gazety) zdaje się nie ma czegoś takiego ja
                        > k "zamykam wątek" :) jak tu przyjdziesz za 2 tygodnie to się może okazać, że wą
                        > tek żył własnym życiem i zamienił się w dyskusję o tym, co najlepiej ćwiczyć zi
                        > mą ;)

                        No no ;) Jak to mowia 'w naturze nic nie ginie' tylko sie przeksztalca w cos innego. Ja i tak sie cykalam i dlatego pisalam o sztagowych emocjach ostatnio w watku, ktory nadawal sie do kasacji wiec sladu dzisiaj nie ma ;) A dziewczyna zamyka pewnie w sensie, ze zwalnia sie od dalszych odpowiedzi albo ja Wont zwiodl, bo sie przepraszajac odmeldowal, wtf? ;-) Swoja droga zastanawiam sie jak tam forma u Yorica? Czy mase robi? ;)
                      • zyg_zyg_zyg Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 18:27
                        ... albo o tym, co w języku polskim znaczy słowo "wont"... ;-)
                        • my.river Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 19:12
                          Nic to, że nie występuje w języku polskim.
                          Wont to facet twardo osadzony w polskich realiach, o czym świadczy jego umiłowanie do kina amerykańskiego i celebrytów. Znajomością życiorysu Douglasa i Zeta-Jones powalił mnie na łopatki. Znajomością mnie samej również.
                          Jeśli od dziecka słyszy się w kółko to samo, to po pierwsze nawet się nad tym nie zastanawiasz, po drugie uciekasz, zanim Cię wyproszą ( odruch warunkowy).
                          Tak się domyślam, bo mam w sobie mnóstwo empatii, o brak której zostałam tu oskarżona. Wont nam tego nigdy nie sprostuje, bo bezpowrotnie opuścił mój wątek.
                          Tyle w temacie. Mam nadzieję, że pomogłam :)
                          • loppe Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 19:26
                            Wont jest generalnie fajny, mądry facet imho. Piszę generalnie bo nie studiowałem jego wypowiedzi w tym watku.
                            • my.river Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 19:52
                              Loppe, ja Ci wierzę, nie znam Was wszystkich... i pewnie Was nie poznam bo nie zamierzam tu długo zabawić. Brak seksu w małżeństwie to nie będzie mój problem, bo : albo nie wyjdę za mąż i zrezygnuję z seksu całkowicie ( potrafię...) albo za mąż wyjdę i będę najszczęśliwszą kobietą na świecie. W moim przypadku miłość = seks, nie inaczej. Tak mam, nikt i nic tego nie zmieni. Wiem to.
                              Nie chodzi o to, że ja się migam od szczerych opinii tylko...żeby te opinie były konstruktywne.
                              Nazwanie mnie psychopatką było mocne. Nie jestem psychopatką. Poczułam się skrzywdzona i wykorzystana przez tego gościa. Tylko albo aż tyle.
                          • zyg_zyg_zyg Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 19:43
                            > Tyle w temacie. Mam nadzieję, że pomogłam :)

                            Trochę tak - powoli zaczynam rozumieć, dlaczego lubisz czytać Jesod i dlaczego Urqu Cię podejrzewa... :-)
                            • my.river Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 20:20
                              "Trochę tak-powoli zaczynam rozumieć, dlaczego lubisz czytać Jesod i dlaczego Urqu Cię podejrzewa... :-) "

                              "Czytać Jesod..."
                              Jesod "odkryłam" kilka dni temu, dokładnie w momencie założenia mojego wątku. Wcześniej nie zwracałam na nią uwagi bo i mój pobyt tu był raczej incydentalny. Jest do mnie tak bliźniaczo podobna i to co pisze jest takie MOJE, że pokusiłam się o przeczytanie kilku jej postów.
                              Ciekawe, co?




                              • zyg_zyg_zyg Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 05.01.15, 21:03
                                > Ciekawe, co?

                                Ciekawe, rzeczywiście. Rzadko tu na forum pojawiają się te mityczne stwory, którymi straszą panowie, czyli prawdziwe kobiety. A dwie naraz to już wyjątek do kwadratu... :-)
                              • rekreativa Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 06.01.15, 17:49
                                Jesod bliźniaczo podobna do Ciebie?????????
                                Dla mnie to raczej niebo i ziemia.
                                Co zreszta również czyni sprawe podejrzaną.
                                • urquhart Re: Takiej durności oczy me piękne dawno nie widz 06.01.15, 19:18
                                  rekreativa napisała:

                                  > Jesod bliźniaczo podobna do Ciebie?????????
                                  > Dla mnie to raczej niebo i ziemia.
                                  > Co zreszta również czyni sprawe podejrzaną.

                                  Jesod to jedna z dziesięciu sefir - emanacji Boga według kabały. Silnik tworzenia, po naszemu Duch Świety. Nic dziwnego że tworzy i pokazuje sie nam w rożnych innych licznych wcieleniach jest dumna wyniosła, protekcjonalna i nie uznaje krytyki czy dyskusji, oczekuje tylko hołdów, widocznie dosłownie traktuje swój nick.

                                  www.jhi.pl/psj/sefiry

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka