Dodaj do ulubionych

Słaby seks, a on ignoruje problem

18.04.15, 13:39
Mój facet jest o dekadę starszy niż ja. Ja - późna dwudziestka z dużymi potrzebami łóżkowymi, on - późna trzydziestka. Jest absolutnie cudownym facetem w związku, mamy te same zainteresowania, fantastycznie spędzamy razem czas, on jest cierpliwy, kochany, inteligentny, ma bardzo dobrze poukładane w głowie, jest naprawdę fajnym facetem, nie świrem, nie sknerą, ma dużą wiedzę, czyta książki, nie ma w sobie takiej durnej męskiej rywalizacji o głupoty, ma dobrze ustawiony system wartości. Robimy sobie niespodzianki, ciągle chodzimy na randki, jeździmy na wycieczki, no bajka.

Jedynym problemem jest seks. Ja mam spory temperament, a on hmm... małe możliwości. Czasem w ogóle nie daje rady, czasem daje radę, ale krótko i potem klapa, czasem ledwo jest w stanie dostać wzwód. Nie jest też specjalnie hmm... utalentowany ani obdarzony. Wiem, że trzeba rozmawiać, pokazywać co i jak, ale ja już naprawdę nie mam siły. Jest niedelikatny, nie ma wyczucia, wszystko robi jakby "mechanicznie". No i najgorsze - nigdy jeszcze ze mną nie doszedł, chociaż twierdzi, że mnie kocha i że go straszliwie kręcę a ja wiem, że z reguły działam na facetów i to mocno.

Dla mnie to jest problem. Kocham go, wszystko jest cudownie, jest materiałem na długodystansowego partnera, takiego do założenia rodziny, ale kwestia seksu mnie dobija. Mam wrażenie, że on olewa problem. To znaczy ma taki sposób radzenia sobie z problemem, że podświadomie uważa, że jak nie będzie go dostrzegał to problem zniknie. Wysłałam go do seksuologa (tak, ja jego), diagnoza jest taka, że jest zdrowy, więc problem musi być w psychice. Dostał seksowe pigułki na zachętę, ale korzysta z nich bardzo sporadycznie (trzeba je wziąć na godzinę przed randewu). On powiedział, że problem może być w antykoncepcji, bo były gumki, mniejsza stymulacja, okej, przestawiliśmy się na pigułki. Bez zmian. Wiem, że się masturbuje, próbuje sobie z tym radzić, ale bez sukcesów. Wiem, że jakieś trzy lata przed poznaniem mnie zerwał ze swoją dziewczyną, po niej nie miał już nikogo, one night standy jeśli w ogóle to sporadycznie, nie wiem czy to ma znaczenie dla forumowych diagnostów.

W międzyczasie poznałam świetnego faceta w moim wieku, który dla odmiany kompletnie nie jest materiałem na długodystansowego partnera, ale ma tę iskrę bożą. Zdarzyły się nam nieco bardziej śmiałe wymiany wiadomości i zaczęłam o nim fantazjować. W jakiś sposób mój facet wyczuł co się święci i powiedział mi o tym, że czuje, że moja znajomość z tym drugim nabrała rumieńców. Z jednej strony mi głupio, bo przecież go kocham, z drugiej strony narasta we mnie jakiś bunt - jak można wymagać wierności jak się zlewa tak ważną rzecz w związku jak seks? Na początku byłam naprawdę cierpliwa i delikatna, bo przecież męskie ego, nie wolno krytykować bo się zamknie, i tak dalej. Pytałam co lubi, proponowałam, że oboje przejdziemy się do lekarza, były zabawy, frymuśna bielizna, cuda wianki. Teraz zaczynam być wqrwiona.

Co robić?
Obserwuj wątek
    • sea.sea Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 13:44
      Jak chcesz zakładać rodzinę, to wypadałoby znaleźć kolesia, który jest w stanie mieć wytrysk w Twoim towarzystwie, no chyba że dopuszczasz opcję sztucznych metod zapłodnienia.
      • zuzanka.pianka Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 13:54
        No właśnie chcę, ale uważam, że to niefajne spuszczać na drzewo faceta, który ma równo pod sufitem, tylko dlatego, że ma jakieś, być może przejściowe, problemy zdrowotne.
        • sea.sea Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:00
          Zdaniem lekarza nie ma problemów zdrowotnych. A człowiek, który myśli, że może sobie nie mieć erekcji i oferować mechaniczne macanko bez wyczucia, i że jego panna nie będzie w związku z tym strzelać oczami za innymi, nie ma równo pod sufitem.

          Jak długo w ogóle jesteście razem i czy z poprzednią panną też był ten sam problem?
          • zuzanka.pianka Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:03
            Jesteśmy razem ponad rok i podobno z poprzednią panną nie było takich problemów :-/

            Jak mu w takim razie powiedzieć, w miarę mało traumatycznie dla niego, że
            "człowiek, który myśli, że może sobie nie mieć erekcji i oferować mechaniczne macanko bez wyczucia, i że jego panna nie będzie w związku z tym strzelać oczami za innymi, nie ma równo pod sufitem."

            Bo generalnie przychylam się do tej opinii, ale wolałabym, żeby potem nie skoczył z mostu.
            • sea.sea Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:07
              Normalnie z nim zerwij, tak jak bys zerwała z kazdego innego powodu. Pan ma problem, niespecjalnie próbuje współpracować - do seksuologa poszedł, ale piguł nie bierze ani nie próbuje Cię zaspokajać na alternatywne sposoby - no kurde nie widać w nim woli poprawy.
              • marek.zak1 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:12
                sea.sea napisała:

                > Normalnie z nim zerwij, tak jak bys zerwała z kazdego innego powodu. Pan ma pro
                > blem, niespecjalnie próbuje współpracować - do seksuologa poszedł, ale piguł nie bierze ani nie próbuje Cię zaspokajać na alternatywne sposoby - no kurde nie widać w nim woli poprawy.

                Dokładnie. Jak na poczatku sa takie klocki, to wszystko się i tak zawali .
              • zuzanka.pianka Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:16
                Próbuje mnie zaspokajać na alternatywne sposoby, ale nie dociera do niego, że wepchnięcie trzech paluchów w cipkę to jeszcze nie jest zaspokojenie.

                Żal mi zrywać taką znajomość, mimo wszystko, szukam półśrodków. Może po prostu "dajemy sobie pół roku na poprawę sytuacji, jak nic się nie zmieni to adieu". Albo "dopóki to się nie zmieni, daję sobie przyzwolenie na jednonocne przygody". Albo "Jeśli ma ci to pomóc, to daję tobie przyzwolenie na jednonocne przygody". Nie wiem, jakakolwiek trzecia droga pomiędzy zerwaniem i tkwieniem w tym. Moi poprzedni faceci najpierw byli fajni, a potem wychodziły z nich maminsynki, sknery, snoby, nudziarze. Z nim jest inaczej i nie chciałabym tego stracić.
                • sea.sea Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:19
                  "Wiem, że trzeba rozmawiać, pokazywać co i jak, ale ja już naprawdę nie mam siły. Jest niedelikatny, nie ma wyczucia, wszystko robi jakby "mechanicznie"

                  Zakładam, że komunikujesz mu choc troche co i jak, ale on i tak nie jarzy, a sam z siebie też wyczucia nie ma. Jak na początku, kiedy ludzie jeszcze sa pchani chemią zakochania i demonstrują lepszą wersję siebie, jest tak źle, to lepiej nie będzie.
            • hello-kitty2 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:13
              zuzanka.pianka napisał(a):

              > Jak mu w takim razie powiedzieć, w miarę mało traumatycznie dla niego, że
              > "człowiek, który myśli, że może sobie nie mieć erekcji i oferować mechaniczne m
              > acanko bez wyczucia, i że jego panna nie będzie w związku z tym strzelać oczami
              > za innymi, nie ma równo pod sufitem."
              >
              > Bo generalnie przychylam się do tej opinii, ale wolałabym, żeby potem nie skocz
              > ył z mostu.

              Dokladnie tymi slowami tylko dolacz jeszcze jakies zdanie o tym moscie ;-)
              I jeszcze sie trzeba obsrywac z dziadem jak mu powiedziec prawde droga niebolesna, a lekarz se zabimbal i umyl rece. Niech zgadne pewnie mezczyzna.
            • triss_merigold6 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 15:46
              Jesteśmy razem ponad rok i podobno z poprzednią panną nie było takich problemów :-/


              KŁAMIE.
              • brak.polskich.liter Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 19.04.15, 00:39
                Tez tak mysle.
        • hello-kitty2 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:03
          zuzanka.pianka napisał(a):

          > No właśnie chcę, ale uważam, że to niefajne spuszczać na drzewo faceta, który m
          > a równo pod sufitem, tylko dlatego, że ma jakieś, być może przejściowe, problem
          > y zdrowotne.

          To ktore to te przejsciowe i od kiedy? Bo mowisz, ze 3 lata jestescie i jeszcze nigdy sie nie spuscil czy o ten brak wzwodu chodzi, czy ze udaje ze nia ma problemu? Tak sie zastanawiam czy moze byc jeszcze jakis gwozdz do tej trumny? Przedtem tylko nie mogl skonczyc teraz nawet nie moze zaczac, a jest zdrowy. Nienawidze takich sytuacji, w ktorych lekarz stwierdza, ze wszysko jest ok, a w praktyce nic nie dziala. I martw sie teraz czlowieku sam. Na cholere sa Ci lekarze. Czekaj, a po tej tabletce jest ze tak powiem wzorcowy? Czy tez na jakims odcinku zawodzi?
          • zuzanka.pianka Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:06
            Nie, jesteśmy razem około roku, tak naprawdę wcześniej ja nie chciałam związku i była obopólna zgoda na skoki w bok, chociaż raczej wymuszona przeze mnie. Po pigułce też nie jest wzorcowy, ale przynajmniej jest to jakiś materiał na którym można pracować - dostaje erekcji, ale nie dochodzi.
            • hello-kitty2 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:18
              zuzanka.pianka napisał(a):

              > Nie, jesteśmy razem około roku, tak naprawdę wcześniej ja nie chciałam związku
              > i była obopólna zgoda na skoki w bok, chociaż raczej wymuszona przeze mnie. Po
              > pigułce też nie jest wzorcowy, ale przynajmniej jest to jakiś materiał na który
              > m można pracować - dostaje erekcji, ale nie dochodzi.

              A to przepraszam faktycznie przeklamalam z tym stazem. A co mowi? Jak komentuje swoje 'wystepy'? Ma jakas sensowna odpowiedz? Moze by bylo trzeba sprawdzic wiarygodnosc u tej bylej? Moze klamie?
              • zuzanka.pianka Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:22
                Nie no, jego byłą znam, ale nie aż tak dobrze, żeby pytać jak jej było z eksem, bo mi jest słabo.

                Swoje występy komentuje w stylu "ojej, miałem ciężki tydzień", albo "jestem zmęczony" albo "to chyba alkohol" (po jednym piwie, które sobie strzelimy wieczorem).
                • marek.zak1 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:25
                  zuzanka.pianka napisał(a):
                  > Swoje występy komentuje w stylu "ojej, miałem ciężki tydzień", albo "jestem zmęczony" albo "to chyba alkohol" (po jednym piwie, które sobie strzelimy wieczorem).

                  Tu na forum takich przypadków było multum. Zawsze wychodzi , ze albo kryptogej, albo masturbator. To moje slowo i oznacza że woli masturbację od seksu z kobieta. Po prostu woli.
                  • sea.sea Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:27
                    On nie "woli", on jest klasycznym impotentem.

                    Woleć to by sobie mógł, jakby miał wybór i w ogóle byłby zdolny do pełnego współżycia bez wspomagaczy.
                • marek.zak1 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:33
                  Teraz poezja wskazuje rozwiązanie:

                  Na co miłość, status, kasa,
                  Gdy twardego brak kutasa?
                  Nic wszak nie zrekompensuje,
                  Jeśli chłopu go brakuje.

                  Kiedy bowiem bez powodu,
                  Facet często nie ma wzwodu.
                  I wciąż w łóżku ci nawala,
                  Lepiej szybko niech spierdala.
                  • jesod Gdy twardego brak kutasa 18.04.15, 16:17
                    marek.zak1 napisał:

                    > Teraz poezja wskazuje rozwiązanie:
                    >
                    > Na co miłość, status, kasa,
                    > Gdy twardego brak kutasa?
                    > Nic wszak nie zrekompensuje,
                    > Jeśli chłopu go brakuje.
                    >
                    > Kiedy bowiem bez powodu,
                    > Facet często nie ma wzwodu.
                    > I wciąż w łóżku ci nawala,
                    > Lepiej szybko niech spierdala.

                    Nooo... pięknie, śliiiicznie, a jakie wyczucie tematu i problemu!
                    Teraz pan pisarz powinien wpisać się Sowusi na bloga, a potem wrzucić to fanom na facebook'a.
                  • hello-kitty2 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 16:28
                    marek.zak1 napisał:

                    > Teraz poezja wskazuje rozwiązanie:
                    >
                    > Na co miłość, status, kasa,
                    > Gdy twardego brak kutasa?
                    > Nic wszak nie zrekompensuje,
                    > Jeśli chłopu go brakuje.
                    >
                    > Kiedy bowiem bez powodu,
                    > Facet często nie ma wzwodu.
                    > I wciąż w łóżku ci nawala,
                    > Lepiej szybko niech spierdala.

                    O kurcze jak ja moglam zapomniec (!) Hator, hator, hator terminator i predator. I refren z poezji spiewanej proteinowej: oj danaz dana wszystko dla szatana. Ja pierdziele, wyznaje: jestem alkoholikiem, bo ide po wino, gdyz czuje, ze musze sie szybko i skutecznie zmasakrowac.
        • mgla_jedwabna Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 22:30
          Jeśli facet na nietymczasowy problem reaguje udawaniem, że problemu nie ma, to nie ma tak do końca "równo pod sufitem". Podobnie jest z długotrwałym ignorowaniem odczuć partnerki.

          "on jest cierpliwy, kochany, inteligentny"
          "ma dobrze ustawiony system wartości"
          "on olewa problem"
          "uważa, że jak nie będzie go dostrzegał to problem zniknie"

          Do tego szukanie przyczyn na zewnątrz (gumki), olewanie ew. środków zaradczych (dostał pigułki, ale nie bierze).

          Twój bunt jest słuszny i uzasadniony.
    • hello-kitty2 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 13:51
      Moze bardziej doswiadczeni sie wypowiedza najpierw. Mnie zainteresowaly tylko te seksowe pigulki na zachete. Co to jest? Mozesz podac nazwe?
      • zuzanka.pianka Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 13:53
        Nie pamiętam, mogę sprawdzić nazwę, ale to po prostu pigułki na wzwód, jakaś penigra czy coś w ten deseń, chyba nawet na receptę.
        • ninek04 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:26
          Żadne Penigry, Permeny i tym podobne suplementy-badziewia nie pomogą, a już zwłaszcza nie w takiej sytuacji, gdzie facet w ogóle nie może dojść. Ten lekarz to faktycznie denny, albo olal problem.
          • sea.sea Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:30
            No właśnie, nawet jak problem leży w psychice, to są chyba na to jakieś zalecenia, inne niż "idź pan do domu, to psychika, proszę poczekać aż panu przejdzie"
            • zuzanka.pianka Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:32
              Wydaje mi się, że idea była taka, że "przyzwyczaj się pan, że z tą panią panu staje i jesteś pan w stanie przejść do rzeczy".
              • sea.sea Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:36
                Przypomniało mi się, że miałam kolegę z takim problemem, że jak miał nową dziewczynę, to mu do niej nie startował. Faktycznie, poszedł do lekarza, dostał jakiś wspomagacz, zażył przed, sprawdził się aż miło i następnym razem już dawał radę bez dopingu, bo się odblokowywał.

                Tyle, że jemu zależało, więc brałby te piguły ile trzeba, nawet gdyby nie zadziałały za pierwszym razem. Twojemu nie zależy.
              • hello-kitty2 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:41
                zuzanka.pianka napisał(a):

                > Wydaje mi się, że idea była taka, że "przyzwyczaj się pan, że z tą panią panu s
                > taje i jesteś pan w stanie przejść do rzeczy".

                hehe hell yeah, a ja jeszcze slyszalam z opowiesci porady typu: ''jak bedzie mial pan regularny seks to panu samo przejdzie'', jakby seks to byl jak dieta, opuscisz jeden posilek to masy nie zbudujesz chociaz bys sie na treningu zajechal ;)
          • hello-kitty2 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 14:37
            ninek04 napisała:

            > Żadne Penigry, Permeny i tym podobne suplementy-badziewia nie pomogą, a już zwł
            > aszcza nie w takiej sytuacji, gdzie facet w ogóle nie może dojść. Ten lekarz to
            > faktycznie denny, albo olal problem.

            A co by moglo pomoc Ninek? Znasz sie widze troche na farmaceutyce. Jest w ogole cos rzetelnego? I jak lekarz moze w ogole brac kase za taka usluge. To nich by chociaz wzial na klate i pajentowi wyklarowal wprost w czym rzecz.
            • ninek04 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 15:18
              hello-kitty2 napisała:
              >
              > A co by moglo pomoc Ninek? Znasz sie widze troche na farmaceutyce. Jest w ogole
              > cos rzetelnego? I jak lekarz moze w ogole brac kase za taka usluge. To nich by
              > chociaz wzial na klate i pajentowi wyklarowal wprost w czym rzecz.

              Robię w tym na co dzień i wiem, że cos , co nie jest lekiem nie działa, bo nie jest nawet przebadane pod kątem składu.Jesli nie ma przeciwskazań, to partner autorki moglby sprobowac viagre lub jej odpowiednik, to by moglo pomóc, choc jesli problem tkwi w psychice, to i z tym nie wiadomo.Poza tym mlody stosunkowo facet nie bedzie sie faszerowal viagra przed kazdym stosunkiem, to bez sensu przecież. Viagra tak, ale okazjonalnie.
              • urquhart Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 15:46
                > Robię w tym na co dzień i wiem, że cos , co nie jest lekiem nie działa, bo nie
                > jest nawet przebadane pod kątem składu.Jesli nie ma przeciwskazań, to partner
                > autorki moglby sprobowac viagre lub jej odpowiednik, to by moglo pomóc, choc je
                > sli problem tkwi w psychice, to i z tym nie wiadomo.Poza tym mlody stosunkowo f
                > acet nie bedzie sie faszerowal viagra przed kazdym stosunkiem, to bez sensu prz
                > ecież. Viagra tak, ale okazjonalnie.

                Przynajmniej bedzie wiadomo czy problem jest w hydraulice czy w psychice bo na to drugie wiagra nie pomoże.
                • jesod bo na to drugie 18.04.15, 16:21
                  urquhart napisał:
                  > Przynajmniej bedzie wiadomo czy problem jest w hydraulice czy w psychice bo na
                  > to drugie wiagra nie pomoże.

                  A skąd to wiesz...?
          • gogol77 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 16:28
            ninek04 napisała:
            > Żadne Penigry, Permeny i tym podobne suplementy-badziewia nie pomogą, a już zwłaszcza nie w takiej sytuacji, gdzie facet w ogóle nie może dojść. Ten lekarz to faktycznie denny, albo olal problem.

            Generalnie trudniej dojść miękkim fiutem. Gdy ma się ogólny kłopot z dojściem, to przy silniejszej erekcji o dojście jest łatwiej - pewnie zakończenia nerwowe penisa są mocniej wyeksponowane albo coś w ten deseń. Dlatego Viagra może pomóc w dojściu. BTW jest jej zamiennik generyczny (sildenafil, czy jakoś tak, też na receptę) - 5 razy tańszy a chemicznie identyczny.
            Dojście faceta jest tak samo ważne dla kobiety, jak orgazm kobiety dla nas. Stąd frustracja zuzanny, świetnie ją rozumiem.
            Kiedyś miałem tak, że na skutek obopólnej pożądliwości ale nie tylko - miał miejsce pierwszy sex z taką jedną Panią Docent. I nie moglem dojść. Podobnie za drugim razem. Sam byłem zdziwiony, bo nigdy tak nie miałem, choć na ogół byłem/jestem długodystansowcem. Widocznie Pani Docent się podobało (ten seks, a nie to że nie dochodzę) bo zaniepokojona zapytała dlaczego i powiedziała cytuję "jak nie będziesz dochodził to cię stracę". Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że nie wiem, że jest jakaś blokada (pierwszy raz bzykałem nauczyciela akademickiego a byłem taki dość młody szczawik). Za trzecim i następnymi razami było już normalnie i byliśmy ze sobą parę lat w relacji czegoś więcej niż FF.

            • wont Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 20:04
              gogol77 napisał(a):

              > Generalnie trudniej dojść miękkim fiutem. Gdy ma się ogólny kłopot z dojściem,
              > to przy silniejszej erekcji o dojście jest łatwiej - pewnie zakończenia nerwowe
              > penisa są mocniej wyeksponowane albo coś w ten deseń. Dlatego Viagra może pomó
              > c w dojściu. BTW jest jej zamiennik generyczny (sildenafil, czy jakoś tak, też
              > na receptę) - 5 razy tańszy a chemicznie identyczny.
              > Dojście faceta jest tak samo ważne dla kobiety, jak orgazm kobiety dla nas. Stą
              > d frustracja zuzanny, świetnie ją rozumiem.
              > Kiedyś miałem tak, że na skutek obopólnej pożądliwości ale nie tylko - miał mie
              > jsce pierwszy sex z taką jedną Panią Docent. I nie moglem dojść. Podobnie za dr
              > ugim razem. Sam byłem zdziwiony, bo nigdy tak nie miałem, choć na ogół byłem/je
              > stem długodystansowcem. Widocznie Pani Docent się podobało (ten seks, a nie to
              > że nie dochodzę) bo zaniepokojona zapytała dlaczego i powiedziała cytuję "jak n
              > ie będziesz dochodził to cię stracę". Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że nie w
              > iem, że jest jakaś blokada (pierwszy raz bzykałem nauczyciela akademickiego a b
              > yłem taki dość młody szczawik). Za trzecim i następnymi razami było już normaln
              > ie i byliśmy ze sobą parę lat w relacji czegoś więcej niż FF.
              -------
              To jest bardzo ciekawe co piszesz. Ja miewam od paru lat bardzo często kłopot z dojściem. Kutas stoi jak maczuga herkulesa w jurnie krakowsko-częstochowskiej ale nie potrafię dojść naturalnie, muszę sobie ręcznie pomóc i w jakiś taki sztuczny, ułomny sposób dojść w cipce. Ja to sobie tłumaczyłem, że to z powodu takiego, ze ostatnio, od kilku lat, z różnych względów, to głównie się masturbowałem i że jak będę miał cipkę na co dzień to nie będę musiał walić konia i wszystko wróci do swojego naturalnego biegu. Ale chuj wie - jak przeczytałem wpisy dziewczyn powyżej to może rzeczywiście jestem kaleką i w sumie nie powinienem zawracać głowy normalnym dziewczynom.
              • mabelle2000 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 20:33
                wont napisał:

                > to może rzeczywiście jestem kaleką i w sumie nie powinienem zaw
                > racać głowy normalnym dziewczynom.

                Nic straconego, zawsze mozesz pozawracac glowe tym ktore z karezza sa za pan brat.
              • potwor_z_piccadilly Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 21:28
                wont napisał:

                > Ja miewam od paru lat bardzo często kłopot z
                > dojściem. Kutas stoi jak maczuga herkulesa w jurnie krakowsko-częstochowskiej
                > ale nie potrafię dojść naturalnie, muszę sobie ręcznie pomóc i w jakiś taki szt
                > uczny, ułomny sposób dojść w cipce.

                Bo mózg wyłączasz.
                Pakujesz beznamiętnie, zamiast fetyszyzować się ciałem branym i do mózgu ciała branego odpowiednimi metodami docierać, by ten cipce komendę wydał, ŚCISKAJ.
              • ninek04 Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 22:05

                > -------
                > To jest bardzo ciekawe co piszesz. Ja miewam od paru lat bardzo często kłopot z
                > dojściem. Kutas stoi jak maczuga herkulesa w jurnie krakowsko-częstochowskiej
                > ale nie potrafię dojść naturalnie, muszę sobie ręcznie pomóc i w jakiś taki szt
                > uczny, ułomny sposób dojść w cipce. Ja to sobie tłumaczyłem, że to z powodu tak
                > iego, ze ostatnio, od kilku lat, z różnych względów, to głównie się masturbował
                > em i że jak będę miał cipkę na co dzień to nie będę musiał walić konia i wszyst
                > ko wróci do swojego naturalnego biegu. Ale chuj wie - jak przeczytałem wpisy dz
                > iewczyn powyżej to może rzeczywiście jestem kaleką i w sumie nie powinienem zaw
                > racać głowy normalnym dziewczynom.

                Zawsze lubiłam ostro, szybko, gwałtownie, ale On mi pokazał, że może być wolno, zmysłowo, dlugo, prawie jak tantrycznie, i to się sprawdza.
    • potwor_z_piccadilly Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 18.04.15, 22:27
      zuzanka.pianka napisał(a):

      Wzięłaś faceta ze swojej grupy. On po przejściach, pewnie przez byłą, środowisko obserwowany spina się, bo Ty to wulkan i to wulkan który z niejednego pieca chleb jadł i problem. Problem bo wszyscy wiedzą i wszystkich tych on wzrok czuje na sobie. A może nawet z ich strony, lub pośrednio, komentarze do niego docierają ironiczne? Możliwe, że facet żony szuka, a na babkę przesadnie szczerą, frywolną i z rozbujałą fantazją trafił i to go paraliżuje. Bo co rodzinie i znajomym powie? Powie, wiecie, ona ma duży temperament i na wolny seks się zgodziliśmy? Nawet gdyby nie musiał się tłumaczyć, to on sam sobie się tłumaczy.
      Sporo Was od siebie dzieli.
      Inne temperamenty i inne skale wartości. On chce ciepła i bezpieczeństwa, a dusi się. Dusi się, bo dla Ciebie, to byle tańczyć nie zważając na zadyszki i na to co ludzie powiedzą.
      Co dalej?
      Spróbuj się wyciszyć, nie rozpowiadaj obcym o Was i nie opowiadaj jemu o byłych i o jakichś palantach poznanych w internecie. Ja go podziwiam za spokój, bo gdybym ja się dowiedział od swojej, że rajcuje ją jakiś gostek z sieci i, że chętnie by się z nim bzyknęła, to raczej tylko ten gostek by jej pozostał i to w trybie ekspresowym.
      No i zdeklaruj się co do przyszłości Waszego związku. Oparcie mu jakieś daj, albo odpuść sobie, bo oboje tylko czas będziecie tracić.
      O kwestiach medycznych się nie wypowiadam, bo to już było omawiane.
      To tylko hipoteza, ale może jakieś elementy z niej dopasujesz do swojego przypadku. Jeśli tak, to jakiś zysk będzie nawet jeśli związek padnie, to doświadczenie i nauki zostaną.
    • brak.polskich.liter Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 19.04.15, 00:37
      Impotent i erotyczny troglodyta nie jest dobrym materialem ani na kochanka dla sporo mlodszej i temperamentnej laski, ani na dlugodystansowego partnera - chyba, ze bedzie dlugodystansowo walony w rogi. Ale chyba nie o to chodzi.

      > Jest absolutnie cudownym facetem w zwią
      > zku, mamy te same zainteresowania, fantastycznie spędzamy razem czas, on jest c
      > ierpliwy, kochany, inteligentny, ma bardzo dobrze poukładane w głowie, jest nap
      > rawdę fajnym facetem, nie świrem, nie sknerą, ma dużą wiedzę, czyta książki, ni
      > e ma w sobie takiej durnej męskiej rywalizacji o głupoty, ma dobrze ustawiony s
      > ystem wartości. Robimy sobie niespodzianki, ciągle chodzimy na randki, jeździmy
      > na wycieczki, no bajka.

      Nie watpie, ze pan ma sporo zalet, ale te wszystkie zalety nie sa w stanie zrekompensowac tej jednej, zasadniczej i nienaprawialnej WADY.
      Odpusc, zanim frustracja Cie zezre i faceta znienawidzisz.
      • jesod Odpuść 19.04.15, 01:36
        brak.polskich.liter napisała:
        > > Jest absolutnie cudownym facetem w zwią
        > > zku, mamy te same zainteresowania, fantastycznie spędzamy razem czas, on
        > jest c
        > > ierpliwy, kochany, inteligentny, ma bardzo dobrze poukładane w głowie, je
        > st nap
        > > rawdę fajnym facetem, nie świrem, nie sknerą, ma dużą wiedzę, czyta książ
        > ki, ni
        > > e ma w sobie takiej durnej męskiej rywalizacji o głupoty, ma dobrze ustaw
        > iony s
        > > ystem wartości. Robimy sobie niespodzianki, ciągle chodzimy na randki, je
        > ździmy
        > > na wycieczki, no bajka.
        >
        > Nie watpie, ze pan ma sporo zalet, ale te wszystkie zalety nie sa w stanie zrek
        > ompensowac tej jednej, zasadniczej i nienaprawialnej WADY.
        > Odpusc, zanim frustracja Cie zezre i faceta znienawidzisz.

        Bez przesady. Oddać królestwo za przyszłego, niepewnego konia?
        • zawle Re: Odpuść 19.04.15, 12:42
          Wielkie mi królestwo. Porządny wychodek raczej;)
          • ambx Jedyny sposób, żeby zniknąc z tego forummmuuuu 20.04.15, 21:38
            ...to szukać sprawnego seksualnie a przy tym - ciekawego życiowo gościa. Zdarzają się i tacy! Jak nie - to utkwisz na tym smutnym od samego tytułu do ostatniego postu forum. Jeszcze tylko spróbuj przekonać go do konkretnej farmakologii - Viagra albo (to już hardkor) - Cialis. Kup, daj mu do buzi i wykorzystaj efekty. Jak nie będzie tego chciał - wiej! Bo zaparkujesz na tym "forumie" na lata:-(
            • potwor_z_piccadilly Re: Jedyny sposób, żeby zniknąc z tego forummmuuu 20.04.15, 22:48
              ambx napisał:

              > ...to szukać sprawnego seksualnie a przy tym - ciekawego życiowo gościa. Zdarza
              > ją się i tacy!

              Pewnie, zdarzają się, tylko co tu zrobić, by ci sprawni i życiowo ciekawi nie omijali osoby poszukującej szerokim łukiem?
              No i gdy brakuje gołąbków, co zrobić z tymi wróblami w garści, by stali się jak te gołąbki?
            • jesod Najlepszy sposób 20.04.15, 23:40
              ambx napisał:

              > ...to szukać sprawnego seksualnie

              Ja tam sobie myślę, że zdecydowanie lepiej szukać sprawnego umysłowo, bo... jak powszechnie wiadomo, seks jest w głowie.

              • potwor_z_piccadilly Re: Najlepszy sposób 20.04.15, 23:59
                jesod napisała:

                > bo... jak
                > powszechnie wiadomo, seks jest w głowie.

                Dobrze napisane.
                Dlatego bywa, że z seksu nici, bo już już, wszystko się sprawuje, a tu masz, głowa wydaje komendę, nie zawracaj sobie dupy.
                Przyczyny różne.
    • midnight_lightning Re: Słaby seks, a on ignoruje problem 22.04.15, 00:14
      1 - Gość "cierpliwy, kochany, inteligentny.... ma dużą wiedzę, czyta książki, nie ma w sobie takiej durnej męskiej rywalizacji o głupoty, ma dobrze ustawiony system wartości" - tłumacząc z kobiecego na zrozumiały język "durny kujon,frajer, mięczak, nieudacznik" nie spełniający niewygórowanych przecież wymagań, by facet był tępym, prostackim osiłkiem, bandytą lub przynajmniej z wyglądu bandytą. Źli faceci mają przecież tę "iskrę bożą" :)

      Oczywiście, to jest jego wina, że został w młodości wykluczony z seksiku i posiłkował się porno. To oczywiste i zupełnie rozsądne, że należy dbać i rozkładać nóżki jedynie przed "partnerami krótkodystansowymi", a tych "długodystansowych" traktować z pogardą. Niech czekają, łatwiej się zgodzą na towar z setnej ręki, po debilach, kanaliach, bandytach. :)

      Zdziwionko, że potem są takie efekty? Aha, przecież każdy się seksi z każdym, tak mówili ci, którzy zaliczali?

      2 - Jaki problem i czyj? facet był u lekarza, który jasno stwierdził, że wszystko z gościem w porządku. Psychika, może gość nie ma ochoty na seks z akurat tego typu kobietą? każdy wykluczony to zrozumie.

      - Laska pod 30-kę, której po latach tzw. swobodnego balowania z partnerami krótkoterminowymi (można to ująć jednym słowem) zegar biologiczny każe szukać "frajera do związku", która tych "długoterminowych" nawet nie znała dotąd, inaczej by nie zauważyła tych wszystkich zalet olewanych przez tyle długich lat.

      - Wykluczony przez swoje najlepsze lata facet w wieku pod 40-kę, już dobrze znający cynizm i podłość kobiet, i już nauczony, że kobiety lubią być okłamywane.

      I sytuacja jasna, panienka w próżni, pozbawiana seksu, z jedynie mirażem tego nagle pożądanego związeczku (cud jakiś?), a latka lecą, atrakcyjność szybko spada.

      Gościowi dobrze idzie, panienka 10 lat młodsza, następna będzie 20 lat młodsza. Wtedy, o dziwo się okaże, że przy takiej młódce, ciasnej, nie zużytej, bez niezliczonej ilości wątpliwej jakości szwagrów ziomów czających się za plecami, gość cudownie nabierze ochoty na seks. Gdy ta dojdzie do 30-ki, kopnie ją w tyłek i weźmie następną młódkę, czegoś się nauczył od kobiet.
      A na starość, przy tak sporej przewadze liczby samotnych kobiet w podeszłym wieku, znajdzie bez problemów chętną rówieśniczkę do podcierania tyłka, najlepiej taką z atrakcyjną córunią.

      I tak właśnie powinno być, olać kobiety gardzące za młodu i wykluczające za bycie "zbyt dobrym", i posuwać potomstwo ich i tych żałosnych ziomali, kiboli, prymitywów. Bajeczki o tym, że z czasem ci wykluczeni, lepsi wypierają prostackie bydło - samców alfa, które tak uwielbiają kobiety, połkną tylko młodzi, 20+, nadal naiwni "frajerzy" wierzący jeszcze w człowieczeństwo kobiet.

      Zresztą same kobiety, jeszcze pełne pychy i samozadowolenia, same odpierają te bałamutne tezy, chcąc cynicznie połączyć związeczek z jednym, a dymanie się z innymi. Chyba za dużo porno się naoglądały i myślą, że te cuckoldy chodzą gromadami po mieście. Sorry, w realu nie ma cuckoldów.

      Co innego laska "krótkoterminowa" czytaj szmatka wyrwana na jedną noc, którą i można się dzielić ze wszystkimi znajomymi, dopóki jest pijana, a co innego "partnerka długoterminowa".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka