Dodaj do ulubionych

Kto korzystał z prostytutki?

12.05.15, 19:47
Nie powiem kiedyś się nad tym zastanawiałem ale jakoś brzydzę się po prostu.
Kiedyś oglądałem jakiś program i okazało się że spory tłok bywa u Pań w przerwie na obiad, bo panowie rezygnują z posiłku by się zadowolić, kolejne godziny szczytu są po południu bo panowie zabierają pieski na spacer, no i oczywiście wieczorem jak dopada samotność.
Mi się najbardziej podoba opcja z psem na spacer, niezły pomysł ;)
Obserwuj wątek
    • urszula.slo Re: Kto korzystał z prostytutki? 12.05.15, 20:23
      A gdzie zostawiają psa na te 30 minut?
      • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 12.05.15, 22:35
        w dobrych agencjach są ogródki dla piesków;)
        • marek.zak1 Re: Kto korzystał z prostytutki? 12.05.15, 23:14
          W Havanie i w temacie. ,,Szczęsliwy w w Ameryce".

          Około siódmej postanowił przejść się po mieście. Wyjście z klimatyzowanego hotelu na ulicę było niełatwe. Hotel był położony niemal przy brzegu morza, oddzielony od niego jedynie ulicą i promenadą o nazwie Malecon, która była osłonięta od morza murkiem o wysokości może półtora metra. Siedziały na nim dziewczyny w szortach lub w krótkich spódniczkach, eksponując swoje długie nogi. Marek szedł i nie mógł nie podziwiać młodych dziewczyn o południowej urodzie. Spojrzał na jedną z nich. Była to mulatka o najdłuższych nogach, jakie widział w życiu. Dziewczyna zauważyła spojrzenie.
          – Hola, Americano! – usłyszał.
          Zatrzymał się. Dziewczyna miała ładną buzię, o kolorze mlecznej czekolady.
          – Hola. Jak ci na imię?
          – Maria. Na drugie mam dziesięć dolarów.
          Marek poczuł w tym momencie potworne podniecenie. Czuł, że wszechogarniająca go pokusa należała do tych, którym nie jest w stanie się oprzeć. Stał i patrzył z zachwytem na jej szczupłą figurę i niebotyczne nogi.
          – A tydzień w Varadero?
          Dziewczyna była widocznie zaskoczona pytaniem.
          – Jak dla ciebie dwieście.
          – To tyle, ile twoja matka zarabia w rok.
          – Chcesz jechać z moją matką? Ona weźmie połowę.
          – Wolę z tobą. Zgadzam się.
          • beenthere Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 11:13
            Co jest nie tak z tym powyzej, produkujacym tu te erotyki dla nastolatkow? Czytam sobie to forum od czasu do czasu, ale ten czlowiek mnie lekko obrzydza...
            • marek.zak1 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 11:25
              beenthere napisała:

              > Co jest nie tak z tym powyzej, produkujacym tu te erotyki dla nastolatkow? Czytam sobie to forum od czasu do czasu, ale ten czlowiek mnie lekko obrzydza...

              Moje ksiązki sa książkami politycznymi z (także) seksem w tle. Nie czytałaś a juz Cię obrzydzam. Dzięki. Przy okazji:
              rynek-ksiazki.pl/-magazyn-literacki-ksiazki_2/wydanie_392/cherchez-la-femme_33058.html
      • adamx125690 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 10:43
        Są oferty na 15 minut ;) Ale to strasznie zdzierstwo jednak na godzinę minuta wychodzi najtaniej;)
      • svedavlebaa Re: Kto korzystał z prostytutki? 12.01.25, 06:38
        Sex randki - tonzes.com/sexdatingpl.htm przynajmniej realne profile i ludzie.
    • rezolutnakobieta Re: Kto korzystał z prostytutki? 12.05.15, 21:06
      Czyli jednak Cie nosi... :-)
      • adamx125690 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 10:52
        Już nie- zacząłem pisać z jedną dziewczyna miałem też kilka dzikich propozycji;D Ale takie pisanie mi wystarcza i kieruje się w stronę przyjaźni nie romansu. Ona wiem że mam żonę.
        A z tymi paniami tak mi się przypomniało po prostu, nie powiem wiele czasu wcześniej spędziłem na takich stronach wybierając idealną kandydatkę i odkładając pieniądze do skarpety ;) Z moich ciekawych spostrzeżeń to ciężko znaleźć blondynkę co nie powiem zaskoczyło mnie bardzo myślałem że będzie pół na pół a tu brunetki rządzą ;) Chyba że to są blondynki farbujące się na ciemno by ich nikt nie rozpoznał .
        • triss_merigold6 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 11:54
          Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń męsko-damska, duży chłopczyk jesteś i powinieneś to wiedzieć.
          • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:03
            A erotyczna? Przyjaźń?:))) Jak zwał , tak zwał....byleby obie strony były świadome...
            • triss_merigold6 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 14:07
              Friend with benefits, interesowny czasowy układ. Kończy się natychmiast, gdy któraś ze stron znajdzie kogoś na stałe albo gdy ktoś zacznie sobie roić o uczuciach.
          • marek.zak1 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:08
            triss_merigold6 napisała:

            > Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń męsko-damska, duży chłopczyk jesteś i powinieneś to wiedzieć.

            A friendzone? Czy to jak dl ajednej osoby jest wyłącznie przyjaźń/koleżeństwo, a ta druga ciagle ma nadzieję?
            • triss_merigold6 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 14:09
              Friendzona to poczekalnia bez (dobrego) wyjścia. No... może po pijanemu, raz.
              Ta nadzieja jest fajna, podkarmia ego. Miło kiedyś było mieć takiego czasoumilacza.
              • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 15:43
                triss_merigold6 napisała:

                > Friendzona to poczekalnia bez (dobrego) wyjścia. No... może po pijanemu, raz.
                > Ta nadzieja jest fajna, podkarmia ego. Miło kiedyś było mieć takiego czasoumila
                > cza.

                No tak mowia, ze fajna sprawa ale ja tego nie lubie, bo taki 'przyjaciel' mi czasu nie umila tylko wrecz mnie drazni, a najpiekniejsze rzeczy ktore by tylko mowil sa jak drapanie pazurem po tablicy, bo widac ta beznadziejna nadzieje, ktora zgrzyta niemilosiernie z brakiem mojego nim zainteresowania seksualnego. Jak nie ma krecenia to jest bida z nedza ;) A bycie we friendzone u faceta to w ogole ponizajace jest zwazywszy, ze kobiety maja wiekszy wybor.
                • triss_merigold6 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 18:12
                  W czasach przeddzieciowych zwykle jakiegoś dobiegacza trzymałam w odwodzie, czasem wykorzystywałam do podkurwienia jakiegoś wtedy stałego chłopaka i wywołania zazdrości.
                  • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 18:56
                    a to dla takiej funkcji nie wystarczą byli? Trzeba drugiego człowieka przetrzymywać w obwodzie?
                    • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 23:45
                      zawle napisała:
                      > a to dla takiej funkcji nie wystarczą byli? Trzeba drugiego człowieka przetrzym
                      > ywać w obwodzie?

                      Zawle, z bylymi to sie chodzi do lozka, wiec sie do friend zone nie nadaja. Druga opcja: nie jest sie z bylymi w kontakcie, czyli tez sie nie nadawaja:)

                      • riki_i Re: Kto korzystał z prostytutki? 31.05.15, 20:42
                        kag73 napisała:

                        > zawle napisała:
                        > > a to dla takiej funkcji nie wystarczą byli? Trzeba drugiego człowieka prz
                        > etrzym
                        > > ywać w obwodzie?
                        >
                        > Zawle, z bylymi to sie chodzi do lozka, wiec sie do friend zone nie nadaja. Dru
                        > ga opcja: nie jest sie z bylymi w kontakcie, czyli tez sie nie nadawaja:)

                        No nie nie, jak najbardziej jest opcja, żeby byłego potraktować jako narzędzie w rozgrywce z obecnym. Odezwałem się kiedyś do jednej Ex, ta niby miło mi odpisała, po czym natychmiast pokazała ową (niewinną!) korespondencję swojemu aktualnemu. W celu niecnym - jak mniemam , chodziło o wywołanie zazdrości i podkręcenie temperatury związku. Swój cel osiągnęła, niestety moim kosztem, bo ten facio słał mi miesiącami obelżywe maile, sms-y, groził mordobiciem, a do tego prześladował moją ówczesną partnerkę.
                        • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 31.05.15, 21:07
                          riki_i napisał:
                          > No nie nie, jak najbardziej jest opcja, żeby byłego potraktować jako narzędzie
                          > w rozgrywce z obecnym. Odezwałem się kiedyś do jednej Ex, ta niby miło mi odpis
                          > ała, po czym natychmiast pokazała ową (niewinną!) korespondencję swojemu aktual
                          > nemu. W celu niecnym - jak mniemam , chodziło o wywołanie zazdrości i podkręcen
                          > ie temperatury związku. Swój cel osiągnęła, niestety moim kosztem, bo ten facio
                          > słał mi miesiącami obelżywe maile, sms-y, groził mordobiciem, a do tego prześl
                          > adował moją ówczesną partnerkę.

                          Nie pzresadzaj, mnie niedawno mój były zaprosił na rejs jachtem. Pierwszą osobą która się o tym dowiedziała był mój obecny. Ale nie zwodzę byłego ze owszem, ale jeszcze nie taraz. To co innego. Zresztą, obecnemu nawet powieka nie drgnęła, twardziel:))
          • adamx125690 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:10
            W młodości faktycznie był z tym problem teraz zobaczymy, na nic się nie nastawiam i mam nadzieje że ona też nie.
            • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:25
              adamx125690 napisał:

              > W młodości faktycznie był z tym problem teraz zobaczymy, na nic się nie nastawi
              > am i mam nadzieje że ona też nie.

              A jaki sens sie jest na nic nie nastawiac? Przeciesz chciales zamoczyc poza malzonka, a teraz grasz niedostepnego? Nie bardzo rozumiem. Cos na zasadzie: chcialbym, a boje sie?
              • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:37
                hello-kitty2 napisała:
                > A jaki sens sie jest na nic nie nastawiac? Przeciesz chciales zamoczyc poza mal
                > zonka, a teraz grasz niedostepnego? Nie bardzo rozumiem. Cos na zasadzie: chcia
                > lbym, a boje sie?

                Zapodam następne pomysły:
                2.Nie jestem w końcu takim chujem. Mam dylematy moralne, borykam się z własnym sumieniem. Jestem więc dobrym kandydatem na partnera, tylko musisz o mnie trochę zawalczyć.
                3. No przecież ja nie chciałem, uwiodłaś mnie.
                4. No przecież ja nie chciałem, ona mnie zaciągnęła do łóżka.
                itd, itp
          • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:21
            triss_merigold6 napisała:

            > Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń męsko-damska, duży chłopczyk jesteś i powini
            > eneś to wiedzieć.

            Zgadzam sie i tez to zawsze powtarzam. Tzw przyjazn damsko-meska to nic innego jak poczekalnia zwana friendzone. Wpadaja w nia indywidua, ktore nas nie kreca, a z jakis wzgledow ich nie kopiemy w dupsko, bo np sa tzw wartosciowymi ludzmi, sa pomocni, mili, pociesza, chetnie sie z nami pobujaja, sa bezpieczni po prostu, bo nie wnosza zadan, nie lapia za cyca ;) Sluchalam ostatnio 2 relacji: od chlopaka i od dziewczyny o takiej przyjazni. Chlopak mowil wprost o swojej przyjaciolce, ze jest mila, fajna ale za cholere go nie kreci i jak tylko pojdzie w strone erotyki to ja odstawi od cyca, bo jakies tam mu zdjecia podsylac zaczela ostatnio erotyczne, a on zniesmaczony. A z opowiesci dziewczyny walilo calkowita niewiedza o cichych potrzebach jej przyjaciela przelecenia jej. Byla zachwycona jakiego wiernego przyjaciela miala, po czym przyjaciel znalazl sobie cycatke i przyjazn zakonczyl. Wiec to mi dokladnie potwierdzilo, ze to z przyjaznia niewiele mialo wspolnego, bo takowa trwala/trwa tylko dotad, dopoki nowy obiekt seksualny sie nie pojawi, potem nagle przyjazn traci na znaczeniu.
            • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:24
              hello-kitty2 napisała: Byla zachw
              > ycona jakiego wiernego przyjaciela miala, po czym przyjaciel znalazl sobie cyca
              > tke i przyjazn zakonczyl. Wiec to mi dokladnie potwierdzilo, ze to z przyjaznia
              > niewiele mialo wspolnego, bo takowa trwala/trwa tylko dotad, dopoki nowy obiek
              > t seksualny sie nie pojawi, potem nagle przyjazn traci na znaczeniu.

              a czy nie podobnie jest z przyjaźniami pomiędzy ludźmi tej samej płci?
              • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:27
                zawle napisała:

                > a czy nie podobnie jest z przyjaźniami pomiędzy ludźmi tej samej płci?

                Nie powinno byc. Przyjazn nie powinna w ogole wchodzic w krzyzowke z zyciem damsko-meskim wg mnie. Powinna zyc swoim zyciem.
                • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:31
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Nie powinno byc. Przyjazn nie powinna w ogole wchodzic w krzyzowke z zyciem dam
                  > sko-meskim wg mnie. Powinna zyc swoim zyciem.

                  Kitka, Ty czasami takie farmazony odrealnione i sztywne wypisujesz....
                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:36
                    zawle napisała:

                    > Kitka, Ty czasami takie farmazony odrealnione i sztywne wypisujesz....

                    Pisze co mysle i pisze co mi sie w zyciu sprawdza. Ne zgadzasz sie, to pokaz jak sama to widzisz i uargumentuj. Jak Ci sie chce oczywiscie. Jednak zakladam, ze moze Ci sie nie chciec ;)
                    • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:41
                      hello-kitty2 napisała:
                      > Pisze co mysle i pisze co mi sie w zyciu sprawdza. Ne zgadzasz sie, to pokaz ja
                      > k sama to widzisz i uargumentuj. Jak Ci sie chce oczywiscie. Jednak zakladam, z
                      > e moze Ci sie nie chciec ;)

                      Znam tysiąc przykładów na skończenie przyjazni pomiędzy kobietami w tytułu pojawienia się Pana Zawłaszczającego Cały. I drugie tysiąc przez urojoną zazdrość. I trzeci tysiąc dlatego że z kimś się lepiej lansować. ITD. Oczywiście zawsze można powiedzieć "to nie była miłość", "to nie była przyjażń" i iść dalej z dumnie podniesioną głową i kłamliwym przeświadczeniu o sprawdzalności własnych zasad, nie?
                      • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:43
                        Ale co ja tam się będę...jak się ma do czynienia z Putinem tego forum, to się lepiej nie odzywać. Po powiedzeniu prawdy ludzie znikają;)
                        • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:55
                          zawle napisała:

                          > Ale co ja tam się będę...jak się ma do czynienia z Putinem tego forum, to się l
                          > epiej nie odzywać. Po powiedzeniu prawdy ludzie znikają;)

                          hehe tak skwituje: mniej od nas zalezy niz sie nam wydaje. Innymi slowy: nie mamy az takiego wplywu na innych jak sobie wyobrazamy. Jeszcze innymi: Jesli wydaje ci sie, ze cos w czyims zyciu wydarzylo sie przez ciebie, to najczesciej sie przez ciebie nie wydarzylo. Ludzie swoje zycie czesto planuja zawczasu i zeby moc oceniac zwroty w ich zyciu trzeba ich zycie obserwowac latami, a nie z perspektywy ostatniego zakretu zyciowego/forumowego. Trzeba miec tez dostep do danych. Takze Zawle nie boj nic. Mow/pisz co tylko zapragniesz.
                          • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 13:59
                            hello-kitty2 napisała:
                            > hehe tak skwituje: mniej od nas zalezy niz sie nam wydaje. Innymi slowy: nie ma
                            > my az takiego wplywu na innych jak sobie wyobrazamy. Jeszcze innymi: Jesli wyda
                            > je ci sie, ze cos w czyims zyciu wydarzylo sie przez ciebie, to najczesciej sie
                            > przez ciebie nie wydarzylo. Ludzie swoje zycie czesto planuja zawczasu i zeby
                            > moc oceniac zwroty w ich zyciu trzeba ich zycie obserwowac latami, a nie z pers
                            > pektywy ostatniego zakretu zyciowego/forumowego. Trzeba miec tez dostep do dany
                            > ch. Takze Zawle nie boj nic. Mow/pisz co tylko zapragniesz.

                            ładnie to brzmi kitka i na pewno jak napiszesz poradnik parapsychologiczny na ten temat to się dobrze będzie sprzedawał. Co do mówienia co zapragnę, to chyba zmieniłaś właśnie zdanie?
                            • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 14:28
                              zawle napisała:

                              > ładnie to brzmi kitka i na pewno jak napiszesz poradnik parapsychologiczny na t
                              > en temat to się dobrze będzie sprzedawał. Co do mówienia co zapragnę, to chyba
                              > zmieniłaś właśnie zdanie?

                              No wlasnie w Twoim przypadku nie chodzi o to co ktos inny robi tylko o to czego Ty pragniesz. I w zwiazku z tym polecam Ci zebys sie przyjrzala swoim pragnieniom: dlaczego pragniesz tego, czego pragniesz? Dlaczego cos Cie boli?
                            • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 14:54
                              hello-kitty2 napisała:
                              > No wlasnie w Twoim przypadku nie chodzi o to co ktos inny robi tylko o to czego
                              > Ty pragniesz. I w zwiazku z tym polecam Ci zebys sie przyjrzala swoim pragnien
                              > iom: dlaczego pragniesz tego, czego pragniesz? Dlaczego cos Cie boli?

                              Nie bardzo rozumiem pierwszą część, więc się nie wypowiem. Ale wiem co mnie boli. Z tym że bardziej na mnie działa zadaniowo wkurwienie. I wkurwia mnie jak ludzie innych linczują za to, co sami mają za paznokciami. Ale jak powiedziałaś...to ich wina.

                              Ludzie swoje zycie czesto planuja zawczasu i zeby
                              > moc oceniac zwroty w ich zyciu trzeba ich zycie obserwowac latami, a nie z pers
                              > pektywy ostatniego zakretu zyciowego/forumowego.

                              I pazurki znowu czyste
                              • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 15:28
                                zawle napisała:

                                > Nie bardzo rozumiem pierwszą część, więc się nie wypowiem. Ale wiem co mnie bo
                                > li. Z tym że bardziej na mnie działa zadaniowo wkurwienie. I wkurwia mnie jak l
                                > udzie innych linczują za to, co sami mają za paznokciami. Ale jak powiedziałaś.
                                > ..to ich wina.
                                >
                                > Ludzie swoje zycie czesto planuja zawczasu i zeby
                                > > moc oceniac zwroty w ich zyciu trzeba ich zycie obserwowac latami, a nie
                                > z pers
                                > > pektywy ostatniego zakretu zyciowego/forumowego.
                                >
                                > I pazurki znowu czyste

                                Oj Zawle zle Ci jest, bo Wont przestal pisac i szukasz winnego zeby na nim wieszac psy. Ot co. Tyle, ze ja nim nie jestem i wiem to na 100%. Powiem Ci tak, jak mnie Abrigado jak sie tez tak rzucalam jak Ty, po tym jak Sabat zniknal poraz pierwszy 'Nie badz dzieckiem'. Nikt tu nie bedzie latami pisal tylko po to zeby innym bylo fajnie sobie z nim pogadac. Ludzie najczesciej odchodza gdy osiagneli cel, ktory ich tu sprowadzil. My jestesmy tylko statystami/gadajacymi avatarami.
                                • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 15:51
                                  hello-kitty2 napisała: > Oj Zawle zle Ci jest, bo Wont przestal pisac i szukasz winnego zeby na nim wies
                                  > zac psy. Ot co.

                                  No oczywiście że tak. Inni mają swoje "M jak miłość" czy inne tam telenowele. Ja miałam WAS. I zawsze zgodnie z prawdą mogłam o sobie mówić: JA takiej szmiry nie oglądam;))))

                                  Tyle, ze ja nim nie jestem i wiem to na 100%. Powiem Ci tak, ja
                                  > k mnie Abrigado jak sie tez tak rzucalam jak Ty, po tym jak Sabat zniknal poraz
                                  > pierwszy 'Nie badz dzieckiem'. Nikt tu nie bedzie latami pisal tylko po to zeb
                                  > y innym bylo fajnie sobie z nim pogadac. Ludzie najczesciej odchodza gdy osiagn
                                  > eli cel, ktory ich tu sprowadzil. My jestesmy tylko statystami/gadajacymi avata
                                  > rami.

                                  Wiem Kitka....wszyscy odejdą a Ty pozostaniesz i będziesz myśleć wtedy o Stonehenge;))
                                  www.youtube.com/watch?v=mbyzgeee2mg
                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 19:28
                                    zawle napisała:

                                    > No oczywiście że tak. Inni mają swoje "M jak miłość" czy inne tam telenowele. J
                                    > a miałam WAS. I zawsze zgodnie z prawdą mogłam o sobie mówić: JA takiej szmiry
                                    > nie oglądam;))))

                                    A bo Ty bys chciala gadac, a Wont nie ma czasu, bo pewnie motor przywiezli i kolka strzela po osiedlu ;-) Ciekawe co robi z psami? ;)
                                    • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 19:30
                                      Mnie bardziej fascynuje Wasza rozmowa. Zaręczam Ci że w tym drugim temacie nic się u mnie nie zmieniło, więc nie zadręczaj się już Kitka. W końcu są rzeczy ważniejsze, nie?
                                      • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 22:32
                                        zawle napisała:

                                        > Mnie bardziej fascynuje Wasza rozmowa. Zaręczam Ci że w tym drugim temacie nic
                                        > się u mnie nie zmieniło, więc nie zadręczaj się już Kitka. W końcu są rzeczy wa
                                        > żniejsze, nie?

                                        Zadnych wiecej rozmow. W zyciu tak powaznie to zamartwialam sie tylko o jedna rzecz: o pieniadze. Ze mi za chwile ojciec mojego syna zaspiewa u progu mojej wolnosci ''Bitch better have my money". Tutaj Rihanna wyglada zajebiscie w tych grubych brwiach i kolczykach. Kolczyki pasuja brunetkom. Wolnosc jest wazna.

                                        www.youtube.com/watch?v=qHkpGJcB0HU
                                        • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 22:42
                                          Może Cię kto wykupi?:))) Nie znoszę takich brwi. A w zasadzie nie znoszę modowych hitów. Lubię klasyki które za kilka lat nie będą wydawać się tak żenująco śmieszne
                                          • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 22:59
                                            zawle napisała:

                                            > Może Cię kto wykupi?:)))

                                            Jak bym nie wierzyla w Najwyzszego to bym cala energie poswiecila na nauke kradziezy. Umawialabym sie z facetami i bym ich okradala ;-)

                                            Nie znoszę takich brwi. A w zasadzie nie znoszę modowy
                                            > ch hitów. Lubię klasyki które za kilka lat nie będą wydawać się tak żenująco śm
                                            > ieszne

                                            A nawet nie wiedzialam, ze to taka moda. Ale tak czy siak ciemne rasy moga sobie na wiecej pozwolic.
                                            • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 23:07
                                              hello-kitty2 napisała:
                                              > Jak bym nie wierzyla w Najwyzszego to bym cala energie poswiecila na nauke krad
                                              > ziezy. Umawialabym sie z facetami i bym ich okradala ;-)

                                              Oj tam..katolicy mają swojego świętego Dyzmę...uśmiechniesz się do niego i zaprawdę powiadam Ci wejdziesz do królestwa niebieskiego;)
                      • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 13:26
                        zawle napisała:

                        > Znam tysiąc przykładów na skończenie przyjazni pomiędzy kobietami w tytułu poja
                        > wienia się Pana Zawłaszczającego Cały. I drugie tysiąc przez urojoną zazdrość.
                        > I trzeci tysiąc dlatego że z kimś się lepiej lansować. ITD. Oczywiście zawsze m
                        > ożna powiedzieć "to nie była miłość", "to nie była przyjażń" i iść dalej z dumn
                        > ie podniesioną głową i kłamliwym przeświadczeniu o sprawdzalności własnych zasa
                        > d, nie?

                        Czy to nalezy interpretowac, ze Ci sie w zyciu zadna przyjazn/milosc nie sprawdzila?
                        Pytam, bo ja staram sie w zyciu skupiac na tym co mi sie sprawdzilo, a nie ogladac sie na te tysiace nieudanych przypadkow (owszem obserwowac je ale sie na nich nie koncentrowac). Tyle, ze ja mam chyba latwiej, bo u mnie interakcja z drugim czlowiekiem to dopiero jest na trzecim miejscu w hierarchii waznosci ;)
                        • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 14:03
                          hello-kitty2 napisała: > Czy to nalezy interpretowac, ze Ci sie w zyciu zadna przyjazn/milosc nie sprawd
                          > zila?

                          Ja za nikogo już nie będę interpretować. Dawno temu jednej takiej głupiej pindzie interpretowałam zachowanie jej faceta, to nam się "przyjaźń" skończyła, a teraz gada co ja jej powiedziałam.

                          > Pytam, bo ja staram sie w zyciu skupiac na tym co mi sie sprawdzilo, a nie ogla
                          > dac sie na te tysiace nieudanych przypadkow (owszem obserwowac je ale sie na ni
                          > ch nie koncentrowac). Tyle, ze ja mam chyba latwiej, bo u mnie interakcja z dru
                          > gim czlowiekiem to dopiero jest na trzecim miejscu w hierarchii waznosci ;)

                          Już masz drugi rozdział: Jak zostać Neronem;)
            • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 21:46
              hello-kitty2 napisała:
              > Sluchalam ostatnio 2 relacji: od
              > chlopaka i od dziewczyny o takiej przyjazni. Chlopak mowil wprost o swojej prz
              > yjaciolce, ze jest mila, fajna ale za cholere go nie kreci i jak tylko pojdzie
              > w strone erotyki to ja odstawi od cyca, bo jakies tam mu zdjecia podsylac zacze
              > la ostatnio erotyczne, a on zniesmaczony. A z opowiesci dziewczyny walilo calko
              > wita niewiedza o cichych potrzebach jej przyjaciela przelecenia jej. Byla zachw
              > ycona jakiego wiernego przyjaciela miala, po czym przyjaciel znalazl sobie cyca
              > tke i przyjazn zakonczyl. Wiec to mi dokladnie potwierdzilo, ze to z przyjaznia
              > niewiele mialo wspolnego, bo takowa trwala/trwa tylko dotad, dopoki nowy obiek
              > t seksualny sie nie pojawi, potem nagle przyjazn traci na znaczeniu.
              5 razy przeczytałem i nie ogarniam.
              To on chciał ja przelecieć czy nie?
              Najpierw piszesz, że go nie kręciłą a potem, że miał potrzebą przelecenia jej.
              Ona mu podsyłała zdjęcia a jednocześnie ceniła go jako przyjaciela.
              Pytam bo temat ogólnie ciekawy ale zanim coś napiszę musze ogarnąć Twój post a chyba mam niż intelektualny albo coś niejasno napisałas :-)
              • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 22:19
                morrison9 napisał:

                > 5 razy przeczytałem i nie ogarniam.
                > To on chciał ja przelecieć czy nie?
                > Najpierw piszesz, że go nie kręciłą a potem, że miał potrzebą przelecenia jej.
                > Ona mu podsyłała zdjęcia a jednocześnie ceniła go jako przyjaciela.
                > Pytam bo temat ogólnie ciekawy ale zanim coś napiszę musze ogarnąć Twój post a
                > chyba mam niż intelektualny albo coś niejasno napisałas :-)

                Pomoge ogarnac ;) Spotkalo sie 3 znajomych: ja + kumpela A + kumpel B. Rozmawialismy o przyjazni damsko-meskiej. Moje stanowisko bylo krotkie: nie przyjaznie sie z mezczynami, bo kazdego z ktorym bym sie potencjalnie miala przyjaznic przelecialabym, bo dla mnie mezczyzni to obiekty seksualne. Po czym oni przekonywali mnie przykladami ze swoich zyc, ze taka przyjazn istnieje. On opowiadal o swojej przyjaciolce X, a ona o swoim przyjacielu Y. Nie mowili o sobie nawzajem. Tylko o osobach trzecich. Ja tu opisalam moje wnioski z ich opowiesci.
                • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 09:46
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Pomoge ogarnac ;) Spotkalo sie 3 znajomych: ja + kumpela A + kumpel B. Rozmawia
                  > lismy o przyjazni damsko-meskiej. Moje stanowisko bylo krotkie: nie przyjaznie
                  > sie z mezczynami, bo kazdego z ktorym bym sie potencjalnie miala przyjaznic prz
                  > elecialabym, bo dla mnie mezczyzni to obiekty seksualne. Po czym oni przekonywa
                  > li mnie przykladami ze swoich zyc, ze taka przyjazn istnieje. On opowiadal o sw
                  > ojej przyjaciolce X, a ona o swoim przyjacielu Y. Nie mowili o sobie nawzajem.
                  > Tylko o osobach trzecich. Ja tu opisalam moje wnioski z ich opowiesci.
                  Aaa.
                  To teraz już ogarniam.
                  Wg mnie znacznie częstszy jest ten drugi przypadek (kobieta myśli, ze ma przyjaciela a on ma nadzieję na coś więcej)

                  David M. Buss, Ewolucja pożądania:

                  (...) Jeszcze bardziej zdumiewające wyniki przyniosła ta część ankiety, w której Bleske
                  zapytała osoby badane o to, jak bardzo - ich zdaniem - pociągają seksualnie swoich przyjaciół
                  płci przeciwnej. Kobiety nieco zaniżały tę wartość. Podczas gdy deklarowany przez mężczyzn
                  pociąg seksualny do przyjaciółek wynosił średnio 5,3 na siedmiopunktowej skali, kobiety
                  oszacowały go na poziomie 4,7. Z kolei mężczyźni zdecydowanie przeceniali swoją seksualną
                  atrakcyjność w oczach przyjaciółek. Sądzili, że przyjaciółki czują do nich umiarkowany
                  pociąg seksualny - średnio 4,7, podczas gdy w rzeczywistości kobiety oceniły go zaledwie na
                  poziomie 3,6. Innymi słowy, mężczyźni mają błędne przekonanie, że ich przyjaciółki czują do
                  nich umiarkowany pociąg seksualny, mimo iż wielu badanym kobietom seks nawet nie
                  przeszedł przez myśl. Wreszcie, w porównaniu z kobietami mężczyźni o 62% częściej
                  wymieniali „brak seksu", a o 65% częściej „zanik pociągu seksualnego" jako przyczyny
                  zerwania przyjaźni z przedstawicielkami płci przeciwnej. Badania Bleske potwierdziły
                  doświadczenie mojej koleżanki - mężczyźni częściej niż kobiety decydują się zakończyć
                  przyjaźń, kiedy staje się jasne, że seks nie wchodzi w grę.
                  • urquhart Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 11:21
                    Morison, ale to typowa kluczowa niesymetrycznosc postrzegania atrakcyjnosci ujawniania przez Bussa nie tylko w przyjaźniach ale i w związkach przecież !
                    Kobiety mierzą zawsze wyżej ewolucyjnie podświadomie w poszukiwaniu najlepszych możliwych genów.
                    Mój mąż ma kochankę? A kto by GO chciał #!@*!
                    • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 11:25
                      > Mój mąż ma kochankę? A kto by GO chciał #!@*!

                      A tutaj jest inna bajka i babka moze slusznie sie dziwi a on przy kochance nie pierdzi i nie smierdzi, kwiatki i bombonierki kupuje oraz czule slowka opowiada, czego zona juz od wiekow nie widziala. Moze widziala na poczatku, ale...kiedy to bylo:))
                      • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 12:55
                        kag73 napisała:

                        > > Mój mąż ma kochankę? A kto by GO chciał #!@*!
                        >
                        > A tutaj jest inna bajka i babka moze slusznie sie dziwi a on przy kochance nie
                        > pierdzi i nie smierdzi, kwiatki i bombonierki kupuje oraz czule slowka opowiada
                        > , czego zona juz od wiekow nie widziala. Moze widziala na poczatku, ale...kiedy
                        > to bylo:))
                        Nie wiem jakie sa motywacje kobiety do zdrady.
                        Tzn moge miec wiedze teoretyczną ale nie jestem w stanie ocenic tego na własnej skórze bo nie jestem kobietą.
                        Odnośnie motywacji męzczyzn to kluczowy zawsze będzie sam fakt odmiany. Nie kazdy męzczyzna moze sobie pozwolić na romans z modelką. Ale już odmiana kobiety na inną jest pewną wartością.
                        • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 17:48
                          morrison9 napisał:

                          "(...) Ale już odmiana kobiety na inną jest pewną wartością (...)"

                          Wartością? W innym świecie wartości jednak żyję ;-)
                        • ninek04 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:06
                          morrison9 napisał:


                          > Nie wiem jakie sa motywacje kobiety do zdrady.
                          > Tzn moge miec wiedze teoretyczną ale nie jestem w stanie ocenic tego na własnej
                          > skórze bo nie jestem kobietą.
                          > Odnośnie motywacji męzczyzn to kluczowy zawsze będzie sam fakt odmiany.

                          Wedlug mnie, zdrada zawsze wynika z braku,a już rodzaje tego braku mogą być przeróżne, w zależności od sytuacji związkowej.
                    • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 11:38
                      urquhart napisał:

                      > Mój mąż ma kochankę? A kto by GO chciał #!@*!

                      A takowa deprecjacja nie działa w drugą stronę ?
                      Kto by ją chciał to nie okazuję jej względów ( a tyle młodych chętnych potencjalnie chodzi po świecie...)
                      • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 11:47
                        > A takowa deprecjacja nie działa w drugą stronę ?
                        > Kto by ją chciał to nie okazuję jej względów ( a tyle młodych chętnych potencja
                        > lnie chodzi po świecie...)
                        No wlasnie. Pamietacie jak pisal fajnyschatz: zona niby spoko, ale "stare pudlo" i za czesto chetna, wiec on impotencje udawal a na boku sie rozgladal. Az sie pewnego dnia okazalo, ze sie na jej horyzoncie chyba o 10 lat mlodszy od niego facet pojawil i co bylo wtedy? Oj, dramat byl i wielki szok i zaskoczenie.
                        • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 12:01
                          Mi sie wydaje, ze kobiecie sie latwiej ogarnac gdy chce zdradzic, w sensie fizycznie. Natomiast gdy nagle facet zaczyna dbac o siebie, dajmy na to dziewiczo jako 40 stolatek odwiedza silownie i wkreca sie w sport, zmienia diete, garderobe to sie powinien babce alarm taki strazacki kogut wlaczyc ;)

                          A odnosnie zdrad z mlodym to mi sie stare polskie przyslowie przypomnialo, jakos tak lecialo: 'na starej picy mlody ogier cwicy' ;-)
                          • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 12:58
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Mi sie wydaje, ze kobiecie sie latwiej ogarnac gdy chce zdradzic, w sensie fizy
                            > cznie. Natomiast gdy nagle facet zaczyna dbac o siebie, dajmy na to dziewiczo j
                            > ako 40 stolatek odwiedza silownie i wkreca sie w sport, zmienia diete, garderob
                            > e to sie powinien babce alarm taki strazacki kogut wlaczyc ;)
                            A ja uważam (o czym już kiedyś pisałem), ze to kwestia niechęci do przyznania się przed samym sobą i otoczeniem do bycia rogaczem. Dla chcącego odkryc zdrade nie jest to zazwyczaj jakiś duży wysiłek (bez względu na płeć)
                            Róznica między płciami jest tylko w chęci odkrywania .
                            • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 13:31
                              Dla chcącego odkryc zdrade
                              > nie jest to zazwyczaj jakiś duży wysiłek (bez względu na płeć)
                              > Róznica między płciami jest tylko w chęci odkrywania .

                              A jak kiedys ogladalam taki reportaz odnosnie skokow w bok i sie nazywalo, ze kobiety sie zdecydowanie lepiej potrafa ukrywac, zachowuja ziman krew/glowe na karku, lepszy kamuflarz, lepiej potrafia klamac. Mezczyznom wychodzi to nieco gorzej i w dodatku wiekszosc facetow nie ma takich antenek jak kobiety, ktore z reguly sa lepszymi obserwatorkami.
                              • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 13:39
                                kag73 napisała:

                                > Dla chcącego odkryc zdrade
                                > > nie jest to zazwyczaj jakiś duży wysiłek (bez względu na płeć)
                                > > Róznica między płciami jest tylko w chęci odkrywania .
                                >
                                > A jak kiedys ogladalam taki reportaz odnosnie skokow w bok i sie nazywalo, ze k
                                > obiety sie zdecydowanie lepiej potrafa ukrywac, zachowuja ziman krew/glowe na k
                                > arku, lepszy kamuflarz, lepiej potrafia klamac. Mezczyznom wychodzi to nieco go
                                > rzej i w dodatku wiekszosc facetow nie ma takich antenek jak kobiety, ktore z r
                                > eguly sa lepszymi obserwatorkami.
                                No rozumiem, ze punktem wyjścia jest teza, ze kobiety lepiej się maskują.
                                Ja właśnie twierdzę, ze to nie tylko kwestia lepszego maskowania co różnic w gotowości do wywlekania na światło dzienne grzechów drugiej strony.
                                Oczywiście sam też spotkałem się z kobietami, które idąc "po bandzie" potrafiły kłamać w żywe oczy w sposób dla mnie zupełnie nie osiągalny. (ja w ogóle kiepski w te klocki jestem)
                                Tyle, ze jeśli kobieta kłamie a facet nadal ma wątpliwości to po prostu może się bardziej postarać i dokładniej poszukac dowodów.
                                Jednorazwoy skok w bok można ukryć.
                                Stały romans - wg mnie - nie (jeśli druga strona jest zdeterminowana by taki romans odkryć)
                                • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 14:26
                                  morrison9 napisał:

                                  > Oczywiście sam też spotkałem się z kobietami, które idąc "po bandzie" potrafiły
                                  > kłamać w żywe oczy w sposób dla mnie zupełnie nie osiągalny. (ja w ogóle kieps
                                  > ki w te klocki jestem)

                                  No to pomysl: moze ta zona nie jest Ci wcale taka obojetna, bo powiem Ci, ze jak kogos nie kochasz, to Ci nawet powieka nie drgnie. Dla mnie to te Twoje romanse, skoki w bok, hotele na godziny to jest dziecinada, osmieszasz sie tym blaznisz totalnie w dziedzinie, w ktorej wystepujesz, przynajmniej w moich oczach stajesz sie maluczki.
                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 14:32
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > morrison9 napisał:
                                    >
                                    > > Oczywiście sam też spotkałem się z kobietami, które idąc "po bandzie" pot
                                    > rafiły
                                    > > kłamać w żywe oczy w sposób dla mnie zupełnie nie osiągalny. (ja w ogóle
                                    > kieps
                                    > > ki w te klocki jestem)
                                    >
                                    > No to pomysl: moze ta zona nie jest Ci wcale taka obojetna, bo powiem Ci, ze ja
                                    > k kogos nie kochasz, to Ci nawet powieka nie drgnie. Dla mnie to te Twoje roman
                                    > se, skoki w bok, hotele na godziny to jest dziecinada, osmieszasz sie tym blazn
                                    > isz totalnie w dziedzinie, w ktorej wystepujesz, przynajmniej w moich oczach st
                                    > ajesz sie maluczki.
                                    Absolutnie się z Tobą zgadzam :-)
                                    • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 14:56
                                      morrison9 napisał:

                                      > Absolutnie się z Tobą zgadzam :-)

                                      Ale dopytam z ciekawosci, juz bez maluczkowania Cie: dlaczego tak sie ustawiasz? Dlaczego tak to rozgrywasz? Czegos sie boisz? Jestes czegos niepewny?
                                      • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:04
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > morrison9 napisał:
                                        >
                                        > > Absolutnie się z Tobą zgadzam :-)
                                        >
                                        > Ale dopytam z ciekawosci, juz bez maluczkowania Cie: dlaczego tak sie ustawiasz
                                        > ? Dlaczego tak to rozgrywasz? Czegos sie boisz? Jestes czegos niepewny?
                                        Ale chodzi ci o to dlaczego się nie rozwodzę?
                                        Bo sam seks jest po prostu zaspokojeniem podstawowych biologicznych fizycznych i psychicznych potrzeb przecież.
                                        • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:32
                                          morrison9 napisał:

                                          > Ale chodzi ci o to dlaczego się nie rozwodzę?
                                          > Bo sam seks jest po prostu zaspokojeniem podstawowych biologicznych fizycznych
                                          > i psychicznych potrzeb przecież.

                                          Chodzi mi o to podwojne zycie, o ciagle ukrywanie go. Nie meczy Cie to? Seks na godziny i do domu! ;-)
                                          • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:39
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > morrison9 napisał:
                                            >
                                            > > Ale chodzi ci o to dlaczego się nie rozwodzę?
                                            > > Bo sam seks jest po prostu zaspokojeniem podstawowych biologicznych fizyc
                                            > znych
                                            > > i psychicznych potrzeb przecież.
                                            >
                                            > Chodzi mi o to podwojne zycie, o ciagle ukrywanie go. Nie meczy Cie to? Seks na
                                            > godziny i do domu! ;-)
                                            Czy nie męczy?
                                            Jestem niewyobrażalnie niespełniony.
                                            To marna namiastka życia emocjonalnego i seksualnego.
                                            • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 16:04
                                              morrison9 napisał:

                                              > Czy nie męczy?
                                              > Jestem niewyobrażalnie niespełniony.
                                              > To marna namiastka życia emocjonalnego i seksualnego.

                                              Bracie Moj! To zupelnie tak jak ja. Jestem dokladnie w takim samym miejscu w swoim zyciu. Rozumiem Cie jak cholera. Ja dokladnie czuje to, co Ty czujesz. Gdybym sie przyjaznila z mezczyznami moglbys byc moim przyjacielem ;) Kochankiem tez nie zostaniesz, bo nie jestes w moim typie ;-))) Przykro mi. Ale mozemy sobie poplakac razem przy kielichu jak chcesz.
                                              • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 19:53
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > Bracie Moj! To zupelnie tak jak ja. Jestem dokladnie w takim samym miejscu w sw
                                                > oim zyciu. Rozumiem Cie jak cholera. Ja dokladnie czuje to, co Ty czujesz. Gdyb
                                                > ym sie przyjaznila z mezczyznami moglbys byc moim przyjacielem ;) Kochankiem te
                                                > z nie zostaniesz, bo nie jestes w moim typie ;-))) Przykro mi. Ale mozemy sobie
                                                > poplakac razem przy kielichu jak chcesz.
                                                Przecież proponowałem Ci drinka to mi napisłaś, że jak nie będzie seksu to Ci się nie opłaca fatygować :-)
                                                • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 20:21
                                                  morrison9 napisał:

                                                  > Przecież proponowałem Ci drinka to mi napisłaś, że jak nie będzie seksu to Ci s
                                                  > ię nie opłaca fatygować :-)

                                                  Fakt, bo nic tak nie motywuje mnie jak seks (jesli chodzi o facetow).
                                • ninek04 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:21
                                  morrison9 napisał:
                                  > Jednorazwoy skok w bok można ukryć.
                                  > Stały romans - wg mnie - nie (jeśli druga strona jest zdeterminowana by taki ro
                                  > mans odkryć)

                                  A według mnie tak, jeśli obie strony romansu nie próbują zawłaszczyć tej drugiej osoby i wiedzą , do jakiej granicy mogą się posunąć , nie usiłując również zaangażować się zbyt emocjonalnie.Wtedy w miarę bezpiecznie można to ciągnac.
                            • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 14:15
                              morrison9 napisał:

                              > A ja uważam (o czym już kiedyś pisałem), ze to kwestia niechęci do przyznania s
                              > ię przed samym sobą i otoczeniem do bycia rogaczem. Dla chcącego odkryc zdrade
                              > nie jest to zazwyczaj jakiś duży wysiłek (bez względu na płeć)
                              > Róznica między płciami jest tylko w chęci odkrywania .

                              Zgadzam sie co do latwosci potencjalnego wykrycia ale rozszerze o to co wg mnie lezy u podstawy tego braku wykrycia powolujac sie na slowa Urqu: skoro zdrada nie wykryta to albo kochanka cienka albo zona nie kocha juz. Tak jest u Ciebie Morrison.
                              • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 14:33
                                hello-kitty2 napisała:

                                > morrison9 napisał:
                                >
                                > > A ja uważam (o czym już kiedyś pisałem), ze to kwestia niechęci do przyzn
                                > ania s
                                > > ię przed samym sobą i otoczeniem do bycia rogaczem. Dla chcącego odkryc z
                                > drade
                                > > nie jest to zazwyczaj jakiś duży wysiłek (bez względu na płeć)
                                > > Róznica między płciami jest tylko w chęci odkrywania .
                                >
                                > Zgadzam sie co do latwosci potencjalnego wykrycia ale rozszerze o to co wg mnie
                                > lezy u podstawy tego braku wykrycia powolujac sie na slowa Urqu: skoro zdrada
                                > nie wykryta to albo kochanka cienka albo zona nie kocha juz. Tak jest u Ciebie
                                > Morrison.
                                Ale czekaj, czekaj.
                                Czyja zdrada nie wykryta?
                                Moja?
                                • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 14:59
                                  morrison9 napisał:

                                  > Ale czekaj, czekaj.
                                  > Czyja zdrada nie wykryta?
                                  > Moja?

                                  No tak, Twoja. Albo te Twoje kochanki slabe, w sensie one moze dobre ale Ty masz do nich slaby stosunek albo zona Cie nie kocha. Dobrze kombinuje?
                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:06
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > morrison9 napisał:
                                    >
                                    > > Ale czekaj, czekaj.
                                    > > Czyja zdrada nie wykryta?
                                    > > Moja?
                                    >
                                    > No tak, Twoja. Albo te Twoje kochanki slabe, w sensie one moze dobre ale Ty mas
                                    > z do nich slaby stosunek albo zona Cie nie kocha. Dobrze kombinuje?
                                    Nie no.
                                    Zona nic nie "wykrywa" bo zrozumiała, ze sama by się wpakowała w patowa sytuację, w której
                                    ja mógłbym więcej niż przed wykryciem (no bo skoro już wie to po co się kryć) a ona nic by nie zyskała.
                                    Przecież już o tym pisałem kiedyś.
                                    • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:12
                                      Poniewaz ona podobnie jak Ty nie chce rowodu? Dobrze zrozumialam? I toleruje sytuacje udajac, ze nic nie wie? Ale czy nie odbija sie to na Waszym zyciu emocjonalnym i seksualnym jako pary?
                                      • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:18
                                        Czy moze ona sama rowniez ma /miewa cos na boku i hipokryzja byloby wykrywac i czepiac sie Twoich?
                                        • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:31
                                          kag73 napisała:

                                          > Czy moze ona sama rowniez ma /miewa cos na boku i hipokryzja byloby wykrywac i
                                          > czepiac sie Twoich?
                                          Powiedzmy, ze z formalnego punktu widzenia - tak,
                                          A to, że zrobiła to nie bardzo wiadomo dlaczego, ot tak, bo alkohol itd a ja dlatego, że realizowałem swoją świadomą, permanentną potrzebę to inna sprawa.

                                          • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:35
                                            > A to, że zrobiła to nie bardzo wiadomo dlaczego, ot tak, bo alkohol itd a ja dl
                                            > atego, że realizowałem swoją świadomą, permanentną potrzebę to inna sprawa.

                                            No ona tez raczej w potrzebie byla/ochote miala i jednoznaczna okazje, bo inaczej by tego nie zrobila, powiedzialabym:)
                                            A ta Twoja "permanentna potrzeba" to sie tyczy "potrzeby seksu" czy potrzeby seksu z kims innym niz ta sama osoba ciagle?
                                            • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:41
                                              kag73 napisała:

                                              > A ta Twoja "permanentna potrzeba" to sie tyczy "potrzeby seksu" czy potrzeby se
                                              > ksu z kims innym niz ta sama osoba ciagle?
                                              Raczej to drugie.
                                              A także potrzeba całej masy przeżyć emocjonalnych.
                                            • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 16:00
                                              kag73 napisała:

                                              > A ta Twoja "permanentna potrzeba" to sie tyczy "potrzeby seksu" czy potrzeby se
                                              > ksu z kims innym niz ta sama osoba ciagle?

                                              Kag mialas przerwe wiec mozesz nie wiedziec (Morrison przedstaw sie porzadnie Pani! ;): Morrison jest poligamista = jedna kobieta mu w lozku nie wystarcza.
                                              • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 16:13
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > kag73 napisała:
                                                >
                                                > > A ta Twoja "permanentna potrzeba" to sie tyczy "potrzeby seksu" czy potrz
                                                > eby se
                                                > > ksu z kims innym niz ta sama osoba ciagle?
                                                >
                                                > Kag mialas przerwe wiec mozesz nie wiedziec (Morrison przedstaw sie porzadnie P
                                                > ani! ;): Morrison jest poligamista = jedna kobieta mu w lozku nie wystarcza.
                                                Przedstawiam się:
                                                Mój nick to Morrison i kompletnie nie przypominam Jima Morrisona.
                                                Jestem idealistą marzącym o miłości absolutnej przez co mam u kobiet na forum opinię cynika i drania.
                                                • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 16:24
                                                  "Mój nick to Morrison i kompletnie nie przypominam Jima Morrisona.
                                                  Jestem idealistą marzącym o miłości absolutnej przez co mam u kobiet na forum opinię cynika i drania."

                                                  Aaa i ta "milosc absolutna" terminu "wylacznosc seksualna" nie zawiera? To trzeba bylo szukac jakies kobiety co tez chce zyc poligamicznie a nie wiernosc slubowac. Czy nie slubowales i nic takiego nie obiecywales?
                                                  • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 18:17
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Mój nick to Morrison i kompletnie nie przypominam Jima Morrisona.
                                                    > Jestem idealistą marzącym o miłości absolutnej przez co mam u kobiet na forum o
                                                    > pinię cynika i drania."
                                                    >
                                                    > Aaa i ta "milosc absolutna" terminu "wylacznosc seksualna" nie zawiera? To trze
                                                    > ba bylo szukac jakies kobiety co tez chce zyc poligamicznie a nie wiernosc slub
                                                    > owac. Czy nie slubowales i nic takiego nie obiecywales?

                                                    Nie pytaj o takie nieistotne bzdety jak składane przysięgi, we współczesnym świecie słowo nic nie znaczy, męskie słowo, umowa, deklaracja też nic nie znaczy.
                                                    A to pojęcie " miłość absolutna" rozumiem,że dla jaj wyklikane, tak dla śmichów chichów chyba...A nawet nie jest śmieszne.Miłość absolutną to może w którymś z hospicjów można by zacząć praktykować a nie w figlach z babami...
                                                  • hello-kitty2 Re: Przysiegi malzenskie jak autostrady 14.05.15, 18:56
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Nie pytaj o takie nieistotne bzdety jak składane przysięgi, we współczesnym świ
                                                    > ecie słowo nic nie znaczy, męskie słowo, umowa, deklaracja też nic nie znaczy.
                                                    > A to pojęcie " miłość absolutna" rozumiem,że dla jaj wyklikane, tak dla śmichów
                                                    > chichów chyba...A nawet nie jest śmieszne.Miłość absolutną to może w którymś z
                                                    > hospicjów można by zacząć praktykować a nie w figlach z babami...

                                                    Wiesz z tymi przysigami malzenskimi to jak z holenderskimi autostradami: wszystkie piekne ale nie daj Boze pomylisz sie wjezdzajac na nie ta, co trzeba i juz nie zjedziesz z niej, bo zjazdu ni chooja i jedziesz jak ten cep nie tam, gdzie chcesz tylko tam, gdzie cie prowadzi. A ze ludzka rzecza pomylka jest to i bladzacych pelno.
                                                  • mojemail3 Re: Przysiegi malzenskie jak autostrady 14.05.15, 19:30
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Wiesz z tymi przysigami malzenskimi to jak z holenderskimi autostradami
                                                    (...)A ze ludzka rzecza pomylka jest to i bladzacych pelno.

                                                    Ano wiem, dlatego wcale błądzących nie potępiam, bo sama się do nich zaliczam.
                                                    Ale dziwne mi się wydaje, jak ludzie wybiórczo podchodzą do kwestii uczciwości, prawości, w jednej sferze życia praworządni obywatele, przedsiębiorcy a w innej zwykli przekręciarze.
                                                    Taki dysonans, coś mi tu nie gra.
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 20:07
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Aaa i ta "milosc absolutna" terminu "wylacznosc seksualna" nie zawiera?
                                                    To teoria,
                                                    W praktyce jest tak, że dla jednej strony (zazwyczaj mężczyzny) wyłącznośc seksualna jest znacznie większym wyrzeczeniem niż dla drugiej strony (kobiety)
                                                    Mimo więc pozorów symetrii tej symetrii nie ma. A jak nie ma symetrii (jedna strona poświęca coś na czym jej nie zalezy a druga coś cennego) to nie ma mowy o "miłości absolutnej"
                                                    Nie oczekuję, że zgodzisz się z moim punktem widzenia.
                                                    Po prostu Ci go przedstawiam.
                                                    > To trzeba bylo szukac jakies kobiety co tez chce zyc poligamicznie
                                                    Szukałem. Poniosłem porażkę.
                                                    > a nie wiernosc slubowac. Czy nie slubowales i nic takiego nie obiecywales?
                                                    Nie ślubowałem i nie obiecywałem.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 20:51
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > W praktyce jest tak, że dla jednej strony (zazwyczaj mężczyzny) wyłącznośc seks
                                                    > ualna jest znacznie większym wyrzeczeniem niż dla drugiej strony (kobiety)
                                                    > Mimo więc pozorów symetrii tej symetrii nie ma. A jak nie ma symetrii (jedna st
                                                    > rona poświęca coś na czym jej nie zalezy a druga coś cennego) to nie ma mowy o
                                                    > "miłości absolutnej"

                                                    Dla mnie jest to bardzo logicznie przedstawiony punkt widzenia wiec tridno mi sie z nim nie zgodzic.

                                                    Problem tylko w tym, ze akurat to, o co prosisz czy tam czego bys sobie zyczyl w zwiazku czyli ta poligamicznosc w dzisiejszym swiecie to jest towarem luksusowym, bo:
                                                    1. panuje hiv, ktory jest wyrokiem smierci ale zalozmy, ze to betka, problem w tym, ze jak sie zarazisz to juz nikt z Toba seksu nie bedzie chcial uprawiac, a ta Twoja wybranka bedzie musiala, bo jak nie z nia to z kim? No i z zwiazku z tym dochodzi kwestia potencjalnej transmisji wirusa,
                                                    2. te romansy na boku w ramach poligamicznosci, bo wtedy na legalu, bez krycia sie, to tez moga owocowac milostkami, zakochaniem i odbiciem Cie wiec zwiazek jest w sposob ciagly swiadomie narazany na potencjalny rozpad.
                                                    Wiec reasumujac ta kobieta, ktorej szukasz musialaby Cie pokochac ponad wszystko, ponad siebie zeby dla zwiazku z Toba znosic zagrozenia z pkt 1 i 2. Dlatego znalezienie jej jest graniczace z cudem. Chociaz powiem Ci, ze ja znam taka kobiete, nie osobiscie ale znam. I tez sie zastanawiam co ona widzi w tym swoim facecie, ze jest w stanie tyle dla niego zniesc? Aha ale oni maja dzieci wiec jest moze dodatkowa motywacja.
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:23
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > 1. panuje hiv, ktory jest wyrokiem
                                                    HIV czy inne choroby nie są tu czynnikiem decydującym.
                                                    W tym sensie, że nawet gdyby przedstawić kobiecie wizję relacji w której ryzyko zakażenia jest równe zero lub bliskie zeru to w przytłaczającej większości przypadków nie zmieni to jej podejścia.
                                                    Kluczowe są tu mechanizmy ewolucyjne, które na skutek milionów lat działania spowodowały że:
                                                    1) Kobiety mają zazwyczaj mniejsze potrzeby seksualne
                                                    2) Jeśli kobieta ma jednak duże potrzeby seksualne to i tak postrzega sam seks jako dobro łatwo dostępne więc nie odczuwa tak silnej presji poszukiwanie nowych partnerów
                                                    3) W interesie kobiet jest ograniczanie dostępności seksu w celu ograniczenia spadku jego ceny

                                                    > bez krycia
                                                    > sie, to tez moga owocowac milostkami, zakochaniem i odbiciem Cie wiec zwiazek j
                                                    > est w sposob ciagly swiadomie narazany na potencjalny rozpad.
                                                    Akurat jest dokładnie odwrotnie.
                                                    Wtedy rozpad związku nie miałby sensu.
                                                    > Dlatego znalezienie jej jest graniczace z cudem.
                                                    Pisałem już kilkukrotnie, że nie sam problem znalezienia jej stanowi przeszkodę. (ja znam takich kobiet kilka)
                                                    Problem tkwi w drastycznej dysproporcji pomiędzy popytem a podażą co utrudnia partnerstwo w relacjach nawiązywanych na bazie takich założeń.

                                                  • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:36
                                                    morrison9 napisał:

                                                    1) Kobiety mają zazwyczaj mniejsze potrzeby seksualne.

                                                    Zazwyczaj...
                                                    To jest taka obiegowa, standardowa opinia o kobiecej seksualności.
                                                    Tu nie chodzi o kwestie ilościowe, kobiety mają potrzeby seksualne zmienne w czasie i przestrzeni ;-)
                                                    Na różnych etapach życia może nastąpić wyciszenie lub zwiększona skala tych potrzeb.
                                                    I tego wielu mężczyzn w stałych związkach nie może "przeskoczyć" bo mają za mało lub nie dają rady...
                                                  • marek.zak1 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:52
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    Na różnych etapach życia może nastąpić wyciszenie lub zwiększona skala tych potrzeb.
                                                    > I tego wielu mężczyzn w stałych związkach nie może "przeskoczyć" bo mają za mało lub nie dają rady...

                                                    Wydaje mi się, że 2 razy w tygodniu to w stałym związku jest częstotliwość optymalna, powiedzmy za wyjątkiem wakacji we dwoje, gdy jest częściej, bo luz i człowiek wypoczety.
                                                  • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 22:01
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wydaje mi się, że 2 razy w tygodniu to w stałym związku jest częstotliwość opty
                                                    > malna, powiedzmy za wyjątkiem wakacji we dwoje, gdy jest częściej, bo luz i czł
                                                    > owiek wypoczety.

                                                    No własnie, wydaje się ;-)
                                                    Mężczyżni zachowują względnie stałą potrzebę częstotliwości, u kobiet tak to nie wygląda. Może trudno przyjąć,że może czasem żona nie miała ochoty, a może czasem miała ochotę na więcej ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 22:06
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Wydaje mi się, że 2 razy w tygodniu to w stałym związku jest częstotliwość opty malna, powiedzmy za wyjątkiem wakacji we dwoje, gdy jest częściej, bo luz i czł owiek wypoczety.
                                                    >
                                                    > No własnie, wydaje się ;-)
                                                    > Mężczyżni zachowują względnie stałą potrzebę częstotliwości, u kobiet tak to nie wygląda. Może trudno przyjąć,że może czasem żona nie miała ochoty, a może czasem miała ochotę na więcej ;-).

                                                    Pewnie, ale wiesz jak jest, dzieci, praca, wyjazdy, zmęczenie. Jesli te dwa razy się utrzymuja, nie jest źle.
                                                    Poza tym w długim zwiazku wazne jest takze wzajemne zrozumienie, no i uczucie do drugiego człowieka.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 23:02
                                                    Szczerze mowiac nic nie zrozumialam z tego co napisalas (a poniewaz leciales niechlujnie ciagiem nie oddzielajac nawet linijka swoich wypowiedzi od moich to nie chce mi sie nawet kopiowac robiac te robote za Ciebie) w odniesieniu do moich argumentow. Ja o hiv Ty o ewolucji. Nie dogadamy sie. Skoro kobieta ma wybor wsrod potencjalnych partnerow to jej sie nie oplaca wybierac Ciebie by ryzykowac zarazenie zebys Ty mogl sie realizowac w poligamii przy zalozeniu, ze ona nie musi, wybierze zatem partnera bezpieczniejszego, bo przed hiv w pelni chroni tylko monogamia albo wstrzemiezliwosc. Skoro ma mniejsze potrzeby to zrezygnuje z seksu w ogole, a nie bedzie ryzykowac zdrowia i zycia, szczegolnie jak ma potomstwo lub jesli ja libido przydusi to wybierze partnera o mniejszym ryzyku epidemiologicznym.

                                                    Krotko: praktykujacy poligamista to w dzisiejszych czasach potencjalny nosiciel. Trzeba sie od niego trzymac z daleka na zdrowy rozum. Dla mnie przeswiadczenie, ze zyje w ciaglym ryzyku zarazenia byloby nie do przeskoczenia. Zadna milosc ani zaden pieniadz by mi tego nie wynagrodzil. No sorry. Moze wsrod bezdzietnych sa takie panie?
                                                  • sea.sea Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 23:14
                                                    To przeświadczenie o ryzyku zarażenia to chyba silnie indywidualne jest. Ja znam swingersów, akurat związanych ze środowiskiem medycznym, więc się badają i zabezpieczają i nie mają takiego stresu w ogóle (faktem jest, że są bezdzietni), zresztą statystyki, które tu kiedyś przytoczyłam, wskazują że się trzeba naprawdę nieźle postarać żeby złapać HIVa.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 23:21
                                                    Aaa swingersi ... czy morrison chcialby wlasnie czegos takiego?
                                                    Ja tam sie takich rzeczy obawiam bardzo, zbyt niepewne co z tego moze wyniknac. Poza tym wielu chce, zeby seks byl spontaniczny itd a tu to trza tak planowac, ze mnie sie to takie ustawiane wydaje. Moze jakby sie tak wydarzylo spontanicznie podczas jakiegos spotkanie to kto wie, kto wie, ale pewna nie jestem, ale ta cala logistyka z planowaniem swingu...no nie lezy mi.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 23:52
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > To przeświadczenie o ryzyku zarażenia to chyba silnie indywidualne jest.

                                                    Hehe oszczedzilas mnie sea.sea. 'Silnie indywidualnie' = 'skrzywienie'. Tak przyznaje sie, mam na tym punkcie skrzywienie na ksztalt skrzywienia Aardwolfa, moze nie az do tego stopnia ale zawsze. Pojawilo mi sie po dziecku. Wczesniej tam rabanki bez gumki robilam i sie nie przejmowalam, a teraz mnie to potrafi meczyc. Potrzebuje zaufania, wylacznosci, gum ewentualnie i takie tam zeby sobie ten lek zminimalizowac/wylaczyc.

                                                    Ja zna
                                                    > m swingersów, akurat związanych ze środowiskiem medycznym, więc się badają i za
                                                    > bezpieczają i nie mają takiego stresu w ogóle (faktem jest, że są bezdzietni),
                                                    > zresztą statystyki, które tu kiedyś przytoczyłam, wskazują że się trzeba napraw
                                                    > dę nieźle postarać żeby złapać HIVa.

                                                    Wierze. Moze po prostu trzeba tej poligamii pragnac/potrzebowac i wtedy kwestia zagrozen ma inny wymiar. Minimalizujesz je czy zwyczajnie nie bierzesz pod uwage i tyle. Ja najwyrazniej nie potrzebuje wiec nie mam czym tego leku kompensowac.
                                                  • sea.sea Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 07:19
                                                    Wydaje mi się, że u przeciętnej kobiety, która słyszy "jestem poligamiczny, chciałbym/zamierzam uprawiać seks także z innymi kobietami" akurat zagrożenie epidemiologiczne to ostatnie z zagrożeń, jakie jej przychodzi do głowy. Znacznie bardziej dotkliwe jest poczucie zazdrości. Jak na ematkę przychodzi się poskarzyć zdradzona ematka, to nie kojarzę w ogóle, żeby któraś tak sama z siebie w poście wstępnym napisała "jak on mógł tak narazić na HIV albo inne weneryki mnie i nasze dzieci". Temat weneryków podnoszą zazwyczaj inne, myślące w danej chwili trzeźwiej jematki, które radzą na wszelki wypadek się przebadać.
                                                  • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 08:38
                                                    Morrison...wyjedź do jakiegoś bardziej sprzyjającego Twoim preferencjom kraju i tam weź sobie kilka żon. Pomóż swojemu szczęściu. No chyba że Tobie chodzi o to, że starą żoną chcesz wymienić na nową- bardziej i z większym zaangażowaniem). a nadal chodzić na boki? Bo ja chyba Twoich problemów nie rozumiem.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 23:15
                                                    To jest pic na wode fotomontaz z tymi mniejszymi potrzebami kobiet, bo tak naprawde chodzi o odmiane(czesciej nowa dupe dla feaceta, bo tak ma).
                                                    Mialam kiedys kolezanke, zaczela jakis romas/przygode z Arabem i na tapecie byl temat czterech zon(pisalam juz tu chyba o tym) On jej na to, ze dla kobiet to lepsze, bo facet tyle potrzebuje, ze by ja zameczyl itd. Po siedmiu dniach intensywnego bzykania, rano, wieczorem itd. pan dnia osmego poprosil o przerwe, bo byl wypompowany(dwuznacznie:)) A ona mu na to "i ty mnie o malych potrzebach kobiecych i o meskiej potencji opowiadasz?" No dobre to bylo!
                                                    Znam takie co toleruja pana z poligamia/albo tolerowaly latynoski, bo facet milioner i placi na zycie i reszte albo bo nie ma wyjscia, bo nie milioner ale dzieci jej narobil i trza je wyzywic, do czasu sie znosci. A zycie ciezkie, luksusow nie ma, pracy malo, no i kolejny facet nie lepszy. Niemniej jednak czesto one nie pozostaja dluzne, tez chodza na boki, co sie konczy tragicznie czasem.
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 08:51
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Skoro kobieta ma wybor
                                                    > wsrod potencjalnych partnerow to jej sie nie oplaca wybierac Ciebie by ryzykowa
                                                    > c zarazenie zebys Ty mogl sie realizowac w poligamii przy zalozeniu, ze ona nie
                                                    > musi, wybierze zatem partnera bezpieczniejszego, bo przed hiv w pelni chroni
                                                    Uściślijmy: wybierze takiego, który monogamię deklaruje.
                                                    A deklaruje przytłaczająca większość mężczyzn bo to podstawowa deklaracja i podstawowy przekaz jakiego kobieta od mężczyzny oczekuje.

                                                    Widzę, ze posty, tematy, zagadnienia po ok 3-4 miesiącach na forum zaczynają zataczać koło i sie powtarzać i trzeba pewne rzeczy wykładać od nowa.
                                                    Kitty.
                                                    Pisałem o tym wielokrotnie.
                                                    Absolutnie nie twierdzę, że wszyscy faceci są poligamistami.
                                                    Taka teza byłaby zbyt łatwa do obalenia i w związku z tym ryzykowna z punktu widzenia polemiki.
                                                    Twierdzę natomiast, ze nie ma sposobu by ocenić z całą pewności czy dany mężczyzna jest i będzie monogamiczny.
                                                    Koniec.
                                                    Nie chce mi się przepisywać postów sprzed 2-3 miesięcy
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 10:11
                                                    > Uściślijmy: wybierze takiego, który monogamię deklaruje.
                                                    > A deklaruje przytłaczająca większość mężczyzn bo to podstawowa deklaracja i pod
                                                    > stawowy przekaz jakiego kobieta od mężczyzny oczekuje.

                                                    A teraz na chwile zapomnij o swojej osobie i napisz jak myslisz czego oczekuje wiekszosc mezczyzn od kobiet w zwiazkach.
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 10:20
                                                    kag73 napisała:
                                                    na chwile zapomnij o swojej osobie i napisz jak myslisz czego oczekuje
                                                    > wiekszosc mezczyzn od kobiet w zwiazkach.
                                                    Powiem Ci szczerze, ze nie jestem w stanie sformułować jakiegoś jednoznacznego sądu.
                                                    Poniekąd o potrzebach kobiet wiem więcej bo po prostu o nie zabiegałem, zdobywałem, starałem się sobą zainteresować itd.
                                                    Potrzeby męskie obserwowałem z trochę innej perspektywy. Raczej jako obojętny obserwator.
                                                    Oczywiście potrzeby męskie mają tez pośredni wpływ na moje życie ale to już nieco bardziej odległa zależność.
                                                    Na pewno w męskich oczekiwaniach w stosunku do kobiet jest też dużo sprzeczności.
                                                    Np. atrakcyjna, seksowna kobieta dobra w łóżku, która jednocześnie nie budzi w męzczyźnie lęków i zazdrości.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 10:31
                                                    > na chwile zapomnij o swojej osobie i napisz jak myslisz czego oczekuje
                                                    > > wiekszosc mezczyzn od kobiet w zwiazkach.
                                                    Uscisle: czego oczekuje w odniesieniu do seksualnosci? Nie oczekuje, ze bedzie sypiala tylko z nim? Czy mysli, ze wiekszosc mezczyzn nie mialaby nic przeciwko, ze zony, oprocz z nimi, sypiaja z wieloma?
                                                    " Np. atrakcyjna, seksowna kobieta dobra w łóżku, która jednocześnie nie budzi w
                                                    > męzczyźnie lęków i zazdrości.
                                                    A jak sie "budzi zazadrosc" i "leki"? To jest w czlowieku, jezeli juz. Jezeli Ty nie bylbys zazdrosny wiedzac, ze Twoja atrakcyjna zona sypia jeszcze z kims innym to jest to zasluga wylacznie Twojej glowy/Twojej swiadomosci, moim zdaniem.
                                                    Bo o co niby ci mezczyzni mieli sie bac albo byc zazdrosni maja atrakcyjna kobiete w domu?
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 11:40
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Koniec.
                                                    > Nie chce mi się przepisywać postów sprzed 2-3 miesięcy

                                                    Lojezu jaki foch. Jestem tu chyba jedyna kobieta, ktora w ogole podjela probe zrozumienia Cie. A Tobie sie nie chce pisac. To straszne, chyba sie pochlastam. Normalnie uschne z braku kontaktu ;) To nie pisz, nie odpowiadaj na posty. Co ja Ci kaze pisac? Ja Ci kaze czytac? Ja Ci kaze tu w ogole byc? Sam sie przyplatales, sam zagadales. Co tu jeszcze robisz skoro sie powtarzasz? Nie chce Ci sie prosze bardzo, droga wolna, wypad! :)
                                                  • riki_i Re: Kto korzystał z prostytutki? 31.05.15, 20:52
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Krotko: praktykujacy poligamista to w dzisiejszych czasach potencjalny nosiciel
                                                    > . Trzeba sie od niego trzymac z daleka na zdrowy rozum. Dla mnie przeswiadczeni
                                                    > e, ze zyje w ciaglym ryzyku zarazenia byloby nie do przeskoczenia. Zadna milosc
                                                    > ani zaden pieniadz by mi tego nie wynagrodzil. No sorry. Moze wsrod bezdzietny
                                                    > ch sa takie panie?

                                                    Kompletnie nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak ludzie są krótkowzroczni, bezmyślni i poddający się chwilowym emocjom i nastrojom.

                                                    Jakiś czas temu rozmawiałem sobie z pewną Byłą, z którą nie mamy tematów tabu. Opowiadała o niezwykle różnorodnym życiu seksualnym, a potem na wdechu kilkukrotnie dodała, że się w ogóle nie zabezpiecza, nawet przed ciążą! Lubiła zawsze spontany, często po alkoholu, więc mną aż zatrzęsło (w czasach gdy z nią byłem o zabezpieczenia dbała). Dziewczyna w okolicy trzydziestki.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 31.05.15, 21:18
                                                    riki_i napisał:

                                                    > Kompletnie nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak ludzie są krótkowzroczni, bezmy
                                                    > ślni i poddający się chwilowym emocjom i nastrojom.
                                                    >
                                                    > Jakiś czas temu rozmawiałem sobie z pewną Byłą, z którą nie mamy tematów tabu.
                                                    > Opowiadała o niezwykle różnorodnym życiu seksualnym, a potem na wdechu kilkukro
                                                    > tnie dodała, że się w ogóle nie zabezpiecza, nawet przed ciążą! Lubiła zawsze s
                                                    > pontany, często po alkoholu, więc mną aż zatrzęsło (w czasach gdy z nią byłem o
                                                    > zabezpieczenia dbała). Dziewczyna w okolicy trzydziestki.

                                                    Zdaje sobie sprawe. No coz, biologia domaga sie o dziecko. Jak zajdzie i urodzi to jej pewnie przejdzie :)
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 00:09
                                                    "2) Jeśli kobieta ma jednak duże potrzeby seksualne to i tak postrzega sam seks jako dobro łatwo dostępne więc nie odczuwa tak silnej presji poszukiwanie nowych partnerów"

                                                    Nie rozumiem tego zdania. Jak ja mam duze potrzeby a facet mi je zaspokoi to po co mam szukac nowych pod warunkiem, ze mam "sprawnego" na moim paziomie chlopa, ktory moje potrzeby zaspokaja. A bez faceta na stanie, jezeli mam duze potrzeby, to se jakiegos/jakichs znajde.

                                                    "3) W interesie kobiet jest ograniczanie dostępności seksu w celu ograniczenia spadku jego ceny"
                                                    jakich kobiet? Kobiet w zwiazku, kobiet z malymi potrzebami albo z partnerami, ktorzy nie pociagaja i seks sie z nim nie podoba? Bo po co ja mam ograniczac facetowi seks jak ja sama go chce, przeciez ograniczalabym tez sobie.

                                                    I teraz nie rozumiem: Ty zony nie kochasz? A tak sie zes odkochal, bo nie chciala zaakceptowac Twojej pologamicznosci? Czy zaczales sypiac z innym, bo przestales zone kochac, wiec po co wyrzeczenia? A ona Ciebie kocha masz wrazenie?
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 09:14
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Nie rozumiem tego zdania. Jak ja mam duze potrzeby a facet mi je zaspokoi to po
                                                    > co mam szukac nowych pod warunkiem, ze mam "sprawnego" na moim paziomie chlopa
                                                    > , ktory moje potrzeby zaspokaja. A bez faceta na stanie, jezeli mam duze potrze
                                                    > by, to se jakiegos/jakichs znajde.
                                                    Ale facet będzie często szukał nawet jeśli ma "sprawną" żoną na stanie.
                                                    I zrozum to wreszcie.
                                                    Nie chodzi o akceptację dla tego faktu. Chodzi i przyjęcie go do wiadomosci i uwzględnienie w swych życiowych rachubach.
                                                    Piszesz tak jakbyś wychodziła z założenia, ze poligamiczność Cię nie dotyczy bo TY jesteś monogamiczna.
                                                    Owszem.
                                                    Dotyczy.
                                                    Bo inni nie są.
                                                    Wg mnie większość mężczyzn a przy okazji także trochę kobiet.

                                                    > "3) W interesie kobiet jest ograniczanie dostępności seksu w celu ograniczenia
                                                    > spadku jego ceny"
                                                    > jakich kobiet? Kobiet w zwiazku, kobiet z malymi potrzebami albo z partnerami,
                                                    > ktorzy nie pociagaja i seks sie z nim nie podoba? Bo po co ja mam ograniczac fa
                                                    > cetowi seks jak ja sama go chce, przeciez ograniczalabym tez sobie.
                                                    Dżizas.
                                                    Ale w interesie kobiet jest to, by inne kobiety nie dawały zbyt "łatwo" (nie zaniżały ceny seksu)

                                                    > I teraz nie rozumiem: Ty zony nie kochasz? A tak sie zes odkochal, bo nie chcia
                                                    > la zaakceptowac Twojej pologamicznosci?
                                                    Nie kocham bo nie mogę sobie pozwolić na otwartość (w szerokim ujęciu, nie tylko seksualnym), nie ufam jej emocjonalnie. A nie potrafię się zrealizować z kobieta, przy której muszę udawać innego niż jestem.
                                                    Mogę dla kobiety zmienić fryzurę, sposób ubierania, pewne nawyki codzienne, jeśli jej na tym zależy, ale nie mogę stać się monogamiczny.
                                                    Mogę tylko takiego udawać a to wyklucza z kolei miłość, bo co to za miłość w której muszę udawać w tak kluczowej fundamentalnej kwestii.

                                                  • marek.zak1 Poligamiczna większość 15.05.15, 09:38
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Wg mnie większość mężczyzn a przy okazji także trochę kobiet.

                                                    Poligamina, czyli może kotłować się z wieloma kobietami. Tu zgoda. Czym innym jest jednakże, wybór, chcę poligamii i chcę mieć związek. Nie jest to do pogodzenia i większość jednak chce związku. Przeciez nawet Ty masz swoja poligamię i marzysz o związku i miłości idealnej. Tak więc okreslenie ,,poligamiczna większość" jest słuszna w aspekcie fizjologicznym.

                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 09:48
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Poligamina, czyli może kotłować się z wieloma kobietami. Tu zgoda. Czym innym j
                                                    > est jednakże, wybór, chcę poligamii i chcę mieć związek. Nie jest to do pogodze
                                                    > nia i większość jednak chce związku. Przeciez nawet Ty masz swoja poligamię i m
                                                    > arzysz o związku i miłości idealnej. Tak więc okreslenie ,,poligamiczna większ
                                                    > ość" jest słuszna w aspekcie fizjologicznym.
                                                    Chodzi Ci o to, ze faceci chcą mieć wiele kobiet ale sami ne dopuszczają analogicznego podejścia u partnerki?
                                                    No fakt.
                                                    Większość mężczyzn w tej kwestii wyznaje moralność Kalego co budzi moje szczere obrzydzenie.
                                                    Zgnojenie takiego faceta w rozmowie sprawia mi niewyobrażalną rozkosz :-)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 11:09
                                                    "Przeciez nawet Ty masz swoja poligamię i marzysz o związku i miłości idealnej."

                                                    To nie o to chodzi, on chce tej milosci absolutnej i jednoczesnie poligamii, bo to jedno drugiego nie powinno wykluczac, w jego wyobrazeniu. W praktyce: jestesmy razem, para/malzenstwem, kochamy sie, ufamy sobie, sypiamy ze soba ale rowniez z innymi. Dobrze to ujelam?
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 11:15
                                                    kag73 napisała:


                                                    > To nie o to chodzi, on chce tej milosci absolutnej i jednoczesnie poligamii, bo
                                                    > to jedno drugiego nie powinno wykluczac, w jego wyobrazeniu. W praktyce: jeste
                                                    > smy razem, para/malzenstwem, kochamy sie, ufamy sobie, sypiamy ze soba ale rown
                                                    > iez z innymi. Dobrze to ujelam?
                                                    Po prostu chodzi o swing.
                                                    Nie chodzi tylko o przyzwolenie ze strony kobiety tylko o podzielanie zainteresowań :-)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 11:26
                                                    > Po prostu chodzi o swing.
                                                    > Nie chodzi tylko o przyzwolenie ze strony kobiety tylko o podzielanie zainteres
                                                    > owań :-)
                                                    No zdarzaja sie takie pary, czyli nie jest to niemozliwe. No bo w koncu takie kluby istnieja i maja klientow.
                                                    Zazwyczaj potrzeba do tego: dobrego/solidnego zwiazku, pary zadowolonej ze swojego zycia seksualnego, chcacej nieco poszerzyc horyzonty w tej dziedzinie. Najlepiej, zeby oboje nie byli zazdrosni. Potem pojawia sie problem znalezc odpowiednia pare, bp np. jak sie podoba kobieta, to sie facet nie podoba albo odwrotnie.
                                                    Mysle, ze wiekszosc obawia sie, sama takie bym miala, jak to sie moze skonczyc, co sie ryzykuje, niektorych rzeczy nie mozna przewidziec. I mysle, ze tutaj kobiety naprawde bardziej rozkladaja to na czynniki proste i wychodzi im na "nie". Do tego jeszcze to planowanie, idziesz, patrzysz, no nie wiem jakos mnie tak nie rajcuje, wydaje mi sie sztuczne takie.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 11:38
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Zazwyczaj potrzeba do tego: dobrego/solidnego zwiazku, pary zadowolonej ze swoj
                                                    > ego zycia seksualnego, chcacej nieco poszerzyc horyzonty w tej dziedzinie. Najl
                                                    > epiej, zeby oboje nie byli zazdrosni. Potem pojawia sie problem znalezc odpowie
                                                    > dnia pare, bp np. jak sie podoba kobieta, to sie facet nie podoba albo odwrotnie.
                                                    > Mysle, ze wiekszosc obawia sie, sama takie bym miala, jak to sie moze skonczyc,
                                                    > co sie ryzykuje, niektorych rzeczy nie mozna przewidziec. I mysle, ze tutaj ko
                                                    > biety naprawde bardziej rozkladaja to na czynniki proste i wychodzi im na "nie"
                                                    > . Do tego jeszcze to planowanie, idziesz, patrzysz, no nie wiem jakos mnie tak
                                                    > nie rajcuje, wydaje mi sie sztuczne takie.
                                                    Jeśli jest para, w której oboje mają na to ochotę to problem sprowadza się głownie do kwestii techniczno organizacyjnych.
                                                    Podjęcie odpowiednio przemyślanych działań daje bardzo duże prawdopodobieństwo sukcesu (tzn znalezienia innej odpowiedniej pary)
                                                    Relacja para<->para cechują się pewną fundamentalną cechą: partnerstwem i symetrią (podobnie jak np relacje gej<->gej czy lesbijka<->lesbijka)
                                                    Pomijam oczywiście sytuacje kiedy na przykład podstarzała , zaniedbana para chciałby swingowac z młodymi o prezencji modeli/modelek.
                                                    Wtedy moga być rozczarowania :-)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 12:29
                                                    "Pomijam oczywiście sytuacje kiedy na przykład podstarzała , zaniedbana para chciałby swingowac z młodymi o prezencji modeli/modelek.
                                                    Wtedy moga być rozczarowania :-)"

                                                    Mnie sie to wcale takie latwe nie wydaje, bo czasem komus moze podobac sie facet ale babka sie nie podoba albo odwrotnie. Bylam kiedys z mezem na takim prawie polnagim balu. I dobrze sie rozgladalismy i nie wpadla nam w oko optycznie zadna para, ktora w calosci by sie nam podobala. Jak byla ladna babka to facet nie wygladal, zdarzyl sie tez fajny facet ale babka nie odpowiadala. No ale niektoryz zyskuja przy blizszym poznaniu...kto wie.
                                                  • marek.zak1 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 12:38
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > To nie o to chodzi, on chce tej milosci absolutnej i jednoczesnie poligam
                                                    > ii, bo to jedno drugiego nie powinno wykluczac, w jego wyobrazeniu. W praktyce:
                                                    > jestesmy razem, para/malzenstwem, kochamy sie, ufamy sobie, sypiamy ze soba ale rowniez z innymi. Dobrze to ujelam?

                                                    ------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    > Po prostu chodzi o swing.
                                                    > Nie chodzi tylko o przyzwolenie ze strony kobiety tylko o podzielanie zainteresowań :-).

                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Teraz rozumiem. Wydaje mi sie, ze miłośc I swing to zbior pusty, ale szukaj dalej.

                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 12:45
                                                    "Teraz rozumiem. Wydaje mi sie, ze miłośc I swing to zbior pusty, ale szukaj dalej."

                                                    A ja tak nie uwazam. Zapewne spotka sie ludzi, ktorzy stoja ponad to, jest milosc i pelne zaufanie, nie ma zazdrosci, sa siebie pewni, wychodza z zalozenie, ze nic ich nie rozdzieli, a juz na pewno nie jakis swing.
                                                    Inna rzecz, moim zdaniem, u kochajacych sie bardzo i ogolnie zadowolonych z seksu w malzenstwie nie bedzie dramatu jezeli propozycja swingu nie znajdzie poklasku. Ok, nie bedzie swingu, robimy jak do tej pory i jest OK. Gorzej jak sie zaczyna sypac, bo partenr/partnerka swingu nie chce. Wtedy jest to dla mnie jakas fobia, fetysz, chec za wszelka cena moze zabzykania z innymi na legalu i jak nie wypala to juz nagle z partnerem/partnerka nie ma niczego, skes kuleje, intymnosc sie konczy, emocje sie koncza. Gdzie tu wtedy jest/byla ta milosc?
                                                  • marek.zak1 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 12:49
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Teraz rozumiem. Wydaje mi sie, ze miłośc I swing to zbior pusty, ale szukaj dalej."
                                                    >
                                                    > A ja tak nie uwazam. Zapewne spotka sie ludzi, ktorzy stoja ponad to, jest milosc i pelne zaufanie, nie ma zazdrosci, sa siebie pewni, wychodza z zalozenie, ze nic ich nie rozdzieli, a juz na pewno nie jakis swing.
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Widok faceta bzykającego moją kobiete byłby dla mnie odrażający. Byłby to koniec zwiazku z całą jego intymnoscia, zaufaniem.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 12:52
                                                    > Widok faceta bzykającego moją kobiete byłby dla mnie odrażający. Byłby to konie
                                                    > c zwiazku z całą jego intymnoscia, zaufaniem.

                                                    No tez mowie, to nie dla wszystkich, to sie trzeba wyzbyc zazdrosci i utartych istniejacych regul.
                                                    I czesto trudno nam sobie niektore rzeczy wyobrazic dopoki nie zaistnieja.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 12:57
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Inna rzecz, moim zdaniem, u kochajacych sie bardzo i ogolnie zadowolonych z sek
                                                    > su w malzenstwie nie bedzie dramatu jezeli propozycja swingu nie znajdzie pokla
                                                    > sku. Ok, nie bedzie swingu, robimy jak do tej pory i jest OK.
                                                    To weźmy taki przykład:
                                                    Sa razem, szczęsliwi, dobrani. Ona zaczyna nalegac na dziecko a on mówi "ale ja nie chcę".
                                                    Ona mówi: ok, nie będzie dziecka, robimy tak jak do tej pory i jest OK.
                                                    Fajne?
                                                    Wg Ciebie chyba nie.
                                                    Najłatwiej rezygnuje się z cudzych potrzeb i cudzych marzeń.

                                                    > Wtedy jest to dla mnie jakas
                                                    > fobia, fetysz, chec za wszelka cena moze zabzykania z innymi na legalu i jak n
                                                    > ie wypala to juz nagle z partnerem/partnerka nie ma niczego, skes kuleje, intym
                                                    > nosc sie konczy, emocje sie koncza. Gdzie tu wtedy jest/byla ta milosc?
                                                    Nie ma jej (miłości).
                                                    Bo para była niedobrana choć na początku tego nie było widać.

                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:10
                                                    "To weźmy taki przykład:
                                                    Sa razem, szczęsliwi, dobrani. Ona zaczyna nalegac na dziecko a on mówi "ale ja nie chcę".
                                                    Ona mówi: ok, nie będzie dziecka, robimy tak jak do tej pory i jest OK.
                                                    Fajne?
                                                    Wg Ciebie chyba nie.
                                                    Najłatwiej rezygnuje się z cudzych potrzeb i cudzych marzeń."

                                                    Tu juz dla mnie para niedobrana, bo rzeczy typu ktos chce miec dziecko czy nie to sie omawia na poczatku.
                                                    Rozumiem Twoj bol, bo tak masz, tylko, ze roznica jest taka: ona ma instynkt macierzynski i do tego zegar biologiczny jej bije. Moim zdaniem nie jest zaskoczeniem, ze kobieta bedaca w zwiazku z mezczyzna chce dziecka, prawda? Tak to powszechnie funkconuje miedzy mezczyznami i kobietami? No chyba, ze na poczatku deklarowala, ze ona dziecka w ogole nie chce.
                                                    Ty masz instynkt zaspokojenia potrzeb seksualnych: ona oferuje, bzykaj mnie do woli. Problem Ty chcesz, ale z innymi. Ale wylacznosc seksualna w zwiazku to powszechna norma. Za wyjatkiem: Ty od poczatku mowles o poligamii i ona tez byla za.
                                                    No, marzenia maja to do siebie, ze jakby byly spelnione to przyestaly by byc marzeniami :(
                                                    Teraz piszesz, ze milosci z jej strony nie ma? Bo co, bo na swing nie chce isc?
                                                    A milosci z Twojej strony tez nie ma, bo nie kochasz mimo, ze na swing nie chce isc. Ty mogles jej na poczatku szantazyk zaserwowac: bedzie dzieciak jak pojdziesz na swing. Wtedy byscie sie rozstali i byloby po klopocie. Musztarda po obiedzie.
                                                  • kutuzow Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:10
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > Ona mówi: ok, nie będzie dziecka, robimy tak jak do tej pory i jest OK.
                                                    > Fajne?
                                                    > Wg Ciebie chyba nie.
                                                    > Najłatwiej rezygnuje się z cudzych potrzeb i cudzych marzeń.

                                                    Morrison --> jesteś tu już jakis czas a jeszcze się nie nauczyłeś, że dla kobiet temat "dziecko" jest Jokerem bijącym wszystkie inne karty (argumenty) z talii.
                                                    Potrzeba posiadania dziecka jest oczywistą oczywistością i podporządkowane są jej wszystkie inne potrzeby (szczególnie te niedojrzałego z definicji partnera).
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:14
                                                    > Morrison --> jesteś tu już jakis czas a jeszcze się nie nauczyłeś, że dla k
                                                    > obiet temat "dziecko" jest Jokerem bijącym wszystkie inne karty (argumenty) z t
                                                    > alii.
                                                    > Potrzeba posiadania dziecka jest oczywistą oczywistością i podporządkowane są j
                                                    > ej wszystkie inne potrzeby (szczególnie te niedojrzałego z definicji partnera).

                                                    Nie powtarzaj jak mantry tego samego w kolko. Jak ma sie chec posiadania dzeicka do swing, to chyba nie jest tak, ze gdyby nie to cholerne dziecko to bylby swing?
                                                  • kutuzow Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:18
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Nie powtarzaj jak mantry tego samego w kolko. Jak ma sie chec posiadania dzeick
                                                    > a do swing, to chyba nie jest tak, ze gdyby nie to cholerne dziecko to bylby sw
                                                    > ing?

                                                    No własnie tak, że temat dziecko jest domyślnie najważniejszy.
                                                    Wyobraź sobie że Morrison jest w związku z partnerką. Na początku oboje umawiali się że:
                                                    a) dzieci nie będą mieli
                                                    b) będą żyli w monogamii
                                                    po kilku latach OBOJE chcą renegocjować te warunki.
                                                    Ona zapragnęła dziecka, on zapragnął seksu z innymi.
                                                    Dla Pań jej zmiana jest oczywistą oczywistością (mógł się kretyn jeden spodziewać tego bo KAŻDA kobieta dziecka chce). Przy czym jego zmiana jest jakaś taka dziwna -bo przecież facecji powinni żyć w monogamii.
                                                    Jej potrzeby biją na głowę jego potrzeby w społecznym odbiorze.
                                                  • aardwolf_ge Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:22
                                                    Przepraszam, że się wtrącam, ale przeczytałem parę postów Kutuzowa i ciągle nie mogę zrozumieć jednego: jakie to ma znaczenie co ktoś, w danym przypadku owe Panie sądzą?
                                                  • kutuzow Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:29
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Przepraszam, że się wtrącam, ale przeczytałem parę postów Kutuzowa i ciągle nie
                                                    > mogę zrozumieć jednego: jakie to ma znaczenie co ktoś, w danym przypadku owe P
                                                    > anie sądzą?

                                                    Już wyjaśniam.
                                                    To forum czasami ma jeszcze funkcję pomocnicza. Pojawiają się tutaj (choć coraz rzadziej) ludzie z realnymi problemami i proszą o wsparcie/poradę/pomoc.
                                                    Wg mnie zdecydowanie lepszą pomoc uzyskasz gdy strony zerkną na obie strony medalu niż wtedy, gdy tylko jedna grupa forsuje swój sposób postrzegania świata.

                                                    Bez tej równowagi zasadniczo można od razu we wszystkich postach wpisywać jedną gotową odpowiedź ze skryptu.
                                                    Pisze facet, że ma problem -więc rada jest uniwersalna "staraj się bardziej".
                                                    Pisze kobieta, że ma problem -więc rada jest uniwersalna "on na Ciebie nie zasługuje, to cham i prostak jest, rozstań się i znajdź sobie innego/lepszego".

                                                    Jeśli nie rozumiesz o co mi chodzi, to zrób prosty eksperyment. Napisz na forum eMatki, że masz problem bo jest już 3 miesiąc po porodzie a żona nie chce słyszeć o seksie - zobaczymy jakie porady otrzymasz :-)
                                                    Wtedy zrozumiesz jak działa forum które ma jednostronne spojrzenie na dane problemy.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:33
                                                    "Wyobraź sobie że Morrison jest w związku z partnerką. Na początku oboje umawiali się że:
                                                    a) dzieci nie będą mieli
                                                    b) będą żyli w monogamii
                                                    po kilku latach OBOJE chcą renegocjować te warunki.
                                                    Ona zapragnęła dziecka, on zapragnął seksu z innymi."

                                                    No to napisz kutuzow co im proponujesz? Jak rozwiazac ich problem?
                                                    Czekaj odpowiem za Ciebie, bo wiem co odpowiesz:
                                                    "Kochanie, dobrze chcesz dziecko, dostaniesz dziecko a ja za to bede mogl sypiac z innymi. Tak bedzie sprawiedliwie, bo potrzeba kazdego zostanie spelniona".
                                                  • kutuzow Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:40
                                                    kag73 napisała:
                                                    > No to napisz kutuzow co im proponujesz? Jak rozwiazac ich problem?
                                                    > Czekaj odpowiem za Ciebie, bo wiem co odpowiesz:
                                                    > "Kochanie, dobrze chcesz dziecko, dostaniesz dziecko a ja za to bede mogl sypia
                                                    > c z innymi. Tak bedzie sprawiedliwie, bo potrzeba kazdego zostanie spelniona".


                                                    Przecież ja tutaj na forum od zawsze pisze że nie zawsze uda się znaleźć kompromis który będzie działał. To co napisałaś to jeden model (część związków tak funkcjonuje -kobieta ma "swoje" dziecko i nie docieka za bardzo że mąż ma "swoje" podwójne życie -dopóki kasa jest Ok).
                                                    Wg mnie lepiej sprawdziłoby się rozstanie i poszukanie takich partnerów którzy by mieli podobne oczekiwania co do dzieci i monogamii.

                                                    Za to na pewno nie fair jest podejście w stylu: ja zrealizuje swoją potrzebę, a jak mnie kochasz, to powinieneś zapomnieć o swojej w ramach poświęcenia dla miłości.
                                                    Dotyczy to zarówno tego co pisałaś wcześniej:w związku, który ma już dziecko (więc potrzeby kobiety zostały zapewnione) gość powinien zapomnieć o swojej potrzebie poligamii -dla dobra "związku". Jak i wersji analogicznej. W związku gdzie facet ma przyzwolenie na skoki w bok* nie chce słyszeć o dziecku i tłumaczy żonie że powinna zrezygnowac z tego dla dobra związku jesli go kocha.

                                                    * czytałem kiedyś wywiad z Kazikiem który wspominał że ma przyzwolenie od żony na "lody" na mieście -bo ona tego nie lubi, więc daje mu na to wolną rękę.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:46
                                                    Faceci tak bardzo chca roznych przywolen, ale czy tak chetnie dawaliby tez przyzwolenia kobietom, mnie interesuje. Ach, zapomnialam, facet to facet a kobieta to co innego.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:56
                                                    Wg mnie lepiej sprawdziłoby się rozstanie i poszukanie takich partnerów którzy by mieli podobne oczekiwania co do dzieci i monogamii.

                                                    Widzisz, my tu za malo wiemy jak bylo u Morrisona, moze zapomnieli o waznych sprawach pogadac. Problem moze byc taki, ze takie rzeczy nie zawsze wychodza jednoczesnie. Moze duzo wczesniej zanim morrison chcial swingu zona chciala dziecka, bo wcale nie deklarowala, ze nie bedzie chciala, albo, bo ja naszlo. Morrison stwierdzil "dobra da sie zdzierzyc, niech bedzie dziecko", zamiast sie rozstac, co moze nawet by zrobil, gdyby dziecko bylo dla niego najwieksza kara i tragedia na tym swiecie.( Morrison mam nadzieje, ze nie cierpisz tak bardzo, bo masz syna).
                                                    A po jakims czasie morrison wylecial ze swingiem. Tego zona sie nie spodziewala, no bo wiadomo, ze to wcale nie taki standard(standart). I babka rzeczy nie ogarnia, bo sie z mysla o swingu zaprzyjaznic nie potrafi. I teraz zamiast odejsc, twki, bo jest dziecko np. Tymczasem morrison wytyka jej brak milosci dla niego, bo on przeciez sie poswiecil i zrealizowal jej potrzebe macierzynstwa a ona poswiecic sie nie chce i pojsc na ten cholerny swing. I teraz morrison roczarowny zona, chadza zamoczyc gdzies indziej. Ona robi dobra mine do zlej gry, bo rozwodu nie chce.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:44
                                                    Dla uscislenia: Morrison napisal, ze chce swingu i zeby jego zona podzielala to zainteresowanie.
                                                    A ja na to, ze to nie takie proste. Moze moj maz tez chcialby bym byla tak jak on zainteresowana szachami, ale coz poradzic. A ja bym chciala, zeby on byl tak zainteresowany tancem jak ja i co z tego. Czasem sie nie da.
                                                    Zona Morrisona sie z innym przespala, dalo sie, dalo, ale swing moze jej sie nie podobac, nie kazdy lubi takie usatwiane przebieranki, niestety, to nie koncert zyczen.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:26
                                                    kutuzow napisał:


                                                    > Morrison --> jesteś tu już jakis czas a jeszcze się nie nauczyłeś, że dla k
                                                    > obiet temat "dziecko" jest Jokerem bijącym wszystkie inne karty (argumenty) z t
                                                    > alii.
                                                    > Potrzeba posiadania dziecka jest oczywistą oczywistością i podporządkowane są j
                                                    > ej wszystkie inne potrzeby (szczególnie te niedojrzałego z definicji partnera).
                                                    Oczywiście się nauczyłem się już dawno i nie tylko na tym forum.
                                                    Najśmieszniejsze, że słowo "joker" też było moim skojarzeniem zanim Ty je napisałeś :-)
                                                    Nie pisze na tym forum by przekonać kobiety.
                                                    Piszę by
                                                    1) mieć z polemiki bezpośrednią przyjemność
                                                    2) obserwowac tok rozumowania innych i zyskac wiedzę, która daje sie w znakomity sposób zastosowac praktycznie w życiu, pozwala przewidywać ludzkie reakcje, schematy postępowania itd

                                                    Jeżeli n-ta kobieta twierdzi, ze chęć posiadania dziecka jest święta i usprawiedliwia wszystko to wiesz jaka to cenna praktyczna informacja?
                                                  • kutuzow Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:34
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Jeżeli n-ta kobieta twierdzi, ze chęć posiadania dziecka jest święta i usprawie
                                                    > dliwia wszystko to wiesz jaka to cenna praktyczna informacja?

                                                    Owszem wiem. Choć ta wiedza nie napawa optymizmem.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 13:43
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    >
                                                    > > Jeżeli n-ta kobieta twierdzi, ze chęć posiadania dziecka jest święta i us
                                                    > prawie
                                                    > > dliwia wszystko to wiesz jaka to cenna praktyczna informacja?
                                                    >
                                                    > Owszem wiem. Choć ta wiedza nie napawa optymizmem.

                                                    Ja pierdziele, my mamy juz po 40 lat, co oznacza ze sprawy rodzenia dzieci mamy dawno pozamykane. To juz chyba jakis czas temu nawet Kag mowila. O dzieciach to sie myslalo gora przy trzydziestce. Zawle jest juz babcia. Jestescie porzadnie zapoznieni, conajmniej z dekade, ciagle grzebiac sie w rozmnazaniu. Rozliczacie przeszlosc?
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 14:31
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ja pierdziele, my mamy juz po 40 lat, co oznacza ze sprawy rodzenia dzieci mamy
                                                    > dawno pozamykane. To juz chyba jakis czas temu nawet Kag mowila. O dzieciach t
                                                    > o sie myslalo gora przy trzydziestce. Zawle jest juz babcia. Jestescie porzadni
                                                    > e zapoznieni, conajmniej z dekade, ciagle grzebiac sie w rozmnazaniu. Rozliczac
                                                    > ie przeszlosc?
                                                    Kitty. ja sie domyślam, ze 40-latce dzieci nie w głowie.
                                                    Ale chodzi o pewien ukształtowany sposób myślenia w którym potrzeby kobiety są z definicji wazniejsze niż męskie a już na pewno ważniejsze jeśli da się je powiązać z potrzebami dziecka.
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 14:35
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale chodzi o pewien ukształtowany sposób myślenia w którym potrzeby kobiety są
                                                    > z definicji wazniejsze niż męskie a już na pewno ważniejsze jeśli da się je pow
                                                    > iązać z potrzebami dziecka.

                                                    Ależ to jest logiczne jak najbardziej...Kobiety i dzieci były zawsze bardziej "wartościowe" w znaczeniu biologicznym, dla przetrwania gatunku, więc nie rozumiem, a co to larum...
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 14:43
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale chodzi o pewien ukształtowany sposób myślenia w którym potrzeby kobie
                                                    > ty są
                                                    > > z definicji wazniejsze niż męskie a już na pewno ważniejsze jeśli da się
                                                    > je pow
                                                    > > iązać z potrzebami dziecka.
                                                    >
                                                    > Ależ to jest logiczne jak najbardziej...Kobiety i dzieci były zawsze bardziej "
                                                    > wartościowe" w znaczeniu biologicznym, dla przetrwania gatunku, więc nie rozumi
                                                    > em, a co to larum...
                                                    Gdyby tak było rodziłoby się więcej dziewczynek niż chłopców bo posiadanie córki dawało by większe szanse na przedłużenie rodu, przekazanie genów itd.
                                                    Dziewczynek i chłopców rodzi się jednak mniej więcej tyle samo (róznice sa neiwielkie) bo żadna z tych płci w sensie biologicznym nie większych szans na przekazanie genów niż druga.
                                                    Rózny jest tylko rozkład.
                                                    Kobiety są bardziej "wyrównane" a męzczyżni bardziej zróznicowani (od samca alfa po psychopatę)
                                                    To męzczyźni (samce) są motorem ewolucji.
                                                    Kobiety tylko mają donosić te 2-3 ciąze (lub więcej w przeszłości) :-)
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 14:56
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Gdyby tak było rodziłoby się więcej dziewczynek niż chłopców bo posiadanie córk
                                                    > i dawało by większe szanse na przedłużenie rodu, przekazanie genów itd.

                                                    A nie jest tak? A jaką masz gwarancję na przedłużenie rodu mając syna, jak ojcostwo niepewne może być ? Masz pewne tylko przekazanie nazwiska, o ile dzieci będą miały nazwisko po ojcu a nie po matce...
                                                    Nieprzypadkowo Żydzi uznają potomstwo po córkach, narodowość określają po matce a nie po ojcu...mądry naród:)


                                                    > Dziewczynek i chłopców rodzi się jednak mniej więcej tyle samo (róznice sa nei
                                                    > wielkie) bo żadna z tych płci w sensie biologicznym nie większych szans na prze
                                                    > kazanie genów niż druga.

                                                    Bzdura...Chłopcy mają szanse potencjalne, dziewczynki realne...badania mówią,że skutecznie rozmnaża się około 90 % kobiet i ok. 60 % mężczyzn....


                                                    > To męzczyźni (samce) są motorem ewolucji.
                                                    > Kobiety tylko mają donosić te 2-3 ciąze (lub więcej w przeszłości) :-)

                                                    A ile plemników przypada na te 2-3 ciąże???
                                                  • kutuzow Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:05
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > A nie jest tak? A jaką masz gwarancję na przedłużenie rodu mając syna, jak ojco
                                                    > stwo niepewne może być ? Masz pewne tylko przekazanie nazwiska, o ile dzieci bę
                                                    > dą miały nazwisko po ojcu a nie po matce...

                                                    MM -patrzysz na to z perspektywy osiągnięć medycyny XX wieku. Zauważ, że ludzkość kształtowała się przez znacznie dłuższy okres.
                                                    Pomijasz zupełnie fakt że jeszcze niedawno ciąża to był bardzo groźny okres dla kobiet -wiele nie przeżywała porodu. Podobnie ze śmiertelnością noworodków.

                                                    Zobacz czyja strategia na rozsianie genów -posiadanie potomków okazałaby się lepsza.
                                                    Gościa który miał np. 5 córek z czego 2 zmarły podczas porodu, pozostałe 3 urodziły łącznie 15 dzieci, czy ojca który miał jednego syna, który nazywał się Czyngis-chan?

                                                    > A ile plemników przypada na te 2-3 ciąże???
                                                    Zaciekawiło mnie to pytanie. Możesz rozwinąć o co chodziło?
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:10
                                                    kutuzow napisał:


                                                    > Zobacz czyja strategia na rozsianie genów -posiadanie potomków okazałaby się le
                                                    > psza.
                                                    > Gościa który miał np. 5 córek z czego 2 zmarły podczas porodu, pozostałe 3 urod
                                                    > ziły łącznie 15 dzieci, czy ojca który miał jednego syna, który nazywał się Czy
                                                    > ngis-chan?
                                                    >

                                                    Kutuzow, zejdz na ziemię, bo to przykład od czapy jest...
                                                    Ilu było Czyngis chanów?


                                                    > > A ile plemników przypada na te 2-3 ciąże???
                                                    > Zaciekawiło mnie to pytanie. Możesz rozwinąć o co chodziło?

                                                    Policz sobie, chyba nie muszę tabelki z Excela wstawiać ;-)
                                                    Zauważ ( jak Ty to mawiasz ;-) ile plemników szlag trafił....

                                                  • aardwolf_ge Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:13
                                                    Kutuzow ma tu rację.
                                                    Strategia posiadania synów jest bardziej ryzykowna ale ma potencjalną możliwość na większą nagrodę.
                                                    Strategia posiadania córek jest mniej ryzykowna, ale za dużej niespodzianki na plus tu nie można się spodziewać.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:14
                                                    mojemail3 napisała:


                                                    > > Zobacz czyja strategia na rozsianie genów -posiadanie potomków okazałaby
                                                    > się le
                                                    > > psza.
                                                    > > Gościa który miał np. 5 córek z czego 2 zmarły podczas porodu, pozostałe
                                                    > 3 urod
                                                    > > ziły łącznie 15 dzieci, czy ojca który miał jednego syna, który nazywał s
                                                    > ię Czy
                                                    > > ngis-chan?
                                                    > Kutuzow, zejdz na ziemię, bo to przykład od czapy jest...
                                                    > Ilu było Czyngis chanów?
                                                    >
                                                    >
                                                    > > > A ile plemników przypada na te 2-3 ciąże???
                                                    > > Zaciekawiło mnie to pytanie. Możesz rozwinąć o co chodziło?
                                                    >
                                                    > Policz sobie, chyba nie muszę tabelki z Excela wstawiać ;-)
                                                    > Zauważ ( jak Ty to mawiasz ;-) ile plemników szlag trafił....
                                                    Takie rzeczy już liczono.
                                                    i matematyka (a nie ideologia) wykazuje, ze posiadanie syna jak i córki dale zbliżone szanse na przekazanie genów.
                                                    W przypadku syna po prostu jest inny rozkład.
                                                    Jest ryzyko, ze się trafi nieudacznik ale z kolei jak się trafi udany to będzie miał dzieci z mnóstwem kobiet.
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:17
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > W przypadku syna po prostu jest inny rozkład.
                                                    > Jest ryzyko, ze się trafi nieudacznik ale z kolei jak się trafi udany to będzie
                                                    > miał dzieci z mnóstwem kobiet.

                                                    Proszę napisz mi jaki w naszej kulturze jest procent mężczyzn mających żywo urodzone dzieci dzieci z mnóstwem kobiet.
                                                  • aardwolf_ge Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:21
                                                    Dobre, sama podała dane potwierdzające powyższa tezę i nawet tego nie widzi.

                                                    "Bzdura...Chłopcy mają szanse potencjalne, dziewczynki realne...badania mówią,że skutecznie rozmnaża się około 90 % kobiet i ok. 60 % mężczyzn...."

                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:23
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Dobre, sama podała dane potwierdzające powyższa tezę i nawet tego nie widzi.
                                                    >
                                                    > "Bzdura...Chłopcy mają szanse potencjalne, dziewczynki realne...badania mówią,ż
                                                    > e skutecznie rozmnaża się około 90 % kobiet i ok. 60 % mężczyzn...."


                                                    Jaką tezę, że rozkład jest zbliżony?
                                                  • aardwolf_ge Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:26
                                                    Tezę, że część mężczyzn ma dzieci z więcej niż jedną kobieta.
                                                    Musi tak być jeżeli dane o 60% i 90% mają być prawdziwe bo te 30% kobiet wynikające z różnicy nie miałoby z kim te dzieci mieć.
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:32
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Tezę, że część mężczyzn ma dzieci z więcej niż jedną kobieta.
                                                    > Musi tak być jeżeli dane o 60% i 90% mają być prawdziwe bo te 30% kobiet wynika
                                                    > jące z różnicy nie miałoby z kim te dzieci mieć.


                                                    Ale nie ma tych dzieci w niezliczonych ilościach...
                                                    Przed wiekami mężczyżni mieli np. 2 żony z tej prostej przyczyny,że im np. pierwsza żona w połogu umarła ( patrz Jan Sebastian Bach ;-) a teraz często mają dzieci z kolejnych związków po rozwodach, z nieco młodszymi partnerkami.Co nie zmienia faktu,że część mężczyzn WCALE się nie rozmnaża....
                                                    Coś jeszcze?
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:48
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Jest ryzyko, ze się trafi nieudacznik ale z kolei jak się trafi udany to będzie
                                                    > miał dzieci z mnóstwem kobiet.

                                                    hehe dobry kierunek, patrz: Kutuzow, Wont, Aardwolf... ;-)
                                                  • kutuzow Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:25
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Ilu było Czyngis chanów?

                                                    Jeden, ale obsiał coś ok 8% puli genów z terenów swego ówczesnego imperium. Szacuje się że żyje ok 16 mln jego potomków.
                                                    Pewnie takich "lokalnych" Czyngis chanów jest więcej. Nie bez powodu uznawano dzieci pochądzące tylko z prawego łoża (w czasach gdy władcy mieli kilka(dziesiąt) kochanek). Uznając wszystkie byłoby permanentne "rozbicie dzielnicowe" gdyby wszyscy potomkowie dziedziczyli.


                                                    > Policz sobie, chyba nie muszę tabelki z Excela wstawiać ;-)
                                                    > Zauważ ( jak Ty to mawiasz ;-) ile plemników szlag trafił....

                                                    Zupełnie nie rozumiem co to ma dowieść?
                                                    Tym sposobem np. masturbacja byłaby zbyt kosztownym przedsięwzięciem dla mężczyzny (marnuje się więcej spermy niż w czasie tych 2 ciąż o które pytałaś).
                                                    Przecież ciąża to nie tylko 1 jajeczko i jeden plemnik który je zapłodnił. To także 9 miesięcy inkubacji w macicy i to jest ten koszt który powoduje różne podejście do strategi rozrodu (bo inny ponoszony koszt u obu płci).
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:29
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Pewnie takich "lokalnych" Czyngis chanów jest więcej.

                                                    O, zapewne...


                                                    > Przecież ciąża to nie tylko 1 jajeczko i jeden plemnik który je zapłodnił. To t
                                                    > akże 9 miesięcy inkubacji w macicy i to jest ten koszt który powoduje różne pod
                                                    > ejście do strategi rozrodu (bo inny ponoszony koszt u obu płci).

                                                    No właśnie, samice są cenniejsze niż samce, szczególnie to widać w hodowli zwierząt...
                                                  • kutuzow Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:35
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > No właśnie, samice są cenniejsze niż samce, szczególnie to widać w hodowli zwie
                                                    > rząt...

                                                    Mieszasz tematy.
                                                    W większości zwierząt hodowlanych młodymi opiekuje się samica. U ludzi młodymi opiekują się oboje (w różny sposób) -także tego nie da się porównać.

                                                    Gdybyś hodowała np. Emu, to wtedy samiec byłby cenniejszy -bo to on wysiaduje młode i potem się nimi opiekuje (mimo że to samica składa jaja).
                                                  • aardwolf_ge Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 16:27
                                                    Specjalnie zadzwoniłem do kolegi hodowcy psów rasowych i mówi, że pies się bardziej opłaca, bo suka może mieć najwyżej 2 mioty w roku a pies może kryć i kilka razy w tygodniu więc właściwie nie ma górnego ograniczenia.
                                                    Podobno jest w Polsce pies (pies pies) który zarabia koło 200 000 PLN rocznie.
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 17:37
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Specjalnie zadzwoniłem do kolegi hodowcy psów rasowych i mówi, że pies się bard
                                                    > ziej opłaca, bo suka może mieć najwyżej 2 mioty w roku a pies może kryć i kilka
                                                    > razy w tygodniu więc właściwie nie ma górnego ograniczenia.
                                                    > Podobno jest w Polsce pies (pies pies) który zarabia koło 200 000 PLN rocznie.

                                                    Ot logika, powalająca na kolana ;-)
                                                    Myślisz,że zasady hodowli psów rasowych, będące w dużej sprzeczności z zasadami doboru naturalnego, a nawet z zasadami hodowli zwierząt gospodarczych to dobry przykład potwierdzający regułę? W doborze naturalnym i w hodowli jedną z ważniejszych preferowanych cech jest płodność, odporność na choroby, ogólna zdrowotność, masa mięśniowa, parametry produkcyjne itp itd.
                                                    W hodowli psów rasowych przez preferowanie pewnych cech estetycznych rozmnaża się kaleki...
                                                    Znasz się na hodowli zwierząt? Myślisz,że samce są w większej cenie?

                                                    Jak już rozmowa zeszła na psy, to chyba nie ma sensu kontynuować ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 17:48
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Jak już rozmowa zeszła na psy, to chyba nie ma sensu kontynuować ;-).

                                                    Własnie wróciłem z Sowa ze spaceru. Byliśmy sami w lesie. Sami, to znaczy nie było innych ludzi. Gdzies tam przebiegł jeż, a dziki czekały na noc żeby wyjść z matecznika. Sowa nie ma papierów, tak więc według niektórych nie jest rasowa, ale jest wspaniała. Ma twarz nieco podobną do goryla i stąd zupełnie ludzki wyraz twarzy i oczu. Bardzo się kochamy.
                                                  • zawle Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 18:22
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > Gdyby tak było rodziłoby się więcej dziewczynek niż chłopców bo posiadanie córk
                                                    > i dawało by większe szanse na przedłużenie rodu, przekazanie genów itd.
                                                    > Dziewczynek i chłopców rodzi się jednak mniej więcej tyle samo (róznice sa nei
                                                    > wielkie) bo żadna z tych płci w sensie biologicznym nie większych szans na prze
                                                    > kazanie genów niż druga.
                                                    > Rózny jest tylko rozkład.
                                                    > Kobiety są bardziej "wyrównane" a męzczyżni bardziej zróznicowani (od samca alf
                                                    > a po psychopatę)
                                                    > To męzczyźni (samce) są motorem ewolucji.
                                                    > Kobiety tylko mają donosić te 2-3 ciąze (lub więcej w przeszłości) :-)

                                                    Czy nie wynika z tego że na jedną kobietę przypada jeden facet, wiec jeden facet nie zrobi więcej niż 2-3 ciąży? A może o to, że kiedyś połowa facetów ginęła na polowaniach i przy innych pracach męskich, więc i tak zostawało więcej kobiet? No bo jak wytłumaczyć że ponoć jesteście bardziej poligamiczni? ;)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 14:49
                                                    "Ale chodzi o pewien ukształtowany sposób myślenia w którym potrzeby kobiety są z definicji wazniejsze niż męskie a już na pewno ważniejsze jeśli da się je powiązać z potrzebami dziecka."

                                                    Bardzo sprytna strategia zwalania zawsze na kobiety, bo tylko one moga i rodza dzieci i Chec posiadania dziecko jezeli juz to nie jest potrzeba kobiety, tylko instytnktem a instynktem faceta jest zamoczyc i jezeli kobieta mu zamoczyc da, to ma instykt zalatwiony/zaspokojony, jakby co to se jeszcze moze zwalic konia, tez bedzie mial spokoj na jakis czas.
                                                    Potrzebe to ja moge miec se kupic nowa torebke albo buty, albo se polezec na lace, ale jak baba chce dziecka za wszelka cene to znaczy, ze to jest instynkt. A jak facet chce za wszelka cene zamoczyc to tez instynkt.
                                                    I kto ci powiedzial, ze zawsze potrzeby kobiety sa wazniejsze? A te wszystkie samochody, motory, gry komputerowe elektronika, ktore faceci kupuja, zeby zaspokoic swoje potrzeby to co? A jak oni maja potrzebe posiedziec przed kompem/tv po robocie a baba w tym czasie ma potrzebe(tak mysla faceci) gotowac obiad to co?
                                                    I to, ze ja mam potrzebe se kupic dwudziesta pare butow, nie znaczy, ze se je kupic moge/musze. A jak Ty masz potrzebe oprocz jednej babki przelatywac jeszcze piec innych, to tez nie znaczy, ze mozesz/musisz.
                                                    Dziwnym trafem co niektorzy potrafia nad "instynktem"/potrzeba zapanowac. Patrz: Kutuzow.
                                                    Da sie, da sie. Sa tez babki co by dziecka chcialy a nie maja, bo partner nie chce.

                                                  • aardwolf_ge Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 14:38
                                                    Nie przesadzajmy.

                                                    At age 40
                                                    44% will have a conception ending in a live birth within one year
                                                    64% will have a conception ending in a live birth within four years

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Age_and_female_fertility
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 14:52
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Nie przesadzajmy.
                                                    >
                                                    > At age 40
                                                    > 44% will have a conception ending in a live birth within one year
                                                    > 64% will have a conception ending in a live birth within four years
                                                    >
                                                    > en.wikipedia.org/wiki/Age_and_female_fertility

                                                    Chyba sie wypalam ale zaczyna mnie meczyc rozmawianie o populacji kobiet. Ja mam spirale od 32 roku zycia i nie zamierzam z niej rezygnowac do konca swojej plodnosci. Naprawde niewiele obchodza mnie inne kobiety.

                                                    Tak sobie mysle, ze to forum sluzy do wylewania swojego rozczarowania poszczegolnych uzytkownikow na obecnych tu przypadkowo przedstawicieli przeciwnej plci. I tak majac spirale robie przymusowo za obiekt rozczarowania dla tych, ktorzy sie boja zrobic dziecko, bedac seryjna monogamistka robie za obiekt rozczarowania dla poligamistow, itd Musze sobie znalezc cos innego za rozrywke w przerwie od rycia do egzaminow ;)
                                                  • aardwolf_ge Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 15:08
                                                    1. "Ja pierdziele, MY mamy juz po 40 lat"
                                                    Opisuje tu populację kobiet, chyba że chodzi tu o pluralis majestatis.
                                                    2. "Ja pierdziele, my MAMY JUŻ PO 40 LAT, co oznacza ze sprawy rodzenia dzieci mamy dawno pozamykane."
                                                    "Ja mam spirale od 32 roku zycia"
                                                    czyli najpierw płodność jest wykluczona przez wiek, a potem okazuje się nagle że jednak nie przez wiek a przez antykoncepcję.
                                                    Czyli równia dobrze można było napisać "Ja pierdziele, mieszkamy na 2 piętrze, co oznacza ze sprawy rodzenia dzieci mamy dawno pozamykane."

                                                    > I tak majac spirale robie przymusowo za obiekt rozczarowania dla tych, ktorzy s
                                                    > ie boja zrobic dziecko,
                                                    Interesujące, w stwierdzeniu że kobiety po 40 wcale nie są bezpłodne można doszukać się że ktoś konkretny jest obiektem rozczarowania.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 16:25
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > czyli najpierw płodność jest wykluczona przez wiek, a potem okazuje się nagle ż
                                                    > e jednak nie przez wiek a przez antykoncepcję.
                                                    > Czyli równia dobrze można było napisać "Ja pierdziele, mieszkamy na 2 piętrze,
                                                    > co oznacza ze sprawy rodzenia dzieci mamy dawno pozamykane."

                                                    Noz kurwa mac, jaka plodnosc?! Wiek, posiadanie potomstwa wyklucza potrzebe posiadania kolejnych dzieci, wyklucza potrzebe roztrzasania tematu rozmnazania. Ja nie jestem niewolnikiem swojej plodnosci. Moja plodnosc sluzy mnie i jej uzycie do rozmanazania jest zalezne od mojej woli. Najpierw to ja czegos chce, a potem dopiero mysle co moge w tym temacie zrobic, a nie odwrotnie.

                                                    Boisz sie tej zasranej plodnosci jak diabel swieconej wody, a to nie plodnosc kobiet Ci straszna tylko ich WOLA do uzycia jej przeciwko Twojej woli.

                                                    Znajdz sobie bezplodna! ;) Niech obok testow na hiv, srif i inne gowna udokumentje Ci albo najlepiej podpisze u notraiusza oswiadczenie, ze ma zrabany uklad rozrodczy.
                                                  • aardwolf_ge Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 17:29
                                                    >>a to nie plodnosc kobiet Ci straszna tylko ich WOLA do uzycia jej przeciwko Twojej woli.

                                                    Dlaczego kobieta miałaby chcieć używać coś przeciw mnie?
                                                    Jak niby miałaby użyć przeciw mnie akurat płodność?
                                                    Nie podejrzewam żadnej kobiety z jednej strony o chęć używania płodności przeciw mnie a z drugiej o posiadanie takiej możliwości. Co by się mogło stało jest to od jej woli niezależne.

                                                    >>podpisze u notraiusza oswiadczenie, ze ma zrabany uklad rozrodczy.

                                                    Naprawdę zazdroszczę tej wiary w ludzką moc, że notariusz może cokolwiek znaczyć w porównaniu z Naturą.


                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 17:53
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Dlaczego kobieta miałaby chcieć używać coś przeciw mnie?
                                                    > Jak niby miałaby użyć przeciw mnie akurat płodność?

                                                    Zapytaj Kutuzowa ;-)

                                                    > >>podpisze u notraiusza oswiadczenie, ze ma zrabany uklad rozrodczy.
                                                    >
                                                    > Naprawdę zazdroszczę tej wiary w ludzką moc, że notariusz może cokolwiek znaczy
                                                    > ć w porównaniu z Naturą.

                                                    To wez sobie przekwitnieta ;-) Nie no jakby nie radzil nic sie nie da zrobic.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 18:13
                                                    Ale co Ty sie kitty produkujesz, przeciez wolf to nie jest chlop nadajacy sie do wzieca, sorry za szczerosc wolf, on by tylko unieszczesliwil kobiete. To co za facet co sie tak panicznie boi ze babka w ciaze zajdzie, ze woli cale lata sie nie bzykac, ludzie. A tu co niektorzy w normalnych zwiazkach opowiadaja o poligamii i wielkich meskich potrzebach, ktorych sie nie da, NIE DA wyciszyc, bo przeciez jak tu bzykac ciagle ta sama. A jak widac da sie, bo inni nie bzykaja w ogole i zyja. A ci co maja prawdziwy powod, zeby dac se siana i cieszyc tym co maja szukaja problemow.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 18:27
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ale co Ty sie kitty produkujesz, przeciez wolf to nie jest chlop nadajacy sie d
                                                    > o wzieca, sorry za szczerosc wolf, on by tylko unieszczesliwil kobiete. To co z
                                                    > a facet co sie tak panicznie boi ze babka w ciaze zajdzie, ze woli cale lata si
                                                    > e nie bzykac, ludzie. A tu co niektorzy w normalnych zwiazkach opowiadaja o pol
                                                    > igamii i wielkich meskich potrzebach, ktorych sie nie da, NIE DA wyciszyc, bo p
                                                    > rzeciez jak tu bzykac ciagle ta sama. A jak widac da sie, bo inni nie bzykaja w
                                                    > ogole i zyja. A ci co maja prawdziwy powod, zeby dac se siana i cieszyc tym co
                                                    > maja szukaja problemow.

                                                    hehe tez sie czasem zastanawiam czy panowie sie nazwajem czytaja??? Bo jak na moj gust to oni wystepuja murem przeciwko nam - kobietom sami sobie nawzajem PRZECZAC. A najlepsze, ze im to w ogole nie przeszkadza ;-)
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 18:33
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > hehe tez sie czasem zastanawiam czy panowie sie nazwajem czytaja??? Bo jak na m
                                                    > oj gust to oni wystepuja murem przeciwko nam - kobietom sami sobie nawzajem PRZ
                                                    > ECZAC. A najlepsze, ze im to w ogole nie przeszkadza ;-)

                                                    Ot męska logika, powtarzam ( drugi raz nie będę, jak Marie z francuskiego Ruchu Oporu w Allo Allo;-)
                                                    Przyszło mi coś takiego do głowy, może poszukam czy to ma uzasadnienie...
                                                    Czy aby męska "poligamiczność " nie wynika z tego,że zanim się dopchają do jakiejś babeczki, muszą przeżyć tyle falstartów, tyle razy kosza dostać, może w tym rzecz???
                                                    I w naturze mają startowanie do wszystkiego co się rusza i na drzewo nie ucieka;-)
                                                    Aż do skutku...
                                                    Jak w przyrodzie, samce się tłuką, tańczą, śpiewają, zabiegają o względy, a szare skromne samiczki spokojnie ustalają wybór i kryteria ewentualnej łaskawej akceptacji...
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 19:05
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Przyszło mi coś takiego do głowy, może poszukam czy to ma uzasadnienie...
                                                    > Czy aby męska "poligamiczność " nie wynika z tego,że zanim się dopchają do jaki
                                                    > ejś babeczki, muszą przeżyć tyle falstartów, tyle razy kosza dostać, może w tym
                                                    > rzecz???
                                                    > I w naturze mają startowanie do wszystkiego co się rusza i na drzewo nie ucieka
                                                    > ;-)
                                                    > Aż do skutku...
                                                    Alez oczywiście, ze tak jest. Nawet w podobnym tonie juz tu na forum o tym pisałem.
                                                    Ale jak się domyślam Ty piszesz to z może z chęcie "dogryzienia" mężczynom?
                                                    Czy w celu merytorycznej dyskusji?
                                                    > Jak w przyrodzie, samce się tłuką, tańczą, śpiewają, zabiegają o względy, a sza
                                                    > re skromne samiczki spokojnie ustalają wybór i kryteria ewentualnej łaskawej ak
                                                    > ceptacji...
                                                    Alez oczywiście. Każdy ewolucjonista Ci to powie.
                                                    Dlatego kobieta musi być wyjątkową łajzą żeby nie znaleźć sobie odpowiedniego faceta spełniającego jej oczekiwania.
                                                    Juz samo to, ze jest kobietą daje jej lepszą pozycję bo juz samo bycie kobietą powoduje zainteresowanie męzczyzn.
                                                    Wystarczy żeby trochę pomyślała a bez problemu zainteresuje tego bardziej wartościowego.
                                                    Ale kobietom nie chce sie za dużo myśleć w tych kwestiach. Wolą postawić na improwizację.
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 19:14
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale jak się domyślam Ty piszesz to z może z chęcie "dogryzienia" mężczynom?
                                                    > Czy w celu merytorycznej dyskusji?

                                                    A dlaczego dogryzienia? Nie mam szczególnie negatywnych doświadczeń z płcią XY, nawet szczególnie dobre;-) Nie chciałabym też być mężczyzną, szczególnie współcześnie:)
                                                    "Merytorycznie" to mi się żle kojarzy...


                                                    > Wystarczy żeby trochę pomyślała a bez problemu zainteresuje tego bardziej warto
                                                    > ściowego.

                                                    O to się zgadza, łajzy na bok ;-)

                                                    > Ale kobietom nie chce sie za dużo myśleć w tych kwestiach. Wolą postawić na imp
                                                    > rowizację.

                                                    Chyba nie tak, po prostu tych wartościowych, fajnych gości ze świecą trzeba szukać...
                                                    No i jeszcze jedno, dużo zależy od kobiety, można ukierunkować właściwie partnera i będą z niego ludzie, można całkiem materiał zmarnować...


                                                    I jeszcze jedno, a propos wcześniejszych postów, słabo mi się robi jak czytam,że za przyczyną zgody na swingowanie można mieć nadzwyczajną jedność z kobietą i góry przenosić...
                                                    Dla mnie to niedopuszczalne rozwiązanie, gdybym jednak miała inne zasady moralne, to z moim temperamentem pokazałabym takiemu chętnemu na swing partnerowi gdzie raki zimują...pełna vendetta...Poza tym nie wierzę w takich układach w zdrowe relacje emocjonalne, to są układy oparte na wyrachowaniu i egoizmie.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 19:32
                                                    mojemail3 napisała:


                                                    > > Ale kobietom nie chce sie za dużo myśleć w tych kwestiach. Wolą postawić
                                                    > na improwizację.
                                                    > Chyba nie tak, po prostu tych wartościowych, fajnych gości ze świecą trzeba szu
                                                    > kać...
                                                    Ale one nie uważają, ze powinny szukać. Zwłaszcza w młodym wieku.
                                                    Uważają, że wspaniała romantyczna miłość powinna sama do nich przyjśc w osobie odpowiedniego partnera.

                                                    >
                                                    > I jeszcze jedno, a propos wcześniejszych postów, słabo mi się robi jak czytam,ż
                                                    > e za przyczyną zgody na swingowanie można mieć nadzwyczajną jedność z kobietą i
                                                    > góry przenosić...
                                                    A kto tak na pisał?
                                                    Ja tez nie wierze w ZGODĘ na swingowanie jako sposób na udane małzeństwo.

                                                    > Dla mnie to niedopuszczalne rozwiązanie, gdybym jednak miała inne zasady moraln
                                                    > e, to z moim temperamentem pokazałabym takiemu chętnemu na swing partnerowi gdz
                                                    > ie raki zimują...pełna vendetta...
                                                    I Ty się pytasz dllaczego podejrzewam Cie o chęc dogryzienia męzczyznom.
                                                    Vendetta?????
                                                    Pogieło Cię?
                                                    Miałem kiedys dziewczynę. (jeszcze zanim poznałem moją żonę) Zamierzchłe czasy
                                                    Namawiałem ją na swing. Niby się dała przekonać ale zanim do czegoś doszło to się rozmyśliła. Powiedziała ze nie potrafiłaby.
                                                    Po jakims roku się z nią rozstałem. Ona wtedy poazła z moim kumplem do łóżka. Jak mi później powiedziała dlatego, że chciała się na mnie zemścić.
                                                    Pomijam jej chybione rachuby bo my męzczyźni nie jesteś aż tak próżni żeby nas zabolała "zdrada" kobiety z która sami zerwaliśmy.
                                                    Chodzi o to, że ona zrobiła PRZECIW mnie (w sensie jej intencji) coś, czego nie potrafiła zrobić DLA MNIE I DLA SIEBIE.
                                                    Głupota niewyobrażalna.
                                                    Ty z kolei piszesz o vendetcie :-)
                                                    A dla przyjemnosci nie potrafisz????

                                                    > Poza tym nie wierzę w takich układach w zdrow
                                                    > e relacje emocjonalne, to są układy oparte na wyrachowaniu i egoizmie.
                                                    Powiedziała.
                                                    Ta co uważa, że inne kobiety nie powinny być zbyt łatwe żeby facet nie miał mniejszą możłiwośc wyboru i grzecznie siedział przy stałej partnerce.
                                                    Ty to jestes mistrzynią strzelania sobie w stopę :-)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 19:36
                                                    "Chodzi o to, że ona zrobiła PRZECIW mnie (w sensie jej intencji) coś, czego nie potrafiła zrobić DLA MNIE I DLA SIEBIE."

                                                    A moim zdaniem to jest roznica czy z kumplem Twoim(pewnie tez go znala i moze nawet lubila, podobal sie jej) niz w klubie swingersow. Zona Twoja, kochany, tez poszla z innym(bo alkohol, wiem), ale do klubu swingersow isc nie chce. Tez Ci poszla na zlosc, zrobila to przeciwko Tobie? Czy dla przyjemnosci?
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 19:45
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A moim zdaniem to jest roznica czy z kumplem Twoim(pewnie tez go znala i moze n
                                                    > awet lubila, podobal sie jej)
                                                    Napisz mi coś jeszcze o moim życiu bo widzę, ze wiesz lepiej.
                                                    Uciekała przed nim,zrobiła to z odrazą, wbrew sobie.
                                                    Klubów swingers wtedy nie było.
                                                    Nie szukaj na sile skomplikowanych wytłumaczeń.
                                                    Seks jest dla kobiety często narzędziem.
                                                    Ale czasem się przy jego stosowaniu potrafi sama zakiwać na śmierć.
                                                    niz w klubie swingersow. Zona Twoja, kochany, tez
                                                    > poszla z innym(bo alkohol, wiem), ale do klubu swingersow isc nie chce. Tez Ci
                                                    > poszla na zlosc, zrobila to przeciwko Tobie? Czy dla przyjemnosci?
                                                    Nie. Poszła dla przyjemnosci.
                                                    Ulotnej, chwilowej.
                                                    Fajnej gdy się nadarzyła ale zbyt mało istotnej by miała jej aktywnie szukać sama.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 19:59
                                                    Uciekała przed nim,zrobiła to z odrazą, wbrew sobie.
                                                    > Klubów swingers wtedy nie było.

                                                    Aaa to takie klocki, zrozum panie kobiety, ktos jej musial nawciskac, ze tak mozna faceta zranic, ale popierdolilo jej sie, bo nie kazdego i jezeli to jezeli jest sie w zwiazku a nie jak sie zerwalo.
                                                    Nie rozumiem, to uciekala czy chciala?

                                                    > Nie. Poszła dla przyjemnosci. Ulotnej, chwilowej.
                                                    > Fajnej gdy się nadarzyła ale zbyt mało istotnej by miała jej aktywnie szukać sama."

                                                    No ale i tak mi wychodzi, ze jest poligamiczna:)) Tylko, ze lubi spontanicznie i dyskretnie? A nie planowane i w zbyt duzym towarzystwie;) Wiesz, pisales, ze baby i tak szukac nie musza, widzisz, bo co szukac skoro sie nadarzaja i pewnie na upartego im czesciej wychodzi z tego seks niz aktywnie szukajacym mezczyznom!
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:00
                                                    morrison9 napisał:


                                                    > Ale one nie uważają, ze powinny szukać. Zwłaszcza w młodym wieku.
                                                    > Uważają, że wspaniała romantyczna miłość powinna sama do nich przyjśc w osobie
                                                    > odpowiedniego partnera.

                                                    Bo tego je uczą komedie romantyczne i seriale, swoista pornografia dla kobiet ( kiedyś "literatura")

                                                    > A kto tak na pisał?
                                                    > Ja tez nie wierze w ZGODĘ na swingowanie jako sposób na udane małzeństwo.

                                                    No ty wcześniej, a jak to inaczej interpretowac, wydaje mi się że Kag tak samo zrozumiała...

                                                    > Pogieło Cię?

                                                    Ciebie pogięłłło...

                                                    > Głupota niewyobrażalna.
                                                    > Ty z kolei piszesz o vendetcie :-)
                                                    > A dla przyjemnosci nie potrafisz????

                                                    Swingiem się brzydzę, nic na to nie poradzę, takie organiczne odczucie.
                                                    Co dla przyjemności? Puszczanie się? Dla przyjemności to może uwodzenie, kokietowanie itp.


                                                    > Powiedziała.
                                                    > Ta co uważa, że inne kobiety nie powinny być zbyt łatwe żeby facet nie miał mni
                                                    > ejszą możłiwośc wyboru i grzecznie siedział przy stałej partnerce.
                                                    > Ty to jestes mistrzynią strzelania sobie w stopę :-)

                                                    Że niby jak? Dla mnie swing to wyrachowanie i egoizm, bo zwykle jedna osoba jest przymuszana, to czym sobie strzelam w stopę?
                                                    Ty za to jesteś mistrzem banałów i "odkrywania Ameryki"...
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:05
                                                    > Ja tez nie wierze w ZGODĘ na swingowanie jako sposób na udane małzeństwo.

                                                    Moze chodzi mu o to, ze ta druga osoba nie ma sie zgodzic na swingowanie, ona ma tego CHCIEC. Ma podzielac jego zainteresowanie?
                                                    Tak jak babka do meza: ja nie chce, zebys Ty zmyl naczynia, chce, zebys ty CHCIAL je zmyc.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:15
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > Ja tez nie wierze w ZGODĘ na swingowanie jako sposób na udane małzeństwo.
                                                    > Moze chodzi mu o to, ze ta druga osoba nie ma sie zgodzic na swingowanie, ona m
                                                    > a tego CHCIEC. Ma podzielac jego zainteresowanie?
                                                    > Tak jak babka do meza: ja nie chce, zebys Ty zmyl naczynia, chce, zebys ty CHCI
                                                    > AL je zmyc.
                                                    No tak.
                                                    Ale ja wiem, ze Ty to rozumiesz.
                                                    Ja to pisałem do mojemail bo ona próbuje kpić choć jeszcze nie za bardzo wie z czego.
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:29
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ja to pisałem do mojemail bo ona próbuje kpić choć jeszcze nie za bardzo wie z
                                                    > czego.

                                                    No właśnie z twojego oderwania od rzeczywistości....Niby taki cynik, a bredzi coś od rzeczy, jak to mawiają na forum " życzeniowe myślenie"...
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:39
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ja to pisałem do mojemail bo ona próbuje kpić choć jeszcze nie za bardzo
                                                    > wie z
                                                    > > czego.
                                                    >
                                                    > No właśnie z twojego oderwania od rzeczywistości....Niby taki cynik, a bredzi c
                                                    > oś od rzeczy, jak to mawiają na forum " życzeniowe myślenie"...
                                                    mojemail.
                                                    Kiepski z ciebie polemista :-)
                                                    Na biblii się wykładasz, na relacjach damsko męskich sie "podkładasz"
                                                    Oczywiście nie widzisz tego ale to wynika własnie z tego, ze kiepski z Ciebie polemista więc nie do końca zdajesz sobie sprawę z tego co mówisz/piszesz :-)
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 21:11
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > mojemail
                                                    > Kiepski z ciebie polemista :-)

                                                    Ahjo...
                                                    www.youtube.com/watch?v=H9jxMkVQwrM
                                                    No tak, za gupia jestem, za słaba na MISTRZA MORRISONA POLIGAMICZNEGO SUPER POLEMISTĘ...
                                                    ahjo...


                                                    > Na biblii się wykładasz, na relacjach damsko męskich sie "podkładasz"

                                                    Tak? A Tobie jak idzie w relacjach męsko-damskich? Dobrze? W małżeństwie fajnie?


                                                    > Oczywiście nie widzisz tego ale to wynika własnie z tego, ze kiepski z Ciebie p
                                                    > olemista więc nie do końca zdajesz sobie sprawę z tego co mówisz/piszesz :-)

                                                    Z mistrzem polemistą poligamistą już nawet nie będę próbowała konwersowac, za wysokie progi...
                                                    Wiesz co, nie będziesz miał udanej relacji z kobietą, jedynie płytkie naskórkowe i powierzchowne, nawet idealny obiekt tego nie zmieni niestety, z pustego to i salomon nie da rady,,,
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 22:00
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Ahjo...
                                                    > No tak, za gupia jestem, za słaba na MISTRZA MORRISONA POLIGAMICZNEGO SUPER POL
                                                    > EMISTĘ...
                                                    > ahjo...

                                                    Moje nie przejmuj sie przypadkiem, on sie chyba dzisiaj porzadnie nawalil. Mnie tez wkurzyl ale juz mi przeszlo ;)
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 22:11
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Moje nie przejmuj sie przypadkiem, on sie chyba dzisiaj porzadnie nawalil. Mnie
                                                    > tez wkurzyl ale juz mi przeszlo ;)

                                                    Nie przejmuję się, ostrzę pazurki, wiesz, przyczajony tygrys, ukryty smok ;-)
                                                    W sumie żal mi go, ale to nie znaczy,że będę pozwalać na afronty...
                                                  • ninek04 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 22:48
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Nie przejmuję się, ostrzę pazurki, wiesz, przyczajony tygrys, ukryty smok ;-)
                                                    > W sumie żal mi go, ale to nie znaczy,że będę pozwalać na afronty...

                                                    A właściwie , dlaczego Ci Go żal? Bo wyłamuje się z kryteriów moralnych, które Ty wyznajesz? I czy inni ludzie, którzy wyznają różne od Twoich wartości budzą Twój żal, a może politowanie, bo czujesz się od nich być może lepsza, stąpajac jedynie słuszną i prostą ścieżką moralności?
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 23:30
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > A właściwie , dlaczego Ci Go żal?

                                                    >Bo wyłamuje się z kryteriów moralnych, które
                                                    > Ty wyznajesz? I czy inni ludzie, którzy wyznają różne od Twoich wartości budzą
                                                    > Twój żal, a może politowanie, bo czujesz się od nich być może lepsza, stąpajac
                                                    > jedynie słuszną i prostą ścieżką moralności?

                                                    Ninek, zadajesz mi pytanie, a następnie sama sobie udzielasz wyczerpującej odpowiedzi...
                                                    Czy mogę mieć coś do dodania, czy jakakolwiek weryfikacja ma sens?
                                                    Szkoda sensu ;-)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:31
                                                    No ale widzisz juz pisalam, ze nie jestesmy, my ludzie odpowiednikami 1:1, wiec trudno wymagac od trugiej osoby kompletnie tych samych zainteresowan, jak przyklad z szachami albo z tancem. Ale zeby z tego taki dramat robic i zaraz rozpaczac. A gdzie tu miejsce na milosc?
                                                    Oczywiscie inaczej to wyglada jezli u podnoza takich zainteresowan i oczekiwan wobec partnera leza inna braki.
                                                    Owszem wiele wyjasnia to o czym wspomniales, niektorzy wiaza sie z kims tam a wcale nie z ta naj, w ich odczuciu, i potem chca rekompensowac braki i szukaja poza zwiazkiem. Dlatego wszystkim odradzam wiazac sie z byle kim! Lepiej byc samemu niz z niewlasciwa osoba.
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:33
                                                    kag73 napisała:

                                                    >Dlatego wszystkim odradzam wiazac sie z byle kim! Lepiej byc sam
                                                    > emu niz z niewlasciwa osoba.

                                                    No, a ja też odradzam, jak się jest byle kim, nie wiązać się z Kimś ;-)

                                                    ( język polski jest cudowny...)
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:37
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale ja wiem, ze Ty to rozumiesz.
                                                    > Ja to pisałem do mojemail bo ona próbuje kpić choć jeszcze nie za bardzo wie z
                                                    > czego.

                                                    Ale Ty nie rozumiesz Morrison, ze ludziom to, co Ty oczekujesz/szukasz sie w ogole w pale nie miesci i nic tutaj takim ludziom nie ujmuje, bo mnie samej sie to w pale nie miesci szczegolnie w polaczeniu z ta przyspawana systemem wartosci zona rznaca glupa, ze wszystko jest ok. Za cholere tego nie ograniam. Masz tak spieprzona sytuacje ze hej.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:43
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Ale Ty nie rozumiesz Morrison, ze ludziom to, co Ty oczekujesz/szukasz sie w og
                                                    > ole w pale nie miesci
                                                    Alez ja świetnie to rozumiem.
                                                    Nawet w tym wątku pisałem, ze nie oczekuję zrozumienia dla moich poglądów tylko po prostu je przedstawiam.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:57
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Alez ja świetnie to rozumiem.
                                                    > Nawet w tym wątku pisałem, ze nie oczekuję zrozumienia dla moich poglądów tylko
                                                    > po prostu je przedstawiam.

                                                    Mnie interesuje powiedz mowiles gdzies, ze przechodziles jakies niewyobrazalne cierpienia czy jakies negatywne przezycia miales, ktore Cie doprowadzily do wyksztalcenia takiego a nie innego systemu wartosci. Co to bylo? Co Ci sie przydarzylo w zyciu?
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 21:13
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    >Co to bylo? Co Ci sie przydarzylo w zyciu?

                                                    Kitty, bez urazy, po co ich tak terapeutyzujesz? Myślisz,że warto, czy chcesz potem dokopać w czułe miejsce?
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 21:56
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > >Co to bylo? Co Ci sie przydarzylo w zyciu?
                                                    >
                                                    > Kitty, bez urazy, po co ich tak terapeutyzujesz? Myślisz,że warto, czy chcesz p
                                                    > otem dokopać w czułe miejsce?

                                                    Chce zrozumiec, jak ktos znalazl sie w takim miejscu w zyciu, w ktorym jest. Tobie sie prawdopodobnie to nigdy nie przyda, a dla mnie taka wiedza moze okazac sie bardzo cenna. Moze to wyglada, ze robie to dla nich ale ja robie to dla siebie. Ciagle szukanie czesci zamiennych do niedzialajacego mechanizmu mojego zycia. Oczywiscie, ze dokopuje ale to tylko emocje, ktore przechodza. Najcenniejsza jest wiedza. Ludzie ze spieprzonym zyciem, doswiadczeni przez los maja nagromadzone kupe przemyslen, spostrzezen, bo oni przeciez nie marnuja czasu, oni szukaja odpowiedzi, rozwiazan latami, umieja sluchac, sa chlonni innych punktow widzenia. Taki Marek Zak zadowolony z zycia, przeciez on nic nie wie, po co mu sie nad czymkolwiek zastanawiac? Zjesc, zaruchac, spac. Wiedza jest u upadlych, samotnych, oni poswiecaja na jej gromadzenie czas. Ona moze byc poprzekrecana, obsiana negatywnymi emocjami ale nie szkodzi. Dla mnie sa cenni jako zrodlo informacji. Bezcenni.
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 22:08
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    >Wiedza jest u upadlych, samotnych, oni poswiecaja na jej gromadzenie czas. Ona moze byc poprzekrecana, obsiana negatywnymi emocjami ale nie szkodzi. Dla mnie sa cenni jako zrodlo informacji. Bezcenni.

                                                    Ja to inaczej widzę. Masz rację, u najedzonych, sytych nie ma co szukac odpowiedzi,ale u tych co akurat błądzą też nie,pociągną Cię na swoje dno.Ja tam szukam u tych,co umieli się podnieść, przezwyciężyć, tę energię się czuje, ona daje kopa.
                                                  • marek.zak1 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 22:18
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    . Taki Marek Zak zadowolony z zycia, przeciez on nic nie wie, po co mu sie nad czymkolwiek zastanawiac? Zjesc, zaruchac, spac.

                                                    Mało wiesz, przez co przeszedłem i dlatego pieprzysz takie głupoty, jak typowa hejciara, znająca kamień filozoficzny. Bylem w młodości bardzo nisko, bardzo sfrustriowany, bliski samobójstwa, ale się podniosłem. Co ty wiesz o odrzuceniu, skoro na pstryknięcie miałaś, kogo chciałaś?
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 22:22
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Bylem w młodości bardzo nisko, bardzo sf
                                                    > rustriowany, bliski samobójstwa, ale się podniosłem.

                                                    Ryby bywają bardzo wrażliwe, nadwrażliwe w młodości, ale niepowodzenia je hartują.
                                                    Osobiście sama czasem siebie nie poznaję i pewnie 20 lat temu nie uwierzyłabym,że będę taka jaka jestem mimo tego co przeszłam. Mam poczucie siły, mimo niepowodzeń i różnorakich frustracji.
                                                  • marek.zak1 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 22:27
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Ryby bywają bardzo wrażliwe, nadwrażliwe w młodości, ale niepowodzenia je hartują.
                                                    > Osobiście sama czasem siebie nie poznaję i pewnie 20 lat temu nie uwierzyłabym, że będę taka jaka jestem mimo tego co przeszłam. Mam poczucie siły, mimo niepowodzeń i różnorakich frustracji.

                                                    Tak, mam to samo. Też nie sądziłem, że będę kradł wegiel w stanie wojennym, żeby nie zamarznąć.. Dobranoc :). M
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 11:47
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Mało wiesz, przez co przeszedłem i dlatego pieprzysz takie głupoty, jak typowa
                                                    > hejciara, znająca kamień filozoficzny. Bylem w młodości bardzo nisko, bardzo sf
                                                    > rustriowany, bliski samobójstwa, ale się podniosłem. Co ty wiesz o odrzuceniu,
                                                    > skoro na pstryknięcie miałaś, kogo chciałaś?

                                                    Po pierwsze nie nienawidze Cie, bo do tego potrzebne sa jakies emocje, a ja nic nie czuje wzgledem Ciebie. Odbieram Cie na podstawie tego, co piszesz. A ze piszesz straszne banaly, to co mam zrobic.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 22:50
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ludzie ze spieprzonym zyciem, doswiadczeni przez los maja nagrom
                                                    > adzone kupe przemyslen, spostrzezen, bo oni przeciez nie marnuja czasu, oni szu
                                                    > kaja odpowiedzi, rozwiazan latami, umieja sluchac, sa chlonni innych punktow wi
                                                    > dzenia.
                                                    Taki tekst gdzieś przeczytałem i mi się spodobał:
                                                    "Nie pytaj o rade faceta, który przyszedł pierwszy raz na siłownie i wyciska 120 kg.
                                                    Zapytaj takiego, który zaczął od 40 a teraz wyciska 100"

                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 22:41
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    >
                                                    > > Alez ja świetnie to rozumiem.
                                                    > > Nawet w tym wątku pisałem, ze nie oczekuję zrozumienia dla moich poglądów
                                                    > tylko
                                                    > > po prostu je przedstawiam.
                                                    >
                                                    > Mnie interesuje powiedz mowiles gdzies, ze przechodziles jakies niewyobrazalne
                                                    > cierpienia czy jakies negatywne przezycia miales, ktore Cie doprowadzily do wyk
                                                    > sztalcenia takiego a nie innego systemu wartosci. Co to bylo? Co Ci sie przydar
                                                    > zylo w zyciu?
                                                    No, chyba zbyt dramatycznych słów użyłem :-)
                                                    Ale dostałem po dupie od kobiet w stopniu w stopniu budzącym zażenowanie na samo wspomnienie.
                                                    I wyciągnąłem wnioski.
                                                    Nie jestem "natural born".
                                                    Jestem nauczony zycia metodą prób i błedów, obserwacji analizy itd.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 22:59
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale dostałem po dupie od kobiet w stopniu w stopniu budzącym zażenowanie na sam
                                                    > o wspomnienie.

                                                    A dasz sie naciagnac na przyklad? ;-)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:49
                                                    > Ale Ty nie rozumiesz Morrison, ze ludziom to, co Ty oczekujesz/szukasz sie w og
                                                    > ole w pale nie miesci i nic tutaj takim ludziom nie ujmuje, bo mnie samej sie t
                                                    > o w pale nie miesci szczegolnie w polaczeniu z ta przyspawana systemem wartosci
                                                    > zona rznaca glupa, ze wszystko jest ok. Za cholere tego nie ograniam. Masz tak
                                                    > spieprzona sytuacje ze hej.

                                                    Szczerze, to ja sie troche pogubilam, albo nigy nie bylam w temacie?
                                                    Morrison szuka babki chetnej na swingowanie, tak? I jak taka znajdzie to jest szansa, ze sie z nia zwiaze, bo podziela jego zainteresowanie swingiem, co jest dla niego prawie najwazniejsze w zwiazku? Czy tez beda taka para tylko na swing, bo w domu ma juz zone? O co tutaj chodzi?
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 22:34
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Szczerze, to ja sie troche pogubilam, albo nigy nie bylam w temacie?
                                                    > Morrison szuka babki chetnej na swingowanie, tak?
                                                    Pytaj się o to na przykład Kitty.
                                                    Ona wie najlepiej.
                                                    Zwłaszcza, ze zadaje mi pytania na które jej ze 3 razy już odpowiadałem :-)
                                                    > I jak taka znajdzie to jest szansa, ze sie z nia zwiaze, bo podziela jego zainteresowanie swingiem, > co jest dla niego prawie najwazniejsze w zwiazku?
                                                    Taa.Najważniejsze.
                                                    Niezłe musisz mieć o mnie wyobrażenie :-)
                                                    To nie jest tak, ze to jest najwazniejsze.
                                                    To jest jedna z moich potrzeb.
                                                    Niekoniecznie najważniejsza.
                                                    Ale na pewno ważna a z drugiej strony trudno osiągalna.
                                                    Ładnych i inteligentnych kobiet jest masa. To też jest moja potrzeba.
                                                    Ale o nią sie nie martwię bo to są cechy u kobiety łatwo dostępne i łatwe do szybkiego rozpoznania.
                                                    Skupić się musze na cechach unikatowych a nie tych które są powszechne.


                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 23:22
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    > > Szczerze, to ja sie troche pogubilam, albo nigy nie bylam w temacie?
                                                    > > Morrison szuka babki chetnej na swingowanie, tak?
                                                    > Pytaj się o to na przykład Kitty.
                                                    > Ona wie najlepiej.
                                                    > Zwłaszcza, ze zadaje mi pytania na które jej ze 3 razy już odpowiadałem :-)

                                                    Ha! Widac, ze dawno skonczyles szkole. Moc powtorzen to moc tworzenia pozadanych polaczen w mozgu gwarantujacych pozadana asocjacje = zapamietywanie. Kiedys sea.sea pisala ze jej sie mietlisz z Proteina, a Twoj obraz mrzy i cos w tym jest, bo mi sie wlacza przy Tobie funkcja 'powtorz zapis danych' ;-) Brakuje jakis stykow tych danych, dobra, brakuje info po prostu i musze zaczynac od poczatku, zeby Cie w swojej glowie do kupy poskladac.

                                                    No tak Kag, babki szuka tylko ciekawa jestem co zrobi jak ja znajdzie? Zone zamknie do komorki? ;) A babka do swingu to musi byc alfa i omega Miss Polonia, mlodsza, zakochana w nim miloscia absolutna, wyuzdana i zepsuta do szpiku kosci. Wymagania nie-bo-ty-czne ;) Morrison jest bogaty, no z deklaracji, bynajmniej nieskarbowych. W kazdym razie niby babke by utrzymal ale sponsoring odpada.

                                                    Ja mu kibicuje ale on mnie regularnie podkurwia, nie da sie ukryc. Taki wspolczesny bohater romantyczny, skazany na niepowodzenie, cierpiacy ale cierpienie produktywne, nerwowy ale nieprzeintelektualizowany, waleczny ;) Nie rozumiem tylko jego systemu wartosci, jakis mocno zawily jest.

                                                    Moze byc?
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 23:30
                                                    > No tak Kag, babki szuka tylko ciekawa jestem co zrobi jak ja znajdzie? Zone zam
                                                    > knie do komorki? ;) A babka do swingu to musi byc alfa i omega Miss Polonia, ml
                                                    > odsza, zakochana w nim miloscia absolutna, wyuzdana i zepsuta do szpiku kosci.
                                                    > Wymagania nie-bo-ty-czne ;) Morrison jest bogaty, no z deklaracji, bynajmniej n
                                                    > ieskarbowych. W kazdym razie niby babke by utrzymal ale sponsoring odpada.

                                                    Wow! Ja bym powiedziala krotko: za duzo filmow porno sie naogladal;))
                                                    A z wygladem jak u niego? Przystojny? I dobry w te klocki?
                                                    Czy moze zatrzymal sie w miejscu: jestem ksieciem, mama mi tak zawsze mowila i w to wierze.
                                                    A po drodze mu umknelo, ze jest 20 lat i 20 kilo starszy i pieniadze to by moze te mega babke przekonaly, ale ta ciezka walizka (zona i dziecko) to juz niekoniecznie:(
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 23:54
                                                    kag73 napisała:

                                                    > I dobry w te klocki?

                                                    (?) hehe takich danych moja baza nie zawiera ;) Ale cos tam podczytywalam, ze sie Ninek chwali, ze go chwalili za minete, chyba, ze cos poprzekrecalam. Noca nie dysponuje wiec to raczej szybsze klocki ;-) Kiedys pisal, ze czasem nie starcza czasu na kolacje tylko na numerek wiec chyba trzeba przyjsc z kanapka, ewentualnie jakiego hamburgera czy kebaba chapnac po drodze, tylko uwazajcie na Wonta w komunikacji miejskiej, bo go kebab moze zadraznic ;)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 00:13
                                                    > (?) hehe takich danych moja baza nie zawiera ;) Ale cos tam podczytywalam, ze s
                                                    > ie Ninek chwali, ze go chwalili za minete, chyba, ze cos poprzekrecalam. Noca n
                                                    > ie dysponuje wiec to raczej szybsze klocki ;-) Kiedys pisal, ze czasem nie star
                                                    > cza czasu na kolacje tylko na numerek wiec chyba trzeba przyjsc z kanapka, ewen
                                                    > tualnie jakiego hamburgera czy kebaba chapnac po drodze, tylko uwazajcie na Won
                                                    > ta w komunikacji miejskiej, bo go kebab moze zadraznic ;)

                                                    Loo matko Bosko, tyle zachodu za jeden numerek i jeszcze ryzykowac, ze sie Wont pogniewa:)
                                                  • ninek04 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 17:14
                                                    xhello-kitty2 napisała:
                                                    > ) Ale cos tam podczytywalam, ze s
                                                    > ie Ninek chwali, ze go chwalili za minete, chyba, ze cos poprzekrecalam.

                                                    Kitty, chyba wczoraj za mało rozcieńczyłas wino , bo ja nic takiego nie pamiętam, żebym chwaliła Morissona , że go chwalili za minetę, no chyba, że akurat byłam pod wpływem i nie kojarzę teraz.:-)


                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 23:14
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > xhello-kitty2 napisała:
                                                    > > ) Ale cos tam podczytywalam, ze s
                                                    > > ie Ninek chwali, ze go chwalili za minete, chyba, ze cos poprzekrecalam.
                                                    >
                                                    > Kitty, chyba wczoraj za mało rozcieńczyłas wino , bo ja nic takiego nie pamięta
                                                    > m, żebym chwaliła Morissona , że go chwalili za minetę, no chyba, że akurat był
                                                    > am pod wpływem i nie kojarzę teraz.:-)

                                                    Kulawo napisalam ;) Mialo byc ze sie Tobie chwalil bodajze czy Furii (w kazdym razie w rozmowie z ktoras uzytkowniczka), ze jakas (inna) pani go pochwalila za minete.
                                                  • sea.sea Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 23:32
                                                    Taką piękną, inteligentną i wyuzdaną to spokojnie stać na coś lepszego, niż mało dyspozycyjny kochanek. Więc kryterium ciężkiego zakochania oraz wrodzonej potrzeby poligamii ma sens i to właściwie jest jedyny sposób na to, żeby się sprawdził układ z przybetonowaną do nogi żoną. Ciężko zakochana będzie tolerować, że pan o 23:00 wraca do żony, a jak będzie poligamiczna, to jak ją przyciśnie nie będzie ryczeć w poduszkę, tylko sobie ulży z jakimś chętnym na boku i wszystko będzie si :)))
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 23:57
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Taką piękną, inteligentną i wyuzdaną to spokojnie stać na coś lepszego, niż mał
                                                    > o dyspozycyjny kochanek. Więc kryterium ciężkiego zakochania oraz wrodzonej pot
                                                    > rzeby poligamii ma sens i to właściwie jest jedyny sposób na to, żeby się spraw
                                                    > dził układ z przybetonowaną do nogi żoną. Ciężko zakochana będzie tolerować, że
                                                    > pan o 23:00 wraca do żony, a jak będzie poligamiczna, to jak ją przyciśnie nie
                                                    > będzie ryczeć w poduszkę, tylko sobie ulży z jakimś chętnym na boku i wszystko
                                                    > będzie si :)))

                                                    No racja, dobrze rozumujesz.
                                                    Nie chce zamartwiac Morissona ale nie latwo bedzie znalezc taka spelniajaca az tyle wymagan:(
                                                  • sea.sea Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 00:13
                                                    Po namyśle, to ja w sumie mam taką konstrukcję psychiczną, że mogłabym się nadawać, pod warunkiem oczywiście, że byłabym bardzo piękna i inteligentna ;))) Parcia na związek i mieszkanie z facetem nie mam, bo w sumie jestem typ samotniczy i jak się przyczołgam z pracy, to preferuję święty spokój, więc nie doskwiera mi jakoś specjalnie mieszkanie samej, zazdrosna też nie jestem... Ale nie do przejścia mi się wydaje kwestia szybkich numerków. Jak facet mnie pociąga i jest dobry w łóżku, to po paru szybkich numerkach szlag może trafić i człowiek ma jednak potrzebę przynajmniej raz na jakiś czas konkretnego, kilkudniowego fuckfestu do stanu, w którym nie może chodzić - a nie ciągle się żywić przystawkami :))
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 00:16
                                                    Jak facet mnie pociąga i jest
                                                    > dobry w łóżku, to po paru szybkich numerkach szlag może trafić i człowiek ma je
                                                    > dnak potrzebę przynajmniej raz na jakiś czas konkretnego, kilkudniowego fuckfes
                                                    > tu do stanu, w którym nie może chodzić - a nie ciągle się żywić przystawkami :)

                                                    No do tego celu mialabys innego, pociagajacego Cie faceta, bo jestes poligamiczna, wiec problemu nie ma:)
                                                  • sea.sea Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 00:20
                                                    No ale po co mi w takim układzie ten pierwszy? :) Zawracanie dupy trochę. Jak ktoś bardzo pociąga, tak, że chciałoby się mieć rąk tyle, co bogini Kali i dodatkowe usta na całym ciele, zeby go móc jak najbardziej dotknąć, wetrzeć w siebie, posmakowac - to takie szybkie numerki jako stan permanentny mogą tylko wkurwić.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 00:22
                                                    No ten pierwszy Ci po to, bo jestes poligamiczna. A poza tym to chyba nie do konca tak z tymi numerkami, bo tam w pakiecie byly by jeszcze jakies swingowanie, o to chyba najbardziej chodzi a to moze troche dluzej by potrwalo:)
                                                  • sea.sea Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 00:37
                                                    No ale jak jestem piękna, inteligentna i poligamiczna, to zasadniczo stać mnie na seks na własnych warunkach, wtedy kiedy MI się chce. Po co mi niedyspozycyjny kochanek, który co trzecią randkę będzie odwoływał, bo żona miała migrenę albo dziecko spadło z rowerka, no weź.

                                                    Gdybym była piękna, inteligentna i kontrolująca emocje (bo bez kontroli emocji taki układ szans nie ma) to bym sobie w ogóle nie pozwoliła na zakochanie w takim obiekcie i spuściłabym go błyskawicznie na drzewo, choćby nie wiem jak był pociągający i wspaniały. Bo przez rzeczony brak dyspozycyjności nie uzyskałabym od takiego ani satysfakcji seksualnej, ani emocjonalnej - no jak tu się zakochać i tę miłość kultywować wielce, jak on czasu nie ma - korespondencyjnie??? :D Strata czasu. Musiałby być chyba jakimś Aleksandrem Skarsgardem, żeby się to opłacało - wtedy bym sobie ewentualnie mogła wytłumaczyć, że jest sens go hodowac jako trofeum, choć w sumie też kiepskie takie trofeum ukrywające sie przed żoną, bo nie ma się jak nim światu pochwalić. No nijak, nijak się nie kalkuluje.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 00:40
                                                    No jest jeszcze opcja/szansa, ze jak bys sie okazala dla niego miloscia absolutna to by sie z zona rozstal.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 00:57
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > No ale jak jestem piękna, inteligentna i poligamiczna, to zasadniczo stać mnie
                                                    > na seks na własnych warunkach, wtedy kiedy MI się chce. Po co mi niedyspozycyjn
                                                    > y kochanek, który co trzecią randkę będzie odwoływał, bo żona miała migrenę alb
                                                    > o dziecko spadło z rowerka, no weź.
                                                    >
                                                    > Gdybym była piękna, inteligentna i kontrolująca emocje (bo bez kontroli emocji
                                                    > taki układ szans nie ma) to bym sobie w ogóle nie pozwoliła na zakochanie w tak
                                                    > im obiekcie i spuściłabym go błyskawicznie na drzewo, choćby nie wiem jak był p
                                                    > ociągający i wspaniały. Bo przez rzeczony brak dyspozycyjności nie uzyskałabym
                                                    > od takiego ani satysfakcji seksualnej, ani emocjonalnej - no jak tu się zakocha
                                                    > ć i tę miłość kultywować wielce, jak on czasu nie ma - korespondencyjnie??? :D
                                                    > Strata czasu. Musiałby być chyba jakimś Aleksandrem Skarsgardem, żeby się to op
                                                    > łacało - wtedy bym sobie ewentualnie mogła wytłumaczyć, że jest sens go hodowac
                                                    > jako trofeum, choć w sumie też kiepskie takie trofeum ukrywające sie przed żon
                                                    > ą, bo nie ma się jak nim światu pochwalić. No nijak, nijak się nie kalkuluje.

                                                    Otoz, toz sie slusznie czepilam tej zony i draze temat, a Morrison sie zacial i milczy w jej sprawie, a zone ewidentnie trzeba przebetonowac z morrisonowej nogi na dno pobliskiego stawu, rurke dac zeby sobie swobodnie mogla oddychac swoim nowym, wolnym, stawnym zyciem sie cieszac, bez tego ani rusz ani kroku w strone poligamicznego raju :) Z doskoku to moze sobie Morrison golebie na centralnym dokarmiac, a nie inteligentnej, pieknej, wolnej, niezaleznej, bezdzietnej, niezazdrosnej i poligamicznej dziewczynie jak sea.sea glowe zawracac ;-) Trzeba sie temu zawilemu systemowi wartosci przyjrzec co to na drodze do szczescia i satysfakcji stoi.
                                                  • sea.sea Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 01:06
                                                    Chciałabym stanowczo zaprotestować w kwestii tej "pięknej i inteligentnej", zanim się rozniesie i reputacja mnie zacznie wyprzedzać, a gazetowa skrzynka, którą sprawdzam raz na ruski rok, bo ciągle o niej zapominam, zatka mi się od anonsów. Mianowicie: ja się tylko wczuwam ;)))

                                                    BTW żona sama w sobie, to nie przeszkoda, co udowadniają liczne przykłady wieloletnich kochanek, co tkwią na stanowisku, mimo że panowie się nie rwą do odchodzenia od żon. Najdotkliwszą przeszkodą w rozważanej przez nas sytuacji jest IMO jednak brak dyspozycyjności (który nie idzie bezpośrednio z żoną w parze, bo jak żona nie zadaje pytań, a dany pan ma np pracę z delegacjami albo nienormowane godziny, to dyspozycyjność jednak jakaś jest)
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 12:07
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Chciałabym stanowczo zaprotestować w kwestii tej "pięknej i inteligentnej", zan
                                                    > im się rozniesie i reputacja mnie zacznie wyprzedzać, a gazetowa skrzynka, któr
                                                    > ą sprawdzam raz na ruski rok, bo ciągle o niej zapominam, zatka mi się od anons
                                                    > ów. Mianowicie: ja się tylko wczuwam ;)))

                                                    Bierz 'piekna i inteligentna' i niech jedza z tego wszyscy ;) Ja tez jestem w internecie zawsze w super formie fitnessowej nawet jak sie zapase czytaj: jestem przed zmiana opony zimowej na letnia ;)

                                                    > BTW żona sama w sobie, to nie przeszkoda, co udowadniają liczne przykłady wielo
                                                    > letnich kochanek, co tkwią na stanowisku, mimo że panowie się nie rwą do odchod
                                                    > zenia od żon. Najdotkliwszą przeszkodą w rozważanej przez nas sytuacji jest IMO
                                                    > jednak brak dyspozycyjności (który nie idzie bezpośrednio z żoną w parze, bo j
                                                    > ak żona nie zadaje pytań, a dany pan ma np pracę z delegacjami albo nienormowan
                                                    > e godziny, to dyspozycyjność jednak jakaś jest)

                                                    Tez sie kiedys raz przespalam z zonatym. Po czym otrzymalam od niego widelki od - do, w ktorych mam wysylac smsy, wiedelki od - do, w ktorych mam dzwonic, widelki na emaile, i cos tam jeszcze, aaa no tak widelki na schadzki w srodu od 18:00 do 20:30 (z tego odliczal czas na dokladne szorowanie ciala z mojego zapachu, mowil mi (chwalil !)ze po seksie ze mna umyl sie pare razy, najpierw pojechal do fitness clubu przemyl sie, potem jeszcze w domu, a seks byl nad jeziorem, w ktorym tez sie juz wstepnie wyplukal) hehe. A ja do niego mowie: 'ale ja nie mam Ci nic do powiedzenia, z widelek na smsy, maile i inne nie skorzystam'. I se mysle nie chce byc w takim labiryncie paranoi z myciem, szorowaniem, zmiana ubran (! tez zmienil w samochodzie) widelkami, ciaglym jego stresem i presja czasu. Panowie zdadzajacy: to odstreczajace. Jeszcze zona znalazla kolczyk na wycieraczce w samochodzie, ktory mi z pretensjami oddal, a najlepsze, ze wcale nie byl moj (!) ;-)
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 12:44
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    "(...)Tez sie kiedys raz przespalam z zonatym. Po czym otrzymalam od niego widelki od - do, w ktorych mam wysylac smsy, wiedelki od - do, w ktorych mam dzwonic, widelki na emaile, i cos tam jeszcze, aaa no tak widelki na schadzki w srodu od 18:00 do 20:30 (...)"

                                                    Kitty i widzisz sama, na własnym doświadczeniu, że nie chodzi nawet o zasady etyczno-moralne czy co kto woli...To jest po prostu upokarzające a tacy panowie żałośni...
                                                    Ja jestem dość harda, cenię sobie własną godność i dlatego takie rozwiązania między innymi są niedopuszczalne...Wypad z baru...A nawet jak byłam bardzo zakochana, trzymałam gardę, do osiągnięcia wymaganego poziomu zaufania.
                                                  • sea.sea Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 12:47
                                                    Kolczyk :DD

                                                    Ja obecnie nie mam żadnej formy, to znaczy mam, proporcjonalnie zaokrągloną. Mogłabym się nerwowo wylaszczać, ale teraz mi się nie chce. Z przyczyn zawodowych zaśledziłam kiedyś profil Chodakowskiej i czasami tam spoglądam, ona teraz często wrzuca metamorfozy czyli focie dziewczyn z mniejszą lub większą nadwagą lub po prostu miękkich -i potem takich wylaszczonych, i notorycznie jest flejm: zawsze się znajdzie grupka, która twierdzi, że teraz może dana panna jest fit i supersprawna, ale wcześniej, taka miękka była bardziej sexy. No to skoro jest target i na takie, to co ja się będę na siłę przejmować ;)

                                                    Generalnie jestem na etapie w którym uważam za stratę czasu udawanie lepszej niż jestem. Przedstawiam światu wersję demo rozumianą tradycyjnie, czyli z okrojonymi opcjami. Jak się znajdzie amator, żeby pograć, to się potem może miło zaskoczyć - a nie, jak zazwyczaj to bywa, po jakimś czasie dramatycznie rozczarować :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 13:14
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Ja obecnie nie mam żadnej formy, to znaczy mam, proporcjonalnie zaokrągloną. Mo
                                                    > głabym się nerwowo wylaszczać, ale teraz mi się nie chce. Z przyczyn zawodowych
                                                    > zaśledziłam kiedyś profil Chodakowskiej i czasami tam spoglądam, ona teraz czę
                                                    > sto wrzuca metamorfozy czyli focie dziewczyn z mniejszą lub większą nadwagą lub
                                                    > po prostu miękkich -i potem takich wylaszczonych, i notorycznie jest flejm: za
                                                    > wsze się znajdzie grupka, która twierdzi, że teraz może dana panna jest fit i s
                                                    > upersprawna, ale wcześniej, taka miękka była bardziej sexy. No to skoro jest ta
                                                    > rget i na takie, to co ja się będę na siłę przejmować ;)

                                                    Cos Ci zdradze sea.sea. Ja jako fitneska (od czasu do czasu podpasiona) mam w swojej kolekcji foty kiedy bylam fit i kiedy nie. Nauczona doswiadczeniem jak dochodzi do wymian fot z potencjalnym kochankiem ZAWSZE wysylam te w najwiekszym podpasieniu, bo na tych najlepiej sie sprzedaje. Dokladnie odwrotnie niz twierdza panowie, ze babki im sla foty na ktorych sa odchudzone. Zrobilam kiedys test z jednym facetem i mi powiedzial wprost: na fotach z rzezby wygladasz (z meskiego punktu widzenia) o wiele gorzej niz na fotach z zapasienia. Nie zdarzyl mi sie ani jeden, przy ktorym sie to (na poziomie wymiany fot) nie sprawdzilo. Potem w zyciu bywa roznie ale to juz inna bajka. Dlatego zakladam, ze z wiekiem panowie per massa lgna do tlustszych. Po prostu rzezba wiaze sie z brakiem cyca i dupska, zbliza damska sylwetke do meskiej. Po za tym sa inne kryteria oceny atrakcyjnosci. W fitnesie damskim w cenie jest szeroka obrecz barkowa, gruszki sie nie licza, a u panow odwrotnie.

                                                    Generalnie to mnie zadowala sylwetka bez wiekszych fald i zwisow. Choc jak kiedys nie mialam ani jednej faldki na brzuchu to trafil mi sie szalenie przystojny mezczyzna mlodszy ode mnie, ktory przyznal sie niesmialo, ze poczytal mi to za duzy minus. I wlasnie od tego czasu mam duzy luz/margines i uwazam, ze jak chcesz sie podobac to paradoksalnie lepiej miec wiecej niz mniej. Aha i wazniejsza jest chyba od rozmiaru jakosc ciala zeby nie byl flak, musi byc jedrne, sprezyste.
                                                  • sea.sea Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 13:25
                                                    No ja zauważam, że to czy mam branie nie zależy jakoś wprost od mojego stanu fizycznego, który jest zmienny, a od mojego attitude ;)

                                                    BTW trafil mi się jeden idiota, który mi powiedział, że w odzieży wyglądałam na szczuplejszą - a ja wtedy akurat byłam najchudsza w życiu, bmi miałam 19,8 i żadnej fałdki nigdzie. A potem się panowie dziwią, że kobiety nie chcą dawać dupy każdemu, kto się nawinął i nie uciekł na drzewo, no właśnie między innymi temu, że jak nie wyczaisz dobrze kolesia, to się pakujesz w sytuację, w której nie wiadomo czy się śmiać, płakać czy przypierdolić z bazuki :> Jeszcze żeby sam był Adonisem, ale kurde, nie był!
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 14:09
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > BTW trafil mi się jeden idiota, który mi powiedział, że w odzieży wyglądałam na
                                                    > szczuplejszą - a ja wtedy akurat byłam najchudsza w życiu, bmi miałam 19,8 i ż
                                                    > adnej fałdki nigdzie. A potem się panowie dziwią, że kobiety nie chcą dawać dup
                                                    > y każdemu, kto się nawinął i nie uciekł na drzewo, no właśnie między innymi tem
                                                    > u, że jak nie wyczaisz dobrze kolesia, to się pakujesz w sytuację, w której nie
                                                    > wiadomo czy się śmiać, płakać czy przypierdolić z bazuki :> Jeszcze żeby s
                                                    > am był Adonisem, ale kurde, nie był!

                                                    Hehe mi kiedys facet wyznal po pijaku juz po ilus tam seksach: 'Bardzo mnie pociagasz az sam sie sobie dziwie, bo ja zawsze lecialem na bardzo szczuple dziewczyny, a Ty masz nadwage' O kurwa mysle sobie tez porzadnie wstawiona, w moment mnie postawil do pionu i mowie 'Spojrz na siebie!' Mister Olimpia kurna i jak sie zaczelo, klotnia nieziemska poszla. Taaaaka gruba, a jak sie tylko rozebralam to latal kolo mnie jak pies kolo suki, ehe. Ja tam wiem swoje, za stara jestem.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 13:36
                                                    Wy sobie piszcie co chcecie, dobrze, ze na podejcie co niektorych ma wpyw to co lubia albo co podoba sie mezczyznom. Ja mam inaczej: ja sie sobie samej musze podobac i nic mi po tym, ze jakiemus facetowi podoba sie grubsza, bo ja dla siebie samej grubsza byc nie chce, bo sie z tym w ogole nie czulabym dobrze.
                                                  • sea.sea Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 13:51
                                                    Sama sobie to ja się nie podobałam nigdy, zawsze coś było do poprawki, nawet jak byłam chuda, to widziałam w lustrze co najmniej 10 kilo do zrzutu - w związku z tym przyjęłam to na klatę, że piękna dla siebie to nigdy nie będę, i odpuściłam sobie nerwy.
                                                  • zawle Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 13:59
                                                    A u mnie na odwrót. Gdy byłam śliczną i bardzo szczupłą dziewczyną to miałam masę kompleksów. Im brzydsza i grubsza, tym lepiej sobie z tym radzę. odpuściłam sobie po prostu dążenie do ideału....za daleko żeby się zadręczać. :))
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 14:40
                                                    zawle napisała:

                                                    > A u mnie na odwrót. Gdy byłam śliczną i bardzo szczupłą dziewczyną to miałam ma
                                                    > sę kompleksów. Im brzydsza i grubsza, tym lepiej sobie z tym radzę. odpuściłam
                                                    > sobie po prostu dążenie do ideału....za daleko żeby się zadręczać. :))

                                                    I slusznie. Ja w mlodosci sie wiecznie odchudzalam, wiecznie chodzilam glodna, nawet bylam kilka razy na wczsach odchudzajacych, startowalam w konkursach odchudzajacych pare razy, a teraz od paru lat sie nie odchudzam tylko pakuje jak mi sie chce i spadam przez to z tluszczu poprzez rekompozycje i podkrecony metabolizm. Nigdy nie chodze glodna i nie mam przez to jazd na slodycze. Teraz mieszcze sie w sukienke slubna tylko sie w biuscie nie dopinam. A waze na pewno sporo wiecej niz w dniu slubu. Cm vs waga. Szczupla nigdy nie bylam i nie bede.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 14:24
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Wy sobie piszcie co chcecie, dobrze, ze na podejcie co niektorych ma wpyw to co
                                                    > lubia albo co podoba sie mezczyznom. Ja mam inaczej: ja sie sobie samej musze
                                                    > podobac i nic mi po tym, ze jakiemus facetowi podoba sie grubsza, bo ja dla sie
                                                    > bie samej grubsza byc nie chce, bo sie z tym w ogole nie czulabym dobrze.

                                                    Tak mowisz Kag jakbys musiala sie facetom podbac, a przeciez nie musisz, bo nie jestes na rynku damsko-meskim. Dawno z niego wylecialas.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 19:57
                                                    "Tak mowisz Kag jakbys musiala sie facetom podbac, a przeciez nie musisz, bo nie jestes na rynku damsko-meskim. Dawno z niego wylecialas."

                                                    No ale kiedys bylam na rynku damsko-meskim, teraz sie nie musze podobac ale i tak nie chce byc grubsza, chce sie sobie podobac.
                                                    Ach, jakby przyszlo na scislosc to musialbym sie jeszcze temu jednemu podobac.
                                                  • ninek04 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 21:11
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Tak mowisz Kag jakbys musiala sie facetom podbac, a przeciez nie musisz, bo ni
                                                    > e jestes na rynku damsko-meskim. Dawno z niego wylecialas."
                                                    >
                                                    > No ale kiedys bylam na rynku damsko-meskim, teraz sie nie musze podobac ale i t
                                                    > ak nie chce byc grubsza, chce sie sobie podobac.
                                                    > Ach, jakby przyszlo na scislosc to musialbym sie jeszcze temu jednemu podobac.

                                                    A cóż tu ma do rzeczy rynek damsko męski, ważne, żeby podobać się sobie i czuć się dobrze w swoim ciele, nawet , gdy się wydaje, że z tego rynku się już wypadło.I taka świadomość siebie przychodzi z czasem, po osiągnięciu pewnego wieku i zdobyciu wielu doświadczeń.
                                                  • marek.zak1 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 21:31
                                                    ninek04 napisała:

                                                    A cóż tu ma do rzeczy rynek damsko męski, ważne, żeby podobać się sobie i czuć się dobrze w swoim ciele, nawet , gdy się wydaje, że z tego rynku się już wypadło.

                                                    Barsdzo słusznie, Ja z tego rynku wypadłem swiadomie wiele lat temu, a jest mi miło, gdy staję przed lustrem i mam sie ogolic. Warto ćwiczyć.
                                                  • ninek04 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 21:55
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Barsdzo słusznie, Ja z tego rynku wypadłem swiadomie wiele lat temu, a jest mi
                                                    > miło, gdy staję przed lustrem i mam sie ogolic. Warto ćwiczyć.

                                                    Ćwiczyć warto zawsze , ale golić się regularnie , czy ja wiem?Ostatnio stwierdziłam, że kilkudniowy zarost jest sexi.
                                                    .
                                                  • marek.zak1 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 22:19
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Ćwiczyć warto zawsze , ale golić się regularnie , czy ja wiem?Ostatnio stwierdz iłam, że kilkudniowy zarost jest sexi.

                                                    Tak, tak, dlatego nie golę się regularnie. Żona mówi, że wyglądam wtedy jak laluś :)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 22:22
                                                    A ja np. mojego meza najbardziej lubie ogolonego, bo wyglada wtedy swiezo i mlodziej, moim zdaniem, chyba kwestia pryzzwyczajenia.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 21:56
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > "Tak mowisz Kag jakbys musiala sie facetom podbac, a przeciez nie musisz,
                                                    > bo ni
                                                    > > e jestes na rynku damsko-meskim. Dawno z niego wylecialas."
                                                    > >
                                                    > > No ale kiedys bylam na rynku damsko-meskim, teraz sie nie musze podobac a
                                                    > le i t
                                                    > > ak nie chce byc grubsza, chce sie sobie podobac.
                                                    > > Ach, jakby przyszlo na scislosc to musialbym sie jeszcze temu jednemu pod
                                                    > obac.
                                                    >
                                                    > A cóż tu ma do rzeczy rynek damsko męski, ważne, żeby podobać się sobie i czuć
                                                    > się dobrze w swoim ciele, nawet , gdy się wydaje, że z tego rynku się już wypad
                                                    > ło.I taka świadomość siebie przychodzi z czasem, po osiągnięciu pewnego wieku i
                                                    > zdobyciu wielu doświadczeń.

                                                    Jakich doswiadczen? Niech zgadne: ze sie wszystkim mezczyznom, jakich do tej pory spotkalas podobalas, bo lubili szczuple? ;)
                                                  • ninek04 Re: Poligamiczna większość 17.05.15, 08:30
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Jakich doswiadczen? Niech zgadne: ze sie wszystkim mezczyznom, jakich do tej po
                                                    > ry spotkalas podobalas, bo lubili szczuple? ;)

                                                    Taki wniosek wysnułaś z mojego wpisu?Błędny,bo zupełnie nie o to mi chodziło. Chcę się dobrze czuć w swoim ciele dla siebie, a nie po to, żeby podobać się mężczyznom,czyli odwrotnie niż było w młodości.A to, że z rynku damsko męskiego dawno już wypadłam i że nie szukam nikogo i nie chce się więcej wiązać(he, he, najpierw musiałabym się rozwiązać),nie znaczy, że klapnę na dupie i nic z sobą robić nie będę,bo już nie muszę, właśnie muszę, bo chcę się w miarę komfortowo czuć dla samej siebie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 17.05.15, 13:03
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Taki wniosek wysnułaś z mojego wpisu?Błędny,bo zupełnie nie o to mi chodziło. C
                                                    > hcę się dobrze czuć w swoim ciele dla siebie, a nie po to, żeby podobać się męż
                                                    > czyznom,czyli odwrotnie niż było w młodości.A to, że z rynku damsko męskiego d
                                                    > awno już wypadłam i że nie szukam nikogo i nie chce się więcej wiązać(he, he, n
                                                    > ajpierw musiałabym się rozwiązać),nie znaczy, że klapnę na dupie i nic z sobą r
                                                    > obić nie będę,bo już nie muszę, właśnie muszę, bo chcę się w miarę komfortowo c
                                                    > zuć dla samej siebie.

                                                    Powiem Ci jak mnie Morrison: rynek damsko-meski traktuj szerzej. Ty akurat jestes na tym rynku w aktywnej pozycji, bo masz kochanka, jak sie wykruszy bedziesz szukala kolejnego wiec jak najbardziej zasady rynku Cie dotycza i musisz sie podobac. A jesli przy okazji podobasz sie sobie to chyba dobrze ;)
                                                  • ninek04 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 17:34

                                                    > Generalnie to mnie zadowala sylwetka bez wiekszych fald i zwisow. Choc jak kied
                                                    > ys nie mialam ani jednej faldki na brzuchu to trafil mi sie szalenie przystojny
                                                    > mezczyzna mlodszy ode mnie, ktory przyznal sie niesmialo, ze poczytal mi to za
                                                    > duzy minus. I wlasnie od tego czasu mam duzy luz/margines i uwazam, ze jak chc
                                                    > esz sie podobac to paradoksalnie lepiej miec wiecej niz mniej. Aha i wazniejsza
                                                    > jest chyba od rozmiaru jakosc ciala zeby nie byl flak, musi byc jedrne, sprezy
                                                    > ste.

                                                    A ja nie spotkałam dotąd prawie ani jednego mężczyzny(łącznie z mężem),któremu podobałyby się pełniejsze ciała kobiece, każdy z nich wolał szczupłe, bez dodatkowych kilogramów. Zresztą ja też wolę szczupłych, natomiast najbardziej przerażający i niezrozumiały jest dla mnie widok zapasionych, tłustych dzieci.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 17:01
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    >
                                                    > Otoz, toz sie slusznie czepilam tej zony i draze temat, a Morrison sie zacial i
                                                    > milczy w jej sprawie,
                                                    Na wyjeździe weekendowo-imprezowym byłem.
                                                    A przy okazji doszedłem do wniosku czytając te posty, że to ciekawe doświadczenie.
                                                    Tak poobserwować sobie co się dzieje z z moimi wypowiedziami po przepuszczeniu przez Twoją maszynę interpretacyjną :-)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 17:14
                                                    Morrison a byles juz kiedys w takim klubie swingersow czy tylko na razie planujesz? Tak pytam z ciekawosci, bo ostatnio czytalam artykul/komentarz(po niemiecku) z podbytu w jednym z takich klubow i nie bylam szczegolnie zainspirowana, jakos tak nie robilo checi na odwiedzenie takowego. Pewnie zalezy od klubu.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 17:18
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Morrison a byles juz kiedys w takim klubie swingersow czy tylko na razie planuj
                                                    > esz? Tak pytam z ciekawosci, bo ostatnio czytalam artykul/komentarz(po niemieck
                                                    > u) z podbytu w jednym z takich klubow i nie bylam szczegolnie zainspirowana, ja
                                                    > kos tak nie robilo checi na odwiedzenie takowego. Pewnie zalezy od klubu.
                                                    Byłem.
                                                    Najogólniej mówiąc: wyszedłem poza teorię :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 17:30
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Otoz, toz sie slusznie czepilam tej zony i draze temat, a Morrison sie za
                                                    > cial i
                                                    > > milczy w jej sprawie,
                                                    > Na wyjeździe weekendowo-imprezowym byłem.
                                                    > A przy okazji doszedłem do wniosku czytając te posty, że to ciekawe doświadczen
                                                    > ie.
                                                    > Tak poobserwować sobie co się dzieje z z moimi wypowiedziami po przepuszczeniu
                                                    > przez Twoją maszynę interpretacyjną :-)

                                                    NIe zaciales sie nie ze wzgledu na wyjazd (hehe popiles, bylo widac, ciekawe czy po mnie widac?) tylko generalnie sie zaciales, bo sam nie wiesz co z tym fantem zrobic. Na razie uciekasz od odpowiedzi, bo nie ma kandydatki i nie masz presji. Mezczyzni w rzeczy samej robia wiekszosc rzeczy dla kobiet, co mnie nie przestaje zadziwiac. Wydaje mi sie, ze ja wiekszosc rzeczy robie wlasnie na zlosc/na przekor mezczyznom, w fazie negatywnej zeby sie na nich koncertowo wypiac, a w fazie pozytywnej zeby z nimi konkurowac. Dlatego nie moge stworzyc szczesliwego zwiazku, bo zwiazek polega na wspieraniu mezczyzny, ktory dla tej wspierajacej go kobiety wszystko zrobi. Taki jest koncept zwiazku. Tak przy okazji sobie siebie zdiagnozowalam, a Ty diagnozuj siebie, bedziesz wiedzial w ktora strone Ci po drodze.

                                                    ps czy to znaczy, ze mnie polubiles czy raczej w druga strone? ;)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 17:50
                                                    "Mezczyzni w rzeczy samej robia wiekszosc rzeczy dla kobiet, co mnie nie przestaje zadziwiac."

                                                    Tak im kaze testosteron, bo inaczej nie zamocza:) A poza tym to mezczyzni poczciwi sa, no, lubie mezczyzn:)

                                                    "Wydaje mi sie, ze ja wiekszosc rzeczy robie wlasnie na zlosc/na przekor mezczyznom, w fazie negatywnej zeby sie na nich koncertowo wypiac, a w fazie pozytywnej zeby z nimi konkurowac. Dlatego nie moge stworzyc szczesliwego zwiazku, bo zwiazek polega na wspieraniu mezczyzny, ktory dla tej wspierajacej go kobiety wszystko zrobi.

                                                    A po ch..ja konkurowac z mezczyznami? I wspierac to sie maja oboje w zwiazku, na tym polega zwiazek, zeby sie wspierac i wzajemnie uzupelniac. W sumie to napisalas: ona go wpiera a on dla niej zrobi wszystko, no, na jedno wychodzi:)
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 19:37
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A po ch..ja konkurowac z mezczyznami?

                                                    Nie wiem w zasadzie. Chyba to kwestia ambicji. W moim odczuciu niesatysfakcjionujace jest to, co przynosi mi korzysci, a w co nie wlozylam wysilku. Np jesli zalozmy jestem ladna, mloda i zgrabna, widzi mnie milioner, podobam mu sie, bierze mnie za zone i mnie cale zycie utrzymuje to ja wiem, ze cale zycie bylabym nieszczesliwa. Bo uzyskakam w zyciu cos zerowym wysilkiem, doslownie nie zrobilam nic. Jak moze takie NIC cieszyc? Nie umialabym szanowac kogos, kto mi wszystko dal za darmo, bo z tylu glowy uwazalabym go za idiote/frajera. Ja uwazam, ze na wszystko musze zasluzyc, skoro zasluze, bo sie sprawdze to ma to wtedy prawdziwy, pozadany dla mnie smak.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 20:14
                                                    Np jesli z
                                                    > alozmy jestem ladna, mloda i zgrabna, widzi mnie milioner, podobam mu sie, bier
                                                    > ze mnie za zone i mnie cale zycie utrzymuje to ja wiem, ze cale zycie bylabym n
                                                    > ieszczesliwa. Bo uzyskakam w zyciu cos zerowym wysilkiem, doslownie nie zrobila
                                                    > m nic. Jak moze takie NIC cieszyc? Nie umialabym szanowac kogos, kto mi wszystk
                                                    > o dal za darmo, bo z tylu glowy uwazalabym go za idiote/frajera. Ja uwazam, ze
                                                    > na wszystko musze zasluzyc, skoro zasluze, bo sie sprawdze to ma to wtedy prawd
                                                    > ziwy, pozadany dla mnie smak.

                                                    Hmm, moim zdaniem mozna tego milionera szanowac za jego gest, bo sie kasa podzielil i na pewno nie jest frajerem/idiota, bo dobrze wie co robi, wlasnie tak chcial zrobic, to mu odpowiada. Poza tym moze wcale, dla niego, nie za darmo, bo jemu dajesz wiele: radosc ogladnia Ciebie, Twojego towarzystwa, spedzania czasu z Toba. Wiesz, przy takich milionach to dla faceta nie wazne czy Ty zarabiasz/pracujesz zawodowo czy nie, bo on nie ma zadnych egzystencjalnych trosk a kasy wystarczy spokojnie dla was dwoje z nawiazka.
                                                    Moze raczej nie moglabys szanowac samej siebie, bo NIC nie zrobilas/zarobilas sama, bo nie znajdujesz spelnienia w swoim zyciu itd. a to juz inna para kaloszy.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 20:57
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Hmm, moim zdaniem mozna tego milionera szanowac za jego gest, bo sie kasa podzi
                                                    > elil i na pewno nie jest frajerem/idiota, bo dobrze wie co robi, wlasnie tak ch
                                                    > cial zrobic, to mu odpowiada. Poza tym moze wcale, dla niego, nie za darmo, bo
                                                    > jemu dajesz wiele: radosc ogladnia Ciebie, Twojego towarzystwa, spedzania czasu
                                                    > z Toba. Wiesz, przy takich milionach to dla faceta nie wazne czy Ty zarabiasz/
                                                    > pracujesz zawodowo czy nie, bo on nie ma zadnych egzystencjalnych trosk a kasy
                                                    > wystarczy spokojnie dla was dwoje z nawiazka.

                                                    No wlasnie lecisz jak z reklamy i chyba sie nie slyszysz: 'radosc ogladania ciebie' ;-))))) Przeciez to jest tak samo bezesnowne stwierdzenie jak 'jestem tego warta'. W cos takiego to tylko samomilujacy sie przyglup by mogl uwierzyc. Za gest tez nie mozna szanowac, bo jemu jest latwo rozdawac to, czego zdobycie nic go nie kosztowalo lub co stosunkowo stanowi dla niego bardzo maly % jego posiadania, co mozna interpretowac, ze nic go to nie kosztuje. Takimi 'idealami' to narcyzi moga sobie ego pompowac, a nie trzezwo myslacy czlowiek.

                                                    > Moze raczej nie moglabys szanowac samej siebie, bo NIC nie zrobilas/zarobilas s
                                                    > ama, bo nie znajdujesz spelnienia w swoim zyciu itd. a to juz inna para kaloszy
                                                    > .

                                                    No o tym pisze, ze nie jestem w stanie sie spelnic w zyciu z samego faktu, ze jakis plytki debil sie we mnie gapi jak sroka w gnat ;-) I interpretacja: dlatego nie potrafie utworzyc szczesliwego zwiazku, bo nie potrafie szanowac goscia, ktory mnie wybral z uwagi na moja urode, a poniewaz wiemy, ze wszyscy faceci wybieraja za urode to kolko sie zamyka. I dlatego wole z nimi konkurowac w innych dziedzinach, bo wtedy czuje, ze jestem cos warta, a w kazdym zwiazku czuje sie bezwartosciowa jako suma cyckow, dupy, ust, wlosow i tego co tam moze mam jeszcze fajne bez wlozenia w to swoich wlasnych zaslug czy przy mimimalnym wkladzie.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 21:17
                                                    > No wlasnie lecisz jak z reklamy i chyba sie nie slyszysz: 'radosc ogladania cie
                                                    > bie' ;-))))) Przeciez to jest tak samo bezesnowne stwierdzenie jak 'jestem tego
                                                    > warta'. W cos takiego to tylko samomilujacy sie przyglup by mogl uwierzyc.

                                                    No on to wierzy, ze wiec nie daje Ci za darmo tego co dostajesz. Co Ty myslisz i w co wierzysz to juz inna bajka ;).

                                                    "Za gest tez nie mozna szanowac, bo jemu jest latwo rozdawac to, czego zdobycie nic
                                                    > go nie kosztowalo lub co stosunkowo stanowi dla niego bardzo maly % jego posia
                                                    > dania, co mozna interpretowac, ze nic go to nie kosztuje.

                                                    No nie powiedziane, ze go nic nie kosztowalo, niektorych kosztowalo, czesto maja fakultety pokonczone i ciezka prace za soba, albo dobry pomysl, owszem czesc moze i odziedziczyli ale roznie bywa.

                                                    I interpretacja: dlateg
                                                    > o nie potrafie utworzyc szczesliwego zwiazku, bo nie potrafie szanowac goscia,
                                                    > ktory mnie wybral z uwagi na moja urode, a poniewaz wiemy, ze wszyscy faceci wy
                                                    > bieraja za urode to kolko sie zamyka. I dlatego wole z nimi konkurowac w innych
                                                    > dziedzinach, bo wtedy czuje, ze jestem cos warta, a w kazdym zwiazku czuje sie
                                                    > bezwartosciowa jako suma cyckow, dupy, ust, wlosow i tego co tam moze mam jesz
                                                    > cze fajne bez wlozenia w to swoich wlasnych zaslug czy przy mimimalnym wkladzie

                                                    No momencik a seksu chcesz? Pislas, ze to glowna funkcja jaka ma spelniac mezczyzna. A on nie bedzie sie z Toba seksil jezeli Ty mu sie nie bedziesz podobala, kochanie. I powiem Ci szczerze, ze zapewne nie bylabys zachwycona jezeli facet chcialby byc z Toba w zwiazku, tylko dlatego, ze jestes taka madra i ksztalcona a fizycznie to mu sie w ogole nie podobasz. Znow bys miala problem, ze sie czujesz nieatrakcyjna, Cie nie pozada, a takimi prawami sie rzadzi niestety biologia.
                                                    Jednoczesnie piszesz bzdury, ze madry facet i glupsza od niego kobieta to recepta na udany zwiazek a oboje po rowno to juz nie. Wiesz, Ty wez se usiadz i zastanow sie co Ty pierd..lisz:) Albo sie wreszcie zacznic pierd..lic, to przestarniesz pierd..lic glupoty:))
                                                    A jezeli w zwiazku czujesz sie bezwartosciowa, to jest to wylacznie Twoj problem i Twoje odczucia, bo w swoich wlasnych oczach cialo/fizycznosc to jedyne co masz do zaoferowania? Zwiazek to nie tylko seks, jak sie facet z Toba wiaze to uroda jest haczykiem(dlaczego mam klamac, ze ja jako kobieta tez na wyglad lece i na jakos seksu) ale do niej albo jednoczesnie z nia dochodzi cala reszta.
                                                  • marek.zak1 Uroda w pakiecie 18.05.15, 22:13
                                                    kag73 napisała:

                                                    Zwiazek to nie tylko seks, jak sie facet z Toba wiaze to uroda jest haczykiem.

                                                    Uroda jest w pakiecie, razem z kobiecością, urokiem osobistym, inteligencją, poczuciem humoru, płodnością, cieplem, życzliwością, sexappealem, charakterem. Żaden milioner nie zwiąże sie z babką jesli tylko ma urodę. Sex trwa krótko, życie długo.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 00:59
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Jednoczesnie piszesz bzdury, ze madry facet i glupsza od niego kobieta to recep
                                                    > ta na udany zwiazek a oboje po rowno to juz nie. Wiesz, Ty wez se usiadz i zast
                                                    > anow sie co Ty pierd..lisz:) Albo sie wreszcie zacznic pierd..lic, to przestarn
                                                    > iesz pierd..lic glupoty:))

                                                    Kag ja sama tego nie wymyslilam tylko powtarzam za glowami tego forum i z wlasnych obserwacji. Wrzuc sobie w wyszukiwarke co mowil na ten temat np Gomory. Niedawno Marek tez potwierdzal moje obserwacje bodajze. Sie nie czepilas. Dlaczego? A w ogole to ciekawostka: wyszedl z Ciebie cham ;)
                                                  • urquhart Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 07:23
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > Jednoczesnie piszesz bzdury, ze madry facet i glupsza od niego kobieta to
                                                    > recep
                                                    > > ta na udany zwiazek a oboje po rowno to juz nie. Wiesz, Ty wez se usiadz
                                                    > i zast
                                                    > > anow sie co Ty pierd..lisz:) Albo sie wreszcie zacznic pierd..lic, to prz
                                                    > estarn
                                                    > > iesz pierd..lic glupoty:))
                                                    >
                                                    > Kag ja sama tego nie wymyslilam tylko powtarzam za glowami tego forum i z wlasn
                                                    > ych obserwacji. Wrzuc sobie w wyszukiwarke co mowil na ten temat np Gomory. Nie
                                                    > dawno Marek tez potwierdzal moje obserwacje bodajze. Sie nie czepilas. Dlaczego
                                                    > ? A w ogole to ciekawostka: wyszedl z Ciebie cham ;)

                                                    Raczej wyszła babska duma i generalizacja koncepcji imperatywu rządzenia facetami przez baby :)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 10:18
                                                    Urqu:
                                                    "Raczej wyszła babska duma i generalizacja koncepcji imperatywu rządzenia facetami przez baby :)"

                                                    Niestety ja z tych glupich bab (chociaz nie przesadnie cycatych) jestem i nie zrozumialam o czym Ty piszesz i skad taka konkluzja.
                                                    Ty w kolko o tym samym, ze kobiety chca rzadzic tymi biednymi misiam, do zrzygania mi powoli, pisz na temat chlopie!
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 10:26
                                                    Moze raczej postawilabym teze:
                                                    Jezeli kobieta jest powalajaco piekna/atrakcyjna kazdy facet sie skusi, wezmie z pocalowaniem reki, wszystko inne sie nie liczy.
                                                    Zgadzacie sie ze mna?
                                                  • marek.zak1 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 10:35
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Moze raczej postawilabym teze:
                                                    > Jezeli kobieta jest powalajaco piekna/atrakcyjna kazdy facet sie skusi, wezmie z pocalowaniem reki, wszystko inne sie nie liczy.
                                                    > Zgadzacie sie ze mna?

                                                    Co to znaczy weźmie? Do łóżka na pewno. Moja kobieta była powalajaca piękną dziewczyną, ale oprócz tego miała cała masę fajnych cech. Oprócz tego magiczne połączenie skorpion - nryby.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 10:40
                                                    > Co to znaczy weźmie? Do łóżka na pewno.

                                                    Wezmie, o zwiazku/malzenstwie mowimy.
                                                  • marek.zak1 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 11:01
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > Co to znaczy weźmie? Do łóżka na pewno.
                                                    >
                                                    > Wezmie, o zwiazku/malzenstwie mowimy.

                                                    Rozumiem. Mówie za siebie. Powalająca uroda do związku to zdecydowanie za mało.
                                                  • urquhart Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 11:24
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Moze raczej postawilabym teze:
                                                    > Jezeli kobieta jest powalajaco piekna/atrakcyjna kazdy facet sie skusi, wezmie
                                                    > z pocalowaniem reki, wszystko inne sie nie liczy.
                                                    > Zgadzacie sie ze mna?

                                                    Ja kwestionuje . Niemal każdy będzie czuł pożądanie, ale nie każdy weźmie każdy bo dużą czesc będzie paraliżować brak przewagi...
                                                  • marek.zak1 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 11:36
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Ja kwestionuje . Niemal każdy będzie czuł pożądanie, ale nie każdy weźmie każdy bo dużą czesc będzie paraliżować brak przewagi...

                                                    Przewaga zależy wyłącznie od charakteru I tego, czy sie we, czego chce. Uroda, wykształcenie nie daja żadnej przewagi w zwiazku.
                                                  • urquhart Przewaga w związku 20.05.15, 06:55
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    >
                                                    > Przewaga zależy wyłącznie od charakteru I tego, czy sie we, czego chce. Uroda,
                                                    > wykształcenie nie daja żadnej przewagi w zwiazku.

                                                    Przewaga to co innego a siła charakteru i determinacja żeby tą przewagę wykorzystać to jeszcze co innego.

                                                    Jak na debacie prezydenckiej. Duda miał przewagę ale jej nie wykorzystał bo nie umiał albo sztab mu zabronił być żeby nie wyjść na jątrzącego kłótliwego agresywnego kandydata nie zaakeptowania dla nieprzekonanych.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 11:42
                                                    > Ja kwestionuje . Niemal każdy będzie czuł pożądanie, ale nie każdy weźmie każd
                                                    > y bo dużą czesc będzie paraliżować brak przewagi...

                                                    Przewagi? Przeciez on kszatalcony, inteligenty, madry. Nigdzie nie napisalam, ze ona mu rowna, nie glupsza od niego.
                                                  • urquhart Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 14:45
                                                    > Przewagi? Przeciez on kszatalcony, inteligenty, madry. Nigdzie nie napisalam, z

                                                    Postawilas tezę używając kwantyfikatora każdy facet skusi i weźmie.
                                                    Ja na to że nie każdy, chyba że jest zaburzony psychicznie, te ładne narzekają że nękają ich wariaci którzy nie mają żadnych szans bo nie boli i nie kosztuje ich odmowa i odrzucenie i nie potrafą ocenić własnej pozycji w grupie I szans.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 15:25
                                                    > Postawilas tezę używając kwantyfikatora każdy facet skusi i weźmie.
                                                    > Ja na to że nie każdy, chyba że jest zaburzony psychicznie, te ładne narzekają
                                                    > że nękają ich wariaci którzy nie mają żadnych szans bo nie boli i nie kosztuje
                                                    > ich odmowa i odrzucenie i nie potrafą ocenić własnej pozycji w grupie I szans.

                                                    Tak postawilam taka teze, bo jestem ciekawa co do powiedzenia maja w tej kwestii inni, zwlaszcza mezczyzni.
                                                    Dodac nalezy, ze ona oczywiscie musi rowniez tego faceta chciec, to jasne, bo co mu po tym, ze on chce jak ona jego nie chce.
                                                    Nie raz z Twoich ust padalo tutaj, ze dla faceta wystarczy, zeby babka byla ladna/atrakcyjna a kobiety to maja caaala liste wymagan.
                                                  • kag73 Kitty, jeszcze mi sie przypomnialo... 19.05.15, 15:36
                                                    ten ksztalcony z ta ladna cycata to wcale nie jest dobry przyklad i norma, bo dowiedzialam sie (w sumie dopiero na tym forum), ze dzieciak to potrzeba kobiety a facet go w ogole nie chce a juz w ogole i z pewnoscia nie chce w domu "pasozyta" siedzacego w domu z tym dzieckiem. A Ty mnie tu wypisujesz o receptach ze to recepta na udany zwiazek. A ja sie pytam czy ona bedzie pracowala po tym gimnazium i ile w ogole zarobi? Pomijajac juz to terazniejsze siedzenie w domu.
                                                  • urquhart Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 15:42
                                                    Porównując Wymagań Koniecznych niewystarczajacych.

                                                    Za piekna dla brzydkiego i niskiej pozycji też niedobrze...
                                                  • urquhart Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 10:54
                                                    Nie kochana, ja nie o tym że każda ale że konkretnie ty rządzisz I przedstawiasz są swój punkt widzenia :)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 10:57
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Nie kochana, ja nie o tym że każda ale że konkretnie ty rządzisz I przedstawias
                                                    > z są swój punkt widzenia :)

                                                    Gdzie ja, kochany;)), rzadze?
                                                    A moze to Ty rzadzisz/chcesz rzadzic i przedstawiasz swoj punkt widzenia:)?
                                                  • urquhart Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 11:03
                                                    > Gdzie ja, kochany;)), rzadze?
                                                    > A moze to Ty rzadzisz/chcesz rzadzic i przedstawiasz swoj punkt widzenia:)?

                                                    No oczywiście, ja też .
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 11:08
                                                    > No oczywiście, ja też .

                                                    "tez" jest tutaj zbedne, bo znaczalo by to,ze ja rzadze a ja nie rzadze i rzadzic wcale nie chce.
                                                  • urquhart Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 11:14
                                                    > "tez" jest tutaj zbedne, bo znaczalo by to,ze ja rzadze a ja nie rzadze i rzadz
                                                    > ic wcale nie chce.


                                                    Dlaczego Kag? Przecież pisałaś że jesteś dominującą i narzucasz kierunek związku, partner się podporządkowane tobie i dobrze na tym wychodzi .
                                                    boisz się sprawczosci i odpowiedzialności z nazwanie tego po imieniu ze się rządzi?
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 11:30
                                                    > Dlaczego Kag? Przecież pisałaś że jesteś dominującą i narzucasz kierunek związk
                                                    > u, partner się podporządkowane tobie i dobrze na tym wychodzi .
                                                    > boisz się sprawczosci i odpowiedzialności z nazwanie tego po imieniu ze się rzą
                                                    > dzi?

                                                    Ja tego na pewno nigdy nie napisalam. Owszem gaska balbinka nie jestem, inaczej nie bylabym pewnie jego zona.
                                                    Chodzi Ci o to, ze to ja rzadze/decyduje co albo czy w ogole bedzie dzisiaj obiad w domu? To tak, zgadza sie, ale wyjscia nie ma jak ktos nie umie i nie jest zainteresowany gotowaniem. Ja tez nie jestem zainteresowana, wiec w zaleznosci od nastroju i glodu zrobie co JA zechce.
                                                    Co innego jak bym pwiedziala, ze syn pojdzie do szkoly tylko dla chlopcow albo, ze mu ogole glowe na glatze, tu sie moje "rzady" koncza. Tu by sie zaczela wielka dyskusja i serwowanie argumentow. Plus jest taki, ze tego nie powiem.
                                                    Ja nie "narzucam kierunku zwiazku", bo szczesliwym trafem tak sie dobralismy, ze patrzymy w tym samym kierunku i mamy takie samo nastawinie cyz bardzo podobne do zycia i wyobrazenie jak nasz zwiazek ma wygladac. Co sprawe niezwykle ulatwia.

                                                  • urquhart Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 15:48
                                                    > Ja nie "narzucam kierunku zwiazku", bo szczesliwym trafem tak sie dobralismy, z
                                                    > e patrzymy w tym samym kierunku i mamy takie samo nastawinie cyz bardzo podobne
                                                    > do zycia i wyobrazenie jak nasz zwiazek ma wygladac. Co sprawe niezwykle ulatw
                                                    > ia.

                                                    Szczęśliwym trafem. : )
                                                    A dystrybutor tego szczęścia i zgody między twoimi udami,..
                                                    Ty to umiesz człowieka rozbawic : )
                                                  • zawle Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 17:04
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Szczęśliwym trafem. : )
                                                    > A dystrybutor tego szczęścia i zgody między twoimi udami,..
                                                    > Ty to umiesz człowieka rozbawic : )

                                                    Ty na serio urgu wierzysz w taką kobiecą moc? Że wystarczy tylko nogi rozchylić? I w takie męskie odmóżdżenie?
                                                  • urquhart Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 17:29
                                                    > Ty na serio urgu wierzysz w taką kobiecą moc? Że wystarczy tylko nogi rozchylić
                                                    > ? I w takie męskie odmóżdżenie?
                                                    Dziwne pytanie Zawle . Inaczej można je postawić: czy narkotyk zaburza postrzeganie i decyzyjnosc? Czy dopamina odmóżdza?
                                                    Zobaczyć znaczy uwierzyć .
                                                    Jedni mają do tego większe predyspozycje inni mniejsze.

                                                    Jeszcze raz polecam poczytać jak to opisywał facet wdowiec groszek na życiu rodzinnym ten efekt bycia na drogach że wszystko dla żony był w stanie zrobić zawsze na niego napalonej (aż jakiś pijak przejechał ja na pasach)
                                                  • urquhart Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 17:31
                                                    dragach
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 17:42
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Jeszcze raz polecam poczytać jak to opisywał facet wdowiec groszek na życiu rod
                                                    > zinnym ten efekt bycia na drogach że wszystko dla żony był w stanie zrobić zaws
                                                    > ze na niego napalonej (aż jakiś pijak przejechał ja na pasach)

                                                    To akurat w tym przypadku tak działało, a ilu to takich co ich napalona żona szczerze przeraża i w popłochu się wycofują ;-)
                                                    Może to cudza żona była?
                                                  • zawle Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 19:21
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Jeszcze raz polecam poczytać jak to opisywał facet wdowiec groszek na życiu rod
                                                    > zinnym ten efekt bycia na drogach że wszystko dla żony był w stanie zrobić zaws
                                                    > ze na niego napalonej (aż jakiś pijak przejechał ja na pasach)
                                                    >

                                                    Po pierwsze...jakbym miała wierzyć we wszystko co faceci opowiadają to chodziłabym nieustannie z poczuciem bycia oszukiwaną lub przerażona własną naiwnością. Po drugie...skoro przeszliśmy na wyższy poziom komunikacji...skoro są w stanie zrobić wszystko, skąd te awantury domowe o skarpety i klapy od kibla? ;) Ach wiem....nie zauważyłam haczyka. Te zony nie są napalone;) Albo nieumiejętnie tresują swoich mężów czeluścią rozkroku. Może durne nawet tu zaglądają i czytają żeby was tak nie wykorzystywać? Idż urgu w cholerę...przez Ciebie z w ogóle zaniecham seksu, tak mi brzydzisz facetów.
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 19:28
                                                    zawle napisała:

                                                    >Idż urgu w cholerę...przez Ciebie z w ogóle zaniecham seksu, tak mi brzydzisz facetów.

                                                    Zawle, nie zanie-chuj ;-)

                                                    Przecież próba męska tutaj nie jest wcale reprezentatywna, na szczęście ;-)

                                                  • urquhart Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 21:16
                                                    Co w tym niby jest obrzydliwe?
                                                    Wyjaśnij mi bo tamte harpie z ŻR też to tak obudziło i okrutnie rozsierdzilo, a ja nie kumam po co obrażac się na rzeczywistość ?
                                                  • urquhart Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 19.05.15, 21:55
                                                    Link dopiero znalazłem
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,898,118725871,,Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia_.html?s=0
                                                  • mojemail3 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 19.05.15, 22:20
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Link dopiero znalazłem
                                                    >href="forum.gazeta.pl/forum/w,898,118725871,,Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia_.html?s=0" target="_blank" rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,898,118725871,,Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia_.html?s=0</a>

                                                    Wszystko to pięknie i ładnie, ale...cała ta groszkowa teoryjka odpowiedzialną za udane życie seksualno-emocjonalne czyni panią, a pan jest tu chłopcem, któremu mamusia daje, za mało,albo w niedobry sposób...
                                                    Jest tu też mądrość ludowa, głosząca poniekąd słusznie,że chłopu trzeba dać, albo się nie dziwić...
                                                    www.youtube.com/watch?v=s4vOcu-OqoM
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 19.05.15, 22:31
                                                    Teoria byc moze sie sprawdza ale niestety nie u wszystkich:(
                                                    Jakby nie bylo groszek podkresla waznosc kobiecej satysfakcji i zadowolenia z seksu(chociaz to i tutaj znow ona ma byc aktywna i sie starac, co w sumie pomaga), niemniej jednak upraszcza twierdzac, ze jak seksu bedzie duzo to facet bedzie zadowolony i wszystko bedzie gralo. Inni faceci przyklaskuja a prawda jest taka, ze oni maja oczekiwanie pt: zrob mi loda, wypnij tylek do anala, zaloz seksowne ciuszki, badz wyuzdana. To nie jest zadna gwarancja na kobiecy orgazm albo jej satysfakcje z seksu. A w dodatku ona moze byc zmeczona tymi staraniami, bo juz dwa etaty pozalozkowe odwalila. I jezeli w dodatku preferencje i upodobania sie rozjezdzaja to niestety czestotliwosc nic nie pomoze. Wezmy Morrisona: on chcialby swingu i zona mu moze serwowac seks czesto i gesto, ale nic to nie da, bo on chcialby z nia na swingowanie a ona nie chce. Rozne sa przypadki.
                                                    Pomijamy oczywiscie kwestie co bylo/jest najpierw i gdzie sie seks zaczyna a czesto zaczyna sie w glowie, czyli dla niektorych jak w chalupie bedzie ciezkie powietrze to seksu zwyczajnie nie bedzie(u plci obu) a nieprzyjemna atmosfera bywa z roznych powodow.
                                                  • mojemail3 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 19.05.15, 22:38
                                                    kag73 napisała:

                                                    "(...) Wezmy Morrisona: on chcialby swingu i zona mu moze serwowac seks czesto i gesto, ale nic to nie da, bo on chcialby z nia na swingowanie a ona nie chce. Rozne sa przypadki (...)"

                                                    No weżmy...Z żoną chciałby, ale tak, jakoby jej przy tym seksie nie było ;-)
                                                    "With Or Without You" jakie to romantyczne...
                                                    www.tekstowo.pl/piosenka,u2,with_or_without_you.html
                                                    Różne są przypadki, " różnych bozia ma pacjentów" jak mawia moja kochana mama...
                                                  • urquhart Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 07:37
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > "(...) Wezmy Morrisona: on chcialby swingu i zona mu moze serwowac seks czesto
                                                    > i gesto, ale nic to nie da, bo on chcialby z nia na swingowanie a ona nie chce.
                                                    > Rozne sa przypadki (...)"
                                                    >
                                                    > No weżmy...Z żoną chciałby, ale tak, jakoby jej przy tym seksie nie było ;-)
                                                    > "With Or Without You" jakie to romantyczne...
                                                    > rel="nofollow">www.tekstowo.pl/piosenka,u2,with_or_without_you.html
                                                    > Różne są przypadki, " różnych bozia ma pacjentów" jak mawia moja kochana mama..

                                                    Wiesz MM, nieodparcie mi sie nasuwa skojarzenie z jedzeniem
                                                    Moja córka to łakomczuch, chociaż nie objada się i nie jest podpasiona, sięga chetnie po nowe smaki.
                                                    Sąsiadka pragmatycznie zauważyła żę znowu córka, dość chuderlawa i mikra nie chce jeść i grymasi zaprasza do siebie moją na kolacje razem bo zawsze wtedy jej córce się udziela rozkręca się i nagle MA OCHOTĘ zjeść dużo więcej.
                                                    Podobnie jest w restauracji gdzie wszyscy zajadają sie ze smakiem. Ochota sama przychodzi.
                                                    Podobnie jest z tym swingiem jak jest dobre nastawienie i osoby bardziej otwarte seksualnie to się po prostu udziela.
                                                  • mojemail3 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 08:54
                                                    urquhart napisał:


                                                    > Wiesz MM, nieodparcie mi sie nasuwa skojarzenie z jedzeniem

                                                    Wiem, że seks się większości kojarzy konsumpcyjnie, jak każdy inny towar.

                                                    > Podobnie jest w restauracji gdzie wszyscy zajadają sie ze smakiem. Ochota sama
                                                    > przychodzi.
                                                    > Podobnie jest z tym swingiem jak jest dobre nastawienie i osoby bardziej otwart
                                                    > e seksualnie to się po prostu udziela.

                                                    Rozumiem, to są twoje gusta i preferencje, ale nie wciskaj ich na siłę innym...
                                                    Osobiście jedzenia w restauracjach nie lubię, ładnie wygląd,ale najczęściej boli mnie po nim żołądek...Z upływem lat preferuję ograniczenie konsumpcji, lepiej mi służy ciemny domowy chleb a nie croissanty...Tak samo, dobre espresso w mieście szybko się nudzi, a czarna kawa zaparzona w metalowym kubku na piecu w górach, w bacówce bez wody i prądu smakuje że hej...
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 09:06
                                                    mojemail3 napisała:


                                                    > Rozumiem, to są twoje gusta i preferencje, ale nie wciskaj ich na siłę innym...
                                                    Chyba nie sądzisz, ze Urquhart lub ja mamy zamiar "wciskać Ci swing"
                                                    To byłby absurd.
                                                    To raczej Ty uświadom sobie, że Twój pogląd, że jak facet ma ochotę na swing to nie ma mowy o miłości, nie jest jedynym słusznym.
                                                    To Twój pogląd, możesz go sobie mieć ale nie wciskaj go na siłę innym.
                                                  • mojemail3 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 10:22
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Chyba nie sądzisz, ze Urquhart lub ja mamy zamiar "wciskać Ci swing"
                                                    > To byłby absurd.

                                                    Ja nic nie sądzę,a wciskać to możesz jedynie kit ;-)

                                                    > To raczej Ty uświadom sobie, że Twój pogląd, że jak facet ma ochotę na swing to
                                                    > nie ma mowy o miłości, nie jest jedynym słusznym.

                                                    A ja taki pogląd wyraziłam??? Gdzie?
                                                    Wykazuję pełne zrozumienie,że można szczerze kochać jedną kobietę a mieć ochotę bzykać wszystkie ;-)

                                                    > To Twój pogląd, możesz go sobie mieć ale nie wciskaj go na siłę innym.

                                                    Jasne, z super polemistą nawet nie podejmuję dyskusji...


                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 10:30
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Ja nic nie sądzę,a wciskać to możesz jedynie kit ;-)
                                                    No popatrz.
                                                    A jeszcze niedawno wg Ciebie wciskać można było także gusta i preferencje.
                                                    "Rozumiem, to są twoje gusta i preferencje, ale nie wciskaj ich na siłę innym..."

                                                    > Jasne, z super polemistą nawet nie podejmuję dyskusji...
                                                    To nie ja jestem super polemistą.
                                                    To Ty jesteś cienkim.
                                                  • mojemail3 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 12:27
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > To nie ja jestem super polemistą.
                                                    > To Ty jesteś cienkim.

                                                    Ok, twoje zdanie.
                                                    Mam jednak prośbę, nie rozmawiaj ze mną nie cytuj moich postów, odwal się po prostu.
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 10:47
                                                    > To raczej Ty uświadom sobie, że Twój pogląd, że jak facet ma ochotę na swing to
                                                    > nie ma mowy o miłości, nie jest jedynym słusznym.

                                                    Co mnie w tym uwiera, ze sie tak wtrace, to fakt, ze nie ma tego swingu(tu w Twoim przypadku) to sie nagle milosc konczy? Wszystko sie rozwala, emocje szwankuja, seksu z zona nie ma(czy jest nieodpowiedni, malo?) i chodzi sie na bok? Bo normalnie to bym powiedziala, Ok, nie da sie, nie podoba sie swing, biore co mam: ladna babke, dobry seks, poprobuje moze z nia innych zabaw i zyje sie dalej.
                                                    Mam wrazenie, ze w tym swingu szlo nie o to, co "my mamy wyjatkowego jako para" i przezycie czegos nowego, tylko u podloza byla chec seksu z innymi a zeby bylo uczciwie... na legalu.
                                                    Sytuacja jak najbardziej powazna, nie watpie. Jak dla mnie Morrison podciagam Cie pod rubryke "ten typ tak ma", po prostu chce seksu z ciagle nowymi babkami, bo ciagle ta sama mu sie nudzi. Bardzo trudny przypadek i trudny do zycia w zwiazku gdzie wychodzilo sie z zalozenia(przypuszczalnie druga strona), ze zwiazek/malzenstwo = wylacznosc seksualna.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 11:51
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > To raczej Ty uświadom sobie, że Twój pogląd, że jak facet ma ochotę na sw
                                                    > ing to
                                                    > > nie ma mowy o miłości, nie jest jedynym słusznym.
                                                    >
                                                    > Co mnie w tym uwiera, ze sie tak wtrace, to fakt, ze nie ma tego swingu(tu w Tw
                                                    > oim przypadku) to sie nagle milosc konczy?
                                                    Nie nagle.
                                                    Jak mam opisać całą mase innych czynników: kobiecy egocentryzm, kreowanie norm etycznych pod kobiece potrzeby, traktowanie męskiego, odmiennego punktu widzenia jako przejawu niedojrzałości, moralność Kalego w ocenie zachowań itd.
                                                    I to nie w wykonaniu cynicznej suki lecz miłej, sympatycznej powszechnie lubianej kobiety.
                                                    Po 3-cim poście padniecie z nudów albo zirytujecie się, ze się użalam nad sobą.
                                                    Akurat swing jest tutaj pewnym wyrazistym przykładem.
                                                    Zapewne wolisz wyobrażać sobie mnie jako prymitywnego wieśniaka z cwaniackim, cynicznym uśmieszkiem.
                                                    Nie ma tak dobrze.
                                                    Wyobrażać sobie możecie oczywiście co chcecie ale ja wam tego ułatwiać nie będę.
                                                    Nie chodzi o swing. Nie chodzi nawet tylko o sam seks.
                                                    Chodzi o coś więcej.
                                                    O wzajemnośc, wyrozumiałość, elastyczność, empatię, wyobraźnię, zaufanie i wiele innych rzeczy, którym pewnie byłabyś gotowa przyklasnąć tak długo jak długo Ty możesz ich oczekiwać a nie od Ciebie się ich oczekuje.


                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 12:10
                                                    > Jak mam opisać całą mase innych czynników: kobiecy egocentryzm, kreowanie norm
                                                    > etycznych pod kobiece potrzeby, traktowanie męskiego, odmiennego punktu widzeni
                                                    > a jako przejawu niedojrzałości, moralność Kalego w ocenie zachowań itd.

                                                    Ale sie porobilo, tzn. jestes rozczarowany swoim zwiazkiem/malzenstwem i zona, nie spelnily Twoich oczekiwan i wyobrazen o wspolnym zyciu. Rozumiem, zdarza sie.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 12:21
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > Jak mam opisać całą mase innych czynników: kobiecy egocentryzm, kreowanie
                                                    > norm
                                                    > > etycznych pod kobiece potrzeby, traktowanie męskiego, odmiennego punktu w
                                                    > idzeni
                                                    > > a jako przejawu niedojrzałości, moralność Kalego w ocenie zachowań itd.
                                                    >
                                                    > Ale sie porobilo, tzn. jestes rozczarowany swoim zwiazkiem/malzenstwem i zona,
                                                    > nie spelnily Twoich oczekiwan i wyobrazen o wspolnym zyciu. Rozumiem, zdarza si
                                                    > e.
                                                    Nie no. Skąd.
                                                    Jestem kolesiem w błyszczącym dresie ze złotym łańcuchem na szyi, któremu tylko ruchanie w głowie.
                                                    Nie komplikuj sobie obrazu mojej osoby.
                                                    Po co?
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 12:39
                                                    "Nie no. Skąd.
                                                    Jestem kolesiem w błyszczącym dresie ze złotym łańcuchem na szyi, któremu tylko ruchanie w głowie.
                                                    Nie komplikuj sobie obrazu mojej osoby.
                                                    Po co?"

                                                    Prosze Cie, bez teatralnosci! Nie dziala na mnie:))
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 10:49
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > To raczej Ty uświadom sobie, że Twój pogląd, że jak facet ma ochotę na swing to
                                                    > nie ma mowy o miłości, nie jest jedynym słusznym.

                                                    Ty chyba czegos nie rozumiesz Morrison. Milosc to nie jest troska o MOJ bol dupy, tylko o bol dupy mojego partnera. Ty serio myslisz, ze milosc do kogos mozna wyrazic wciskajac mu swoje ulubione smakolyki, ktorych on nie cierpi ? :-D
                                                    Jesli dla kogos warunkiem sine qua non zwiazku jest wylacznosc seksualna, to proponowanie mu swingu mija sie z celem, naruszenie fundamentu wiernosci jest przeciez rownoznaczne ze zniszczeniem zwiazku. To w sumie logiczne.

                                                    PS Osobiscie ubolewam, ze ze strony mojego faceta raczej nie bedzie przyzwolenia na swing, do tematu wracam od czasu do czasu, ale zalu do niego o to nie mam.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 12:18
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > PS Osobiscie ubolewam, ze ze strony mojego faceta raczej nie bedzie przyzwoleni
                                                    > a na swing, do tematu wracam od czasu do czasu, ale zalu do niego o to nie mam.
                                                    Temat był już wałkowany i nie udało się znaleźć kompromisu (na forum)
                                                    Jeśli dwie osoby mówią , ze coś lubią (ew. na czymś im zależy) to wcale nie znaczy, ze zalezy im tak samo.
                                                    Każda propozycja oszacowania, oceny tego "lubienia" za pomocą róznych przejawów, kryteriów, zachowań postulowana zazwyczaj na tym forum przez panów spotykała się nieodmiennie z krytyką ze strony pań w stylu: "To, że ktoś nie przejawia zachowania X to nie znaczy, ze nie lubi"
                                                    Kontrpropozycji pozytywnych (tzn jaka inna metoda oceny "lubienia" jest miarodajna) nie udało mi się mimo szczerych chęci od tych pań wyciągnąć.
                                                    A idąc za Twoim tokiem rozumowania: ja zrezygnowałem z posiadania 2-go dziecka i nie robię z tego problemu. Duże poświęcenie, prawda?
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 12:30
                                                    "A idąc za Twoim tokiem rozumowania: ja zrezygnowałem z posiadania 2-go dziecka i nie robię z tego problemu. Duże poświęcenie, prawda?"

                                                    Eee, jak to? Przeciez nie chciales nawet pierwszego?!
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 12:41
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "A idąc za Twoim tokiem rozumowania: ja zrezygnowałem z posiadania 2-go dziecka
                                                    > i nie robię z tego problemu. Duże poświęcenie, prawda?"
                                                    >
                                                    > Eee, jak to? Przeciez nie chciales nawet pierwszego?!
                                                    A z czego to wnioskujesz?
                                                    Pamiętaj, że wszelkie metody oceny "jak bardzo ktoś czegoś chce" zostały na tym forum zanegowane.

                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 13:14
                                                    > A z czego to wnioskujesz?
                                                    > Pamiętaj, że wszelkie metody oceny "jak bardzo ktoś czegoś chce" zostały na tym
                                                    > forum zanegowane.

                                                    No wnioskuje tylko sam pisales. Wiesz porownania owszem lubie, ale takie do rzeczy a nie bezsensowne.
                                                    Ja np. bardzo lubie lody(te prawdziwe;)), ale: mam swoje ulubione smaki, lod lodowi nie rowny, jak mam zjesc byle jakiego, to wole jednak nie zjesc wcale. Niektore mi nie smakuja, probowalam i wiem. Natomiast moja mama tez bardzo lubi lody i: nie wazne jakie, najwazniejsze, zeby byly lody. Owszem ma swoje ulubione, ale ogolnie jakby co najwazniejsze zeby w ogole byl lod. Jej tam wszystkie smakuja, lepszy troche gorszy niz nic.
                                                    Hmm i co teraz z tym fantem zrobic?
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 13:33
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > A z czego to wnioskujesz?
                                                    > > Pamiętaj, że wszelkie metody oceny "jak bardzo ktoś czegoś chce" zostały
                                                    > na tym
                                                    > > forum zanegowane.
                                                    >
                                                    > No wnioskuje tylko sam pisales. Wiesz porownania owszem lubie, ale takie do rze
                                                    > czy a nie bezsensowne.
                                                    Bezsensowne to było negowanie każdej zaproponowanej metody oszacowania przy jednoczesnym braku własnej propozycji.
                                                    Ja wiem, ze to nie Ty negowałaś ale ta kwestia jest wg mnie zbyt ważna a większość forumowiczów (płci żeńskiej akurat) uciekało od własnych propozycji innych kryteriów oceny "lubienia".
                                                    Ja żonie na jakiejś imprezie wieki temu powiedziałem, ze chce miec dziecko więc z tego wniosek, że chciałem miec je bardziej niż ona.
                                                    I koniec.
                                                    I basta.
                                                    Absurd?
                                                    Ale takim samym absurdem jest argument mabelle2000, ze ona tez męzowi proponuje swing on odmawia i to dla niej żaden problem.
                                                    Ciekawe czy gdyby odmówił posiadania dzieci też byłaby tak wyrozumiała.


                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 13:47
                                                    "Ja żonie na jakiejś imprezie wieki temu powiedziałem, ze chce miec dziecko więc z tego wniosek, że chciałem miec je bardziej niż ona. I koniec. I basta. Absurd?"

                                                    Dla niej pewnie wlasnie tak, bo ona wtedy dziecka nie chciala w ogole. A potem sie Wam poodmienialo, ona chciala a Ty nie chciales, jej sie zachcialo a Tobie odechcialo.

                                                    "Ale takim samym absurdem jest argument mabelle2000, ze ona tez męzowi proponuje swing on odmawia i to dla niej żaden problem.
                                                    Ciekawe czy gdyby odmówił posiadania dzieci też byłaby tak wyrozumiała.

                                                    Mysle, ze dla niej swing bylby tylko forma urozmaicenia zycia seksualnego a dla Ciebie jest fetyszem/preferencja albo tez chcecia sypiania na legalu z innymi, dlatego tak bardzo Ci na nim zalezy. Ale diagnoza nie daje rozwiazania, niestety.

                                                    I juz tu pisalam: o ile kobieta i dziecko, chec jego posiadania to biologia(natura nas tak urzadzila), dla przetwania gatunku, o tyle swing to tylko fanaberia i z biologia nic wspolnego nie ma. A jezeli chcialbys pozapladniac tyle ile sie da(biologia) to sobie mozesz szukac chetnych do seksu poza malzenstwem.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 14:03
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Dla niej pewnie wlasnie tak, bo ona wtedy dziecka nie chciala w ogole. A potem
                                                    > sie Wam poodmienialo, ona chciala a Ty nie chciales, jej sie zachcialo a Tobie
                                                    > odechcialo.
                                                    Oczywiście, ze chciała.
                                                    Chodzi o sam fakt niewspółmierności porównania.
                                                    To, ze jeden chce i drugi chce to nie znaczy, ze oboje chcą tak samo.

                                                    > Mysle, ze dla niej swing bylby tylko forma urozmaicenia zycia seksualnego
                                                    Czyli argument "bo ja chcę a mąz odmawia ale dla mnie to nie problem" jest co najmniej chybiony.
                                                    Mabelle nie robi problemu bo to dla niej kaprys a nie trwała, silna potrzeba.

                                                    > Ciebie jest fetyszem/preferencja albo tez chcecia sypiania na legalu z innymi,
                                                    > dlatego tak bardzo Ci na nim zalezy.
                                                    Ech.
                                                    Ręce opadają.
                                                    Potrzebą jest prawo do "bycia sobą" wobec najbliższej osoby.
                                                    Udawanie monogamicznego jest tego zaprzeczeniem.

                                                    > swing to tylko fanaberia i z biologia nic wspolnego nie ma.
                                                    Ale poligamicznośc zachowań z biologią ma wiele wspólnego.
                                                    O kobiecej poligamii (monogamii) wypowiadać się nie będę.
                                                    Ale męska poligamiczność jest wg mnie faktem.
                                                    Nie zgadzasz się z Tym?
                                                    Masz prawo.
                                                    Tylko co ja mam powiedzieć tym moim przyjaciółkom, które proszą mnie o radę, wytłumaczenie:
                                                    "Dlaczego on (ich partner) się tak zachowuje?"
                                                    To są moje przyjaciółki i nie potrafię im powiedzieć, ze g.. mnie to obchodzi.
                                                    Odrzucenie tezy o monogamiczności mężczyzn wyjaśnia wiele zjawisk, których kobiece, tendencyjne tłumaczenia wyjasnic nie są w stanie.
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 14:15
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > Oczywiście, ze chciała.
                                                    > Chodzi o sam fakt niewspółmierności porównania.
                                                    > To, ze jeden chce i drugi chce to nie znaczy, ze oboje chcą tak samo.
                                                    No ale jak to zmierzyc? I po co?

                                                    > Potrzebą jest prawo do "bycia sobą" wobec najbliższej osoby.
                                                    > Udawanie monogamicznego jest tego zaprzeczeniem.

                                                    A czy "byles soba" zanim sie zaangazowala i sie z Toba zwiazala? Czy udawales monogamicznego a teraz Ci juz udawanie bokiem wychodzi, dluzej sie nie da? Czy nie wiedziales, ze jestes poligamiczny? Kumple zapomnieli Ci powiedziec, ze faceci sa poligamiczni? I teraz przezywasz wielki szok?

                                                    > Ale poligamicznośc zachowań z biologią ma wiele wspólnego.
                                                    > O kobiecej poligamii (monogamii) wypowiadać się nie będę.
                                                    > Ale męska poligamiczność jest wg mnie faktem.
                                                    > Nie zgadzasz się z Tym?
                                                    > Masz prawo.

                                                    Tez Ci napislam, jak chcesz zapladniac wiele, szukaj seksu poza zwiazkiem, do tego nie jest potrzebny swing.

                                                    > Tylko co ja mam powiedzieć tym moim przyjaciółkom, które proszą mnie o radę, wy
                                                    > tłumaczenie:
                                                    > "Dlaczego on (ich partner) się tak zachowuje?"
                                                    > To są moje przyjaciółki i nie potrafię im powiedzieć, ze g.. mnie to obchodzi.
                                                    > Odrzucenie tezy o monogamiczności mężczyzn wyjaśnia wiele zjawisk, których kobi
                                                    > ece, tendencyjne tłumaczenia wyjasnic nie są w stanie.

                                                    Niech zapytaja jego, musisz im powiedziec. Albo niech znajda takiego co w zalozeniu ma sypianie tylko z ta jedna, a reszta zycia to loteria, zarowno mezczyni jak i kobiety chadzaja na boki. Gwarancji nie ma zadnej, ale szansa jest :))
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 14:45
                                                    kag73 napisała:


                                                    > No ale jak to zmierzyc? I po co?
                                                    A po co w ogóle dyskutowac na forum.

                                                    > > Potrzebą jest prawo do "bycia sobą" wobec najbliższej osoby.
                                                    > > Udawanie monogamicznego jest tego zaprzeczeniem.
                                                    >
                                                    > A czy "byles soba" zanim sie zaangazowala i sie z Toba zwiazala?
                                                    Tak.
                                                    > Czy udawales monogamicznego
                                                    Nie.
                                                    > a teraz Ci juz udawanie bokiem wychodzi, dluzej sie nie da?
                                                    Teraz też nie udaję.
                                                    > Czy nie wiedziales, ze jestes poligamiczny?
                                                    Wiedziałem.
                                                    > Kumple zapomnieli Ci powiedziec, ze face ci sa poligamiczni?
                                                    Mnie?
                                                    Ja mam oczy i rozum.
                                                    Oni zapomnieli o tym powiedzieć swoim kobietom.
                                                    Niektórzy o tym nie wiedzieli, niektórzy sądzili, że da się to stłamsić, zamieść pod dywan.
                                                    > I teraz przezywasz wielki szok?
                                                    Ja??
                                                    Szok przeżywaja kobiety nie rozumiejące dlaczego ich życie potoczyło się tak a nie inaczej
                                                    Przeżywają go bo przyjęły błędne założenia.

                                                    > Tez Ci napislam, jak chcesz zapladniac wiele, szukaj seksu poza zwiazkiem, do t
                                                    > ego nie jest potrzebny swing.
                                                    Po pierwsze: wiesz, że męska poligamicznośc nie objawia się chęcią zapładaniania
                                                    Po drugie: dlaczego uważasz, ze zdrada jest lepsza od swingu?
                                                    Dlaczego robienie czegoś wbrew drugiej osobie jest wg ciebie lepsze niż robienie wspólnie?
                                                    >
                                                    > > Tylko co ja mam powiedzieć tym moim przyjaciółkom, które proszą mnie o radę,
                                                    > wytłumaczenie:
                                                    > > "Dlaczego on (ich partner) się tak zachowuje?"

                                                    > Niech zapytaja jego, musisz im powiedziec.
                                                    Nie no. na to nie wpadły. Dzięki za podpowiedź.
                                                    > Albo niech znajda takiego co w zalozeniu ma sypianie tylko z ta jedna
                                                    Takie założenie ma (w sensie deklaracji) kazdy. a w kazdym razie przytłaczająca większosć
                                                    Inne deklaracje ze strony męzczyzny to samobój.

                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 15:35
                                                    No Ty chyba tez zapomniales powiedziec swojej kobiecie, ze nie chcesz zyc monogamicznie.
                                                    Ja rozumiem, ze swing jest lepszym wyjsciem niz zdrada, ale coz poczac skoro Twoja zona nie chce? Moze otworzcie zwiazek, niech kazdy sypia z kim chce jak sie nadarzy i bedzie mial ochote. To tez jest uczciwe wyjscie, jezeli oboje sie zgodza.

                                                    Wedlug najnowszych badan i rozwazan ludzie nie sa monogamiczni i wcale od poczatku nie byli.
                                                    W momenice kiedy zaczeli prowadzic osiedlenczy tryb zycia, zaczela sie walka o dobra i zasoby.
                                                    I nagle dla mezczyzn stalo sie wazne, zeby tylko ich biologiczne dzieci korzystaly z ich ciezkiej pracy i zasobow, i zaczela sie kontrola, by ich kobieta sypiala tylko z nimi. Kobieta jako wlasnosc mezczyzny stala sie czescia jego gospodarstwa domowego a jej dostep do zasobow zwiazany z jej seksualnoscia.
                                                    Z chrzescijanstwem doszedl do tego jeszcze moralny gorset, ktory kobieca ochote kompletnie pozbawil powietrza. Skutki widac do dzis: kobiety szukaja faceta o wyzszym statusie co by podniesc swoj wlasny, co nie ma nic do rzeczy z programem biologicznym. Jest spoleczna konsekwencja faktu, ze zyjemy w swiecie, w ktorym przez cale stulecia to mezczyzni kontrolowali zasoby.
                                                    Wiadomo, ze to sie nieco zmienia, kobiety sypiaja z facetami bez zobowiazan, ale nadal nie moga mowic o tym tak otwarcie jak mezczyzni.
                                                    I teraz ta cala wiernosc i nasze, wiekszosci, oczekiwania wobec zwiazku i milosci jest zbudowana na klamstwie jakoby czlowiek byl monogamiczny.
                                                    Zywimy sie romantycznymi mrzonkami, na ktorych strazy stoi zazdrosc. Bez zazdrosci nie byloby wymagan wylacznosci, problemow z wiernoscia, lez, nieprzespanych nocy i dlugich dyskusji.
                                                    Wartosciowanie uczucia zazdrosci jest rozne w roznych kulturach. Tak na przyklad w kulturach patrialchalnych gdzie godnosc/honor mezczyzny wiaze sie z wiernoscia kobiety, moze sie ona nawet skoncyzc tragicznie(morderstwm), bo kobieta jest wlasnoscia mezczyzny i jej seksualnosc ma byc zarezerwowana tylko dla niego.

                                                    Tak tu po krotce napisalam co niedawno przeczytalam w artykule w niemieckiej gazecie.
                                                    Przyznam, ze nie brzmi nielogicznie. Oczywiscie zyjemy w jakies tam spolecznosci, obowazuja nas pewne normy, mamy pewne wyobrazenia i oczekiwania, trudno zmienic to co gleboko zakorzenione.
                                                    Od siebie dodam, ze moze kieruje nami strach, zeby nie stracic tego co nam drogie, tego co kochamy a moze sie to zdarzyc kiedy ktos kogos zrani, zakocha sie w innym itd., zechce juz tylko z kims innym. To juz lepiej nie ryzykowac poligamii bedac w zwiazku z kims kogo sie kocha, po rozwazeniu co mozna zyskac a co mozna stracic?
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 20:25
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No Ty chyba tez zapomniales powiedziec swojej kobiecie, ze nie chcesz zyc monog
                                                    > amicznie.
                                                    No chyba nie zapomniałem.
                                                    No chyba, że jedyna dopuszczalną formą "powiedzenia" jej o tym jest oświadczenie potwierdzone notarialnie.

                                                    > Ja rozumiem, ze swing jest lepszym wyjsciem niz zdrada, ale coz poczac skoro Tw
                                                    > oja zona nie chce? Moze otworzcie zwiazek, niech kazdy sypia z kim chce jak sie
                                                    > nadarzy i bedzie mial ochote. To tez jest uczciwe wyjscie, jezeli oboje sie zg
                                                    > odza.
                                                    Ale ona nie potrafi sobie poszukać.
                                                    Jej się mentalnie w głowie nie mieści, że można sobie aktywnie szukać partnera, podejmowac próby, ponosić porażki, próbowac ponownie itd.
                                                    To powinno przyjśc samo i już.

                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 20:38
                                                    > Ale ona nie potrafi sobie poszukać.
                                                    > Jej się mentalnie w głowie nie mieści, że można sobie aktywnie szukać partnera,
                                                    > podejmowac próby, ponosić porażki, próbowac ponownie itd.
                                                    > To powinno przyjśc samo i już.

                                                    Hmm, no ale kiedys jej sie udalo. A ona w ogole ma potrzebe sypiania jeszcze z innymi czy wystarcza jej z Toba?
                                                    Mnie tam sie to w glowie miesci, ale fakt, ze tez nigdy nie szukalam i nie ponosilam zadnych porazek , itd. i niekoniecznie by mi sie chcialo wiedzac, ze mam chetnego meza tuz obok;), ktory mi sie jeszcze nie znudzil i wystarcza.
                                                    Ona moze tez nigdy nie musiala szukac ani zabiegac. Czyli wychodzi mi, ze nic nie ma przeciwko sypianiu z kims innym, tylko akurat swing jej sie nie podoba, nie odpowiada.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 21:01
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Hmm, no ale kiedys jej sie udalo.
                                                    Bo samo to do niej przyszło.
                                                    > A ona w ogole ma potrzebe sypiania jeszcze z innymi czy wystarcza jej z Toba?
                                                    Kag.
                                                    Skoro nie podejmuje prób znalezienia to znaczy, ze albo nie ma takiej potrzeby albo potrzeba jest zbyt słaba by jej się chciało wysilać.
                                                    Chyba z siedem razy to napisałem.
                                                    Dużo razy jeszcze będę musiał to powtórzyć?

                                                    > Ona moze tez nigdy nie musiala szukac ani zabiegac.
                                                    Nie tylko ona.
                                                    Ja myślę, ze to sytuacja wielu kobiet.
                                                    Ja w kazdym razie znam co najmniej kilka takich.

                                                    > Czyli wychodzi mi, ze nic n
                                                    > ie ma przeciwko sypianiu z kims innym, tylko akurat swing jej sie nie podoba, nie odpowiada.
                                                    Ach, co za wspaniałomyślność.
                                                    "Nie ma nic przeciwko sypianiu z kimś"
                                                    Jak sie znajdzie chętny i będzie uniżenie prosił to ona może się ew. zdecyduje.
                                                    No to raczej w ciągu ostatnich kilku lat żaden nie prosił wystarczająco uniżenie.
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 21:13
                                                    "Skoro nie podejmuje prób znalezienia to znaczy, ze albo nie ma takiej potrzeby albo potrzeba jest zbyt słaba by jej się chciało wysilać.
                                                    Chyba z siedem razy to napisałem.
                                                    Dużo razy jeszcze będę musiał to powtórzyć?"

                                                    No to chyba nie jest tak zle. Skoro masz jej pozwolenie na sypianie z innymi a ona sama takiej potrzeby nie ma, chocciaz jakby sie nadarzylo, to skorzysta, to spoko. Pod warunkiem, ze seks w domu jest i ona nie obsycha kiedy ma potrzebe:)
                                                    Jedyny problem, ze nie jest zainteresowana swingiem, ale to trudno wymusic.
                                                    Po prostu nie jej bajka. Tutaj trudno cos zrobic, niestety.
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 21:18
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale ona nie potrafi sobie poszukać.
                                                    > Jej się mentalnie w głowie nie mieści, że można sobie aktywnie szukać partnera,
                                                    > podejmowac próby, ponosić porażki, próbowac ponownie itd.
                                                    > To powinno przyjśc samo i już.

                                                    Moze meza w rogi nie chce walic ? :-)
                                                    Dlatego skoro jestes niezadowolony z jakosci uslug seksualnych swiadczonych przez zone, to zwroc jej wolnosc podpisujac stosowny dokument. Dasz jej tym samym szanse na satysfakcjonujacy erotycznie zwiazek.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 21:24
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Moze meza w rogi nie chce walic ? :-)
                                                    To jej problem.
                                                    > Dlatego skoro jestes niezadowolony z jakosci uslug seksualnych swiadczonych prz
                                                    > ez zone, to zwroc jej wolnosc podpisujac stosowny dokument.
                                                    A co to ona jest moją własnoscią?? Niewolnikiem??
                                                    Jaki dokument mam podpisać? Akt wyzwolenia?
                                                    Co Ty pleciesz?
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 21:41
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > A co to ona jest moją własnoscią?? Niewolnikiem??
                                                    > Jaki dokument mam podpisać? Akt wyzwolenia?
                                                    > Co Ty pleciesz?

                                                    Ludzie ktorych uwiera zycie w zwiazku malzenskim biora rozwod. Nie wiedziales o tym ?
                                                    Rozumiem, ze fajnie jest przedstawiac siebie jako osobe szlachetna i dobra, co to laskawie niekochana zona sie zaopiekuje.
                                                    A haczyk jest tutaj- gdyby nie Twoja "dobroc", to ona naprawde moglaby byc szczesliwa. Sama albo z kims innym.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 21:51
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    >
                                                    > > A co to ona jest moją własnoscią?? Niewolnikiem??
                                                    > > Jaki dokument mam podpisać? Akt wyzwolenia?
                                                    > > Co Ty pleciesz?
                                                    >
                                                    > Ludzie ktorych uwiera zycie w zwiazku malzenskim biora rozwod. Nie wiedziales o
                                                    > tym ?
                                                    > Rozumiem, ze fajnie jest przedstawiac siebie jako osobe szlachetna i dobra, co
                                                    > to laskawie niekochana zona sie zaopiekuje.
                                                    > A haczyk jest tutaj- gdyby nie Twoja "dobroc", to ona naprawde moglaby byc szcz
                                                    > esliwa. Sama albo z kims innym.
                                                    Doprawdy?
                                                    Więc dlaczego nie złoży pozwu.
                                                    Większośc pozwów rozwodowych ponoć składają obecnie kobiety.
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 21:56
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Doprawdy?
                                                    > Więc dlaczego nie złoży pozwu.
                                                    > Większośc pozwów rozwodowych ponoć składają obecnie kobiety.

                                                    A nie prosciej po prostu ja zapytac dlaczego nie sklada pozwu ?
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 21:59
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    >
                                                    > > Doprawdy?
                                                    > > Więc dlaczego nie złoży pozwu.
                                                    > > Większośc pozwów rozwodowych ponoć składają obecnie kobiety.
                                                    >
                                                    > A nie prosciej po prostu ja zapytac dlaczego nie sklada pozwu ?
                                                    A po co mam pytać.
                                                    Uzna za wskazane to podejmie ten temat lub odpowiednie kroki.
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 01:21
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    >
                                                    > > Doprawdy?
                                                    > > Więc dlaczego nie złoży pozwu.
                                                    > > Większośc pozwów rozwodowych ponoć składają obecnie kobiety.
                                                    >
                                                    > A nie prosciej po prostu ja zapytac dlaczego nie sklada pozwu ?

                                                    Tez mnie to zastanawia ale wiem jedno: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze ;)
                                                    A Morrison to ja probuje upokarzac, zwyczajnie sie msci. Ale ze do niej to nie dociera? Przesrane.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 12:53
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    > A nie prosciej po prostu ja zapytac dlaczego nie sklada pozwu ?
                                                    A po co mam się pytać?
                                                    Nie interesuje mnie to.
                                                    Jest dorosłą osobą w pełni władz umysłowych, zdolną do czynności prawnych.
                                                    Jak zechce to złoży.
                                                    Jak będzie chciała wcześniej o tym porozmawiać to zainicjuje rozmowę.
                                                    Ja nie odczuwam takiej potrzeby.
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 13:28
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ja nie odczuwam takiej potrzeby.

                                                    Nie odczuwasz potrzeby zmiany, poniewaz ten zwiazek, w ktorym jestes przynosi Ci profity. Po co wiec klamac, ze tkwisz w tym stadle tylko dla dobra drugiej strony ?
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 13:46
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Nie odczuwasz potrzeby zmiany, poniewaz ten zwiazek, w ktorym jestes przynosi C
                                                    > i profity. Po co wiec klamac, ze tkwisz w tym stadle tylko dla dobra drugiej st
                                                    > rony ?
                                                    Bo na rozwodzie skorzystałbym znacznie bardziej niż moja żona.
                                                    Ja w ogóle nie bardzo wyobrażam sobie jakie korzyści ona mogłaby z tego rozwodu mieć.
                                                    Niby jakie?
                                                    Żadne.
                                                    Poza krótkotrwałą satysfakcją, ze "na złość mężowi sobie uszy przemroziłam"
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 14:05
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Bo na rozwodzie skorzystałbym znacznie bardziej niż moja żona.

                                                    Gdyby to byla prawda, to juz dawno bylbys po rozwodzie.

                                                    > Ja w ogóle nie bardzo wyobrażam sobie jakie korzyści ona mogłaby z tego rozwodu
                                                    > mieć.
                                                    > Niby jakie?
                                                    > Żadne.

                                                    Wiesz co charakteyzuje ludzi ograniczonych ? Brak wyobrazni.
                                                    Korzyscia jaka wynosi sie z nieudanego zwiazku jest mozliwosc kreowania swojego zycia na nowo. W innym swiecie i z nowymi mozliwosciami. Jesli sadzisz, ze ten przywilej jest dany tylko Tobie, a Twojeje zonie juz nie, to znaczy wlasnie, ze wyobrazni Ci brakuje.

                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 14:15
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    > > Bo na rozwodzie skorzystałbym znacznie bardziej niż moja żona.
                                                    > Gdyby to byla prawda, to juz dawno bylbys po rozwodzie.
                                                    A niby dlaczego?

                                                    > Wiesz co charakteyzuje ludzi ograniczonych ? Brak wyobrazni.
                                                    > Korzyscia jaka wynosi sie z nieudanego zwiazku jest mozliwosc kreowania swojego
                                                    > zycia na nowo. W innym swiecie i z nowymi mozliwosciami. Jesli sadzisz, ze ten
                                                    > przywilej jest dany tylko Tobie, a Twojeje zonie juz nie, to znaczy wlasnie, z
                                                    > e wyobrazni Ci brakuje.
                                                    No właśnie ja sądzę, ze ona ma wyobraźnię i dlatego nie dąży do rozwodu.
                                                    W jakiż to nowy świat weszłaby moja żona gdyby się rozwiodła??
                                                    Jakie nowe możliwości, których nie ma teraz by zyskała.

                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 14:35
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > No właśnie ja sądzę, ze ona ma wyobraźnię i dlatego nie dąży do rozwodu.
                                                    > W jakiż to nowy świat weszłaby moja żona gdyby się rozwiodła??
                                                    > Jakie nowe możliwości, których nie ma teraz by zyskała.

                                                    Wolnosc, a moze nawet milosc, szczescie, spelnienie, wszystko czego ludzie pragna wychodzac z domu rodzinnego i zaczynajac wlasne zycie. Nie wierze, ze o takie podstawowe rzeczy pytasz. Prowokujesz. Po co?
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 14:41
                                                    No ja tam mysle, ze jego zona ma swoje powody dlaczego sie nie rozwodzi, bo przeciez ma prawo.
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 14:46
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No ja tam mysle, ze jego zona ma swoje powody dlaczego sie nie rozwodzi, bo prz
                                                    > eciez ma prawo.

                                                    O powodach niestety zapomnial z zona porozmawiac :-)
                                                    Pozostaje pytanie-skoro zwiazek jest DLA NIEGO niesatysfakcjonujacy, to dlaczego trzyma sie zony jak kleszcz dupy ?
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 14:54
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No ja tam mysle, ze jego zona ma swoje powody dlaczego sie nie rozwodzi, bo prz
                                                    > eciez ma prawo.

                                                    No co? Wygoda, pieniadze, moze niepewnosc jutra, niesamodzielnosc, samotnosc gdyby poszla na swoje i jeszcze kamien na szyi w postaci dziecka. Kiedys podczytywalam na kochankach jak pisza eks zony udupione tymi dziecmi nie moga sie nawet na randke wyrwac z domu. Maz jak go stac to zaplaci minimalne alimenty i widuje dzieciaka raz na 2 tyg, wtedy on ma druga mlodosc, randkuje, jest wolny, a babka zatyrana w domu z dziecmi. Jak choruja i musi w domu siedziec to jeszcze ja z roboty wywala. Plakaly tam, ze by juz wolaby byc z tymi niewiernymi mezami, bo chociaz jest z kim dzieciaka zostawic i wiecej kasy na zycie. Szczegolnie te, co nie maja rodzicow/rodziny pod reka i nie ma kto pomoc.
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 15:00
                                                    No co? Wygoda, pieniadze, moze niepewnosc jutra, niesamodzielnosc, samotnosc gd
                                                    > yby poszla na swoje i jeszcze kamien na szyi w postaci dziecka. Kiedys podczyty
                                                    > walam na kochankach jak pisza eks zony udupione tymi dziecmi nie moga sie nawet
                                                    > na randke wyrwac z domu. Maz jak go stac to zaplaci minimalne alimenty i widuj
                                                    > e dzieciaka raz na 2 tyg, wtedy on ma druga mlodosc, randkuje, jest wolny, a ba
                                                    > bka zatyrana w domu z dziecmi. Jak choruja i musi w domu siedziec to jeszcze ja
                                                    > z roboty wywala. Plakaly tam, ze by juz wolaby byc z tymi niewiernymi mezami,
                                                    > bo chociaz jest z kim dzieciaka zostawic i wiecej kasy na zycie. Szczegolnie te
                                                    > , co nie maja rodzicow/rodziny pod reka i nie ma kto pomoc.

                                                    No to masz tutaj bardzo prawdopodobna odpowiedz.
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 14:49
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Wolnosc, a moze nawet milosc, szczescie, spelnienie, wszystko czego ludzie prag
                                                    > na wychodzac z domu rodzinnego i zaczynajac wlasne zycie. Nie wierze, ze o taki
                                                    > e podstawowe rzeczy pytasz. Prowokujesz. Po co?

                                                    On nie prowokuje, on naprawde mysli, ze takie rarytasy to tylko jemu sie naleza, a zona jest za glupia, zeby siegnac po * milosc, szczescie i spelnienie*
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 15:02
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > On nie prowokuje, on naprawde mysli, ze takie rarytasy to tylko jemu sie naleza
                                                    > , a zona jest za glupia, zeby siegnac po * milosc, szczescie i spelnienie*

                                                    Ja mysle, ze on nia gardzi, a ona nie ma pomyslu na siebie czy wypiera prawde dla wygody i tak sie bujaja. Bedzie jej do konca zycia udowadnial jaka jest beznadziejna i ze na nikogo lepszego i tak ja nie stac.
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 15:06
                                                    "Ja mysle, ze on nia gardzi, a ona nie ma pomyslu na siebie czy wypiera prawde dla wygody i tak sie bujaja. Bedzie jej do konca zycia udowadnial jaka jest beznadziejna i ze na nikogo lepszego i tak ja nie stac."

                                                    Hmm, ale przeciez my nic o jej zwiazku nie wiemy. W dodatku zyje tak bardzo wiele par, obok siebie, bez seksu albo bez uczuc...
                                                    Moim zdaniem morrisonowi sie w dupie poprzewracalo, to wszystko, bo wlasciwie moglby dwa razy pociagnac nosem, ogarnac sie, zaakceptowac rzeczywistosc, ucieszyc sie z tego co ma i zyc ladnie z zona dalej...ale nie, ona ma chciec swingu, bo to oznacza milosc absolutna;)
                                                    Morrison ile Ty masz lat?
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 15:24
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Hmm, ale przeciez my nic o jej zwiazku nie wiemy. W dodatku zyje tak bardzo wie
                                                    > le par, obok siebie, bez seksu albo bez uczuc...

                                                    Ha! Oj ja to wiem Kag, sama tak zyje juz pare lat ale nigdy mi nie przyszlo nawet na mysl, ze to ma jakikolwiek glebszy sens, takie zycie w poczekalni. Oczywiscie dlugo sie pielegnuje nadzieje ale poczucie bezsensu jest destrukcyjnie i z czasem bierze gore. I dlatego Morrison jest mi w jakims sensie bliski. Dla mnie zaporowe byly tylko pieniedze, nieznajomosc jezyka, malutkie dziecko ale juz z tego wychodze.

                                                    > Morrison ile Ty masz lat?

                                                    Starszy od nas. 44?
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 15:29
                                                    Dla mni
                                                    > e zaporowe byly tylko pieniedze, nieznajomosc jezyka, malutkie dziecko ale juz
                                                    > z tego wychodze.

                                                    No jego zona tez ma male dziecko i zapewne nie idealna sytuacje finansowa.
                                                  • marek.zak1 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 15:35
                                                    kag73 napisała:


                                                    ...ale nie, ona ma chciec swingu, bo to oznacza milosc absolutna;)

                                                    Swing jako wyraz miłości absolutnej do partnera - halo, tu dom wariatów.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 15:34
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Wolnosc, a moze nawet milosc, szczescie, spelnienie, wszystko czego ludzie prag
                                                    > na wychodzac z domu rodzinnego i zaczynajac wlasne zycie. Nie wierze, ze o taki
                                                    > e podstawowe rzeczy pytasz. Prowokujesz. Po co?
                                                    Ale problem w tym, ze ona ta wolność ma.
                                                    Zwerbalizuj czym by się objawiała ta wolność. Co konkretnie mogłaby robić (lub czego nie musiałaby robić) wtedy czego nie może robić teraz (lub co musi robić).
                                                    Nie wymyślisz nic.
                                                    Przypuszczam, ze to co nazywasz wolnością to własnie jest chęc zrobienia męzowi na złość nawet wbrew własnemu interesowi.
                                                    "Ja nie będe szczęśliwsza ale za to trochę mu namieszam w życiu"
                                                    To nie jest wolność.
                                                    To przekora.

                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 15:39
                                                    "Zwerbalizuj czym by się objawiała ta wolność. Co konkretnie mogłaby robić (lub czego nie musiałaby robić) wtedy czego nie może robić teraz (lub co musi robić).
                                                    Nie wymyślisz nic."

                                                    Ja dokladnie wiem o czym pisze Kitty, o co jej chodzi. Sama wolnoscia jest/moze byc, ze nie musze tego typa codziennie ogladac, nie plata mi sie obok po mieszkaniu, nie siedzi ze mna w jednym pomieszczeniu, nie zabiera powietrza do oddychania. I nie uswiadamia mi kazdego dnia, ze zyje wcale nie tak jak moglabym albo chcialbym zyc, kiedy go widze to mi sie w zoladku wszystko sciska nad utracona miloscia i czasem ktory marnuje.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 15:56
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Ja dokladnie wiem o czym pisze Kitty, o co jej chodzi. Sama wolnoscia jest/moze
                                                    > byc, ze nie musze tego typa codziennie ogladac,
                                                    Nie musi.
                                                    Teraz też moze robić co chce.
                                                    Moze nawet więcej niż gdyby mieszkała beze mnie.
                                                    > nie plata mi sie obok po mieszkaniu,
                                                    Nie plątam.
                                                    Potrafimy sie przez pół dnia nie widzieć będąc w domu.
                                                    Poza tym skąd założenie a priori, ze to ja JEJ SIĘ PLĄTAM a nie ONA MNIE?

                                                    > hania. I nie uswiadamia mi kazdego dnia, ze zyje wcale nie tak jak moglabym
                                                    No właśnie w tym rzecz, ze to "mogłabym" to raczej teoria.
                                                    "Mogłabym ale mi się nie chciało"
                                                    Dopóki jestem w związku moge się użalać nad sobą.
                                                    A na kogo zwali jesli się z własnej woli i z własnej inicjatywy rozwiedzie?
                                                    > albo o chcialbym zyc
                                                    Wracamy do punktu wyjścia: jak mogłaby żyć i co ją powstrzymuje od tego teraz?
                                                    > kiedy go widze to mi sie w zoladku wszystko sciska nad utracon
                                                    > a miloscia i czasem ktory marnuje.
                                                    Czyli krótko mówiąc nie odpowiedziałaś na moje pytanie a raczej potwierdziłaś moje przypuszczenia.
                                                    Nie chodzi o żadną wolnośc tylko o poczucie, ze się skoro mnie się nie udało to mu przynajmniej namieszam i się rozwiodę. Nic na tym nie zyskam (dużo stracę) ale przynajmniej postawię na swoim.

                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 16:43
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Nie chodzi o żadną wolnośc tylko o poczucie, ze się skoro mnie się nie udało to
                                                    > mu przynajmniej namieszam i się rozwiodę. Nic na tym nie zyskam (dużo stracę)
                                                    > ale przynajmniej postawię na swoim.

                                                    Ale z czym Ci namiesza??? Ze bedziesz mogl na legalu swingowac, pieprzyc sie w swojej wlasnej chacie z kim chcesz, ile chcesz, przyprowadzac panie na noc, ba! organizowac imprezy swingerskie. Co Ty potrzebujesz jej jak jakis kryptogej do przykrywki? Czego? Przed kim? Co Ty w ogole od niej chcesz? Co Ty udajesz przed ludzmi udane malzenstwo? No nie, TY? Nie wierze? Ale po co?
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 16:59
                                                    "Nie chodzi o żadną wolnośc tylko o poczucie, ze się skoro mnie się nie udało to mu przynajmniej namieszam i się rozwiodę. Nic na tym nie zyskam (dużo stracę) ale przynajmniej postawię na swoim."

                                                    Na jakiej podstawie taki wniosek? Przeciez Ci opisalam o co chodziloby dla mnie i co oznacza "wolnosc".
                                                    Co niektorych zatrzamuje to wlasnie pieniadze/ich brak, sytuacja finansowa, no i oczywiscie dziecko, ktoremu nie chce rozbijac sie rodziny np.

                                                    > "Mogłabym ale mi się nie chciało"

                                                    Co to ma oznaczac? Nie chcialo mi sie zaswingowac, albo wyjsc i szukac faceta do lozka? Cz

                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 20:55
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Co to ma oznaczac? Nie chcialo mi sie zaswingowac,
                                                    Odczep się od tego swingowania bo się go uczepiłaś jak rzep psiego ogona.
                                                    Nie chciało mi się w świadomy sposób szukac partnera życiowego.
                                                    Nie chciało mi się rezygnować z wygodnego załozenia że moje potrzeby (jako kobiece) są ważniejsze.
                                                    Nie chciało mi sie aktywnie budowac związku bo po co skoro jemu bardziej na nim zalezało więc ja mogłam być ta stroną bierną.
                                                    Nie chciało mi się zastanowić nad jasnym wyartykułowaniem swoich potrzeb i poglądów skoro większość ważnych pytań można skwitować wzruszeniem ramionami i odpowiedzią "nie wiem"

                                                    Za to:
                                                    Fajnie m się pozowało na zdystansowaną jak powtarzałam, ze dla mnie bycie w związku nie jest jakimś priorytetem.
                                                    Fajnie mi się kpiło z koleżanek,, które próbują szukac sobie partnera i nazywałam to "desperacją"
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 22:21
                                                    > Odczep się od tego swingowania bo się go uczepiłaś jak rzep psiego ogona.
                                                    > Nie chciało mi się w świadomy sposób szukac partnera życiowego.
                                                    > Nie chciało mi się rezygnować z wygodnego załozenia że moje potrzeby (jako kobi
                                                    > ece) są ważniejsze.
                                                    > Nie chciało mi sie aktywnie budowac związku bo po co skoro jemu bardziej na nim
                                                    > zalezało więc ja mogłam być ta stroną bierną.
                                                    > Nie chciało mi się zastanowić nad jasnym wyartykułowaniem swoich potrzeb i pogl
                                                    > ądów skoro większość ważnych pytań można skwitować wzruszeniem ramionami i odpo
                                                    > wiedzią "nie wiem"
                                                    >
                                                    > Za to:
                                                    > Fajnie m się pozowało na zdystansowaną jak powtarzałam, ze dla mnie bycie w zwi
                                                    > ązku nie jest jakimś priorytetem.
                                                    > Fajnie mi się kpiło z koleżanek,, które próbują szukac sobie partnera i nazywał
                                                    > am to "desperacją"

                                                    Aaa, to zmienia postac rzeczy. Po prostu zwiazales sie z niewlasciwa osoba, nie dobraliscie sie.
                                                    Ty aktywny, ona zawsze bierna, az Ci sie znudzilo. I jak mija wielkie zakochanie, otwieraja sie oczy, potem mija iles tam lat po prostu sytuacja zaczyna ciazyc a szans na zmiany nie widac.
                                                    A ona byla taka pewna, ze moze to ciagnac tak dalej przez lata. A jednak nie moze/nie mogla.
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 16:33
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale problem w tym, ze ona ta wolność ma.
                                                    > Zwerbalizuj czym by się objawiała ta wolność. Co konkretnie mogłaby robić (lub
                                                    > czego nie musiałaby robić) wtedy czego nie może robić teraz (lub co musi robić)
                                                    > .
                                                    > Nie wymyślisz nic.
                                                    > Przypuszczam, ze to co nazywasz wolnością to własnie jest chęc zrobienia męzowi
                                                    > na złość nawet wbrew własnemu interesowi.
                                                    > "Ja nie będe szczęśliwsza ale za to trochę mu namieszam w życiu"
                                                    > To nie jest wolność.
                                                    > To przekora.

                                                    Oj oj oj! Wolnosc to jest NIE musiec na Ciebie patrzec. Wolnosc to NIE interes. Na milosc boska takie podstawowe zagadnienie. Nie wierze, ze nie rozumiesz! 'Ja nie bede szczesliwsza?' Jezu od razu bym byla szczesliwsza gdybys tylko zniknal z mojego zycia, gdybys sie zapadl pod ziemie i nigdy nie wrocil, po prostu rozplynal. Ty chyba nie wiesz co to znaczy NIE kochac??? Wolnosc tzn wystawic ze swojego zycia czlowieka, ktorego sie nie kocha na zawsze, rozumiesz? Pozbyc sie go jak jakies choroby co cie toczy od wewnatrz od lat. Poza tym jakie robienie na zlosc? Jak Cie nie kocham to chyba o tym wiesz, bo Ci to okazuje wiec skoro przestane Ci to okazywac przed odlaczenie naszych zyc od siebie to chyba Ci ide na reke, nie? Ty zyjesz w jakiejs toksycznej zaleznosci z zona ze takie pytania zadajesz? Potrzebujesz jej? Czy o co tu chodzi?
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 20:34
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Oj oj oj! Wolnosc to jest NIE musiec na Ciebie patrzec. Wolnosc to NIE interes.
                                                    Ale ona może teraz na mnie nie patrzeć jeśli zechce.
                                                    Wolność to możliwość wyboru.
                                                    Rozwód jej tej możliwości nie da. A nawet jej tą możłiwośc zawęzi.

                                                    > Na milosc boska takie podstawowe zagadnienie. Nie wierze, ze nie rozumiesz!
                                                    To nie ja nie rozumiem tylko Ty żonglujesz słowami.
                                                    Używasz slowa wolność (jakże pięknego) po czym dajesz opis sytuacji, która tę wolność (czyli możliwość wyboru) ogranicza.

                                                    > Wolnosc tzn wystawic z
                                                    > e swojego zycia czlowieka, ktorego sie nie kocha na zawsze, rozumiesz?
                                                    A skad mmożesz wiedzieć czy ona mnie nie kocha?
                                                    > Potrzebujesz jej? Czy o co tu chodzi?
                                                    Skoro nie wiesz o co tu chodzi to dlaczego odrzucasz możłiwośc, ze chodzi o to o czym ja piszę.
                                                    Dobre sobie.
                                                    40-letnia kobieta żyjąca pod jednym dachem z facetem, którego nie kocha, zależna od niego finansowo i nie potrafiąca sie utrzymać sama w kraju, w którym sprzątaczka zarabia więcej niż niejeden inżynier w Polsce i pouczająca innych co to jest wolność.
                                                    Po prostu kabaret.
                                                    Żebyś była wolna musiałabyś sama kiedyś w przeszłości z niewielkiej częsci tej wolności zrezygnować. Pomyśleć dalej niż 1 godziną naprzód. Zdobyć się na refleksję"czego ja potrzebuję i jak to osiągnać?"
                                                    Ale Ty tego nie potrafiłaś ale teraz chcesz pouczać innych i ustawiać im hierarchię wartości podczas gdy sama swojej nie potrafiłaś i potknełąś się w życiu o swoje własne wybory.


                                                  • zawle Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 20:50
                                                    morrison9 napisał: > 40-letnia kobieta żyjąca pod jednym dachem z facetem, którego nie kocha, zależn
                                                    > a od niego finansowo i nie potrafiąca sie utrzymać sama w kraju, w którym sprzą
                                                    > taczka zarabia więcej niż niejeden inżynier w Polsce i pouczająca innych co to
                                                    > jest wolność.
                                                    > Po prostu kabaret.
                                                    > Żebyś była wolna musiałabyś sama kiedyś w przeszłości z niewielkiej częsci tej
                                                    > wolności zrezygnować. Pomyśleć dalej niż 1 godziną naprzód. Zdobyć się na refle
                                                    > ksję"czego ja potrzebuję i jak to osiągnać?"
                                                    > Ale Ty tego nie potrafiłaś ale teraz chcesz pouczać innych i ustawiać im hierar
                                                    > chię wartości podczas gdy sama swojej nie potrafiłaś i potknełąś się w życiu o
                                                    > swoje własne wybory.

                                                    A jaki to ma związek? O wolności mogą mówić tylko osoby samodzielne? I co to za dziwna zależność: Zrezygnować z wolności żeby móc byś wolnym? O czym Ty piszesz?
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 21:01
                                                    zawle napisała:

                                                    > A jaki to ma związek? O wolności mogą mówić tylko osoby samodzielne?
                                                    Mówić moga wszystkie.
                                                    Pouczać innych powinny takie, które potrafiły sobie tę wolnosc zapewnić.
                                                    > I co to za dziwna zależność: Zrezygnować z wolności żeby móc byś wolnym? O czym Ty piszes
                                                    > z?
                                                    Rezygnujesz z jakiejś częsci swojej wolności kiedy się uczysz podczas gdy inni balują.
                                                    Rezygnujesz z jakiejś części swojej wolności kiedy podejmujesz prace po to by mieć pieniądze i byc wolnym po wyjściu z pracy.
                                                    Rozejrzyj się.
                                                    Na prawdę nie znasz ludzi, którzy kiedys byli tak bardzo wolni, ze teraz są zależni od innych bo nie potrafili spojrzeć odpowiednio daleko w przyszllość?
                                                  • sea.sea Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 21:06
                                                    Ja rozumiem, że rozstanie się może nie opłacać, ale strasznie się dziwię ludziom, którzy wolą żyć pod jednym dachem z kimś, kto im zwisa emocjonalnie, albo czasem nawet wręcz wkurwia. Jak oni w ogóle dają sobie z tym radę?

                                                    Ale mi jest łatwo mówić, mnie było stać na wyprowadzkę dosłownie z dnia na dzień, bo nie mam dzieci, a hajs mi się w samodzielnym wydaniu też zgadzał.
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 21:30
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Ja rozumiem, że rozstanie się może nie opłacać, ale strasznie się dziwię ludzio
                                                    > m, którzy wolą żyć pod jednym dachem z kimś, kto im zwisa emocjonalnie, albo cz
                                                    > asem nawet wręcz wkurwia. Jak oni w ogóle dają sobie z tym radę?

                                                    Jak sobie daja rade ? Sposoby sa dwa - "na ofiare" i "na bohatera".
                                                    Pierwszy to zycie w poczuciu krzywdy, ze im sie zwiazek rozj..al ale bron Boze nie z ich winy. Drugi sposob- to zlozenie siebie w ofierze i meczenstwo dla dobra innych.
                                                    Obie to postawy sa bardzo gratyfikujace. Pierwsza pozwala upajac sie swoja krzywda, druga- rozkoszowac sie swoja wspanialomyslnoscia. Oba te uczucia swietnie rekompensuja gorycz porazki.
                                                    I tylko ci do ktorych w koncu dotrze, ze sami sa architektami swojego zycia i nikt nie jest im nic winien, wychodza ze zlych zwiazkow. Tylko oni.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 09:00
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Ale mi jest łatwo mówić, mnie było stać na wyprowadzkę dosłownie z dnia na dzie
                                                    > ń, bo nie mam dzieci,
                                                    Pamiętaj, ze powstrzymywanie się od rozwodu ze względu na dzieci można ocenić na dwa sposoby.
                                                    1) Jeśli od rozwodu ze względu na dzieci powstrzymuje się kobieta to znaczy, że "poświęca się dla dobra dzieci"
                                                    2) Jeśli od rozwodu ze względu na dzieci powstrzymuje się mężczyzna to znaczy, że "zasłania się dzieckiem dla własnej wygody"
                                                  • zawle Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 21:13
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > Rezygnujesz z jakiejś częsci swojej wolności kiedy się uczysz podczas gdy inni
                                                    > balują.

                                                    Z niczego nie rezygnuję...wybieram. Rezygnuję z wolności w sytuacji gdy muszę postąpić wbrew sobie i swoim zasadom. Tu tego nie ma.

                                                    > Rezygnujesz z jakiejś części swojej wolności kiedy podejmujesz prace po to by m
                                                    > ieć pieniądze i byc wolnym po wyjściu z pracy.

                                                    Nigdy praca nie była dla mnie rezygnacją z wolności. Robię to co lubię, jak lubię.

                                                    > Rozejrzyj się.
                                                    > Na prawdę nie znasz ludzi, którzy kiedys byli tak bardzo wolni, ze teraz są zal
                                                    > eżni od innych bo nie potrafili spojrzeć odpowiednio daleko w przyszllość?

                                                    I zakładasz że kitka jest kimś takim? Na jakiej podstawie? Ona już parę razy zmieniła swoje życie w imię wolności. I pewnie zrobi to nie raz. Nie dla wygody, dla opłacalności, tylko dla oddychania pełną piersią, czystym powietrzem. Nie jest zachowawcza. Może jesteś następnym Markiem czy innym bywalcem tego forum który uważa że wystarczy pojeździć na rowerze czy pouczyć się, żeby wieść bezproblemowe życie? Niestety nie wystarczy.

                                                    O wolności mogą mówić nawet Ci co z niej świadomie rezygnują dla wygody, ze strachu, z cwaniactwa.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 21:23
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nigdy praca nie była dla mnie rezygnacją z wolności. Robię to co lubię, jak lub
                                                    > ię.
                                                    To że lubisz to jedno a to, ze się podporządkowujesz innym to drugie.
                                                    Niektórzy tak lubią wojsko, ze zostają zawodowymi żołnierzami choć to nierozerwalnie wiąże sie z rezygnacja z częsci wolności.
                                                    > I zakładasz że kitka jest kimś takim? Na jakiej podstawie?
                                                    Na znacznie solidniejszej podstawie niż ta na której kobiety na tym forum wmawiają mi co czuje, potrzebuje moja żona. Kobieta, ktorej na oczy nie widzialy nic o niej nie wiedza.

                                                    > Ona już parę razy zmieniła swoje życie w imię wolności.
                                                    Więc czemu tej wolności nie ma?
                                                    > Może jesteś następnym Markiem czy innym bywalcem tego forum kt
                                                    > óry uważa że wystarczy pojeździć na rowerze czy pouczyć się, żeby wieść bezprob
                                                    > lemowe życie?
                                                    Wręcz przeciwnie.
                                                    Uważam, że na wolność trzeba sobie w życiu zapracować.
                                                    Nie wystarczy jej "wybrać"
                                                  • zawle Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 21:30
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > To że lubisz to jedno a to, ze się podporządkowujesz innym to drugie.

                                                    Podporządkowanie innym w sprawach które nie kolidują z moim światopoglądem nie jest rezygnacją z wolności. To wybór. Ja wybieram- nadal. I nie tłumaczę się musem.

                                                    > Niektórzy tak lubią wojsko, ze zostają zawodowymi żołnierzami choć to nierozerw
                                                    > alnie wiąże sie z rezygnacja z częsci wolności.

                                                    Może oni czują się wolni w wojsku?

                                                    > > I zakładasz że kitka jest kimś takim? Na jakiej podstawie?

                                                    > Na znacznie solidniejszej podstawie niż ta na której kobiety na tym forum wmawi
                                                    > ają mi co czuje, potrzebuje moja żona. Kobieta, ktorej na oczy nie widzialy ni
                                                    > c o niej nie wiedza.

                                                    Nie wiem co czuje Twoja żona, ale raczej szczęśliwa to nie jest. No chyba że Ty jesteś zajebistym aktorem.

                                                    > > Ona już parę razy zmieniła swoje życie w imię wolności.
                                                    > Więc czemu tej wolności nie ma?

                                                    To już kitki pytaj...

                                                    > Uważam, że na wolność trzeba sobie w życiu zapracować.
                                                    > Nie wystarczy jej "wybrać"

                                                    A ja uważam że ma się ją za darmo. Niektórzy nią jednak kupczą.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 21:43
                                                    zawle napisała:

                                                    > > Niektórzy tak lubią wojsko, ze zostają zawodowymi żołnierzami choć to nierozerw
                                                    > > alnie wiąże sie z rezygnacja z częsci wolności.
                                                    >
                                                    > Może oni czują się wolni w wojsku?
                                                    A może moja żona sie czuje wolna w małżeństwie.

                                                    > Nie wiem co czuje Twoja żona, ale raczej szczęśliwa to nie jest.
                                                    Raczej nie jest.
                                                    Ale.
                                                    1) nie sądzę by była szczęśliwsza rozwodząc się
                                                    3) nie sądzę by była bardziej wolna rozwodząc się
                                                    I sądzę, ze ona mysłi podobnie.
                                                    A tego akurat dotyczy ta częśc dyskusji.

                                                    > > Uważam, że na wolność trzeba sobie w życiu zapracować.
                                                    > > Nie wystarczy jej "wybrać"

                                                    > A ja uważam że ma się ją za darmo.
                                                    Tylko jeśli ma się inne potrzeby zredukowane do minimum.
                                                    Inaczej zawsze jesteś zależna od innych, którzy pomagają Ci te potrzeby zaspokoić.
                                                    Miłość, pieniądze, przyjaźń, jedzenie, ubranie, seks i wiele innych.
                                                  • zawle Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 22:39
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > A może moja żona sie czuje wolna w małżeństwie.

                                                    jeśli tak sobie ta wolność wyobrażała, to ok. Nie mi to oceniać. I chyba nie Tobie. Duża z niej dziewczyna, nie ma co jej współczuć na wyrost;)

                                                    > 1) nie sądzę by była szczęśliwsza rozwodząc się
                                                    > 3) nie sądzę by była bardziej wolna rozwodząc się
                                                    > I sądzę, ze ona mysłi podobnie.
                                                    > A tego akurat dotyczy ta częśc dyskusji.

                                                    To fajnie że jesteście pomimo wszystko tak blisko że wiesz co ona myśli. To duży poziom współistnienia.

                                                    > Tylko jeśli ma się inne potrzeby zredukowane do minimum.
                                                    > Inaczej zawsze jesteś zależna od innych, którzy pomagają Ci te potrzeby zaspoko
                                                    > ić.
                                                    > Miłość, pieniądze, przyjaźń, jedzenie, ubranie, seks i wiele innych.

                                                    One wcale nie muszą być tak bardzo zredukowane, ale nie mogą stanowić sensu życia. Złoty środek pomiędzy mam a jestem. Bo jestem nawet wtedy gdy nie mam. Ale mam nigdy bie wypełni być.
                                                  • marek.zak1 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 21:15
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Rezygnujesz z jakiejś częsci swojej wolności kiedy się uczysz podczas gdy inni balują.
                                                    > Rezygnujesz z jakiejś części swojej wolności kiedy podejmujesz prace po to by m ieć pieniądze i byc wolnym po wyjściu z pracy.
                                                    > Rozejrzyj się.
                                                    > Na prawdę nie znasz ludzi, którzy kiedys byli tak bardzo wolni, ze teraz są zależni od innych bo nie potrafili spojrzeć odpowiednio daleko w przyszllość?


                                                    Morrison, inwestowaleś w siebie, zapierdzielałes i jesteś teraz górą. Ale czy przy okazji teraz nie rewanżujesz się, pokazując , że to ty miałeś rację i że taraz świat do ciebie należy?
                                                  • zawle Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 21:19
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Morrison, inwestowaleś w siebie, zapierdzielałes i jesteś teraz górą. Ale czy
                                                    > przy okazji teraz nie rewanżujesz się, pokazując , że to ty miałeś rację i że t
                                                    > araz świat do ciebie należy?

                                                    Jaką górą? Górą czego? Dobrej pensji? Górą bo jakiejś kobiecie nie opłaca się od niego odejść?
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 21:26
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Morrison, inwestowaleś w siebie, zapierdzielałes i jesteś teraz górą. Ale czy
                                                    > przy okazji teraz nie rewanżujesz się, pokazując , że to ty miałeś rację i że t
                                                    > araz świat do ciebie należy?
                                                    Świat do mnie nie należy.
                                                    Jestem pyłkiem, ktory w każdej chwili może być zmieciony.
                                                    Ale przynajmniej zdaje sobie z tego sprawę.
                                                    I wiem, ze świat sie wokól mnie nie kręci.
                                                    W przeciwieństwie do co niektórych pań.
                                                  • marek.zak1 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 21:41
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Morrison, inwestowaleś w siebie, zapierdzielałes i jesteś teraz górą. Ale czy przy okazji teraz nie rewanżujesz się, pokazując , że to ty miałeś rację i że t araz świat do ciebie należy?
                                                    --------------------------------------------------------------------------------
                                                    > Świat do mnie nie należy.
                                                    > Jestem pyłkiem, ktory w każdej chwili może być zmieciony.
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------

                                                    No tak, lae pyłkiem wolnym, jak twierdzisz, pyłkiem, ktory robi to co chce, ma kasę, dziewczyny na pstrykniecie. Dla więu facetów to tylko marzenie, a kobiety to drażni..
                                                  • zawle Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 22:43
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > No tak, lae pyłkiem wolnym, jak twierdzisz, pyłkiem, ktory robi to co chce, ma
                                                    > kasę, dziewczyny na pstrykniecie. Dla więu facetów to tylko marzenie, a kobiety
                                                    > to drażni..

                                                    Spełnia chyba Twoje marzenia Marek. Ja marzę o czymś zupełnie innym. I nie wiem czemu ma mnie to drażnić? Nie wszystko i nie wszystkie ma na pstryknięcie, wiec to chyba ułuda jest?
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 08:54
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja marzę o czymś zupełnie innym.
                                                    No to chyba oczywiste. Nie jesteś facetem.
                                                    > I nie wiem czemu ma mnie to drażnić?
                                                    A to, ze nie wiesz to nie znaczy, ze cie to nie drażni (ew. irytuje, budzi dyskomfort, niepewność itd)
                                                    > Nie wszystko i nie wszystkie ma na pstryknięcie
                                                    Oczywiście, ze nie wszystko i w ogóle nie na pstryknięcie.
                                                    Ale więcej niż dajmy na to 20 lat temu.
                                                    I jest to racjonalna ocena sytuacji a nie ułuda.
                                                  • zawle Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 12:54
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > > Ja marzę o czymś zupełnie innym.
                                                    > No to chyba oczywiste. Nie jesteś facetem.

                                                    Za to Ty jesteś i wiesz za miliony. Nie bądź żenujący.

                                                    > > I nie wiem czemu ma mnie to drażnić?
                                                    > A to, ze nie wiesz to nie znaczy, ze cie to nie drażni (ew. irytuje, budzi dysk
                                                    > omfort, niepewność itd)

                                                    Nic mi nie budzi. Ale skoro ty wiesz lepiej co u mnie budzi, to czemu kitka nie może wiedzieć lepij co Ty budzisz w swojej żonie ( zwłaszcza że nie jesteś kobietą). Mnie zresztą niewiele rzeczy budzi. Zwłaszcza tych które mnie osobiście, ani moich bliskich nie dotyczą.

                                                    > > Nie wszystko i nie wszystkie ma na pstryknięcie
                                                    > Oczywiście, ze nie wszystko i w ogóle nie na pstryknięcie.
                                                    > Ale więcej niż dajmy na to 20 lat temu.
                                                    > I jest to racjonalna ocena sytuacji a nie ułuda.

                                                    Polemizuję z Markiem, nie z Tobą. Aczkolwiek widzę że Cię marek podłechtał. Ciekawe czy ma wypieki na twarzy pisząc o tym co Ty możesz i o Twoim nowym starcie. Bo mi się tu wali jego pełen szczęścia świat jak domek z kart.
                                                  • mojemail3 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 13:14
                                                    zawle napisała:

                                                    > Polemizuję z Markiem, nie z Tobą. Aczkolwiek widzę że Cię marek podłechtał. Cie
                                                    > kawe czy ma wypieki na twarzy pisząc o tym co Ty możesz i o Twoim nowym starcie
                                                    > . Bo mi się tu wali jego pełen szczęścia świat jak domek z kart.


                                                    Każdy prawie jest łasy na pochwały, komplement szczery czy nie rozmiękcza aż miło popatrzeć ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Fantazja na temat Marka ;) 22.05.15, 13:43
                                                    zawle napisała:

                                                    Cie
                                                    > kawe czy ma wypieki na twarzy pisząc o tym co Ty możesz i o Twoim nowym starcie
                                                    > . Bo mi się tu wali jego pełen szczęścia świat jak domek z kart.

                                                    Hehe trafne! ;) Pociagne temat fantazjujac. Ciekawe czy mu staje jak pisze, ze rznie te wszystkie baby na boku w tych swoich ksiazkach. Bo przeciez po to te ksiazki pisze zeby sie realizowac poligamicznie, bezpiecznie, a nie jak ten wysmiany przez niego masturbator do ekranu komputera, bo przeciez nie po to pisze, ze ma talent, bo nie ma. Po tym jak juz opisze jak je wszystkie przerznal to daje happy end w postaci zlaczenia sie z zona zeby sobie wyrzuty sumienia zatrzec. Stad te wszystkie ksiazki maja tresc na jedno kopyto, a Marek jest w kazdej z nich glownym bohaterem. I dzieki temu nie musi sie jako czlowiek i pisarz rozwijac w refleksji nad swiatem, czlowiekiem i Bogiem. A my sie wszyscy dziwimy, ze jak to mozliwe zeby pisarz byl taki ograniczony, bezrefleksyjny, jednokopytowy? Dlatego jest ograniczony, bo pisanie tych ksiazek ma inna funkcje, mianowicie realizowania sie chocby literackiego w rypaniu innych dziewuch oprocz Madonny z wielkim cycem, na ktorym kladzie kazdego wieczoru Marek swoj lepek do snu. Rozgryziony! ;-)

                                                    Aha zapomnialam: a my pewnie robimy za pierwowzory kobiecych postaci w tych ksiazkach tj. wszystkie jestesmy przeruchane wszerz i wzdluz! ;)
                                                  • urquhart Re: Fantazja na temat Marka ;) 22.05.15, 14:11
                                                    Grubo,
                                                    Jest moc! - na weekend!
                                                  • marek.zak1 Re: Fantazja na temat Marka ;) 22.05.15, 14:16
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    Hehe trafne! ;) Pociagne temat fantazjujac. Ciekawe czy mu staje jak pisze, ze rznie te wszystkie baby na boku w tych swoich ksiazkach. Bo przeciez po to te ksiazki pisze zeby sie realizowac poligamicznie, bezpiecznie, a nie jak ten wysmiany przez niego masturbator do ekranu komputera, bo przeciez nie po to pisze, ze ma talent, bo nie ma. Po tym jak juz opisze jak je wszystkie przerznal to daje happy end w postaci zlaczenia sie z zona zeby sobie wyrzuty sumienia zatrzec.
                                                    > . Stad te wszystkie ksiazki maja tresc na jedno kopyto, a Marek jest w kazdej z nich głownym bohaterem. I dzieki temu nie musi sie jako czlowiek i pisarz rozwijac w refleksji nad swiatem, czlowiekiem i Bogiem. A my sie wszyscy dziwimy, ze jak to mozliwe zeby pisarz byl taki ograniczony, bezrefleksyjny, jednokopytowy? Dlatego jest ograniczony, bo pisanie tych ksiazek ma inna funkcje, mianowicie realizowania sie chocby literackiego w rypaniu innych dziewuch oprocz Madonny z wielkim cycem, na ktorym kladzie kazdego wieczoru Marek swoj lepek do snu. Rozgryziony! ;-).

                                                    Dzięki za miłe słowa, ktorych mi nie skapisz. Moje książki sa książkami politycznymi, wiec jeszcze dodaj, ze realizuję sie jako niespełniony polityk.


                                                  • mabelle2000 Re: Fantazja na temat Marka ;) 22.05.15, 14:23
                                                    Kitty, Ty to jednak potrafisz dolozyc do pieca :-)))))
                                                  • marek.zak1 Re: Fantazja na temat Marka ;) 22.05.15, 14:27
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Kitty, Ty to jednak potrafisz dolozyc do pieca :-))))).

                                                    Dziewczyna nie miała seksu rok I jakoś musi się wyładować.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Fantazja na temat Marka ;) 22.05.15, 14:50
                                                    Kicia, Twoje bezkompromisowe wiwisekcje wzbudzają we mnie mieszaninę podziwu, respektu i przerażenia. I sama nie wiem, czy chciałabym Ci trafić pod skalpel, czy zostać oszczędzona... :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Fantazja na temat Marka ;) 22.05.15, 15:25
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Kicia, Twoje bezkompromisowe wiwisekcje wzbudzają we mnie mieszaninę podziwu, r
                                                    > espektu i przerażenia. I sama nie wiem, czy chciałabym Ci trafić pod skalpel, c
                                                    > zy zostać oszczędzona... :-)

                                                    Nie boj sie ;) Kiedys wstawilas sie za mnie/podalas mi reke zebym sie podniosla. To bylo lata temu ale w waznej dla mnie sprawie, bo bylam wtedy slaba. Na pewno juz nie pamietasz i te okolicznosci nie maja juz znaczenia. Ale bede Ci za to wdzieczna do konca zycia i ta wdziecznosc bede Ci okazywac na ile potrafie. Po prostu nigdy Ci tamtej pomocy nie zapomne, choc pewnie Ci za nia podziekowalam ale realizuje konsekwentnie takie ciche podziekowanie, na ile potrafie oczywiscie. Takze nie boj nic ;) Jakbys cos potrzebowala to tez mow.
                                                  • hello-kitty2 Re: Fantazja na temat Marka ;) 22.05.15, 15:28
                                                    ..pewnie Ci za nia NIE podziekowalam.. (mialo byc)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Fantazja na temat Marka ;) 23.05.15, 14:38
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >....

                                                    Chyba powinnam znowu napisać "o do chuja" :-) Wątek pełen niespodzianek... Ale cieszę się Kicia, że Ci się wtedy przydałam.

                                                    Nie boję się, że mogłabyś mnie prześwietlić. Boję się tylko, że to mogłoby zaboleć. Dowiadywać się o sobie czegoś nowego, to duża wartość, niezależnie od tego, czy to dobra rzecz, czy nie najlepsza. Tylko że sam proces zyskiwania tej wiedzy nie zawsze jest przyjemny.

                                                    Na forum czasem szukam przyjemnej pogawędki, czasem małego konfliktu, głównie po prostu informacji o związku kobiety i mężczyzny - żeby ja zastosować w praktyce. Pod spodem też gdzieś szukam prawdy o sobie - ale w komfortowych warunkach, tylko kiedy mi się chce. Wtedy nie odrzucam z marszu nawet tych opowiastek o uśrednionych kobietach - czasem sprawdzam, czy może coś z nich jest we mnie (najczęściej jednak okazują się bezwartościowe). Ale gdybyś mi tak z nagła chlasnęła ciężką prawdą między oczy, to pewnie miałabym mieszane uczucia :-)

                                                    Buziak!
                                                  • rekreativa Re: Fantazja na temat Marka ;) 22.05.15, 19:28
                                                    Kitka, ale dajesz czadu w tym wątku :D
                                                  • hello-kitty2 Re: Fantazja na temat Marka ;) 22.05.15, 19:43
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Kitka, ale dajesz czadu w tym wątku :D

                                                    Ja po prostu zblizam sie do egzaminow i stres/rozdraznienie mi leb rozsadza. Jak sie uda wszystko pozdawac to sie wycisze przypuszczam.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 08:45
                                                    marek.zak1 napisał:


                                                    > dziewczyny na pstrykniecie.
                                                    Nie żartuj.
                                                    Nigdzie tak nie napisałem.
                                                    Żadne pstryknięcie.
                                                    Po prostu znacznie podniosła się moja skutecznośc ich zdobywania i wiem dosyć dobrze z czego to wynika więc mogę na tą skutecznośc mieć spory wpływ.
                                                    Ponoszę porażki ale są wkalkulowane w cenę sukcesu.
                                                    > kobiety to drażni.
                                                    I to jest istota problemu!!!!
                                                    Dlatego są gotowe przekraczac granice śmieszności wmawiając mi co czuje, czego potrzebuje i co może zrobić moja żona.
                                                    Kobieta, o której nie wiedzą kompletnie NIC, a która ja znam od ponad 15 lat.
                                                    Będa mi tłumaczyć, że ona ma wyobraźnię a ja nie.
                                                    A jak ta linia ataku polegnie to zmienią front i będą dowodzić, że na pewno moja żona jest głupią lalą i dziunią.
                                                    Kitty już ją chciała walić z liścia po pysku.
                                                    Jakież to żałosne obnażanie własnej bezsilności.
                                                  • marek.zak1 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 09:42
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > dziewczyny na pstrykniecie.
                                                    > Nie żartuj.
                                                    > Nigdzie tak nie napisałem.
                                                    > Żadne pstryknięcie.
                                                    > Po prostu znacznie podniosła się moja skutecznośc ich zdobywania i wiem dosyć dobrze z czego to wynika więc mogę na tą skutecznośc mieć spory wpływ.
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Duża skuteczność = dziewczyny na pstrykniecie. Ja tez wiem, z czego to wynika. Otóż z pewności siebie, jaka daje kasa i status. O tym była mowa tu setki razy.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 10:01
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Duża skuteczność = dziewczyny na pstrykniecie.
                                                    To nie jest to samo.
                                                    Taka na przykład Kitty jest 10 razy bardziej atrakcyjna jako kobieta niż ja jako mężczyzna (wiem bo widziałem zdjęcia :-) )
                                                    Mogłaby mieć praktycznie pełną kontrolę nad swoim życiem.
                                                    Ale musiałaby wykasować pewne odruchy, pewne schematy postępowania, system wartości, które jej sie ukształtowały jak miała pewnie ze 20-25 lat.
                                                    To teoretycznie łatwe ale praktycznie niemożliwe.
                                                    Musiałaby chyba jakieś elektrowstrząsy przejść i mózg sobie zresetować :-)


                                                  • marek.zak1 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 10:57
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Duża skuteczność = dziewczyny na pstrykniecie.
                                                    > To nie jest to samo.
                                                    > Taka na przykład Kitty jest 10 razy bardziej atrakcyjna jako kobieta niż ja jak o mężczyzna (wiem bo widziałem zdjęcia :-) ).

                                                    Morrison, czy Ty naorawde sie zgrywasz? Facet czterdziestoletni ze statusem I kasą moze bez problem zbajerować o kilkanascie młodsza kjobiete i zacząć wszystko od nowa. Na to przecież leca Twoje kochanki, a nie na urodę. Dla tysiecy singielek jesteś targetem, bo wiedzą, że czterdziestoletni singiel to stuprocentowa pewnośc ukrytych wad.

                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 11:01
                                                    Ale przeciez on nie jest singlem.
                                                  • marek.zak1 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 11:33
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ale przeciez on nie jest singlem.

                                                    Ale zachowuje się jak by był, albo miał za chwile być.
                                                  • zawle Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 12:57
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Morrison, czy Ty naorawde sie zgrywasz? Facet czterdziestoletni ze statusem I k
                                                    > asą moze bez problem zbajerować o kilkanascie młodsza kjobiete i zacząć wszyst
                                                    > ko od nowa. Na to przecież leca Twoje kochanki, a nie na urodę. Dla tysiecy si
                                                    > ngielek jesteś targetem, bo wiedzą, że czterdziestoletni singiel to stuprocento
                                                    > wa pewnośc ukrytych wad.

                                                    Tylko widzisz marek...on nie chce być targetem, chce być kochany, akceptowany bez względu na kasę i preferencje. Do tego słyszałam że jednak nie jest takim targetem, urody brak ( to takie damskie ploty:)
                                                  • marek.zak1 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 13:14
                                                    zawle napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Morrison, czy Ty naorawde sie zgrywasz? Facet czterdziestoletni ze statusem I kasą moze bez problem zbajerować o kilkanascie młodsza kjobiete i zacząć wszystko od nowa. Na to przecież leca Twoje kochanki, a nie na urodę. Dla tysiecy singielek jesteś targetem,

                                                    > Tylko widzisz marek...on nie chce być targetem, chce być kochany, akceptowany bez względu na kasę i preferencje. Do tego słyszałam że jednak nie jest takim targetem, urody brak ( to takie damskie ploty:).

                                                    Każdy chce :).
                                                  • mojemail3 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 13:16
                                                    zawle napisała:

                                                    > Tylko widzisz marek...on nie chce być targetem, chce być kochany, akceptowany b
                                                    > ez względu na kasę i preferencje.

                                                    To trzeba odesłac do mamy, mama zawsze utuli w żalu...
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 13:39
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Morrison, czy Ty naorawde sie zgrywasz? Facet czterdziestoletni ze statusem I k
                                                    > asą moze bez problem zbajerować o kilkanascie młodsza kjobiete

                                                    Dobrze napisales Marek, moze ZBAJEROWAC, wyrwac na jedna lub kilka nocy, zasponsorowac na dluzszy czas, skusic blyskotka, kolacja, samochodem. I tylko tyle, bo typ kobiet, ktory na to poleci, oprocz seksu, raczej nie zaoferuje mu nic wiecej.

                                                  • rekreativa Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 19:31
                                                    " I tylko tyle, b
                                                    > o typ kobiet, ktory na to poleci, oprocz seksu, raczej nie zaoferuje mu nic wie
                                                    > cej. "

                                                    Skąd ten optymistyczny pomysł, że bajerantowi potrzeba czegoś więcej?
                                                  • zawle Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 20:16
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > " I tylko tyle, b
                                                    > > o typ kobiet, ktory na to poleci, oprocz seksu, raczej nie zaoferuje mu n
                                                    > ic wie
                                                    > > cej. "
                                                    >
                                                    > Skąd ten optymistyczny pomysł, że bajerantowi potrzeba czegoś więcej?

                                                    Oj kazdemu potrzeba. Niektórym wtedy gdy znudzą się dziwkami, innym wtedy gdy zdobycz spowszednieje, jeszcze innym wtedy gdy trafią na podobną sobie.
                                                  • hello-kitty2 Re: To doradz jak mam zyskac kontrole 22.05.15, 12:40
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Taka na przykład Kitty jest 10 razy bardziej atrakcyjna jako kobieta niż ja jak
                                                    > o mężczyzna (wiem bo widziałem zdjęcia :-) )

                                                    Oj oj jakie ploty, a mowia, ze kobiety to plotkary ;)

                                                    > Mogłaby mieć praktycznie pełną kontrolę nad swoim życiem.
                                                    > Ale musiałaby wykasować pewne odruchy, pewne schematy postępowania, system wart
                                                    > ości, które jej sie ukształtowały jak miała pewnie ze 20-25 lat.
                                                    > To teoretycznie łatwe ale praktycznie niemożliwe.
                                                    > Musiałaby chyba jakieś elektrowstrząsy przejść i mózg sobie zresetować :-)

                                                    Skoro poswiecasz mi tyle czasu to moze mi pomoz i doradz co takiego musialabym w sobie zmienic (jakie odruchy, jakies schematy i jaki system?) zeby 'miec praktycznie pelna kontrole nad swoim zyciem'? Powaznie pytam. Umiesz mi szczerze poradzic, skoro twierdzisz, ze wiesz, co powinnam zmienic?

                                                    ps piszac takie rzeczy chcesz mi pomoc czy chcesz mnie zranic? Bo jak chcesz mnie tylko zranic to juz mnie wczoraj zraniles, co mnie troche troche zdrowia i lez kosztowalo wiec przemysl zanim mnie znowu uderzysz czego Ty ode mnie tak naprawde chcesz. Pomoc przyjme i przemysle, a jak chcesz sie tylko popisac czy wyzyc na mnie to uciekne.
                                                  • morrison9 Re: To doradz jak mam zyskac kontrole 23.05.15, 10:07
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Skoro poswiecasz mi tyle czasu to moze mi pomoz i doradz co takiego musialabym
                                                    > w sobie zmienic (jakie odruchy, jakies schematy i jaki system?) zeby 'miec prak
                                                    > tycznie pelna kontrole nad swoim zyciem'? Powaznie pytam. Umiesz mi szczerze po
                                                    > radzic, skoro twierdzisz, ze wiesz, co powinnam zmienic?
                                                    Kitty.
                                                    Ja nie mam złotych sposobów :-)
                                                    Owszem. Zdarzyło mi się dac znajomej kilka rad "jak postępować z facetami" po zastosowaniu których zadzwoniła z podziękowaniami: "To działa"
                                                    Ale:
                                                    1) Jej zależało na związku a Tobie nie wiec to nie jest analogiczna sytuacja
                                                    2) I tak po ok 2 latach się rozstali. Kolejnych rad "Jak utrzymać intensywność relacji" juz słuchać nie chciała bo mówiła, ze to byłoby wbrew jej naturze.

                                                    Ja w ogóle nie wiem czy Tobie chodzi o radę dotyczącą mężczyzn czy o jakąś inną.
                                                    Z tego co wielokrotnie podkreślałaś masz inne priorytety.

                                                    > ps piszac takie rzeczy chcesz mi pomoc czy chcesz mnie zranic?
                                                    Nie mam intencji Cię zranić ale jak zaczynasz sobie po mnie jeździć dla rozładowania własnych frustracji to licz się z tym, ze się zrewanżuję.
                                                    > Bo jak chcesz mnie tylko zranic to juz mnie wczoraj zraniles, co mnie troche troche zdrowia i l
                                                    To po co zaczynasz wojny i potyczki, których nie masz szans wygrac?

                                                    > ez kosztowalo wiec przemysl zanim mnie znowu uderzysz czego Ty ode mnie tak nap
                                                    > rawde chcesz.
                                                    Od Ciebie?
                                                    Nic.
                                                    Lubię dyskutować.
                                                    A w szerszym kontekście: Jeśli uda mi się sprawić by choć jedna kobieta pod wpływem moich słów przemyślała swoje dotychczasowe podejście do życia, mężczyzn, relacji itd (oczywiście po tym jak już wyszydzi i zaneguje to co piszę - to element konieczny) to uznam, ze warto było.
                                                    Ale jeśli nawet ta jedna się nie znajdzie to pozostaje mi organiczna przyjemność jaka daje mi polemika.


                                                  • marek.zak1 mentalnośc kalego 23.05.15, 10:57
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > > ps piszac takie rzeczy chcesz mi pomoc czy chcesz mnie zranic?
                                                    > Nie mam intencji Cię zranić ale jak zaczynasz sobie po mnie jeździć dla rozładowania własnych frustracji to licz się z tym, ze się zrewanżuję.

                                                    To jest mentalnośc Kalego, czyl;i mnie wolno ranic innych, a innym mnie nie. Zobacz wpis HK2 o mojej skromnej osobie. A moja rada jest taka, jak okazujesz ludziom zyczliwość, to sie zwraca w zielokrotnionej formie w życiu prywatnym i zawodowym. No ale tego w żadnych szkołach nie uczą.


                                                  • hello-kitty2 Re: mentalnośc kalego 23.05.15, 13:36
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > To jest mentalnośc Kalego, czyl;i mnie wolno ranic innych, a innym mnie nie.

                                                    ALe przeciez ja Ci nie bede nic tlumaczyc Marek, bo Twoje zrozumienie ralacji damsko-meskich jest na poziomie ruchu posuwistego i rykow samczych.

                                                    Zo
                                                    > bacz wpis HK2 o mojej skromnej osobie. A moja rada jest taka, jak okazujesz lud
                                                    > ziom zyczliwość, to sie zwraca w zielokrotnionej formie w życiu prywatnym i zaw
                                                    > odowym. No ale tego w żadnych szkołach nie uczą.

                                                    Porozmawiaj sobie zatem z zyczliwymi zeby ci sie zwrocilo ;) Przez lata nie dostrzegles, ze od Twojej zyczliwosci, laurek, wierszykow zycze sobie trzymac sie z daleka. Wiec chyba logicznym jest, ze nie moge byc wobec Ciebie zyczliwa zeby mi sie wlasnie od Ciebie nie zwracalo, zebys mnie nie oblazl klakami parafrazujac slowa Zawle jak liniacy sie pies rwacy sie do glaskania, zeby Ci nawet nie przyszlo do glowy zeby sie do mnie lasic ani wskakiwac mi na kolanka. Brrrr
                                                  • marek.zak1 Re: mentalnośc kalego 23.05.15, 14:00
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > To jest mentalnośc Kalego, czyl;i mnie wolno ranic innych, a innym mnie nie.
                                                    >
                                                    > ALe przeciez ja Ci nie bede nic tlumaczyc Marek, bo Twoje zrozumienie ralacji damsko-meskich jest na poziomie ruchu posuwistego i rykow samczych.

                                                    Tak tak, a Robert Lewandowski w opinii wszystkich plujacych nienawiścia i zawiścią hejterów jest ,,drewnem" i nie umie grać w piłkę.
                                                  • hello-kitty2 Re: To doradz jak mam zyskac kontrole 23.05.15, 13:23
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ja w ogóle nie wiem czy Tobie chodzi o radę dotyczącą mężczyzn czy o jakąś inną
                                                    > .

                                                    Morrison przeciez nie zadaje pytan z nieba. Ja sie odnosze do Twoich wlasnych slow:

                                                    > Mogłaby mieć praktycznie pełną kontrolę nad swoim życiem.
                                                    > Ale musiałaby wykasować pewne odruchy, pewne schematy postępowania, system wart
                                                    > ości,

                                                    No to wiesz czy nie wiesz:
                                                    1. jakie odruchy?
                                                    2. jakie schamaty postepowania?
                                                    3. jaki system wartosci?

                                                    Czy sobie napisales belkot, a juz zeby podac przyklad to za ciezko? Jezeli nie potrafisz nawet podac przykladu to ile warta byla ta wypowiedz, skoro doslownie nic z niej konkretnego nie wynika?

                                                    > A w szerszym kontekście: Jeśli uda mi się sprawić by choć jedna kobieta pod wpł
                                                    > ywem moich słów przemyślała swoje dotychczasowe podejście do życia, mężczyzn, r
                                                    > elacji itd (oczywiście po tym jak już wyszydzi i zaneguje to co piszę - to elem
                                                    > ent konieczny) to uznam, ze warto było.

                                                    Ale co ma przemyslec? Jakis konkret?

                                                    Jezu jak ja nie lubie tych managerskich gadek, znowu sam abstrakt, a zaden konkret tyle, ze sobie pogadales.

                                                    > Nie mam intencji Cię zranić ale jak zaczynasz sobie po mnie jeździć dla rozłado
                                                    > wania własnych frustracji to licz się z tym, ze się zrewanżuję.

                                                    Rewanzuj ale rob to dajac konkretna informacje. Wartosciowa informacje tj taka, ktora mozna uzyc.

                                                    > To po co zaczynasz wojny i potyczki, których nie masz szans wygrac?

                                                    Kurwa tysiac razy Ci mowilam, ze ja nie rozmawiam z ludzmi zeby wygrac. Przeciez nie ma nagrod! Co wygrales? Ja rozmawiam z ludzmi zeby sie czegos konkretnego dowiedziec. Jesli z naszej rozmowy o moim rzekomej mozliwosci zlapania kontroli nad zyciem nie dowiedzialam sie dokladnie nic, jak to zrobic, to:
                                                    1. albo rzuciles sobie pare slow na wiatr, ktorych nie umiesz pokryc ani jednym przykladem
                                                    2. albo zlewasz lub innymi slowy postawiles na mnie krzyzyk.

                                                    Dla mnie dyskusja bez przekazywania informacji jest strata czasu, wlasnie go stracilam. Przyjemnosc daje uzyskanie konkternej wiedzy, a nie klepanie w klawiature.

                                                    Jestes taki sam jak wszyscy mezczyzni: MOTYWOWANI TYLKO CIPA a scislej ATENCJA cipowlascicielki. Jak na Ciebie nie lece to Ci sie nie oplaca produkowac, bo ladowac nalezy w siebie, a jak ta cipa sie mna nie interesuje to czas jej poswiecony mi sie nie zwroci. I nie chodzi tylko o seks ale o to cale zainteresowanie, ktorych od kobiet potrzebujecie, o to zeby w kolo was latac z wywieszonym jezorem w zakochaniu. Ehe wiem, jak znajde interesujacego to polatam.
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 13:25
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Dlatego są gotowe przekraczac granice śmieszności wmawiając mi co czuje, czego
                                                    > potrzebuje i co może zrobić moja żona.

                                                    Chlopie, Ty sie tak nie podniecaj, bo Ci zylka pierdzaca peknie :-D
                                                    Nikt tu Ci niczego nie wmawia. Nie masz nad swoim zyciem kontroli, co udowadniasz kazdym swoim postem, a walisz na oslep jak ktos Ci na to zwroci uwage.
                                                    Jedno jest pewne- dopoki nie zaczniesz szanowac ludzi, to nic sie w Twoim zyciu na lepsze nie zmieni, bo Ciebie nikt nie bedzie szanowal. Jesli gardzisz nawet tymi ktore ruchasz, to trudno oczekiwac, zebys dostal w rewanzu jakies glebsze uczucia. Wiec nie ciskaj sie tak tu strasznie, ze jestes niezrozumiany, bo akurat Twoj przypadek, to najbardziej banalna rozkmina jaka mozna uslyszec.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 13:42
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    Kurczę.
                                                    Tyle bzdur w jednym poście.
                                                    Nie dam rady do wszystkich się ustosunkować w środku dnia pracy :-)
                                                    Wybiorę jeden wątek :-)

                                                    > Jesli gardzisz nawet tymi ktore ruchasz,

                                                    Nie gardzę, ale domyślam się czym Twoim zdaniem objawia się "nie gardzenie"
                                                    Otóż, kiedy spełniałem Twoje wyobrażenia (czy też w ogóle sugestie kobiet) na temat tego jak powinienem się zachowywać to nie ruchałem :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 13:56
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > > Jesli gardzisz nawet tymi ktore ruchasz,
                                                    >
                                                    > Nie gardzę, ale domyślam się czym Twoim zdaniem objawia się "nie gardzenie"
                                                    > Otóż, kiedy spełniałem Twoje wyobrażenia (czy też w ogóle sugestie kobiet) na t
                                                    > emat tego jak powinienem się zachowywać to nie ruchałem :-)

                                                    Gardzisz, gardzisz generalnie kobietami. Tego sie nie da ukryc. Dlatego sie nie zakochujesz.
                                                    A ruchaj sobie na zdrowie. Gardzenie i ruchanie sie przeciez nie wyklucza raczej nakreca jeszcze bardziej. Ja tam Ci nie zaluje. Ruchaj. W koncu kobiety sie tylko do ruchania nadaja, nie? ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 14:20
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Otóż, kiedy spełniałem Twoje wyobrażenia (czy też w ogóle sugestie kobiet) na t
                                                    > emat tego jak powinienem się zachowywać to nie ruchałem :-)

                                                    No to chyba powinienes sie cieszyc. Chciales ruchania, to masz, skad wiec ta gorycz i rozczarowanie ?
                                                  • zawle Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 14:27
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > No to chyba powinienes sie cieszyc. Chciales ruchania, to masz, skad wiec ta go
                                                    > rycz i rozczarowanie ?

                                                    Mnie zastanawia jak to się dzieje że tacy faceci ruchają. W ogóle nie gadają wcześniej z kobietami? Kłamią? Dałabyś się mabelle wyruchać morrisonowi? Albo urgu? Markowi? Po ich poznaniu? Ja nigdy, chociaż nie wybrzydzam:))
                                                  • marek.zak1 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 14:32
                                                    zawle napisała:

                                                    > Mnie zastanawia jak to się dzieje że tacy faceci ruchają. W ogóle nie gadają wcześniej z kobietami? Kłamią? Dałabyś się mabelle wyruchać morrisonowi? Albo urgu? Markowi? Po ich poznaniu? Ja nigdy, chociaż nie wybrzydzam:)).

                                                    Jedna sprawa przynajmniej wyjaśniona.
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 14:33
                                                    zawle napisała:

                                                    > Mnie zastanawia jak to się dzieje że tacy faceci ruchają.

                                                    No to akurat chyba odbywa sie w mysl zasady "trafil swoj na swego " :-)

                                                    > Dałabyś się mabelle wyruchać morrisonowi? Albo urg
                                                    > u? Markowi? Po ich poznaniu?

                                                    Sama nie wierze w to co teraz napisze, ale odkad zagladam na to forum, to chyba dalabym sie wyruchac tylko Zyg, Sea, Rekreativie, Kitce i Tobie ;-)))

                                                  • zawle Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 14:36
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Sama nie wierze w to co teraz napisze, ale odkad zagladam na to forum, to chyba
                                                    > dalabym sie wyruchac tylko Zyg, Sea, Rekreativie, Kitce i Tobie ;-)))

                                                    Matko...mam tak samo. Nawet ze swingiem, takam ciekawa:))
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 14:55
                                                    > Sama nie wierze w to co teraz napisze, ale odkad zagladam na to forum, to chyba
                                                    > dalabym sie wyruchac tylko Zyg, Sea, Rekreativie, Kitce i Tobie ;-)))

                                                    O do chuja!
                                                    :-)))
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 15:41
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Sama nie wierze w to co teraz napisze, ale odkad zagladam na to forum, to chyba
                                                    > dalabym sie wyruchac tylko Zyg, Sea, Rekreativie, Kitce i Tobie ;-)))

                                                    Yes, score! hehe no i jak tu odejsc z tego forum? ;) Ale co Mabelle mamy jaja wieksze od chlopow?
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 16:27
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ale co Mabelle mamy jaja w
                                                    > ieksze od chlopow?

                                                    Oj macie jaja, macie, ciagle jestem pod wielkim wrazeniem :-)
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 15:13
                                                    zawle napisała:

                                                    > Mnie zastanawia jak to się dzieje że tacy faceci ruchają. W ogóle nie gadają wc
                                                    > ześniej z kobietami? Kłamią? Dałabyś się mabelle wyruchać morrisonowi? Albo urg
                                                    > u? Markowi? Po ich poznaniu? Ja nigdy, chociaż nie wybrzydzam:))
                                                    A skąd Ci przyszło do głowy, ze w ogóle bym chciał?
                                                    Ty tkwisz w jakimś mentalnym gimnazjum.
                                                    "Dogryzę facetowi bo mu powiem, ze bym sie z nim nie przespała."
                                                    Spojrzyj w lustro i zastanów się co piszesz.

                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 15:24
                                                    > A skąd Ci przyszło do głowy, ze w ogóle bym chciał?
                                                    > Ty tkwisz w jakimś mentalnym gimnazjum.
                                                    > "Dogryzę facetowi bo mu powiem, ze bym sie z nim nie przespała."
                                                    > Spojrzyj w lustro i zastanów się co piszesz.

                                                    No cos Ty, Morrison, my(kobiety) sie tutaj na tym forum naczytalysmy, ze mezczyzni uwielbiaja seks i sa poligamiczni i przespia sie z kazda. A te nieszczesne kobiety seksu nie lubia, bo z wszystkimi sypiac nie chca... a Ty teraz opowiadasz, ze dla Ciebie mezczyzny wyglad ma znaczenie i bys moze z ktoras nie chcial? To nie wystarczy, ze babka jest kobieta? Przeciez Wy mezczyzni tak bardzo lubicie seks! To kobiety go nie lubia, bo nie chca sypiac z kazdym!
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 15:28
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > A skąd Ci przyszło do głowy, ze w ogóle bym chciał?
                                                    > > Ty tkwisz w jakimś mentalnym gimnazjum.
                                                    > > "Dogryzę facetowi bo mu powiem, ze bym sie z nim nie przespała."
                                                    > > Spojrzyj w lustro i zastanów się co piszesz.
                                                    >
                                                    > No cos Ty, Morrison, my(kobiety) sie tutaj na tym forum naczytalysmy, ze mezczy
                                                    > zni uwielbiaja seks i sa poligamiczni i przespia sie z kazda.
                                                    Nie z każdą.
                                                    Sa poligamiczni więc nie poprzestaną na jednej.
                                                    Ale to nie znaczy, ze prześpią się z każdą.
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 15:53
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > A skąd Ci przyszło do głowy, ze w ogóle bym chciał?
                                                    > Ty tkwisz w jakimś mentalnym gimnazjum.
                                                    > "Dogryzę facetowi bo mu powiem, ze bym sie z nim nie przespała."
                                                    > Spojrzyj w lustro i zastanów się co piszesz.

                                                    Ale dlaczego w lustro? W sensie, ze tak mlodo wyglada, tak? Jak panienka z gimnazjum ;-) Dobra, jaja sobie robie. To lustro mnie troche rozbawilo.
                                                  • zawle Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 20:09
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Mnie zastanawia jak to się dzieje że tacy faceci ruchają. W ogóle nie gad
                                                    > ają wc
                                                    > > ześniej z kobietami? Kłamią? Dałabyś się mabelle wyruchać morrisonowi? Al
                                                    > bo urg
                                                    > > u? Markowi? Po ich poznaniu? Ja nigdy, chociaż nie wybrzydzam:))
                                                    > A skąd Ci przyszło do głowy, ze w ogóle bym chciał?
                                                    > Ty tkwisz w jakimś mentalnym gimnazjum.
                                                    > "Dogryzę facetowi bo mu powiem, ze bym sie z nim nie przespała."
                                                    > Spojrzyj w lustro i zastanów się co piszesz.

                                                    hehe...mnie akurat to wali. Sądzę ze Ciebie wali tak samo. Więc o co ten foch?
                                                  • zawle Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 20:22
                                                    zawle napisała:
                                                    > > Spojrzyj w lustro i zastanów się co piszesz.


                                                    a co do lustra? Od początku mówiłam ze mnie Twój status nie drazni bo nie jestes moim targetem. Jestem za brzydka i za mądra.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 15:15
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > No to chyba powinienes sie cieszyc.
                                                    No to się cieszę.
                                                    > Chciales ruchania, to masz, skad wiec ta gorycz i rozczarowanie ?
                                                    Nie wyrażam goryczy i rozczarowania tylko zwracam Ci uwagę na błąd w Twoim toku rozumowania.
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 22.05.15, 16:42
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Nie wyrażam goryczy i rozczarowania

                                                    Oczywiscie, ze wyrazasz, co widac, slychac i czuc.

                                                    >tylko zwracam Ci uwagę na błąd w Twoim toku
                                                    > rozumowania.

                                                    A blad jest gdzie ? Napisales, ze szukasz "szczerej i otwartej", ale przeciez Ty ani szczery, ani otwarty. Nie jestes tez zyczliwy, nie jestes sympatyczny, ani wyrozumialy. Poczucie humoru tez lezy i kwiczy. Wedlug moich kryteriow nie masz wiec nic do zaoferowania. Twierdzisz natomiast, ze posiadasz rozne ozdobniki (czytaj-kase), ktore mozesz wymienic na seks. No i wymieniasz. Gdzie jest wiec blad ?
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 21:38
                                                    "...zależna od niego finansowo i nie potrafiąca sie utrzymać sama w kraju, w którym sprzątaczka zarabia więcej niż niejeden inżynier w Polsce i pouczająca innych co to jest wolność."

                                                    O czym ludzie czesto zapominaja albo czego nie wiedza jest fakt, ze ta sprzataczka musi tez wydac znacznie wiecej niz niejeden inzynier w Polsce. Bo to nie jest tak, ze zarabiasz krocie a piekarz za bulki chce tyle samo co w Polsce. System nasz jest tak ulozony, ze wydajesz wiekszosc z tego co wyrabiasz, inaczej nie mialbys motywacji, zeby w ogole do roboty chodzic.
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 22:54
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > 40-letnia kobieta żyjąca pod jednym dachem z facetem, którego nie kocha, zależn
                                                    > a od niego finansowo i nie potrafiąca sie utrzymać sama w kraju, w którym sprzą
                                                    > taczka zarabia więcej niż niejeden inżynier w Polsce i pouczająca innych co to
                                                    > jest wolność.

                                                    NIe staralam sie pouczac. Masz racje jestem groteskowa postacia: 40 sto letnia zalezna finansowo kobieta choc stale pracujaca marzaca o wolnosci i decydowaniu o sobie w obcym kraju, zarabianiu na siebie w zawodzie pozwyzej zawodu sprzataczki. Mas zracje przegralam i jestem nikim i musze sie zamknac. Jednak pije Ku wolnosci ;) Nie mam wiecej pytan.
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 14:30
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Bo na rozwodzie skorzystałbym znacznie bardziej niż moja żona.
                                                    > Ja w ogóle nie bardzo wyobrażam sobie jakie korzyści ona mogłaby z tego rozwodu
                                                    > mieć.
                                                    > Niby jakie?
                                                    > Żadne.
                                                    > Poza krótkotrwałą satysfakcją, ze "na złość mężowi sobie uszy przemroziłam"

                                                    A wolnosc? Czy wolnosc nie jest wartoscia sama w sobie? Przeciez jak zyjesz z kims, kogo nie kochasz to nawet sama obecnosc tej osoby ci przeszkadza. Jak mozesz sie jej pozbyc to czujesz, ze sie uwolniles. Czy ja jestem takim freakiem? A Wy zyjecie z obcymi uczuciowo ludzmi i jest Wam fajnie? Dla mnie to meczarnia, ja marze zeby sie uwolnic, moze cos ze mna jest nie tak?
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 14:57
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Tylko co ja mam powiedzieć tym moim przyjaciółkom, które proszą mnie o radę, wy
                                                    > tłumaczenie:
                                                    > "Dlaczego on (ich partner) się tak zachowuje?"
                                                    > To są moje przyjaciółki i nie potrafię im powiedzieć, ze g.. mnie to obchodzi.

                                                    Zaciekawilo mnie. Przyjaznisz sie z kobietami? Po co? Co Ci to daje? Czy tak tylko nazywasz swoje kochanki?
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 15:13
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    > Zaciekawilo mnie. Przyjaznisz sie z kobietami? Po co? Co Ci to daje? Czy tak ty
                                                    > lko nazywasz swoje kochanki?
                                                    Oczywiście, ze tak.
                                                    Po co??
                                                    Co mi to daje??
                                                    Mam wiele potrzeb.
                                                    Także w relacjach z kobietami.
                                                    Seks jest tylko jedną z nich.
                                                    Nie wiem czy da się jednoznacznie powiedzieć, ze najważniejszą.
                                                    Na pewno ważną.
                                                    Przyjaźń także jest dla mnie ważna ale nie wymaga takich zabiegów bo kobiet, które chca miec przyjaciela jest wiele.
                                                    Tylko nie wciągaj mnie w dywagacje czy przyjaźń k-m jest możliwa.
                                                    Może jako facet niektóre z niektórymi z nich mógłbym się nawet też przespać ale nie ma to dla mnie jakiegoś znaczenia a fakt, ze się nie przespałem (ani nie prześpię) nie jest dla mnie absolutnie żadną stratą.
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 15:53
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Oczywiście, ze tak.
                                                    > Po co??
                                                    > Co mi to daje??
                                                    > Mam wiele potrzeb.
                                                    > Także w relacjach z kobietami.
                                                    > Seks jest tylko jedną z nich.
                                                    > Nie wiem czy da się jednoznacznie powiedzieć, ze najważniejszą.
                                                    > Na pewno ważną.
                                                    > Przyjaźń także jest dla mnie ważna ale nie wymaga takich zabiegów bo kobiet, kt
                                                    > óre chca miec przyjaciela jest wiele.
                                                    > Tylko nie wciągaj mnie w dywagacje czy przyjaźń k-m jest możliwa.
                                                    > Może jako facet niektóre z niektórymi z nich mógłbym się nawet też przespać ale
                                                    > nie ma to dla mnie jakiegoś znaczenia a fakt, ze się nie przespałem (ani nie p
                                                    > rześpię) nie jest dla mnie absolutnie żadną stratą.

                                                    Tak rozmawialismy juz na ten temat, pamietam. To motyw wielu filmow: facet sklada swoja kobiete idealna, poszukiwana z kawalkow roznych kobiet. Najgorsze jest to zewszad wylazace niespelnienie. Nawet jak porownuje Cie do siebie to jednak ja jestem pelna nadziei (pomimo zarzucanego mi przez Ciebie niezrownowazenia ;) i przez to spokoju, a nawet pewnosci, ze sobie zycie uloze mimo o wiele mniejszych mozliwosci, a u Ciebie odwrotnie: im wiecej mozliwosci, im wiecej kandydatek, kobiet, tym dalej od celu, jakbys ciekal po jakims labiryncie w poplochu ;) Jakbys sie spieszyl. Wiesz co? A moze bys byl skuteczniejszy i spokojniejszy jakbys mial jakis plan? Masz jakis plan? Jakas konkretna wizje swojego zycia za pare lat? Taka wizje zalezna TYLKO od Ciebie, ktora Cie by satysfakcjonowala?
                                                  • kag73 ciekawostka 20.05.15, 16:12
                                                    Podczas kiedy my sobie tutaj, albo nam, prawia mezczyzni o ich poligamicznosci, na tzw. Zachodzie juz odkryto, ze kobiety jeszcze mniej sie nadaja do monogamii niz mezczyzni.
                                                    Coz, moze doczekamy nowego modelu zycia w zwiazkach/malzenstwach.
                                                  • hello-kitty2 Re: ciekawostka 20.05.15, 16:32
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Podczas kiedy my sobie tutaj, albo nam, prawia mezczyzni o ich poligamicznosci,
                                                    > na tzw. Zachodzie juz odkryto, ze kobiety jeszcze mniej sie nadaja do monogami
                                                    > i niz mezczyzni.
                                                    > Coz, moze doczekamy nowego modelu zycia w zwiazkach/malzenstwach.

                                                    A dla mnie najwiekszym problemem tej poligamicznosci meskiej nie jest sam fakt jej wystepowania. Zalozmy, ze ja akceptuje i facet moze sobie zaliczac inne panie, skoro ma taka potrzebe. Najwiekszym problemem i tak pozostaje, ze Morrison oczekujem, ze JA (kobieta) bedzie ta potrzebe aktywnie z nim dzielic/realizowac. A jezeli ja (kobiety) nie maja takiej potrzeby, to co wtedy? Czyli generalizujac, bo Morrison tak lubi: skad wytrzasnac tyle poligamicznych kobiet zeby pokryc meskie zapotrzebowanie na poligamicznosc? Normalnie z nieba wowczas spada meska taktyka Kalego, ze owszem mezczyzna to moze z wieloma, a baba niech daje tylko jemu, bo jak wszyscy mielibysmy na legalu swingowac to nie ma wystarczajacej liczby poligamicznych kobiet. Dobrze mysle? Kobiety przeciez nawet nie sa wychowywane do poligamii, to by trzeba caly system zmienic. To zezre iles pokolen :) Wlasciwie bedzie dopiero mozliwe kiedy plodnosc bedzie w pelni pod kontrola, a na dziecko trzeba bedzie dostac pozwolenie. Bo inaczej to przeciez nie obrobimy sie z bekartami, gdyby dajmy na to normalka bylo zeby kazdy z kazdym. Wg mnie bez odgornej kontroli przyrostu naturalnego to nie przejdzie ;)
                                                  • ninek04 Re: ciekawostka 20.05.15, 20:48
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    Zalozmy, ze ja akceptuje i facet moze sobie zaliczac inne pan
                                                    > ie, skoro ma taka potrzebe. Najwiekszym problemem i tak pozostaje, ze Morrison
                                                    > oczekujem, ze JA (kobieta) bedzie ta potrzebe aktywnie z nim dzielic/realizowac
                                                    > . A jezeli ja (kobiety) nie maja takiej potrzeby, to co wtedy? Czyli generalizu
                                                    > jac, bo Morrison tak lubi: skad wytrzasnac tyle poligamicznych kobiet zeby pokr
                                                    > yc meskie zapotrzebowanie na poligamicznosc? Normalnie z nieba wowczas spada me
                                                    > ska taktyka Kalego, ze owszem mezczyzna to moze z wieloma, a baba niech daje ty
                                                    > lko jemu, bo jak wszyscy mielibysmy na legalu swingowac to nie ma wystarczajace
                                                    > j liczby poligamicznych kobiet.

                                                    No, ale to właśnie kwestia znalezienia tej jednej kobiety, która podzielałaby preferencje partnera i upodobanie do swingu i obydwoje by się w tym spełniali.Potrafię sobie wyobrazić taki związek, oparty na wzajemnym zaufaniu.Na pewno są kobiety, które mają takie potrzeby i swingują, bo się w tym spełniajä, a niekoniecznie robią to poświęcając się dla partnera, czy próbując zatrzymać go przy sobie.Oglądałam kiedyś reportaż o takich parach, małżeństwo od kilkunastu lat, widać było po gestach, słowach, że się kochają i oboje chcą w tym swingu uczestniczyć, bo daje im to radość i satysfakcję. Sami twierdzili, że o zazdrości nie ma mowy, bo będąc zaangażowani w równym stopniu w tę"zabawę", właśnie zaufanie to baza cementująca ich związek.

                                                  • morrison9 Re: ciekawostka 20.05.15, 21:02
                                                    ninek04 napisała:


                                                    > No, ale to właśnie kwestia znalezienia tej jednej kobiety, która podzielałaby p
                                                    > referencje partnera i upodobanie do swingu i obydwoje by się w tym spełniali.Po
                                                    > trafię sobie wyobrazić taki związek, oparty na wzajemnym zaufaniu.Na pewno są
                                                    > kobiety, które mają takie potrzeby i swingują, bo się w tym spełniajä, a niekon
                                                    > iecznie robią to poświęcając się dla partnera, czy próbując zatrzymać go przy s
                                                    > obie.
                                                    Ja nie musze sobie wyobrażać.
                                                    Ja takie znam.

                                                  • kag73 Re: ciekawostka 20.05.15, 21:18
                                                    > Ja nie musze sobie wyobrażać.
                                                    > Ja takie znam.
                                                    Problem w tym, ze sa juz zajete? Ze Ty jestes zajety? Czy, ze nie nadaja sie do zwiazku?
                                                    Ja rozumiem, Ty bys chcial, zeby zona chciala, no ale trudno nie da sie, niektorych rzeczy nie da sie przeskoczyc. Niektore rzeczy trzeba zaakceptowac jezeli cala reszta sie zgadza.
                                                  • morrison9 Re: ciekawostka 20.05.15, 21:21
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > Ja nie musze sobie wyobrażać.
                                                    > > Ja takie znam.
                                                    > Problem w tym, ze sa juz zajete? Ze Ty jestes zajety? Czy, ze nie nadaja sie do
                                                    > zwiazku?
                                                    Albo jedno, albo drugie albo trzecie :-)
                                                    > Niektore rzeczy trzeba zaakceptowac
                                                    Przekażę Twoje zdanie nieszczęsliwym, niespełnionym, zaniedbywanym przez swych mężów kobietom.
                                                  • morrison9 Re: ciekawostka 20.05.15, 20:49
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A dla mnie najwiekszym problemem tej poligamicznosci meskiej nie jest sam fakt
                                                    > jej wystepowania. Zalozmy, ze ja akceptuje i facet moze sobie zaliczac inne pan
                                                    > ie, skoro ma taka potrzebe. Najwiekszym problemem i tak pozostaje, ze Morrison
                                                    > oczekujem, ze JA (kobieta) bedzie ta potrzebe aktywnie z nim dzielic/realizowac
                                                    Ale co to znaczy , że "dla Ciebie największym problemem..."??
                                                    To nie problem dla Ciebie tylko dla mnie.

                                                    > .(..)skad wytrzasnac tyle poligamicznych kobiet zeby pokryc meskie zapotrzebowanie na
                                                    > poligamicznosc?
                                                    Ale po co TYLE poligamicznych kobiet?
                                                    Wystarczy jedna.
                                                    Reszta juz istnieje.

                                                    > Normalnie z nieba wowczas spada meska taktyka Kalego, ze
                                                    > owszem mezczyzna to moze z wieloma, a baba niech daje tylko jemu,
                                                    Ze co proszę?
                                                    Ze to niby moja taktyka?
                                                    A gdzieś Ty to wyczytała??

                                                    > bo jak wszyscy mielibysmy na legalu swingowac to nie ma wystarczajace
                                                    > j liczby poligamicznych kobiet. Dobrze mysle?
                                                    Jacy "my wszyscy"?
                                                    Jesteś facetem?

                                                    > Kobiety przeciez nawet nie sa wyc
                                                    > howywane do poligamii,
                                                    A męzczyźni są? Ciekawe.
                                                    W jaki sposób.
                                                    > to by trzeba caly system zmienic.
                                                    Jaki system znowu?
                                                    System Ci wybrał partnerów?
                                                    > Wlasciwie bedzie dopiero mozliwe kiedy plodnosc bedzie w pelni pod kontrola,
                                                    > a na dziecko trzeba bedzie dostac pozwolenie.
                                                    Kitty.
                                                    Obawa przed ciążą i chorobami nie są kluczowymi czynnikami ograniczającym swobodę seksualną kobiet.
                                                    Są co najwyżej dodatkowymi.
                                                    Głównym jest ograniczona podaż ze strony kobiet a ta wynika z niechęci do utraty atutów jakie daje ograniczony dostęp męzczyzn do seksu.
                                                    Oczywiście słowo "niechęć" rozumiem w sensie wykształconych, niekoniecznie uświadomionych odruchów.
                                                    Większość kobiet nie czyta Buss-a, Dawkinsa czy Wojcieszke.

                                                  • ninek04 Re: ciekawostka 20.05.15, 21:42

                                                    > Większość kobiet nie czyta Buss-a, Dawkinsa czy Wojcieszke.

                                                    Oj, już tak nie generalizuj z tą większością.Z Wojcieszke się zgadzam, a jeszcze bardziej z Dawkinsem,właśnie jestem w trakcie czytania"Boga urojonego",dopiero teraz udało mi się dorwać i z przyjemnością podzielam jego zdanie, nie tylko na temat boga , czy jego iluzji.
                                                  • morrison9 Re: ciekawostka 20.05.15, 21:45
                                                    ninek04 napisała:

                                                    >
                                                    > > Większość kobiet nie czyta Buss-a, Dawkinsa czy Wojcieszke.
                                                    >
                                                    > Oj, już tak nie generalizuj z tą większością.Z Wojcieszke się zgadzam, a jeszcz
                                                    > e bardziej z Dawkinsem,właśnie jestem w trakcie czytania"Boga urojonego",dopier
                                                    > o teraz udało mi się dorwać i z przyjemnością podzielam jego zdanie, nie tylko
                                                    > na temat boga , czy jego iluzji.
                                                    Napisałem "większość"
                                                    Ty nie jesteś przedstawicielką większości :-)
                                                  • mojemail3 Re: ciekawostka 20.05.15, 21:45
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Oj, już tak nie generalizuj z tą większością.Z Wojcieszke się zgadzam(...)

                                                    Być może to zupełnie nieistotne, może o innego autora chodzi,ale powielasz Ninku błąd w nazwisku, Wojciszke, a nie Wojcieszke...
                                                  • ninek04 Re: ciekawostka 20.05.15, 21:51
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Być może to zupełnie nieistotne, może o innego autora chodzi,ale powielasz Nink
                                                    > u błąd w nazwisku, Wojciszke, a nie Wojcieszke...

                                                    Tak, masz rację, to bardzo istotne, oczywiście chodzi o p.prof.Bogdana Wojciszke.
                                                  • kag73 Re: ciekawostka 20.05.15, 21:07
                                                    Czyli generalizu
                                                    > jac, bo Morrison tak lubi: skad wytrzasnac tyle poligamicznych kobiet zeby pokr
                                                    > yc meskie zapotrzebowanie na poligamicznosc? Normalnie z nieba wowczas spada me
                                                    > ska taktyka Kalego, ze owszem mezczyzna to moze z wieloma, a baba niech daje ty
                                                    > lko jemu, bo jak wszyscy mielibysmy na legalu swingowac to nie ma wystarczajace
                                                    > j liczby poligamicznych kobiet.

                                                    "Chociaz dla seksuologow inne strtegie zwiazkowe byly by do pomyslenia, doswiadczenie uczy, ze najwiekszy potencjal, zeby uczynic zwiazek szczesliwym zdaje sie byc w zwiazku monogamicznym. O wszystkim innym musiano by sie najpierw przekonac."

                                                    Tak o monogamii wypowiedzial sie pewnie seksuolog.
                                                    Dodatkowo pisze, ze mezczyzni, pomimo, ze sa poligamiczni, pogodzili sie z monogamia(to norma w zwiazkach). A wiernosc seksualna kobiety to cena jakiej wymagaja za swoja gotowosc do monogamii(ciekawe tylko skad pomysl, ze kobiety byly by niewierne, przeciez sa monogamiczne).
                                                    W tym kierunku robiono wiele: instytucja malzenstwa i "wytykanie" palcami w razie niewiernosci KOBIETY, obrzezanie, zaszywanie czesci genitaliow, burki i inne mumiowanie i wreszcie kult dziewictwa.
                                                    Te czynniki z kolei wymienia inny badacz twierdzacy, ze cos musi byc na rzeczy z kobieca seksualnoscia skoro wprowadzano takie praktyki w zycie.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 20:31
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Najgorsze jest
                                                    > to zewszad wylazace niespelnienie.
                                                    Zamierzasz odkrywać, ze jestem niespełniony?
                                                    Przecież sam to napisałem kilka dni temu.
                                                    > Nawet jak porownuje Cie do siebie to jednak
                                                    > ja jestem pelna nadziei (pomimo zarzucanego mi przez Ciebie niezrownowazenia ;
                                                    > ) i przez to spokoju, a nawet pewnosci, ze sobie zycie uloze mimo o wiele mniej
                                                    > szych mozliwosci,
                                                    Taa.
                                                    W tym poście sobie ułożysz.
                                                    W innym Twój rzekomy spokój wynika ze świadomosci, ze wiesz, ze sobie nie ułożysz i się z tym pogodziłaś.
                                                    > a u Ciebie odwrotnie: im wiecej mozliwosci, im wiecej kandyda
                                                    > tek, kobiet, tym dalej od celu
                                                    To fakt. Nabyta z wiekiem umiejętność nawiązywania kontaktu emocjonalnego z kobietami, podobania się im czy wręcz uwodzenia skutkuje tym, ze wobec pojawiających się na horyzoncie przeszkód lub wątpliwości łatwiej mi znaleźć nową niż walczyć do upadłego o dotychczasową.
                                                    Wole się wycofać niż ryzykowac niepowodzenie i zranienie.

                                                    > ) Jakbys sie spieszyl. Wiesz co? A moze bys byl skuteczniejszy i spokojniejszy
                                                    > jakbys mial jakis plan? Masz jakis plan? Jakas konkretna wizje swojego zycia za
                                                    > pare lat? Taka wizje zalezna TYLKO od Ciebie, ktora Cie by satysfakcjonowala?
                                                    W 100procentach zależnego ode mnie planu nie mam.
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 21:52
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Zamierzasz odkrywać, ze jestem niespełniony?
                                                    > Przecież sam to napisałem kilka dni temu.

                                                    Ja nie zamierzam tego odkrywac. Ja sie tym 'przejelam', po tym jak to powiedziales i daje temu wyraz. Ja nawet jak chce byc 'mila' czyli chce cos powiedziec pozytywnego, czego brak mi zarzucales, z uwagi na moje niezrownowazenie to i tak sie przyczepisz ;) Chyba mam juz u Ciebie po prostu wyrobiona opinie, ze nawet jak powiem cos pozytywnego na zasadzie wspolodczuwania to znaczy, ze zapodaje haczyk, manipulacje lub podburzam, co?

                                                    > Taa.
                                                    > W tym poście sobie ułożysz.
                                                    > W innym Twój rzekomy spokój wynika ze świadomosci, ze wiesz, ze sobie nie ułoży
                                                    > sz i się z tym pogodziłaś.

                                                    No tak, pogodzilam sie z mysla o zyciu bez mezczyzny i daze do takiego, co mi daje spokoj. Nic mi sie nie rozjezdza.

                                                    > To fakt. Nabyta z wiekiem umiejętność nawiązywania kontaktu emocjonalnego z kob
                                                    > ietami, podobania się im czy wręcz uwodzenia skutkuje tym, ze wobec pojawiając
                                                    > ych się na horyzoncie przeszkód lub wątpliwości łatwiej mi znaleźć nową niż wal
                                                    > czyć do upadłego o dotychczasową.
                                                    > Wole się wycofać niż ryzykowac niepowodzenie i zranienie.

                                                    No wlasnie, a jak juz bedziesz z jakas swingowal to watpliwosci sie nie beda pojawiac? Juz klamka zapanie? Moze to, ze nie mozesz znalezc kobiety nie wynika z tego nawet, ze nie znajdujesz chetnych do zycia w swingu tylko, ze szukasz jeszcze lepszej. To kiedy bedzie wreszcie koniec? Moze niepotrzebnie sie przejelam Twoim niespelnieniem, bo Ty zwyczajnie wydziwiasz i po prostu szukasz jeszcze lepszej i lepszej albo cos czuje ze ten procces poszukiwan Cie tak wciagnal i absorbuje, dlatego specjalnie przedluzasz, co? Cos tu sie nie klei ;)
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 12:55
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ja nie zamierzam tego odkrywac. Ja sie tym 'przejelam', po tym jak to powiedzia
                                                    > les i daje temu wyraz. Ja nawet jak chce byc 'mila'
                                                    A to przepraszam. Tego się po Tobie nie spodziewałem. :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 13:29
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja nie zamierzam tego odkrywac. Ja sie tym 'przejelam', po tym jak to pow
                                                    > iedzia
                                                    > > les i daje temu wyraz. Ja nawet jak chce byc 'mila'
                                                    > A to przepraszam. Tego się po Tobie nie spodziewałem. :-)

                                                    No wlasnie. Po tym jak tu na forum porzadnie przytrenowalam obchodzenie sie z facetami to sobie zakladam taki eksperyment: jezeli w realu kogos spotkam to go zaskocze swoja miloscia tj byciem mila ;) Jak mnie dajmy na to wkurwi to sie powstrzymam, oddale, wyladuje nerwy i wroce znow jak aniol. I zobaczymy czy mi sie to zwroci ;) Ale szczerze mowiac watpie.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 13:49
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > No wlasnie. Po tym jak tu na forum porzadnie przytrenowalam obchodzenie sie z f
                                                    > acetami to sobie zakladam taki eksperyment: jezeli w realu kogos spotkam to go
                                                    > zaskocze swoja miloscia tj byciem mila ;) Jak mnie dajmy na to wkurwi to sie po
                                                    > wstrzymam, oddale, wyladuje nerwy i wroce znow jak aniol. I zobaczymy czy mi si
                                                    > e to zwroci ;) Ale szczerze mowiac watpie.
                                                    Bo pozostaje jeszcze kwestia do jakich facetów Cię ciągnie.
                                                    Może Cię ciągnąc do takich, z którymi to nie zadziała :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 14:25
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Bo pozostaje jeszcze kwestia do jakich facetów Cię ciągnie.
                                                    > Może Cię ciągnąc do takich, z którymi to nie zadziała :-)

                                                    Ciagnie mnie tak, jak mam w stopce ale sie temu czesciowo opieram. A jakbys mial kolego podpowiedziec kolezance Kitty to jak bys typowal procetowo taka dealna kobiete z czego ma sie skladac? Podpowiesz, prosze? Bo ja bylam z takim ostatnio co chcial 100% czasu na milo, to jest dla mnie nieosiagalne, bo po prostu nuda jak cholera, 100% czasu na spijanie z dziobkow mi nie lezy. Musze Ci powiedziec, ze zaeksperymentowalam i na ostatnich schadzkach zadbalam o 100% na milusinsko to mnie rzucil, hehe, moze czul, ze to nie do konca ja. W kazdym razie podpowiedz prosze, jak mozesz i wiesz. Przypuszczam ze znasz sie na tyle, ze wiesz.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 15:28
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ciagnie mnie tak, jak mam w stopce ale sie temu czesciowo opieram. A jakbys mia
                                                    > l kolego podpowiedziec kolezance Kitty to jak bys typowal procetowo taka dealna
                                                    > kobiete z czego ma sie skladac? Podpowiesz, prosze? Bo ja bylam z takim ostatn
                                                    > io co chcial 100% czasu na milo, to jest dla mnie nieosiagalne, bo po prostu nu
                                                    > da jak cholera, 100% czasu na spijanie z dziobkow mi nie lezy. Musze Ci powiedz
                                                    > iec, ze zaeksperymentowalam i na ostatnich schadzkach zadbalam o 100% na milusi
                                                    > nsko to mnie rzucil, hehe, moze czul, ze to nie do konca ja. W kazdym razie pod
                                                    > powiedz prosze, jak mozesz i wiesz. Przypuszczam ze znasz sie na tyle, ze wiesz
                                                    Ale ja nie mogę się wypowiadać w imieniu wszystkich mezczyzn.
                                                    A moja subiektywna opinia będzie mało miarodajna bo ja to za bardzo normalny nie jestem :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 16:46
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale ja nie mogę się wypowiadać w imieniu wszystkich mezczyzn.
                                                    > A moja subiektywna opinia będzie mało miarodajna bo ja to za bardzo normalny ni
                                                    > e jestem :-)

                                                    W spawie poligamicznosci mezczyzn sie mozesz per masa wypowiadac, a w sprawie pozadanych cech u kobiet nie mozesz, no popatrz, ot zagwozdka ;)
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 20:40
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > W spawie poligamicznosci mezczyzn sie mozesz per masa wypowiadac, a w sprawie p
                                                    > ozadanych cech u kobiet nie mozesz, no popatrz, ot zagwozdka ;)
                                                    Bo jest różnica pomiędzy stwierdzeniem "większość mężczyzn jest poligamiczna" a stwierdzeniem typu "Twój facet zdradzi cię w środe o 19.00 w Hotelu Holiday Inn z cycatą 35-letnia blondynką pracująca jako agent w biurze nieruchomości"
                                                    Nie dam Ci wiążącej rady jak rozegrać randkę z facetem bo to wymagałoby zbyt dokladnej predykcji.
                                                    Natomiast mogę z niewielkim ryzykiem błędu zaryzykować stwierdzenie, ze nie będzie on monogamiczny.
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 21:43
                                                    "Natomiast mogę z niewielkim ryzykiem błędu zaryzykować stwierdzenie, ze nie będzie on monogamiczny...

                                                    Mozemy przyjac, ze nie bedzie/nie jest monogamiczny, bo nazywa sie, ze ludzie z natury monogamiczni nie sa. Ale... on moze jak najbardziej zyc i chciec byc w zwiazku monogamicznym, bo to jego wybor i decyzja. Jestesmy ludzmi myslacymi, kierujacymi sie rozumem i mamy wplyw na to co robimy.
                                                    Ja np. lestem leniwa bardzo, ale w pracy sie nie opierdalam tylko robie co mam do zrobienia, bo tego ode mnie oczekuja, podpislam umowe, hmm inaczej mnie z roboty wypierdola, czyli nie oplaca sie.
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 15:22
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale takim samym absurdem jest argument mabelle2000, ze ona tez męzowi proponuje
                                                    > swing on odmawia i to dla niej żaden problem.

                                                    Ty jestes taki glupi, czy takiego glupiego udajesz ?
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 15:19
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Temat był już wałkowany i nie udało się znaleźć kompromisu (na forum)
                                                    > Jeśli dwie osoby mówią , ze coś lubią (ew. na czymś im zależy) to wcale nie zn
                                                    > aczy, ze zalezy im tak samo.

                                                    Tak jak bylo do przewidzenia fragment niewygodny dla siebie pominales milczeniem.
                                                    Najpierw wiec badz laskaw ustosunkowac sie do tego co napisalam wczesniej- o fundamentach zwiazku i sposobach okazywania milosci drugiej stronie, a potem mozemy ewentualnie podyskutowac komu bardziej zalezy na swingu.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 15:44
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    >
                                                    > > Temat był już wałkowany i nie udało się znaleźć kompromisu (na forum)
                                                    > > Jeśli dwie osoby mówią , ze coś lubią (ew. na czymś im zależy) to wcale n
                                                    > ie zn
                                                    > > aczy, ze zalezy im tak samo.
                                                    >
                                                    > Tak jak bylo do przewidzenia fragment niewygodny dla siebie pominales milczenie
                                                    > m.
                                                    > Najpierw wiec badz laskaw ustosunkowac sie do tego co napisalam wczesniej- o fu
                                                    > ndamentach zwiazku i sposobach okazywania milosci drugiej stronie, a potem moze
                                                    > my ewentualnie podyskutowac komu bardziej zalezy na swingu.
                                                    Fundamentem związku jest otwartość na potrzeby drugiej osoby.
                                                    Otwartość oczywiście nie jest równoważna konieczności ich zaspokajania.
                                                    Jeśli potrzeby te są znacząco rozbieżne to argumentowanie "bo moja potrzeba jest normalna a Twoja nie" jest bez sensu.
                                                    Jeśli dwoje ludzi dogaduje się ze sobą to nie ma znaczenia czy ich potrzeby są "normalne" czy nie.
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 16:05
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Jeśli potrzeby te są znacząco rozbieżne to argumentowanie "bo moja potrzeba jes
                                                    > t normalna a Twoja nie" jest bez sensu.
                                                    > Jeśli dwoje ludzi dogaduje się ze sobą to nie ma znaczenia czy ich potrzeby są
                                                    > "normalne" czy nie.

                                                    Nie przypominam sobie, zebym jedne potrzeby nazywala "normalnymi", a inne nie, wiec zdaje sie znowu cos zmyslasz i manipulujesz.
                                                    Sa za to potrzeby, ktorych zaspokojenie skutkuje definitywnym rozpadem zwiazku. Naiwni tej prawdzie staraja sie zaprzeczyc.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 20:18
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    >
                                                    > > Jeśli potrzeby te są znacząco rozbieżne to argumentowanie "bo moja potrze
                                                    > ba jes
                                                    > > t normalna a Twoja nie" jest bez sensu.
                                                    > > Jeśli dwoje ludzi dogaduje się ze sobą to nie ma znaczenia czy ich potrze
                                                    > by są
                                                    > > "normalne" czy nie.
                                                    >
                                                    > Nie przypominam sobie, zebym jedne potrzeby nazywala "normalnymi", a inne nie,
                                                    > wiec zdaje sie znowu cos zmyslasz i manipulujesz.
                                                    > Sa za to potrzeby, ktorych zaspokojenie skutkuje definitywnym rozpadem zwiazku.
                                                    > Naiwni tej prawdzie staraja sie zaprzeczyc.
                                                    O tym jaka niezaspokojona potrzeba może być skutkiem rozpadu związku decyduje kazda ze stron z osobna.
                                                    To oczywiste.
                                                    Jeśli dla kogoś kluczowa jest wyłączność seksualna to oczywiście logiczną konsekwencją jej braku jest (lub może być) rozpad związku.
                                                    Tylko, ze nie widzę powodu,dla którego akurat ten niespełniony warunek i niezaspokojona potrzeba byłą wyróżniona spośród innych.
                                                    Związki rozpadają się przez zdradę ale takze z wielu innych powodów.
                                                    Rozpadają się także gdy partner wyłączności seksualnej się nie sprzeniewierzył.
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 21:11
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Jeśli dla kogoś kluczowa jest wyłączność seksualna to oczywiście logiczną konse
                                                    > kwencją jej braku jest (lub może być) rozpad związku.
                                                    > Tylko, ze nie widzę powodu,dla którego akurat ten niespełniony warunek i niezas
                                                    > pokojona potrzeba byłą wyróżniona spośród innych.

                                                    Skoro SWIADOMIE dazy sie do rozpadu zwiazku, to jak juz ten rozpad sie dokona, to rozkminy o swingu z ta partnerka bedziesz mogl sobie w buty wsadzic, bo straca na aktualnosci.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 21:18
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Skoro SWIADOMIE dazy sie do rozpadu zwiazku, to jak juz ten rozpad sie dokona,
                                                    > to rozkminy o swingu z ta partnerka bedziesz mogl sobie w buty wsadzic, bo stra
                                                    > ca na aktualnosci.
                                                    Ale skąd Ci przyszło do głowy że ja chcę z nią o tym rozmawiać.
                                                    Ucinam temat nawet jak próbuje wspominać o tym żartem.
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 21:23
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale skąd Ci przyszło do głowy że ja chcę z nią o tym rozmawiać.
                                                    > Ucinam temat nawet jak próbuje wspominać o tym żartem.

                                                    Aha, czyli nie rozmawiasz, ale wiesz. Dziekuje, nie mam wiecej pytan.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 21:28
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale skąd Ci przyszło do głowy że ja chcę z nią o tym rozmawiać.
                                                    > > Ucinam temat nawet jak próbuje wspominać o tym żartem.
                                                    >
                                                    > Aha, czyli nie rozmawiasz, ale wiesz. Dziekuje, nie mam wiecej pytan.
                                                    No wiem, ze nie chcę z nią rozmawiac o swingu.
                                                    Chyba żeby wiedziec czego ja chcę (ew. czego nie chcę) nie musze z nią rozmawiać.
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 21:38
                                                    > No wiem, ze nie chcę z nią rozmawiac o swingu.
                                                    > Chyba żeby wiedziec czego ja chcę (ew. czego nie chcę) nie musze z nią rozmawiac.

                                                    Ach, wreszcie zrozumialam ;)) To ona ma pokazac taka chec wtedy wreszcie Ty bedziesz pewien, ze podziela Twoje zainteresowanie swingiem i swiat bedzie w porzadku, pojdziecie na swing i bedziesz szczesliwy, bo sie dobraliscie i chcecie tego samego. Ale pech ona tego pomyslu nie ma.
                                                    Rozumiem Cie bardzo, ale zmartiw Cie...to nie koncert zyczen :( Ale szansa jest moze jeszcze kiedys tego zechce.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 21:49
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ach, wreszcie zrozumialam ;)) To ona ma pokazac taka chec wtedy wreszcie Ty bed
                                                    > ziesz pewien, ze podziela Twoje zainteresowanie swingiem i swiat bedzie w porza
                                                    > dku, pojdziecie na swing i bedziesz szczesliwy, bo sie dobraliscie i chcecie te
                                                    > go samego. Ale pech ona tego pomyslu nie ma.
                                                    > Rozumiem Cie bardzo, ale zmartiw Cie...to nie koncert zyczen :( Ale szansa jest
                                                    > moze jeszcze kiedys tego zechce.
                                                    Ech.
                                                    Orka na ugorze z tą dyskusją.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,121263455,121389521,Re_2_2_czy_ktos_probowal_i_jak_to_sie_skonczylo.html
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 22:41
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Orka na ugorze z tą dyskusją.
                                                    >
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,121263455,121389521,Re_2_2_czy_ktos_probowal_i_jak_to_sie_skonczylo.html

                                                    Aaa, ale to gdzie ja bylam w 2011, hmm, to juz teraz wiem o co chodzi.
                                                    Jakby nie bylo zona sprobowala ale jej sie nie spodobalo. Z perwspektywy czasu mozna powiedziec, ze lepiej by bylo gdybyscie w ogole tam nie poszli, cierpial bys moze mniej, bo nie wiedzialbys co tracisz.
                                                    Ach, tak czy siak to Twoj fetysz, na to sie nic nie poradzi, skoro Ty inaczej nie potrafisz.
                                                    Nie ma gwarancji, ze ktos idzie z Toba dokas i mu sie podoba. Mnie sie wydaje, ze to byl gwozdz do trumny, bo cos innego nie pasowalo/nie pasuje i tyle. A jezeli nie, to po prostu ten fetysz przeslania wszystko inne. Jak jeden ktory chcial anala, zona anala nie chciala wiec z nia przestal w ogole sypiac.
                                                    A Ty ze swoja w ogole sypiasz?
                                                    Ona moze myslec, ze wszystko jest Ok, jej sie nie spodobalo wiec juz tam nie chodzicie i tematu nie ma a poniewaz wie, ze nie potrafisz/nie chcesz zyc monogamicznie nie pyta, nie sprawdza, nie kontroluje Ciebie. Pewnie nie przypuszcza nawet, ze jestes tak sfiksowany na tego swinga. A zreszta to bardzo trudno takie rzeczy przeskoczyc i cos nagle zapolubic, jezeli chodzi o preferencje seksualne a swing jest nieco "wyszukany", moim zdaniem.
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 12:43
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ach, tak czy siak to Twoj fetysz, na to sie nic nie poradzi, skoro Ty inaczej n
                                                    > ie potrafisz.
                                                    > Nie ma gwarancji, ze ktos idzie z Toba dokas i mu sie podoba. Mnie sie wydaje,
                                                    > ze to byl gwozdz do trumny, bo cos innego nie pasowalo/nie pasuje i tyle. A jez
                                                    > eli nie, to po prostu ten fetysz przeslania wszystko inne.
                                                    Słowo "fetysz" jest dla Ciebie w Twym toku rozumowania kluczowe.
                                                    Pozwala jednoznacznie zakwalifikować moje potrzeby jako złe, nienormalne, niemoralne i nie warte zaspokojenia.
                                                    No bo "fetysz" to coś oderwanego od całości człowieka.
                                                    To nic, ze mozolnie tłumacze Ci, ze chodzi o całość i szerszy kontekst relacji. Otwartość, szczerośc itd.
                                                    Potrafisz zignorować 80% mojej wypowiedzi żeby skupić się na wyrwanych z kontekstu fragmentach pozwalających Ci z uporem maniaka dowodzić wcześniej przyjętej tezy.
                                                    Nie ma sensu. Mógłbym Ci tłumaczyć tak do usranej śmierci.
                                                    I tak nie zrozumiesz bo nie chcesz.
                                                    Zrozumienie wymagałoby pogodzenia się z tym, że rzeczywistość jest skomplikowana.
                                                    A Ty potrzebujesz prostych, jednoznacznych, czarno-białych ocen.
                                                  • mabelle2000 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 13:25
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > To nic, ze mozolnie tłumacze Ci, ze chodzi o całość i szerszy kontekst relacji.
                                                    > Otwartość, szczerośc itd.

                                                    Krotko- jesli szukasz otwartosci i szczerosci to sam musisz byc i otwarty, i szczery. A nawet w tym watku widac, ze krecenie i chachmecenie jest Twoim chlebem powszednim.
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 21.05.15, 13:44
                                                    "Pozwala jednoznacznie zakwalifikować moje potrzeby jako złe, nienormalne, niemoralne i nie warte zaspokojenia."

                                                    Wcake tak nie twierdze i to dla mnie tego nie oznacza. Oznacza dla mnie fiksacje na jakies konkretne praktyki seksualne, ktore daja najwieksze spelnienie albo bez ktorych spelnienia nie ma.
                                                    Napisalam tez, ze bylo to byc moze gwozdziem do trumy.
                                                    Rozumiem cala reszte, ale nie mozna oczekiwac od drugiej osoby ze bedzie miala dokladnie takie same preferencje i upodobania, bo to rzecz, ktora bardzo trudno przeskoczyc, owszem mozna by sie "poswiecac", ale nawet to nie jest latwe. Bo tak samo jak Ty nie mozesz/nie chcesz wyobrazic sobie zycia bez tego, tak ta druga osoba nie moze/nie chce sobie wyobrazic zycia z tym, bo to nie jest po prostu jej.
                                                    Owszem, zeby miec pewnosc, za na taka trafisz powinienes od tego zaczynac, znalezc jakas na swingu/ na swing i do tego dopasowywac reszte, innego wyjscia nie widze.
                                                  • hello-kitty2 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 10:57
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > To raczej Ty uświadom sobie, że Twój pogląd, że jak facet ma ochotę na swing to
                                                    > nie ma mowy o miłości, nie jest jedynym słusznym.

                                                    Ja jestem zwolennikiem rozmow na przykladach, pomagaja w zrozumieniu. A na razie to widze, ze 'mowa o milosci' jest ale milosci nie ma, nawet nie ma zakochania. Jedna, druga, trzecia pani do lozka, seksu w brud, swing, a serce nawet nie drgnie. Nie dziwne? Ale jak pytam o sprawy kluczowe to milkniesz ;) Moze by Mojemail przekonalo gdybys rzeczywiscie kogos kochal i udawalo Ci sie to ze swingiem godzic, a moze nie ale jak widac na Twoim przykladzie, ze to tylko slowa i deklaracje, mowa trawa. Jak to mawia Urqu cos ten seks co uprawiasz malo gratyfikujacy jest, skoro sie nie zakochujesz... Cos jednak jest nie tak. Co?
                                                  • kag73 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 11:08
                                                    "Jedna, druga, trzecia pani do lozka, seksu w brud, swing, a serce nawet nie drgnie. Nie dziwne?"

                                                    Bo kochana to nie tak prosto sie zakochac, przez duuuzo lozek trza przejsc, zeby znalezc te jedyna. Zwlaszcza jezeli w jednym lozku bywasz tylko raz a nastastepnym razem w nastepnym to sie mozesz nie zakochac, bo nie zdazysz :) A tak poza tym to on seksu szuka a nie milosci, moim zdaniem.
                                                  • mojemail3 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 11:48
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >Moze by Mojemail przekonalo gdybys rzeczywiscie kogos kochal i udawalo Ci sie to ze swingi
                                                    > em godzic, a moze nie ale jak widac na Twoim przykladzie, ze to tylko slowa i d
                                                    > eklaracje, mowa trawa.

                                                    Zdarzają się sytuacje ekstremalne, gdzie nie jest czarno-biało, np. mąż czy żona ciężko chora, niepełnosprawna, no nie wiem, może sobie dają przyzwolenie na seksualność alternatywną, nie wnikam, nie oceniam ( coś jak w "Przełamując fale" ale wiadomo,że tam happy endu nie było...)
                                                    Ja mam radar na wartościowych facetów,nic nie poradzę, dobrze wybrałam, po latach wiem:)
                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 12:08
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > >Moze by Mojemail przekonalo gdybys rzeczywiscie kogos kochal i udawalo Ci
                                                    > sie to ze swingi
                                                    > > em godzic, a moze nie ale jak widac na Twoim przykladzie, ze to tylko slo
                                                    > wa i d
                                                    > > eklaracje, mowa trawa.
                                                    >
                                                    > Zdarzają się sytuacje ekstremalne, gdzie nie jest czarno-biało, np. mąż czy żon
                                                    > a ciężko chora, niepełnosprawna, no nie wiem, może sobie dają przyzwolenie na s
                                                    > eksualność alternatywną, nie wnikam, nie oceniam ( coś jak w "Przełamując fale"
                                                    > ale wiadomo,że tam happy endu nie było...)
                                                    "Przełamując fale" to fikcja, więc możemy sobie dywagować co tam było i nikt nie będzie miał możliwości udowodnienia, ze ma rację.
                                                    Jeśli dla Ciebie byl tam facet chcący by żona nie musiała rezygnować z seksu z powodu jego paraliżu to oglądaliśmy dwa różne filmy.
                                                    Dla mnie był tam facet, który w obliczu paraliżu i śmierci szukal ekstremalnych doznań. Takich, na których ujawnienie nie miał być może odwagi dopóki jego życie toczyło się normalnie. Dopiero w obliczy dramatu uznał, ze nie ma nic do stracenia.

                                                  • morrison9 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 12:00
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    >
                                                    > > To raczej Ty uświadom sobie, że Twój pogląd, że jak facet ma ochotę na sw
                                                    > ing to
                                                    > > nie ma mowy o miłości, nie jest jedynym słusznym.
                                                    >
                                                    > Ja jestem zwolennikiem rozmow na przykladach, pomagaja w zrozumieniu. A na razi
                                                    > e to widze, ze 'mowa o milosci' jest ale milosci nie ma, nawet nie ma zakochani
                                                    > a. Jedna, druga, trzecia pani do lozka, seksu w brud, swing, a serce nawet nie
                                                    > drgnie. Nie dziwne? Ale jak pytam o sprawy kluczowe to milkniesz ;) Moze by Moj
                                                    > email przekonalo gdybys rzeczywiscie kogos kochal i udawalo Ci sie to ze swingi
                                                    > em godzic, a moze nie ale jak widac na Twoim przykladzie, ze to tylko slowa i d
                                                    > eklaracje, mowa trawa. Jak to mawia Urqu cos ten seks co uprawiasz malo gratyfi
                                                    > kujacy jest, skoro sie nie zakochujesz... Cos jednak jest nie tak. Co?
                                                    Paragraf22.
                                                    Teraz moje deklaracje są niewiarygodne bo nie ma miłosci a jak było bezgraniczne uwielbienie dla żony to tez miłości nie było bo gdyby była to bym nie proponował swingu.
                                                    Mojemail nic nie przekona bo ona sama nie kryje się z przekonaniem, ze męzczyżna powinien mieć ograniczoną możliwośc seksu z innymi kobietami tak aby bardziej się trzymał tej swojej i sprzeciwia się jakimkolwiek przejawom zanizania ceny seksu.
                                                    Uważa, ze facet powinien z nią być dlatego, ze nie ma realnej możliwości bycia z inną.
                                                    I jeszcze na dokładkę stawia tezy: "Co swing ma wspólnego z miłością, to raczej wyrachowanie"
                                                    I kto to mówi?
                                                  • mojemail3 Re: Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia 20.05.15, 12:37
                                                    morrison9 napisał:


                                                    > Mojemail nic nie przekona bo ona sama nie kryje się z przekonaniem, ze męzczyżn
                                                    > a powinien mieć ograniczoną możliwośc seksu z innymi kobietami tak aby bardziej
                                                    > się trzymał tej swojej i sprzeciwia się jakimkolwiek przejawom zanizania ceny
                                                    > seksu.
                                                    > Uważa, ze facet powinien z nią być dlatego, ze nie ma realnej możliwości bycia
                                                    > z inną.
                                                    > I jeszcze na dokładkę stawia tezy: "Co swing ma wspólnego z miłością, to raczej
                                                    > wyrachowanie"



                                                    Bardzo ciekawie się czyta co ktoś myśli, co ja uważam...
                                                    Przecież to czysta manipulacja, na podstawie kilku postów ( cienkich, jak się domyślam)

                                                    A pocałujta w dupę wójta ;-)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 19:52
                                                    > Szczęśliwym trafem. : )
                                                    > A dystrybutor tego szczęścia i zgody między twoimi udami,..
                                                    > Ty to umiesz człowieka rozbawic : )

                                                    Ale moj nigdy nie musial zebrac o dostep. Czyli co z gory jak jasnowidz wiedzial czego i jak bede chciala i tak sie dopasowal? Wiesz tak mozna raz albo dwa, ale nie lata cale i do tego w sprawach waznych.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 10:13
                                                    > Kag ja sama tego nie wymyslilam tylko powtarzam za glowami tego forum i z wlasn
                                                    > ych obserwacji. Wrzuc sobie w wyszukiwarke co mowil na ten temat np Gomory. Nie
                                                    > dawno Marek tez potwierdzal moje obserwacje bodajze. Sie nie czepilas. Dlaczego
                                                    > ? A w ogole to ciekawostka: wyszedl z Ciebie cham ;)

                                                    Jaki cham, jaki cham, tutaj chodzii o ekspresje, moja droga;))
                                                    Przyklad:
                                                    "Ale mnie ten facet wku..wil, no!"
                                                    "Ale sie na tego faceta zezloscilam,no!"
                                                    Widzisz/czujesz ronice? Te wulgaryzmy/dosadnosc to dla dodania sily wyrazu, podkreslenia emocji.
                                                    A do tematu: znam rozne pary, z roznym wyksztalaceniem, z roznym stopniem inteligencji, zdarza sie wszystko. Czy sa ze soba szczesliwi czy nie zalezy od wielu czynnikow. Nie mozna tak sobie podac przykladu parki: on ksztalcony, ona cycata bez wyksztalcenia, maja dziecko sa szczesliwi...za norme. Po pierwsze: sa na poczatku. Po drugie: kwestia oczekiwan. Po nastepne: inni maja inna kostelacje i tez sa szczesliwi. Tak samo jak moze zdarzyc sie para z cycata, nieszczesliwa.
                                                    W dodatku sa to zawsze subiektywne oceny ludzi, to, ze ktos ma dyplom jakis nie znaczy, ze sie uwaza/albo jest super madry(zwasze i wszedzie) i zaradny. I w drugej osobie moze lubic/cenic jej rzeczowe podejcie do sprawy, radzenie sobie w roznych sytuacjach, w ktorych on sobie nie radzi itd. i wtedy dla niego to jest "wow", bo sam tego nie potrafi. Nie bedzie natomiast ladnie i milo jak ktos swoja wyzszosc ciagle bedzie podkreslal i te druga osobe uwazal za glupia. Ja znam udane zwiazki, gdzie kobiety sa po studiach a mezczyzni po zawodowkach albo srednich.
                                                    Co nie zmienia faktu, ze uroda ma przebicie, kazdy facet chce miec ladna. Zreszta kazda kobieta chce miec przystojnego, ze dla wszystkich nie starcza to juz inna bajka;)
                                                    Jesli natomiast facet "boi" sie rownej sobie (jak to mierzyc) kobiety to jest po prostu slaby i jesgo sila wynika ze slabosci innych. A tak poza tym to nie wszystko jest zdroworozsadkowe, bo mowimy o ludziesz, ktorych laczy chemia i uczucie.
                                                    Moze mi umknelo co pisali faceci na tym forum. Ciebie sie czepilam, bo piszesz co minute co innego ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 10:53
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A do tematu: znam rozne pary, z roznym wyksztalaceniem, z roznym stopniem inteligencji, zdarza sie wszystko. Czy sa ze soba szczesliwi czy nie zalezy od wielu czynnikow.

                                                    Dodam które sa zupełnie od siebie niezależne, typu, wygląd, wiek, inteligencja, madrość (nie mylić z wykształceniem), perspektywy, pochodzenie, wyniesone zasoby finansowe, zodiak, charakter, postrzeganie świata, płodność, I jeszcze inne.
                                                    Wiele z tych ulegaja zmianom, choćby taki syn moich znajomych, przystojny, inteligentny, zielona karta, który skonczył architekture krajobrazu. Nie ma pracy I pewnie nie bedzie miał. Jest mocno zagubiony. Jego kobieta z małego miasteczka skończyła stomatologię. Ich wzajemne relacje sa I nne teraz, niz były 5 lat temu. Wszystko jest zmienne.
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 17:36
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wiele z tych ulegaja zmianom, choćby taki syn moich znajomych, przystojny, inte
                                                    > ligentny, zielona karta, który skonczył architekture krajobrazu. Nie ma pracy I
                                                    > pewnie nie bedzie miał. Jest mocno zagubiony.

                                                    Architektura krajobrazu to jest ogrodnictwo na SGGW...To wcale nie dziwi,że nie ma pracy, jaką sobie wymarzył...To już nie czasy, kiedy na grobie pisano " inżynier", "nauczyciel" itp itd. Wyobrażenia rodziny,że jak dziecko skończy "odpowiedni" kierunek studiów to zagwarantuje mu to piękną przyszłość okazały się złudne. Nie widzę jednak powodu, dla którego mozna pisać,że pracy nie znajdzie...Mój znajomy po takim kierunku studiów ( stare nazewnictwo) po wielu różnych doświadczeniach jest logistykiem w dużej firmie samochodowej...
                                                    A ogród ma własny, koło domu...
                                                    Nic chyba nie ma gorszego u mężczyzny, niż brak kreatywności, takie " nie da się"...

                                                  • marek.zak1 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 17:42
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    Architektura krajobrazu to jest ogrodnictwo na SGGW...To wcale nie dziwi,że nie
                                                    > ma pracy, jaką sobie wymarzył...To już nie czasy, kiedy na grobie pisano " inż
                                                    > ynier", "nauczyciel" itp itd. Wyobrażenia rodziny,że jak dziecko skończy "odpow iedni" kierunek studiów to zagwarantuje mu to piękną przyszłość okazały się złudne. Nie widzę jednak powodu, dla którego mozna pisać,że pracy nie znajdzie...Mój znajomy po takim kierunku studiów ( stare nazewnictwo) po wielu różnych doświadczeniach jest logistykiem w dużej firmie samochodowej...
                                                    > A ogród ma własny, koło domu...
                                                    > Nic chyba nie ma gorszego u mężczyzny, niż brak kreatywności, takie " nie da się"...

                                                    Tak muwłasnie kiedys powiedziałem, żeby szukał gdzie indziej, ale rodzice nie chca, zeby ,pan inżynier architekt" imał sie czegos innego. Poza tym to nie SGGW tylko cos oczko niżej.
                                                    A z kreatywnościa pełna zgoda.
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 17:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Tak muwłasnie kiedys powiedziałem, żeby szukał gdzie indziej, ale rodzice nie
                                                    > chca, zeby ,pan inżynier architekt" imał sie czegos innego. Poza tym to nie SG
                                                    > GW tylko cos oczko niżej.
                                                    > A z kreatywnościa pełna zgoda.

                                                    Jak architekt??? Architekt to jest po Politechnice...Tak przy okazji, ogrodnicy tak się znają na architekturze, jak architekci na drzewach...Ostatnio miałam do czynienia z taką inwentaryzacją zieleni,że mało z krzesła nie spadłam z wrażenia;-)
                                                    A przy okazji, Grechuta, Kanty-Pawluśkiewicz, Sipińska nie pracowali w zawodzie, a zrealizowali swój potencjał...
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 08:53
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > I dlatego wole z nimi konkurowac w innych
                                                    > dziedzinach, bo wtedy czuje, ze jestem cos warta, a w kazdym zwiazku czuje sie
                                                    > bezwartosciowa jako suma cyckow, dupy, ust, wlosow i tego co tam moze mam jesz
                                                    > cze fajne bez wlozenia w to swoich wlasnych zaslug czy przy mimimalnym wkladzie
                                                    Tego nigdy nie możesz być pewna dopóki jesteś atrakcyna.
                                                    Może gdybyś ubrała się w zgrzebny worek i powaznie zaniedbała.
                                                    Nie zrozum mnie źle.
                                                    Nie twierdzę, że nie masz cennych atrybutów poza urodą.
                                                    Uważam tylko, że dopóki kobieta jest atrakcyjna to nie jest w stanie jednoznacznie ocenić ile zawdzięcza urodzie a ile innym cechom.

                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 20:19
                                                    > A po ch..ja konkurowac z mezczyznami?

                                                    "Nie wiem w zasadzie. Chyba to kwestia ambicji. W moim odczuciu niesatysfakcjionujace jest to, co przynosi mi korzysci, a w co nie wlozylam wysilku."

                                                    A to nijak ma sie do konkurowania z kimkolwiek, moim zdaniem. Masz ambicje, chcesz cos osiagnac, rob swoje, to co Ci sprawia przyjemnosc, co Cie rozwija, konkurencja nie jest tutaj do niczego potrzebna.
                                                  • zawle Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 00:04
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > A po ch..ja konkurowac z mezczyznami?
                                                    >
                                                    > Nie wiem w zasadzie. Chyba to kwestia ambicji. W moim odczuciu niesatysfakcjion
                                                    > ujace jest to, co przynosi mi korzysci, a w co nie wlozylam wysilku.

                                                    ja myślę że Ty lubisz po prostu napierdalanki, reszta to tylko przeintelektualizowane tłumaczenia;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 01:10
                                                    zawle napisała:

                                                    > ja myślę że Ty lubisz po prostu napierdalanki, reszta to tylko przeintelektuali
                                                    > zowane tłumaczenia;)

                                                    Hola hola forum to nie real, a Ty w realu mnie przeciez nie znasz. W niewirtualnym swiecie to trzeba brac pod uwage np kto ma ile w bicku ;) i wiele innych czynnikow.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 17:51
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > NIe zaciales sie nie ze wzgledu na wyjazd
                                                    Zaciałem sie ze wzgledu na wyjazd.
                                                    Byłem ta imprezie.
                                                    Znowu zostałem potraktowany jak mięso.
                                                    Pewna babka zaczeła sie do mnie przystawiać zanim w ogóle do niej zagadałem.
                                                    Boskie uczucie :-)
                                                    > tylko generalnie sie zaciales, bo sam nie wiesz co z tym fant
                                                    > em zrobic.
                                                    To, że nie wiem to wiem już od dawna :-)
                                                    Poruszonych zostało kilka wątków wartych wypowiedzi ale nie miałem możliwości napisania dłuższego postu a krótki byłby bez sensu.
                                                    > Na razie uciekasz od odpowiedzi, bo nie ma kandydatki i nie masz presji.
                                                    Wiesz co, najzwyczajniej w świecie się mylisz.
                                                    Jeśli uważam, ze mam marne szanse zrealizowania swoich wizji to nie dlatego, że nie mam nic do zaoferowania kobiecie tylko ze względu na sam fakt, że musiałoby dojść do zbyt mało prawdopodobnego zbiegu okoliczności do którego raczej nie dojdzie.
                                                    A to co innego niż dywagacje, że nie mam nic do zaoferowania kobiecie bo jestem mało dyspozycyjny.
                                                    Miałem przypadek, ze to kobieta była zbyt mało dyspozycyjna (bo była mężatką) i stwierdziła, ze nie jest w stanie sprostać moim oczekiwaniom odnoście spotkań.
                                                    Ja jako żonaty miałem seks w zeszłym tygodniu.
                                                    A Ty jako ta dyspozycyjna -kiedy?

                                                    > ps czy to znaczy, ze mnie polubiles czy raczej w druga strone? ;)
                                                    Przecież ja Cie lubię. To chyba oczywiste.
                                                    Ale uważam, ze masz sfiksowany charakter.
                                                    Lubię się droczyć, zaczepiać, zasypywac nawzajem złośliwościami i prowokacjami.
                                                    Ale w którymś momencie mam ochotę przystopować, wysłać jakiś pozytywny sygnał, okazac czułośc,ciepło (kobiecie) itd.
                                                    A Ty sprawiasz wrażenie osoby niezrównoważonej.
                                                    Przypuszczam miałaś jakiś styl bycia, postępowania,, który świetnie sprawdzał 15-20 lat temu a teraz nie potrafisz zachowywać sie inaczej. I potrafisz sobie spieprzyć życie ale do zmiany podejścia do pewnych spraw Cię to nie skłoni.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 17:56
                                                    "Ja jako żonaty miałem seks w zeszłym tygodniu."

                                                    Ale z zona? Bo jak z zona to sie nie liczy:))

                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 18:01
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Ja jako żonaty miałem seks w zeszłym tygodniu."
                                                    >
                                                    > Ale z zona? Bo jak z zona to sie nie liczy:))
                                                    >
                                                    Nie z żoną.
                                                    Ja nie uskarżam sie na brak seksu jako takiego.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 18:09
                                                    > Ja nie uskarżam sie na brak seksu jako takiego.

                                                    To tez dziewczyny nie o Tobie, tylko o tej mlodszej, atrakcyjnej, wyuzdanej, bez pamieci w Tobie zakochanej i jej potrzebach seksualnych rozprawiaja.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 18:15
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > Ja nie uskarżam sie na brak seksu jako takiego.
                                                    >
                                                    > To tez dziewczyny nie o Tobie, tylko o tej mlodszej, atrakcyjnej, wyuzdanej, be
                                                    > z pamieci w Tobie zakochanej i jej potrzebach seksualnych rozprawiaja.
                                                    Wiem.
                                                    Ja też o niej myślę :-)
                                                    No, młodsza być nie musi.
                                                    Tzn nie kręcą mnie 20-25 latki :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 19:45
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > "Ja jako żonaty miałem seks w zeszłym tygodniu."
                                                    > >
                                                    > > Ale z zona? Bo jak z zona to sie nie liczy:))
                                                    > >
                                                    > Nie z żoną.
                                                    > Ja nie uskarżam sie na brak seksu jako takiego.

                                                    Porownywanie sie w wynikach z niesatysfakcjonujacego seksu (a ja wiem ze Ty takowy uprawiasz, bo tylko zaleczasz dziury emocjonalne) to jak porownywanie sie kto sie czesciej najebal albo kto dluzej rzygal po najebaniu sie. No wyscigi w szorowaniu po dnie ;) Dodatkowo dla kobiety seks ma inny wymiar. Dla kobiety wysoki wynik zeszmacenia sie nie jest godny pochwal. (Przez szmacenie kobiety rozumiem prostytulowanie sie czyli byle z kim byle jak byle dac dupy). To dopiero bylby wysoki wynik niezrownowazenia, ktorego ja na szczescie nigdy nie osiagne, a gdybym osiagnela to sie oddam do domu wariatow.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 08:45
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Porownywanie sie w wynikach z niesatysfakcjonujacego seksu
                                                    Nei chodzi o chwalenie się tylko stwierdzenie faktu będącego dowodem na to, że samo fakt bycia żonatym nie jest jakimś dyskfalifikującym czynnikiem choć na pewno jest to poważne ograniczenie.
                                                    > (a ja wiem ze Ty tak
                                                    > owy uprawiasz, bo tylko zaleczasz dziury emocjonalne) to jak porownywanie sie k
                                                    > to sie czesciej najebal albo kto dluzej rzygal po najebaniu sie.
                                                    Niestety piszesz dużo postów więc nie jestem w stanie odnaleźc teraz postu, w którym chciałaś któremuś męzczyźnie na forum przytrzeć nosa tekstem "za to ja będę zerżnieta jutro (lub za kila dni czy jakośc tak) a Ty nie"
                                                    Ogólnie nie chodzi mi o chwalenie się, bo to rzeczywiście szczeniackie, tylko o stwierdzenie, ze w ramach stanu niespełnienia mam jeszcze nie najgorszą sytuację. To wszystko.
                                                    > Dodatkowo dla kobiety seks ma inny wymiar. Dla kobiety wys
                                                    > oki wynik zeszmacenia sie nie jest godny pochwal.
                                                    Nie wiem co rozumiesz przez zeszmacenie się.
                                                    Takei frazesy jak Ty powtarza większosc kobiet. Zadna nowość.
                                                    Gdyby pociągały mnie kobiety powtarzająco na okrągło, że "ja to się szanuję" to bym z taką był.
                                                    Nie chodzi mi o kobietę, która uprawia seks z każdym.
                                                    Chodzi mi o taką, która ma odpowiednio rozbudowane potrzeby a normy obyczajowe i presja społeczna nie stanowia dla niej przeszkody w ich zaspokajaniu.
                                                    Potrafi okreslić swoje potrzeby i oczekiwania i je zaspokoić zamiast narzekać na brak mezczyzn na odpowiednim poziomie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 13:31
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Nie wiem co rozumiesz przez zeszmacenie się.

                                                    Jak nie wiesz, jak podalam wyraznie i sam sie na to ponizej powolales. Jestes czuly na punkcie pewnych frazesow, dzialaja na Ciebie jak plachta na byka, hehe, 'zeszmacenie sie' jest jednym z nich. Myslisz, ze jestes taki cwany, ze wyuzdanie chodzi w parze z odpwiednimi wypowiedziami, ze taka, a taka wypowiedz pasc powinna u wyuzdanej kobiety, a taka i taka nie. Jestem pewna, ze pisuja tu kobiety wyuzdane, w ktorych wypowiedziach nie padlo np ani jedno bluznierstwo i naprawde trzeba czytac miedzy wierszami, zeby to ich wyuzdanie wychwycic.

                                                    > Takei frazesy jak Ty powtarza większosc kobiet. Zadna nowość.
                                                    > Gdyby pociągały mnie kobiety powtarzająco na okrągło, że "ja to się szanuję" to
                                                    > bym z taką był.

                                                    A nie myli Ci sie rozmowca z targetem, ktory Cie ma pociagac? ;-)

                                                    > Nie chodzi mi o kobietę, która uprawia seks z każdym.
                                                    > Chodzi mi o taką, która ma odpowiednio rozbudowane potrzeby a normy obyczajowe
                                                    > i presja społeczna nie stanowia dla niej przeszkody w ich zaspokajaniu.
                                                    > Potrafi okreslić swoje potrzeby i oczekiwania i je zaspokoić zamiast narzekać
                                                    > na brak mezczyzn na odpowiednim poziomie.

                                                    Mnie akurat normy obyczajowe nie wiaza chocby z prostego wzgledu: jakie normy? Gdybym byla wrazliwa na normy made in Poland to bym dazyla przykladowo do zamazpojscia, nieposiadania bekarta, ktorego teraz prowadzilabym do komunii. A ja mieszkam w kraju, w ktorym roczniki starsze ode mnie twierdza glosno, nie tam przebakuja, ze malzenstwo jest staroswieckie. Ty wiesz co tu wyprawiaja 30 - 20 sto latki? ;) Ale ja mam wlasne normy i ich sie staram trzymac.

                                                    I teraz zagadka: na forum pisuja panie i Cie z pare razy zagadywaly, ktore spelniaja Twoje warunki wejsciowe, a jakos Cie rozmowy z nimi nie wciagnely. Tam bys mial target i rozmowce w jednym czyli wieksza motywacje do rozmowy, bo usiana zrozumieniem/dzieleniem pasji ;). Czemu ich nie wylapales? Nie zainteresowales sie? Nie wciagnales w rozmowy?
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 14:50
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    > > Nie wiem co rozumiesz przez zeszmacenie się.
                                                    > Jak nie wiesz, jak podalam wyraznie i sam sie na to ponizej powolales.
                                                    Ale chodzi o to, ze kobieta idąca do łóżka z jakimś mezczyzną w Twoich oczach może się zeszmacić bo idzie "z każdym" ponieważ w Twoich oczach ten facet nie jest atrakcyjny.
                                                    Ale dla niej to może być akurat wymarzony typ.
                                                    Jeśli już mam używać określenia "zeszmacić" to może ono być oparte na tym co w głowie danej kobiety.
                                                    A to raczej trudno jest ocenić postronnemu obserwatorowi.

                                                    > A nie myli Ci sie rozmowca z targetem, ktory Cie ma pociagac? ;-)
                                                    Nie.
                                                    Okreslony typ kobiet postrzegam jako nudny, mało pociągający, mało inspirujący itd.
                                                    To moje odczucie, mój gust i mam do tego prawo. A one mają prawo być takimi jak chcą.
                                                    Jeśli sa kobiety, które uważają, że "plusują" w oczach męzczyzny podkreślając na każdym kroku, ze się "szanują" i używają podobnych sformułowań, to szczęść im Boże. Ja mam z takimi sformułowaniami, takimi frazesami określone, negatywne skojarzenia ale każdy ma prawo żyć jak chce.


                                                    > Mnie akurat normy obyczajowe nie wiaza chocby z prostego wzgledu: jakie normy?
                                                    > Gdybym byla wrazliwa na normy made in Poland to bym dazyla przykladowo do zamaz
                                                    > pojscia, nieposiadania bekarta, ktorego teraz prowadzilabym do komunii. A ja mi
                                                    > eszkam w kraju, w ktorym roczniki starsze ode mnie twierdza glosno, nie tam prz
                                                    > ebakuja, ze malzenstwo jest staroswieckie. Ty wiesz co tu wyprawiaja 30 - 20 st
                                                    > o latki? ;) Ale ja mam wlasne normy i ich sie staram trzymac.
                                                    Istotnie.
                                                    Koryguję:
                                                    Powstrzymują Cię nie tyle normy obyczajowe ile tęsknota za czasam kiedy to Ty dyktowałaś warunki seksu.
                                                    Buntujesz się przeciwko rzeczywistości, w której mężczyzna może mieć seks zbyt łatwo. Uważasz, że powinien o ten seks zabiegać, zdawać u Ciebie egzamin.
                                                    > I teraz zagadka: na forum pisuja panie i Cie z pare razy zagadywaly, ktore spel
                                                    > niaja Twoje warunki wejsciowe, a jakos Cie rozmowy z nimi nie wciagnely. Tam by
                                                    > s mial target i rozmowce w jednym czyli wieksza motywacje do rozmowy, bo usiana
                                                    > zrozumieniem/dzieleniem pasji ;). Czemu ich nie wylapales? Nie zainteresowales
                                                    > sie? Nie wciagnales w rozmowy?
                                                    Z prostego powodu.
                                                    Nie przyszedłem tu szukać partnerki do seksu tylko dyskusji.
                                                    Pisałem już o tym kilkukrotnie.
                                                    A podejście moje jest podyktowane względami praktycznymi.
                                                    Trochę już chodzę po tym świecie i wiem jak mylne bywają wizerunki innych osób zbudowane na podstawie internetowej korespondencji.
                                                    Przeżywałem takie rozczarowania w przeszłości i wyciągam z nich wnioski.
                                                    Ew. partnerek szukam tam, gdzie ryzyko rozczarowania jest znacznie mniejsze.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 18:26
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale chodzi o to, ze kobieta idąca do łóżka z jakimś mezczyzną w Twoich oczach m
                                                    > oże się zeszmacić bo idzie "z każdym" ponieważ w Twoich oczach ten facet nie je
                                                    > st atrakcyjny.
                                                    > Ale dla niej to może być akurat wymarzony typ.
                                                    > Jeśli już mam używać określenia "zeszmacić" to może ono być oparte na tym co w
                                                    > głowie danej kobiety.
                                                    > A to raczej trudno jest ocenić postronnemu obserwatorowi.

                                                    Jejciu, skad w Tobie takie parcie na generalizacje. W zyciu bym nie dokonywala oceny ani sie nie wypowiadala na temat innych kobiet w kwestii ich zeszmacenia. Bo niby jak ja bym mogla to ocenic? To jest termin, ktory ja jestem w stanie uzyc tylko w stosunku do siebie, bo tylko ja wzgledem siebie znam ta magiczna granice, po przekroczeniu ktorej czulabym sie jak szmata. Ten termin moze w ogole nie wystepowac w zyciu innych kobiet, bo one moga takiej granicy zwyczajnie nie miec. Jezeli zatem nie istnieje okreslony koncept do nazwania (granica po ktorej przekroczeniu stajesz sie szmata) to terminu (zeszmacenie) sie nie uzywa, on nie istnieje. Ja sobie taka granice mam wymyslona wylacznie dla siebie i nie dlatego, ze ona ma byc, narzucam ja sobie czy cos, tylko dlatego, ze ona po prostu istnieje wiec wymaga na moj wlasny uzytek nazwania. I to wszystko. Nie wiem czy nie za bardzo abstrakcyjnie.

                                                    Ja mam z takimi sformułowaniami, takimi frazesami określone, negatywne s
                                                    > kojarzenia ale każdy ma prawo żyć jak chce.

                                                    No wlasnie, jestes uczulony na pewne frazesy, gdzie tak naprawde jest kwestia umowna, jak je ktos rozumie, bo to przeciez jest jezyk potoczny. Ale niech tak bedzie. Akceptuje to i jak mnie podkurzysz to Cie niemi podraznie ;)

                                                    > Koryguję:
                                                    > Powstrzymują Cię nie tyle normy obyczajowe ile tęsknota za czasam kiedy to Ty d
                                                    > yktowałaś warunki seksu.
                                                    > Buntujesz się przeciwko rzeczywistości, w której mężczyzna może mieć seks zbyt
                                                    > łatwo. Uważasz, że powinien o ten seks zabiegać, zdawać u Ciebie egzamin.

                                                    No tak ;) Cos czuje, ze sie naczytales jakis moich starych postow, bo cos mi swita to slowo 'egzamin'. Ciekawe po co? A nawet jesli to zauwaz, ze ja tu pisze od kilku lat. Moje zycie przechodzilo transformacje. Moje postepowanie wobec mezczyzn bylo rozne. Ja nie stoje w miejscu, zmieniam sie. Wiec uwolnie Cie juz od kombinowania: najprostsza odpowiedz jest najprawdopodobniejsza. Ja nie sypiam z mezczyznami nie dlatego, ze buntuje sie ze 'cos tam', jak opisales tylko ja sie chce zakochac i sypiac, bo ktos mi sie cholernie podoba i go pragne, chce uczucia, tych emocji, no wiesz ktorych. Czy moze byc cos prostszego? Pamietasz jeszcze te emocje? Zakochanie? Kiedy ostatni raz byles zakochany Morrison? Dlaczego sie nie zakochujesz?
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 19.05.15, 20:17
                                                    "Ja nie sypiam z mezczyznami nie dlatego, ze buntuje sie ze 'cos tam', jak opisales tylko ja sie chce zakochac i sypiac, bo ktos mi sie cholernie podoba i go pragne, chce uczucia, tych emocji, no wiesz ktorych. Czy moze byc cos prostszego? Pamietasz jeszcze te emocje? Zakochanie? Kiedy ostatni raz byles zakochany Morrison? Dlaczego sie nie zakochujesz?"

                                                    Nie wiem jak Morrison ale ja uwazam, ze zeby sie moc zakochac trzeba byc "otwartym" na nowe uczucie. Po roznych doswiadczeniach i zawodach milosnych czlowiek ma sie bardziej pod kontrola moze, jest ostrozniejszy. I moze trudniej o milosc od pierwszego wejrzenia, ale spoko mozna sie zakochac w kims jezeli: podoba sie fizycznie, jest sympatyczny(od tego sie zaczyna), rowniez przy blizszym poznaniu nie traci, tylko zyskuje. Jezeli pociaga mozna z nim pojsc do lozka a to tez wiaze i wywoluje emocje, nie trzeba czekac z lozkiem az sie zakocha. Moze dobrze czuc, ze "do zakochania jeden krok"...i ta druga osoba czuje podobnie i dla niej to tez "na serio", bo to bardzo dziala i latwiej dopuscic to wykluwajace sie uczucie. Do pewnego momentu ma sie uczucie pod kontrola, ale tylko do pewnego. Byc zakochanym to piekne uczucie, wiadomo, ale byc zakochanym bez wzajemnosci to juz nie tak fajnie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 19:26
                                                    Morrison jestes denerwujacym rozmowca z paru wzgledow, ktore omowie na przykladach z Twojego jednego postu.

                                                    morrison9 napisał:
                                                    > To, że nie wiem to wiem już od dawna :-)

                                                    Rozmowa (satysfakcjonujaca w moim rozumieniu) nie polega na mowieniu do siebie rzeczy nowych, nieznanych i zaskakujacych, bo jesli by tak bylo, to musielibysmy jako rozmowcy dryfowac w strone tematow nieciekawych, bo nowosc bylaby kryterium priorytetowym (pewnie dryfowac w strone najnowszych odkryc naukowych). Dodatkowo musislibysmy wszyscy zanim rozpoczniemy rozmowe na jakis temat zdawac testy ze znajomosci tego tematu zeby zadne z nas nie wypalilo z info, ktora ktos z nas juz wie. Co ostatecznie zaweziloby grupe rozmowcow do jakiejs jednocyfrowej liczby albo nawet wykluczylo mozliwosc rozmowy.

                                                    > Wiesz co, najzwyczajniej w świecie się mylisz.

                                                    Rozmowa (satysfakcjonujaca w moim rozumieniu) nie polega na niemyleniu sie = posiadaniu racji. Polega na wymianie informacji, a nie na sciganiu sie do racji. Dlaczego? Bo to nie jest konkurs z nagrodami. Nawet jak masz racje NIC nie wygrywasz. Zazwyczaj nawet nie zyskujesz sympatii. Poza tym jak ta racje masz wyklucza to potrzebe dalszej rozmowy. Posiadanie racji sie zwyczajnie nie oplaca ;)

                                                    > Ja jako żonaty miałem seks w zeszłym tygodniu.
                                                    > A Ty jako ta dyspozycyjna -kiedy?

                                                    Rozmowa (satysfakcjonujaca w moim rozumieniu) nie polega na odnoszeniu wlasciwosci jednego obiektu podlegajacego badaniu do obiektu badacza. Tak samo jak masazysta, ktory cie masuje nie zaczyna nagle masowac tez siebie, a pielegniarka, ktora pobiera ci krew nie zaczyna tez nagle pobierac przy okazji sobie, a lekarz ktory sprawdza ci wyniki nie wyjmuje nagle swoich by natychmiast sprawdzic czy przypadkiem nie wyszly mu lepsze! ;)

                                                    Rozmowy to nie wyscigi, w wyniku ktorych ma wyjsc, kto jest w czym lepszy. Oczywiscie uczciwie dodam, ze mozna tez prowadzic rozmowy niesatysfakcjonujace. Swiat/rozmowy nie sa idealne. To tyle o rozmowowej nadbudowie. A teraz do meritum.

                                                    Sprawe braku dyspozycyjnosci poruszyla sea.sea, a ja podtrzymalam. Choc akurat dla mnie to nie jest Twoim najwiekszym minusem (dla niej bylo i ja to rozumiem). Dla mnie najwiekszym Twoim minusem jest ten sam minus, ktory ja mam (i stad moze mnie do rozmow z Toba ciagnie, bo jestem ciekawa jak to rozwiazesz) mianowicie: ze Ty masz nieuregulowane swoje zycie, niepoukladane, rozjebane, stoisz w rozkroku, w wyniku czego (lecac slowami mojego eks kochanka, bolesnymi ale prawdziwymi) latasz niezdarnie tymi seksami sobie teraz tylko wielkie jak Himalaje braki emocjonalne. I nie dlatego nie mozesz ruszyc z miejsca ze swoim zyciem, ze nie mozesz znalezc kobiety, tylko dlatego, ze swoje zycie masz nieuporzadkowane. Stad ogromny bol niespelnienia. Najpierw powinienes swoje zycie uporzadkowac, a potem dopiero znalezc sobie kobiete do satysfakcjonujacego zwiazku. Jezeli nie posprzatasz swojego zycia, nie znajdziesz sobie kobiety. Nie ma bata. To samo ze mna. Najpierw musze swoje zycie posprzatac, a dopiero potem ewentualnie (bo ja mam wiecej przeciwwskazan do wchodzenia w zwiazek niz Ty) wejsc w dobry zwiazek.

                                                    A teraz co do mnie: oczywiscie, ze jestem niezrownowazona, nic mi sie w przeszlosci nie sprawdzalo w zwiazkach damsko-meskich i mi sie nadal nie sprawdza. Po prostu nie jestem do zwiazkow z mezczyznami stworzona. Gornolotnie zabrzmialo wiec innymi slowy: moi rodzice/moje dziecinstwo mnie skrzywilo. Ja nie potrafie sie naprawic. Nie jestem robotem, ktory ma funcje samonaprawy. Ja nie mam takiej wiedzy. Takiej wiedzy juz nie zdobede. Za pozno. Trzeba odpuscic po prostu. Moge potrzebe kontaktu z ludzmi realizowac w inny sposob i bedzie to dla mnie satysfakcjonujace. Jedyna roznica, ze kiedys sobie tego nie uswiadamialam i dazylam do utartego modelu = zwiazku.
                                                  • zawle Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 12:52
                                                    > Nie chce zamartwiac Morissona ale nie latwo bedzie znalezc taka spelniajaca az
                                                    > tyle wymagan:(

                                                    A może wymagania są tak ustawione żeby trudno było i żeby móc się szybko wycofać. Bo chyba tu pełnej listy nie macie dziewczyny. Chętne chyba były, ale kłamliwe i materialistki.
                                                  • sea.sea Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 13:19
                                                    Ależ to jest najzupełniej logiczne, że materialistki! Skoro - jak udowodniłam powyżej - dla pięknej i inteligentnej kobiety uzyskanie satysfakcji emocjonalnej i seksualnej od mało dyspozycyjnego faceta, który nie odejdzie od żony, jest mało wykonalne, to korzyści finansowe pozostają jako jedyne, jakie ona może w ogóle odnieść z takiego układu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 16.05.15, 13:20
                                                    zawle napisała:

                                                    > > Nie chce zamartwiac Morissona ale nie latwo bedzie znalezc taka spelniaja
                                                    > ca az
                                                    > > tyle wymagan:(
                                                    >
                                                    > A może wymagania są tak ustawione żeby trudno było i żeby móc się szybko wycofa
                                                    > ć. Bo chyba tu pełnej listy nie macie dziewczyny. Chętne chyba były, ale kłamli
                                                    > we i materialistki.

                                                    Klamia, ze sa wyluzdane i zepsute, a tak naprawde gnija tylko z jednego boku, a nie ze wszystkich ;-) Moze tak byc, ze wymagania sa tak ustawione zeby nigdy nie musial sie wygramolic z dolka, w ktorym siedzi.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 18.05.15, 17:20
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Klamia, ze sa wyluzdane i zepsute, a tak naprawde gnija tylko z jednego boku, a
                                                    > nie ze wszystkich ;-) Moze tak byc, ze wymagania sa tak ustawione zeby nigdy n
                                                    > ie musial sie wygramolic z dolka, w ktorym siedzi.
                                                    Gorzej.
                                                    Kłamią, ze są wyuzdane a tak na prawdę są porządne :-)
                                                    Okropność :-)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 23:23
                                                    "Ładnych i inteligentnych kobiet jest masa. To też jest moja potrzeba.
                                                    Ale o nią sie nie martwię bo to są cechy u kobiety łatwo dostępne i łatwe do szybkiego rozpoznania."

                                                    To Cie pociesze, bo skoro masz szanse na zlowienie takiej to juz jestes gosc, bo inni sobie moga tylko o nich pomarzyc. Bo ze one sa to jedno, ale zeby czlowieka chcialy to juz inna bajka;)

                                                    Mysle, ze bylam blisko piszac tu gdzies, ze ten swing zdaje sie byc jakims fetyszem, preferencja seksualna, z ktorej nie chesz rezygnowac, bo wiele stracisz ze swojego zycia seksualnego. Szukaj, moze znajdziesz taka. Wiem, ze w klubach swingersow bywaja tez faceci solo. Byc moze znajdzie sie tez jakas babka solo.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:33
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Bo tego je uczą komedie romantyczne i seriale, swoista pornografia dla kobiet (
                                                    > kiedyś "literatura")
                                                    Owszem. Uczą.
                                                    A oprócz tego tak jest wygodniej.
                                                    > > Głupota niewyobrażalna.
                                                    > > Ty z kolei piszesz o vendetcie :-)
                                                    > > A dla przyjemnosci nie potrafisz????
                                                    >
                                                    > Swingiem się brzydzę, nic na to nie poradzę, takie organiczne odczucie.
                                                    Ale gdybyś miała inne zasady to ew byś to zrobiła.
                                                    Oczywiście nie dla przyjemności tylko z vendetty.
                                                    > Dla przyjemności to może uwodzenie, kokietowanie itp.
                                                    Cool
                                                    Najlepiej się kokietuje i uwodzi takie, które np, facet porzucił.
                                                    A jak jeszcze ma jakieś inne problemy życiowe i szuka wsparcia to juz jest rewelacja.
                                                    Czarujesz taka , mówisz miłe rzeczy a potem robisz wielkie oczy:"No coś ty, związek? Skąd Ci to przyszło do głowy?"
                                                    I ta ich mina kiedy to mówisz. Bezcenna.
                                                    mojemail.
                                                    Co rozumiesz przez uwodzenie i kokietowanie?
                                                    Robienie facetów w balona? Operowanie niedopowiedzeniami? Bawienie się ich pożądaniem?
                                                    Bo przeciez nie chodzi Ci wyrafinowaną grę mającą nakręcić was oboje przed wylądowaniem w łóżku bo to by było puszczanie się a Ty tego nie robisz. Prawda?
                                                    Ty zachowujesz się moralnie nienagannie bo do seksu przecież nie dochodzi.
                                                    A zakpić z mężczyzny to nić takiego.
                                                  • mojemail3 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:46
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale gdybyś miała inne zasady to ew byś to zrobiła.

                                                    Tak, jakbym była inną osobą to inaczej bym postępowała zapewne.,


                                                    > mojemail.
                                                    > Co rozumiesz przez uwodzenie i kokietowanie?
                                                    > Robienie facetów w balona? Operowanie niedopowiedzeniami? Bawienie się ich pożą
                                                    > daniem?
                                                    > Bo przeciez nie chodzi Ci wyrafinowaną grę mającą nakręcić was oboje przed wylą
                                                    > dowaniem w łóżku bo to by było puszczanie się a Ty tego nie robisz. Prawda?
                                                    > Ty zachowujesz się moralnie nienagannie bo do seksu przecież nie dochodzi.
                                                    > A zakpić z mężczyzny to nić takiego.

                                                    Nie jestem takim typem kobiety, niestety. Jestem uczciwa w relacjach.
                                                  • kutuzow Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 19:15
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > Alez oczywiście. Każdy ewolucjonista Ci to powie.
                                                    > Dlatego kobieta musi być wyjątkową łajzą żeby nie znaleźć sobie odpowiedniego f
                                                    > aceta spełniającego jej oczekiwania.
                                                    > Juz samo to, ze jest kobietą daje jej lepszą pozycję bo juz samo bycie kobietą
                                                    > powoduje zainteresowanie męzczyzn.
                                                    > Wystarczy żeby trochę pomyślała a bez problemu zainteresuje tego bardziej warto
                                                    > ściowego.
                                                    > Ale kobietom nie chce sie za dużo myśleć w tych kwestiach. Wolą postawić na imp
                                                    > rowizację.

                                                    No nie do końca. Masz racje w połowie. Kluczem jest to kto w danym gatunku opiekuje się potomstwem. U ludzi obie strony się opiekują, więc obie szukają najlepszej partii. Zobacz że u gatunków gdzie tylko samica wychowuje młode, samce walczą o możliwość rozrodu, a samice nie wkładają wysiłku w wygląd bo nie muszą. Kobiety zaś dbają o wygląd, figurę cerę, włosy -jednym słowem także się starają.

                                                    Tak jak kobiety szukają najlepiej zbudowanych, najbardziej przebojowych itp, tak samo faceci podświadomie szukają tych o odpowiedniej proporcji talii do bioder (oznaka płodności), młodych, z ładną cerą itp. Po prostu przodkowie którzy wybierali takie właśnie kobiety przekazali dalej swoje geny i jesteśmy ich potomkami.

                                                    Jeśli więc laska będzie miała np. 100 kg nadwagi, to będzie miała problem ze znalezieniem sobie partnera, owszem jak mawia przysłowie "każda potwora znajdzie swego amatora", ale co innego jakieś bzykanko z wyposzczonym desperatem, a co innego związek który pozwoli odchować młode.
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 19:38
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > No nie do końca. Masz racje w połowie. Kluczem jest to kto w danym gatunku opie
                                                    > kuje się potomstwem. U ludzi obie strony się opiekują, więc obie szukają najlep
                                                    > szej partii. Zobacz że u gatunków gdzie tylko samica wychowuje młode, samce wal
                                                    > czą o możliwość rozrodu, a samice nie wkładają wysiłku w wygląd bo nie muszą. K
                                                    > obiety zaś dbają o wygląd, figurę cerę, włosy -jednym słowem także się starają.
                                                    >
                                                    > Tak jak kobiety szukają najlepiej zbudowanych, najbardziej przebojowych itp, ta
                                                    > k samo faceci podświadomie szukają tych o odpowiedniej proporcji talii do biode
                                                    > r (oznaka płodności), młodych, z ładną cerą itp. Po prostu przodkowie którzy wy
                                                    > bierali takie właśnie kobiety przekazali dalej swoje geny i jesteśmy ich potomk
                                                    > ami.
                                                    >
                                                    > Jeśli więc laska będzie miała np. 100 kg nadwagi, to będzie miała problem ze zn
                                                    > alezieniem sobie partnera, owszem jak mawia przysłowie "każda potwora znajdzie
                                                    > swego amatora", ale co innego jakieś bzykanko z wyposzczonym desperatem, a co i
                                                    > nnego związek który pozwoli odchować młode.

                                                    Kutuzow.
                                                    Ja tylko złośliwy być chciałem :-)
                                                    Książki o tematyce ewolucyjnej czytam jedna za drugą i wiem o czym piszesz.
                                                    Ale nie odbieraj mi przyjemności :-)
                                                    Przecież wiesz, ze na tym forum same, atrakcyjne, inteligentne i namiętne tylko meżczyżni im się trafiają niedojrzali i mało wartościowi :-)
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 19:43
                                                    "Przecież wiesz, ze na tym forum same, atrakcyjne, inteligentne i namiętne tylko meżczyżni im się trafiają niedojrzali i mało wartościowi :-)"

                                                    Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka, ja np. nigdy czegos takiego nie pwiedzialam ani o sobie ani o nim:) wiec nie wiem skad Twoje dane?
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 19:16
                                                    Owszem, mezczyzni musza startowac i startuja czesto do wielu, ale nie robmy z nich skonczonych idiotow, jak juz facet dorwie sie do super babki to ryzykowal utraty nie bedzie, bo wie jak trudno o nastepna taka.

                                                    > Dlatego kobieta musi być wyjątkową łajzą żeby nie znaleźć sobie odpowiedniego f
                                                    > aceta spełniającego jej oczekiwania.
                                                    > Juz samo to, ze jest kobietą daje jej lepszą pozycję bo juz samo bycie kobietą
                                                    > powoduje zainteresowanie męzczyzn.
                                                    Sie wcale z tym nie zgadzam. Moim zdaniem najgorsze karty ma nieatrakcyjna kobieta.
                                                  • marek.zak1 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 19:53
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Owszem, mezczyzni musza startowac i startuja czesto do wielu, ale nie robmy z nich skonczonych idiotow, jak juz facet dorwie sie do super babki to ryzykowal utraty nie bedzie, bo wie jak trudno o nastepna taka.
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    To mój przypadek.
                                                    -----------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:01
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Owszem, mezczyzni musza startowac i startuja czesto do wielu, ale nie robmy z n
                                                    > ich skonczonych idiotow,
                                                    Idiotów?
                                                    Ależ skąd.
                                                    Wręcz przeciwnie.
                                                    Męzczyzna musi sie starać a to sprzyja inteligencji :-)
                                                    Nie wystarczy, że pokaże dekolt albo nogi. :-)
                                                    > jak juz facet dorwie sie do super babki to ryzykowal u
                                                    > traty nie bedzie, bo wie jak trudno o nastepna taka.
                                                    Ale większosc dorywa przeciętne a nie super babki.
                                                    Więc mogą szukać przyjemnosci w samej odmianie :-)
                                                    Żeby chociaz spróbować z inną :-)

                                                    > Sie wcale z tym nie zgadzam. Moim zdaniem najgorsze karty ma nieatrakcyjna kobi
                                                    > eta.
                                                    Wiem. Tez tak uważam.
                                                    Ale chciałem wygłosić tezę skrajną w celach prowokacyjnych :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:05
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Dlatego kobieta musi być wyjątkową łajzą żeby nie znaleźć sobie odpowiedniego f
                                                    > aceta spełniającego jej oczekiwania.

                                                    Dobre ;) To ja jestem 'wyjatkowa lajza', do tego stopnia wyjatkowa, ze nie wierze, ze w ogole mialabym cien szansy zeby sobie kogos znalezc, ba ja nawet nie wiem jakie mam oczekiwania wobec mezczyzny. Zawsze jak sluchalam jakis starszych kobiet, matki czy ciotek czy jakichkolwiek dyskutujacych na temat ich oczekiwan to mi sie to wydawalo strasznie glupie i tak wyroslam w przekonaniu, ze zwiazek z mezczyzna nie jest zadna wartoscia warta jakichkolwiek zabiegow. Sa tylko 2 rzeczy ciagnace do mezczyzny: libido i dziecko. Jak juz to dostaniesz to ten mezczyzna zaczyna ci przeszkadzac, np cos od Ciebie chce. Ja ze swoich zwiazkow wychodzilam z obrzydzeniem. Zupelnie nie wiem jak dobrac mezczyzne zeby mi w dluzym okresie nie przeszkadzal chociaz. A teraz na starosc jak mam jakiegos jeszcze pielegnowac kurna. Panie od mezczyzn to sie trzeba trzymac z daleka ;-) No chyba ze ktos z kims jest od lat i sie przyzwyczail, ja sie jeszcze nie przyzwyczailam najwyrazniej.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 20:10
                                                    "Sa tylko 2 rzeczy ciagnace do mezczyzny: libido i dziecko. Jak juz to dostaniesz to ten mezczyzna zaczyna ci przeszkadzac, np cos od Ciebie chce. Ja ze swoich zwiazkow wychodzilam z obrzydzeniem. Zupelnie nie wiem jak dobrac mezczyzne zeby mi w dluzym okresie nie przeszkadzal chociaz."

                                                    A co on takiego od Ciebie chce? To szukaj takiego co od Ciebie nic nie chce.
                                                    Skad to obrzydzenie? Nic wiec dziwnego, ze budzac sie rano o nich nie myslisz:)
                                                  • hello-kitty2 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 21:21
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A co on takiego od Ciebie chce? To szukaj takiego co od Ciebie nic nie chce.
                                                    > Skad to obrzydzenie? Nic wiec dziwnego, ze budzac sie rano o nich nie myslisz:)

                                                    Dla przykladu: bardzo dlugi czas ojciec mojego syna narzekal, ze nie chce z nim spedzac czasu. Ale on jest np czlowiekiem, ktory wprawdzie pochalania kupe gazet dziennie ale wyprodukuje zaledwie kilka zdan na dzien. Wiec ja niby mialam spedzac z nim czas ale on nic do mnie nie mowi wiec to bylo dla mnie zawsze potwornie nudne wiec tego czasu z nim nie spedzalam ale on chcial zebym spedzala i zawsze ta sama gadka wlasnie do obrzydzenia 'bo ty nie chcesz ze mna spedzac czasu'. A jakie krepujace bylo spotykanie sie z jego znajomymi, normalnie ja musialam podtrzymywac rozmowe, bo on tylko slucha ale ja musze byc. A teraz sobie wyobraz Kag jak ja bym mogla sie od niego nauczyc jezyka? Przeciez musisz byc wsrod ludzi, ktorzy tego jezyka w twoim towarzystwie uzywaja. Dla niego bylo nie do przeskoczenia zeby wyprodukowac do mnie jakas kurwa najkrotsza mowe dziennie. Wiec za to go juz zupelnie znielubilam, ze mi kurwa chooj nie pomogl jego wlasnego jezyka sie nauczyc, musialam kurna wszystko sama, od zera do bohatera, 10 lat mi to zajelo i zezarlo wszystkie moje pieniadze, oszczednosci, spadek po ojcu, wszystko, jeszcze sie zadluzylam. Mam o to do niego niewyobrazalny zal. A on chce zebym z nim spedzala czas ;)
                                                  • morrison9 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 23:00
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > A co on takiego od Ciebie chce? To szukaj takiego co od Ciebie nic nie ch
                                                    > ce.
                                                    > > Skad to obrzydzenie? Nic wiec dziwnego, ze budzac sie rano o nich nie mys
                                                    > lisz:)
                                                    >
                                                    > Dla przykladu: bardzo dlugi czas ojciec mojego syna narzekal, ze nie chce z nim
                                                    > spedzac czasu. Ale on jest np czlowiekiem, ktory wprawdzie pochalania kupe gaz
                                                    > et dziennie ale wyprodukuje zaledwie kilka zdan na dzien.
                                                    Pogieło Cię?
                                                    Jak mogłas się związać z osobą, z która nie możesz na luzie pogadać.
                                                    Tzn związać sie w nadziei na rozkręcenie to jeszcze rozumiem.
                                                    Ale mieć dziecko?

                                                    Miałem kiedyś dziewczynę.
                                                    Poznałem ją w jakiś jesienny wieczór.
                                                    Byliśmy już kilka miesięcy razem jak rzuciłem jej tekst" Idzie wiosna, fajnie bo będzie ci tyłek spod krótkich spódniczek wystawał.
                                                    Zrobiła poważną minę i powiedziała: "Wiesz, ja nie chciałabym być dla Ciebie plastikową lalą"
                                                    Załamałem się. Wiedziałem, że nic z tego nie będzie.
                                                    W dodatku nie potrafiła się kłócić.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 23:06
                                                    No wiesz, kitty wtedy o dziecko chodzilo a nie o faceta, prawda Kitty, dobrze pamietam? Ona po prostu mila tak glosny instnkt macierzynski, ze nic sie nie dalo z nim zrobic.
                                                  • kag73 Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 23:13
                                                    Taki skandynawski milczek, co nie? Skojarzylo mi sie ze Szwedami z polnocy. Rybacy i mysliwi. Rano setka wodki, kawa i milczanie przy stole. Kobiety uciekaja im, slonca tez prawie nie ma i potem same samobojstwa.

                                                    Coz facetowi potrzebna byla Twoja obecnosc blisko, pewnie mialas usiac z gazeta i tak byscie sobie razem w milczeniu czytali:)
                                                    Ale fakt, nie mam dla niego litosci za ten jezyk, jak juz sam nie chcial Cie nauczyc to chociaz mogl ciec za kursy jezykowe zaplacic!
                                                  • aardwolf_ge Re: Poligamiczna większość 15.05.15, 18:40
                                                    Nie zauważyłem, bym występował przeciw komukolwiek niezależnie czy murem czy osobno.
                                                  • kartlis Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 13:23
                                                    hehehe dobre [url=http://allegro.pl/recznie-robione-tematyczne-linki-seo-pr-2-6-30szt-i5353497021.html]paczaj to[/url]
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 01:05
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > > bez krycia
                                                    > > sie, to tez moga owocowac milostkami, zakochaniem i odbiciem Cie wiec zwi
                                                    > azek j
                                                    > > est w sposob ciagly swiadomie narazany na potencjalny rozpad.
                                                    > Akurat jest dokładnie odwrotnie.
                                                    > Wtedy rozpad związku nie miałby sensu.

                                                    Jeszcze tu skomentuje. Jesli moge chodzic na boki na legalu i chadzam to dobieram wtedy kochankow takim samym kluczem, jak wybralam Ciebie (zakladajac dla przykladu ze jestesmy razem) tj zaczynam angazowac sie emocjonalnie = zakochiwac, z czasem moga sie stac dla mnie wazni, moze jakis jeden najwazniejszy. Rozpadl zwiazku moze stac sie nieunikniony i nie opiera sie na sensowym wyborze tylko na wyborze emocjonalnym. Jako kobieta angazuje sie emocjonalnie na boku. Zalozenie, ze nie bede, bo Ty sie nie angazujesz jest bledne. Nawet jesli Ty jestes pewniakiem w lazeniu na boki, ze zwiazku nie rozwalisz, to ja za siebie zareczyc nie moge. Ktora kobieta Ci to zagwarantuje, ze sie w kochanku nie zakocha na tyle zeby Cie w cholere nie rzucic? Musialbys znalezc swoja kopie, takiego pewniaka, co to chodzi na boki tylko dla innego ciala, a przeciez kobiety chodza na boki z innych wzgledow, czesto dla wlasnie emocji. A emocje to kolejka gorska.
                                                  • urquhart Lęki 15.05.15, 08:28
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > ie, ze nie bede, bo Ty sie nie angazujesz jest bledne. Nawet jesli Ty jestes pe
                                                    > wniakiem w lazeniu na boki, ze zwiazku nie rozwalisz, to ja za siebie zareczyc
                                                    > nie moge. Ktora kobieta Ci to zagwarantuje, ze sie w kochanku nie zakocha na ty
                                                    > le zeby Cie w cholere nie rzucic? Musialbys znalezc swoja kopie, takiego pewnia
                                                    > ka, co to chodzi na boki tylko dla innego ciala, a przeciez kobiety chodza na b
                                                    > oki z innych wzgledow, czesto dla wlasnie emocji. A emocje to kolejka gorska.

                                                    Znam taką parę . Obydwoje rozwodnicy z dziećmi, 40, partnerzy nie akceptowali ich poligamicznych ciągot, zgadali się w swing klubie w Markach. On uznany lekarz i wykładowca, elokwentny wygadany, śmiały, zakochują się w nim kolejne kursantki, wysportowani ona pielęgniarka, , strasznie w nim zakochana, naprawdę ładna kobieca, biust, proporcje, talia oczywiście męskie palce i psychika, duża szczęka i mała ale charakterystyczna wada, ma strasznie niski mocny donośny głęboki głos kompletnie nie pasujący do małej blondynki, który tworzy dysonans. Razem chwalą sie wspólnymi podbojami, ona jest napalona bi.
                                                    Ale układ ma jedną wadę, on jej nie ceni, nie jest zakochany, ona mówi my, on mówi: ja to tamto, wyczuwa się że jak zauroczy go i okręci inna to będzie pozamiatane.

                                                    Według Bussa to udowadnia przez pół ksiązki że mężczyznami kieruje lęk że ich partnerki będą miały seks z innym (a on bedzie zajmował sie nie swoimi genami) a kobietami lieruje lęk że zakocha się i zaangażuje w inną kobietę i nowa partnerka przejmie jego zasoby i porzuci inwestowanie w jej potomstwo.
                                                    Oba lęki się zdezaktualizowały w naszych czasach kontroli płodności, alimentów , sfeminizowanego sądownictwa i testów dna, ale to przecież działają przez podświadomość.
                                                  • zawle Re: Lęki 15.05.15, 08:45
                                                    urquhart napisał: > Ale układ ma jedną wadę, on jej nie ceni, nie jest zakochany, ona mówi my, on m
                                                    > ówi: ja to tamto, wyczuwa się że jak zauroczy go i okręci inna to będzie pozami
                                                    > atane.

                                                    Jak napisałeś to następny układ:)) Tylko razem mogą bzykać się w dwie pary;)

                                                    > Według Bussa to udowadnia przez pół ksiązki że mężczyznami kieruje lęk że ich p
                                                    > artnerki będą miały seks z innym (a on bedzie zajmował sie nie swoimi genami) a
                                                    > kobietami lieruje lęk że zakocha się i zaangażuje w inną kobietę i nowa partne
                                                    > rka przejmie jego zasoby i porzuci inwestowanie w jej potomstwo.
                                                    > Oba lęki się zdezaktualizowały w naszych czasach kontroli płodności, alimentów
                                                    > , sfeminizowanego sądownictwa i testów dna, ale to przecież działają przez po
                                                    > dświadomość.

                                                    Zdezaktualizowały, nie zdezaktualizowały. Nadal jednak panowie chcą nie chować potomstwa sąsiada, a panie chcą mieć na więcej niż waciki;)
                                                  • urquhart Re: Lęki 15.05.15, 09:28
                                                    > Jak napisałeś to następny układ:)) Tylko razem mogą bzykać się w dwie pary;)

                                                    Spotkać swoją poligamiczną kopię nawet na tym samym poziomie atrakcyjności jak pisze Kitty Morrisonowi to jednak ciągle za mało.

                                                    > Zdezaktualizowały, nie zdezaktualizowały. Nadal jednak panowie chcą nie chować
                                                    > potomstwa sąsiada, a panie chcą mieć na więcej niż waciki;)

                                                    Charakterystyczne jest tak że płcie projektują swoje lęki na płeć przeciwną i w deklaracjach jest odwrotnie: Panów łatwo szantażować manipulować co będzie jak będą mieli seks z inną, a w przypadku pań ukręcać łeb pozazwiązkowym przyjaźniom.
                                                  • zawle Re: Lęki 15.05.15, 09:43
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Spotkać swoją poligamiczną kopię nawet na tym samym poziomie atrakcyjności jak
                                                    > pisze Kitty Morrisonowi to jednak ciągle za mało.

                                                    Kobiety mają niebywałą zdolność stanowienia tła dla swoich partnerów. Ile ja się naoglądałam bab które jak kameleon zmieniały zainteresowania, poglądy, preferencje, styl ubierania wszystko dopasowywały do nowego chłopa. Więc może i tu znajdzie się tą która jeszcze nie wie?;)


                                                    urquhart napisał: > Charakterystyczne jest tak że płcie projektują swoje lęki na płeć przeciwną i w
                                                    > deklaracjach jest odwrotnie: Panów łatwo szantażować manipulować co będzie jak
                                                    > będą mieli seks z inną, a w przypadku pań ukręcać łeb pozazwiązkowym przyjaźni
                                                    > om.

                                                    ??? Nic z tego nie zrozumiałam..
                                                  • hello-kitty2 Re: Kochanica do swingu potrzebna od zaraz! ;) 15.05.15, 12:35
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Spotkać swoją poligamiczną kopię nawet na tym samym poziomie atrakcyjności jak
                                                    > pisze Kitty Morrisonowi to jednak ciągle za mało.

                                                    No ba! Morrison Bussuje tu zbytecznie, ze tak zdenerwowana powiem na chooj, bo UWAGA UWAGA: on szuka swojej atrakcyjnej, seksownej, inteligentnej poligamicznej polowki, zeby UWAGA UWAGA kochala go miloscia absolutna i ciekala z nim po swingach jako KOCHANKA, bo przeciez jest PRZYBETONOWANY do zony systemem wartosci. Ja pierdole, ze tez zadna nie chce byc nr 2 w tym morrisonowym bagienku zeby ja wyruchalo stado morrisonowych znajomkow UWAGA UWAGA w ciagu dnia, bo o 23:00 on musi grzac do domciu klasc sie spac kolo zony. Glupie czy co? I co na to Buss? ;) Slowem: kobiety sa rozczarowujace!

                                                    O czym w ogole rozmawiamy? Dla mnie to oczekiwanie, ze ktos na to pojdzie jest bliskie spotkaniu UFO na trawniku przed blokiem ;)
                                                  • mojemail3 Re: Kochanica do swingu potrzebna od zaraz! ;) 15.05.15, 15:19
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > O czym w ogole rozmawiamy? Dla mnie to oczekiwanie, ze ktos na to pojdzie jest
                                                    > bliskie spotkaniu UFO na trawniku przed blokiem ;)


                                                    No, p.....ą jak potłuuczeni...
                                                  • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:25
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    > > W praktyce jest tak, że dla jednej strony (zazwyczaj mężczyzny) wyłącznośc seks
                                                    > > ualna jest znacznie większym wyrzeczeniem niż dla drugiej strony (kobiety)
                                                    > > Mimo więc pozorów symetrii tej symetrii nie ma. A jak nie ma symetrii (je
                                                    > dna strona poświęca coś na czym jej nie zalezy a druga coś cennego) to nie ma m
                                                    > owy o "miłości absolutnej"
                                                    >
                                                    > Dla mnie jest to bardzo logicznie przedstawiony punkt widzenia wiec tridno mi s
                                                    > ie z nim nie zgodzic.

                                                    A dla mnie kompletnie nie, bo gdzie jest druga strona tej symetrii???
                                                    Mężczyzna rzekomo poświęca się dla wyłączności seksualnej swojej partnerki? A gdybyż tak ona sobie darowała wyłączność i wierność to ów pan wychowywałby potomstwo co urodziwszych i milszych bliższych i dalszych sąsiadów...Przy oczywiście zapewnieniach o wyłączności emocjonalnej i duchowej ;-)
                                                    Symetria to może gdyby kobieta w związku z "poligamicznym" panem miała całkowite bezpieczeństwo finansowe, emocjonalne, rodzinne, itp itd a to przecież mrzonka...
                                                    Tak się panom marzy poligamia, ale niestety haremy miałoby niewielu, a reszta...hmmm, samie wiecie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 23:14
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    A g
                                                    > dybyż tak ona sobie darowała wyłączność i wierność to ów pan wychowywałby poto
                                                    > mstwo co urodziwszych i milszych bliższych i dalszych sąsiadów...

                                                    To akurat uwazam, ze odpada przy skutecznym zabezpieczeniu przed ciaza, chyba, ze kobiecie nie zalezy na zabezpieczaniu sie.

                                                    > Symetria to może gdyby kobieta w związku z "poligamicznym" panem miała całkowit
                                                    > e bezpieczeństwo finansowe, emocjonalne, rodzinne, itp itd a to przecież mrzon
                                                    > ka...

                                                    Ja tak wlasnie rozumiem, ze Morrison to oferuje.

                                                    Niemniej nawet mimo, ze ja rozumiem jego argumenty (staram sie) to ja bym na to nie poszla, bo dochodzi dla mnie czynnik leku o potencjalne zarazenie i rozwalenie zwiazku zakochaniem w kims innym, czego wykluczyc nie mozna. A jak to wyglada na skale populacji kobiet to akurat nie wiem i niewiele to zmienia dla mnie, bo mam wlasne ograniczenia, ktorych nie przeskocze.

                                                    Poza tym zgadzam sie z Kag, ze nie wszyscy mezczyzni chca poligamii w praktyce.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 22:53
                                                    Ja proponowalbym sie nie oszukiwac, bo moim zdaniem wiekszosc mezczyzn rowniez nie poszlaby na poligamiczny uklad, tzn. kazdy sypia oprocz z nim jeszcze z kims innym. Oni by nadal sobie wmawiali i kobietom, ze oni musza, bo inaczej to wyrzeczenie jest wielkie a one nie musza wiec oni by sobie sypiali z wieloma a ona tylko z tym jednym, w wiekszosci, nie watpie, ze sa wyjatki. Znam takich macho z Ameryki lacinskiej, tak to wlasnie funkcjonuje u wielu.
                                                    Ze zona sie z kims innym niz maz przespala to bo "bo alkohol" i nie wiadomo co a ze on sie przesypia z innymi, to potrzeba. A ona moim zdaniem dokladnie tak samo miala potrzebe.
                                                    Monogami jest raczej rozsadnym wyborem wielu, bo ulatwia sprawe, zbyt duze ryzyko nieporozumien, emocji, niebezpieczenstw dla zwiazku.
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 09:25
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Ze zona sie z kims innym niz maz przespala to bo "bo alkohol" i nie wiadomo co
                                                    > a ze on sie przesypia z innymi, to potrzeba. A ona moim zdaniem dokladnie tak s
                                                    > amo miala potrzebe.
                                                    No zawsze jest potrzeba.
                                                    Tylko, ze nie taka sama u mężczyzny jak i u kobiety.
                                                    U kobiet zazwyczaj zbyt słaba by podjąć wysiłki w celu znalezienia kochanka.
                                                    Jak się samo zdarzy, zaiskrzy, to kobieta zaszaleje. Ale szukać sobie nie będzie bo to ani nie zajmuje tak wysokiego miejsca w jej hierarchii wartości ani jej się w czesto w głowie nie mieści, że można podejmowac aktywnosc w celu znalezienia sobie kochanka. Wg wielu kobiet to powinno przyjśc samo.
                                                    Podejście ninek04: "uświadomiłam sobie coś więc poszukałam kochanka i jestem zadowolona z wyników" nie jest podejściem większości kobiet. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę tylko te zdradzające.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 10:02
                                                    > No zawsze jest potrzeba.
                                                    > Tylko, ze nie taka sama u mężczyzny jak i u kobiety.
                                                    > U kobiet zazwyczaj zbyt słaba by podjąć wysiłki w celu znalezienia kochanka.

                                                    Ja z moich obserwacji moge powiedziec, ze kobiety mysla duzo bardziej do przodu, dlugoterminowo niz mezczyzni, czyli co bedzie potem, jakie moga byc skutki, itd. co je czesto skutecznie hamuje przed robieniem "glupot".
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 10:36
                                                    kag73 napisała:

                                                    > > No zawsze jest potrzeba.
                                                    > > Tylko, ze nie taka sama u mężczyzny jak i u kobiety.
                                                    > > U kobiet zazwyczaj zbyt słaba by podjąć wysiłki w celu znalezienia kochanka.

                                                    > Ja z moich obserwacji moge powiedziec, ze kobiety mysla duzo bardziej do przodu
                                                    > , dlugoterminowo niz mezczyzni, czyli co bedzie potem, jakie moga byc skutki, i
                                                    > td. co je czesto skutecznie hamuje przed robieniem "glupot".
                                                    Taa.
                                                    Jasne.
                                                    Ale jak mają potrzebę macieżyństwa to jednocześnie próbują ja za wszelką cenę zaspokoić bez względu na okoliczności.
                                                    Nieważne czy są dopasowane z partneremi, czy są perspektywy, ze ich związek przetrwa, czy stać je w sensie finansowym i orgganizacyjnym, czy są w stanie zapewnić dziecku odpowiednie warunki rozwoju, sensowny poziom życia.
                                                    Na prawdę nie spotkałaś się z takimi zachowaniami u kobiet?
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 10:50
                                                    > Taa.
                                                    > Jasne.
                                                    > Ale jak mają potrzebę macieżyństwa to jednocześnie próbują ja za wszelką cenę z
                                                    > aspokoić bez względu na okoliczności.
                                                    > Nieważne czy są dopasowane z partneremi, czy są perspektywy, ze ich związek prz
                                                    > etrwa, czy stać je w sensie finansowym i orgganizacyjnym, czy są w stanie zapew
                                                    > nić dziecku odpowiednie warunki rozwoju, sensowny poziom życia.
                                                    > Na prawdę nie spotkałaś się z takimi zachowaniami u kobiet?

                                                    Szczerze mowiac to sie akurat nie spotkalam. Chociaz nie watpie, ze takowe sie zdarzaja. Tak samo jak zdarzaja sie chodzace w bok kobiety, moim zdaniem duzo czesciej niz te pakujace sie za wszelka cene w dziecko.
                                                    Przyklad innego myslenia: sasiada mialam, zona daleko, on do domu panienki sprowadza, wszyscy o tym wiedza, oprocz zony, bo jej nie ma. I mowie do drugiego sasiada "hmm, ze on sie nie czai, ze ktos zonie powie i bedzie gratka", na to odpowiada mi sasiad "tak mezczyzni nie mysla". Aha a ja kobieta juz bym sie 15x nad tym zastanowila. No mozliwe, ze im testosteron zaciemnia myslenie. Niemniej jednak to jest tez kwestia nastawienia, sa mezczyzni, ktorzy powiedza "jestem facetem, wszyscy faceci tak maja, wiec jestem usprawiedliwiony" a sa tez tacy, ktorzy z zalozenia trzymaja sie regul i deklaracji. Oczywiscie tym spelnionym(rowniez seksualnie) duzo latwiej, bo niekoniecznie maja braki a poza tym za duzo do stracenia i nie warto.
                                                    Moim zdaniem monogamia to wybor, swiadoma decyzja.
                                                  • kutuzow Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 11:18

                                                    > > Na prawdę nie spotkałaś się z takimi zachowaniami u kobiet?

                                                    kag73 napisała:
                                                    > Szczerze mowiac to sie akurat nie spotkalam.

                                                    Kag, serio????
                                                    Nawet na tym forum było kilka takich przypadków opisywane.
                                                    Tutaj masz najbardziej jaskrawy -związek w rozsypce, ale Pani chce dziecka bo ją psycholog "namówiła":

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,149945960,149945960,nie_mam_ochoty_i_nie_wiem_co_robic.html
                                                    O tym dlaczego dla kobiety decyzja o dziecku jest tak ważna i podejmuje ją nawet gdy związek jest fatalny także już pisałem:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156993611,157001011,dlaczego_ludzie_bedac_w_popieprzonych_zwiazkach_.html
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 11:35
                                                    Hmm, kobietami takimi kieruje instynkt macierzynski, biologia, inaczej nasz gatunek juz by wymarl, przynajmniej przy pierwszym dziecku. Taka mysl nieustanna chce miec dziecko, chce miec dziecko, tak mysle. I teraz mam znajoma, ma jedno dziecko, zwiazek do bani, a chcialaby drugiego dziecka, dla tego pierwszego, bo mysli sobie, ze on bedzie taki sam na swiecie, bez rodzenstwa. Od faceta odeszlaby gdyby tylko ktos jakos zrobil za nia ten pierwszy krok, bo sama sie nie potrafi odwazyc, tak panicznie boi sie nowego. Ona tutaj te dzieci widzi kompletnie w oderwaniu od faceta.
                                                  • urquhart Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 11:40
                                                    To kapujesz sama podając taki przykład czy nie dlaczego tacy faceci jak jej mąż czują się życiowo wydymani I wolą dziwke pielęgnują w sobie niechęć do związków ?
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 11:52
                                                    urquhart napisał:
                                                    > To kapujesz sama podając taki przykład czy nie dlaczego tacy faceci jak jej mąż
                                                    > czują się życiowo wydymani I wolą dziwke pielęgnują w sobie niechęć do związkó
                                                    > w ?

                                                    Ale on sie w ogole nie czuje wydymany, jest dominatorem, ktorego kopnelabym w dupe juz 13 razy. Pierwszego dziecka chcieli oboje, drugiego on nie chce, wiec go nie maja, bo facet ma plena kontrole w zwiazku, tylko on decyduje kiedy maja seks, nie ma szans na wrobienie go w dziecko. A ta baba jest sama sobie winna, ze z nim siedzi, juz nawet nie chce sluchac o jej zamrtwieniach, bo mi tylko cisnienie podsakuje.
                                                  • kutuzow Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 11:49
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Hmm, kobietami takimi kieruje instynkt macierzynski, biologia, inaczej nasz gat
                                                    > unek juz by wymarl,

                                                    Tego właśnie w tym forum nie lubię. Takiego braku patrzenia poza czubek własnego nosa.
                                                    Jak rozmawiamy o kobietach to mamy pełne zrozumienie "bo biologia, bo gatunek by wymarł itp".
                                                    Jak Morrison pisze o (powszechnej) u facetów chęci na zmianę partnerki dla samej zmiany, to już nie ma symetrycznego podejścia, że to TAKA SAMA biologia. Już zaczyna się ocenianie, dywagowanie o moralności itp.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 11:54
                                                    "Jak Morrison pisze o (powszechnej) u facetów chęci na zmianę partnerki dla samej zmiany, to już nie ma symetrycznego podejścia..."

                                                    To co kutuzow, kiedy zmieniasz swoja? Czy ile razy juz zmienies?:))
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 12:03
                                                    Oj, zycie nie jest latwe, kobiety tez lekko nie maja, urqu chyba kiedys serwowal, ze tylko maly procent kobiet po 10 latach chce jeszcze sypiac ze swoim facetem, z innym to co innego, to by chcialy, ale z tym juz oswojonym...nie. Tymczasem wiekszosc facetow w dlugoletnich zwiazkach nadal sypia/chce sypiac ze swoimi partnerkami. Tez rozumiem, z braku laku i kit dobry, lepsza ta "stara" niz zadna. Smutne to zycie, dobrze, ze mam dobry humor, bo bym sie chyba zaplakala nad tym ciezkim losem meskim i zenskim:)
                                                  • kutuzow Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 12:14
                                                    kag73 napisała:
                                                    > To co kutuzow, kiedy zmieniasz swoja? Czy ile razy juz zmienies?:))

                                                    No tak -klasyka forum -gdy brakuje merytorycznych argumentów zaczniemy nawiązywać do piszącego -może się wkurzy i dyskusja zejdzie na bardziej wygodne (dla adwersarza) tory.

                                                    Zaskoczę Cię jednak i odpisze Ci merytorycznie.
                                                    Widzisz między monogamią, a poligamią jest jeszcze rozwiązanie pośrednie -monogamia seryjna.
                                                    Żyjemy dzisiaj znacznie dłużej niż pokolenia jeszcze do XIX wieku włącznie. Kiedyś czekanie z seksem do ślubu było OK, bo ludzie żenili się w wieku lat 16-18 (np. moja babcia miała lat 16-cie gdy wychodziła za dziadka przed II Wojną Światową jeszcze). Dzisiaj gdy ludzie hajtają się ok 30tki ciężko sobie wyobrazić 30-to letniego prawiczka i 30-to letnią dziewicę (zbyt wiele pokus, kultura pełna odniesień do seksu, mniejszy gorset moralny itp).

                                                    Gdybym był monogamistą byłbym pewnie z pierwszą napotkaną partnerką (czyli pewnie ze szkoły średniej) do tej pory. Ponieważ jednak cenię sobie jakość związku (jeśli miałbym mieć kiepski związek to wolałbym być sam), to szukałem takiej osoby która spełni moje oczekiwania (i jednocześnie ja spełnię jej oczekiwania). Znalazłem taką osobę i jestem z nią szczęśliwy. Czy to powoduje że stałem się facetem z klapkami na oczach -nie!. Takim bezpiecznym ujściem poligamicznych ciągot dla współczesnych facetów jest np. pornografia. Można sobie pooglądać inne kobiety, bez rozwalania związku, zazdrości itp.
                                                    Gdybym natrafił na propozycję niezobowiązującego seksu od pięknej kobiety to odrzuciłbym go nie dlatego że nie miałbym na to ochoty - bo pewnie bym miał (tutaj ten czynnik biologi o którym rozmawialiśmy powyżej). Odrzuciłbym go dlatego, że mój związek i uczucie mojej partnerki jest dla mnie ważniejsze. Seks można sobie znaleźć bez problemu, swoją bratnią duszę...niekoniecznie.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 12:21
                                                    "Gdybym natrafił na propozycję niezobowiązującego seksu od pięknej kobiety to odrzuciłbym go nie dlatego że nie miałbym na to ochoty - bo pewnie bym miał (tutaj ten czynnik biologi o którym rozmawialiśmy powyżej). Odrzuciłbym go dlatego, że mój związek i uczucie mojej partnerki jest dla mnie ważniejsze. Seks można sobie znaleźć bez problemu, swoją bratnią duszę...niekoniecznie."

                                                    No, amen, caly czas o tym pisze, monogamia to wybor, swiadoma decyzja. Myslisz, ze ja nie poszlabym z ciachem, bo nie mam ochoty?
                                                    I wcale nie zaskoczyles, oczywiscie, ze chodzi o wylacznosc seksualnosc z aktualnym partenrem a nie o to co bylo albo bedzie.
                                                    Przeczytaj moj nastepny o Twoim post dokladnie o tym pisze co warto a czego nie warto jak sie jest w udanym zwiazku.
                                                  • kutuzow Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 12:30
                                                    kag73 napisała:
                                                    > No, amen, caly czas o tym pisze, monogamia to wybor, swiadoma decyzja. Myslisz,
                                                    > ze ja nie poszlabym z ciachem, bo nie mam ochoty?
                                                    > I wcale nie zaskoczyles, oczywiscie, ze chodzi o wylacznosc seksualnosc z aktua
                                                    > lnym partenrem a nie o to co bylo albo bedzie.
                                                    > Przeczytaj moj nastepny o Twoim post dokladnie o tym pisze co warto a czego nie
                                                    > warto jak sie jest w udanym zwiazku.

                                                    No to mamy wspólne stanowisko. Trochę to tylko rozwinę.
                                                    Kluczowe wg mnie jest to określenie "w UDANYM związku". Dla obu płci może co innego oznaczać.
                                                    Dla kobiety która po dziecku nie odczuwa potrzeby seksu- jego brak nie będzie problemem. Bardziej będzie np. cenic sobie to że mąż się nią opiekuje i zapewnia bezpieczeństwo rodzinie. Dla takiej co ma duży temperament, brak seksu będzie problemem.

                                                    Podobnie z facetami. Z tym, że obstawiam iż większość zniosłaby np. większy syf w domu i brak obiadu gdyby codziennie żona ostawiała balety w sypialnii, niż w druga stronę - sterylny dom, obiad i brak seksu.
                                                    Ponieważ wg mnie większość związków nie jest udana. Sa na zasadzie najlepszy partner/partnerka z tych co mnie chcieli, a nie ten wymarzony/wymarzona. To pojawiają się problemy i natura wyłazi. Nagle gdy pojawia się chętna koleżanka z pracy, albo przystojny kolega, to już bariera nie jest tak wyraźna -bo mamy dużo mniej do stracenia.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 12:34

                                                    Kluczowe wg mnie jest to określenie "w UDANYM związku". Dla obu płci może co innego oznaczać.
                                                    Dla kobiety która po dziecku nie odczuwa potrzeby seksu- jego brak nie będzie problemem. Bardziej będzie np. cenic sobie to że mąż się nią opiekuje i zapewnia bezpieczeństwo rodzinie. Dla takiej co ma duży temperament, brak seksu będzie problemem.

                                                    No a tego seksu to niby kto nie chce? Ona czy on? Czy tez on nie chce a ona nie potrzebuje. Wtedy szafa gra, bo to rzeczy indywidulane sa, wszyscy sa zadowoleni. Natomista jezeli jedno chce a inne ciagle mowi "nie", to to juz nie jest udany zwiazek pod wzgledem seksu, bo problem jednego staje sie problemem drugiego, to gra we dwoje.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 12:24
                                                    "Gdybym był monogamistą byłbym pewnie z pierwszą napotkaną partnerką (czyli pewnie ze szkoły średniej) do tej pory. Ponieważ jednak cenię sobie jakość związku....

                                                    Z tym sie nie zgadzam. Wiekszosc zostaje z pierwsza napotkana partnerka nie, bo sa monogamistami, tylko, bo :
                                                    zakochali sie po uszy,
                                                    szczesliwym/nieszczesliwym trafem ich zwiazek jest udany,
                                                    wpakowali sie w dziecko i z zasady spelniaja swoj obowiazek.
                                                  • kutuzow Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 12:33
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Z tym sie nie zgadzam. Wiekszosc zostaje z pierwsza napotkana partnerka nie, bo
                                                    > sa monogamistami, tylko, bo :
                                                    > zakochali sie po uszy,
                                                    > szczesliwym/nieszczesliwym trafem ich zwiazek jest udany,
                                                    > wpakowali sie w dziecko i z zasady spelniaja swoj obowiazek.

                                                    Najczęściej to ostatnie: "wpakowali sie w dziecko i z zasady spelniaja swoj obowiazek"
                                                    Te młodociane małżeństwa rozpadają się niczym domki z kart po nastu latach (gdy dzieci już odchowane). Głównie dlatego że osoba którą kochaliśmy za jej charakter w wieku lat 18-tu jest zupełnie inną osobą w wieku lat 30-tu. Bo dojrzała, bo nabrała życiowego doświadczenia itp.
                                                    Osoby które poznajesz w wieku lat 30+ już tak drastycznie się nie zmieniają mając te 10-20 lat więcej. Maja ukształtowany charakter i system wartości.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 12:39
                                                    > Te młodociane małżeństwa rozpadają się niczym domki z kart po nastu latach (gdy
                                                    > dzieci już odchowane). Głównie dlatego że osoba którą kochaliśmy za jej charak
                                                    > ter w wieku lat 18-tu jest zupełnie inną osobą w wieku lat 30-tu.

                                                    No, nie szkodzi i pikus, co przyzyli to ich, tez zapewne mieli motyle w brzuchu i glebokie emocje. Nic nie musi trawc wiecznie, mieli to, co Ty masz teraz w innej kolejnosci po prostu, teraz moga zajac sie tym co ty robiles majac 20. Nie powiedziane, ze wszyscy sie wpakowali i nigdy nie byli szczesliwi, malo tego niektorzy sie wpakowali wczesnie i jednak sa razem i szczesliwi. To loteria.
                                                    Co nie zmiena faktu, ze na przyszlosc beda moze rozsadniejsi, pokieruja sie nie tylko emocjami i slepym zakochaniem.
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 11:49
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Hmm, kobietami takimi kieruje instynkt macierzynski, biologia, inaczej nasz gat
                                                    > unek juz by wymarl, przynajmniej przy pierwszym dziecku.
                                                    Gdyby współcześni męzczyźni nie mieli męskich przodków, którzy dązyli do seksu nawet za wysoką cenę i na różne sposoby oraz dążyli do posiadania wielu partnerek to pewnie by ich teraz nie było na świecie. Zamiast nich prawdopodobnie byli by inni męzczyźni, których przodkowie nie mieli takich dylematów.
                                                    > Taka mysl nieustanna chce miec dziecko, chce miec dziecko, tak mysle. I teraz mam znajoma, > ma jedno d
                                                    > ziecko, zwiazek do bani, a chcialaby drugiego dziecka, dla tego pierwszego, bo
                                                    > mysli sobie, ze on bedzie taki sam na swiecie, bez rodzenstwa. Od faceta odeszl
                                                    > aby gdyby tylko ktos jakos zrobil za nia ten pierwszy krok, bo sama sie nie pot
                                                    > rafi odwazyc, tak panicznie boi sie nowego. Ona tutaj te dzieci widzi kompletni
                                                    > e w oderwaniu od faceta.
                                                    Ale to właśnie o to chodzi.
                                                    O biologiczny instynkt.
                                                    Ponieważ nigdy nie będziesz mężczyzną to nie będziesz wiedziała co czuje męzczyzna.
                                                    Moge Ci to wytłumaczyć jedynie poprzez analogię.
                                                    Męzczyzna czuje mniej więcej to samo co kobiety o których piszesz tylko nakierowane jest to na inny cel: seks, nowe partnerki, itd.
                                                    A że męskie, blogiczne instynkty mają znacznie gorszy PR niż kobiece to prawie żaden męzczyzna nie będzie się nimi chwalił za to kobiety będą ze swoimi instynktami się obnosić.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 11:59
                                                    Ale ja napisalam wyraznie, ze ona chce drugiego dziecka, nie, bo ma instynk macierzynski, tylko, bo chce zeby pierwsze nie bylo jedynakiem, nie zostalo kiedys samo bez rodzenstwa, instynktu ona nie ma, ona, w swoich oczach, podchodzi do tego zdroworozsadkow, w trosce o dziecko.
                                                    A pierwszego chcieli oboje jak to w naturze/w spoleczenstwie bywa, albo sie chce albo sie wydarza dziecko.
                                                  • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 13:04
                                                    kutuzow napisał:

                                                    "(...)O tym dlaczego dla kobiety decyzja o dziecku jest tak ważna i podejmuje ją nawet gdy związek jest fatalny także już pisałem (...)"

                                                    No i co z tego? Skoro kobiety mają z zasady wykazywac się wyrozumiałością do męskich ciągot seksualnych ( strategia rozrodcza) to dlaczego nie wykazywac wyrozumiałości do kobiecych ciągot macierzyńskich ( strategia rozrodcza) Tym bardziej,że niezależne, pracujące kobiety ( patrz zawle) daja rade wychowac dzieci samodzielnie, zamiast przy np. wycofanym, nieobecnym lub nawet patologicznym mezu...
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 13:11
                                                    mojemail3 napisała:


                                                    > No i co z tego? Skoro kobiety mają z zasady wykazywac się wyrozumiałością do mę
                                                    > skich ciągot seksualnych ( strategia rozrodcza)
                                                    Pewien niuans:
                                                    Nie "mają wykazywać się wyrozumiałoscią" tylko "muszą sobie zdawać sprawę z ich istnienia i uwzględniac w swoich planach życiowych i rachubach"
                                                    Jeśli kobieta zakłada, ze związek się z męzczyzną tylko monogamicznym to na przykład zwiększa ryzyko, ze go kiedyś straci.
                                                    Bo jedynym sposobem dla niego na zmianę partnerki będzie wyjście z jednego związku i wejście w drugi.
                                                    Jesli zdrada oznacza koniec związku to trzeba w razie gdyby miała miejsce ponieść konsekwencje swoich założeń i rozstać się mimo, ze związek jest udany (albo koniunkturalnie zmodyfikowac system wartości)
                                                  • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 15:06
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Jeśli kobieta zakłada, ze związek się z męzczyzną tylko monogamicznym to na prz
                                                    > ykład zwiększa ryzyko, ze go kiedyś straci.

                                                    Srutu tutu majtki z drutu...
                                                    Niech taki się też liczy z tym,że rogi przyprawić w odwecie to wielki problem nie jest ;-)

                                                    > Bo jedynym sposobem dla niego na zmianę partnerki będzie wyjście z jednego zwią
                                                    > zku i wejście w drugi.

                                                    Naprawdę ? ojej....
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 15:13
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > Jeśli kobieta zakłada, ze związek się z męzczyzną tylko monogamicznym to na prz
                                                    > ykład zwiększa ryzyko, ze go kiedyś straci.

                                                    Szczerze, w zyciu moze zdarzyc sie tak wiele. Gdybym zaczela wszystko roztrzasac to bym juz dawno zwariowala. Jestem swiadomoma, ze nic nie jest gwarantowane i dane mi na zawsze, ale zastanawiac sie i roztrzasac bede jak sie wydarzy.
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 15:16
                                                    kag73 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    > > Jeśli kobieta zakłada, ze związek się z męzczyzną tylko monogamicznym to
                                                    > na prz
                                                    > > ykład zwiększa ryzyko, ze go kiedyś straci.
                                                    >
                                                    > Szczerze, w zyciu moze zdarzyc sie tak wiele. Gdybym zaczela wszystko roztrzasa
                                                    > c to bym juz dawno zwariowala. Jestem swiadomoma, ze nic nie jest gwarantowane
                                                    > i dane mi na zawsze, ale zastanawiac sie i roztrzasac bede jak sie wydarzy.
                                                    Kluczowa jest teza, ze poligamiczne tendencje to cecha większosci facetów.
                                                    Możesz to olać. Większośc kobiet to olewa.
                                                    A potem mówią: "Nie rozumiem dlaczego..."
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 15:33
                                                    "Kluczowa jest teza, ze poligamiczne tendencje to cecha większosci facetów.
                                                    Możesz to olać. Większośc kobiet to olewa.
                                                    A potem mówią: "Nie rozumiem dlaczego..."

                                                    No zawsze mam szanse, ze mam w domu tego z mniejszosci:))
                                                    Juz zreszta napisalam, ze monogamia to wybor i swiadoma decyzja i tego sie trzymajmy a cala reszta przyjdzie sama.
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 15:48
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Kluczowa jest teza, ze poligamiczne tendencje to cecha większosci facetów.
                                                    > Możesz to olać. Większośc kobiet to olewa.
                                                    > A potem mówią: "Nie rozumiem dlaczego..."
                                                    >
                                                    > No zawsze mam szanse, ze mam w domu tego z mniejszosci:))
                                                    > Juz zreszta napisalam, ze monogamia to wybor i swiadoma decyzja i tego sie trzy
                                                    > majmy a cala reszta przyjdzie sama.
                                                    Ale nie wiesz:
                                                    1) jak znaleźć faceta, który tę monogamię wybrał
                                                    2) nie wiesz czy ten który ją wybrał nie zmieni podejścia
                                                    I to jest istota problemu.
                                                    Kobiece "sposoby" żeby sprawdzić czy facet jest monogamiczny zazwyczaj budzą we mnie politowanie.
                                                    Na prawdę wierzycie, ze jesteście sprytne?
                                                    Na każdą akcje jest reakcja.
                                                    Ciagły "wyścig zbrojeń"
                                                    A obserwator poprzez swoją obserwację zmienia obserwowany obiekt. (coś jak zasada nieoznaczoności Heisenberga tyle tylko że w relacja damsko-męskich)
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 16:01
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale nie wiesz:
                                                    > 1) jak znaleźć faceta, który tę monogamię wybrał

                                                    Jak wezmiesz Aardwolfa to monogamie masz gwarantowana ;-)

                                                    > 2) nie wiesz czy ten który ją wybrał nie zmieni podejścia
                                                    > I to jest istota problemu.

                                                    Problem w tym, ze nie nalezy ani wierzyc ani liczyc na to, ze cos trwa wiecznie albo nawet dlugo. To jest Twoj problem Morrison.

                                                    > Kobiece "sposoby" żeby sprawdzić czy facet jest monogamiczny zazwyczaj budzą we
                                                    > mnie politowanie.
                                                    > Na prawdę wierzycie, ze jesteście sprytne?
                                                    > Na każdą akcje jest reakcja.
                                                    > Ciagły "wyścig zbrojeń"
                                                    > A obserwator poprzez swoją obserwację zmienia obserwowany obiekt. (coś jak zasa
                                                    > da nieoznaczoności Heisenberga tyle tylko że w relacja damsko-męskich)

                                                    Sam twierdziles, ze zdrade wykryc jest dziecinnie latwo, trzeba tylko chciec. Zawczasu nie potrzeba nic sprawdzac, po prostu poczekac do zdrady, wykryc i zastanowic sie co z tym sie chce zrobic. Twoja zona nie robi nic/nie musi robic nic a i tak jestes do niej przyspawany na amen wiec jaki problem ;-) Kogo straszysz? Czym?
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 16:19
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > > Ale nie wiesz:
                                                    > > 1) jak znaleźć faceta, który tę monogamię wybrał
                                                    > Jak wezmiesz Aardwolfa to monogamie masz gwarantowana ;-)
                                                    Powiedzmy.
                                                    Wiec co?
                                                    Wchodzisz?
                                                    A moze polecisz go innym kobietom?
                                                    Jakby monogamia była jedynym kryterium kobiet to problem nie byłby jeszcze taki duży.

                                                    > > 2) nie wiesz czy ten który ją wybrał nie zmieni podejścia
                                                    > > I to jest istota problemu.

                                                    > Problem w tym, ze nie nalezy ani wierzyc ani liczyc na to, ze cos trwa wiecznie
                                                    > albo nawet dlugo.
                                                    Więc tym bardziej ne nalezy wierzyć w monogamię męzczyzn :-)
                                                    I to jest Twój problem Kitty :-)

                                                    >
                                                    > Sam twierdziles, ze zdrade wykryc jest dziecinnie latwo, trzeba tylko chciec. Z
                                                    > awczasu nie potrzeba nic sprawdzac, po prostu poczekac do zdrady, wykryc i zast
                                                    > anowic sie co z tym sie chce zrobic.
                                                    Ale zakładam, ze sa kobiety, które oczekują wiernosci a nie dania pretekstu do rozwodu.

                                                    >
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 16:45
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Więc tym bardziej ne nalezy wierzyć w monogamię męzczyzn :-)
                                                    > I to jest Twój problem Kitty :-)

                                                    Wcale nie jest to moim problemem. Monogamia, sramia i origamia mezczyzn mnie nie zajmuje, bo zwiazki z mezczyznami mnie nie zajmuja. Nie mam takich potrzeb w ogole. Za 2 lata przekwitne i nawet ruchac mi sie nie bedzie chcialo. Niech sie martwia Ci w zwiazkach albo poszukiwacze zwiazkow, kto komu zasadza czy chce zasadzic ;) Co mnie to w ogole obchodzi. Ale dobra nich Ci bedzie: wierze, wierze, kazdy chlop sie musi wygzic z jak najwieksza liczba bab. Moze byc? Nic to akurat w moim zyciu nie zmienia, bo ja sie wiazac nie zamierzam ani ruchac z zonatymi/zajetymi.
                                                    --
                                                    Bad boys aint no good,
                                                    good boys aint no fun.
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 16:56
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Wcale nie jest to moim problemem. Monogamia, sramia i origamia mezczyzn mnie ni
                                                    > e zajmuje,
                                                    Zajmuje.
                                                    Bo masz obsesję na punkcie chorób.
                                                    > bo zwiazki z mezczyznami mnie nie zajmuja. Nie mam takich potrzeb w
                                                    > ogole.
                                                    Związki w sensie bycia razem może tak.
                                                    Ale seks wg Twoich deklaracji już tak.
                                                    > Ale dobra nich Ci bedzie: wierze, wierz
                                                    > e, kazdy chlop sie musi wygzic z jak najwieksza liczba bab. Moze byc?
                                                    Nie.
                                                    Nie kazdy "musi".
                                                    Po prostu nie da w wiarygodny sposób ocenić który musi a który nie.
                                                    Pisałem już kilka razy.
                                                    > Nic to ak
                                                    > urat w moim zyciu nie zmienia, bo ja sie wiazac nie zamierzam ani ruchac z zona
                                                    > tymi/zajetymi.
                                                    A co to ma do rzeczy.
                                                    Zamierzasz z męzczyznami (bo bi nie jesteś)

                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 17:45
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Bo masz obsesję na punkcie chorób.

                                                    No mam ale co mam zrobic, siebie nie przeskocze.

                                                    > Związki w sensie bycia razem może tak.
                                                    > Ale seks wg Twoich deklaracji już tak.

                                                    Jeszcze tylko 2 lata ;) Matka mowi, ze potem to jak reka odjal. Juz ja sobie zajecie na 2 lata znajde, okupujace zajecie, a ja jestem zorientowana na cel, swoje cele potrafie kroczek po kroczku realizowac latami wiec sie zajme, akurat nowa praca, ja przeciez pracoholik jestem.

                                                    > Nie.
                                                    > Nie kazdy "musi".
                                                    > Po prostu nie da w wiarygodny sposób ocenić który musi a który nie.
                                                    > Pisałem już kilka razy.

                                                    Powtarzasz sie? ;-) Mozna obserwowac. Zreszta ja uprawiam seks czasowy. Ale Ty jak czesto potrzebujesz tych wyskokow na inne? Raz na tydzien, raz w miesiacu? A sowja droga to sie dziwie, bo swing to mi sie kojarzy z parami w dlugoletnich zwiazkach, ktorzy maja zaplecze emocjonalne i wynikajaca z tego pewnosc, ze im sie ten zwiazek nie rozpadnie. A Ty bys chcial od razu wskoczyc w swing z kims nowym? Poza tym cos tam baknales, ze o relacje partnerskie z kobietami chetnymi do takich zwiazkow trudno. Co przez to rozumiesz? Jakis przyklad?
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 18:53
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > > Nie.
                                                    > > Nie kazdy "musi".
                                                    > > Po prostu nie da w wiarygodny sposób ocenić który musi a który nie.
                                                    > > Pisałem już kilka razy.
                                                    >
                                                    > Powtarzasz sie? ;-)
                                                    Bo Ty uporczywie zapominasz to o czym pisałem kilkukrotnie.
                                                    > Mozna obserwowac.
                                                    Facet jest trenowany od mlodości czego oczekuje kobieta.
                                                    Ci, ktorzy nie potrafi się zachowywac odpowienio zmnijeszają swoje szanse.
                                                    > Ale Ty
                                                    > jak czesto potrzebujesz tych wyskokow na inne? Raz na tydzien, raz w miesiacu?
                                                    Sądzę, ze wbrew pozorom nie tak często.
                                                    Chodzi o sam fakt, że żona/partnerka nie jest w nich przeszkodą ale zaangażowanym uczestnikiem. To daje niewyobrażalną siłe i poczucie jedności. No bo jak z nia mogę TAKIE rzeczy robić to znaczy że my możemy gory przenosic razem.

                                                    > A sowja droga to sie dziwie, bo swing to mi sie kojarzy z parami w dlugoletnich
                                                    > zwiazkach, ktorzy maja zaplecze emocjonalne i wynikajaca z tego pewnosc, ze im
                                                    > sie ten zwiazek nie rozpadnie.
                                                    W takich parach najłatwiej przekonac kobetę do swingu.
                                                    Ilość par typu "Ja chcę ale żona nie chce" jest nieporównywalnie większa iż odwrotnych sytuacji.
                                                    > A Ty bys chcial od razu wskoczyc w swing z kims
                                                    > nowym?
                                                    Teraz juz tak. Stary jestem. :-)
                                                    Jeśli sa obiektywne przeszkody to co innego.
                                                    Ale jeśli ma się okazać, ze kobieta ściemnia i udaje otwartą to nie chcę marnowac czasu :-)
                                                    Mężczyzna ponosi wyższy koszt takiego przeciagania :-)

                                                    > Poza tym cos tam baknales, ze o relacje partnerskie z kobietami chetnym
                                                    > i do takich zwiazkow trudno. Co przez to rozumiesz? Jakis przyklad?
                                                    Chodzi o samo zawieranie znajomosci.
                                                    Np na Zbiorniku jest trochę kobiet - singielek.
                                                    Ale domyslam się jak wyglądaja ich skrzynki pocztowe bo sam miałem profil z fajną laska.
                                                    Tabuny facetów skomlących o seks.
                                                    Bez grosza ambicji i dumy.
                                                    Niewyobrażalnie żałosne.
                                                    W tych warunkach zwrócenie kobiecej uwagi na siebie to bardziej kwestia szczęścia i zbiegu okoliczności niż tego co się ma do zaoferowania kobiecie.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 19:08
                                                    "Chodzi o sam fakt, że żona/partnerka nie jest w nich przeszkodą ale zaangażowanym uczestnikiem. To daje niewyobrażalną siłe i poczucie jedności. No bo jak z nia mogę TAKIE rzeczy robić to znaczy że my możemy gory przenosic razem."

                                                    Rozumiem o czym piszesz. Ale niestety nie da sie, bo ona to widzi inaczej, albo zbyt wiele ma obaw by na to pojsc. Czego jednak nie rozumiem: chodzisz w bok, bo? Bo sie okazuje, ze jednak "razem gor nie mozecie przenosic?" Z tej rozpaczy czy jak, czy to ma usmierzyc bol czy jaka ma miec funkcje?
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 19:13
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Czego jednak nie rozumiem: chodzisz w bok,
                                                    > bo? Bo sie okazuje, ze jednak "razem gor nie mozecie przenosic?"
                                                    > Z tej rozpaczy
                                                    Też.
                                                    > czy jak, czy to ma usmierzyc bol czy jaka ma miec funkcje?
                                                    Może być kilka funkcji.
                                                    Czysto fizyczna przyjemność, świadomośc, ze nie dyktuje mi warunków seksu, adrenalina itd.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 19:25
                                                    > Może być kilka funkcji.
                                                    > Czysto fizyczna przyjemność, świadomośc, ze nie dyktuje mi warunków seksu, adre
                                                    > nalina itd.

                                                    Ee tam rozczarowujesz mnie, jestes zwyczajnym "ten typ tak ma" chadzajacym w bok, bo Ci seks w domu nie odpowiada, znudzil sie i zony nie kochasz i Ci na niej nie zalezy.
                                                  • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 19:16
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Bo sie okazuje, ze jednak "razem gor nie mozecie przenosic?" Z tej rozpaczy
                                                    > czy jak, czy to ma usmierzyc bol czy jaka ma miec funkcje?

                                                    No przecież widać gołym okiem że ma chłop problemy emocjonalne i duchowe i doznaniami zmysłowymi próbuje to jakoś przytłumić...
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 20:24
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > > A Ty bys chcial od razu wskoczyc w swing z kims
                                                    > > nowym?
                                                    > Teraz juz tak. Stary jestem. :-)
                                                    > Jeśli sa obiektywne przeszkody to co innego.
                                                    > Ale jeśli ma się okazać, ze kobieta ściemnia i udaje otwartą to nie chcę marnow
                                                    > ac czasu :-)
                                                    > Mężczyzna ponosi wyższy koszt takiego przeciagania :-)

                                                    Hehe to zalozmy poznajesz kobiete, ona mowi ci o sobie, ze to tamto owamto robi, stac ja, nie krepuje sie, umawiasz sie na seks zalozmy w hotelu, ona przychodzi, patrzy, a tam oprocz Ciebie jeszcze parka, wywala galy, wtf a Ty mowisz 'Sprawdzam!' ;-)

                                                    A jakie to obiektywne przeszkody sa? Ze ma okres np? ;) Niekonczacy sie.

                                                    Dla mnie ten swing i to Twoje podejscie na zasadzie jak w sklepie to jest mega abstrakt, niewyobrazalny.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 18:05
                                                    Kitty, tak sie nie nastawiaj, nie musisz wcale miec tak jak twoja matka i tak wczesnie przekwitnac.
                                                  • kutuzow Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 13:22
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > No i co z tego? Skoro kobiety mają z zasady wykazywac się wyrozumiałością do mę
                                                    > skich ciągot seksualnych ( strategia rozrodcza) to dlaczego nie wykazywac wyroz
                                                    > umiałości do kobiecych ciągot macierzyńskich

                                                    Gdyby to działało w obie strony to słowa bym nie rzekł. Teraz zaś to działa tak, że kobieta to ma PRAWO decydować czy dziecko będzie w związku czy nie (nie raz na forum pojawiały się porady w stylu bądź "sprytna" zaaranżuj wpadkę). Za to gdy facet idzie za głosem swej biologii to jest święte oburzenie -jaki z niego niedojrzały palant. Jak on tak śmiał.
                                                    Więc albo OBIE strony się powstrzymują i trzymają biologię na wodzy, albo obie strony folgują biologii i wtedy nie ma zdziwienia ze strony kobiet, że ten czy inny zapragnął czegoś nowego, a ze strony facetów że ona zapragnęła dziecka.
                                                  • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 14:13
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Więc albo OBIE strony się powstrzymują i trzymają biologię na wodzy, albo obie
                                                    > strony folgują biologii i wtedy nie ma zdziwienia ze strony kobiet, że ten czy
                                                    > inny zapragnął czegoś nowego, a ze strony facetów że ona zapragnęła dziecka.


                                                    Kutuzow, z całym szacunkiem, ale jesteś nieco skrzywiony w tym temacie...
                                                    W normalnej relacji, oboje chcą seksu ze sobą i chca wspólnego dziecka ( jak u kag73 np. i innych )
                                                    Trzymanie "biologii na wodzy" znaczyłoby trwanie w wierności pana i wyrzeczenie się macierzyństwa przez panią ? Dziwna zaiste strategia rozrodcza ;-)

                                                    Symetria to jest gdy on jest wierny jednej kobiecie, a ona jest ze swym przeciętnym mężczyzną, wychowuje jego dzieci, a nie jest jedną z wielu żon super bogatego samca alfa...
                                                  • kutuzow Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 14:52
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Kutuzow, z całym szacunkiem, ale jesteś nieco skrzywiony w tym temacie...
                                                    > W normalnej relacji, oboje chcą seksu ze sobą i chca wspólnego dziecka ( jak u
                                                    > kag73 np. i innych )

                                                    Nie wiem czy jestem skrzywiony, na pewno zaś moje podejście do tego tematu jest nietypowe.

                                                    W normalnej sytuacji to zazwyczaj kobieta dąży najpierw do ślubu, a potem do dziecka. Większości facetów się z tym nie śpieszy. Owszem większość deklaruje że chce dziecka bo:
                                                    a) tak jak z monogamią przywoływaną przez Morrisona -wiedzą że tylko taka odpowiedź jest poprawna, a ich pozycja nie daje im możliwości wyboru wśród wielu kobiet. Gdyby powiedzieli szczerze że nie chca dziecka -to byliby sami.
                                                    b) chcą na zasadzie takiej jak dziecko chce kotka/pieska. Dostrzegają tą fajną stronę (to znają z reklam TV) a nie widzą zupełnie obowiązków które się z tym wiążą. Potem po porodzie jest zdziwienie i frustracja, bo czasu mniej, bo seks padł itp.
                                                    c) chcą dziecka i są świadomi z czym się to wiąże. Są zaangażowani później w wychowywanie dziecka -ta grupa niestety wg mnie jest w mniejszości.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 15:05
                                                    Cos mi tu nie gra. Powiedzmy, ze trafia sie kobieta, ktora deklaruje checi zwiazku poligamicznego, dla obojgu? Ilu facetow przyklasnie i bedzie za?

                                                    -wiedzą że tylko taka odpow
                                                    > iedź jest poprawna, a ich pozycja nie daje im możliwości wyboru wśród wielu kob
                                                    > iet. Gdyby powiedzieli szczerze że nie chca dziecka -to byliby sami.

                                                    Alez to ich wylacznie wina, ze klamia a potem jeszcze z tupetem mowia, ze dziecko to "potrzeba" tylko kobiety, tymczasem ona jest przekonana, ze oni oboje chca rodziny.

                                                    > b) chcą na zasadzie takiej jak dziecko chce kotka/pieska. Dostrzegają tą fajną
                                                    > stronę (to znają z reklam TV) a nie widzą zupełnie obowiązków które się z tym w
                                                    > iążą. Potem po porodzie jest zdziwienie i frustracja, bo czasu mniej, bo seks p
                                                    > adł itp.
                                                    Jetsem prawie pewna, ze tak ma wiekszosc ludzi, rowniez kobiet. Przed oczyma mamy obrazek slodkie dziecko, fajna rodzinka, piknik na trawce itd. Prace wyrzeczenia i inne takie to sie okazuje w praniu. I jak najbardziej mozna sie wtedy zebrac i robic co trzeba.I to nie jest tak, ze nic nie dostaje sie w zamian. Natura nas kreci, inaczej bysmy jako gatunek wygineli.
                                                  • kutuzow Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 15:16
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Cos mi tu nie gra. Powiedzmy, ze trafia sie kobieta, ktora deklaruje checi zwia
                                                    > zku poligamicznego, dla obojgu? Ilu facetow przyklasnie i bedzie za?

                                                    Szczerze to nie wiem. Na pewno nie wszyscy.
                                                    Pewną wskazówką może być "grupa kontrolna" gejów - gdzie są związki, gdzie przygodny seks z innymi partnerami jest dopuszczalny. Tylko że tam odpada ewolucyjny lęk o wychowanie nie swego potomka. Ciężko to więc wprost odnieść do związków hetero. Zobacz inny mamy mechanizm zazdrości. Facecji są zazdrośni o fizyczną zdradę (ryzyko kukułczego jaja), a nie przejmują się aż tak bardzo ew. romansem który nie wychodzi poza kwestię emocjonalną.
                                                    U kobiet jest odwrotnie. Sporo kobiet znosi/nie przejmuje się ew zdradami męża (bo wygdne życie/bo dobry ojciec dla dziecka), ale dużo gorzej reagują na wieść o ew. zakochaniu się małżonka w innej kobiecie (nawet jeśli nie skonsumowany to związek) -bo wtedy rośnie ryzyko porzucenia rodziny i przeniesienia zasobów do nowego związku.

                                                    > Alez to ich wylacznie wina, ze klamia a potem jeszcze z tupetem mowia, ze dziec
                                                    > ko to "potrzeba" tylko kobiety, tymczasem ona jest przekonana, ze oni oboje chc
                                                    > a rodziny.

                                                    Zgadzam się z Tobą. Zawsze twierdziłem, że warto od razu grać w otwarte karty. Po pierwsze odsiewa się tych którzy do nas nie pasują, po drugie ma się szanse na spotkanie osoby która będzie pasowała. Realia jednak pokazują że większość woli chodzić na skróty -licząc na szybki efekt.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 15:21
                                                    "Facecji są zazdrośni o fizyczną zdradę (ryzyko kukułczego jaja), a nie przejmują się aż tak bardzo ew. romansem który nie wychodzi poza kwestię emocjonalną."

                                                    A ja mam wrazenie, ze moj maz ma odwrotnie. Przespij sie z kim chcesz ale do domu wroc i mnie tylko kochaj, bo wiadomo, ze emocje sa bardziej niebezpieczne niz seks, z zakochanej w innym kobiecie facet w domu ma raczej niewiele pozytku ;)
                                                  • kutuzow Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 15:41
                                                    kag73 napisała:
                                                    > A ja mam wrazenie, ze moj maz ma odwrotnie. Przespij sie z kim chcesz ale do do
                                                    > mu wroc i mnie tylko kochaj, bo wiadomo, ze emocje sa bardziej niebezpieczne ni
                                                    > z seks, z zakochanej w innym kobiecie facet w domu ma raczej niewiele pozytku ;
                                                    > )

                                                    Kag, przecież pisze o jakiejś statystycznej większości.
                                                    Co do: "...z zakochanej w innym kobiecie facet w domu ma raczej niewiele pozytku"
                                                    to spora część facetów nie wnika. Wychodzi z założenia, że zakochana, czy nie zakochana, oby się kładła.
                                                  • ninek04 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 12:08
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Ja z moich obserwacji moge powiedziec, ze kobiety mysla duzo bardziej do przodu
                                                    > , dlugoterminowo niz mezczyzni, czyli co bedzie potem, jakie moga byc skutki, i
                                                    > td. co je czesto skutecznie hamuje przed robieniem "glupot".

                                                    Powiem tylko tyle, ze jeżeli jest się bardzo zdeterminowaną,i nie ma się już nic do stracenia, to nie ma żadnych hamulców ograniczających przed robieniem "głupot",typu romans.Jedyną myślą co do ewentualnych skutków tej "głupoty" było to, jak się najskuteczniej zabezpieczyć, bo ciąża absolutnie byłaby dla mnie nie do przyjęcia w tym układzie.
                                                  • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 12:16
                                                    > Powiem tylko tyle, ze jeżeli jest się bardzo zdeterminowaną,i nie ma się już n
                                                    > ic do stracenia, to nie ma żadnych hamulców ograniczających przed robieniem "gł
                                                    > upot",typu romans.Jedyną myślą co do ewentualnych skutków tej "głupoty" było t
                                                    > o, jak się najskuteczniej zabezpieczyć, bo ciąża absolutnie byłaby dla mnie nie
                                                    > do przyjęcia w tym układzie.

                                                    Nie wapie.
                                                    Juz kiedys stawialam teze, ze w szczesliwych, spelnionych zwiazkach, gdzie jest dobry seks i reszta sie zgadza checi na skoki w boki bedzie mniej i "pokusom" latwiej sie oprzec, bo zbyt ceni sie to co sie ma, za duzo do stracenia, nie warto, i to zarowno kobietom jak i mezczyznom. Pomija wyjatki pt. "ten typ tak ma", ktore sie zdarzaja.
                                                    Swing jako forma urozmaicenia moze kusic co niektorych i jak nie beda zbyt dlugo przezuwac tematu, moze jak najbardziej wypalic, ale jak sie zaczyna za duzo myslec to sie sprawa komlikuje;) Bo co innego fantazje a co innego rzeczywistosc.
                                      • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:22
                                        kag73 napisała:

                                        > Poniewaz ona podobnie jak Ty nie chce rowodu? Dobrze zrozumialam?
                                        Tak.
                                        Myślę, ze uświadomiła sobie, że rozwód byłby postepowaniem w stylu "na złość mężowi sobie uszy odmrożę.
                                        > I toleruje sytuacje udajac, ze nic nie wie?
                                        Nie wiem czy słowo wie/nie wie jest tu właściwe.
                                        Chyba bardziej właściwe było by określenie , ze woli nie weryfikować swoich przypuszczeń.
                                        > Ale czy nie odbija sie to na Waszym zyciu emocjo
                                        > nalnym i seksualnym jako pary?
                                        Oczywiście, ze się odbija.
                                        Ale chodzi o bilans zysków i strat. Nawet jeśli pominąc kwestie finansowe a ograniczyć do tych bardziej emocjonalnych, to rozwód chyba nie bardzo jej się opłaca.
                                        Tak samo zresztą jak i nie opłaca się wg. znacznej części kobiet, które o rozwód wnoszą ale oczywiście to moje subiektywne odczucia i poglądy.
                                        • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:30
                                          morrison9 napisał:

                                          > Oczywiście, ze się odbija.
                                          > Ale chodzi o bilans zysków i strat. Nawet jeśli pominąc kwestie finansowe a ogr
                                          > aniczyć do tych bardziej emocjonalnych, to rozwód chyba nie bardzo jej się opła
                                          > ca.
                                          > Tak samo zresztą jak i nie opłaca się wg. znacznej części kobiet, które o rozwó
                                          > d wnoszą ale oczywiście to moje subiektywne odczucia i poglądy.

                                          Teraz ja nic nie zrozumialam ;) Jak to rozwod sie nie oplaca z wzgledow emocjonalnych??? Nawet tym co sie rozwodza?
                                          • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:37
                                            hello-kitty2 napisała:


                                            > Teraz ja nic nie zrozumialam ;) Jak to rozwod sie nie oplaca z wzgledow emocjon
                                            > alnych??? Nawet tym co sie rozwodza?
                                            Kitty.
                                            Po pierwsze zaznaczam, ze to moje subiektywne odczucia na podstawie obserwacji róznych rozwiedzionych koleżanek (ew. takich co narzekają na swe małżeństwo i ciągle przebąkują o rozwodzie)
                                            Twoje obserwacje mogą być inne.
                                            Otóż dopóki kobieta jest w nieudanym małżeństwie może snuć rozważania jak to ona została pokrzywdzona choć zasługuje na więcej itd.
                                            Że gdyby nie mąz to ona by pokazała ile jest warta.
                                            A jak się rozwiedzie i wejdzie znów na rynek matrymonialny to może sie okazać, że życie zweryfikuje brutalnie jej wyobrażenia.
                                            I nie chodzi tylko o braki w urodzie ale szereg innych czynników (np korelację własnej atrakcyjności z wymaganiami wobec męzczyzn, umiejętność szukania sobie pary kiedy jest się przyzwyczajonym do tego, ze mężczyźni powinni się sami zgłaszać i zabiegać itd)
                                            Oczywiście męzczyzn też ten dylemat dotyczy.
                                            Rozwód i ponowne wejście na rynek czasem brutalnie weryfikuje pewne wyobrażenia o samym sobie.
                                            • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:54
                                              morrison9 napisał:

                                              > Kitty.
                                              > Po pierwsze zaznaczam, ze to moje subiektywne odczucia na podstawie obserwacji
                                              > róznych rozwiedzionych koleżanek (ew. takich co narzekają na swe małżeństwo i c
                                              > iągle przebąkują o rozwodzie)
                                              > Twoje obserwacje mogą być inne.
                                              > Otóż dopóki kobieta jest w nieudanym małżeństwie może snuć rozważania jak to on
                                              > a została pokrzywdzona choć zasługuje na więcej itd.
                                              > Że gdyby nie mąz to ona by pokazała ile jest warta.
                                              > A jak się rozwiedzie i wejdzie znów na rynek matrymonialny to może sie okazać,
                                              > że życie zweryfikuje brutalnie jej wyobrażenia.
                                              > I nie chodzi tylko o braki w urodzie ale szereg innych czynników (np korelację
                                              > własnej atrakcyjności z wymaganiami wobec męzczyzn, umiejętność szukania sobie
                                              > pary kiedy jest się przyzwyczajonym do tego, ze mężczyźni powinni się sami zgła
                                              > szać i zabiegać itd)
                                              > Oczywiście męzczyzn też ten dylemat dotyczy.
                                              > Rozwód i ponowne wejście na rynek czasem brutalnie weryfikuje pewne wyobrażenia
                                              > o samym sobie.

                                              aha rozumiem, dzieki za wytlumaczenie. No moze tak byc, nie zastanawialam sie nad tym i tez nie mam rozwodek wokol siebie. Jestem w rodzinie i po znajomych jedyna rozwodka ;-) Ja akurat tego problemu nigdy nie mialam, bo zawsze rozwodzac sie czy tam rozstajac marzylam o byciu samej wiec za cholere nie dotykala mnie weryfikacja na rynku ani nie zajmowal mnie rynek damsko-meski, bo co to za sztuka wylezc ze zwiazku i wlezc w zwiazek, sztuka to chyba radzic sobie dobrze samemu. Jak sie rozwiodlam w wieku 26 lat to tonelam w rozpaczy bez seksu przez jakies 2 lata, rynek dla mnie nawet nie istnial. Teraz juz nie bede taka glupia i na rynek rzuce okiem seksualnym ;-) Z tym ze teraz to ja juz mam wyzsza swiadomosc siebie i po prostu wiem, ze ja i tak nigdy nie utworze fajnego zwiazku z nikim wiec nie ma co sie przejmowac i nie ma co szukac na powaznie. Wiec znowu rynek mnie nie dotknie przypuszczam. Zreszta jakby co to kobiecie jest latwiej szybciej zaczac wygladac lepiej, bo np szybciej schudniesz niz dobudujesz miesnia, jak juz parcie na rynek z powrotem czlowieka strzeli ;)
                                              • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 16:10
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > Ja akurat tego problemu nigdy nie mialam, bo zawsze rozwodzac
                                                > sie czy tam rozstajac marzylam o byciu samej
                                                No, to akurat właśnie jest część tego mechanizmu.
                                                "Ja teraz chce byc sama" to tekst, który zazwyczaj mówią kobiety. nie mężczyźni.
                                                Wg. mnie mówią go bo postrzegają związek , seks jako coś łatwo dostępnego więc uznają, ze w kązdej chwili będą mogły zmienić zdanie.
                                                > Jak sie rozwiodlam w wieku 26 lat to tonelam w rozpaczy bez seksu
                                                Tego nie rozumiem. Przecież seks jest łatwy dla kobiety.
                                                A już tym bardziej sam seks, kiedy nie szukają go jako w pakiecie ze związkiem.
                                                > przez jakies 2 lata, rynek dla mnie nawet nie istnial.
                                                Istniał w sensie seksualnym. Nie interpretuj określenia "matrymonialny" zbyt wąsko.

                                                > Teraz juz nie bede taka glupia
                                                > i na rynek rzuce okiem seksualnym ;-)
                                                I co konkretnie zrobisz?
                                                > Z tym ze teraz to ja juz mam wyzsza swiadomosc siebie i po prostu wiem, ze ja i tak nigdy nie
                                                > utworze fajnego zwiazku z nikim wiec nie ma co sie przejmowac
                                                Ja mam analogiczną świadomość co do siebie i wcale się z tego powodu mniej nie przejmuję a raczej więcej :-)
                                                > Zreszta jakby co to kobiecie jest latwiej
                                                > szybciej zaczac wygladac lepiej, bo np szybciej schudniesz niz dobudujesz miesnia

                                                Kurczę. A jak Ci to samo sugerowałem to nie przyjmowałaś tego :-)

                                                • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 16:18
                                                  "Wg. mnie mówią go bo postrzegają związek , seks jako coś łatwo dostępnego więc uznają, ze w kązdej chwili będą mogły zmienić zdanie."

                                                  No to sie akutar z seksem zgadza, z seksem problemu nie ma, ze zwiazkiem to juz inna sprawa, bo nie kazdy sie do zwiazku nadaje, trudno o tego wlasciwego.

                                                  ja zrozumialam, za jak kittka sie rowiodla to byla w rozpaczy, miala tak zlamane seerce, ze o seksie nie myslala, bo taplala sie we wlasnym bolu.

                                                  > > Zreszta jakby co to kobiecie jest latwiej
                                                  > > szybciej zaczac wygladac lepiej, bo np szybciej schudniesz niz dobudujesz
                                                  > miesnia
                                                  Hmm, wcale nie dla wszystkich kobiet miesnie u faceta to wymog, podobno kase musi miec, czyli jakby co...a schudnac tez wielu nie potrafi chociaz chce, czyli nie tak latwo. Albo moze szybciej schudniesz a za chwile szybciej przytyjesz, to juz z dobudowa miesnia latwiej:) byle nie piwnego.
                                                • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 19:30
                                                  morrison9 napisał:

                                                  > "Ja teraz chce byc sama" to tekst, który zazwyczaj mówią kobiety. nie mężczyźni
                                                  > . Wg. mnie mówią go bo postrzegają związek , seks jako coś łatwo dostępnego więc
                                                  > uznają, ze w kązdej chwili będą mogły zmienić zdanie.

                                                  Nie wiem jak inne kobiety ale u mnie to raczej wynik rozczarowania zwiazkami, z ktorych wychodzilam byl wiec troche na zasadzie wahniecia w druga strone - wolnosci, z slusznie zauwazonym przez Ciebie prawdopodobnym powrotnym wahchnieciem w strone zwiazkowa. Ale teraz wiek nie pozwoli wierzyc w nieskonczona liczbe szans wiec jesli dojdzie do rozstania trzeba zalozyc samotnosc. I pewnie to tez Cie trzyma tam, gdzie jestes, co? Nie chcesz zostac zupelnie sam, co?

                                                  > > Jak sie rozwiodlam w wieku 26 lat to tonelam w rozpaczy bez seksu
                                                  > Tego nie rozumiem. Przecież seks jest łatwy dla kobiety.
                                                  > A już tym bardziej sam seks, kiedy nie szukają go jako w pakiecie ze związkiem.
                                                  > > przez jakies 2 lata, rynek dla mnie nawet nie istnial.
                                                  > Istniał w sensie seksualnym. Nie interpretuj określenia "matrymonialny" zbyt wą
                                                  > sko.

                                                  'Nie istnial' w sensie, ze ja sie sama z niego wylaczylam, niedysponowana bylam = zamknieta na niego, co na dzien dzisiejszy postrzegam jako zmarnowanie czasu, bo przeciez w wieku 26-28 lat to by mozna bylo sie chociaz pozabawiac.

                                                  > > Teraz juz nie bede taka glupia
                                                  > > i na rynek rzuce okiem seksualnym ;-)
                                                  > I co konkretnie zrobisz?

                                                  Pozabawiam ;-D

                                                  > Ja mam analogiczną świadomość co do siebie i wcale się z tego powodu mniej ni
                                                  > e przejmuję a raczej więcej :-)

                                                  Mozna szukac alternatywnych drog do szczescia przeciez. Moze powinnienes sobie takowe obmyslec. Nie da rady?

                                                  > Kurczę. A jak Ci to samo sugerowałem to nie przyjmowałaś tego :-)
                                                  >

                                                  Nie pamietam. Mezczyzni powinni w sposob nieprzerwany trenowac, moze niekoniecznie full speed ale chociaz tyle by utrzymac mase miesniowa. A utrzymac mozna wylacznie treningiem. Jakis czas temu dostalam zdjecia goscia, ktory zrobil 'przerwe' w treningu nie wiem jak dluga, zalozmy 1 rok. Nie moglam uwierzyc jak wygladal. Doslownie caly efekt z przed jakiegos okresu spadl do zera. Kobiety moga sobie pozwolic na trenowanie bardziej zrywowe. A najlepiej to maja eks sportowcy wyczynowi (jak ja hehe), bo masa miesniowa jest pod spodem i jak tylko wlaczysz sport to cala maszyna ruszy pelna para, miesnie zezra tluszcz blyskawicznie dzieki skokowi metabolizmu. No i tez inna jedrnosc jest ciala nawet w podpasieniu. Jest sprezyste. Dlatego dobrze jest miec wielotelni zapas treningu w ciele, wtedy mozna sobie pozwolic na wieksze lenistwo.

                                                  Morrison trenujesz?
                                                  • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 20:25
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    >
                                                    > > "Ja teraz chce byc sama" to tekst, który zazwyczaj mówią kobiety. nie męż
                                                    > czyźni
                                                    > > . Wg. mnie mówią go bo postrzegają związek , seks jako coś łatwo dostępne
                                                    > go więc
                                                    > > uznają, ze w kązdej chwili będą mogły zmienić zdanie.
                                                    >
                                                    > I pewnie to tez
                                                    > Cie trzyma tam, gdzie jestes, co? Nie chcesz zostac zupelnie sam, co?
                                                    Pewnie tak. Trudnno samego siebie osądzić. Ale są też inne czynniki.
                                                    Byłem raniony w przeszłości niewyobrażalnie i wyrobiłem w sobie system wartości wg którego zranić człowieka jest czymś okrutnym. Nie mogę zmusić się do miłości bo to oczywiste ale nie mogę też powiedzieć żonie: sorry, nie wyszło, zostawiam CIę. Nie potrafiłbym spojrzeć w lustro po czymś takim. A poza tym jest jeszcze syn.

                                                    > 'Nie istnial' w sensie, ze ja sie sama z niego wylaczylam, niedysponowana bylam
                                                    > = zamknieta na niego, co na dzien dzisiejszy postrzegam jako zmarnowanie czasu
                                                    Niewyobrażalne marnowanie.
                                                    > , bo przeciez w wieku 26-28 lat to by mozna bylo sie chociaz pozabawiac.
                                                    Dokładnie.
                                                    > > I co konkretnie zrobisz?
                                                    > Pozabawiam ;-D
                                                    Przywracasz mi wiarę w kobiety :-)
                                                    > Mozna szukac alternatywnych drog do szczescia przeciez. Moze powinnienes sobie
                                                    > takowe obmyslec. Nie da rady?
                                                    Próbowałem.
                                                    Sport, praca, kontemplowanie muzyki, hobby.
                                                    Nie żeby mi nie sprawiało wewnętrznej przyjemności ale miałem poczucie, ze próbuję udawać przed sobą, ze to mi wystarczy.
                                                    Nie wystarczy.

                                                    > Nie pamietam.
                                                    Pisałaś, że facet może się redukować bez ograniczeń a kobieta musi sobie potem zafundowac plastykę biustu.

                                                    >
                                                    > Morrison trenujesz?
                                                    Wtedy jak mnie zmotywowałas poszedłem na trening i nawet się nakręciłem. Ale ponieważ to było po długiej przerwie to zakwasy miałem chyba ze 4 dni, potem jakiś wyjazd, brak czasu i zapał uszedł.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:04
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Byłem raniony w przeszłości niewyobrażalnie i wyrobiłem w sobie system wartości
                                                    > wg którego zranić człowieka jest czymś okrutnym. Nie mogę zmusić się do miłośc
                                                    > i bo to oczywiste ale nie mogę też powiedzieć żonie: sorry, nie wyszło, zostawi
                                                    > am CIę. Nie potrafiłbym spojrzeć w lustro po czymś takim. A poza tym jest jeszc
                                                    > ze syn.

                                                    To teraz Twoj wlasny system wartosci Cie niszczy. Spojrz: jestes przybetonowany do kobiety, ktorej nie kochasz i z ktora nie osiagniesz ani szczescia ani spelnienia, a Twoj system wartosci nie pozwala Ci od niej odejsc. Jaki to ma sens? Dodatkowo znalazles sobie wymowke wspierajaca system wartosci, ze na cholere bedziesz odchodzil skoro i tak nie znajdziesz takiej, z ktora szczescie i spelnienie osiagniesz. Podwojna petla na szyje. A ja wychodze z zalozenia, ze samo odejscie by Ci dalo energetycznego kopa, bo jedna petla na szyi mniej, nie? Ale jak Ty tego nie dostrzegasz to nie mozna Ci pomoc, bo jak? Musisz w tym tkwic i cierpiec, a najgorsze, ze nikt Cie nawet nie zrozumie ani nie pozaluje wiec ostatecznie Twoj system wartosci skaze Cie na samotnosc, a na starosc to moze nawet i zwariujesz. Wiec chcialoby sie zakrzyknac: 'Pomoz sobie!'.
                                              • ninek04 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 22:07
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                Z tym ze teraz to ja juz mam wyzsza swiad
                                                > omosc siebie i po prostu wiem, ze ja i tak nigdy nie utworze fajnego zwiazku z
                                                > nikim wiec nie ma co sie przejmowac i nie ma co szukac na powaznie.

                                                Mam dokladnie takie same przemyślenia w tej kwestii.
                                            • ninek04 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:36
                                              morrison9 napisał:

                                              > Otóż dopóki kobieta jest w nieudanym małżeństwie może snuć rozważania jak to on
                                              > a została pokrzywdzona choć zasługuje na więcej itd.
                                              > Że gdyby nie mąz to ona by pokazała ile jest warta.
                                              > A jak się rozwiedzie i wejdzie znów na rynek matrymonialny to może sie okazać,
                                              > że życie zweryfikuje brutalnie jej wyobrażenia.
                                              > I nie chodzi tylko o braki w urodzie ale szereg innych czynników (np korelację
                                              > własnej atrakcyjności z wymaganiami wobec męzczyzn, umiejętność szukania sobie
                                              > pary kiedy jest się przyzwyczajonym do tego, ze mężczyźni powinni się sami zgła
                                              > szać i zabiegać
                                              No ale takie myślenie dotyczy chyba zadufanych, mających bardzo wysokie mniemanie o sobie kobietek, na dodatek uważających, że co złego , to nie ja, to wszystko jego wina.A następny się znajdzie, bo przecież jestem wyjątkowa.Mierzi mnie takie podejście.
                                              • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 08:36
                                                ninek04 napisała:

                                                > No ale takie myślenie dotyczy chyba zadufanych, mających bardzo wysokie mnieman
                                                > ie o sobie kobietek, na dodatek uważających, że co złego , to nie ja, to wszyst
                                                > ko jego wina.A następny się znajdzie, bo przecież jestem wyjątkowa.Mierzi mnie
                                                > takie podejście.
                                                Nazywanie ich zadufanymi niczego nie wyjasnia i nie rozwiązuje bo problem w tym, ze nie są marginesem tylko mainstreamem :-)
                                        • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:31
                                          "Tak samo zresztą jak i nie opłaca się wg. znacznej części kobiet, które o rozwód wnoszą ale oczywiście to moje subiektywne odczucia i poglądy."

                                          "Oplaca sie" dobre slowo, ale chyba trudno zmierzalne czy sie rozwod oplaca, bo o ile owszem fianse mozna wyliczyc, o tyle z emocjami to juz trudniej. Bo jak sie wypalilo, albo rzecz kosztuje zbyt duzo zdrowia psychicznego i kobieta zdola sie wlasnie emocjonalnie odciac od tego zdradzajacego, to po prostu chce zaczac od nowa, albo przynajmniej zakonczyc to co ja zbyt wiele psychicznie kosztuje. Moim zdaniem sie oplaca!
                                          Tu rowniez czytalam niedawno, ze to kobiety czesciej wnosza o rozwod, bo latwiej znosza zycie samemu niz mezczyzni. Zazwyczaj jest tak, ze kobiety jakies tam "zaplecze" socjane(dobre kontakty z rodzina, przyjaciolkami) maja, lepsze niz mezczyzni i moze dlatego im latwiej.
                                          • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:46
                                            kag73 napisała:


                                            > Tu rowniez czytalam niedawno, ze to kobiety czesciej wnosza o rozwod, bo latwie
                                            > j znosza zycie samemu niz mezczyzni. Zazwyczaj jest tak, ze kobiety jakies tam
                                            > "zaplecze" socjane(dobre kontakty z rodzina, przyjaciolkami) maja, lepsze niz m
                                            > ezczyzni i moze dlatego im latwiej.
                                            Mam absolutnie podobne odczucia.
                                            Ale to nie zmienia faktu, ze wiele kobiet jest zupełnie zaskoczonych tym jak wygląda ich życie seksualno-emocjonalne i relacje damsko męskie po rozwodzie.
                                            Mam znajomą, która rozwodząc się w wieku 37 lat założyła, ze przez 1-2 lat nie będzie się z nikim wiązać a dopiero później wejdzie w jakiś związek a na razie to ona woli wyżyć się uprawiając jakiś sport i prowadząc aktywne życie kulturalne (kino, teatr itd) oraz zawodowe.
                                            • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:57
                                              morrison9 napisał:

                                              > Mam absolutnie podobne odczucia.
                                              > Ale to nie zmienia faktu, ze wiele kobiet jest zupełnie zaskoczonych tym jak wy
                                              > gląda ich życie seksualno-emocjonalne i relacje damsko męskie po rozwodzie.

                                              > Mam znajomą, która rozwodząc się w wieku 37 lat założyła, ze przez 1-2 lat nie
                                              > będzie się z nikim wiązać a dopiero później wejdzie w jakiś związek a na razie
                                              > to ona woli wyżyć się uprawiając jakiś sport i prowadząc aktywne życie kultural
                                              > ne (kino, teatr itd) oraz zawodowe.

                                              Nie dokonczyles? Ten przyklad byl potwierdzeniem jak rozwodke zaskoczylo zycie po rozwodzie? Nie dostrzeglam jak ja zaskoczylo ;)
                                              • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 16:19
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > morrison9 napisał:
                                                >
                                                > > Mam absolutnie podobne odczucia.
                                                > > Ale to nie zmienia faktu, ze wiele kobiet jest zupełnie zaskoczonych tym
                                                > jak wy
                                                > > gląda ich życie seksualno-emocjonalne i relacje damsko męskie po rozwodzi
                                                > e.
                                                >
                                                > > Mam znajomą, która rozwodząc się w wieku 37 lat założyła, ze przez 1-2 la
                                                > t nie
                                                > > będzie się z nikim wiązać a dopiero później wejdzie w jakiś związek a na
                                                > razie
                                                > > to ona woli wyżyć się uprawiając jakiś sport i prowadząc aktywne życie ku
                                                > ltural
                                                > > ne (kino, teatr itd) oraz zawodowe.
                                                >
                                                > Nie dokonczyles? Ten przyklad byl potwierdzeniem jak rozwodke zaskoczylo zycie
                                                > po rozwodzie? Nie dostrzeglam jak ja zaskoczylo ;)
                                                Wiesz. Jej zależało na związku ale uznała, ze poczeka.
                                                Tylko, ze ona rozwiodła się w wieku 37 lat a nie 26 jak Ty.
                                                Jej prawo czekać jeśli tak postanowi. Ale w wieku 37 lat to trochę nonszalanckie.
                                                Ponieważ była dosyć atrakcyjna to sygnałów zainteresowania seksualnego jej nie brakowała więc uznała, ze nie ma pośpiechu.
                                                Ale to były sygnały zainteresowania seksualnego a nie związkowego.
                                                A kiedy znalazła sobie stałego partnera i zaczeła go naciskać na dziecko (ona nie miała dzieci, on miał dwójkę z pierwszego małżeństwa) to facet wziął nogi za pas, co było dla niej zupełnie niezrozumiałe ("Dlaczego on to zrobił? Przecież ja chciałam NASZEGO szczęścia.")
                                          • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 18:08
                                            kag73 napisała:

                                            > Tu rowniez czytalam niedawno, ze to kobiety czesciej wnosza o rozwod, bo latwie
                                            > j znosza zycie samemu niz mezczyzni.

                                            Wielu z tych rozwiedzionych zasila szeregi pensjonariuszy różnych noclegowni i przytułków ( jeśli rozwód z patologicznymi typami...) Już kiedyś wspominałam,że jakoś mało bezdomnych kobiet...
                                            • morrison9 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 08:37
                                              mojemail3 napisała:
                                              > Wielu z tych rozwiedzionych zasila szeregi pensjonariuszy różnych noclegowni i
                                              > przytułków ( jeśli rozwód z patologicznymi typami...) Już kiedyś wspominałam,że
                                              > jakoś mało bezdomnych kobiet...
                                              Czyli, idąc za tokiem rozumowania feministek: jest to dowód dyskryminacji mężczyzn :-)
                                              • zawle Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 08:40
                                                morrison9 napisał:
                                                > Czyli, idąc za tokiem rozumowania feministek: jest to dowód dyskryminacji mężcz
                                                > yzn :-)

                                                Albo dowód kruchości siły męskiej, która w obliczu samodzielnego życie, porażki lub traumy rozsypuje się jak duralex ;)
                                              • rekreativa Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 12:35
                                                Nie, to nie jest tok rozumowania feministek, tylko Twój, w dodatku bzdurny.
          • sea.sea Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 19:49
            Zawsze mnie, gdy to słyszę, intryguje: a co z biseksualnymi?
            Czy oni, biedni/biedne w ogóle nie miewają przyjaciół?
        • marek.zak1 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:14
          adamx125690 napisał:

          > Już nie- zacząłem pisać z jedną dziewczyna miałem też kilka dzikich propozycji;
          > D Ale takie pisanie mi wystarcza i kieruje się w stronę przyjaźni nie romansu.

          Chcesz i boisz się (wykrycia, utraty rodziny, konfliktu, szantażu, choroby itp.) Standard.
          • adamx125690 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:21
            Co ja się boje ?!?!?! ;D
            Też pewnie się boje ale ciśnienie ze mnie zeszło po prostu, mam zaplanowany wyjazd z zoną już na to koto było kilka fajnych chwil, więc zeszło jak z balonem już nie jest na granicy eksplozji.
            • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 12:30
              adamx125690 napisał:

              > Co ja się boje ?!?!?! ;D
              > Też pewnie się boje ale ciśnienie ze mnie zeszło po prostu, mam zaplanowany wyj
              > azd z zoną już na to koto było kilka fajnych chwil, więc zeszło jak z balonem j
              > uż nie jest na granicy eksplozji.

              Czyli co? Dobrze ktos pisal, ze Twoje zwiekszone potrzeby na uroki plci pieknej ostatnimi czasy wynikaly z niedostatkow malzenskiego zycia erotycznego.
            • kutuzow Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 14:15
              adamx125690 napisał:


              > Też pewnie się boje ale ciśnienie ze mnie zeszło po prostu, mam zaplanowany wyj
              > azd z zoną już na to koto było kilka fajnych chwil, więc zeszło jak z balonem j
              > uż nie jest na granicy eksplozji.

              Jednym słowem klasyka:
              oi61.tinypic.com/jfcdcn.jpg
              • adamx125690 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 10:43
                Dobre, a myślałem że tylko ja mam taki kłopot;D
                • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 11:05
                  adamx125690 napisał:


                  "(...)ostatnio wpadłem w panikę bo wiek i wiosna(...)"

                  No właśnie, ogólna "hormonia przyrody" uderza do głowy...Simona Kossak ( profesor biologii i leśnictwa-wnuczka TEGO Kossaka...) mówiła o mężczyznach,że to " worki z plemnikami na dwóch nogach" i że nie są tacy zli, taką mają biologię" ...Może warto sobie uświadomić własne ograniczenia beahawioralne, kobiety maja podobnie, jak dostają "wścieklizny" macicy...Jako ludzie podobno dorośli możemy mieć świadomość tych zjawisk, może nie być całkowicie " ponad to" ale kontrolować, nie nakręcać się...
                  Autor wątku dzieci już narobił, może warto skoncentrowac się nad ich wychowaniem i udanym startem w życie, bo dzieci z rozbitych związków mają trudniej, tym samym pogarsza się szanse potomstwa, co już jest na świecie, a nie aktualnie majstrowanego z niewiadomym skutkiem ;-)
                  A nadmiar energii dobrze spożytkowac, a nie na ślinienie się do młodych dziewcząt, które i tak żonatych, niebogatych 40 latków nie chcą...
                  • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 12:21
                    mojemail3 napisała:

                    > Autor wątku dzieci już narobił, może warto skoncentrowac się nad ich wychowanie
                    > m i udanym startem w życie

                    Czyli co? Skladac dziecku pieniadze na mieszkanie? Zyc dla kogos? Start w zycie kazdy musi zapewnic sobie sam wg mnie. W koncu moze jutro Cie pierdzielnie ciezarowka i co? Startu w zycie dzieciaka nie bedzie? Dziecko to nie Ty, na cholere sie nad czymkolwiek z nim zwiazanym koncentrowac? Mozna poswiecic jakis % czasu i energii ale 'koncentrowac'? Dla mnie to jest przegiecie. Inna sprawa, ze wg mnie dziecko sie wychowuje samo przez zbieranie bagazu doswiadczen i obserwacji, ktore zbiera samodzielnie. Wystarczy tylko byc w poblizu go, byc dostepnym. Nie potrzeba go 'wychowywac', a juz na pewno nie koncentrowac wokol tego swojego zycia. Takie moje stanowisko. Tyle ze mnie dziecko stosunkowo latwo przyszlo wiec moze nie umiem docenic. Najbardziej mnie cieszy mojego dziecka samodzielnosc i to, ze mnie nie potrzebuje gdy np mowi po tym jak mnie nie bylo: 'mamo nie tesknilem za toba' ;-) Jest juz gotowy do startu w zycie czyli poradzi sobie beze mnie chocby emocjonalnie.
                    • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 12:39
                      Kochana, ja tam chcialabym byc dzieckiem jakichs kasiastych, ktore ma luzik, jakby co, bo kase od mamy i taty dostaje albo dostanie. Poznalam niedawno taki przypadek, owszem chlopak sobie studiuje, ale jaki luksus, matka i ojciec(po rozwodzie w sumie) maja kase, jak cos potrzeba spoko, ten koles jest ustawiony. I tylko sie pytam "k..wa, czemu ja nic nie odziedziczylam i niec wielkiego nie odziedzicze!?" Nie zebym byla przez to nieszczesliwa, ale tak pozalowac se moge, na pol zartem:))
                      A co do wychowywania: owszem przez obserwacje, twoj przyklad, uklady, atmosfere w domu, rozmowy dzieci sie ucza i nabywaja przyzwyczajen na przyszlosc. Czasem zdarzaja sie sytucje niejasne/skomplikowane, male rozsterki albo przewinienia i wtedy kazdy wedlug swoich zasad/albo tych utartych w spoleczenstwie tlumaczy dziecku co i jak, po co i dlaczego nie tak. Na tym polega wychowywanie, czasem wychodza rozne sytuacje takie.
                    • urquhart Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 12:59
                      Ty Kitka jesteś wzorem jak nie mieć prolaktynowych babskich lęków :)
                      P,S
                      Pamiętam jak media zaskoczyły na Stinga, jak zadeklarował że jego dzieci same muszą zarobić na start inaczej stoczą się jak dzieci innych milionerów z którymi miał do czynienia
                      • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 14:53
                        urquhart napisał:

                        > Ty Kitka jesteś wzorem jak nie mieć prolaktynowych babskich lęków :)
                        > P,S
                        > Pamiętam jak media zaskoczyły na Stinga, jak zadeklarował że jego dzieci same m
                        > uszą zarobić na start inaczej stoczą się jak dzieci innych milionerów z którym
                        > i miał do czynienia

                        Nie wiem skad mi sie to bierze ale podejrzewam, ze:
                        1. albo, ze dziecko mi latwo przyszlo: chcialam - mam
                        2. albo, ze sama nic od rodzicow nie dostalam, bo byli biedni
                        3. albo z obserwacji otoczenia: moja kumpela MUSI utrzymywac matke jeszcze mloda (!) bez prawa do emerytury, co siedziala jak Marka zona tylko z dzieciorami, po czym ojciec sie na starosc wyprowadzil do innej kobiety, jak patrze na ta kumpele to mi sie serce kraje, zajebalabym jej matke z poczuciem spelnienia dobrego uczynku, jak mozna byc taka niemota, ciamajda wiszacym na innym czlowieku, a najlatwiej wisiec na najblizszych.
                        4. a moze jestem zla matka (nie nadaje sie).

                        Uwazam, ze trzeba zrobic wszystko by jak najszybciej i najskuteczniej usamodzielnic dzieci nawet za cene strat moralnych czy emocjonalnych, odtracic, odstawic od cyca, zadnych kol ratunkowych nie dawac tylko wrzucac na wode niech sie uczy plywac i na glebsza i na glebsza...Pozniej nikt absolutnie nikt sie nie bedzie nad nimi litowal jak nas zabraknie. Trzeba dziecko na to przygotowac zeby na nikogo nie musialo liczyc rowniez emocjonalnie. Ma byc maly terminator, hehe, jak dotad idzie calkiem po linii ;)
                        • marek.zak1 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:19
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Uwazam, ze trzeba zrobic wszystko by jak najszybciej i najskuteczniej usamodzielnic dzieci nawet za cene strat moralnych czy emocjonalnych, odtracic, odstawic od cyca, zadnych kol ratunkowych nie dawac tylko wrzucac na wode niech sie uczy plywac i na glebsza i na glebsza.

                          Jak najszybciej to znaczy kiedy? W szkole? Przestać finansowac jak studiują?
                          • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:39
                            marek.zak1 napisał:

                            > Jak najszybciej to znaczy kiedy? W szkole? Przestać finansowac jak studiują?

                            U la la, a to Ty finansowales swoje studiujace dzieci? W calosci? Wiesz ja mam prawie 40 lat i tez studiuje, w sumie powiem mamie zeby mi zaplacila, od czego jest? ;-)
                            • marek.zak1 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 15:54
                              hello-kitty2 napisała:

                              > marek.zak1 napisał:
                              > U la la, a to Ty finansowales swoje studiujace dzieci? W calosci? Wiesz ja mam prawie 40 lat i tez studiuje, w sumie powiem mamie zeby mi zaplacila, od czego jest? ;-) .

                              Nie w całości, ale pomagalem. Najstarsza córka była od 17 roku zycia wziętą fotomodelka i aktorką i przez kilka lat zarabiała więcej ode mnie. Syn pracował , także w UK. Najmłodsza córka podczas studiow dawała lekcje tenisa i korki z niemieckiego i angielskiego Taka uwaga, dzieci bacznie obserwuja a poddaja się wychowaniu niechetnie. One były i sa samodzielne bez specjalnego wychowywania.
                            • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 16:03
                              hello-kitty2 napisała:
                              Wiesz ja mam
                              > prawie 40 lat i tez studiuje, w sumie powiem mamie zeby mi zaplacila, od czego
                              > jest? ;-)
                              No gdyby mama miala kasy jak lodu, czyli po kokardke to dlaczego nie?
                      • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 17:57
                        urquhart napisał:

                        > Pamiętam jak media zaskoczyły na Stinga, jak zadeklarował że jego dzieci same m
                        > uszą zarobić na start inaczej stoczą się jak dzieci innych milionerów z którym
                        > i miał do czynienia.

                        Taaa, Sting przedsiębiorczy jest, zatrudnia nawet ogrodników, którzy za pobyt w jego ogrodzie płacą przy czym sami pozostając bez wynagrodzenia...
                        Nie wiem dlaczego taka przeciw-waga do lęków ( prolaktynowych, trala lala, taki refrenik...) że niby ja je mam? Nie widzę nic złego w przekazaniu dzieciakowi swojego skromnego dorobku w postaci np. nieruchomości, ziemi itp. Choć wiadomo, jak wojny przychodziły i tak szlag wszystko trafiał...

            • kag73 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 15:46
              > Też pewnie się boje ale ciśnienie ze mnie zeszło po prostu, mam zaplanowany wyj
              > azd z zoną już na to koto było kilka fajnych chwil, więc zeszło jak z balonem j
              > uż nie jest na granicy eksplozji.
              No to Ci radze tak trzymac i pisania z babkami zaniechac. Bo jak sie zona dowie, to bedziesz pogrzebany, nie uwierzy Ci, ze se tylko popisac chciales, bedziesz mial kupe nerwow i pewnie w dodatku nie zamoczysz az jej nerwy nie przejda a zamaczac z inna i dalej se popisywac o przyjaznie sie nie odwazysz, w tej ciezkiej atmosferze.
              • marek.zak1 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 15:56
                kag73 napisała:

                > No to Ci radze tak trzymac i pisania z babkami zaniechac. Bo jak sie zona dowie, to bedziesz pogrzebany,

                Dokładnie. Z takiego pisania, to żadnego efektu, a mogą wyjść same kłopoty, anse i żale. Szkoda czasu i wysiłku.
                • hello-kitty2 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 16:28
                  marek.zak1 napisał:

                  > kag73 napisała:
                  >
                  > > No to Ci radze tak trzymac i pisania z babkami zaniechac. Bo jak sie zona
                  > dowie, to bedziesz pogrzebany,
                  >
                  > Dokładnie. Z takiego pisania, to żadnego efektu, a mogą wyjść same kłopoty, ans
                  > e i żale. Szkoda czasu i wysiłku.

                  No pewnie lepiej popisz ksiazki, w ktorych bohaterowie sie rabia az wiory leca uzywajac nieuzywanego lozkowego slownictwa a la samochodowego ewentualnie popisz rymowanki 'wlazl kotek na plotek' dla forumowiczek, a od zony to jeszcze mozesz dostac klapkiem przez leb za trzymanie psa w ogrodku w agencji towarzyskiej zeby sie na dziwki patrzyl i w sloncu siedzial ;) Zony nie lubia 'przyjazni' mezow z innymi kobietami. Przyjaciel meza to ma miec kielbase i dwa jaja, a nie balony. A teraz kazdy marsz do swojej zony/meza, zamykam posiedzenie, a kto nie ma ten duren ;-) Jakby co ten pan ze mna nie pisze, ja sie z mezczynami nie przyjaznie.
                  • marek.zak1 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 17:51
                    hello-kitty2 napisała:

                    > marek.zak1 napisał:
                    >
                    > > kag73 napisała:
                    > >
                    >No to Ci radze tak trzymac i pisania z babkami zaniechac. Bo jak sie zona dowie, to bedziesz pogrzebany,
                    > >
                    > > Dokładnie. Z takiego pisania, to żadnego efektu, a mogą wyjść same kłopoty, anse i żale. Szkoda czasu i wysiłku.
                    >
                    > No pewnie lepiej popisz ksiazki, w ktorych bohaterowie sie rabia az wiory leca uzywajac nieuzywanego lozkowego slownictwa a la samochodowego ewentualnie popisz mowanki 'wlazl kotek na plotek' dla forumowiczek, a od zony to jeszcze mozesz dostac klapkiem przez leb za trzymanie psa w ogrodku w agencji towarzyskiej zeby sie na dziwki patrzyl i w sloncu siedzial ;) Zony nie lubia 'przyjazni' mezow z innymi kobietami. Przyjaciel meza to ma miec kielbase i dwa jaja, a nie balony. A teraz kazdy marsz do swojej zony/meza, zamykam posiedzenie, a kto nie ma ten duren ;-) Jakby co ten pan ze mna nie pisze, ja sie z mezczynami nie przyjaznie.

                    Tyle wskazówek. Dzięki. Na razie skorzystam z ladnej pogody i pójde na rower.
              • adamx125690 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 10:26
                Zdaje sobie z tego sprawę trochę do d... wybrałem bo trzeba było znaleźć kogoś z drugiej części polski wtedy fizycznie było by to nie możliwe i w razie wpadki no cóż po prostu potrzebuje czasem popisać. Mam też kilka znajomych na fb z którymi czasem pisuje i żona kręci nosem ale nie ma z tym problemu. Ale one znają mnie znają moją żonę i połowę moich znajomych więc tak zbytnio wywnętrzać się nie mogę bo to mało intymne. Część ludzi buli sporą kasę by iść do psychologa by ten wyciągnął z niego co w nim siedzi, ja wyciągam z siebie to sam tyle że do jakiejś obcej kobiety. Tak to u mnie działa.
        • ninek04 Re: Kto korzystał z prostytutki? 13.05.15, 22:36
          adamx125690 napisał:

          > Już nie- zacząłem pisać z jedną dziewczyna miałem też kilka dzikich propozycji;
          > D Ale takie pisanie mi wystarcza i kieruje się w stronę przyjaźni nie romansu.

          Od pisania się zaczyna, a potem ląduje się w łóżku. Kierunek przyjaźń łatwo może przejść w kierunek romans.



          • adamx125690 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 10:38
            Wiesz jeśli nie wylądowałem w łóżku z nikim przez 20 lat to pewnie i jakieś zasady moralne mnie powstrzymują, ostatnio wpadłem w panikę bo wiek i wiosna. I może najprościej było określić że brakuje mi seksu z kimś nowym, a tak naprawdę chyba chciałem sobie udowodnić że jeszcze potrafię poznawać nowych ludzi i pewnie że byłbym w stanie kogoś uwieść, a w rzeczywistości potrafię być jeszcze bardziej czarujący i dowcipny więc sądzę że test zaliczony;) Swoją drogą na początku korespondowałem z kilkoma Paniami i dostałem konkretna propozycje kiedy i gdzie i jeszcze fajne zdjęcia na zachętę. Oj jest to ból dla chłopa powiedzieć w takie sytuacji nie dziękuje ;(
            Ale trochę masz rację myślę że trzeba uważać z pisaniem by się w tym łóżku nie znaleźć.
            • jezyna80 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:00
              Prostytucja nie ma nic wspólnego z pewnymi wyobrażeniami.Podejmują się tego osoby rozchwiane psychicznie,z różnych powodów.Nudzą nas i napełniają obrzydzeniem(na początku litością) klienci.Wpadamy w alkoholizm.Wyjątkiem mogą być osoby o dewiacjach wrodzonych,ale wtedy iloraz inteligencji czy odczuwania to 0.Chcesz spróbować,to próbuj.Dla mnie,sam fakt,że chcesz spróbować ustawia Cię w szeregu niedojrzałych,itd.Po prostu nie mężczyzn.Mężczyzna ma jaja i całą konsekwencję z tym związaną...no matter what...
            • jezyna80 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:15
              Może nie wszyscy czytają ze zrozumieniem - tak,robiłam to 15 lat. Nie zakochałam się,nie przyzwyczaiłam się, nie myślałam ,nie tęskniłam.Po prostu nie potrafię,wykorzystywanie w dzieciństwie.Obecnie jestem na urlopie w kraju,mieszkam za granicą,pracuję w ośrodku dla ludzi chorych na Alzheimera i czuję spokój.Do tych ludzi nie czuję obrzydzenia........
              • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:30
                jezyna80 napisał(a):

                > Może nie wszyscy czytają ze zrozumieniem - tak,robiłam to 15 lat. Nie zakochała
                > m się,nie przyzwyczaiłam się, nie myślałam ,nie tęskniłam.Po prostu nie potrafi
                > ę,wykorzystywanie w dzieciństwie.Obecnie jestem na urlopie w kraju,mieszkam za
                > granicą,pracuję w ośrodku dla ludzi chorych na Alzheimera i czuję spokój.Do tyc
                > h ludzi nie czuję obrzydzenia........

                Czytają czytają...Ale do których ludzi nie czujesz obrzydzenia,w odróżnieniu do(...) ???
            • ninek04 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:54
              adamx125690 napisał:

              > Wiesz jeśli nie wylądowałem w łóżku z nikim przez 20 lat to pewnie i jakieś zas
              > ady moralne mnie powstrzymują, ostatnio wpadłem w panikę bo wiek i wiosna. I mo
              > że najprościej było określić że brakuje mi seksu z kimś nowym, a tak naprawdę c
              > hyba chciałem sobie udowodnić że jeszcze potrafię poznawać nowych ludzi i pewni
              > e że byłbym w stanie kogoś uwieść, a w rzeczywistości potrafię być jeszcze bard
              > ziej czarujący i dowcipny więc sądzę że test zaliczony;) Swoją drogą na początk
              > u korespondowałem z kilkoma Paniami i dostałem konkretna propozycje kiedy i gdz
              > ie i jeszcze fajne zdjęcia na zachętę. Oj jest to ból dla chłopa powiedzieć w t
              > akie sytuacji nie dziękuje ;(
              > Ale trochę masz rację myślę że trzeba uważać z pisaniem by się w tym łóżku nie
              > znaleźć.

              Ale ja Cię nie oceniam, ani nie ostregam, bo itak zrobisz, co uważasz.Tylko w Twoim przypadku, gdy masz całkiem dobry związek, byloby szkoda chyba go rozwalać przez romans.A to co Cię dopadlo, to chyba faktycznie chęć udowodnienia sobie, ktoś na Ciebie poleci,taka potrzeba dowartościowania się.
              • adamx125690 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 09:35
                Tak naprawdę to nawet nie wiem kogo chciałem szukać, bo wypadało by znaleźć klon mojej żony w trochę innym wydaniu. Każda kobieta z którą zamieniłem parę słów po prostu czegoś w niej brakowało. Chyba moja połówka dla mnie jest prawie idealna, albo byłbym za leniwy by próbować dopasować się do kogoś innego. Może to dobre doświadczenie dla związku/dla mnie bo często człowiek nie docenia tego co ma i myśli sobie że z kimś innym mógłby mieć to i jeszcze więcej. Chyba nie było by to takie proste jeśli nie niemożliwe;)
                Zobaczymy co będzie z tym pisaniem, na razie pisuję z młódką rozmawiałem z nią przez telefon... stary jestem ale głos ma jeszcze dziecka więc o łóżku mowy nie ma. Ale fajnie tak trochę wejść w ten świat 20 paro latków, wydaj mi się że są koszmarni inni niż my w ich wieku.
                • ninek04 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 11:17
                  adamx125690 napisał:

                  > Zobaczymy co będzie z tym pisaniem, na razie pisuję z młódką rozmawiałem z nią
                  > przez telefon... stary jestem ale głos ma jeszcze dziecka więc o łóżku mowy nie
                  > ma. Ale fajnie tak trochę wejść w ten świat 20 paro latków, wydaj mi się że są
                  > koszmarni inni niż my w ich wieku.

                  A czego ta młódka od Ciebie oczekuje?Miłej rozmowy z doświadczonym i prawie dwa razy starszym facetem, bzykanka bez zobowiązań, sponsoringu, zwiazku?Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, że będac na takich portalach, szuka tylko zwykłych znajomości.I akurat nie wśród rówieśników, tylko dużo starszych mężczyzn.
                  • adamx125690 Re: Kto korzystał z prostytutki? 15.05.15, 12:48
                    To ja do niej zagadałem trochę nawet z przekory bo ustaliła granicę wiekową z której dawno wyleciałem. I tak sobie piszemy o życiu, przeszłości itd. Pewnie jak jej wpadnie jakiś napalony ogier w podobnym wieku to mnie zleje.
                    Myślę że każdy czasem potrzebuję się komuś wygadać, a raczej nie sądzę by był to typ dziewczyny który się we mnie zakocha z samych słówek które wklepie. Zresztą na razie nie poruszamy tematów które mogły by się jakoś połączyć ze związkiem, nie wale czułych słówek itd. I nie mam zamiaru.
                    Gdybym był sam podejrzewam że byłbym w stanie ją uwieść i sama ta świadomość buduje mnie jak cholera... Ale życia z tak młodą osobą po tych listach sobie nie wyobrażam... inny świat.
                    • marek.zak1 Sabat is back :) 15.05.15, 12:51
                      adamx125690 napisał:

                      > To ja do niej zagadałem trochę nawet z przekory bo ustaliła granicę wiekową z której dawno wyleciałem.

                      Sabat, wiem, że to Ty :)
                      • kag73 Re: Sabat is back :) 15.05.15, 12:53

                        > Sabat, wiem, że to Ty :)

                        Skad wiesz?
                        • marek.zak1 Re: Sabat is back :) 15.05.15, 12:58
                          kag73 napisała:

                          >
                          > > Sabat, wiem, że to Ty :)
                          >
                          > Skad wiesz?

                          Spsób wypowiadania, problemy, język i.i.i. plus moja intuicja.
                      • adamx125690 Re: Sabat is back :) 15.05.15, 13:42
                        A ten sabat to dokładnie taki ma nick? Przyznaje że ten nick został stworzony pod konkretny problem, by się jacyś znajomi, żona nie dowiedziała. I może kiedyś już byłem z innym problemem na waszym forum pod innym nickiem ale kurna sabat to sobie nie przypominam. No ale jak twierdzisz że jestem sabat to pewnie masz racje, na pewno znasz mnie lepiej;). Więc co lubiliśmy się wcześniej w innym wcieleniu, może mam tu sporo kumpli i kilka kochanek?!;)
    • jezyna80 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:27
      Ostatnia wypowiedź,bo widzę,że towarzystwo milczy.Prostytucja nie wygląda tak,jak w filmie 'Pretty Woman'.To jest wishful thinking klientów.Jesteśmy niezrównoważonymi,niestabilnie emocjonalnie i zimnymi osobami.Mówię o profesjonalistkach-jak ja,które trwają w tym wiele lat,a klientów mają w liczbie miasta powiatowego,np.Bye,
      • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:33
        jezyna80 napisał(a):

        > Ostatnia wypowiedź,bo widzę,że towarzystwo milczy.Prostytucja nie wygląda tak,j
        > ak w filmie 'Pretty Woman'.To jest wishful thinking klientów.Jesteśmy niezrówno
        > ważonymi,niestabilnie emocjonalnie i zimnymi osobami.Mówię o profesjonalistkach
        > -jak ja,które trwają w tym wiele lat,a klientów mają w liczbie miasta powiatowe
        > go,np.Bye,

        A nie, nie, napisz coś jeszcze, bo tutaj panują duże przekłamania i myślenie życzeniowe oraz magiczne płci męskiej na temat profesjonalistek...

        • jezyna80 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:52
          Złamałam zasadę,że za dużo nie mówię,ale masz rację,to wyobrażenie jest powalające.Niech sobie nas wyobrażają jako biedne,niepozbierane,głupiutkie seksownie ubrane idiotki... Jedna wielka lipa.Nie szanujemy klientów,to się zdarza w filmach lub gdy wplączesz się w układ z przestępcą.Jakich ludzi lubię ? Jest sporo takich,nie wymiotuję na widok mężczyzny :)
          Nie jestem związana z nikim.Jestem aseksualna i dobrze mi z tym,w końcu.W ośrodku pracuję,bo tak wybrałam.Jakieś zadośćuczynienie,próba woli,rehabilitacji ? Ch.. wie
          Aha,nieprawda,że mamy przyjaciół gejów.
          • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 21:59
            jezyna80 napisał(a):

            > Nie jestem związana z nikim.Jestem aseksualna i dobrze mi z tym,w końcu.

            A tu panowie piszą, że dziewczyny lubią to robić z klientami, pasjami...

            >W ośrodku pracuję,bo tak wybrałam.Jakieś zadośćuczynienie,próba woli,rehabilitacji Ch..wie
            > Aha,nieprawda,że mamy przyjaciół gejów.

            Psychologizowanie niepotrzebne, to po prostu dojrzałość, prawie każdy dochodzi do tego,że warto coś dać innym z siebie, wartościowego...Również na polu zawodowym pojawia się potrzeba sensowności działania, tak myślę.
          • jezyna80 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 22:01
            Już na prawdę na koniec.Panowie,nie przejmujcie się gadaniem 'emerytki',do dzieła.Spróbujcie,może się zmieniło.
            Nie wierzę w wyjście z tego przez kogoś,np.Niebieską Linię.
            Dla każdej przychodzi otrzeźwienie,często zbyt późno.
            Będąc małolatą nie myśli się o konsekwencjach,ale już za rok/półtora je czujesz jeśli jeszcze jest się trzeźwym/czystym.Potem już tylko przepaść
            Przykro mi,że tak przedstawiam ten piękny i atrakcyjny świat w czarnych barwach,ale zawsze szczera byłam.
            Teraz to naprawdę kończę,bo niektórych dotknęłam,u innych spowodowałam wypieki na twarzy.Tyle mojego.
            Panowie,odwagi we wszystkim co szlachetne,a Paniom wspaniałych partnerów.Former ......
            • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 22:04
              jezyna80 napisał(a):

              > Już na prawdę na koniec.Panowie,nie przejmujcie się gadaniem 'emerytki',do dzie
              > ła.Spróbujcie,może się zmieniło.
              > Nie wierzę w wyjście z tego przez kogoś,np.Niebieską Linię.
              > Dla każdej przychodzi otrzeźwienie,często zbyt późno.
              > Będąc małolatą nie myśli się o konsekwencjach,ale już za rok/półtora je czujesz
              > jeśli jeszcze jest się trzeźwym/czystym.Potem już tylko przepaść
              > Przykro mi,że tak przedstawiam ten piękny i atrakcyjny świat w czarnych barwach
              > ,ale zawsze szczera byłam.
              > Teraz to naprawdę kończę,bo niektórych dotknęłam,u innych spowodowałam wypieki
              > na twarzy.Tyle mojego.
              > Panowie,odwagi we wszystkim co szlachetne,a Paniom wspaniałych partnerów.Former
              > ......

              No to dobrego życia,sensownego:)
              Aha, przy całej tej lekceważącej pobłażliwości do rodzaju męskiego, trafiają się tak olśniewające egzemplarze, urodzone przez kobiety jednak ;-)

              • jezyna80 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 22:15
                Łamię swoje zasady(?) przez Ciebie,ale jesteś bardzo miła.Nie miałam i nie mam przyjaciółki.Żyję samotnie z psem i kotem.Czuję się,wiesz jak... Nie potrafiłabym się z nikim związać.Po pierwsze,nie potrafię,po drugie-szmata ze mnie,ale obecnie bardzo niektórym pomocna.
                Jednak obstaję przy swoim,że 'towarzystwo' zatkało.Tak to bywa,gdy pryskają złudzenia.Jedynie Ty potrafiłaś się odezwać.
                PS Nigdy nie ściemniam,za wulgarna i prostolinijna jestem,'moja' mojemail3
                PS cd Życie mam sensowne :))
                • mojemail3 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 22:31
                  jezyna80 napisał(a):

                  > Łamię swoje zasady(?)

                  Nigdy nie mów nigdy ;-) Szczególnie na tym forum...
                  Hmm, co do braku odzewu, to ja myślę,że panowie coś na priva próbują do Ciebie sklecić na zachętę, skoro dla większości mężatek tutaj są jak bracia;-)

                  >Nie miałam i nie mam przyjaciółki.Żyję samotnie z psem i kotem.Czuję się,wiesz jak... Nie potrafiłabym się z nikim związać.Po pierwsze,nie potrafię,po drugie-szmata ze mnie,ale ob
                  > ecnie bardzo niektórym pomocna.

                  No bo to trudno mieć dobrą przyjaciółkę, kobiety ze sobą rywalizują jak mężczyżni zresztą...
                  Aha, kota też mam, starego 14 letniego z charakterkiem;-)

                  > Jednak obstaję przy swoim,że 'towarzystwo' zatkało.Tak to bywa,gdy pryskają złu
                  > dzenia. Jedynie Ty potrafiłaś się odezwać.

                  Zatkało, zatkało...
                  Aż taka miła nie jestem, zdarza mi się " rozwalać stoły" jak pewnemu Żydowi ;-)


                  > PS cd Życie mam sensowne :))

                  To dobrze, przy nieuchronnej frustracji,zmęczeniu, znużeniu, zniechęceniu, świadomości własnych decyzji, doświadczeń, nieuchronności konsekwencji działań, to jeśli jest przebłysk poczucia sensowności życia, to jest dobrze:)
                  • jezyna80 Re: Kto korzystał z prostytutki? 14.05.15, 22:42
                    No to kicia ma szczęście,bo osobę,która dba !!! A ja obecnie nie jestem znużona,sfrustrowana,itp./itd.Nie piję,nie biorę,ale też nie biegam,nie chodzę na fitness:) Dobrze mi się żyje,tyle że daleko,ale bliscy już nie żyją.....,więc tak nie boli.
                    Nick ukradziony-za zgodą-od znajomej,która kiedyś się udzielała,ale nie uruchomiła poczty.Poza tym nie po to piszę 'wspomnienia' stamtąd,żeby jakiś facet mi...No wiesz,propozycje - widzisz,zaczęłam ładnie się wyrażać.Znowu jestem Człowiekiem.Pa,mojemail,dobrze mają Twoi bliscy i Ci,na których Ci zależy.Pozdrawiam,milo mi było
                • urquhart jezyna80 napisał(a): 15.05.15, 09:49
                  jezyna80 napisał(a):
                  > ym się z nikim związać.Po pierwsze,nie potrafię,po drugie-szmata ze mnie,ale ob
                  > ecnie bardzo niektórym pomocna.
                  > Jednak obstaję przy swoim,że 'towarzystwo' zatkało.Tak to bywa,gdy pryskają złu
                  > dzenia.Jedynie Ty potrafiłaś się odezwać.
                  > PS Nigdy nie ściemniam,za wulgarna i prostolinijna jestem,'moja' mojemail3
                  > PS cd Życie mam sensowne :))

                  Nie wiem czy zatkało. Na tym forum cyklicznie akurat przy tych tematach ktoś ujawnia swoją przeszłość ex dziwki i tylko niektórych dziwi i zniesmacza to że mają potem te osoby mają związki związki a w nich normalne problemy jak i inni z relacjami, seksem i potomstwem choć piszą o przeszłości z goryczą.

                  Ja jestem przekonany że ludzie którzy zdobędą się na odpowiednie nastawienie, budują silną wolę i poznają i pragmatycznie wykorzystują reguły przyczynowo-skutkowe są w stanie się kompletnie się zmienić wykorzystując doświadczenie w dobrym celu, choćby by pomóc wybrać i ostrzec innych nawet jeżeli statystyka jest taka że większość ludzi się nie zmienia i otoczenie stereotypowo ocenia po przeszłości.

                  Jestem też przekonany że psyche ma wpływ na ciało i że pisanie o sobie szmata i brak akceptacji wybaczenia sobie, bycia w zgodzie wewnętrznym z systemem wartości, to prosta droga do prowokowoania emanacji tego rozdarcia w postaci nowotworów czy chorób autoimmunologicznych.
                  • kutuzow Re: jezyna80 napisał(a): 15.05.15, 10:50
                    urquhart napisał:
                    >Na tym forum cyklicznie akurat przy tych tematach ktoś uj
                    > awnia swoją przeszłość ex dziwki

                    Miałem coś podobnego napisać. Mamy bowiem wypowiedz jezyny80 o negatywnym wydźwięku. Sam zaś pamiętam wypowiedz innej Pani (jakoś tak z rok temu - nie kojarzę tylko nicka), która też
                    zarabiała w ten sposób, tylko miała ekskluzywny target. Tamta wypowiedz miała happy-end. Laska nie dość że ustawiona finansowo (samo to podkreślała), to w udanym związku.
                    Była także Pani co to bzykała się z exmęzem za kasę i nawet jej się to podobało.

                    Jak widać mamy 3 przypadki i każdy jest inny. Żaden nie może być brany jako reprezentatywny dla omawianego przez nas problemu.

                    P.S. Małe wyjaśnienie na koniec - bo chyba niektórzy nad interpretowali moje posty w temacie prostytucji. Nie pisałem że prostytucja jest super OK. Dla jednych jest (np. laski co mają sponsora która to relacja niewiele się różnic z tym gdyby były z gościem w związku dla kasy), dla innych nie.
                    Prostowałem za to jednoznacznie, że HANDEL ludźmi to marginalne zjawisko. Że większość kobiet zajmuje się prostytucja ze względu na kase, a nie dlatego że została do tego zmuszona.
    • adamx125690 Czy płacenie za seks oznacza ze jest sie kiepskim 15.05.15, 09:24
      ... kochankiem, choć może nie w sensie zdolności praktycznych ale w sensie uwodzenia kobiet. Logiczny wniosek: muszę zapłacić bo sam i tak sobie nie znajdę, trochę dołujące i odrzucające. Jest jeszcze jedna sprawa która mnie odciągnęła od tego pomysłu. Korzystając popieram ten proceder a koleżanka jezyna80 pisała o jego zgubnym wpływie na kobietę więc przyczyniałbym się do niszczenia czyjejś psychiki... Też nie fajnie.
      • hateuall wcale nie 16.05.15, 20:30
        Nie, bo jeśli tak stawiasz sprawę, to to tzw. "uwodzenie" czyli restauracje, upominki itp. itd. jest finalnie znacznie droższe niż kupowanie. A podchodząc do sprawy statystycznie, to i inwestycja w uwodzenie jest bardziej ryzykowna, bo możesz się nauwodzić, nainwestować a nic z tego.

        A tu prosto - płacisz i masz. Lub jeszcze i wymagasz, bo możesz.
        • marek.zak1 Re: wcale nie 16.05.15, 21:08
          hateuall napisał:

          > Nie, bo jeśli tak stawiasz sprawę, to to tzw. "uwodzenie" czyli restauracje, upominki itp. itd. jest finalnie znacznie droższe niż kupowanie. A podchodząc do sprawy statystycznie, to i inwestycja w uwodzenie jest bardziej ryzykowna, bo możesz się nauwodzić, nainwestować a nic z tego. A tu prosto - płacisz i masz. Lub jeszcze i wymagasz, bo możesz.

          To jest własnie argumentacja, którą słyszę z ust kilku moich kumpli. Pewnie jesteś jednym z nich :).
        • hello-kitty2 Re: wcale nie 16.05.15, 21:16
          hateuall napisał:

          > Nie, bo jeśli tak stawiasz sprawę, to to tzw. "uwodzenie" czyli restauracje, up
          > ominki itp. itd. jest finalnie znacznie droższe niż kupowanie. A podchodząc do
          > sprawy statystycznie, to i inwestycja w uwodzenie jest bardziej ryzykowna, bo m
          > ożesz się nauwodzić, nainwestować a nic z tego.
          >
          > A tu prosto - płacisz i masz. Lub jeszcze i wymagasz, bo możesz.

          Chyba, ze ktos uwodzic lubi, to ma przyjemne z pozytecznym czy raczej przyjemne z przyjemnym.
        • kag73 Re: wcale nie 16.05.15, 22:18
          hateuall napisał:
          > Nie, bo jeśli tak stawiasz sprawę, to to tzw. "uwodzenie" czyli restauracje, up
          > ominki itp. itd. jest finalnie znacznie droższe niż kupowanie. A podchodząc do
          > sprawy statystycznie, to i inwestycja w uwodzenie jest bardziej ryzykowna, bo m
          > ożesz się nauwodzić, nainwestować a nic z tego.
          >
          > A tu prosto - płacisz i masz. Lub jeszcze i wymagasz, bo możesz.

          A to juz jest kwestia czy Ty tylko seksu szukach i chcesz czy czegos wiecej.
          • hateuall Re: wcale nie 16.05.15, 22:46
            U prostytutek raczej szuka się seksu a nie czegoś więcej.
            • kag73 Re: wcale nie 16.05.15, 23:01
              No ale Ty piszesz, ze taniej wyjdzie zaplacic prostytutce niz zaprosic do restauracji i uwodzic. Dlatego moje pytanie: po co chcesz uwodzic/zapraszac? Tylko po to, zeby wyszedl z tego seks?
              • maracooja Re: wcale nie 16.05.15, 23:20
                Sam seks to mało; fakt uwodzenia, zdobywania, jest dla mężczyzny /moim zdaniem/ równie ważny.
                A w wyniku dokonania odpowiedniej opłaty za usługę, mężczyzna świadomie pozbywa się części fanu.
                • urszula.slo Re: wcale nie 16.05.15, 23:34
                  Mam kilka żonatych kolegów czy znajomych (w nieudanych związkach, oczywiście), którzy "skorzystali" z prostytutki - wszyscy mówią, że bardziej opłaca się kochanka, chociaż kosztuje znaaacznie więcej.
    • midnight_lightning Re: Kto korzystał z prostytutki? 17.05.15, 00:57
      Za młodu nie przyszłoby mi do głowy korzystać z prostytutek, wtedy jeszcze ma się naiwne i górnolotne wyobrażenia o kobietach.


      Bardzo długo nie mogłem przyjąć do wiadomości cynizmu kobiet, wiec zwlekałem ze słusznymi wnioskami, ale kontakty z prostytutkami okazują się zadziwiająco miłe. Zupełnie inny rodzaj kobiet, Co ciekawe, traktują tych miłych, fajnych facetów dużo lepiej od reszty kobiet.

      Extra bonus - inne kobiety zaczynają Cię zauważać zgodnie z ich chorą zasadą "bzykasz, będziesz bzykał więcej, nie bzykasz, za karę nie będziesz bzykał".
      • jesod Gównolotne wyobrażenie ML o kobietach 17.05.15, 01:09
        midnight_lightning napisał:
        > Za młodu nie przyszłoby mi do głowy korzystać z prostytutek, wtedy jeszcze ma
        > się naiwne i górnolotne wyobrażenia o kobietach.

        A tak przechodząc do meritum twoich możliwości to.... przecież ty wszem i wobec udowadniasz, że masz gównolotne wyobrażenie o kobietach. A czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci...

        midnight_lightning napisał:
        > Extra bonus - inne kobiety zaczynają Cię zauważać zgodnie z ich chorą zasadą "b
        > zykasz, będziesz bzykał więcej, nie bzykasz, za karę nie będziesz bzykał".

        Ja tam sobie myślę, że to ty dostałeś taki życiowy ekstra bonus (jednak bardzo kiepskiej jakości) i ktoś cię nieźle bzyknął w szare komórki zanim ci jeszcze ostatecznie ukształtował obudowę do nich.
    • aardwolf_ge Re: Kto korzystał z prostytutki? 28.05.15, 10:29
      po zastanowieniu wypieram się wszystkiego co napisałem o prostytucji.
      Prostytucja to zło.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka