Dodaj do ulubionych

Zobowiaąujacy prezent?

12.07.15, 22:25
Pracująca w korpo dziewczyna, 26 lat, poznaje zamożnego faceta, 42 lata, rozwodnik, w jednym z europejsklich krajow. Bardzo mu się podoba. Oferuje jej jej różne prezenty. On jej sie też podoba. Jaka jest granica, powyżej ktorej powstaje mocne poczucie zobowiązania:
- użyczenie samochodu,
- perfumy za kilkaset euro,
- kupno mebli, zca -3.000 Euro,
- weekend na Majorce.
- wszystko po kolei?
Obserwuj wątek
    • prosty_facet Re: Zobowiaąujacy prezent? 12.07.15, 23:12
      Wszystko w dół od użyczenia samochodu.
    • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 12.07.15, 23:14
      U kogo to poczucie zobowiązania i do czego to zobowiązuje? Nie wiem o co chodzi, wytłumacz
    • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 12.07.15, 23:19
      marek.zak1 napisał:
      > Pracująca w korpo dziewczyna, 26 lat, poznaje zamożnego faceta, 42 lata, rozwod
      > nik, w jednym z europejsklich krajow. Bardzo mu się podoba. Oferuje jej jej róż
      > ne prezenty. On jej sie też podoba. Jaka jest granica, powyżej ktorej powstaje
      > mocne poczucie zobowiązania:
      > - użyczenie samochodu,
      > - perfumy za kilkaset euro,
      > - kupno mebli, zca -3.000 Euro,
      > - weekend na Majorce.
      > - wszystko po kolei?
      Jezeli ona chce czuc sie zobowiazana, to jest git :)) A wychodzi na to, ze chce, bo sie jej facet podoba i prezenty tez zapewne jej sie podobaja. A on tych prezentow tez nie robi bez powodu, robi je, bo na nia leci.
      A tak nawiasem co oznacza tutaj "mocne poczucie zobowiazania?" Czy tyle, ze facet robi sobie nadzieje czy tez ona mu te nadzieje robi? Bo przyjmujac te prezenty faktycznie robi mu nadzieje na cos wiecej: na zwiazek np., pokazuje, ze ma u niej szanse. Albo jest z tych wyrachowanych i korzysta, bo facet daje.
    • zombi135 Re: Zobowiaąujacy prezent? 12.07.15, 23:26
      I właśnie za to lubię swój wiązek, jak się żeniłem byłem gołodupcem i nie muszę się zastanawiać czy aby przypadkiem żona nie jest ze mną dla pieniędzy.
      Wiem że faceci mają skłonność do rozpieszczania finansowego swoich wybranek, może to ich też dowartościowuje, ale czy w tym nie gubi się miłość, to co jest najważniejsze.
      • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 12.07.15, 23:31
        no nie wiem...lepsze byłyby boskie pośladki?
      • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 12.07.15, 23:34
        zombi135 napisał:

        > I właśnie za to lubię swój wiązek, jak się żeniłem byłem gołodupcem i nie muszę
        > się zastanawiać czy aby przypadkiem żona nie jest ze mną dla pieniędzy.
        > Wiem że faceci mają skłonność do rozpieszczania finansowego swoich wybranek, mo
        > że to ich też dowartościowuje, ale czy w tym nie gubi się miłość, to co jest na
        > jważniejsze.
        Ee tam, golodupcem ten rozwodnik, 42, juz byl. teraz ma pieniadze i startuje do 26 latki, wiec czyms ja urzec musi, prawda, jezeli nie wygladem to moze rozpieszczajac finansowo, bo inaczej to by moze wolala 26 cio latka. No chyba, ze facet ma i wyglad i kase, wtedy rzecz jest prosta. A tak zreszta on ma te pieniadze, chce jej sprawic radosc, pobyc z nia w fajnym miejscu, a wie, ze mloda moze by se na taki wyjazd np. pozwolic nie mogla. I mosc nadal jest tutaj mozliwa, jedno nie wyklucza drugiego .
        • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 12.07.15, 23:37
          no pewnie....do kasy i spokojnego życia
        • zombi135 Re: Zobowiaąujacy prezent? 12.07.15, 23:43
          Pewnie nie wyklucza.
          Wydaje mi się jednak że nawet gołodupiec w wieku 40-45 lat jest w stanie uwieść młodą dziewczynę. Jest sporo dziewczyn które wchodzą w dorosłość ze sporym brakiem zainteresowania ze strony ojca. Część po prostu lgnie do takich "tatuśków" bo tego właśnie im brakuje. A jeśli ma forsę to jeszcze lepiej, ale najważniejsze by zaakceptował docenił i zwrócił na nią uwagę, dużo uwagi.
          • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 12.07.15, 23:44
            zombi135 napisał:

            > Pewnie nie wyklucza.
            > Wydaje mi się jednak że nawet gołodupiec w wieku 40-45 lat jest w stanie uwieść
            > młodą dziewczynę. Jest sporo dziewczyn które wchodzą w dorosłość ze sporym bra
            > kiem zainteresowania ze strony ojca. Część po prostu lgnie do takich "tatuśków"
            > bo tego właśnie im brakuje. A jeśli ma forsę to jeszcze lepiej, ale najważniej
            > sze by zaakceptował docenił i zwrócił na nią uwagę, dużo uwagi.

            No przeciez zwraca uwage, jak "dobry" tatus kupuje zabawki i zasypuje prezentami :)
            • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 12.07.15, 23:46
              Aaaa i jeszcze pytanie "on jej sie podoba", bo jest taki przystojny i madry, czy jej sie podoba, bo oferuje te prezenty?
          • druginudziarz Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 00:08
            zombi135 napisał:

            > Pewnie nie wyklucza.
            > Wydaje mi się jednak że nawet gołodupiec w wieku 40-45 lat jest w stanie uwieść
            > młodą dziewczynę. Jest sporo dziewczyn które wchodzą w dorosłość ze sporym bra
            > kiem zainteresowania ze strony ojca. Część po prostu lgnie do takich "tatuśków"
            > bo tego właśnie im brakuje. A jeśli ma forsę to jeszcze lepiej, ale najważniej
            > sze by zaakceptował docenił i zwrócił na nią uwagę, dużo uwagi.

            "I żyli długo i szczęśliwie".
            hahaha, też oglądałem ten film :)
            ale w przyrodzie to to nie występuje, nie licz na to, jak już to na jakąś równoletnią dzieciatą rozwódkę
            • sea.sea Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 01:07
              Sama znam 3 przypadki panów koło 40-tki, którzy sobie zgłuszyli całkiem ogarnięte panny minimum 15 lat młodsze i bynajmniej nie na prezenty ani nie na jakiś kosmiczny standard materialny (chyba że za taki uznamy własne mieszkanie i sprawny, ponad dziesięcioletni samochód) i te panny się ich już po parę lat trzymają :> Pewnie dlatego, że tym panom nikt im nie powiedział, że się nie da... no ale oni nigdy nie siedzieli na BSwM :>
              • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 01:23
                sea.sea napisała:

                > Sama znam 3 przypadki panów koło 40-tki, którzy sobie zgłuszyli całkiem ogarnię
                > te panny minimum 15 lat młodsze i bynajmniej nie na prezenty ani nie na jakiś k
                > osmiczny standard materialny (chyba że za taki uznamy własne mieszkanie i spraw
                > ny, ponad dziesięcioletni samochód) i te panny się ich już po parę lat trzymają
                > :> Pewnie dlatego, że tym panom nikt im nie powiedział, że się nie da... n
                > o ale oni nigdy nie siedzieli na BSwM :>
                No jak dla mnie wlasne mieszkanie to juz cos, samochod tez, bo ani tego ani tego nie posiadam;) A jak ci panowie wygladali? Przystojni czy moze maja to "cos" szczegolnie mili i szarmantcy. I te panny jakie super atrakcyjne czy takie sobie?
                • sea.sea Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 01:35
                  Panowie z gatunku takich, co może nie odpadnie Ci łeb od oglądania się, jak przejdzie taki obok na ulicy, to znaczy urody nie zwracającej uwagi na pierwszy rzut oka, żaden tam z nich Dorociński (choć faktem jest, że wszyscy szczupli i wyglądający nieco młodziej, niż metryka wskazuje), ale dostający dużo punktów zajebistości w sekundę po otwarciu ust.

                  Panny - no zależy, kto co uważa za atrakcyjne, żadna nie reprezentuje modnego obecnie typu urody jaki ma Siwiec, typ bardziej naturalno - sportowy, latają w dżinsach, żadna się specjalnie nie maluje, ale IMO każda by z palcem w nosie znalazła rówieśnika. Aaa, jedna na pewno nie ma daddy issues, nie wiem jak dwie pozostałe.
                  • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 08:33
                    sea.sea napisała:

                    > Panowie z gatunku takich, co może nie odpadnie Ci łeb od oglądania się, jak przejdzie taki obok na ulicy, to znaczy urody nie zwracającej uwagi na pierwszy rzut oka, żaden tam z nich Dorociński (choć faktem jest, że wszyscy szczupli i wyglądający nieco młodziej, niż metryka wskazuje), ale dostający dużo punktów za jebistości w sekundę po otwarciu ust.
                    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                    Tak, to ten przypadek. Wysportowany, bardzo inteligentny i bardzo dobrze zarabniajacy prawnik. Zaznaczam, że dla takiego wydanie 3 tysiecy Euro, to wydatek baardzo mały.
                    Jeszcze jedno - dziewczyna jest niezależna finansowo. Niczego nie musi.
                    • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 09:48
                      marek.zak1 napisał:
                      > Tak, to ten przypadek. Wysportowany, bardzo inteligentny i bardzo dobrze zarab
                      > niajacy prawnik. Zaznaczam, że dla takiego wydanie 3 tysiecy Euro, to wydatek baardzo mały.
                      > Jeszcze jedno - dziewczyna jest niezależna finansowo. Niczego nie musi.

                      No i ona jest nim zainteresowana? Chce z nim byc, chce zwiazku? Rozwiniecia znajomosci?
                      Spotykaja sie regularnie?
                      • druginudziarz Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 10:09
                        kag73 napisała:

                        > marek.zak1 napisał:
                        > > Tak, to ten przypadek. Wysportowany, bardzo inteligentny i bardzo dobrze
                        > zarab
                        > > niajacy prawnik. Zaznaczam, że dla takiego wydanie 3 tysiecy Euro, to wyd
                        > atek baardzo mały.
                        > > Jeszcze jedno - dziewczyna jest niezależna finansowo. Niczego nie musi.
                        >
                        > No i ona jest nim zainteresowana? Chce z nim byc, chce zwiazku? Rozwiniecia zna
                        > jomosci?
                        > Spotykaja sie regularnie?

                        Regularnie. Jak glam z tym surferem.
                      • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 10:15
                        kag73 napisała:

                        > marek.zak1 napisał:
                        > > Tak, to ten przypadek. Wysportowany, bardzo inteligentny i bardzo dobrze
                        > zarabniajacy prawnik. Zaznaczam, że dla takiego wydanie 3 tysiecy Euro, to wyd
                        > atek baardzo mały.
                        > > Jeszcze jedno - dziewczyna jest niezależna finansowo. Niczego nie musi. No i ona jest nim zainteresowana? Chce z nim byc, chce zwiazku? Rozwiniecia znajomosci?
                        > Spotykaja sie regularnie?
                        ------------------------------------------------------------------------------------------------------


                        To jest świeża sprawa. Spotykani a weekendowe, ale szczegółów nie znam. Czy jak Glam z surferem? Nie wiem.
                        • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 10:24
                          marek.zak1 napisał:
                          > To jest świeża sprawa. Spotykani a weekendowe, ale szczegółów nie znam. Czy jak
                          > Glam z surferem? Nie wiem.

                          Hmm, sama musi ocenic co podpowiada jej serce. Moim zdaniem, duze prezenty zobowiazuja, bo robia nadzieje obdarowujacemu, ze ma szanse na wiecej. Jezeli zatem ona nie jest pewna, albo raczej nic od niego nie chce, lepiej prezentow nie przyjmowac.
                          • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 11:28
                            kag73 napisała:

                            >
                            > Hmm, sama musi ocenic co podpowiada jej serce.
                            -------------------------------------------------------------------------------
                            Tez tak myslę.
                            ----------------------------------------------------------------------------------

                            Moim zdaniem, duze prezenty zobowiazuja, bo robia nadzieje obdarowujacemu, ze ma szanse na wiecej.
                            --------------------------------------------------------------------------------------
                            Co to są duże? jak ktos zarabia 100 tys. Euro, kupno mebli za 3 tysiące to dużo nie jest. Ona nie jest biedną studentką, tylko dziewczyną z zachodniego korpo z zamoznej rodziny.

                            • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 11:35
                              marek.zak1 napisał:
                              > Co to są duże? jak ktos zarabia 100 tys. Euro, kupno mebli za 3 tysiące to dużo
                              > nie jest. Ona nie jest biedną studentką, tylko dziewczyną z zachodniego korpo
                              > z zamoznej rodziny.

                              Mimo wszystko nawet jak ktos zarabia dobrze, 3000 euro albo weekend na Mallorce to jest "duzy" prezent, nie robi sie takiego prezentu kazdemu.
                            • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 11:38
                              marek.zak1 napisał:

                              > Co to są duże? jak ktos zarabia 100 tys. Euro, kupno mebli za 3 tysiące to dużo
                              > nie jest. Ona nie jest biedną studentką, tylko dziewczyną z zachodniego korpo
                              > z zamoznej rodziny.

                              Corka Ci sie puszcza za meble? ;-)
                              • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 11:40
                                hello-kitty2 napisała:
                                >
                                > Corka Ci sie puszcza za meble? ;-)

                                Tam jeszcze nic nie bylo, oni sie dopiero spotykaja czasem w weekend.
                • zombi135 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 07:46
                  No niestety po 40 to już by przynajmniej pasowało mieszkanie mieć i to w cale nie oznacza że jest się jakimś totalnie majętnym.
                  A ja znam kilka dziewczyn które zawsze pchały się w związki ze starszymi 10-15 lat o jednej ciężko powiedzieć by robiła to dla pieniędzy bo sama bardzo dobrze daje sobie redę w życiu.
                  Jeśli kobiety szukaj faceta: mądrego, pewnego siebie, doświadczonego, odpowiedzialnego, z poczuciem humoru. To nie oszukujmy się ale jeśli postawimy koło siebie 22-25 lata i 40-42 latka to jednak więcej tych cech znajdziemy u tego starszego, a jeśli jeszcze jakoś wygląda to czemu nie. Kobiety dojrzewają wcześniej niż my więc tak różnica wieku nie wydaj mi się niczym dziwnym.
                  Ale jest to też zajebisty temat do podśmiewania zazdrosnych pań po 40 którym trudno znaleźć partnera a ich rówieśnicy szaleją z młódkami.
                  • druginudziarz Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 10:14
                    zombi135 napisał:

                    > No niestety po 40 to już by przynajmniej pasowało mieszkanie mieć i to w cale n
                    > ie oznacza że jest się jakimś totalnie majętnym.
                    > A ja znam kilka dziewczyn które zawsze pchały się w związki ze starszymi 10-15
                    > lat o jednej ciężko powiedzieć by robiła to dla pieniędzy bo sama bardzo dobrze
                    > daje sobie redę w życiu.
                    > Jeśli kobiety szukaj faceta: mądrego, pewnego siebie, doświadczonego, odpowiedz
                    > ialnego, z poczuciem humoru. To nie oszukujmy się ale jeśli postawimy koło sieb
                    > ie 22-25 lata i 40-42 latka to jednak więcej tych cech znajdziemy u tego starsz
                    > ego, a jeśli jeszcze jakoś wygląda to czemu nie.

                    Poczytaj uważnie, choćby to forum, będziesz wiedział, że woli być sama, niż wiązać się ze starszym.
                    Ew. przeprowadź badania np. na sympatia .pl - załóż konta, napisz że jesteś zajebisty, ale szukasz 15 lat młodszej :D
                    • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 10:19
                      druginudziarz napisał:

                      Poczytaj uważnie, choćby to forum, będziesz wiedział, że woli być sama, niż wią
                      > zać się ze starszym.
                      > Ew. przeprowadź badania np. na sympatia .pl - załóż konta, napisz że jesteś zajebisty, ale szukasz 15 lat młodszej :D
                      ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                      Nawet nie chca jechać na wycieczke do Meksyku? Juz wiem dla czego - to grzech.




                    • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 10:26
                      druginudziarz napisał:
                      > Poczytaj uważnie, choćby to forum, będziesz wiedział, że woli być sama, niż wią
                      > zać się ze starszym.
                      > Ew. przeprowadź badania np. na sympatia .pl - załóż konta, napisz że jesteś zaj
                      > ebisty, ale szukasz 15 lat młodszej :D

                      Wychodzi znow na to, ze zdarza sie wszystko i kazdy zna jakis przyklad na wszyskie konstelacje.
                      Jednak mysle, ze para on starszy o 15 lat do wiekszosci nie nalezy, w druga strone tez nie.
                    • sea.sea Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 18:24
                      Ja bym spokojnie brała nawet kilkanaście lat starszego i nie musiałby to być Kulczyk, ale musiałabym mieć gwarancję, że ma daleeeko do andropauzy :>
                      • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 18:56
                        sea.sea napisała:

                        > Ja bym spokojnie brała nawet kilkanaście lat starszego i nie musiałby to być Ku
                        > lczyk, ale musiałabym mieć gwarancję, że ma daleeeko do andropauzy :>
                        >
                        A ta andropauza to kiedy sie zaczyna? Kolo 50?
                        • sea.sea Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:09
                          W teorii tak, w praktyce zdarzają się jurne kozaki pod 60-tkę, na przykład Ryszard Kalisz, Janusz Korwin Mikke albo Marek Żak :> (dwaj pierwsi mają na to dowody w postaci małych dzieciątek)
                          • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:23
                            sea.sea napisała:

                            > W teorii tak, w praktyce zdarzają się jurne kozaki pod 60-tkę, na przykład Rysz
                            > ard Kalisz, Janusz Korwin Mikke albo Marek Żak :> (dwaj pierwsi mają na to
                            > dowody w postaci małych dzieciątek)

                            ja chcialam zauwazc, ze kraza plotki, ze w wiekszosci ci jurni kolo 60 tki lykaja viagre. Co do jednego to mam nawet powtwierdzenie, ze co jakis czas lyka viagre, bo checi ma, ale niestety fizjologia nie zawsze. Markowi wierze, bo on prowadzi aktywny tryb zycia, duzo sportu itd. Dzieciatka nie sa specjalnym dowodem, bo plodni to oni moga byc co nie znaczy, ze im zawsze i bez problemu staje, czyli jak lykna viagre tez splodza ;) Obled jak dobrze sprzedaje sie viagra i inne srodki na potencje. Ale, problem z glowy ;)
                            • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:29
                              Ale wystarczy popatrzeć na w/w panów. Nosz kurwa...poszłybyście z którymś z nich? Chyba z litości...
                              • sea.sea Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:39
                                A w życiu :) No ale jakby nie patrzeć, są dowody na to, że jeszcze im się chce, ach, żeby tak młodszym i piękniejszym się zawsze chciało... :>
                                • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:43
                                  sea.sea napisała:
                                  > A w życiu :) No ale jakby nie patrzeć, są dowody na to, że jeszcze im się chce,
                                  > ach, żeby tak młodszym i piękniejszym się zawsze chciało... :>

                                  A to chyba cechy osobnicze sa. Z drugiej strony ja uwazam, ze czesto mlodsi ograniczaja swoje mozliwosci naduzywajac alkoholu, piwa przede wszystkim, papierosow, niezdrowego jedzenie, do tego dochodzi brak aktywnosci fizycznej i czesto stresy.
                            • sea.sea Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:37
                              No, wiem. Ale i tak, żeby pomyśleć o łyknięciu Viagry, trzeba mieć nadal seks na tapecie :)
                              • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:39
                                sea.sea napisała:

                                > No, wiem. Ale i tak, żeby pomyśleć o łyknięciu Viagry, trzeba mieć nadal seks n
                                > a tapecie :)
                                No tak tak, checi sa, musza byc, ale cialo nie daje rady.
                                • druginudziarz Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:47
                                  kag73 napisała:

                                  > sea.sea napisała:
                                  >
                                  > > No, wiem. Ale i tak, żeby pomyśleć o łyknięciu Viagry, trzeba mieć nadal
                                  > seks n
                                  > > a tapecie :)
                                  > No tak tak, checi sa, musza byc, ale cialo nie daje rady.

                                  Może i słusznie bo w pewnym wieku to musi być już utrapienie, a nie napęd do działania. Słynne "Panie Boże, zabrałeś możliwości, to zabierz też i chęci". Kuzyn ongiś nakrył dziadka w toalecie na waleniu konia w wieku coś koło lat 75.
                                  Na tym kończę mój udział w tym kąciku geriatrycznym :D
                      • druginudziarz Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:39
                        sea.sea napisała:

                        > Ja bym spokojnie brała nawet kilkanaście lat starszego i nie musiałby to być Ku
                        > lczyk, ale musiałabym mieć gwarancję, że ma daleeeko do andropauzy :>

                        Tiaa. I tyle teoria.
                        A praktyka będzie taka, że na 5 lat napiszesz na forum dokładnie do samo, a za 10 napiszesz, że już masz na to to wyj.bane w związku z czym problem się już rozwiązał sam :D
                        • sea.sea Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:44
                          Za młoda jestem niestety, żeby za 10 lat już mieć wy^bane :P

                          Trafia mnie trochę ten obustronny forumowy ageizm, jak to panowie i panie pod 40-tkę sobie wyobrażają, że jak się ma tyle samo (panowie) lub 10 lat więcej (panie) niż oni, to się już jest zwiędłym truchłem - te 10 lat do wskazanego wieku im pyknie szybciej niż myślą, ciekawe czy umysłowo za tym nadążą i się stosownie poczują jak zwiędłe truchła, którym pora do trumny, a nie jakieś seksy czy miłości.
                          • druginudziarz Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 22:05
                            sea.sea napisała:

                            > Za młoda jestem niestety, żeby za 10 lat już mieć wy^bane :P
                            >
                            > Trafia mnie trochę ten obustronny forumowy ageizm, jak to panowie i panie pod 4
                            > 0-tkę sobie wyobrażają, że jak się ma tyle samo (panowie) lub 10 lat więcej (pa
                            > nie) niż oni, to się już jest zwiędłym truchłem - te 10 lat do wskazanego wieku
                            > im pyknie szybciej niż myślą, ciekawe czy umysłowo za tym nadążą i się stosown
                            > ie poczują jak zwiędłe truchła, którym pora do trumny, a nie jakieś seksy czy m
                            > iłości.

                            No to w końcu ile masz lat ;)
                            Z tym wyj.ebanym na sparowanie się to miałem na myśli obserwację, że kobiety szybciej i łatwiej rezygnują. Łatwiej im machnąć ręką z myślą "a, odpuszczę sobie i tym razem, jeszcze poczekam, a jak nie to i tak mi to loto".
                            • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 22:13
                              druginudziarz napisał:

                              > Z tym wyj.ebanym na sparowanie się to miałem na myśli obserwację, że kobiety sz
                              > ybciej i łatwiej rezygnują. Łatwiej im machnąć ręką z myślą "a, odpuszczę sobie
                              > i tym razem, jeszcze poczekam, a jak nie to i tak mi to loto".

                              Kobiety maja wyjebane na sparowanie sie po rozmnozeniu. Zreszta wszem i wobec mowi sie, ze kobiety tylko do 40 stki sa atrakcyjne i to tez nie wszystkie jak leci wiec moze warto to przyjac na klate i sobie odpuscic, w koncu cel biologiczny w postaci dziecka zostal osiagniety. Wg mnie to troche natura reguluje.
                              • sea.sea Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 22:34
                                Nie przyjmuję do wiadomości od czasu, gdy moja przyjaciółka mi opowiedziała, jak jej matka, wdowa grubo po 60-tce, urody zupełnie nie Raquel Welch, ma dwóch adoratorów, nie wie którego wybrać, a zachowuje się jak zakochana nastolatka, aż jej 30-letnim córkom dziwnie na to patrzeć, a jeszcze trudniej słuchać opowieści.

                                Tak, ja wiem, że tu zaraz praktyczne niewiasty wytkną, że panowie w tym wieku to już szukają pielęgniarki na starość, może i tak, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że ta zupełnie przeciętna i zwyczajna kobieta jest już prababcią, a jednak przeżywa zupełnie nie prababcine emocje - i nikt jej tego nie odbierze.
                                • lybbla Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 23:06
                                  sea.sea napisała:

                                  > Nie przyjmuję do wiadomości od czasu, gdy moja przyjaciółka mi opowiedziała, ja
                                  > k jej matka, wdowa grubo po 60-tce, urody zupełnie nie Raquel Welch, ma dwóch a
                                  > doratorów, nie wie którego wybrać, a zachowuje się jak zakochana nastolatka, aż
                                  > jej 30-letnim córkom dziwnie na to patrzeć, a jeszcze trudniej słuchać opowieś
                                  > ci.

                                  Ja też tak mam, nie wiem którą wybrać. Wszystkie są przecudowne.
                                  Ktoś się tu deklarował, że nie lubi MILFów?
                              • druginudziarz Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 23:20
                                hello-kitty2 napisała:

                                > druginudziarz napisał:
                                >
                                > > Z tym wyj.ebanym na sparowanie się to miałem na myśli obserwację, że kobi
                                > ety sz
                                > > ybciej i łatwiej rezygnują. Łatwiej im machnąć ręką z myślą "a, odpuszczę
                                > sobie
                                > > i tym razem, jeszcze poczekam, a jak nie to i tak mi to loto".
                                >
                                > Kobiety maja wyjebane na sparowanie sie po rozmnozeniu. Zreszta wszem i wobec m
                                > owi sie, ze kobiety tylko do 40 stki sa atrakcyjne i to tez nie wszystkie jak l
                                > eci wiec moze warto to przyjac na klate i sobie odpuscic, w koncu cel biologicz
                                > ny w postaci dziecka zostal osiagniety. Wg mnie to troche natura reguluje.

                                Nienie, miałem na myśli "singielki" które w przyczyn metrykalnych wpadają w kategorię 'stara panna'.
                                Co do rzekomej nieatrakcyjności pań po 40. to widzę, że uparcie brniesz tą drogą ;)
                                Panie po 40. są atrakcyjne innymi walorami. Jeśli chcesz konkurować z 20. czy 30. w kategorii, dajmy na to 'gładka skóra' to oczywiście przegrywasz. Musisz zrozumieć, że grasz w innej kategorii, koszykarze, nie ubierają łyżew i nie uganiają się na czarnym krążkiem.
                                • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 00:08
                                  druginudziarz napisał:

                                  > Co do rzekomej nieatrakcyjności pań po 40. to widzę, że uparcie brniesz tą drog
                                  > ą ;)

                                  Masz racje. To forum mi nie sluzy ;)
                                  • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 09:12
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Masz racje. To forum mi nie sluzy ;)

                                    A mnie wrecz przeciwnie ;-) Akurat tutaj znalazlam wiele dowodow na potwierdzenie swoich przypuszczen dlaczego ludzie uzalaja sie na brak seksu.
                            • sea.sea Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 22:29
                              Wiek chrystusowy :)
                              Obecnie jestem na etapie, że miło by było się zakochać, ale jak się nie zakocham, to i tak jakoś to będzie.
                              • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 22:46
                                sea.sea napisała:

                                > Wiek chrystusowy :)
                                > Obecnie jestem na etapie, że miło by było się zakochać, ale jak się nie zakocha
                                > m, to i tak jakoś to będzie.

                                No to masz 7 lat, RUN Forest RUN! Sorry ale jestem czarnej mysli rowniez dzieki forum.
                                • sea.sea Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 22:51
                                  Forumowe frustratów mundrości w tym temacie mam gdzieś. Opatrzność życiowa tak generalnie była dla mnie do tej pory miła, nie widzę najmniejszego powodu, żeby to się miało zmienić, kropka.
                                  • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 23:15
                                    sea.sea napisała:

                                    > Forumowe frustratów mundrości w tym temacie mam gdzieś. Opatrzność życiowa tak
                                    > generalnie była dla mnie do tej pory miła, nie widzę najmniejszego powodu, żeby
                                    > to się miało zmienić, kropka.

                                    Jestem ZA. Twoj sukces moze pociagnie za soba moj. Trzymam kciuki ;)
                                    • sea.sea Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 23:19
                                      Forum się dzieli na tych, którzy się koncentrują na porażkach i na tych, którzy wyszukują i kolekcjonują przypadki, w których się komuś udało.

                                      Jak zobaczę, że zaczynam zmieniać front w kierunku tych pierwszych, pozostanie mi strzelić sobie w łeb :)

                                      Ja za Ciebie też :)
                                  • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 09:03
                                    sea.sea napisała:

                                    > Forumowe frustratów mundrości w tym temacie mam gdzieś.

                                    Ale za to jak ciekawie sie ich czyta, czlowiek galy przeciera i mysli zdumiony, ze zyje w innej galaktyce.

                                    > Opatrzność życiowa tak
                                    > generalnie była dla mnie do tej pory miła, nie widzę najmniejszego powodu, żeby
                                    > to się miało zmienić, kropka.

                                    Wierze i z calego serca Ci zycze dalszych usmiechow Opatrznosci :-)

                  • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 10:16
                    zombi135 napisał:> Ale jest to też zajebisty temat do podśmiewania zazdrosnych pań po 40 którym tr
                    > udno znaleźć partnera a ich rówieśnicy szaleją z młódkami.

                    Fajne ale nieprawdziwe. Jako 20 i 30 latka miałam doświadczenia podrywu przez starszych panów. Majętni, dość dobrze wyglądający, szarmanccy. Dla mnie to było obleśne. Ich skóra, sposób zachowania. Gdy podrywał i ślinił się na mój widok młody chłopak to był zew natury, gdy robił to taki pan, czułam obrzydzenie i brud na sobie. Pociąg starego kocura jest dla mnie niesmaczny. Dotąd tak mam. Nie ruszę faceta starszego niż 4-5 lat, chociażby miał kasę. A takie doświadczenia mam nadal. Nie jestem szaloną pięknością, ale nadal młodzieńczo wyglądam. Byłam dwa razy w związkach seksualnych z mężczyznami młodszymi o 10 lat- taka sam porażka. Nie szukam ani dziecka ani mentora.
                    • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 11:33
                      Zombi dwoi sie i troi jak tu sobie dodac do zajebistosci. Niestety wystarczy, ze jest zonaty i zajebistosc mu spada w oczach pan do zera ;-)
                      • zombi135 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 17:22
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Zombi dwoi sie i troi jak tu sobie dodac do zajebistosci. Niestety wystarczy, z
                        > e jest zonaty i zajebistosc mu spada w oczach pan do zera ;-)

                        Kiti ty jak szpilki niw bijesz to dzień zmarnowany?!;)
                        Zaniedbanym przez mężów, mężatkom się podobam a takich nie brakuje;D
                    • zombi135 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 17:19
                      zawle napisała:
                      > Gdy podrywał i ślinił się na mój widok m
                      > łody chłopak to był zew natury, gdy robił to taki pan, czułam obrzydzenie i bru
                      > d na sobie. Pociąg starego kocura jest dla mnie niesmaczny.

                      Nie wszystkie są takie jak ty a i nie wszyscy są tacy jak ci którzy się ślinili na twój widok. Ja tam wierzę w to że jest taki procent kobiet, tak samo jest też procent facetów po 40tce którzy szukają kobiet w swoim wieku.
                  • anbale Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 11:49
                    Jestem już dobre parę lat związana z mężczyzną znacznie młodszym i często mam wrażenie, że jest starszy ode mnie, bardziej życiowo ogarnięty, pozbierany i rozsądniejszy. Częściej on bywa moim mentorem niż ja jego :) Nie ma reguł, grunt to pozbyć się uprzedzeń.
                    A dane mi było spotkać paru gość 40+ porażających swoim infantylizmem i rozlazłością, no chyba w ogóle przestałam kierować się metryką w ocenie ludzi.
                    • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 12:00
                      anbale napisała:

                      > Jestem już dobre parę lat związana z mężczyzną znacznie młodszym i często mam w
                      > rażenie, że jest starszy ode mnie, bardziej życiowo ogarnięty, pozbierany i roz
                      > sądniejszy. Częściej on bywa moim mentorem niż ja jego :) Nie ma reguł, grunt t
                      > o pozbyć się uprzedzeń.

                      Dobry przyklad. Anbale a jaka jest roznica wieku miedzy Wami? I w jakim wieku sie zwiazaliscie? Mieszkacie razem? Nie szukam sensacji tymi pytaniami tylko jakiejs tam powiedzmy lekcji zycia zeby sie np nie zamykac na mlodszych.
                      • anbale Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 12:10
                        Ogólnie powiem, że różnica jest z gatunku "porażających" ;) mieszkamy razem od (chyba) 5-6 lat.
                        Muszę powiedzieć, że niesamowicie charakterologicznie "się spasowaliśmy", naprawdę nie znam drugiego takiego przypadku; i jakoś od pierwszej chwili, od pierwszego spotkania oboje to wyczuliśmy. Mam wrażenie, że właśnie ten fakt jest takim mocnym spoiwem, rzadką wartością, że ten, jednak bardzo nietypowy, związek tak długo trwa i mocno się trzyma, mimo tej ogromnej przeszkody jaką jest duża różnica wieku- bo generalnie uważam, że to czasem jednak bywa trudne, szczególnie dla tego starszego...
                        • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 12:15
                          anbale napisała:

                          > Ogólnie powiem, że różnica jest z gatunku "porażających" ;) mieszkamy razem od
                          > (chyba) 5-6 lat.
                          > Muszę powiedzieć, że niesamowicie charakterologicznie "się spasowaliśmy", napra
                          > wdę nie znam drugiego takiego przypadku; i jakoś od pierwszej chwili, od pierws
                          > zego spotkania oboje to wyczuliśmy. Mam wrażenie, że właśnie ten fakt jest taki
                          > m mocnym spoiwem, rzadką wartością, że ten, jednak bardzo nietypowy, związek ta
                          > k długo trwa i mocno się trzyma, mimo tej ogromnej przeszkody jaką jest duża ró
                          > żnica wieku- bo generalnie uważam, że to czasem jednak bywa trudne, szczególnie
                          > dla tego starszego...

                          To pozytywny przyklad. Ale dopytam: widac po Was te roznice? Czy wygladowo zupelnie nie? Wiec kto nie wie to i tak nie dostrzeze? Bo jak nie widac to roznica tylko w glowie. Choc nie wiem czy dla mnie do przeskoczenia, a i tak uwazam, ze sama sie ograniczam.
                          • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 12:24
                            hello-kitty2 napisała:
                            > To pozytywny przyklad. Ale dopytam: widac po Was te roznice? Czy wygladowo zupe
                            > lnie nie? Wiec kto nie wie to i tak nie dostrzeze? Bo jak nie widac to roznica
                            > tylko w glowie. Choc nie wiem czy dla mnie do przeskoczenia, a i tak uwazam, ze
                            > sama sie ograniczam.

                            Ja mam tez kolezanke, ktora ma o 9 czy 10 lat mlodszego meza. Ona ma 42 teraz. Moim zdaniem roznicy zewnetrznie nie widac. Ona owszem na poczatku sie wahala. Ale spoko, sa malzenstwem, maja jedno dziecko, mieszkaja razem, normalna rodzina.
                            Dokladnie ja mysle, ze to kwestia glowy i bardzo duzo kobiet wlasnie tak sie ogranicza, po prostu chyba obawia sie o to jak to bedzie w przyszlosci.
                            Chociaz mam tez kolezanke, ktora ma meza 17 lat starszego i ona tez strasznie wahala sie, bo tez myslala o przyszlosci.
                          • anbale Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 12:29
                            Mam wrażenie, że nie widać, w każdym razie jak dotąd nikt się nie zbulwersował na nasz widok:)
                            Ale chyba nie to jest problemem- czasem jest wyczuwalne, że jesteśmy na innym etapie życiowym, on się dopiero rozkręca życiowo, smakuje różnych życiowych możliwości; ja już mam ochotę osiąść na laurach, a staram się dotrzymywać kroku i nie być dla niego kłodą pod nogi i ograniczeniem.
                            Czasem to męczące, i to chyba jest główną zagwozdką w takich związkach. Zresztą dobry wygląd też wymaga starań, ale to akurat nie takie znowu trudne :)
                            • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 12:37
                              anbale napisała:

                              > Mam wrażenie, że nie widać, w każdym razie jak dotąd nikt się nie zbulwersował
                              > na nasz widok:)
                              > Ale chyba nie to jest problemem- czasem jest wyczuwalne, że jesteśmy na innym e
                              > tapie życiowym, on się dopiero rozkręca życiowo, smakuje różnych życiowych możl
                              > iwości; ja już mam ochotę osiąść na laurach, a staram się dotrzymywać kroku i n
                              > ie być dla niego kłodą pod nogi i ograniczeniem.
                              > Czasem to męczące, i to chyba jest główną zagwozdką w takich związkach. Zresztą
                              > dobry wygląd też wymaga starań, ale to akurat nie takie znowu trudne :)

                              A planujecie wspolne dzieci? (bo u Kag kolezanki to jednak tez jakies spoiwo jak sadze)
                  • sid_15 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 17:43
                    > Jeśli kobiety szukaj faceta: mądrego, pewnego siebie, doświadczonego, odpowiedz
                    > ialnego, z poczuciem humoru. To nie oszukujmy się ale jeśli postawimy koło siebie
                    > 22-25 lata i 40-42 latka to jednak więcej tych cech znajdziemy u tego starszego, a
                    > jeśli jeszcze jakoś wygląda to czemu nie.

                    Ok, tylko gdzieś zgubiłeś przedział wiekowy np. 30-35. :)
                    • zombi135 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 18:37
                      30-35 lat jest zajęte już/jeszcze - niepotrzebna skreślić ;)
                      • sid_15 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 19:47
                        Znaczy, że wszyscy w tym wieku zajęci? To nie wiedziałam. :P
          • triismegistos Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 10:55
            Ja cię, jakie rozważania :D
    • anbale Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 11:18
      Dziwne pytanie. Zależy na co się umawiali. Jeżeli na sponsoring, to w każdej chwili ma prawo się dobrać do jej tyłka, jeśli tylko wywiązuje się ze swoich finansowych zobowiązań.
      Jeżeli na nic się nie umawiali i tylko wciska dziewczynie kolejne prezenty, to właściwie nie wiem do czego niby ona jest zobowiązana?
      • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 11:33
        anbale napisała:
        > Dziwne pytanie. Zależy na co się umawiali. Jeżeli na sponsoring, to w każdej ch
        > wili ma prawo się dobrać do jej tyłka, jeśli tylko wywiązuje się ze swoich fina
        > nsowych zobowiązań.
        > Jeżeli na nic się nie umawiali i tylko wciska dziewczynie kolejne prezenty, to
        > właściwie nie wiem do czego niby ona jest zobowiązana?

        No ja sobie to wyobrazam tak: facet na nia leci, podoba mu sie, chce ja "zdobyc", wiec pokazuje swoje zainteresowanie jej osoba, rowniez dajac prezenty, bo chce i go na to stac. Zaden facet nie bedzie dawal prezentow i rozpieszczal finansowo kobiety, ktora mu sie nie podoba. I moim zdaniem kazda kobieta dokladnie o tym wie, bo taka glupia nie jest. Dlatego, jezeli jest fair, to wie, ze przyjmujac prezenty, rowniez ona sygnalizuje, ze jest nim zainteresowana. Tak to dziala. Oczywiscie mozna byc wyrachowana i brac, bo daja, ale to ladne nie jest, moim zdaniem.
        • anbale Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 11:40
          No ładne nie jest, fakt, ale skoro pan obdarowuje prezentami oczekując czegoś w zamian, najprawdopodobniej seksu po którymś kolejnym prezencie- jak to sugeruje Marek- to sprowadza dziewczynę do roli prostytutki, którą może sobie kupić.
          No to chyba z obu stron ładnie się to nie prezentuje (nomen omen)
          • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 11:46
            anbale napisała:
            > No ładne nie jest, fakt, ale skoro pan obdarowuje prezentami oczekując czegoś w
            > zamian, najprawdopodobniej seksu po którymś kolejnym prezencie- jak to sugeruj
            > e Marek- to sprowadza dziewczynę do roli prostytutki, którą może sobie kupić.
            > No to chyba z obu stron ładnie się to nie prezentuje (nomen omen)

            No my miedzy nimi nie siedzimy. Pan jakby chcial tylko seksu to by poszedl do burdelu albo na sposnsoring, tam tez bywaja ladne i taniej.
            Jemu sie ta babka podoba a ze go stac to kupuje prezenty i zaprasza. A jak facetowi podoba sie babka to on chce z nia seksu, KAZDY facet, jedni kupuja kwiatki, inni zapraszaja do kawiarni, jeszcze inni jeszcze cos. I zapewne wszyscy oczekuja tego samego. Spojrz na to przez jego pryzmat: jego stac na wiecej niz tylko kolacja w restauracji i mozna rzecz traktowac jako calkiem normalna historie damsko meska gdzie mezczyzna zabiega o wzglady kobiety. I teraz kwestia czy ona jest nim zainteresowana czy nie. Wyobraz sobie, za jakis mniej zamozny zaprosilby Ciebie dokas i chcial stawiac, on tez robi to, bo na Ciebie leci/jest Toba zainteresowany i chce Ci to pokazac.
            • anbale Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 11:54
              No ale kawa i kwiatki to jednak inny kaliber niż samochody, mieszkania i wakacje na Karaibach:)
              Co prawda nie obracam się w wyższych korpo-sferach, może tam to jest odbierane jak kwiatki i czekoladki, nie wiem- ale jednak instynktownie czuję, że przyjęcie w prezencie bukietu stokrotek a luksusowego samochodu to jednak nie to samo...
              • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 11:57
                anbale napisała:
                > No ale kawa i kwiatki to jednak inny kaliber niż samochody, mieszkania i wakacj
                > e na Karaibach:)
                > Co prawda nie obracam się w wyższych korpo-sferach, może tam to jest odbierane
                > jak kwiatki i czekoladki, nie wiem- ale jednak instynktownie czuję, że przyjęci
                > e w prezencie bukietu stokrotek a luksusowego samochodu to jednak nie to samo..

                To wszystko pojecie wzgledne jest. No bo np. 100 tys. euro (nie wiem czy na miesiac to mialo byc), to troche inna suma niz np. 100 euro na miesiac, prawda?
                W dodatku on nie chcial kupowac ani mieszkania ani samochodu ani nawet wakacji na Karibach, tylko weekend na Mallorce, meble za 3 kola i perfumy ;)
                > .
                • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 12:00
                  > To wszystko pojecie wzgledne jest. No bo np. 100 tys. euro (nie wiem czy na mie
                  > siac to mialo byc), to troche inna suma niz np. 100 euro na miesiac, prawda?
                  > W dodatku on nie chcial kupowac ani mieszkania ani samochodu ani nawet wakacji
                  > na Karibach, tylko weekend na Mallorce, meble za 3 kola i perfumy ;)

                  Aha i kawa i kwaitki dla studenta albo nastolatka, ktory groszem nie smierdzi i dziewczyna tez groszem nie smierdzi, to jak najbardziej sygnalizuje: Ty mi sie podobasz, chce za Ciebie zaplacic.
                • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 12:11
                  kag73 napisała:

                  > To wszystko pojecie wzgledne jest. No bo np. 100 tys. euro (nie wiem czy na miesiac to mialo byc), to troche inna suma niz np. 100 euro na miesiac, prawda?
                  > W dodatku on nie chcial kupowac ani mieszkania ani samochodu ani nawet wakacji na Karibach, tylko weekend na Mallorce, meble za 3 kola i perfumy ;)

                  ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                  100 tys na miesiąc. Żadnego luksusowego samochodu w prezencie nie było, tylko mały do używania.


        • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 11:43
          kag73 napisała:

          Zaden facet nie bedzie dawal prezentow i rozpieszczal finansowo kobiety, ktora mu sie nie podoba. I moim zdaniem kazda kobieta dokladnie o tym wie, bo taka glupia nie jest. Dlatego, jezeli jest fair, to wie, ze przyjmujac prezenty, rowniez ona sygnalizuje, ze jest nim zainteresowana. Tak to dziala.
          ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

          Tak to działa. Ja osobistych doświadczen nie ma, bo jak poznałem moją obecna, mialem dobre chęci, urok osobisty i kulę włosów na głowie. Jeszcze we wrzesniu zaległe egzaminy :)
          • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 11:48
            marek.zak1 napisał:
            > Tak to działa. Ja osobistych doświadczen nie ma, bo jak poznałem moją obecna,
            > mialem dobre chęci, urok osobisty i kulę włosów na głowie. Jeszcze we wrzesniu
            > zaległe egzaminy :)

            Ale na pewno jak zapraszales na kawe to placiles za nia i moze nawet kwiatki przynosiles i czekoladki, chociaz groszem nie smierdziales ;) Ale za kolege to juz raczej bys nie placil.
    • kruche_ciacho Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 16:43
      a jakie to perfumy za kilkaset euro ?
      • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 16:51
        kruche_ciacho napisała:

        > a jakie to perfumy za kilkaset euro ?

        No moze pare rozych flakonikow ;)

        • kruche_ciacho Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 22:03
          aaaa... no moze
          tak to ja tez chce :)
        • kruche_ciacho Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 22:29
          ps. choc przypuszczam ze w niszy perfumowej znajdziesz i takie za kilka setek, dawno nie grzebalam w info
          • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 22:32
            Serge Lutensa mozesz kupic w Douglasie, to podobno nisza, w dodatku dosc tania :-)
      • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:43
        kruche_ciacho napisała:

        > a jakie to perfumy za kilkaset euro ?

        Niszowe, takie, ktorych prozno szukac na polkach mainstremowych perfumerii. Moga to byc np. ekskluzywne dziela, ktore tworzy sie z naturalnych, bardzo drogich esencji, albo szokujace projekty ktoregos ze slawnych perfumiarzy. Nie naleza do tanich rowniez linie butikowe znanych marek perfumeryjnych i mysle, ze tutaj sumy beda wlasnie rzedu kilkuset euro.
        • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:52
          mabelle2000 napisała:

          > Niszowe, takie, ktorych prozno szukac na polkach mainstremowych perfumerii. Moga to byc np. ekskluzywne dziela, ktore tworzy sie z naturalnych, bardzo drogich esencji, albo szokujace projekty ktoregos ze slawnych perfumiarzy. Nie naleza do tanich rowniez linie butikowe znanych marek perfumeryjnych i mysle, ze tutaj sumy beda wlasnie rzedu kilkuset euro.
          --------------------------------------------------------------------------------------------------------

          Nareszcicie głos osoby, która wie, o czym pisze. Dokładnie tak plus robione na zamowienie.
          • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:56
            A wiesz Marek, ze "Twoja" Politechnika tez ma swoje oficjalne perfumy -"Entropie" ? :-)
            • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 22:19
              mabelle2000 napisała:

              > A wiesz Marek, ze "Twoja" Politechnika tez ma swoje oficjalne perfumy -"Entropi e" ? :-).
              ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

              Współpracowałem zawodowo z Polleną-Aromą w Henrykowie i stąd coś wiem w temacie :). Paru moich kolegów z roku tam pracowało, niektórzy jako perfumiarze, inni jako technolodzy..
              .
          • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:59
            marek.zak1 napisał:

            > Nareszcicie głos osoby, która wie, o czym pisze.

            A mozesz napisac o co Ci w ogole chodzi, o czym Ty w ogole piszesz? Ekscytujesz sie wymyslonymi perfumami hipotetycznego przypadku?
            • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 22:20
              hello-kitty2 napisała:

              > Ekscytujesz
              > sie wymyslonymi perfumami hipotetycznego przypadku?

              Fakt, przypadek na bank musi byc wymyslony, przecietny mezczyzna gubi sie jak dziecko we mgle w zwyklej perfumerii, a cala jego znajomosc perfum ogranicza sie do Chanel N5, o niszy to juz w ogole pojecia nie ma. I nawet jak juz kupi klasyczna" piatke" i wyda sto euro, to okazuje sie, ze pachnidlo to jest bluznierstwem dla niewyrobionego nosa. Bo te perfumy, w calym swoim pieknie i klasyce, sa jak olfaktoryczny nokaut z powodu poteznej dawki aldehydow jaka zawieraja. I nawet po wielu reformulacjach nie przystaja do wspolczesnosci, do kwiatkow-sratkow i rozwodnionych kompocikow, ktorych tyle w perfumeriach obecnie :-(
    • sid_15 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 17:37
      Pożyczenie samochodu nie jest zobowiązujące. Perfumy też nie, o ile ludzie jakoś tam się znają i jest okazja (np. urodziny). Reszta to już większy kaliber, ale tak jak napisano - może wśród ludzi bogatych inaczej się na to patrzy. Aha, weekend to za krótko na Majorkę.:) No chyba, że ktoś leci tylko plażować. A swoją drogą obecnie można polecieć na Majorkę za kilkaset złotych od osoby i to na tydzień, więc o wiele drożej niż markowe perfumy by nie wyszło.:)
      • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 19:31
        sid_15 napisała:

        > Pożyczenie samochodu nie jest zobowiązujące. Perfumy też nie, o ile ludzie jako
        > ś tam się znają i jest okazja (np. urodziny). Reszta to już większy kaliber, al
        > e tak jak napisano - może wśród ludzi bogatych inaczej się na to patrzy. Aha, w
        > eekend to za krótko na Majorkę.:) No chyba, że ktoś leci tylko plażować. A swoj
        > ą drogą obecnie można polecieć na Majorkę za kilkaset złotych od osoby i to na
        > tydzień, więc o wiele drożej niż markowe perfumy by nie wyszło.:)

        Jak plazowac? ;-) Przeciez jak facet finansuje babce weekend gdzies tam tzn ze jedzie z nia i co? Kupuje olejek do opalania i dwa pokoje w hotelu? To chyba wiadomo o co chodzi. Marek sie glupio pyta. A raczej w ogole sie nie pyta tylko pokazuje jak drogo swoje klacze wystawia, tudziez ksiazke pisze ;) 42 lata to kurna starszy ode mnie. Nie wiem. Jak wysportowany i nie pomarszczony jak ten od Glam to czemu nie na romans ale analizowanie jego zarobkow w stosunku do wartosci prezentow uwazam za zenujace.
        • sid_15 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 19:46
          Chodziło mi o to, że na Majorkę warto pojechać na dłużej niż weekend i że można pojechać niedrogo.:) No chyba, że mówimy o tym, że facet funduje jakiś hotel spa ąę.:)
        • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 20:35
          hello-kitty2 napisała:


          > Jak plazowac? ;-) Przeciez jak facet finansuje babce weekend gdzies tam tzn ze jedzie z nia i co? Kupuje olejek do opalania i dwa pokoje w hotelu? To chyba wiadomo o co chodzi. Marek sie glupio pyta. A raczej w ogole sie nie pyta tylko pokazuje jak drogo swoje klacze wystawia, tudziez ksiazke pisze ;) 42 lata to kurna starszy ode mnie. Nie wiem. Jak wysportowany i nie pomarszczony jak ten od Glam to czemu nie na romans ale analizowanie jego zarobkow w stosunku do wartosci prezentow uwazam za zenujace.
          ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

          To jest hipotetyczny prtzypadek, ale wiedzialem że i tak w głębi duszy uważasz, że wszystkie kobiety to kurwy.
          • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 20:53
            marek.zak1 napisał:

            > To jest hipotetyczny prtzypadek, ale wiedzialem że i tak w głębi duszy uważasz,
            > że wszystkie kobiety to kurwy.

            Moze zacznijmy od tego, ze ja nie mam duszy, a dwa to bardzo, bardzo daleko mi do negatywnej oceny kobiet czy nawet jakiejkolwiek, a trzy bardzo latwo mi przychodzi ocena mezczyzn, a w mojej ocenie jestes bezrefleksyjnym, niespostrzegawczym intelektualnym klocem. Jak bedziesz dokonywal analizy porownawczej wysokosci pensji prawnika do wartosci prezentow to jeszcze Ci wyjdzie, ze ten facet ja obraza meblem za 3 tysiaki ;)
            • gogol77 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 13:30
              hello-kitty2 napisała:

              ... to jeszcze Ci wyjdzie, ze ten facet ja obraza meblem za 3 tysiaki ;)

              Kiedyś powiedziałem mojej, że jeszcze nigdy nie płaciłem za seks i chcę wiedzieć jak to jest dupczyć za kasę, więc że jej zapłacę. Dla hecy. Zgodziła się nie stawiając żadnych warunków. Kochaliśmy się, było pięknie i po zakończeniu dałem jej 200 złotych. Boże! jaka była draka, śmiertelnie się obraziła, że ją tak nisko wyceniłem.
              • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 14:58
                gogol77 napisał:

                > Kochaliśmy się, było pięknie i po zakończeniu dałe
                > m jej 200 złotych. Boże! jaka była draka, śmiertelnie się obraziła, że ją tak n
                > isko wyceniłem.

                Pozalowales jednym slowem ;-) Trzeba bylo sypnac wiecj, a tak wyszlo, ze sepisz na seks kochance, podczas gdy zonie dajesz wiecej na zycie :-P
        • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 20:46
          hello-kitty2 napisała:
          > Jak plazowac? ;-) Przeciez jak facet finansuje babce weekend gdzies tam tzn ze
          > jedzie z nia i co? Kupuje olejek do opalania i dwa pokoje w hotelu? To chyba wi
          > adomo o co chodzi.
          Dramatyzujesz ;) Jak babka przyjmie zaproszenie to owszem facet moze przyjac, ze jest na plus, bo oznacza to, ze jest nim/jego towarzystwem raczej zainteresowana. A jezeli jest dzentelmenem to zapyta przed wylotem albo najpozniej w recepcji hotelu czy ma brac jeden pokoj czy dwa?
          I wtedy decyzja nalez do niej. Jak juz przed wylotem powie, ze dwa pokoje to wie na czym stoi i moze sie wykrecic, albo stwierdzic, ze i tak reflektuje.
          • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:02
            kag73 napisała:

            > Dramatyzujesz ;) Jak babka przyjmie zaproszenie to owszem facet moze przyjac, z
            > e jest na plus, bo oznacza to, ze jest nim/jego towarzystwem raczej zainteresow
            > ana. A jezeli jest dzentelmenem to zapyta przed wylotem albo najpozniej w recep
            > cji hotelu czy ma brac jeden pokoj czy dwa?
            > I wtedy decyzja nalez do niej. Jak juz przed wylotem powie, ze dwa pokoje to wi
            > e na czym stoi i moze sie wykrecic, albo stwierdzic, ze i tak reflektuje.

            Tak tak Kag Ty sie zajmij aranzacja tancow godowych i innych przykrywek, a ja sie zajme trzezwa ocena sytuacji. Nie widze zadnego dramatu. Facet chce zaliczyc, a Marek podbija cene za ile klacz wystawic do biegu. Ot transakcja. Gdyby nie chodzilo o pieniadz nie analizowalby wysokosci pensji do wartosci prezentow. Pamietam jak mnie zaskoczyl termin zapodany przez Triss - 'zdrowa hipokryzja' ale to sie jednak dzieje naprawde i ten temin ma zastososwanie w rzeczywistosci. Triss stapa bardziej twardo po ziemi niz ja. I tu szacun a jednoczenie deprecha dla marzycieli.
            • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:18
              hello-kitty2 napisała: .
              > Tak tak Kag Ty sie zajmij aranzacja tancow godowych i innych przykrywek, a ja s
              > ie zajme trzezwa ocena sytuacji. Nie widze zadnego dramatu. Facet chce zaliczyc
              > , a Marek podbija cene za ile klacz wystawic do biegu. Ot transakcja. Gdyby nie
              > chodzilo o pieniadz nie analizowalby wysokosci pensji do wartosci prezentow. P
              > amietam jak mnie zaskoczyl termin zapodany przez Triss - 'zdrowa hipokryzja' al
              > e to sie jednak dzieje naprawde i ten temin ma zastososwanie w rzeczywistosci.
              > Triss stapa bardziej twardo po ziemi niz ja. I tu szacun a jednoczenie deprecha
              > dla marzycieli.

              Come on, inni tez chca zaliczyc/zaliczaja i nawet weekendu na Majorce z tego nie ma ;) Uwazam, ze jak babka tez chce zaliczyc, to szafa gra, co nie? Co innego jak zaliczyc nie chce, tylko weekend na Majorce spedzic i dlatego zamknie oczy i sie z gostkiem przespi...

              • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:36
                kag73 napisała:

                > Come on, inni tez chca zaliczyc/zaliczaja i nawet weekendu na Majorce z tego nie ma ;) Uwazam, ze jak babka tez chce zaliczyc, to szafa gra, co nie? Co innego jak zaliczyc nie chce, tylko weekend na Majorce spedzic i dlatego zamknie oczy i sie z gostkiem przespi...
                -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                KAG i tu mnie zadziwilaś. Tez uważasz, jak Kitty, ze każda to k.. i liczy się tylko cena?
                >
                • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:40
                  marek.zak1 napisał:
                  > KAG i tu mnie zadziwilaś. Tez uważasz, jak Kitty, ze każda to k.. i liczy się t
                  > ylko cena?

                  Wcale i nigdzie tego nie napisalam.
                  • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:43
                    kag73 napisała:

                    > marek.zak1 napisał:
                    > > KAG i tu mnie zadziwilaś. Tez uważasz, jak Kitty, ze każda to k.. i liczy
                    > się tylko cena?
                    >
                    > Wcale i nigdzie tego nie napisalam.
                    -----------------------------------------------------------------------------------------------------

                    A jak na Majorce z zamkniętymi oczami, to o tym nie było?
                    • druginudziarz Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 00:53
                      marek.zak1 napisał:

                      > kag73 napisała:
                      >
                      > > marek.zak1 napisał:
                      > > > KAG i tu mnie zadziwilaś. Tez uważasz, jak Kitty, ze każda to k.. i
                      > liczy
                      > > się tylko cena?
                      > >
                      > > Wcale i nigdzie tego nie napisalam.
                      > -------------------------------------------------------------------------------
                      > ----------------------
                      >
                      > A jak na Majorce z zamkniętymi oczami, to o tym nie było?

                      Nie ma co z góry czynić takiego założenia, bo to jest toksyczne dla relacji, a wtedy weekend może być chu.owy, ale też nie można na taką ewentualność zamykać oczu ;)
                      • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 08:53
                        druginudziarz napisał:

                        > Nie ma co z góry czynić takiego założenia, bo to jest toksyczne dla relacji, a
                        > wtedy weekend może być chu.owy, ale też nie można na taką ewentualność zamykać
                        > oczu ;)

                        A czy czasem nie niej jest toksyczny dla relacji juz sam poczatek, czyli robienie drogiego podarunku ? I czy ten fakt nie determinuje juz z gory calej relacji ?
                        • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 09:29
                          mabelle2000 napisała:
                          > A czy czasem nie niej jest toksyczny dla relacji juz sam poczatek, czyli robienie drogiego podarunku ? I czy ten fakt nie determinuje juz z gory calej relacji ?
                          ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                          Zakladając ten wątek byłem przekonany, ze zaraz skręci w kierunku ,,seks za prezenty" i nie omylilem się. Zastanawiałem sie tylko , w którym miejscu i przy ktorym prezencie. Tak ludzie w swojej większości rozumuja.
                          Jedynie KAG broniła tezy, że dziewczyna się podoba, a i facet sie zakochał i chce okazać swoje zainteresowanie.
                          Kwatyfikując okazuje się, że użyczenie samochodu jeszcze placeniem za seks nie jest, kupno drogich perfum to na granicy, a meble i Majorka to juz na pewno. Piszacy w ten spossob wyznacza więc granicę, jakajej/mu sie wydaje kobieta jest warta. Tutaj kilka tysięcy Euro.
                          Szczerze myślałem, że jednak dla Was ta granica bedzie wyższa, ale sie pomyliłem.
                          Milego dnia i dzieki za uczestnictwo.
                          • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 09:51
                            marek.zak1 napisał:

                            > Zakladając ten wątek byłem przekonany, ze zaraz skręci w kierunku ,,seks za pre
                            > zenty" i nie omylilem się. Zastanawiałem sie tylko , w którym miejscu i przy k
                            > torym prezencie. Tak ludzie w swojej większości rozumuja.

                            No i rozumuja bardzo dobrze. Sposob i wartosc dawania prezentow dosc jasno okreslaja zasady savoir-vivru, dziwi mnie wiec, ze jakas kobieta moze byc tak naiwna i liczyc, ze zostala obdarowana wielka kasa zupelnie bezinteresownie. Prezent nie moze byc za drogi, bo wtedy staje sie klopotliwy. Ogromnie krepujace jest przeciez, jesli obdarowany nie moze sie zrewanzowac. Co tutaj innego da sie wymyslic ?

                            > Jedynie KAG broniła tezy, że dziewczyna się podoba, a i facet sie zakochał i ch
                            > ce okazać swoje zainteresowanie.

                            Jak sie facet we mnie zakocha i zechce mi okazac swoje zainteresowanie, to niech posiedzi na aukcji internetowej z dziesiec godzin i upoluje mi wiekowa filizanke z porcelany. Nie szarpnie go to po kieszeni, ale bedzie dowodem, ze interesuje go moja osoba. Skoro sie zakochal, to mial chyba troche czasu, zeby sie dowiedziec co lubie.
                            • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 11:05
                              mabelle2000 napisała:
                              > No i rozumuja bardzo dobrze. Sposob i wartosc dawania prezentow dosc jasno okre
                              > slaja zasady savoir-vivru, dziwi mnie wiec, ze jakas kobieta moze byc tak naiw
                              > na i liczyc, ze zostala obdarowana wielka kasa zupelnie bezinteresownie. Prezen
                              > t nie moze byc za drogi, bo wtedy staje sie klopotliwy. Ogromnie krepujace jest
                              > przeciez, jesli obdarowany nie moze sie zrewanzowac. Co tutaj innego da sie wy
                              > myslic ?
                              No chyba brakuje Ci fantazji. Ona moze ugotowac dla niego kotlety mielone z mlodymi ziemniaczkami i kapusta albo upiec mu ciasto drozdzowe. Masz pojecie jak sie ucieszy? Dla Ciebie to jest moze nic, ale dla niego to moze byc cos. Bo wiesz kase to on ma, ale gotowac to pewnie nie potrafi albo mu sie nie chce. Poza tym to milo jak ktos dla Ciebie gotuje.
                              Poza tym prezentu przyjmowac nie musi, jezeli nie chce i jest to dla niej klopotliwe.
                              Moim zdaniem wielu nie obdarowuje wcale wieka kasa, tylko mala i to tez nie jest "bezinteresownie", bo oni tez na cos licza, jezeli patrzymy na stosunki damsko meskie.

                              > Jak sie facet we mnie zakocha i zechce mi okazac swoje zainteresowanie, to niec
                              > h posiedzi na aukcji internetowej z dziesiec godzin i upoluje mi wiekowa filiza
                              > nke z porcelany. Nie szarpnie go to po kieszeni, ale bedzie dowodem, ze intere
                              > suje go moja osoba. Skoro sie zakochal, to mial chyba troche czasu, zeby sie do
                              > wiedziec co lubie.
                              No moze on sie dowiedzial, ze ona lubi morze a nie filizanki porcelanowe i wpadl na pomysl co by pojechac na weekend z nia ;) Ja to widze tak: babka sie jemu podoba, wiec jak najbardziej facet sie stara zainteresowac/zaimponowac, rozpiescic tak jak potrafi najlepiej i co mu przyszlo do glowy. Decydujace jest tutaj czy i on podoba sie jej(a nazywa sie, ze sie podoba). Nie wiemy w jakim stadium oni sie znajduja, spotykaja sie, co jest pozytywne, bo gdyby babka sie z nim spotykac nie chciala, oznaczaloby to, ze zainteresowana nim nie jest. A zatem facet moze miec sluszna nadzieje albo wierzyc, ze on rowniez sie podoba. Pomijamy, ze kazdy normalny czlowiek zainteresowany osoba plci przeciwnej bedzie rowniez zainteresowany seksem, wielu nie tylko seksem ale jeszcze i czyms wiecej.
                              I teraz jezeli ja, kobieta, jestem zainteresowna nim i seksem z nim rowniez i na Majorke polece, to nie ide z nim do lozka za kase(jezeli w ogole ide), ide z nim do lozka, bo do lozka isc z nim chce i poszlabym rowniez gdzie indziej a nie tylko na Majorce. I jezeli chce z nim na te Majorke a klopotliwe jest, ze on chce placic to proponuje, ze sama za siebie zaplace. Ale pomysl byl jego, wydaje mu sie dobry a poniewaz nie kazdego stac na Majorke a jego tak, wiec zaprosil. Poza tym jezeli ten zwiazek wypali, to oplacalo sie inwestowac(jemu), bo beda mieli piekne wspomnienia: "pamietasz, nasz pierwszy raz na Majorce, ten zachod slonca nad morzem..." Jezeli natomiast nic z tego nie bedzie, to facet nie stracil za duzo (proporcjonalnie patrzac). Oceniajac te konkretna sytuacje powiedzialbym, ze facetowi ta babka sie podoba i probuje swoich szans.
                              • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 11:18
                                kag73 napisała:
                                > Poza tym prezentu przyjmowac nie musi, jezeli nie chce i jest to dla niej klopotliwe.
                                > Moim zdaniem wielu nie obdarowuje wcale wieka kasa, tylko mala i to tez nie jest "bezinteresownie", bo oni tez na cos licza, jezeli patrzymy na stosunki damsko meskie.-
                                -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                Dpkładnie tak. Jak student przynosi kwiaty to na nic nie liczy?

                                ---------------------------------------------------------------------------------------------------------->
                                > I teraz jezeli ja, kobieta, jestem zainteresowna nim i seksem z nim rowniez i n
                                > a Majorke polece, to nie ide z nim do lozka za kase(jezeli w ogole ide), ide z
                                > nim do lozka, bo do lozka isc z nim chce i poszlabym rowniez gdzie indziej a nie tylko na Majorce. I jezeli chce z nim na te Majorke a klopotliwe jest, ze on chce placic to proponuje, ze sama za siebie zaplace. Ale pomysl byl jego, wydaje mu sie dobry a poniewaz nie kazdego stac na Majorke a jego tak, wiec zaprosil . Poza tym jezeli ten zwiazek wypali, to oplacalo sie inwestowac(jemu), bo beda mieli piekne wspomnienia: "pamietasz, nasz pierwszy raz na Majorce, ten zachod slonca nad morzem..." Jezeli natomiast nic z tego nie bedzie, to facet nie stracil za duzo (proporcjonalnie patrzac). Oceniajac te konkretna sytuacje powiedzialbym, ze facetowi ta babka sie podoba i probuje swoich szans.
                                -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                Widzisz KAG my tak rozumijemy, bo jestesmy w udanych zwiazakch. To robi różnicę.
                                • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 11:39
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > Dpkładnie tak. Jak student przynosi kwiaty to na nic nie liczy?

                                  Marek, czy Ty rozumiesz po polsku ? Te studentke TEZ STAC na kwiaty, wiec moze mu sie odwdzieczyc prezentem w podobnym przedziale cenowym. Natomiast gdyby zostala obdarowana czyms na co jej nie stac musialaby kombinowac.
                                  Nie chcialabym sie posuwac za daleko w swoich spekulacjach jakiego rodzaju to mialoby byc "kombinowanie", pozostawiam te kwestie obdarowanej studentce.
                                  • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 11:56
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > marek.zak1 napisał:
                                    >
                                    > > Dpkładnie tak. Jak student przynosi kwiaty to na nic nie liczy?
                                    >
                                    > Marek, czy Ty rozumiesz po polsku ? Te studentke TEZ STAC na kwiaty, wiec moze mu sie odwdzieczyc prezentem w podobnym przedziale cenowym.
                                    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                    Cały czas wpadasz w pułapkę ,,odwdzięczenia" co, w przypadku bardziej wartościowych prezentów, prowadzi do wymiany seksu za prezenty.
                                    Nie idź tę drogą. Jaz KAG napsiała, że kobieta jak chce, idzie z facetem do łóżka, a jak nie chce- nie idzie. Niczego nie musi. Facet obdarowuje babke na wlasne ryzyko I nie wolno mu NICZEGO OCZEKIWAĆ.
                                    • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:14
                                      marek.zak1 napisał:

                                      kobieta jak chce, idzie z facetem do łó
                                      > żka, a jak nie chce- nie idzie. Niczego nie musi. Facet obdarowuje babke na wl
                                      > asne ryzyko I nie wolno mu NICZEGO OCZEKIWAĆ.

                                      hehe Marek jaki Ty jestes naiwny, jak dziecko. To cos jak: babka biega wieczorem po ciemnym polskim lesie w podkoszulku na ramiaczka i w spodenkach, moze nawet biegac na golasa, a gwalcicielowi nie wolno jej zgwalcic! ;-) Tak samo jak babka znajdzie sie w jednym pokoju hotelowym z facetem, ktory ten hotel oplacil, a jej sie odwidzi to jemu nie wolno jej przeleciec, dobre. Ty powiedz lepiej swojej corce zeby jej z roboty nie wywalili, jak cos nie pojdzie po mysli goscia, niech to lepiej dobrze rozegra, bo wg mnie ma dwa wyjscia: absolutnie NIE albo absolutne TAK, zadnego kurna naciagania, bo jak sie facet z takim dochodem wkurwi to ja moze zabolec.
                                      • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:18
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        "Tak samo jak babka znajdzie sie w jednym pokoju hotelowym z facetem, ktory ten hotel oplacil, a jej sie odwidzi to jemu nie wolno jej przeleciec, dobre."

                                        Tu, 100% ze jej sie moze/ma prawo odwidziec i zaden normalny facet nie bedzie chcial "przelatywac" kobiety jezeli ona nie chce, bo co on z tego tak naprawde bedzie mial?
                                        • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:25
                                          kag73 napisała:

                                          > Tu, 100% ze jej sie moze/ma prawo odwidziec i zaden normalny facet nie bedzie c
                                          > hcial "przelatywac" kobiety jezeli ona nie chce, bo co on z tego tak naprawde b
                                          > edzie mial?

                                          Normalny nie ale kto powiedzial, ze on jest normalny? Kobieta idaca z mezczyzna w intymne miejsce (pokoj hotelowy) musi sie liczyc z konsekwencji swojego wyboru, tak samo jak kobieta biegajaca wieczorem po lesie. NIestety badzmy realistami. To jest tak jak kumpele mi opowiadala, ze zapraszala goscia zeby sie z nia kapal na nago, a potem plakala do mnie, ze jej wsadzil bez zabezpieczenia. Tez sie na nia patrzylam jak na glupia. Co jej mialam powiedziec? Sama tego chcialas?
                                          • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:32
                                            hello-kitty2 napisała:
                                            > Normalny nie ale kto powiedzial, ze on jest normalny? Kobieta idaca z mezczyzna
                                            > w intymne miejsce (pokoj hotelowy) musi sie liczyc z konsekwencji swojego wybo
                                            > ru, tak samo jak kobieta biegajaca wieczorem po lesie.

                                            Mala roznica, tego w hotelu znam. Owszem ide z nim do tego pokoju po to, zeby isc z nim do lozka, bo tego chce. Jak sie rozmysle, speniam (zdarzylo mi sie juz nie raz i zaden mnie nie zgwalcil do tej pory;)) na szczescie) jako kobieta, zadna wielka sprawa. Facet zaakceptuje, bo nie bedzie mnie gwalacic. Chociaz taki ten Turek pokazujacy fiuta, nie wiem, ale tez dlatego z takimi sie nie zadaje:)




                                            • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:45
                                              kag73 napisała:

                                              > Mala roznica, tego w hotelu znam.

                                              A tego, ktory Ci zafundowal romantyczny weekend na Majorce- jak w opowiesci Marka- tez znasz ? ;-)
                                              Zalozmy, ze jednak babce sie odwidzi seks i zostanie tylko z bagazem i paszportem. I co wtedy? Bedzie szukac konsulatu, bo nie ma kasy na powrot ?
                                              • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:52
                                                mabelle2000 napisała:
                                                > A tego, ktory Ci zafundowal romantyczny weekend na Majorce- jak w opowiesci Mar
                                                > ka- tez znasz ? ;-)
                                                > Zalozmy, ze jednak babce sie odwidzi seks i zostanie tylko z bagazem i paszpo
                                                > rtem. I co wtedy? Bedzie szukac konsulatu, bo nie ma kasy na powrot ?

                                                No oczywiscie, ze znam, nie natknelam sie na niego latajac nago po lesie, tylko spotkalam sie juz z nim nie wiem ile razy.
                                                Punkt dwa: jezeli jest madra dziewczyna bedzie miala przy sobie pieniadze albo karte kredytowa, dlaczego wychodzic z zalozenia, ze nie jest?
                                                Wychodzisz z zalozenia, ze ten facet chce tylko seksu za wszelka cene a to nie musi sie zgadzac. jezeli on tak by postapil albo w dodatku ja zmusil to jest przegrany, nie ma szans. Natomiast jak zaakceptuje, to szanse ma, bo wiadomo kobita zmienna jest, moze sie jej w trakcie okazalo, ze za szybko jej to idzie, ze jednak potrzebuje czasu, ze glowa ja boli albo cipka, albo nie wie co tam. Facet tez czlowiek a nie potwor.
                                                • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 13:49
                                                  kag73 napisała:

                                                  > mabelle2000 napisała:
                                                  > > A tego, ktory Ci zafundowal romantyczny weekend na Majorce- jak w opowies
                                                  > ci Mar
                                                  > > ka- tez znasz ? ;-)
                                                  > > Zalozmy, ze jednak babce sie odwidzi seks i zostanie tylko z bagazem i
                                                  > paszpo
                                                  > > rtem. I co wtedy? Bedzie szukac konsulatu, bo nie ma kasy na powrot ?
                                                  >
                                                  > No oczywiscie, ze znam, nie natknelam sie na niego latajac nago po lesie, tylko
                                                  > spotkalam sie juz z nim nie wiem ile razy.
                                                  > Punkt dwa: jezeli jest madra dziewczyna bedzie miala przy sobie pieniadze albo
                                                  > karte kredytowa, dlaczego wychodzic z zalozenia, ze nie jest?
                                                  > Wychodzisz z zalozenia, ze ten facet chce tylko seksu za wszelka cene a to nie
                                                  > musi sie zgadzac. jezeli on tak by postapil albo w dodatku ja zmusil to jest pr
                                                  > zegrany, nie ma szans. Natomiast jak zaakceptuje, to szanse ma, bo wiadomo kobi
                                                  > ta zmienna jest, moze sie jej w trakcie okazalo, ze za szybko jej to idzie, ze
                                                  > jednak potrzebuje czasu, ze glowa ja boli albo cipka, albo nie wie co tam. Face
                                                  > t tez czlowiek a nie potwor.

                                                  Wg mnie (dla bezpieczenstwa) powinna sie z nim przespac wczesniej, a nie dopiero na Majorce, gdzie juz moze byc umarl w butach i jeszcze jaki kwas z tego wyjdzie rzeczywiscie. Skoro jej sie podoba i ma na niego ochote to po co to sztuczne czekanie?

                                                  Przy okazji wyszlo Kag dlaczego Arabow unikasz, bo z nimi to by nie bylo krecenia i rozmyslania sie w hotelu, co? ;-) Z Arabem juz bys nie byla taka mocna.
                                                  • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 16:24
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    "Wg mnie (dla bezpieczenstwa) powinna sie z nim przespac wczesniej, a nie dopiero na Majorce, gdzie juz moze byc umarl w butach i jeszcze jaki kwas z tego wyjdzie rzeczywiscie. Skoro jej sie podoba i ma na niego ochote to po co to sztuczne czekanie?

                                                    No bo moze on i / albo ona potrzebuje tej "hipokryzji", albo zwyczajnie troche dluzej/wiecej intymnosci, budowania atmosfery i warunkow, zeby z kims pojsc do lozka, zdarza sie. Wiec na sile mu sie pchala do lozka nie bedzie. Zreszta co to sa za straszenia Majorka na weekend? Przestancie.

                                                    "Przy okazji wyszlo Kag dlaczego Arabow unikasz, bo z nimi to by nie bylo krecenia i rozmyslania sie w hotelu, co? ;-) Z Arabem juz bys nie byla taka mocna."

                                                    Przejrzalas mnie na wylot. Ja lubie miec kontrole i w dodatku lubie "podskakiwac", taka mam nature ;)
                                                    Ale powiem Ci, ze kiedys dawno temu bylam u znajomego Kurda, czyli tez Arab, i wyszlo tak, ze musialam zostac u niego na noc. I on mi obiecal, ze mnie nawet nie tknie. I slowa dotrzymal.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 18:52
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Przejrzalas mnie na wylot. Ja lubie miec kontrole i w dodatku lubie "podskakiwa
                                                    > c", taka mam nature ;)
                                                    > Ale powiem Ci, ze kiedys dawno temu bylam u znajomego Kurda, czyli tez Arab, i
                                                    > wyszlo tak, ze musialam zostac u niego na noc. I on mi obiecal, ze mnie nawet n
                                                    > ie tknie. I slowa dotrzymal.

                                                    Podobniez jeszcze gorsi sa Cyganie. Mojej mamy przyjaciolka sie zadala z jednym bogatym Cyganem i juz nie mogla z tej relacji wyjsc, nie akceptowal zerwania, rodzina jej zalatwila ucieczke na inny kontynent. Podobniez grozil jej, ze ja zabije jak go odrzuci. Do tej przyjaciolki mama brala mnie za dzieciaka, ciekalam tam z kotami, a ile ja tam sie wysluchalam o mezczyznach. Matka mowila, ze to byla najlepsza przyjaciolka, co tam zostalo powiedziane nigdy nie wyszlo.
                                                  • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 17:45
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    "Wg mnie (dla bezpieczenstwa) powinna sie z nim przespac wczesniej, a nie dopiero na Majorce, gdzie juz moze byc umarl w butach i jeszcze jaki kwas z tego wyjdzie rzeczywiscie. Skoro jej sie podoba i ma na niego ochote to po co to sztuczne czekanie?

                                                    A i jeszcze mi przyszlo do glowy: moze spotkali sie na razie dwa razy a statystycznie seks wydarza sie na trzeciej randce, wiec jeszcze nie zdazyli. Nie powiedziane jednak, ze nievzdaza posc ze soba do lozka jednak jeszcze przed wyjazdem na Majorke(jesli poleca).
                                                    A jezeli spotykaja sie juz dluzej i jeszcze w lozku nie byli, to nie wiem dlaczego, moze jeszcze nie poczuli momentu, albo facet sie czai, bo ona taka ladna on chce byc pewien, ze nie zawali, bo pojdzie w odstawke. No diabli wiedza co tam sobie w swoich glowach mysla ludzie.
                                          • sid_15 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 16:51
                                            Sorry Kitty, ale trochę mrozi mnie Twój "realizm", już nie wspominając o tym, że gdzieś z tyłu czai się usprawiedliwianie gwałtów.:/
                                            Znaczy, że jeśli zapraszam faceta do siebie, obydwoje wiemy, że nie na słuchanie płyt czy oglądanie znaczków i nagle w trakcie okazuje się, że on (dajmy na to) chce mi włożyć w tyłek, a ja nie mam na to ochoty, to zamknij oczy i myśl o Anglii, bo powinnam się z tym liczyć? Tak jak z tym, że jak napisałaś, koleś wsadził bez zabezpieczenia? Strach seks uprawiać, bo wychodzi na to, że jak kobieta się zgodzi, to można z nią zrobić co się chce i najwyżej twoja wina, babo.:/
                                            • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 19:03
                                              sid_15 napisała:

                                              > Sorry Kitty, ale trochę mrozi mnie Twój "realizm", już nie wspominając o tym, ż
                                              > e gdzieś z tyłu czai się usprawiedliwianie gwałtów.:/
                                              > Znaczy, że jeśli zapraszam faceta do siebie, obydwoje wiemy, że nie na słuchani
                                              > e płyt czy oglądanie znaczków i nagle w trakcie okazuje się, że on (dajmy na to
                                              > ) chce mi włożyć w tyłek, a ja nie mam na to ochoty, to zamknij oczy i myśl o A
                                              > nglii, bo powinnam się z tym liczyć? Tak jak z tym, że jak napisałaś, koleś wsa
                                              > dził bez zabezpieczenia? Strach seks uprawiać, bo wychodzi na to, że jak kobiet
                                              > a się zgodzi, to można z nią zrobić co się chce i najwyżej twoja wina, babo.:/

                                              Usprawiedliwienie gwaltow? You wish. Widac, ze nikt Cie nie probowal zgwalcic. Nie musisz sie obawiac uprawiac seksu ale badz zawsze przygotowana na najgorsze. Slyszalam o przypadkach jak facet przyprowadzil kolege i kazal babce zeby jemu tez obciagbela. I tez slyszalam o gwaltach w tylek. Zle rzeczy nie zdarzaja sie tylko zlym ludziom.
                                              • sid_15 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 19:15
                                                A ja słyszałam o tym, jak ktoś kogoś zabił. Tylko nie wiem jak to ma się do Twojego podejścia np. do sytuacji koleżanki, która nie życzyła sobie seksu bez zabezpieczenia, a facet i tak wsadził - no przecież nie powinna być zdziwiona, bo przecież z nim poszła, Twoim zdaniem.
                                                • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 01:11
                                                  sid_15 napisała:

                                                  > A ja słyszałam o tym, jak ktoś kogoś zabił. Tylko nie wiem jak to ma się do Two
                                                  > jego podejścia np. do sytuacji koleżanki, która nie życzyła sobie seksu bez zab
                                                  > ezpieczenia, a facet i tak wsadził - no przecież nie powinna być zdziwiona, bo
                                                  > przecież z nim poszła, Twoim zdaniem.

                                                  hehe..ja też mam historię. Facet był z laską, wspólnie poszli na imprę, wspólnie się spili, wspólnie poszli do pokoju, wspólnie się całowali a potem jak on jej wsadzał to ona powiedziała NIE i gwałt był.
                                                  • sid_15 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 19:10
                                                    > wspólnie poszli do pokoju, wspólnie się całowali a potem jak on jej wsadzał to
                                                    > ona powiedziała NIE i gwałt był.

                                                    No kuźwa, skoro powiedziała "nie", to był.:/
                                                  • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 21:05
                                                    sid_15 napisała:

                                                    > > wspólnie poszli do pokoju, wspólnie się całowali a potem jak on jej wsadz
                                                    > ał to
                                                    > > ona powiedziała NIE i gwałt był.
                                                    >
                                                    > No kuźwa, skoro powiedziała "nie", to był.:/

                                                    To żart chyba jakiś????
                                                  • sid_15 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 21:18
                                                    Z twojej strony? Mam nadzieję.
                                                  • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 21:47
                                                    Odwróciłam sytuację..raz miałam taką. Facet w ostatniej chwili się rozmyślił ( pewnie się zastanawiał czy jestem wystarczająco zaangażowania lub czy to jeszcze nie za wcześnie:)). Gdybym pomimo tego go nie posłuchała, top raczej nie pomyślałabym że popełniłam czyn karalny, na serio.
                                                  • sid_15 Re: Zobowiaąujacy prezent? 16.07.15, 17:11
                                                    Wiesz, ja przy moich mizernych parametrach fizycznych nie wyobrażam sobie odwrócenia sytuacji, ale gdyby facet nagle przestał lizać, to nie zaczęłabym mu grozić paralizatorem, żeby kontynuował. :>
                                                  • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 16.07.15, 17:43
                                                    jej też nikt nie groził. Myślę że rozmawiamy o innych sytuacjach. Znam kobiety które po seksie kręcą że nie chciały, bo się siebie wystraszyły. I takie co z wsadem w cipce mówią nie. To nie jest uczciwe.
                                                • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 09:20
                                                  sid_15 napisała:

                                                  > A ja słyszałam o tym, jak ktoś kogoś zabił. Tylko nie wiem jak to ma się do Two
                                                  > jego podejścia np. do sytuacji koleżanki, która nie życzyła sobie seksu bez zab
                                                  > ezpieczenia, a facet i tak wsadził - no przecież nie powinna być zdziwiona, bo
                                                  > przecież z nim poszła, Twoim zdaniem.

                                                  Ona sobie nie zyczyla zadnego seksu (w zamysle), nie artykulowala tego jednak, a zachowywala sie dokladnie tak, jakby sobie zyczyla. Problemem bylo to, ze on byl zonaty wiec ona nie mogla zrozumiec, jak on mogl jej jako zonaty wsadzic. Problemem natomiast nie bylo to, ze zaprosila go do siebie na wspolna kapiel, ktora miala chyba polegac wylacznie na calowaniu i mydleniu sie, no ale facet tego nie wiedzial. Przypuszczam, ze nie mogl wiedziec, bo gdyby wiedzial to by nie przyszedl, a ona chciala zeby zaproszenia nie odrzucil wiec przemilczala drobna kwestie napisana malym druczkiem, mianowicie ze seksu mialo nie byc wiec i zabezpiecznie niepotrzebne. To jest tak jak babka potrzebuje facetowej atencji zeby za nia latal i ja obskakiwal, a potem zdziwko. Malo to takich kobiet? Wszystkie te mezatki co to sie do wylizywania podstawiaja to ten sam sort. Atencja i wykorzystywanie. Jak trafia na jakiego Wonta to im sie upiecze, a jak trafia na jakiego Araba to dostana nauczke za nieszczere kuszenie tylkiem.
                                                  • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 09:33
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ona sobie nie zyczyla zadnego seksu (w zamysle), nie artykulowala tego jednak,
                                                    > a zachowywala sie dokladnie tak, jakby sobie zyczyla. Problemem bylo to, ze on
                                                    > byl zonaty wiec ona nie mogla zrozumiec, jak on mogl jej jako zonaty wsadzic. P
                                                    > roblemem natomiast nie bylo to, ze zaprosila go do siebie na wspolna kapiel, kt
                                                    > ora miala chyba polegac wylacznie na calowaniu i mydleniu sie, no ale facet teg
                                                    > o nie wiedzial. Przypuszczam, ze nie mogl wiedziec, bo gdyby wiedzial to by nie
                                                    > przyszedl, a ona chciala zeby zaproszenia nie odrzucil wiec przemilczala drobn
                                                    > a kwestie napisana malym druczkiem, mianowicie ze seksu mialo nie byc wiec i za
                                                    > bezpiecznie niepotrzebne.

                                                    I tak sie bede upierala, ze w tym przypadku jej wsadzil, bo mu jednak pozwolila. Inaczej chyba mowila by o gwalcie, co nie?
                                                  • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 10:07
                                                    Ludzie myślą szeroko. Jedna zostanie brutalnie zgwałcona, ale będzie siebie winiła, bo wypiła drinka. Inna sama rozłoży nogi i będzie szeptać namiętnie NIE i czuć że została wykorzystana. A i jeszcze jedna historia: Poszła z nim do hotelu a potem się ganiali dookoła, bo ona mu uciekła z pokoju, a wrócić czym nie miała:))
                                                  • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 10:24
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ludzie myślą szeroko. Jedna zostanie brutalnie zgwałcona, ale będzie siebie win
                                                    > iła, bo wypiła drinka. Inna sama rozłoży nogi i będzie szeptać namiętnie NIE i
                                                    > czuć że została wykorzystana. A i jeszcze jedna historia: Poszła z nim do hotel
                                                    > u a potem się ganiali dookoła, bo ona mu uciekła z pokoju, a wrócić czym nie mi
                                                    > ała:))

                                                    Wg mnie te historie sa oparte na wspolnym schemacie: kobieta potrzebuje mezczyzny, chce sie czuc pozadana, znajduje czy spotyka chetnego do tej roli ale z jakiegos wzgledu on jej nie pasuje i potem sa wlasnie takie akcje chce-nie chce, daje-ucieka, zle sie czuje ze soba-przerzuca wine na niego. Wam sie nie zdarzylo? Mi chyba ze 2 razy na ile pamietam.
                                                  • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 10:56
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    potem sa wlasnie takie akcje chce-nie chce, d
                                                    > aje-ucieka, zle sie czuje ze soba-przerzuca wine na niego. Wam sie nie zdarzylo
                                                    > ? Mi chyba ze 2 razy na ile pamietam.

                                                    Chce- nie chce to ja mam nawet przy kupnie kolejnych butów, ale przerzucanie winy to już inna bajka. No nie...tak nie miałam. Nikt mi nigdy nie wsadził tak szybko że nie zauważyłam;)) Bardziej.... skończył tak szybko;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 11:26
                                                    zawle napisała:

                                                    > Chce- nie chce to ja mam nawet przy kupnie kolejnych butów, ale przerzucanie wi
                                                    > ny to już inna bajka. No nie...tak nie miałam. Nikt mi nigdy nie wsadził tak sz
                                                    > ybko że nie zauważyłam;)) Bardziej.... skończył tak szybko;)

                                                    Na chce-nie chce przy butach to ja mam takie samo lekarstwo jak chce-nie chce przy facecie = nie spotykac sie ;) Tyle, ze to tez nie jest do konca takie dobre, bo ostatecznie trzeba popalic kupe mostow. Ale ciekawi mnie co to za cyrki Kag wyprawiala z rozmyslaniem sie w hotelach ;-) Czyzby z tymi Arabami co ich teraz tak nie lubi? ;)))
                                                  • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 13:21
                                                    hello-kitty2 napisala:
                                                    > Na chce-nie chce przy butach to ja mam takie samo lekarstwo jak chce-nie chce p
                                                    > rzy facecie = nie spotykac sie ;)
                                                    No ale do konca nie wiesz czy chcesz czy nie chcesz, wydawalo Ci sie, ze tak, a potem wyszlo, ze moze jednak nie. Albo chcialas tylko troche a sie okazuje, ze on chce wiecej.
                                                    A tez jestem z tych co nawet kartke urodzinowa wybieraja pol godzin! Zwariowac mozna ;))

                                                    " Ale ciekawi mnie co to za cyrki Kag wyprawiala z rozmyslaniem sie w hotelach ;-) Czyzby z tymi Arabami co ich teraz tak nie lubi? ;)))"

                                                    Nie z Arabami i nie w hotelach (kto by tam mial kase na hotel;))? ale cyrki owszem sie zgadza. No fecet sie podobal i atmosfera byla, wiec sie akcja zaczynala a jak szlo o konkrety to w trakcie wlaczala sie glowa i klebiace sie mysli: Czy to aby nie za szybko i czy w ogole chce, bo moze jednak nie itakdalej i takdalej. Zwlaszcze jak mloda bylam. Pewnie mialo to zwiazek z wychowaniem, jakimis normami utartymi czy cos takiego, przekroczeniu pewnej granicy/bariery, nie wiem. Moze mialo tez zwiazek z niepewnoscia co do odczuc/uczuc faceta, bo nie bylam z tych co chodza miesiacami zanim dojda do lozka(oprocz pierwszego razu:)), wiec rzecz dziala sie dosc szybko/wczesnie.
                                                  • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 16:37
                                                    kag73 napisała:
                                                    w trakcie wlaczala sie glowa i klebiace sie mysli: Cz
                                                    > y to aby nie za szybko i czy w ogole chce, bo moze jednak nie itakdalej i takda
                                                    > lej. Zwlaszcze jak mloda bylam. Pewnie mialo to zwiazek z wychowaniem, jakimis
                                                    > normami utartymi czy cos takiego, przekroczeniu pewnej granicy/bariery, nie wie
                                                    > m. Moze mialo tez zwiazek z niepewnoscia co do odczuc/uczuc faceta, bo nie byla
                                                    > m z tych co chodza miesiacami zanim dojda do lozka(oprocz pierwszego razu:)), w
                                                    > iec rzecz dziala sie dosc szybko/wczesnie.

                                                    I widzisz kag...tu mamy różnicę pomiędzy nami ( masz rację kitka, nie jestem kobieca). Bo ja tu to bym refleksyjna tak bardzo nie była. Czy jemu zależy wystarczająco, czy to nie za wcześnie?
                                                    Ale o przyjmowaniu prezentów to bym rozmyślała. I nie tylko w kategoriach..och, on mnie musi lubić, te meble to tylko 1% jego pensji.
                                                  • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 23:40
                                                    zawle napisała:
                                                    > I widzisz kag...tu mamy różnicę pomiędzy nami ( masz rację kitka, nie jestem ko
                                                    > bieca). Bo ja tu to bym refleksyjna tak bardzo nie była. Czy jemu zależy wystar
                                                    > czająco, czy to nie za wcześnie?

                                                    Tu mialysmy roznice, zawle, bo mloda juz od lat nie jestem:)) Ja wychowana w katolickim duchu potrzebowlam chwili, zeby inaczej zaczac patrzec na seks przedmalzenski, na seks w ogole i na seks, z osobami, ktorych nie kocham a jednak seksu z nimi chcialam. Pomogl mi w tym jeden sympatyczny facet, tak jakos niby jedno zdanie powiedzial w sensie, ze seks to ogromna frajda, trzeba z tego korzystac i sie nim cieszyc i jakos tak to podzialalo i dziwnym trafem sporo mi pomoglo.
                                                    > Ale o przyjmowaniu prezentów to bym rozmyślała. I nie tylko w kategoriach..och,
                                                    > on mnie musi lubić, te meble to tylko 1% jego pensji.
                                                    O przyjmowaniu prezentow tez rozmyslalam. Nie dawalam placic za siebie w knajpie jak nic od faceta nie chcialam i nie bylam nim zainteresowana jako partnerem do lozka czy do zwiazku. Jednak powiem szczerze, ze sytuacji ja 26, on 42 przy kasie i mnie sie podoba i chce zasypywac prezentami, nie mialam :)) Tu klasycznie mi sie nasuwa, ona w jego oczach jest bardzo atrakcyjna, mloda, podoba sie i dlatego chce zaoferowac co moze: dobre, przyjemne zycie i milo spedzic czas a ze ma mozliwosci to ten czas mozna spedzac roznie, np. na Majorce. I w zaleznosci w jakich okolicznosciach sie dzieje, co sie czuje, moze te prezenty przyjmowac lub nie. On ma tyle lat i tyle pieniedzy, ze tak wlasnie spedza czas czy takie rzeczy gotow jest fundowac. Wie, ze ona, o tyle mlodsza, niekoniecznie, ale, poniewaz jest facetem, wcale mu to nie przeszkadza.
                                                    Ale przypadeki, ze facet zaprasza, oferuje cos tam, chce za mnie placic, bo mu zalezy, owszem miewalam, tylko wiadomo, ze sumy byly mniejsze ze wzgledu na mniejsze mozliwosci.
                                                    Z jednym wyjatkiem gdzie koszty byly wysokie a przyjelam i z perspektywy czasu powiem, ze warto bylo ;)
                                                  • ninek04 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 19:22
                                                    kag73 napisała:

                                                    > , wiec sie akcja zaczynala
                                                    > a jak szlo o konkrety to w trakcie wlaczala sie glowa i klebiace sie mysli: Cz
                                                    > y to aby nie za szybko i czy w ogole chce, bo moze jednak nie itakdalej i takda
                                                    > lej. Zwlaszcze jak mloda bylam. Pewnie mialo to zwiazek z wychowaniem, jakimis
                                                    > normami utartymi czy cos takiego, przekroczeniu pewnej granicy/bariery, nie wie
                                                    > m. Moze mialo tez zwiazek z niepewnoscia co do odczuc/uczuc faceta, bo nie byla
                                                    > m z tych co chodza miesiacami zanim dojda do lozka(oprocz pierwszego razu:)), w
                                                    > iec rzecz dziala sie dosc szybko/wczesnie.

                                                    Faktycznie ,takie mysli to tylko w młodości można mieć.Potem jedyna myśl, jaka przychodzi do głowy, to jak dobrze, że jestem zabezpieczona i czy będzie fajne posuwanie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 10:14
                                                    kag73 napisała:

                                                    > I tak sie bede upierala, ze w tym przypadku jej wsadzil, bo mu jednak pozwolila
                                                    > . Inaczej chyba mowila by o gwalcie, co nie?

                                                    ;) Ona sie tak po prostu mi zalila kiedys na tego goscia. Ja nie traktowalam tego powaznie, bo za kazdym razem umawiala sie z nim po raz kolejny. Na dobra sprawe jak lezysz z facetem na golasa w wannie i obejmujesz go udami to co on ma sobie zrobic z tym penisem? Przykleic tasma klejaca do brzucha, hehe no oczywiscie, ze pozwolila, tylko chciala na niego przerzucic odpowiedzialosc, ze sie nie pohamowal, a powinien.
                                                  • sid_15 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 19:12
                                                    > no oczywiscie, ze pozwolila

                                                    No, to zmienia postać rzeczy.
                                          • ninek04 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 19:10
                                            hello-kitty2 napisała:
                                            >
                                            > Kobieta idaca z mezczyzna
                                            > w intymne miejsce (pokoj hotelowy) musi sie liczyc z konsekwencji swojego wybo
                                            > ru, tak samo jak kobieta biegajaca wieczorem po lesie. NIestety badzmy realista
                                            > mi. To jest tak jak kumpele mi opowiadala, ze zapraszala goscia zeby sie z nia
                                            > kapal na nago, a potem plakala do mnie, ze jej wsadzil bez zabezpieczenia. Tez
                                            > sie na nia patrzylam jak na glupia. Co jej mialam powiedziec? Sama tego chciala
                                            > s?

                                            No przecież to jasne ,jak słońce.Gdy ustalamy miejsce spotkania, a facet pyta mnie, czy może być w tym, a tym hotelu, no to wiem, na co się decyduję i nie odwracam się na pięcie, gdy się tam już znajdziemy, bo mi sie nagle odwidziało.To by była dopiero naiwność.
                                            • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 19:19
                                              ninek04 napisała:

                                              > Gdy ustalamy miejsce spotkania, a facet pyta m
                                              > nie, czy może być w tym, a tym hotelu, no to wiem, na co się decyduję i nie odw
                                              > racam się na pięcie, gdy się tam już znajdziemy

                                              Gdy sie tam znajdziecie i bedzie milo, to moze nie, ale gdy na przyklad pan wymysli dla podkrecenia atmosfery zrobic kupala na Twoja klatke piersiowa... Czy tu tez konsekwencja ponad wszystko i "nie odwracam sie na piecie " ? :-)
                                              • ninek04 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 19:34
                                                mabelle2000 napisała:

                                                >
                                                > Gdy sie tam znajdziecie i bedzie milo, to moze nie, ale gdy na przyklad pan wym
                                                > ysli dla podkrecenia atmosfery zrobic kupala na Twoja klatke piersiowa... Czy t
                                                > u tez konsekwencja ponad wszystko i "nie odwracam sie na piecie " ? :-)

                                                Nie przewiduję, by doszło do takiej sytuacji, bo wcześniej ustalamy co nas obydwoje kręci, a co jest ta granicą ,poza która się nie posuniemy.Wcześniej zawsze jest sporo wspólnych rozmów i wzajemnego poznawania swoich preferencji :-).W ciemno nie chodzę raczej.
                                                • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 19:52
                                                  ninek04 napisała:

                                                  > Nie przewiduję, by doszło do takiej sytuacji

                                                  No widzisz, Ty nie przewidujesz, a statystyki sa nieublagane- na przyklad najwiecej gwaltow dokonuja osoby z bliskiego otoczenia ofiary. Dziwne, nie ?

                                                  > bo wcześniej ustalamy co nas obyd
                                                  > woje kręci, a co jest ta granicą ,poza która się nie posuniemy.

                                                  Nie da sie niestety ustalic wszystkiego, czasem dynamika sytuacji jest tak duza, ze nastepuje ostrzejszy zwrot akcji. Pytanie co wtedy ?

                                                  >W
                                                  > ciemno nie chodzę raczej.

                                                  Kazdy tak mysli :-) Poza tym zawsze musi byc przeciez pierwszy raz z ta ososba. Co oznacza, ze rowniez po raz pierwszy jest okazja skonfrontowac teorie z praktyka. A co jesli rozbieznosci sa zbyt duze ? ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 22:43
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Kazdy tak mysli :-) Poza tym zawsze musi byc przeciez pierwszy raz z ta ososba.
                                                    > Co oznacza, ze rowniez po raz pierwszy jest okazja skonfrontowac teorie z pra
                                                    > ktyka. A co jesli rozbieznosci sa zbyt duze ? ;-)

                                                    Dlatego na pierwszy raz to najlepiej sie nie pisac wyjazdowo w obcym kraju, bo jak cos nie pojdzie i trzeba spieprzac to gdzie? Na lotnisko oddalone o iles godzin? W ktora strone? Nawet jak tam dotrzesz to moze sie okazac, ze najblizszy odlot wykonasz z wlasnym gwalcicielem :) Ja jak szlam z gosciem do hotelu to bylam np umowiona z kumpela ze zadzwoni o okreslonej porze zeby potwierdzic, ze wszystko w porzadku, a przede wszystkim wie gdzie jestem i z kim wiec w razie czego zainterweniuje. Mozna tez zabrac bron ale samolotem nie przewieziesz ;-))))
                                                  • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 16.07.15, 00:00
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Dlatego na pierwszy raz to najlepiej sie nie pisac wyjazdowo w obcym kraju, bo
                                                    > jak cos nie pojdzie i trzeba spieprzac to gdzie? Na lotnisko oddalone o iles go
                                                    > dzin? W ktora strone? Nawet jak tam dotrzesz to moze sie okazac, ze najblizszy
                                                    > odlot wykonasz z wlasnym gwalcicielem :) Ja jak szlam z gosciem do hotelu to by
                                                    > lam np umowiona z kumpela ze zadzwoni o okreslonej porze zeby potwierdzic, ze w
                                                    > szystko w porzadku, a przede wszystkim wie gdzie jestem i z kim wiec w razie cz
                                                    > ego zainterweniuje. Mozna tez zabrac bron ale samolotem nie przewieziesz ;-))))

                                                    Jak to czytam to se mysle, ze zylam naprawde niebezpiecznie ;))
                                                    Jednego czego nie robilam: nigdy z facetem w piersza noc, dopiero co poznanym czy wyrwanym gdzies w klubie.
                                                    A wyjazdowo, moze jednak te dwa pokoje, zawsze mozna uciec do drugiego pokoju :) Dodatkowo, zawsze mialam przy sobie pieniadze, na kazdej randce.
                                        • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:37
                                          kag73 napisała:

                                          > Tu, 100% ze jej sie moze/ma prawo odwidziec i zaden normalny facet nie bedzie c
                                          > hcial "przelatywac" kobiety jezeli ona nie chce, bo co on z tego tak naprawde b
                                          > edzie mial?

                                          Mniejsza z tym co bedzie mial facet. Sproboj za to na chwile zdjac rozowe okularki i pomysl w jakiej sytuacji zostaje ona postawiona, jesli drogi prezent przyjela, a teraz nie bardzo ma ochote na seks z nim ( bo i tak sie moze zdarzyc). Bo umowmy sie od razu, ze od poczatku bylo wiadomo, ze facet nie chce wdziecznosci w postaci kartofelkow z koperkiem ;-)
                                      • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:34
                                        hello-kitty2 napisała:


                                        > hehe Marek jaki Ty jestes naiwny, jak dziecko. Tak samo jak babka znajdzie sie w jednym pokoju hotelowym z facetem, ktory ten hotel oplacil, a jej sie odwidzi to jemu nie wolno jej przeleciec, dobre.
                                        -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                        No tak, facet płaci - facet ma. To jest tylko w burdelu i w Twoim świecie. Bez urazy.
                                        • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:39
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > No tak, facet płaci - facet ma. To jest tylko w burdelu i w Twoim świecie. Bez
                                          > urazy.

                                          Powtorze wiec pytanie-czy facet bylby rownie hojny, gdyby nie bylo nadziei na seks ?
                                          • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:47
                                            mabelle2000 napisała:
                                            > Powtorze wiec pytanie-czy facet bylby rownie hojny, gdyby nie bylo nadziei na s
                                            > eks ?
                                            Kazdy facet zabiejagacy o kobiete ma nadzieje na seks, nie koniecznie tylko na seks, ale na pewno rowniez na seks, bo taki jest sens zwiazkow damsko meskich, biologia.
                                            ten jest hojny, bo go na to stac, ma gest i nie jest skapy.
                                            Inny, jezeli nie jest skapy, na miare swoich mozliwosci tak samo zabiega i oferuje co moze kobiecie, na ktora leci, bo ma nadzieje na seks, nie tylko naseks. Nawet powiem wiecej: bardziej hojny bedzie ten co ma nadzieje na cos wiecej niz tylko seks, bo seks to w dzisiejszych czasach stosunkowo latwy i tani jest do zeralizowania.

                                            • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:52
                                              kag73 napisała:

                                              > Kazdy facet zabiejagacy o kobiete ma nadzieje na seks, nie koniecznie tylko na
                                              > seks, ale na pewno rowniez na seks, bo taki jest sens zwiazkow damsko meskich,
                                              > biologia.

                                              Czyli podsumowujac- bezinteresownosc wymienionych przez Marka prezentow staje pod znakiem zapytania :-)
                                              Czy cos co nie jest dane bez oczekiwania na rewanz w ogole jeszcze mozna nazwac prezentem ?
                                              • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 13:01
                                                mabelle2000 napisała:
                                                > Czyli podsumowujac- bezinteresownosc wymienionych przez Marka prezentow staje p
                                                > od znakiem zapytania :-)
                                                > Czy cos co nie jest dane bez oczekiwania na rewanz w ogole jeszcze mozna nazwac
                                                > prezentem ?
                                                A czy Ty dajesz prezenty wszystkim sasiadom w kolo? Czy dajesz je ludziom, ktorzy cos dla Ciebie znacza, ktorych lubisz?
                                                I jezeli jest to nowa znajomsc a znajomosc damsko meska jest tutaj nieco inna znajomosci niz kolezanki czy koledzy, to oprocz tego, ze chcesz z ta osoba obcowac, spotykac sie, chcesz podarowac cos ladnego, zaoferowac cos milego, tym bardziej, ze mozesz, bo Cie stac. I niekoniecznie myslisz o rewanzu ale na pewno chcialabys zainteresowania drugiej strony, uzyskac jej sympatie. Czy nie tak to zazwyczaj wyglada? Czyli jak ktos ci sie podoba to chcialabys jak najbardziej podobac sie tez jemu. Kobieta moze wlozy na siebie ladna sukienke, umaluje usta a facet przybiegnie z bukietem roz.
                                                • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 13:11
                                                  kag73 napisała:
                                                  Czyli jak ktos ci sie podoba to chcialabys jak najbardziej po
                                                  > dobac sie tez jemu. Kobieta moze wlozy na siebie ladna sukienke, umaluje usta a
                                                  > facet przybiegnie z bukietem roz.

                                                  I jeszcze oprocz podobania sie chcesz komus zrobic przyjemnosc: na pewno babka uciezy sie z roz, mysli facte a ona mysli: na pewno ucieszy sie jak zobaczy mnie w mini.
                                          • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:49
                                            mabelle2000 napisała:

                                            > marek.zak1 napisał:
                                            >
                                            > > No tak, facet płaci - facet ma. To jest tylko w burdelu i w Twoim świecie
                                            > . Bez urazy.
                                            >
                                            > Powtorze wiec pytanie-czy facet bylby rownie hojny, gdyby nie bylo nadziei na seks ?
                                            ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                            Nadzieje ma każdy, ale to nie oznacza, że go kupuje. Jak babka ma ochotę to z nim uprawia, a jak nie - to nie. Nie sprowadzajcie zycia do burdelu.
                                            • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 13:08
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > . Jak babka ma ochotę to z
                                              > nim uprawia, a jak nie - to nie.

                                              Juz male dzieci w piaskownicy uczy sie zachowan stadnych, kolega da ci lopatke, ty daj mu wiaderko. Taka wymiana. Wszyscy to stosuja, przez cale zycie, bo przynosi to obopolne korzysci. Dlatego moge sobie wyobrazic sytuacje, ze kobieta stara sie odwdzieczyc jak najpiekniej za prezent, tym piekniej im byl drozszy. A ze sama kasy nie ma, a odwdzieczyc by sie chciala...Tylko po co klamac i zamydlac, skoro wiadomo, ze ofiarowane dobra maja na celu te kobiete "zmiekczyc" ? :-)
                                              • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 13:14
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > marek.zak1 napisał:
                                                >
                                                > > . Jak babka ma ochotę to z
                                                > > nim uprawia, a jak nie - to nie.
                                                >
                                                > Juz male dzieci w piaskownicy uczy sie zachowan stadnych, kolega da ci lopatke,
                                                > ty daj mu wiaderko. Taka wymiana. Wszyscy to stosuja, przez cale zycie, bo prz
                                                > ynosi to obopolne korzysci. Dlatego moge sobie wyobrazic sytuacje, ze kobieta s
                                                > tara sie odwdzieczyc jak najpiekniej za prezent, tym piekniej im byl drozszy. A
                                                > ze sama kasy nie ma, a odwdzieczyc by sie chciala...Tylko po co klamac i zamyd
                                                > lac, skoro wiadomo, ze ofiarowane dobra maja na celu te kobiete "zmiekczyc" ? :
                                                > -)
                                                A mozesz sobie wyobrazic sytuacje, ze kobieta poszlaby i chcialaby isc z jakims facetem do lozka chociaz jeszcze nic nie zdazylby podarowac, albo zanim by zaczal, bo zwyczajnie na niego leci, jej sie podoba, nic by nie musial i wcale nie z wdziecznosci?
                                                • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 13:18
                                                  kag73 napisała:
                                                  > A mozesz sobie wyobrazic sytuacje, ze kobieta poszlaby i chcialaby isc z jakims
                                                  > facetem do lozka chociaz jeszcze nic nie zdazylby podarowac, albo zanim by zac
                                                  > zal, bo zwyczajnie na niego leci, jej sie podoba, nic by nie musial i wcale nie
                                                  > z wdziecznosci?

                                                  Ja sobie tylko takie sytuacje wyobrazam Kag :-)
                                                  • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 13:25
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Ja sobie tylko takie sytuacje wyobrazam Kag :-)

                                                    No i tutaj jest ona wykluczona? Nie mozna oferowac prezentow, kwiatkow czego tam jeszcze, bo babka i tak na faceta leci? Pominawszy, ze on tego do konca nie wie, nie moze wiedziec do pewnego czasu. A nawet gdyby wiedzial...Jemu serce/rozsadek/doswiadczenie podpowiada, ze ma tak robic.
                                                    Dla mnie taki facet jest bardzo dobrym kandydatem. Prezentow przyjac nie musze, ale licza sie jego checi i gest. Najgorsze prawie co moze sie zdarzyc to skapy facet i taki, ktory sie dzielic nie chce, moim zdaniem.
                                                  • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 13:40
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No i tutaj jest ona wykluczona? Nie mozna oferowac prezentow, kwiatkow czego ta
                                                    > m jeszcze, bo babka i tak na faceta leci?

                                                    Kag, ja Cie bardzo prosze nie przeinaczaj :-) Mowa byla o prezentach, ktore moga wprawic w zaklopotanie, bo nie sposob sie za nie zrewanzowac. Tego dotyczy caly watek, a nie drobnych, WZAJEMNYCH niespodzianek, ktorymi sie ludzie obdarowuja, zeby sprawic sobie przyjemnosc. Prezent nie ma powalac cena, ale ma byc dowodem pamieci, troski, ma swiadczyc o tym, ze zna sie upodobania drugiej strony.
                                                    Przeciwna jestem natomiast klamstwu, ze luksusowy urlop czy drogie meble dostaje sie za friko.
                                                  • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 13:50
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Kag, ja Cie bardzo prosze nie przeinaczaj :-) Mowa byla o prezentach, ktore moga wprawic w zaklopotanie, bo nie sposob sie za nie zrewanzowac.
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Widzisz Mabelle, po pierwsze życie to jest gra na bardzo długi dystans I naprawde nie trzeba rewanzować sie od razu. Jesli ludzie sie ze soba zwiążą, powstanie zupełnie inna sytuacja, a ku temu tez może iść, skoro facet jest napalony, a babce sie on podoba.
                                                    Po drugie, wierzcie albo nie, nie wszyscy faceci maja centrum dowodzenia w swoim kutasie. Może wększośc tak, ale nie wszyscy I to robi różnicę.
                                                    Po trzecie, jesli ja bym zapraszał babkę, na której mi zależy a relacje nie byłyby jeszcze jasne, powiedziałbym otwarcie. lecimy na Majorkę, rezerwuję 2 pokoje a co tędzie, to bedzie, ty zadecydujesz, I nie czuj sie do niczego zobligowana.
                                                  • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 13:58
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Widzisz Mabelle, po pierwsze życie to jest gra na bardzo długi dystans I napraw
                                                    > de nie trzeba rewanzować sie od razu.

                                                    Slusznie, dlatego rozsadniej bedzie powazniejsze inwestycje finansowe zostawic na czas az zwiazek sie rozkreci :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 14:07
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Dla mnie taki facet jest bardzo dobrym kandydatem. Prezentow przyjac nie musze,
                                                    > ale licza sie jego checi i gest. Najgorsze prawie co moze sie zdarzyc to skapy
                                                    > facet i taki, ktory sie dzielic nie chce, moim zdaniem.

                                                    Ale kandydatem na co? To juz sie nie liczy, ze on jest 16 lat starszy? ;)
                                                  • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 15:25
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ale kandydatem na co? To juz sie nie liczy, ze on jest 16 lat starszy? ;)

                                                    Zapomnialam w tym wszystkim o tej roznicy wieku :( No to sie bardzo liczy, tutaj trzeba sie zastanowic czy ktos reflektuje czy nie. Jezeli jest calkiem przystojny na swoje lata / sie podoba i mlody duchem to pewnie decyzja sie robi trudniejsza. Natomiast jezeli kreci to do lozka z nim jak najbardziej mozna isc, ale problem, ze to powoduje coraz wieksze zaangazowanie emocjonalne i potem sa trudne decyzje. Przerabialam z moja przyjaciolka, facet 17 lat straszy i wielkie wahania. Duzo zalezy od podejscia, znam takie, ktore stwierdzily: zyje tu i teraz, skad moge wiedziec co bedzie za 10 lat.
                                                    To podobnie jak z tymi za mlodymi mezczyznami, tez nie dostaja szansy czesto wlasnie ze wzgledu na obawe o przyszlosc. Bo czlowiek nie chce sie zaangazowac emocjonalnie a potem cierpiec.
                                              • gogol77 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 14:37
                                                mabelle2000 napisała:
                                                ... wiadomo, ze ofiarowane dobra maja na celu te kobiete "zmiekczyc" ? :> -)

                                                A jak już jest "miękka" to jakie pobudki skłaniają mnie do dawania jej prezentów, do sprawiania jej przyjemności? Czy to może przypadkiem nie chodzi o jakieś uczucie, może nawet o miłość??? Mnie np. cieszy wtedy ten jej uśmiech. Zupełnie niezależny od wartości prezentu.
                                                Więc pytam, dlaczego wykluczacie takie same pobudki u faceta, który jeszcze nie bzyknął? Choć jest oczywiste, że ma na to ochotę. I ona o tym wie.
                                                Przecież zakochanym można być jeszcze przed bzyknieciem. Na Majorce, czy gdzie indziej.


                                                • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 14:52
                                                  gogol77 napisał:

                                                  > A jak już jest "miękka" to jakie pobudki skłaniają mnie do dawania jej prezentó
                                                  > w, do sprawiania jej przyjemności? Czy to może przypadkiem nie chodzi o jakieś
                                                  > uczucie, może nawet o miłość??? Mnie np. cieszy wtedy ten jej uśmiech. Zupełnie
                                                  > niezależny od wartości prezentu.

                                                  Widzisz Gogol z prezentami to jest tak, ze musi byc zarowno chec dawania jak i brania. Jesli wszystko mam i niczego mi nie potrzeba, to po jaka cholere mialabym brac DROGIE prezenty ? Zeby ofiarodawca poczul sie lepiej ? Jak jest taki hojny i chce sprawiac przyjemnosc niech sypnie kasa na glodujace dzieci w Afryce, albo dolozy sie do budowy studni tamze. Tym gestem na pewno wzbudzilby moj podziw i wdziecznosc.

                                                  > Więc pytam, dlaczego wykluczacie takie same pobudki u faceta, który jeszcze nie
                                                  > bzyknął? Choć jest oczywiste, że ma na to ochotę. I ona o tym wie.

                                                  My niczego nie wykluczamy :-) Dobrze by jednak bylo, zeby preznt cieszyl, a nie wzbudzal zaklopotanie swoja wartoscia. Teraz zrozumiales, czy nadal nie bardzo ? :-)
                                                • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 14:55
                                                  gogol77 napisał:

                                                  > A jak już jest "miękka" to jakie pobudki skłaniają mnie do dawania jej prezentów, do sprawiania jej przyjemności? Czy to może przypadkiem nie chodzi o jakieś uczucie, może nawet o miłość??? Mnie np. cieszy wtedy ten jej uśmiech. Zupełnie niezależny od wartości prezentu.
                                                  > Więc pytam, dlaczego wykluczacie takie same pobudki u faceta, który jeszcze nie bzyknął? Choć jest oczywiste, że ma na to ochotę. I ona o tym wie.
                                                  > Przecież zakochanym można być jeszcze przed bzyknieciem. Na Majorce, czy gdzie indziej.
                                                  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                  Tu wykladnia dawania prezentu jest taka, że seks za present. Nawet sugerowano, że moja żona to robi, w zamian za bluzki z Zary.
                                                  Jak mówią, każdy sadzi po sobie.
                                                  • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 15:04
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Tu wykladnia dawania prezentu jest taka, że seks za present.

                                                    Piszesz jakbys sie z choinki urwal, wymiana prezentow za seks jest stara jak swiat.

                                                    > . Nawet sugerowano,
                                                    > że moja żona to robi, w zamian za bluzki z Zary.

                                                    A to akurat sam zasugerowales obwieszczajac wszem i wobec, ze jak zona odmowi seksu to juz nie bardzo bedzie mogla liczyc na Twoja przychylnosc. Zgadza sie ? :-)


                                                  • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 15:11
                                                    Hmm, jak tak sie nad tym zastanowie to dochodze do wniosku, ze sama robiac ludziom prezenty wlasciwie nie licze na nic, wcale nie chce rewanzu, po prostu chec im cos dac w prezencie, bo ich lubie, kocham, chce sprawic przyjemnosc albo bo uwazam cos tam im sie przyda, ich ucieszy a sami nie moga sobie na to pozwolic albo chce, zeby to bylo ode mnie.
                                                    Wiec nie kazdy i nie zawsze liczy sie na cos w zamian robiac komus prezent.
                                                    I jeszcze wazne bywaja, zwlaszcza na poczatku jakichs znajomosci, w jakich okolicznosciach sie to odbywa i jakie jest tego podloze, bo moze to byc spontaniczny pomysl albo jakas nagla potrzeba, albo tak wyszlo itd.
                                                  • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 15:18
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Hmm, jak tak sie nad tym zastanowie to dochodze do wniosku, ze sama robiac ludziom prezenty wlasciwie nie licze na nic, wcale nie chce rewanzu, po prostu chec im cos dac w prezencie, bo ich lubie, kocham, chce sprawic przyjemnosc albo bo uwazam cos tam im sie przyda, ich ucieszy a sami nie moga sobie na to pozwolic albo chce, zeby to bylo ode mnie.
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Ja tez tak mam. Jak byłem dzieckiem lubiłem dostawać prezenty, a teraz lubie dawać moim bliskim.
                                                    A jak Kitty napisała że to historia o mojej córce, tylko wyjaśnie, ze jeden od niej telefon, a ja jej te meble i nie tylko bym następnego dnia jej kupił. to nie ta historia.
                                                  • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 15:26
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A jak Kitty napisała że to historia o mojej córce, tylko wyjaśnie, ze jeden od
                                                    > niej telefon, a ja jej te meble i nie tylko bym następnego dnia jej kupił.

                                                    A gdybys dal jej pieniadze na meble, a ona te trzy tysiaki przepuscila np. na ciuchy ? Poglaskalbys po glowie i dal nastepna kase ? Nie ludz sie Marek, nawet wlasnych dzieci nie finansujemy zupelnie bezwarunkowo.
                                                  • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 15:29
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > A jak Kitty napisała że to historia o mojej córce, tylko wyjaśnie, ze jeden od niej telefon, a ja jej te meble i nie tylko bym następnego dnia jej kupił
                                                    > .
                                                    >
                                                    > A gdybys dal jej pieniadze na meble, a ona te trzy tysiaki przepuscila np. na ciuchy ? Poglaskalbys po glowie i dal nastepna kase ? Nie ludz sie Marek, nawet wlasnych dzieci nie finansujemy zupelnie bezwarunkowo.
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Oczywiście, że nie, faktura ze sklepu meblowego i numer konta :).

                                                  • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 15:11
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > A to akurat sam zasugerowales obwieszczajac wszem i wobec, ze jak zona odmowi seksu to juz nie bardzo bedzie mogla liczyc na Twoja przychylnosc. Zgadza sie ? :-)
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Otóż było tak, że wprowadziłem okreslenie: ,,brak seksu -> brak zwiazku" I jesli moja zona zdecydowałaby iść konsekwentnie tę drogą (zakochałaby sie w kims innym, czuła by fizyczną niechęć do mnie) oznaczałoby to zakończenie zwiazku.
                                                    To NIE oznacza, ze jeśli powie, ze jest zmęczona, czy nie ma ochoty, ma to jakikolwiel wpływ na nasz związek.
                                                    Nie ma tutaj także żadnych kontekstów finansowych. Nasz dorobek jest w połowie jej własnościa. Konflikt byłby o Sowę. Oboje ja uwielbiamy.
                                                  • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 16:31
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Otóż było tak, że wprowadziłem okreslenie: ,,brak seksu -> brak zwiazku" I
                                                    > jesli moja zona zdecydowałaby iść konsekwentnie tę drogą (zakochałaby sie w kim
                                                    > s innym, czuła by fizyczną niechęć do mnie) oznaczałoby to zakończenie zwiazku.
                                                    > To NIE oznacza, ze jeśli powie, ze jest zmęczona, czy nie ma ochoty, ma to jaki
                                                    > kolwiel wpływ na nasz związek.

                                                    Powiedz że macie swoiste, rodzinne poczucie humoru i ta propozycja seks za bluzkę/bluzki z zary to taka wasza rodzinna ceremonia. Bo zabrzmiało jakby Ci za te bluzki była życzliwsza, w sensie ...no wiesz;)
                                                • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 16:49
                                                  gogol77 napisał:

                                                  > A jak już jest "miękka" to jakie pobudki skłaniają mnie do dawania jej prezentó
                                                  > w, do sprawiania jej przyjemności? Czy to może przypadkiem nie chodzi o jakieś
                                                  > uczucie, może nawet o miłość??? Mnie np. cieszy wtedy ten jej uśmiech. Zupełnie
                                                  > niezależny od wartości prezentu.

                                                  Wsydzilbys sie pisac o milosci do kochanki wyrazanej prezentami podczas gdy zone koncertowo po rogach walisz udajac impotenta. Nie jestes uczciwy wiec kto Ci w to uwierzy.
                                                  • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 17:37
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > udajac impotenta.

                                                    No tego to akurat mozna mu zazdroscic.
                                                    Prawdopodobnie gdyby byl kobieta o podobnych objawach "impotencji", to predzej czy pozniej nasmarowany lubrykantem byl posuwany w te i nazad. A tak, to przynajmniej ma swiety spokoj ;-)
                                                  • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 17:46
                                                    Z tym że jemu pewnie jest trudniej udawać..no wiesz...rzeczone dowodu na wyciągniecie ręki;)
                                                  • gogol77 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 18:41
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Wsydzilbys sie pisac o milosci do kochanki wyrazanej prezentami >
                                                    Aleście są podłe! Solidarność jajników? Przecież potrzeba sprawiania przyjemności komuś bliskiemu to bardzo ładna cecha. Wszyscy powinni ją chwalić!
                                                    >...udajac impotenta...>
                                                    Jak można impotencję udawać ? - sprzęt doznaje wzwodu pod wpływem odebranych bodźców, w wyniku określonych procesów psychofizycznych niezależnych albo prawie niezależnych od woli właściciela sprzętu. Brak bodźców = brak uruchomienia tych procesów, są bodźce - jest erekcja, jest seks. Nie wiedziałyście?

                                                  • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 18:54
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Brak bodźców = brak uruchomienia tych
                                                    > procesów, są bodźce - jest erekcja, jest seks. Nie wiedziałyście?

                                                    A co ma piernik do wiatraka ? W przeciwienstwie do kobiety nie musisz sie tlumaczyc, ze nie masz checi. Kto wie, moze nawet wspolczucia sie doczekasz ;-)
                                                    Analogiczna sytuacja z kobiecej strony zupelnie inaczej wyglada. Jesli nie chce nog rozlozyc, to : "ma w dupie meskie potrzeby, wyrachowana, roszczeniowa suka, zimna ryba, bla, bla" Klasyka forum.
                                                    Dlatego napisalam, ze Ci zazdroszcze ;-)
                                                  • gogol77 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 19:33
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    >Jesli nie chce nog rozlozyc, to : "ma w dupie meskie potrzeby, wyrachowana, roszczeniowa suka, zimna ryba, bla, bla" Klasyka forum.>

                                                    Jeśli kobieta nie chce rozłożyć nóg to coś jest tego przyczyną: nie ma takich potrzeb, potrzeby były ale wygasły, potrzeby są ale ten facet jej już nie kręci itp.
                                                    Analogicznie jest z facetami z tą istotną różnicą, że my nie jesteśmy w stanie uprawiać seksu bez przekonania, wyłącznie celem zaspokojenia kobiecych potrzeb. Nawet wtedy, gdy ona w dalszym ciągu jest kimś bliskim pod innymi względami. No kurwa, nie da się!
                                                    Także klasyką forum w przypadku gdy BSwM dotyka kobietę - są rady typu: popracujcie nad tym, starajcie się itp. a gdy dotyka faceta - kobietom zarzuca się, że są wredne bo nie liczą się z jego potrzebami (Sabat) i radzi, że powinny rozkładać nogi z pobudek charytatywnych.
                                                    Nie wierzę w dlugofalową skuteczność takich rad, no może są jakieś rzadkie wyjątki od reguły, że jak ogień wygasł, to bardzo trudno go na nowo rozpalić.
                                                    I wtedy IMO jednym z wyjść (nie twierdzę, że najlepszym) jest jednostronne lub dwustronne otworzenie związku. Z dołożeniem maksimum starań by nie krzywdzić partnera.
                                                  • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 19:41
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Analogicznie jest z facetami z tą istotną różnicą, że my nie jesteśmy w stanie
                                                    > uprawiać seksu bez przekonania, wyłącznie celem zaspokojenia kobiecych potrzeb.
                                                    > Nawet wtedy, gdy ona w dalszym ciągu jest kimś bliskim pod innymi względami. N
                                                    > o kurwa, nie da się!

                                                    A u kobiety to kurwa da sie, co ? Tubka zelu i do przodu ? Nie Gogol, to ze kobieta rozlozy nogi i da sie posuwac, to nie znaczy ze jest jakas roznica miedzy nia a mezczyzna. On nie chce, wiec siada mu hydraulika, ona nie chce, wiec siada jej psychika. Sama nie wiem co gorsze :-(
                                                  • gogol77 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 20:12
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > On nie chce, wiec siada mu hydraulika, ona nie chce, wiec siada jej psychika. Sama nie wiem co gorsze :-(>

                                                    I tu zgadzamy się co do joty! Jestem w stanie wyobrazić sobie co czuje kobieta zmuszająca się wbrew sobie do rozłożenia nóg bo tak trzeba. To my nawet mamy łatwiej bo możemy odpowiedzialność zwalić na niego. A wasza cipka to przecież zawsze może. I nam żaden żel nie ułatwi/umożliwi wykonania zadania wbrew sobie.
                                                    Ale żeby nie było, to brak ochoty u kobiety (z jakiejkolwiek przyczyny) dotyka także boleśnie faceta. Jego ego. Już jej nie kręcę a przecież jestem taki fajny gość! Tylko głupek albo prawiczek nie zorientuje się co do udawanych orgazmów i nażelowanej a nie naturalnie zwilżonej cipki. Seks przy braku ochoty jednej ze stron to bardzo smutny spektakl.
                                                  • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 16.07.15, 10:35
                                                    gogol77 napisał:
                                                    . Już jej nie kręcę a przecież jestem taki fajny
                                                    > gość! Tylko głupek albo prawiczek nie zorientuje się co do udawanych orgazmów
                                                    > i nażelowanej a nie naturalnie zwilżonej cipki. Seks przy braku ochoty jednej z
                                                    > e stron to bardzo smutny spektakl.

                                                    Wzruszyłam się, do łez. Jaki z Ciebie fajny gostek, wzór cnót. Takie wspaniałe rozwiązanie znalazłeś dla tej tragicznej sytuacji. Żona ma spokój, kochanka spid, ty fun. Normalnie że też na to nie wpadłam zanim wyprowadziłam się od męża...o ja głupia.
                                                  • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 16.07.15, 10:43
                                                    zawle napisała:
                                                    > Wzruszyłam się, do łez. Jaki z Ciebie fajny gostek, wzór cnót. Takie wspaniałe
                                                    > rozwiązanie znalazłeś dla tej tragicznej sytuacji. Żona ma spokój, kochanka spi
                                                    > d, ty fun. Normalnie że też na to nie wpadłam zanim wyprowadziłam się od męża..
                                                    > .o ja głupia.
                                                    Ano, bo to mezczyzna trzaba byc, zeby na to wpasc :)
                                                    Ale spojrz na to z perspektywy kobiecej, zawle, on zlamalby jej serce, tej zonie, zostawiajac ja/ rozwodzac sie z nia :( wiec znalazl wyjscie najmniej bolesne dla wszystkich, zwlaszcza
                                                    dla zony ;)
                                                    Teraz rozumiesz?
                                                  • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 16.07.15, 10:52
                                                    kag73 napisała:

                                                    wiec znalazl wyjscie najmniej bolesne
                                                    > dla wszystkich, zwlaszcza
                                                    > dla zony ;)
                                                    > Teraz rozumiesz?

                                                    No ba! ;) Nowotwory tez sa bezbolesne (do jakiegos stadium).
                                                  • lybbla Re: Zobowiaąujacy prezent? 16.07.15, 22:47
                                                    kag73 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > > Wzruszyłam się, do łez. Jaki z Ciebie fajny gostek, wzór cnót. Takie wspa
                                                    > niałe
                                                    > > rozwiązanie znalazłeś dla tej tragicznej sytuacji. Żona ma spokój, kochan
                                                    > ka spi
                                                    > > d, ty fun. Normalnie że też na to nie wpadłam zanim wyprowadziłam się od
                                                    > męża..
                                                    > > .o ja głupia.
                                                    > Ano, bo to mezczyzna trzaba byc, zeby na to wpasc :)
                                                    > Ale spojrz na to z perspektywy kobiecej, zawle, on zlamalby jej serce, tej zoni
                                                    > e, zostawiajac ja/ rozwodzac sie z nia :( wiec znalazl wyjscie najmniej bolesne
                                                    > dla wszystkich, zwlaszcza
                                                    > dla zony ;)
                                                    > Teraz rozumiesz?

                                                    Tylko prawdziwa kobieta trzyma się tak ckliwego scenariusza :)

                                                    Tymczasem, żona Gogola albo
                                                    właśnie oddaje setny nocny skok na spadochronie
                                                    (ewentualnie ślęczy nad projektem dla pesy)
                                                    albo odwiedza dwoje zaprzyjaźnionych małych hindusów by oglądać klasery.
                                                    Kobiet nie znacie czy co?
                                                  • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 16.07.15, 23:05
                                                    No znamy....ale że co? Oboje mają profity? No mają, tylko po kiego do tego dorabiać brazylijską pointe?
                                                  • lybbla Re: Zobowiaąujacy prezent? 17.07.15, 00:11
                                                    zawle napisała:

                                                    > No znamy....ale że co? Oboje mają profity? No mają, tylko po kiego do tego dora
                                                    > biać brazylijską pointe?

                                                    Ja u Gogola pointy latynoamerykańskiej nie widzę. Jedynie opis kruchej
                                                    stabilności która i tak w pył się obróci bo tak kończą plemiona skazane na sto lat samotności.
                                                  • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 17.07.15, 09:13
                                                    Różnica stąd, że skupiliśmy swoją uwagę na innym elemencie historii. Piszesz o kruchości tej sytuacji? Nie jest taka krucha jak by się zdawać mogło. Wystarczy wejść na forum o kochankach. Trochę rotacji w układzie i bawimy się dalej.
                                                  • gogol77 Re: kto ma profity? 17.07.15, 18:01
                                                    zawle napisała:
                                                    > No znamy....ale że co? Oboje mają profity? No mają, tylko po kiego do tego dorabiać brazylijską pointe?>

                                                    Nie oboje, tylko wszyscy troje.
                                                    A tak w ogóle to sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało!
                                                    Dałem się Tej Śledczej napuścić na wynurzenia, no to mam!
                                                    Na forum, zgodnie z jego hasłem – BSwM, czytamy narzekania licznych pań na ospałość seksualną partnerów. Są też liczne wpisy facetów, którzy nie dupczą w ogóle, bo panie nie chcą im dawać, albo wpisy tych, którzy są w związkach i też nie dupczą, bo paniom się znudziło i panowie już ich nie zwilżają więc panie cierpią na chroniczne bóle głowy.
                                                    A gdzie są wpisy facetów - partnerów tych pań co doznają bezseksia bo facetom ich cipki się znudziły?
                                                    No to jestem ja! I przyjmuję na klatę Wasze opinie, jaki to ja jestem wredny. Sabat swoją żonę uważa za wredną bo na niego nie leci - ale sporo forumowych pań nie podzielało tej opinii. A tu wszyscy huzia na mnie!

                                                    Ale ad rem: w moim istniejącym układzie wszyscy wyglądają na w miarę zadowolonych. Ślubna, bo ma dom i męża - mówi, że fajnego; kochanka - bo ma te swoje orgazmy i kogoś kto jest jej bliski; i ja – bo mam zajebisty seks i ego pięknie dowartościowywane przez obie panie.
                                                    Kiedyś tak z doskoku bzykałem taką mężatkę. I ona powtarzała, że kocha nas obu, bo dopiero suma naszych zalet spełnia jej oczekiwania. Nigdy niestety nie wyznała o jakie zalety chodziło w moim przypadku.
                                                    No więc można tak i to nie tylko w przypadku mężczyzn z natury bardziej poligamicznych.

                                                    Że żyję w kłamstwie? No tak, żyję. Wiem, to obrzydliwe bo tylko prawda nas wyzwoli! Ale z rachunku zysków i strat, nie tylko moich, ale zysków i strat każdej z 3 osób tego trójkąta wynika, że póki co jest to stan optymalny. Ale to mój rachunek, nie zrobiłem ankiety na temat opinii moich pań. Z przyczyn obiektywnych!

                                                    Jest jeszcze jeden aspekt sprawy. Formalno – kanoniczny. Taki jeden katolik który zna sprawę mówi, że pójdę do piekła. Chyba, że się wyspowiadam. To wtedy nie.
                                                    No ale ja nie wiem czy to się w moim przypadku da. Bo ja nie dostałem rozgrzeszenia lata temu w spowiedzi przedślubnej. Tak, przedślubnej z obecną ślubną. W kościele na Placu Zbawiciela (tak, tak – tam gdzie tęcza!) - w stolicy państwa leżącego (podobno?) w Europie.
                                                    Klepałem jakieś tam grzeszki ale widać gościowi brakowało wątku erotycznego bo pyta wprost: spałeś z nią?. Mówię, że tak. On na to: żałujesz?. Ja już trochę wkurwiony mówię: nie bo było fajnie, jakbym żałował to bym się nie żenił. On: to ci nie dam rozgrzeszenia. Ja: to nie!!. A jeszcze jak wysyczał: co to za kobieta z którą chcesz się żenić!!?? – że niby jest kobietą upadłą to mu prawie wykrzyczałem, żeby liczył się ze słowami i poszedłem w cholerę. I przed kościołem w obecności o mało co żony złożyłem uroczystą przysięgę, że już nigdy w życiu, nawet na łożu śmierci do spowiedzi nie przystąpię. I przysięgi dotrzymuję. Wymaganą do ślubu kartkę od spowiedzi dostaliśmy od przyjaciółki żony, przerabialiśmy datę bo była mocno przeterminowana
                                                    No właśnie, więc może ja wcale nie cudzołożę bo ślub bez ważnej spowiedzi to jest chyba nieważny? A jeśli tak, to się już nie czepiajcie!
                                                    Urlop, więcej czasu, więc się rozpisałem
                                                  • mabelle2000 Re: kto ma profity? 17.07.15, 18:32
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Że żyję w kłamstwie? No tak, żyję. Wiem, to obrzydliwe bo tylko prawda nas wyzw
                                                    > oli! Ale z rachunku zysków i strat, nie tylko moich, ale zysków i strat każdej
                                                    > z 3 osób tego trójkąta wynika, że póki co jest to stan optymalny.

                                                    Skoro taki Ci wyszedl bilans, to ja na pewno moralow Ci nie bede prawic :-)
                                                    No dobra napisze to. Z jednego powodu jest mi troche smutno, bo piszac o orgazmach swojej pani i tego jak jest super nie napisales tez, ze to tylko od swieta i z doskoku. Myslalam, ze wyciagne z Ciebie recepte na wieczna namietnosc w zwiazku. No wiec teraz to jestem zwyczajnie rozczarowana. No ale to jasne, ze to moj problem, ze sobie wyobrazilam Twoje wieloletnie, malzenskie szczescie, ktorego nie bylo :-(
                                                    Nie gniewaj sie, ze to napisalam. Tez mam urlop.
                                                  • kag73 Re: kto ma profity? 17.07.15, 19:02
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > No dobra napisze to. Z jednego powodu jest mi troche smutno, bo piszac o orgazm
                                                    > ach swojej pani i tego jak jest super nie napisales tez, ze to tylko od swieta
                                                    > i z doskoku. Myslalam, ze wyciagne z Ciebie recepte na wieczna namietnosc w zwi
                                                    > azku. No wiec teraz to jestem zwyczajnie rozczarowana. No ale to jasne, ze to m
                                                    > oj problem, ze sobie wyobrazilam Twoje wieloletnie, malzenskie szczescie, ktore
                                                    > go nie bylo :-(
                                                    Le tam, jednej konkretnej recepty nie ma, wiec co dziala u jednych, nie podziala u drugich. Bo to jest, oprocz dobrania sie na poczatku, ktore moze pomoc, ale nie musi (u googola nie pomoglo), jedna wielka loooteeeriaaa i tyle. Ale pociesz sie, ze sie zdarza, udalo sie Markowi (chociaz mu nie wierza;)) i mnie tez sie udaje do teraz, prawie 15 lat. I paru innym tez sie udalo, zdaje sie, ze loppe tez nie narzeka.
                                                  • mabelle2000 Re: kto ma profity? 17.07.15, 19:05
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Bo to jest, oprocz dobrania sie na poczatku, ktore moze pomoc, ale
                                                    > nie musi (u googola nie pomoglo), jedna wielka loooteeeriaaa i tyle.

                                                    Mozesz mnie kurna nie straszyc ? ;-))))
                                                  • kag73 Re: kto ma profity? 17.07.15, 19:31
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Mozesz mnie kurna nie straszyc ? ;-))))

                                                    A moze idz tym tropem: "ze to tylko od swieta i z doskoku". Moze sie sprawdzi. Bo Ty chyba pisalas, ze nie wyobrazasz sobie codzinnie dzielic z facetem loza i stolu?
                                                    Ja mam z kolei odwrotnie, lozko i stol (piekny, duzy, masywne drewno ;), mam slabosc do stolow) to dwa najwazniejsze meble w moim domu i bardzo lubie dzielic je z nim codziennie.
                                                    I wydaje mi sie, ze jak bym przestala to lubic i tego chciec, bylby to znak, ze to koniec mojej dla niego "przychylnosci". No tak mam. Ale dodam, ze mam faceta, ktory po prostu dupy nie zawraca, oprocz jak chce dupy, oczywiscie, ale to akurat zdzierze ;))
                                                  • lybbla Re: kto ma profity? 18.07.15, 18:29
                                                    kag73 napisała:

                                                    > mabelle2000 napisała:

                                                    > Bo Ty chyba pisalas, ze nie wyobrazasz sobie codzinnie dzielic z facetem loza i
                                                    > stolu?
                                                    > Ja mam z kolei odwrotnie, lozko i stol (piekny, duzy, masywne drewno ;), mam > slabosc do stolow) to dwa najwazniejsze meble w moim domu i bardzo lubie
                                                    > dzielic je z nim codziennie.

                                                    O tak, jedzenie w łóżku i wytrzymały stół.
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 17.07.15, 20:26
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Le tam, jednej konkretnej recepty nie ma, wiec co dziala u jednych, nie podziala u drugich. Bo to jest, oprocz dobrania sie na poczatku, ktore moze pomoc, ale nie musi (u googola nie pomoglo), jedna wielka loooteeeriaaa i tyle. Ale pociez sie, ze sie zdarza, udalo sie Markowi (chociaz mu nie wierza;)) i mnie tez sie udaje do teraz, prawie 15 lat. I paru innym tez sie udalo, zdaje sie, ze loppe tez nie narzeka.
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    To jest loteria, ale tutaj podkreślę jedną cechę, otóż jedni ludzie lubią zmiany (miasto, mieszkanie, samochód, ciuchy etc.) a inni niekoniecznie. Lubia to, co maja i to doceniają. To jest pewna cecha charakteru, która wpływa na życie w związku.
                                                    W naszym przykpadku też jestwazna magia między rybami i skorpionami. Tak wszyscy piszą i cos w tym jest.
                                                  • lybbla Re: kto ma profity? 18.07.15, 18:24

                                                    > gogol77 napisał:
                                                    >
                                                    > > Że żyję w kłamstwie? No tak, żyję. Wiem, to obrzydliwe bo tylko prawda na
                                                    > s wyzw
                                                    > > oli! Ale z rachunku zysków i strat, nie tylko moich, ale zysków i strat k
                                                    > ażdej
                                                    > > z 3 osób tego trójkąta wynika, że póki co jest to stan optymalny.

                                                    Jakim kłamstwie? Cała Polska i Polonia czyta.
                                                    Na dwa etaty robisz. Podobno tylko facet może to wymyślić.

                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Skoro taki Ci wyszedl bilans, to ja na pewno moralow Ci nie bede prawic :-)
                                                    > No dobra napisze to. Z jednego powodu jest mi troche smutno, bo piszac o orgazm
                                                    > ach swojej pani i tego jak jest super nie napisales tez, ze to tylko od swieta
                                                    > i z doskoku. Myslalam, ze wyciagne z Ciebie recepte na wieczna namietnosc w zwi
                                                    > azku. No wiec teraz to jestem zwyczajnie rozczarowana. No ale to jasne, ze to m
                                                    > oj problem, ze sobie wyobrazilam Twoje wieloletnie, malzenskie szczescie, ktore
                                                    > go nie bylo :-(
                                                    > Nie gniewaj sie, ze to napisalam. Tez mam urlop.

                                                    To ja może jeszcze przypomnę, że Pani Gogola jest wyjątkowa. I nie mówię
                                                    o tym, że ruda. Mityczne stworzenie, taki jednorożec niemal, Gogol musiał długo przekonywać, że takie kobiety jak jego istnieją.
                                                  • mabelle2000 Re: kto ma profity? 18.07.15, 18:47
                                                    lybbla napisał:

                                                    > To ja może jeszcze przypomnę, że Pani Gogola jest wyjątkowa. I nie mówię
                                                    > o tym, że ruda. Mityczne stworzenie, taki jednorożec niemal, Gogol musiał długo
                                                    > przekonywać, że takie kobiety jak jego istnieją.

                                                    A moze kaszanka z cebula OD SWIETA lepiej sie prezentuje niz glazurowana szynka CODZIENNIE ? ;-)

                                                  • lybbla Re: kto ma profity? 19.07.15, 23:35
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > To ja może jeszcze przypomnę, że Pani Gogola jest wyjątkowa. I nie mówię
                                                    > > o tym, że ruda. Mityczne stworzenie, taki jednorożec niemal, Gogol musiał
                                                    > długo
                                                    > > przekonywać, że takie kobiety jak jego istnieją.
                                                    >
                                                    > A moze kaszanka z cebula OD SWIETA lepiej sie prezentuje niz glazurowana szynka
                                                    > CODZIENNIE ? ;-)
                                                    >

                                                    Ale Gogol szynki nie tyka w ogóle. A kaszankę rąbie bez ustanku.

                                                    Jedna z nim chce a druga nie chce. Gogol nie w ciemię bity wybiera tę pierwszą.

                                                    Ale pamiętasz Mabelle , że dziewczyna Gogola to całkowite przeciwieństwo Mabelle ? :P
                                                  • kag73 Re: kto ma profity? 19.07.15, 23:37
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Ale Gogol szynki nie tyka w ogóle. A kaszankę rąbie bez ustanku.
                                                    >
                                                    > Jedna z nim chce a druga nie chce. Gogol nie w ciemię bity wybiera tę pierwszą.

                                                    Nie wiem czy mowimy o tyj samej osobie, bo ja wyczytalam i zrozumialam, ze to goglowi sie cipka zony znudzila. Czy cos pomylilam?
                                                  • lybbla Re: kto ma profity? 19.07.15, 23:59
                                                    kag73 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale Gogol szynki nie tyka w ogóle. A kaszankę rąbie bez ustanku.
                                                    > >
                                                    > > Jedna z nim chce a druga nie chce. Gogol nie w ciemię bity wybiera tę pie
                                                    > rwszą.
                                                    >
                                                    > Nie wiem czy mowimy o tyj samej osobie, bo ja wyczytalam i zrozumialam, ze to g
                                                    > oglowi sie cipka zony znudzila. Czy cos pomylilam?

                                                    Nie wiem czy pomyliłaś w tym wątku uprawiasz brazylianę.
                                                    A Gogol pisał
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158177135,158225174,Re_kto_ma_profity_.html?wv.x=2
                                                    Znudziło się pewnie Gogolowi szukać klucza do małżonki.
                                                  • kag73 Re: kto ma profity? 20.07.15, 00:44
                                                    A gogol jeszcze tez wczesniej pisal:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158124984,158149574,Re_Podejscie_hurtownika.html
                                                    i pisal:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158124984,158152386,Dla_czatownicy_sledczej.html
                                                  • lybbla Re: kto ma profity? 20.07.15, 22:48
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A gogol jeszcze tez wczesniej pisal:
                                                    >
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158124984,158149574,Re_Podejscie_hurtownika.html
                                                    > i pisal:
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158124984,158152386,Dla_czatownicy_sledczej.html

                                                    No umie mistrzu stopniować napięcie, wciągać w dyskusje nośnymi tematami. Nijak się nie mogę jednak doszukać znudzenia, nazwijmy to przejściem na wyższy poziom, co?
                                                    Ostatecznie Gogol powiedział nam wszystko.
                                                    Był program naprawczy? Był.
                                                    Jego wina? Jego.
                                                    Ma nieprzyzwoity seks? Ma.
                                                    Są jakieś ofiary? Wątpię. Ale jeśli są zwalmy to na brak doświadczenia.
                                                  • kag73 Re: kto ma profity? 20.07.15, 23:29
                                                    lybbla napisał:
                                                    Nijak się nie mogę jednak doszukać znudzenia, nazwijmy to przejściem na wyższy pozio
                                                    > m, co?

                                                    Podoba mi sie sformulowanie "przejscie na wyzszy poziom", ale w tym przypadku, mimo najszczerszych checi, nie potrafie sie go doszukac. No coz nic nie poradze, nie jestem taka blyskotliwa jak Ty, ale nie szkodzi ;))
                                                    A zeby sie doszukac znudzenia musialbys poczytac jego wczesniejsze posty.

                                                    > Są jakieś ofiary? Wątpię. Ale jeśli są zwalmy to na brak doświadczenia.

                                                    No tez mam nadzije, ze ofiar nie ma.
                                                  • lybbla Re: kto ma profity? 20.07.15, 23:40
                                                    kag73 napisała:


                                                    > Podoba mi sie sformulowanie "przejscie na wyzszy poziom", ale w tym przypadku,
                                                    > mimo najszczerszych checi, nie potrafie sie go doszukac. No coz nic nie poradze
                                                    > , nie jestem taka blyskotliwa jak Ty, ale nie szkodzi ;))

                                                    Tyle było gadania o tym jak wy faceci możecie gdy ona nie chce. A Gogol mówi: no nie możemy.

                                                    > A zeby sie doszukac znudzenia musialbys poczytac jego wczesniejsze posty.

                                                    W tym wątku czy jakieś wcześniejsze?

                                                    > > Są jakieś ofiary? Wątpię. Ale jeśli są zwalmy to na brak doświadczenia.
                                                    >
                                                    > No tez mam nadzije, ze ofiar nie ma.

                                                    Gogol a który to Twój związek?
                                                  • kag73 Re: kto ma profity? 20.07.15, 23:47
                                                    lybbla napisał:
                                                    > W tym wątku czy jakieś wcześniejsze?

                                                    wczesniejsze


                                                  • lybbla Re: kto ma profity? 21.07.15, 00:06
                                                    kag73 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    > > W tym wątku czy jakieś wcześniejsze?
                                                    >
                                                    > wczesniejsze

                                                    Jestem przy roku 2013 mam dalej szukać?

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,148569307,148610778,Re_psychoewo_a_wina_mezczyzny_za_kiepski_seks.html
                                                  • kag73 Re: kto ma profity? 21.07.15, 00:15
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Jestem przy roku 2013 mam dalej szukać?
                                                    > href="forum.gazeta.pl/forum/w,15128,148569307,148610778,Re_psychoewo_a_wina_mezczyzny_za_kiepski_seks.html" target="_blank" rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,15128,148569307,148610778,Re_psychoewo_a_wina_mezczyzny_za_kiepski_seks.html</a>

                                                    Aaa tego nie znam, bo mnie wtedy chyba w domu nie bylo :)
                                                    Nie tak daleko nie szukaj, bo to nie tak dawno bylo przy okazji jakiegos watku, nie pamietam jakiego :(
                                                  • gogol77 Re: kto ma profity? 21.07.15, 18:36
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Gogol a który to Twój związek?>

                                                    Ślubny - pierwszy. A cudzołożny? - nie powiem, bo te Harpie mnie zjedzą. Z kościami!
                                                    Powiem tylko, że ślubny seks zaczął kuleć po moim powrocie z prawie 3 letniego kontraktu w Afryce, przy czym ślubna tam była u mnie przez miesiąc. I jeszcze było pięknie.
                                                    Ale tam był dość swobodny dostęp do cipek pań, Europejek, w sporej ilości Polek - branży medycznej silnie jak wiadomo sfeminizowanej - pielęgniarki, lekarki.
                                                    I one z zapałem korzystały ze znalezienia się w bardzo uprzywilejowanej sytuacji gdzie popyt na seks znacznie przewyższał podaż, jak to w krajach muzułmańskich. I wbrew temu co tu bredzi Pinoczet - biały facet jeśli tylko nie był garbaty i dobrze by dysponował autem miał branie o jakim niejeden w kraju mógłby tylko marzyć. Ja nie jestem garbaty i dysponowałem autem. Stąd niejeden mój upadek. Tak to nazwijmy. Mimo, że wokół pełno było tych napalonych tubylców.
                                                    Ja mam nawet taką teorię i panie to potwierdzały, że przebywanie kobiet (samotnych!) tam, w tym środowisku napalonych samców (kto był w kraju arabskim to wie o czym mówię) z tymi ich wygłodniałymi spojrzeniami - generowało u nich stały stan pobudzenia seksualnego, co skutkowało łatwością zaciągnięcia ich do łóżka przez Europejczyka. Mało tego, to one wykazywały nie tak znów powszechną w ojczyźnie jednoznaczną, niekiedy nie znoszącą sprzeciwu inicjatywę by się bzyknąć z kimś upatrzonym.
                                                    Pinoczet, jedź tam! Ale nie do kurortu, na prowincję. Poruchasz na bank. Białą, napaloną na Ciebie Europejkę.
                                                    I by podsumować ten wpis, tu zapewne leży jedna z przyczyn, że ślubna cipka już mnie tak nie rajcowała bo nie ma co ukrywać, że tam trafiły mi się "fajniejsze" w jak najszerszym tego słowa znaczeniu. Ale ja miałem teorię na własny użytek - hulaj dusza, piekła niema, można skakać na boki bez szkody dla związku. Usprawiedliwieniem miało być, że przecież pracuję tam dla dobra związku, rodziny a życie jest takie krótkie i takie tam ble ble.
                                                    Zycie tą teorię jednak trochę zweryfikowało.
                                                    To co napisałem dotyczy praprzyczyn, bo to co było potem i jest teraz to już jest osobny temat

                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 21.07.15, 21:24
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Powiem tylko, że ślubny seks zaczął kuleć po moim powrocie z prawie 3 letniego kontraktu w Afryce, przy czym ślubna tam była u mnie przez miesiąc. I jeszcze było pięknie.
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Zostawiła Cie samego na 3 lata. To było bardzo nieroztropne z jej strony. Jak ja pojechałem na kilkumiesięczny kontrakt w Hiszpanii, moja żona przyjechała do mnie po miesiącu ze wszystkimi dziećmi.
                                                  • zawle Re: kto ma profity? 21.07.15, 21:29
                                                    A co innego miała do roboty Marek? Jak ich nie było, to się brudno nie robiło.
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 21.07.15, 21:36
                                                    zawle napisała:

                                                    > A co innego miała do roboty Marek? Jak ich nie było, to się brudno nie robiło.
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Nie rozumiem. Mogła zostać w Warszawie, a ja w Hiszpanii, jak u Gogola. Przyjechała i chwała jej za to.
                                                  • zawle Re: kto ma profity? 21.07.15, 22:04
                                                    To ci wytłumaczę. Może żona gogola PRACOWAŁA? Więc nie mogła tak sobie pojechać "za mężem". Albo nie daj Boże...to nie możliwe, to mądra kobieta jest jak mówi gogol. Ale może wtedy jeszcze nie była mądra- może miała do niego ZAUFANIE? Albo może mądra już wtedy była i wiedziała że gogol zejdzie z jej tyłka,ale nie porzuci, więc modliła się do jakiegoś świętego ( jaki to od szczęśliwych zakończeń?) żeby se gogol inna znalazł? To tak na szybko...
                                                  • sabat777 Re: kto ma profity? 21.07.15, 22:21
                                                    zawle napisała:

                                                    > Al
                                                    > bo może mądra już wtedy była i wiedziała że gogol zejdzie z jej tyłka,ale nie p
                                                    > orzuci, więc modliła się do jakiegoś świętego ( jaki to od szczęśliwych zakończ
                                                    > eń?) żeby se gogol inna znalazł?

                                                    O, to racja. Święte słowa, żona pilnująca męża to chyba najczęściej taki przypadek, gdy pewna chłopa nie jest. Znaczy się - nie jest pewna, czy jak sobie go inna upatrzy to chłop rozumu nie straci i nie będzie się chciał z tą drugą też w pakiecie związać na stałe.
                                                  • zawle Re: kto ma profity? 21.07.15, 22:29
                                                    To nie dotyczy gogola. On potrafi żonę uszczęśliwić związkiem, a kochankę seksem;)
                                                  • sabat777 Re: kto ma profity? 21.07.15, 22:40
                                                    zawle napisała:

                                                    > To nie dotyczy gogola. On potrafi żonę uszczęśliwić związkiem, a kochankę sekse
                                                    > m;)

                                                    A bo to tylko on? :) Większość mężczyzn to przecież potrafi. W każdym razie z tych co miewają kochanki.
                                                    Jak to powiedział Fabian Duda w serialu "Rancho" - "Wójt łatwo z sukcesem identyfikuje się" :)
                                                    Jednak to natura dobrze wykombinowała, że faceci są tacy niedomyślni w kwestii kobiet. Łatwiej się w ten sposób żyje.
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 21.07.15, 22:44
                                                    zawle napisała:

                                                    > To ci wytłumaczę. Może żona gogola PRACOWAŁA? Więc nie mogła tak sobie pojechać
                                                    > "za mężem".
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Rozumiem, ze dla niektórych wychowanie dzieci to nie praca. Niech tak zostanie.
                                                  • zawle Re: kto ma profity? 21.07.15, 22:56
                                                    Cudzych tak. Bo gdyby tak pójść na całość to robienie dobrze swojemu ślubnemu też praca;) A tak swoją drogą mam dość martyrologii mamuś siedzących w domu. Znam kilka...najbardziej zapracowane kobiety;)
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 21.07.15, 23:01
                                                    zawle napisała:

                                                    > Cudzych tak. Bo gdyby tak pójść na całość to robienie dobrze swojemu ślubnemu też praca;) A tak swoją drogą mam dość martyrologii mamuś siedzących w domu. Znam kilka...najbardziej zapracowane kobiety;)
                                                    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Nikt nie robi martyrologii, jedynie piszę, że praca z dziecmi jest pracą.
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 21.07.15, 23:12
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > To ci wytłumaczę. Może żona gogola PRACOWAŁA? Więc nie mogła tak sobie po
                                                    > jechać
                                                    > > "za mężem".
                                                    > -------------------------------------------------------------------------------
                                                    > ------------------------------
                                                    >
                                                    > Rozumiem, ze dla niektórych wychowanie dzieci to nie praca. Niech tak zostanie
                                                    > .

                                                    Nie rozumiesz. Chodzi o to, ze jak pracujesz to nie mozesz sobie nie przyjsc do pracy na pare miesiecy, czy mozesz? Jedym z podstawowych obowiazkow pracownika jest stawic sie do pracy. Jezeli nie przyjdziesz to po bodajze 2 dniach od niestawienia sie zwalniaja cie dyscyplinarnie. Przeciez sam pracujesz to chyba takie rzeczy wiesz. Trzeba tlumaczyc z polskiego na nasze? Moze traktuj prace innych ludzi rownie powaznie w stosunku do swojej to bedzie Ci latwiej ich zrozumiec? Sam bys sobie pozwolil zeby nie stawic sie do pracy jak masz kontrakt?
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 22.07.15, 08:43
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Nie rozumiesz. Chodzi o to, ze jak pracujesz to nie mozesz sobie nie przyjsc do pracy na pare miesiecy, czy mozesz? Jedym z podstawowych obowiazkow pracownika jest stawic sie do pracy.
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Do pracy możesz nie przyjść, bo weźmiesz urlop, a jak masz dzieci, to o ile nie zorganizujesz zastępstwa, nie możesz ich zostawic bez opieki. Sama pisałas, że wolisz chodzic do pracy niz zajmować sie dziećmi, bo jest to bardzo upierdliwe.
                                                    Powtarzacie jak mantre, jakie to jest uszlachetniające i dajace niezależnośc chodzenie do pracy. Odpuśćie, niezależnośc daje kasa a nie zapierdalanie.
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 22.07.15, 10:33
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Powtarzacie jak mantre, jakie to jest uszlachetniające i dajace niezależnośc ch
                                                    > odzenie do pracy. Odpuśćie, niezależnośc daje kasa a nie zapierdalanie.

                                                    No zgadza sie niezaleznosc daje kasa, a skad wziac kase niechodzac do pracy? No powiedz jak jestes taki cwany: SKAD WZIAC??? Czego Ty uczysz Marek? Uczysz, ze ludzie powinni przestac chodzic do pracy i przestac zarabiac na swoje zycie, a zeby co? No powiedz to... kradli? Do tego namawiasz? No prosze powiedz ludziom pracy, ktorym ledwo starcza na zycie do pierwszego, ze sa idiotami, ze pracuja, bo kasa daje niezaleznosc, a nie praca. No powiedz!
                                                  • sabat777 Re: kto ma profity? 22.07.15, 10:46
                                                    No wiesz Marek teorerycznie ma racje, to pieniadze daja niezaleznosc. Ale dla wiekszosci ludzi jedyna droga do ich zdobycia jest zapieprzanie na etacie za jakies marne ochlapy, wiec w sumie i tak wychodzi, ze pracowanie jest koniecznoscia. Moc nie pracowac i miec pieniadze to ogromny przywilej dostepny nielicznym. Podobnie jak dostawac godziwe pieniadze za spokojna i nieabsorbujaca prace.
                                                  • mabelle2000 Re: kto ma profity? 22.07.15, 10:48
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Odpuśćie, niezależnośc daje kasa a nie zapierdalanie.

                                                    No ba, tylko skad te kase wziac ? Bo mnie to jednak wychodzi, ze jednak musze ja zarobic. Poza tym, wez pod uwage, ze sporo ludzi ma taka smieszna ceche charakteru, ktora ambicja sie nazywa i za chooja nie wyciagna reki po kase, ktorej sami nie zarobili.
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 22.07.15, 11:20
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Odpuśćie, niezależnośc daje kasa a nie zapierdalanie.
                                                    >
                                                    > No ba, tylko skad te kase wziac ? Bo mnie to jednak wychodzi, ze jednak musze ja zarobic. Poza tym, wez pod uwage, ze sporo ludzi ma taka smieszna ceche chara kteru, ktora ambicja sie nazywa i za chooja nie wyciagna reki po kase, ktorej s ami nie zarobili.
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    1. Zwracam uwagę, że wszystkie przychody (oprócz spadków i specjalnych nagród) w rodzinie sa wspólna własnością.
                                                    2. Rodzina to firma, w której powinna mieć miejsce optymalizacja działania, w tym finansowa. jesli sie ustali, że jedna z osób bedzie sie zajmowała domem, dziećmi, sprawami organizacyjnymi, a druga zarabiała, to należy taki wybór szanować, a nie przystawiać własnej miarki do innych. Osoba, która zajmuje sie dziećmi i domem nie wyciaga ręki do cudzych pieniedzy, bo jest współwłaścicielem wszystkiego. To są TAK SAMO jej pieniądze. Zgodnie z prawem, obowiązujacym w Polsce. .
                                                    3.Jeśli ktoś ma ambicję realizowaz się zawodowo, a w tym czasie opiekunka ma wychowywać dzieci, niech tak robi. ja, w przeciwieństwie do was nie mam nic przeciwko temu.
                                                    4. Model, który jest w mojej rodzinie się sprawdził i to na przestrzeni ponad 30 lat. Moze w innych rodzinach byłoby inaczej, nie twierdzę, że nie. kazdy przypadek jest inny.

                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 22.07.15, 11:46
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > 1. Zwracam uwagę, że wszystkie przychody (oprócz spadków i specjalnych nagród)
                                                    > w rodzinie sa wspólna własnością.
                                                    > 2. Rodzina to firma, w której powinna mieć miejsce optymalizacja działania, w t
                                                    > ym finansowa. jesli sie ustali, że jedna z osób bedzie sie zajmowała domem, dzi
                                                    > ećmi, sprawami organizacyjnymi, a druga zarabiała, to należy taki wybór szanowa
                                                    > ć, a nie przystawiać własnej miarki do innych. Osoba, która zajmuje sie dziećmi
                                                    > i domem nie wyciaga ręki do cudzych pieniedzy, bo jest współwłaścicielem wszys
                                                    > tkiego. To są TAK SAMO jej pieniądze. Zgodnie z prawem, obowiązujacym w Polsce.
                                                    > .
                                                    > 3.Jeśli ktoś ma ambicję realizowaz się zawodowo, a w tym czasie opiekunka ma wy
                                                    > chowywać dzieci, niech tak robi. ja, w przeciwieństwie do was nie mam nic przec
                                                    > iwko temu.
                                                    > 4. Model, który jest w mojej rodzinie się sprawdził i to na przestrzeni ponad 3
                                                    > 0 lat. Moze w innych rodzinach byłoby inaczej, nie twierdzę, że nie. kazdy przy
                                                    > padek jest inny.

                                                    Zakualizuj swoj model na przystajacy do wspolczesnosci, bo my nie mieszkamy w 'rodzinach', nawet Twoje dzieci juz nie mieszkaja. Twoj model dlatego nie jest juz powszechnie aktualny. Zasadnosc powtarzania opowiesci o nim po raz piecsetny jest zerowa, a nauka zadna.

                                                    A jak bedziesz sie powtarzal po raz tysieczny, ze masz tyle kasy to ktos przyjdzie i sie nia zaopiekuje ;) Skromnosci sie naucz na starosc.
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 22.07.15, 12:07
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:

                                                    > Zakualizuj swoj model na przystajacy do wspolczesnosci, bo my nie mieszkamy w 'rodzinach', nawet Twoje dzieci juz nie mieszkaja. Twoj model dlatego nie jest juz powszechnie aktualny. Zasadnosc powtarzania opowiesci o nim po raz piecsetny jest zerowa, a nauka zadna.
                                                    >
                                                    > A jak bedziesz sie powtarzal po raz tysieczny, ze masz tyle kasy to ktos przyjdzie i sie nia zaopiekuje ;) Skromnosci sie naucz na starosc.
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    To wy ciagle piszecie, jak to moja zona wyciaga pieniądze po kasę i nie ma ambicji, a sex uprawia, bo jej kupuje bluzki, a zwracaja mi uwagę te, które wszystkie swoje związki koncertowo rozpierdzieliły.

                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 22.07.15, 12:25
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > To wy ciagle piszecie, jak to moja zona wyciaga pieniądze po kasę i nie ma ambi
                                                    > cji, a sex uprawia, bo jej kupuje bluzki, a zwracaja mi uwagę te, które wszys
                                                    > tkie swoje związki koncertowo rozpierdzieliły.

                                                    Alez my jestesmy w zwiazkach tylko nie jestesmy w 'rodzinach' ;-) W zyciu nie pisalam nic o bluzkach Twojej zony. Czlowieku przeciez Ty jestes w wieku moich rodzicow, moj ojciec w Twoim wieku juz nie zyl, a Ty o bluzkach, seksie i kasie? Nie masz 40 lat. Szczerze mowiac pojecia nie mam co Ty tutaj w ogole robisz?
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 22.07.15, 13:12
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Alez my jestesmy w zwiazkach tylko nie jestesmy w 'rodzinach' ;-) W zyciu nie pisalam nic o bluzkach Twojej zony. Czlowieku przeciez Ty jestes w wieku moich rodzicow, moj ojciec w Twoim wieku juz nie zyl, a Ty o bluzkach, seksie i kasie?
                                                    > Nie masz 40 lat. Szczerze mowiac pojecia nie mam co Ty tutaj w ogole robisz?
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Już nie pamietam, kto pisał, ale temat byl poruszany. Sex, a zwłaszcza brak sexu jest tematem, który mnie interesuje i stąd moja obecność. Mój ojciec w moim wieku też nie zył i to jest argument na...
                                                    O kasie, której nie zarabia moja zona to ulubiony temat tutejszych userek.

                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 22.07.15, 13:40
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Już nie pamietam, kto pisał, ale temat byl poruszany. Sex, a zwłaszcza brak sex
                                                    > u jest tematem, który mnie interesuje i stąd moja obecność. Mój ojciec w moim w
                                                    > ieku też nie zył i to jest argument na...

                                                    Dziwi mnie, ze w Twoim wieku zajmuja Cie tematy dotyczace rozmnazania, a nie zajmuja Cie tematy dotyczace duchowosci czlowieka.

                                                    > O kasie, której nie zarabia moja zona to ulubiony temat tutejszych userek.

                                                    Nie pochlebiaj sobie. Akurat w tym temacie nie ma w ogole o czym mowic. Chodzi o starsza pania przeciez.
                                                  • mabelle2000 Re: kto ma profity? 22.07.15, 12:06
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > . Osoba, która zajmuje sie dziećmi
                                                    > i domem nie wyciaga ręki do cudzych pieniedzy, bo jest współwłaścicielem wszys
                                                    > tkiego.

                                                    W takim razie mam pytanie- co robi osoba, ktorej dzieci nie wymagaja juz opieki /wychowania ? Czy samo bycie wspolwlascicielem wystarczy, zeby nie spelniajac juz obowiazku opiekunczego/wychowaczego korzystac z pieniedzy zarobionych przez druga strone ?
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 22.07.15, 12:11
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > W takim razie mam pytanie- co robi osoba, ktorej dzieci nie wymagaja juz opieki
                                                    > /wychowania ? Czy samo bycie wspolwlascicielem wystarczy, zeby nie spelniajac juz obowiazku opiekunczego/wychowaczego korzystac z pieniedzy zarobionych przez druga strone ?
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Robi bardzo wiele rzeczy, ale nawet jeśli by niczego nie robiła, sa to tak samo jej pieniądze.
                                                  • mabelle2000 Re: kto ma profity? 22.07.15, 12:31
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Robi bardzo wiele rzeczy

                                                    A konkretnie ? Bo skoro odpadl obowiazek wychowania/opieki nad dziecmi, to prace domowe nie powinny zajmowac jej wiecej czasu niz np. pracujacemu zawodowo singlowi, no moze godzinke dluzej, jesli doliczymy rowniez obsluge Twojej osoby ;-)

                                                    > ale nawet jeśli by niczego nie robiła, sa to tak samo
                                                    > jej pieniądze.

                                                    Z mocy prawa tak. Z tym faktem nikt tutaj nie polemizuje.
                                                  • mabelle2000 Re: kto ma profity? 21.07.15, 13:04
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Jedna z nim chce a druga nie chce. Gogol nie w ciemię bity wybiera tę pierwszą.


                                                    Oj Lybbla Tobie to trzeba jak Abel krowie na rowie :-) Kiedy obecnosc obiektu pozadania jest reglamentowana jak mieso na kartki, to czlowiek jest w stanie permanentnej tesknoty i ustawicznego nakrecenia. A wiesz co wybucha jak te osobe sie w koncu spotka ? Feuer und Flamme. I wystarczy do tego jedna mala sucha galazka.
                                                    Natomiast ognisko domowe hmmm... to moze tylko dopiec do zywego.
                                                    Wiec to sa rzeczy nieporownywalne miec kogos i byc z nim, a czekac na niego, tesknic i odliczac godziny do spotkania.
                                                  • lybbla Re: kto ma profity? 22.07.15, 00:24
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Oj Lybbla Tobie to trzeba jak Abel krowie na rowie :-) Kiedy obecnosc obiektu p
                                                    > ozadania jest reglamentowana jak mieso na kartki, to czlowiek jest w stanie per
                                                    > manentnej tesknoty i ustawicznego nakrecenia. A wiesz co wybucha jak te osobe s
                                                    > ie w koncu spotka ? Feuer und Flamme. I wystarczy do tego jedna mala sucha gala
                                                    > zka.

                                                    Ale w sensie, że Gogol jest reglamentowanym mięsem na kartki?
                                                    Kochanka nie reglamentuje a żona reglamentowała.

                                                    Bo wiesz każdy mężczyzna ma to przeświadczenie, że gdzieś tam jest świat bez reglamentacji. Nowy wspaniały świat:P W każdym razie gdy już go znajdzie nie ma powrotu.



                                                  • mabelle2000 Re: kto ma profity? 22.07.15, 09:37
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Kochanka nie reglamentuje a żona reglamentowała.

                                                    Jak k* kochanka nie reglamentuje ? Oczywiscie, ze spotkania z doskoku sa reglamentacja. I na tym sie opiera bajer wiecznego krecenia. Sprobuj pomieszkac z kochanka pod jednym dachem, a potem sobie notuj czy aby na pewno ZAWSZE byla zwarta i gotowa. Calkiem mozliwe, ze po trzech latach juz nie bedzie miala orgazmow na sam Twoj widok.
                                                  • gogol77 Re: kto ma profity? 22.07.15, 11:14
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Jak k* kochanka nie reglamentuje ? Oczywiscie, ze spotkania z doskoku sa reglamentacja. I na tym sie opiera bajer wiecznego krecenia. Sprobuj pomieszkac z kochanka pod jednym dachem, a potem sobie notuj czy aby na pewno ZAWSZE byla zwarta i gotowa. Calkiem mozliwe, ze po trzech latach juz nie bedzie miala orgazmow na sam Twoj widok.>

                                                    mabelle, Ty to mądra kobita jesteś! I tylko słowo bajer zmieniłbym na magia.
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 22.07.15, 11:51
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    > > Jak k* kochanka nie reglamentuje ? Oczywiscie, ze spotkania z doskoku sa
                                                    > reglamentacja. I na tym sie opiera bajer wiecznego krecenia. Sprobuj pomieszkac
                                                    > z kochanka pod jednym dachem, a potem sobie notuj czy aby na pewno ZAWSZE byla
                                                    > zwarta i gotowa. Calkiem mozliwe, ze po trzech latach juz nie bedzie miala org
                                                    > azmow na sam Twoj widok.>
                                                    >
                                                    > mabelle, Ty to mądra kobita jesteś! I tylko słowo bajer zmieniłbym na magia.

                                                    Prawda, ja juz to tez dawno odkrylam tylko ciezko znalezc faceta, ktory by sie do tego nadawal. Mialam takiego to sie ciezko obrazal, ze seks tylko raz na miesiac, ze to chamstwo z mojej strony ;-) A to nie chamstwo tylko caly w tym urok.
                                                  • lybbla Re: kto ma profity? 22.07.15, 23:19
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    > > Jak k* kochanka nie reglamentuje ? Oczywiscie, ze spotkania z doskoku sa
                                                    > reglamentacja. I na tym sie opiera bajer wiecznego krecenia. Sprobuj pomieszkac
                                                    > z kochanka pod jednym dachem, a potem sobie notuj czy aby na pewno ZAWSZE byla
                                                    > zwarta i gotowa. Calkiem mozliwe, ze po trzech latach juz nie bedzie miala org
                                                    > azmow na sam Twoj widok.>
                                                    >
                                                    > mabelle, Ty to mądra kobita jesteś! I tylko słowo bajer zmieniłbym na magia.

                                                    Co do pierwszej części wypowiedzi Gogolu zgoda. Co do drugiej z tym ``tylko'' jaja sobie robisz. Kwestionuję ``tylko''. To oczywiste dlaczego taki układ Ci odpowiada.
                                                    Pani jest do tańca. Drugą masz do różańca. Zmiana ról byłaby rychłym końcem
                                                    teatru. No ale reglamentacja?

                                                    Mabelle moje bokserki przeciw twoim koronkom, że reglamentującym jest Gogol.
                                                    Już tu kiedyś pisałem, że odmowa która jest jednocześnie obietnicą (``słuchaj dzisiaj nie mogę, ale jutro bedzie jesień średniowiecza'') nie jest żadną odmową, jest obietnicą. Wątpię by kochanka reglamentowała, no chyba, że Gogol ściemnia a sea.sea się myli.

                                                    Jeszcze raz powtórzę coś co wiele razy było tu omawiane, dla mężczyzn dostępność
                                                    jest gigantycznym afrodyzjakiem. Kochanka Gogola jest dostępna, czasami ma jednak pilną robotę na wczoraj.
                                                  • ninek04 Re: kto ma profity? 22.07.15, 23:53
                                                    lybbla napisał

                                                    >że reglamentującym jest Gogol.
                                                    Już tu kiedyś pisałem, że odmowa która jest jednocześnie obietnicą (``słuchaj dzisiaj nie mogę, ale jutro bedzie jesień średniowiecza'') nie jest żadną odmową, jest obietnicą. Wątpię by kochanka reglamentowała, <

                                                    To,że reglamentującym jest Gogol (uogolniajac -kochanek), wynika z faktu,że tą osobą faktycznie reglamentujaca jest żona Gogola (żona kochanka),i to od tej żony i stopnia jej "cerberstwa "zależy jego dostępność. Też wątpię, by kochanka reglamentowała, bo raczej zawsze pozostaje niedosyt częstotliwości spotkań z tym drugim:-)


                                                  • lybbla Re: kto ma profity? 23.07.15, 01:07
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > To,że reglamentującym jest Gogol (uogolniajac -kochanek), wynika z faktu,że tą
                                                    > osobą faktycznie reglamentujaca jest żona Gogola (żona kochanka)

                                                    Obstaję przy czasie przeszłym: reglamentujaca BYŁA żona.

                                                    Nie ma zapotrzebowania, nie ma reglamentacji.
                                                  • ninek04 Re: kto ma profity? 23.07.15, 06:41
                                                    lybbla napisał
                                                    >Obstaję przy czasie przeszłym: reglamentujaca BYŁA żona.<

                                                    A ja się upieram, że nie była, a jest żona i dotyczy to czasu teraźniejszego.Bo to ona de facto reglamentuje dostępność kochanka dla kochanki pod względem częstotliwości jak i czasu spotkań.Jeśli kochanek chce utrzymać obecne status quo i jeśli mu zależy na żonie, to do spotkania dojdzie wówczas, gdy żona "pozwoli "(nie dosłownie oczywiście). No więc, czy nie jest to reglamentacja,o której to żona decyduje?
                                                  • sabat777 Re: kto ma profity? 23.07.15, 07:59
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Obstaję przy czasie przeszłym: reglamentujaca BYŁA żona.

                                                    Ja trochę inaczej rozumiem termin żona. Dla mnie to kobieta, z którą prowadzę wspólne gospodarstwo domowe i razem z nią tworzę najmniejszą komórkę społeczną, czyli rodzinę :)
                                                    Wzajemna miłość jest tutaj zbędna, wystarczy urzędowo usankcjonowana wspólnota. Coś jak spółdzielnia mieszkaniowa w skali mikro :P
                                                    No i w tym wypadku - skoro ta żona jest BYŁĄ, to dlaczego on z nią mieszka i prowadzi wspólne gospodarstwo? Stanie się żoną byłą, gdy nastąpi rozwiązanie społecznej umowy jaką jest małżeństwo i wyprowadzka.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: kto ma profity? 23.07.15, 09:38
                                                    "reglamentującą była żona" = "żona reglamentowała"
                                                    A żona ciągle aktualna.

                                                    Cześć, Sabat :-)
                                                  • sabat777 Re: kto ma profity? 23.07.15, 09:46
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > "reglamentującą była żona" = "żona reglamentowała"
                                                    > A żona ciągle aktualna.
                                                    >
                                                    > Cześć, Sabat :-)

                                                    Cześć Zyg. Polskie litery bywają zwodnicze, niefortunnie zmieniają sens zdania.
                                                  • lybbla Re: kto ma profity? 23.07.15, 10:53
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    >
                                                    > > "reglamentującą była żona" = "żona reglamentowała"
                                                    > > A żona ciągle aktualna.
                                                    > >
                                                    > > Cześć, Sabat :-)

                                                    > Cześć Zyg. Polskie litery bywają zwodnicze, niefortunnie zmieniają sens zdania.

                                                    Dzięki Zyg.

                                                    Sabat ale Ty chociaż reglamentuj sobie to forum, co?
                                                  • sabat777 Re: kto ma profity? 23.07.15, 11:14
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Sabat ale Ty chociaż reglamentuj sobie to forum, co?

                                                    Reglamentuje. Aktualnie jestem w fazie forumowej wyżerki, potem znowu będzie przesyt i urlop na parę miesięcy :)
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 23.07.15, 09:48
                                                    A co za roznica kto reglamentuje? Wg mnie Mabelle chodzilo o to, ze logistycznie seks z kochanka jest ograniczony dlatego jest taki atrakcyjny. Gdyby kochanka stala sie kolejna zona Gogol potrzebowalby kolejnej kochanki, bo ta by mu sie szybciutko znudzila ;)
                                                  • sabat777 Re: kto ma profity? 23.07.15, 09:53
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A co za roznica kto reglamentuje? Wg mnie Mabelle chodzilo o to, ze logistyczni
                                                    > e seks z kochanka jest ograniczony dlatego jest taki atrakcyjny. Gdyby kochanka
                                                    > stala sie kolejna zona Gogol potrzebowalby kolejnej kochanki, bo ta by mu sie
                                                    > szybciutko znudzila ;)

                                                    ...LUB - co też możliwe - potrzebuje POSIADAĆ kochankę. To jest prestiżowa sprawa w męskim świecie, taka demonstracja mocy. I samo w sobie może być podniecające.
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 23.07.15, 10:15
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > ...LUB - co też możliwe - potrzebuje POSIADAĆ kochankę. To jest prestiżowa spra
                                                    > wa w męskim świecie, taka demonstracja mocy. I samo w sobie może być podniecają
                                                    > ce.

                                                    W meskim moze prestizowa ale w damskim to juz chyba nie ;)
                                                  • sabat777 Re: kto ma profity? 23.07.15, 10:26
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > W meskim moze prestizowa ale w damskim to juz chyba nie ;)

                                                    Wiesz, posada kochanki to trochę jak gra w ruletkę. Stawiasz własną dupę i nie wiesz czy coś ugrasz czy nie. Ale wygrana może być warta ryzyka, wygryzienie starej żony może się opłacać. Dlatego takie seksualne kłusownictwo jest powszechną sprawą i żony facetów będących na rynku matrymonialnym łakomym kąskiem muszą się mieć na baczności. Zawsze trzeba wliczyć ryzyko, że jakaś wyleci z berbeciem za rękę przed maskę parkującego pod domem samochodu:
                                                    www.youtube.com/watch?v=R1usTzERW48
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 23.07.15, 10:42
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Wiesz, posada kochanki to trochę jak gra w ruletkę. Stawiasz własną dupę i nie
                                                    > wiesz czy coś ugrasz czy nie. Ale wygrana może być warta ryzyka, wygryzienie st
                                                    > arej żony może się opłacać. Dlatego takie seksualne kłusownictwo jest powszechn
                                                    > ą sprawą i żony facetów będących na rynku matrymonialnym łakomym kąskiem muszą
                                                    > się mieć na baczności. Zawsze trzeba wliczyć ryzyko, że jakaś wyleci z berbecie
                                                    > m za rękę przed maskę parkującego pod domem samochodu:
                                                    > www.youtube.com/watch?v=R1usTzERW48

                                                    NIe wiem. Dla mnie obie strony (damskie) takiego ukladu maja beznadziejna pozycje. NIe potrafie tego objac umyslem jak jeszcze szerzej Morrison (w podobnym ukladzie do Gogola, nie wiem czy sledziles) opowiadal o swojej zonie, ze ta go kocha, choc ten ja traktuje jak scierwo i nigdzie indziej nie bedzie miala lepiej, i takie tam, z drugiej strony bycie kochanka zonatego mezczyzny jest ponizajace, bo musisz zyc w klamstwie i jeszcze sie musisz podporzadkowywac. Ktorej to nie obciazy psychiki? Juz nawet nie wspominajac tej calej otoczki spolecznej, zakladajac, ze jej nie ma, a przeciez tez jest.
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 23.07.15, 11:05
                                                    Aaa jeszcze mi sie przypomnialo: jak Gogol mowi o zonie 'madra i wartosciowa kobieta' i o tej swojej kochance per 'taka jedna'. Nie ponizajace? NIe wiem, ja pewnie mam za wysokie wymagania.
                                                  • gogol77 Re: kto ma profity? 23.07.15, 12:02
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > .... i o tej swojej kochance per 'taka jedna'. Nie ponizajace? NIe wiem, ja pewnie mam za wysokie wymagania.
                                                    Nie rozumiesz kodów jakimi czasem porozumiewają się kochankowie. Ona też mówi "taki jeden". Do mnie, nie o mnie.
                                                    Dostaję od Niej zawsze wodę po goleniu - Old Spice i ilekroć używam jej przy niej - pokazuję jej ten flakonik mówiąc: dostałem od takiej jednej.
                                                    Czy coś wyjaśniłem?
                                                  • sabat777 Re: kto ma profity? 23.07.15, 11:18
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > NIe wiem. Dla mnie obie strony (damskie) takiego ukladu maja beznadziejna pozyc
                                                    > je. NIe potrafie tego objac umyslem jak jeszcze szerzej Morrison (w podobnym uk
                                                    > ladzie do Gogola, nie wiem czy sledziles) opowiadal o swojej zonie, ze ta go ko
                                                    > cha, choc ten ja traktuje jak scierwo i nigdzie indziej nie bedzie miala lepiej
                                                    > , i takie tam, z drugiej strony bycie kochanka zonatego mezczyzny jest ponizaja
                                                    > ce, bo musisz zyc w klamstwie i jeszcze sie musisz podporzadkowywac. Ktorej to
                                                    > nie obciazy psychiki? Juz nawet nie wspominajac tej calej otoczki spolecznej, z
                                                    > akladajac, ze jej nie ma, a przeciez tez jest.

                                                    Wiesz, ja się tym nie przejmuje. Życie ludzi to jakaś mydlana opera. Żyjemy w strasznie zakłamanej rzeczywistości, jestem ogólnie bardzo sceptycznie nastawiony do związków miłosnych. Wydaje mi się, że to jest strasznie na pokaz, takie odgrywane teatralne role. Często ludzie nie są świadomi swoich prawdziwych uczuć, nawet mogą mówić "kocham" bo tak ich nauczono i mają poczucie, że tak powinno się robić w danej sytuacji.
                                                    Śmieszy mnie to, taki męczący teatrzyk.
                                                  • lybbla Re: kto ma profity? 23.07.15, 12:11
                                                    sabat777 napisał:


                                                    > Wiesz, ja się tym nie przejmuje. Życie ludzi to jakaś mydlana opera. Żyjemy w s
                                                    > trasznie zakłamanej rzeczywistości, jestem ogólnie bardzo sceptycznie nastawion
                                                    > y do związków miłosnych. Wydaje mi się, że to jest strasznie na pokaz, takie od
                                                    > grywane teatralne role. Często ludzie nie są świadomi swoich prawdziwych uczuć,
                                                    > nawet mogą mówić "kocham" bo tak ich nauczono i mają poczucie, że tak powinno
                                                    > się robić w danej sytuacji.
                                                    > Śmieszy mnie to, taki męczący teatrzyk.

                                                    Bo Ty wciąż o Korei Północnej a my byliśmy na zgniłym dzikim zachodzie.
                                                  • lampardzikus Re: kto ma profity? 23.07.15, 12:17
                                                    Trochę sabat upraszczasz. Nie wszyscy grają w teatrzyku. Może co najwyżej od czasu do czasu. Nikt nie jest wolny od odgrywania ról. Ale nie sądzę, żeby było to "na stałe" "cały czas" itd.

                                                  • ninek04 Re: kto ma profity? 23.07.15, 20:59
                                                    hello-kitty2 napisała
                                                    >bycie kochanka zonatego mezczyzny jest ponizajace, bo musisz zyc w klamstwie i jeszcze sie musisz podporzadkowywac. Ktorej to nie obciazy psychiki? Juz nawet nie wspominajac tej calej otoczki spolecznej, zakladajac, ze jej nie ma, a przeciez tez jest.<

                                                    To zależy, jak kto do tego podchodzi, albo czego oczekuje od kochanka.Jeśli jesteś tą harpią,która lubuje się w udowadnianiu mu,że jego żona nie jest go warta,że nie docenia tego cudu,jakim on jest,a przy okazji kochanka chce zająć miejsce żony,a gdy jej się to nie uda,to faktycznie może się czuć poniżoną,ale tylko na własne życzenie. Jeśli chodzi o podporządkowanie, to chyba tylko w kwestii zgrania pasujących terminów spotkań, a nie w niczym innym.Podchodzę do tego tak,że dwie osoby będące w związkach mniej lub bardziej udanych, trafiają na siebie i dają sobie wzajemnie coś, czego im w tych związkach brakuje,i dla żadnej ze stron nie jest to ponizajace, czy uwłaczające,jeśli ich oczekiwania co do tych relacji kochankowych są zbieżne.A że kiedyś koszta jakieś trzeba będzie ponieść-trudno,zawsze są jakieś koszta i tez liczę się z nimi.Ale nie w tej chwili :-)
                                                  • lybbla Re: kto ma profity? 23.07.15, 12:02
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > A co za roznica kto reglamentuje? Wg mnie Mabelle chodzilo o to, ze logis
                                                    > tyczni
                                                    > > e seks z kochanka jest ograniczony dlatego jest taki atrakcyjny. Gdyby ko
                                                    > chanka
                                                    > > stala sie kolejna zona Gogol potrzebowalby kolejnej kochanki, bo ta by m
                                                    > u sie
                                                    > > szybciutko znudzila ;)
                                                    >
                                                    > ...LUB - co też możliwe - potrzebuje POSIADAĆ kochankę. To jest prestiżowa spra
                                                    > wa w męskim świecie, taka demonstracja mocy. I samo w sobie może być podniecają
                                                    > ce.

                                                    W takim razie
                                                    koledzy od piwa reglamentują, dzieci reglamentują a w przypadku Sabata zgłebianie tajemnic gromad kulistych przez niego jest też reglamentowaniem
                                                    jego obecności na forum.

                                                    Jaki prestiż? Chyba dla idiotów. Najfajniejszy seks jest za darmo,
                                                    każdy może go mieć.
                                                    Utknąłem w 2014 na czytaniu Gogola. Uderzała wtedy jego skromność to kochanka była na pierwszym miejscu, co nie umknęło paniom a przynajmniej
                                                    jednej. Wypłynięcie mądrej żony zmieniło percepcję?

                                                    Czym się różni Gogol od Kitty?
                                                    a) szanuje swoją współlokatorkę, nie ma do niej obrzydzenia a wręcz przeciwnie chwali ją ile może.
                                                    b) jest stały w uczuciach ciągle pisze o tej samej wyjątkowej kochance,
                                                    Kitty natomiast doszła już do autobusu wyjątkowych arabów (tutaj jestem optymistą
                                                    bo rzuciłem na tę ostatnią klątwę taką, że spotka wyjątkowego kochanka z opowieści TB i niebawem będzie pisać jak Gogol ku rozpaczy forum)
                                                    c) ma odlotowy seks (niech Wam będzie, z umiarem reglamentowany)
                                                    d) jest zadowolony (no tak to musi budzić podejrzenia)
                                                  • gogol77 Re: kto ma profity? 23.07.15, 12:26
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Czym się różni Gogol od Kitty?
                                                    a) szanuje swoją współlokatorkę, nie ma do niej obrzydzenia a wręcz przeciwnie
                                                    chwali ją ile może.
                                                    b) jest stały w uczuciach ciągle pisze o tej samej wyjątkowej kochance,
                                                    Kitty natomiast doszła już do autobusu wyjątkowych arabów (tutaj jestem optymistą
                                                    bo rzuciłem na tę ostatnią klątwę taką, że spotka wyjątkowego kochanka z opowieści TB i niebawem będzie pisać jak Gogol ku rozpaczy forum)
                                                    c) ma odlotowy seks (niech Wam będzie, z umiarem reglamentowany)
                                                    d) jest zadowolony (no tak to musi budzić podejrzenia)>

                                                    lybbla, podoba mi się Twój wpis, bo ja już wpadałem w depresję po tych potępieniach

                                                    lybbla napisał też:

                                                    > Najfajniejszy seks jest za darmo, każdy może go mieć.>

                                                    Za darmo to jak dla mnie to trochę za mało. Taki, to nawet Sabat może mieć. Jak ta co mu go reglamentuje, będzie miała taki kaprys.
                                                    Najfajniejszy to jest seks... nie, nie napiszę jaki, bo mnie znów napadną.
                                                    Albo napiszę: w przedpokoju gdy wchodzę do jej mieszkania, a ona w pidżamce z tą mokrą napaloną cipką.
                                                  • mabelle2000 Re: kto ma profity? 23.07.15, 12:34
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Czym się różni Gogol od Kitty?
                                                    > a) szanuje swoją współlokatorkę, nie ma do niej obrzydzenia a wręcz przeciwnie
                                                    > chwali ją ile może.

                                                    Nie no obrzydzenia to do niej nie czuje. Wcale. Taki tam drobny szczegol, ze mu przy niej nie staje i kijem by jej nie ruszyl, ale to zadne obrzydzenie jest, taki tylko lekki dyskomfort ;-))))
                                                  • gogol77 Re: kto ma profity? 23.07.15, 11:11
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Gdyby kochanka stala sie kolejna zona Gogol potrzebowalby kolejnej kochanki, bo ta by mu sie szybciutko znudzila ;)

                                                    Taki scenariusz mógłby być może prawdopodobny - omawialiśmy nawet ten temat z kochanką i ona upiera się, że do tego by nie doszło bo ona by już się o to postarała swoimi sposobami. I może mieć rację, bo jej osobowość, jej seksualność jest wg. moich doświadczeń damsko - męskich przypadkiem tak szczególnym i dla mnie tak wyjątkowo atrakcyjnym, że od czasu gdy ona pojawiła się w moim życiu - moje poligamiczne skłonności zdecydowanie osłabły.
                                                    To jest wielki fuks, gdy trafi się coś takiego za pierwszym razem - vide Marek, ale jest także fuksem to, jeśli w ogóle trafia się na kogoś takiego. W tym drugim przypadku są dylematy, są problemy, są wybory mniejszego zła ale póki co skórka warta jest wyprawki.

                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >...Dla mnie obie strony (damskie) takiego ukladu maja beznadziejna pozycje>

                                                    Ja przyglądam się obydwóm i naprawdę nie widzę by były nieszczęśliwe. Wprost przeciwnie. Może dlatego, że żony nie traktuję jak "ścierwo" a kochanka jest samodzielną, spełnioną życiowo kobietą (podobnie zresztą jak żona) i status kochanki jest jej suwerennym wyborem.
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 23.07.15, 11:18
                                                    gogol77 napisał:


                                                    > To jest wielki fuks, gdy trafi się coś takiego za pierwszym razem - vide Marek, ale jest także fuksem to, jeśli w ogóle trafia się na kogoś takiego.
                                                    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Moja obecna nie była moja pierwszą. Nawiązujac to Twojej sytuacji, żona + kochanka by mnie taka sytuacja psychicznie wykończyła.



                                                  • mabelle2000 Re: kto ma profity? 23.07.15, 11:41
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Taki scenariusz mógłby być może prawdopodobny - omawialiśmy nawet ten temat z k
                                                    > ochanką i ona upiera się, że do tego by nie doszło bo ona by już się o to posta
                                                    > rała swoimi sposobami.

                                                    Tak, moj facet tez tak twierdzi jak Twoja kochanka :-) Tylko, ze JA wiem, ze zycie to nie tylko seksualny speed.

                                                    > I może mieć rację, bo jej osobowość, jej seksualność jes
                                                    > t wg. moich doświadczeń damsko - męskich przypadkiem tak szczególnym i dla mnie
                                                    > tak wyjątkowo atrakcyjnym, że od czasu gdy ona pojawiła się w moim życiu - moj
                                                    > e poligamiczne skłonności zdecydowanie osłabły.

                                                    Alez co Ci szkodzi sprobowac ? Rozwiedz sie z zona, zamieszkaj z kochanka :-) I to najlepiej tak tradycyjnie, ze wspolnym lozkiem, stolem i kiblem. I bez rozstan.
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 23.07.15, 12:00
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Taki scenariusz mógłby być może prawdopodobny - omawialiśmy nawet ten temat z k
                                                    > ochanką i ona upiera się, że do tego by nie doszło bo ona by już się o to posta
                                                    > rała swoimi sposobami.
                                                    (...)
                                                    > Ja przyglądam się obydwóm i naprawdę nie widzę by były nieszczęśliwe. Wprost pr
                                                    > zeciwnie. Może dlatego, że żony nie traktuję jak "ścierwo" a kochanka jest samo
                                                    > dzielną, spełnioną życiowo kobietą (podobnie zresztą jak żona) i status kochank
                                                    > i jest jej suwerennym wyborem.

                                                    Tak jak mowil Sabat: wszyscy w tym ukladzie klamia. Spojrz: jezeli kochanki nie interesowaloby zostanie 'ta jedyna' to by z Toba tego nie omawiala i nie upieralalby sie, ze dzieki wlasnym sposobom by Ci sie nie znudzila. To co obserwujesz jest tzw dobra mina do zlej gry, innymi slowy przepychanie sie do koryta. Moze zdefiniuje 'scierwo' - zdradzanie swojej zony jest traktowaniem jej jak scierwo. Oczywiscie, ze kazdy element w tym ukladzie znalazl sie w nim z wlasnego wyboru. Samodzielnosc i zyciowe spelnienie nie ma tu nic do rzeczy. Tacy ludzie moga tez klamac, byc pelni lekow, slabosci, zaburzen, odchylow, ukrywac rozne rzeczy. NIe zrozum mnie zle: skoro sa chetne to korzystaj, ja tam ich nie zaluje, rynek reguluje wszystko. Natomiast nigdy nie uwierze, ze taki uklad jest zdrowy. Dlatego sie trzymam z daleka.
                                                  • kag73 Re: kto ma profity? 17.07.15, 18:50
                                                    gogol77 napisał:
                                                    "Ale ad rem: w moim istniejącym układzie wszyscy wyglądają na w miarę zadowolonych. Ślubna, bo ma dom i męża - mówi, że fajnego; kochanka - bo ma te swoje orgazmy i kogoś kto jest jej bliski; i ja – bo mam zajebisty seks i ego pięknie dowartościowywane przez obie panie."

                                                    Mala, ale w tej calej sprawie, jest subtelna roznica w fakcie, czy ten "fajny maz" nie bzyka, bo nie moze (jest impotentem), czy nie bzyka, bo nie chce / mu sie znudzila ta cipka i bzyka inna.
                                                    W pierwszym przypadku maz nadal moze pozostawac "fajny" a zona trwa, bo obiecala, ze w zdrowiu i w chorobie, wiec pokornie znosi swoj los, w koncu zwiazek to nie tylko seks. W drugim przypadku juz takim "fajnym mezem" moze nie bedzie i mozna przemyslec kwestie rozstania i wylacznosci seksualnej. Pomijamy oczywiscie nielojalnosc malzenska i wydawanie na kochanke pieniedzy rodzinnych, bo skoro jestescie malzenstwem to kasa jest wspolna / Wasza.
                                                    Oczywiscie jezeli zona sobie z seksu nic nie robila i nie robi i jej w ogole na nim (ewentualnie z kims innym) i na wylacznosci seksualnej nie zalezy, to uklad jest dobry ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 17.07.15, 20:02
                                                    kag73 napisała:

                                                    Pomijamy oczywiscie
                                                    > nielojalnosc malzenska i wydawanie na kochanke pieniedzy rodzinnych, bo skoro
                                                    > jestescie malzenstwem to kasa jest wspolna / Wasza.

                                                    Nie wiadomo, moze kochanka placi za siebie? A co to malo mezczyzn w Polsce, ktorzy uwazaja, ze kobieta powinna placic za siebie. Chociaz osobiscie uwazam to za ponizajace zeby babka odwalajac cudza robote nie miala conajmniej pokrycia kosztow.
                                                  • kag73 Re: kto ma profity? 17.07.15, 20:06
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Nie wiadomo, moze kochanka placi za siebie? A co to malo mezczyzn w Polsce, kto
                                                    > rzy uwazaja, ze kobieta powinna placic za siebie.

                                                    ;)) i nie myl czasem Polski z Warszawa a moze Gogol jest z Warszwy :)

                                                    "Chociaz osobiscie uwazam to za ponizajace zeby babka odwalajac cudza robote nie miala conajmniej pokrycia kosztow."

                                                    Cos Ci sie chyba pokrecilo, kitka, to ONA dostaje orgazmy, wiec jaka robote odwala, co :))?
                                                  • zawle Re: kto ma profity? 17.07.15, 20:25
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Cos Ci sie chyba pokrecilo, kitka, to ONA dostaje orgazmy, wiec jaka robote odw
                                                    > ala, co :))?

                                                    No i ten brazylijski klimat lubię:)) Przy dobrym nastawieniu nam wyjdzie że gogol skanalizował frustracje dwóch bab....on to dopiero fajny jest;))
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 17.07.15, 20:57
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Cos Ci sie chyba pokrecilo, kitka, to ONA dostaje orgazmy, wiec jaka robote odw
                                                    > ala, co :))?

                                                    A Ty dostaniesz i orgazmy i spadek i finanowanie kazdego dnia i wsparcie emocjonalne kazdego dnia i czas poswiecony kazdego dnia i potomka i nie zamienilabys sie z nia, co? ;-) Chyba ze tez zdradza, a cala reszte ma gdzies indziej to jej sie to jakos kompensuje.
                                                  • zawle Re: kto ma profity? 17.07.15, 20:23
                                                    kag73 napisała:
                                                    W drugim przypadku juz takim "fajnym mezem" moze nie bedzie i m
                                                    > ozna przemyslec kwestie rozstania i wylacznosci seksualnej. Pomijamy oczywiscie
                                                    > nielojalnosc malzenska i wydawanie na kochanke pieniedzy rodzinnych, bo skoro
                                                    > jestescie malzenstwem to kasa jest wspolna / Wasza.

                                                    Zaraz, zaraz..kochanka na kasę za-pra-co-wa-ła. Ciężko. Pozwala mu mieć nadal żonę i rodzinę na boku, stwarza miłą, relaksującą atmosferę ( orgazmy;), bierze co pan da (prezenty?). Wiesz ile przy tym jest roboty? Zobacz jak to dziewczyna ładnie urządziła;))
                                                  • kag73 Re: kto ma profity? 17.07.15, 20:27
                                                    zawle napisała:
                                                    > Zaraz, zaraz..kochanka na kasę za-pra-co-wa-ła. Ciężko. Pozwala mu mieć nadal ż
                                                    > onę i rodzinę na boku, stwarza miłą, relaksującą atmosferę ( orgazmy;), bierze
                                                    > co pan da (prezenty?). Wiesz ile przy tym jest roboty? Zobacz jak to dziewczyna
                                                    > ładnie urządziła;))

                                                    Aaa to przepraszam :))
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 17.07.15, 20:36
                                                    zawle napisała:

                                                    > Zaraz, zaraz..kochanka na kasę za-pra-co-wa-ła. Ciężko. Pozwala mu mieć nadal żonę i rodzinę na boku, stwarza miłą, relaksującą atmosferę ( orgazmy;), bierze co pan da (prezenty?). Wiesz ile przy tym jest roboty? Zobacz jak to dziewczyna ładnie urządziła;))
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    To sa zdolności organizacyjne, które trzeba wysoko cenić. Gogol dobrze trafił.
                                                  • zawle Re: kto ma profity? 17.07.15, 21:27
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > To sa zdolności organizacyjne, które trzeba wysoko cenić. Gogol dobrze trafił.
                                                    >

                                                    Albo kreatywna księgowość Marek.
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 17.07.15, 21:30
                                                    zawle napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > To sa zdolności organizacyjne, które trzeba wysoko cenić. Gogol dobrze trafił.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Albo kreatywna księgowość Marek.
                                                    ----------------------------------------------------

                                                    o nie. Tę wyczuwam na odległoścć 24 lata w korporacji robi swoje :)
                                                  • zawle Re: kto ma profity? 17.07.15, 21:40
                                                    A ponad 30 w małżeństwie??? Uważasz że to takie fajne i godne pochwały? Mąż z takim stażem? A jak Twój fiut się znudzi twojej żonie to też będziesz się cieszył z jej zdolności organizatorskich?
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 17.07.15, 22:07
                                                    zawle napisała:

                                                    > A ponad 30 w małżeństwie??? Uważasz że to takie fajne i godne pochwały? Mąż z takim stażem? A jak Twój fiut się znudzi twojej żonie to też będziesz się cieszył z jej zdolności organizatorskich?
                                                    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Fajne. Naprawdę.
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 17.07.15, 22:38
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > A ponad 30 w małżeństwie??? Uważasz że to takie fajne i godne pochwały? M
                                                    > ąż z takim stażem? A jak Twój fiut się znudzi twojej żonie to też będziesz się
                                                    > cieszył z jej zdolności organizatorskich?
                                                    > -------------------------------------------------------------------------------
                                                    > ----------------------------
                                                    > Fajne. Naprawdę.

                                                    Zawle czujesz sie jak podczas uczty intelektualnej? ;-)
                                                  • zawle Re: kto ma profity? 17.07.15, 22:40
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Zawle czujesz sie jak podczas uczty intelektualnej? ;-)

                                                    A kiedykolwiek zakładałaś coś takiego???:)))
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 17.07.15, 22:47
                                                    zawle napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Zawle czujesz sie jak podczas uczty intelektualnej? ;-)
                                                    >
                                                    > A kiedykolwiek zakładałaś coś takiego???:)))

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158207650,158221154,Re_dziewczynki_mala_przekaska_na_sniadanko_.html
                                                    ;-) Mialam ochote sie posmiac. A Ty zwykle jestes chetna, co Ci sie chwali.
                                                  • zawle Re: kto ma profity? 17.07.15, 22:52
                                                    hello-kitty2 napisała: rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158207650,158221154,Re_dziewczynki_mala_przekaska_na_sniadanko_.html
                                                    > ;-) Mialam ochote sie posmiac. A Ty zwykle jestes chetna, co Ci sie chwali.

                                                    łał..to trafiłaś teraz kitka do doborowego towarzystwa;)))
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 17.07.15, 22:58
                                                    zawle napisała:

                                                    > łał..to trafiłaś teraz kitka do doborowego towarzystwa;)))

                                                    A nie ja to kasze lubie, zadne uczty ;)
                                                  • zawle Re: kto ma profity? 17.07.15, 23:02
                                                    A dzisiaj na obiad miałam....z buraczkami i sosikiem. Ale się upociłam:)) To nie danie na lato;)) Coś lekkiego, przyjemnego, niewymagającego bym zjadła. Co mi się samo w brzuchu umości;)
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 17.07.15, 18:54
                                                    gogol77 napisał:
                                                    >
                                                    > Ale ad rem: w moim istniejącym układzie wszyscy wyglądają na w miarę zadowolonych. Ślubna, bo ma dom i męża - mówi, że fajnego; kochanka - bo ma te swoje orgazmy i kogoś kto jest jej bliski; i ja – bo mam zajebisty seks i ego pięknie dowartościowywane przez obie panie.
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Najważniejsze, że zadowolona jest żona. Wg tutejszych wykladni zapewnienie orgazmu jest podstawowym obowiązkiem męża i z tego obowiazku się w 100% wywiązujesz. Gratuluję.
                                                  • kag73 Re: kto ma profity? 17.07.15, 19:04
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Najważniejsze, że zadowolona jest żona. Wg tutejszych wykladni zapewnienie orga
                                                    > zmu jest podstawowym obowiązkiem męża i z tego obowiazku się w 100% wywiązujesz
                                                    > . Gratuluję.
                                                    Marek, chyba Ci sie cos po...dolilo, bo on przed zona udaje impotenta, wiec z nia nie sypia. Orgazmy ma kochanka ;))
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 17.07.15, 20:18
                                                    kag73 napisała:

                                                    /> Marek, chyba Ci sie cos po...dolilo, bo on przed zona udaje impotenta, wiec z nia nie sypia. Orgazmy ma kochanka ;))
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Widzisz, zrozumialem, ze z żoną okazjonalnie, ale zawsze z orgazmem. Za dużo mam na głowie.
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 17.07.15, 19:50
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Dałem się Tej Śledczej napuścić na wynurzenia, no to mam!

                                                    hehe jeszcze sie taki nie urodzil co by sie oparl. Wolalabym jednak wypytywac dla policji niz jako psycholog.

                                                    Zona tez Cie dowarosciowuje? Czym?
                                                  • gogol77 Re: kto ma profity? 18.07.15, 10:14
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Zona tez Cie dowarosciowuje? Czym?>

                                                    Mówi, że jestem fajny gość. Faceci lubią takie teksty

                                                    enia17 napisała (w wątku obok):
                                                    > Maz inicjowal ze 2 razy ale ja juz z nim nie moge po tym wszystkim :/ >

                                                    Podobnie było w naszym przypadku.

                                                  • ninek04 Re: kto ma profity? 18.07.15, 12:53
                                                    gogol77 napisal
                                                    enia17 napisała (w wątku obok):
                                                    > Maz inicjowal ze 2 razy ale ja juz z nim nie moge po tym wszystkim :/ >

                                                    Podobnie było w naszym przypadku.

                                                    Ale jak podobnie?Inicjowales Ty,a ona już nie chciała,czy inicjowala zona,a Ty już nie chciałeś z nią?I serio twierdzi, nie mając seksu,że nadal jesteś fajny?
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 18.07.15, 13:07
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > I serio twierdzi, nie mając seksu,że nadal jesteś fajny?

                                                    On: 'Znudzila mi sie twoja cipka, jak na nia patrze to mi nie staje'
                                                    Ona: 'Ale jestes fajny!'

                                                    W pale mi sie to nie miesci. Moze jako kolega fajny, kolezenski, pomocny.
                                                  • zawle Re: kto ma profity? 18.07.15, 13:20
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > On: 'Znudzila mi sie twoja cipka, jak na nia patrze to mi nie staje'
                                                    > Ona: 'Ale jestes fajny!'

                                                    I czego marudzi i nie dowierza? Wypróbuj i się ucz:)))
                                                  • kag73 Re: kto ma profity? 18.07.15, 13:38
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > On: 'Znudzila mi sie twoja cipka, jak na nia patrze to mi nie staje'
                                                    > Ona: 'Ale jestes fajny!'
                                                    >
                                                    > W pale mi sie to nie miesci. Moze jako kolega fajny, kolezenski, pomocny.

                                                    Opcja owszem mozliwa ale jeszcze inna przychodzi mi do glowy:

                                                    On: Kochanie, nie staje mi, jestem impotentem, no nie wiem co sie stalo, chcialbym ale nie moge. Ale przeciez nasz zwiazek to nie tylko seks.
                                                    Ona: Coz, takie zycie. Nie staje Ci, nie Twoja wina, nadal jestes fajny.
                                                  • gogol77 Re: kto ma profity? 18.07.15, 13:53
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Ale jak podobnie? Inicjowales Ty,a ona już nie chciała,....
                                                    ...I serio twierdzi, nie mając seksu,że nadal jesteś fajny?>

                                                    Na obydwa pytania odpowiedź brzmi: tak. Któż jest w stanie do końca zrozumieć kobietę?
                                                    Z tym, że winą za to, że już nie chciała muszę jednak obciążyć wyłącznie siebie, ale z drugiej strony - gdyby w niej buzowały jakieś wielkie żądze to pewnie by jednak chciała. Widocznie nie buzowały.
                                                    No i to jest mądra i wartościowa kobieta i może dlatego, albo dzięki temu związek trwa i ma się.... jako tako a może nawet jako tako +.
                                                    To samo (za wyjątkiem tego jako tako) dotyczy także tej drugiej. Ona jest materialnie niezależna, małe prezenty (taki jest temat tego wątku), przyjmuje tylko jako dowód, że jest dla mnie ważna.
                                                    Jest formalnie mężatką bo dotąd nie zlikwidowała związku z tym którego oddaliła po powrocie do obdarowywania mnie dostępem do swojej cipki, a który jak twierdzi - zawarła na złość mnie. Śledcza Kitty ma pewnie w swoim archiwum tę historię.
                                                  • kag73 Re: kto ma profity? 18.07.15, 19:58
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > Z tym, że winą za to, że już nie chciała muszę jednak obciążyć wyłącznie siebie
                                                    > , ale z drugiej strony - gdyby w niej buzowały jakieś wielkie żądze to pewnie b
                                                    > y jednak chciała. Widocznie nie buzowały.

                                                    Albo moze szczesliwym tarafem tez znalazla ukojenie poza zwiazkiem.
                                                    A jezeli nie, to przykladow na "zadz buzowanie" a mimo wszystko trwanie w zwiazku mamy wiele, zarowno u kobiet jak u mezczyzn.

                                                    > No i to jest mądra i wartościowa kobieta i może dlatego, albo dzięki temu związ
                                                    > ek trwa i ma się.... jako tako a może nawet jako tako +.
                                                    > To samo (za wyjątkiem tego jako tako) dotyczy także tej drugiej. Ona jest mater
                                                    > ialnie niezależna, małe prezenty (taki jest temat tego wątku), przyjmuje tylko
                                                    > jako dowód, że jest dla mnie ważna.

                                                    Zwiazek ten trwa dlatego, ze zyje w niewiedzy, albo w falszywej wierze, ze ma w domu impotenta. Ciekawe czy nadal bylaby taka madra i wartosciowa gdyby wiedziala o kochance :)
                                                  • zawle Re: kto ma profity? 19.07.15, 11:05
                                                    kag73 napisała: > Zwiazek ten trwa dlatego, ze zyje w niewiedzy, albo w falszywej wierze, ze ma w
                                                    > domu impotenta. Ciekawe czy nadal bylaby taka madra i wartosciowa gdyby wiedzi
                                                    > ala o kochance :)

                                                    Pierwszy przypadek gdzie niewiedza= mądrość;)
                                                  • ninek04 Re: kto ma profity? 19.07.15, 11:52
                                                    kag73 napisała:
                                                    >. Ciekawe czy nadal bylaby taka madra i wartosciowa gdyby w
                                                    > iedzi
                                                    > > ala o kochance :)

                                                    A być może właśnie wie i godząc się z tą wiedzą, dzieki temu jest mądrą i wartościową kobietą w oczach gogola :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 19.07.15, 13:01
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    > >. Ciekawe czy nadal bylaby taka madra i wartosciowa gdyby w
                                                    > > iedzi
                                                    > > > ala o kochance :)
                                                    >
                                                    > A być może właśnie wie i godząc się z tą wiedzą, dzieki temu jest mądrą i warto
                                                    > ściową kobietą w oczach gogola :-)

                                                    hehe faceci sa prosci a najprostsi sa szczesliwi faceci jak Gogol czy Marek. Madra i wartosciowa kobieta to jest kobieta, ktora poleruje im berlo i/lub aureole ;-)
                                                  • mabelle2000 Re: kto ma profity? 19.07.15, 13:11
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ma
                                                    > dra i wartosciowa kobieta to jest kobieta, ktora poleruje im berlo i/lub aureol
                                                    > e ;-)

                                                    Chyba pojde to sobie w ramke oprawic ;-)
                                                  • kag73 Re: kto ma profity? 19.07.15, 13:18
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > Chyba pojde to sobie w ramke oprawic ;-)

                                                    Ty se nie masz tego w ramke oprawiac, tylko polerowac ;))!
                                                  • mabelle2000 Re: kto ma profity? 19.07.15, 13:20
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ty se nie masz tego w ramke oprawiac, tylko polerowac ;))!

                                                    Zadzieram kiece i lece :-)
                                                  • marek.zak1 Re: kto ma profity? 19.07.15, 14:57
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > hehe faceci sa prosci a najprostsi sa szczesliwi faceci jak Gogol czy Marek. Madra i wartosciowa kobieta to jest kobieta, ktora poleruje im berlo i/lub aureole ;-).
                                                    -------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Wystarczy, że mnie kocha. Wszystko inne jest tego następstwem..
                                                  • gogol77 Re: kto ma profity? 19.07.15, 15:33
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    ...a najprostsi sa szczesliwi faceci jak Gogol czy Marek. Madra i wartosciowa kobieta to jest kobieta, ktora poleruje im berlo i/lub aureole ;-)

                                                    No to znaleźliśmy się Marku w jednym klubie. Choć źródła naszej szczęśliwości nieco się różnią (i nie będę ukrywał, że to Twoje uważam za lepsze), to tym Harpiom (za Urban Dictionary harpie to: Savage, monstrous wimged females. Flock together to attack unwary males on internet talkboards) - wyraźnie nie podoba się to, że mamy pięknie wypolerowane berła, cokolwiek by tu eufemizm berło miał znaczyć. No i że nasze aureole między innymi z tego powodu - też nam się dobrze mają. Ale one, te Harpie zupełnie pomijają to, że te co nam te berła tak pięknie polerują mają w rewanżu też pięknie wypolerowane...nie wiem jaki by tu eufemizm wymyślić na cipkę? I aureole, które my im polerujemy naszymi zachwytami jakie to one są piękne i mądre.
                                                  • ninek04 Re: kto ma profity? 19.07.15, 18:52
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > to tym Harp
                                                    > iom (za Urban Dictionary harpie to: Savage, monstrous wimged females. Flock tog
                                                    > ether to attack unwary males on internet talkboards) - wyraźnie nie podoba się
                                                    > to, że mamy pięknie wypolerowane berła,
                                                    >Ale one, te Harpie zupełnie pomijają to, że te co nam te berła tak pięknie
                                                    > polerują mają w rewanżu też pięknie wypolerowane...nie wiem jaki by tu eufemiz
                                                    > m wymyślić na cipkę?

                                                    A tam zaraz harpie.Mnie się akurat podoba to polerowanie i rozumiem Cię, bo sama mam takiego,z którym się wzajemnie heblujemy i polerujemy, skoro mąż się od tego wymigał:)
                                                  • lybbla Re: kto ma profity? 19.07.15, 23:25
                                                    gogol77 napisał:


                                                    > No to znaleźliśmy się Marku w jednym klubie. Choć źródła naszej szczęśliwości n
                                                    > ieco się różnią (i nie będę ukrywał, że to Twoje uważam za lepsze), to tym Harp
                                                    > iom (za Urban Dictionary harpie to: Savage, monstrous wimged females. Flock tog
                                                    > ether to attack unwary males on internet talkboards) - wyraźnie nie podoba się
                                                    > to, że mamy pięknie wypolerowane berła, cokolwiek by tu eufemizm berło miał zn
                                                    > aczyć. No i że nasze aureole między innymi z tego powodu - też nam się dobrze m
                                                    > ają. Ale one, te Harpie zupełnie pomijają to, że te co nam te berła tak pięknie
                                                    > polerują mają w rewanżu też pięknie wypolerowane...nie wiem jaki by tu eufemiz
                                                    > m wymyślić na cipkę? I aureole, które my im polerujemy naszymi zachwytami jakie
                                                    > to one są piękne i mądre.

                                                    Muszelka. Można polerować wewnątrz i na zewnątrz.

                                                    Gogol harpie to te co rozbijają związki. Myślisz, że Paniom tu przychodzi
                                                    do głowy by rozbijać związki?

                                                    Forumowy gość do kopania na którego nie leci ta konkretna kobieta to gatunek ginący.
                                                    Połowicznie należysz do tego gatunku.

                                                    W zasadzie nie wiem o co chodzi forumkom tym razem chyba tylko o to by ponabijać się z Kag.
                                                    Lśnienie berła mnie oślepia.
                                                  • gogol77 Re: kto ma profity? 20.07.15, 01:27
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Gogol harpie to te co rozbijają związki. Myślisz, że Paniom tu przychodzi
                                                    > do głowy by rozbijać związki?

                                                    Urban Dictionary nic nie mówi o rozbijaniu, harpie wg. nich to: Savage, monstrous wimged females. Flock together to attack unwary males on internet talkboards) - w skrócie wredne baby. Ale ja te tutaj lubię bo są bardzo mądre i bardzo piękne :-), A że bywają wredne? Cóż, taka ich, harpii natura

                                                    > Forumowy gość do kopania na którego nie leci ta konkretna kobieta to gatunek ginący.
                                                    Połowicznie należysz do tego gatunku.>

                                                    Nie należę, bo na mnie to leci moja kochanka a nie tak dawno to jedna forumka robiła mi nadzieję, że nawet zapłaci za hotel

                                                    K..wa! w środku nocy taka strzelanina, powinni tego zabronić!!!

                                                  • lybbla Re: kto ma profity? 20.07.15, 23:13
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Urban Dictionary nic nie mówi o rozbijaniu, harpie wg. nich to: Savage, monstr
                                                    > ous wimged females. Flock together to attack unwary males on internet talkboard
                                                    > s) - w skrócie wredne baby. Ale ja te tutaj lubię bo są bardzo mądre i bardzo p
                                                    > iękne :-), A że bywają wredne? Cóż, taka ich, harpii natura

                                                    No z jak Urban Dictionary tak mówi to ja kruszyć kopi nie będę:)
                                                    Obsiadanie przez forumowe wiedźmy bardziej oddaje uszczerbek
                                                    jakiego doznałeś.

                                                    > > Forumowy gość do kopania na którego nie leci ta konkretna kobieta to gatu
                                                    > nek ginący.
                                                    > Połowicznie należysz do tego gatunku.>

                                                    > Nie należę, bo na mnie to leci moja kochanka a nie tak dawno to jedna forumka r
                                                    > obiła mi nadzieję, że nawet zapłaci za hotel

                                                    No żona na Ciebie nie leci. Niech Ci będzie w 1/3 należysz do tego gatunku.

                                                    > K..wa! w środku nocy taka strzelanina, powinni tego zabronić!!!

                                                    No żesz ty, skończyły mi się bateria w laptopie i świeczka a na koniec zimny prysznic w egipskich ciemnościach. Na wszelki wypadek nie schylałem się po mydło.
                                                    Nie do końca ufam tym proszkom przeciw Egipcjanom.
                                                  • hello-kitty2 Re: kto ma profity? 20.07.15, 01:45
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Gogol harpie to te co rozbijają związki. Myślisz, że Paniom tu przychodzi
                                                    > do głowy by rozbijać związki?

                                                    E tam rozbijac. Na kupe sie ladowac. Jak to u mnie w szatni w LO krzyczeli jak tlok byl: 'pchac sie na chama!' ;-)

                                                    > W zasadzie nie wiem o co chodzi forumkom tym razem chyba tylko o to by ponabija
                                                    > ć się z Kag.

                                                    Ty zgnily podzegaczu poznaje Cie. Co, szukasz sprzymierzenca, nie uda Ci sie ;) W zyciu sie nie nabijalam z kobiety, co to mezczyzn brakuje? Nie zauwazylam zeby kiedys brakowalo.
                                                  • kag73 Re: kto ma profity? 19.07.15, 13:34
                                                    zawle napisała:
                                                    > Pierwszy przypadek gdzie niewiedza= mądrość;)

                                                    Nie no, madra to ona jest, poniewaz nie wykopala "fajnego" faceta tylko dlatego, ze juz mu nie staje. A wartociowa jest, bo licza sie dla niej rzeczy bardziej wzniosle jak: milosc, przyjazn, bliskosc, oddanie (tfu!) a nie jakis tam PRYMITYWNY seks :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 16.07.15, 10:48
                                                    zawle napisała:

                                                    > Wzruszyłam się, do łez. Jaki z Ciebie fajny gostek, wzór cnót. Takie wspaniałe
                                                    > rozwiązanie znalazłeś dla tej tragicznej sytuacji. Żona ma spokój, kochanka spi
                                                    > d, ty fun. Normalnie że też na to nie wpadłam zanim wyprowadziłam się od męża..
                                                    > .o ja głupia.

                                                    Nie byl Ci tak bliski jak Gogolowi zona ;) Ona go kocha nawet jako impotenta. Morrison tez tak gadal, ze zona go bardzo kocha mimo ze poroze ciezkie, generalnie ja omija i go nie interesuje co ona ma do powiedzenia, aaa no i polimpotent, jak juz bardzo sie narabie dwa razy do roku to mu sie pomyli z kochanica, a jak jest mila to przypomina jej o swoim dystansie cichymi dniami zeby sobie nie myslala, ze miedzy nimi wszystko ok. Ale ona go kocha. Milosc nie zna granic! ;-)
                                                  • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 16.07.15, 11:01
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Nie byl Ci tak bliski jak Gogolowi zona ;) Ona go kocha nawet jako impotenta.

                                                    I to jest w tym wszystkim najgorsze, bo kobita najlepsze swoje lata spedza na obsychaniu :(
                                                    No chyba, czego bym jej zyczyla, ze rowniez zorganizowala sie inaczej.

                                                    " Ale ona go kocha. Milosc nie zna granic! ;-

                                                    To mnie zawszepowala z nog !
                                                  • jesod To mnie zawsze powala z nóg 16.07.15, 17:04
                                                    kag73 napisała:
                                                    > " Ale ona go kocha. Milosc nie zna granic! ;-
                                                    >
                                                    > To mnie zawszepowala z nog !

                                                    Uważaj na dupę, ale przede wszystkim... chroń cipkę!
                                                  • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 16.07.15, 10:06
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > Analogicznie jest z facetami z tą istotną różnicą, że my nie jesteśmy w stanie
                                                    > uprawiać seksu bez przekonania, wyłącznie celem zaspokojenia kobiecych potrzeb.
                                                    > Nawet wtedy, gdy ona w dalszym ciągu jest kimś bliskim pod innymi względami. N
                                                    > o kurwa, nie da się!

                                                    Nie jestescie? Bo co bo jestescie tacy wrazliwi? A kobiety daja rade i maja dawac rade, bo to przeciez tylko rozlozyc nogi? Tymaczasem seks zaczyna sie w glowie i jezeli Ty /facet tego nie chcesz, glowa nie chce, to nie bedziesz chcial odbierac zadnych bodzcow fizycznych, zeby jednak poczuc fizjologie(bo jest duza szansa, ze jednak bys poczul) / miec stojaka i uprawiac seks, bo tak naprawde cialo by moglo, ale glowa nie chce. W przypadku nie impotentow jakim jestes np. Ty. Bo Ty nie jestes impotentem. W dodatku jadasz gdzie indziej, jestes zaangazowany gdzie indziej, gdybys nie jadal na miescie tez sytuacja moze wygladalby inaczej. Jezeli glowa nie chce i facet mowi /mysli nie dotykaj mnie, nawet mnie nie dotykaj, to mala jest szansa, ze bedzie mial erekcje (bo do niej potrzebne sa bodzce) i uprawial seks z obowiazku, jak to czesto oczekuje sie / musza robic kobiety, ktore w dodatku moze nawet "erekcji" nie maja. Pomijam, ze facet moze z obowiazku robic minete nic z tego nie majac, tak samo jak kobieta moze z obowiazku robic loda nic z tego nie majac. Oczywiscie duzo lepiej / bardziej komfortowo jezeli robic tego nie musza ;)
                                                  • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 23:45
                                                    gogol77
                                                    > Jak można impotencję udawać ? - sprzęt doznaje wzwodu pod wpływem odebranych bo
                                                    > dźców, w wyniku określonych procesów psychofizycznych niezależnych albo prawie
                                                    > niezależnych od woli właściciela sprzętu. Brak bodźców = brak uruchomienia tych
                                                    > procesów, są bodźce - jest erekcja, jest seks. Nie wiedziałyście?

                                                    A w praktyce to wygada tak: zona wie, ze gogol jest impotentem, wiec aby mu oszczedzic bolu nawet sie do niego nie dobiera. Wiec: nie ma bodzcow, nie ma erekcji, nie ma seksu z zona.
                                                    Zaraz mi sie fajnyschatz przypomnial i jego udawanie impotenta przed zona ;))
                                        • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 13:58
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > No tak, facet płaci - facet ma. To jest tylko w burdelu i w Twoim świecie. Bez
                                          > urazy.

                                          No, bo w moim swiecie kobiety to nie ksiezniczki. A jak babka lezie z facetem do hotelu to niech potem na policje nie dzwoni, bo wie po co lazla. Proponuje zejsc na ziemie Marek i proponuje to od dawna ale Ty wolisz brnac w swoje bajki. Zreszta jak chcesz, uwazam, ze kobiety jednak sa bardziej rozgarniete i wiedza czym takie zagrania moga pachnac.
                                          • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 15:34
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > Proponuje ze
                                            > jsc na ziemie Marek i proponuje to od dawna ale Ty wolisz brnac w swoje bajki.

                                            He, he, markowe bajki sa przeznaczone dla prostego tlumu, ale i tak bardziej wysublimowana tresc zawiera sie miedzy wierszami. Jak myslisz, czego moze oczekiwac ksiezniczka jesli nie daj Bog znudzi jej sie seks z darczynca ? ;-)
                                            • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 15:46
                                              mabelle2000 napisała:
                                              He, he, markowe bajki sa przeznaczone dla prostego tlumu, ale i tak bardziej wysublimowana tresc zawiera sie miedzy wierszami.
                                              -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                              Bingo.
                                              ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                              Jak myslisz, czego moze oczekiwac ksiezniczka jesli nie daj Bog znudzi jej sie seks z darczynca ? ;-)
                                              ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                              Nam się przez całe mnóswto lat nie znudził, więc nie wiem, jak to jest. Może to nastapi, a może wspólnie odlecimy do innego świata. Kto wie.


                                            • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 16:04
                                              mabelle2000 napisała:
                                              Jak myslisz, czego moze oczekiw ac ksiezniczka jesli nie daj Bog znudzi jej sie seks z darczynca ? ;-)

                                              Nie mam pojecia, czego? Albo czego moze oczekiwac nie ksiezniczka jak jej sie znudzi seks z darczynca albo z nie draczynca?
                                          • zawle Re: Zobowiaąujacy prezent? 15.07.15, 01:05
                                            hello-kitty2 napisała:
                                            > No, bo w moim swiecie kobiety to nie ksiezniczki. A jak babka lezie z facetem d
                                            > o hotelu to niech potem na policje nie dzwoni, bo wie po co lazla. Proponuje ze
                                            > jsc na ziemie Marek i proponuje to od dawna ale Ty wolisz brnac w swoje bajki.
                                            > Zreszta jak chcesz, uwazam, ze kobiety jednak sa bardziej rozgarniete i wiedza
                                            > czym takie zagrania moga pachnac.

                                            Ale to jest gra..stara jak świat. I prezenty przyjmować trzeba. Z wyrachowania. Jak nic nie wyjdzie, parę tysięcy w kieszeni. Jak zainwestuje, będzie wracał do inwestycji. Ale kobiety z facetami tańczą ten taniec od tysiącleci. One udają, oni udają że wierzą. Oglądam sobie Dextera..jego panna jest wspaniałą ilustracją dla takiego tańca.
                                    • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:24
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > Cały czas wpadasz w pułapkę ,,odwdzięczenia" co, w przypadku bardziej wartościo
                                      > wych prezentów, prowadzi do wymiany seksu za prezenty.

                                      Ja nie wpadam w zadna pulapke, wrecz przeciwnie, cenie sobie wdziecznosc we wzajemnych relacjach, dlatego daze do pewnej symetrii.
                                      Czy w opisanym przez Ciebie przykladzie mezczyzna bylby rownie hojny gdyby babka nie dawala mu nadziei na seks ? Watpie.

                                      > Facet obdarowuje babke na wl
                                      > asne ryzyko I nie wolno mu NICZEGO OCZEKIWAĆ.

                                      To oczywiscie jasne jak slonce, tylko powtorz to jeszcze glosno dziesiec razy, zebys w to uwierzyl :-D

                                  • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 11:56
                                    mabelle2000 napisała:
                                    > Marek, czy Ty rozumiesz po polsku ? Te studentke TEZ STAC na kwiaty, wiec moze
                                    > mu sie odwdzieczyc prezentem w podobnym przedziale cenowym. Natomiast gdyby zos
                                    > tala obdarowana czyms na co jej nie stac musialaby kombinowac.
                                    > Nie chcialabym sie posuwac za daleko w swoich spekulacjach jakiego rodzaju to m
                                    > ialoby byc "kombinowanie", pozostawiam te kwestie obdarowanej studentce.

                                    A kto Ci powiedzial, ze ten prezent musi byc w podobnym przedziale cenowym? Zwlaszcza wsrod ludzi gdzie cos sie kroi?
                                    • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:04
                                      kag73 napisała:

                                      > A kto Ci powiedzial, ze ten prezent musi byc w podobnym przedziale cenowym? Zwl
                                      > aszcza wsrod ludzi gdzie cos sie kroi?

                                      Gorzej jak sie nic nie wykroi ;-) Nie tak dawno obila mi sie o uszy sprawa faceta, ktory po rozstaniu z narzeczona zazadal od niej zwrotu pieniedzy za operacje plastyczna biustu :-)
                                      • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:18
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > Gorzej jak sie nic nie wykroi ;-) Nie tak dawno obila mi sie o uszy sprawa face
                                        > ta, ktory po rozstaniu z narzeczona zazadal od niej zwrotu pieniedzy za operac
                                        > je plastyczna biustu :-)

                                        Tak jak u mojej przyjaciolki, ktorej facet kupowal rzeczy do jej mieszkania w okresie jak mieszkali razem, a po rozstaniu on byl wprawdzie dosc honorowy ale tesciowa niekoniecznie, bo wpadla z ekipa do mieszkania i zaczela firany z okien zrywac, lapac i wynosic co sie da, a co sie nie da to chociaz zniszczyc, no bo jak zerwac plytki na ten przyklad.
                                        • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:21
                                          hello-kitty2 napisała:
                                          > Tak jak u mojej przyjaciolki, ktorej facet kupowal rzeczy do jej mieszkania w o
                                          > kresie jak mieszkali razem, a po rozstaniu on byl wprawdzie dosc honorowy ale t
                                          > esciowa niekoniecznie, bo wpadla z ekipa do mieszkania i zaczela firany z okien
                                          > zrywac, lapac i wynosic co sie da, a co sie nie da to chociaz zniszczyc, no bo
                                          > jak zerwac plytki na ten przyklad.

                                          Ee, przykladami mozna leciec roznymi. U mojej przyjaciolki, 7 lat z facetem, razem tyrali na malutkie mieszkanie, ona nawet wiecej kasy dala na nie niz on, bo jej ojciec doplacal. Jak z nim zerwala, to powiedzial, ze on jej nie bedzie polowy splacal, bo zabrala mu 7 lat zycia. A milosc byla wielka, z obu stron.
                                          • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 13:41
                                            kag73 napisała:

                                            > Ee, przykladami mozna leciec roznymi. U mojej przyjaciolki, 7 lat z facetem, ra
                                            > zem tyrali na malutkie mieszkanie, ona nawet wiecej kasy dala na nie niz on, bo
                                            > jej ojciec doplacal. Jak z nim zerwala, to powiedzial, ze on jej nie bedzie po
                                            > lowy splacal, bo zabrala mu 7 lat zycia. A milosc byla wielka, z obu stron.

                                            No tez trzeba byc ostroznym, bo jak facetowi odjebie w druga strone to nagle przestanie byc dzentelmenem i sie moze zemscic. Zreszta w przypadku babki tez. A zemsta nie kieruje sie zadnymi prawami. Wg mnie trzeba miec jak najmniej zobowiazan finansowych, a posiadane miec jasno okreslone.
                                            • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 13:53
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > No tez trzeba byc ostroznym, bo jak facetowi odjebie w druga strone to nagle pr
                                              > zestanie byc dzentelmenem i sie moze zemscic. Zreszta w przypadku babki tez.

                                              Dokladnie tak, co dowodzi niezbicie, jak *krystalicznie czyste* byly intencje darczyncow. Wystarczy "niesubordynacja" obdarowanego i juz jakby predziutko przychodzi zal, ze bylo sie takim rozrzutnym ;-))
                              • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 11:25
                                kag73 napisała:

                                > No chyba brakuje Ci fantazji.

                                Moja fantazja konczy sie tam gdzie ktos probuje mna manipulowac i pod pozorem robienia mi dobrze tak naprawde w pierwszej kolejnosci robi dobrze sobie :-)

                                > Poza tym prezentu przyjmowac nie musi, jezeli nie chce i jest to dla niej klopo
                                > tliwe.

                                Aha, juz obracamy kotka ogonkiem ? ;-) A jednak nie musi przyjmowac, prawda ? A dlaczego nie musi, to juz napisalam wczesniej- bo nie stac jej na rewanz. Nie czarujmy sie- kotleciki z ziemniaczkami to facet moze sobie kupic w pierwszym lepszym barze, wiec zadna to rekompensata za drogi wyjazd.

                                > No moze on sie dowiedzial, ze ona lubi morze a nie filizanki porcelanowe i wpad
                                > l na pomysl co by pojechac na weekend z nia ;)

                                Byc moze babka lubi morze, ale facet nie wpadl na pomysl, zeby to moze jej pokazac, tylko zeby nad morzem ja bzyknac. Przyznasz sama, ze to troche roznica jest :-)

                                > I jezeli chce z nim na te Majorke a klopotliwe jest, ze on
                                > chce placic to proponuje, ze sama za siebie zaplace.

                                No i tak trzeba bylo od razu :-)
                                Nie wiem czy byloby mnie stac na przelot i ekskluzywny hotel na Majorce, ale na pewno znalazlabym kase na cichy pensjonat nad Jeziorem Bodenskim. W dodatku moglibysmy pojechac moim samochodem (ja tankuje, ja prowadze ). Facet zaplacilby za pobyt, ja bym go tam zawiozla. W takim ukladzie seks moglby byc calkiem przyjemny, a jak by mi sie nie spodobalo, to po pierwszej nocy moglabym zwinac zagle ;-)))

                                • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 11:33
                                  mabelle2000 napisała:
                                  > Nie wiem czy byloby mnie stac na przelot i ekskluzywny hotel na Majorce, ale na pewno znalazlabym kase na cichy pensjonat nad Jeziorem Bodenskim.
                                  -------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                  Wiesz, ja nad Jeziorem Bodeńskim byłem nie raz Bardzo fajne okolice, Wyspa Kwiatów itp. Tam, zwłaszcza po stronie szwajcarskiej, jest bardzo drogo. Majorka wychodzi taniej :).
                                • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 11:36
                                  mabelle2000 napisała:
                                  > Aha, juz obracamy kotka ogonkiem ? ;-) A jednak nie musi przyjmowac, prawda ? A
                                  > dlaczego nie musi, to juz napisalam wczesniej- bo nie stac jej na rewanz.
                                  Nie czarujmy sie- kotleciki z ziemniaczkami to facet moze sobie kupic w pierwszym l
                                  > epszym barze, wiec zadna to rekompensata za drogi wyjazd.

                                  Jak Ty sie mylisz, jak Ty sie bardzo mylisz, naprawde, zdziwilabys sie. Ty naprawde nie widzisz roznicy? Bo ja widze ogromna i zaloze sie, ze wiekszosc facetow ja widzi.

                                  > Byc moze babka lubi morze, ale facet nie wpadl na pomysl, zeby to moze jej poka
                                  > zac, tylko zeby nad morzem ja bzyknac. Przyznasz sama, ze to troche roznica jest :-)

                                  To gdzie mial jej to morze pokazac, na mapie? I myslisz, ze jak ona bedzie na tej Majorce to morza nie zobaczy, bo ja zamknie od razu w pokoju i bedzie dwa dni bzykal i nie wypuszczal ;)?
                                  A w dodatku, ona moze tez go chciec bzykac a wtedy jest super.
                                  >
                                  > > I jezeli chce z nim na te Majorke a klopotliwe jest, ze on chce placic to proponuje, ze sama za siebie zaplace.
                                  >
                                  > No i tak trzeba bylo od razu :-)
                                  > Nie wiem czy byloby mnie stac na przelot i ekskluzywny hotel na Majorce, ale na
                                  > pewno znalazlabym kase na cichy pensjonat nad Jeziorem Bodenskim. W dodatku mo
                                  > glibysmy pojechac moim samochodem (ja tankuje, ja prowadze ). Facet zaplacilby
                                  > za pobyt, ja bym go tam zawiozla. W takim ukladzie seks moglby byc calkiem przy
                                  > jemny, a jak by mi sie nie spodobalo, to po pierwszej nocy moglabym zwinac zagl
                                  > e ;-)))
                                  I k..wa tyle zachodu i zmiany planow jak facet ma wielka kase a babka che tego samego co on? Po co? Dla zasady?
                                  A jak kitty pisze, ze jak sie chce bzykac to musi do hotelu a ze nie ma kasy to za hotel i moze jeszcze wino ma zaplacic facet? To co? Seks nie bedzie przyjemny, bo zaplacil on a nie po polowie?


                                  >
                          • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 10:03
                            marek.zak1 napisał:

                            Pi
                            > szacy w ten spossob wyznacza więc granicę, jakajej/mu sie wydaje kobieta jest w
                            > arta. Tutaj kilka tysięcy Euro.

                            Ale to TY sam piszesz w ten sposob podajac KWOTY pieniedzy. Jeszcze nie widzialam zeby ktos pisal o zakochaniu odnoszac sie do wartosci prezentow lub w ogole od nich opowiesc zaczynajac. Zakochania, zainteresowania, podobania sie nie trzeba potwierdzac prezentami, zakochanie jest za darmo.
                            • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 11:12
                              hello-kitty2 napisała:

                              > marek.zak1 napisał:
                              >
                              > Pi
                              > > szacy w ten spossob wyznacza więc granicę, jakajej/mu sie wydaje kobieta
                              > jest warta. Tutaj kilka tysięcy Euro.
                              >
                              > Ale to TY sam piszesz w ten sposob podajac KWOTY pieniedzy.
                              ----------------------------------------------------------------------------------------------------

                              Ależ dyskretnie I celowo skwantyfikowałem prezenty, żeby latwo było okreslić, jaka jest cena w Euro. Konkretna cena, konkretna odpowiedź. 3.000 Euro za seks według forumowej większości.
                              • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 11:24
                                marek.zak1 napisał:
                                > Ależ dyskretnie I celowo skwantyfikowałem prezenty, żeby latwo było okreslić, j
                                > aka jest cena w Euro. Konkretna cena, konkretna odpowiedź. 3.000 Euro za seks w
                                > edług forumowej większości.

                                Moim zdaniem jezeli ktos nie jest w zwiazku, gdzie jedno wchodzi w drugie i sie nie przelicza na pieniadze albo wykonane prace, ogolnie wiekszosc ludzi czuje sie zobowiazana za jakas przysluge np. Jak ja mojego angielskiego sasiada, lat 68 czy jakos, zaprosze na obiad, bo se mysle, aa sam jest, niche se zje, wcale na nic nie licze, albo jak maz mu naprawi komputer, on sie cieszy i przy innej okazji przyleci z jakims ladnym obrazkiem na sciane, albo ze skrzypcami, zeby dzieciak sobie pogral. Prezenty natomiast sa wyrazem zainteresownia/uczuc dla drugiej osoby, no chyba, ze ktos mial urodziny i mu podarowano. Wiec trzeba byc ostroznym przyjmujac je, bo tak to juz jest, ze jak prezent przyjmujesz oznacza to dla wielu, ze przyjmujesz tez zainteresowanie twoja osoba i robisz nadzieje, ze sam jestes zainteresowany obdarowujacym. Tutaj: facet robi sobie nadzieje na cos wiecej niz tylko kumpelstwo, chce zyskac cos wiecej, bo kumpelom sie takich prezentow nie robi, ale osobie, ktora sie podoba juz tak.
                                • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:04
                                  kag73 napisała:

                                  Wiec trzeba byc o
                                  > stroznym przyjmujac je, bo tak to juz jest, ze jak prezent przyjmujesz oznacza
                                  > to dla wielu, ze przyjmujesz tez zainteresowanie twoja osoba i robisz nadzieje,
                                  > ze sam jestes zainteresowany obdarowujacym.

                                  To jest dobre podsumowanie Kag. A jesli babka nie jest facetem zainteresowana, a prezenty przyjmuje i dochodzi do seksu to wtedy sa benefity za seks. Wszystko zalezy od niej, a z boku to se mozna pogadac a i tak sie nic nie wie, co w kim siedzi wiec trudno oceniac.
                                  • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:08
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > To jest dobre podsumowanie Kag. A jesli babka nie jest facetem zainteresowana,
                                    > a prezenty przyjmuje i dochodzi do seksu to wtedy sa benefity za seks. Wszystko
                                    > zalezy od niej, a z boku to se mozna pogadac a i tak sie nic nie wie, co w kim
                                    > siedzi wiec trudno oceniac.

                                    Dokladnie tak to widze. Sama przyjelam w przeszlosci taka zasade. Jak od faceta nic nie chcialam, to nie dawalam nawet za siebie zaplacic w barze, zeby nie bylo nieporozumien i czesc.
                                    Bo niektorym sie wydaje, ze jak Ci drinka postawia to juz tez im sie nalezy ;)

                                  • mabelle2000 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:10
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > To jest dobre podsumowanie Kag. A jesli babka nie jest facetem zainteresowana,
                                    > a prezenty przyjmuje i dochodzi do seksu to wtedy sa benefity za seks.

                                    A kto przepraszam ustalil, ze prezenty przyjmuje sie jak sie jest zainteresowanym ? Jaja sobie Kitty robisz ? Co to k* za zwyczaje plemienne, ze babce kupuje sie blyskotke, a ona az gacie ma mokre, bo jest "zainteresowana" ? A jak ja jestem zainteresowana facetem , to tez mam mu dawac prezenty ? Ale materialne, czy moze jakies inne ?
                                    • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 12:16
                                      mabelle2000 napisała:
                                      > A kto przepraszam ustalil, ze prezenty przyjmuje sie jak sie jest zainteresowan
                                      > ym ? Jaja sobie Kitty robisz ? Co to k* za zwyczaje plemienne, ze babce kupuje
                                      > sie blyskotke, a ona az gacie ma mokre, bo jest "zainteresowana" ? A jak ja je
                                      > stem zainteresowana facetem , to tez mam mu dawac prezenty ? Ale materialne, cz
                                      > y moze jakies inne ?

                                      A ty co feministka jestes czy wyemacypowana? Nie slyszalas nigdy, ze to facet zabiega i uwielbia kobiete, przynosi kwiatki i prezenty? I poza tym przyjmowac tych prezentow nie musisz jezeli nie chcesz. I owszem tez facetowi mozesz prezenty dawac/robic jezeli chcesz, nikt Ci nie zabroni. Nawet latac mozesz za nim, ale czy Ci to na dobre wyjdzie? Nie wiem, bo mysz za kotem nie lata ;)
                                    • hello-kitty2 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 13:33
                                      mabelle2000 napisała:

                                      > A kto przepraszam ustalil, ze prezenty przyjmuje sie jak sie jest zainteresowan
                                      > ym ? Jaja sobie Kitty robisz ? Co to k* za zwyczaje plemienne, ze babce kupuje
                                      > sie blyskotke, a ona az gacie ma mokre, bo jest "zainteresowana" ? A jak ja je
                                      > stem zainteresowana facetem , to tez mam mu dawac prezenty ? Ale materialne, cz
                                      > y moze jakies inne ?

                                      Ja tego nie ustalalam. Nie uwazam, ze ze babka jak jest zainteresowana to ma przyjmowac prezenty czy ma je otrzymywac. Prezenty to w ogole nie moja bajka. Ja nawet urodzin nie obchodze zeby nie przyjmowac prezentow, a jak ktos zadzwoni z zyczeniami to sie wkurwie, ze wydal na telefon. Z prezentow to chcialam zawsze tylko polskie jedzenie: chleb, kasze, ser bialy i kielbase. Wycenianie prezentow na eurasy i porownywanie do czyjes pensji, w ogole interesowanie sie czyjas pensja (ile wynosi) uwazam za zenujace. Jak cos potrzebuje to sama o to prosze czy moge otrzymac. Nie lubie niespodzianek. Jak napisalam cos z czego wynikalo, ze oczekuje, ze mezczyzna bedzie dawal prezenty to przepraszam, nie zrozumielismy sie.
                              • sid_15 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 16:47
                                > Ależ dyskretnie I celowo skwantyfikowałem prezenty, żeby latwo było okreslić,
                                > jaka jest cena w Euro. Konkretna cena, konkretna odpowiedź. 3.000 Euro za
                                > seks według forumowej większości.

                                Trochę nie rozumiem. Drogie prezenty są zobowiązujące, prawie obojętnie kto je daje. Prawie, bo jeśli to ktoś, z kim jesteśmy blisko - partner, bliska rodzina, z którą jesteśmy w zażyłych stosunkach - to sprawa wygląda inaczej, tak jak inaczej wygląda wśród ludzi, dla których 3000 Euro to tak jak dla zarabiającego średnią krajową 30 zł. Ja bym drogiego prezentu/wyjazdu nie przyjęła nawet od dobrej kumpeli, którą znam ponad pół życia, tak jak od faceta, z którym zaczynam się spotykać i jeszcze sama nie wiem, co z tego będzie. Tym bardziej, ze nie wiem, o co mu może chodzić, bo możne on tak właśnie myśli, że stawia wyjazd, więc liczy na seks. Ja tam wole zaczynać relację seksualna w jasnych okolicznościach, bez jakichś niedopowiedzeń.
                                • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 18:16
                                  sid_15 napisała:
                                  >
                                  > Trochę nie rozumiem. Drogie prezenty są zobowiązujące, prawie obojętnie kto je daje. Prawie, bo jeśli to ktoś, z kim jesteśmy blisko - partner, bliska rodzina , z którą jesteśmy w zażyłych stosunkach - to sprawa wygląda inaczej, tak jak i naczej wygląda wśród ludzi, dla których 3000 Euro to tak jak dla zarabiającego średnią krajową 30 zł.
                                  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                  I tu idziesz dobrym tropem, bo na wstępie napisalem, że tyle to wlaśnie dla faceta, a babka jest finansowo niezależna. Tutaj jest pierwszy klucz. Słowo ,,zobowiązanie" tyczy się, gdy istnieje uzaleznienie.
                                  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                  Ja bym drogiego prezentu/wyjazdu nie przyjęła nawet od dobrej kumpeli, którą znam ponad pół życia, tak jak od faceta, z którym zaczynam się spotykać i jeszcze sama nie wiem, co z tego będzie.
                                  -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                  Od kumpeli milionerki, ktora znasz pół życia? Why not? Masz takie?
                                  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                  Tym bardziej, ze nie wiem, o co mu może chodzić, bo możne on tak właśnie myśli, że stawia wyjazd, więc liczy na seks.
                                  ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                  Jakże latwo to zdefiniować. jak Ci sie podoba, nie poruszasz tematu, a jak nie, zastrzegasz , że śpicie oddzielnie.
                                  • sid_15 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 19:16
                                    > Od kumpeli milionerki, ktora znasz pół życia? Why not? Masz takie?

                                    Nie mam kumpeli milionerki ani kumpla milionera.:)
                                    • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 14.07.15, 20:41
                                      sid_15 napisała:

                                      > > Od kumpeli milionerki, ktora znasz pół życia? Why not? Masz takie?
                                      >
                                      > Nie mam kumpeli milionerki ani kumpla milionera.:).
                                      ---------------------------------------------------------------------------------------------

                                      A ja mam jednego, ale jest strasznie skąpy. Jak napisała KAG,tacy są najgorsi. Taki świat :).
            • marek.zak1 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:32
              hello-kitty2 napisała:


              > Tak tak Kag Ty sie zajmij aranzacja tancow godowych i innych przykrywek, a ja sie zajme trzezwa ocena sytuacji. Nie widze zadnego dramatu. Facet chce zaliczyc., a Marek podbija cene za ile klacz wystawic do biegu. Ot transakcja. Gdyby nie chodzilo o pieniadz nie analizowalby wysokosci pensji do wartosci prezentow.
              ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

              Rozumiem,. że po Greyu nic juz nie będzie tak samo. Każda to k...a liczy sie tylko cena.. Życie to jednak nie film , a jak babka ma kasę, to może przed nia stać i stado Greyów i niczego nie osiagną.
              • kag73 Re: Zobowiaąujacy prezent? 13.07.15, 21:38
                marek.zak1 napisał:
                > Rozumiem,. że po Greyu nic juz nie będzie tak samo. Każda to k...a liczy sie ty
                > lko cena.. Życie to jednak nie film , a jak babka ma kasę, to może przed nia st
                > ać i stado Greyów i niczego nie osiagną.

                Eeee, o czym my tutaj rozmawiamy? Jakie k.,wa, jaka cena? Greya przeczytalam tylko pierwsza czesc ale ani przez chwile nie przemknelo mi przez mysl, nie mialam wrazenia, ze ta dziewczyna jest k..wa. I co ma kasa do super wygladajacego/przystojnego samca? I jeszcze apropos.... zycie pokazuje, ze im kobieta ma wiecej kasy tym bardziej kasiastego faceta szuka/wybiera, z reguly, wyjatki sie oczywiscie zdarzaja.
          • aardwolf_ge Re: Zobowiaąujacy prezent? 17.07.15, 10:05
            >A jezeli jest dzentelmenem to zapyta przed wylotem albo najpozniej w recep
            > cji hotelu czy ma brac jeden pokoj czy dwa?
            > I wtedy decyzja nalez do niej. Jak juz przed wylotem powie, ze dwa pokoje to wi
            > e na czym stoi i moze sie wykrecic, albo stwierdzic, ze i tak reflektuje.

            Poważnie komuś kto skończył podstawówkę chce się jeszcze bawić w takie podchody?
            Mój świat to jest jednak prosty i pozbawiony jakichkolwiek niedomówień.
    • jesod Jaka jest granica 14.07.15, 23:18
      marek.zak1 napisał:
      >Jaka jest granica, powyżej ktorej powstaje mocne poczucie zobowiązania:
      > - użyczenie samochodu,
      > - perfumy za kilkaset euro,
      > - kupno mebli, zca -3.000 Euro,
      > - weekend na Majorce.

      Proszę Pana Pisarza, granicy nie ma żadnej i w związku z powyższym żadne zobowiązanie nie powstaje, przecież... to prezent. :))))))
      • marek.zak1 Re: Jaka jest granica 15.07.15, 08:19
        jesod napisała:

        > marek.zak1 napisał:
        > >Jaka jest granica, powyżej ktorej powstaje mocne poczucie zobowiązania:
        > > - użyczenie samochodu,
        > > - perfumy za kilkaset euro,
        > > - kupno mebli, zca -3.000 Euro,
        > > - weekend na Majorce.
        >
        > Proszę Pana Pisarza, granicy nie ma żadnej i w związku z powyższym żadne zobowi
        > ązanie nie powstaje, przecież... to prezent. :))))))
        ----------------------------------------------------------------------------------------------------------
        I to jest prawidłowa odpowiedź,
        • hello-kitty2 Re: Jaka jest granica 15.07.15, 09:31
          marek.zak1 napisał:

          > jesod napisała:
          >
          > > marek.zak1 napisał:
          > > >Jaka jest granica, powyżej ktorej powstaje mocne poczucie zobowiązan
          > ia:
          > > > - użyczenie samochodu,
          > > > - perfumy za kilkaset euro,
          > > > - kupno mebli, zca -3.000 Euro,
          > > > - weekend na Majorce.
          > >
          > > Proszę Pana Pisarza, granicy nie ma żadnej i w związku z powyższym żadne
          > zobowi
          > > ązanie nie powstaje, przecież... to prezent. :))))))
          > -------------------------------------------------------------------------------
          > ---------------------------
          > I to jest prawidłowa odpowiedź,

          To ze jestes bezrefleksyjny to juz wiedzialam wczesniej, teraz jeszcze wyszlo, ze jestes materialista. Ciebie ta kasa normalnie podnieca.
          • marek.zak1 Re: Jaka jest granica 15.07.15, 10:51
            hello-kitty2 napisała:

            To ze jestes bezrefleksyjny to juz wiedzialam wczesniej, teraz jeszcze wyszlo, ze jestes materialista. Ciebie ta kasa normalnie podnieca.
            -------------------------------------------------------------------------------------------------

            Czy oporócz osobistych inwektyw masz jeszcze jakies argumenty?
            Mnie żadna kasa nie podnieca, a już powinnas wiedzieć dlaczego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka