kutuzow
19.08.15, 21:13
Ponieważ w sąsiednim wątku po raz kolejny schodzi na to czy ktoś jest prawdziwym Lwem czy może Baranem, to pozwolę sobie wrzucić link do fajnego artykułu. Na początek mała zachęta (dla tych co tutaj cięgle skorpionów szukają)
"Jak widać, trudno trafić na prawdziwego Skorpiona (Słońce przemyka na tle tego gwiazdozbioru w niecały tydzień). Całkiem inaczej jest z Panną - Słońce pozostaje w jej rejonie prawie półtora miesiąca."
"....Słońce w swojej wędrówce odwiedza nie 12, ale 13 gwiazdozbiorów. Ten dodatkowy to Wężownik - akurat łatwo go teraz znaleźć na niebie, zimą widać go tuż przed świtem poniżej gwiazdozbioru Herkulesa. Powinniśmy więc mieć jeszcze jeden znak zodiaku - Wężownika.
I nikt się do tej pory w tym nie zorientował?
Orientowali się, a jakże. Już Ptolemeusz wiedział, że Słońce zahacza w czasie swojej wędrówki o dodatkowy gwiazdozbiór, ale wszystkim wydawało się, że liczba 12 jest taka ładna, że warto troszkę naciągnąć rzeczywistość. Rysowano więc granice gwiazdozbiorów tak, żeby się zgadzało - często zależało to od inwencji i pomysłowości poszczególnych astronomów. Ale odkąd w 1930 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna wyznaczyła definitywnie oficjalne granice gwiazdozbiorów, faktów nie da się ukryć - Słońce świeci kolejno na tle 13 z nich."
Okazuje się że większy wpływ niż gwiazdy, ma to czy ciąża była zimą, czy latem.
"Ważne jest na przykład to, czy w pierwszych miesiącach życia byliśmy skąpani w blasku Słońca obficie czy raczej skąpo. I czy w czasie ciąży nasze matki miały dość światła i witamin. Czas narodzin wpływa na prawdopodobieństwo zapadnięcia na różne choroby - od złamań kości po depresję, a także na średnią długość życia. Urodzeni jesienią żyją statystycznie o miesiąc dłużej od urodzonych wiosną."
Czy to znaczy, że Australijczycy powinni mieć horoskop przesunięty o pół roku? Kiedy u nas jest lato, u nich panuje zima.
I mają! A podczas badań wykonywanych w Singapurze nie udało się wychwycić żadnego wpływu daty narodzin na zdrowie, bo na równiku Słońce świeci tak samo przez cały rok.
Z tego wszystkiego by wynikało, że ważniejsze są czas i miejsce narodzin niż to, gdzie mieszkasz przez resztę swojego życia.
Takie badania też były robione. Obserwowano, na co chorują najczęściej Austriacy i Duńczycy, a na co Australijczycy - w zależności od miesiąca urodzin. A potem przyglądano się ludziom urodzonym w Danii i Austrii, którzy wyemigrowali i całą resztę życia spędzili na antypodach, właśnie w Australii.
Co się okazało?
Że większy wpływ na nasze zdrowie ma to, gdzie przebiegała ciąża matki i pierwsze dwa lata życia.
Całość tutaj:
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,15218772,Baran__rak__czy_wezownik__Jakim_znakiem_jestes_naprawde_.html