Dodaj do ulubionych

O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie

19.08.15, 21:13
Ponieważ w sąsiednim wątku po raz kolejny schodzi na to czy ktoś jest prawdziwym Lwem czy może Baranem, to pozwolę sobie wrzucić link do fajnego artykułu. Na początek mała zachęta (dla tych co tutaj cięgle skorpionów szukają)

"Jak widać, trudno trafić na prawdziwego Skorpiona (Słońce przemyka na tle tego gwiazdozbioru w niecały tydzień). Całkiem inaczej jest z Panną - Słońce pozostaje w jej rejonie prawie półtora miesiąca."

"....Słońce w swojej wędrówce odwiedza nie 12, ale 13 gwiazdozbiorów. Ten dodatkowy to Wężownik - akurat łatwo go teraz znaleźć na niebie, zimą widać go tuż przed świtem poniżej gwiazdozbioru Herkulesa. Powinniśmy więc mieć jeszcze jeden znak zodiaku - Wężownika.

I nikt się do tej pory w tym nie zorientował?

Orientowali się, a jakże. Już Ptolemeusz wiedział, że Słońce zahacza w czasie swojej wędrówki o dodatkowy gwiazdozbiór, ale wszystkim wydawało się, że liczba 12 jest taka ładna, że warto troszkę naciągnąć rzeczywistość. Rysowano więc granice gwiazdozbiorów tak, żeby się zgadzało - często zależało to od inwencji i pomysłowości poszczególnych astronomów. Ale odkąd w 1930 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna wyznaczyła definitywnie oficjalne granice gwiazdozbiorów, faktów nie da się ukryć - Słońce świeci kolejno na tle 13 z nich."

Okazuje się że większy wpływ niż gwiazdy, ma to czy ciąża była zimą, czy latem.

"Ważne jest na przykład to, czy w pierwszych miesiącach życia byliśmy skąpani w blasku Słońca obficie czy raczej skąpo. I czy w czasie ciąży nasze matki miały dość światła i witamin. Czas narodzin wpływa na prawdopodobieństwo zapadnięcia na różne choroby - od złamań kości po depresję, a także na średnią długość życia. Urodzeni jesienią żyją statystycznie o miesiąc dłużej od urodzonych wiosną."

Czy to znaczy, że Australijczycy powinni mieć horoskop przesunięty o pół roku? Kiedy u nas jest lato, u nich panuje zima.

I mają! A podczas badań wykonywanych w Singapurze nie udało się wychwycić żadnego wpływu daty narodzin na zdrowie, bo na równiku Słońce świeci tak samo przez cały rok.

Z tego wszystkiego by wynikało, że ważniejsze są czas i miejsce narodzin niż to, gdzie mieszkasz przez resztę swojego życia.

Takie badania też były robione. Obserwowano, na co chorują najczęściej Austriacy i Duńczycy, a na co Australijczycy - w zależności od miesiąca urodzin. A potem przyglądano się ludziom urodzonym w Danii i Austrii, którzy wyemigrowali i całą resztę życia spędzili na antypodach, właśnie w Australii.

Co się okazało?

Że większy wpływ na nasze zdrowie ma to, gdzie przebiegała ciąża matki i pierwsze dwa lata życia.

Całość tutaj:
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,15218772,Baran__rak__czy_wezownik__Jakim_znakiem_jestes_naprawde_.html
Obserwuj wątek
    • sabat777 Re: O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie 19.08.15, 22:48
      Ja nie widzę sprzeczności. Lew może być jednocześnie prawdziwym Baranem.
      A o znakach zodiaku ciężko mi rozprawiać na poważnie :)
      Osoby urodzone w tej samej chwili i miejscu musiałyby mieć bardzo podobny charakter. Mocno naciągana teoria. Nawet między braćmi mogą być znaczące różnice...
      • kutuzow Re: O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie 20.08.15, 11:10
        sabat777 napisał:
        > Osoby urodzone w tej samej chwili i miejscu musiałyby mieć bardzo podobny chara
        > kter. Mocno naciągana teoria. Nawet między braćmi mogą być znaczące różnice...

        Dokładnie.
        Dlatego jak czytam wersje tych co na poważnie podchodzą do Zodiaku, to zastanawiam się co będzie następne na forum. Będziemy rozmawiali który z przesądów na prawdę działa, a który się nie sprawdza? Czy można przechodzić pod drabiną, albo czy stłuczenie lusterka to 7 lat nieszczęścia. I czy jeśli jest to np. lusterko samochodowe to też się liczy?

        Jeszcze śmieszniej robi się gdy spojrzy się na horoskop chiński. Tam znaki zmieniają co raz w roku - więc jakieś kilkanaście mln (urodzonych w danym roku) powinno teoretycznie dzielić ten sam los :-)
        • urquhart Re: O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie 20.08.15, 13:25
          No ale Kutuzow po co bić się faktami ze w danej społeczności na danym obszarze korelacje cech Z porami roku, czy innymi cykl ani występują i do tego dana kultura dopisuje dostępne wytłumaczenie
          Przecież są badania które samą korelacje potwierdzają

          "Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji. Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii."
          Will Keepin
          • kutuzow Re: O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie 20.08.15, 14:20
            urquhart napisał:
            > No ale Kutuzow po co bić się faktami ze w danej społeczności na danym obszarze
            > korelacje cech Z porami roku, czy innymi cykl ani występują i do tego dana kult
            > ura dopisuje dostępne wytłumaczenie

            Urqu, pytanie jak silne są to korelacje. Czy są one statystycznie istotne?
            Zobacz że zgodnie z Zodiakiem ktoś kto urodził się 20 listopada jest Skorpionem, ten zaś kto urodził się 3 dni później (więc wpływ pór orku między nimi jest zerowy) jest już zupełnie innym znakiem (Strzelec) więc teoretycznie ma zupełnie inny zestaw cech i inny horoskop.

            Horoskop w wersji Europejskiej, to takie same bajki, jak w wersji Chińskiej (gdzie wszyscy z danego roku mają ten sam znak). Możesz to pakować w super papierek, wymyslać kolejne podziały (wpływ planet, żywiołów i czego dusza zapragnie), ale nadal są to BAJKI, jak te w przesądach (piątek 13-tego, wysypanie soli, czarny kot itp).

            Jeśli chcesz udowodnić że jest inaczej pokaż mi link do RZETELNYCH badań, gdzie będzie wykazana ISTOTNA korelacja między znakami a cechami osobowości.
            • mabelle2000 Re: O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie 20.08.15, 14:29
              kutuzow napisał:

              > Zobacz że zgodnie z Zodiakiem ktoś kto urodził się 20 listopada jest Skorpionem
              > , ten zaś kto urodził się 3 dni później (więc wpływ pór orku między nimi jest z
              > erowy) jest już zupełnie innym znakiem (Strzelec) więc teoretycznie ma zupełnie
              > inny zestaw cech i inny horoskop.

              Mogl tez urodzic sie jako wczesniak, czyli jego zdeterminowany w chwili poczecia los diabli wzieli.
        • sabat777 Nieznane. 20.08.15, 16:54
          kutuzow napisał:

          > Dlatego jak czytam wersje tych co na poważnie podchodzą do Zodiaku, to zastanaw
          > iam się co będzie następne na forum. Będziemy rozmawiali który z przesądów na p
          > rawdę działa, a który się nie sprawdza?

          Ja wolę podchodzić do wszystkiego z rezerwą, w tym do rewelacji, które co chwila publikują naukowcy z różnych instytutów badawczych. Mam ogromną pokorę do tego co jest możliwe a co nie. Przemawia przeze mnie doświadczenie. Mając jakieś 7-8 lat kilkukrotnie widziałem coś co powszechnie określa się mianem "ducha".
          Stary, nie wiem co to było, ale to coś istniało realnie. Widziałem gęstą, białą, powoli płynącą w powietrzu mgłę o wrzecionowatym kształcie. To coś miało może z metr wysokości, może ciut więcej. Brak jakichkolwiek kończyn, cech ludzkich, czegokolwiek. Po prostu biały, gruby przesuwający się kształt. Nie wiem czy to nie było po prostu jakieś niesklasyfikowane do tej pory zjawisko fizyczne, ale widziałem to bardzo wyraźnie, przez dość długi moment, w dodatku zdarzyło się to kilka razy i za każdym razem było to to samo zjawisko/obiekt/coś. Nie wydawało żadnego dźwięku. Przyjacielu, byłem kurwa OSŁUPIAŁY. I to dosłownie, nie umiałem się poruszyć, a jak próbowałem coś powiedzieć to przy ogromnym wysiłku z ust wyszedł mi jakiś nieartykułowany bełkot. Zarżnij mnie, nie wiem co to było, ale jest coś takiego, przysięgam. To działo się w środku dnia, było bardzo wyraźnie widać. Nie ma mowy o pomyłce.
          I teraz - skoro widziałem coś czego nasz gatunek nie zna, unika, nie rozumie - albo też nie chce zrozumieć, to powiedz mi, co stoi na przeszkodzie, żeby istniało wiele takich zjawisk, przed którymi ludzkość chowa głowę w piasek i głupkowato ironizując - wypiera je ze swojej świadomości.
          Ogólnie uważam, że racjonalność to dobra droga, ale powinniśmy zawsze zostawić intelektualną furtkę dla tego czego nie wiemy, bo ostatecznie łatwo wyjść na idiotów...
          • hello-kitty2 Re: Nieznane. 20.08.15, 18:17
            sabat777 napisał:

            Przyjacielu, byłem kurwa OSŁUPIAŁY. I to dosłownie, nie umi
            > ałem się poruszyć, a jak próbowałem coś powiedzieć to przy ogromnym wysiłku z u
            > st wyszedł mi jakiś nieartykułowany bełkot. Zarżnij mnie,

            Przeczytalam 'zerznij mnie' ;-) Sorry glupawka, a na powaznie: Sabat wierze Ci.
            • prosty_facet Re: Nieznane. 22.08.15, 00:31
              hello-kitty2 napisała:

              > Przeczytalam 'zerznij mnie' ;-) Sorry glupawka, a na powaznie: Sabat wierze Ci.

              Głodnemu chleb na myśli ;-)
          • anbale Re: Nieznane. 20.08.15, 22:32
            Raz w życiu widziałam coś podobnego. Siedziałam na górskiej łące i i w pierwszej chwili myślałam, że to dym z pobliskich chałup leci po niebie leci. Ale ten dym w ogóle nie zmieniał kształtu, właśnie takie regularne wrzeciono powoli leciało po niebie, jakieś 3-4 metry nad moją głową.
            Też był środek dnia, też mnie zmroziło i też do dziś się zastanawiam nad istotą zjawiska.
            • prosty_facet Re: Nieznane. 22.08.15, 00:39
              anbale napisała:

              > Raz w życiu widziałam coś podobnego. Siedziałam na górskiej łące i i w pierwsze
              > j chwili myślałam, że to dym z pobliskich chałup leci po niebie leci. Ale ten d
              > ym w ogóle nie zmieniał kształtu, właśnie takie regularne wrzeciono powoli leci
              > ało po niebie, jakieś 3-4 metry nad moją głową.
              > Też był środek dnia, też mnie zmroziło i też do dziś się zastanawiam nad istotą
              > zjawiska.

              www.paranormalne.pl/topic/455-charakterystyka-manifestacji-energii/
          • kutuzow Re: Nieznane. 20.08.15, 23:06
            sabat777 napisał:
            > Mając jakieś 7 -8 lat kilkukrotnie widziałem coś co powszechnie określa się mianem "ducha".

            Widzisz Sabat, widziałeś coś co Twój umysł starał się "podciągnąć" pod znane Ci opcje. Dam Ci przykład. Badano kiedyś ciekawy wpływ kultury na intensywność dostrzegania UFO.
            Okazało się że jest ogromna różnica między kulturą w Kaliforni, a rzut kamieniem za miedzą -czyli w Meksyku.
            Np. to samo zdarzenie (zapomniałem fachowej nazwy), gdy się budzisz i masz paraliż miesni -przez co czujesz jakbyś opuszczał swoje ciało, w USA jest odbierane jako porwanie przez UFO, w Meksyku jest interpretowane pod kątem religijnym. Tak jakby UFO przestrzegało granic Państwowych- pojawia sie dziwnym trafem tylko w USA (teraz gdy kultura amerykańska jest zglobalizowana to i UFO się trochę rozpanoszyło w innych krajach. Wcześniej jednak, jak nożem odciął.

            U Ciebie mogło być dokładnie tak samo. Widziałeś coś, co podpiąłeś pod opowieści które słyszałeś od rodziców/dziadków. Wyszedł Ci duch.

            Zobacz, że jakoś dziwnym trafem duchy nie pojawiają się osobą które w nie nie wierzą. Nie zastanawiało Cię to? Skoro byłyby to byty realne, to powinny być obserwowane zarówno przez tych co w nie wierzą jak i niedowiarków. Czyż nie? Tak to mamy trochę taki psychologiczny efekt placebo.

            Kiedyś na BBC widziałem fajny program o tym jak łatwo jest oszukać nasz umysł i naszą pamięć.
            Okazuje się że nie działa ona wcale jak nagranie na taśmie, tylko odtwarzamy ją dynamicznie. Przez co łatwo jest wypaczyć nasze wspomnienia. Pokazywano własnie test grupy, która widziała stroje a'la skafander kosmiczny i jakiś dym. Potem wraz z upływem czasu tym ludzią coraz bardziej wydawało się że widzieli coś więcej niż widzieli. Także odpowiednio nakierowywane pytania potrafiły znacząco zmienić to co Ci ludzie pamiętali. Co ciekawe oni nei kłamali -na prawdę wydawało im się że widzieli to co opowiadali że widzieli -nawet jeśli mocno odbiegali od pierwotnej wersji wydarzeń.
            • sabat777 Re: Nieznane. 20.08.15, 23:48
              Napisalem ze takie zjawisko okresla sie uw naszej kulturze mianem "ducha" (bo tak to wlasnie jest okreslane) i ze nie wiem co to dokladnie bylo. Nie dopisuj mi prosze interpretacji, bo dokladnie znam zaleznosc o ktorej piszesz. A widok bialej przemieszczajacej sie mgly w powietrzu to nienacechowana zadna trescia obserwacja. Widzialem bialy obiekt - gdzie tu miejsce na nadinterpretacje?
              • jesod Gdzie tu miejsce 21.08.15, 00:44
                sabat777 napisał:
                > Widzialem bialy obiekt - gdzie tu miejsce na nadinterpretacje?

                Po głębszym zastanowieniu myślę, że... w dupie.
                • sabat777 Re: Gdzie tu miejsce 21.08.15, 07:39
                  W dupie ? Sugerujesz, ze to byl metrowy owsik ? :)
                  • ninek04 Re: Gdzie tu miejsce 21.08.15, 07:53
                    Sabat 777 napisał
                    >W dupie ? Sugerujesz, ze to byl metrowy owsik ? :)<

                    A może biały dym,jak podczas konklawe nad Kaplicą Sykstyńską,mogło go przywiać w te strony ;-)
                    • sabat777 Re: Gdzie tu miejsce 21.08.15, 07:58
                      Predzej tzw. "Siwy dym" :)
                      • ninek04 Re: Gdzie tu miejsce 21.08.15, 08:37
                        Sabat 777 napisał
                        >Predzej tzw. "Siwy dym" :)<

                        Albo siwucha -to przynajmniej jakiś konkret ;)
            • sabat777 Re: Nieznane. 21.08.15, 08:47
              Co do tego, ze "duchy" nie pojawiaja sie osobom, ktore w nie nie wierza. To jest dokladnie odwrotnie. Osoby, ktore nigdy "ducha" nie widzialy sa zdecydowanie mniej sklonne w to zjawisko uwierzyc. Tym bardziej, ze sa za taka postawe gratyfikowane przez spolecznosc, uchodza takze w swoich wlasnych oczach za bardziej racjonalne, kierujace sie rozsadkiem.

              Z UFO takze sie nie zgadzam, opisy zjawisk ludzaco przypominajacych nasze doswiadczenia okreslane zbiorczo jako kontakty z "UFO" sa licznie reprezentowane w tekstach starozytnych. I tak jak wspominasz - przez lata zmieniala sie interpretacja zjawiska, ale czesto latwo domyslec sie, ze chodzi o ta sama przyczyne. Najuczciwiej przyznac, ze po prostu nie wiadomo co to jest. Kosmici, podroznicy w czasie, istoty z innych wymiarow, demony - to juz jedynie ludzka interpretacja. Jednak nie zaprzecza ona ani skali zjawiska ani jego realnosci.
              • mabelle2000 Re: Nieznane. 21.08.15, 13:33
                Co tam duchy, jakas ulotna chmurka z mgly czy innych ziemnych waporow. Takie opetanie, to jest dopiero spektakularna manifestacja Prawdziwego Zla. Sek tym, ze jakos dziwnie zawsze dopada tylko tych religijnie namaszczonych.
                • ninek04 Re: Nieznane. 21.08.15, 13:53
                  Mabelle 2000 napisała
                  >Takie opetanie, to jest dopiero spektakularna manifestacja Prawdziwego Zla. Sek tym, ze jakos dziwnie zawsze dopada tylko tych religijnie namaszczonych.<

                  Grunt,żeby ruch w interesie był -rynek egzorcyzmow pewnie dobrze funkcjonuje,na brak klientów pewnie nie narzeka.
    • ninek04 Re: O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie 19.08.15, 23:20
      >Ważne jest na przykład to, czy w pierwszych miesiącach życia byliśmy skąpani w blasku Słońca obficie czy raczej skąpo. I czy w czasie ciąży nasze matki miały dość światła i witamin. <

      Dla mnie tu jest sprzeczność. Bo jeśli urodziny przypadają na lato,to w pierwszych miesiącach życia słońca jest pod dostatkiem, ale z kolei większa część ciąży przebiegała zimą i odwrotną zależność też można przeprowadzić -jeśli urodziny są w zimie,wówczas w pierwszych miesiącach życia jest deficyt słońca, ale ciąża przypadala na słoneczne miesiace.I co lepsze wobec tego?Są plusy dodatnie i plusy ujemne w obu tych przypadkach.
      • marek.zak1 Re: O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie 20.08.15, 09:01
        Znaki Zodiaku sa jednym z wielu elementów układanki z ktorych najwazniejsza jest genetyka i wychowanie.
    • urquhart Re: O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie 20.08.15, 12:07
      Kutuzow, dla mnie wpływ kolejny gwiazdozbiór nic nie zmienia bo to jedynie symboliczny sposób odmierzania czasu przez starożytnych dla których to był uniwersalny dostępny wszystkim zegar, a to że cechy charakteru są skorelowane z porami roku rozwoju płodu to akurat daje się naukowo udowodnić,
      Wpływu samych planet i gwiazdozbiorow nie udało się udowodnić nikomu (no coś tam z cyklem Jowisza znaleźli korelacje )
      Wyśmiewane tematu horodkopu przydaje image "prawdziwego intelektualisty" ale nie można być ślepym na korelacje które zresztą zostały potwierdzone w sposób naukowy że na przykład urodzone na jesieni skorpiony charakteryzuje większy głód doznań i ciekawość (beatyfikacja dopaminaą) niż średnia w populacji. :)
      Rozwinięcie tematu
      www.focus.pl/czlowiek/horoskop-medyczny-11855
      • kutuzow Re: O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie 20.08.15, 12:43
        urquhart napisał:
        > Kutuzow, dla mnie wpływ kolejny gwiazdozbiór nic nie zmienia bo to jedynie symb
        > oliczny sposób odmierzania czasu przez starożytnych dla których to był uniwersa
        > lny dostępny wszystkim zegar,

        Sorry Urqu, ale to nie chodzi o czas. Inaczej mówilibyśmy że Ci urodzeni w lutym to mają cośtam, a Ci urodzeni w lipcu to są inni i mają takie to a takie cechy. Przecież miesiące były znane już w Starożytnym Rzymie (zerknij na nazwy miesięcy).
        Horoskop opiera się na tajemnicy związanej z GWIAZDAMI, ich pozycji w chwili narodzin dziecka -cała otoczka tajemnej wiedzy jest do tego dorobiona.. Także nie ściemniaj że to tylko o czas urodzenia chodzi.

        Co do "prawdziwego intelektualisty", to wolę się opierać na weryfikowalnych danych niż snuć bajki o przekonaniach, które każdy może podstawić pod siebie.
        Co do "skorpionów" - w artykule stoi jak byk, że będąc "skorpionem" w Australii już nagle horoskop masz odwrócony (bo tam lato to nasza zima). I nagle całe to zamieszanie z układem gwiazd idzie się j***ć tylko dla tego że kraj nie ten. Nie dostrzegasz na prawdę tego paradoksu?
        • urquhart Re: O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie 20.08.15, 13:31
          No to o tym piszę, że to wylewanie dziecka z kąpielą.
          Korelacje z cyklami czasu rozwoju płodu jak znaki zodiaku istnieją a jedynie wylumaczenie przyczyny tego wpływu to bajka
      • loppe Re: O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie 20.08.15, 12:51
        > Wyśmiewane tematu horoskopu przydaje image "prawdziwego intelektualisty" ale ni
        > e można być ślepym na korelacje które zresztą zostały potwierdzone w sposób nau
        > kowy że na przykład urodzone na jesieni skorpiony charakteryzuje większy głód d
        > oznań i ciekawość (beatyfikacja dopaminaą) niż średnia w populacji. :)

        Masz rację Urqu, świetny wpis. Rozmawiać o astrologii z wąskimi to tak jak z głuchymi o dźwiękach. Czyli warto, humanitarnie.
        • loppe Re: O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie 20.08.15, 13:12
          Nie tylko z tego świata jesteśmy... To po pierwsze.

          Po drugie, nauka żyje wątpliwością, a nie pewnością, stąd wciąż nowe badania, bo ci ludzie - intelektualiści ale prawdziwi - wiedzą, że jeszcze nie wiedzą. To Dulszczyzna od zawsze wie że wszystko już wie i wyśmiewa hipotezy i nowatorskie wyniki badań...

          Sam profesor Izdebski - prawdziwy intelektualista - powiedział niedawno,
          w 21 wieku (!): "Niewiele jeszcze wiemy o kobiecym orgazmie i badania w nadchodzących latach mogą przynieść zaskakujące rezultaty". No ale Dulszczyzna wszystko wie o kobiecym orgazmie od lat...
          • loppe Re: O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie 20.08.15, 14:49
            Kontynuując. Dzisiejszy kołtun - to już jest 21. wiek a nie 19. - często ma dyplom wyższej uczelni.
            • loppe Re: O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie 20.08.15, 14:52
              loppe napisał:

              > Kontynuując. Dzisiejszy kołtun - to już jest 21. wiek a nie 19. - często ma dyp
              > lom wyższej uczelni.


              I nic nie wie o tym, że mało jeszcze wie o kobiecym orgazmie...
              • sztorm73 Re: O znakach Zodiaku -tym razem na poważnie 21.08.15, 00:47
                loppe napisał:

                > loppe napisał:
                >
                > > Kontynuując. Dzisiejszy kołtun - to już jest 21. wiek a nie 19. - często
                > ma dyp
                > > lom wyższej uczelni.
                >
                >
                > I nic nie wie o tym, że mało jeszcze wie o kobiecym orgazmie...

                Czesc Loppe.
                Wąski (Dulski?) się kłania.

                Najpierw: należy Ci sie wazelina za komplementy dla kobiet.

                Teraz do rzeczy: Twoj stosunek do (nie)rzeczywistości wpędza mnie w dół.
                Rozumiem niechęć do rygoru nauk ścisłych (choć go nie podzielam), ale proszę Cię nie strzelaj kołtuństwem do ludzi myślących bardziej ascetycznie od Ciebie. My tez zachwycamy sie tym co jest i co moze byc. Jedyna różnica: jezeli czegos nie wiemy, to przyznajemy ze nie wiemy i próbujemy sie tego dowiedzieć.

                Zresztą co ja się będę... Deklarujesz poczucie estetyki i otwarty umysł, wiec pewnie docenisz kunszt i polot:
                youtu.be/HhGuXCuDb1U
                Gorąco polecam.
                • jesod Dowody nierzeczywistości 21.08.15, 01:09
                  sztorm73 napisał(a):
                  > Twoj stosunek do (nie)rzeczywistości wpędza mnie w dół.

                  A nie zastanowiłeś się nad tym, że z Twoim stosunkiem to jest jak najbardziej właściwy kierunek podróży?
                  Twoja rzeczywistość nie istnieje, jeśli Ciebie w niej nie ma. Świat nie istnieje ani przed Tobą, ani po Tobie, a dowodem na to jest... twoje nieistnienie.

                  sztorm73 napisał(a):
                  > Jedyna różnica: jezeli czegos nie wiemy, to przyznajemy ze nie wiemy i próbujemy sie tego dowiedzieć.

                  No, ale jak można coś dowodzić, jak się czegoś nie wie? Przyznanie do tego, to tylko akt desperacji.
                  Poza tym, mów za siebie... Według mnie, możesz co najwyżej skutecznie dowodzić, że Ci chipsy smakują.




                  • sztorm73 Re: Dowody nierzeczywistości 21.08.15, 01:34
                    > A nie zastanowiłeś się nad tym, że z Twoim stosunkiem to jest jak najbardziej
                    > właściwy kierunek podróży?
                    > Twoja rzeczywistość nie istnieje, jeśli Ciebie w niej nie ma. Świat nie istniej
                    > e ani przed Tobą, ani po Tobie, a dowodem na to jest... twoje nieistnienie.

                    Rozwiń proszę kwestię mojego nieistnienia.

                    > No, ale jak można coś dowodzić, jak się czegoś nie wie? Przyznanie do tego, to
                    > tylko akt desperacji.
                    > Poza tym, mów za siebie... Według mnie, możesz co najwyżej skutecznie dowodzić
                    > , że Ci chipsy smakują.

                    Dowodzenie czegos o czymś sie nie wie? Dziwny pomysł. Pisałem tylko o identyfikowaniu nieznanego i próbach zmiany tego w znane (inaczej mowiac o dowiadywaniu sie).

                    Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałem, ale czy Ty jestes tzw twarda solipsystką, tzn wykluczasz istnienie rzeczywistości obiektywnej? To by z jednej strony wykluczało jakiekolwiek porozumienie w kwestii faktów i wiedzy, ale z drugiej unieważniło horoskopy.
                  • loppe Re: Dowody nierzeczywistości 05.09.15, 11:42
                    Tak naprawdę konflikt nie jest wcale między religiami, czy duchowością, a nauką. Einstein, a więc bodaj największy naukowiec, miał bardzo pozytywny stosunek do duchowości, jak wielu innych naukowców. Konflikt jest między religią i materializmem, a nie religią i nauką. Ludzie mylą materializm z naukowością. Tymczasem materializm wcale nie jest nauką, a tylko jeszcze jednym stanowiskiem filozoficznym, którego słuszność wcale nie została potwierdzona przez naukę. Nauka nie ma nadal takich zdolności. Nauka wciąż wiele nie wie (vide autorytet seksuologiczny o orgazmie kobiecym - "niewiele wiemy, nadchodzące lata mogą przynieść wiele odkryć"; to seksuologicznym laikom wydaje się że już wiele lub wszystko wiedzą).

                    Nasza cywilizacja stała się za bardzo materialistyczna imho. Prof. J.Prokopiuk, nestor polskich gnostyków, ocenia wręcz że wkroczyła w swoją schyłkową fazę, chyli się zmierza ku upadkowi. Bez doważenia duchowości w ludzkich postawach tak to się kończy.
      • jesod Nie udało się udowodnić nikomu 20.08.15, 13:38
        urquhart napisał:
        > Wpływu samych planet i gwiazdozbiorow nie udało się udowodnić nikomu (no coś ta
        > m z cyklem Jowisza znaleźli korelacje )

        Jeśli czegoś nie udało się udowodnić to nie oznacza, że to nie działa i nie istnieje.
        Moim zdaniem, taka postawa - to brak pokory, a przede wszystkim dowód na ograniczenie własnego umysłu.
        O ile dobrze pamiętam, to właśnie wspomniany tu Leszek Weres postanowił swego czasu udowodnić, że astrologia to bzdura, no i... na przestrzeni lat, drążenia tematu i wiedzy okazało się zupełnie coś innego.
        To, że czegoś nie udało się udowodnić nie dowodzi zupełnie niczego. Wątpliwości przemawiają raczej za tym, że coś jest na rzeczy, a w gwiazdach... nasz los sobie srebrzyście skrzeczy.
    • prosty_facet To można o tym na poważnie ? 20.08.15, 14:16
      ????????
      • kutuzow Re: To można o tym na poważnie ? 20.08.15, 14:22
        Jak widać na tym forum, (niestety) można budować w oparciu o horoskop całkiem rozbudowane analizy osobowości forumowiczów.
        • jesod Re: To można o tym na poważnie ? 20.08.15, 14:38
          kutuzow napisał:
          > Jak widać na tym forum, (niestety) można budować w oparciu o horoskop całkiem
          > rozbudowane analizy osobowości forumowiczów.

          Nie pleć bzdur. Nic nie można na tym forum w oparciu o tzw. horoskop ( jaki? czego dotyczący?gazetowy?), czyli bardzo ogólne pojęcie i technicznie nieprecyzyjne dla jakiejś tam populacji.
          Bez dokładnych danych nie ma dokładnej informacji. Niestety.
          Dla przybliżonego, w miarę adekwatnego, określenia cech charakteru człowieka oraz jego osobowości niezbędna jest dokładna data, godzina urodzenia (co najmniej z dokładnością do 15 minut wg. Leszka Szumana) oraz jego miejsce. Dopiero wtedy można sporządzić tzw. kosmogram urodzeniowy, który może nam wiele o kimś powiedzieć, albo... poznać i zrozumieć siebie.
          • mabelle2000 Re: To można o tym na poważnie ? 20.08.15, 14:42
            jesod napisała:

            > . Dopiero wted
            > y można sporządzić tzw. kosmogram urodzeniowy, który może nam wiele o kimś powi
            > edzieć, albo... poznać i zrozumieć siebie.

            To ja juz wole karty tarota. Symbolika kolorowych obrazkow lepiej na mnie wplywa ;-)
            • jesod Re: To można o tym na poważnie ? 20.08.15, 14:54
              mabelle2000 napisała:

              > jesod napisała:
              >
              > > . Dopiero wted
              > > y można sporządzić tzw. kosmogram urodzeniowy, który może nam wiele o kim
              > ś powi
              > > edzieć, albo... poznać i zrozumieć siebie.
              >
              > To ja juz wole karty tarota. Symbolika kolorowych obrazkow lepiej na mnie wplyw
              > a ;-)

              Ja też wolałam... do pewnego momentu, kiedy to, na cztery miesiące wcześniej, nie wywróżyłam sobie śmierci bliskiej osoby. Byłam wstrząśnięta po fakcie.
              Na jakiś czas odeszłam od dotykania tarota... Bałam się.

              A astrologia jako nauka wymaga ogromnej wiedzy, czasu, dociekliwości, wewnętrznej motywacji i determinacji... Z pewnością w dzisiejszych czasach jest to istotna bariera dla wielu.


              • prosty_facet Re: To można o tym na poważnie ? 21.08.15, 20:42
                jesod napisała:

                > A astrologia jako nauka (...)

                Sorki, ale to nie jest nauka. Astronomia to jest nauka.
                • marek.zak1 Re: To można o tym na poważnie ? 21.08.15, 20:51
                  prosty_facet napisał:

                  > jesod napisała:
                  >
                  > > A astrologia jako nauka (...)
                  >
                  > Sorki, ale to nie jest nauka. Astronomia to jest nauka.
                  -------------------------------------------------------------------------

                  A teologia, czyli nauka o duchach i i stotach nie z tego świata?
                  • sabat777 Re: To można o tym na poważnie ? 21.08.15, 21:03
                    Teologia dotyczy Boga i jego relacji ze swiatem.
                    • marek.zak1 Re: To można o tym na poważnie ? 21.08.15, 21:17
                      sabat777 napisał:

                      > Teologia dotyczy Boga i jego relacji ze swiatem.

                      -------------------------------------------------------------------
                      A o rodzajach diabłów studiuje sie na jakim wydziale?
                  • prosty_facet Re: To można o tym na poważnie ? 21.08.15, 22:04
                    marek.zak1 napisał:

                    > A teologia, czyli nauka o duchach i i stotach nie z tego świata?

                    Teologia to dla mnie też nie jest nauka ;-) Chyba że masz na myśli historię religii albo prawo kanoniczne. "Nauka" o Bogu to nie nauka, to religia ;-)
                    • marek.zak1 Re: To można o tym na poważnie ? 21.08.15, 22:23
                      prosty_facet napisał:

                      > marek.zak1 napisał:
                      >
                      > > A teologia, czyli nauka o duchach i i stotach nie z tego świata?
                      >
                      > Teologia to dla mnie też nie jest nauka ;-)
                      -------------------------------------------------

                      A doktorat z teologii?

                      • prosty_facet Re: To można o tym na poważnie ? 22.08.15, 00:28
                        marek.zak1 napisał:

                        >
                        > A doktorat z teologii?
                        >

                        To tylko w Polsce i w Watykanie ;-)
                      • prosty_facet Re: To można o tym na poważnie ? 22.08.15, 00:50
                        marek.zak1 napisał:

                        >
                        > A doktorat z teologii?
                        >

                        To jeszcze polecam ci takie dzieło naukowe
                        "Wstęp do imagineskopii. Próba zarysu" Śledź Otrembus Podgrobelski

                        do nabycia na znanym portalu aukcyjnym
                        allegro.pl/listing/listing.php?description=1&order=m&string=Wstęp+do+imagineskopii&search_scope=wszystkie+działy&bmatch=engagement-v6-promo-sm-sqm-dyn-kpr-v2-uni-1-2-0820
                        To dopiero nauka - a jak się czyta - chłopie ubawisz się po pachy ;-)
                • jesod Sorki, ale to 22.08.15, 01:17
                  prosty_facet napisał:
                  > jesod napisała:
                  >
                  > > A astrologia jako nauka (...)
                  >
                  > Sorki, ale to nie jest nauka. Astronomia to jest nauka.

                  Naprawdę, nie musisz tak nieszczerze przepraszać, dowodząc jakim to jesteś światłym człowiekiem.
                  Z mojego punktu widzenia (no, ale gdzie mi do ciebie...) nauką jest wszystko, co wzbogaca naszą wiedzę. I naprawdę, nie interesuje mnie co tam jakiś "wiodący koncern naukowy" wymyślił i oświadczył w sprawie nauki oficjalnie uznanej.
                  Osobiście nie zawężałabym ludziom horyzontów i możliwości rozwoju orzeczeniami z oficjalnie zatwierdzonej nomenklatury.
                  • prosty_facet Re: Sorki, ale to 22.08.15, 22:20
                    jesod napisała:

                    > Osobiście nie zawężałabym ludziom horyzontów i możliwości rozwoju orzeczeniami
                    > z oficjalnie zatwierdzonej nomenklatury.

                    Ja nikomu niczego nie zabraniam. Chcesz to się ucz astrologii. Ja tylko wyraziłem swoją opinię, do której mam prawo. Nie ma się o co obrażać.
                    Pozdrawiam
        • hello-kitty2 Re: To można o tym na poważnie ? 20.08.15, 14:51
          kutuzow napisał:

          > Jak widać na tym forum, (niestety) można budować w oparciu o horoskop całkiem r
          > ozbudowane analizy osobowości forumowiczów.

          Horoskopy nadaja sie do podrywania, do lechtania ego i tak sie kreci kabaret starszych panow ;-)
          • sid_15 Re: To można o tym na poważnie ? 20.08.15, 21:15
            Cóż, jeśli ktoś traktuje to poważniej niż jako rozrywkę... Ale może i są dziwniejsze hobby.:)
            • jesod Re: To można o tym na poważnie ? 21.08.15, 00:40
              sid_15 napisała:
              > Cóż, jeśli ktoś traktuje to poważniej niż jako rozrywkę...

              Och, ile zadumanej pogardy i wyniosłości w tym podsumowaniu. Tym samym klasyfikujesz się do lepszej części ludzkości. Tej z tolerancją pantofelka.

              sid_15 napisała:
              > Ale może i są dziwniejsze hobby.:)

              To zupełnie niemożliwe by były jeszcze dziwniejsze. Nawet świat nie jest tak dziwny jak to hobby.
              Mam nadzieję się, że rozwiałam Twoje wątpliwości.
              Odpoczywaj w pokoju - na wieki wieków. Amen.
              • sid_15 Re: To można o tym na poważnie ? 21.08.15, 19:06
                > Och, ile zadumanej pogardy i wyniosłości w tym podsumowaniu. Tym samym klasyfik
                > ujesz się do lepszej części ludzkości. Tej z tolerancją pantofelka.

                Nie, po prostu mam swoje zdanie, z którym się zgadzam.

                > Mam nadzieję się, że rozwiałam Twoje wątpliwości.

                Ale ja o nic nie pytałam. W ogóle ani Ciebie bezpośrednio.
          • jesod Re: To można o tym na poważnie ? 21.08.15, 00:30
            hello-kitty2 napisała:
            > Horoskopy nadaja sie do podrywania, do lechtania ego i tak sie kreci kabaret st
            > arszych panow ;-)

            Uważasz, że taki astrologiczny dziadunio jest w stanie zawrócić w głowie każdej kobiecie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka