Dodaj do ulubionych

Raz w tygodniu styka ;)

20.11.15, 18:14
Niedawno wyczytalam, ze ludzie sparowani sa zadowoleni/szczesliwi jezeli seksza sie raz w tygodniu. Zadowolenie maleje jezeli seks pojawia sie rzadziej niz raz w tygodniu. Natomiast wiecej seksu/czestszy seks nie ma jakos wiekszego wplywu na wieksze zadowolenie z zycia i zwiazku.




Obserwuj wątek
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:15
      Biblia czy kucharka dolnośląska?
      • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:24
        kombinerki_pinocheta00 napisała:

        > Biblia czy kucharka dolnośląska?
        Ludziki z University of Toronto Mississauga, Kanada przeprowadzili badania/ankiety i tak im wyszlo ;)

        spp.sagepub.com/content/early/2015/11/16/1948550615616462.abstract
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:31
          Lubię ich. Za tydzień pojawią się wyniki z Ottawy, które będą obalać teorię ludzików z Toronto. Kasa się kręci, ktoś zamawia badania, ktoś sponsoruje, a ktoś zgarnia piniondze.

          Rozumiem, że dla ciebie i twoich koleżanek raz w tygodniu to stanowczo za mało.

          Mam prośbę, nie pozwól, aby wątek poszedł w stronę modelu pinga-pinga, czyli my to 5 razy na dzień, a ciemniaki z ankiety to na pewno przy zgaszonym świetle i tylko na łyżeczkę.
    • aardwolf_ge Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:19
      Raz na dwa dni to absolutne minimum. Absolutne.
      Poniżej zaczynają się problemy.

      Z drugiej strony więcej niż 3 razy dziennie to poważnie miałbym problem wydolić, w sumie nawet chyba nigdy nie próbowałem, więc najwyższy czas spróbować.
      • kombinerki_pinocheta00 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:24
        Zaraz, zaraz, bo nie nadążam za formowym towarzystwem i procentów za dużo podróżuje we krwi. Masz kogoś? :))
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:24
          promili
        • aardwolf_ge Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:36
          Co chwila mam kogoś ale jak dotąd się szczypałem żeby przypadkiem w ciążę nie zaszła.
          Ale odkąd zrobiłem sobie badania płodności to nie mam zamiaru się szczypać.
          • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:37

            A co jestes bezplodny?
            • aardwolf_ge Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:42
              Aż tak dobrze to nie ma.
              Ale płodność bardzo mocno obniżona.
              Yippee.
              • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:47
                aardwolf_ge napisał:

                > Aż tak dobrze to nie ma.
                > Ale płodność bardzo mocno obniżona.
                > Yippee.

                Hahahaha, nie strasze Cie, tak gines powiedzial mojej kolezance, macica w tylozgieciu(czy w przodozgieciu) nie pamietam, ona tez yippee, chlop yippee, odstawic gumy a za trzy miesiace dzwoni do mnie, ze zrobila tes i wyszedl negatywny. Nie zalapalam, myslalam, ze mi o HIVie mowi ;))
                Korzystaj! Stary jestes, nawet jak bedziesz mial dzieciaka, to chociaz cos po sobie zostawisz ;))
              • ninek04 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 21:08
                Aardwolf_ge napisał
                >Aż tak dobrze to nie ma.
                Ale płodność bardzo mocno obniżona.
                Yippee.<

                Ty się tak nie ciesz, nawet jak masz płodność obniżoną, to od pierwszego strzału może być trafiona,zapłodniona i Yippee nici ;)
          • kombinerki_pinocheta00 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:40
            Ślepaki?

            Jak to "co chwila mam kogoś"? Jak, gdzie, kiedy? Myślałem, że masz problem z podrywem.

            Widzę, że blokada spowodowana była strachem przed dzieciarnią i wirusem.

            Bzykaj chłopie, nadrabiaj stracony czas. Powodzenia.
      • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:26
        aardwolf_ge napisał:
        > Z drugiej strony więcej niż 3 razy dziennie to poważnie miałbym problem wydolić
        > , w sumie nawet chyba nigdy nie próbowałem, więc najwyższy czas spróbować.

        Jak ktos dlugo na glodzie to tak owszem mysli. Poczatki zwiazku/fascynacja to samo. Ale na dluzsza mete mozesz nie wydolic ;) i po jakims czasie juz jest efekt nasycenie wielkiego glodu i se mozna pojadac, ewentulanie rzadziej niz na poczatku ;)

        • aardwolf_ge Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:31
          Akurat, jak byłem z odpowiednia kobietą w związku to po 3 latach nie mogłem się naczekać kiedy jej się okres skończy, najgorsze 3 dni każdego miesiąca.
          • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:42
            aardwolf_ge napisał:
            > Akurat, jak byłem z odpowiednia kobietą w związku to po 3 latach nie mogłem się
            > naczekać kiedy jej się okres skończy, najgorsze 3 dni każdego miesiąca.

            Ja w Tobie wierze. ja dzis mezowi opowiadam co wyczytalam, z tym raz w tygodniu, on patrzy na mnie i mowi. Aha... jak ja z toba na poczatku dwa albo trzy razy... dziennie (zgadza sie, to byly czasy;))...jaki ja wtedy bylem szczesliwy :)) Ano, czlowiek zakochany, zafascynowany, odkleic sie od siebie nie moze...
            Kochany, nam to nawet okres nie przeszkadzal, na Indianina:))
            • aardwolf_ge Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:44
              Biblia zakazuje.
      • zombi135 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:38
        > Z drugiej strony więcej niż 3 razy dziennie to poważnie miałbym problem wydolić
        > , w sumie nawet chyba nigdy nie próbowałem, więc najwyższy czas spróbować.

        Poczytaj trochę seksie bez wytrysku, na produkcje spermy schodzi w cholerę energii, więc po co ją marnotrawić obciążając organizm produkcją nowej. Doznania trochę inne ale na pewno nie gorsze no i nie regenerujesz *sił* tak długo jak po wytrysku.
    • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:27
      Cóż, jeśli np. ona ogarnia dom i kilkoro dzieci, a on pracuje 12 godzin na dobę dzień w dzień, dodajmy staż związku, który nie maleje, tylko się zwiększa - to ja się nie dziwię. Jestem ciekawa, jak to się rozkłada, jeśli chodzi o dopasowanie w tym zadowoleniu, tzn. czy obydwojgu wystarcza raz w tygodniu. I czy nie mają ochoty na częstszy seks, czy też nie maja ochoty na siebie nawzajem. Aaale teki klimaty były wałkowane tysiąc razy.
      • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:36
        sid.le.niwiec napisał(a):

        > Cóż, jeśli np. ona ogarnia dom i kilkoro dzieci, a on pracuje 12 godzin na dobę
        > dzień w dzień, dodajmy staż związku, który nie maleje, tylko się zwiększa - to
        > ja się nie dziwię. Jestem ciekawa, jak to się rozkłada, jeśli chodzi o dopasow
        > anie w tym zadowoleniu, tzn. czy obydwojgu wystarcza raz w tygodniu. I czy nie
        > mają ochoty na częstszy seks, czy też nie maja ochoty na siebie nawzajem. Aaale
        > teki klimaty były wałkowane tysiąc razy.

        To jest jakas tam wytyczna. Przeanalizowalam to wlasnie ze wspollokatorem i wyszlo nam, ze to raz w tygodniu to srednia swiadczaca o tym, ze w zwiazku jest calkiem dobrze, stad tez seks. Natomiast jak ktos kogos nie lubi albo zaczyna dziac sie gorzej/zle, dzieje sie zle, to czesto automatycznie spada czestotliwosc seksu. Czyli spada zadowolenie z zycia/zwiazku, czlowiek sie robi bardziej nieszczesliwy.
        Ciekawe skad brac te kilkoro dzieci? Ale biorac pod uwage, ze ludzie maja prace, dom, dzieci, inne zajacie, sa dluzej ze soba raz w tygodniu spotanie intymne jak najbardziej do pomyslenia. Czesto ochota by byla ale czasu brak albo zmeczenie, ale generalnie jezeli ludzie tak regularnie ze soba sypiaja to pewnie wyznacznik, ze jest im ze soba dobrze i ze zwiazek ma sie dobrze. jak zaczynaja sypiac coraz rzadziej, to znak, ze...
        Czy im wystarcza? Moze komus troche i malo, moze reke sam przylozyc albo spobowac czesciej, istotne jest, ze swoj zwiazek uznaje za udany, jest szczesliwy, jezeli ma ten seks raz w tygodniu. Jezeli natomiast seks mialby raz na miesiac to wedlug wynikow bdan, czulby sie mniej zadowolony.
        • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:44
          > To jest jakas tam wytyczna. Przeanalizowalam to wlasnie ze wspollokatorem i wys
          > zlo nam, ze to raz w tygodniu to srednia swiadczaca o tym, ze w zwiazku jest ca
          > lkiem dobrze, stad tez seks.

          Dokładasz kamyczek do mojego ogródka pod tytułem "stałe, długoletnie związki, to nuda, stagnacja, rutyna, przyzwyczajenie, kredyt i dzieci". :)
          • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:57
            sid.le.niwiec napisał(a):
            > Dokładasz kamyczek do mojego ogródka pod tytułem "stałe, długoletnie związki, t
            > o nuda, stagnacja, rutyna, przyzwyczajenie, kredyt i dzieci". :)

            Wcale. Po piewsze ilosc i jakosc. Ten raz w tygodniu nie musi byc nudny i w dodatku nie musi byc ciagle taki sam/rutynowy. Dzieci jak najbardziej w dlugich zwiazkach, sa czesto przejsciem do nastepnego etapu, albo tez wynikiem seksu bez zabezpieczenia, dla niektorych "ukoronowaniem"/owocem milosci. Dzieci nie robi sie sobie z byle kim, tak tendencyjnie. Po nastepne niektorzy lubia wlasne to swoje przyzwyczajenie, rutyne/rytualy. Niektorzy znajduja spelnienie w stalych zwiazkach i w rodzinie. I nawet nie chca i nie potrzebuja pytac: jaka jest alternatywa? No nic nie zrobisz, jak Ci np. z kims dobrze to po co zamieniac go/zamieniac co masz na cos innego? To nie takie proste, zwlaszcza jezeli sa pozytywne emocje w tym wszystkim.
            Co nie zmienia faktu, ze zapewne sa tacy, ktorych lacza dzieci i kredyty.
            • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:18
              Kwestia perspektywy. Mnie wizja uprawiania seksu od 10 czy więcej lat z jedna i tą sama osobą, nie jawi się jako szczyt ekscytacji. Dodatkowo, rozglądając się po ludziach, widzę w większości związków (jeśli nie we wszystkich) ową rutynę i przyzwyczajenie. Co nie znaczy, że ludziom zawsze jest ze sobą źle i zawsze są tylko te dzieci i kredyty. Często coś na zasadzie stabilnej pracy, której ani lubisz, ani nie lubisz, ale z obrzydzeniem do niej nie chodzisz. Naprawdę, ja takie przyzwyczajenie widzę w większości związków, a pewne rzeczy wychodzą bardziej wprost, kiedy ktoś więcej wypije i rozwiąże mu się język. I rozumiem, że to jest nawet życiowe i takie normalne, skoro ludzie chcą żyć w parach, ale z drugiej strony widzę też takie trochę samooszukiwanie się. Np. jak rozmawiam przy drinkach z tą kumpelą, która jest w tego typu związku około 10 lat, to owszem - między wierszami jest, że są nieporozumienia, jak są razem, to często się nie dogadują, jak są oddzielnie, to nikt nie usycha z tęsknoty, seks taki bez fajerwerków (np. jak mówię, że mój ostatni facet miał fetysz, żebym do łózka stylizowała się na seksowną sekretarkę czy też o jakimś seksie przez telefon/smsy, to u niej jest zdziwko, że ojej, seeerio). Ale jak powiem wprost, że dla mnie większość długoletnich związków jest co najwyżej poprawna i że emocje początków romansu to to nie są, to jest zaprzeczanie i teksty, że im jest dobrze i się kochają. No sorry, ale ja nie o tym.
              • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:29
                sid.le.niwiec napisał(a):

                > Kwestia perspektywy. Mnie wizja uprawiania seksu od 10 czy więcej lat z jedna i tą sama osobą, nie jawi się jako szczyt ekscytacji. Dodatkowo, rozglądając się po ludziach, widzę w większości związków (jeśli nie we wszystkich) ową rutynę i przyzwyczajenie. Co nie znaczy, że ludziom zawsze jest ze sobą źle i zawsze są tylko te dzieci i kredyty. Często coś na zasadzie stabilnej pracy, której ani lubisz, ani nie lubisz, ale z obrzydzeniem do niej nie chodzisz.
                ==========================================================

                Skoro odniosłaś się do pracy, to jednak lepiej mieć tę stabilną pracę, niż żadnej. Jaki procent prac jest ciekawych, twórczych, rozwijających i dobrze płatnych? Jaki procent ludzi może dostarczyć Ci szczytu ekscytacji na dłużej? Ilu ludzi takich spotkałaś, podobali Ci się Tobie i ze wzajemnością?
                • sea.sea Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:34
                  > jednak lepiej mieć tę stabilną pracę, niż żadnej.

                  Z tą różnicą, że jak nie pracujesz i nie masz innego źródła dochodów, to umierasz z głodu pod mostem.
                  A jak nie jesteś w związku, to raczej nie zagraża to Twojemu zdrowiu i życiu (no chyba że ktoś ma tendencję do wpadania w chandrę z powodu samotności - ale to się i w związkach zdarza)
                  • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:37
                    sea.sea napisała:

                    > > jednak lepiej mieć tę stabilną pracę, niż żadnej.
                    --------------------------------------------------------->
                    > Z tą różnicą, że jak nie pracujesz i nie masz innego źródła dochodów, to umierasz z głodu pod mostem.
                    ======================================
                    Jest socjał, rodzina, znajomi. Do śmierci daleko, ale jest dyskomfort.

                    ==================================================
                    > A jak nie jesteś w związku, to raczej nie zagraża to Twojemu zdrowiu i życiu (no chyba że ktoś ma tendencję do wpadania w chandrę z powodu samotności - ale to się i w związkach zdarza).
                    =================================================

                    Dla ludzi, którzy chcą być w związku jest to także dyskomfort.
                • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:35
                  To był tylko przykład. Pomijając może 5% ludzi, dla których praca = hobby, to dla większości jednak jest środkiem do celu. Takie podejście w życiu osobistym jawi mi się słabo, ale już pisałam, że prywatnie lubię być wolna, mieć czas dla siebie itepe., a pracę mam taka pod linijkę, co mi ne przeszkadza, lecz prywatnie bym tak nie chciała.

                  > Jaki procent ludzi może dostarczyć Ci szczytu ekscytacji na dłużej? Ilu ludzi
                  > takich spotkałaś, podobali Ci się Tobie i ze wzajemnością?

                  No właśnie uważam, że to jest raczej niemożliwe, więc nie jestem w długoletnim związku w którym fajerwerki to seks raz w tygodniu, a ja wmawiam sobie, ze nie ma rutyny. Z resztą nie wiem, bo spotykałam mężczyzn, którzy potrafili mnie ekscytować przez jakiś czas, ale jakieś inne kwestie nie wypalały, więc nawet nie dało rady sprawdzić, czy to by się utrzymało na dłużej. No i jak to się mówi: tylko niespełniona miłość może być romantyczna. ;)
                  • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:47
                    sid.le.niwiec napisał(a):


                    > > Jaki procent ludzi może dostarczyć Ci szczytu ekscytacji na dłużej? Ilu l
                    > udzi takich spotkałaś, podobali Ci się Tobie i ze wzajemnością?
                    >
                    > No właśnie uważam, że to jest raczej niemożliwe, więc nie jestem w długoletnim związku w którym fajerwerki to seks raz w tygodniu, a ja wmawiam sobie, ze nie ma rutyny. Z resztą nie wiem, bo spotykałam mężczyzn, którzy potrafili mnie ekscytować przez jakiś czas, ale jakieś inne kwestie nie wypalały, więc nawet nie dało rady sprawdzić, czy to by się utrzymało na dłużej.
                    ================================================

                    To jest dramat inteligentnych, wykształconych kobiet. Pula facetów, którzy mogą je sobą zafascynować jest bardzo mała.
                  • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:48
                    sid.le.niwiec napisał(a):
                    > No właśnie uważam, że to jest raczej niemożliwe, więc nie jestem w długoletnim
                    > związku w którym fajerwerki to seks raz w tygodniu, a ja wmawiam sobie, ze nie
                    > ma rutyny. Z resztą nie wiem, bo spotykałam mężczyzn, którzy potrafili mnie eks
                    > cytować przez jakiś czas, ale jakieś inne kwestie nie wypalały, więc nawet nie
                    > dało rady sprawdzić, czy to by się utrzymało na dłużej. No i jak to się mówi: t
                    > ylko niespełniona miłość może być romantyczna. ;)

                    No i tu moze byc pies pogrzebany i rozwiazanie zagadki, w paru przypadkach ;)
                    Osobiscie za niespelniona milosc podziekuje.
                    Natomiast sa ludzie, ktorzy twierdza, ze najwiekszym szczesciem w zyciu jest: odwzajemniona milosc ;)
                    • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:54
                      Jak to było w jednym filmie: najpierw uskrzydla, a później wbija w ziemię. Ta niespełniona miłość. Ale dla tego uskrzydlenia warto. I niespełniona miłość też może być odwzajemniona, tu nie chodzi o to, że ja go kocham, a on mnie nie. A co do odwzajemnionej in general - super, tylko nie przewidzisz, ile z tego zostanie za 5-10-15 lat. A może zostać ch..., dupa i kamieni kupa.:)
                      • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 20:05
                        sid.le.niwiec napisał(a):

                        > Jak to było w jednym filmie: najpierw uskrzydla, a później wbija w ziemię. Ta n
                        > iespełniona miłość. Ale dla tego uskrzydlenia warto. I niespełniona miłość też
                        > może być odwzajemniona, tu nie chodzi o to, że ja go kocham, a on mnie nie. A c
                        > o do odwzajemnionej in general - super, tylko nie przewidzisz, ile z tego zosta
                        > nie za 5-10-15 lat. A może zostać ch..., dupa i kamieni kupa.:)

                        Kazda milosc najpierw uskrzydla i dla kazdej warto! Nawet jak odwzajemnionej nie przewidze, warto. Jak zostanie "dupa i kamieni kupa" to zawsze moge odejsc.
                        Co sie nakochalam i bylam kochana to moje ;))
                        • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 20:15
                          > Kazda milosc najpierw uskrzydla i dla kazdej warto! Nawet jak odwzajemnionej nie
                          > przewidze, warto. Jak zostanie "dupa i kamieni kupa" to zawsze moge odejsc.
                          > Co sie nakochalam i bylam kochana to moje ;))

                          Zgadzam się. Ale pisze o sytuacji, kiedy owa miłość zamienia się w stagnację, kredyt i zobowiązania.
              • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:30
                Hmm i badz tu madry i pisz wiersze ;) A moze ona se robi rachunek i jej wychodzi: mam to, to i to(wazne dla mnie, najwazniejsze), nie mam tego, tego i tamtego(mniej wazne, da sie zdzierzyc).
                Ty se moze tez taki rachunek robisz tylko masz inne priorytety, co innego sie liczy.
                W dodatku jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma. Zreszta diabli wiedza czy jednak to drugie lubilo by sie bardziej albo juz sie spobowalo i jednak sie nie lubi. No, nie wiem.
                • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:37
                  > Hmm i badz tu madry i pisz wiersze ;) A moze ona se robi rachunek i jej wychodz
                  > i: mam to, to i to(wazne dla mnie, najwazniejsze), nie mam tego, tego i tamtego
                  > (mniej wazne, da sie zdzierzyc).

                  No i właśnie, rachunek. Nawiązując do powyższego - rachunkować to ja sobie mogę w pracy, w życiu prywatnym wolałabym coś więcej, niż kalkulację.

                  > W dodatku jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma.

                  To prawda. Poza tym jak się człowiek przyzwyczai, to często nie umie się odzwyczaić.;)
                  • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:51
                    sid.le.niwiec napisał(a):
                    > No i właśnie, rachunek. Nawiązując do powyższego - rachunkować to ja sobie mogę
                    > w pracy, w życiu prywatnym wolałabym coś więcej, niż kalkulację.

                    No ale przeciez wychodzi mi, ze Ty rowniez kalkulujesz, uwzgledniajac wlasne priorytety. Chociaz niedawno wyszlo, ze nie trafilas na takiego co by....a ona trafila, albo przynajmniej wydawalo jej sie, ze trafila i to 50% ciagle jeszcze kocha ;)



                    • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:51
                      Chyba nie zrozumiałam. :)
                • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:42
                  kag73 napisała:

                  > Hmm i badz tu madry i pisz wiersze ;) A moze ona se robi rachunek i jej wychodzi: mam to, to i to(wazne dla mnie, najwazniejsze), nie mam tego, tego i tamtego (mniej wazne, da sie zdzierzyc).
                  ===============================
                  To jest normalne podejście. Zobacz nawet na forach, jak facet jest sam, to teza jest taka, ze wszystkie babki to i tak lecą na kasę, ąa interesowne, albo chcą wkopać w dzidziusia. Facet tak mysli i od razu lepiej się czuje.
                  • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:51
                    Cóż, ja Tobie też mogłabym napisać, że facet w prawie 40-letnim związku musi się jakoś pocieszać.
                    Piszę co widzę i piszę, że dla mnie (dla mnie) to tak wygląda. A że są panie szczęśliwe w rutynie - a pewnie i większość. I dopóki nie przetrzepią mężom komórek, to szczęśliwe będą.
                    Sama mam koleżankę, która jak kończyła studia i nie było nikogo na horyzoncie, to miała cel: znaleźć męża. Znalazła skutecznie, ślub w wieku 26 lat, całkiem fajnie się dobrali i pasują do siebie, sympatyczny koleś, a że korzysta, jeśli czasami uda mu się spuścić ze smyczy - można powiedzieć, że normalne.
                    • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 20:09
                      sid.le.niwiec napisał(a):
                      > Piszę co widzę i piszę, że dla mnie (dla mnie) to tak wygląda. A że są panie sz
                      > częśliwe w rutynie - a pewnie i większość. I dopóki nie przetrzepią mężom komór
                      > ek, to szczęśliwe będą.
                      > Sama mam koleżankę, która jak kończyła studia i nie było nikogo na horyzoncie,
                      > to miała cel: znaleźć męża. Znalazła skutecznie, ślub w wieku 26 lat, całkiem f
                      > ajnie się dobrali i pasują do siebie, sympatyczny koleś, a że korzysta, jeśli c
                      > zasami uda mu się spuścić ze smyczy - można powiedzieć, że normalne.

                      Ja na przyklad wypraszam sobie takie insynuacje, moj maz nawet komorki nie ma ;))
                      Mnie nie obchodzi co jest "normalne" i co maja inni, ja mam co mam. I dlaczego mialabym to zmieniac? Jestem zadowolona, powodu do zmian nie widze.
                      Podobnie jak Ty bedac singielka.
                      • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 20:12
                        kag73 napisała:
                        > Mnie nie obchodzi co jest "normalne" i co maja inni, ja mam co mam. I dlaczego
                        > mialabym to zmieniac? Jestem zadowolona, powodu do zmian nie widze.
                        > Podobnie jak Ty bedac singielka.
                        ==============================
                        Najważniejsze, że wszyscy są zadowoleni. Teraz idę na rower. Dzisiaj 7 godzin w samochodzie. za dużo :)
                      • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 20:16
                        > moj maz nawet komorki nie ma ;))

                        Jak on się uchował?:)
                        • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 20:17
                          sid.le.niwiec napisał(a):
                          > > moj maz nawet komorki nie ma ;))
                          >
                          > Jak on się uchował?:)

                          Tez mi wyczyn, tez nie mam. Dinozaury...daaawno...wyginely...:)
                          • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 20:21
                            > Tez mi wyczyn, tez nie mam. Dinozaury...daaawno...wyginely...:)

                            Trochę zazdraszczam, ja mam ten syndrom, że jak nie wezmę komórki w domu, to panika, że tyle się wydarzy, tyle mnie ominie i będzie 100 ważnych telefonów.:)
                    • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 20:09
                      sid.le.niwiec napisał(a):

                      > Cóż, ja Tobie też mogłabym napisać, że facet w prawie 40-letnim związku musi się jakoś pocieszać.
                      ==================================================

                      Wcale się nie muszę pocieszać, bo nie jestem zmartwiony. Ja się do samotności i singielstwa zwyczajnie nie nadawałem i nie nadaję, stąd zadowolenie z tego, ze mam rodzinę i ustabilizowane życie prywatne.
                      • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 20:14
                        > Wcale się nie muszę pocieszać, bo nie jestem zmartwiony.

                        To dlaczego mi zarzucasz taką postawę?:)
          • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:06
            Celem ich badania bylo chyba pokazac zaleznosc: seks/czestotliwosc seksu a zadowolenie/poczucie szczescia w zwiazku/ w zyciu.
            • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:14
              kag73 napisała:

              > Celem ich badania bylo chyba pokazac zaleznosc: seks/czestotliwosc seksu a zadowolenie/poczucie szczescia w zwiazku/ w zyciu.
              ===============================

              Tak, ale dla ludzi nie będących w związkach tej zależności nie ma. Kluczpwe jest słowo "only".

              In Study 1, the association between sexual frequency and well-being is only significant for people in relationships.
              • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:22
                marek.zak1 napisał:
                > Tak, ale dla ludzi nie będących w związkach tej zależności nie ma. Kluczpwe jes
                > t słowo "only".
                > In Study 1, the association between sexual frequency and well-being is only sig
                > nificant for people in relationships.

                No tez napislam:
                "... ze ludzie sparowani sa zadowoleni/szczesliwi jezeli seksza sie raz w tygodniu..."

                W dodatku nawet nigdzie nie wynika jednoznacznie, ze maja oni wszyscy maja seks raz w tygodniu. Niczym nowym jest, ze np. w dlugim zwiazku fazami/okresowo przerabia/przerabialo sie wszystko mozliwe. Czytaj: seks codziennie, dwa razy dziennie, trzy razy na tydzien, raz na dwa tygodnie, dluzej nie(jak sie jest np. pokloconym albo wk..wionym powaznie).
                Wychodzi, ze ten raz w tygodniu to minimum, zeby czuc sie zadowolonym. Ponizej kicha, powyzej nie ma wielkiego wplywu. Tak zrozumialam.
          • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:19
            sid.le.niwiec napisał(a):

            > Dokładasz kamyczek do mojego ogródka pod tytułem "stałe, długoletnie związki, to nuda, stagnacja, rutyna, przyzwyczajenie, kredyt i dzieci". :).
            =======================================================

            To jest (bardzo zdrowy dla psychiki) mechanizm deprecjonowania tego, się nie ma.
            • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:27
              Ale ja nie muszę deprecjonować, bo jak już kilka razy pisałam, nie ma u mnie klimatu, że bardzo chciałabym mieć męża i dzieci, a nie mam, wiec płacze w poduszkę. Przeciwnie - fajny, pełen pozytywnych emocji (i emocji w ogóle) związek z kimś, kto mnie kręci, jawi mi się pozytywnie. Tylko z tego co widzę, to życie wygląda inaczej i to o czym piszę, to są początki związku, a później jest inaczej.
              Poza tym piszę ze swojej perspektywy i wierzę, że dla laski, która nie ma wysokiego libido i jest ukierunkowana na rodzinę, taka rutyna będzie satysfakcjonująca*. Inna inszość, że mąż owej laski z dużym prawdopodobieństwem średnio podziela jej pogląd i będzie latał za takimi kobietami, jak ja, lub bardziej racjonalnie - szukał jakiejś sfrustrowanej mężatki.
              *Mężczyzn tego typu też znam, alem niej. Chociażby przykład, który niedawno podałam - mąż-pantofel i wścibska zona. Im jest zapewne dobrze ze sobą, chociaż rysy dostrzegam. Nie chcę pisać więcej i aż tak włazić w ich prywatność, więc sorry.:)
              • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:33
                sid.le.niwiec napisał(a):
                *Mężczyzn tego typu też znam, alem niej. Chociażby przykład, który niedawno podałam - mąż-pantofel i wścibska zona. Im jest zapewne dobrze ze sobą, chociaż rysy dostrzegam. Nie chcę pisać więcej i aż tak włazić w ich prywatność, więc sorry.:)"

                No i na tym to polega, bo Ty patrzysz z boku i "na trzezwo" a ich lacza emocje.
                • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:38
                  Emocje, przyzwyczajenie, kalkulacja - jak widać jeden pies. :>
              • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:43
                sid.le.niwiec napisał(a):
                "Poza tym piszę ze swojej perspektywy i wierzę, że dla laski, która nie ma wysokiego libido i jest ukierunkowana na rodzinę, taka rutyna będzie satysfakcjonująca."

                Ile to jest "wydokie libido"? Tak z ciekawosci ...
                • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 19:46
                  Nie tyle ile, ale coś na przeciwnym biegunie niż odstawianie por drugim dziecku (wątek o kobietach tak naprawdę niezainteresowanych seksem), tudzież "ojej, naprawdę robicie TAKIE rzeczy, bo my tylko w pozycji klasycznej".
          • rekreativa Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 20:19
            Hm... Ja jestem ze swoim 11 lat. Owszem, ekscytacji nie ma, jest to uczucie, które dość szybko się ulatnia. Są inne uczucia, bardziej spokojne, ale mocniejsze.
            Czy mi czasem brakuje tych emocji z fazy początków znajomości? Nieraz myślę, że fajnie by było jeszcze z raz coś takiego przeżyć, ale z drugiej strony przypominam sobie wszystkie swoje nieodwzajemnione zakochania i mi ochota jakoś tak przechodzi...
            Prawda jest taka, że w całym życiu ta cała ekscytacja z fajerwerkami ODWZAJEMNONA przydarzyła mi się 2 razy.
            To wiesz, gdybym chciała tylko na tym jechać w związkach, to bym się, kurde, dużo nie nazwiązkowała... A lubię być w związku. Lubię bardziej niż w pojedynkę.
            • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 20:20
              > To wiesz, gdybym chciała tylko na tym jechać w związkach, to bym się, kurde, du
              > żo nie nazwiązkowała... A lubię być w związku. Lubię bardziej niż w pojedynkę.

              Czyli kwestia potrzeb/priorytetów.
              • rekreativa Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 20:30
                No dokładnie.
                Wiesz, ludzie mają rózne temperamenty i osobowości. Sa tacy, co zdobywają Himalaje, a są tacy, co najbardziej lubią czytać książki przy kominku.
                Ekscytacja, szał zmysłów, zakochanie, jak to tam zwał, jest przyjemne, ale nie dla każdego musi być aż tak zajebiste, żeby się za nim ciągle od nowa uganiać. Szczególnie, jeśli komuś zależy na posiadaniu dzieci, to trudno trochę pogodzić jedno z drugim.
                Przy okazji, ja dzieci nie mam, więc ta dynamika w moim związku jest jednak nieco inna niż w związkach dzieciatych.
                • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 20:47
                  > Ekscytacja, szał zmysłów, zakochanie, jak to tam zwał, jest przyjemne, ale nie
                  > dla każdego musi być aż tak zajebiste, żeby się za nim ciągle od nowa uganiać.
                  > Szczególnie, jeśli komuś zależy na posiadaniu dzieci, to trudno trochę pogodzić
                  > jedno z drugim.

                  Ja to wszystko rozumiem i przyjmuje do wiadomości.:) Tylko bardziej mi chodzi o kwestie, że te związki zmieniają się w czasie, czasami wszystko wygasa, a ludzie ciągną wózek, bo się przyzwyczaili lub dzieci i kredyty. A czasami jednej stronie (jakoś dziwnie przeważnie mężczyznom) brakuje wrażeń i szukają ich gdzie indziej.
            • hello-kitty2 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 20:39
              rekreativa napisała:

              > A lubię być w związku. Lubię bardziej niż w pojedynkę.

              Tez o tym mysle ostatnio i doszlam do wniosku, ze gdybym znalazla mezczyzne, co by chcial/potrafil sie ze mna regularnie kochac latami, to tez bym sie zwiazala na stale, do konca zycia.
              • sea.sea Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 21:18
                A ja się zastanawiam. Możliwe, że się nadaję do związku, ale do mieszkania razem, to średnio. Dużo rzeczy lubię robić sama, facet by mi był w zasadzie potrzebny do seksu i przytulania, ewentualnie do wciągania mnie w jakieś swoje aktywności, żebym się mogła czegoś nowego nauczyć, na co sama nie wpadłam.
                • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 21:22
                  > A ja się zastanawiam. Możliwe, że się nadaję do związku, ale do mieszkania
                  > razem, to średnio

                  No właśnie - mieszkanie razem a samodzielnie, kiedy możesz robić, co chcesz i kiedy chcesz. I nawet nie chodzi o jakieś ekscesy, tylko o swobodę. Mieszkałam z rodzicami w domku, rodziców mam spoko, pomieszkiwałam z facetem, ze współlokatorką, ale to nie TO.
                  • sea.sea Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 21:25
                    Ja akurat mieszkałam z facetami ogółem dobrych parę lat i zawsze miałam bardzo tolerancyjne egzemplarze, które nie fukały na przykład na info, że wychodzę na babski wieczór i nie zamierzam wracać na noc, ale podobno to nie jest jednak szeroko obowiązująca norma :]
                    • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 21:51
                      > Ja akurat mieszkałam z facetami ogółem dobrych parę lat i zawsze miałam bardzo
                      > tolerancyjne egzemplarze, które nie fukały na przykład na info, że wychodzę na
                      > babski wieczór i nie zamierzam wracać na noc, ale podobno to nie jest jednak sz
                      > eroko obowiązująca norma :]

                      Ale nawet nie o to chodzi, tylko o takie totalne "robię, co chcę".
                      • zawle Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 00:33
                        A u mnie zawsze robię co chcę, ale ważne jest że nie muszę o tym nikogo informować. A nie lubię patrzeć na boleść, więc tak naprawdę się do związku nie nadaję bo mam dobre serce:))
              • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 01:08
                hello-kitty2 napisała:
                > Tez o tym mysle ostatnio i doszlam do wniosku, ze gdybym znalazla mezczyzne, co
                > by chcial/potrafil sie ze mna regularnie kochac latami, to tez bym sie zwiazal
                > a na stale, do konca zycia.

                Do konca zycia to brzmi tak bardzo powaznie, bo przeciez nikt przyszlosci nie zna, nie wiadomo co sie moze zdarzyc, moze zdarzyc sie wszystko.
                Jednak owszem ten sam latami, jezeli jest milosc, seks, sympatia, cala ta otoczka to jest to, jak dla mnie, bardzo praktyczne. Ja lubie miec faceta pod reka, jak mi sie chce to zwyczajnie wyciagam po niego reke, nawet z domu nie musze wychodzic ;) a co tu dopiero jakbym musiala zaczynac szukac.
                Jest to dosc efektywne, bo mam tu i teraz i w dodatku, po inzyniersku, po co zmieniac to co dziala, bo ten, ktorego mama, dziala:) Przetestowany, sprwadza sie.
                Poza tym, chyba nikt nie zastanawia sie czy tu teraz poszukac sobie nowego zakochania i fascynacji nowym jak nadal zywi uczucia do obecnego, tak mi sie wydaje. Jak mawia moj maz: Wiecej niz szczesliwym byc nie potrzeba. Czyli jak szafa gra to szafa gra.
                Jak przestanie grac, to sie zaczne zastanawiac, ale obym nigdy nigdy nie musiala !;)
                • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 01:31
                  > hello-kitty2 napisała:
                  > > Tez o tym mysle ostatnio i doszlam do wniosku, ze gdybym znalazla mezczyz
                  > ne, co by chcial/potrafil sie ze mna regularnie kochac latami, to tez bym sie z
                  > wiazala na stale, do konca zycia.

                  Aaa i jeszcze Ty bys musiala sie z nim chciec/potrafic regularnie kochac latami.

                • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 08:40
                  kag73 napisała:


                  > Jednak owszem ten sam latami, jezeli jest milosc, seks, sympatia, cala ta otoczka to jest to, jak dla mnie, bardzo praktyczne. Ja lubie miec faceta pod reka, jak mi sie chce to zwyczajnie wyciagam po niego reke, nawet z domu nie musze wychodzic ;) a co tu dopiero jakbym musiala zaczynac szukac.
                  > Jest to dosc efektywne, bo mam tu i teraz i w dodatku, po inzyniersku, po co zmieniac to co dziala, bo ten, ktorego mama, dziala:) Przetestowany, sprwadza sie.

                  > . Jak mawia moj maz: Wiecej niz szczesliwym byc nie potrzeba. Czyli jak szafa gra to szafa gra.
                  > Jak przestanie grac, to sie zaczne zastanawiac, ale obym nigdy nigdy nie musiala !;).
                  ==========================================

                  Tak to właśnie działa.
                • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 09:00
                  > Poza tym, chyba nikt nie zastanawia sie czy tu teraz poszukac sobie nowego zako
                  > chania i fascynacji nowym jak nadal zywi uczucia do obecnego,

                  No to chyba sporo osób nie żywi uczucia, a dodaj jeszcze tych, którzy nie szukają specjalnie, ale ich nagle trafia.
                  Co do argumentacji Twojej i Marka - kwestia, czy komuś wystarczy praktyczne, inżynierskie podejście, czy woli fajerwerki i emocje.
                  • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 09:08
                    sid.le.niwiec napisał(a):


                    > Co do argumentacji Twojej i Marka - kwestia, czy komuś wystarczy praktyczne, inżynierskie podejście, czy woli fajerwerki i emocje.
                    ===========================================

                    Inżynierskie podejście nie wyklucza fajerwerków a zapewnia spokój i miłe życie.
                    • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 09:24
                      > Inżynierskie podejście nie wyklucza fajerwerków a zapewnia spokój i miłe życie.

                      Tak, tak - można mieć ciasto i zjeść ciastko. No chyba, że rozumiemy co innego przez fajerwerki. Ja wierzę, że jesteście zadowoleni, ale tak jak moja koleżanka - nie da rady przyznać, że długotrwały związek ma swoje minusy i pewnych elementów brakuje. Może takie podejście jest potrzebne dla zachowania dobrego samopoczucia, bo jak człowiek się zastanawia i jest krytyczny to więcej widzi, a może i chciałby zacząć coś zmieniać?
                      • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 09:43
                        sid.le.niwiec napisał(a):
                        Ja wierzę, że jesteście zadowoleni, ale tak jak moja koleżanka - nie da rady przyznać, że długotrwały związek ma swoje minusy i pewnych elementów brakuje. Może takie podejście jest potrzebne dla zachowania dobrego samopoczucia, bo jak człowiek się zastanawia i jest krytyczny to więcej widzi, a może i chciałby zacząć coś zmieniać?
                        ============================================

                        Widzisz, to jest system albo- albo, czyli kobieta, rodzina, dom albo częsta zmiana partnerów w poszukiwaniu ciągłych fajerwerków i czegoś , kogoś lepszego, fascynującego, bo ten obecny spowszedniał. Ja miałem szczęście spotkać fajną i bardzo piękną dziewczynę, która zapalała do mnie uczuciem (nie wiem dlaczego:)) i tak zostało.
                        • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 10:18
                          > Widzisz, to jest system albo- albo, czyli kobieta, rodzina, dom albo częsta
                          > zmiana partnerów w poszukiwaniu ciągłych fajerwerków i czegoś , kogoś
                          > lepszego, fascynującego, bo ten obecny spowszedniał.

                          Ja to rozumiem.:) Chodzi mi o dostrzeganie plusów i minusów obydwu sytuacji. A nie, że będąc w długoletnim związku masz wszystko, w sensie to, co ma się przy owej zmianie partnerów i poszukiwaniu wrażeń plus dodatkowe bonusy. No nie masz, te bonusy związkowo-uczuciowe owszem, ale innych rzeczy nie otrzymujesz. Tak jak przy poszukiwaniu fajerwerków nie dostajesz tego, co masz w stałym i udanym (bo to ważne) związku.
                          • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 10:29
                            sid.le.niwiec napisał(a):

                            > Ja to rozumiem.:) Chodzi mi o dostrzeganie plusów i minusów obydwu sytuacji. A nie, że będąc w długoletnim związku masz wszystko, w sensie to, co ma się przy owej zmianie partnerów i poszukiwaniu wrażeń plus dodatkowe bonusy. No nie masz, te bonusy związkowo-uczuciowe owszem, ale innych rzeczy nie otrzymujesz.
                            ===================================
                            Czyli nowej fascynacji, burzy uczuć i hormonów, nowego odkrywania drugiej osoby, wielogodzinnego seksu? Na podstawie twoich wpisów wynika, ze potem następuje rozczarowanie i zawód. Pytanie, dlaczego?
                            • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 10:38
                              > Czyli nowej fascynacji, burzy uczuć i hormonów, nowego odkrywania drugiej osoby
                              > , wielogodzinnego seksu? Na podstawie twoich wpisów wynika, ze potem następuje
                              > rozczarowanie i zawód. Pytanie, dlaczego?

                              Z różnych powodów - bo fascynacja w końcu się kończy, bo przy bliższym poznaniu ktoś rozczarowuje (albo ja kogoś, nie oszukujmy się - to działa w dwie strony), bo oczekiwania i możliwości są rozbieżne, bo ktoś zaczyna czuć się zbyt pewnie i wymaga więcej/daje mniej/zachowuje się inaczej, niż na początku.
                            • zawle Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 11:33
                              marek.zak1 napisał: > Czyli nowej fascynacji, burzy uczuć i hormonów, nowego odkrywania drugiej osoby
                              > , wielogodzinnego seksu? Na podstawie twoich wpisów wynika, ze potem następuje
                              > rozczarowanie i zawód. Pytanie, dlaczego?

                              Bo rozczarowanie i zawó wpisane są w ludzkie interakcje. Do tego ja mogłabym się roczarować gdybym oczekiwała czegoś trwałego. A nie oczekują. Ludzie mnie nie rozczarowują, zwyczajnie lepiej ich poznaję, zmieniam swoją własną wizję. Ludzkie, codzienne i powszechne.
                      • zawle Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 11:29
                        sid.le.niwiec napisał(a):

                        > > Inżynierskie podejście nie wyklucza fajerwerków a zapewnia spokój i miłe
                        > życie.
                        >
                        > Tak, tak - można mieć ciasto i zjeść ciastko. No chyba, że rozumiemy co innego
                        > przez fajerwerki. Ja wierzę, że jesteście zadowoleni, ale tak jak moja koleżank
                        > a - nie da rady przyznać, że długotrwały związek ma swoje minusy i pewnych elem
                        > entów brakuje. Może takie podejście jest potrzebne dla zachowania dobrego samop
                        > oczucia, bo jak człowiek się zastanawia i jest krytyczny to więcej widzi, a moż
                        > e i chciałby zacząć coś zmieniać?

                        Sid, są ludzie dla którcyh świety spokój i wszytskie tematy przy nim leżące są bardzo wartościowe. Poza tym kiedyś, dawno temu trafili na kogoś fajnego, wspólnie z nim dorobili się dzieci, kredytu, wspólnych znajomych, dobrych wspomnień. Do tego wiedzą że to ma wartość, bo o takie proste sprawy na serio trudno i siłą inercji żyją. I żyją dobrze. Poza tą garstką którzy trafili, mają odpowiednie do sytuacji wymagania, światopogląd i osobowość jest cała masa takich któzry udają że jest dobrze. Ja wierzę Markowi i Kag że są w fajnych związkach i IM niczego nie brakuje. I że nie muszą sami siebie o tym przekonywać.
                        • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 11:50
                          zawle napisała:
                          Ja wierzę Markowi i Kag że są w fajnych związkach i IM niczego nie brakuje. I że nie muszą sami siebie o tym przekonywać.
                          ==============================
                          Tak jest. W dodatku nie mamy kredytów :)
                          • bgz0702 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 12:00
                            marek.zak1 napisał:

                            > zawle napisała:
                            > Ja wierzę Markowi i Kag że są w fajnych związkach i IM niczego nie brakuje. I
                            > że nie muszą sami siebie o tym przekonywać.
                            > ==============================
                            > Tak jest. W dodatku nie mamy kredytów :)

                            ;)
                          • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 12:22
                            marek.zak1 napisał:
                            > zawle napisała:
                            > Ja wierzę Markowi i Kag że są w fajnych związkach i IM niczego nie brakuje. I
                            > że nie muszą sami siebie o tym przekonywać.
                            > ==============================
                            > Tak jest. W dodatku nie mamy kredytów :)

                            My tez nie i nigdy nie mielismy :)
    • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 20.11.15, 18:31
      kag73 napisała:

      > Niedawno wyczytalam, ze ludzie sparowani sa zadowoleni/szczesliwi jezeli seksza sie raz w tygodniu. Zadowolenie maleje jezeli seks pojawia sie rzadziej niz raz w tygodniu. Natomiast wiecej seksu/czestszy seks nie ma jakos wiekszego wplyw u na wieksze zadowolenie z zycia i zwiazku.
      ==========================================

      To dotyczy ludzi sparowanych, a jest podkreślone, że u niesparowanych niema zależności miedzy częstotliwością seksu i zadowoleniem.

      In Study 1, the association between sexual frequency and well-being is only significant for people in relationships.
      >
      >
    • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 13:34
      Jeszcze dodam, ze podobnie jak rekreativa wielkich fajerwerek i emocji nie znajduje tak czesto. Dla mnie do tego potrzeba wiecej niz tylko ekscytacji z seksu i fascynacji z kims nowym na poczataku.
      Jezeli, Ty, sid chcesz mnie przekazac, ze romans z zonatym pseudo "alfa", ktory "boi sie zony" i traktuje Ciebie jako czasoumilacz to fajerwerki i ekscytacja, to ja Ci powiem, ze dla mnie to za malo jest:( Ja jestem wymagajaca, chce prawdziwych emocji i ekscytacji, z wielka wzajemna miloscia i namietnym seksem. Nie zebym do seksu potrzebowala zakochania/milosci, nie, nie potrzebuje, ale...dla siebie odkrylam, ze to dla mnie mieszanka najlepsza, najwieksze emocje i fajerwerki. A tez nie zdarzyly mi sie czesto. Kto wie gdyby nie tych 15 lat z jednym i tym samym, moze by sie i znalazly, ale...z fajerwerkow i ekscytacji wyszla milosc i szczescie, wiecej mi nie potrzeba. Ja o sobie tylko pisze.


      • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 13:55
        > Jezeli, Ty, sid chcesz mnie przekazac, ze romans z zonatym pseudo "alfa", ktory
        > "boi sie zony" i traktuje Ciebie jako czasoumilacz to fajerwerki i ekscytacja,
        > to ja Ci powiem, ze dla mnie to za malo jest:(

        No widzisz, a dla mnie wspólne ciągniecie wózka i wmawianie sobie, że to fajerwerki, jest niefajne, tzn. taka postawa. Owszem, trochę do tyłka z tym żonatym, ale co przeżyłam, to moje, szkoda że tak mało i tak krótko, bo o ile obraz całościowy faceta mi się zmienił i chemia przygasła, to fizycznie typ przecież nie zbrzydł ani nie stracił. Ja potrafię wyliczyć słabe strony swoich relacji i przede wszystkim przyznać się do nich (tych słabych stron), a Wy się zaklinacie, ze Wasze długoletnie związki mają same mocne strony, że są fajerwerki jak przy namiętnym romansie, wzbogacone o uczucia, przywiązanie i co tam jeszcze. No po prostu maks, scenarzysta komedii romantycznych by tego nie wymyślił. Tak jak Zawle kilka postów niżej/wyżej tłumaczy mi, że w takim "Markowym" związku można być szczęśliwym/zadowolonym, chociaż już ze trzy razy napisałam, że kumam, tylko nie o to chodzi. Lecz o to, żeby uczciwie przyznać, że najczęściej jest coś za coś i wszystkiego mieć nie można. Ale jak sobie chcecie.
        • zawle Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 14:00
          sid.le.niwiec napisał(a): Tak jak Zaw
          > le kilka postów niżej/wyżej tłumaczy mi, że w takim "Markowym" związku można by
          > ć szczęśliwym/zadowolonym, chociaż już ze trzy razy napisałam, że kumam, tylko
          > nie o to chodzi.

          No popatrz.. a ja nie kumam:))
          • zawle Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 14:05
            I jeszcze jedno. Ludziom w takich związkach potrzeba poczucia bezpieczeństwa ( umownie) na 100, a ekscytacji na 10. I to dostają. Ja dziekuję..jaka byłam podekscytowana jak rozpakowywałam ten prezent. Jaki byłem podekscytowany jak wybierałem wakacje. I styka.
            Innym na bezpieczeństwie zależy na 10, a ekscytacja na 10o ma być. Dlatego potrafią mieć bezpieczeństwo ( umownie) z żonatym, poligamistą, taki co pije, bije. Każdy ma full wypas na miarę swoich potrzeb. Rozumiesz? NIkt nie kłamie. No poza tymi co płaczą i zachwalają swój los
            • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 14:10
              zawle napisała:
              > I jeszcze jedno. Ludziom w takich związkach potrzeba poczucia bezpieczeństwa (
              > umownie) na 100, a ekscytacji na 10. I to dostają. Ja dziekuję..jaka byłam pode
              > kscytowana jak rozpakowywałam ten prezent. Jaki byłem podekscytowany jak wybier
              > ałem wakacje. I styka.
              > Innym na bezpieczeństwie zależy na 10, a ekscytacja na 10o ma być. Dlatego potr
              > afią mieć bezpieczeństwo ( umownie) z żonatym, poligamistą, taki co pije, bije.
              > Każdy ma full wypas na miarę swoich potrzeb. Rozumiesz? NIkt nie kłamie. No po
              > za tymi co płaczą i zachwalają swój los

              U mnie wyjasnienie jest jeszcze prostsze: jak i dlaczego mam wyrzucic na bruk/zeswojego zycia kogos kogo kocham i jest mi z nim dobrze w zyciu i w lozku? Co ja idiotka? A potem na gwalt bede jeszcze kogos szukac, co by moje zlamane serce wyleczyl? I kiedy znajde?
            • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 14:17
              > Ludziom w takich związkach potrzeba poczucia bezpieczeństwa (umownie) na 100,
              > a ekscytacji na 10. I to dostają.

              > Innym na bezpieczeństwie zależy na 10, a ekscytacja na 10o ma być

              Po stokroć się zgadzam. Tylko żeby jeszcze umieć to przyznać, a nie twierdzić, że ma się bezpieczeństwo na 100, ekscytacje na 100 i w ogóle wszystko na 100.
              • zawle Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 14:18
                No u siebie ma na 100%%%. Ale te jej 100% to Twoje 3%.
                • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 14:24
                  > No u siebie ma na 100%%%. Ale te jej 100% to Twoje 3%.

                  To trochę na zasadzie co się ludziom wydaje - tak jak na mojej ulubionej ematce laski przekonują, Że na macierzyństwie niczego nie straciły, mają więcej wolnego czasu i w ogóle są tylko i wyłącznie ubogacone. Człowiek dostosowuje się od okoliczności, a życie w przekonaniu, ze jest lepiej niż jest, jest łatwiejsze, po co analizować i się zagłębiać. I znowu - kumam, że ktoś potrzebuje TYCH DLA MNIE "tylko" 3%, ale ja nie wmawiam nikomu, że jego podróż dookoła świata to jak mój wypad na weekend do Krakowa, chociaż wypad fajny i jestem z niego ZADOWOLONA.:)
                  • zawle Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 14:30
                    Poz atymi co nie znoszą słońca, węży, morza. A nie przejadły Ci się te fajerwerki? Kurde, ile razy można to samo przerabiać? Bo mnie widzisz nawet to nudzi...
                    • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 14:37
                      > A nie przejadły Ci się te fajerwerki? Kurde, ile razy można to samo przerabiać?


                      Nie, bo to tak jak seks sam w sobie - z każdym mężczyzną jest inaczej.:) Poza tym ja lubię takie emocje, a że można je mieć sporadycznie (bo nie oszukujmy się, że TAKIE fajerwerki są z każdą osobą i przy każdym romansie), to to nie jest codzienność.
          • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 14:20
            > No popatrz.. a ja nie kumam:))

            Kumam w sensie przyjmuję do wiadomości.:)
            Wiesz, jeśli chodzi o zadowolenie, to znowu analogia z pracą - ja ze swojej jestem w sumie zadowolona, co nie znaczy, ze cierpię w weekendy, czy gdyby ktoś dał mi miesięczny wyjazd na Kanary czy gdzieś tam, to nie wytrzymałabym bez pracy (wręcz przeciwnie, biorę od razu:). A znajoma architektka-dekoratorka, dla której praca jest hobby, by takiego wyjazdu nie wzięła. Zadowolonym można być z wielu rzeczy, ale zadowolenie jest takie, jak by to powiedzieć, letnie raczej.
            • zawle Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 14:24
              Jeszcze dodam że ludzie dzielą się na tych co im zawsze dobrze i na tych co im zawsze żle. Pierwsi mają wyjebane, a drudzy przejebane;)
              • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 14:29
                > Jeszcze dodam że ludzie dzielą się na tych co im zawsze dobrze i na tych
                > co im zawsze żle.

                To się łączy ze zdolnościami do analizy i autorefleksji, może i z samokrytycyzmem lub jego brakiem. Przyznaję, że mnie bliżej do drugich, ale dla mnie opcja "zawsze happy" to trochę życie w urojonej rzeczywistości, a piszę tak, bo znam takich ludzi. No ale życie jest łatwiejsze, kiedy pięćdziesiątka z 20 kg na plusie wmówi sobie, że jest superlaską, inna że każdy kto ją skrytykuje, tak naprawdę jej zazdrości, a człowiek w kilkudziesięcioletnim związku, że ma fajerwerki.:)
                • zawle Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 14:35
                  hehe..mam taką w pracy. Bo wiesz,ona ma zajebistego męża. Wszytskim się chwali...a Krzysiu to poprasował, a buty kupił. Zapomina wspomnieć że niedawno się dowiedziała o jego nieslubnym dziecku. Dziecko to ma takie zdolne że aż się boi czy jej się od tej inteligencji w głowie nie poprzestawia. Dziecko ma 5 lat. A ona taka piekna że się w niej wszyscy kochają i podejrzewają o romanse, bo wszystkie chłopy się tak na nią patrzą jak na kotleta. A paskudna jest jak strach na wróble. I nawet nadwago nie ma.
                  • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 14:40
                    No są tacy ludzie - jedni kreują swoje super-hiper udane życie rodzinne lub seksualne, inni kreują swoją mega-atrakcyjność, jeszcze inni bogate życie towarzyskie (laska z byłej pracy, która przy takim natłoku zajęć i przyjęć, jakoś dziwnie była czołową plotkarą i interesowała się każdym cudzym pierdnięciem). Im bardziej ktoś tak kreuje, szczególnie niepytany, tym mniej wiarygodne to jest.
                    • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 14:41
                      Sorry, jakoś dziwnie powtórzyłam post z innego wątku...
                      • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 14:42
                        A nie, dobrze - mam 20 okienek pootwieranych i już mi się pieprzy. :)
              • ninek04 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 17:44
                zawle napisała
                >Jeszcze dodam że ludzie dzielą się na tych co im zawsze dobrze i na tych co im zawsze żle. Pierwsi mają wyjebane, a drudzy przejebane;)<

                Eee, tam zaraz skrajności ;)Raz jest dobrze, raz gorzej, plodozmian jest wskazany, choć tym, co tak super hiper dobrze i extra!!!,to nie do końca wierzę,choć z drugiej strony, znam taką parę, która słodzi sobie niemiłosiernie -wszędzie chodzą razem, bez przerwy powtarzają Jacuniu, Ewuniu, a popatrz, a zauważ,a Jacuniu, no naprawdę, a Ewuniu, to kupić to mam,jak myślisz Ewuniu,Jacuniu, to będzie dla Ciebie dobre, więc kup,Jacuniu... nosz kurwa ileż można,ale widocznie można ;)
                • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 17:59
                  ninek04 napisała:
                  > Eee, tam zaraz skrajności ;)Raz jest dobrze, raz gorzej, plodozmian jest wskaza
                  > ny, choć tym, co tak super hiper dobrze i extra!!!,to nie do końca wierzę,choć
                  > z drugiej strony, znam taką parę, która słodzi sobie niemiłosiernie -wszędzie c
                  > hodzą razem, bez przerwy powtarzają Jacuniu, Ewuniu, a popatrz, a zauważ,a Jacu
                  > niu, no naprawdę, a Ewuniu, to kupić to mam,jak myślisz Ewuniu,Jacuniu, to będz
                  > ie dla Ciebie dobre, więc kup,Jacuniu... nosz kurwa ileż można,ale widocznie mo
                  > żna ;)
                  Nawet tu nie masz pewnosci, ze sie momentami nie cierpia, ale Tobie o tym nie mowia:)
                • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 18:08
                  ninek04 napisała:


                  > Eee, tam zaraz skrajności ;)Raz jest dobrze, raz gorzej, plodozmian jest wskazany, choć tym, co tak super hiper dobrze i extra!!!,to nie do końca wierzę,
                  ===============================================

                  Finansowo masz racje. Gdyby nie dzieci , rodzina, wydatki, mógłbym własnie co? Samochód mam i tak firmowy, wyjazdów mam i tak za dużo, knajp nie lubię, ubieram sie skromnie, to co mógłbym?
                  • ninek04 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 18:34
                    Marek.zak1napisal
                    >Finansowo masz racje. Gdyby nie dzieci , rodzina, wydatki, mógłbym własnie co? Samochód mam i tak firmowy, wyjazdów mam i tak za dużo, knajp nie lubię, ubieram sie skromnie, to co mógłbym?<

                    No co byś mógł? No nic poza tym, co masz, bo potrzebujesz być w związku, z tą jedną, jedyną, najwlasciwszą i pasującą, znalazłeś swoje szczęście i jest Ci dobrze. To po co masz się zastanawiać, co mógłbyś,jak Ty to wszystko masz Marku? Jesteś usatysfakcjonowany, no i git :)
                  • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 10:03
                    > Finansowo masz racje. Gdyby nie dzieci , rodzina, wydatki, mógłbym własnie co?
                    > Samochód mam i tak firmowy, wyjazdów mam i tak za dużo, knajp nie lubię, ubiera
                    > m sie skromnie, to co mógłbym?

                    Czyli jesteś raczej takim minimalistą nie mającym wielkich potrzeb "przygodowych". To wyjaśnia zadowolenie i 38 lat z jedną kobietą. Której, z tego co kojarzę ,nigdy nie zdradzałeś i to z wyboru, a nie dlatego, że nie było okazji? Bo jeśli tak, to jesteś w 0,01% żonatych facetów.:)
                    • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 10:19
                      sid.le.niwiec napisał(a):


                      > Czyli jesteś raczej takim minimalistą nie mającym wielkich potrzeb "przygodowych". To wyjaśnia zadowolenie i 38 lat z jedną kobietą. Której, z tego co kojarzę ,nigdy nie zdradzałeś i to z wyboru, a nie dlatego, że nie było okazji? Bo jeśli tak, to jesteś w 0,01% żonatych facetów.:).
                      =====================================================

                      Utrata tego, co zbudowałem, a wiec ,,mojego królestwa" za przygodny może fajerwerkowy seks? Koszt tego byłby rujnujący pod każdym względem. Życie to sztuka wyboru i taki jest mój wybór. Ja nie jestem typem uwodziciela i nie mam żadnej potrzeby udowadniania sobie własnej atrakcyjności.
                      • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 10:34
                        > boru i taki jest mój wybór. Ja nie jestem typem uwodziciela i nie mam żadnej po
                        > trzeby udowadniania sobie własnej atrakcyjności.

                        Nie chodzi o udowadnianie sobie czegoś, a jeśli widzisz tylko taką możliwą motywację do szukania wrażeń, to średnio jest o czym dalej gadać.:) Rekreativa potrafiła przyznać, że jest zadowolona będąc w związku, ale związek nie daje jej WSZYSTKIEGO. Ty nie potrafisz tego przyznać, więc albo trochę się samooszukujesz ku lepszemu samopoczuciu, albo rzeczywiście masz tak minimalistyczne potrzeby, że w ogóle nie wiesz o co chodzi.
                        • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 12:19
                          Sid, to ze chcesz eksytacji i fajerwerkow to ja rozumiem. Marek zapytal Cie:

                          > Ilu ludzi takich spotkałaś, podobali Ci się Tobie i ze wzajemnością? >

                          Twoja odpowiedz:
                          "No właśnie uważam, że to jest raczej niemożliwe, więc nie jestem w długoletnim związku w którym fajerwerki to seks raz w tygodniu, a ja wmawiam sobie, ze nie ma rutyny. Z resztą nie wiem, bo spotykałam mężczyzn, którzy potrafili mnie ekscytować przez jakiś czas, ale jakieś inne kwestie nie wypalały, więc nawet nie dało rady sprawdzić, czy to by się utrzymało na dłużej. No i jak to się mówi: tylko niespełniona miłość może być romantyczna. ;)"

                          Ja chcialam uslyszec: kopnelam ukochanego, ktory odpowiadal mi w wiekszosci "kwestii", ale niestety po 3 latach zakochania skonczyly sie fajerwerki i motyle w brzuchu. Owszem milosc jeszcze byla, ale takiej fascynacji jak na poczatku, to juz niestety nie. A ze ja chce ekscytacji i fajerwerkow ciagle i ciagle i ciagle na nowo, co mnie po nim i po takim zwiazku?
                          Wtedy bym powiedziala: OK, skoro tak jest, Twoja decyzja, Twoje zycie, zyj jak chcesz.
                          Tymczasem: Ty na takiego nie trafilas, Tobie sie nie wydarzylo, Ty wiesz o sobie tyle na ile Cie sprawdzono/nie sprawdzono. Ja natomiast pisze Ci z perpektywy osoby, ktora to sprawdzila/przezyla, stad moj wybor i moja decyzja, gdyby okolocznosci byly inne, tez zadecydowalabym zapewne inaczej.
                          Uwazasz, ze spotkanie takiej osoby z podobaniem ze wzajemnosci itd. jest "raczej niemozliwe", tymczasem dla wielu bylo mozliwe.
                          Ty zdajesz sie w dodatku ignorowac/nie pamietac o jednym z najwazniejszych aspektach w tej kwestii: o milosci! ;))

                          • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 13:25
                            > Ja chcialam uslyszec: kopnelam ukochanego, ktory odpowiadal mi w wiekszosci "kw
                            > estii", ale niestety po 3 latach zakochania skonczyly sie fajerwerki i motyle w
                            > brzuchu. Owszem milosc jeszcze byla, ale takiej fascynacji jak na poczatku, to
                            > juz niestety nie. A ze ja chce ekscytacji i fajerwerkow ciagle i ciagle i ciag
                            > le na nowo, co mnie po nim i po takim zwiazku?

                            W takim razie chyba pytacie o różne rzeczy, bo ja pytanie Marka zrozumiałam tak, ile spotkałam osób, które powodowały u mnie fajerwerki, a nie że koniecznie musiałam być z tymi osobami w związku, fajerwerki się skończyły i co dalej. Takich osób było kilka - nie zdefiniuję dokładnie, bo fajerwerki też mają różne natężenie i zależy, czy chodzi o czyste pożądanie, czy o zauroczenie z całym kompletem wrażeń.:)
                            Za to miłość to takie hasło-wytrych, które oznacza wszystko i nic, mało kto umie zdefiniować, chociaż milion piosenek o niej napisano. Ale jest wygodne, zawsze można powiedzieć "ale ja go kocham".:)
                            • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 14:27
                              sid.le.niwiec napisał(a):
                              > W takim razie chyba pytacie o różne rzeczy, bo ja pytanie Marka zrozumiałam tak
                              > , ile spotkałam osób, które powodowały u mnie fajerwerki, a nie że koniecznie m
                              > usiałam być z tymi osobami w związku, fajerwerki się skończyły i co dalej. Taki
                              > ch osób było kilka - nie zdefiniuję dokładnie, bo fajerwerki też mają różne nat
                              > ężenie i zależy, czy chodzi o czyste pożądanie, czy o zauroczenie z całym kompl
                              > etem wrażeń.:)
                              > Za to miłość to takie hasło-wytrych, które oznacza wszystko i nic, mało kto umi
                              > e zdefiniować, chociaż milion piosenek o niej napisano. Ale jest wygodne, zawsz
                              > e można powiedzieć "ale ja go kocham".:)

                              To nie jest odpowiedz na moje rozsterki ;)
                              Nie bede teraz tworzyc uniwersalnej definicji milosci. Przyjmijmy, ze jest to uczucie/emocja czysto subiektywna, kazdemu jego wlasne. Kochalas kiedys kogos(z fajerwerkamia) i czulas sie kochana, ale po roku albo trzech minley fajerwerki i stwierdzilas, ze spotykac sie juz nie warto?
                              Wcale nie musialas do tego celu byc w zwiazku, dla scislosci.
                              Albo bylas kiedys zakochana na zaboj? Z wzajemnoscia, motylkami, fajerewrkami i wszsytko pasowalo, taki rausz? I mialas kiedys "zlamane serce"? W Twoim odczuciu? Bo nie dojdziemy do niczego mowica ze to pojecie gumowe

                              • ninek04 Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 19:19
                                kag73napisala
                                >Albo bylas kiedys zakochana na zaboj? Z wzajemnoscia, motylkami, fajerewrkami i wszsytko pasowalo, taki rausz? I mialas kiedys "zlamane serce"? W Twoim odczuciu? Bo nie dojdziemy do niczego mowica ze to pojecie gumowe<

                                No ja na przyklad byłam, kiedyś, tak mi się wydawało, że to miłość, z tych wielkich, dla których jest się w stanie zrobić,dać, poświęcić wszystko. I co z niej zostało?Ano nic,kompletnie nic, choć na początku były i fajerwerki i motyle. Dlatego nie przykladam aż takiego znaczenia do słowa miłość, ona się zdarza, owszem, ale nie jest dana na zawsze i nie trwa wiecznie.Miłość to może jest na początku, potem, jeśli coś z niej zostaje, to raczej tylko przyzwyczajenie i przywiązanie,same przyziemne odczucia, które spaja seks od czasu do czasu.
                                • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 19:34
                                  ninek04 napisała:

                                  > No ja na przyklad byłam, kiedyś, tak mi się wydawało, że to miłość, z tych wielkich, dla których jest się w stanie zrobić,dać, poświęcić wszystko. I co z niej zostało?Ano nic,kompletnie nic, choć na początku były i fajerwerki i motyle.
                                  ===================================================

                                  Kamieniem filozoficznym jest, aby wybranek zyskiwał przy bliższym i dłuższym poznaniu (Ty na pewno zyskujesz :)) a nie jest to częsty przypadek. Twój (z Twoich wpisów) także się do nich nie zalicza. Nie rozpoznałaś dobrze faceta i efekt jest jaki jest.

                                  • ninek04 Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 20:08
                                    Marek.zak1napisal
                                    >Kamieniem filozoficznym jest, aby wybranek zyskiwał przy bliższym i dłuższym poznaniu <

                                    No właściwie tak,masz rację, jeśli to zyskiwanie przewyższa widoczne niedociągnięcia i rysy charakteru, to może i jest sens bycia razem, mimo wszystko.
                                    W Tobie Marku, cenię tę konsekwencję w trzymaniu się zasad, które sobie założyłeś i którym jesteś wierny,czerpiesz radość z życia, które prowadzisz,bez gnuśnienia i kapcanienia w fotelu, no i fajnie, że to,co masz, Ci się podoba:)
                                    • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 20:19
                                      ninek04 napisała:
                                      > W Tobie Marku, cenię tę konsekwencję w trzymaniu się zasad, które sobie założyłeś i którym jesteś wierny,czerpiesz radość z życia, które prowadzisz,bez gnuśnienia i kapcanienia w fotelu, no i fajnie, że to,co masz, Ci się podoba:)
                                      ====================================
                                      Dzięki. Cenię to, co mam, a zwłaszcza, że punkt wyjścia był raczej mizerny :).
                                • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 20:26
                                  > No ja na przyklad byłam, kiedyś, tak mi się wydawało, że to miłość, z tych wie
                                  > lkich, dla których jest się w stanie zrobić,dać, poświęcić wszystko. I co z nie
                                  > j zostało?Ano nic,kompletnie nic, choć na początku były i fajerwerki i motyle.
                                  > Dlatego nie przykladam aż takiego znaczenia do słowa miłość, ona się zdarza, ow
                                  > szem, ale nie jest dana na zawsze i nie trwa wiecznie.Miłość to może jest na po
                                  > czątku, potem, jeśli coś z niej zostaje, to raczej tylko przyzwyczajenie i przy
                                  > wiązanie,same przyziemne odczucia, które spaja seks od czasu do czasu.

                                  Zgadzam się, u mnie było podobnie - też nic nie zostało.
                              • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 20:24
                                > Albo bylas kiedys zakochana na zaboj? Z wzajemnoscia, motylkami, fajerewrkami i
                                > wszsytko pasowalo, taki rausz? I mialas kiedys "zlamane serce"?

                                No tak, ale tutaj nawet nie tyle chemia się skończyła, co inne rzeczy się posypały (odmienne plany życiowe plus przeciwieństwa, które się przyciągają, ale nie zawsze dogadują). Acz uważam, że chemia prędzej i później również poszłaby w siną dal.
                                • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 23:42
                                  sid.le.niwiec napisał(a):
                                  > No tak, ale tutaj nawet nie tyle chemia się skończyła, co inne rzeczy się posypały (odmienne plany życiowe plus przeciwieństwa, które się przyciągają, ale niezawsze dogadują). Acz uważam, że chemia prędzej i później również poszłaby w siną dal.

                                  Ano widzisz, cos sie posypalo, zbyt wiele przeciwienstw...ale wez teraz parke, ktora sie zgrala plus chemia, nie ma sie cos dziwic, ze skonczyli na slubnym kobiercu na przyklad ;)
                                  I moze podobac im sie razem do dzisiaj. Takie rzeczy sie zdarzaja.
                                  Nie ma gwaracji i nie ma pewnosci jak dlugo przetrwa czy potrwa milosc, tego nie wie nikt. Niemniej jednak boli jak konczy sie milosc a jeszcze bardziej boli rozstanie mimo, ze sie kocha.

                                  • szopen_cn Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 03:45
                                    Jak kag podkresla jest wiele roznych opcji I rozmaitych skal wartosci.

                                    Rozumiem, ze zdziwienie moga budzic ludzie piszacy o tym jak rewelacyjne sa zwiazki, w ktorych sa 15 czy 30 lat a zwiazali sie z pierwszym czy drugim partnerem/partnerka w zyciu. Moze i sa a moze ci ludzie nie maja porownania.

                                    Przyznac trzeba, ze dosc czesto pojawiaja sie tutaj watki szukajacych "przyzwolenia czy zrozumienia" tesknot za skosztowaniem innej kuchni.


                                    Z drugiej strony chyba zupelnie inaczej wyglada sytuacja w zwiazkach zawartych kolo trzydziestki kiedy oboje mieli okazji poszalec, rozeznac sie w ofercie na rynku I wybrac sobie osobe naprawde pasujaca I oferujaca zadowalajaca ilosc fajerwerkow.

                                    Ja po skosztowaniu kuchni z wielu zakatkow swiata trafilem na danie, ktore mi tak zasmakowalo, ze juz 20 lat z przjemnoscia wielka konsumuje. Czesciej niz raz w tygodniu.

                                    Z powyzszego powodu mysle, ze Sid ma spore szanse na udany dlugoterminowy zwiazek. Jesli trafi na odpowiadajacego jej goscia, pojawia sie fajerwerki i zdecyduja sie na zwiazek nie bedzie po latach smecic o tym, ze nie miala okazji skosztowac kuchni innej niz w domu.
                                    • sabat777 Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 08:03
                                      Jeszcze jest taka opcja, ze z czasem moze przyjsc swiadomosc bycia samemu daniem tak "egzotycznym", ze nalezy cieszyc sie ze znalezienia chociaz jednego zainteresowanego konsumpcja... :)
                                      • szopen_cn Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 08:41
                                        Mysle, ze na danie "egzotyczne" to akurat amatorow I amatorek moze byc duzo.

                                        I mysle tez, ze Ty akurat sie do tej kategorii lapiesz.
                                      • ninek04 Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 08:51
                                        sabat 777 napisał
                                        >Jeszcze jest taka opcja, ze z czasem moze przyjsc swiadomosc bycia samemu daniem tak "egzotycznym", ze nalezy cieszyc sie ze znalezienia chociaz jednego zainteresowanego konsumpcja... :)<

                                        No,ale tego to się nie da tak łatwo przewidzieć, bo nie dla każdego ta świadomość bycia samemu wydaje się być egzotyczna,a wręcz pożądana. Czasami tę świadomość uzyskuje się już po fakcie i wtedy dopiero żal za utratą wolności zaczyna tak strasznie ściskać dupę ;)
                                    • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 08:37
                                      szopen_cn napisał:
                                      > Z powyzszego powodu mysle, ze Sid ma spore szanse na udany dlugoterminowy zwiazek. Jesli trafi na odpowiadajacego jej goscia, pojawia sie fajerwerki i zdecyduja sie na zwiazek nie bedzie po latach smecic o tym, ze nie miala okazji skosztowac kuchni innej niz w domu.
                                      ============================================================

                                      I tego jej życzymy.
                                      • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 09:01
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > szopen_cn napisał:
                                        > > Z powyzszego powodu mysle, ze Sid ma spore szanse na udany dlugoterminowy zwiazek. Jesli trafi na odpowiadajacego jej goscia, pojawia sie fajerwerki i zdecyduja sie na zwiazek nie bedzie po latach smecic o tym, ze nie miala okazji skosztowac kuchni innej niz w domu.
                                        > ============================================================
                                        >
                                        > I tego jej życzymy.
                                        ======================================

                                        Jeszcze dodam, że z tym próbowaniem to tez ma dwie strony. Największe próbowanie jest na studiach i potem pula dostępnych rokujących facetów jest już nieduża.
                                        • szopen_cn Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 09:05
                                          Chyba swiat sie troszke zmienil od czasu kiedy Ty Marek byles na studiach.

                                          Aczkolwiek moge sie mylic, bo za rokujacymi facetami nigdy sie nie rozgladalem.
                                          • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 09:10
                                            szopen_cn napisał:

                                            > Chyba swiat sie troszke zmienil od czasu kiedy Ty Marek byles na studiach.
                                            >
                                            > Aczkolwiek moge sie mylic, bo za rokujacymi facetami nigdy sie nie rozgladalem
                                            ==================================================

                                            Świat się zmienił, ale jak rokujących interesujących facetów nie było wielu, podobnie jak atrakcyjnych babek, to się nie zmieniło.
                                            > .
                                            • hello-kitty2 Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 09:51
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > Świat się zmienił, ale jak rokujących interesujących facetów nie było wielu, po
                                              > dobnie jak atrakcyjnych babek, to się nie zmieniło.
                                              > > .

                                              Atrakcyjnych babek jest niewiele? Co Ty Marek za bzdury opowiadasz?
                                              • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 17:26
                                                > Atrakcyjnych babek jest niewiele? Co Ty Marek za bzdury opowiadasz?

                                                No właśnie.:)
                                                Jeśli przez rokujących facetów rozumiemy ogólnie pojęte "dobry kandydat na ojca dzieciom i męża", to atrakcyjnych babek jest z pięć razy więcej.:) A jeszcze chciałabym zauważyć, że sporo kobiet zakłada rodziny z tymi nierokującymi.
                                                • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 19:05
                                                  sid.le.niwiec napisał(a):

                                                  > > Atrakcyjnych babek jest niewiele? Co Ty Marek za bzdury opowiadasz?
                                                  >
                                                  > No właśnie.:)
                                                  > Jeśli przez rokujących facetów rozumiemy ogólnie pojęte "dobry kandydat na ojca
                                                  > dzieciom i męża", to atrakcyjnych babek jest z pięć razy więcej.:) A jeszcze chciałabym zauważyć, że sporo kobiet zakłada rodziny z tymi nierokującymi.
                                                  ==================================================

                                                  Powtarzam, atrakcyjnych kobiet jest niewiele. Weźmy moje liceum, Na 4 klasy były 2 bardzo ładne dziewczyny. (na jakieś 80) To dużo?

                                                  Rokujący to mający (także w perspektywie) wykształcenie, zawód, bystry nieleniwy i w miarę wyglądający, czyli, jak to napisałem: zyskujący przy bliższym poznaniu.
                                                  • szopen_cn Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 23:37
                                                    Marek, jak mozesz generalizowac i twierdzic ze atrakcyjnych kobiet jest (czas terazniejszy) niewiele na podstawie twojego liceum gdzie uczeszczales 30 czy 40 lat temu?

                                                    Z drugiej strony 2 na 80 to byc moze jakies niszowe upodobania. W czym oczywiscie nie ma nic zlego.
                                                  • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 23:45
                                                    szopen_cn napisał:
                                                    > Z drugiej strony 2 na 80 to byc moze jakies niszowe upodobania. W czym oczywisc
                                                    > ie nie ma nic zlego.

                                                    No Marek piszac o tych 2 atrakcyjnych ma na mysli Miss Polonie a przeciez Miss Polonia moze byc tylko jedna, wiec ta druga byla by Vice Miss Polonia :)
                                                  • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 24.11.15, 09:08
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No Marek piszac o tych 2 atrakcyjnych ma na mysli Miss Polonie a przeciez Miss
                                                    > Polonia moze byc tylko jedna, wiec ta druga byla by Vice Miss Polonia :).
                                                    ===================================================

                                                    Dokładnie tak :)
                                                  • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 24.11.15, 09:09
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > Marek, jak mozesz generalizowac i twierdzic ze atrakcyjnych kobiet jest (czas
                                                    > terazniejszy) niewiele na podstawie twojego liceum gdzie uczeszczales 30 czy 40
                                                    > lat temu?
                                                    ======================================================

                                                    Tak zwanych ,,10".
                                                  • szopen_cn Re: Raz w tygodniu styka ;) 24.11.15, 23:30
                                                    Oczywiscie zdajesz sobie sprawe, ze zbior cech kobiety, ktory dla Ciebie jest super (nie bede sie w glupie punktowanie babral) dla innych moze miec na tyle male znaczenie, ze dla nich bedzie to zbior ponizej sredniej. Byc moze niektore z tych cech moga ja w oczach innych zupelnie dyskfalifikowac?

                                                  • szopen_cn Re: Raz w tygodniu styka ;) 25.11.15, 00:14
                                                    Dodam jeszcze, ze zbior cech, ktory dla mnie jest super dla innych moze byc bardzo malo atrakcyjny.

                                        • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 17:26
                                          > Jeszcze dodam, że z tym próbowaniem to tez ma dwie strony. Największe próbowanie
                                          > jest na studiach i potem pula dostępnych rokujących facetów jest już nieduża.

                                          No i znowu klimaty jak z ematki lub jak od mojej ciotki - dewotki religijnej.:)
                                          • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 19:08
                                            sid.le.niwiec napisał(a):

                                            > > Jeszcze dodam, że z tym próbowaniem to tez ma dwie strony. Największe próbowanie jest na studiach i potem pula dostępnych rokujących facetów jest już nieduża.
                                            >
                                            > No i znowu klimaty jak z ematki lub jak od mojej ciotki - dewotki religijnej.:)
                                            ========================================
                                            Na ten temat było wiele dyskusji, także tutaj. Nie wiem, co jest na ematce i co twierdzi Twoja ciotka.
                                    • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 17:29
                                      > Z powyzszego powodu mysle, ze Sid ma spore szanse na udany dlugoterminowy
                                      > zwiazek. Jesli trafi na odpowiadajacego jej goscia, pojawia sie fajerwerki i
                                      > zdecyduja sie na zwiazek nie bedzie po latach smecic o tym, ze nie miala okazji
                                      > skosztowac kuchni innej niz w domu.

                                      Jest w tym sens, ale z drugiej strony z wiekiem chyba zmniejsza się skłonność do kompromisów, bo człowiek nabywa świadomości, że od braku obrączki na palcu się nie umiera, a zalety swoje to ma, brak tej obrączki. I jeśli ktoś nie jest zdeterminowany, to naprawdę nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, żeby zmienić styl życia i punkt widzenia.
                                      • szopen_cn Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 23:31
                                        Ja bylem na 100% pewien, ze powazny zwiazek/rodzina to nie moja bajka.
                                        Bylem wtedy murzynem I z kolegami murzynami prowadzilismy zycie bardzo rozrywkowe jednoczesnie pracujac na powaznie.
                                        I pewnego dnia okazalo sie, ze jest dziewczyna z ktora chcialbym sie zwiazac. Az tyle i tylko tyle sie wydazylo.

                                        Jako murzyn moglem sobie przebierac w pieknosciach a okazalo sie, ze imponujaca osobowosc jest dla mnie duzo wazniejsza.
                                        • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 24.11.15, 09:25
                                          szopen_cn napisał:

                                          > Jako murzyn moglem sobie przebierac w pieknosciach a okazalo sie, ze imponujaca
                                          > osobowosc jest dla mnie duzo wazniejsza.
                                          ======================================

                                          Ja nie mogłem i to nas może różni.
                        • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 14:23
                          sid.le.niwiec napisał(a):


                          > Nie chodzi o udowadnianie sobie czegoś, a jeśli widzisz tylko taką możliwą motywację do szukania wrażeń, to średnio jest o czym dalej gadać.:) Rekreativa potrafiła przyznać, że jest zadowolona będąc w związku, ale związek nie daje jej WSZYSTKIEGO. Ty nie potrafisz tego przyznać, więc albo trochę się samooszukujesz
                          > ku lepszemu samopoczuciu, albo rzeczywiście masz tak minimalistyczne potrzeby, że w ogóle nie wiesz o co chodzi.
                          ===========================================

                          Przyznam w takim razie, że jest to możliwe, że gdybym miał kilka kochanek / romansów, bzykania na boku, z punktu widzenia seksu przeżyłbym zapewne więcej. Związek nie daje wszystkiego, na przykład seksu zbiorowego, trójkątów, swingu, ciągle nowych wrażeń. Jestem więc uboższy o te motyle, fajerwerki z ciągle nowa osobą. Może mam minimalistyczne potrzeby życia z jedna kobietą.
                          A może gdybyś Ty spotkała faceta, który potrafiłby Cie ująć na więcej nic 3 miesiące, nie miałabyś tez ochoty szukać kogoś nowego? Nie spotkałaś i stąd nowe poszukiwania.
                          • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 20:22
                            > A może gdybyś Ty spotkała faceta, który potrafiłby Cie ująć na więcej nic 3
                            > miesiące, nie miałabyś tez ochoty szukać kogoś nowego? Nie spotkałaś i stąd
                            > nowe poszukiwania.

                            Może, ale ja nie wierzę w teorie o "tym jedynym" i że kiedyś stanie przede mną TEN, WŁAŚNIE TEN i świat pokoloruje się na różowo. Ja w ogóle nie wierze w to, że jedna osoba jest w stanie spełnić wszystkie nasze potrzeby, a już szczególnie długofalowo. Gdyby mój żonaty od megapożądania był wolny, to i tak nic by z tego nie było, bo pewne jego cechy charakteru mi nie pasowały i razem byśmy się pozabijali. Jak ktoś napisał kiedyś w jakimś komentarzu - są mężczyźni (bo to o mężczyznach było), którzy rozumieją, że inne kobiety ma się do rodziny, domu i dzieci, inne do fajnego seksu i ekscytującego romansu, a jeszcze inne do kumpelskich rozmów przy piwie.
                            • ninek04 Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 20:41
                              sid.le.niwiec napisała
                              >Gdyby mój żonaty od megapożądania był wolny, to i tak nic by z tego nie było, bo pewne jego cechy charakteru mi nie pasowały i razem byśmy się pozabijali<

                              Mimo różnic wiekowych i sytuacji życiowej, widzę dużą zbieżność poglądów, sid,:)
                              Mam takie same odczucia,bo mimo pożądania, które rzuca mi się na mózg, widzę różne "usterki "w charakterze mojego kochanka, które nie są może z gatunku tych bardzo upierdliwych, ale jednak są, stąd ,nie widzę siebie z nim w związku takim na codzień. Choć w gruncie rzeczy nie wiem do końca, czy związek z nim wykluczam w oparciu o jego pewne, konkretne cechy charakteru, czy też chodzi bardziej o to,że nie widzę siebie w związku z kimkolwiek innym.Ale chyba jednak chodzi o to drugie, czyli, że nie potrafię i nie chcę się już wiązać,nie jest to moją potrzebą,dla której byłabymskłonna wiele poświęcić.
                              • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 21:10
                                > Mam takie same odczucia,bo mimo pożądania, które rzuca mi się na mózg, widzę różne
                                > "usterki "w charakterze mojego kochanka, które nie są może z gatunku tych bardzo
                                > upierdliwych, ale jednak są, stąd ,nie widzę siebie z nim w związku takim na codzień.

                                Widzisz, a u mnie były właśnie takie z gatunku "spory kaliber".

                                > nie potrafię i nie chcę się już wiązać,nie jest to moją potrzebą,dla której byłabym skłonna
                                > wiele poświęcić.

                                Też tak mam, szczególnie z tym "wiele", bo mnie poświęcanie "trochę" czasami przychodzi z trudem. A z tym akurat panem musiałabym postawić na głowie 70% swojego nastawienia życiowego.
                            • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 20:48
                              sid.le.niwiec napisał(a):
                              są mężczyźni (bo to o mężczyznach było), którzy rozumieją, że inne kobiety ma się do rodziny, domu i dzieci, inne do fajnego seksu i ekscytującego romansu, a jeszcze inne do kumpelskich rozmów przy piwie.
                              ==================================================

                              Ja się do nich nie zaliczam. Zakochana kobieta spełnia wszystko, co wymieniłaś i jeszcze o wiele więcej.
                • bgz0702 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 18:18
                  ninek04 napisała:

                  z drugiej strony, znam taką parę, która słodzi sobie niemiłosiernie -wszędzie c
                  > hodzą razem, bez przerwy powtarzają Jacuniu, Ewuniu, a popatrz, a zauważ,a Jacu
                  > niu, no naprawdę, a Ewuniu, to kupić to mam,jak myślisz Ewuniu,Jacuniu, to będz
                  > ie dla Ciebie dobre, więc kup,Jacuniu... nosz kurwa ileż można,ale widocznie mo
                  > żna ;)

                  nie chodz nigdzie z nimi bo ocipniesz;))
                  • ninek04 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 18:38
                    bgz 02 napisała
                    >nie chodz nigdzie z nimi bo ocipniesz;))

                    Toteż nie chodzę, tylko obsewuję i mam zdziwko, że tak też można,ale jak widać, można ;)
                    • zawle Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 19:05
                      Chodż, tylko nie podkręcaj ślinianek ciastkami z kremem;)
                      • ninek04 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 23:09
                        zawle napisała
                        >Chodż, tylko nie podkręcaj ślinianek ciastkami z kremem;)<

                        Właśnie te z kremem są najlepsze, albo z bitą śmietaną, o mniam.. Te suche mi nie wchodzą, w ogóle ;)
                • sabat777 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 23:15
                  ninek04 napisała:


                  > Eee, tam zaraz skrajności ;)Raz jest dobrze, raz gorzej, plodozmian jest wskaza
                  > ny, choć tym, co tak super hiper dobrze i extra!!!,to nie do końca wierzę,choć
                  > z drugiej strony, znam taką parę, która słodzi sobie niemiłosiernie -wszędzie c
                  > hodzą razem, bez przerwy powtarzają Jacuniu, Ewuniu, a popatrz, a zauważ,a Jacu
                  > niu, no naprawdę, a Ewuniu, to kupić to mam,jak myślisz Ewuniu,Jacuniu, to będz
                  > ie dla Ciebie dobre, więc kup,Jacuniu... nosz kurwa ileż można,ale widocznie mo
                  > żna ;)

                  A potem gostek wypije flaszkę i startuje do starej z siekierą w dłoni :D
                  • ninek04 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 23:39
                    sabat 777 napisał
                    >A potem gostek wypije flaszkę i startuje do starej z siekierą w dłoni :D<

                    Ale może wciąż z uśmiechem na ustach:Ewuniu, teraz cię jebnę, ale Jacuniu, no,skoro musisz, tylko nie za mocno, czy coś w ten deseń ;)
        • marek.zak1 wyjebane / przejebane 21.11.15, 14:49
          sid.le.niwiec napisał(a):

          Ja potrafię wyliczyć słabe strony swoich relacji i prz
          > ede wszystkim przyznać się do nich (tych słabych stron), a Wy się zaklinacie, z
          > e Wasze długoletnie związki mają same mocne strony, że są fajerwerki jak przy namiętnym romansie, wzbogacone o uczucia, przywiązanie i co tam jeszcze. No po prostu maks, scenarzysta komedii romantycznych by tego nie wymyślił. Tak jak Zawle kilka postów niżej/wyżej tłumaczy mi, że w takim "Markowym" związku można być częśliwym/zadowolonym, chociaż już ze trzy razy napisałam, że kumam, tylko nie o to chodzi. Lecz o to, żeby uczciwie przyznać, że najczęściej jest coś za coś i wszystkiego mieć nie można. Ale jak sobie chcecie.
          =============================================
          Wyliczam dzisiejsze słabe strony. Wg Zawle przejebane
          - o 7 rano Sowa mi usiadła na głowie. Musiałem wstać i pójść z nią na spacer,
          - zaczęło padać i mój plan sportowy się nie powiódł,
          - potem przestało padać, wziąłem drabinę i oczyściłem rynny z liści i igliwia,
          - teraz jestem przy biurku i chciałbym odpocząć, ale Sowa na mnie patrzy proszącym wzrokiem i zaraz z nią pójdę.
          A teraz wyjebane:
          - bardzo lubię jak Sowa rano do mnie przychodzi,
          - zamiast sportu coś napisałem, co i tak musiałem a sport i tak będzie,
          - spojrzałem na czyste rynny i pomyślałem, jest fajnie, skończyłem,
          - lubię chodzić z Sowa do lasu.

          Wszystko to samo a raz przejebane a raz wyjebane. Brawo Zawle, podoba mi się Twoje powiedzenie.


          • sid.le.niwiec Re: wyjebane / przejebane 21.11.15, 14:58
            Jak tak na to spojrzeć, to w sumie dobrze, że ten żonaty miał za mało czasu dla mnie - jeszcze jakieś manicure czy wyjście na piwo by mi przepadły, bo bym się z nim spotkała. A tak paznokcie zrobione!
            • marek.zak1 Re: wyjebane / przejebane 21.11.15, 15:32
              sid.le.niwiec napisał(a):

              > Jak tak na to spojrzeć, to w sumie dobrze, że ten żonaty miał za mało czasu dla mnie - jeszcze jakieś manicure czy wyjście na piwo by mi przepadły, bo bym się z nim spotkała. A tak paznokcie zrobione!
              =================================
              Moja znajoma miała romans z żonatym. Widzę jak idą ulica, a zza rogu wychodzi ona. Jak ich zobaczyła, zdjęła but (szpilka !!) i zaczęła walić dziewczynę obcasem po twarzy. Po chwili na jezdnie leciała krew. Facet patrzył jak oniemiały. Moze dobrze, ze jednak przestałaś.
              • sid.le.niwiec Re: wyjebane / przejebane 21.11.15, 15:44
                Szkoda obrażeń fizycznych, ale osobiście żywię pogardę do nieszczęśnic bijących się o misia, rozmawiających z kochanką, żeby "dała mu spokój", wyznających teorię, że suka uwiodła jej chłopa. Jak dla mnie blisko końcowej skali samoponiżenia i upodlenia się. Pani z mojej historii to Matka Polka, ale cholera wie, jakby zareagowała na to, że ktoś jej schemat życiowy psuje.
                A przykłady autentyczne - kiedyś na jakimś forum był wątek, gdzie pani rozprawiała się z kochanka męża, umawiała na jakieś dyskusje, przy absolutnej bierności pana. Tudzież powtarzające się rozkmini, że "z kochanką to TYLKO (!) seks" i jakieś gierki, bo od pana nie wymaga się, bo jeszcze wkurzy się i naprawdę sobie pójdzie.
                • zawle Re: wyjebane / przejebane 21.11.15, 15:48
                  sid, widziałaś żonę kochanka?
                  • sid.le.niwiec Re: wyjebane / przejebane 21.11.15, 16:10
                    > sid, widziałaś żonę kochanka?

                    Tak, jest ode mnie o kilkanaście lat starsza i sporo grubsza (a pan jest fanem szczupłości, sportu i sam się mocno pilnuje), więc co tu mówić. Już pisałam, że miałam kontrast, w odniesieniu do jego atrakcyjności, bo pan trzyma się świetnie no i jest po prostu przystojny. Acz widziałam stare zdjęcie żony i to była bardzo ładna, szczupła kobieta. Po prostu czas, a pewnie i życie oraz obowiązki, zrobiły swoje.
                    • marek.zak1 Re: wyjebane / przejebane 21.11.15, 16:14
                      sid.le.niwiec napisał(a):

                      . Po prostu czas, a pewnie i życie oraz obowiązki, zrobiły swoje.
                      =====================================

                      Hej Sid, od czasu, zycia ani obowiązków się nie tyje.
                      • sid.le.niwiec Re: wyjebane / przejebane 21.11.15, 16:27
                        > Hej Sid, od czasu, zycia ani obowiązków się nie tyje.

                        Ale każdy z nas się starzeje, jedni lepiej, a drudzy gorzej.:)
                        • marek.zak1 Re: wyjebane / przejebane 21.11.15, 16:36
                          sid.le.niwiec napisał(a):

                          > > Hej Sid, od czasu, zycia ani obowiązków się nie tyje.
                          >
                          > Ale każdy z nas się starzeje, jedni lepiej, a drudzy gorzej.:).
                          =====================================

                          Ale to tym żonatym tego nie zauważyłaś, a po jego żonie już tak. Zapuściła się i roztyła.

                          • sid.le.niwiec Re: wyjebane / przejebane 21.11.15, 16:40
                            > Ale to tym żonatym tego nie zauważyłaś, a po jego żonie już tak. Zapuściła się
                            > i roztyła.

                            Ludzie mają różne warunki fizyczne i predyspozycje do tycia, do zmarszczek itp., a kobieta jest zadbana, na ile warunki pozwalają - jakiś nie najgorszy ciuch, fryzura, makijaż. Facet bardzo dba o siebie (sport, nigdy nie palił, mało pije), więc pomaga temu, co natura dała. Jego brat jest niewiele młodszy od niego, a wygląda, jakby był o dobre 8 lat starszy.
              • zawle Re: wyjebane / przejebane 21.11.15, 15:46
                dwie rzeczywistości się biednego połączyły:)))
              • bgz0702 Re: wyjebane / przejebane 21.11.15, 18:21
                marek.zak1 napisał:

                > sid.le.niwiec napisał(a):
                >
                > > Jak tak na to spojrzeć, to w sumie dobrze, że ten żonaty miał za mało cza
                > su dla mnie - jeszcze jakieś manicure czy wyjście na piwo by mi przepadły, bo b
                > ym się z nim spotkała. A tak paznokcie zrobione!
                > =================================
                > Moja znajoma miała romans z żonatym. Widzę jak idą ulica, a zza rogu wychodzi o
                > na. Jak ich zobaczyła, zdjęła but (szpilka !!) i zaczęła walić dziewczynę obcas
                > em po twarzy. Po chwili na jezdnie leciała krew. Facet patrzył jak oniemiały. M
                > oze dobrze, ze jednak przestałaś.

                wariatka jakas, marek! mogła mezowi przypieprzyc ale zeby tak jakas obca dziewczyne, która teoretycznie mogla ja miec w dupie bo nic sobie nie sa winne. Facet pewnie stał i patrzył oniemiały bo bał sie, ze jak stanie w obronie to juz do domu nie ma po co wracac
          • zawle Re: wyjebane / przejebane 21.11.15, 15:03
            Marek jak zawsze nic nie zrozumiał. Nie szkodzi. W długoletnich związkach inteligencja i myślenie nie pomagają.
            • marek.zak1 Re: wyjebane / przejebane 21.11.15, 15:35
              zawle napisała:

              > Marek jak zawsze nic nie zrozumiał. Nie szkodzi. W długoletnich związkach inteligencja i myślenie nie pomagają.
              ===================================================

              Masz rację. Im niższe wykształcenie, tym niższy % rozwodów.
        • rekreativa Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 17:18
          " Wy się zaklinacie, z
          > e Wasze długoletnie związki mają same mocne strony, że są fajerwerki jak przy n
          > amiętnym romansie, wzbogacone o uczucia, przywiązanie i co tam jeszcze"

          Ej, sorry, ale ani kag, ani ja nic takiego nie mówimy. Przecież wprost Ci piszę, że fajerwerków nie ma, ale że mi ten fakt po prostu nie spędza snu z powiek.
          Jasne, że jest coś za coś, ale tak wybrałam, bo to mi bardziej pasuje. Ideologii jakiejś do tego nie dorabiam i nigdy nie twierdziłam, że "moje jest najmojsze" :)

          "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
          • zyg_zyg_zyg Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 17:35
            > Przecież wprost Ci piszę
            > , że fajerwerków nie ma, ale że mi ten fakt po prostu nie spędza snu z powiek.

            No ale może chociaż troszeczkę, tak ociupinkę żałujesz i zazdrościsz tym, co je mają, co...? ;-)
            • rekreativa Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 19:10
              No tak, dopóki nie napiszę, że po nocach gryzę poduchę z żalu za wszystkimi okazjami, które gdzieś tam... to będę podejrzana :D
              A serio to żałuję jednej rzeczy - że nie korzystałam bardziej z zycia w młodości, w sensie erotycznym. Tak, tego żałuję. Tyle że było minęło i nawet jakbym teraz zaczęła szaleć, to przecież nie będzie to samo, bo nie mam 20 lat. A mi żal tych przeżyć i tych emocji, które mogłam mieć wtedy, przy dwudziestoletnim stanie ducha i ciała :)
              • zawle Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 19:16
                a ja żałuję wielu okazji które wykorzystałam...
              • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 22:21
                rekreativa napisała:

                > A serio to żałuję jednej rzeczy - że nie korzystałam bardziej z zycia w młodości, w sensie erotycznym. Tak, tego żałuję.
                =========================================

                A ja nie. Zostawianie dziewczyn, gdy wiedziałem, że to tylko miał być seks, seks, byłby dla mnie traumatyczny. Jeden raz wystarczył.
              • zyg_zyg_zyg Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 23:30
                > A serio to żałuję jednej rzeczy - że nie korzystałam bardziej z zycia w młodośc
                > i, w sensie erotycznym. Tak, tego żałuję.

                Tego to ja też żałuję. Zawle grzeszyła, a teraz żałuję, a ja żałuję, że nie grzeszyłam :-) To znaczy wiem, że w tamtym czasie robiłam wszystko, co było w zasięgu moich możliwości, i nie robiłam tego, co było poza ich zasięgiem. Ale żałuję, że jako nastolatka i trochę starsza głowę miałam napchaną różnymi zupełnie nieprawdziwymi prawdami, które zatrzymywały mnie w miejscu. Szczęśliwie trochę nadrobiłam potem. Zaliczyłam i rzeczy, na wspomnienie których ciągle mną wzdryga (czyli w zasadzie mogłabym powiedzieć, że żałuję, że grzeszyłam), ale ciesze się, że ich też spróbowałam (czyli jednak nie mogę).

                Mam tez na koncie taką namiętność, o która być może Sid chodzi - fajerwery, nie fajerwerki, haj, emocjonalny rollercoaster z jazdą bez trzymanki. I ni chuja nie tęsknię za tamtymi uczuciami z końca skali, za głodem nie do zaspokojenia. To nie jest tak, że w moim małżeństwie nigdy mi niczego nie brakuje, ale jego czas zbiega się z najlepszym czasem mojego życia.
                • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 10:08
                  > fajerwerki, haj, emocjonalny rollercoaster z jazdą bez trzymanki. I ni chuja
                  > nie tęsknię za tamtymi uczuciami z końca skali, za głodem nie do zaspokojenia.

                  Ja za głodem tęsknię, za niewystarczającym zaspokajaniem tego głodu, już nie...
              • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 10:00
                > No tak, dopóki nie napiszę, że po nocach gryzę poduchę z żalu za wszystkimi oka
                > zjami, które gdzieś tam... to będę podejrzana :D

                Ależ nie musisz.:) W poprzednim poście uczciwie napisałaś, ze nie ma fajerwerków, ale Tobie to nie przeszkadza i za tą uczciwość szacun.:) Mam nadzieję, że partner podziela Twoje podejście.
                • rekreativa Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 10:44
                  Wiesz, gdyby nie podzielał, to nic go przy mnie nie trzyma w końcu. Dzieci nie mamy, kredytów wspólnych nie mamy, w zależności zawodowej czy ekonomicznej nie pozostajemy, tak że droga wolna.
                  Skoro jednak jest ze mną do tej pory i nie uciekł do innej, to może po prostu dobrze mu w tym układzie?


                  "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
                  • zawle Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 14:01
                    rekreativa napisała:

                    > Wiesz, gdyby nie podzielał, to nic go przy mnie nie trzyma w końcu. Dzieci nie
                    > mamy, kredytów wspólnych nie mamy, w zależności zawodowej czy ekonomicznej nie
                    > pozostajemy, tak że droga wolna.
                    > Skoro jednak jest ze mną do tej pory i nie uciekł do innej, to może po prostu d
                    > obrze mu w tym układzie?

                    Sid chyba chodizło o to, że związki to właśnie układ. Dla zysków. Ale "bo dobrze nam ze sobą" to chyba dobry zysk?
                    • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 18:09
                      zawle napisała:
                      > Sid chyba chodizło o to, że związki to właśnie układ. Dla zysków. Ale "bo dobrz
                      > e nam ze sobą" to chyba dobry zysk?

                      Aha, akurat w przypadku rekreativy chcialoby sie zapytac po co to wszystko? Co ich trzyma?
                      Bo jej zwiazek/malzenstwo nie pasuje do wyobrazen sid: dzieci, kredyt albo/i zaleznosc ekonomiczna, nuda i rutyna, ale no trza w tym tkwic, bo: dzieci i kredyty. Rekreatywa chyba dosc niefortunnie uzyla tutaj slowa "uklad".
                      Pytanie: dlaczego im ze soba dobrze. Bo....
                      • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 20:25
                        > Pytanie: dlaczego im ze soba dobrze. Bo....

                        Bo się lubią (i zapewne kochają), dobrze dogadują, obydwojgu odpowiada bycie razem, jest im ze sobą wygodnie?
                    • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 20:18
                      > Ale "bo dobrze nam ze sobą" to chyba dobry zysk?

                      Jeśli to wyczerpuje oczekiwania i potrzeby obu stron, to jasne. Tylko po co udawać, że oprócz tego mamy romans i seks stulecia plus wszystkie rozrywki Charliego Sheena (oprócz HIV)?:)
                      • zawle Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 20:56
                        sid.le.niwiec napisał(a):

                        > > Ale "bo dobrze nam ze sobą" to chyba dobry zysk?
                        >
                        > Jeśli to wyczerpuje oczekiwania i potrzeby obu stron, to jasne. Tylko po co uda
                        > wać, że oprócz tego mamy romans i seks stulecia plus wszystkie rozrywki Charlie
                        > go Sheena (oprócz HIV)?:)

                        tego to chyba nikt nie mówił?
                        • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 21:07
                          > tego to chyba nikt nie mówił?

                          Aż tak to może nie, wiem.:) Ale są teorie, jak to związek daje komuś wszystko, co wszechświat oferuje. Już pisałam, jak na to patrzę, więc nie będę się powtarzać.
                          • hello-kitty2 Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 21:25
                            Sid ile Ty masz lat, ze taka niewyzyta jestes? ;) NIe pamietam czy kiedykolwiek pisalas. Bylas w jakis dluzszych zwiazkach?
                            • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 21:56
                              Tuż po trzydziestce. I dlaczego niewyżyta?:) Byłam, maks dwa lata.
                            • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 23:50
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Sid ile Ty masz lat, ze taka niewyzyta jestes? ;)

                              No wlasnie, po czym Ty wnioskujesz, ze ona jest niewyzyta?;)
                              • hello-kitty2 Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 09:45
                                kag73 napisała:

                                > hello-kitty2 napisała:
                                >
                                > > Sid ile Ty masz lat, ze taka niewyzyta jestes? ;)
                                >
                                > No wlasnie, po czym Ty wnioskujesz, ze ona jest niewyzyta?;)

                                Po tym jak pisze, dazy do destabilizacji, zeby sie dzialo. Moja kumpela miala kiedys taki okres w zyciu, mowila pamietam 'jeden wychodzi, drugi wchodzi' ;-)
                                • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 09:53
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > Po tym jak pisze, dazy do destabilizacji, zeby sie dzialo. Moja kumpela miala k
                                  > iedys taki okres w zyciu, mowila pamietam 'jeden wychodzi, drugi wchodzi' ;-)

                                  Ze chce, zeby sie dzialo, nie znaczy, ze sie dzieje albo jak czesto sie dzieje, co nie?
                                  Bo chciec to wolno. Nie przypuszczam, zeby miala wielkie problemy ze znalezieniem faceta, znalesc takiego gdzie iskrzy i sa fajerwerki to juz troche trudniej. Niewyzyta to by mogla byc gdyby miala dwa albo trzy razy dziennie codziennie i jeszcze mowila, ze jej malo :)
                                  Albo, zeby miala 3 facetow na raz w jednym tygodniu. A tak mi sie to nie slyszy. Wiec co jakis czas ma szalenstwa, ktore trzeba spijac i z nich korzystac a potem moze byc dluzsza cisza. Tak to widze. Czy dazy do destabilizacji? To sie chyba samo destabilizuje?
                                  • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 23.11.15, 17:24
                                    Po pierwsze - żeby się działo nie równa się od razu destabilizacja, acz może się równać.:)

                                    > Nie przypuszczam, zeby miala wielkie problemy ze znalezieniem faceta,
                                    > znalesc takiego gdzie iskrzy i sa fajerwerki to juz troche trudniej.

                                    Zgadza się, fajerwerki nie są na zawołanie. Pewnie również w tym ich urok, bo jeśli coś można mieć łatwo, to jest mniej atrakcyjne.:)

                                    > Niewyzyta to by mogla byc gdyby miala dwa albo trzy razy dziennie codziennie i
                                    > jeszcze mowila, ze jej malo :)

                                    To chyba podchodzi pod nimfomanie i tak to ja nie mam.:)

                                    > Wiec co jakis czas ma szalenstwa, ktore trzeba spijac i z nich korzystac a
                                    > potem moze byc dluzsza cisza.

                                    Cisza lub coś się dzieje, ale to nie są AŻ TAKIE fajerwerki. wiadomo, że jeśli znajomość fajna, to początki też zawsze są fajne, ale żeby ziemia się trzęsła, no nie zawsze się tak da.:)

                                    Ja w ogóle tak mam, że prywatnie lubię emocję, lubię kiedy coś się dzieję, lubię wolność i brak większych ograniczeń. Urlopu nie planuję z wyprzedzeniem, sylwestra też nie, umawiam się na drugi dzień, a nie tydzień wcześniej, bo planowanie mnie męczy i nie lubię czekać na coś, co wiem, że się wydarzy. Zawodowo odwrotnie i na tej płaszczyźnie zupełnie mi to nie przeszkadza. Ale w życiu osobistym już tak.
          • kag73 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 17:56
            Fascynacja nowym jest zajefajna, zwlaszcza jezeli naprawde iskrzy, ze "straym" nie ma fascynacji nowym, wiadomo. Ale pomijajac, ze nie zawsze dobrze iskrzy a nawet jezeli iskrzy to nie zawsze wychodza z tego fajerwerki, pewnie zalezy co dla kogo te fajerwerki oznaczaja. Owszem seks z kazdym facetem jest inny, co nie znaczy, ze z kazdym jest rownie zajebisty i oznacza fajerwerki, przynajmniej z mojego doswiadcznia, moze inni maja inaczej.
            Seks u mnie bywa odjazdowy(czesto fajerwerki) chociaz nie poprzedza go fascynacja i ekscytacja nowym :) Natomiast zdarzalo mi sie juz chadzac do lozka z facetami i pomijajac ekscytacje, ktora owszem byla, bo gostek nowy, fajerwerkow nie bylo, czy patrzac z perspektywy czasu/porownujac nie powalal z nog.
            Nie ma rownosci miedzy: zycie kazdego singla = ciagla ekscytacja i fajerwerki, jedni to zapewne maja, inni niekoniecznie. Nawet z perpektywy faceta singla nie kazdy seks, mimo, ze wciaz inna kobieta, bezie oznaczal z automatu fajerwerki. No chyba, ze dla jakiegos kokretnego : nowa babka=fajerwerki.
            Co nie zmienia faktu, ze jak w stalym zwiazku z seksem jest kicha, no to jest po prostu kicha, nie ma sie co oklamywac. Przynajmniej kicha dla tych, dla ktorych seks jest wazny i ktorzy seks lubia.
            • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 18:04
              kag73 napisała:

              > Seks u mnie bywa odjazdowy(czesto fajerwerki) chociaz nie poprzedza go fascynacja i ekscytacja nowym :)
              ====================================

              Fajerwerki czyli zakochanie, motyle, fascynacja i efekt wow plus długi / częsty seks. Z drugiej strony rodzina, dzieci, codzienność i znużenie,rozczarowanie. Chyba to ma Sid na myśli.
              • sid.le.niwiec Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 10:07
                > Fajerwerki czyli zakochanie, motyle, fascynacja i efekt wow plus długi / częsty
                > seks. Z drugiej strony rodzina, dzieci, codzienność i znużenie,rozczarowanie.
                > Chyba to ma Sid na myśli.

                Mniej więcej, tylko że ja piszę, iż coś za coś. Czyli w pierwszym przypadku masz ryzyko rozczarowania, niezaspokojenia potrzeb typu bliskość i zaufanie. Za to w drugim masz to na plus, jeśli mówimy o udanym związku, a nie zaledwie trwałym.
                Że znowu pojadę porównaniem z pracą - albo pijesz kawę i przewracasz papiery na biurku w urzędzie, ale masz spokój i wychodzisz o 15:00, albo zasuwasz w firmie po 10 godzin, jesteś pod telefonem, ale COŚ robisz i masz z tego profity finansowe. Tak w uproszczeniu.:)
                • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 22.11.15, 10:22
                  sid.le.niwiec napisał(a):

                  > Że znowu pojadę porównaniem z pracą - albo pijesz kawę i przewracasz papiery na
                  > biurku w urzędzie, ale masz spokój i wychodzisz o 15:00, albo zasuwasz w firmie po 10 godzin, jesteś pod telefonem, ale COŚ robisz i masz z tego profity finansowe. Tak w uproszczeniu.:).
                  ================================================
                  No więc udany związek + wersja ,,b" pracy + pisanie, wydawanie i dużo sportu. Trening o 11, Bye :)
    • loppe Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 15:48
      kag73 napisała:

      > Niedawno wyczytalam, ze ludzie sparowani sa zadowoleni/szczesliwi jezeli seksza
      > sie raz w tygodniu. Zadowolenie maleje jezeli seks pojawia sie rzadziej niz ra
      > z w tygodniu. Natomiast wiecej seksu/czestszy seks nie ma jakos wiekszego wplyw
      > u na wieksze zadowolenie z zycia i zwiazku.
      >
      >
      >
      Użyteczność krańcowa stosunku płciowego. Podobnie pewna kwota pieniędzy jeśli jej zabraknie/miesiąc to robi się źle, a podwojenie jej bynajmniej nie podwaja satysfakcji.
      • marek.zak1 Re: Raz w tygodniu styka ;) 21.11.15, 16:15
        loppe napisał:
        > Użyteczność krańcowa stosunku płciowego. Podobnie pewna kwota pieniędzy jeśli jej zabraknie/miesiąc to robi się źle, a podwojenie jej bynajmniej nie podwaja satysfakcji.
        ==================================

        Wspaniałe porównanie. W 100% trafione.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka