notyouraveragegirl
16.02.16, 22:34
czytam i czytam przeróżne wątki na tym (i nie tylko na tym forum) i zwykle w każdym związku czegoś brakuje - albo facet nie zarabia i się do pracy nie garnie, albo dużo zarabia, ale nie interesuje się rodziną, albo jest kiepski w łóżku, albo nie chce sypiać ze swoją żoną, albo jest babiarzem. i zastanawiam się co jest dla mnie większą wartością - czy rzeczywiście ten seks za 5,10,15 lat będzie aż tak istotny.
jestem na etapie, na którym chciałabym postarać się o dzieci i tak sobie myślę, że przy tym moim aseksualnym w stosunku do mnie mężu to mam przynajmniej pewność, że będzie dobrym ojcem, i będzie mnie traktował z szacunkiem i będziemy w stanie miło "rodzinnie" spędzać razem czas (to nam akurat wychodzi wspaniale). a może jak urodzę to mi się nagle odechce tej seksualności, może ja tak wariuję bo podświadomie dążę do posiadania potomstwa? jeśli się rozwiodę to znalezienie partnera, z którym mogę mieć dzieci zajmie mi pewnie kolejnych kilka lat i obawiam się, że może być na to za późno. i wiem, że zabrzmi to okropnie, ale zastanawiam się czy wybór aktualnego partnera na ojca moich dzieci nie jest jednak najbardziej rozsądnym rozwiązaniem.