Dodaj do ulubionych

problem z mezem

26.02.16, 12:41
Witajcie. czytam to forum często. pisałam kilka razy o braku seksu i zainteresowania ze strony meza. W tym temacie sie polepszyło nieco:)
Ale zauwazyłam pewną zalezność. jestem ciekawa, czy to tylko mój mąz tak ma czy to domena mezczyzn.
Mój maz przyrula mnie, całuje i ogóleni jest super czuły, wtedy kiedy ma ochote na seks. wtedy nawet mu nie przeszkadza, ze go zdenerwowałam( mój mąz przy drobnej sprzeczce potrafi złapać focha i sie 3 dni nie odzywac do mnie, traktuje mnie wtedy jak wroga). natomiast wtedy kiedy sie zaspokoi to staje sie obojętny wobec mnie. Nie przytula, nie caluje, czasem da buziaka w policzek jak siostrze.
Jka mu to powiedziałam, to oczywiście zlapał focha is twierdził, ze sie czepiam.
Ale ja go dość długo obserwuje i to sie powtarza. Wkurza mniet o, ze po 16 latach małżeństwa, kiedy mamy spore dzieci a sami jestesmy jeszcze młodzi , po 30, to nie ma miedzy nami czułości. Z mojej strony jest. ja bardzo lubie sie przytulac, mój mąz tez kiedys to uwielbiał. nawet zamęczał mnie przytulaniem. A teraz nic. W seksie, tez uważam , ze sie słabo stara. Szybka gra wstepna, ja nie jestem gotowa, ale dla świętego spokoju kochamy sie, bo on juz gotowy. mam wrażenie, ze on ze mna zaspokoja tylko męskie potrzeby, ale nie ma ochoty na fajny seks, na dotykanie, całowanie, długie pieszczoty.
Kiedys myslałam, ze tak sie dzieje bo cos sie wypala, bo po tylu latach to normalne. Ale to nie prawda. Znam wiele małżęństw z podobnym stażem, gdzie to wszystko inaczej wyglada.
Zastanawiam sie czasem po co wychodzic za maz, jak potem wszystko sie pogmatwa i ja jako kobieta nie czuje sie juz atrakcyjna, czuje sie jak kopciuch:(
Musiałam sie wygadac.
Obserwuj wątek
    • gyubal_wahazar Re: problem z mezem 26.02.16, 14:21
      > Zastanawiam sie czasem po co wychodzic za maz

      Ślub jest głównie po to, by w razie rozwodu, strona biedniejsza miała prawo do części majątku strony bogatszej. Reszta to religijna szopka i konformizm
      • marek.zak1 Re: problem z mezem 26.02.16, 15:02
        gyubal_wahazar napisał:

        > > Zastanawiam sie czasem po co wychodzic za maz
        >
        > Ślub jest głównie po to, by w razie rozwodu, strona biedniejsza miała prawo do części majątku strony bogatszej. Reszta to religijna szopka i konformizm
        =========================================
        Formalnie majątek wnoszony przed ślubem jest w przypadku rozwodu, własnością wnoszącego. Do wspólnoty należy majątek zdobyty, rozmnożony podczas trwania małżeństwa. wyjątkami są spadki, rzeczy osobiste i specjalne nagrody, niezaliczane do zarobków.
        Tak więc strona biedniejsza nie jest beneficjentem, skoro niczego nie wniosła sama.
        >
        • gyubal_wahazar Re: problem z mezem 26.02.16, 17:13
          Postaram się wyrazić się jaśniej. W chwili ślubu obie strony nie wnoszą nic (wartość prezentów i tego co mają na sobie pomijam). W chwili rozwodu, ich wspólny majątek = 500k z czego A wniósł 400k a B 100. B wnosi w sądzie o podział 250/250 a sąd się przychyla
          • marek.zak1 Re: problem z mezem 26.02.16, 17:42
            gyubal_wahazar napisał:

            > Postaram się wyrazić się jaśniej. W chwili ślubu obie strony nie wnoszą nic (wartość prezentów i tego co mają na sobie pomijam). W chwili rozwodu, ich wspólny majątek = 500k z czego A wniósł 400k a B 100. B wnosi w sądzie o podział 250/2 50 a sąd się przychyla.
            ==============================================
            Tak jest jak teraz napisałeś. Liczy się dorobek PO ślubie. Wcześniej napisałeś o stronie biedniejszej, która jest beneficjentem instytucji małżeństwa.
            >
    • managr Re: problem z mezem 26.02.16, 15:10
      Panowie, odpowiadacie na mój post zupelnie nie na temat. Oczekiwąłam, ze odpowie w wątku jakis facet,który spojrzy na to swoim okiem, z punktu widzenia mężczyzny:)
      • marek.zak1 Re: problem z mezem 26.02.16, 15:21
        managr napisał(a):

        > Panowie, odpowiadacie na mój post zupelnie nie na temat. Oczekiwąłam, ze odpowie w wątku jakis facet,który spojrzy na to swoim okiem, z punktu widzenia mężczyzny:).
        =================================
        Moja odpowiedź była na post kolegi Gyubala, który z kolei odpowiedział na Twoje pytanie o sensowność wychodzenia za mąż.
        Twój mąż jest humorzasty i interesowny. Jak mu zależy, jest przymilny, jak nie - obojętny. Wydaje mi się, że są to cechy charakteru, które są wrodzone i z tym wiele się nie da zrobić.


      • zombi135 Re: problem z mezem 26.02.16, 15:33
        managr napisał(a):
        > Panowie, odpowiadacie na mój post zupelnie nie na temat. Oczekiwąłam, ze odpowi
        > e w wątku jakis facet,który spojrzy na to swoim okiem, z punktu widzenia mężczy
        > zny:)

        Ja wychodzę założenia że nikt nie rodzi się *wychowany* więc wychować męża musisz ;) Ale może nie na zasadzie zwracania mu uwagi że to to to i tamto robi źle bo nikt krytyki nie lubi ale kiedy robi coś dobrze. Na zasadzie jak mnie częściej przytulasz to częściej mam ochotę itp.
        Do seksu zbuduj atmosferę, odetnijcie się od dzieci i pracy i zmieńcie ten codzienny seks w coś ekstra raz na jakiś czas.
      • marek.zak1 Małżeński seks 26.02.16, 21:41
        Smutna historia managr zainspirowała mnie do poetyckiego opisu małżeńskiego seksu:

        Seks małżeński


        Wielki to dramat każdej kobiety,
        Kiedy jej facet nie chce minety.
        A jego hobby to penetracja,
        Pierwsza, jedyna, ostatnia stacja.

        Babka jest zimna i nierozgrzana,
        A już jest mocno penetrowana.
        Facet miętosi i podskakuje,
        Więcej go mało interesuje.

        Wreszcie usłyszy krzyk zachrypiany,
        Znaczy - jest bardzo zadowolony.
        Całym opada na nią ciężarem,
        Strasznie zmęczony miłości żarem.

        A ona wściekła, rozczarowana,
        Takim wyczynem swojego pana.
        Chciałaby więcej, a on nie może,
        Być może Viagra tutaj pomoże?

        Leży koło niej mocno zmęczony,
        Ale szczęśliwy, zaspokojony.
        Teraz do snu się już szykuje,
        Tego mu teraz właśnie brakuje.

        Ona też leży i wciąż żałuje,
        Przypomnieć sobie ciągle próbuje.
        Czemu go sobie kiedyś wybrała,
        I jego żoną wtedy została.




    • potwor_z_piccadilly Re: problem z mezem 27.02.16, 21:34
      managr napisał(a):

      > zauwazyłam pewną zalezność. jestem ciekawa, czy to tylko mój mąz tak ma czy
      > to domena mezczyzn.
      > Mój maz przyrula mnie, całuje i ogóleni jest super czuły, wtedy kiedy ma ochote
      > na seks. wtedy nawet mu nie przeszkadza, ze go zdenerwowałam( mój mąz przy dro
      > bnej sprzeczce potrafi złapać focha i sie 3 dni nie odzywac do mnie,

      Właśnie, zależność. Czyli przyczynowość, powiązanie zjawisk, ale z czym? Jedną stronę znasz. Znasz skutki i je odczuwasz, ale przyczyn, nie znasz. Ja też nie znam i sądzę, że nikt na forum i poza forum tych przyczyn na podstawie przekazanych przez Ciebie informacji, ni cholery, nie jest w stanie zdefiniować.
      To możesz zrobić tylko Ty sama.

      > Znam wiele małżęństw z podobnym stażem, gdzie to wszys
      > tko inaczej wyglada.

      Ty znasz, czy Wy? Czy szerokie grono tych zkumplowanych małżeństw macie?
      Jeśli tak, to poznaj jedną zasadę "z przyjaciółmi bądź blisko, ale z wrogami, jeszcze bliżej".
      Czytaj, że masz być uważna. Masz strzec chłopa przed zgubnym wpływem zalet cielesnych jego i swoich koleżanek. On się po prostu mógł w jakiejś zadurzyć i automatycznie Ty będziesz tracić, bo musisz tracić. Praw fizyki nie zmienisz. Jeśli, przykładowo sympatię, z pierwszego przelewa się do drugiego, to w drugim przybywa, a z pierwszego ubywa.
      To tylko jedna skromna opcja.
      A inne?
      Cała masa zasadzek i spraw życiowych.
    • proteinowy Re: problem z mezem 28.02.16, 01:04
      > Z mojej strony jest. ja bardzo lubie sie przytu
      > lac, mój mąz tez kiedys to uwielbiał. nawet zamęczał mnie przytulaniem. A teraz
      > nic. W seksie, tez uważam , ze sie słabo stara. Szybka gra wstepna, ja nie jes
      > tem gotowa, ale dla świętego spokoju kochamy sie, bo on juz gotowy. mam wrażeni
      > e, ze on ze mna zaspokoja tylko męskie potrzeby, ale nie ma ochoty na fajny sek
      > s, na dotykanie, całowanie, długie pieszczoty.

      Dwa niezależne punkty. Po pierwsze wspomniałaś ze maź łatwo sie obraza. Przez długi czas miałem podobnie, i niejeden raz kładłem sie z myślą ze ja chyba uduszę. Nie wiem co Ci poradzić, chłop musi znaleźć jakiś sposób na bycie bardziej wyluzowanym. Zła wiadomość: nie ma siły żeby tego typu rade przyjął od Ciebie

      Drugi punkt jest bardziej oczywisty: wydajesz sie zaskoczona ze seks jaki Ty lubisz nie jest taki on lubi. Kiedys podobno lubił. Zła wiadomość: Ciebie lubił bardziej niz teraz, nie przytulanie samo w sobie. Co sie wiąże z punktem 1.

      Ogólna obserwacja z perspektywy faceta: nasze pokolenie wyrosło obserwując naszych twardych patriarchalnych starych. Układ sie zmienił, nie mozna sie oprzeć na odruchach wyniesionych z domu, to jest frustrujace dla obu stron. Dla mnie związkowe zycie przypominało przez długi czas pole minowe pełne albo bycia szowinista albo mięczakiem. Nie bycia wystarczajaco podobnym do teścia albo bycia zbyt do niego podobnym. W koncu przepalił mi sie jakiś bezpiecznik czy cos i skończyła sie frustracja i skończyło sie przytulanie i w zasadzie seks.

      To pewnie nie jest końcowy wynik na ktory liczysz, moze lokalni patriarchowie Ci pomogą albo lokalne feministki.
      • marek.zak1 Re: problem z mezem 28.02.16, 08:56
        proteinowy napisał(a):

        >
        > Ogólna obserwacja z perspektywy faceta: nasze pokolenie wyrosło obserwując naszych twardych patriarchalnych starych. Układ sie zmienił, nie mozna sie oprzeć na odruchach wyniesionych z domu, to jest frustrujace dla obu stron. Dla mnie związkowe zycie przypominało przez długi czas pole minowe pełne albo bycia szowinista albo mięczakiem.
        ======================================================
        Tak, tutaj się zmieniło, chociaż dawniej bardzo często babki też rządziły, może w sposób nie tak ostentacyjny jak obecnie.
        Nie przeciwstawiaj mięczaka szowiniście, bo jedziesz ad extremum. Facet z wewnętrzna pewnością siebie, świadomy swoich przymiotów i wartości nie musi robić niczego na pokaz ani strzelać fochów.
        Zdaje sobie sprawę, że obecnie wymagania kobiet są większe, a dotyczy to także spraw materialnych. Nie ma lekko, ale to nie oznacza, ze dawniej było. Różnica jest taka, ze dawniej za komuny wszyscy z nielicznymi wyjątkami byli podobnie biedni, a teraz w kolorowym świecie, bieda jest źródłem frustracji.
        Wczoraj widziałem po raz drugi Greya. Pewność siebie, kasa, władza, świetne ciało, i Ana robi grzecznie wszystko to, czego on chce. To jest obecny wzór faceta, czy tego chcesz, czy nie. Ana nie walczy z nim o władzę, tylko o jego miłość.
        Ale Greyów wielu nie ma.
        • proteinowy Re: problem z mezem 28.02.16, 12:35
          > Tak, tutaj się zmieniło, chociaż dawniej bardzo często babki też rządziły, może
          > w sposób nie tak ostentacyjny jak obecnie.

          Nie sadze ze rządziły, na pewno nie moja matka. Nie sadze tez, ze teraz rządzą, na pewno nie moja żona. Różnica jest taka, ze w tej chwili każde, absolutnie każde działanie obu płci mozna zestrzelić jako niewłaściwe jeśli sie tylko ma na to ochotę.

          Najwieksza pokoleniowa różnica w moich oczach jest taka, ze kiedys odpowiedzialność za inteligentne rozegranie relacji miedzy płciami leżało po stronie kobiet, zwłaszcza ze maja najważniejszego asa w, hm, rekawie. No i były zależne od mezczyzn. W tej chwili jest wiecej partnerstwa. Super, tylko ze my faceci nadal mamy zabiegać, przytulać, łykać PMSy z uśmiechem tak jak nasi ojcowie, ale jednocześnie schować swoje słabości i swoją próżność do kieszeni.

          Tak myslalem przez długi czas i to był właśnie powód nie kończącego się wkurwu. Na permanentnym wkurwie nie da sie zyc, wiec najpierw chciałem to przegadać, zrozumieć, ale sie nie udało (moze nie umiem rozmawiać), wiec teraz po prostu nauczyłem sie patrzeć w inna stronę. Uśmiecham sie, kłamie, przepraszam nawet jak nie widze powodu i zycie toczy sie gładko. Kiedys widziałem małżeństwo jak działalność żuczka toczącego kulkę gnoju przez ciernisty las. Teraz to jest jak ta sama kulka na asfaltowej drodze.

          > Nie przeciwstawiaj mięczaka szowiniście, bo jedziesz ad extremum.

          Źle wytłumaczyłem. Ja nie jestem ani jednym ani drugim. Dopiero konkretne działania w zestawieniu z interakcja z innymi (w tym przypadku kobieta) nabierają tych znaczeń, zazwyczaj ad hoc.

          > Ale Greyów wielu nie ma.

          Greyow nie ma w ogole. Kobiety nie sa idiotkami i na Greya nie liczą, nie tak naprawde. Niosą swój krzyż w postaci Romana czy Tadeusza, czasem w milczeniu, czasem wymieniając sie swoim życiowym pechem z kuleżankami z kawiarni. Albo z forum. Ja im nie mam za złe. Siedzę sobie teraz na lotnisku, czekam na samolot, patrzę na przechodzących ludzi - i mi sie tez robi niedobrze.
          • marek.zak1 Re: problem z mezem 28.02.16, 16:39
            proteinowy napisał(a):

            > > Ale Greyów wielu nie ma.
            >
            > Greyow nie ma w ogole. Kobiety nie sa idiotkami i na Greya nie liczą,
            =============================================
            Grey to zbiór cech i wartości najbardziej pożądanych obecnie. Kasa, wielka firma, helikopter, władza, status, ciało. Jak masz, możesz rządzić i nawet użyć bata, a będzie to akceptowane. 50 twarzy Greya wyjawiło jasno o czym marzą kobiety. Kobieta to napisała i wyznała otwartym tekstem. Zobacz, że w filmie/ książce wszyscy inni faceci, oprócz Greya, są dokładnie transparentni dla kobiet i wszystkie inne ich cechy nie mają żadnego znaczenia.
            ====================================================
            Niosą swój krzyż w postaci Romana czy Tadeusza, czasem w milczeniu, czasem wymieniając sie swoim życiowym pechem z kuleżankami z kawiarni.
            ========================================================
            A ten pech polega na.....



              • marek.zak1 Grey jako nowy wyznacznik meskości. 28.02.16, 19:52
                zawle napisała:

                > Maruś...a Ty to taki Grey jesteś? Czy żona niesie Marusia w postaci krzyża?
                =================================================
                Pisze o ważnym fakcie kulturowym, jakim jest ,,50 twarzy Greya". Gdyby tak nie było, nie cieszyłby się takim powodzeniem na całym świecie. Jest zaprzeczeniem lansowanej idei partnerstwa kobiety i mężczyzny. To znaczy partnerstwo tak, ale z silnym, pewnym siebie i władczym facetem, a każdy inny to już ociera się o BSWM. Sorry, ja tylko odczytałem zamysł autorki.
                Scena:
                A: Shall we make love?
                G: 2 points:
                1. I don't make love, I fuck.
                2. You may always say "stop" and leave the (play) room.
                I co A na to?
                Zagryza warki i pokazane są błyszczące oczy na zgodę.

                Książka ta to nie jest ani pornos, ani Harlequin, ale wyznacznik nowej rzeczywistości.
                • anbale Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 28.02.16, 20:17
                  Marek, ale jak na faceta z pretensjami do "bycia literatem" to Twoja bezkrytyczna fascynacja historią o Greyu jest naprawdę trochę żenująca... Przecież to klasyczna przysłowiowa literatura dla kucharek, czyta się łatwo, jest tam wszystko co mały kazio sobie wyobraża o wielkim świecie, więc ma wzięcie- ale wątpię żeby jakakolwiek kobieta o nieco większym rozumku dała się na to kupić, przecież to bździny straszne i żenadne...Weź do ręki coś mądrzejszego, głębszego, może jakiegoś "Kochanka Lady Chatterley", "Madame Bovary", no nie wiem, może "Fortepian" Jane Campion obejrzyj, naprawdę więcej się dowiesz o "kobiecej duszy" niż z tej grafomanii, która tak Cię powkręcała...
                  • marek.zak1 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 28.02.16, 20:28
                    anbale napisała:

                    > Marek, ale jak na faceta z pretensjami do "bycia literatem" to Twoja bezkrytyczna fascynacja historią o Greyu jest naprawdę trochę żenująca...
                    ============================================
                    Ja się nie zachwycam, tylko uważam, że ta książka odkrywa, może przypadkiem, to, czego naprawdę chcą kobiety. Skoro przetłumaczono ją na kilkadziesiąt języków i sprzedano wiele milionów egzemplarzy, jest to fenomen socjologiczny. Teraz usiłuje się go zdyskredytować, twierdząc, ze jest to literatura dla nastolatek, czy kucharek, bo przeczy tezom poprawnym politycznie .
                    To podobnie, jak ,,Mały książę" jest książka dla dzieci, le także rozprawą filozoficzną.
                    • anbale Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 28.02.16, 20:37
                      Z tego co wiem, to ją napisała jakaś kompletnie nieatrakcyjna, co generalnie w przypadku literatury nie ma dla mnie znaczenia- ale tu chyba ma, zahukana "literatka do wynajęcia" na zamówienie jakiegoś wydawnictwo. Sama pewnie niewiele wie o "szalonych emocjach", no sorry, i pewnie trafia do podobnego targetu, którym świat jest przecież zasypany...Coś tam sobie kobiecina wyobraża, ale jakby to mogło wyglądać realnie i co by naprawdę czuła w związku z tym- to po prostu nie ma pojęcia. I trafia z tym do podobnych kobiet, które coś tam sobie roją, ale nie mają okazji ani możliwości skonfrontować z takimi realiami jak w tym nieszczęsnym Greyu. Więc się podniecają takim bajdurzeniem, mieszając zupę dla starego.
                      • marek.zak1 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 28.02.16, 21:11
                        anbale napisała:

                        Coś tam sobie kobiecina wyobraża, ale jakby to mogło wyglądać realnie i co by naprawdę czuła w związku z tym- to po prostu nie ma pojęcia. I trafia z tym do podobnych kobiet, które coś tam sobie roją, ale nie mają okazji ani możliwości skonfrontować z takimi realiami jak w tym nieszczęsnym Greyu. Więc się podniecają takim bajdurzeniem, mieszając zupę dla starego.
                        =========================================================
                        Wiele tez i odkryć było dziełem przypadku, także odkrycie Ameryki. I co z tego? Ja nie wypowiadam się na temat wartości literackiej, tylko o tezie książki.
                          • marek.zak1 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 28.02.16, 22:29
                            anbale napisała:

                            > Ale tam nie ma żadnego odkrycia, nic uniwersalnego, po tej książce za 5 lat nie będzie śladu. To po prostu bździny próżne i puste jak wydmuszka dla "niedorżniętych" (excusez le mot) kobiecin...
                            ==============================================
                            Zobaczymy., Tak czy inaczej teza 50 TG jest generalnie zgodna z tezami forum, a więc, ze o atrakcyjności faceta decydują look, money, status, a także z teza H. Kissingera, że "power is the ultimate aphrodisiac".
                            • prospero69 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 28.02.16, 23:24
                              Nie rozumiem tez tej fascynacji "Twarzami Greya". Nie jest to nic szczegolnego i z moich obserwacji wynika, ze czytaja to glownie nastolatki oraz panny powyzej 40-stki. W literaturze europejskiej jest znacznie wiecej i o niebo lepszych opowiadan z tego nurtu. Wlasnie draze temat bo mam wolny weekend.
                      • marek.zak1 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 28.02.16, 22:26
                        zyg_zyg_zyg napisała:

                        > Poszukaj ile zarobił Titanic. I będziesz wiedział że kobiety tak naprawdę pragną czarującego biedaka, który na końcu odda im miejsce na pływających drzwiach.
                        ==================================================
                        Oczywiście. Gdy wszystko tonie pływające drzwi są więcej warte niż miliardy, a podający wcale nie musi być czarujący, żeby wzbudzić kobiecy zachwyt.
                        > ..
                      • proteinowy Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 00:22
                        zyg_zyg_zyg napisała:

                        > Poszukaj ile zarobił Titanic. I będziesz wiedział że kobiety tak naprawdę pragn
                        > ą czarującego biedaka, który na końcu odda im miejsce na pływających drzwiach.
                        > ..

                        Cos w tym jest, niechęć czy nawet nienawiść do koncepcji faceta z władza (zwłaszcza odziedziczoną) jest osią wielu klasycznych romansów. Ciekawe czy to projekcja? Kobiety wydane za tych bogatych facetow z konieczności czy własnej kalkulacji potrzebowały kiedys narracji ktora by moralnie podparły fantazje o parobku.

                        Ale ja bym nie odsyłał na drzewo ani Marka ani tych niedorzniętych kucharek w przypadku nowszych romansów. Fenomen jest, dziura w podaży zdecydowanych facetow jest. Byc moze anty-patriarchalne wysiłki odniosły jakiś sukces i nie ma juz tyle opresora w mężczyźnie co kiedys. Zostały stada roztrzesionych nad sobą ciapków nie zainteresowanych "dojrzałym" związkiem tylko np grami, czy porno.
                          • proteinowy Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 07:03
                            Zyg, dobrze trafilas. Tak mi sie wydaje.
                            Kopciuszek jest dla panien bardzo mlodych, z lelija nie bardzo jeszcze rozwinieta. A potem jak sie juz podmiot zorientuje, ze na zamku miodu nie ma a uczucia niezaspokojone (nie bede splycal do parobka) - czas na literature o oddaniu i czystej milosci po grob.
                            • wont2 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 11:33
                              proteinowy napisał(a):

                              > Zyg, dobrze trafilas. Tak mi sie wydaje.
                              > Kopciuszek jest dla panien bardzo mlodych, z lelija nie bardzo jeszcze rozwinie
                              > ta. A potem jak sie juz podmiot zorientuje, ze na zamku miodu nie ma a uczucia
                              > niezaspokojone (nie bede splycal do parobka) - czas na literature o oddaniu i c
                              > zystej milosci po grob.
                              ---------
                              Kopciuszki, harlekiny, titaniki i greje mają moim zdaniem jedną cechę wspólną - ich bohaterki są zwolnione z myślenia i działania. Bo jest ON, mężczyzna, który za nie myśli i za nie działa. Czyli spełnienie marzeń zdecydowanej większości kobiet. Z drugiej strony, jak sobie tak teraz myślę, to jak pojawia się w kulturze popularnej baba z jajami - taka filmowa Ripley dajmy na to, to w warstwie wizualnej jest to niestety facet z cyckami, czyli spodobać się może jedynie przyszczatej lesbie. Istnieje oczywiście też motyw femme fatale, ale on też idzie w kontrze do tradycyjnie rozumianej kobiecości. Energiczne, dzielne, a jednocześnie zachowujące swoją kobiecość, ciepło i wrażliwość kobiety w kulturze popularnej, jakie mi teraz przychodzą do głowy, to final girls ze slasherów.
                              • aandzia43 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 12:16
                                Tak właśnie, greye, harlekiny to ten sam sort - kobieta zwolniona z pracy nad swoją kobiecoscia i odpowiedzialnisci za nią. Deja vu, wracam po latach a tu dyskusje o tym samym ;-) Titanic ma bardziej aktywną i decyzyjna bohaterkę: ona razej twórczo wykorzystuje szansę na nowe mentalne ścieżki, które rysują jej się w związku z wejściem w relację z chłopakiem. A już zakończenie to zupełnie nowa jakość w romansach: zamiast umrzeć z rozpaczy, wstąpić do kasztoru czy w inny sposób trwać biernie przy pamięci ukochanego, laska bierze w siebie to, czym obdarował ją i wzbogacił jej mężczyzna, po czym bierze w ręce swoje życie tak, jak się bierze byka za rogi i przeżywa je bardzo owocnie i bogato.
                        • zawle Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 08:52
                          proteinowy napisał(a):
                          Fenomen jest, dziura w podaży zdecydowanych facetow
                          > jest. Byc moze anty-patriarchalne wysiłki odniosły jakiś sukces i nie ma juz t
                          > yle opresora w mężczyźnie co kiedys. Zostały stada roztrzesionych nad sobą ciap
                          > ków nie zainteresowanych "dojrzałym" związkiem tylko np grami, czy porno.

                          A Ty na serio myślisz że drzewiej to sami męscy i silni byli? I że tą męskość i siłę zniszczyły feministki czy inni antypatriarcharni? Król od zawsze był nagi, ale dotąd trzymał w ręku władzę ( kasa ). Kobiety zaczęły na siebie zarabiać, powiedziały "sprawdzam". I kto Ci powiedział że rzucanie kompem o ścianę, walenie pięścią w stół czy inne "opresyjne" zachowania budują męskość w naszych oczach? Obudź się.
                          • anbale Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 10:40
                            zawle napisała:

                            > A Ty na serio myślisz że drzewiej to sami męscy i silni byli? I że tą męskość i
                            > siłę zniszczyły feministki czy inni antypatriarcharni? Król od zawsze był nagi
                            > , ale dotąd trzymał w ręku władzę ( kasa ). Kobiety zaczęły na siebie zarabiać,
                            > powiedziały "sprawdzam". I kto Ci powiedział że rzucanie kompem o ścianę, wale
                            > nie pięścią w stół czy inne "opresyjne" zachowania budują męskość w naszych ocz
                            > ach? Obudź się.

                            No to są właśnie skutki ograniczania się z lekturami do Greyów i innej szmiry- wąskie horyzonty:) A wystarczy wziąć jakąkolwiek chociażby nowelkę Dostojewskiego i już wiadomo jak to z tą męską siłą onegdaj bywało, galeria mięczaków walących pięścią w stół mniej- więcej...
                            I już mnie osłabia ta teoria o tęsknocie za typem mężczyzny "z kasą i władzą". Ja mam alergię na takich, są cholernie, nie do zniesienia tłamszący, na ogół, megalomańscy i egocentryczni.
                            Akurat trafiłam na takiego z ponadnormatywną empatią jak na faceta i to jest to, za czym zawsze tęskniłam, to jest właśnie męskie i silne, a nie jakieś bullshity "I don't make love..."
                          • proteinowy Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 15:41
                            > A Ty na serio myślisz że drzewiej to sami męscy i silni byli? I że tą męskość i
                            > siłę zniszczyły feministki czy inni antypatriarcharni? Król od zawsze był nagi
                            > , ale dotąd trzymał w ręku władzę ( kasa ). Kobiety zaczęły na siebie zarabiać,
                            > powiedziały "sprawdzam". I kto Ci powiedział że rzucanie kompem o ścianę, wale
                            > nie pięścią w stół czy inne "opresyjne" zachowania budują męskość w naszych ocz
                            > ach? Obudź się.

                            Ludzie sie nie zmieniaka tak szybko, ale zmieniaja sie aspiracje. Czyli mezczyzni rozumiani jako polowa ludzi nie zmienili sie. Mezczyzni rozumiani jako grupa spoleczna zmienili sie i to bardzo. Dzis zostawienie kobiety z dziecmi "bo jej nie kocham" nie wiaze sie z ostracyzmem kolegow. Nawet tutaj zdecydowana wiekszosc facetow, nawet tych konserwatywnych mowi jasno - "nie ma seksu = nie ma zwiazku".

                            Z drugiej strony przyznaje, ze moje postrzedanie roznic rol plci moze sie wziac ze zmiany srodowiska. Jestem galicyjskim chlopem, byc moze porownuje standardy chlopstwa do klasy sredniej. Nie mam tu zadnych badan na poparcie swojej intuicji, ale upieram sie ze wzorce plci nie roznia sie tak bardzo miedzy warstwami, ale za to ewoluuja w czasie. Ostatnio na tyle szybko, ze zmiane widac nawet w skali pojedynczego zycia (70-90 lat). Czuj sie swodobnie odrzucajac moja intuicje :)
                            • zawle Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 16:01
                              proteinowy napisał(a):
                              > Ludzie sie nie zmieniaka tak szybko, ale zmieniaja sie aspiracje. Czyli mezczyz
                              > ni rozumiani jako polowa ludzi nie zmienili sie. Mezczyzni rozumiani jako grupa
                              > spoleczna zmienili sie i to bardzo. Dzis zostawienie kobiety z dziecmi "bo jej
                              > nie kocham" nie wiaze sie z ostracyzmem kolegow. Nawet tutaj zdecydowana wieks
                              > zosc facetow, nawet tych konserwatywnych mowi jasno - "nie ma seksu = nie ma zw
                              > iazku".
                              >

                              Żartujesz? Wiesz co się zmieniło? Że kiedyś zostawiano kobiety nie zostawiając nich, po cichu, bez krzyku, mieszkając nadal w domu. Dzisiaj większość nie chce znosić takiego porzucenia, drą lapę jak dowiedzą się o kochance, rozwodzą się gdy facet nie spełnia ich oczekiwań a one są w miarę samodzielne. Teraz bycie porzuconą żoną nie zamyka Cię w kokonie wstydu, biedy i ostracyzmu społecznego.
                              No i chyba miłość Ci się pomyliła ostatecznie z brakiem seksu;)


                              > Z drugiej strony przyznaje, ze moje postrzedanie roznic rol plci moze sie wziac
                              > ze zmiany srodowiska. Jestem galicyjskim chlopem, byc moze porownuje standardy
                              > chlopstwa do klasy sredniej. Nie mam tu zadnych badan na poparcie swojej intui
                              > cji, ale upieram sie ze wzorce plci nie roznia sie tak bardzo miedzy warstwami,
                              > ale za to ewoluuja w czasie. Ostatnio na tyle szybko, ze zmiane widac nawet w
                              > skali pojedynczego zycia (70-90 lat). Czuj sie swodobnie odrzucajac moja intuic
                              > je :)

                              Boję się że zajmiesz miejsce sabata.
                              • proteinowy Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 16:36
                                > Żartujesz? Wiesz co się zmieniło? Że kiedyś zostawiano kobiety nie zostawiając
                                > nich, po cichu, bez krzyku, mieszkając nadal w domu. Dzisiaj większość nie chce
                                > znosić takiego porzucenia, drą lapę jak dowiedzą się o kochance, rozwodzą się
                                > gdy facet nie spełnia ich oczekiwań a one są w miarę samodzielne. Teraz bycie p
                                > orzuconą żoną nie zamyka Cię w kokonie wstydu, biedy i ostracyzmu społecznego.

                                Ale przeciez nie rozmawiamy o tym co sie robi tylko co sie pisze. Jak kultura masuje ludziom mozgi a nie jakie sa skutki tych masazy.

                                > No i chyba miłość Ci się pomyliła ostatecznie z brakiem seksu;)
                                Que?
                                • zawle Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 16:42
                                  proteinowy napisał(a): > Ale przeciez nie rozmawiamy o tym co sie robi tylko co sie pisze. Jak kultura m
                                  > asuje ludziom mozgi a nie jakie sa skutki tych masazy.

                                  To twoja wypowiedż do której się odniosłam dotyczyła literatury? ;)

                                  proteinowy napisał(a):
                                  > Ludzie sie nie zmieniaka tak szybko, ale zmieniaja sie aspiracje. Czyli mezczyz
                                  > ni rozumiani jako polowa ludzi nie zmienili sie. Mezczyzni rozumiani jako grupa
                                  > spoleczna zmienili sie i to bardzo. Dzis zostawienie kobiety z dziecmi "bo jej
                                  > nie kocham" nie wiaze sie z ostracyzmem kolegow. Nawet tutaj zdecydowana wieks
                                  > zosc facetow, nawet tych konserwatywnych mowi jasno - "nie ma seksu = nie ma zw
                                  > iazku".

                                  Tak zgrabnie " nie kocham" zmieniło się w "nie ma seksu".
                                  • proteinowy Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 18:16
                                    > To twoja wypowiedż do której się odniosłam dotyczyła literatury? ;)

                                    Jak zwał tak zwał. Niech bedzie ze pisaniny.

                                    > Tak zgrabnie " nie kocham" zmieniło się w "nie ma seksu".

                                    W przypadku facetow seks jest jednoznacznym wyznacznikiem milosci, tzn jezeli facet w wieku rębnym nie jest zainteresowany seksem to o uczuciu nie ma mowy. Tzn moga jeszcze wchodzić w grę uczucia typu litość czy poczucie obowiązku ale chyba nie nazwiesz tego miłością?
                                    • zawle Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 20:04
                                      proteinowy napisał(a):
                                      > W przypadku facetow seks jest jednoznacznym wyznacznikiem milosci, tzn jezeli f
                                      > acet w wieku rębnym nie jest zainteresowany seksem to o uczuciu nie ma mowy. Tz
                                      > n moga jeszcze wchodzić w grę uczucia typu litość czy poczucie obowiązku ale ch
                                      > yba nie nazwiesz tego miłością?

                                      Nie nazwę. Podobnie jest u kobiet.
                            • wont2 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 01.03.16, 10:13
                              proteinowy napisał(a):

                              Dzis zostawienie kobiety z dziecmi "bo jej
                              > nie kocham" nie wiaze sie z ostracyzmem kolegow.
                              -------
                              A kiedykolwiek się wiązało? Poważnie pytam. Z ostracyzmem kolegów wiązało i nadal chyba wiąże się wyrzeknięcie się swoich dzieci. Ale odejście od żony?
                              • zawle Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 01.03.16, 12:40
                                wont2 napisał:
                                > A kiedykolwiek się wiązało? Poważnie pytam. Z ostracyzmem kolegów wiązało i nad
                                > al chyba wiąże się wyrzeknięcie się swoich dzieci. Ale odejście od żony?
                                >

                                Aleś wymyślił:))No chyba że masz co innego na myśli niż...
                                1. To nie mój bachor, wrobiła mnie.
                                2. Na majtki jej będę dawał alimenty?
                                3. Nie po to całe życie zasuwałem żeby teraz nierobowi oddać.
                                Bo tak sobie staram wyobrazić jakieś inne wyrzeknięcia i zawsze pojawiają mi się kostiumy z innej epoki;)
                              • proteinowy Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 01.03.16, 15:24
                                > A kiedykolwiek się wiązało? Poważnie pytam. Z ostracyzmem kolegów wiązało i nad
                                > al chyba wiąże się wyrzeknięcie się swoich dzieci. Ale odejście od żony?

                                Mysle ze tak. W czasach kiedy formalne odejście od zony oznaczało jej znaczne pogorszenie standardu zycia czy perspektyw na kolejny zwiazek (a zatem jaki taki byt), odejście miało w sobie cos z tej samej hańby co porzucenie dzieci. Oznaczało zostawienie na lodzie stosunkowo bezbronnej osoby. W kontekście znacznie niższych praw kobiet to była trafna intuicja moim zdaniem.

                                Z drugiej strony czuje (chyba) kierunek rozumowania jaki stoi za Twoim pytaniem. Litość czy hipokryzja to żadna polisa, wiec kobiety (czy szerzej: ludzie o egalitarnym usposobieniu) wywalczyły sobie autentyczna równość wobec prawa. Stad odejście czy nie wiązanie sie na stałe nie jest świństwem, jest uczciwym postawieniem sprawy, jezeli w zwiazku sie nie chce być. Wydaje mi sie ze taka wizja zobowiązań jest relatywnie nowa, ma nie wiecej niz 100 lat i zależy od środowiska.

                                Pewnie dlatego tutaj pojawia sie czesto rada-krótka piłka: zostaw dziada / france i nie trać zycia. Ci ktorzy mimo to nie zostawiają nie powinni liczyć na oklaski, tylko przyznać sie przed sobą ze bycie w zwiazku to ich decyzja a nie jakiś heroizm.
                                • zawle Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 01.03.16, 15:39
                                  proteinowy napisał(a): > Mysle ze tak. W czasach kiedy formalne odejście od zony oznaczało jej znaczne p
                                  > ogorszenie standardu zycia czy perspektyw na kolejny zwiazek (a zatem jaki taki
                                  > byt), odejście miało w sobie cos z tej samej hańby co porzucenie dzieci. Oznac
                                  > zało zostawienie na lodzie stosunkowo bezbronnej osoby. W kontekście znacznie n
                                  > iższych praw kobiet to była trafna intuicja moim zdaniem.

                                  Wątpliwym gwarantem była pokora, wielbienie, ślepota, wyparcie potrzeb. Często mi się to myli z kobiecością która nie kastruje;)

                                  > Pewnie dlatego tutaj pojawia sie czesto rada-krótka piłka: zostaw dziada / fran
                                  > ce i nie trać zycia. Ci ktorzy mimo to nie zostawiają nie powinni liczyć na okl
                                  > aski, tylko przyznać sie przed sobą ze bycie w zwiazku to ich decyzja a nie jak
                                  > iś heroizm.

                                  Podobnie odejście to żadne bohaterstwo, tylko wybór.
                                • wont2 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 01.03.16, 16:46
                                  proteinowy napisał(a):

                                  > Mysle ze tak. W czasach kiedy formalne odejście od zony oznaczało jej znaczne p
                                  > ogorszenie standardu zycia czy perspektyw na kolejny zwiazek (a zatem jaki taki
                                  > byt), odejście miało w sobie cos z tej samej hańby co porzucenie dzieci. Oznac
                                  > zało zostawienie na lodzie stosunkowo bezbronnej osoby.
                                  ---------
                                  Patrz, to tak jak teraz, tylko odwrotnie. Przecież teraz, w wielu przypadkach, formalne odejście od męża oznacza znaczne pogorszenie standardu życia mężczyzny (oddajesz mieszkanie, dostajesz alimenty) i pogorszenie perspektyw na kolejny związek (no bo kto by chciał golca ze zobowiązaniami?). I czy kobiety spotyka w tym przypadku ostracyzm ze strony koleżanek? Nie sądzę. Raczej kibicują :)
                        • aandzia43 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 10:01
                          Gdzie masz w harlekinach niechęć do facetów siknych i z władzą? W celach poznawczych kilkanascie przeczytałam. Wszystkie były identyczne, Grey też. Męscy bohaterowie to silni mężczyźni, bardzo często właśnie z realną władzą. Tyle...że nie nadete buce ;-) Mają twarde charaktery, odpowiedzialne zawody, potrafią podejmować trudne decyzje i podejmować ryzyko. Często mają też kasę i wpływy. Pisząc o popularnych romansach dla pań wypadałoby coś ze zrozumieniem przeczytać.
                          • marek.zak1 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 10:14
                            aandzia43 napisała:

                            > Gdzie masz w harlekinach niechęć do facetów siknych i z władzą? W celach poznaw
                            > czych kilkanascie przeczytałam. Wszystkie były identyczne, Grey też. Męscy bohaterowie to silni mężczyźni, bardzo często właśnie z realną władzą. Tyle...że ni e nadete buce ;-) Mają twarde charaktery, odpowiedzialne zawody, potrafią podejmować trudne decyzje i podejmować ryzyko. Często mają też kasę i wpływy. Pisząc o popularnych romansach dla pań wypadałoby coś ze zrozumieniem przeczytać.
                            ----------------------------------------------------------------------------------------------------
                            Tak, znaczna część mojej angielskiej edukacji polegała na przeczytaniu dziesiątków harlequinów. Tacy sa faceci, jak opisałaś, ale w ZADNYM facet nie leje babki batem, a potem nie wręcza jej kluczyków do luksusowego samochodu. W żadnym ona nie jest submissive i wcale jej to nie przeszkadza. w żadnym nie deklaruje, że I don't make love, I fuck.


                            >
                            >
                              • marek.zak1 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 10:31
                                aandzia43 napisała:

                                > Gadżety, gadżety, gadżety. Artefakty, precjoza, słowa bardziej śmiałe niż kiedyś - dalej gadżety. Q marki łapią podnietę.
                                ========================================

                                Chyba jednak nie czytałaś, skoro tak piszesz. Są miliony pornosów w których jest tysiąc razy więcej przemocy i seksu. To nie kwestia seksu, tylko odkrycia, czego chce kobieta i złamania tabu.
                                Zresztą ś.p. Kitty napisała w chwili słabości, że jak kobieta nie wejdzie w rolę dziwki, to seks jest do niczego. 50TG jest rozwinięciem tej tezy.
                                • zawle Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 10:42
                                  marek.zak1 napisał:
                                  > Chyba jednak nie czytałaś, skoro tak piszesz. Są miliony pornosów w których jes
                                  > t tysiąc razy więcej przemocy i seksu. To nie kwestia seksu, tylko odkrycia,
                                  > czego chce kobieta i złamania tabu.
                                  > Zresztą ś.p. Kitty napisała w chwili słabości, że jak kobieta nie wejdzie w rol
                                  > ę dziwki, to seks jest do niczego. 50TG jest rozwinięciem tej tezy.

                                  Porno ogląda więcej facetów niż gospodyń domowych. Może i książka spełnia jakieś tam marzenia jakichś tam kobiet w jakimś tam zakresie. Stąd dla kopciuszków bogaty książę, dla lubiących dominację bacik, dla dopiero zatrudnionych możliwość awansu (;), dla lubiących ratować jego przeszłość itd...nieomal każda coś tam dla siebie znajdzie. Do tego dobra reklama i sprzedaż idzie. Ale się podjarałeś tą szmirą, aż strach;)
                                • anbale Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 10:46
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > To nie kwestia seksu, tylko odkrycia,
                                  > czego chce kobieta i złamania tabu.
                                  > Zresztą ś.p. Kitty napisała w chwili słabości, że jak kobieta nie wejdzie w rol
                                  > ę dziwki, to seks jest do niczego. 50TG jest rozwinięciem tej tezy.

                                  To nie jest to, czego potrzebuje kobiety, tylko to co Ty byś chciał, żeby potrzebowała, bo Ci się to wydaje proste. Właśnie słowa, gadżety, blabla, "jestem Twoim panem"...
                                  I to są preferencje Kitty a nie wszystkich kobiet świata, nie ma jednego mianownika.
                                  • marek.zak1 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 12:00
                                    anbale napisała:

                                    > To nie jest to, czego potrzebuje kobiety, tylko to co Ty byś chciał, żeby potrzebowała, bo Ci się to wydaje proste. Właśnie słowa, gadżety, blabla, "jestem Twoim panem"...
                                    ===========================================
                                    A to uwagi do autorki, nie do mnie.
                                  • marek.zak1 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 12:08
                                    aandzia43 napisała:

                                    > Wybacz Marku, ale książka okazała się dla mnie niestrawna. BardZo się starałam, ale nie dałam rady. Obejrzałam film. Czy naprawdę trzeba przeczytać sztampoweg o gniota od.deski do deski żeby go rozgryzc?
                                    ====================================
                                    Ja też obejrzałem film i toi z nastawieniem, że jest to dzieło dla bezmozgów, a po obejrzeniu doszedłem do wniosku, że jest w nim coś więcej, coś, co jest w opozycji to teorii partnerstwa, wzajemnego zrozumienia, subtelności i równouprawnienia kobiety i mężczyzny. Te cechy to usprawiedliwienie słabości faceta, który nie umie znaleźć się we współczesnym świecie. To tęsknota za silnym, pewnym siebie i zdecydowanym facetem, któremu kobieta się gotowa oddać, oddać duszę i ciało w w tej miłosnej nirwanie żyć i znaleźć szczęście. Zaznaczam, to napisała kobieta i do niej uwagi, jeśli takowe są.
                                    • zyg_zyg_zyg Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 12:26
                                      Maruś, nikt nie przeczy przecież, że istnieją kobiety które pragną tego, o czym pisze Wont- zwolnienia z odpowiedzialności za własne życie i szczęście i oddanie jej w ręce mężczyzny. Może być ich nawet sporo. Ale co Cię upoważnia do tego, żeby zaraz z tego robić większość? Żeby twierdzić "Tego właśnie pragną kobiety"?
                                      • marek.zak1 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 12:38
                                        zyg_zyg_zyg napisała:

                                        > Maruś, nikt nie przeczy przecież, że istnieją kobiety które pragną tego, o czym pisze Wont- zwolnienia z odpowiedzialności za własne życie i szczęście i oddanie jej w ręce mężczyzny. Może być ich nawet sporo. Ale co Cię upoważnia do tego , żeby zaraz z tego robić większość? Żeby twierdzić "Tego właśnie pragną kobiety"?
                                        ============================================
                                        Pragną faceta, który chce być odpowiedzialny i od odpowiedzialności sie nie uchyla, i nie jest słaby, nazywając to subtelnością, delikatnością itp. Musze konczyć, korpo czekia...
                                        • anbale Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 12:56
                                          Ale za co ma być odpowiedzialny właściwie? Za czyjeś życie? Przecież to trochę psychozą pachnie albo przemocą, czuć się odpowiedzialnym za czyjeś życie- za tym musi iść przecież kontrola, egzekwowanie, właściwe ukaranie za niesubordynację, itp...Ma se facet wziąć kobietę jak niedorozwinięte dziecko na łeb, i o tym niby marzą kobiety?

                                          I za co ten Grey jest taki odpowiedzialny i od odpowiedzialności się nie uchyla, że aż wszystkie kobiety o nim śnią?

                                      • marek.zak1 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 01.03.16, 10:41
                                        zyg_zyg_zyg napisała:

                                        > Maruś, nikt nie przeczy przecież, że istnieją kobiety które pragną tego, o czym pisze Wont- zwolnienia z odpowiedzialności za własne życie i szczęście i oddanie jej w ręce mężczyzny. Może być ich nawet sporo. Ale co Cię upoważnia do tego, żeby zaraz z tego robić większość? Żeby twierdzić "Tego właśnie pragną kobiety"?
                                        =========================================================
                                        Po pierwsze ja nigdzie nie pisałem o zwolnieniu z odpowiedzialności, tylko o Greyu jako wzorcu. Tak uważam, że kobiety chcą mieć pewnego siebie, odpowiedzialnego faceta, który wie, czego chce, odnosi sukcesy, a nie rozchwianego ,partnera", który pyta kobiety , jak ma żyć.
                                          • marek.zak1 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 01.03.16, 11:06
                                            zyg_zyg_zyg napisała:

                                            > I rozumiem, że z takim obrazem mężczyzny w romansach zetknąłeś się dopiero przy 50 twarzach Greya?
                                            =====================================
                                            Nie. Przeczytałem sporo Harlequinów i podobnych, ale Grey jest zupełnie ekstremalny. Stąd stał się wyznacznikiem męskości, jak niegdyś książe na białym koniu.i.
                                        • wont2 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 01.03.16, 13:26
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > Po pierwsze ja nigdzie nie pisałem o zwolnieniu z odpowiedzialności,
                                          ---------
                                          Istotnie, o zwolnieniu z odpowiedzialności jako marzeniu większości kobiet pisałem ja a nie Marek. Nie dysponuję żadnymi danymi statystycznymi ani wynikami badań w tym zakresie, jest to jedynie moja teza, w którą jednakowoż głęboko wierzę, ponieważ w sposób kompletny wyjaśnia i potwierdza moje osobiste obserwacje związane z wyborami dokonywanymi przez kobiety - zarówno w warstwie prywatnej jak i zawodowej. Jeżeli ktoś ma inne zdanie w tej kwestii to jestem otwarty na argumenty.

                                          Nie wiem na ile pojęcie hipergamii jako strategii związkowej kobiet jest udowodnione naukowo ale chyba większość zgodzi się, że życie potwierdza tę obserwację. Są oczywiście wyjątki potwierdzające regułę - zawsze jakaś bogata biznewoman wyjdzie za kopciuszka, ale najczęściej bogata bizneswoman szuka nie mniej bogatego biznesmena.

                                          Poczucie bezpieczeństwa. Mówi się, i słusznie, że kobiety u partnera szukają przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa. Ale przecież poczucie bezpieczeństwa jest naturalną, pierwotną potrzebą każdego prawie człowieka. Mężczyzny również. Dlatego przecież związkową strategią wielu mężczyzn jest kobieta nierozwiązła albo kobieta zależna finansowo - bo wtedy ryzyko tego, że zdradzi albo odejdzie są mniejsze. Poczucie bezpieczeństwa jako ludzka potrzeba, tak jak ja to widzę, polega na tym, że mój partner ma na celu moje dobro, że mogę na niego liczyć, że mogę z nim porozmawiać. Że razem będziemy stawiać czoła problemom. Tymczasem, pojęcie poczucia bezpieczeństwa zostało w jakiś zabawny sposób wykoślawione i pod tym miłym dla ucha hasłem kryje się nie potrzeba bliskości z drugim człowiekiem tylko męska kasa, mamona, szmal i hajs. No naprawdę, od prostytucji różni się to tylko tym, że drożej wychodzi. I, formalnie, można stukać bez gumki. Czy warto? Nie wiem, zależy od cycków.
                                          • marek.zak1 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 01.03.16, 16:53
                                            No widzisz. Skoro wiec Grey jest tak bogaty kobieta moze byc poddana bita a za to otrzymuje samochod i luksusy. I jeszcze go kocha. Powiazanie bogactwa zla prostytucji i oddaniem temu bogactwu przy olaniu uczuc zakochanego biedaka stworzylo fascynujaca mieszanke.
                                            • marek.zak1 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 02.03.16, 17:42
                                              Powstaje ,,Ciemniejsza strona Greya". Już się cieszę. Anę napastował jej przełożony, ale wybiegła z biura i wpadła na Christiana. Ten ja wyzwolił z kłopotów, ale co dalej...
                                              W następnej części czuje, że będzie jeszcze lepiej. Propozycja tematu to:
                                              ,,W piekle z Greyem", a może konsekwentnie: ,,Czarna strona Greya".
                                              film.onet.pl/ciemniejsza-strona-greya-pierwsze-zdjecia-z-planu/0gc8b9
                                              • wont2 Dr. Christian Grey 03.03.16, 13:57
                                                Muszę przyznać z pewnym wstydem, że wypowiadam się w tym temacie a w życiu nie przeczytałem żadnego harlequina nie mówiąc o Grey'u. Słynnego filmu też niestety nie widziałem. Ale, żeby mieć jako takie wyobrażenie, wyklikałem sobie dzisiaj najpikantniejsze cytaty z 50 twarzy Greya. I to mi się podoba! Lenin pisał, że każda kucharka powinna nauczyć się rządzić państwem. W naszym świecie, kucharka pisze bestsellery, które rządzą światem!

                                                www.glamki.pl/news/z-zycia-gwiazd/najpikantniejsze-cytaty-z-50-twarzy-greya-najostrzejsze-fragmenty-z-powiesci-erotycznej,67_12943.html

                                                Doktor Christian chwyta moją lewą nogę, odwodzi ją delikatnie w stronę lewego rogu ginekologicznego łóżka i czule układa na specjalnym oparciu. Kiedy kończy, jego długie palce głaszczą moją stopę. Och! Jego dotyk wysyła gilgoczący dreszcz. Słyszę jak powoli przechodzi na drugą stronę łóżka. Chwyta moją prawą nogę i robi to samo. Po raz kolejny jego długie palce przesuwają się wzdłuż mojej łydki. O mój... Już jestem gotowa żeby wybuchnąć. Dlaczego to jest takie erotyczne? Żebym się tylko nie zesrała, bo zapomniałam przed badaniem opróżnić jelit z zalegających mas kałowych.

                                                Doktor przeciąga wziernik dopochwowy po mojej kobiecości, przez moje włosy łonowe, w dół wejścia do pochwy. Jęczę, gdy mnie rozwiera, wypełnia i bezwiednie otwieram usta zaskoczona tym słodkim, cudownym, przejmującym i przepełniającym uczuciem.

                                                Czuje to Pani, Panno Steele? – pyta się z okolic mojego krocza i bardzo delikatnie skrobie szyjkę macicy. – Właśnie podbieram materiał do badania cytologicznego - Moje nogi są przyszpilone do podnóżków. Jestem uwięziona, dając mu łatwy dostęp do najbardziej osobistej części mojego ciała.

                                                Wyjmuje wziernik i nagle wsuwa we mnie dwa palce, kompletnie mnie tym zaskakując. Wciągam gwałtownie powietrze i to nowe doznanie zaczyna się przedzierać przez odrętwienie moich myśli. Drugą ręką mocno uciska skórę podbrzusza, czyniąc mnie bezwolną i unieruchomioną. Zduszam jęk. Jego szare oczy płoną. Jego place zaczynają się poruszać, naprawdę poruszać. To nie jest badanie, ale palcówa – i ja to uwielbiam. Wydaję jęk. To takie surowe, takie cielesne i wyuzdane. Upijam się tym doznaniem.

                                                Za chwilę popycha mi kolana do góry, tak że pupę mam teraz w powietrzu. Nim zdążę zareagować, jego dwa palce wchodzą we mnie. Wydaję okrzyk – wywołany jego nagłym wejściem, i natychmiast dochodzę, jeszcze i jeszcze, rozpadając się pod nim na kawałki, gdy tymczasem on dalej rozkosznie wbija się we mnie. Nie przestaje. Już po mnie. Nie dam rady... a on wchodzi we mnie i wchodzi... i wtedy znowu się to zaczyna...chyba nie..nie... Żebym się tylko nie zesrała.

                                                - Ja pierdolę, to boli! – krzyczę.
                                                - Licz, Anastasio! – Rozkazuje. – Obiecuję, że jak dojdziesz do sześciu, badanie per rectum się skończy. Wiem, jest bolesne ale też niezbędne we wczesnym wykrywaniu łagodnych i złośliwych zmian nowotworowych odbytnicy i okolic odbytu.

                                                - Jeden! - Krzyczę na niego i brzmi to jak przekleństwo. Zgina palce znowu, a ból pulsuje i odbija się echem. Ja pierdolę, to piecze. - Dwa! - Krzyczę. Tak dobrze jest krzyczeć. Jego oddech jest ostry i pourywany. Mój prawie nie istnieje kiedy desperacko szukam w swojej psychice jakiejś wewnętrznej siły. Gumowa rękawiczka wjeżdża w mój odbyt jeszcze raz. - Trzy! - Niemile widziane łzy napływają mi do oczy. Jezu - to jest boleśniejsze niż myślałam - o wiele boleśniejsze od srania przy zatwardzeniu. Nie oszczędza mnie. - Cztery! - Wyję kiedy ból uderza mnie po raz kolejny, a łzy spływają po mojej twarzy. Nie chcę płakać. Złości mnie, że płaczę. Wymierza kolejne pchnięcie. - Pięć. - Mój głos jest teraz zdławionym, zduszonym łkaniem. W tej chwili myślę, że go nienawidzę. Jeszcze jeden, zniosę jeszcze jeden. Czuję jakby ktoś podpalił mój tyłek. - Sześć. - Szepczę kiedy przeszywający ból przebiega mnie po raz kolejny i słyszę jak Doktor Grey upuszcza obsraną lateksową rękawiczkę. Wciąga mnie w swoje ramiona, cały współczujący i bez oddechu... a ja nie chcę od niego niczego. - Puść... nie...

                                                - Panno Steele, już skończyliśmy badanie. Wszystko w normie. Wyniki badania cytologicznego do odebrania za tydzień. I bardzo proszę pamiętać o opróżnieniu pęcherza i jelit przed następnym badaniem, będzie mniej bolało.
                                          • proteinowy Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 01.03.16, 16:59
                                            > Poczucie bezpieczeństwa. Mówi się, i słusznie, że kobiety u partnera szukają pr
                                            > zede wszystkim poczucia bezpieczeństwa. Ale przecież poczucie bezpieczeństwa je
                                            > st naturalną, pierwotną potrzebą każdego prawie człowieka. Mężczyzny również. D
                                            > latego przecież związkową strategią wielu mężczyzn jest kobieta nierozwiązła al
                                            > bo kobieta zależna finansowo - bo wtedy ryzyko tego, że zdradzi albo odejdzie s
                                            > ą mniejsze. Poczucie bezpieczeństwa jako ludzka potrzeba, tak jak ja to widzę,
                                            > polega na tym, że mój partner ma na celu moje dobro, że mogę na niego liczyć, ż
                                            > e mogę z nim porozmawiać. Że razem będziemy stawiać czoła problemom.

                                            Mamy taka potrzebę i to jest klej związków. Rozpuszczalnikiem jest inna cecha naszej natury: skłonność do przeceniania własnego wkładu i niedoceniania cudzego. Zupełnie zrozumiałe w teorii gier, ale przykre w subiektywnym doświadczeniu.
                                    • aandzia43 Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 12:33
                                      Po zapoznaniu się z.próbkami prozy film obejrzałam już nawet z pewną przyjemnością. Nawet sympatyvzny był. I dalej sztampa. Silny, decyzyjny i zdejmujący z kobiety wszelką odpowiedzialmieć facet taki sam, jak we wszystkich harlekinach. Nie dorabiaj piździe uszu.
                          • proteinowy Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 16:12
                            > Gdzie masz w harlekinach niechęć do facetów siknych i z władzą?

                            Z miejsca przyznaje ze nie mam prawie zadnych danych z pierwszej reki, mam tylko swoje wyobrazenia co w tych ksiazkach jest. Przede wszystkim wyobrazam sobie ze wystepuje w nich wiecej niz jedna meska postac, z ktora bohaterka moze wejsc w relacje romantyczna. Zaryzykuje ze czesto jest to jeden (lub wiecej pozytywny) bohater i jeden (lub wiecej) negatywny.

                            Niemniej skoro Ty masz dane wez probke "klasycznych" romansow i zweryfikuj moje uprzedzenia.

                            Procedura.
                            - Dla kazdego utworu:
                            * porownaj stan posiadania bohatera pozytywnego do negatywnego
                            * jezeli bohater pozytywny jest biedniejszy od negatywnego postaw kolo utworu zielona kropeczke
                            * jezeli bohater pozytywny jest bogatszy od negatywnego - czerwona kropeczka
                            * jezeli bohater pozytywny i negatywy maja podobny stan posiadania, ale obaj sa bogatsi od bohaterki - pomaranczowa
                            * jezeli bohater pozytywny i negatywy maja podobny stan posiadania, ale obaj sa biedniejsi od bohaterki - fioletowa

                            - policz kropeczki
                            - powiedz glosno "zielono mi" :p
                            - gdybym nie mial racji i nie bylo zielono, to prawdopodobnie bedzie pomaranczowo.

                            Jezeli sie myle - to w ramach kary przeczytam 10 takich powiesci do konca roku :)
                    • potwor_z_piccadilly Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 28.02.16, 21:40
                      marek.zak1 napisał:

                      > Ja się nie zachwycam, tylko uważam, że ta książka odkrywa, może przypadkiem, t
                      > o, czego naprawdę chcą kobiety.

                      Nikt przypadkiem, czy nie przypadkiem, nie jest w stanie odkryć czego chcą kobiety, bo tego nie da się odkryć.
                      I to jest w nich cudne, bo inspirujące.
                      I niech tak zostanie. Niech na przemian nas kochają i na nas warczą.
                      Tak w relacjach miedzy płciami jest od setek tysięcy lat i nie grzebmy w tym, bo niczego odkrywczego się nie dogrzebiemy. A kontestując prawa natury, kłopotów tylko sobie napytamy.
                • proteinowy Re: Grey jako nowy wyznacznik meskości. 29.02.16, 07:24
                  > Książka ta to nie jest ani pornos, ani Harlequin, ale wyznacznik nowej rzeczywi
                  > stości.

                  Wlasnie jestem w Porland (jutro bedziemy integrowac software brytyjski z amerykanskim) i zapijam jetlag lokalnym hipsterskim piwem. Piwo dobre.

                  Moja korpo szarpnela sie na cywilizowany hotel - Heathman. Wrzucilem w Googla atrakcje w Portland i co widze? Krecili Greya w tym wlasnie hotelu, mam nad lozkiem dokladnie takie samo badziewie jak na zdjeciu z tej strony: www.travelportland.com/article/fifty-shades-grey-heathman-hotel/

                  Kolo lozka stoi olbrzymie lustro. Czerwonego pokoiku jeszcze nie znalazlem. Szkoda ze tu nie ma zoneczki. Postawilbym ja przed tym lustrem i z powazna mina wycedzil - I don't make love, I fuck.
    • managr Re: problem z mezem 29.02.16, 09:29
      Ale sie rozkręciła dyskusja:) Co do 50 twarzy Greya to dość fajna ksiazka, mysle, ze miło by było miec takiego faceta w łóżku:) Miła odmiana po tym co mam w domu. Życie jest mocno skomplikowane. Wiekszość facetów twierdzi, ze to kobiety sa zimne, trzeba je namawiac na seks, ze nie chca żadnych urozmaiceń, udziwnień. ja wczoraj rozmawiałam z mezem, w zasadzie próbowałam rozmawiac, na temat wprowadzenie jakis przebieranek, moze odgrywania ról , do naszej sypialni. I wiecie co powiedział: jego to nie kręci, on tego nie lubi. Namiętności tez nie lubi. Więc sie zapytałam a co lubi: on na to, ze tak jak jest teraz. wiec mi ręce opadły. ja juz nie mam siły na walkę. Mam dość. prościej by było, zeby był złym mężem i ojcem, wtedy bysmy sie rozstali. A tak, rozstawac się z powodu łózka, to troche kiepsko. Ale zauwazyłam, ze im jestem starsza, tym mam wiekszy apetyt na fajny seks. Ale nie mam tego. i to mnie bardzo frustruje, coraz trudniej mi sobie z tym poradzic.
      • zyg_zyg_zyg Re: problem z mezem 29.02.16, 13:04
        "Lubię tak jak jest", to chujowa informacja. To znaczyć może tyle, że on nie potrzebuje żadnej zmiany i że to Ty wyłącznie masz problem, a nie Wy. Jeśli dobrze mu tak jak jest, to może nie wiedzieć, po co wkładać wysiłek, żeby zacząć działać inaczej. Wcale niewykluczone, że oznaczać to będzie pogorszenie jego sytuacji. Może na przykład Cię będzie musiał więcej miziać, co go nudzi i męczy?

        Jeśli jeszcze nie próbowałaś strategii "To mój problem, pomożesz mi go rozwiązać? Zrób to proszę dla mnie", to spróbuj. Możesz też zaryzykować i zrobić z tego Wasz wspólny problem - np. stwierdzić "nie pasujemy do siebie", wyprowadzić się z domu, albo znaleźć sobie kochanka. Ale gwarancji, że cokolwiek zadziała, Tobie nie dam.
    • managr Re: problem z mezem 29.02.16, 14:16
      On nie potrzebuje, ale ja tak. Mnie to nie wystarcza. On zaspokojony idzie spac, a mnie szlag trafia i rozpiera energia. to chyba nie tak powinno byc. Gdyby mnie maz powiedział, ze ma ochote na pewne rzeczy, to jesli nie byłoby to to w stylu drugiej kobiety do łózka, to ja jestem za. Zawsze wysłucham i staram sie zrobic tak jak on chce. Ale dawanie przyjemnosci w zwiazku nie moze byc jednostronne.
    • lippy100 Re: problem z mezem 03.03.16, 20:33
      U nas podobnie, z tym, ze zaleznosc jest inna - przytula i caluje, kiedy NIE MA ochoty na seks.
      Obojetny potrafi byc, kiedy ma. Jemu jest obojetne.

      Seks, tez porazka od jakiegos czasu... Jestesmy razem niespelna 4 lata...
      • marek.zak1 Re: problem z mezem 03.03.16, 21:41
        lippy100 napisała:

        > U nas podobnie, z tym, ze zaleznosc jest inna - przytula i caluje, kiedy NIE MA
        > ochoty na seks. Obojetny potrafi byc, kiedy ma. Jemu jest obojetne.
        >
        > Seks, tez porazka od jakiegos czasu... Jestesmy razem niespelna 4 lata...
        ====================================================

        I co ty tam jeszcze robisz?
    • ania.mart07 Re: problem z mezem 13.02.21, 11:18
      Hej, znajdź grupę na fb o nazwie Kobiety,mezczyzni - zrozumieć się wzajemnie. Prowadzi ja autor poradników damsko-meskich. Znajdziesz tam odpowiedź na nurtujące Cię pytania dotyczące zachowania mężczyzn.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka