kicus111
25.06.17, 17:14
Ok przyznaję- temat brzmi trywialnie.
No ale w porządku, może ktoś ma coś ciekawego do napisania.
Mam 31 lat, mieszkam i pracuję od 7 lat za granica, i nigdy nie układało mi się w związkach. Przyznaję, ze miałam problemy sama ze sobą- totalny brak akceptacji siebie, we wczesnej młodości zaburzenia odżywiania, potem nadużywanie alkoholu... w zasadzie lata studenckie zmarnowałam towarzysko, unikałam ludzi..
Ale wszystko zaczęło się zmieniać i jestem na dobrej drodze, mam dobra prace, ciekawe hobby, głownie sportowe. Lubie życie!!
Ale aspekt damsko-męski kuleje nadal. Jest ktoś kto bardzo zwrócił moja uwagę, pracuje w ośrodku sportowym gdzie chodzę. Rozmawiam z nim czasem, a myślę każdego dnia i tak jest od miesięcy.. W zasadzie trochę mi wstyd ze nie mam pomysłu na to co zrobić.. A konkretnie- chcialabym go blizej poznac, umowic sie na spotkanie... Jak Wy to robicie- jesli jest ktos interesujący na horyzoncie, macie odwage o to walczyc? czy powinnam wyjsc z jakakolwiek inicjtywa? Polski wychowanie wpoilo mi inny model- to do faceta nalezy inicjatywa...
Oczywiscie wiem, ze moge isc i nawet zaproponowac mu wyjscie, ale jestem tak cholernie oniesmielona nim, ze raczej to malo prawdopodobne.. Z drugiej strony zycie plynie tak szybko i szkoda mi odpuscic, tym bardziej ze przez lata nikt nie przykul mojej uwagi jak on...
Wiem wiem, problemy pierwszego swiata:) ale zyje troche samotnie na tej emigracji...mam fajna grupe w pracy, paru znajomych ale jednak brak bliskiej relacji...
Macie jakąś radę??