marek.zak1
19.08.17, 16:44
Jestem u kolegi z tenisowego grona i jego żony, którzy przyjechali do Polski na wakacje. Oboje około 50, mieszkają za granicą i bardzo dobrze zarabiają. Dzień wcześniej umówilismy się na pożegnalny mecz, z kolegami (debel). Kolega do mnie podchodzi i mówi: pogadaj z moją żoną i przekonaj ją, żeby nie oponowała przeciwko naszemu spotkaniu na korcie.
- Nie ma problemu – odpowiedziałem nieco zdziwiony, bo jeszcze nikt mnie nie prosił o negocjacje z czyjąś żoną. – Negocjacje to moja specjalność – dodałem.
Problemu nie było i pożegnalny mecz się odbył.
Wieczorem opowiedziałem to mojej.
Kolejny pantoflarz z twojej drużyny – odpowiedziała z uśmiechem.