Dodaj do ulubionych

Znowu na tapecie: look, status, money

15.05.18, 11:08
Hello Kamaraci,

Mam za soba krotka dzialalnosc na portalu randkowym. Dzialalnosc to za duzo powiedziane. Jest to dokladnie wystawienie swojego ciala (grzecznie, bo zadna golizna czy jakies info ze 'ruchac m sie chce!' nie przejdzie) i paru zdan o sobie na krzyz na tym nowym dla mnie rynku i tylko przygladanie sie co sie bedzie wkolo tego dzialo. Na zadne spotkania, randki i rozmowy calonocne jeszcze gotowa nie jestem z powodu zaangazowania emocjonalnego w ostatniego kochanka ale mam nadzieje, ze mi przejdzie i sie jakos otworze. W kazdym razie taki tego cel. Ok, do rzeczy. Poniewaz ruchu sporo, jak pewnie wkolo kazdego damskiego profilu, to mam takie spostrzezenie-argument w plaszczyznie deklaracje a czyn.

Panie bodajze twierdza na forum, ze look, look i tylko look, miejsce pierwsze. Do tego charakter, system wartosci, poglady. Wczesniej mialam wrazenie, ze glownie Kag byla oredowniczka tej idei, a teraz MAbelle, zgadza sie? Otoz dokonuje szybkiej zdawaloby sie dosc intuicyjnej, bezmyslnej i niestrategicznej preselskcji. Zaczyna sie od zdjeciowej ale nawet jak ktorys by byl misterem swiata czy olimpii (a match'uja mnie czesto z wysportowanymi, wiadomo wiec kawalek ciala jest), to kandydat laduje w koszu gdy jest: kierowca, mechanikiem, operatorem maszyny czy pracownikiem produkcji. Za to jak sie pojawi jakis manager, kierownik, lekarz czy gosc z wyzszym stopniem naukowym to zdarza mi sie o dziwo! poprosic o zdjecie i nawet podac nr telefonu, gdy pan chce zachowac swoja anonimowosc pod plaszczkiem mms'a.

ZAtem reasumujac: na chuj rozbrzmiewac o urodzie, odwadze, pracowitosci, czy cotam jeszcze lecialo w watku tej 'namietnej' dziewczyny z ust MAbelle o Szopenie, Proteinie czy innym Lybbli skoro klucz jest jeden i sklada sie z 3 naciec jak w tytule ;-) Ktora sie z Pan jeszcze przyzna oprocz mnie, ze kaska jest kurna rownie wazna, odpowiednio duza i to taka, ktora sie wymachuje pani przed oczyma i rozrzuca jak platki rozy pod stopy pary mlodej wychodzacej z kosciola? ;-) Zapraszam.
Obserwuj wątek
    • dostojnick Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 11:15
      Wiesz Kitty, to nie tyle kaska, co status oraz wartości intelektualne, ogłada kulturalna, typ rozmowy i może nawet ars amandi różnicuje randevous z wziętym kierowcą vs. z doktorem nauk humanistycznych:). Z tym że ja się z nimi nie spotykałem, więc właściwie to nie wiem ;(
      • dostojnick Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 11:26
        Weź pod uwagę, że jesteś naprawdę wymagającą intelektualnie partnerką i kierowca może z frustracji uciec do szoferki:))
        • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 11:36
          dostojnick napisał(a):

          > Weź pod uwagę, że jesteś naprawdę wymagającą intelektualnie partnerką i kierowc
          > a może z frustracji uciec do szoferki:))

          A górnik na przodek :-D
          • dostojnick Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 11:43
            aandzia43 napisała:

            > dostojnick napisał(a):
            >
            > > Weź pod uwagę, że jesteś naprawdę wymagającą intelektualnie partnerką i k
            > ierowc
            > > a może z frustracji uciec do szoferki:))
            >
            > A górnik na przodek :-D
            >
            >
            __
            Nawet doktor nie obdarzony pewnością siebie może nie stolerować tak ładnie uformowanej inteligencji...
        • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 11:39
          dostojnick napisał(a):

          > Weź pod uwagę, że jesteś naprawdę wymagającą intelektualnie partnerką i kierowc
          > a może z frustracji uciec do szoferki:))

          KAzdy mi to przypisuje, a w realu mezczyzni naprawde uwazajacy sie za inteligentnych intelektualnie mierza wyzej. Jak to spiewal Malenczuk "zachowaj serce dla kolegi, a dla mnie zostaw tylko biust".
          • dostojnick Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 11:46
            hello-kitty2 napisała:

            > dostojnick napisał(a):
            >
            > > Weź pod uwagę, że jesteś naprawdę wymagającą intelektualnie partnerką i k
            > ierowc
            > > a może z frustracji uciec do szoferki:))
            >
            > KAzdy mi to przypisuje, a w realu mezczyzni naprawde uwazajacy sie za inteligen
            > tnych intelektualnie mierza wyzej. Jak to spiewal Malenczuk "zachowaj serce dla
            > kolegi, a dla mnie zostaw tylko biust".
            >

            Zachowaj umysł dla kolegi... Nie wiem jak Holendrzy, bo to takie milczki bardziej, ale Francuzi na pewno chcieliby szerszy pakiet romansowy!
        • kutuzow Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 11:56
          dostojnick napisał(a):

          > Weź pod uwagę, że jesteś naprawdę wymagającą intelektualnie partnerką i kierowc
          > a może z frustracji uciec do szoferki:))

          Czasami to nawet, żeby komuś wejść w tyłek trzeba się wykazać inteligencją, bo bez tego będzie painal zamiast komplementu.
          • dostojnick Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 11:58
            kutuzow napisał:

            > dostojnick napisał(a):
            >
            > > Weź pod uwagę, że jesteś naprawdę wymagającą intelektualnie partnerką i k
            > ierowc
            > > a może z frustracji uciec do szoferki:))
            >
            > Czasami to nawet, żeby komuś wejść w tyłek trzeba się wykazać inteligencją, bo
            > bez tego będzie painal zamiast komplementu.
            >
            >
            Dobrze, dobrze. Już ty się psycholu nie produkuj ze swoją manią.
            • kutuzow Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 12:06
              dostojnick napisał(a):


              > >
              > Dobrze, dobrze. Już ty się psycholu nie produkuj ze swoją manią.

              Wujek Staszek -Mistrz Ciętej Riposty
              • dostojnick Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 13:31
                Czy mogę już komplementować kogo mi się podoba i jak mi się podoba, czy uznasz to za akt nieprzyjazny wobec ciebie?
                • kutuzow Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 15:34
                  dostojnick napisał(a):

                  > Czy mogę już komplementować kogo mi się podoba i jak mi się podoba, czy uznasz
                  > to za akt nieprzyjazny wobec ciebie?

                  Ty możesz robić wszystko... inni zaś mogą to komentować...to jest istota forum.
                  Nie wiem skąd przyszło Ci do głowy że ja to odebrałem jako coś nieprzyjaznego wobec mnie.
                  To Ty się obruszyłeś.

                  P.S. Dla Ciebie mam jeszcze przysłowie: "mądrej głowie dość dwie słowie"
                  • dostojnick Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 15:42
                    To jest nieprawda, że wolno pisać co się komu podoba, ponieważ jest kultura i netykieta jako podzbiór reguł kulturalnych. Jeżeli chcesz z nią powalczyć, to zrób to jak solidny facet powinien - argumentuj przeciw niej, kulturze, a nie udawaj że obowiązuje niczym nieskrępowana wolność słowa. Czyli że ty zwalczasz moje prawo do kulturalnych słów do kogoś, a więc zgodnych z netykietą, w ogóle z etykietą, głosząc że masz prawo do nieskrępowanej kulturą wolności słowa.
    • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 11:47
      > Panie bodajze twierdza na forum, ze look, look i tylko look, miejsce pierwsze.
      > Do tego charakter, system wartosci, poglady. Wczesniej mialam wrazenie, ze glow
      > nie Kag byla oredowniczka tej idei, a teraz MAbelle, zgadza sie? Otoz dokonuje
      > szybkiej zdawaloby sie dosc intuicyjnej, bezmyslnej i niestrategicznej preselsk
      > cji. Zaczyna sie od zdjeciowej ale nawet jak ktorys by byl misterem swiata czy
      > olimpii (a match'uja mnie czesto z wysportowanymi, wiadomo wiec kawalek ciala j
      > est), to kandydat laduje w koszu gdy jest: kierowca, mechanikiem, operatorem ma
      > szyny czy pracownikiem produkcji. Za to jak sie pojawi jakis manager, kierownik
      > , lekarz czy gosc z wyzszym stopniem naukowym to zdarza mi sie o dziwo! poprosi
      > c o zdjecie i nawet podac nr telefonu, gdy pan chce zachowac swoja anonimowosc
      > pod plaszczkiem mms'a.

      A ja mam takie spostrzeżenia na swój temat po historiach portalowych, realowych i randkowych ogólnie: look i ogłada. Look rozumiany jako przyjemny DLA MNIE wygląd, zapach i sposób poruszania się, ogłada jako norma psychiczna, inteligencja, brak chamstwa i prymitywnych zagrywek PUA-sowskiego autoramentu.
      • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 12:53
        aandzia43 napisała:

        > A ja mam takie spostrzeżenia na swój temat po historiach portalowych, realowych
        > i randkowych ogólnie: look i ogłada. Look rozumiany jako przyjemny DLA MNIE wy
        > gląd, zapach i sposób poruszania się, ogłada jako norma psychiczna, inteligencj
        > a, brak chamstwa i prymitywnych zagrywek PUA-sowskiego autoramentu.

        Ale co, chcesz powiedziec, ze nie spogladasz na zawod czy wyksztalcenie i nie odrzucasz, jak pisalam, kierowcow cezarowek czy facetow ze srednim/zawodowm na dzien dobry? Do look'u tu sie nie dopieprzam, bo przyjmuje, jak mawia KAg ''nie to ladne, co ladne, tylko co sie komu podoba'', zgoda. Swoja droga w LO chodzilam z look'em 9/10, kierowca i seks byl codziennie. Chyba mocno bylo chemie widac, bo jak zniknelam na 2 tygodnie z zajec z powodu jakiejs operacji, to w klasie dziewczyny myslaly, ze usuwam ciaze ;-) Jejciu taka wzorowa uczennica, a taka opinia, nie moglam w to uwierzyc pamietam. Wiec brak wyksztalcenia i kasy jakos mi nie przeszkadzal. Jak to czlowiekowi rosnie apetyt w miare jedzenia, a tu cialo wiednie wiec zasoby nie dorownuja apetytowi. Chcesz wyjac wiecej niz wlozyc. Cwaniactwo.

        Inna zaskakujaca mnie obserwacja: sporo atrakcyjnego miesa szuka matki zastepczej dla wlasnych dzieci ;( Poszlybyscie na to? Od razu mi sie przypomina stwierdzenie bodajze Wonta, jak nieatrakcyjnie seksualnie jest to, gdy ktos na wstepie chce/widzi cie na rodzica swojego dziecka. Pussyblock, Kutasblock ;) Znowu niepoprawnie politycznie.
        • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 13:11
          hello-kitty2 napisała:

          > aandzia43 napisała:
          >
          > > A ja mam takie spostrzeżenia na swój temat po historiach portalowych, rea
          > lowych
          > > i randkowych ogólnie: look i ogłada. Look rozumiany jako przyjemny DLA M
          > NIE wy
          > > gląd, zapach i sposób poruszania się, ogłada jako norma psychiczna, intel
          > igencj
          > > a, brak chamstwa i prymitywnych zagrywek PUA-sowskiego autoramentu.
          >
          > Ale co, chcesz powiedziec, ze nie spogladasz na zawod czy wyksztalcenie i nie o
          > drzucasz, jak pisalam, kierowcow cezarowek czy facetow ze srednim/zawodowm na d
          > zien dobry? Do look'u tu sie nie dopieprzam, bo przyjmuje, jak mawia KAg ''nie
          > to ladne, co ladne, tylko co sie komu podoba'', zgoda.
          . Wiec brak wyksztalcenia i kasy jako
          > s mi nie przeszkadzal. Jak to czlowiekowi rosnie apetyt w miare jedzenia, a tu
          > cialo wiednie wiec zasoby nie dorownuja apetytowi. Chcesz wyjac wiecej niz wloz
          > yc. Cwaniactwo.

          Oczywiście że patrzę na zawód i wykształcenie. Jak już pisałam w tym wątku zawsze leciałam na bystry umysł, a taki jednak częściej mają wykształceni. Częściej, ale nie zawsze. No i tym sposobem zawód i wykształcenie nie są i nie były czynnikiem decydującym "puknę się czy się nie puknę". Podnoszą atrakcyjność mężczyzny ale same w sobie są niczym w kontekście pukania.


          > Inna zaskakujaca mnie obserwacja: sporo atrakcyjnego miesa szuka matki zastepcz
          > ej dla wlasnych dzieci ;( Poszlybyscie na to? Od razu mi sie przypomina stwierd
          > zenie bodajze Wonta, jak nieatrakcyjnie seksualnie jest to, gdy ktos na wstepie
          > chce/widzi cie na rodzica swojego dziecka. Pussyblock, Kutasblock ;) Znowu nie
          > poprawnie politycznie.

          Lekki rzyg. Zgadzam się z Wontem. Nie to ze nie lubię dzieci, ale tak na wstępie...
          Naprawdę sporo takich znalazłaś na portalach?
    • kutuzow Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 12:05
      hello-kitty2 napisała:


      > ZAtem reasumujac: na chuj rozbrzmiewac o urodzie, odwadze, pracowitosci, czy co
      > tam jeszcze lecialo w watku tej 'namietnej' dziewczyny z ust MAbelle o Szopenie
      > , Proteinie czy innym Lybbli skoro klucz jest jeden i sklada sie z 3 naciec jak
      > w tytule ;-) Ktora sie z Pan jeszcze przyzna oprocz mnie, ze kaska jest kurna
      > rownie wazna, odpowiednio duza i to taka, ktora sie wymachuje pani przed oczyma
      > i rozrzuca jak platki rozy pod stopy pary mlodej wychodzacej z kosciola? ;-) Z
      > apraszam.
      >

      Moim zdaniem na tym forum niektóre Panie stosują uproszczenie. Gdy piszą o tym że Look jest najważniejszy, to wyobrażają sobie pewnie akcje w stylu One Night Standów. Przy czym ten ONS-y są jak Jednorożce. Występują głównie w literaturze (i bajkach).

      Przy prawdziwych spotkaniach owszem look też jest ważny, ale mając do wyboru randkę na Lazurowym wybrzeżu z gościem o normalnym wyglądzie (np. 6/10) a seans Netflixa w kawalerce w Wawie z Adonisem (10/10) non stop (bo Adonis nie ma kasy nawet na resturację), to większość jednak wybiera Lazurowe wybrzeże.

      P.S. Swoją drogą miło zobaczyć ciekawy post na forum. Po tym jak dwóch kolegów z miną ekspertów wypowiadało się o wazektomii na zasadzie "nie znam się więc się wypowiem", a dwie koleżanki wypowiadały się o tym jak to dziwki są nieszczęśliwe wg zasady że każda dziwka pewnie jest zmuszana, to trochę mi przeszła ochota nawet na czytanie takich rewelacji.
      Tutaj zaś powiew świeżości i co ważne bez nadęcia poprawności politycznej.
      • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 12:36
        > Przy prawdziwych spotkaniach owszem look też jest ważny, ale mając do wyboru ra
        > ndkę na Lazurowym wybrzeżu z gościem o normalnym wyglądzie (np. 6/10) a seans N
        > etflixa w kawalerce w Wawie z Adonisem (10/10) non stop (bo Adonis nie ma kasy
        > nawet na resturację), to większość jednak wybiera Lazurowe wybrzeże.

        Przy prawdziwych spotkaniach look jest bardzo ważny. Ciągle decydujący czy w ogóle cokolwiek zajdzie. Look musi być wystarczający (nieważne jaki numerek w jakiej skali, to bywa złudne bo gusta są bardzo różne) by czuć pożądanie. Bo jak się czuje pożądanie to się idzie do łóżka (ostatni raz bez wstępnego pożądania byłam z facetem w łóżku przed 20-tką, udało mi się nie powtórzyć nigdy więcej tego błędu). Potem orientujemy się jak było w łóżku, a potem patrzymy na kasę. Bez pożądania nie jedziemy na żadne Lazurowe Wybrzeże. Chyba ze w charakterze koleżanki.

        a dwie koleżanki wypowiadały się o tym jak to dziwki są nieszczęśl
        > iwe wg zasady że każda dziwka pewnie jest zmuszana, to trochę mi przeszła ochot
        > a nawet na czytanie takich rewelacji.

        Gdzie wyczytałeś, że KAŻDA dziwka jest pewnie zmuszana? To ci dopiero rewelacje, aż ochota przechodzi na dyskusję :-D
        • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 12:47
          aandzia43 napisała:

          > Przy prawdziwych spotkaniach look jest bardzo ważny.
          -------
          Ale jeszcze przed spotkaniem, selekcja z odrzuceniem pracowników fizycznych / wykonujących proste czynności, już się odbyła. Zostali skreśleni, nawet z dobrym lookiem.
          Jak w systemie kastowym - pariasi są skreślani.
          • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 13:03
            marek.zak1 napisał:

            > aandzia43 napisała:
            >
            > > Przy prawdziwych spotkaniach look jest bardzo ważny.
            > -------
            > Ale jeszcze przed spotkaniem, selekcja z odrzuceniem pracowników fizycznych / w
            > ykonujących proste czynności, już się odbyła. Zostali skreśleni, nawet z dobrym
            > lookiem.
            > Jak w systemie kastowym - pariasi są skreślani.

            Wiesz, dla mnie zawsze bardzo istotna była inteligencja i kompetencje społeczne mężczyzny żeby w ogóle coś dygnęło w podbrzuszu. Ale taka organiczna, żywa, genetycznie uwarunkowana, niekoniecznie ze szlifem wyższego wykształcenia. Miałam wielu znajomych przystojnych, kształconych i ostatecznie dobrze obsadzonych życiowo, których towarzystwo nudziło mnie serdecznie, a ich niezdolność do fajnego kojarzenia i betonowe szlaki myślowe wywoływały opad cycków. Nawet oczy mieli jakieś takie bez blasku i matowe. Nie byłam w stanie wykrzesać z siebie żadnej pożądliwości. I w drugą stronę: bystre, błyskawicznie kojarzące, ostre, ciekawskie, pewne siebie chłopaki oficjalnie nie kształcone fajne były :-) Ja nie jestem jakaś szczególnie bystra czy kształcona, ale takie mam uwarunkowania. Biologia. Mój radar łapał na ewentualny rozród kandydatów autentycznie inteligentnych, nie tych co się z różnych przyczyn potrafili fajnie ustawić przy mocno przeciętnym intelekcie. Inne panie mogą mieć inaczej na sto sposobów.
            Do rzeczy: jak mi się facet na portalu podobał bo wyglądał nieźle na zdjęciu, miał ciekawie napisany profil (co świadczy o inteligencji i szacunku do czytelnika), to zawód nei z górnej półki nie przeszkadzał.
            • dostojnick Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 13:28
              Gdy byłem w wojsku, jedna z najpiękniejszych przygód młodości, jako oficer dyżurny podchorąży nocami sprawowałem dowódczą pieczę nad batalionem. W dzień oficerowie zawodowi. Tam poznałem chłopaków, z których jeden wzbudził mój najwyższy podziw swoją niewyuczoną nigdzie inteligencją. Był to wysoki zakapior o twarzy boksera, mimo zaledwie 19 lat, z najniższych nizin społecznych (przed powołaniem do służby spędzał czas w OHPracy, czyli żadnej szkoły po podstawówce). Graliśmy wieczorami w szachy, najczęściej on wygrywał, zaprzyjaźniliśmy się.
              • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 13:37
                dostojnick napisał(a):

                > Gdy byłem w wojsku, jedna z najpiękniejszych przygód młodości, jako oficer dyżu
                > rny podchorąży nocami sprawowałem dowódczą pieczę nad batalionem. W dzień ofice
                > rowie zawodowi. Tam poznałem chłopaków, z których jeden wzbudził mój najwyższy
                > podziw swoją niewyuczoną nigdzie inteligencją. Był to wysoki zakapior o twarzy
                > boksera, mimo zaledwie 19 lat, z najniższych nizin społecznych (przed powołanie
                > m do służby spędzał czas w OHPracy, czyli żadnej szkoły po podstawówce). Graliś
                > my wieczorami w szachy, najczęściej on wygrywał, zaprzyjaźniliśmy się.

                Wysoki zakapior z gębą boksera powiadasz? I bystrzak mimo braku stymulacji od dziecka? No to by mi się nogi same rozeszły te kilkadziesiąt lat temu. Powoduje mna czysta biologia bez szlifu kulturowego :-D
                • dostojnick Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 13:43
                  aandzia43 napisała:

                  >
                  > Wysoki zakapior z gębą boksera powiadasz? I bystrzak mimo braku stymulacji od d
                  > ziecka? No to by mi się nogi same rozeszły te kilkadziesiąt lat temu. Powoduje
                  > mna czysta biologia bez szlifu kulturowego :-D
                  >
                  Jak Ci jeszcze Andziu powiem, że któregoś wieczoru rozbił nos sierżantowi! (niezawodowemu) który naruszył jego godność (i regulamin - widziałem się tego wieczoru z krwawiącym obficie sierżantem...) to oboje docenimy że mowa o nieoszlifowanym diamencie intelektu i charakteru:)
                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 13:52
                    dostojnick napisał(a):

                    > aandzia43 napisała:
                    >
                    > >
                    > > Wysoki zakapior z gębą boksera powiadasz? I bystrzak mimo braku stymulacj
                    > i od d
                    > > ziecka? No to by mi się nogi same rozeszły te kilkadziesiąt lat temu. Pow
                    > oduje
                    > > mna czysta biologia bez szlifu kulturowego :-D
                    > >
                    > Jak Ci jeszcze Andziu powiem, że któregoś wieczoru rozbił nos sierżantowi! (nie
                    > zawodowemu) który naruszył jego godność (i regulamin - widziałem się tego wiecz
                    > oru z krwawiącym obficie sierżantem...) to oboje docenimy że mowa o nieoszlifow
                    > anym diamencie intelektu i charakteru:)

                    Zakochałabym się na zabój i poszła boso na koniec świata :-D Wiesz jakie były dalsze losy naszego bohatera?
                    • dostojnick Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 13:57
                      aandzia43 napisała:


                      >
                      Wiesz jakie były dalsze losy naszego bohatera?
                      >
                      Nie wiem. Uuu, on miał też wyrok za pobicie, więc nie wykluczone że został wybitnym przestępcą. Choć po ojcowskim kontakcie ze mną wątpię: mówiłem mu m.in. J jesteś inteligentny, ale głupi i masz zrobić coś wartościowego ze swoim życiem.
                      • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 14:07
                        dostojnick napisał(a):

                        > aandzia43 napisała:
                        >
                        >
                        > >
                        > Wiesz jakie były dalsze losy naszego bohatera?
                        > >
                        > Nie wiem. Uuu, on miał też wyrok za pobicie, więc nie wykluczone że został wybi
                        > tnym przestępcą. Choć po ojcowskim kontakcie ze mną wątpię: mówiłem mu m.in. J
                        > jesteś inteligentny, ale głupi i masz zrobić coś wartościowego ze swoim życiem.

                        Miejmy nadzieję, że coś dobrego ze swoim życiem jednak zrobił. Znałam jednego przestępcę (wówczas już byłego). Bystry był, charakterny ale nie głupi, szacun miał wielki na dzielni i pod celą, a jak szacun to siłę musiał łączyć z rozsądkiem. Człowiek-legenda. Wielki jak szafa, łysy, potatuowany, wiódł spokojne życie z młodszą o 20 lat bardzo nie z branży dziewczyną (studia, praca, żadnych układów z półświatkiem). Pięknie wyglądał na spacerkach z dziećmi kiedy żona była w pracy :-) Ale nadal nikt mu nie podskoczył.
                    • druginudziarz Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 14:44
                      aandzia43 napisała:

                      > > zawodowemu) który naruszył jego godność (i regulamin - widziałem się tego
                      > wiecz
                      > > oru z krwawiącym obficie sierżantem...) to oboje docenimy że mowa o nieos
                      > zlifow
                      > > anym diamencie intelektu i charakteru:)
                      >
                      > Zakochałabym się na zabój i poszła boso na koniec świata :-D Wiesz jakie były d
                      > alsze losy naszego bohatera?

                      Poszła i wróciła z limo na oku bo zupa była lekko za słona.
                      Jak to się ma andziu to twoich stu deklaracji ze jak ogień unikasz "waryjatów" wszelkiej maści?
                      Ja rozumiem poczuć zrozumiała bo zwierzęco chuć, no ale gdzie twój rozum? ;)
                      • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 16:05

                        > > Zakochałabym się na zabój i poszła boso na koniec świata :-D Wiesz jakie
                        > były d
                        > > alsze losy naszego bohatera?
                        >
                        > Poszła i wróciła z limo na oku bo zupa była lekko za słona.
                        > Jak to się ma andziu to twoich stu deklaracji ze jak ogień unikasz "waryjatów"
                        > wszelkiej maści?
                        > Ja rozumiem poczuć zrozumiała bo zwierzęco chuć, no ale gdzie twój rozum? ;)

                        Ma się bardzo prosto: pierwotne chucie pierwotnymi chuciami a rozum rozumem. Kto powiedział że jak się chcesz napić mleka to musisz kupować krowę? Z tym chodzeniem na koniec świata to taka bardziej malownicza kropka na końcu zdania ;-) Ale faktem jest,.że apasz to pociągający dla mnie typ.
                      • gogol77 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 16:26
                        druginudziarz napisał:
                        > Ja rozumiem poczuć zrozumiała bo zwierzęco chuć, no ale gdzie twój rozum? ;) >

                        Nudziarz, a nie zdarzyło Ci się nigdy, że rano się zbudziłeś u boku jakiejś i zadawałeś sobie pytanie: co ja tu kurwa robię? Jeśli Ci się nie zdarzyło to zbawienie masz jak w banku.
                        • druginudziarz Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 13:31
                          gogol77 napisał:

                          > druginudziarz napisał:
                          > > Ja rozumiem poczuć zrozumiała bo zwierzęco chuć, no ale gdzie twój rozum?
                          > ;) >
                          >
                          > Nudziarz, a nie zdarzyło Ci się nigdy, że rano się zbudziłeś u boku jakiejś i z
                          > adawałeś sobie pytanie: co ja tu kurwa robię? Jeśli Ci się nie zdarzyło to zbaw
                          > ienie masz jak w banku.

                          Oo, panieee, kiedys mi sie to często zdarzało. Budziem się ramo, patrzyłem na ślubną, myślałem "co ja kurwa tu robię". Jak widzisz moje zbawienie nie jest pewne ;)
                • prosty_facet Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 21:13
                  aandzia43 napisała:

                  > Wysoki zakapior z gębą boksera powiadasz? I bystrzak mimo braku stymulacji od d
                  > ziecka? No to by mi się nogi same rozeszły te kilkadziesiąt lat temu. Powoduje
                  > mna czysta biologia bez szlifu kulturowego :-D

                  Takie teksty mnie rozweselają na cały wieczór ;-)
    • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 13:01
      hello-kitty2 napisała:

      >Ktora sie z Pan jeszcze przyzna oprocz mnie, ze kaska jest kurna
      > rownie wazna, odpowiednio duza i to taka, ktora sie wymachuje pani przed oczyma

      Nie bede komentowac, szkoda czasu nawet. Nie gniewaj sie Kitka :-)
      Ale jak bedziesz miala wolna chwile, to zrob sobie jedno cwiczenie. Odpowiedz sobie na pytanie do czego Ci ta kasa jest potrzebna, bo wazne jest po co ja miec i do czego ja gromadzic. Co w Twoim zyciu mialyby sprawic pieniadze potencjalnego partnera ? Jakie Twoje pragnienia i marzenia zaspokoic ? Jak juz bedziesz to wiedziec, to pytania " po co " i " dlaczego" zadawaj sobie dalej, do skutku. Tylko warunek - badz absolutnie szczera sama przed soba.
      • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 13:46
        mabelle2000 napisała:

        > Nie bede komentowac, szkoda czasu nawet. Nie gniewaj sie Kitka :-)

        NIe gniewam sie.

        > Odpowiedz s
        > obie na pytanie do czego Ci ta kasa jest potrzebna, bo wazne jest po co ja miec
        > i do czego ja gromadzic.

        Gdzie gromadzic, Mabelle, WYDAWAC!

        Co w Twoim zyciu mialyby sprawic pieniadze potencjaln
        > ego partnera ? Jakie Twoje pragnienia i marzenia zaspokoic ?

        Juz Ci powiem Mabelle co by w moim zyciu moglyby sprawic: otoz np pozwolilyby mi spedzic z nim fajne wakacje na poludniu Francji czy w Poddebicach na polu namiotowym, niewazne gdzie, i teraz sie zdziwisz zaznacze: nie ma problemu ja za siebie zaplace, bo mnie stac ale jak mi gosc bedzie krecil nosem, a ja domyslac, ze nie bardzo pojedzie, bo mu kur*a hajsu szkoda, to ja odpadam, sorry. O takie mam pragienia! Alleluja, chwalmy Pana, ze mamy i chcemy wydac na przyjemnosci i czas razem ;) Btw prawie kazdy z facetow ma to wpisane w profilu na portalu randkowym. Wiec okazuje sie, ze wiedza jak to sie robi. Nic tylko weryfikowac ;)
        • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 13:56

          > Co w Twoim zyciu mialyby sprawic pieniadze potencjaln
          > > ego partnera ? Jakie Twoje pragnienia i marzenia zaspokoic ?
          >
          > Juz Ci powiem Mabelle co by w moim zyciu moglyby sprawic: otoz np pozwolilyby m
          > i spedzic z nim fajne wakacje na poludniu Francji czy w Poddebicach na polu nam
          > iotowym, niewazne gdzie, i teraz sie zdziwisz zaznacze: nie ma problemu ja za s
          > iebie zaplace, bo mnie stac ale jak mi gosc bedzie krecil nosem, a ja domyslac,
          > ze nie bardzo pojedzie, bo mu kur*a hajsu szkoda, to ja odpadam, sorry. O taki
          > e mam pragienia! Alleluja, chwalmy Pana, ze mamy i chcemy wydac na przyjemnosci
          > i czas razem ;) Btw prawie kazdy z facetow ma to wpisane w profilu na portalu
          > randkowym. Wiec okazuje sie, ze wiedza jak to sie robi. Nic tylko weryfikowac ;
          > )
          >

          Ale co mają wpisane? Hojność?
          • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 14:23
            aandzia43 napisała:

            > Ale co mają wpisane? Hojność?

            Hojnosc. Ciekawe slowo, jakis czas temu uzyla go moja znajoma i potem dlugo lamalam sobie glowe nad tym co wtedy mi powiedziala. Tak w skrocie- jej facet ja IRYTUJE, ale jest hojny. Tak po naszemu, to bedzie " gosciu mnie permanentnie wkurwia, ale na nic nie zaluje mi kasy wiec z nim jestem ". Tak na moje oko to on jest troszeczke odjechany, ale grzeczny i sympatyczny. No jesli ta hojnosc mialaby oslodzic irytacje z faktu samej jego obecnosci... Mnie oobiscie ciary przechodza. Z przerazenia.
            • urquhart Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 14:43
              mabelle
              > Hojnosc. Ciekawe slowo, jakis czas temu uzyla go moja znajoma i potem dlugo lam
              > alam sobie glowe nad tym co wtedy mi powiedziala

              Ciekawe. Hojność. Wielokrotnie sie przewija ze najgorsza meska cecha jest skapstwo.

              Jaki bylby kobiecy odpowiednik synonim i antonim Hojnosci?

              Zmysłowość? Wojcieszke twierdzi ze Namiętność
              • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 15:02

                > Ciekawe. Hojność. Wielokrotnie sie przewija ze najgorsza meska cecha jest skaps
                > two.

                Może nie najgorszą, ale wyraźnie obniżającą notowania.


                > Jaki bylby kobiecy odpowiednik synonim i antonim Hojnosci?
                >
                > Zmysłowość? Wojcieszke twierdzi ze Namiętność

                Tak, kiedyś mi przyszło do głowy że brak otwartości na zmysłowość to taka odmiana skąpstwa. Dotyczy to obu płci.
            • gogol77 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 21:10
              mabelle2000 napisała:
              > Hojnosc. Ciekawe slowo, jakis czas temu uzyla go moja znajoma i potem dlugo lamalam sobie glowe nad tym co wtedy mi powiedziala. >

              Po chyba roku mojego romansu z TJ - lata temu, niedługo po upadku komuny - TJ miała taki stary telewizor i ja na gwiazdkę kopiłem jej nowy. To chyba dotąd największy prezent jaki ode mnie dostała. Teraz to z Rossmana jakieś "środki piękności", kwiatki, czasem jakiś fatałaszek.
              Ale TJ miała taką sublokatorkę, Andzię, dużo młodszą, atrakcyjną, z nawet bardziej niż TJ imponującymi cyckami. I ta Andzia miała po tym telewizorze o mnie powiedzieć TJ z uznaniem: fajny facet i....hojny. Fakt, wtedy byłem chyba na topie materialnego prosperity i ten telewizor (chociaż nie jakiś tam wypasiony) to był dla mnie pryszcz.
              Ale co? Myślicie, że to ta diagnoza Andzi, że ja to taki "hojny" była tym co ją zwilżało? Nieeee!!! Bo nadal ją zwilżam a niedługo będzie 25 lat!! A tamten telewizor to gdzieś na złomie!
              A Andzia wyszła za mąż, strasznie utyła, mąż ją rzucił, cycki obwisły, sama wychowuje syna.
              A TJ wciąż kwitnie. I wygląda na zadowoloną z życia i mówi, że czuje się kobietą spełnioną!! Pracuje, zarabia, więc moją kasę olewa.
              A kasa jest nam potrzebna po to żeby nie kochać się ciągle w tym samym miejscu i na pizzę z piwkiem w Pizza Hut.
              Mam kuzyna, który ile razy mnie widzi w Fordzie Focusie mówi: "co ty jeździsz takim gównem". Bo on to tylko minimum BMW.
              A ja mu na to: bo ty to musisz mieć wypasione auto jako przedłużenie swojego penisa, a ja tego nie potrzebuję. Zawsze dziwnie milknie.
              • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 09:22
                gogol77 napisał:

                > Ale TJ miała taką sublokatorkę, Andzię, dużo młodszą, atrakcyjną, z nawet bardz
                > iej niż TJ imponującymi cyckami.

                ALe chyba nie skomplementowales do TJ tych cycow sublokatorki? Btw bylam kiedys na randce z facetem, ktory skomplemetowal do mnie (!) mlodosc i bujnosc cyckow kelnerki, ktora nas obslugiwala. Wrylo mnie. MOze ktos podpowie, jak sie powinnam zachowac?
                • gogol77 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 10:53
                  hello-kitty2 napisała:
                  > ALe chyba nie skomplementowales do TJ tych cycow sublokatorki?
                  MOze ktos podpowie, jak sie powinnam zachowac?>

                  No właśnie, że skomplementowałem! Był foch i dostałem bana na seks na kilka dni.
                  Ale trudno się dziwić, bo TJ miała wcześniej takiego zalotnika - Jędrusia, fajnego faceta (poznałem go) i na jakiejś zakrapianej imprezie jak na chwilę wyszła do kuchni, to jak wróciła - nakryła tego Jędrusia jak całował Andzię po tych jej cyckach. Gołych!!
                  Andzia wiedziała, że ma te cycki takie fajne i je w takim dużym dekolcie z premedytacją eksponowała. Mnie też. Więc nawet trudno się dziwić trochę napitemu Jędrusiowi.
                  A na skutek tego incydentu Jędruś poszedł w odstawkę dzięki czemu... zwolniło się miejsce dla mnie.
                  A z Andzią TJ dotąd się trochę przyjaźni. Czy może - trochę ją pociesza.
                  Ale jak ją niedawno widziałem to nachodzą mnie smutne refleksje, jak czas ale i pewnie nieudane życie potrafi odebrać kobiecie cały ten jej powab na który przecież kiedyś łowiła wśród facetów z górnej półki.
                  Więc kitka, do dzieła, niema na co czekać!
                  • gogol77 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 12:33
                    gogol77 napisał:
                    > A na skutek tego incydentu Jędruś poszedł w odstawkę dzięki czemu... zwolniło się miejsce dla mnie >

                    Ale nawet gdyby nie ta Andzia, to TJ i tak była by już wdową. Ona trochę pracowała dla tego Jędrusia - pomagała prowadzić mu firmę.
                    I jak wracali z jakiegoś wyjazdu z W-awy to pod Radomiem Jędruś dostał zawału i wyzionął ducha na jej rękach. Cześć jego pamięci.
                    Wcześniej mąż TJ, ojciec dwojga jej dzieci - wykorkował w Kanadzie.
                    Więc po takich doświadczeniach - TJ zanim mi rozłożyła nogi (a było to krotko po odejściu Jędrusia) - to wypytywała jak ja się czuję. Oczywiście mówiłem, że wyśmienicie. Kupiła! No i jakoś się trzymam.
                    • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 13:11
                      gogol77 napisał:

                      Oczywiście mówiłem, że w
                      > yśmienicie. Kupiła! No i jakoś się trzymam.

                      TRzymaj sie trzymaj jak najdluzej. A za te cycki to Ci odtworze bana i sie nie bede do Ciebie odzywac przez pare dni, o! MOzesz powiedziec TJ, jak chcesz ;)
          • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 15:59
            aandzia43 napisała:

            > Ale co mają wpisane? Hojność?

            NIe no. Nikt Ci tak bezposrednio nie walnie. Tak samo jak nikt nie bedzie proponowal seksu wprost zeby sie nie poczula dziwka. Tzw uczciwa hypokryzja ;)

            PIsza (jak zasugerowalam) w dzialach: spedzanie czasu, plany, oczekiwania zwiazkowe, ze szukaja ukochanej, z ktora pojada tam i tam, zrobia to i to, beda dzielic to czy tamto, zaprosza tu i tam, generalnie jak chca z nia zyc, co wniosa do zwiazku, dopieszcza tak czy siak, pokaza taki czy siaki zakatek swiata. Od razu mozesz sobie skalkulowac czy jest to zycie oparte na dociaganiu do pierwszego czy na rozrzutnosci. Jeden to bodajze napisal w miare wprost, ze jest w takiej fazie zycia, ze chce sie juz tylko z wybranka dzielic kapitalem, ktory udalo mu sie dotad zgromadzic, cieszyc zyciem, na prace juz czasu nie musi poswiecac, za to inwestowac w zwiazek to tak, bardzo chetnie. JUz nie wspominajac jakimi fotami takie teksty ilustruja (fury, jachty, ect). Czyli najpopularniejsze sa oferty podrozy we dwoje. Same sugestie.
            • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 16:48
              hello-kitty2 napisała:


              > NIe no. Nikt Ci tak bezposrednio nie walnie. Tak samo jak nikt nie bedzie propo
              > nowal seksu wprost zeby sie nie poczula dziwka. Tzw uczciwa hypokryzja ;)
              >
              > PIsza (jak zasugerowalam) w dzialach: spedzanie czasu, plany, oczekiwania zwiaz
              > kowe, ze szukaja ukochanej, z ktora pojada tam i tam, zrobia to i to, beda dzie... (fury, jachty, ect). Czyli najpopularniejsze sa o
              > ferty podrozy we dwoje. Same sugestie.

              Idziesz na targ i dziwisz się, że ryby sprzedają.
            • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 17:24
              hello-kitty2 napisała:
              > PIsza (jak zasugerowalam) w dzialach: spedzanie czasu, plany, oczekiwania zwiaz
              > kowe, ze szukaja ukochanej, z ktora pojada tam i tam, zrobia to i to, beda dzie
              > lic to czy tamto, zaprosza tu i tam, generalnie jak chca z nia zyc, co wniosa d
              > o zwiazku, dopieszcza tak czy siak, pokaza taki czy siaki zakatek swiata. Od ra
              > zu mozesz sobie skalkulowac czy jest to zycie oparte na dociaganiu do pierwszeg
              > o czy na rozrzutnosci. Jeden to bodajze napisal w miare wprost, ze jest w takie
              > j fazie zycia, ze chce sie juz tylko z wybranka dzielic kapitalem, ktory udalo
              > mu sie dotad zgromadzic, cieszyc zyciem, na prace juz czasu nie musi poswiecac,
              > za to inwestowac w zwiazek to tak, bardzo chetnie. JUz nie wspominajac jakimi
              > fotami takie teksty ilustruja (fury, jachty, ect). Czyli najpopularniejsze sa o
              > ferty podrozy we dwoje. Same sugestie.

              Portale randkowe to jednak inny świat. Coś jak sklep. Wielki sklep. To czy ja nie mogę sobie na początku zakładać że chciałabym 5 lat młodszego, bogatego, z odchowanymi dziećmi, hojnego cukierka? No przecież że mogę. To lecę po ofertach...brzydki- bleee, nie wyższe...blee. A kto mi zabroni? Ale życie weryfikuje. Jeden się przedatawia jako Prawnik z Krakowa - bleee, drugi czyta romanse i chodzi chodzi na komedie romantyczne- bleee, trzeci nienawidzi zwierząt i uważa że tylko idioci mają działki- blee, a następny twierdzi że wszyscy ludzie są głupsi od niego, wykłóca się o każde słowo a jego inteligencja ogranicza się do tego że pół roku pracuje a pół na zwolnieniu lekarskim. I chuj...okazuje się że najnormalniejszy z nich to średniak i z nim początkowo z dla zabicia czasu a potem z coraz większą pzryjemnością spędzasz czas. I tyle po wymaganiach i założeniach. Zakładam że są na świecie laski które staranniej dobierają partnerów, dokładnie wiedzą czego chcą ( i są to inne cechy niż te preferowane przeze mnie ) i postawią na tych których ja odrzuciłam. I dzięki że tak jest:))
              • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 19:16
                zawle napisała:

                trzeci nienawidzi zwierząt i uważa że t
                > ylko idioci mają działki- blee, a następny twierdzi że wszyscy ludzie są głupsi
                > od niego, wykłóca się o każde słowo a jego inteligencja ogranicza się do tego
                > że pół roku pracuje a pół na zwolnieniu lekarskim.

                Oj Zawle Zawle nie odkrywaj sie tak :-)
              • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 20:52
                zawle napisała:

                I chuj...okazuje się że najn
                > ormalniejszy z nich to średniak i z nim początkowo z dla zabicia czasu a potem
                > z coraz większą pzryjemnością spędzasz czas.

                Zawle wlasnie odgrzebalam sredniaka i odpowiedzialam mu, jestes ze mnie dumna? ;)

                I tyle po wymaganiach i założeniac
                > h.

                Jakby co to ja nic nie zakladalam, po prostu zlapalam sie pewnych powtarzalnych zachowaniach/reakcjach. A na portalu jestem na probe i by sie podleczyc z faceta. NIe sadze zebym sie w ogole z kims stamtad umowila w realu. Zupelnie tego nie czuje.
                • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 21:11
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Zawle wlasnie odgrzebalam sredniaka i odpowiedzialam mu, jestes ze mnie dumna?
                  > ;)

                  Kurcze, w drugiej wiadomosci napisal 'zaczolem' i co teraz? ;-)
                  MOze mam za wysokie standardy ale to miedzy innymi przez Was. Tutaj jak ktos walnie blad to bedzie to tylko literowka, a nie niewiedza tudziez zlew ekowentnego Nudziarza lub zarcik, eh.
                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 07:26
                    hello-kitty2 napisała:

                    > hello-kitty2 napisała:
                    >
                    > > Zawle wlasnie odgrzebalam sredniaka i odpowiedzialam mu, jestes ze mnie d
                    > umna?
                    > > ;)
                    >
                    > Kurcze, w drugiej wiadomosci napisal 'zaczolem' i co teraz? ;-)


                    No masz dwa wyjścia...skreśl go lub pokaż mu jak się poprawia pisownię. Mnie osobiście bardziej razi nie to jak kto mówi, ale co mówi.
                    • mimfa Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 08:54
                      Nie jest źle, przynajmniej mówi poprawnie, a ortografia to już drugorzędna sprawa. Dla mnie ważniejsze od wykształcenia jest ogarnięcie w życiu. Nie każdemu studia są potrzebne, są tacy, którzy uważają je za stratę czasu, a intelektualnie niczego im nie brak. Z drugiej strony i z dyplomem można być miernotą, także do średniaków ( również z wykształcenia) absolutnie nie można się zrażać :).
                      • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 09:11
                        mimfa napisała:

                        > Nie jest źle, przynajmniej mówi poprawnie, a ortografia to już drugorzędna spra
                        > wa. Dla mnie ważniejsze od wykształcenia jest ogarnięcie w życiu. Nie każdemu
                        > studia są potrzebne, są tacy, którzy uważają je za stratę czasu, a intelektualn
                        > ie niczego im nie brak. Z drugiej strony i z dyplomem można być miernotą, takż
                        > e do średniaków ( również z wykształcenia) absolutnie nie można się zrażać :).

                        Z trzeciej strony moja matka byla po zawodowce i pisala bezblednie. Z czwartej: Edyta Gorniak nie skonczyla nawet sredniej szkoly, jest chyba tylko po podstawowce. Postaram sie nie zrazac. Dobra odkladajac pisownie na bo: co rozumiesz nimfa przez 'ogarniecie zyciowe'?
                        • mimfa Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 09:22
                          Ogarnięcie życiowe- w jaki sposób funkcjonuje ( zawodowo, społecznie). Są osoby, o których wiadomo, że sobie zawsze poradzą, bo się życia nie boją i idą przez nie bez kompleksów. Mnie do takich ciągnie, chociaż nie zawsze tak było.
                          • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 09:25
                            mimfa napisała:

                            > Ogarnięcie życiowe- w jaki sposób funkcjonuje ( zawodowo, społecznie). Są osoby
                            > , o których wiadomo, że sobie zawsze poradzą, bo się życia nie boją i idą przez
                            > nie bez kompleksów. Mnie do takich ciągnie, chociaż nie zawsze tak było.

                            A jak to sprawdzic na portalu randkowym?
                            • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 13:17
                              hello-kitty2 napisała:

                              > mimfa napisała:
                              >
                              > > Ogarnięcie życiowe- w jaki sposób funkcjonuje ( zawodowo, społecznie). Są
                              > osoby
                              > > , o których wiadomo, że sobie zawsze poradzą, bo się życia nie boją i idą
                              > przez
                              > > nie bez kompleksów. Mnie do takich ciągnie, chociaż nie zawsze tak było.
                              >
                              > A jak to sprawdzic na portalu randkowym?

                              Na portalu randkowym niczego nie sprawdzisz. Możesz tylko kierować się mieszaniną życzliwej wiary w ludzką prawdomówność, dużej uważności i ograniczonego zaufania. Dobre życiowe ogarnięcie mimo deklarowanego braku wykształcenia i bardzo zwyczajnego zawodu można ewentualnie poznać po odważnym, nie marudnym opisie na profilu i po zdjęciach. Ewentualnie, bo i tak prawda wychodzi w realu.
                • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 07:20
                  hello-kitty2 napisała:
                  > Zawle wlasnie odgrzebalam sredniaka i odpowiedzialam mu, jestes ze mnie dumna?
                  > ;)

                  Kicia, mnie nie obchodzi z kim ty się spotykasz czy piszesz. Ja Ci tylko usiłuję pokojowo wytłumaczyć że dla mnie i wielu innych kobiet taka, wygląd i status też są ważne. Ale inne sprawy są równie ważne. A czasami nawet ważniejsze. Czego nie chcesz lub nie umiesz ogarnąć. Ja ogarniam Twój system wartości, chociaż nadal nie widze w nim logiki.
                  • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 09:15
                    zawle napisała:

                    > Kicia, mnie nie obchodzi z kim ty się spotykasz czy piszesz. Ja Ci tylko usiłuj
                    > ę pokojowo wytłumaczyć że dla mnie i wielu innych kobiet taka, wygląd i status
                    > też są ważne. Ale inne sprawy są równie ważne. A czasami nawet ważniejsze. Czeg
                    > o nie chcesz lub nie umiesz ogarnąć. Ja ogarniam Twój system wartości, chociaż
                    > nadal nie widze w nim logiki.

                    Mi sie wydaje Zawle (jak Cie czytam od lat), ze nasze podejscie do facetow rozni sie tym, ze Ty lubisz byc od faceta 'wyzej', a ja 'nizej'. A ktos mi klarowal, ze udany zwiazek jest wtedy, gdy kazda ze stron uwaza, ze jest nizej i na te druga prawie ze nie zasluguje. W sumie nie wiem gdzie jest prawda.
                    • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 18:30
                      hello-kitty2 napisała:
                      > Mi sie wydaje Zawle (jak Cie czytam od lat), ze nasze podejscie do facetow rozn
                      > i sie tym, ze Ty lubisz byc od faceta 'wyzej', a ja 'nizej'.

                      Wyżej w jakiej dziedzinie? Że wykształcenie? Kasa? Wygląd? Spotykałam się z doktorami, lekarzami, prokuratoram, skrzypkamii. Ale i z takimi po zawodówce, ze średnim i z pokrewnym do mojego. Z mężczyznami pięknymi i brzydkimi. Byli wśród nich bogaci i biedni. tak wiec jak widzisz to nie mam jakiś specjalnych wymagań. Nigdy nie spotykałabym się z facetami których poglądy na życie odbiegają od mojego. Z którymi się nie dogaduję. Którzy mnie żle traktują. Za których musiałabym się wstydzić. Zdaję sobie sprawę że tu mam wysokie wymagania i potrafię odrzucić kogoś tylko dlatego że raz mnie żle potraktuje lub coś mi zwyczajnie w nim nie pasuje. To mój świat wartości.

                      A ktos mi klarowal
                      > , ze udany zwiazek jest wtedy, gdy kazda ze stron uwaza, ze jest nizej i na te
                      > druga prawie ze nie zasluguje. W sumie nie wiem gdzie jest prawda.

                      Ja mam swoją prawdę..ludzi powinni się dobrze czuć w swoim towarzystwie, bez szarpanek, udowadniania czegokolwiek i spiny. Z daleka omijam facetów którzy czerpią swoją siłę i poczucie wartości z cudzej bezsilności. Pozostawiam ich innym kobietom.
                      • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 19:24
                        zawle napisała:

                        > . Nigdy nie spotykałabym się z facetami których poglądy na życie odbiegają od m
                        > ojego. Z którymi się nie dogaduję. Którzy mnie żle traktują. Za których musiała
                        > bym się wstydzić. Zdaję sobie sprawę że tu mam wysokie wymagania i potrafię odr
                        > zucić kogoś tylko dlatego że raz mnie żle potraktuje lub coś mi zwyczajnie w ni
                        > m nie pasuje. To mój świat wartości.

                        To dobrze brzmi Zawle ale gdyby tak bylo, to bys przez facetow nigdy nie cierpiala, a tak przeciez nie bylo.
                        • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 06:35
                          hello-kitty2 napisała:
                          > To dobrze brzmi Zawle ale gdyby tak bylo, to bys przez facetow nigdy nie cierpi
                          > ala, a tak przeciez nie bylo.

                          Błagam Cię kicia....ostatnio gadasz takie głupoty......skąd Ty bierzesz te wnioski? Mabelle płaci na randkach za siebie i dlatego ma nie pomagać dzieciom ( jej dziewczyny zawsze będą dla niej jej dziećmi). Ty chcesz zależności ale tak naprawdę to sama nie wiesz na czym ta zalezność miałaby polegać. Bo potwierdzasz że zalezy Ci na przyzwoitym traktowaniu.
                          To że nie pozwalam być żle traktowana nie oznacza że dla mnie rozstania są lekkie. Są trudne. Bo czasami zainwestuję a muszę podjąć decyzję o rozstaniu właśnie dlatego że facet zachował się względem mnie nie w porządku. Boli rozstania lub to "nie w porządku:. Nigdy nie prześwietlisz człowieka. Do tego dochodzą moje fantazmagorie. Więc nawet jeśli jestem ostrożna, to nie znaczy że nie oszukam się sama czy ktoś mnie nie rozczaruje. Bałgam kicia...
        • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 14:03
          hello-kitty2 napisała:

          > Juz Ci powiem Mabelle co by w moim zyciu moglyby sprawic: otoz np pozwolilyby m
          > i spedzic z nim fajne wakacje na poludniu Francji czy w Poddebicach na polu nam
          > iotowym,

          " Fajne" - slowo klucz :-) Fajnie to znaczy co ? Smacznie sie najesc, poprzebywac w luksusowych wnetrzach ( tu mi pole namiotowe nie pasuje ), byc obslugiwanym, zmienic otoczenie, patrzec na piekno natury. Czy moze - byc w centrum uwagi mezczyzny przez cala dobe, pieprzyc sie z nim, rozmawiac, zapomniec o szarzyznie codziennego zycia, byc z kims absolutnie blisko, zdjac wszystkie swoje maski.
          Wniosek koncowy ;-) - do wiekszosci z wymienionych rzeczy w ogole nie potrzeba kasy.
          • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 14:14
            mabelle2000 napisała:


            > " Fajne" - slowo klucz :-) Fajnie to znaczy co ? Smacznie sie najesc, poprzebyw
            > ac w luksusowych wnetrzach ( tu mi pole namiotowe nie pasuje ), byc obslugiwany
            > m, zmienic otoczenie, patrzec na piekno natury. Czy moze - byc w centrum uwagi
            > mezczyzny przez cala dobe, pieprzyc sie z nim, rozmawiac, zapomniec o szarzyzni
            > e codziennego zycia, byc z kims absolutnie blisko, zdjac wszystkie swoje maski.
            > Wniosek koncowy ;-) - do wiekszosci z wymienionych rzeczy w ogole nie potrzeba
            > kasy.

            Ja jeszcze dodam: `głupio tak pojechać na Islandię i nie wyjść z hotelu'.
            • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 14:39
              lybbla napisał:

              > Ja jeszcze dodam: `głupio tak pojechać na Islandię i nie wyjść z hotelu'.

              A za co na ta Islandie? Dlaczego z upartoscia osla co niektorzy ignoruja znaczenie pieniedzy? No przeciez ktos musi z to zaplacic, a przede wszystkim chciec zaplacic.
              • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 16:28
                hello-kitty2 napisała:

                > lybbla napisał:
                >
                > > Ja jeszcze dodam: `głupio tak pojechać na Islandię i nie wyjść z hotelu'.
                >
                > A za co na ta Islandie? Dlaczego z upartoscia osla co niektorzy ignoruja znacze
                > nie pieniedzy? No przeciez ktos musi z to zaplacic, a przede wszystkim chciec z
                > aplacic.

                Ale właśnie w tym rzecz, ze to nie ma znaczenia czy Islandia czy Poddebice
                skoro nie udaje się wyjść z namiotu bo tam najprzyjemniej.
                • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 16:36
                  lybbla napisał:

                  > Ale właśnie w tym rzecz, ze to nie ma znaczenia czy Islandia czy Poddebice
                  > skoro nie udaje się wyjść z namiotu bo tam najprzyjemniej.

                  Zmieniasz temat Lybbla. I znowu bedziesz marudzil, ze jestem za glupia zeby zrozumiec. Ale wolnosc Ci Tomku w tym forumowym domku.
                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 16:58
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Zmieniasz temat Lybbla. I znowu bedziesz marudzil, ze jestem za glupia zeby zro
                    > zumiec. Ale wolnosc Ci Tomku w tym forumowym domku.

                    Raczej trochę mieszasz tematykę.
                    Zaczęłaś niby od statusu. Tymczasem nawet w Polsce hydraulika stać
                    na wszystko. Skręciłaś w pieniądze. No to masz kontrę, że najlepszy
                    seks to ten darmowy. A skończyłaś na bo biedni nie mają się gdzie ruchać.

                    A wiesz, że te bogate to lubią tak godzinami?
          • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 14:51
            mabelle2000 napisała:

            > Wniosek koncowy ;-) - do wiekszosci z wymienionych rzeczy w ogole nie potrzeba
            > kasy.

            Taaaak? A to nie Ty pisalas, ze latasz na weekend do lovelasa zeby byc w 'centrum uwagi' (cos tam: nie jesc a leciec by byc czy cos pokrecilam)? Popatrz, a moglabys, jak piszesz, dla tego centrum uwagi nie wydawac co tydzien tej +/- stowki (euro). No to jak? Potrzeba stowy czy nie potrzeba? JAk Ci potrzeba to wniosek koncowy nieprawidlowy.

            JA wiem, ze fajnie jest ubajkowic wzajemne spotkania ignorancja tego, co de facto te spotkania w ogole UMOZLIWIA. O tym pisze. Bez kasy, a przede wszystkim checi wydawania, nie ma nic. Najwyzej pod blokiem mozna sie spotkac, posiadziec na lawce i sie do domu rozejsc. KIedys to jeszcze mozna bylo pieprzyc sie w korytarzu w komorkach, a teraz juz pozamykane na klucz.
            • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 15:29
              hello-kitty2 napisała:

              > Taaaak? A to nie Ty pisalas, ze latasz na weekend do lovelasa zeby byc w 'centr
              > um uwagi' (cos tam: nie jesc a leciec by byc czy cos pokrecilam)? Popatrz, a mo
              > glabys, jak piszesz, dla tego centrum uwagi nie wydawac co tydzien tej +/- stow
              > ki (euro). No to jak? Potrzeba stowy czy nie potrzeba?

              A jesli ten facet mieszkalby w moim miescie, albo nawet mieszkalibysmy razem, to potrzebna by nam byla kasa zeby rzucac sie na siebie stesknieni ? Jak myslisz ? Przeciez moglibysmy miec oboje duzo kasy i przechodzic obok siebie obojetnie.


              > JA wiem, ze fajnie jest ubajkowic wzajemne spotkania ignorancja tego, co de fac
              > to te spotkania w ogole UMOZLIWIA. O tym pisze. Bez kasy, a przede wszystkim ch
              > eci wydawania, nie ma nic. Najwyzej pod blokiem mozna sie spotkac, posiadziec n
              > a lawce i sie do domu rozejsc. KIedys to jeszcze mozna bylo pieprzyc sie w kory
              > tarzu w komorkach, a teraz juz pozamykane na klucz.

              Kitka, siedzisz, zyjesz z gosciem ktorego nie kochasz. Nic dziwnego ze potrzebujesz kasy zeby sie pobzykac, bo nie mozesz tego robic we wlasnej chacie. To Ci zaciemnia rzeczywistosc. Ludzie miewaja jednak wlasne mieszkania i swoje samodzielne miejsce na ziemi. Wiec moga decydowac na co wydaja zarobione samodzielnie pieniadze. Nie musza wiec swojego zycia/ bzykania/ rozrywki uzalezniac od drugiej osoby.
              • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 16:45
                mabelle2000 napisała:


                > Kitka, siedzisz, zyjesz z gosciem ktorego nie kochasz. Nic dziwnego ze potrzebu
                > jesz kasy zeby sie pobzykac, bo nie mozesz tego robic we wlasnej chacie. To Ci
                > zaciemnia rzeczywistosc. Ludzie miewaja jednak wlasne mieszkania i swoje samodz
                > ielne miejsce na ziemi. Wiec moga decydowac na co wydaja zarobione samodzielnie
                > pieniadze. Nie musza wiec swojego zycia/ bzykania/ rozrywki uzalezniac od dru
                > giej osoby.

                Kitka, Sabata było stać a Ciebie nie stać? Jaka Ty jesteś skąpa!
              • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 18:00
                mabelle2000 napisała:

                > Kitka, siedzisz, zyjesz z gosciem ktorego nie kochasz. Nic dziwnego ze potrzebu
                > jesz kasy zeby sie pobzykac, bo nie mozesz tego robic we wlasnej chacie. To Ci
                > zaciemnia rzeczywistosc. Ludzie miewaja jednak wlasne mieszkania i swoje samodz
                > ielne miejsce na ziemi. Wiec moga decydowac na co wydaja zarobione samodzielnie
                > pieniadze. Nie musza wiec swojego zycia/ bzykania/ rozrywki uzalezniac od dru
                > giej osoby.

                Kurw* najpierw bylo, ze studiow nie skonczylam, potem ze mam dlugi do splacenia wobec partnera za okres studiow, potem, ze nie mam pracy na full time, potem ze nie mam wlasnych dochodow, potem ze nie jestem samodzielna finansowo, a jakbym to wszystko osiagnela to hoho... a teraz jak tamto wszytko mam, to okazalo sie ze nie mam wlasnej chaty wiec nie moge decydowac na co moge 'wydac samodzielnie zarobione pieniadze' ;). Zaraz wyjdzie dluga lista rzeczy CO CIEKAWE (!) MATERIALNYCH, ktorych jeszcze nie mam, a ktora mnie dzieli od slusznego myslenia i braku ciemnosci intelektualnej ;-)

                A nie mozesz przyjac tego, co mowie za prawdziwe tylko wymyslasz cala kupe rzeczy, ktora wg Ciebie wplywa na nieprawdziwosc mojego myslenia. Ja te wszystkie wymieniane przez Ciebie etapy osiagam, a jakos mi sie myslenie nie zmienia za bardzo i ani o krok sie nawet do twojego nie zbliza.

                To ile jeszcze mam swojej kasy wydac i na co zeby spiewac, ze wszystko jest darmowe i na nic kasy nie potrzeba ;-)
                I ile mam miec kasy na wlasnym rachunku bankowym zeby udwodnic Ci, ze ja Z WYBORU chce byc od kogos zalezna, ze ja tego pragne jak niczego innego.
                • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 18:11
                  hello-kitty2 napisała: To ile jeszcze mam swojej kasy wydac i na co zeby spiewac, ze wszystko jest dar
                  > mowe i na nic kasy nie potrzeba ;-)
                  > I ile mam miec kasy na wlasnym rachunku bankowym zeby udwodnic Ci, ze ja Z WYBO
                  > RU chce byc od kogos zalezna, ze ja tego pragne jak niczego innego.

                  Trochę Cię nie rozumiem:)) Zakładam więc że podnosisz swój status żeby być zależną od coraz bogatszych?:)))
                  • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 18:39
                    zawle napisała:

                    > Trochę Cię nie rozumiem:)) Zakładam więc że podnosisz swój status żeby być zale
                    > żną od coraz bogatszych?:)))

                    POdnoszenie sie mojego statusu czy wartosci majatku jest tylko skutkiem ubocznym moich dzialan. Natomiast terytorium moich dzialan randkowych miesci sie na obszarze zaleznym od mojego obecnego statusu, majatku i urody. Sa one zmienne w czasie. Potrzeba zaleznosci od ukochanej osoby jest stala i od niczego niezalezna.
                    • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 07:16
                      hello-kitty2 napisała:

                      > zawle napisała:
                      >
                      > > Trochę Cię nie rozumiem:)) Zakładam więc że podnosisz swój status żeby by
                      > ć zale
                      > > żną od coraz bogatszych?:)))
                      >
                      > POdnoszenie sie mojego statusu czy wartosci majatku jest tylko skutkiem uboczny
                      > m moich dzialan. Natomiast terytorium moich dzialan randkowych miesci sie na o
                      > bszarze zaleznym od mojego obecnego statusu, majatku i urody. Sa one zmienne w
                      > czasie. Potrzeba zaleznosci od ukochanej osoby jest stala i od niczego niezalez
                      > na.

                      Heloo..ale my ciągle mówimy o kasie. Uzależniona byłas od ojca dziecka. To chyba nie o to chodzi. Chcesz płacić za siebie. Nic tu nie tzryma się kupy. To może zwyczajnie wystarczy gdy kogoś pokochasz z wzajemnością i ten ktoś będzie miał normalny stosunek do kasy i Ciebie i nie będzie wypominał lampki wina?
                      • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 09:30
                        zawle napisała:

                        > Heloo..ale my ciągle mówimy o kasie. Uzależniona byłas od ojca dziecka.
                        To chyb
                        > a nie o to chodzi. Chcesz płacić za siebie. Nic tu nie tzryma się kupy.

                        CZemu sie nie trzyma?
                        Wtedy trudno zebym nie byla uzalezniona wychowujac male dziecko, dorabiajac na czarno i nie znajac jezyka (uczac sie go). Ale wszystko sie zmienia w czasie. Tamtej Kitty juz nie ma.

                        To może
                        > zwyczajnie wystarczy gdy kogoś pokochasz z wzajemnością i ten ktoś będzie miał
                        > normalny stosunek do kasy i Ciebie i nie będzie wypominał lampki wina?

                        W punkt.
                        • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 14:28
                          hello-kitty2 napisała:

                          > CZemu sie nie trzyma?
                          > Wtedy trudno zebym nie byla uzalezniona wychowujac male dziecko, dorabiajac na
                          > czarno i nie znajac jezyka (uczac sie go). Ale wszystko sie zmienia w czasie. T
                          > amtej Kitty juz nie ma.

                          Teraz tez jestes uzalezniona, nawet bardziej niz wtedy gdy mialas male dziecko i nie znalas jezyka. Bo teraz trzymasz sie goscia bez powodu.
                          • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 14:44
                            mabelle2000 napisała:

                            > Teraz tez jestes uzalezniona, nawet bardziej niz wtedy gdy mialas male dziecko i nie znalas jezyka. Bo teraz trzymasz sie goscia bez powodu.
                            -----
                            Sorry że sie wtrącę, ale to nie jest gość, tylko ojciec jej dziecka.
                            • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 14:58
                              marek.zak1 napisał:

                              > Sorry że sie wtrącę, ale to nie jest gość, tylko ojciec jej dziecka.

                              No przeciez pisze sama ze ma pieniadze, wyglad i status, to na samodzielne zycie ja stac, a i ojcostwa nie musi facetowi odbierac. Czy cos sie tu nie zgadza ?
                              • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 15:36
                                mabelle2000 napisała:

                                > No przeciez pisze sama ze ma pieniadze, wyglad i status, to na samodzielne zyci
                                > e ja stac, a i ojcostwa nie musi facetowi odbierac. Czy cos sie tu nie zgadza ?

                                Nie zgadza sie tylko jedno: nie chce zyc BEZ MEZCZYZNY. NIe chce samodzielnego, niezaleznego zycia. Tu w ogole nie chodzi na co mnie stac, a na co nie stac. To Sabat chce byc sam jak Wont, ja nie. Skad ten ped kobiet do niezaleznosci i samodzielnosci? NIe ogarniam. Dlaczego sadzisz, ze kobiety chca w ogole byc same i placic za siebie na randkach?
                                • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 15:44
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > mabelle2000 napisała:
                                  >
                                  > > No przeciez pisze sama ze ma pieniadze, wyglad i status, to na samodzieln
                                  > e zyci
                                  > > e ja stac, a i ojcostwa nie musi facetowi odbierac. Czy cos sie tu nie zg
                                  > adza ?
                                  >
                                  > Nie zgadza sie tylko jedno: nie chce zyc BEZ MEZCZYZNY. NIe chce samodzielnego,
                                  > niezaleznego zycia. Tu w ogole nie chodzi na co mnie stac, a na co nie stac. T
                                  > o Sabat chce byc sam jak Wont, ja nie. Skad ten ped kobiet do niezaleznosci i s
                                  > amodzielnosci? NIe ogarniam. Dlaczego sadzisz, ze kobiety chca w ogole byc same
                                  > i placic za siebie na randkach?

                                  To nie jest pęd kobiet do niezależności i samodzielności, to jest pęd człowieka (a więc mężczyzn to tez dotyczy czasem) do swobodnego oddechu i życia w zgodzie ze swoim sumieniem/obyczajem/bez truchła na karku.
                                  Nie, kobiety nie chcą być same, ale niektóre nie są w stanie być z kimś, kogo nie kochają czy nie lubią, nie szanują, itd.
                                  Nie rozumeim co ma bycie samemu i płacenie za siebie na randkach? Czemu ci się to zlało w jedno? :-)
                                  • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 19:14
                                    aandzia43 napisała:

                                    > To nie jest pęd kobiet do niezależności i samodzielności, to jest pęd człowieka
                                    > (a więc mężczyzn to tez dotyczy czasem) do swobodnego oddechu i życia w zgodzi
                                    > e ze swoim sumieniem/obyczajem/bez truchła na karku.
                                    > Nie, kobiety nie chcą być same, ale niektóre nie są w stanie być z kimś, kogo n
                                    > ie kochają czy nie lubią, nie szanują, itd.

                                    NIech kazdy zyje tak, jak chce. Przekonywanie innego czlowieka zeby zyl tak, jak ja jest dla mnie totalnym idiotyzmem.

                                    > Nie rozumeim co ma bycie samemu i płacenie za siebie na randkach? Czemu ci się
                                    > to zlało w jedno? :-)

                                    Poglady MAbelle mi sie zlewaja w jedno. Aandzia wez sie daj przekonac Mabelle zeby finansowac swoje randki. Dasz sie przekonac? ;)
                                    • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 19:22
                                      Myślę Kicia że obie jesteście nieugięte w promowaniu jedynej słusznej wizjii świata. To że Ty nie chcesz tak żyć, nie oznacza że moje czy inne życie oparte jest na idealizacji czy innej ściemie. Za mabelle mogę tylko powiedzieć...sięgnij głebiej. Tam są prawdziwe potrzeby.
                                      • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 20:33
                                        zawle napisała:

                                        > Myślę Kicia że obie jesteście nieugięte w promowaniu jedynej słusznej wizjii św
                                        > iata.


                                        Nie ma idealnej wizji swiata i ja zadnej tu takiej nie promuje. Kitce nie chce sie mysle, bo jest za leniwa, zeby zadac sobie samej kilka pytan i szczerze na nie odpowiedziec.

                                        To że Ty nie chcesz tak żyć, nie oznacza że moje czy inne życie oparte je
                                        > st na idealizacji czy innej ściemie.

                                        No wlasnie, jaka idealizacja ? Jak jest do dupy, to trzeba zlokalizowac problem i zaczac zmieniac swoje myslenie.

                                        Za mabelle mogę tylko powiedzieć...sięgnij
                                        > głebiej. Tam są prawdziwe potrzeby.

                                        Ale po co ? Lepiej zamiatac pod dywan.


                                        • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 21:51
                                          mabelle2000 napisała:

                                          . Kitce nie chce
                                          > sie mysle, bo jest za leniwa, zeby zadac sobie samej kilka pytan i szczerze na
                                          > nie odpowiedziec.

                                          O! Kolejny len na forum ;-)
                                      • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 20:49
                                        zawle napisała:
                                        > Za mabelle mogę tylko powiedzieć...sięgnij
                                        > głebiej. Tam są prawdziwe potrzeby.

                                        Rzeczywiscie, fisting wcale nie jest taki grozny jak go maluja :)))
                                        • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 21:03
                                          sabat3 napisał:

                                          > Rzeczywiscie, fisting wcale nie jest taki grozny jak go maluja :)))

                                          Jak sie popiesci, to sie wszystko zmiesci ;-)
                                    • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 19:50
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > aandzia43 napisała:
                                      >
                                      > > To nie jest pęd kobiet do niezależności i samodzielności, to jest pęd czł
                                      > owieka
                                      > > (a więc mężczyzn to tez dotyczy czasem) do swobodnego oddechu i życia w
                                      > zgodzi
                                      > > e ze swoim sumieniem/obyczajem/bez truchła na karku.
                                      > > Nie, kobiety nie chcą być same, ale niektóre nie są w stanie być z kimś,
                                      > kogo n
                                      > > ie kochają czy nie lubią, nie szanują, itd.
                                      >
                                      > NIech kazdy zyje tak, jak chce. Przekonywanie innego czlowieka zeby zyl tak, ja
                                      > k ja jest dla mnie totalnym idiotyzmem.


                                      Ja akurat cię nie przekonuję, tłumaczę ci tylko co powoduje człowiekie (w tym przypadku kobietą), że decyduje się na bycie solo i zerwanie mocno ciążącego mu związku kosztem niewygód, nieszczęść i strat. Odpowiadam tylko na twoje pytanie. Nie jest to pęd do samodzielności, raczej pęd do swobodnego oddechu i poczucia elementarnego komfortu. Tobie komfort psychiczny zapewnia coś innego i to nie moja sprawa.
                                      Z innej beczki. Mam starą przyjaciółkę, która kiedyś mając analogiczną do mojej sytuację życiową podjęła inną niż ja decyzję. Jakoś tak jest że ona rozumie co mnie pchnęło do mojej decyzji, a ja co ją do jej. I choć chodzi o sprawy zasadnicze nie ma cienia poczucia wyższości "moja racja jest najsłuszniejsza, a twoja to błąd" z żadnej strony. Ona się cieszy kiedy mnie jest dobrze i martwi, kiedy jest mi źle, bo wie dobrze co mogę czuć. I odwrotnie. Jak się dobrze czuje temat, naprawdę dobrze, to człowiek wie ze nie ma idealnych rozwiązań i każdy ma swój krzyż, co by nie postanowił. Ważne żeby wybrać ten, który jest się w stanie unieść.

                                      >
                                      > > Nie rozumeim co ma bycie samemu i płacenie za siebie na randkach? Czemu c
                                      > i się
                                      > > to zlało w jedno? :-)
                                      >
                                      > Poglady MAbelle mi sie zlewaja w jedno. Aandzia wez sie daj przekonac Mabelle z
                                      > eby finansowac swoje randki. Dasz sie przekonac? ;)

                                      Ponieważ nie mam do tej kwestii stosunku ani ideologicznego, ani ambicjonalnego to... mam to w dupie :-D Chociaż nawet miło mi, że Polacy powszechnie finansują randki z kobietami (nie wiem jak mają geje i lesbijki, a to ciekawe) i że ja się na to załapuję. Ale w kręgu innych obyczajów godowych też bym się odnalazła.
                                • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 16:21
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Nie zgadza sie tylko jedno: nie chce zyc BEZ MEZCZYZNY. NIe chce samodzielnego,
                                  > niezaleznego zycia. Tu w ogole nie chodzi na co mnie stac, a na co nie stac.

                                  W ogole nie bierzesz pod uwage opcji, ze mozna byc z kims bedac calkowicie samodzielnym i niezaleznym. No i co teraz ?

                                  T
                                  > o Sabat chce byc sam jak Wont, ja nie. Skad ten ped kobiet do niezaleznosci i s
                                  > amodzielnosci? NIe ogarniam.

                                  Nie ogarniasz, bo nie znasz swojej wartosci. Ludzie tesknia za wolnoscia, a wolnosc to przede wszystkim swiadomosc swojej sily. To nie ma nic wspolnego czy jestes z kims w zwiazku czy nie.

                                  Dlaczego sadzisz, ze kobiety chca w ogole byc same
                                  > i placic za siebie na randkach?

                                  Wiesz co, jak bylam dzieckiem to placila za mnie mamusia i tatus, ale dziecinstwo kurwa to ja mam juz dawno za soba.
                                  • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 19:09
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > W ogole nie bierzesz pod uwage opcji, ze mozna byc z kims bedac calkowicie samo
                                    > dzielnym i niezaleznym. No i co teraz ?

                                    NIe biore, bo tak NIE CHCE zyc. Bedziesz mnie przekonywac jak JA chce zyc czy co? Malo tego wiele ludzi chce zyc DLA kogos ale nie moga czy nie chca tego glosno powiedziec, bo zaraz sie zleca spece od niezaleznosci i samodzielnosci i im beda truli dupe jak chca zyc tylko jeszcze o tym nie wiedza, bo:
                                    - nie maja mieszkania,
                                    - nie maja pracy,
                                    - nie znaja swojej wartosci,
                                    i tam jeszcze w cholere powodow z dupy.

                                    > Nie ogarniasz, bo nie znasz swojej wartosci. Ludzie tesknia za wolnoscia, a wol
                                    > nosc to przede wszystkim swiadomosc swojej sily. To nie ma nic wspolnego czy je
                                    > stes z kims w zwiazku czy nie.

                                    Ja nie tesknie za zadna wolnoscia.

                                    > Wiesz co, jak bylam dzieckiem to placila za mnie mamusia i tatus, ale dziecinst
                                    > wo kurwa to ja mam juz dawno za soba.

                                    Alez przeciez mozesz placic. Mozesz tez zaplacic za mnie, za faceta ;) TEz juz nie doplacasz do zycia corek, bo im sie dziecinstwo skonczylo i kazesz im placic samym na randkach?
                                    • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 20:16
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > NIe biore, bo tak NIE CHCE zyc. Bedziesz mnie przekonywac jak JA chce zyc czy c
                                      > o? Malo tego wiele ludzi chce zyc DLA kogos ale nie moga czy nie chca tego glos
                                      > no powiedziec, bo zaraz sie zleca spece od niezaleznosci i samodzielnosci i im
                                      > beda truli dupe


                                      Nie mozesz zyc dla kogos skoro sama wymagasz pomocy. Jak to sobie wyobrazasz tak w praktyce ? " Daj mi, kup mi i sie mna zaopiekuj, a ja bede...twoja ozdoba " ?

                                      Wszystko czego potrzebujesz do szczescia jest w Tobie. Mozesz sie tym podzielic z drugim czlowiekiem jesli zechcesz. I nie inaczej.

                                      > Ja nie tesknie za zadna wolnoscia.

                                      A za czym tesknisz ? Za facetem ktory Cie wezmie za ryja i poprowadzi przez zycie, wskaze Ci jedyna sluszna droge ?
                                      Chcesz komus sluzyc, zyc dla kogos, to rozejrzyj sie wokol. Jest mnostwo bolu i nieszczescia, wszedzie gdzies ktos czeka na pomoc. A Ty kombinujesz zeby znalazl sie ksiaze, ktory sfinansuje Ci palac ze zlota, wtedy mu sie poddasz i bedziecie szczesliwi. Ile Ty masz lat ? Szesc ?


                                      > Alez przeciez mozesz placic. Mozesz tez zaplacic za mnie, za faceta ;)

                                      Sama za siebie za siebie zaplac i nie rznij glupa.

                                      TEz juz
                                      > nie doplacasz do zycia corek, bo im sie dziecinstwo skonczylo i kazesz im placi
                                      > c samym na randkach?

                                      Moje corki to dzielne i madre kobiety. Niezwykle pracowite. One wiedza ze teraz jest biednie i trzeba zacisnac pasa, zeby potem moglo byc lepiej. I jesli im pomagam, to dlatego ze je kocham. Nie musza byc sponsorowane przez mezczyzn, ani na randkach, ani w zyciu, bo na siebie zarabiaja. Ja im tylko pomagam, ale ich nie wyreczam.
                                      • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 22:00
                                        mabelle2000 napisała:

                                        . A Ty kombinujesz zeby znala
                                        > zl sie ksiaze, ktory sfinansuje Ci palac ze zlota, wtedy mu sie poddasz i bedzi
                                        > ecie szczesliwi. Ile Ty masz lat ? Szesc ?

                                        JA pierdole MAbelle wez juz nie wymyslaj.
                                      • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 22:15
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > Moje corki to dzielne i madre kobiety. Niezwykle pracowite. One wiedza ze teraz
                                        > jest biednie i trzeba zacisnac pasa, zeby potem moglo byc lepiej. I jesli im
                                        > pomagam, to dlatego ze je kocham. Nie musza byc sponsorowane przez mezczyzn, an
                                        > i na randkach, ani w zyciu, bo na siebie zarabiaja. Ja im tylko pomagam, ale ic
                                        > h nie wyreczam.

                                        No ba! Oczywiscie ze pracowite! A ja taka niemadra, niedzielna i niepracowita chcialabym zeby jakis ksiaze mi kupil bulke, bo taka glodna jestem, a nie mam skad skolowac 20 centow. Bardzo chcicalabym zeby mi bulke kupil z milosci, bo dziecinstwo sie juz skonczylo, a jak z milosci, to moze mi pomoc, prawda? Nie to zeby sponsorowal tylko tak z milosci pomagal ;)
                                        • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 23:39
                                          hello-kitty2 napisała:
                                          > A ja taka niemadra, niedzielna i niepracowita c
                                          > hcialabym zeby jakis ksiaze mi kupil bulke, bo taka glodna jestem, a nie mam sk
                                          > ad skolowac 20 centow.

                                          A jak kliknę w banner "pajacyk czeka". który czasem pojawia się na stronie forum, to też będzie się liczyć? :)
                                        • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 00:44
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > No ba! Oczywiscie ze pracowite! A ja taka niemadra, niedzielna i niepracowita c
                                          > hcialabym zeby jakis ksiaze mi kupil bulke, bo taka glodna jestem, a nie mam sk
                                          > ad skolowac 20 centow.

                                          Nie, pisalas O RANDKACH , na ktorych facet ma placic za Ciebie. To u Ciebie sie tak szybko awansuje do roli zakochanego ksiecia ?

                                          Bardzo chcicalabym zeby mi bulke kupil z milosci, bo dzi
                                          > ecinstwo sie juz skonczylo, a jak z milosci, to moze mi pomoc, prawda? Nie to z
                                          > eby sponsorowal tylko tak z milosci pomagal ;)

                                          Nie widze przeszkod, tylko ze Ty ani chora, ani ulomna, wiec skoro z milosci, to mozesz rownie dobrze kupic bulke jemu.
                                          • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 21:15
                                            mabelle2000 napisała:

                                            > Nie, pisalas O RANDKACH , na ktorych facet ma placic za Ciebie.

                                            MAbelle powiem szczerze: klarujesz mi w calym watku jakim to niby jestem freakiem oczekujac, ze facet zaplaci na randce za powiedzmy moja kawe w kawiarni czy drinka w barze. Ty wez no zyskaj troche realnej perspektywy na sprawe robiac sonde zarowno wsrod piszacych tu kobiet jak i mezczyzn dzielac ich odpowiedzi na 2 grupy (dla uproszczenia pytaj o oczekiwania co do platnosci na 1szej randce):
                                            - zaplata za kobiete to standard/norma
                                            - zaplata za kobiete to przegiecie/wynaturzenie.

                                            I potem z wynikami swojej sondy dyskutuj, a nie ze mna. Ty dyskutujesz ze mna jakbym to ja sobie jakiegos babola dla wlasnej wygody wymyslila... a inni nabrali wody w usta w tej sprawie, bo nie zalezy im zebys sie z rzeczywistoscia za bardzo nie rozmijala tylko zebys mi doje**la ;-) Z tym, ze ja jestem pewna swojego stanowiska wiec i tak mnie nie jestes w stanie w zaden sposob ruszyc. Sorry. Mezczyzna placi na randce za kobiete, a jak nie chce placic to niech szuka takiej, jak Ty, droga wolna.
                                            • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 21:26
                                              Nie no, jasne ze w wiekszosci wypadkow mezczyzna placi na randce.
                                              • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 21:36
                                                sabat3 napisał:

                                                > Nie no, jasne ze w wiekszosci wypadkow mezczyzna placi na randce.

                                                No to po cholere ona mi klaruje, ze ma byc odwrotnie, niech se swoje corki tak powykrzywia. Ja juz znalam taka pare, co to razem ze soba mieszkali, a sie miedzy soba co do zlotowki rozliczali, w tym przy ludziach, to dopiero bylo dla biesiadnikow krepujace... Oczywiscie, ze kobieta bedzie probowala sie odwzajemnic mezczyznie we wlasciwy dla siebie sposob, no ale nie wprowadzajmy kurde obowiazkowych rozliczen w parach. Dla mnie to jet zenujace. Tak jak Dode byly narzeczony skarzy w sadzie o oddanie prezentow. No dajcie spokoj ale lipa. Wstyd.
                                                • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 21:41
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > sabat3 napisał:
                                                  >
                                                  > > Nie no, jasne ze w wiekszosci wypadkow mezczyzna placi na randce.
                                                  >
                                                  > No to po cholere ona mi klaruje, ze ma byc odwrotnie,
                                                  ---------------------------
                                                  Oczywiście, że facet, pomimo równouprawnienia, powinien płacić, a jak nie płaci, to albo mu nie zależy, albo nie ma, albo skąpy. Nie wiadomo , co gorsze. Zresztą mówimy o o czym? Kolacji za 50 Euro? Dla mnie dawanie jest dużo fajniejsze niż dostawanie.
                                                • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 21:44
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > No to po cholere ona mi klaruje, ze ma byc odwrotnie, niech se swoje corki tak
                                                  > powykrzywia.

                                                  Przestan sie zloscic, bo zaden ksiaze ze statusem, lookiem i pieniedzmi nie bedzie Cie chcial :-D

                                                  Ja juz znalam taka pare, co to razem ze soba mieszkali, a sie mied
                                                  > zy soba co do zlotowki rozliczali, w tym przy ludziach, to dopiero bylo dla bie
                                                  > siadnikow krepujace...

                                                  Razem mieszkali. Wiec to nie ten przypadek o jaki drzesz ryja.

                                                  Oczywiscie, ze kobieta bedzie probowala sie odwzajemnic
                                                  > mezczyznie we wlasciwy dla siebie sposob,

                                                  To dawaj teraz o odwdzieczaniu, chetnie poslucham, bo na razie bylo wylacznie o Twoich oczekiwaniach.

                                                  no ale nie wprowadzajmy kurde obowiaz
                                                  > kowych rozliczen w parach. Dla mnie to jet zenujace. Tak jak Dode byly narzeczo
                                                  > ny skarzy w sadzie o oddanie prezentow. No dajcie spokoj ale lipa. Wstyd.

                                                  Przeciez Ty swojej matce zalujesz i nie pamietasz juz ze kiedys to ona lozyla na Ciebie kase, a co dopiero gdybys facetowi miala oddac :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 23:56
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Przeciez Ty swojej matce zalujesz i nie pamietasz juz ze kiedys to ona lozyla n
                                                    > a Ciebie kase, a co dopiero gdybys facetowi miala oddac :-)

                                                    A co Ty o mnie wiesz Mabelle, tyle co sobie wyobrazisz. NIe w moim zwyczaju jest lac tu ubajkowione teksty o wspanialosci moich rodzicow czy dzieci czy o darach niesionych mezczyznom ale jak na razie to ja zapisalam matce dozgonnie swoj majatek odziedziczony po ojcu i to ja wspolfinansuje jej zycie emeryta w Polsce, a czekaj moze Ty tez lozylas na swoich rodzicow latami tylko przeoczylam? Swojemu mezowi to nawet samochod kupilam pamietam, a jak jego ojciec nie mogl jezdzic juz na rowerze wiec mnie go dali to rowniez za zaplacilam, nawet mu wniosek rozwodowy napisalam gdy zyczyl sobie ze mna rozwiesc. Ty swojego jak rozpieszczalas? Ojcu swojego dziecka wszytkie pieniadze oddalam jakie sobie zyczyl za okres wlasnych studiow, co tu dosc dokladnie opisywalam, a moglam powiedziec nic nie jestem ci winna, bo sprzatalam twoj kibel, gotowalam ci obiady i dziecko twoje wychowywalam, a Ty mi wciskasz skapstwo. A teraz jeszcze sobie nalicze i zaplace mu za dekade za zuzyta energie, wode i scieki, bo do tego sie jeszcze nie raczylam dolozyc. A teraz mnie stac. Suma sumarum zamierzam mu podarowac jakies 12.000 euro, bo na tyle wycenia/m koszty jakie mogl na mnie poniesc jeszcze, a ktorych nie zaksiegowalam na swoje konto, bo wlasnie traci prace i nie chce zeby sie stresowal czy stracil meszkanie zanim nie znajdzie nowej. Teraz mu okaze swoja wdzicznosc za przyjecie mnie pod swoj dach i podarowanie mi dziecka, ktorym sie mistrzowsko zajmowal. Wystarczy w kwestii co ja moge oddac mezczyznie?
                                              • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 22:51
                                                sabat3 napisał:

                                                > Nie no, jasne ze w wiekszosci wypadkow mezczyzna placi na randce.

                                                Najlepsza droga do friendzone, do małżeństwa bez seksu i do bycia walonym po rogach;)
                                                • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 13:58
                                                  lybbla napisał:

                                                  > sabat3 napisał:
                                                  >
                                                  > > Nie no, jasne ze w wiekszosci wypadkow mezczyzna placi na randce.
                                                  >
                                                  > Najlepsza droga do friendzone, do małżeństwa bez seksu i do bycia walonym po ro
                                                  > gach;)

                                                  Bo płaci na randce? :)
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 14:23
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > sabat3 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Nie no, jasne ze w wiekszosci wypadkow mezczyzna placi na randce. Najlepsza droga do friendzone, do małżeństwa bez seksu i do bycia walonym po rogach;)
                                                    >
                                                    > Bo płaci na randce? :)
                                                    -------------------------------
                                                    Zaakceptuj ten surrealizm. Tu świat jest inny :)
                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 17:33
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > lybbla napisał:
                                                    > >
                                                    > > > sabat3 napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > Nie no, jasne ze w wiekszosci wypadkow mezczyzna placi na ran
                                                    > dce. Najlepsza droga do friendzone, do małżeństwa bez seksu i do bycia walonym
                                                    > po rogach;)
                                                    > >
                                                    > > Bo płaci na randce? :)
                                                    > -------------------------------
                                                    > Zaakceptuj ten surrealizm. Tu świat jest inny :)

                                                    Najpierw zadaje pytania a potem sama sobie na nie odpowiadam:)) może mu chodzi o to że źle wróży postawa oczekujaca
                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 10:13
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > bgz0702 napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Bo płaci na randce? :)
                                                    > > -------------------------------
                                                    > > Zaakceptuj ten surrealizm. Tu świat jest inny :)
                                                    >
                                                    > Najpierw zadaje pytania a potem sama sobie na nie odpowiadam:)) może mu chodzi
                                                    > o to że źle wróży postawa oczekujaca

                                                    Domyslasz się mam nadzieję, że chodzi mi o "postawę oczekujaca" u kobiet:) wszystko jak pisze Andzia ma swoje granice ale pierwsza randka to oczywiście "tradycja". W życiu bym się z mężczyznami nie zamienila na płeć:) macie takie rozkminy że głową mała, choć w sumie kobiety też kombinują jak żyć żeby nie stracić. Gdyby nie moja obecność tutaj to nad wieloma sprawami nawet bym się nie pochylila. Myślę że w realu ludzie aż tak nie kombinują, człowiek by oszalał gdyby poddawal analizie każda swoją i cudzą działalność
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 14:47
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > sabat3 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Nie no, jasne ze w wiekszosci wypadkow mezczyzna placi na randce.
                                                    > >
                                                    > > Najlepsza droga do friendzone, do małżeństwa bez seksu i do bycia walonym
                                                    > po ro
                                                    > > gach;)
                                                    >
                                                    > Bo płaci na randce? :)

                                                    Ja też nie wiem o co Lybli chodzi. A co do randek: na pierwszych płaci oczywiście mężczyzna, jak układ robi się stały, to dzielą się wydatkami. Czy na pół, czy inaczej to kwestia zamożności jednego i drugiego. Więc to, że Sabat płaci za hotel pół na pół ze swoją panią nie dziwi mnie ani trochę. Dla mnie ok.
                                                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 17:24
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Ja też nie wiem o co Lybli chodzi. A co do randek: na pierwszych płaci oczywiśc
                                                    > ie mężczyzna, jak układ robi się stały, to dzielą się wydatkami.

                                                    W dupę Aandzia możesz sobie te rady wsadzić. Kierowanie się radami kobiet, które
                                                    poza własną dupę nie wyskakują prowadzi właśnie do friendzone, łatki frajera,
                                                    bswm walenia po rogach w małżeństwie. :) Wskazuje na skostnienie pacjenta,
                                                    który nie umie reagować na bieżącą sytuację, kieruje się regułkami przeczytanymi w internecie, zasłyszanymi od mamusi lub babci.

                                                    > Czy na pół, czy inaczej to kwestia zamożności jednego i drugiego. Więc to, że Sabat płaci za hotel pół na pół ze swoją panią nie dziwi mnie ani trochę. Dla mnie ok.

                                                    I jeszcze masz czelność ocenę Sabata wtrynić? Czy Ci się w dupie poprzewracało?
                                                    Już trzy razy użyłem słowa dupa.

                                                    Po pierwsze płacenie w knajpie to rzecz drugorzędna raczej pozwalajaca Ci się wykazać poczuciem humoru, luzem, refleksem niż statusem czy zamożnoscią.
                                                    To czy danego dnia zapłacisz zależy od pierdyliona czynników
                                                    od wspomnianej przez Ciebie różnicy w zamożności, różnicy wieku,
                                                    chwilowej sytuacji obojga, historii obojga (traum z przeszłości), dumy z odzyskiwania godności, niezależności,
                                                    od fazy cyklu miesiączkowego u faceta, od tego kto zapraszał.

                                                    Kwestia płacenia w knajpie to jedynie chwila gdzie możesz się wykazać brakiem spiętej dupy (znowu dupa, muszę się przeanalizować). Dyskwalifikuje faceta
                                                    gdy mu się ubrda, że cokolwiek od jego `szczodrości' zależy, że coś mu się
                                                    za to należy. Płacenie na randce niczym się nie różni od płacenia na sobotnim wypadzie z kumplem w góry.


                                                    Jak nie masz czym zapłacić to nie zapraszasz kobiety do najdroższej knajpy,
                                                    tylko idziesz w teren z plecakiem własnoręcznie wykonanych frykasów.
                                                    Kiedyś sucha bułka z jogurtem stanowiła preludium do
                                                    radosnych igraszek. To właśnie to co zdarzyło się po bułce z jogurtem
                                                    powoduje, że mamy sentyment do świeżej bułki z jogurtem pod sklepem.
                                                    Ludzie czy wyście już podziadzieli do reszty?

                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 17:36
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Ludzie czy wyście już podziadzieli do reszty?


                                                    Mam wciaz w glowie, w myslach przeczytany niedawno "Shift" Wayne W. Dyer. Niezwykle. No staram sie nie zdziadziec jednym slowem. :-)
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 18:56
                                                    Na randce zawsze płaci facet. I nawet jeśli mam co do tego watpliwości, to karcę się w myślach. Może być bułka z jogurtem.
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 18:59
                                                    zawle napisała:
                                                    > Może być bułka z jogurtem.

                                                    Babka daje bulke, facet dostarcza jogurtu. Going Dutch.
                                                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 19:32
                                                    zawle napisała:

                                                    > Na randce zawsze płaci facet. I nawet jeśli mam co do tego watpliwości, to karc
                                                    > ę się w myślach. Może być bułka z jogurtem.

                                                    Na randce z zawsze Zawle płaci facet. Chociaż jedna prosta w obsłudze. ;)
                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 19:58
                                                    lybbla napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Na randce zawsze płaci facet. I nawet jeśli mam co do tego watpliwości, t
                                                    > o karc
                                                    > > ę się w myślach. Może być bułka z jogurtem.
                                                    >
                                                    > Na randce z zawsze Zawle płaci facet. Chociaż jedna prosta w obsłudze. ;)

                                                    Dlaczego? Nie mam z tym problemu, jak to dla kogoś sprawa honoru, to proszę. Tylko skąd ta zasada? Czy masz na mysli tylko ta randkę na która ty zapraszasz?
                                                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 20:37
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > zawle napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Na randce zawsze płaci facet. I nawet jeśli mam co do tego watpliwo
                                                    > ści, t
                                                    > > o karc
                                                    > > > ę się w myślach. Może być bułka z jogurtem.
                                                    > >
                                                    > > Na randce z zawsze Zawle płaci facet. Chociaż jedna prosta w obsłudze. ;)
                                                    >
                                                    > Dlaczego? Nie mam z tym problemu, jak to dla kogoś sprawa honoru, to proszę. Ty
                                                    > lko skąd ta zasada? Czy masz na mysli tylko ta randkę na która ty zapraszasz?


                                                    Na randce z Zawle zawsze płaci facet. Wiem to od Zawle. Słowa mnie się przestawiły.
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 19:23
                                                    Nie mam pojęcia Lybbla skąd ci przyszło do głowy, że daję komuś rady. Piszę jak jest wmoim świecie, bo zdaje.się to właśnie czynią wszyscy wypowiadający się na ten temat. Swoją wypowiedz traktuję jako odpowiedź na pytanie w ankiecie, a nie jako.autorytarne stwierdzenie że wszędzie tak ma być. Wytrzeźwiej, upuść pary a na koniec faktycznie przeanalizuj się, bo coś nieadekwatnie do bodźca zareagowałeś.
                                                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 20:10
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Nie mam pojęcia Lybbla skąd ci przyszło do głowy, że daję komuś rady. Piszę jak
                                                    > jest wmoim świecie, bo zdaje.się to właśnie czynią wszyscy wypowiadający się n
                                                    > a ten temat.

                                                    Ale piszesz o swoim punkcie widzenia, czy o swoim świecie?
                                                    Zrozumiałem, że piszesz o swoim punkcie siedzenia i nie są to refleksje na temat
                                                    jak to jest w Twoim świecie gdzie trzeba poza swój punkt siedzenia wyskoczyć.

                                                    Otóż nie, pozostali nie piszą o swoim świecie. Opowiadają tylko jaki skrypt bezmyślnie wykonują. O tym, że to świat się ma dopasować do bezmyślnie przez nich wykonywanych skryptów.

                                                    >Swoją wypowiedz traktuję jako odpowiedź na pytanie w ankiecie, a n
                                                    > ie jako.autorytarne stwierdzenie że wszędzie tak ma być.

                                                    Czyli o dupie Aandzinej piszesz a nie o tendencjach w najbliższym otoczeniu,
                                                    tylko skąd ta `akceptacja' dla poczynań Sabata.

                                                    > Wytrzeźwiej, upuść pary a na koniec faktycznie przeanalizuj się, bo coś nieadekwatnie do bodźca zareagowałeś.

                                                    Odstaw winko bo Cię zamula. Zewnętrznej analizie się oddam niebawem. ;)
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 21:33
                                                    > >Swoją wypowiedz traktuję jako odpowiedź na pytanie w ankiecie, a n
                                                    > > ie jako.autorytarne stwierdzenie że wszędzie tak ma być.
                                                    >
                                                    > Czyli o dupie Aandzinej piszesz a nie o tendencjach w najbliższym otoczeniu,
                                                    > tylko skąd ta `akceptacja' dla poczynań Sabata.

                                                    Nie piszę o dupie Andzinej tylko o moim świecie czyli moim fizycznym i mentalnym otoczeniu. Tu (w Polsce) ludzie tak mają i nawet gdybym chciała raczej trudno byłoby to zmienić. A zmieniać akurat tego nie mam ambicji bo ani mnie obyczaj grzeje, ani ziębi. Ot, taki tutejszy rytuał godowy. Stawianie lasce obiadu w knajpie to pewnie coś na kształt karmienia samicy żeby w zapale miłosnym głowy nie odgryzła ;-)
                                                    "Akceptacja" poczynań Sabata nie jest łaskawą akceptacją jak ci się zapewne zdawało tylko umiejscowieniem jego obyczaju na skali zaobserwowanej przeze mnie średniej.
                                                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 22:13
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Nie piszę o dupie Andzinej tylko o moim świecie czyli moim fizycznym i mentalny
                                                    > m otoczeniu. Tu (w Polsce) ludzie tak mają i nawet gdybym chciała raczej trudno
                                                    > byłoby to zmienić. A zmieniać akurat tego nie mam ambicji bo ani mnie obyczaj
                                                    > grzeje, ani ziębi. Ot, taki tutejszy rytuał godowy. Stawianie lasce obiadu w kn
                                                    > ajpie to pewnie coś na kształt karmienia samicy żeby w zapale miłosnym głowy nie odgryzła ;-)

                                                    A więc jednak nie o dupie Andzinej.

                                                    A kiedy ostatnio rewidowałaś swoje zdanie otoczenia na ten temat?
                                                    Czy jesteś pewna, że nie żyjesz w skansenie?

                                                    > "Akceptacja" poczynań Sabata nie jest łaskawą akceptacją jak ci się zapewne zda
                                                    > wało tylko umiejscowieniem jego obyczaju na skali zaobserwowanej przeze mnie śrdniej.

                                                    Średnia? Sabat dzieli się fifty/fifty. To jest drugi biegun.
                                                    W swoich badaniach na ten temat `akceptujesz' sytuacje,
                                                    które przeczą Twej tezie.
                                                    Nadajesz im interpretację, wygodną interpretację.

                                                    Tymczasem kobiety zaczynają świadomie formatować swoje związki
                                                    i gdy chcą podkreślić swoją niezależność czynią to dzieląc opłaty.
                                                    Frajerom tradycyjnie pozwalają płacić.

                                                    Do Twojego czarnego świata wkradły się kolory, czerń być może dominuje.
                                                    Ale żeby tak nie zauważać różu?
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 22:40

                                                    > A kiedy ostatnio rewidowałaś swoje zdanie otoczenia na ten temat?
                                                    > Czy jesteś pewna, że nie żyjesz w skansenie?

                                                    Niedawno. Chodząc na randki z facetami z różnych środowisk w wieku 40-65. Pozostając w kontakcie z młodymi dziewczynami i słuchając ich rozmów.


                                                    > > "Akceptacja" poczynań Sabata nie jest łaskawą akceptacją jak ci się zapew
                                                    > ne zda
                                                    > > wało tylko umiejscowieniem jego obyczaju na skali zaobserwowanej przeze m
                                                    > nie śrdniej.
                                                    >
                                                    > Średnia? Sabat dzieli się fifty/fifty. To jest drugi biegun.

                                                    Sabat nie chodzi na randki tylko regularnie spotyka się ze swoją kobietą. To zupełnie inna sprawa. Ja pisałam o RANDKACH. Już chyba pisałam o tym rozróżnieniu, coś przeoczyłeś. Chyba w związku w powyższym twoje poniższe wywody nie są już aktualne.


                                                    > W swoich badaniach na ten temat `akceptujesz' sytuacje,
                                                    > które przeczą Twej tezie.
                                                    > Nadajesz im interpretację, wygodną interpretację.
                                                    >
                                                    > Tymczasem kobiety zaczynają świadomie formatować swoje związki
                                                    > i gdy chcą podkreślić swoją niezależność czynią to dzieląc opłaty.
                                                    > Frajerom tradycyjnie pozwalają płacić.
                                                    >
                                                    > Do Twojego czarnego świata wkradły się kolory, czerń być może dominuje.
                                                    > Ale żeby tak nie zauważać różu?
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 22:57
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Sabat nie chodzi na randki tylko regularnie spotyka się ze swoją kobietą.

                                                    Swoja kobiete to on ma w domu. Swoja droga ciekawe czy jak zabierze zone do knajpy, to on wyciaga portfel czy zona ? No chociaz bez znaczenia, w malzenstwie wedlug prawa i tak wszystko jest wspolne. Tylko w takim razie jesli wyda na kochanke, to zone okradnie. Dobrze ze kochanka doplaca jednak polowe do randki, to zona jest mniej stratna.

                                                  • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 18:14
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    Tylko w takim razie jesli wyda na koc
                                                    > hanke, to zone okradnie.

                                                    Spostowanie: Sabat NIE WYDAJE na kochanke, bo kochanka placi za siebie, a Sabat za siebie. Gdyby za nia placil, to by na nia wydawal ale taka sytuacja nie ma miejsca.
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 18:57
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Spostowanie: Sabat NIE WYDAJE na kochanke, bo kochanka placi za siebie, a Sabat
                                                    > za siebie. Gdyby za nia placil, to by na nia wydawal ale taka sytuacja nie ma
                                                    > miejsca.

                                                    Znaczy na hobby swoje placi ?
                                                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 23:30
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Niedawno. Chodząc na randki z facetami z różnych środowisk w wieku 40-65.

                                                    Aandzia to zdanie nic nie wnosi bo jest o dupie Aandzinej i my zdanie tejże znamy i `akceptujemy'.

                                                    > Pozostając w kontakcie z młodymi dziewczynami i słuchając ich rozmów.

                                                    Ale wiedzą o tym, że jak chce się wyrwać laskę na krótko to się płaci a jak chce się double your dating to się unika jednostronnego płacenia?
                                                    Wykształcone jakoś te młode?


                                                    > Sabat nie chodzi na randki tylko regularnie spotyka się ze swoją kobietą. To zu
                                                    > pełnie inna sprawa.

                                                    Sabat czy na początku płaciłeś sam za randki?

                                                    > Ja pisałam o RANDKACH. Już chyba pisałam o tym rozróżnieniu
                                                    > , coś przeoczyłeś. Chyba w związku w powyższym twoje poniższe wywody nie są już aktualne.

                                                    Doskonale rozumiem. Mówisz:
                                                    `Za randki płaci mężczyzna. Po konsumpcji dzielimy się kosztami.'
                                                    Czyli gdy mężczyzna płaci jest tylko kandydatem.
                                                    Z tymi z którymi się bzykamy dzielimy się kosztami.
                                                    I teraz pomyśl do jakich wniosków dochodzi średnio rozgarnięty facet mając tę informację od Ciebie?


                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 23:39
                                                    lybbla napisał:

                                                    > `Za randki płaci mężczyzna. Po konsumpcji dzielimy się kosztami.'
                                                    > Czyli gdy mężczyzna płaci jest tylko kandydatem.
                                                    > Z tymi z którymi się bzykamy dzielimy się kosztami.
                                                    > I teraz pomyśl do jakich wniosków dochodzi średnio rozgarnięty facet mając tę i
                                                    > nformację od Ciebie?

                                                    A moze chodzi o to, ze kobieta nie chce placic za kanarka na dachu ? ;-)Ale gdyby juz byl wroblem w garsci, to mozna by ewentualnie przebolec te wydana kase ?
                                                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 00:13
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > A moze chodzi o to, ze kobieta nie chce placic za kanarka na dachu ? ;-)Ale gdy
                                                    > by juz byl wroblem w garsci, to mozna by ewentualnie przebolec te wydana kase ?

                                                    Może.
                                                    Czyli niechęć do inwestowania i zamiłowanie do czerpania profitów bez inwestowania:) Mam problem z przypadkiem Sabata. Czy to jest wróbel
                                                    w garści? Zdecydowanie nie. Więc kobieta płaci za kanarka.

                                                    I co robić jak trzecia randka za nami a seksu jak nie było tak nie ma?
                                                    Chyba przestać płacić ;)

                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 00:29
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Czyli niechęć do inwestowania i zamiłowanie do czerpania profitów bez inwestowa
                                                    > nia:)

                                                    A co z tymi mezczyznami, ktorzy * musza* placic na randce ? Co oni mysla ?

                                                    Mam problem z przypadkiem Sabata. Czy to jest wróbel
                                                    > w garści? Zdecydowanie nie. Więc kobieta płaci za kanarka.

                                                    Proponuje zejsc na ziemie. Zonaty ktory reglamentuje seks, bo ma profosa w osobie zony, z pewnoscia kanarkiem nie jest :-D


                                                    > I co robić jak trzecia randka za nami a seksu jak nie było tak nie ma?
                                                    > Chyba przestać płacić ;)

                                                    I domagac sie zwrotu kosztow ;-)
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 06:43
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > lybbla napisał:
                                                    > Mam problem z przypadkiem Sabata. Czy to jest wróbel
                                                    > > w garści? Zdecydowanie nie. Więc kobieta płaci za kanarka.
                                                    >
                                                    > Proponuje zejsc na ziemie. Zonaty ktory reglamentuje seks, bo ma profosa w osob
                                                    > ie zony, z pewnoscia kanarkiem nie jest :-D

                                                    Wobec tego, w ramach wymiany złośliwości, powinienem postawić tezę, że latasz do swojego kochanka przez pół Europy, bo to prawdopodobnie jedyny, który zgodził się Cię wyruchać.

                                                    Ja oczywiście zdaję sobie sprawę z niedorzeczności tej tezy, ale czy Ty aby na pewno zdajesz sobie sprawę z niedorzeczności swojej?

                                                    Wyobraź sobie, że świat nie jest tak skonstruowany, że tylko Ciebie i Twoich partnerów coś łączy, a inni to się tylko pierdolą bez ładu i składu.

                                                    To co łączy innych ludzi też nie zawsze da się przełożyć w prosty sposób na związkowe czy logistyczne dostępności, pieniądze i inne, łatwo przeliczalne czynniki.
                                                    Mogę Ci zaręczyć, że nie spotyka się ze mną na zasadzie takiej, że żaden inny się nie trafił, bo mężczyzn może mieć na jedno pstryknięcie palcami. To nie jest z resztą, trzeba sprawiedliwie powiedzieć, w przypadku kobiety coś szczególnie wyjątkowego, więc ogólnie argument jest z brudnej dupy wzięty. Nawet do całkiem przeciętnych kobiet ustawiają się kolejki zainteresowanych "statystów", widać jesteście już tak do tego przyzwyczajone, że przestałyście ich dostrzegać. Habituacja :)
                                                    Zatem czas sobie przypomnieć: "wróbel w garści" to nie jest skrypt kobiecy. Nie gracie w tę grę. Kobieta, jeśli ma nogi, ręce i głowę na swoim miejscu, a w dodatku nie wygląda jak bazyliszek, to ZAWSZE ma wybór. Zainteresowanych mężczyzn jest na pęczki, szczególnie gdy mówimy o perspektywie romantycznych, namiętnych spotkań.
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 07:15
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Wobec tego, w ramach wymiany złośliwości, powinienem postawić tezę, że latasz d
                                                    > o swojego kochanka przez pół Europy, bo to prawdopodobnie jedyny, który zgodził
                                                    > się Cię wyruchać.

                                                    Jest to bardzo prawdopodobne :-D

                                                    > Ja oczywiście zdaję sobie sprawę z niedorzeczności tej tezy, ale czy Ty aby na
                                                    > pewno zdajesz sobie sprawę z niedorzeczności swojej?

                                                    Ale co jest niedorzeczne Sabat ? Ze zonaty facet ma zone, a kochance oferuje to czego jego zona nie chciala zjesc ? W dodatku po godzinach, bo najpierw musi obrobic etat domowy i spelnic zachcianki slubnej ? Naprawde uwazasz ze oferujesz cos nadzwyczajnego ? Nie wiem jak Twoja kochanka odnajduje sie w codziennosci, ale na odleglosc slabo wspiera sie kogos w rozpaczy, nie ma tez mozliwosci podac reki gdy traci sily. Mailowe popierdolki sa mila odskocznia od codziennosci, to fakt, ale ludzi tak dlugodystansowo to laczy wspolne pokonywanie problemow i czesty seks. Czesty, czyli nie taki od czasu do czasu, gdy uda sie oszukac zone i wyrwac z chaty na pare godzin.

                                                    > Wyobraź sobie, że świat nie jest tak skonstruowany, że tylko Ciebie i Twoich pa
                                                    > rtnerów coś łączy, a inni to się tylko pierdolą bez ładu i składu.

                                                    A co bedzie jak Twoja kochanka spotka kogos kto zaoferuje jej jeszcze inne rzeczy ktorych z Toba nie ma ?Nie ma, bo miec nie moze. Wiec nie, kanarkiem nie jestes. Jestes dobra tymczasowa opcja zanim sama nie rozwiaze swoich problemow i nie stanie na nogi. Czy bedzie chciala sie z Toba ruchac dalej ? Jesli Ci na tym zalezy, to zycze Ci tego z calego serca.

                                                    > To co łączy innych ludzi też nie zawsze da się przełożyć w prosty sposób na zwi
                                                    > ązkowe czy logistyczne dostępności, pieniądze i inne, łatwo przeliczalne czynni
                                                    > ki.

                                                    Owszem, ale cudowne okazjonalne ruchanie w obloczku pierdzacych chmurek, w dodatku do konca zycia, to wytwor fantazji zniewolonego. Czyli Ciebie w tym przypadku.

                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 07:33
                                                    Mabelle, ja mam inne doswiadczenia z "zyciem z kims". Budzenie sie obok kogos i zycie w jego towarzystwie wcale nie sprawia, ze ta osoba staje sie bardziej bliska.
                                                    Moze Ty masz inne doswiadczenia ze zwiazkami? Z tego co piszesz, to wychodzi mi, ze nie. Wiec blizej mi do wniosku, ze teoretyzujesz, prawisz komunaly i opowiadasz jak powinno byc, a nie jest.
                                                    Malzenstwa czesciej sa grobami uczuc i samotniami we dwoje niz twoja wizja nowego, wspanialego swiata :p
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 07:53
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Mabelle, ja mam inne doswiadczenia z "zyciem z kims". Budzenie sie obok kogos i
                                                    > zycie w jego towarzystwie wcale nie sprawia, ze ta osoba staje sie bardziej bl
                                                    > iska.
                                                    > Moze Ty masz inne doswiadczenia ze zwiazkami? Z tego co piszesz, to wychodzi mi
                                                    > , ze nie. Wiec blizej mi do wniosku, ze teoretyzujesz, prawisz komunaly i opowi
                                                    > adasz jak powinno byc, a nie jest.

                                                    Sabat, Ty myslisz ze jak wykluczysz wszystkie przeszkadzacze, to wtedy bedzie pelnia szczescia :-) To tak jakbys chcial zycie pozbawic jego esencji, czyli tego najlepszego, tego co slone i gorzkie. Bo to te rzeczy paradoksalnie buduja zwiazek, a nie okazjonalne slodkosci.

                                                    > Malzenstwa czesciej sa grobami uczuc i samotniami we dwoje niz twoja wizja nowe
                                                    > go, wspanialego swiata :p

                                                    Wiesz, kazdy ma taki zwiazek jaki sobie stworzy. Ale lekarstwem na kiepski zwiazek nie jest stworzenie sobie drugiego, rownoleglego, ktory z zalozenia ma byc lepszy, bo udalo sie wyciac z niego to co bylo niewygodne w pierwszym. No pomysl nawet jak to brzmi, jak u przedszkolaczkow :-D
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 08:40
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Wiesz, kazdy ma taki zwiazek jaki sobie stworzy.

                                                    Absurd. Zwiazek to gra spoleczna miedzy dwojgiem ludzi. Nie masz wplywu na gre drugiej strony, czasem to wyglada jak negocjacje psychologa z samobojca. To ze psycholog przeczytal dziela zebrane wszystkich psychoterapeutow swiata nie oznacza, ze wariat nie skoczy.
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 09:12
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Absurd. Zwiazek to gra spoleczna miedzy dwojgiem ludzi. Nie masz wplywu na gre
                                                    > drugiej strony, czasem to wyglada jak negocjacje psychologa z samobojca. To ze
                                                    > psycholog przeczytal dziela zebrane wszystkich psychoterapeutow swiata nie ozna
                                                    > cza, ze wariat nie skoczy.

                                                    Zawsze możesz przestać grać w tą grę lub co najmniej nie godzić się na zasady.
                                                  • obrotowy oczywiscie, ze nie jest 23.05.18, 02:33
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    Wiesz, kazdy ma taki zwiazek jaki sobie stworzy. Ale lekarstwem na kiepski zwiazek nie jest stworzenie sobie drugiego, rownoleglego,

                                                    naturalnie, ze masz racje.
                                                    lekarstwem jest kochanka.
                                                    "pozazwiazkowa"
                                                  • gogol77 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 12:34
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > A co bedzie jak Twoja kochanka spotka kogos kto zaoferuje jej jeszcze inne rzeczy ktorych z Toba nie ma ? Nie ma, bo miec nie moze. Wiec nie, kanarkiem nie jestes. >

                                                    Sabat, nie przejmuj się, kanarki to siedzą w klatkach i nie ruchają, a wróble ruchają aż pióra lecą!
                                                    A ja jestem kanarkiem mabelle??? Bo moja kochanka spotkała właśnie takiego i mnie oddaliła ale po 2 latach zaproponowała powrót do (tu cytat za mabelle):
                                                    > ...cudownego okazjonalnego ruchania w obłoczku pierdzących chmurek, w dodatku do końca życia>
                                                    I chyba u mnie tak będzie, bo ile ja jeszcze kurwa pożyję, 5-10 lat?
                                                    W porywach!!!
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 17:54
                                                    gogol77 napisał:


                                                    > A ja jestem kanarkiem mabelle??? Bo moja kochanka spotkała właśnie takiego i mn
                                                    > ie oddaliła ale po 2 latach zaproponowała powrót

                                                    Dla swojej kochanki na pewno jestes. Potrafisz zatankowac bak do pelna, oplacic dwie doby hotelowe w Busku- Zdroju , tance i jedzenie w restauracji (bo o bulce z jogurtem i zakupach w hipermarkecie nie wspominasz). Do tego gwarantujesz ruchanie i mile towarzystwo. Wiec umiesz dbac o rozrywke.

                                                    do (tu cytat za mabelle):
                                                    > > ...cudownego okazjonalnego ruchania w obłoczku pierdzących chmurek, w dod
                                                    > atku do końca życia>
                                                    > I chyba u mnie tak będzie, bo ile ja jeszcze kurwa pożyję, 5-10 lat?
                                                    > W porywach!!!

                                                    Czego Ci z calego serca zycze :-)
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 08:02
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Zatem czas sobie przypomnieć: "wróbel w garści" to nie jest skrypt kobiecy. Nie gracie w tę grę. Kobieta, jeśli ma nogi, ręce i głowę na swoim miejscu, a w dodatku nie wygląda jak bazyliszek, to ZAWSZE ma wybór. Zainteresowanych mężczyzn jest na pęczki, szczególnie gdy mówimy o perspektywie romantycznych, namiętnych spotkań.
                                                    ----------------
                                                    Sabat, powtarzasz to, a to jest tylko półprawda. Jaki ma wybór? Do seksu, a i tylko tych, którzy są dostępni, a może i po alko. Dalej, do związku to już, jak tu powiedziano, już jest z tym gorzej. Wybór ma kobieta atrakcyjna, za którą się oglądają, a takich jest zdecydowana mniejszość. Kobieta za seks chce mieć faceta i tylko TEGO faceta, więc o jakim wyborze mowa?
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 08:35
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Sabat, powtarzasz to, a to jest tylko półprawda. Jaki ma wybór? Do seksu, a i t
                                                    > ylko tych, którzy są dostępni, a może i po alko. Dalej, do związku to już, jak
                                                    > tu powiedziano, już jest z tym gorzej. Wybór ma kobieta atrakcyjna, za którą si
                                                    > ę oglądają, a takich jest zdecydowana mniejszość. Kobieta za seks chce mieć fac
                                                    > eta i tylko TEGO faceta, więc o jakim wyborze mowa?

                                                    A mnie ma teraz do oltarza? Do malzenstwa? Nie ogarniasz? Do takiego ukladu jak ma ze mna moze miec KAZDEGO, wiec rusz lepetyna, chlopie, bo juz mi dziala to na nerwy (to = Twoja niekumatosc, Marek)
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 08:43
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > A mnie ma teraz do oltarza? Do malzenstwa? Nie ogarniasz? Do takiego ukladu jak ma ze mna moze miec KAZDEGO, wiec rusz lepetyna, chlopie, bo juz mi dziala to na nerwy (to = Twoja niekumatosc, Marek)
                                                    -----------------
                                                    Nie Sabat, od lat powtarzasz swoje teorie. Jakie to ma znaczenie, że może mieć innego, czy milion innych, skoro chce z Tobą?
                                                    Poza tym teza, że może mieć każdego, jest całkowicie błędna. Czy może mieć Wonta, Kutuzowa, Proteinowego, Potwora, i podobnych, a także mnie? Nie. Nie dla każdego spotykania z kochanką w motelach są tatgetem.
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 09:24
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > A mnie ma teraz do oltarza? Do malzenstwa? Nie ogarniasz? Do takiego ukladu jak
                                                    > ma ze mna moze miec KAZDEGO, wiec rusz lepetyna, chlopie, bo juz mi dziala to
                                                    > na nerwy (to = Twoja niekumatosc, Marek)

                                                    Ale Ty jako jedyny zapewniasz absolutna akceptacje, poniewaz masz zerowe doswiadczenie seksualne. " Biedny Mis" to najlepszy wybor dla kobiety, ktora zbyt malo tej akceptacji ma/ zaznala w zyciu. Z lowelasem, ktory zmienia babki jak rekawiczki gwarancji absolutnego zachwytu nie ma. Wiec tak, pod wzgledem wyposzczenia seksualnego i znikomych oczekiwan rzeczywiscie jestes wyjatkowy. Dobrego wyboru dokonala jednym slowem.
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 14:03
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Ale Ty jako jedyny zapewniasz absolutna akceptacje, poniewaz masz zerowe doswia
                                                    > dczenie seksualne. " Biedny Mis" to najlepszy wybor dla kobiety, ktora zbyt mal
                                                    > o tej akceptacji ma/ zaznala w zyciu. Z lowelasem, ktory zmienia babki jak reka
                                                    > wiczki gwarancji absolutnego zachwytu nie ma. Wiec tak, pod wzgledem wyposzczen
                                                    > ia seksualnego i znikomych oczekiwan rzeczywiscie jestes wyjatkowy. Dobrego wyb
                                                    > oru dokonala jednym slowem.

                                                    A może jego kochanka jest z levelu IV? Bo wiesz....Ty niby niczego nie oczekujesz, ale chcesz regularnego seksu, wsparcia i oddania. Jak na moje oko to bardzo duże wymagania jesli chodzi o facetów ( a Ty ich znasz i akceptujesz bardzo bardzo- gdzie tam byś ich zmieniała). A ona nie chce naprawdę NIC, chce tylko dawać i dawać. Że nie? Że Twój III lepszy?
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 17:46
                                                    zawle napisała:

                                                    > A może jego kochanka jest z levelu IV? Bo wiesz....Ty niby niczego nie oczekuje
                                                    > sz, ale chcesz regularnego seksu, wsparcia i oddania.

                                                    A gdzie ja napisalam ze tego oczekuje ? Moje czy Twoje oczekiwania maja sie zupelnie nijak do tego co dostajesz. Wiec czy je masz czy nie masz, to kazdy da Ci tylko ile bedzie chcial, a nie ile Ty sobie wymyslilas.
                                                    Wiec w moim przekonaniu suma tych otrzymanych od ludzi "prezentow" jest tak wielka, ze nawet nie bylabym w stanie tego wymyslic.


                                                    Jak na moje oko to bardzo
                                                    > duże wymagania jesli chodzi o facetów ( a Ty ich znasz i akceptujesz bardzo ba
                                                    > rdzo- gdzie tam byś ich zmieniała).

                                                    No i dlatego ich nie zmieniam. Nie tworze z nimi zwiazkow, nie ukladam w swojej glowie bajurek o potrzebach, ktore oni maja spelniac. Wiec prawda, nic nie musza.

                                                    A ona nie chce naprawdę NIC, chce tylko daw
                                                    > ać i dawać. Że nie? Że Twój III lepszy?

                                                    To nie jest " moj level" powtarzam Ci po raz drugi. Szczesliwi ludzie sami o tym mowia, ze radosc dawania wielokrotnie przewyzsza chec brania.
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 18:31
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > A gdzie ja napisalam ze tego oczekuje ?

                                                    Skoro sabat jest dyskredytowany przez Ciebie jako partner, bo nie jest w stanie dać tego o czym pisałaś, to nie są to oczekiwania?

                                                    Moje czy Twoje oczekiwania maja sie zu
                                                    > pelnie nijak do tego co dostajesz. Wiec czy je masz czy nie masz, to kazdy da C
                                                    > i tylko ile bedzie chcial, a nie ile Ty sobie wymyslilas.

                                                    Niby tak, niby nie. Zawsze mogę wyjść z relacji jeśli mi nie odpowiada. Zawsze mogę nie wejśc z relację jeśli nie będzie spełniać moich oczekiwań. Zawsze mogę spróbować w jakiś sposób poinformowac faceta co lubię i co mi sprawia przyjemność. Nie mam wpływu na to co mi kto da, ale mam wpływ na to co dostaję.

                                                    > Wiec w moim przekonaniu suma tych otrzymanych od ludzi "prezentow" jest tak wie
                                                    > lka, ze nawet nie bylabym w stanie tego wymyslic.

                                                    Ale nie od nie mającego nic do zaofiarowania sabata?

                                                    > No i dlatego ich nie zmieniam. Nie tworze z nimi zwiazkow, nie ukladam w swojej
                                                    > glowie bajurek o potrzebach, ktore oni maja spelniac. Wiec prawda, nic nie mus
                                                    > za.

                                                    Bo odwalasz tych którzy nie spełniają- były mąż?

                                                    > To nie jest " moj level" powtarzam Ci po raz drugi. Szczesliwi ludzie sami o ty
                                                    > m mowia, ze radosc dawania wielokrotnie przewyzsza chec brania.

                                                    No pewnie...to się dzieje w sytuacji gdy sami czują się też zaopiekowani.
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 19:34
                                                    zawle napisała:

                                                    > Skoro sabat jest dyskredytowany przez Ciebie jako partner, bo nie jest w stanie
                                                    > dać tego o czym pisałaś, to nie są to oczekiwania?

                                                    Nie, to Ty pisalas o oczekiwaniach. Ze KAZDY je ma. To jest Twoja mantra. Ja sie tylko pytam co sie stanie w momencie gdy ktos zaoferuje wiecej.


                                                    > Niby tak, niby nie. Zawsze mogę wyjść z relacji jeśli mi nie odpowiada. Zawsze
                                                    > mogę nie wejśc z relację jeśli nie będzie spełniać moich oczekiwań. Zawsze mogę
                                                    > spróbować w jakiś sposób poinformowac faceta co lubię i co mi sprawia przyjemn
                                                    > ość. Nie mam wpływu na to co mi kto da, ale mam wpływ na to co dostaję.

                                                    No wlasnie chyba nie bardzo masz wplyw, bo to nie lezy w Twojej gestii, jest w pelni zalezne od drugiej osoby. Za to niezgodnosc z tym czego sie oczekiwalo z tym co sie realnie dostalo zawsze powoduje frustracje.

                                                    > Ale nie od nie mającego nic do zaofiarowania sabata?

                                                    Sabat oferuje ruchanie i zainteresowanie. To moze byc duzo dla kogos kto nie ma ani jednego ani drugiego. Nie jest zas w stanie dac rzeczy, ktore daja sobie osoby dzielace wspolne zycie i codziennosc. Ruchania codziennie na przyklad ;-) Nie ma takiej mocy po prostu.


                                                    > Bo odwalasz tych którzy nie spełniają- były mąż?

                                                    Bo z nimi nie zyje, nie tworze zwiazkow. Moje relacje sa dobrowolne, Twoje nie ?

                                                    > No pewnie...to się dzieje w sytuacji gdy sami czują się też zaopiekowani.

                                                    Nie ma tak dobrze w zyciu - najpierw ty mi daj, a ja ci oddam. Wielu ludzi by chcialo, zeby tak bylo, ale tak nie jest.
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 19:47
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    >Ja si
                                                    > e tylko pytam co sie stanie w momencie gdy ktos zaoferuje wiecej.

                                                    To sie moze zdarzyc zawsze. W zwiazkach malzenskich rowniez.
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 20:16
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > To sie moze zdarzyc zawsze. W zwiazkach malzenskich rowniez.

                                                    Tylko ze w zwiazkach malzenskich masz caly wachlarz mozliwosci, mozesz sobie stworzyc cokolwiek chcesz. Ty to postrzegasz jako duza niedogodnosc, bo musisz sie komunikowac, rozwiazywac konflikty, podejmowac trudne decyzje, chodzic na kompromisy, czasem z czegos rezygnowac. Ale ja wierze, ze tzw " proza zycia" to nie jest morderstwo dla pieknej relacji, to jest szansa dla zwiazku. A przede wszystkim to jest mozliwosc pracy nad soba. No bo zwiazki to chyba wlasnie po to sa, zeby sie stawac lepsza wersja siebie, zeby wzrastac i sie rozwijac.

                                                    PS A tak poza tym, to zgrzyta mi " bliskosc na odleglosc" Oksymoron.
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 20:31
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > To sie moze zdarzyc zawsze. W zwiazkach malzenskich rowniez.
                                                    >
                                                    > Tylko ze w zwiazkach malzenskich masz caly wachlarz mozliwosci, mozesz sobie st
                                                    > worzyc cokolwiek chcesz. Ty to postrzegasz jako duza niedogodnosc, bo musisz si
                                                    > e komunikowac, rozwiazywac konflikty, podejmowac trudne decyzje, chodzic na kom
                                                    > promisy, czasem z czegos rezygnowac. Ale ja wierze, ze tzw " proza zycia" to ni
                                                    > e jest morderstwo dla pieknej relacji, to jest szansa dla zwiazku. A przede wsz
                                                    > ystkim to jest mozliwosc pracy nad soba. No bo zwiazki to chyba wlasnie po to s
                                                    > a, zeby sie stawac lepsza wersja siebie, zeby wzrastac i sie rozwijac.

                                                    Tez tak sądzę, tyle że baza w postaci jako takiego doboru musi być. Dwie niekompatybilne jednostki niczego pięknego nei stworzą, nawet jak się je zamknie na 10 lat w jednym pokoju.

                                                    >
                                                    > PS A tak poza tym, to zgrzyta mi " bliskosc na odleglosc" Oksymoron.

                                                    Nie wiem, nie mam sprecyzowanego zdania na ten temat. Myślę, że do pewnego momentu, może nawet przez nawet dłuższy czas, można rzeźbić i na odległość bez uszczerbku na jakości związku. A twój związek na odległość ci nei zgrzyta?
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 20:56
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Tez tak sądzę, tyle że baza w postaci jako takiego doboru musi być.

                                                    Chcesz mi powiedziec ze ludzie dostaja swoich partnerow z przypadku ? Ze ktos decyduje za nich ? Wiec jak brali na zone/ meza, czyli calkiem na serio i na cale zycie, to dobor nie zadzialal, czy co ? :-)

                                                    Dwie niekom
                                                    > patybilne jednostki niczego pięknego nei stworzą, nawet jak się je zamknie na 1
                                                    > 0 lat w jednym pokoju.

                                                    Nie sadze zeby chodzilo o niekompatybilnosc, raczej o mechanizm dostrzegania z czasem tylko wad partnera/ ki, a nie rejestrowania zupelnie jego/ jej zalet.

                                                    > Nie wiem, nie mam sprecyzowanego zdania na ten temat. Myślę, że do pewnego mome
                                                    > ntu, może nawet przez nawet dłuższy czas, można rzeźbić i na odległość bez uszc
                                                    > zerbku na jakości związku.

                                                    Rzezbic czy byc blisko ? Bo ja sie pytam o bliskosc, a nie o mailowe zwierzenia i opowiesci " co u mnie slychac "

                                                    > A twój związek na odległość ci nei zgrzyta?

                                                    Mojej relacji nie mozna nazwac zwiazkiem, wiec nic mi nie zgrzyta.
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 21:14
                                                    > Chcesz mi powiedziec ze ludzie dostaja swoich partnerow z przypadku ? Ze ktos d
                                                    > ecyduje za nich ? Wiec jak brali na zone/ meza, czyli calkiem na serio i na cal
                                                    > e zycie, to dobor nie zadzialal, czy co ? :-)

                                                    Nie, nie z przypadku, decydują sami, tylko czasem uda się zadecydować mądrzejszą częścią siebie a czasem mają pecha i decydują tą głupszą.


                                                    > Nie sadze zeby chodzilo o niekompatybilnosc, raczej o mechanizm dostrzegania z
                                                    > czasem tylko wad partnera/ ki, a nie rejestrowania zupelnie jego/ jej zalet.

                                                    Chodzi jak najbardziej o niekompatybilność rozumianą jako niemożność jarania się zaletami które średnio nas uszczęśliwiają i przemożne uczucie braku z powodu braku zalet na których bardzo nam zależy. Też chyba tego doświaczyłaś bo z mężem się ostatecznie rozstałaś chociaż nie odsądzasz go od czci i wiary i przyznajesz ze ma chłop zalety. Tylko nie te uszczęśliwiające ciebie.
                                                    Poza zaletami są jeszcze wady - jedna zniesiesz, innych nie dasz rady.


                                                    > Rzezbic czy byc blisko ? Bo ja sie pytam o bliskosc, a nie o mailowe zwierzenia
                                                    > i opowiesci " co u mnie slychac "

                                                    Rzeźbić czyli być blisko i budować progresywną relację. Nieważne zresztą czy się ją nazywa związkiem czy nie. Wydaje mi się ze do pewnego momentu można, dopóki dynamika relacji pozwala.
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 21:49
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Chodzi jak najbardziej o niekompatybilność rozumianą jako niemożność jarania si
                                                    > ę zaletami które średnio nas uszczęśliwiają i przemożne uczucie braku z powodu
                                                    > braku zalet na których bardzo nam zależy.

                                                    Troche to nielogiczne co piszesz :-) Poniewaz wyboru dokonujesz widzac zalety partnera, a nie jego wady, to jakim cudem te same zalety po latach przestaja nagle uszczesliwiac ?

                                                    raczej nie moze sie okazac, ze Też chyba tego doświaczyłaś bo z męże
                                                    > m się ostatecznie rozstałaś

                                                    Gdybym sie nie rozstala, to nigdy w zyciu bym sie nie dowiedziala co to znaczy dobry seks. Wiec nigdy tej decyzji nie zalowalam. Tylko czy to ma az tak duzy zwiazek z jego wadami i zaletami ?

                                                    > Poza zaletami są jeszcze wady - jedna zniesiesz, innych nie dasz rady.

                                                    I tak i nie. To w dalszym ciagu jest ta sama osoba, ktora poznalismy. Mnie interesuje mechanizm, ktory sprawia, ze z czasem " przestajesz ja lubic". I jak temu zapobiec, zamiast " nie pasowalismy do siebie", ktore niczego interesujacego nie wnosi.


                                                    > Rzeźbić czyli być blisko i budować progresywną relację.

                                                    Blisko to dla mnie jak ktos jest obok mnie. Jak jest daleko to moze byc najwyzej bardzo milo i sympatycznie ;-))


                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 21:58
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Troche to nielogiczne co piszesz :-) Poniewaz wyboru dokonujesz widzac zalety p
                                                    > artnera, a nie jego wady, to jakim cudem te same zalety po latach przestaja na
                                                    > gle uszczesliwiac ?

                                                    To bardzo logiczne..nawet w wydaniu w którym ty to ujmujesz. Zalety znikają, bo zaczynasz widzieć też wady. I starczy.

                                                    > Gdybym sie nie rozstala, to nigdy w zyciu bym sie nie dowiedziala co to znaczy
                                                    > dobry seks. Wiec nigdy tej decyzji nie zalowalam. Tylko czy to ma az tak duzy z
                                                    > wiazek z jego wadami i zaletami ?

                                                    Czyli rostałaś się z mężem, bo czułaś że jest chujowy w łóżku? :))))

                                                    > I tak i nie. To w dalszym ciagu jest ta sama osoba, ktora poznalismy. Mnie inte
                                                    > resuje mechanizm, ktory sprawia, ze z czasem " przestajesz ja lubic". I jak tem
                                                    > u zapobiec, zamiast " nie pasowalismy do siebie", ktore niczego interesujacego
                                                    > nie wnosi.

                                                    No właśnie...nie uprawiałaś z mężem seksu przed ślubem?

                                                    > Blisko to dla mnie jak ktos jest obok mnie. Jak jest daleko to moze byc najwyze
                                                    > j bardzo milo i sympatycznie ;-))

                                                    Czyli jesteś w dokładnie takiej samej relacji jak sabatowa kochanka?
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 22:17
                                                    zawle napisała:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    > > Troche to nielogiczne co piszesz :-) Poniewaz wyboru dokonujesz widzac za
                                                    > lety p
                                                    > > artnera, a nie jego wady, to jakim cudem te same zalety po latach przest
                                                    > aja na
                                                    > > gle uszczesliwiac ?
                                                    >
                                                    > To bardzo logiczne..nawet w wydaniu w którym ty to ujmujesz. Zalety znikają, bo
                                                    > zaczynasz widzieć też wady. I starczy.

                                                    Tak, samo to starczy :-) Jak cię facet napieedala to przestaje cię jarac, że zna się na poezji renesansu włoskiego. Jak baba jedzie po tobie jak po burej suce za winność i niewinność to przestaje mieć znacznie że jest reprezentacyjna i miło się z nią pokazać w towarzystwie. A niby ten sam człowiek ;-)
                                                    Poza tym jak napisałam pewne zalety w bliźnich wybieramy głupsza częścią siebie - potem okazuje się że nie mają one dla nas szczególnego znaczenia.
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 22:47
                                                    zawle napisała:

                                                    > To bardzo logiczne..nawet w wydaniu w którym ty to ujmujesz. Zalety znikają, bo
                                                    > zaczynasz widzieć też wady. I starczy.

                                                    No jak dziecko ;-))) A pokaz mi kogos bez wad.
                                                    Pytanie bylo dlaczego ludzie przestaja koncentrowac sie na zaletach, ktore przyciagaly go na poczatku do tej osoby, a zaczynaja widziec/ eksponowac/ krytykowac tylko jej wady.

                                                    > Czyli rostałaś się z mężem, bo czułaś że jest chujowy w łóżku? :))))

                                                    Najprawdopodobniej to ja bylam chujowa w lozku. Albo chujowi bylismy oboje.
                                                    Juz po rozstaniu doszlam do wniosku, ze w pierwszej kolejnosci trzeba bylo ratowac, naprawiac relacje, bo kiepski seks byl tylko jej pochodna. Moja wina jest, ze zabraklo mi checi i entuzjazmu do ratowania. Uznalam, moze blednie, ze skoro nie ma wspomnien erotycznego ognia, to i tak nie ma do czego wracac.

                                                    > No właśnie...nie uprawiałaś z mężem seksu przed ślubem?

                                                    Oczywiscie ze uprawialam. Tylko czy w wieku dwudziestu lat wie sie jakiego chce sie seksu ? Moze bylam opozniona w seksualnym rozwoju, kto wie.


                                                    > Czyli jesteś w dokładnie takiej samej relacji jak sabatowa kochanka?

                                                    Nie wiem czy w takiej samej, ale na pewno na odleglosc.
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 23:11
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > To bardzo logiczne..nawet w wydaniu w którym ty to ujmujesz. Zalety znika
                                                    > ją, bo
                                                    > > zaczynasz widzieć też wady. I starczy.
                                                    >
                                                    > No jak dziecko ;-))) A pokaz mi kogos bez wad.
                                                    > Pytanie bylo dlaczego ludzie przestaja koncentrowac sie na zaletach, ktore przy
                                                    > ciagaly go na poczatku do tej osoby, a zaczynaja widziec/ eksponowac/ krytykowa
                                                    > c tylko jej wady.

                                                    Jak dziecko. Bo zaczynają widzieć wady ukryte, bo wady które wydawały się nieznaczne eskalują, bo zalety na których sugerujesz by się koncentrowac okazują się być mało gratyfikujące.


                                                    > > Czyli rostałaś się z mężem, bo czułaś że jest chujowy w łóżku? :))))


                                                    > > No właśnie...nie uprawiałaś z mężem seksu przed ślubem?
                                                    >
                                                    > Oczywiscie ze uprawialam. Tylko czy w wieku dwudziestu lat wie sie jakiego chce
                                                    > sie seksu ? Moze bylam opozniona w seksualnym rozwoju, kto wie.

                                                    No popatrz, a to był przecież ten sam człowiek co przed ślubem. Czemu nie koncentrowałaś się na jego zaletach zamiast rozdrapywać wady? ;-)
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 23:42
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Jak dziecko. Bo zaczynają widzieć wady ukryte, bo wady które wydawały się niezn
                                                    > aczne eskalują,

                                                    Skoro ta osoba moze miec ukryte wady, to moze tez miec ukryte zalety. Nie pomyslalas o tym ?

                                                    bo zalety na których sugerujesz by się koncentrowac okazują się
                                                    > być mało gratyfikujące.

                                                    Na poczatku byly bardzo gratyfikujace, tak bardzo ze wzielo sie z nia slub, zeby byc gratyfikowanym do konca zycia, ale potem przestaly gratyfikowac. A z jakiego powodu ?

                                                    > No popatrz, a to był przecież ten sam człowiek co przed ślubem. Czemu nie konce
                                                    > ntrowałaś się na jego zaletach zamiast rozdrapywać wady? ;-)

                                                    No wlasnie mysle, ze to byl moj blad. Ze gdyby naprawic, te rzeczy, ktore kulaly nam na poziomie relacji, to moze i seks by sie rozkrecil :-) Ale do tego trzeba zmienic myslenie i rzeczywiscie zaczac sie koncentrowac na zaletach partnera, dostrzegac najmniejsza dobra rzecz ktora zrobil. Bo prawdopodobnie tylko wtedy on sie zacznie zmieniac na lepsze. Jedno jest pewne od wytykania wad nie zmieni sie na pewno w lepsza wersje siebie.

                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 00:08
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Jak dziecko. Bo zaczynają widzieć wady ukryte, bo wady które wydawały się
                                                    > niezn
                                                    > > aczne eskalują,
                                                    >
                                                    > Skoro ta osoba moze miec ukryte wady, to moze tez miec ukryte zalety. Nie pomys
                                                    > lalas o tym ?

                                                    Oczywiście że pomyślałam, nie tylko ja - niejeden/a modlą się o cud żeby się te dodatkowe bonusy objawiły ;-)


                                                    >
                                                    > bo zalety na których sugerujesz by się koncentrowac okazują się
                                                    > > być mało gratyfikujące.
                                                    >
                                                    > Na poczatku byly bardzo gratyfikujace, tak bardzo ze wzielo sie z nia slub, zeb
                                                    > y byc gratyfikowanym do konca zycia, ale potem przestaly gratyfikowac. A z jaki
                                                    > ego powodu ?

                                                    Bo człowiek dojrzał i przestał brać plewy za ziarno, bo dojrzał i już wie, że to ziarno na które poleciał nie na jego żołądek a on kiedyś niedogadany sam ze sobą myślał że ono pożywne.

                                                    >
                                                    > > No popatrz, a to był przecież ten sam człowiek co przed ślubem. Czemu nie
                                                    > konce
                                                    > > ntrowałaś się na jego zaletach zamiast rozdrapywać wady? ;-)
                                                    >
                                                    > No wlasnie mysle, ze to byl moj blad. Ze gdyby naprawic, te rzeczy, ktore kulal
                                                    > y nam na poziomie relacji, to moze i seks by sie rozkrecil :-) Ale do tego trze
                                                    > ba zmienic myslenie i rzeczywiscie zaczac sie koncentrowac na zaletach partnera
                                                    > , dostrzegac najmniejsza dobra rzecz ktora zrobil. Bo prawdopodobnie tylko wted
                                                    > y on sie zacznie zmieniac na lepsze. Jedno jest pewne od wytykania wad nie zmiem

                                                    Można oczywiście koncentrować się na jakiejś.wyluskanej zalecie nie zważając na przygniatające całokształt wady (wady i zalety z naszego, indywidualnego punktu widzenia). Nie widzę jednak głębszego sensu (z niczyjego punktu widzenia). Sztuka dla sztuki.

                                                    > ni sie na pewno w lepsza wersje siebie.
                                                    >
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 06:28
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Najprawdopodobniej to ja bylam chujowa w lozku. Albo chujowi bylismy oboje.
                                                    > Juz po rozstaniu doszlam do wniosku, ze w pierwszej kolejnosci trzeba bylo rato
                                                    > wac, naprawiac relacje, bo kiepski seks byl tylko jej pochodna. Moja wina jest,
                                                    > ze zabraklo mi checi i entuzjazmu do ratowania. Uznalam, moze blednie, ze skor
                                                    > o nie ma wspomnien erotycznego ognia, to i tak nie ma do czego wracac.

                                                    To biegiem do meza, na kolanach i przepraszac, blagajac o wybaczenie. Przeciez oboje jeszcze zyjecie, on nikogo nie ma, a Ty nie jestes w zwiazku, wiec nie widze problemu :)
                                                    Moze gdy relacja miedzy wami zakwitnie, to i seks sie pojawi? Ty zaczniesz go bezinteresownie obdarowywac a on sie zmieni i bedzie dla Ciebie bardzo dobry. I bedzie seks, jakiego nie bylo nigdy przedtem.
                                                    A potem...
                                                    ...zadzwoni budzik, ze trzeba wstac i isc do roboty, Mabelle :))
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 12:47
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > To biegiem do meza, na kolanach i przepraszac, blagajac o wybaczenie.

                                                    O wybaczenie za co ? Za to ze on zlamal prawo ? Nie, nie chodzi o wymierzanie/ dochodzenie sprawiedliwosci.

                                                    Przeciez
                                                    > oboje jeszcze zyjecie, on nikogo nie ma, a Ty nie jestes w zwiazku, wiec nie wi
                                                    > dze problemu :)

                                                    Nic nie zrozumiales. To byla lekcja, ktora trzeba bylo odrobic, zeby kolejne zwiazki byly INNE. Wniosek" Bo bylem za dobry, a gdybym trafil na kogos innego, to bylby miodzio" zupelnie mnie nie przekonuje. To jest myslenie zyczeniowe. Twoje i innych.




                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 13:35
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > Nic nie zrozumiales. To byla lekcja, ktora trzeba bylo odrobic, zeby kolejne zw
                                                    > iazki byly INNE. Wniosek" Bo bylem za dobry, a gdybym trafil na kogos innego, t
                                                    > o bylby miodzio" zupelnie mnie nie przekonuje. To jest myslenie zyczeniowe. Two
                                                    > je i innych.

                                                    Ty odrabiasz lekcje, pierwsza proba spalona a ninek co robila? A sabat co odrabia? Wielokrotnie zonaty znowu daje ciala...? Chyba nigdy sie nie naucza jak ty? Oporni:)
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 13:42
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Ty odrabiasz lekcje, pierwsza proba spalona a ninek co robila? A sabat co odrab
                                                    > ia? Wielokrotnie zonaty znowu daje ciala...? Chyba nigdy sie nie naucza jak ty?
                                                    > Oporni:)

                                                    Nie wiem co odrabiaja inni, moj ex rzuca sie tylko o to ze go zostawilam, innych pretensji nie ma. Ja sie zajmuje swoim udzialem w zwiazku, tym co ja moglam zrobic lepiej.
                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 14:01
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ty odrabiasz lekcje, pierwsza proba spalona a ninek co robila? A sabat co
                                                    > odrab
                                                    > > ia? Wielokrotnie zonaty znowu daje ciala...? Chyba nigdy sie nie naucza j
                                                    > ak ty?
                                                    > > Oporni:)
                                                    >
                                                    > Nie wiem co odrabiaja inni, moj ex rzuca sie tylko o to ze go zostawilam, innyc
                                                    > h pretensji nie ma. Ja sie zajmuje swoim udzialem w zwiazku, tym co ja moglam z
                                                    > robic lepiej.

                                                    Co ty? To oni nie ucza sie tak jak ty...? Dlatego masz/mialas tyle do powiedzenia w zwiazku z ich wyborami...? Bo ty nie wiesz co oni robia/robili a nie podejrzewasz ich o to ze sie ucza jak ty... Ok. Oni tak jak ty i jak ja i wszyscy zreszta, ucza sie:) boisz sie tego ze przypominaja ciebie i stan twoich emocji? Przypominaja, ludzka rzecz:)
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 15:04
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    Ja sie zajmuje swoim udzialem w zwiazku, tym co ja moglam z
                                                    > robic lepiej.

                                                    lepiej dla kogo? Dla Ciebie, twojego obecnego, czy dla byłego męża?
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 16:48
                                                    zawle napisała:

                                                    > lepiej dla kogo? Dla Ciebie, twojego obecnego, czy dla byłego męża?
                                                    >

                                                    Lepiej dla relacji na ktora sie dobrowolnie decyduje. Bo chyba nie myslisz ze to co miedzy dwojgiem ludzi dzieje sie samo, a Ty jestes zupelnie bezradna. Wykrzykiwanie, ze " ja mam zdrowe oczekiwania" tez zwiazku nie polepszy, zapewniam Cie.
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 17:08

                                                    > Lepiej dla relacji na ktora sie dobrowolnie decyduje. Bo chyba nie myslisz ze t
                                                    > o co miedzy dwojgiem ludzi dzieje sie samo, a Ty jestes zupelnie bezradna. Wyk
                                                    > rzykiwanie, ze " ja mam zdrowe oczekiwania" tez zwiazku nie polepszy, zapewniam
                                                    > Cie.

                                                    Nie, nie musisz nas zapewniać, wiemy o tym. Za to określenie "ja mam takie oczekiwania" pozwoli już na wstępie ustalić czy warto próbować. To zdrowsze niż bierno-agresywne "ależ ja nie mam żadnych oczekiwan" przeplatane z nieświadomym wbijaniem szpil za brak satysfakcji.
                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 19:15
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > lepiej dla kogo? Dla Ciebie, twojego obecnego, czy dla byłego męża?
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Lepiej dla relacji na ktora sie dobrowolnie decyduje. Bo chyba nie myslisz ze t
                                                    > o co miedzy dwojgiem ludzi dzieje sie samo, a Ty jestes zupelnie bezradna. Wyk
                                                    > rzykiwanie, ze " ja mam zdrowe oczekiwania" tez zwiazku nie polepszy, zapewniam
                                                    > Cie.

                                                    To wszystko brzmi jak bys byla obciazona nadmiarem wyrazania oczekiwan i poczuciem winy. Idz do spowiedzi, wyspowiadaj sie, to sie zdarza, popelnilas blad. Chlop ci nie wybaczyl? Pojechalas po bandzie? Z nim gadaj, nowych zwiazkow nie zbudujesz na ideach, bo jak juz przeczytalas znow przestaniesz dawac jak sama nie dotaniesz. Chyba ze chcesz poniesc pokute:)
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 20:33
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Lepiej dla relacji na ktora sie dobrowolnie decyduje. Bo chyba nie myslisz ze t
                                                    > o co miedzy dwojgiem ludzi dzieje sie samo, a Ty jestes zupelnie bezradna. Wyk
                                                    > rzykiwanie, ze " ja mam zdrowe oczekiwania" tez zwiazku nie polepszy, zapewniam
                                                    > Cie.

                                                    Nosz kurwa, mabelle..niedawno pisałaś że nie masz na to wpływu. Zdrowe oczekiwania? A kto tak wykrzykuje? I czemu niby nie ma ktoś mieć prawa do zdrowych oczekiwań? Sama wykrzykiwanie czegokolwioek niczego nie załatwi. Nawet jeśli to będzie...chcę tylko dawać i cieszyć się z tego. Bo ja nie mam żadnych oczekiwań
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 16:28

                                                    > Przeciez
                                                    > > oboje jeszcze zyjecie, on nikogo nie ma, a Ty nie jestes w zwiazku, wiec
                                                    > nie wi
                                                    > > dze problemu :)
                                                    >
                                                    > Nic nie zrozumiales. To byla lekcja, ktora trzeba bylo odrobic, zeby kolejne zw
                                                    > iazki byly INNE. Wniosek" Bo bylem za dobry, a gdybym trafil na kogos innego, t
                                                    > o bylby miodzio" zupelnie mnie nie przekonuje. To jest myslenie zyczeniowe. Two
                                                    > je i innych.

                                                    Ktoś tu na forum napisał że.był "za dobry" dla byłego/ej? "Sabat i inni"? A może "wszyscy"? ;-) Nie pomyślałaś, że nie.tylko.ty coś przerobiłaś?
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 16:44
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ktoś tu na forum napisał że.był "za dobry" dla byłego/ej? "Sabat i inni"? A moż
                                                    > e "wszyscy"? ;-)

                                                    Tak, dokladnie pare osob tak napisalo. Ze gdyby trafil im sie ktos inny, to ich zwiazek bylby szczesliwy. Marek jest szczesliwy, bo trafil na Ele, czy dlatego, ze widzi / skupia sie wylacznie na jej zaletach?

                                                    Nie pomyślałaś, że nie.tylko.ty coś przerobiłaś?
                                                    >

                                                    Przerobic to znaczy wyciagnac wnioski i nie upierac sie przy dzialaniu ktore nie przynosi efektow. Jesli moje dzialania nie byly efektywne, to musze w przyszlosci je zmienic/ ulepszyc. Powiedzenie sobie, " bo to kawal chuja byl" niczego nie zmienia. Dalej stoje w miejscu. Mam nadzieje ze wyrazam sie jasno.
                                                    >
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 16:59
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ktoś tu na forum napisał że.był "za dobry" dla byłego/ej? "Sabat i inni"?
                                                    > A moż
                                                    > > e "wszyscy"? ;-)
                                                    >
                                                    > Tak, dokladnie pare osob tak napisalo. Ze gdyby trafil im sie ktos inny, to ich
                                                    > zwiazek bylby szczesliwy.

                                                    Chyba jednak Zawle miała rację ;-) Poza tym nie wiem kto tak napisał, ja na pewno nie. "Ktoś inny" nie oznacza kogoś złożonego z samych zalet tylko kogoś o zaletach dla nas bardzo istotnych i wadach, które jesteśmy w stanie przebolec.


                                                    Marek jest szczesliwy, bo trafil na Ele, czy dlatego
                                                    > , ze widzi / skupia sie wylacznie na jej zaletach?

                                                    Oczywiście że z obydwu powodów. I jeszcze wielu innych. Gdyby się Marek skupiał na znanych mu i lubianych przez niego zaletach Eli a Ela zaserwowowała mu po latach bardzo znaczne wzmozenie swoich wyjątkowo nie lubianych przezMarka wad to szybko by wymiękł.


                                                    > Nie pomyślałaś, że nie.tylko.ty coś przerobiłaś?
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Przerobic to znaczy wyciagnac wnioski i nie upierac sie przy dzialaniu ktore ni
                                                    > e przynosi efektow. Jesli moje dzialania nie byly efektywne, to musze w przyszl
                                                    > osci je zmienic/ ulepszyc. Powiedzenie sobie, " bo to kawal chuja byl" niczego
                                                    > nie zmienia. Dalej stoje w miejscu. Mam nadzieje ze wyrazam sie jasno.
                                                    > >

                                                    Zgadzam się z tobą w całej rozciągłości, to bardzo znana i dzięki Bogu często stosowana reguła. Nie wiem tylko dlaczego wydaje ci się że tylko ty niesiesz w lud tę prawdę objawioną i tylko ty ją stosujesz.
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 17:18
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    >
                                                    > Marek jest szczesliwy, bo trafil na Ele, czy dlatego, ze widzi / skupia sie wylacznie na jej zaletach?
                                                    >
                                                    > Oczywiście że z obydwu powodów. I jeszcze wielu innych. Gdyby się Marek skupiał na znanych mu i lubianych przez niego zaletach Eli a Ela zaserwowowała mu po latach bardzo znaczne wzmozenie swoich wyjątkowo nie lubianych przez Marka wad to szybko by wymiękł.
                                                    -----------------------------------
                                                    Każdy ma wady, ale są sprawy ważne, decydujące i mniej ważne. Ważna jest kompatybilność, brak rywalizacji w związku, podział ról ale też fascynacja, podobny temperament i sporo innych spraw. Oboje mamy sporo wad, których jesteśmy świadomi, ale może najważniejsze jest że się lubimy i lubimy ze sobą przebywać. Bez tego, na dłuższą metę trudno o sukces w długim związku.
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 18:56
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Chyba jednak Zawle miała rację ;-) Poza tym nie wiem kto tak napisał, ja na pew
                                                    > no nie. "Ktoś inny" nie oznacza kogoś złożonego z samych zalet tylko kogoś o za
                                                    > letach dla nas bardzo istotnych i wadach, które jesteśmy w stanie przebolec.

                                                    Wiekszosc zwiazkow jest nieudanych, polowa w ogole sie rozpada, wiec to chyba jednak nie wady ktorych nie mozna przebolec, tylko cos innego.


                                                    > Zgadzam się z tobą w całej rozciągłości, to bardzo znana i dzięki Bogu często s
                                                    > tosowana reguła. Nie wiem tylko dlaczego wydaje ci się że tylko ty niesiesz w l
                                                    > ud tę prawdę objawioną i tylko ty ją stosujesz.
                                                    >

                                                    A jakis sukces z tego forum moglabys podac ? Ktos kto rzetelnie napisalby : "w pierwszym zwiazku mi nie wyszlo, bo zawalilem/ am to i to, w drugim naprawilem/ am i jestem szczesliwy". Chetnie bym poczytala. Bo na razie jedynym odtrabionym tu sukcesem, ktory zalatwil sprawe problemow zwiazkowych bylo dorobienia zonie rogow i jakas rownolegla relacja. Znaczy z mezem bylo mi zle, ale z kochankiem to mialabym miodzio ?
                                                    Czego Ty sie na przyklad nauczylas i jakim pozytywnym efektem w kolejnym zwiazku mozesz sie pochwalic ?
                                                    Wiesz, bo mnie interesuje efekt, a nie gdybanie ze z kim innym to by bylo calkiem inaczej.
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 19:52

                                                    > > Zgadzam się z tobą w całej rozciągłości, to bardzo znana i dzięki Bogu cz
                                                    > ęsto s
                                                    > > tosowana reguła. Nie wiem tylko dlaczego wydaje ci się że tylko ty niesie
                                                    > sz w l
                                                    > > ud tę prawdę objawioną i tylko ty ją stosujesz.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > A jakis sukces z tego forum moglabys podac ? Ktos kto rzetelnie napisalby : "w
                                                    > pierwszym zwiazku mi nie wyszlo, bo zawalilem/ am to i to, w drugim naprawilem/
                                                    > am i jestem szczesliwy". Chetnie bym poczytala. Bo na razie jedynym odtrabiony
                                                    > m tu sukcesem, ktory zalatwil sprawe problemow zwiazkowych bylo dorobienia zoni
                                                    > e rogow i jakas rownolegla relacja. Znaczy z mezem bylo mi zle, ale z kochankie
                                                    > m to mialabym miodzio ?

                                                    Każdy na tym forum i poza nim kto ma długi i udany (przynajmniej na ten moment) związek ma w sobie odrobinę przynajmniej pokory i rozumu. Czyli ma lub przynajmniej miewa świadomość popełniania błędów, okrojonej optyki, świadomość swoich wad. Do tego ma partnera o podobnych umiejętnościach. A do tego mają sporo farta. Marek, Szopen, Rekreativa, Kawitator i jeszcze kilka osób na pewno. Jak zechcą to może napiszą jak przelykali gorzkie pigułki i spuszczali z tonu, choć pewnie wcale się nie kwapią ;-) Ale jeśli mają to co mają to na pewno nie jedną żabę przełknąć w pokorze musieli :-)


                                                    > Czego Ty sie na przyklad nauczylas i jakim pozytywnym efektem w kolejnym zwiazk
                                                    > u mozesz sie pochwalic ?

                                                    "Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe", "bądź uczciwa wobec siebie i bliźniego", "nie rób szemranych interesów czyli nie przestawaj z ludźmi aktywującymi gorszą część twojej duszy" i jeszcze parę rzeczy. Pozytywne jest to, że jak się trzymam powyższego to mogę patrzeć do lustra. A to jest kurwa podstawa.


                                                    > Wiesz, bo mnie interesuje efekt, a nie gdybanie ze z kim innym to by bylo calki
                                                    > em inaczej.

                                                    Efekty to są wszystkie niezłe związki, a takie istnieją. Nie na całej długości ich trwania to przynajmniej przez większość czasu.
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 20:51
                                                    aandzia43 napisała: > Każdy na tym forum i poza nim kto ma długi i udany (przynajmniej na ten moment)
                                                    > związek ma w sobie odrobinę przynajmniej pokory i rozumu. Czyli ma lub przynaj
                                                    > mniej miewa świadomość popełniania błędów, okrojonej optyki, świadomość swoich
                                                    > wad. Do tego ma partnera o podobnych umiejętnościach. A do tego mają sporo fart
                                                    > a. Marek, Szopen, Rekreativa, Kawitator i jeszcze kilka osób na pewno. Jak zech
                                                    > cą to może napiszą jak przelykali gorzkie pigułki i spuszczali z tonu, choć pew
                                                    > nie wcale się nie kwapią ;-) Ale jeśli mają to co mają to na pewno nie jedną ża
                                                    > bę przełknąć w pokorze musieli :-)

                                                    Jeden przełyka żabę a drugi nie chce nawet pająka na śnie. Ich wola. Moja mama opowiadała o tym jak jedna jej znajomna została popchnięta przez przyszłego męża zaraz przed ślubem. Ślubu nie było. Inne lądują w szpitalu i dalej przełykają żabę. Bliższa mi pierwsza pani. Dla każdego żaba oznacza co innego. I jak sądzę po niektórcyh żabach związek nie ma szansy na trwanie w dobrostanie.
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 22:01
                                                    >
                                                    > Jeden przełyka żabę a drugi nie chce nawet pająka na śnie. Ich wola. Moja mama
                                                    > opowiadała o tym jak jedna jej znajomna została popchnięta przez przyszłego męż
                                                    > a zaraz przed ślubem. Ślubu nie było. Inne lądują w szpitalu i dalej przełykają
                                                    > żabę. Bliższa mi pierwsza pani. Dla każdego żaba oznacza co innego. I jak sądz
                                                    > ę po niektórcyh żabach związek nie ma szansy na trwanie w dobrostanie.

                                                    Nie o take żabe mnie się rozchodziło :-) Dla mnie przełykanie żaby to przyjmowanie w pokorze do wiadomości że się nawaliło/nabroiło albo że się ma udział w jakiejś kaszanie. Nie idziemy w zaparte i inne mechanizmy obronne tylko stajemy twarzą w twarz z sobą-idiotą ;-)
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 22:12
                                                    Blondynki nie nawalają Andzia:)))
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 10:57
                                                    zawle napisała:

                                                    > Blondynki nie nawalają Andzia:)))
                                                    >

                                                    Toteż nawet nie śmiem się blondynkom sprzeciwiać ;-)
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 20:00
                                                    Mabelle, chyba nie przerobilas bajki o brzydkim kaczatku. Ona ma co prawda troche inny wydzwiek, ale nozna ja podciagnac pod dosc oczywista prawde, ze w zaleznosci od warunkow zalety moga stac sie wadami i odwrotnie. Ludzie skladaja sie z CECH, nie wad i zalet. Te cechy w zaleznosci od warunkow pomagaja lub przeszkadzaja osiagac cele.
                                                    Przenoszac na interesujace nas pole, czyli zwiazki, najistotniejsze jest wzajemne dopasowanie cech, jakimi odznaczaja sie ludzie dobrani w pare. Tak aby generowaly ich wzajemne zadowolenie, a nie dlugotrwala frustracje. To chyba caly sekret, nie potrzeba ideologii, budowania, obdarowywania, samorozwoju i jogi w pozycji lotosu. Albo ludzie do siebie pasuja, albo ni chuja ;)
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 20:49
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Mabelle, chyba nie przerobilas bajki o brzydkim kaczatku. Ona ma co prawda troc
                                                    > he inny wydzwiek, ale nozna ja podciagnac pod dosc oczywista prawde, ze w zalez
                                                    > nosci od warunkow zalety moga stac sie wadami i odwrotnie. Ludzie skladaja sie
                                                    > z CECH, nie wad i zalet. Te cechy w zaleznosci od warunkow pomagaja lub przeszk
                                                    > adzaja osiagac cele.
                                                    > Przenoszac na interesujace nas pole, czyli zwiazki, najistotniejsze jest wzajem
                                                    > ne dopasowanie cech, jakimi odznaczaja sie ludzie dobrani w pare. Tak aby gener
                                                    > owaly ich wzajemne zadowolenie, a nie dlugotrwala frustracje. To chyba caly sek
                                                    > ret, nie potrzeba ideologii, budowania, obdarowywania, samorozwoju i jogi w poz
                                                    > ycji lotosu. Albo ludzie do siebie pasuja, albo ni chuja ;)

                                                    No nie Sabat, potrzeba tej całej reszty. Pasowanie do siebie (w podstawach, w tym co najistotniejsze) to dopiero dobry początek. Człowiek jak się uprze to najlepszy materiał wyjściowy zmarnuje :-)
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 21:17
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > No nie Sabat, potrzeba tej całej reszty. Pasowanie do siebie (w podstawach, w tym co najistotniejsze) to dopiero dobry początek. Człowiek jak się uprze to najlepszy materiał wyjściowy zmarnuje :-)
                                                    ------------------
                                                    Czyli jak wszędzie -(związkowy) talent + dużo pracy + szczęście :)
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 22:31
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > , ale nozna ja podciagnac pod dosc oczywista prawde, ze w zalez
                                                    > nosci od warunkow zalety moga stac sie wadami i odwrotnie.

                                                    Brak punktualnosci, wybuchowosc, sklonnosc do agresji, sklonnosc do klamstwa i konfabulacji, nieuczciwosc, pazernosc, chciwosc, lenistwo, niesolidnosc, brak empatii...
                                                    Jakie musza zaistniec warunki, aby te cechy staly sie zaletami ? Znalezc kogos podobnego ?

                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 23.05.18, 06:37
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Brak punktualnosci,

                                                    Brak spiny

                                                    > wybuchowosc, sklonnosc do agresji,

                                                    Odwaga, szacun na miescie, meskosc

                                                    > sklonnosc do klamstwa i konfabulacji,

                                                    Gawedziarstwo, bycie dusza towarzystwa

                                                    >nieuczciwosc,

                                                    Spryt zyciowy

                                                    > pazernosc,

                                                    Dbalosc o wlasne interesy

                                                    > chciwosc,

                                                    Ogarniecie zyciowe

                                                    > lenistwo, niesolidnosc,

                                                    Wyluzowanie, brak przyslowiowego kija w dupie

                                                    >brak empatii...

                                                    Bycie twardzielem.

                                                    > Jakie musza zaistniec warunki, aby te cechy staly sie zaletami ? Znalezc kogos
                                                    > podobnego ?

                                                    Na przyklad.
                                                    Poza oczywistoscia, ze cechom sa nadawane ladunki emocjonalne i ich odbior moze byc pozytywny lub nie, masz jeszcze fakt, ze zarowno kobieta jak i mezczyzna moga byc z roznych srodowisk i reprezentowac rozne systemy wartosci. Rownolegle - z prawie kazdej cechy, ktora wydaje sie byc oczywista zaleta, mozna wyciagnac jaka wade. Uczciwosc -> frajerstwo, empatia -> cipowatosc itd.
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 20:35
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Przerobic to znaczy wyciagnac wnioski i nie upierac sie przy dzialaniu ktore ni
                                                    > e przynosi efektow. Jesli moje dzialania nie byly efektywne, to musze w przyszl
                                                    > osci je zmienic/ ulepszyc. Powiedzenie sobie, " bo to kawal chuja byl" niczego
                                                    > nie zmienia. Dalej stoje w miejscu. Mam nadzieje ze wyrazam sie jasno.

                                                    Bo Ty tak twierdzisz? A co jeśli wnioskiem jest że były był chujem i że od dzisiaj się od chujów będę trzymać z daleka? Wyrażasz się jasno, tylko masz ograniczone pole widzenia
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 20:59
                                                    Mabelle, a co z tym kolesiem, co Cię tak rozczarował, bo nie chciał z Tobą popierdywac różowymi chmurkami „trafiło sie nam coś wspaniałego, pięknego, wyjątkowego, nadzwyczajnego”, tylko dał Ci trójkę z plusem? Zmieniłaś jakoś swoje działanie na efektywniejsze, dalej mu dajesz bez oczekiwań, czy moze strzeliłaś focha i zabrałaś zabawki?
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 22:25
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Mabelle, a co z tym kolesiem, co Cię tak rozczarował,

                                                    Ale mnie przeciez nikt nie rozczarowal. Czy ja cos pisze o rozczarowaniu ?

                                                    bo nie chciał z Tobą popi
                                                    > erdywac różowymi chmurkami „trafiło sie nam coś wspaniałego, pięknego, wyjątkow
                                                    > ego, nadzwyczajnego”, tylko dał Ci trójkę z plusem?

                                                    Trojka z plusem niezla jest ;-) Chociaz nie, w seksie to dal mi nawet piatke, tyle samo co poprzedniej kochance :-D

                                                    Zmieniłaś jakoś swoje dział
                                                    > anie na efektywniejsze, dalej mu dajesz bez oczekiwań, czy moze strzeliłaś foch
                                                    > a i zabrałaś zabawki?

                                                    Chyba zadne z tych rzeczy :-) Z tego co wiem to on remontuje dom ze swoja kobieta, ktora jest przekonana, ze jest z nim w zwiazku, wiec rozumiesz, ze tak troche glupio wciskac sie miedzy wodke i zakaske, nawet jesli by sie chcialo dac komus wszystko co najlepsze:-)

                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 23.05.18, 07:26
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Z tego co wiem to on remontuje dom ze swoja kobie
                                                    > ta, ktora jest przekonana, ze jest z nim w zwiazku, wiec rozumiesz, ze tak troc
                                                    > he glupio wciskac sie miedzy wodke i zakaske, nawet jesli by sie chcialo dac ko
                                                    > mus wszystko co najlepsze:-)

                                                    A z tym obecnym jest inaczej? Przeciez jesli to atrakcyjny mezczyzna, to jest to calkiem prawdopodobne, ze nie jestes "ta jedyna", jak w przypadku, z ktorego smial sie Kombi.
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 18:48
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Nic nie zrozumiales. To byla lekcja, ktora trzeba bylo odrobic, zeby kolejne zw
                                                    > iazki byly INNE.

                                                    Ty najwyrazniej rowniez nie, bo przeciez po rozwodzie nie stworzylas zadnego zwiazku.
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 20:42
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > To sie moze zdarzyc zawsze. W zwiazkach malzenskich rowniez.
                                                    >
                                                    > Tylko ze w zwiazkach malzenskich masz caly wachlarz mozliwosci, mozesz sobie st
                                                    > worzyc cokolwiek chcesz. Ty to postrzegasz jako duza niedogodnosc, bo musisz si
                                                    > e komunikowac, rozwiazywac konflikty, podejmowac trudne decyzje, chodzic na kom
                                                    > promisy, czasem z czegos rezygnowac. Ale ja wierze, ze tzw " proza zycia" to ni
                                                    > e jest morderstwo dla pieknej relacji, to jest szansa dla zwiazku. A przede wsz
                                                    > ystkim to jest mozliwosc pracy nad soba. No bo zwiazki to chyba wlasnie po to s
                                                    > a, zeby sie stawac lepsza wersja siebie, zeby wzrastac i sie rozwijac.
                                                    >
                                                    > PS A tak poza tym, to zgrzyta mi " bliskosc na odleglosc" Oksymoron.

                                                    Tyle ze piszesz nie na temat. Powtorze wiec - uwazam, ze rowniez w zwiazku malzenskim moze sie tak zdarzyc, ze jedna ze stron (najczesciej kobieta) otrzyma oferte przebijajaca to, co do tej pory oferowal jej staly partner.
                                                    To co zdarzy sie potem, zalezy oczywiscie od dynamiki calego ukladu.
                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 21:07
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Tyle ze piszesz nie na temat. Powtorze wiec - uwazam, ze rowniez w zwiazku malz
                                                    > enskim moze sie tak zdarzyc, ze jedna ze stron (najczesciej kobieta) otrzyma of
                                                    > erte przebijajaca to, co do tej pory oferowal jej staly partner.
                                                    > To co zdarzy sie potem, zalezy oczywiscie od dynamiki calego ukladu.

                                                    :)) nie znam statystyk, na czuja to biorę, być moze tendencyjnie jak ty ale nie sądze :)) "najczęściej" w zwiazku małżenskim to raczej kobiety skupiają się na wychowaniu potomstwa u boku ich biologicznego ojca nie myśląc o "ofercie" z zewnątrz, a mężczyźni chętniej szukają "oferty przebijającej to, co do tej pory oferował stały partner" :))
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 21:53
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > :)) nie znam statystyk, na czuja to biorę, być moze tendencyjnie jak ty ale nie
                                                    > sądze :)) "najczęściej" w zwiazku małżenskim to raczej kobiety skupiają się na
                                                    > wychowaniu potomstwa u boku ich biologicznego ojca nie myśląc o "ofercie" z ze
                                                    > wnątrz, a mężczyźni chętniej szukają "oferty przebijającej to, co do tej pory o
                                                    > ferował stały partner" :))

                                                    Nie w świecie sabata:))
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 21:25
                                                    sabat3 napisał:


                                                    > Tyle ze piszesz nie na temat. Powtorze wiec - uwazam, ze rowniez w zwiazku malz
                                                    > enskim moze sie tak zdarzyc, ze jedna ze stron (najczesciej kobieta) otrzyma of
                                                    > erte przebijajaca to, co do tej pory oferowal jej staly partner.

                                                    " Lepszosc" relacji z zonatym, ktora jest relacja niesymetryczna troche mnie tylko nie przekonuje :-) No bo jezeli oferta lepsza, to musialaby chyba dawac poczucie rownorzednosci ? Tak mysle.


                                                  • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 23.05.18, 19:08
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Tylko ze w zwiazkach malzenskich masz caly wachlarz mozliwosci, mozesz sobie st
                                                    > worzyc cokolwiek chcesz. Ty to postrzegasz jako duza niedogodnosc, bo musisz si
                                                    > e komunikowac, rozwiazywac konflikty, podejmowac trudne decyzje, chodzic na kom
                                                    > promisy, czasem z czegos rezygnowac. Ale ja wierze, ze tzw " proza zycia" to ni
                                                    > e jest morderstwo dla pieknej relacji, to jest szansa dla zwiazku. A przede wsz
                                                    > ystkim to jest mozliwosc pracy nad soba. No bo zwiazki to chyba wlasnie po to s
                                                    > a, zeby sie stawac lepsza wersja siebie, zeby wzrastac i sie rozwijac.
                                                    >
                                                    > PS A tak poza tym, to zgrzyta mi " bliskosc na odleglosc" Oksymoron.

                                                    HAlo halo tu ziemia! A czy to nie Ty Mabelle pisywalas tu, ze nie chcesz dzielic z mezczyzna ani stolu ani kibla, a teraz ze "tzw " proza zycia" to nie jest morderstwo dla pieknej relacji". Zmienilas zdanie?
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 23.05.18, 19:34
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > HAlo halo tu ziemia! A czy to nie Ty Mabelle pisywalas tu, ze nie chcesz dzieli
                                                    > c z mezczyzna ani stolu ani kibla, a teraz ze "tzw " proza zycia" to nie jest m
                                                    > orderstwo dla pieknej relacji". Zmienilas zdanie?

                                                    Gdybym chciala, to chyba bym dzielila, jak myslisz ?
                                                    >
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 23.05.18, 21:03
                                                    Dobra, mabelle...przyznaj się że jesteś kochanką sabata i miejmy to wszyscy za sobą:))))
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 23.05.18, 21:58
                                                    zawle napisała:

                                                    > Dobra, mabelle...przyznaj się że jesteś kochanką sabata i miejmy to wszyscy za
                                                    > sobą:))))

                                                    To ja moze lepiej sie przyznam, ze jestem z Toba ;-))) O ile oczywiscie Ci nie przeszkadza, ze pasujesz mi bardziej niz Sabat :-D
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 23.05.18, 21:13
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > HAlo halo tu ziemia! A czy to nie Ty Mabelle pisywalas tu, ze nie chcesz dzielic z mezczyzna ani stolu ani kibla, a teraz ze "tzw " proza zycia" to nie jest morderstwo dla pieknej relacji". Zmienilas zdanie?
                                                    ------------
                                                    Jak babka sie zakochuje, zmienia zdanie na wiele spraw, takich jak małżeństwo, wspólne mieszkanie, dzieci. Może to się stało?
                                                    >
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 23.05.18, 21:56
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Jak babka sie zakochuje, zmienia zdanie na wiele spraw, takich jak małżeństwo,
                                                    > wspólne mieszkanie, dzieci. Może to się stało?
                                                    > >

                                                    Marek, o tym ze codziennosc nie zarzyna zwiazkow to ja przeciez wiem rowniez z tego forum :-D Sami forumowicze o tym mowia, oczywiscie ci, ktorzy sa w wieloletnich, szczesliwych.
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 23.05.18, 22:46
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Marek, o tym ze codziennosc nie zarzyna zwiazkow to ja przeciez wiem rowniez z tego forum :-D Sami forumowicze o tym mowia, oczywiscie ci, ktorzy sa w wieloletnich, szczesliwych.
                                                    ---------------
                                                    Tak, to trudna dyscyplina, bo utrzymać fascynację w codzienności nie jest łatwe.
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 08:41
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Tak, to trudna dyscyplina, bo utrzymać fascynację w codzienności nie jest łatwe

                                                    Imo nie musi byc fascynacji, wystarczy brak hejtu i bezustannych pretensji za to, ze druga osoba nie robi tego co chcemy. A jesli swiatopoglad i pragnienia rozjezdzaja sie, to druga osoba na dluzsza mete nie bedzie postepowac wbrew sobie.
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 08:59
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Tak, to trudna dyscyplina, bo utrzymać fascynację w codzienności nie jest łatwe
                                                    >
                                                    > Imo nie musi byc fascynacji, wystarczy brak hejtu i bezustannych pretensji za to, ze druga osoba nie robi tego co chcemy. A jesli swiatopoglad i pragnienia rozjezdzaja sie, to druga osoba na dluzsza mete nie bedzie postepowac wbrew sobie.
                                                    -------------------------
                                                    Sabat, sorry, ale piszesz, że jest OK, jak nie ma patologii. Brak patologii nie wystarcza do budowy związku. A swoją drogą w życiu tak jest człowiek traktowanym, jak pozwala się traktować.
                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 09:16
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > > > Tak, to trudna dyscyplina, bo utrzymać fascynację w codzienności ni
                                                    > e jest łatwe
                                                    > >
                                                    > > Imo nie musi byc fascynacji, wystarczy brak hejtu i bezustannych pretensj
                                                    > i za to, ze druga osoba nie robi tego co chcemy. A jesli swiatopoglad i pragnie
                                                    > nia rozjezdzaja sie, to druga osoba na dluzsza mete nie bedzie postepowac wbrew
                                                    > sobie.
                                                    > -------------------------
                                                    > Sabat, sorry, ale piszesz, że jest OK, jak nie ma patologii. Brak patologii nie
                                                    > wystarcza do budowy związku. A swoją drogą w życiu tak jest człowiek traktowan
                                                    > ym, jak pozwala się traktować.

                                                    Tak w sumie mniej wiecej jest ale zebys nie polegl ma tej filozofii, bo pamietaj ze nie wszedzie jestes szefem i jedynym zywicielem rodziny;)
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 09:29
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > > Sabat, sorry, ale piszesz, że jest OK, jak nie ma patologii. Brak patologii nie wystarcza do budowy związku. A swoją drogą w życiu tak jest człowiek traktowanym, jak pozwala się traktować.
                                                    >
                                                    > Tak w sumie mniej wiecej jest ale zebys nie polegl ma tej filozofii, bo pamietaj ze nie wszedzie jestes szefem i jedynym zywicielem rodziny;)
                                                    --------------------------
                                                    Jest to generalna zasada. Może w wojsku, czy w mafiach jest inaczej, ale nie byłem i nie wiem, jak tam jest.
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 10:27

                                                    > Sabat, sorry, ale piszesz, że jest OK, jak nie ma patologii. Brak patologii nie
                                                    > wystarcza do budowy związku. A swoją drogą w życiu tak jest człowiek traktowan
                                                    > ym, jak pozwala się traktować.

                                                    Zasadniczo prawda. Poza tym jest od groma jednostek płci różnej, które są na tyle napastliwe, przekraczające granice, z kanałem rozładowywania napięcia nakierowanym na dojebanie bliźniemu, że aby nie być narażonym na ciągłe kopanie w podbrzusze należałoby nieustająco trzymać gardę. Tu zasada "tak cię traktują, jak sobie na to pozwalasz" zaczyna wchodzić w rejony "ciągła walka o utrzymanie agresora po butem żeby nie ugryzł w kostkę". Męczące i tylko dla amatorów.
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 10:59
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    >
                                                    > > Sabat, sorry, ale piszesz, że jest OK, jak nie ma patologii. Brak patologii nie wystarcza do budowy związku. A swoją drogą w życiu tak jest człowiek traktowan
                                                    > > ym, jak pozwala się traktować.
                                                    >
                                                    > Zasadniczo prawda. Poza tym jest od groma jednostek płci różnej, które są na tyle napastliwe, przekraczające granice, z kanałem rozładowywania napięcia nakierowanym na dojebanie bliźniemu, że aby nie być narażonym na ciągłe kopanie w podbrzusze należałoby nieustająco trzymać gardę. Tu zasada "tak cię traktują, jak sobie na to pozwalasz" zaczyna wchodzić w rejony "ciągła walka o utrzymanie agresora po butem żeby nie ugryzł w kostkę". Męczące i tylko dla amatorów.
                                                    ----------
                                                    To my piszemy o związkach, i co jest w nich ważne, czy o patologii? Linię, której nie wolno przekroczyć naleć ustallić na samym początku.
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 11:21
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > > Sabat, sorry, ale piszesz, że jest OK, jak nie ma patologii. Brak p
                                                    > atologii nie wystarcza do budowy związku. A swoją drogą w życiu tak jest człow
                                                    > iek traktowan
                                                    > > > ym, jak pozwala się traktować.
                                                    > >
                                                    > > Zasadniczo prawda. Poza tym jest od groma jednostek płci różnej, które są
                                                    > na tyle napastliwe, przekraczające granice, z kanałem rozładowywania napięcia
                                                    > nakierowanym na dojebanie bliźniemu, że aby nie być narażonym na ciągłe kopanie
                                                    > w podbrzusze należałoby nieustająco trzymać gardę. Tu zasada "tak cię traktują
                                                    > , jak sobie na to pozwalasz" zaczyna wchodzić w rejony "ciągła walka o utrzyman
                                                    > ie agresora po butem żeby nie ugryzł w kostkę". Męczące i tylko dla amatorów.
                                                    > ----------
                                                    > To my piszemy o związkach, i co jest w nich ważne, czy o patologii? Linię, któr
                                                    > ej nie wolno przekroczyć naleć ustallić na samym początku.

                                                    Marku, skoro to jest patologia, to naprawdę znaczny procent ludzi to patole ;-) Rozejrzyj się.
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 11:34
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > > ----------
                                                    > > To my piszemy o związkach, i co jest w nich ważne, czy o patologii? Linię, której nie wolno przekroczyć naleć ustallić na samym początku.
                                                    >
                                                    > Marku, skoro to jest patologia, to naprawdę znaczny procent ludzi to patole ;-)
                                                    > Rozejrzyj się.
                                                    ------------
                                                    Skoro tak uważasz...
                                                    >
                                                    >
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 11:43
                                                    > > Marku, skoro to jest patologia, to naprawdę znaczny procent ludzi to pato
                                                    > le ;-)
                                                    > > Rozejrzyj się.
                                                    > ------------
                                                    > Skoro tak uważasz...

                                                    Pewnie, że nikt nie śledzi bliźnich całą dobę i w domowych pieleszach, ale chyba zdajesz sobie sprawę z istnienia ludzi, którzy mają wyjątkową lekkość w upuszczaniu pary kosztem najbliższych (bo są najbliżej i są najbardziej zależni emocjonalnie więc się odwiną na pięcie i nie pójdą w siną dal)? Nie mam na myśli agresji fizycznej, raczej takie radosne popierdalanie po kimś do dziesiątego pokolenia wstecz i wywlekanie starych i nie związanych z aktualną sytuacją spraw albo szybkie wbijanie szpili. Bo zupa była za słona albo szef niemiły.
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 11:58
                                                    aandzia4.
                                                    >
                                                    > Pewnie, że nikt nie śledzi bliźnich całą dobę i w domowych pieleszach, ale chyba zdajesz sobie sprawę z istnienia ludzi, którzy mają wyjątkową lekkość w upuszczaniu pary kosztem najbliższych (bo są najbliżej i są najbardziej zależni emocjonalnie więc się odwiną na pięcie i nie pójdą w siną dal)? Nie mam na myśli agresji fizycznej, raczej takie radosne popierdalanie po kimś do dziesiątego pokolenia wstecz i wywlekanie starych i nie związanych z aktualną sytuacją spraw albo szybkie wbijanie szpili. Bo zupa była za słona albo szef niemiły.
                                                    --------------
                                                    Oczywiście, że są tacy ludzie, chociaż nie wiem jaki jest ich procent. Wg Sabata i Urqu bardzo duży. Natomiast tematem juz może zapomnianym, jest jak zbudować trwały związek, a nie jak uniknąć wojny w domu :)
                                                  • urquhart Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 15:25
                                                    Oczywiście, że są tacy ludzie, chociaż nie wiem jaki jest ich procent. Wg Sabat
                                                    > a i Urqu bardzo duży. Natomiast tematem juz może zapomnianym, jest jak zbudować
                                                    > trwały związek, a nie jak uniknąć wojny w domu

                                                    Zeby uniknąć wojny wystaczy przejac kontrole i spacyfikowac przeciwnika patrz imperatywy feminizmu gender czy ortodoksyjnych patriarchatow plemiennych..
                                                    Żeby zbudowac związek z nieprzemijajacą fascynacja i wzajemna gratyfikacja dlugoterminowa to z badan pod nMRI mozgów Helen Fisher udaje sie to mniej niz 20% badanych związków
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 15:31
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Zeby uniknąć wojny wystaczy przejac kontrole i spacyfikowac przeciwnika patrz imperatywy feminizmu gender czy ortodoksyjnych patriarchatow plemiennych..
                                                    > Żeby zbudowac związek z nieprzemijajacą fascynacja i wzajemna gratyfikacja dlugoterminowa to z badan pod nMRI mozgów Helen Fisher udaje sie to mniej niz 20% badanych związków.
                                                    -------------------------------------
                                                    Skloro tak mówi nauka, sztuka musi być z nauką w zgodzie. Dedykuje Ci poniższe :)

                                                    Czy warto się żenić?

                                                    Pyta zając swego taty,
                                                    Co od dawna jest żonaty,
                                                    Gdybyś tato chciał ocenić,
                                                    Warto kiedyś się ożenić?
                                                    ......................................
                                                    Żona często ma humory,
                                                    I nie zawsze na amory,
                                                    Ma ochotę w polu, w lesie,
                                                    Jak to bywa w tym zakresie?
                                                    .......................................
                                                    Bardzo trafne to pytania,
                                                    Choć mojego tutaj zdania,
                                                    Część zajęcy nie podziela,
                                                    Lecz posłuchaj rodziciela..
                                                    .........................................
                                                    Twego ojca i zająca.
                                                    Żona często nie jest chcąca,
                                                    Ma humory, bóle głowy,
                                                    Problem nie jest całkiem nowy.
                                                    ........................................
                                                    Ale zając doświadczony,
                                                    Musi trafić do swej żony,
                                                    Do jej serca i rozumu.
                                                    Aby wśród zajęcy tłumu,
                                                    ..................................
                                                    To dla niego była chcąca,
                                                    Z utęsknieniem czekająca.
                                                    Jak do tego doprowadzić,
                                                    Chcę ci teraz tu doradzić.
                                                    .....................................
                                                    Nie pomogą ci starania,
                                                    Prośby, groźby i żebrania,
                                                    Wielka miłość, farmazony,
                                                    Nie zachęcą twojej żony.
                                                    ....................................
                                                    Ale jedno zawsze działa,
                                                    O tym wie polana cała.
                                                    To co działa, to jest władza,
                                                    Władza sama się nagradza.
                                                    ....................................
                                                    Ty masz władzę, ona chcąca,
                                                    Ciebie, męża i zająca.
                                                    Twoja nad nią władza sprawia,
                                                    Że ci nigdy nie odmawia.
                                                    ........................................
                                                    To jest synku taty rada,
                                                    Głośno mówić nie wypada.
                                                    Ale z serca ci doradzę,
                                                    Ten wygrywa, kto ma władzę.
                                                    ...................................
                                                    Wtedy zając jest kochany,
                                                    Nigdy nie jest zaniedbany.
                                                    Ona zawsze utęskniona,
                                                    Kochająca męża żona.
                                                    ................................
                                                    Dzięki tato za twe rady,
                                                    Wielkie są małżeństwa wady.
                                                    Trudno mi jest je ocenić,
                                                    Nie chcę się już jednak żenić.



                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 18:39
                                                    Ja uwazam, ze to czy warto sie zenic jest zalezne od potencjalu mezczyzny. Kobieta pelni tu troche role wtorna. Nie chce mowiac to wyjsc na seksiste, ale imho o tym czy malzenstwo bedzie udane w najwiekszym stopniu decyduje pozycja mezczyzny w spoleczenstwie i jego skrypty zachowan.
                                                    Co za tym idzie - niektorzy mezczyzni zwyczajnie nie nadaja sie do malzenstwa i zeniac sie, beda za kazdym razem zmierzac do nieuniknionej katastrofy.
                                                    Trzeba znac swoj potencjal i miejsce w swiecie. Problem w tym, ze wiekszosc ulega presji spolecznej i zeni sie, "bo tak powinno byc". To najwieksza glupota jaka mozna w zyciu zrobic. Niektorzy mezczyzni, a wydaje mi sie, ze wrecz wiekszosc, zwyczajnie nie ma potencjalu by pelnic role meza i ojca. To sa cholernie wymagajace role.
                                                    Niestety - ludzie z latwoscia sa w stanie zrozumiec, ze nie maja potencjalu by zostac doktorem fizyki czy matematyki, za to nie przyjdzie im do glowy, ze rola szczesliwego ojca i meza (co jest chyba jeszcze bardziej wymagajace niz pracownik naukowy w przedmiotach scislych) nie jest dla nich racjonalnym wyborem zyciowym.
                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 18:59
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ja uwazam, ze to czy warto sie zenic jest zalezne od potencjalu mezczyzny. Kobi
                                                    > eta pelni tu troche role wtorna. Nie chce mowiac to wyjsc na seksiste, ale imho
                                                    > o tym czy malzenstwo bedzie udane w najwiekszym stopniu decyduje pozycja mezcz
                                                    > yzny w spoleczenstwie i jego skrypty zachowan.
                                                    > Co za tym idzie - niektorzy mezczyzni zwyczajnie nie nadaja sie do malzenstwa i
                                                    > zeniac sie, beda za kazdym razem zmierzac do nieuniknionej katastrofy.
                                                    > Trzeba znac swoj potencjal i miejsce w swiecie. Problem w tym, ze wiekszosc ule
                                                    > ga presji spolecznej i zeni sie, "bo tak powinno byc". To najwieksza glupota ja
                                                    > ka mozna w zyciu zrobic. Niektorzy mezczyzni, a wydaje mi sie, ze wrecz wiekszo
                                                    > sc, zwyczajnie nie ma potencjalu by pelnic role meza i ojca. To sa cholernie wy
                                                    > magajace role.
                                                    > Niestety - ludzie z latwoscia sa w stanie zrozumiec, ze nie maja potencjalu by
                                                    > zostac doktorem fizyki czy matematyki, za to nie przyjdzie im do glowy, ze rola
                                                    > szczesliwego ojca i meza (co jest chyba jeszcze bardziej wymagajace niz pracow
                                                    > nik naukowy w przedmiotach scislych) nie jest dla nich racjonalnym wyborem zyci
                                                    > owym.

                                                    Nie, nie wydaje mi sie, mowisz to z pozycji osoby nieszczesliwej. Nie wydaje mi sie zebym pelnila w malzenstwie role wtorna:) bez jaj... A dlaczego to moja rola jest tylko wtorna? Nie, nie obrazam sie, trybik czy nie, to jednak dzialam na rzecz calosci
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 19:09
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > Nie, nie wydaje mi sie, mowisz to z pozycji osoby nieszczesliwej. Nie wydaje mi
                                                    > sie zebym pelnila w malzenstwie role wtorna:) bez jaj... A dlaczego to moja ro
                                                    > la jest tylko wtorna? Nie, nie obrazam sie, trybik czy nie, to jednak dzialam n
                                                    > a rzecz calosci

                                                    Chodzi o to, ze wymagania wobec meza i ojca (odrzucajac propagandowe poklepywanie po pleckach) sa o niebo wyzsze niz wobec zony i matki. Mezczyznie jest o wiele latwiej stracic zainteresowanie kobiety niz kobiecie zainteresowanie mezczyzny.
                                                    Stad wiodaca rola mezczyzny - o wiele wiecej od niego zalezy.
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 21:07

                                                    Mezczyznie jest o wie
                                                    > le latwiej stracic zainteresowanie kobiety niz kobiecie zainteresowanie mezczyz
                                                    > ny.

                                                    No weź, ilość facetów zdradzających żony (wcale nie przy bezseksiu) przeczy temu ;-)
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 21:18
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > No weź, ilość facetów zdradzających żony (wcale nie przy bezseksiu) przeczy tem
                                                    > u ;-)

                                                    Zdradzajacy mezczyzni to chyba dosc niejednorodna grupa i te sytuacje gdzie zona zabiega a on zdradza chyba dotycza zwykle bardzo atrakcyjnych mezczyzn z najwyzszej polki, ktorym sie od dobrostanu w dupie poprzewracalo. Przy czym wcale nie jest powiedziane, ze traca zainteresowanie zonami ;p
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 21:40
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > No weź, ilość facetów zdradzających żony (wcale nie przy bezseksiu) przec
                                                    > zy tem
                                                    > > u ;-)
                                                    >
                                                    > Zdradzajacy mezczyzni to chyba dosc niejednorodna grupa i te sytuacje gdzie zon
                                                    > a zabiega a on zdradza chyba dotycza zwykle bardzo atrakcyjnych mezczyzn z najw
                                                    > yzszej polki, ktorym sie od dobrostanu w dupie poprzewracalo. Przy czym wcale n
                                                    > ie jest powiedziane, ze traca zainteresowanie zonami ;p

                                                    No nie, do burdeli i do sąsiadek chadzają wcale nie tylko najatrakcyjniejsi mężczyźni. To mężowie ani szczególnie zabiegających, ani szczególnie odpychających żon. Chodzą bo żony już ich nie interesują albo interesują tak sobie.
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 21:58
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > No nie, do burdeli i do sąsiadek chadzają wcale nie tylko najatrakcyjniejsi męż
                                                    > czyźni. To mężowie ani szczególnie zabiegających, ani szczególnie odpychających
                                                    > żon. Chodzą bo żony już ich nie interesują albo interesują tak sobie.

                                                    Do burdeli owszem. Wszyscy mamy swiadomosc istnienia zespolu MIL, faktycznie istnieje i jest to problem. Nie bronie, bo dla mnie to jest po prostu niewytlumaczalne jak mozna isc i placic za seks odpychajacej i niechetnej prostytutce, majac w domu chetna do igraszek kobiete. Nie miesci mi sie to w glowie, ale kategoryzuje to jako rodzaj choroby psychicznej ;)
                                                    Do "sasiadek"? Hmmm, moze sie czasem zdarzy cos takiego. Ale nieatrakcyjny zonaty zazwyczaj nie ma szans na kochanke, chyba ze ma wielkie szczescie, jak ja. Wierz mi, kobiety NAPRAWDE nie interesuja sie zonatymi panami, chyba ze ci sa bardzo atrakcyjni. Uwierz mi na slowo, bo wejsc w skore takiego faceta nie zdolasz. Skad ci przecietniacy, czy wrecz nieatrakcyjni mieliby wobec tego brac te "sasiadki"? Absurd.
                                                  • urquhart Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 22:14
                                                    > Do "sasiadek"? Hmmm, moze sie czasem zdarzy cos takiego. Ale nieatrakcyjny zona
                                                    > ty zazwyczaj nie ma szans na kochanke, chyba ze ma wielkie szczescie, jak ja. W
                                                    > ierz mi, kobiety NAPRAWDE nie interesuja sie zonatymi panami, chyba ze ci sa ba
                                                    > rdzo atrakcyjni. Uwierz mi na slowo, bo wejsc w skore takiego faceta nie zdolas
                                                    > z. Skad ci przecietniacy, czy wrecz nieatrakcyjni mieliby wobec tego brac te "s
                                                    > asiadki"? Absurd

                                                    Ty to po prostu wybredny jesteś Sabat że ci to jakiś ogólny obraz :)
                                                    No ci nieatrakcyjni biorą jeszcze bardziej nieatracyjne
                                                    Nawet żulice bez zębów w moim lesie w obozie bezdomnych widziałem jak sie kotłują z nurkami ze śmietników.
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 06:48
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Ty to po prostu wybredny jesteś Sabat że ci to jakiś ogólny obraz :)
                                                    > No ci nieatrakcyjni biorą jeszcze bardziej nieatracyjne
                                                    > Nawet żulice bez zębów w moim lesie w obozie bezdomnych widziałem jak sie kotłu
                                                    > ją z nurkami ze śmietników.

                                                    To rzadkie zjawisko, poniewaz kobiety stanowia niewielki procent wsrod bezdomnych (10-15%). I nawet jesli jeszcze uprawiaja z kims seks, to z jakims stalym partnerem zbieractwa. Tez mi sie udalo spotkac takie pary, ale na seksie nie przylapalem.
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 22:16
                                                    s
                                                    > Do burdeli owszem. Wszyscy mamy swiadomosc istnienia zespolu MIL, faktycznie is
                                                    > tnieje i jest to problem. Nie bronie, bo dla mnie to jest po prostu niewytlumac
                                                    > zalne jak mozna isc i placic za seks odpychajacej i niechetnej prostytutce, maj
                                                    > ac w domu chetna do igraszek kobiete. Nie miesci mi sie to w glowie, ale katego
                                                    > ryzuje to jako rodzaj choroby psychicznej ;)
                                                    > Do "sasiadek"? Hmmm, moze sie czasem zdarzy cos takiego. Ale nieatrakcyjny zona
                                                    > ty zazwyczaj nie ma szans na kochanke, chyba ze ma wielkie szczescie, jak ja. W
                                                    > ierz mi, kobiety NAPRAWDE nie interesuja sie zonatymi panami, chyba ze ci sa ba
                                                    > rdzo atrakcyjni. Uwierz mi na slowo, bo wejsc w skore takiego faceta nie zdolas
                                                    > z. Skad ci przecietniacy, czy wrecz nieatrakcyjni mieliby wobec tego brac te "s
                                                    > asiadki"? Absurd.

                                                    Hmm.. Wiesz, są na niebie i ziemi rzeczy, które się Aandzi nie śniły dokąd ich nie zobaczyła. Co się zobaczyło to się nie odzobaczy. Jak babcię kocham, kijem od szczotki bym nie tknęła nawet gdyby był nieżonaty, a one tykały. I te "one" wcale nie były paskudne. Kilka typów kobiet się załapuje. Pomijając te szczerze zakochane co odnalazły chłopa co go szukały a teraz boleją nad stanem cywilnym swojego wybranka, są jeszcze: desperatki, etatowe mącicielki, etatowe pocieszycielki (ona jest niedobra kobieta, a ja to anioł), konkurentki (ja to wiem jak chłopu dogodzić), poszukiwaczki przygód, kobiety które nie chcą się wiązać, a ruchać im się chce, a dylematów moralnych jak Aandzia 43 nie mają. Większość wcale nie paskudna, naprawdę. Część ma zdrowo nasrane pod sufitem, ale żony też często mają, więc nie wybrzydzajmy.
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 06:37
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Jak babcię kocham, kijem
                                                    > od szczotki bym nie tknęła nawet gdyby był nieżonaty, a one tykały.

                                                    I tu lezy punkt, przez ktory kobieca narracja wydaje mi sie malo wiarygodna. Bardzo czesto okazuje sie, ze kategoria "kijem przez szmate bym nie tknela" rozciaga sie na 80% panow :)
                                                    Ci kochankowie z jakichs wzgledow musieli wydawac sie kobietom atrakcyjni, kobiety zawsze maja pole do dokonania wyboru i go dokonuja, a jesli nie widza nikogo interesujacego w poblizu to czekaja na lepsza okazje.
                                                  • urquhart Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 07:32
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > I tu lezy punkt, przez ktory kobieca narracja wydaje mi sie malo wiarygodna. Ba
                                                    > rdz
                                                    o czesto okazuje sie, ze kategoria "kijem przez szmate bym nie tknela" rozci
                                                    > aga sie na 80% panow :)
                                                    > Ci kochankowie z jakichs wzgledow musieli wydawac sie kobietom atrakcyjni, kobi
                                                    > ety zawsze maja pole do dokonania wyboru i go dokonuja, a jesli nie widza nikog
                                                    > o interesujacego w poblizu to czekaja na lepsza okazje.

                                                    Miałem rozmowę z przyjacółką żony przedwczoraj która po związku z uroczym kryminalistą który oprócz pakowania ją w finansowe kłopoty zaczął reguralnie obijać jej gębę, doceniła ciepłego pomiatanego przez żonę faceta z którym teraz żyje wyjechali do Anglii.
                                                    Przyznała musiała być z tym pierwszym żeby dopiero docenić tego drugiego :)
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 07:42
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Miałem rozmowę z przyjacółką żony przedwczoraj która po związku z uroczym krymi
                                                    > nalistą który oprócz pakowania ją w finansowe kłopoty zaczął reguralnie obijać
                                                    > jej gębę, doceniła ciepłego pomiatanego przez żonę faceta z którym teraz żyje w
                                                    > yjechali do Anglii.
                                                    > Przyznała musiała być z tym pierwszym żeby dopiero docenić tego drugiego :)

                                                    Jakie dajesz szanse temu nowemu zwiazkowi? Ja zadne. A "cieply, pomiatany facet" chyba znowu teskni za pomiataniem. To jest to co mowilem - jak ktos nie ma kompetencji spolecznych to nie pakowac sie w malzenstwo.
                                                  • urquhart Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 08:50
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Jakie dajesz szanse temu nowemu zwiazkowi? Ja zadne. A "cieply, pomiatany facet
                                                    > " chyba znowu teskni za pomiatanie. To jest to co mowilem - jak ktos nie ma ko
                                                    > mpetencji spolecznych to nie pakowac sie w malzenstwo.

                                                    Ale oni są już 10 lat razem mają paroletnie letnie dziecko i po winie podpuszczałem ją żeby opowiedziała jak im idzie , potrafiła mówić o nim ciepło i z dumą.
                                                    No i Mają wspólnego wroga poprzednią żonę która próbowała zniszczyć go alimentami na syna, wysłuchałem opowieści o bataliach i nieuczciwości polskich sadów, sąd zaocznie zasądził alimenty większe niż jego dochody, mimo ze zostawił im mieszkanie. Ona mówiła zachęcała go do kontaktów z synem z poprzedniego małż. czego później bardzo żałowała naiwności :)
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 12:18
                                                    urquhart napisał:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    > > I tu lezy punkt, przez ktory kobieca narracja wydaje mi sie malo wiarygod
                                                    > na. Ba
                                                    > > rdz
                                                    > o czesto okazuje sie, ze kategoria "kijem przez szmate bym nie tknela" rozci
                                                    > > aga sie na 80% panow :)
                                                    > > Ci kochankowie z jakichs wzgledow musieli wydawac sie kobietom atrakcyjni
                                                    > , kobi
                                                    > > ety zawsze maja pole do dokonania wyboru i go dokonuja, a jesli nie widza
                                                    > nikog
                                                    > > o interesujacego w poblizu to czekaja na lepsza okazje.
                                                    >
                                                    > Miałem rozmowę z przyjacółką żony przedwczoraj która po związku z uroczym krymi
                                                    > nalistą który oprócz pakowania ją w finansowe kłopoty zaczął reguralnie obijać
                                                    > jej gębę, doceniła ciepłego pomiatanego przez żonę faceta z którym teraz żyje w
                                                    > yjechali do Anglii.
                                                    > Przyznała musiała być z tym pierwszym żeby dopiero docenić tego drugiego :)

                                                    Twoi znajomi się szczęśliwie dobrze i w dobrym momencie życia dobrali - po podobnych być może przejściach potrafili się nawzajem docenić. Poza tym zwyczajnie pasowali do siebie, czyli kręcili się nawzajem tym i owym. Ale ja pisałam o żonatych nie z górnej półki co kochanki mają/miewają, czmu Sabat przeczyl początkowo, a teraz jak musi przyjąć do wiadomości że głupawe paskudny żonate też bzykają to usiłuje podkopywac opinie kobiet z innej strony ;-)
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 12:01
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > Jak babcię kocham, kijem
                                                    > > od szczotki bym nie tknęła nawet gdyby był nieżonaty, a one tykały.
                                                    >
                                                    > I tu lezy punkt, przez ktory kobieca narracja wydaje mi sie malo wiarygodna. Ba
                                                    > rdzo czesto okazuje sie, ze kategoria "kijem przez szmate bym nie tknela" rozci
                                                    > aga sie na 80% panow :)
                                                    > Ci kochankowie z jakichs wzgledow musieli wydawac sie kobietom atrakcyjni, kobi
                                                    > ety zawsze maja pole do dokonania wyboru i go dokonuja, a jesli nie widza nikog
                                                    > o interesujacego w poblizu to czekaja na lepsza okazje.

                                                    To była odpowiedź na twoją sugestię, że mało atrakcyjny żonaty kochanki nie znajdzie :-D Wyszło z mojej odpowiedzi, że znajdzie więc dalej Kombinujesz? ;-) Nie, kijem przez szmatę bym nie tknęła nie.rozciąga się w moim przypadku na 80% chłopów. Hhmm, poza tym uświadomiłam, że pisząc o tych panach miałam na myśli ich poza urodowy brak zalet. W każdym razie: kobiet bzykajacych się z żonatymi wcale nie najwspanialszymi widziałam sporo.
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 19:02
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > To była odpowiedź na twoją sugestię, że mało atrakcyjny żonaty kochanki nie zna
                                                    > jdzie :-D Wyszło z mojej odpowiedzi, że znajdzie więc dalej Kombinujesz? ;-)

                                                    Nie kombinuje, po prostu uwazam, ze ta teza jest generalnie jak najbardziej sluszna - owszem, najczesciej nie znajdzie.
                                                    Jak znasz jakis sposob, to podpowiedz, moze zaczne go sprzedawac innym zonatym misiom i bede bogaty ;)
                                                    I szczerze mowiac jestem w szoku, ze musze walczyc o takie oczywistosci. Macie w tym jakis interes czy co?
                                                  • rekreativa Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 20:19
                                                    "I szczerze mowiac jestem w szoku, ze musze walczyc o takie oczywistosci. Macie w tym jakis interes czy co?"

                                                    Widzisz, ja się generalnie zgadzam, że żonaty i nieatrkacyjny gość nie będzie miał co roku nowej dupy.
                                                    Co mnie irytuje u Ciebie, to przeciwstawianie temu drugiej płci jako tej, do której kolejki kilometrowe się ustawiają. Wyjrzałam właśnie za drzwi - no nie, nikt tam nie stoi.
                                                    Przez ostatnie 10 lat ani razu nikt nie próbował ze mną nawet niewinnie poflirtować.
                                                    Nie nawinął się żaden adorator, choćby pan Czesio z brzuchem i próchnicą. Nie wiem, może jakbym se przyczepiła na czole napis, że szukam ruchacza, to ktoś by się zainteresował. Ale żeby sam, z własnej woli, to zapomnij.
                                                    Nie to, że się żalę, ale stanowczo przesadzasz z tym powodzeniem kobiet.
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 21:10
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Co mnie irytuje u Ciebie, to przeciwstawianie temu drugiej płci jako tej, do której kolejki kilometrowe się ustawiają. Wyjrzałam właśnie za drzwi - no nie, nikt tam nie stoi.
                                                    > Przez ostatnie 10 lat ani razu nikt nie próbował ze mną nawet niewinnie poflirtować.
                                                    > Nie nawinął się żaden adorator, choćby pan Czesio z brzuchem i próchnicą. Nie wiem, może jakbym se przyczepiła na czole napis, że szukam ruchacza, to ktoś by się zainteresował. Ale żeby sam, z własnej woli, to zapomnij.
                                                    > Nie to, że się żalę, ale stanowczo przesadzasz z tym powodzeniem kobiet.
                                                    >---------------------
                                                    Jak mówią w Hiszpanii, a jesteś blisko, ..kobieta uwodzi oczami" Widocznie takich znaków nie dawałaś w sklepie, autobusie, galerii, na deptaku....Nie dawałaś,bo nie miałaś widocznie ochoty. Gdybyś dawała, chętni by się znaleźli.
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 21:23

                                                    > Nie kombinuje, po prostu uwazam, ze ta teza jest generalnie jak najbardziej slu
                                                    > szna - owszem, najczesciej nie znajdzie.
                                                    > Jak znasz jakis sposob, to podpowiedz, moze zaczne go sprzedawac innym zonatym
                                                    > misiom i bede bogaty ;)

                                                    Nie sądzę by najczęściej nie znalazł gdyby zastosował się do kilku moich wskazówek (jak już wydasz ten poradnik to odpal coś z honorarium ;-)):

                                                    - Spuścić z tonu. Szukać wśród pań z półki niższej niż żona (żona to najczęściej najlepszy miernik tego, na co chłopa stać). Niżej urodą, sylwetką,.seksapilem, klasą - co tak komu wygodniej, byle niżej.
                                                    - Szukać wśród zagubionych życiowo, na zakręcie. One są wygłodniałe bliskości, seksu i adoracji, a wiązać się najczęściej jeszcze nie chcą.
                                                    - Szukać wśród niedopchniętych mężatek, które z różnych przyczyn nie.chcą się rozwodzić (lub jeszcze rozwodzić).
                                                    - Szukać wśród udowadniaczek "jestem od niej (innej kobiety) lepsza". Ale to opcja dla amatorów sportów ekstremalnych, bo te panie bywają popieprzone i może być niebezpiecznie.
                                                    - Szukać wśród nimfomanek.

                                                    Gdybyś uważnie czytał posty tego gościa co notorycznie zdradza żonę (chyba Obrotowy) to wyczytałbyś w nich dokładnie to samo co powyżej napisałam.


                                                    > I szczerze mowiac jestem w szoku, ze musze walczyc o takie oczywistosci. Macie
                                                    > w tym jakis interes czy co?

                                                    Nie, ale tak się przypiąłeś do niby powalającej różnicy między szansami kobiet i mężczyzn, że trzeba cię ciut mitygować :-)
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 26.05.18, 00:12
                                                    Andziu, nie obraz sie, ale chociaz rady sa bardzo dobre, to brzmia troche tak jakbys komus szukajacemu zlota doradzala: "musisz szukac takich nieduzych, metalicznych grudek, swiecacych na zolto. Najlepiej uzyc do tego duzego sita albo lopaty". Szkoda tylko, ze nie wiadomo gdzie jest zloze, a sugestia "poszukaj" jest tutaj miejscem pochowania przyslowiowego psa ;)
                                                    Poniewaz kobiet, ktore opisujesz jest raczej niewiele, przeciez wlasnie na tym polega caly szkopul i trudnosc, by je odnalezc :)
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 26.05.18, 09:45
                                                    sabat3 napisał:

                                                    Szkoda tylko, ze nie wiadomo gdzie jest zloze, a sugestia "poszukaj" jes t tutaj miejscem pochowania przyslowiowego psa ;)
                                                    > Poniewaz kobiet, ktore opisujesz jest raczej niewiele, przeciez wlasnie na tym polega caly szkopul i trudnosc, by je odnalezc :)
                                                    ---------------------------
                                                    Kobiet niespełnionych, zagubionych, rozczarowanych, szukających i innych opisanych przez A jest bardzo dużo, śmiem twierdzić, że większość.
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 26.05.18, 10:03
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Kobiet niespełnionych, zagubionych, rozczarowanych, szukających i innych opisan
                                                    > ych przez A jest bardzo dużo, śmiem twierdzić, że większość.

                                                    Ale nie na tyle, by przestac oczekiwac samca alfa. Pamietaj, ze wiekszosc kobiet rozumuje na zasadzie "wszystko albo nic" i one nie moga byc wliczane w andzina liste. Bo owszem, zareagowalyby na faceta, ale tylko z grupy 10-15% najbardziej atrakcyjnych.
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 26.05.18, 10:08
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Kobiet niespełnionych, zagubionych, rozczarowanych, szukających i innych opisanych przez A jest bardzo dużo, śmiem twierdzić, że większość.
                                                    >
                                                    > Ale nie na tyle, by przestac oczekiwac samca alfa. Pamietaj, ze wiekszosc kobiet rozumuje na zasadzie "wszystko albo nic" i one nie moga byc wliczane w andzina liste. Bo owszem, zareagowalyby na faceta, ale tylko z grupy 10-15% najbardziej atrakcyjnych.
                                                    ----------------
                                                    Tak mówi forum, ale marzenia marzeniami, a życie życiem. Sympatyczny sąsiad, kolega z pracy, też dostaną swoją szansę, żeby podnieść ją na duchu, skotłować i pocieszyć . Chyba jesteś tego przykładem :)
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 26.05.18, 10:24
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Sympatyczny sąsiad, ko
                                                    > lega z pracy, też dostaną swoją szansę, żeby podnieść ją na duchu, skotłować i
                                                    > pocieszyć . Chyba jesteś tego przykładem :)

                                                    Jestem przykladem na co? Ze slepej kurze (czyli komus takiemu jak ja) czasem trafi sie ziarno. No, raz na kilka, kilkanascie lat moze i sie trafi.
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 26.05.18, 10:35
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Jestem przykladem na co? Ze slepej kurze (czyli komus takiemu jak ja) czasem trafi sie ziarno. No, raz na kilka, kilkanascie lat moze i sie trafi.
                                                    --------------
                                                    Masz szczęście? To chyba dobrze. I'd rather lucky than good - tak mówią w Ameryce.
                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 26.05.18, 11:48
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Sympatyczny sąsiad, ko
                                                    > > lega z pracy, też dostaną swoją szansę, żeby podnieść ją na duchu, skotło
                                                    > wać i
                                                    > > pocieszyć . Chyba jesteś tego przykładem :)
                                                    >
                                                    > Jestem przykladem na co? Ze slepej kurze (czyli komus takiemu jak ja) czasem tr
                                                    > afi sie ziarno. No, raz na kilka, kilkanascie lat moze i sie trafi.

                                                    Ale co ty gadasz? Jak ludzie szukaja seksu to go napewno znajda. Ale ty nie szukales z osobistych powodow i jak sadze seks troche sam przyszedl do ciebie. Ktos ci to ulatwil wiec kura inwalidka zostales w swojej opinii.

                                                    Skoro ktos ci to ulatwil i seks przyszedl do ciebie to moze nie jest tak zle i przy odpowiednim zaangazowaniu moglbys zostac ojcem sukcesu. Tworzysz jakies dziwne teorie
                                                  • urquhart Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 08:05
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > Skoro ktos ci to ulatwil i seks przyszedl do ciebie to moze nie jest tak zle i
                                                    > przy odpowiednim zaangazowaniu moglbys zostac ojcem sukcesu. Tworzysz jakies dz
                                                    > iwne teorie

                                                    No właśnie to temat warty pociągnięcia bo Sabat proklamuje teorie wpływie czystego przypadku na szczęście i sukces podczas gdy ja czytam odwrotnie że to możliwe jest do przewidzenia badając Nastawienie a także do nauczenia sie postawy która generuje szanse i dostrzega okazje.
                                                    To co jest najwiekszą przeszkodą jest przekonanianie o niezmienności cech i postawa "wszystkowiedzącej ciotki (wuja)" wiem lepiej i nie potrzebuje przyswajać nowych informacji. I że nauka na błedach wymaga przyznawania sie do nich w motywacji do rozwoju zamiast szukania emocjonalnego wsparcia.

                                                    "Przez większość ludzi jest on utożsamiany z erupcją niebywałego talentu, zdolności. Tak wielkich, że ludziom, którzy je mają, wprost nie wypada ciężko pracować czy uczyć się czegoś – byłoby to zaprzeczeniem faktu, że są tacy zdolni. Prawda jest jednak kompletnie inna: sukces zależy od naszego wewnętrznego zaangażowania. Mamy rozmaite charaktery i różne zdolności, jest jednak jasne, że nasz rozwój zależy od doświadczenia, nauki i osobistych wysiłków (...) Co ciekawe, nastawienie na „nierozwój/stałość” widać już u małych dzieci. Kiedy badaliśmy kilkulatki, widać było subtelną różnicę między tymi, które są przekonane: „jestem mądry(a)”, a tymi, które myślą o sobie: „mogę się jeszcze czegoś nauczyć”. Te pierwsze mówią: „Ktoś, kto urodził się mądry, nie popełnia błędów” i wybierają bezpieczniejsze opcje. Te drugie sięgają po coraz trudniejsze łamigłówki, nawet jeżeli nie uda się ich rozwiązać. Mówią: „będę miał/a frajdę, kiedy się z nimi uporam”. (...) Upodobanie do wyzwań i wytrwałość okazywana właśnie wtedy, gdy coś idzie nie tak, to wyznaczniki nastawienia na rozwój. To ono sprawia, że ludzie potrafią sobie poradzić nawet w najtrudniejszych chwilach. (...) Możemy się nauczyć bycia ludźmi sukcesu poprzez zrozumienie faktu, że możemy udoskonalać swoje umiejętności. Jeżeli przyjmie się to do wiadomości, łatwiej jest stawiać czoło trudnościom i być wytrwałym w ich przezwyciężaniu. Wszystko zależy od naszego nastawienia.(...)
                                                    otaczać się ludźmi, którzy nie tyle będą nas umacniali w dobrej opinii na temat siebie, ile zmotywują do rozwoju. Mieć wokół siebie atmosferę konstruktywnej krytyki, kogoś, kto co jakiś czas zamiast chwalić, da nam „kreatywnego” kopa, podpowie, po co możemy jeszcze sięgnąć i w czym się sprawdzić. Łatwo ulec pokusie stworzenia wokół siebie idealnego świata, w którym będziesz się czuć nieskazitelnie, a wszyscy wokół – partner, współpracownicy – będą to samozadowolenie umacniać."

                                                    www.focus.pl/artykul/sukcesu-mozesz-sie-nauczyc
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 11:28
                                                    > No właśnie to temat warty pociągnięcia bo Sabat proklamuje teorie wpływie czystego przypadku na szczęście i sukces podczas gdy ja czytam odwrotnie że to możliwe jest do przewidzenia badając Nastawienie a także do nauczenia sie postawy która generuje szanse i dostrzega okazje. <

                                                    Pytanie ile jest warte „nauczenie sie postawy” z punktu widzenia zdrowia psychicznego. Fake it till you make it. Próbowałem udawać łagodniejszego niz jestem i efektem jest cos w rodzaju podstępnego węża, próbowałem też udawać twardszego - efekt jeszcze bardziej opłakany. Juz wole niczego nie udawać, a jak ludzie przychodzą do mnie wylacznie po pełna michę to pies im mordę lizał, po prostu sypie im ta pasze w karmnik i patrzę jak sie żywią.
                                                  • marek.zak1 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 11:39
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    Juz wole niczego nie udawać,
                                                    ----------------
                                                    Zgadzam sie. Udawanie jest na dluzsza mete meczace
                                                  • aandzia43 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 12:30
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    >
                                                    > Juz wole niczego nie udawać,
                                                    > ----------------
                                                    > Zgadzam sie. Udawanie jest na dluzsza mete meczace

                                                    I nieskuteczne.
                                                  • aandzia43 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 12:31
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    >
                                                    > Juz wole niczego nie udawać,
                                                    > ----------------
                                                    > Zgadzam sie. Udawanie jest na dluzsza mete meczace
                                                  • aandzia43 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 12:29
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > No właśnie to temat warty pociągnięcia bo Sabat proklamuje teorie wpływie
                                                    > czystego przypadku na szczęście i sukces podczas gdy ja czytam odwrotnie że to
                                                    > możliwe jest do przewidzenia badając Nastawienie a także do nauczenia sie post
                                                    > awy która generuje szanse i dostrzega okazje. <
                                                    >
                                                    > Pytanie ile jest warte „nauczenie sie postawy” z punktu widzenia zdrowia psychi
                                                    > cznego. Fake it till you make it. Próbowałem udawać łagodniejszego niz jestem i
                                                    > efektem jest cos w rodzaju podstępnego węża, próbowałem też udawać twardszego
                                                    > - efekt jeszcze bardziej opłakany. Juz wole niczego nie udawać, a jak ludzie pr
                                                    > zychodzą do mnie wylacznie po pełna michę to pies im mordę lizał, po prostu syp
                                                    > ie im ta pasze w karmnik i patrzę jak sie żywią.

                                                    Otóż to, z punktu widzenia zdrowia psychicznego (czy może inaczej: naszych fundamentalnych cech). Tez mi się nie chce udawać bardzije pozbieranej, stabilnej i konsekwentej niż jestem bo ludzie głupie nie są. Wyżej nerek nie podskoczysz jeśli na drodze stoją ci te fundamenty. Wyśmiewane przez jednych, czczone przez innych NLP jest skutecznie w przypadku ludzi bez dysfunkcji ;-) Reszta niech się pogodzi z tym co ma, albo zabierze się za leczenie poważnych felerów/zmianę fundamentów. Wtedy możemy zacząć gadać o sukcesie (jak tam kto go rozumie).
                                                  • bgz0702 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 18:02
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > No właśnie to temat warty pociągnięcia bo Sabat proklamuje teorie wpływie
                                                    > czystego przypadku na szczęście i sukces podczas gdy ja czytam odwrotnie że to
                                                    > możliwe jest do przewidzenia badając Nastawienie a także do nauczenia sie post
                                                    > awy która generuje szanse i dostrzega okazje. <
                                                    >
                                                    > Pytanie ile jest warte „nauczenie sie postawy” z punktu widzenia zdrowia psychi
                                                    > cznego. Fake it till you make it. Próbowałem udawać łagodniejszego niz jestem i
                                                    > efektem jest cos w rodzaju podstępnego węża, próbowałem też udawać twardszego
                                                    > - efekt jeszcze bardziej opłakany. Juz wole niczego nie udawać, a jak ludzie pr
                                                    > zychodzą do mnie wylacznie po pełna michę to pies im mordę lizał, po prostu syp
                                                    > ie im ta pasze w karmnik i patrzę jak sie żywią.
                                                    >
                                                    Zmiana nastawienia nie jest udawaniem. Chyba ze udajesz ze zmieniles nastawienie :)
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 22:52
                                                    > Zmiana nastawienia nie jest udawaniem. Chyba ze udajesz ze zmieniles nastawienie :) <

                                                    To zostań lesbijka na jeden wieczór. Nastaw sie do włochatej cipki tak pozytywnie jak ja - i opisz jak było ;)
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 23:06
                                                    Proteinowy...Ty się tu na tym forum niejednokrotnie przyznawałeś do zmiany nastawienia..cały czas widzę udajesz...strasznieeee niezdrowe. Czemu to robisz w takim razie?
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 23:59
                                                    > Proteinowy...Ty się tu na tym forum niejednokrotnie przyznawałeś do zmiany nastawienia..cały czas widzę udajesz...strasznieeee niezdrowe. Czemu to robisz w takim razie? <

                                                    Najwieksza zmiana nastawienia, czyli przejście od entuzjazmu do płci pięknej do okopania sie na z góry upatrzonych pozycjach stała sie sama i bez mojego planowania i udziału. Ubolewam, dawniej świat był piękniejszy.

                                                    Dawniej udawałem zeby podupczyc, na niemodyfikowanego proteinowego seksu jest tyle co kot napłakał. Na proto-Gatesa albo prawie-Przybyszewskiego - obleci.

                                                    Teraz udaje zeby doczołgać sie do trumny w miarę gładko bez odcięcia dostępu do własnych dzieci.

                                                    Rzygnij sobie teraz, otrzyj usta i rzuć pogardliwym zawlizmem.
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 08:19
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Teraz udaje zeby doczołgać sie do trumny w miarę gładko bez odcięcia dostępu do
                                                    > własnych dzieci.

                                                    To Ty nie zostałeś wrobiony przez szalejącą macicę w dzieci? Sam chciałeś? Czy zmieniłeś do nich nastawienie?:))

                                                    > Rzygnij sobie teraz, otrzyj usta i rzuć pogardliwym zawlizmem.

                                                    Za rano...jeszcze się nie rozkręciłam:) Poza tym mam chujowe nastawienie bo dzisiaj spędzę całe dzień z pewną młodą damą w parku linowym:))
                                                  • bgz0702 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 09:13
                                                    zawle napisała
                                                    >
                                                    > Za rano...jeszcze się nie rozkręciłam:) Poza tym mam chujowe nastawienie bo dzi
                                                    > siaj spędzę całe dzień z pewną młodą damą w parku linowym:))
                                                    >
                                                    Lubilam spedzac z moimi dzieciakami czas w parku linowym, podobalo mi sie jak zgrywaly spidermanow:) mialam ochote dolaczyc ;))
                                                    Przez moje osiedle idzie procesja, slyszalam ich juz z daleka, ta zewna muza mnie wzrusza, znam wszystkie teksty piesni i piosenek, oni spiewaja sobie a ja sobie w mysli:) wychowana w kosciele mam automatyczny tryb spiewania, mimo ze nie spiewalam tego od lat:) za chwile to chyba uklekne;)) babcia bylaby ze mnie dumna;))
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 09:18
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > Lubilam spedzac z moimi dzieciakami czas w parku linowym, podobalo mi sie jak z
                                                    > grywaly spidermanow:) mialam ochote dolaczyc ;))

                                                    Ja z moimi nie miałam oakzji..nie było takich miejsc. A w parku śmigałam z moimi podopiecznymi. Ciekawe było oglądać dzieciaki które były "ura bura szef podwóra", a w górze nie dawali sobie rady. A Ci "słabi" świetnie. Mój T dopóki nie zobaczył filmiku z trasy też spidermenował:)) Śmiech był jak mu w trakcie mina zrzedła:))

                                                    > Przez moje osiedle idzie procesja, slyszalam ich juz z daleka, ta zewna muza mn
                                                    > ie wzrusza, znam wszystkie teksty piesni i piosenek, oni spiewaja sobie a ja so
                                                    > bie w mysli:) wychowana w kosciele mam automatyczny tryb spiewania, mimo ze nie
                                                    > spiewalam tego od lat:) za chwile to chyba uklekne;)) babcia bylaby ze mnie du
                                                    > mna;))

                                                    tego staram się dzisiaj uniknąć:))
                                                  • bgz0702 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 09:27
                                                    zawle napisała
                                                    > Ja z moimi nie miałam oakzji..nie było takich miejsc. A w parku śmigałam z moim
                                                    > i podopiecznymi. Ciekawe było oglądać dzieciaki które były "ura bura szef podwó
                                                    > ra", a w górze nie dawali sobie rady. A Ci "słabi" świetnie. Mój T dopóki nie z
                                                    > obaczył filmiku z trasy też spidermenował:)) Śmiech był jak mu w trakcie mina z
                                                    > rzedła:))
                                                    >

                                                    Raz to przezylam:) umowa byla ze matka idzie pierwsza, trasa byla trudna, mialam ich odbierac i przecierac szlaki:) kuzwa nogi mi sie trzesly, cala sie telepalam. Swiadomosc ze oni ida za mna a ja sie zgodzilam w swojej glupocie na to zeby tam weszli, mnie sparalizowala. To byl nasz pierwszy wspolny raz, mialam zgon
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 11:51
                                                    > To Ty nie zostałeś wrobiony przez szalejącą macicę w dzieci? Sam chciałeś? Czy zmieniłeś do nich nastawienie?:)) <

                                                    Nie chciałem. Teraz mi sie podoba. Ale odradzam „wpadanie” z kims kto nie chce, że niby jak zobaczy nóżki i paluszki to mu sie zmieni. Do dzieci moze mu sie zmieni, do matki w najlepszym przypadku - litość zastąpi pożądanie. Cześciej - wkurw, ze kobita gra chłopem jak bałałajką.

                                                    Tu Kutuzow budzi chłód po damskiej stronie, ja go słyszę jako jeden z uczciwszych i praktyczniejszych męskich głosów w temacie dzieci.
                                                  • sabat3 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 12:39
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Tu Kutuzow budzi chłód po damskiej stronie, ja go słyszę jako jeden z uczciwszy
                                                    > ch i praktyczniejszych męskich głosów w temacie dzieci.

                                                    Tak. Kutuzow to "uczciwy sprzedawca" w tej kwestii. Jak zwykle, taka postawa ma swoje wady i zalety.
                                                  • bgz0702 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 12:42
                                                    proteinawy napisa
                                                    > Tu Kutuzow budzi chłód po damskiej stronie, ja go słyszę jako jeden z uczciwszy
                                                    > ch i praktyczniejszych męskich głosów w temacie dzieci.
                                                    >
                                                    Rzeczywiscie, ja chlod jakis odczuwam z tylu glowy, to pierwsza emocja jaka sie pojawia u mnie, ale po zastanowieniu sie to jednak reprezentuje on bezpieczne stanowisko dla lasek ktore nie chca sie wcale albo juz rozmnazac. Negatywny stosunek do dzieci jednak budzi niepokoj. Ale brawa za uczciwosc
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 13:05
                                                    > Negatywny stosunek do dzieci jednak budzi niepokoj. Ale brawa za uczciwosc <

                                                    Hm, a ja bym uważał na bezdzietnego młodego faceta, deklarującego ciepły stosunek do obcych berbeci. Nie wiem czemu, cos mi w tym nie gra. Nie insynuuje pedofilii, bardziej cos z miejscem na spektrum mężczyzna-kobieta. To akurat nie problem, najwyżej taki osobnik trafi do psałterza przypadkow anegdotycznych działaczy płynności ról społecznych. Gorzej jak to jest wąż próbujący sie ten sposób dorwać do damskich majtek.
                                                  • sabat3 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 13:09
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Hm, a ja bym uważał na bezdzietnego młodego faceta, deklarującego ciepły stosun
                                                    > ek do obcych berbeci.

                                                    Że niby masz coś do księży katolickich? ;)
                                                  • bgz0702 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 13:35
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Negatywny stosunek do dzieci jednak budzi niepokoj. Ale brawa za uczciwos
                                                    > c <
                                                    >
                                                    > Hm, a ja bym uważał na bezdzietnego młodego faceta, deklarującego ciepły stosun
                                                    > ek do obcych berbeci. Nie wiem czemu, cos mi w tym nie gra. Nie insynuuje pedof
                                                    > ilii, bardziej cos z miejscem na spektrum mężczyzna-kobieta. To akurat nie prob
                                                    > lem, najwyżej taki osobnik trafi do psałterza przypadkow anegdotycznych działac
                                                    > zy płynności ról społecznych. Gorzej jak to jest wąż próbujący sie ten sposób d
                                                    > orwać do damskich majtek.
                                                    >
                                                    Bardziej mi chodzilo o niechec do dzieci wlasnych- nie doposalam, i wlasnego genu. A nadmierna ekspresja w wyrazaniu cieplego stosunku do dzieci cudzych bywa niepokojaca tez:) rzeczywiscie, ale tylko nadmierna i w polaczeniu z innymi cechami ze spektrum kobiecych zachowan
                                                  • sea.sea Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 18:27
                                                    Czy odczuwasz czasem dla odmiany chłód i niepokój mając kontakt z osobami które swoich dzieci nie lubią, są z nich wiecznie niezadowolone i trwają z nimi w toksycznej relacji? Czy obiła Ci się o potylicę kiedykolwiek myśl "nie wiem, po co Marian/Petronela mają dzieci, skoro ewidentnie są dla nich kulą u nogi"? :)
                                                  • bgz0702 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 18:54
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Czy odczuwasz czasem dla odmiany chłód i niepokój mając kontakt z osobami które
                                                    > swoich dzieci nie lubią, są z nich wiecznie niezadowolone i trwają z nimi w to
                                                    > ksycznej relacji? Czy obiła Ci się o potylicę kiedykolwiek myśl "nie wiem, po c
                                                    > o Marian/Petronela mają dzieci, skoro ewidentnie są dla nich kulą u nogi"? :)

                                                    Domyslam sie ze to do mnie. Tak, obila sie. Skad pytanie o moj stosumek do takich relacji? Podobnie jak w przypadku innych powodow przyjmuje to jako argumemt :(
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 19:07

                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Czy odczuwasz czasem dla odmiany chłód i niepokój mając kontakt z osobami które
                                                    > swoich dzieci nie lubią, są z nich wiecznie niezadowolone i trwają z nimi w to
                                                    > ksycznej relacji? Czy obiła Ci się o potylicę kiedykolwiek myśl "nie wiem, po c
                                                    > o Marian/Petronela mają dzieci, skoro ewidentnie są dla nich kulą u nogi"? :)

                                                    Nie wiem czy to do mnie (sortowanie drzewka „od najnowszego”, brak cytowania), ale jak do mnie, to jasne. Mam pierdolca na punkcie córki i syna. Odpuściłem (jak chłop Ninka) wszelkie obowiązki samcze i zamiast przy rodzinnym stole odwalać „człowieka sukcesu na zachodzie”, siedzę z dziećmi na placu zabaw.
                                                  • sea.sea Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 19:23
                                                    To było do bgz0702, a propos chłodu i niepokoju, który odczuwa na potylicy po deklaracjach Kutuzowa :)

                                                    > Rzeczywiscie, ja chlod jakis odczuwam z tylu glowy, to pierwsza emocja jaka sie pojawia u mnie, ale po zastanowieniu
                                                    > sie to jednak reprezentuje on bezpieczne stanowisko dla lasek ktore nie chca sie wcale albo juz rozmnazac. Negatywny
                                                    > stosunek do dzieci jednak budzi niepokoj. Ale brawa za uczciwosc
                                                  • bgz0702 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 20:38
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > To było do bgz0702, a propos chłodu i niepokoju, który odczuwa na potylicy po d
                                                    > eklaracjach Kutuzowa :)
                                                    >
                                                    > > Rzeczywiscie, ja chlod jakis odczuwam z tylu glowy, to pierwsza emocja ja
                                                    > ka sie pojawia u mnie, ale po zastanowieniu
                                                    > > sie to jednak reprezentuje on bezpieczne stanowisko dla lasek ktore nie c
                                                    > hca sie wcale albo juz rozmnazac. Negatywny
                                                    > > stosunek do dzieci jednak budzi niepokoj. Ale brawa za uczciwosc

                                                    Tez czytalam od najnowszych. Niech cie nie zmyli moj chlod i niepokoj, dotyczylby tylko relacji z moim udzialem. I tylko dzis, z perspektywy bycia matka, kiedys tez nie planowalam miec dzieci, pierwsze urodzilo sie po siedmiu latach konkubinatu, bo wczesniek nie bylo ich w planie. Malo, byla nawet mysl i rozmowa, ze w ogole ich nie bedzie. Ale sa:) Zadne nie jest wpadka
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 18:17
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Nie chciałem. Teraz mi sie podoba.

                                                    I zakkomunikowałeś to głośnio?

                                                    Ale odradzam „wpadanie” z kims kto nie chce,
                                                    > że niby jak zobaczy nóżki i paluszki to mu sie zmieni.

                                                    Nie znam takich przypadków....może mam za mało koleżanek w szpilkach i czerwonych sukienkach? Wiesz...tych co umieja wykorzystać znajomość badań rynku:)) Nieprawda...jedną
                                                    znam....jakoś się nie dogadujemy, chociaż miła z niej dziewczyna...światopoglądowo mi do niej daleko...wyskrobana przeciwniczka aborcji, katoliczka w drugim konkubinacie itd...

                                                    Do dzieci moze mu sie z
                                                    > mieni, do matki w najlepszym przypadku - litość zastąpi pożądanie. Cześciej - w
                                                    > kurw, ze kobita gra chłopem jak bałałajką.

                                                    To nie wystarczy się postarać? No wiesz..przebrać, zadbać i chłop zadowolony?

                                                    > Tu Kutuzow budzi chłód po damskiej stronie, ja go słyszę jako jeden z uczciwszy
                                                    > ch i praktyczniejszych męskich głosów w temacie dzieci.

                                                    To że wie czego chce zawsze zwilża. To że jest neurotykiem- nie. Wiem że ma pewnie słuszną rację.....z środowisku w jakim się obraca pewnie takie kobiety stanowią większość. Jak się lubi czosnek to trzeba się liczyć ze smrodem
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 19:39
                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    > > Nie chciałem. Teraz mi sie podoba.

                                                    > I zakkomunikowałeś to głośnio?

                                                    Jasne. Stare dobre czasy kiedy gadałem z małżowinka co mi ślina na język przyniosła. Z któregoś kabaretu „Byłem wówczas młody i głupota wprost wyzierała mi z pyska”.
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 20:45
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > proteinawy napisał(a):
                                                    > > > Nie chciałem. Teraz mi sie podoba.
                                                    >
                                                    > > I zakkomunikowałeś to głośnio?
                                                    >
                                                    > Jasne. Stare dobre czasy kiedy gadałem z małżowinka co mi ślina na język przyni
                                                    > osła. Z któregoś kabaretu „Byłem wówczas młody i głupota wprost wyzierała mi z
                                                    > pyska”.

                                                    Rozumiem...a teraz Ci wstyd że tak kłamałeś tudzież zmieniłeś nastawienie po latach?:))
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 22:07
                                                    > Rozumiem...a teraz Ci wstyd że tak kłamałeś tudzież zmieniłeś nastawienie po latach?:)) <

                                                    A skąd, toż mówiłem, żem skończony kłamca :)
                                                    No ale dobra, przyznaje bez bicia, ze ten tekst o kłamstwach był cienki.
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 22:42
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > A skąd, toż mówiłem, żem skończony kłamca :)
                                                    > No ale dobra, przyznaje bez bicia, ze ten tekst o kłamstwach był cienki.

                                                    Nie szkodzi. Wybaczę wszystko ludziom którzy lubią zwierzęta i swoje dzieci:))
                                                  • bgz0702 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 23:15
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Zmiana nastawienia nie jest udawaniem. Chyba ze udajesz ze zmieniles nast
                                                    > awienie :) <
                                                    >
                                                    > To zostań lesbijka na jeden wieczór. Nastaw sie do włochatej cipki tak pozytywn
                                                    > ie jak ja - i opisz jak było ;)
                                                    >
                                                    Tak nagle i znienacka?:)) nie, to musialabym udac zmiane nastawienia. Bez wewnetrznego przekonania to nie da rady... Uznanie/przekonanie/przyswojenie = internalizacja, a nie udawanie :) Raz, ze zmiana nie moze byc ograniczona czasem, tak na jeden wieczor;) dwa ze moglbys mnie zachecic do ludozerstwa rownie dobrze:) wiara we wlasne mozliwosci w przypadku sabata i lizanie cipki przez laske hetero, to troche rozne bieguny :) Piles?:)
                                                  • szopen_cn Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 12:17
                                                    I co to ma byc Panie Urquhart?
                                                    Tak znienacka?
                                                    Post, z ktorym zgadzam sie w 100%?
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 13:41
                                                    urquhart napisał:
                                                    > "Przez większość ludzi jest on utożsamiany z erupcją niebywałego talentu, zdoln
                                                    > ości. Tak wielkich, że ludziom, którzy je mają, wprost nie wypada ciężko pracow
                                                    > ać czy uczyć się czegoś – byłoby to zaprzeczeniem faktu, że są tacy zdolni. Pra
                                                    > wda jest jednak kompletnie inna: sukces zależy od naszego wewnętrznego zaangażo
                                                    > wania. Mamy rozmaite charaktery i różne zdolności, jest jednak jasne, że nasz r
                                                    > ozwój zależy od doświadczenia, nauki i osobistych wysiłków (...) Co ciekawe, na
                                                    > stawienie na „nierozwój/stałość” widać już u małych dzieci. Kiedy badaliśmy kil
                                                    > kulatki, widać było subtelną różnicę między tymi, które są przekonane: „jestem
                                                    > mądry(a)”, a tymi, które myślą o sobie: „mogę się jeszcze czegoś nauczyć”. Te p
                                                    > ierwsze mówią: „Ktoś, kto urodził się mądry, nie popełnia błędów” i wybierają b
                                                    > ezpieczniejsze opcje. Te drugie sięgają po coraz trudniejsze łamigłówki, nawet
                                                    > jeżeli nie uda się ich rozwiązać. Mówią: „będę miał/a frajdę, kiedy się z nimi
                                                    > uporam”. (...) Upodobanie do wyzwań i wytrwałość okazywana właśnie wtedy, gdy c
                                                    > oś idzie nie tak, to wyznaczniki nastawienia na rozwój. To ono sprawia, że ludz
                                                    > ie potrafią sobie poradzić nawet w najtrudniejszych chwilach. (...) Możemy się
                                                    > nauczyć bycia ludźmi sukcesu poprzez zrozumienie faktu, że możemy udoskonalać
                                                    > swoje umiejętności. Jeżeli przyjmie się to do wiadomości, łatwiej jest stawiać
                                                    > czoło trudnościom i być wytrwałym w ich przezwyciężaniu. Wszystko zależy od nas
                                                    > zego nastawienia.(...)
                                                    > otaczać się ludźmi, którzy nie tyle będą nas umacniali w dobrej opinii na temat
                                                    > siebie, ile zmotywują do rozwoju. Mieć wokół siebie atmosferę konstruktywnej k
                                                    > rytyki, kogoś, kto co jakiś czas zamiast chwalić, da nam „kreatywnego” kopa, po
                                                    > dpowie, po co możemy jeszcze sięgnąć i w czym się sprawdzić. Łatwo ulec pokusie
                                                    > stworzenia wokół siebie idealnego świata, w którym będziesz się czuć nieskazit
                                                    > elnie, a wszyscy wokół – partner, współpracownicy – będą to samozadowolenie uma
                                                    > cniać."

                                                    Do tego trzebaby dopiąc umiejetność wybierania tego w czym chcemy byc lepsi od tego co nam narzuca społeczeństwo/wychowanie czy cokolwiek co jest na zewnątrz nas. I tak zawodowo ciągle się uczę. W związku też. Ale nie będę sobie wsadzać do dupy pawich piór tylko po to, żeby poudawać pawia. Nie jestem nim. Dzięki Bogu na świecie jest taka mnogość ptactwa, że mogę sobie być wróblicą i stworzyć wróbli związek. Nowe, modne podejście do samorozwoju zostawiam tym dla których jest to wartością. Ja mam swój ogląd świata. Lubię wiedzieć jakie są prawidła rządzące śwaitem i zdaję sobie sprawę że łykanie ich bez wcześniejszego obejrzenia może doprowadzić do choroby. Dodatkowo nie dotyczą one wszystkich ludzi. I ja chyba celuję z tą grupę ( czasami) której nie dotyczą.
                                                    Uczenie się to mało. Trzeba jeszcze być selektywnym. Cenię w Tobie Urgu że chcesz się rozwiając ja polu stosunków damsko - męskich. Wkurwia mnie to, że uważasz że inni tego nie robią, bo wybierają inną drogę. Lub nią zwycaajnie nie idą, bo wybierają inne przestrzenie do samorozwoju.
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 13:49
                                                    Myślę że ważne dla ciebie jest posiadanie kontroli. Borykam się z tym od lat. Pozostałośc po dzieciństwie plus mój charakter. Od kiedy odpuściłam moje zycie ma lepszą jakość
                                                  • kutuzow Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 15:06
                                                    zawle napisała:

                                                    > I tak zawodowo ciągle się uczę. W związku też. Ale nie będę sobie wsadzać
                                                    > do dupy pawich piór tylko po to, żeby poudawać pawia. Nie jestem nim. Dzięki Bo
                                                    > gu na świecie jest taka mnogość ptactwa, że mogę sobie być wróblicą i stworzyć
                                                    > wróbli związek

                                                    Zawle...piszesz teraz z perspektywy babci, co ma juz dzieci odchowane i zajmuje się wnukami.
                                                    ciekawy jestem czy tak samo miałaś w nosie to czego szukają/punktują Panowie gdy byłaś na etapie poszukiwania męża/ojca dzieci. Te wszystkie opowieści o "wersji Demo" nie biorą się znikąd.
                                                    Twoja (obecna) narracja jest tak samo wartościowa, jak narracja gościa który na początku w latach młodości miał ogładę, bo tego oczekiwały jego potencjalne wybranki. Teraz zaś po latach 20 z tą samą Grazyną (gdy Karyna i Brajanek odchowane) beka przy stole i puszcza bąki twierdząc ze jest u siebie i nie musi udawać pawia.
                                                  • aandzia43 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 15:57
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > I tak zawodowo ciągle się uczę. W związku też. Ale nie będę sobie wsadzać
                                                    >
                                                    > > do dupy pawich piór tylko po to, żeby poudawać pawia. Nie jestem nim. Dzi
                                                    > ęki Bo
                                                    > > gu na świecie jest taka mnogość ptactwa, że mogę sobie być wróblicą i stw
                                                    > orzyć
                                                    > > wróbli związek
                                                    >
                                                    > Zawle...piszesz teraz z perspektywy babci, co ma juz dzieci odchowane i zajmuje
                                                    > się wnukami.
                                                    > ciekawy jestem czy tak samo miałaś w nosie to czego szukają/punktują Panowie gd
                                                    > y byłaś na etapie poszukiwania męża/ojca dzieci. Te wszystkie opowieści o "wers
                                                    > ji Demo" nie biorą się znikąd.
                                                    > Twoja (obecna) narracja jest tak samo wartościowa, jak narracja gościa który na
                                                    > początku w latach młodości miał ogładę, bo tego oczekiwały jego potencjalne wy
                                                    > branki. Teraz zaś po latach 20 z tą samą Grazyną (gdy Karyna i Brajanek odchowa
                                                    > ne) beka przy stole i puszcza bąki twierdząc ze jest u siebie i nie musi udawać
                                                    > pawia.

                                                    Wiesz, w pewnym momencie dojrzewania (najczęściej.wcale jeszcze nie starzenia się) człowiek załapuje co mu.pasuje a.co kompletnie nie jest z jego bajki. Pawie pióro w dupie wróbla nie zwiększa szans wróbla na wdzięki wroblicy, ale już umiejętne nastroszenie piórek jak najbardziej. Chyba to miała na myśli Zawle.
                                                    Nie mogę chodzić w szpilkach i nie wyglądam w nich dobrze więc dopuściłam wieki temu nie odpuszczając innych dostępnych dla mnie upiększaczy.
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 17:07
                                                    aandzia43 napisała:> Wiesz, w pewnym momencie dojrzewania (najczęściej.wcale jeszcze nie starzenia s
                                                    > ię) człowiek załapuje co mu.pasuje a.co kompletnie nie jest z jego bajki. Pawie
                                                    > pióro w dupie wróbla nie zwiększa szans wróbla na wdzięki wroblicy, ale już um
                                                    > iejętne nastroszenie piórek jak najbardziej. Chyba to miała na myśli Zawle.
                                                    > Nie mogę chodzić w szpilkach i nie wyglądam w nich dobrze więc dopuściłam wieki
                                                    > temu nie odpuszczając innych dostępnych dla mnie upiększaczy.

                                                    Ależ wróblicę na to złapiesz. Tylko potem będzie rozczarowanie;) No chyba że masz w planie całe życie kleić te piórka, siadać tylko na jednym półdupku lub robić zamieszanie ( kołysać lódką?) żeby wróblica nie mogła w spokoju spojrzeć i zobaczyć przebierańca. Pawice odwrócą się z zażenowaniem ( och te wstrętne, nie lubiące seksu baby;)
                                                  • kutuzow Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 18:30
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Wiesz, w pewnym momencie dojrzewania (najczęściej.wcale jeszcze nie starzenia s
                                                    > ię) człowiek załapuje co mu.pasuje a.co kompletnie nie jest z jego bajki.

                                                    Patrz, jakoś tak tyle lasek gdzieś w okolicach 30-tki odkrywa, że chce dziecka. Tak samo większość chce ślubu. Jakoś nie są to zbyt szokujące odkrycia ;-)
                                                    ...to czy ktoś np. lubi anala, albo może rozsmakował się w masażu prostaty podczas blow-job-a to nie jest jakaś wielka zmiana "gustu". To są tylko niewiele znaczące detale w narracji która idzie utartymi koleinami: szkoła, najlepszy partner, zaręczyny, ślub, dziecko(dzieci) rodzina.
                                                  • aandzia43 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 19:03
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Wiesz, w pewnym momencie dojrzewania (najczęściej.wcale jeszcze nie starz
                                                    > enia s
                                                    > > ię) człowiek załapuje co mu.pasuje a.co kompletnie nie jest z jego bajki.
                                                    >
                                                    > Patrz, jakoś tak tyle lasek gdzieś w okolicach 30-tki odkrywa, że chce dziecka.
                                                    > Tak samo większość chce ślubu. Jakoś nie są to zbyt szokujące odkrycia ;-)
                                                    > ...to czy ktoś np. lubi anala, albo może rozsmakował się w masażu prostaty podc
                                                    > zas blow-job-a to nie jest jakaś wielka zmiana "gustu". To są tylko niewiele zn
                                                    > aczące detale w narracji która idzie utartymi koleinami: szkoła, najlepszy part
                                                    > ner, zaręczyny, ślub, dziecko(dzieci) rodzina.

                                                    Pewnie masz rację, tylko ja pisząc "pasuje" miałam na myśli wizerunek i sposoby wabienia, nie upodobania i plany :-)
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 16:53
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Zawle...piszesz teraz z perspektywy babci, co ma juz dzieci odchowane i zajmuje
                                                    > się wnukami.
                                                    > ciekawy jestem czy tak samo miałaś w nosie to czego szukają/punktują Panowie gd
                                                    > y byłaś na etapie poszukiwania męża/ojca dzieci. Te wszystkie opowieści o "wers
                                                    > ji Demo" nie biorą się znikąd.
                                                    > Twoja (obecna) narracja jest tak samo wartościowa, jak narracja gościa który na
                                                    > początku w latach młodości miał ogładę, bo tego oczekiwały jego potencjalne wy
                                                    > branki. Teraz zaś po latach 20 z tą samą Grazyną (gdy Karyna i Brajanek odchowa
                                                    > ne) beka przy stole i puszcza bąki twierdząc ze jest u siebie i nie musi udawać
                                                    > pawia.

                                                    hehe..męska narracja. Najpierw Ci wypomianają że chcesz mieć dzieci, potem że ich nie chcesz:))Piszę z perspektywy kobiety która chce, może i lubi się zbykać...inadal to robi. Cżęsciej niż wtedy gdy byłam młoda. Nic się w tej materii nie zmieniło od kiedy miałam 16 lat. Bogatszej o doświadcznia w wielu związkach. Podrywam na to samo od 30 lat..nadal skutecznie. Nie zdyskredytujesz mnie teraz, tak jak nie byłbyś w stanie zrobić tego gdy byłam młódką.
                                                  • kutuzow Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 18:25
                                                    zawle napisała:
                                                    > hehe..męska narracja. Najpierw Ci wypomianają że chcesz mieć dzieci, potem że i
                                                    > ch nie chcesz:)

                                                    Możesz wskazać gdzie to napisałem? Odchowanie dzieci nie jest tożsame ze zmianą decyzji, że nagle chcesz (jak ja) być bezdzietna. To trochę jak facet który najpierw się stara, żeby zdobyć nową laskę, jak już zaciągnie ją do łóżka, to nagle traci zainteresowanie bo dostał co chciał, a na związku mu nie zależy.


                                                    >>> Podrywam na to samo od 30 lat..nadal skutecznie.

                                                    Ja rozumiem, że nadal masz cipkę...tak jak miałaś ją 30 lat wcześniej. To się "nie wymydli". Obstawiam jednak, że wiele innych czynników się zmieniło

                                                    > Nie zdyskredytujesz mnie teraz,
                                                    > tak jak nie byłbyś w stanie zrobić tego gdy byłam młódką.

                                                    Nie chodzi o dyskredytację...chodzi o pokazanie, że "głodny sytego nie zrozumie". To trochę tak, jakby 60-cio latek pisał nam tutaj jak to on już nie chce się stroić w piórka i rwać tych 18-tek, bo teraz to on ma wyrąbane na 18-tki... wierzyłabyś takiemu gościowi?
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 18:40
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Możesz wskazać gdzie to napisałem? Odchowanie dzieci nie jest tożsame ze zmianą
                                                    > decyzji, że nagle chcesz (jak ja) być bezdzietna. To trochę jak facet który na
                                                    > jpierw się stara, żeby zdobyć nową laskę, jak już zaciągnie ją do łóżka, to nag
                                                    > le traci zainteresowanie bo dostał co chciał, a na związku mu nie zależy.

                                                    Ależ jest. Urodziłam dwójkę i powiedziałam pass. Dwa związki zakończyłam bo mój ówczesny partner chciał mieć dzieci. Nadal mogę rodzić. Nie chcę. A co do rozmyślających się facetów....bywają. Nie rozumiem analogii. Dzieci nigdy nie planowałam. Nigdy nie było ich w moich celach zyciowych.

                                                    > Ja rozumiem, że nadal masz cipkę...tak jak miałaś ją 30 lat wcześniej. To się "
                                                    > nie wymydli". Obstawiam jednak, że wiele innych czynników się zmieniło

                                                    Jakich czynników które niby teraz mi ułatwiają zadanie? I mogę sobie oglądać świat z pozycji....mnie już to nie dotyczy?

                                                    > Nie chodzi o dyskredytację...chodzi o pokazanie, że "głodny sytego nie zrozumie
                                                    > ". To trochę tak, jakby 60-cio latek pisał nam tutaj jak to on już nie chce się
                                                    > stroić w piórka i rwać tych 18-tek, bo teraz to on ma wyrąbane na 18-tki... wi
                                                    > erzyłabyś takiemu gościowi?

                                                    jestem głodna, a stołówka coraz mniej dostępna.

                                                    To trochę tak, jakby 60-cio latek pisał nam tutaj jak to on już nie chce się
                                                    > stroić w piórka i rwać tych 18-tek, bo teraz to on ma wyrąbane na 18-tki... wi
                                                    > erzyłabyś takiemu gościowi?

                                                    Pewnie tu jest pies pogrzebany. Mnie nie rajcują dzieci. I nie celuję w tą grupę od kiedy skończyłam 20 lat. Ale chadzałam do łózka z dużo młodszymi, pewnie z Twoimi rówieśnikami. Z braku laku. Dla zaruchania.
                                                  • kutuzow Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 19:02
                                                    zawle napisała:
                                                    > Ależ jest. Urodziłam dwójkę i powiedziałam pass.

                                                    Miałaś jakiś plan* (rodzina), który ZREALIZOWAŁAŚ. Przecież nie oznacza to, że musisz rodzić co rok aż do menopauzy. Wystarczy Ci dwójka dzieci. Więc to co chciałaś osiągnęłaś. Mężczyzna jest rzeczą nabytą w tym równaniu. Dziś ten jutro inny, dzieci są najważniejsze.
                                                    Dlatego się śmieję z tej Twojej narracji o zmianach upodobań z wiekiem. To trochę tak jakbyś pisała że kiedyś lubiłaś ubrania w różu, potem fuksji, ale teraz to najbardziej lubisz głęboką zieleń. Owszem są tą zmiany upodobań...ale niewiele to wnosi do planów życiowych, a te (w przypadku przeważającej większości kobiet) są mega przewidywalne.

                                                    * Sorry, ale inteligentna osoba, która nie jest oderwana granatem od pługa w XX wieku wie co to jest antykoncepcja. Rozumiem że można wpaść, ale zazwyczaj ta wpadka jest na zasadzie: w sumie nie planuje TERAZ, ale jak będzie to jakoś to ogarnę. Gdybyś BARDZO nie chciała dziecka, to po pierwsze nie zaliczyłabyś drugiej wpadki (byś stosowała pewnie wszystkie środki na raz żeby nie powielić tego błędu), po drugie mogłabyś myśleć o innych rozwiązaniach.
                                                    Zobacz, że jakoś dziwnym trafem już nie pojawiło się dziecko nr 3,4,5 i 6. Nagle nauczyłaś się co to antykoncepcja, czy tym razem NAPRAWDĘ już nie chciałaś dziecka...więc się postarałaś żeby więcej wpadek nie było?


                                                    > Mnie nie rajcują dzieci. I nie celuję w tą grup
                                                    > ę od kiedy skończyłam 20 lat. Ale chadzałam do łózka z dużo młodszymi, pewnie z
                                                    > Twoimi rówieśnikami. Z braku laku. Dla zaruchania.

                                                    Mogę zapytać ile lat różnicy było między Tobą, a Twoim ex mężem?
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 21:02
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Miałaś jakiś plan* (rodzina), który ZREALIZOWAŁAŚ. Przecież nie oznacza to, że
                                                    > musisz rodzić co rok aż do menopauzy. Wystarczy Ci dwójka dzieci. Więc to co ch
                                                    > ciałaś osiągnęłaś. Mężczyzna jest rzeczą nabytą w tym równaniu. Dziś ten jutro
                                                    > inny, dzieci są najważniejsze.

                                                    Nie miałam planu rodzina. Byłam młoda i chciałam wyjechać do Niemiec:)) Dzieci nie są NAJWAŻNIEJSZE, ale nie sa DOROSŁE. Doprowadziłam je do dorosłości bo zdecydowałam się je urodzić. Podobnie doprowadzę kota i psa do śmierci bo zdecydowałam się nimi zaopiekować. Nie chcesz chyba porównywać dorosłych mężczyzn do dzieci, psów i kotów? Bez jaj.

                                                    > Dlatego się śmieję z tej Twojej narracji o zmianach upodobań z wiekiem. To troc
                                                    > hę tak jakbyś pisała że kiedyś lubiłaś ubrania w różu, potem fuksji, ale teraz
                                                    > to najbardziej lubisz głęboką zieleń. Owszem są tą zmiany upodobań...ale niewie
                                                    > le to wnosi do planów życiowych, a te (w przypadku przeważającej większości kob
                                                    > iet) są mega przewidywalne.

                                                    Trochę kicha jeśli kobiety nie stanowią dla Ciebie żadnej tajemnicy. Dla mnie faceci nią są nadal.

                                                    > * Sorry, ale inteligentna osoba, która nie jest oderwana granatem od pługa w XX
                                                    > wieku wie co to jest antykoncepcja. Rozumiem że można wpaść, ale zazwyczaj ta
                                                    > wpadka jest na zasadzie: w sumie nie planuje TERAZ, ale jak będzie to jakoś to
                                                    > ogarnę. Gdybyś BARDZO nie chciała dziecka, to po pierwsze nie zaliczyłabyś drug
                                                    > iej wpadki (byś stosowała pewnie wszystkie środki na raz żeby nie powielić tego
                                                    > błędu), po drugie mogłabyś myśleć o innych rozwiązaniach.

                                                    To że Ty masz takie spojrzenie na antykoncepcję nie oznacza że ktoś MUSI mieć takie samo. Nie oceniaj innych swoją miarą. Nigdy nie stosowałam antykonceptów/spiral i innych nienaturalnych metod antykoncepcji.

                                                    > Zobacz, że jakoś dziwnym trafem już nie pojawiło się dziecko nr 3,4,5 i 6. Nagl
                                                    > e nauczyłaś się co to antykoncepcja, czy tym razem NAPRAWDĘ już nie chciałaś dz
                                                    > iecka...więc się postarałaś żeby więcej wpadek nie było?

                                                    Widać Bóg tak chciał:))

                                                    > Mogę zapytać ile lat różnicy było między Tobą, a Twoim ex mężem?

                                                    5
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 21:03
                                                    Gdybym zaszła w ciążę to bym ją usunęła.
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 21:24
                                                    > Gdybym zaszła w ciążę to bym ją usunęła.

                                                    1. Czy potem rozważyłabys „nienaturalne” środki anty?
                                                    2. Czy naturalne metody aborcji sa mniej szkodliwe od nienaturalnych?

                                                    Pytania brzmią jak z podtekstem, ale w tym przypadku nie wbijam szpil, jestem za Twoim prawem przerabiania zygot w ravioli. Mam mało znajomych żyjących w zgodzie z natura, to pytam.
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 21:34
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > 1. Czy potem rozważyłabys „nienaturalne” środki anty?

                                                    Nie.

                                                    > 2. Czy naturalne metody aborcji sa mniej szkodliwe od nienaturalnych?

                                                    Nie znam miary która by to oceniła.

                                                    > Pytania brzmią jak z podtekstem, ale w tym przypadku nie wbijam szpil, jestem z
                                                    > a Twoim prawem przerabiania zygot w ravioli. Mam mało znajomych żyjących w zgod
                                                    > zie z natura, to pytam.

                                                    Nie żyję w zgodzie z naturą. Gdybym mieszkała w lesie i żywiła się tym co sama wychoduję to mogłabym tak mówić. Nie stoi za tym żadna idea.
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 22:17
                                                    > Nie znam miary która by to oceniła.

                                                    Bierzesz metodę A i B i porównujesz trupy i uszkodzenia. U zainfekowanych, nie u zygot.
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 23:06
                                                    Jesteś w stanie ocenić skutni dla zdrowia fizycznego, psychicznego? Gratulacje;)
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 00:13
                                                    > Jesteś w stanie ocenić skutni dla zdrowia fizycznego, psychicznego? Gratulacje;) <

                                                    Przeceniasz mnie, nie moja działka . Ale medycyna robi to od lat dla leków i zabiegów. Ślepe testy, podwójnie ślepe testy, potrójnie ślepe testy, grupy kontrolne, podstawy statystyki, cos w ten deseń. Jezeli nie słyszałaś, to zacznij od: pl.m.wikipedia.org/wiki/Ślepa_próba_(medycyna) potem przeleć sie po linkach na dole.
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 07:11
                                                    Jednak nie wierze ze sa w stanie ocenic ktore mrtody antykoncepcyjne maja mniejsze skutki uboczne. Zwlaszcza w sytuacji osobniczej. Dla jednej kobiety stres zwiazany z mozliwoscia zaciazenia moze znacznie przekraczac skutki szprycowania sie hormonami. Inna hormonow brac nie moze w ogole
                                                  • kutuzow Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 00:16

                                                    Zawle, proszę nie traktuj rozmówców jak idiotów, szczególnie gdy w dwóch sąsiednich postach wrzucasz dwie wykluczające się wypowiedzi:

                                                    > Nie miałam planu rodzina.
                                                    i
                                                    > Gdybym zaszła w ciążę to bym ją usunęła.

                                                    Czyli na początku jakoś nie usunęłaś, mimo że (niby) nie chciałaś dzieci...ale potem po dwójce jakoś już odkryłaś skąd się biorą dzieci i nie miałaś już (cudownie) kolejnych. Proszę...takie bajki to możesz Markowi wciskać...on nadal wierzy że jego dzieci były wpadką ;-)


                                                    Ile lat różnicy jest teraz między Twoimi partnerami i Tobą?
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 07:17
                                                    kutuzow napisał:

                                                    >
                                                    > Zawle, proszę nie traktuj rozmówców jak idiotów, szczególnie gdy w dwóch sąsied
                                                    > nich postach wrzucasz dwie wykluczające się wypowiedzi:
                                                    >
                                                    > > Nie miałam planu rodzina.
                                                    > i
                                                    > > Gdybym zaszła w ciążę to bym ją usunęła.
                                                    >
                                                    > Czyli na początku jakoś nie usunęłaś, mimo że (niby) nie chciałaś dzieci...ale
                                                    > potem po dwójce jakoś już odkryłaś skąd się biorą dzieci i nie miałaś już (cudo
                                                    > wnie) kolejnych. Proszę...takie bajki to możesz Markowi wciskać...on nadal wier
                                                    > zy że jego dzieci były wpadką ;-)
                                                    >
                                                    Gdybym chciala zebys mi wierzyl. Gdybym chciala twojej akceptacji to napisalabym cos milego dla twojego oka i zgodnego z twoimi przekonaniami. A ze mam to w nosie to pisze jak jest. Gdy zaszlam w ciaze z pierwszym dzieckiem, to bylam po wizycie u gina ktory orzekl ze powinnam leczyc bezplosdnisc.


                                                    > Ile lat różnicy jest teraz między Twoimi partnerami i Tobą?
                                                    >


                                                    -12 do +15. ( byl podobny do stinga i podobal sie moim kumpelom;)
                                                  • kutuzow Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 10:17
                                                    zawle napisała:
                                                    > A ze mam to w
                                                    > nosie to pisze jak jest. Gdy zaszlam w ciaze z pierwszym dzieckiem, to bylam po
                                                    > wizycie u gina ktory orzekl ze powinnam leczyc bezplosdnisc.

                                                    Wyjaśnij mi zatem prosze co stanęło na przeszkodzie temu, żeby usunąć to dziecko.
                                                    Przecież wyraźnie napisałaś: "Gdybym zaszła w ciążę to bym ją usunęła."

                                                    Nie dostrzegasz tego, że wyraźnie mijasz się z tym co sama deklarujesz/piszesz?

                                                    Oto mi własnie chodzi, że wiele kobiet "nie planuje dzieci" na zasadzie:
                                                    "Teraz co prawda dziecka nie chcę, ale jeśli się pojawi w przyszłości to tragedii nie będzie" i one to sprzedają potem jako "wpadka" a tak na prawdę jest to po prostu liczenie na to że z czasem matka natura zrobi swoje i rozwiąże dylemat kobiety "kiedy czas na dziecko".
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 11:24
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Wyjaśnij mi zatem prosze co stanęło na przeszkodzie temu, żeby usunąć to dzieck
                                                    > o.
                                                    > Przecież wyraźnie napisałaś: "Gdybym zaszła w ciążę to bym ją usunęła."

                                                    Pierwszym powodem był 4 miesiąc ciąży. Gdy zatrzymała mi się miesiączka ( co było u mnie normą z powodu braku owulacji) to się zgapiłam. Potem poszłam do gina, który w badaniu jej nie stwierdził. Druga wizyta była już w 4 miesiącu. Cud- możesz nie wierzyć jeśli nie chcesz. A drugi powód był taki że oboje zdecydowaliścy że urodzę. Drugie było jako baby born do pierwszego ( taka oficjalna wersja). Mój mąż nie miał rodzeństwa i oboje uważaliścy że fajnie nie być samym na tym świecie.

                                                    >
                                                    > Nie dostrzegasz tego, że wyraźnie mijasz się z tym co sama deklarujesz/piszesz?

                                                    Z niczym się nie mijam. Tyle że Ty świat widzisz przez swoje niechęci. Nie chcesz mieć dzieci. Bardzo i zdecydowanie. Ja tego nie miałam. Mój mąż też nie. Taki naturalny etap w życiu dorosłych ludzi. Nie wiem jak to się ma do tego że jestem już po okresie w którym się takie decyzje dopuszcza i nie muszę się nikomu przypodobać? Chciałam dziecko raz....z kimś zupełnie innym. Ten ktoś też bardzo chciał dziecko ze mną...nie wyszło. Dwóm panom powiedziałam zdecydowanie nie. Nigdy nie miałam sytuacji że miałabym parcie na ciążę i musiała oszukiwać, szukać sobie kogoś na siłę.

                                                    > Oto mi własnie chodzi, że wiele kobiet "nie planuje dzieci" na zasadzie:
                                                    > "Teraz co prawda dziecka nie chcę, ale jeśli się pojawi w przyszłości to traged
                                                    > ii nie będzie" i one to sprzedają potem jako "wpadka" a tak na prawdę jest to p
                                                    > o prostu liczenie na to że z czasem matka natura zrobi swoje i rozwiąże dylemat
                                                    > kobiety "kiedy czas na dziecko".

                                                    Masz bardzo zły obraz kobiet. To nie mój problem. Oczywisxcie pewnie są i takie. Jak i panowie udupiający swoje partnerki tym samym. Tyle że ja się na tym nie skupiam.
                                                  • kutuzow Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 11:58
                                                    zawle napisała:
                                                    > Drugie było jako baby born do pierwszego ( taka oficjalna wersj
                                                    > a). Mój mąż nie miał rodzeństwa i oboje uważaliścy że fajnie nie być samym na t
                                                    > ym świecie.

                                                    Dostrzegasz zmianę narracji?
                                                    Wcześniej...nie nie nie...skądże...bym wpadła to bym usunęła....teraz "w sumie z mężem zdecydowaliśmy się pójść za ciosem".
                                                    Widzisz Zawle...dlatego nauczyłem sie, patrzeć przez palce na te kobiece deklaracje w sprawie dzieci.

                                                    > Z niczym się nie mijam. Tyle że Ty świat widzisz przez swoje niechęci. Nie chce
                                                    > sz mieć dzieci. Bardzo i zdecydowanie. Ja tego nie miałam. Mój mąż też nie.

                                                    Przecież dokładnie o tym pisałem. Ze te kobiece "wpadki" to nie są jak męskie "wpadki".
                                                    To takie: "...w sumie to chciałam za rok, dwa...ale jak już się przydarzyło to tragedii nie ma".
                                                    vs męskie: "k****a no toś se pan narobił"

                                                    > Masz bardzo zły obraz kobiet. To nie mój problem.

                                                    Mój obraz jest realny. Przeczytaj sobie art w Newsweeku:

                                                    www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/bezdzietni-z-wyboru-dlaczego-nie-chca-dzieci-,artykuly,427933,1.html?src=HP_List_most_read
                                                    W Polsce brak parcia na dziecko jest czymś niesłychanym/rzadkim.
                                                  • aandzia43 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 12:10

                                                    > Dostrzegasz zmianę narracji?
                                                    > Wcześniej...nie nie nie...skądże...bym wpadła to bym usunęła....teraz "w sumie
                                                    > z mężem zdecydowaliśmy się pójść za ciosem".
                                                    > Widzisz Zawle...dlatego nauczyłem sie, patrzeć przez palce na te kobiece deklar
                                                    > acje w sprawie dzieci.

                                                    To jest narracja większości kobiet i dużej części mężczyzn.



                                                    > Przecież dokładnie o tym pisałem. Ze te kobiece "wpadki" to nie są jak męskie "
                                                    > wpadki".

                                                    Męskie wpadki też są różne, nie jesteś typowym w tej materii mężczyzną więc nie przywłaszczaj sobie przymiotnika.


                                                    > To takie: "...w sumie to chciałam za rok, dwa...ale jak już się przydarzyło to
                                                    > tragedii nie ma".
                                                    > vs męskie: "k****a no toś se pan narobił"
                                                    >
                                                    > > Masz bardzo zły obraz kobiet. To nie mój problem.
                                                    >
                                                    > Mój obraz jest realny. Przeczytaj sobie art w Newsweeku:
                                                    >
                                                    > www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/bezdzietni-z-wyboru-dlaczego-nie-chca-dzieci-,artykuly,427933,1.html?src=HP_List_most_read
                                                    > W Polsce brak parcia na dziecko jest czymś niesłychanym/rzadkim.

                                                    Tak, aż taka jaj twoja niechęć jest rzadka nawet wśród mężczyzn. Masz przerąbane w kontakcie z każdą kobietą w wieku rozrodczym ze sprawną macicą.
                                                  • kutuzow Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 13:02
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > To jest narracja większości kobiet i dużej części mężczyzn.

                                                    Aandzia, ja nie mam problemu z taką narracją. Ja mam problem z hipokryzją która wali po oczach. Zobacz, że Zawle najpierw piszę, że gdyby zaszła w ciąże to by usunęła...a potem że w sumie z mężem machnęli sobie drugie dziecko, co by pierwsze nie było samotne.
                                                    Jestem po prostu za tym, zeby nie zaciemniać niektórych wyrazów. Tak jak akcja MeToo powoduje że teraz jako molestowanie zaczyna być traktowany "złe" spojrzenie lub dowcip, tak tutaj jako "wpadkę" Zawle opisuje podejście: jak będzie to będzie, jak nie będzie to trudno.
                                                    Wg mnie to jest zdecydowanie daleko od definicji "wpadki".

                                                    > Męskie wpadki też są różne, nie jesteś typowym w tej materii mężczyzną więc nie
                                                    > przywłaszczaj sobie przymiotnika.

                                                    Bywam na piwie z kumplami i wiem jak zachowują się facecji po prawdziwej wpadce (a nie takiej: "jesteśmy już razem 5 lat, w sumie i tak kiedyś chcemy dziecko, więc jak teraz jest ciąża to nic złego się nie dzieje"...ja piszę o Wpadce...czyli coś co nie było chciane i planowane nawet hipotetycznie.

                                                    > Tak, aż taka jaj twoja niechęć jest rzadka nawet wśród mężczyzn. Masz przerąban
                                                    > e w kontakcie z każdą kobietą w wieku rozrodczym ze sprawną macicą.

                                                    Jakoś sobie radzę i co ważne...na brak seksu nie narzekam (jak wielu moich rówieśników którzy poszli tradycyjną drogą).
                                                  • aandzia43 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 14:19
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > To jest narracja większości kobiet i dużej części mężczyzn.
                                                    >
                                                    > Aandzia, ja nie mam problemu z taką narracją. Ja mam problem z hipokryzją która
                                                    > wali po oczach. Zobacz, że Zawle najpierw piszę, że gdyby zaszła w ciąże to by
                                                    > usunęła...a potem że w sumie z mężem machnęli sobie drugie dziecko, co by pier
                                                    > wsze nie było samotne.

                                                    Zawle pisze ze usunęłaby jako baba po czterdziestce, której pewnie dopiekły porody, wychowywani i zarabianie na dzieci. Pisze jako kobiet w określonej sytuacji wiekowej, zdrowotnej i finansowej.


                                                    > Jestem po prostu za tym, zeby nie zaciemniać niektórych wyrazów.

                                                    To nie zaciemnianie, to płynące życie. Płynie on w tej materii i kobieto, i mężczyznom. Tobie nie, bo masz wyjątkową niechęć do robienia dzieci. Mam taką koleżankę, rozumiem doskonale jej i twój punkt widzenia.


                                                    > > Męskie wpadki też są różne, nie jesteś typowym w tej materii mężczyzną wi
                                                    > ęc nie
                                                    > > przywłaszczaj sobie przymiotnika.
                                                    >
                                                    > Bywam na piwie z kumplami i wiem jak zachowują się facecji po prawdziwej wpadce
                                                    > (a nie takiej: "jesteśmy już razem 5 lat, w sumie i tak kiedyś chcemy dziecko,
                                                    > więc jak teraz jest ciąża to nic złego się nie dzieje"...ja piszę o Wpadce...c
                                                    > zyli coś co nie było chciane i planowane nawet hipotetycznie.

                                                    Ale mnie uczestniczysz w rozmowch kobiet o wpadkach, tam się dopiero dzieje :-D Poza tym napisałam, że męskie wpadki teżsą różne.


                                                    > > Tak, aż taka jaj twoja niechęć jest rzadka nawet wśród mężczyzn. Masz prz
                                                    > erąban
                                                    > > e w kontakcie z każdą kobietą w wieku rozrodczym ze sprawną macicą.
                                                    >
                                                    > Jakoś sobie radzę i co ważne...na brak seksu nie narzekam (jak wielu moich rówi
                                                    > eśników którzy poszli tradycyjną drogą).

                                                    Bo po pierwsze dobrze rozpoznałeś swoje potrzeby (wyjątkowe nawet wśród mężczyzn), a po drugie, chyba ważniejsze, masz możliwość bzykać z rozmachem na prawo i lewo bez ożenku ;-)
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 23:04
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > To jest narracja większości kobiet i dużej części mężczyzn.
                                                    >
                                                    > Aandzia, ja nie mam problemu z taką narracją. Ja mam problem z hipokryzją która
                                                    > wali po oczach. Zobacz, że Zawle najpierw piszę, że gdyby zaszła w ciąże to by
                                                    > usunęła...a potem że w sumie z mężem machnęli sobie drugie dziecko, co by pier
                                                    > wsze nie było samotne.
                                                    > Jestem po prostu za tym, zeby nie zaciemniać niektórych wyrazów. Tak jak akcja
                                                    > MeToo powoduje że teraz jako molestowanie zaczyna być traktowany "złe" spojrzen
                                                    > ie lub dowcip, tak tutaj jako "wpadkę" Zawle opisuje podejście: jak będzie to b
                                                    > ędzie, jak nie będzie to trudno.
                                                    > Wg mnie to jest zdecydowanie daleko od definicji "wpadki".

                                                    Byłam z nim rok. Gdy zaszłam w ciążę to planowałam odejść...nie pasował mi. Nie wiem jaka byłaby moja decyzja, gdybym mogła usunąć...nie chcę się teraz zapierać że inna, bo nie byłam w takiej sytuacji. To była mega wpadka..przynajmniej dla mnie. Nie kochałam swojego przyszłego męża. Nie planowałam z nim dzieci. Planowałam wyprowadzkę. Decyzja o drugim była decyzją dla pierwszego dziecka. Nie dla mnie, nie dla niego.


                                                    > Bywam na piwie z kumplami i wiem jak zachowują się facecji po prawdziwej wpadce
                                                    > (a nie takiej: "jesteśmy już razem 5 lat, w sumie i tak kiedyś chcemy dziecko,
                                                    > więc jak teraz jest ciąża to nic złego się nie dzieje"...ja piszę o Wpadce...c
                                                    > zyli coś co nie było chciane i planowane nawet hipotetycznie.

                                                    > Jakoś sobie radzę i co ważne...na brak seksu nie narzekam (jak wielu moich rówi
                                                    > eśników którzy poszli tradycyjną drogą).

                                                    I niech Ci się wiedzie.
                                                  • bgz0702 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 12:56
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Mój obraz jest realny. Przeczytaj sobie art w Newsweeku:
                                                    >
                                                    > www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/bezdzietni-z-wyboru-dlaczego-nie-chca-dzieci-,artykuly,427933,1.html?src=HP_List_most_read
                                                    > W Polsce brak parcia na dziecko jest czymś niesłychanym/rzadkim.
                                                    >
                                                    Nieslychanie rzadka jest tez twoja postawa, nie znam w realu takich mezczyzn. Zafiksowales sie
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 13:16
                                                    > Nieslychanie rzadka jest tez twoja postawa, nie znam w realu takich mezczyzn. Zafiksowales sie

                                                    Tak, Kutuzow się zafiksował. Bo ma traumę z dzieciństwa. Ciągle nieprzerobioną. Został wrobiony w dziecko mając 12 lat. Nie dość, że nawet nie poruchał przy jego robieniu (bo to siostra), to jeszcze nie miał żadnego wyboru co do swojego udziału w jego wychowaniu. Zero do powiedzenia. Nie mógł po prostu rzucić kasą co miesiąc i mieć gdzieś całą resztę. Rodzice ukradli mu jego życie dwunastoletniego chłopca i zamienili na życie niańki. Zadecydowali za niego. Znam w realu dwie laski, które maja podobnie. Wychowywały swoje młodsze rodzeństwo, kochają je nad życie, ale mówią "Dziecko? Nie, nie chcę dziecka, dziecko już mam".
                                                  • kutuzow Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 13:31
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Tak, Kutuzow się zafiksował. Bo ma traumę z dzieciństwa. Ciągle nieprzerobioną.
                                                    > Został wrobiony w dziecko mając 12 lat.

                                                    Przecież ja sam o tym tu pisałem. Odkrywasz Amerykę?
                                                    Poza tym wyjaśnij proszę, jaka jest różnica we wrobieniu w dziecko w wieku lat 12-tu a 18-tu czy 20-tu?

                                                    Ja po prostu nie kupuje bajek pt "zróbmy sobie dzidziusia...zobaczysz jak będzie fajnie...one są takie słodkie."
                                                    Potrafię ocenić zmiany w związku które się pojawiają i jak Ci ludzie z artykułu w Newsweeku mówię "Nię. dziękuję".
                                                    I tak jak tam pisano tylko w Polsce ludzie nie potrafią tego zrozumieć, że ktoś sam z siebie może nie chcieć dzieci. Przecież wszyscy muszą niczym pstrągi pomykać tym samym korytem w jednym celu.
                                                  • rekreativa Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 14:02
                                                    Zafiksował się, czy nie zafiksował, to ja doceniam, że jest uczciwy i nie ściemnia lasce "tak, tak, zrobimy sobie kiedyś dzidziusia", tylko przedstawia jasno swoje stanowisko.
                                                    Jeśli kobieta decyduje się z nim być, to też bierze na klatę, że kiedyś, gdy sama zachce dziecka, będzie może musiała poszukać innego gościa.
                                                    Naprawdę, nie każdy musi chcieć być ojcem czy matką. I chwała kutuzowowi, że nie ulega presji, prośbom i groźbom i nie robi tego dziecka dla świętego spokoju. Po co? Żeby je potem traktować jak kulę u nogi i przeszkodę na drodze do szczęścia?
                                                  • aandzia43 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 14:33
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Zafiksował się, czy nie zafiksował, to ja doceniam, że jest uczciwy i nie ściem
                                                    > nia lasce "tak, tak, zrobimy sobie kiedyś dzidziusia", tylko przedstawia jasno
                                                    > swoje stanowisko.
                                                    > Jeśli kobieta decyduje się z nim być, to też bierze na klatę, że kiedyś, gdy sa
                                                    > ma zachce dziecka, będzie może musiała poszukać innego gościa.
                                                    > Naprawdę, nie każdy musi chcieć być ojcem czy matką. I chwała kutuzowowi, że ni
                                                    > e ulega presji, prośbom i groźbom i nie robi tego dziecka dla świętego spokoju
                                                    > . Po co? Żeby je potem traktować jak kulę u nogi i przeszkodę na drodze do szcz
                                                    > ęścia?

                                                    Chwała.
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 23:07
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Zafiksował się, czy nie zafiksował, to ja doceniam, że jest uczciwy i nie ściem
                                                    > nia lasce "tak, tak, zrobimy sobie kiedyś dzidziusia", tylko przedstawia jasno
                                                    > swoje stanowisko.
                                                    > Jeśli kobieta decyduje się z nim być, to też bierze na klatę, że kiedyś, gdy sa
                                                    > ma zachce dziecka, będzie może musiała poszukać innego gościa.
                                                    > Naprawdę, nie każdy musi chcieć być ojcem czy matką. I chwała kutuzowowi, że ni
                                                    > e ulega presji, prośbom i groźbom i nie robi tego dziecka dla świętego spokoju
                                                    > . Po co? Żeby je potem traktować jak kulę u nogi i przeszkodę na drodze do szcz
                                                    > ęścia?

                                                    To że nie chce to nie problem. Niech jednak nie obwinia całego damskiego świata że ma lużniejsze podejcie do rozrodu. Połowa męskiego ma takie samo.
                                                  • aandzia43 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 14:30
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    >
                                                    > > Tak, Kutuzow się zafiksował. Bo ma traumę z dzieciństwa. Ciągle nieprzero
                                                    > bioną.
                                                    > > Został wrobiony w dziecko mając 12 lat.
                                                    >
                                                    > Przecież ja sam o tym tu pisałem. Odkrywasz Amerykę?
                                                    > Poza tym wyjaśnij proszę, jaka jest różnica we wrobieniu w dziecko w wieku lat
                                                    > 12-tu a 18-tu czy 20-tu?

                                                    Wyjaśniam: zasadnicza. Zabierz dziecku lizaka i zabierz dorosłemu, jest różnica w odczuciach obrabowanego? Obrabuj dziecko z dzieciństwa, prawa do niefrasobliwości i luzu emocjonalnego i dołóż obowiązków dorosłemu, okrzepniętemu psychicznie człowiekowi, jest różnica? Dziecko ma traumę i zwichnięte może być w jakimś aspekcie, dorosły się wkurwi ale da radę i pójdzie dalej bez większego uszczerbku.

                                                    >
                                                    > Ja po prostu nie kupuje bajek pt "zróbmy sobie dzidziusia...zobaczysz jak będzi
                                                    > e fajnie...one są takie słodkie."
                                                    > Potrafię ocenić zmiany w związku które się pojawiają i jak Ci ludzie z artykułu
                                                    > w Newsweeku mówię "Nię. dziękuję".
                                                    > I tak jak tam pisano tylko w Polsce ludzie nie potrafią tego zrozumieć, że ktoś
                                                    > sam z siebie może nie chcieć dzieci. Przecież wszyscy muszą niczym pstrągi pom
                                                    > ykać tym samym korytem w jednym celu.

                                                    Myślę ze nie tylko w Polsce, w każdym zwyczajowo religijnym (albo religianckim kraju). Ale nie jest źle, ludzie zaczęli już rozumieć, że ludzie są różni: jedni nie chcą bzykać kobiet, inni mężczyzn, a jeszcze inni nie chcą bzykać w ogóle. A nawet, o matkoboskojedyno, że są tacy co nie lubią smaku tego i oweg albo nie mogą nauczyć się pisać ortograficznie ;-)
                                                  • bgz0702 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 18:25
                                                    kutuzow napisał
                                                    >
                                                    > Przecież ja sam o tym tu pisałem. Odkrywasz Amerykę?
                                                    > Poza tym wyjaśnij proszę, jaka jest różnica we wrobieniu w dziecko w wieku lat
                                                    > 12-tu a 18-tu czy 20-tu?
                                                    >
                                                    > Ja po prostu nie kupuje bajek pt "zróbmy sobie dzidziusia...zobaczysz jak będzi
                                                    > e fajnie...one są takie słodkie."
                                                    > Potrafię ocenić zmiany w związku które się pojawiają i jak Ci ludzie z artykułu
                                                    > w Newsweeku mówię "Nię. dziękuję".
                                                    > I tak jak tam pisano tylko w Polsce ludzie nie potrafią tego zrozumieć, że ktoś
                                                    > sam z siebie może nie chcieć dzieci. Przecież wszyscy muszą niczym pstrągi pom
                                                    > ykać tym samym korytem w jednym celu.
                                                    >
                                                    Niczym pstragi nie:) nic mi do tego ale czesto o tym mowisz. Nie miej sobie, twoja sprawa, nie wydaje mi sie jednak zeby laski (wiekszosc) chciala wrabiac mezczyzn w dziecko:) Mezczyzni tez chca miec dzieci, a jak ktorys nie chce to znajdzie sie inny chetny, sam wiesz o tym, przezyles taka sytuacje. Nie mozna miec pretensji do innych ze chca miec dziecko, tak samo jak nie mozna miec pretensji do ciebie ze nie chcesz
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 19:01
                                                    bgz0702 napisała: Mezczyzni tez chca miec dzieci, a jak ktorys nie chce to znaj
                                                    > dzie sie inny chetny, sam wiesz o tym, przezyles taka sytuacje. Nie mozna miec
                                                    > pretensji do innych ze chca miec dziecko, tak samo jak nie mozna miec pretensji
                                                    > do ciebie ze nie chcesz

                                                    Te chęci na posiadanie i nieposiadanie czasami nijak się mają do chęci gdy sie już je ma. Podobnie do dalszego poczucia obowiązku w zawiązku z tym że się te dzieci na świat zaprosiło.
                                                  • bgz0702 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 19:38
                                                    zawle napisała:

                                                    > bgz0702 napisała: Mezczyzni tez chca miec dzieci, a jak ktorys nie chce to zn
                                                    > aj
                                                    > > dzie sie inny chetny, sam wiesz o tym, przezyles taka sytuacje. Nie mozna
                                                    > miec
                                                    > > pretensji do innych ze chca miec dziecko, tak samo jak nie mozna miec pre
                                                    > tensji
                                                    > > do ciebie ze nie chcesz
                                                    >
                                                    > Te chęci na posiadanie i nieposiadanie czasami nijak się mają do chęci gdy sie
                                                    > już je ma. Podobnie do dalszego poczucia obowiązku w zawiązku z tym że się te d
                                                    > zieci na świat zaprosiło.
                                                    >
                                                    To juz inny temat. Kutuzow sie nie ma z czego wywiazywac. Swiadomie nie chce miec dzieci i nie ma w zwiazku z tym obowiazku. Jednakze powiem ci Kutuzow ze tego nie rozumiem, kochac bardzo laske i bac sie(?)/nie chciec miec z nia dzieci... Czy nowa kobieta tez jest dla ciebie 10?
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 23:06
                                                    > Te chęci na posiadanie i nieposiadanie czasami nijak się mają do chęci gdy sie już je ma. <

                                                    Zgadza sie. W życiu nie chciałem dzieciaka. Teraz - żałuje ze nie mam kieszonkowej macicy w garażu.
                                                  • bgz0702 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 23:17
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Te chęci na posiadanie i nieposiadanie czasami nijak się mają do chęci gd
                                                    > y sie już je ma. <
                                                    >
                                                    > Zgadza sie. W życiu nie chciałem dzieciaka. Teraz - żałuje ze nie mam kieszonko
                                                    > wej macicy w garażu.
                                                    >

                                                    ?
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 31.05.18, 00:17
                                                    > Zgadza sie. W życiu nie chciałem dzieciaka. Teraz - żałuje ze nie mam kieszonko
                                                    > wej macicy w garażu.
                                                    >

                                                    ?

                                                    Nie mogę sobie machnąć dzieciaka w pojedynkę, tak jak np możesz Ty.
                                                  • mabelle2000 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 20:31
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > I tak jak tam pisano tylko w Polsce ludzie nie potrafią tego zrozumieć, że ktoś
                                                    > sam z siebie może nie chcieć dzieci.
                                                    Przecież wszyscy muszą niczym pstrągi pom
                                                    > ykać tym samym korytem w jednym celu.

                                                    Mnie akurat nie dziwi ze ludzie nie chca miec dzieci. Zdziwiona jestem natomiast, ze Ty sie dziwisz, ze macierzyństwo jest czescia kobiecosci. Kobieca wagina sluzy nie tylko do seksu, sluzy rowniez do rodzenia. Ale odkrycie, nie ? :-) Chcialbys ten niewygodny dla siebie fakt wymazac ? Nie da sie.

                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 21:14
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > kutuzow napisał:
                                                    >
                                                    > > I tak jak tam pisano tylko w Polsce ludzie nie potrafią tego zrozumieć, ż
                                                    > e ktoś
                                                    > > sam z siebie może nie chcieć dzieci.
                                                    > Przecież wszyscy muszą niczym pstrągi pom
                                                    > > ykać tym samym korytem w jednym celu.
                                                    >
                                                    > Mnie akurat nie dziwi ze ludzie nie chca miec dzieci. Zdziwiona jestem natomias
                                                    > t, ze Ty sie dziwisz, ze macierzyństwo jest czescia kobiecosci. Kobieca wagina
                                                    > sluzy nie tylko do seksu, sluzy rowniez do rodzenia. Ale odkrycie, nie ? :-) Ch
                                                    > cialbys ten niewygodny dla siebie fakt wymazac ? Nie da sie.

                                                    Rozmnażanie jest częścią naszej biologicznej natury, nie przypisywałabym tego kobiecości, bo to ocena budząca roszczeniowość ( ja zrealizowałem Twoją potrzebę, teraz Ty zadbaj o moje). A rozwiazanie jest szalenie proste...wzektomia lub wybór kobiet nie przed 30 które marzą o dzidziusiu. Nie ma co się na to obrażać że chcą czegoś innego niż ja. A metody wybierać wprost proporcjonalnie do własnej podejrzliwości:))
                                                  • rekreativa Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 21:18
                                                    " A metody wybierać wprost proporcjonalnie do własnej podejrzliwości"

                                                    A właśnie, kutuzow, dlaczego Ty sobie wazektomii nie zrobisz? W Twoim przypadku to by chyba było najlepiej?
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 21:28
                                                    Może kiedyś będzie jak 30 latka marząca o dzidziusiu i wtedy będziemy się z radością z niego nabijać że to co dotąd mówił to była ściema;)) A potem się kolektywnie złożymy na wózek:))
                                                  • kutuzow Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 22:14
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > A właśnie, kutuzow, dlaczego Ty sobie wazektomii nie zrobisz? W Twoim przypadku
                                                    > to by chyba było najlepiej?

                                                    Nie ze wszystkiego trzeba się na forum spowiadać. Skąd wiesz, że tego nie zrobiłem?
                                                  • rekreativa Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 22:35
                                                    "Skąd wiesz, że tego nie zrobiłem?"

                                                    Bo nie napisałeś, że zrobiłeś :D
                                                  • kutuzow Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 23:15
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Bo nie napisałeś, że zrobiłeś :D

                                                    Jak to szło "po owocach ich poznacie" :-)
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 15:43
                                                    > Mój obraz jest realny.

                                                    Dwa grosze ode mnie. Ktos tu niedawno podrzucił ciekawa definicje kłamstwa. Cos w stylu że kłamca przestawia sytuacje inaczej niz ja widzi. Zauważ kryterium subiektywności i intencji. Podejrzewam ze Ty masz definicje podobna do tej której sie trzymam ja: rozejście sie narracji z obiektywna rzeczywistością.

                                                    Jako ze to rozjechanie sie subiektywnych historii z obiektywna rzeczywistością kopnęło mnie w dupę nie raz, mam podobny obraz kobiet (przynajmniej w relacjach damsko-męskich) do Ciebie: nie uważam ze kobiety kłamią, tylko ze maja inna definicje prawdy. Stad zwracam niewielka uwage na deklaracje i patrzę na rezultaty, na długoterminowe przedsięwzięcia, na stosunek do silniejszych i słabszych itd
                                                  • marek.zak1 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 16:50
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    Jako ze to rozjechanie sie subiektywnych historii z obiektywna rzeczywistością kopnęło mnie w dupę nie raz, mam podobny obraz kobiet (przynajmniej w relacjach damsko-męskich) do Ciebie: nie uważam ze kobiety kłamią, tylko ze maja inna definicje prawdy. Stad zwracam niewielka uwage na deklaracje i patrzę na rezultaty, na długoterminowe przedsięwzięcia, na stosunek do silniejszych i słabszych i td.
                                                    --------------------------
                                                    Prawda. mądrość są ważna, ale ważniejsza jest skuteczność, tu przedłużenia gatunku, co zależy od kobiet. Gdyby faceci tez tego tak biologicznie pragnęli, może kobiety zachowywały się inaczej.
                                                    Z drugim się całkowicie zgadzam, ważne są czyny, a słowa i deklaracje generalnie mało istotne.
                                                    Na końcu, jako, że jesteś w UK : Truth is good, but not the whole truth is good to say.
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 22:38
                                                    > jesteś w UK

                                                    Teraz - Zakopane, łojzicku, heeej!
                                                  • marek.zak1 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 22:43
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > jesteś w UK
                                                    >
                                                    > Teraz - Zakopane, łojzicku, heeej!
                                                    ---------------------
                                                    Korzystaj z majówki :)
                                                  • aandzia43 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 18:43

                                                    >
                                                    > Jako ze to rozjechanie sie subiektywnych historii z obiektywna rzeczywistością
                                                    > kopnęło mnie w dupę nie raz, mam podobny obraz kobiet (przynajmniej w relacjach
                                                    > damsko-męskich) do Ciebie: nie uważam ze kobiety kłamią, tylko ze maja inna de
                                                    > finicje prawdy. Stad zwracam niewielka uwage na deklaracje i patrzę na rezultat
                                                    > y, na długoterminowe przedsięwzięcia, na stosunek do silniejszych i słabszych i
                                                    > td

                                                    Ponieważ obserwowałam jak rozjechanie się subiektywnych gadek z obiektywną rzeczywistością kopnęło w dupę niejedną kobietę mam obraz mężczyzn ... taki sam jak wszystkich ludzi. A wszyscy ludzie kłamią, jak powiada doktor Haus ;-) Lub nie kłamią jeśli wziąć pod uwagę definicję Urqu, tylko nie wiedzą kim będę za jakiś czas.
                                                    Znałam kiedyś panią, której mąż absolutnie nie chciał mieć dzieci. Nakłonił ja do aborcji jak się ciąża przytrafiła. Ona go bardzo kochała więc szła na taki układ. A po czterdziestce ja rzucił, znalazł młodszą laskę której zrobił trójkę dzieci, został patriarchą, nawrócił się i nawet staral się o kościelene unieważnienie małżeństwa bo ona dzieciątko zabiła. Ona dzieci już mieć niemogła bo powikłania poaborcyjne. A mieli być razem szczęśliwi do końca życia ;-)
                                                  • aandzia43 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 18:52

                                                    > Ponieważ obserwowałam jak rozjechanie się subiektywnych gadek z obiektywną rzec
                                                    > zywistością kopnęło w dupę niejedną kobietę mam obraz mężczyzn ... taki sam jak
                                                    > wszystkich ludzi. A wszyscy ludzie kłamią, jak powiada doktor Haus ;-) Lub nie
                                                    > kłamią jeśli wziąć pod uwagę definicję Urqu, tylko nie wiedzą kim będę za jaki
                                                    > ś czas.
                                                    > Znałam kiedyś panią, której mąż absolutnie nie chciał mieć dzieci. Nakłonił ja
                                                    > do aborcji jak się ciąża przytrafiła. Ona go bardzo kochała więc szła na taki u
                                                    > kład. A po czterdziestce ja rzucił, znalazł młodszą laskę której zrobił trójkę
                                                    > dzieci, został patriarchą, nawrócił się i nawet staral się o kościelene unieważ
                                                    > nienie małżeństwa bo ona dzieciątko zabiła. Ona dzieci już mieć niemogła bo pow
                                                    > ikłania poaborcyjne. A mieli być razem szczęśliwi do końca życia ;-)

                                                    Przyznasz chyba ze definicja prawdy tego pana była dość zawiła?
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 23:12
                                                    > Przyznasz chyba ze definicja prawdy tego pana była dość zawiła?

                                                    Ja wiem? U mnie podpada pod kłamstwo, ale spoko pasuje do tej „subiektywnej”. Znaczy w danym momencie albo z dana osoba - nie chciał.

                                                    Musze uściślić jedna rzecz: nie jest tak, ze kobiety kłamią a faceci nie. Jest tak, ze heteroseksualny frajer łyknie wieksza ilosc „zmieniłam zdanie” ze strony kobiet. Tak jak poczciwa cipcia łyknie wiecej syfu ze strony cwanych facetow.
                                                  • urquhart Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 07:45
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Ja wiem? U mnie podpada pod kłamstwo, ale spoko pasuje do tej „subiektywnej”. Z
                                                    > naczy w danym momencie albo z dana osoba - nie chciał.

                                                    Sama niezgodność z jakąś prawdą obiektywną można nazwać że ktoś się myli czy mylił ale nie automatycznie że kłamie.

                                                    Ja zakładam że mogę się mylić, że inni się mylą weryfikuje wiec w badaniach, definicjach, statystyce czy świeżych odkryciach używając to jako argumenty jaka jest ta obiektywna prawda i na ile zgodna z moimi przekonaniami emocjami które też jakoś ewoluują.

                                                    Przekonanie że się jest w posiadaniu tej prawdy obiektywnej w połączeniu z przekonaniem że się wie lepiej do słownika języka polskiego co oznacza pojęcie "kłamać" to przecież tylko potwierdzenie określenia "wszystkowiedzącej ciotki".
                                                  • aandzia43 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 09:25

                                                    > Sama niezgodność z jakąś prawdą obiektywną można nazwać że ktoś się myli czy my
                                                    > lił ale nie automatycznie że kłamie.
                                                    >
                                                    > Ja zakładam że mogę się mylić, że inni się mylą weryfikuje wiec w badaniach, de
                                                    > finicjach, statystyce czy świeżych odkryciach używając to jako argumenty jaka j
                                                    > est ta obiektywna prawda i na ile zgodna z moimi przekonaniami emocjami które t
                                                    > eż jakoś ewoluują.
                                                    >
                                                    > Przekonanie że się jest w posiadaniu tej prawdy obiektywnej w połączeniu z prze
                                                    > konaniem że się wie lepiej do słownika języka polskiego co oznacza pojęcie "kła
                                                    > mać" to przecież tylko potwierdzenie określenia "wszystkowiedzącej ciotki".

                                                    Jesssuu, jak małe dziecko. Ktoś po wielokroć wygłasza pogląd A, ty mimo ze masz czarno na białym twierdzisz ze on mówi B. Nie masz raczej zaburzeń poznawczych, nie masz upośledzenia umysłowego. Więc co? Jak nazwać takie postępowanie u dorosłego człowieka?
                                                  • proteinawy Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 09:34
                                                    > Sama niezgodność z jakąś prawdą obiektywną można nazwać że ktoś się myli czy mylił ale nie automatycznie że kłamie. <

                                                    Jasne. Tylko ze to nie ma az takiego praktycznego znaczenia po stronie odbiorcy dezinformacji.

                                                    > Ja zakładam że mogę się mylić, że inni się mylą weryfikuje wiec w badaniach, definicjach, statystyce czy świeżych odkryciach używając to jako argumenty jaka jest ta obiektywna prawda i na ile zgodna z moimi przekonaniami emocjami które też jakoś ewoluują. <

                                                    Szanuje tak Twoje przekonania i fakt ze je masz (mój typ rozmówcy), ale w moim odczuciu one kolorują Ci źrodła danych, decyzje o filtrowaniu źródeł, wybory ogół vs szczegół, osłabiają dyscyplinę i sceptycyzm.

                                                    > Przekonanie że się jest w posiadaniu tej prawdy obiektywnej w połączeniu z przekonaniem że się wie lepiej do słownika języka polskiego co oznacza pojęcie "kłamać" to przecież tylko potwierdzenie określenia "wszystkowiedzącej ciotki". <

                                                    Jezeli to do mnie, to przypomnij sobie ze napisałem cos w stylu „jak dla mnie, w przeciwienstwie do innych”. To miało mi zaoszczędzić klepania kilobajtów nudnego tekstu, co np Andzia złapała z miejsca (chyba) mimo że wrzuciłem tam skandaliczna na pierwszy rzut oka „prawdę”, mianowicie ze baba to Cie wyjebie na bank.

                                                    A nudny tekst leci tak, ze rozróżnienie miedzy kłamstwem a pomyłka jest oczywiscie ważne, zwłaszcza z punktu widzenia relacji międzyludzkich. Tak jak różnica miedzy śmiertelnym wypadkiem, zabójstwem, morderstwem z premedytacja i aktem terroryzmu. Jest ważne nie tylko jako podstawa wymierzonej kary (kłamstwo = rozwod, morderstwo = dożywocie).

                                                    Pojechałem trollem tylko w celu przypomnienia, ze kopanego (kopaną) w dupę boli niezależnie od szlachetnych (bądź nie) pobudek kopiącego.

                                                    Ale w sumie dzieki Urqu, bede bardziej uważał.
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 09:56
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Sama niezgodność z jakąś prawdą obiektywną można nazwać że ktoś się myli czy my
                                                    > lił ale nie automatycznie że kłamie.
                                                    >
                                                    > Ja zakładam że mogę się mylić, że inni się mylą weryfikuje wiec w badaniach, de
                                                    > finicjach, statystyce czy świeżych odkryciach używając to jako argumenty jaka j
                                                    > est ta obiektywna prawda i na ile zgodna z moimi przekonaniami emocjami które t
                                                    > eż jakoś ewoluują.
                                                    >
                                                    > Przekonanie że się jest w posiadaniu tej prawdy obiektywnej w połączeniu z prze
                                                    > konaniem że się wie lepiej do słownika języka polskiego co oznacza pojęcie "kła
                                                    > mać" to przecież tylko potwierdzenie określenia "wszystkowiedzącej ciotki".

                                                    Ty wyniki badań traktujesz jako prawdę obiektywną?
                                                    No to wszytsko wyjaśnia.
                                                  • lybbla Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 12:26
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ty wyniki badań traktujesz jako prawdę obiektywną?
                                                    > No to wszytsko wyjaśnia.

                                                    Wyniki przepuszczone przez dziennikarza amerykańskiego, polskiego licealiste tłumaczącego na portalach w ramach pierwszej pracy i przez system własnych przesądów.
                                                    ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 19:11
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Znałam kiedyś panią, której mąż absolutnie nie chciał mieć dzieci. Nakłonił ja do aborcji jak się ciąża przytrafiła. Ona go bardzo kochała więc szła na taki układ.
                                                    --------------------
                                                    Popełniła błąd, bo skoro go kochała,powinna była mu powiedzieć, że nie usunie dziecka faceta, którego kocha. Ja mam do aborcji stosunek obojętny, ale nie do aborcji mojej kobiety, która miała moje dziecko. Tutaj nie widziałbym możliwości jakiegokolwiek ustępstwa.
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 22:57
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Dostrzegasz zmianę narracji?
                                                    > Wcześniej...nie nie nie...skądże...bym wpadła to bym usunęła....teraz "w sumie
                                                    > z mężem zdecydowaliśmy się pójść za ciosem".
                                                    > Widzisz Zawle...dlatego nauczyłem sie, patrzeć przez palce na te kobiece deklar
                                                    > acje w sprawie dzieci.

                                                    Człowieku..ja piszę o tym, że usunęłabym gdybym zaszła w ciążę po tej dwójce ( poza tym jednym mężczyzną w którym byłam autentycznie zakochana). Rozmożyłam się w ciągu dwóch z 48 lat życia. I rozmowa dotyczyła tego że nie zamierzałam nigdy udawać kogoś innego niż jestem. Nie zamierzałam i nie zamierzam przypodobywać się nikomu. Zwłaszcza po to, żeby się zapłodnić. Może miałam szczęście, ale trafiałam na facetów którzy dzieci chcieli bardziej niż ja.



                                                    > Przecież dokładnie o tym pisałem. Ze te kobiece "wpadki" to nie są jak męskie "
                                                    > wpadki".
                                                    > To takie: "...w sumie to chciałam za rok, dwa...ale jak już się przydarzyło to
                                                    > tragedii nie ma".
                                                    > vs męskie: "k****a no toś se pan narobił"

                                                    Wpadka to wpadka. W moim przypadku decyzja o urodzeniu zawsze była wspólną z partnerem. Decyzja o nierodzeniu zawsze byłaby moja.

                                                    > Mój obraz jest realny. Przeczytaj sobie art w Newsweeku:


                                                    > W Polsce brak parcia na dziecko jest czymś niesłychanym/rzadkim.

                                                    W Polsce dzieci nie rodzi się aż tak dużo.
                                                  • hello-kitty2 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 30.05.18, 08:38
                                                    zawle napisała:

                                                    > Decyzja o nierodzeniu zawsze byłaby moja.

                                                    A o czym konkretnie decydowalas zeby nie zachodzic w ciaze?
                                                  • hello-kitty2 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 29.05.18, 09:17
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nigdy nie stosowałam antykonceptów/s
                                                    > piral i innych nienaturalnych metod antykoncepcji.

                                                    Z ciekawosci: dlaczego nigdy nie stosowalas nienaturalnch metod
                                                    antykoncepcji? Pytam tez, bo wlasnie dowiedzialam sie, ze facet z portalu, ktory mi sie podoba, wytrenowal sobie (jak twierdzi) kontrole wytrysku, a dosadnie rzeczy ujmujac nigdy nie spuszcza sie do srodka, co uroslo mu do odruchu warunkowego, ktory delikatnie, przy mojej spirali, mi nie pasi :( A jak pytam ale jak to? Przelamiesz sie? To on, ze chyba nie bardzo. Zyupelnie jakbym ja sie nie mogla przelamac zeby wziac go do ust. A obecny brak spustu zawdziecza wlasnie paniom, ktore nie preferowaly metod nienaturalnych ale rznac sie owszem chcialy. Wiec zachodze w glowe: o co tym paniom wlasciwie chodzilo z tym unikaniem metod? Wszystkie jak jeden maz mialy tzw. problemy hormonalne? MOze wyjasnisz?

                                                    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                                                  • zawle Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 29.05.18, 11:32
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Z ciekawosci: dlaczego nigdy nie stosowalas nienaturalnch metod
                                                    > antykoncepcji? Pytam tez, bo wlasnie dowiedzialam sie, ze facet z portalu, ktor
                                                    > y mi sie podoba, wytrenowal sobie (jak twierdzi) kontrole wytrysku, a dosadnie
                                                    > rzeczy ujmujac nigdy nie spuszcza sie do srodka, co uroslo mu do odruchu warunk
                                                    > owego, ktory delikatnie, przy mojej spirali, mi nie pasi :( A jak pytam ale jak
                                                    > to? Przelamiesz sie? To on, ze chyba nie bardzo. Zyupelnie jakbym ja sie nie m
                                                    > ogla przelamac zeby wziac go do ust.

                                                    Dej se spokój:)) Nie wiadomo co mu tam jeszcze urosło:)

                                                    A obecny brak spustu zawdziecza wlasnie pa
                                                    > niom, ktore nie preferowaly metod nienaturalnych ale rznac sie owszem chcialy.

                                                    Mam się z tego tłumaczyć? Pod warunkiem że Ty mi sie zaczniesz z tych facetów którzy nie biorą żadnej odpowiedzialności za antykoncepcję, bo zawsze mieli takie co same o to dbały:)


                                                    > Wiec zachodze w glowe: o co tym paniom wlasciwie chodzilo z tym unikaniem metod
                                                    > ? Wszystkie jak jeden maz mialy tzw. problemy hormonalne? MOze wyjasnisz?

                                                    A ja tam wiem o co im chodziło? Ja jestem zapominalska- na bank bym nie brała regularnie proszków. Nie lubię leków, tabletek. Nie chciałam się truć, mieć spadków libido. Miałam długie okresy bezseksia. A już wkładanie sobie czegoś na stałe do środka to w ogóle nie....psychicznie nie dałabym rady. I tak wyszło.
                                                  • hello-kitty2 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 29.05.18, 14:27
                                                    zawle napisała:

                                                    > Mam się z tego tłumaczyć? Pod warunkiem że Ty mi sie zaczniesz z tych facetów k
                                                    > tórzy nie biorą żadnej odpowiedzialności za antykoncepcję, bo zawsze mieli taki
                                                    > e co same o to dbały:)

                                                    Juz sie wytlumaczylas ;) Rownouprawnienie mamy, niech sie zabezpieczaja, a jak maja z 2 metody na krzyz wiec nie bardzo jest z czego wybrac, to nie moj problem!

                                                    > A ja tam wiem o co im chodziło? Ja jestem zapominalska- na bank bym nie brała r
                                                    > egularnie proszków. Nie lubię leków, tabletek. Nie chciałam się truć, mieć spad
                                                    > ków libido. Miałam długie okresy bezseksia. A już wkładanie sobie czegoś na sta
                                                    > łe do środka to w ogóle nie....psychicznie nie dałabym rady. I tak wyszło.

                                                    Hmm chodzi o obecnosc obcego ciala? Ciekawe jakbys dala rade ze wstawieniem endoprotezy w przypadku zwyrodnienia stawu, bo to operacyjnie, a zalozenie spirali nie wiaze sie z zadna chirurgiczna interwencja.

                                                    A moze tak jak wspomnialas: rzecz w tym czego sie ktora bardziej boi: zajscia w niechciana ciaze czy ewentualnych skutkow ubocznych nienaturalnej antykoncepcji? A moze ktorej zalezy na wiekszej swobodzie w lozku, a ktorej nie specjalnie. Albo zwyczajnie zalezy od preferencji seksualnych. Do minetki antykoncepcja niepotrzebna.
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 29.05.18, 14:41
                                                    A już wkładanie sobie czegoś
                                                    > na sta
                                                    > > łe do środka to w ogóle nie....psychicznie nie dałabym rady. I tak wyszło
                                                    > .
                                                    >
                                                    > Hmm chodzi o obecnosc obcego ciala? Ciekawe jakbys dala rade ze wstawieniem end
                                                    > oprotezy w przypadku zwyrodnienia stawu, bo to operacyjnie, a zalozenie spirali
                                                    > nie wiaze sie z zadna chirurgiczna interwencja.

                                                    A propos ciała obcego: chyba mam zadatki na Robocopa, bo mi w ogóle ciała obce w moim/na moim ciele nie przeszkadzają. Do mostu przyzwyczajam się błyskawicznie, implant zębowy żadne problem, spirale zakładałam przez 20 lat życia, medycyna estetyczna no problem, farby, eksperymenty urodowe, jak by mi przyszło kiedyś zrobić sobie sztuczne cycki po obcięciu prawdziwych to nawet bym się nei zastanawiała.
                                                  • rekreativa Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 29.05.18, 15:18
                                                    "A propos ciała obcego: chyba mam zadatki na Robocopa, bo mi w ogóle ciała obce w moim/na moim ciele nie przeszkadzają"

                                                    Mi również nie, natomiast nie wiem, czy trochę irracjonalnie nie bałabym się, że ta spirala nie zadziała. Z gumką masz czarno na białym - albo pękła, albo nie :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 29.05.18, 16:17
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > A propos ciała obcego: chyba mam zadatki na Robocopa, bo mi w ogóle ciała obce
                                                    > w moim/na moim ciele nie przeszkadzają. Do mostu przyzwyczajam się błyskawiczni
                                                    > e, implant zębowy żadne problem, spirale zakładałam przez 20 lat życia, medycyn
                                                    > a estetyczna no problem, farby, eksperymenty urodowe, jak by mi przyszło kiedyś
                                                    > zrobić sobie sztuczne cycki po obcięciu prawdziwych to nawet bym się nei zasta
                                                    > nawiała.

                                                    Zapisuje sie do tej grupy. Ja to nawet sie zastanawiam nad zrobieniem cyckow bez obciecia ;)

                                                    Btw medycyna estetyczna juz jest obecna w zyciu panow. NIe moglam w to uwierzyc jak na polskiej (piwnicznej) silce 40stolatek klarowal mi, ze idzie sobie odessac brzuch, a wcale nie byl specjalnie zatluszczony. Ostatecznie zdecydowal sie na botox czy jakis tam kwas na kurze lapki prezentujac mi z duma rezultaty ;) Odssysanie drogie jak cholera, biora kilkaset zl. od wklocia, a na niespecjalnie otluszczony brzuch, mowil, potrzebne sa az 3.
                                                  • zawle Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 29.05.18, 23:23
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Hmm chodzi o obecnosc obcego ciala? Ciekawe jakbys dala rade ze wstawieniem end
                                                    > oprotezy w przypadku zwyrodnienia stawu, bo to operacyjnie, a zalozenie spirali
                                                    > nie wiaze sie z zadna chirurgiczna interwencja.

                                                    Chodzi o spiralę. Może to pozostałość po opowieściach kobiet z otoczenia mojej matki o krwotokach, wrośnięciach i innych potwornościach. Na samą myśl macica mi się obkurcza:))

                                                    > A moze tak jak wspomnialas: rzecz w tym czego sie ktora bardziej boi: zajscia w
                                                    > niechciana ciaze czy ewentualnych skutkow ubocznych nienaturalnej antykoncepcj
                                                    > i?

                                                    Mam zrodzoną niechęć do brania leków. Zaczęłam je brać dobrze po 40. Może i mam gotowość do brania hormonów...jestem taka stara że nie ma to dla mnie aż takiego znaczenia. Ale nie wezmę, bo niedługo wytnę sobie wsio i będzie po kłopocie.

                                                    A moze ktorej zalezy na wiekszej swobodzie w lozku, a ktorej nie specjalnie.
                                                    > Albo zwyczajnie zalezy od preferencji seksualnych. Do minetki antykoncepcja n
                                                    > iepotrzebna.

                                                    Nie przepadam za minetą:)) Robienie loda mnie bardziej jara:))
                                                  • hello-kitty2 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 08:45
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie przepadam za minetą:)) Robienie loda mnie bardziej jara:))

                                                    LAcac tym zmienionym tematem: ja postrzegam (sluchajac opowiesci ludzi), ze mineta to zaplata/przedplata za loda. Wystarczy posluchac Lybbly, ciagle o tym pisze, ze najpierw on jej, to ona mu sie odwdziecza polgodzinnym lodem. W tym calym gadaniu jak bezsensowne sa wymiany w lozku, to ta bylaby dla mnie najbardziej uciazliwa.
                                                  • urquhart Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 09:30
                                                    hello-kitty2
                                                    > LAcac tym zmienionym tematem: ja postrzegam (sluchajac opowiesci ludzi), ze min
                                                    > eta to zaplata/przedplata za loda.

                                                    A nie ze mineta to potrzeba pewnych bodźców skorelowany z nawykami masturbacyjnymi orgazmu ?
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 09:34
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie przepadam za minetą:)) Robienie loda mnie bardziej jara:))
                                                    >
                                                    > LAcac tym zmienionym tematem: ja postrzegam (sluchajac opowiesci ludzi), ze mineta to zaplata/przedplata za loda. Wystarczy posluchac Lybbly, ciagle o tym pisze, ze najpierw on jej, to ona mu sie odwdziecza polgodzinnym lodem. W tym calym gadaniu jak bezsensowne sa wymiany w lozku, to ta bylaby dla mnie najbardziej uciazliwa.
                                                    ----------------------------------
                                                    Dla Ciebie i dla mnie są bezsensowne, ale dla innych widocznie nie są. Zasada "no free lunch" widocznie jest przez nich przestrzegana.
                                                  • lybbla Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 12:10
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Dla Ciebie i dla mnie są bezsensowne, ale dla innych widocznie nie są. Zasada "
                                                    > no free lunch" widocznie jest przez nich przestrzegana.

                                                    Tak, zasada 'no free lunch' jest przestrzegana przez Twoją żonę. Bo orgazmow z tego nie ma.
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 12:20
                                                    lybbla napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Dla Ciebie i dla mnie są bezsensowne, ale dla innych widocznie nie są. Zasada " no free lunch" widocznie jest przez nich przestrzegana.
                                                    >
                                                    > Tak, zasada 'no free lunch' jest przestrzegana przez Twoją żonę. Bo orgazmow z tego nie ma.
                                                    --------------
                                                    Moja żona bardzo mnie kocha, co podkreśla w słowach i czynach. To wielka rzadkośc i sam nie wiem, dlaczego mnie to spotkało. Bez satysfakcjonującego seksu kobiety tak nie mają.
                                                  • lybbla Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 12:44
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Dla Ciebie i dla mnie są bezsensowne, ale dla innych widocznie nie
                                                    > są. Zasada " no free lunch" widocznie jest przez nich przestrzegana.


                                                    > Moja żona bardzo mnie kocha, co podkreśla w słowach i czynach.

                                                    Widocznie przestrzega zasady 'no free lunch'.

                                                    To wielka rzadko
                                                    > śc i sam nie wiem, dlaczego mnie to spotkało.

                                                    Gdzież tam, to powszechne zjawisko.

                                                    Bez satysfakcjonującego seksu kob
                                                    > iety tak nie mają.

                                                    Akurat Twoja żona miała możliwości i wzorce środowiskowe.
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 13:01
                                                    lybbla napisał:


                                                    > > > marek.zak1 napisał:

                                                    > > Moja żona bardzo mnie kocha, co podkreśla w słowach i czynach.
                                                    >
                                                    > Widocznie przestrzega zasady 'no free lunch'.
                                                    >
                                                    > To wielka rzadkośc i sam nie wiem, dlaczego mnie to spotkało.
                                                    >
                                                    > Gdzież tam, to powszechne zjawisko.
                                                    ----------------------------------
                                                    Nie sądzę.
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 19:53
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Dla Ciebie i dla mnie są bezsensowne, ale dla innych widocznie nie
                                                    > są. Zasada " no free lunch" widocznie jest przez nich przestrzegana.
                                                    > >
                                                    > > Tak, zasada 'no free lunch' jest przestrzegana przez Twoją żonę. Bo org
                                                    > azmow z tego nie ma.
                                                    > --------------
                                                    > Moja żona bardzo mnie kocha, co podkreśla w słowach i czynach. To wielka rzadko
                                                    > śc i sam nie wiem, dlaczego mnie to spotkało. Bez satysfakcjonującego seksu kob
                                                    > iety tak nie mają.

                                                    Kobiety maja tak z roznych powodow, co nie oznacza ze twoj przypadek nie jest taki jak napisales
                                                  • zawle Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 10:05
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > LAcac tym zmienionym tematem: ja postrzegam (sluchajac opowiesci ludzi), ze min
                                                    > eta to zaplata/przedplata za loda. Wystarczy posluchac Lybbly, ciagle o tym pis
                                                    > ze, ze najpierw on jej, to ona mu sie odwdziecza polgodzinnym lodem. W tym caly
                                                    > m gadaniu jak bezsensowne sa wymiany w lozku, to ta bylaby dla mnie najbardziej
                                                    > uciazliwa.

                                                    Niedawno przeleciała mi wiadomość że w jakimś kraju proponuje się młodzieży żeby robiła sobie dobrze rękami i ustami, zamiast od razu penetracja. I tak się zaczęłam zastanawiać że w czasach mojej młodości do łóżka to się szybciej ze sobą chodziło, niż robiło loda. Robienie loda to już wyższy level był- jakiś taki wstydliwy. Nic gorszego niż plakietka lodziary.Może to podejście do loda dalej funkcjonuje? W sensie...skoro Ty mi wylizałeś, to ja już chyba mogę Tobie? Albo żeby babka się zabrała na loda, to musi być podniecona? Nie wiem....
                                                    Ja tego tak nigdy nie odbierałam i o tym tak nie myślałam. Faceci się zawsze garnęli, nigdy nie wybrzydzali. Większości z nich opadał podczas minety. Mnie lody podniecają.
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 11:27
                                                    I tak się za
                                                    > częłam zastanawiać że w czasach mojej młodości do łóżka to się szybciej ze sobą
                                                    > chodziło, niż robiło loda. Robienie loda to już wyższy level był- jakiś taki w
                                                    > stydliwy. Nic gorszego niż plakietka lodziary.Może to podejście do loda dalej f
                                                    > unkcjonuje? W sensie...skoro Ty mi wylizałeś, to ja już chyba mogę Tobie? Albo
                                                    > żeby babka się zabrała na loda, to musi być podniecona? Nie wiem....
                                                    > Ja tego tak nigdy nie odbierałam i o tym tak nie myślałam. Faceci się zawsze g
                                                    > arnęli, nigdy nie wybrzydzali. Większości z nich opadał podczas minety. Mnie lo
                                                    > dy podniecają.

                                                    Ja też z pokoleń, kiedy oral następował dopiero na etapie znacznego cielesnego zbliżenia pary. Najpierw było długie miętolenie zezwłoka z cyckami na pierwszym miejscu, potem paluszki, potem kopulacja, a jak już się para nakopulowała do woli w różnych pozycjach to przechodziła do orala.
                                                  • lybbla Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 11:58
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Robienie loda to już wyższy level był- jakiś
                                                    > taki wstydliwy.

                                                    > Ja też z pokoleń, kiedy oral następował dopiero na etapie znacznego cielesnego
                                                    > zbliżenia pary. Najpierw było długie miętolenie zezwłoka z cyckami na pierwszym
                                                    > miejscu, potem paluszki, potem kopulacja, a jak już się para nakopulowała do w
                                                    > oli w różnych pozycjach to przechodziła do orala.

                                                    Tyle, że jak się wlezie na wyższy lewel to się z niego tak chętnie nie schodzi.
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 17:52

                                                    > > Ja też z pokoleń, kiedy oral następował dopiero na etapie znacznego ciele
                                                    > snego
                                                    > > zbliżenia pary. Najpierw było długie miętolenie zezwłoka z cyckami na pie
                                                    > rwszym
                                                    > > miejscu, potem paluszki, potem kopulacja, a jak już się para nakopulował
                                                    > a do w
                                                    > > oli w różnych pozycjach to przechodziła do orala.
                                                    >
                                                    > Tyle, że jak się wlezie na wyższy lewel to się z niego tak chętnie nie schodzi.

                                                    Wyższy level zbratania to nie to samo co wyższy level przyjemności. Oral jest milutki. I tyle :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 16:17
                                                    zawle napisała:

                                                    > Większości z nich opadał podczas minety.>
                                                    >

                                                    O kurka ;( Ciekawie czy Lybbie tez klapie? To chyba sie wyjasnilo dlaczego mnie tak mineta nie jara. A Kag mowila, pamietam jak dzis, ze mezowi jak minetuje ma stac jak dab i jak zwykle on sie slucha zony :)
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 16:55
                                                    Jak opada, to znaczy, że cały fun is gone i robi się z obowiązku.
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 17:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Jak opada, to znaczy, że cały fun is gone i robi się z obowiązku.

                                                    Jak się ludzie bawią w łóżku (bez żadnego obowiązku, ot tak sobie dla przyjemności ;-)) godzinę, dwie czy więcej to trudno żeby w tym czasie stało im w pełnej gotowości bez przerwy. Chwilowe opadanie czy mniejsza ilość lubrykantu nie świadczą o braku przyjemności. Jak pożycie oznacza trzy minuty kotłowania to faktycznie dodatkowe pięć minut lizania może jawić się jako przykry obowiązek.
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 18:02
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Jak opada, to znaczy, że cały fun is gone i robi się z obowiązku.
                                                    . Chwilowe opadanie czy mniejsza ilość lubrykantu nie świadczą o braku przyjemności.
                                                    -----------------------------
                                                    W tym chwilowym momencie opadania, niestety tak. O lubrykantach nie wiem, i Ci wierzę.
                                                  • mabelle2000 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 18:12
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > W tym chwilowym momencie opadania, niestety tak. O lubrykantach nie wiem, i Ci
                                                    > wierzę.

                                                    Ale przeciez seks to rowniez stany zanurzenia w leniwej przyjemnosci, rozluznienia, blogosci. Moze przyjales inna definicje Marek- seks to tylko wtedy gdy facet ora sztywnym masztem ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 18:25
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > W tym chwilowym momencie opadania, niestety tak. O lubrykantach nie wiem, i Ci
                                                    > > wierzę. Ale przeciez seks to rowniez stany zanurzenia w leniwej przyjemnosci, rozluznie
                                                    > nia, blogosci. Moze przyjales inna definicje Marek- seks to tylko wtedy gdy facet ora sztywnym masztem ;-)
                                                    ------------
                                                    Sztywny maszt oznacza pożądanie. Jak znika, można to robić dla partnerki w ramach rekompensaty, doprowadzenia do orgazmu dania jej przyjemności itp. Jako człowiek czynu nie znam stanu zanurzenia w leniwej przyjemności, błogości. Teraz wybieram się na rower do lasu, w ramach czynu :)
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 18:41
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > W tym chwilowym momencie opadania, niestety tak. O lubrykantach nie
                                                    > wiem, i Ci
                                                    > > > wierzę. Ale przeciez seks to rowniez stany zanurzenia w leniwej p
                                                    > rzyjemnosci, rozluznie
                                                    > > nia, blogosci. Moze przyjales inna definicje Marek- seks to tylko wtedy g
                                                    > dy facet ora sztywnym masztem ;-)
                                                    > ------------
                                                    > Sztywny maszt oznacza pożądanie. Jak znika, można to robić dla partnerki w rama
                                                    > ch rekompensaty, doprowadzenia do orgazmu dania jej przyjemności itp. Jako czło
                                                    > wiek czynu nie znam stanu zanurzenia w leniwej przyjemności, błogości. Teraz wy
                                                    > bieram się na rower do lasu, w ramach czynu :)

                                                    No to już wiemy Mabelle - dla Marka seks to wyłącznie oranie sztywnym palem.
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 22:01
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > No to już wiemy Mabelle - dla Marka seks to wyłącznie oranie sztywnym palem.
                                                    ---------------
                                                    Teraz już wiecie, że jak leży, to pożądania nie ma i pańszczyzna, czy wymiana świadczeń :).
                                                  • zawle Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 22:13
                                                    To jak z tym Marek jest..jak im opadał to nie kręci ich mineta? To po co robili i się napraszali? Bo że ja średnio chętna to od razy wiedzą.
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 22:21
                                                    zawle napisała:

                                                    > To jak z tym Marek jest..jak im opadał to nie kręci ich mineta? To po co robili i się napraszali? Bo że ja średnio chętna to od razy wiedzą.
                                                    -----------------
                                                    To jedna z tych wielu rzeczy, których nie rozumiem. Może chcieli wkraść się w Twoje łaski?
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 22:45
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > To jak z tym Marek jest..jak im opadał to nie kręci ich mineta? To po co
                                                    > robili i się napraszali? Bo że ja średnio chętna to od razy wiedzą.
                                                    > -----------------
                                                    > To jedna z tych wielu rzeczy, których nie rozumiem. Może chcieli wkraść się w
                                                    > Twoje łaski?

                                                    Zaskakująco wielu rzeczy, jak się okazuje, nie.rozumiesz.
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 22:53
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > zawle napisała:
                                                    > >
                                                    > > > To jak z tym Marek jest..jak im opadał to nie kręci ich mineta? To po co robili i się napraszali? Bo że ja średnio chętna to od razy wiedzą.
                                                    > > -----------------
                                                    > > To jedna z tych wielu rzeczy, których nie rozumiem. Może chcieli wkraść się w
                                                    > > Twoje łaski?
                                                    >
                                                    > Zaskakująco wielu rzeczy, jak się okazuje, nie.rozumiesz.
                                                    > ------------
                                                    zapewne. Odpowiedz więc na to pytanie koleżanki Z. Sam chętnie przeczytam.
                                                    >
                                                  • zawle Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 23:12
                                                    Marek..czy Ty robisz swojej Eli minetkę? I czy Ci w trakcie ciągle stoi?
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 23:18
                                                    zawle napisała:

                                                    > Marek..czy Ty robisz swojej Eli minetkę? I czy Ci w trakcie ciągle stoi?
                                                    ------------------
                                                    Tego Ci nie odpowiem. Dobrej nocy. A Elę uwielbiam. Już ponad 40 lat. To największa niespodzianka w moim życiu.
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 22:19
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > No to już wiemy Mabelle - dla Marka seks to wyłącznie oranie sztywnym pal
                                                    > em.
                                                    > ---------------
                                                    > Teraz już wiecie, że jak leży, to pożądania nie ma i pańszczyzna, czy wymiana ś
                                                    > wiadczeń :).

                                                    Mam poważne pytanie do panów. Czy osłabienie wzwodu podczas części aktu (dłuższego niż parę minut i już jakiś czas trwającego), w której nie macie maksymalnej ze swojego punktu widzenia stymulacji (koncentracja na pieszczeniu kobiety, pozycja seksualna nie z tych najbardziej orgazmicznych) to kompletny brak pożądania i odrabianie pańszczyzny?
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 22:24
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Mam poważne pytanie do panów. Czy osłabienie wzwodu podczas części aktu (dłuższego niż parę minut i już jakiś czas trwającego), w której nie macie maksymalnej ze swojego punktu widzenia stymulacji (koncentracja na pieszczeniu kobiety, pozycja seksualna nie z tych najbardziej orgazmicznych) to kompletny brak pożądania i odrabianie pańszczyzny?
                                                    ---------------
                                                    Nie odpowiadam, tylko wyjaśniam. Parę minut to Twoja wersja. >
                                                    >
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 22:41
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Mam poważne pytanie do panów. Czy osłabienie wzwodu podczas części aktu (
                                                    > dłuższego niż parę minut i już jakiś czas trwającego), w której nie macie maksy
                                                    > malnej ze swojego punktu widzenia stymulacji (koncentracja na pieszczeniu kobi
                                                    > ety, pozycja seksualna nie z tych najbardziej orgazmicznych) to kompletny brak
                                                    > pożądania i odrabianie pańszczyzny?
                                                    > ---------------
                                                    > Nie odpowiadam, tylko wyjaśniam. Parę minut to Twoja wersja. >

                                                    Nie rozumiem, naprawdę. Pytam o zbliżenie* trwające już jakiś czas, a więc takie podczas którego napięcie rośnie opada rośnie opada. Bo na początku akcji napięcie tylko rośnie, wiadomo. Czy to jest dla ciebie jasne?


                                                    *dla ułatwienia powiem, że rozumiem przez to akcję między kobietą a mężczyzną obejmącą różne formy stymulacji i bycia blisko ze sobą, nie tylko intensywną kopulację pod wyłączne dyktando mężczyzny prowadzącą do wytrysku.
                                                  • sea.sea Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 22:46
                                                    Ja myślę, że wieloletnia lektura forum wskazuje, że pytasz teraz Marka o coś, czego nie zna z autopsji...
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 22:57
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Ja myślę, że wieloletnia lektura forum wskazuje, że pytasz teraz Marka o coś, czego nie zna z autopsji...
                                                    --------------
                                                    Jak nie znam, nie odpowiadam. Swoja drogą to Kitty stwierdziła, że nie lubi wymiany w łóżku, czyli ja ci loda, ty mi minetę. Od tego się zaczęło. Dodałem, że jak facet nie ma wzwodu to nie pożąda (fizjologia) i robi to w ramach wymiany usług.
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 22:51
                                                    aand
                                                    > > Nie odpowiadam, tylko wyjaśniam. Parę minut to Twoja wersja. >
                                                    >
                                                    > Nie rozumiem, naprawdę. Pytam o zbliżenie* trwające już jakiś czas, a więc takie podczas którego napięcie rośnie opada rośnie opada. Bo na początku akcji napięcie tylko rośnie, wiadomo. Czy to jest dla ciebie jasne?
                                                    --------------------------------------
                                                    Napięcie u faceta jest mierzone siłą wzwodu, więc jeśli fluktuuje może być mniejsze albo większe, ale jak penetrator opada, oznacza to brak napięcia. Może opaść po wytrysku, ale może tez opaść przed. Facet tego niestety nie kontroluje. On może opaść, jeśli facet pomyśli: ,,rany boskie, opada, co teraz"
                                                  • sea.sea Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 22:30
                                                    Och, Zawleczko, takie sytuacje na pewno nie mają miejsca. Kto by się koncentrował na pieszczeniu kobiety? Chyba jakiś masażysta :D
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 22:42
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Och, Zawleczko, takie sytuacje na pewno nie mają miejsca. Kto by się koncentrow
                                                    > ał na pieszczeniu kobiety? Chyba jakiś masażysta :D

                                                    A może masochista? :-D
                                                  • lybbla Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 00:59
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Och, Zawleczko, takie sytuacje na pewno nie mają miejsca. Kto by się koncentrow
                                                    > ał na pieszczeniu kobiety? Chyba jakiś masażysta :D

                                                    Chyba impotent lub gej jakiś :)
                                                    Albo czyści ciel basenów basenów, listonosz lub dostawca pizzy:p
                                                  • kutuzow Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 23:39
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Mam poważne pytanie do panów. Czy osłabienie wzwodu podczas części aktu (dłuższ
                                                    > ego niż parę minut i już jakiś czas trwającego), w której nie macie maksymalnej
                                                    > ze swojego punktu widzenia stymulacji (koncentracja na pieszczeniu kobiety, po
                                                    > zycja seksualna nie z tych najbardziej orgazmicznych) to kompletny brak pożądan
                                                    > ia i odrabianie pańszczyzny?
                                                    >


                                                    Mogę odpowiedzieć za siebie.
                                                    Wg mnie to trochę wypadkowa wieku (czyli poziomu testosteronu) i habituacji. Wiadomo, że jak się ma lat 18-cię i właśnie liże się pierwszą cipkę, to penis mało nie oszaleje z radosci (krwi zaczyna brakować). Jak się ma lat 40+ i robi się to po raz n-ty (setny, tysięczny), to ciężko o ten sam efekt.

                                                    Szczególnie, że z czasem facet zaczyna zauważać, że każda z kobiet reaguje inaczej, więc uczy się "nasłuchiwać" efektów swego działania -czy to ją bardziej podgrzewa, czy studzi, może coś zmienić itp. Ja np. mam tak, że gdy koncentruję się za bardzo na minetce (bo chcę dziewczynie dać orgazm, żeby np. później kochać się z nią gdy będzie taka "padnięta" po -bo oboje to lubimy), to owszem erekcja czasami opada -ale nie do zera. Wystarczy dotyk, lub małe zainteresowanie, ze strony partnerki, żeby wszystko było gotowe do działania.
                                                    Doprecyzuje, że chodziło mi o dłuższe pieszczoty - 10 min i dłużej.
                                                    Jeśli mówimy o 1-2 minutowych pieszczotach takich żeby podkręcić tylko atmosferę przed sexem, to nic nie opada, bo nie koncentruję sie aż tak bardzo na odbiorze "efektów" moich działań (czy mam coś zmienić, poprawić, itp). Wtedy jest to raczej jako przystawka do głównego dania.
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 01:00
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Mam poważne pytanie do panów. Czy osłabienie wzwodu podczas części aktu (
                                                    > dłuższ
                                                    > > ego niż parę minut i już jakiś czas trwającego), w której nie macie maksy
                                                    > malnej
                                                    > > ze swojego punktu widzenia stymulacji (koncentracja na pieszczeniu kobie
                                                    > ty, po
                                                    > > zycja seksualna nie z tych najbardziej orgazmicznych) to kompletny brak p
                                                    > ożądan
                                                    > > ia i odrabianie pańszczyzny?
                                                    > >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Mogę odpowiedzieć za siebie.
                                                    > Wg mnie to trochę wypadkowa wieku (czyli poziomu testosteronu) i habituacji. Wi
                                                    > adomo, że jak się ma lat 18-cię i właśnie liże się pierwszą cipkę, to penis mał
                                                    > o nie oszaleje z radosci (krwi zaczyna brakować). Jak się ma lat 40+ i robi się
                                                    > to po raz n-ty (setny, tysięczny), to ciężko o ten sam efekt.
                                                    >
                                                    > Szczególnie, że z czasem facet zaczyna zauważać, że każda z kobiet reaguje inac
                                                    > zej, więc uczy się "nasłuchiwać" efektów swego działania -czy to ją bardziej po
                                                    > dgrzewa,

                                                    Dzięki Kutuow za odpowiedź. Rozumiem że mimo osłabienia erekcji podczas koncentracji na działaniach nie mających na.celu bezpośrednio osiągnięciu przez ciebie orgazmu (np. minetka) nie masz wrażenia odrabiania pańszczyzny. To co.robisz z ciałem partnerki jest raczej elementem gry miłosnej (jakimś etapem) choć samo w sobie ostro cię w tym momencie nie grzeje (bo 17 lat nie masz i nie.do pierwszej cipki się dorwałeś ;-))? Można ewentualnie nazwać to inwestycją we wspólną ekstazę jaka mieć miejsce
                                                    za jakiś czas, w jakość aktu?
                                                  • kutuzow Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 01:22
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Rozumiem że mimo osłabienia erekcji podczas koncent
                                                    > racji na działaniach nie mających na.celu bezpośrednio osiągnięciu przez ciebie
                                                    > orgazmu (np. minetka) nie masz wrażenia odrabiania pańszczyzny.

                                                    Ja bardzo lubię minetki. Po prostu bardzo się wtedy koncentruje, żeby to zrobić dobrze (koncentracja na wyłapanie niewerbalnych delikatnych sygnałów od partnerki na co dzisiaj ma ochotę).

                                                    > choć samo
                                                    > w sobie ostro cię w tym momencie nie grzeje

                                                    Jak pisałem wyżej - grzeje bardzo, z tym teraz zamiast się koncentrować na samym widoku i smaku cipki (jak w młodości) koncentruje się na:
                                                    - oddechu
                                                    - dotyku partnerki
                                                    - ruchu jej ciała
                                                    - ew słucham czy coś mówi (nie zawsze pozycja sprzyja słuchaniu)
                                                    - staram się pieścić inne części ciała (rękoma)
                                                    itp.
                                                    Po prostu nie starcza czasami mocy obliczeniowej na wszystko. Szybko się jednak potrafię przełączyć znów na tryb "zabawa we dwoje".

                                                    > Można ewentualnie nazwać to inwestycją we wspólną
                                                    > ekstazę jaka mieć miejsce
                                                    > za jakiś czas, w jakość aktu?

                                                    Nie rozumiem chyba tej nazwy, którą tutaj podałaś.
                                                    Mi po prostu daje niesłychaną frajdę widok partnerki która potem ledwo łapie oddech.
                                                    Czasami ja lubię być egoistą, czasami ona jest egoistką, czasami koncentrujemy się na sobie na wzajem -konfiguracji jest wiele. Ogólnie im fajniej - tym większa ochota na powtórki.
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 01:43
                                                    >
                                                    > > Można ewentualnie nazwać to inwestycją we wspólną
                                                    > > ekstazę jaka mieć miejsce
                                                    > > za jakiś czas, w jakość aktu?
                                                    >
                                                    > Nie rozumiem chyba tej nazwy, którą tutaj podałaś.
                                                    > Mi po prostu daje niesłychaną frajdę widok partnerki która potem ledwo łapie od
                                                    > dech.
                                                    > Czasami ja lubię być egoistą, czasami ona jest egoistką, czasami koncentrujemy
                                                    > się na sobie na wzajem -konfiguracji jest wiele. Ogólnie im fajniej - tym więks
                                                    > za ochota na powtórki.

                                                    Inwestycjia miała być w cudzysłów włozona ;-)
                                                  • gogol77 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 11:38
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Rozumiem że mimo osłabienia erekcji podczas koncentracji na działaniach nie mających na celu bezpośrednio osiągnięciu przez ciebie orgazmu (np. minetka) nie masz wrażenia odrabiania pańszczyzny. To co robisz z ciałem partnerki jest raczej elementem gry miłosnej (jakimś etapem) choć samo w sobie ostro cię w tym momencie nie grzeje>

                                                    No bo czy Zawle odrabia pańszczyznę robiąc gościowi loda? Nie, ją to jara! Jara zapewne zarówno sama procedura jak i jej spektakularny efekt. Ma takie potrzeby! Nie ona jedna.
                                                    Takiej Jednej zdarzało się mieć orgazm równolegle do tego, który mi zafundowała lodem.
                                                    A przecież ona nie ma orgazmotwórczych zakończeń nerwowych na języku!
                                                    A czy ja odrabiam pańszczyznę robiąc jej palcówkę i delektując jej odpływaniem w krainę rozkoszy? Nie! Ja się tym... delektuję! Lubię jak się drze jak wariatka a jej ciało robi takie różne dziwne ruchy. Mam taką egoistyczną potrzebę. Ale Kutuzow też!
                                                    Że co? Że mi to dobrze robi na ego? A co w tym złego? Pewnie tak.... te maślane oczy po.
                                                    Ale kto nie ma takich potrzeb może powinien zająć się czymś innym niż seks. Kapłaństwo? Albo przerzucić się na sponsoring.
                                                    A, że nie cały czas stoi? Tu zgadzam się z Lybblą że " w czasie długotrwałych zabaw kutas nie zawsze stoi bo nie MUSI stać cały czas, jak kobieta zapragnie to sobie go postawi".
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 12:48
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Lubię jak się drze jak wariatka a jej ciało robi takie różne dziwne ruchy.

                                                    Prawda? A rzecz rzadko, bądź niemal wcale nie spotykana w filmach porno.
                                                    Za to coś, co często słyszy się za ścianą w hotelach na godziny... No i nie tylko za ścianą, we własnym łóżku też :)
                                                    Mogę co najwyżej się domyślać, że jest w tym trochę teatru, ale na takiej zasadzie, że babka sama się nakręca takim zachowaniem, żeby mocniej i ostrzej dojść.
                                                    Co prawda Urqu chyba wklejał info, że kobieta się wydziera, gdy instynktownie woła innych samców (ten, który aktualnie rucha nie jest "wystaczającym materiałem genetycznym"), ale to badanie dotyczyło szympansic, które jednak "trochę" od ludzi dzieli ;P

                                                    A forumowe panie są wokalne w trakcie seksu? Lubicie narobić trochę hałasu?
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 13:07

                                                    > A forumowe panie są wokalne w trakcie seksu? Lubicie narobić trochę hałasu?

                                                    Wokalne. Nie to że lubimy, ale samo się dzieje. Ten typ tak.ma. Może to jakieś głęboko ukryte marzenia o karierze śpiewaczej? ;-) A może po prostu dzika natura tuż pod pazłotkiem ogłady?
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 13:11
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Wokalne. Nie to że lubimy, ale samo się dzieje. Ten typ tak.ma. Może to jakieś
                                                    > głęboko ukryte marzenia o karierze śpiewaczej? ;-) A może po prostu dzika natur
                                                    > a tuż pod pazłotkiem ogłady?

                                                    Czytałem na innych forach - panie deklarowały, że przy orgazmie w ogóle nie potrafią siedzieć cicho. I wtedy wrzeszczą nie zważając na sąsiadów, dzieci za ścianą i cokolwiek innego.
                                                  • nie-dlakazdego Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 13:19
                                                    Ooo.... jakie fajne forum...
                                                    Rzucają kurwami gadają o seksie...
                                                    Chyba wreszcie ktoś normalny;))
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 13:23
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > Wokalne. Nie to że lubimy, ale samo się dzieje. Ten typ tak.ma. Może to j
                                                    > akieś
                                                    > > głęboko ukryte marzenia o karierze śpiewaczej? ;-) A może po prostu dzika
                                                    > natur
                                                    > > a tuż pod pazłotkiem ogłady?
                                                    >
                                                    > Czytałem na innych forach - panie deklarowały, że przy orgazmie w ogóle nie pot
                                                    > rafią siedzieć cicho. I wtedy wrzeszczą nie zważając na sąsiadów, dzieci za ści
                                                    > aną i cokolwiek innego.

                                                    Jak okoliczności wymagają bezwzględnie braku ekspresji erotycznych to wcześniej buzia w poduszkę. Da się. Dzieci nie powinny uczestniczyć nawet w odpryskach naszego życia seksualnego.
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 13:48
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > Jak okoliczności wymagają bezwzględnie braku ekspresji erotycznych to wcześniej
                                                    > buzia w poduszkę. Da się. Dzieci nie powinny uczestniczyć nawet w odpryskach n
                                                    > aszego życia seksualnego.
                                                    >
                                                    Moje uczestniczyly nieraz:( mam nadzieje ze traumy miec nie beda:( dzieci sa obecne w zyciu rodzicow ciagle. W nocy budza sie bo chce im sie pic, sikac i cos tam jeszcze. W dzien rodzice pracuja. W weekendy dzieci wychodza z domu i troretycznie maja byc poza dluzej, a tymczasem zjawiaja sie znienacka:( andzia...! To trudne do unikniecia nawet jak sie czlowiek stara:) Ale ja moich rodzicow nakrylam nieraz i zyje, nie mysle o tym, moze oni tez przezyja:)
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 14:15
                                                    Dzieci nie powinny uczestniczyć nawet w odprys
                                                    > kach n
                                                    > > aszego życia seksualnego.
                                                    > >
                                                    > Moje uczestniczyly nieraz:( mam nadzieje ze traumy miec nie beda:( dzieci sa ob
                                                    > ecne w zyciu rodzicow ciagle. W nocy budza sie bo chce im sie pic, sikac i cos
                                                    > tam jeszcze. W dzien rodzice pracuja. W weekendy dzieci wychodza z domu i trore
                                                    > tycznie maja byc poza dluzej, a tymczasem zjawiaja sie znienacka:( andzia...! T
                                                    > o trudne do unikniecia nawet jak sie czlowiek stara:) Ale ja moich rodzicow nak
                                                    > rylam nieraz i zyje, nie mysle o tym, moze oni tez przezyja:)

                                                    Ja też nakryłam i wolałabym nie nakryć, aczkolwiek przeżyłam :-) Z dorosłą córką rozmawiałam i ona też nakryła i też wolałaby nie nakryć, ale też przeżyła. To pojedyncze incydenty, przy nie epatowaniu działaniami seksualnymi, przy całościowo zdrowym traktowaniu seksu w domu i obserwowanej harmonijnej erotycznej więzi między rodzicami (uśmiechy, dotyk, przytulanie) dramatu nie powodują.
                                                  • hello-kitty2 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 13:36
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Takiej Jednej zdarzało się mieć orgazm równolegle do tego, który mi zafundowała
                                                    > lodem.

                                                    Wlasnie sie dowiedzialam, ze kobiety robia lody, bo od samego obciagania maja orgazm ;-)))))))) Bosze, patrz pan taaakie rewelacje, wkrotce zatesknimy za czasami, kiedy to kobiety mialy trudnosci z osiganiem orgazmu przy penetracji ;)

                                                    > A przecież ona nie ma orgazmotwórczych zakończeń nerwowych na języku!

                                                    Normalnie odczuwanie przyjemnosci nawet bez receptorow! ;)
                                                  • gogol77 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 15:52
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Wlasnie sie dowiedzialam, ze kobiety robia lody, bo od samego obciagania maja orgazm ;-)))))))) Bosze, patrz pan taaakie rewelacje, wkrotce zatesknimy za czasami, kiedy to kobiety mialy trudnosci z osiganiem orgazmu przy penetracji ;)>

                                                    Dobra, nie dopisałem, że ona w trakcie loda lubi pogmerać sobie paluszkiem w cipce. Kiedyś to był grzech, ale ona to jest taka nowoczesna kobita.
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 16:33
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Wlasnie sie dowiedzialam, ze kobiety robia lody, bo od samego obciagania
                                                    > maja orgazm ;-)))))))) Bosze, patrz pan taaakie rewelacje, wkrotce zatesknimy z
                                                    > a czasami, kiedy to kobiety mialy trudnosci z osiganiem orgazmu przy penetracji
                                                    > ;)>
                                                    >
                                                    > Dobra, nie dopisałem, że ona w trakcie loda lubi pogmerać sobie paluszkiem w ci
                                                    > pce. Kiedyś to był grzech, ale ona to jest taka nowoczesna kobita.

                                                    ... :) lapie sie za glowe. To jakby zasadnicza roznica:))
                                                    Fantazjujesz czasami? :) ta twoja TJ ma nadprzyrodzone moce :) ale ponoc zdarzaja sie takie rzeczy w przyrodzie, ciekawe kim sa szczesciarze...? :) pewnie to szczesliwi mezczyzni ;))
                                                  • gogol77 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 17:58
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > ... :) lapie sie za glowe. To jakby zasadnicza roznica:)) Fantazjujesz czasami? :) ta twoja TJ ma nadprzyrodzone moce :) ale ponoc zdarza ja sie takie rzeczy w przyrodzie, ciekawe kim sa szczesciarze...? :) pewnie to szczesliwi mezczyzni ;))>

                                                    Bgz, o co Tobie idzie?? Jakie nadprzyrodzone moce?? Jakie fantazjowanie?
                                                    To co, to żadnej tutaj nie zdarza się w czasie seksu - z penetracją, lodem, minetką czy co tam jeszcze się wymyśli - że pomaga sobie w dojściu paluszkiem po łechtaczce???
                                                    Albo bierze palec faceta i nim sobie głaszcze - to katoliczki bo ich palec to przecież byłby samogwałt.
                                                    Dodam, że TJ jest amatorką kilku orgazmów na jedną sesję więc nad tymi kolejnymi to ona musi trochę popracować i to jej widocznie pomaga. Taki los kochanki bo musi odrabiać zaległości i jeszcze nadrabiać na zapas. Potem leży wykończona.
                                                    O kurwa! A może ja mam za małego - bo to się TJ czasem zdarza także nawet przy penetracji!
                                                    Albo może zadaję się z jakąś zatwardziałą masturbantką. Ale nie, bo ona zarzeka się, że nie potrafi sama sobie zrobić dobrze bez mojej asysty (może łże??).
                                                    I nigdy, przenigdy nie przyszło by mi do głowy, że ja jako uczestnik takich "perwersyjnych" zachowań jestem szczęściarzem. Ale fajnie że mi to uświadomiłaś.
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 18:15
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Bgz, o co Tobie idzie?? Jakie nadprzyrodzone moce?? Jakie fantazjowanie?
                                                    > To co, to żadnej tutaj nie zdarza się w czasie seksu - z penetracją, lodem, min
                                                    > etką czy co tam jeszcze się wymyśli - że pomaga sobie w dojściu paluszkiem po ł
                                                    > echtaczce???
                                                    > Albo bierze palec faceta i nim sobie głaszcze - to katoliczki bo ich palec to p
                                                    > rzecież byłby samogwałt.
                                                    > Dodam, że TJ jest amatorką kilku orgazmów na jedną sesję więc nad tymi kolejnym
                                                    > i to ona musi trochę popracować i to jej widocznie pomaga. Taki los kochanki bo
                                                    > musi odrabiać zaległości i jeszcze nadrabiać na zapas. Potem leży wykończona.
                                                    > O kurwa! A może ja mam za małego - bo to się TJ czasem zdarza także nawet przy
                                                    > penetracji!
                                                    > Albo może zadaję się z jakąś zatwardziałą masturbantką. Ale nie, bo ona zarzeka
                                                    > się, że nie potrafi sama sobie zrobić dobrze bez mojej asysty (może łże??).
                                                    > I nigdy, przenigdy nie przyszło by mi do głowy, że ja jako uczestnik takich "pe
                                                    > rwersyjnych" zachowań jestem szczęściarzem. Ale fajnie że mi to uświadomiłaś.

                                                    :) chodzilo mi o dochodzenie od samego robienia loda:) ponoc sa takie panny, niech maja, a glownie ich mezczyzni:)
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 23:46
                                                    > kompletny brak pożądania i odrabianie pańszczyzny?

                                                    Nie. Wiem o czym mowi Marek i tez nie lubię panszczyzny, ale zdarzało mi uprawiać pańszczyźnianą orkę sztywnym palem, czy bić rekordy (skromne) na ilosc razy przez noc. Ostatnie „razy” nie były specjalnie przyjemne. Przederuje przedłużanie pierwszego czy drugiego razu.

                                                    Ale weź pod uwage, ze ja nie jestem normalnym facetem. Jestem koniowałem. Byc moze bez możliwości nawiązania głębszej relacji z kobieta. Marek jest zdecydowanie bliżej normy, ciągu głównego (mainstream).
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 01:15

                                                    > Nie. Wiem o czym mowi Marek i tez nie lubię panszczyzny, ale zdarzało mi uprawi
                                                    > ać pańszczyźnianą orkę sztywnym palem, czy bić rekordy (skromne) na ilosc razy
                                                    > przez noc. Ostatnie „razy” nie były specjalnie przyjemne. Przederuje przedłużan
                                                    > ie pierwszego czy drugiego razu.

                                                    Ty pańszczyznę kutasem, Kutuzow minetka-nie pańszczyzna, skomplikowane ;-) No nie wiem jak Marek poradzi sobie z twoim odrabianiem pańszczyzny przy pomocy sztywnego pala. Światopogląd mu się rozsypie. Wszak jak stoi to pożądanie jest i jedziemy! Jaka tu pańszczyzna? ;-)


                                                    > Ale weź pod uwage, ze ja nie jestem normalnym facetem. Jestem koniowałem. Byc m
                                                    > oze bez możliwości nawiązania głębszej relacji z kobieta. Marek jest zdecydowan
                                                    > ie bliżej normy, ciągu głównego (mainstream).

                                                    Nie rozumiem, jak można nawiązać głębszą erotyczną relację z kobietą przy absolutnej koncentracji wyłącznie na odczuciach płynących ze swojego kutasa?
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 12:53
                                                    > Kutuzow minetka-nie pańszczyzna, skomplikowane ;-)

                                                    Kutuzow dobrze opisał minetke z punktu widzenia faceta. Od siebie dorzucę, ze ja jako marny kochanek lubię minete przez brak spiny. Mogę sobie spokojnie doprowadzić kobietę do orgazmu czy kilku bez stresu, bez ciągłego myślenia o własnym wytrysku. Z tego samego powodu lubię loda - zero spiny.

                                                    Zeby mieć ten sam luz przy penetracji musiałbym chyba wrócić do częstotliwości ze studiów, raz rano i raz wieczorem, przez dłuższy czas. To se ne wrati :(

                                                    No ale dopóki pornoski sa legalne (w UK juz niedługo) - siedzę sobie na seksualnych Kanarach - w ogole zero spiny z czymkolwiek wobec kogolwiek.
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 13:00
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > No ale dopóki pornoski sa legalne (w UK juz niedługo) - siedzę sobie na seksual
                                                    > nych Kanarach - w ogole zero spiny z czymkolwiek wobec kogolwiek.

                                                    O, RLY? (Głupawe zdjęcie sowy included)
                                                    Przecież połączysz się VPNem z maszyną w innym kraju i mogą ci skoczyć?
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 13:14
                                                    > Przecież połączysz się VPNem z maszyną w innym kraju i mogą ci skoczyć? <

                                                    Technicznie to nie jest problem. Problemem jest bycie w niezgodzie z prawem. Tak sie buduje NRD. Najpierw absurdalne prawo niemożliwe do przestrzegania i ścigania. A potem ma sie haka na każdego.

                                                    Pewnie nie słyszałeś o kolesiu Tommy Robinson. Tu ma opinie faszysty, nie wnikam czy słusznie. Kilka dni temu został aresztowany, osądzony, skazany i osadzony w ciągu 5 godzin. A brytyjski system sadownictwa zabronił mediom komentować w temacie.
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 13:23
                                                    Nie napisałem najważniejszego: pol biedy jakby zamknęli ziomka za bycie faszysta. Zamknęli go za publikowanie przebiegu rozpraw w sprawie zbiorowych gwałtów na dzieciach.
                                                  • sea.sea Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 13:25
                                                    Skąd Ty wziąłeś całkowity zakaz pornografii w UK? Bo mnie się udało wyguglać tylko info o rozszerzonej weryfikacji wieku (art. z połowy maja 2018)
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 13:35
                                                    > Skąd Ty wziąłeś całkowity zakaz pornografii w UK?

                                                    Nie ma i nie bedzie całkowitego zakazu pornografii. Z tego co rozumiem plan zaostrzenia od strony technicznej wyglada tak, ze dorośli beda mogli dostać rodzaj kodu, który pozwala na pełny dostęp. Moment otrzymania kodu wiąże sie z weryfikacja wieku. To z kolei wiąże sie z zaprezentowaniem danych osobowych i powiązaniem transakcji z osoba. Tego sobie nie życzę.
                                                  • hello-kitty2 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 13:50
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    bez stresu, bez ciągłego myślenia o własnym
                                                    > wytrysku. Z tego samego powodu lubię loda - zero spiny.

                                                    Co to znaczy? Wyjasnisz jak krowie na granicy jaki mechanizm za tym stoi?
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 15:01
                                                    > Co to znaczy? Wyjasnisz jak krowie na granicy jaki mechanizm za tym stoi? <

                                                    U mnie taki, ze przy lodzie sam decyduje kiedy skończyć, zakładając ze partnerka jest w miarę współpracująca. Przy penetracji albo musze sie bardzo mocno skupić (spiąć) żeby nie dojść, albo mieć seks na codzień. Przez jakiś czas walenie konia spełniało tą role „codziennego” seksu ale juz nie spełnia. Chyba inne odruchy, czy nie wiem co.
                                                  • nie-dlakazdego Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 15:22
                                                    No kobieta to chyba słabo może zdecydować o tym kiedy skończy... no! Chyba,że robi to sama
                                                    Ja bardzo lubię penetrację ale jak ktoś tu słusznie zauważył większość kobiet orgazmu od tego nie ma . Myśle ze może tu chodzić o uwarunkowania fizyczne.
                                                    Co nie znaczy ze nie miewam. Dla mnie najodpowiedniejszy penis powinien być taki jak średnia krajowa ale za to gruby.
                                                    Stymulacja łechtaczki plus palce w środku ( mówię za siebie) to bardzo intensywne przeżycie
                                                    Oczywiscie samymi palcami tez można wiele zdziałać przyjemnego - myśle tu o kobiecym wytrysku
                                                  • hello-kitty2 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 15:35
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > U mnie taki, ze przy lodzie sam decyduje kiedy skończyć, zakładając ze partnerk
                                                    > a jest w miarę współpracująca. Przy penetracji albo musze sie bardzo mocno skup
                                                    > ić (spiąć) żeby nie dojść

                                                    A dlaczego tak jest, jak Ci sie wydaje? Chodzi o roznice bodzcow czy o co?
                                                    Z innej strony: skoro zawsze zaczynasz od minety z orgazmem jak w banku, to kiedy dojdziesz podczas penetracji, nie ma chyba az takiego znaczenia, a moze nawet byc na reke zonie, dobrze mysle? No chyba, ze Tobie potrzebna jest dluzsza jazda. A jesli tak, to do czego?

                                                    , albo mieć seks na codzień. Przez jakiś czas walenie
                                                    > konia spełniało tą role „codziennego” seksu ale juz nie spełnia. Chyba inne odr
                                                    > uchy, czy nie wiem co.

                                                    MOze mniej walisz albo mniej ruchasz. POdwoj wszystkiego na poczatek i obserwuj ;-)
                                                  • nie-dlakazdego Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 15:52
                                                    Tak... doznania są zupełnie inne
                                                    A jeszcze inne jak sama się zabawiam...
                                                    Nie napisałam ze zawsze zaczynam od minety...
                                                    Ale uwielbiam to i nie wyobrażam sobie seksu bez tego
                                                    Wystarczy dwa razy a dobrze... dłuższa jazda staje się nudna
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 18:35
                                                    > A dlaczego tak jest, jak Ci sie wydaje? Chodzi o roznice bodzcow czy o co? <

                                                    Teraz jestem na rodzinnej imprezie uwalony, mogę mowić niejasno, ale spróbuje tak jasno, jak sie da:

                                                    Tak chodzi o roznice bodźców. Kutas bez prezerwatywy w totalnie wilgotnej cipce, zwłaszcza od tylu, z widokiem na rozłożyste biodra/tyłek/plecy/kark, przy partnerce ktora jęczy, świntuszy i krzyczy, nacierającej biodrami - to sa silne wrażenia. Przy wyposzczeniu rzedu kilku tygodni nie jestem w stanie sie powstrzymać od wytrysku po zaledwie kilku minutach.

                                                    Z mineta z kolei jest tak, ze odbierasz jeszcze wiecej wrażeń: smak, zapach, wilgoć, detale i drgnięcia różnych mięśni i ścięgien, nawet brak oddechu kiedy trafiłeś na „żyłę złota” (miejsce/ułożenie kiedy ona odlatuje) - ale tryskasz kiedy chcesz.

                                                    Z tego powodu kiedy seksu jest po pachy minetka/lód to jest rozbiegowka, ale jak seks jest raz na ruski rok - wole minete
                                                  • nie-dlakazdego Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 19:34
                                                    Jak na nawalonego to całkiem zgrabnie to ująłeś
                                                  • hello-kitty2 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 20:13
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > Teraz jestem na rodzinnej imprezie uwalony, mogę mowić niejasno, ale spróbuje t
                                                    > ak jasno, jak sie da:
                                                    >
                                                    > Tak chodzi o roznice bodźców. Kutas bez prezerwatywy w totalnie wilgotnej cipce
                                                    > , zwłaszcza od tylu, z widokiem na rozłożyste biodra/tyłek/plecy/kark, przy par
                                                    > tnerce ktora jęczy, świntuszy i krzyczy, nacierającej biodrami - to sa silne wr
                                                    > ażenia. Przy wyposzczeniu rzedu kilku tygodni nie jestem w stanie sie powstrzym
                                                    > ać od wytrysku po zaledwie kilku minu

                                                    Bardzo jasno, nie przeszkadza, ze w nawaleniu. Im facet bardziej nawalony tym szczerszy, a to woda na moj mlyn, pij na zdrowie. Ale mam jeszcze pytanie, zawsze sie nad tym zastanawialam, piszesz "Kutas bez prezerwatywy w totalnie wilgotnej cipce", no wlasnie, bo czy ta totalna wilgotnosc nie odbiera na bodzcach? No bo na logike, zamiast sie obcierac, to sie slizgasz, nie? Z kolei przyjaciolka mowila mi, ze ona ma tylko ochote na seks w dni plodne, wlasnie dlatego, ze jest slisko. A mnie nadmierna wilgotnosc odbiera wrazenia. A jak to dokladnie wyglada ze strony mezczyzny? Rozwiniesz?
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 20:48
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > A jak to dokladnie wyg
                                                    > lada ze strony mezczyzny? Rozwiniesz?

                                                    Ja moge?
                                                    Wilgotnosc bardzo poprawia doznania. Mowie za siebie. Najlepiej jak jest ciasno i wilgotno, np w dobrze nazelowana dupe. W mokra cipke tez bardzo spoko.
                                                  • gogol77 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 21:17
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >...no wlasnie, bo czy ta totalna wilgotnosc nie odbiera na bodzcach? No bo na logike, zamiast sie obcierac, to sie slizgasz, nie? Z kolei przyjaciolka mowila mi, ze ona ma tylko ochote na seks w dni plodne, wlasnie dlatego, ze jest slisko. A mnie nadmierna wilgotnosc odbiera wrazenia. A jak to dokladnie wyglada ze strony mezczyzny? Rozwiniesz? >

                                                    A ja mogę?
                                                    Kiedyś dawno to na coś co było bez sensu mówiło się: to takie pierdolenie na sucho. Przyjaciółka dobrze Ci mówiła.
                                                    Bo gdy chodzi o bodźce fizyczne to wy tam macie takie różne fałdki, a w okolicy punktu G to jest nawet takie fajne chropowate/szorstkie "tarełko" jakby przygotowane specjalnie dla nas.
                                                    Więc jakieś poważne braki w bodźcach na skutek waszych obfitych soczków to mogą dotyczyć wyłącznie tych wyjątkowo podle obdarzonych przez naturę.
                                                    No i jeszcze to, że subtelniejsze bodźce od dobrze naoliwionej cipki opóźniają przedwczesny finał czyli to czym tak spina się Proteinowy. Gdy jest wyposzczony!.
                                                    A od strony bodźców natury psychicznej (a sygnały do fiuta/cipki płyną z mózgu!) to wasza suchość była by dla nas tym czym dla was nasz smętny zwis: nie jaram jej :-(
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 22:02
                                                    > czy ta totalna wilgotnosc nie odbiera na bodzcach?

                                                    Do tej pory - raczej pomaga.

                                                    Ale kumpel na jakimś portalu wyhaczyl babkę, ktora sie hajtala niedługo i miała taka fantazje zeby z kims obcym rżnąć sie tuz przed ślubem.

                                                    Pozniej opowiadał, ze miała przygotowany ręcznik koło łóżka. W trakcie była tak mokra, ze „podsuszala” tym ręcznikiem co jakiś czas, zeby poprawić wrażenia. O cos takiego chodzi?
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 22:22
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Ale kumpel na jakimś portalu wyhaczyl babkę, ktora sie hajtala niedługo i miała
                                                    > taka fantazje zeby z kims obcym rżnąć sie tuz przed ślubem.

                                                    No tak, bo po slubie to juz bedzie zdrada przeciez :D
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 22:29
                                                    proteinawy napisał(a):


                                                    > Ale kumpel na jakimś portalu wyhaczyl babkę, ktora sie hajtala niedługo i miała taka fantazje zeby z kims obcym rżnąć sie tuz przed ślubem.
                                                    ------------------------
                                                    Jako uczestnik forum chyba to rozumiesz. Wzięła najlepszego z dostępnych i chciała przed ślubem jeszcze zaszaleć w takim mniej dostępnym związkowo.
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 23:04
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Jako uczestnik forum chyba to rozumiesz. Wzięła najlepszego z dostępnych i chci
                                                    > ała przed ślubem jeszcze zaszaleć w takim mniej dostępnym związkowo.

                                                    Inaczej to widzę. Podnieciła ją profanacja ślubu. Chciała stanąć na ślubnym kobiercu z spermą innego w cipie. Taka demonstracja wewnętrzna - ty tam chuju sobie ślubuj, a ja mam swoje tajemnice.
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 23:18
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Jako uczestnik forum chyba to rozumiesz. Wzięła najlepszego z dostępnych
                                                    > i chci
                                                    > > ała przed ślubem jeszcze zaszaleć w takim mniej dostępnym związkowo.
                                                    >
                                                    > Inaczej to widzę. Podnieciła ją profanacja ślubu. Chciała stanąć na ślubnym kob
                                                    > iercu z spermą innego w cipie. Taka demonstracja wewnętrzna - ty tam chuju sobi
                                                    > e ślubuj, a ja mam swoje tajemnice.

                                                    Moze dlatego puscila sie przed slubowaniem? :) dotrzymuje obiecanego slowa :))
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 07:32
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Jako uczestnik forum chyba to rozumiesz. Wzięła najlepszego z dostępnych i chciała przed ślubem jeszcze zaszaleć w takim mniej dostępnym związkowo.
                                                    >
                                                    > Inaczej to widzę. Podnieciła ją profanacja ślubu. Chciała stanąć na ślubnym kobiercu z spermą innego w cipie. Taka demonstracja wewnętrzna - ty tam chuju sobie ślubuj, a ja mam swoje tajemnice.
                                                    -------------------
                                                    Też być tak może, jednakże jest to, moim zdaniem, nisza, natomiast branie najlepszego z dostępnych i marzenie o innym niedostępnym - standard.
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 08:12
                                                    Dodam, że taki dokładnie przypadek opisał W.Żukrowski w ,,Kamiennych tablicach". dzień przed ślubem, czy w dniu ślubu znajoma Hinduska kotłuje się z bohaterem, oświadczając mu, że od ślubu będzie wierną żoną.
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 11:09
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > sabat3 napisał
                                                    > > Inaczej to widzę. Podnieciła ją profanacja ślubu. Chciała stanąć na ślubn
                                                    > ym kobiercu z spermą innego w cipie. Taka demonstracja wewnętrzna - ty tam chuj
                                                    > u sobie ślubuj, a ja mam swoje tajemnice.
                                                    > -------------------
                                                    > Też być tak może, jednakże jest to, moim zdaniem, nisza, natomiast branie najle
                                                    > pszego z dostępnych i marzenie o innym niedostępnym - standard.

                                                    Marek wiesz ze skoro standard to dotyczy tez twojej zony?
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 11:19
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > sabat3 napisał
                                                    > > > Inaczej to widzę. Podnieciła ją profanacja ślubu. Chciała stanąć na ślubnym kobiercu z spermą innego w cipie. Taka demonstracja wewnętrzna - ty tam chuju sobie ślubuj, a ja mam swoje tajemnice.
                                                    > > -------------------
                                                    > > Też być tak może, jednakże jest to, moim zdaniem, nisza, natomiast branie najlepszego z dostępnych i marzenie o innym niedostępnym - standard.
                                                    >
                                                    > Marek wiesz ze skoro standard to dotyczy tez twojej zony?
                                                    -------------------
                                                    Wiem to w dużej mierze z nauk forum. Nie jest to standard dla atrakcyjnych w wieku 20 lat. One jeszcze niczego nie muszą i robią, co chcą :)
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 11:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > sabat3 napisał
                                                    > > > > Inaczej to widzę. Podnieciła ją profanacja ślubu. Chciała sta
                                                    > nąć na ślubnym kobiercu z spermą innego w cipie. Taka demonstracja wewnętrzna
                                                    > - ty tam chuju sobie ślubuj, a ja mam swoje tajemnice.
                                                    > > > -------------------
                                                    > > > Też być tak może, jednakże jest to, moim zdaniem, nisza, natomiast
                                                    > branie najlepszego z dostępnych i marzenie o innym niedostępnym - standard.
                                                    > >
                                                    > > Marek wiesz ze skoro standard to dotyczy tez twojej zony?
                                                    > -------------------
                                                    > Wiem to w dużej mierze z nauk forum. Nie jest to standard dla atrakcyjnych w w
                                                    > ieku 20 lat. One jeszcze niczego nie muszą i robią, co chcą :)

                                                    :) marek... W twoich czasach 20 to juz byly panny dzieciate a przynajmniej przymierzajace sie do rozmnazania:) no i w opowiesci wiek bohaterki nie padl
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 12:03
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > bgz0702 napisała:
                                                    > >
                                                    > > > marek.zak1 napisał:
                                                    > > >

                                                    > > > Marek wiesz ze skoro standard to dotyczy tez twojej zony?
                                                    > > -------------------
                                                    > > Wiem to w dużej mierze z nauk forum. Nie jest to standard dla atrakcyjnych w w
                                                    > > ieku 20 lat. One jeszcze niczego nie muszą i robią, co chcą :)
                                                    >
                                                    > :) marek... W twoich czasach 20 to juz byly panny dzieciate a przynajmniej przymierzajace sie do rozmnazania:) no i w opowiesci wiek bohaterki nie padl
                                                    -----------------
                                                    W Warszawie tak nie było już 100 lat temu :).
                                                    A wiek nie padł, ale teraz jak wiemy, małżeństwo zawierają babki dużo później.
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 12:39
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > bgz0702 napisała:
                                                    > >
                                                    > > :) marek... W twoich czasach 20 to juz byly panny dzieciate a przynajmnie
                                                    > j przymierzajace sie do rozmnazania:) no i w opowiesci wiek bohaterki nie padl
                                                    > -----------------
                                                    > W Warszawie tak nie było już 100 lat temu :).
                                                    > A wiek nie padł, ale teraz jak wiemy, małżeństwo zawierają babki dużo później.

                                                    No, dodaj te obowiazkowe "chodzenie" (tak ze dwa lata srednio?) jako przymiarke do rozrodu i w sumie nadal mlodki wchodza w gre. Ile lat miala twoja zona jak wyszla za maz i jak urodzila pierwsze dziecko?

                                                    Wspolczesne kobiety tez czasem odstaja od normy, niektore wczesnie wychodza za maz. Moze nie bohaterka, ale od razu uznales ze twoja zona to nie ten standard ale cudza tak:)
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 15:13
                                                    bgz0702 napisała:


                                                    >
                                                    > Wspolczesne kobiety tez czasem odstaja od normy, niektore wczesnie wychodza za maz. Moze nie bohaterka, ale od razu uznales ze twoja zona to nie ten standard ale cudza tak:)
                                                    ------------------------
                                                    To nie chodzi o standard, tylko jak bardzo ładna dziewczyna bierze gołodupca, bez mieszkania, (książeczka mieszkaniowa na M2 za kilka lat - nigdy nie dostałem) i w ogóle niczego materialnego, trudno podejrzewać o kalkulacje, chęć podwyższenia standardu życia.
                                                    itp. kosztem rezygnacji z uczucia do innego.
                                                    Myśmy się poznali jak miała 18 lat.
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 18:22
                                                    marek.zak1
                                                    > Myśmy się poznali jak miała 18 lat.

                                                    Kurcze, to ona pewnie nikogo innego oprocz Ciebie nie miala.
                                                    Ciekawe czy w takiej sytuacji kobiety, tak jak czesto mezczyzni, fantazjuja "jak by to bylo z innym"...
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 18:24
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Ciekawe czy w takiej sytuacji kobiety, tak jak czesto mezczyzni, fantazjuja "ja
                                                    > k by to bylo z innym"...

                                                    Dodam, ze niektorzy mezczyzni fantazuja rowniez "jak by to bylo z inna"... ;)))
                                                  • nie-dlakazdego Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 18:29
                                                    A co tu fantazjować;)
                                                    Trzeba spróbować bo warto!;)
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 18:33
                                                    > ona pewnie nikogo innego oprocz Ciebie nie miala.

                                                    Dobry z Ciebie człowiek, Sabat :) Z 1000 narzucających się uwag wrzuciłeś akurat taką. Bede w prawdziwym życiu aspirował, Rabbi.
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 19:04
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Dobry z Ciebie człowiek, Sabat :) Z 1000 narzucających się uwag wrzuciłeś akura
                                                    > t taką. Bede w prawdziwym życiu aspirował, Rabbi.

                                                    Ja jeszcze dodam, że nie doceniamy w naszych rozważaniach zwierzęcego magnetyzmu Marka z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.
                                                    www.thesun.co.uk/wp-content/uploads/2017/12/nintchdbpict000003196257-e1512744099844.jpg?strip=all&w=583
                                                  • hello-kitty2 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 04.06.18, 15:40
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ja jeszcze dodam, że nie doceniamy w naszych rozważaniach zwierzęcego magnetyzm
                                                    > u Marka z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.
                                                    > www.thesun.co.uk/wp-content/uploads/2017/12/nintchdbpict000003196257-e1512744099844.jpg?strip=all&w=583

                                                    Coz on trzyma? Pompke do roweru?;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 04.06.18, 15:44
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ja jeszcze dodam, że nie doceniamy w naszych rozważaniach zwierzęcego mag
                                                    > netyzm u Marka z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.
                                                    > > www.thesun.co.uk/wp-content/uploads/2017/12/nintchdbpict000003196257-e1512744099844.jpg?strip=all&w=583
                                                    >
                                                    > Coz on trzyma? Pompke do roweru?;-)
                                                    -----------------
                                                    Może kuszę?
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 19:37
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1
                                                    > > Myśmy się poznali jak miała 18 lat.
                                                    >
                                                    > Kurcze, to ona pewnie nikogo innego oprocz Ciebie nie miala. Ciekawe czy w takiej sytuacji kobiety, tak jak czesto mezczyzni, fantazjuja "jak by to bylo z innym"...
                                                    -----------------------
                                                    Poznaliśmy się, co nie znaczy, że od początku byliśmy ze sobą. Nie wiem, jak jest, ale sprawa fantazji mnie nie rusza.
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 20:23
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Poznaliśmy się, co nie znaczy, że od początku byliśmy ze sobą.

                                                    Burzysz mój system poznawczy, Marku. Zawsze wyobrażałem sobie to tajemnicze spotkanie przy Kiosku Ruchu jako uderzenie sycylijskiego pioruna. Nic po nim nie jest już takie samo.
                                                    Proszę Państwa:
                                                    Ona - rzuca żółte kwiaty w studzienkę ściekową - bo Jemu się nie podobały - prosto w twarz zrozpaczonego klauna Penywise'a, który wali facepalma, zaczyna płakać i mamrotać "kurwa, nie dam rady, ten gość jest po prostu za dobry!"...
                                                    On - pręży przed nią rakietę tenisową z wprawionymi zamiast żyłek sprężynami ekspandera, co wywołuje wśród Jej neuroprzekaźników reakcję łańcuchową, która prowadzi to całkowitego stopnienia rdzenia głównego i przejęcia władzy w całym organizmie przez niskie, damskie pożądanie.
                                                    Orkiestra - Tusz. Kurtyna zapada, kamera kieruje się wstydliwie na kominek.

                                                    Tak to sobie wyobrażałem, kurwa!
                                                    Zburzyłeś mój świat, muszę zatopić moje smutki w szklance mleka 1,5%. Howgh.
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 20:46
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Poznaliśmy się, co nie znaczy, że od początku byliśmy ze sobą.
                                                    >
                                                    > Burzysz mój system poznawczy, Marku. Zawsze wyobrażałem sobie to tajemnicze spotkanie przy Kiosku Ruchu jako uderzenie sycylijskiego pioruna. Nic po nim nie jest już takie samo.
                                                    -------------------------
                                                    Niestety uderzenie było tylko we mnie. Ale z czasem, jak to mówię, z bajerem, pomocą sił wyższych, wyszło na moje :).
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 21:08
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > To nie chodzi o standtard, tylko jak bardzo ładna dziewczyna bierze gołodupca, b
                                                    > ez mieszkania, (książeczka mieszkaniowa na M2 za kilka lat - nigdy nie dostałem
                                                    > ) i w ogóle niczego materialnego, trudno podejrzewać o kalkulacje, chęć podwyżs
                                                    > zenia standardu życia.
                                                    > itp. kosztem rezygnacji z uczucia do innego.
                                                    > Myśmy się poznali jak miała 18 lat.

                                                    Marek ja ci zycze szczescia jak najwiecej, dlugiego zycia z zona, serio, miej sobie tak jak masz, ale az sie prosi zeby rozne twoje wnioski rozciagnac na ciebie samego.
                                                    Inni tez maja wiare w zony....Ale tylko sobie dajesz prawo do przekonania ze twoje "szczescie" to nie wiara a pewnik
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 22:09
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > Marek ja ci zycze szczescia jak najwiecej, dlugiego zycia z zona, serio, miej sobie tak jak masz, ale az sie prosi zeby rozne twoje wnioski rozciagnac na ciebie samego.
                                                    > Inni tez maja wiare w zony....Ale tylko sobie dajesz prawo do przekonania ze twoje "szczescie" to nie wiara a pewnik
                                                    ---------------------
                                                    Tylko w młodości są uczucia mało skażone kalkulacją. Potem, z każdym rokiem kalkulacja odgrywa coraz większą rolę, czyli, co i na ile mi się opłaca, czyli kasa, perspektywy, status, tykający zegar, samotność itp. Sądzę, że po trzydziestce uczucia są już mniej ważne niż kalkulacja, z całym szacunkiem dla niej.
                                                    Mnie to ominęło, i jestem z tego bardzo zadowolony.
                                                  • szopen_cn Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 22:27
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > > Marek ja ci zycze szczescia jak najwiecej, dlugiego zycia z zona, serio,
                                                    > miej sobie tak jak masz, ale az sie prosi zeby rozne twoje wnioski rozciagnac n
                                                    > a ciebie samego.
                                                    > > Inni tez maja wiare w zony....Ale tylko sobie dajesz prawo do przekonania
                                                    > ze twoje "szczescie" to nie wiara a pewnik
                                                    > ---------------------
                                                    > Tylko w młodości są uczucia mało skażone kalkulacją. Potem, z każdym rokiem kal
                                                    > kulacja odgrywa coraz większą rolę, czyli, co i na ile mi się opłaca, czyli kas
                                                    > a, perspektywy, status, tykający zegar, samotność itp. Sądzę, że po trzydziestc
                                                    > e uczucia są już mniej ważne niż kalkulacja, z całym szacunkiem dla niej.
                                                    > Mnie to ominęło, i jestem z tego bardzo zadowolony.


                                                    Nie wiem Marek czy zauwazyles, ale czesto piszesz o powszechnych prawach I zasadach w zwiazkach, dotyczacych wszystkich.
                                                    Kiedy ktos pyta czy te zasady, ktore opisujesz dotycza tez Twojego zwiazku odpisujesz, ze Ciebie te zasady, prawa czy prawidlowosci nie dotycza.

                                                    Sa dwie mozliwosci: powszechne zasady I prawa, ktore opisujesz nie sa takie powszechne, czyli piszesz bzdury albo dotycza tez twojego zwiazku I wtedy masz racje ale zyjesz w iluzji.
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 23:46
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > Nie wiem Marek czy zauwazyles, ale czesto piszesz o powszechnych prawach I zasadach w zwiazkach, dotyczacych wszystkich. Kiedy ktos pyta czy te zasady, ktore opisujesz dotycza tez Twojego zwiazku odpisujesz, ze Ciebie te zasady, prawa czy prawidlowosci nie dotycza.
                                                    ------------------------
                                                    Nie dotyczą, bo kasa, kalkulacja nie dotyczy bardzo młodych ludzi, którzy kierują się emocjami i uczuciami. Zobacz Romea i Julię - to taki mój case. Nasze rodziny też się niespecjalnie lubiły, jak u Szekspira.
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 22:34
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Tylko w młodości są uczucia mało skażone kalkulacją. Potem, z każdym rokiem kal
                                                    > kulacja odgrywa coraz większą rolę, czyli, co i na ile mi się opłaca, czyli kas
                                                    > a, perspektywy, status, tykający zegar, samotność itp. Sądzę, że po trzydziestc
                                                    > e uczucia są już mniej ważne niż kalkulacja, z całym szacunkiem dla niej.
                                                    > Mnie to ominęło, i jestem z tego bardzo zadowolony.

                                                    Marek, nie majac tej kasy, statusu, wygladu nie mogles byc tym najlepszym z dostepnych? Moze ci z kasa, statusem wygladem byli jak napisales "zwiazkowo niedostepni"...? Czy w twoim przypadku to niemozliwe? :)
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 23:16
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Marek, nie majac tej kasy, statusu, wygladu nie mogles byc tym najlepszym z dostepnych? Moze ci z kasa, statusem wygladem byli jak napisales "zwiazkowo niedostepni"...? Czy w twoim przypadku to niemozliwe? :)
                                                    --------------------------
                                                    Jasne że możliwe. Ale po co pięknej dwudziestoletniej dziewczynie taki gorszy dostępny, żeby za niego wyjść? Życie towarzyskie Warszawy kwitło a interesujących facetów z perspektywami było co niemiara.
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 00:15
                                                    > Ale po co pięknej dwudziestoletniej dziewczynie taki gorszy dostępny, żeby za niego wyjść? <

                                                    Ty byłeś/jestes lepszy od cwaniaków i ustawionych synów działaczy. Piękniejsze kobiety w tym wieku juz nie maja złudzeń co do bycia przedmiotowo traktowaną (tzw trophy wife) przez poważnych graczy. Nie każdej to odpowiada. Co innego poczciwy chłopak z poczciwego domu, ktory do późnej śmierci nie bedzie mógł uwierzyć w szczęście złapane za nogi. Startujący od pana inżyniera ale nie rokujący nadziei na Kulczyka (pierwsza liga sukcesu nie jest tak wygodna małżeńsko jak powiedzmy zarząd średniego szczebla).

                                                    W dwoch słowach: byłeś lepszym kandydatem na domek z malwami niz cwaniaki/tuzy i sprawdziłeś sie w roli. Samo-gratulacyjny ton jest na miejscu.

                                                    Jedno co Ci umyka (moim zdaniem) to obraz życia innych ludzi, jego zlozonosc, subtelna i niepowtarzalna gra emocji i motywacji. Jasne, że wyraźne trendy sa, polityk na tym ukręci poparcie a handlowiec - piniondz, ale pisarz w pozornej powtarzalności ludzkiego fraktala powinien chyba dostrzec nieskończoność detalu a nie same generalizacje.
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 07:20
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Jasne, że wyraźne trendy sa, p
                                                    > olityk na tym ukręci poparcie a handlowiec - piniondz, ale pisarz w pozornej po
                                                    > wtarzalności ludzkiego fraktala powinien chyba dostrzec nieskończoność detalu a
                                                    > nie same generalizacje.

                                                    Najwyraźniej w pozornej powtarzalności osób parających się pisarskim rzemiosłem możemy dostrzec i takich, którym ta nieskończoność ludzkiego detalu umyka :)

                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 08:38
                                                    > Najwyraźniej w pozornej powtarzalności osób parających się pisarskim rzemiosłem możemy dostrzec i takich, którym ta nieskończoność ludzkiego detalu umyka :) <

                                                    A skoro o pisaniu mowa: wrzucales cos ostatnio na Wordpress? Przy czytaniu Twoich rzeczy jest ten dodatkowy element „znajomy napisał”. Mam jakiś kryzys czytania, czy w ogole konsumpcji (wszystko szare).
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 09:11
                                                    proteinawy napisał(a):


                                                    > A skoro o pisaniu mowa: wrzucales cos ostatnio na Wordpress? Przy czytaniu Twoich rzeczy jest ten dodatkowy element „znajomy napisał”. Mam jakiś kryzys czytania, czy w ogole konsumpcji (wszystko szare).
                                                    -----------------
                                                    Trzeci błąd Lorisa Kariusa. Tak p[oczciwiec nie pisze :)
                                                    optykacynika.blox.pl/2018/05/Trzeci-blad-Lorisa-Kariusa.html
                                                    Powoli dochodzę do ważnych wniosków na temat męskości, miłości itp. Otóż w dawnych czasach, faceci chcieli być arystokratami, w Wojnach Gwiezdnych elitę stanowili rycerze Jedi, a teraz właśnie co? Kim być? Otóż elitarnymi mężczyznami będą kicie, łączące delikatność, subtelność z niezależnością i siłą. Ideałem mężczyzny będzie kicio, o którym będą marzyć kobiety. . Nawet wczoraj znajoma powiedziała z rozczarowaniem że jej facet nie jest kiciem. Przystępuję do dokładniejszego opisania teorii kiciów. Na razie pierwsza zwrotka ze znanego Wam wiersza o kiciach:

                                                    Czego Kicio chce od życia?
                                                    Żeby przy nim była Kicia.
                                                    Czego Kicia pragnie w życiu?
                                                    Zawsze być przy swoim Kiciu.

                                                  • urquhart Kicio? 02.06.18, 10:26
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Kim być? Otóż elitarnymi mężczyznami będ
                                                    > ą kicie, łączące delikatność, subtelność z niezależnością i siłą. Ideałem mężcz
                                                    > yzny będzie kicio, o którym będą marzyć kobiety. . Nawet wczoraj znajoma powied
                                                    > ziała z rozczarowaniem że jej facet nie jest kiciem. Przystępuję do dokładniejs
                                                    > zego opisania teorii kiciów.

                                                    Kicio nijak nie kojarzy mi sie z siłą, a Kodeks Rodzicielsko Opiekuńczy mocno wiąże ową rzekomą niezależność.
                                                    Kicio jako wrażliwiec kojarzy Genderowo postulowane nowe partnerstwo "bliskości".
                                                    Tylko jest w tym jeden haczyk - typowej kobiecie dziecko jak już sie pojawi daje znacznie więcej bliskości niż facet wiec typowo wtedy cała magia relacji przestaje działać .
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 02.06.18, 10:38
                                                    urquhart napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Kim być? Otóż elitarnymi mężczyznami będą kicie, łączące delikatność, subtelność z niezależnością i siłą. Ideałem mężczyzny będzie kicio, o którym będą marzyć kobiety. . Nawet wczoraj znajoma powiedziała z rozczarowaniem że jej facet nie jest kiciem. Przystępuję do dokładniejszego opisania teorii kiciów.
                                                    ---------------->
                                                    > Kicio nijak nie kojarzy mi sie z siłą, a Kodeks Rodzicielsko Opiekuńczy mocno wiąże ową rzekomą niezależność.
                                                    > Kicio jako wrażliwiec kojarzy Genderowo postulowane nowe partnerstwo "bliskości".
                                                    > Tylko jest w tym jeden haczyk - typowej kobiecie dziecko jak już sie pojawi daje znacznie więcej bliskości niż facet wiec typowo wtedy cała magia relacji przestaje działać .
                                                    -----------------------------
                                                    Bo ten facet nie jest kiciem. Bliskość ma się z kiciem. Połączenie siły z delikatnością jest największym wyzwaniem, bo albo cham, albo dupowaty.
                                                  • urquhart Re: Kicio? 02.06.18, 10:42
                                                    > Bo ten facet nie jest kiciem. Bliskość ma się z kiciem. Połączenie siły z delik
                                                    > atnością jest największym wyzwaniem, bo albo cham, albo dupowaty.

                                                    Może dlatego piszą że dla facetów drugie zwiazki są bardziej satysfakcjonujace
                                                    Bo babka znacznie badziej liczy się ze pierdolnie to wszystko bo raz już to zrobił (niezależność)
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 02.06.18, 11:01
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Może dlatego piszą że dla facetów drugie zwiazki są bardziej satysfakcjonujace
                                                    > Bo babka znacznie badziej liczy się ze pierdolnie to wszystko bo raz już to zro
                                                    > bił (niezależność)

                                                    A może bardziej przyziemnie - bo dzieci nie są jego i nie trzyma go nimi/finansowo za jaja?
                                                    W drugim związku facet pakuje się i wychodzi przez drzwi, puszczając na pożegnanie z Afryką głośnego bąka w progu. Moim zdaniem o to chodzi. Pod korą mózgową w głowie człowieka drzemie instynkt drapieżnika, a on podpowiada że to co oswojone (pod kontrolą) nie jest warte uwagi. Dlatego podstawowym wyznacznikiem atrakcyjności mężczyzny jest jego OBIEKTYWNA niezależność. Tego się nie da na dłuższą metę udawać, laski nie są aż tak głupie. Facet albo jest niezależny, albo nie. O niezależnego dba się bardziej, bo - tak jak piszesz - może w każdej chwili jebnąć drzwiami.
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 02.06.18, 11:09
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > W drugim związku facet pakuje się i wychodzi przez drzwi, puszczając na pożegna
                                                    > nie z Afryką głośnego bąka w progu. Moim zdaniem o to chodzi. Pod korą mózgową
                                                    > w głowie człowieka drzemie instynkt drapieżnika, a on podpowiada że to co oswoj
                                                    > one (pod kontrolą) nie jest warte uwagi. Dlatego podstawowym wyznacznikiem atra
                                                    > kcyjności mężczyzny jest jego OBIEKTYWNA niezależność. Tego się nie da na dłużs
                                                    > zą metę udawać, laski nie są aż tak głupie. Facet albo jest niezależny, albo ni
                                                    > e. O niezależnego dba się bardziej, bo - tak jak piszesz - może w każdej chwili
                                                    > jebnąć drzwiami.

                                                    To jest zresztą główna przyczyna, dla której psuje się po dzieciach. Układ się zaburza tak, że pan staje się mniej niezależny i traci na atrakcyjności. Mniej trzeba się z nim liczyć, co napędza spiralę, bo baba widzi, że może nim pomiatać coraz bardziej, a im bardziej nim pomiata, tym mocniej nim gardzi. Pętla.
                                                    Wnioski w sumie są proste - nie robić dzieci, podpisywać intercyzę, czyli coś jak droga Kutuzowa. Wtedy nie utraci się niezależności. Koszty oczywiście są. Zależy co kto woli.
                                                    W każdym razie uważam, że przy obecnym układzie sił społecznych standardowy model małżeństwo + dom (kredyty) + dzieci (wspólne koszty) do droga donikąd. W większości wypadków nie zadziała.
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 02.06.18, 12:00
                                                    >
                                                    > To jest zresztą główna przyczyna, dla której psuje się po dzieciach. Układ się
                                                    > zaburza tak, że pan staje się mniej niezależny i traci na atrakcyjności. Mniej
                                                    > trzeba się z nim liczyć, co napędza spiralę, bo baba widzi, że może nim pomiata
                                                    > ć coraz bardziej, a im bardziej nim pomiata, tym mocniej nim gardzi. Pętla.

                                                    Układ się zaburza zawsze, zależna kobieta czy niezależna. Kiedyś tylko czym innym niż rozwód owocowało to zaburzenie układu. Swoją drogą: sądzisz że miałbyś ze swoją żoną (tą konkretną kobietą) satysfakcjonujcy cię układ erotyczno-emocjonalny gdybyś miał lekkość odchodzenia (większe zarobki, krążące wokół zainteresowane kobiety)?
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 02.06.18, 12:42
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Swoją drogą: sądzisz że miałbyś z
                                                    > e swoją żoną (tą konkretną kobietą) satysfakcjonujcy cię układ erotyczno-emocjo
                                                    > nalny gdybyś miał lekkość odchodzenia (większe zarobki, krążące wokół zainteres
                                                    > owane kobiety)?

                                                    Mówimy o innej sytuacji - zauważ. Ja wspominałem o intercyzie i braku wspólnych potomków.
                                                    I to działa tak, że wtedy miałbym statystycznie rzecz biorąc o wiele większe szanse na udane życie seksualne, a nie na seks z jedną, konkretną kobietą. Ale i w związku - owszem szanse na to że seks pojawiałby się częściej byłyby znacznie wyższe.
                                                    Druga rzecz - to wpływa na ogólną dynamikę związku przez lata. Ciężko zmienić pewne sprawy jeśli zaszły za daleko. Pewnych spraw się nie da "odzobaczyć" :)
                                                  • zawle Re: Kicio? 02.06.18, 12:52
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Mówimy o innej sytuacji - zauważ. Ja wspominałem o intercyzie i braku wspólnych
                                                    > potomków.
                                                    > I to działa tak, że wtedy miałbym statystycznie rzecz biorąc o wiele większe sz
                                                    > anse na udane życie seksualne, a nie na seks z jedną, konkretną kobietą. Ale i
                                                    > w związku - owszem szanse na to że seks pojawiałby się częściej byłyby znacznie
                                                    > wyższe.

                                                    taaa...przypomnij sobie jak to było u Ciebie...tabuny lasek chccące Cię wyrwać;))) Ciebie najbardziej bronią przez stałym związkiem twoje cechy charakteru.

                                                    > Druga rzecz - to wpływa na ogólną dynamikę związku przez lata. Ciężko zmienić p
                                                    > ewne sprawy jeśli zaszły za daleko. Pewnych spraw się nie da "odzobaczyć" :)

                                                    Ano ciężko:)) Zwłaszcza gdy się nadal człowiek gapi na to samo:))
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 02.06.18, 13:20
                                                    zawle napisała:
                                                    > taaa...przypomnij sobie jak to było u Ciebie...tabuny lasek chccące Cię wyrwać;
                                                    > ))) Ciebie najbardziej bronią przez stałym związkiem twoje cechy charakteru.

                                                    Nie było tak źle, ale tylko w tych okresach, gdy nie byłem hipopotamem :)
                                                    Myślę, że gdyby moje losy potoczyły się inaczej, to mógłbym dość spokojnie wieść podobne życie seksualne jak Wont i Kutuzow. Oczywiście gdybym się zebrał do kupy i zaczął trenować/trzymać dietę. Ale to by pewnie prędzej czy później nastąpiło, miałem w życiu takie okresy mobilizacji.
                                                    Co do stałego związku i charakteru - zgadzam się. Nie mam do tego predyspozycji za cholerę.
                                                  • zawle Re: Kicio? 02.06.18, 13:30
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Co do stałego związku i charakteru - zgadzam się. Nie mam do tego predyspozycji
                                                    > za cholerę.

                                                    Za to do wyrywania lasek na jedne numerek i chodzenia na kurwy masz?:))
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 02.06.18, 13:53
                                                    zawle napisała:
                                                    > Za to do wyrywania lasek na jedne numerek i chodzenia na kurwy masz?:))

                                                    Też nie. Może trochę niestety, bo życie byłoby pewnie łatwiejsze z takim podejściem.
                                                    Chociaż z dwojga złego, ten "jeden numerek" brzmi zdecydowanie bardziej zachęcająco. :P
                                                    Coś jednak jest pośrodku, nie operuj biegunami :)
                                                  • kutuzow Re: Kicio? 02.06.18, 15:01
                                                    sabat3 napisał

                                                    > Myślę, że gdyby moje losy potoczyły się inaczej, to mógłbym dość spokojnie wieś
                                                    > ć podobne życie seksualne jak Wont i Kutuzow.

                                                    Pisałem to już kiedyś, napiszę ponownie. Ja mam podobne odczucie co Sabat tj. gdyby przypadek spowodował, że np. zaliczyłbym wpadkę w wieku lat 19-tu, to pewnie miałbym życie Sabata. Jestem tego więcej niż pewien.
                                                    Także to trochę jak tutaj: www.filmweb.pl/film/Przypadek-1981-897


                                                    Sabat nie mając dzieci, miałby więcej czasu żeby "oswoić" się z tym że możliwość wyboru różnych wariantów i bardzo możliwe, że nauczyłby się czerpać garściami z życia. Zobaczcie, że na początku jego bytności na forum namawialiśmy go na skok w bok i wtedy nie wyobrażał sobie takiej opcji...teraz zasmakował dzikich gruszek i już nie wyobraża sobie pewnie być skazanym na żonine fochy.
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 02.06.18, 15:11
                                                    Jest też film ,,Peggy Sue wyszła za mąż" z którego wynika coś przeciwnego. Nawet znając własne błędy, życia się nie zmieni i wychodzi na to samo.
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 02.06.18, 15:56
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > sabat3 napisał
                                                    >
                                                    > > Myślę, że gdyby moje losy potoczyły się inaczej, to mógłbym dość spokojni
                                                    > e wieś
                                                    > > ć podobne życie seksualne jak Wont i Kutuzow.
                                                    >
                                                    > Pisałem to już kiedyś, napiszę ponownie. Ja mam podobne odczucie co Sabat tj. g
                                                    > dyby przypadek spowodował, że np. zaliczyłbym wpadkę w wieku lat 19-tu, to pewn
                                                    > ie miałbym życie Sabata. Jestem tego więcej niż pewien.

                                                    Sabat nie związał się z Sabacicąmając 19 lat tylko coś ze 25 i dzieci też nie pojawiły mu się natychmiast. Ale rozumiem o co ci chodzi. Każdy z nas ma takie węzły na osi życia, punkty o których wie, że były znaczące dla reszty naszej historii. Słabe miejsca? I czasem całkiem zasadnie zastanawia się "co by było gdyby?". Przed chwilą robiąc zakupy na drogę w przydworcowym sklepie oglądałam i wąchałam żulicę w wieku nieokreślonym i pomyślałam "nie krzyw noska Aandzia, tobie się udało, jej nie".


                                                    > Także to trochę jak tutaj: www.filmweb.pl/film/Przypadek-1981-897
                                                    >
                                                    >
                                                    > Sabat nie mając dzieci, miałby więcej czasu żeby "oswoić" się z tym że możliwoś
                                                    > ć wyboru różnych wariantów i bardzo możliwe, że nauczyłby się czerpać garściami
                                                    > z życia. Zobaczcie, że na początku jego bytności na forum namawialiśmy go na s
                                                    > kok w bok i wtedy nie wyobrażał sobie takiej opcji...teraz zasmakował dzikich g
                                                    > ruszek i już nie wyobraża sobie pewnie być skazanym na żonine fochy.

                                                    Znowu te okropne dzieci ;-) Sabat nie był młodzieńcem jak w to wszedł. Bezdzietni też nie ruchają jak mają taka skłonnośc (zespół cech).
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 02.06.18, 16:25
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Sabat nie związał się z Sabacicąmając 19 lat tylko coś ze 25 i dzieci też nie p
                                                    > ojawiły mu się natychmiast.

                                                    20.
                                                    Tak, nie pojawiły się "natychmiast". Pewnie podjąłem w życiu sporo decyzji, których nie powinienem był podejmować. Na drugie tyle pozwoliłem, by się działy, a ja nie powiedziałem nie. To już kwestia słabego charakteru. Mnie bardzo zmieniło to co przeszedłem, gdyby tego nie było, pewnie byłbym taki sam jak przedtem. Nie da się mieć tej wiedzy, którą się zdobyło, przed rozpoczęciem wędrówki.
                                                    Tak, gdybym nie postąpił jak postąpiłem, wiódłbym inne życie.
                                                    Ale nie miałbym dzieci. Można powiedzieć, że to co przeżywam, to gówniane życie kłamiącego, ukrywającego się szczura jakie pędzę, jest ceną którą płacę, za to że je mam. Wszystko co wartościowe ma swoją cenę.
                                                    Nie sądzę, żeby z inną kobietą było inaczej. Pewnie nawet gorzej. Mój poziom lęków, natręctw, niedostosowań życiowych zgasiłby każdą babę. Wy szukacie zdrowych mężczyzn, a ja jestem jebnięty. Nic tego nie zmieni, jestem taki od kiedy pamiętam. Freak. Wy takimi jak ja gardzicie.
                                                    Podsumowując to co się do tej pory stało, w sumie chyba nie jest tak źle, jak na mnie. Piękna katastrofa :)
                                                    Nie mogło być inaczej, tak czy owak czułbym ból niespełnienia, bo to ja jestem wybrakowany. Nie pasuję do tej układanki, jestem odmieńcem.
                                                  • rekreativa Re: Kicio? 02.06.18, 17:28
                                                    "Nie sądzę, żeby z inną kobietą było inaczej. Pewnie nawet gorzej. Mój poziom lęków, natręctw, niedostosowań życiowych zgasiłby każdą babę. Wy szukacie zdrowych mężczyzn, a ja jestem jebnięty. Nic tego nie zmieni, jestem taki od kiedy pamiętam. Freak. Wy takimi jak ja gardzicie. "

                                                    A ja Ci mówię, że się mylisz, ponieważ przeceniasz swoją wyjątkowość w temacie bycia popapranym i jebniętym.
                                                    Czy Ty faktycznie jesteś taki straszny przegryw, odpad atomowy? A skąd. Moim zdaniem mieścisz się w normie. Nie bierzesz natomiast pewnej rzeczy pod uwagę - wpływu człowieka, z którym żyjesz na siebie samego.
                                                    Że przy jednych ludziach ten potencjał, jaki mamy, choćby malutki, będzie się rozwijał, a przy innych będzie dewolucja. Jedni nas wspierają, motywują, dodają otuchy, sprawiają, że nam się chce coś zrobić, wzmacniają naszą ambicję, inni odwrotnie. I to widać mocno w małżeństwach. Czy Ty myślisz, że mężczyźni, którrzy zarabiają więcej od Ciebie, mają fajniejszą pracę, odnieśli jakiś sukces, to wszyscy geniusze są, o perfekcyjnie pasujących do rynku cechach osobowości? A dupa tam. Nie brakuje wśród nich sabatów, tylko okoliczności przyrody się inaczej ułożyły i inni ludzie wkoło, może tacy, którzy nie kwękali, nie narzekali, nie pomniejszali i nie odwracali się obojętnie plecami.
                                                  • urquhart Re: Kicio? 02.06.18, 20:41
                                                    > Nie da się mieć tej wiedzy, którą się zdobyło, przed rozpoczęciem wędrówki.
                                                    > Tak, gdybym nie postąpił jak postąpiłem, wiódłbym inne życie.

                                                    A ja zmieniłem
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 02.06.18, 21:08
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > Nie da się mieć tej wiedzy, którą się zdobyło, przed rozpoczęciem wędrów
                                                    > ki.
                                                    > > Tak, gdybym nie postąpił jak postąpiłem, wiódłbym inne życie.
                                                    >
                                                    > A ja zmieniłem

                                                    No a ja nie zmienilem? Z ta roznica, ze moglbym wybrac inaczej. Ty wybralbys tak samo?
                                                  • bgz0702 Re: Kicio? 02.06.18, 23:32
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > urquhart napisał:
                                                    >
                                                    > > > Nie da się mieć tej wiedzy, którą się zdobyło, przed rozpoczęciem
                                                    > wędrów
                                                    > > ki.
                                                    > > > Tak, gdybym nie postąpił jak postąpiłem, wiódłbym inne życie.
                                                    > >
                                                    > > A ja zmieniłem
                                                    >
                                                    > No a ja nie zmienilem? Z ta roznica, ze moglbym wybrac inaczej. Ty wybralbys ta
                                                    > k samo?

                                                    ? A to zmiany tez dotycza czasu przeszlego? Mam kilka rzeczy do zmienienia, dajcie znac jak moglabym wybrac inaczej :)
                                                  • zawle Re: Kicio? 02.06.18, 19:21
                                                    kutuzow napisał: Zobaczcie, że na początku jego bytności na forum namawialiśmy go na s
                                                    > kok w bok i wtedy nie wyobrażał sobie takiej opcji...teraz zasmakował dzikich g
                                                    > ruszek i już nie wyobraża sobie pewnie być skazanym na żonine fochy.

                                                    No pewnie...nawet jeśli tą kochankę posiada, to nadal jest tym samym sabatem. Wspaniałe forum...uczy ludzi kłamać...
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 02.06.18, 21:11
                                                    zawle napisała:
                                                    > No pewnie...nawet jeśli tą kochankę posiada, to nadal jest tym samym sabatem. W
                                                    > spaniałe forum...uczy ludzi kłamać...

                                                    Sadzilas ze zmienie sie w Zawle? Albo chociaz w murzyna Kombiego? Nie rozumiem zarzutu, ze ciagle jest sie soba. Przeszczepy mozgu to poki co fantastyka naukowa.
                                                  • zawle Re: Kicio? 02.06.18, 21:24
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Sadzilas ze zmienie sie w Zawle? Albo chociaz w murzyna Kombiego? Nie rozumiem
                                                    > zarzutu, ze ciagle jest sie soba. Przeszczepy mozgu to poki co fantastyka nauko
                                                    > wa.

                                                    A gdzie tam..w lepszą wersję siebie:)) No chyba że kłamanie to jest właśnie ta nasza docelowa lepsza wersja siebie. Wcale bym się nie zdziwiła....
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 03.06.18, 01:27
                                                    zawle napisała:
                                                    > A gdzie tam..w lepszą wersję siebie:)) No chyba że kłamanie to jest właśnie ta
                                                    > nasza docelowa lepsza wersja siebie. Wcale bym się nie zdziwiła....

                                                    A kłamcą jest ten, co mówi, że kłamie? :)
                                                  • zawle Re: Kicio? 03.06.18, 08:55
                                                    Nam nie mowisz ze klamiesz na temat domniemanej kochanki. Zonie tez nie mowisz, jesli ja masz.
                                                  • urquhart Re: Kicio? 03.06.18, 09:25
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nam nie mowisz ze klamiesz na temat domniemanej kochanki. Zonie tez nie mowisz,
                                                    > jesli ja masz.

                                                    W temacie kłamania i kochanek wypisz wymaluj Kicio to nazwa dla posła Pięty, co to myślał że ma władzę siłę i niezależność aż rozdrażnił Czarną Panterę która zdecydowanym ruchem złapała go za jajeczka i sobie z nich zrobiła jajecznice .
                                                    #MeToo

                                                    www.polskatimes.pl/fakty/polityka/a/stanislaw-pieta-i-izabela-pek-romans-stulecia-z-miesiecznicy-nie-dal-rady-dotrzymac-obietnic-pek-a-pier-mnie-pol-roku-dawales,13219695/
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 03.06.18, 09:45
                                                    urquhart napisał:

                                                    W temacie kłamania i kochanek wypisz wymaluj Kicio to nazwa dla posła Pięty, co to myślał że ma władzę siłę i niezależność aż rozdrażnił Czarną Panterę która zdecydowanym ruchem złapała go za jajeczka i sobie z nich zrobiła jajecznice.
                                                    -------------------
                                                    Idziesz we właściwym kierunku. Poseł Pięta ma cechy kicia, władzę, ale przeszedł na ciemną stronę mocy. Władzę można wykorzystać w różny sposób. Kicio to współczesny rycerz Jedi, nie oszukuje, nie zdradza i stąd moc, która fascynuje kobiety.
                                                  • urquhart Re: Kicio? 03.06.18, 10:10
                                                    > Idziesz we właściwym kierunku. Poseł Pięta ma cechy kicia, władzę, ale przeszed
                                                    > ł na ciemną stronę mocy. Władzę można wykorzystać w różny sposób. Kicio to wspó
                                                    > łczesny rycerz Jedi, nie oszukuje, nie zdradza i stąd moc, która fascynuje kobi
                                                    > ety.

                                                    Nie wiem na ile to twoja projekcja iluzji, ale jak nie łapiesz to ci rozszyfruje: w języku polskim zdrabnianie imienia sprawia wrażenie, że traktujesz tę osobę z góry , protekcjonalnie a często nawet deprecjonująco.
                                                    Wiec Kicio ma co najwyżej władzunię i może być współczesnym rycerzykiem Jedi dla Kocicy i taka narracja to się trzyma wtedy kupy :)
                                                    Niech Mocunia bedzie z Tobą!
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 03.06.18, 10:28
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Nie wiem na ile to twoja projekcja iluzji, ale jak nie łapiesz to ci rozszyfruje: w języku polskim zdrabnianie imienia sprawia wrażenie, że traktujesz tę osobę z góry , protekcjonalnie a często nawet deprecjonująco.
                                                    ---------------------------
                                                    Kicio nie jest zdrobnieniem, tylko nowym słowem. Nie ma nic wspólnego z kotami. Skojarzenia z kotami są celowe, ale nie jest to kotek, kocurek, ani kotuś, gdyż trzon wyrazu jest inny. Wprowadza element surrealizmu, gdyż za pierwszym miękkim skojarzeniem pojawia się zupełnie inne znaczenie. Jest to konfrontacja pozornej słodyczy z twardym facetem.
                                                    Podobny klimat w Desperado, gdy szef mafii nazywa się słodziutko: bucho. Innym przykładem jest Ted i Ted2, gdzie słodki misio pije, pali i sie draguje.
                                                  • bgz0702 Re: Kicio? 03.06.18, 10:44
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Kicio nie jest zdrobnieniem, tylko nowym słowem. Nie ma nic wspólnego z kotami.
                                                    > Skojarzenia z kotami są celowe, ale nie jest to kotek, kocurek, ani kotuś, gdy
                                                    > ż trzon wyrazu jest inny. Wprowadza element surrealizmu, gdyż za pierwszym mięk
                                                    > kim skojarzeniem pojawia się zupełnie inne znaczenie. Jest to konfrontacja pozo
                                                    > rnej słodyczy z twardym facetem.
                                                    > Podobny klimat w Desperado, gdy szef mafii nazywa się słodziutko: bucho. Innym
                                                    > przykładem jest Ted i Ted2, gdzie słodki misio pije, pali i sie draguje.

                                                    Twoj kicio robi jakies rzeczy ktore nie sa w standardzie u wiekszosci?
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 03.06.18, 11:03
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > Twoj kicio robi jakies rzeczy ktore nie sa w standardzie u wiekszosci?
                                                    --------------
                                                    Jest odpowiedzią na pytanie: gdzie ci mężczyźni? Miłość daje im siłę, opieka nad dziećmi nie pozbawia męskości, delikatność nie pozbawia wewnętrznej siły, na pozór są słabi, ale są konsekwentni w swoich działaniach. To kicie - marzenie kobiet :).
                                                  • bgz0702 Re: Kicio? 03.06.18, 12:20
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > >
                                                    > > Twoj kicio robi jakies rzeczy ktore nie sa w standardzie u wiekszosci?
                                                    > --------------
                                                    > Jest odpowiedzią na pytanie: gdzie ci mężczyźni? Miłość daje im siłę, opieka na
                                                    > d dziećmi nie pozbawia męskości, delikatność nie pozbawia wewnętrznej siły, na
                                                    > pozór są słabi, ale są konsekwentni w swoich działaniach. To kicie - marzenie k
                                                    > obiet :).

                                                    Nie wiem marek. Ten typ to marzenie kobiet, ale nie jest kiciem, piszesz to na podstawie doswiadczen wlasnych z zona. Moze to co dla was osobiste nie trafia do wszystkich?
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 03.06.18, 14:24
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    Może to rzuci więcej światła na kicia?

                                                    Kim jest kicio?

                                                    Kogo kocha dziś kobieta?
                                                    To pytanie do faceta.
                                                    Ma być silny i uparty,
                                                    Wciąż gotowy, rzutki, zwarty?

                                                    Dzielny, mądry i bogaty?
                                                    To mężczyzny dylematy.
                                                    Może miękki i subtelny
                                                    Kochający i rzetelny?

                                                    Dawać dobre perspektywy,
                                                    Mieć też inne pozytywy,
                                                    Które babkę zachęcają,
                                                    Facetowi szanse dają.

                                                    Nie ta droga to, niestety,
                                                    Która wiedzie do kobiety.
                                                    Do jej serca, do jej ciała,
                                                    Która szanse nam by dała.

                                                    By kobiety być odkryciem,
                                                    Facet musi stać się kiciem.
                                                    Tylko kicio łączy w sobie,
                                                    Męskie sprzeczne cechy obie.

                                                    Słabość z siłą sztamę trzyma,
                                                    Miękkość kota, moc olbrzyma,
                                                    Kicio wszystkim dysponuje
                                                    Tym kobiety fascynuje.

                                                    Każda babka o swym kiciu,
                                                    Marzy ciągle, choć w ukryciu.
                                                    Mieć na własność swego kicia,
                                                    Chce go już do końca życia.


                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 03.06.18, 11:29
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > urquhart napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie wiem na ile to twoja projekcja iluzji, ale jak nie łapiesz to ci rozs
                                                    > zyfruje: w języku polskim zdrabnianie imienia sprawia wrażenie, że traktujesz t
                                                    > ę osobę z góry , protekcjonalnie a często nawet deprecjonująco.
                                                    > ---------------------------
                                                    > Kicio nie jest zdrobnieniem, tylko nowym słowem. Nie ma nic wspólnego z kotami.
                                                    > Skojarzenia z kotami są celowe, ale nie jest to kotek, kocurek, ani kotuś, gdy
                                                    > ż trzon wyrazu jest inny. Wprowadza element surrealizmu, gdyż za pierwszym mięk
                                                    > kim skojarzeniem pojawia się zupełnie inne znaczenie. Jest to konfrontacja pozo
                                                    > rnej słodyczy z twardym facetem.
                                                    > Podobny klimat w Desperado, gdy szef mafii nazywa się słodziutko: bucho. Innym
                                                    > przykładem jest Ted i Ted2, gdzie słodki misio pije, pali i sie draguje.

                                                    Rozumiem wywód, ale przyznam że mnie też określenie Kicio nie pasuje do opisywanej przez ciebie postaci. Coś mi nie gra.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Kicio? 03.06.18, 15:26
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Poseł Pięta ma cechy kicia,

                                                    Poseł pięta ma cechy gnidy.

                                                    > Kicio to wspó
                                                    > łczesny rycerz Jedi, nie oszukuje, nie zdradza i stąd moc, która fascynuje kobi
                                                    > ety.

                                                    Ale tu istnieje jeden problem.
                                                    Rycerze Jedi wiązać z kobietami się nie mogą. Klauzula zabrania.
                                                    Cichcem mnie udało się tylko.
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 03.06.18, 16:36
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > Kicio to wspó
                                                    > > łczesny rycerz Jedi, nie oszukuje, nie zdradza i stąd moc, która fascynuje kobiety.
                                                    >
                                                    > Ale tu istnieje jeden problem.
                                                    > Rycerze Jedi wiązać z kobietami się nie mogą. Klauzula zabrania. Cichcem mnie udało się tylko.
                                                    ------------------------
                                                    Kicie mogą sie wiązać. Są najbardziej poszukiwanymi partnerami.
                                                    W moich oczach i zapewne Twojej kobiety, jesteś kiciem. Gratuluję :)
                                                  • bgz0702 Re: Kicio? 03.06.18, 19:15
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Kicio to wspó
                                                    > > > łczesny rycerz Jedi, nie oszukuje, nie zdradza i stąd moc, która fa
                                                    > scynuje kobiety.
                                                    > >
                                                    > > Ale tu istnieje jeden problem.
                                                    > > Rycerze Jedi wiązać z kobietami się nie mogą. Klauzula zabrania. Cichcem
                                                    > mnie udało się tylko.
                                                    > ------------------------
                                                    > Kicie mogą sie wiązać. Są najbardziej poszukiwanymi partnerami.
                                                    > W moich oczach i zapewne Twojej kobiety, jesteś kiciem. Gratuluję :)

                                                    No marek nie da sie, kiepsko bedzie wprowadzic termin
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Kicio? 03.06.18, 21:50
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > > Kicie mogą sie wiązać. Są najbardziej poszukiwanymi partnerami.
                                                    > > W moich oczach i zapewne Twojej kobiety, jesteś kiciem.

                                                    > No marek nie da sie, kiepsko bedzie wprowadzic termin

                                                    Precyzuj, na mój rycerski łeb to zbyt trudna szarada.
                                                    Z Kmicica tu przykład wezmę.
                                                    Łatwiej łby ścinać niż ducha w tekście ukrytego odgadywać.
                                                  • bgz0702 Re: Kicio? 03.06.18, 23:10
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > > Kicie mogą sie wiązać. Są najbardziej poszukiwanymi partnerami.
                                                    > > > W moich oczach i zapewne Twojej kobiety, jesteś kiciem.
                                                    >
                                                    > > No marek nie da sie, kiepsko bedzie wprowadzic termin
                                                    >
                                                    > Precyzuj, na mój rycerski łeb to zbyt trudna szarada.
                                                    > Z Kmicica tu przykład wezmę.
                                                    > Łatwiej łby ścinać niż ducha w tekście ukrytego odgadywać.

                                                    Chodzilo mi o kicie, nazwe ktora marek chce wprowadzic w obieg. Tyle:)
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Kicio? 03.06.18, 21:35
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Są najbardziej poszukiwanymi partnerami.
                                                    > W moich oczach i zapewne Twojej kobiety, jesteś kiciem. Gratuluję :)

                                                    Tobie też gratuluję.
                                                    Sądzę, że należysz do grona facetów, którzy znaleźli to coś, czyli klucz do serca i ciała kobiety.
                                                    Co do kicia, to pieścisz się, albo w trąbę robisz ewentualnych rywali.
                                                    Żaden z Ciebie kicio, a jeśli już, to kicio co konie dusi z miną kicia.
                                                  • urquhart Re: Kicio? 03.06.18, 21:49
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    > Co do kicia, to pieścisz się, albo w trąbę robisz ewentualnych rywali.
                                                    > Żaden z Ciebie kicio, a jeśli już, to kicio co konie dusi z miną kicia.

                                                    Dobra jest jedno skojarzenie które się broni "co do kicia".

                                                    Właśnie "wyszedł z kicia" , siedzi w kiciu.
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 03.06.18, 22:17
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Są najbardziej poszukiwanymi partnerami.
                                                    > > W moich oczach i zapewne Twojej kobiety, jesteś kiciem. Gratuluję :)
                                                    >
                                                    > Tobie też gratuluję.
                                                    > Sądzę, że należysz do grona facetów, którzy znaleźli to coś, czyli klucz do serca i ciała kobiety.
                                                    -------------------------
                                                    Kobiety kochają kiciów i to wyjaśnia wszystko. To jest ten klucz.
                                                  • zawle Re: Kicio? 03.06.18, 22:28
                                                    Tylko Twoja Ela kocha Ciebie. I wiele innych kobiet kocha wielu innych popierodolonych facetów z przerośniętym ego. Tu jest klucz. Każdy ma swoją szansę.
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 03.06.18, 22:35
                                                    zawle napisała:

                                                    > Tylko Twoja Ela kocha Ciebie. I wiele innych kobiet kocha wielu innych popierodolonych facetów z przerośniętym ego. Tu jest klucz. Każdy ma swoją szansę.
                                                    -----------------------
                                                    Może. Interesują mnie zjawiska przyrody w tym najważniejsze, kogo kochają kobiety. Jeśli uważasz, że facetów z przerośnięty ego, przyjmuję do wiadomości Twoja opinię, chociaż uważam, że klucz jest gdzieś indziej. Swoja szansę, wg forum ma 15% facetów.
                                                  • bgz0702 Re: Kicio? 03.06.18, 23:07
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Tylko Twoja Ela kocha Ciebie. I wiele innych kobiet kocha wielu innych po
                                                    > pierodolonych facetów z przerośniętym ego. Tu jest klucz. Każdy ma swoją szansę
                                                    > .
                                                    > -----------------------
                                                    > Może. Interesują mnie zjawiska przyrody w tym najważniejsze, kogo kochają kobi
                                                    > ety. Jeśli uważasz, że facetów z przerośnięty ego, przyjmuję do wiadomości Two
                                                    > ja opinię, chociaż uważam, że klucz jest gdzieś indziej. Swoja szansę, wg forum
                                                    > ma 15% facetów.

                                                    Marek ty znow powolujesz sie na to forim... I znowu wybiorczo... No patrz, znowu kiedy glos forum dotyczy niewygodnych dla ciebie opinii selektywnie je traktujesz. Wg forum kicia jest do kitu. I co?
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 03.06.18, 23:20
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Tylko Twoja Ela kocha Ciebie. I wiele innych kobiet kocha wielu innych po
                                                    > pierodolonych facetów z przerośniętym ego. Tu jest klucz. Każdy ma swoją szansę
                                                    > .
                                                    > -----------------------
                                                    > Może. Interesują mnie zjawiska przyrody w tym najważniejsze, kogo kochają kobi
                                                    > ety. Jeśli uważasz, że facetów z przerośnięty ego, przyjmuję do wiadomości Two
                                                    > ja opinię, chociaż uważam, że klucz jest gdzieś indziej. Swoja szansę, wg forum
                                                    > ma 15% facetów.

                                                    To nie jest żaden klucz, naprawdę nie trzeba mieć przerośniętego ego żeby kobieta pokochała ;-) Ale jak widać można, czyli nie przeszkadza.
                                                    A szansę ma dużo więcej niż 15%.
                                                  • lybbla Re: Kicio? 04.06.18, 03:33
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > To nie jest żaden klucz, naprawdę nie trzeba mieć przerośniętego ego żeby kobie
                                                    > ta pokochała ;-) Ale jak widać można, czyli nie przeszkadza.
                                                    > A szansę ma dużo więcej niż 15%.

                                                    Łącząc wątki. Rozdzwiek między przerosnietym ego a rzeczywistością powoduje, przyprawianie rogów a nie miłość. Nawet poczciwy Sabat mógłby brać udział w przyprawianiu.
                                                  • zawle Re: Kicio? 04.06.18, 05:14
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Łącząc wątki. Rozdzwiek między przerosnietym ego a rzeczywistością powoduje, pr
                                                    > zyprawianie rogów a nie miłość.

                                                    Niekoniecznie. Abstrahując..ludzie zjawiskom nadają taką nazwę na jaką je oceniają:))

                                                    Nawet poczciwy Sabat mógłby brać udział w przyp
                                                    > rawianiu.

                                                    Nie ma we mnie zgody na nazywanie sabata poczciwym. Lubię to słowo i kojarzy mi się bardzo pozytywnie.
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 04.06.18, 06:34
                                                    zawle napisała:
                                                    > Nie ma we mnie zgody na nazywanie sabata poczciwym. Lubię to słowo i kojarzy mi
                                                    > się bardzo pozytywnie.

                                                    Z ciekawosci: nie jestem zyczliwy wobec ludzi, czy moze nie wzbudzam uczucia zyczliwosci u innych? A moze i jedno i drugie?
                                                  • zawle Re: Kicio? 04.06.18, 12:17
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Z ciekawosci: nie jestem zyczliwy wobec ludzi, czy moze nie wzbudzam uczucia zy
                                                    > czliwosci u innych? A moze i jedno i drugie?

                                                    A skad ja to moge wiedzieć?
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 04.06.18, 07:38
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > To nie jest żaden klucz, naprawdę nie trzeba mieć przerośniętego ego żeby kobieta pokochała ;-) Ale jak widać można, czyli nie przeszkadza.
                                                    > A szansę ma dużo więcej niż 15%.
                                                    >-----------------------
                                                    Mylisz pojęcia. Kicio jest skromnym i miłym facetem, ale posiada wewnętrzna siłę. Jeszcze jedno porównanie - trochę podobnie jak posiadacz czarnego pasa karate. On wie, że jest silny i tego nie pokazuje. To pozorna miękkość.
                                                    A szanse na wzięcie, jako najlepszy z dostępnych,ma każdy.

                                                  • szopen_cn Re: Kicio? 04.06.18, 12:08
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > To nie jest żaden klucz, naprawdę nie trzeba mieć przerośniętego ego żeby
                                                    > kobieta pokochała ;-) Ale jak widać można, czyli nie przeszkadza.
                                                    > > A szansę ma dużo więcej niż 15%.
                                                    > >-----------------------
                                                    > Mylisz pojęcia. Kicio jest skromnym i miłym facetem, ale posiada wewnętrzna sił
                                                    > ę. Jeszcze jedno porównanie - trochę podobnie jak posiadacz czarnego pasa karat
                                                    > e. On wie, że jest silny i tego nie pokazuje. To pozorna miękkość.
                                                    > A szanse na wzięcie, jako najlepszy z dostępnych,ma każdy.
                                                    >

                                                    Marek,
                                                    Andzia pisala o Tobie.


                                                    Chyba tego Kicia tutaj nie sprzedasz.
                                                  • zawle Re: Kicio? 04.06.18, 12:19
                                                    szopen_cn napisał:
                                                    > Chyba tego Kicia tutaj nie sprzedasz.

                                                    Wierszków nie sprzedał, masturbatora nie, kicia nie.....wybitni ludzie robią swoje;)
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 04.06.18, 13:20
                                                    zawle napisała:
                                                    Wierszków nie sprzedał, masturbatora nie, kicia nie.....wybitni ludzie robią swoje;).
                                                    ------------------------
                                                    Jestem dobrej myśli. Masturbator, kotłowanie, penetrator się już przyjęły. Teraz czas na kicia.
                                                    A wytrwałośc i konsekwencja to sztandarowe cechy kicia :)
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 04.06.18, 13:56
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > Wierszków nie sprzedał, masturbatora nie, kicia nie.....wybitni ludzie robią s
                                                    > woje;).
                                                    > ------------------------
                                                    > Jestem dobrej myśli. Masturbator, kotłowanie, penetrator się już przyjęły.

                                                    Gdzie?
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 04.06.18, 14:13
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > zawle napisała:
                                                    > > Wierszków nie sprzedał, masturbatora nie, kicia nie.....wybitni ludzie robią swoje;).
                                                    > > ------------------------
                                                    > > Jestem dobrej myśli. Masturbator, kotłowanie, penetrator się już przyjęły
                                                    > .
                                                    >
                                                    > Gdzie?
                                                    -----------------
                                                    Wpisz w googlach : kotować się, seks i wyskocza Ci przykłady. Pierwszy w brzegu:
                                                    sjp.pwn.pl/korpus/zrodlo/kotlowanie;496,1;6099.html
                                                    >
                                                    >
                                                  • zawle Re: Kicio? 04.06.18, 14:18
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > zawle napisała:
                                                    > > > Wierszków nie sprzedał, masturbatora nie, kicia nie.....wybitni lu
                                                    > dzie robią swoje;).
                                                    > > > ------------------------
                                                    > > > Jestem dobrej myśli. Masturbator, kotłowanie, penetrator się już pr
                                                    > zyjęły
                                                    > > .
                                                    > >
                                                    > > Gdzie?
                                                    > -----------------
                                                    > Wpisz w googlach : kotować się, seks i wyskocza Ci przykłady. Pierwszy w brzegu
                                                    > :
                                                    > sjp.pwn.pl/korpus/zrodlo/kotlowanie;496,1;6099.html


                                                    No i wyszło na to, że Marek wymyślił też seks:)))
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 04.06.18, 14:37
                                                    zawle napisała:
                                                    No i wyszło na to, że Marek wymyślił też seks:)))
                                                    ----------------
                                                    Nie, wymyślam słowa, lub znajduję im nowe znaczenia. To taka moja zabawa. Relaksuje mnie.
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 05.06.18, 06:54
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Nie, wymyślam słowa, lub znajduję im nowe znaczenia. To taka moja zabawa. Rela
                                                    > ksuje mnie.

                                                    Brakuje Ci medialnej sily przebicia. Gdybys mial, to wylansowalbys nawet takie potwory jezykowe jak "ciacho".
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 05.06.18, 07:23
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Nie, wymyślam słowa, lub znajduję im nowe znaczenia. To taka moja zabawa Relaksuje mnie.
                                                    >
                                                    > Brakuje Ci medialnej sily przebicia. Gdybys mial, to wylansowalbys nawet takie potwory jezykowe jak "ciacho".
                                                    ---------------------------
                                                    To prawda, chociaż nie wiem, czy bym się aż tak w to angażował, biorąc pod uwagę moje zawodowe zaangażowanie w innym miejscu.
                                                  • urquhart Re: Kicio? 05.06.18, 07:51
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Brakuje Ci medialnej sily przebicia. Gdybys mial, to wylansowalbys nawet takie
                                                    > potwory jezykowe jak "ciacho".

                                                    Brakuje emocjonalnego fundamentu nadającego znaczenia każdemu z wymienionych słów moim zdaniem.
                                                    "Ciacho" się przyjęło bo z jednej strony ciastko znaczeniowo i emocjonalnie wskazuje że każda kobieta ma na to ochotę, a końcówka nadaje mu męskie zgrubienie tworząc jezykowy kontrast.

                                                    Rozumiem że Marek ma pomysł nadania nowych znaczeń bo żona nazywa go Kicio.

                                                    Słowo kicio kojarzy się miękko, protekcjonalnie, uległo, pozastawowy znaczenie też kobieco (mezczyzna pies, kobieta kot) nie ma tu ani nie ma żadnego źródła skojarzeń siły mocy czy cienia emocji które mu Marek na siłe przypisuje.

                                                    Bawienie się w rzekome tworzenie nowych pojęć bez brania pod uwagę skojarzeń językowych i emocji jakie wywołują w czytenikach to raczej oznaka megalomanii :)
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 05.06.18, 08:04
                                                    urquhart napisał:


                                                    > Brakuje emocjonalnego fundamentu nadającego znaczenia każdemu z wymienionych słów moim zdaniem.
                                                    > "Ciacho" się przyjęło bo z jednej strony ciastko znaczeniowo i emocjonalnie wskazuje że każda kobieta ma na to ochotę, a końcówka nadaje mu męskie zgrubienie tworząc jezykowy kontrast.
                                                    >
                                                    > Rozumiem że Marek ma pomysł nadania nowych znaczeń bo żona nazywa go Kicio.
                                                    >
                                                    > Słowo kicio kojarzy się miękko, protekcjonalnie, uległo, pozastawowy znaczenie też kobieco (mezczyzna pies, kobieta kot) nie ma tu ani nie ma żadnego źródła skojarzeń siły mocy czy cienia emocji które mu Marek na siłę przypisuje.
                                                    >
                                                    > Bawienie się w rzekome tworzenie nowych pojęć bez brania pod uwagę skojarzeń językowych i emocji jakie wywołują w czytenikach to raczej oznaka megalomanii :).
                                                    -------------------------
                                                    Jako długoletni korpomiś (to też moje) i absolwent wielu studiów i biznesowych kursów powiem Ci, że przy zaangażowaniu można wypromować każdy brand. Miękkość kicia jest celowa, bo, właśnie,, żeby pozwolić sobie na miękkość, trzeba być wewnętrznie bardzo silny i spójny. Słabi grają silnych, a silni tego nie muszą robić, bo po co?. To inna konstrukcja logiczna.
                                                  • zawle Re: Kicio? 05.06.18, 12:01
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > > Rozumiem że Marek ma pomysł nadania nowych znaczeń bo żona nazywa go Kici
                                                    > o.

                                                    Wielu mężczyzn udawadnia sobie właśną męskość. Robią to na swój osobniczy sposób.Zawsze mnie nurtowało czemu to robią?

                                                    > > Słowo kicio kojarzy się miękko, protekcjonalnie, uległo, pozastawowy znac
                                                    > zenie też kobieco (mezczyzna pies, kobieta kot) nie ma tu ani nie ma żadnego ź
                                                    > ródła skojarzeń siły mocy czy cienia emocji które mu Marek na siłę przypisuje.

                                                    Według Marka jest..ale ukryte.

                                                    Miękkość
                                                    > kicia jest celowa, bo, właśnie,, żeby pozwolić sobie na miękkość, trzeba być w
                                                    > ewnętrznie bardzo silny i spójny. Słabi grają silnych, a silni tego nie muszą r
                                                    > obić, bo po co?. To inna konstrukcja logiczna.

                                                    Czy sobie na coś pozwalasz, czy nie pozwalasz..wynika to z niepewności co do stanu faktycznego.
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 05.06.18, 12:14
                                                    zawle napisała:
                                                    >
                                                    > Miękkość kicia jest celowa, bo, właśnie,, żeby pozwolić sobie na miękkość, trzeba być wewnętrznie bardzo silny i spójny. Słabi grają silnych, a silni tego nie muszą robić, bo po co?. To inna konstrukcja logiczna.
                                                    ----------------------------------->
                                                    > Czy sobie na coś pozwalasz, czy nie pozwalasz..wynika to z niepewności co do stanu faktycznego.
                                                    -----------------------
                                                    Tak, niepewność powoduje pokazywanie kim sie nie jest. Kicio jest świadomy swojej siły więc niczego nie pokazuje. Gogol napisał, jak jego kolega śmiał sie z jego samochodu, a on odpowiedział: ja nie muszę mieć odjazdowego samochodu do pokazania kobietom kim jestem.
                                                  • zawle Re: Kicio? 05.06.18, 12:23
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Tak, niepewność powoduje pokazywanie kim sie nie jest. Kicio jest świadomy swoj
                                                    > ej siły więc niczego nie pokazuje. Gogol napisał, jak jego kolega śmiał sie z j
                                                    > ego samochodu, a on odpowiedział: ja nie muszę mieć odjazdowego samochodu do po
                                                    > kazania kobietom kim jestem.

                                                    Tyle że gogol nie myśli o tym w kategoriach...mogę sobie na to pozwolić. Nie nadaje temu specjalnej nazwy, nie ukrywa lepszego samochodu w garażu. Dla pewności, bo na 100% nie ogarniesz....tak- piszę o Twojej sytuacji. On o tym zwyczajnie nie myśli...
                                                  • zawle Re: Kicio? 05.06.18, 12:26
                                                    W jakiej sytuacji ktoś myśli "mogę sobie na to pozwolić?", czyli tak jak Ty o pokazywaniu miękkiego? Pewny siebie w ogóle nie myśli na co sobie "może pozwolić", tylko zwyczajnie to bez rachunku sumienia robi.
                                                  • mabelle2000 Re: Kicio? 05.06.18, 12:57
                                                    zawle napisała:

                                                    > W jakiej sytuacji ktoś myśli "mogę sobie na to pozwolić?", czyli tak jak Ty o p
                                                    > okazywaniu miękkiego? Pewny siebie w ogóle nie myśli na co sobie "może pozwolić
                                                    > ", tylko zwyczajnie to bez rachunku sumienia robi.


                                                    To na pewno. A poza tym, to pewny siebie chyba w ogole sie nie zastanawia jak manifestowac atrakcyjnosc i sile. Nie sugeruje np. kolegom glupkowato, ze ich dobre samochody sa przedluzeniem ich kutasow ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 05.06.18, 13:02
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > W jakiej sytuacji ktoś myśli "mogę sobie na to pozwolić?", czyli tak jak Ty o pokazywaniu miękkiego? Pewny siebie w ogóle nie myśli na co sobie "może pozwolić", tylko zwyczajnie to bez rachunku sumienia robi.
                                                    >
                                                    >
                                                    > To na pewno. A poza tym, to pewny siebie chyba w ogole sie nie zastanawia jak manifestowac atrakcyjnosc i sile. Nie sugeruje np. kolegom glupkowato, ze ich dobre samochody sa przedluzeniem ich kutasow ;-)
                                                    -------------------
                                                    O to chodzi.
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 05.06.18, 13:00
                                                    zawle napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Tak, niepewność powoduje pokazywanie kim sie nie jest. Kicio jest świadomy swojej siły więc niczego nie pokazuje. Gogol napisał, jak jego kolega śmiał sie z jgo samochodu, a on odpowiedział: ja nie muszę mieć odjazdowego samochodu do po kazania kobietom kim jestem.
                                                    >
                                                    > Tyle że gogol nie myśli o tym w kategoriach...mogę sobie na to pozwolić. Nie nadaje temu specjalnej nazwy, nie ukrywa lepszego samochodu w garażu. Dla pewności, bo na 100% nie ogarniesz....tak- piszę o Twojej sytuacji. On o tym zwyczajnie nie myśli...
                                                    ----------------------
                                                    A sąd wiesz, że nie myśli? Faceci też myślą. Może sobie pozwolić, bo:
                                                    u kobiet odnosił sukcesy,
                                                    nie potrzebuje dowartościowania samochodami, gadżetami,
                                                    zna swoją wartość
                                                    do niczego to mu nie jest potrzebne
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 05.06.18, 10:17
                                                    Urqu, slowo ciacho kojarzy mi sie jeszcze gorzej niz kicio.
                                                    Z tego co pamietam "ciacho" jest kalka ze slangu gejowskiego, chodzi o okreslenie "twink", ktore wzielo swoj poczatek od ciastek "twinkie". To takie slodkie ciasteczko, nadziewane kremem smietankowym :p
                                                    A to ze sie upowszechnilo, wynika jedynie z faktu, ze tabloidy i telewizje sniadaniowe powtarzaly to okreslenie z uporem maniaka przez ladnych pare miesiecy. Pamietam mode na to slowko i jak mnie trafial szlag, kiedy to slyszalem.
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 04.06.18, 14:24
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > zawle napisała:
                                                    > > > Wierszków nie sprzedał, masturbatora nie, kicia nie.....wybitni lu
                                                    > dzie robią swoje;).
                                                    > > > ------------------------
                                                    > > > Jestem dobrej myśli. Masturbator, kotłowanie, penetrator się już pr
                                                    > zyjęły
                                                    > > .
                                                    > >
                                                    > > Gdzie?
                                                    > -----------------
                                                    > Wpisz w googlach : kotować się, seks i wyskocza Ci przykłady. Pierwszy w brzegu
                                                    > :
                                                    > sjp.pwn.pl/korpus/zrodlo/kotlowanie;496,1;6099.html


                                                    No i? Gdzie się przyjęły? Powszechnie? W literaturze? Nie to żeby mnie temat szczególnie interesował, ale nie widzę powodu do ogłaszania zwycięstwa. Słowo kotłować się na określenie uprawiania seksu pamiętam z wczesnej młodości, rzadko używane w tym kontekście ale istniało. No i, pytam?
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 04.06.18, 14:35
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:

                                                    > > > > Jestem dobrej myśli. Masturbator, kotłowanie, penetrator się już przyjęły
                                                    > > > .
                                                    > > >
                                                    > > > Gdzie?
                                                    > > -----------------
                                                    > > Wpisz w googlach : kotować się, seks i wyskocza Ci przykłady. Pierwszy w
                                                    > brzegu
                                                    > > :
                                                    > > sjp.pwn.pl/korpus/zrodlo/kotlowanie;496,1;6099.html
                                                    >
                                                    >
                                                    > No i? Gdzie się przyjęły? Powszechnie? W literaturze? Nie to żeby mnie temat szczególnie interesował, ale nie widzę powodu do ogłaszania zwycięstwa. Słowo kotłować się na określenie uprawiania seksu pamiętam z wczesnej młodości, rzadko używane w tym kontekście ale istniało. No i, pytam?
                                                    --------------------------------
                                                    No więc bardzo powoli się przyjmują. Nie ogłaszam żadnych zwycięstw. To zabawa. Możesz ją nazwać w tworzenie nowych słów.
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 04.06.18, 14:48

                                                    > > No i? Gdzie się przyjęły? Powszechnie? W literaturze? Nie to żeby mnie te
                                                    > mat szczególnie interesował, ale nie widzę powodu do ogłaszania zwycięstwa. Sło
                                                    > wo kotłować się na określenie uprawiania seksu pamiętam z wczesnej młodości, rz
                                                    > adko używane w tym kontekście ale istniało. No i, pytam?
                                                    > --------------------------------
                                                    > No więc bardzo powoli się przyjmują. Nie ogłaszam żadnych zwycięstw. To zabawa.
                                                    > Możesz ją nazwać w tworzenie nowych słów.

                                                    Słowo kotlowac chyba w odwrocie. Od czasu młodości słyszałam je już tylko od ciebie. Ale skoro.cię relaksuje to spoko, mnie to nie przeszkadza.
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 04.06.18, 13:14
                                                    szopen_cn napisał:
                                                    > Marek,
                                                    > Andzia pisala o Tobie.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Chyba tego Kicia tutaj nie sprzedasz.
                                                    -------------------------
                                                    Nie od razu Kraków zbudowano :)
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 03.06.18, 11:26
                                                    > W temacie kłamania i kochanek wypisz wymaluj Kicio to nazwa dla posła Pięty, co
                                                    > to myślał że ma władzę siłę i niezależność aż rozdrażnił Czarną Panterę która
                                                    > zdecydowanym ruchem złapała go za jajeczka i sobie z nich zrobiła jajecznice .
                                                    > #MeToo
                                                    >
                                                    > www.polskatimes.pl/fakty/polityka/a/stanislaw-pieta-i-izabela-pek-romans-stulecia-z-miesiecznicy-nie-dal-rady-dotrzymac-obietnic-pek-a-pier-mnie-pol-roku-dawales,13219695/

                                                    A #Metoo wrzuciłes po to, by zdyskredytować akcję? Pytanie było retoryczne.
                                                    Pani Pek nie oskarżyła Pięty o molestowanie tylko upublicznieniła romans z zemsty za niedotrzymanie przysiąg miłosnych (czy jak to nazwać). Swoją drogą jeśli prawdą jest, że była podstawiona i wszystko było ukartowane to Pięta jest troki od kaleson że sobie nie może sam baby przygruchać. Gdzie tu jego moc, o której wyżej wspominacie?
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 03.06.18, 19:13
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Pani Pek nie oskarżyła Pięty o molestowanie tylko upublicznieniła romans z zem
                                                    > sty za niedotrzymanie przysiąg miłosnych (czy jak to nazwać).

                                                    Nie no, przysiegi skladane kochankom trzeba dotrzymywac ;) ...albo nie przysiegac, tak chyba najuczciwiej.

                                                    Swoją drogą jeśli
                                                    > prawdą jest, że była podstawiona i wszystko było ukartowane to Pięta jest trok
                                                    > i od kaleson że sobie nie może sam baby przygruchać. Gdzie tu jego moc, o które
                                                    > j wyżej wspominacie?

                                                    Moze wlasnie to, ze moc mial, sprawilo, ze wszystko wydalo mu sie naturalne i oczywiste?
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 03.06.18, 20:49

                                                    > Swoją drogą jeśli
                                                    > > prawdą jest, że była podstawiona i wszystko było ukartowane to Pięta jes
                                                    > t trok
                                                    > > i od kaleson że sobie nie może sam baby przygruchać. Gdzie tu jego moc, o
                                                    > które
                                                    > > j wyżej wspominacie?
                                                    >
                                                    > Moze wlasnie to, ze moc mial, sprawilo, ze wszystko wydalo mu sie naturalne i o
                                                    > czywiste?

                                                    Nawet to, że podstawiona laska leci na jego urok? ;-) Tak serio to jakoś nie czuję żeby tu coś ukartowane było od początku, ten Pięta to jakaś plotka, szreregowy pisi chamski bullterierek. Ot, trafił na swój na swego, przygruchał sobie kobitę swojej proweniencji.
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 03.06.18, 20:53
                                                    aandzia43
                                                    > trafił na swój na swego, przygruchał sobie k
                                                    > obitę swojej proweniencji.

                                                    Czyli jednak przygruchal, mial moc i potrafil :)
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 03.06.18, 21:14
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > aandzia43
                                                    > > trafił na swój na swego, przygruchał sobie k
                                                    > > obitę swojej proweniencji.
                                                    >
                                                    > Czyli jednak przygruchal, mial moc i potrafil :)

                                                    No przecież piszę, że nie widzę powodów by zastawiać pułapki obczajowe na szaraka Piętę, więc romans nie jest moim zdaniem wynikiem intrygi tylko naturalnych ludzkich skłonności. To Urqu wrzucił linka ze spiskową teorią dziejów posła P. ;-)
                                                    Pięta ma czego chciał i na co go stać: romans z babą swojego moralnego pokroju.
                                                  • urquhart Re: Kicio? 03.06.18, 21:41
                                                    aandzia43 napisała
                                                    > No przecież piszę, że nie widzę powodów by zastawiać pułapki obczajowe na szara
                                                    > ka Piętę, więc romans nie jest moim zdaniem wynikiem intrygi tylko naturalnych
                                                    > ludzkich skłonności. To Urqu wrzucił linka ze spiskową teorią dziejów posła P.

                                                    Jaką spiskową, też uważam że to konsekwencje kłamania kochance. Ten testosteron padł mu na dekiel. Podobno obiecywał że będzie "gładził ja po ciężarnym brzuchu" i miał z nią 11 dzieci - żadni agenci by nie wymyślili takiego słabego tekstu na podryw :)
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 03.06.18, 22:02

                                                    > Jaką spiskową, też uważam że to konsekwencje kłamania kochance. Ten testosteron
                                                    > padł mu na dekiel. Podobno obiecywał że będzie "gładził ja po ciężarnym brzuch
                                                    > u" i miał z nią 11 dzieci - żadni agenci by nie wymyślili takiego słabego tekst
                                                    > u na podryw :)

                                                    Fakt, mocno niszowe komplementy, takie z kręgów forum "Wielodzietni' ;-)
                                                  • urquhart Re: Kicio? 03.06.18, 20:35
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > A #Metoo wrzuciłes po to, by zdyskredytować akcję? Pytanie było retoryczne.
                                                    > Pani Pek nie oskarżyła Pięty o molestowanie tylko upublicznieniła romans z zem
                                                    > sty

                                                    Przyznaje że początkowo zrozumiałem ze romans wziął się z pracy owej Pęk u Posła , a to jednak było na odwrót praca wzięła się z romansu ...
                                                  • bgz0702 Re: Kicio? 03.06.18, 10:37
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nam nie mowisz ze klamiesz na temat domniemanej kochanki. Zonie tez nie mowisz,
                                                    > jesli ja masz.
                                                    >
                                                    Moze on nie klamie tylko nie ujawnia szczegolow ze swojego zycia?
                                                  • zawle Re: Kicio? 02.06.18, 12:15
                                                    sabat3 napisał: >
                                                    > To jest zresztą główna przyczyna, dla której psuje się po dzieciach. Układ się
                                                    > zaburza tak, że pan staje się mniej niezależny i traci na atrakcyjności. Mniej
                                                    > trzeba się z nim liczyć, co napędza spiralę, bo baba widzi, że może nim pomiata
                                                    > ć coraz bardziej, a im bardziej nim pomiata, tym mocniej nim gardzi. Pętla.

                                                    Chciałbyś żeby tak wyglądał świat. Im mniej robisz, tym wiecej masz profitów? Niestety to tak nie działa. Wczoraj cały dzień spędziłam nad jeziorem. Dwie rodziny z małymi dziciakami. jeden z ojców chrapiący na kocu. Matka bezskutecznie usiłowała go zainteresować dzieckiem. Widziałam coraz większy wkurw na jej twarzy. Patrzyła na niego z nienawiścią. Drugi baraszkoła z dzieciakami w wodzie. Matka pląsała wraz z nimi. Myślisz że ten pierwszy ma seks? Nie sądzę. To czy dasz sobie nasrać na głowę nei zależy od Twojego statusu.
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 02.06.18, 12:33
                                                    zawle napisała:
                                                    > Dwie rodz
                                                    > iny z małymi dziciakami. jeden z ojców chrapiący na kocu. Matka bezskutecznie u
                                                    > siłowała go zainteresować dzieckiem. Widziałam coraz większy wkurw na jej twarz
                                                    > y. Patrzyła na niego z nienawiścią. Drugi baraszkoła z dzieciakami w wodzie. Ma
                                                    > tka pląsała wraz z nimi. Myślisz że ten pierwszy ma seks? Nie sądzę.

                                                    Ja nie byłbym taki kategoryczny. Myślę, że leżący ojciec może ruchać inną/inne, a baraszkujący w jeziorze nie rucha wcale. Stawiam na ten wariant jako najbardziej prawdopodobny.
                                                    Jestem generalnie tego samego zdania co Urqu, że pożądanie wytwarza się poprzez rodzaj napięcia w kontaktach damsko-męskich. Takie "leniwe kluchy" nie budzą agresji, stąd nie widziałaś "nienawiści na twarzy" u drugiej kobiety, ale nie sądzę by było tam też pożądanie.

                                                    >To czy das
                                                    > z sobie nasrać na głowę nei zależy od Twojego statusu.

                                                    Ano nie. Zależy od charakteru. Od statusu zależą jedynie możliwości obrony, a to sprawia, że nawet ludzie o słabszych charakterach nabierają odwagi.
                                                    Wiesz - to trochę jak na wojnie. Jak masz oddział stu ludzi i przeciwstawiasz się nacierającym stu tysiącom, to musisz być wariatem albo bohaterem, co w ostatecznym rozrachunku i tak się nie liczy. Jeśli masz oddział stu ludzi i fortyfikujesz się przeciw natarciu stu równorzędnych wojaków, to znaczy że znasz statystyki i wiesz, że nacierający na fortyfikacje zwykle ponosi średnio trzykrotnie większe straty niż broniący się i masz duże szanse na zwycięstwo.

                                                    Odwróćmy - czy status kobiety nie ma wpływu na statystyki rozwodowe w krajach arabskich? Jak często żony tam występują o rozwody? Czyżby arabskie kobiety były bardziej tchórzliwe niż Europejki? Może mają słabsze charaktery?
                                                    A może decydują o tym jednak uwarunkowania społeczne, hę?
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 02.06.18, 12:46
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > > Dwie rodz
                                                    > > iny z małymi dziciakami. jeden z ojców chrapiący na kocu. Matka bezskutec
                                                    > znie u
                                                    > > siłowała go zainteresować dzieckiem. Widziałam coraz większy wkurw na jej
                                                    > twarz
                                                    > > y. Patrzyła na niego z nienawiścią. Drugi baraszkoła z dzieciakami w wodz
                                                    > ie. Ma
                                                    > > tka pląsała wraz z nimi. Myślisz że ten pierwszy ma seks? Nie sądzę.
                                                    >
                                                    > Ja nie byłbym taki kategoryczny. Myślę, że leżący ojciec może ruchać inną/inne,
                                                    > a baraszkujący w jeziorze nie rucha wcale. Stawiam na ten wariant jako najbard
                                                    > ziej prawdopodobny.

                                                    A ja stawiam na to, że ojciec leżący odłogiem na kocu, niezainteresowany czy mu się bachor utopi nie bzyka nikogo. Może tirówki od czasu do czasu jak jest kierowcą. Nie bzyka bo jest gnuśnym malkontentem. Może też ma kaca i tylko czeka wkurwiony aż wieczorem dorwie się do piwka.
                                                    A propos tego co się aktywnie zajmuje dzieciakiem: scenariusze mogą być najprzeróżniejsze, ale pamiętam że dwóch najbardziej samczych i pożądanych znajomych ruchaczy znakomicie zajmowało się dziećmi swoimi i nieswoimi.


                                                    > Jestem generalnie tego samego zdania co Urqu, że pożądanie wytwarza się poprzez
                                                    > rodzaj napięcia w kontaktach damsko-męskich. Takie "leniwe kluchy" nie budzą a
                                                    > gresji, stąd nie widziałaś "nienawiści na twarzy" u drugiej kobiety, ale nie są
                                                    > dzę by było tam też pożądanie.

                                                    To nie leniwie kluchy, to przyczyna jej zmęczenia i zawodu. Owszem, budzi nienawiść.
                                                  • zawle Re: Kicio? 02.06.18, 12:46
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Ja nie byłbym taki kategoryczny. Myślę, że leżący ojciec może ruchać inną/inne,
                                                    > a baraszkujący w jeziorze nie rucha wcale. Stawiam na ten wariant jako najbard
                                                    > ziej prawdopodobny.

                                                    To po co się żenić i pukac na boku? Samemu lepiej zostać, nie bawić się w rodzinę.

                                                    > Jestem generalnie tego samego zdania co Urqu, że pożądanie wytwarza się poprzez
                                                    > rodzaj napięcia w kontaktach damsko-męskich. Takie "leniwe kluchy" nie budzą a
                                                    > gresji, stąd nie widziałaś "nienawiści na twarzy" u drugiej kobiety, ale nie są
                                                    > dzę by było tam też pożądanie.

                                                    Ojciec zajmujący się dziećmi nie jest leniwymi kluchami, tylko ojcem zajmującym się dziećmi. lenowe kluchy to leniwe kluchy i nic z tym wspólnego nie ma status czy zabawa z własnymi dzieciakami. Nie myl pojęć.

                                                    > Ano nie. Zależy od charakteru. Od statusu zależą jedynie możliwości obrony, a t
                                                    > o sprawia, że nawet ludzie o słabszych charakterach nabierają odwagi.

                                                    Niekoniecznie. Słaby charakter to słaby charakter. Odwagi to może nabrać taki gołodupiec co wygra w totka i dla niego to nowość- ten rodzaj zaplecza. Słaby chrakter mu niestety zostanie.

                                                    > Wiesz - to trochę jak na wojnie. Jak masz oddział stu ludzi i przeciwstawiasz s
                                                    > ię nacierającym stu tysiącom, to musisz być wariatem albo bohaterem, co w ostat
                                                    > ecznym rozrachunku i tak się nie liczy. Jeśli masz oddział stu ludzi i fortyfik
                                                    > ujesz się przeciw natarciu stu równorzędnych wojaków, to znaczy że znasz statys
                                                    > tyki i wiesz, że nacierający na fortyfikacje zwykle ponosi średnio trzykrotnie
                                                    > większe straty niż broniący się i masz duże szanse na zwycięstwo.

                                                    Wojna to wojna...zginiesz albo nie. Ciebie zabiją albo innego. Czasami beznadziejna sytuacja wzmaga odwagę i heroizm. Bo niewiele masz do starcenia.

                                                    > Odwróćmy - czy status kobiety nie ma wpływu na statystyki rozwodowe w krajach a
                                                    > rabskich? Jak często żony tam występują o rozwody? Czyżby arabskie kobiety były
                                                    > bardziej tchórzliwe niż Europejki? Może mają słabsze charaktery?
                                                    > A może decydują o tym jednak uwarunkowania społeczne, hę?

                                                    Czy status? Czy może szerzej....uwarunkowania kulturowe, cechy osobowości, kontekst? Poszerzasz pole z wewnętrznych predyspozycji na cały kraj, kulturę. Nadal wygodnie.....bo ja to jestem jak kobieta w Arabii:)) Żałosne w chuj.
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 02.06.18, 13:14
                                                    zawle napisała:
                                                    > To po co się żenić i pukac na boku? Samemu lepiej zostać, nie bawić się w rodzi
                                                    > nę.

                                                    Od dawna to powtarzam.

                                                    > Ojciec zajmujący się dziećmi nie jest leniwymi kluchami, tylko ojcem zajmującym
                                                    > się dziećmi. lenowe kluchy to leniwe kluchy i nic z tym wspólnego nie ma statu
                                                    > s czy zabawa z własnymi dzieciakami. Nie myl pojęć.

                                                    Wyjaśniam w czym rzecz, bo coś ważnego Ci umyka.
                                                    Najlepiej w zrozumieniu sprawy odwołać się do pierwotnych społeczności, bo tam to widać najlepiej.
                                                    Jak to więc wygląda naturalnie?
                                                    Maleńkimi dziećmi, gdy są jeszcze pozbawione tożsamości płciowej i na etapie uczenia się podstawowych czynności, opiekuje się głównie matka. To ona karmi, więc musi być bliżej. Ma też wyższy poziom hormonów odpowiedzialnych za opiekę nad takimi bezbronnymi bobasami. Facetowi przesiadywanie godzinami nad okrągłym brzuszkiem niemowlaka i kicianie go jednym palcem z "du, du, di, da, da" jakoś tak naturalnie słabiej wychodzi ;)
                                                    Za to tradycyjnie chłopcy, gdy osiągną wiek "chłopięcy" a przestają być uznawani przez społeczność za "dzieci", przechodzą pod opiekę mężczyzn. Od tej pory mazgajenie się i latanie do mamusi jest wstydliwe, a uczenie się rzucania dzidą i robienia rzeczy "męskich" jest w cenie.
                                                    U nas to jest pojebane, bo genderowa propaganda chce zrobić z mężczyzn "drugie matki", co jest po prostu głupie i szkodliwe. Rola ojca jest odmienna.

                                                    Druga sprawa - to czy zajmuje się dziećmi to jedno, a drugie - jak się zajmuje. Jeśli będzie bawić się z nimi "w łapki", robić z siebie debila i zachowywać infantylnie, to straci z czasem szacunek i w oczach dzieci. Ojciec powinien się bawić z dziećmi na swoich warunkach, stawiać na przygodę, uczyć odwagi itd. Jeśli tylko robi to co mu każde matka, to nie jest godzien szacunku ani dzieci, ani matki.

                                                    Nie napisałaś w jaki sposób bawił się z dziećmi ojciec. Ze swojej strony i moich wspomnień lat dziecinnych podpowiem, że z kolegami krzywo patrzeliśmy na starych chłopów, którzy udawali kilkuletnie dzieci i zachowywali się jak debile, a jak już "starszy pan" jako jedyny "chciał się dograć" do gawiedzi grającej w piłkę, to zaczynało w powietrzu się robić nieswojo i każdy się zastanawiał czy czasem nie wołać pana dzielnicowego ;)


                                                    > Czy status? Czy może szerzej....uwarunkowania kulturowe, cechy osobowości, kont
                                                    > ekst? Poszerzasz pole z wewnętrznych predyspozycji na cały kraj, kulturę. Nadal
                                                    > wygodnie.....bo ja to jestem jak kobieta w Arabii:)) Żałosne w chuj.

                                                    Ależ żyjemy w określonych uwarunkowaniach kulturowych. Każdy w jakichś żyje. Ja nie twierdzę, że mężczyznom w EU jest tak źle jak kobietom na Bliskim Wschodzie, podałem skrajny przykład, że status ma wpływ na podejmowanie decyzji. Jako dowód.
                                                    Jeśli to nie pasuje, to można podać równie dobrze przykład Japonii, gdzie kobiety przez lata "nie rozwodziły się", bo tak było zakodowane w ich kulturze. Teraz ponoć mocno się europeizują. Zapytaj Szopena, on jest bliżej sprawy.
                                                  • zawle Re: Kicio? 02.06.18, 13:26
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Wyjaśniam w czym rzecz, bo coś ważnego Ci umyka.
                                                    > Najlepiej w zrozumieniu sprawy odwołać się do pierwotnych społeczności, bo tam
                                                    > to widać najlepiej.
                                                    > Jak to więc wygląda naturalnie?
                                                    > Maleńkimi dziećmi, gdy są jeszcze pozbawione tożsamości płciowej i na etapie uc
                                                    > zenia się podstawowych czynności, opiekuje się głównie matka. To ona karmi, wię
                                                    > c musi być bliżej. Ma też wyższy poziom hormonów odpowiedzialnych za opiekę nad
                                                    > takimi bezbronnymi bobasami. Facetowi przesiadywanie godzinami nad okrągłym br
                                                    > zuszkiem niemowlaka i kicianie go jednym palcem z "du, du, di, da, da" jakoś ta
                                                    > k naturalnie słabiej wychodzi ;)
                                                    > Za to tradycyjnie chłopcy, gdy osiągną wiek "chłopięcy" a przestają być uznawan
                                                    > i przez społeczność za "dzieci", przechodzą pod opiekę mężczyzn. Od tej pory ma
                                                    > zgajenie się i latanie do mamusi jest wstydliwe, a uczenie się rzucania dzidą i
                                                    > robienia rzeczy "męskich" jest w cenie.

                                                    Wyjaśnię ci, bo coś ważnego Ci umyka. W społecznościach pierwotnych faceci nie przesiadują na forum żeby jojczyć na baby i brak seksu. Nie bywają też z żonami i dziećmi na wczasach. Rozumiem że ty teraz swoich chłopaków uczysz rzucać dzidą?:))

                                                    > U nas to jest pojebane, bo genderowa propaganda chce zrobić z mężczyzn "drugie
                                                    > matki", co jest po prostu głupie i szkodliwe. Rola ojca jest odmienna.

                                                    Gebder wymyślił też neta, forum, bark seksu, wczasy:))

                                                    > Druga sprawa - to czy zajmuje się dziećmi to jedno, a drugie - jak się zajmuje.
                                                    > Jeśli będzie bawić się z nimi "w łapki", robić z siebie debila i zachowywać in
                                                    > fantylnie, to straci z czasem szacunek i w oczach dzieci. Ojciec powinien się b
                                                    > awić z dziećmi na swoich warunkach, stawiać na przygodę, uczyć odwagi itd. Jeśl
                                                    > i tylko robi to co mu każde matka, to nie jest godzien szacunku ani dzieci, ani
                                                    > matki.

                                                    Tamten bawiący się wściekał się z dzieciakami w wodzi. Straszył że jest wielką rybą i łapał ich pod wodą za nogi. Rzoumiem że wcześniej dostał wytyczne:))

                                                    > Nie napisałaś w jaki sposób bawił się z dziećmi ojciec. Ze swojej strony i moic
                                                    > h wspomnień lat dziecinnych podpowiem, że z kolegami krzywo patrzeliśmy na star
                                                    > ych chłopów, którzy udawali kilkuletnie dzieci i zachowywali się jak debile, a
                                                    > jak już "starszy pan" jako jedyny "chciał się dograć" do gawiedzi grającej w pi
                                                    > łkę, to zaczynało w powietrzu się robić nieswojo i każdy się zastanawiał czy cz
                                                    > asem nie wołać pana dzielnicowego ;)

                                                    > Ależ żyjemy w określonych uwarunkowaniach kulturowych. Każdy w jakichś żyje. Ja
                                                    > nie twierdzę, że mężczyznom w EU jest tak źle jak kobietom na Bliskim Wschodzi
                                                    > e, podałem skrajny przykład, że status ma wpływ na podejmowanie decyzji. Jako d
                                                    > owód.
                                                    > Jeśli to nie pasuje, to można podać równie dobrze przykład Japonii, gdzie kobie
                                                    > ty przez lata "nie rozwodziły się", bo tak było zakodowane w ich kulturze. Tera
                                                    > z ponoć mocno się europeizują. Zapytaj Szopena, on jest bliżej sprawy.

                                                    Po co mam pytac szopena skoro przyznałeś że argument był w dupy?
                                                  • rekreativa Re: Kicio? 02.06.18, 17:17
                                                    " Facetowi przesiadywanie godzinami nad okrągłym brzuszkiem niemowlaka i kicianie go jednym palcem z "du, du, di, da, da" jakoś tak naturalnie słabiej wychodzi wink"

                                                    Owszem, pewnie słabiej wychodzi i też nigdy bym nie oczekiwała, że będzie debilnie dziubdział do dziubdziusia (od nikogo bym nie oczekiwała zresztą).
                                                    Niemniej, sabat, przy małym dziecku kobieta musi mieć pomoc, taką zwykłą pomoc typu ja popilnuję bobasa, a Ty idź weź prysznic spokojnie.
                                                    To jest nie do przecenienia. Człowiek sam ma naprawdę ciężko. A w naszej cywilizacji nie jesteśmy w grupie, nie mamy gromady krewnych kobiet, ciotek, kuzynek, sióstr w sąsiednich chatach, jak mają plemiona pierwotne(co Ci chyba umknęło najwyraźniej, że matka w tych społecznościach ma dużą pomoc)
                                                    Najczęściej jest na podorędziu tylko partner i on nie może zrzucić całej roboty i opieki nad świeżym bobasem wyłącznie na matkę, która przecież jeszcze sama dochodzi do siebie po porodzie.
                                                    Natomiast nie widzę sensu i potrzeby, żeby ojciec zachowywał się identycznie jak matka. Np. ostatnio czytałam artykulik o specjalnych biustonoszach dla mężczyzn - które zawierają pojemniczki na mleko, żeby facet mógł nakarmić dziecko "piersią" . I dla mnie to jest , kurde, creepy. Ale nakarmić w ogóle, z flaszki, czy łygą, to już może, bo niby czemu nie?
                                                    Wy się boicie, że jeśli on weźmie bobasa i go nakarmi i przewinie, to się zmieni w kluchy, które nie podniecają.
                                                    Ale jeśli zamiast pomóc, będzie leżał na kanapie z piwem i spokojnie patrzył, jak kobieta pada na ryj, to myślisz, że z tego będzie pożądanie? Bo we mnie by się obudziła co najwyżej żądza mordu.
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 02.06.18, 17:39

                                                    > Natomiast nie widzę sensu i potrzeby, żeby ojciec zachowywał się identycznie ja
                                                    > k matka. Np. ostatnio czytałam artykulik o specjalnych biustonoszach dla mężczy
                                                    > zn - które zawierają pojemniczki na mleko, żeby facet mógł nakarmić dziecko "pi
                                                    > ersią" . I dla mnie to jest , kurde, creepy.

                                                    O w morde, obrzydliwe!


                                                    Ale nakarmić w ogóle, z flaszki,
                                                    > czy łygą, to już może, bo niby czemu nie?
                                                    > Wy się boicie, że jeśli on weźmie bobasa i go nakarmi i przewinie, to się zmien
                                                    > i w kluchy, które nie podniecają.
                                                    > Ale jeśli zamiast pomóc, będzie leżał na kanapie z piwem i spokojnie patrzył, j
                                                    > ak kobieta pada na ryj, to myślisz, że z tego będzie pożądanie? Bo we mnie by s
                                                    > ię obudziła co najwyżej żądza mordu.

                                                    Żądza mordu i pogarda.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 12:24
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Wy się boicie, że jeśli on weźmie bobasa i go nakarmi i przewinie, to się zmien
                                                    > i w kluchy, które nie podniecają.

                                                    Uwaga z boku (moze nietrafiona, bo czytam wyrywkowo): a to nie jest teraz przypadek Proteinowego? Cos tam baknal, ze zrezygnowal z czynnosci samczych jak maz Ninek. Zrezygnowal, bo nie podniecal, nie jest tak? A dlaczego przestal podniecac?
                                                  • zawle Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 12:28

                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Uwaga z boku (moze nietrafiona, bo czytam wyrywkowo): a to nie jest teraz przyp
                                                    > adek Proteinowego? Cos tam baknal, ze zrezygnowal z czynnosci samczych jak maz
                                                    > Ninek. Zrezygnowal, bo nie podniecal, nie jest tak? A dlaczego przestal podniec
                                                    > ac?

                                                    Zrezygnował z samczych czynności bo nie podniecał nimi swojej kobiety? A podniecał kiedykolwiek? Co do tego nie można mieć pewności....
                                                  • kag73 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 12:56
                                                    "Uwaga z boku (moze nietrafiona, bo czytam wyrywkowo): a to nie jest teraz przypadek Proteinowego? Cos tam baknal, ze zrezygnowal z czynnosci samczych jak maz Ninek. Zrezygnowal, bo nie podniecal, nie jest tak? A dlaczego przestal podniecac".

                                                    Alez Ninek chciala sie seksic z mezem, o ile kojarze. On nie chcial. A potem do tego cala reszta przemocowiec i co tam bylo, zle traktowanie i niespelnione oczekiwania wobec niej, z jego strony.
                                                    Moj chlop by krotko powiedzial: dzieciaka na rekach ponosze teraz, seksil sie bede z Toba w nocy. Mnie tam facet przewijajacy i noszacy dzieciaka nie tracil na meskosci i pozadalam nadal, bo pozadalam od zawsze, od poczatku. Na tej podstawie tez go bralam, do lozka go bralam w pierwszej kolejnosci. Mial byc partnerem seskualnym i do spedzania milo razem czasu. Ze potem wyszla z tego rodzina, to juz inna para kaloszy.
                                                    Moze protein zrezygnowal, bo zona karmiaca (hormony), spadek formy, zemczenie a moze mial na mysli co innego piszac o "czynnosciach samczych", nie seks z zona :)
                                                  • hello-kitty2 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 13:21
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Alez Ninek chciala sie seksic z mezem, o ile kojarze. On nie chcial.

                                                    Z jakiegos jednak powodu on sie jednak seksik nie chcial. MOze ona tez tak niby 'chciala'. Oficjalna wersja. Za duzo niewiadomych. Normalnie by sie nie pojawila w moich rozwazniach gdyby Proteina sie na NIa nie powolal, a dokladnie na jej malzonka.

                                                    > Moj chlop by krotko powiedzial: dzieciaka na rekach ponosze teraz, seksil sie b
                                                    > ede z Toba w nocy. Mnie tam facet przewijajacy i noszacy dzieciaka nie tracil n
                                                    > a meskosci i pozadalam nadal, bo pozadalam od zawsze, od poczatku.

                                                    WIesz tak sobie mysle, ze 'pozadanie od zawsze, od poczatku' nie jest zadna przeslanka do stalosci pozadania w czasie. Ja tam wielu pozadalam od poczatku i ich bralam, a jednak nie pozadam juz, i nie biore, i nawet o nich niespecjalnie pamietam. Wiec domniemuje, ze nie tu jest pies pogrzebany.

                                                    > Moze protein zrezygnowal, bo zona karmiaca (hormony), spadek formy, zemczenie a
                                                    > moze mial na mysli co innego piszac o "czynnosciach samczych", nie seks z zona
                                                    > :)

                                                    Hmm raczej trudno uwierzyc, ze na takim forum nie pisal o seksie ;) Czyli co: przestal sikac na stojaco, jakie to tam jeszcze samcze czynnosci wymienimy?

                                                    A tak w ogole: to witaj z powrotem, brakowalo twojego udzialu (szczerze pisze, jak zawsze).
                                                  • mabelle2000 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 13:45
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Hmm raczej trudno uwierzyc, ze na takim forum nie pisal o seksie ;) Czyli co: p
                                                    > rzestal sikac na stojaco, jakie to tam jeszcze samcze czynnosci wymienimy?

                                                    Dla mnie to samiec na lezaco moglby sikac, przynajmniej byloby zabawnie ;-)
                                                    W temacie samczych zachowan. Moj przyjaciel od wielu lat probuje wywalczyc w domu rownorzedne prawo do podejmowania decyzji (plus wspolne ponoszenie konsekwencji tychze ). Jego kobieta oczekuje natomiast, ze to on bedzie przywodca stada i sam twardo zadecyduje o wszystkim, zeby ona mogla sie podporzadkowac. Babski spryt calej sytuacji polega na tym, ze jak cos sie nie uda, co czasem sie przeciez zdarza, to chlop dostaje ostra zjebke :-D

                                                  • zawle Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 14:44
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Hmm raczej trudno uwierzyc, ze na takim forum nie pisal o seksie ;) Czyli
                                                    > co: p
                                                    > > rzestal sikac na stojaco, jakie to tam jeszcze samcze czynnosci wymienimy
                                                    > ?
                                                    >
                                                    > Dla mnie to samiec na lezaco moglby sikac, przynajmniej byloby zabawnie ;-)
                                                    > W temacie samczych zachowan. Moj przyjaciel od wielu lat probuje wywalczyc w do
                                                    > mu rownorzedne prawo do podejmowania decyzji (plus wspolne ponoszenie konsekwen
                                                    > cji tychze ). Jego kobieta oczekuje natomiast, ze to on bedzie przywodca stada
                                                    > i sam twardo zadecyduje o wszystkim, zeby ona mogla sie podporzadkowac. Babski
                                                    > spryt calej sytuacji polega na tym, ze jak cos sie nie uda, co czasem sie przec
                                                    > iez zdarza, to chlop dostaje ostra zjebke :-D

                                                    Poardz mu żeby korzystał nie tylko z obowiazków w tym programie, ale i z przywilejów. Lepiej to zniesie:))
                                                  • mabelle2000 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 15:13
                                                    zawle napisała:

                                                    > Poardz mu żeby korzystał nie tylko z obowiazków w tym programie, ale i z przywi
                                                    > lejów. Lepiej to zniesie:))

                                                    :-) Jemu nie zalezy na przywilejach. On wyznaje zasade " co dwie glowy to nie jedna", wiec pewnie chcialby z tego skorzystac. Wierze mu. Mam tak samo.
                                                  • zawle Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 15:18
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > :-) Jemu nie zalezy na przywilejach. On wyznaje zasade " co dwie glowy to nie j
                                                    > edna", wiec pewnie chcialby z tego skorzystac. Wierze mu. Mam tak samo.

                                                    To niech ich nie traktuje jak "przywileje":)) Siebie zmienić trudno, innych jeszcze trudniej. Jeśli taką kobietę wybrał, to niech się dostosuje albo znajdzie taka jak Ty:))
                                                    A swoją drogą z tymi dwiema głowami to zgrabne, ale nic nie warte.
                                                  • sabat3 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 15:23
                                                    zawle napisała:
                                                    > A swoją drogą z tymi dwiema głowami to zgrabne, ale nic nie warte.

                                                    Chyba że ktoś kolekcjonuje ludzkie głowy.
                                                  • mabelle2000 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 15:36
                                                    zawle napisała:

                                                    > To niech ich nie traktuje jak "przywileje":)) Siebie zmienić trudno, innych jes
                                                    > zcze trudniej.

                                                    Chyba jednak za bardzo go to czasem uwiera, zeby mogl poddac sie bez walki ;-)

                                                    Jeśli taką kobietę wybrał, to niech się dostosuje albo znajdzie
                                                    > taka jak Ty:))

                                                    Tez uwazam, ze ludzie lubia sobie ponarzekac, a tkwia dokladnie w tym w czym jest im w gruncie rzeczy dobrze :-)

                                                    > A swoją drogą z tymi dwiema głowami to zgrabne, ale nic nie warte.
                                                    >

                                                    Jak jeden ogarniety, a drugi fajtlapa, to rzeczywiscie niewiele warte. Jednak w sytuacji gdy ludzie startuja z podobnych poziomow zyciowego ogarniecia/ wiedzy/ kreatywnosci, to moga liczyc, ze druga strona zauwazy cos, co sami przeoczyli/ wyskoczy z lepszym pomyslem. To jest cenne.
                                                  • zawle Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 17:33
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Jak jeden ogarniety, a drugi fajtlapa, to rzeczywiscie niewiele warte. Jednak w
                                                    > sytuacji gdy ludzie startuja z podobnych poziomow zyciowego ogarniecia/ wiedzy
                                                    > / kreatywnosci, to moga liczyc, ze druga strona zauwazy cos, co sami przeoczyli
                                                    > / wyskoczy z lepszym pomyslem. To jest cenne.

                                                    Innych słuchać warto, nawet ci nieoranięci błysną nowatorskim spojrzeniem ( burza mózgów), jednak ktoś zawsze musi podjąć decyzję i ponieść jej konsekwencje. Takie "negocjowanie" to nie na wiele się zda, zawsze ten co miał przeciwne argumenty może powiedzieć "a nie mówiłam"? Nastawienia nie zmieniasz.
                                                  • mabelle2000 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 18:20
                                                    zawle napisała:

                                                    > Innych słuchać warto, nawet ci nieoranięci błysną nowatorskim spojrzeniem ( bur
                                                    > za mózgów), jednak ktoś zawsze musi podjąć decyzję i ponieść jej konsekwencje.

                                                    Jesli decyzja jest wspolna, to i konsekwencje sa wspolne.

                                                    > Takie "negocjowanie" to nie na wiele się zda, zawsze ten co miał przeciwne argu
                                                    > menty może powiedzieć "a nie mówiłam"? Nastawienia nie zmieniasz.

                                                    Czekaj, bo cos nie rozumiem. Znajdujemy dobre, jak sie nam obojgu wydaje rozwiazanie. Zgodnie ze stanem naszej wiedzy, oceny sytuacji, naszych mozliwosci. No chyba ze jedno decyduje nie biorac argumentow drugiej strony pod uwage, to wtedy tak , wtedy moze szczekac po fakcie " a nie mowilem ".
                                                  • zawle Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 18:48
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Jesli decyzja jest wspolna, to i konsekwencje sa wspolne.
                                                    > Czekaj, bo cos nie rozumiem. Znajdujemy dobre, jak sie nam obojgu wydaje rozwia
                                                    > zanie. Zgodnie ze stanem naszej wiedzy, oceny sytuacji, naszych mozliwosci. No
                                                    > chyba ze jedno decyduje nie biorac argumentow drugiej strony pod uwage, to wted
                                                    > y tak , wtedy moze szczekac po fakcie " a nie mowilem ".

                                                    Ja wiem mabelle że w Twoim idealnym świecie nie zdarzają się przypadki kiedy na jeden temat mamy inne zdanie, ale uwierz mi na słowo że takie istnieją. Uwierz że istnieją ludzie którzy się nie odezwą lub powiedzą nie wszystko lub nie w takiej formie, lub za mało dobitnie. Albo nie lubią protestować, forsować swojego zdania czy przekonywać innych do swojej racji. To świat nieidealny. I w tym świecie decyzje mogą być podjęte "wspólnie", konsekwencje też sa wspólne, ale żal jest. I przypominanie sobie własnych argumentów. I może nawet głośne wypominanie. Można to wtedy posypać magicznym proszkiem "decyzja była wspólna", ale to nic nie daje.
                                                    Jak nie masz pozycji w rodzinie, to każda okazja jest dobra żeby Tobie dopiec. Myślę że to się dzieje u twojego kolegi.
                                                  • mabelle2000 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 19:40
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja wiem mabelle że w Twoim idealnym świecie nie zdarzają się przypadki kiedy na
                                                    > jeden temat mamy inne zdanie, ale uwierz mi na słowo że takie istnieją.

                                                    Nie chodzi o inne zdanie, bo to raczej normalne, ze ludzie nie sa zgodni we wszystkim, chodzi o WSPOLNE podejmowanie decyzji. W domysle- tych najwazniejszych, dotyczacych obojga.

                                                    Uwierz
                                                    > że istnieją ludzie którzy się nie odezwą lub powiedzą nie wszystko lub nie w t
                                                    > akiej formie, lub za mało dobitnie. Albo nie lubią protestować, forsować swojeg
                                                    > o zdania czy przekonywać innych do swojej racji. To świat nieidealny.

                                                    Jesli kobiecie uda sie zdiagnozowac co ja zwilza, to musi tez przyjac na klate konsekwencje swoich zyciowych decyzji.
                                                    " Nie chce mieczaka, on ma decydowac, ale rownoczesnie chce pokazac chlopu ze ja tu rzadze". No sory, ale to jest nierealne oczekiwanie.

                                                    > Jak nie masz pozycji w rodzinie, to każda okazja jest dobra żeby Tobie dopiec.
                                                    > Myślę że to się dzieje u twojego kolegi.

                                                    Tylko ze sporo ludzi nie wchodzi w zwiazki zeby walczyc. Walka oslabia. A prawda, to tylko moj idealny swiat ;-)
                                                  • zawle Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 19:57
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Nie chodzi o inne zdanie, bo to raczej normalne, ze ludzie nie sa zgodni we wsz
                                                    > ystkim, chodzi o WSPOLNE podejmowanie decyzji. W domysle- tych najwazniejszych,
                                                    > dotyczacych obojga.

                                                    A jakie to sa te "wspólne"? Kompromis czy jedno przeforsuje swoją? Obie opcje chujowe.

                                                    > Jesli kobiecie uda sie zdiagnozowac co ja zwilza, to musi tez przyjac na klate
                                                    > konsekwencje swoich zyciowych decyzji.
                                                    > " Nie chce mieczaka, on ma decydowac, ale rownoczesnie chce pokazac chlopu ze j
                                                    > a tu rzadze". No sory, ale to jest nierealne oczekiwanie.

                                                    Ty myślisz że poza tym forum kobiety diagnozują co je zwilża? Że żona sabata doagnozuje? Pojebało Cię?

                                                    > Tylko ze sporo ludzi nie wchodzi w zwiazki zeby walczyc. Walka oslabia. A praw
                                                    > da, to tylko moj idealny swiat ;-)

                                                    Walka jest nie tam gdzie ludzie nie ma ugruntowanych pozycji. Tam gdzie są, każdy zajmuje się swoją robotą. Poza tym urgu myśli inaczej....kołysanie łódką podnieca;)
                                                  • hello-kitty2 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 15:56
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Wierze mu. Mam tak samo.

                                                    Tylko zapominasz, ze jesli chodzi o seks, to Ty jestes kobieta, a on mezczyzna. Wiec 'tak samo' jest iluzoryczne.
                                                  • mabelle2000 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 16:08
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Tylko zapominasz, ze jesli chodzi o seks, to Ty jestes kobieta, a on mezczyzna.
                                                    > Wiec 'tak samo' jest iluzoryczne.

                                                    Nie wierzysz, ze raz ja rzne jego, raz on mnie ? :-D
                                                    Meskosc ktora jara, na szczescie nie jest narzucona z zewnatrz. Pisze na szczescie, bo moja cipke trudno oszukac i wmowic jej, ze wilgoc powoduje facet, ktory zawsze przejmuje prowadzenie/ decyduje/ nadaje kierunek. Moja ulubiona meskosc jest raz samcza i ostra, raz ciepla i pelna czulosci, delikatna, przyjmujaca moja energie. Mysle, ze dlatego nasze androgyniczne natury doskonale sie uzupelniaja. A na pewno zadne z nas nie marzy aby to zmieniac.
                                                  • zawle Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 17:35
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Meskosc ktora jara, na szczescie nie jest narzucona z zewnatrz. Pisze na szczes
                                                    > cie, bo moja cipke trudno oszukac i wmowic jej, ze wilgoc powoduje facet, ktory
                                                    > zawsze przejmuje prowadzenie/ decyduje/ nadaje kierunek. Moja ulubiona meskosc
                                                    > jest raz samcza i ostra, raz ciepla i pelna czulosci, delikatna, przyjmujaca m
                                                    > oja energie.

                                                    Marek się ucieszy..mamy następnego Kicia;) Tyle że markowy to raczej minet nie robi....
                                                  • marek.zak1 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 18:02
                                                    zawle napisała:
                                                    > > cie, bo moja cipke trudno oszukac i wmowic jej, ze wilgoc powoduje facet, ktory zawsze przejmuje prowadzenie/ decyduje/ nadaje kierunek. Moja ulubiona meskosc jest raz samcza i ostra, raz ciepla i pelna czulosci, delikatna, przyjmujaca m oja energie.
                                                    >
                                                    > Marek się ucieszy..mamy następnego Kicia;) Tyle że markowy to raczej minet nie robi....
                                                    > ----------------------------
                                                    Tak, to wypisz wymaluj definicja kicia. Niektóre kicie robią inne nie.
                                                  • mabelle2000 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 18:42
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Tak, to wypisz wymaluj definicja kicia. Niektóre kicie robią inne nie.

                                                    O seksie pisalismy Marek. Bo w seksie to Twoj Kicio nie dosc ze ryczy, to jeszcze musi zdazyc zeby mu nie oklapl ;-)
                                                  • sabat3 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 18:43
                                                    zawle napisała:
                                                    > Marek się ucieszy..mamy następnego Kicia;) Tyle że markowy to raczej minet nie
                                                    > robi....

                                                    I nie wypina dupy do strapona :)
                                                  • hello-kitty2 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 18:42
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Nie wierzysz, ze raz ja rzne jego, raz on mnie ? :-D
                                                    > Meskosc ktora jara, na szczescie nie jest narzucona z zewnatrz. Pisze na szczes
                                                    > cie, bo moja cipke trudno oszukac i wmowic jej, ze wilgoc powoduje facet, ktory
                                                    > zawsze przejmuje prowadzenie/ decyduje/ nadaje kierunek. Moja ulubiona meskosc
                                                    > jest raz samcza i ostra, raz ciepla i pelna czulosci, delikatna, przyjmujaca m
                                                    > oja energie. Mysle, ze dlatego nasze androgyniczne natury doskonale sie uzupeln
                                                    > iaja. A na pewno zadne z nas nie marzy aby to zmieniac.

                                                    A co z cipka i natura tamtej pani? MOze jej cipke tez trudno oszukac i wmowic jej, ze wilgoc powoduje facet, ktory walczy o zrzucenie swojej decyzyjnosci w rodzinie? Ile osob ma androgyniczne natury, ile kobiet? JAkie jest prawdopodobienstwo, ze tamta pani takowa posiada?
                                                  • mabelle2000 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 19:09
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A co z cipka i natura tamtej pani? MOze jej cipke tez trudno oszukac i wmowic j
                                                    > ej, ze wilgoc powoduje facet, ktory walczy o zrzucenie swojej decyzyjnosci w ro
                                                    > dzinie?

                                                    A ilu panow posiada nature dominatora ? Wiesz czy nie ? :-)


                                                    Ile osob ma androgyniczne natury, ile kobiet? JAkie jest prawdopodobien
                                                    > stwo, ze tamta pani takowa posiada?

                                                    Tamta pani jest typowa kobieca kobieta, czyli jak nie poczuje dominacji chlopa, to nie bedzie szczesliwa. Ale to nie jest wcale zle, niech tam jej juz bedzie skoro ja to zwilza. Jej ta dominacja chlopa jest potrzebna w jednym celu, zeby w razie niepowodzen sobie na nim pouzywac i paluchem wytknac mu jego slabosc. A to juz jest brzydkie zagranie, ktore chlopa najwyrazniej boli.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 15:54
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    Moj przyjaciel od wielu lat probuje wywalczyc w do
                                                    > mu rownorzedne prawo do podejmowania decyzji (plus wspolne ponoszenie konsekwen
                                                    > cji tychze ).

                                                    Co za cipa z niego, pisze zupelnie szczerze. Zdanie powinno brzmiec: probuje wywalczyc zrzucenie prawa do podejmowania decyzji, bo glowa rodziny moze byc tylko jedna. Ciekawe czy tam w lozku sie jeszcze kreci czy juz padlo. Pytanie retoryczne.
                                                  • mabelle2000 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 16:15
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Co za cipa z niego, pisze zupelnie szczerze. Zdanie powinno brzmiec: probuje wy
                                                    > walczyc zrzucenie prawa do podejmowania decyzji,

                                                    Wez pomysl logicznie, jak ktos czuje sie wazny/ zna swoja wartosc, to po chuja mu podejmowanie samodzielnych decyzji, ktore w dodatku dotycza drugiej DOROSLEJ, samodzielnej osoby ? No wez sie zastanow. Decyduje sie za nieletnie dzieci.

                                                    bo glowa rodziny moze byc tylk
                                                    > o jedna.

                                                    Para alfa moze byc tylko jedna :-P

                                                    Ciekawe czy tam w lozku sie jeszcze kreci czy juz padlo. Pytanie retor
                                                    > yczne.

                                                    To dluzsza historia. Nie na forum.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 18:57
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Wez pomysl logicznie, jak ktos czuje sie wazny/ zna swoja wartosc, to po chuja
                                                    > mu podejmowanie samodzielnych decyzji, ktore w dodatku dotycza drugiej DOROSLEJ
                                                    > , samodzielnej osoby ? No wez sie zastanow. Decyduje sie za nieletnie dzieci.

                                                    Mabelle Ty nawet nie jestes w zwiazku, jedyny jaki mialas byl nieudany i sie rozpadl, co Ty mozesz wlasciwie o tym wiedziec? MOzesz sie wypowiadac za singla i to robisz. JAkbys nie wiedziala, to przecietny mezczyzna chce opiekowac sie swoja kobieta (mimo ze jest dorosla i zyciowo ogarnieta).

                                                    > bo glowa rodziny moze byc tylk
                                                    > > o jedna.
                                                    >
                                                    > Para alfa moze byc tylko jedna :-P

                                                    Tia, bo po swiecie chodza same alfy, a jak jednak ktos jest beta, to jest debil, bo nie jest alfa :)

                                                    > To dluzsza historia. Nie na forum.

                                                    Oooo a wiecej pozytku byloby przypuszczam z opowiedzenia tej historii.
                                                  • zawle Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 19:02
                                                    hello-kitty2 napisała: MOzesz sie wypowiadac za singla i
                                                    > to robisz. JAkbys nie wiedziala, to przecietny mezczyzna chce opiekowac sie sw
                                                    > oja kobieta (mimo ze jest dorosla i zyciowo ogarnieta).

                                                    To prawda. Tym karmi swoje ego. Tyle że trzeba ssać umiejętnie, bo szybko może poczuć się wykorzystywany.
                                                    ;)
                                                  • mabelle2000 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 19:25
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Mabelle Ty nawet nie jestes w zwiazku, jedyny jaki mialas byl nieudany i sie ro
                                                    > zpadl, co Ty mozesz wlasciwie o tym wiedziec?

                                                    Ale czasem uda mi sie wyciagnac wnioski z popelnionych bledow :-D

                                                    MOzesz sie wypowiadac za singla i
                                                    > to robisz. JAkbys nie wiedziala, to przecietny mezczyzna chce opiekowac sie sw
                                                    > oja kobieta (mimo ze jest dorosla i zyciowo ogarnieta).

                                                    Super. Zgoda. I ja te opieke z wdziecznoscia przyjmuje. A poniewaz rozmawiamy o doroslych, sprawnych na umysle osobach, to opieka w tym przypadku nie polega na decydowaniu za kogos, podejmowaniu za niego decyzji i na wyreczaniu go.


                                                    > Tia, bo po swiecie chodza same alfy, a jak jednak ktos jest beta, to jest debil
                                                    > , bo nie jest alfa :)

                                                    Problemem nie jest ze ktos jest beta, problemem jest ze ma pretensje do innego bety, ze nie jest alfa. Tutaj widze problem. Stan sie alfa, to bedziesz miala alfe. Proste.

                                                    > Oooo a wiecej pozytku byloby przypuszczam z opowiedzenia tej historii.

                                                    Nie. Poniewaz moj przyjaciel moze zajrzec na forum i nie chce zeby czytal o sobie.
                                                  • kag73 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 13:47
                                                    "Z jakiegos jednak powodu on sie jednak seksik nie chcial. MOze ona tez tak niby 'chciala'. Oficjalna wersja. Za duzo niewiadomych. Normalnie by sie nie pojawila w moich rozwazniach gdyby Proteina sie na NIa nie powolal, a dokladnie na jej malzonka."

                                                    To znaczy sie moze to jemu siadlo pozadanie do niej a nie odwrotnie?

                                                    "WIesz tak sobie mysle, ze 'pozadanie od zawsze, od poczatku' nie jest zadna przeslanka do stalosci pozadania w czasie. Ja tam wielu pozadalam od poczatku i ich bralam, a jednak nie pozadam juz, i nie biore, i nawet o nich niespecjalnie pamietam. Wiec domniemuje, ze nie tu jest pies pogrzebany."

                                                    A no ba, dobry seks to fajny jest bardzo, ale dobry seks polaczony z miloscia to jest nieco inny wymiar. Pamietasz tych, ktorzy zawladneli rowniez Twoim sercem, reszte to sie zapomina albo nie pamieta :) Co do reszty sie zgadzam: ze bylo pozadanie na poczatktu nie znaczy, ze bedzie zawsze :(

                                                    "Hmm raczej trudno uwierzyc, ze na takim forum nie pisal o seksie ;) Czyli co: przestal sikac na stojaco, jakie to tam jeszcze samcze czynnosci wymienimy? "

                                                    Moze np. walenie konia? :)


                                                    "A tak w ogole: to witaj z powrotem, brakowalo twojego udzialu (szczerze pisze, jak zawsze)."

                                                    Tez Cie witam i innych serdecznie :)
                                                  • marek.zak1 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 14:57
                                                    kag73 napisała:


                                                    A no ba, dobry seks to fajny jest bardzo, ale dobry seks polaczony z miloscia t
                                                    > o jest nieco inny wymiar.
                                                    > Tez Cie witam i innych serdecznie :).
                                                    -----------------------
                                                    Dla mojej informacji, czy Twój partner jest kiciem?
                                                  • sabat3 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 15:14
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Dla mojej informacji, czy Twój partner jest kiciem?

                                                    A ja jestem ortodoksyjnym rabinem, jeżdżącym na jeżozwierzu, grając przy tym skocznie na płonących gęślach. Aj, radi dadi, aj-waj.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 16:04
                                                    kag73 napisała:

                                                    Pamietasz tych, ktorzy zawladneli rowniez Twoim serce
                                                    > m, reszte to sie zapomina albo nie pamieta :)

                                                    NO wlasnie nie bardzo pamietam ;) Sile uczucia mierze w dlugosci rozpaczy po rozstaniu.

                                                    > "Hmm raczej trudno uwierzyc, ze na takim forum nie pisal o seksie ;) Czyli co:
                                                    > przestal sikac na stojaco, jakie to tam jeszcze samcze czynnosci wymienimy? "
                                                    >
                                                    > Moze np. walenie konia? :)

                                                    Hehe mam nadzieje, ze to przeczyta. Samczy koniozwal ;-)
                                                  • aandzia43 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 14:54
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > rekreativa napisała:
                                                    >
                                                    > > Wy się boicie, że jeśli on weźmie bobasa i go nakarmi i przewinie, to się
                                                    > zmien
                                                    > > i w kluchy, które nie podniecają.
                                                    >
                                                    > Uwaga z boku (moze nietrafiona, bo czytam wyrywkowo): a to nie jest teraz przyp
                                                    > adek Proteinowego? Cos tam baknal, ze zrezygnowal z czynnosci samczych jak maz
                                                    > Ninek. Zrezygnowal, bo nie podniecal, nie jest tak? A dlaczego przestal podniec
                                                    > ac?

                                                    Skoro czytasz wyrywkowo to nie wiem jakim cudem wyłapałaś jakieś bąknięcie Proteinowego? Nie przywiązywałabym do niego wagi, bo P. ma obyczaj czasem coś dziwnego bąknąć, a jak się poprosi o wytłumaczenie to się okazuje ze nijak ma się ono do rzeczywistości i jest wynikiem takiego właśnie nieistotnego chwilowego niezobowiązującego spięcia synaps :-D Chociaż jeśli masz wielką potrzebę zgłębienia wypowiedzi P. to może pójdźmy drogą "mąż Ninek podobno przemocowiec" ;-)
                                                  • zawle Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 15:00
                                                    aandzia43 napisała: Chociaż jeśli masz wielką potrzebę zgłębieni
                                                    > a wypowiedzi P. to może pójdźmy drogą "mąż Ninek podobno przemocowiec" ;-

                                                    Tu wszytsko jest podobno...takie miejsce. Proteinowy kiedyś podobno był niegrzecznym chłopcem, zanim sam sobie urwał jaja.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 16:38
                                                    zawle napisała:

                                                    > Proteinowy kiedyś podobno był niegrze
                                                    > cznym chłopcem, zanim sam sobie urwał jaja.

                                                    Byl niegrzeczny ale juz przeprosil 'po', a Aandzia udzielila rozgrzeszenia z uwagi na dobre zachowanie (pewnie lub niedowiare). NAstepny level do resocjalizcji jest rozpoczecie przepraszania zaocznego = upfront = in advance = z gory, hehe
                                                  • aandzia43 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 17:07
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Proteinowy kiedyś podobno był niegrze
                                                    > > cznym chłopcem, zanim sam sobie urwał jaja.
                                                    >
                                                    > Byl niegrzeczny ale juz przeprosil 'po', a Aandzia udzielila rozgrzeszenia z uw
                                                    > agi na dobre zachowanie (pewnie lub niedowiare). NAstepny level do resocjalizcj
                                                    > i jest rozpoczecie przepraszania zaocznego = upfront = in advance = z gory, heh
                                                    > e

                                                    Ale ja nikogo nie rozgrzeszałam. No chyba ze znowu zgubiłam pieska ;-)
                                                  • zawle Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 17:37
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Proteinowy kiedyś podobno był niegrze
                                                    > > cznym chłopcem, zanim sam sobie urwał jaja.
                                                    >
                                                    > Byl niegrzeczny ale juz przeprosil 'po', a Aandzia udzielila rozgrzeszenia z uw
                                                    > agi na dobre zachowanie (pewnie lub niedowiare). NAstepny level do resocjalizcj
                                                    > i jest rozpoczecie przepraszania zaocznego = upfront = in advance = z gory, heh
                                                    > e

                                                    Mijamy się w rozumieniu słowa "resocjalizacja":))
                                                  • hello-kitty2 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 16:25
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Skoro czytasz wyrywkowo to nie wiem jakim cudem wyłapałaś jakieś bąknięcie Prot
                                                    > einowego?

                                                    Az nie wierze, ze zadlas takie pytanie, dobra zaliczam je na poczet 'ah ja taka rozebrana' ;-)
                                                    Czlowiek ssie moja uwage jak lybbowska kochanka fiuta.

                                                    Nie przywiązywałabym do niego wagi, bo P. ma obyczaj czasem coś dziwn
                                                    > ego bąknąć, a jak się poprosi o wytłumaczenie to się okazuje ze nijak ma się on
                                                    > o do rzeczywistości i jest wynikiem takiego właśnie nieistotnego chwilowego nie
                                                    > zobowiązującego spięcia synaps :-D Chociaż jeśli masz wielką potrzebę zgłębieni
                                                    > a wypowiedzi P. to może pójdźmy drogą "mąż Ninek podobno przemocowiec" ;-)

                                                    Generalnie nie akceptuje takiego uniewazniania powagi ludzkich wypowiedzi inteligentnych, ogarnietych ludzi. NIe tyle, ze jest to nie fair co odcina dostep do informacji. Ale tez robie czesto w werbalnej dyskusji z drugim czlowiekiem blad podobnego kalibru: zadaje pytanie i z miejsca podpowiadam mozliwe odpowiedzi. Test wyboru jest zawsze latwiejszy do zdania niz ten oparty na otwartych odpowiedziach. Domniemuje, ze twoje powyzsze myslenie wyplywa zrodlowo z jego uporczywie stosowanej i meczacej maniery przepraszania 'po'.
                                                  • aandzia43 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 17:03
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Skoro czytasz wyrywkowo to nie wiem jakim cudem wyłapałaś jakieś bąknięci
                                                    > e Prot
                                                    > > einowego?
                                                    >
                                                    > Az nie wierze, ze zadlas takie pytanie, dobra zaliczam je na poczet 'ah ja taka
                                                    > rozebrana' ;-)
                                                    > Czlowiek ssie moja uwage jak lybbowska kochanka fiuta.

                                                    No tak, "ja tu byłam z pieskiem czy bez pieska"? O kurwa, a jaki piesek! ;-)


                                                    > Nie przywiązywałabym do niego wagi, bo P. ma obyczaj czasem coś dziwn
                                                    > > ego bąknąć, a jak się poprosi o wytłumaczenie to się okazuje ze nijak ma
                                                    > się on
                                                    > > o do rzeczywistości i jest wynikiem takiego właśnie nieistotnego chwilowe
                                                    > go nie
                                                    > > zobowiązującego spięcia synaps :-D Chociaż jeśli masz wielką potrzebę zgł
                                                    > ębieni
                                                    > > a wypowiedzi P. to może pójdźmy drogą "mąż Ninek podobno przemocowiec" ;-
                                                    > )
                                                    >
                                                    > Generalnie nie akceptuje takiego uniewazniania powagi ludzkich wypowiedzi intel
                                                    > igentnych, ogarnietych ludzi. NIe tyle, ze jest to nie fair co odcina dostep do
                                                    > informacji. Ale tez robie czesto w werbalnej dyskusji z drugim czlowiekiem bla
                                                    > d podobnego kalibru: zadaje pytanie i z miejsca podpowiadam mozliwe odpowiedzi.
                                                    > Test wyboru jest zawsze latwiejszy do zdania niz ten oparty na otwartych odpow
                                                    > iedziach. Domniemuje, ze twoje powyzsze myslenie wyplywa zrodlowo z jego uporcz
                                                    > ywie stosowanej i meczacej maniery przepraszania 'po'.

                                                    Nie chodziło mi o jakiś rodzaj niepoważania osoby i reszty jej wypowiedzi, raczej o doświadczenie, że czasem nic nie wynika z takich rzuconych w eter niby frapujących zdanek. Przyjdzie Proteinowy to ci wyjaśni :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 19:16
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    że czasem nic nie wynika z takich rzuconych w eter niby fra
                                                    > pujących zdanek.

                                                    Zawsze cos wynika tylko moze nic spektakularnego. Tez tam ostatnio powatpiewalas w zwiazek Kutuzowa, a jak juz oficjalnie podal, ze jest zwiazany na powaznie ze swoja nowa kobieta z podrozy latynowskich, to cisza :) Chyba, ze chcesz powiedziec, ze gosc (Proteinowy) pierd**i jak poparzony i najlepiej to ignorowac, zamiast sie przysluchiwac, co mu chodzi po glowie/w duszy gra/boli i dlaczego?

                                                    Niby tak lubimy ludzi zdolnych do refeksji, a jak juz sie jakiemus baknie jedna czy druga, to postawa zlewcza ;)
                                                  • aandzia43 Re: "Kluchy, ktore nie podniecaja" 05.06.18, 20:16
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > że czasem nic nie wynika z takich rzuconych w eter niby fra
                                                    > > pujących zdanek.
                                                    >
                                                    > Zawsze cos wynika tylko moze nic spektakularnego. Tez tam ostatnio powatpiewala
                                                    > s w zwiazek Kutuzowa, a jak juz oficjalnie podal, ze jest zwiazany na powaznie
                                                    > ze swoja nowa kobieta z podrozy latynowskich, to cisza :)

                                                    Że on mówił ze ma związek a ja powątpiewałam? Nic takiego nie mówił, rzetelny chłop, nie konfabuluje. Teraz rzucił coś o wspólnym zamieszkiwaniu. Ok, przyjęliśmy do wiadomości. Było coś o związaniu się na poważnie? To przeoczyłam.


                                                    Chyba, ze chcesz powi
                                                    > edziec, ze gosc (Proteinowy) pierd**i jak poparzony i najlepiej to ignorowac, z
                                                    > amiast sie przysluchiwac, co mu chodzi po glowie/w duszy gra/boli i dlaczego?
                                                    >
                                                    > Niby tak lubimy ludzi zdolnych do refeksji, a jak juz sie jakiemus baknie jedna
                                                    > czy druga, to postawa zlewcza ;)

                                                    Powtarzam: nie uważam ze Proteinowy pierdoli jak poparzony, tylko zdarza mu się od czasu do czasu rzucić coś zupełnie obok, irracjonalnego co potem okazuje się faktycznie obok i irracjonalne i dlatego nie wsłuchuję się z nabożną uwagą w każde jego zdanie i nie biorę wszystkiego na poważnie, choć czytam go z dużym zainteresownaiem.
                                                  • urquhart Re: Kicio? 02.06.18, 13:01
                                                    > Chciałbyś żeby tak wyglądał świat. Im mniej robisz, tym wiecej masz profitów? N
                                                    > iestety to tak nie działa. Wczoraj cały dzień spędziłam nad jeziorem. Dwie rodz
                                                    > iny z małymi dziciakami. jeden z ojców chrapiący na kocu. Matka bezskutecznie u
                                                    > siłowała go zainteresować dzieckiem. Widziałam coraz większy wkurw na jej twarz
                                                    > y. Patrzyła na niego z nienawiścią.

                                                    O to to. Nienawiścią.
                                                    A to konsewencja neuropsycjologii
                                                    U typu żeńskiego kontakt z dziecmi wzrost prolaktyny nakręca aktywność
                                                    U typu zmakulizownego zwiększajac proloaktyne powoduje sennosc i depresyjnosc
                                                  • zawle Re: Kicio? 02.06.18, 13:16
                                                    urquhart napisał:
                                                    > O to to. Nienawiścią.
                                                    > A to konsewencja neuropsycjologii
                                                    > U typu żeńskiego kontakt z dziecmi wzrost prolaktyny nakręca aktywność
                                                    > U typu zmakulizownego zwiększajac proloaktyne powoduje sennosc i depresyjnosc ..

                                                    haha..super męski urgu..na kocu:)))
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 02.06.18, 13:17
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > Chciałbyś żeby tak wyglądał świat. Im mniej robisz, tym wiecej masz profi
                                                    > tów? N
                                                    > > iestety to tak nie działa. Wczoraj cały dzień spędziłam nad jeziorem. Dwi
                                                    > e rodz
                                                    > > iny z małymi dziciakami. jeden z ojców chrapiący na kocu. Matka bezskutec
                                                    > znie u
                                                    > > siłowała go zainteresować dzieckiem. Widziałam coraz większy wkurw na jej
                                                    > twarz
                                                    > > y. Patrzyła na niego z nienawiścią.
                                                    >
                                                    > O to to. Nienawiścią.
                                                    > A to konsewencja neuropsycjologii
                                                    > U typu żeńskiego kontakt z dziecmi wzrost prolaktyny nakręca aktywność
                                                    > U typu zmakulizownego zwiększajac proloaktyne powoduje sennosc i depresyjnosc

                                                    O jeziu jeziu, wsiadamy na swojego konika :-D
                                                    Wiesz, jak już napisałam dwóch największych ruchaczy (żony też się.zalapywaly) bardzo skutecznie zajmowało się dziećmi swoimi i cudzymi. Zajmowało się czynnie. Odpowiedzialnie i z pomysłem. Dzieciaki ich uwielbiały. W ogóle byli aktywni, energiczni i z sukcesami. Taki typ drużynowego skautów.
                                                    Co do nienawiści. Mnie dzieciak nieco aktywizował, ale i tak kupę rzeczy z nim związanych robiłam z obowiązku. Jak każda matka. Wiem że trzeba się z gnojkiem bawić w wodzie, to się bawię, ale wolałabym bawić się sama.po swojemu. Zmuszona robić to SAMA, cały czas, ziałabym szczerą nienawiścią do tego, który powinien mnie czasem w tym odciążyć. Tak jak ziałabym nienawiścią do współpracownika zwalającego na mnie swoje obowiązki. Ot, cała tajemnica.
                                                  • bgz0702 Re: Kicio? 02.06.18, 13:27
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    Zmuszona
                                                    > robić to SAMA, cały czas, ziałabym szczerą nienawiścią do tego, który powinien
                                                    > mnie czasem w tym odciążyć. Tak jak ziałabym nienawiścią do współpracownika zw
                                                    > alającego na mnie swoje obowiązki. Ot, cała tajemnica.
                                                    >

                                                    Dobre porownanie
                                                  • zawle Re: Kicio? 02.06.18, 13:31
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > Dobre porownanie

                                                    jakie dobre...jakby mieli wspólny projekt to ten drugi zawsze mógłby powiedzieć że ta robota wywołuje w jego męskim organizmie doła i senność:))) Klękajcie narody:))
                                                  • urquhart Re: Kicio? 02.06.18, 13:45
                                                    zawle napisała:
                                                    > jakie dobre...jakby mieli wspólny projekt to ten drugi zawsze mógłby powiedzieć
                                                    > że ta robota wywołuje w jego męskim organizmie doła i senność:))) Klękajcie na
                                                    > rody:))

                                                    Jasne, Czyż nie podobne oburzenie babek sprawia że facetowi po orgazmie faceta ogarnia senność, No co za Chamstwo! A po waleniu konia to i ma doła.
                                                    A to też jedynie prolaktyna w zmaskulizowanym mózgu :)
                                                  • zawle Re: Kicio? 02.06.18, 14:23
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Jasne, Czyż nie podobne oburzenie babek sprawia że facetowi po orgazmie faceta
                                                    > ogarnia senność, No co za Chamstwo! A po waleniu konia to i ma doła.
                                                    > A to też jedynie prolaktyna w zmaskulizowanym mózgu :)

                                                    Urgu , czy Ty masz listę rzczy które musisz zrobić żeby sobie i otoczeniu udowodnić że jesteś męski? Na lodówce wisi? :)))
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 02.06.18, 13:37
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > Zmuszona
                                                    > > robić to SAMA, cały czas, ziałabym szczerą nienawiścią do tego, który po
                                                    > winien
                                                    > > mnie czasem w tym odciążyć. Tak jak ziałabym nienawiścią do współpracown
                                                    > ika zw
                                                    > > alającego na mnie swoje obowiązki. Ot, cała tajemnica.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Dobre porownanie

                                                    Jako typowa w upodobaniach i aktywnościach samica spoko spełniam przy dzieciakach role opiekuncze. Dociera do mojego babskiego mózgu, że chłopa mniej niż mnie jara śledzenie postępów dziecka w mówieniu czy chodzeniu (bo gotowanie zupek, zmiana pieluch i wstawanie w nocy nie jara NIKOGO). Ale nie pojmuję swym kobiecym mózgiem jak można migać się od MĘSKICH zadań przy potomku. A jednym z tych zadań.jest między innymi aktywizacja fizyczna dziecka.
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 02.06.18, 13:55
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Ale nie pojmuję swym kobiec
                                                    > ym mózgiem jak można migać się od MĘSKICH zadań przy potomku. A jednym z tych z
                                                    > adań.jest między innymi aktywizacja fizyczna dziecka.

                                                    Eche. A nie spotkałaś się ze stwierdzeniem kobiety, że te "męskie zabawy" są głupie i ona widzi to inaczej?
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 02.06.18, 14:13
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > Ale nie pojmuję swym kobiec
                                                    > > ym mózgiem jak można migać się od MĘSKICH zadań przy potomku. A jednym z
                                                    > tych z
                                                    > > adań.jest między innymi aktywizacja fizyczna dziecka.
                                                    >
                                                    > Eche. A nie spotkałaś się ze stwierdzeniem kobiety, że te "męskie zabawy" są gł
                                                    > upie i ona widzi to inaczej?

                                                    Nie pamiętam. Jeśli męska zabawa łączy się ze skrajną nieodpowiedzialnością to pewnie trudno nie reagować, ale ja tego nie zaznałam. Większość kobiet nie.reagowała, najwyżej oddalała się żeby nie patrzeć ;-) No i zajmowała się zasłużonym odpoczynkiem. Czuwając jednakowoż ;-)
                                                  • zawle Re: Kicio? 02.06.18, 14:29
                                                    aandzia43 napisała: . Większość kobiet nie.reag
                                                    > owała, najwyżej oddalała się żeby nie patrzeć ;-) No i zajmowała się zasłużonym
                                                    > odpoczynkiem. Czuwając jednakowoż ;-)

                                                    jaki męski ten facet co nad nim tzreba czuwać:)) Normalnie aż się chce rozkładać nogi:)
                                                    Mężczyzna podejmujący ryzyko potrafi je oiszacować. I nie narazi na niebezpieczeństwo nikogo. Niestety na świcie są też Ci męscy inaczej którzy ladują jako eksponaty w "Śmierci na tysiac sposobów" oraz Ci którzy ryzykują innymi, nigdy sobą ( ciekawe czy kotek przezyje wyrzut z drugiego piętra lub wsadzenie pod płytę chodnikową. Ale czy to zwilża?
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 02.06.18, 14:36
                                                    zawle napisała:

                                                    > aandzia43 napisała: . Większość kobiet nie.reag
                                                    > > owała, najwyżej oddalała się żeby nie patrzeć ;-) No i zajmowała się zasł
                                                    > użonym
                                                    > > odpoczynkiem. Czuwając jednakowoż ;-)
                                                    >
                                                    > jaki męski ten facet co nad nim tzreba czuwać:)) Normalnie aż się chce rozkłada
                                                    > ć nogi:)
                                                    > Mężczyzna podejmujący ryzyko potrafi je oiszacować. I nie narazi na niebezpiecz
                                                    > eństwo nikogo. Niestety na świcie są też Ci męscy inaczej którzy ladują jako ek
                                                    > sponaty w "Śmierci na tysiac sposobów" oraz Ci którzy ryzykują innymi, nigdy so
                                                    > bą ( ciekawe czy kotek przezyje wyrzut z drugiego piętra lub wsadzenie pod płyt
                                                    > ę chodnikową. Ale czy to zwilża?

                                                    Pozostając w stanie gotowości, powinno być. Żeby w stosownej chwili przejąć obowiązki. Coś jak opad fiuta przy minetce: zawsze gotów do ponownej akcji ;-)
                                                    Tak, świry nie zwilżają. Przerażają.
                                                  • rekreativa Re: Kicio? 02.06.18, 17:40
                                                    "A nie spotkałaś się ze stwierdzeniem kobiety, że te "męskie zabawy" są głupie i ona widzi to inaczej?
                                                    Odpowiedz Cytuj Link
                                                    "

                                                    Skąd wy te baby bierzecie? Serio? Bo ja takie egzemplarze tylko z opisów na forum znam.
                                                    Same się z siostrą doczekać nie możemy, kiedy będzie można z małym poszaleć na sankach i na placu zabaw. A siostra sprawdzała niedawno, od jakiego wieku można brzdąca zaprowadzić na karate :)
                                                    I co to są właściwie te "męskie" zabawy? Łyżwy, rower, zabawa w chowanego po piwnicach, podchody, budowa "stacji badawczej" na jabłonce - to były nasze dziewczyńskie zabawy. To jakie to męskie są?
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 02.06.18, 18:11
                                                    > I co to są właściwie te "męskie" zabawy? Łyżwy, rower, zabawa w chowanego po p
                                                    > iwnicach, podchody, budowa "stacji badawczej" na jabłonce - to były nasze dziew
                                                    > czyńskie zabawy. To jakie to męskie są?

                                                    Ooo, piękne czasy :-D W tych "męskich" to było tylko ięcej walki i gwałtowności, ale pomysłowości i rozmachu niekoniecznie.
                                                  • rekreativa Re: Kicio? 02.06.18, 18:21
                                                    "Ooo, piękne czasy"

                                                    Pewnie, że piękne. W życiu bym tego nie zamieniła na wysiadywanie przed kompem.
                                                  • urquhart Re: Kicio? 02.06.18, 13:37
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > robić to SAMA, cały czas, ziałabym szczerą nienawiścią do tego, który powinien
                                                    > mnie czasem w tym odciążyć. Tak jak ziałabym nienawiścią do współpracownika zw
                                                    > alającego na mnie swoje obowiązki. Ot, cała tajemnica.

                                                    Tajemnicą jest nazwanie swoich wyśrubowanych oczekiwań (co do dzieci ,domu, porządków, razem gniazda) jako jego obowiązków :)
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 02.06.18, 13:43
                                                    urquhart napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > robić to SAMA, cały czas, ziałabym szczerą nienawiścią do tego, który po
                                                    > winien
                                                    > > mnie czasem w tym odciążyć. Tak jak ziałabym nienawiścią do współpracown
                                                    > ika zw
                                                    > > alającego na mnie swoje obowiązki. Ot, cała tajemnica.
                                                    >
                                                    > Tajemnicą jest nazwanie swoich wyśrubowanych oczekiwań (co do dzieci ,domu, por
                                                    > ządków, razem gniazda) jako jego obowiązków :)

                                                    Yyy? Oswajanie dzieciaka z wodą, ostre zabawy, silowanie się, niby-straszenie to wyśrubowane wymagania od ojca? :-O Jakie gniazdo, jakie porządki, my tu o konkretnym przykładzie do którego też się odniosłeś, więc nie uciekaj w porządki i gniazdo.
                                                  • zawle Re: Kicio? 02.06.18, 14:21
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Tajemnicą jest nazwanie swoich wyśrubowanych oczekiwań (co do dzieci ,domu, por
                                                    > ządków, razem gniazda) jako jego obowiązków :)

                                                    ucz sie sabat, co mówi do swojej samicy porawdziwy, testosteronowy facet:)))
                                                  • proteinawy Re: Kicio? 02.06.18, 17:13
                                                    > Zmuszona robić to SAMA, cały czas, ziałabym szczerą nienawiścią do tego, który powinien mnie czasem w tym odciążyć. Tak jak ziałabym nienawiścią do współpracownika zwalającego na mnie swoje obowiązki. Ot, cała tajemnica. <

                                                    A tak z ciekawości (pytanie niepodchwytliwe) potrafisz sobie wyobrazic dynamikę relacji z kolesiem ktory pomaga, ale Twoim zdaniem za mało? Dajmy na to jestes szczerze przekonana, ze wychodzi do niezbyt ciężkiej roboty a po powrocie pomaga Ci za mało. Czy czujesz sie przez cwaniaczka ciut wychujana bo skurwiel nie dosc ze sie nie namęczy, to jeszcze krowy sąsiadki tiutiaja jaki to dobry tata.
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 02.06.18, 17:37
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > A tak z ciekawości (pytanie niepodchwytliwe) potrafisz sobie wyobrazic dynamikę
                                                    > relacji z kolesiem ktory pomaga, ale Twoim zdaniem za mało? Dajmy na to jestes
                                                    > szczerze przekonana, ze wychodzi do niezbyt ciężkiej roboty a po powrocie poma
                                                    > ga Ci za mało. Czy czujesz sie przez cwaniaczka ciut wychujana bo skurwiel nie
                                                    > dosc ze sie nie namęczy, to jeszcze krowy sąsiadki tiutiaja jaki to dobry tata.

                                                    No to jest chyba najczestszy wariant.
                                                  • rekreativa Re: Kicio? 02.06.18, 17:51
                                                    " potrafisz sobie wyobrazic dynamikę relacji z kolesiem ktory pomaga, ale Twoim zdaniem za mało?"

                                                    Tutaj trzeba by dojść, co jest prawdziwym powodem zrzędzenia. Może być tak, że faktycznie pomagasz za mało - choć sam możesz uważać, że w sam raz.
                                                    A może być i tak, że za tekstem "bo Ty mi za mało pomagasz" stoi coś zgoła odmiennego np. "mnie wkurwiasz, mam Cię dość, nie kocham Cię już, nie pożądam, rozczarowałeś mnie, żałuję, że nie wyszłam za Cześka".
                                                    Albo i wsobnie np. "jestem gruba, nie mogę na siebie patrzeć, ogarnia mnie frustracja, czuję wkurw, dziecko mnie męczy, już nic mnie w życiu nie czeka".
                                                    Cokolwiek by to nie było, "za mało mi pomagasz" jest komunikatem osoby sfrustrowanej.
                                                  • urquhart Re: Kicio? 02.06.18, 19:19
                                                    > tracja, czuję wkurw, dziecko mnie męczy, już nic mnie w życiu nie czeka".
                                                    > Cokolwiek by to nie było, "za mało mi pomagasz" jest komunikatem osoby sfrustro
                                                    > wanej.


                                                    co ciekawe, największe zmiany w mózgu pojawiają się u kobiety po urodzeniu PIERWSZEGO dziecka (…) Po porodzie mózg kobiety pracuje inaczej (…) Naukowcy wprost mówią, że w kilka miesięcy po porodzie matki wykazują wzorzec myślenia i zachowania bliski działaniom obsesyjno- kompulsywnym."

                                                    No i to by zamykało temat logiki i racjonalności zachowań matek. Reszta to konsekwencje .

                                                    www.sosrodzice.pl/macierzynstwo-zmienia-mozg-kobiety/
                                                  • zawle Re: Kicio? 02.06.18, 19:38
                                                    urquhart napisał:
                                                    > co ciekawe, największe zmiany w mózgu pojawiają się u kobiety po urodzeniu PIER
                                                    > WSZEGO dziecka (…) Po porodzie mózg kobiety pracuje inaczej (…) Naukowcy wprost
                                                    > mówią, że w kilka miesięcy po porodzie matki wykazują wzorzec myślenia i zacho
                                                    > wania bliski działaniom obsesyjno- kompulsywnym."
                                                    >
                                                    > No i to by zamykało temat logiki i racjonalności zachowań matek. Reszta to kon
                                                    > sekwencje .

                                                    Szkoda że nie miałeś tej wiedzy po urodzeniu przez twoją żonę pierwszego dziecka..pewnie byłbyś bardziej wspirający, nie?:))
                                                  • urquhart Re: Kicio? 02.06.18, 20:39
                                                    zawle napisała:
                                                    > Szkoda że nie miałeś tej wiedzy po urodzeniu przez twoją żonę pierwszego dzieck
                                                    > a..pewnie byłbyś bardziej wspirający, nie?:))

                                                    No popatrz gdzie tu równouprawnienie ?
                                                    Andzia postuluje że najważniejsze to rozpoznawac i unikać zaburzonych a nie ich wspierać :)
                                                  • zawle Re: Kicio? 02.06.18, 21:22
                                                    urquhart napisał:
                                                    > No popatrz gdzie tu równouprawnienie ?
                                                    > Andzia postuluje że najważniejsze to rozpoznawac i unikać zaburzonych a nie ich
                                                    > wspierać :)

                                                    Urgu, urgu...w przysiędze małżeńskiej przed Bogiem:)) Zresztą Andzia pewnie by wspierała gdyby wiedziała o czasowy niedyspozycjach zdrowotnych młodych ojców:))
                                                  • urquhart Re: Kicio? 03.06.18, 09:43
                                                    zawle napisała:
                                                    > Urgu, urgu...w przysiędze małżeńskiej przed Bogiem:)) Zresztą Andzia pewnie by
                                                    > wspierała gdyby wiedziała o czasowy niedyspozycjach zdrowotnych młodych ojców:)

                                                    No to teraz już wie :)
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 02.06.18, 21:24
                                                    urquhart napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > > Szkoda że nie miałeś tej wiedzy po urodzeniu przez twoją żonę pierwszego
                                                    > dzieck
                                                    > > a..pewnie byłbyś bardziej wspirający, nie?:))
                                                    >

                                                    > No popatrz gdzie tu równouprawnienie ?
                                                    > Andzia postuluje że najważniejsze to rozpoznawac i unikać zaburzonych a nie ich
                                                    > wspierać :)

                                                    Tak to wziąłeś do siebie? ;-) Pisząc o zaburzonych zawsze miałam na myśli naprawdę zaburzonych. Ale skoro się.poczuwasz...
                                                  • bgz0702 Re: Kicio? 02.06.18, 23:39
                                                    urquhart napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > > Szkoda że nie miałeś tej wiedzy po urodzeniu przez twoją żonę pierwszego
                                                    > dzieck
                                                    > > a..pewnie byłbyś bardziej wspirający, nie?:))
                                                    >
                                                    > No popatrz gdzie tu równouprawnienie ?
                                                    > Andzia postuluje że najważniejsze to rozpoznawac i unikać zaburzonych a nie ich
                                                    > wspierać :)
                                                    >
                                                    :)) no wiesz? Cholera...:)
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 02.06.18, 21:37
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > tracja, czuję wkurw, dziecko mnie męczy, już nic mnie w życiu nie czeka".
                                                    >
                                                    > > Cokolwiek by to nie było, "za mało mi pomagasz" jest komunikatem osoby sf
                                                    > rustro
                                                    > > wanej.
                                                    >
                                                    >
                                                    > co ciekawe, największe zmiany w mózgu pojawiają się u kobiety po urodzeniu PIER
                                                    > WSZEGO dziecka (…) Po porodzie mózg kobiety pracuje inaczej (…) Naukowcy wprost
                                                    > mówią, że w kilka miesięcy po porodzie matki wykazują wzorzec myślenia i zacho
                                                    > wania bliski działaniom obsesyjno- kompulsywnym."
                                                    >
                                                    > No i to by zamykało temat logiki i racjonalności zachowań matek. Reszta to kon
                                                    > sekwencje .

                                                    Nie na temat. Ale po linii obsesji ;-) Przypominam że rozmawiamy o dzieciach starszych niż kilka miesięcy i wprowadzaniu ich w świat energicznej zabawy. Wrzucasz chamski tekst dyskredytujący kobiety popierając się niedotyczącymi tematu dyskusji badaniami. To teraz ja rzucę z oblesnym chichotem: mężczyzni są nieracjonalnymi zwierzętmi bo młodym chłopakom przez jakiś czas testosteron wali na dekiel. Lub inną bzdurę. Panie Sklepowicz. Rzyg.
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 02.06.18, 17:55
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Zmuszona robić to SAMA, cały czas, ziałabym szczerą nienawiścią do tego,
                                                    > który powinien mnie czasem w tym odciążyć. Tak jak ziałabym nienawiścią do wspó
                                                    > łpracownika zwalającego na mnie swoje obowiązki. Ot, cała tajemnica. <
                                                    >
                                                    > A tak z ciekawości (pytanie niepodchwytliwe) potrafisz sobie wyobrazic dynamikę
                                                    > relacji z kolesiem ktory pomaga, ale Twoim zdaniem za mało? Dajmy na to jestes
                                                    > szczerze przekonana, ze wychodzi do niezbyt ciężkiej roboty a po powrocie poma
                                                    > ga Ci za mało. Czy czujesz sie przez cwaniaczka ciut wychujana bo skurwiel nie
                                                    > dosc ze sie nie namęczy, to jeszcze krowy sąsiadki tiutiaja jaki to dobry tata.

                                                    Nie wiem co oznacza "za mało". Za mało żebym mimo tej pomocy nie padała na pysk? Za mało czyli pół godziny spacerku z nakarmionym i przwwiniętym dzieciątkiem żeby się pochwalić sąsiadkom i powrót do domu z gromkim "matka, dawaj obiad!" a potem leżenie odłogiem na kanapie! :-D Tak, wkurwiłabym się. Znałam taką parę, rozwiodła się z nim chociaż byl zajebiście przystojny. Wyszła za mąż i podobno jest szczesliwa. Wieści sprzed wielu lat.
                                                    "Za mało" bo jestem zmęczona mimo sporego nakładu pracy ze strony męża - trzeba szukać przyczyny gdzie indziej.
                                                  • urquhart Re: Kicio? 02.06.18, 19:14
                                                    > "Za mało" bo jestem zmęczona mimo sporego nakładu pracy ze strony męża - trzeba
                                                    > szukać przyczyny gdzie indziej.

                                                    Nie spokalem sie zeby ktoras nie mowila ze "za malo" :)
                                                    Pewno sa takie ale im samym nie zalezy...
                                                    aktywność gniazda jest sposobem na redukcje prolaktynowego lęku którego facet nie odczuwa.
                                                    O cala tajemnica "obowiazku"
                                                  • proteinawy Re: Kicio? 02.06.18, 20:19
                                                    > Nie wiem co oznacza "za mało".

                                                    W pytaniu chodziło o subiektywne „za mało”. „Subiektywnie” nie po to, zeby podkreślić opozycje do jakiegoś wyimaginowanego „obiektywnie” (w tym przypadku nie istnieje). Chodziło o wewnętrzna pewnosc, ze jestes dymana na obowiązkach rodzicielskich.

                                                    Ale tu Sabat dopowiedział w dwóch słowach o co chodzi. Przypadki ze jedno nie udziela sie wcale sa rownie proste co nieistniejące.

                                                    Jak wrzucałem to pytanie to jakos mgliście liczyłem na cos nietypowego, ale dokładnie w tej chwili poczułem bezsens tych pytań. Cofam.

                                                    Pozdrawiam, skończyłem wlasnie „urlop” w PL, wracam do UK do „pracy”.
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 02.06.18, 21:25
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Jak wrzucałem to pytanie to jakos mgliście liczyłem na cos nietypowego

                                                    Nie chce Cie zawiesc, wiec sprobuje:

                                                    Potrojny spin kwarku dziwnego w implozyjny sposob poglebia hemoroidalny tonus odbytu malajskiego transwestyty. Nalezy wziac tu pod uwage rowniez perturbacyjny splot bifurkacji namorzynowego przybrzeza lasow tropikalnych, penetrowanego przez mikroskopijne lodzie podwodne pochodzenia pozaziemskiego. Ortodoksyjny lemat chaotycznego reumatoidu wskazuje dodatkowo na mozliwosc agregacji teorii ex ante i post factum za pomoca sredniej wazonej i kosonansowej dominanty, uszeregowanej w zbiorze przeciwstawnym ciagu Fibonacciego. Zbiory wspolne a zarazem sprzeczne podsumowuja hipoteze, warunkujac ja za pomoca wyimaginowanego alter ego i podswiadomej kompulsywnej ipsacji polkul mozgowych gibbona czerwonoglowego za pomoca krzemiennego grzebienia.
                                                  • proteinawy Re: Kicio? 02.06.18, 23:39
                                                    > Nie chce Cie zawiesc

                                                    Powodzenia Sabat
                                                  • bgz0702 Re: Kicio? 02.06.18, 23:37
                                                    proteinawy napisa
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam, skończyłem wlasnie „urlop” w PL, wracam do UK do „pracy”.
                                                    >
                                                    Co zrobic panie? Wszystko co dobre sie konczy :)
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 02.06.18, 17:56
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Zmuszona robić to SAMA, cały czas, ziałabym szczerą nienawiścią do tego,
                                                    > który powinien mnie czasem w tym odciążyć. Tak jak ziałabym nienawiścią do wspó
                                                    > łpracownika zwalającego na mnie swoje obowiązki. Ot, cała tajemnica. <
                                                    >
                                                    > A tak z ciekawości (pytanie niepodchwytliwe) potrafisz sobie wyobrazic dynamikę
                                                    > relacji z kolesiem ktory pomaga, ale Twoim zdaniem za mało? Dajmy na to jestes
                                                    > szczerze przekonana, ze wychodzi do niezbyt ciężkiej roboty a po powrocie poma
                                                    > ga Ci za mało. Czy czujesz sie przez cwaniaczka ciut wychujana bo skurwiel nie
                                                    > dosc ze sie nie namęczy, to jeszcze krowy sąsiadki tiutiaja jaki to dobry tata.
                                                    >
                                                    >
                                                  • aandzia43 Re: Kicio? 02.06.18, 11:42
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > Bo ten facet nie jest kiciem. Bliskość ma się z kiciem. Połączenie siły z
                                                    > delik
                                                    > > atnością jest największym wyzwaniem, bo albo cham, albo dupowaty.
                                                    >
                                                    > Może dlatego piszą że dla facetów drugie zwiazki są bardziej satysfakcjonujace
                                                    > Bo babka znacznie badziej liczy się ze pierdolnie to wszystko bo raz już to zro
                                                    > bił (niezależność)

                                                    Sądzisz że to główny, czy w ogóle jakiś istotny statystycznie, powód? Kobieta żyje w napięciu "ojej, rzuci mnie jak tylko cokolwiek wyskoczę ponad jego ideał kobiety bo kiedyś to zrobił"? ;-)
                                                    Patrzę na drugie i trzecie związki i widzę najprzeróżniejsze przyczyny powodzenia (jeśli ono faktycznie jest, bo większość chrzani wszystko czego się dotknie po wielokroć). Między innymi taką, że już drugi czy trzeci raz człowiek nie ma siły i potencjału finansowego żeby wyjść z niesatysfakcjonującego układu. Ale czy to jest powodzenie? Raczej trwanie. Innym powodem powodznia"/trwania jest zejście z wymagań przy dobiearaniu następnego partnera/ki - brzydsza, głupsza, z gorszym charakterem ale zdolna traktować nasze istotne wady jak nieistniejące a nas traktować jak kanarka w garści. Jeszcze inny powód to znalezienie kogoś, kto sam w sobie dorównuje nam albo nas przewyższa, ale biorąc pod uwagę warunkimiejscowe jesteśmy dla niego kołem ratunkowym (cudzoziemcy/ki z biednego kraju).
                                                  • bgz0702 Re: Kicio? 02.06.18, 12:07
                                                    urquhart napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Kim być? Otóż elitarnymi mężczyznami będ
                                                    > > ą kicie, łączące delikatność, subtelność z niezależnością i siłą. Ideałem
                                                    > mężcz
                                                    > > yzny będzie kicio, o którym będą marzyć kobiety. . Nawet wczoraj znajoma
                                                    > powied
                                                    > > ziała z rozczarowaniem że jej facet nie jest kiciem. Przystępuję do dokła
                                                    > dniejs
                                                    > > zego opisania teorii kiciów.
                                                    >
                                                    > Kicio nijak nie kojarzy mi sie z siłą, a Kodeks Rodzicielsko Opiekuńczy mocno w
                                                    > iąże ową rzekomą niezależność.
                                                    > Kicio jako wrażliwiec kojarzy Genderowo postulowane nowe partnerstwo "bliskośc
                                                    > i".
                                                    > Tylko jest w tym jeden haczyk - typowej kobiecie dziecko jak już sie pojawi daj
                                                    > e znacznie więcej bliskości niż facet wiec typowo wtedy cała magia relacji prze
                                                    > staje działać .
                                                    >
                                                    Marek dziala w odpowiedzi na potrzeby zony, albo sugeruje potrzeby i ona w to wchodzi. To dziala u nich jak czary, to im sie podoba. I to jest mechanizm. Marek, to jest mechanizm na skale globalna ale skutecznosc dzialania i doboru stodkow ma charakter lokalny wlasnego podworka.

                                                    Ja tego nie krytykuje, zebys mnie dobrze zrozumial. Ale nigdy nie wiesz co w trawie piszczy, lepiej nawet zyje sie nie wiedzac, a wszyscy maja swoja trawe.

                                                    Mi kicio sie wydaje aseksualny, niemeski, a nawet zdziecinnialy jako symbol. Nie ma w nim seksu a nawet meza i ojca jako glowy rodziny. Moze piszesz to z perspektywy mezczyzny na "emeryturze" ktory spelnil juz swoje zyciowe role: dom, dzieci, kariera? Kocur i kicia nie sa odpowiedniejsi?
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 02.06.18, 12:24
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > Mi kicio sie wydaje aseksualny, niemeski, a nawet zdziecinnialy jako symbol. Nie ma w nim seksu a nawet meza i ojca jako glowy rodziny. Moze piszesz to z perspektywy mezczyzny na "emeryturze" ktory spelnil juz swoje zyciowe role: dom, dzieci, kariera? Kocur i kicia nie sa odpowiedniejsi?
                                                    -----------------------
                                                    Kocur to kot a kicio to kicio. To zupełnie nowe słowo, którego cechy można nadać. Niech Cię nie zwiedzie jego miękkość, bo tam kryje się twardy, konsekwentny i przywódczy osobnik. Zobacz:

                                                    Kicie zgodnie sobie żyją,
                                                    Na śniadanie mleczko piją,
                                                    Na kolację myszkę złapią.
                                                    Nawet dużą zjeść potrafią.

                                                    On potrafi taką myszkę złapać i zjeść. Jest skuteczny. Nie da swojej kici głodować :)

                                                  • bgz0702 Re: Kicio? 02.06.18, 12:29
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > > Mi kicio sie wydaje aseksualny, niemeski, a nawet zdziecinnialy jako symb
                                                    > ol. Nie ma w nim seksu a nawet meza i ojca jako glowy rodziny. Moze piszesz to
                                                    > z perspektywy mezczyzny na "emeryturze" ktory spelnil juz swoje zyciowe role: d
                                                    > om, dzieci, kariera? Kocur i kicia nie sa odpowiedniejsi?
                                                    > -----------------------
                                                    > Kocur to kot a kicio to kicio. To zupełnie nowe słowo, którego cechy można nada
                                                    > ć. Niech Cię nie zwiedzie jego miękkość, bo tam kryje się twardy, konsekwentny
                                                    > i przywódczy osobnik. Zobacz:
                                                    >
                                                    > Kicie zgodnie sobie żyją,
                                                    > Na śniadanie mleczko piją,
                                                    > Na kolację myszkę złapią.
                                                    > Nawet dużą zjeść potrafią.
                                                    >
                                                    > On potrafi taką myszkę złapać i zjeść. Jest skuteczny. Nie da swojej kici głodo
                                                    > wać :)

                                                    :)) malo tego, dzialaja w zespole. Marek ja ci absolutnie wierze w to ze jestes szczesliwy
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 02.06.18, 13:26
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > :)) malo tego, dzialaja w zespole. Marek ja ci absolutnie wierze w to ze jestes szczesliwy
                                                    ------------------
                                                    Team work u kiciów to podstawa :)
                                                  • sabat3 Re: Kicio? 02.06.18, 12:46
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Kocur to kot a kicio to kicio.

                                                    Ale jedno jest pewne - "kicio" lubi się "kotłować"...
                                                  • proteinawy Re: Kicio? 02.06.18, 16:44
                                                    > Kocur i kicia nie sa odpowiedniejsi?

                                                    Ano właśnie. Trafiłaś w 10. Niewykastrowany kot domowy to twardy, przebiegły zabijaka.

                                                    Kicio mi sie kojarzy z kocurem po zabiegu, na ktory zabrała go pańcia, zeby nie szczal brzydko w pluszowym domu. Tłusta kulka depresji w miejsce drapieżnika.
                                                  • marek.zak1 Re: Kicio? 02.06.18, 16:55
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Kocur i kicia nie sa odpowiedniejsi?

                                                    > Kicio mi sie kojarzy z kocurem po zabiegu, na ktory zabrała go pańcia, zeby nie szczal brzydko w pluszowym domu. Tłusta kulka depresji w miejsce drapieżnika.
                                                    --------------------------
                                                    Kicio nie jest kocurem, kotem, tylko nowym tworem językowym, oznaczającego faceta, łączącego subtelność, bliskość, ale i zdecydowanie i siłę. Jak chcesz ze świata zwierząt to najbliższy jest niedźwiedź.
                                                  • rekreativa Re: Kicio? 02.06.18, 17:56
                                                    "Tłusta kulka depresji w miejsce drapieżnika"

                                                    Ale bzdura.
                                                  • bgz0702 Re: Kicio? 02.06.18, 19:02
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > Kocur i kicia nie sa odpowiedniejsi?
                                                    >
                                                    > Ano właśnie. Trafiłaś w 10. Niewykastrowany kot domowy to twardy, przebiegły za
                                                    > bijaka.
                                                    >
                                                    > Kicio mi sie kojarzy z kocurem po zabiegu, na ktory zabrała go pańcia, zeby nie
                                                    > szczal brzydko w pluszowym domu. Tłusta kulka depresji w miejsce drapieżnika.
                                                    >
                                                    Mi sie to raczej kojarzy z chlopaczkiem, juz widze jak opiekuje sie nim jak maluchem, dbam o swojego skarba jak matka, nakrywam go kocem z miekkiego akrylu a on robi minke slodka, usta uklada w dziubek. Bzykac sie tu nie wolno, to obrzydliwe, on sie w cycka wtula jak syn, trzeba go glaskac, do piersi przytulac. W dalszej kolejnosci to juz luzeczko widze i pampersa, akcja mi sie rozwija za bardzo:)
                                                    Nie, kicio to jest dobrze szepnac raz na jakis czas, ale kicio nie jest facetem marzen w zyciu codziennym
                                                  • bgz0702 Re: Kicio? 03.06.18, 10:34
                                                    bgz0702 napisała

                                                    > >
                                                    > > Kicio mi sie kojarzy z kocurem po zabiegu, na ktory zabrała go pańcia, ze
                                                    > by nie
                                                    > > szczal brzydko w pluszowym domu. Tłusta kulka depresji w miejsce drapież
                                                    > nika.
                                                    > >
                                                    > Mi sie to raczej kojarzy z chlopaczkiem, juz widze jak opiekuje sie nim jak mal
                                                    > uchem, dbam o swojego skarba jak matka, nakrywam go kocem z miekkiego akrylu a
                                                    > on robi minke slodka, usta uklada w dziubek. Bzykac sie tu nie wolno, to obrzyd
                                                    > liwe, on sie w cycka wtula jak syn, trzeba go glaskac, do piersi przytulac. W d
                                                    > alszej kolejnosci to juz luzeczko widze i pampersa, akcja mi sie rozwija za bar
                                                    > dzo:)
                                                    > Nie, kicio to jest dobrze szepnac raz na jakis czas, ale kicio nie jest facetem
                                                    > marzen w zyciu codziennym

                                                    "Lozeczko" oczywiscie;)
                                                  • zawle Re: Kicio? 02.06.18, 19:30
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Kicio mi sie kojarzy z kocurem po zabiegu, na ktory zabrała go pańcia, zeby nie
                                                    > szczal brzydko w pluszowym domu. Tłusta kulka depresji w miejsce drapieżnika.


                                                    A miz wieloletnim faworytem podstarzałego pedzia.
                                                  • bgz0702 Re: Kicio? 02.06.18, 19:39
                                                    zawle napisała:

                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    > > Kicio mi sie kojarzy z kocurem po zabiegu, na ktory zabrała go pańcia, ze
                                                    > by nie
                                                    > > szczal brzydko w pluszowym domu. Tłusta kulka depresji w miejsce drapież
                                                    > nika.
                                                    >
                                                    >
                                                    > A miz wieloletnim faworytem podstarzałego pedzia.
                                                    >
                                                    >
                                                    Pojechalas po bandzie :)) ich tez widze :)) fajny duet
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 09:12
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > A skoro o pisaniu mowa: wrzucales cos ostatnio na Wordpress? Przy czytaniu Twoi
                                                    > ch rzeczy jest ten dodatkowy element „znajomy napisał”.

                                                    Skasowałem tę stronę.

                                                    > Mam jakiś kryzys czytan
                                                    > ia, czy w ogole konsumpcji (wszystko szare).

                                                    Skomplikowana sprawa. Może szukasz w lekturze czegoś, czego zwykle nie szukają inni? Wtedy nie dziwi fakt, że jesteś rozczarowany. Nie jesteś docelowym odbiorcą produktu.
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 09:16
                                                    Komedia. Obaj z Markiem pomyśleliśmy, że słowa o wrzucaniu w Wordpress skierowane są do nas. Stygmat neurotycznego egotyka, chyba nie uniosę się już nigdy ponad to :.
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 09:30
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Komedia. Obaj z Markiem pomyśleliśmy, że słowa o wrzucaniu w Wordpress skierowane są do nas. Stygmat neurotycznego egotyka, chyba nie uniosę się już nigdy ponad to :.
                                                    --------------------------
                                                    Więcej optymizmu. Masz dwóch synów, kochankę, zmieniasz pracę, teraz tylko musisz zostać kiciem. Pomogę Ci w tym :). Pamiętaj, kicio nie marudzi.
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 09:44
                                                    > Obaj z Markiem pomyśleliśmy, że słowa o wrzucaniu w Wordpress skierowane są do nas. <

                                                    Na wszelki wypadek nie będę precyzował (:
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 09:56
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > > Obaj z Markiem pomyśleliśmy, że słowa o wrzucaniu w Wordpress skierowane
                                                    > są do nas. <
                                                    >
                                                    > Na wszelki wypadek nie będę precyzował (:

                                                    Na wszelki wypadek, gdyby jednak słowa były skierowane do mnie, masz dość jasną odpowiedź, dlaczego zaprzestałem ;) Autorefleksja jest katem nieskrępowanej kreatywności zwanej przez złośliwych radosną twórczością :P
                                                    To swoją drogą paradoks - myślę, że gdyby dowolnego idiotę zapewniać o jego geniuszu, to aktywność przejawiana przez niego w postaci działalności twórczej, po jakimś czasie, prawem statystyki, zostałaby przez kogoś uznana za interesującą. Warunkiem byłoby, żeby delikwent posiadał aparat poznawczy wystarczająco skromny, by uwierzyć we własne możliwości.
                                                    Drwina iskrą rozniecającą ognisko artystycznego geniuszu. Fascynujące :)
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 10:30
                                                    Cos z okolic en.m.wikipedia.org/wiki/Dunning–Kruger_effect

                                                    Z tym ze ja tak nie widze tego co piszesz. To co czytałem do tej pory - czytałem z przyjemnoscia.
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 07:58
                                                    proteinawy napisał(a):


                                                    > Ty byłeś/jestes lepszy od cwaniaków i ustawionych synów działaczy. Piękniejsze kobiety w tym wieku juz nie maja złudzeń co do bycia przedmiotowo traktowaną (tzw trophy wife) przez poważnych graczy. Nie każdej to odpowiada. Co innego poczciwy chłopak z poczciwego domu, ktory do późnej śmierci nie bedzie mógł uwierzyć w szczęście złapane za nogi. Startujący od pana inżyniera ale nie rokujący nadziei na Kulczyka (pierwsza liga sukcesu nie jest tak wygodna małżeńsko jak powiedzmy zarząd średniego szczebla).
                                                    >
                                                    > W dwoch słowach: byłeś lepszym kandydatem na domek z malwami niz cwaniaki/tuzy> i sprawdziłeś sie w roli. Samo-gratulacyjny ton jest na miejscu.
                                                    > -----------------------
                                                    Dzięki za analizę. Coś w tym zapewne jest. Z ta poczciwością to pojechałeś nie w tym kierunku. Za dużo we mnie analityka, cynika i szczerze - bezwzględnego zadaniowca niż poczciwca. 27 lat na kierowniczym (średnim) stanowisko w korporacjach na to wskazuje :)


                                                    > Jedno co Ci umyka (moim zdaniem) to obraz życia innych ludzi, jego zlozonosc, subtelna i niepowtarzalna gra emocji i motywacji. Jasne, że wyraźne trendy sa, polityk na tym ukręci poparcie a handlowiec - piniondz, ale pisarz w pozornej powtarzalności ludzkiego fraktala powinien chyba dostrzec nieskończoność detalu a nie same generalizacje.
                                                    ------------------------------
                                                    Interesują mnie generalne prawidłowości kierującymi ludźmi, co wiedzie do szczęścia i sukcesu a co nieuchronnie do porażek. Jak napisałem wyżej -, jest to moim zdaniem uczucie, które nie osłabia, nie zabija wewnętrznej wolności i daje niesamowitą motywację. Matrix siły i delikatności, bliskości i dystansu ...Tutaj wiele dowiedziałem sie zna forum.
                                                    Tak jak idziesz do lekarza. Twój przypadek jest dla Ciebie bardzo indywidualny i złożony ale dla lekarza objawy dają od razu wskazówki do diagnozy.
                                                    >
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 09:31
                                                    > Twój przypadek jest dla Ciebie bardzo indywidualny i złożony ale dla lekarza objawy dają od razu wskazówki do diagnozy. <

                                                    I dlatego wole czytać Martina niż Religę.
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 09:36
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Dzięki za analizę. Coś w tym zapewne jest. Z ta poczciwością to pojechałeś nie
                                                    > w tym kierunku. Za dużo we mnie analityka, cynika i szczerze - bezwzględnego za
                                                    > daniowca niż poczciwca. 27 lat na kierowniczym (średnim) stanowisko w korporacj
                                                    > ach na to wskazuje :)

                                                    Marek ja w to wierze ze jestes typem zadaniowca. I to ty dokonales wyboru i zawlaszczyles kobiete, co nie znaczy ze odbylo sie to bez polotu ktory jej sprawil przyjemnosc. Malo tego, zadaniowy tryb w relacji wskazuje na to ze komus bardzo zalezy zeby ja utrzymac, a to sprawia drugiej stronie przyjemnosc. Ale zobacz co mowi forumowa madrosc. Ty jak to zadaniowiec wziales najlepsza z dostepnych, to pewne, pogmersles. No ale jaki wybor mogl miec facet bez kasy, statusu i wygladu? Tym bardziej w Warszawie? No i jesli tam zyla i zyje taka mnogosc mlodych z perspektywa sukcesu, to kim byl facet taki jak ty? Najlepszym z dostepnych dla niej? Najlepszym z dostepnych w kazdym wieku?

                                                    > Interesują mnie generalne prawidłowości kierującymi ludźmi, co wiedzie do szczę
                                                    > ścia i sukcesu a co nieuchronnie do porażek. Jak napisałem wyżej -, jest to moi
                                                    > m zdaniem uczucie, które nie osłabia, nie zabija wewnętrznej wolności i daje ni
                                                    > esamowitą motywację. Matrix siły i delikatności, bliskości i dystansu ...Tutaj
                                                    > wiele dowiedziałem sie zna forum.
                                                    > Tak jak idziesz do lekarza. Twój przypadek jest dla Ciebie bardzo indywidualny
                                                    > i złożony ale dla lekarza objawy dają od razu wskazówki do diagnozy.
                                                    > >

                                                    No ale wiesz ze te same symptomy towarzysza wielu schorzeniom?

                                                    Przyczepilam sie az mam wrazenie ze jestem zdzira podla, ale nie mysl ze ja ci zle zycze. To jest fajne ze ci sie uklada.
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 09:44
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > No ale wiesz ze te same symptomy towarzysza wielu schorzeniom?

                                                    Należy też dla sprawiedliwości dodać, że pacjent zawsze umiera na to, co mu dolega.
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 11:41
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > > No ale wiesz ze te same symptomy towarzysza wielu schorzeniom?
                                                    >
                                                    > Należy też dla sprawiedliwości dodać, że pacjent zawsze umiera na to, co mu dol
                                                    > ega.


                                                    :))

                                                    Bardzo jestes sprawiedliwy... :)
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 09:45
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    Tym bardziej w Warszawie? No i jesli tam zyla i zyje taka mnogosc mlodych z perspektywa sukcesu, to kim byl facet taki jak ty? Najlepszym z dostepnych dla niej? Najlepszym z dostepnych w kazdym wieku?
                                                    ----------------------------
                                                    Sam nie wiem, bo naprawdę się niczym w środowisku nie wyróżniałem. Chyba jednak to czary, i specyficzny klimat, które powodują, że kobieta kocha faceta - swojego kicia :).
                                                    --------------------------->
                                                    > Przyczepilam sie az mam wrazenie ze jestem zdzira podla, ale nie mysl ze ja ci zle zycze. To jest fajne ze ci sie uklada.
                                                    -----------------------------
                                                    Dzięki, ale zrozumienie mechanizmów może pomóc innym - to taka moja idea fix.

                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 10:16
                                                    > > Przyczepilam sie az mam wrazenie ze jestem zdzira podla, ale nie mysl ze
                                                    > ja ci zle zycze. To jest fajne ze ci sie uklada.
                                                    > -----------------------------
                                                    > Dzięki, ale zrozumienie mechanizmów może pomóc innym - to taka moja idea fix.
                                                    >

                                                    BGZ "przyczepiła się" czyli wspomniała o konieczności różnicowania przypadku od innych, bo symptomy powtarzają się, często całymi pakietami, w bardzo wielu chorobach ;-)
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 10:19
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Sam nie wiem, bo naprawdę się niczym w środowisku nie wyróżniałem. Chyba jednak
                                                    > to czary, i specyficzny klimat, które powodują, że kobieta kocha faceta - swoj
                                                    > ego kicia :).
                                                    > --------------------------->
                                                    > > Przyczepilam sie az mam wrazenie ze jestem zdzira podla, ale nie mysl ze
                                                    > ja ci zle zycze. To jest fajne ze ci sie uklada.
                                                    > -----------------------------
                                                    > Dzięki, ale zrozumienie mechanizmów może pomóc innym - to taka moja idea fix.

                                                    Ale jak chcesz ludziom pomoc jak ty czarami nazywasz swoja zadaniowosc?

                                                    Marek masz jeden wyraznie zauwazalny mechanizm dzialania jakim jest promocja kobiety ktora masz u boku, a przez to nadanie wyjatkowosci temu co was "spotkalo" czyli zwiazku. To praca wlasnie, zadanie. Tworzysz w ten sposob siec wzajemnych zobowiazan i nakrecasz dzialania. Nie ma tam miejsca na refleksje i git, wolisz byc czlowiekiem czynu i wykonywac robote. Zycze ci wszystkiego najlepszego. To nie czary, to twoja robota, podejrzewam ze zona jest mniej aktywna od ciebie w tym tworzeniu "zjawiska". Wyjatkowosc jest nieuchwytna i mozna sobie poprawic nia humor, jest jak dar od boga, niewiadomego pochodzenia szczescie i talent. Ty masz to wszystko :)

                                                    To gdzie ten mechanizm jesli to czary? :)
                                                  • urquhart Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 10:13
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > ygladu? Tym bardziej w Warszawie? No i jesli tam zyla i zyje taka mnogosc mlody
                                                    > ch z perspektywa sukcesu, to kim byl facet taki jak ty? Najlepszym z dostepnych

                                                    W wieku 18 lat ocenia się perspektywy na podstawie obserwacji rodziców - nie jest to żadna tajemnica.
                                                    Czy Marek nie wspominał że rodzice byli w PRL istotnymi figurami nielicznej inteligencji?
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 10:21

                                                    >
                                                    > W wieku 18 lat ocenia się perspektywy na podstawie obserwacji rodziców - nie je
                                                    > st to żadna tajemnica.
                                                    > Czy Marek nie wspominał że rodzice byli w PRL istotnymi figurami nielicznej int
                                                    > eligencji?

                                                    Otóż to, zawsze mu to przypominam jak zaczyna ględzić o swojej biedzie studenckiej :-D Inny aspekt tego kapitału kulturowego to pewność siebie, której sam nawet nie był świadom.



                                                    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 10:33
                                                    > Inny aspekt tego kapitału kulturowego to pewność siebie, której sam nawet nie był świadom. <

                                                    „Jestem tak skromny, ze pani nie moze sobie tego nawet wyobrazic” (D.Trump).
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 10:34
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > > Czy Marek nie wspominał że rodzice byli w PRL istotnymi figurami nielicznej inteligencji?
                                                    >
                                                    > Otóż to, zawsze mu to przypominam jak zaczyna ględzić o swojej biedzie studenckiej :-D Inny aspekt tego kapitału kulturowego to pewność siebie, której sam nawet nie był świadom.
                                                    -----------------
                                                    Ależ w moim środowisku licealnym i studenckim innych nie było :). Wszyscy byli na UW, PW, AM czy SGPIsie (teraz SGH) i wszyscy pochodzili z tzw warszawskiej inteligencji. Ja nie byłem biedny - do bólu przeciętny - miałem swój pokój, rower, tygodniówkę i to, co dorobiłem na wakacjach. byłem biedny wg obecnych standardów.
                                                    >
                                                    >

                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 10:56
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > byłem biedny wg obecnych standardów.

                                                    Wg obecnych standardów, to wtedy wszyscy byli biedni. Wystarczy rzut okiem na "wille" dawnych dygnitarzy partyjnych. Obecnie wyglądają jak kurniki. Przy czym wtedy już sam fakt, że ktoś mieszkał w "willi" to była tak niesamowita sprawa, że nobilitowała do miana lokalnego kacyka. Ktoś kto miał "własne" mieszkanie i samochód, to już był bogaty. Co ja Ci będę przypominał, przecież pamiętasz.
                                                    Jakie to było wydarzenie w rodzinie, jak ktoś kupował wiertarkę, odkurzacz, malakser, telewizor. Cała rodzina wiedziała i chodziła podziwiać nowy dobytek.
                                                    Pamiętacie informacje w wiadomościach, że z Kuby wypłynął kontenerowiec pełen pomarańczy? I to zielone, kwaśne, włókniste g....no, które potem sprzedawali w sklepach na święta? Ponoć to były gatunki przeznaczone na paszę dla zwierząt. W każdym razie tak smakowały ;)
                                                    Kasa nie miała aż takiego znaczenia, bo wtedy praktycznie nikt nic nie miał i nie było alternatywy.
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 12:14
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > byłem biedny wg obecnych standardów.
                                                    >
                                                    > Wg obecnych standardów, to wtedy wszyscy byli biedni. Wystarczy rzut okiem na "
                                                    > wille" dawnych dygnitarzy partyjnych.
                                                    > Kasa nie miała aż takiego znaczenia, bo wtedy praktycznie nikt nic nie miał i nie było alternatywy.
                                                    ----------------------
                                                    Wille dygnitarzy były mocno ukryte za płotami w konstancińskich i innych lasach. Ci dygnitarze mieli wszystko na telefon i za ceny socjalistyczne. Znałem paru takich. Chodzili do mojego liceum. Trzeba przyznać, że się z tym nie afiszowali i wiedza na ten temat dlatego jest w narodzie niewielka. Potem początek kapitalizmu był dla nich wymarzony, bo mieli, kasę, kontakty i jeszcze władzę.
                                                  • gogol77 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 03.06.18, 19:15
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > Marek ja w to wierze ze jestes typem zadaniowca. I to ty dokonales wyboru i zawlaszczyles kobiete, co nie znaczy ze odbylo sie to bez polotu ktory jej sprawil przyjemnosc. Malo tego, zadaniowy tryb w relacji wskazuje na to ze komus bardzo zalezy zeby ja utrzymac, a to sprawia drugiej stronie przyjemnosc. Ale zobacz co mowi forumowa madrosc. Ty jak to zadaniowiec wziales najlepsza z dostepnych, to pewne, pogmersles. No ale jaki wybor mogl miec facet bez kasy, statusu i wygladu? Tym bardziej w Warszawie? No i jesli tam zyla i zyje taka mnogosc mlodych z perspektywa sukcesu, to kim byl facet taki jak ty? Najlepszym z dostepnych dla niej? >

                                                    Bo rolę zadaniowców wyznaczyła nam natura.
                                                    Seks nie istniał w ziemskim życiu od zawsze. Przez ostatnie pół miliarda lat - na skutek licznych, kolejnych masowych wymierań - ewolucja „wymyśliła” rozmnażanie płciowe co zapewniało życiu większą różnorodność genetyczną niż klonowanie, które było jedynym mechanizmem rozmnażania wcześniej - kilkaset milionów lat temu.
                                                    Życie wyposażone w seks okazało się odporniejsze na zagładę.
                                                    Dlaczego? Bo różnorodności genetyczna sprawiała, że w kolejnych masowych wymieraniach, powodowanych przez globalne erupcje wulkaniczne, uderzenia meteorytów, epidemie, czy co tam jeszcze zagrażało życiu – istniała większa szansa na przetrwanie osobników mających przypadkowo, tak! przypadkowo! - większą odporność na konkretne zagrożenie. Lepsze na dany moment geny!
                                                    I to oni dawali życie następnym generacjom wyposażając je już w te lepsze geny. Te gorsze ewolucja wyeliminowała. Klonowanie się nie sprawdziło.
                                                    Ale rozmnażanie płciowe generuje też wyzwania.
                                                    Bo tylko od naszych sił, środków i... polotu zależy czy zostaną nam udostępnione te wasze wdzięki. Po to pawie rozkładają te swoje ogony! Żebyście wy rozłożyły nogi. Walka samców o względy samic jest powszechnym elementem życia na ziemi.
                                                    Ale gdy jest konkurencja - muszą być przegrani.
                                                    Żeby więc wygrać musimy sprostać zadaniom bo jednym z naszych zadań jest… by wam się podobało. Bo im bardziej będzie się wam podobało, tym chętniej będziecie nam dawały dupy (statystycznie) i będzie z tego więcej dzieci. Z dobrymi genami!
                                                    Nie zawsze jest to tylko look ale jak idzie w parze ze status i money, to nasze szanse na wygraną - rosną.
                                                    ---------------------------------------------
                                                  • urquhart Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 09:49
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Interesują mnie generalne prawidłowości kierującymi ludźmi, co wiedzie do szczę
                                                    > ścia i sukcesu a co nieuchronnie do porażek.

                                                    Tia..

                                                    youtu.be/VACqUT8VhcM?t=30
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 10:08
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Tia..
                                                    >
                                                    > youtu.be/VACqUT8VhcM?t=30

                                                    :))

                                                    www.youtube.com/watch?v=DuG1OiENqn0
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 02.06.18, 10:10
                                                    urquhart napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Interesują mnie generalne prawidłowości kierującymi ludźmi, co wiedzie do szczęścia i sukcesu a co nieuchronnie do porażek.
                                                    >
                                                    > Tia..
                                                    >
                                                    > youtu.be/VACqUT8VhcM?t=30
                                                    ---------------------------
                                                    Jest to jakiś głos w dyskusji, a przecież wiersz o radach zająca dla syna już znasz :).
                                                  • hello-kitty2 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 04.06.18, 15:45
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    ale pisarz w pozornej po
                                                    > wtarzalności ludzkiego fraktala powinien chyba dostrzec nieskończoność detalu a
                                                    > nie same generalizacje.

                                                    O to to! A tymczasem okazuje sie, ze wieksze oko do detalu ma nudny ksiegowy badz szary urzednik...
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 23:14
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > czy ta totalna wilgotnosc nie odbiera na bodzcach?
                                                    >
                                                    > Do tej pory - raczej pomaga.
                                                    >
                                                    > Ale kumpel na jakimś portalu wyhaczyl babkę, ktora sie hajtala niedługo i miała
                                                    > taka fantazje zeby z kims obcym rżnąć sie tuz przed ślubem.
                                                    >

                                                    Wyszalala sie:)) teraz to pokojnie mozna wyjsc za maz :) ciekawy przypadek :) jej ostatni raz... :))
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 23:16
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    >
                                                    > > > czy ta totalna wilgotnosc nie odbiera na bodzcach?
                                                    > >
                                                    > > Do tej pory - raczej pomaga.
                                                    > >
                                                    > > Ale kumpel na jakimś portalu wyhaczyl babkę, ktora sie hajtala niedługo i
                                                    > miała
                                                    > > taka fantazje zeby z kims obcym rżnąć sie tuz przed ślubem.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Wyszalala sie:)) teraz to pokojnie mozna wyjsc za maz :) ciekawy przypadek :) j
                                                    > ej ostatni raz... :))

                                                    Wzial namiary? Ciekawe czy sie skusi jeszcze kiedys? :))
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 23:23
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > Wzial namiary? Ciekawe czy sie skusi jeszcze kiedys? :))

                                                    Już niewiele mu czasu zostało, bo za tydzień sam się żeni ;)
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 23:29
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > > Wzial namiary? Ciekawe czy sie skusi jeszcze kiedys? :))
                                                    >
                                                    > Już niewiele mu czasu zostało, bo za tydzień sam się żeni ;)

                                                    Protein dzwon do kolegi! Niech nie marnuje czasu :))
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 06:35
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > Protein dzwon do kolegi! Niech nie marnuje czasu :))

                                                    Ja bym zadzwonił i zapytał miłośników takich jazd:
                                                    - po co się w ogóle żenią? Ktoś ich zmusza?
                                                    - czy te małżeństwa będą szczęśliwe i czy będzie w nich seks?
                                                  • hello-kitty2 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 23:31
                                                    proteinawy napisał(a):


                                                    > Pozniej opowiadał, ze miała przygotowany ręcznik koło łóżka. W trakcie była tak
                                                    > mokra, ze „podsuszala” tym ręcznikiem co jakiś czas, zeby poprawić wrażenia. O
                                                    > cos takiego chodzi?

                                                    hehe no no, jak bylam w Polsce to z kazdego kanalu TV atakowaly reklamy jak tu zaradzic na suchosc pochwy, a ja mam dokladnie odwrotnie, tylko ja sie cichaczem wycieram w posciele, w spodnice, w szlafroczek, w podkoszulke ;) Ale mnie najbardziej zwilza calowanie, a ze lubie... kiedys w spodnicy polecialo mi po golej nodze w miejscu publicznym. W kazdym razie zauwazylam, ze kochankom to jakos nie przeszladzalo, jeden mi sie nawet zapytal 'a to w ogole mozna byc za mokra??' ale wole i tak podpytac, a mnie tak, bo mi wtedy trudniej dojsc, poki nie obeschne to nie ma szans. Przerwy robie najwyzej. CZasem zdarzy mi sie wkurzyc. I tego w ogole nie mozna nawet porownac do seksu w wodzie. Przeszkadza po prostu. No i zawsze zapasowe majty w torebce. Dobra, dzieki.
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 11:29
                                                    > ja mam dokladnie odwrotnie, tylko ja sie cichaczem wycieram w posciele, w spodnice, w szlafroczek, w podkoszulke ;) Ale mnie najbardziej zwilza calowanie, a ze lubie... kiedys w spodnicy polecialo mi po golej nodze w miejscu publicznym. <

                                                    To jest cos!

                                                    Z całowaniem ciekawa rzecz ze pojawia sie tu rzadziej niz np rimming (w sumie tez całowanie). Moze przeeksploatowane w harlequinach?

                                                    Różne odmiany „twarzą w twarz” mają tą zaletę ze się można w trakcie całować. Ciekawe na ile popularne w długich zwiazkach z tego powodu?

                                                    Nie mam tu większego doświadczenia, większość seksu w życiu uprawiałem bez zakochania, czasem z kobietami ktorych nawet nie lubiłem. Zamiast „kochać sie” preferuje „rżnąć sie” albo bardziej sterylnie „uprawiać seks, seksic sie”. Dzieki Kitty, wlasnie mi uświadomiłaś jedna z tych rzeczy ktore sa niby oczywiste, a nigdy nie ma czasu ich sobie jasno uświadomić.

                                                    > jak bylam w Polsce to z kazdego kanalu TV atakowaly reklamy jak tu zaradzic na suchosc pochwy <

                                                    I sflaczałego fiuta, niestrawność, nierzymanie moczu i cała masa suplementów.
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 11:49
                                                    proteinawy napisał(a):


                                                    >
                                                    > Różne odmiany „twarzą w twarz” mają tą zaletę ze się można w trakcie całować. Ciekawe na ile popularne w długich zwiazkach z tego powodu?
                                                    >
                                                    > Nie mam tu większego doświadczenia, większość seksu w życiu uprawiałem bez zakochania, czasem z kobietami ktorych nawet nie lubiłem.
                                                    ----------------------
                                                    A ja tego generalnie unikałem, może z obawy przed niechcianym związkiem, albo jakimiś dramatami i stąd moje całkowicie inne doświadczenia. Mam jak Kitty, czyli całowanie babki, która jest mi bliska, to absolutna podstawa.
                                                    Ilościowo byłem stratny, ale po całości to była dobra dla mnie decyzja.
                                                  • rekreativa Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 12:08
                                                    "Z całowaniem ciekawa rzecz ze pojawia sie tu rzadziej niz np rimming (w sumie tez całowanie). Moze przeeksploatowane w harlequinach? "

                                                    Ja się nie lubię całować podczas bzykania.
                                                    Jako gra wstępna jak najbardziej, ale potem to już paszoł won z tym cmokaniem.
                                                  • lybbla Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 04.06.18, 00:39
                                                    rekreativa napisała:


                                                    > Ja się nie lubię całować podczas bzykania.
                                                    > Jako gra wstępna jak najbardziej, ale potem to już paszoł won z tym cmokaniem.

                                                    Jakie cmokanie, ostra szermierka na języki. Dodatkowe dokowanie bo dwa pozostałe porty już zajęte. Co trzy iskrzace połączenia to nie jedno.
                                                  • hello-kitty2 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 04.06.18, 16:00
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ja się nie lubię całować podczas bzykania.
                                                    > Jako gra wstępna jak najbardziej, ale potem to już paszoł won z tym cmokaniem.

                                                    Spotkalam sie z takim odruchem u mezczyzn. Chetnie zasiegne informacji: dlaczego? Potrafisz okreslic dlaczego nie? Zawsze sie nad tym zastanawialam i nie doszlam do odpowiedzi. CZasem odbieralam to jak odrzucenie i mi bylo przykro, beksalala bylam w dziecinstwie i mi sie czasem odtwarza.
                                                  • nie-dlakazdego Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 04.06.18, 17:31
                                                    Może nieświeży oddech.. w związku z wrzodami żołądka albo pruchnicą zębów ...
                                                    Albo po prostu do dupy całuje ;)
                                                  • nie-dlakazdego Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 04.06.18, 17:51
                                                    Próchnica .., miało być...
                                                  • zawle Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 04.06.18, 18:21
                                                    Albozapach własnego fiuta w jej ustach powoduje że on czuje się jakby sam sobie obciagał. A mama go karała za to, gdy był małym chłopcem i teraz ma schiza?
                                                    ;)
                                                    A może zwyczajnie mu tego nie potrzeba gdy dochodzi do akcji? I chyba najlepiej pytać samych zainteresowanych?
                                                  • nie-dlakazdego Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 04.06.18, 18:43
                                                    Pare lekcji w ruskim cyrku i mogłoby tak być
                                                    Mnie nie przeszkadza zapach cipki
                                                    A mama karała za co?
                                                    Gdy dochodzi to jasna sprawa.. ale zanim to w ślinę lubię dać
                                                  • urquhart Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 05.06.18, 08:14
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Spotkalam sie z takim odruchem u mezczyzn. Chetnie zasiegne informacji: dlaczeg
                                                    > o? Potrafisz okreslic dlaczego nie? Zawsze sie nad tym zastanawialam i nie dosz
                                                    > lam do odpowiedzi. CZasem odbieralam to jak odrzucenie i mi bylo przykro, beksa
                                                    > lala bylam w dziecinstwie i mi sie czasem odtwarza.

                                                    Ja też lubie całowanie podczas seksu ale wydaje mi się że jestem elastyczny.
                                                    Może też własnie z powodu odrzucenia w dzieciństwie cenię bardziej akceptacje.
                                                    Ale jak seks ma być dziki , sprawczy, dominujący to jest w sprzeczności po prostu.
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 05.06.18, 10:23
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Ale jak seks ma być dziki , sprawczy, dominujący to jest w sprzeczności po pr
                                                    > ostu.

                                                    Jesli tylko taki, to nie widze sprzecznosci. Ale przy ujezdzaniu suki w stylu sado-maso ta sprzecznosc juz moglaby byc :p Chyba ze calowalaby Cie po stopach :p
                                                  • zawle Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 05.06.18, 12:03

                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Jesli tylko taki, to nie widze sprzecznosci. Ale przy ujezdzaniu suki w stylu s
                                                    > ado-maso ta sprzecznosc juz moglaby byc :p Chyba ze calowalaby Cie po stopach :
                                                    > p

                                                    A odmawianie pocałunków/nagradzanie nimi, nie może być elementem tej gry? No weż sobie to wyobraż. Poza tym strona nigdy nie wie czy dostanie nagrodę czy karę w postaci użadlenia.
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 13:21
                                                    Najlepiej wychodzi calowanie po rimmingu :)
                                                  • nie-dlakazdego Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 13:42
                                                    Yhmmm...jakoś pieszczenie tych okolic ciała do mnie nie trafia...
                                                    Chyba ze sue nawałę wtedy mogę wszystko;)
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 14:24
                                                    > Yhmmm...jakoś pieszczenie tych okolic ciała do mnie nie trafia... Chyba ze sue nawałę wtedy mogę wszystko;) <

                                                    Nie trafia dla każdego, czy trafia nie dla każdego? :D
                                                  • nie-dlakazdego Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 14:37
                                                    Wiesz co? I jedno i drugie mi pasuje bo mi to nie pasuje 🤪
                                                  • proteinawy Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 14:11
                                                    > Najlepiej wychodzi calowanie po rimmingu :)

                                                    Czy po feltchingu :)

                                                    Ale bez ekstremów: jedna ex po minecie miała blokadę na choćby zbliżenie mojej twarzy do jej nosa. Takie cos ustawia seks jak niemiecki proces produkcyjny, nie ma zawracania towaru na początek linii:)
                                                  • aandzia43 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 12:49

                                                    > hehe no no, jak bylam w Polsce to z kazdego kanalu TV atakowaly reklamy jak tu
                                                    > zaradzic na suchosc pochwy, a ja mam dokladnie odwrotnie, tylko ja sie cichacze
                                                    > m wycieram w posciele, w spodnice, w szlafroczek, w podkoszulke ;) Ale mnie naj
                                                    > bardziej zwilza calowanie, a ze lubie... kiedys w spodnicy polecialo mi po gole
                                                    > j nodze w miejscu publicznym. W kazdym razie zauwazylam, ze kochankom to jakos
                                                    > nie przeszladzalo, jeden mi sie nawet zapytal 'a to w ogole mozna byc za mokra?
                                                    > ?' ale wole i tak podpytac, a mnie tak, bo mi wtedy trudniej dojsc, poki nie ob
                                                    > eschne to nie ma szans. Przerwy robie najwyzej. CZasem zdarzy mi sie wkurzyc.
                                                    > I tego w ogole nie mozna nawet porownac do seksu w wodzie. Przeszkadza po prost
                                                    > u. No i zawsze zapasowe majty w torebce. Dobra, dzieki.

                                                    Jesteś Kitty przewyposażona w lubrykant :-) Miałam tak do urodzenia dziecka, potem się ustabilizowało na wygodnym dla mnie poziomie.
                                                    Całować się uwielbiam, ale to sztuka większa niż ruchanie.
                                                  • nie-dlakazdego Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 01.06.18, 13:01
                                                    Ooo... tu się z koleżanka w zupełności zgadzam...
                                                    Niewielu mi się zdarzyło z tą umiejętnością.
                                                    Ale jak takie 190 cm przyciśnie do klaty i siarczyście pocałuje to dwa ręczniki byłoby trzeba:)))
                                                  • gogol77 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 15:43
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    >... lubię minete przez brak spiny. Mogę sobie spokojnie doprowadzić kobietę do orgazmu czy kilku bez stresu, bez ciągłego myślenia o własnym wytrysku. Z tego samego powodu lubię loda - zero spiny >

                                                    A co jak machasz jęzorem i nic ??
                                                    I wtedy ta koszmarna ;-) myśl, że ona właśnie układa sobie menu na obiad na jutro? Że pewnie ona to tylko odwala pańszczyznę. Na odczepne :-(.
                                                    I komu by nie zwiądł wtedy? Komu??? Z tego żalu, że cały ten nasz kunszt w ars amandi jest o dupę rozbić.
                                                    A palcówka? Co z placówkami??? Palcówki też są fajne!
                                                    -----------------------------------------
                                                    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
                                                  • zawle Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 19:10
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    > >... lubię minete przez brak spiny. Mogę sobie spokojnie doprowadzić kobiet
                                                    > ę do orgazmu czy kilku bez stresu, bez ciągłego myślenia o własnym wytrysku. Z
                                                    > tego samego powodu lubię loda - zero spiny >
                                                    >
                                                    > A co jak machasz jęzorem i nic ??
                                                    > I wtedy ta koszmarna ;-) myśl, że ona właśnie układa sobie menu na obiad na jut
                                                    > ro? Że pewnie ona to tylko odwala pańszczyznę. Na odczepne :-(.
                                                    > I komu by nie zwiądł wtedy? Komu??? Z tego żalu, że cały ten nasz kunszt w ars
                                                    > amandi jest o dupę rozbić.


                                                    Taaa..to nie Wyścig Pokoju. To delektowanie się chcwilą...powolne robienie loda. Inaczej to na serio byłaby pańszczyzna
                                                  • lybbla Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 02:33
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Mam poważne pytanie do panów. Czy osłabienie wzwodu podczas części aktu (dłuższ
                                                    > ego niż parę minut i już jakiś czas trwającego), w której nie macie maksymalnej
                                                    > ze swojego punktu widzenia stymulacji (koncentracja na pieszczeniu kobiety, po
                                                    > zycja seksualna nie z tych najbardziej orgazmicznych) to kompletny brak pożądan
                                                    > ia i odrabianie pańszczyzny?


                                                    Poważne pytanie? Rewelacje kitulki i mareczka skłaniają do zadawania poważnych pytań?
                                                    Przeczytaj swój post z 17:50, dodaj odpowiedzi Kutuzowa i z grubsza masz odpowiedź. W czasie długotrwałych zabaw kutas nie zawsze stoi bo nie MUSI stać cały czas, jak kobieta zapragnie to sobie go postawi. Mówimy o wielogodzinnym baraszkowaniu dwojga ludzi wielbiacych siebie nawzajem, przepadajacych za swoimi ciałami. O takich uciechach, że nie ma takich pornoli.
                                                    Osłabienie wzwodu może być sygnałem do przejęcia pałeczki, zmiany pozycji, zajęcia się czymś innym. A robienie minety gdy się jest po swoim szczytowaniu (i nie stoi) całkowicie zrelaksowanym to jest dopiero kontemplowanie Najcudowniejszej.

                                                    Post fragmentaryczny.
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 19:58
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > W tym chwilowym momencie opadania, niestety tak. O lubrykantach nie
                                                    > wiem, i Ci
                                                    > > > wierzę. Ale przeciez seks to rowniez stany zanurzenia w leniwej p
                                                    > rzyjemnosci, rozluznie
                                                    > > nia, blogosci. Moze przyjales inna definicje Marek- seks to tylko wtedy g
                                                    > dy facet ora sztywnym masztem ;-)
                                                    > ------------
                                                    > Sztywny maszt oznacza pożądanie. Jak znika, można to robić dla partnerki w rama
                                                    > ch rekompensaty, doprowadzenia do orgazmu dania jej przyjemności itp. Jako czło
                                                    > wiek czynu nie znam stanu zanurzenia w leniwej przyjemności, błogości. Teraz wy
                                                    > bieram się na rower do lasu, w ramach czynu :)

                                                    Jako czlowiek czynu masz tryb zadaniowy, ludzie ktorzy nie koncentruja sie wciaz na zadaniu maja sporo czasu na przemyslenia, refleksje i inne przyjemnosci... :)
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 22:07
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > Jako czlowiek czynu masz tryb zadaniowy, ludzie ktorzy nie koncentruja sie wciaz na zadaniu maja sporo czasu na przemyslenia, refleksje i inne przyjemnosci...> :)
                                                    ----------------
                                                    Jasne. Podczas niemal dwugodzinne przejażdżki rowerowej w Mazowieckim Paku Krajobrazowym podziwiałem las, stawy, ptaki i myślałem o różnych sprawach, w tym o wymianie przyjemności w łóżku. Mam zamiar na ten temat coś napisać, więc jeszcze raz dzięki za inspirację. Jak wróciłem wypiłem zimne piwo i obejrzałem skróty meczów na Roland Garros.
                                                    Potem kolejne przemyślenia podczas spaceru z Sową w Lesie.
                                                  • mabelle2000 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 17:07
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    >To chyba sie wyjasnilo dlaczego mnie
                                                    > tak mineta nie jara.

                                                    Mnie nie tyle co nie jara ( bo jara bardzo jesli fantastycznie zrobiona), tylko brak mi kontaktu z cialem samca podczas minety. On tam nurkuje miedzy udami, a mi zimno ;-) Dlatego lubie 69, kiedy mozna nacieszyc sie wszystkim naraz.

                                                    A Kag mowila, pamietam jak dzis, ze mezowi jak minetuje m
                                                    > a stac jak dab i jak zwykle on sie slucha zony :)

                                                    On lize, a ona nie spuszcza oka z jego kutasa? Trzyma go w garsci ? Kontroluje go stopa ? Normalnie wyzsza szkola jazdy :-D
                                                  • hello-kitty2 Re: Smutny korniszon/mineta wylacznie dla kobiety 31.05.18, 13:27
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    tylko
                                                    > brak mi kontaktu z cialem samca podczas minety. On tam nurkuje miedzy udami, a
                                                    > mi zimno ;-) Dlatego lubie 69, kiedy mozna nacieszyc sie wszystkim naraz.

                                                    o to to! Popieram.

                                                    > On lize, a ona nie spuszcza oka z jego kutasa? Trzyma go w garsci ? Kontroluje
                                                    > go stopa ? Normalnie wyzsza szkola jazdy :-D

                                                    Wiesz, zwolennicy bodzcow wzrokowych czesto maja lusto/lustra ;) Swoja droga Zawle tez przyuwazyla, ze tamtym klapnal i co ja tez wysmialas?

                                                    Przy okazji: tak czytam pobieznie, nie wszystko z braku czasu wiec dojasnie: mnie kreci erekcja. Jezeli facetowi ma w jakims momencie opadac z jakiegos powodu np. jak mowila Zawle prawdopodobnie z powodu minety, to ja wole z tego zrezygnowac, bo akurat to nie jest dla mnie najwazniejsze, a nawet nie jest wazne lub zobic przerwe (nawet dluga). NAtomiast jesli komus to nie przeszkadza i nie odbiera podniecenia czy przyjemnosci, to nie widze przeszkod do takich aktywnosci. Sprawa indywidualna. Ja nie twierdze, ze jak facetowi opada to on nie czuje podniecenia, nie jest mu przyjemnie czy obrabia panszczyzne, bo tego zwyczajnie nie wiem, gdyz rzadko spotykam takich, ktorym opada ale tez nie daze do minety wiec moze nie bylo okazji.

                                                    Jeszcze raz: ja nie lubie jak facetowi klapie. Jak komus nie przeszkadza, nie mam nic do tego, niech klapie na zdrowie.

                                                    Inna sprawa: nie wiem dlaczego kobiety za wszelka cene majac obrabiana ustnie cipke chca byc przekonane, ze facetowi nie spada podniecenie czy co tam. Przeciez skoro lubia i chca minety, to czy sam akt nie wystarczy by czerpac z niej przyjemnosc, a reszte mozna miec generalnie w dupie? Wazne, ze robi to, czego bbka oczekuje. Chce - ma. MA DLA SIEBIE. A najlepiej jakby nie chcial nic tez wzamian, od siebie dodam :)

                                                    MAm generalnie wrazenie, ze baba nie dosyc, ze chce cos wylacznie dla siebie, to jeszcze musi to 'dostac z honorami'. FAceci zwykle biora, bo chca i moga i tyle. NIc do tego nie dorabiaja.
                                                  • sea.sea Re: Smutny korniszon/mineta wylacznie dla kobiety 31.05.18, 13:33
                                                    IMO jeżeli kobieta ma jeszcze w trakcie minety tyle wolnego procesora, by wypatrywać, czy panu stoi, czy nie stoi, to znaczy, że pan robi minetę źle i to jest gorszy problem niż to, co mu się w trakcie czynności dzieje z kutasem :D
                                                  • hello-kitty2 Re: Smutny korniszon/mineta wylacznie dla kobiety 31.05.18, 13:44
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > IMO jeżeli kobieta ma jeszcze w trakcie minety tyle wolnego procesora, by wypat
                                                    > rywać, czy panu stoi, czy nie stoi, to znaczy, że pan robi minetę źle i to jest
                                                    > gorszy problem niż to, co mu się w trakcie czynności dzieje z kutasem :D

                                                    Zawle slyszysz? Zle Ci robili te minety. Wyjasnilo sie.

                                                    A na powaznie, zgadzam sie, to jest gorszy problem ale dopytam: ilu jest tych 'dobrych' mineciarzy tak przecietnie? Bo na forum to sie chyba tylko jeden za takiego uwaza. Wiadomo kto ;)
                                                  • nie-dlakazdego Re: Smutny korniszon/mineta wylacznie dla kobiety 31.05.18, 13:52
                                                    No wiecie... przy święcie takie tematy:))
                                                    Kobitki bo trzeba powiedzieć panu mineciarzu żeby ze trzy palce przy okazji lizania włożył i wtedy jest odlot:)I żeby się z cipka jak z jajkiem nie obchodził
                                                    Bynajmniej ja tak mam
                                                  • hello-kitty2 Re: Smutny korniszon/mineta wylacznie dla kobiety 31.05.18, 14:26
                                                    nie-dlakazdego napisała:

                                                    > No wiecie... przy święcie takie tematy:))
                                                    > Kobitki bo trzeba powiedzieć panu mineciarzu żeby ze trzy palce przy okazji liz
                                                    > ania włożył i wtedy jest odlot:)I żeby się z cipka jak z jajkiem nie obchodził
                                                    > Bynajmniej ja tak mam

                                                    OOoo przynajmniej jakis konkret, zapisuje, a nie tylko 'dobry'/'niedobry', a reszta to wielka tajemnica wiary, domysl sie pan ;)
                                                  • nie-dlakazdego Re: Smutny korniszon/mineta wylacznie dla kobiety 31.05.18, 15:08
                                                    U mnie zawsze się sprawdza...
                                                    Jeszcze dokupiłam sobie pare gadżetów w tym rewelacyjny masażer.... trzy orgazmy pod rząd ... nie myślałam że tego się nauczę a jednak.... i wtedy można iść do roboty;)
                                                  • gogol77 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 10:52
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >...mineta to zaplata/przedplata za loda...ze najpierw on jej, to ona mu sie odwdziecza polgodzinnym lodem >
                                                    >W tym calym gadaniu jak bezsensowne sa wymiany w lozku, to ta bylaby dla mnie najbardziej uciazliwa.>

                                                    Ale co z Zawle, za co ona by się miała odwdzięczać? Przecież ona za minetą nie przepada!
                                                    Więc u nich to jest pewnie tak, że ona najpierw mu pozwala zrobić sobie minetę bo on lubi więc ona się poświęca - niech już ma. I w czasie minety... Zawle myśli o Anglii. Ale potem ona sobie te wetuje bo... Zawle jarają lody! A płaci (?) za nie zgodą na minetkę. Jest interes bo jest wymiana, tylko że odwrotna.
                                                    A facet? No ja nie wyobrażam sobie faceta co by nie lubił loda.
                                                    Więc co by nie mówić - facet Zawle od jest mocno do przodu w tym interesie: ma wszystko co tygrysy lubią najbardziej: i minetki i lody.
                                                    PS.: Powyższa analiza powstała z dużym udziałem doświadczeń własnych.
                                                  • lybbla Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 11:41
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > LAcac tym zmienionym tematem: ja postrzegam (sluchajac opowiesci ludzi), ze min
                                                    > eta to zaplata/przedplata za loda. Wystarczy posluchac Lybbly, ciagle o tym pis
                                                    > ze, ze najpierw on jej, to ona mu sie odwdziecza polgodzinnym lodem. W tym caly
                                                    > m gadaniu jak bezsensowne sa wymiany w lozku, to ta bylaby dla mnie najbardziej
                                                    > uciazliwa.

                                                    No tak, ale już ustaliliśmy, że albo łżesz jak bura szuka tzn. rżniesz głupa, albo jesteś głupia i żadne zapewnienia, że w rzeczywistości jest inaczej Ci nie pomogą.

                                                    Po pierwsze pół godzinny lód to cena zaporowa dla Ciebie. W sensie, że cena, że zaporowa i że dla Ciebie.
                                                    W moim niepojętym dla Ciebie świecie, kobiety są zachlanne jeśli chodzi o kutasa. Po prostu oswobodzaja wariata i ładują sobie we wszystkie Dziurki a nie jak u Ciebie 'niech se sam włoży' . Wyobraź sobie, że za darmo, nic nie muszą mi płacić. ;) Lubią to lub są biegłe w metodzie Stanisławskiego.

                                                    Po drugie mamy pewność, że Ci jedzie. Zapach jest wyczuwalny online w Twoich wypowiedziach.
                                                    Zastanów się dlaczego mężczyzni zawle ochoczo
                                                    rwą się do minety a Twoi nie.

                                                    Po trzecie 70% kobiet nie dochodzi podczas stosunku. Możesz tego nie wiedzieć. Dydaktyczne
                                                    zacięcie, statystyczne prawidła są Tobie obce.
                                                    Wyżej własnej nie podskoczysz. I jaki z tego morał dla mężczyzn?

                                                    Po czwarte ostatnio wzięło nas na 69 i tak się zastanawiam kto według Ciebie w takiej sytuacji płaci?
                                                  • mabelle2000 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 30.05.18, 16:58
                                                    lybbla napisał:

                                                    > No tak, ale już ustaliliśmy, że albo łżesz jak bura szuka tzn. rżniesz głupa, a
                                                    > lbo jesteś głupia i żadne zapewnienia, że w rzeczywistości jest inaczej Ci nie
                                                    > pomogą.

                                                    Ale o co Ci chodzi ? Skoro ludzie, ktorych nic emocjonalnie nie laczy, spotykaja sie na seks, to zeby mozna bylo powiedziec ze seks byl udany, nalezy przyjac zasade uczciwej wymiany. Tak mniej wiecej po rowno, zeby bylo oplacalne dla kazdej ze stron.

                                                    > W moim niepojętym dla Ciebie świecie, kobiety są zachlanne jeśli chodzi o kutas
                                                    > a. Po prostu oswobodzaja wariata i ładują sobie we wszystkie Dziurki a nie jak
                                                    > u Ciebie 'niech se sam włoży'

                                                    Nie do konca Ci wierze. Skoro piszesz ze 70 % kobiet nie dochodzi podczas stosunku, tylko wymaga lizania, to po co mialyby byc az tak entuzjastycznie nastawione do kutasa ? W naturze ludzie rzadko zachwycaja sie przedmiotami nie do konca przydatnymi ;-)

                                                    > Po drugie mamy pewność, że Ci jedzie. Zapach jest wyczuwalny online w Twoich wy
                                                    > powiedziach.

                                                    Diagnozy online. Jasne. Karty tarota se postaw.

                                                    > Po trzecie 70% kobiet nie dochodzi podczas stosunku. Możesz tego nie wiedzieć.
                                                    > Dydaktyczne
                                                    > zacięcie, statystyczne prawidła są Tobie obce.
                                                    > Wyżej własnej nie podskoczysz. I jaki z tego morał dla mężczyzn?

                                                    Ze MUSZA lizac jesli chca zeby ten seks nie byl ostatni z ta kobieta ? ;-)

                                                  • lybbla Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 01:39
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Ale o co Ci chodzi ? Skoro ludzie, ktorych nic emocjonalnie nie laczy, spotykaj
                                                    > a sie na seks, to zeby mozna bylo powiedziec ze seks byl udany, nalezy przyjac
                                                    > zasade uczciwej wymiany. Tak mniej wiecej po rowno, zeby bylo oplacalne dla kaz
                                                    > dej ze stron.

                                                    Każde oddziaływanie to wymiana.
                                                    Nie ma interakcji bez przekazywania sobie czegoś nawzajem. Ganiam intelektualistów za: 'dupa za odkurzacz to miłość, natomiast pchanie dłoni w majtki, branie w usta tego co nabrzmialo i zachlanne obciaganie to li tylko domaganie się minety w ramach wymiany.'

                                                    >

                                                    > Nie do konca Ci wierze. Skoro piszesz ze 70 % kobiet nie dochodzi podczas stosu
                                                    > nku, tylko wymaga lizania, to po co mialyby byc az tak entuzjastycznie nastawio
                                                    > ne do kutasa ? W naturze ludzie rzadko zachwycaja sie przedmiotami nie do konc
                                                    > a przydatnymi ;-)

                                                    Ale nie wierzysz w te statystyki? Czy entuzjastycznie masz na myśli Twego kutasa?
                                                    Kult kutasa kultem kutasa, wyznawczynie gratyfikuje, niewierne potrafi sprowadzić na bezdroża bezseksia. A szkoda bo seks to różnorodność przede wszystkim.

                                                    >
                                                    > Diagnozy online. Jasne. Karty tarota se postaw.

                                                    Założysz się?


                                                    > Ze MUSZA lizac jesli chca zeby ten seks nie byl ostatni z ta kobieta ? ;-)

                                                    Mogą się też nauczyć masować by rozpoznawać kiedy nie warto tak od razu się pchać. ;)


                                                  • mabelle2000 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 07:07
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Każde oddziaływanie to wymiana.
                                                    > Nie ma interakcji bez przekazywania sobie czegoś nawzajem. Ganiam intelektualis
                                                    > tów za: 'dupa za odkurzacz to miłość, natomiast pchanie dłoni w majtki, branie
                                                    > w usta tego co nabrzmialo i zachlanne obciaganie to li tylko domaganie się mine
                                                    > ty w ramach wymiany.'

                                                    A widzisz roznice miedzy - lubie sprawiac komus przyjemnosc, a - wykonuje zadanie w sprawianiu komus przyjemnosci ?


                                                    > Ale nie wierzysz w te statystyki? Czy entuzjastycznie masz na myśli Twego kutas
                                                    > a?
                                                    > Kult kutasa kultem kutasa, wyznawczynie gratyfikuje, niewierne potrafi sprowad
                                                    > zić na bezdroża bezseksia.

                                                    Mozna tez werbalnie i niewerbalnie :" Skoncz chlopie pilowanie bez sensu, wez sie za lizanie" ;-)

                                                    A szkoda bo seks to różnorodność przede wszystkim.
                                                    >
                                                    > >

                                                    Nikt tego nie podwaza. Taki najszczerszy entuzjazm do kutasa jest wtedy kiedy kutas pelni swoja role dostarczajac orgazmow. Czyli wedlug Twoich statystyk u jakis 30 % kobiet. Jasne, ze milo jest kutasa obciagnac i poczuc go w pochwie, ale to tylko czesc jego mozliwosci i przyjemnosci jaka moze dac.

                                                    > Mogą się też nauczyć masować by rozpoznawać kiedy nie warto tak od razu się pch
                                                    > ać. ;)

                                                    No ba, lepiej pomlaskac jezorem, efekt szybszy :-) Poznawac cialo kobiety i wszystkie jej magiczne punkty wymaga czasu i checi. To sie nie sprawdza w krotkich przelotnych seksikach, gdzie trzeba byc skutecznym i szybko natrzaskac orgazmow.
                                                  • lybbla Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 08:13
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > A widzisz roznice miedzy - lubie sprawiac komus przyjemnosc, a - wykonuje zadan
                                                    > ie w sprawianiu komus przyjemnosci ?

                                                    A znasz kogoś kto nie lubi sprawiać innym przyjemności?

                                                    A wiesz, że są ludzie co lubią zadania i wyzwania? :)

                                                    > Mozna tez werbalnie i niewerbalnie :" Skoncz chlopie pilowanie bez sensu, wez s
                                                    > ie za lizanie" ;-)

                                                    I dokładnie tak bywa, lub odwrotnie 'a teraz dobadz miecza ma droga' ;)


                                                    > Nikt tego nie podwaza. Taki najszczerszy entuzjazm do kutasa jest wtedy kiedy k
                                                    > utas pelni swoja role dostarczajac orgazmow. Czyli wedlug Twoich statystyk u ja
                                                    > kis 30 % kobiet. Jasne, ze milo jest kutasa obciagnac i poczuc go w pochwie, al
                                                    > e to tylko czesc jego mozliwosci i przyjemnosci jaka moze dac.

                                                    Dobrze prawisz mądra kobieto.

                                                    > No ba, lepiej pomlaskac jezorem, efekt szybszy :-) Poznawac cialo kobiety i wsz
                                                    > ystkie jej magiczne punkty wymaga czasu i checi. To sie nie sprawdza w krotkich
                                                    > przelotnych seksikach, gdzie trzeba byc skutecznym i szybko natrzaskac orgazmo
                                                    > w.

                                                    I teraz pytanie: którzy forumowicze piszą o krótkich przelotnych seksikach? :)
                                                  • mabelle2000 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 09:34
                                                    lybbla napisał:

                                                    > A znasz kogoś kto nie lubi sprawiać innym przyjemności?

                                                    Niewielu ale znam. I cala mase tych, ktorzy sprawiaja przyjemnosc oczekujac rewanzu. Wiec niestety musisz sie pogodzic z tym, ze czesc kobiet zrobi Ci loda, zebys Ty zrobil im minete. Sluszne czy nie, ale tak to funkcjonuje. I ani mnie to dziwi ani szokuje.

                                                    >
                                                    > A wiesz, że są ludzie co lubią zadania i wyzwania? :)

                                                    W lozku ? Ze mna ? Nie, dziekuje :-)
                                                    A poza tym, to znam roznice kiedy facet pogrywa z moim cialem chcac doprowadzic mnie do orgazmu i wtedy kiedy autentycznie LUBI je dotykac i jest nim zachwycony. Ten pierwszy robi ze mna to sami co robilby z kazda, ten drugi angazuje do tego swoje szczegolne emocje. Roznica kolosalna.

                                                    > I teraz pytanie: którzy forumowicze piszą o krótkich przelotnych seksikach? :)

                                                    Wiekszosci z forumowiczow sie takie seksiki zdarzaly, wiec jesli je milo wspominaja, to znaczy, ze idea " cos za cos" jest im dobrze znana.
                                                  • bgz0702 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 10:01
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > A znasz kogoś kto nie lubi sprawiać innym przyjemności?
                                                    >
                                                    > Niewielu ale znam. I cala mase tych, ktorzy sprawiaja przyjemnosc oczekujac rew
                                                    > anzu. Wiec niestety musisz sie pogodzic z tym, ze czesc kobiet zrobi Ci loda, z
                                                    > ebys Ty zrobil im minete. Sluszne czy nie, ale tak to funkcjonuje. I ani mnie t
                                                    > o dziwi ani szokuje.
                                                    >

                                                    :) no coz, tez do nich naleze:)) co nie znaczy ze mi to nie sprawia przyjemnosci:) handel wymienny mi pasuje jak najbardziej, dobrze sie czuje w relacjach ktorych waluta mi odpowiada. Nie wydaje mi sie zeby moj maz myslal inaczej, swiadomosc atrakcyjnej zaplaty jest zawsze zacheta, a jak wiadomo "pieniadz" podnieca. Czasami na "wyplate" trzeba poczekac, ale jak kontrahent chetnie wspoldziala i jest wyplacalny, czekanie nie jest perspektywa odlegla. Taki handel wymienny sprawdza sie we wszystkich relacjach, dostarcza przyjemnosci niezaleznie od rodzaju waluty:) to samo zycie...:)) chyba ze zyje na innej planecie...:)
                                                  • marek.zak1 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 10:30
                                                    bgz0702 napisała:


                                                    > :) no coz, tez do nich naleze:)) co nie znaczy ze mi to nie sprawia przyjemnosci:) handel wymienny mi pasuje jak najbardziej, dobrze sie czuje w relacjach ktorych waluta mi odpowiada.
                                                    ---------------------
                                                    Pracuje nad poetyckim opisem zjawisk łóżkowych wymian. To wersja zupełnie robocza:

                                                    Łóżkowe zabawy

                                                    W naszym łóżku pełna zgoda,
                                                    On minetę - ona loda.
                                                    Uprzejmości to wymiana,
                                                    Pan pieści panią, a pani pana.

                                                    Potem przychodzi czas całowania,
                                                    To miłosnego sposób wyznania.
                                                    W końcu nadchodzi główna atrakcja
                                                    Ciał połączenie, więc penetracja.

                                                    Głównej atrakcji pełna godzina,
                                                    Jak wcześniej skończy – jego to wina.
                                                    Słusznych pretensji wysłuchać musi,
                                                    Bardzo przepraszam, cicho wykrztusi.

                                                    Teraz orgazmu nadeszła pora,
                                                    Orgazm miłości główna podpora.
                                                    Palce, wibrator wchodzą do akcji,
                                                    Bo orgazm nie chce przy penetracji.

                                                    Wreszcie jest finał, ona się wzdraga,
                                                    Połknięcia spermy on się domaga.
                                                    Kończy się to czasem jej wymiotami,
                                                    Nie jest to fajne, tak między nami.

                                                    On zrozpaczony. Już go nie kocha?
                                                    Połknięcie spermy to nie radocha?
                                                    A sperma w rzygach tu, na dywanie,
                                                    Zaraz posprzątam. Nic się nie stanie.


                                                  • lybbla Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 11:28
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > A znasz kogoś kto nie lubi sprawiać innym przyjemności?
                                                    >
                                                    > Niewielu ale znam.

                                                    Więc Twoje zdanie o zadaniowosci dotyczyło niewielkiej grupy osób. Większość lubi sprawiać przyjemność.

                                                    >I cala mase tych, ktorzy sprawiaja przyjemnosc oczekujac rew anzu.

                                                    A moze oczekuja wzajemności a nie rewanżu.

                                                    Wiec niestety musisz sie pogodzic z tym, ze czesc kobiet zrobi Ci loda, z
                                                    > ebys Ty zrobil im minete. Sluszne czy nie, ale tak to funkcjonuje. I ani mnie t o dziwi ani szokuje.

                                                    Ze mną kobieta nie handluje, bierze co jej i wykorzystuje. Nie muszę dodawać, że lubię być w ten sposób wykorzystywany :)
                                                    Przypomnij mi z czym się muszę pogodzić?
                                                    :)

                                                    > W lozku ? Ze mna ? Nie, dziekuje :-)
                                                    > A poza tym, to znam roznice kiedy facet pogrywa z moim cialem chcac doprowadzic
                                                    > mnie do orgazmu i wtedy kiedy autentycznie LUBI je dotykac i jest nim zachwyco
                                                    > ny. Ten pierwszy robi ze mna to sami co robilby z kazda, ten drugi angazuje do
                                                    > tego swoje szczegolne emocje. Roznica kolosalna.

                                                    Chcesz powiedzieć, że miałaś faceta, który nie LUBIŁ Cię dotykać? Nie zachwycał się Twoim ciałem? Tak to kolosalna różnica.


                                                    > Wiekszosci z forumowiczow sie takie seksiki zdarzaly, wiec jesli je milo wspomi
                                                    > naja, to znaczy, ze idea " cos za cos" jest im dobrze znana.

                                                    I w klasycznych małżeństwach z 'dziesiatkami' wciąż praktykowana;)?
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 12:33
                                                    Lybla, mam prywatne pytanie, trochę na boku. Z ciekawości, bo nieco intryguje mnie Twoja osoba.
                                                    Wyruchałbyś żonę swojego przyjaciela, gdyby ta kobieta Cię pociągała, a byłyby ku temu możliwości?
                                                    Umyślnie mówię o przyjacielu, nie po prostu znajomym, bo mam na myśli konflikt wewnętrzny, sympatii i pożądania.

                                                    I to nie jest pytanie w stylu "mój przyjaciel dostał syfa i nie wie co teraz zrobić" ;)
                                                    Usiłuję jakoś sprofilować Twoją osobowość, poza powierzchowną formą, przyznam, żeś dość nieuchwytny.
                                                  • lybbla Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 13:39
                                                    sabat3 napisał:

                                                    Sabat dziwaczne pytanie. Mam trochę do powiedzenia na ten temat ale to po weekendzie bo teraz to mnie soixante neuf zaprzata cały procesor :)


                                                  • rekreativa Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 18:01
                                                    "Wyruchałbyś żonę swojego przyjaciela, gdyby ta kobieta Cię pociągała, a byłyby ku temu możliwości?"

                                                    A Ty, sabat?
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 31.05.18, 18:16
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > A Ty, sabat?

                                                    Wątpię. Niby wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono, ale strasznie chujowe by to było. Żeby wyruchać typowi żonę, musiałbym go nie lubić, albo mieć do niego stosunek obojętny.
                                                  • lybbla Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 04.06.18, 01:20
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Wyruchałbyś żonę swojego przyjaciela, gdyby ta kobieta Cię pociągała, a byłyby
                                                    > ku temu możliwości?
                                                    > Umyślnie mówię o przyjacielu, nie po prostu znajomym, bo mam na myśli konflikt
                                                    > wewnętrzny, sympatii i pożądania.

                                                    Byłoby to akademickie pytanie, bo żadnej z żon moich przyjaciół bym nie wyruchal, nie tyle są nie w moim typie co nie warte grzechu. Jednakże.
                                                    Kilka lat temu kumplowalem się z takim jednym, poznałem jego przeatrakcyjną żonę, zaaplikowalem żartobliwie. Jakież było moje zdziwienie gdy aplikacja została wzięta na poważnie i uzupełnieniona o benefity o które nie aplikowalem. Uciekłem do Indii, pogrążylem się w medytacjach do kumpla nie wróciłem.
                                                    Po latach spotkaliśmy się przy piwie, żona wciąż go nie kocha.

                                                    Czyli odpowiedź brzmi, tak w sprzyjających okolicznościach brałbym, rzecz w tym, że zawsze możemy te okoliczności uczynić niesprzyjającymi.

                                                    By nie wyjść na takiego świętego. Mentorzylem ognis, grupce dużo młodszych. Na moich oczach rozpadł się związek jednego. Sytuację wykorzystałem. To był ten przypadek, kiedy krok wstecz czyli od traumy odkutasiej do rozpoznania kobiecej seksualnosci przy pomocy mego języka przyniósł spodziewana redefinicje orgazmu.
                                                    Nie próbuj tego na forumowiczkach.
                                                    Piece mają, zbyt rozpalone;)
                                                    I grozi Ci wrabianie w króla minety ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 05.06.18, 12:37
                                                    lybbla napisał:

                                                    Sytuację wykorzystałem. To był ten pr
                                                    > zypadek, kiedy krok wstecz czyli od traumy odkutasiej do rozpoznania kobiecej s
                                                    > eksualnosci przy pomocy mego języka przyniósł spodziewana redefinicje orgazmu.
                                                    > Nie próbuj tego na forumowiczkach.
                                                    > Piece mają, zbyt rozpalone;)
                                                    > I grozi Ci wrabianie w króla minety ;)

                                                    TY sie o mnie nie boj Lybcia. Teraz mam na tapecie takiego, co Cie w tych krolewskich powinnosciach byc moze przesciga, a co moze zaowocowac rewolucja w moim spojrzeniu na kutasa i na zwykle rzniecie. Musze tylko nieco rozpalenie przygasic i sie skupic (btw jaka muze polecasz w tle do minety?) Jak piszesz: ''sytuacje wykorzystam". Cdn.
                                                  • mabelle2000 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 05.06.18, 13:04
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > TY sie o mnie nie boj Lybcia. Teraz mam na tapecie takiego, co Cie w tych krole
                                                    > wskich powinnosciach byc moze przesciga,

                                                    Nie wierze w uniwersalnych krolow minety :-D Jak cos jest do wszystkiego, to jest do niczego ;-)

                                                    a co moze zaowocowac rewolucja w moim
                                                    > spojrzeniu na kutasa i na zwykle rzniecie.

                                                    Slusznie. W tantrze kutas pelni szczegolna role. Jest nie tylko dawca orgazmow, ale hojnie obdarza energia, leczy, koi, uspokaja, wypelnia swoja moca, pobudza wszystkie punkty rozkoszy wewnatrz ciala kobiety. Daje milosc. Wiec nigdy nie dosc magicznego polaczenia penis - wagina.

                                                    Musze tylko nieco rozpalenie przygas
                                                    > ic i sie skupic (btw jaka muze polecasz w tle do minety?) Jak piszesz: ''sytuac
                                                    > je wykorzystam". Cdn.
                                                    >

                                                    Dawaj Kitka jakies szczegoly ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 05.06.18, 20:28
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Dawaj Kitka jakies szczegoly ;-)

                                                    Prrr szalona, na portalu randkowym mi obrodzilo ale zarobiona jestem, robota sezonowa wiec nie ma czasu na amory :( Poczekac trza. JAk dojde napisze ;-))))
                                                  • sabat3 Re: Unikanie metod nienaturalnych - zagadka 06.06.18, 07:58
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > JAk dojde napisze ;-))))

                                                    No i doszłaś? Kitty, to było wczoraj, nie mów, że masz problemy z dochodzeniem :D
                                                  • urquhart Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 09:16
                                                    zawle napisała:
                                                    > Uczenie się to mało. Trzeba jeszcze być selektywnym. Cenię w Tobie Urgu że chce
                                                    > sz się rozwiając ja polu stosunków damsko - męskich. Wkurwia mnie to, że uważas
                                                    > z że inni tego nie robią, bo wybierają inną drogę. Lub nią zwycaajnie nie idą,
                                                    > bo wybierają inne przestrzenie do samorozwoju.

                                                    A to Dziwne, Zawleczka myślałem że na forum o niedostatku seksu czy jego jakości rozwój w kierunku stosunku (czy konfliktu oczekiwań) damsko męskim jest oczywisty???
                                                    Mnie wkurwia jako ktoś zamiast tego rozwoju wybiera inną drogę - roszczeniowości .

                                                    Tak rozumiem doskonale że drogi są rożne i że szczęście mogą ostatecznie osiągać ci co wyznaczają sobie cele sukcesu zgodnie z naturalnymi predyspozycjami (modelując je ale nie przewracając do góry nogami jak postuluje gender).
                                                    Dlatego tak ważne i kluczowe jest zdefiniować i zdiagnozować te naturalne predyspozycje - i tu się zasadniczo różnimy.
                                                  • zawle Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 11:13
                                                    urquhart napisał:
                                                    > A to Dziwne, Zawleczka myślałem że na forum o niedostatku seksu czy jego jakośc
                                                    > i rozwój w kierunku stosunku (czy konfliktu oczekiwań) damsko męskim jest oczyw
                                                    > isty???
                                                    > Mnie wkurwia jako ktoś zamiast tego rozwoju wybiera inną drogę - roszczeniowośc
                                                    > i .

                                                    Coś co nie jest twoje, jest roszczeniowe? No błagam....
                                                    Z roszczeniami to jest tak, że możesz się poddać pod ich dyktant, lub nie. Poza stosunkiem do wspólnych dzieci widzisz jakieś inne pole "roszczeniowości" kobiet?

                                                    > Tak rozumiem doskonale że drogi są rożne i że szczęście mogą ostatecznie osiąga
                                                    > ć ci co wyznaczają sobie cele sukcesu zgodnie z naturalnymi predyspozycjami (mo
                                                    > delując je ale nie przewracając do góry nogami jak postuluje gender).
                                                    > Dlatego tak ważne i kluczowe jest zdefiniować i zdiagnozować te naturalne predy
                                                    > spozycje - i tu się zasadniczo różnimy.

                                                    Nie będę dyskutować z Tobą na temat gender, bo mamy różne widzenie tego pola. Dla mnie usiłuje zdefiniować i zdiagnozować naturalne popędy i wyłuskać je spomiędzy tych uwarunkowanych kulturowo.
                                                  • aandzia43 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 12:01

                                                    > Mnie wkurwia jako ktoś zamiast tego rozwoju wybiera inną drogę - roszczeniowośc

                                                    Zgadzam się z ttym bardzo bardzo. Też mnie wkurwia, każdego pewnie wkurwia gdy nie.dotyczy jego ;-)


                                                    > Tak rozumiem doskonale że drogi są rożne i że szczęście mogą ostatecznie osiąga
                                                    > ć ci co wyznaczają sobie cele sukcesu zgodnie z naturalnymi predyspozycjami (mo
                                                    > delując je ale nie przewracając do góry nogami jak postuluje gender).


                                                    Jak baba od Rydzyka. Fascynujące, jak ludzie którzy umieją czytać i mają inteligencję w normie mogą tak skrzętnie umykać przed informacją i pływać w świecie swoich urojeń.


                                                    > Dlatego tak ważne i kluczowe jest zdefiniować i zdiagnozować te naturalne predy
                                                    > spozycje - i tu się zasadniczo różnimy.

                                                    Święta prawda. Wcale się tu nie różnimy ;-)
                                                  • sabat3 Re: Sukcesu możesz się nauczyć 28.05.18, 23:40
                                                    urquhart napisał:
                                                    > No właśnie to temat warty pociągnięcia bo Sabat proklamuje teorie wpływie czyst
                                                    > ego przypadku na szczęście i sukces podczas gdy ja czytam odwrotnie że to możli
                                                    > we jest do przewidzenia badając Nastawienie a także do nauczenia sie postawy kt
                                                    > óra generuje szanse i dostrzega okazje. [...]

                                                    Fajna tyrada o sukcesie Urqu.
                                                    Widzisz, najwyraźniej mnie nie zrozumiałeś.
                                                    Wszystko jest kwestią tego, co rozumiesz jako sukces.
                                                    Jeśli przez sukces rozumieć nauczenie się japońskiego, szwedzkiego, fińskiego, bycie dobrym w jakimś języku programowania, zgłębienie działania jakiegoś systemu operacyjnego, ogarnięcie fizyki kwantowej czy przestrzeni topologicznych, nauczenie się księgowości, prawa, medycyny itd - spoko. Wszystko zależy od czasu, determinacji i samozaparcia.
                                                    Pytanie jest inne - czy możesz przewidzieć, że zdobyte umiejętności będą miały znaczący wpływ na Twoje warunki bytowania? Moim zdaniem nie.
                                                    Można co najwyżej przypuszczać i szacować. A rzeczywistość i tak swoje.
                                                    Dość sporą przeszkodą bywa skostnienie systemu, jego szufladkowanie i porządkowanie rzeczywistości w ściśle określone i jasne ciągi przyczynowo skutkowe.
                                                    Podam Ci przykład, bo to brzmi trochę enigmatycznie.
                                                    Znasz jakichś lekarzy? Pewnie niejednego. Nie jestem specem, ale wydaje mi się, że forma jaką można trafić do tego zawodu jest dość sztywna. Studia, praktyki itd.
                                                    Pytanie - słyszałeś o kimś, kto po czterdziestce stwierdził - a, chuj, zostanę sobie lekarzem? Albo prawnikiem? Nie? A czemu, przecież zdobyć wiedzę potrzebną do wykonywania zawodu z grubsza można zdobyć samemu. Nie mówię, że to łatwe, ale z pewnością - wykonalne. Zatem dlaczego nikt nie zostaje lekarzem czy adwokatem ot tak, jeśli ma na karku kilkanaście lat pracy w innych branżach?
                                                    Ano dlatego, że forma wejścia do tego zawodu jest niezwykle mało elastyczna i jakby zakłada z góry, że będziesz kroczył jasną i ściśle określoną ścieżką, wyznacza też pewne, wąskie ramy czasowe, w których możesz operować, by dostać się do systemu jako lekarz.
                                                    Rozumiesz co mam na myśli? Tak jest prawie z wszystkim. Kompetencji można się nauczyć, ale zmiana szuflady, w której siedzisz jest czymś o wiele trudniejszym.
                                                  • urquhart Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 08:43
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Fajna tyrada o sukcesie Urqu.
                                                    > Widzisz, najwyraźniej mnie nie zrozumiałeś.
                                                    > Wszystko jest kwestią tego, co rozumiesz jako sukces. (...)
                                                    > Rozumiesz co mam na myśli? Tak jest prawie z wszystkim. Kompetencji można się n
                                                    > auczyć, ale zmiana szuflady, w której siedzisz jest czymś o wiele trudniejszym.

                                                    Pomiędzy sukcesem jako osiąganiem wyznaczonego sobie celu który budzi uznanie u innych, testosteronowym pokonaniu kankurencji a szczęściem oczywiście jest spora róznica.
                                                    Bo o szczęściu to już w ogóle decyduje nastawienie osobnika (głosnie badania Shawn Achor) i choć ludziom wydaje się że szczęście zbudowane jest na odnoszonych sukcesach badacze udowadniają zę jest dokładnie odwrotnie .
                                                    www.forbes.com/sites/kathycaprino/2013/06/06/how-happiness-directly-impacts-your-success/#19eb6e23618b
                                                    Co do zmiany branży w dorosłym wieku to faktycznie nie znam nikogo kto wskoczyby w buty prawnika ani lekarza, ale znam za to prawniczkę i lekarkę którzy zmienili zajecie znajdując sobie wąską inną ciekawą dobrze płatną niszę na rynku zamiast konkurować.
                                                    Znam faceta który był tłumaczem francuskiego (typ kobiecego mezczyzny nie nadawał sie do rywalizacji w korpo) nie angażował się, ale zwolnili go po retrukturyzacji, zatrudnił sie w cukierni i awansował tam bo zawsze piekł jakieś ciasta ciasteczka do roboty, teraz chwali sie że ma tyle zamówień indywidualnych że nie ma weekedu spokojnego, stac go na drogie auto, jakieś nagrody dostaje - gada o tym z pasją i przejęciem - myślę że to prawdziwy sukces że robi to co go pasjonuje a inni go wreszcie doceniają i zarabia więcej i jest znacznie bardziej szczęśliwy.
                                                    Słyszę o znajomych babkach które dla kasy przebranżowiły się na programistów i może nie robią tego z pasji ale mogą zarobić konkretną kasę bo ssanie na rynku jest olbrzymie.



                                                    -
                                                    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć (Lew Starowicz)
                                                  • szopen_cn Re: Sukcesu możesz się nauczyć 29.05.18, 10:17
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Pytanie - słyszałeś o kimś, kto po czterdziestce stwierdził - a, chuj, zostanę
                                                    > sobie lekarzem? Albo prawnikiem? Nie? A czemu, przecież zdobyć wiedzę potrzebną
                                                    > do wykonywania zawodu z grubsza można zdobyć samemu. Nie mówię, że to łatwe, a
                                                    > le z pewnością - wykonalne. Zatem dlaczego nikt nie zostaje lekarzem czy adwoka
                                                    > tem ot tak, jeśli ma na karku kilkanaście lat pracy w innych branżach?
                                                    > Ano dlatego, że forma wejścia do tego zawodu jest niezwykle mało elastyczna i j
                                                    > akby zakłada z góry, że będziesz kroczył jasną i ściśle określoną ścieżką, wyzn
                                                    > acza też pewne, wąskie ramy czasowe, w których możesz operować, by dostać się d
                                                    > o systemu jako lekarz.
                                                    > Rozumiesz co mam na myśli? Tak jest prawie z wszystkim. Kompetencji można się n
                                                    > auczyć, ale zmiana szuflady, w której siedzisz jest czymś o wiele trudniejszym.
                                                    >

                                                    Ja znam goscia, ktory w wieku pi razy oko 40 zdecydowal sie zostac lekarzem.
                                                    Swiadomy tego, ze to jest 11 lat nauki i praktyki a dopiero od 7 roku zaczyna sie zarabiac jakies drobne pieniadze.

                                                    Motywacja:
                                                    1 Na niezonatego lekarza 40+ bedzie lecialo bardzo duzo kobiet.
                                                    2 Ma nadzieje duzo zarabiac po uzyskaniu pelnych kwalifikacji.

                                                    Teraz juz chyba 8 lat od rozpoczecia studiow i zaczyna osiagac zamierzane wyniki.

                                                    Poza tym to taki chujek jest.

                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 26.05.18, 10:51
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Kobiet niespełnionych, zagubionych, rozczarowanych, szukających i innych
                                                    > opisan
                                                    > > ych przez A jest bardzo dużo, śmiem twierdzić, że większość.
                                                    >
                                                    > Ale nie na tyle, by przestac oczekiwac samca alfa. Pamietaj, ze wiekszosc kobie
                                                    > t rozumuje na zasadzie "wszystko albo nic" i one nie moga byc wliczane w andzin
                                                    > a liste. Bo owszem, zareagowalyby na faceta, ale tylko z grupy 10-15% najbardzi
                                                    > ej atrakcyjnych.

                                                    Wiesz Sabat, trochę się napatrzyłam na cudze życie pozamałżeńskie. Nie wiem jak liczna procentowo grupa kobiet rozumuje "wszystko albo nic", ale wychodzi mi na to, że całkiem niemała grupa tak nie rozumuje. Różne są w tej grupie kobiety jak już pisałam. Czasem potrzeba niezobowiązującego ciepła i seksiku przeważa nad jakąś ideą samca alfa dostępnego zwiazkowo ;-) Jedno co łączyło tych panów żonatych dobierających się do majtek dziewczyn w niesaysfakcjonujących związkach lub singielek to umiejętność dogrzania ich zainteresowaniem, adoracją, pozytywną energią i spokojną pewnością siebie. Nie byli ani piękni, ani bogaci, ani nie zamierzali się rozwodzić. Wystarczyło że nie byli marudni i defetystyczni.
                                                  • gogol77 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 26.05.18, 13:54
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    >Jedno co łączyło tych panów żonatych dobierających się do majtek dziewczyn w niesaysfakcjonujących związkach lub singielek to umiejętność dogrzania ich zainteresowaniem, adoracją, pozytywną energią i spokojną pewnością siebie. Nie byli ani piękni, ani bogaci, ani nie zamierzali się rozwodzić. Wystarczyło że nie byli marudni i defetystyczni >

                                                    To nie tylko umiejętność, bo to mogło by sugerować, że adorujemy "z premedytacją" (PUA?), bo w zamian dostaniemy te konfitury. Ale wy tymi swoimi radarami to demaskujecie - wiedząc, że po konsumpcji konfitur apetyt nam może siąść i może nam się przestać chcieć.
                                                    Więc to ma być taka potrzeba płynąca gdzieś z głębi, z tego zachwytu. Osobowością, zaletami. Oczywiście, że także ciała.
                                                    No a Sabat? Ma jak sądzę umiejętność dogrzania taką adoracją. Ma też gadane a to się przydaje, żeby ten zachwyt jakoś wyrazić.
                                                    Choć mnie jedna taka powiedziała, że ten zachwyt widziała w... moich oczach i to dlatego rozłożyła nogi.
                                                    Ale pozytywnej energii i pewności siebie chyba trochę Sabatowi brakuje. Przynajmniej okresowo. Bo on to ma takie sinusoidalne stany ducha, niekiedy graniczące z ponuro - defetystycznym patrzeniem na życie. I bywa, że marudzi. Także tu na forum
                                                    Ale widać, ta do której majtek Sabat się dobrał patrzy na to selektywnie, z taką tą waszą kobiecą umiejętnością selekcji amatorów na wasze cipki:
                                                    Nie koniecznie na: nigdy w życiu, może kiedyś, już zaraz teraz, ale także na to co mamy w środku.
                                                    Czego nam czasem brakuje :-(
                                                  • rekreativa Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 14:27
                                                    "Bardzo czesto okazuje sie, ze kategoria "kijem przez szmate bym nie tknela" rozciaga sie na 80% panow smile "

                                                    Statystyka mi pokazuje, że w jakimś tam badaniu wierności 52% panów przyznało się do zdrady i romansów na boku. To z kim oni tak romansują, ze sobą nawzajem?
                                                    A może jednak kobiety są mniej wybredne niż w Twojej bajce?
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 18:53
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Statystyka mi pokazuje, że w jakimś tam badaniu wierności 52% panów przyznało s
                                                    > ię do zdrady i romansów na boku. To z kim oni tak romansują, ze sobą nawzajem?
                                                    > A może jednak kobiety są mniej wybredne niż w Twojej bajce?

                                                    W tych badaniach pytano o zdrade, wiec slownie jedna "sztuka" tez sie liczyla. Przez powiedzmy 20-30 lat malzenstwa moze sie zdarzyc ta jedna, jedyna szansa :) Tu bardziej gra statystyka.
                                                    Gdzies sie nawinela raz czy drugi na delegacji kolezanka zalana w trupa i statystyka juz gra. Poza tym w tych badaniach ilosc zdradzajacych kobiet (chyba w polskich raportach) byla duzo nizsza, wiec mozna sie domyslec, ze zdradzajacy zonaci mezczyzni korzystali z uslug prostytutek, albo trafiali na pania, dla ktorej byli dziesiatym romansem pod rzad.
                                                    Wracajac do meritum - teza ze zonaci faceci maja totalnie i mega pod gorke w tych kwestiach jest dla mnie wciaz oczywista.
                                                  • rekreativa Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 20:07
                                                    " teza ze zonaci faceci maja totalnie i mega pod gorke w tych kwestiach jest dla mnie wciaz oczywista."

                                                    I dobrze. W końcu już jedną kobietę zagospodarowali, to ile tego dobrego? :D
                                                  • rekreativa Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 21:22
                                                    " sa o niebo wyzsze niz wobec zony i matki"

                                                    Bzdura do kwadratu. Od matek wymaga się bez porównania więcej niż od ojców.
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 21:37
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Bzdura do kwadratu. Od matek wymaga się bez porównania więcej niż od ojców.

                                                    Ale w kontekscie ateakcyjnosci malzenskiej czy ocen spolecznych w ramach konkurencji miedzy kobietami?
                                                  • rekreativa Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 14:06
                                                    "Ale w kontekscie ateakcyjnosci malzenskiej czy ocen spolecznych w ramach konkurencji miedzy kobietami?"

                                                    Jednej i drugiej. To nie jest tak, że presji społecznej i przekazom z kolorowych magazynów i Internetów ulegają wyłącznie kobiety. Na facetów może działa wolniej, ale działa.
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 19:15
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ja uwazam, ze to czy warto sie zenic jest zalezne od potencjalu mezczyzny. Kobieta pelni tu troche role wtorna.
                                                    ---------------------
                                                    Sabat, jeśli facet lubiący seks żeni się z kobietą seksu nielubiącą, to pozycja faceta niewiele tu zmieni. Seks z musu czy łaski, dla świętego spokoju nie jest rozwiązaniem.
                                                    Już napisałem, że małżeństwo jest trudną konkurencją, a sukces jest efektem wielu czynników.
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 19:34
                                                    Marek, gdy kobieta ma atrakcyjnego meza, to lubi seks.
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 19:41
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Marek, gdy kobieta ma atrakcyjnego meza, to lubi seks.


                                                    Sorry Sabat, pierdolisz :-D Co ci się porobiło?
                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 20:16
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Marek, gdy kobieta ma atrakcyjnego meza, to lubi seks.

                                                    Wciaz szukasz odpowiedzi "dlaczego cie to spotkalo?"

                                                    Bazujesz zawsze na wywodach forumowych, przyjmujac raczej ta najgorsza dla siebie "prawde". A co tu ludzie wiedza? Tyle co im sie wydaje na bazie wlasmych doswiadczen, nic inaczej niz w innym miejscu na swiecie. Zbuduj sobie wlasny swiat, taki korzystny dla siebie, w granicach rozsadku i samokrytyki. I tego sie trzymaj chlopie, bo wszedzie dobrze gdzie nas nie ma. Niech kazdy robi swoje, ty tez
                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 20:17
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > Marek, gdy kobieta ma atrakcyjnego meza, to lubi seks.
                                                    >
                                                    > Wciaz szukasz odpowiedzi "dlaczego cie to spotkalo?"
                                                    >
                                                    > Bazujesz zawsze na wywodach forumowych, przyjmujac raczej ta najgorsza dla sieb
                                                    > ie "prawde". A co tu ludzie wiedza? Tyle co im sie wydaje na bazie wlasmych dos
                                                    > wiadczen, nic inaczej niz w innym miejscu na swiecie. Zbuduj sobie wlasny swiat
                                                    > , taki korzystny dla siebie, w granicach rozsadku i samokrytyki. I tego sie trz
                                                    > ymaj chlopie, bo wszedzie dobrze gdzie nas nie ma. Niech kazdy robi swoje, ty t
                                                    > ez

                                                    I wynacz ale wciaz nosisz zalobe albo nawet nie pochowales malzenstwa. Za duzo zalu
                                                  • urquhart Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 11:29
                                                    > To my piszemy o związkach, i co jest w nich ważne, czy o patologii? Linię, któr
                                                    > ej nie wolno przekroczyć naleć ustallić na samym początku.

                                                    Nie tak dawno jeden manager mi się wyzewnerznial ze nie ma lepszego korpopracownika niz bialy mezczyzna ojciec rodziny i takich preferuje.
                                                    Bo przyzwyczajony jest juz przez zone do poniżana, kontrolowania braku gratyfikacji i i do tego nigdy nie spieszy mu sie z powrotem do domu ,
                                                    I do tego żadne organizacje prawo go nie chroni.
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 11:42
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Nie tak dawno jeden manager mi się wyzewnerznial ze nie ma lepszego korpopracownika niz bialy mezczyzna ojciec rodziny i takich preferuje.
                                                    > Bo przyzwyczajony jest juz przez zone do poniżana, kontrolowania braku gratyfikacji i i do tego nigdy nie spieszy mu sie z powrotem do domu , I do tego żadne organizacje prawo go nie chroni.
                                                    -----------------
                                                    Mimo, że jestem białym mężczyzną, ojcem rodziny, udało mi się tego wszystkiego uniknąć. Trzeba po prostu mieć szczęście.
                                                  • urquhart związek: talent, praca, szczęście ??? 24.05.18, 22:07
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Mimo, że jestem białym mężczyzną, ojcem rodziny, udało mi się tego wszystkiego
                                                    > uniknąć. Trzeba po prostu mieć szczęście.

                                                    Przepraszam Marek ze tak bezpośrednio ale pierdzielisz infantylnie o tym talencie i szczęściu d związku.

                                                    Bo Talent to nic innego jak nastawienie i obserwowanie swoich rodziców którzy stworzyli harmonijny związek w tym facetów co nie dali się wykastrować. No i z tych co piszą to już tylko Ty jeden piszesz się na normalną rodzinę i normalnego ojca. Jak nie muszisz redefiniować złe wzorce.

                                                    Praca nad zwiazkiem ma sesns jeżeli wiesz nad czym pracować bo masz powyższe podstawy, albo je nawo odkryjesz, bo jak łykasz genderowe politycznie poprawne oszustwo jak gęś kluski to cała krew w piach i wysiłek na nic.

                                                    No i szczęście - trafia sie tym co warunki szczęścia potrafią tworzyć przez pozytywne ale jednocześnie realistyczne nastawienie , zauważać okazje i je wykorzystywać czyli znów punkt pierwszy ...

                                                    A dalszy ciąg to jak u Junga w stopce:
                                                  • marek.zak1 Re: związek: talent, praca, szczęście ??? 24.05.18, 22:25
                                                    Co ja wiedziałem o związkach, jak brałem ślub w wieku 24 lat? To było odkrywanie i eksperyment, tak samo, jak przy dzieciach. Wiedza - zero. Miałem przywódczy charakter i od razu czułem, się odpowiedzialny za moje stado, a odpowiedzialność oznacza decyzyjność. O kastrowaniu facetów dowiedziałem się na forum. Rzeczywiście ma to miejsce. Miałem to szczęście, że moja kobieta bardzo mnie kochała, co jest najważniejsze w życiu.
                                                  • szopen_cn Re: Znowu na tapecie: look, status, money 24.05.18, 22:56
                                                    urquhart napisał:


                                                    > Nie tak dawno jeden manager mi się wyzewnerznial ze nie ma lepszego korpopracow
                                                    > nika niz bialy mezczyzna ojciec rodziny i takich preferuje.
                                                    > Bo przyzwyczajony jest juz przez zone do poniżana, kontrolowania braku gratyfik
                                                    > acji i i do tego nigdy nie spieszy mu sie z powrotem do domu ,
                                                    > I do tego żadne organizacje prawo go nie chroni.

                                                    Tak z ciekawosci sie zapytam czy Ty, jako bialy mezczyzna (zgaduje), ojciec rodziny (sam pisales) osobiscie zaliczasz Siebie do tej kategorii najlepszych korpopracownikow z powodow wyzej wymienionych?

                                                  • urquhart Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 08:55
                                                    szopen_cn napisał:
                                                    > Tak z ciekawosci sie zapytam czy Ty, jako bialy mezczyzna (zgaduje), ojciec rod
                                                    > ziny (sam pisales) osobiscie zaliczasz Siebie do tej kategorii najlepszych korp
                                                    > opracownikow z powodow wyzej wymienionych?

                                                    Zaliczam się do wyższy leweltej gry, dziekimoim kompetencjom i związanych z nimi statusu atrakcyjność moja jest na tyle wysoka że firma jest zmotywowana żeby mnie doceniać bo sama ustawia się ławka rezerwowych :)
                                                    Czyż nie jak w związku ? :)
                                                  • urquhart Re: Znowu na tapecie: look, status, money 25.05.18, 09:06
                                                    > szopen_cn napisał:
                                                    > > Tak z ciekawosci sie zapytam czy Ty, jako bialy mezczyzna (zgaduje), ojci
                                                    > ec rod
                                                    > > ziny (sam pisales) osobiscie zaliczasz Siebie do tej kategorii najlepszyc
                                                    > h korp
                                                    > > opracownikow z powodow wyzej wymienionych?
                                                    >
                                                    > Zaliczam się do wyższy leweltej gry, dziekimoim kompetencjom i związanych z nim
                                                    > i statusu atrakcyjność moja jest na tyle wysoka że firma jest zmotywowana żeby
                                                    > mnie doceniać bo sama ustawia się ławka rezerwowych :)
                                                    > Czyż nie jak w związku ? :)

                                                    Dokładnie jak w cytacie Andzi poniżej:
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 21:42
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Nie, to Ty pisalas o oczekiwaniach. Ze KAZDY je ma. To jest Twoja mantra.

                                                    Bo ma je każdy. Ty też. Chociaż twierdzisz coś innego.

                                                    Ja si
                                                    > e tylko pytam co sie stanie w momencie gdy ktos zaoferuje wiecej.

                                                    ?

                                                    > No wlasnie chyba nie bardzo masz wplyw, bo to nie lezy w Twojej gestii, jest w
                                                    > pelni zalezne od drugiej osoby. Za to niezgodnosc z tym czego sie oczekiwalo z
                                                    > tym co sie realnie dostalo zawsze powoduje frustracje.

                                                    Nie jest w pełni zależne od drugiej osoby. Jest zależne od nas obojga. Od tego kogo wybierzemy, co zbudujemy.

                                                    > Sabat oferuje ruchanie i zainteresowanie. To moze byc duzo dla kogos kto nie ma
                                                    > ani jednego ani drugiego. Nie jest zas w stanie dac rzeczy, ktore daja sobie o
                                                    > soby dzielace wspolne zycie i codziennosc. Ruchania codziennie na przyklad ;-)
                                                    > Nie ma takiej mocy po prostu.

                                                    To coś jak w Twoim związku? Bo was chyba dzieli odległość.
                                                    I czy to nie są wymagania? Wspólne życie? Wsparcie? Codziennie ruchanie? Mój chłop codziennie nie dałby rady, a pomimo tego go kocham- liczy się ?

                                                    > Bo z nimi nie zyje, nie tworze zwiazkow. Moje relacje sa dobrowolne, Twoje nie
                                                    > ?

                                                    Ale żyłaś. I nie spełnił Twoich oczekiwań, dlatego się skończyło Twoje dawanie "bezinteresowne".

                                                    > Nie ma tak dobrze w zyciu - najpierw ty mi daj, a ja ci oddam. Wielu ludzi by c
                                                    > hcialo, zeby tak bylo, ale tak nie jest.

                                                    Nikt tak nie powiedział....najpierw Ty mi daj. Dawanie jest fajne i radosne gdy przynosi dobro...zadowolenie, szczęście, radość, wdzięczność. Gdy dajesz a ktoś ma to za nic, bierze jakby nie miało wartości to dawanie nie jest fajne. Bo dajesz wtedy rzeczy które nie mają wartości. Dajesz śmieci. Cokolwiek byś innego na ten temat nie sądziła, dla drugiej osoby są one śmieciami. I chuj strzelił bezinteresowność. Dawanie to również branie. To zaspokajanie swoich potrzeb.
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 22:30
                                                    zawle napisała:

                                                    > Bo ma je każdy. Ty też. Chociaż twierdzisz coś innego.

                                                    Dobrze, twierdz sobie co chcesz :-)

                                                    > Nie jest w pełni zależne od drugiej osoby. Jest zależne od nas obojga. Od tego
                                                    > kogo wybierzemy, co zbudujemy.

                                                    Jasne, wybierasz kogos kto bedzie chetny na to co chcesz mu dac :-) Bez sensu jest dawac niechciane prezenty. Tak, w tym sensie ma znaczenie kogo wybierasz.


                                                    > To coś jak w Twoim związku? Bo was chyba dzieli odległość.
                                                    > I czy to nie są wymagania? Wspólne życie? Wsparcie? Codziennie ruchanie? Mój ch
                                                    > łop codziennie nie dałby rady, a pomimo tego go kocham- liczy się ?

                                                    Nie oczekuje wymienionych przez Ciebie rzeczy, wlasnie z tego powodu ze zadne z nas, nawet gdyby chcialo, nie mogloby dac ich drugiej osobie. Ale jesli pytasz mnie o definicje zwiazku, to rzeczywiscie nie widze go jako cos co dzieje sie wylacznie w Krainie Rozowych Bezproblemowych Chmurek, w dodatku raz na jakis czas.

                                                    > Ale żyłaś. I nie spełnił Twoich oczekiwań, dlatego się skończyło Twoje dawanie
                                                    > "bezinteresowne".

                                                    To jest bardzo ciekawy temat, o ktorym sporo myslalam. Widze na przyklad u siebie, ze gdy dzieje sie w moim zyciu cos trudnego, realizuje np. jakies ciezkie przedsiewziecie, mam klopoty, albo cos sie przykrego wydarzylo, to wkladam w te naprawe, w walke, w wyjscie na prosta duzo energii. I mam wtedy taki wewnetrzny niedosyt, ze nie moge za wiele dac tym ktorych kocham, tym ktorzy sa mi bliscy. To jest przykre dla mnie. Chyba straty tej energii, sily ktore trace po drodze, zmeczenie jest zbyt duze. Ale gdy przychodzi czas spokoju, takiej stabilnosci jak teraz na przyklad, to wtedy bardziej na to dawanie sie otwieram. Moj dobrostan sie powieksza wiec i ja chce sie nim dzielic bardziej niz wtedy gdy bylo mi ciezko.


                                                    > Nikt tak nie powiedział....najpierw Ty mi daj. Dawanie jest fajne i radosne gdy
                                                    > przynosi dobro...zadowolenie, szczęście, radość, wdzięczność.
                                                    Gdy dajesz a kto
                                                    > ś ma to za nic, bierze jakby nie miało wartości to dawanie nie jest fajne.
                                                    Bo d
                                                    > ajesz wtedy rzeczy które nie mają wartości. Dajesz śmieci. Cokolwiek byś innego
                                                    > na ten temat nie sądziła, dla drugiej osoby są one śmieciami. I chuj strzelił
                                                    > bezinteresowność. Dawanie to również branie. To zaspokajanie swoich potrzeb.

                                                    Na to rada jest prosta- dawaj i patrz czy sprawiasz tym radosc. Tylko warunek- dawaj z miloscia, a nie z pozycji handlarza, ktory liczy na wzajemnosc. Jak masz problem ze nie dostalas z powrotem- to nie dawaj wcale.
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 22:43
                                                    mabelle2000 napisała:> Na to rada jest prosta- dawaj i patrz czy sprawiasz tym radosc. Tylko warunek-
                                                    > dawaj z miloscia, a nie z pozycji handlarza, ktory liczy na wzajemnosc. Jak mas
                                                    > z problem ze nie dostalas z powrotem- to nie dawaj wcale.

                                                    Czyli mam dostawać cudzą radość. Czyli coś tam jednak dostaję w zamian.
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 22:50
                                                    zawle napisała:

                                                    > Czyli mam dostawać cudzą radość. Czyli coś tam jednak dostaję w zamian.

                                                    Nie, on/ona dostaje radosc, a Ty sobie tylko patrzysz i jestes szczesliwa :-)
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 22:53
                                                    Ty mabelle to zbyt bystra nie jesteś,nie?:)))
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 23:01
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ty mabelle to zbyt bystra nie jesteś,nie?:)))

                                                    Pewnie nie jestem :-D Ale za to moje zycie jest takie jak chce i moje marzenia wciaz sie spelniaja, wiec to zupelnie bez znaczenia co myslisz o mnie Ty czy ktokolwiek inny :-)
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 07:06
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Pewnie nie jestem :-D Ale za to moje zycie jest takie jak chce i moje marzenia
                                                    > wciaz sie spelniaja, wiec to zupelnie bez znaczenia co myslisz o mnie Ty czy kt
                                                    > okolwiek inny :-)

                                                    Nie Ty pierwszana to wpadłaś jak osiągnąć taką szczęśliwość..ludzie religie na tym zbudowali..wystarczy nic nie oczekiwać;)
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 12:49
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie Ty pierwszana to wpadłaś jak osiągnąć taką szczęśliwość..ludzie religie na
                                                    > tym zbudowali..wystarczy nic nie oczekiwać;)

                                                    Teraz to Ty jestes malo bystra, chociaz z piec razy to tlumaczylam. Nie oczekuj, bo wtedy przyjdzie do ciebie samo.
                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 13:28
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie Ty pierwszana to wpadłaś jak osiągnąć taką szczęśliwość..ludzie relig
                                                    > ie na
                                                    > > tym zbudowali..wystarczy nic nie oczekiwać;)
                                                    >
                                                    > Teraz to Ty jestes malo bystra, chociaz z piec razy to tlumaczylam. Nie oczekuj
                                                    > , bo wtedy przyjdzie do ciebie samo.

                                                    To skomplikowane jakies wszystko. Czyli wchodzic w relecje bez oczekiwan? A na jakiej podstawie dokonujesz wyboru? Nie prognozy "korzysci" i zaspokojenia potrzeb? Sam wybor to pierwszy krok zeby osiagmac jakis oczekiwany rezultat, czy nie?
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 22.05.18, 15:00
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie Ty pierwszana to wpadłaś jak osiągnąć taką szczęśliwość..ludzie relig
                                                    > ie na
                                                    > > tym zbudowali..wystarczy nic nie oczekiwać;)
                                                    >
                                                    > Teraz to Ty jestes malo bystra, chociaz z piec razy to tlumaczylam. Nie oczekuj
                                                    > , bo wtedy przyjdzie do ciebie samo.

                                                    Ostatni raz....gówno prawda. Masz oczekiwania. Jak każdy. Dają bierzesz...jak każdy. Przestaniesz dawać gdy przestaniesz dostawać...jak każdy. Co do nieoczekiwania...nie zapuszczam się w meandry wiary....
                                                  • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 23.05.18, 14:11
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Wobec tego, w ramach wymiany złośliwości, powinienem postawić tezę, że latasz d
                                                    > o swojego kochanka przez pół Europy, bo to prawdopodobnie jedyny, który zgodził
                                                    > się Cię wyruchać.

                                                    NIe no, lata, bo jak KAg juz niejednokrotnie klarowala, Polacy sa w Polsce, Holendrzy w Holandii, a NIemcy w NIemczech i jak wiesz czego chcesz, to tam sie udajesz. Zgadzam sie z tym, jest to sluszna koncepcja. Zauwazylam tez, ze ludzie, ktorzy nie podrozuja rozciagaja dystanse kilometrowe, a podrozujacy skracaja.

                                                    'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 00:32

                                                    >
                                                    > Ale wiedzą o tym, że jak chce się wyrwać laskę na krótko to się płaci a jak chc
                                                    > e się double your dating to się unika jednostronnego płacenia?
                                                    > Wykształcone jakoś te młode?

                                                    Całkiem dobrze kształcone. Czy ktoś poza Lybblą stwierdza tę zależność? Płacisz chłopie za kawę czy ciastko to wyrywasz na krótko, skrupulatnie liczysz kasę żeby wyszło pół na pół wyrywasz perspektywicznie. Ja na przykladzie znajomych płci różnej i w różnym wieku nie.zauważyłam zależności. Może to kwestia miejsca na Ziemi i w innych światach dzieje się inaczej? Niech mnie ktoś oświeci.


                                                    > > Ja pisałam o RANDKACH. Już chyba pisałam o tym rozróżnieniu
                                                    > > , coś przeoczyłeś. Chyba w związku w powyższym twoje poniższe wywody nie
                                                    > są już aktualne.
                                                    >
                                                    > Doskonale rozumiem. Mówisz:
                                                    > `Za randki płaci mężczyzna. Po konsumpcji dzielimy się kosztami.'
                                                    > Czyli gdy mężczyzna płaci jest tylko kandydatem.
                                                    > Z tymi z którymi się bzykamy dzielimy się kosztami.
                                                    > I teraz pomyśl do jakich wniosków dochodzi średnio rozgarnięty facet mając tę i
                                                    > nformację od Ciebie?

                                                    Że jak bzyknie dobrze babkę i zostanie dopuszczony do następnych bzyknięć to jest zwolniony z dalszej opłaty. Jak bzyknie źle to inwestycja poszła się jebać ;-) Może być?
                                                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 02:44
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Całkiem dobrze kształcone.

                                                    I żeby znaleźć swą drugą połówkę muszą chodzić na randki? To ja się
                                                    pytam co w procesie kształcenia poszło nie tak? Jest tyle innych mozliwości by zawierać znajomości, wykształcone to potrafią. Randkowanie to akt desperacji.

                                                    > Czy ktoś poza Lybblą stwierdza tę zależność? Płacisz
                                                    > chłopie za kawę czy ciastko to wyrywasz na krótko,

                                                    Przecież nie spędzisz reszty życia z kobietą, która nie potrafi sobie zarobić na kawę czy ciastko. Nie ustawiasz się w sytuacjach, które eksponują Twoją majętność.
                                                    Przecież nie aplikujesz na stanowisko sponsora tylko ... no wiesz ekhm.
                                                    Jeśli jednak chcesz brać babki na kasę to na zdrowie, tylko proszę potem nie jęczeć,
                                                    że kobiety to świnie.

                                                    > skrupulatnie liczysz kasę żeby wyszło pół na pół wyrywasz perspektywicznie.

                                                    Jakie skrupulatne, jakie pół na pół? Mówiłaś nie płaceniu, zerze null bez żadnej refleksji :) Czekam na obserwacje praktykujących panów, którzy mieli okazje rwać
                                                    z kasą i bez kasy ;)

                                                    >Ja na przykladzie znajomych płci różnej i w różnym wieku nie.zauważyłam zależności.

                                                    Nie wiem czy dobrze patrzyłaś. Bo póki co mówisz o tym, że
                                                    ludzie wykonują bezmyslnie skrypt `facet płaci'.
                                                    Ja mówię, że success rate wzrasta gdy odejść od tego zabobonu.

                                                    > Może to kwestia miejsca na Ziemi i w innych światach dzieje się inaczej? Niech mnie ktoś oświeci.

                                                    O Pani. Na zgniłym zachodzie to dopiero jest inaczej.


                                                    > Że jak bzyknie dobrze babkę i zostanie dopuszczony do następnych bzyknięć to je
                                                    > st zwolniony z dalszej opłaty. Jak bzyknie źle to inwestycja poszła się jebać ;
                                                    > -) Może być?

                                                    Wiedza `jak dobrze bzyknąć babkę' ponad statusem i pieniędzmi. Lybblasto ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 22:51
                                                    lybbla napisał:

                                                    > i gdy chcą podkreślić swoją niezależność czynią to dzieląc opłaty.

                                                    Tu nie chodzi o niezaleznosc, tylko o logiczna konsekwencje wynikajaca z faktu, ze oboje zarabiamy pieniadze.


                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 23:00
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Tu nie chodzi o niezaleznosc, tylko o logiczna konsekwencje wynikajaca z faktu,
                                                    > ze oboje zarabiamy pieniadze.

                                                    Właśnie. I jeszcze można by dodać, że to podkreśla fakt oferowania przez kobietę danemu mężczyźnie swojej namiętności zupełnie dobrowolnie, a nie na zasadzie reguły wzajemności za jego zaangażowanie finansowe.
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 04:45
                                                    lybbla napisał: > Tymczasem kobiety zaczynają świadomie formatować swoje związki
                                                    > i gdy chcą podkreślić swoją niezależność czynią to dzieląc opłaty.
                                                    > Frajerom tradycyjnie pozwalają płacić.

                                                    Podobnie o tym myślę. Tyle że mam wyjebane na podkreślanie tego co mam od dawna. I nie wierzę że kobiety frajerom każą płacić a niefrajerom nie. Chociaż pewnie te co skubią panów a łup oddają swoim mężczyznom tak mają;) Ale a tych rejonach nie bywam
                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 19:52
                                                    lybbla

                                                    > Kiedyś sucha bułka z jogurtem stanowiła preludium do
                                                    > radosnych igraszek. To właśnie to co zdarzyło się po bułce z jogurtem
                                                    > powoduje, że mamy sentyment do świeżej bułki z jogurtem pod sklepem.
                                                    > Ludzie czy wyście już podziadzieli do reszty?
                                                    >
                                                    Lubię bułkę w dalszym ciągu i kawę na wynos z maca:) wciaz siedze w parku i wtryniam z kumpla, to fajna przygoda, czas przyjemnie leci. Ale nie wydaje mi się zebym znała choć jednego mężczyznę który uznały to za godne uwagi, to raczej wy macie spięte dupy ale pewnie w odpowiedzi na spięte poslady kobiet albo wlasnie przez "wiedzę" wzięta z internetu:) myślę że to kwestia wieku, ludziom bulka sie nie kojarzy z wygodą, komfortem, dobrobytem to raczej "symbol" bidy, bo co ta że posiłek? Raczej dla bidoty:)
                                                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 20:59
                                                    bgz0702 napisała:


                                                    > Lubię bułkę w dalszym ciągu i kawę na wynos z maca:) wciaz siedze w parku i wtr
                                                    > yniam z kumpla, to fajna przygoda, czas przyjemnie leci.

                                                    A masz jakieś skojarzenia kulinarne z seksem. Tzn. zdarza Ci się, że np
                                                    jedząc ogórkową przypomina Ci się orgazm w sześćdziesiątym dziewiątym?

                                                    > Ale nie wydaje mi się
                                                    > zebym znała choć jednego mężczyznę który uznały to za godne uwagi,

                                                    Te Twoje zaimki, unikaj ich bo tak sama za chwilę nie będziesz wiedziała o czym pisałaś. Co znaczy w Twej wypowiedzi `to'

                                                    > to raczej wy macie spięte dupy ale pewnie w odpowiedzi na spięte poslady kobiet albo wlasnie przez "wiedzę" wzięta z internetu:)

                                                    Spinamy dupy gdy się nasze Panie największym dildo zaczynają bawić z łobuzerskim uśmiechem. To silniejsze od nas.
                                                    Specjalistami od rozluźniania pośladków czynnym i biernym też jesteśmy,
                                                    po części dzięki internetowi po części dzięki obecności wykwalifikowanych masażystów w rodzinie.

                                                    A jak tam u Ciebie mąż radzi sobie z Twoim spięciem, czy kawa z Maca wystarcza?

                                                    > myślę że to kwestia wieku, ludziom bulka
                                                    > sie nie kojarzy z wygodą, komfortem, dobrobytem to raczej "symbol" bidy, bo co
                                                    > ta że posiłek? Raczej dla bidoty:)

                                                    Ja mówię o dobrobycie. Ja mówię o byciu szczęśliwym. Czujesz się szczęśliwa bgz?
                                                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 21:03
                                                    lybbla napisał:


                                                    > Ja mówię o dobrobycie. Ja mówię o byciu szczęśliwym. Czujesz się szczęśliwa bg
                                                    > z?

                                                    Ja nie mówię o dobrobycie.
                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 21:48
                                                    lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > Te Twoje zaimki, unikaj ich bo tak sama za chwilę nie będziesz wiedziała o czy
                                                    > m pisałaś. Co znaczy w Twej wypowiedzi `to'
                                                    >
                                                    > Spinamy dupy gdy się nasze Panie największym dildo zaczynają bawić z łobuzerski
                                                    > m uśmiechem. To silniejsze od nas.
                                                    > Specjalistami od rozluźniania pośladków czynnym i biernym też jesteśmy,
                                                    > po części dzięki internetowi po części dzięki obecności wykwalifikowanych masaż
                                                    > ystów w rodzinie.
                                                    >
                                                    > A jak tam u Ciebie mąż radzi sobie z Twoim spięciem, czy kawa z Maca wystarcza?
                                                    >
                                                    > Ja mówię o dobrobycie. Ja mówię o byciu szczęśliwym. Czujesz się szczęśliwa bg
                                                    > z?

                                                    Czuję twoje ciśnienie tętnicze nawet przez telefon;)) ciężki pracowity dzień i za duzo kawy?:) tak, jestem szczęśliwa. W 69 mnie jeszcze nie było, mąż lubi kawe z maca:) tel mi wywija różne numery i nie mam kontroli nad nim...ofiary losu nawet nad sprzętem nie potrafią panowac:)) jednym okiem klikam w tel, drugim robie co innego i takie efekty, ale dajesz rade?:)

                                                    Ja też nie mówię o dobrobycie, to odniesienie bylo do luksusu jakim jest komfort swobodnego wydawania kasy i przez ten to właśnie jesteś oceniany, a ten raczej nie kojarzy się z bułka w parku, raczej nie zapraszasz laski na bułkę na randce;) moglaby cie źle ocenic i nic by z tego nie bylo, strata okazji i szczęścia(?) :)
                                                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 22:49
                                                    bgz0702 napisała:


                                                    > Czuję twoje ciśnienie tętnicze nawet przez telefon;)) ciężki pracowity dzień i
                                                    > za duzo kawy?:)

                                                    To źle czujesz, jestem niskociśnieniowy, siła spokoju to moje drugie imię.

                                                    > tak, jestem szczęśliwa.

                                                    Powiedz to mu dzisiaj.

                                                    > W 69 mnie jeszcze nie było,

                                                    Liczyłem, że przez podanie akurat tego roku otworzę jakieś kulinarne skojarzenia z
                                                    baraszkowaniem.

                                                    > jednym okiem klikam w tel, drugim robie co innego i takie efekty, ale dajesz rade?:)

                                                    Siarczysty klaps może by dał jakieś efekty.


                                                    > Ja też nie mówię o dobrobycie, to odniesienie bylo do luksusu jakim jest komfor
                                                    > t swobodnego wydawania kasy i przez ten to właśnie jesteś oceniany, a ten racze
                                                    > j nie kojarzy się z bułka w parku, raczej nie zapraszasz laski na bułkę na rand
                                                    > ce;) moglaby cie źle ocenic i nic by z tego nie bylo, strata okazji i szczęścia
                                                    > (?) :)

                                                    Ale od kiedy to mnie zależy na poddawanie się ocenie?
                                                    Pustakom patrzącym na kasę mówimy nie.
                                                    Obdarowywanie niejedno ma imię.
                                                    Zabranie kobiety do eleganckiej knajpy to pójście na łatwiznę.
                                                    A możesz zabrać pod kolejowy most.
                                                    Przy odpowiedniej osobie nawet kanapka potrafi smakować niebiańsko,
                                                    wszystko zależy od wyczucia sytuacji.
                                                    Widzisz jak wiele szczęścia straciłaś przez mrzonki o luksusie? ;)
                                                  • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 23:56
                                                    lybbla napisał:

                                                    > To źle czujesz, jestem niskociśnieniowy, siła spokoju to moje drugie imię.

                                                    > Liczyłem, że przez podanie akurat tego roku otworzę jakieś kulinarne skojarzeni
                                                    > a z
                                                    > baraszkowaniem.
                                                    >
                                                    > Ale od kiedy to mnie zależy na poddawanie się ocenie?
                                                    > Pustakom patrzącym na kasę mówimy nie.
                                                    > Obdarowywanie niejedno ma imię.
                                                    > Zabranie kobiety do eleganckiej knajpy to pójście na łatwiznę.
                                                    > A możesz zabrać pod kolejowy most.
                                                    > Przy odpowiedniej osobie nawet kanapka potrafi smakować niebiańsko,
                                                    > wszystko zależy od wyczucia sytuacji.
                                                    > Widzisz jak wiele szczęścia straciłaś przez mrzonki o luksusie? ;)

                                                    Jesteś niesamowity:) wszystko co ci się sprawdza, jest ok, tobie ma się sprawdzać:)
                                                    smacznych kanapek ci życzę, tylko nie uśnij podczas jedzenia:)) najlepiej popijaj kawą, ja mam wysokie ciśnienie więc stawiam na melisę:)) pa, muszę spać, a wiesz jak z wysokim ciśnieniem...?:))
                                                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 17:36
                                                    bgz0702 napisała:


                                                    > > Najlepsza droga do friendzone, do małżeństwa bez seksu i do bycia walonym
                                                    > po ro
                                                    > > gach;)
                                                    >
                                                    > Bo płaci na randce? :)

                                                    Zapytaj dziada Marka ;) Ujął to słowami jego kumpla, że w ich otoczeniu
                                                    to tylko ich żony są `porządne'. Marka `zmroziło' bo wiadome mu było, że żona
                                                    owego kumpla ma lekkie podejście do wierności małżeńskiej.
                                                    Jeśli myślisz, że od Twojej karty kredytowej coś zależy to rzeczywiście masz rację
                                                    przygotuj się jednak na to, że świat Twój już nigdy nie będzie taki jaki chciałbyś, żeby był.
                                                    Bowiem nikt nie chce być kwiatkiem do kożucha;)
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 18:13
                                                    lybbla napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > > Najlepsza droga do friendzone, do małżeństwa bez seksu i do bycia walonym po rogach;)
                                                    > >
                                                    > > Bo płaci na randce? :)
                                                    >
                                                    > Zapytaj dziada Marka ;) Ujął to słowami jego kumpla, że w ich otoczeniu to tylko ich żony są `porządne'. Marka `zmroziło' bo wiadome mu było, że żona owego kumpla ma lekkie podejście do wierności małżeńskiej.
                                                    --------------------------
                                                    To nie wynika z kart, tylko z charakterów. Ciekawe o tym jogurcie i bułce, bo tak było w czasach studenckich. Kasa nie miała znaczenia, tylko inne czynniki.
                                                    O friendzonach niczego nie wiem, bo szczęśliwie nie doświadczyłem.
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 18:56
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > To nie wynika z kart, tylko z charakterów. Ciekawe o tym jogurcie i bułce, bo t
                                                    > ak było w czasach studenckich. Kasa nie miała znaczenia, tylko inne czynniki.

                                                    To chyba kwestia czasow. W moich juz w liceum kasa miala znaczenie. Szpan, pojedynki na ubior i gadzety, a w starszych latach na samochody kupione przez tatusia i szastanie kasa na imprezach. I nie da sie ukryc, ze tacy chlopcy zawsze mieli wokol siebie sporo lasek.
                                                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 19:42
                                                    sabat3 napisał:


                                                    > To chyba kwestia czasow. W moich juz w liceum kasa miala znaczenie. Szpan, pojedynki na ubior i gadzety, a w starszych latach na samochody kupione przez tatusia i szastanie kasa na imprezach. I nie da sie ukryc, ze tacy chlopcy zawsze mi
                                                    > eli wokol siebie sporo lasek.

                                                    Sabat, a umiejętność gry na gitarze nie miała znaczenia? A opowiadanie o bezkresach wszechświata z nawiązaniami do mitologii i prozy Gombrowicza pod rozgwieżdżonym niebem nie miała znaczenia? A kształtne poślady nie miały znaczenia? Jak się nie miało ŻADNEJ z tych umiejętności to wtedy kończyło się
                                                    w rynsztoku z bredniami typu najważniejsza jest kasa. Otóż nie jest.
                                                    Co Cię pcha do kobiet dla których najważniejsza jest kasa?
                                                  • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 22:12
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Sabat, a umiejętność gry na gitarze nie miała znaczenia? A opowiadanie o bezkre
                                                    > sach wszechświata z nawiązaniami do mitologii i prozy Gombrowicza pod rozgwieżd
                                                    > żonym niebem nie miała znaczenia? A kształtne poślady nie miały znaczenia? Jak
                                                    > się nie miało ŻADNEJ z tych umiejętności to wtedy kończyło się
                                                    > w rynsztoku z bredniami typu najważniejsza jest kasa. Otóż nie jest.
                                                    > Co Cię pcha do kobiet dla których najważniejsza jest kasa?

                                                    Mon, oczywiście że gra na gitarze, pierdolenie o Bogu, Szopenie, sensie życia i idei sztuki dla sztuki pod rozgwieżdżonym nieboskłonem RÓWNIEŻ miały znacznie w tamtych latach.
                                                    Tylko trochę się, kurwa, obawiam, że w naszym wieku już nie mają :D
                                                    Świat nie jest jednowymiarowy, to gigantyczny tygiel, w którym to się wszystko miesza i przeplata. Jedno drugiego nie wyklucza.
                                                    Niemniej - czy obecnie, w Twoim wieku, szybciej wyrwiesz babkę na grę na gitarze, dywagacje Kartezjusza, przemowy godne ewangelickiego pastora, czy raczej na najnowszy model Merca, garnitur z haute couture, uczestnictwo w projekcie Apollo czy garść dukatów skradzionych irlandzkiemu skrzatowi na skraju tęczy?
                                                    Trochę to smutne, ale można powiedzieć, że czas zweryfikował, które wartości naprawdę miały znaczenie i były istotne. Im jesteśmy starsi, tym mniej żywiołów gra w naszych sercach, tym chłodniejsi i bardziej zepsuci zabawkami tego świata. Mniej porywów serca, więcej kalkulacji.
                                                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 23:05
                                                    sabat3 napisał:


                                                    > Tylko trochę się, kurwa, obawiam, że w naszym wieku już nie mają :D

                                                    Bo się wyrywa na kutasa.

                                                    > Trochę to smutne, ale można powiedzieć, że czas zweryfikował, które wartości na
                                                    > prawdę miały znaczenie i były istotne.

                                                    Jak sobie pomyślę jak to czas zweryfikował wartości to mnie się micha cieszy:)

                                                    `Kutas-wielki, prężący się, gibający się, to w tę, czy w tamtą stronę, poddający się pieszczotom i muśnięciom to przecież kwintesencja mięsa, które smakuje jak żadne, ale to żadne inne.'

                                                    > Im jesteśmy starsi, tym mniej żywiołów g
                                                    > ra w naszych sercach, tym chłodniejsi i bardziej zepsuci zabawkami tego świata.
                                                    > Mniej porywów serca, więcej kalkulacji.

                                                    Łżesz w żywe oczy :P Czy z forum to jak Marek wyczytałeś?
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 23:22
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Łżesz w żywe oczy :P Czy z forum to jak Marek wyczytałeś?

                                                    Nie, on dopiero na pierwszym levelu ;-) Kasa, kasa, kasa, wokol same spiski i ja biedna ofiara. Zawsze trzeba walczyc, zeby cos wyszarpac dla siebie. Ci z drugiego levelu to handlowcy, cos dac zeby cos dostac. Wyliczeni jak ksiegowi, wciaz plota bajki o wzajemnym spelnianiu potrzeb i tym podobne bzdury. Na koncu jest trzeci level - masz wszystko co potrzebujesz, wiec dajesz z miloscia otrzymujac wielokrotnosc. Mozna sie plawic w szczesciu bez ograniczen. Wystarczy osiagnac trzeci poziom ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 08:05
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Łżesz w żywe oczy :P Czy z forum to jak Marek wyczytałeś?
                                                    >
                                                    > Nie, on dopiero na pierwszym levelu ;-) Kasa, kasa, kasa, wokol same spiski i ja biedna ofiara. Zawsze trzeba walczyc, zeby cos wyszarpac dla siebie. Ci z drugiego levelu to handlowcy, cos dac zeby cos dostac. Wyliczeni jak ksiegowi, wciaz plota bajki o wzajemnym spelnianiu potrzeb i tym podobne bzdury. Na koncu jest trzeci level - masz wszystko co potrzebujesz, wiec dajesz z miloscia otrzymujac wielokrotnosc. Mozna sie plawic w szczesciu bez ograniczen. Wystarczy osiagnac trzeci poziom ;-).
                                                    ------------------------
                                                    Jest to bliskie mi spojrzenie. Dodam, że osiągnąć ten trzeci poziom czasami nie jest trudno, a utrzymać - bardzo trudni.
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 09:15
                                                    mabelle2000 napisała: Na ko
                                                    > ncu jest trzeci level - masz wszystko co potrzebujesz, wiec dajesz z miloscia o
                                                    > trzymujac wielokrotnosc. Mozna sie plawic w szczesciu bez ograniczen. Wystarczy
                                                    > osiagnac trzeci poziom ;-).

                                                    Mabelle i jej kraina szczęśliwości:)) Wystarczy nic nie oczekiwać żeby dostać wielokrotność:))
                                                  • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 17:25
                                                    zawle napisała:

                                                    > Mabelle i jej kraina szczęśliwości:)) Wystarczy nic nie oczekiwać żeby dostać w
                                                    > ielokrotność:))

                                                    Alez sie tak nie podniecaj. Przeciez nie ja to wymyslilam :-)
                                                  • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 21.05.18, 18:23
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Alez sie tak nie podniecaj. Przeciez nie ja to wymyslilam :-)

                                                    Nie przesadzaj z tym podniecaniem. Nie Ty to wymysliałaś, ale Ty to kupiłas.
                                                  • rekreativa Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 20:54
                                                    "Szpan, pojedynki na ubior i gadzety, a w starszych latach na samochody kupione przez tatusia i szastanie kasa na imprezach"

                                                    Serio? To współczuję.
                                                    Ja jestem z frakcji "bułka z jogurtem".
                                                  • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 21:41
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "Szpan, pojedynki na ubior i gadzety, a w starszych latach na samochody kupione
                                                    > przez tatusia i szastanie kasa na imprezach"
                                                    >
                                                    > Serio? To współczuję.
                                                    > Ja jestem z frakcji "bułka z jogurtem".

                                                    Ja też. I do tego gitara :-)
                                                  • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 19:25
                                                    marek.zak1 napisał:


                                                    > O friendzonach niczego nie wiem, bo szczęśliwie nie doświadczyłem.

                                                    Ale masz pojęcie o żonach bogatych mężów, według Twojego kolegi większość zdradza.

                                                    A mogę zapytać co nieszczęśliwego w wylądowaniu we friendzone?
                                                    Masz wiedzę o kobietach z pierwszej ręki.
                                                    A nie tak jak Ty bazujesz na tym co Ci Ela powie :)
                                                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 20:04
                                                    lybbla napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > O friendzonach niczego nie wiem, bo szczęśliwie nie doświadczyłem.
                                                    >
                                                    > Ale masz pojęcie o żonach bogatych mężów, według Twojego kolegi większość zdradza.
                                                    >
                                                    > A mogę zapytać co nieszczęśliwego w wylądowaniu we friendzone?
                                                    > Masz wiedzę o kobietach z pierwszej ręki.
                                                    > A nie tak jak Ty bazujesz na tym co Ci Ela powie :)
                                                    -----------------------
                                                    Nie wiem, czy większość. Pisałem o tym, że kasa faceta NIE decyduje na podstawie kilku przykładów. .
                                                    O friendzonie napisałem, że na szczęście nie znam tematu, gdyż dla mnie osobista relacja z kobietami bez erotyki nie ma sensu i takowej nie utrzymywałem.
                                                    Bazuję na wiedzy z forum :)
                          • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 15:29
                            mabelle2000 napisała:

                            > Teraz tez jestes uzalezniona, nawet bardziej niz wtedy gdy mialas male dziecko
                            > i nie znalas jezyka. Bo teraz trzymasz sie goscia bez powodu.

                            Nie, mam byc sama tak jak Ty. Nie wszyscy pragna byc samemu w zyciu, jezdzac tylko na ruchanko w weekendy. Podazanie twoja droga Mabelle mnie nie interesuje i nie ciagnij mnie w jej strone, bo ani to dla mnie droga do szczescia ani zaden cymes. Moje kolezanki mnie namawiaja zeby wykrasc mu dziecko, uciec i zyc z alimentow na dziecko i na siebie, bo podobniez mimo braku malzenstwa moge to i tak wywalczyc. A jak im tlumacze, ze ten czlowiek mi nic nie zrobil i nie jest mi nic winien i tego nigdy, przenigdy mu nie zrobie, to tez wybaluszaja na mnie oczy jak Ty. Kazdy uwaza o innym czlowieku, bedacym w innej sytuacji, ze powinien postapic tak, jak on zrobil czy by zrobil. Glupota. To, ze Ty osisgnelas szczescie kopiac meza w dupala i zyjac samotnie i niezaleznie, to wcale nie znaczy, ze ja je osiagne, wrecz przeciwnie: na pewno nie. Prosze zrozum: tu jest moj dom, tu czuje sie dobrze i tu zostane dopoty, dopoki nie znajde domu rownie dobrego. Ten nowy dom musi rowniez posiadac mezczyzne na stanie. Niefeministyczne, za malo niezalezne? NIe szkodzi. Tak chce.

                            'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                            • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 15:39

                              > Nie, mam byc sama tak jak Ty. Nie wszyscy pragna byc samemu w zyciu, jezdzac ty
                              > lko na ruchanko w weekendy. Podazanie twoja droga Mabelle mnie nie interesuje i
                              > nie ciagnij mnie w jej strone, bo ani to dla mnie droga do szczescia ani zaden
                              > cymes. Moje kolezanki mnie namawiaja zeby wykrasc mu dziecko, uciec i zyc z al
                              > imentow na dziecko i na siebie, bo podobniez mimo braku malzenstwa moge to i ta
                              > k wywalczyc. A jak im tlumacze, ze ten czlowiek mi nic nie zrobil i nie jest mi
                              > nic winien i tego nigdy, przenigdy mu nie zrobie, to tez wybaluszaja na mnie o
                              > czy jak Ty. Kazdy uwaza o innym czlowieku, bedacym w innej sytuacji, ze powinie
                              > n postapic tak, jak on zrobil czy by zrobil. Glupota. To, ze Ty osisgnelas szcz
                              > escie kopiac meza w dupala i zyjac samotnie i niezaleznie, to wcale nie znaczy,
                              > ze ja je osiagne, wrecz przeciwnie: na pewno nie. Prosze zrozum: tu jest moj d
                              > om, tu czuje sie dobrze i tu zostane dopoty, dopoki nie znajde domu rownie dobr
                              > ego. Ten nowy dom musi rowniez posiadac mezczyzne na stanie. Niefeministyczne,
                              > za malo niezalezne? NIe szkodzi. Tak chce.

                              Szczerze napisane, Kitty. Ja jestem z innej opcji, tej puszczającej gałąź zanim złapie się drugą (bez żadnej gwarancji ze się ją w ogóle złapie), ale rozumiem doskonale uczucia jakie tobą kierują. Ty jesteś zdolna żyć jak żyjesz, ja bym nie mogła, ty nie możesz znieść pustego domu na co dzień, dla mnie jest to cena którą mogę zapłacić.
                              I nie pisz proszę ze to "niefeministyczne". Trzymanie się nadgniłych kompromisów i rozglądanie się już za świeżym kąskiem obserwuję częściej u mężczyzn, to nie jest na pewno domena kobiet.
                            • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 16:12

                              hello-kitty2 napisała:


                              > Nie, mam byc sama tak jak Ty. Nie wszyscy pragna byc samemu w zyciu, jezdzac ty
                              > lko na ruchanko w weekendy. Podazanie twoja droga Mabelle mnie nie interesuje i
                              > nie ciagnij mnie w jej strone, bo ani to dla mnie droga do szczescia ani zaden
                              > cymes.

                              A kto Ci mowi ze masz zyc tak jak ja ? Sugeruje Ci tylko zebys nie zamieniala jednego gowna na drugie TAKIE SAMO, bo to i tak nie da Ci tego czego szukasz.

                              Moje kolezanki mnie namawiaja zeby wykrasc mu dziecko, uciec i zyc z al
                              > imentow na dziecko i na siebie, bo podobniez mimo braku malzenstwa moge to i ta
                              > k wywalczyc.

                              Ale wtedy obnizy Ci sie znacznie poziom materialny, a tego boisz sie jak ognia.

                              A jak im tlumacze, ze ten czlowiek mi nic nie zrobil i nie jest mi
                              > nic winien i tego nigdy, przenigdy mu nie zrobie, to tez wybaluszaja na mnie o
                              > czy jak Ty.

                              Zyjesz w kraju gdzie standardem jest opieka naprzemienna, a forumowiczow traktujesz jak debili. Nieladnie.

                              Kazdy uwaza o innym czlowieku, bedacym w innej sytuacji, ze powinie
                              > n postapic tak, jak on zrobil czy by zrobil. Glupota.

                              Wiec krotko- czego chcesz ? Zeby ktos wzial odpowiedzialnosc za Ciebie i Twoje zycie ? Nie ma tak dobrze, musisz ruszyc dupe sama. A jesli chcesz zwiazku, to zeby cos dostac musisz najpierw cos dac. Zastanow sie wiec co masz do zaoferowania drugiej osobie.

                              To, ze Ty osisgnelas szcz
                              > escie kopiac meza w dupala i zyjac samotnie i niezaleznie, to wcale nie znaczy,
                              > ze ja je osiagne,

                              Ludzie sie rozstaja z powodow ktore sa dla nich wazne, dociera to do Ciebie ?

                              Prosze zrozum: tu jest moj d
                              > om, tu czuje sie dobrze i tu zostane dopoty, dopoki nie znajde domu rownie dobr
                              > ego.

                              No i tajemnica rozwiazana- szukam kolejnej galezi gdzie moge sie zaczepic. Ponizej okreslonych standardow nie schodze.

                              Ten nowy dom musi rowniez posiadac mezczyzne na stanie. Niefeministyczne,
                              > za malo niezalezne? NIe szkodzi. Tak chce.

                              Najpierw to Ty zrob porzadek w swojej glowie.
                              • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 20:23
                                mabelle2000 napisała:

                                > Zyjesz w kraju gdzie standardem jest opieka naprzemienna, a forumowiczow traktu
                                > jesz jak debili. Nieladnie.

                                A co to ma do tematu tego watku? To raz, a dwa gdybys mnie czytala uwaznie przez te lata, to bys wiedziala, ze ja nigdy nie chcialam sama wychowywac dziecka, w zadnym ukladzie ani samodzielnie ani naprzemiennie. Wiec standard ten czy tamtem ma sie nijak do mojego zycia. I nie bardzo rozumiem w czym traktuje forumowiczow jak debili? Podajac swoje obserwacje z bycia na portalu randkowym?

                                > Wiec krotko- czego chcesz ?

                                Mabelle ja takie sprawy to omawiam z wieloletnimi bliskimi przyjaciolmi, a nie bede ich omawiac z Toba.

                                > Ludzie sie rozstaja z powodow ktore sa dla nich wazne, dociera to do Ciebie ?

                                No wiec niech dotrze to do Ciebie: skoro sie nie rozstaje tzn ze nie mam waznego powodu. TRzymaj sie swojej wlasnej zasady. I przestan mnie odwiecznie maglowac dlaczego sie z czlowiekiem nie rozstaje, jakbym nierozstajac sie popelniala jakies przestepstwo. Na policje zadzwon! Kitty sie nie rostaje, zabrac ja, na dolek! ;-)

                                > No i tajemnica rozwiazana- szukam kolejnej galezi gdzie moge sie zaczepic. Poni
                                > zej okreslonych standardow nie schodze.

                                Dokladnie tak. Przyjmij to do wiadomosci i sie z tym pogodz, bo inaczej z mojej strony nie bedzie.
                                • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 21:42
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > A co to ma do tematu tego watku? To raz, a dwa gdybys mnie czytala uwaznie prze
                                  > z te lata, to bys wiedziala, ze ja nigdy nie chcialam sama wychowywac dziecka,
                                  > w zadnym ukladzie ani samodzielnie ani naprzemiennie. Wiec standard ten czy tam
                                  > tem ma sie nijak do mojego zycia. I nie bardzo rozumiem w czym traktuje forumow
                                  > iczow jak debili? Podajac swoje obserwacje z bycia na portalu randkowym?

                                  Wiec jak nie chcialas nigdy wychowywac sama dziecka, to nie pisz ze " ja bym nigdy facetowi dziecka nie zabrala", bo to obluda w czystej postaci.

                                  > Mabelle ja takie sprawy to omawiam z wieloletnimi bliskimi przyjaciolmi, a nie
                                  > bede ich omawiac z Toba.

                                  To bylo pytanie retoryczne " czego chcesz". Przeciez dokladnie napisalas czego. Mnie to ani ziebi ani grzeje.

                                  > No wiec niech dotrze to do Ciebie: skoro sie nie rozstaje tzn ze nie mam wazneg
                                  > o powodu. TRzymaj sie swojej wlasnej zasady. I przestan mnie odwiecznie maglowa
                                  > c dlaczego sie z czlowiekiem nie rozstaje, jakbym nierozstajac sie popelniala j
                                  > akies przestepstwo. Na policje zadzwon! Kitty sie nie rostaje, zabrac ja, na do
                                  > lek! ;-)

                                  Ani Cie nie magluje, ani mnie interesuje z kim zyjesz. Sprzecznosci sobie tylko wylapuje.

                                  > Dokladnie tak. Przyjmij to do wiadomosci i sie z tym pogodz, bo inaczej z mojej
                                  > strony nie bedzie.

                                  Szczerze ? Mam to w nosie, to nie moje zycie, nic mi do niego.
                                  • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 22:06
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > Wiec jak nie chcialas nigdy wychowywac sama dziecka, to nie pisz ze " ja bym ni
                                    > gdy facetowi dziecka nie zabrala", bo to obluda w czystej postaci.

                                    NIe widze obludy. Chyba wyraznie napisalam, ze przyjaciolki namawiaja mnie do zabrania i wywiezienia dziecka czysto DLA KASY, bo mozna. Obcinasz co waznejsze koncowki i tropisz oblude :)
                                    • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 06:42
                                      hello-kitty2 napisała:
                                      > NIe widze obludy. Chyba wyraznie napisalam, ze przyjaciolki namawiaja mnie do z
                                      > abrania i wywiezienia dziecka czysto DLA KASY, bo mozna. Obcinasz co waznejsze
                                      > koncowki i tropisz oblude :)

                                      Myślę że nie obłuda tylko kłamstwo. Stałaś się niewyrażna bo kłamiesz? Skoro twoje pzryjaciółki ( chyba dobrze znają Ciebie i Twoją sytuację jak przyjaciółki) sugerują Ci zabranie dziecka dla kasy to się zastanawiam czy te Twoje samodzilności to nie kreacja forumowa? Niby dobrze zarabiasz a dostajesz sugestie żeby żyć z alimentów na siebie i dziecko. Dziwnie nielogiczne. Żyjesz z księciem?
                                      • rekreativa Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 18:04
                                        "Niby dobrze zarabiasz a dostajesz sugestie żeby żyć z alimentów na siebie i dziecko. Dziwnie nielogiczne"

                                        Jeśli pracuje i zarabia, to niby jakie alimenty na siebie?
                                        • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 20:57
                                          rekreativa napisała:

                                          > "Niby dobrze zarabiasz a dostajesz sugestie żeby żyć z alimentów na siebie i dz
                                          > iecko. Dziwnie nielogiczne"
                                          >
                                          > Jeśli pracuje i zarabia, to niby jakie alimenty na siebie?

                                          Wyjasniam: sugerowaly zeby spierdzielac do Polski. Bedac w Polsce fizycznie nie moglabym pracowac tu, gdzie pracuje teraz, zatem musialabym sie zwolnic. Gdybym podjela taka sama prace w Polsce (jesli w ogole bym znalazla), to zarabialabym prawdopodobnie pare albo paranascie razy mniej, stad pewnie mialy na mysli wyrownanie w postaci alimentow na mnie. Z tym ze ja te proby rozmow ucinam, bo sa dla mnie tak nic niewnoszace do mojego zycia i nieinteresujace jak te tu. Ja o portalach randkowych i facetach, a wy o dziciorach i kasie. Rozczarowywujace. Dla protokolu: ja juz etap dzieciorowania i dorabiania sie mam za soba, szybko mi poszlo, hehe
                                          • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 18.05.18, 08:24
                                            hello-kitty2 napisała:
                                            > Wyjasniam: sugerowaly zeby spierdzielac do Polski.

                                            O kurwa..a co tam się u was na zachodzie dzieje? Bo mu tu nic nie wiemy..wojna wam się szykuje? Czy chłop Cię bije? No bo skoro masz dobrą pracę jak twierdzisz i dajesz radę to przed czym masz spierdzielać? To musi być coś poważnego skoro przyjaciółki sugerują ci żebyś zabierała ze sobą swoje nie umiejące mówić po polsku i silnie związane z ojcem dziecko i spierdzielała do Polski.
                                            • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 18.05.18, 09:06
                                              zawle napisała:

                                              > O kurwa..a co tam się u was na zachodzie dzieje? Bo mu tu nic nie wiemy..wojna
                                              > wam się szykuje? Czy chłop Cię bije? No bo skoro masz dobrą pracę jak twierdzis
                                              > z i dajesz radę to przed czym masz spierdzielać? To musi być coś poważnego skor
                                              > o przyjaciółki sugerują ci żebyś zabierała ze sobą swoje nie umiejące mówić po
                                              > polsku i silnie związane z ojcem dziecko i spierdzielała do Polski.

                                              LEca na kase (dobra jedna co Holendrzy jej nie leza, bo mi sie nieslusznie liczba mnoga wkradla), kazda mysli jakby sie tu ustawic, hehe, tylko na forum zadna nie leci na kase oprocz mnie, taka zagadka ;-)
                                              • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 18.05.18, 09:13
                                                Kicia, ale czy ty się zastanowiłaś ile Ty będziesz musiała oddawać facetowi z dużą kasą gdy podejmiesz decyzję o rozstaniu? :))
                                                To u was w tym odległym kraju alimenty na syna i na Ciebie będą większe niż Twoja obecna pensja? I co gdy chłop straci pracę- sama napisałaś że takie rzeczy się zdarzają? Te Twoje przyjaciółki to zbyt bystre nie są poza tym że lecą jak Ty na kasę, co?
                                      • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 20:48
                                        zawle napisała:

                                        > Myślę że nie obłuda tylko kłamstwo. Stałaś się niewyrażna bo kłamiesz? Skoro tw
                                        > oje pzryjaciółki ( chyba dobrze znają Ciebie i Twoją sytuację jak przyjaciółki)
                                        > sugerują Ci zabranie dziecka dla kasy to się zastanawiam czy te Twoje samodzil
                                        > ności to nie kreacja forumowa? Niby dobrze zarabiasz a dostajesz sugestie żeby
                                        > żyć z alimentów na siebie i dziecko. Dziwnie nielogiczne. Żyjesz z księciem?

                                        Ja sie nie dziwie Zawle, ze nie wyobrazasz sobie pewnych rzeczy szczegolnie prawno-finansowych o zyciu zagranica (i dlatego wydaja Ci sie nielogiczne), no bo skad? Tak samo mi sie chcialo smiac, jak napisalas, ze ojciec mojego dziecka mieszka w zwyklym bloku, hehe
                • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 20:29
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Kurw* najpierw bylo, ze studiow nie skonczylam, potem ze mam dlugi do splacenia
                  > wobec partnera za okres studiow, potem, ze nie mam pracy na full time, potem z
                  > e nie mam wlasnych dochodow, potem ze nie jestem samodzielna finansowo, a jakby
                  > m to wszystko osiagnela to hoho... a teraz jak tamto wszytko mam, to okazalo si
                  > e ze nie mam wlasnej chaty wiec nie moge decydowac na co moge 'wydac samodzieln
                  > ie zarobione pieniadze' ;). Zaraz wyjdzie dluga lista rzeczy CO CIEKAWE (!) MAT
                  > ERIALNYCH, ktorych jeszcze nie mam, a ktora mnie dzieli od slusznego myslenia i
                  > braku ciemnosci intelektualnej ;-)

                  Nie zarzucam Ci ciemnosci intelektualnej, tylko probuje Cie zrozumiec. Piszesz ze potrzebujesz goscia z kasa, wiec pytam sie do czego Ci ta kasa. Mowisz ze do tego, zeby milo spedzac czas.

                  > A nie mozesz przyjac tego, co mowie za prawdziwe tylko wymyslasz cala kupe rzec
                  > zy, ktora wg Ciebie wplywa na nieprawdziwosc mojego myslenia. Ja te wszystkie w
                  > ymieniane przez Ciebie etapy osiagam, a jakos mi sie myslenie nie zmienia za ba
                  > rdzo i ani o krok sie nawet do twojego nie zbliza.

                  Znaczy Twoim zyciowym celem jest kolejny zwiazek / relacja, w ktorej pierwsze skrzypce graja zaleznosci finansowe, dobrze zrozumialam ? No ale chyba Ty dokladnie taki zwiazek teraz masz i szczesliwa nie jestes.

                  > To ile jeszcze mam swojej kasy wydac i na co zeby spiewac, ze wszystko jest dar
                  > mowe i na nic kasy nie potrzeba ;-)

                  Nie mieszkasz w smietniku, jestes zdrowa, jak piszesz- zarabiasz. Wiec te rzeczy ktore wymienilas - urlop, hotel sa w zasiegu Twojej reki. Wiec pytam jeszcze raz - potrzebujesz kogos kto bedzie z Toba dzielil mile chwile, czy za Ciebie placil ?

                  > I ile mam miec kasy na wlasnym rachunku bankowym zeby udwodnic Ci, ze ja Z WYBO
                  > RU chce byc od kogos zalezna, ze ja tego pragne jak niczego innego.

                  Chcesz byc zalezna od kogos, czy chcesz byc zalezna od czyjejs kasy ?
                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 22:18
                    mabelle2000 napisała:

                    >
                    > > I ile mam miec kasy na wlasnym rachunku bankowym zeby udwodnic Ci, ze ja Z WYBORU chce byc od kogos zalezna, ze ja tego pragne jak niczego innego.
                    >
                    > Chcesz byc zalezna od kogos, czy chcesz byc zalezna od czyjejs kasy ?
                    -------------------------------------------
                    Cytuję Kitty:

                    Potrzeba zaleznosci od ukochanej osoby jest stala i od niczego niezalezna.
                    -----------
                    Ukochana osoba uzależnia, bo jak takowa jest, bez niej nie warto żyć. Tu nie chodzi o kasę.

                  • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 23:51
                    mabelle2000 napisała:

                    > Znaczy Twoim zyciowym celem jest kolejny zwiazek / relacja, w ktorej pierwsze s
                    > krzypce graja zaleznosci finansowe, dobrze zrozumialam ? No ale chyba Ty doklad
                    > nie taki zwiazek teraz masz i szczesliwa nie jestes.

                    Dlaczego 'pierwsze skrzypce'? Przeciez pisalam 'rownie wazne', a nie najwazniejsze. Kurde nic nie mozna napisac o pieniadzach zeby nie zostac posadzonym, ze sie chce je komus zajeb*c w ten czy inny sposob :-) I jeszcze ten 'zyciowy cel' :) Pisze po prostu na czym sie lapie dokonujac selekcji na portalu randkowym i do jakich mnie to wnioskow prowadzi. Zyciowych celow i priorytetow w to nie mieszajmy ani szczescia.

                    > Nie mieszkasz w smietniku, jestes zdrowa, jak piszesz- zarabiasz. Wiec te rzecz
                    > y ktore wymienilas - urlop, hotel sa w zasiegu Twojej reki. Wiec pytam jeszcze
                    > raz - potrzebujesz kogos kto bedzie z Toba dzielil mile chwile, czy za Ciebie p
                    > lacil ?
                    > Chcesz byc zalezna od kogos, czy chcesz byc zalezna od czyjejs kasy ?

                    MAbelle, krotko: chce zeby mi ktos conajmniej dorownywal. Rozumiesz?
                    • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 03:48
                      hello-kitty2 napisała:

                      > :) Pisze po prostu na czym sie lapie dokonujac selekcji na portalu randkowym i
                      > do jakich mnie to wnioskow prowadzi. Zyciowych celow i priorytetow w to nie mie
                      > szajmy ani szczescia.

                      Uscislijmy- logujesz sie na portalu randkowym tak zupelnie bez celu. Faceta nie szukasz. Chcesz sprawdzic swoja atrakcyjnosc czy co w takim razie ?

                      > MAbelle, krotko: chce zeby mi ktos conajmniej dorownywal. Rozumiesz?

                      Dorownal w czym ?
                      Jaka role mu przeznaczasz ?
                      • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 09:01
                        mabelle2000 napisała:

                        > Uscislijmy- logujesz sie na portalu randkowym tak zupelnie bez celu. Faceta nie
                        > szukasz. Chcesz sprawdzic swoja atrakcyjnosc czy co w takim razie ?

                        Mabelle napisalam juz dlaczego zalozylam profil na portalu randkowym. Czytaj prosze.

                        > Dorownal w czym ?

                        Tez czytaj. Conajmniej dorownywal mi statusem, lookiem i pieniadzem.
                        • mabelle2000 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 14:51
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Mabelle napisalam juz dlaczego zalozylam profil na portalu randkowym. Czytaj pr
                          > osze.

                          Napisalas ze wystawilas cialo na portalu randkowym i obserwujesz co sie bedzie dzialo. Poniewaz nie wierze w dzialania bez powodu, wiec warto bez sciemy sie zastanowic czego tam szukasz. Rozrywki, dowartosciowania, nowej galezi ? Gdybys chciala sie tylko poruchac to szukalabys kogos z okolicy, kogos kto ma ladne cialo i zajebiscie wyglada, a jego zawod bylby bez znaczenia. Wystarczy ze bylby wolny i mial swoje mieszkanie gdzie moglibyscie sie bzykac.

                          > Tez czytaj. Conajmniej dorownywal mi statusem, lookiem i pieniadzem.

                          " Nie daj Boze z Iwana pana" he, he. Zart, nie gniewaj sie.
                          Za statusem, wygladem i pieniedzmi zawsze stoi normalne zycie. Suma naszych codziennych problemow do pokonania, zmagan, idei ktore nas porywaja i chwil absolutnego szczescia. Wiec ci ktorzy nam w tym zyciu towarzysza musza miec przede wszystkim cechy, ktore beda z nas czynic lepszych ludzi, ktorzy wydobeda z nas nasza lepsza wersje " ja". Takich rzeczy nie czyni sie wygladem, statusem i pieniedzmi.

                          • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 16:24

                            Wiec ci ktorzy nam w tym zyciu towarzysza musza miec przede ws
                            > zystkim cechy, ktore beda z nas czynic lepszych ludzi, ktorzy wydobeda z nas na
                            > sza lepsza wersje " ja"

                            Też tak to czuję, taką mam potrzebę realizowaną odnośnie ludzi. Mam wystarczająco dość siebie i swoich wad by jeszcze trzymać z kimś, kto pozwala mi być gorszą wersją siebie.
                          • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 21:48
                            mabelle2000 napisała:

                            > Napisalas ze wystawilas cialo na portalu randkowym i obserwujesz co sie bedzie
                            > dzialo. Poniewaz nie wierze w dzialania bez powodu, wiec warto bez sciemy sie z
                            > astanowic czego tam szukasz. Rozrywki, dowartosciowania, nowej galezi ?

                            MAbelle napisalam rowniez, ze zalozylam profil na portalu randkowym by sobie pomoc w zakonczeniu emocjonalnego zaangazowania w mezczyzne.
                            • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 22:06
                              hello-kitty2 napisała:


                              > MAbelle napisalam rowniez, ze zalozylam profil na portalu randkowym by sobie pomoc w zakonczeniu emocjonalnego zaangazowania w mezczyzne.

                              Przyznam, że to jest najciekawsze. Czemu chcesz zakończyć to emocjonalne zaangażowanie?
                              • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 22:19
                                lybbla napisał:

                                > Przyznam, że to jest najciekawsze.

                                Eee tam najciekawsze. Lepiej pociagnijmy temat pracowitosci :)

                                Czemu chcesz zakończyć to emocjonalne zaang
                                > ażowanie?

                                O, Lybbla Ty moja psiapsiolko, czekalam na CIebie ;-)
                                • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 23:35
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > lybbla napisał:
                                  >
                                  > > Przyznam, że to jest najciekawsze.
                                  >
                                  > Eee tam najciekawsze. Lepiej pociagnijmy temat pracowitosci :)

                                  Padam na pysk, jako ofiara swego sukcesu.

                                  > Czemu chcesz zakończyć to emocjonalne zaang
                                  > > ażowanie?
                                  >
                                  > O, Lybbla Ty moja psiapsiolko, czekalam na CIebie ;-)

                                  Co znowu poszło nie tak? Jakie miał zalety? I co go zdyskwalifikowało? :P
                                  • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 03:05
                                    lybbla napisał:

                                    > Co znowu poszło nie tak? Jakie miał zalety? I co go zdyskwalifikowało? :P

                                    Zalet w ch*j ale mial podciete nasieniowody ;-)

                                    Dobra pochwale sie, trafil mi sie mlodszy dyskutant na portalu, a ja chcialam grzecznie do +10 dociagnac i znowy wyjdzie, ze to tylko seks. MAbelle ale skore ma jak pupka niemowlaka. Lubisz taka? ;)
                    • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 07:00
                      Kitty, nikomu nie ujmujac, jeszcze niedawno pisalas cos w stylu "jak kobieta chce kasy, to niech sobie zarobi". I dziwilas sie, czy serio pytaja o takie sprawy. Badz konsekwentna :)
                      • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 09:06
                        sabat3 napisał:

                        > Kitty, nikomu nie ujmujac, jeszcze niedawno pisalas cos w stylu "jak kobieta ch
                        > ce kasy, to niech sobie zarobi". I dziwilas sie, czy serio pytaja o takie spraw
                        > y. Badz konsekwentna :)

                        Sabat tez nie umiesz czytac, a o to bym Cie nie podejrzewala. Odpowiedz na pytanie: CZy ja chce kasy od faceta. Zeby wyjal dana kwote i mi wreczyl? Hello? CZy ja sie pytam facetow ile zarabiaja? CZy stawiam im warunek progu zarobkow? Czy nie zarabiam sama? W czym widzisz brak konsekwencji?
                • bcde Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 03:36
                  >I ile mam miec kasy na wlasnym rachunku bankowym zeby udwodnic Ci, ze ja Z WYBORU chce byc od kogos zalezna, ze ja tego pragne jak niczego innego.

                  I słusznie, bo to jest twój sposób na szczęście.
                  "Przy słabym mężczyźnie kobieta staje się silna, przy silnym - szczęśliwa" - Mr S.
                  • urquhart Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 07:49
                    bcde napisał:

                    > >I ile mam miec kasy na wlasnym rachunku bankowym zeby udwodnic Ci, ze ja Z
                    > WYBORU chce byc od kogos zalezna, ze ja tego pragne jak niczego innego.
                    >
                    > I słusznie, bo to jest twój sposób na szczęście.
                    > "Przy słabym mężczyźnie kobieta staje się silna, przy silnym - szczęśliwa" - Mr
                    > S.

                    Celne bcde :)

                    "Miłość niedojrzała powiada: Kocham cię, bo cię potrzebuję. Miłość dojrzała mówi: Potrzebuję cię, bo cię kocham." Erich Fromm

                    • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 08:53
                      urquhart napisał:
                      > > I słusznie, bo to jest twój sposób na szczęście.
                      > > "Przy słabym mężczyźnie kobieta staje się silna, przy silnym - szczęśliwa
                      > " - Mr
                      > > S.
                      >
                      > Celne bcde :)
                      >
                      > "Miłość niedojrzała powiada: Kocham cię, bo cię potrzebuję. Miłość dojrzała mów
                      > i: Potrzebuję cię, bo cię kocham." Erich Fromm

                      Bardzo, bardzo celne...są komentarze faceta który rucha te co akurat nie mają nikogo lepszego ( sam napisał). I jeszcze jedno...to gdzie tą siłe za kasę można kupić. Bo ja akurat czasami siły nie mam, to bym se dokupiła. No i Maret by powiedział o tym swoim kolesiom przy pieniądzach co im zony na łeb weszły.
                      • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 08:55
                        Co do jednego się z wami zgadzam..jak się nie ma jednego, to warto sobie sprawić protezę. Kasa taką protezą może być i status. Możemy jeszcze sobie schody dla niepełnosprawnych zrobić...kołysać łódką czy stosować PUA.
                      • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 09:11
                        zawle napisała:

                        > urquhart napisał:
                        > > >
                        > > > "Przy słabym mężczyźnie kobieta staje się silna, przy silnym - szczęśliwa " - Mr S.

                        > > "Miłość niedojrzała powiada: Kocham cię, bo cię potrzebuję. Miłość dojrzała mówi: Potrzebuję cię, bo cię kocham." Erich Fromm
                        >
                        > Bardzo, bardzo celne...są komentarze faceta który rucha te co akurat nie mają nikogo lepszego ( sam napisał). I jeszcze jedno...to gdzie tą siłe za kasę można kupić. Bo ja akurat czasami siły nie mam, to bym se dokupiła. No i Marek by powiedział o tym swoim kolesiom przy pieniądzach co im zony na łeb weszły.
                        ----------------------------
                        Siła, to jak konsekwencja, wytrwałość, pracowitość, talent jest cechą charakteru i kupić nie można.
                      • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 10:29
                        zawle napisała:

                        > urquhart napisał:
                        > > > "Przy słabym mężczyźnie kobieta staje się silna, przy silnym - szczęśliwa

                        > Bardzo, bardzo celne...są komentarze faceta który rucha te co akurat nie mają n
                        > ikogo lepszego ( sam napisał). I jeszcze jedno...to gdzie tą siłe za kasę można
                        > kupić. Bo ja akurat czasami siły nie mam, to bym se dokupiła. No i Maret by po
                        > wiedział o tym swoim kolesiom przy pieniądzach co im zony na łeb weszły.

                        Jedni mówią 'szczęśliwa' inni
                        'Łapczywa na mego kutasa'.
                    • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 10:34
                      urquhart napisał:

                      > bcde napisał:
                      >
                      > > >I ile mam miec kasy na wlasnym rachunku bankowym zeby udwodnic Ci, z
                      > e ja Z
                      > > WYBORU chce byc od kogos zalezna, ze ja tego pragne jak niczego innego.
                      > >
                      > > I słusznie, bo to jest twój sposób na szczęście.
                      > > "Przy słabym mężczyźnie kobieta staje się silna, przy silnym - szczęśliwa
                      > " - Mr
                      > > S.
                      >
                      > Celne bcde :)
                      >
                      > "Miłość niedojrzała powiada: Kocham cię, bo cię potrzebuję. Miłość dojrzała mów
                      > i: Potrzebuję cię, bo cię kocham." Erich Fromm

                      Czegoś nie rozumiem, jak się ma cytat z Fromma do poprzednich tez? Nie jest czasem ich zaprzeczeniem? ;-)

                      Co do
                      > > "Przy słabym mężczyźnie kobieta staje się silna, przy silnym - szczęśliwa
                      > "
                      Zgadzam się. Oczywiście każdy może sobie inaczej definiować tę siłę.
        • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 16:04
          hello-kitty2 napisała:
          > Juz Ci powiem Mabelle co by w moim zyciu moglyby sprawic: otoz np pozwolilyby m
          > i spedzic z nim fajne wakacje na poludniu Francji czy w Poddebicach na polu nam
          > iotowym, niewazne gdzie, i teraz sie zdziwisz zaznacze: nie ma problemu ja za s
          > iebie zaplace, bo mnie stac ale jak mi gosc bedzie krecil nosem, a ja domyslac,
          > ze nie bardzo pojedzie, bo mu kur*a hajsu szkoda, to ja odpadam, sorry. O taki
          > e mam pragienia! Alleluja, chwalmy Pana, ze mamy i chcemy wydac na przyjemnosci
          > i czas razem ;) Btw prawie kazdy z facetow ma to wpisane w profilu na portalu
          > randkowym. Wiec okazuje sie, ze wiedza jak to sie robi. Nic tylko weryfikowac ;

          No dokładnie o tym pomyslałam ( w sensie- przypisałam Ci takie potrzeby). Tyle że ten bogaty to może liczyć każdy grosik i skrupulatnie dzielić rachuneczek na pół ( ostantacja wkurwia). I nieważne ile ma kasy, ale jak się z nią obchodzi;)) Ja kiedyś byłam zaproszona za wyjazd nad morze przez pana który chałupę ogrzewał farelką bo na piec go nie było stać. To jest dopiero gest. Oczywiście lepiej byłoby gdyby poza rozmachem szastał milionami a nie tysiacami. Ale zazwyczaj te cechy nie występują w przyrodzie w jednym egzemplarzu.
          • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 16:40
            zawle napisała:

            > No dokładnie o tym pomyslałam ( w sensie- przypisałam Ci takie potrzeby). Tyle
            > że ten bogaty to może liczyć każdy grosik i skrupulatnie dzielić rachuneczek na
            > pół ( ostantacja wkurwia). I nieważne ile ma kasy, ale jak się z nią obchodzi;
            > )) Ja kiedyś byłam zaproszona za wyjazd nad morze przez pana który chałupę ogrz
            > ewał farelką bo na piec go nie było stać. To jest dopiero gest. Oczywiście lepi
            > ej byłoby gdyby poza rozmachem szastał milionami a nie tysiacami. Ale zazwyczaj
            > te cechy nie występują w przyrodzie w jednym egzemplarzu.

            Trafilas w punkt: wszystko sie rozbiega o 'nie bylo stac czy bylo zwyczajnie szkoda'? ;)
    • obrotowy no, czyli standard... 15.05.18, 13:03
      pieniadze + status spoleczny...

      a w tle czai sie odwieczne prawo "doboru naturalnego".
      pl.wikipedia.org/wiki/Dob%C3%B3r_naturalny.
      PS. dobrze, ze na portalach randkowych nie bywam, bo wiedzialem juz wczesniej,
      ze tam Panienkom raczej nie o zabawe chodzi...
      • hello-kitty2 Re: no, czyli standard... 15.05.18, 13:35
        Aha kolejna obserwacja: pisza do mnie glownie 50latkowie (48-52) czyli jednak Kutuzowa norma +10 wychodzi w praniu, a nie jak panie twierdza, ze w kazdy wieku na tapecie beda rownolatkowie a nawet mlodsi, no jednak nie, ta dycha wiecej przy looku, statusie i kasie to jest standard ale w sumie chyba dobrze, bo nie musze sie juz pierd**c z dziecmi, jak mam byc szczera.
        • dostojnick Re: no, czyli standard... 15.05.18, 13:37
          hello-kitty2 napisała:

          > Aha kolejna obserwacja: pisza do mnie glownie 50latkowie (48-52) czyli jednak K
          > utuzowa norma +10 wychodzi w praniu, a nie jak panie twierdza, ze w kazdy wieku
          > na tapecie beda rownolatkowie a nawet mlodsi, no jednak nie, ta dycha wiecej p
          > rzy looku, statusie i kasie to jest standard ale w sumie chyba dobrze, bo nie m
          > usze sie juz pierd**c z dziecmi, jak mam byc szczera.
          >

          Bo to bardzo korzystny dla obojga układ w tym wieku. Ona czuje się młodziej przy nim, on cieszy się że ma tak młodą partnerkę.
          • dostojnick Re: no, czyli standard... 15.05.18, 13:39
            Dopiero starszy mężczyzna potrafi w pełni dostrzec i docenić gładkość skóry i jędrność piersi 40-latki...
            • aandzia43 Re: no, czyli standard... 15.05.18, 13:50
              dostojnick napisał(a):

              > Dopiero starszy mężczyzna potrafi w pełni dostrzec i docenić gładkość skóry i j
              > ędrność piersi 40-latki...

              Ooo tak, zapewne :-D
              • dostojnick Re: no, czyli standard... 15.05.18, 13:51
                aandzia43 napisała:

                > dostojnick napisał(a):
                >
                > > Dopiero starszy mężczyzna potrafi w pełni dostrzec i docenić gładkość skó
                > ry i j
                > > ędrność piersi 40-latki...
                >
                > Ooo tak, zapewne :-D
                >
                >
                To za sprawą tego efektu Gogola tak wciąż kręci jego hoża 60-parolatka:)
                • gogol77 Re: no, czyli standard... 15.05.18, 14:17
                  dostojnick napisał(a):
                  > Dopiero starszy mężczyzna potrafi w pełni dostrzec i docenić gładkość skóry i jędrność piersi 40-latki...>
                  > To za sprawą tego efektu Gogola tak wciąż kręci jego hoża 60-parolatka:)>

                  Ale jakie ona ma fajne cycki!!!
                  Ale, żeby było pięknie to ważniejsze jest by ona, ta dojrzała z tymi jej twardymi cyckami była gotowa przymykać oko na jego niedoskonałości w tym... na jego braki twardości.
                  • dostojnick Re: no, czyli standard... 15.05.18, 14:21
                    gogol77 napisał:

                    > dostojnick napisał(a):
                    > > Dopiero starszy mężczyzna potrafi w pełni dostrzec i docenić gładkość skó
                    > ry i jędrność piersi 40-latki...>
                    > > To za sprawą tego efektu Gogola tak wciąż kręci jego hoża 60-parolatka:)&
                    > #62;
                    >
                    > Ale jakie ona ma fajne cycki!!!
                    > Ale, żeby było pięknie to ważniejsze jest by ona, ta dojrzała z tymi jej twardy
                    > mi cyckami była gotowa przymykać oko na jego niedoskonałości w tym... na jego b
                    > raki twardości.

                    Tak, dojrzałe kobiety - przynajmniej jak dla mnie i innych - często mają wspaniałe piersi...
                    No i ta mądrość życiowa.

                    Nie podrywam Kitty, łączy nas niezwykle subtelna nić sympatii, bardzo piękna.
        • aandzia43 Re: no, czyli standard... 15.05.18, 13:49
          hello-kitty2 napisała:

          > Aha kolejna obserwacja: pisza do mnie glownie 50latkowie (48-52) czyli jednak K
          > utuzowa norma +10 wychodzi w praniu, a nie jak panie twierdza, ze w kazdy wieku
          > na tapecie beda rownolatkowie a nawet mlodsi, no jednak nie, ta dycha wiecej p
          > rzy looku, statusie i kasie to jest standard ale w sumie chyba dobrze, bo nie m
          > usze sie juz pierd**c z dziecmi, jak mam byc szczera.
          >

          Do mnie pisali bardzo różni. W ogóle nie biorac pod uwagę jakichś pieprzniętych 20+ (nie odpowiadałam, a recydywę wrzucałam na "czarną listę") - do mnie pisali od 40 do 65 (miałam 52). Przynajmniej taki wiek podawali ;-) Coś ty napisała sobie na profilu? Że szukasz męża? Bo ja przygody, znajmości i jeszcze ze sama nie wiem.
          • hello-kitty2 Re: no, czyli standard... 15.05.18, 15:03
            aandzia43 napisała:

            > Do mnie pisali bardzo różni. W ogóle nie biorac pod uwagę jakichś pieprzniętych
            > 20+ (nie odpowiadałam, a recydywę wrzucałam na "czarną listę") - do mnie pisal
            > i od 40 do 65 (miałam 52). Przynajmniej taki wiek podawali ;-)

            NIe widze rozbieznosci wiec odrzucam twoje zdziwienie. Zaznaczylam sobie widelki -10; +10, a dokladniej bylam dla siebie mniej sprawiedliwa, bo -6; +10 ale zmienie chyba na -4; +12. Z zanizaniem wieku tez sie spotkalam. Mozna generalnie poznac jak ktos podaje, ze jest mlodszy od ciebie, a na oko teoretycznie moglby byc twoim tata ;-)

            Coś ty napisała
            > sobie na profilu? Że szukasz męża? Bo ja przygody, znajmości i jeszcze ze sama
            > nie wiem.

            Aandzia Ty kokieto ;-), troche tu juz klepie, dobrze wiesz co ja tam moglam wymalowac (tylko jak napomknelam wczesniej: wpisy uzytkownikow sa cenzurowane). Trzeba poowijac niektore rzeczy gleboko w rozowy papierek ;)
            • aandzia43 Re: no, czyli standard... 15.05.18, 15:23
              hello-kitty2 napisała:

              > aandzia43 napisała:
              >
              > > Do mnie pisali bardzo różni. W ogóle nie biorac pod uwagę jakichś pieprzn
              > iętych
              > > 20+ (nie odpowiadałam, a recydywę wrzucałam na "czarną listę") - do mnie
              > pisal
              > > i od 40 do 65 (miałam 52). Przynajmniej taki wiek podawali ;-)
              >
              > NIe widze rozbieznosci wiec odrzucam twoje zdziwienie. Zaznaczylam sobie widelk
              > i -10; +10, a dokladniej bylam dla siebie mniej sprawiedliwa, bo -6; +10 ale zm
              > ienie chyba na -4; +12. Z zanizaniem wieku tez sie spotkalam. Mozna generalnie
              > poznac jak ktos podaje, ze jest mlodszy od ciebie, a na oko teoretycznie moglby
              > byc twoim tata ;-)

              To czegoś nie zrozumiałam. Napisałaś:

              > Aha kolejna obserwacja: pisza do mnie glownie 50latkowie (48-52) czyli jednak K
              > utuzowa norma +10 wychodzi w praniu, a nie jak panie twierdza, ze w kazdy wieku
              > na tapecie beda rownolatkowie a nawet mlodsi, no jednak nie, ta dycha wiecej p
              > rzy looku, statusie i kasie to jest standard ale w sumie chyba dobrze, bo nie m
              > usze sie juz pierd**c z dziecmi, jak mam byc szczera.

              czyli pisali do ciebie na portalu głównie starsi o 6-10 lat. A jak ja mówię, ze do mnie między 40 a 65 (czyli uśredniając moi równolatkowie) to ty ze nie widzisz rozbieżności :-) Zresztą żadna różnica, byle chłopy do rzeczy były. Portale polskie czy inne?


              > Coś ty napisała
              > > sobie na profilu? Że szukasz męża? Bo ja przygody, znajmości i jeszcze ze
              > sama
              > > nie wiem.
              >
              > Aandzia Ty kokieto ;-), troche tu juz klepie, dobrze wiesz co ja tam moglam wym
              > alowac (tylko jak napomknelam wczesniej: wpisy uzytkownikow sa cenzurowane). Tr
              > zeba poowijac niektore rzeczy gleboko w rozowy papierek ;)

              No nie wiem ci ty tam wymalowałaś ;-)
              • hello-kitty2 Re: no, czyli standard... 15.05.18, 18:21
                aandzia43 napisała:

                > czyli pisali do ciebie na portalu głównie starsi o 6-10 lat. A jak ja mówię, ze
                > do mnie między 40 a 65 (czyli uśredniając moi równolatkowie) to ty ze nie widz
                > isz rozbieżności :-) Zresztą żadna różnica, byle chłopy do rzeczy były. Portale
                > polskie czy inne?

                Aandzia tylko, ze ja podalam troche wiecej warunkow niz Ty, takich jak:
                - ograniczenie widelkami z mojej strony (mlodsi i starsi nie maja dostepu do mojego profilu),
                - przy (odpowiednim = zadanym) looku, statusie i money.
                Poza tym dodalam, ze w ramach podanych warunkow pisali *gownie* a nie tylko. Poza tym nie wiem czy mozna porownywac, bo nie wiem jak to jest te dekade dalej czy wstecz? Tj jaki tam jest rynek.

                > > Coś ty napisała
                > > > sobie na profilu? Że szukasz męża? Bo ja przygody, znajmości i jesz
                > No nie wiem ci ty tam wymalowałaś ;-)

                Wiesz ja nie pisze na jakims Erodate tylko na portalu zwiazkowym. Przygody (seksualne) to ja moge zaliczac bez uzytkowania portali, z mlodszymi, starszymi, rownolatkami. Nie w tym rzecz.
                • aandzia43 Re: no, czyli standard... 15.05.18, 18:47
                  hello-kitty2 napisała:

                  > aandzia43 napisała:
                  >
                  > > czyli pisali do ciebie na portalu głównie starsi o 6-10 lat. A jak ja mów
                  > ię, ze
                  > > do mnie między 40 a 65 (czyli uśredniając moi równolatkowie) to ty ze ni
                  > e widz
                  > > isz rozbieżności :-) Zresztą żadna różnica, byle chłopy do rzeczy były. P
                  > ortale
                  > > polskie czy inne?
                  >
                  > Aandzia tylko, ze ja podalam troche wiecej warunkow niz Ty, takich jak:
                  > - ograniczenie widelkami z mojej strony (mlodsi i starsi nie maja dostepu do mo
                  > jego profilu),
                  > - przy (odpowiednim = zadanym) looku, statusie i money.
                  > Poza tym dodalam, ze w ramach podanych warunkow pisali *gownie* a nie tylko. Po
                  > za tym nie wiem czy mozna porownywac, bo nie wiem jak to jest te dekade dalej c
                  > zy wstecz? Tj jaki tam jest rynek.

                  No warunków to ja podałam kilka konkretnych. Widełki wiekowe +/-10 lat (nie zamykałam profilu na inne grupy wiekowe, po prostu nie odpowiadałam na propozycje), brak żony czy parterki na stanie, zbliżone przynajmniej do moich zainteresowania i sposoby spędzania czasu (wymieniłam). Zażyczyłam sobie braku czynnych nałogów (poza papierosami, nie jestem aż taką faszytką ;-)), podałam wiek (prawdziwy!), wykształcenie, ateizm, rodzaj sylwetki, zasugerowałam ze bardzo nie interesują mnie panowie zbyt ideowi i ortodoksyjni Z ZADNEJ OPCJI religijnej bądź politycznej, walnęłam kilka zdjęć,ładnych, ale nie prowokujących, skromnych takich. Jak kto chce to się może sporo z tego dowiedzieć o człowieku. A kto pisał? Łomatkoboska, oszustów nie brakowało. Np. ten co jak doszło już do rozmów telefonicznych, to zadzwoniła mi jego żona z wieścią ze on nie dość ze zajęty to jeszcze alkoholik :-D Ale to ekstremum było, większość taka bardziej normalna. Chociaż kto wie, wszystkich nie sprawdziłam w realu ;-)


                  > > > Coś ty napisała
                  > > > > sobie na profilu? Że szukasz męża? Bo ja przygody, znajmości
                  > i jesz
                  > > No nie wiem ci ty tam wymalowałaś ;-)
                  >
                  > Wiesz ja nie pisze na jakims Erodate tylko na portalu zwiazkowym. Przygody (sek
                  > sualne) to ja moge zaliczac bez uzytkowania portali, z mlodszymi, starszymi, ro
                  > wnolatkami. Nie w tym rzecz.

                  Też na związkowym, ale nie pisałam ze szukam męża czy związku w ogóle.
                  • hello-kitty2 Re: no, czyli standard... 15.05.18, 19:02
                    aandzia43 napisała:

                    > Też na związkowym, ale nie pisałam ze szukam męża czy związku w ogóle.

                    Chyba wychodzi moj brak doswiadczenia na takich portalach. Czyli na pytanie ''Czego szukasz w zwiazku?" odpowiadalas "Nie szukam zwiazku"? I to przeszlo?
                    • aandzia43 Re: no, czyli standard... 15.05.18, 19:09
                      hello-kitty2 napisała:

                      > aandzia43 napisała:
                      >
                      > > Też na związkowym, ale nie pisałam ze szukam męża czy związku w ogóle.
                      >
                      > Chyba wychodzi moj brak doswiadczenia na takich portalach. Czyli na pytanie ''C
                      > zego szukasz w zwiazku?" odpowiadalas "Nie szukam zwiazku"? I to przeszlo?

                      Było kilka opcji "czego szukasz", między innymi "związek" i "małżeństwo". Ja zaznaczyłam, jeśli dobrze pamiętam, "przygoda", "mężczyźni". Jakoś tak. Portale różnie skonstruowane są.
            • lybbla Re: no, czyli standard... 15.05.18, 16:39
              hello-kitty2 napisała:

              > a dokladniej bylam dla siebie mniej sprawiedliwa, bo -6; +10 ale zm
              > ienie chyba na -4; +12.

              Ależ Ci zmiękła rura! Niedługo nie będę się mieścił w dolnych widełkach. ;)
              • hello-kitty2 Re: no, czyli standard... 15.05.18, 18:25
                lybbla napisał:

                > Ależ Ci zmiękła rura! Niedługo nie będę się mieścił w dolnych widełkach. ;)

                Zmiekla wzgledem czego madralo?
        • urquhart Re: no, czyli standard... 15.05.18, 13:53
          hello-kitty2 napisała:

          > Aha kolejna obserwacja: pisza do mnie glownie 50latkowie (48-52) czyli jednak K
          > utuzowa norma +10 wychodzi w praniu,

          Czyli jak zawsze : babki roztaczaja iluzje i disstraction politycznej poprawnosci a kto uwierzy ten frajer ( a frajerow sie nie pożada moga byc rozplodowcami i koniami pociagowymi) .
      • slepafuria15 Re: no, czyli standard... 17.05.18, 16:28
        Różne są panienki i całkiem sporo zabawy szuka.
    • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 14:03
      hello-kitty2 napisała:


      > Panie bodajze twierdza na forum, ze look, look i tylko look, miejsce pierwsze.
      > Do tego charakter, system wartosci, poglady. Wczesniej mialam wrazenie, ze glownie Kag byla oredowniczka tej idei, a teraz MAbelle, zgadza sie?


      I zobacz jaka to gwarancja TRWAŁOŚCI związku. I jakie Panie zadowolone z życia.
      A ich mężczyźni to wygrali los na loterii :)

      > Zaczyna sie od zdjeciowej ale nawet jak ktorys by byl misterem swiata czy
      > olimpii (a match'uja mnie czesto z wysportowanymi, wiadomo wiec kawalek ciala jest),

      Jest więc preselekcja :) Czyli po pierwsze look:)


      to kandydat laduje w koszu gdy jest: kierowca, mechanikiem, operatorem ma
      > szyny czy pracownikiem produkcji.

      Też mi odkrycie. Jesteś wybredna jak standardowa kobieta (i chwała Ci za to) gdy masz wybór to look and (not or) money and (not or) status.


      > ZAtem reasumujac: na chuj rozbrzmiewac o urodzie, odwadze, pracowitosci, czy co
      > tam jeszcze lecialo w watku tej 'namietnej' dziewczyny z ust MAbelle o Szopenie
      > , Proteinie czy innym Lybbli skoro klucz jest jeden i sklada sie z 3 naciec jak
      > w tytule ;-) Ktora sie z Pan jeszcze przyzna oprocz mnie, ze kaska jest kurna
      > rownie wazna, odpowiednio duza i to taka, ktora sie wymachuje pani przed oczyma i rozrzuca jak platki rozy pod stopy pary mlodej wychodzacej z kosciola? ;-) Zapraszam.

      Akurat Ty jesteś Sprzedajna (również pochwalamy). Inne biorą to na co mają ochotę.
      I często zarabiają więcej od nas i mają wyższe tytuły naukowe:)
      • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 18:56
        lybbla napisał:

        > > Zaczyna sie od zdjeciowej ale nawet jak ktorys by byl misterem swiata czy
        >
        > > olimpii (a match'uja mnie czesto z wysportowanymi, wiadomo wiec kawalek c
        > iala jest),
        >
        > Jest więc preselekcja :) Czyli po pierwsze look:)

        Lybbla skup sie, to ze od czegos zaczynam, to nie znaczy, ze to jest najwazniejsze. W pierwszym poscie jest napisane, ze kasa jest *rownie* wazna. Gdyby byl jakis filtr dochodow czy aktywow, to bym rownie dobrze mogla leciec najpierw po nim.
        • lybbla Re: Znowu na tapecie: look, status, money 16.05.18, 22:03
          hello-kitty2 napisała:


          > Lybbla skup sie, to ze od czegos zaczynam, to nie znaczy, ze to jest najwazniej
          > sze. W pierwszym poscie jest napisane, ze kasa jest *rownie* wazna. Gdyby byl j
          > akis filtr dochodow czy aktywow, to bym rownie dobrze mogla leciec najpierw po
          > nim.


          Skup się również: piękny, bogaty i powszechnie szanowany jest lepszy niż tylko piękny, więc co chcesz przekazać poza tym, że masz swoje wymagania i cenisz się.
          Popytu życzę. ;)
    • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 15.05.18, 22:47
      > kandydat laduje w koszu gdy jest: kierowca, mechanikiem, operatorem maszyny czy pracownikiem produkcji. Za to
      > jak sie pojawi jakis manager, kierownik, lekarz czy gosc z wyzszym stopniem naukowym to zdarza mi sie o dziwo!
      > poprosic o zdjecie i nawet podac nr telefonu

      Nawet jeśli jest to manager w McDonalds vs kierowca formuły 1? :D

      A tak serio - w tych typowo fizycznych zajęciach też zdarzają się osoby zarabiające przyzwoicie. Rzadziej, ale jednak. No i zdarzają się osoby ze średniej kadry zarządzającej, zarabiające "tak sobie". Zależy to od wielu czynników. Generalnie jakaś tam prawidłowość jest.

      I ogólną zasadą jest oczywiście to, że dobre zarobki, wysoki status itd pomagają mężczyźnie i podnoszą jego atrakcyjność.
      Myślę jednak, że natrafienie na kobietę, która będzie szukała przede wszystkim po czynnikach charakterologicznych nie jest jakość szczególnie trudne. Mówimy o paniach, które szukają przede wszystkim stałego partnera, z czasem - męża.
    • slepafuria15 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 13:31
      Ja na poczatku robilam selekcje zdjeciowo/opisową, a potem to blokowalam juz wszystkich co do mnie startowali i roznawialam tylko z tymi ktorych ja sama zaczepilam.
      • hello-kitty2 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 14:29
        slepafuria15 napisała:

        > Ja na poczatku robilam selekcje zdjeciowo/opisową, a potem to blokowalam juz ws
        > zystkich co do mnie startowali i roznawialam tylko z tymi ktorych ja sama zacze
        > pilam.

        O czesc Furia! ;)

        Sprecyzuj prosze: sama zaczepialas czy po prostu wybranym (ktorzy pierwsi Cie zaczepili) po prostu odpowiadalas. Bo ja zasadniczo wykonuje tylko to drugie ale moze warto posunac sie dalej. Oplaca sie wyjsc z taka inicjatywa?

        Co kieruje facetami, ktorzy nie chca wstawiac zdjec? Wiecie moze?
        • slepafuria15 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 17.05.18, 15:20
          Sama zaczepiałam plus ewentualnie Ci co jakimś cudem przeżyli wstępną selekcje.

          Panowie nie dają zdjęć z kilku powodów:
          1. Są w zwiazku i szukają kochanki
          2. Maja super wazna prace i nie chcą być rozpoznani
          3. Są szkaradni lub nie ogarniają kwestii zdjęć.

          Ja obecnie mam uraz do portali randkowych.
          Inna sprawa, ze jestem w zwiazku i zwyczajnie tez nie mam ochoty/potrzeby na szukanie „nowych wrażeń”.
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 18.05.18, 22:39
      >a chuj rozbrzmiewac o urodzie, odwadze, pracowitosci, czy cotam jeszcze lecialo w watku tej 'namietnej' dziewczyny z ust MAbelle o Szopenie, Proteinie czy innym Lybbli skoro klucz jest jeden i sklada sie z 3 naciec jak w tytule

      By w oczach społeczeństwa wyjść na wartościową osobę.

      Poza tym nie brałbym na serio tych opowieści. Racjonalizacja, tworzenie teorii, by lepiej się poczuć w swoich oczach, nie mieć wyrzutów sumienia, nie męczyć się ze sobą, obwiniać innych za własne błędy. Zamykanie oczu i udawanie, że problem nie występuje, by łatwiej przejść przez życie.
      • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 11:47
        kombinerki_pinocheta00 napisała:
        > Poza tym nie brałbym na serio tych opowieści. Racjonalizacja, tworzenie teorii,
        > by lepiej się poczuć w swoich oczach, nie mieć wyrzutów sumienia, nie męczyć s
        > ię ze sobą, obwiniać innych za własne błędy. Zamykanie oczu i udawanie, że prob
        > lem nie występuje, by łatwiej przejść przez życie.

        Mnie jest trudno z tym dyskutowac, czuje sie troche jak broniacy przegranej sprawy.
        Po pierwsze to jest generalnie prawda. Tak, kobiety interesuja sie dobrze wygladajacymi, dobrze pachnacymi, swietnie ubranymi, wysportowanymi mezczyznami, ktorzy sa bogaci, umieja sie zachowac i wyslowic, sa szanowani i wplywowi.
        Chcialoby sie zapytac: i co w tym, kurwa, dziwnego?
        Niemniej - zdarzaja sie od tej reguly wyjatki, gdzie emocje pojawiaja sie miedzy ludzmi wbrew wszelkiej logice (moge podac przyklad mojej kochanki, ktora jednak zainteresowala sie mna wbrew tym wszystkim "wykladnikom meskiej atrakcyjnosci"). Takie rzeczy sie zdarzaja, chociaz bardzo rzadko i grzechem jest o tym zupelnie zapominac.
        Wiadomo ze to nie jest mainstream, troche tacy "dobrzy Niemcy" i profesor Sonnenbruch, ale jednak ;)
        Sa trzy naciecia look, money i status, ale nie jestesmy ludzmi odbijanymi na powielaczu i czasem takze zdarzy sie kobieta, ktora patrzy na to wszystko z troche innej optyki. Czasem...
        • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 12:09
          > Mnie jest trudno z tym dyskutowac, czuje sie troche jak broniacy przegranej spr
          > awy.
          > Po pierwsze to jest generalnie prawda. Tak, kobiety interesuja sie dobrze wygla
          > dajacymi, dobrze pachnacymi, swietnie ubranymi, wysportowanymi mezczyznami, kto
          > rzy sa bogaci, umieja sie zachowac i wyslowic, sa szanowani i wplywowi.
          > Chcialoby sie zapytac: i co w tym, kurwa, dziwnego?
          > Niemniej - zdarzaja sie od tej reguly wyjatki, gdzie emocje pojawiaja sie miedz
          > y ludzmi wbrew wszelkiej logice (moge podac przyklad mojej kochanki, ktora jedn
          > ak zainteresowala sie mna wbrew tym wszystkim "wykladnikom meskiej atrakcyjnosc
          > i"). Takie rzeczy sie zdarzaja, chociaz bardzo rzadko i grzechem jest o tym zup
          > elnie zapominac.
          > Wiadomo ze to nie jest mainstream, troche tacy "dobrzy Niemcy" i profesor Sonne
          > nbruch, ale jednak ;)
          > Sa trzy naciecia look, money i status, ale nie jestesmy ludzmi odbijanymi na po
          > wielaczu i czasem takze zdarzy sie kobieta, ktora patrzy na to wszystko z troch
          > e innej optyki. Czasem...


          Tak Sabat, nie jesteśmy od jednej matrycy zrobieni. Ponadto żyjemy świadomie te kilkadziesiąt lat i w tym czasie różne stany świadomości i potrzeby wobec świata zewnetrznego mamy. Coś, co cię się podoba i co bierzesz jak masz 20 lat nie będzie ci pasować jak masz 35. I odwrotnie.
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 13:08
          >Chcialoby sie zapytac: i co w tym, kurwa, dziwnego?

          Nic, bardzo mi się to podoba, jednak ma to kilka minusów, a największym z nich jest to na ile kasa buduje wartość mężczyzny i czy godzimy się być ocenianymi tylko na tej podstawie. Kasa przeminie, wartość spadnie, pani pójdzie do innego.
          Jednak mając świadomość, że droga do sukcesu wiedzie przez pkt. A, B, C, D i podejmując się odbycia tej drogi nie możemy mieć do nikogo pretensji, gdy sami się zmienimy i w związku z tym zmieni się ocena naszej osoby. Filozoficzne pierdolenie, kasa jest ważna=masz kasę=sukces, tracisz $$$=zainteresowanie spada. Wchodzisz? Ok. Nie wchodzisz to spierdalaj.
          Jednak czasami pokonujesz punkty A, B, C i D, a nagle okazuje się, że rypie byle sierściuch, który wzbudza odpowiednie u pani emocje. On dostaje gratis, a chłopak spełniający założenia deklarowane przez panią może czuć się oszukany.

          Chuja im wierzę. Puszczają się z brudasami za frajer, chociaż ci nie spełniają żadnych wymagań z listy. Emocje, emocje, emocje.

          Spełnianie wymagań pań jest dla frajerów. Jebać je.

          Pobzykałeś, bo miałeś poważanie u forumowej braci=siła, a ona stworzyła sobie pozytywny obraz Twojej osoby we własnej głowie. Było dobrze, dopóki na wierzch nie wyszły wady. Ewentualnie zjawił się ktoś lepszy.

          A na analizę przypadków w stylu "czasem takze zdarzy sie kobieta, ktora patrzy na to wszystko z troche innej optyki" szkoda czasu, ponieważ rodzi to nadzieję, a zgodnie z częstotliwością następna TAKA trafi się za 25 lat, więc nie warto się łudzić, gdyż zaczynają się pojawiać napięcia, które źle wpływają na nasze samopoczucie.

          Nie łudź się Sabat, jesteś za miękki, za grzeczny, za miły, zbyt troskliwy, a przede wszystkim za dużo analizujesz. Weź dzieciaka, kup pas, linę z karabińczykami i zabierz młodego na Rysy.
          • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 13:20
            kombinerki_pinocheta00 napisała:
            > Pobzykałeś, bo miałeś poważanie u forumowej braci=siła, a ona stworzyła sobie p
            > ozytywny obraz Twojej osoby we własnej głowie. Było dobrze, dopóki na wierzch n
            > ie wyszły wady. Ewentualnie zjawił się ktoś lepszy.

            A skad tu sie wzial czas przeszly?

            > A na analizę przypadków w stylu "czasem takze zdarzy sie kobieta, ktora patrzy
            > na to wszystko z troche innej optyki" szkoda czasu, ponieważ rodzi to nadzieję,
            > a zgodnie z częstotliwością następna TAKA trafi się za 25 lat, więc nie warto
            > się łudzić, gdyż zaczynają się pojawiać napięcia, które źle wpływają na nasze s
            > amopoczucie.

            Mnie interesuje to, co mnie aktualnie dotyczy. Mam dosc egotyczne podejscie. I caly czas dodaje, ze generalnie masz racje, wiec rozumiem podejscie. I napiecia.
            Chociaz aktualnie jest ok i figlem losu mam szanse jeszcze zbudowac troche tych atrybutow, o ktorych mowa.
            • kombinerki_pinocheta00 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 13:29
              > A skad tu sie wzial czas przeszly?

              A gdzieś jakaś raszpla wspominała, że było minęło. Widocznie wprowadzała kwas i chciała Ci wejść na ambicje żebyś coś więcej wygadał na temat Waszej relacji. W takim razie na zdrowie. :)

              > Chociaz aktualnie jest ok i figlem losu mam szanse jeszcze zbudowac troche tych atrybutow, o ktorych mowa.

              Powodzenia. Jak najmniej o swoich słabościach. Najlepiej zrezygnuj z forum, jeżeli ona tutaj zagląda, a przynajmniej pisz jak najmniej o sobie i swoich wątpliwościach.
          • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 13:37
            kombinerki_pinocheta00 napisał`
            .
            > Jednak czasami pokonujesz punkty A, B, C i D, a nagle okazuje się, że rypie byle sierściuch, który wzbudza odpowiednie u pani emocje. On dostaje gratis, a chłopak spełniający założenia deklarowane przez panią może czuć się oszukany.
            ----------------------
            Przeważnie tak bywa, jak w wysiłku o karierę i kasę facet fizycznie się zaniedbuje, a ten sierściuch jest silny i fajnie zbudowany. Męskość to nie tylko status bo ze statusem babka się nie kotłuje tylko z facetem. Męskość to też fizyczna siła, która te emocje wzbudza. To biologia.
            • kombinerki_pinocheta00 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 13:47
              Taa, najlepsi są ci karzełkowaci Indusi, Włosi, szczupli i delikatni Hiszpanie czy wymuskani Portugalczycy robiący wokół siebie więcej szumu niż pięcioletnie dzieci. Strach takim uścisnąć dłoń, bo jeszcze im kości popękają, a zaznaczam, że sam jestem kiepsko zbudowany. Pani lubi umięśnionych i wysokich, a nagle wpada jakiś Bangla o wzroście siedzącego psa i od razu ma dostęp do pieroga. No, ale Ty mi za chwilę napiszesz, że w takim razie musiał być wyjątkowo inteligentny, szarmancki, towarzyski itd., bo przecież nasze krajanki tylko takich cech (obok wzrostu i mięśni) szukają.

              Spadam na moto. Szkoda czasu na to forumowe pierdzenie. Zresztą zaraz wpadną forumki i będą na mnie krzyczeć. heheheh

              Hello Kitty, daj znać jak będziesz skakać po murzyńskim kutasie. Oboje dobrze wiemy, że ze względu na kobiecą ciekawość dopadnie to i największą forumową rasistkę. Po mojemu jakiś z nich może pracować, poszukaj na taśmie, w tym przypadku zrobisz wyjątek, jak na prawdziwą Polkę przystało. Otworzę za was szampana. Buziaczki.
            • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 10:21
              marek.zak1 napisał:

              > kombinerki_pinocheta00 napisał`
              > .
              > > Jednak czasami pokonujesz punkty A, B, C i D, a nagle okazuje się, że ryp
              > ie byle sierściuch, który wzbudza odpowiednie u pani emocje. On dostaje gratis,
              > a chłopak spełniający założenia deklarowane przez panią może czuć się oszukany
              > .
              > ----------------------
              > Przeważnie tak bywa, jak w wysiłku o karierę i kasę facet fizycznie się zaniedb
              > uje, a ten sierściuch jest silny i fajnie zbudowany. Męskość to nie tylko stat
              > us bo ze statusem babka się nie kotłuje tylko z facetem. Męskość to też fizyczn
              > a siła, która te emocje wzbudza. To biologia.

              Czasami miłość, pasja, inne potrzeby :) przecież nie kotluja się tylko ci piękni, ustawieni i bogaci:)
              • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 10:38
                bgz0702 napisała:

                > > ----------------------
                > > Przeważnie tak bywa, jak w wysiłku o karierę i kasę facet fizycznie się zaaniedbuje, a ten sierściuch jest silny i fajnie zbudowany. Męskość to nie tylko status bo ze statusem babka się nie kotłuje tylko z facetem. Męskość to też fizyczna siła, która te emocje wzbudza. To biologia.
                >
                > Czasami miłość, pasja, inne potrzeby :) przecież nie kotluja się tylko ci piękni, ustawieni i bogaci:)
                ----------------------
                Wiem, ale trzeba robić swoje i nie zaniedbywać się. Wyjdź na ulice i zobacz,. jak bardzo ludzie są zaniedbani. Nie każdy jest piękny i ustawiony, ale każdy może nie mieć wystającego brzucha i podwójnego podbródka. Róbmy swoje.
                • bgz0702 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 10:48
                  marek.zak1 napisał:

                  > bgz0702 napisała:
                  >
                  > > > ----------------------
                  > > > Przeważnie tak bywa, jak w wysiłku o karierę i kasę facet fizycznie
                  > się zaaniedbuje, a ten sierściuch jest silny i fajnie zbudowany. Męskość to n
                  > ie tylko status bo ze statusem babka się nie kotłuje tylko z facetem. Męskość t
                  > o też fizyczna siła, która te emocje wzbudza. To biologia.
                  > >
                  > > Czasami miłość, pasja, inne potrzeby :) przecież nie kotluja się tylko ci
                  > piękni, ustawieni i bogaci:)
                  > ----------------------
                  > Wiem, ale trzeba robić swoje i nie zaniedbywać się. Wyjdź na ulice i zobacz,. j
                  > ak bardzo ludzie są zaniedbani. Nie każdy jest piękny i ustawiony, ale każdy mo
                  > że nie mieć wystającego brzucha i podwójnego podbródka. Róbmy swoje.

                  Nie wszystkim zależy żeby nie mieć:) oni o tym nie myślą marek, przyjmują to z "pokorą" (bo może z lenistwa a może z obciążenia innymi sprawami czyt.troski), dla nich to dar losu i kolejny znak czasu:) tak jest, każdy żyje na swój sposób.
                  Róbmy swoje:)
                  • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 11:02
                    bgz0702 napisała:
                    Nie wszystkim zależy żeby nie mieć:) oni o tym nie myślą marek, przyjmują to z "pokorą" (bo może z lenistwa a może z obciążenia innymi sprawami czyt.troski), dla nich to dar losu i kolejny znak czasu:) tak jest, każdy żyje na swój sposób> Róbmy swoje:)
                    ----------------
                    To tylko uwaga na temat , że decyduje kasa, status, czy ustawienie. Tak nie jest. Przy okazji w temacie:

                    Zaniedbani, zapuszczeni,

                    Byli bardzo zakochani,
                    Młodzi, piękni i zadbani.
                    Przed ołtarzem razem stali.
                    Miłość sobie przysięgali,

                    W bardzo dobrej przecież wierze.
                    Widzę dzisiaj na spacerze.
                    Idą razem, z wózkiem ona,
                    Taka jakby zamyślona.

                    On za rękę synka trzyma,
                    Widać pełna to rodzina.
                    Na niedzielnym dziś spacerze
                    W podwarszawskim są plenerze.

                    Bardzo mocno się zmienili,
                    Bo zwyczajnie się roztyli.
                    Tłuszcz wylewa się dokoła,
                    Pasek ledwie trzymać zdoła.

                    Dwa podbródki, brzuch sterczący,
                    Wielki tyłek wystający.
                    Jakże bardzo się roztyli,
                    A tak piękni, szczupli byli.

                    Zapuszczeni, zaniedbani,
                    Bardzo niegdyś zakochani.
                    Teraz tłuszczem obrośnięci
                    Na nic już nie mają chęci.

                    • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 11:22
                      Tylko taka "szczuplosc" tez nie zawsze dobrze wyglada. Jak wazylem 10 kilo mniej niz teraz, to ludzie miedzy soba gadali, czy nie jestem ciezko chory. Majac swoje lata czlowiek robi sie raczej chuda krowa niz sprezysta sarenka ;) Mam tez wrazenie graniczace z pewnoscia, ze w wiekszosci wypadkow wystarczy po prostu byc w normie z waga, a nie osiagac sportowe wyzyny i dzwigac setki kilogramow. Chyba ze to lubisz i robisz dla siebie. Powazna nadwaga i otylosc rzeczywiscie dyskwalifikuje, ale bycie w pewnej szeroko rozumianej normie sprawia, ze zaczynaja byc o wiele istotniejsze inne cechy, a Twoja atrakcyjnosc calosciowa mimo wysilkow pozostaje constans.
                      Mnie fajnie przekonuja te teorie PUA, ktore mowia zeby przede wszystkim dbac o pola atrakcyjnosci gdzie najbardziej brakuje, zasypywac dziury i braki. Bo to jest tak, ze wyglad, majatek i status to bardziej czynniki dyswalifikujace w wypadku oczywistych brakow na tym polu, a samym katalizatorem i tym co ostatecznie wzbudza zainteresowanie kobiet jest zachowanie i osobowosc. Look money i status sa nie tyle magnesem samym w sobie co "progami wejscia do gry".
                      • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 13:47
                        sabat3 napisał:

                        > Tylko taka "szczuplosc" tez nie zawsze dobrze wyglada. Jak wazylem 10 kilo mniej niz teraz, to ludzie miedzy soba gadali, czy nie jestem ciezko chory.
                        -------------------
                        Odchudzanie przez głodówki do tego prowadzi, że zapada sie twarz, nikną mięśnie, a tłuszcz zostaje. Człowiek wygląda jak by był chory.
                        • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 14:34
                          No tak.
                          Ale jak wspomnialem - poki wygladasz w miare normalnie (nie jestes ewidentnie za gruby/za chudy) to to czy uprawiasz sport ma wplyw glownie na Twoje zdrowie. Sadzisz ze rowery i tenis podnosza Twoja atrakcyjnosc szescdziesieciolatka w oczach kobiet? Wedlug mnie raczej nie. Za to status i majatek owszem, moga.
                          Tez trzeba patrzec realistycznie. Silka i sporty bylyby dobre, zeby sie popisac w liceum i na pierwszych latach studiow. Teraz robisz to dla siebie. Co tez jest spoko.
                          • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 14:58
                            sabat3 napisał:

                            > No tak.
                            > Ale jak wspomnialem - poki wygladasz w miare normalnie (nie jestes ewidentnie za gruby/za chudy) to to czy uprawiasz sport ma wplyw glownie na Twoje zdrowie. Sadzisz ze rowery i tenis podnosza Twoja atrakcyjnosc szescdziesieciolatka w oczach kobiet? Wedlug mnie raczej nie.
                            Za to status i majatek owszem, moga.
                            > Tez trzeba patrzec realistycznie. Silka i sporty bylyby dobre, zeby sie popisac w liceum i na pierwszych latach studiow. Teraz robisz to dla siebie. Co tez jest spoko.
                            --------------------------
                            Najważniejszą kobietą jest dla mnie moja Ela i to, że ja zdobyłem, nie oznacza, że mam przestać się starać. Czy chciałaby spać z otłuszczonym typem, myśląc, ,,chłopie, jednak się zapuściłeś" czy raczej wolałaby z wysportowanym, takim, jakiego poznała? Poza tym ciało ma się jedno i jak o nie nie dbasz, ono też cię oleje, czyli wspomniane zdrowie.
                            Atrakcyjność dla innych kobiet nie ma dla mnie żadnego przełożenia w praktyce.
                            • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 15:11
                              Nie mowilem o otluszczonym, tylko normalnym. Wystarczy byc zwyczajnym, nie trzeba szesciopakow i polmetrowych bickow. A do tego nie jest potrzebny wyczyn, tylko rozsadek przy stole i umiarkowany ruch dwat, trzy razy w tygodniu.
                              • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 16:29
                                sabat3 napisał:

                                > Nie mowilem o otluszczonym, tylko normalnym. Wystarczy byc zwyczajnym, nie trzeba szesciopakow i polmetrowych bickow. A do tego nie jest potrzebny wyczyn, tylko rozsadek przy stole i umiarkowany ruch dwat, trzy razy w tygodniu.
                                ----------------
                                Właśnie. Po powrocie z roweru zjadłem puchar lodowy w truskawkami, air koniakiem i bitą śmietaną. Lubię jeść i sport mi to umożliwia :)
          • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 14:36
            Nie Kombi, nie tylko kasa buduje wartość mężczyzny, choć to co prowadzi faceta do zdobycia kasy (inteligencja praktyczna, pewność siebie, przystosowywalność do zmieniających się.warunków) cenione są przez panie bardzo wysoko. Więc nie jesteście oceniani wyłącznie przez jej prymat. Często nawet wybor dokonywany jest na korzyść tego z mniejszą kasą ale z innymi istotnymi walorami. Zarówno na krótki, jak na długi termin. Ale już przez pryzmat zdrowia psychicznego i neurologicznego jesteście oceniani jak najbardziej.
            • marek.zak1 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 14:49
              aandzia43 napisała:

              > Nie Kombi, nie tylko kasa buduje wartość mężczyzny, ....`
              ---------------------
              W świecie Kombiego królują sierściuchy - mali Hindusi, szczupli Włosi, eleganccy Portugalczycy i inni. To jest przyczyna, dla którego dziewczyny go nie chciały, a teraz, gdy są starsze błagają o seks. Nie zabieraj mu tego świata..
              • aandzia43 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 14:56
                marek.zak1 napisał:

                > aandzia43 napisała:
                >
                > > Nie Kombi, nie tylko kasa buduje wartość mężczyzny, ....`
                > ---------------------
                > W świecie Kombiego królują sierściuchy - mali Hindusi, szczupli Włosi, elegancc
                > y Portugalczycy i inni. To jest przyczyna, dla którego dziewczyny go nie chcia
                > ły, a teraz, gdy są starsze błagają o seks. Nie zabieraj mu tego świata..

                Nie mam takiej mocy sprawczej, na tym właśnie ta przypadłość polega, że jest się zaimpregnowanym na jakiekolwiek argumenty. Tak sobie tylko piszę, bo widzę że Sabat przytaknął mu, że "takmniej więcej to wygląda" ;-)
                • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 17:55
                  Andzia - tak wyglada z look money status, a nie ze sniadymi osobnikami.
                  • bcde Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 18:36
                    Śniadość można uznać za look i status jednocześnie. Wtedy to mocny atut. :)
                    • sabat3 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 19.05.18, 19:37
                      bcde napisał:
                      > Śniadość można uznać za look i status jednocześnie. Wtedy to mocny atut. :)

                      Szczegolnie u Hindusa...
                • zawle Re: Znowu na tapecie: look, status, money 20.05.18, 10:36
                  aandzia43 napisała:
                  > Nie mam takiej mocy sprawczej, na tym właśnie ta przypadłość polega, że jest si
                  > ę zaimpregnowanym na jakiekolwiek argumenty. Tak sobie tylko piszę, bo widzę że
                  > Sabat przytaknął mu, że "takmniej więcej to wygląda" ;-)

                  No co Ty...przecież według sabata kombi zazwyczaj gada głupoty;)
    • annia33 Re: Znowu na tapecie: look, status, money 09.03.19, 20:50
      Polecam Erodate www.eroportale.pl/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka