Dodaj do ulubionych

maly ryzykowny romansik

11.12.04, 17:30
witajcie,

postanowiłem rozpocząć romans z koleżanką z pracy - jako antidotum na
całkowity brak sexu jak w temacie...

wiem, że zaraz odezwą się głosy o tym że to niebezpieczne - ale juz dłuzej
nie moge ignorować sygnałów, które otrzymuje... wiecie o czym mówie..

jak często wam to się zdarza..?
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: maly ryzykowny romansik 11.12.04, 17:58
      powinienes chyab zajrzec na forum "zdrada".
      A kolezanka z pracy jao kochanka to bomba z opoznionym zaplonem.
    • juna_bis Re: maly ryzykowny romansik 11.12.04, 18:16
      Też mi się wydaje, że w pracy to nie bardzo. Widziałam już takie romanse.
      Niedobry pomysł. Poza tym jak się patrzy z boku, to można umrzeć ze śmiechu.
      Rzeczywiście taki romansik będzie bardzo ryzykowny.
      • anula36 Re: maly ryzykowny romansik 11.12.04, 18:39
        no chyba ze o to chodzi zeby wszyscy wiedzieli..
        • nerika Re: maly ryzykowny romansik 11.12.04, 20:27
          Najważniejszy jest odpowiedni kamuflaż
    • endder Re: maly ryzykowny romansik 12.12.04, 10:44
      Romans w pracy to rzecz równie stara jak GŁUPIA!!!
      widziałem jak ludzie zatruwali atmosferę wszystkim do okoła po "rozstaniu"
      ...jeden z pracowników zorganizował sobie przeniesienie do innego działu przez
      kobietę <lub dzięki niej> z którą miał właśnie taki romans...
      jak Cie już tak ciśnie zeby żonie rogi przyprawiać to NIE W FIRMIE!
      • metan666 Re: maly ryzykowny romansik 12.12.04, 12:48
        To samo sobie powtarzam od 2 lat...
        ale za każdym razem jak jest źle.. kusi mnie ...
        • praksseda Re: maly ryzykowny romansik 12.12.04, 14:19
          chyba,że lubisz kłopoty
        • anula36 Re: maly ryzykowny romansik 12.12.04, 14:21
          to moze rozejrzyj sie gdzies dalej niekoniecznie po okolicznych biurkach:)
    • metan666 Re: maly ryzykowny romansik 20.12.04, 20:42
      Jutro wigilia firmowa.. szepnę jej coś nieco do ucha.
      • juna_bis Re: maly ryzykowny romansik 22.12.04, 20:29
        No i?
        • metan666 Re: maly ryzykowny romansik 23.12.04, 14:50
          powiedziała, że chętnie ....
          • jelonki Re: maly ryzykowny romansik 27.12.04, 22:43
            metan666 napisał:

            > powiedziała, że chętnie ....


            Witaj,
            Czekam na ciąg dalszy......
          • misiek991 Re: maly ryzykowny romansik 03.01.05, 00:46
            uprzejmie donoszę, że to nie jest dobry pomysł - i to z własnej autopsji i to w
            kilku przykładach, za każdym razem lądujesz w mniejszych lub większych
            kłopotach. Ostatnio to nawet nawet były za duże, na szczęście zrobiła z siebie
            taką wariatkę, że musiała odejść z roboty - wszyscy mi do tej pory współczuja
            takiej wpadki. Stary ja a głupi. Ty może młodszy to bądź mądrzejszy. Z
            kolezanką w pracy można tylko raz i to tylko wtedy kiedy masz pewność, że i dla
            niej to też sporcik - najlepiej mężatka.
    • sskorpionik Re: maly ryzykowny romansik 27.12.04, 13:31
      jest takie powiedzonko: gdzie sie mieszka i pracuje tam sie ch... nie wojuje!

      Weź sobie to do serca. Romansik będzie fajny póki będzie trwał, ale zastanów się
      co będzie jak sie skończy? Zmienisz pracę??
    • aniaimaciek Re: maly ryzykowny romansik 01.01.05, 22:09
      przyslowie pszczol mowi:
      NIE BIERZ DUPY Z WLASNEJ GRUPY
    • jagodabranicka Re: maly ryzykowny romansik 07.01.05, 11:12
      ja sie wdalam w romans z klientem mojej firmy,
      oficjalnie nikt sie nie dowiedzial, ale jestem
      pewna, ze niektore osoby cos podejrzewaly...

      nie żaluje, choć drugi raz bym sie chyba nie zdecydowała
      ale życzę Ci powodzenia, bo taki dodatkowy dreszczyk emocji
      rzadko sie zdaża:)
      • metan666 Re: maly ryzykowny romansik 09.01.05, 11:43
        Ten romans tak naprawde istnieje od dawna............ na poziomie mentalnym w
        głowach / umysłach nas obojga. Siedzimy w openspace tak, że widzimy się przez
        całe biuro. pracujemy w innych działach, nie mamy słuzbowo ze sobą nic
        wspólnego, ale mimo to ciągle łapie jej wzrok a ona mój, niby przypadkiem
        zawsze przychodzi do kuchni gdy robię sobie kawę. Tylko na siebie patrzymy. I
        tak już o 2 lat. Chyba nigdy nie przekroczymy tego magicznego progu. Ale
        fantazje są bardzo miłe. Oboje jesteśmy z Poznania i byłoby łatwo coś w
        przerwie na lunch wykombinować ;)
        • viillemo Re: maly ryzykowny romansik 10.01.05, 12:36
          czytając wszystkie posty stwierdziłam, że chyba jestem nienormalna...:((( Metan
          nie przeczę, samam myśl jest pociągająca, ale jak wrócisz do domu to co?????,
          ja chyba bym umarła..., czułabym sie strasznie podle, nic tylko
          umierać... :((( No chyba, ze nie kochasz już zony:(
        • jagodabranicka Re: maly ryzykowny romansik 10.01.05, 19:37
          znam ten urok, tych przeciągłych spojrzeń, gestów, niedopowiedzianych zdań...
          tylko, że ja jestem panna i nie mialam nic do starcenia, on był żonaty, ja
          znałam jego żone, wiem, że teraz sie rozwiedli, szkoda, że nie przeze mnie i że
          ja już nic na tym nie zyskam
          tak naprawdę to zależy jak daleko chcesz sie posunać i ile chcesz ryzykować
          jeśli ma to być tylko przygoda to powiedz jej to od razu:)
        • wott Re: maly ryzykowny romansik 11.01.05, 23:50
          Boże jak świetnie Cię rozumiem , tylko ,że ja jestem z drugiej stony .Wszdzie
          sie na niego natykam cha niby przypadkiem, moja praca z nim ma coś wspólnego
          ale częściej rozmawiamy towarzysko nie służbowo i niby nigdy nie poruszmy
          drażliwych tematów coś cały czas wisi w powietrzu .Biorąc pod uwagę że oboje
          jesteśmy w związkach albo coś się zdarzy albo nie . Tobie życzę powodzenia ,
          kurcze raz się żyje i coś nam się od życia należy , a jak sami sobie tego nie
          weźmiemy to nikt nam nie da.
          • bardzocierpliwy Re: maly ryzykowny romansik 12.01.05, 01:06
            zycze ci powodzenia jesli oboje jestescie w zwiazku

            • wott Re: maly ryzykowny romansik 12.01.05, 01:09
              bardzocierpliwy napisał:

              > zycze ci powodzenia jesli oboje jestescie w zwiazku
              >
              Czy to mówisz z ironią , dezaprobatą czy szczerze??????
              • ernest.wampir Re: maly ryzykowny romansik 12.01.05, 22:41
                z ironią i dezaprobatą (a ja się przyłączam)
                • metan666 Re: maly ryzykowny romansik 13.01.05, 08:53
                  Widzę, że nie macie zwyczaju dokładnie czytać postów.
                  Jeśli prześledzicie wcześniejsze moeje wypowiedzi a nie tylko wyrywkowe zdania
                  zauważycie, że zdaję sobie sprawę z zawiłości problemu. I od 2 lat mimo
                  ewidentnej chemii nie zrobiłem prawie nic w tym kierunku. Opisałem swoje myśli,
                  flustracje i fantazje. Ona chyba tez nie ma zamiaru ryzykować. Więc tak oboje
                  bujamy się od uśmiechu do uśmiechu, balansując na ostrzu niezrealizowanej
                  fantazji....
                  • jagodabranicka Re: maly ryzykowny romansik 13.01.05, 14:37
                    rozumiem Twoje obawy
                    i do niczego Cie nie namawiam
                    ale pomysl jak spotkacie sie za 5 lat
                    i co bedziesz czuc w obydwoch wariantach
                  • ernest.wampir Re: maly ryzykowny romansik 13.01.05, 23:50
                    w przypadku wott (a zauważ że na jej post odpowiadamy) nie jest to już takie
                    oczywiste
                    • xapur Re: maly ryzykowny romansik 13.01.05, 23:57
                      Dokładnie. Wott ma chyba ochotę sobie skoczyć. W sumie czemu nie - kwestia
                      podejścia. Jak nikt się nie dowie może być przyjemnie. Gorzej jeśli się dowie...
                      • anula36 Re: maly ryzykowny romansik 14.01.05, 00:45
                        HIV jeszcze gorszy:)
                        • wott Re: maly ryzykowny romansik 14.01.05, 01:03
                          Hej czemu od razu HIV kurcze przeciez jesteśmy inteligentnymi ludźmi i wiemy
                          jak sie zabezpieczyc , le ale oczm ja mówię - do zabezpieczania to jeszcze -
                          chyba - droga daleka, ale jak potoczy się dobrze to czemu nie skorzystać jak
                          dwoje ludzi tego bardzo chce - lepiej potem żałować byc może pięknych chwil,
                          nawet gdyby to były tylko chwile. Ja tam kibicuję autorowi. ::))))))
                          • jagodabranicka Re: maly ryzykowny romansik 14.01.05, 12:02
                            zycie jest za krótkie i warto z niego korzystac
                            • ernest.wampir Re: maly ryzykowny romansik 14.01.05, 21:54
                              => cudze życie jest za krótkie i warto z niego korzystać
                  • juna_bis Re: maly ryzykowny romansik 15.01.05, 14:50
                    metan666 napisał:
                    > Widzę, że nie macie zwyczaju dokładnie czytać postów.
                    > Jeśli prześledzicie wcześniejsze moeje wypowiedzi a nie tylko wyrywkowe
                    zdania zauważycie, że zdaję sobie sprawę z zawiłości problemu. I od 2 lat mimo
                    > ewidentnej chemii nie zrobiłem prawie nic w tym kierunku. Opisałem swoje
                    myśli, flustracje i fantazje. Ona chyba tez nie ma zamiaru ryzykować. Więc tak
                    oboje bujamy się od uśmiechu do uśmiechu, balansując na ostrzu niezrealizowanej
                    > fantazji....

                    Piszesz, ze ona tez nie ma zamiaru ryzykowac. Gdybys okazal wiecej zdecydowania
                    i pewnosci, ze tego chcesz, ona tez by byla bardziej przekonana na tak.
                    Poczucie, ze sie komus podoba i jest sie pozadanym moze niezle zaslepic i
                    nakrecic. Ale ja wcale nie chce namawiac do romansu, bo ciagle uwazam, ze
                    zdrada jest niefajna i robi sie swinstwo swojemu partnerowi. Jednak nie jestem
                    kategoryczna w ocenach. W koncu nie sami swieci po ziemi chodza, a kazdy ma
                    swoja historie, zycie i powody. Na pewno nie jestesmy monogamiczni, ale
                    dochowanie wiernosci to cenna rzecz.
                    pozdrawiam
    • tara28 Re: maly ryzykowny romansik 14.01.05, 17:35
      gdybys naprawde miał na te panne ochote to juz dawno bys ja mial, albo jestes
      bajkopisarz albo facet "ciepłe kluchy", współczuje twojej zonie tacy
      niezdecydowani faceci sa najgorsi...
    • magnolia1980 Re: maly ryzykowny romansik 14.01.05, 18:53
      Witaj !!!


      Mam podobny problem.
      Ja jestem sama, on ma żonę ale jakoś im sie nie układa za dobrze (żona
      wiekszość roku przebywa za granica).

      Pracuje w firmie współpracującej z moją, przez co spotykami sie kilka razy w
      tygodniu. Od początku podobał mi się jako mężczyzna. Ostatnio spotkalismy się
      na bankiecie.. i zaiskrzyło dość mocno. Tanczylismy ze sobą kilka razy,
      siedzielismy przy sąsiednich stolikach.. co chwile nasze spojrzenia się
      stykały..
      Od tej pory nie przestaje o Nim mysleć. On o mnie też nie. Wysyłamy sobie po
      kilkanaście smsów dziennie. I nie jest to bynajmniej tylko koleżeńska znajomość.
      On chciałby czegoś więcej, ja powiem szczerze, ze też.. bo nikt wczesniej mnie
      tak nie kręcił. Tylko ciagle mysle co będzie później??
      Narazie trzymam Go na dystans.. choć nie wiem jak jeszcze długo.
      • ernest.wampir Re: maly ryzykowny romansik 14.01.05, 21:56
        wypadałoby może przestać myśleć tylko o sobie
        • wott Re: maly ryzykowny romansik 14.01.05, 22:57
          Magnolia musi pomyśleć czego oczekuje, w końcu mówimy o małym romansiku -
          romansik jest romansikiem, po co myśleć co dalej ? Ma myśleć o innych tzn. o
          kim - o żonie tego faceta ??? Musi myśleć o sobie . Nie może się angażować zbyt
          mocno - a jeżeli czuje , że to coś więcej - to niech mysli , myśli. Piękny jest
          romansik - okrutne jest życie.
          • ernest.wampir Re: maly ryzykowny romansik 14.01.05, 23:54
            wott napisała:
            Ma myśleć o innych tzn. o
            > kim - o żonie tego faceta ???

            między innymi, rozumiem że aż trzy wykrzykniki oznaczają niedowierzanie
            • anula36 Re: maly ryzykowny romansik 14.01.05, 23:56
              niestety Ernescie, na tym forum niektore idealy umarly smiercia naturalna i
              nawet viagra im nie pomogla:)
              • ernest.wampir [...] 15.01.05, 00:11
                nocny Marek :-)
                • anula36 Re: [...] 15.01.05, 00:11
                  hehe odezwal sie ten co spac chodzi z kurami:)
                  • wott Re: [...] 15.01.05, 00:33
                    Piatek - noc piekna pora. po cóż spać.
      • jagodabranicka Re: maly ryzykowny romansik 15.01.05, 13:47
        Witaj Magnolia
        znam Twój problem, jak pisałam kilka postów wcześniej, ja miałam podobną
        sytuacja z klientem mojej poprzedniej firmy. Od początku wiedziałam, ze jest
        żonaty więc za bardzo nie zwracałam na niego uwagi, choć mi sie spodobał. POtem
        kiedyś do mnie zadzwonił z propozycją spotkania, odmówiłam. Ale coraz cześciej
        do nas do firmy przychodził, akurat zawsze wtedy jak ja byłam w pracy, ponawiał
        swoją propozycję. Ja w końcu sie zgodziłam, choć od początku minęło prawie dwa
        lata!!!

        Że sie zdecydowałam żałuje tylko dlatego, że za bardzo sie zaangżowałam, a on
        miał ochotę tylko na romans, skok w bok. Ja chciałam czegoś więcej, bo ciągle
        ukrywanie się i schadzki albo u niego w obawie czy żona nie przyjdzie, albo u
        mnie w obawie czy rodzice nie przyjdą przestały mi odpowiadać.


        • anula36 Re: maly ryzykowny romansik 15.01.05, 14:52
          wlasnei dlatego zawsze omijalam z dala zonatych - bo jakos zawsze chialam
          wiecej niz bycia tylko "ta druga" ktora chwile dla siebie musi drzec na
          sile.Nie moze sie afiszowac za bardzo z kochankiem, pochwalic jakiego okaza
          upolowala;)
          Jednym slowem jestem za wygodna na przygode z zonatym, chocby piekny byl i
          madry neizwykle.
          Raz sie wylamalam, nawet bardziej z powodu masdrosci niz pieknosci ale po hasle
          jak bardzo kocha zone w sytuacji po-jednoznacznej zwyczajnie wymieklam:)
          • juna_bis Re: maly ryzykowny romansik 15.01.05, 14:57
            anula, to jednak tak madry nie byl, zeby cos takiego palnac.
            • anula36 Re: maly ryzykowny romansik 15.01.05, 15:30
              Mysle,ze o zgrozo po prostu powiedzial to co myslal:)Jesli mozna to nazwac
              jakims rodzajem uczciwosci - to byl jednak uczciwy.
              Mysle tez ,ze mial tez spore wyrzuty sumienia z zona byl cwierc wieku, mieli
              czworo dzieci, ze mna spotykal sie 3 miesiace, tylko w soboty i bylam pierszym
              jego pozamalzenskiem zakretem.
              Ja akurat free wiec skorzystalam. tak czy inaczej - wbrew pozorom nei wspominam
              tej przygody zle, choc powtarzac nei zamierzam:) Ja tez przed nim ukrywalam ze
              to znajomosc z nim to mily przerywnik na chwile i jak tylko objawi sie jakis
              kandydat wrozacy wieksze mozliwosci- spadam.I tak w koncu zrobilam.
              Teraz przynajmneij wiem czego unikac:)
        • magnolia1980 Re: maly ryzykowny romansik 15.01.05, 19:12
          No właśnie, tego się obawiam, ze wejdę w to za bardzo, a mam świadomość, iż nic
          dla mnie nie zrobi. Poza sexem, smsami, słodyczami nadal pozostanę sama.

          zyje się raz i z jednej strony mam ochote spróbować tego ognia.. a z drugiej
          boję się konsekwencji.
          • anula36 Re: maly ryzykowny romansik 15.01.05, 21:56
            jest jeszcze jedno niebezpieczenstwo- ze ma zone desperatke i jak sie wyda to
            jeszcze tobie sie dostanie.
            • magnolia1980 Re: maly ryzykowny romansik 15.01.05, 22:21
              Zona wiecej za granicą przebywa niz z nim.. ale cóż formalnie są razem, mają
              dzieci. A ja sie boje bardziej wpadki albo ze się zakocham albo co..
              • jagodabranicka Re: maly ryzykowny romansik 16.01.05, 11:34
                Jak uswiadomilam sobie, ze w kazdej sytuacji wybral by zone
                (choc nie mieli wspolnych dzieci)to juz mi klapki z oczy opadly
                teraz sie rozwiódł z żona, wiem, że ma już inna
                i to mnie najbardziej boli


    • wott Re: maly ryzykowny romansik 23.01.05, 21:37
      Tak właściwie to myślę sobie , że to całkiem dobry pomysł :> Może zrobi to
      Tobie dobrze i może twojemu małżeństwu w konsekwencji też; kurcze , kto to
      wie ::::>>>>>

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka