Dodaj do ulubionych

PROSZĘ O POMOC

07.04.05, 11:33
Jestem mężatką od 5 lat, mam 29 lat i 9 miesięczną córeczkę. Jestem bardzo
nieszczęśliwa. Oboje z mężem utrzymujemy, że się kochamy, ale rzeczywistość
wygląda inaczej. Nie potrafimy sie porozumieć, kłócimy się o byle co, śpimy w
oddzielnych pokojach, nie kochaliśmy się od ponad 1,5 roku. Nie przytulamy
się i nie dotykamy. Powiedziałam mu że chcę rozwodu. Nie chcę go tak
naprawdę, ale nienawidzę takiego życia jakie prowadzimy teraz. Jest takie
bezsensowne. Codziennie płaczę przed zaśnięciem w tym wielkim, pustym łóżku.
Nie chcę innego mężczyzny, chcę żeby On mnie kochał tak jak kiedyś. Żeby
przytulał.
Czy istnieje jakaś szansa, że się na nowo odnajdziemy? Teraz kiedy zmarł nasz
ukochany Ojciec Święty czuję jeszcze większą pustkę. 2 dni temu chciałam
popełnić samobójstwo, ale myśl o mojej córeczce mnie powstrzymała.
Czy Poradnie Małżeńskie są w stanie pomóc w takich sytuacjach? Chcę sie
zapisac na terapię, ale jest to kosztuje. Powiedzcie, czy warto iść po pomoc
do specjalisty? Czy komuś pomógł psycholog w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • prowincjal Re: PROSZĘ O POMOC 09.04.05, 01:44
      Witaj "renia_29". A czy pamiętasz jakie były początki waszej kłótni, która
      przybrała obecne kształty? Bowiem powrót do początku rozłamu mógłby wam pomóc.
      Unaoczniłby wam gdzie popełniliście błąd i pomógłby wam naprawić wasze obopólne
      relacje – jednym słowem mogłoby to uratować wasze małżeństwo. A półtora roku to
      bardzo długi okres żeby zniszczyć to co było w nas dobre, zniszczyć miłość do
      drugiego. Nie ma czasu do zmarnowania.

      Spróbujcie tedy, zanim pójdziecie do specjalisty, usiąść razem i zastanowić się
      co dalej - czy warto brnąć jeszcze dalej w tą sytuację, w której jesteście teraz
      wraz z konsekwencjami tj. rozwodem, czy może jeszcze mimo całego błota, które
      jest pośród was potraficie, chcecie, być może ostatkiem sił, zmienić sytuację.
      Uratować małżeństwo. Założę się, że również Twemu mężowi nie jest łatwo i każdy
      dzień oddala możliwość kompromisu.

      Czas razcej działa na waszą niekorzyść – miast pomagać utwierdza jeszcze
      bardziej niechęci do współmałżonka. Bo ileż można wytrzymać takim domu gdzie
      ludzie miast kochać się, żywią do siebie złość jeśli nie nienawiść?
      Spróbujcie porozmawiać wyjaśnić sobie wszystko – wyrzucić żale w stosunku do
      siebie i zacząć wreszcie szukać kompromisu. Jeśli to nie pomoże udajcie się do
      specjalisty, do poradni małżeńskiej. A jeśli to nie pomoże…zapewne sąd przyzna
      Tobie prawa rodzicielskie.
    • sutra Re: PROSZĘ O POMOC 09.04.05, 15:46
      renia_29 napisała:

      > Czy istnieje jakaś szansa, że się na nowo odnajdziemy?

      > Czy Poradnie Małżeńskie są w stanie pomóc w takich sytuacjach? Chcę sie
      > zapisac na terapię, ale jest to kosztuje. Powiedzcie, czy warto iść po pomoc
      > do specjalisty?

      Na pewno warto pójsć do specjalisty, i to do dobrego specjalisty (bo bywają
      różni). Widziałam wiele osób, którym to pomogło. Jest szansa, ze sie jeszcze
      odnajdziecie, choć jest to szansa, a nie pewność. Pozdrawiam i życzę powodzenia!
    • ebenezor Re: PROSZĘ O POMOC 10.04.05, 10:36
      czesc,
      smutne jest to co piszesz, ja, my tez niedawno znalezlismy sie pod scianą, jestesmy wtrakcie uzdrawiania - nie jest jeszcze tak cudownie jak bylo ale jest o wiele czystsze powietrze - tak jakbysmy sie uczyli od nowa siebie. trudno radzic - oczywiscie najlepszy jest specjalista ale wg. mnie to najpierw moze wieczorem przygotuj sie - nakryj stol w kuchni, kup dobra herbate, ciasteczka, zapros go do stolu zeby usiadl i powiedz ze trudno sie tak zyje i chcialabys to zmienic, ze go kochasz nie chcesz odchodzic, chcesz zmienic zwiazek i siebie czy wyraza zgode czy on tez chce to odbudowac, Nie zazrzucaj mu nic. moze umowcie sie ze tego wieczoru rozmawiacie jakbyscie zapomnieli o przeszlosci i widzieli sie no moze 4 raz- troche sie znacie ale nie calkiem, ale to jest b. trudne nie zaczac sie obrzucac ani wyrzucac swoich win, to jest jak gruba kreska zmien siebie, zmienisz zwiazek. powtarzam jesli bedzie chcial - wtedy idzicie do specjalisty to ma sens ale jesli on juz nie chce to jak cos ratowac skoro 1 strona tego nie chce??? Musicie umowic sie ze najpierw jest dobroc miedzy Wami potem zaczna sie zmiany. Powodzenia
      • ebenezor Re: PROSZĘ O POMOC 10.04.05, 10:38
        jesli jestescie z krakowa lub okolic znam dobrego psychologa - sam czasem korzystam z jego uslug - mozna polecic

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka