renia_29
07.04.05, 11:33
Jestem mężatką od 5 lat, mam 29 lat i 9 miesięczną córeczkę. Jestem bardzo
nieszczęśliwa. Oboje z mężem utrzymujemy, że się kochamy, ale rzeczywistość
wygląda inaczej. Nie potrafimy sie porozumieć, kłócimy się o byle co, śpimy w
oddzielnych pokojach, nie kochaliśmy się od ponad 1,5 roku. Nie przytulamy
się i nie dotykamy. Powiedziałam mu że chcę rozwodu. Nie chcę go tak
naprawdę, ale nienawidzę takiego życia jakie prowadzimy teraz. Jest takie
bezsensowne. Codziennie płaczę przed zaśnięciem w tym wielkim, pustym łóżku.
Nie chcę innego mężczyzny, chcę żeby On mnie kochał tak jak kiedyś. Żeby
przytulał.
Czy istnieje jakaś szansa, że się na nowo odnajdziemy? Teraz kiedy zmarł nasz
ukochany Ojciec Święty czuję jeszcze większą pustkę. 2 dni temu chciałam
popełnić samobójstwo, ale myśl o mojej córeczce mnie powstrzymała.
Czy Poradnie Małżeńskie są w stanie pomóc w takich sytuacjach? Chcę sie
zapisac na terapię, ale jest to kosztuje. Powiedzcie, czy warto iść po pomoc
do specjalisty? Czy komuś pomógł psycholog w takiej sytuacji?