Dodaj do ulubionych

zimne kłody - łączmy się!!!

28.04.05, 15:31
jestem młodą-zimną-żoną-kłodą, wcale nie jest mi z tym dobrze, gdyby nie
dystans i poczucie humoru, chyba wpadłabym w depresję... może ktoś ma 100
pomysłów na wyjście z tego stanu?
Obserwuj wątek
    • violka30 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 28.04.05, 16:02
      nie mam pomysłu ale łączę się
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: zimne kłody - łączmy się!!! 28.04.05, 16:32
      czy zawsze taka byłaś?
      czy w twojej rodzinie okazywanie uczuć jest na porządku dziennym?

      2 pytania - tak na rozgrzewkę
      • anemon7 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 29.04.05, 11:58
        krzysiek_dwadziesciapare napisał:

        > czy zawsze taka byłaś?
        > czy w twojej rodzinie okazywanie uczuć jest na porządku dziennym?

        tak sobie myślę, że codzienność zabija we mnie ochotę na sex, opłaty-raty-praca
        itp. tygiel w którym siedzę głęboko, jednostajny rytm życia, mechaniczność
        wszytkiego... albo starasz się aby nie począć dziecka albo starasz się usilnie
        je począć, zawsze coś MUSISZ!!! sex wydaje się taki odległy
        taki "małopraktyczny"... a z okazywaniem uczuć, raczej kłopotu nie mam, choć
        rodzice jak najbardziej, bardzo pozdrawiam

        • nina75 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 29.04.05, 12:09
          hahah a ja sie dowiedziałam własnie ze jestem gderającą jędzą której brakuje
          jedynie miotły na której mogłaby latać.
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: zimne kłody - łączmy się!!! 29.04.05, 12:36
          zaganianie potrafi skutecznie zniechęcić do wszystkiego - to prawda - dlatego
          czasem, dla własnego dobra trzeba sobie powiedzieć "pierdole, nie robie" - i
          poświęcić dzień, wieczór, tylko dla siebie - coś upichcić, coś obejrzeć, oderwać
          sie od codzienności - tak dla higieny psychicznej
          Szkoda byłoby zatracić się w codzienności
          to wcale nie takie trudne - a stawką jest twoje szczeście/frustracja w życiu.
          Stawką jest też związek [ np mój, mimo super porozumiena z kobietą, padł właśnie
          z powodu braku seksu].

          wiem, ze to banał, ale ma sie je tylko jedno - szkoda byłoby "spieprzyć sprawę"...
          • violka30 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 29.04.05, 13:15
            krzysiek_dwadziesciapare napisał:
            > czasem, dla własnego dobra trzeba sobie powiedzieć "pierdole, nie robie" - i
            > poświęcić dzień, wieczór, tylko dla siebie - coś upichcić, coś obejrzeć,
            oderwa
            > ć

            mogę powiedzieć, że nie zabija nas monotonia ani nuda codziennośći i za
            wyjątkiem łóżka łączą mnie z mężem gorące dyskusje na każdy temat (również o
            nas), wspólne obiady, wyjścia do kina, razem gramy w tenisa, jeździmy na
            nartach, mąż jest bardzo dobrym ojcem aktywnie zajmującym się dziećmi...
            czasami wygląda to na próbę zagłuszenia prawdziwego problemu jakim jest brak
            erotyki w naszym życiu, bo brak jej również w tej warstwie codziennego
            okazywania sobie czułości (moje starsze 5 letnie dziecko przezywa bardzo
            pozytywnie i z niejakim zaskoczeniem chwile, kiedy się przytualm do męża)

            mam cichą nadzieję, że po zakończeniu okresu laktacji, który niweluje do zera
            jakąkolwiek aktywność erotyczną mojego ciała (od porodu nie przeżyłam nawet
            chwili napięcia seksualnego) uda mi się jakoś wrócić do odbudowy więzi
            erotycznej między nami
          • unefemme Re: zimne kłody - łączmy się!!! 13.05.05, 22:13
            > czasem, dla własnego dobra trzeba sobie powiedzieć "pierdole, nie robie" - i
            > poświęcić dzień, wieczór, tylko dla siebie - coś upichcić, coś obejrzeć,
            > oderwać

            ok, jutro powiem tak mojemu dziecku ;)
    • lukaszenko77 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 29.04.05, 12:24
      moja dziewczyna tez jest i nie wiemy co z tym robic - ogolnie jest miernie,
      nawet dostalem pozwolenie na sex z inna. tylko ze wolalbym ze swoja.
    • thistle Re: zimne kłody - łączmy się!!! 29.04.05, 12:58
      Mój sposób _ cieszyć się na maksa tym, co faktycznie sprawa przyjemność- zabawą
      z najfajniejszym (bo swoim) dzieckiem, wyjściem do teatru/kina, aerobikiem czy
      partyjką szachów - co komu i kiedy pasuje;) wtedy nawet ten seks dla
      podtrzymania zwiazku staje się mniej uciążliwy.
    • wisla2003 Zimna kloda 04.05.05, 09:49
      Laktacja skonczona, a ja nadal jestem zimna kloda... Maz super - naprawde pod
      kazdym wzgledem - kocham go bardzo, ale nie moge... On sie stara to wytrzymać,
      ale chyba coraz mu trudniej. Wczoraj probowal mnie jakoś zachęcić do czułości,
      ale nic z tego nie wyszło. Poszliśmy spać oddzielnie (ja z dzieckiem) a dzisiaj
      rano powiedział, że bardzo mu przykro i że wygląda na to, że już nic, oprócz
      dziecka, nas nie łączy... To znaczy, on uważa, że ja go już nie kocham… No i co
      tu zrobić? Czy nie czas już iść do jakiegoś specjalisty? Bardzo mi zależy na
      moim małżeństwie…
      • krzysiek_dwadziesciapare Re: Zimna kloda 04.05.05, 10:01
        jak ty sobie wyobrażasz dalsze wasze życie? trzepanie kapucyna do pornosów i
        wspólne prowadzanie małego do żłobka/przedszkola?

        smaruj do tego specjalisty jak najszybciej.
        szkoda związku
        • petar2 Re: Zimna kloda 04.05.05, 11:15
          krzysiek_dwadziesciapare napisał:

          > jak ty sobie wyobrażasz dalsze wasze życie? trzepanie kapucyna do pornosów i
          > wspólne prowadzanie małego do żłobka/przedszkola?

          Ten wątek to kwintescencja forum. Czy rzeczywiście małżeństwo bez seksu nie ma
          szans? Czy prowadzi do frustracji tą drugą osobę, która chce seksu?

          Dawniej, gdy sfera intymna małżeństwa była tabu, tego typu problemy kryły się w
          cieniu alkowy. Zresztą małżeństwa wiązały bardziej sprawy materialne i
          obyczajowe niż dziś i seks nie odgrywał takiej roli.
          Emancypacja kobiet i rewolucja seksualna wmówiła ludziom, że seks jest
          potrzebny człowiekowi jak powietrze a ognisty orgazm przyjemnością równie
          dostępną dla każdego jak landrynka. Tą iluzję, a równocześnie rozbudowywanie
          pragnień, fantazji i pożądania podsycają media i marketing.
          Tymczasem jest pewien procent kobiet, które nigdy nie przeżyły orgazmu. Jest
          też odsetek populacji rezygnujący z seksu (aseksualni).
          A dużo szerszy krąg to pary, gdzie temperament erotyczny różni się znacznie lub
          rozwija się w przeciwnych kierunkach pod wpływem czasu.
          Co wtedy?
          Porady gdy on nie chce typu "porozmawiaj z nim szczerze", "załóż seksowną
          bieliznę" lub gdy ona odmawia "zaserwuj wieczór z winem i przy świecach"
          albo "smaruj do specjalisty" to ślizganie się po problemie, który jest dużo
          poważniejszy.
          • krzysiek_dwadziesciapare Re: Zimna kloda 04.05.05, 11:58
            a mnie sie wydaje że "smarowanie do specjalisty" to najrozsądniejsze wyjscie -
            bo sami pewnych rzeczy nie rozwiążemy [ brak dystansu, wiedzy, gra emocji ] - a
            spotkanie z specjalistą [ doktorem ] jest przynajmniej próbą połatania tego, co
            kuleje.
            Lepsze to niż siedzenie i dywagowanie...

            czy małżeństwo bez seksu ma szanse?
            NIE NIE I PO STOKROĆ NIE. Nie dla mnie.
            Seks jest naturalną potrzebą, jest przyjemny i daje masę satysfkacji. mało jest
            przyjemniejszych momentów w życiu od tego, gdy po udanym seksie kobieta przytula
            się i daje całusa w szyję. nie przypominam sobie momentów, w których bardziej
            czułem się mężczyzną, jak w "tamte" noce.
            Mało jest bardziej upokarzających momentów od tych, kiedy zaloty i pieszczoty
            trafiają w próżnię, kiedy kobieta nie "odpowiada", nie reaguje - doskonale je
            pamiętam, jak całe moje poczucie męskości leciało w cholerę bo "co ze mnie za
            facet skoro nie podniecam swojej kobiety"...
            Seks jest też świetną odskocznią, relaksem - ale to są banały - więc nie ma co
            się rozwodzić.

            Miło jest pójśc na spacer, przytulić się, pogawędzić, pogapić w niebo. Miło jest
            wspólnie siedzieć w kinie, czy gapić się w ekran. Miło jest po tym wszystkim
            poczuć wsuwającą się w spodnie dłoń...

            Ze swoich doświadczeń wiem, że związek bez seksu to stół z dwoma nogami.
            wspólnej kolacji na takim nie zjesz - bo się wszystko spier** na podłogę....
            • petar2 Re: Zimna kloda 04.05.05, 12:23
              Bardziej od subiektywnej i emocjonalnej wypowiedzi chodziło mi próbę
              ustosunkowania się do problemu aseksualności czy znacznej różnicy temperamentów.
              Lekarz w niektórych przypadkach może pomóc. W niektórych.
              Ale problem wykracza chyba poza sferę erotyki. Czy, manifestując rangę wolności
              człowieka, możemy ją realizować kosztem wolności drugiego?
              Czy kwetionując zasady, obyczaje i konwenanse jednoczesnie narzucamy nowe,
              choćby taki, że bez seksu nie da się żyć a małżeństwo jest skazane na porażkę?
              • orales73 Re: Zimna kloda 17.05.05, 15:41
                powiem tak: nie wyobrażam sobie związku i miłości z drugą osobą bez sfery
                seksualnej. Słyszałem o aseksualistach, ale moja żona nie jest aseksualistką
                dzięki bogu. W przeciwnym wypadku nie dałbym rady psychicznie.
            • emadzia Re: Zimna kloda 08.05.05, 18:23
              Tylko kto powinien iść do specjalisty? Tzw. zimna kłoda, czy facet, który w ten
              stan ją wpędził. Czy tak trudno mężczyźnie zrozumieć, że na kobietę nie działają
              czułości tylko przed seksem. A co z resztą?
              Czasem "odpowiedź" na zaloty jest po prostu niemożliwa. "...Miło jest pójśc na
              spacer, przytulić się, pogawędzić, pogapić w niebo. Miło jes
              > t
              > wspólnie siedzieć w kinie, czy gapić się w ekran..." Owszem miło jest, lecz co
              zrobić kiedy nie ma tego wszystkiego ? Wtedy winna jest kobieta - bo przecież
              ona jest zimna!
              • dosia.samosia Re: Zimna kloda 17.05.05, 15:18
                To ja mam odwrotnie. Przytulanie, czułość, kino, rozmowa - fajne ale "po". Bez
                seksu tylko drażnią i irytują. Nie mam 15 lat żeby mnie trzymać za rękę. Mąż mi
                oferuje przytulenie a ja go odpycham, bo nie będę się podrażniać dotykaniem
                faceta na którego mam ochotę, a który nie podejmie inicjatywy.
      • woman-in-love Re: Zimna kloda 04.05.05, 12:19
        cytuje mój ulubiony zwrot: "kocham go bardzo, ale nie mogę..." NIE kochasz,
        kobieto! Gdybyś kochała, to byś mogła.
        • petar2 Re: Zimna kloda 04.05.05, 12:35
          proste, prawda? :)
          • woman-in-love Re: Zimna kloda 04.05.05, 12:37
            tak, petar, ponieważ a życiu jest tylko zero albo jedynka.
            • petar2 Re: Zimna kloda 04.05.05, 12:40
              woman-in-love napisała:

              > tak, petar, ponieważ a życiu jest tylko zero albo jedynka.

              Tak jest tylko w matematyce. A to nauka abstrakcyjna.
              • woman-in-love Re: Zimna kloda 14.05.05, 10:24
                nie chcę cię martwić, petar, ale całe życie - to mamtematyka
                • petar2 Re: Zimna kloda 17.05.05, 14:12
                  woman-in-love napisała:

                  > nie chcę cię martwić, petar, ale całe życie - to mamtematyka

                  Matematyka i życie? No może algebra, ale tak naprawdę niewiele ma wspólnego z
                  życiem, z jego istotnymi kwestiami. No a myślenie zero-jedynkowe to już czysta
                  abstrakcja.
        • kroopcia Re: Zimna kloda 04.05.05, 12:37
          woman-in-love napisała:

          > cytuje mój ulubiony zwrot: "kocham go bardzo, ale nie mogę..." NIE kochasz,
          > kobieto! Gdybyś kochała, to byś mogła.



          Bardzo mądrze powiedziane.
          To tak jak z braniem i dawaniem.
          Łatwo jest brać, a gorzej dawać, prawda?...
          • krzysiek_dwadziesciapare Re: Zimna kloda 04.05.05, 12:48
            "Gdybyś kochała, to byś mogła."

            woman, a co powiesz na kobietę po gwałcie?
            chce dać, ale blokady psychiczne, złe wspomnienia, traumy?

            kochała mnie, a dać nie mogła, choć chciała.
            ot - odcienie szarości...
            • woman-in-love Re: Zimna kloda 04.05.05, 16:30
              poddaję się
            • werte61 Re: Zimna kloda 06.05.05, 12:13
              To nie jest takie proste. Bardzo kocham swojego partnera ale czasami po prostu
              nie mam ochoty, wiem ze cos jest nie tak ale nie czuje takiej wielkiej potrzeby
              seksu jak on. co jest lepsze: zmuszac sie dla dobra zwiazku i udawac ze
              wszystko jest ok? czy postepowac zgodnie z sama soba?
              Pozdrawiam
              • adanik Re: Zimna kloda 07.05.05, 13:54
                werte61 napisała:

                > To nie jest takie proste. Bardzo kocham swojego partnera ale czasami po prostu
                > nie mam ochoty, wiem ze cos jest nie tak ale nie czuje takiej wielkiej potrzeby
                >
                > seksu jak on. co jest lepsze: zmuszac sie dla dobra zwiazku i udawac ze
                > wszystko jest ok? czy postepowac zgodnie z sama soba?
                > Pozdrawiam


                Jakbym czytala o sobie :) Pocieszajace w tym calym bagnie jest to,
                ze nie jestem (jestesmy) same. Ale co z tego.
                U mnie to doprowadzilo do tego:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=23535510&a=23535510
                Pozdrawiam.
      • tete3 Re: Zimna kloda 17.05.05, 14:40
        Idź przede wszystkim do ginekologa, najprawdopodobniej hormony CI nie działają
        tak jak trzeba. Miałam taką samą sytuację jakieś dwa lata temu (też skończyłam
        karmić)Teraz libido wycieka wszystkimi porami skóry, a mój małżonek nic!!! (
        żaliłam się na niego tu na forum)i nie czekaj na nic bo sytuacja sama się nie
        zmieni.
    • anemon7 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 05.05.05, 19:11
      ja tak apropos, chyba w życiu, tym intymnym także nie ma czegoś takiego jak
      constans, dziś jest gorąco i namiętnie ale przyjdą tygodnie, miesiące,
      totalnego wyciszenia... ja właśnie takie wyciszenie przechodzę ale nie tracę
      nadzieji, że moja sinusoida łóżkova w końcu się podniesie, po każdej suszy
      przecież jest pora wilgotna, czy Ktoś się ze mną zgodzi?
      • ewa515 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 05.05.05, 19:45
        A ja myślę, że jesteś po prostu bardzo zmęczona codziennością, być może do tego
        dołączają się jeszcze jakieś inne powody, np. niedocenianie przez męża tego, co
        robisz w domu - czyli takiej codziennej, niewdzięcznej i mrówczej pracy, której
        efektów za bardzo nie widać, ale bez której wszystko by się zawaliło. Dosyć
        pobieżnie przejrzałam ten wątek, więc nie wiem czy pisałaś, co na to wszystko
        mąż?
    • revecca Re: zimne kłody - łączmy się!!! 05.05.05, 19:32
      Podstawowe pytanie: czy byłaś z tym u lekarza?
      Nie wiem... Psycholog, seksuolog (tylko nie z Włocławka ;))?
      Ja odpadłabym z życia gdyby nie seks. To jedyna przyjemność.
      • swist33 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 06.05.05, 09:28
        Ja tez. Nie moge.
        Ale tutaj nie chodzi tylko o meza, to jest katastrofa szerszych rozmiarow -
        mezczyzni przestali mnie pociagac....nie czuje sie atrakcyjna (wbrew
        zapewnieniom meskiej czesci otoczenia, ze jest wprost przeciwnie), czuje sie
        wypalona, niepotrzebna, nieciekawa, na krawedzi rozpaczy, etc...
        Tez nie wiem co robic, chcialabym mimo wszystko uratowac moje smieszne
        malzenstwo.
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: zimne kłody - łączmy się!!! 06.05.05, 10:36
          "czuje sie wypalona, niepotrzebna, nieciekawa"

          dlaczego sie tak czujesz?
          musi być coś co cie w zyciu uwiera, co sprawia, że czujesz sie podle.
          Szczera rozmowa sama ze sobą - taka "wiwisekcja" na swoim zyciu - pozlwoli co
          zlokalizować "palace punkty".
          potem tylko trzeba wziąć sie z gaszenie pożaru
          • pooissonn Re: zimne kłody - łączmy się!!! 06.05.05, 10:55
            Nie każdy jest na tyle silny, by samemu dać sobie radę.
            Czasem do tej pierwszej rozmowy jednak potrzebny jest ktoś, psycholog,
            terapeuta, może zaufany ksiądz...bo różnie to w życiu bywa...
            szukaj pomocy i nie czekaj aż ona Cie znajdzie...
            pozrawiam
            mell
    • anemon7 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 06.05.05, 10:54
      ja np. to mam problem z "chceniem", sam seks jest w porządku, ale zanim myśl o
      nim zakiełkuje mi w głowie, to drugiej stronie może się odechcieć...
      • drak62 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 06.05.05, 17:20
        Podoba mi sié swierdzenie " seks jest małopraktyczny" i problem z "chceniem".
        Co do pierszego problemu to może powinnaś spróbować połączyć przyjemne z
        pożytecznym - podłączyć się "w trakcie" do jakiegoś agregatora (można
        zaoszczędzić na prądzie). Co do "chcenia" to wygląda na to że brak ci
        motywacji -wyobraź sobie że po każdym zbliżeniu ubędzie ci ??? kalorii
        lub ??? "celluituisów":)
        (przyznaję że nie rozumiem ostatniego słowa wiem tylko, że jest obsesją kobiet)
        • swist33 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 06.05.05, 22:25
          NIe, ja nie musze rozmawiac ze soba, z kimkolwiek. Ja wiem co jest nie tak.
          Czuje sie niespelniona zawodowo, i to mnie uwiera...mysle w kolko, obsesyjnie,
          o tym ze nie moge znalezc pracy, ze nie potrafie sobie w zyciu poradzic, ze
          nikt mnie nie docenia. Po prostu seks jest mi do niczego nie potrzebny.
          I nie chodzi tu o jakis glupi cellulitis czy inna zmarszczke mimiczna, to mam w
          d... (nomen omen). Ja umieram z bezczynnosci!!
          • drak62 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 11.05.05, 11:29
            swist33 napisała:

            > NIe, ja nie musze rozmawiac ze soba, z kimkolwiek. Ja wiem co jest nie tak.
            > Czuje sie niespelniona zawodowo, i to mnie uwiera...mysle w kolko,
            obsesyjnie,
            > o tym ze nie moge znalezc pracy, ze nie potrafie sobie w zyciu poradzic, ze
            > nikt mnie nie docenia. Po prostu seks jest mi do niczego nie potrzebny.
            > I nie chodzi tu o jakis glupi cellulitis czy inna zmarszczke mimiczna, to mam
            w
            >
            > d... (nomen omen). Ja umieram z bezczynnosci!!

            Twoje zmarszczki mimiczne mogą robić wrażenie.
        • anemon7 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 08.05.05, 13:32
          drak62 napisał:
          ... to może powinnaś spróbować połączyć przyjemne z
          > pożytecznym - podłączyć się "w trakcie" do jakiegoś agregatora (można
          > zaoszczędzić na prądzie). Co do "chcenia" to wygląda na to że brak ci
          > motywacji -wyobraź sobie że po każdym zbliżeniu ubędzie ci ??? kalorii
          > lub ??? "celluituisów":)

          sęk w tym, że nie mam co zrzucać bom chuda jak patyk, a z tym agregatorem to
          dobry jest pomysł, normalnie robię sę sex i na tę chwilę podłączam (?) jakoś
          lodówkę żeby naruralnie na prądzie przyoszczędzić, dziś spróbuję, o takie
          oszczędzanie będzie bardzo motywujące... ;)
          • drak62 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 10.05.05, 10:30
            Zastanawiam się jak połączyć przyjemne z pożytecznym .
            Zamiast peelingu można sie trochę potarzać na dywanie.
            Przy okazji "pozycji jeździeckiej" można umyć okna.
            Kuchnia stwarza tyle możliwości - trzeba tylko uważać na ostre przedmioty
            (takie jak jacownica lub maszynka do mielenia męsa).
            • larena76 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 10.05.05, 15:48
              Dobrze, że nie jestem zimną kłodą, jeszcze bym miała mielone robić ;-)
    • trzy30 Ja to samo 17.05.05, 13:01
      Ja tez tak mam, że jak już jestem zachęcona albo napalona sama z sibie
      (rzadkość),to jest ok, ale zachęcic mnie do tego jeżeli ja nie chcę....i co
      robić??Pozdrawiam. Mąż cierpi i ja też...
      • woman-in-love Re: Ja to samo 17.05.05, 13:34
        Co robić? Przyprowadzić zastępstwo :-)))
        • trzy30 Re: Ja to samo 17.05.05, 14:39
          khem, khem......;)
      • dosia.samosia Re: Ja to samo 17.05.05, 15:23
        Zwyczajnie. Brutalnie powiem - nie dajesz tego co jest integralną częścią
        małżeństwa, nie miej pretensji jeśli mąż poszuka zastępstwa. I nie opowiadaj o
        wierności, zaufaniu i tym podobnych rzeczach, to wszystko o kant potłuc w
        momencie kiedy frustracja z niezaspokojenia osiąga apogeum.
        Albo lecz się. Hormony, seksuolog, psycholog. Nie mów o braku czasu - ja mam
        dziecko, pracę, dom na głowie i libido mi nie zabiło.
        Na dzień dzisiejszy mam taką zimną kłodę - małżonka w domu i mam ochotę go
        zatłuc. Kochanek sam się znalazł, przynajmniej ciśnienie mi obniża.
        • petar2 Re: Ja to samo 17.05.05, 15:31
          > Kochanek sam się znalazł, przynajmniej ciśnienie mi obniża.

          Spytam z głupia frant: no to w czym problem?
          A serio ....
          Nie chodzi o to żeby były lepsze obiadki czy żeby mąż po powrocie do domu
          niczym się nie zajmował.
          Jeśli to nie problem zdrowotny (mało prawdopodobne) to coś mu "leży na
          wątrobie". Jakiś ukryty uraz, pretensje niewypowiedziane, żal o coś. Może czuje
          między wierszami Twoją pogardę, lekceważenie a może zdarza Ci się to mu okazać
          bardziej dobitnie.
          A może po prostu lenistwo, jak pomyśli o przygotowaniu nastroj, grze wstepnej i
          innych ceregielach to ... mu się odechciewa ceremonii ...
          • dosia.samosia Re: Ja to samo 17.05.05, 15:40
            Nie potrzebuję wprowadzenia nastroju, długiej gry wstępnej, kwiatow, kolacji,
            świec i trzymania za rękę. To jest fajne ale po wszystkim, nie zamiast. Nie mam
            15 lat, konkret mnie interesuje, nie żeby mnie własny małżonek uwodził co
            wieczór.
            Jasne, że teraz czuje. Starałam się hamować i stwarzać maksymalnie miłą oraz
            bezstresową atmosferę przez długie miesiące. Potem nie, bo w imię czego? W imię
            JEGO świętego spokoju? Nie czepia się baba - znaczy problemu nie ma, można iść
            spać.
            Kochanek będzie dopóki mąż nie podda się jakiejś terapii. Chrzanię jakiej - ma
            iść do seksuologa i dojść przy pomocy lekarza (wielu lekarzy) w czym tkwi
            problem. Jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie z jego strony tj. nie zacznie
            przynajmniej się starać to rozwód bedzie jedynym wyjściem.
            Jestem rozczarowana, zawiedziona i wściekła, że dorosły, wydawałoby się myslący
            facet doprowadził do takiego klimatu. Twierdzi, że mnie kocha ale chcę żeby mi
            uczucie namacalnie okazywał.
            • woman-in-love Re: Ja to samo 17.05.05, 19:20
              Brawo, Dosia - warto, zeby ten post był szerzej rozpowszechniony!
    • olejek1 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 21.05.05, 11:28
      nigdy nie sadzilam, ze taki problem bedzie moim udzialem. mam polrocznego
      synka. maz pracuje do pozna, wraca 20-22. ja wtedy padam ze zmeczenia, zasypiam
      na stojaco. mam cholernie niskie cisnienie, kawa mnie usypia.
      niedawno przestalam karmic piersia, efekt miseczka A za duza. mam rozstepy.
      schudlam sporo i jestem za szczupla. nie mam ochoty na seks chyba m.in z tych
      powodow. ostatnio maz sie czepia, malo odzywa. w koncu powiedzial wczoraj, ze
      chodzi o brak seksu i jezeli dalej bedzie taki sfrustrowany to znajdzie
      spelnienie u innej. w ogole do niego nie dociera, ze po prostu czasem nie mam
      ochoty. faceci chyba nie maja tej opcji w oprogramowaniu...
      kiedys bylo fajnie, czesto i milo. teraz kilka razy w miesiacu, a maz
      potrzebuje pare razy na tydzien.
      nie chce sie zmuszac do chcenia, bo niby jak?
      co robic?
      • kropla10 Re: zimne kłody - łączmy się!!! 21.05.05, 12:08
        jestem mężatką od 14 lat, w tym czasie różnie bywało w łóżkowych sprawach,
        ogień to przygasał to rozpalał się na nowo, czasem robiłam pewne rzeczy na siłę
        bez przyjemności, czasem było tak wspaniale że każdemu życzę, w moim związku za
        afrodyzjak działał odrobina zazdrości, jak mąż poczuł się "niedopieszczony"
        zaczeły się późniejsze powroty z pracy, jakieś smsy, postanowiłam się bronić,
        jak ja poczułam, że jego zainteresowanie nieco osłabło, zmieniłam fryzurę i
        spotkałam się z koleżankami z liceum i wstając co dziennie pół godziny
        wcześniej szykowałam się do pracy jak na "wielkie wyjście" na razie działa
      • sagittka Re: zimne kłody - łączmy się!!! 21.05.05, 12:30
        olejek1 napisała:
        > w ogole do niego nie dociera, ze po prostu czasem nie mam
        > ochoty. faceci chyba nie maja tej opcji w oprogramowaniu...

        mają, mają, poczytaj inne wątki na tym forum, zobaczysz, jak wielu facetów nie
        ma ochoty

        Z tego co piszesz, to u ciebie nie chodzi chyba o to, że "czasem nie masz
        ochoty", bo to jest zupełnie naturalne i dla normalnego męża nie stanowi
        problemu.
        Przyznaj sie przed sobą, że nie masz ochoty prawie wcale, że czujesz się
        nieatrakcyjna (no, tu mąż mógłby coś zdziałać i podnieść twoje poczucie
        wartości), że twój partner jest niezaspokajany w małżeństwie i to może być dla
        niego problemem.

      • thistle do Olejka1 21.05.05, 12:40
        On raczej nie ma pojęcia, co się z tobą dzieje, szczupłosć i rozstepy to nie
        problem, maluch śpi? Jak dla mnie, to nie do końca nie masz ochoty - z
        półrocznym Bobasem na okrągło i cały dzień sama jestś , być może zwyczajnie
        przemęczona ,nie? W końcu co jakis czas masz ochote, wiec to raczej nie
        oziębłosć.
        Jak masz ochotę, napisz na priv, zapraszam:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka